Page 1

Silni Mimo Przeszkód

KULOODPORNI

FASHION

Psychologia

Joanna Moskal

W ZGODZIE ZE SOBĄ

Alan Banaś w World Class Poland 2018!

Bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni

Jakub Komuniecki

Czuję respekt do gór

TICHAUER w PRODIŻU

Zuzanna Bojda Miłość, siła,prawda

Śląskie poza miastem Wille przemysłowców

Prawo

Gdy firmę tworzą ludzie LODOMANIA

prawo do bycia zapomnianym

SPORT

ISSN 2084-4867 www.2bstyle.pl

Fóbe

Kuźnia talentów

Nowe oblicze betonowej dżungli

Całą rodziną na stadion!

Mateusz Górny „GOORAL” N r 2 ( 3 2 ) 2 01 8 kwiecien – czerwiec


REKLAMA

2


50zł

rabat przy zakupach za min. 250 zł

*Rabaty nie sumują się i nie obejmują produktów przecenionych.

Galeria Sfera 3

REKLAMA

rozmiary 34-48


NA WSTĘPIE czasopismo bezpłatne ISSN 2084-48 Na okładce: Projektant | Joanna Moskal Foto | Paweł Barański Modelka | Dzieło Jennifer

napisz do nas: redakcja@2bstyle.pl Wydawca: MEDIANI Anita Szymańska, www.mediani.pl ul. Janowicka 111a, 43-344 Bielsko-Biała e-mail: mediani@mediani.pl tel. 504 98 93 97 2B STYLE ul. Janowicka 111a, 43-344 Bielsko-Biała e-mail: redakcja@2bstyle.pl www.2bstyle.pl Redaktor Naczelna: Agnieszka Ściera Reklama: tel. 504 98 93 97 Zespół redakcyjny: Agnieszka Ściera-Pytel (tekst), Anita Szymańska (tekst & foto), Roman Kolano (tekst), Katarzyna Górna-Oremus (tekst), Ewa Krokosińska-Surowiec (tekst), Anna Trzop (tekst), Jacek Kućka (tekst), Magdalena Jeż (tekst), Mateusz Kaczyński (tekst), Aleksandra Idzik-Hola (tekst), Agnieszka Korbel (tekst), Anna Popis-Witkowska (korekta), ESCO (IT). Grafika i skład: Mediani | www.mediani.pl Druk: Drukarnia RABARBAR Wydawnictwo bezpłatne, nie do sprzedaży. Copyright © MEDIANI Anita Szymańska Przedruki po uzyskaniu zgody Wydawcy. Listy: e-mail: redakcja@2bstyle.pl Redakcja nie zwraca tekstów niezamówionych i nie odpowiada za treść umieszczonych reklam. Redakcja ma prawo do skrótu tekstów. Wydawca ma prawo odmówić umieszczania reklamy lub ogłoszenia, jeśli ich treść lub forma są sprzeczne z obowiązującym prawem lub linią programową lub charakterem pisma. Produkty na zdjęciach mogą się różnić od ich rzeczywistego wizerunku. Ostateczną ofertę podaje sprzedawca. Niniejsza publikacja nie jest ofertą w rozumieniu prawa. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za opinie osób, zamieszczone w wypowiedziach i wywiadach. 2B STYLE jest czasopismem zarejestrowanym w Sądzie Okręgowym w Bielsku-Białej.

PARTNER MEDIALNY:

JESTEŚMY TU: WERSJA DRUKOWANA ON-LINE: www.issuu.com/mediani/ PORTAL: www.2bstyle.pl

Niezwykłe spotkania Kolejny numer 2B STYLE i kolejne spotkania z niezwykłymi ludźmi. O tym, jak to jest być producentem muzycznym, z Mateuszem Górnym „Gooralem” – oczywiście przy wyśmienitej kawie – rozmawia Magdalena Jeż. Czy wiecie, że niebawem Klubokawiarni Aquarium, w której Magda tę kawę parzy, stukną cztery lata? Pasja, przygoda, przyjaźń – to na tych fundamentach zbudowana została drużyna Silnych Mimo Przeszkód amp futbolistów bielskiej Fundacji Kuloodporni – tak rozpoczyna opowieść o niezwykłej drużynie Anna Trzop. Polecam także rozmowę Anny ze starszym ratownikiem II stopnia Beskidzkiego GOPR Jakubem Komunieckim. O silnych mężczyznach i kobietach przeczytacie także w artykule „Kuźnia Talentów” autorstwa Anity Szymańskiej, która niedawno rozpoczęła także romans z blogiem fotograficzno-kulinarnym, „Cztery Pory Roku – blog”, z którego pochodzą piękne zdjęcia i smakowite przepisy w naszym cyklu „Kulinaria”. Natomiast Ewa Krokosińska-Surowiec przedstawi nam utalentowaną, jedną z najmłodszych w Polsce dramatopisarek, Zuzannę Bojdę, której sztuka właśnie ujrzała światło dzienne i wystawiana jest na deskach bielskiego Teatru Polskiego. Zapraszam do lektury

Agnieszka Ściera-Pytel Redaktor Naczelna

SPIS TREŚCI 8 Subiektywny Kalendarz Wydarzeń 12 Alan Banaś w World Class Poland 2018 14 Historia 16 Gdy firmę tworzą ludzie. Lodomania 18 Mokate laureatem konkursu „Pracodawca Godny Zaufania” 20 Kino Cieszy(n) 22 Rozmowy przy kawie. Mateusz Górny „Gooral” 26 Silni Mimo Przeszkód 30 Ludzie. Czuję respekt do gór 32 Pod latarnią najciemniej. Miłość, siła, prawda 36 Fashion. Joanna Moskal IMAGE 42 Psychologia. W zgodzie ze sobą 44 Bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni, cz. II 48 Prawo. Prawo do bycia zapomnianym 52 Zdrowie i uroda. Wiosna w kapsułce 56 Kulinaria. Tichauer w Prodiżu 58 Kulinaria. Cztery pory roku: wiosna 62 Wille przemysłowców 64 Kuźnia talentów 68 Sport. Całą rodziną na stadion 70 Architektura & Dizajn. Nowe oblicze betonowej dżungli

4


REKLAMA

5


6


in g

Lider

Sp r

Lov e

QR CODE Wygenerowano na www.qr-online.pl

Chcesz wiedzieć więcej o organizowanych przez nas wydarzeniach? Zobacz:

7

REKLAMA

Zeskanuj kod i kliknij

Dołącz do nas na Facebook-u www.facebook.com/ GALERIALIDER


SUBIEKTY WNY KALENDARZ WYDARZEŃ

12 maja Bielsko-Biała Koncert Lao Che

kilka lat po tym, jak poznaliście Alicję – estradową wokalistkę, szamoczącą się w sidłach samotnego istnienia – z przyjemnością zapraszamy Państwa do Teatru Polskiego, by przedstawić jej dalsze losy. 

Pierwsza edycja IMGN.PRO Fest Bielsko-Biała to niesamowita okazja, żeby usłyszeć na żywo najnowszy materiał Lao Che! Na rozgrzewkę wystąpią Smoking Barrelz i dobrze znany lokalnej publiczności rock’n’rollowy zespół Diversity! Więcej informacji na profilu wydarzenia na Facebooku.

14-16 maja Katowice Europejski Kongres Gospodarczy 2018

EKG w Katowicach od 2009 roku gromadzi reprezentantów biznesu, prezesów czołowych firm, naukowców i praktyków, decydentów mających realny wpływ na życie gospodarcze i społeczne oraz polityków i ekspertów z kraju, Europy i świata.

20 maja Cieszyn, Teatr im. Adama Mickiewicza Kabaretowy recital Artura Andrusa

Zapraszamy na recital, w którym oprócz znanych, lubianych, wciąż oczekiwanych przez publiczność utworów, będących już niekwestionowanymi przebojami piosenki kabaretowej, usłyszymy także kilka nowych, pochodzących z premierowego albumu pt. „Sokratesa 18”, który ukazał się w sprzedaży 20 kwietnia. Piosenki będą przeplatane humorystycznymi komentarzami, anegdotami, wierszami, zawsze na najwyższym poziomie, o czym chyba nikogo, kto zetknął się z tym artystą, nie trzeba przekonywać.

20 maja Tychy, Miejskie Centrum Kultury Koncert Krystyny Jandy

„Piosenki z teatru” to koncert, na który składają się piosenki z trzech przedstawień teatralnych: „Białej bluzki” Agnieszki Osieckiej, „Kobiety zawiedzionej” Simone de Beauvoir oraz „Marleny” – opowieści o Marlenie Dietrich. W trakcie koncertu usłyszymy przeboje takie jak: „Johnny”, „Moje blond maleństwo” i „Czego mogę sobie życzyć?”. Wszystkie piosenki w arcymistrzowskich tłumaczeniach Jeremiego Przybory i Wojciecha Młynarskiego, który jest literackim patronem tegorocznej edycji festiwalu LOGOS FEST.

18-20 maja Pszczyna Daisy Days

W tym roku Daisy Days zostały wydarzeniem partnerskim Green Week organizowanego w całej Europie przez Komisję Europejską. Jest to impreza łącząca pod jedną marką różne formy aktywności artystyczno-kulturalnej mające związek z osobą księżnej Daisy, jej działalnością i ulubionymi zajęciami.

18 maja Bielsko-Biała, Teatr Polski Premiera monodramu „Singielka 2, czyli Matka Polka”

Czy ktoś z Państwa oglądał może „Singielkę“? Anna Guzik zagrała ten spektakl 130 razy przy pełnej widowni. Teraz,

8

24 maja Bielsko-Biała, Jazz Club na Cechowej Manuel Valera Trio

To jeden z najbardziej niepowtarzalnych koncertów w Jazz Clubie. Manuel Valera to pianista i kompozytor kubańskiego pochodzenia od prawie 20 lat związany z Nowym Jorkiem. Doskonale łączy latynoską muzykę z jazzową improwizacją, na co dowodem jest nominacja do nagrody Grammy za jego ostatni album „New Cuban Express”. Lider kilku różnych projektów. Grał m.in z Arturo Sandovalem, Paquito D’Riverą, Dafnis Prieto, Jeffem „Tainem” Wattsem, Johnem Patituccim, Billem Stewartem, Antonio Sanchezem, Horacio „El Negro” Hernandezem, Seamusem Blakiem.


1-2 czerwca Bielsko-Biała Zawody Enduro Trails

Zapraszamy na pierwszą edycję GIANT ENDURO TRAILS 2018. Edycja ta jest szczególna, bo zawody są jednocześnie kwalifikacją do Enduro World Series! No i oczywiście nadal są także częścią Central European Enduro!

1-3 czerwca Bielsko-Biała Dni Bielska-Białej

Dni Bielska-Białej. Trzy dni wypełnione koncertami. Wystąpią m.in. Golec uOrkiestra, Bednarek i Chylińska. Więcej informacji: bck.bielsko.pl

3 czerwca Bielsko-Biała, Teatr Polski „Kwartet”

REKLAMA

Kultowa już historia czterech artystów poszukujących sensu życia, teatru i sztuki jako takiej. „Kwartet” Bogusława Schaeffera to inteligentny i dowcipny teatr w wyśmienitej obsadzie, gdzie bohaterowie usiłują odpowiedzieć na pytania fundamentalne. Ambitna próba znalezienia uniwersalnego i niepodważalnego ideału sztuki w miarę rozwoju spektaklu przemienia się w nieprzewidywalną grę z widzem, pełną żartów, przekomarzania i prowokacji, w której trakcie nikt nie może się czuć bezpieczny – ani aktorzy, ani publiczność odważnie włączana do występu.

9


SUBIEKTY WNY KALENDARZ WYDARZEŃ

8 czerwca Cieszyn, Teatr im. Adama Mickiewicza Spektakl „Klimakterium”

Bohaterkami musicalu są cztery kobiety w wieku menopauzalnym. Wszystkie mają problemy, z którymi muszą się uporać. Pragniemy pokazać, że klimakterium jest wpisane w życie kobiety – mają je bohaterki występujące na scenie, ale także miały, mają albo będą je mieć kobiety siedzące na widowni. Jest to czas dla kobiety trudny, co wcale nie znaczy, że beznadziejny. Ważna jest świadomość wspólnoty pewnych doświadczeń – kobiety siedzące na widowni dowiadują się, że ich dolegliwości nie są czymś wyjątkowym. Mimo że menopauza dotyczy wszystkich kobiet, jest to temat wstydliwy, a co za tym idzie – starannie pomijany.

20-21 czerwca Katowice Międzynarodowe Targi Wynalazków i Innowacji INTARG 2018

Targi te są narzędziem promocji innowacyjnych rozwiązań, produktów, technologii i usług z różnych branż i dziedzin w celu ich transferu do przemysłu oraz komercjalizacji. To platforma bezpośredniego kontaktu przedstawicieli nauki i biznesu oraz podmiotów wspomagających i finansujących badania i rozwój. Wystawcy będą mieli możliwość wzięcia udziału w licznych konferencjach, seminariach i spotkaniach biznesowych oraz w konkursie INTARG.

9 czerwca Katowice, Bielsko-Biała, Tychy Industriada 2018

Przemysłowe serce Polski bije w województwie śląskim. Tu każdego roku odbywa się Industriada – święto Szlaku Zabytków Techniki i największy festiwal dziedzictwa przemysłowego w naszej części Europy. Pełna moc w sobotę 9 czerwca, rozruch maszyn w piątek wieczorem. Szczegóły na stronie internetowej wydarzenia.

28 czerwca – 1 lipca Katowice Tauron Nowa Muzyka Katowice

Strefa kultury, czyli aktualna wizytówka Katowic, latem zamienia się w pulsującą dźwiękiem przestrzeń festiwalową, z bogatym zapleczem gastronomicznym i handlowym. Co roku za sprawą festiwalu Tauron Nowa Muzyka Katowice miasto odwiedza kilkanaście tysięcy fanów.

29 czerwca Bielsko-Biała, BWA Wernisaż wystaw Bielskiego Festiwalu Sztuk Wizualnych

15-17 czerwca Cieszyn Święto Trzech Braci

Miasto Cieszyn i Cieszyński Ośrodek Kultury „Dom Narodowy” już po raz 28. zapraszają na Święto Trzech Braci. Program Święta – jak co roku – przygotowany jest z myślą o odbiorcach w każdym wieku. Na scenie zagrają gwiazdy: Grzegorz Hyży, Nosowska, Lady Pank, Shakin’ Dudi, Łąki Łan. Nie zabraknie również artystów związanych z miastem i regionem. Imprezie towarzyszy kiermasz, promujący przede wszystkim produkty regionalne, oraz wystawy, spotkania, imprezy sportowo-rekreacyjne.

10

Po raz czwarty Galeria Bielska BWA, wraz z Muzeum Historycznym w Bielsku-Białej, Fundacją Centrum Fotografii oraz Związkiem Polskich Artystów Plastyków Okręg Bielsko-Biała, organizuje BFSW – szeroki przegląd twórczości plastycznej artystów z Bielska-Białej i regionu.

Prześlij do nas informację o wydarzeniach na maj i czerwiec: redakcja@2bstyle.pl


Auto Salon Sp. z o.o. ul. Wiejska 5, 10-200 Warszawa WEKTOR salon, jazdy tel. 22 542 44 –56, faks 22 542 próbne, 44 56 finansowanie, ubezpieczenia Bielsko-Biała ul. Warszawska 295, tel. 33 829 56 10 Oświęcim-Babice ul. Krakowska 19, tel. 33 841 18 41

Prasa partnerska-Megane 3 modele-199,2x240,4.indd 1

26/02/2018 16:49

11

REKLAMA

www.wektor.pl kontakt e-mail: klient@wektor.pl


WYDARZENIA

Alan Banaś w World Class Poland 2018! Alan Banaś, barman z powołania i szczerego przekonania. Młody, ambitny, niebojący się wyzwań. Na co dzień możecie go spotkać w Dog’s Bollocks Pub, gdzie pełni funkcję szefa baru i, przede wszystkim, serwuje wyśmienite koktajle. fot. Katarzyna Górny

Wytrwała praca i silne zaangażowanie we własny rozwój sprawiły, że zakwalifikował się do krajowej edycji najbardziej prestiżowego konkursu barmańskiego na świecie – World Class Competition. Dołączenie do zaszczytnego grona 30 najlepszych barmanów w Polsce jest szansą na zdobycie tytułu Barmana Roku World Class Poland 2018 i co za tym idzie – otrzymanie przepustki do udziału w ogólnoświatowym finałowym konkursie, odbywającym się w tym roku w Berlinie. World Class to międzynarodowy konkurs, który ma na celu rozwój, kształcenie i promowanie najwybitniejszych barmanów z całego świata. Młody Bielszczanin zdobył uznanie jury, przygotowując koktajl w oparciu o ciekawe połączenie ginu z kwasem chlebowym, świeżym sokiem z ananasa i konfiturą maślano-ananasową. Podczas półfinału organizator konkursu wyłoni 12 finalistów World Class Competition – Poland 2018. O tym, kto otrzyma tytuł Barmana Roku World Class Poland, przekonamy się 17 czerwca 2018 r. podczas wielkiego finału.

Alan Banaś

Poranek w Londynie to świeży chleb, miód i sok, a także pomysł na koktajl Alana.

12

W imieniu całej załogi Dog’s Bollocks Pub i Szpilki składamy Ci, Alanie, serdeczne gratulacje i podziękowania za wysiłek włożony w świadome kształtowanie bielskiej sceny gastronomicznej, poczynając od jej trudnych początków: „Wierzymy w Ciebie i wiemy, że droga World Class, na którą właśnie wstąpiłeś, jest szlakiem, który był Ci przeznaczony od zawsze! W tym właśnie kontekście pamiętaj o tym, co powtarzaliśmy sobie niejednokrotnie: «Nie liczy się cel, lecz droga». Miksowanie czas zacząć, trzymamy kciuki!”.


CELLU M6 INTEGRAL II JEDYNY NA PODBESKIDZIU

INTEGRAL II to najnowsza generacja urządzeń LPG®. Stosuje ekskluzywną technologię Enedermologie®, umożliwiającą wykonywanie w 100% naturalnych zabiegów stymulacji tkanki łącznej służących urodzie i zdrowiu. Pomaga wymodelować sylwetkę i ujędrnić skórę. Badania dowiodły, że jest to jedna z najskuteczniejszych metod walki z cellulitem, nadmiarem tkanki tłuszczowej, wiotkością skóry ciała i twarzy oraz obrzękami. Autorski program połączenia trzech urządzeń do modelowania sylwetki i redukcji cellulitu: •Endermologie® Integral LPG® •Fala Akustyczna BTL •Presoterapia BTL

Zapraszamy na bezpłatną konsultację i dobór indywidualnego programu. QR CODE

ul. Legionów 26-28 budynek H kompleks Nowe Miasto, 43-300 Bielsko-Biała, tel. 33 810 69 89, 533 463 443 www.tkalniaurody.pl 3 13

REKLAMA

Wygenerowano na www.qr-online.pl


HISTORIA

Wielka ucieczka maleńkiej „Kukułki”. Polak potrafi! W poniedziałek, 13 września 1971 pogoda na bielskim lotnisku nie była najlepsza, ale pilot Eugeniusz Pieniążek dostał pozwolenie na start. Poleciał do Krosna, wylądował szczęśliwie, po południu miał wrócić. W Aleksandrowicach się jednak nie pojawił. Wszyscy myśleli, że stało się coś złego, że samolot uległ katastrofie. Ruszyła zakrojona na szeroką skalę akcja poszukiwawcza. Prowadzono ją w deszczu i mgle. Tymczasem inż. Pieniążek cały i zdrowy był już daleko, na Bałkanach. W stolicy Podbeskidzia zjawił się ponownie dopiero dwie dekady później. Jego spektakularna ucieczka z PRL przeszła do historii, a on sam do legendy polskiego lotnictwa. Tekst: Marek Żuliński, www.bielsko.biala.pl, foto: Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie

Pasją do latania zaraził go ojciec, zawodowy pilot wojskowy. Urodzony w 1934 Genek najpierw bawił się miniaturkami myśliwców, potem sklejał ich modele, w 1950 zaczął uprawiać szybownictwo, a pięć lat później po raz pierwszy zasiadł za sterami samolotu. Po zdobyciu uprawnień instruktora szkolił młodszych kolegów. Chciał „ulotnić się” w wielkim stylu Pracował i mieszkał w Lesznie. Polska była wtedy zainteresowana eksportem szybowców „Mucha” i „Sokół” na Zachód, dlatego młodego pilota wysłano do Szwecji w celu nawiązania kontaktów handlowych. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Eugeniusz Pieniążek drogę przez Bałtyk pokonał szybowcem. Na Skandynawach zrobił ogromne wrażenie. Niestety, na Służbie Bezpieczeństwa również. Goście z państw kapitalistycznych zaczęli odwiedzać Pieniążka, ale władzom się to nie podobało. – Założyli na mnie kartotekę i zaczęła się zabawa w kotka i myszkę – opowiadał dziennikarzom. Komendant powiatowy SB powiedział mu konkretnie: – Wy już latać nie będziecie. Został wyrzucony z pracy. W Sudanie miał opryskiwać pola, lecz nie dostał paszportu. Chciał zostać pilotem PLL LOT, też nic z tego. Esbecy popełnili jednak podstawowy błąd: nie odebrali mu licencji lotniczej. Nękanie przez służby, zakaz wyjazdów zagranicznych, całkowity brak perspektyw na rozwój zawodowy i groźba, że lada chwila całkowicie odebrana mu zostanie możliwość uprawiania ukochanego hobby to powody, że zaczął myśleć o ucieczce z kraju. Ostateczną decyzję podjął pod koniec lat 60. A że był człowiekiem nietuzinkowym, postanowił „ulotnić się” w wielkim stylu. Samolot zbudował w mieszkaniu – Byłem ambitny i nie chciałem kraść samolotu. Chciałem polecieć na własnym – mówił. I w pokoju córki, który miał 8 m kw. powierzchni, rozpoczął budowę „Kukułki”. – Ogon

14

wystawał na korytarz i gdy żona szła do kuchni, to musiała się przeciskać. Dobrze, że szczupła była – wspominał. Sąsiedzi nie kryli zdziwienia, gdy poszczególne elementy opuszczano z okna na pierwszym piętrze. Samolot został oblatany wiosną 1971. Zdziwienia, ale i swoistej dumy, nie kryły też władze: „Kukułka” była pierwszą amatorską konstrukcją zarejestrowaną w PRL i dowodem na słuszność hasła, że „Polak potrafi”. Gazety uprawiające propagandę sukcesu pisały o sensacji na miarę światową. Zamilkły dopiero, gdy prawda wyszła na jaw: 13 września Eugeniusz Pieniążek nie zaginął, lecz po kilkugodzinnym, obfitującym w dramatyczne momenty locie na bardzo niskiej wysokości wylądował w serbskiej Suboticy. Wybrał trasę nad Czechosłowacją i Węgrami, bo tam groźba zestrzelenia była najmniejsza. Trafił do więzienia, lecz socjalistyczna Jugosławia rządzona przez Josipa Broz Tito miała w głębokim poważaniu pozostałe kraje demokracji ludowej i o lądowaniu „Kukułki” nikogo oficjalnie nie poinformowała. Rachunek za dwuletnie hangarowanie Eugeniusz Pieniążek został z twierdzy Maribor odstawiony na austriackie pogranicze. Tam mu poradzono, aby po prostu szedł przed siebie, przez zieloną granicę. Więc poszedł. Ostatecznie zamieszkał w Szwecji. Poprosił szwedzkiego kolegę o wzięcie fikcyjnego ślubu ze swoją żoną. Po zawarciu związku władze musiały ją, wraz z córką, wypuścić z PRL. Całą rodziną pojechali do Suboticy i po uregulowaniu rachunku za dwuletnie hangarowanie odzyskali samolot. We wrześniu 2005, w kolejną rocznicę lotu wyremontowana „Kukułka” trafiła do Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie. Przywrócono jej pierwotną rejestrację SP-PHN. *** Podczas pisania artykułu korzystałem m.in. z książki Jarosława Molendy „Ucieczki z PRL”, wydawnictwo „Bellona”, Warszawa 2015.


REKLAMA

15


BIZNES W REGIONIE

Lodomania. Znana i lubiana sieć lodziarni rodzinnych jest na polskim rynku fenomenem. Wyrosło jak grzyby po deszczu mnóstwo konkurencyjnych lodziarni i producentów lodów, jednak lodziarnia z Bielska-Białej z roku na rok odnotowuje wzrost sprzedaży, angażuje się w nowe projekty, otwiera nowe placówki. Powiększa także zaplecze produkcyjne o nowe warsztaty rzemieślnicze. Samo ciśnie się na usta pytanie: jak to jest, że inni się zamykają albo liczą straty, a Lodomania nie tylko trwa, ale rozwija się i nie traci na popularności? Ma już 15 placówek rozsianych po południowej Polsce.

Gdy firmę tworzą ludzie

www.lodomania.com

Facebook / Lodomania

16


Biznes zamiast podróży poślubnej

Tu się wraca

Kiedy prawie 30 lat temu dla Izy i Tomka wybrzmiał marsz Mendelssohna, goście weselni nie przypuszczali, że będą mieć wkład w powstanie najbardziej rozpoznawalnej lodziarni na południu Polski. Za pieniądze otrzymane w prezencie ślubnym państwo Galuskowie otworzyli swoją pierwszą lodziarenkę w centrum Katowic. Nie mogli wiedzieć, że będzie to najważniejsza inwestycja w ich wspólnym życiu. Inwestycja o tyle ważna, że scementuje ich związek i sprawi, że będą mogli utrzymać siebie i firmę, a do tego realizować swoje pasje. Dziś już mogą sobie pozwolić na podróże, które ustalają według przed laty przyjętego schematu: poznajemy nowe smaki, nowe przyprawy. Każdy wyjazd to nowe pomysły i dodatkowa praca dla technologów.

Nie zawsze w firmie jest różowo. Zdarza się, że pracownicy skuszeni atrakcyjną ofertą odchodzą. Ale wielu powraca, mając w pamięci niepowtarzalną atmosferę i ludzi. Tego nie zastąpi wysokie uposażenie. Jeśli jest się ambitnym, można tu osiągnąć wiele i czerpać z tego satysfakcję. Każda z lodziarni jest bowiem inna, ma swoją specyfikę. Na przykład w żywieckiej Lodomanii (w Galerii Lider), która jest wzorem dla wszystkich innych lodziarni sieci, klienci najchętniej kupują gofry. W najnowszej w Tychach (Gemini Park) najlepiej schodzą lody, a w katowickiej (Galeria Katowicka) ciasta. Otwierają się też nowe miejsca, które dają pracownikom możliwość wykazania się i kreatywności. Nowe miejsce to także możliwość wprowadzenia nowych rozwiązań i pomysłów, spotkania nowych interesujących ludzi.

Rodzinne koneksje to nie wszystko Od samego początku to ludzie – rodzina, przyjaciele – stoją za powstaniem Lodomanii i bez nich właściciele być może nie rozwinęliby biznesu do takiego stopnia. Dziś firma zatrudnia ponad 160 osób. Na froncie widzimy kelnerki i kelnerów, krzątających się między stolikami. Ale jest też rzesza osób pracujących na zapleczu – technologów, kierowców, księgowych, menadżerów, którzy na co dzień dbają o firmę. O wygląd lodziarni i ubranie obsługi dba Izabela. To dzięki jej kreatywności i wyczuciu smaku Lodomania wyróżnia się na tle konkurencji i trudno ją podrobić, jednak zdarzają się próby. – Cieszy mnie, że inni mnie naśladują, to oznacza, że to, co robię, podoba się ludziom – mówi Izabela. Choć jest to firma rodzinna, w której pracuje wiele spokrewnionych z właścicielami osób, to bezcenny wkład w jej budowę mają także osoby zdolne i zaangażowane w swoją pracę, lecz wywodzące się spoza rodzinnego kręgu. Właściciele cenią profesjonalizm i poświęcenie, w zamian dając możliwości rozwoju i kształcenia, elastyczne godziny pracy, pozafinansowe bonusy.

I taki właśnie jest fenomen Lodomanii: zawsze świeże, wysokiej jakości, świetne produkty, doskonała kadra zarządzająca, wymagający, ale też empatyczni właściciele i najważniejsze ogniwo – pracownicy, którzy lubią swoje miejsce pracy, co widać po uśmiechniętych, choć czasem zmęczonych (wybaczmy im to), przemiłych kelnerkach i kelnerach.

Od zmywaka do menadżera

Artykuł sponsorowany

Znajdzie się w firmie kilka osób, które przeszły przez wszystkie szczeble zawodowe w przedsiębiorstwie, rozpoczynając pracę na zmywaku, by po kilku latach stanowić trzon kadry menadżerskiej. Wiek nie ma tu znaczenia, choć kelnerują zwykle młode osoby, bo praca wbrew pozorom jest na tym stanowisku bardzo ciężka. Wykształcenie także nie jest najważniejsze. To, co cenione jest najwyżej, to zaangażowanie, podejście do klienta i współpracowników. W zamian można liczyć na dostosowany do potrzeb pracowników grafik, możliwość rozwoju zawodowego i osobistego i – co ważne – na pomoc w nagłej życiowej potrzebie. Osobiste problemy stają się problemami właścicieli i rozwiązuje się je wspólnie. Bo Lodomania to zespół osób, które się lubią, ufają sobie i wzajemnie pomagają.

17


BIZNES W REGIONIE

Mokate laureatem konkursu „Pracodawca Godny Zaufania” W środę 28 lutego w siedzibie Krajowej Izby Gospodarczej w Warszawie ogłoszono wyniki VII edycji konkursu o tytuł „Pracodawca Godny Zaufania”. W konkursie wyróżniono firmy, które wyróżniają się odpowiedzialną, zgodną z normami europejskimi polityką pracowniczą oraz polityką socjalną. Wśród sześciu laureatów znalazło się Mokate, które otrzymało nagrodę w kategorii „programy stażowe”.

Konkurs „Pracodawca Godny Zaufania” organizowany jest od 2009 roku przez Krajową Izbę Gospodarczą, Fundację Polskiego Godła Promocyjnego „Teraz Polska” oraz Impressarium. Jej podstawowym celem jest promowanie wśród pracodawców odpowiedzialnej, zgodnej z normami europejskimi, polityki pracowniczej i socjalnej. W tegorocznej edycji przyznano sześć nagród głównych. Mokate SA otrzymało nagrodę „Pracodawca Godny Zaufania” w kategorii „programy stażowe”, za tworzenie szans rozwoju zawodowego na lokalnym rynku pracy. Poza tym nagrodzono również firmy: Pl2012+, Grupa Mlekovita, Polska Grupa Górnicza, PKO BP oraz Poczta Polska. Warto w tym miejscu przypomnieć, że pod koniec 2016 roku Mokate otrzymało nagrodę „Najlepszy pracodawca województwa śląskiego” przyznawaną przez redakcję portalu branżowego PulsHR.pl. W imieniu Mokate SA nagrodę odebrała Dyrektor Marketingu Mokate Patrycja Giurko. Uroczyste wręczenie nagród poprzedziła debata, z udziałem ekspertów, poświęcona dobrym praktykom w rolnictwie, której partnerem było Mokate SA oraz Fundacja Programów Pomocy dla Rolników FAPA. Dyskuto-

18

wano m.in. o tym czy rolnictwo jest nadal niedocenionym obszarem w stosowaniu zasad społecznej odpowiedzialności biznesu oraz jak na poprawę sytuacji w tym zakresie wpłynęła polityka Unii Europejskiej. Nagrody „Pracodawca Godny Zaufania” przyznawała Kapituła w składzie: Centrum im. Adama Smitha, Instytutu Biznesu, Instytutu Libertatis, Instytut Staszica, Polskie Towarzystwo Ekonomiczne, Stowarzyszenie Integracja i Współpraca (organizator Forum Gospodarczego w Toruniu), Szkoła Główna Handlowa, Warsaw Enterprise Institute, Wyższa Szkoła Ekologii i Zarządzania w Warszawie oraz Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. Obradom przewodniczyli organizatorzy konkursu, przedstawiciele: Krajowej Izby Gospodarczej, Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego „Teraz Polska” oraz Impressarium. Kapituła Konkursu o tytuł „Pracodawca Godny Zaufania” przyznała również Nagrody Dziennikarskie – dla dziennikarzy, którzy popularyzują pozytywne rozwiązania z zakresu polityki pracowniczej. Otrzymali je Marcin Piasecki z „Rzeczpospolitej” oraz Wojciech Surmacz, dziennikarz „Trójki” Polskiego Radia – obecnie szef Polskiej Agencji Prasowej.


REKLAMA

19


WYDARZENIA

KINO CIESZY(n) Ponad 100 filmów, w tym nowości polskiej, czeskiej i słowackiej kinematografii, to majówkowe plany każdego, kto przyjedzie na 20. urodziny Kina na Granicy! Obecność w Cieszynie potwierdzili bohaterowie retrospektyw: Danuta Stenka, Krzysztof Zanussi, Jan Hřebejk i Ivan Trojan. W klubie festiwalowym zagrają m.in. Pogodno oraz Tymon Tymański & MO. W programie również wystawy i debaty.

– Jak urodziny, to zabawa i „Świętowanie!” – mówi Łukasz Maciejewski, dyrektor programowy Kina na Granicy. – Będziemy spoglądać w niebo i czekać na spadające gwiazdy, by móc pomyśleć życzenie. Zupełnie tak samo, jak podczas zdmuchiwania świeczek na urodzinowym torcie. Taka będzie 20. edycja festiwalu i taka jest tegoroczna grafika autorstwa Iwony Cichy. Wesela i stypy, prywatki i jubileusze… Każda okazja jest dobra do zabawy. My proponujemy najlepszą balangę filmową, bo Kino na Granicy nie ma żadnych granic, to zabawa do upadłego. KINO CIESZY(n), KINO bardzo CIESZY(n)! Oprócz retrospektyw w cyklach tematycznych zostaną pokazane kultowe filmy „Niespokojnego kina 1968 roku” z jednej strony, a nawiązujące do urodzinowego „Świętowania!” z drugiej. Trio uzupełnia blok „Kino/Teatr”. Na ekranach zobaczymy m.in. „Dziecinne pytania” Janusza Zaorskiego, „Marcowe migdały” Radosława Piwowarskiego, „Różyczkę” Jana Kidawy Błońskiego, „Wodzireja” Feliksa Falka, „Balangę” Łukasza Wylężałka, „Wesele” Wojciecha Smarzowskiego, „Ziemię obiecaną” Andrzeja Wajdy, „Aktorów prowincjonalnych” Agnieszki Holland czy „Kobietę w kapeluszu” Stanisława Różewicza.

20

Ponad 100 projekcji – i co jeszcze? Znakomitych gości można się również spodziewać podczas trzech debat skoncentrowanych wokół tematu 50. rocznicy wydarzeń polskiego Marca ’68 oraz czechosłowackiej wiosny i tragicznego sierpnia ’68. Tematy spotkań to: „Czy literatura czeska i słowacka lat 60. są wciąż żywe?”, „Kino pod specjalnym nadzorem” oraz „Mieli być artystami w likwidacji”. Wśród rozmówców będą m.in. Janusz Zaorski, pisarz i rabin czeski Karol Sidon, Joanna Goszczyńska czy Andrzej S. Jagodziński. – Ta bolesna historia wciąż żyje w pamięci wielu z nas – mówi Jolanta Dygoś, dyrektor festiwalu. – Chcemy o tych wydarzeniach z przeszłości przypominać i rozmawiać. W przerwach między projekcjami i debatami będzie można obejrzeć ok. 40 obrazów namalowanych na potrzeby nominowanego do Oscara filmu „Twój Vincent”. A to i tak dopiero początek cieszyńskiej listy atrakcji… Jubileuszowa edycja Kina na Granicy potrwa aż siedem dni – od 27 kwietnia do 3 maja. Magazyn „2B STYLE” objął patronatem to wydarzenie.


NAPRAWDĘ LUBIMY TO, CO ROBIMY!

· każde zlecenie traktujemy indywidualnie · doradzamy wybór technologii i materiałów · proponujemy najkorzystniejsze rozwiązania cenowe · gwarantujemy zachowanie Twoich tajemnic handlowych · no i możesz nadzorować swój druk... ...pijąc z nami pyszną kawę!

RABARBAR s.c. 41-710 Ruda Śląska, Polna 44 +48 32 411 49 41 rabarbar@rabarbar.net.pl www.rabarbar.net.pl

21


ROZMOWY PRZY KAWIE

Foto z archiwum Goorala

Rozmowy przy kawie

R ozmawia : M a g d a l e na J e ż Założycielka Klubokawiarni Aquarium, mieszczącej się na I piętrze Galerii Bielskiej BWA (ul. 3 Maja 11) www.facebook.pl/klubokawiarnia.aquarium

Swoją dziennikarską przygodę z redagowaniem „Rozmów przy kawie” rozpoczęłam ponad rok temu. Nie spodziewałam się, że zupełnie nieświadomie będę zapraszać do tych artykułów osoby, które poza związkiem z Klubokawiarnią Aquarium będą miały jeszcze jedną, bardzo istotną cechę wspólną. Okazał się nią lokalny patriotyzm. Chyba stało się tak, ponieważ swój ciągnie do swego. Naprawdę coś w tym jest! U mojego siódmego gościa przywiązanie do Bielska-Białej i okolicznych gór każdy odgadnie bez trudu. Bo na Mateusza Górnego – pochodzącego z naszego miasta producenta muzycznego, wszyscy mówią Gooral. Przezwisko wymyślił jego kolega ze studiów. Przyjęło się od razu. I wyznaczyło nawet muzyczną drogę Mateusza, który zasłynął łączeniem muzyki elektronicznej z etniczną muzyką góralską.

22


W Aquarium

N

a początku był keyboard – prosty instrument kupiony przez rodziców pod koniec podstawówki. Można było na nim programować krótkie utwory zamiast walczyków i innych podkładów wgranych na stałe. Kilka z nich Mateusz zaprezentował nawet w szkole i dostał nagrodę specjalną na konkursie młodych talentów. Niewiele zachowało się z tamtych lat, keyboard oddał już dawno kuzynce, za to od jakiegoś czasu wraca do muzyki, którą tworzył w liceum i na początku studiów, wykorzystując jej elementy w projekcie Cuda. Można powiedzieć, że to takie odkopywanie cudów z szuflady. A że szuflada jest pojemna, bo Gooral ma ponad 300 nieopublikowanych do tej pory utworów techno, jest w czym wybierać. Choć muzyką interesował się już od najmłodszych lat, trudno było mu uwierzyć w to, że mogłaby się stać jego głównym zajęciem w przyszłości. Zdecydował się więc na plan B i studia na Wydziale Fizyki w Poznaniu. Wybrał kierunek, który brzmi dość egzotycznie – była to optyka okularowa i optometria. Mateusz podkreśla jednak z uśmiechem, że studia nie poszły na marne – poznał tam swojego menadżera, z którym pracował przez prawie siedem lat. Wyjazd do Poznania zbiegł się z poszukiwaniem własnej muzycznej drogi i odkrywaniem swojej tożsamości kulturowej. „Bardzo chciałem zrobić coś nowego w muzyce

elektronicznej i klubowej. Długo szukałem i nagle zdałem sobie sprawę, że ja przecież jestem z gór”. To otworzyło mu zupełnie inne horyzonty. Zaczął inspirować się muzyką sięgającą do korzeni, niosącą ze sobą wartości kultury góralskiej. Było mu to bardzo bliskie, bo przecież całe swoje życie spędził w górach. Budząc się rano w swoim rodzinnym Bielsku-Białej, widział je za oknem. A praktycznie każdą wolną chwilę spędzał na stokach w Szczyrku – najpierw będąc zawodnikiem narciarskim, później pracując jako instruktor. Tak zarabiał na sprzęt muzyczny i wyposażenie domowego studia. Do tworzonej muzyki zaczął wplatać elementy góralszczyzny, odnajdując w nich prawdę i energię, której poszukiwał. Mimo sporego dystansu w każdy weekend wracał z Poznania do domu na próby Psio Crew – elektro-ziomalskiej kapeli góralskiej, założonej wraz z Maćkiem „Kamerem” Szymonowiczem. Ten czas wspomina jako wielką i wspaniałą przygodę. Wraz z 9-osobowym zespołem wydali znakomicie przyjętą płytę „Szumi Jawor Soundsystem”. Stworzyli muzykę, która łączyła góralskie melodie z elementami drum and bassu czy hip-hopu. Koncertowali na dużych scenach i najważniejszych festiwalach, podróżując po całej Polsce i wielu innych krajach. Co ważne i co jako fanka podkreślam z wielką radością – w 2015 roku, po paru latach zawieszenia, Psio Crew reaktywowało swoją działalność. Obecnie przygotowują się do wydania swojej drugiej płyty.

23


ROZMOWY PRZY KAWIE

Pso Crew w Aquarium, fot. Adrian Pytlik

Cuda w Aquarium, fot. Piotr Graff

Foto z archiwum Goorala

Kolejnym ważnym krokiem w muzycznej karierze Mateusza było rozpoczęcie solowego projektu pod nazwą Gooral. Takiego, z którego zna go cała elektroniczna Polska. Rozwinął w nim swój charakterystyczny styl, określany jako „ethno elektro”, czyli połączenie szeroko pojętej muzyki elektronicznej z góralszczyzną. Na koncie Goorala są trzy albumy studyjne, a niebawem zostanie wydany czwarty. Ma też w dorobku wyjątkowy materiał zrealizowany w kilkudziesięcioosobowym składzie – z towarzyszeniem Państwowego Zespołu Ludowego Pieśni i Tańca „Mazowsze”. Powstał na potrzeby Przystanku Woodstock i zarejestrowany został w formie koncertu na płycie DVD. Jak widać, mimo młodego wieku Mateusz ma już sporo płyt na koncie, a w planach kolejne. Chciałby nagrać materiał wspomnianego już wcześniej zespołu Cuda, który tworzy wraz z Adrianną Styrcz. W tym projekcie, odmiennym od pozostałych, podstawą jest połączenie elektroniki z wokalem. Ważną częścią jest także strona wizualna, którą zajmuje się scenografka Dorota Boruń, prywatnie partnerka Mateusza. Ostatnim projektem Goorala jest ten firmowany własnym nazwiskiem – Górny. Coś zupełnie innego, określanego jako „przestrzenne utwory w pulsacji techno”. Po długim czasie

24

poszukiwania właściwej formy Mateusz złapał wiatr w żagle. Intensywnienie pracuje nad nowymi utworami, łącząc je z tymi, które napisał jakiś czas temu. Premierowo materiał zostanie zaprezentowany podczas 4. urodzin Aquarium. Już teraz zapraszamy serdecznie 25 czerwca na urodzinowy koncert. Czekamy z wielką niecierpliwością. Szerokie spektrum aktywności Goorala zachęca mnie do pytania o to, jak dba on o wenę. Odpowiada, że z weną to jest tak, że czasem jej nie ma, a gdy się nagle pojawia, trzeba ją łapać: „Przychodzi na przykład, gdy chcesz już iść spać. Ale trzeba ją wykorzystać od razu, bo przepadnie”. Gdy pojawia mu się w głowie jakiś fajny motyw, bierze telefon i nagrywa go beatboxem, naśladując głosem rytmy i dźwięki. Albo siada przed klawiszami syntezatora i gra. Szuka dźwięków, bawi się. A potem wszystko przetwarza w komputerze, bo to jest jego główne narzędzie do tworzenia muzyki. W wolnym czasie jeździ na rowerze, a zimą na nartach, chodzi na siłownię i na basen, a ostatnio zapisał się na boks. Dawniej jeździł też na rolkach i bardzo interesował się motoryzacją. W zasadzie to uwielbia samochody. Opowiedział mi ze szczegółami o wszystkich, które miał.


Najbardziej inspirują go podróże i cieszy się, że może łączyć je ze swoją pracą. Choć przyznaje, że granie koncertów w rożnych miejscach nie oznacza ciągłego zwiedzania. Nie zawsze jest na to czas. Uwielbia się przemieszczać, jednak najlepiej czuje się w domu w górach, na skraju lasu. Choć mieszkał w wielu różnych miastach Polski, a teraz zastanawia się nad ponowną przeprowadzką do Warszawy, nie potrafi sobie wyobrazić mieszkania w innym mieście na stałe. Towarzyszy mu dziki kot z okolicy, który próbuje go zdominować. Ostatnio mój rozmówca sporo energii poświęca na to, by cierpliwie dojść z nim do porozumienia. Na sam koniec, gdy wydaje mi się, że wiem już wszystko o muzycznych poczynaniach Goorala, ten z błyskiem w oku zdradza mi nagle pewien sekret. Mówi, że zastanawia się nad kolejnymi działaniami. Po głowie chodzi mu „pikantniejszy projekt” o intrygującej nazwie Wajheusz. Zastanawiam się, czy to będzie projekt muzyczny, czy raczej pozamuzyczny, ale w odpowiedzi słyszę jedynie śmiech… Pozostaje czekać, cóż tam pikantnego Mateusz ma w zanadrzu. I odliczać do 25 czerwca, by w jego towarzystwie świętować 4. urodziny Klubokawiarni Aquarium, podczas premiery nowego materiału powstałego w ramach projektu Górny.

4. urodziny Klubokawiarni Aquarium 23-25 czerwca 2018

Foto z archiwum Goorala

23 czerwca (sobota) 12:30 – Urodzinowa odsłona BajuBajek, czyli czytania dla dzieci 17:00 – Urodzinowy cupping kaw speciality z palarni Java Coffee z Warszawy 24 czerwca (niedziela) 19:00 – Julia Kania Quartet – koncert plenerowy na placu przy Galerii Bielskiej BWA (od strony ul. Mickiewicza) 25 czerwca (poniedziałek) 19:00 – Mateusz Górny / Gooral w projekcie Górny – koncert urodzinowy A ponadto: urodzinowa fotoakcja z Pytlik & Bąk Fotografia, tort, baloniki i inne atrakcje! Szczegółowy program: www.facebook.pl/klubokawiarnia.aquarium

Foto z archiwum Goorala

25


LUDZIE INICJATY WY

TEAM SPIRIT KULOODPORNYCH

SILNI MIMO PRZESZKÓD Tekst: Anna Trzop, zdjecia: archiwum Kuloodpornych

Pasja, przygoda i przyjaźń – to na tych fundamentach zbudowana została drużyna Silnych Mimo Przeszkód, amp futbolistów z bielskiej Fundacji Kuloodporni, której szefem jest Daniel Kawka, społecznik, fizjoterapeuta, człowiek, dla którego słowo „niemożliwe” nie istnieje. W lutym tego roku minęły 3 lata od pierwszego treningu teamu Kuloodpornych na hali bielskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji „Victoria”. To był początek pięknej historii nabierającej w miarę upływu lat niesamowitego rozpędu.

26


Emocje, pasja i rywalizacja Pierwsza wzmianka o Kuloodpornych pojawiła się w mediach społecznościowych w 2014 roku. W 2015, kiedy miał miejsce pierwszy trening teamu amp futbolistów na bielskim stadionie, nic nie wskazywało na to, że drużyna w przeciągu trzech lat urośnie w siłę i odniesie tyle spektakularnych sukcesów w tym 3 i 5 miejsce w Mistrzostwach Polski w AMP Futbolu. Wszystko za sprawą niezwykłej determinacji samych zawodników oraz prezesa, inicjatora i pomysłodawcy Kuloodpornych, a także wielkiego miłośnika sportu – Daniela Kawki, który już w grudniu 2014 roku podjął decyzję o stworzeniu drużyny piłkarzy amp futbolu w Bielsku-Białej. Decyzja ta nie była jednak przypadkowa, bo już wcześniej zaproszony został do współpracy przez Mateusza Widłaka (prezesa Amp Futbolu Polska), z którym tworzył w Warszawie reprezentację Polski w amp futbolu. Projekt ten rozwinął się na tyle, że w różnych miastach w Polsce zaczęły powstawać kolejne kluby drużyn „amputowanych futbolistów”, a sama dziedzina sportu zyskuje dziś bardzo dużą popularność i zagorzałych kibiców. W marcu br. PZPN podpisał z Reprezentacją Polski w Amp Futbolu umowę, na mocy której został jej partnerem. W praktyce oznacza to, że będzie pomagał zawodnikom organizacyjnie i promocją oraz wesprze ich rzeczowo. Najtrudniejszy pierwszy krok Nazwa Kuloodporni, jak mówi Daniel Kawka: – Ma podwójny wymiar: odporni na kule, które nie przeszkadzają w grze,

i superbohaterzy, nieśmiertelni. Nasi gracze robią dużo więcej niż przeciętni ludzie. – Dodaje, że początki nie należały do najłatwiejszych. – Na pierwszy trening przyszły 4 osoby i gdybyśmy wtedy zrezygnowali, gdyby nie wielka determinacja i chęć działania tych wszystkich osób, które są z nami do dziś, nie osiągnęlibyśmy tego, co jest teraz. Obecnie drużyna Kuloodpornych składa się z 16 zawodników w wieku 7-51 lat, w tym 7 osób grających: 1 bramkarza (bez kończyny górnej) plus 6 zawodników z pola (bez kończyny dolnej). Tak jak w tradycyjnej piłce nożnej, tak też w amp futbolu liczy się rywalizacja sportowa, a wygrywanie wymaga intensywnej pracy, jak w każdym innym sporcie. Obowiązują takie same zasady gry jak w piłce nożnej. Zawodnicy w trakcie gry nie używają protez, ale kul łokciowych. W teamie grają zawodnicy z całego Śląska, a nawet z Krakowa. Na treningi uczęszczają także najmłodsi: Jacek, Oskar oraz 7-letni Bartek, którzy udowadniają swoim rówieśnikom, że mimo trudności można znaleźć w sobie siłę do realizacji marzeń. – Nie traktujemy się jako klub sportowy osób niepełnosprawnych. Tak, jak są różne odmiany piłki nożnej, np. plażowa czy halowa, my jesteśmy drużyną piłki nożnej AMP futbolu. Nie ma pobłażania na treningach. Przygotowanie jest profesjonalne. Dzięki determinacji wielu osób w naszej organizacji rozwijamy się, mamy świetnych trenerów, Maciej Kozik planował odpocząć od piłki, ale gdy przyjechał na pierwszy trening i zobaczył entuzjazm zespołu, już z nami został. Jego pomysły pchnęły cały zespół do przodu, stworzył świetny team szkoleniowo-medyczny. Dawid Polak, drugi trener, ma duże doświadczenie w pracy

27

z młodzieżą pełnosprawną w GKS Katowice. Nasi zawodnicy wkładają swoje serce i wysiłek w treningi, odnosząc sukcesy. To ciężka praca wszystkich tych osób – mówi Daniel Kawka, prezes fundacji. By przekonać się, jak wielkie emocje, dynamika, walka towarzyszą meczom Kuloodpornych, wystarczy przyjść na trening, który odbywa się trzy razy w tygodniu w Bielsku-Białej i w Tychach. Można spróbować porywalizować z zawodnikami na boisku i z coraz bardziej powiększającą się liczbą fanów amp futbolu. Czas na sukcesy Obecnie to właśnie piłkarze z drużyny Kuloodpornych są powoływani do narodowej kadry amp futbolu. Na Vodafone Park, stadionie Besiktasu Stambuł, gdzie w zeszłym roku rozegrano finał ME w amp futbolu, zgromadziło się ponad 40 tysięcy widzów, reszta kibiców, w liczbie 20 tysięcy, która nie zmieściła się na trybunach, stała za bramkami stadionu. To pokazuje, jak wielkie emocje wzbudza ten sport wśród kibiców. To właśnie podczas tych mistrzostw Europy reprezentacja Polski, w tym czterech zawodników z bielskiej fundacji Kuloodporni powołanych do kadry narodowej, zdobyła brązowy medal, a królem strzelców turnieju został Bartosz Łastowski. Na kolejne sukcesy nie trzeba było długo czekać, trzy lata wytężonej pracy zespołu Kuloodpornych nagrodzone zostały nie tylko medalami z tytułu godnej rywalizacji na boiskach krajowych i zagranicznych (m.in. srebrny medal międzynarodowego turnieju Amp Futbol Cup, organizacja turnieju Amp Futbol Ekstraklasy – Bielsko-Biała 2017 oraz


INICJATY WY

zwycięstwo w nim), ale także dzięki znakomitej organizacji i wielu innym przedsięwzięciom, takim jak choćby organizacja pierwszego w województwie śląskim ogólnopolskiego zgrupowania piłkarskiego dla dzieci z niepełnosprawnościami ruchowymi. Jako drużyna Kuloodporni zdobyli tytuł Odkrycia Turnieju Mistrzostw Polski – Płock 2017. Nie bez powodu Daniel Kawka został dwukrotnie uhonorowany tytułem działacza roku w amp futbolu. Przeciw stereotypom W Polsce nadal – choć w coraz mniejszym stopniu – panuje przekonanie, że osoba, która posiada pewne deficyty zdrowotne, nie w pełni sprawna, jest w jakiś sposób wyłączona z życia społecznego, często zawodowego, nie wspominając już o realizowaniu swoich pasji czy marzeń. Jak mówi prezes Kuloodpornych: – Aktywizacja osób niepełnosprawnych to niełatwy temat, pokutuje przekonanie, że część życia

nie jest dla nich dostępna w taki sposób, jak dla pełnosprawnych. My pokazujemy, że aktywizacja osób niepełnosprawnych odbywa się na wielu płaszczyznach. Nie chodzi tylko o życie zawodowe, ale o aktywizację poprzez sport, pasję. Daniel Kawka, który zawsze chciał angażować się w projekty społecznie potrzebne i realizować je, udowadnia, że pojęcie niepełnosprawności nie istnieje, a to, w jakim stopniu realizujemy się w swojej codzienności, spełniamy w pracy, sferze prywatnej i zawodowej, to de facto wyznacznik tego, jak pełnosprawni jesteśmy w życiu. Niejednokrotnie sami budujemy sobie bariery w głowach. Jeden z zawodników amp futbolu, zapytany przez dziennikarza, co może zrobić po amputacji, powiedział: „Wszystko. Powiedz mi, co mam zrobić, a ja ci odpowiem, czy mogę to zrobić”. – My w swojej fundacji nie używamy pojęć niepełno- lub pełnosprawność. Nasi sportowcy skaczą na spadochronach, jeżdżą samochodami, na jednej nodze przebiegają, dryblują 7 km, a ktoś pełno-

28

sprawny ma problem, by podejść do sklepu 500 m, i podjeżdża samochodem. Pojawia się zatem pytanie: kto jest pełnosprawny? – podsumowuje prezes „Kuloodpornych”. Media są przeładowane informacjami o sporcie osób pełnosprawnych, a właśnie o wielu osiągnięciach osób niepełnosprawnych się milczy i przez to brakuje odpowiedniego dofinansowania i społecznego wsparcia, tak jak jest to np. w Stanach Zjednoczonych, gdzie sportowcy otrzymują odpowiednie wsparcie finansowe w postaci stypendiów. Team spirit Fundację Kuloodporni tworzą wartościowi ludzie z olbrzymią pasją i motywacją do działania, a fani amp futbolu śledzą na bieżąco rozgrywki i dzielą się informacjami o wynikach turniejów. Poziom emocji na meczach amp futbolu sięga zenitu, świadczy o tym choćby fakt, że doskonale zorganizowany w Bielsku-Białej turniej ekstraklasy z niemiecką drużyną Anpfiff Hoffenheim rela-


cjonowany był na żywo przez media społecznościowe. Zawodnicy tej dziedziny sportu udowadniają, że można pięknie rywalizować ze sobą na boisku, ale i stanowić świetny team poza nim. Prywatnie zawodnicy i rodziny piłkarzy przyjaźnią się, wspierają i integrują, spędzając razem czas poza rozgrywkami sportowymi. Same rodziny zawodników od początku dopingują swoich najbliższych do angażowania się w treningi i sport. Trzeba zdawać sobie sprawę z faktu, że rehabilitacja trwa 24 godziny na dobę, a mierzenie się z nowymi wyzwaniami jest czymś niezwykłym i daje szansę na przeżywanie życia w pełni. Liczba chętnych do grania i grających w amp futbol systematycznie rośnie, choć amputacji w Polsce jest znacznie więcej niż aktywnych sportowców bez kończyn. W Polsce wykonuje się ok.15 tys. amputacji rocznie, z czego 1,1 tys. osób młodych, a jest w tym duża grupa osób z wadami wrodzonymi (amputacje w wyniku wad). Kuloodporni swoją pasją i pracą udowadniają, że warto inwestować w sport osób niepełnosprawnych, bo to takie same sport i rywalizacja jak u osób pełnosprawnych, dostarczające wielu przeżyć kibicom, pobudzające zdrowego ducha walki i budujące wię-

zi. Drużyna jest już po pierwszym, bardzo udanym turnieju Amp Futbol Ekstraklasy, który odbył się w kwietniu. Przed zawodnikami z Bielska jeszcze trzy turnieje w maju, na przełomie czerwca i lipca oraz ostatni rozegrany zostanie we wrześniu w BielskuBiałej, kiedy zostanie wyłoniony mistrz Polski.Stworzone przez Daniela Kawkę team i fundacja wychodzą poza ramy rywalizacji sportowej i swoją działalnością pokazuje również dzieciom i młodzieży pełnosprawnej, że warto uprawiać sport. – Rozpoczynamy nowe projekty. Otwieramy drugą sekcję treningów piłki nożnej dla dzieci z domów dziecka. Chcemy też działać w sektorach, gdzie ludzie mają utrudniony dostęp do sportu i profesjonalnych treningów. Dać dostęp do sportu bez względu na status społeczny – mówi Daniel Kawka. Dzięki takim działaniom coraz więcej sponsorów i instytucji ufa Kuloodpornym i chce ich promować. Mając na uwadze społeczną odpowiedzialność biznesu, znane firmy chętnie wspierają fundację, która oprócz promowania aktywności niepełnosprawnych z powodzeniem realizuje wiele innych projektów, jak choćby wspomniane wyżej aktywizowanie młodzieży do działania poprzez sport. Fundacja przygotowuje się do turnieju drużyn z domów dziecka, w którym

29

weźmie udział 40 zespołów z całej Polski. W ostatni weekend kwietnia dzieci pojadą busem do Warszawy, gdzie będą miały zapewnioną opiekę trenerów i fizjoterapeutów.To właśnie w ten sposób Daniel Kawka chce pokazywać młodym ludziom, że sport ma szerszy wymiar, uczy szacunku, pracy w grupie, ma motywować do regularnej, ciężkiej pracy, bycia liderem, tak by dzieci mające trudny start w życiu weszły w dorosłość na równych prawach z innymi. Sport ma nauczyć podejmowania decyzji, ale także ponoszenia porażek, które są wpisane w każdą rywalizację. To, co łączy drużynę Kuloodpornych, to team spirit, otwartość i niezwykła siła, z której rodzą się kolejne dobre pomysły i projekty, pociągające za sobą wartościowych ludzi, bo to ludzie są wartością fundacji Daniela Kawki. – Jesteśmy otwarci dla wszystkich, zapraszamy na treningi – deklaruje prezes Kuloodpornych. Choć ich kolejnym cichym marzeniem jest mistrzostwo Polski, a także rozwój ligi, nie planują, starają się zrobić, jak najwięcej się da, ciężko pracować, jak dotychczas, by potem zebrać owoce tej pracy, które w ostatnich trzech latach przerosły najśmielsze oczekiwania drużyny Silnych Mimo Przeszkód.


LUDZIE

Czuję r e s pekt d o gó r

Z Jakubem Komunieckim, starszym ratownikiem II stopnia Beskidzkiego Oddziału Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, rozmawia Anna Trzop

Ratownikiem GOPR-u jesteś już od 17 lat. To kawał czasu… Zanim wstąpiłem do GOPR-u, przeszedłem wszystkie szlaki w Beskidach. Po górach chodzę od dziecka. Jak na razie najwyższe szczyty, jakie udało mi się zdobyć, to Elbrus – 5640 m n.p.m (najwyższy szczyt Kaukazu – przyp.red.), i Mont Blanc – 4807 m n.p.m. Te dwie góry walczyły ze sobą o miano najwyższego szczytu w Europie. Nie można porównywać ich do K2, ale sama potęga gór, tej siły natury, sprawia, że czuje się respekt. W styczniu minęło 25 lat od śmierci Wandy Rutkiewicz, po akcji ratowniczej na Nanga Parbat i śmierci Tomka Mackiewicza przypominają się kolejne nazwiska osób, które swoje życie poświęciły w górom… A jednak góry nadal przyciągają. Zawsze będą przyciągać – i amatorów, i doświadczonych wspinaczy, kto nie ma pasji w życiu, nie zrozumie tego. Decyzję o wyprawie na K2

30

czy inne szczyty każdy podejmuje sam, na własną odpowiedzialność, mając świadomość, że taka wyprawa może zakończyć się różnie. Ocenianie z perspektywy fotela, co czuje i myśli człowiek, będąc na wysokości 7000 m, jest po prostu niepoważne, tak jak nieuzasadniony jest hejt w Internecie i gloryfikacja akcji ratowniczych, które są po prostu najzwyczajniejszą w świecie robotą, jak każda inna. Jak można zostać ratownikiem GOPR-u? Jakie szczególne predyspozycje psychiczne są potrzebne do ubiegania się o miejsce w GOPR-owskim teamie? Trzeba przede wszystkim kochać góry. Bez pasji nie jest to możliwe, poza tym trzeba mieć świadomość, że jest to służba obywatelska, robimy to dla ludzi, zawsze musimy być w gotowości i nikt nam za to nie płaci. Następnie trzeba zdać egzamin wstępny, który odbywa się co roku. Egzamin podzielony jest na kilka części. Pierwsza to jazda na nartach


– na poziomie pomocnika instruktora, następnie część związana ze znajomością topografii terenu, a więc wszystkich szlaków, szczytów, i oczywiście pierwsza pomoc. Przez dwa lata jest się kandydatem i jeździ się na staż ze starszym ratownikiem, pełni się dyżury ratownicze, nie mniej niż 120 godzin rocznie. Trzeba zaliczyć szereg krótkich, 2-3-dniowych kursów doszkalających. Zwieńczeniem jest kurs I stopnia, na którym kandydat poznaje podstawy ratownictwa górskiego. Po dwóch latach stażu kandydackiego zdaje się egzamin na ratownika I stopnia. Na wniosek naczelnika grupy zarząd grupy uchwałą przyjmuje kandydata w poczet członków rzeczywistych (ratowników) GOPR-u. Dopełnieniem jest złożenie uroczystego przyrzeczenia na ręce naczelnika grupy i założenie służbowej odznaki, tzw. „blachy”. Psychiczne predyspozycje to nie wszystko, można je w sobie ukształtować, są ludzie, którzy się po prostu nie nadają, po roku odchodzą. Na pewno liczy się samozaparcie, nie można mieć lęku wysokości. Reszta to kwestia pracy. Obecnie Grupa Beskidzka GOPR zrzesza 451 osób, w tym 282 ratowników ochotników, 21 ratowników zawodowych, 50 kandydatów oraz 98 ratowników pozasłużbowych. Jak wyglądają akcje ratownicze w praktyce? Dostajemy SMS-em zawiadomienie o zaginięciu z centrali GOPR-u, robimy wywiad z rodziną i ze znajomymi, a następnie ruszamy na poszukiwania w wyznaczonym terenie. Krótka piłka. Tak, mamy jasno postawiony cel, po prostu robimy to, co do nas należy. Od początku tego sezonu narciarskiego, czyli od grudnia 2017, nasi ratownicy udzielili pomocy poszkodowanym w ponad 1400 wypadkach. Każda akcja wygląda podobnie, spotykamy się w wyznaczonym miejscu – w zależności od tego, gdzie to jest, np. w Korbielowie, na Pilsku. Z naszej centrali, która znajduje się w Szczyrku, przyjeżdżają samochody, skutery, quady. Dzielimy się na grupy. Każda grupa dostaje swój sektor do przeszukania, chodzimy z GPS-ami i szukamy zaginionych osób. Zdarzają się fałszywe alarmy, ale zazwyczaj akcje kończą się szczęśliwie -– odnalezieniem zaginionych. Ponad rok temu miała miejsce akcja na Pilsku, niedaleko Hali Miziowej zaginął mężczyzna, który poszedł pobiegać, kompletnie nieprzygotowany na warunki zimowe. W lekkim stroju biegacza wbiegł na Pilsko, kłopoty zaczęły się przy powrocie, kiedy zboczył z trasy. Żona biegacza poinformowała ratowników GOPR-u o zaginięciu męża i natychmiastowo została podjęta akcja poszukiwawcza. Biegacz został odnaleziony, ale jego organizm był w głębokiej hipotermii, wychłodzony do 21 stopni. Dzięki szybkiej akcji ratunkowej i reanimacji przeprowadzonej przez kolegów z GOPR udało się przywrócić funkcje życiowe. Gdyby pomoc przyszła pół godziny później, nie byłoby już kogo ratować. Traktujecie to jako coś najnormalniejszego w świecie. Jest alarm, a wy po prostu ruszacie na ratunek. Tak. Nie zastanawiamy się, czemu ktoś tam poszedł. Jesteśmy od tego, by go ratować. Przed nami okres wiosenny, wiele osób wybiera się w tym czasie w góry. Jak przygotować się do takiej górskiej wędrówki w Beskidach? Trzeba być dobrze przygotowanym, robić to z głową, biorąc pod uwagę także swoją kondycję fizyczną. Poznać dobrze szlak, topografię terenu, w który się wybieramy. Zawsze należy poinformować rodzinę i znajomych, gdzie się idzie i kiedy ma się zamiar powrócić, trzeba mieć stosowny strój, kurtkę, rękawiczki, naładowany telefon, a w kieszeni power bank. Należy brać pod uwagę fakt, że pogoda może być kapryśna i w najmniej spodziewanym momencie może się

zmienić. Nieodzowny jest GPS, zainstalowany już teraz w zasadzie w każdym telefonie. Bardzo pomocna jest aplikacja do telefonów „Ratunek”, która umożliwia szybką lokalizację zaginionej osoby. Ludzie często gubią się w lesie, na szlakach, doznając różnych urazów, złamań, wpadają w zaspy, gdzie czekają na ratunek. Nie będę wspominał już o kuriozalnych przypadkach, kiedy ludzie wybierają się na szlak w japonkach. Nasz Beskidzki Oddział GOPR-u organizuje prelekcje czy spotkania w szkołach, mające na celu uświadomić, że każde wyjście w góry należy traktować poważnie i nie jest to zabawa. Które miejsca w Beskidach są najtrudniejsze do poszukiwań, są jakieś punkty newralgiczne? Szczyt Pilska jest najtrudniejszy pod względem tego rodzaju poszukiwań, nie ma tam drzew, a więc punktów odniesienia. Szczególnie gdy jest mgła, sporo free riderów zjeżdża sobie poza trasami z Pilska, zwykle na Słowację, i wpada do potoków. W lecie nierzadko poszukujemy zagubionych w lasach grzybiarzy. Zdarzało nam się znajdować w zimie ludzi wędrujących po górach nocą bez latarek. Innym takim niebezpiecznym rejonem jest Babia Góra, tam istnieje już ryzyko lawiny. Pod koniec zeszłego roku było kilka akcji, w których trakcie niezwykle pomocna w lokalizacji zaginionych na szlaku turystów okazała się wspomniana aplikacja „Ratunek”. Kiedy po prostu lepiej nie wychodzić w góry? Gdy są niepewne warunki, mgła, szczególnie w zimie. Nie zawsze jesteśmy w stanie przewidzieć pogodę, czasami może nas zaskoczyć w trakcie wędrówki. Każdy wychodzi na własną odpowiedzialność, ale dobrze jest pamiętać o tych podstawowych zabezpieczeniach: GPS-ie, latarce, poinformowaniu bliskich, kiedy zamierzamy wrócić. Dziękuję serdecznie za rozmowę.

31


Pod latarnią najciemniej

Miłość, siła, prawda

32


Z Zuzanną Bojdą – dramatopisarką, autorką sztuki teatralnej „Ciało Bambina”, najnowszego spektaklu wystawianego przez Teatr Polski w Bielsku-Białej w reżyserii Agaty Puszcz – rozmawia Ewa Krokosińska-Surowiec Zdjęcia: Joanna Gałuszka

Ewa Krokosińska-Surowiec: Piszesz sztuki teatralne. Kiedy postanowiłaś, że zostaniesz dramatopisarką? Zuzanna Bojda: Zaczęło się spontanicznie. Nie było to nigdy moim marzeniem, choć miałam kontakt z teatrem już w szkole średniej, ponieważ chodziłam na warsztaty teatralne do teatru w Bielsku-Białej. Chciałam grać. Mieliśmy też kurs pisania i tam okazało się, że to jest chyba moja droga. To było jakoś pod koniec liceum. Początkowo jednak bardzo nie lubiłam pisać. Tak naprawdę zaczęłam pisać dzięki mamie, która nauczyła mnie dyscypliny i zmuszała do pisania pamiętników. Jakie to uczucie słyszeć i widzieć podczas spektaklu postaci, które były tylko w twojej głowie? Zawsze zaskakujące, czasami dlatego, że ja wyobrażałam sobie coś inaczej i odkrywam własne słowa od nowa. Często sprawdzam, czy to ja napisałam jakieś zdanie, bo wypowiedziane na głos brzmi już inaczej. Przede wszystkim jednak zawsze trochę się krępuję, bo wydaje mi się, że te postaci na scenie odkrywają jakieś cząstki mnie samej. Jesteś młodą i piękna dziewczyną. Czy wiele razy słyszałaś pytanie, dlaczego piszesz sztuki, a nie zostałaś aktorką? Jak wspomniałam, teatr najpierw zainteresował mnie dlatego, że chciałam być aktorką. Kiedy mówiłam, że studiuję w szkole

33


Pod latarnią najciemniej

teatralnej, bywało, iż od razu padało pytanie: czy aktorstwo? Po mojej odpowiedzi, że piszę dramaty, spotykałam się z dużym zdziwieniem. Ale nikt nigdy nie zapytał mnie, dlaczego nie zostałam aktorką. Tym bardziej że ci, którzy mnie znają, wiedzą chyba, że bywam dosyć wstydliwa. O czym jest sztuka „Ciało Bambina”? Znam wprawdzie jej treść, dzięki twojej uprzejmości, ale to wyjątkowa okazja – móc usłyszeć to od autorki. Kiedy zaczynałam pisać, bardzo zależało mi na tym, by opowiedzieć o ekstremalnych i okrutnych czasach, dzięki którym (chociaż brzmi to jak oksymoron, ale ja lubię oksymorony) człowiek zaczyna odkrywać nowe cząstki siebie samego (te w środku i te na zewnątrz – na przykład swoje stopy, którym zwykle nie poświęcamy zbyt wiele uwagi). Czyli sztuka jest o miłości, o sile przetrwania w trudnym czasie. O tym, że w takim czasie i dzięki obcym kobiety można było odkryć światło, piękno w życiu. O najprostszych uczuciach w najstraszniejszych czasach. Niestety na co dzień nie pamiętamy o tych wartościach. Krzywdzimy się nawzajem. Sztuka jest też o łamaniu zasad. Jej bohaterowie nie są czarni albo biali. Sztuka nie jest skonstruowana w sposób linearny. Sceny się przenikają. Jest wiele wątków, ponieważ jest wielu bohaterów ze swoimi historiami. „Ciało Bambina” zawiera pewną prawdę historyczną. Skąd zaczerpnęłaś wiedzę o tych zdarzeniach? W mojej rodzinie historia się urzeczywistniła. Mój dziadek jest owocem spotkania Sycylijczyka i Polki w Skoczowie podczas wojny. Znałam historię najpierw z rozmów przy stole. A póź-

34

niej zaczęłam też szperać w starych artykułach mieszkańców Skoczowa. Rozmawiałam też z kilkoma osobami z Towarzystwa Miłośników Skoczowa, które jeszcze pamiętają tamten Skoczów tętniący życiem. Wojna w twojej sztuce została przedstawiona jako mecz między przeciwnymi drużynami. Jaka jest rola kobiet w tej grze? Mecz wziął się z tego, że rzeczywiście Włosi stacjonujący podczas drugiej wojny światowej w Skoczowie grali w piłkę nożną na skoczowskim stadionie. Na tym stadionie odbywały się też ćwiczenia wojskowe i znacznie okrutniejsze rzeczy. Spodobała mi się ta metafora. W kontekście piłki nożnej częściej mówi się o mężczyznach. Często też pada to ironiczne pytanie kierowane do kobiety: „A czy ty wiesz, co to jest spalony?”. Podobnie z wojną, najpierw kojarzy się z żołnierzami i pytaniem: „A co ty wiesz o strzelaniu?”. A przecież kobiety grają w piłkę. Wojna też dotyczy kobiet. Kobiety żyły w czasie wojny i pełniły różne role. Nasze bohaterki są trochę kibickami, ale także walczą. Walczą o przetrwanie. Niektóre pomagają żołnierzom. Jedna nawet bardzo chciałaby pokopać z partyzantem, ale on nie bierze tego na poważnie. W ekstremalnej sytuacji solidaryzują się ze sobą. Są udupione z powodu swojej kobiecości. Są jednak silne. Siła jest kobietą? Kobiety są silniejsze od mężczyzn? Wydaje mi się, że tak. Mój dom jest przepełniony bardzo silnymi kobietami. Zauważyłaś, że bardzo dużo ważnych słów w naszym języku jest


rodzaju żeńskiego: miłość, wiara, nadzieja, przyjaźń, Polska?

Chciałabyś kiedyś zrobić spektakl przy dużym udziale mamy?

Tak, to prawda. Ale też wojna.

Tak. Mama robiła kostiumy do mojego spektaklu warsztatowego w Białymstoku i pracowało nam się świetnie. W zasadzie myślę, że niebawem będziemy coś razem robiły, ale niech to póki co pozostanie tajemnicą.

Która z bohaterek spektaklu jest twoim alter ego? W moich tekstach bohaterki chyba zawsze mają coś ze mnie, każda po trochu. Chociaż jedna z postaci ma na imię Zuzanna, to niekoniecznie jest mi najbliższa. Dużo z siebie dałam Zosi, która chce się uczyć i siedzi dużo w lesie oraz pływa. „Ciało Bambina” to duże przedsięwzięcie, z dużą liczbą aktorów, bogatą scenografią. Wiem, że uczestniczyłaś aktywnie w realizacji tego spektaklu. Czy dlatego, że jako autor chciałaś mieć kontrolę nad ostatecznym kształtem spektaklu? Czy zawsze tak pracujesz? Nie chodzi o kontrolę. Uważam teksty dramatyczne za materiały żywe. Aż do premiery można mnożyć pomysły, dopisywać, przepisywać i tak dalej. To było piękne, że wszyscy razem tworzyliśmy spektakl. Zdarzało mi się też, że widziałam swoją sztukę dopiero na premierze. Czekałam na ten moment z dużym niepokojem, ale autor musi pamiętać, że reżyser jest także twórcą i może mieć swoją wizję spektaklu. Zdaje się, że twoja mama, Beata Bojda, ma również udział w spektaklu „Ciało Bambina”? Mama robiła wianki do sceny w strojach ludowych inspirowanych cieszyńskimi. Pracowała też z nami podczas sesji zdjęciowej do plakatu.

Czy któryś z dramatopisarzy był dla ciebie inspiracją, mistrzem? To głupie, ale nie. Przynajmniej nie jestem tego świadoma. Prawda jest taka, że o ile uwielbiam czytać wszystko, nawet ulotki, o tyle nie przepadam za czytaniem dramatów, chociaż oczywiście je czytam. Czy w sztuce, generalnie w sztuce, chodzi o prawdę, czy o to, żeby się podobało? Fajnie, żeby się podobało, ale całego świata i tak nie zadowolimy. Mnie zależy na tym, żeby być szczerą ze sobą. Szukam takich tematów, które dla mnie są ważne. Mam nadzieję, że to się nie zmieni. Czy chciałabyś mieć swój teatr? Nie. To bardzo dużo obowiązków. A ja lubię być wolna. Nad czym w najbliższej przyszłości będziesz pracować? Zabieram się teraz za temat procesów czarownic na Śląsku. Życzę ci sukcesów.

35


FASHION LUDZIE

joanna M OS K AL

IMAGE

Założycielka autorskiej marki „Joanna Moskal”. Swoją przygodę z modą rozpoczęła zaraz po szkole średniej – Liceum Plastycznym. Ukończyła Szkołę Artystycznego Projektowania Ubioru w Krakowie. Obecnie działa na rynku

jako projektantka i stylistka. Joanna Moskal prezentowała swoję kolekcję podczas Cracow Fashion Week 2013, Silesia Fashion Day, OFF Fashion, a także znalazła się w ścisłym finale konkursu Złota Nitka 2017 podczas Łódź Young Fashion. W swoich dotychczasowych kolekcjach projektantka łączy malarstwo z modą, dzięki czemu ubrania stają sie unikatowe i niepowtarzalne. Kolekcję IMAGE charakteryzuje odważna pewna siebie kobieta, nacechowana ideologią futuryzmu, łącząca modę ze sztuką, która alternatywnie dąży do wykreowania własnego stylu.

36

Photo | Paweł Barański Model | Dzieło Jennifer Make-up, hair | Dominika Harat Place | FORUM Designu Fashion designer, stylist | Joanna Moskal


37


38


39


40


41


PSYCHOLOGIA

W zgodzie ze sobą

Tekst: Agnieszka Korbel Psychoterapeutka, prezes Stowarzyszenia „Wzrastaj”. Certyfikowana trenerką rozwoju osobistego. Prowadzi Gabinet Psychoterapii w Bielsku-Białej, ul. Podcienie 2, tel. 507 432 337. Przyjmuje także w JastrzębiuZdroju i Żorach. www.terapiabielsko.eu Foto: © Aki Tolentino / Unsplash

„Potrzebujemy natury, aby żyć w pełni – powietrzem, pożywieniem, ciepłem, duchem… Tymczasem żyjemy tak, jakby natura była nam potrzebna jedynie do zapewnienia czegoś ponad to: papieru, możliwości wypoczynku, wykwintnej żywności, pracy przynoszącej pieniądze” (Susan Griffin, „Women and Nature” 1978).

Z

bliża się upragniony, oczekiwany i często z góry zorganizowany czas urlopowania. Planujemy, wiemy, co chcemy zrobić z wolnym czasem, więc czy jest jeszcze sens zastanawiać się, jak wypoczywać? No cóż, okazuje się, że części z nas odpoczywanie nie przychodzi z łatwością. Dlaczego? Otóż żeby dobrze wypocząć, trzeba żyć w zgodzie ze sobą, być uważnym wobec swojego organizmu, wiedzieć, co się lubi,

42

a czego nie, i umieć to komunikować, realizować. Wydaje się to może proste, ale życie w zgodzie ze sobą bywa niełatwe, ponieważ często uciekamy od siebie, uciekamy od ważnych tematów, trudności, ślizgamy się po powierzchni życia, udając, że żyjemy. I wtedy niestety nadmiar wolnego czasu może sprawić, że różne wewnętrzne konflikty wychodzą na światło dzienne. Spędzamy więcej czasu z bliskimi, więc ujawniają się też często zaniedbywane problemy w relacjach. Poza tym okazuje się


wości, by akceptować pogodę, ludzi wokół – takich, jakimi są, możemy spędzić urlop w nastroju kłapouszkowym. Przy okazji rozmyślań nad trudami wypoczynku wpadło mi do głowy retoryczne pytanie. Mianowicie: co by było, gdybyśmy tak przyjemnie i starannie chcieli spędzać wszystkie dni naszego życia, gdybyśmy mieli świadomość, że nasze życie, choć dłuższe od urlopu, to jednak nie jest wieczne i skończy się nieuchronnie? Gdybyśmy zdecydowanie, z pełnym przekonaniem zdawali sobie sprawę, że przede wszystkim potrzebujemy dobrego powietrza, przyrody, snu, zabawy, bliskości z rodziną bądź przyjaciółmi? Gdybyśmy czuli całymi sobą, że dobrze jest się troszczyć o siebie, że nasze ciało i umysł potrzebują niekiedy ruchu, niekiedy bezwładu, czasem ciszy, a czasem nowych doznań – poznania nowych miejsc, obcowania z kulturą? Albo idąc jeszcze dalej: gdyby to WYPOCZYNEK czy też PRZYJEMNOŚĆ, a nie PRACA były bardziej cenione? Gdyby celebrytami tego świata byli ludzie, którzy unikają pięcia się w górę i sukcesów, którzy żyją, celebrując czas, nie czują presji, by się rozwijać? Jak wyglądałyby szkoły, zakłady pracy, instytucje? Czy umarlibyśmy z głodu, czy też może nadal pracowalibyśmy, lecz o wiele krócej, za to zapewne z przyjemno­ścią? W szkołach zapewne wróciłyby do łask przedmioty artystyczne, niechybnie wprowadzono by nowe przedmioty, np. bimbanie albo gry i zabawy, wszelkiego rodzaju tańce, śpiewy, hulanki. Rozwinęłyby się niechybnie różnego rodzaju płatne kursy, jak wprowadzenie do niebieskich migdałów czy zarządzanie przyjemnościami.

czasem, że bliscy mają inne niż my potrzeby, chcieliby spędzić czas wolny inaczej… Nagle jakby w przybliżeniu widzimy, że nam coś narzucają lub wręcz odwrotnie – ulegają i nie wykazują inwencji. Przeszkodą może być też fakt, że często idealizujemy urlopową rzeczywistość i mamy wobec niej duże oczekiwania. A ona nie zawsze bywa idealna. Bywa hałaśliwa, jarmarczna, zmienna, czasem męcząca. Jeśli nie mamy w sobie goto-

43

Moja wyobraźnia zaczęła gnać naprzód, uśmiecham się sama do siebie, wyobrażając sobie ten świat, a miałam przecież doradzić Państwu, jak wypocząć. Otóż dziś zamiast rad – życzenia. Życzę, by w wakacyjnej walizce znalazły się dobry humor, niepamięć świata obowiązków, przymusów, planów, ocen, wyników, by nie zabrakło w niej wdzięczności i akceptacji dla każdej chwili, by był w niej zachwyt nad drobnymi nawet sprawami. By cieszyli się Państwo powietrzem, wodą, przyrodą, dobrym jedzeniem, rozrywką i możliwością długiego snu, a po powrocie nie zapomnieli, że to są najważniejsze, podstawowe sprawy.


PSYCHOLOGIA

Bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni cz. II Tekst: Dariusz Krzywizna, zdjęcie: Fotolia.com

D

zieci i młodzież coraz więcej czasu spędzają przed ekranami komputerów, uzależniają się od smartfonów. Zapracowani dorośli nie zawsze zdają sobie sprawę z tego, co robią ich dzieci, które z technicznymi nowinkami są znacznie lepiej obeznane. Wynika z tego wiele zagrożeń, z których zarówno dzieci, jak i dorośli nie zdają sobie sprawy. Jakie zagrożenia czyhają w cyberprzestrzeni, czy i jak da się przed nimi ustrzec? O tym wszystkim opowie w cyklu „Bezpieczeństwo dzieci w cyberprzestrzeni” Dariusz Krzywizna, doświadczony profilaktyk ds. patologii nieletnich i czynów karalnych. W pierwszym odcinku cyklu wyjdziemy od podstawowych pojęć, które warto znać, aby zrozumieć złożoność problemu przemocy w cyberprzestrzeni. Cyberprzemoc zaczyna się wcześnie Zjawisko cyberprzemocy pojawiło się wraz z nowinkami technicznymi i powszechną dostępnością urządzeń służących komunikowaniu się. Cyberprzemoc występuje najczęściej wśród najmłodszych, dlatego mówi się już o cyberprzemocy rówieśniczej. Rozgrywa się w środowiskach rówieśniczych – szkolnych, rzadziej w szkołach ponadpodstawowych. Niezwykle rzadko cyberprzemoc pojawia się wśród dorosłych. Jest to przemoc psychiczna, nic więcej. Zaczyna się często od uszczypliwych komentarzy, wyśmiewania, co później przenosi się na sieć. Rozprzestrzenia się błyskawicznie i nieprzewidywalnie za pomocą wszelkiego rodzaju komunikatorów: forów, czatów, blogów. Wszystkiego, z czego naszego dzieci korzystają.

Z sieci można pobrać darmowe programy kontroli rodzicielskiej Sama cyberprzemoc nie występuje jako odrębne przestępstwo, co nie oznacza, że sprawcy niejednokrotnie nie naruszają nieświadomie kilka przepisów ustaw, od kodeksu karnego po kodeks cywilny, ustawę o ochronie wizerunku czy ochronę danych osobowych. O cyberprzemocy mówimy wtedy, gdy użycie pewnych zwrotów ma na celu poniżenie osoby, wyśmianie jej, napiętnowanie. Sprawca działa w tym przypadku publicznie, dlatego jest to tak niebezpieczne zjawisko. Odpowiedzialność rodziców Trzeba pamiętać, że w przypadku cyberprzemocy, gdy mówimy o dzieciach poniżej 18 roku życia, wszelkie działania prawne będą realizowali rodzice. Często rodzice uważają, że skoro sprawa miała miejsce w szkole, to szkoła powinna się tym zająć. Niestety w swojej praktyce na co dzień spotykam się z ignorancją rodziców w tej kwestii. Rodzice nie interesują się tematem, bo uważają, że to nie jest ich problem. Internet przejął rolę niani, dzięki niemu rodzice mają czas dla siebie, uważają, że nie muszą kontrolować tego, co się dzieje. Zapytani o kontrolę rodzicielską programów, nie wiedzą absolutnie nic, być może nie widzą zagrożenia. Największy problem obserwuję w klasach czwartych

44

i młodszych. Dla tych dzieci świat wirtualny jest już rzeczywistością. Kiedy zacząć się niepokoić? Rodzice powinni zdać sobie sprawę, że pod kątem korzystania z urządzeń typu laptop czy smartfon muszą o dziecko dbać od maleńkości. Przykład: w sklepie rodzic daje dziecku smarfon, aby się uspokoiło. Nie skupia się na przyczynie zachowania dziecka (być może dziecko jest już znużone zakupami, jest na nich za długo). Obserwuję dzieci prowadzane po centrum handlowym nawet przez kilka godzin. Rodzice obecnie bardzo często odchodzą od tradycyjnych zabaw typu układanie klocków, rysowanie, w zamian kupują dziecku tablet, na początku usprawiedliwiając się, że ma tam zainstalowaną grę edukacyjną, nieświadomie dając początek uzależnieniu od internetu. Rodzice nie zdają sobie sprawy z zagrożeń z tego płynących. Zaczyna się od objawów somatycznych. Dzieci odczuwają bóle i zawroty głowy, mają problemy z krążeniem – jest im zimno, sztywnieje kark, odczuwają ból nadgarstka. Do tego dochodzą nadwaga, skolioza. I zagrożenie białaczką dziecięcą oraz innymi chorobami nowotworowymi, co jest skutkiem emisji szkodliwych chemikaliów podczas nagrzewania


Co zrobić, aby dziecko korzystało z dobrodziejstwa internetu, ale nie popadło w uzależnienie? Dbać o tak zwane bhp, czyli higienę i bezpieczeństwo pracy. się sprzętu komputerowego. Dzieci (dorośli również) zostawiają w sieci mapę całego dnia, to ułatwienie dla przestępców, co stanowi zagrożenie już dla całej rodziny. Kolejne zagrożenie, jakie niesie za sobą niekontrolowane używanie internetu przez dzieci, to wejścia na strony np. pornograficzne. Na tym samym komputrze rodzic loguje się później do swoich danych bankowych, w tym momencie wszystko, co dotyczy haseł, ID itp. jest hakowane, a konta mogą zostać wyczyszczone. Kolejny przykład. Fałszowanie, za zgodą dorosłych, danych do założenia konta na Facebooku. Często zastana-

wiam się, po co dziecku 8-10-letniemu Facebook. Dlaczego to dziecko ma komunikować się ze swoimi rówieśnikami online, kiedy powinno? wyjść na zewnątrz, porozmawiać z nimi? Dzieci robią się leniwe. Od 13 roku życia można legalnie założyć konto na Facebooku, ale wielu rodziców pozwala na małe oszustwo (niewinne, jak im się wydaje), mało tego – uczą, jak popełnić to oszustwo, fałszując datę urodzenia. Te same dzieci, będąc już nastolatkami, sfałszują inne dane, np. na Allegro. Co zrobić, aby dziecko korzystało z dobrodziejstwa internetu, ale nie popadło w uzależnienie? Dbać o tak

45

zwane bhp, czyli higienę i bezpieczeństwo pracy. Zapewnić właściwy sprzęt i oświetlenie, uczyć prawidłowej postawy podczas pracy przy komputerze („Nie garb się, usiądź”), uczyć relaksu („Musisz zrobić przerwę, idź pograć na podwórku w piłkę, idź z psem na spacer, skocz do sklepu, wynieś śmieci, zrób porządek wokół domu”) i tego nie należy się bać. Dziecko będzie się wkurzać, bo odrywamy je od supergry, wchodzi na kolejny poziom, ale niestety: NASZ DOM, NASZE ZASADY. Łatwo niestety przejść do nałogu. Jeśli telefon już musi być, niech to będzie jego najprostsza wersja, gdzie aparat ma opcję odbioru połączeń


PSYCHOLOGIA i wysyłania SMS-ów, internet w telefonie nie musi być aktywny. Niektórzy dorośli komentują, że w ten sposób ogranicza się swobodę dziecka, jego prywatność. „Jak mogę odebrać dziecku tablet, skoro dostało go na komunię od swojego chrzestnego?” – pyta zmartwiony rodzic. Ja zawsze sarkastycznie odpowiadam, że należy się cieszyć, iż dziecko nie dostało kałasznikowa. Gdyby rodzice mieli przekonanie, że dziecko zażywa marihuanę, to nie wahaliby się przed przeszukaniem pokoju, plecaka, kieszeni, aby tylko to dziecko ratować. Tu jest to bardzo bagatelizowane, a należałoby się zainteresować treściami, które czyta nasze dziecko w internecie. Często podczas prelekcji zadaję rodzicom pytanie: dziecko jest dla ciebie ciężarem czy inwestycją? Jeśli jest problemem, to nie ma o czym mówić, tutaj się moja rola kończy. Jeśli uważasz, że dziecko jest dla ciebie inwestycją, nie będziesz się bał o tę inwestycję dbać. Trzeba, jak już wspomniałem, przyjąć, że nasz dom to nasze zasady. Nie ingerujemy w prywatność dziecka złośliwie. Pamiętajmy, że rozwój intelektualny dziecka nie pozwala jeszcze na rozgraniczenie tego, co jest dobre, co złe, więc dziecko może podejmować złe decyzje. Najważniejsze jest, aby od tych początkowych chwil kontaktu dziecka z internetem zawsze był obecny przy nim rodzic. Żeby pokazywał mu, że internet to może być zabawa, edukacja, ale jednocześnie – że internet nie służy tylko do głupot. Jestem zdecydowanym zwolennikiem stosowania programów filtrujących o różnych funkcjach, np. wyłączających kompu-

ter po określonym czasie (komputer uruchamiany jest hasłem przez rodzica) lub blokujących nieodpowiednie dla dziecka treści. Rodzice boją się najczęściej jednej rzeczy: że gdy wyłączą dziecku urządzenia, ono zacznie się buntować, będzie wściekłe, bo nie ma nic w zamian. Spędzajmy więcej czasu przy wspólnych posiłkach. Jeśli nie mamy czasu w tygodniu, niech to się odbywa chociaż raz. Przyjmijmy zasadę stosowaną do wszystkich: wy-

Pamiętajmy, że rozwój

intelektualny dziecka nie

Czy można dziecko uchronić poza domem? Utrata kontroli poza domem wynika z utraty wiarygodności przez rodziców. Gdy jest zaufanie, dziecko nie będzie się wstydziło przyjść do rodzica i powiedzieć, że było u koleżanki czy kolegi i oglądało pewne strony internetowe. Wtedy rodzic nie powinien zadziałać ze złością, agresją ani krzykiem. Trzeba wytłumaczyć, że jest to niedobre, ewentualnie sprawdzić samemu daną stronę. Bardzo fajne jest, gdy rodzic skontaktuje się z innymi rodzicami, ale bez pretensji. Gdzie szukać pomocy? Do każdej jednostki policji mamy prawo zgłosić się, kiedy już mamy do czynienia z czynem karalnym. Także do sądu dla nieletnich, przypomnę, że osobą nieletnią jest dziecko, które ukończyło 13 lat, ale nie ma jeszcze 17. Ścigane z urzędu będzie włamanie się na czyjeś konto. Myślę, że zjawisko cyberprzemocy w szkołach na terenie Bielska-Białej i miejscowości ościennych jest dość dobrze omówione i nauczyciele wiedzą, co należy zrobić, będą też w stanie podjąć czynności zabezpieczające. Nie zawsze wszystkie zdarzenia muszą się kończyć interwencją policji czy innych organów powołanych do ścigania. Czasami wystarczy kontakt z innymi rodzicami, którzy także nie są świadomi, co ich dziecko robi. Rodzice są w stanie zaingerować i doprowadzić młodego człowieka do porządku.

pozwala jeszcze

na rozgraniczenie

tego, co jest dobre,

co złe, więc dziecko może podejmować złe decyzje. łączamy telewizor, odkładamy telefony. Niech to będzie moment tylko dla rodziny. Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że jeżeli zaczniemy ograniczać internet, to dziecko musi dostać coś w zamian. Pamiętajmy, że dzieci, mimo że się buntują, to i tak nas kochają. Dowiedzione jest, że dzieci chowane w tzw. bezstresowy sposób, którym na wszystko się pozwalało, mają niskie poczucie bezpieczeństwa, są mniej zaradne i łatwiej wpadają w gniew, są bardziej podatne na wpadnięcie w złe towarzystwo.

46

Zainteresował Cię temat? Masz pytania? Pisz: redakcja@2bstyle.pl


NOWOŚĆ ARENA TRAMPOLIN WIOSNA 2018

PARK LINOWY W DECHE OTWARCIE MAJÓWKA 2018

KONTAKT: ul. Leszczyńska 20 Bielsko-Biała

3 trasy o różnym stopniu trudności łącznie ponad 500m tras linowych niespotykane przeszkody ciągła asekuracja już od 6 lat

(obok Gemini Park)

www.parkwdeche.pl tel: 661 22 00 11

NIESAMOWITE URODZINY pakiet do 6 osób już od 180 zł pakiet do 10 osób już od 300 zł Tylko u nas taka wspaniała zabawa przez cały dzień.

PÓŁKOLONIA W DECHE

REKLAMA

47

LATO 2018 KREATYWNIE I AKTYWNIE aktywność na świeżym powietrzu ciekawe wycieczki basen rolkowisko Luce Arena dla dzieci od 6-13 lat mamy dla was 7 terminów cena - 410 zł/tydzień zapisy pod nr tel : 661 22 00 55


PRAWO

Prawo do bycia zapomnianym

Foto: Adrian Pytlik

Tekst: adwokat Aleksandra Idzik-Hola Kancelaria Adwokacka w Bielsku-Białej Foto: © fotolia.com

Nie każdego interesuje ochrona danych osobowych. Wielu myśli, że ten temat ich w ogóle nie dotyczy, nie zdając sobie sprawy, że w zasadzie wszędzie posługujemy się danymi osobowymi, udostępniamy innym swoje dane osobowe czy uzyskujemy informacje o danych innych osób.

C

o to są dane osobowe? To informacje o zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osobie fizycznej (przykładowo: spółki prawa handlowego nie mają danych osobowych, ale już wspólnicy, którzy są osobami fizycznymi, owszem). Możliwa do zidentyfikowania osoba fizyczna to osoba, którą można bezpośrednio lub pośrednio zidentyfikować, w szczególności na podstawie jej imienia i nazwiska, danych o lokalizacji, identyfikatora internetowego

48

czy szczególnych znaków, takich jak charakterystyczne tatuaże czy zniekształcenia ciała. Temat ochrony danych osobowych poruszany jest ostatnio na wielu płaszczyznach. A to słyszymy o wycieku danych osobowych z popularnego portalu społecznościowego, a to o „rewolucji” w przepisach regulujących kwestie danych osobowych, którą ma wywołać dokument o tajemniczo brzmiącej nazwie RODO, czyli rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady z 27 kwietnia 2016 roku w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), które będzie miało zastosowanie od 25 maja 2018 roku, zastępując obecnie obowiązującą ustawę o ochronie danych osobowych. Kto podlega RODO? Jest to każdy przedsiębiorca, który prowadzi działalność na terenie Unii Europejskiej, niezależnie od tego, gdzie przetwarza dane osobowe (czy w tak zwanej chmurze, czy na zagranicznych serwerach). RODO z kolei nie ma zastosowania między innymi do danych, które są przetwarzane przez osobę fizyczną w ramach czynności o czysto osobistym lub domowym charakterze, czyli inaczej


mówiąc: bez związku z działalnością gospodarczą. Nowości, które wprowadza RODO, to na przykład zasada minimalizacji danych osobowych, która mówi, że przetwarzać można tylko takie dane, które są niezbędne. Nie można zbierać innych danych niż te, które są rzeczywiście potrzebne do osiągnięcia określonego wcześniej celu. Do zawarcia umowy ubezpieczenia ubezpieczyciel nie potrzebuje informacji dotyczącej wyznania religijnego osoby, która chce się ubezpieczyć. RODO wprowadza też obowiązek zgłaszania incydentów dotyczących naruszeń danych osobowych, czego do tej pory nie było. Kolejną nowością jest prawo do bycia zapomnianym, które ciekawi już z powodu swojej nazwy. Na gruncie RODO prawo do bycia zapomnianym oznacza, że osoba, której dane dotyczą, może żądać od administratora danych ich usunięcia i poinformowania innych podmiotów, którym dane tej osoby zostały udostępnione, że żąda ona ich usu-

49

nięcia. RODO określa sytuacje, kiedy prawo do bycia zapomnianym można wykonać, a dzieje się tak między innymi wtedy, gdy dane osobowe nie są już niezbędne do celów, do których zostały zebrane, czy też gdy osoba, której dane dotyczą, wycofała zgodę na przetwarzanie danych, a nie ma innej podstawy do ich przetwarzania. Najwięcej emocji budzą przepisy RODO przewidujące kary finansowe, które mogą być nakładane na podmioty przetwarzające dane osobowe, w wysokości do 10 000 000 euro (tak, liczba zer się zgadza) lub 2% obrotu ukaranego podmiotu albo do 20 000 000 euro lub 4% obrotu ukaranego podmiotu, w zależności od tego, jakiego rodzaju obowiązki zostaną naruszone. W praktyce dopiero okaże się, jak taki system karania będzie funkcjonował. Podane w tym artykule zagadnienia i przykłady odnoszą się jedynie do wybranych regulacji z RODO, nie wyczerpują tematu.


50


REKLAMA

51


ZDROWIE I URODA

Wiosna w kapsułce Pomimo wzrastającej świadomości na temat zdrowego odżywania nie do końca radzimy sobie w tym temacie. Tak naprawdę o kondycję swojego organizmu musimy dbać systematycznie przez cały rok.

ALDONA CIWIS-LEPIARCZYK mgr farmacji, kosmetolog z 20-letnim doświadczeniem Prowadzi firmę EstetikLaser ul. Cechowa 27, 43-300 Bielsko-Biała, tel. 730 077 006 e-mail: biuro@estetiklaser.com, www.estetiklaser.com

P

oczątek wiosny nastraja nas pozytywnie. Nasz zegar biologiczny przestraja się. Dłuższe dni, słońce i ciepło działają pobudzająco na nasze endorfiny, dzięki czemu nabieramy sił witalnych. Stawiamy na wartościową dietę, ukierunkowaną na oczyszczenie organizmu po zimie. Wzbogacamy ją większą ilością świeżych warzyw, owoców i kiełków, chociaż należałoby podejść rozsądnie do kupowania nowalijek, które uprawiane na sztucznym podłożu i obficie nawożone, niekoniecznie muszą okazać się zdrowe. Przemęczenie i zaburzenia koncentracji? Mogą być spowodowane utratą magnezu wywołaną stresem lub nadużywaniem kawy. Wypadanie włosów, suchość skóry? To wynik niedoboru w codziennej diecie niektórych witamin i nienasyconych kwasów tłuszczowych. Pomimo wzrastającej świadomości na temat zdrowego odżywania nie do końca radzimy sobie w tym temacie. Tak naprawdę o kondycję swojego organizmu musimy dbać systematycznie przez cały rok. Statystyczny Polak na te problemy stosuje coraz częściej rozwiązanie w postaci suplementacji. Jedynym doradcą staje się reklama. Pamiętajmy jednak, że stosowanie suplementów uzasadnione jest jedynie w przypadkach stwierdzonych niedoborów lub wskazań specjalisty w niektórych problemach zdrowotnych. Nie można ich zażywać jednak bez ograniczeń przez cały rok. Prawidłowo funkcjonująca skóra chroni się lepiej przed czynnikami zewnętrznymi i skuteczniej odbiera działanie bodźców. Zatem jeżeli stosujemy suplementację i miałaby być ona skuteczna, to należy prowadzić ją przynajmniej przez 2-3 miesiące, bo skóra szybko oddaje składniki aktywne, ale wchłania je bardzo powoli. Podstawową zasadą każdej suplementacji jest regularność i dbałość o właściwe dawkowanie. Skuteczna dawka chroni również przed przedawkowaniem. Należy zapoznać się także z wszystkimi możliwymi

przeciwwskazaniami, np. nadmierna ilość witaminy A może okazać się toksyczna, a zażywanie jej przez palaczy jest bezwzględnie niewskazane. Deklaracje zdrowotne suplementów diety nie mogą być mylące, nie powinny przypisywać składnikom działania, którego one nie posiadają, np. doustne stosowanie kolagenu nie ma wpływu na poprawę elastyczności skóry. Za to witamina C ma wpływ na produkcję kolagenu w skórze i dlatego może być stosowana dla zapewnienia prawidłowego funkcjonowania skóry, jak i poprawy jej wyglądu. Nie warto kupować tych specyfików ze źródeł pozaaptecznych ze względu

52

na jakość i sposób działania substancji aktywnej. Jeżeli pomimo zdrowego sposobu odżywiania mamy problem z niedoborem niektórych witamin lub mikroelementów, należałoby wykonać badania krwi w celu oceny pracy tarczycy i innych organów produkujących hormony, a także sprawdzić poziom niektórych pierwiastków. Pewne schorzenia, takie jak łojotokowe zapalenie skóry, grzybica, łuszczyca czy też cukrzyca, mogą być powodem złego przyswajania różnych składników. Wszystkie te czynniki należy uwzględnić przed podjęciem decyzji o przyjmowaniu suplementów.


PROMOCJA

53


REKLAMA

54


REKLAMA

55


KULINARIA

Tichauer w Prodiżu Z Szymonem Lorencem, właścicielem Prodiż Bistro rozmawia Łukasz Gamrot

Prodiż powstał niecałe dwa lata temu, a już ma status kultowego bistro. Tak, w miejscu, w którym prowadzimy Prodiż (Fabryka Porcelany w Katowicach – przyp. red.), jest wiele firm, a tym samym ludzi, którzy do nas trafiają. Od pewnego czasu mamy jednak mnóstwo gości w weekendy, co pokazuje, że odwiedzają nas nie tylko okoliczni pracownicy. Dwa lata temu byłeś pewien, że to się uda, czy otwarcie restauracji było wówczas totalnym ryzykiem? To nie było ryzyko, gdyż bardzo długo myślałem o tym miejscu. Czekałem na nie trzy lata. Chciałem stworzyć bistro spójne od początku do końca – kuchnia z wystrojem i klimatem. Zależy mi na przełamywaniu barier między kuchnią a klientami. Bistro ma być przyjazne dla każdego, nie lubię sztywnych spotkań. Codzienna nowa karta jest w stanie się przebić. Schabowy czy krupniok na kilka sposobów uświadamiają mi, że ludzie chcą to jeść i tutaj wracać. Fabryka Porcelany to nowoczesne, designerskie, młode biura. Sporo czasu spędza się tu z klientami, także na spotkaniach w restauracji. Tak, i dlatego potrzebna jest bardziej „casualowa” forma tych spotkań. Miejsce, do którego może wejść zarówno każdy z ulicy, jak i biznesmen – i może tu miło spędzić czas. Dlatego pierwszym moim krokiem było stworzenie bistra. Drugim – otwarcie pieca do pizzy, który został stworzony w… kominie. Trzecim krokiem jest otwarcie restauracji, która dopiero powstaje i będzie proponowała kuchnię włoską, ravioli, pizze, pasty. Zależy nam na stworzeniu kuchni na wyższym poziomie, ale też nie przekombinowanej.

56

Czyli Prodiż to jest miejsce „bez ściemy”. Dajemy to, co mamy w sercu, wszystko jest szczere. Sam staram się być obecny na sali, żeby mieć kontakt z ludźmi. To wszystko jest spójne, nieudawane. Do tego stopnia, że już wiem, co kto lubi jeść, znam jego gusta. To się sprawdza, a ja to uwielbiam. Rzadko zdarza się, że ktoś otwierając restaurację, może powiedzieć, że zrobił wszystko tak jak chciał. W takim razie przewrotnie zapytam: co się nie udało albo odbiegło od twoich wyobrażeń? Nie ma takiej rzeczy (śmiech). Nic mnie negatywnie nie zaskoczyło. Pozytywnie zaskakuje mnie to, ze mija półtora roku, a miejsce rozwija się coraz bardziej. To jest chyba cecha autentycznych miejsc, wydarzeń, rzeczy. Podobnie jak z Tichauerem, bez wpompowywania nachalnego marketingu w markę, wszystkie siły zostały postawione na jakość i autentyczność. Właśnie! Nie chodzi o to, aby zjechały się tysiące ludzi, którzy sztucznie będą oceniać miejsce. Zależy nam na rozwoju małymi krokami. Miejsc siedzących mamy tylko 35, nie dążymy do masówki, bo zależy nam na tych ludziach, którzy tu już przychodzą. Czym się inspirowałeś, zarówno w kuchni, jak i w wystroju bistra? Pracuję w gastronomii na tyle długo, że na początku swojej drogi zawodowej spotykałem się już z trendami, które obecnie są powszechne. Obecnie inspiruję się tradycją, posiłkując się nowymi kierunkami. Najbardziej istotny jest dla mnie produkt, wyniosłem to ze staży we Włoszech, które odbywałem w restauracji z gwiazdkami Michelina. Tak samo nazwa – Prodiż – kojarzy mi się z ciepłą, domową kuchnią. Na stanie mamy 13 prodiży! Jest


Jaka kuchnia jest w Prodiżu? Jest to moja, nieokrzesana kuchnia (śmiech) z wpływami kuchni włoskiej, francuskiej, tajskiej. Staramy się tworzyć rzeczy, które trafią w gusta każdego klienta. Obecnie silne są wpływy kuchni tajskiej, którą i u siebie wprowadzamy. A obok masz schabowego. Czy nie jest to miszmasz? Jest! Ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu, dlatego że nie lubię szufladkowania. To, co tworzymy, jest kreatywne i rozwijające. Kucharze pracujący u nas – dzięki tak szerokiej gamie potraw – uczą się ciągle nowych rzeczy. Do tego stopnia, że robimy pieczywo na własnych zakwasach, sery. Staramy się nie robić niczego na pół gwizdka. Trzeba przyznać, że to miejsce stało się modne, ale nie przez to, że chciałeś je wykreować jako modne. Wy wyszliście z innego założenia – robicie coś autentycznego, a moda na to miejsce przyszła sama. Wszystko tworzy idealną całość z tym organizmem Fabryki Porcelany i my też kreujemy to miejsce. A więc dlaczego Tichauer? Przetestowałem kilka rodzajów dobrych piw, aż w końcu trafiłem na Tichauera. którego smak jest naprawdę super. Poza tym odpowiada mi zamysł miejsca, w którym się narodziło (Browar Obywatelski w Tychach – przyp. red.). Jest to doskonałe, niszowe piwo ze świetną współpracą z jego twórcami, której styl mi odpowiada. Charakter tego piwa idealnie komponuje się ze stylem naszego miejsca, a goście są z niego bardzo zadowoleni. Patrząc w przyszłość – pierwszym celem jest włoska restauracja. A inne cele? Chciałbym otworzyć luksusową piekarnię, która jest w moim zamyśle. Ale wszystko po kolei.

Artykuł sponsorowany

Dziękuję za rozmowę. Dziękuję.

57

1/2 LITRA PIWA ZAWIERA 25 GRAMÓW CZYSTEGO ALKOHOLU ETYLOWEGO NAWET TAKA ILOŚĆ SZKODZI ZDROWIU KOBIET W CIĄŻY I JEST NIEBEZPIECZNA DLA KIEROWCÓW

wiele produktów, które w nich przygotowujemy, od włoskiej lasagne po wołowe policzki. To zapomniane urządzenie ma szansę wrócić do łask, bo jest proste, funkcjonalne i skuteczne. Wystrój jest wspólną aranżacją, do której wiele osób wniosło swoje pomysły. Na przykład deski mają 200 lat, są tylko zaimpregnowane. To też jest ten autentyczny element, na którym nam zależało.


KULINARIA

Zupa-krem ze świeżego szpinaku

CZTERY PORY ROKU: WIOSNA Przepisy i zdjęcia: Anita Szymańska www.czteryporyroku-blog.pl

P

ropozycja ze szpinakiem, który wkracza dumnie w wiosenny sezon. Na bazarkach można kupić świeży szpinak z gruntu, można też użyć szpinaku paczkowanego.Ta zupa jest pełna witamin, a jej optymistyczny, zielony kolor świetnie współgra z porą roku.

Składniki: ok 300 g świeżych liści szpinaku, 4 łodygi selera naciowego, 1 bakłażan, 1 niewielka cukinia, 1/2 pora, 100 g mrożonej brukselki (można pominąć), 4-5 ząbków czosnku, 1/2 palonej cebuli, 2 l bulionu lub wywaru warzywnego, przyprawy: sól, pieprz czarny w ziarnach, ziele angielskie, lubczyk, liść laurowy (w koszyczku do gotowania), mleko kokosowe (z puszki) lub kwaśna śmietana 18%, do posypania: pestki (dynia, słonecznik, pinia) lub grzanki. Przygotowanie: Warzywa (poza szpinakiem) myję, oczyszczam i tnę na większe kawałki. Bakłażan obieram ze skórki, aby uniknąć zabarwienia zupy. Wszystko – wraz z przyprawami (w koszyczku do gotowania przypraw) wrzucam do szybkowaru, zalewam 2 l bulionu i gotuję od wyjścia wskaźnika ok 30 minut. Jeśli nie masz szybkowaru, gotuj warzywa pod przykryciem – po prostu do miękkości. Użyłam tylko warzyw zielonych lub białych, bo zależy mi na kolorze zupy. Aromat marchewki i pozostałych warzyw korzeniowych jest już zawarty w bulionie. Po ugotowaniu warzyw, otwieram szybkowar i usuwam przyprawy, dodaję liście szpinaku, które są objętościowo duże, trzeba je zmieszać z wrzątkiem – wtedy szybko zwiędną i opadną. Zamykam szybkowar i gotuję jeszcze ok. 10 minut. Następnie wszystko razem miksuję, sprawdzam smak – doprawiam według uznania, jeśli trzeba. Śmietanę lub mleko kokosowe (gęstą część) dodaję już na talerzu, w formie kleksa. W moim domu są osoby które nie tolerują laktozy, które nie jedzą nabiału oraz te, które jedzą wszystko. Dobrze jest mieć wybór i dopasować potrawę do swoich preferencji. W każdym wydaniu jest ona pyszna, czy to udekorowana podpieczonymi na patelni pestkami czy też z drobnymi grzankami.

58


Polędwiczki z boczniakami w sosie musztardowopieprzowym

www.czteryporyroku-blog.pl

D

elikatne mięso polędwiczek idealnie współgra ze smakiem boczniaków. Dodatek musztardy i grubo mielonego pieprzu sprawi, że będą się mieszać smaki, a zwyczajna wieprzowina pojawi się na stole w innym wydaniu. Składników jest naprawdę niewiele, ale dla tego dania to tym lepiej.

Składniki: Polędwiczki wieprzowe, boczniaki, musztarda, pieprz świeżo, grubo mielony, sól, 1 płaska łyżka mąki, olej rzepakowy do smażenia Przygotowanie: Polędwiczki kroję na plastry grubości ok. 3 cm. Obsmażam je dokładnie na rozgrzanym oleju a następnie przekładam do szybkowaru. Dodaję połowę sosu, który powstał po smażeniu, 1,5-2 szklanki wody, obficie posypuję świeżo, grubo mielonym pieprzem. Gotuję w szybkowarze około 45 minut od momentu wyjścia wskaźnika. Bez szybkowaru– warto mięso dusić, co jakiś czas podlewając wodą, do miękkości, lub obsmażyć na patelni. W międzyczasie przygotowuję boczniaki: myję, kroję w paski i obsmażam na patelni w pozostałym sosie, lekko dosalając. Gdy polędwiczki są już miękkie, sos w którym się gotowały, przelewam do patelni z boczniakami, dając mięsu „odpocząć”. Do sosu dodaję 1-1,5 łyżki musztardy (po prostu takiej, którą najczęściej jemy), i lekko zaciągam wodą z mąką. Całość gotuję, aż sos zgęstnieje. Układam polędwiczki na talerzu, polewam sosem i jeszcze raz posypuję świeżo mielonym pieprzem. To danie dobrze pasuje w towarzystwie kiszonej kapusty lub botwinki na gęsto, na którą przepis znajdziesz na moim blogu. Boczniaki są bardzo zdrowymi grzybami o działaniu antynowotworowym. Można uprawiać je w domu przez cały rok, kupując balot z grzybnią. Znakomicie sprawdzą się jako dodatek do jajecznicy albo jako „flaczki”. Świetnie nadają się do mrożenia.

59


KULINARIA

Pesto z czosnku niedźwiedziego

www.czteryporyroku-blog.pl

C

zosnek niedźwiedzi rośnie w lasach, gdzie jest pod częściową ochroną. Szczęśliwy, kto posiada go w przydomowym ogródku! A tymczasem na bazarkach można już kupić te aromatyczne liście. A kiedy, jak właśnie nie teraz, przyrządzić z nich pełne smaku, domowe pesto?

Składniki: 1 pęczek świeżych liści czosnku niedźwiedziego, ok. 5 łyżek parmezanu lub innego twardego sera np. pecorino, ok. 3 łyżek orzeszków piniowych, 200ml oliwy z oliwek, kapary (do dekoracji), oliwki z oliwek (do dekoracji), łosoś świeży lub mrożony, makaron typu wstążki, sól, pieprz Przygotowanie: Liście czosnku myję i osuszam, następnie siekam. Orzeszki pinii lekko rumienię na patelni i odstawiam do ostygnięcia. Ser trę na tarce o drobnych oczkach.Wszystko wrzucam do około litrowego słoika (łatwiej będzie zmiksować), dodaję sól, pieprz i miksuję blenderem. Po chwili dolewam powoli oliwę z oliwek i nadal miksuję, aż wszystko połączy się w masę, jednak niezbyt drobno posiekaną. Jeśli trzeba, dodaję soli. W międzyczasie w osolonej wodzie gotuję makaron typu wstążki – dobrze, aby był al dente. Równocześnie na patelni przygotowuję łososia: kawałki ryby zalewam wodą do ok. 1/3 wysokości, dodaję łyżkę masła lub oleju kokosowego, przykrywam i duszę, podlewając wodą według potrzeby. Sól na łososia trafi już na talerzu, ale można też ją pominąć. Gotowy makaron mieszam z pesto i wykładam na talerz, dodając kilka oliwek i kaparów, a na wierzch kładę kawałek łososia. Czosnek niedźwiedzi ma podobne bakteriobójcze właściwości, jak ten, którego dobrze znamy z codziennej kuchni, jest jednak od niego łagodniejszy. Do jedzenia nadają się wszystkie części rośliny, ale to właśnie wiosną w liściach ukryte jest całe bogactwo smaku. Z czosnku niedźwiedziego można przygotowywać pasty na chleb, zupy, sałatki albo dodatki do dań z makaronów.To danie ma włoskie korzenie i polski temperament. Moim zdaniem para idealna!

60


Szparagi z młodą kapustą

www.czteryporyroku-blog.pl

T

o danie jest na tyle ciekawe i na czasie, że warto poświęcić mu uwagę właśnie teraz, kiedy zaczynają się pojawiać młode szparagi. Bo wiadomo, wiosna kojarzy się z kilkoma smakami – właśnie ze szparagami i młodą kapustą. Ich połączenie jest fantastyczne!

Składniki: 1 pęczek zielonych szparagów, łyżka masła, 1 młoda kapusta, pęczek koperku, łyżka oleju kokosowego, 1 szklanka pokrojonej szynki, 1 łyżka octu jabłkowego, pieprz, sól, sery do sosu: brie i grana padano, śmietana kwaśna 18%, 1/2 szklanki bulionu Przygotowanie: Szparagi myję, odkrawam zdrewniałe końce, pędy kroję na części długości ok 3 cm, pozostawiając koniec z pączkami nieco dłuższy. Kapustę kroję na dość grube kawałki, wkładam do garnka, dodaję ok. 1/2 szklanki wody, solę. Lekko obgotowuję, aż kapusta opadnie. Szparagi – poza końcówkami z pąkami – wkładam do metalowego durszlaka, który stawiam na garnku z kapustą, lekko solę. Przykrywam i gotuję całość – w ten sposób szparagi ugotują się na parze z kapusty, jednocześnie przechodząc jej aromatem. Gdy szparagi są już nieco miękkie, dodaję końcówki z pękami. W tym czasie kroję szynkę na drobne słupki, długości ok 2 cm, szerokości ok 0,5 cm. Dodaję łyżkę oleju kokosowego i lekko obsmażam. Gdy kapusta jest już miękka, dodaję drobno posiekany koperek, szparagi, łyżkę masła i odstawiam. Przygotowuję sos serowy: z sera brie odkrawam skórkę pleśni, twardy ser trę na tarce. Sery wkładam do wysokiego, wąskiego garnuszka, dodaję 1/2 szklanki bulionu i gotuję, aż się roztopią. Następnie miksuję masę blenderem, dodaję śmietanę i jeszcze przez chwilę gotuję. Sos powinien być gęsty, jeśli taki nie jest, można go zagęścić łyżeczką mąki z wodą. Do kapusty dodaję łyżkę octu jabłkowego, pieprz i sól jeśli potrzeba. Dodaję szparagi, zrumienioną szynkę i przez chwilę (około 1 minuty) gotuję całość. Młoda kapusta jest szybko miękka, podobnie jak szparagi, zatem wszystkiego nie należy zbyt długo gotować, lepiej jeśli będzie al dente. Podaję polane sosem serowym – danie świetnie smakuje w towarzystwie pieczonych w ziołach ziemniaków.

61


Śląskie poza miastem

Wille przemysłowców

Tekst: Magdalena Pawlica Zdjęcia: T. Gębuś, www.slaskie.travel, UM Katowice

Wraz z rozwojem przemysłu, na terenie województwa śląskiego powstawały wille i pałace przemysłowców, którzy niejednokrotnie cenili piękno i kunszt arkitektury mieszkalnej. Przykładami takich budynków są XIX- wieczna rezydencja gliwickiego przemysłowca Oscara Caro oraz XIX-wieczny sosnowiecki pałac Henryka Dietla.

Willa Caro w Gliwicach

Willa Caro w Gliwicach Willa Caro to doskonale zachowana XIX-wieczna rezydencja w stylu renesansowej architektury willowej. W 1934 roku przekazano ją na stałą siedzibę Muzeum. Willę wybudowano w latach 1882-1885, dla Oscara Caro – właściciela fabryki drutu w Gliwicach. Zaplanowano także rozległy, eklektyczny ogród. Willę i ogród otacza wiernie zrekonstruowane kamienno-metalowe ogrodzenie. We wnętrzach obiektu pozostał dobrze zachowany wystrój: m.in. holu, buduaru, „pokoju pana domu”. Można tu zobaczyć rozmaite sztukaterie, drewniane boazerie, a także sufity kasetonowe. Obecnie można tu zobaczyć stałą wystawę dziewiętnastowiecznych wnętrz mieszkalnych górnośląskich przemysłowców, mają tu także miejsce wystawy czasowe, koncerty, spotkania czy konferencje. Przy wejściu znajduje się żeliwna rzeźba lwa czuwającego z 1824 r.

62

Willa Caro w Gliwicach


ki. We wnętrzu pałacu znajduje się m.in. unikalny w Polsce pokój kąpielowy o pow 27m2 z bogatą ceramiczną dekoracją. Obecnie obiekt jest w rękach prywatnych. Pałac Oskara Schoena w Sosnowcu Pałac Oskara Schoena w Sosnowcu (ul. 1 Maja 19) zbudowany w 1903 r. w stylu eklektycznym; nad pałacem góruje charakterystyczna neogotycka wieża w formie gotyku angielskiego. Nie tylko wieża, ale i większość bryły budynku posiada cechy neogotyckie. Można się tu dopatrzyć elementów stylów: neoromańskiego, neorenesansowego, neobarokowego i secesyjnego.

Willa Goldsteinów w Katowicach Wewnątrz budynku dawnej willi, zwanej też pałacem (plac Wolności 12A) znajduje się bogato dekorowany hol z klatką schodową. Na pierwszym piętrze kiedyś mieściła się m.in. sala balowa, dziś sala Urzędu Stanu Cywilnego w Katowicach.

Pałac Ernesta Schoena w Sosnowcu – Środuli Pałac (ul. Chemiczna 12) pochodzi z 1885 r. Należał do fabrykanckiej rodziny Schoenów, wybudowany przez Ernesta Schoena, usytuowany w centrum miasta po wschodniej stronie rzeki Czarna Przemsza. Otoczony jest parkiem. Pałac wzniesiono w stylu eklektyzmu. Stanowił on drugą siedzibą rodu Schoenów. Dokładnie Pałac Franza i Emmy Schoenów. Ukończono go w roku 1903. Okazały pałac posiada cztery kondygnacje i trzy narożne wieże. Na elewacji zobaczyć można piękną sztukaterię z liśćmi i owocami dębu, a także ozdobne kartusze (obramowania). Pałac wielokrotnie przebudowywano – ostatnia przebudowa miała miejsce w latach 1980-1985 i wiązała się z adaptacją na cele muzealne. Obecnie w pałacu mieści się Sala Ślubów Urzędu Stanu Cywilnego oraz Muzeum Miejskie.

Pałac Dietla w Sosnowcu

Pałac Dietla w Sosnowcu Neobarokowy Pałac Henryka Dietla w Sosnowcu (ul. Żeromskiego 2) powstał w 1878 r. Na pierwszym piętrze Pałacu Dietla mieszczą się bogato dekorowane wnętrza wykonane w różnych stylach architektonicznych, które nawiązują do historycyzmu. Dekoracja i wyposażenie wnętrz harmonizują z rodzajem stylu, w jakim zostały wykonane. Sale utrzymane są w stylach: neoromańskim, neobarokowym, neorokokowym, neoklasycystycznym, empirycznym i secesyjnym stanowią wędrówkę przez style i epo-

Pałac Ernesta Schoena w Sosnowcu Środuli – Muzeum

WOJEWÓDZTWO ŚLĄSKIE W INTERNECIE: Portal informacji turystycznej województwa śląskiego: www.slaskie.travel Szlak Kulinarny Śląskie Smaki: www.slaskiesmaki.pl Szlak Orlich Gniazd: www.orlegniazda.pl Szlak Zabytków Techniki: www.zabytkitechniki.pl Portal Jury Krakowsko-Częstochowskiej: www.jura.travel Portal Beskidów: www.beskidy.travel

63

Artykuł powstał we współpracy ze Śląską Organizacją Turystyczną i www.slaskie.travel

Willa Goldsteinów w Katowicach


SPORT

KUŹNIA TALENTÓW

Kozy. Najbardziej zaludniona wieś w Polsce, leżąca obok BielskaBiałej. Droga przecinająca ją wpół, Pałac Czeczów, piękny park, hala sportowo-widowiskowa. A w niej siłownia. Niewielka, kameralna, pełna sprzętu. To tutaj właśnie spotykam Wiesława Wróbla, który wraz ze swoim teamem sztangistów przywozi z kolejnych zawodów medale i puchary, dystansując zawodników z innych drużyn.

64


Od lewej: Marcin Helwik, Konrad Majocha, Beata Kowalska, Magdalena Szpila, Wiesław Wróbel, Janusz Witkowski, Grzegorz Drewniany

Tekst: Anita Szymańska, zdjęcia: archiwum Stowarzyszenia „Benchpress”

Zastanawiam się, w czym tkwi fenomen tego zespołu. Codzienne treningi, silna motywacja – ale czy to wystarczy? Sama spędzam z tymi ludźmi wiele czasu, próbując poprawić swoją kondycję. Z fascynacją obserwuję ich zmagania z ciężarem. Dużo rozmawiamy. Tu każdy wie, po co przychodzi, każdy ma swój cel i zmaga się z samym sobą, aby go osiągnąć. Początki Wiesław Wróbel – trener, zawodnik, instruktor na siłowni. Jego przygoda ze sportem wyczynowym rozpoczęła się 44 lata temu, kiedy jako 18-letni chłopak dołączył do sekcji podnoszenia ciężarów w Bialskim Klubie Sportowym „Stal”. Już wcześniej, w domowej piwnicy, zorganizował sobie własną siłownię. Szybko przekonał się, że ta dyscyplina sportu zmieni jego życie. – W Stali trenowałem 16 lat, startując w drugiej lidze państwowej, najpierw w juniorach, a potem w seniorach. Jak na tamte czasy w klubie były dobre warunki, mieliśmy saunę, basen solankowy, pomagali nam masażysta i lekarz. Mój najlepszy wynik w juniorach wynosił 95 kg w rwaniu i 127 kg w podrzucie. W wadze półciężkiej 125 kg w rwaniu i 160 kg w podrzucie. W międzyczasie zrobiłem kursy instruktorskie podnoszenia ciężarów i trójboju siłowego. Zacząłem iść w stronę sportu mniej kontuzyjnego, a bardziej stabilnego przy większym obciążeniu. Od 1985 roku zacząłem startować w trójboju siłowym, w największej federacji na świecie, IPF, w której pod sztandarem Tytana Żory zdobywałem mistrzostwa Polski drużynowo, a indywidualnie trzy brązowe medale, mistrzostwo Śląska

i rekord Polski 177,5 kg w wyciskaniu leżąc. Byłem też w kadrze narodowej – wspomina Wiesław Wróbel. W 1988 roku Wiesław Wróbel ze względów zdrowotnych zakończył karierę wyczynową, ale od tego czasu zaczął się nowy rozdział w jego sportowej karierze. Jako trener zaczął działać w Hejnale Kęty, w którym prowadził II ligę państwową w podnoszeniu ciężarów. Stamtąd, w 2000 roku, przeszedł do CSW Kozy, gdzie prowadzi sztangistów do dzisiaj, cały czas aktywnie startując w zawodach w różnych związkach, wagach, grupach wiekowych oraz dyscyplinach. Średnio co kwartał przywozi wraz z całym zespołem liczne odznaczenia i puchary. Obecnie startuje w martwym ciągu, „ławeczce” i w przysiadzie – te konkurencje są właściwe w wieku, w którym rwanie mogłoby być już zbyt kontuzyjne. Życiowe rekordy sportowca są imponujące – w przysiadzie to 240 kg, w wyciskaniu leżąc 210 kg i w martwym ciągu 270 kg. Wszystko to przy wadze 82,5 kg. Stowarzyszenie „Benchpress” – Mieliśmy i mamy kilku mocnych zawodników. Był Tomek Malarz, mój pierwszy wychowanek, który zdobył tytuł mistrza Polski i wicemistrza Europy. Jacek Kaliński, wicemistrz Europy. Dawid Hałat, wicemistrz Europy. Konrad Adamaszek zdobył mistrzostwo świata i rekord świata. Od pięciu lat startowali z nami Jacek i Kuba Świerzkowie, Janusz i Tomek Witkowscy, Konrad Majocha, Marcin Helwik, Grzegorz Drewniany. Od roku startują z nami dwie panie, Beata Kowalska i Patrycja Sekuła. Najmłodsza adeptka to

65


SPORT

Hiszpania 2018 – Mistrzostwa Europy. I Miejsce – Grzegorz Drewniany, I Miejsce – Wiesław Wróbel

szesnastoletnia Magdalena Szpila. Te osoby utworzyły kilka lat temu Stowarzyszenie Sportów Siłowych „Benchpress” Kozy, które daje nam możliwości pozyskiwania dofinansowań do startów – dodaje Wiesław Wróbel. Kobiety na start Panie w tej dyscyplinie sportowej należą do rzadkości, a jednak w kozieńskiej siłowni można spotkać je na regularnych treningach. Z fascynacją obserwuję Beatę Kowalską, która na każdym treningu wyciska siódme poty. Gdy się na nią patrzy, wydaje się, że podniesienie 100 kg to pestka, choć widać, że mięśnie są napięte, a na czole błyszczy pot. – Ze sportem zawsze było mi po drodze. Najpierw kilka lat chodziłam na aerobik, potem na siłownię, aby po prostu poćwiczyć, tak jak większość pań. To trwało około półtora roku, po tym czasie zainteresowałam się podnoszeniem ciężarów. Okazało się, że z łatwością podniosłam za pierwszym razem 90 kg w martwym ciągu. Trener, kiedy to zobaczył, natychmiast zaczął mnie przygotowywać do startów w zawodach. Na pierwszych zdobyłam od razu złoto w swojej grupie wiekowej – śmieje się kozianka. – Trenuję kilka razy w tygodniu. Na więcej już nie wystarcza czasu, mam jeszcze dwójkę wnuków, którymi się opiekuję – dodaje z uśmiechem, a moje oczy robią się coraz większe. W życiu nie powiedziałabym, że ta energiczna, wiecznie uśmiechnięta kobieta może być babcią. I jednocześnie cieszę się, że poznałam tak pełnych pasji i zaangażowania ludzi, dla których sport i wyznaczone cele są wartościowsze od kolejnej telenoweli. – To jest po prostu odskocznia od codzienności, pasja, ogromna potrzeba, aby przyjść na trening, poprawić swój rekord albo przygotować się do startu w kolejnych zawodach. To jest ciągłe przekraczanie siebie, zmaganie się ze swoimi słabościami, hartowanie – mówi Beata Kowalska.

66

Hiszpania 2018 – Mistrzostwa Europy. Kozy reprezentowali: Wiesław Wróbel i Grzegorz Drewniany.

Od lewej od góry: Andrzej Skowronek – sędzia międzynarodowy, Wiesław Wróbel – trener, Konrad Majocha – junior 19 lat, Grzegorz Drewniany – senior, Magdalena Szpila – juniorka 16 lat, Beata Kowalska – open, Janusz Witkowski – master 54-59 lat, Marcin Helwik – senior


Efekty ćwiczeń są widoczne w postaci kolejnych przywożonych do Kóz trofeów. Tylko podczas ostatnich startów zawodnicy zdobyli właściwie wszystko. Indywidualnie każdy ze sztangistów sięga po I, II i III miejsca, a dodatkowo zdobywa puchary wśród wszystkich mistrzów w danej klasie. W ostatnim starcie w Zalesiu Beata Kowalska i Wiesław Wróbel mieli okazję usłyszeć hymn narodowy. Wsparcie dla sportowców – Dużą pomoc mamy od dyrektora Centrum Sportowo-Widowiskowego Kozy. Centrum przeszło niedawno gruntowną metamorfozę, poza zmianami w otoczeniu stało się bardziej otwarte na aktywność sportową osób w różnym wieku, od dzieci po seniorów. Nasza mała siłownia nie jest może tak efektowna jak nowoczesne centra fitness w wielkich miastach, gdzie każdy jest dla siebie. U nas jest ta niepowtarzalna, swojska atmosfera, gdzie każdy z każdym się zna, porozmawia, trener jest na miejscu i udziela wskazówek, można porozmawiać o indywidualnych planach treningowych. Filozofia siłowni opiera się na tym, aby wiedzieć, jak podejść do treningów, żeby osiągnąć efekty. A do tego trenują tu ludzie, dla których podnoszenie ciężarów jest sposobem na życie i którzy z kolejnych zawodów przywożą złote, srebrne i brązowe medale drużynowo i indywidualnie. Sportowcom potrzebny jest jednak sponsor, który mógłby wspierać ich w startach. Kozieńscy sztangiści starają się startować w zawodach w miarę możliwości. Wybierają rywalizacje w randze mistrzostw Polski, Europy lub świata – tych, które odbywają się możliwie blisko. Co roku Gmina Kozy i Starostwo Bielskie doceniają kozieńskich sportowców, przyznając wyróżnienia, dotacje lub jeszcze inaczej pomagając w finansowaniu zakupów sprzętu sportowego. W tym roku sztangiści planują jeszcze starty w mistrzostwach Europy w Nancy we Francji, w mistrzostwach Europy w Pabianicach w Polsce oraz mistrzostwach świata w Egerze na Węgrzech i w Trnawie na Słowacji. O starcie w federacji WPC w październiku na Florydzie wspominają nieśmiało. Wszystko będzie zależeć od możliwości finansowych…

REKLAMA

Magdalena Szpila – 16 lat, Beata Kowalska – open

67


SPORT

Całą rodziną na stadion! Organizowane na Stadionie Miejskim mecze piłkarskie Podbeskidzia są oceniane jako najbezpieczniejsze imprezy tego typu w Polsce! tekst: Marcin Zarębski, foto: Jakub Ziemianin

„W dużej części publiczność stanowią rodziny z dziećmi oraz grupy dzieci i młodzieży zorganizowane przez szkoły, szkółki piłkarskie, kluby sportowe, a nawet parafie.”

68

Od lat Bielsko-Biała słynie ze znakomicie zorganizowanych, a przede wszystkim bezpiecznych imprez piłkarskich. Dowodów na to jest wiele, ale najlepszym z nich jest atmosfera na trybunach podczas meczów Podbeskidzia. W dużej części publiczność stanowią rodziny z dziećmi oraz grupy dzieci i młodzieży zorganizowane przez szkoły, szkółki piłkarskie, kluby sportowe, a nawet parafie. Specjalnie utworzone strefy: Sektor Rodzinny oraz Sektor Szkolny, często są wypełnione najmłodszymi kibicami, na których czekają specjalne atrakcje. Przed każdym meczem w trybuny rzucane są piłki – nagrody w konkursie sponsora ligi, firmy Nice, dzieci uczestniczą też w całorocznej zabawie pod nazwą Zeszyt Małego Górala. To w nim młodzi kibice zbierają pieczątki od maskotki klubowej, czyli Beskidka, i spisują swoje wrażenia z każdego meczu, a po


zakończeniu rozgrywek staną przed szansą na nagrodę główną – udział w treningu pierwszej drużyny Podbeskidzia! Oczywiście po każdym meczu zawodnicy najwięcej czasu spędzają właśnie w sektorach najmłodszych fanów, aby każda prośba o wspólne zdjęcie i autograf została spełniona. Rodziny mogą liczyć na zniżki przy zakupie biletów z kartami programów prorodzinnych – miejskich: Rodzina+ oraz Cieszyńskiej Karty Dużej Rodziny, a także ogólnopolskiego programu Karta Dużej Rodziny. Ważnym aspektem, do którego klub TS Podbeskidzie przykłada się z niezwykłą starannością, jest kwestia bezpieczeństwa. Uważne kontrole na bramkach czy dość długa lista przedmiotów zakazanych do wnoszenian na trybuny (m.in. plastikowe butelki

z napojami) być może irytują fanów, ale dbałość o takie detale decyduje o końcowym efekcie i sukcesie w postaci dziesiątek zorganizowanych imprez masowych bez incydentów i wypadków. Kluczowa w tym zakresie jest współpraca klubu z innymi podmiotami wspierającymi zabezpieczenie imprezy masowej: policją, strażą pożarną, strażą miejską i służbami medycznymi obecnymi na każdym meczu, a także odpowiednia komunikacja z właścicielem stadionu, którym jest gmina Bielsko-Biała, i zarządzającym obiektem BBOSiR. Praca nad bezpieczeństwem wykonana przez TS Podbeskidzie jest regularnie nagradzana przez PZPN podczas corocznej konferencji „Bezpieczny stadion” – z ostatniej Górale wrócili obsypani nagrodami m.in. za wzorową organizację meczów piłkarskich czy zwycięstwo w klasyfikacji Fair Play w Nice 1 Lidze. Bielski klub wyróżniony został także za pracę spikera, obsługę kibiców niepełnosprawnych, a rokrocznie najlepszym kierownikiem do spraw bezpieczeństwa wybierany jest pracujący w TSP Lesław Czyż. Bielski stadion dzięki temu został dostrzeżony przez władze polskiej piłki i to w ramach docenienia Bielsko-Biała było gospodarzem marcowego meczu młodzieżowych reprezentacji narodowych do lat 20 Polska – Anglia. To wydarzenie, choć sportowo o charakterze towarzyskim, zelektryzowało całe miasto i spotkało się z ogromnym zainteresowaniem piłkarskich fanów w regionie. Sprzedano wówczas łącznie 13 745 wejściówek, co jest nowym rekordem frekwencji na Stadionie Miejskim. Wzorowa organizacja i imponująca liczba kibiców na trybunach zrobiły wrażenie na działaczach piłkarskich, dlatego jest nadzieja, że to nie ostatnia tego typu impreza w Bielsku-Białej!

69


ARCHITEKTURA & DESIGN

Nowe oblicze betonowej dżungli

Tekst: Justyna Weronika Łabądź, zdjęcia: Fóbe Justyna Weronika Łabądź – pracownik Galerii Bielskiej BWA, miłośniczka dobrego wzornictwa, doktorantka Instytutu Nauk o Kulturze i Studiów Interdyscyplinarnych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

70


Boom na beton w dizajnie trwa już od dobrych kilku czy nawet kilkunastu lat. To już nie szary materiał konstrukcyjny o stanie pośrednim, tymczasowym, który docelowo należy zakryć farbą lub w najgorszej wersji plastikowym sidingiem. Brutalizm powraca dzisiaj nie tylko w architektonicznych formach: projektach minimalistycznych brył, wnętrzach loftów czy nowoczesnych instytucjach, gdzie charakter betonu podkreślają np. drewniane szalunki odbijające swoje słoje w niezastygłym jeszcze betonie. Beton zawładnął dzisiaj całym światem dizajnu – tworzy się z niego stoły, ławki, lampy, a nawet… biżuterię!

71


ARCHITEKTURA & DESIGN

D

o tych niezwykłych twórców wyznających ideę surowości i szlachetności betonu dołączyła kilka lat temu firma projektowa z Katowic – Fóbe, założona i prowadzona przez artystę Jakuba Sojkę. Przygodę Jakuba Sojki z betonowym surowcem zainaugurowała jego fascynacja drukarką 3D, którą zobaczył podczas studiów na katowickiej Akademii Sztuk Pięknych. W 2015 roku kupił pierwszą drukarkę do samodzielnego składania i rozpoczął realizację pierwszych zleceń. Betonowe prace jednak zaczęły powstawać nieco później, wraz z przeprowadzką w nowe miejsce. Dzisiaj, w nowym przestronnym studio z oknami skierowanymi na południe, Jakub i jego dziewczyna tworzą piękne i funkcjonalne betonowe odlewy. Beton nie jest jednak wyłączną specjalizacją Fóbe. Można wręcz zauważyć, że tworzący firmę świetnie wyczuwają trendy, nie tylko te związane z popularnością betonu, ale i z kolejnym modnym współcześnie hobby – hodowaniem roślin doniczkowych i otaczaniem się bujną zielenią w przestrzeni prywatnej. Beton i ceramika brzmią wręcz jak przeciwieństwa, jawią się niczym słoń i skład porcelany, a jednak znajdują porozumienie w donicach, wazonach i innych pojemnikach tworzonych przez Fóbe. Z tego połączenia powstaje ceramika betonowa, która cały czas stanowi niewyczerpane źródło eksperymentów i odkryć dotyczących tego stereotypowo postrzeganego szarego materiału. O różnych fascynujących obliczach betonu

72

pisze Jakub Sojka: „Niektórzy lubią szczerość, która płynie z prostych materiałów, jak drewno lub kamień. Inni lubią zakryć stuletnią cegłę sidingiem. Moim zdaniem beton we wnętrzu pomieszczenia jest jak wytrawne białe wino. To jest smak, który stawia wymagania i nie każdemu może od razu przypaść do gustu, ale chyba każdy się zgodzi, że ma w sobie coś szlachetnego. Beton zawsze był materiałem ubóstwianym przez wielkich architektów XX wieku. Dzisiaj architekt mówiący, że beton to nieatrakcyjny materiał, byłby co najmniej rewolucjonistą. Od dwóch dekad beton przechodzi rewolucję technologiczną. Jest znacznie mocniejszy, dzięki czemu można teraz budować ściany o trzy razy mniejszym przekroju lub zamiast trzech kolumn postawić jedną. Dlatego dzisiaj ten materiał w połączeniu z powszechnością druku 3D pozwolił na stworzenie zupełnie nowej dziedziny. Ceramika betonowa jest fascynująca. Nie ma podręczników lub uczelnianych zajęć, które uczą tej techniki. Kilka pracowni na świecie robi to na swój sposób i chyba ten aspekt najbardziej mnie motywuje – poszukiwanie zupełnie nowych rozwiązań. Praca z betonem jest podobna do gotowania. Sporo mieszania, przepisów, poszukiwania najlepszych składników i czynności pośrednich dążących do idealnego wypieku. Jeżeli coś po drodze nie wyjdzie, to cały proces zaczynamy od nowa. Chyba żaden inny materiał nie ma tak bardzo skrajnych form. Beton może być kawałkiem słupa z wystającym zbrojeniem, rozsadzanym przez mróz, a może być również gustownym pudełkiem o gładkich ściankach i głębokiej ciemnej barwie antracytu. Zaskakujące, prawda?”. Beton z pozoru zdaje się stać również w wyraźnej opozycji z roślinnością. Wszak o rozbudowywanych miastach wypełnianych szaroburymi bryłami, które wypierają zieleń i zapełniają ściśle każdy skrawek ziemi, mówi się współcześnie „betonowa dżungla”. Okazuje się jednak, że rośliny, ich świeża, soczysta zieleń i organiczna istota mogą pięknie komponować się z surową, porowatą, „zimną” struk-


turą betonu. Ostatecznie więc Fóbe to nie tylko estetyczny dizajn – to spełnienie również głównej zasady dobrego dizajnu: funkcji dopasowanej do prawdziwych potrzeb, zarówno człowieka, jak i roślin. Donice Fóbe są odpowiednio impregnowane i polerowane. Czasami mają gładką powierzchnię, czasami zdobi je karbowana faktura. Rośliny w betonie czują się świetnie – beton stosowany przez zespół projektowy nie jest toksyczny, większość realizacji posiada system samonawadniający, dzięki czemu nie można przelać roślin w donicach. Jeden z takich produktów, z których szczególnie zadowolone jest Fóbe, to doniczka DODO we wspomnianym typie, której projekt powstawał 3 miesiące, dzięki czemu jej konstrukcja i funkcja są dokładnie przemyślane i przepracowane. Betonowa ceramika Fóbe oczywiście, jak wiele współczesnych projektów, powstaje przy wsparciu komputerowego oprogramowania: „Proces produkcji zaczyna się od pomysłu, który rozwijam w komputerze. Z programów do modelowania obiektów 3D tworzę G-code będący ciągiem liczb opisujących, co drukarka 3D ma robić w danym momencie. Później trzeba popracować z samym wydrukiem i zaprojektować formę odlewniczą. Na samym końcu przychodzi czas na ściągnięcie formy. Proces produkcyjny jest równie złożony. Najpierw następuje odlew. Potem taki półprodukt musi zostać odpowiednio osuszony i oszlifowany” – wtajemnicza nas w proces produkcyjny Jakub Sojka. Fóbe konsekwentnie rozwija się, planuje rozszerzać swoją ofertę, a także wchodzi we współpracę z kolejnymi podmiotami. Sporym wyróżnieniem dla firmy było zaproszenie na organizowany w kwietniu 2018 roku Milan Design Week w Mediolanie we Włoszech, gdzie projektanci mogli zaprezentować swoje betonowe donice. Produkty oferowane przez Fóbe to niezwykły przykład połączenia współczesnych trendów w wyposażeniu wnętrz – minimalizmu i surowości betonu o najróżniejszych kolorach i formach, a także uspokajającego, zbawiennego charakteru roślin nas otaczających: „Dzisiaj większość ludzi żyje w mieście. Może posiadanie roślin wypełnia w pierwszym momencie żądzę estetyki, z czasem daje prawdziwą satysfakcje osiągania długofalowych efektów i wypełnia

też marzenia o własnym domu z pięknym ogrodem? Do tego można jeszcze dołączyć świadomość na temat smogu i próby powstrzymania tego szaleństwa w choćby minimalnym stopniu”. Dzięki Fóbe hasło „betonowa dżungla” zmienia całkowicie swoje znaczenie.

73


PARTNERZY 2B STYLE

TU OTRZYMASZ MAGAZYN BIELSKO-BIAŁA Apteka Pod Szyndzielnią Apteka Karpacka Apart Hotel Ventus Rosa Babski Raj Bacówka – towary tradycyjne Barometr Coffee & Bar Bar Pierożkowy Karolina BButik w Pasażu pod Orłem Beauty Project Beauty Room Beskid Burger Bar Mleczny Pierożek Beskidzie Centrum Medyczne Bistro Jarmużno Bistro Tofu Biuro podróży Atlantis Blekota Sweet Factory Borsa Walentini Browar Jedynka BMW Sikora Salon Samochodowy Browar Miejski Restauracja Buon Gusto Centro Butik by o la la …! Butik Lilou w Pasażu pod Orłem Butik Kaya by Karo Butik Miomodo Cafe Farma Cafe Maluch Cafe Oscar Celna 10 Centrum Informacji Turystycznej Centrum Medyczne Broniewskiego Ciachomania Cięcie Salon Fryzjerski Cococabana Salon Fryzur Cremino Bakery Cukiernia Rogalik Coffee House / PKP Coffee Time Danea Centrum Medyczne Delicato Delicje Dworek New Restaurant Eco Line Bistro Emili Smart by Studio Paula Estetik Laser Estelium Every Outlet Fahrenheit Barcafe Forever Life Clinic Galeria Bielska BWA Galeria Sfera – Info Punkt Galeria Wzgórze Gallo Nero Greencoffe H-Design Herbaciarnia Assam Herok design Honda Salon Samochodowy Hospoda w Białej Hotel Ibis Hotel Papuga Hotel Prezydent Hotel Qubus Hotel Sahara Hotel Vienna Hotel Widok Instytut Ideallist Itamae sushi Karczma Rogata Kawiarnia Mucha Kafe Oscar Kawiarnia Pub „Środek” Klinika dr Sirek Klinika Galena

Klinika Łukasza Klubokawiarnia Aquarium Kofeina cafe and bar Książnica Beskidzka Księgarnia Klimczok Lunita Restauracja Madmuazelle ubranka dziecięce Malachit Day Spa Marakesz SPA Marcela Salon Kosmetyczny Margerita Pizzeria MD Fashion Mitas design Modema Momo Grill Multicoolty Muzeum Historyczne Mydlarnia u Franciszka Nailsroom salon stylizacji paznokci Natasha Pavluchenko Atelier Nowy Świat Restauracja Novamed Clinic Oky Doky Bielsko Okulus Old Mountain barber shop Optyk Studio Outlet Buława Pan Brzytwa Barber shop Parasol Caffe Perfumeria Sinatra Peron Piaf bistro Pizzeria Michola Pizzeria Picollo Poliklinika Stomatologiczna „Pod Szyndzielnią” Prestige Sklep Włoski Przychodnia X-Med Pub Dog’s Bollocks Pub Epoka Racketlon Korty Tenisowe Regionalny Ośrodek Kultury Restauracja Amici Renault Wektor Salon Samochodowy Rodental Plus RoWinGood – sklep z winami Ryłko by Agnes&Paul Ryłko Fashion Salon Optyczny Ewa Jasiczek Sfera Wnętrz Sisters butik na ul. 11 Listopada Skin Laser Lubelscy Sklep Biegacza Sklep Papierniczy na Podcieniach Stomatologia Bajda Stomatologia Primadent Stomatologia Tomasz Sypień Studio Mody Anna Drabczyńska Studio Paula body & soul Studio Zdrowia „Santi” SUZET music club Szpilka Szpilka Bakery Słodownia Teatr Polski Tkalnia Urody Tofu Bistro Toyota Salon Samochodowy Trendy Nails Fashion Trendy Hair Fashion Salony We Coffee Palarnia Kawy Wirtuozeria Wróblówka V&K Cosmetics Żółwik Bubble Tea

74

CIESZYN Bistro Limonka Butik 14m2 Cafe Arkady Cafe Herbowa Cafe Muzeum Galeria 13 Herbaciarnia Laja Informacja Turystyczna Kawiarnia Herbowa Kawiarnia Kornel i Przyjaciele Klubokawiarnia Presso Kino Piast Kornel i Przyjaciele Limonka Burger&Sandwich Mokka Cafe Naleśnikarnia Pepperoni Oky Doky Cieszyn CISIEC Hotel Zacisze JAWORZE Apetit Bistro Dotyk Piękna Hotel Jawor KATOWICE Aleje Smaku Ambasada Śledzia Banque Franco-Polonaise Bar a boo Barocco Hair & Body Brasil Moka Cafe Espresso Berendowicz & Kublin Akademia Fryzjerska Bar Wegetariański Złoty Osioł Basiliana Italian Bistro Bobby Burger Bob Klub Cafe Byfyj Nikiszowiec Centrum Informacji Turystycznej Cafe Kattowitz Cukiernia Cafe Restaurant Monopol Chopin Cafe Costa Coffee Couture Milano Exclusive Hair Alfa Parf Duy Cong El Mexicano Fabryka Kurtosza Fabryka Porcelany Fanaberia Galeria Art Nova 2 Galeria Terra Goa Club Grill Pub Proscenium Gryfny Szynk Hostel Rynek 7 Hotel Monopol Hurry Curry Informacja Turystyczna Nikiszowiec Ingis Pub Pizzeria Kartofelnik Kawiarnia Słoneczna Kino Światowid Kluboczajownia Teoria Klubowa Kofeina Bistro Kłos Piekarnia-Ciastkarnia Little Hand and More Long Man Bistro Len Ante Cuccina Italiana Lorneta z Meduzą Mad Mick Mały Kredens Ministerstwo Śledzia i Wódki Moodro

MR. Fox Pub & Resto Nowy Roździeń Pizzeria Hotel 24 h Prosecco Quchnia Bistro & Grill Restauracja Patio Sakara Sushi Sceneria Sztukafe Szyb Wilson Śląska Organizacja Turystyczna Świeże Soki Teraz i Szklanka Węglokoks Vege Bar Zdrowa Krowa Zimbardo Nikiszowiec Złoty Osioł Złoty Róg KOBIERNICE Gospoda Krakowska KĘTY Ice Spot Lili Instytut Kosmetyki ŁĘKI Modema MIĘDZYBRODZIE ŻYWIECKIE Górska Szkoła Szybowcowa Żar OŚWIĘCIM Cafe Bergson Miejska Biblioteka Publiczna Optyk Kołder PORĄBKA Ośrodki Zdrowia Polimed TriVita PSZCZYNA Kawiarnia w Stajniach Muzeum Zamek Restauracja Frykówka TYCHY Browar Obywatelski Tychy Huta Paprocka Hotel Piramida Restauracja Tichauer Restauracja Pod Prosiakiem USTROŃ Mokate Pizzeria Melissa Prestige SPA Uzdrowisko Ustroń Uzdrowisko Ustroń SZCZYRK Apartamenty Parkowe Hotel Alpin Hotel Meta Wisła Rezydencja Pod Ochorowiczówką ŻYWIEC Bistro Rynek 19 Cukiernia Ania DeKaffe Kawiarnia Wiedeńska Galeria Lider Miętówka Cafe


n y z a g Ma h c y w cieka ludzi wysoka jakość

interesujące artykuły

Najwyżej oceniony magazyn lifestylowy w województwie śląskim wg magazynu PRESS*

!

najlepsze miejsca dystrybucji

szeroki zasięg

CO NAS WYRÓŹNIA?

wyjątkowa szata graficzna

odbiorca 25-60

REKLAMA: tel. 504 98 93 97 tel. 609 63 73 83

wersja online * Wg rankingu z 2017 r.

75

www.2bstyle.pl wszystkie wydania: www.issuu.com/mediani/


REKLAMA

76

Profile for 2B STYLE

2b style nr 32 www  

Magazyn ciekawych ludzi

2b style nr 32 www  

Magazyn ciekawych ludzi

Profile for mediani
Advertisement