Page 1

Gazetka II Liceum Ogólnokształcącego w Rzeszowie

Cena: 1zł

Numer 3 Grudzień 2013

Wesołych Świąt!


SPIS TREŚCI

• Misja specjalna – prezenty

• 3

• Magiczne bombki

• 4

• Wywiad z Kacprem Lesiakiem • 7 • Święta w różnych krajach

• 9

• Antynoble

• 11

• Pomysł na szarość - cz. 1

• 13

Witajcie! Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, z tej okazji mamy przyjemność złożyć, w imieniu całej redakcji gazetki „Halo Drugie”, najserdeczniejsze życzenia: zdrowia, wszelkiej pomyślności w życiu osobistym oraz sukcesów w szkole! U nas Świąteczne porządki i zmiany. Mamy nowy, odświeżony wygląd całej gazetki. Życzymy milej lektury :). Redakcja


W

dzisiejszych czasach kupowanie prezentów urosło do rangi problemu. Coś, co z zasady powinno sprawiać nam radość przysparza wielu kłopotów. Przechadzając się między sklepowymi półkami, odnoszę wrażenie, że dla niektórych kupowanie prezentów jest przykrym obowiązkiem na liście rzeczy do zrobienia przed świętami. Niemal odczuwam ich ulgę, kiedy stojąc przy kasie po godzinach spędzonych na poszukiwaniu idealnego podarunku, w myślach odhaczają wykonane zadanie – wcale niełatwe, właściwie można by je nazwać misją specjalną. Każdy, kto choć raz oglądał Harry’ego Pottera doskonale pamięta standardowy prezent od pani Weasley i minę Rona w świątecznym swetrze. Czy jest możliwe by uniknąć podobnej sytuacji? Musimy liczyć się z tym, że coś, co nam się podoba i wydaje się świetnym pomysłem niekoniecznie wywoła uśmiech na twarzy obdarowanego. Co jeśli prezent jest nietrafiony? Dobra mina do złej gry? Nie każdy potrafi udawać entuzjazm, kiedy kolejny rok z rzędu pod choinką znajduje kubek z mikołajem, wełniane skarpety czy ręczną robótkę. Nie spisujmy jednak takich upominków od razu na straty, nie musimy przecież wydawać fortuny, by sprawić przyjemność najbliższym. Prawda jest taka, że im bardziej oryginalny i osobisty prezent, nawet najdrobniejszy, tym większa szansa na szczerą radość i prawdziwą wdzięczność. To właśnie taka nieoczekiwana świąteczna niespodzianka najdłużej pozostanie w pamięci. Liczy się miły gest. Wystarczy odrobina kreatywności, a tworzenie i pakowanie prezentów z „misji” może przerodzić się w dobrą zabawę i sprawić taką samą frajdę jak oczekiwanie na pierwszą gwiazdkę. 3


Przepełnione już od listopada sklepy to oczywiście marketingowy sukces, ale warto nie dać się zakupowemu szaleństwu i podejść do kwestii prezentów z rozsądkiem. Niech nasza „misja” nie zdominuje świątecznej atmosfery, a wręcz przeciwnie – niech pozwoli poczuć magię świąt! Joanna Mikołajczyk

U

bieranie choinki jest nieodłącznym rytuałem Bożego Narodzenia. Wprowadza świąteczną atmosferę do naszych domów. Uszczęśliwia zarówno dzieci, jak i dorosłych. W co jednak ubieralibyśmy nasze choinki, gdyby nie istniały bombki? Same łańcuchy i światełka nie dałyby takiego samego efektu.

Dziś możemy znaleźć w sklepach bardzo wiele ich rodzajów – są wśród nich te z plastiku, ale też tradycyjne, szklane. To one, w swej kruchości i misterności, są najpiękniejszymi świątecznymi ozdobami. Zanim jednak zawisną na naszej choince, muszą przebyć długą drogę, o której warto opowiedzieć.

Bombka choinkowa to jeden z naj- Produkcja bombek rozpoczyna się ważniejszych świątecznych symboli. od wdmuchiwania powietrza w 4


długie przezroczyste rurki zwane odciągami. To one pod wpływem ciepła z palnika i ruchu cząsteczek gazu zmieniają się w kule. Ale zacznijmy od początku.

jak bańkę mydlaną. W ten sposób powstają kule. Aby osiągnąć inny kształt wykorzystuje się inne techniki, między innymi specjalne formy, w które wdmuchuje się bombkę.

Wszystko rozpoczyna się od rozgrzania masy szklanej do temperatury 900-1100˚C. Powoduje to, iż staje się ona plastyczna. Następnie pobiera się niewielką jej ilość i wydmuchuje

Najtrudniejszym etapem powstawania bombki jest jej studzenie. Szkło jest materiałem, które dąży do kształtu kuli, tak więc będąc w formie nic mu nie grozi, ale po wyciągnięciu do

wystudzenia lubi pękać. Przyczyną jest to, iż bombka jest od środka bardziej gorąca niż na zewnątrz. Trzeba zatem zadbać, by stygła równomiernie. Bombki o kształtach innych niż kuliste studzi się w ogniu, obniżając ich temperaturę stopniowo do 550580˚C.

Gotowe bombki wędrują do pomieszczenia, w którym następuje ich posrebrzanie. Etap ten polega na tym, iż do środka bombki wkłada się roztwór srebra, który wcale nie przypomina tego znanego nam z biżuterii – jest podobne do błota, a następnie zanurza się ją w gorącej wodzie, aby przyspieszyć reakcję 5


chemiczną. Po wyciągnięciu z wody bombki wyglądają pięknie i srebrzyście. Następnie bombka trafia do dekoratorni, gdzie jest zdobiona. W tym miejscu również obowiązuje kilka zasad, których trzeba przestrzegać, by na końcu osiągnąć najlepszy możliwy efekt. Najpierw należy stworzyć zarys największych elementów. Stosuje się do tego szklane rurki w kształcie stalówek pióra, do których nabiera się farbę. Po wyschnięciu dużych elementów nanosi się te mniejsze, posypuje się w odpowiednich miejscach brokatem lub wykonuje dedykacje.

Jak widzicie, sztuka tworzenia bombek wcale nie jest prosta i zdecydowanie nie nadaje się na popołudniowe zajęcie w domowym zaciszu. Aby stworzyć swoją własną ozdobę można jednak odwiedzić fabrykę dmuchania szkła. Tam, po przejściu tych wszystkich etapów, można stworzyć jedyny w swoim rodzaju przedmiot, przy którym wszystkie plastikowe odpowiedniki będą wyglądać blado i nieatrakcyjnie. Szklane bombki to przedmioty z duszą. Być może kryje się w nich jakaś magia, Święta Bożego Narodzenia same w sobie są magiczne, więc dlaczego i bombka nie miałaby być magiczna? Agnieszka Skwirut

0

6


C

hyba nikt nie zaprzeczy, że II LO to szkoła osobowości. Mury naszego liceum kryją wiele talentów, począwszy od naukowców, poprzez prawdziwych artystów i wielkich sportowców. Jednym z nich jest uczeń klasy II C Kacper Lesiak, który na co dzień ciężko trenuje skoki do wody. Łączy swoje hobby i zamiłowanie do sportu z nauką w liceum, co wcale nie jest takie proste, jak się może wydawać. Wymaga to wiele wyrzeczeń i poświeceń. Jednak ciężka praca się opłaca, dlatego Kacper może pochwalić się niemałymi osiągnięciami na swoim koncie. Jest obecnie najbardziej utytułowanym zawodnikiem w Kadrze Narodowej juniorów. Serdecznie gratulujemy naszemu koledze wszystkich sukcesów, trzymamy kciuki za kolejne i życzymy przede wszystkim dużo wytrwałości. Jak zaczęła się Twoja przygoda ze sportem? Moja przygoda ze sportem zaczęła się w wieku 6 lat, kiedy rodzice zapisali mnie na pływanie. Trenowałem na tej samej pływalni i w tych samych godzinach, w których ćwiczyli skoczkowie. Bardzo mi się to spodobało i po pół roku poprosiłem rodziców, żeby zapisali mnie do sekcji skoków do wody. 7


W tak młodym wieku masz na swoim koncie liczne osiągnięcia. Które z nich uważasz za najcenniejsze? Które z nich wymagało największego poświęcenia? Najcenniejsze sukcesy to zdecydowanie medale z Mistrzostw Europy. Trzy srebra oraz złoto. Myślę, że to właśnie wymagało największego poświęcenia i czasu, bo trenowałem na to przez jedenaście lat, od 6 roku życia. Także jest to zdecydowanie uwieńczenie całej tej ciężkiej pracy. Ile czasu w takim razie poświęcasz na treningi? Jak łączysz to z nauką i szkołą? Na treningi poświęcam bardzo dużo czasu – sześć dni w tygodniu po 4,5 godziny. Co do szkoły… nauczyciele trochę pomagają, rodzice także. Póki co nie mam większych problemów. Czy Twoje życie zmieniło się w jakiś sposób po osiągnięciu wszystkich sukcesów? Prywatnie nie. Jestem dalej tym samym człowiekiem, którym byłem przed sukcesami. Nie odegrały one w moim życiu żadnej roli, jedynie radość z tego co sobie sam wypracowałem, nic więcej. 8

Co sądzą o tym Twoi rodzice i nauczyciele? Ogólnie są pozytywnie nastawieni. Zarówno rodzice, jak i nauczyciele. Pomagają mi i dopingują zawsze, kiedy jadę na zawody, a w szkole nie mam żadnych problemów. Jak wygląda Twój trening i przygotowanie do zawodów? Jak często bierzesz w nich udział? Staram się nie odpuszczać ani jednego treningu. Jestem na basenie nawet o ósmej rano w sobotę. Jeśli chodzi o przygotowanie do zawodów, to bardzo ciężka praca. Jednak bezpośrednio przed nimi troszeczkę odpuszczam i robię sobie chwilę wytchnienia. Bardzo dużo czasu poświęcasz na treningi. Jakich wyrzeczeń wymaga ten sport? Przede wszystkim ograniczenie spotkań ze znajomymi. Wracając późno do domu, muszę jeszcze znaleźć czas na naukę, dlatego rzadko widuję się z przyjaciółmi. Obecnie jesteś na profilu matematyczno-fizycznym. Wiążesz z nim swoją przyszłość, czy pragniesz poświęcić się sportowi?


Sport to jedynie moje hobby, pomysł na fajne spędzenie czasu młodości. Nie wiąże z tym swojej przyszłości. Myślę bardziej o kierunkach matematyczno – fizycznych. Chcę pójść na politechnikę na pilotaż. Co doradziłbyś młodym sportowcom zaczynającym przygodę ze sportem?

Przede wszystkim, żeby nie poddawali się po jakichkolwiek porażkach, zawsze myśleli pozytywnie i ciężko pracowali, bo to na pewno się opłaci. Dziękujemy za rozmowę i życzymy dalszych sukcesów. Karolina Grodzka Dominika Misiuda Karolina Żebrakowska

Ś

więta zbliżają sie wielkimi krokami, wszyscy rozmyślają już o tym wolnym czasie spędzonym w gronie rodziny i przyjaciół, przy pięknie świecącej, nadającej uroku świąt, choince. Bardzo trudno dziś określić, nawet w sposób przybliżony, od kiedy iglaste drzewko zaczęto kojarzyć z obchodami świąt Bożego Narodzenia. Wiadomo natomiast, że w wielu kulturach i religiach drzewo, zwłaszcza iglaste jest symbolem życia, płodności, odradzania się i trwania. Przyjmuje się, że zwyczaj ubierania drzewka pojawił się dopiero na początku XIX w. i przyszedł do nas z Niemiec. Nie wyobrażamy sobie

9


końca grudnia bez widoku ubranej w migoczące światełka, często żywej rośliny. A jak jest w innych krajach, czy mają te same zwyczaje? Zacznijmy od naszych bliskich sąsiadów:

Czechy W Wigilię Bożego Narodzenia, Czesi odwiedzają cmentarze. Tego dnia groby najbliższych ozdabia się wieńcami, kwiatami, gwiazdami betlejemskimi oraz koszyczkami ze specjalnymi bożonarodzeniowymi ciasteczkami. W wielu czeskich domach podczas Bożego Narodzenia słucha się kolęd.

Litwa Wigilia Bożego Narodzenia jest podobnie obcho-

dzona jak w Polsce. Obowiązuje tam jak w naszym kraju łamanie się opłatkiem, co nie znane jest w innych regionach Europy. Zjada się też 12 potraw, które symbolizują 12 miesięcy.

Austria W Austrii znany jest obyczaj przygotowywa-

nia szopki, czyli figurek Świętej Rodziny i małego Jezusa. Jedna z najpiękniejszych kolęd świata „Cicha noc, święta noc” powstała właśnie tam, w małej wiosce koło Salzburga w grudniu 1988 roku

Grecja Wieczór wigilijny Grecy spędzają poza domem, spotykając się z przyjaciółmi w klubach oraz restauracjach. Domowa wieczerza wigilijna spożywana jest o bardzo późnej porze. Boże Narodzenie trwa aż 12 dni. W tym czasie Grecy obdarowują się nawzajem nieprawdopodobną ilością prezentów: w wieczór wigilijny i w noc sylwestrową.

10


Wielka brytania Na wyspach nie obchodzi się

Wigilii. Świąteczny posiłek spożywają w pierwszy dzień Bożego Narodzenia. Tradycyjnym daniem jest pieczony indyk nadziewany kasztanami, zupa żółwiowa oraz christmas pudding. W drugi dzień świąt jest zwany dniem pudełek, gdyż otwiera się wtedy otrzymane prezenty.

Indie Według zwyczaju, zawsze na święta kupują sobie

nowe ubrania. Tradycyjnie około 10 dni przed Bożym Narodzeniem zaczynają się wielkie przygotowania świąteczne. Są dekorowane ulice, domy oraz kościoły, malują różne wzory na podłogach i przed domami. Podczas świąt organizowany jest konkurs na szopkę, ustawianą zazwyczaj w widocznym miejscu przed domem.

Filipiny Na Filipinach  z palmowych liści i kwiatów robi

się kolorowe girlandy, które umieszcza się na oknach oraz drzwiach domów. Potem przychodzi czas śpiewania kolęd. Przez dziesięć dni przed Bożym Narodzeniem, wczesnym rankiem, dźwięk trąbki budzi mieszkańców miast i wsi, aby uczestniczyli w uroczystej Mszy Św. Bartosz Czyrek

S

ą to bardzo humorystyczne odpowiedniki Nagród Nobla przyznawane przez czasopismo Annals of Improbable Research, kierowane przez Marca Abrahamsa w Cambridge (Massachusetts). Mają śmieszyć, ale też i skłaniać do myślenia, głównym ich celem jest popularyzacja nauki. Ich historia sięga roku 1991, więc świetnych przykładów jest mnóstwo, ale ja przytoczę tylko kilka, głównie z roku 2013: 11


-Pokojowa nagroda dla Alaksandra Łukaszenki, Białoruś Ustanowiony przez prezydenta zakaz klaskania oraz aresztowanie przez milicję jednorękiego mężczyzny za klaskanie. -Rachunek Prawdopodobieństwa dla Bert Tolkamp, Marie Haskell, Fritha Langford, David Roberts, Colin Morgan Udowodnienie, że im dłużej krowa leży, tym bardziej prawdopodobne jest, że wstanie, ale jednocześnie nie łatwe będzie określenie, kiedy znów się położy. -Fizyka : Joseph Keller oraz Raymond Goldstein, Patrick Warren i Robin Ball. Za wyznaczenie sił kształtujących i poruszających włosami we fryzurze typu koński ogon. -Literatura: irlandzka policja. Za wystawienie ponad 50 mandatów za wykroczenia w ruchu drogowym Polakowi o nazwisku „Prawo Jazdy”. -Medycyna: Donald L. Unger z Thousand Oaks w Stanach Zjednoczonych. Za zbadanie możliwej przyczyny zapalenia stawów w palcach, poprzez trzaskanie knykciami tylko lewej dłoni codziennie przez 50 lat.

12


Laureatami często zostają firmy bądź instytucje, które wykazały się wyjątkowo „mądrymi” pomysłami. Czasami służy to również do wyrażenia sprzeciwu, bądź ukazania głupoty posunięć niektórych państw, ale bywa również, że są to poważni naukowcy. Jeden raz zdarzyło się, że laureat Ig Nobla dostał potem Nagrodę Nobla- był to rosyjski fizyk Andriej Gejm, który najpierw w 2000 roku dostał Ig Nobla za badania nad lewitującymi żabami, a potem w 2010 roku dostał Nobla za odkrycie grafenu. Pomimo tego, że wiele z tych odkryć nie ma ważnych konsekwencji dla nauki, ich autorzy przynajmniej uzyskali odpowiedź na nurtujące ich pytania. /Pi

Noc. Na bezchmurnym niebie widniała świetlista kula, która rzucała jasna poświatę na pochłoniętą w mroku okolicę, wyławiając z mroku jej nieprzyjemny obraz. Niewysokie, stare i obdrapane budynki mieszkalne stały blisko siebie, tworząc wąskie, zaśmiecone zresztą przez niechlubnych mieszkańców uliczki. Przy wejściach do każdego z bloków znajdowały się przepełnione kosze razem ze swym nieodzownym „towarzystwem” w takiej dzielnicy jak ta – z puszkami i butelkami po piwie i tanim winie, niedopałkami papierosów i szczurami wyjadającymi resztki spleśniałego pożywienia. Po małym i zdewastowanym placyku, na którym za dnia bawiły się zaniedbane dzieci, wałęsały się bezpańskie, zawszone i poranione psy i koty, używające tamtejszej „piaskownicy”, jeśli tak możne było nazwać usypaną na trawie kupkę piasku ogrodzoną zbitymi deskami z wystającymi drzazgami i gwoździami, jak ubikację. Wysokie drzewa z połamanymi gałęziami i obdartą korą, choć trochę próbowały ukryć to godne pożałowania miejsce, stwarzając na nieszczęście osłonę dla wszelakiego rodzaju rabusiów i meneli przed wzrokiem gwiazd. Każdej nocy rozgrywały się tu pobicia, kradzieże i gwałty. Ludzie z bogatszej części miasta, ci z wyższych sfer, usunęli to miejsce ze swych umysłów. Uznali, że jeśli nie będą zauważać tego miejsca to problem z nim związany zniknie. Nie zaglądały tu żadne służby porządkowe, wiedząc, iż jakakolwiek ingerencja z ich strony nie przyniesie pożądanego efektu i zostanie gwałtownie odrzucona. Odgrodzili się od nas murem, wielką bramą z strażnicami i strażnikami. Nie chcieli pozwolić na nawet najmniejsze skażenie swojego idealnego życia.

13


W tej dzielnicy była tylko jedna zasada – „prawo silniejszego”. Jesteś słaby? A może boisz się? Wybacz, ale nie mamy miejsca dla takich jak ty. Jeśli jesteś zbyt „delikatny” to wiedz, że nie przetrwasz tu. Prędzej czy później ktoś niezwykle „życzliwy” pomoże Ci przedostać się na drugą stronę. Tutaj przetrwasz tylko dzięki swoim pięściom i odrobinie sprytu i rozumu. Każdy walczy tylko za siebie, egoizm jest wręcz wskazany. Przyjaźń, miłość, bezinteresowność? Co to? Te pojęcia są tu obce. Bezwzględna rzeczywistość, prawda? Takie są jednak realia życia w brudzie… Poznajesz to miejsce? Tak? Wspaniale! Witaj w slumsach! Witaj w szkole życia… Wychowałem się w tym miejscu, porzucony przez matkę w wieku 8 lat. Z listu jaki mi zostawiła dowiedziałem się, że jestem bękartem. Dobrze słyszeliście. Mojej mamusi, mimo związku z mężczyzną i szczęśliwie żyjącymi bachorami, zachciało się romansu i… oto jestem. Czy jednak mam jej za złe, że się mnie pozbyła? Nie. Jestem jej wręcz za to wdzięczny. Dzięki temu poradzę sobie w przyszłości. Nie będę wiecznie niepewnym, żyjącym pod kloszem i chowającym się za spódnicą maminsynkiem. Już co nieco o mnie wiecie… Ale wypada się jednak przedstawić. Jestem chłopakiem, ale to chyba zauważyliście. Na imię mi… Cóż. Matka napisała, że brzmi ono David. Jednak jest ono takie eleganckie, nowobogackie. Tutaj ludzie nazywają mnie Grey. Bardzo je lubię. Czemu? Otóż taki mam kolor oczu – niezwykle jasny odcień szarości, niemal białe. Mieszkańcy boją się patrzeć mi w oczy. Mówią, że zaglądam nimi w głąb duszy, co, nie powiem, schlebia mi. Podobnie włosy. Mają kolor lekko zszarzałego śniegu. Pozwoliłem im rosnąć, więc teraz wiążę je w kucyk sięgający mi do połowy pleców, a grzywka przysłania mi oczy niczym parawan. Ostatnio zdobyłem czarną farbę do włosów i pomalowałem nią włosy od spodu. Moja skóra ma niemal porcelanowy odcień. Jestem dość szczupły i ciałko zdobi mi piękny zestaw mięśni. A do tego wysoki, chyba że komuś całe metr osiemdziesiąt jeden nie wystarcza. Udało mi się odbić od dna, znajdując całkiem opłacalne źródło dochodów, dzięki któremu mogę sobie pozwolić na ciekawą odzież, która pochodzi z tamtej strony. W końcu taka sytuacja wręcz stwarza idealne warunki do kwitnienia nielegalnego rynku. Zazwyczaj ubieram się w czarne, trochę wąskie, bojówki z spora ilością kieszeń, luźna bokserka lub koszulka o jakimś ciemnym kolorze, bluza z kapturem albo koszula i ukochane glany. W kieszeni spodni zawsze miałem ukryty jeden lub dwa noże. Czasem taki kawałek żelastwa potrafi życie uratować.

14


W sumie to nawet teraz może się przydać. Zdecydowałem się na spacer nocną porą po terenie „skłóconym”. Sam nie wiem jak wpadłem na taki inteligentny wręcz pomysł. W tych uliczkach zawsze spotyka się kłopoty. Po paru krokach okazało się, że miałem rację. Uliczką szła dwójka lekko zataczających się mężczyzn. Mimo wszystko naprawdę rzadko tacy menele mnie atakują. Sława znacznie wyprzedza moją osobę. Jednak oni chyba nie kojarzą w swym pijackim uniesieniu stanu rzeczy. Głupcy. Kuszą los. Podeszli, a w ich dłoniach zabłyszczały ostrza. - No no no. Kogo my tu mamy? – wybełkotał mężczyzna stojący bliżej mnie. - Patrz się! Czy to nie ten Grey? Niezauważalny sługa swojego pana. - Niezbyt niezauważalny skoro my teraz go widzimy. – kompan odpowiedział mu niezwykle błyskotliwym stwierdzeniem. Ja nie mogę ich inteligencji. Chyba musi mnie być widać skoro chodzę, żyję i tak dalej! Tacy to dopiero mnie irytują. Ale jeśli chcą doświadczyć na czym polega owa „ niewidzialność” to nie mam nic przeciwko. - Może by się jasny panicz odezwał? My wcale nie tacy gorsi od ciebie! - Ej! A może by go tak sprzątnąć co? Ani na jakiegoś silnego nie wygląda a broni chyba żadnej przy sobie nie ma… Pomyśl jak bylibyśmy sławni! - To jest myśl! – wyższy i tęższy z dwójki objął ramieniem drugiego z tej bardzo mądrej pary.Słuchaj. Ja go wezmę z prawej a ty zajdź go od tyłu. - Się rozumie! – szczerbaty ochoczo poparł pomysł dryblasa. - Nie chciałbym wam przeszkadzać, ale ja to wszystko słyszałem.- położyłem dłonie na ich ramionach i powiedziałem z fałszywie uprzejmą miną. - Jasny gwint! – krzyknął mózg planu napaści. No głupi i głupszy normalnie! Chyba te hektolitry wódki doszczętnie wypaliły im szare komórki. - Trudno. Dawaj Tom. – rzucił niższy. Ruszyli do ataku...

Ciąg dalszy w kolejnym numerze Halo Drugie. Karolina Trela

15


Redakcja: Ewa Cisek, Bartosz Czyrek, Joanna Mikołajczyk Redaktor naczelny: Jaromir Sarzyński Z-ca redaktora naczelnego: Jakub Pondel Redaktor prowadząca: Agnieszka Skwirut Redaktor techniczny: Michał Sieczkowski Gościnnie: Karolina Grodzka, Dominika Misiuda, Karolina Trela, Karolina Żebrakowska Opiekun gazetki: Ewa Kolendowska

E-mail redakcji: halodrugie2lo@gmail.com

Gazetka grudzień 2013  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you