Page 1

82

83

Praktyczna nauka nonsensu Paweł Jasiewicz podczas niedawnych warsztatów „Projektowy Nonsens” przeprowadzonych w ramach projektu Kids Design Space we wrocławskim CRZ Krzywy Komin odwołał się do postaci najbardziej chyba nieszablonowego nauczyciela, Pana Kleksa, który uczył, jak zrobić burzę w szklance wody, rozplątywać litery, tworzyć niesamowite historie z atramentowych kleksów czy leczyć schorowane sprzęty.

Połączenie eleganckiej klasyki z przyjazną formą – tapicerowane klocki poddające się modyfikacji, lew bujak i drewniane szpulowe stoliki. Fot. Jan Lutyk

Tekst ALEKSANDRA SOLIŃSKA Zdjęcia JAN LUTYK, KRZYSZTOF PACHOLAK

Paweł Jasiewicz to postać niejednoznaczna. Znany przede

wszystkim ze swojej miłości do drewna, w którym pracuje i o którym naucza. Z zawodu i z powołania projektant i pedagog, nie od razu jednak został „panem od drewna”. Urodzony i wychowany w Świdwinie w województwie zachodniopomorskim podążył najbardziej naturalną drogą i tak jak pozostali bracia skończył Technikum Morskie. Decyzji nie żałuje, bo szkoła dała mu silne podstawy i przekonanie, że fundamentem sukcesu jest praca zbiorowa i otwartość na drugiego człowieka. – W szkole morskiej wpajano mi, że liczy się kolektyw. Cokolwiek się dzieje, musimy współdziałać dla dobra i bezpieczeństwa całej jednostki. Teraz w pracy nad projektem myślę tak samo - podkreślał w rozmowie z Dominiką Olszyną przeprowadzoną dla „Gazety Wyborczej”.

Jasiewicz do dzisiaj entuzjastycznie wspomina lata spędzone

Przez dwa lata pływał na drobnicowcu oraz na jachtach wyciecz-

za granicą, które pokazały mu, jak może wyglądać praktyczna nauka projektowania mebli. Autorytarny system edukacji oparty na monologu wykładowcy zastępuje się tam otwartym na błędy sokratesowym poszukiwaniem, a zamiast podsuwać gotowe rozwiązania, studentów zachęca się do samodzielnego myślenia i  zadawana pytań. Pomyłki są naturalnym etapem rozwoju, ich popełnianie jest wpisane w proces projektowy i stanowi najlepszy dowód na to, że ludzki umysł jest elastyczny i otwarty na nieograniczone możliwości modyfikacji. Projektant przyznaje, że jego pomysły także są wynikiem gorączkowego zapełniania kartek szkicami, notatkami i wykresami, a jako pedagog •

kowych i pewnie podróżowałby teraz po morzach i  oceanach, gdyby w trakcie studiów w szczecińskiej Wyższej Szkole Morskiej nie poczuł ochoty na zmianę. Jako dwudziestokilkulatek zaczął więc studia projektowe w Koszalinie, wiążąc swoją przyszłość ze sztuką użytkową. Wybór okazał się trafny: na trzecim roku skorzystał z programu Erasmus i wyjechał do Finlandii, szybko zaskarbiając sobie sympatię jednego z wykładowców – Brytyjczyka Andrew Shentona z Wydziału Projektowania Mebli Buckinghamshire New University, który zainspirował go do kontynuowania studiów na Wyspach.

KIKIMORA

KIKIMORA

Lew bujak - fot. Jan Lutyk


DESIGN_PROJEKTANT

84

85

Drewniane klocki w małej skali nawiązują do formy wszystkich elementów składających się na wyposażenie salonika. Fot. K. Pacholak

– oprócz działalności projektowej jest wykładowcą na Wydziale Wzornictwa Przemysłowego w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie oraz prowadzi warsztaty dla dzieci i młodzieży – stara się zaszczepić w podopiecznych przekonanie, że akt twórczy to poleganie na pokładach kreatywności – swoich, a przede wszystkim zespołu. Podczas niedawnych warsztatów „Projektowy Nonsens” przeprowadzonych w ramach projektu Kids Design Space we wrocławskim CRZ Krzywy Komin Jasiewicz odwołał się do postaci najbardziej chyba nieszablonowego nauczyciela, Pana Kleksa, który uczył, jak zrobić burzę w szklance wody, rozplątywać litery, tworzyć niesamowite historie z atramentowych kleksów czy leczyć schorowane sprzęty. Zapytacie, jaki to ma związek z projektowaniem. To proste. Wszystkie etapy projektowe od koncepcji po wdrożenie, wymagają wielu cech, a jedną z nich jest kreatywność wykorzystywana zawsze tam, gdzie pojawiają się nieprzewidywane komplikacje, wyjaśnił dzieciom artysta. I faktycznie – wynikiem dziecięcej pracy z materią były maszyny i obiekty na pierwszy rzut oka niepotrzebne i niemożliwe, a wśród nich faworytka Pawła: kaczka do zjadania cukierków.

fotel czy łóżeczko muszą być nie tylko wygodne, ale przede wszystkim wytrzymałe – by kiedy zajdzie potrzeba, zamienić się w trampolinę czy statek piracki, bezpieczne – by mały odkrywca nie rozbił sobie na nich głowy, i funkcjonalne – żeby zmieścić się w niewielkich polskich mieszkaniach. Projektant potwierdza, że dzieci nie tylko inspirują go do poszukiwań rozwiązań nieoczywistych, ale także zmuszają do weryfikacji swoich pomysłów. Jako ojciec nauczył się dostrzegać zagrożenia tam, gdzie dotąd ich nie widział: – Rejestruję, że róg stołu jest na wysokości dziecięcej główki, szklanka stoi za blisko krawędzi stołu albo coś ostrego leży na podłodze. Moja córka sprawiła, że staram się, by rzeczy, które tworzę, były bezpieczne – przekonywał w wywiadzie dla czasopisma „Dom i Wnętrze”. To uwrażliwienie na potrzeby małych użytkowników przestrzeni widać w  jednym z  najświeższych projektów dla dzieci zrealizowanym w przestrzeniach Pałacu Prezydenckiego przy Alejach Ujazdowskich, gdzie pod koniec 2014 roku powstał salonik dla maluchów projektu Aleksandry Senderskiej-Zając. Celem przyświecającym projektowi było stworzenie przestrzeni dla dzieci pracowników i interesantów Pałacu, w której najmłodsi mogą spędzić kreatywnie i bezpiecznie czas. Zabawki i wyposażenie tej nietypowej świetlicy z założenia miały pochodzić od polskich twórców – w projekcie wykorzystano produkty Mai Gaszyniec, Tomka Rygalika, Oskara Pereka i Meble Noti. Z Pracowni Jasiewicz wyszła natomiast kolekcja mebli i zabawek. •

Dzieci to świetni obserwatorzy i komentatorzy otaczającego

świata – wyostrzonymi zmysłami eksplorują rzeczywistość, zaskakując dorosłych nieoczywistymi pytaniami i proponując rozwiązania, na które oni nigdy by się nie zdobyli. Paweł zauważa także, że najmłodsi to najbardziej wymagający odbiorcy sztuki użytkowej; bezkompromisowo podchodzą do sprzętów, z  których korzystają – ulubiony

KIKIMORA

Dzieci nie tylko inspirują do poszukiwania rozwiązań nieoczywistych, ale także zmuszają projektanta do weryfikacji jego pomysłów.

Szpulka - fot. Jan Lutyk KIKIMORA


DESIGN_PROJEKTANT

86

PTAKI DZIOBAKI

KIKIMORA

87

Wytnij narysowany kształt, a następnie wzdłuż czerwonej linii stwórz ptaka dziobaka

KIKIMORA


DESIGN_PROJEKTANT

88

89

Na miękkich poduchach można skakać lub w jednej chwili zamienić je w dom, fortecę obronną czy namiot.

Praca nad salonikiem okazała się wyzwaniem. Jak pogodzić od-

pszczół. Środkiem zaradczym jest budowanie sztucznych siedlisk dla owadów. Praca nad zleceniem okazała się przede wszystkim projektem badawczym – trzeba było nie tylko odpowiedzieć na potrzebę konsumencką, ale zapoznać się z nowym, nieznanym wcześniej zagadnieniem. Jasiewicz dogłębnie zbadał temat, poszerzając swoją wiedzę o dzikich zapylaczach, spotykając się z entomologami i analizując istniejące hotele dla owadów. Efektem poszukiwań był projekt całkiem nowego hotelu przeznaczonego dla pszczoły murarki, pszczół porobnic i innych owadów.

mienne potrzeby państwowych oficjeli i pełnych energii dzieciaków, nie wprowadzając w przestrzeń niepotrzebnego chaosu estetycznego? Jasiewicz wybrnął z  pozornie niemożliwego do wykonania zadania z  klasą – zestaw bujaków, stolików, stołków i  klocków utrzymany jest w stosownych do powagi miejsca kolorach – dominują urzędowy granat, królewska purpura i złoto, przełamane szlachetną barwą surowego drewna. Z wrodzonym poczuciem humoru Jasiewicz zastąpił tradycyjne koniki drewnianymi lwami-bujakami, których forma nawiązuje do rzeźb przed elewacją frontową pałacu. Pomimo oczywistych odniesień do stylu rezydencjalnego, kolekcja nie przytłacza. Na miękkich poduchach wciąż można skakać, turlać się lub marzyć, a ich modułowy, mobilny charakter zachęca do kreatywnych przeobrażeń – w jednej chwili mogą zamienić się w dom, fortecę obronną albo namiot. Z ruchomych szpulowych stołków i stolików można natomiast skonstruować złożone obiekty architektoniczne albo wygodnie rozsiąść się z pudełkiem kredek i oddać się twórczym fantazjom. Paweł nie zapomniał też o bezpieczeństwie – stoliki i stołki mają zaokrąglone brzegi, a poduchy amortyzują każdy upadek.

Skrupulatne zgłębianie przyrodniczych ciekawostek to dla

Pawła codzienność. I chociaż wśród kolegów z branży znany jest jako drewnofil z zacięciem podróżujący po Polsce i reszcie świata (m.in. po Japonii, Turcji, Australii czy Anglii) w  poszukiwaniu inspiracji oraz nowych technik pracy z drewnem, artysta przyznaje, że ulubiona materia wciąż potrafi go zaskoczyć. Za przykład lubi przytaczać anegdotkę o swoim zwariowanym koledze dr. hab. Marcinie Zbieciu, który podczas obróbki afrykańskiego drewna Mansonii podniósł dużą drzazgę i włożył ją do ust. Po pewnym czasie się zorientował, że drętwieje mu twarz. Okazało się, że uaktywniły się zawarte w drewnie toksyny!

Wyposażenie saloniku dziecięcego w Pałacu Prezydenckim

Pytany o przyszłość Jasiewicz nie chce zamykać przed sobą

to nie pierwsze wyzwanie, z którego udało się artyście zwycięsko wybrnąć. Okazuje się, że Paweł zna potrzeby nie tylko dzieci, ale nawet naszych braci mniejszych! Jednym z  bardziej oryginalnych zleceń, którego się podjął, był projekt Hotelu dla Dzikich Zapylaczy, z którym zwróciła się do artysty organizacja Greenpeace. Zmiany cywilizacyjne, w tym stosowane na coraz szerszą skalę chemiczne pestycydy i substancje pasożytobójcze znacząco wpływają na wymieranie populacji dzikich

żadnych drzwi. Kocha swoją pracę i w tej chwili nie wyobraża sobie innego sposobu na życie. Zdaje sobie jednak sprawę, że stale się rozwija, szuka swojego miejsca, dobiera przyjaciół i współpracowników, uczy się i podejmuje wyzwania. Nauczony doświadczeniem pierwszych wyborów życiowych wie, że nigdy nie można być niczego pewnym. Bo nawet marynarz może się okazać znawcą pszczół!

Paweł Jasiewicz Rocznik 1977. Ukończył projektowanie i technologię mebli na Buckinghamshire New University w High Wycombe oraz wzornictwo przemysłowe w Instytucie Wzornictwa Politechniki w Koszalinie. Zaraz po studiach (2009-2011) współtworzył studio projektowe Kompott, a następnie założył wraz z żoną Agnieszką Pracownię Jasiewicz na warszawskim Powiślu. Realizuje projekty z zakresu mebli, zabawek i badań projektowo-funkcjonalnych, B+R i instalacji. Pracuje głównie w drewnie, którego właściwości i zastosowanie w przemyśle zgłębia od lat. Na swoim koncie ma współpracę ze Studio Rygalik, IKEA czy Touch Ideas, z którym w 2011 roku zdobył prestiżową nagrodę Red Dot Design Award za projekt opakowania piwa Łomża Niepasteryzowana. Obecnie, oprócz rozwijania swojego studia projektowego, prowadzi także eksperymentalną pracownię drewna na Wydziale Wzornictwa warszawskiej ASP.

klocki drewniane - fot. Krzysztof Pacholak

KIKIMORA

klocki tapicerowane - fot. Krzysztof Pacholak

KIKIMORA

Jasiewicz ostateczny  
Jasiewicz ostateczny  
Advertisement