Page 1

ISSN 1506-2171 rok VIII nr 2 (44) grudzień 2005

OPEN YOUR EYES don’t smoke

Spotkanie Romskie Smoke Free Europe Euro - Manko - Debata


 e

Wstępniak

Drogi Czytelniku, oddajemy w Twoje ręce, nowy numer Manko. Jak zawsze czeka tu na Ciebie wiele interesujących informacji. W związku z tym, że zbliża się koniec roku, pora na podsumowanie. W dziale „Z życia uczelni” przypominamy, w jakie wydarzenia obfitował Rok Jubileuszowy AE oraz smutne losy tegorocznych wyborów do RUSS. „Ekonomia Life” pomaga nam dostrzec zastosowanie teoretycznej wiedzy, jaką zdobywamy, w praktyce. Ponieważ Manko to nie tylko gazeta, piszemy o projektach organizowanych przez nasze Stowarzyszenie - Międzynarodowe Seminarium Antynikotynowe SmokeFree Europe oraz Spotkanie Romskie. Na zbliżające się Święta Bożego Narodzenia życzymy Ci, droga studentko/studencie dużo zdrowia, spokoju ducha oraz radosnych chwil w gronie rodzinnym. Abyś nabrał/a energii do działania i w Nowym Roku z entuzjazmem zabrał/a się do pracy:). Tradycyjnie od Nowego Roku zapraszamy do działania w Manko, gdzie zdobyć można, tak teraz niezbędne, doświadczenie zawodowe, poznać ciekawych ludzi i miło spędzić czas. Redakcja

Podsumowanie Roku Jubileuszowego AE w Krakowie Przebieg Roku Jubieluszowwego Święta, zbliżający się koniec roku, to czas, podsumowań i bilansów. Jest to więc okazja aby podsumować Jubileuszowy Rok 2004/05, w którym obchodzliśmy 80-lecie Akademii Ekonomicznej w Krakowie. W tym roku na ternie AE odbyło się ponad 26 konferencji i innych ważnych wydarzeń naukowo-dydaktycznych. 15 wykładów rektorskich, z udziałem przedstawiceli świata politykli, nauki i biznesu. Byli to między innymi: dr Włodzimierz Cimoszewicz, prof. dr hab. Marek Belka, dr Henryka Bochniarz, mgr Piotr Gaweł - Członek Zarządu ds. Marketingu i Reklamy, mgr Olgierd Meysztowicz- Członek Rady Patronackiej AE, prof. zw. dr hab. inż. Janusz Filipiak- Prezes Zarządu ComArch S.A., prof. zw. dr hab. inż. Ryszard Tadeusiewicz- Rektor AGH w Krakowie, mgr Jan Krzysztof Bielecki- Prezes Zarządu Banku Pekao SA, prof. Christopher S. Lange, mgr inż. Paweł Olechowicz- Prezes Zarządu Grupa LOTOS S.A., dr Rogan Taylor, Józef WancerPrezes Zarządu BPH, Andrzej Balcerek- Prezes Zarządu Górażdże Cement S.A., André Bergen- Prezes Zarządu KBC Bank NV, Jim Boyce, President of the Irish Football Association Chairman of the UEFA Youth and Amateur Football Committee. Inauguracja roku akademickiego Wyjątkowy przebieg miała, również 81. Inaguracja roku akademickiego 2005/2006, która rozpoczęła się Mszą Świętą w intencji Akademii w kościele oo. Karmelitów Bosych odprawiona przez Abp. Metropolitę Krakowskiego Stanisława Dziwisza. Następnie odbył się wykład inauguracyjny „Korzyści i koszty przystąpienia do strefy euro” wygłoszony przez

prof. dr hab. Jana Czekaja oraz immatrykulacja studentów I roku. Wręczono również nagrody im. Eugeniusza Kwiatkowskiego. Otrzymali je: Roman Młotkowski, Andrzej Raczko oraz Stefan Bratkowski. Wręczeno również Złotą Batutę, którą otrzymał Jerzy Maksymiuk. W części artystycznej uroczystości inuguracyjnej Jerzy Maksymiuk poprowadził orkiestrę Simfonietta Cracovia, która towarzyszyła wirtuozowi skrzypiec Grigorijowi Żyslinowi.

Aktualności Akademii Ekonomicznej Z okazji Jubileuszu 80-lecia Akademii trwa przygotowanie wydania „Wielkiej Księgi Jubileuszu”. Ma ona zawierać następujące rodzaje biogramów: * Biogramy osób aktualnie związanych z Akademią Ekonomiczną w Krakowie, którzy stanowią część kadry naukowo-dydaktycznej i posiadają co najmniej tytuł magistra. * Biogramy osób związanych z Akademią Ekonomiczną w Krakowie w przeszłości, którzy posiadają co najmniej tytuł naukowy doktora. * Biogramy postaci historycznych (osób nieżyjących) związanych z Akademią Ekonomiczną w Krakowie w przeszłości, którzy posiadali co najmniej tytuł naukowy doktora lub byli osobami zasłużonymi dla AE. 10–17 grudnia 2005 r. - Zapraszamy do odwiedzenia Księgarni Akademii Ekonomicznej w Krakowie, mieszczącej się w kampusie Uczelni przy ul. Rakowickiej 27, w budynku biblioteki.

Zapraszamy też do oglądania STUDENCKIEGO MAGAZYNU DEZINFORMACYJNEGO, programu realizowanego przez i dla studentów, w każdą NIEDZIELĘ, o godz. 22.10, na antenie Telewizji Kraków. manko 3


ss rc OD REDAKCJI Wstępniak . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 3 Z ŻYCIA UCZELNI RUSSkie obyczaje . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 5 Redaktor Prowadzący: Agnieszka Krzyżak Redaktor Wydania: Ania Izmaiłow Redaktor Techniczny: Piotr Góral

Czy chcemy Euro? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 12 STUDENCKIE AKTYWACJE Tandem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 6 Tak wiele możliwości i wyzwań . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 8 Złotka w AZSie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 9 Regmet . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 10 ECONOMIA LIFE

Szef działu marketingu: Krzysztof Szczeklik

Boom na giełdę = koniec hossy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 14 Odpowiedzialni w biznesie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 15

Szef działu finansów: Marcin Piątkowski Szef działu międzynarodowego: Monika Kurlit Projekt okładki: „Ich dwoje” Michał Żmuda Łukasz Salwarowski

SMOKE FREE EUROPE Nie puszczaj zdrowia ...(z dymem) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 17 Seminarium SmokeFree Europe. „Nie” dla papierosów . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 18 Studenci w papierosowym dymie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 20 WIELOKULTUROWO Spotkanie Romskie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 22 Historia Romów . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 23 EKOLOGICZNIE

Zespół: Artur Bochenek Mikołaj Białota Magda Gajdosz Marta Gralewska Agnieszka Imiłowska Anna Kolec Karolina Kopacz Barbara Kraus Michał Krzak Małgorzata Macias Artur Pałasz Marcin Nowak Wydawca: Stowarzyszenie Manko Adres Redakcji: ul. Rakowicka 27, 31-510 Kraków Ustronie – p. 515 tel.: (012) 293 51 82 fax. (012) 293 50 17 mankoae@interia.pl http://www.manko.ae.krakow.pl Druk: Drukarnia Borgis Al. Powstania Warszawskiego 15 tel.: (012) 417 36 60 fax: (012) 417 36 42 Redakcja zastrzega sobie prawo do zmiany tytułów i korekty tekstów. Redakcja nie odpowiada za treść reklam. manko 4

Poleko. Międzynarodowe Targi Ekologiczne . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25 ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA Symbole Świąt Bożego Narodzenia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26 Szopka w Polsce i na Świecie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27 KĄTEM OKA ExFM - studenci nadają . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28 Posmak arystokracji . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 39 Mikołaj nie istnieje . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 39 POLITYKA Parlament Europejski . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 30 Euro - Manko - Debata . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 32 Wywiad dla Manko . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 34 Media chciały wybrać nam prezydenta . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 36 „ten kraj jest wasz, nie nasz...” . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 37 OKIEM SOCJOLOGA Korupcja jako zjawisko społeczne . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 38 PODRÓŻE Kruger Park . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 40 KULTURA Jazz na Boże Narodzenie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 42 Historia przemocy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 43 Repertuary . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 44


Z życi z

RUSSkie obyczaje W dniu 24 listopada 2005 roku odbyły się, szeroko komentowane na łamach naszego czasopisma, wybory do Rady Uczelnianej Samorządu Studenckiego. Z przykrością wypada mi stwierdzić, iż nasze apele o podjęcie inicjatywy koalicyjnej pozostały bez echa, bowiem w wyborach wystartowała zaledwie jedna koalicja, nie licząc sześciu niezrzeszonych kandydatów, tzw. „wolnych strzelców”. Winą za taki stan rzeczy należy obarczyć obecny skład Samorządu, który wyraźnie zaniedbał akcję promocyjną na rzecz mającego się odbyć głosowania. Jedyną wzmianką był plakat na drzwiach siedziby RUSS, co odczytać należy jako autentyczny brak woli rozpropagowania wyborów. Jednak nie to okazało się największą niespodzianką tegorocznych zmagań o miejsce w Samorządzie… Jak powszechnie wiadomo głosowanie zostało wstrzymane i ostatecznie przeniesione na dzień 1.12.2005r. Jak wynika z uzyskanych przez gazetę informacji, bezpośrednim impulsem do przerwania wyborów była telefoniczna informacja, podana przez jednego z mężów zaufania, na temat stwierdzonych przez niego nieprawidłowości w przebiegu głosowania. (pismo z dn. 28.11.2005 r). Reakcją na stwierdzone zastrzeżenia było natychmiastowe przerwanie procedury wyborczej przez przewodniczącą Uczelnianej Komisji Wyborczej, prof. Zofię Cichoń, poprzedzone konsultacją władz rektorskich. Czynnikami, które pośrednio wpłynęły na podjęcie owej decyzji były

zgłoszone przez studentów protesty dotyczące sposobu rozpropagowania wyborów oraz fakt, iż Regulamin oraz Kalendarz Wyborów, których początek (zgłaszanie kandydatów) przewidziany był na 2 listopada został dostarczony do UKW w dniu 22 listopada, czyli dwadzieścia dni później. Podjęte z naszej inicjatywy próby uzyskania od RUSS Listy Kandydatów oraz Członków Komisji Wyborczej, poparte licznymi prośbami i wizytami w siedzibie, zostały ostatecznie zlekceważone. Mimo dwukrotnego ustalenia terminu spotkania, przewodniczący Samorządu Adam Wilczyński się na nim nie poja-

wił, a pozostali członkowie Samorządu nie potrafili udzielić żadnej konkretnej informacji na temat Wyborów, za których organizację prawnie odpowiadają. Brak kultury politycznej oraz ignorancja w stosunku do organów uczelnianych, mediów oraz samego środowiska studenckiego utwierdzają w przekonaniu, iż Akademia Ekonomiczna w Krakowie potrzebuje gruntownych reform w sferze działalności wewnątrzśrodowiskowej. Utrzymywanie statusu quo jest równoznaczne z pielęgnowaniem skazy na jej dobrym imieniu. Artur Pałasz

manko 5


Sudnci tya

Tandem W bieżącym semestrze organizacja studencka Erasmus Student Network na Akademii Ekonomicznej w Krakowie podjęła się realizacji nowej inicjatywy - Projektu TANDEM. W formie docelowej projekt ten swym zasięgiem obejmie wszystkich studentów zainteresowanych bezpłatną nauką języków obcych na terenie Krakowa. Inicjatywa zrodziła się na forum ogólnopolskim w postaci Tandem Courses, realizowanego przez ESN Polska i cieszy się niezwykłą popularnością w środowiskach studenckich całego kraju. Tandem Courses to nauka języka poprzez swobodne konwersacje - warunkiem jest zalogowanie się w ogólnopolskiej bazie danych, co umożliwia bezpośredni kontakt z partnerem - native speaker’em dobranym odpowiednio do preferencji zainteresowanego uczestnika. Native speakerzy mają następnie możliwość uczenia się języków nawzajem w najbardziej dogodnej i przystępnej dla nich formie. To doskonała okazja do zdobywania niezbędnej wiedzy zupełnie za darmo. Uczysz się języków i nauczasz innych - tym samym sam pracujesz na swoją przyszłość!! Taka forma Tandemu funkcjonuje nieomal na wszystkich uczelniach wyższych w całej Europie, dając możliwość nauki i zabawy jednocześnie, wszystkim zainteresowanym, bez dodatkowych, kolosalnych nieraz wydatków. Akademia Ekonomiczna w Krakowie, jako nowoczesna uczelnia o bogatej tradycji, już wkrótce również będzie mogła poszczycić się podobnym projektem. Organizacja Erasmus Student Network postanowiła rozwinąć i udoskonalić tą inicjatywę wzbogacając ją o treść i formę. Pragniemy wykorzystać niezwykły potencjał drzemiący w murach naszej Alma Mater, mianowicie 250-ciu native speaker’ów studiujących każdego roku na Akademii Ekonomicznej, który realizując odpowiedni program mogą nauczać nas ojczystego języka, czerpiąc jednocześnie korzyści dla siebie!

przedsięwzięcia nawiązaliśmy współpracę z licznymi instytutami, ambasadami i podobnymi podmiotami znajdującymi się w potencjalnym kręgu zainteresowanych tematem. Naszym konsultantem i doradcą jest również Studium Języków Obcych Akademii Ekonomicznej. Czerpiąc z tak poważnych źródeł wiedzy i doświadczenia, będziemy dążyć do pełnego profesjonalizmu i perfekcjonizmu przy realizacji projektu. Elementem docelowym T&M jest rozszerzenie działalności na wszystkie ośrodki akademickie na terenie Krakowa. Dlatego niedawno doszło do fuzji dwóch projektów: T&M AE i TANDEM - wieczorki językowe na Uniwersytecie Jagiellońskim, realizowanym przez ESN UJ. Jesteśmy przekonani, iż to połączenie przyniesie obopólne korzyści i pozwoli jeszcze lepiej zintegrować młodzież akademicka z krakowskich i międzynarodowych kręgów, a Wam umożliwi jeszcze lepszy i łatwiejszy kontakt z nauczycielami - neative speaker’ami.

T&M

a)Wieczorki Językowe - inicjatywa ESN UJ, BPA, GIPS, Horyzont, Plus Ratio

W ten sposób zrodziła się inicjatywa TANDEM - T&M. T&M wykracza swoim programem poza luźne konwersacje, dając możliwość poznania także reguł gramatycznych i pisowni. Przewidziano trzy rodzaje spotkań - luźne spotkania grupowe, spotkania „twarzą w twarz”, spotkania sformalizowane, a także profesjonalnie zorganizowane wyjazdy Tandemowe, którymi mogły do tej pory poszczycić się jedynie szkoły i instytuty językowe. W celu realizacji tak poważnego 6

manko

Nowy, wspólnie realizowany projekt Tandem-T&M jest bardzo ciekawym i interesującym sposobem na naukę języka obcego nie tylko ze względu na swoją nowoczesną i luźną formę nauki, ale również ze względu na różnorodność spotkań, odbywających się w ramach projektu. Rodzaje spotkań

Pierwszym ich rodzajem będą spotkania w klubie „Pod Jaszczurami” na Rynku Głównym. Odbywające się co dwa tygodnie „wieczorki językowe” dadzą uczestnikom możliwość prowadzenia luźnej konwersacji przy piwie w wybranym przez siebie języku. W piwnicy klubu ustawiane będą stoliki językowe z informacją o używanym przy nim języku. I tak np. będziemy mogli za-

siąść przy stoliku włoskim, francuskim, angielskim, hiszpańskim czy polskim i prowadzić dyskusje w międzynarodowym środowisku z udziałem native speakerów. Jest to świetny sposób na poznanie nowych ludzi, zawarcie nowych, międzynarodowych znajomości no i oczywiście na praktykę języka w jego najczystszej, codziennej formie, jaką jest luźna konwersacja w klubie. b) twarzą w twarz Drugi rodzaj spotkań w T&M to tzw. spotkania „twarzą w twarz”. Jest to realizacja głównych założeń tandemu w jego pierwotnej wersji. Polega ona na tworzeniu par tandemowych poprzez bazę danych, znajdującą się w Internecie, biorąc oczywiście pod uwagę preferencję językowe uczestników. I tak np. tworzymy parę Hiszpan-Polak, gdzie obie osoby są zainteresowane nauką języka macierzystego drugiej osoby. Tak dobrani w pary studenci spotykają się raz na dwa tygodnie w jednej z sal Akademii Ekonomicznej i dyskutują na zadany temat. Daje to nie tylko możliwość praktyki języka obcego, ale również poznanie innych kultur poprzez dyskusje na poważniejsze tematy, które będą dobierane ze szczególnym zwróceniem uwagi na różnice kulturowe oraz na cechy wspólne danych narodów. c) spotkania sformalizowane Kolejną płaszczyzną realizacji Tandemu będą „spotkania sformalizowane”. Jest to najbardziej oficjalna część projektu, kładąca nacisk na problemy


Sudnci tya gotowaliśmy, są wycieczki weekendowe. W tym semestrze zapewne odbędzie się tylko jedna. Jednak docelowo przewidujemy odbycie się dwóch wyjazdów w semestrze. Na czym będzie polegał? Otóż będzie to intensywna realizacja głównego celu projektu, czyli nauka języka obcego na zasadzie wymiany „język za język”. Ściśle opracowany program przy pomocy Studium Języków Obcych AE pozwoli na maksymalnie efektywne wykorzystanie czasu. Uczestnicy wezmą udział w zajęciach prowadzonych przez wyspecjalizowanych lektorów oraz w rozmowach „twarzą w twarz” na zadany temat. Wieczorami nie zabraknie oczywiście czasu na międzynarodową integrację przy złotym trunku! Termin wyjazdu zostanie ogłoszony prawdopodobnie w grudniu a sam wyjazd odbędzie się na początku stycznia. Podsumowując, Tandem - T&M jest to bardzo nowoczesna i niekonwencjonalna forma nauki języka obcego w międzynarodowym środowisku. Z tego typu projektem nie mieliśmy się okazji zetknąć nigdy dotąd. Najważniejsze jest jednak, nie to, że można doszlifować język i po prostu zacząć go używać ale to, że wszystko co opisane powyżej jest za totalne darmo!!! DOŁĄCZ DO NAS LOGUJĄC SIĘ NA STRONIE: www.tandem-krakow.pl lub poprzez www.esn.ae.krakow.pl Organizatorzy projektu gramatyczne, ortografię oraz pisownię. Zajęcia te odbywać się będą z częstotliwością dwa razy na miesiąc na Akademii Ekonomicznej. Uczestnicy, podzieleni na grupy językowe, zasiadać będą przy stolikach i rozwiązywać ćwiczenia, które przygotowało Studium Języków Obcych AE (konsultant projektu). W miarę możliwości native speakerzy będą się starać wytłumaczyć i sprawdzić rozwiązania tych ćwiczeń, jednak wiadomo, że nie każdy problem gramatyczny zostanie w taki sposób rozwiązany - przecież my też nie wiemy, dlaczego się mówi „jedno piwo, dwa piwa...pięc piw” - po prostu tak mówimy, co jednak dla obcokrajowca nie musi być tak proste i oczywiste. Dlatego zapewniliśmy wszystkim studentom AE, biorącym udział w T&M, możliwość poproszenia o pomoc lektorów w godzinach ich konsultacji - wystarczy

tylko hasło „Tandem” i po kłopocie!

Nie czekaj, korzystaj z możliwości! UCZ SIĘ JĘZYKÓW I NAUCZAJ INNYCH

d) wycieczki tandemowe Ostatnią atrakcją, jaką dla was przy-

Bartosz Sankiewicz Marzena Augustyn

CZY SŁYSZAŁEŚ JUŻ O KOLE NAUKOWYM ???

Zajmujemy się wszystkim co dotyczy nieruchomości, domów, mieszkań oraz zarządzania nimi... Wiesz, gdzie znajduje się pokój 454 w pawilonie B? Tam się spotykamy co wtorek o 13.00 Może do nas dołączysz...? NIE ZAWIEDZIESZ SIĘ manko 7


udnci tya

Tak wiele możliwości i wyzwań „ ...międzynarodowość, szereg profesjonalnych szkoleń, super zabawa i ogromna satysfakcja...” W AIESEC nieprzerwanie trwa gorący okres przygotowań do bezpłatnych kursów dla bezrobotnych, Dni Kultury Polskiej oraz innych projektów, poprzez które wpływamy pozytywnie na otoczenie. Przełom listopada i grudnia, mamy za sobą rekrutacje nowych członków, którzy już pracują w projektach, poznają jakie możliwości daje im AIESEC. „...międzynarodowość, szereg profesjonalnych szkoleń, super zabawa i ogromna satysfakcja, teraz doświadczam tego dzięki działalności w AIESEC” - mówi Asia, z tegorocznej rekrutacji, która współorganizuje tragi pracy „Dni Kariery”. Pierwsze spotkania w firmach nowe pomysły na promocję organizacji, czy pomysły na spędzanie wolnego czasu z praktykantami, nowi członkowie powoli odkrywają co może dać im AIESEC, zbierają nowe doświadczenia, uczą się poprzez uczestnictwo w przeróżnych szkoleniach i konferencjach, poznają nowych przyjaciół z całego świata. Nauka poloneza, polska muzyka, degustacja tradycyjnych ciast... tak wyglądały przygotowania do Dni Kultury Polskiej, których celem była prezentacja naszego kraju obcokrajowcom, przebywającym na praktykach AIESEC w Krakowie, zapoznanie ich z bogatymi tradycjami, choćby takimi jak Andrzejki. 30 listopada po przywitaniu chlebem i solą, rozmawialiśmy o tym jak mieszka im się w Polsce, w Krakowie, o naszych wadach i zaletach. Już w styczniu zaczynamy kolejną edycję projektu AIESEC dla bezrobotnych. Osoby mające problemy ze znalezieniem pracy będą mogły podszkolić swój angielski lub rosyjski bez żadnych opłat! Oprócz kursów językowych przewidziane są także bezpłatne szkolenia np.: z asertywności, czy pisania CV. Brazylia, czy Indie? Właśnie dobiegła końca rekrutacja studentów, chętnych na wyjazd na staż do jednego z 12 krajów na całym świecie. Teraz już tylko czeka ich seminarium przygotowujące do wyjazdu i szukanie najbardziej odpowiadającej im oferty. Międzynarodowe doświadczenie, poznawanie kultury 8

manko

innych krajów, świetna zabawa to tyl- niem jest tez 5 000 pozycji liderskich, ko niektóre z korzyści wyjazdu na taką które stwarza organizacja. praktykę. Pamiętajcie, że już w marcu odbędzie Na naszej uczelni odbywa się szereg się kolejna edycja „Dni Kariery”, czyli rożnych wydarzeń, przeprowadzanych targów pracy rokrocznie odwiedzanych za pośrednictwem AIESEC, wykłady przez około 10 tysięcy studentów. Targi otwarte, warsztaty, prezentacje firm, połączone będą z Akademią Umiejętno- jeśli chcecie być na bieżąco, zachęcamy ści, dzięki której będziecie mogli wziąć do zapisania się na newslettera, należy udział w wielu szkoleniach, prezenta- tylko wysłać pustego maila na adres: cjach, czy też w rozwiązywaniu proble- AIESEC-krakow-newsletter@googlemów specjalnie przygotowanych przez groups.pl znane międzynarodowe, krajowe, czy też lokalne firmy i A M A L K E R organizacje. AIESEC jest organizacją prospołeczną, każdego dnia pracujemy wpływając pozytywnie na otoczenie, mamy szereg możliwości rozwoju, udziału w ponad 350 konferencjach na całym świecie, wyzwa-

! ! ! A C A R P Szansa dla młodych!

Tylko teraz okazja na uzyskanie niezależności finansowej. Poszukujemy sprzedawców i managerów. Zgłoszenia: 505 461 059


udnci tya

Złotka w AZS-ie!!! Rok akademicki 2005/2006 jest szczególny w historii Akademickiego Związku Sportowego Akademii Ekonomicznej w Krakowi. Po raz pierwszy zgłosiliśmy zespół AZS AE Kraków do rozgrywek

państwowych. Od października zespół siatkarek występuje w IV Lidze Małopolskiej w Siatkówce Kobiet. Zespół oparty

jest na studentkach i absolwentkach naszej uczelni oraz na dwóch studentkach UJ. Zdecydowaliśmy się również zatrudnić trenera - profesjonalistę z wieloletnim stażem ligowym, Panią Irinę Bogdanową. Do tej pory w pięciu spotkaniach obecnego sezonu nasz zespół odniósł dwa zwycięstwa w stosunku 3: 1 z Grunwaldem w Chełmku oraz Iskrami Grybów na własnym terenie. Poniósł również trzy porażki: 0:3 z Dobrym Wynikiem Kraków (w) i w takim samym stosunku w Wieliczce z tamtejszym MKS. W dniu 26 listopada odbyła się uroczysta inauguracja sezonu na Hali Akademii Ekonomicznej z udziałem władz uczelni oraz z a p ro s z o n y ch gości. Niestety po zaciętej walce gospodynie uległy Pogoni Opatkowice 2: 3. Kolejne dwa spotkania nasz zespół rozegra na wyjazdach:

z Tarnovią w Tarnowie (10.12) i na Hali Wandy w Nowej Hucie przy ulicy Bulwarowej (17.12). Kolejne spotkanie we własnej Hali nasz zespół rozegra 14 stycznia z Dobrym Wynikiem Kraków o godz. 13. Serdecznie zapraszamy wszystkich, którzy swoim dopingiem chcieliby wspomóc zespół siatkarek AZS AE Kraków w ich zmaganiach w ramach rozgrywek IV Ligi Małopolskiej. Bartosz Wanat

A oto skład naszego zespołu: Trener: Irina Bogdanowa Asystent Trenera: mgr Jerzy Drej Zawodniczki: Edyta Bobek (kapitan zespołu), Anna Kluz, Agnieszka Kluz, Małgorzata Hrenczarek, Dorota Ryszkowska, Monika Ćwiklińska, Wioletta Karaś, Monika Luraniec, Anna Ligas, Ewa Zimny, Karolina Dłużniak, Maria Nowarska manko 9


udnci tya

Regmet Między 18, a 20 listopada serce Europejskiego forum Studentów AEGEE, zabiło najmocniej w Poznaniu. Dlaczego? Otóż w właśnie tam odbył się Regmet - czyli Regional Meeting. Młodzi ludzie z anten(lokalnych ośrodków AEGEE) z całej Polski, Czech, Białorusi, Słowacji, wschodniej części Niemiec raz obwodu Kalinigradzkiego spotkali się na jednym ze swych statutowych spotkań.

AEGEE (Association des Etats Généraux des Etudiants de 1’Europe) - Europejskie Forum Studentów jest największą interdyscyplinarną organizacją studencką zrzeszającą ponad 17 tys. członków z całej Europy i działającą w ponad 261 miastach akademickich. AEGEE Europe jako międzynarodowa, olbrzymia organizacja składa się z 10 regionów. W każdym z nich odbywa się spotkanie dwa razy w roku. Właśnie w Poznaniu w dniach 18-20 listopada odbyło się spotkanie Regionu Centralnego(Central Regional Meeting). Spotkanie takie ma na celu, zacieśnienie współpracy jak i wymianę doświadczeń między antenami w regionie. Pierwszego dnia miała miejsce dyskusja panelowa dotycząca roli organizacji pozarządowych w współczesnym społeczeństwie. Dyskusje prowadził Adam Kucza - były wiceprezydent AEGEE Europe oraz były członek zarządu AEGEE(External Relations Director). Wieczorem odbył się bankiet dla wszystkich członków AEGEE, a później impreza do białego rana w jednym z klubów w centrum Poznania. W sobotę spotkanie plenarne, na którym odbyła się prezentacja anten. A potem to, na co wszyscy czekaliśmy z niecierpliwością „workszopy”. Warsztaty podzielone były na 4 bloki.: „Zarządzanie Anteną”, „Tworzenie powszechnych narzędzi PR”, „AEGEE, Europa i Ty” oraz „AEGEE - Program Negocjacyjny”. Oczywiście, podczas całego regmetu (warsztaty, spotkania plenarne, dyskusje) językiem obowiązującym był angielski. Ja wybrałem „Antenna Mangement”. Szkolenie prowadził Koen Berden, członek AEGEE- Rotterdam 1997, wykładowca na Uniwersytecie Erasmusa w Rotterdamie(teoria handlu, globalizacja, ekonomia międzynarodowa),a wykłada też w Budapeszcie, Warszawie, Nijmegen. Spotkanie przypominało burze mózgów, podzieliśmy się na anteny. A potem zaczęło się, z każdej grupy zaczął padać strumień różnora10

manko

kich rozwiązań tak, aby jak najbardziej odpowiadał danemu „caseowi”, który rozważaliśmy. Prowadzący, te najlepsze i racjonalne pomysły, zapisywał na tablicy, nad którymi później od-

bywała się dyskusja. Okazwało się np., że to, co możliwe jest jako rozwiązanie w danej antenie, nie zawsze jest najlepsze czy też adekwatne do wprowadzenia w innej.(takie stwierdzenia padały głównie ze strony AEGEE- Mińsk oraz dopiero co powstającej anteny w Słupsku). Po raz pierwszy miałem okazje uczestniczyć w tak dobrze zorganizowanych i doskonale prowadzonych warsztatach. Nic dziwnego prowadził go Koen Berden, który w 2003r. został wybrany przez studentów Rotterdam University nauczycielem roku. Zdumiewał, przede wszystkim niesamowita zdolnością integrowania pewnych idei, jakie wypływały od uczestników warsztatów, jak i doskonałym przygotowaniem merytorycznym. Kraków miał też swój wkład w edukowanie „aeżaków”, bowiem jeden z warsztatów „Creating common PR Tools” prowadził Marcin Grabowski -prezydent AEGEE-Kraków. Po południu rozpoczął się kolejny blok zajęć. Warsztaty dotyczyły głównie promowania postaw pro - obywatelskich, poszerzania współpracy przy realizacji międzynarodowych projektów oraz miały zainicjować dyskusję nad kondycją tożsamości europejskiej.

Wieczorem, każdy z uczestników miał okazje uczestniczyć w mobilnej imprezie w tramwaju. W niedziele zaraz po śniadaniu pakujemy się i biegiem na spotkanie plenarne, gdzie wedle statutu czekała już na nas prezentacja rocznego planu AEGEE-Europe, prowadzona przez Oliviera Genina- osoby, który spędził w AEGEE wiecej, niż 365 dni w 33 krajach, w trakcie trwania 155 „eżowskich eventów”. Następnie odbyły się warsztaty. A było, w czym wybierać:, „Hitch-hiking for dummies” prowadził Michiel Metselaar, „Be a star of AEGEE-TV”- Marzena Gawenda, Atleta Bojke, „Get Ready! -your SUper Summer University is coming”-Kasia Kołodziej, „Monsters from Brussels”-Iza Jurcznik, Adam Kucza, Marek Moskali, Asia Pisknowicz. I tu dwa słówka wyjaśnienia. Letnie uniwersytety to dwutygodniowe wyjazdy wakacyjne, organizowane przez studentów dla studentów z całej Europy. SU to wielka wymiana: ludzi, poglądów, obyczajów itd. a na końcu adresów e-mail! Po prostu Europa w pigułce. Ja wybrałem potwory z Brukseli, które nie okazały się jednak takie straszne. Są to przede wszystkim osoby, które pracują lub pracowały w zarządzie centralnym(The Comité Directeur) AEGEE w Brukseli. Opowiadali nam o swoim życiu, pracy, obowiązkach. Bardzo dobre spotkanie dla osób, które chcą koordynować większe projekty i współpracować z Unią Europejską i w ramach Unii, ale żeby zostać członkiem zarządu europejskiego najpierw trzeba się wykazać w swojej antenie, posiadać wymagane kompetencje i zostać wybrany na AGORZE (walne zgromadzenie członków AEGEE, na którym jest wybierany zarząd europejski), która odbędzie się już wiosną w Warszawie. Tak, więc, pozdrawiam i do zobaczenia wiosną. Artur Bochenek AEGEE-Kraków


Grupa24

Szkolenia i Doradztwo www.grupa24.pl

Pomóż swojej karierze!!!

Wszyskich studentów i absolwetnów wyższych uczelni pragnących rozwijać swoje zainteresowania oraz kompetencje zawodowe zapraszamy do udziału w szkoleniach otwartych.

: U I N D U R G W JUŻ

Reklama w praktyce – 03.12.2005 (8h) Negocjacje – 10.12.2005 (8h) Zarządzanie Zasobami Ludzkimi w praktyce – 21.01.2006 (8h) Public Relations - 28.01.2006 (8h) ZAPISY (ILOŚĆ MIEJSC OGRANICZONA): www.grupa24.pl lub tel. (012) 411 33 88 wew. 15 Dodatkowe informacje biuro@grupa24.pl

: a i n e l o k z s t Kosz

200 pln

0% zniżki!!! 1 w ó t n e d u t Dla s

Grupa24 ul. Aliny 20, 31-417 Kraków tel./fax (012) 411 33 88 www.grupa24.pl manko 11


 życi z

Czy chcemy Euro? 21 listopada w murach naszej uczelni odbyła się debata oksfordzka poświęcona problematyce wejścia Polski do strefy Euro. Po oficjalnym rozpoczęciu dokonanym przez rektora prof. dr hab. Ryszarda Borowieckiego wystąpił prof. dr hab. Jan Czekaj, aktualnie członek Rady Polityki Pieniężnej. Nie wyrażając swojej opinii, jako ekspert, zapoznał On uczestników z poruszanym tematem pozostawiając kwestię opowiedzenia się „za” lub „przeciw” wprowadzeniu waluty Unii Europejskiej w naszym kraju studentom z Koła Naukowego Gospodarki i Administracji Publicznej. Dodatkowo głos zabrali członkowie Młodzieży Wszechpolskiej: Marcin Stroński i Łukasz Wietrzyk. Dyskusja w formie debaty oksfordzkiej zakończyła pierwszą część programu. Po krótkiej przerwie swoje stanowisko przedstawili zaproszeni goście ze świata polityki. Oprócz reprezentantów krajowych partii politycznych: marszałka sejmu Marka Kotlinowskiego (LPR), wiceprzewodniczącego SLD Andrzeja Jaeschke i wiceprzewodniczącego PD Jerzego Hausnera wystąpili także: konsul Królestwa Danii Janusz Kahl oraz brytyjski ekonomista i eurodeputowany John Whittaker. Unia walutowa, która jest główną częścią Unii Gospodarczej i Walutowej (UGW), zaczęła funkcjonować 1 stycznia 1999 r. w momencie wprowadzenia euro. Od 1 stycznia 1999 r. euro wprowadziło 11 spośród 15 państw UE: Austria, Belgia, Finlandia, Francja, Hiszpania, Holandia, Irlandia, Luksemburg, Niemcy, Portugalia, Włochy. Dwunastym członkiem UE, który wprowadził euro była Grecja - od 1 stycznia 2001. Zgodnie z Traktatem z Maastricht każdy kraj członkowski UE jest zobowiązany dążyć do spełnienia kryteriów zbieżności i wprowadzenia euro w następnej kolejności. Dotyczy to więc także nowych członków Unii. Jedynie Wielka Brytania i Dania uzyskały na mocy Traktatu prawo do pozostania poza unią walutową, tzw. klauzulę „opt-out” dającą im możliwość wyboru. Polska natomiast jest zobowiązana do wprowadzenia euro na mocy Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską i Traktatu Akcesyjnego. Dzięki kołu naukowemu GAP mieliśmy okazję usłyszeć wypowiedzi przedstawicieli tych dwóch krajów, Wielkiej Brytanii i Danii. Jak podkreślił Janusz Kahl, wśród krajów skandynawskich jedynie Finlandia jest członkiem UGW, Szwecja i Dania pozostają poza 12

manko

nią, a Norwegia nie jest nawet członkiem UE. Taka sytuacja wynika z bardzo dobrej kondycji gospodarczej wymienionych krajów. Konsul, który jest polskiego pochodzenia przyznał jednak, że nasz kraj powinien wstąpić do strefy Euro. Jest to zarówno jego obiektywna opinia jak i życzenie oso-

biste. Innego zdania był John Whittaker, który wielokrotnie podkreślał, że Polska wcale nie musi wstąpić do eurolandu. Eurodeputowany przedstawiając dość sceptyczne podejście do UGW, przytoczył sytuację Włoch i Niemiec, które rozważają opcję wystąpienia ze strefy Euro ze względu na problemy ekonomiczne. Jak zauważył, być może niedługo unia walutowa przestanie istnieć co jednocześnie zakończy wszelkie debaty prowadzone dziś w Polsce na ten temat. Najprawdopodobniej jednak euro nas nie ominie. Według raportu NBP najbardziej realnym i najkorzystniejszym terminem wstąpienia do UGW jest przedział między 2007 a 2009 rokiem. Mówi się jednak o przesunięciu tych dat na okres późniejszy. Aby już dziś lepiej przygotować się do zmian i zapoznać się z problematyką przyjrzyjmy się skutkom posługiwania się euro w Polsce. Najważniejsze zalety to: wyeliminowanie niepewności co do kształtowania się kursów walutowych, integracja i większa efektywność rynków finansowych, obniżka kosztów transakcyjnych dzięki eliminacji kosztów wymiany walut oraz kosztów transakcji zabezpieczających przed ryzykiem kursowym w obrębie walut strefy Euro, większa przejrzystość cen, stopniowe wyrównywanie się cen na te same produkty we wszystkich krajach unii walutowej. Głównymi zagrożeniami są: koszty adaptacji do euro systemów informatycznych oraz procesów operacyjnych, koszty szkolenia pracowników oraz partnerów biznesowych, koszty adaptacji urządzeń posługujących się gotówką (bankomaty, automaty do sprzedaży towarów itd.), utrata przez banki części dochodów z transakcji na

rynku walutowym, utrata możliwości emisji własnej waluty. Wśród niewymiernych kosztów które wzbudzają największe obawy jest utrata kontroli narodowej nad polityką monetarną oraz polityką kursu walutowego, Podczas debaty studenci nie poprzestali na tych argumentach. Jedna z uwag padła z ust Łukasza Wietrzyka, który nadmienił, iż wielu z dotychczasowych członków eurolandu wypracowało silną pozycję gospodarczą przed przystąpieniem do unii a obecnie rozwijają się wolniej. Tę myśl kontynuował później Marek Kotlinowski, który jako jedyny z polityków opowiedział się zdecydowanie przeciwko euro. Nie uważa On że wspólna waluta poprowadzi nas do dobrobytu. Swoje słowa poparł danymi które wyraźnie wskazywały na słabszą sytuację krajów unii walutowej w porównaniu np. z USA czy Wielką Brytanią. Druga strona nie pozostała również bierna. Andrzej Jaeschke podkreślił znaczenie polityczne i społeczne wspólnej waluty, natomiast Jerzy Hausner jako znawca tematu poruszył problematykę wprowadzenia euro w Polsce od strony bardziej praktycznej. Chciałby stwierdzić, iż sytuacja polskiej gospodarki spełnia wymagania Traktatu z Maastricht i jesteśmy w pełni przygotowani na przystąpienie do UGW, jednak korzystniejsze jest dla nas pozostanie przy narodowej walucie. Ponieważ tak nie jest, Polska jego zdaniem powinna obrać cel przystąpienia do strefy Euro a tym samym umacniać pozycję ekonomiczno - gospodarczą. Przy okazji debaty przeprowadzony został sondaż, w którym pytano o odczucia odnośnie wprowadzenia w naszym kraju euro. Badania zarówno przed i po spotkaniu, choć przy różnej frekwencji, dały ten sam rezultat - 73% chce posługiwać się w kraju walutą międzynarodową. Wśród nas znajdują się zarówno zwolennicy jaki i przeciwnicy wstąpienia Polski do strefy Euro. Jednak zanim wyrazimy swoja opinię warto zaznajomić się z obiema koncepcjami aby jako obywatele być w pełni świadomym zmian dokonujących się w polskiej gospodarce i budować swoje zdanie na autentycznych argumentach a nie na krążących stereotypach ponieważ, jak to zostało ujęte w trakcie debaty „nieobecni nie mają racji”. Iwona Karkocha


manko 13


Ecni f

Boom na giełdę = koniec hossy

Czy zwykły śmiertelnik jest w stanie pokonać rynek? Od 3 lat na świecie trwa hossa na rynkach akcji, nasz rynek jako jeden z grupy emergin markets nie pozostawał w tyle. Wraz ze wzrostem kursów akcji rosło zainteresowanie tematyką rynku kapitałowego oraz inwestowaniem pieniędzy na giełdzie. Prawdziwe tłumy przyciągnął rok temu debiut banku PKO. Po drodze mieliśmy kolejne debiuty, jak i coraz większą liczbę osób które spróbowały, weszły i zarobiły. Tematyka giełdowa wlała się także szerokim strumieniem do grona studentów. Organizowane są spotkania, konferencje, reaktywowane koła naukowe. Już nawet w rozmowach między zajęciami można usłyszeć o jakiś kursach, wzrostach, spadkach, nazwach spółek. Czy takie wszechobecne zainteresowanie świadczy o nagłej chęci do pogłębienia wiedzy i zainwestowania pieniędzy?

Otóż nie, tego typu zjawisko jest normalną częścią cyklu giełdowego. Podczas hossy obowiązuje tzw. „zasada większego głupca” - Ceny akcji rosną dopóki znajdzie się większy głupiec gotowy je odkupić za wyższą cenę. Einstein twierdził wprawdzie, że ludzka głupota jest nieskończona, jednakże historia pokazuje, że jej zasoby w końcu się wyczerpywały. Ostatni który wejdzie w akcje „gasi światło”. Inne powiedzenie krążące po Wall Street mówi: „Gdy u swojego fryzjera usłyszysz o giełdzie czas na sprzedaż”. Dlaczego więc ludzie ciągną na giełdę w momencie, gdy ceny są blisko szczytu? Z bardzo prostych powodów - niewiedzy i emocji. Słyszą reklamy ile to jaki fundusz zarobił w ciągu zeszłego roku, są mamieni przez biura maklerskie, analityków oraz nagłówki w gazetach. W świadomości kupno akcji staje się zwykła inwestycją, podobną do lokaty gwarantująca spory i szybki zysk. Skoro wzrosło to dlaczego miałoby jeszcze nie wzrosnąć. Stan hossy jest dla nowicjuszy czymś zupełnie naturalnym i oczywistym. Zapominają o tym, że ceny akcji mogą również spadać ... Właściwie to jednak nie byłoby problemu gdyby nie to, że podczas swojego debiutu udało im się coś łatwo zarobić, wpadli w tym samym w pułapkę. Będą

14

manko

zupełnie nieprzygotowani psychicznie na sytuację w której się znaleźli, kolejni frajerzy do strzyżenia. Początkowe niewielkie zyski stwarzają wrażenie nabycia pewnego doświadczenia i zachęcają do podjęcia bardziej ryzykowanych działań. Dobrze gdy taki nowicjusz zdaje sobie sprawę z własnej niewiedzy i zostanie przy akcjach, gdzie o całkowite bankructwo trudno, gorzej gdy poczuje się pewnie i przejdzie na lewarowane instrumenty pochodne, gdzie w ciągu kilku godzin można podwoić kapitał, jak i przegrać wszystko... Zarabianie na giełdzie z pozoru wydaje się bardzo łatwe, wystarczy przewidzieć czy kurs wzrośnie czy spadnie. Cóż za sztuka, nawet strzelając mamy 50% pewności, że dobrze wybierzemy! Takie podejście nie uwzględnia jednak emocji i pułapek psychologicznych, których napotkamy mnóstwo podczas gry na giełdzie. Psychologia giełdy jest niezwykle finezyjna, naturalne reakcje, których uczymy się w codziennym życiu na giełdzie prowadzą do katastrofy. W realnym życiu, gdy sytuacja jest zła mamy nadzieje na jej poprawę. Gdy jest dobrze boimy się że będzie gorzej. Gra na giełdzie wymaga zamiany ról nadziei i strachu. Gdy na danej pozycji mamy stratę musimy bać się, że się ona zwiększy, w przypadku zysku musimy mieć nadzieję na jego powiększenie. Kolejne cechy które pomagają w codziennym życiu to wierność i upór . Jeśli natomiast zbytnio przywiążemy się do własnych opinii, czy też akcji na giełdzie jesteśmy straceni. Kluczową cechą dobrego inwestora/ spekulanta jest ela-

styczność, umiejętność przyznania się do błędu i zmiany opinii o 180. W realnym życiu zarzucono by nam niekonsekwencję czy też zachowanie tak jak powieje wiatr. Ale w spekulacji właśnie o to chodzi. Następnym problemem na jaki natrafia gracz jest działanie w warunkach niepewności. Nigdy do końca nie możemy być pewni swoich racji. Przeanalizujemy gruntownie sytuację, zajmiemy dobrą według nas pozycję, jednakże ceny zaczną zachowywać się inaczej niż przewidywaliśmy, co wtedy? Pomyliliśmy się, czy też to tylko chwilowe wahnięcie? Zamknąć pozycje czy przeczekać? To dylematy przed którymi staje spekulant. Musi ciągle podejmować decyzję, nie wiedząc czy będzie ona dobra. Ewentualne niewykorzystane sytuacje stwarzają frustrację. Problemy podejmowania decyzji możemy częściowo wyeliminować stosując automatyczny system transakcyjny. Jednakże stworzenie takiego jest skomplikowane, a i tak Świętego Gralla w tym nie odnajdziemy. Charakter rynków się zmienia i nie można osiągać zysków stosując ta samą metodę, taki mechaniczny system w końcu się wykolei. Zdecydowanie największą psychologiczną trudnością jest jednak przyznanie się do błędu. Zajęliśmy określoną pozycje, a ceny zaczynają iść w przeciwnym kierunku. Mamy nadzieję, że stratę uda się odrobić, zwiększamy pozycję aby uśrednić cenę i liczymy, że ceny wrócą do poziomu przy którym kupiliśmy. W większości przypadków tak się dzieje, co jednak stwarza złudne wrażenie że tak będzie zawsze. Za którymś razem trafimy na silny trend co przy strategii uśredniania skończy się katastrofą dla naszego portfela, a dla nas kacem moralnym, że w tak głupi sposób straciliśmy pieniądze. To najczęstszy błąd i przyczyna zdecydowanej


Ecni f większości bankructw. Po tym co opisałem chyba już zdajecie sobie sprawę że gra na giełdzie jest piekielnie trudna. Potwierdzeniem tego są statystyki - w długim okresie 90% graczy traci. Wracając do pytania w temacie czy zwykły człowiek ma szans na rynku, tak - minimalne. Po przeczytaniu tych przestróg możecie odnieść wrażenie że macie do czynienia z frustratem, który przegrał wszystko co miał i obraził się na giełdę. Otóż nie, ja dałem wciągnąć się w ten wir i postanowiłem robić

to profesjonalnie. Wymaga to jednak ogromnych nakładów czasu, pracy i kapitału. Nauka kosztuje, a najlepszą jest praktyka, uczenie się na własnych błędach, każdy je popełnia, ale tylko głupiec tkwi przy nich. W obiegowej opinii spekulantów aby zostać dobrym trzeba 3 razy zbankrutować. Jednak nawet mając talent i ogromne doświadczenie możemy dać ponieść się własnym emocjom i przegrać wszystko w krótkim okresie. Czy warto więc poświęcać własny czas jak i nerwy - nie. Ktoś kto osiągnął suk-

ces na giełdzie poradziłby sobie w innej branży mniejszym nakładem sił. Co więc ciągnie ludzie do tego? Marzenie o wolności, jaką niewątpliwe daje spekulacja. Giełdą można zajmować się oczywiście w ramach hobby i traktować jako rozrywkę, coś co dostarcza wrażeń. Gdy jednak chcemy zająć się tym poważnie musimy nauczyć się kontrolować własne emocje. Marcin Wątorek analityk portalu www.fop.pl student 2 roku IE i 1 FiB

Odpowiedzialni w biznesie W ciągu jednego dnia, ciesząca się zaufanie klientów firma Constar straciła cały udział w rynku. Czy wiesz co należy zrobić, żeby przedsiębiorstwo którym będziesz kierować w przyszłości nie powtórzyło błędów Constaru? Jeśli nie, to zapraszam Cię do przeczytania o idei odpowiedzialnego biznesu. Jeśli natomiast myślisz, że wiesz co zrobić, to ... również zapraszam Cię do przeczytania o tej idei. Zobaczmy, czy wiemy to samo. Czym jest CSR? Skrót ten pojawia się coraz częściej, jednak badania wskazują, że mało kto potrafi go rozszyfrować. CSR (Corporate Social Responsibility), to odpowiedzialny społecznie biznes. Idea ta trafiła do Polski kilka lat temu, a oficjalnie zaczęła funkcjonować w roku 2000, kiedy grupa przedstawicieli biznesu, świata akademickiego i tzw. trzeciego sektora, czyli organizacji pozarządowych, zainspirowana europejskimi doświadzceniami na tym polu, postanowiła założyć Forum Odpowiedzialnego Biznesu. Forum jest pierwszą i jedyną organizacją typu NGO, która zajmuje się tematyką CSR w Polsce w sposób kompleksowy. Od 2002 roku jest też narodowym partnerem europejskiej sieci CSR Europe, networkingu, który skupia organizacje i biznes z całej Europy. Czym więc jest odpowiedzialny biznes? Forum dostarcza nam trzech równoważnych definicji. CSR to: „Strategia zarządzania, która pozwala minimalizować ryzyko i maksymalizować szansę na powodzenie firmy w długim okresie. To umiejętność prowadzenia przedsiębiorstwa w taki sposób, aby zwiększyć jego pozytywny wkład w społeczeństwo, a jednocześnie minimalizować negatywne skutki działalności. Odpowiedzialny biznes oznacza także sposób, w jaki firma na co dzień traktuje uczestników procesu rynkowego (czyli swoich interesariuszy): klientów i partnerów biznesowych, pracowników, społeczność lokalną.” Pole do popisu jest więc całkiem duże.

Od lewej: red. Jacek Żakowski, Józef Wancer, dr Bolesław Rok, Michał Boni Twórcy FOB postawili sobie za cel upowszechnienie idei odpowiedzialnego biznesu w Polsce. Dzięki temu można w pozytywny sposób wpływać na zwiększanie konkurencyjności przedsiębiorstw, jak również zadowolenia społecznego. Niemniej ważnym elementem jest także prowadzenie firmy w zgodzie z dbałością o środowisko naturalne. W ciągu pięciu lat działalności udało się nawiązać współpracę z dwudziestoma partnerami strategicznymi (3M Poland, ABB Polska, BP Polska, DaimlerChrysler Automotive Polska, Danone Polska, DHL, Johnson&Johnson Poland, Microsoft, Nestle Polska, Novo Nordisk Polska, Bank Pekao S.A., Polkomtel S.A., PricewaterhouseCoopers Polska, Provident Polska, Schenker Sp. z o.o., Shell Polska, PTK Centertel, Telekomunikacja Polska S.A., Accenture, PKN Orlen).

W ramach Forum można wyróżnić kilka obszarów, na których prowadzone są działania. Forum opracowuje rapoty dotyczące rozumienia idei CSR, monitoruje rynek działań firm w Polsce, organizuje spotkania i rozmowy na temat odpowiedzialnego biznesu z przedstawicielami firm, administracją publiczną, organizacjami pozarządowymi na mediach kończąc. Odpowiedzialny biznes może być również zagadnieniem dotyczącym studentów. W zeszłym roku powstała Liga Odpowiedzialnego Biznesu, której celem jest promowanie idei CSR wśród braci akademickiej. W skład Ligi wchodzi trzynaście organizacji studenckich z całej Polski. Jej działania będą szczegółowo opisywane na łamach Manko, które reprezentuje studentów w ramach Ligi. Michał Krzak manko 15


rtył prny

Rób to, co lubisz, a nie będziesz musiał pracować! Nie jest tajemnicą, iż aktywne poszukiwanie zatrudnienia wymaga nie tylko dokładnej analizy własnych umiejętności i kompetencji, ale również dużej wiedzy dotyczącej rynku pracy. To, czy w przyszłości przysłowie zawarte w tytule będzie się do nas odnosiło zależy tylko i wyłącznie od posiadanej przez nas wiedzy i umiejętności jej zastosowania. Kto jest poszukiwany? Przez ostatnie kilka lat rynek pracy nie rozpieszczał osób poszukujących zatrudnienia, chociaż z roku na rok można zaobserwować powolny, aczkolwiek stały spadek stopy bezrobocia. Zgodnie z raportem Ministerstwa w czerwcu bieżącego roku, urzędy pracy dysponowały 83,5 tys. ofert pracy z czego 77,6% (64,8 tys.) zgłosiły zakłady pracy z sektora prywatnego. Biorąc pod uwagę doświadczenia Biura Karier oraz otrzymane od stycznia 2005 oferty pracy, najczęściej poszukiwanymi pracownikami są: pracownicy niskich szczebli biurowych – asystenci, obsługa sekretariatu, recepcjoniści, informatycy/ programiści – administratorzy sieci, testerzy oprogramowania, tłumacze zwłaszcza mniej popularnych, specjaliści ds. reklamy, mediów, rekrutacji, pracownicy działów obsługi klienta, handlowcy, inżynierowie. Opierając się na danych zawartych w raporcie serwisu pracy wykonanym na podstawie otrzymanych w 2004 r. ofert pracy zauważono procentowy wzrost ofert od pracodawców z następujących branż: handel i sprzedaż, IT, budownictwo i nieruchomości, marketing, media, reklama, przemysł farmaceutyczny, turystyka, hotelarstwo, gastronomia, prawo, obsługa prawna. Wysoko w klasyfikacji znajdują się również: bankowość i ubezpieczenia, telekomunikacja i zaawansowane technologie. Z całego sektora produkcyjnego pochodzi ok. 50% wszystkich ofert pracy zamieszczonych w portalu. Zdaniem specjalistów można 16

manko

liczyć na dalszy wzrost zapotrzebowania na pracowników w branżach: IT, marketing media, reklama, przemysł ciężki, przemysł lekki, transport i logistyka.

nie, licencjat, czy właśnie wykształcenie wyższe. Zarobki osób z tytułem magistra wzrastają wraz z rozwojem kariery przeciętnie o prawie 75%.

Wynagrodzenia Równie ważna, jak wiedza dotycząca rynku pracy, jest umiejętność odpowiedniej „wyceny” swoich kompetencji. Nie ulega wątpliwości, że posiadanie tytułu magistra ma wpływ na wysokość pensji absolwentów, jak również na późniejsze podwyżki płacowe. Biorąc pod

Przyszłość należy do specjalistów Ze względu na ciągłe zmiany zachodzące na rynku pracy można również zauważyć zanikanie zapotrzebowania na pewne zawody, jak również powstawanie nowych lub wzrost zainteresowania innymi w związku z ciągłym rozwojem cywilizacyjnym. Do dziedzin najbardziej rozwojowych należą: biotechnologia (np: biotechnolog komórki), IT (webmaster, analityk systemów komputerowych, grafik komputerowy, inżynier budowy systemów komputerowych), ochrona środowiska, ochrona zdrowia (specjaliści rehabilitacji ruchowej, fizjoterapeuta), media (dziennikarz, redaktor programowy), przemysł rozrywkowy. Rozwijać się będzie również obszar finansów i bankowości elektronicznej (doradca inwestycyjny, makler, specjalista ds. bankowości i kredytów). Dalej będzie wzrastało zainteresowanie usługami prawniczymi (doradca podatkowy, radca prawny, notariusz) oraz turystyką. Monika Rębisz Biuro Karier UJ

uwagę statystyki, w 2004 roku przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w Polsce wynosiło 2 289,57zł. W pierwszym kwartale 2005 r. przeciętne wynagrodzenie brutto w sferze przedsiębiorstw wyniosło ok. 2425 zł, a w sferze budżetowej ok. 2875 zł*. Początki jednak nie należą do spektakularnych. Ponad połowa polskich magistrów zarabia od 1000-3000 zł. Sytuacja zmienia się jednak wraz z dalszym rozwojem kompetencji oraz zdobywaniem doświadczenia zawodowego. Tutaj widać już wyraźne różnice między osobami posiadającymi średnie wykształce-

*Dane z dorocznych raportów MGiP: „Przedsiębiorczość w Polsce 2005” i „Raport o rynku pracy i zabezpieczeniu społecznym 2004” oraz ze statystyk GUS


Smk Erp

NIE PUSZCZAJ ZDROWIA... (Z DYMEM) Według światowej Organizacji Zdrowia (WHO), co roku z powodu palenia tytoniu umiera przedwcześnie 5 milionów ludzi na świecie. W Chinach choroby odtytoniowe (rak płuca, choroby serca itd.) powodują przedwczesną śmierć ponad 600 tys osób rocznie, w Stanach Zjednoczonych ponad 500 tys. W Polsce umiera przedwcześnie blisko 70 tys osób na rok. Spalanie w wysokiej temperaturze tytoniu w „papierowej koszulce” to proces chemiczny, w wyniku którego powstaje wiele groźnych trucizn. Dym tytoniowy składa się z prawie 4 tysięcy związków chemicznych. Ponad 40 z nich to substancje rakotwórcze. Wszystkie one są wprowadzane do organizmu palacza, ale także do organizmu każdego, kto przebywa w otoczeniu osoby palącej.

Dziecko pali seksualnej. W badaniu razem z Tobą przeprowadzonym w Kobiety w amerykańskim stanie ciąży, paląc papieMassachusetts wśród rosy, narażają na mężczyzn leczonych poważne konsez powodu impotencji kwencje zdrowotne wykazano, że u palacza zarówno siebie, jak impotencja występowai będące w jej łonie ła 2,5 razy częściej niż u dziecko. Dym paniepalących (u 56% w pierosowy zawiera porównaniu z 21%). m. in. tlenek węgla, Tytoniowa twarz Stwierdzono ponadto czyli czad, nikotynę Na skutek przenikania do skory sub- związek między palestancji zawartych w dymie obniża się niem papierosów a większym prawdo- oraz kadm, mające najbardziej szkodliwy zawartość witamin A, C i E. Tymczasem podobieństwem całkowitej impotencji wpływ na rozwijający się płód. Tlenek te właśnie witamiu mężczyzn cier- węgla łączy się z hemoglobina zawarta TYTONIOWA TWARZ: ny chronią skórę piących na chorobę w czerwonych krwinkach, blokując w przed szkodliwym U palaczek robiących sobie lifting rany nadciśnieniowa, ten sposób transport tlenu od matki do działaniem wol- pooperacyjne goją się dłużej niż u pacjenchoroby serca i za- płodu. Nikotyna powoduje przyspieszenych rodników. tek niepalących. Podobne zjawisko ma palenia stawów. W nie akcji serca płodu oraz obkurczenie Bez tych ważnych miejsce przy przeszczepach skóry, np. po samej tylko Polsce naczyń krwionośnych. Kadm, który utleniaczy skora oparzeniach. to schorzenie doty- jest metalem toksycznym, konkuruje z traci elastyczność ka w przybliżeniu cynkiem niezbędnym do prawidłowego Palenie tytoniu wzmaga niekorzystne i maleją szanse na jednego na dzie- rozwoju dziecka i wypiera go. W efekcie działanie promieni słonecznych na skórę, jej regenerację. sięciu mężczyzn dochodzi do przewlekłego niedotlenieponieważ zwiększa wytwarzanie wolnych Palenie sprawia, że w wieku 21-75 lat, nia oraz niedożywienia płodu. Skutkiem rodników i suchość skóry. wcześniej wystęczyli ponad milion palenia tytoniu jest nie tylko opóźnienie pują zmarszczki, Trzy schorzenia skory- trądzik młodzieńosób. Na podstawie wzrostu płodu (noworodki palących opóźnia się gojenie czy, trądzik różowaty i łuszczyca- bardzo danych o czynni- matek ważą średnio o 250 g mniej od ran, zaostrza stan lubią składniki dymu tytoniowego. kach ryzyka szacu- noworodków kobiet niepalących). Są wielu schorzeń je się, że w Polsce nim również: przedwczesny poród oraz skóry. Stąd też dermatolodzy mówią o tzw. ok.115 tys. mężczyzn cierpi na impoten- zwiększona o 20% śmiertelność okołopo„tytoniowej twarzy”. Dym może obniżać cję bezpośrednio związaną z paleniem rodowa dzieci palących matek. poziom estrogenów, a przez to wpływać przez nich tytoniu. Tymczasem problem Na podstawie danych Fundacji na wysuszenie skory, w której drastycznie jest do uniknięcia- poprawa jest możliwa „Promocja Zdrowia” zmniejsza się ilość włókien kolagenowych. natychmiast po rzuceniu palenia. Zagrooprac. Barbara Kraus Te wszystkie procesy prowadzą do po- żeni zgubnymi skutkami nałogu są nie wstawania przedwczesnych zmarszczek i tylko mężczyźni. pogłębienia się już istniejących. Zapalenie JEDEN PAPIEROS ZAWIERA M.IN.: papierosa skraca skurcz naczyń krwioChlorek winylu stosowany w produkcji plastiku nośnych, a kurczenie naczyń ogranicza dopływ do nich składników odżywczych. Cyjanowodór gaz używany do ludobójstwa w komorach gazowych, Nawet jeśli organizm ma ich pod dostatCyjanek składnik trucizny na szczury kiem, to „zasłona dymna” nie pozwoli na Formaldehyd stosowany do konserwowania zdechłych żab ich maksymalne wykorzystanie. Nałóg powoduje jednak nie tylko pogorszenie Tlenek węgla czad, główna przyczyna zatruć podczas pożarów, wyglądu skory. Amoniak silny rozpuszczalnik, używany do czyszczenia toalet Palenie wywołuje impotencję u mężczyzn Palenie papierosów jest jednym z największych zagrożeń sprawności

Arsen

zabójcza trucizna

Polon

substancja radioaktywna

Aceton

rozpuszcza tkankę łączną manko 17


Smk Erp

Seminarium SmokeFree Europe. „Nie” dla papierosów Coraz więcej młodych osób pali. Równocześnie wiek osób zapalających papierosa po raz pierwszy systematycznie się obniża. Ponieważ misją Stowarzyszenia MANKO, wydawcy Miesięcznika MANKO, jest promowanie świadomych, aktywnych i odpowiedzialnych postaw społecznych, jego członkowie postanowili włączyć się w działalność antynikotynową. Tak powstał projekt Smokefree Europe, którego celem jest rozpoczęcie długofalowej kampanii społecznej na rzecz przeciwdziałania paleniu, szczególnie wśród młodzieży i studentów.

Projekt, zorganizowany przez Stowarzyszenie Manko pod Honorowym Patronatem Prezydenta Miasta Krakowa, Jacka Majchrowskiego oraz Prezesa Fundacji Promocja Zdrowia, prof. Witolda Zatońskiego odbywał się w dniach 15-20 listopada, włączając się w krakowskie obchody Światowego Dnia Rzucania Palenia. W jego tworzeniu udział wzięły organizacje z Hiszpanii, Rumunii, Węgier oraz Międzynarodowe Stowarzyszenie Studentów Medycyny, Oddział w Krakowie. W jego trakcie mieszkańcy Krakowa i okolic mieli okazję uczestniczyć w licznych wykładach i spotkaniach otwartych. Uroczyste rozpoczęcie Seminarium miało miejsce w środę, 16.XI. o godzinie 10.00 na ul. Św. Anny w Sali Asklepiosa Collegium Medicum. Jako pierwszy wystąpił Pan Krzysztof Przewoźniak z Centrum Onkologii w Warszawie. Przedstawił obecny stan palenia w Polsce, dane epidemiologiczne, wzorce zachowań i postaw oraz politykę zdrowotną. W module przedpołudniowym, uczestnicy zagraniczni mieli możliwość prezentacji bieżącej sytuacji odnośnie palenia w ich krajach. W części popołudniowej przedstawiano wyniki ankiet dotyczących nałogu, przeprowadzonych wśród studentów UJ, AE w Krakowie i w GWSH (Górnośląska Wyższa Szkoła Handlowa) w Katowicach. Następnie pani Alina Henzel- Korzeniowska z Instytutu Zdrowia Publicznego Collegium Medium UJ zaprezentowała podstawowe założenia organizacji kampanii antynikotynowej. 17.XI w czwartek wykład dotyczący społecznych przyczyn palenia wygłosiła Pani Prof. Beata Tobiasz- Adamczyk z Zakładu Socjologii Medycyny Collegium Medium UJ. Oprócz przedstawienia danych statystycznych Profesor nakreśliła całość zależności, jaka zachodzi między paleniem, a kulturą, psychologią, moralnością i religią. Podkreśliła, że to właśnie złe normy kulturalne i wzorce społeczne, kreują nałóg jako część pozornie bardzo atrakcyjnego stylu życia. Kultura dyktuje pewne zachowania i kreuje 18

manko

Grupa projektowa pod przewodnictwem Aliny Henzel- Korzeniowskiej z Instytutu Zdrowia Publicznego Wydziału Ochrony Zdrowia UJ (pierwsza z prawej) przygotowuje strategię kampanii antynikotynowej.

wizerunek danej osoby w oczach otoczenia. Papieros to niestety często nieodłączny element tego wizerunku. Element, który ma za zadanie podkreślić niezależność palacza. Czwartek, 17.XI, był również dniem warsztatów psychologicznych: „Palenie jako choroba” poprowadzonych przez panią Martę Porębiak z Centrum Onkologii w Warszawie. Pani psycholog przedstawiła nie tylko poszczególne etapy uzależnienia, ale zaprezentowała też strategię wychodzenia z nałogu i pułapki czekające psychikę palacza. Z kolei piątkowy moduł prac i wykładów seminaryjnych koncentrował się na skutkach palenia: zarówno tych społecznych, zdrowotnych, jaki i ekonomicznych. W gronie prelegentów znaleźli się m.in.: dr Piotr Jankowski z Instytutu Kardiologii Collegium Medicum UJ oraz dr Jacek Pyżalski z Krajowego Centrum Promocji Zdrowia w Miejscu Pracy w Łodzi. Po południu Karolina Prokulska z Międzynarodowego Stowarzyszenia Studentów

Medycyny przedstawiła najnowsze wyniki badań statystycznych dotyczących zużycia nikotyny i uzależnienia wśród mieszkańców regionu małopolskiego. Stąd wiemy, że.: 46% mężczyzn- mieszkańców regionu pali, wśród kobiet wskaźnik ten jest niższy i wynosi 27%. Większość z tych osób przyznaje się do wypalania ok. 20 szt. papierosów dziennie, tj ok. 1 paczki. 57% ogółu palaczy pierwszego papierosa wypaliło przed ukończeniem 18 rokiem życia. Pozytywnym aspektem badań wydaje się fakt, iż choć 68% mieszkańców Małopolski przynajmniej raz w życiu zapaliła papierosa, to jedynie 36% nich pali nadal. We wszystkie dni Seminarium wieczorem od godziny ok. 17.00 do 19.00 trwała praca w międzynarodowych grupach tematycznych opracowujących kampanie antynikotynową obejmującą wykorzystanie różnych środków medialnych: plakatu, spotu radiowego i telewizyjnego oraz publikacji. W sobotę o godzinie 15.30 w Sali Obrad Urzędu Miasta na Pl. Wszystkich Św. na Spo-


Smk Erp

Prof Beata Tobiasz Adamczyk Zakład Socjologii Medycyny Collegium Medicum UJ tkaniu Otwartym dokonano podsumowania całości projektu Smokefree Europe. Oprócz zwyczajowych podziękowań i prezentacji zdjęć poprojektowych, przedstawiono wyniki prac 5 grup tematycznych. Grupy, przy wykorzystaniu różnych środków medialnych, przygotowały materiały, które zostaną wyR

E

K

korzystane w przyszłej kampanii antynikotynowej. Dzięki pomocy specjalistów, m.in. Lucyny Drelinkiewicz i Bogdana Ingernslebena (z Radia eXFM), Pani Aliny HenzelKorzeniowskiej z Instytutu Zdrowia Publicznego, profesjonalnych grafików (Szymon Uberman, Ida Waszilewska) oraz pracowników studia filmowego: Krzysztofa Biel (firma Pro Educatio) i Wojciecha Morka (firma VideoMusicART), przygotowano: spot radiowy, telewizyjny, plakat, projekt publikacji i strategię kampanii. Powinna ona rozpocząć się w pierwszym kwartale przyszłego roku. Przy jej tworzeniu planuje się wykorzystanie środków finansowych oraz współpracę z Wydziałem Spraw Społecznych Urzędu Miasta Krakowa oraz Krajowym Centrum Promocji Zdrowia w Miejscu Pracy

S TO WA R Z YS Z E N I E

Honorowy Patronat: Prezydent Prezes Fundacji Miasta Krakowa „Promocja Zdrowia” prof. Witold Zatoński Jacek Majchrowski

Sponsor:

Organizacje wspierające:

Patroni medialni:

z Łodzi. Więcej informacji o przedsięwzięciu i jego kolejnych etapach można znaleźć na stronie internetowej www.manko.ae.krakow.pl/sfe.

Barbara Kraus L

A

M

A Media wspierające:

manko 19


Smk Erp

Studenci w papierosowym dymie W trakcie Międzynarodowego Seminarium Antynikotynowego „Smoke Free Europe”, zorganizowanego przez Stowarzyszenie MANKO, zaprezentowano wyniki badań ankietowych przeprowadzonych wśród studentów dwóch krakowskich uczelni: Akademii Ekonomicznej i Uniwersytetu Jagiellońskiego, oraz Górnośląskiej Wyższej Szkoły Handlowej w Katowicach.

Najmniej palaczy studiuje w Akademii Ekonomicznej, gdzie pali co ósmy student (16% ogółu studiujących). Wynik dobry, szczególnie kiedy porówna się go do rezultatu ankiety w krakowskim Collegium Medicum, w którym pali prawie siedmiu na dziesięciu (67%) przyszłych lekarzy. Trudno wytłumaczyć takie dane racjonalnymi przesłankami kierującymi, zwłaszcza przy uwzględnieniu faktu, że w całości badanej populacji są to osoby najbardziej świadome szkodliwego działania tytoniu. Wśród katowickich żaków do palenia przyznaje się 43% ankietowanych. Wynik wysoki i niepokojący, choć nie tak bardzo, jak w przypadku studentów Collegium Medicum. Ankiety pokazały wiele ciekawych zależności, momentami zaskakujących. Okazuje się, że kobiety równie często R

20

E

manko

K

L

jak mężczyźni sięgają po papierosy. Jedynie w Collegium Medicum studentki palą zdecydowanie rzadziej niż studenci. Kolejnym mitem, który podważają badania jest stopień zamożności braci studenckiej. Prawie połowa palaczy wydaje rocznie przynajmniej 1200,00 PLN na wyroby tytoniowe. Widać również, że studenci mają sporą wiedzę dotyczącą A M A szkodliwości palenia. Zdają sobie oni sprawę z zagrożeń związanych z nałogiem. Przyznają również, że boją się poważnych chorób nim spowodowanych. Wiedzą, jak groźne jest palenie bierne mimo to, aż 33% palących studentów nie pyta o zgodę zanim zapali w towarzystwie. „Th a n k s Dad I’m dead - Dziękuje tato za moją śmierć” - tak tragicznie brzmi jeden ze slajdów prezentacji, ukazującej wyniki tych badań. Wynika z niego, że aż 80% palących studentów ma w rodzinie palacza, w większości przypadków (61%) jest to ojciec. Zatem przyszli oj-

cowie, powinni być świadomi, że paląc biernie zatruwają swoją rodzinę oraz zwiększają szansę, że ich dzieci wpadną w ten sam nałóg. Jako najczęstsze argumenty na rzecz niepalenia wymieniano kwestie zdrowotne, wstręt do zapachu dymu, kończącą się modę na palenie i powody ekonomiczne. Palacze zaś twierdzili, że palenie ich uspokaja, pomaga nawiązywać nowe znajomości i jest przyjemnością. Część przyznała jednak, że jest od nikotyny po prostu uzależniona. „Smoke Free Europe” pokazało, że palenie jest w naszym kraju wciąż bardzo dużym problemem. Co więcej, rezultaty badania przeprowadzonego przez członków Stowarzyszenia Manko i IFMSA na potrzeby Seminarium Antynikotynowego zasugerowały, że propagowana współcześnie moda na niepalenie nie znajduje co dnia wielu zwolenników wśród młodych ludzi. Trudno uznać ten fakt za pozytywne zjawisko. Dzisiejszych dwudziestolatków będą przecież czekać przed emeryturą ciekawsze wyzwania niż walka z rakiem płuc, gardła czy chorym sercem. Informacje o SmokeFree Europe dostępne są na stronie organizatora www.manko.ae.krakow.pl/sfe. Barbara Kraus


Artył prny USA na wyciągniecie ręki...

Studencie do dzieła! Jeśli jesteś na studiach, wydaje Ci się, że ciężką pracę... i tylko pracę masz jeszcze przed sobą. Jest w tym trochę racji. Nie oznacza to jednak, że 5 lat studiów możesz poświęcić tylko na zabawę przerywaną od czasu do czasu nauką. Znajdź złoty środek! Odpowiedzią może być Work & Travel (W&T), z którego w ubiegłym roku skorzystało ponad 20 tysięcy studentów z Polski. W&T w wielkim skrócie to szansa dla osób, które znają język angielski w stopniu komunikatywnym i chcą trochę zarobić. Uczestnik programu otrzymuje wizę J-1, która pozwala mu podjąć legalną pracę od 1 czerwca (czasami nawet od 1 maja) do około połowy października przez okres nie dłuższy niż 4 miesiące. Głównym jej atutem jest możliwość podróżowania po USA przez 30 dni od daty zakończenia programu. - Podczas pobytu w Stanach zaprzyjaźniłam się ze swoimi pracodawcami i poznałam innych wspaniałych ludzi - mówi Martyna Hajduk, uczestniczka programu. - Ponadto zwiedziłam całe wschodnie wybrzeże USA i spędziłam najcudowniejsze dwa tygodnie w Nowym Jorku. W dodatku wszystko to za zarobione przeze mnie pieniądze - dodaje. W&T jest więc doskonałym programem dla studentów, o ile.... ich sesja nie przeciąga się na wrzesień. Zresztą, ci, którzy w programie biorą udział od kilku lat, twierdzą, że ten problem, jak każdy inny, można rozwiązać. Praca, którą wykonuje się podczas programu to zajęcia typu „where needed” - czyli „gdzie potrzeba”. Miejsce pracy to najczęściej hotel, zajazd, wesołe miasteczko, park narodowy, park rozrywki, kurort itp. W&T to doskonała okazja dla osób, które chcą uzupełnić swój skromny studencki budżet, niskim kosztem zwiedzić Stany, a przy okazji... zdobyć praktykę zawodową. Pracę można zapewnić sobie samemu lub skorzystać z pomocy orga-

nizatora. Można podjąć dodatkową pracę, ale trzeba pamiętać, że najważniejsza jest ta, na którą podpisało się pierwotnie umowę z pracodawcą. Wynagrodzenie pozwala na pokrycie kosztów zakwaterowania i wyżywienia, znaczne zredukowanie kosztów podróży do USA i odłożenie pewnych oszczędności na wakacje po zakończeniu pracy. Nie jest ciężko, zwykle uczestnicy programu pracują 35-40 godzin tygodniowo. Płeć słaba też odważna Prawie 100 tysięcy młodych kobiet z całego świata podjęło do tej pory to wyzwanie - opuściło kraj i zamieszkało z inną rodziną. Zostały... Au Pair (AP). Uczestniczki programu na co dzień pomagają rodzinie, opiekują się dziećmi, aktywnie uczestniczą w jej codziennym życiu. W zamian otrzymują kieszonkowe, uczą się oraz mają możliwość zwiedzenia kraju, w którym przebywają. Rodzina goszcząca jest zobowiązana tak ułożyć plan zajęć AP, aby miała ona wystarczającą ilość wolnego czasu na uczestniczenie w wybranych kursach. Poza obowiązkowym kursem językowym AP może również brać udział innych zajęciach. Jest to uzależnione od ich dostępności w obrębie danej miejscowości. - Rok spędzony w USA był dla mnie jak życie we własnym śnie - wspomina Aneta Polakowska, była Au Pair. - Przyjęto mnie jak dawno nie widzianego członka rodziny, otoczono opieką, a z czasem nawet uczuciem. Nauczyłam się tam wiele, poznałam inny kraj, inną kulturę ale przede wszystkim poznałam lepiej samą

Skorzystaj z promocji! Tylko do końca grudnia Work&Travel

taniej nawet o 190 zł! Skontaktuj się z naszym konsultantem: krakow@jdj.com.pl www.jdj.com.pl

siebie - przyznaje. Program jest adresowany do osób w wieku 18-26 lat, które Najczęściej wybierane obszary praktyk: * telekomunikacja, media, informacja, * zarządzanie, bankowość, finanse, * hotelarstwo, turystyka, * dziennikarstwo, * prawo i administracja, * architektura, * kierunki inżynierskie, matematyka, * edukacja, nauki społeczne, bibliotekarstwo, * kultura i sztuka. skończyły szkołę średnią, mają doświadczenie w opiece nad dziećmi i znają język angielski. Ta praca to przede wszystkim kontakt z dziećmi - osoby palące i karane nie są brane pod uwagę. Dziewczyny wyjeżdżające do Stanów, muszą również posiadać prawo jazdy i doświadczenie w prowadzeniu samochodu. Całkiem na poważnie Można także spróbować sił w programie praktyk zawodowych. To doskonałe rozwiązanie dla osób, które jeszcze przed rozpoczęciem kariery chcą pozyskać doświadczenia zawodowe, poznać inny styl pracy i inną kulturę organizacyjną. O tym, że takie doświadczenie będzie procentować w CV, nie trzeba nikogo przekonywać. Praktyki zawodowe są oficjalnym programem wymiany kulturowej oferowanym przez Departament Stanu USA za pośrednictwem Fundacji sponsorujących wyjazd. Czas praktyki wynosi 2-18 miesięcy i można wyjechać w dowolnym momencie roku. Pracę znajduje się samemu, lub pomaga w tym Fundacja. Aby wziąć udział w programie trzeba mieć 22-35 lat, znać język angielski, posiadać co najmniej dwuletnie doświadczenie zawodowe lub studiować na co najmniej trzecim roku. Program skierowany jest również do absolwentów, (do 5 lat od skończenia studiów). Stany Zjednoczone są na wyciągnięcie ręki trzeba się tylko ruszyć i zacząć załatwiać formalności - na prawdę nie ma ich tak wiele. Magdalena Szatkowska manko 21


ilrw

Spotkanie Romskie Prezentacje, wykłady, wystawy, debata, wróżby, pokazy slajdów, promocja książki... I to wszystko w dwa dni : 28 oraz 29 listopada. Gdzie? W Teatrze 38. Co to za okazja? Spotkanie Romskie w Krakowie w ramach projektu Wielokulturowa Europa

Głównym celem projektu było przybliżenie kultury i historii Romów, ich specyficznego świata i uświadomienie, że „inny” nie znaczy „gorszy”. Że to, co odmienne, co odbiega od schematu, jest na tyle oryginalne, że warto to docenić. Kulturowe inspiracje Jednym z głównych punktów programu w dniu 29.11 był wernisaż osiemnastoletniego Krzysztofa Gila - ucznia liceum plastycznego i stypendysty fundacji „Porozumienie bez barier”. Krzysiek jest z pochodzenia Romem i to właśnie Cyganie są dla niego inspiracją.Wystawa jego prac odbyła się niedawno w Warszawie, teraz nadszedł czas na Kraków. Obrazy (głównie portrety) można podziwiać w klubie „Pod Jaszczurami”. Polecamy! Spotkania romskie czy cygańskie? „Nie bój się Cygana” - wymowne, prawda? Taki tytuł nosi książka Adama Bartosza, znawcy kultury romskiej. Promując ją, autor mówił o tym, że Romowie tak naprawdę niewiele wiedzą o własnych korzeniach. Wielu z nich żyje na marginesie

22

manko

28.11, godz. 14.30, Panel dyskusyjny: Czy uprzedzenia w stosunku do Romów są uzasadnione. Od lewej: Ania Mirga (Stow. Harngos), Andrzej Mirga (Rada Europy), dr Artur Paszko (dyr. Wojewodzkiej Bibiloteki Publiczbej w Krakowie), Beata Jaśko (Stow. Harnagos, PAH)

społecznym, są nacją w pewnym sensie upośledzoną - pod względem społecznym, kulturowym, a nawet językowym. Często bowiem nie znają nawet transkrypcji języka, którym się posługują. Kultura rom-

ska zbudowana jest w opozycji do świata zewnętrznego, istnieje wyraźny podział na swoich i obcych. Łączy się to poniekąd z odrzuceniem przez społeczeństwo, z narosłymi stereotypami. Cygan, cyganić, ocyganić - skojarzenia są wyraźnie pejoratywne. Mówiąc „Romowie” - jesteśmy poprawni politycznie. Z takim nazewnictwem nie zgadza się prof. Stanisław Wiśniewski z krakowskiej ASP, uczestnik spotkania. Twierdzi on, że gdy Polacy nazywają Cygana Romem, to tak jakby na Niemca mówili Deutsch. „Zawsze mówiłem o sobie, że jestem Cyganem, nie Romem” - stwierdził. Jadą wozy kolorowe... Wyprawa do Rumunii, na którą wyruszyli Andrzej Kazłowski (specjalista do spraw Romów z Wydziału Mniejszości Narodowych i


ilrw Cygańska wróżba Spotkania były wspaniałą okazją do poznania bogatej i nieco egzotycznej kultury Romów. W przerwach między kolejnymi punktami programu, wróżka cygańska przepowiadała przyszłość... Oby przyniosła ona pozbycie się uprzedzeń i stereotypów, spojrzenie z nowej perspektywy na wspaniałą przecież tradycję cygańską.

Etnicznych MSWiA) oraz Paweł Lechowski (cyganolog ze Stowarzyszenia „Droga”) zaowocowała poznaniem kultury romskiej „od wewnątrz” no i zdjęciami, które zostały zaprezentowane w trakcie spotkania. Pokazowi slajdów towarzyszyła opowieść o współczesnych Romach - o tym, jak żyją, jakie zawody wykonują, jakie panują wśród nich zwyczaje. Jeśli chodzi o zdjęcia, to najbardziej uderzające były kolory. Barwne, cygańskie stroje pośród szarości ulic - coś co wyróżnia z tłumu.

Pokaz flamenco: Bogumiła Delimata i zespół Lachto Drom.

ORGANIZATORZY:

PARTNER:

WSPIERAJĄ NAS: Klub pod Jaszczurami Teatr 38 WSPÓŁPRACA:

Muzeum Okręgowe w Tarnowie

KNSP UJ - Dialog Międzykulturowy

Historia Romów W Polsce żyje około 20 tysięcy Romów. Naród romski podzielony jest na grupy, każda z nich ma swoją nazwę, obyczaje, tradycję, dialekt. Najdłużej w Polsce - od XV w., mieszkają Romowie Karpaccy zwani też Górskimi (inaczej Bergitka Roma), jedyni, którzy od czasu przybycia prowadzili osiadły tryb życia. Później, w XVI w., przywędrowali Polska Roma, najliczniejsza dziś grupa w Polsce. W XIX w. dotarli z Rumuni Kełderasze (Kotlarze) i Lowarzy (Koniarze). Pewien kłopot sprawia kwestia nazwy tego narodu. Zwyczajowo nazywani są Cyganami, jest to jednak nazwa nadana. Nazwa własna przeważającej części tej nacji brzmi Roma (Romowie) i ta nazwa coraz bardziej się upowszechnia. Sami Romowie uważają, że nie jest ona tak negatywnie nacechowana jak nazwa Cygan. Kiedyś to słowo pisane z małej litery było synonimem oszusta i kłamcy. Wyjątkiem są niemieccy Sinti i francuscy Manusze, którzy wywodząc się z tego samego narodu używają innego nazewnictwa na określenie własnej grupy. Praprzodkowie dzisiejszych Cyganów-

Romów wyszli z Indii przed przynajmniej dziesięcioma wiekami. Dopiero od 2. połowy XIV w. zaczynają być odnotowywani przez kronikarzy europejskich. Z 1401 r. pochodzi pierwsza informacja o bytności Cyganów w Polsce. Pierwsi romscy pojedynczy osadnicy przybyli z Węgier w XV w., zajęli tereny południowej i południowo-wschodniej Polski między Krakowem a Lwowem. Kraków był pierwszym miejscem na ziemiach Polski, gdzie osiedli. Zajmowali się uprawą roli, handlem i rzemiosłem. Z upływem czasu zasymilowali się z otoczeniem. Do tego stopnia, że niektórzy z nich pracowali na królewskim dworze,

jak np. o nieznanym imieniu Cygan z Krakowa, który, jak wspominają kroniki, 13 listopada 1417 r. jechał „do Bochni z szatą króla w dwa konie”. Inni byli na tyle majętni, że kupowali kamienice. W Sanoku Mikołaj Cygan pełnił urząd wojewody sanockiego. Początkowo byli w Europie traktowani raczej życzliwie. Powtarzana przez nich, ale zapewne nie przez nich samych wymyślona, historia o ich egipskim pochodzeniu i wędrówce, będącej formą pokuty za zaparcie się wiary chrześcijańskiej przez ich przodków, ułatwiała im poruszanie się po średniowiecznej, chrześcijańskiej Europie. manko 23


ilrw Mieli przez 70 lat „pielgrzymować i pokutować w ziemi obcej, gdzie wiara chrześcijańska kwitnie, by bardziej poprawili się w wierze.” Ta opowieść była wsparta rozmaitymi dokumentami-listami papieskimi, w których polecano ich - jako pielgrzymów - opiece na terenach, na które przybywali. W okresie wczesnego renesansu ich sytuacja zaczyna się zmieniać. Miało na to wpływ kilka czynników: odmienność kulturowa, zachowanie sprzeczne z przyjętymi normami, nowe wzorce kulturowe, w myśl których średniowieczne uznanie dla pielgrzymów (za jakich się podawali i jak ich wówczas traktowano) zastąpiono potępieniem włóczęgostwa i uchylania się od pracy fizycznej. Na początku XVI w. w Europie Zachodniej zaczęto wydawać edykty nakazujące porzucenie wędrownego trybu życia, wyrzeczenie się związanej z nim kultury. W państwach niemieckich cesarz Maksymilian I wydał kilka aktów banicyjnych. Jeden z nich mówi, że odtąd zgodnie z prawem, każdy może karać, a nawet zabić napotkanego Cygana bez ponoszenia jakiejkolwiek odpowiedzialności. Takie represje trwały do końca XVIII w. Cyganie wyruszyli na wschód, do Polski, Rosji, na Litwę, gdzie znajdowali schronienie. Wtedy właśnie przybyli do Polski Polska Roma. Przemieszczali się rodzinami lub grupą, pieszo albo konno. Wtedy też zaczęły się pojawiać pierwsze informacje o tym, że trudnią się handlem końmi i rzemiosłem, żyją w szałasach czy namiotach. W Rumunii w XVI w. uczyniono z nich niewolników; handlowano nimi, trzymano ich zakutych w łańcuchy. Wolność otrzymali dopiero po 300 latach, w XIX w., kiedy to datuje się okres trzeciej dużej migracji Romów (Kełderaszy i Lowarów) m in. do Polski. W czasie II wojny światowej naziści wciągnęli ich na listę „ras nieczystych” przeznaczonych do eksterminacji. Spo-

24

manko

śród wszystkich Cyganów planowano wydzielić pewną grupę przeznaczoną do badań genetycznych, pozostałych skazano na całkowitą zagładę. W niektórych państwach m.in. Estonii, Chorwacji, Holandii, Litwie niemal całkowicie wymordowano ludność cygańską. W innych, jak Łotwa, Austria, Czechy czy Polska zginęła połowa romskiej populacji tych krajów. Tylko w Oświęcimiu-Brzezince Niemcy zagazowali 2 970 Romów. Szacuje się, że z miliona zamieszkałych przed wojną w Europie Romów ocalała zaledwie połowa. Inną konsekwencją działań represyjnych była daleko posunięta dezintegracja tej zbiorowości. Fakt zagłady Romów w czasie II wojny światowej był przez wiele lat prawie zupełnie nieznany opinii publicznej. A sami Cyganie traktowali go jako jeszcze jeden element wielowiekowych prześladowań i nie próbowali tego stanu zmieniać. Dopiero na początku lat 70. młode pokolenie romskiej inteligencji zaczęło mówić światu o tragicznym losie swojego narodu (zorganizowano m.in. spektakularne demonstracje w Bergenbelsen i Dachau). Dla upamiętnienia masowej zagłady Romów ustanowiono w 1996 r. Międzynarodowy Dzień Holocaustu Romów, który obchodzi się 2 sierpnia. Dziś na świecie żyje kilkanaście milionów Romów, w Europie ok. 7-8 milionów, w Polsce ok. 20 tysięcy. Niestety okres represji wciąż nie jest zamknięty. Po wojnie zarówno w państwach ówczesnego bloku wschodniego jak i w Europie Zachodniej władze zmuszały Romów do osiedlenia się. W Szwajcarii prowadzono akcję przymusowego odbierania cygańskim rodzicom ich dzieci i oddawania ich na wychowanie nie -Cyganom. W ostatnich latach w Polsce miały miejsce dwa pogromy ludności cygańskiej - w 1981r. w Koninie i w 1991r w Mławie. Tłum zdewastował mieszkania Romów, spalił ich auta i dotkliwie ich pobił. Od niedawna Polscy Romowie mają swoje organizacje społeczno-kulturalne ? Stowarzyszenia Romów. Mają również swoje czasopisma: romsko-polski Rrom p-o drom, oraz Dialog-Pheniben. W tarnowskim Muzeum Etnogra-

ficznym oraz w Sądeckim Parku zgromadzono zbiory prezentujące romską kulturę. W Polsce odbywają się również dwa festiwale romskiej kultury w Gorzowie Wielkopolskim i w Ciechocinku. Katoliccy polscy Romowie pielgrzymują raz w roku do sanktuarium w Limanowej i do Częstochowy a w Lourdes odbywają się coroczne międzynarodowe pielgrzymki Romów z całego świata. Romowie mają również błogosławionego Roma ? Zefiryna Gimeneza Malla. Pierwszym krokiem podkreślającym wspólnotę pochodzenia, tradycji, dziedzictwa kulturowego Romów było w 1971 r. wprowadzenie flagi i hymnu jako podstawowych symboli wspólnoty narodowej. Romska flaga składa się z poziomych pasów: niebieskiego, symbolizującego niebo i zielonego, oznaczającego ziemię. Pośrodku jest stylizowane czerwone koło od wozu. Czerwień jest kolorem ognia i słońca, mocy oczyszczających i dających życie. Koło symbolizuje wieczny ruch i słońce a także wędrówkę Romów. Pojawianie się słońca na niebie i jego wędrówka, zmieniający się rytm dzienny i powtarzający się cykl roczny odnoszą się do nieustających cykli czasowych i do rytmu życia. Koło jest symbolem wszechrzeczy oraz doskonałą figurą odwzorowującą cały Kosmos. Tekst romskiego hymnu opartego na wątkach bałkańskiej pieśni ludowej muzycznie opracował jugosłowiański Cygan Żarko Jovanović. Przekładu na język polski dokonał Adam Bartosz. Odśpiewaniem hymnu rozpoczynają się romskie oficjalne spotkania i Festiwale. Opracowanie zostało przygotowane na podstawie tekstu Magdaleny Machowskiej „Obecność Romów w Polsce” i Remigiusza Okraski „Cyganie-Romowie”. Z materiałów edukacyjnych Małopolskiego Instytutu Kultury.


klozi

POLEKO 2005

Międzynarodowe Targi Ekologiczne W dniach 15-18.11.2005 na terenie Międzynarodowego Centrum Targowego w Poznaniu odbyły się największe w Europie Środkowo-Wschodniej targi ekologiczne. Targi zorganizowano pod patronatem ministrów środowiska Polski i Niemiec. Była to kolejna, XVII już edycja targów. Warto w tym miejscu przytoczyć kilka danych, które pozwolą zobrazować imponującą skalę omawianego wydarzenia. W targach uczestniczyło ponad 1000 wystawców i firm z 22 państw, których stoiska mieściły się w 15 rozległych pawilonach o łącznej powierzchni prawie 15.000 m2. Do obsługi imprezy akredytowano ok. 400 dziennikarzy. Szacuje się, że tegoroczne targi odwiedziło ok. 20.000 osób. Widać zatem, że ochrona środowiska i ekologia to nie - jak mogłoby się wydawać - mgliście majacząca mrzonka dla pasjonatów, lecz prężnie rozwijająca się gałąź przemysłu. Niestety w Polsce branża ta jest jak dotąd fatalnie zaniedbywana, zwłaszcza w zakresie kreowania świadomości ekologicznej społeczeństwa. Tegoroczną ekspozycję podzielono na 7 głównych sektorów, które bardzo specjalistycznie i kompleksowo realizowały tematykę ochrony środowiska. Harmonogram 4-dniowych targów był niesłychanie napięty, stąd uczestnictwo we wszystkich interesujących inicjatywach było praktycznie niemożliwe. W programie wydarzeń, poza klasycznymi stoiskami wystawowymi firm uczestniczących, znalazło się bowiem mnóstwo bardzo ciekawych seminariów, konferencji i debat tematycznych. Interesująca nas problematyka recyklingu najszerzej prezentowana była w sektorze Odpadów. W zakres tematyki ekspozycji wchodziły tu m.in.: - odzyskiwanie, recykling i utylizacja odpadów - analiza i klasyfikacja odpadów - obróbka odpadów - transport i składowanie odpadów - zbiórka i segregacja odpadów W ramach powyższego sektora zorganizowano, jak już wcześniej wspomniałem inicjatywy towarzyszące, spośród których na wymienienie zasługują przede wszystkim:

Kafejka internetowa - 100% recykling - specjalistyczne konferencje i spotkania miecki na targach POLEKO”. W jego raw ramach Salonu Recyklingu, dotyczące mach odbyły się trzy bloki seminaryjne tematyki zbiórki, segregacji, przetwa- podejmujące tematykę z zakresu ochrorzania i odzysku odpadów ny środowiska z uwzględnieniem wcho- Forum Recyklingu - cykl seminariów dzących w życie dyrektyw unijnych. Co podejmujących najbardziej aktualną ciekawe, Niemcy zadeklarowali, że do problematykę związaną z selektywną 2050 energetyka odnawialna ma pokryć zbiórką odpadów [odpady opakowanio- około połowę całkowitego zużycia enerwe, sprzęt elektryczny i elektroniczny, gii w ich kraju. Zważywszy na rozmiary pojazdy wycofane z ruchu] tego państwa, są to prognozy dość impoWarto jeszcze raz podkreślić mię- nujące.. dzynarodowy charakter targów. W raKolejnym aspektem podkreślającym mach samego tylko Salonu Recyklingu międzynarodowy charakter targów były swoje produkty i usługi prezentowały wystąpienia narodowe poszczególnych przedsiębiorstwa z Finlandii, Hiszpanii, krajów. W organizowanych seminariach Holandii, Niemiec, Szwecji, Węgier i zagraniczne firmy i organizacje prezenWłoch. Dodatkowo, pod patronatem towały swe innowacyjne rozwiązania z Konsulatu Generalnego RFN we Wrocła- zakresu ochrony środowiska. Takie wywiu zorganizowano „Dzień Polsko-Nie- stąpienia zorganizowały: Austria, Dania, Francja, Holandia, Niemcy, Włochy oraz Wielka Brytania. Targi POLEKO są wydarzeniem imponujących rozmiarów. Dlatego też niemożliwe jest całościowe zrelacjonowanie tej imprezy na 1 stronie formatu A4. Więcej informacji o targach wraz ze szczegółowym harmonogramem wydarzeń znaleźć można na stronie: www.poleko.mtp.pl. A w związku z faktem, że POLEKO są imprezą cykliczną, najbliższe targi planowane są z dużym wyprzedzeniem i już dziś wiadomo, że te przyszłoroczne odbędą się w dniach 21-24.11.2006. Eco-marcin manko 25


Święt Bożeg Nri

Symbole Świąt Bożego Narodzenia Święta Bożego Narodzenia są czasem radości, spotkań z bliskimi, odpoczynku od szarej rzeczywistości. Towarzyszy im spokój, ale z drugiej stron szał zakupów. Razem z nim pojawia się świąteczny marketing, który poprzez przywłaszczenie bożonarodzeniowej symboliki zniekształcił obraz tych pięknych Świąt. Pora więc na małe resumé... Kiedy urodził się Bóg? Święta Bożego Narodzenia zostały ustanowione przez Chrześcijan na przełomie III i IV wieku. Na celu miały uczczenie dnia, w którym na świat przyszedł Jezus Chrystus. Jednak przyjęta data, którą dla Kościoła Zachodniego jest 25 grudnia ma znaczenie czysto symboliczne. Nigdy nie odnaleziono przekonywujących dowodów co do dnia, czy roku Jego narodzin. Uważa się, że wybór padł na dzień, w którym Rzym obchodził Saturnalia (święto „boga słońca”), aby przeciwstawić im narodzenie „Słońca sprawiedliwości” „Światłości świata”, „Światła na oświecenie pogan” - jak o Chrystusie pisali Ewangeliści. Święty Mikołaj Nie powstał w fabryce Coca-Coli, jak myślą niektórzy. Święty Mikołaj urodził się na długo przed tym jak pierwsza butelka tego napoju zjechała z taśmy produkcyjnej. Źródła podają, że było to w roku 270, gdzieś w Azji Mniejszej. Był potomkiem bardzo zamożnych i pobożnych ludzi. Po śmierci rodziców został kapłanem i szybko stał się znany ze swojej szczodrości. Legenda głosi, że pewnego razu Mikołaj usłyszał głos Boga, który rozkazał mu udać się do Myry. Posłuszny boskiej woli wyruszył w podróż. Do miasta dotarł w nocy i postanowił pomodlić się w tamtejszym kościele. Ponieważ drzwi były zamknięte, postanowił poczekać przed nimi do świtu. W tym samym czasie w Myrze obchodzono żałobę po śmierci tamtejszego biskupa. Sytuacja była trudna, gdyż wybór następcy okazał się bardzo trudny. Jak wieść gminna głosi, Bóg objawił się obradującym biskupom i nakazał im wybranie tego, kto następnego dnia wejdzie pierwszy do kościoła. Tak oto Mikołaj został biskupem. Zasłynął z dobroci i sprawiedliwości. Zmarł 6 grudnia, a jego ciało spoczywa we włoskim mieście Bari, gdzie papież Urban II wystawił na jego cześć Bazylikę. W Polsce jest ponad 300 kościołów pod wezwaniem św. Mikołaja. Tradycja dawania prezentów w ten dzień rozpo26

manko

wszechnił ks. Piotr Skarga. Założył on tzw. Skrzynkę św. Mikołaja. Opiekę nad nią objęło bractwo, które 6 grudnia wybierało z niej pieniądze i przekazywało ubogim dziewczynom. W ten sposób ułatwiano im ożenek lub pójście do zakonu. Gwiazda Gwiazdy miały dla ludów pierwotnych ogromne znaczenie. Oddawano im cześć boską. Starożytni wierzyli, że o losie każdego człowieka decyduje gwiazda „pod którą się urodził”. Z Czytając Biblię dowiadujemy się o gwieździe betlejemskiej, która miała prowadzić trzech króli-magów (swoją drogą uczniów Zaratustry) do miejsca narodzin Chrystusa. Nie jest to pierwsze wspomnienie „ciała niebieskiego” w tradycji judeochrześcijańskiej. Wystraszy wspomnieć o Puklerzu Dawida, który zawiera w sobie wiedzę o świecie. Składa się on z dwóch nałożonych na siebie trójkątów równoramiennych. Górny symbolizuje sferę duchową, dolny zaś materialną. O gwiazdach słyszymy również w innych kulturach i religiach. Towarzyszyła ona m.in. narodzinom Buddy. To również znak nadziei.

Pasterze Wybranie przez Boga pasterzy na godnych oglądania Dzieciątka było szczególnym znakiem. W czasach poprzedzających przyjście Jezusa, pasterz cieszył się złą sławą. Rabbi Jose ben Chanin, dał początek twierdzeniu, że „na świecie nie ma zawodu bardziej godnego pogardy niż zawód pasterza”. Jednak Bóg uważał inaczej. Od narodzin Chrystusa pejoratywne określenie straciło sens. Pojęcie pasterza ewaluowało i dzisiaj określamy tym mianem osoby duchowne, ojców, a niektórzy nawet dodają szefów firm. Kolędy Pora na małe „co nie co” z historii muzyki. Kolęda wywodzi się z łacińskiej hymnodii. Najstarsze polskie przekłady kolęd (z łaciny i języka czeskiego) ukazały się w XV wieku. Początkowo uwaga autorów skupiała się na tekście biblijnym. Śpiewano o Narodzeniu, Trzech Królach, Pasterzach). Z czasem pojawiają się elementy metafizyczne (umieszczające w świecie kolęd człowieka i jego pytanie o byt) oraz przenośnie. W Polsce najwięcej kolęd powstało w baroku. Forma ta ewaluowała przez wieki i tak w 1792 roku powstał utwór „Bóg się rodzi, moc truchleje”. Dziewiętnaste stulecie przyniosło m.in. „Mizerna cicha” (Teofila Lenartowicza), „Wśród nocnej ciszy” czy „Gdy się Chrystus rodzi”. Niewielu zdaje sobie sprawę, że kolędy powstawały również w piekle Oświęcimia, np. „Nie było miejsca dla Ciebie”. Dzisiaj coraz rzadziej śpiewamy te piękne pieśni. Zastępujemy je często słuchaniem zagranicznych nagrań. Ale tego już nie skomentuję, bo musiałbym skrytykować własną recenzję płyty Diany Krall. Choinka Od kiedy kojarzy się choinkę ze Świętami Bożego Narodzenia? Trudno powiedzieć. Niektórzy doszukują się jej na miedziorycie z 1553 roku. Faktem jest, ze duża popularność zdobyła w Austrii w XIX wieku, skąd rozprzestrzeniła się na resztę świata. Michał Krzak


Święt Bożeg Nri

Szopka w Polsce i na Świecie Pierwsza szopka powstała w 1223 roku, a jej autorem był św. Franciszek z Asyżu. Od swego powstania nabierała coraz to większego znaczenia. Przez wieki, plastyczne przedstawienie momentu narodzin Boga, było nie tylko wyrazem hołdu artysty, ale również najprostszym środkiem ewangelizacji. Misjonarze, wykorzystując umiejętności i kulturę napotykanych plemion, tworzyli razem z nimi dzieła, które później służyły do nauczania o Bogu. Czym dla nas jest szopka? Pamiętam, jak wiele lat temu kolędując razem ze znajomymi w krakowskich blokach braliśmy ze sobą szopkę. Grałem wtedy na gitarze, a resztę zespołu stanowił „klawisz’ (lub keyboard, jak kto woli), flet poprzeczny i skrzypce. Przed każdym z parominutowych występów, stawialiśmy na taborecie szopkę. Wciąż mam ją przed oczami. Drewniane ściany, dach kryty strzechą, figurki z modeliny i trawa, z tak popularnych niegdyś zestawów „do modeli samolotów”. Efektu dopełniała gwiazda, w którą wkomponowana była żarówka. Pamiętam radość dzieci, które nie zwracając większej uwagi na muzykę, podchodziły do szopki, żeby ją dokładnie obejrzeć. Ciekawi mnie jak to wygląda dzisiaj. Specjaliści od Historii Sztuki, a jeszcze w większym stopni znawcy symboliki Biblijnej, potrafią każdemu szczegółowi szopki przypisać znaczenie. Przykładowo Józef przedstawiany jest ze złożonymi dłońmi i splecionymi palcami, co w czasach starochrześcijańskich oznaczało prywatną modlitwę. Jednak nie to jest moim zdaniem w szopce najważniejsze. Istotne jest to, że szopka posłużyła jako narzędzie spajające różne kultury. Dzięki niej możemy zagłębić się w duszę Indianina i Filipińczyka, Polaka i Kameruńczyka, Amerykanina i Niemca. Oglądając szopki latynoamerykańskie, w pierwszej kolejności zwracamy uwagę na żywe kolory. Podświadomie wyczuwamy radość i ciepło bijące od każdej z postaci. W tym rejonie możemy spotkać również apilleras - kawałki materiału, na których zawieszone są bożonarodzeniowe figurki. Misjonarze, którzy pojawili się w Ameryce Północnej, przywieźli pomysł tworzenia szopek z Wielkiej Brytanii. Jednak nie nakłaniali napotykanych plemion do kopiowania wzorców ze Starego Kontynentu. Dzięki temu, mamy możliwość obejrze-

nia postaci czerwonoskórej madonny, która wzorem indiańskim matek niesie Dzieciątko na plecach. W Afryce królują szopki drewniane, a wśród nich te z rodzimych materiałów: palisandru, drewna tekowego i oczywiście hebanu. Pojawiają się również budowle bardziej egzotyczne, wykonane np. z orzecha kokosowego. Również figurki mają afrykańską urodę. Poza kolorem, wynikającym zresztą z użytego materiału, możemy doszukać się m.in. wydatnych ust. Azja, jak łatwo się domyślić, proponuje nam postaci o skośnych oczach, które zmierzają w radosnym pochodzie do szałasu, gdzie narodziło się Dzieciątko. W Polsce szopka ma charakter klasyczny. Centralne miejsce zajmuje w niej żłobek. W najbliższym jego sąsiedztwie znajduje się Maria i Józef. W tle często możemy dotrzeć zwierzęta. Nad stajenką unoszą się anioły, wokół gromadzą się pasterze. Trzej Królowie przedstawieni są na wielbłądach, lub bezpośrednio przed żłóbkiem, gdzie składają pokłon. Często występującym motywem w polskich szopkach są postacie historyczne. Jest Mieszko I, ale i Jan Paweł II. Pojawiają się bohaterowie Powstania Warszawskiego, czasami ks. Popiełuszko.

Szopka przyciąga głównie uwagę dzieci, i też w większości przypadków jest do nich adresowana. W niektórych kościołach instaluje się pozytywki, które po wrzuceniu monety odtwarzają kolędy. Coraz bardziej popularne stają się tzw. żywe szopki. Jednak ze względu na temperatury panujące w Polsce w okresie świątecznym, zamiast ludzi występują drewniane figury, a prawdziwe są tylko zwierzęta. Najsłynniejsze szopki uliczne są kojarzone z Włochami, szczególnie Neapolem i Rzymem. W tym ostatnim, miejscem inscenizacji jest plac św. Piotra i placyk przed Schodami Hiszpańskimi. Wielką dumą Polski są szopki krakowskie. Najstarsze pamiętają czasy królowej Jadwigi. Cechą charakterystyczna dla wykonywanych w mieście Kraka szopek jest nawiązanie do miejscowej architektury oraz symetryczność. Jedną z nich bardzo trafnie opisał Karol Estreicher: (...) Budynek to był, który wysokością wypełniał ramy drzwi. Jej kolory rzucały się najpierw w oczy, potem dopiero kształt. Najpierw biły od niej barwy, potem dopiero architektura budynku zdumiewała: czerwień, zieleń, fiolety, niebieskie i żółte tony, czerń i minia, brązy, srebro i złoto składały się na tę orgię barw jak ogień żywą i jak ogień przyciągającą. Dwie wieże wznosiły się na przodzie, Mariackie wieże oczywiście, tylko bogatsze w ornamenty, uwieńczone u hełmów strzelistymi koronami. Pośrodku między nimi wielka kopuła złota, jak przystało być każdej kopule od Zygmuntowskich czasów (...) Każdego roku organizowany jest konkurs na najlepszą szopkę. W tym roku odbyła się już sześćdziesiąta trzecia edycja. Może ktoś z Czytelników zechce spróbować za rok? Michał Krzak manko 27


Kąt k

Ex FM - studenci nadają

3 nazwy w ciągu 11 lat obecności na krakowskim rynku medialnym. Na 100,5 mhz można w stolicy małopolski słuchać radia, którego działalność jest swoistym precedensem. EX Fm jako jedyne w Polsce radio akademickie jest samodzielną jednostką, prowadzoną przez powołaną specjalnie do tego celu Fundację. Jak to się zaczęło?

Tradycja rozgłośni akademickich w Krakowie sięga lat 60 tych. Działały wtedy radiowęzły studenckie, program nadawano poprzez głośniki umieszczone w pokojach w akademikach. Wtedy to na terenie Akademii Górniczo Hutniczej zaczynało swoją działalność Radio Centrum. Po transformacji systemowej i powstaniu Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji trzeba było starać się o koncesję na nadawanie w eterze. AGH jako jedyna uczelnia w Krakowie o nią wystąpiła . W taki sposób w grodzie Kraka w 1994 roku powstało pierwsze w pełni profesjonalne radio akademickie, przyjęło nazwę RAK - Radio Akademickie Kraków. - Ja działałam jeszcze w radio Centrum podczas moich studiów w AGH - mówi Lucyna Drelinkiewicz, prezes Zarządu Fundacji Krakowskiego Radia Akademickiego,

obecna redaktor naczelna radia EX FM. - do radia RAK trafiłam, gdy przeżywało ono problemy finansowe, uczelnia próbowała się od niego odciąć. Rozpisano konkurs na dyrektora i zwyczajnie ten konkurs wygrałam. Lucyna Drelinkiewicz pracuje w radiu akademickim od niespełna 8 lat. Wcześniej dziennikarka Radia Kraków, Radia Mariackiego i Gazety Krakowskiej, teraz dyrektor rozgłośni coraz śmielej stawiającej kroki na krakowskim rynku medialnym. Lekarstwo na „Raka?” W 2001 roku wygasała koncesja radia RAK. Mieliśmy również problemy, ponieważ nazwa była kojarzona z chorobą nowotworową! Pamiętam skandal, który wybuchł po tym, jak baner RAKa zawisł na Gancarskiej w pobliżu instytutu onkologii! - wspomina Drelinkiewicz - zarejestrowaliśmy więc Fundację Krakowskiego Radia Akademickiego „Żak”. F u n d a t o ra mi zostali rektorzy w s z y s t k i ch 11 krakowskich uczelni publicznych oraz prezes Polskiej Akademii Umiejętności. Szybko jednak nazwę radia Żak zmieniono. Powód? Przy Politechnice Łódzkiej działało już radio o tej nazwie.

Beata Zając, dziennikarstwo, UJ 28

manko

- Łódź pisała pisma do KRRiTV groziła nam nawet

procesem sądowym - tłumaczy redaktor Drelinkiewicz - jest to dla mnie niezrozumiałe, bo ani my do Łodzi nigdy nie chcieliśmy dotrzeć, ani Łódź do nas. Od 2003 roku nadajemy jako EX FM, a to dlatego że słuchacze często dzwonili do nas i pytali „czy my jesteśmy ex Rakiem?” Radio stało się również głosem całej społeczności akademickiej Krakowa. W eterze poruszane są problemy studentów krakowskich, informuje się o imprezach, mówi się uczelniach, promuje się poszczególne kierunki. Obecnie wszystkie radia akademickie posiadające koncesję zrzeszone są w Grupie Polskie Rozgłośnie Akademickie. Działalność porozumienia, w skład którego wchodzi 9 podmiotów polega na wymianie informacji oraz tworzeniu wspólnych audycji. - Audycja „Archipelag Rocka” tworzona jest wspólnie z warszawskim radiem „Kampus”. W ten sposób w Warszawie wiedzą, że my istniejemy i na odwrót - mówi redaktor naczelna EX FM. Dziecko niczyje Gdy zakładano Fundację, na wykupienie koncesji i założenie stacji złożyły się wszystkie uczelnie tworzące fundację. Nie dostajemy pieniędzy z żadnej uczelni od 2001/2002. Obecnie radio utrzymuje się w samo. Musieliśmy wprowadzić więcej reklam, obecnie zajmują one 7 proc. czasu antenowego - tłumaczy Lucyna Drelinkiewicz. - dostajemy także również granty z różnych agend rządowych, między innym Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej oraz Ministerstwa Kultury. Dlaczego dzieje się tak, że studenckie media są pomijane w budżetach uczelni? Czy pieniędzy rzeczywiście nie ma, czy uczelnie wolą wydawać je na inne cele? - Ja tego nie rozumiem. Gdybym była rektorem uczelni publicznej, na pewno wspomagałabym finansowo przedsięwzięcia tego typu. Przecież to nic innego, jak wydatki na promocję. - skarży się redaktor Drelinkiewicz - My mówimy na temat uniwersytetów, promując je w naturalny sposób. Jeżeli w Krakowie dzieje się cos, co może zainteresować słuchaczy w innych miastach, my wysyłamy


Kąt k to do naszych partnerów z porozumienia. W ten sposób można promować unikalne w skali polskiej wydziały i kierunki, na których można studiować w Krakowie. Radio akademickie dociera przede wszystkim do studentów i maturzystów, którzy studentami będą w przyszłości. Grupą docelowa EX FM są ludzie w wieku 15-30 lat i właśnie w tym przedziale wiekowym radio odnotowuje największą słuchalność. Kariera radiowca stoi otworem Radio jest otwarte na współpracę ze studentami. Każdego semestru przyjmuje około 20 praktykantów, którzy marzą o karierze dziennikarskiej. Aby odbyć praktykę w rozgłośni należy się zwyczajnie do niego zgłosić. - Ja zawsze na początku sprawdzam, czy taki student ma czas na współpracę z nami. Później sprawdzam jego predyspozycje do pracy radiowej. Chodzi o dykcję, ewentualne wady wymowy - mówi pani redaktor - ludzie pracujący z nami nie muszą być koniecznie studentami dziennikarstwa. Jesteśmy otwarci na współpracę z każdym studiującym. Obecnie na rynku brakuje dziennikarzy z wiedzą ekonomiczną R

E

Tomasz Jedrychów2, AP, Politologia chociażby. Jednak z AE nie przychodzi do nas prawie nikt. Może studenci nie wiedzą, że stoi przed nimi szansa pracy w mediach? Przez radio EX Fm przewinęli się między innymi: Krzysztof Górlicki (TVN 24), K

L

A

Kinga Burzyńska (TVP3 Kraków) czy Miłosz Horodyski (radio Kraków) a także wielu innych. (zab) M

A

manko 29


Ptyk

Parlament Europejski

Każda grupa, powyżej 20 osób, która przybędzie do siedziby Parlamentu Europejskiego w Brukseli, może liczyć na przyjęcie - wykład informacyjny i oprowadzenie po budynku Parlamentu.

Podczas listopadowej wizyty przedstawiciela redakcji Manko w Parlamenie Europejskim, wykład informacyjny poprowadziła Dagmara Steorring, administrator w dziale wizyt i seminariów Parlamentu Europejskiego (PE) . Eksperyment demokracji ponad narodowej W PE zasiadają posłowie z 25 krajów UE, wybrani w wyborach powszechnych w krajach członkowskich. W tych wyborach może startować i głosować każdy obywatel powyżej 18 roku życia. Jest jednak możliwość głosowania na posła z innego kraju lub też posłowie, będąc obywatelami jednego kraju, mogą reprezentować w PE inny kraj. Tak jest w przypadku fińskiego obywatela, który jest posłem francuskim. Posłowie wybrani do PE podejmują decyzje, które obowiązują we wszystkich 25 krajach UE. To właśnie dzięki nim obywatele poszczególnych państw członkowskich mają wpływ na ustawy, akty prawne, które później nas obowiązują. Jest to największy eksperyment w praktykowaniu demokracji na szczeblu ponad narodowym. Jak się to zaczęło? PE jest stosunkowo młodą instytucją, gdyż pierwsze wybory powszechne do niego odbyły się 1979 roku. Wcześniej PE składał się z posłów, którzy byli oddelegowywani przez parlamenty narodowe.

30

manko

Pierwsze zgromadzenie parlamentarne odbyło się już po powstaniu Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, czyli w 1959 roku. Kadencja PE trwa 5 lat i w przeciwieństwie do parlamentów narodowych, PE nie może się rozwiązać lub być rozwiązany, dlatego bardzo łatwo wyliczyć, że w zeszłym roku rozpoczęła się szósta kadencja PE. W ciągu 26 lat funkcjonowania, bardzo szybko wzrastała jego rola. Na początku był on organem doradczym, dla rządów państw członkowskich. Od lat 90-tych, od wejścia w życie traktatu z Mastricht weszła w życie procedura współdecyzji, w której PE uchwala ustawodawstwo razem z Radą Unii Europejskiej. Od tego czasu PE, w wielu dziedzinach np. w dziedzinie rynku wewnętrznego, ochrony konsumenta, ochrony środowiska ma tyle samo do powiedzenia co Jeden z budynków Parlamentu Europejskiego Rada UE, co oznacza, że nasi miWspólnocie Węgla i Stali miało miejsce nistrowie, nie mogą przyjąć jakiejś ustawy bez zgody PE, co dotyczy około w Luksemburgu, później od lat 60. PE 70-80% wszystkich aktów prawnych UE. zaczął obradować w Starsburgu, które to miasto ma bardzo symboliczną wymowę porozumienia francusko-niemieckiego, Trzy siedziby Parlamentu PE obraduje w trzech siedzibach, w ponieważ w przeszłości bardzo często Strasburgu, Brukseli i Luksemburgu, miasto to zmieniało swojego właściciela. co jest decyzją Rady UE. Żeby wyjaśnić Bruksela jest najmłodsza siedzibą Parprzyczynę takiego rozproszenia prac PE, lamentu, obecna sala obrad plenarnych trzeba spojrzeć na historię UE. Pierwsze istnieje dopiero od roku 1997. Pozostazgromadzenie PE, przy Europejskiej łe instytucje UE, Komisja Europejska, Rada UE mają swoje siedziby również w Brukseli. Dlatego najbardziej logicznym miejscem pracy PE powinna być Bruksela. Jednak istnienie trzech siedzib zapisane jest w traktacie, którego zmiana jest możliwa tylko jednomyślną decyzją przywódców wszystkich państw członkowskich. A w związku z tym, iż dla Francji czy Luksemburga, ważne jest aby siedziby PE znajdowała się w ich państwach, ich protesty uniemożliwiają zmianę tej sytuacji. Jednak, mimo iż oficjalna siedzibą PE jest nadal Strasburg, posłowie spędzają większość miesiąca w Brukseli. W Luksemburgu natomiast pozostał tylko sekretariat i biura tłumaczy PE. Tam jednak posłowie nie obradują.


Ptyk Języki Parlamentu W Luksemburgu pracują również tłumacze, gdyż PE mając 25 państw członkowskich pracuje obecnie w 20 językach. Nie jest to jednak objaw dyskryminacji, ale efekt używania tego samego języka w niektórych państwach członkowskich: - Niemiecki w Niemczech i Austrii - Angielski w Wielkiej Brytanii i Irlandii - Grecki w Grecji i na Cyprze - Holenderski w Holandii i Belgii (Flandria) - Francuski we Francji, Belgii (Walonia) i Luksemburgu

Państwo Populacja członkowskie (mln) Niemcy 82 Wlk. Brytania 59,2 Francja 59,0 Włochy 57,6 Hiszpania 39,3 Polska 38,7 Holandia 15,8 Grecja 10,5 Czechy 10,3 Belgia 10,2 Węgry 10,1 Portugalia 10,0 Szwecja 8,9 Austria 8,1 Słowacja 5,4 Dania 5,3 Finlandia 5,2 Irlandia 3,7 Litwa 3,7 Łotwa 2,4 Słowenia 2.0 Estonia 1,4 Cypr 0,8 Luksemburg 0,4 Malta 0,4

Nie wprowadzenie jednego języka urzędowego, tłumaczone jest demokratycznym charakterem tej instytucji, która nie może wprowadzić ograniczenia (dyskryminacji) w wyborze kandydatów do PE. Dlatego wszystkie obrady i dokumenty tłumaczone są w 20 językach. Sala obrad plenarnych jest więc częściowo otoczona 20-toma przeszklonymi biurami tłumaczy symultanicznych. Goście parlamentu, przyglądający się obradom używając słuchawek przy fotelach mogą skorzystać z tłumaczenia w 20 językach.

Jak widać w tabeli, zależność pomiędzy liczbą ludności w danym kraju a liczbą posłów w PE, nie jest czysto E

UE 25

99 87 87 87 64

99 78 78 78 54 54 27 24 24 24 24 24 19 18

31 25 25 25 22 21 16 16 15

6

14 14 13 13 9 7 6 6 6 5

proporcjonalna. Na przykład jeden poseł niemiecki reprezentuje 800 tysięcy obywateli niemieckich a jeden poseł luksemburski reprezentuje 60 tysięcy obywateli tego kraju. Mamy tu do czynienia z nadreprezentacją małych krajów. Jest to związane z faktem, iż małe kraje nie mogą być w UE dyskryminowane – twierdzi P. Steorring. W powyższej tabeli widać również, że każde rozszerzenie Unii powoduje zmniejszenie liczby posłów, przypadających na dotychczasowych, starych członków. Jak widać wszystkie kraje starej piętnastki, po za Niemcami, straciły na liczbie posłów. Tak było do tej pory i tak będzie przy kolejnych etapach rozszerzenia, kiedy

Ilość posłów Obecnie PE liczy 732 posłów. Najwięcej posłów mają Niemcy (99 posłów). Na drugim miejscu jest Wielka Brytania, Francja i Włochy po 78 posłów. Na trzecim Polska i Hiszpania po 54 posłów.

R

UE 15

K

L

A

do UE wstąpi Bułgaria i Rumunia. Te dwa państwa kandydujące mają już w Parlamencie swoich posłów obserwatorów. Podobnie było w przypadku Polski, kiedy to polscy posłowie – obserwatorzy zasiadali w PE, przed naszym wstąpieniem do UE. Ci posłowie przygotowują się w ten sposób, do tego aby zaraz po wstąpieniu, móc bez przeszkód włączyć się do pracy PE. Grupy polityczne w PE Posłowie w Parlamencie nie zasiadają w delegacjach narodowych ale w grupach politycznych czyli klubach parlamentarnych. Część tych grup politycznych pokrywa się pod względem programu z ich odpowiednikami w parlamentach narodowych. Dlatego na przykład Europejska Partia Socjalistyczna skupia posłów z partii socjalistycznych państw Członkowskich UE. Najbardziej licznym ugrupowaniem jest Europejska Partia Ludowa i Europejskich Demokratów, w której skład wchodzi 267 posłów ( w tym19 posłów z Polski: 15 z PO oraz 4 z PSL). Następnie socjaliści mają 202 posłów (10 SLD i UP oraz 2 z Samoobrony). Liberałowie i demokraci - 88 posłów (4 z PD). Grupa zielonych i wolne przymierze europejskie – 42 posłów, dalej w kolejności znajduje się skrajna lewica (czyli komuniści). Eurosceptyków reprezentuje Partia Niepodległość i Demokracja składająca się z 36 posłów, w której zasiada 10 polskich posłów z LPR oraz grupa posłów z Partii Niepodległości z Wielkiej Brytanii. Najmniej liczną partią jest Unia na rzecz Europy Narodów – 27 posłów, w której zasiada 7 posłów z PiS. Łukasz Salwarowski M

A

manko 31


Ptyk

Euro-Manko-Debata Po tym jak wstąpiliśmy do Unii, polskie media jakby straciły zapał w informowaniu społeczeństwa o tym, co dzieje się w Instytucjach Europejskich. Niewiele wiemy jak nasze interesy reprezentują tam nasi „europosłowie”. Nie widać też medialnego bilansu zysków i strat naszej akcesji. Manko wychodząc naprzeciw potrzebie informacji i publicznej debaty społecznej, zaprasza do dyskusji na ten temat. W kolejnych wydaniach będziemy starać się prezentować różne i przeciwstawne spojrzenia na tę kwestię. Naszą debatę rozpoczynamy od eurosceptycznego punktu widzenia. 12 listopada 2005 w jednej z sal Parlamentu Europejskiego w Brukseli, redaktor Manko wysłuchał przemówienia i przeprowadził wywiad z europosłem Bogdanem Pękiem z partii Parlamentu Europejskiego - Niepodległość i Demokracja. Witam w ponurym gmaszysku Parlamentu Europejskiego, w kolosie industrialnym, zbudowanym pod przyszłe państwo europejskie. Na razie ten parlament nie stanowi prawa podejmuje tylko uchwały i rezolucje, które nie mają mocy wiążącej. Są tylko wskazówką dla Komisji Europejskiej, która jest rodzajem quasi rządu, czy wskazówką dla Rady Europejskiej, gdzie w konkretnych sprawach obradują premierzy albo ministrowie rządów narodowych. Król jest nagi... Twórcy tego kolosa zakładali, że będzie on trwał wiecznie, tymczasem obecnie Konstytucja Europejska nie weszła w życie i pewnie prędko nie wejdzie, dlatego Unia Europejska jest w bardzo poważnym kryzysie. Koncepcja budowy quasi państwa na skróty, na razie została zawieszona i jest w sytuacji bardzo fundamentalnego sporu. Okazało się, że ideały - ideałami, obietnice - obietnicami, a król jest nagi. Możni tego świata, głównie najbogatsze państwa Europy z Niemcami, Francją, Austrią, Szwecją, Holandią, Danią na czele, nie za bardzo chcą się z biednymi dzielić. Oprócz tego, mamy kiepski traktat akcesyjny, w któ-

rym to traktacie nie ma równości. Szczególnie odczuwają to polscy rolnicy, którzy teraz otrzymują dopłaty, ale nie są w stanie konkurować na równych zasadach z rolnikami europejskimi, których dofinansowanie jest czterokrotnie wyższe. Suma przepływów kapitałowych jest w tej chwili niekorzystna dla Polski. Można śmiało powiedzieć, że nie uzyskaliśmy w zamian za zrzeczenie się znacznej części suwerenności wystarczającego ekwiwalentu finansowego, który by nasze straty pokrywał. Szczególnie my, Polacy zdajemy sobie sprawę, że nie ma cenniejszej wartości niż wolność, suwerenność i samostanowienie „no ale pewnie trzeba było do tej Unii iść” tyle tylko, że nie na takich haniebnych warunkach na jakich nas tam wprowadzono. Polska jest największym państwem, które w drugiej turze dołączyło wraz z innymi dziesięcioma państwami do starej piętnastki. Spośród tych nowych członków nasz kraj stanowi ponad połowę potencjału, jeśli chodzi o powierzchnie, ludność, potencjał gospodarczy, nie mówiąc już o strategicznym położeniu. Mimo tych atutów nie jesteśmy traktowani jako duże państwo. Na trzystu dyrektorów generalnych, nie mamy żadnego reprezentanta z Polski. Widać więc, że w Unii są równi i równiejsi. Sytuacja w kraju Mimo sfałszowanych sondaży i propagandy medialnej, wynik wyborów jest dla Polski pozytywny. Jednak sytuacja w kraju, nie wygląda najlepiej. Rosną

więc koszty produkcji. Są przymiarki do sprzedania PZU, który jest ostatnim poważnym układem kapitałowym w Polsce, który mógłby łącznie z Bankiem PKO BP, stworzyć wielki układ kapitałowy, który mógłby próbować konkurować z pozostałymi bankami, które oddaliśmy zachodnim inwestorom za darmo. Etyka bankowa Jest wiele dowodów na to, że te przejęte banki, wspierają swoją polityką kredytową - zagranicznych inwestorów. Polski przedsiębiorca, konkurujący z firmą zagraniczną, powiązaną z przejętymi bankami, może być z przyczyn politycznych, odcięty od kredytu, co spowoduje jego przegraną. Inną ciekawą spotykaną sytuacją jest proces udzielania kredytu. Kiedy polski przedsiębiorca uzyska już zgodę na kredyt, bank dzieli jego wypłatę na kilka transz rozłożonych w czasie. Jak się okazuje, że inwestycja jest trafiona i rokuje duże nadzieje wysokiej rentowności w przyszłości, bank, pod byle pretekstem, nie wypłaca drugiej transzy. Inwestycja wówczas upada, a bank przejmuje ją od dłużnika (który pobrał już pierwszą transzę) za bezcen, jako upadłe mienie. Tę sytuacją zamierzam się zająć bardzo dogłębnie, we współpracy z Urzędem Ochrony Konsumenta i Konkurencji, Zrzeszeniem Banków Polskich, Rzecznikiem Interesu Publicznego. Chcemy stworzyć Bank Informacji, kogo i dlaczego oszukały w Polsce obce banki. Wtedy się okaże co to znaczy dla gospodarki narodowej, stracić banki.

Bogdan Pęk – długoletni członek PSL, z którego wystąpił kiedy kierownictwo partii zgodziło się na, skandaliczne wg niego, warunki akcesji do UE. Po paru miesiącach niezależności przeszedł do LPR, gdzie agitował przed referendum akcesyjnym, za nie wstępowaniem do UE na tak niekorzystnych warunkach. Z tej partii wystąpił na wskutek „nie zdrowych, układowych, niedemokratycznych czy wręcz dyktatorskich układów wewnątrzpartyjnych”. Obecnie jest posłem Parlamentu Europejskiego zrzeszonym w eurosceptycznej frakcji Niepodległość i Demokracja. Na gruncie polskim przygotowuje się do założenia nowej partii „Forum Polskie”. 32

manko


Ptyk

Wiadomo, że bez środków pieniężnych, bez kredytów nie da się budować gospodarki. W takim układzie może dojść do przejęcia środków produkcji przez zewnętrzny kapitał, a co za tym idzie utraty suwerenności gospodarczej. Polacy będą żyli z pracy Wiadomo, że kto traci własność i podmiotowość ten może być tylko pracownikiem najemnym. I tu wracamy do roku 1992, kiedy obecny poseł do Parlamentu Europejskiego Pan Janusz Lewandowski z dawnej Unii Wolności, wcześniej Kongresu Liberalnego, a obecnie Platformy Obywatelskiej, zapytany przez francuskich dziennikarzy w Brukseli na dużym zgromadzeniu ekonomicznym, czy nie boi się tego, że Polska prowadząc tak gwałtowną politykę prywatyzacyjną, utraci suwerenność gospodarczą odpowiedział: Nie boję się, bo przecież Polacy nie będą żyli z własności, tylko z pracy. Mówię to dzisiaj do właścicieli, bo kto nie ma własności ten zawsze jest przedmiotem a nie podmiotem. Tym bardziej, że świat w każdej chwili, może wpaść w kryzys. Obserwujemy poważne symptomy przegrzania światowych rynków, notowania giełdowe przekraczają kilkaset razy realną wartość firm, które tam są notowane i jest to jedna wielka bańka spekulacyjna. Jakby był kryzys taki jak w 1929 roku, to liczy się tylko realna własność: ziemia, budynki, budowle, złoża itd. Wszystkie papiery wartościowe, pieniądze drukowane tracą natychmiast na wartości. Nie chce tu nadmiernie Państwa straszyć, ale ludzkość jest teraz na rozdrożu, bo wg mnie światowa globalizacja w obecnym wydaniu, musi doprowadzić do sytuacji, że bogaci będą jeszcze bogatsi a biedni jeszcze biedniejsi. A to nie jest zgodne z żadnymi zasadami, ideałami, religiami już nie mówiąc

o głoszonej tu ideologii równość wolności i braterstwo – to są mity. W dzisiejszych czasach trzeba mieć silne i uczciwe własne państwo. Tylko państwo jest w stanie bronić się przed zorganizowanym wyzyskiem światowych koncernów. Bez państwa jesteśmy bezsilni. W Polsce mamy już prawie monopol paliwowy. Jeszcze państwo ma pakiet kontrolny w koncernie Lotos, ale w największym Orlenie ma już tylko 30%. Dzisiaj premier rządu polskiego idzie prosić szefów Orlenu, żeby łaskawie nie podnosili ceny, jak on utrzyma akcyzę, bo okazało się, że na poprzedniej podwyżce akcyzy zarobiły tylko koncerny. Rosja pod byle pretekstem zablokowała eksport polskich produktów, a nad naszymi głowami Niemcy z Rosją się dogadali co do gazociągu pod dnem Bałtyku, który omija Polskę, żeby nie mogła pobierać opłat tranzytowych. Niepolskie media Losy Polski, tak naprawdę zależą w tej chwili od świadomości narodu w momencie wyboru, bo to tak naprawdę naród decyduje jaką ma władzę, od gminy począwszy na państwie skończywszy. I jeżeli ta zbiorowa świadomość i wola, jest wystarczająca to większość parlamentu i prezydent, a co za tym idzie większość władzy w Polsce jest porządna. Jeżeli jednak obce gazety, a jest ich w Polsce 90%, zrobią nam wodę z mózgu, i nie wybierzemy tak jak trzeba, to potem przegrywamy na każdym polu, bo ci co nas reprezentują, nie tyle kradną, co reprezentują niepolskie interesy. Po tym jak PO zaproponowała zmniejszenie Sejmu i likwidację Senatu, na czym mielibyśmy zarobić 150 mln zł, zwiększyła swoje poparcie o 5%. Ale w tym samym dniu PO, nie zgodziła się na podniesienie podatku dochodowego do 50% dla 200 tys. najbogatszych, tych którzy osiągają niebotyczne dochody, np. koncerny. Z tego tytułu naród stracił prawie 5 miliardów. O tym jednak prawie nie wiedział nikt, ale o propozycji zmniejszenia Sejmu

– wszyscy. Wniosek z tego taki, że trzeba się nauczyć odróżniać ziarno od plewy, bo inaczej rozdziobią nas kruki i wrony. Co my tu możemy jak posłowie? Możemy tworzyć lobbing na rzecz pewnych rozwiązań, możemy produkować uchwały rezolucje, ale głównie to możemy podnosić ręce w czasie głosowań, bo w 90% przypadków i tak nas przegłosowują. Decyzje bowiem nie zapadają tu, tylko w Berlinie, Paryżu, Rzymie, Londynie czy Madrycie. Tutaj jeśli chodzi o kraje starej piętnastki nie występuje I liga polityków, tylko II lub III liga. Pierwsza liga pracuje w państwach narodowych. Tam gdzie się podejmuje decyzje, a tutaj jest taka przechowalnia: zasłużonych, czy nawiedzonych feministek. Co budzi tu emocje? Nawet nie to, że się przesuwa budżet kilkadziesiąt miliardów w jedną bądź drugą stronę, ale sprawy światopoglądowe. Tutaj, w Parlamencie Europejskim jak się wypowie słowa: chrześcijaństwo, wiara, Ojciec Święty to szał ogarnia te wszystkie urocze Panie: Socjaldemokratki, Liberałki z Partii Zielonych z Niemiec, Hiszpanii czy Francji. Była tu nie dawno wystawa antyaborcyjna. Doprowadzono do jej likwidacji i próbowano wyrywać eksponaty czyli zdjęcia niektórym posłom z rąk. Gdy jeden z kandydatów na Komisarza UE, prof. Butilione z Włoch oświadczył, że homoseksualizm jest chorobą, to nie dopuszczono do jego wyboru, choć o tym decydują rządy narodowe czyli w tym przypadku rząd Berlusconiego. Blada przyszłość UE UE się nie utrzyma jeśli będzie prowadzić taką politykę. Z dwóch powodów: nie wytrzyma konkurencji z resztą świata. Rozwój gospodarczy UE, jest niższy niż USA, Chin, Azji południowej itd. Napięcia między państwami członkowskimi, w przypadku kontynuacji polityki wyzysku przez najsilniejszych doprowadzą również do pojawienia się coraz silniejszych trendów odśrodkowych. Inną kwestią są fundamenty. Cywilizacja łacińska, zachodnia, chrześcijańska zbudowana była na zasadach etyki chrześcijańskiej, które są uniwersalne, bo to jest kwestia dekalogu i odróżnienia dobra od manko 33


Ptyk zła. I nie dotyczy samej wiary w Boga, ale dotyczy tych uniwersalnych zasad. Oni wszystkie te zasady odrzucają. Uważają, że wystarczy prawo i tzw. prawa człowieka, rozumiane jako prawa wszelkiego rodzaju mniejszości, zwłaszcza seksualnych. W tej chwili będzie wielka krucjata na takie państwa jak Polska, które z jakiś powodów, jak twierdzą w UE, odmawiają rozwijać się ruchom homoseksualnym itp. Obecny świat odrzucając stare wartości, prowadzi do niesłychanych napięć wewnętrznych, co widać chociażby we Francji. Wykształcenie i własność Co my, jako obywatele możemy robić? Dbajmy o ten nasz kraj. Pilnujmy tego aby jak najdłużej pozostał suwerenny. Kształćmy się i nasze dzieci i zachowajmy w naszych rękach, jak najwięcej własności. Wykształcenie i własność. To decyduje teraz o przyszłości narodu. A na elitę, która dzisiaj mieni się polską elitą, spuśćmy zasłonę milczenia, bo ona jest taka polska, jak ja jestem biskup i tak rozumuje w kategoriach interesu naro-

dowego jak Pani Komisarz Hubner, która kilka razy głosowała nie tak jak chciał polski rząd. Biznes Supermarketów Wielkie sieci handlowe, prawie nie wykazują dochodu, więc nie płacą nam podatków. To znaczy, że przyjechali do Polski zrobić nam dobrze i prowadzą w Polsce działalność charytatywną. Tylko czy ktoś w to wierzy? Oszukują Polskę, nie płacą podatków, jednocześnie wykańczają drobną polską przedsiębiorczość, a pracownicy występują w pampersach bo nie można wyjść do ubikacji! Ale to wszystko nie jest wina obcych! To jest wina tych którzy nami rządzą, tych którzy zgadzają się na takie warunki, żeby zagęszczenie supermarketów było ponad wszelkie normy, aby były w centrach miast, a nie tak jak jest na zachodzie na peryferiach. To jest wina tych sprzedajnych radnych, ministrów czy urzędników, którzy za łapówki, zgadzają się na lokalizację, zwolnienia z podat-

ków i innych opłat, którzy nie wykonują kontroli tych inwestorów w należyty dla państwa sposób. Na koniec podam ciekawy przykład. Butelka Coca-coli kosztuje 3 zł, w rozliczeniu firma podaje, że nakrętka wyprodukowana jest za granicą i kosztuje 2 zł, a butelka i zawartość wyprodukowana w Polsce kosztuje 1 zł. W związku z tym firma podaje, że nie osiąga zysków więc nie płaci w Polsce podatków, co pozostawiam bez komentarza. opracował: Łukasz Salwarowski

Wywiad dla Manko Jaki program przewiduje Pana nowa partia - Forum Polskie? Będzie to partia pod względem ideowym o zabarwieniu wyraźnie chrześcijańskim, chadeckim, ale nie skrajnym. Akcentować będziemy narodowy charakter Polski i polskiej gospodarki. Nie odrzucając zewnętrznego świata, będziemy się starać targować uczciwie interesy dla własnego społeczeństwa. Czy w związku podobieństwem programowym, nie lepiej wzmocnić PiS, niż tworzyć nową partię? Nie wykluczamy takiej ewentualności, ale mimo tego, że rząd ten jest wielką nadzieją, nie możemy jeszcze ocenić efektów jego pracy. Pojawiają się już zagrożenia tj. sprzedaż PZU. Jeśli PiS, zrealizuje chociażby część swoich zamierzeń i oczyści scenę polityczna, zgromadzi wówczas wokół siebie bardzo wielu uczciwych polityków. Jak wg Pana można zmienić nie korzystną sytuację w Polsce? Przede wszystkim chore są środki masowego przekazu. W pierwszej kolejności trzeba naprawić media publiczne, a wiec te, które utrzymują się z abonamentów Polaków, czyli TVP, Polskie 34

manko

Radio. Polacy powinni też mieć choćby jedną wielkonakładową gazetę. W dalszej kolejności trzeba uporządkować system prawny odsuwając skompromitowanych i zdeprawowanych sędziów, prokuratorów, urzędników sądowych, policjantów i służby specjalne, które muszą być kontrolowane przez pochodzących z wyboru polityków. Do tej pory służby kontrolowały polityków

realizując swoje własne cele, często sprzeczne z celami państwa. Ile zarabia europarlamentarzysta? Jego zarobki są równe zarobkom posła polskiego i są wypłacane w Polsce. Oczywiście poseł ma jeszcze dochody w postaci diet pobytowych, które służą do opłacenia mieszkania, hotelu itd. Dziękuje za rozmowę. Rozmawiał: Łukasz Salwarowski


manko 35


Ptyk

Media chciały wybrać nam prezydenta Tegoroczne wybory można uznać za przełomowe. Nigdy bowiem po 1989 roku polityczna aktywność mediów nie była aż tak widoczna, jak tym razem. Dzięki tym wyborom społeczeństwo mogło zobaczyć poziom obiektywności i wiarygodności polskich mediów. Ich postawa sprawiła, że dotychczas wyśmiewane teorie, mówiące o powiązaniach świata polityki, biznesu i mediów nabrały realnego wymiaru. Stronniczość najbardziej poczytnych gazet, stacji telewizyjnych, portali internetowych czy pism kobiecych jest bezdyskusyjna. Szlagierowymi przykładami są okładki pism, które na czas kampanii spełniały funkcję reklamowych billboardów. Elle na okładce zamieściło zdjęcie Pani Tusk z podpisem: Pierwsza dama? Tygodnik Wprost również na okładce przedstawił zdjęcie uśmiechniętego Donalda Tuska z młodzieżą w tle i podpisem: Ruch Tuska. Do historii przejdą „obiektywne” spotkania ekspertów i komentatorów na antenie TVN, kiedy wszyscy, łącznie z prowadzącym opowiadali się po stronie tego samego kandydata. Lista podobnych przykładów jest bardzo długa. Sondaże Od zawsze sondaże przedwyborcze budziły wiele kontrowersji. Dają bowiem olbrzymie możliwości manipulowania wyborcami i wykorzystania ich na korzyść konkretnego ugrupowania. Istnieje na to wiele sposobów, co potwierdzają liczne publikacje. Jednak te wybory jak rzadko, które budzą podejrzenia sondażowego manipulowania społeczeństwem. Aby to udowodnić wystarczy spojrzeć na poniższe argumenty kwestionujące rzetelność tegorocznych badań sondażowych.

1. Sondaże pomyliły się trzykrotnie (wybory parlamentarne i dwie tury prezydenckie). 2. Zawsze myliły się na korzyść tej samej strony politycznej. 3. Bazowały na bardzo małej próbie badawczej. 4. Wykorzystywały metodę telefoniczną - która jest jedną z mniej wiarygodnych. 5. Często były bezkrytycznie nagłaśniane i publikowane przez media. 6. Były prowadzone przez komercyjne ośrodki badania opinii publicznej, które zarobiły na tym miliony złotych. Cel zawyżania poparcia Ktoś jednak może zapytać, jaki interes ma ktoś w zawyżaniu sondażowego poparcia dla konkretnego kandydata. Wyborca jako jednostka społeczna ma tendencje do bycia konformistą, czyli dla swojego bezpieczeństwa i komfortu woli podążać za głosem większości. Bardzo mała grupa ludzi ma siłę i odwagę przeciwstawić się woli i opinii większości, bo to niesie za sobą ryzyko odrzucenia, wytykania palcami i przypięcia etykiety: fanatyka, ekstremisty czy nawet oszołoma. Zatem osoba niezorientowana i niezaangażowana politycznie oraz słaba osobowościowo, aby nie być uznaną za ignoranta, ma większe szanse opowiedzieć się po stronie sondażowego lidera. Jest to bowiem bardziej trendy i niesie za sobą logicznie mniejsze ryzyko odrzucenia. Zawsze może sobie też to racjonalnie wytłumaczyć: Popieram partie X, tak jak większość, która ma mniejsze szanse, aby się mylić. Skoro rzeczywiście tak jest, pojawia się pytanie, dlaczego zatem nie wygrała ekipa, dominująca w sondażach? Nie z nami te numery „Media przegięły, czy one mają nas za idiotów?” - usłyszałem od jednego z młodych ludzi. Człowiek prymitywnie manipulowany, prędzej czy później, zdaje sobie z tego sprawę

36

manko

i bardzo często reaguje buntem, czyli zachowaniem przeciwnym od oczekiwanego przez tego, kto manipuluje. W tym miejscu pojawia się bardzo klarowny komunikat dla manipulatorów: jeśli chcesz manipulować, rób to inteligentnie czyli z szacunkiem dla tego, na kogo chcesz wpłynąć. Podążając tym tokiem rozumowania, dochodzimy do wniosku, że największym wygranym tych wyborów jest społeczeństwo, które przekazało pewnym kręgom medialnego wpływu wyraźny komunikat: Nie jesteśmy tacy głupi jak myśleliście. Wstyd mi za moje poglądy Inną bardziej poprawną politycznie, a tym samym medialną hipotezą jest założenie, że przyczynami błędów sondażowych był fakt, iż zwolennicy kandydata X nie przyznawali się do swoich poglądów. Socjologowie twierdzą, że na wskutek nagonki medialnej, wyborcy zapytani przez badającego wstydzili przyznać się do swoich preferencji wyborczych. Odsiecz marsjan Zaraz po wyborach, kiedy okazało się, że sondaże kompletnie się pomyliły, niektóre media, broniące wiarygodności sondaży, a po części też własnej, starały się sugerować, że zwycięzca wygrał dzięki poparciu Samoobrony. Miało to tłumaczyć błędne wyniki badań, oraz ośmieszać zwycięskie ugrupowanie. Pojawia się tu jednak nieścisłość, gdyż te same media, które starały się powyższe wytłumaczenie lansować, zaraz po pierwszej turze publikowały badania, z których wynikało, iż mimo przejścia elektoratu A. Leppera na L. Kaczyńkiego, zdecydowanie (10-15%) wygra D. Tusk. Wynika z tego, że 15 % wyborców przyleciało do nas z Marsa, albo deklarujący poparcie dla D. Tuska zmienili zdanie, czego powyższe media z wiadomych przyczyn nie chcą brać pod uwagę. Łukasz Salwarowski


Ptyk

„...ten kraj jest wasz, nie nasz...” Tegoroczne wybory można uznać za przełomowe. Nigdy bowiem po 1989 roku polityczna aktywność mediów nie była aż tak widoczna, jak tym razem. Dzięki tym wyborom społeczeństwo mogło zobaczyć poziom obiektywności i wiarygodności polskich mediów. Ich postawa sprawiła, że dotychczas wyśmiewane teorie, mówiące o powiązaniach świata polityki, biznesu i mediów nabrały realnego wymiaru.

Bez wątpienia rok 2005 zapisze się w pamięci polityków jako okres intensywnych zmagań w ramach kampanii wyborczych. W zależności od przynależności partyjnej, jednych wspomnienia napawać będą dumą i satysfakcją, innych smutkiem i goryczą porażki. Jedno jest pewne - rok 2005 był sprawdzianem zarówno wiarygodności polskich polityków jak i obywatelskiej dojrzałości Polaków. Kiedy szum medialny i zgęstniały po politycznych bojach kurz już opadły, możemy z pewnych dystansem i obiektywizmem dokonać szczerego obywatelskiego rachunku sumienia. W świat polityki zagłębiać się nie będziemy, bo dopiero praktyka rządzenia pokaże czy przedwyborcze mrzonki i obietnice zostaną przekute w czyn. Natomiast, jako wyborcy, powinniśmy odpowiedzieć na wiele pytań, które postawiła przed nami, jeszcze III, Rzeczpospolita. Ma się bowiem wrażenie, iż intensyfikacja zmagań na scenie politycznej nie znalazła pożądanego rezonansu ze strony obywateli. Cóż mogło więc wywołać ów niekorzystną zależność? Nasuwa się oczywiście kilka odpowiedzi, które brzemię winny zrzucają na zachłannych i pełnych zawiści polityków. Na trwałe w język kampanii wpisały się bowiem określenia typu „czarny PR” bądź „moherowe berety”. Ich negatywne zabarwienie nie pozostawia żadnych złudzeń, co do tego jaki przebieg miały tegoroczne wybory. Politycy raz po raz wymierzali sobie policzki wywołując tym samym, w już dostatecznie zniechęconych wyborcach, uczucie obrzydzenia wyborami. Merytorycznych i rzeczowych sporów brakowało, owszem. Zarzuty wobec metod agitacji i konkurencji polityków można by mnożyć w nieskończoność... Z tych przemyśleń rodzi się jednak obraz Polski, w której zakałą jest cała klasa polityczna, a pełen szlachetności lud jest bezsilny i wyobcowany. Obraz kraju, w którym nie wiadomo skąd biorą się skorumpowani i fałszywi politycy. Wreszcie miejsca, gdzie struktury państwa są przeżerane przez anonimowych urzędników złodziei. Uderzająca jest także

wśród przeciętnego obywatela potrzeba wskazania „kozła ofiarnego” w szeregach rządzących. Tworzymy w ten sposób dwustopniową strukturę społeczeństwa, gdzie jej dolny fundament stanowią bezsilni i nieskalani obywatele, a nad nimi swawolna klasa polityczna okrada państwo i przeżera pieniądze podatników. Na samym początku postarajmy się mimo wszystko odpowiedzieć na pytanie - kogo można przypisać do rysopisu przeciętnego obywatela. Tutaj za wskazówkę posłużyć nam może niedawny film Wojciecha Smarzowskiego pt. „Wesele”. Nie wgłębiając się w szczegóły pragnę powiedzieć, że ten bardzo zjadliwy i wręcz demaskatorski dla portretu przeciętnego Polaka film, został bardzo gorąca przyjęty zarówno przez krytyków jak i widzów. Nasuwa się zatem wniosek, iż godząc się na przypisywane nam cechy cwaniaka i kombinatora, formułujemy jednocześnie zarzuty członkom tzw. elity rządzącej, którą tworzą znani nam przecież ludzie, do niedawna dzierżący wraz z nami wspólny rysopis. Absurdu dolewa fakt, iż w parlamencie polskim aż roi się od „kreatywnych inaczej sąsiadów zza płota”. Nie urażając niczyich sympatii oraz przekonań, posłanki Samoobrony Danuta Hojarska czy Renata Beger chyba jedynie z powodu napiętego terminarza obrad Komisji Śledczych, nie otrzymały głównych ról w „Weselu”. Mimo, że ich wiarygodność pozostawia wiele do życzenia (obie borykają się z procesami sądowymi i mają kilka wyroków na koncie), damy Leppera otrzymały odpowiednio 10 155 i 10 537 głosów. Notabene osób będących w konflikcie z prawem jest w naszym parlamencie znacznie więcej i trudno doszukać się tutaj bezpośredniego związku z przynależnością partyjną. Powyższe dywagacje powinny nam zatem uzmysłowić, że w społeczeństwie polskim zachodzą następujące zależności: * zaradność oraz przedsiębiorczość utożsamiamy z „lewym kombinatorstwem” i na tej podstawie dokonujemy często wyboru kandydata * jednocześnie oczekujemy, że ów kandydat na ulicy Wiejskiej ulegnie moral-

nej przemianie i dobro wspólne przedłoży ponad prywatny interes Bez wątpienia wśród 40% obywateli, którzy oddali głos w wyborach byli tacy, którzy przejawiali powyższe cechy. Najbardziej jednak jest niepokojący fakt, iż 60% ludzi postanowiło obrać strategię domowego buntownika. Jeżeli owa reszta społeczeństwa nie znajduje wśród opcji politycznych odzwierciedlenia swoich preferencji, bądź postrzega politykę jako bagno amoralności (najczęściej przytaczane powody niegłosowania), to służę diagnozą. Brzmi ona tak: jeżeli ta część społeczeństwa, która nie zagłosowała z tych samych powodów wskaże spośród siebie kandydata, to szybka kalkulacja matematyczna dowiedzie, że owy kandydat musi wygrać wybory. Czemu się tak nie stanie jednak? Ta kwestia stanowi meritum całej rozprawy. De facto jesteśmy narodem w całości pozbawionym atrybutów społeczeństwa obywatelskiego. Nasza aktywność w życiu społecznym ma charakter wręcz marginalny. Wybory stają się powoli rytuałem a pasywność w kwestiach polityki prowadzi do wyobcowania w ramach przysługujących nam narzędzi demokracji bezpośredniej(w Polsce należą do nich referendum lokalne i ludowa inicjatywa ustawodawcza). Z pewnością usprawiedliwieniem jest tutaj fakt istniejących wyrw w świadomości obywatelskiej Polaków, które wywołały zaszłości po byłym ustroju. Jednak ten argument nie obala tezy o pasywności społeczeństwa, a jest jedynie marną próbą usprawiedliwienia statusu quo. Regres nieskończony (tzw. błędne koło) zatacza krąg. Niestety bierność w polityce rodzi koszty, co bez skrupułów wykorzystują ludzie wątpliwej wiarygodności - zarówno kandydaci jak i wyborcy. Szukanie wymówek i narzekanie stało się w Polsce narodowym rzemiosłem. Czas jednak przekwalifikować się, bowiem obywatelska pasywność oznacza wyrzeczenie się udziału w funkcjonowaniu społeczeństwa i odbiera uzasadnienie głoszonych o nim sądów. Artur Pałasz manko 37


Oi lo

Korupcja jako zjawisko społeczne prof. dr hab. Ryszard Dyoniziak

Ukazał się kolejny tom Global Corruption Report 2005 - Pluto Press, London, Ann Arbor, Mi. jako wydawnictwo Transparency International. Jak wiadomo ta międzynarodowa organizacja stawia sobie za cel zwalczanie różnych przejawów korupcji na całym świecie. Nie ulega wątpliwości, że zadania tego stowarzyszenia są społecznie nadzwyczaj ważne gdyż korupcja występuje dziś na całym świecie i wywiera bardzo niekorzystny wpływ na całe życie społeczne wszędzie tam, gdzie stała się sprawą codzienną, doświadczoną przez miliony ludzi. (Osobną sprawą jest kto w danym kraju należy do tego stowarzyszenia, jakie kryteria decydują o przynależności i w jaki sposób werbuje się członków, bo np. w Polsce nawet ci pracownicy naukowi, którzy zajmują się problematyką korupcji nie zostali zaproszeni do udziału w pracach tej organizacji. Natomiast wiadomo, że aktywistka tej organizacji Pani Julia Pitera stała się od niedawna reprezentantką Platformy Obywatelskiej i już nie słyszy się jej wystąpień przeciwko korupcji, natomiast aktywnie zwalcza partię Prawo i Sprawiedliwość). Książka, o której tu mowa to raport (316 stron), który obok wielu interesujących informacji zawiera również „raporty krajowe”, „postrzeganie korupcji”, globalny (światowy) barometr korupcji”. Sama krytyka korupcji jest działalnością godną wsparcia w imię pożytku obywatelskiego. Jednak można mieć wątpliwości co do metod badawczych, źródeł i sposobów przedstawiania „raportów krajowych” na temat korupcji. Oto autorka polskiego raportu powołuje się na takie źródła jak polskie czasopismo dla biznesmenów Warsaw Voice online, Polish News Bulletin i Gazeta Wyborcza. Zaleca też zapoznanie się z następującymi pracami: M. Jarosz, „Władza, Przywileje, Korupcja”, J. Kowalski, R. Zgorzelski (red.) „O Nową Polskę”, A. 38

manko

Kubiak „Łapownictwo w świadomości osobistych doświadczeń ( jeśli dana i doświadczeniu potocznym Polaków” osoba sama usiłowała załatwić coś za oraz J. Pitera „Mapa korupcji w Polsce”. lub sama przyjmowała jakąś łapówkę). Dwie ostatnie pozycje książkowe są z Trzeba pamiętać, że korupcja jako zja2003 roku, dwie wcześniejsze z roku wisko społeczne dotyczy łapówkarstwa 2004. Nie wiadomo dlaczego autorka na wielką skalę, przeważnie na styku pominęła szereg innych polskich publi- instytucji politycznych z instytucjakacji ale to osobna sprawa. mi biznesowymi, sądowniczymi czy Naturalnie najbardziej interesującą samorządowymi. 90 procent danego sprawą jest kwestia na jakim miejscu społeczeństwa nie ma nic wspólnego z znajduje się Polska w owym międzyna- korupcją bo nie ma czym kogoś przekurodowym „barometrze korupcji”? pywać lub nie ma możliwości załatwić Dowiadujemy się, że w roku 2004 coś na lewo, w sprzeczności z prawem. Polska z oceną 3,5 punktu zajmuje 67 Natomiast z mediów wszyscy się dowiamiejsce na 146 krajów (podobnie jak dują o jakichś sprawach korupcyjnych. I Chorwacja i Peru). Oznacza to, że niższy często ich opinie to nic innego jak odpoziom korupcji występuje nie tylko w tworzenie informacji pochodzących od krajach skandynawskich, ale także we innych osób. Poza tym, wiemy z badań Francji, w Hiszpanii, w USA a także w empirycznych, że wielu ludzi (do nich Czechach, Holandii, w Niemczech, na należą częściowo nawet studenci czy Tajwanie, w Południowej Korei czy w młodsi pracownicy naukowi) nie potraBrazylii i Surinamie. fią zdefiniować korupcji jako zjawiska I tu rodzą się poważne wątpliwości. społecznego. Przeważnie opinie na ten Autorzy raportu, inaczej niż nasze do- temat są niejasne, niewyczerpujące a minujące media, które po prostu ten ra- nawet mylące. A przecież w różnych port traktują jako opis stanu rzeczywi- krajach europejskich, azjatyckich czy stego zatytułowali swoje opracowanie afrykańskich ludzie nie orientują się w „index postrzegania korupcji”. A więc takich pojęciach jak korupcja, biurokrasą to opinie zebrane przez ankieterów cja, demokracja czy globalizacja. na temat tego, jaki jest zdaniem inforTo wszystko powoduje, że „Raport w matorów stan korupcji w danym kraju. sprawie korupcji światowej” jest tylko Inaczej mówiąc, stan korupcji w danym niedoskonałym zasygnalizowaniem państwie to subiektywne opinie oparty istnienia korupcji jako zła regionalnego na wypowiedziach informatorów wylo- i światowego. Niezbędne będą dalsze sowanych do badań opinii publicznej. pogłębione studia oparte nie tyle na Skąd inąd wiadomo, że w różnych opiniach co na dokumentach, sprawozkrajach informatorzy inaczej reagują daniach finansowych, orzeczeniach sąna pytanie ankieterów: w niektórych dowych i decyzjach administracyjnych. krajach (np. na KuE K L A M A bie) mogą się bać R wyrażać swoje zdanie, gdzie indziej informatorzy sugerują się opiniami innych osób lub też informacjami ze środków masowego przekazu, jeszcze inni po prostu zgadują jak by tu odpowiedzieć, aby zrobić dobre wrażenie na ankieterach. Bardziej wiarygodne są odpowiedzi formułoSylwester pod Papugami. Informacje w barze wane na podstawie


Kąt k

Posmak arystokracji

Wyjątkowa podróż, w świat zmysłowych doznań Zarówno koneserzy, jak i zwolennicy spożywania tego trunku w niekonwencjonalny sposób są zgodni,że zasługuje na to, by być arystokratą w świecie alkoholi.A mowa tu o koniaku! Koniak pochodzi z regionu Cognac, który rozciąga się w zachodniej Francji od rzeki Charente aż po Bordeaux.Koniak zaliczany jest do rodziny brandy.Wyróżnia go jednak miejsce pochodzenia,specyficznya technika produkcji oraz ściśle zastrzeżona prawem nazwa.Trunek ten wytwarzany jest z win białych.Podstawą produkcji jest dwukrotna destylacja.Nastepnie destylat przechowuje się w dębowych beczkach, gdzie nabiera smaku i aromatu. Wiek XVII datuje się jako początek produkcji koniaku.była to swego rodzaju forma zagospodarowania nadwyżek wina.Po okresie przechowywania rozcieńczano koniak z wodą i z powrotem zmieniano w wino.Jednak jego walory w mocniejszej wersji doceniono w XVIII wieku.Wtedy to, roapoczeła się działajność producentów koniaku,znanych do dziś takich

jak: Hennesy,Courvoisier,Otard,Martell. Koniak pijemy jako digestif,po obiedzie lub kolacji,by wpełni odczuć jego wszystkie walory.Najlepsza temperatura do spożywania go to 18-20 st.C.Kieliszek powinniśmy trzymać za nóżkę i poruszać nim powoli i delikatnie,aby zbyt szybko nie ulotnił się bukiet zapachów,a trunek się nie napowietrznił.Picie koniaku wymaga cierpliwości, uwagi i czasu.Musi upłynąć kilka minut od nalania,aby wyczuć w nim zachodzące zmiany.W tym czasie otwierają się przed nami coraz nowe zapachy,możemy wyczyć zapach drewna,śliwek, wanilii, grzybów, rodzynek, kwiatów czy suszonych owoców.Pełne walory zapachowe najlepiej można wyczuć w kieliszku przypominajacym wydłużony tulipan, niz w powszechnie znanych koniakówkach. Pijąc koniak należy się zachwycać każdym łykiem, odkrywając w nim wszystkie niuanse zapachowo-smakowe, jeśli chcemy się nim w pełni delektować. Zwolennicy picia koniaku w klasyczny sposób, uważają za profanację picia go

z dodatkiem innych napojów lub jednym łykiem.Obecnie barmani na całym świecie potrafią przyrządzać drinki na bazie koniaku.Można go pić z tonikiem, likierami, czy kostkami lodu. Kompozycje tego trunku w drinkach, czy nawet z różnymi potrawami udowadniają, że tak szlachetny alkohol ma wszechstronne zalety.Rownież w naszym kraju notuje się coraz większe zainteresowanie tym trunkiem.Dynamicznie rozwija się sprzedaż.W roku 2004 sprzedano o 30% wiecej niż w 2003.Koniaków jest kilka rodzaji:V.S.(co najmniej 2.5 roku leżakowania),V.S.O.P.(co najmniej 4.5 roku),X.O(minimum 6 lat). oraz Specjalne(10 i więcej lat).Ceny kształtują się od ponad 100 złotych w klasie V.S. do kilku tysięcy w Specjalnych. Choć sam jestem smakoszem drinków, jednak koniak lubię pić w sposób tradycyjny. W kolejna podróż chce Was zabrać na Daleki Wschód,byście mogli poczuć smak Orientu. Marek Dajnowski

MIKOŁAJ NIE ISTNIEJE -

dowodzą inżynierowie z Politechniki Znamy 300.000 gatunków ssaków - ale nie ma wśród nich ani jednej odmiany latającego renifera. Na Ziemi żyje około 2 mld. dzieci. Odliczywszy nawet dzieci muzułmanów, buddystów, wyznawców hinduizmu, itd., które nie

oczekują jego wizyty, daje to około 378 mln dzieci do obsłużenia w ciągu jednej nocy. Zakładając że przeciętna rodzina liczy 2,5 dziecka (wg. statystyki) daje to około 150 mln domów do odwiedzenia. Co z tego wynika - zaraz zobaczymy. Uwzględniwszy, że Boże Narodzenie trwa 31 godzin (biorąc pod uwagę zysk wynikający ze zmian stref czasowych przy podróży ze wschodu na zachód) daje to około 822.6 wizyty w domu na sekundę. W tym czasie Mikołaj musi zeskoczyć z sań, wpaść przez komin, położyć prezent pod choinką, powiedzieć parę razy„ho ho ho”, wrócić przez komin, wskoczyć na sanie, wystartować, dolecieć do następnego domu. Wedle kalkulacji daje to około 150.000.000 km do przebycia w ciągu nocy. W efekcie sanie Mikołaja musiałyby być 3.000 razy szybsze od dźwięku, by przebyć ten dystans w czasie 31 godzin (czyli wyciągać około 50 km/s). Tymczasem typowy renifer rozwija nie więcej niż 30 km/h. Brak danych dotyczących szybkości latających reniferów.

Ładowność sań. Zakładając, że przeciętny prezent waży około 1 kg, sanie musiałyby mieć ładowność supertankowca (ok. 321.000 ton). Tymczasem zwykły renifer ma ‘uciąg’ rzędu 600 kg. Zakładając, że renifery latające mają większy udźwig - to i tak potrzeba co najmniej 200.000 reniferów. Statek o masie rzędu 320.000 ton, poruszający się z prędkością 50 km/s spaliłby się w atmosferze ziemi - chyba, że renifery są w stanie wypocić w ciągu sekundy energię rzędu 14.2 kwintylionów dżuli. Nie wspominając już o ogromnych turbulencjach powietrza i tzw. sonic boom (efekcie przekroczenia bariery dźwięku), których nikt nigdy nie zaobserwował. Wedle naszych obliczeń, taki pojazd powinien wyparować w ciągu 0,00426 sekundy od momentu startu. Dodatkowo Mikołaj podlegałby zabójczemu przeciążeniu (przy starcie) rzędu 17.500 g. Zakładając, że Mikołaj waży około 125 kg, to przy takim przeciążeniu jego ciało ważyłoby ok. 2.150.000 kg. manko 39


Poróż

Kruger Park Kruger Park jest jednym z najwspanialszych miejsc jakie udało mi się widzieć w życiu. Jego wschodnią krawędź stanowi granica z Mozambikiem. Na północy rzeka Limpopo oddziela go od Zimbabwe. Jest niewiele węższa od Hudson River w New York, i była zupełnie sucha. Ostani raz padało tam przed czterema miesiącami przez 40 min. Terytorium parku ciągnie się 350 km na południe, niemal styka się z półn. granicą Suaziland. Zajmuje powierzchnię 2mln ha t.j. równą pow.Izraela. Na jego poznanie należy przeznaczyć co najmniej miesiąc. Północna część parku jest bardzo piaszczysta. Zresztą w całej półn. części prowincji Limpopo jest bardzo gorąco i sucho. Zaskakuje tam np. pasmo górskie Soutpansberg, które w tych warunkach porasta las równikowy, kipiący soczystą zielenią. A w parku dzięki pobliskiemu korytu rzeki Luvuvhu, rośnie miejscami dżungla. Mimo, że po brodzeniu w niej, z butów można wysypać tylko parzący piasek, każdy liść na drzewie emanuje tu życiem. Można tu jeszcze spotkać baobaby. Rosną też figowce, drzewa mahoniowe i hebanowe. Jest to raj zwłaszcza dla pawianów czakma, o czym natychmiast informuje ostry zapach. I to było jedyne miejsce o przykrej woni, w czasie całej podróży. Okazuje się, że w naturze zwierzęta nie cuchną. Natura jest zorganizowana doskonale, oby tylko człowiek nie za wiele jej pomagał. Widok w Ndumo Park żuka gnojarka, który toczył kulę łajna przekraczającą wielkością kilkakrotnie jego własne rozmiary, wzbudził we mnie respekt. Jej gładkość nie odbiegała od jakości powierzchni piłeczki pingpongowej. Zdumienie rodzi także liczba i rodzaje ptactwa żyjącego w symbiozie z krokodylami, słoniami, hipopotamami, zebrami. Do współpracy dołączają się hieny, guźce... Płonęło poszycie. Uciekały koczkodany. Impale i zebry stały w zbitych stadach. Barierę dla ognia stanowiła pylista droga. Na jej przeciwległej stronie, pełnej cienia, pasły się stenboki, springboki i baraszkowały małpy. Tego dnia zakończyliśmy safari ze stanem przejechanych 50 km. W obozie Punda Maria zjawiliśmy się pomarańczowi od pyłu. Czekała tam na nas niespodziankanocleg w namiotach. Namioty jak pałacekażdy stojący na drewnianej werandzie z bali, z własną kuchnią pod gołym niebem, z ekskluzywną łazienką i toaletką dla dam, z kinkietami, wentylatorami i królewskimi łożami-wzięły nas w swe objęcia. Oczaro-

40

manko

waniu nie było więc końca. Pobliską panoramę rychło pokryła czarna jak smoła noc. Dookoła porykiwały zwierzęta. Wiatr, pomimo otwartych drzwi i okien, szarpał ścianami naszej eleganckiej ostoi. Standart w jakim spędziliśmy te chwile był wyższy od poziomu usług oferowanych przez Hotel Hilton w Washington D.C. w Ameryce. Spotkanie stada słoni jest niezapomnianym przeżyciem. Pamiętam swój strach, kiedy przez lornetkę oglądałem je oddalone o kilka kilometrów. Schodziły ze wzgórza. Sunęły tyralierą. wahlując potężnymi uszami, co wcale nie musi oznaczać ochładzania się, ale może być również synonimem wojowniczego nastawienia. Wyglądało to jak żywa, wartko prąca na wprost barykada, złożona z tratujących wszystko czarnych buldożerów. Po godzinie, snując się krętą drogą, zbliżywszy się do wzgórza mieliśmy spotkać je znowu. Stado składało się z kilkudziesięciu osobników wraz z małymi. U podnóża płynęła rzeka i słonie zatrzymały się tam na lunch z soczystej trawy połączony z kąpielą. W tej części Kruger Park turystów jest na szczęście bardzo mało. Zwierzęta nie są przyzwyczajone do widoku samochodów i białych ludzi. To też z zapartym tchem spoglądaliśmy na matki z uczepinymi ich ogonów małymi, i na cały ich rytuał przechodzenia przez drogę. Często trudno było zorientować się czy cała rodzina w komplecie znalazła się już po jednej stronie. Nie daj boże wstąpić pomiędzy! Wtedy przestraszona matka robi z autem to co niektórzy supermani z puszką po piwie. Im dalej na południe parku tym bliżej do turystycznego szlaku wiodącego bezpośrednio z Pretori lub Johanesburga. Zmienia się klimat i ukształtowanie terenu: z półpustynnego przechodzi ono w typową sawannę-w raj dla antylop, żyraf, słoni i lwów. Niestety pojawia się też infrastruktura niezbędna dla obsługi rzesz autokarowych wycieczek. W

Orpen opuściliśmy na moment Kruger Park, przejeżdżając przez okalające go od zachodu prywatne rezerwaty, by udać się do Małych Gór Smoczych i Blyde River Reserve. Tu wspinanie się przez Abel Erasmus Pass i oględziny towarów na przydrożnych straganach objawiły nam kolejną stronę RPA. Znaleźliśmy się wśród górali, tyle że czarnoskórych, a tamtejsze pamiątki nie miały napisów: made in Taiwan lub made in China, lecz w większości były prawdziwymi przykładami sztuki ludowej Mpumalanga. Kanion rzeki Blyde to swoistego rodzaju Grand Canyon Afryki. Stanowi on jedną z najbardziej malowniczych atrakcji kraju. W sercu kanionu znajduje się zapora Blydepoort. Urwiska skalne z kwarcytu i łupka ilastego w połączeniu z widokiem na akwen zapierają dech. I tam również spotkaliśmy przedstawicieli małp naczelnych. Całość swym ogromem przypomina rozmach kanadyjskich Rocky Mountains. Nieco dalej można podziwiać okrągłe, skalne rondaveles, jakby zaklęte w kamień statki kosmiczne, otwierające z jednej strony widok na kanion, a z drugiej rozpoczynające Panorama Route. (Tu osunął się w przepaść, w 1997r. pierwszy ambasador RPA w Warszawie. Robił zdjęcie swemu kierowcy z Polski.) Na jej końcu czeka nas Okno Boga i Cudowny Widok. Ponoć jest to najpiękniejszy krajobraz w Republice Południowej Afryki. Po drodze mija się jeszcze kilka formacji z piaskowca oraz Bourke’s Luck, miejsce w którym pierwsi poszukiwacze złota dopomogli znacznie erozji w uzyskaniu fantastycznych kształtów klifu. Tym razem Bóg nie zezwolił nam wychylić się przez okno i ujrzeć ten cudowny widok. Tonęliśmy już we mgle. Za to byliśmy wniebowzięci tym, co dane nam było przeżyć wcześniej. Zdążyliśmy jednak odwiedzić wodospady Lisbon i Berlin, na terenie kopalń złota. Nazwy te, z sentymentu nadane przez kolonizatorów, przypominają starą Europę. Tylko w porównaniu z dziejami Afryki, Europa wcale nie jest stara. Poza tym dlaczego tam ma cokolwiek Europę przy-


Poróż pominać? Nie widziałem ani w Anglii, ani w Holandii, ani gdziekolwiek na naszym kontynencie nazwy np. Mbabane Bridge, choćby dla upamiętnienia największego miasta Suazi. Mgłę pozostawiliśmy u góry. W zabudowie drewnianego miasteczka Graskop, relikcie z epoki Dzikiego Zachodu, jakbym zobaczył odbicie sławnego Dawson City ze szlaku Klondike, na Alasce. Zdaje się, że wszędzie na świecie poszukiwacze złota oczekiwali tego samego, wnosili tę samą zarazę i pozostawiali po sobie to samo... Nocą zawitaliśmy do Hazyview, leżącego już nieopodal Phabeni Gate w Kruger Park. W środkowej części parku, pomiędzy obozami Shingwedzi a Mopani spotkała nas przygoda mogąca w najlepszym przypadku kosztować tylko bardzo wysoki mandat. Docierając bocznym duktem, na godzinę przed zmierzchem, do bram obozowiska oddalonego już zaledwie o 16 km natknęliśmy się na stado czarnych bawołów. Trudno ocenić jego liczebność. Szacuję je na 200300 sztuk. Jest to tylko dzikie bydło. Mimo wszystko, jak przewidzieć jego reakcje? Zwłaszcza, że jeden ruch łbem pozbawionego czoła byka, u którego rogi zawinięte do góry jak haki, mają swe zwieńczenie tuż nad ślepiami, może zubożyć samochód np. o drzwi. Praktyczny Przewodnik Pascal (wyd. z 2001r.) podaje: Bawoły w stadzie są zazwyczaj łagodne, ale pojedyńcze osobniki bywają nieprzewidywalne, a rozsierdzone - bardzo niebezpieczne. Natknąwszy się na bawoła podczas wędrówki w buszu, należy powoli wycofać się po cichu. Jeśli zaatakuje, najlepiej wspiąć się na najbliższe drzewo albo co sił w nogach uciekać zakosami. Cóż, dobra rada nigdy nie jest zła! Mierzenie sił na zamiary trwało godzinę. Stado nic sobie z nas nie robiło. Kroczyło całą szerokością drogi lub przechodziło z lewej strony na prawą, i na odwrót. Dwie falangi zwierząt ogarnęły nas po bokach. Pojedyńcze osobniki spoglądały nam prosto w oczy i spychały drogą spowrotem. Kontrast między mocą i nieuchronnością rytmu Natury, a potęgą człowieka był przytłaczający. Sawanna bezkresna jak ocean, kipiąca zielenią po horyzont, nie do uniknięcia nadchodzący

zachód rozpalonego słońca, nie do zatrzymania żadną siłą prące wolno aczkolwiek systematycznie smoliste potwory o diabelskich obliczach i dwójka potężnych, białych ludzi w metalowej puszce na gumowych kółkach. Europejskie ego doznało druzgocącej porażki. Nie ryzykując zupełnego wchłonięcia przez stado, będąc tuż u stóp obozu docelowego musieliśmy wracać do tego, który opuściliśmy rankiem. Wycofaliśmy się uciekając zakosami. Na szczęście, przebudzony przed północą dyrektor kampusu Shingwedzi wykazał zrozumienie: pół roku wcześniej przez obóz przechodziło stado czarnych bawołów w ilości 600 sztuk! W wyniku suszy i pożarów słonie przemieszczają się z półn. części parku ku centralnej i południowej, gdzie jest mniej spokoju, ale za to więcej soczystych liści i wody. A gdzie woda tam i błoto działające na ich skórę jak nasze olejki z faktorem UVA. Często można było spotkać samotne osobniki wędrujące skrajem drogi, metr lub dwa od samochodu. Albo też pojawiały się z przeciwka, jak ogromne frachtowce na środku drogi, w falującym od gorąca powietrzu. Właściwie zawsze ustępowały miejsca zbaczając ociężałym krokiem w sawannę, lub pozwalały się wymijać. Zawsze...za wyjątkiem pierwszego razu, kiedy olbrzym ukryty w gąszczu akacji pojawił się znienacka, ukazując trąbę, kły i wielkie ucho (ucho słonia afrykańskiego dochodzi do 1,5m dł.). Stał nieruchomo, tak że zrazu przyszła mi na myśl idea o umieszczeniu w celach reklamowych przez obsługę parku, specjalnie dla turystów, atrapy słonia naturalnej wielkości (tak jak ma to miejsce w Nowym Sączu czy Limanowej). I nagle ta atrapa, nic sobie z nas nie robiąc, drgnęła i rozpoczęła natarcie! Słoń był wielki jak piętrowy domek jednorodzinny, oddalony od nas mniej niż o10 m. Auto zareagowało natychmiast-ruszyliśmy z wyciem, jak z kopyta. Po chwili odwróciliśmy się- napastnik zniknął w akacjowym gaju, depcząc po nas tylko w naszej wyobraźni. Uff! ...W ciszy, znać było łagodne falowanie zielonych gałązek. Słońce stało się jeszcze bardziej nie do zniesienia. (rok temu w wiedeńskim Zoo słoń przyparł kłami swego wieloletniego opiekuna, powodując jego natychmiastową śmierć. Reakcje dzikich zwierząt są dla nas wciąż niepojęte, ale my jesteśmy od zarania dziejów bestialcy i bardzo często głupi.)

Z powodu zachowania bezpieczeństwa, poruszanie się nocą po terenie parku jest surowo wzbronione. Za nieprzestrzeganie tego zakazu płaci się wysokie grzywny. Tym samym, nie można indywidualnie obserwować tych drapieżnych zwierząt, których aktywność wzrasta właśnie nocą. Obiecywaliśmy sobie wiele decydując się na uczestnictwo w nocnym, grupowym safari. Jechaliśmy specjalnie obudowanym autem, pod opieką przewodnika, zaopatrzeni w ręczne reflektory. Cóż, jakość tej trzygodzinnej wyprawy ma się tak do oczekiwań, jak smak herbaty expresowej, parzonej z tej samej torebki trzeci raz ma się do aromatu prawdziwej herbaty, przyrządzanej na nocnym rynku w Taipei. Drapieżniki, tak jak piękne, tak i inteligentne, nie lubią być podglądane. Poza hieną, której oczy mignęły w świetle naszych lamp jak spadające gwiazdy, nie udało się wiele zobaczyć. Choć wrażenie promieniujących ślepi hipopotama, niemożliwe do zaobserwowania za dnia, napewno przeszywa dreszczem. Bijące z nich światło jest koloru różowo fioletowego, zupełnie szkliste, będące jakby efektem generowania jądrowej energii przez mutantów rodem z komiksów science fiction. Przez kilka minut znów byliśmy na innej planecie. Kierując się ku południowej granicy parku mieliśmy wielkie szczęście: w upalne przedpołudnie, tuż przy głównej drodze odpoczywał lampart. Nie było wogóle widać u niego przejawów zwinności, krwiożerczych instynktów czy niezwykłej przebiegłości. W czasie sjesty dzikie koty sprawiają wrażenie spokojnych, łagodnych pluszowych kotków. Wzbudzają uczucia opiekuńcze, a nie żaden strach. Na kilka kilometrów przed opuszczeniem Parku Krugera i przekroczeniem granicy królestwa Suazi, żegnało nas kilkadziesiąt małpich rodzin. Pochód ciągnął się całą szerokością jezdni i jej poboczami. Szły samce, samice, matki z dziećmi na plecach i z uwieszonymi u podbrzusza. Wszyscy baraszkowali lub przysiadali na środku jezdni dla odpoczynku, czy też by zwrócić na siebie uwagę. Przy uciesze wszystkich odbywały się również zapasy młokosów. W tej sytuacji poruszanie się autem było prawie niemożliwe.

Dariusz Pacak manko 41


Kr

azz na Boże Narodzenie Święta Bożego Narodzenia są na rynku fonograficznym czasem hossy. Zarówno artystom, jak ich menedżerom nie brakuje pomysłów na świąteczne nagrania. Te same piosenki, w różnych aranżacjach i tonacjach do oryginalnych nie należą. Jednak zdażają się wśród nich rodzynki. Moim faworytem roku 2005 jest najnowsza płyta Diany Krall zatytułowana, a jakże, „Christmas Songs”.

Kanadyjska artystka obdarowuje nas zestawem dwunastu najpiękniejszych piosenek bożonarodzeniowych. Nie po raz pierwszy możemy usłyszeć Dianę śpiewającą kolędy. W 2001 roku wydała półgodzinny singiel „Have Yourself a Marry Little Christmas”. Zdarzyło się jej również wystąpić z podobnym materiałem gościnnie na kilku płytach. „Christmas Songs” jest jednak krążkiem wyjątkowym. To pierwszy longplay artystki poświęcony w całości tematyce świątecznej. Jest on jednocześnie pierwszym, na którym Diana Krall występuje w towarzystwie Big Bandu. Trzeba przyznać, że w tej roli czuje się wyśmienicie. Słychać to w każdej piosence, w której towarzyszą jej muzycy z grupy Jeffa Hamiltona i Johna Claytona. Hamilton (perkusista) jest dobrym duchem Diany. Pomagał jej stawiać pierwsze kroki na niwie światowego jazzu. W dużym stopniu przyczynił się do powstania pierwszej płyty - „Stepping Out”. Tymczasem album „Christmas Songs” stanowi urokliwy teatr dźwięków, do którego wkraczamy wraz z pierwszymi taktami „Jingle Bells”. Artystka zdaje się przeżywać każde słowo tekstu, z niemalże dziecinną radością. Słuchając tej piosenki przed oczyma wyobraźni staje obraz małej dziewczynki o anielskim wyglądzie (miniaturka Diany), która starając się stłumić czkawkę, pełnym entuzjazmu głosem opowiada o wigilijnych prezentach. 42

manko

Kilka kolejnych piosenek, z wyjątkiem „Let it snow”, jest utrzymanych w wolnym tempie. W sam raz na zimowe wieczory, kiedy na zewnątrz mróz, a my opatuleni w koc i przytuleni do ukochanej osoby, pijemy gorącą herbatę. Sielanka, nieprawdaż? Z trwającego prawie piętnaście minut potoku łagodnych dźwięków

wyrywa nas przyjeżdżający do miasta Święty Mikołaj („Santa Clous is Coming to Town”). Swingujący motyw zaprasza do tańca. Takiej okazji nie można zmarnować. Szczególnie, że za chwilę z głośników popłynie spokojniejsza muzyka. Rozgrzani tańcem, siadamy przed kominkiem, żeby to ciepło podtrzymać. Tam, pogrążeni w melancholijnym wyciszeniu, możemy odprężyć się przy ostatnich pięciu piosenkach. Wśród nich są m.in. „Have Yourself a Merry Little Christmas”, „White Christmas”, czy „Sleigh Ride” Miłym zaskoczeniem okazuje się aranżacja „White Christmas”. Artystka zrezygnowała z tradycyjnego wstępu

Irvinga Berlina (opadający pasaż akordów w C-dur), wprowadzając w jego miejsce ciekawe unisono fortepianu, gitary i wibrafonu. Krążek zamyka ballada „Count Your Blessings Instead of Sheeps”. Słyszalne w tle instrumenty smyczkowe, wprowadzają bajkową kantylenę. Dodatkowo wrażenia niesamowitości dostarcza zastosowany przez artystkę motyw pozytywki, spajający utwór muzyczną klamrą. Dużą zaletą tej płyty jest oryginalność. Niby piosenki te same, lecz zupełnie inne. Zresztą nie wszystkie utwory są dla polskiego słuchacza oczywiste i znane. Dzięki temu, oprócz zachwycania się nowymi aranżacjami bardzo znanych i ogranych szlagierów, można również wsłuchać się w tematy z dalszych miejsc „świątecznej playlisty”. Piękne dźwięki to jednak nie wszystkie zalety tej płyty. Diana Krall, oprócz niesamowitego głosu, posiada również czarującą powierzchowność. Krótko mówiąc, jest piękną kobietą w każdym calu, czego wyraz można odszukać na okładce. Artystka na ma sobie pomarszczoną, szmaragdową sukienkę Vivienne Westwood. O ile kreacje sygnowane tym nazwiskiem są dla mnie zwykle zbyt ekstrawaganckie, to tym razem muszę stwierdzić, że strój jest dobrany idealnie. Ale taki właśnie jest jazz. W każdym calu szykowny i elegancki. Michał Krzak


Kr

Każdy ma coś do ukrycia, czyli

historia przemocy

Na zakończenie roku ekranizacji komiksu „Sin City”, przyszła pora na kolejny. Tym razem podjął się jej kanadyjski reżyser, David Cronenberg, a padło na „Historię przemocy” (A History of Violence), komiks Johna Wagnera i Vince’a Locke’a. Do spokojnego amerykańskiego miasteczka (Millbrook, Ind) przyjeżdża dwóch zbirów. Są zupełnie wyprani z uczuć, a zbrodni dokonują jakby od niechcenia i w żółwim tempie. Ukazany w pierwszych minutach obraz bandytów przypomina scenę z filmu Rejs, kiedy to inż. Mamoń opowiada o nudzie panującej w polskich filmach. „Nic się nie dzieje”. Oglądając ten fragment „Historii Przemocy” trudno powstrzymać się od śmiechu wynikającego z niesamowitej flegmatyczności zabójców, ale z drugiej strony towarzyszy nam napięcie. Oczekiwanie, jak w filmach Hitchocka, na nieuniknione. Bandziory wybierają na miejsce zbrodni bar prowadzony przez Toma Stalla (Viggo Mortensen), szczęśliwego męża i ojca dwójki dzieci. Kiedy sytuacja robi się gorąca, a jeden z morderców zabiera się do zastrzelenia kelnerki, Tom przejmuje inicjatywę. Po krótkiej szamotaninie, dwoma precyzyjnymi strzałami „rozwala” zbirów. Dzięki swojej odwadze, zostaje ogłoszony przez media „amerykańskim bohaterem”. Od tego momentu zaczynają się kłopoty. David Cronenberg jest określany mianem „Króla wenerycznego horroru” lub, jak kto woli „Baronem krwi”. Na swoim koncie ma wiele filmów, których nie można zakwalifikować do jednej grupy tematycznej. Jest wiec elektroniczny „Videodrome”, naukowy „The Fly” medyczny „Dead Ringers”, narkotyczny „Naked Lunch”, erotyczny „Crash”, czy wreszcie psychologiczny „Spider”. „Historia przemocy” jest filmem pogranicza. Mamy tu do czynienia zarówno z kanwą horroru, jak i silnymi akcentami natury psychologicznej i socjologicznej. Są oczywiście sceny łóżkowe, gdyż z nich Cronenberg nie lubi rezygnować. Jeżeli spodziewamy się zobaczyć obraz łatwy,

a zarazem przerażający, przy którym najemy się strachu, szybko o nim zapominając, to film nas zawiedzie. Porusza on bowiem zagadnienia zmuszające do głębszych przemyśleń. Czy morderca może stać się zwyczajnym człowiekiem? Czy odkupieniem za czynione w przeszłości zło pozostaje tylko śmierć? Tom Stall nie zyskuje na zrobionej mu przez media reklamie. Ściąga mu ona na głowę niechcianego gościa, Carla Fogarty (Ed Harris). To człowiek w czarnym garniturze, jeden z bosów filadelfijskiej

mafii. Fogarty niszczy sielankową atmosferę panująca w rodzinie Stallesów, twierdząc że nasz bohater nie jest żadnym Tomem, tylko niejakim Joeyem, zabijaką z Filadelfii. Od tego momentu zaczynają się prawdziwe kłopoty. Czy zaszła pomyłka, czy też nie? To pytanie towarzyszy widzom przez resztę filmu. Staje się on z każdą minutą coraz bardziej wciągający. Jest to w dużej mierze zasługa Marii Bello, która wciela się w rolę żonę Toma, Edie. To najbardziej przekonywująca postać „Historii Przemocy”. Do bardzo udanych ról trzeba dodać również kreację syna, stworzoną przez Ashtona Holmesa, oraz czarnego charakteru - tu brawa należą się Edowi Harrisowi. Jego Fogarty, był nie tylko mrożącym krew w żyłach bosem mafii, ale przede wszystkim żartobliwie nastawionym do życia ekstrawagantem. Cronenberg zastosował w swoim filmie klamrę, która łączy koniec z początkiem. W pierwszej ukazującej Stallesów scenie, widzimy ich przy stole szczęśliwych i jedzących śniadanie. Jest to obraz, jaki często pojawia się w filmach promujących „amerykański sen”. Ostatnia scena również odbywa się przy stole. Ale ocenę tego, czy różni się od pierwszej pozostawiam już Czytelnikowi, zapraszając Go tym samym do kina. Michał Krzak manko 43


Rprury

Rotunda

7.12 (środa) - 19:00 ROBERT ROZMUS SHOW, prowadzenie: Artur Andrus, realizacja dla 2 PR TVP

8.12 (czwartek) - 20:00 Studenckie Horyzonty Muzyczne: Sławek Wierzcholski i Nocna Zmiana Bluesa 6-12.12 - Festiwal XXIX Międzynarodowy Konkurs Młodych i Debiutujących Zespołów Jazzowych www.jazzjuniors.pl 10.12 (sobota) - 09:00-13:00 Giełda Narciarska - 19:00 KONCERT LAUREATÓW JAZZ JUNIORS oraz MARCIN OLEŚ & BARTŁOMIEJ BRAT OLEŚ feat. KENNY WERNER „SHADOWS” (USA, Polska)

zaprasza w

11.12 (niedziela) - 09:00-13:00 Giełda Narciarska - 19:00 JAZZ JUNIORS - NEW ORLEANS JOYFUL GOSPEL SINGERS (USA) - ERA JAZZU 12.12 (poniedziałek) - 19:00 JAZZ JUNIORS - PÁL VASVÁRI „POLISH VIOLIN - IN MEMORIAM ZBIGNIEW SEIFERT” (Węgry, Polska)

13.12 (wtorek) - 19:00 Zielonogórskie Zagłębie Kabaretowe na Kabaretowej Scenie Dwójki Wystąpią: HRABI, CIACH, SZUM, SŁUCHAJCIE, MADE IN CHINA, ŁOWCY .B, FORMACJA CHATELET, gość: STANISŁAW TYM, prowadzenie: PIOTR BAŁTROCZYK realizacja dla 2 PR TVP

grudniu

14.12 (środa) - 20:00 Śpiewać każdy może - konkurs z nagrodami prowadzenie: Zbigniew Książek 16.12 (piątek) - 20:00 koncert HEY Gość: Vypsana Fixa (Cz) 17.12 (sobota) - 09:00 - 13:00 Giełda Narciarska - 20:00 koncert HEY Gość: Penny Lane 18.12 (niedziela) - 09:00 - 13:00 Giełda Narciarska 20.12 (wtorek) - 17:30 Ekrany Świata

ROTUNDA, ul. Oleandry 1, tel. 633 35 38, www.rotunda.pl

ÓSMY DZIEŃ TYGODNIA według Marka Hłaski

Przekład adaptacji Monika Muskała Występują: Ojciec - Ryszard Łukowski Matka - Aldona Grochal Agnieszka - Barbara Wysocka (PWST) Piotr - Krzysztof Zarzecki Grzegorz - Andrzej Rozmus Mężczyzna, Kelner - Szymon Kuśmider Dziewczyna - Marta Ojrzyńska Monter, Robotnik - Adam Nawojczyk Adaptacja i reżyseria Armin Petras Scenografia Magdalena Musiał Premiera 29.10.2005 Opowieść o miłości Piotra i Agnieszki umieszcza Hłasko w realiach Warszawy czasów odwilży. Petras tę samą historię opowiada współcześnie. Inne są przyczyny zepsucia świata, nie zmienia się jednak tęsknota za czymś nieskażonym powszechną degrengoladą i marzenie o innym, lepszym świecie. Poszukiwania wolnego pokoju, w którym mogłoby dojść do fizycznego zbliżenia między bohaterami to jednocześnie rozpaczliwa próba znalezienia wspólnej przestrzeni emocjonalnej, wolnej od otaczającego fałszu, tandety i iluzorycznego szczęścia. Postępującej degradacji świata towarzyszy coraz większa dezorientacja bohaterów. Stąd też rozczarowanie, a nie spełnienie okaże się ich najważniejszym życiowym doświadczeniem. Armin Petras studiował reżyserię w słynnej szkole Ernsta Buscha w Ber-

44

manko

linie, obecnie na stałe współpracuje z teatrem we Frankfurcie. Jest również autorem tekstów dramatycznych, które publikuje pod pseudonimem Fritz Kater. Częstym tematem jego sztuk i spektakli jest nostalgia za młodością spędzoną w NRD, tęsknota za utratą świata z dzieciństwa, wspomnienia, w których istotne przemiany polityczne mieszają się z błahymi zdarzenia okresu dojrzewania. W jego twórczości elementy dramatyczne sąsiadują z epickimi, powaga z błazenadą, a wszystkim rządzi nieposkromiony żywioł zabawy. W 2003 roku Petras otrzymał w plebiscycie „Theater heute” prestiżowy tytuł autora roku oraz doroczną nagrodę dramatopisarską na festiwalu w Mülheim. W 2004 roku w ramach projektu SZUM - Spotkania z językiem i kulturą organizowanego przez Dom Norymberski pokazano w Starym Teatrze w Krakowie spektakl Zeit zu lieben Zeit zu sterben (Czas kochania Czas przemijania) Fritza Katera w reżyserii Armina Petrasa, który spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem publiczności i krytyki.


Małopolski Instytut Kultury (MIK) Małopolski Instytut Kultury (MIK) pracuje na pięciu polach. Są nimi: efektywne zarządzanie w kulturze, interaktywna edukacja dla kultury, nowe technologie w informacji o kulturze, analiza zjawisk i procesów zachodzących w kulturze oraz budowanie społeczeństwa obywatelskiego między innymi poprzez projekty wielokulturowe. Adresatami działań MIK-u są instytucje

kultury, organizacje pozarządowe oraz osoby prywatne zarówno z obszaru Małopolski, jak i całego kraju oraz Europy. Formami działań są długofalowe programy szkoleniowe, misje eksperckie, projekty kulturowe, scenariusze nowych działań edukacyjnych oraz czasopismo „autoportret / pismo o dobrej przestrzeni”. Filozofię pracy MIK-u określają trzy zasady: 1. Kultura nie jest

klubem dla wtajemniczonych. 2. Kultura jest osobistym dialogiem. 3. Dobry pomysł rodzi pieniądze. Małopolski Instytut Kultury, Rynek Główny 25, 31-008 Kraków Tel: +48 (12) 422 18 84; faks: +48 (12) 422 55 62 e-mail: instytut@mik.krakow.pl www.mik.krakow.pl

manko 45


Pmagmy

Po raz czwarty odbyła się wspólna akcja

„ŚWIĄTECZNY STÓŁ PAJACYKA” W Niedzielę 4 grudnia, w krakowskichlokalach biorących udział w akcji ŚWIĄTECZNY STÓŁ PAJACYKA był wyeksponowany plakat informujący o akcji, gości lokalu . Mieszkańcy Krakowa wybierali się w tą Mikołąjową niedzielę właśnie do lokali z plakatami Pajacyka aby spędzić czas z przyjaciółmi bowiem 10% z kwoty ich zamówienia zostanie przekazane na dożywianie w szkołach najuboższych dzieci w Polsce. Grudzień, a zwłaszcza dzień św. Mikołaja i zbliżające się Święta Bożego Narodzenia są okresem, gdy wszyscy zwracają się w stronę osób potrzebujących i cierpiących. Dzieci są często tą najbardziej pokrzywdzoną częścią środowiska. Nie mogą się bronić, przeżywają wiele upokorzeń, czasami po prostu cierpią

głód. Dlatego to dla nich przygotowano akcję „Świąteczny stół Pajacyka”. Nie prosiliśmy o wiele, o drobną hojność, która sprawi, że kilkoro więcej dzieci nie będzie głodnych. Pajacyk, czyli akcja dożywiania dzieci została zainicjowana przez PAH w 1998 roku. Fundacja finansuje obiady dla dzieci, które ze względu na trudną sytuację materialną powinny otrzymywać bezpłatne posiłki w szkole, ale nie mogą liczyć na pomoc gminy czy ośrodków pomocy społecznej. Od 1998 udało nam się ufundować ponad 3 miliony posiłków. W roku szkolnym 2005/2006 z zebranych środków sfinansujemy łącznie 465 685 obiadów dla 2455 dzieci. Dzięki zaangażowaniu oraz ofiarności restauratorów może być ich jeszcze więcej.

Lista lokali biorących udział w akcji Świąteczny Stół Pajacyka w: Krakowie, Łodzi, Warszawie, Toruniu, Czeladzi, Wrocławiu, Katowicach, Opolu, Poznaniu można sprawdzić pod adresem: www.pah.org.pl . Akcja, o której piszemy jest pierwszą tego typu w Polsce i została wymyślona w Krakowie. Mieliśmy niepowtarzalną okazję uczestniczyć w unikalnej akcji, która udowodnia, że wystarczy odrobina dobrej woli, by stworzyć nowe możliwości dla dzielenia się z innymi. Dziękujemy za Wasze dobre serca i uczetsnictwo w tej akcji. Zachęcamy do wspierania kolejnych tego typu inicjatyw. Opracowała: Beata Jaśko

Lokale krakowskie, które przystąpiły do SSP 2005

Albo Tak - Maly Rynek 4, Alchemia - ul. Estery 5, Aloha Cafe - ul. Miodowa 28 a, Alter Ego - ul. Floriańska 13, Arka Noego - ul. Szeroka 2, Awaria - ul. Mikołajska 9, Balaton - ul. Grodzka 37, Bar Kazimierz - ul. Krakowska 24, Bar Krakus - ul. Limanowskiego 16, Bar Mieszczański - ul. Wlotowa 2, Bar Pod Filarkami - ul. Starowiślna 29, Bar Promyk - ul. Wysłouchów, Bar Słoneczko- ul. Jabłonowska 18, Bar Smaczny - ul. Św. Tomasza 24 Bar Smakosz - ul. Mogilska 58, Bar Syrena - ul. Starowiślna 93, Bar SzynkPodbrzezie 2, Bar Targowy - ul. Daszyńskiego 19, Bar Zdrowie - ul. Jasińskiego 30, Bar Zegar - ul. Lipska 49, Baraka - róg. pl. Nowego i ul. Warszauera, Berberys - pl. Wolnica 13, CK Dezerter - ul. Bracka 6, Cudowne Lata - ul. Karmelicka 43, Cyklop - ul. Mikołajska 16, Czasem Trzeba - ul. Mikołajska14, Czekolada - ul. Bracka 4, Dookoła Świata - ul. Szewska, Drukarnia na Kazimierzu - Plac Nowy 8, Dworzanin - BIS - ul. Sienna 4, Dym - ul. Tomasza 13, Eszeweria - ul. Józefa 9, Flower Power - ul. Nowa 4 , Gołębnik - ul. Gołębia 5, Greenway - ul. Mikołajska 14, Guliwer - ul. Bracka 6, Irish Arms - ul. Poselska 15, John Bull - ul. Mikołajaska 2, Kama - ul. Szewska, Karczma Podwórko Maryny - Rynek Główny 9, Kawiarnia Naukowa - ul. Jakuba 29/31, Klezmer Hois - ul. Szeroka 6, Klub Plastyków - ul. Łobzowska 3, Kolory - ul. Estery 10, Libido - ul. Warszauera 10, La Habana - ul. Miodowa 22, Le Pianka - ul. Szeroka 10, Le Scandal - ul. Pl. Nowy 9, Loch Camelot - ul. Tomasza 17, Lokal Mirjan - ul. Bocheńska 7, Lotos - ul. Czarnowiejska 8, Manekin - ul. Św. Tomasza 25, Magma - ul. Szeroka 3, Mechanoff - ul. Estery 8, Migrena - ul. Gołębia 3, Milk & Co - róg ul. Zwierzynieckiej i ul. Straszewskiego, Mleczarnia - ul. Meiselsa 20, Młyn - ul. Sienna 12, Młynek - ul. Pl. Wolnica 7, Momo - ul. Dietla 49, Mozaika - ul. Gołębia 5, Naleśniqi - pl. Mariacki 2, Nescafe - ul. Szewska 10, Nowy Świat Cafe - ul. Zwierzyniecka 32, Orient Express - ul. Stolarska 13, Paparazzi - ul. Mikołajska 9, Pierożki u Vincenta - ul. Józefa 11, Pierwszy Lokal Po Lewej Stronie.... - ul. Stolarska 6/1, Pizza Dominium - Rynek Główny 22, Piwnica Pod Kominkiem - ul. Bracka 13, Podium - ul. Bracka 4, Pod Jaszczurami - Rynek Główny 8, Pod Złotą Pipą - ul. Floriańska 30, Popularny - ul. Grodzka 31, Portofino - ul. Róg Wąskiej i Józefa, Pozytywka - ul. Bożego Ciała 12, Propaganda - ul. Miodowa 20, Prowincja - ul. Bracka 13, Ptaszyl - ul. Szeroka 10, Puls Café - ul. Miodowa 9, Re - ul. Św. Krzyża 9, Salt & Co - ul. Straszewskiego 17, San Sebastian -ul. Św. Sebastiana 2, Santos - ul. Grodzka 65, Sara - ul. Meiselsa 17, Smak Ukraiński - ul. Kanonicza 15, Solfeż - ul. Straszewskiego 17, Stajnia - ul. Józefa 12, Stare Mury - ul. Pijarska 21, Śródziemie - pl. Wszystkich Świętych 8, Taco Mexicana Casa Susana - Rynek Główny 19, Taco Mexicana - ul. Poselska 20, Tajemniczy Ogród - pl. Nowy 9 i Bracka 3-5, Trambar - ul. Stolarska 11 Trattoria - ul. Brzozowa 18, TriBeCa Cafe - Rynek Główny 28, Still Bar - ul. Gołębia 8, Ulica Krokodyli - ul. Szeroka 30, U Luisa - Rynek Główny 13, U Szkota - ul. Mikołajska 4, U Zalipianek - ul. Szewska 24, Uziemienie -ul. Szewska 18, Vega - ul. Gertrudy 7, Wiśniowy Sad - ul. Grodzka 33, Warsztat - ul. Izaaka 3, Wódka - ul. Mikołajska 5, Zamkowa - 32-318 Pieskowa Skała - Zamek, Zegar - ul. Lipska 49. 46

manko


manko 47


48

manko

MANKO 1  

MANKO 1 Kraków