Page 1


TOP MATRASA

20 BESTSELLERÓW – LISTOPAD 2012 1

Ciemniejsza strona Greya

8

E. L. James Sonia Draga

2

Pięćdziesiąt twarzy Greya

12 9

Trafny wybór

10

Houston, mamy problem

11

Niewierni

12

McDusia

13

Irena

Największy wróg Hitlera

Zniknięcie słonia Haruki Murakami Muza

Człowiek nietoperz

14

Jo Nesbo Dolnośląskie

2

17

Miłość oraz inne dysonanse Janusz L. Wiśniewski Znak

{101} GRUDZIEŃ 2012

Last minute. 24 h chrześcijaństwa w świecie Szymon Hołownia Znak

18

Hobbit J.R.R. Tolkien Amber

19

Bogusław Wołoszański Wydawnictwo Wołoszański

Małgorzata Musierowicz Akapit Press

7

Zezia i Giler

Kochanie, zabiłam nasze koty Dorota Masłowska Noir sur Blanc

Małgorzata Kalicińska, Barbara Grabowska W.A.B

Vincent Severski Czarna Owca

6

16

Agnieszka Chylińska Pascal

Katarzyna Grochola Wydawnictwo Literackie 5

Trucizna

Zima świata Ken Follett Albatros

Angrzej Pilipiuk Fabryka Słów

J. K. Rowling Znak

4

15

Małgorzata Gutowska-Adamczyk Nasza Księgarnia

E. L. James Sonia Draga

3

Podróż do miasta świateł

Kroniki wariata z kraju i ze świata Wojciech Mann Znak

13 20

Finale Becca Fitzpatrick Wydawnictwo Otwarte

Lista bestsellerów powstała na podstawie najlepiej sprzedających się książek w okresie 1.11 – 30.11.2012 w sieci księgarń Matras.


RECENZJA

Lennon rozpisany na fiszki Jarosław Jakubowski

Pisząc Lennon osiągał różnorakie cele – utrzymywał łączność z bliskimi, przelewał na papier swoją tęsknotę, załatwiał sprawy zawodowe, wreszcie – odpowiadał na niezliczone listy od fanów i fanek. Listy Johna Lennona w opracowaniu Huntera Daviesa to książka, którą czyta się jak rozrzuconą układankę. Na każdym z jej elementów jest większy bądź mniejszy ślad bohatera, wszystkie razem nie składają się jednak na coś, co nazwać moglibyśmy „portretem”. To wciąż mozaika, szkic do portretu albo po prostu – doskonały materiał źródłowy. Hunter Davies wykonał benedyktyńską i detektywistyczną pracę. Dokopał się do materiałów ukrytych w sejfach, skrytkach bankowych, trzymanych w domowych archiwach, bądź wystawianych i z dużym przebiciem sprzedawanych na aukcjach. Dotarł do setek listów, pocztówek i karteluszków zapisanych ręką Lennona (bądź jego maszyną do pisania). Davies odtworzył na bazie tego obszernego materiału biografię artysty, od jego dzieciństwa w Liverpoolu aż po ostatnie godziny i minuty przed apartamentowcem Dakota House na Manhattanie, gdzie Lennona dosięgły kule zamachowca. Jaki obraz człowieka wyłania się z tych zapisanych stron? Przede wszystkim – człowieka lubiącego ludzi, lubiącego dzielić się ze światem swoimi myślami, człowieka bardzo komunikatywnego. Pamiętajmy też, że całe życie Lennona upłynęło w epoce, gdy wysyłanie do siebie listów czy kartek pocztowych było zjawiskiem powszechnym i masowym. John już od lat młodzieńczych ćwiczył swoje pióro, choćby na kartach „Daily Howl”, własnej roboty gazetki czy też w książeczce zatytułowanej „Skarbiec sztuki i poezji”, gdzie zamieszczał własne parafrazy i pastisze znanych sobie dzieł literackich. Pisanie było dla Lennona sposobem wyrażania myśli, uczuć, ale też doskonałym źródłem zabawy. W wielu miejscach tej opasłej książki błyska poczucie humoru Johna. Choćby w listach wysyłanych z Hamburga, gdzie Beatlesi byli w latach 1960-1962, w przededniu wielkiej sławy. Lennon lubił sięgać do parodii języków, które słyszał. „Droga pani Horminsoon, w Homburgu sehr urodziwo nam być i świetnie się bawim. Mam nadzienie, coście w Anglii całe we skowronkach i niedłubo pojedzieta dooo Kanajdy do Kanajdy” – brzmi początek listu praw-

dopodobnie z roku 1960 posłanego do matki George’a Harrisona. Korespondencji często towarzyszą żartobliwe rysunki. Nic dziwnego, John był przecież był utalentowany plastycznie i liznął nauki na Liverpool Art College. Pisząc Lennon osiągał różnorakie cele – utrzymywał łączność z bliskimi (korespondentem był rzetelnym i starał się pisać nawet do dalszej rodziny), przelewał na papier swoją tęsknotę (gdy przebywał na długich trasach koncertowych), załatwiał sprawy zawodowe, wreszcie – odpowiadał na niezliczone listy od fanów i fanek. Miał zwyczaj wybierać na chybił trafił ze stosu korespondencji którąś kartkę i odpowiadał jej autorowi zwykle w kilku słowach. Były dwa przełomy w pisaniu Lennona. Pierwszy nastąpił wraz z nastaniem epoki „beatlemanii”, kiedy zespół z Liverpoolu niemalże z dnia na dzień zdobył światową sławę i czwórka chłopaków musiała sprostać oczekiwaniom fanów, wytwórni płytowych i mediów. Lennon nie stracił swojego poczucia humoru i dystansu do świata. Zdał sobie jednak sprawę z tego, że zabawy słowem mogą być czymś więcej. To z tamtych lat pochodzą dwa tomy wierszy Lennona – wydany w 1964 roku „In His Own Write” oraz „A Spaniard in the Works” z roku 1965. Nie zapominajmy też, że Lennon, do spółki z McCartneyem był autorem większości piosenek z repertuaru „The Beatles”. To w tych czasach artysta poczuł, że jego słowa mają moc nieporównywalną z tym, co znał dotąd. W jednym z udzielonych wówczas wywiadów stwierdził, że Beatlesi są bardziej sławni niż Jezus Chrystus, co ściągnęło na niego gromy krytyki, ale też zwróciło uwagę na rodzący się fenomen „celebrity”, sławy w epoce mediów. Lennon dobrze rozumiał swoje miejsce i swoją rolę w tym świecie. Potrafił też ją wykorzystywać. Drugim przełomem na „pisarskiej” drodze brytyjskiego muzyka było poznanie Yoko Ono, bogatej Amerykanki japońskiego pochodzenia, artystki tworzącej zarówno sztukę, jak i samą siebie. Odkąd zaczęli się na poważnie spotykać w 1968 roku, Lennon uznał, że czas na poszerzenie pola działalności. Nie był już

tylko muzykiem, celebrytą. Stał się działaczem społecznym i politycznym, agitatorem. Nadal z zapałem słał listy i kartki do bliskich i znajomych, nadal wypisywał dedykacje na płytach, kartach tytułowych swoich tomików czy na podsuwanych przez fanów świstkach papieru. Nadal był głodnym kontaktu ze światem Johnem, ale przecież wysyłał również epistoły do możnych tego świata z napomnieniami, by „dali szansę pokojowi”. Nadeszły lata siedemdziesiąte, w których pasja twórcza Lennona spotkała się z pasją społeczną. Budził zainteresowanie dziennikarzy już nie przede wszystkim z powodu swoich dokonań muzycznych, ale z powodu swojego pozaartystycznego zaangażowania. W głębi duszy pozostawał jednak tym samym Johnem, który jako jedenasto-dwunastolatek tworzył żartobliwe pisemka przeznaczone do użytku domowego. W kwestionariuszu dla holenderskiej dziennikarki w marcu 1969 roku John i Yoko na większość pytań (typu „gdzie chciałabyś/ chciałbyś mieszkać?”, „kto jest twoją ulubioną bohaterką?”, „co najbardziej cenisz u swojej dziewczyny?”) odpowiadają imieniem swojej drugiej połowy. Początek lat siedemdziesiątych to czas rozpadu zespołu wszech czasów i burzliwych momentami rozgrywek między jego liderami – Johnem i Paulem. Lennon nie szczędził swemu ekspartnerowi scenicznemu uszczypliwości. „Kto wywołał kłótnię? Po czyjej stronie stała słuszność? Kiedy to wszystko się zaczęło? Ach, gdyby tylko istniała prosta odpowiedź na którekolwiek z tych pytań” – wzdycha Davies we wstępie do rozdziału zatytułowanego „Problemy z Paulem”. Rozdział ten otwiera list do Lindy i Paula McCartney’ów zwany w kręgach badaczy The Beatles „tyradą Johna”. To rzeczywiście pisana na maszynie i bogato inkrustowana podkreśleniami tyrada człowieka urażonego, jak można się domyślać z pewnych sugestii zawartych w tym liście, nie tylko niezrozumieniem w kwestiach finansowych, ale chyba przede wszystkim lekceważącym stosunkiem McCartney’ów do Yoko. W bliższych stosunkach pozostaje Lennon z pozostałymi beatlesami, George’m Harriso-  4

{101} GRUDZIEŃ 2012

3


RECENZJA 3

nem, a zwłaszcza z Ringo Starrem, do którego z różnych zakątków świata śle żartobliwe pocztówki. Na ogół korespondencja Lennona to rzeczy błahe w sensie literacko-artystycznym. Pokazują go jako człowieka „codziennego”. Czy mogło być inaczej? Lennon nie był przecież zawodowym literatem, choć czasem lubił ubierać swoje listy w wyszukaną formę. Przykładał też dużą wagę do ich jakości wizualnej. Nauczył się pisać na maszynie i wytrwale ćwiczył pisanie maszynowe. Pogłębiony, niemal filozoficzny charakter ma korespondencja Lennona – tu zaskoczenie – z jego kuzynką Lielą. Unika w niej kalamburów, głupich żartów czy wulgaryzmów, czego nie można powiedzieć na przykład o listach kierowanych do Dereka Taylora z wytwórni Warner Bros. W liście tym powiadamia kuzynkę, że jest „poganinem zen”, a później padają słowa, które z perspektywy późniejszych wydarzeń brzmią przejmująco: „Mam nadzieję, że życie dopiero się zacznie… chciałbym mieć trochę mniej >>kłopotów<<”. Pisane było to w styczniu 1979 roku, niespełna dwa lata później Lennon już nie żył. Zapiski z ostatniego okresu życia Lennona to ilustracja jego życia domowego, gdy pracował

nad albumem „Double Fantasy”. John szykuje się do wielkiego powrotu po niemal dekadzie spędzonej z dala od sceny. Znowu pojawiają się liściki do fanów, ale jest tu cała masa kartek, które nazwać by można korespondencją kuchenną, taką jaką przyczepia się magnesem do lodówki. Są tu więc instrukcje dla asystentów, co należy naprawić, co zamówić, są listy zakupów (zwróćmy uwagę na troskę Lennona o wyżywienie swoich kotów!), możemy przeczytać o rzeczach z poprzedniego mieszkania, które zaginęły, bo prawdopodobnie ktoś z otoczenia Lennona je sobie przywłaszczył. Wyłania się z tych karteluszków obraz człowieka troszczącego się o dom i o bliskich, ceniącego sobie bezpieczną domową przystań. Książka, którą przygotował Hunter Davies ma dużą wartość poznawczą, mniejsza o jej wartość literacką. Będzie świetnym materiałem źródłowym dla miłośników Johna Lennona i The Beatles, jak również dla amatorów literatury faktu, lubujących się w wertowaniu cudzych życiorysów. Niewątpliwą zaletą tej książki jest jej klarowne opracowanie, z zaznaczeniem wyraźnych cezur w biografii bohatera. Na uznanie wreszcie zasługują komentarze Huntera Daviesa, które objaśniają prezentowaną korespondencję, umieszczają w szerszym kontekście

historyczno-biograficznym, a pisane są z dużą swadą i humorem. Należy również wspomnieć o pracy tłumacza Tomasza Wilusza, która nie należała do najłatwiejszych. Listy Johna to czasem niezłe łamigłówki semantyczno-gramatyczne, a ich czytelne przełożenie na polski mogło wydać się karkołomne. Tłumacz jednak sprostał temu wyzwaniu, równie dobrze oddając lekki, typowo angielski humor komentatora. Na koniec kilka słów o stronie edytorskiej. Zarówno twarda okładka, spory format, jak i starannie wykonane reprodukcje i rozróżnione typograficznie wstępy, cytaty i komentarze sprawiają, że lektura tej pozycji jest przyjemnością. 

John Lennon. Listy w opracowaniu Huntera Daviesa, przełożył Tomasz Wilusz Wydawnictwo Prószyński i S-ka Warszawa 2012

NOWOŚCI WYDAWNICZE Wielcy zdrajcy

Mężczyzna i one

Od Piastów do PRL Sławomir Koper

Jan Nowicki Bellona

Bellona Najnowsza książka jednego z najbardziej popularnych autorów książek historycznych. Jest to opowieść o ludziach, którym z różnych powodów nadano etykietę zdrajców. Autor stara się rozwikłać zagadki sprzed lat, poznać motywy działania i przebieg wydarzeń. Zaskakiwać może dobór tematów; wśród bohaterów książki znalazł się biskup Stanisław ze Szczepanowa, kanonizowany dwa wieki po śmierci, a następnie uznany za patrona kraju. Historycy do dzisiaj spierają się o jego ocenę, a grobowiec biskupa w katedrze wawelskiej uznawany jest za jedną z największych relikwii kraju. Fakty przytaczane przez autora mogą czasami zaskakiwać, tak bardzo są odległe od stereotypów. Koper podkreśla, że historię z reguły pisali zwycięzcy. W obiegowej opinii Bolesław Krzywousty był dobrym monarchą, natomiast synonimem zdrady pozostał jego starszy brat Zbigniew. I nie miało znaczenia, że tak naprawdę, to Bolesław się zbuntował przeciwko bratu i pozbawił go władzy, a następnie życia.

4

{101} GRUDZIEŃ 2012

Masz ten czar nienabyty, niewyćwiczony i dla większości śmiertelników nieosiągalny. Talent, który jest poza sztuką, poza aktorstwem i poza literaturą. Na czym to dokładnie polega nie wie nikt, z grubsza polega to na tym, że każdy kto się z Tobą zetknie, chce z Tobą być, chce z Tobą obcować, chce słuchać tego co mówisz i bez względu na to czy kobietą jest czy mężczyzną – chce mieć z tobą miłość. O sprawie duchowej teraz mówię, nie o zewnętrznych gestach. Jerzy Pilch Wybitny polski aktor teatralny, filmowy i telewizyjny, pedagog postanowił w swojej najnowszej książce podzielić się z czytelnikami swoimi refleksami, pomysłami i wiedzą o tym, na czym zna się jak mało kto – o kobietach. Kochał je zawsze i kocha teraz, a i one odwzajemniają, i to do entej potęgi, uczucie sympatii bądź uwielbienia, oddania bądź przyjaźni. Nadszedł więc czas, aby nagromadzoną przez całe życie wiedzę przelać na papier, po części z pomocą Katarzyny Zimmerer, która pytaniami i komentarzami kieruje rozbiegane czasem myśli Pana Jana ku pewnemu uporządkowaniu. Tekst, mimo wielkości tematu, tryska humorem, ale humorem refleksyjnym, który sprawia czytelnikowi niewątpliwą satysfakcję.


ESEJ

Ten obrzydliwy aperitif

Obraz prasy codziennej w refleksjach pisarzy i myślicieli przełomu XIX i XX wieku Piotr Siemaszko Wiek XIX jest stuleciem wielkich przeobrażeń; przemiany dokonują się w sferze politycznej, społecznej i kulturowej; rewolucje dają impuls rozwojowi demokracji, postęp cywilizacji przemysłowej pomnaża i reprodukuje dobra na niespotykaną dotąd skalę, skok demograficzny zaludnia rozrastające się miasta, a upowszechnienie oświaty przekształca wielkomiejską zbiorowość w entuzjastycznego odbiorcę produktów masowej kultury. Masy – jak zauważy nieco później Ortega y Gasset – są teraz wszędzie: wypełniają kawiarnie, kabarety, sale koncertowe i wystawowe, przede wszystkim zaś stają się żarliwym czytelnikiem prasy codziennej. Rozrost czytelniczej masy powoduje, co oczywiste, rozwój całej prasowej branży. Pomiędzy rokiem 1841 a 1845 liczba periodyków wydawanych w Paryżu powiększyła się o niemal 100 z 343 do 440 tytułów; na ziemiach polskich pomiędzy rokiem 1864 a 1896 liczba tytułów w języku polskim wzrosła z 83 do 355, by w roku 1904 osiągnąć 567. Prasa staje się jednym z najważniejszych, a z uwagi na swój zasięg i siłę opiniotwórczą być może najważniejszym komponentem kultury. O jej znaczeniu świadczyć może rozróżnienie, dokonane przez Gabriela Tarde’a (Opinia i tłum, 1901) na epokę „przed prasą” i epokę „po prasie”, prasowe medium postrzegane jest bowiem nie tylko jako nośnik informacji, lecz jako główny czynnik kształtowania mentalności i obyczajów „człowieka masowego”. Wyrwana z dawnego kulturowego kręgu, zdezintegrowana, pozbawiona tradycyjnego spoiwa ideowego wielkomiejska zbiorowość zyskała dzięki prasie nową tożsamość; ukształtował się typ zuniformizowanej, standardowej osobowości – odbiorcy tych samych treści, tych samych wartości i wzorców, typ konsumenta o jednakowych potrzebach, jednorodnym guście i wrażliwości, o jednakowo pragmatycznej postawie i utylitarnych predylekcjach. W tej epoce „mrowiska i pomnożonego życia” – jak swoje czasy nazywał Amiel – prasa znalazła najdogodniejsze możliwości rozwoju, po części wykorzystując mentalność maso-

6

wego czytelnika, po części ją współtworząc. Mechanizm wzajemnego przystosowania prasy i publiczności wyjaśniał Tarde w taki oto sposób: Po pewnym wahaniu początkowym, czytelnik wybiera sobie dziennik, a czasopismo urabia sobie publiczność – następuje więc wzajemny dobór, wzajemne przystosowanie. Pierwszy dostał do ręki pismo, które mu w zupełności odpowiada, pochlebia jego przesądom i namiętnościom, drugie dobrało sobie publiczność taką, jaką mieć chciało, uległą, wierzącą, którą może łatwo kierować za cenę jakichś drobnych ustępstw lub za pośrednictwem zwrotów retorycznych, znanych już mówcom starożytnym. Powiadają, że trzeba się bać człowieka, który przeczytał jedną tylko książkę, lecz cóż to znaczy w porównaniu z człowiekiem, który czyta jeden tylko dziennik! Szybki i coraz szybszy obieg prasowych informacji i równie pospieszna dezaktualizacja wiadomości, zapowiedzi wydarzeń zlewające się z ich realizacją i natychmiast wyrastające na tym podłożu komentarze, uwagi, interpretacje i polemiki, sensacje goniące sensacje, banały przerabiane na weekendowe newsy, fakty modyfikowane i pomnażane – wszystko to tworzy stan duchowego zamętu, przytłacza, rodzi poczucie chaosu, zagubienia, dezorientacji. Mimo że liczba przekazywanych informacji wzrosła teraz wielokrotnie, to jednak stan wiedzy o faktach bynajmniej się nie pogłębił, natomiast wartość, i styl przekazu zdecydowanie się obniżyły. Prasa zastąpiła wiedzę doniesieniem, myśl wrażeniem, refleksję ripostą, wymianę poglądów kłótnią; dialog dawnych myślicieli, ich drobiazgowe analizy, logika wywodu, proces dochodzenia do prawdy, intelektualny wysiłek i bezinteresowna umysłowa przyjemność – wszystko to zostało zastąpione zgiełkliwym wielogłosem, w którym usłyszeć można było przede

{101} GRUDZIEŃ 2012

wszystkim demagogiczną retorykę dziennikarza-populisty dysponującego prostacką argumentacją, która przemawiała do większości, a więc przyciągała większość. W XIX wieku prasa stała się nie tylko medium masowej kultury, ale też narzędziem sterowania opinią publiczną, środkiem skutecznie wspomagającym realizację strategii politycznych, przede wszystkim zaś elementem gry rynkowej, przedsiębiorstwem wyczulonym na popyt i podaż, wyspecjalizowanym biznesem, ukierunkowanym, jak każdy inny biznes, na zdobywanie coraz większej liczby klientów, choćby za cenę profesjonalizmu, rzetelności czy prawdy. Dzienniki współczesne – pisał w roku 1901 G.H. Wells – po prostu wysilają się na osiągnięcie jak największej ilości kupujących i starają się z a s ł u ż y ć w ten sposób na umieszczenie ogłoszeń, dając czytelnikom najdziwaczniejszą, „zajmującą” miksturę wiadomości niesprawdzonych, celując tam, gdzie największy tłum, poszukując sensacji, czyli tego, co wywrze największe wrażenie na jak najszersze masy. Rozwój prasy zbieżny jest z rozwojem powieści popularnej, „gazetowej”, odcinkowej, produkowanej według sprawdzonych schematów, zaspokajających masowy popyt na rozrywkę, grozę, czy łzawy sentyment. Konsekwencją tego stanu rzeczy jest jednak nie tylko degradacja sztuki literackiej, ale też degradacja, a zarazem demoralizacja pisarza. Literaci stają się najemnymi wyrobnikami, a często również zakładnikami sprytnych wydawniczych kontraktów; zniewoleni wizją zysków, produkują fabuły w odcinkach, by zaspokoić narastające z roku na rok potrzeby czytelniczego rynku. Balzac, Dumas, Chateaubriand, Eugeniusz Sue i wielu innych zajmuje się fabrykowaniem poczytnych powieści w zamian za kosmiczne honoraria, jednocześnie wielu mniej znanych autorów akceptuje, na mocy umowy


z wydawcą, fakt sygnowana swych tekstów przez którąś z literackich sław, bo znane nazwisko, jak marka towarowa, przyciąga czytelników, a tym samym zwiększa dochód prasowego przedsiębiorstwa. Jak odnotował Walter Benjamin, pomiędzy 1824 a 1846 rokiem liczba prenumeratorów prasy paryskiej zwiększyła się pięciokrotnie, a jedna tylko odcinkowa powieść, Tajemnice Paryża Eugeniusza Sue, zapewniły „Le Constitutionnel” wzrost prenumeratorów z 3600 do 20 000 osób, zaś pisarzowi otworzyły drogę do kariery politycznej. Niewątpliwie, w XIX wieku prasa stoi w opozycji do literatury wysokiej, eliminuje lub marginalizuje wartości artystyczne. „Dziennik zabija książkę” – zauważał już Theophile Gautier w Przedmowie do Panny de Maupin. „Nasze czasy to początki zabijania książki przez gazetę, literata przez dziennikarza” – pisał z trwogą Goncourt. „Jeszcze sto lat czytania gazet, a duch zacznie śmierdzieć” – prorokował Nietzsche, bliski w tym i Mallarmému, i Valéry’emu niechętnym „łatwej lekturze” oferowanej przez prasę codzienną. „Czy może ktokolwiek dziś odważyć się na przeczytanie dzieła o trzech albo czterech tomach? – pytał retorycznie Emil Löbl (Kultura i prasa, 1905) – Francuscy powieściopisarze i nakładcy od dawna już liczą się z tym lękiem publiczności i prawie wyłącznie drukują jednotomowe powieści.” W podobny sposób postrzegano charakter, poziom i strategie prasy krajowej. W 1892 roku polski poeta, Wacław Rolicz-Lieder, wydrukował w Lipsku tysiąc pięćset egzemplarzy Odezwy do polskiej publiczności, w której dziennikarstwo polskie nazywa „cuchnącą cieplarnią głupoty” „dziennikarską plagą”, „polskim gryzmolstwem”, a dziennikarzy „prostytutkami pióra”. Niemoralność, ignorancję, stronniczość i brak kompetencji dziennikarzy i dziennikarstwa wskazywali też Gabriela Zapolska, Ignacy Matuszewski czy Zenon Przesmycki, jednak szczególnie interesujące wydaje się tu stanowisko Stanisława Przybyszewskiego. Redaktor krakowskiego „Życia” i autor słynnego Confiteor postrzegał prasę jako integralny element całego zespołu zjawisk, składających się na kulturę masową, czy, by użyć bliższej mu formuły – „kulturę mózgową”. Wiązał on w logiczną całość tendencje rewolucyjne, parlamentaryzm, oświeceniowe aspiracje poznawcze, rozwój naturalistycznej sztuki, mieszczańskiej mentalności i wolnej prasy, i zgodnie ze swym dualistycznym pojmowaniem rzeczywistości, uznawał te fakty za przejaw dominacji orientacji „mózgowej” nad „duchową”, czego bezpośrednią konsekwencją miała być atrofia zmysłu metafizycznego. W Pro domo mea wygłosił diatrybę przeciwko produktom „gnuśnego i tchórzliwego, plebejskiego mózgu”, wśród których główne miejsce zajmuje właśnie wolna prasa. Warto zwrócić uwagę na fakt, że obiektem

krytyki nie są konkretne tytuły prasowe, lecz prasa traktowana jako fakt kulturowy, toteż w wypowiedziach tu przytaczanych myśl o prasie jest jednocześnie refleksją nad stanem kultury europejskiej, nad jej słabościami i zagrożeniami. Prasa postrzegana jest nie jako źródło wartości, nie jako czynnik sprzyjający wzmocnieniu i odrodzeniu kultury, lecz jako narzędzie intensyfikujące wszelkie elementy rozkładowe. W XIX wieku gazeta budzi niechęć przede wszystkim z uwagi na swój estetyczny, etyczny, a nawet ontyczny charakter. Flauberta drażnił właśnie efemeryczny charakter prasy, jej nietrwałość i pozorność: „Tak, mam głęboki wstręt do gazety – pisał do Luizy Colet – to jest do czegoś efemerycznego, przelotnego, do tego, co jest ważne dziś, a nie będzie ważne jutro.” Jednak większość autorów eksponowała przede wszystkim aspekt merytoryczny i moralny prasy. Według Przesmyckiego (Walka ze sztuką, 1901) prasa to przeciwieństwo rzetelności, sumienności, rezygnacja z wartości formalnych (stylu) i pisarskiej indywidualności, to zatem obszar, w który bez trudu przenika intelektualna miernota, „masa ludzi bez talentu, bez kultury, bez znajomości sztuki pisarskiej, ludzi, którzy z równym prawem mogliby (…) być ratajami, szewcami lub klownami cyrkowymi”, i ta właśnie zbiorowość, zwabiona żądzą zysku, ale pozbawiona całkowicie kompetencji, obniża i tak już niski poziom dziennikarskiej profesji. To merytoryczne zło prasy współistnieje ze złem moralnym. Prasa demoralizuje czytelnika w sposób wieloraki: wprowadza zamęt, jątrzy i konfliktuje, nie tylko nie kształci, ale wprost ogłupia, epatuje skandalami, a żerując na najniższych instynktach, rozbudza zainteresowanie okrucieństwem i zbrodnią: Jaką tylko gazetę weźmie się do ręki, któregokolwiek to będzie dnia, miesiąca czy roku – pisał wzburzony Baudelaire – od pierwszego do ostatniego wiersza wypełniona będzie ona przejawami najokropniejszej perwersji ludzkiej, a obok nieprawdopodobnych przechwałek na temat czystości obyczajów, dobroci, miłosierdzia znajdą się tam najbezczelniejsze stwierdzenia na temat postępu i cywilizacji. Każda gazeta od pierwszej do ostatniej strony jest mieszaniną okropności. Wojny, zbrodnie, kradzieże, bezwstyd, tortury, zbrodnie władców, zbrodnie narodów, zbrodnie indywidualne, upojenie powszechnym okrucieństwem. Każdego ranka człowiek cywilizowany podaje sobie ten obrzydliwy aperitif (…). Nie rozumiem, jak człowiek czystych rąk może dotykać gazety, nie otrząsając się z oburzenia… W tym krytycznym spojrzeniu dzienni-

karz jawił się jako cynik, łajdak i oszust, jako zawodowy demoralizator społeczeństwa, człowiek zarabiający na upowszechnianiu plotek, oszczerstw i kłamstw. Kierkegaard zapewniał, że gdyby miał syna trudniącego się dziennikarstwem przez pięć lat – opuściłby go. Dla autora Bojaźni i drżenia prasa była grzechem przeciwko Bogu, prawdzie i bliźniemu, była metodą dogłębnej deprawacji człowieka i zamachem na ludzką osobowość. G.L. Duprat – autor monografii na temat kłamstwa (Kłamstwo. Studium psycho-socjologiczne, 1905) traktował proceder dziennikarski jako doskonałą egzemplifikację tej społecznie dolegliwej moralnej ułomności, akcentując przy tym niezwykłą skuteczność dziennikarskiej metody opartej na eskalacji oszczerstw, kłamstw i pomówień oraz deprawujący wpływ prasy na świadomość, wrażliwość i obyczaje czytelników: „Prasa kłamliwa – pisze – jest niezawodnie daleko potężniejsza, niż prasa uczciwa”, prasa ta „budzi zamiłowanie fałszu, oszczerstwa, kłamliwych doniesień, sofizmatów. Wszystko czyni przewrotnym (…); zbrodniarze zawdzięczają często dziennikom pomysł zbrodni, kłamcy zawdzięczają im często kształt i treść swych kłamstw.” Te konsekwentnie negatywne, czasem zapewne bardzo emocjonalne opinie, cała ta intelektualna reakcja, zdająca się przejawem jakiejś „medio” czy „prasofobii” miała jednak głębsze uzasadnienie, mieściła bowiem myśl o kulturze nowoczesnej, jako kulturze gazetowej czy felietonowej. Autorzy tych krytycznych sądów postrzegali prasę właśnie jako pewien model kultury: kultury prostackiej, powierzchownej, infantylnej, niszczącej indywidualność, oryginalność, intelektualną niezależność i duchową głębię człowieka. „Cały nowoczesny stan literacki – pisał Fryderyk Nietzsche (Ludzkie, arcyludzkie) – bardzo się zbliża do felietonistów, są to <błazny kultury nowoczesnej>…”; „…aktualność, felietonowość, bezmyślność i moda – oto cztery banalne oblicza estetyki popularnej końca XIX stulecia” – reasumował Ignacy Matuszewski (Estetyka i publiczność) rozważania na temat kulturowych tendencji końca wieku, wskazując „gazetowy” czy „felietonowy” charakter epoki zdominowanej zgiełkiem bezwartościowej prasowej gadaniny, inną zaś swą wypowiedź (Czciciele tandety) kończył refleksją zapożyczoną od Bolesława Prusa, akcentującą nierozłączny związek mas i mediów i wyrażającą głęboki niepokój o przyszłe losy kultury: Publiczność wywołuje istnienie prasy lekkomyślnej, a ze swej strony prasa – podsyca lekkomyślność ogółu. Na czym skończy się to obustronne popychanie się do nicestwa?…może dopiero nasi potomkowie zobaczą…  

{101} GRUDZIEŃ 2012

7


WESOŁYCH ŚWIĄT Z DOBRĄ 29,90 zł

2242 zł

CENA

* Oferta dotyczy wybranych tytułów od 28.11.2012 do 24.12.2012 lub do wyczerpania zapasów. Podane ceny dotyczą wydań broszurowych.

29,00 zł

2175 zł

CENA

34,90 zł

2617 zł

CENA

35,00 zł

29,90 zł

2625

1999 zł

CENA

Premiera 06.12.2012 Cena promocyjna ważna do 11.12.2012

CENA


KSIĄŻKĄ

50

KSIĄŻKI TANIEJ 89,00 zł

4995 zł

CENA

*

%

DO

39,99 zł 49,90 zł

2999 zł

3742

CENA

Cena jednego tomu

CENA

Więcej atrakcyjnych prezentów znajdziesz na www.matras.pl


WYWIAD

Poezja daje nam życie uważne Z Adamem Zagajewskim, poetą i eseistą rozmawia Wojciech Kass > Czy jest dziś do pomyślenia sytuacja domowego czytania wierszy? To znaczy ojciec lub matka któregoś wieczoru wyciągają z półki (jeśli w domu jest jakaś biblioteka) Mickiewicza, Asnyka, Lechonia, Herberta, Zagajewskiego i powiadają do dzieci lub zgromadzonych krewnych, a teraz poczytamy sobie poezję. I czemu takie czytanie, w oglądzie współczesnego umysłu praktycznego, miałoby służyć? < Cóż, u mnie w domu nikt na głos poezji nie czytał. Mój dom miał charakter, by tak rzec, inżynierski, panował w nim wstyd uczuć, poezja uchodziła za rodzaj wypowiedzi bardzo intymnej. Literatury u nas nie brakowało, była spora biblioteka, ale dominowała w niej Powieść. Z drugiej strony czytałem niedawno korespondencję Helmuta von Moltke z Krzyżowej, niemieckiego arystokraty, przeciwnika Hitlera (zapłacił życiem za swoją opozycyjną działalność) i tam natrafiłem na fragment, w którym autor cytuje jednego ze swych przyjaciół. Przyjaciel ten, także arystokrata, ubolewa nad tym, że zanika tradycja modlitwy przed posiłkiem, modlitwy przy stole, i zastanawia się, „jacy to ludzie wyrosną z dzieci, które przy rodzinnym stole słyszały tylko o banalnych sprawach codziennych“. A przecież my wszyscy słyszeliśmy przy rodzinnym stole o banalnych sprawach codziennych! Dało mi to do myślenia: jak bardzo oddaliliśmy się od niektórych dawnych wzorów życia, jak niewiele potrafimy – czy chcemy – ofiarować młodemu pokoleniu. Poezja jest zresztą spokrewniona z modlitwą, bardzo wiele wierszy to współczesne modlitwy… Ale oczywiście, wracając do pytania, sytuacja domowego czytania wierszy jest do pomyślenia. Czy także do powszechnej realizacji, wątpię. Niekiedy zresztą poezja wyrasta raczej ze sprzeciwu wobec własnego domu, wobec tradycji rodzinnej, niż z jej kontynuacji. Poeci rzadko są posłusznymi dziećmi. W ogóle każdy, kto dzisiaj pisze wiersze musi przemyśleć swoje położenie: poezja znalazła się na marginesie ludzkich zatrudnień, razem zresztą z całą prawie humanistyką. Przekonać się o tym można obserwując choćby europejskie festiwale poezji – już wkrótce będą one miały więcej poetów niż publiczności. Nie znaczy to, że należy rozpaczać, ale trzeba trzeźwo oceniać rzeczywistość.

10

> Czy wbrew tradycji rodzinnej czytasz żonie, krewnym lub przyjaciołom swoje wiersze? A jeśli tak, to dlatego, że proszą, czy ty masz w tym swój ukryty cel? To pytanie wynika z mojego niejasnego przeczucia, że poezja wybrzmiewa czytana na głos, że wydarza się dopiero w pół drogi między autorem wiersza, a słuchaczem, między ustami, a uchem, o ile autor i słuchacz daje szansę się jej wydarzyć. < Nie, nie czytam moich wierszy żonie, krewnym lub przyjaciołom. Nie mam takiego zwyczaju, nie pozwala mi na to moja nieśmiałość, oraz fakt, że moje nastroje poetyckie niezmiernie rzadko pokrywają się z konwencjonalnym rytmem codziennego życia. Ale zgadzam się z Tobą całkowicie, że poezja przeczytana, wypowiedziana, uzyskuje inną, lepszą, silniejszą formę istnienia. Co prawda cicha lektura wiersza – przecież wciąż czytamy poetów w ciszy, w skupieniu, czasem zaledwie jeden wiersz, kilka linijek wiersza – także prowadzi, albo może prowadzić, do uchwycenia tego, co w danym tekście najważniejsze. Na szczęście istnieje instytucja poetyckich wieczorów poetyckich. Można na nią patrzeć cynicznie, jako na część „przemysłu

literackiego“. Można ją lekceważyć. Można sobie też wyobrazić kapłana poezji, wyniosłego i przekonanego o swojej racji, który by tak właśnie, z pogardą, spoglądał na spotkania autorskie poetów. W USA, czyli w kraju, który jest moją drugą poetycką ojczyzną, wieczory autorskie stały się istotnie czymś w rodzaju „przemysłu“. Pomimo to będę ich bronił: jeśli się ich nie nadużywa, jeśli nie należy się do tych poetów, co to w każdym tygodniu odbywają pięć spotkań, można je traktować poważnie, jako część naszej autentycznej praktyki artystycznej. Dają nam one sposobność głośnego czytania wiersza. Pozwalają też, a przynajmniej takie jest moje doświadczenie, zapomnieć o nieśmiałości, o momentach niepewności – tutaj bowiem miejsce poety jest dobrze zdefiniowane, nie musi on zabiegać o uwagę publiczności, ani stukać widelcem o kieliszek, jak przed wygłoszeniem toastu. I tu też zdarzają się wspaniałe momenty, kiedy dawno napisany wiersz wraca do nas w swojej świeżości. I zapewne trafia wtedy także do słuchaczy. > Instytucja spotkania autorskiego, jak ją celnie nazwałeś, ma różne przebiegi, a w dużych miastach i metropoliach ma ona gigantyczną konkurencję komercyjną i roz-

Zdjęcie ze ślubu – od lewej: Maja Zagajewska, Josip Brodski, Zbigniew Herbert, 1990 rok. Fot. archiwum Muzeum K.I. Gałczyńskiego w Praniu.

{101} GRUDZIEŃ 2012


rywkową. Czy według ciebie odbiorca spotkań autorskich nie zawęża się do wąskiej, powiedzmy wyspecjalizowanej literacko grupy, którą stanowią pisarze amatorzy, krytycy, akademicy, no i znajomi ludzie, którzy przy okazji chcą spotkać się ze znajomym człowiekiem i autorem zarazem? Doprawdy, czy czytelnik bezinteresowny, taki czytacz czystej krwi, który szeroko otwarty jest na inny tekst, czy taki osobnik nie odchodzi przypadkiem do przeszłości? Odnoszę wrażenie, że jemu należy się pomnik zainicjowany nie tyle przez szeroko pojęty komitet społeczny, co środowisko literackie. A może ja przesadzam? I kiedy byłeś młodym poetą, zanim na długo wyjechałeś z kraju, odbiorców spotkań autorskich było nie więcej i nie mniej niż teraz i niczym specjalnym się nie wyróżniali? <  Mnie się wydaje, że odbiorca poezji, słuchacz, który przychodzi na spotkania autorskie, nie zmienił się tak bardzo od czasów mojej młodości. Nigdy to nie była publiczność „doskonała“, „czysta“, bezinteresowna, szaleńczo inteligentna, fenomenalnie wrażliwa – zawsze zdarzali się wariaci, nieudani poeci, krewni autora, filozofowie, którzy nic nigdy nie opublikowali i nie opublikują, brzydkie dziewczęta próbujące zrozumieć, czym jest życie (piękne pojawiają się rzadziej), wdowcy, szukający zapomnienia, oraz, niekiedy, w zimie, bezdomni, polujący na ciepłe pomieszczenie i śpiący potem z otwartymi ustami. Ale taka właśnie jest nasza publiczność, obojętnie, czy zgromadzona w jednej sali czy też rozrzucona w różnych miejscach, w mieszkaniach czy na ławkach parkowych. Taką już mamy wątpliwą publiczność. I sami też oczywiście jesteśmy do nich, do naszej kochanej publiczności, podobni. My też jesteśmy trochę nieudani, trochę dziwni, niektórzy z nas piją (ja akurat nie), mamy nasze filozoficzne bziki, idiosynkrazje. W dodatku często trapi nas zawiść, wieczna towarzyszka przeciętnego literata. Czasem zdarzy nam się moment jasności, owszem, ale rzadko dochodzi do tego podczas wieczoru autorskiego. Gdy nam podczas wieczoru zadają pytania, odpowiadamy z nieco kapłańską miną, ale przecież my nie wiemy nic, prawie nic, tylko w tych krótkich chwilach jasności wydaje nam się, że wreszcie doskonale zrozumieliśmy istotę bytu – a już pięć minut później wracamy do do stanu naszej permanentnej ignorancji. Czy zasługujemy na lepszą publiczność? Zawsze mnie to dręczy: gdyby sędziowie czy policjanci, czy piloci samolotów odrzutowych żyli tak jak my, licząc wyłącznie na krótkie momenty epifanii, ładnie by nasz świat wyglądał. Byłby jeszcze gorszy niż jest… Ruiny i zgliszcza. > Ależ odpowiedź! Na jednym oddechu, natchniona, choć z  nutą poirytowania. Czy mógłbyś powiedzieć coś więcej o tych dwóch stanach „chwilach jasności“ oraz „permanentnej ignorancji“? <  Nie, poirytowania tu nie było. Po prostu konstatacja – że tak niewiele się zmienia, chociaż

Adam Zagajewski czyta wiersze w Muzeum K. I. Gałczyńskiego w Praniu, 2010 rok. Fot. Łukasz Borkowski

wszystko się zmieniło, system polityczny, etc. I że na pisarzy można patrzeć na dwa sposoby: jak na czarodziei, którzy umieją odmienić rzeczywistość, albo jak na prawie-meneli, beznadziejnie zanurzonych w socjologię. Ci pierwsi to pisarze (poeci), drudzy – wieczni literaci, nigdy nie zadowoleni, trochę komiczni. Tak żyjemy, albo może tylko ja tak żyję i próbuję innym wmówić, że są do mnie bliźniaczo podobni. Permenentna ignorancja – to stan, kiedy somnambulicznie przesuwamy się przez życie. Byłem dzisiaj w piekarni i tępo patrzylem, jak pewien niewysoki mężczyzna kupował ogromne ilości chlebów i bułek. Chleby musiały być pokrojone przez maszynę, tego zażądał ten wąsaty i niemłody facet. Otóż tępo patrzyłem na niego przez dłuższą chwilę. Trochę mnie złościł bo to wszystko trwało. Ale nic nie powiedziałem – chociaż kusiło mnie, żeby zapytać, po co panu tyle pieczywa. Czy ma pan mały dom dziecka u siebie. (A może ma, może to najszlachetniejszy człowiek w Krakowie.) Potem wyszedłem z piekarni, kupiłem jeszcze Gazetę Wyborczą, winogrona, czosnek (polski, nie chiński), ziemniaki, i w aptece parę drobiazgów. Mógłbym tę listę wydłużyć, listę bezmyślności. Może gdybym skończył kurs buddyzmu Zen umiałbym nasycić ten interesowny spacer blaskiem cichej medytacji. Ale nie ukończyłem takiego kursu. A chwile jasności? Zdarzają się rzadko i nigdy nie wiadomo, co je wywołuje, czy nagle usłyszana piosenka Billie Holiday, mojej ukochanej śpiewaczki, czy promień słoneczny, czy żółta ściana na obrazie Vermeera, czy też widok przystojnego Chińczyka w obszernej lnianej szacie – na krakowskiej ulicy. Chwila jasności sprawia, że nagle (to słówko jest tu nieodzowne) wszystko rozumiem (tak mi się wydaje). I odczuwam krótkotrwałe szczęście… Ale teraz, w momencie gdy piszę te słowa, gdy odpowiadam na Twoje pytanie – a przyznajmy obaj, że mieliśmy pewną przerwę w naszej wymianie – znajduję

się, niestety, w stanie ignorancji, ciszy, poddany milczeniu. >  Jedno drugie implikuje; stan ignorancji chwilę jasną, krótkotrwałe szczęście, dodałbym jeszcze taniec, tak taniec. Czy nie uważasz, że ta cisza, to milczenie, ten stan, w którym wszystko jest ale jakby zamknięte i ty jesteś ale też zamknięty, a razem jesteście jak miasto, w którym zamknięto wszystkie okiennice, zaryglowano drzwi, pogaszono lampy, że ten stan to też jakiś proces, jakaś praca, tylko utajona, nieuświadomiona, przygotowująca na otwarcie, na ów moment rozumienia wszystkiego, przygotowująca wers wiersza do swobodnego wrastania w przestrzeń, jak to robią gałąź albo kwiat? <  Gałąź czy kwiat to brzmi zbyt dobrze, może nieco idyllicznie. Obawiam się, że mamy tu do czynienia z pewnym dramatem. Oczywiście, jest milczenie bogate, milczenie jak spichlerz, ale bywa też przykre milczenie pustki. Po fakcie, kiedy już powróci mowa, będzie można powiedzieć: tak, to było nieodzowne, potrzebne, rezerwuar napełnił się. bracie. Ale myślę, że nie trzeba wymazywać chwili bólu, niekiedy całkiem długiej – póki trwa, żadne perspektywiczne ujęcie „procesu twórczego“ nic nie pomoże. Przeklęta dialektyka chciałaby zatuszować drobne nieprzyjemności, dlatego trzeba ją odrzucić i przyznać się do ciemnych stron owego „procesu“. >  Ogarnia ciebie czasem taki przejmujący niepokój, że już nic więcej napiszesz, że to był ostatni tomik wierszy? Czy nie jest tak, że ten niepokój z wiekiem narasta, choćby dlatego, że poeta uświadamia sobie te ciemne strony „procesu twórczego“? <  Nie, nie narasta z wiekiem, chyba raczej maleje. Z jednej strony jest świadomość, że dar pisania, dar entuzjazmu, który się sprawdza, realizuje, utrwala, jest czymś niesłychanie  12

{101} GRUDZIEŃ 2012

11


WYWIAD 11  kruchym, czymś, co może być w każdej chwi-

li odebrane. Od dawna zdarza mi się myśleć niekiedy o losie Sibeliusa, wielkiego fińskiego kompozytora, który przez ostatnie 30 lat swego bardzo długiego życia – po skomponowaniu kilku arcydzieł – nie był w stanie nic już napisać. Pisał, ale nie był zadowolony z rezultatu. Podobno codziennie zasiadał do pracy i wieczorem niszczył to, co zrobił w pierwszej połowie dnia. Z drugiej jednak strony (ale oczywiście są to rzeczy bardzo indywidualne, ktoś inny mógłby to zobaczyć zupełnie inaczej) jest w człowieku pewnego rodzaju ufność, że „to“ przyjdzie znowu, nawet jeśli zniknie na kilka tygodni czy miesięcy. Może to złudzenie, ale nawet jeśli tak, to pomaga ono żyć. Kiedyś, pamiętam, spytałem Zbigniewa Herberta: co robisz, kiedy nie możesz pisać? Pytałem nie tylko z ciekawości, ale, że tak powiem, z egzystencjalnej potrzeby czy nawet biedy, szukałem rady. Odpowiedział, nieco zdziwiony, jak to co, czytam, studiuję – miał bardzo ciekawe, oryginalne lektury, książki, które do dziś można podziwiać w jego bibliotece. To jest bardzo piękna odpowiedź. (Józef Czapski natomiast mówił: w gorsze dni trzeba malować martwą.) W końcu poeci są humanistami i dzielą z nimi pewne nawyki, pewne obyczaje. W centrum humanistyki znajdują się

lektura, kontemplacja, studiowanie. Nie trzeba chyba odrywać procesu twórczego od „normalniejszych“ zajęć – w końcu jedno wyrasta z drugiego, wyrasta z czegoś spokojniejszego, życiodajnego a potem, po ekscesach i ekstazach, znowu wraca do środkowego nurtu, nurtu namysłu. Do „notatkowania“, jak to nazywa jeden z moich przyjaciół. > W jakim miejscu teraz tkwisz? Środkowego nurtu, notatkowania, czy w ekscesach i ekstazie? Czy możesz uczciwie omówić samego siebie, to znaczy, co dzieje się z Tobą, jaki się stajesz, gdy zbliża się pora „to“? < Nasza rozmowa znalazła się teraz w lecie (rozmawiamy spokojnie i bardzo wolno). W zimie skończyłem „Lekką przesadę“, tom prozy, potem nastał okres intensywnych podróży, krótkich wyjazdów, związanych najczęściej z postacią i dziełem Czesława Miłosza – jako że jest to Jego rok. W pewnym sensie sam zdecydowałem, że dobrze byłoby – korzystając niejako z tej sytuacji – zatrzymać pisanie na parę miesięcy. Skoro i tak pojawiło się tyle przeszkód to może lepiej nakazać sobie ustanowienie przerwy. Teraz co prawda pracuję nad szkicem o pewnym kompozytorze (nie mówię na razie kto to jest, żeby nie zapeszyć), ale w zasadzie przerwa, pomimo to, jeszcze się nie skończyła. Natomiast nie chciałbym wpro-

wadzać tonu nazbyt mistycznego: gdy zbliża się „to“, nie zmieniam się zapewne wcale, nie jest to jakaś ogromna metamorfoza, po prostu dzieje się tak, że człowiek staje się wewnętrznie nieco silniejszy, gotów jest podjąć ryzyko. To się wiąże także z lekturami; niekiedy lektura jakiejś książki wzmacnia nas, ośmiela. Często moje zajęcia ze studentami pomagają mi w powrocie do pisania. Nie natychmiast, ale jednak nieraz pomagają mi skoncentrować się na mojej pracy. Dopóki prowadziłem zajęcia z „creative writing“ w Houston, doświadczałem niekiedy czegoś w rodzaju pokusy rywalizacji z moimi studentami. Skoro oni piszą wiersz za wierszem (a młodzi poeci są na ogół szalenie wydajni), to i ja muszę spróbować. Teraz jest trochę inaczej, w Chicago, bo już nie prowadzę warsztatów poetyckich, ale wciąż jest tak, że prowadzenie seminariów ze studentami umożliwia większą koncentrację. Inaczej jest w Krakowie, gdzie mam więcej czasu, więcej swobody, i, paradoksalnie, pisanie chwilami jest trudniejsze niż w USA. Ale żadnej sztywnej reguły nie ma, spiritus flat ubi vult, i może nas znaleźć wszędzie. Albo porzucić na dłużej.  (dokończenie w następnym numerze)

NOWOŚCI WYDAWNICZE Romanse żon polskich królów elekcyjnych

Kosmos Giles Sparrow

Iwona Kienzler

Bellona Książka Gilesa Sparrowa Kosmos jest przede wszystkim pięknie wydanym, bogatym albumem, w którym zamieszczono ponad 450 fotografii i ilustracji. Stanowią one najbardziej aktualne, spektakularne obrazy wszechświata, jakimi dysponujemy obecnie. Czytelnicy znajdą tu zapierające oddech zdjęcia planet, księżyców, czerwonych i niebieskich gwiazd olbrzymów, różowych kłębiących się mgławic, w których rodzą się gwiazdy oraz czarnych dziur – gigantycznych potworów, które pochłaniają wszystko, co znajdzie się w polu ich grawitacji. Część materiałów zgromadzonych w książce pochodzi z dokumentacji przeprowadzonej przez sondy kosmiczne, docierające do odległych zakątków przestrzeni kosmicznej. Umieszczono tu również obrazy planet i krajobrazów niebieskich będące dziełem artystów, jako że widok nocnego nieba pobudzał wyobraźnię ludzi od zarania dziejów. Od wieków zadajemy sobie pytania o początki istnienia wszechświata, możliwość rozwoju życia na innych planetach i wreszcie o jego koniec.

12

{101} GRUDZIEŃ 2012

Bellona Wbrew obiegowej opinii, polscy królowie elekcyjni mieli dość bogate życie erotyczne, o ile jednak o ich przygodach miłosnych, jak chociażby o romansach Wazów, napisano tomy, o tyle życie ich małżonek, a zwłaszcza ich uczuciowe perypetie, są niemal tematem tabu. A przecież u boku naszych władców żyły często kobiety niezwykłe, nie zawsze co prawda piękne, ale obdarzone dużą inteligencją, o nietuzinkowych osobowościach, będące nie tylko ich żonami, ale często – partnerami politycznymi. Autorka niniejszej publikacji pragnie zapoznać czytelników z namiętnościami, miłościami, a nawet romansami wszystkich kobiet, które los postawił u boku królów, władających Rzeczpospolita Obojga Narodów. Poznamy m.in. dzieje ostatniej z rodu Jagiellonów, Anny, która po latach staropanieństwa, stanęła wobec perspektywy poślubienia urodziwego francuskiego królewicza, historie małżeństw jej siostrzeńca, Zygmunta III Wazy, przykładnego i wiernego męża oraz jego synowych, borykających się z niewiernością Władysława IV i Jana Kazimierza.

Polecamy również: Miłości Polskich Królowych i Księżniczek Czas Piastów i Jagiellonów


Jezus z Judenfeldu Jana Grzegorczyka Szukaj w ksiÄ&#x2122;garniach i sklepie internetowym matras.pl


PROMOCJE matras_bony_2012_prasa_matras_180x80_v1.pdf

1

1/13/12

1:55 AM

KSIĘGARNIE MATRAS POLECAJĄ Zaginiony symbol

Dan Brown

Sonia Draga Bogato ilustrowane wydanie światowego bestselleru

1999 6900

Waszyngton. Harvardzki specjalista od symboliki Robert

jest dla Langdona oczywiste – to zaproszenie do dawno

Langdon na prośbę swego przyjaciela i mentora, Petera

zaginionego świata skrywającego ezoteryczną mądrość.

Solomona, ma wygłosić wykład na Kapitolu. Kiedy dociera

Kiedy okazuje się, że Peter Solomon, filantrop i prominent-

na miejsce, okazuje się, że… na wieczór nie zaplanowano

ny członek loży masońskiej, został porwany, Langdon wie,

żadnego odczytu, a po chwili na środku rotundy odkryte

że istnieje tylko jeden sposób, by ocalić przyjaciela: przyjąć

zostaje makabryczne znalezisko, niepokojąco naznaczo-

tajemnicze zaproszenie i udać się tam, gdzie zaprowadzą

ne pięcioma tajemniczymi symbolami. Jego przesłanie

go zaszyfrowane wskazówki.

Oferta ważna do wyczerpania zapasów.

KARTA STAŁEGO KLIENTA

– uprawnia do zakupów z rabatem:

5% – karta niebieska

14

10% – karta srebrna

{101} GRUDZIEŃ 2012

20% – karta złota


NASZE KSIĘGARNIE Matras Matras Matras Wiktoria Matras CH Zielone Wzgórze Matras CHR Sfera Matras Ch Auchan Matras Matras Matras Galeria Pomorska Matras Pod Arkadami Matras CH Rondo Matras Matras Matras CH Agora Matras Matras Matras CH AKS Matras Matras Matras Matras Matras Galeria Jurajska Matras Elipsa Matras CH Raj Matras Wiedza Matras CH Ogrody (Carrefour) Matras CH Morena (Carrefour) Matras CH Osowa (Real) Matras Galeria Przymorze (E. Leclerc) Matras Galeria Bałtycka Matras CH Alfa Matras CH Wzgórze (Real) Matras Biały Kruk CH Batory Matras CH Forum Matras Matras CH Galeria Gniezno Matras Matras CH Askana Matras Ch Nova Park Matras Matras Galeria Grudziądzka Matras Galeria Alfa Matras Matras Matras Matras Matras Galeria Echo Matras CH Galeria Kalisz II Matras CH Tęcza Matras Matras CH Silesia Matras PKP Matras Papirus Matras Galeria Odrzańskie Ogrody Matras Galeria Echo Matras Galeria Korona Matras Fala Matras Morska Matras Galeria Nad Jeziorem Matras Pegaz Matras Galeria Emka Matras CH Atrium Matras Matras Galeria Krakowska Matras CH Plaza Matras CH Solvay Matras CH M1 Matras CH Bonarka Matras CH Czyżyny Matras Matras Matras Galeria Gwarna Matras CH Cuprum-Arena Matras Matras Matras Matras Manufaktura Matras CH Pasaż Łódzki Matras

97-400 Bełchatów, Plac Narutowicza 20 42-500 Będzin, Małachowskiego 7 78-200 Białogard, Woj­ska Polskiego 12 15-664 Białystok, Wrocławska 20 43-300 Bielsko-Biała, Mostowa 5 43-300 Bielsko-Biała, Bohaterów Monte Casino 421 85-005 Bydgoszcz, Gdańska 17 85-667 Bydgoszcz, Chodkiewicza 72 85-739 Bydgoszcz, For­doń­ska 141 85-070 Bydgoszcz, Fo­cha 2 85-213 Bydgoszcz, Kruszwicka 1 85-111 Bydgoszcz, Podwale 12 41-902 Bytom, Dworcowa 22 (wej. od ul. Moniuszki) 41-902 Bytom, Plac Kościuszki 1 89-600 Chojnice, Rynek 9-10 41-500 Chorzów, Wolności 28 41-500 Chorzów, Parkowa 20 32-500 Chrzanów, Al. Henryka 23 43-400 Cieszyn, Głęboka 15 42-200 Częstochowa, Al. NMP 20 42-200 Częstochowa, Al. NMP 28 42-202 Częstochowa, Al. Wojska Polskiego 207 77-300 Człuchów, Królewska 8 39-200 Dębica, Rzeszowska 114 78-500 Drawsko Pomorskie, 4 Marca 4 82-300 Elbląg, Płk. Dąbka 152 80-172 Gdańsk, Schuberta 102a 80-299 Gdańsk, Spa­ce­ro­wa 48 80-398 Gdańsk, Obrońców Wybrzeża 1 80-264 Gdańsk, Al. Grunwaldzka 141 80-391 Gdańsk, Kołobrzeska 41c, 80-379 Gdynia, K. Górskiego 2 81-366 Gdynia, 10 Lu­te­go 11 44-100 Gliwice, Lipowa 1 44-100 Gliwice, Zwycięstwa 16 62-200 Gniezno, Pałucka 2 72-100 Goleniów, Konstytucji 3-go Maja 35 66-400 Gorzów Wlkp., Al. Konstytucji 3-go Maja 66-400 Gorzów Wlkp., Przemysłowa 2 86-300 Grudziądz, Wybickiego 17 86-300 Grudziądz, Konarskiego 45 86-300 Grudziądz, Chełmińska 2 88-100 Inowrocław, Solankowa 3 88-100 Inowrocław, NMP 36 44-335 Jastrzębie Zdrój, Podhalańska 26 59-400 Jawor, Staszica 23 58-506 Jelenia Góra, Jana Pawła II 51 62-800 Kalisz, Poznańska 121-131 62-800 Kalisz, 3 Maja 1 40-096 Katowice, Stawowa 10 40-101 Katowice, Chorzowska 107 40-098 Katowice, Szewczyka 1 47-200 Kędzierzyn-Koźle, Poniatowskiego 1/3 47-220 Kędzierzyn-Koźle, Al. Armii Krajowej 38 25-323 Kielce, Świętokrzyska 20 25-312 Kielce, Warszawska 26 78-100 Kołobrzeg, Giełdowa 8a 78-100 Kołobrzeg, Walki Młodych 32 62-510 Konin, Paderewskiego 8 75-005 Koszalin, Zwycięstwa 92 75-452 Koszalin, Jana Pawła II 20 75-736 Koszalin, Paderewskiego 2 31-008 Kraków, Rynek Główny 23 31-154 Kraków, Pawia 5 31-564 Kraków, al. Pokoju 44 30-420 Kraków, Zakopiańska 105 31-580 Kraków, al. Pokoju 67 30-415 Kraków, Kamieńskiego 11 31-870 Kraków, Medweckiego 2 63-700 Krotoszyn, Koźmińska 2 82-500 Kwidzyn, Chopina 15/8 59-200 Legnica, Złotoryjska 30 59-300 Lubin, Gen. Sikorskiego20 20-081 Lublin, Staszica 2 (wej. od Krak. Przed.) 42-700 Lubliniec, Plac Kopernika 1 90-410 Łódź, Piorkowska 44 91-071 Łódź, Jana Karskiego 5 93-570 Łódź, Al. Jana Pawła II 30 90-004 Łódź, Piotrkowska 144

44/ 633 81 62 32/ 267 21 54 94/ 311 34 76 85/ 661 00 73 33/ 822 54 46 33/ 821 95 02 52/ 322 37 34 52/ 341 60 13 52/ 346 61 92 52/ 321 27 35 52/ 320 15 66 52/ 322 70 14 32/ 388 53 97 32/ 396 25 66 52/ 397 33 58 32/ 241 74 62 32/ 241 67 10 32/ 623 03 27 33/ 851 48 40 34/ 366 46 98 34/ 361 17 10 34/ 399 12 03 59/ 834 22 52 14/ 666 69 06 94/ 363 22 66 55/ 232 38 15 58/ 322 36 23 58/ 522 99 62 58/ 761 47 17 58/ 344 35 50 58/ 346 16 95 58/ 669 64 77 58/ 620 13 98 32/ 231 51 98 32/ 231 40 77 61/ 424 34 75 91/ 407 19 61 95/ 737 27 45 95/ 414 00 79 56/ 461 12 64 56/ 465 60 74 56/ 681 41 23 52/ 357 35 13 52/ 357 95 60 32/ 470 10 17 76/ 870 70 91 75/ 754 44 25 62/ 767 11 17 62/ 598 01 83 32/ 203 80 85 32/ 605 03 65 32/ 710 13 88 77/ 482 32 29 77/ 545 83 67 41/ 201 20 57 41/ 201 33 77 94/ 354 90 63 94/ 352 81 92 63/ 240 08 88 94/ 342 67 97 94/ 343 04 36 94/ 343 80 54 12/ 422 56 98 12/ 421 29 86 12/ 684 44 36 12/ 255 95 34 12/ 682 58 59 12/ 445 31 14 12/ 297 31 70 62/ 725 23 12 55/ 261 38 34 75/ 746 00 43 76/ 749 48 78 81/ 534 42 94 34/ 351 10 98 42/ 632 26 07 42/ 633 23 13 42/ 255 48 11 42/ 632 80 67

Matras CH Auchan Matras CH Aura Matras CH Futura Park Matras Matras Matras Matras Matras CH Solaris Matras CH Karolinka Matras Galeria Ostrowiec Matras Matras CH Ostrovia Matras Matras CH Mazovia Matras CH Auchan Matras Matras CH King Cross (Marcelin) Matras Matras Matras CH M1 Matras DH Sanowa Matras CH Słoneczna Matras Matras Matras CH Plaza Matras CH Nowy Świat Matras CH Milenium Hall Matras Galeria Rzeszów Matras Matras Staromiejska Matras CH Jantar Matras Matras CH Auchan Matras Matras CH Plaza Matras CH Turzyn (Carrefour) Matras CH Piast Matras Eureka Matras Matras Matras Matras CH Gemini Jasna Park Matras CH Tarnowia Matras Matras Matras CH Bielawy (Carrefour) Matras Matras Matras Biały Ptak Matras Matras Matras Galeria Victoria Matras Matras im. S. Żeromskiego Matras CH Arkadia Matras Leksykon Matras CH Wileńska (Carrefour) Matras Matras Matras Matras Dworzec Centralny Matras Dworzec Centralny Matras Matras Matras CH Wzorcownia Matras CH Borek (Carrefour) Matras Dolnośląska Matras CH Korona Matras Matras Matras Matras CH Twierdza Matras Turawa Park Matras Matras Matras Atena Matras Matras CH Lider

Redakcja Informatora: Zbigniew Zdziebłowski zbigniew.zdzieblowski@matras.pl

43-190 Mikołów, Gliwicka 3 39-300 Mielec, Biernackiego 2 32-085 Modlniczka k/Krakowa, Różańskiego 32 89-100 Nakło, Rynek 9 33-300 Nowy Sącz, Węgierska 170 55-200 Oława, Rynek 4 45-056 Opole, Plac Teatralny 13 45-040 Opole, Plac Kopernika 16 45-837 Opole, Wrocławska 154 27-400 Ostrowiec Św., Mickiewicza 20 63-400 Ostrów Wielkopolski, Kolejowa 20 63-400 Ostrów Wielkopolski, Kaliska 120 97-300 Piotrków Trybunalski, Sienkiewicza 13 09-410 Płock, Wyszogradzka 127 42-262 Poczesna, Krakowska 10 59-100 Polkowice, Moniuszki 1a/1 60-197 Poznań, Bukowska 156 61-805 Poznań, Św. Marcin 51 61-245 Poznań, Baraniaka 8 61-285 Poznań, Szwajcarska 14 37-700 Przemyśl, Brudzewskiego 1 26-600 Radom, Chrobrego 1 26-610 Radom, Żeromskiego 37 97-500 Radomsko, Plac 3 Maja 10 41-710 Ruda Śląska, 1 Maja 310 35-311 Rzeszów, Krakowska 20 35-315 Rzeszów, Al. mjr Kopisko 35-001 Rzeszów, Piłsudskiego 44 98-200 Sieradz, Jana Pawła II 3 76-200 Słupsk, Stary Rynek 4 76-200 Słupsk, Szczecińska 58 41-200 Sosnowiec, Modrzejowska 29 41-200 Sosnowiec, Zuzanny 20 83-200 Starogard Gdański, Ks.Kellera 7 16-400 Suwałki, Dwernickiego 15 71-411 Szczecin, Bo­ha­te­rów Warszawy 42 71-011 Szczecin, Mieszka I 73 78-400 Szczecinek, Kardynała Wyszyńskiego 5 58-100 Świdnica, Rynek 33 86-100 Świecie, Duży Rynek 15 42-600 Tarnowskie Góry, Krakowska 9 33-100 Tarnów, Nowodąbrowska 127 33-100 Tarnów, Krakowska 149 33-100 Tarnów, Plac Sobieskiego 3 87-100 Toruń, Rynek Staromiejski 31 87-100 Toruń, Olsz­tyń­ska 12 87-100 Toruń, Wojska Polskiego 43/45 89-500 Tuchola, Świecka 26 43-100 Tychy, Bo­cheń­skie­go 12 43-540 Ustroń, Rynek 3a 58-300 Wałbrzych, Słowackiego 1 58-300 Wałbrzych, 1 Maja 64 78-600 Wałcz, Kilińszczaków 38 00-897 Warszawa, Al. Solidarności 119/125 00-175 Warszawa, Al. Jana Pawła II 82 00-042 Warszawa, Nowy Świat 41 03-734 Warszawa, Tar­go­wa 72 02-585 Warszawa, Al. Niepodległości 121/123 00-012 Warszawa, Zgoda 12 01-380 Warszawa, Powstańców Śląskich 126 00-024 Warszawa, Aleje Jerozolimskie, pawilon 194 00-024 Warszawa, Al. Jerozolimskie/Al .Jana Pawła II (lokal nr3) 84-200 Wejherowo, Sobieskiego 258 87-800 Włocławek, 3 Maja 34/36 87-800 Włocławek, Kilińskiego 3 50-984 Wrocław, Hal­le­ra 52 50-068 Wrocław, Świd­nic­ka 28 51-421 Wrocław, Krzywoustego 126 41-800 Zabrze, 3 Maja 5 41-800 Zabrze, Plutonowego R. Szkubacza 1 41-800 Zabrze, Plac Teatralny 12 22-400 Zamość, Przemysłowa 10 46-022 Zawada, Dębowa 1 98-220 Zduńska Wola, Łaska 21 65-071 Zielona Góra, Stary Rynek 22/3 78-520 Złocieniec, Józefa Piłsudskiego 2 77-400 Złotów, Wojska Polskiego 31 34-300 Żywiec, Zielona 9

32/ 736 95 55 17/ 583 61 74 12/ 297 35 78 52/ 385 26 14 18/ 540 86 93 71/ 303 46 97 77/ 453 87 01 77/ 448 58 59 77/ 457 01 70 41/ 334 24 81 62/ 735 16 63 62/ 738 32 91 44/ 647 12 22 24/ 369 41 00 34/ 327 40 69 76/ 845 05 27 61/ 886 01 45 61/ 816 25 23 61/ 658 11 60 16/ 733 13 20 48/ 382 20 93 48/ 362 59 80 44/ 683 21 70 32/ 340 05 87 17/ 863 00 07 17/ 770 05 31 17/ 777 10 58 43/ 654 21 02 59/ 841 29 75 59/ 841 14 20 32/ 269 90 27 32/ 730 60 09 58/ 562 43 62 87/ 618 20 63 91/ 464 64 73 91/ 434 53 58 94/ 374 77 50 74/ 851 39 17 52/ 331 12 93 32/ 287 20 64 14/ 687 61 19 14/ 646 64 55 14/ 656 48 98 56/ 654 99 59 56/ 662 53 87 56/ 623 15 48 52/ 334 48 05 32/ 227 21 97 33/ 854 17 67 74/ 842 35 64 74/ 632 31 53 67/ 250 83 44 22/ 620 46 28 22/ 331 21 53 22/ 826 45 33 22/ 331 64 35 22/ 845 42 45 22/ 826 00 48 22/ 569 71 00 22/ 112 50 21 22/ 630 29 57 58/ 677 49 15 54/ 231 26 51 54/ 288 54 85 71/ 783 18 72 71/ 343 58 49 71/ 349 67 84 32/ 370 26 10 32/ 746 82 31 32/ 273 90 96 84/ 530 05 88 77/ 41 090 85 43/ 823 28 95 68/ 324 37 38 94/ 367 14 88 67/ 263 55 28 33/ 475 53 53


BESTSELLERY I pREzEnTY TY z WYDAWnICTWA WYDAW ESpRIT 34,90 zł

pakiet 2 tomów 69,80 zł

49,90 zł

Dla miłośników powieści historycznych: dzieje wielkiego wodza czasów R Republiki Rzymskiej, SCYPIONA AFRYKAŃSKIEGO. Podróż w czasie do starożytnego świata, który odszedł w niepamięć – epoki wielkości, ambicji, krwawych wojen, okrucieńs okrucieństwa i namiętności.

32 zł

34,90 zł

Dla fanów serialu MAD MEN książka o tym, jak to było NAPRAWDĘ. Jane Maas i jej kariera w świecie reklamy w latach 60. to pierwowzór bohaterek „Mad Menów” takich, jak Peggy Olson.

29,90 zł Żródłem medycznej wiedzy św. Hildegardy, średniowiecznej mniszki, były cudowne, zsyłane jej z Niebios wizje. W książce znajdziemy lecznicze porady i przepisy, które odkrył na nowo i zinterpretował lekarz medycyny, dr Gottfried Hertzka. Średniowieczne terapie okazują się skuteczne dla chorób współczesności!

34,90 zł

O seksie dla kobiet wierzących – Co myślimy na temat seksu? Czy można być jednocześnie pobożną i zmysłową? 21 pytań i odpowiedzi, które powinna znać każda kobieta.

Niezwykły świat XVII-wiecznej Holandii. Złoty wiek malarstwa, epoka narodzin wielkich mistrzów i rozkwitu gospodarczego, a jednocześnie niepokojów religijnych – a na tym tle piękna opowieść o rodzącej się miłości. Najlepsza powieść irlandzka roku 2009. Nie tylko dla młodzieży!

34,90 zł

Przepisów na sukces w odchudzaniu nie brakuje, ale który wybrać? Poznaj wady i zalety popularnych diet i dowiedz się, które mechanizmy naprawdę działają, a które są mitem.

Szukasz książki, która podpowie ci, jak wychować twoje dziecko na kreatywnego, pełnego wiary we własne siły człowieka? BYStRzAKI to poradnik dla rodziców, którzy pragną pomóc dziecku jak najlepiej wykorzystać jego możliwości i umiejętności.

29,90 zł

Juniper Berry, córka sławnej i uwielbianej pary aktorów, tęskni do dni, kiedy rodzice mieli jeszcze dla niej czas. Niespodziewanie odkrywa, że za zmianą w ich zachowaniu kryje się mroczna tajemnica, do której kluczem jest niezwykłe drzewo rosnące w ogrodzie.

Księgarnia internetowa: www.epika.pl oraz www.esprit.com.pl zam. telefoniczne w Wydawnictwie: tel./fax 12 267-05-69, tel. 12 262-35-51, ul. Soroki 4/3, 30-389

Kraków

Informator Sieci Księgarskiej Matras - Grudzień 2012  

Informator Sieci Księgarskiej Matras - Grudzień 2012

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you