Page 1

15 czerwca 2012 | www.gazetawroclawska.pl | Polska Gazeta Wrocławska

PRAWIE ANI SŁOWA O EURO MAGAZYN

12 czerwca. Przerwa w próbie „Balu maskowego”– superprodukcji Opery Wrocławskiej na Stadionie Olimpijskim. Pierwsza połowa meczu Polska – Rosja.Verdi pewnie by wybaczył statystom i baletowi to kibicowanie

W miastach echem odbija się dźwięk wuwuzeli, a sklepy pełne są biało-czerwonych pamiątek. Euro zdaje się wszechobecne i nieodłączne. Czas oddać głos tym, którzy nie cieszą się tym widokiem – pisze Marta Bigda

Wszędobylskie Euro 2012 szędzie dookoła fruwają kolorowe flagi, kibice opanowali ulice, przekrzykując się w wielu językach. EuroszaleństwodotknęłoWrocław. Idąc ulicą ma się wrażenie, że ten karnawał nigdy nie zasypia, jedynie zmienia warty. Przywejściudobanków,sklepów czy nawet publicznych toalet witają nas polskie flagi albo skrzydła husarii. Z lodówek zachęcająco mrugają kiełbaski kibica.Wradiu,telewizjiigazetach huczy od stadionowego gwaru. Czy jednak wszyscy chcą dać się ponieśćtejpiłkarskiejeuforii? – Mam dość Euro z różnych powodów,aleprzedewszystkim dlatego, że mój chłopak najwyraźniejuznał,żejestemniegodna męskiego piwka przy meczu – żali się studentka wrocławskiegoUniwersytetuPrzyrodniczego.–Aunikaniepiłkarskiego szaleństwa nijak mi nie wychodzi. Przecież dzień w dzień jeżdżęautobusamizwesołąferajną grającąnawuwuzelach. Właśnie,wuwuzele.Pomagają wyrazić piłkarskie emocje, ale

W

mogą też sprowokować, nawet tychnacodzień,bardzospokojnych... – Aż mi wstyd za to, co zrobiłem.Chociażnienawidzęwszystkiego,cozwiązanezpiłkąnożną, boprzecieżprzemocynieuznaję –zwierzasięmłodymieszkaniec Brzegu nieopodal Wrocławia. –Wczorajwnocyjakichśdwóch kibiców trąbiło ile sił w płucach pod moim oknem. A na rano idę przecieżdoroboty.Niezdzierżyłem, wyrwałem im z rąk wuwuzeleipołamałemnaichgłowach, apotemwnogi–opowiadachłopak. Dźwięk trąbek dla zmęczonychuszubyłkroplą,któraprzelałaczarę.Okazujesięjednak,że nie tylko w realnym świecie niekibice muszą zmagać się zprzeciwnościamilosu. – Na studenckim forum, do którego pisuję, wszystkie postyprzesiąkniętesąpiłką.Jakpoprosiłam użytkowników, żeby założylioddzielnągrupędyskusyjną, wyśmiali mnie i poradzili polubićEuro–denerwujesięKatarzyna Odrobina, studentka wrocławskiego Wydziału Nauk Społecznych. Nie tylko jednak ulice i internet cierpią na eurogorączkę.

Budżetowi też podnosi się temperatura. –Eurotoprzepuszczaniepieniędzy podatników w błoto. Zamykanie przedszkoli, muzeów, podwyższaniepodatkówicenbiletów MPK w ramach budowy stadionuiorganizacjicałegotego burdelu – ostro wylicza KatarzynaOdrobina. Aniektórymdoszczęściawystarczyłaby tylko wolna droga do biblioteki i otwarta uczelnia. – Właściwie wszystko zostało podporządkowanepiłce.Osoby, które się nią nie interesują, są wdyskryminowanejmniejszości –wzdychaNatalia,studentkapolonistyki.–Wponiedziałekmusiałamsięprzepchaćprzeztłum kibicówdobiblioteki,byłambliska zamordowania pierwszego napotkanego człowieka w szalikualbozflagą. Z powodu Euro 2012 rok akademicki na największej uczelni DolnegoŚląska–Uniwersytecie Wrocławskim – został skrócony oponadmiesiąc,kosztemferiizimowychisztucznego„ściskania” zajęć. Jednak materiał do nauki został ten sam, chociaż formalnie wydaje się, że sztuka z wcześniejszym skończeniem rokuakademickiegosięudała.

–Wzeszłymtygodniugruchnęła wiadomość, że budynek mojego instytutu będzie zamknięty w dni meczów we Wrocławiu.Naszczęściesiętoniepotwierdziło, ale stres był – dodaje Natalia. Wbrew pozorom istnieją jednak sposoby, by przetrwać Euro beznadszarpniętychnerwów.

„Byłam bliska mordowania ludzi we flagach albo z szalikami” – Nie traktuję tego chaosu aż tak bardzo serio – wzrusza ramionami Aneta Swatek, wrocławska nauczycielka. – Ostatnio wracałam z pracy przez Rynek z rosyjską flagą na twarzy, chcąc sprawdzić, jak daleko dojdę – śmieje się kobieta. – Poza tym nie mam telewizora, to pomaga. A idąc przez tłum kibiców, mam wrażenie, jakbym szła wśród owadów o takich samych kolo-

rach – i ta myśl, że może też jestemowadem... Wydaje się, że jednak najlepszym pomysłem na wyciszenie jest wyjście ze strefy kibica i wyjazd–naprzykładwTatry. – Właściwie, gdyby nie telefony komórkowe, zapomniałybyśmy nawet, że dzieje się jakieś Euro – śmieje się Beata Nawrotkiewicz,wrocławianka,którarazem z kilkoma koleżankami opuściła stolicę Dolnego Śląska na rzecz wspinaczki na Kasprowy Wierch. – Pogoda może i nie rozpieszcza, ale mamy spokój od piłki. We Wrocławiu jest pełnoludzi,tłumnawołującywe wszystkich językach i zagrodzonyRynek.Niewiem,comato wspólnego z promocją miasta i cieszę się, że mogę odetchnąć nagórskimszlaku. Dokładniewtymsamymczasie,kiedyoneoddychajątatrzańskim powietrzem, ich mężowie mają nieograniczony marudzeniem czas na piłkarskie uniesienia.Alejaksięokazuje,niewszyscy mężczyźni mają do tych eurouniesieńsłabość. – Czytam tylko pisma branżowe. Wiadomości oglądam na stronach zagranicznych. Nawet wyrzuciłem telewizor – wymie-

nia wrocławski biznesmen. – JestemwstanieżyćobokEuro.Ato, że w mieście są jego wszechobecneznaki–nieszkodzi.Wsiadam na motocykl i nie muszę zwracać na nie uwagi. Korki siłą rzeczy też mnie nie obchodzą –dodaje. Alewbrewprzekonaniuwielu kibiców,żepiłka–możedlatego, żerodzajużeńskiego–lubitylko prawdziwych mężczyzn, nie wszystkiekobietyodniejstronią. –NiepodporządkowujęswojegorozkładudniaEuro.Aleśledzę mecze – przyznaje Monika Słowik, dyrektor Wrocławskiego Toru Wyścigów Konnych. – W każdym meczu typuję swojegofaworytaijeśliprzegra,przeżywam jego porażkę. Mimo to Euro nie jest w stanie mną zawładnąć–tegopotrafiądokonać tylkowyścigikonne–podsumowujepaniMonika. Polskiej drużynie kibicuje też szefowa Opery Wrocławskiej EwaMichnik,awewtorekwczasie próby „Balu maskowego” na Stadionie Olimpijskim przerwa wcalenieoznaczaławytchnienia – tłum na scenie oglądał mecz Polska – Rosja. Na wielkim telebimie. MartaBigda,wsp.KAK

FOT.MACIEJCZYKINOWSKI

20

Wszędobylskie Euro 2012  

Czyli dlaczego nie wszyscy kochają tę imprezę.

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you