Page 1

M I E S I Ę C Z N I K B E Z P Ł AT N Y

Nr 1 (1) CZERWIEC 2016

CAPOEIRA

Sport

całego życia

BALTIC BIKE

ROWER

jak pizza HANNA GARBOŚ

Lubię mieć

przed sobą cel

KARSIBÓR

Śladami

ptaków


Entuzjazm

neofity

J

eden z moich rozmówców podzielił się ze mną oryginalną definicją „prawdziwego świnoujścianina”: to człowiek, który narzeka na promy i nie bywa nad morzem.

Właściwie nie mieszczę się w tej definicji. Jeżdżę na rowerze, nad morzem jestem codziennie, a na dodatek mieszkam w Świnoujściu od siedmiu zaledwie miesięcy. Ale kocham to miasto bardziej niż jakiekolwiek inne. I nawet nie pamiętam już, że kiedyś mieszkałem gdzie indziej. Z entuzjazmem neofity, zakochanego w Świnoujściu po uszy, zapraszam Was na nasze pachnące świeżością „Wyspy”. To miesięcznik o Świnoujściu i dla Świnoujścia. O jego mieszkańcach i dla nich. Tych, co tu od zawsze i tych, co od niedawna. A także dla przybyszy, którzy wpadają na chwilę. „Wyspy” powstały z uczucia, potrzeby i pasji ludzi, którzy przy nim pracowali. Dla których Świnoujście to dużo więcej niż jedynie miejsce zamieszkania. Magazyn stał się sumą ich talentów, wrażliwości i doświadczeń. Swoistym listem miłosnym do miasta. Mamy nadzieję, że czas spędzony na tych „Wyspach” okaże się dla Was czasem inspirującym, interesującym, poznawczo wartościowym. Przyjemności.

Michał Taciak Redaktor naczelny

MIESIĘCZNIK BEZPŁATNY Wydawnictwo Wyspy redakcja@magazynwyspy.pl www.magazynwyspy.pl Redaktor naczelny Michał Taciak Skład Blauge - Robert Monkosa

Dział foto Karolina Gajcy, Agnieszka Żychska Felietoniści Maja Piórska, Marek Kolenda, Bartek Wutke Współpraca Magdalena Monkosa, Agnieszka Żychska, Karolina Leszczyńska, Renata Kasica, Tomasz Sudoł, Katarzyna Baranowska, Agata Butkiewicz-Shafik

Wydawca Wydawnictwo Wyspy S.C. ul. Markiewicza 24/5, 72-600 Świnoujście Reklama Kamil Pyclik, +48 721 451 721 reklama@magazynwyspy.pl Druk Drukarnia KAdruk S.C.

Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo do dokonywania skrótów w nadesłanych artykułach. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam.

4

MAGAZYN


Czerwiec

2016 6 48 58 8 10 12 14 20 30 24 26 34 36 38 40 44 46 50 52 54 55 56 57 60 64 66 66 68 74 76 80

FELIETON

Marek Kolenda: Miasto bardziej od innych... Maja Piórska: Od przypadku do festiwalu Bartek Wutke: Początek

URODA

Przygotuj skórę twarzy na lato Śmiało patrzeć w słońce O medycynie estetycznej słów kilka

Postać Z OKŁADKI

Hanna Garboś. Lubię mieć przed sobą cel

MODA

Ta znośna lekkość lata Dżentelmen w kurorcie

14

MOTORYZACJA

Renault Mégane. Samochód z pasją Hyundai Tucson. Styl spotyka technologię

PRZEDSIĘBIORCZOŚĆ

Młody człowieku, sięgnij po środki unijne!

TECHNOLOGIA

Gadżety małe i duże

TURYSTYKA

Uroki cruisingu Karsibór. Śladami ptaków

40

ZDROWIE

Na ratunek - ortodoncja

SPA

Od stóp do głów

KULTURA

Nie tylko organy Świnoujścianin w Krakowie Muzyczna wiosna kobiet Świnoujścianie piszą Święto słońca, święto morza Kulturalny maj

60

SPORT

Capoeira. Sport całego życia Golf bez granic

PO SĄSIEDZKU

Kosz plażowy XXL Plaża zamiast trybun

KULINARIA

Czerwiec ma smak i zapach truskawek Grill z zasadami

BIZNES PO ŚWINOUJSKU Baltic Bike. Rower jak pizza

STARE ŚWINOUJŚCIE

Ulica Hołdu Pruskiego. Perła w centrum Świnoujścia

76 MAGAZYN

5


felieton

WYSPY SZCZĘŚLIWE

Miasto

bardziej od innych...

Macie szczęście przebywać w wyjątkowym miejscu, nieprawdaż? Chyba wszyscy mieszkańcy Świnoujścia żyją w takim przeświadczeniu, a każdy turysta przekonuje się o tym na każdym kroku. Miejscu innym niż wszystkie, nie tylko z racji nietypowego położenia. TEKST MAREK KOLENDA ILUSTRACJA TOMASZ SUDOŁ

M

ieścimy się na małych skrawkach Polski przy niemieckiej granicy, na jej rubieżach, ale zarazem jakby bliżej Europy. Nie tylko geograficznie. Ten wyspiarski klimat wsiąkł na dobre w nasze charaktery, morska bryza przewietrzyła głowy, a miarowy szum fal uspokoił dusze. Pewnie dlatego wszyscy tak mocno kochamy to nasze Świnoujście. Bezwarunkowo. Za każdym razem, gdy wracam latem do mojego grodu i wsiadam na prom, ogarnia mnie podziw i duma. A także wzruszenie. Nie znam innego miasta, które bardziej zmieniłoby się przez ostatnie kilkanaście lat. Pozytywnie zmieniło. Próbuję wtedy spojrzeć na Świnoujście tak, jak widzi je turysta przybywający z głębi kraju. Zachwyca mnie panorama rozciągająca się na drugim brzegu, obfitość morskich akcentów wokół – przede mną, w karnym szeregu prężą się grafitowe kadłuby okrętów stacjonujących w porcie wojennym, tam z lewej bielą się morskie kolosy w terminalu

6

MAGAZYN

promowym, który ze swoją nowoczesną architekturą z pewnością przyjąłby i promy kosmiczne. Z prawej zaś stalowe ramiona dźwigów i suwnic portowych sięgają białych mew, a dumna latarnia morska, już na zawsze najwyższa wśród ceglanych latarni na świecie, spogląda na nie nieco z góry i z ponad 160-letnią zadumą. Nieco dalej, na obu brzegach, kryją się wśród gęstej zieleni niewiele młodsze, przysadziste forty, a obok rozrasta piękniejsza z każdym rokiem marina jachtowa. Wiem, że ten zachwyt i zwyczajną radość czuje każdy mieszkaniec Świnoujścia. Gdy tylko podniesie wzrok i oderwie się na chwilę od codziennych spraw, gdy odetchnie morskim powietrzem lub spojrzy na srebrzącą się w słońcu wodę na kanale… Tak, to na pewno miasto bardziej morskie od innych miast. Jedyne, które niczym bajkowy archipelag czterdziestu czterech wysp rozsiadło się na morzu, rzece i zalewie. I pytam sam siebie, czy Świnoujście nie jest bardziej miastem na wodzie niż miastem na lądzie? Bo tu

bardziej pachnie morzem, mewy są bardziej natarczywe, a ludzie patrzą jakby bardziej w głąb duszy. I myśli mają bardziej otwarte, szeroko jak wyspiarski horyzont. Właśnie. Tutaj przecież wszystko jest bardziej. Trudno na przykład wyobrazić sobie miasto bardziej żeglarskie. To właśnie w naszym Świnoujściu najszybsi żeglarze walczą o Puchar Świata w zawodach match racingowych na akwenie w samym sercu miasta, a największe i najpiękniejsze żaglowce wszystkich oceanów spuszczają trapy wprost na nabrzeżny bulwar w centrum. To także tutaj wschody i zachody słońca przeglądającego się w ołowianym morzu są bardziej romantyczne, bo przecież na całym wybrzeżu nie ma urokliwszego falochronu niż ten z wiatrakiem, pod którym zakochani jeszcze bardziej się kochają... Nie znam też w naszym kraju miejsca bardziej otwartego na świat, gdzie spacer brzegiem morza lub


ujściem rzeki, wśród rezerwatów przyrody, może wyprowadzić nas poza granice kraju. Gdzie ulicami przechadzają się goście z Niemiec, turyści z Europy i marynarze z całego świata, a obok statków cumujących w porcie handlowym przepływają majestatycznie promy do Skandynawii. Nawet tutejsze parki są bardziej magiczne, zasadzone jeszcze w XIX wieku ręką tego samego architekta krajobrazu, który tworzył tereny zielone w Berlinie czy Poczdamie. Uwielbiamy spacery odrestaurowanymi alejkami, towarzystwo Telesfora i gwar parkowych placów zabaw. I wreszcie, czy jest na polskim wybrzeżu plaża bardziej godna widokówki z wakacji? Niespotykanie długa i szeroka, której piasek jest najbielszy i najczystszy nad Bałtykiem, o czym świadczy błękitna flaga powiewająca tylko w Świnoujściu, nieprzerwanie od dekady. Mieszkając tutaj, marzymy o górach, ale przecież nie wyobrażamy sobie prawdziwszych wakacji niż te w szczycie sezonu na świnoujskiej plaży czy promenadzie. Zatem jeśli czytacie ten felieton, to znaczy, że wybraliście wakacje w wersji „bardziej”. Bardziej słoneczne od lata w innych zakątkach Polski, barwniejsze i bardziej warte zapamiętania. I nie jest ważne, czy mieszkacie tutaj od urodzenia, zakochaliście się w naszym mieście i wybraliście je na swoje miejsce, czy tylko odwiedzacie nas podczas urlopu lub wakacji. A teraz, gdy już pokrótce opowiedziałem, dlaczego nasze miasto jest „bardziej od innych”, mógłbym napisać o tym, co w Świnoujściu kocham najbardziej…

MAGAZYN

7


Przygotuj skórę twarzy

na lato Zima nie jest łaskawa dla naszej skóry. Szczególnie tutaj, na wyspie. Silniejsze niż gdzie indziej wiatry, wilgotne powietrze,

wahania temperatur… To wszystko powoduje, że skóra traci swój koloryt i wysusza się. Jest szorstka, mało elastyczna, odwoniona. Nie w takiej formie chcemy powitać lato, prawda?

8

MAGAZYN


LATO Z GŁOWĄ

Powyższy opis dotyczy głównie twarzy. To ona jest najbardziej odsłoniętym fragmentem naszego ciała, wciąż narażonym na działanie rozmaitych zjawisk atmosferycznych. Na szczęście mamy jeszcze trochę czasu na to, żeby przed latem zniwelować uboczne skutki zimy. I przygotować skórę twarzy na kontakt ze słońcem i wysokimi temperaturami. Dobrym wstępem do tych przygotowań będzie lektura tego tekstu. I zapamiętanie kilku słów-kluczy: złuszczanie, nawilżanie i dermokosmetyki.

Złuszczanie martwego naskórka To swoista baza dla dalszej pielęgnacji skóry twarzy. Złuszczanie, zwane też peelingiem, rozświetla ją, a w rezultacie odmładza i nadaje kolorytu naszej zszarzałej po zimie skórze. I co najważniejsze – pozwala aktywnym składnikom i witaminom zawartym w kosmetykach wniknąć w głąb naskórka, co optymalizuje ich działanie. Jest wiele metod złuszczania naskórka i każda z nich powinna być odpowiednio dobrana do wieku oraz rodzaju cery. To zadanie kosmetologa. Popularne, a przede wszystkim skuteczne są zabiegi przy użyciu kwasów. Na okres późnowiosenny polecam szczególnie peeling chemiczny, w skład którego wchodzi kwas migdałowy, fitowy i cytrynowy. Dzięki połączeniu tych kwasów o odpowiednim stężeniu i pH można go stosować na skórę opaloną i podrażnioną.

Nawilżanie Za piękną, jędrną i elastyczną skórą twarzy stoi jej odpowiednie nawilżenie. Zyskuje ona dzięki temu młody i świeży wygląd, staje się mniej podatna na uszkodzenia i bardziej napięta. Nawilżona skóra lepiej znosi działanie promieni słonecznych czy wiatru. Delikatnie wypłycają się zmarszczki.

Rekomenduję tu zabiegi tzw. kosmetyki białej. To metody manualne, nieinwazyjne, z ewentualnym wykorzystaniem ultradźwięków. Efektywność tego rodzaju zabiegów wynika ze stosowania preparatów najwyższej jakości, zawierających między innymi kwas hialuronowy oraz witaminy A, C i E. Można skorzystać z mezoterapii bezigłowej, która „wpycha” odpowiednie preparaty w głąb naskórka. Inwazyjną formą nawilżania jest mezoterapia igłowa. Polega ona – jak wskazuje sama nazwa – na nakłuwaniu i wprowadzaniu dobroczynnych składników tą drogą. Docierają one w głębsze warstwy skóry, jednocześnie ją napinając.

uroda

go lub – najlepiej – kremu do mycia twarzy. Ma on tę zaletę, że nie tylko myje, ale i nawilża oraz odżywia skórę. Dobrym uzupełnieniem będzie zastosowanie wody termalnej, która zapewni naszej twarzy dodatkowe nawilżenie, ale także zniweluje podrażnienia i ukoi zmęczoną po całym dniu skórę. Nie zapominajmy o kremie pod oczy! To miejsce wymagające szczególnej uwagi, gdyż to tam właśnie pojawiają się pierwsze zmarszczki. O tej porze roku najlepiej sprawdzają się dermokosmetyki o lekkiej konsystencji, bogate w kwas hialuronowy i witaminy. Za ich dobór, uwzględniający nasze potrzeby, odpowiada kosmetolog.

Peelingi można wykonywać samodzielnie. Dla wrażliwej i naczyniowej cery wybieramy peelingi enzymatyczne, natomiast w przypadku cery z rozszerzonymi porami i zaskórnikami – drobno- lub gruboziarniste. Inną popularną metodą jest nieinwazyjna infuzja tlenowa, która złuszcza i dotlenia skórę. Niezależnie od tego, jaki rodzaj nawilżania wybierzemy, pamiętajmy o tym, że to kosmetolog dobiera odpowiednią do naszych potrzeb metodę.

Domowa pielęgnacja i dermokosmetyki W tym przypadku kluczowym zabiegiem jest oczyszczanie twarzy. Używajmy do tego płynu micelarne-

Teraz, gdy już przygotowaliśmy skórę twarzy na powitanie wysokich temperatur i słońca, możemy bez przeszkód promienieć wraz z nim. Pamiętajmy jednak o tym, że nadmierne wystawianie twarzy na jego działanie nie wpływa na skórę korzystnie, powodując jej fotostarzenie.

Kosmetolog Katarzyna Czop VEMME DAY SPA, Wybrzeże Władysława IV 15c, Świnoujście www.vemme.pl

MAGAZYN

9


Śmiało patrzeć

w słońce

Któż z nas nie lubi tej ciemniejszej, pokrytej lekkim brązem skóry, pamiątki po wakacyjnych kąpielach słonecznych? Pamiętajmy jednak, żeby opalać się bezpiecznie.

1

DOUGLAS SUN After Sun Lotion Czas zrelaksować skórę

z Douglas Sun. Pielęgnujący balsam po opalaniu zapewnia przyjemny efekt chłodzenia, a także koi, łagodzi i nawilża. Zawarte w nim gliceryna, pantenol, alantoina i aloes zapobiegają wysuszeniu skóry.

10

MAGAZYN

2

ARTEMIS More Than After Sun Chłodząca maseczka do

twarzy to prawdziwy relaks dla zmęczonej słońcem skóry. Łagodzi i regeneruje. Jest nasączona skoncentrowaną esencją biocelulozową, dzięki czemu w ciągu zaledwie 15-25 minut intensywnie nawilża

skórę poddaną słonecznej kąpieli. Innowacyjne substancje czynne aktywnie zapobiegają występowaniu uszkodzeń wywołanych promieniami UV i podczerwienią, a także utrwalają piękny, brązowy odcień cery. W paczce znajduje się pięć wyjątkowych, osobno zapakowanych,


LATO Z GŁOWĄ

uroda

maseczek. Produkt jest hipoalergiczny. Nie zawiera oleju parafinowego i parabenów.

limitowanej. Testowany dermatologicznie. Nie powoduje powstawania zaskórników.

biust. Idealny do pieprzyków, blizn i tatuaży. Przeznaczony także dla dzieci.

3

4

LANCASTER Express Mist SPF 50 Innowacyjny spray

6

5

COLLISTAR Sztyft do Opalania SPF50 Sztyft zapobiegający

CLARINS Rozświetlający Olejek do Pielęgnacji Skóry Twarzy i Ciała Lekki, nietłusty olejek do twarzy i ciała. Wzbogacony olejkiem z orzechów laskowych odżywia, zmiękcza i pozostawia skórę jedwabiście gładką, chroniąc ją przed wysuszeniem. Zawarte w nim drobniutkie perełki złota otulają delikatnie mieniącą się woalką, rozświetlając skórę i podkreślając opaleniznę. Wonne olejki eteryczne z mandarynki i grejpfruta w połączeniu z aromatami kwiatu ylang-ylang i bobu tonka subtelnie perfumują skórę. Dostępny w edycji

z filtrem SPF 50 to gwarancja najwyższej ochrony przed słońcem dla dzieci. Niezwykle lekka i szybko się wchłaniająca formuła nie powoduje przyklejania się piasku do ciała, nie podrażnia oczu i jest wodoodporna. Mgiełkę można aplikować nawet na mokrą skórę dziecka.

powstawaniu przebarwień. Chroni wrażliwe miejsca, np. nos, usta, skórę wokół oczu, uszy, dekolt czy

LANCASTER Sun Sport Invisible Mist SPF30 Ten krem

do opalania w sprayu, z filtrem 30, skutecznie chroni przed promieniowaniem UV oraz podczerwonym. Można go nakładać bezpośrednio na mokrą skórę, ponieważ nie pozostawia resztek. Wyjątkowo lekka i szybko wchłaniająca się tekstura jest oddychająca oraz odporna na wodę i piasek. Produkty do nabycia w Perfumerii Douglas - Galeria Handlowa Corso, Dąbrowskiego 5, Świnoujście

MAGAZYN

11


uroda

PIĘKNO BEZ SKALPELA

O medycynie estetycznej

słów kilka skalpela, ograniczając się jedynie do delikatnych nakłuć i nacięć. Czas wykonania tego typu zabiegów jest krótszy niż w przypadku operacji chirurgicznych. Nie wymagają one od pacjenta pobytu w szpitalu czy dłuższej rekonwalescencji. A podstawowymi narzędziami specjalisty są tu laser i strzykawka. Innym wyróżnikiem medycyny estetycznej jest jej interdyscyplinarny charakter. Przedmiotem zainteresowania tej dziedziny jest zarówno skóra, jak i uzębienie czy równowaga hormonalna.

Co może medycyna estetyczna?

Żyjemy w epoce kultu młodości i piękna. Niech nam się jednak nie wydaje, że jesteśmy pierwsi. Kult ten istnieje od zawsze. A wraz z nim, mniej lub bardziej zaawansowana medycyna estetyczna. Często mylnie utożsamiana z chirurgią plastyczną. Zdania na temat początków tej dziedziny są podzielone. Dla jednych sięgają starożytności, a jej uosobieniem jest legendarna Kleopatra. Dla innych to dopiero wiek XIX. Za pewnik można natomiast przyjąć datę i miejsce uznania jej za oficjalną dyscyplinę sztuki lekarskiej – 1973 rok, Francja. Wtedy to endokrynolog Jean Jacques Legrand powołał Francuskie Towarzystwo Medycyny Estetycznej. Pięć lat później w Mediolanie stała się ona, po raz pierwszy, przedmiotem akademickim na tamtejszym uniwersytecie. Do Polski dotarła stosunkowo późno, na początku lat 90. XX wieku.

12

MAGAZYN

Laser i strzykawka Czym właściwie jest medycyna estetyczna i skąd bierze się to notoryczne mylenie jej z chirurgią plastyczną? W największym uproszczeniu można stwierdzić, że obie zajmują się tym samym, tyle że inaczej. W obu bowiem chodzi o poprawę wyglądu człowieka, likwidację niedoskonałości ciała, spowolnienie procesu starzenia. Różnica między medycyną estetyczną a chirurgią tkwi w tym, że ta pierwsza jest mniej inwazyjna i bazuje wyłącznie na pozachirurgicznych metodach. Nie wymaga użycia

Odpowiedź na tak postawione pytanie jest prosta: bardzo, bardzo wiele. Między innymi: ujędrnić twarz i poprawić jej koloryt, kształt i owal; zlikwidować przebarwienia słoneczne i te związane ze starzeniem się skóry; zmniejszyć poszerzone pory skóry; usunąć cienie pod oczami i zmarszczki, a także różnego pochodzenia blizny; powiększyć i wymodelować usta; zlikwidować niechciany tatuaż; zredukować tkankę tłuszczową i cellulit… Mogłabym tak jeszcze wymieniać… Zakres działania medycyny estetycznej jest znacznie szerszy. Podobnie jak coraz większe jest grono tych, którzy z niej korzystają. Bo choć piękno jest pojęciem wyjątkowo względnym, któż nie chce czuć się komfortowo we własnej skórze?

Lek. med. estetycznej Wioletta Bogacka Gabinet Med Magic, Paderewskiego 24, Świnoujście, www.medmagic.pl


postać z okładki

HANNA GARBOŚ

Lubię mieć

cel

przed sobą

Nieustannie w ruchu, mimo że najbardziej lubi spać. Twarda i silna, ale unika horrorów, panicznie się ich boi. Hanna Garboś. Piękna kobieta. Prężna businesswoman. Mistrzyni świata. ROZMAWIA MICHAŁ TACIAK ZDJĘCIA KAROLINA GAJCY MAKEUP AGATA BUTKIEWICZ-SHAFIK

14

MAGAZYN


MAGAZYN

15


Zaimponowałaś mi podczas sesji zdjęciowej. Mimo słońca nie było najcieplej, a Ty spokojnie, bez żadnych grymasów pozowałaś w letniej, zwiewnej sukience. Pełen profesjonalizm. Do życia podchodzę zadaniowo. Jest coś do zrobienia i niezależnie od tego, co się dzieje dookoła, trzeba to zrobić. Rzeczywiście, było chłodno, a ja jestem zdecydowanie ciepłolubna. Wychodzę jednak z założenia, że nigdy nie jest aż tak źle, żeby czegoś nie wykonać, nie doprowadzić do końca. Poza tym, zawsze cieszy mnie fakt, że ktoś o mnie pamięta, że chce ze mną współpracować. Lubię tego rodzaju sytuacje – dzianie się. Jak sesja dla was, makijaż, przebieranki... Przypomina mi to czasy, gdy

16

MAGAZYN

tańczyłam. Przez 13 lat trenowałam taniec towarzyski. Uczestniczyłam w wielu turniejach i zawsze z chęcią wkładałam sceniczne stroje, trochę mocniej się malowałam. Kreowałam inną siebie. Koniec tańczenia oznaczał koniec tej przygody. Czasem za tym tęsknię, dlatego ochoczo uczestniczę w sesjach zdjęciowych, gdzie mogę znów, na chwilę, stać się kimś innym.

Na naszych zdjęciach prezentujesz dwa oblicza. Delikatne, kobiece, w zwiewnej sukni oraz mocniejsze, bardziej zdecydowane, w garniturze. Która z tych odsłon ukazuje prawdziwą Hanię Garboś? Zdecydowanie bliższa jest mi ta „męska” odsłona, a od sukienek wolę spodnie. Czuje się w nich swobodnie. Mam oczywiście sukienki, na

tzw. specjalne okazje, ale najczęściej można mnie zobaczyć w spodniach. W pracy obowiązuje naturalnie strój sportowy. Podyktowane jest to tym, czym się zajmuję. Moim zadaniem i celem jest motywowanie innych do pracy nad sobą. To powoduje, że rzadko mogę sobie pozwolić na słabość, delikatność. Także na poziomie ubioru.

A jeśli już się pojawia słabość, chandra, gorszy dzień… Jak sobie z tym radzisz? Zakupy czy może wycisk na siłowni? Zastanawiam się, czy ja w ogóle miewam chandry. Chyba nie. Staram się nie pozwalać sobie na to. To niczemu nie służy… Ten stan nazwałabym raczej zmęczeniem. Żyję intensywnie. Zresztą nawet jeśli trafi mi się zły dzień, a jestem w pracy, nie mogę


HANNA GARBOŚ

tego pokazać. Zauważyłam, że takie maskowanie gorszego humoru sprawia, że on szybciej mija. To naprawdę działa. Najlepiej jednak w takich momentach być samemu ze sobą, przeczekać. Nie chcę i nie lubię obciążać innych swoimi nastrojami. Powtórzę się, ale to po prostu niczego nie wnosi. A jeśli chodzi o zakupy… Jasne, lubię je. Obserwuję jednak, że obecnie sprawiają mi one znacznie mniej przyjemności niż kiedyś. Nie odczuwam potrzeby zapełniania szafy wciąż nowymi rzeczami.

Moim zadaniem i celem jest motywowanie innych do pracy nad sobą. Z tego, co mówisz, wyłania się obraz ciebie jako osoby niezwykle zdyscyplinowanej. Zdarzają Ci się chwile rozprężenia? Na przykład – dzwoni budzik, a Ty go wyłączasz i śpisz dalej. Zawsze taka byłam. Tak zostałam wychowana. Dla moich rodziców bardzo ważna była edukacja, więc zawsze motywowali mnie do nauki. Później pojawił się sport, który sam w sobie polega w dużej mierze na dyscyplinie. Uprawiany intensywnie kształtuje charakter i chroni młodego człowieka przed pokusami świata. Teraz, po latach dostrzegam tego zalety. Wciąż staram się trzymać w jakichś ryzach. Mam świadomość, że jeśli się zanadto rozluźniam, nie działa to na mnie dobrze… Zadania się mnożą i trudniej nad nimi zapanować.

No tak, Twoja zadaniowość… Ale chyba zdarza Ci się po prostu odpoczywać? Tak bezkarnie nic nie robić? Tak naprawdę rzadko. Ale jeśli już znajdę wolną chwilę, lubię sobie zwyczajnie poleżeć… Może to być lektura kryminału, może to być półgodzinna drzemka, byle w pozycji leżącej. To mój odpoczynek. Może trudno w to uwierzyć, ale uwielbiam spać. Nawet mnie to dziwi. Z jednej strony jestem aktywna, w ciągłym ruchu, a z drugiej mogłabym przespać życie. Na szczęście tego nie robię. Przeważnie jednak i tak jest coś do zrobienia… Jeśli nie w pracy, to w domu. Tak więc nawet w weekendy jestem nastawiona zadaniowo. Domowe porządki traktuję jako odskocznię od codziennej aktywności. I muszę przyznać, że je lubię.

postać z okładki

większe możliwości rozwoju, choćby przez fakt mniejszej konkurencji. Tutaj jestem u siebie. To duży komfort. Niemniej wciąż czuję pewne rozdarcie i – mimo że tu mieszkam – tęsknię za Warszawą. Za oddechem, jaki daje duże miasto. Staramy się z Grzegorzem dwa weekendy w miesiącu spędzać w Warszawie. Wtedy mogę, choć przez moment, się tym nacieszyć. Pierwszy rok po powrocie do Świnoujścia wspominam nie najlepiej. Praca, trening, dom, praca, trening, dom… Nie było to takie pełnowymiarowe życie. Z drugiej strony to właśnie wtedy przygotowywałam się

Lubię oglądać filmy, choć są gatunki, których unikam. Nie oglądam horrorów. Boję się…

Niesłychane. Hania Garboś, silna, twarda kobieta, boi się horrorów?! Tak! I jest to temat nie do przeskoczenia. Zbyt wiele strasznych obrazów zostaje mi w głowie, źle śpię… Grzegorz, mój narzeczony, już nawet nie proponuje mi wyjścia do kina na tego typu film. Wie, że mnie na to nie namówi. Nie lubię też fantastyki, za to bardzo chętnie oglądam filmy biograficzne. Szkoda mi czasu na komedie, tym bardziej że tak trudno trafić na dobrą.

Zmieńmy trochę temat. Świnoujście – tu się urodziłaś i mieszkałaś do matury. Potem studia i Warszawa. Od dwóch lat znowu Świnoujście... Przyznam, że decyzja o wyjeździe z Warszawy nie była dla mnie łatwa. Uwielbiam to miasto. Czuję się tam znakomicie. Może to przez łatwość wmieszania się w tamtejszy tłum, brak presji… Doszłam jednak do wniosku, że czym innym są studia w dużym mieście, przy – nie ukrywam – pewnym wsparciu rodziców, a czym innym samodzielne, dorosłe życie. Poza tym, Świnoujście daje mi

do Mistrzostw Świata Bikini Fitness w Montrealu i na tym byłam skoncentrowana stuprocentowo. Było to o tyle łatwe, że Grzegorz mieszkał w Rudzie Śląskiej. Spotykaliśmy się co dwa, trzy tygodnie. Nic mnie nie

MAGAZYN

17


postać z okładki

HANNA GARBOŚ

rozpraszało, więc mogłam poświęcić się przygotowaniom.

Wszyscy wiemy, że były to wyjątkowo efektywne przygotowania… Tego nigdy nie przewidzisz… Fakt, wykonałam ogrom pracy, ale każda z moich rywalek również. Wszystkie byłyśmy zmobilizowane na sto procent. Determinacja to jedno, ale los również mi sprzyjał. Dobry dzień… Mam też takie poczucie, że to nie jest jedynie mój sukces. Jestem wdzięczna rodzicom za to, że tańczyć zaczęłam już w wieku sześciu lat. To oni nakierowali mnie na drogę sportu, który mnie ukształtował. I dlatego mistrzostwo traktuję raczej w kategoriach sukcesu wspólnego.

Nie chcę bagatelizować tego sukcesu, ale wiem, że byłaś o to pytana i opowiadałaś o tym dziesiątki razy. Zamknę więc temat i poprzestanę na spóźnionych gratulacjach. Powróćmy do Świnoujścia. Tu mieszka Twoja rodzina. Jesteś z nią bardzo związana. Tworzymy rodzinę wielopokoleniową. Choć nie mieszkam już z rodzicami, wciąż lubię być w domu

rodzinnym. Tym bardziej, że mieszkają tam też moi dziadkowie, którzy uczestniczyli w moim wychowaniu. Jak to często bywa w przypadku dzieci zapracowanych rodziców. W Świnoujściu osadzony jest również mój brat i jego rodzina. Jesteśmy więc wszyscy blisko siebie. To dla mnie bardzo ważne. Wiadomo, nie zawsze się ze sobą zgadzamy, po-

Jestem trochę rogatą duszą, bywa, że idę pod prąd. jawiają się różnice w poglądach. Na przykład moja droga zawodowa nie od razu została w rodzinie zaakceptowana. Jestem trochę rogatą duszą, bywa, że idę pod prąd. Rodzice

planowali dla mnie inną przyszłość. Musiałam o siebie zawalczyć… Udało się. Wybrana przeze mnie droga okazała się słuszna. I dziś rodzice są ze mnie dumni. Szczególnie tata, który wszędzie stara się dostrzegać przede wszystkim dobre strony. Mama przyjmuje raczej kobiecą perspektywę i trochę się martwi. Wolałaby, żebym zajmowała się czymś spokojniejszym. W każdym momencie jednak czuję ich wsparcie.

Taniec wydaje się być czymś spokojniejszym. Tęsknisz za nim? Tak, brakuje mi tańca. Ale nie musi to być taniec towarzyski. To taniec z partnerem, co często bywa problemem. Nie zawsze udaje się zgrać. Rozmijają się oczekiwania czy ambicje. Obecnie coraz częściej myślę o salsie. Doskonale odnajduję się w rytmach kubańskich. Kiedyś myślałam nawet, żeby rozwijać się w tym kierunku, może jeszcze do tego wrócę. Ale nie teraz.

Coś mi mówi, że to jedynie kwestia czasu… Być może… Na pewno musiałabym poświęcić sporo czasu, żeby osiągnąć satysfakcjonujący mnie poziom. Taki, który pozwoliłby mi być dla innych autorytetem. W fitnessie już to osiągnęłam. Teraz potrzebuję kolejnych wyzwań. Ja po prostu lubię mieć nowy cel, do którego uparcie zmierzam.

Hanna Garboś

Urodziła się 5 grudnia 1988 r. w Świnoujściu, gdzie mieszkała do roku 2007. Wówczas wyjechała do Warszawy, gdzie studiowała Budownictwo na Politechnice Warszawskiej. W 2014 r. zdobyła tytuł Mistrzyni Świata w bikini fitness. Obecnie mieszka w Świnoujściu. Prowadzi Siłownię i Fitness „Champions Academy”.

Dziękujemy RESTAURACJI JAZZ CLUB CENTRAL’A

18

za POMOC PRZY REALIZACJI sesji ZDJĘCIOWEJ

MAGAZYN


MAGAZYN

19


Ta znośna

lekkość

lata

ZDJĘCIA KAROLINA GAJCY MAKEUP AGATA BUTKIEWICZ-SHAFIK MODELKA Nikola Korniluk KOLEKCJA

BY O LA LA...!

PIASTOWSKA 2

ŚWINOUJŚCIE

20

MAGAZYN


DLA NIEJ

MAGAZYN

moda

21


22

MAGAZYN


MAGAZYN

23


SA M O CH Ó D Twórcy najnowszego modelu mówią:

z pasją

Pasji nie da się narzucić. Pasję się przeżywa.

Zapraszamy zatem do poznania zupełnie nowego Renault Mégane. Niech będzie to wspólne, piękne przeżycie! Doskonale wyważone proporcje, dynamiczne i zmysłowe kształty oraz bezkompromisowość. Nowe Renault Mégane zaskakuje śmiałością pełnego ekspresji designu i wyrazistością stylu. Nie można go nie zauważyć.

materiały, wyrafinowane wzornictwo tapicerki, kierownica pokryta licową skórą oraz subtelne, chromowane elementy ozdobne… Doskonale wyprofilowane i obszerne siedzenia zapewniają podróż pełną niezapomnianych wrażeń.

Charakterystyczny, wyróżniający się układ przednich i tylnych świateł podkreśla jego unikalną osobowość. Zachwyca estetyka starannie dopracowanych obręczy kół, dostępnych w rozmiarze 16-, 17- lub 18 cali.

Inżynierowie zadbali również o detale. Kolorowy 7-calowy ekran TFT z cyfrowym prędkościomierzem, wyświetlacz Head-up czy kierownica z łopatkami zmiany biegów. Ponadto, na konsoli centralnej mamy multimedialny system R-Link 2 z ekranem dotykowym o przekątnej 7 lub 8,7 cali.

A co znajdziemy w środku? Wnętrze nowego Mégane to wysoka jakość i harmonia. Przyjemne w dotyku

24

MAGAZYN


Nowe Renault Mégane

Gwarantem komfortowej i bezpiecznej jazdy będą również inne dostępne w wyposażeniu funkcje:

tyle? Odpowiedź jest prosta: by jazda stała się jeszcze bardziej bezstresowa, bezpieczna i płynna. Zatem spokojnej drogi z Renault Mégane!

motoryzacja

Samochód do nabycia w salonie Renault Nierzwicki - Lutycka 23, Świnoujście

• system ostrzegania o nadmiernej prędkości, z funkcją rozpoznawania znaków drogowych • system wspomagania parkowania Easy Park Assist • system kontroli martwego pola • aktywny regulator prędkości • system 4Control (dla Renault Mégane GT) • system Multi-Sense • Bose Sound System Do tego dodajmy paletę 11 kolorów (w tym jeden zarezerwowany dla modelu Mégane GT), pięć wersji wyposażenia (Life, Zen, Intens, Bose i GT ), sześć silników do wyboru… Sami przyznacie, że ten imponujący wachlarz konfiguracji zaspokoi najbardziej wyszukane gusta. Można spytać: po co to wszystko? Po co aż REKLAMA


Styl SPOTYK A technologię Już pierwsze spojrzenie na nowego Tucsona daje nam czytelny komunikat – to samochód pod każdym względem wyjątkowy. Imponuje sylwetką, zachwyca wnętrzem, pobudza do działania. Stylowy design

Bogate wnętrze

Mocna i zwarta sylwetka nowego Tucsona ujawnia silny, sportowy charakter samochodu, który aż rwie się do jazdy. Charakter Tucsona widać w każdym szczególe: począwszy od atrakcyjnych reflektorów LED, płynnie wkomponowanych w górne naroża heksagonalnego grilla, przez dynamicznie zarysowane linie boczne, aż po szeroki, wyrazisty tył.

Zaletą nowego Tucsona jest także przestronne, bogate wnętrze, dostępne w czarnym lub beżowym wykończeniu. Szeroko otwierające się panoramiczne okno dachowe wypełnia kabinę światłem. Dzięki automatycznej, bezdotykowej tylnej klapie samochód zapewnia także mnóstwo przestrzeni bagażowej.

Sylwetka nowego Tucsona to jednak nie tylko kwestia estetyki. To również wynik poprawionego czołowego współczynnika oporu powietrza (Cx), który wraz z szerszym rozstawem kół poprawia stabilność pojazdu przy dużych prędkościach. Lepsze wyniki uzyskano dzięki ukształtowaniu przedniego zderzaka, obniżonej linii słupka A, tylnym i bocznym spoilerom oraz zoptymalizowanej aerodynamice podwozia.

26

MAGAZYN

Wnętrze samochodu odzwierciedla wyrazisty i czysty design zewnętrza pojazdu. Przełączniki i wskaźniki, zgrupowane w sposób optymalizujący funkcjonalność i łatwość obsługi,

zapewniają wygodę w podróży.

Inteligencja i moc Inteligentna klapa bagażnika otwiera się automatycznie, gdy kluczyk zbliżeniowy znajdzie się przez 3 sekundy w pobliżu tylnej części Tucsona. Dzięki temu z łatwością można zapakować ciężkie lub duże ładunki. Tylna kanapa, dzielona w proporcji 60:40, umożliwia szybkie i sprawne dostosowanie przestrzeni bagażowej do własnych potrzeb. Nowoczesne technologie umożliwiają dostarczanie większej mocy


NOWY HYUNDAI TUCsON

motoryzacja

i momentu obrotowego z mniejszych silników, jednocześnie zmniejszając zużycie paliwa. Najlepszym przykładem jest nowa, turbodoładowana jednostka benzynowa 1.6 T GDI połączona z 7-biegową dwusprzęgłową przekładnią DCT.

Wszystko dla bezpieczeństwa Nowy Tucson łączy najmocniejsze materiały z inteligentnymi technologiami, aby zapewnić pełną ochronę wszystkim pasażerom. Kabina pasażerska wykonana jest ze stali o wysokiej wytrzymałości (AHSS), w procesie tłoczenia na gorąco. Mocnej konstrukcji towarzyszy szereg systemów bezpieczeństwa czynnego: AEB, LDWS, BSD i ATCC. Bezpieczeństwo zależy nie tylko od technologicznie zaawansowanych systemów wspierających kierowcę, ale również od inteligentnego wykorzystania materiałów struktu-

ralnych, dzięki którym nowy Tucson wyróżnia się najlepszą w klasie sztywnością konstrukcji nadwozia.

Technologia dla komfortu Nowy Tucson oferuje szeroką gamę funkcji i udogodnień, które zapewniają komfort i bezpieczeństwo zarówno kierowcy, jak i pasażerom,

m.in.: asystent parkowani, elektryczna klapa bagażnika, system sterowania fotelem czy system podgrzewania i wentylacji foteli.

Samochód do nabycia w salonie Hyundai DARKAT - Gdańska 10e, Szczecin

REKLAMA


Dżentelmen

w kurorcie ZDJĘCIA KAROLINA GAJCY MODEL MIESZKO KRAJDA KOLEKCJA

SALON FIRMOWY ANDRE C.H. UZNAM

GRUNWALDZKA 21 ŚWINOUJŚCIE

30

MAGAZYN


DLA NIEGO

MAGAZYN

moda

31


32

MAGAZYN


REKLAMA


przedsiębiorczość

PRACA DLA MŁODYCH

Młody człowieku,

sięgnij po

środki unijne!

Pierwsze zetknięcie się młodych ludzi z dzisiejszym rynkiem pracy często okupione jest większym stresem niż ten, który towarzyszył im podczas studiów. Niestety, dyplom uczelni wyższej nie jest gwarantem ciekawej i dobrze płatnej pracy. Urząd Pracy nie ustaje w poszukiwaniu wciąż nowych rozwiązań, które mają pomóc „debiutantom” w odnalezieniu się na rynku pracy. Nie bez znaczenia jest tu wsparcie ze strony Unii Europejskiej.

Pochwała stażu Jednym z głównych czynników dyskwalifikujących podczas rozmowy o pracę jest brak doświadczenia. Szansą na jego uzupełnienie staje się w tym przypadku staż zawodowy, co oznacza nabywanie umiejętności praktycznych do wykonywania określonej pracy. Przy składaniu aplikacji młody człowiek powinien być jednak świadomy, dlaczego chce iść do danej firmy, co może dzięki temu zyskać, jakie umiejętności już posiada. Staż uczy odpowiedzialności, systematyczności, obowiązkowości i funkcjonowania w środowisku pracy. Rozwija potrzebę kreatywnego myślenia, kształtuje umiejętność identyfikacji z grupą, pracy z ludźmi i konfrontowania siebie z postawami

34

MAGAZYN

innych. O tę formę zabiegają pracodawcy, którzy w ten sposób wzmacniają swoją kadrę.

Interweniuj! Można zachęcić pracodawcę do zatrudnienia pracownika w ramach prac interwencyjnych, które niestety często kojarzone bywają tylko z pracą fizyczną. Odbiór tej formy wsparcia wyłącznie w taki sposób jest jednak błędny, ponieważ prace te można zorganizować na dowolnym stanowisku. Można znaleźć zatrudnienie np. jako menadżer w kancelarii adwokackiej, technik energetyk, asystentka dentystyczna czy fizjoterapeuta. Katalog stanowisk jest otwarty. Dla pracodawcy jest to wspaniała forma na zyskanie młodego, kreatywnego pracownika, za zatrudnienie którego Urząd Pracy zwróci część poniesionych kosztów. Dla osoby młodej, poszukującej zatrudnienia to szansa na pierwszą niekiedy pracę.

Pomysł na siebie Osoby odważne, które pragną spróbować czegoś nowego, a jednocześnie chcą same organizować sobie czas pracy, powinny zainteresować się otwarciem własnej działalności gospodarczej. Otrzymanie dotacji jest absolutnie w zasięgu ręki. Taka osoba nie ma nic do stracenia, a może uzyskać pieniądze na dobry start, co będzie niewątpliwie wielkim ułatwieniem. Dotacje, zdobywane na bardzo korzystnych warunkach, mają na celu wspieranie początkujących przedsiębiorców, motywowanie do zakładania działalności gospodarczej. Nie bez znaczenia jest także fakt, że dofinansowanie jest bezzwrotne, a czas oczekiwania na decyzję stosunkowo krótki.

Unia wspiera młodych Powiatowy Urząd Pracy w Świnoujściu wspiera ludzi młodych, angażując się w realizację projektów unijnych. To dzięki programom takim jak „Aktywizacja osób młodych pozostających bez pracy w powiecie Miasto Świnoujście (II)”, współfinansowanego przez Unię Europejską, osoby młode mogą skorzystać z rozmaitych form pomocy. Szansę na rozwój zawodowy znajdą ludzie w wieku od 18 do 29 lat, osoby z niepełnosprawnością, długotrwale bezrobotni, a także osoby o niskich kwalifikacjach. Środki finansowe trafią wyłącznie na działania, które ułatwią młodym znalezienie pracy. To w ramach projektu zostaną opłacone np. staże czy też dotacje na założenie firmy.

Kto może sięgać po wsparcie z Unii dla młodych? Gdzie szukać informacji o dotacjach? Zadzwoń pod numer (91) 321 97 58 lub wejdź na stronę www.caz.swinoujscie.pl. Dowiedz się więcej. Skorzystaj!


technologia

NOWOŚCI

Wideorejestrator MIO MiVue 538 to świetny sprzęt dla każdego kierowcy. Posiada wbudowany GPS, który umożliwia śledzenie tras. Szerokokątna kamera 5 Mpx, nagrywająca w rozdzielczości Full HD, zapewnia bardzo dobrą jakość nagrań. Gdy czujnik wstrząsów wykryje nagłą zmianę ruchu, zapisze nagranie ze zdarzenia i zabezpieczy je przed skasowaniem. Natomiast tryb fotograficzny pozwoli stworzyć dokumentację zdjęciową po kolizji.

Gadżety małe i DUŻE Technologia ma ułatwiać i uprzyjemniać nam życie. Po prostu. Nasze propozycje zadowolą każdego. Melomana oraz kawosza. I pozostałych.

Komputer MODECOM Free PC to minikomputer w obudowie nieco większej od pendrive’a. Za pośrednictwem łącza HDMI można go podłączyć bezpośrednio do monitora lub telewizora, tworząc z nich w ten sposób pełnowartościowy komputer. Urządzenie posiada czterordzeniowy procesor Intel® Atom Bay TrailCR Z3735F, 2 GB pamięci RAM oraz zintegrowaną kartę graficzną Intel® HD Graphics. Całość kontroluje system operacyjny Microsoft Windows 10. Łączność bezprzewodową zapewnia Bluetooth 4.0 oraz Wi-Fi. Z tymi parametrami i rozmiarami bez problemu znajdzie swój użytek w domu i w biznesie.

Głośnik Mobilny JBL Flip 2 zapewnia

Ekspres SAECO Tchibo HD8602/41 ide-

doskonałe brzmienie w połączeniu z mobilnością. Oferuje wysoką moc 2 x 6 W zamkniętą w kompaktowej obudowie. Oferuje wiele możliwości komunikacji, wbudowany Bluetooth umożliwia transmisję muzyki ze smartfonów czy tabletów. Akumulator litowo-polimerowy o pojemności aż 2000 mAh sprawia, że nie musimy się martwić o szybki zanik zasilania. Głośnik jest wyposażony w mikrofon, co pozwala na używanie go w charakterze zestawu głośnomówiącego na przykład podczas jazdy samochodem.

alnie nadaje się do parzenia ulubionych rodzajów kawy. Tackę ociekową można ustawić w trzech różnych pozycjach, żeby dopasować ją do ulubionego kubka. Obsługa ekspresu jest łatwa i wystarczy jedynie kilka prostych czynności, by przygotować ulubioną kawę. Wskaźniki informują o konieczności dolania wody lub odkamienienia ekspresu. Eksperci Tchibo dbają o najwyższą jakość kawy i zamykają je w pełnych aromatu kapsułkach.

W Depilatorze Laserowym IPL BABYLISS G972PE została zastosowana technologia Intense Pulsed Light, która usuwa na lata zbędne owłosienie. To metoda depilacji opierająca się na emitowaniu wiązki promieni świetlnych, przenikających w głąb skóry i bezboleśnie niszczących mieszek włosowy. Depilator może być używany na wszystkich partiach ciała. Zabieg trwa mniej niż 30 minut.

36

MAGAZYN

Produkty do nabycia w sklepie Media Expert – Centrum Handlowe Uznam, Grunwaldzka 21, Świnoujście


turystyka

REJSY WYCIECZKOWE

Uroki

tu sporo. Zgodzi się z tym większość mieszkańców i turystów.

– zamiast zostać na statku – wybierzemy zorganizowaną wycieczkę, gdzie z przewodnikiem zwiedzimy najważniejsze atrakcje regionu, czy na własną rękę będziemy odkrywać wąskie uliczki, lokalne restauracje i kafejki, czy też po prostu udamy się na plażę. Po przybyciu do portu mamy pełną dowolność, jednak nie można zapomnieć o tym, żeby stawić się wieczorem na statku, zanim wyruszy w dalszą podróż.

Mimo niewątpliwych zalet Świnoujścia warto jednak pamiętać

Podróż dla wszystkich

CRUISINGU Nasza kraina 44 wysp jest piękna i wyjątkowa, a atrakcji mamy

o tym, że jest poza nim wielki, interesujący świat do odkrycia. nów świata, liczne bary, dyskoteka, teatr oferujący atrakcyjne występy, baseny, zjeżdżalnie dla dzieci, korty tenisowe, ścianki wspinaczkowe, tor do joggingu, siłownia czy SPA. To zresztą tylko część atrakcji, z jakich można korzystać na statkach wycieczkowych.

Codziennie w innym miejscu!

Jedną z ciekawszych form jego poznawania jest cruising, czyli swego rodzaju połączenie wypoczynku stacjonarnego w hotelu z wycieczką objazdową. Z tą jednak różnicą, że ten wielki luksusowy hotel pływa, a każdy dzień rozpoczynamy w innym kraju.

Czego tu nie ma Na miejscu raczej niczego nam nie zabraknie. Jest kilka restauracji serwujących dania z różnych regioREKLAMA

W cruisingu najbardziej pociąga to, że codziennie mamy okazję poznawać nowe regiony i kraje. I tylko od nas zależy, czy w ciągu dnia

Cruising to jedyny sposób na odwiedzenie wielu krajów w tak krótkim czasie, w tak luksusowych warunkach.

Czy rejsy wycieczkowe są dla każdego? Zdecydowanie tak! To idealny rodzaj wypoczynku dla rodzin z dziećmi, dla osób, które uwielbiają zwiedzać duże miasta, a także dla tych, którzy chcą poznać różne regiony świata, wygodnie przy tym podróżując. Po sezonie letnim na pokładzie zdecydowanie więcej jest par niż rodzin. Na pewno nie poczuje się tu dobrze ktoś, kto nie lubi tłumów (duże wycieczkowce zabierają na pokład od 2 do 6 tys. osób), wypoczynku w stylu all inclusive, a także turysta chcący poznać dogłębnie dany kraj, a nie jedynie jego skrawek. Czy to jest odpowiedni sposób podróżowania dla ciebie? Nie dowiesz się, jeśli nie spróbujesz. Nawet jeśli nie zakochasz się w rejsach, nie będziesz zawiedziony! Rejsy do nabycia w Biurze Podróży Słonecznie.pl - Centrum Handlowe Uznam, Grunwaldzka 21, Świnoujście


40

MAGAZYN


NASZ KARSIBÓR

turystyka

Śladem ptaków 12 maja. Światowy Dzień Ptaków Wędrownych. Idealny pretekst do wyprawy w miejsca, które w swoich wędrówkach z południa na północ i z powrotem upodobały sobie one szczególnie. Przemierzają kilka tysięcy kilometrów, ja – rowerzysta, nielot – podczas dzisiejszej wycieczki nieco ponad 30. Wstyd przed ptakami… TEKST I ZDJĘCIA TOMASZ SUDOŁ

Z centrum miasta jadę ścieżką rowerową na przeprawę promową Centrum. W odróżnieniu do dwuśladów bezproblemowo wjeżdżam na prom. Płynę Świną! Podekscytowany jak przy każdej przeprawie. Po lewej wyspa Mielino, na wprost Wolin, a po prawej cel mojej wycieczki – wyspa Karsibór, trzecia najmniejsza, zamieszkała przez 700 osób, wyspa naszego archipelagu czterdziestu czterech. I stosunkowo młoda, zaledwie 136-letnia. W 1880 roku po sześciu latach prac przekopano obecny Kanał Piastowski (dawniej Kaiserfahrt), który odciął jak nożycami 14-kilometrowy pas ziemi od Uznamu. Odtąd półwysep stał się wyspą, a droga do Szczecina krótsza i prostsza.

Bór po lewej stronie Na słynnej mapie Lubinusa z 1618 roku – Swinemünde powstanie dopiero za 147 lat – ówczesny Caseborch leży na wschodnim krańcu Uznamu, po lewej stronie Świny. Stąd nazwa Kaseburg. Od słów „karaś”, „karaśniawy” – lewy, mańkut, czyli bór po lewej stronie. I tak, dzięki inżynieryjnemu projektowi, bór zmienił stronę, przeszedł na prawą, a nazwa pozostała. W 1966 roku

prom z Wolina na Karsibór zastąpił most, który dziś liczy 420 metrów. Posiada wydzieloną ścieżkę rowerową, co pozwala zatrzymać się na jego szczycie i podziwiać panoramę meandrującej Starej Świny, z morenowymi wzgórzami wyspy Wolin w tle. Nabieram tempa, jadąc z mostu, by gwałtownie wyhamować. Po lewej stronie pierwsza atrakcja wyspy – Basen U-Bootów z 1944 roku. Puste betonowe nabrzeże z ruiną hali warsztatowej i szkieletem łodzi tworzy trochę surrealną scenerię. Chętnie odwiedzają je jedynie wędkarze i… bobry. Pusto i cicho. Choć nie, nie jest cicho. Zewsząd słychać ptaki przekrzykujące się śpiewem i ćwierkaniem. Mp3 staje się zbędne. Na wyspie mam zapewnione najcudowniejsze dźwięki – dźwięki natury.

nem i dwa największe ptaki na wyspie, dziką kaczkę i białego łabędzia, czyli… rowery wodne. Zanim skręcę w lewo do rezerwatu Karsiborska Kępa, mijam pomnikową aleję dębów oraz lokalny dom kultury z placem edukacji przyrodniczej. Tuż za gościnną chatą o nazwie Ptaszarnia, z wypisanym wierszem Tuwima i ptakami namalowanymi

Ptaki i Tuwim Wjeżdżam w ulicę 1 Maja, biegnącą północną częścią wyspy. Mijana poniemiecka zabudowa pochodzi z końca XIX i początku XX wieku. Niestety wiele z tych budynków o szlachetnych proporcjach bezpowrotnie niszczeje. Przy tej ulicy znajdują się dwie klimatyczne przystanie z tawernami. Oferują między innymi kajaki, łódki, przejażdżki katamara-

MAGAZYN

41


turystyka

NASZ KARSIBÓR

na płocie, polna droga prowadzi mnie do wieży widokowej. Trójnoga, drewniana konstrukcja przywodzi skojarzenia z dzisiejszymi awangardowymi projektami domków ekologicznych. Z tarasu rozpościera się iście sielankowy widok. Równinne łąki, pasące się na nich konie i krowy; rozlewiska starej Świny i leżące na niej kolejne wyspy i wysepki, wieże kościelne. Powietrze przecinają jaskółki. Nakładają się na siebie ptasie dźwięki z pobliskich trzcin, łąk i pastwisk. Być może moje niewyrobione ucho słyszy śpiew samca wodniczki. Wśród występujących tu derkaczy, kanii, batalionów, biegusów i orlików to najrzadszy gatunek. Grozi mu wyginięcie. Nasz rezerwat to jedno z najważniejszych miejsc ochrony tego gatunku, wspierany przez Unię Europejską. Samce wodniczki kontestują partnerską współpracę. W czasie gdy samica zajmuje się gniazdem, samiec bez reszty pochłonięty jest śpiewem.

Król tu nocował Niechętnie opuszczam to miejsce i jadę w kierunku najstarszego zabytku Świnoujścia. Kościół pw. Niepokalanego Poczęcia NMP powstał w XV wieku, w miejscu historycznej przeprawy przez Świnę do pobliskiego Przytoru. Na tutejszej plebanii nocował w 1630 roku szwedzki król Gustaw Adolf. Biała budowla została przebudowana według projektu słynnego pruskiego architekta K. F. Schinkla. Wnętrze zachwyca cennym wyposażeniem, między innymi barokowym obrazem „Ukrzyżowanie” i modelem karaweli „Kolumbia”. Przy kościelnym cmentarzu zachowało się zaledwie kilka XX-wiecznych nagrobków. Za to na zabytkowym cmentarzu ewangelickim można podziwiać unikatową, bogatą kolekcję kutych ogrodzeń. Kunsztowne ornamenty, żeliwne detale scalają się z cmentarnymi drzewami. Wyjątkowa atmosfera cmentarza spowodowała, że właśnie tutaj zrobiłem najwięcej zdjęć, a i tak wychodziłem z poczuciem, ze muszę tu wrócić na dłuższą sesję. Z jednej strony cieszy, że w obrębie miasta istnieje tak niezwykłe miejsce, z drugiej chciałoby się w sensowny sposób zabezpieczyć je przed postępującą dewastacją. Za cmentarzem, już w lesie, przy żółtym szlaku rowerowym znajduje się symboliczny grób zestrzelonych w kwietniu 1945 roku lotników angielskich. Budujący fakt – ktoś przede mną zostawił na grobie świeże bzy i konwalie. W drodze powrotnej „zdobyłem” najwyższy „szczyt” wyspy, Piekarzynę. Wysokie na 8,6 m n.p.m., powstało około 300 lat temu i chroniło miejscową ludność przed powodzią. Obecnie porastają je stare dęby o fantazyjnie powyginanych korzeniach. Moją wyprawę kończy rzut oka ze „szczytu” na niesamowite karsiborskie przestrzenie. Magia miejsca, wiejska cisza przerywana ptasim śpiewem… Wrócę tu.

42

MAGAZYN


MAGAZYN

43


zdrowie

APARATY ORTODONTYCZNE

Aparat ortodontyczny może być modnym dodatkiem do Twojej urody

Na ratunek -

ortodoncja

Celebryci błyszczą z ekranu i okładek czasopism nie zawsze naturalnymi uśmiechami. Za ich sukcesem stoi armia dentystów, protetyków i oczywiście... ortodontów! Problemy ortodontyczne Wady zgryzu o różnym nasileniu występują nawet u ponad połowy z nas. Podczas diagnostyki stomatologicznej lekarz dentysta powinien zwrócić uwagę na ewentualne nieprawidłowości, gdyż wady zgryzu mogą mieć poważne konsekwencje dla całego organizmu. Nieleczone prowadzą do uszkodzenia zębów i ich szybszego ścierania. Mogą utrudniać właściwą higienę zębów, narażając je na próchnicę, choroby dziąseł, a także schorzenia stawów skroniowo-żuchwowych. U dzieci pojawiają się problemy z wymową, a nawet kłopoty z żuciem i gryzie-

44

MAGAZYN

niem. U dorosłych wady zgryzu powodują kompleksy i zaniżoną samoocenę. Można jednak temu wszystkiemu zaradzić dużo łatwiej niż kiedykolwiek przedtem.

Nasze zęby powinny być przede wszystkim zdrowe, ale żeby były piękne, muszą być równe i proste.

Rozwiązania dla każdego Współczesna ortodoncja umożliwia leczenie wad zgryzu u pacjentów w każdym wieku, choć oczywiście wady wykryte stosunkowo wcześnie są najłatwiejsze do usunięcia. Pacjenci mają do wyboru nowoczesne aparaty ortodontyczne, których zastosowanie gwarantuje zadowalające rezultaty leczenia. Typ zastosowanego rozwiązania zależy od rodzaju wady, wieku pacjenta, higieny, a także zasobności portfela.

Aparaty ruchome Ten rodzaj aparatów pacjenci sami zakładają i zdejmują, nosząc je


systematycznego noszenia aparatu. Ze względu na mechanizm działania, aparaty te mają ograniczone zastosowanie i nie gwarantują skutecznego leczenia wszystkich wad zgryzu.

Aparaty stałe

Aparaty wyjmowane zachęcają bogactwem kolorów określoną ilość godzin w ciągu doby. Wykonane są z akrylu oraz metalowych klamerek, łuków, śrubek i sprężynek. Mechanizm aparatu ma za zadanie poszerzenie łuku zębowego, wychylenie lub przesunięcie zębów, a także korygowanie ustawienia szczęk względem siebie. Aparaty takie są proste w obsłudze i tańsze od aparatów stałych. Pamiętać należy jednak, że ten rodzaj leczenia wymaga zdyscyplinowania pacjenta do

Umocowane są na zębach przez cały okres leczenia. Składają się z pierścieni i zamków przyklejonych do zębów oraz łączących je łuków meta-

Piękny uśmiech to część naszego wizerunku

lowych utrzymywanych w zamkach przy pomocy elastycznych ligatur. Aparaty stałe są precyzyjnie, dają dużo większe możliwości leczenia względem aparatów ruchomych, działają przez całą dobę i nie utrudniają wymowy. Zamki aparatów stałych są przyklejane na powierzchniach zewnętrznych zębów, co wymusza dokładniejszą higienę. W wersji tańszej zamki wykonane są z metalu. Nieco droższe, ale dużo estetyczniejsze, zbliżone do koloru zębów, wykonane są z porcelany lub kryształu. Leczenie aparatem stałym trwa około dwóch lat i wymaga wizyt kontrolnych u ortodonty co kilka tygodni.

i nieodzowny element życiowego sukcesu!

Lek. stom. Dorota Jasiecka Klinika Stomatologiczna Morze Uśmiechu, Plac Słowiański 6/11, Świnoujście

REKLAMA


spa

RELAKS W WEST BALTIC RESORT

Od stóp

do głów

W zdrowym ciele zdrowy duch – rzekł swego czasu poeta Juwenalis. Minęły wieki, a słowa te nie tracą na aktualności. West Baltic Wellness & SPA to miejsce, w którym z wyjątkową troską dba się o równowagę pomiędzy jednym a drugim. West Baltic Resort to najnowszy, otwarty w 2015 roku, obiekt w ofercie świnoujskiej firmy Pro-Est Hotels & Apartments. Został zaprojektowany z myślą o tych, którzy chcą wypoczywać w standardzie 4****. To zobowiązuje. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom gości, West Baltic Resort jako pierwszy w Świnoujściu nawiązał ścisłą współpracę w zakresie kosmetologii – z renomowaną firmą KLAPP Cosmetics. To wiodący europejski producent profesjonalnych produktów kosmetycznych, zapewniających piękno i sprawność ciała. Podstawę filozofii marki stanowią trzy filary: innowacyjne myślenie, nowoczesne metody zabiegowe oraz strategie dla przyszłości rynku.

Dla harmonii Efektem współpracy West Baltic Wellness & SPA z KLAPP Cosmetics jest swoiste spécialité de la maison, czyli opracowany wraz ze specjalistami

46

MAGAZYN

z Dalekiego Wschodu autorski rytuał masażu balijskiego – Sung-Rei. To doskonały przykład zabiegu będącego ucieleśnieniem filozofii równowagi pomiędzy ciałem i duchem. Rytuał Sung-Rei, czyli harmonia „od stóp do głów” obejmuje wszystkie partie ciała, uwalnia wszelkie blokady i umożliwia swobodny przepływ energii życiowej. Łącząc w sobie

Twoja skóra już wie, czego potrzebuje. A Ty? cechy fito- i aromaterapii z masażem relaksacyjnym, Sung-Rei aktywizuje energię komórkową skóry oraz siły witalne organizmu. Pierwszym etapem rytuału jest kąpiel stóp – Colour Foot SPA – z dodatkiem olejków eterycznych: różanym, jaśminowym,

lawendowym lub o zapachu mięty pieprzowej. Towarzyszy temu niezwykle odprężający masaż karku. Po relaksującym masażu twarzy dochodzi do punktu kulminacyjnego, czyli aromatycznego masażu całego ciała, przy użyciu indywidualnie dobranych olejów. West Baltic Wellness & SPA to miejsce w skali Świnoujścia wyjątkowe. Goście mogą spędzić tu niezapomniany czas, w nietuzinkowych wnętrzach. Oprócz nowocześnie zaaranżowanych pokoi, do dyspozycji mają też kryty basen, zespół saun, zewnętrzne jacuzzi oraz gabinety kosmetyczne i masażu. Od tego roku obiekt jest też oficjalnym partnerem pola golfowego Baltic Hills Usedom i oferuje pobyty zawierające w cenie greenfee. Nordic walking, pilates i joga są doskonałym dopełnieniem. Bo tu odpoczywa nie tylko ciało, ale też duch oraz umysł…


kultura

SŁYNNE ORGANY

Od przypadku

do festiwalu

Przez lata Świnoujście stało na uboczu poważnych wydarzeń muzycznych, także festiwali muzyki organowej. Ten przykry dla melomanów stan rzeczy zmieniło pewne przypadkowe zdarzenie… TEKST MAJA PIÓRSKA ILUSTRACJA KATARZYNA BARANOWSKA

W

1998 roku, w kościele pw. Chrystusa Króla, nieoczekiwanie odkryto piękne brzmienie zabytkowych, pneumatycznych organów z 1927 roku, firmy Steinmeyer & Co-Norymberga. Jeszcze jesienią tego samego roku odbyły się trzy koncerty organowe w wykonaniu znakomitych artystów z kraju i zagranicy.

i ciepłym brzmieniu. Warszawski profesor Andrzej Chorosiński uznał je za dobrze funkcjonujące organy, które są w stanie przekazać wielkość Bacha i brzmią bardzo dobrze. Dodał przy tym – Mam nadzieję, że kiedyś będzie tu festiwal organowy, żeby publiczność mogła cieszyć się pięknem muzyki i brzmieniem „króla instrumentów”.

Wyjątkowy instrument

Słowa profesora Chorosińskiego stały się impulsem dla powstania takiego festiwalu. Już w następnym roku, dzięki przychylności proboszcza ks. Kazimierza Sasadeusza, Towarzystwo Przyjaciół Świnoujścia przy pomocy Miejskiego Domu Kultury zorganizowało I Świnoujskie Wieczory Organowe. Odbyło się wówczas 18 koncertów, a wszystkie cieszyły się sporym zainteresowaniem. Charakter brzmienia instrumentu umożliwiał wykonywanie repertuaru nie tylko romantycznego, lecz także innych epok, aż po muzykę współczesną. Nie byłoby to jednak możliwe, gdyby nie kościelny organista Wiesław Worach – samodzielnie, bez żadnych nakładów finansowych, doprowadził instrument do stanu używalności – oraz organmistrz

Świnoujskie organy posiadają ponad 1800 piszczałek, co nieczęsto spotyka się w polskich kościołach. Są jedynym instrumentem tej firmy w dawnym województwie szczecińskim. Niestety nie przetrwały w całości zawieruchy wojennej – wymagały generalnego remontu. Mimo to artyści, którzy w roku 1998 zagrali „na próbę”, pochlebnie wyrażali się o tym instrumencie. Warto przytoczyć tu kilka wypowiedzi. Florian Wilkes z Berlina docenił ogromnie bogatą polifonię organów. Wyjątkowy czar dźwięków i możliwości impresji. W jego przekonaniu są to organy z blaskiem i romantycznym sercem. Inny muzyk, Mariusz Filończyk z Gdańska dostrzegł w nim piękny instrument o miękkim

48

MAGAZYN

Impuls i inicjatywa

Leszek Skibiński, który w 2000 roku przeprowadził generalny remont organów.

Jedyny taki festiwal Od tamtych pierwszych koncertów minęło wiele lat. Ciepłe wieczory, pełne kolorów zachody słońca, daleki szum morza, dźwięki organów spływające z chóru, chwile zadumy i wsłuchania się w muzykę… Od 1999 roku daje nam to festiwal Świnoujskie Wieczory Organowe. Dziś ma on już swoją stałą publiczność, cieszy się zainteresowaniem mieszkańców oraz gości naszego miasta z kraju i zagranicy. Zaproszeni artyści każdorazowo dostarczają publiczności cudownych wrażeń muzycznych. Wzruszają i zaskakują, dozując rytmy, nastroje, liryzm i radość. A wszystko to w pięknej oprawie świnoujskiego kościoła…


kultura

ŚWINOUJSKIE WIECZORY ORGANOWE

Nie tylko

organy

Już sama nazwa sugeruje, że prym wiodą tu dźwięki organów, ale wyjątkowość tego festiwalu tkwi w jego różnorodności. Usłyszymy więc nie tylko wirtuozów tego niezwykłego instrumentu, ale i innych fascynujących muzyków. ZDJĘCIA ARCHIWUM TOWARZYSTWA PRZYJACIÓŁ ŚWINOUJŚCIA

da, Elżbietę Dastych-Szwarc, Petera Lukasa Grafa, Antoniego Wierzbińskiego. Zespół Harmonijek Ustnych Animato powstał w 1978 roku i jest najdłużej działającym zespołem kameralnym w Szczecinie. To formacja unikatowa, o bogatym dorobku artystycznym, będąca stałym gościem polskich i europejskich festiwali muzycznych. Zespół posiada w repertuarze własne aranżacje popularnych utworów klasycznych, standardów jazzowych, polskich i światowych

24 czerwca

17 czerwca

W koncercie inaugurującym festiwal wystąpi znany już świnoujskiej publiczności organista, Piotr Rachoń. Ten doskonale wykształcony organista z powodzeniem występuje w kraju i zagranicą (m.in. w Turcji, Hiszpanii, Izraelu, Czechach, Danii, USA). Wydaje płyty w Polsce i w Niemczech. Od dekady jest pierwszym organistą w Bazylice Archikatedralnej pw. Jana Chrzciciela w Warszawie. W naszym mieście nieczęsto mamy okazję posłuchać lutni. Nie można więc przeoczyć koncertu Antona Biruli, znakomitego muzyka, który opanował grę na wszystkich odmianach tego instrumentu. Jego specjalnością jest muzyka lutniowa kompozytorów francuskich oraz niemieckich. W programie koncertu znajdą się utwory Johanna Sebastiana Bacha, Silviusa Leopolda Weissa oraz Charlesa-Marie Widora.

50

MAGAZYN

Towarzystwo Przyjaciół Świnoujścia od początku festiwalu jeden z koncertów włącza w miejskie obchody Dni Morza. Z tej okazji wystąpi Małgorzata Klorek, szczecińska organistka, kierownik artystyczny festiwalu. Ukończyła studia na wydziałach Wychowania Muzycznego oraz Instrumentalnym Akademii Muzycznej w Poznaniu. Swoje umiejętności doskonaliła u wybitnych pedagogów w Polsce, Niemczech, Belgii i Czechach. Prowadzi ożywioną działalność koncertową w kraju i zagranicą. Jest koordynatorem polsko-niemieckiego projektu Europejskiej Akademii Organowej w Angermunde.

Usłyszymy również flecistkę Ewę Rułkę, absolwentkę Wydziału Pedagogiki Muzycznej Akademii Muzycznej im. F. Chopina w Warszawie. Umiejętności wykonawcze i pedagogiczne doskonaliła na ogólnopolskich i międzynarodowych kursach interpretacji prowadzonych m.in. przez profesorów Philippa Bernol-

przebojów, a także muzykę morską i ludową z różnych stron świata. Na koncert złożą się utwory m.in. George’a Bizeta, Gordona Younga, Fryderyka Chopina i Astora Piazzolli.

1 lipca

Tego wieczoru, po raz pierwszy w Świnoujściu, zagra Krzysztof Czerwiński z Australii – organista, dyrygent i pedagog. Laureat wielu konkursów, m.in. organizowanych przez Amerykański Związek Organistów – American Guild of Organists. Ukończył też dyrygenturę symfoniczną i operową w Sydney Conservatorium of Music w Australii. W roku 2012 objął stanowisko dyrektora muzycznego kościoła uniwersyteckiego Macquarie Chapel w Sydney i funkcję tę sprawuje do dziś. Koncerty odbywają się w piątki, w Parafii pw. Chrystusa Króla. Honorowy patronat nad festiwalem objął Prezydent Miasta Świnoujście, Janusz Żmurkiewicz.


CZERWIEC Z MDK

Plan imprez

Miejskiego Domu Kultury

18.06., godz. 12.00 – 13.30 – „Słowa na

Czerwiec 2016

wiatr” – świnoujski akcent Zachodniopomorskiej Wiosny Poezji, współpraca: Klub Literacki „Na Wyspie”, plaża przy „bazie ratowników”, przedłużenie ul. Powstańców Śląskich, wstęp wolny.

8.06., godz. 17.00 – Koncert Orkiestry

18.06., godz. 15.00 – Piknik Osiedla

w Świnoujściu

Wojskowej Świnoujście, Muszla Koncertowa, wstęp wolny.

12.06., godz. 16.00 – Koncert polsko

– niemieckiej orkiestry akordeonowej, współpraca: Państwowa Szkoła Muzyczna I st., sala teatralna, ul. Matejki 11, wstęp wolny.

17.06., godz. 16.00 – 2.00 – Dni

Warszowa – Piknik Osiedla, koncerty solistów i zespołów MDK, zabawy, konkursy, pokazy, wystawy, Plac rekreacyjny „Piracka Przygoda”, Filia MDK Warszów, wstęp wolny.

Przytór – Łunowo – koncerty muzyczne, zabawy sprawnościowe, konkursy, zabawa plenerowa, plac przy Filii MDK Przytór, wstęp wolny.

18.06., godz. 18.00 – „Koncert Waka-

cyjny” w wykonaniu uczniów i Orkiestry Wojskowej Świnoujście, współpraca: Państwowa Szkoła Muzyczna I st., sala teatralna, ul. Matejki 11.

19.06., godz. 18.00 – Premiera spek-

kalendarium

20.06., godz. 19.00 – Koncert pt.

„Pierwsze kroki na estradzie” w wykonaniu uczestników Pracowni wokalno – artystycznej MDK, sala kameralna, ul. Wojska Polskiego 1/1, wstęp wolny.

24.06., godz. 18.00 – Biesiada morska w plenerze, konkurs na wianek świętojański, zabawa taneczna, Filia MDK Przytór, wstęp wolny.

28.06., godz. 19.00 – „Międzynarodowe

Spotkania ROMANE DYVESA Świnoujście 2016”. Muszla koncertowa – promenada, wstęp wolny.

29.06., godz. 10.00 - 16.00 – Festyn

Letni, współpraca: Volkssolidarität Greifswald (Niemcy), Muszla koncertowa – promenada, wstęp wolny.

taklu pt. „Zaczarowany Las” – O!Środek Działań Teatralnych MDK, sala teatralna, ul. Matejki 11, wstęp wolny.

REKLAMA


Świnoujścianin

w Krakowie

Pochodzi ze Świnoujścia, mieszka w Krakowie, tworzy w kraju i zagranicą. Miał zostać dyplomatą, mógł być prawnikiem, jest reżyserem teatralnym. Ma 25 lat, kilka zrealizowanych spektakli i zdobytych nagród. Wystawił sztukę Swietłany Aleksijewicz, zanim otrzymała Nobla. TEKST MICHAŁ TACIAK

FOTO archiwum Teatru im. S. Jaracza w Olsztynie

– Dobrze jest podważać siebie na pewnych etapach życia – odpowiada Krzysztof Popiołek na pytanie o okres licealny, spędzony w słynnym ostatnio Mieszku. To naturalne. Kto z nas nie jest lekko zmieszany, oglądając swoje zdjęcia sprzed lat?

Muzyka O tym, jak cennym doświadczeniem była dla niego podstawowa szkoła muzyczna, Krzysztof przekonał się dopiero po czasie... Wcześniej miał nawet moment poważnego kryzysu, chciał tę szkołę rzucić. – Samodyscyplina jest dla małego dziecka wielkim wyzwaniem – wspomina. Na szczęście tak się nie stało, a w szkole

52

MAGAZYN

teatralnej odkrył, jak bardzo przydaje się ta wiedza. – Każdy tekst ma własny rytm, własną fakturę. Podobnie z aktorami. Dobrze jest wyczuwać takie rzeczy – tłumaczy. Jeszcze na studiach miał okazję asystować australijskiej dyrygentce Kelly Lovelady podczas City of London Festival. Jak sam mówi, była to doskonała szkoła organizacji pracy. – To od dyrygentów można uczyć się prowadzenia zespołu – dodaje.

Liceum i pierwsze próbki teatralne Do tego okresu, a raczej siebie w tamtym okresie, Krzysztof odnosi się w sposób dość krytyczny. Docenia jednak to wszystko, co wówczas

otrzymał. – Czas ten wyposażył mnie w wiedzę, która stała się bazą kontekstową do dalszych poszukiwań – mówi z wdzięcznością. Był to fantastyczny okres, bogaty w doświadczenia. Najcenniejsze z nich to z pewnością Grupa Teatralna, którą współtworzył. – Skupili się w niej ludzie z kompletnie różnych światów, ale mający w sobie ciekawość, pewien głód świata, tęsknotę za wzruszeniem... Był to początek drogi, którą podążam do dziś – wspomina.

Miasto Świnoujście nie miało kiedyś zbyt imponującej oferty kulturalnej. Chyba zresztą w dalszym ciągu tak


NASZ ARTYSTA

jest... Nie ma teatru, a spektakle, które tutaj przyjeżdżają, są z reguły nie najlepsze. Dopiero niedawno po wielu latach przerwy otworzono tu kino. Krzysztof pamięta więc wspólne rodzinne wypady do kin szczecińskich, projekcje Króla Lwa czy Gwiezdnych Wojen. Głód kultury skutkować może wzmożoną determinacją w poszukiwaniach twórczych. Tak było w przypadku Krzysztofa, a także jego brata Piotra, który jest projektantem mody. Krzysztof akcentuje ogromne wsparcie, jakie obaj otrzymali od rodziców. Dzięki temu mogli spełniać swoje marzenia i realizować pasje.

Szekspir W teatralnym CV Krzysztofa Popiołka można znaleźć niezwykle intrygujące przedsięwzięcia. Do najważniejszych on sam zalicza między innymi wyreżyserowany wspólnie z Martyną Lechman Projekt: Makbet. To praca warsztatowa wykonana pod opieką jednej z Mistrzyń Krzysztofa, Mai Kleczewskiej, która została zrealizowana w... krakowskim więzieniu. Powstał spektakl tak sugestywny, naładowany emocjami, że wielu widzów było przekonanych, że mają do czynienia nie z aktorami, ale prawdziwymi wieźniami. Z Szekspirem Krzysztof zmierzył się jeszcze raz, w Śnie nocy letniej. Zaskoczył tym razem miejscem akcji. Osadził ją w domu spokojnej starości, którego bohaterowie, dzięki lekturze Szekspira właśnie, przeżywają swoją drugą młodość.

Chopin Do najciekawszych spektakli, przy których pracował Krzysztof, należy z pewnością Chopin bez fortepianu w reżyserii Michała Zadary, z Barbarą Wysocką w roli... „ludzkiego instrumentu” oraz Jackiem Kaspszykiem jako dyrygentem. Z partytury wycięto partie fortepianowe, a w ich miejsce wstawiono stworzony specjalnie na potrzeby tego spektaklu tekst. Prawdziwie koronkowa praca, gdzie każde słowo, każda sylaba

odpowiadała wartości nuty.

Przed Noblem W ostatnim czasie Krzysztof zrealizował w Olsztynie spektakl Wojna nie ma w sobie nic z kobiety Swietłany Aleksijewicz. – Temat wojny jest bardzo żywy. Czułem, że ten tekst jest ludziom potrzebny, że muszę jakoś rozbroić targające nami lęki i niepokoje – tłumaczy. Udało się. Widzowie reagują wzruszeniem. – To mnie bardzo cieszy, ponieważ sam w teatrze poszukuję właśnie wzruszenia – mówi reżyser. Nie można nie wspomnieć o tym, że kilka miesięcy po premierze sztuki Swietłana Aleksijewicz otrzymała Literacką Nagrodę Nobla. Sam spektakl został doceniony przez Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego jako jeden z najlepszych w tym roku, w konkursie Teatr Polska.

Świeża krew

kultura

ważnych postaci ze szkolnej przeszłości wymienia Iwonę Dominiak z Mieszka oraz Grażynę Sołtyk i Annę Kask ze szkoły muzycznej. Do obecnych mistrzów zalicza Maję Kleczewską, Krystiana Lupę i Michaela Haneke.

Młody, zdolny Krzysztof Popiołek ma dopiero 25 lat, a na koncie już sporo osiągnięć. Zadaje kłam twierdzeniu, że szkoła teatralna jest dla ludzi z wielkich miast, bo ci z mniejszych się po prostu nie dostają. Od zawsze tkwiący w pewnym fermencie twórczym, nie przestaje poszukiwać. Robi wiele różnych rzeczy i inaczej nie potrafi. Gdzie znajdzie się jutro, za miesiąc, za rok? Trudno stwierdzić. Być może sam o tym nie wie. Jedno jest pewne, warto obserwować jego poczynania, a Świnoujście może być dumne z Krzysztofa Popiołka.

Obecnie Krzysztof pracuje w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej nad projektem Tęskniąc opartym na utworze Etgara Kereta. To nagroda za zwycięstwo w organizowanym przez ten teatr konkursie na debiut sceniczny „Świeża krew”. Jury, w skład którego wchodzili cenieni ludzie teatru, jednogłośnie uhonorowało właśnie Krzysztofa.

Przyszły dydaktyk? Niedawno Krzysztof ponownie pojawił się w szkole. Przy okazji 70-lecia liceum, jako co raz bardziej znany absolwent, opowiadał uczniom o swojej drodze zawodowej, artystycznej, która rozpoczęła się właśnie tutaj. – Chcę innych wciągnąć w ten świat. Jest on dla mnie tak pociągający, że chciałbym, żeby inni również w nim zamieszkali. To zarażanie jest niesamowicie fascynujące. I to dla obu stron. Swoista wymiana energii – opowiada. Przy okazji wspomina o odkrytym w sobie pierwiastku dydaktycznym. Myśli o doktoracie, chciałby wykładać, przekazywać wiedzę. Pójść drogą swoich dawnych nauczycieli – wśród

7 maja, w Teatrze Lalki i Aktora w Kielcach, premierę miała sztuka napisana i wyreżyserowana przez Krzysztofa Popiołka „Historia znikania”

MAGAZYN

53


kultura

REKOMENDACJE

Muzyczna wiosna

kobiet

Teza to kontrowersyjna, ale polska muzyka już od dawna jest kobietą. Gdzieś od lat 90. ubiegłego wieku. Nie miejsce tu na analizę takiego stanu rzeczy. Przyjrzyjmy się za to kilku nowym płytom, które go potwierdzają. Po rewelacyjnej Grandzie oczekiwania wobec Brodki były przeogromne. Obawy również. Czy zdoła zrobić jeszcze większą grandę? Z premedytacją nie zdołała i zaproponowała Clashes. Płytę wyciszoną, spokojną, kontemplacyjną, mroczną. Zupełne przeciwieństwo hałaśliwej poprzedniczki. Wsparta bogatym instrumentarium, zachodnią wytwórnią i producentem od Devendry Banharta, śpiewa o cielesności, śmierci i innych poważnych sprawach. I rusza z tym na podbój świata.

Odwrotny kurs obrała Julia Marcell. Żyjąca w Berlinie, na trzech poprzednich albumach śpiewająca po angielsku, wróciła wraz z Proxy do ojczyzny i polszczyzny. Na płycie chodzi po Tesco i myśli o seksie,

54

MAGAZYN

zachwyca się polskim popem lat 80., utyskuje na współczesny konsumpcjonizm, zwraca uwagę na pułapki cyberprzestrzeni… W tekstach jest dowcipnie, ironicznie i inteligentnie, a na poziomie dźwięków to bardzo przebojowy, choć wciąż alternatywny pop.

Ostatnie płyty zespołu Hey to istny dźwiękowy barok, dlatego prostota najnowszego Błysku jest tak pociągająca. Zestaw znakomitych, w znacznej większości energicznych piosenek. Już same tytuły dyktują dźwiękom dynamikę: Dalej, I tak w kółko czy Prędko, prędzej. Zwrotka goni refren i z powrotem. Mniej tu elektroniki, więcej gitar, mocnych bębnów, klawiszy. Można się spierać, ile w tym rocka, ale jakie to ma

dziś znaczenie? Za teksty odpowiada oczywiście Nosowska, czyli jest bardziej niż dobrze.

To jedynie trzy owoce tej „kobiecej wiosny”. A swoje albumy wydały jeszcze Martyna Jakubowicz, Reni Jusis, Maja Kleszcz (z IncarNations), Ania Dąbrowska, Natalia Przybysz (z Shy Albatross), Soniamiki czy Dominika Barabas… Znajdą się zapewne przeciwnicy tezy postawionej we wstępie i posypią dowodami na męskość polskiej muzyki. I świetnie. Bo to znak, że coś się w niej dzieje. Brodka, Clashes, Kayax Julia Marcell, Proxy, Mystic Production Hey, Błysk, Kayax


REKOMENDACJE

Mit ma to do siebie, że przeważnie jest półprawdą, jej ćwiercią, albo i jeszcze mniej znaczącą częścią. Co gorsza, błyskawicznie się rozpowszechnia i bardzo trudno z nim walczyć. Jarosław Molenda wyzwań się nie boi. Wziął pod lupę kilka uznawanych przez nas za pewnik historii i precyzyjnie demaskuje ich fałsz. Mity polskie. Od Mieszka I do Bieruta to fascynująca lektura nie tylko dla historyków.

Albumów fotograficznych o naszym mieście nigdy dość. W końcu jest niewyczerpaną „galerią” wspaniałych obrazów, które same wpadają w obiektyw, jak mówi sam autor. Album Świnoujście. Wodna kraina Krzysztofa Chomicza jest interesujący tym bardziej, że ukazuje nasze miasto z perspektywy żywiołu, które zdaje się w Świnoujściu królować – z perspektywy wody. Dla tych, którzy jeszcze tego albumu nie posiadają, zła wiadomość – nakład jest limitowany.

Świnoujścianie Jeden z omawianych autorów dowodzi, że

Prezentowane książki dostępne są

w Księgarni NEPTUN Bohaterów Września 81 Świnoujście

kultura

piszą

Świnoujście to kraina wody. Ostatnie publikacje książkowe zaświadczają, że to także kraina literatury. Oba określenia wydają się słuszne.

Nasz czołowy szantyman, Jerzy Porębski, zaprasza nas na wyjątkową podróż, w wyjątkowym towarzystwie – Z rybakami w świat. Książka ma wiele z gawędy, snutej jak zabawna przypowiastka na spotkaniu towarzyskim. Jest także skrzętnym reportażem z dalekich rejsów po morzach i oceanach, pełnym naukowych dygresji „pana od rybek”, jak z przymrużeniem oka określa się sam autor.

MAGAZYN

55


kultura

GWIAZDA DNI MORZA

Święto

słońca, święto FOTO StreetCollodionArt Michał Sitkiewicz Paweł Sokołowski

morza

Ręka do góry ci, którzy kojarzą Kapelę ze Wsi Warszawa. Mało tych rąk… Paradoksalnie, zespół odnoszący spore sukcesy na świecie, w kraju jest znany jedynie wtajemniczonym. Prawie 20 lat istnienia. Siedem płyt i dużo więcej nagród i wyróżnień – od rodzimych Fryderyków, po Awards of World Music radia BBC3 dla najlepszego nowego artysty. Ba, grupa otarła się nawet o Grammy! Ich płyty regularnie zasilają światowe zestawienia z najlepszymi albumami okołofolkowymi. Bardzo dużo koncertują, ale najczęściej za granicą. Jako jedyny polski zespół zdobyli, jak sami to określają, „koronę największych europejskich festiwali”. Z Roskilde czy Glastonbury na czele.

Wędrówka ku słońcu Kapela ze Wsi Warszawa w obecnym składzie liczy siedem osób: trzy charyzmatyczne wokalistki – Magdalena Sobczak-Kotnarowska (oprócz głosu również cymbały), Sylwia Świątkowska (także skrzypce, suka biłgorajska, altówka) i Ewa Wałecka (skrzypce i lira korbowa); Piotr Gliński (nie mylić z ministrem kultury) – baraban i perkusjonalia; Paweł Mazurczak – kontrabas; Maciej Szajkowski – bęben obręczowy, daf, perkusjonalia oraz Miłosz Gawryłkiewicz – trąbka i skrzydłówka. W tym składzie, przy producenckim wsparciu soundmastera Mariusza

56

MAGAZYN

Dziurawca i udziale wielu znakomitych gości, nagrali Święto Słońca. To ich ubiegłoroczna płyta, nagrodzona Fryderykiem w kategorii Album roku – Muzyka korzeni. Zdaniem samych artystów to próba opowiedzenia o duchowym braterstwie, przekraczającym nabrzmiewające w tych niespokojnych czasach podziały religijne czy etniczne. To także opowieść o dwóch naturach świata, Yin i Yang, żywiole męskim i żeńskim, dniu i nocy, Słońcu i Księżycu. Dla nas, odbiorców, to niezwykła muzyczna wędrówka, bogata w międzykulturowe odniesienia, pełna pięknych dźwięków, generowanych przez wybitnych muzyków z różnych stron świata. Bo oprócz naszej siedmioosobowej kapeli Święto słońca uświetnili również galicyjska wokalistka Mercedes Peón, pochodzący z Indii wirtuoz sarangi Ustas Liaquat Ali Khan, irański mistrz kemanche Kayahan Kahlor czy polski altwiolista Michał Zaborski. Nie znamy tracklisty świnoujskiego koncertu Kapeli ze Wsi Warszawa. Można jednak się domyślać, że sporą jej część wypełni materiał ze Święta Słońca. W kontekście naszego lokalnego święta morza byłby to wybór i naturalny, i doskonały.

DNI MORZA 2016 23 czerwca

Wieczór z HIP HOP Muszla Koncertowa

19.00 - koncert BISZ (B.O.K) 21.30 - koncert Małpa ok. 24.00 - zakończenie imprezy

24 czerwca

Noc Świętojańska – Wianki Muszla koncertowa, plaża

19.30 - 23.00 - O!środek Działań Teatralnych – zwyczaje słowiańskie 21.00 - spektakl Zespółu Pieśni i Tańca „Łany” – obrzędy Nocy Świętojańskiej 21.30 - przejście na plażę, puszczanie wianków 22.00 - koncert zespołu Kapela ze Wsi Warszawa ok. 24.00 - zakończenie imprezy

25 czerwca

Vox Disco Granie Basen Północny – port jachtowy

17.00 - program dla dzieci pt. „Muzyczna Szkoła Piratów” oraz piknik 19.00 - koncerty: Sztywny Pal Azji, Kasia Popowska, Big Day, Blue Cafe, Alexia ok. 24.00 - pokaz pirotechniczny


WYDARZENIA

maj Kulturalny

kultura

Czasem można „na mieście” usłyszeć utyskiwania w rodzaju: w Świnoujściu nic się nie dzieje… Naprawdę? Nic bardziej mylnego. A najgłośniej utyskują zapewne ci, którzy nie wychylają się poza własne cztery ściany z innych powodów niż po najpotrzebniejsze zakupy.

January Korff zaprezentował w Miejskiej Bibliotece Publicznej swoje ogromne Prace na papierze. Dzieła te zostały pomyślane jako układanka, której elementy można dowolnie kompilować, tworząc w ten sposób kolejne, wciąż nowe obrazy. W otoczeniu eterycznych nimf i pięknej poezji obcowaliśmy z malarską refleksją o targanej wewnętrznymi konfliktami naturze.

To niesłychane, ale Jarosław Molenda nie miał dotąd spotkania autorskiego w Świnoujściu. W El Papa – Cafe Hemingway doszło do historycznej wręcz naprawy tej wielkiej dla reputacji miasta szkody. Pisarz i podróżnik w jednym ochoczo i barwnie opowiadał o swoich licznych podróżach, racząc przybyłych szeregiem ciekawostek i anegdot.

7.05., El Papa – Cafe Hemingway

6.05., Miejska Biblioteka Publiczna

Miłoszewski, Szacki, Więckiewicz. Co łączy te trzy nazwiska? Książka Ziarno prawdy. Pierwszy stworzył literacką postać tego drugiego, a trzeci się w nią wcielił na ekranie. Wybitny aktor spotkał się ze świnoujskimi wielbicielami kina i literatury. Robert Więckiewicz fenomenalnie przeczytał fragmenty wspomnianej książki i z chęcią odpowiadał na pytania zebranych.

16.05., Miejska Biblioteka Publiczna

Performans Portret podwójny Antoniego Karwowskiego i Andrzeja Pawełczyka to przejmująca opowieść o pełni człowieczeństwa. I o niemożliwości osiągnięcia jej w pojedynkę, w samotności, bez udziału drugiego człowieka. Performerom towarzyszy... Marlena Dietrich i jej słynna „Lili Marlene”.

14.05., Miejsce sztuki44

MAGAZYN

57


felieton

WYSPA SPORTU

Początek

TEKST BARTEK WUTKE ILUSTRACJA TOMASZ SUDOŁ

Wszystko miało kiedyś swój początek… Ale czym on właściwie jest? Czy na początku było słowo, jak pisze św. Jan Ewangelista, czy może jednak wzorem Goethego na początku był czyn? Ważniejszy jest sam zamysł czy może jednak działanie?

Z

araz, zaraz, panie Wutke. Przecież miało być lekko i przyjemnie, w tematach sportowych, turystycznych i rekreacyjnych, a pan tymczasem w filozofię się bawisz! We wrześniu 2010 roku, po piętnastu latach przerwy, pojechałem w góry. Niemal prosto z pociągu ruszyłem na szlak. Niby niegroźne podejście z Hali Kondratowej na Przełęcz pod Kopą. Szybko okazało się jednak, że miejski, siedzący i leniwy tryb życia zweryfikował mój plan na wędrówkę. Blisko 90 kg masy, obfity „mięsień piwny” plus grawitacja. W Tatrach to wyjątkowo zła kombinacja. Był wstyd, ale dobrze, że przynajmniej jakiś zawał się nie przytrafił… Po powrocie do domu, a była nim wtedy Warszawa, postanowiłem działać. Zacząłem biegać. Póki co jest to projekt życia, który to życie mocno odmienił. Do rzeczy, panie Wutke! Szpalta się powoli kończy! Nigdy nie przypuszczałem, że zostanę kiedyś blogerem czy też publicystą piszącym o sporcie i rekreacji. Sport zawsze był mi obcy. Przez cały czas edukacji unikałem zajęć z WF, jak tylko mogłem.

58

MAGAZYN

Potrzebny był impuls, żeby w ogóle zacząć się ruszać, a co dopiero dzielić się tymi przeżyciami z innymi. Cała moja wiedza na temat sportu pochodzi tylko i wyłącznie z mojego własnego doświadczenia, błędów, upadków, ale też i kilku drobnych sukcesów. Wkrótce do biegania doszedł szosowy rower, pływanie, siłownia. W efekcie w lipcu znowu spróbuję swoich sił w zawodach triathlonowych. Mimo to trudno uznać mnie za typ atlety. Ot, sportowiec amator, tyle że o 15 kg lżejszy i ze świetnym zdrowiem. Przynajmniej według wyników badań okresowych. No dobrze, ale o co właściwie chodzi z tym początkiem?

Kolejny projekt prasowy, do którego zostałem zaproszony, z jednej strony będzie naturalną kontynuacją bloga Wyspa Sportu (nie mylić z inicjatywą Wyspy Sportu), z drugiej idealnie wpisuje się w założenia twórców czasopisma. Bez zbędnego zadęcia i napięcia, bez polityki i marudzenia, postaram się namówić czytelników do zdrowego trybu życia. Do ruchu i sportu bez wyrzeczeń i bólu (no, prawie…). Na pewno będę sięgał po opinie ludzi, którzy na sporcie znają się nie od dziś. Być może moje teksty zachęcą kogoś do rozpoczęcia nowego rozdziału w swoim życiu? Niech to będzie jedna osoba, może właśnie Ty czytelniku, a to już będzie ogromny sukces!


Sport całego życia Zanim się z nimi spotkałem, o capoeirze wiedziałem raczej niewiele. Malownicze połączenie sztuki walki z tańcem... Teraz wiem trochę więcej, ale czy ją rozumiem? – Trudno jest opisać capoeirę – mówią zgodnie Gosia Chmielewska i Kuba Kuć. TEKST MICHAŁ TACIAK ZDJĘCIA KAROLINA GAJCY

Mają rację. Wraz z ich barwną opowieścią w mojej głowie mnożyły się znaki zapytania. Capoeirę lepiej oglądać niż o niej słuchać. A już najlepiej po prostu odczuć ją na własnej skórze. Zacząć ćwiczyć. Tak jak przed dekadą uczynił to Kuba.

Ich początki Jak sam wspomina, zaczęło się od filmiku znalezionego gdzieś w sieci, na którym zobaczył osobnika wykonującego różnego typu, niezwykle atrakcyjne dla oka salta. Filmik był na tyle intrygujący, że stał się dla Kuby przyczynkiem do dalszych, niezłomnych poszukiwań. Swoje pierwsze akrobacje próbował, z różnym skutkiem, w warunkach idealnych,

60

MAGAZYN

bo na świnoujskiej plaży. W ten sposób, przez salto, odkrył w końcu capoeirę. Na pierwszy „prawdziwy” trening pojechał do Szczecina, skąd wrócił już całkowicie zakochany.

Ten piękny stan trwa do dziś. Objawia się on między innymi tym, że Kuba ma zdolność inspirowania innych. Jedną z osób, którym udzieliła się jego pasja, jest właśnie Gosia.


CAPOEIRA W ŚWINOUJŚCIU

Capoeirę trenuje od 7 lat. Nie od razu uwierzyła w swoje możliwości, ale gdy to już się stało, gdy nabrała umiejętności i pewności siebie, okazała się jedną z najlepszych i najbardziej zaawansowanych w tej dziedzinie dziewczyn w Polsce.

Sznury i kolory

czy grup. Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że każdy, kto osiągnie tytuł mistrza, może stworzyć własną formację – w myśl własnych założeń, filozofii, metod, stylu etc. W tym kontekście przestają dziwić trudności z definicją capoeiry. Na szczęście – bo ile mielibyśmy tych grup?! – nie jest tak łatwo zostać mistrzem.

Było już o tym, że ciężko zdefiniować capoeirę. Inaczej niż na przykład w boksie, gdzie nie ma podziału na szkoły, a są jedynie techniki, w obrębie których porusza się zawodnik. W capoeirze rzecz jest bardziej zawiła. Są oczywiście stopnie zaawansowania. Są sznury i kolory, będące tym, czym w karate są pasy. Capoeira dzieli się jednak na wiele szkół

I tu wracamy do sznurów. Określają one stopień zaawansowania capoeristy. Najjaśniejszy kolor odpowiada najniższemu, a najciemniejszy – najwyższemu. Ten pierwszy sznur, biały, służy do podtrzymywania spodni – śmieje się Kuba. Swoje znaczenie ma dopiero drugi, biało-żółty. I tak robi się stopniowo coraz ciemniej.

sport

Gosia posiada pas czerwono-niebieski, a Kuba – niebieski. Jednak nasi bohaterowie, mimo wieloletniego doświadczenie, nie są chyba nawet w połowie drogi do mistrzostwa, którego symbolem jest sznur czarny. Na to pracuje się przynajmniej… dwie dekady. – Capoeira to sport całego życia – oboje nie mają co do tego wątpliwości.

Świnoujska capoeira Gosia i Kuba prowadzą sekcję dziecięcą należącą do Capoeira Brasil. To jedna z największych i najbardziej szanowanych formacji na świecie. Jedna z niewielu obecnych na każdym kontynencie. Zazwyczaj grupy ograniczają swoją działalność do

MAGAZYN

61


sport

CAPOEIRA W ŚWINOUJŚCIU

jednego, czasem dwóch krajów. Początki świnoujskiej grupy nie były najłatwiejsze. Zebrało się grono chętnych, ale w mieście nie było nauczyciela, a jak mówi Kuba, nie sposób bez niego nauczyć się podstaw capoeiry. Owszem, można samemu próbować rozmaitych akrobacji, ale bez wsparcia profesjonalisty trudno mówić o prawdziwym treningu.

Jeżeli potrafisz wszystko przed przyjściem na trening, po co ci capoeira?

62

MAGAZYN

Niełatwo, z różnych względów, było ściągnąć do Świnoujścia nauczyciela. A jeśli już się udało, to nie na długo. Historia jest dość zawiła i nie ma sensu wchodzić szczegóły. Ważne, że po dwóch latach ćwiczeń, pełnych zaangażowania i determinacji, Kuba i jego współćwiczący kolega, Piotrek Szypulski, poczuli się na tyle pewnie, żeby samodzielnie poprowadzić grupę. Odkryli też kogoś, za kim postanowili podążać – Mistrza Marcão.

Wiek nic nie znaczy! – Świnoujście ma jeden mankament. Jest to miasto bez uczelni wyższych – zauważa Gosia. To powoduje, że capoeirę w Świnoujściu najliczniej trenują… dzieci i młodzież. Następnie, wyszkoleni przez naszych bohaterów, wyruszają w świat, doskonaląc się gdzie indziej. Brak społeczności studenckiej skutkuje znaczącą „przepaścią” wiekową. Nie ma w zasadzie 20-latków, a ci starsi – 30-, 40- czy nawet 50-latkowie – często krępują się ćwiczyć razem z dziećmi, czują się za starzy, nie na swoim miejscu… Jest też inny powód, dla którego dorośli nieufnie podchodzą do capoeiry. – Ciężko jest ich przekonać, że salta, gwiazdy, akrobacje są dla wszystkich. Że każdy, bez względu na wiek, jest w stanie, oczywiście w wyniku regularnej pracy, je wykonać – mówi Gosia. – Nikt, kto przychodzi na

pierwszy trening capoeiry, nie umie salta – dodaje Kuba. Bo przecież właśnie tutaj, na zajęciach capoeiry, można się ich nauczyć. Dowiódł tego już niejeden 40- czy 50-latek. Trenerzy z uśmiechem wspominają pewnego dojrzałego osobnika, który w akrobacjach okazał się lepszy niż ci najmłodsi.

Kopnięcia i uniki Wydawać by się mogło, że capoeira, której nieodłącznym elementem są kopnięcia, to dyscyplina wyjątkowo niebezpieczna. Nic bardziej mylnego. Zresztą, jak twierdzi Kuba – dla niektórych ludzi niebezpieczne może być już wchodzenie po schodach, jeżeli ich ciało nie jest do tego


przygotowane… Zaletą tej dyscypliny jest jej ogólnorozwojowy charakter. Przygotowuje nasze ciało pod każdym względem. Nie bez znaczenia jest też fakt, że w capoeirze równie istotne jak kopnięcia są ich uniki. Dobrze przeprowadzona gra zakłada brak kontaktu fizycznego. Przebiega płynnie, powoli, pod pełną kontrolą, więc – jak zapewnia Kuba – nic niewłaściwego nie powinno się zdarzyć. To taki, dla mnie laika, paradoks capoeiry. Z jednej bowiem strony dąży się do kontaktu, z drugiej, dzięki sprawnemu unikowi ma do niego nie dojść… Być może Gosia i Kuba skarcą mnie za ten „paradoks”… Ale, jak już wspomniałem, capoeira jest wciąż dla mnie pewną zagadką. Ich zachęcająca opowieść przybliżyła mi ją nieco, choć pozostaje niedosyt, a i oni mogliby opowiadać o tym znacznie dłużej. Tekst ten początkowo miał być tekstem o capoeirze. W trakcie pisania akcenty trochę się poprzesuwały, powstała rzecz bardziej o nich, o Gosi i Kubie, pasjonatach, którzy tą pasją chcą dzielić się z nami. Resztę, a przynajmniej wiele, dopowiedzą zdjęcia…

MAGAZYN

63


Golf

bez granic

Obiegowa opinia o golfie jest trochę jak sprawozdanie z audytu nieźle prosperującej firmy. Wieje nudą, interesuje jedynie wąskie grono i na nic nie wpływa. Ile jest prawdy w tym osądzie? Ci, którzy stanęli już z kijem na strzelnicy, udowadniają że niewiele. TEKST MAGDA MONKOSA

Niemal wszyscy zawodnicy podkreślają, że najbardziej motywuje ich do regularnej gry rywalizacja z samym sobą i pokonywanie własnych ograniczeń. Przebrnąłeś przez pole 76 uderzeniami? Postaraj się zrobić to w następnej grze w 74 ruchach. Golf to sport, który wymaga od zawodnika nieustannej pracy, ciągłej poprawy, doskonalenia umiejętności i dużego skupienia. Jeżeli nie umiesz pracować nad sobą – to nie jest sport dla ciebie. A oprócz samodyscypliny nie ma żadnych ograniczeń.

Bakcyl dla każdego Golf nie zna granicy wieku. W przeciwieństwie do wielu innych

64

MAGAZYN

dyscyplin sportowych mogą uprawiać go zarówno dzieci, jaki i osoby po siedemdziesiątce. – Prowadzimy Akademię Golfa – mówi Lutz Begrow, właściciel Baltic Hills Usedom w Korswandt. – Osobom dorosłym proponujemy lekcje indywidualne. W środy i piątki odbywają się zajęcia dla najmłodszych, chcemy przekazać im bakcyla. A tego bakcyla złapać jest bardzo łatwo. – Na pole golfowe trafiłam przypadkiem – mówi pani Justyna Szmit, członkini klubu w Korswandt. – Mój ówczesny szef, zapalony golfista, zaprosił tutaj nasz zespół na spotkanie rekreacyjne. Pracę już zmieniłam,

pasja do golfa pozostała. – Podoba mi się podejście trenera – podkreśla pani Elżbieta, mama Noego, który już od kilku tygodni uczęszcza na zajęcia. – Nauczyciel wszystko cierpliwie objaśnia, bariera językowa nie jest przeszkodą. Trener tłumaczy ciałem, czujemy się w sumie swobodnie – dodaje mama przyszłego golfisty. W grupie siedmiolatka uczy się pięcioro dzieci z Polski i Niemiec.

Kodeks golfisty Młodzi ludzie uczą się nie tylko prawidłowej postawy podczas uderzania piłki, ale – co najważniejsze


POLE GOLFOWE BALTIC HILLS USEDOM

sport

euro rocznie. To nawet połowę mniej niż koszty w niektórych polskich klubach. A dodatkowo oszczędzamy czas na uciążliwych dojazdach przez przeprawę promową. Nie od razu trzeba zakupić pełne wyposażenie wózka golfisty. Na początek wystarczy zestaw używanych kijów. Na aukcjach internetowych można nabyć go już za 200 zł. – Oczywiście sprzęt można też u nas wypożyczyć – zachęca Lutz Begrow. Niestety, zanim przejdziemy do prawdziwej rozgrywki, musimy zdobyć tzw. Zieloną Kartę. To takie golfowe prawo jazdy, które uprawnia do samodzielnej gry na każdym polu golfowym. – U nas szkolenie trwa 5 dni po 80 minut – informuje Lutz Begrow. – Można uczyć się także w cyklu weekendowym.

– etykiety na polu golfowym. A ta jest znacznie bardziej rozbudowana niż same reguły gry. Zasada numer jednej brzmi: kiedy nie wiesz, jak się zachować, zachowuj się przyzwoicie. Gracz nie powinien zakłócać rozgrywki rozmową, ruchem czy hałasem. Chociaż golf nie jest sportem kontaktowym, wymaga dynamicznego współdziałania. Należy przestrzegać zasad kolejności, obserwować tor, lot piłek partnerów i pomagać im szukać zagubionej piłki.

teren w niemieckiej miejscowości Korswandt, oddalonej od Świnoujścia o zaledwie 8 kilometrów. Delikatne pagórki wyrzeźbione przed milionem lat przez lodowiec z północy, dziś zostały zagospodarowane przez człowieka do celów rekreacyjnych. Wypielęgnowana zieleń z naturalnymi oczkami wodnymi w Baltic Hills Usedom wręcz zachęca do co najmniej 5-godzinnego spaceru z kijem po 19-dołkowym polu.

Zasady fair play służą nie tylko dobremu samopoczuciu zawodników. Restrykcyjne przepisy pomagają także wyeliminować ryzyko wypadku na polu golfowym. Pamiętajmy, że niewielka piłka jest twarda i potrafi osiągnąć prędkość przekraczającą ponad 200 km na godzinę.

Powszechnie uważa się, że golf jest drogi. Wielu graczy lubi porównywać jego koszty do popularnego narciarstwa. Biorąc pod uwagę koszty dojazdów i długość sezonu, okazuje się, że wiele przemawia na korzyść golfa. Jednorazowy wstęp na pole w Korswandt kosztuje 60 euro, jednak runda golfa może trwać nawet 6 godzin. Jeżeli zdecydujemy się na częstszą grę, warto wykupić kartę członkowską, która uprawnia do nieograniczonej gry przez cały sezon golfowy. Pełne członkostwo w Baltic Hills Usedom kosztuje 850

W zgodzie z naturą Golfiści dbają też o naturę. Zawsze należy zostawić miejsce gry w takim stanie, w jakim się je zastało. Troska o przyrodę zwyczajnie odpłaca. Wystarczy spojrzeć na malowniczy

Gra warta ceny

W tym roku XXXI Letnia Olimpiada w Rio de Janeiro nie tylko po raz pierwszy w historii odbędzie się w Ameryce Południowej, lecz po ponad stuletniej nieobecności do olimpijskich dyscyplin wprowadzi rywalizację w golfie. Czy oglądane na szklanym ekranie popisy światowej sławy golfistów zachęcą nas do pierwszych lub częstszych ćwiczeń na driving range? Wiemy już, że sport ten nietrudno jest uprawiać na wyspie Uznam. Teraz musimy jedynie przekroczyć granicę własnych samoograniczeń…

MAGAZYN

65


po sąsiedzku

NIEMCY

Kosz plażowy XXL Kosz plażowy w rozmiarze XXL to dzisiaj jedna z najczęściej fotografowanych atrakcji turystycznych na wyspie Uznam. 1 maja świętował swoje drugie urodziny. Wielki kosz stoi między muszlą koncertową a molo w Heringsdorfie. Jest rzeczywiście imponujący – szeroki na 6,40 m, wysoki na 4,15 m, głęboki na 3,33 m. Niedawno pomieścił aż 91 osób, a miejsca zostało jeszcze na tyle, że mógłby zostać pobity kolejny rekord. Na wyspie Uznam kosze stoją nie tylko na plaży. Wygodne meble zachęcają do wypoczynku w prawie każdym ogródku restauracyjnym i przestrzeni publicznej cesarskich uzdrowisk – w Ahlbecku, Bansinie i Heringsdorfie. To właśnie w tym ostatnim kąpielisku działa najstar-

sza manufaktura koszy plażowych w Niemczech. Przed dwoma laty firma Korbwaren z Heringsdorfu podarowała wyspiarzom i turystom swoje największe jak dotąd dzieło, a roboty było przy nim niemało. Kosze w Korbwaren wyplatane są tylko ręcznie, według tradycyjnej

metody. Kilkuosobowa ekipa stolarzy i wikliniarzy poświęciła uznamskiemu gigantowi ponad tysiąc godzin pracy. Do produkcji zużyto 3,5 kubików drewna, 85 m2 materiału oraz prawie 3 km wikliny. Opłacało się. Obiekt przyniósł rozgłos nie tylko producentom, ale i całej wyspie Uznam.

Plaża zamiast trybun

Transmisja z Euro 2016 na gigantycznym telebimie malowniczo usytuowanym w wodach Bałtyku – takie atrakcje czekają kibiców tylko na wyspie Uznam. Od 10 czerwca do 10 lipca wszystkie mistrzowskie rozgrywki w piłce nożnej będą emitowane na żywo na plaży, tuż przy molo w Heringsdorfie. Polscy i niemieccy kibice z pewnością nie mogą się doczekać 16 czerwca, kiedy to o godzinie 21.00 zostanie rozegrany mecz pomiędzy obiema reprezentacjami. W eliminacjach do Mistrzostw Europy potyczki obu drużyn kończyły się zwycięstwami gospodarzy, a nasza wygrana 2:0 po bramkach Arkadiusza Milika i Sebastiana Mili była historycznym

66

MAGAZYN

zwycięstwem nad Niemcami. Jak będzie tym razem? Polska, która zdaniem wielu ekspertów może być czarnym koniem turnieju, rozpocznie fazę grupową

4 dni wcześniej, od meczu z Irlandią Północą (18.00). Ostatni mecz w grupie rozegramy z Ukrainą 21 czerwca, także o godz. 18.00. Udział w wydarzeniu jest bezpłatny.


68

MAGAZYN


TRUSKAWKI W ROLI GŁÓWNEJ

kulinaria

Czerwiec

ma smak i zapach

truskawek TEKST, ZDJĘCIA I PRZEPISY KAROLINA LESZCZYŃSKA

T

ruskawki to kwintesencja polskiego lata. Czekamy na nie z utęsknieniem cały rok. Bo choć dziś można je kupić

nawet zimą, najlepiej smakują te czerwcowe, nasze rodzime. Słodkie i soczyste wyjadane prosto z kobiałki lub krzaczka? A może podane z cukrem i śmietaną w upalny dzień? Prostota zawsze jest wskazana. Jednak z truskawek przy niewielkim nakładzie pracy można wyczarować prawdziwe cuda, które przeniosą nasze kubki smakowe na wyżyny rozkoszy.

MAGAZYN

69


kulinaria

TRUSKAWKI W ROLI GŁÓWNEJ

Czekoladowe

placki

z truskawkami i waniliowym jogurtem Składniki (na 2-3 porcje) Placki: 1 szklanka (250 ml) mąki gryczanej 2 łyżki kakao 2 łyżeczki proszku do pieczenia 3 łyżki cukru kokosowego lub trzcinowego 1 1/2 szklanki mleka roślinnego lub krowiego 1 łyżka delikatnego oleju 25 g drobno posiekanej gorzkiej czekolady Jogurt waniliowy: 200 g jogurtu naturalnego typu greckiego ziarenka z 1/2 laski wanilii 1 łyżka syropu klonowego lub płynnego miodu Do podania: świeże truskawki listki świeżej mięty

Mąkę gryczaną, kakao, proszek do pieczenia i cukier wymieszać w misce. Wlać mleko i olej, wymieszać do połączenia się składników. Na samym końcu dodać czekoladę. Placki smażyć na patelni z nieprzywierającym dnem po ok. 2 minuty z każdej strony, aż wyrosną i będą rumiane. W międzyczasie w małej miseczce wymieszać trzepaczką jogurt z wanilią i syropem klonowym. Placki podawać polane jogurtem w towarzystwie truskawek i mięty.

70

MAGAZYN


Sałatka

ze szparagami i truskawkami Składniki (na 2-3 porcje) 3 duże garście roszponki pęczek (500 g) zielonych szparagów 250 g truskawek bez szypułek ok. 100 g koziego twarogu mała garść listków bazylii 2 łyżki łuskanych pestek słonecznika 1 łyżka octu balsamicznego 1 łyżka syropu klonowego lub płynnego miodu 2 łyżki oleju rzepakowego tłoczonego na zimno świeżo zmielony czarny pieprz

Zagotować w garnku osoloną wodę. Szparagi umyć, odłamać zdrewniałe końce i pokroić na ok. 3 cm kawałki. Główki odłożyć na bok. Szparagi wrzucić do garnka i gotować 2-5 minut w zależności od ich grubości. Na 30 sekund przed końcem dodać główki. Odcedzić na durszlaku i przelać zimną wodą, żeby zatrzymać proces gotowania. Truskawki pokroić w plasterki. Pestki słonecznika uprażyć na suchej patelni. W małej miseczce wymieszać ocet balsamiczny, syrop i olej do uzyskania kremowego sosu. W dużej misce wymieszać roszponkę, szparagi, truskawki, pokruszony twaróg, bazylię, słonecznik i sos. Wszystko oprószyć sporą ilością pieprzu. Sałatkę podawać z dodatkiem ulubionego pieczywa lub ugotowaną kaszą jaglaną.


72

MAGAZYN


Koktajl

truskawkowo -kokosowy Składniki (na 3 porcje) 3 szklanki pokrojonych truskawek bez szypułek 1 szklanka mleka kokosowego sok z 1/2 limonki opcjonalnie do dosłodzenia syrop z agawy lub płynny miód Wszystkie składniki koktajlu przełożyć do blendera kielichowego. Miksować kilka minut do uzyskania gładkiej konsystencji.

Ciasto

z truskawkami i malinami pod kruszonką

Owoce:

Przygotować spód. Wszystkie składniki

250 g truskawek

miksować do uzyskania zwartej kon-

150 g malin (mogą być mrożone)

systencji przy użyciu robota z ostrzem

1 łyżka syropu klonowego lub płynnego

lub mieszadłem. Ciastem wylepić dno

miodu

przygotowanej formy, dociskając lekko

ziarenka z 1/2 laski wanilii

zwilżoną dłonią. Formę wstawić do

1 czubata łyżka mąki z tapioki

piekarnika, piec 15 minut, lekko prze-

lub ziemniaczanej

studzić.

Kruszonka: 50 g mielonych migdałów 50 g płatków jaglanych 15 g preparowanej kaszy jaglanej 40 g oleju kokosowego w temp. pokojowej

Truskawki umyć, usunąć szypułki, pokroić na kawałki. W malutkiej miseczce wymieszać syrop z wanilią. Do większej miski przełożyć owoce, polać syropem i dokładnie wymieszać. Następnie dodać mąkę i jeszcze raz przemieszać.

Składniki (na formę 20 x 20 cm)

1 łyżka syropu klonowego lub płynnego

Ciasto:

opcjonalnie kwiatki czarnego bzu

200 g mielonych migdałów

do posypania ciasta

Miksować w trybie pulsacyjnym do uzy-

1 łyżeczka proszku do pieczenia

Piekarnik nagrzać do 180 stopni. Formę

Owoce wyłożyć równomiernie na

60 g oleju kokosowego w temp. pokojowej

o wymiarach 20 x 20 cm nasmarować

podpieczonym spodzie i posypać kru-

3 łyżki syropu klonowego lub płynnego

tłuszczem i wyłożyć papierem do pie-

szonką. Piec 30 minut. Przed krojeniem

miodu

czenia.

ostudzić.

miodu

50 g płatków jaglanych

Wszystkie składniki kruszonki przełożyć do robota z ostrzem lub mieszadłem. skania pożądanej konsystencji.

MAGAZYN

73


Grill

z zasadami Coraz bliżej lato. A jeśli lato, to prawdopodobnie i grillowanie. Mnie, dla przykładu, czeka już jutro. Obiło się Wam może o uszy, że to niezdrowe, toksyczne i rakotwórcze?

M

am dla Was dwie wiadomości. Dobrą i złą. Najpierw druga – tak, to prawda. Grillowanie jest niezdrowe. Dlaczego? Co w nim szkodliwego? I tu wiadomość dobra. To tylko trzy rzeczy. A przy zachowaniu kilku zasad, potrawy z grilla mogą być na tyle akceptowalne, by traktować je wręcz jako mały trening dla organizmu…

Złe elementy Wspomniane wcześniej trzy rzeczy psujące reputację grilla to benzopireny, akrylamid i wolne rodniki. Benzopireny to silnie rakotwórcze związki chemiczne obecne w smole węglowej, dymie papierosowym czy spalinach samochodowych. Myślicie sobie pewnie: nie mogą być takie toksyczne, bo byśmy wszyscy chorzy byli! Pomijając fakt, że coraz więcej z nas rzeczywiście choruje, to warto zauważyć, że jedna kiełbaska z grilla pochłania 100 razy więcej benzopirenów niż cała paczka papierosów! Akrylamid powstaje głównie w grillowanych ziemniakach i chlebie. Przyczynia się do powstawania nowotworów układu pokarmowego oraz uszkodzeń układu nerwowego. Spożywamy we frytkach czy chipsach. Na szczęście wykazano, że produkty przyrządzane w domu mają o wiele niższy poziom akrylamidu niż te przygotowywane na skalę przemysłową. Nie wytwarza się w temperaturze niższej niż 120ºC. Wolne rodniki wchodzą w reakcje ze zdrowymi komórkami, powodując uszkodzenie białek, tłuszczów i kwasów nukleinowych.

74

MAGAZYN


BEZPIECZNE GRILLOWANIE

kulinaria

8 zasad grillowania Jeśli świadomi powyższego nie wpadniecie jednak w panikę i postanowicie oddać się tej złowrogiej, wręcz „zabójczej” uczcie, trzymajcie się kilku istotnych zasad:

1

Jeśli zazwyczaj zjadasz na obiad jeden kotlet, to na grillu nie zjadaj pięciu kawałków mięsa. Trzymaj proporcje. Dodaj chleb lub ziemniaki i bardzo dużą porcję sałatki. W końcu w grillu nie chodzi o mięso tylko o towarzystwo…

2

Marynujcie, najlepiej sami, mięso przeznaczone na grill. Nabierze kruchości i nie będzie wymagało tak długiej obróbki termicznej. Mięso zamarynowane w paczkach zawiera często saletrę, która w wysokich temperaturach staje się toksyczna.

3

Do palenia używajcie wyłącznie węgla drzewnego lub drewna z drzew liściastych. Iglaste zawierają duże ilości żywic, które spalając się, uwalniają toksyczne substancje.

4

Do rozpałki nie używajcie gotowych rozpałek, parafiny, ropy, kartonów czy zadrukowanego papieru. Na pewno znajdzie się w okolicy jakiś prawdziwy mężczyzna, który będzie potrafił to zrobić, używając drobnych gałązek (ewentualnie jeszcze suszarki i kilku przekleństw…).

5

Ruszt powinien być czysty i pozbawiony resztek z poprzedniej imprezy. Stary tłuszcz i kawałki zwęglonego mięsa również będą wydzielać trujące substancje.

6

Grillujcie nad żarem, nie nad ogniem.

7

Zawsze używajcie aluminiowych tacek. Z jednej strony chronią mięso przed nadmiernym wchłanianiem substancji z dymu, z drugiej ograniczają kapanie tłuszczu na węgiel i wytwarzanie szkodliwych substancji. To, co się nadaje, np. kaszankę czy ziemniaki, zawiń w folię aluminiową.

8

Grillujcie tak krótko, jak to możliwe.

Mam nadzieję, że uspokoiłam Was nieco. W tej sytuacji nie pozostaje mi nic innego, jak tylko życzyć Wam smacznego. I zdrowego!

Renata Kasica

Autorka bloga rownowaznia.pl

REKLAMA


ROWER jak pizza W ich historii ważną rolę odgrywa aura. Poznali się na plaży, czekając na wiatr, który pozwoli im surfować. A za pomysłem na biznes rowerowy stoi… wyjątkowo ciepła zima. Rozmawiamy z Michałem Barkasem i Maciejem Maciejewskim z Baltic Bike. ROZMAWIA MICHAŁ TACIAK ZDJĘCIA KAROLINA GAJCY

76

MAGAZYN


BALTIC BIKE

biznes po świnoujsku

Jak się wpada na tak prosty, a jednocześnie genialny i chwytliwy pomysł? Mam na myśli wasz Baltic Bike… Michał Barkas: W myśleniu biznesowym ważne jest, żeby dywersyfikować aktywności, zabezpieczać się. Niedobrze jest stać na jednej tylko nodze… Maciej prowadzi jedną z najdłużej obecnych na rynku firm zajmujących się obsługą apartamentów. Zadaliśmy sobie więc pytanie: co możemy zaoferować jego klientom… Rowery stały się naturalnym wyborem. Jest też anegdota. Jako firma z branży turystycznej, która – jak wiadomo – jest branżą sezonową, szukaliśmy pomysłu na działalność zimową. Stanęło na odśnieżaniu. I wtedy przyszły trzy najcieplejsze w ostatnich stu latach zimy… Maciej Maciejewski: … więc zamiast odśnieżać, zaczęliśmy wypożyczać rowery.

Na szczęście. Dla was, dla miasta… M.M.: Tyle tylko że do tego odśnieżania mocno się przygotowaliśmy. Zainwestowaliśmy, kupiliśmy maszyny etc. Z tym szczęściem więc to tak nie do końca. M.B.: W prowadzeniu firmy nigdy nie jest tak, że można wszystko przewidzieć, że wszystko potoczy się zgodnie z założeniami. W przypadku rowerów jednak rzeczywiście możemy mówić o szczęściu. Wyszło świetnie.

bezpiecznie dojechać do największej atrakcji turystycznej, czyli latarni morskiej… M.B.: Mamy kapitalne połączenia równoleżnikowe i niestety żadnego południkowego. Nie ma ani jednej bezpiecznej drogi rowerowej prowadzącej z północy na południe. Jest więc przyzwoicie, ale jednocześnie jest jeszcze sporo do zrobienia. Przed nami, miastem, mieszkańcami…

Samo Świnoujście, jako miasto przyjazne rowerzystom, też chyba sprzyjało temu konceptowi? O dobrym przykładzie ze strony niemieckiej nie wspominając. M.B.: Zalążek tego rzeczywiście tkwił

Nie jesteście pierwszą wypożyczalnią rowerów w Świnoujściu, ale z pewnością najprężniej działającą. M.M.: Na pewno jako pierwsi zro-

w samym mieście, które prezentowało już wtedy przyzwoity standard, jeśli chodzi o drogi rowerowe. Otrzymaliśmy też bonus w postaci renty geograficznej i niejako wpięliśmy się w infrastrukturę niemiecką. M.M.: Nie jest jednak na tyle dobrze, żeby o infrastrukturze rowerowej po naszej stronie mówić w samych superlatywach. Nie da się, na przykład,

biliśmy to na taką skalę i na takim poziomie, jeśli chodzi o jakość i zakres usług. Nie tylko wypożyczamy rowery, ale i oferujemy wsparcie techniczne na trasie, dowóz roweru. Można go zamówić jak pizzę. Jesteśmy obecni w wielu punktach w mieście. M.B.: Mamy cztery punkty własne, ale sieć dystrybucyjna jest tu znacznie szersza. Głównie dzięki fantastycznym partnerom hotelowym.

Widać u was wielką dbałość o wizerunek. Wasza identyfikacja wizualna robi wrażenie. M.M.: Już na samym początku uznaliśmy, że jeśli coś robić, to na sto procent. Chcieliśmy, żeby to zagrało na każdym poziomie. Również estetycznym, więc zleciliśmy to ludziom, którzy się na tym znają. M.B.: Identyfikację wizualną Baltic Bike zrobiliśmy razem z Marysią Mileńko, absolwentką poznańskiej ASP. Ma ona dwie bardzo istotne cechy: po pierwsze, genialne wyczucie i świetny styl. Po drugie, co nie jest takie częste u artystów, potrafi słuchać sugestii. M.M.: Sami za to wybraliśmy kolor naszych rowerów… M.B.: … po drobnych kłótniach. Konstruktywnych.

Wasz błękit jest wszędzie. M.B.: Zacznę od tego, że nie jest łatwo kupić rowery w określonym kolorze. To że w jednym roku kupimy trzydzieści sztuk w jednym kolorze, nie oznacza, że będzie on dostęp-

MAGAZYN

77


biznes po świnoujsku

ny za rok, gdy będziemy chcieli dokupić kolejne rowery. Trudno byłoby o spójność przy skali takiej jak nasza. Na szczęście znów, jak w przypadku Marysi, trafiliśmy na właściwego człowieka, z którym doskonale się współpracuje – Bernda Lescha z Winora Group, firmy produkującej rowery. Nasz sprzęt nie pochodzi z półek sklepowych, ale jest produkowany specjalnie dla nas.

Wróćmy do koloru. Jeśli nie błękit, to co? Jakie inne braliście pod uwagę? M.B.: Ja optowałem za groszkową zielenią, zainspirowany rowerowym systemem miejskim w Tel Awiwie.

Wygrał jednak niebieski. M.B.: Tak. Zresztą kilka lat po tym, jak wystartowaliśmy, groszkowa zieleń pojawiła się w Niemczech. M.M.: Jednym z powodów, dla których stawiałem na błękit, były te

78

MAGAZYN

BALTIC BIKE

dość oczywiste skojarzenia z wodą, morzem etc. Poza tym jest to kolor bardzo czytelny, mocno rzuca się w oczy.

czyła nas inna pasja… Deska windsurfingowa. Poznaliśmy się na plaży, stojąc ubrani w pianki i czekając na wiatr.

Szewc bez butów chodzi, a Wy? Macie jeszcze czas i ochotę, żeby jeździć na rowerach? M.M.: Jeździmy dużo i chętnie.

Tryton, nagroda Prezydenta Miasta Świnoujście, w kategorii Gospodarka i Przedsiębiorczość… Duma? Radość? Zaskoczenie? M.B.: Taka nagroda to zawsze wielka

W końcu sprzętu mamy pod dostatkiem. Sam korzystam z naszego roweru miejskiego, gdyż doskonale sprawdza się w mieście. Oprócz tego mam jeszcze rower górski i kolarzówkę. M.B.: Ja jeżdżę na górskim. Na kolarzówkę w tym momencie, przy wciąż ogromnej ilości luk w drogach rowerowych, bym się nie zdecydował. To zbyt niebezpieczne. Jednocześnie uważam, że to zdecydowanie najpiękniejszy rower na świecie. M.M.: Jesteśmy pasjonatami rowerów, ale – taka ciekawostka – połą-

satysfakcja, tym bardziej że „spadła” na nas niespodziewanie. Pamiętajmy, z kim o tę nagrodę rywalizowaliśmy – Polskie LNG oraz Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście. Jak Dawid z Goliatem… Jednocześnie rozumiemy tę nagrodę trochę szerzej – jako docenienie całej branży turystycznej, która wciąż rośnie w siłę. Cieszymy się, że to zauważono. Baltic Bike Infolinia: +48 500 412 500 www.balticbike.pl


MIEJSCA

nowe w mieście

Studio Figura

Cuda na kiju

Vegebar

Po sukcesie na rynku ogólnopolskim, gabinet pod szyldem Studio Figura działa już w Świnoujściu. To miejsce, w którym klienci otrzymają kompleksowe wsparcie w procesie utraty wagi i poprawy wyglądu sylwetki. Świnoujskie Studio Figura wyróżnia możliwość skorzystania z zabiegów z dziedziny medycyny orientalnej – akupunktury czy ziołolecznictwa. Program odchudzający jest nie tylko przyjemny, ale zdrowy i bezpieczny.

Właściciele nowo otwartej sali zabaw dla dzieci Cuda na kiju przygotowali ciekawą ofertę nie tylko dla najmłodszych. Pomieszczenie dla dzieci połączyli z kawiarnią. Kiedy dzieciaki testują nowe zabawki, rodzice mogą napić się kawy w Sonacie. Transmisja z sali zabaw na kawiarnianym telewizorze pozwoli im obserwować bawiące się dziecko. W Cudach na kiju zorganizujecie także przyjęcie urodzinowe.

Pierwszy w Świnoujściu lokal dla wegan i wegetarian. Równie ważna jak aspekty kulinarne jest tutaj misja społeczna, którą szerzą twórcy Vegebaru, czyli Fundacja Motywacja i Działanie. Zatrudnienie znajdą tu osoby niepełnosprawne i wykluczone społecznie. Pięknej idei towarzyszy smakowite menu – choćby fasolowo-ziemniaczane burgery czy rozmaite zupy roślinne. Lokal jest przyjazny dla zwierząt.

ul. Bohaterów Września 53

ul. Marynarzy 7

ul. Bohaterów Września 50/4 REKLAMA


FOTO aGNIESZKA ŻYCHSKA

Perła w centrum Świnoujścia

Gdy w 1885 roku rada miasta rozważała oddanie terenu pod zabudowę, jeden z rajców zareagował słowami: Jakaż to barania głowa będzie tam chciała budować dom? Dziś ulica Hołdu Pruskiego to prawdziwa perła architektoniczna. TEKST MAGDA MONKOSA

Niezwykła jest historia tego miejsca. Dziś trudno to sobie wyobrazić, ale jeszcze w XVII wieku przebiegała tu linia brzegowa, przesunięta w drugiej połowie wieku XVIII, wskutek budowy portu, o ok. 1,5 km.

Cassino, tuż przy Skwerze Zesłańców Sybiru. Przetrwał również trzeci z kolei dom, datowany na 1900 rok, a rozbudowany trzydzieści lat później. Znajduje się on naprzeciw placu zabaw przedszkola nr 10.

Początki

W 1904 roku rozpoczęto zabudowę ulicy od strony południowej. Jako pierwszy powstał budynek w sąsiedztwie sali gimnastycznej, dzisiejszy numer 9. Wyraźnie widać tu już cechy wystroju secesyjnego – obficie zdobione gzymsy, dekora-

Pierwsze domy pochodzą sprzed 1900 roku. Kamienice numer 1 i 2 (obecnie 2 i 2a), przebudowane w roku 1927, zachowały się do dziś. To dwa eklektyczne budynki stojące między ulicami Sikorskiego a Monte

80

MAGAZYN

cyjny balkon czy bogato zdobiony szczyt budynku. Cztery lata później ulica była już prawie zasiedlona. W zabudowie zwartej stały już kamienice o numerach 3-9 oraz 10-12, a także wolno stojący dom numer 14. Wszystkie wybudowano zgodnie z najnowszymi trendami. Trzy- lub czteropiętrowe, często z mieszkalnymi poddaszami oraz jednorodnymi służbówkami. Od frontu charakteryzują się bogatym detalem, licznymi balko-


stare świnoujście

FOTO aGNIESZKA ŻYCHSKA

ULICA HOŁDU PRUSKIEGO

Dzięki odwadze i zaangażowaniu członków Wspólnoty Mieszkaniowej ulica Hołdu Pruskiego stała się jednym z najpiękniejszych miejsc w mieście nami, loggiami, obficie zdobionymi szczytami i wieżyczkami. Równie bogato prezentują się klatki schodowe i dekoracje lokali mieszkalnych. Dzięki Stowarzyszeniu Przyjaciół ulicy Hołdu Pruskiego, przez lata walczącego o zachowanie dziedzictwa kulturowego ulicy, zachowały się niezwykle ciekawe fotografie detali w mieszkaniach. Natomiast zaplecze budynków jest znacznie skromniejsze, a zdobnictwo ogranicza się zazwyczaj do gzymsów.

Brawa dla mieszkańców! Kamienice budowano dla bogatego

mieszczaństwa. Ze skrupulatnie prowadzonych książek adresowych wynika, że ulicę zamieszkiwali przedstawiciele różnych warstw społecznych – od robotników po lekarzy, nauczycieli i prawników. Bogaci mieszkali od frontu, biedniejsi zajmowali oficyny od podwórza. Dociekliwi mieszkańcy ulicy Hołdu Pruskiego mogą nawet dzisiaj sprawdzić, kto przed stu laty mieszkał przy ówczesnej Eggebrechtstraße. Książki adresowe, także w formie elektronicznej, przechowywane są w Bibliotece Uniwersyteckiej w Greifswaldzie.

W 2016 roku Wspólnota Mieszkaniowa z ulicy Hołdu Pruskiego została wyróżniona specjalną nagrodą. Janusz Żmurkiewicz, prezydent Świnoujścia, jako przewodniczący kapituły Trytona nadał jej osobistą rangę. – Przede wszystkim za odwagę, dzięki której podjęli się, wspólnie z miastem, przeprowadzenia niełatwej inwestycji, czyli remontu zespołu zabytkowych kamienic znajdujących się przy ulicy Hołdu Pruskiego. Bez ich zaangażowania, a także wkładu finansowego, nie byłoby to możliwe. Zaryzykowali i dziś mogą być z siebie dumni. Ulica odzyskała swój blask. Jest jednym z najpiękniejszych miejsc w naszym mieście – podkreślił prezydent. Potwierdza to Alicja Biranowska-Kurtz, konserwator zabytków i rzeczoznawca, dla której ulica Hołdu Pruskiego to zakątek wyjątkowej urody nie tylko w skali Świnoujścia, ale i całego Pomorza.

MAGAZYN

81


Magazyn Wyspy 1 (1) czerwiec 2016  

MAGAZYN WYSPY to miesięcznik o Świnoujściu i dla Świnoujścia. W numerze m.in.: Hanna Garboś. Lubię mieć przed sobą cel Karsibór. Śladami pta...

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you