Page 45

Nie ma on prawa głosu, jednak może odmówić podpisania protokołu z rozprawy. Wtedy taka sprawa rozpatrywana jest jeszcze raz. Co podobno jest jakimś gównem. – Nienawidzimy ludzi chodzących po suficie, bo jeśli uda im się zwiać od nas, to potem już nigdy do nas nie trafiają, gdyż dobrze wiedzą jakich rzeczy nie robić, by nie zostać potępionymi. – Dobrze, mój kochany, ale nadal nie wytłumaczyłeś mi, dlaczego nie było cię przez cały miesiąc – powiedziałam, nie dając się zbyć. – Mieliśmy trudną sprawę, – tłumaczył się – chodziło o rzekomą autentyczność relikwii św. Rozalii z Palermo. Ktoś przyszedł z jej miednicą, a my mieliśmy już w archiwum jej miednicę. – No i? – No i ten pierdolony Rozjemca uznał, że ona miała dwie. – Jak to? – byłam zaszokowana. – Tak to. Podobno miała siostrę bliźniaczkę, o tym samym imieniu, z którą się często zamieniała miejscami i obie w jednej osobie zostały kanonizowane.

B

Nigdybądź

yło późno, leżeliśmy w łóżku. Czytałem powieść o Pani Drzwi. Ona oglądała rysunki, ale już zasypiała, miała drgawki przedsenne. – Kochasz mnie? – nagle zapytała, całkowicie rozbudzona. – Mhm – mruknąłem i czytałem dalej. Sądziłem, że na tym się skończy, że uspokojona odwróci się do ściany i zaśnie, a ja będę mógł spokojnie doczytać książkę. – Ale ja pytam, czy kochasz mnie tak naprawdę. Odpowiedz, proszę. Tylko bądź szczery. – No, przecież mówię, że tak – odpowiedziałem, wciąż śledząc przygody Pani Drzwi w londyńskim metrze. – Skoro mówisz, że mnie kochasz – drążyła temat – to daj mi dowód swojej miłości. – Znowu? Jaki tym razem? – zapytałem, zamykając książkę. – Zresztą, nie pamiętasz, co się ostatnio stało, jak ci dałem dowód swej dozgonnej i wiecznej miłości? Mam ci przypomnieć? Chcesz tego? – Ale to było tak dawno temu, prawie dwa miesiące temu, już prawie nie pamiętam. Mam taką słabą pamięć – odpowiedziała. – To ci przypomnę. Wysłałaś mnie do łazienki, bym udowodnił, że jestem prawdziwym mężczyzną, godnym ciebie, który potrafi cię chronić i bronić. Zabiłem tego dużego Pana Pająka Krzyżaka, który rozpiął sieć na wannie. A potem deszcz padał przez 40 dni i nocy. Warta wylała. Woźną, Wrocławską i Wodną płynęły rzeki. Na środku rynku utworzyło się jezioro. – Tak, coś sobie przypominam – powiedziała, przybierając niewinny wyraz twarzy. – Teraz będzie inaczej, zobaczysz, obiecuję. Potrzebuję ostatniego potwierdzenia twojego uczucia. Potem już o nic cię nie poproszę. Zgódź się, proszę. Zresztą nie masz innego wyjścia, skoro mnie kochasz. – Dobrze, zgadzam się – powiedziałem zrezygnowanym tonem. Ona zaklaskała w dłonie, jak mała dziewczynka, która właśnie dostała wymarzony prezent od ukochanego tatusia na piąte urodziny. Wyglądała przecudnie, tak niewinnie. – Skoro mnie kochasz, to musisz jutro rano wstać o godzinie 8

/45/

Profile for Marta Bystron

1 zine - 1 detail  

1 zine #3 - One detail that at the decisive moment changed everything / 1 zine #3 - Jeden szczegół, który w decydującym momencie zmienił wsz...

1 zine - 1 detail  

1 zine #3 - One detail that at the decisive moment changed everything / 1 zine #3 - Jeden szczegół, który w decydującym momencie zmienił wsz...

Advertisement