Page 1

PODSUMOWANIE SEZONU BURZOWEGO 2017 W Polsce ogólnie rzecz biorąc, burze mogą występować cały rok. Najczęściej jednak występują od kwietnia do października. Szczególna aktywność przypada na miesiące maj, czerwiec, lipiec, sierpień, gdy występuje 70-80% dni burzowych (przy braniu pod uwagę całej powierzchni kraju). Tegoroczny sezon burzowy statystycznie był ‘’najsłabszy” jeśli porównamy go z poprzednimi. Najmniejsza ilość burz, oraz ich mniejsza siła sprawiła, że kilku krotnie byliśmy ‘’zmuszeni”, by udać się w pościgi w przeróżne miejsca w kraju. Jednym z najciekawszych incydentów tego sezonu była niesamowita superkomórka burzowa z okolic Rybnika, która wyrządziła potężne szkody w tych regionach, a kilkanaście kilometrów wcześniej wygenerowała tornado. Warto również zauważyć, że w minionym sezonie mieliśmy dosyć dużą liczbę burz nocnych. W poniższym tekście krótko opiszę wszystkie burze z okolicy, oraz te, które udało się ‘’ścigać”.


Od początku roku, aż do teraz (koniec października) odnotowano 28 dni z burzami w Bieruniu i okolicach (promień około 20km). W ciągu tych dni wystąpiło 58 burz, z czego 13 przetoczyło się nad Bieruniem Nowym. Analizując każdą z nich osobno można stwierdzić burze: bardzo słabe – 12 słabe – 27 umiarkowane – 14 silne – 5 ekstremalne – 0 Najczęstszym kierunkiem z którego przemieszczały się burze był wyjątkowo północy – zachód: z północnego-zachodu – 18 z zachodu – 17 z południowego-zachodu – 16 z południa – 2 z południowego-wschodu – 2 z północy – 1 z północnego-wschodu – 1 ze wschodu – 1


Dni w których wystąpiły burze: Marzec: 18 Kwiecień: 11, 17, 23 Maj: 5, 15, 23, 26, 30 Czerwiec: 4, 6, 16 Lipiec: 5, 7, 8, 10, 11, 21, 22, 23, 24, 28 Sierpień: 10, 11, 12, 25, 27 Wrzesień: 1

Marzec: 18. Tego dnia nasz kraj znalazł się pod wpływem ciepłego frontu atmosferycznego, związanego z układem niskiego ciśnienia znad morza Bałtyckiego. Liniowa struktura burz, która już w województwie dolnośląskim i opolskim zaczęła generować wyładowania atmosferyczne mknęła wprost w nasz region. Niestety strefa burz nagle osłabła. Mimo wszystko wraz z Karolem Sidorem postanowiliśmy udać się do Lędzin na wzgórze Klimont. Jak się okazało – tuż przed nami (między Tychami, a Katowicami), komórka burzowa znów przybrała na sile przynosząc bardzo silne porywy wiatru, opady krupy śnieżnej, oraz dając kilkanaście wyładowań atmosferycznych:


Kwiecień: 11. Tegoroczny sezon burzowy rozpoczął się bardzo szybko. Już 11tego kwietnia mieliśmy okazję obserwować drugą burzę. Tym razem w okolicy Bierunia. Niestety była ona słaba i wygenerowała zaledwie kilka wyładowań. 16. Kwietniowe chwile z konwekcją trwają w najlepsze. Tego dnia przez okolice Bierunia raz po raz przemieszczały się komórki konwekcyjne. Jedna z nich była niezwykle fotogeniczna. Zdołała wygenerować pojedyncze wyładowania atmosferyczne w okolicach Knurowa, oraz opad krupy śnieżnej:


17. To pierwszy dzień z bardzo ciekawą komórką burzową. Powstała ona w okolicach Głubczyc i dotarła do okolic Żor, po czym na południowy – wschód od niej powstała inna. Niestety nad Tychami się rozpadła:


23. Jak się okazało był to ostatni burzowy dzień w kwietniu. Głęboka adwekcja chłodnej masy powietrza doprowadziła do powstania wielu komórek opadowych. Jedna z nich zdołała także wygenerować kilka wyładowań atmosferycznych w okolicach Oświęcimia:


Maj: 5. Na pierwsze burzowe dni w maju nie musieliśmy długo czekać. Już 5-tego maja mogliśmy obserwować w okolicy miasta dwie burze, które jednak były słabe:


15. W poniedziałek, 15 maja razem z Michałem Kurzakiem postanowiliśmy się wybrać w okolice Tarnowskich Gór, by stamtąd obserwować rozwój burz, na które bardzo liczyliśmy. Bardzo dobra lokalizacja sprawiła, że mieliśmy rewelacyjny widok niemal w każdym kierunku. W pewnym momencie na północ od Tarnowskich Gór, jak i w okolicach Bierunia zaczęły wybuchać komórki burzowe. Postanowiliśmy jechać za nimi. W pogoni za burzą z okolic Tarnowskich Gór, przebiliśmy się przez nią i ostatecznie wylądowaliśmy na wzgórzu Klimont w Lędzinach, skąd obserwowaliśmy ‘’resztki” burz z powiatu bieruńsko – lędzińskiego:


Po serii burz mogliśmy obserwować piękny zachód słońca 


23. Ten dzień okazał się najbardziej piorunującym w sezonie. Wraz z Michałem już tuż po południu ruszyliśmy w teren by obserwować rozwój burz. Pierwsze z nim obok Bierunia pojawiły się około godziny 13-stej:


Po przejściu serii słabych burz, postanowiliśmy udać się na Górę Klimont, ponieważ na północ, oraz na zachód od Lędzin zaczęły się tworzyć bardzo obiecujące układy burzowe:

Jak widać na powyższych zdjęciach, mogliśmy obserwować tzw zjawisko „microburst”, czyli bardzo groźny wiatr prostoliniowy. Burza zaczęła przybierać na sile w okolicach Tychów i kierowała się wprost na Bieruń:


Jak widać na zdjęciach burza była bardzo aktywna elektrycznie i przemieszczała się tuż obok nas. Po jej przejściu postanowiliśmy jechać dalej za nią (Smutna Góra w Chełmie Śląskim):


Na koniec udanych działań terenowych oczywiście nie mogło za braknąć pamiątkowej fotografii:


Burze wieczorem ucichły i niestety musiałem iść do pracy. Wtedy to kolejne burze przetoczyły się przez okolice Bierunia. To był naprawdę dobry dzień:

26. Trzy dni później ku moim zaskoczeniu, na północy województwa Śląskiego pojawiła się komórka burzowa, która kierowała się wprost na południe. Niestety podczas jej przechodzenia pojawiło się tylko jedno wyładowanie. 30. Kolejnym bardzo burzowym dniem był 30-sty lipca, kiedy to przez region przetoczyły się bardzo silne burze (miejscowości w powiecie chrzanowskim zostały zalane). Ja wraz z Michałem, znajdowaliśmy się w województwie Kujawsko – Pomorskim, gdzie teoretycznie potencjał burzowy miał być największy (więcej o tym w „Pościgach”)


Czerwiec: 4. Po kilku dniach pojawiły się kolejne burze. Tego dnia tuż obok Bierunia przemieszczały się dwie słabe burze, które jednak niczym specjalnym się nie wyróżniły:

6. Dwa dni później w naszej okolicy mieliśmy świetne warunki do rozwoju dość silnych burz. Początkowo pojawiły się one w centrum kraju, oraz w województwie Opolskim, jednak pod wieczór komórka, która mknęła w naszą stronę ze Słowacji, dotarła do granicy, by później przybrać na sile. Burza ta doszła niemal do Bierunia (wyładowania wygasły w okolicach Świerczyńca, a ostatnie padło prosto w maszt w Mysłowicach):


16. Tego piątkowego dnia mieliśmy do czynienia z dwiema burzami, które przeszły tuż obok miasta w formacji liniowej. Pierwsza z nich już po godzinie 13-stej zbliżała się do miasta:


Druga z nich powstała po godzinie 16-stej na linii Gliwice – Rybnik. Bardzo dobre warunki kinematyczne sprawiły, że kilkanaście minut później burza była już w naszej okolicy. Zdołała wygenerować bardzo masywną i fotogeniczną chmurę szelfową:


Na skanach radarowych można było dostrzec strukturę mini bow echo:

Burza jak szybko przyszła, tak odeszła, nie powodując na szczęście żadnych szkód.


23. W dzień 22-go czerwca na południowym – zachodzie kraju panowały bardzo dobre warunki do rozwoju wręcz ekstremalnych burz. Jak się okazało, bardzo gwałtowne burze przetoczyły się przez Niemcy, oraz Czechy doskonale omijając nasz kraj. W nocy, wraz z przemieszczającym się układem konwekcyjnym na południowym – zachodzie naszego województwa doszło do rozwoju komórek burzowych. Wydawało się, że burze przybiorą na sile i przejdą przez nasz region. Niestety tak się nie stało. Na szczęście wypad na Smutną Górę w Chełmie nie okazał się tak tragiczny, ponieważ z daleka udało mi się obserwować owe komórki. Oto jedno wyładowanie, które zarejestrowałem:


Lipiec: 5. Tego dnia mieliśmy do czynienia na ogół ze słabymi, pojedynczymi komórkami burzowymi. Przez okolice Bierunia przemieściły się trzy takie burze. Ja udałem się nieco na południe od naszego miasta, by mieć dobry widok na pierwszą z nich. Stamtąd obserwowałem dwie kolejne, które znajdowały się na północny – wschód od Bierunia (okolice Libiąża):

7. Tego dnia razem z Michałem Kurzakiem przeżyliśmy burzę sezonu. Niesamowita superkomórka burzowa z okolic Rybnika rozwinęła się na tyle, że w okolicach Bierunia pojawiło się kilka wyładowań z kowadła. 8. Kolejny dzień – kolejne burze. Tym razem z Michałem byliśmy umówieni w Dąbrowie Górniczej, by stamtąd podjąć właściwą decyzję co do najlepszych obserwacji. Tuż przed moim wyjazdem już mogłem obserwować pierwszą komórkę burzową z okolic Oświęcimia i całkiem ładnie wykształconą chmurę Cumulonimbus Pileus. Po dotarciu do Dąbrowy postanowiliśmy odbić w stronę Zawiercia, skąd obserwowaliśmy kolejne burze. W pewnym momencie w okolicach Tychów i Bierunia nastąpiła inicjacja Cumulonimbusów, które szybko zaczęły generować wyładowania. Pościg za tą burzą trwał niemal aż do Kęt, jednak niestety jej nie dogoniliśmy (a była tego warta):


10. Na ten dzień czekaliśmy wszyscy. Bardzo obiecujące warunki do rozwoju silnych i ekstremalnych burz we zwrotnikowej masie powietrza. Tak dobre warunki sprawiły, że razem do mnie i Michała dołączył Grzesiek Zawiślak i Igor Laskowski. Cały dzień oczekiwania w końcu przyniósł wieczorną petardę. Burze przywędrowały z południowego – zachodu, a my wraz z ekipą będąc spóźnieni ustawiliśmy się nieco na zachód od Pszczyny skąd mogliśmy obserwować fenomenalny spektakl na niebie:


A tak to wyglądało według detektorów:

Po przejściu burzy postanowiliśmy jechać w Małopolskę, by stamtąd śledzić kolejne komórki. Oto efekt:


11. Nie wątpliwie początek lipca był bardzo dynamicznym okresem. Dzień po bardzo udanych łowach, z których powróciłem nad ranem, już podczas wczesnego popołudnia miałem możliwość obserwacji kolejnych komórek burzowych. Tym razem na Smutną Górę w Chełmie Śląskim udałem się z Bartkiem Sokołowskim:

Wieczorem tego samego dnia nad Bieruniem pojawiła się imponująca chmura rolkowa – ona także nie umknęła mojej uwadze 


21. Po burzowym początku lipca, na kolejne burze w okolicach Bierunia musieliśmy poczekać 10 dni. Poranna burza, którą złapaliśmy razem z Bartkiem Sokołowskim, gdy wracaliśmy z najdłuższych i jednocześnie najdalszych łowów w tym sezonie nie była jednak imponująca i charakteryzowała się głównie nawalnymi opadami deszczu. 22. W tym dniu nie spodziewałem się burz, a gdy w godzinach popołudniowych one pojawiły się na południe od naszego kraju, miałem nadzieję, że tym razem obejdzie się bez nich. Wszystko to przez to, że po prostu miałem inne plany na ten wieczór. Niestety, burza zbliżała się do granicy, a ja chcąc nie chcąc udałem się na Smutną Górę, by stamtąd obserwować rozwój wydarzeń. Burza przyniosła całkiem dobrze wykształconą chmurę szelfową, wraz z porywistym wiatrem, oraz kilka całkiem bliskich wyładowań atmosferycznych. Poniżej kilkanaście ujęć z tego wieczora:


23. Dzień po wieczornej burzy mieliśmy do czynienia z bardzo ciekawą superkomórką burzową. Wraz z Bartkiem Sokołowskim ponownie udaliśmy się do Chełmu Śląskiego i ze Smutnej Góry podziwialiśmy piękno natury. Pojawiła się chmura stropowa, a można było dostrzec i mezocyklon. Imponująco wyglądało to także na radarach:


24. Był to czwarty z rzędu dzień z burzami. Tym razem burze powstały w części opadów konwekcyjnych i były słabe. Jedna z nich wygenerowała słabą chmurę szelfową:


28. Jak się okazało był to ostatni burzowy dzień w lipcu. Tego dnia mieliśmy do czynienia z bardzo rozproszoną konwekcją, a siła owych burz była słaba. Przez okolice Bierunia przeszły cztery burze, z czego tylko jedna zasługuje na uwagę:


Sierpień: 10. W tym dniu burze występowały głównie na wschodzie kraju, oraz w Czechach. Późnym popołudniem burza, która znajdowała się na granicy Słowacji, Austrii i Czech coraz śmielej wędrowała w naszym kierunku. Razem z Dawidą Bukałą postanowiliśmy udać się na zachód województwa i z okolic Knurowa obserwowaliśmy kapitalny spektakl burzowy. Burza pojawiła się także w okolicach Tychów (więcej w „Pościgach”) 11. Kilka godzin później (w nocy z 10-tego na 11-stego sierpnia) do naszego regionu z południa wkroczyła kolejna silna burza. Przyniosła silne porywy wiatru, nawalne opady deszczu i bardzo bliskie wyładowania atmosferyczne. Jako, że była to bardzo późna godzina, a ja musiałem trzy godziny później iść do pracy, wszystko obserwowałem z domu:


12. Minęła równa doba i w nocy z piątku na sobotę mieliśmy do czynienia z kolejnymi burzami. Pierwsza burza przywędrowała około 3-ciej nad ranem znad Czech. Tak to wyglądało na detektorze:

Pomimo bardzo późnej pory, oraz tego, że również wtedy (tak jak dzień wcześniej, powinienem iść na rano do pracy postanowiłem,


wraz z Barkiem Sokołowskim wybrać się na wzgórze Klimont w Lędzinach. Oto efekty:


Podczas, gdy wydawało się, że po tej burzy nic więcej się już nie wydarzy i spokojnie będę mógł pojechać do pracy, to nagle na południe od granicy z Czechami nastąpił silny rozwój kolejnych komórek. Telefon do Bartka Sokołowskiego i wracamy w teren (udało się wziąć wolne :D)


Przez nasz region od około 5-tej rano do 10-tej przeszły trzy burze. Niestety ze względu na całkowite zachmurzenie piętra niskiego, mieliśmy bardzo ograniczoną widoczność:


25. Kolejna burza pojawiła się 25-tego sierpnia. Ja znajdowałem się na meczu piłki nożnej w Tychach na Stadionie Miejskim. Na zachód od Tychów utworzyły się komórki opadowe, a jedna z nich dała aż.. 1 wyładowanie doziemne w okolicach miasta:

27. W dniach 26-27 sierpnia w Krakowie miał miejsce zlot Polskich Łowców Burz. Niestety ze względu na pracę nie mogłem się na nim znaleźć. W nocy z soboty na niedzielę w naszych okolicach powstał dość „porządny” układ konwekcyjny. Około godziny 4-ciej nad ranem burza była już przy Bieruniu, a ja wybrałem się w teren. Niestety główna część burzy minęła miasto od południa:


Jak się okazało – nie była to jedyna burza tego dnia. Po południu w naszym regionie nastąpił rozwój konwekcji, który doprowadził do powstania burza w okolicach Oświęcimia. Burza była bardzo słaba i przyniosła zaledwie kilka wyładowań. Tak wyglądała z Bierunia:


Wrzesień: 1. Pierwszy dzień września – przez cały dzień chłodno i niebo szczelnie pokryte chmurami piętra niskiego. Dodatkowo zbliżające się wielkoskalowe opady nie napawały optymizmem. Będąc w Oświęcimiu przed godziną 19-stą nagle zauważyłem szybki rozwój chmur Cumulonimbus w okolicach Bielska – Białej.

Szybko udałem się do domu po sprzęt i pojechałem na Smutną Górę do Chełmu Śląskiego. Niestety znów poprzez niskie zachmurzenie obserwacje były bardzo ograniczone:


I tak oto jedna mała burza zapoczątkowała rozwój kolejnych, by po zaledwie trzech godzinach objąć region około 200-stu kilometrowy:

Jak się okazało – była to ostatnia burza tego roku w Bieruniu (stan na koniec października). Poniżej krótka relacja z pościgów tego sezonu 


Pościgi: 12 maja – Od kilku dni prognozy zakładały, że tego dnia może dojść do rozwoju bardzo ciekawych burz (głównie na południu województwa). Razem z Michałem Kurzakiem i Karolem Sidorem po godzinie 13-stej wyruszyliśmy na południe. W tym samym czasie w okolicach Wisły doszło do rozwoju komórki burzowej, która w dość szybkim tempie przemieszczała się na wschód:

Postanowiliśmy, że pojedziemy w okolice Suchej Beskidzkiej, niestety w Wadowicach utknęliśmy w korkach, a burza coraz śmielej przesuwała się do województwa Małopolskiego. Na szczęście zdążyliśmy ją wyprzedzić i kierowaliśmy się na Mszanę Dolną. Po drodze ukazał nam się całkiem ładny Cumulonimbus Arcus:


Burza była tuż za nami, dlatego zaczęliśmy szukać odpowiedniego miejsca, by się zatrzymać. Udało się to w okolicach Jordanowa. Pojawił się grad, który w tym miejscu akurat był słaby, jednak ilość wyładowań była naprawdę imponująca:


Po przejściu burzy zrobiło się bardzo pogodnie, więc postanowiliśmy wracać. W Osielcu zauważyliśmy, że trawniki są białe (od gradu). Okazało się, że przez ten region przetoczyło się silne gradobicie, które sprawiło, że w pewnym momencie było biało jak w zimę:


Po udokumentowaniu całej sytuacji, skontaktowaliśmy się z Wojtkiem Pilorzem, który zebrał dane do raportu ESWD (European Severe Weather Database) wróciliśmy na Śląsk, gdzie już obyło się bez burz.


30 maja – Kolejne dalsze łowy okazały się kompletną klapą. Od kilku dni prognozy wskazywały na rozwój bardzo silnych burz, które miały się pojawić nad naszym krajem. Razem z Michałem, oraz z ekipą z Warszawy (m.in. Grzesiek Zawiślak, oraz Darek Wierzbicki) postanowiliśmy udać się do województwa Kujawsko – Pomorskiego, by „atakować” najlepsze burze. Jak się okazało potężny system burzowy, który wkroczył z Niemiec niemal całkowicie „zgasł”, natomiast zalane zostały okolice Chrzanowa, poprzez stacjonarną burzę. Niestety razem z Michałem Kurzakiem podjęliśmy złą decyzję i w złych nastrojach wróciliśmy na Śląsk. Oto co udało nam się złowić w okolicach Radziejowa:


7 lipca – Ten dzień zapamiętamy na długo. Prognozy od kilku dni wskazywały, że tego dnia będziemy mieć do czynienia z bardzo dobrymi warunkami do rozwoju groźnych burz, jednak niestety od rana niebo całkowicie było zachmurzone, co początkowo spowodowało ograniczenie konwekcji. W godzinach wczesno popołudniowych nad województwem Dolnośląskim niebo nieco się rozpogodziło. Momentalnie pojawiła się konwekcja i w trybie natychmiastowym powstały pierwsze burze, które już na początku były groźne. Razem z Michałem Kurzakiem postanowiliśmy jechać w stronę Rybnika, gdzie miał dołączyć do nas Tomek Sobik.

Silna burza superkomórkowa zbliżała się do nas, a my czekając na Tomka straciliśmy sporo czasu. Gdy Tomek do nas dołączył pojechaliśmy tuż obok miasta ujrzeliśmy niesamowitą strukturę burzową. Potężny mezocyklon, rodem z USA sprawił, że poczuliśmy się jakbyśmy byli właśnie w Ameryce. Już po przejściu burzy okazało się, że kilkanaście kilometrów wcześniej (jeszcze w województwie Opolskim zeszła trąba powietrzna, która wyrządziła sporo strat. W naszych okolicach miejscowości takie jak Piece, Gaszowice, lub Nędza ucierpiały najbardziej. W związku z tym, że nie było czasu szukać odpowiedniej „miejscówki”, po prostu zatrzymaliśmy się koło drogi, by sfotografować tę niesamowitą strukturę:


Zaraz po przejściu burzy jeszcze nie wiedzieliśmy jaka potężną miała ona siłę. Próbowaliśmy ją gonić, jednak co jakiś czas napotykaliśmy na drodze połamane gałęzie, lub drogi były całkowicie zalane.

Tak wygląda ta potężna burza na detektorze blitzortung:


Po krótkiej analizie aktualnych skanów radarowych, zdjęć satelitarnych itp, uznaliśmy, że żeby mieć jeszcze jakiekolwiek szanse na burze musimy udać się do naszych południowych sąsiadów. Początkowo nie założyliśmy jakiegoś konkretnego miejsca, po prostu jechaliśmy w stronę południową. W okolicach Ostrawy mieliśmy okazję obserwować rosnące chmury Cb:

Ostatecznie wylądowaliśmy okolicach Ołomuńca, skąd obserwowaliśmy odległe burze:


20-21 lipca – Tak daleko w tym sezonie jeszcze nie byliśmy. Prognozy na 20-stego lipca były obiecujące głównie dla zachodniej i południowo – zachodniej części kraju. Tuż po południu razem z Bartkiem Sokołowskim, oraz Michałem Kurzakiem postanowiliśmy jechać na zachód (początkowo zakładaliśmy północ województwa Dolnośląskiego, lub południe Wielkopolskiego. Po dotarciu do Krotoszyna późnym popołudniem wciąż niebo było bezchmurne i nic nie wskazywało na rozwój burz. Po godzinie 18-stej na wschodzie Niemiec zaczęły się tworzyć pierwsze burze, które około godziny 20stej objęły część województwa Zachodniopomorskiego, oraz Lubuskiego.


Analizując aktualne warunki będąc w Krotoszynie, postanowiliśmy ruszyć w okolice Poznania (około 100km). Niestety przez bardzo duże korki docieramy tam dopiero po godzinie 20-stej. Tam dołącza do nas Leszek Bartczak z ‘’Piorunująco” i razem z nami obserwuje rozwój burz.


Burze zbliżały się nieubłaganie, a my mieliśmy dwie opcje – jechać na północ województwa Wielkopolskiego w pogoni za bardzo aktywną burzę, lub czekać na rozwój burz w okolicach Poznania. Analizując skany radarowe, oraz zdjęcia satelitarne postanowiliśmy zostać i była to w stu procentach dobra decyzja. Na zachód od Poznania zaczęły się tworzyć bardzo aktywne komórki burzowe, a my udaliśmy się około 20km na północ od miasta. Stamtąd mogliśmy obserwować dość masywną chmurę szelfową, oraz wyładowania atmosferyczne:


Nawalne opady deszczu nie pozwoliły nam na fotografowanie i niestety musieliśmy się skupić na filmikach – jednak nic ciekawego nie udało się złapać. Burze zaczęły się tworzyć coraz bardziej na postanowiliśmy wrócić do Poznania. Później udaliśmy się na południowy – wschód (w okolice Kórnika), gdzie mogliśmy obserwować niesamowity spektakl burzowy:


Po niesamowitym i wyczerpującym wieczorze, po 1-szej w nocy udaliśmy się z powrotem do Poznania, by odwieźć Leszka. Razem z Michałem i Bartkiem postanowiliśmy wracać do domu przez województwo Łódzkie. Będąc jeszcze w Wielkopolsce w okolicach Konina mieliśmy okazję obserwować kolejny rozwój dość aktywnych elektrycznie burz. Była godzina 3:30 nad ranem, a my po 14-stu godzinach w terenie byliśmy już bardzo zmęczeni. Mimo tego postanowiliśmy zatrzymać się na najbliższej stacji i fotografować przechodzące przez ten region burze:


Po przejściu kolejnych burz postanowiliśmy wracać już na Śląsk. Będąc na południu województwa Łódzkiego obserwowaliśmy kolejne słabe burze. Dojeżdżając do Bierunia około godziny 9-tej 22-go lipca, obserwowałem z Bartkiem Sokołowskim kolejną burzę, o której pisałem wcześniej. Wypad okazał się bardzo udany. Na koniec jeszcze jedna pamiątkowa fotografia:


10 sierpnia – Jak się okazało, był to ostatni wypad w dalsze okolice w tym roku. Po godzinie 17-stej na wschód od Ołomuńca przemieszczała się dość aktywna elektrycznie burza. Kierowała się na północny – wschód z odchyleniem na północ, co wskazywało, że przejdzie przez zachodnie regiony naszego województwa. Razem z Dawidem Bukałą ruszyliśmy na zachód. Niestety byliśmy troszkę spóźnieni. Ulokowaliśmy się w okolicach Kuźni Nieborowskiej. Okazało się, że chmura szelfowa wyprzedziła cały układ o dobre kilkanaście kilometrów. Sama burza przyniosła bardzo porywisty wiatr, oraz masę wyładowań atmosferycznych (obserwowaliśmy głównie ‘’flesze”):


Burze nas mijały z każdej strony, więc postanowiliśmy jechać w kierunku Tychów, żeby mieć jeszcze okazję coś sfotografować. W czasie jazdy udało się złapać kilka wyładowań:


Ostatecznie nie udało się dogonić tej burzy. Po godzinie 22-giej wróciliśmy do domów, by kilka godzin później obserwować kolejną, silną burzę, która przeszła centralnie nad Bieruniem. Omawiana burza, na radarze wyglądała tak:

Sezon burzowy 2017