Issuu on Google+

Tuluza, drugi grudnia 2016 r.

Drogi Czytelniku, cieszę się, że mogłem podzielić się z Tobą swoją twórczością. Dziękuję za tak ciepłe przyjęcie, bardzo mile mnie zaskoczyło! Nie musisz lubić poezji, ale liczę, że czerpałeś z tomiku choć połowę przyjemności, jaką miałem przy jego pisaniu. Zaznaczam: to nie jest poezja, do jakiej przyzwyczailiśmy się w szkołach. Staram się tworzyć coś nowego, co przemówi do naszego pokolenia, operując słowem – najczystszą formą przekazu. W Zakolu mieszam elementy wiersza, rapu, opowiadania… (ponoć) to tzw. poezja synkretyczna. Jak zwał, tak zwał. Jest 5:05, a ja z ochotą zarywam kolejną noc, żeby dokończyć tomik. Wersja beta była bardziej personalna, niezobowiązująca, dla osób z bliskiego otoczenia. Oficjalne wydanie stworzyłem już pod uniwersalnego czytelnika. Ucięte 8 stron, uproszczone i uporządkowane – uzupełnione także o nowe wiersze i myśli. Ogółem, zmieniło się wiele, włożyłem w to ogrom pracy i lepszego Zakola w tej chwili nie napiszę. A wszystkie historie i detale w nim zawarte są prawdziwe. Miłego czytania! Tłumaczenie na francuski jest na etapie załatwiania. Polską wersję rozsyłam na konkursy, do magazynów i pisarzy. Możliwe, że coś z tego będzie. Na razie proszę Cię jednak o milczenie w sprawie Zakola. Moje wiersze potrzebują jeszcze czasu na odpoczynek, dojrzenie w cieniu. Wyślij to swojej miłości, bratu, babci – ale nie rozpowszechniaj dalej. Zamierzam pisać oraz pisać, a kiedy będę gotowy – za miesiąc, za rok czy za 10 lat – nie wiem. Do tego czasu pobędę w swoim świecie i literacko może się już nie odezwę. Muszę uporządkować to Zbiorowisko myśli, przez Tarcia dochodząc do Ambientu.

Do przeczytania, Marcin


List Pożegnalny