Issuu on Google+

Dawid Urbaniak

Przygody Alwina : Leśna wędrówka


( Dla Alwina wielki ogród z małym laskiem to wielki las, gdyż Alwin jest mały) Jestem świnką morską, nazywają mnie Alwin. Przed chwilą udało mi się wydostać z akwarium. Planowałem to od dawna, gdyż chcę zostać podróżnikiem. Widzę jakiś dziwny labirynt, w akwarium nie było takiego. Nie wiem w którą stronę mam teraz iść, chwilę, czuję tu jakiś cudowny zapach, to musi być coś pysznego. Jestem bardzo głodny, ale coraz mocniej czuję zapach jedzonka więc będę za nim szedł. To już chyba za tym zakrętem są te pyszności. Znalazłem jedzonko, hura! Już nie mogę wytrzymać, od razu zabieram się do jedzenia. Ale się najadłem, teraz sobie odpocznę. Teraz pójdę na dwór przez te otwarte drzwi. O, jaki ładny las, pójdę tam by spalić tłuszczyk i trochę schudnąć. Ciężko mi się ruszyć, ale muszę, na pewno ten spacer dobrze mi zrobi. Muszę dojść do tych drzew, by zobaczyć, co jest za nim, na pewno jest tam coś ciekawego. Och! Jak mi ciężko, chyba za dużo zjadłem, odpocznę tu sobie chwilkę. Bardzo się zmęczyłem, gdyż nie jest to krótka droga. Uf! Wreszcie doszedłem. A teraz sprawdzę, co jest za nimi i poszukam czegoś ciekawego. Poszukam przygód gdzieś indziej. Może tam obok tego wielkiego zwierzaka. To chyba jest pies. Pójdę sprawdzić czy jest przyjaźnie nastawiony do takich małych świnek morskich jak ja. Wreszcie doszedłem! Czemu on na mnie tak patrzy? O nieee! On mnie goni. Ratunku, pomocy! Właśnie przyszedł mi pewien pomysł jak przed nim uciec. Przebiegnę drzewa slalomem i go zgubię. Udało się tylko problem jest w tym, że on tu ciągle siedzi. Już wiem, ugryzę go w ogon i ucieknie, a ja wtedy pójdę dalej. Chap! Udało się pies wreszcie uciekł. Może ten kot będzie bardziej przyjazny? On chyba ma na mnie chrapkę, muszę stąd zwiewać. Czemu, gdy zawsze wszystko idzie tak jak chcę, to muszę wpaść na tak głupi pomysł jak myślenie, że kot


jest przyjazny. Nie mam gdzie uciec. Jedyne co mi pozostało to wkopać się do tego kretowiska. Ale tu dużo ziemi. Uf! Wreszcie się dokopałem do jakiegoś tunelu. Myślę, że spotkam jakiegoś kreta i się z nim zaprzyjaźnię. -Halo czy jest tu ktoś! Nikogo tu raczej nie ma. Więc będę szedł dalej tym tunelem, aż kogoś spotkam. O chyba widzę tu kogoś. - Cześć mam na imię Alwin, a pan? - Kretes, ale mam pytanie. Jak ty się tu znalazłeś? - Gdy uciekałem przed kotem nie miałem już gdzie uciec i wtedy wpadłem na pomysł, by się tu wkopać i tak trafiłem do tunelu. - To bardzo interesująca historia, sprytnie to z nim rozegrałeś. Dobrze, że nic ci się nie stało. W tych czasach krety muszą uciekać przed ludźmi i robić więcej kopców, gdyż ludzie wpuszczają w nasze tunele gazy trujące. A my musząc nabrać powietrza robimy kretowiska. Dobrze, że trafiłeś na jeden z nich. - Mam do pana prośbę. Czy mógłby pan wykopać tu wyjście na powierzchnię? Gdyż jestem podróżnikiem i szukam przygód. - Dobrze, już zabieram się do pracy. Gotowe, możesz wyjść. Do widzenia Alwinie, myślę, że się jeszcze spotkamy. - Mam taką nadzieję drogi Kretesie, do widzenia. Nie wiem gdzie teraz jestem. Wejdę na drzewo by rozejrzeć się po okolicy i dowiedzieć się gdzie się znajduję. Wreszcie jestem na górze.


Jak na razie nie widzę nic, co pomogłoby mi zlokalizować swoje położenie. O! Tam jest ten kot, który mnie wtedy gonił. Jest bardzo daleka ode mnie . To znaczy, że bardzo długo szedłem tym tunelem. Widzę tu jeszcze jakiś strumyk, popłynę nim i będę szukał więcej przygód. Ale najpierw zejdę z tego drzewa. Na szczęście ten strumyk jest blisko. Muszę zbudować tratwę bym mógł popłynąć z nurtem strumyka. Wezmę stąd kilka patyków i zwiążę je długimi źdźbłami trawy i tak powstanie moja prowizoryczna tratwa. Gotowa! Teraz mogę nią płynąć w dal. Hop! No i jestem na pokładzie, muszę tylko nią kierować by się nie rozbić. W prawo! W lewo! I znowu w prawo! Ominąłem już wszystkie kamienie. Nie, tylko nie to! Uniesienie! Zaraz się rozbiję. Jedyne wyjście to skakać do wody i dopłynąć na brzeg. Chlup! Muszę dopłynąć na brzeg. Już jestem, ale cały przemoczony. Zimno mi, wytrę się o to futerko obok mnie. - O nie, to coś się rusz! - Spokojnie nic ci nie zrobię. - Och! jak mi ulżyło.


- Czy ty czasem nie jesteś jednym z moich kuzynów? - Nie wydaje mi się. - Tak w ogóle mam na imię Tedek. A ty? - Alwin. I jestem poszukiwaczem przygód. - A ja zwykłą polną myszą. Czy nie widziałeś tu jakiegoś jedzonka? Jestem bardzo głodny. - Nie, nie widziałem. Ale domyślam się, że będą w pobliskim lasku, który jest tam za krzakami. - Więc chodźmy tam jak najprędzej. Przeszliśmy przez trawę i krzaki, wchodząc do lasu. - Już jesteśmy więc poszukajmy tego jedzonka dla ciebie Tedek. - Mam, znalazłem pięć ziaren. - A ja trzy. Dam ci moje ziarna i jedz, a jak skończysz to idziemy dalej. - Dobrze. Ale smaczne, jestem tak głodny, że zjadłbym dosłownie wszystko. - Widzę, że trafiliśmy na kompostownik. Może zbudujemy sobie tutaj domek. Co o tym myślisz Tedek? - To dobry pomysł, gdyż robi się ciemno. - Pomóż mi kopać, zrobimy sobie norę. - Gotowe, wyszło nam całkiem nieźle. - Więc możemy już iść spać. Jestem bardzo zmęczony dzisiejszym dniem. - Dobranoc. Nastał już dzień. - O już ranek, ciekawe gdzie Tedek? Wyjdę i zobaczę. - Dzień dobry Alwin. Wstałem wcześniej by znaleźć dla nas jedzenie na śniadanie. - Więc zjedzmy i pomyślmy co będziemy dzisiaj robić. - Może zbudujemy sobie nowy dom, bo w tym strasznie cuchnie. W końcu zrobiliśmy norę w kompoście.


- Zbudujemy go w lasku, w którym szukaliśmy jedzenia dla ciebie. - Chodź, nie traćmy czasu. - Ty pozbieraj patyki, a ja zbiorę liście i igły. - Mam już wystarczającą ilość patyków. - Ten wbij tu, a ten tu, a tamten tu. I gotowe. - Teraz ty przykryj to igłami i liśćmi. - Domek zbudowany, teraz zbierzmy trochę jedzenia na zapas. - Już dużo ziaren zebrałem, włożę do domku. - Teraz to poukładajmy, żeby było miejsce do spania. - Za niedługo wieczór. Długo to nam zajęło. Zjedzmy kolację i kładźmy się spać. - Już zjadłem. - Ja też, chodź spać. - O, już dzień a Tedka znowu nie ma. Zobaczę gdzie jest. - Cześć Alwin, wstałem szybciej by poszukać jedzenia dla mojej rodziny. Pomożesz mi?


- Oczywiście z miłą chęcią. Pójdę poszukać w krzakach, a ty Tedek szukaj tu przy domku. - Byłem u rodziców dziś rano by zobaczyć co robią. Poprosili mnie bym poszukał dla nich trochę jedzenia, gdyż oni nic nie mają. - To dobrze. Mam już dziesięć ziaren. - Wsadź je do tego worka. Musimy go zapełnić. Jeszcze tylko kilka ziaren. - Już cały worek jest zapełniony. - Więc chodź do moich rodziców zanieść im to. - Dzień dobry mamo i tato, przyniosłem jedzenie. A to jest mój kolega Alwin, jest świnką morską, która podróżuje po całym wielkim ogrodzie. - Dzień dobry. - Drogi Alwinie cieszę się, że zaprzyjaźniłeś się z moim synem Tedkiem, ale czy wiesz coś o myszach? - Nie proszę pana. - Tedek to bardzo miła mysz, musiał przynieść nam jedzenie gdyż już nigdzie nie ma. Ludzie nas chcą pozabijać, gdyż kradniemy im zboże, ale my robimy to tylko dla tego, że nie mamy nic do zjedzenia. Dziękujemy, że nam przynieśliście ziarna. - To my już pójdziemy, chodź Alwin. - Trochę nad tym myślałem i jednak nie dla mnie jest takie życie. Wrócę do domu, do ludzi i tam już zostanę. Tam mi dają jeść i pić i się ze mną bawią. Dom, w którym mieszkam jest tam bardzo daleko od nas. - To długa droga, zajmie ci to całą noc. A w nocy nie wiadomo jakie nieszczęście cię spotka. - Tupnę kilka razy w ziemię, może Kretes usłyszy, on wykopie mi tunel aż do domu. - Kto to Kretes?


- To długa historia. Powiem ci jedynie tyle, że dzięki jego tunelowi uciekłem przed złym kotem. - Kto to skacze po moim tunelu, a to ty Alwin. Wiedziałem, że się jeszcze spotkamy. - Mam prośbę czy wykopałbyś tunel tam daleko do tamtego domu. Tam właśnie mieszkałem. - Dobrze. To ja będę kopał, a ty idź za mną. - Cześć Tedek. - Cześć! Szkoda, że musisz iść. - Na pewno się jeszcze spotkamy. I wszedłem do tunelu Kretesa. - Kretesie jesteśmy już w połowię drogi, chwilę sobie odpocznę i będę szedł dalej za tobą. - Dobrze. - Daleko jeszcze? - Nie. Już jesteśmy. Do widzenia Alwinie. -Do widzenia. Szybko muszę wejść do domu, gdyż drzwi są otwarte. I jestem znowu przy swoim akwarium. Dobrze było tak podróżować i poznawać innych, ale jak to mówią ,,Wszędzie dobrze, ale w akwarium najlepiej”.


( Kadry z filmu ,,Przygody Alwina 1 : Leśna wędrówka” CD ADex )


Przygody Alwina; leśna wędrówka