Issuu on Google+


OD REDAKCJI Od Redakcji

Redakcja redakcja@manko.pl

Tytułem wstępu Pewnie nie raz zastanawialiście się, jak wygląda pisanie wstępniaka. Mały, comiesięczny rytuał. Kiedy delikwent (czyt.: p.o. redaktora naczelnego) zasiądzie już przed komputerem, nie pozostaje nic innego, jak omówienie aktualnego stanu pogody (w obecnych okolicznościach temat dość niewdzięczny), by następnie w wyrafinowany – czy może raczej podstępny – sposób zaanonsować temat numeru. Tenże z kolei sugerowany jest już przez okładkę, za sprawą której domyślacie się zapewne, że staliście się szczęśliwymi posiadaczami ostatniego przed wakacjami numeru „Manko”. Jeśli podstęp się uda, należy koniecznie wykorzystać okazję i nawiązać do najistotniejszych tytułów, a wśród nich niewątpliwie znajdują się w tym miesiącu – obok tych związanych z letnią labą (które znajdziecie w dziale „Studenckie życie”) – także teksty o tematyce bieżącej (jak rankingi szkół wyższych czy głosowanie w sprawie zabudowy Zakrzówka). Nie wolno pominąć także stałych rubryk, a w nich… sprawdźcie sami. Kiedy natomiast delikwent zaczyna się rozkręcać, włącza się wewnętrzny alarm, napominający, że wstępniaki mają być krótkie i treściwe. W ten sposób opowieść dobiega końca i nie pozostaje nic innego, jak życzyć przyjemnej lektury (jak to się zwykle we wstępniakach praktykuje), a także właściwych pytań (i odpowiedzi) na zbliżających się egzaminach oraz niezapomnianych wakacji. Trzymiesięcznych.

Aśka Gaudyn

p.o. redaktora naczelnego

P.o. redaktora naczelnego Aśka Gaudyn Zespół Tomek Biegański Kinga Bimkiewicz Magda Chrząstek Monika Dobranowska Sandra Dudowska Łukasz Maźnica Agata Papierzyńska Karolina Pyrzyk Ula Rafa Justyna Rut Monika Skowron Agnieszka Stec PR pr@manko.pl Karolina Kasperska Kamila Nowak

Marketing marketing@manko.pl Marcin Nawrocki Projekt okładki Anna Olejczuk Skład Aśka Gaudyn Projekt szaty graficznej Aśka Gaudyn Agnieszka Stec Korekta Izabela Rutkowska Druk Drukarnia INFOMAX www.dobredrukowanie.pl Wydawca Stowarzyszenie Manko Nakład 10 000

Redakcja nie odpowiada za treść zamieszczanych reklam. Zastrzegamy sobie prawo do skracania i adiustacji tekstów oraz zmiany ich tytułów. Opinie zawarte w artykułach wyrażają poglądy autorów i nie muszą być zgodne ze stanowiskiem Redakcji. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Kalendarium ■■ 1–25 maja trwać będzie konkurs Profi-Lingua dla studentów „Co można zrobić z  językiem?”. Do wygrania atrakcyjne nagrody. Więcej info oraz formularz zgłoszeniowy: m konkurs.profi-lingua.pl. ■■ 25 maja w  Rotundzie (DKF Rotunda) o godz.16.00 odbędzie się wykład ilustrowany dr Bogusława Zmudzińskiego „Mój Weir” oraz o  godz. 20.00 pokaz filmu Petera Weira „Piknik pod wiszącą skałą”. ■■ 27 maja w Rotundzie odbędzie się wieczór z  językami w  tle. Dobra zabawa i atrakcyjne konkursy gwarantowane. Wstęp wolny. ■■ 29 maja drużyny studentów krakowskich uczelni rywalizować będą w  Regatach o  Puchar Rektora UEK. ■■ 29 maja o godz. 06:00 rozpocznie się „Na Rynek Marsz” na krakowskich Błoniach. Inicjatorem przedsięwzięcia jest Robert Korzeniowski. Marsz trwający 12  h i  mający na celu wspólne pokonanie przez uczestników dystan-

su 40 000 km, będzie gestem solidarności z  poszkodowanymi podczas trzęsienia ziemi na Haiti. Wolontariusze wyposażeni w  puszki UNICEF będą zbierać pieniądze na ten właśnie cel. ■■ 31 maja w  Rotundzie o godz. 18, w ramach DKF Rotunda Mafia w  kinie: projekcja filmu „Wrogowie publiczni” ■■ 31 maja w  Żaczku odbędzie się koncert ET Tumasona, bluesmana z  Islandii, oraz Petera J. Bircha, polskiego songwritera. Więcej informacji: m www.borowkamusic.pl

■■ 10 czerwca na UEK-u  Salony Perspektyw STUDIA PO DYPLOMIE, prezentujące ofertę studiów podyplomowych, doktoranckich i  programów MBA. Więcej informacji: m www.studiapodyplomie.pl

■■ 28–30 maja na krakowskich Błoniach odbędzie się VIII Festiwal Recyklingu. Przewidziana jest zbiórka materiałów do recyklingu, pokaz mody ekologicznej oraz koncerty m.in. Urszuli i Natalii Kukulskiej.

■■ 10 czerwca na krakowskich Błoniach odbędzie się VII  Kwietny Bieg. Więcej informacji na: m www.kwietnybieg.pl

■■ 20 czerwca wybory prezydenckie.

■■ 11 czerwca na UEK-u (Pawilon Sportowy, sala 9) w godz. od 10 do 13.30 odbędzie się wykład otwarty amerykańskiego noblisty prof. Edwarda C. Prescotta. Więcej informacji: m www.ewget.uek.krakow.pl

■■ 26 czerwca na bulwarach wiślanych odbędą się Wianki 2010. Zagrają m.in.: formacja Kosheen, Brainstorm, Maleńczuk z  projektem Psychodancing, Biff i  PIN. Więcej informacji: m www.wianki.eu

■■ 5–6 czerwca obędzie się w  Krakowie X Jubileuszowa Wielka Parada Smoków. Więcej informacji: m www.paradasmokow.pl m www.groteska.pl/parada

■■ 13 czerwca w  ramach Jubileuszu 85-lecia UEK odbędzie się Połmaraton Jurajski o Puchar Rektora UEK.

■■ 26–27 czerwca na terenie Muzeum Lotnictwa Polskiego na Czyżynach odbędzie się VII Małopolski Piknik Lotniczy. Dla fanów air show przewidziano wiele atrakcji.

■■ 8 czerwca w  godz. od 11 do 15 odbędzie się konferencja pt. „Mieszkanie dla studenta i  absolwenta”. Miejsce: sala nr 7, Pawilon Sportowo-Dydaktyczny UEK. Wstęp wolny.

■■ 18 czerwca odbędzie się Krakowska Noc Teatrów. Przewidziane są prezentacje najciekawszych przedstawień sezonu, teatrów tańca i spektakli ulicznych, jak również warsztaty teatralne i spotkania z aktorami.

■■ 10 lipca w Klubie Studnckim Żaczek odbędzie się „The Beatles Day”. Przewidziane są koncerty dla fanów grupy z Liverpool’u, a także zbiórka pieniędzy na cele charytatywne.

www.manko.pl  1


W NUMERZE wieści z akademickiego świata 3 4 5 5 5 6 6 6 9 9 9 10 10 10 10 11 11 11 12 12 12 12

Krakowskie uczelnie w rankingach Kontrowersje wokół rankingów Statuetka Najlepszej Okładki Roku dla „Manko”! Kalendarium ESN UEK Architektura jest trendy! Zagubiony Kopciuszek Inżynier w spódnicy Moda na odpowiedzialną modę „Za kulisami dyplomacji” Poznaj swoje możliwości Festiwal recyklingu „Media w Polsce – czyli kto tu kim manipuluje” Pierwsi w Polsce inżynierowie biomedyczni Kraków wygrał walkę o Narodowe Centrum Nauki Konkurs Młodych Badaczy już po raz czwarty Po pieniądze do ministerstwa Jesienne spotkanie International Newsmedia Marketing Association w Krakowie XXXI Sympozjum GAP Początki oceny krakowskich profesorów Politechnika Krakowska strategicznym partnerem edukacyjnym Autodesk „Ujotówka” Najmilszą 2010 ,,Ósemka” pomaga Afryce

„Wprost”, „Przekrój”, „Rzeczpospolita”, „Newsweek” i „Perspektywy” – wszystkie wymienione czasopisma prowadziły rankingi najlepszych polskich uczelni. Nie wszystkie z nich zyskały jednak powszechną akceptację…

strona 4 Studenci pracują za marne grosze – czy aby na pewno? Wielu z nas nie chce lub nie ma możliwości przeżycia na garnuszku u rodziców aż do ukończenia studiów. Czego chwytają się studenci i czy rzeczywiście wyciągają na tym tylko marne grosze?

strona 15

kariera 15 17 17 17

Kontrowersje wokół rankingów

Studenci pracują za marne grosze – czy aby na pewno? Innowacyjni START-ują z biznesem Henkel Innovation Challenge Prawybory na UEK

kątem oka 18 Filet miesięczny czyli PORCJA BEZczelnOŚCI

okiem socjologa 19 Myślenie utopijne 19 Media zło-twórcze

Chłopiec czy dziewczynka?

Wybór jest prosty: trójkąt albo kółko. Spódnica albo spodnie. Czy innej drogi nie ma? Czy granica między błękitem a różem nie ulega dziś rozmyciu?

strona 25

dział obywatelski 20 Zakrzówek przegrał, my przegraliśmy 20 Piękny Kraków nie potrzebuje „ozdobników”

Wolontariat bez granic

zdrowie 21 21 22 22 22

Będzie zakaz palenia w lokalach Mama ma wybór Antytytoniowa rewolucja 500 litrów krwi! (KRakowski KRwiecień KRwiodawstwa) Padł rekord na Wampiriadzie!

studenckie życie 25 26 28 31 32 33 33 34 34 34

Chłopiec czy dziewczynka? Wolontariat bez granic Na ciele malowane… Gdzie posiedzieć / potańczyć / dobrze zjeść Z muzyką jest jak z chodzeniem do kościoła Idzie zmiana warty Dramatyczna sytuacja kultury Zabawa z kartą VIP Student Subiektywna encyklopedia Ziemkiewicza Co przeczytać / co zobaczyć

Z muzyką jest jak z chodzeniem do kościoła

sport 35 35 36 36

Awans po horrorze! AZS Skawa UEK w I lidze siatkówki kobiet! Półmaraton jurajski XXXIV Bieg Kościuszkowski Historyczny Bieg UEK za nami!

Adres redakcji

ul. Sienkiewicza 4 30­–033 Kraków

Wolontariat Europejski to akcja, dzięki której młodzi ludzie, nie ponosząc niemal żadnych kosztów, mogą uczestniczyć w różnych formach wolontariatu, zarówno na terenie Europy, jak i poza jej granicami. strona 26

O brytyjskiej muzyce gitarowej stało się znowu głośno, a to za sprawą Karla Culley’a. Ten artysta z North Yorkshire przyjechał do Polski nie po raz pierwszy. Tylko nam udało się porozmawiać m.in. o jego muzycznych inspiracjach.

strona 32

Kampanie społeczne Stowarzyszenia Manko

tel. 012 294 12 66 fax: 012 429 37 28 kontakt@manko.pl www.manko.pl

2 

manko

75  05–06 . 2010

Koordynator kampanii: Magdalena Petryniak


Z akademickiego świata

Krakowskie uczelnie w rankingach Jak co roku w okresie maturalnym nowe rankingi szkół wyższych powstają jak grzyby po deszczu. I jak co roku – co zestawienie, to inny lider. Podjęliśmy próbę przyjrzenia się kilku uznawanym za najważniejsze rankingom i wyciągnięcia wniosków, które pomogą ostatecznie wybrać uczelnię tym, którzy wciąż się wahają.

redakcja Wprost – UEK najlepszy! Dużym zaskoczeniem jest zwycięstwo UEK w  ogólnopolskim rankingu Tygodnika „Wprost”, opublikowanym 10 maja br. Oceniane były trzy kategorie: jakość kształcenia (do 40 punktów), osiągnięcia naukowe i badawcze (do 30 pkt.) oraz wypełnianie „trzeciej misji”, czyli kształcenie profesjonalnych kadr, które będą miały wpływ na konkurencyjność polskiej nauki i gospodarki (także do 30 pkt.). W sumie do zdobycia było 100 punktów UEK z liczbą 83,28 pkt. zwyciężył w kategorii uczelni publicznych m.in. przed Politechnikami Gdańską i  Lubelską oraz AE w  Katowicach. W  tej kategorii badań nie wzięły udziału wszystkie uczelnie, a z Krakowa tylko dwie. Na 24. miejscu uplasowała się krakowska Akademia Muzyczna. W kategorii niepublicznych uczelni biznesowych zwyciężyła Akademia Leona Koźmińskiego w Warszawie. W czołówce są jednak uczelnie z naszego regionu: na trzecim miejscu ex aequo znalazły się WSZiB w Krakowie oraz WSB – NLU w Nowym Sączu. Osiemnaste miejsce zajęła MWSE w Tarnowie, a dwudzieste piąte – WSH w Krakowie. W kategorii niepublicznych uczelni niebiznesowych zwyciężył WSIiZ w  Rzeszowie. Na piątym miejscu znalazła się Krakowska Akademia. Warszawa przed Krakowem W ogólnopolskim rankingu „Rzeczpospolitej” i  „Perspektyw” Uniwersytet Jagielloński został uznany za: uczelnię o najwyższej sile naukowej, cieszącą się najwyższym prestiżem wśród kadry akademickiej oraz lidera publikacji i cytowań. Collegium Medicum UJ wygrało ranking uczelni medycznych. W kategorii wszystkich typów uczelni Uniwersytet Warszawski zdetronizował UJ, który  w tym roku zajął drugie miejsce.

W klasyfikacji generalnej na siódmej pozycji uplasowała się AGH. Trzydzieste miejsce przypadło w udziale PK, a UP JPII zajął trzydziestą ósmą lokatę. Zaraz za nim UR, a na czterdziestym pierwszym miejscu znalazł się UEK. Cztery pozycje niżej wylądował UP, a  w  dalszej kolejności AWF – sześćdziesiąte piąte miejsce, Ignatianum – osiemdziesiąte czwarte, a  na przedostatnim, osiemdziesiątym ósmym miejscu – KA. Najlepsi wśród swoich O  wiele lepiej krakowskie uczelnie wypadły w  tym rankingu w  zestawieniu poszczególnych typów uczelni. Kraków może się więc pochwalić najlepszymi uczelniami pedagogiczną i  medyczną. Swoją wysoką pozycję UP i CM UJ utrzymują do lat. Na trzecim miejscu wśród uczelni technicznych znalazł się AGH (spadek z  2. miejsca), a  na ósmym PK. W tej kategorii zwyciężyła Politechnika Warszawka przed Wrocławską. UR utrzymał czwartą lokatę wśród uczelni rolniczych (pierwsze miejsce zajęła SGGW). Natomiast awans o  jedną lokatę w  porównaniu z  rokiem poprzednim zanotował AWF, lądując na czwartym miejscu wśród uczelni wychowania fizycznego. Wyprzedziły go AWF-y z  Wrocławia, Warszawy i Poznania. Wśród uczelni ekonomicznych szóstą lokatę utrzymał natomiast UEK (pierwsze miejsce przypadło SGH). W  kategorii uczelni niepublicznych zwyciężyła Akademia Leona Koźmińskiego w  Warszawie; na siódmym miejscu – KA; a  na osiemnastym – WSZiB. Rankingi kierunkowe W rankingu „Rzeczpospolitej” i „Perspektyw” dość ciekawie wygląda też zestawienie najlepszych w  Polsce kierunków. W  kategorii kierunków ekonomicznych wygrała warszawska SGH. W  tej katego-

rii szóste miejsce zajął UEK, dziesiąte – AGH, a  trzynaste – UJ. Pierwsze miejsce w Polsce wśród kierunków technicznych i informatycznych zajęła natomiast Politechnika Warszawska przed Politechniką Wrocławską i  plasującym się na trzeciej pozycji AGH. Na dziewiątym miejscu znalazł się UJ, a na dziesiątym – PK. UJ może pochwalić się za to najlepszymi kierunkami humanistycznymi w Polsce (UW zajął drugie miejsce). Drugie miejsce natomiast zajął wśród kierunków prawa i  administracji (po pierwszym UW), zaś czwarte miejsce wśród kierunków ścisłych oraz przyrodniczych i biologicznych. Kraków dzięki CM UJ może  się też pochwalić drugim miejscem w kategorii kierunków medycznych.  Uzasadniona więc wydaje się klasyfikacja najlepszych uczelni z Małopolski, sporządzona przez Gazetę Krakowską w  oparciu o  ranking „Rzeczpospolitej” i „Perspektyw”: ▶▶ UJ – drugie miejsce w  klasyfikacji wszystkich uczelni, ▶▶ CM UJ – pierwsze miejsce wśród uczelni medycznych, ▶▶ AGH – trzecie miejsce wśród uczelni technicznych, ▶▶ PK – ósme miejsce wśród uczelni technicznych, ▶▶ UP JPII – trzynaste miejsce wśród uniwersytetów, ▶▶ UR – czwarte miejsce wśród uczelni rolniczych, ▶▶ UEK – szóste miejsce wśród uczelni ekonomicznych, ▶▶ AWF – czwarte miejsce wśród AWF-ów, ▶▶ Ignatianum – osiemdziesiąte czwarte miejsce wśród wszystkich uczelnii.

Nowe spojrzenie Na zamówienie Stowarzyszenia PR i Promocji Uczelni Polskich (PRom) Gazeta Wyborcza wraz z  Instytutem MillwardBrown SMG/KRC wykonali nowy typ rankingu. Autorzy, dochodząc do wniosku, że główną niedoskonałością rankingów konkurencji jest całościowy charakter oceny uczelni –  zaproponowali nowatorskie rozwiązanie, w  ramach którego postanowili ocenić uczelnie wyższe pod kątem poszczególnych kierunków. W  badaniu uwzględniono potencjał naukowy, dostęp do źródeł naukowych, ilość obiektów uczelnianych, informatyzację, umiędzynarodowienie oraz inicjatywy badawcze. W  rankingu, który miał być pierwszym krokiem w  stronę stworzenia wiarygodnego narzędzia, oceniającego jakość kształcenia w  Polsce, wzięło udział trzydzieści polskich uczelni wyższych. Autorzy postanowili upublicznić jedynie dane, dotyczące najpopularniejszych w Polsce kierunków, takich jak Informatyka, Ekonomia, Socjologia, Administracja, Politologia, Transport i  Logistyka, Zarządzanie, Prawo, Finanse i  Rachunkowość, Psychologia oraz Kierunki Medyczne. Trudno mówić tutaj o możliwości porównania wszystkich uczelni w jednolitej skali nominalnej, do czego dotąd przywykliśmy. Czy jednak należy uznać to za wadę? Chyba niekoniecznie – w końcu taka od początku była idea twórców. Ranking zbacza z  utartych szlaków i  narzuca nowe spojrzenie.

www.manko.pl  3


z akademickiego świata

Kontrowersje wokół rankingów

„Wprost”, „Przekrój”, „Rzeczpospolita”, „Newsweek” i „Perspektywy” – wszystkie wymienione czasopisma prowadziły rankingi najlepszych polskich uczelni. Nie wszystkie z nich zyskały jednak powszechną akceptację… Sandra Dudowska O  rankingach w  ostatnim czasie mówi się wiele, głównie w  kontekście jakości. Każdego roku politycy, rektorzy uczelni, maturzyści i  studenci przyglądają się zestawieniom i  poddają dyskusji pozycje zajęte przez daną wszechnicę. Coraz częściej rankingom zarzuca się niejasność metodologii i  nierzetelność. Dotąd rektorzy polskich uczelni odrzucili ranking „Newsweeka”. Podważono również wiarygodność jednego z  ważniejszych rankingów uczelni wyższych z całego świata – tzw. Rankingu Szanghajskiego. Czarne chmury nad rankingiem Początkowo Ranking Szanghajski powstał, aby podnieść jakość uczelni wyższych w Chinach oraz pomóc absolwentom szkół średnich dokonać wyboru. Dzisiaj uważany za najbardziej prestiżowy, wyznacza pozycje 500 uczelni na świecie. Uwzględnia on m.in. kryterium liczby opublikowanych prac naukowych w  światowych czasopismach oraz liczbę posiadanych przez uczelnię noblistów. I  tu pojawiło się sporo kontrowersji. Okazuje się bowiem, że niektóre uczelnie swoje pozycje zawdzięczają jedynie obecności noblisty. Należy przy tym wspomnieć, że jest to sytuacja jednorazowa, a  współpraca z  profesorem światowej sławy – krótkotrwała. Pozycja na liście jednak pozostaje, podobnie jak kojarzenie nazwiska znanej osoby z danym

4 

manko

75  05–06 . 2010

uniwersytetem. USA, Francja czy Wielka Brytania to prawdziwe fabryki noblistów, nietrudno więc o zajęcie miejsca w czołówce. Polskie uczelnie nie dysponują jednak takimi funduszami. Miejsce w  czwartej setce zajmują tylko dwie polskie uczelnie: Uniwersytet Jagielloński i  Uniwersytet Warszawski. Waldemar Siwiński, Prezes Fundacji Edukacyjnej Perspektyw, mówi o  szansie awansu polskich uczelni do trzeciej setki, a  nadzieję pokłada w  Uniwersytecie Wrocławskim, Akademii Górniczo-Hutniczej oraz Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Przyznaje jednak, że nie nastąpi to w ciągu najbliższych kilku lat.

w  danym rankingu. Zgadzają się z  tym również władze krakowskich uczelni: – Łatwo w oparciu o źle dobrane kryteria lub błędną interpretację danych tworzyć fałszywy obraz szkolnictwa wyższego, zwłaszcza w przypadku braku jasnej deklaracji pod jakim kątem dany ranking szereguje uczelnie – mówi rzecznik UJ, Katarzyna Pilitowska. O konieczności określenia kryteriów zawężonych wokół pytań, dla kogo są prowadzone zestawienia i w jakim celu, mówił też Waldemar Siwiński. W ten sposób uniknie się często absurdalnych porównań, np. małej uczelni prywatnej z  publiczną lub tej o  profilu artystycznym z techniczną.

Pod lupą W obliczu narastających konfliktów i wielu kontrowersji w październiku 2009 r. powołano organizację IREG (International Ranking Expert Group Observatory). Powierzono jej zadanie kontroli zestawień szkół wyższych oraz podniesienie ich jakości w  skali międzynarodowej i  ogólnokrajowej. W marcu na pierwszym posiedzeniu IREG Observatory w Warszawie przyjęto zasady kontroli rankingów – tzw. Berlińskie Zasady dotyczące Rankingu Szkół Wyższych. Organizatorzy podkreślają, jak ważne jest, aby były tworzone obiektywnie, a  kryteria oceny były jednolite dla wszystkich uczelni biorących udział

Walka o pieniądze i studenta Wraz z opublikowaniem przez czasopisma rankingów pojawiły się problemy. W ten sposób zwykła ciekawostka prasowa urosła do rangi problemu międzynarodowego i podzieliła ich autorów, uczelnie oraz rektorów. Skąd tyle emocji? Jak nie wiadomo, o co chodzi, to… pozwolę sobie nie kończyć zdania, ale dodam, że chodzi o  niemałą kwotę. Wysoka nota uczelni uruchamia jednocześnie rządowe decyzje finansowe, dlatego uczelnie wyższe walczą o pozycję, studenta i pieniądze (kolejność dowolna). W  Polsce najpopularniejszy jest ranking miesięcznika „Perspektywy”. Jego autorzy kierują się kry-

teriami, które dla kandydatów na studia wydają się najważniejsze, a  więc opinią pracodawców, warunkami studiowania czy umiędzynarodowieniem. Zestawienie jest więc pewnego rodzaju wskazówką. Rzecznik AGH, Bartosz Dembiński przyznaje, że dotąd w Polsce nie zajmowano się tego typu zestawieniami. Nie informowano również maturzystów, jakie jest bieżące zapotrzebowanie rynku ani o  możliwościach płacowych po ukończeniu określonego kierunku. Dopiero stosunkowo niedawno w Polsce zaobserwowano wielki boom na rankingi, co jednocześnie tłumaczy przepychankę między uczelniami. Ambitne plany a realia Przed międzynarodowym gremium stoi zadanie uporządkowania rankingów i  stworzenia jednolitych zasad ich formułowania. Odtąd IREG będzie kontrolował, czy zestawienie jasno określa cele badania, do kogo jest kierowane i  czy uwzględnia rozbieżne misje oraz cele każdej z wszechnic. Zestawienie, które uzyska pozytywną ocenę IREG Observatory, będzie miało prawo posługiwać się logo organizacji. O  niełatwym zadaniu mówi Małgorzata Syrda-Śliwa z Politechniki Krakowskiej: – Przyjmujemy z zadowoleniem inicjatywę IREG. Wypracowanie kryteriów, które zaakceptuje całe środowisko uczelniane świata, wydaje się jednak ekstremalnie trudne, jeśli nie niemożliwe. Uczelnie nie czekają na wytyczne ministerstwa edukacji. AGH, PK, UJ czy UR cyklicznie przeprowadzają badania losów absolwentów lub ankiety wśród pracodawców. Od początku tego roku takie badania prowadzi także UEK. Mniej więcej od roku toczone są dyskusję na temat wypracowania rankingu, który wyjdzie naprzeciw zainteresowaniu i wymaganiom wszystkich uczelni wyższych, a  przede wszystkim będzie miarodajny i wiarygodny. Wierzymy, że starania IREG poprawią kondycję rankingów. Należy jednak pamiętać, że w  obliczu różnorodnego charakteru uczelni klasyfikacje nadal będą prowokowały do sporów i budziły niezadowolenie części uczelnianej społeczności. Aktualne pozycje światowych uczelni na: www.arwu.org.


Z akademickiego świata

Statuetka Najlepszej Okładki Roku dla „Manko”! 24 kwietnia podczas VI Konferencji Mediów Studenckich „Media Student” po raz pierwszy rozdano nagrody za najlepsze okładki czasopism studenckich. Z dumą informujemy, że jury w składzie: Anna Adamczyk (redaktor naczelna Magazynów „.PSD” oraz „3DFX”), Artur Pawłowski (fotograf m.in. „National Geographic Polska” i „Wprost”), Tomasz Kuczborski (absolwent warszawskiego ASP, współtwórca studia Q), redakcja magazynu „Arteon” przyznało I miejsce ex aequo dwóm okładkom Miesięcznika „Manko” (nr 71 i 74). Wyróżnione zostały również czasopisma „PDF” oraz „Magiel”. Redakcyjny sukces zawdzięczamy naszej graficzce, Ani Olejczuk! Anna „Anouk” Olejczuk – pochodzi z Ornety k. Olsztyna (który leży na Warmii, a  nie na Mazurach). Bez pośpiechu i  wrzodów ukończyła Filmoznawstwo oraz Public Relations na UJ. Od 2007 r. związana ze Stowarzyszeniem i  miesięcznikiem „Manko”. Obecnie pracuje jako freelancer (czyt. frilanser), czyli lansuje się za

Kalendarium ESN UEK

Jesteśmy już po Juwenaliach, każdy się chyba zrelaksował w  ciągu tych kilku dni, ale co dalej? Ciężko wrócić do codziennej uczelnianej rutyny, dlatego warto wiedzieć co i gdzie się dzieje. Oprócz cotygodniowych imprez Erasmus Student Network serwuje wiele ciekawych wydarzeń na najbliższe ciepłe dni. Oto majowo – czerwcowy rozkład jazdy według ESN UEK:

3-6 czerwca – wycieczka do Zakopanego. Jesteśmy bardzo dużo podróżującą sekcją, i kolejnym wypadem organizowanym przez nas jest wizyta w Zakopanem. 10-11 czerwca – Farewell Party. Rok akademicki dobiega końca i  czas niestety pożegnać naszych Erasmusów. Oprócz wyśmienitej imprezy pożegnalnej planowane są też skoki ze spadochronem, o  których informacja już niedługo na naszej stronie internetowej. owej. To tylko kilka z wydarzeń, które odbędą się w najbliższym czasie, jesteśmy jednak bardzo kreatywni i często pomysły na imprezy i atrakcje są organizowane na bieżąco. Jeśli chcesz być zawsze dobrze poinformowany/a o tym co u nas, zapraszamy na naszą stronę internetową www. uekrakow.esn.pl oraz na naszą grupę na Facebooku (Erasmus Cracow UEK 2009/2010), gdzie zawsze najświeższe informacje!

darmo. Przygodę z  grafiką zaczęła w czasach, gdy internet był luksusem, a Harry Potter 10-latkiem. Jej pierwsze dzieło to fotomontaż przybijania „piątki” z  J.R.R. Tolkienem. Jest chodzącą racjonalnością, perfekcjonizmem i  uporządkowaniem, ale jak nie chodzi, to jej mija.  Regularnie bije rekordy Europy w  porannym przestawianiu budzika. Ma słabość do wiolonczeli, cynamonu i Woody’ego Allena.

Architektura jest trendy!

Dane ze Szkoły Przedsiębiorczości UJ pokazują, że młodzi ludzie, zakładając własną firmę, stawiają coraz częściej na architekturę. Agata Papierzyńska Szkoła Przedsiębiorczości UJ służy młodym studentom i  absolwentom pomocą przy zakładaniu firmy. Prowadzi szkolenia z zakresu prawa, PR, marketingu, efektywnego zarządzania oraz oferuje pieniądze na start dla autorów najlepszych pomysłów. Dzięki temu od 2008 roku pod okiem Centrum Innowacji, Transferu Technologii i  Rozwoju Uniwersytetu, działającym przy UJ, powstało 38 nowych firm. Okazuje się, że sporą część stanowią firmy zajmujące się architekturą miejską, krajobrazu, aranżacją wnętrz

albo produkcją małych form przemysłowych. Młodzi ludzie, którzy poszli w tym kierunku, uważają, że w Polsce brakuje usług tego typu. Powstaje więc u nas pewnego rodzaju nisza, którą warto wykorzystać. Nasi początkujący przedsiębiorcy mają na celu stworzenie sieci usług, które dorównają poziomem zagranicznym normom. O  tym, czy wybierając tę branżę, postawili na dobrego konia, przyjdzie nam się przekonać w przyszłości.

www.manko.pl  5


z akademickiego świata

Zagubiony Kopciuszek

Moda na odpowiedzialną modę

Liczba kobiet naukowców i odsetek płci pięknej na najwyższych stanowiskach są bardzo niewielkie. Problem może rozwiązać wprowadzenie parytetów na polskich uczelniach. Czy aby na pewno? Monika Dobranowska Jednym z najważniejszych wskaźników, mierzących innowacyjność i rozwój gospodarki, jest liczba zarejestrowanych wynalazków. Polska niestety zajmuje końcowe miejsce w Europie, rejestrując rocznie zaledwie 150 wynalazków (średnio 4 patenty na milion osób). Polki wypadają jeszcze gorzej: – Na 7 975 ubiegłorocznych wniosków o przyznanie patentu tylko 1  168 wpłynęła od kobiet. To niecałe 15 procent – podsumowuje Adam Taukert z Urzędu Patentowego RP. Wprowadzenie parytetów pomogłoby kobietom wyrównać szan-

se na karierę i rozwój. Przyczyniłoby się do przezwyciężenia zjawiska tzw. szklanego sufitu, stanowiącego niewidzialną barierę, utrudniającą kobietom dojście do wysokich pozycji. – We władzach polskich uczelni, instytutów badawczych, Państwowej Akademii Nauk albo Rady Nauki kobiety stanowią zaledwie promil. Np. na moim Uniwersytecie Jagiellońskim wszystkich pięć osób zasiadających na najwyższych władzach to mężczyźni – mówi prof. Ewa Okoń–Horodyńska z UJ. Idea równouprawnienia może stać się jednak własną karykatu-

rą. Z takim problemem borykała się Szwecja, która kilka lat temu wprowadziła parytet płci – okazało się, że zamiast pomagać kobietom, dyskryminował je. Stworzono bowiem system, który przyznawał taką samą liczbę miejsc na studiach kobietom i mężczyznom. Kłopot pojawił się, kiedy o przyjęcie na dany kierunek ubiegała się znacznie większa liczba kobiet niż mężczyzn. Zaowocowało to licznymi procesami, ponieważ miejsca, które należały się kobietom za wyniki w nauce, zajęli mężczyźni z gorszymi wynikami.

Inżynier w spódnicy Wykładowcy, doradcy zawodowi i specjaliści ds. analiz rynkowych nie mają wątpliwości – w Polsce brakuje specjalistów! Ich oczy zwrócone są w stronę kobiet. Sandra Dudowska Trzy lata temu z  inicjatywy Fundacji Edukacyjnej Perspektyw i  Konferencji Rektorów Polskich Uczelni Technicznych stworzono projekt „Dziewczyny na politechniki!”. W  tym roku akcja została rozszerzona o  inicjatywę „Dziewczyny do ścisłych!” i  podobnie jak jej poprzedniczka promuje kierunki ścisłe oraz techniczne wśród młodych kobiet. Piękny umysł Według danych z 2009 r. kobiety stanowią tylko 30% wszystkich studentów, brakuje nas również wśród grupy pracowników naukowych ( 26%) i w najwyższych władzach wydziałowych. Akcje takie jak te mają niwelować stereotypy zawodowe i popularyzować techniczne kierunki wśród

6 

manko

75  05–06 . 2010

dziewczyn. Efekt? W  skali globalnej liczba studentek na uczelniach technicznych wzrosła o 10 tysięcy! Organizatorzy akcji oraz rektorzy polskich uczelni przekonują, że wciąż konieczna jest promocja i poprawa statystyk do 40% kobiet inżynierów. A  stawka jest wysoka: znakomite warunki płacowe, bogate oferty pracy z dziedziny nauki i gospodarki oraz zasilenie zespołu wysoko wykwalifikowanych specjalistów. Tylko dla dziewczyn 22 kwietnia zorganizowano Dni Otwarte Tylko Dla Dziewczyn, podczas których przyszłe inżynierki miały okazję przyjrzeć się warunkom uczelni biorących udział w akcji. Z tej okazji zaanga-

żowana w projekt Akademia Górniczo-Hutnicza otworzyła dla zainteresowanych Laboratorium Akustyki Technicznej, komorę bezechową i m.in. Wydział Automatyki i  Wydział Elektrotechniki. Zorganizowano rozmowy z  doktorantkami, studentkami i  profesorami uczelni, przygotowano prezentację uczelni i konkursy z nagrodami. Ważne adresy m www.dziewczynynapolitechniki.pl m www.inzynierka.pl

20 kwietnia Polska Zielona Sieć ruszyła z nową inicjatywą. Zadaniem projektu „Kupuj odpowiedzialnie ubrania” jest zwrócenie uwagi na nadużycia związane z globalnym przemysłem tekstylno-odzieżowym. Ula Rafa Problemów, zarówno społecznych, jak i  ekologicznych jest w tym sektorze usług dużo. Akcja Polskiej Zielonej Sieci jest skierowana do wszystkich – projektantów, przedsiębiorców, konsumentów. Na światowym i  polskim rynku prosperuje coraz więcej firm, które produkują tzw. odpowiedzialną modę, czyli powstającą z  poszanowaniem praw człowieka, pracownika i  z  troską o  środowisko, przeciwstawiając się potentatom odzieżowym, utrzymującym się z wyzysku ludzi pracujących w  fabrykach, najczęściej w  krajach azjatyckich. Upowszechnianie tej problematyki, popularyzacja mody ekologicznej i  pochodzącej z  recyklingu czy wskazywanie alternatyw dla dużych firm odzieżowych to podstawowe cele, jakie stawia przed sobą przedsięwzięcie Polskiej Zielonej Sieci. Pod koniec roku zostanie przygotowany dla konsumentów przewodnik oprowadzający po dobrych zakupach, a  uwieńczeniem projektu, w  2012 roku, mają być pierwsze w Polsce Targi Odpowiedzialnej Mody. Więcej informacji znajdziecie na www.ekonsument.pl/ ubrania.


© 2010 KPMG Sp. z o.o. jest polską spółką z ograniczoną odpowiedzialnością i członkiem sieci KPMG składającej się z niezależnych spółek członkowskich stowarzyszonych z KPMG International Cooperative („KPMG International“), podmiotem prawa szwajcarskiego. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Potężny pracodawca to potężne perspektywy Reklama, rozrywka, FMCG, bankowość, ubezpieczenia, finanse, transport, turystyka, motoryzacja, nieruchomości, telekomunikacja... Zastanawiasz się, którą branżę wybrać, żeby dobrze pokierować swoją karierą? Wybierz KPMG i pracuj dla nich wszystkich! KPMG to międzynarodowa sieć firm świadczących usługi z zakresu audytu, doradztwa podatkowego i doradztwa gospodarczego. Naszymi klientami są polskie przedsiębiorstwa, międzynarodowe koncerny, banki i instytucje finansowe. Obsługujemy 2 400 firm ze wszystkich sektorów gospodarki, wielu naszych klientów jest notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie.

W KPMG tworzymy przyjazne miejsce pracy i środowisko, w którym pracownicy mogą w pełni rozwijać swój potencjał. Potwierdzają to wyniki naszego badania opinii pracowników: 86% osób zatrudnionych w KPMG uważa, że na obecnym stanowisku ma możliwość rozwoju osobistego i podnoszenia swoich kwalifikacji, zaś 70% uważa KPMG za dobre miejsce na rozwój kariery zawodowej.* Przekonaj się, co mamy do zaoferowania Tobie.

www.kariera.kpmg.pl * Źródło: KPMG Global People Survey, Poland, September – October 2008 (Badanie opinii pracowników KPMG w Polsce, wrzesień – październik 2008 r.)


reklama kurierek 190x126

5/7/10

11:11 AM

Page 1

PODNIEÂ SWOJE KWALIFIKACJE ODWIEDè SALON STUDIA PO DYPLOMIE ●



prezentacje najciekawszych studiów podyplomowych, doktoranckich i programów MBA a tak˝e m.in.: ● przeglàd ofert zawodowych i sta˝owych ● warsztaty dla kandydatów do pracy ● jak i gdzie szukaç mo˝liwoÊci sfinansowania nauki

Podyplomowe MBA Doktoranckie

Studia po DYPLOMIE PERSPEKTYWY 2010

WST¢P WOLNY!

Kraków

10 czerwca 2010 r.

Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie Hala Dydaktyczno-Sportowa, ul. Rakowicka 27 Zapraszamy w godz.: 11.00–19.00 Partnerzy:

zarejestruj si´ ju˝ dziÊ na: www.studiapodyplomie.pl


z akademickiego świata

„Za kulisami dyplomacji” Interesujesz się dyplomacją, protokołem dyplomatycznym, stosunkami międzynarodowymi? A może chcesz dowiedzieć się, jak poznawana na zajęciach teoria wygląda w praktyce? Jeżeli tak – AEGEE-Kraków zorganizowało coś specjalnie dla Ciebie! Cykl spotkań pt. „Za kulisami dyplomacji”. AEGEE-Kraków AEGEE-Kraków jest jedną z  największych organizacji studenckich w  Krakowie. Jedną z  grup działających w  ramach AEGEE jest IPWG (International Politics Working Group), grupa zajmująca się szeroko pojętymi stosunkami międzynarodowymi, polityką zagraniczną, dyplomacją, komunikacją międzykulturową. Prace grupy urozmaicone są spotkaniami z ciekawymi ludźmi związanymi z tą tematyką i stąd też wziął się pomysł spotkań z  dyplomatami. Spotkań nieformalnych, przy kawie, pozwala-

jących poznać dyplomację od tej drugiej strony i  umożliwić spojrzenie na sztywne zasady protokołu dyplomatycznego z  przymrużeniem oka. Pierwsze spotkanie z cyklu „Za kulisami dyplomacji” odbyło się 28 kwietnia 2010 roku w  Pijalni Czekolady WEDEL. Gościem specjalnym był dr Zbigniew Czubiński, były konsul RP w  Hadze (funkcje sprawował także w  Belgii i  Wielkiej Brytanii). Obecnie jest adiunktem w  Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Polityki Zagranicznej na Wydziale

Partner „Manko”

Stosunków Międzynarodowych i  Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zajmuje się głównie: prawem Unii Europejskiej, prawem międzynarodowym publicznym oraz prawem dyplomatycznym i konsularnym. Celem projektu „Za kulisami dyplomacji” jest ukazanie dyplomatów „od kuchni” oraz zagłębienie się w  tematykę dyplomacji. Spotkania będą urozmaicone anegdotkami oraz osobistymi wspomnieniami byłych ambasadorów, konsulów i  konsulów honorowych. Goście takich

spotkań będą przybliżać historię i  kulturę kraju, w  którym przebywali, obecną sytuację w  państwie oraz stosunki z Polską. Poprzez ten projekt AEGEE-Kraków chce umożliwić i  ułatwić wszystkim miłośnikom owej tematyki spotkanie z  ważnymi osobistościami, personami zasłużonymi oraz mistrzami w swojej dziedzinie. Spotkania te utrzymane będą w miłej i luźnej atmosferze, oczywiście przestrzegając protokołu dyplomatycznego.

Poznaj swoje możliwości 29 maja 2010 roku w Klubie Studenckim „Żaczek” odbędą się adresowane do studentów i absolwentów wyższych uczelni Targi Informacji Europejskiej „Unia możliwości” organizowane przez Europejskie Forum Studentów AEGEE-Kraków. Targi Informacji Europejskiej „Unia możliwości” to projekt mający na celu przybliżyć studentom i  absolwentom krakowskich uczelni wiedzę dotyczącą pracy, praktyk i staży, a także informacji na temat studiowania za granicą, głównie na terenie Unii Europejskiej. Będzie to również okazja, by zapoznać się z możliwościami pozyskania wsparcia finansowego z  Funduszy Europejskich przy zakładaniu własnej działalności gospodarczej w Polsce. Wydarzenie to będzie mieć miejsce 29 maja 2010 roku w godzinach 10:00–18:00. W  programie Targów przewidziane są liczne warsztaty i wykłady, równocześnie odbywać się będzie przez cały dzień część wystawiennicza, a  także atrakcyjny konkurs z nagrodami. Tematyka „Unii możliwości” obejmuje kwestie studiowania i pracy za granicą, a także wyjazdów stypendialnych przy wykorzystaniu środków unijnych.

Ponadto przekazywane będą informacje na temat możliwości wyjazdu na praktyki i staże na obszarze Unii Europejskiej i  w  instytucjach unijnych oraz pozyskiwania dofinansowania z  Funduszy Europejskich na założenie własnego przedsiębiorstwa. Uczestnicy projektu poznają również podstawy przedsiębiorczości. Podczas Targów młodzi ludzie będą mogli uzyskać informacje od przedstawicieli różnych instytucji, w jaki sposób ubiegać się o środki z Unii Europejskiej na realizację powyższych celów, a także jak dopełnić niezbędnych formalności. Uczestnicy będą mieć również niezwykłą szansę, by indywidualnie porozmawiać i uzyskać odpowiedzi na interesujące ich kwestie od przedstawicieli firm i instytucji partnerskich, którzy będą prezentować swoją działalność na przygotowanych stoiskach konsultacyjnych.

18 – 20 czerwca 2010 r.

BŁONIA KRAKOWSKIE

www.manko.pl  9


z akademickiego świata

„Media w Polsce – czyli kto tu kim manipuluje” 11 i 12 czerwca w Krakowie w Collegium Novum odbędzie się druga konferencja o mediach organizowana przez koło socjologów Uniwersytetu Jagiellońskiego. „Media w Polsce – czyli kto tu kim manipuluje” – to tytuł tegorocznej konferencji, na której gośćmi będą m.in. prof. Tomasz Goban-Klas, prof. Wiesław Godzic, ks. Prof. Michał Drożdż oraz red. Jacek Żakowski. Jednym z pomysłodawców tego projektu jest Ilona Rokosz – studentka 5 roku socjologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Magda Chrząstek Magda Chrząstek: Skąd pomysł na rozpoczęcie cyklu wykładów dotyczących mediów i ich wpływu na ludzi? Ilona Rokosz: Pomysł padł, kiedy byłam na trzecim roku. Wraz z  Mateuszem Magierowskim postanowiliśmy połączyć dwie pasje – media i  politykę i  zorganizować konferencję, która łączyłaby oba te tematy. Oboje należeliśmy do koła naukowego socjologii na Uniwersytecie Jagiellońskim, które jednak wtedy było o  wiele mniejsze niż teraz (obecnie ma około 140 członków). Pierwsza konferencja była skromniejsza niż ta, mająca się odbyć w tym roku. Honorowy patronat objął profesor Tomasz Goban-Klas, który okazał się bardzo serdecznym człowiekiem.

MC: jakim zainteresowaniem cieszyła się pierwsza konferencja? IR: Dostaliśmy bardzo dużo zgłoszeń. Co więcej, nie było osoby, która wycofałaby się z  udziału w  konferencji. Biernych obserwatorów było nieco mniej. Jednak w tym roku konferencja cieszy się większym zainteresowaniem. Od tego roku postanowiliśmy także zorganizować warsztaty, które odbędą się w  sobotę. Będzie można na nich odbyć szkolenie z zakresu reklamy, public relation i dziennikarstwa. Również tegoroczne referaty wygłaszane przez studentów drugiego dnia wydają się interesujące. Jeden z najbardziej zaskakujących dotyczyć będzie manipulacji mebla.

Pierwsi w Polsce inżynierowie biomedyczni

MC: Wiemy już, czego uczestnicy będą mogli dowiedzieć się na konferencji, a czy mogłabyś powiedzieć naszym czytelnikom, w jaki sposób media manipulują nami każdego dnia? IR: Jednym z  najważniejszych czynników jest to, w  jaki sposób informacje są podane do opinii publicznej. Abstrakty przysłane na konferencję pokazują, że ludzie to dostrzegają – wiedzą, że się nimi manipuluje. Bardzo wyraźnie widać to szczególnie teraz – po tragedii w  Smoleńsku. To, co dzieje się obecnie w mediach, jest polem do popisu dla medioznawców. Konferencja w czerwcu oraz wnioski, do jakich na niej dojdziemy, mogą być sporym zaskoczeniem. Uczestnicy warsztatów będą mieli okazję do-

wiedzieć się więcej na temat manipulacji w reklamie, poznać tajniki copywritingu oraz social media – portale społecznościowe i ich rosnącą rolę w naszym życiu. MC: W  jaki sposób w  takim razie powinniśmy kształtować naszą wiedzę na temat bieżących wydarzeń, skoro dla większości z  nas jedynym źródłem informacji są media, które zniekształcają rzeczywisty obraz? IR: Są na to dwa cudowne sposoby. Po pierwsze – nie ograniczać się do jednego źródła informacji. Dopiero kiedy skonfrontujemy ze sobą różne programy, gazety, audycje – dostaniemy prawdziwy obraz. Bardzo ciekawym doświadczeniem jest porównanie jednego tematu w skrajnych gazetach np. „NIE”, „Newsweek”, „Gość Niedzielny” – porównać i wysnuć właściwe wnioski. Drugi sposób to znajomość technik stosowanych przez media, które można poznać, przychodząc na naszą konferencję. Kiedy człowiek wie, że dana technika istnieje, staje się bardziej czujny. Wie, że daną informację musi przefiltrować.

Konkurs Młodych Badaczy już po raz czwarty

Monika Dobranowska Ponad 80 osób odebrało 1 kwietnia w AGH dyplomy inżynierii biomedycznej. Wydarzenie było wyjątkowe, ponieważ są to pierwsi absolwenci tej dyscypliny w naszym kraju. Szczęśliwym prekursorom dyplomy wręczyli prof.  Zbigniew Kąkol oraz prof. Zbigniew Augustyniak, kierownik Międzywydziałowej Szkoły inżynierii Biomedycznej, która powstała w 2006 roku. Dziś o jedno miejsce ubiega się sześciu kandydatów!

Kraków wygrał walkę o Narodowe Centrum Nauki Sejm przyjął ustawę powołującą do życia instytucję rozdzielającą budżetowe pieniądze na badania naukowe. Na jej siedzibę posłowie wybrali Kraków. Agata Papierzyńska Narodowe Centrum Nauki (NCN) będzie pierwszą tak dużą instytucją ogólnopolską, położoną poza stolicą. W  jego skład wejdzie rada złożona z 24 naukowców. Będzie ona rozdzielać pieniądze pomiędzy projekty, które zdobędą jej uznanie w konkursach. W tym roku na badania, którymi zajmie się NCN, przeznaczone jest 500 milionów złotych.

10 

manko

75  05–06 . 2010

Organizacja Firm Badania Opinii i Rynku po raz czwarty przyzna nagrody autorom najlepszych prac magisterskich poświęconych tematyce badań opinii i rynku. Podobnie jak przed rokiem do udziału w Konkursie zaproszono studentów socjologii, psychologii, ekonomii, marketingu i zarządzania oraz matematyki, którzy obronili prace dyplomowe związane z badaniami opinii i rynku. Celem konkursu jest popularyzacja zawodu badacza w środowisku

studenckim oraz nawiązanie kontaktu z najzdolniejszymi studentami zainteresowanymi karierą badawczą. Na zwycięzców czekają nagrody:I miejsce – 5 tys. zł, II miejsce – 3 tys. zł, III miejsce – 2 tys. zł, oraz staże w renomowanych instytutach badawczych. „Myślę, że dla młodych ludzi praca w badaniach rynku i opinii to bardzo ciekawa perspektywa zawodowa. Nasza branża daje możliwość wykonywania interesującej i dobrze płatnej pracy. Znalezienie się w gronie laureatów konkursu na pewno ułatwia znalezienie atrakcyjnej posady.” – mówi Janusz Durlik, prezes OFBORu. Szczegóły dotyczące Konkursu, są dostępne na stronie internetowej: www.ofbor.pl.


z akademickiego świata

Po pieniądze do ministerstwa Trzy nowe konkursy ogłosiło w ostatnim czasie Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Startujące w nich uczelnie i jednostki naukowe będą mogły starać się o środki na studia w języku angielskim, staże zagraniczne i udział pracodawców w kształceniu. Tomek Biegański

Motywacji do wystąpienia o ministerialne wsparcie nie powinno nikomu zabraknąć. Do rozdysponowania jest bowiem, bagatela, 700 mln zł. Co oczywiste, środki nie będą przyznawane za ładne oczy. Uczestnikom przyjdzie wykazać, że ich projekty realizują najważniejsze cele danego konkursu – wzbogacają i poprawiają jakość oferty edukacyjnej bądź przybliżają kształcenie do potrzeb gospodarki. Zasady poszczególnych konkursów precyzują rodzaje przedsięwzięć, o których dofinansowanie

można się ubiegać. W grę wchodzą m.in. projekty kształcenia na odległość, otwieranie i realizacja nowych kierunków i studiów doktoranckich, czy też zajęcia wyrównawcze dla studentów z matematyki i fizyki. Ministerstwo nie ukrywa, że wysoko oceniane będą inicjatywy wprowadzania nowych studiów w języku angielskim. W zakres resortowych preferencji wchodzą także staże zagraniczne dla kadry akademickiej oraz studia interdyscyplinarne. Z środków Ministerstwa skorzystać mogą także te uczelnie, którym

Jesienne spotkanie International Newsmedia Marketing Association w Krakowie

Kongres poświęcony mediom organizowany będzie w tym roku po raz pierwszy w kraju będącym nowym członkiem Unii Europejskim. Magda Chrząstek Kraków przyjmie czołowych przedstawicieli gazet europejskich (m.in. „La Repubblica”, „The Daily News”), a  także tych spoza Starego Kontynentu (m.in. z  Indii). Prezesi wydawnictw, redaktorzy naczelni, dyrektorzy będą rozmawiali na temat nowych technologii, trendów i możliwości we współczesnych mediach. To niezwykła okazja do zaprezentowania naszego miasta od najlepszej strony. Kraków jest promowany zarówno przez marszał-

ka Małopolski, jak i przez samą organizację INMA (spot reklamowy oraz zapowiedź konferencji można zobaczyć na stronie www.inma. org). Miejmy nadzieję, że Gród Kraka sprosta stawianym mu wymaganiom i  powtórzy sukces Liverpoolu z  ubiegłego roku. Wszystkiego dowiemy się między 29 września a  1  października br., bo właśnie wtedy odbędzie się wspomniany kongres. Trzymamy kciuki!

nieobca jest współpraca z przedsiębiorcami. W jednym z konkursów wymagana jest bowiem realizacja projektu w partnerstwie z potencjalnym pracodawcą. W ten sposób premiowane mają być uczelnie, które dbają o lepsze przygotowanie swoich absolwentów do wejścia na rynek pracy. W ramach projektów przygotowanie to powinno się odbywać m.in. poprzez wsparcie akademickich biur karier, zapewnienie studentom staży i praktyk w przedsiębiorstwach oraz, co istotne, udział pracodawców w tworzeniu programów nauczania.

Konkursy ministerialne stanowią niewątpliwą szansę dla polskich szkół wyższych na podreperowanie budżetów i zwiększenie własnej konkurencyjności. W tym roku o pozyskanie środków może być jednak trudniej niż dotychczas. Po raz pierwszy bowiem prawo do ubiegania się o tego rodzaju zastrzyk finansowy zyskały placówki naukowe Polskiej Akademii Nauk oraz jednostki badawczo-rozwojowe. Źródło: www.nauka.gov.pl

XXXI Sympozjum GAP Prywatyzacja i Podhale stanowiły główne tematy mającego miejsce w dniach 14–16 maja XXXI Sympozjum Współczesna Gospodarka i Administracja Publiczna. Łukasz Maźnica Organizatorem tego odbywającego się w  Zakopanem wydarzenia była Katedra Gospodarki i  Administracji Publicznej Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Dwudniowe obrady zgromadziły w czasie paneli i  wykładów wiele osób znanych z życia publicznego. Pierwszy dzień obrad poświęcony był zagadnieniu prywatyzacji. W panelu dyskusyjnym „Prywatne czy państwowe” udział wzięli między innymi dr Stanisław Bisztyga, senator RP, dr Ludwik Sobolewski, prezes zarządu GPW czy Michał Szubski, prezes zarządu PGNiG. Przeprowadzona została także studencka debata oksfordzka, po której podsumowanie całodniowych

obrad wygłosił Minister Skarbu Państwa – Aleksander Grad. Drugi dzień upłynął pod hasłem „Podhale: dziedzictwo kulturowe i  rozwój”, a  wśród przemawiających znaleźli się między innymi burmistrz Zakopanego Janusz Majcher, muzycy Jan Karpiel-Bułecka i Krzysztof Trebunia-Tutka. Wykład mistrzowski wygłosił prof. dr hab. Władysław Stróżewski z  Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zapisy wideo z obrad, a także liczne materiały poświęcone prywatyzacji oraz Podhalu znaleźć będzie można już niebawem na stronie internetowej Katedry GAP: www.gap. uek.krakow.pl.

www.manko.pl  11


z akademickiego świata

Początki oceny krakowskich profesorów Która krakowska uczelnia rozpoczęła badania jakości kształcenia? Kto odważył się podjąć wyzwanie oceny tych, którzy przez dziesięciolecia mieli monopol na ocenianie? W lutowym numerze „Manko” (nr 8 /73) pisaliśmy, że był to UJ. Czy aby na pewno? O genezę tych działań pytamy profesora Jerzego Mikułowskiego Pomorskiego, byłego rektora Akademii Ekonomicznej w Krakowie. Łukasz Salwarowski ŁS: Kto jako pierwszy i  kiedy opracował oraz  przeprowadził takie badania w Krakowie? JMP:Zadanie to jako ówczesny rektor powierzyłem pani doktor Marii Węgrzeckiej ze Studium Psychologii i  Pedagogiki Akademii Ekonomicznej w Krakowie (obecnie UEK). Pracowała ona wraz z  zespołem i bardzo starannie opracowała kwestionariusz oraz sposób przeprowadzenia badań. Badania sondażowe przeprowadzono w  semestrze letnim 1991/1992, a następnie w semestrze letnim 1992/1993. Zachęcałem do podjęcia tego tematu ówczesnego Prorektora ds. Spraw Nauczania UJ prof. Tadeusza Marka, psychologa. Zapraszałem go do współpracy, mówiąc, że będzie to miara rzetelności krakowskich uczelni. Odmówił, twierdząc, że UJ nie jest gotowy do testowania własnej kadry.

ŁS: Skąd pomysł na badania?  JMP: Był to pomysł mój, czyli rektora. W  naszej koncepcji uczelni było traktowanie studentów jako partnerów i zarazem rynek dydaktyki. We wczesnych latach transformacji studenci mieli na ogół więcej doświadczeń rynkowych niż nauczający, którzy byli zajęci reorientacją dydaktyki na gospodarkę rynkową. Reakcje studentów były bardzo ważne dla rozwijania dydaktyki. ŁS: Co dało przeprowadzenie takich badań?  JMP: Spełniło ono nasze oczekiwania i  zarazem odrzuciło zarzuty, wysuwane przez krytyków, oczekujących, że studenci będą faworyzować mniej wymagających wykładowców. Kwestionariusz był zbudowany w  taki sposób, że pozwalał oddzielić dowody sympatii od oceny merytorycznej,

Politechnika Krakowska strategicznym partnerem edukacyjnym Autodesk 12 maja br. Autodesk poinformował o podpisaniu listu intencyjnego o  strategicznym partnerstwie z  Politechniką Krakowską. Tym samym dołączyła ona – jako trzecia polska uczelnia wyższa – do grona szkół z całej Europy i świata, będących partnerami edukacyjnymi firmy. W  ramach współpracy w  Krakowie powstanie pierwsze w Polsce Centrum Kompetencji Autodesk. – Decyzja o  współpracy z  Autodesk wpisuje się w strategię i misję uczelni – powiedział prof. Leszek Mikulski – prorektor ds. studenckich Politechniki Krakowskiej. – Chcemy zagwarantować naszym studentom i kadrze naukowej stały dostęp do najnowszych technologii projektowych. Ich znajomość

12 

manko

75  05–06 . 2010

z całą pewnością ułatwi przyszłym inżynierom wejście na rynek pracy z przewagą konkurencyjną. Politechnika Krakowska od dawna korzysta z rozwiązań Autodesk, w sumie uczelnia posiada 1000 licencji na oprogramowanie Autodesk do projektowania dwu- i trójwymiarowego, w  tym m.in. Autodesk Inventor, Autodesk Revit, Autodesk Civil 3D. Partnerstwo strategiczne z  Autodesk zapewni krakowskiej uczelni szereg korzyści: m.in. szkolenia dla kadry naukowej z  zastosowania rozwiązań Autodesk do projektowania 3D oraz zintegrowania ich z  programem nauczania, współpraca przy organizowaniu szkoleń i warsztatów.

surowości, stopnia przygotowania do zajęć. Oceniani jako życzliwi studentom mogli się okazać niepunktualnymi czy złymi dydaktykami. Pełne wyniki pierwszego pomiaru opublikowaliśmy w  Aktualnościach w  „Biuletynie Informacyjnym Rektora” – numer 5 (17). Tam każdy mógł porównać się z  kolegami. Nie wywołało to sensacji, chociaż najczęściej adiunkci byli lepiej oceniani niż profesorowie. Okazali się podobni do studentów w percypowaniu życia gospodarczego tego okresu. Po tym fakcie tylko kilku naszych kolegów zwróciło się o wyłączenie ich z  dalszych badań, a  te prośby były uwzględnione bez robienia z  tego sensacji. Nad wieloma tak stwierdzonymi błędami udało się kolegom zapanować i  już następny pomiar ukazał poprawę ocen o 5 punktów procentowych.

ŁS: Co podczas realizacji takich pionierskich badań było najtrudniejsze?  JMP: Koledzy odnieśli się do tej inicjatywy ze zrozumieniem. Tak naprawdę to każdego interesowało, jak mu się udaje komunikować ze studentami w tym szczególnie trudnym momencie. Ale też kilka osób poczuło się naruszonych w swej godności, a nawet jedna osoba groziła rektorowi skargą sądową o naruszenie dóbr osobistych. W  pewnych kręgach utrzymywała się obawa przed tymi badaniami, ale bez ekscesów. Zarówno Doktor Węgrzecka, jak i  ja uczestniczyliśmy w  konferencjach, szkoleniach, dyskusjach i polemikach w  sprawie prowadzenia oceny. Pisałem o  tym także w  obszernym artykule „Uniwersytet w  dobie oczekiwań” opublikowanym 19 lipca 1992 r. w „Tygodniku Powszechnym”.

„Ujotówka” Najmilszą 2010 Podczas tegorocznych Juwenaliów tradycyjnie już odbyły się wybory Najmilszej Studentki Krakowa. W konkursie wzięło udział trzynaście dziewczyn, każda reprezentowała jedną uczelnię. Zwyciężczynią konkursu została Asia Brejta z UJ, która jest także studentką krakowskiego AWF -u. Nie był to jej pierwszy występ w wyborach – dwa lata temu niewiele zabrakło jej do zwycięstwa, jednak wypowiedzi faworytki publiczności zostały przez jury uznane za zbyt

odważne. W tym roku obyło się bez kontrowersji, a Asia przeszła jak burza przez wszystkie konkurencje, deklasując rywalki. – Przyszłam tutaj obalić wszelkie stereotypy dotyczące mojej uczelni. UJ się uczy, ale UJ się też bawi i tutaj właśnie pokazałam jak dobrze – mówiła laureatka. – Mam nadzieję, że przyśpiewki na temat Jagiellońskiego w tym roku lekko zmienią brzmienie. Najmilszej gratulujemy, a krakowskim uczelniom życzymy jak najwięcej takich studentek.

,,Ósemka” pomaga Afryce Justyna Rut Kapucyni, którzy obchodzą w 2010 roku 25-lecie obecności krakowskich misjonarzy w Afryce, chcą zbudować Afrykańczykom studnię. Do tego szlachetnego celu może przyłączyć się każdy krakowianin, który skorzysta z tramwaju nr 8, jeżdżącego na trasie od Borku Fałęckiego do Bronowic Małych. W „ósemce” można spotkać kapucynów, którzy zbierają datki na budowę afrykańskiej studni.


kariera

Studenci pracują za marne grosze – czy aby na pewno?

Wielu z nas nie chce lub nie ma możliwości przeżycia na garnuszku u rodziców aż do ukończenia studiów. Kto z nas nie pamięta, jak to jest rozdawać na ulicy ulotki, biegać po klatkach schodowych i za kilka groszy rzucać gazetki reklamowe na wycieraczki mieszkańców albo skręcać w domu miliony długopisów? Agata Papierzyńska Osobiście najgorzej wspominam, gdy siedziałam w  jakiejś ciemnej, zimnej hali na terenach przemysłowych swojego miasta i  o  piątej rano wkładałam dodatki do jednej z gazet. Wiadomo, że gdy byliśmy młodsi (i  przeważnie niepełnoletni), chwytaliśmy się każdej pracy. Korzystali z tego nasi pracodawcy, którzy wiedząc, że nie mamy pojęcia o swoich prawach, nie podpisywali z nami żadnych umów, płacili śmieszne pieniądze, a czasem nie płacili ich wcale. Hołdujemy przekonaniu, że żadna praca nie hańbi, ale czy to znaczy, że jesteśmy skazani na to, aby na studiach pracować za głodowe stawki w  barach szybkiej obsługi lub stać na ulicy i  rozdawać ulotki? Jesteśmy dorośli, każdy z nas ma jakieś pasje, w czymś jest dobry i może to łatwo wykorzystać. Od dziecka jeździsz konno, grasz w  tenisa, pływasz? Wykorzystaj to. Wiadomo, że nie ma nic za darmo, kurs instruktora kosztuje, ale nie każdy w dorosłym życiu ma luksus zarabiania na tym, co sprawia mu największą przyjemność. Kolejnym plusem jest to, że taka praca nie wymaga od nas pełnej dyspozycyjności. Możemy studiować dziennie i  spokojnie udzielać lekcji weekendowo lub wieczorami. Z drugiej strony nie powinno się bać próbować nowych rzeczy. Co z  tego, że się na czymś nie znamy? Nikt nie rodzi się geniuszem, wszystkiego trzeba się nauczyć.

Wojtek, student II roku informatyki, instruktor żeglarstwa Traktujesz żeglarstwo jako pracę czy hobby? Żeglarstwo jest moją wielką pasją, już jako mały chłopiec pływałem z  ojcem, a  jak tylko osiągnąłem odpowiedni wiek (12 lat), sam zrobiłem uprawnienia i  od tego czasu co roku pływam. Nigdy nie myślałem o  tym, co robię na Mazurach, jako o  pracy. Oczywiście trzeba pamiętać, że jest się tą odpowiedzialną za wszystko osobą, ale jeśli posiada się odpowiednie umiejętności i zgraną załogę, to naprawdę można bezstresowo spędzić dwa tygodnie turnusu.   Co w  tej pracy jest takiego, że robisz to z przyjemnością? Zdecydowanie kluczową rolę odgrywa tu moje zamiłowanie do żeglarstwa. Praca zazwyczaj kojarzy mi się z  biurkiem, komputerem, stosem różnych papierów. Tu mam otwartą przestrzeń, słońce, wodę, wiatr,  żagle,  czyli wszystko to, co kocham. Robię to, co prawdopodobnie robiłbym w  wolnym czasie. Poza tym atmosfera na tego typu wyjeździe jest bardzo dobra, bo osoby, z  którymi pracuję, wypoczywają, są zrelaksowane i  nastawione pozytywnie, a  w  dodatku przeżywają cudowną przygodę. Współpraca z  innymi instruktorami jest również przyjemna, bo są to w większości ludzie w podob-

nym wieku i  o  podobnych zainteresowaniach. Co więcej, taka praca w ogóle nie jest męcząca, można wręcz przy niej odpocząć od ciężkich studiów. Na czym polegają twoje obowiązki? Każdy instruktor dostaje pod swoje skrzydła kilku kursantów (4–8, w  zależności od wielkości łodzi, jaką się pływa) oraz łódź, za którą

Jakie masz marzenia w związku ze swoim kierunkiem studiów i  czy myślisz czasami, żeby z  żeglarstwem związać swoją przyszłość? Nie wiążę przyszłości zawodowej z  moją obecną pracą, zarówno ze względów finansowych (za dwutygodniowy turnus można dostać od 400 do 1000 zł), jak i z tego powodu, że jest to praca sezonowa. Jeże-

również jest odpowiedzialny. Ale nie ma problemu z  utrzymaniem porządku, gdyż większość czasu i tak spędza się na wodzie, nie trzeba się więc martwić o to, co się właśnie dzieje z  podopiecznym. Poza samą odpowiedzialnością za ludzi i  sprzęt obowiązkiem instruktora jest uczenie sztuki żeglarstwa w każdej formie (teoria i praktyka) przez cały czas. 

li chodzi o  studia, to chciałbym je skończyć z  dobrymi ocenami i  na początku pracować dla jakiejś dużej korporacji, zrobić doktorat i jeżeli będę miał dobry pomysł, otworzyć własną działalność, a jeśli nie, to piąć się dalej po szczeblach kariery. Marzenia związane ze studiami? Ciężko je sprecyzować, ale mam nadzieję, że nadal będzie mi się podobało to, co robię, i nigdy mnie to nie znudzi. m str. 16

www.manko.pl  13


kariera

Ela, studentka II roku wychowania fizycznego, ratownik wodnego ochotniczego pogotowia ratunkowego Jak zostać ratownikiem? Żeby zostać ratownikiem, na początek potrzebna jest umiejętność pływania i  przepłynięcie 25 metrów pod wodą. Resztę praktycznych umiejętności zdobywa się podczas szkolenia, które trwa od 2 tygodni do kilku miesięcy. Nie jest to jednak takie proste, bo aby móc pracować samodzielnie, po kursie na Młodszego Ratownika WOPR musiałam przejść kurs Ratownika WOPR oraz dodatkowy kurs z  kwalifikowanej pierwszej pomocy. Uważam, że jest to praca dla ludzi odpowiedzialnych, potrafiących zachować trzeźwość umysłu w  najtrudniejszych sytuacjach. Dlatego nie możemy zakładać, że najlepszy pływak zostanie automatycznie najlepszym ratownikiem. Dlaczego zostałaś ratowniczką? Hm... chyba dlatego, że trenowałam pływanie i  miałam taką możliwość. Póki nikt mi tego nie zaproponował, to nawet o  tym nie myślałam. A  co najbardziej podoba ci się w tej pracy? Co mi się podoba? Myślę, że to, iż jest to praca tak naprawdę spokojna, nie trzeba się denerwować. Co prawda, spoczywa na mnie odpowiedzialność za ludzi będących na kąpielisku, ale jak się jest czujnym, to nie ma szans na większy wypadek, najczęściej przydarzają się skaleczenia czy inne drobne urazy. Trzeba jednak zaznaczyć, że praca ratownika nad morzem to już całkiem inna bajka. A jakie są minusy tej pracy? Minusem jest monotonia i  nuda. Siedzenie przez osiem godzin w  jednym miejscu i  patrzenie na wodę naprawdę daje w  kość. Na basenach zamkniętych jest przede wszystkim strasznie duszno i  po ośmiu godzinach może boleć głowa od tego zaduchu. Moim zdaniem, jak na taką odpowiedzialność, jaką jesteśmy obarczeni, jesteśmy za słabo opłacani. Zarobki ratownika wynoszą od 7 do 12  zł za godzinę lub ok. 1000–1500 zł za miesiąc.

14 

manko

75  05–06 . 2010

Czy wiążesz z  tym zawodem swoją przyszłość? Zależy, co postawi przede mną życie. Aktualnie pracuję jako ratownik w weekendy, bo studiuję w trybie dziennym. Jeżeli po studiach

natorki, które próbują dodatkowo zarobić na swojej pracy. Kolejnym minusem jest strój. Wymagany jest strój galowy, zdarza się też wymóg wysokich obcasów. Każda dziewczyna wie, jak ciężko jest

uda mi się znaleźć pracę w zawodzie i nie będę przyparta do muru, to sądzę, że odpuszczę sobie ratownictwo. Nie mówię, że jest to zła praca, ale na dłuższą metę minusem jest niska płaca, dlatego wielu ratowników oprócz pracy na basenie szuka szczęścia w innych zawodach. Myślę, że jeśli uda mi się zostać nauczycielką, to chętnie będę dorabiać jako instruktor pływania, bo w tym czuję się jak ryba w wodzie.

wytrzymać w takim obuwiu przez 10 godzin. Czasami, gdy przypada nam stać w okolicy sklepowych lodówek, obojętnie, jakbyśmy się nie ubrały, pod koniec nie da się już wytrzymać z zimna. Wiem też, że inne dziewczyny spotykają się z  niemiłymi gestami lub słowami od klientów. Nie każdy chce podczas robienia zakupów być zaczepiany przez kolejne hostessy i  zapraszany do wzięcia udziału w  promocji. Ja na szczęście spotykam miłych ludzi, jedynie dwukrotnie byłam proszona przez starszych mężczyzn o podanie swojego numeru telefonu. Czy według ciebie jest to praca na dłużej? Jestem w  klasie maturalnej i  ta praca mi odpowiada. Wiem, że jeżeli uda mi się dostać na studia dzienne, będę chciała to kontynuować. Dla młodych dziewczyn bez jakichkolwiek kwalifikacji taka praca wciąż jest bardzo atrakcyjna finansowo (można zarobić od 6 do 20 zł za godzinę), a  to jest obecnie najważniejsze. Niewykluczone jednak, że spróbuje swoich sił jako kelnerka. Później wiadomo, będę szukała czegoś związanego z  kierunkiem moich studiów.

Dominika, uczennica klasy maturalnej, hostessa Co trzeba zrobić, aby zostać hostessą? Najpierw wyrobiłam książeczkę zdrowia sanepidu, kosztuje to ok. 90 zł. Potem dzięki koleżankom dostałam numer do agencji hostess, która rozstawia dziewczyny po sklepach i tak to się zaczęło. Jak wygląda ta praca? Jest to praca głównie w  weekendy, a co za tym idzie – nie koliduje z zajęciami. Pracuje się od 6 do 10 godzin dziennie, w  zależności od promocji. Opowiadamy klientom o  danym produkcie, o nowościach wypuszczanych na rynek, czasami przyrządzamy posiłki na terenie sklepu i  namawiamy do degustacji. Chodzi o nieustanne mówienie i zagadywanie do ludzi, więc ważne jest, aby nie być nieśmiałym. A są jakieś minusy? Ze swojej pierwszej promocji nie dostałam pieniędzy aż do dziś. Zdarzają się nieuczciwe koordy-

Paweł, student III roku prawa, hydraulik na budowie Czemu akurat praca na budowie? Pierwszym kryterium z  pewnością była kwestia finansowa – netto można zarobić ok. 10 zł za go-

dzinę. Nie jest zadaniem prostym znalezienie zajęcia opłacanego tak dobrze,  a  niewymagającego specjalnych kwalifikacji. Dzięki temu, że trafiłem pod opiekę właściwych osób, jedynym, czego ode mnie wymagano jako tak „świeżego” pracownika, była chęć do pracy.  Wystarczyło chcieć, okazywać to i  nie bać się. Zawsze gdzieś obok stali starsi stażem pracownicy, którzy (nieraz i  w  cierpkich słowach) napominali i  uczyli. Z  czasem, pomimo pomyłek i  błędów (traktowanych raczej z  przymrużeniem oka: jeśli czegoś nie zepsujesz, to się nie nauczysz)  stawiane mi wymagania przestały nastręczać większych trudności.  Kolejny aspekt? Atmosfera panująca na budowie to coś, co na pewno będę kiedyś miło wspominać. Pomimo nieraz trudnych zadań i  napiętych terminów, zawsze  towarzyszyła temu jakaś familijna wręcz atmosfera. Czy dla studenta jednego z tak zwanych elitarnych kierunków jest to praca w jakikolwiek sposób hańbiąca?  Z  pewnością nie... Czasem może ciężka i męcząca, ale na pewno niebędąca zajęciem, którego bym się wstydził. Naturalnie zdarzały się sytuacje, gdy na  twarzach  przechodniów czy mieszkańców osiedli widać było swego rodzaju politowanie. Coś na kształt niewypowiedzianego zdania typu: „trzeba było się uczyć, to byś nie musiał teraz się tak męczyć...”.   Moim zdaniem jest to zajęcie, które kształtuje światopogląd i uczy szacunku do pracy. Tym, co zadaje kłam niesprawiedliwym opiniom, jest fakt, że po powrocie do domu musiałem przysiąść nad książkami. Towarzyszyła temu jednak świadomość zarobku, o którym część z osób, które tak chętnie sądziły  po pozorach, długo jeszcze będzie mogła pomarzyć, a także perspektywa kilku spełnionych dzięki niemu marzeń. Nie kusi cię zostawienie trudnych studiów na koszt łatwego i dobrego zarobku? Przy nadarzającej się okazji z przyjemnością podjąłbym się jej znowu.   Przy czym swoją przyszłość wiążę jednak z kierunkiem moich studiów i z pracą o wybitnie niefizycznym charakterze.


kariera

Innowacyjni START-ują z biznesem 27 maja w  Krakowie, w  ramach projektu Sieć Inwestorów Krakowskiego Parku Technologicznego, odbędzie się GIEŁDA START-UP pod hasłem „ Innowacyjni START-ują z biznesem”. W czasie GIEŁDY dziesięcziu najlepszych przedsiębiorców wyselekcjonowanych wcześniej przez Radę Inwestorów, będzie miało szansę przedstawienia swojego projektu biznesowego przed grupą inwestorów. Kwartalne Giełdy start-upów umożliwiają innowacyjnym projektom oraz przedsiębiorcom współpracującym z Akademickimi Inkubatorami Przedsiębiorczości, Centrami Transferu Technologii, Klastrami i  innymi instytucjami wspierania przedsiębiorczości wypromowanie się oraz zaprezentowanie swojego innowacyjnego pomysłu inwestorom, którzy mogliby swoim kapitałem wesprzeć biznes przedsiębiorcy, Jest to pierwsze takie wydarzenia w  ramach projektu SI KPT, które jednocześnie stanowi inaugurację cyklu spotkań. Kolejne z  nich- Forum Inwestycyjne, na którym przedstawiciele funduszy venture capital oraz private equity zaprezentują swoje oferty dla innowacyjnych firm odbędzie się już 22 czerwca 2010 r. I będzie stanowiło kolejny etap rozwoju współpracy. Cykl tego rodzaju spotkań ma na celu zaprezentowanie oferty kapitałowej i  finansowej instytucji, a  także zobrazowanie przedsiębiorcom jakie wymagania stawiają przed nimi potencjalni inwestorzy. W celu ułatwienia współpracy została utworzona specjalna platforma internetowa, na której zarówno przedsiębiorcy jak i inwestorzy mogą stworzyć swój profil i przedstawić swoje oferty oraz oczekiwania biznesowe : www.siecinwestorowkpt.pl.

Henkel Innovation Challenge

Prawybory na UEK

Studenci wybiorą Prezydenta! Elżbieta Kuchta, Michał Gałda

Podczas krajowego finału, 17 marca br. w Warszawie, swoje koncepcje nowych produktów firmy Henkel zaprezentowało 9 najlepszych drużyn z  Polski. Zwyciężył zespół „Henkredible” (SGH). Trzecie miejsce przypadło drużynie „Grandpas”, studentom Towaroznawstwa naszego UEK-u: Krzysztofowi Piekle, Witalisowi–Szumile Kulczyckiemu oraz Pawłowi Rząsie (Politechnika Rzeszowska). Drużyna „Grandpas” z UEK jako jedyna przełamała konwencje, występując w kostiumach. Celem cha-

rakteryzacji było przeniesienie akcji prezentacji do roku 2050, gdzie wymyślony przez zespół 40 lat wcześniej Skin Smoother cieszył się popularnością na rynku. „Dziadkowie” przedstawili przeznaczony dla mężczyzn naturalny żel błyskawicznie maskujący defekty i choroby skóry. – Oczywiście liczyliśmy po cichu na zwycięstwo, ale jesteśmy bardzo usatysfakcjonowani! – mówił Krzyś. – Założę się, że jury będzie pamiętać „Dziadków” i  naszą niekonwencjonalną prezentację – powiedział Witalis.

Koło Naukowe „Homo Politicus” wraz z  Katedrą Nauk Politycznych Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie zapraszają wszystkich zainteresowanych Wyborami Prezydenckimi na happening, który odbędzie się w  dniach 15–16 czerwca bieżącego roku na terenie kampusu UEK. Na kilka dni przed Wyborami Prezydenckimi (które odbędą się 20 czerwca) przed Paw. C stanie urna, do której każdy student będzie mógł (oczywiście anonimowo) wrzucić kartę ze swoim głosem. Nad przebiegiem głosowania oraz przeliczaniem głosów będzie czuwała komisja rekrutacyjna. Wyniki prawyborów zostaną podane na naszej stronie internetowej: http://www.homopoliticus.uek.krakow.pl/. Głównym celem przedsięwzięcia jest szerzenie postaw społeczeństwa obywatelskiego. Nasze Koło pragnie zachęcić studentów do aktywnego korzystania z praw wyborczych. Serdecznie zapraszamy!

www.manko.pl  15


kątem oka

Filet miesięczny czyli PORCJA BEZczelnOŚCI Grube ryby i płotki wstrzymały oddech… Nie dość, że głosu nie mają, to do głosu doszedł nowy szef kuchni. Okazy złowione w sieci przyprawił … o palpitację serca. Tu dosolił, tam popieprzył. I nikomu nie zamierzał słodzić…

Tomek Biegański

Do lodówki po żarcie

Po raz kolejny okazało się, że nie warto być ponurakiem. Naukowcy z  Loma Linda University wykazali bowiem, że śmiech nie tylko poprawia odporność i  obniża ciśnienie krwi, ale też stymuluje tzw. „zdrowy” apetyt. Amerykańskie badania przeprowadzone zostały na grupie ochotników. Części z  nich serwowano filmy komediowe, pozostałych raczono bardziej stresującymi produkcjami. Tylko w  pierwszej grupie zanotowano spadek poziomu leptyny (hormonu sytości), a zarazem wzrost poziomu greliny (hormonu głodu). Jaki z tego wniosek? Śmiech sprawia, że częściej mamy ochotę na małe co nieco. Zdaniem naukowców ich odkrycie może się przyczynić do skuteczniejszej walki z  zaburzeniami odżywiania. Za wcześnie jednak, by obwieścić, że tłuste lata anoreksji mają się ku końcowi. Jej miłośnicy w świecie mody już zadbają o to, by kobietom nie było do śmiechu…

wych działań służb specjalnych. Okazuje się jednak, że kolejne nacje depczą nam po piętach. A wszystko to za sprawą pewnego medium. O  tym, że w  mniemaniu niektórych osób oglądanie telewizji może zastąpić uczelniane dyplomy, przekonują się ostatnio funkcjonariusze wymiaru sprawiedliwości zza oceanu. Ławnicy, którzy za pośrednictwem własnej plazmy zaznajamiali się z pracą serialowych śledczych, co i rusz domagają się dowodów, jakich współczesna nauka nie jest w stanie dostarczyć. Wszelkie tłumaczenia na nic się zdają… Zjawisko to, znane jako „efekt CSI”, pokazuje, jak bardzo złudna może być wiara we własne kompetencje. Co najmniej tak złudna jak przekonanie, że telewizyjny świat stanowi wierną kopię tego za oknem. Tymczasem część z nas bez mrugnięcia okiem kupuje fałszywy obraz rzeczywistości obecny na małym ekranie. I już chyba tylko faktu, że telewizja pogrubia, nikt nie zakwestionuje…

Gdzie Rzym, a gdzie Krym

NBC/ TVN/ MGR

Zgodnie z  obiegową opinią Polacy „znają się” na wszystkim. Trudno było zatem mówić o zaskoczeniu, gdy w  ostatnim czasie ujawniły się w naszym kraju dziesiątki speców od awiacji, czarnych skrzynek i  rutyno-

16 

manko

75  05–06 . 2010

„Fantazja jest od tego, aby bawić się na całego” – śpiewały niegdyś „Fasolki”. Zdaje się, że dziennikarze „The Economist” wychodzą z  podobnego założenia. Zachęceni sukcesem Joanne Rowling i  z  refrenem „Fasolek” na ustach postanowili jak tylko się da eksploatować własną wyobraźnię. Na pierwszy ogień poszła mapa Europy. Zdaniem Brytyjczyków

przestarzała i  nielogiczna, została przez nich gruntownie przemeblowana. I  tak oto własną ojczyznę wyekspediowali ku wybrzeżom Portugalii, a południk zerowy miałby odtąd przebiegać przez… Polskę. Gdzieniegdzie fantazja poniosła dziennikarzy jeszcze bardziej. Wiele emocji może budzić zwłaszcza odłączenie od Italii jej południowej części i ochrzczenie tejże mianem „Bordello”. Właśnie na południu miałoby się znaleźć Wieczne Miasto, co można uznać za ukłon w stronę urzędującego premiera. W  szale twórczym uwadze autorów umknęło zapewne dość kłopotliwe położenie Stolicy Apostolskiej. Choć Plac św. Piotra raczej by nie opustoszał, pielgrzymki definitywnie zmieniłyby swój charakter…

Kto oleje przywileje

Pamięć wiecznie żywa

Chłop żywemu nie przepuści, a bibliotekarz… może Cię dopaść nawet po śmierci. Niedawno stało się to udziałem pierwszego prezydenta Stanów Zjednoczonych, Jerzego Waszyngtona. Pracownicy najstarszej biblioteki w Nowym Jorku odkryli mianowicie, że amerykański bohater narodowy nie zwrócił dwóch książek, które wypożyczył w październiku 1789 roku… Bibliotekarze skrupulatnie wyliczyli, że kara za taki postępek wyniosłaby 300 tysięcy dolarów. New York Society Library nie będzie się wprawdzie domagać uregulowania tej kwoty, ale bardzo jej zależy na odzyskaniu swojej własności. Pytanie tylko, kogo o zagubione tomy pytać. Bo winowajca z  pewnością będzie milczał jak grób…

Kalata Wymiata Wszystko wskazuje na to, że oblężenie pisuarów w  duńskich fabrykach firmy Carlsberg dobiegnie wreszcie końca. Kierowcom i  osobom pracującym przy taśmie przysługiwały dotąd trzy darmowe piwa dziennie poza porą obiadową. Szefostwo firmy zerwało jednak z wieloletnią tradycją. Pracownicy doszli do wniosku, że zostali tym samym nabici w butelkę (a  nawet w  trzy butelki). Zmiany nie zostały bowiem podyktowane dbałością o  ich pęcherze, a  koniecznością przestrzegania unijnych regulacji. Te zaś wyraźnie kłócą się z  mądrością ludową. Głosi ona wszak, że należy wypić piwo, które samemu się nawarzyło. Prawdopodobnie najbardziej podchmielona załoga na świecie nie zamierzała oddać piwa bez walki. 800 pracowników postanowiło zastrajkować przeciw zamachowi na świecką tradycję ich firmy. W kolejnym dniu protestowało już tylko 250 z  nich. Jak łatwo obliczyć, wystarczyła doba bez darmowego piwa, by 550 osób zdobyło się na trzeźwą ocenę sytuacji…

Anna Kalata, była minister pracy, po dłuższej nieobecności w  kraju ponownie zaistniała w polskich mediach. Przez trzy lata pobytu w Indiach zmieniła się tak bardzo, że nie poznałby jej własny pies, gdyby tylko takowego posiadała. Niegdyś ze swoją aparycją „nie narzucała się” postronnym obserwatorom. Dziś nie powinna się pojawiać w polu widzenia kierowców, by nie zagrażać bezpieczeństwu w ruchu ulicznym. W zaistniałej sytuacji wydaje się, że tylko Fox Mulder i  Dana Scully byliby w  stanie dociec, co kryje się za ową przemianą. Tego rodzaju metamorfozy nie sposób bowiem wyjaśnić przy użyciu konwencjonalnych metod, a  wszelkie takie próby mogą się źle skończyć. Wiem co mówię, bo wziąłem panią minister pod lupę. Szkiełko popękało, a oczu po dziś dzień nie mogę od niej oderwać.


SM A

e! J C kOw ite kSiążki NA wAkA

eric Frattini

„wodny labirynt” Porywający thriller historyczny

kristina Ohlsson

„Niechciane”

Świetny skandynawski kryminał następczyni Henninga Mankella!

Paweł Mossakowski

„Ciało lotne” Przekonaj się, jak na Ciebie zadziała AMOROL?!

w w w.prosz ynski.pl


Okiem socjologa

Myślenie utopijne Andrzej Słaboń

Trudny okres żałoby narodowej ujawnił potrzebę zmiany sposobu uprawiania polityki w  naszym kraju. Przede wszystkim chodzi o  zmianę stylu publicznego dyskursu. Manifestacja jedności narodowej po tragicznej śmierci Prezydenta RP i grona wybitnych polityków wszystkich opcji politycznych pokazuje konieczność zaprzestania nieustannych napaści na konkurentów politycznych. Dni żałoby pokazały, że Polacy mają dosyć polityki jątrzenia, podsycania animozji, ciągłych kłótni i ataków personalnych. Wydaje się, że w  swej

większości dosyć tego mają także sami politycy. Pojawia się pytanie, jak doprowadzić do zmiany tego stanu rzeczy. Czy nie mamy tu do czynienia z  myśleniem życzeniowym? W  polityce oczywiście, muszą pojawiać się różnice opinii prowadzące do debaty publicznej, a  nawet sporów. Problem polega na tym, aby przestrzegać pewnych reguł postępowania (także tych niepisanych) dotyczących prowadzenia debaty politycznej. Środowisko każdej opcji politycznej samo z siebie nie powinno dawać przyzwole-

Media zło-twórcze Łukasz Salwarowski Jak wiemy, 10 kwietnia wstrząs niewytłumaczalnej tragedii poruszył mózgami i  sercami wielu z  nas. Większość mediów wkomponowała się w  nastroje społeczne i  ukazała „ludzką twarz”. Niestety nie wszystkim mediom i nie wszystkim Polakom się to udało… Nienawiść i chęć kontynuacji walki politycznej za wszelką cenę – okazały się silniejsze… Zamiast się wyciszyć – wykrzykiwali na Franciszkańskiej obelgi i  tworzyli na Facebooku grupy „»Nie« dla Kaczyńskiego na Wawelu”. „Brzydzą mnie krzyki nad trumną” – napisała w  tym portalu przeciwniczka PiS, wznosząc się ponad wcześniejsze podziały. Garstka ludzi się nie wzniosła. A tabloidalne media z „Gazetą Wyborczą” na czele tylko na to czekały, pisząc brednie o  podziale narodu i  forsując nigdy przez nikogo niepotwierdzoną opinię, że to brat śp. Prezydenta RP podjął decyzję o pochówku na Wawelu. Kto śledzi doniesienia prasowe z  dnia na dzień, wie dokładnie, kto, kiedy i w jakim celu rozpuścił tę plotkę. „Ja swojemu największemu wrogowi oddałbym po śmierci hołd,

pomodlił się za jego duszę i zapalił mu świeczkę – myślałem, że to naturalne” –.pisał na FB student z  Krakowa. „Cała Polska wstydzi się za Kraków” – denerwował się młody Warszawiak. „Nie jesteście godni, nie dorośliście do tego, aby chować Prezydenta Polski” – krzyczała Anna z  Gdańska, komentując całe zamieszanie z protestami. Polskie media, wzajemnie się cytując i powtarzając slogany o podziale narodu, nakręciły spiralę, która rozprzestrzeniła się w mediach zagranicznych. Obraz zjednoczonej i  solidarnej Polski, jaki w  pierwszych dniach tragedii udało nam się pokazać światu, został zburzony, pozostał niesmak i świadomość utraconej szansy... „Jednak nie wszystko stracone – ta tragedia nie pozostała bez echa – wiele osób się nawróciło” – podtrzymywali się na duchu słuchacze radiowej Trójki. „Ile potrwa to wyciszenie i względny szacunek między politykami?” – pytali niedowierzająco inni. Niestety już teraz wiemy, że po pierwszym tygodniu żałoby powróciliśmy do normy. Żądza władzy naszych polityków i  chęć ją-

nia politykom z własnego grona na złośliwą dyskredytację oponentów. Osoby naruszające granice norm politycznego dyskursu powinny być eliminowane z udziału w polityce i  podlegać środowiskowemu ostracyzmowi. Jeśli liderzy ugrupowań partyjnych dają przyzwolenie na zachowania naruszające reguły fair play, to łatwo się one nasilają. Taki sposób postępowania bardzo często przynosi pewne korzyści – polityk zyskuje tani poklask, staje się wizerunkowo wyrazisty, przyciąga uwagę mediów. To wszystko zwiększa jego szanse na ponowny wybór. Jeśli tego typu zachowania byłyby stanowczo piętnowane, zarówno przez klasę polityczną, jak i samych wyborców, to zostałyby one w znacznym stopniu wyeliminowane. Problem ten dotyczy samooczyszczania się różnych środo-

wisk z  jednostek naruszających normy grupowe i  obowiązujące standardy postępowania. Bardzo często w  imię fałszywie rozumianej solidarności grupowej takie osoby są chronione i zapewnia się im znaczny stopień bezkarności. W  konsekwencji prowadzi to do erozji sfery normatywnej. Kształtowanie się zasad regulujących relacje między różnymi ugrupowaniami politycznymi jest długotrwałym procesem. Zmiana reguł gry za przyczyną jednej tylko partii rzadko kiedy się udaje. Jest to proces, w który włączyć się muszą wszystkie główne ugrupowania polityczne. Wydaje się, że model nieustannie toczonych wojen podjazdowych już wszystkim się przejadł. Obecnie pojawiła się szansa na jego zmianę. Czy ponownie zostanie ona zaprzepaszczona?

trzenia naszych mediów jest silniejsza niż poczucie dobrego smaku, klasy czy etyka zawodowa. „Winni – jak pisze profesor Słaboń – są przywódcy partyjni, którzy nie potrafią oczyszczać własnych szeregów z ludzi agresywnych, nienawistnych, pysznych i  nieuczciwych. Praktycznie nie reagują na łamanie elementarnych zasad kultury przez swoich kolegów. Dominującą postawą jest tu posunięty do granic absurdu relatywizm. Polega on na tym, że to samo zdanie wypowiedziane przez naszego politycznego oponenta jest obelgą i  skandalem, lecz kiedy użyje go członek naszej partii, jest zasadne i  mieści się w  standardach. Nie stać było zarządów partii ani mediów na napiętnowanie ani na wyeliminowanie tych, którzy swoich oponentów  chcieli wrzucać do dołu z  wapnem”, chcieli ich dożynać jak watahy, chcieli uwalniać Polskę od „kaczyzmu”, nabijali się z czyjegoś wyglądu, wzrostu, przejęzyczeń. Nazywali innych dewiantami, pędrakami czy dyplo-matołkami. Ani mediów, ani polityków nie było stać na reakcję, która mogłaby w  jakikolwiek sposób wyhamować spiralę wzajemnie nakręcających się nienawiści i chamstwa. Mało tego, media same takich polityków kreują. Tak jak był im potrzebny Lepper, tak teraz są

im potrzebni Niesiołowski, Palikot czy Sikorski – oni dają im pożywkę sensacji i skandalu. Media prawie niezauważalnie zmieniły swoją funkcję z informacyjnej na propagandowo-skandalizującą, czyli tabloidową. To one przecież celowo szczują i napuszczają na siebie politycznych oponentów, traktując ich jak dzieci w piaskownicy: – Ej, Jasiu, patrz, on ci wziął traktor – nie zareagujesz? Nic nie zrobisz? Nie weźmiesz mu misia? Nie oplujesz go? Słuchaj, sypnij mu w oczy piaskiem, my to nagramy i zobaczymy, co zrobi. Może obrazi twoją matkę – wtedy obraź jego żonę, a my to damy na okładkę – OK? Media kreują zatem wirtualny świat, manipulują widzem i politykiem – a my im za to jeszcze płacimy, powtarzając ich slogany jak własne. Przejmujemy ich styl myślenia, obniżamy loty, fascynujemy się rynsztokowymi kawałami Wojewódzkiego, który wkłada flagę Polski w  ekskrementy i  nazywa prezydenta głupim i chorym psychicznie karłem... Cofamy się, obumieramy, zachowując się jak rzymski lud, śmiejący się z odcinanej niewolnikowi głowy i fontanny krwi buchającej jak prysznic z jego szyi... Czy to jest poziom, który chcemy reprezentować? Czy to jest świat, w którym chcemy żyć?

www.manko.pl  21


Dział obywatelski

Zakrzówek przegrał, my przegraliśmy 14 głosów było za ochroną terenu Zakrzówka: Stanisław Rachwał (PiS) Bolesław Kosior (PiS) Wojciech Hauser (PiS) Mirosław Gilarski (PiS) Włodzimierz Pietrus (PiS) Marek Stelmachowski (PiS) Piotr Wiszniewski (PiS) Marta Suter (PiS) Stanisław Maranda (PiS) Paweł Bystrowski (PO) Katarzyna Migacz (PO) Grażyna Fijałkowska (PO) Dariusz Olszówka (niezależny) Krzysztof Sułowski (niezależny) 17 głosów przeciw: Wojciech Kozdronkiewicz (PiS) Daniel Piechowicz (PiS) Małgorzata Radwan-Ballada (PO) Tomasz Bobrowski (PO) Grzegorz Stawowy (PO) Janusz Chwajoł (PO) Władysław Harasimowicz (PO) Jerzy Woźniakiewicz (PO)

Jerzy Fedorowicz (PO) Małgorzata Jantos (PO) Iga Lipiec (PO) Paweł Sularz (niezależny) Bartłomiej Kocurek (niezależny) Łukasz Ostenda (niezależny) Bartłomiej Garda (niezależny) Elżbieta Sieja (niezależna) Zygmunt Włodarczyk (niezależny) 6 osób się wstrzymało: Jakub Bator (PiS) Józef Pilch (PiS) Jan Franczyk (PiS) Piotr Franaszek (PiS) Marta Patena (PO) Bogusław Kośmider (PO) 6 osób było nieobecnych: Agata Tatara (PiS) Łukasz Słoniowski (PiS) Jerzy Połomski (PO) Stanisław Zięba (PO) Paweł Zorski (PO) Barbara Mirek – Mikuła (niezależna)

Znów zadecydowano za obywateli. Znów politycy ulegli lobbingowi biznesu i zapomnieli, czyje interesy mają reprezentować i czyich interesów bronić. Sprzeniewierzyli się woli tych, którzy ich wybrali. Ale walka o  Zakrzówek trwa, a  przegrane głosowanie tylko zaostrzy opór przeciwników „betonowania” Krakowa. Zakrzówek obudził w  ludziach uśpioną od czasu lat 90. obywatelskość, a ta, raz rozbudzona, nie jest łatwa do powstrzymania. Szkoda, że tak wielu radnych, którzy mają obywatelskość wypisaną na sztandarach, nie stanęło po stronie ogółu mieszkańców. Mirosław Gilarski Radny Miasta Krakowa

Źródło: krakowrazem.pl (31.03.2010)

Piękny Kraków nie potrzebuje „ozdobników” Liczenie szyldów zakończone, wyniki są zaskakujące. Z tym przecież trzeba coś zrobić! Monika Dobranowska 326 – Rynek Główny, 338 – Floriańska, 285 – Krakowska, 100 – Szpitalna… to tylko niektóre z ulic. –Liczby reklam idą w setki, a średnio tylko 15 proc. z  nich posiada zgodę na zamieszczenie – mówi Monika Bogdanowska, założycielka grupy „Nasze miasto w  naszych rękach”. Obszar, na którym były liczone reklamy, wpisuje się w Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Miejsca te stanowią więc wspólne dobro ludzkości i są unikatowe w skali światowej. Niestety, wystające, kolorowe szyldy psują wygląd zabytków, ujmują im piękna i dostojności. Grupa ludzi troszczących się o piękno Krakowa postanowiła po raz kolejny podjąć działanie. – Poprzez społeczną akcję liczenia szyldów chcemy nadać bieg sprawom,

22 

manko

75  05–06 . 2010

z  którymi władze miasta nie potrafią dać sobie rady – mówi Bożena Teresa Janosz, członek grupy. Inicjatywę poparł miejski konserwator zabytków, jednak ma on związane ręce. W praktyce bowiem możliwość egzekwowania przez niego prawa wygasła. Sprawiło to, że wielu przedsiębiorców poczuło się bezkarnymi. Plastyk miejski Jacek Stokłosa uważa, że należy zmienić obowiązujące prawo, bez tego nic nie da się zrobić. Jak stwierdził jednak jeden z  aktywistów grupy: – Plastyk miejski jest instytucją fasadową, nie ma narzędzi.– Potrzebna jest decyzja wyższych władz miejskich, potrzebna jest współpraca służb miejskich, potrzebni są ludzie, którzy będą wspierać akcję. – Jak na razie naszym sukcesem jest zniknię-

cie wszystkich reklam TVN, które masowo „zdobiły” miasto. Po tym, jak okazało się, że wiszą całkiem nielegalnie – zostały zdjęte… pojawiły się inne na ich miejsce, ale bez piętnowania, naruszania prawa nie ruszymy z  miejsca – mówi Monika Bogdanowska. Do grupy przyłączyło się również wielu obcokrajowców. Podziwiają oni Kra-

ków za jego piękno, jednak dziwią się na takie oszpecanie jego uroków. „W Norymberdze za takie coś pewnie właściciel interesu dostałby dożywocie”, „Patrzcie na te wszystkie śmieci! Ludzie zaczęli to akceptować jako «normalne»! Nie musi tak być” – czytamy w komentarzach do zdjęć, ilustrujących powagę problemu.

Grupa „Nasze miasto w naszych rękach” planuje kolejną akcje, tym razem będzie to zinwentaryzowanie jednej przestrzeni Krakowa, należącej do obszaru UNESCO. Ważne jest aby ludzie zaczęli widzieć ten problem, przyłączyli się do akcji. Grupę możemy znaleźć na facebooku: „Nasze miasto w naszych rękach OKRK”


zdrowie

Będzie zakaz palenia w lokalach Po 3 latach starań m.in. Stowarzyszenia Manko i Społecznej Agencji PR, prowadzących kampanie Lokal Bez Papierosa i Polska Bez Dymu, udało się przeforsować zakaz palenia w lokalach. Łukasz Salwarowski Po skandalicznym pierwszym głosowaniu w Sejmie, który przegłosował najbardziej liberalną i antyzdrowotną wersję ustawy, trafiła ona do Senatu. Tam Senatorom udało się ją skorygować i  skierować ponownie do Sejmu, który 8 kwietnia przyjął ich wersję. Obecnie najgłośniejsza i najbardziej kontrowersyjna polska ustawa ostatnich lat czeka na podpis Prezydenta RP. 6 miesięcy po jej ostatecznym podpisaniu wejdzie ona w życie – uwalniając nas od trującego dymu w lokalach. Co to oznacza i jak to będzie wyglądać? Już w połowie krajów Unii Europejskiej obowiązuje całkowity zakaz palenia papierosów w  lokalach gastronomicznych. Większość z nich szybko dostosowała się do nowego prawa. W Polsce ustawa antynikotynowa przez wiele miesięcy była kwestią sporną i dyskusyjną. Najbardziej kontrowersyjną częścią, która dzieliła posłów, było wprowadzenie całkowitego zakazu palenia papierosów w  lokalach gastro-

nomiczno-rozrywkowych. Według przegłosowanej w  końcu ustawy w  lokalach, w  których znajduje się tylko jedna sala, obowiązywać będzie całkowity zakaz palenia tytoniu. Natomiast w  tych lokalach, które posiadają przynajmniej 2 sale, będzie można wydzielić pomieszczenie dla palących, które musi być jednak szczelnie zamknięte, z  odpowiednią wentylacją. Doświadczenia krajów, w których obowiązuje taki zakaz, pokazują, że wcale nie wiąże się on z  plajtowaniem lokali, przeciwnie – w pubach, barach pojawiają się klienci, którzy unikali ich wcześniej ze względu na tumany trującego dymu, będące stałym elementem wystroju. Całkowity zakaz palenia obowiązywać będzie także w szkołach, szpitalach, przychodniach, środkach transportu publicznego (także w  taksówkach i samochodach służbowych), przystankach autobusowych i tramwajowych oraz miejscach przezna-

czonych dla dzieci (place zabaw itp.). Wolno będzie natomiast palić w  hotelach, punktach obsługi turystów, w  domach pomocy społecznej i spokojnej starości. Jeśli chodzi o  palarnie w miejscach pracy, to od pracodawcy zależeć będzie, czy takie miejsca powstaną, czy też nie. Restrykcyjne wymagania dotyczące palarni stanowią jednak istotną barierę do ich budowania. Ustawa jednak jest krokiem milowym w walce z tytoniem w naszym kraju. Za nieprzestrzeganie przepisów może grozić wysoki mandat. Dlatego bez względu na opinię o ustawie palacze powinni wziąć sobie ją do serca. Dzięki kampaniom społecznym, m.in. Lokal Bez Papierosa i  Polska Bez Dymu, coraz więcej ludzi uświadamia sobie szkodliwość zarówno czynnego, jak i  biernego palenia, szukając stref wolnych od dymu tytoniowego. Już niedługo polskie prawo im to umożliwi.

Kampania społeczna Lokal Bez Papierosa od ponad 3 lat pozyskiwała lokale gastronomiczne, które wyrażały chęć wprowadzenia w  swoim lokalu całkowitego bądź częściowego zakazu palenia. Dodatkowo Stowarzyszenie Manko kontynuowało akcję poprzez kolejną kampanię antytytoniową Polska Bez Dymu, która opowiadała się za wprowadzeniem całkowitego zakazu palenia w  miejscach publicznych. Dzięki tym staraniom oraz pomocy miast i  innych instytucji pozarządowych udało nam się zebrać kilka tysięcy podpisów za zakazem palenia, jak również poparcie wielu znanych artystów. Ponad 1300 lokali w całej Polsce, ponad 65 miast biorących udział w akcji oraz ponad 50 eventów zorganizowanych w  celach edukacyjnych to niezwykły sukces i radość, że oczekiwania twórców kampanii nie poszły na marne. Wszystkim nam będzie żyło się zdrowiej w Polsce bez dymu.

mówić głośno. Dotyczy on nie tylko kobiet, ale także mężczyzn, którzy w obecności dziecka palą. Dzieci, przebywając w  takim środowisku, gorzej rozwijają się umysłowo. Stereotyp nieszkodliwego „dymka” należy obalić. Jaki jest powód trwania w nałogu? Nieświadomość konsekwencji? Egoizm? Powinniśmy dotrzeć

do przyszłych mam i  przemówić im do rozsądku, uzmysłowić, jak wiele od nich zależy. Co zrobisz, gdy zobaczysz kobietę z brzuszkiem, która pali? Odpowiedź jest prosta – reaguj! Uświadamiaj nieświadomym – to Twój obowiązek!

Mama ma wybór Wiele kobiet w ciąży nie zdaje sobie sprawy ze szkodliwości palenia papierosów przede wszystkim dla ich nienarodzonych dzieci. Nie uświadamiają sobie, jak ogromne spustoszenie sieją w swoim organizmie. Zapominają o tym, że dzielą go z kimś innym. Anna Wójcik Aby unaocznić ogrom problemu, warto podać konkretne liczby i  opisać konsekwencje. Według danych Ministerstwa Zdrowia i Głównego Inspektoratu Sanitarnego aż 11% kobiet przyznaje, że paliło w czasie ciąży. Tytoń zwiększa ryzyko komplikacji w czasie ciąży, m. in. samoistnego poronienia, przedwczesnego porodu, wad wrodzonych, alergii. Niemowlęta dwa razy częściej zapadają na poważne choroby układu oddechowego, pojawia się astma oskrzelowa, przewlekłe zapalenie ucha środko-

wego (co jest przyczyną głuchoty). Lista komplikacji poporodowych jest długa, za długa... Ponadto znacznie zwiększa się ryzyko urodzenia martwego dziecka, wczesnej śmierci noworodka lub tzw. śmierci łóżeczkowej. Prawie 1400 niemowląt umiera każdego roku, dlatego że ich matki paliły w czasie ciąży. Ta liczba daje do myślenia. Często zdarza się, że kobiety, które rzuciły palenie na okres ciąży, wracają do nałogu zaraz po urodzeniu dziecka. Bierne palenie to również problem, o którym trzeba

www.manko.pl  23


Zdrowie

Antytytoniowa rewolucja Dominika Kawalec

Firma Mota-Engil Central Europe, związana z branżą budowlaną, prowadzi kampanię antytytoniową kierowaną do swoich pracowników. Firma zatrudnia 1665 pracowników. Z  przeprowadzonych szacunkowych badań rynku wynika, że średnio 30% z pracowników firm to palacze. Wobec tak dużej liczby osób palących firma posiadająca szeroko rozbudowane zaplecze socjalne postanowiła poszerzyć je o  program pomocy w rzucaniu palenia. Mówi Pani Katarzyna Dobrzańska– Junco, koordynatorem kampanii: Ideą kampanii jest pomoc tym, którzy chcą skończyć z nałogiem. Jest to sprawa prywatna każdej osoby i  nie chcemy ingerować w  ten obszar. Ale niektórzy potrzebują i chcą tej pomocy, dlatego trzeba wyjść im naprzeciw. Tak powstał pomysł pomocy tym, którzy chcieliby rzucić nałóg. Problem palenia papierosów może być rozpatrywany z dwóch punktów widzenia: zdrowotnego oraz ogólnego samopoczucia. Jak wskazują badania, osoby

palące częściej są zestresowane i nerwowe, co wpływa negatywnie nie tylko na nich, ale także na ich współpracowników, na osoby, które przebywają z nimi w biurze, klientów. Zmiana i rzucenie nałogu może przynieść wyłącznie dobre efekty: pracownik będzie zadowolony, uniknie wielu problemów zdrowotnych, jego relacje interpersonalne ze współpracownikami, znajomymi, kolegami ulegną poprawie. Celem kampanii nie jest jedynie dostarczenie informacji pracownikom o szkodliwości palenia tytoniu. Skuteczna kampania nie tylko uświadamia odbiorcom istnienie problemu, ale także znajduje sposób na jego rozwiązanie, dając wsparcie i wskazując, gdzie należy szukać pomocy. Firma społecznie odpowiedzialna powinna dbać nie tylko o  dobre relacje z klientami, ale przede wszystkim o  swoich pracowników, ponieważ to oni budują kapitał zakładu. Dlatego też twórcy kampanii postanowili zapewnić tym, którzy zdecydują się na zerwanie z  nałogiem, specjalistycz-

ną pomoc. Każdy z  nich może skorzystać z bezpłatnych konsultacji z lekarzem. Pomoże on każdemu dobrać indywidualny program działania. Co więcej, firma współfinansuje leczenie. Wszystkie te elementy znacznie zwiększają motywację do rzucenia nałogu. Kampania nie została jeszcze zakończona, a jej efekty są już widoczne. Kilka osób zdecydowało się na walkę z nałogiem, korzystając ze wsparcia specjalistów. Z  analizy ankiet ewaluacyjnych wypełnianych przez uczestników przedsięwzięcia wynika, że zdecydowana większość (80%) wyraża dla niego poparcie. Ta liczba pokazuje, że problem palenia papiero-

sów w  pracy jest w  Polsce bagatelizowany. Nowelizacja ustawy antynikotynowej pozostawia pracodawcom wolną rękę w sprawie organizacji palarni na terenie miejsca pracy. Koszty utworzenia pomieszczenia zgodnego z  wymogami (szczelnie zamkniętego, o określonych wymiarach, z  odpowiednią wentylacją) są bardzo duże. Ponadto nie stanowi to rozwiązania papierosowego problemu. Może warto wziąć przykład z firmy Mota-Engil Central Europe i przeznaczyć środki finansowe na pomoc pracownikom w  rzuceniu nałogu, dbając o ich zdrowie i zwiększając produktywność?

Padł rekord na Wampiriadzie!

500 litrów krwi! Tegoroczny KRakowski KRwiecień KRwiodawstwa dobiega końca... Dzięki zaangażowaniu młodych ludzi udało się zebrać ponad 500 litrów krwi! Akcja niemal dobiegła końca, a już wiadomo, że wyczekiwany tysiąc został przekroczony – ponad tysiąc osób już oddało krew! Dziękujemy! Gabriela Kózka Krakowscy żacy, jak co roku, aktywnie włączyli się do akcji. Na półmetku zbiórek krwi liczba osób, które oddały krew, przekroczyła tysiąc! Przed nami jeszcze trzydniowa zbiórka krwi na Uniwersytecie Pedagogicznym. Liczba oddających krew powinna zatem sięgnąć 1,5 tysiąca. W roku 2008 krew oddało 770 osób i w sumie pozyskano 347,9 litrów krwi, rok temu przyłączyło się do akcji 899 osób i zebrano 398 litrów krwi! Jest to duży

24 

manko

75  05–06 . 2010

sukces i  jednocześnie mobilizacja do szerzenia większej świadomości na ten temat wśród mieszkańców naszego pięknego miasta. Zbiórki krwi organizowane przy współpracy z Polskim Czerwonym Krzyżem oraz Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i  Krwiolecznictwa. Studenci oraz mieszkańcy miasta mogli: oddać krew, przejść kurs udzielania pierwszej pomocy, zapytać się, zrozumieć i rozwiać wąt-

pliwości związane z  tym tematem oraz wziąć udział w popularyzacji szczytnej idei poświęcenia się dla drugiej osoby. Doskonałą okazją do podniesienia poziomu wiedzy na temat świadomej transplantologii były wykłady, podczas których uczestnicy mogli zaznajomić się z  etycznymi i prawnymi aspektami transplantologii w  kontekście społeczeństwa polskiego.

Dnia 22 kwietnia 2010 r. zakończyła się jubileuszowa, XX edycja Wampiriady UEK. W akcji honorowego krwiodawstwa trwającej na UEK od poniedziałku do czwartku uczestniczyło ponad 750 osób. Organizatorom z Niezależnego Zrzeszenia Studentów UEK udało się pobić dotychczasowy ogólnopolski rekord 200 litrów zebranej w trakcie akcji krwi. Teraz poprzeczka zawieszona została na poziomie 233 litrów!


Studenckie życie

Chłopiec czy dziewczynka?

Wybór jest prosty: trójkąt albo kółko. Spódnica albo spodnie. Czy innej drogi nie ma? Czy granica między błękitem a różem nie ulega dziś rozmyciu? Monika Skowron Lego czy Barbie? Podobno dzieci instynktownie wchodzą w rolę społeczną. Chłopcy udają, że potrafią zabić bronią z  patyka, dziewczynki bawią się w dom. Oni wybierają klocki lego, one preferują lalki Barbie. Psychologowie eksperymentem dowiedli, że nawet jeśli podmienić dzieciom ich atrybuty, to chłopcy z  lalek zrobią wyścigówki, a  dziewczynki będą opiekować się koparką. Czy wobec tego – hobby ma płeć? Kiedyś kurze, dzisiaj strusie Kroszonkarstwo – to nie przekleństwo. To rodzaj sztuki zdobienia pisanek. I nie chodzi tu o kurczaczki i zajączki. Filigranowe zdobienia zadziwiają. Aż dziw, że gracz rugby potrafi je wyczarować. Kiedyś Marcin wybierał jaja kurze i gęsie, dziś strusie. Z nich robi wydmuszki, potem je farbuje, a następnie dremelem (małą wiertarką, podobną do dentystycznej) nanosi wzory. Praca trwa aż do 12 godzin, ale warto poczekać na efekt. – Nawet jeśli inspiruję się innym wzorem, to go modyfikuję – mówi Marcin. – Każdy ma swój styl, to widać na pierwszy rzut oka – tłumaczy. Przyznaje, że gdy był młodszy i startował w konkursach, to był rodzynkiem wśród dziewczyn. Dziś dziwią mu się wszyscy. – Kultura ludowa nie jest znana, a  przecież mamy się czym chwalić ­– dodaje. Paw – to jest wyzwanie Zaczęło się od łabędzia. Potem przyszedł czas na kwiaty. Niektó-

rzy ludzie robią nawet mrówki. Origami – to sztuka składania figur z  prostokątnej kartki papieru. Są reguły. Nie wolno ciąć, nie wolno kleić. A  Kamil – oddający się tej sztuce (lub sztuczce) – przyznaje – Dla mnie paw to jest wyzwanie. Zaczęło się, chyba jak wiele pomysłów, od programu na Discovery. – Teraz origami to mój sposób na odprężenie. To uspokaja, wtedy wkurzam się nie na problem, ale na to, co nie chce się złożyć – tłumaczy Kamil. A  reakcje otoczenia? Współlokatorzy przyzwyczaili się do dziwnych stworów walających się po mieszkaniu. A  dziewczyny? Są zachwycone. Jeśli ktoś potrafi robić takie cuda, to nie wiadomo, co jeszcze potrafi. Moja postać doszła do 50 WW Postaci Człowieka, Elfa Wysokiego Rodu czy Krasnoluda – pośród nich odnajduje się Kinga. Wraz ze znajomymi gra w  tzw. roleplaying game, czyli rodzaj gry fabularnej, opartej na wyobraźni. Można to porównać do teatru improwizacji. – Gdy lubisz książki fantasy, gra staje się nieuniknioną koniecznością, skądinąd przyjemną – mówi Kinga. Gracze, od jednego do kilku, wcielają się w  role fikcyjnych postaci. Potem Mistrz Gry, który tworzy scenariusz, wymyśla przygodę, którą gracze „przejdą”. – Ze znajomymi najczęściej gramy w  Warhammera.

Świat przypomina naszą Ziemię z  okresu późnego średniowiecza – opowiada. Bądźmy szczerzy, niewielu spośród nas o tym słyszało. Takie też reakcje spotykają Kingę. Wcześniej znała sporo dziewczyn, które były graczami. Na studiach słyszy raczej: „Jeszcze nigdy nie grałem w  zespole z  dziewczyną!”. Kiedy zaczyna mówić o grze nie ze znawcami, ludzie nie mają pojęcia o co chodzi. Kinga tłumaczy: – Ale wcale im się nie dziwię – bo przecież jak brzmi dla nich zdanie: „Po ostatnich sesjach moja postać doszła do 50 WW!”? Kopiesz w krocze Kasia – szczupła brunetka – wydaje się nie pasować do otoczenia łysych, umięśnionych facetów. A jednak. To wśród nich spędza większość wolnego czasu. Trenuje Krav Magę – system samoobrony i walki w bliskim kontakcie – 4 razy w tygodniu, łącznie przeszło 10 godzin. Oprócz tego w soboty relaksuje się boksując. Trenuje już półtora roku, choć do opanowania tej sztuki walki pochodzącej z  Izraela wystarczy pół roku. – Krav Maga wymyślona jest po to, żeby jak najszybciej się jej nauczyć. Kiedyś w  ten sposób Żydzi uczyli walczyć swoje bojówki (a  w  nich także kobiety!). – tłumaczy Kasia. Dlatego też jest to sport dość brutalny. – O ile w innych stylach walki są określone zasady, to tu ich nie ma. Cho-

dzi o  to, żeby przetrwać. Dozwolone jest wszystko, można chwycić za włosy, uderzyć w oczy, kopnąć w krocze – przyznaje. Do grup początkowych przychodzi sporo kobiet, chcą opanować samoobronę. Ale szybko znikają, a na sali jest „przewaga testosteronu” – jak żartuje Kasia. – Nawet gdy w  sali są kobiety, to walczę z facetami. Są silniejsi, więc więcej się nauczę – opowiada. Jej mama nie podziela tego entuzjazmu. Przyjęła postawę „to sport nie dla dziewczynek” i  boleje nad siniakami córki. Niektóre kobiety, często ze względu na wykonywaną pracę, muszą się oszczędzać i nie walczą kontaktowo. Ona nie lubi się oszczędzać. A mężczyźni? Dopóki nie zobaczą jej w akcji, nie dowierzają. Potem – nabierają szacunku. Parytet? Na ile zachowania dzieci dyktowane są społecznym nakazem, będzie pewnie wciąż sprawą dyskusyjną. Ale dyskusji nie podlega fakt, że z wiekiem ludzie przestają być tak silnie definiowani przez męskość czy kobiecość. Mężczyźni zaglądają do ogródka kobiet, a one wchodzą w paradę mężczyznom. Bywają panowie przedszkolanki, jak i  panie policjantki i  nie burzy to społecznego porządku. Ani spokojnego snu.

www.manko.pl  25


Studenckie Życie

Wolontariat bez granic Jedną z akcji prowadzonych w ramach programu „Młodzież w działaniu” jest tzw. Wolontariat Europejski. Dzięki niemu młodzi ludzie, nie ponosząc niemal żadnych kosztów, mogą uczestniczyć w różnych formach wolontariatu, zarówno na terenie Europy, jak i poza jej granicami. O praktycznych aspektach akcji rozmawiałem z Basią Ligas, która na co dzień współpracuje ze Stowarzyszeniem „STRIM”, koordynując projekty w ramach Wolontariatu. Tomek Biegański

T: Jak się zaczęła Twoja przygoda z Wolontariatem Europejskim? B: Na Wolontariat zdecydowałam się bardzo przypadkowo. Koleżanka zapytała mnie, czy nie chciałabym jechać na Bałkany do zaprzyjaźnionej organizacji pozarządowej. Miałam tam spędzić kilka miesięcy, pracując z młodzieżą i ucząc się pisania projektów międzynarodowych, w których zresztą brałam już wcześniej udział. Moja wiedza na temat przedsięwzięcia ograniczała się wyłącznie do informacji uzyskanych od koleżanki i dwóch linijek opisu projektu. Mimo to zdecydowałam się na wyjazd. Sprawa niestety nagle przycichła, ale po dwóch miesiącach z  Agencji Narodowej w  Warszawie nadeszła wiadomość: projekt zaakceptowany! T: Czy przed wyjazdem udało Ci się dowiedzieć czegoś więcej o Wolontariacie Europejskim? B: Poniekąd. Jeszcze przed wyjazdem obroniłam się na uczelni, a dwa tygodnie później pojechałam na kilkudniową wymianę do Rosji. Tam uczestnicy z  Portugalii opowiedzieli mi o  swoich, bardzo podobnych i  już zrealizowanych pro-

26 

manko

75  05–06 . 2010

jektach. Na bardziej oficjalne informacje przyszło mi czekać do szkolenia w Warszawie, które odbyło się cztery dni przed wyjazdem na Wolontariat. Wszystko to wydarzyło się zaledwie w  przeciągu miesiąca. Na początku swojej drogi dane mi było zatem odczuć na własnej skórze, jakie błędy w  przygotowaniu takiego wyjazdu można popełnić. Wolontariusz powinien dowiedzieć się z  większym wyprzedzeniem, z czym ma do czynienia –  że może przed wyjazdem podszkolić język, przygotować materiały do pracy. Powinien też wiedzieć, na co się decyduje. Ja nie do końca wiedziałam, dlatego zapłaciłam frycowe – z konsekwencjami cudzych błędów borykałam się już w  Macedonii, dokąd wyjechałam na dziewięć miesięcy w ramach wolontariatu. T: Macedonia to kraj europejski, ale dla większości Polaków zapewne dość egzotyczny. Zakładam, że nie znałaś języka macedońskiego w chwili wyjazdu na Wolontariat? B: Wyjeżdżając, nie wiedziałam nawet, że jest coś takiego, jak język macedoński. Na miejscu nie

tylko dowiedziałam się, że istnieje, ale też przez pół roku uczyłam się go w szkole językowej. Kurs językowy podczas Wolontariatu jest zresztą normą – wolontariusz uczy się języka kraju, w którym przebywa. Czasami bez znajomości tego języka trudno jest się porozumieć z  miejscową ludnością, bo nie we wszystkich krajach mówi się choćby po angielsku. T: Twoja przygoda z  Wolontariatem Europejskim zaczęła się w  Macedonii, ale można powiedzieć, że trwa do dzisiaj. Co skłoniło Cię do tego, by zająć się organizacją cudzych wyjazdów? B: Podczas Wolontariatu przeżyłam coś wspaniałego, było to bardzo ważne i bardzo pozytywne doświadczenie w moim życiu. Zdobyłam nowe umiejętności i nawiązałam kontakty, które do dziś procentują. Chciałam, żeby inni też mieli możliwość przeżycia tego, co stało się moim udziałem. Może to ociera się o banał i tanią propagandę, ale tak jest w istocie. T: Zakładam jednak, że nie dążysz do uszczęśliwiania w  ten

sposób wszystkich bez wyjątku. Stosujesz zapewne jakieś kryterium? B: Powiem tak – zdaję sobie sprawę, że Wolontariat choćby na Teneryfie to bardzo ciekawa perspektywa. Owszem, w  czasie takiego wyjazdu jest sporo czasu do wykorzystania zgodnie z  własnymi upodobaniami, nie zapominajmy jednak, że to ciągle wolontariat. Dlatego przyszłych wolontariuszy zawsze pytam o motywacje. Sama chęć nauki języka czy poznawania ludzi nie wystarczą, to niejako wartość dodana. Ważne zatem, żeby interesowały ich projekty, w  których wezmą udział, bo w  miejscu przeznaczenia będą przebywać i  pracować przez kilka miesięcy. T: Jakie projekty wchodzą w grę? B: Bardzo różne, nie sposób o nich wszystkich wspomnieć. Mogą to być np. projekty związane z szeroko pojętą kulturą, sportem, opieką społeczną czy ochroną środowiska, a to i tak nie wszystko. Dla przykładu, wolontariusze w  ramach programu angażowali trudną młodzież w  zajęcia sportowe, pomagali kobietom z Ameryki Łacińskiej w aktywizacji zawodowej czy też organizowali „żywą bibliotekę”. Czasem były to ich własne inicjatywy, w innych wypadkach angażowali się w realizację cudzych pomysłów. T: Taki projekt to spore przedsięwzięcie. Na jaką pomoc może liczyć osoba, która chce wyjechać w  ramach Wolontariatu Europejskiego? B: Przede wszystkim przyszły wolontariusz musi znaleźć we własnym kraju organizację wysyłającą, posiadającą akredytację. Bez niej taki wyjazd w ogóle nie jest możliwy. W sprawie Wolontariatu zgłasza się do tego typu organizacji sporo osób. To sprawia, że nie zawsze wolontariuszom można pomóc w  pełnym


Studenckie Życie zakresie. Dlatego po wstępnych wyjaśnieniach takie osoby często same muszą wykonać trochę pracy. T: Co przez to rozumiesz? B: Wolontariusz powinien znaleźć organizację zagraniczną, która wstępnie zgodzi się go przyjąć. Do takiej organizacji należy wysłać CV, a na koniec uzyskać jej ostateczną zgodę na współpracę. Często dopiero wtedy zgłasza się ponownie do organizacji miejscowej, która załatwia kolejne formalności. Co ważne, podczas kontaktu z organizacją zagraniczną wolontariusz powinien informować, że ma wsparcie organizacji miejscowej. Jak wspomniałam, bez takiego wsparcia wyjazd nie jest możliwy. T: Wyobraźmy sobie, że jestem studentem, który na poważnie myśli o  Wolontariacie Europejskim. Wiem, że muszę podjąć tego rodzaju działania, aby mój wyjazd doszedł do skutku. Na ile wcześnie powinienem zabrać się do pracy? B: Niestety, nie ma w tym względzie reguły. Jeśli zaprzyjaźniona ze mną organizacja poszukuje wolontariusza do projektu, z  formalnościami można sobie stosunkowo szybko poradzić. Wygląda to oczywiście inaczej, gdy los nie jest taki łaskawy. Poszukiwanie organizacji chętnej do nawiązania współpracy może zająć wolontariuszowi sporo czasu. Dobrze zatem rozpocząć takie poszukiwania odpowiednio wcześnie, tak by organizacja wysyłająca zdążyła ze wszystkim przed kolejnym deadlinem przewidzianym w  programie. To, na ile wcześnie należy podjąć odpowiednie działania, zależy też w  dużej mierze od kraju, do którego chce się wyjechać. Oblegana jest np. Hiszpania. Jeśli wolontariusza nie są w stanie przyjąć tamtejsze zaprzyjaźnione organizacje, o  wyjazd do ojczyzny Cervantesa jest bardzo trudno. Są za to kraje, które przyjmują wolontariuszy z otwartymi rękami – jak chociażby kulturowo bliska Hiszpanii Portugalia. T: Jak do tej pory rozmawialiśmy głównie o  osobach, które wyjazd na Wolontariat mają jeszcze przed sobą. Może zatem w  kilku słowach o  byłych wolontariuszach – jak relacjonują swój pobyt i pracę za granicą? B: Odczucia są przeważnie bardzo pozytywne. Wolontariuszka, któ-

ra jest teraz w  Macedonii, napisała mi niedawno, że ten Wolontariat to najlepsze, co jej się przytrafiło w życiu. Dziewczyna, która wyjechała do Hiszpanii, choć nie była do końca zadowolona z  samego projektu, określiła swój pobyt tam jako bardzo cenne doświadczenie. Dzięki Wolontariatowi mogła przez długi czas przebywać w kraju, który ją fascynuje i wiele się dowiedzieć o ludziach, którzy tam mieszkają. Dopiero na miejscu odkryła, że nie wszyscy Hiszpanie są żywiołowi, a  flegmatyczni wcale nie są rzadkością. T: I nikt nie narzeka? B: Byłoby zbyt różowo. Czasem jedna ze stron zaniedbuje swoje obowiązki i  otwarcie należy przyznać, że nie zawsze jest to wolontariusz. W  przeszłości dochodziło już do sytuacji, gdy z powodu bierności organizacji czy też niechęci przejawianej przez jej członków wolontariusze przerywali swój udział w projekcie. T: Często przygoda z  Wolontariatem kończy się w ten sposób? B: Nie, na szczęście taki scenariusz rzadko ma miejsce. Trudności, na jakie napotykają wolontariusze, wiążą się częściej ze środowiskiem ich pracy albo celem działań, który może natrafiać na opór materii. Z takim oporem musiały się zmierzyć osoby promujące w  Gruzji „żywą bibliotekę”. Dla Gruzinów była to absolutna nowość, dlatego początki projektu były trudne. T: Kto, według Ciebie, może w  największym stopniu skorzystać na takim wyjeździe? B: Wolontariat Europejski odkrywa przed nami wiele ścieżek, których istnienia wcześniej nie podejrzewaliśmy. Dlatego widzę w  nim dużą szansę dla osób, które myśląc o  własnej przyszłości, natrafiają na więcej pytań niż odpowiedzi. Ale, wbrew pozorom, taki wyjazd warto rozważyć nawet wtedy, gdy wydaje nam się, że obraliśmy już w życiu właściwy kurs. Moje przyszłe życie zawodowe było już w zasadzie zaplanowane, ale pobyt w  Macedonii wszystko zmienił. Przed wyjazdem na temat tego, co można robić w życiu, nie wiedziałam nawet połowy z tego, co wiem teraz. Patrząc z perspektywy czasu, widzę, jak zaściankowo myślałam kiedyś. Teraz jestem prawdziwą kosmopolitką (śmiech).

Wypowiedzi wolontariuszy Krysia Wieja, studentka 3 roku gospodarki przestrzennej UEK W Hiszpanii byłam od września do listopada ubiegłego roku. Wybrałam zatem łatwiejszą opcję – wolontariat krótkoterminowy. Decyzja o  wyjeździe pociągała za sobą konieczność opuszczenia pięciu tygodni zajęć. Na uczelni nie miałam jednak żadnych problemów z tego tytułu, ponieważ okazałam tzw. „youthpass” (certyfikat zaświadczający o  wyjeździe i  nauce pozaformalnej podczas wolontariatu).  Sam wyjazd był dla mnie spełnieniem marzeń o podróży do ukochanej Hiszpanii. Trafiłam wprawdzie do niewielkiej miejscowości, ale dzięki temu w zupełności wystarczały mi fundusze przydzielone z UE. Ograniczone do minimum wydatki i bliskość lotniska sprawiły, że mogłam zwiedzić tyle miejsc, na ile tylko pozwalał wolny czas. Nie przesadzę, jeśli powiem, że spędziłam w Hiszpanii dwa wspaniałe miesiące przy niemal zerowych kosztach. Co do pracy podczas Wolontariatu, to była ona raczej lekka i przyjemna, nie obciążała mnie czasowo. Taki wyjazd polecam każdemu, bo jak sama mówiłam młodzieży w hiszpańskich szkołach, wolontariat jest nie tylko szansą pomocy innym, ale w dużej mierze jest to okazja do tego, aby poznać nową kulturę, język i ludzi. Piotr Kołodziej, absolwent geografii na UJ Dlaczego Wolontariat? Z chęci pomocy i rozwoju siebie. Mój wyjazd był też formą zdobywania doświadczenia, bo swoją przyszłość wiążę z pracą w organizacji pozarządowej. A dlaczego Gruzja? Po pierwsze dlatego, że w moim mniemaniu lepiej jechać na wolontariat do kraju biedniejszego niż własny, bo więcej tam można zdziałać. Poza tym zawsze interesowałem się Kaukazem. Przez 6 miesięcy mojego pobytu w Gruzji były momenty lepsze i gorsze. Mieszkałem daleko od domu, w innym środowisku, a na dodatek starałem się coś zdziałać. Bariera kulturowa była odczuwalna, ale gdy już się z nią uporałem, było mi znacznie łatwiej. Odnalezienie sie w kraju tak odmiennym od Polski i wykonanie tam określonych zadań samo w sobie stanowiło jakąś formę nauki. Bazując na moim doświadczeniu, polecałbym wyjazd na Wolontariat do mniejszych miasteczek czy wiosek, ponieważ tam faktycznie potrzebna jest pomoc. Poza tym jest się odciętym od międzynarodowego towarzystwa, a to wymusza szukanie kontaktu z lokalną społecznością i ułatwia skupienie na pracy. Uważam też, że lepiej jest jechać na dłużej niż na 6 miesięcy, bo pół roku to za krótki czas, żeby zaznajomić się ze specyfiką danego kraju i poznać tamtejszych ludzi.  Wyjazd do Gruzji był okazją do szlifowania języka angielskiego, poznałem też podstawy języka rosyjskiego. Bez wątpienia nauczyłem się lepiej organizować swój czas. Nie mógłbym też zapomnieć o licznych znajomościach, które mi po tym wyjeździe pozostały. Wolontariat Europejski – garść faktów ▶▶ Czas trwania – od 2 do 12 miesięcy ▶▶ Wiek uczestników – od 18 do 30 lat (wyjątkowo od 16 r. życia) ▶▶ Koszty ponoszone przez wolontariusza – 10% kosztów podróży (czasem pokrywane przez sponsorów); wolontariusz ma zapewnione zakwaterowanie, wyżywienie i kieszonkowe ▶▶ Zasięg terytorialny akcji – kraje wszystkich kontynentów ▶▶ Najbliższy termin składania wniosków przez organizacje – 1 czerwca (dla projektów rozpoczynających się pomiędzy 1 września a 31 stycznia) Więcej o Wolontariacie Europejskim i pozostałych akcjach, organizowanych w ramach programu „Młodzież w działaniu”: m www.mlodziez.org.pl

www.manko.pl  27


Studenckie Życie

Na ciele malowane… O takich ludziach mówi się: człowiek orkiestra. Agnieszka Glińska prowadzi od 12 lat zespół Art Color Ballet, który łączy obraz i taniec; jest choreografem, tancerką, plastykiem i co ciekawe… prekursorką body paintingu w Polsce. Specjalnie dla nas ujawniła kulisy powstawania malunku na ciele, a także zdradziła, czy wszystkie części ciała da się w równym stopniu pomalować. Karolina Pyrzyk KP: Jest Pani uważana za pionierkę body paintingu w  Polsce. Skąd zainteresowanie taką egzotyczną, jak na nasze realia, dziedziną? AG: Moje zainteresowania zawsze oscylowały w  kierunku malarstwa, wszystkiego, co jest związane z formami plastycznymi. Drugą moją pasją był taniec i w pewnym momencie stwierdziłam: czemu by tego nie połączyć. Stąd zrodził się pomysł na zespół będący obrazem plastycznym, ale ruchomym. Jest to realizacja moich fantazji, chociaż nie ukrywam, że wcześniej widziałam body painting w kinie czy sztuce. Moje początki polegały na kombinowaniu, eksperymentowaniu z  farbami i  dzięki wytrwałej pracy udało mi się osiągnąć zadowalające rezultaty. KP: Dla kompletnego laika – czym jest body painting? Czy to jeszcze makijaż, czy już sztuka? AG: Body painting to forma malarstwa, ale nie na płótnie, a na ludzkim ciele. Jest to swoista kompilacja tego, co już było, i  tego, co dodatkowo można stworzyć z elementów plastyki, mając na uwadze odpowiednią formę i  technikę. Czy to makijaż, czy sztuka, to zależy od punktu widzenia odbiorcy. Staramy się szukać i łączyć różne dziedziny malarskie, więc mogę nazwać body painting sztuką. Można z niego też zrobić formę dekoracyjną, charakteryzację.

Bardzo ważna jest tu inspiracja, która zależy od naszego odbioru rzeczywistości. KP: Jak wyglądają poszczególne etapy pracy nad body paintingiem? AG: To wszystko zależy od tego, jaką technikę malowania wybierzemy oraz na jakie tło się zdecydujemy. Możemy zrobić piękny body painting i fotografię w plenerze, studyjną na czarnym tle albo zastosować elementy scenograficzne lub malarskie, czyli efekt wychodzenia modelki z  obrazu (technika mimikry). Do malowania używamy profesjonalnych farb, które nakładamy albo bezpośrednio na ciało, albo za pomocą szablonów. Ich trwałość zależy od tego, czy osoba malowana jest w  ruchu (wtedy ok. pół godziny), czy statyczna (nawet cały dzień). Jeśli chcemy kogoś ucharakteryzować na tygrysa, to wtedy czas nakładania farb wynosi od 4 do 6 godzin, ale wszystko zależy od stopnia skomplikowania projektu. Czasem wystarczy 20 minut, żeby kogoś pomalować na jeden kolor. KP: Czy wszystkie części ciała da się w równym stopniu pomalować? AG: Ciężko się maluje osobę, która ma łaskotki, choć dla innych może to być bardzo przyjemny masaż. Nie ma takich miejsc, których nie da się pomalować, choć pewnych unikamy, jak boki, pachy, we-

wnętrzna strona ud. Twarz zawsze malujemy na końcu, bo istnieje ryzyko, że osoba będzie chciała coś zjeść albo zapomni, że jest pomalowana i potrze oko. KP: A jak się go zmywa? AG: Woda, mydło, 10 minut i  po makijażu… KP: Już niedługo szczęśliwy okres dla wszystkich studentów, czyli Juwenalia. Jaką cha-

rakteryzację widziałaby Pani w rytmie rocka? AG: Bardzo często słyszę muzykę za pomocą abstrakcyjnych form organicznych, kolorów, kształtów i  przestrzeni. W  ten sposób komponuję spektakle – słucham muzyki i wyobrażam sobie pewne działania, ruchy. Musiałabym usłyszeć muzykę, żeby zobaczyć…

Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie

28 

manko

75  05–06 . 2010

Centrum Promocji i Sprzedaży: tel. 012 422 40 40, fax 012 292 75 12, bilety@stary.pl | www.stary-teatr.pl


Studenckie Życie

gdzie posiedzieć

Spokój (ul. Bracka 3–5) godziny otwarcia: pon. – pt. od 10:00 do ostatniego klienta sob. – nd. od 12.00 do ostatniego klienta

Monika Skowron Ludzi nie oceniaj po ubiorze, książek po okładce, a klubu po nazwie. Bo w  Spokoju nie zawsze jest spokojnie… W  końcu atmosfera tego

miejsca wymykającego się definicjom to szalone lata 60. – Kolorystyka sprawia, że Spokój zatrzymuje na wiele godzin. Meble

gdzie dobrze zjeść

Bar Orientalny Phuong Hoang (ul. Kadecka 8) godziny otwarcia: pon. – pt. od 10.00 do 21.00 sob. – nd. od 11.00 do 21.00

Sandra Dudowska Znajduje się na rogu ul. Kadeckiej (obok przystanku „Uniwersytet Pedagogiczny”) i jest tak mały, że o jego istnieniu wiedzą tylko wta-

jemniczeni. Wewnątrz, na wściekle czerwonych ścianach, w kiczowatych oprawach pstrzą się krajobrazy gór i  lasów. W  kącie pla-

gdzie potańczyć

„Śródziemie” (pl. Wszystkich Świętych 8 godziny otwarcia: pon.–pt. od 12.00 do ostatniego klienta sob.–nd. od 16.00 do ostatniego klienta

Monika Dobranowska Jedno z tych miejsc w Krakowie, które znajduje się w  piwnicach. Po zejściu stromymi schodami od razu znajdujemy się przy jasnym i  przestronnym barze. Obok jest druga sala, znacznie większa, nie

brakuje w niej jednak zacisznych zakamarków. Na stronie internetowej „Śródziemna” znajdziemy informacje, że miejsce „odznacza się niespotykanym stylem kompozycji, wpisującym się w te-

i  lampy też tworzą fajny klimat – mówi Kuba, stały bywalec. Do tego „pyszna” muzyka, książki i gry towarzyskie w  szafie – potrafi przekonać. Rano jest tu przytulnie i rzeczywiście spokojnie. – Tu czuję się jak w  domu – przyznaje „spokojowa” fanka, Magda. – W fotelach „leniwcach” spędzić mogę wieczność. Bo jeśli ktoś potrzebuje spokoju, to go sobie znajdzie. A jeśli nie – to niekoniecznie – śmieje się. Spokojnymi gośćmi są przede wszystkim studenci. – Przed południem przychodzą tu między zajęciami, a  czasem zamiast zajęć – opowiada barmanka Królik. – Po

zajęciach natomiast ci sami przychodzą poplotkować i popić. Duże są nie tylko lampy-gumisie, ale też herbata (5 zł), duża kawa (7,50 zł), piwo (7 zł) z  jednym z  18 soków, w  tym mandarynkowym lub kiwi. A wieczorem? Wódka z sokiem (8 zł) lub bardziej wymyślne drinki – półlitrowy cytrusowy „King Sajz” (12 zł). Uwaga! Odwiedzenie tego miejsca grozi silnym uzależnieniem oraz postępującą monotonią życia towarzyskiego. Każde spotkanie z  przyjaciółmi kończyć się może nieobcym mi stwierdzeniem – No to co… Spokój?

stikowa paprotka, która dopełnia jarmarczny wystrój, 4 stoły i miejsce dla 16 osób. To bardzo niewiele, biorąc pod uwagę liczbę odwiedzających to miejsce: studentów, biznesmenów, pracowników okolicznych firm, ochroniarzy i tuzin patroli policji. Bar serwuje prawdziwe rarytasy! Osobiście gorąco polecam kurczaka w  cieście z  sosem pikantnym (11,50 zł), krewetki w  sezamie z  surówką i  sosem (15  zł), kalmary w  sosie pikantnym (14 zł) i  deser bananowy (3 zł). Dodam, że porcje są baaardzo duże, radziłabym więc przy zamówieniu dopłacić do pudełka na wynos…

– O  ile trudno wymówić nazwę lokalu, o  tyle trudniejszy wydaje się wybór spośród tak atrakcyjnej oferty kuchni – mówi Bartek, student AGH. – Przychodzę tu ze znajomymi kilka razy w tygodniu, a samo miejsce to fenomen wśród krakowskich barów. Co jeszcze? Bezpłatna dostawa od poniedziałku do soboty, śmiesznie niskie ceny, gwarancja świeżości i brak miejsca z powodu tak licznej klienteli. Lokal zdecydowanie przebija swoją ofertą inne krakowskie orientalne punkty gastronomiczne i jest jedynym, który został otwarty przez właścicieli.

matykę fantasy i magii”. Nad głowami na sklepieniu namalowano mapę galaktyki. Na ścianach możemy dostrzec płaskorzeźby, a nad barem wkomponowany jest przedziwny konar. Jednak informacja ze strony, w porównaniu z rzeczywistym wyglądem klubu, jest lekko fantastyczna... W piątki i soboty część dużej sali zmienia się w  parkiet do zabawy. Określenie: „muzyka dla każdego” jest tu odpowiednie, potańczyć możemy zarówno przy hitach lat 60., 70. i 80., jak i utworach rockowych, Latino czy muzyce nowoczesnej. W  poniedziałki odbywają się konkursy gry w darta. W środy jest wieczór planszówek, w  czwartki można zmierzyć się w  konkursie tańca. Dla gości w  okresie let-

nim dostępny jest także ogródek, mieszczący 30 osób. – Knajpa fajna, ceny OK, ludzie przychodzą na poziomie. Mam jedno „ale”, ale za to duże... wcale nie mają otwarte do ostatniego klienta. Już kilka razy proszono nas o wyjście, bo zamykają – opowiada częsty bywalec. Inny gość, zapytany o  zdanie na temat klubu odpowiada: – Wpadłem wypić niedrogie piwko, później zmieniam lokal, myślę, że są lepsze w Krakowie, zależy, co kto lubi. W  „Śródziemiu” możemy zasmakować Wściekłego Orka – 9 zł, Żądło Nazgula – 15 zł czy bezalkoholowego Napoju Entów – 8 zł. Za Żywca płacimy 7 zł, za Warkę 6,50 zł.

www.manko.pl  31


kultura

Z muzyką jest jak z chodzeniem do kościoła O brytyjskiej muzyce gitarowej stało się znowu głośno, a to za sprawą Karla Culley’a. Ten artysta z North Yorkshire przyjechał do Polski nie po raz pierwszy, ale tym razem dał kilka koncertów. Jeden z nich odbył się 21 kwietnia w klubie Żaczek. Młody muzyk, nazywany Nickiem Drakem XXI wieku, zaprezentował materiał ze swojej debiutanckiej płyty „Bundle of Nerves”. Tylko nam udało się porozmawiać m.in. o jego muzycznych inspiracjach. Karolina Pyrzyk KP: Wiele osób twierdzi, że wyssało miłość do muzyki z  mlekiem matki, inni zostali zainspirowani w  późniejszym wieku. A jak było w Twoim przypadku? KC: Od dziecka interesowałem się muzyką, w wieku 12 lat grałem na perkusji. Pierwszą gitarę dostałem od taty na osiemnaste urodziny i tak na dobre zaczęła się moja przygoda z muzyką. Potem byłem front-

32 

manko

75  05–06 . 2010

manem zespołu The Mindermasts, teraz jestem niezależnym artystą i tę funkcję bardziej sobie cenię. Nie tęsknię za byciem częścią bandu, choć zdarza mi się zapraszać innych muzyków do wspólnego grania. KP: Jesteś zarówno gitarzystą akustycznym, jak i autorem piosenek. Jak mógłbyś określić swoją muzykę? KC: Staram się tworzyć autorską, oryginalną muzykę, choć oczywi-

ście trudno nie ulec różnym wpływom. Inspiruję się twórczością takich artystów, jak John Martyn, Elliott Smith, Paul Simon, Bob Dylan, Bjork czy Kate Bush. Co do gatunku, który gram, to nie mnie to oceniać, każdy ma prawo do własnej opinii. KP: W ostatnich latach w Polsce dominuje brit pop i  indie rock. Skąd taka popularność tych gatunków muzycznych? Sam jesteś rockmanem? KC: W  Anglii mamy bardzo długą tradycję grania muzyki rockowej i przy okazji kilka świetnych zespołów. Nasz naród jest emocjonalnie tłamszony, sfrustrowany, rock pozwala nam się wykrzyczeć. Z  tego samego powodu pewnie większość osób lubi ten rodzaj muzyki. Sam nie przepadam za rockiem, choć w mojej muzyce można znaleźć jego elementy, jak groovy czy acoustic. Staram się iść bardziej w kierunku modern folk. KP: Oprócz muzyki zajmowałeś się też malowaniem, pisałeś poezję i prozę. Czy sztuka stanowi Twoją inspirację przy tworzeniu muzyki? KC: Rzeczywiście, jeszcze do tej pory zdarza mi się pisać wiersze, niektóre z nich były nawet publikowane w  czasopismach poetyckich. Uważam, że to jednak nie to samo, co pisanie tekstów piosenek. Częściej zdarza mi się łączyć poezję z  malarstwem i  sprawdzać, jak się to później komponuje. KP: Przyjechałeś do Polski promować swój debiutancki album „Bundle of Nerves”. Jak wyglądał proces jego tworzenia?

KC: Materiał został zarejestrowany na pięknej, odległej szkockiej wyspie, na której znajduje się jeden hotel i  pub ze świetną whisky. Nagrywanie było podzielone na trzy sesje, trwało w sumie 20 dni. Na album składa się jedenaście różnorodnych piosenek, które cechuje zmienność stylu i duży ładunek emocjonalny. Proces tworzenia przebiega zawsze podobnie. Najpierw wymyślam muzykę, potem, w  zależności od jej tonu, dobieram słowa, które są opisem moich osobistych doświadczeń. Jeśli artysta maluje obraz przedstawiający kogoś innego, to w  jakimś stopniu maluje samego siebie. Podobnie jest z muzyką. KP: A  czy sam jesteś „kłębkiem nerwów”, jak mogłoby wynikać z tytułu płyty? KC: Teraz nie, ale przed koncertami zazwyczaj się stresuję, nie mogę się skupić na rozmowie, muszę się napić alkoholu, który jest nieodłączną częścią życia większości muzyków. Ogólnie jestem trochę nerwowy i dziwny. KP: Jest takie powiedzenie: „mówić o  muzyce to jak tańczyć o  architekturze”. Jak mógłbyś się do niego ustosunkować? KC: Zdecydowanie się z  nim zgadzam, powinniśmy słuchać muzyki, a nie ją opisywać. Kocham muzykę, stanowi ona dla mnie swego rodzaju świętość. Z  muzyką jest jak z chodzeniem do kościoła: powinniśmy usiąść i skupić się tylko na tym, zagłębić się w treść i melodię. Ja bym do tego dodał jeszcze lampkę wina…


kultura

Idzie zmiana warty Rozmowa z Agnieszką Kozłowską, współzałożycielką Przeglądu Kabaretów PAKA i rzeczniczką prasową tegorocznej 26. edycji PAKI.

Kamila Nowak KN: Czy PAKA to duże wyzwanie organizacyjne? AK: Z  każdym rokiem mamy coraz więcej techniki, więc wydawałoby się, że wyzwanie powinno być mniejsze, ale to jest nieprawda. Jak zaczynaliśmy robić PAKĘ w 85 roku to mieliśmy do dyspozycji tylko telefon na portierni w  domu studenckim „Piast” oraz jedną maszynę do pisania. Teraz są laptopy, Internet, telefony komórkowe, ale i  tak nad wszystkim trzeba panować, a  więc przede wszystkim potrzebny jest człowiek. KN: Ze względu na żałobę narodową po katastrofie w  Smoleńsku musieliście przesunąć termin tegorocznej PAKI – czy program uległ znacznej zmianie?

AK: Na szczęście udało nam się stworzyć nowy program w  miarę spójny z poprzednim. Mamy zresztą już doświadczenie, bo 5 lat temu także przekładaliśmy PAKĘ ze względu na żałobę po śmierci papieża. KN: Jakie wyróżnienia mogą otrzymać najzabawniejsze kabarety w finale PAKI? AK: Najwyższą nagrodą jest oczywiście Grand Prix za program wybitny, które może, choć wcale nie musi być przyznane. Jednak dla nas najciekawsze są tzw. nagrody nietypowe, które doskonale trzymają się w  klimacie Festiwalu. W  historii PAKI najsłynniejsze z nich to m.in. odegranie na cześć kabaretu hejnału z  Wieży Mariackiej przez Zbigniewa Wodeckiego, wygranie w kasynie puli pieniężnej

przez prof. Błońskiego (ówczesnego rektora UJ) dla pewnego kabaretu oraz wycieczka po ZOO z ks. prof. Tischnerem. KN: Początki Przeglądu sięgają czasów komunizmu i  cenzury, w których nietrudno było o temat do kpin. Czy nadal jest się z czego śmiać? AK: Tak, cały czas. Nasz kraj jest niewyczerpalnym źródłem wszelkich atrakcji. Przy czym obecnie coraz mniej śmiejemy się z  polityków, a skecze kabaretowe idą w kierunku bardziej społecznym. Wynika to głównie z istnienia wielu programów telewizyjnych, ośmieszających władze oraz z  zasady, wyznawanej przez wiele kabaretów, która brzmi: „Polityku ośmieszaj się sam, na pewno zrobisz to lepiej”.

KN: Dostrzega Pani kabaretowy potencjał w  finalistach tegorocznej PAKI? AK: Tak. Z  resztą ja cały czas powtarzam, że idzie zmiana warty. Jest kilka młodych zespołów, które naprawdę mają szansę zaistnieć, detronizując obecne gwiazdy. Ale to dobrze, bo wówczas obie strony będą mocno zmobilizowane do działania. KN: Ma Pani swoich faworytów? AK: Wszystkie finałowe kabarety to moi faworyci. Zostali wybrani spośród 17 półfinalistów, a jeszcze wcześniej spośród ponad 80 zgłoszeń, więc są naprawdę dobrzy. KN: A  zatem niech wygra najlepszy! Dziękuję za rozmowę.

Dramatyczna sytuacja kultury W  ubiegłym numerze pisaliśmy o  problemach, z  jakimi boryka się Teatr Nowy. Jak już wcześniej można było przypuszczać, nie jest to przypadek odosobniony: niedawno dotarł do nas list pana Wiesława Hołdysa, reżysera, prezesa Stowarzyszenia Teatr Mumerus, zaniepokojonego sytuacją, w jakiej znalazła się podległa mu organizacja. Obecnie nakłady na kulturę wynoszą w Polsce mniej niż 1 procent budżetu państwa. W  odpowiedzi na tę sytuację zorganizowana została akcja zbierania podpisów pod Apelem Obywateli Kultury, kierowanym do Prezesa Rady Ministrów, dotyczącym zwiększenia wydatków na kulturę. Poniżej publikujemy fragment Apelu: „Apelujemy do Pana jako Prezesa Rady Ministrów: – o jak najszybszą zmianę zasad finansowania kultury i edukacji kulturalnej w Polsce; – o przeznaczenie 1 procentu budżetu na kulturę do dyspozycji Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego; – o  zmianę przepisów skarbowych pozwalającą na to, aby 1 procent

z odpisów CIT i PIT mógł być przekazywany na cele kulturalne i  edukacyjne – tak jak dzieje się to z wielką korzyścią społeczną w przypadku organizacji pożytku publicznego; – o  utrzymanie stałego, zapisanego w  ustawie procentu na kulturę z podatku od gier losowych i zakładów wzajemnych; – o  przejrzystość procedur i  procesu stanowienia prawa, zwłaszcza o  otwarte konsultacje społeczne, przejrzyste zasady dysponowania środkami publicznymi i czytelne zasady wyboru na stanowiska dyrektorskie w instytucjach publicznych.” Pełny tekst jest dostępny w Bunkrze Sztuki oraz na stronach internetowych (www.obywatelekultury.pl, www.culture.pl, www.artmuseum.pl oraz www.1944.pl). Jak złożyć podpis? – do końca maja br. można osobiście złożyć podpis odwiedzając Bunkier Sztuki, – na stronie internetowej Obywateli Kultury: www.obywatelekultury. pl dostępna jest zakładka „Złóż swój podpis” – wystarczy kliknąć.

www.manko.pl  33


kultura

co przeczytać

Subiektywna encyklopedia Ziemkiewicza Rafał A. Ziemkiewicz, „W skrócie” Kinga Bimkiewicz Każdy od czasu do czasu potrzebuje pewnego rodzaju innowacji czy eksperymentu. Potrzebujemy chwili wytchnienia od książek fabularnych i  literatury faktu. W  takich oto chwilach możemy sięgnąć po publicystykę w  ciekawej, a  rzadko spotykanej formie. Ziemkiewicz prezentu-

je nam swoją małą encyklopedię zawierającą hasła, dzięki którym lepiej poznajemy jego sposób patrzenia na otaczającą nas rzeczywistości. Co ciekawe i  niezwykle ważne, subiektywny punkt widzenia autora jest podstawowym motywem książki. Określenie „silva rerum”

jak najbardziej oddaje jej charakter. Możemy przeczytać o  neoliberalizmie według Ziemkiewicza, zarzutach wobec naszego społeczeństwa oraz przesławnego „Salonu”, ale również o zabijaniu smoków przez ostatnie dwadzieścia lat w  III  RP czy o  jakże prawdziwym opisie źródła emancypacji kobiet.

co zobaczyć

Jak wygląda ten wasz cudny świat… Marcin Maciejowski, Tak jest (That’s How It Is) Karolina Pyrzyk Myśląc o  Polsce po 1989 roku, mówi się często – jest jak jest. Ni dobrze, ni źle. Po prostu. Dla mało zorientowanych lub też bardzo ,,na czasie” Muzeum Narodowe przygotowało nie lada gratkę. Tylko do 23 maja w Gmachu Głównym można obejrzeć wystawę prac Marcina Maciejowskiego- jednego z  najbardziej obiecujących młodych ar-

tystów, laureata Paszportu Polityki 2002. Jego obrazy, przedstawiające wycinek naszej, często brutalnej rzeczywistości, to mieszanka kiczu, awangardy, komercji i ironii. Balansując na granicy tabloidyzmu i realizmu, Maciejowski pokazuje, że u nas tak właśnie jest. Kolorowo i  czarno-biało. Wielkie aktorki kontra Ojciec Rydzyk. Czło-

Zabawa z kartą VIP Student Karta VIP Student to pierwsze rozwiązanie w  Polsce, które daje studentom możliwość zabawy w najlepszych klubach za zupełnie niewielkie pieniądze. Dzięki karcie każdy jej posiadacz może kupić po

34 

manko

75  05–06 . 2010

specjalnych cenach (5 i 10 zł) wybrane produkty w  każdym z  klubów VIP Student. Dodatkowo posiadacz karty ma możliwość bezpłatnej rezerwacji stolika, prawo do darmowej szatni oraz wstępu na wszystkie płatne imprezy za darmo (kluby zastrzegają sobie prawo do selekcji gości oraz do wprowadzania imprez biletowanych). Dodatkowe informacje oraz lista punktów dystrybucyjnych dostępne są na www.vipstudent.pl.

wiek z blizną i dziewczyna z piwem. Kino, polityka, brukowce, stadiony, kuchenna szafka czy Tadeusz Kantor – młody malarz, publikujący w ,,Przekroju” nie szufladkuje, nie porównuje, nie ocenia. Utrwala na obrazach fotografie życia, ulotne chwile, wystudiowane pozy, suknie koktajlowe. Prozaiczne sytuacje, jak choćby próba pochwalenia się swo-

W  drugiej części książki znajdziemy cztery wywiady przeprowadzone przez dziennikarzy „Lampy” oraz trzech portali internetowych. „W  skrócie” może wywoływać niemałe kontrowersje – dla jednych cała treść będzie się składała w  spójną całość wywołującą co chwilę gromki śmiech, a dla innych mieszanką wręcz wybuchową opinii i stwierdzeń przyprawiających o ciarki na plecach. Wszystko zależy od punktu siedzenia i  to właśnie powinno nas zachęcać do sięgnięcia po tę pozycję. Ale co najważniejsze, jak się dowiadujemy, środki uświęcają cel „I  tego trzymać się trzeba”. To by było na tyle. Tak w skrócie.

im gołębnikiem, znajdują u Maciejowskiego poparcie. Wszystko to, podane w  smacznej formie rysunku satyrycznego z  komentarzem w dymku sprawia, że chce się jeszcze. Maciejowski w  jednym z  wywiadów powiedział: ,,ja po prostu lubię malować”. To widać. Mimo młodego wieku (rocznik 1974), udało mu się wypracować własny, niepowtarzalny styl, a  jego kreska jest rozpoznawalna przez większość amatorów sztuki. Co więcej, wystawa nie tylko elektryzuje estetyką, ale i etyką. Jeśli ktoś do tej pory wątpił w siłę mediów, wyjdzie głęboko porażony. Dla fanów karykatur i miniatur – obowiązkowo. Ja to kupuję!

Konkurs Odpowiedz na pytanie:

Od jakich angielskich słów pochodzi skrót VIP? Wśród osób, które jako pierwsze prawidłowo odpowiedzą na pytanie, rozlosujemy 10 kart VIP Student.

Maile z odpowiedziami należy wysyłać na adres: pr@manko.pl, w temacie wpisując „Konkurs VIP” oraz swoje imię i nazwisko.


Sport

Awans po horrorze! AZS Skawa UEK w I lidze siatkówki kobiet! Historyczny sukces odniosły siatkarki reprezentujące Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie na Turnieju Finałowym II Ligi Kobiet, który odbywał się w Murowanej Goślinie (k. Poznania). Spotkały się tam 4 najlepsze zespoły, które wygrały rywalizację w swoich grupach. Pierwszego dnia zmagań AZS Skawa UEK zmierzył się z  gospodarzem i  zarazem faworytem turnieju – KS Piecobiogaz Murowana Goślina. W  tym niezwykle wyrównanym pojedynku przysłowiowym „języczkiem u  wagi” okazało się doświadczenie, które było po stronie Murowanej Gośliny (1:3). Drugi dzień był pojedynkiem o być albo nie być. Przeciwnik – Szóstka Biłgoraj – wygrywając zapewniłby sobie awans. Krakowianki rozegrały fenomenalne spotkanie i  rozbiły ekipę Pawła Wrzeszcza 3:0 w setach do 21, 9 i 21. Zatem o awansie decydował mecz z AZS Politechni-

ki Śląskiej Gliwice. Tu emocje sięgnęły zenitu. Po 4 setach na tablicy widniał remis 2:2 i o wszystkim decydował tie-break. Ten lepiej zaczęły gliwiczanki (1:5). „Ekonomistki” zdołały doprowadzić do remisu (10:10), by za chwilę przegrać 3 kolejne akcje i ponownie wyrównać (13:13). Jednak pierwszą piłkę meczową miała Politechnika i była bardzo bliska szczęścia, gdyż po ich zagrywce i błędzie w przyjęciu libero Skawy piłka nieuchronnie zmierzała ku ścianie małej hali w Murowanej Goślinie. Uratowała ją w sobie tylko znany sposób Sandra Biernatek. Po kontrataku Gli-

wic podbita piłka ponownie zmierzała ku ścianie i ponownie została w  ekwilibrystyczny sposób podbita przez krakowianki. Trzecia próba skończenia meczu przez AZS PŚ zakończyła się atakiem w antenatkę (14:14). Kolejne dwie akcje padły już łupem AZS-u  Skawy UEK i  krakowianki mogły cieszyć się z upragnionego awansu do I ligi. Sukces ten pociąga za sobą szereg konsekwencji. Od następnego sezonu, który najprawdopodobniej rozpocznie się w połowie września, AZS Skawa Uniwersytet Ekonomiczny Kraków rywalizować będzie na zapleczu Plus Ligi Kobiet.

Pierwsza liga nie jest podzielona na grupy regionalne, a  więc „Skawinki” oraz ich kibiców będą czekać również dalekie mecze wyjazdowe, choć na szczęście nie będzie ich aż tak wiele. Można się również spodziewać w hali przy ul. Rakowickiej wizyt zorganizowanych klubów kibica rywalek. Oznacza to, że możemy być świadkami nie tylko widowisk sportowych na wysokim poziomie, ale także efektownych opraw meczowych. Pełny skład I  ligi kobiet przedstawia tabela. Dokładny terminarz gier zostanie ogłoszony w  okresie wakacyjnym.

AZS WSBiP KSZO Ostrowiec Świętokrzyski PSPS Chemik Police PLKS Pszczyna TKS-T Budowlani Nesta Toruń Remagum MOSiR Mysłowice SMS PZPS I Sosnowiec AZS Skawa Uniwersytet Ekonomiczny Kraków KS Piecobiogaz Murowana Goślina AZS Politechnika Śląska Gliwice Gedania Żukowo Trefl Sopot / Stal Mielec * * w zależności od wyniku meczy barażowych, których jeszcze nie rozegrano

Półmaraton jurajski Już 13 czerwca 2010 roku na terenie Jury Krakowsko - Częstochowskiej w  Rudawie (pod Krakowem) odbędzie się 6 edycja Półmaratonu Jurajskiego. Bieg na stałe wpisał się już w  kalendarz największych tego typu imprez sportowych w Polsce. W tym roku po raz drugi studenci z całego województwa będą rywalizować o  puchar Rektora Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Wyjątkową atrakcją Półmaratonu Jurajskiego Kraków 2010 będzie obecność wielokrotnego rekordzista świata w maratonie i półmaratonie, chluby kenijskiej lekkoatletyki – Paula Tergata.

W  tym roku zawodnicy klasyfikowani będą w  następujących kategoriach: Open (Kobiety i  Mężczyźni), Europejska, Zespołowa, Żołnierzy, Bankowców, Nauczycieli oraz Studentów. Wszyscy chętni mogą zgłaszać się do 10 czerwca poprzez rejestrację w serwisie www.maratonypolskie.pl. Za okazaniem legitymacji wszyscy studenci szkół wyższych zwolnieni są z 50% opłaty startowej. Szczegóły na stronach www: ▶▶ http://www.polmaraton-rudawa.ivn.pl (strona internetowa półmaratonu oraz regulamin) ▶▶ http://www.maratonypolskie. pl/ (zapisy)

www.manko.pl  35


sport

XXXIV Bieg Kościuszkowski Sportowy ślad po Kościuszce ponownie odciśnięty Wspaniała, wiosenna aura przywitała uczestników XXXIV Biegu Kościuszkowskiego. Pogoda wymarzona do biegania, więc tegoroczna edycja tej imprezy, która już na stałe wpisała się w kalendarz sportowych zmagań w Krakowie, stała na wysokim poziomie. W najbardziej prestiżowych klasyfikacjach sztafet męskich oraz kobiecych triumfowali: wśród panów AZS AGH Kraków I, wśród pań AZS AWF Kraków I. Pierwszy odcinek sztafety męskiej, prowadzący od Gmachu Politechniki Krakowskiej na Rynek Główny, ma szczególne znaczenie. Od ośmiu lat rozgrywany jest na tej trasie Memoriał im. dr Piotra Jeżajednego z  pomysłodawców imprezy. W  tym roku najszybszym biegaczem na pierwszym etapie sztafety został Adam Czerwiński (AWF Kraków I), który udanie zrewanżował się innemu świetnemu lekkoatlecie – Kamilowi Murzynowi z  UP – triumfatorowi trzech poprzednich edycji, który przed rokiem finiszował tuż przed Czerwińskim. Po raz pierwszy w historii Biegu także wśród pań pierwszy odcinek stał się etapem rywalizacji indywidualnej, walczono bowiem

o  Puchar Concept Music Art (jednego ze sponsorów biegu). Okazała nagroda trafiła w ręce Anny Wolarek z AWF Kraków. W  biegu uczestniczyły także sztafety wystawione przez służby mundurowe. Rywalizację wśród mężczyzn wygrali przedstawiciele pierwszego zespołu Szkoły Aspirantów PSP w  Krakowie. Po raz pierwszy wystąpiły również kobiece sztafety wojskowe, gdzie najlepsze okazały się zawodniczki drugiej sztafety 6. Brygady Powietrzno–Desantowej w Krakowie. Bieg Kościuszkowski to jednak nie tylko impreza sportowa. To przede wszystkim wydarzenie upamiętniające datę przysięgi Tadeusza Kościuszki na Ryn-

ku Krakowskim, którą historycy uznają za początek insurekcji Kościuszkowskiej, narodowościowego zrywu przeciwko zaborcom w  1794 roku. W  części oficjalnej przed biegiem odbyło się więc złożenie kwiatów na płycie upamiętniającej przysięgę Naczelnika na Rynku. W  ceremonii tej uczestniczyli: zastępca Prezydenta Miasta Krakowa Elżbieta Lencznarowicz, Konsul Generalny USA Allen Greenberg, przedstawiciel Wojewody Małopolskiego Michał Tatara oraz w  imieniu społeczności Politechniki Krakowskiej: Prorektor ds. kształcenia i  współpracy z  zagranicą prof. Dariusz Bogdał, Dyrektor CSiR Barbara Grabacka–Pietrusz-

ka oraz Prezes KU AZS PK Jacek Pękala, Organizację Środowiskową AZS Kraków reprezentował Wiceprezes Marek Szlachta. Po zakończeniu zmagań sportowych, w Hali Sportowej PK przy ulicy Kamiennej odbyła się ceremonia wręczenia nagród i zakończenia Biegu. W  tym roku całkowicie multimedialny pokaz, połączony z  prezentacjami Centrum Sportu i Rekreacji oraz Klubu Uczelnianego na wielkim, diodowym ekranie był możliwy dzięki firmie Concept Music Art. Zwycięzcy otrzymali okazałe puchary, pamiątkowe dyplomy oraz cenne nagrody w  postaci sprzętu sportowego.

Historyczny Bieg UEK za nami! W zorganizowanym po raz pierwszy w historii Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie „Biegu UEK”, wzięło udział prawie 500 uczestników – głównie krakowskich studentów. Jednak nie tylko. Na starcie gościliśmy 3 pokolenia biegaczy – od czteroletnich towarzyszy rozbieganych rodziców, po seniorów w wieku prawie 70 lat. Sportowcy zmierzyli się w biegu dookoła uniwersyteckiego kampusu na dystansach 3,2 oraz 8 km. Pomimo niesprzyjającej aury Uczelnia na jeden dzień zamieniła się w wypełniony po brzegi stadion lekkoatletyczny. Zawody uroczyście otworzył prof. Andrzej Chochół, Prorektor ds. Studenckich UEK!   Bieg UEK 2010 skierowany był do całej społeczności akademickiej Krakowa, a także do wszystkich amatorów spędzania wolnego czasu na powietrzu. Trasa biegu przebiegała przez Kampus UEK oraz ulice: Rakowicką, Grochowską i Beliny–Prażmowskiego. Aby zwiększyć atrakcyjność oglądania rywalizacji dla widzów, w zależności od dystansu, bieg odbywał się na różnej ilości pętli, dwóch w przypadku dystansu 3,2 km oraz pięciu na dystansie 8 km. Uczestnicy rywalizowali w  kategoriach: Open,

36 

manko

75  05–06 . 2010

Kobiety i Mężczyźni, Studenci, Pracownicy Akademiccy, Absolwenci UEK oraz Dziennikarze. Organizatorem wydarzenia był Parlament Studencki Uniwersytetu Ekonomicznego w  Krakowie. Bieg skutecznie udowodnił tezę iż w przypadku biegania – wiek nie gra roli. Zadowoleni organizatorzy już dziś zapowiadają kolejną edycję w  przyszłym roku. Wszystkim uczestnikom dziękujemy za udział a zwycięzcom w  poszczególnych kategoriach serdecznie gratulujemy formy!

Zwycięzcy klasyfikacji generalnej na dystansie 3,2 km: ▶▶ Krzysztof Janik (ur. 1985, Klub1906.pl, Park Jordana) ▶▶ Anna Posmysz (ur. 1984, K.U. AZS UJ)   Zwycięzcy klasyfikacji generalnej na dystansie 8 km: ▶▶ Maciej Cyran (ur. 1975, Kraków) ▶▶ Agnieszka Cader (ur. 1983)   W klasyfikacji uczelnianej najwyższe pozycje uzyskali studenci z UJ, AWF,UEK, AGH, PK. Pozostałe wyniki: http://domtel-sport.pl/index.php?sub=wyniki&id=635 


C Z Ł O W I E K

N A J L E P S Z A

I N W E S T Y C J A

www.uek.krakow.pl



MANKO 76 - Kraków