Page 16

Owszem, opalenizna kusi, ale biologicznie nie ma uzasadnienia. Każde opalanie, nawet w niedużej dawce, będzie zwiększało ryzyko rozwoju nowotworu skóry. Z dr. n. med. Markiem Jankowskim*, specjalistą dermatologiem, rozmawia Jan Oleksy

Opalenizna nie jest już modna, ale z kolei alabastrowa skóra po powrocie z wakacji świadczy o nieudanym urlopie... Przede wszystkim z punktu widzenia dermatologa opalanie się nie jest zdrowe. Każde opalanie, nawet w niedużej dawce, będzie zwiększało ryzyko rozwoju nowotworu skóry. Istotne jest nie tylko to, jak mocno się opalimy, ale także, jaka jest kumulatywna ekspozycja na słońce. Czas ekspozycji? Nawet jeżeli jest to niewielki stopień opalenia, ale przebywamy na słońcu przez długi okres naszego życia - ma to negatywne konsekwencje. Pacjenci odwiedzający mnie z powodu nieczerniakowych nowotworów skóry to najczęściej osoby, które wykonują zawód rolnika, budowlańca czy drogowca. Codzienną ekspozycją na słońce przez lata niestety „zapracowali sobie” na nowotwór. Pewną ochroną może być jednak ciemna karnacja skóry? W Polsce wiele osób ma pierwszy i drugi fototyp skóry - czyli ten bardziej wrażliwy na słońce - i  opala się często z  poparzeniem słonecznym. W takich przypadkach ryzyko nowotworu zawsze będzie większe. Ewolucyjnie ludzie z jasną karnacją są przystosowani do życia dalej od równika. W krajach afrykańskich mieszka ludność, która przez setki tysięcy lat przystosowała się do słońca i liczba zachorowań na nowotwory skóry jest tam niewielka. Ale np. w Australii to zatrważający problem. 90 procent populacji tamtych rejonów to ludzie o bardzo jasnej karnacji, potomkowie przybyłych na te ziemie 100 lat temu osób ze Szkocji czy Irlandii. Liczba nowotworów skóry jest znacznie wyższa niż w samej Szkocji czy Irlandii, mimo że genetycznie ci ludzie są podobni. Jasna skóra, jasne oczy, jasny bądź rudy kolor włosów i tendencja do piegów są czynnikami zwiększającymi ryzyko poparzeń i rozwoju raka.

16

miastakobiet.pl

Ale z drugiej strony słońce nie tylko nadaje ciału piękny odcień, ale także poprawia nastrój i zapewnia witaminę D3. Korzyści z witaminy D3 są bardzo duże. To witamina, która nie tylko wpływa na naszą gospodarkę wapniową, ale też oddziałuje na stabilność układu immunologicznego. Jednak jej poziom nie zależy bezpośrednio od długiego przebywania na słońcu. Z badań przeprowadzonych w Instytucie Geofizyki PAN wynika bolesna prawda - na naszej szerokości geograficznej, przy dużej liczbie dni pochmurnych, tylko osoby poniżej 21. roku życia są w stanie zapewnić sobie prawidłową ilość witaminy D3, przebywając wyłącznie na słońcu i to w bezpiecznym czasie. Natomiast dorośli, żeby dostarczyć sobie w ten sposób odpowiednią dawkę, musieliby wyeksponować na słońce więcej niż 30 proc. powierzchni ciała. Z kolei wystawiając tylko twarz, trzeba byłoby być na słońcu tak długo, że skutki negatywne przewyższyłyby korzyści. Tak naprawdę nie mogąc biegać półnago, jesteśmy skazani na suplementację tej witaminy. Mówi Pan o bezpiecznym czasie przebywania na słońcu - ile można? To będzie zależało od fototypu skóry. Osoby, które mają naturalny ciemniejszy kolor skóry, ciemne włosy oraz oczy i od razu opalają się na brązowo, będą mogły przebywać zdecydowanie dłużej niż ci o jasnej karnacji, którzy najpierw opalają się na czerwono, a dopiero potem na brąz. Dla osób z drugim fototypem już ekspozycja dłuższa niż 20-30 minut może mieć negatywne konsekwencje. A w lipcowe południe ten czas powinien być skrócony nawet do kwadransa. Zachłanność na słońce powoduje, że ludzie przesadzają. Często jest to też nieuświadomione przebywanie na słońcu. To wcale nie musi być opalanie się na plaży. Zjawiają się u mnie pacjenci, którzy mają objawy fotostarzenia tylko na lewym policzku.

Miasta Kobiet lipiec 2018  
Miasta Kobiet lipiec 2018  
Advertisement