Page 1


#FELIETON

DWA SYMBOLE Kamil Aftyka uchybienia w swojej pracy: spokojnie.

– Czy ktoś z Was spotkał się z czymś takim u dziecka? Znalazłam dwa "siwe" włosy u córeczki. Białawogrudkowate są od nasady do trzech czwartych długości, dalej normalne-brązowawe – niepokoi się internautka. To może być wynik starości, choroby lub nagłego nieszczęścia. Wszystko straszne, lepiej więc zapytać o zdanie innych.

Dziwne rzeczy zdarzyły się w miejscowości Zaatari. Tam od dawna spokojnie nie było, a teraz jeszcze te włosy. Dwa fakty przykuwają uwagę i znacząco odróżniają przypadek omawianej wioski od przypadku 3,5-letniego dziecka zlęknionej forumowiczki. Nie dość, że siwizna w tamtym dalekim zakątku świata jest w stanie pokryć całą głowę dziecka, to jeszcze dolegliwość ta występuje na porządku dziennym. W tym wypadku trudno znaleźć eksperta, który temu zaradzi. Niby włosy można przefarbować, ale istnieje obawa, że to nie zlikwiduje przyczyny.

Starsza kobieta wie, jak taki znak czasu (umownie osiemnastu lat) u siebie zamaskować. Jeśli podobny feler przytrafia się dziecku, to zazwyczaj usunięcie kilku kłaczków załatwia sprawę. Przejęty rodzic może zgłosić się po poradę eksperta, ale zazwyczaj nie ma powodów do paniki. Cytując budowniczego, chcącego zataić przed pracodawcą

Wojciech Tochman w swojej pracy zetknął się z wieloma

1


#FELIETON gdyby nie to, że osada jest źle skomunikowana z resztą świata. Ponadto na północ od Zaatari niektórzy obawiają się, że siwizna i inne problemy z nią związane mogłyby przenieść się na tubylców. Ci, którzy nie boją się mówić, jak jest, zalecają, żeby wyleczyć wszystko na miejscu. Propozycja kwarantanny ma być symbolem dalekowzroczności, tyle że co zrobić z tą siwizną?

takimi dziećmi. Dodaje, że niektóre w ogóle łysieją, mają też problemy ze spaniem. Śnią im się koszmary, wtedy się moczą, ale to czasem i lepsze niż jawa. W końcu nieprzyjemne sny nie biorą się znikąd.

"(...) nieprzyjemne sny nie biorą się znikąd." Chyba nikt nie myśli, by zostać w Zaatari na stałe. I pewnie byliby teraz gdzie indziej, gdyby nie to, że osada jest źle skomunikowana z resztą świata. Ponadto na

Stopka redakcyjna: Kamil Aftyka (redaktor naczelny), Laura Lenkiewicz (redaktor naczelna, skład, fotoedycja, korekta), Klaudia Rucińska, Dominika Walecka, Zofia Mikońska, Małgorzata Chańko, Magdalena Jurkiewicz, Paweł Sawicki, komiks: Marek Muńko, okładka: Popovic - facebook.com/ xpopvicx

2


#3 MAGAZYNTRÓJKI

Spis treści

4 Pięć pytań do... - rozmowa z panią Magdaleną Łozowicką - Honkisz Magdalena Jurkiewicz 6 Pięć pytań do... - rozmowa z panem Michałem Kossem Magdalena Jurkiewicz 10 Kto nie chce arabów - Czy da się uratować Janów Podlaski? Dominika Walecka 16 Odchodząc, zabierz mnie - rozmowa z Hanną Raniszewską i Dobrawą Czocher Laura Lenkiewicz

25 Komiks Super Mexicano Marek Muńko 27 Nowa biologia - Optogenetyka - sposobem na wywołanie sztucznych wspomnień? Kamil Aftyka 34 Banalność tłumu - o sile propagandy, psychologii tłumu i konformizmie społecznym Małgorzata Chańko

41 Zmienić myślenie - reportaż z konferencji TriMUN 2016 Laura Lenkiewicz

45 Człowiek z granitu? - prawie cała prawda o Podhalaninie Paweł Sawicki 52 Świat jest teatrem, aktorami ludzie... - o obchodach 400. rocznicy śmierci i 450. rocznicy urodzin Szekspira Klaudia Rucińska

3


#TRÓJKOWYNAUCZYCIEL

PIĘĆ PYTAŃ DO... Z panią Magdaleną Łozowicką - Honkisz rozmawia Magdalena Jurkiewicz

“(...) nie wiem, w którą stronę zmierza świat, ale na pewno nie w tę piękną. ” — mówi pani Magdalena Łozowicka-Honkisz, nauczyciel historii i wiedzy o społeczeństwie. Jakie pytanie zadaje sobie pani najczęściej?

ulec transformacji. Szkoła jest jak fabryka, wdraża człowieka w pewien system, narzuca pewien porządek. Żadne państwo nie zrezygnuje ze szkoły, ponieważ jest to dobry trening dla społeczeństwa (i nie mówię tutaj o obywatelach).

Najczęściej zastanawiam się nad tym, jak to się dzieje, że człowiek ma tak dwoistą naturę. Z jednej strony jest zdolny do tworzenia wspaniałych dzieł, okazywania ogromnej wrażliwości, poświęcenia. Z drugiej strony potrafi być brutalny, bezwzględny, okrutny. Przez to nie wiem, w którą stronę zmierza świat, ale na pewno nie w tę piękną. Czy uważa pani, że społeczeństwo jest w stanie funkcjonować bez instytucji szkoły? Myślę, że nie, choć dziewiętnastowieczny pomysł na edukację musi

4


#TRÓJKOWYNAUCZYCIEL Z jaką postacią historyczną chciałaby się pani spotkać i jakie pytanie zadałaby jej pani?

Wydaje mi się, że jest to forma pewnego przejścia. Każda społeczność, każdy lud ma swój moment przejścia. Czasami przypada on na wczesne stadium rozwoju, wtedy ma wymiar fizyczny, bo dotyczy ciała, ale także religijny, mistyczny, z powodu odwoływania się do sfery duchowości. Uważam, że jest to ważniejszy moment niż skończenie osiemnastego roku życia, pomimo tego, że młodzieży wydaje się, że to właśnie wtedy przekraczają jakąś granicę. Tak naprawdę wciąż pozostają w trybie szkolnym i żyją w tej samej, określonej rzeczywistości. Matura jest egzaminem, po którym dostaje się świadectwo, które pozwala decydować o swoim losie, o swojej przyszłości.

Takich postaci jest całkiem sporo, jednak ograniczając się do najbliższego okresu, byłby to Józef Piłsudski, z którym porozmawiałabym o społeczeństwie, ponieważ mamy na ten temat podobne poglądy. Inną niezwykle fascynującą postacią, znakomicie potrafiącą odnaleźć się w epoce niezbyt życzliwej dla kobiet, czyli w średniowieczu, była wielka kobieta, mistyczka Hildegarda z Bingen. Gdyby miała pani opisać siebie w momencie przystęp owania do egzaminu dojrzałości, jakiego przymiotnika użyłaby pani? Nieopierzona. Czy uważa Pani, że matura to prawdziwy egzamin dojrzałości?

5


#TRÓJKOWYNAUCZYCIE

PIĘĆ PYTAŃ DO...

Z panem Michałem Kossem rozmawia Magdalena Jurkiewicz

"Im więcej wiemy, tym sfera problematyczna, jak powierzchnia dmuchanego balonu, powiększa się. " - mówi pan Michał Koss, nauczyciel filozofii i historii sztuki. Jakie pytanie zadaje sobie pan najczęściej?

Fotografia: Martyna Kościuszko

6

Nie ma takiego pytania. Moim zdaniem spędzanie życia, obsesyjnie zadając sobie jedno pytanie wydaje się absurdalne i fanatyczne. Niektóre z pytań dzieci nas po prostu zdumiewają, ponieważ coś, co dla nas jest oczywiste, dla nich okazuje się problematyczne. Są pytania charakterystyczne dla młodego wieku, kiedy człowiek mniej wie, jest mniej doświadczony, dopiero poznaje świat. Są pytania nieporadne, które mają jednak pewną świeżość i autentyczność. W późniejszym wieku ulega to zmianie. To, jakie pytania sobie zadajemy, zależy od bardzo wielu czynników. Między innymi od tego, czy wolimy bardziej statyczną,


#TRÓJKOWYNAUCZYCIEL konserwatywną, bezpieczną wizję świata. Wtedy zadajemy mniej pytań. Jednak jeżeli mamy świadomość, że życie jest niepewne, kruche i niejasne w wielu wymiarach, że wszystko jest trochę prowizoryczne, to zadajemy sobie mnóstwo pytań, cały czas coś kwestionując. Jest to sposób poruszania się po świecie, dlatego jeden z banałów mówi, że od odpowiedzi lepsze są pytania. One rzeczywiście są ciekawsze. Ze względu na to, że cały czas zdobywamy nową wiedzę, jest to taki balonowy model. Im więcej wiemy, tym sfera problematyczna, jak powierzchnia dmuchanego balonu, powiększa się. Niektóre pytania są nieoczekiwane, pojawiają się po raz pierwszy. Takie są najciekawsze. Jeżeli potrafimy sformułować oryginalne pytanie, robimy duży krok do przodu. Trapić się od dzieciństwa do późnej starości jednym pytaniem, wydaje mi się trochę nierozsądne.

"(...) to uczniowie są w najlepszej sytuacji, ponieważ mają okazję rozwijać się na wielu płaszczyznach." Z jakim filozofem chciałby się pan spotkać́ i jakie pytanie by mu pan zadał? Szkoda, że mógłbym tylko z jednym. Przede wszystkim, żeby trochę zmienić perspektywę filozofii jako dyscypliny przez wieki uprawianej głównie przez mężczyzn, to wolałbym spotkać się z filozofką. Istnieje kilka fantastycznych kobiet. Jedną z nich jest francuska myślicielka Simone Weil, niesłychanie ciekawa postać. Niestety, już nie żyje. Drugą kobietą, z którą chciałbym porozmawiać jest Martha Nussbaum, profesor na uniwersytecie w Chicago. Z racji tego, że zajmuje się polityką, etyką, filozofią emocji i używa przykładów, które są dla niej znaczące (na

7


#TRÓJKOWYNAUCZYCIEL przykład Martin Luther King i jego działalność́, Nelson Mandela), zadałbym jej dość́ banalne pytanie. Mianowicie, dlaczego w swoich książkach nie uwzględnia zjawiska Solidarności. Z czego to wynika, czy może uważa, że było to coś marginalnego? Starałbym się powiedzieć jej, że Solidarność, jak pisze ksiądz JózefTischner w swojej książce pod tytułem “Etyka solidarności”, miała istotny wkład w myślenie o polityce, o emocjach publicznych, o tym jak one powinny być kształtowane oraz w ogóle o sposobie konstruowania życia ludzkiego.

przyswoić jest tak ogromna (nawet na poziomie ogólnym), że żadna jednostka nie jest w stanie poradzić sobie z tym samodzielnie. Dlatego mamy oddzielnych nauczycieli od każdego przedmiotu. Rzadko kto potrafi uczyć więcej niż jednego przedmiotu, zwłaszcza w szkołach średnich. Ceną za to jest okrutna, kalecząca specjalizacja. W związku z tym to uczniowie są w najlepszej sytuacji, ponieważ mają okazję rozwijać się na wielu płaszczyznach. Oczywiście, kiedy dostaną się w łapy morderczej specjalizacji, stanie się z nimi dokładnie to samo, co z ich nauczycielami.

Czy społeczeństwo jest w stanie funkcjonować bez instytucji szkoły? Oczywiście, że jest w stanie, ponieważ przez wieki tak funkcjonowało. Istniały inne sposoby zdobywania wiedzy, rodzice i starsi uczyli swoje dzieci. Wydaje mi się, żewspółczesnych warunkach nie byłoby to możliwe. Ilość wiedzy, którą musimy

Czy uważa pan, że matura to prawdziwy egzamin dojrzałości? I tak, i nie. Dojrzałość to kontrowersyjny termin. Nie wydaje mi się, żeby młodzi, osiemnastoletni, kończący szkołę ludzie byli w pełni dojrzali i znali wszystkie wymiary dorosłości. Można to

8


#TRÓJKOWYNAUCZYCIEL smarkaty, młody człowiek.

nazwać “pierwszym pasowaniem”. Chodzi o to, żeby podjąć wysiłek sprawdzenia się. W przypadku matury, która jest wielowątkowa, można tego dokonać, ale tylko w bardzo ograniczonym stopniu. Nie oznacza to, że należałoby z matury zrezygnować, tylko poprawić ją i zreformować.

"Nie ma takiego pytania. Moim zdaniem spędzanie życia, obsesyjnie zadając sobie jedno pytanie wydaje się absurdalne i fanatyczne." Gdyby miał pan opisać siebie w momencie przystęp owania do egzaminu dojrzałości, jakiego przymiotnika użyłby pan? Dosyć niefrasobliwy, trochę głupkowaty, trochę nieodpowiedzialny, trochę

9


#SPOŁECZEŃSTWO

KTO NIE Dominika CHCE ARABÓW Walecka

Szlachetne, eleganckie, z charakterystycznym profilem pyska – dzięki tym i innym przymiotom konie czystej krwi arabskiej zyskały całe rzesze wielbicieli. W małej polskiej gminie Janów Podlaski znajduje się prawdziwa mekka końskich entuzjastów. Ale czy przetrwa zmianę władz?

Słyszał o niej chyba każdy, nie tylko miłośnicy jeździectwa. Z blisko dwustuletnią tradycją, jest źródłem dumy hodowców i kolebką najdroższych i, jak mówi wielu, najpiękniejszych koni na świecie. Mimo całego swojego dorobku, stadnina koni arabskich w Janowie Podlaskim po latach rozkwitu przeżywa kryzys.

Zaczęło się w październiku zeszłego roku. Padła Pianissima, jedna z najbardziej utytułowanych klaczy czystej krwi arabskiej w historii tej rasy. Jej rodowód można było prześledzić wiele pokoleń́ wstecz, a od nagród, które zdobyła, uginały się półki. Klacz wyceniano na miliony

10


#SPOŁECZEŃSTWO euro. Mimo to, nie udało się jej uratować. "Choroba Pianissimy przyszła nagle, niespodziewanie i miała wyjątkowo ostry przebieg. Pomimo błyskawicznej reakcji obsługi i lekarzy nie udało się pokonać praw natury, którym podlegają zarówno zwierzęta, jak i ludzie, niezależnie od kondycji finansowej" – takie słowa padają w oświadczeniu, którego współautorem jest Marek Trela, obecnie były dyrektor stadniny. To on został obarczony odpowiedzialnością za śmierć klaczy i w konsekwencji odwołany ze stanowiska. Potem przyszła kolej Prerii i Amry – obie należały do Shirley Watts, żony słynnego perkusisty The Rolling Stones. Jedna z klaczy była źrebna, druga już urodziła. Obie wraz z młodymi miały pozostać w Janowie. Jednak zamiast źrebaków, przyszłych championów – pojawili się prawnicy z aktami oskarżenia. Niedługo znikać zaczną także inne konie, bo żaden właściciel nie chce

ryzykować zdrowiem wierzchowca w stadninie, w której wypadki chodzą od boksu do boksu, pod ramię z teoriami spiskowymi.

"Ale co zrobić, gdy następ nego dnia w telewizji wieloletni hodowcy słyszą nowego prezesa, Marka Skomorowskiego, radośnie chwalącego się, że pierwszy raz w życiu udało mu się otworzyć w stajni boks..." Janowa na pewno nie wolno spisywać na straty. To nie jest pierwszy raz, kiedy zła passa dotyka jedną z najsłynniejszych stadnin na świecie. Od momentu założenia w 1817 roku za zgodą cara Aleksandra, kiedy była pierwszą stadniną państwową na ziemiach Polski, przechodziła z rąk do rąk, aż na początku XX wieku wszystkie konie zostały wysłane do Rosji, skąd już nie wróciły. Po odzyskaniu przez kraj niepodległości, nadeszły

11


#SPOŁECZEŃSTWO długie lata rewitalizacji i odbudowy stadniny. Już od początków istnienia janowskie konie wysyłano do różnych części świata, od Azji po Amerykę. Wojna zabrała większość dorobku hodowców, łącznie ze zwierzętami, ale ci zrobili wszystko, by przywrócić świetność stadniny. Sytuacja ustabilizowała się w latach 50., a niecałe 20 lat później rozpoczęto trwającą do dziś tradycję corocznych aukcji koni czystej krwi arabskiej, przynoszącej hodowcom ogromne zyski.

Jeśli chodzi o władze stadniny, bywało różnie: jedni lepsi, drudzy gorsi. Marek Trela zaliczał się bez wątpienia do tych pierwszych. Dlaczego? Cokolwiek nie zostałoby powiedziane o ostatnich aferach związanych z Janowem, Trela doskonale znał swoją pracę. W stadninie arabów zaczynał w latach 80' jako lekarz weterynarii; kilka lat później został hodowcą. Na stanowisko prezesa powołano go w 2000 roku. Były prezes znał życie koni i ich właścicieli

12


#SPOŁECZEŃSTWO od podszewki, a dzięki jego pracy Janów rozkwitał.

zagranicznych kontrahentów większej liczby zarodków niż dopuszczają to polskie regulacje". Ale co zrobić, gdy następnego dnia w telewizji wieloletni hodowcy słyszą nowego prezesa, Marka Skomorowskiego, radośnie chwalącego się, że pierwszy raz w życiu udało mu się otworzyć w stajni boks... Nowy zarządca stadniny, z zawodu urzędnik, bez wstydu przyznaje, iż nie ma żadnego doświadczenia w pracy z końmi i pozostaje niewzruszony wobec otwartej krytyki hodowców. „Powierzono mi zadanie uporządkowania należącego do państwa przedsiębiorstwa” mówi Skomorowski w jednym z wywiadów, zapominając, że stadnina to nie fabryka aut, a opieka nad koniem wymaga znacznie większego obycia niż operowanie maszyną czy sprawne posługiwanie się komputerem.

"Jeśli przypadki niespodziewanej śmierci będą się powtarzać, hodowcy zaczną zabierać swoje konie z Janowa i nie pomoże tu tworzenie teorii spiskowych. "

Teraz dla Marka Treli lata pracy na stanowisku dyrektora Janowa Podlaskiego pozostały tylko wspomnieniem. Sam prezes w wywiadach odnosi się do sytuacji dość chłodno, lecz na portalach społecznościowych sypią się pełne oburzenia petycje w jego obronie a także wszystkich zwolnionych z zarządów stadnin w Janowie i Michałowie. Protestujący określają powody zwolnień mianem absurdu, od "braku odpowiedniego nadzoru hodowlano-weterynaryjnego" po "dopuszczenie przez zarządy obu stadnin do pobierania przez

Czy do wszystkiego musimy mieszać politykę? Zwłaszcza teraz, kiedy może to

13


#SPOŁECZEŃSTWO

"Janowa na pewno nie wolno spisywać na straty. To nie jest pierwszy raz, kiedy zła passa dotyka jedną z najsłynniejszych stadnin na świecie."

doprowadzić do upadku jednego z najpiękniejszych dorobków Polski? "Stadniny koni to nie fermy niosek, hodowla - szczególnie koni arabskich - wymaga prawdziwego kunsztu", czytamy w jednej z mnożących się w zastraszającym tempie petycji internetowych. Stwierdzenie bolesne i prawdziwe, nie tylko dla samych zwierząt. Hodowla koni czystej krwi arabskich w Janowie przynosi zawrotne zyski. W zeszłym roku padł kolejny rekord – klacz Pepita pojechała do Szwajcarii za, bagatela, 1,4 milionów euro, a takie ceny nie są niespotykane na corocznej aukcji "Pride of Poland". "My tych rekordów nie chcemy bić, bo my nie chcemy się pozbywać najlepszych koni. W tym roku daliśmy bardzo dobrą stawkę i dostaliśmy bardzo dobre ceny. W stajni mamy jeszcze droższe konie ", powiedział po aukcji z 2015 Marek Trela w wywiadzie dla TVN24.

Janowskie araby nie są wyłącznie kwestią pieniędzy. To skarb na skalę narodową, tak samo znany i kojarzony z Polską jak Jan Paweł II czy Lech Wałęsa. Towarzyszą nam zbyt długo, byśmy tak po prostu mogli pozwolić na ich zniknięcie. Niewykluczone jest, że taki scenariusz będzie miał miejsce. Jeśli przypadki niespodziewanej śmierci będą się powtarzać, hodowcy zaczną zabierać swoje konie z Janowa i nie pomoże tu tworzenie teorii spiskowych. Nikt nie kwestionuje dobrych intencji obecnych członków zarządu stadniny. Jednak trudno uwierzyć, by urzędnik z Lublina, niemający żadnych doświadczeń z hodowlą czy nawet jeździectwem, miał być remedium na wszystkie

14


#SPOŁECZEŃSTWO problemy. Polityka to jedno, ale jako państwo powinniśmy kierować się innymi wartościami, jak dobro zwierząt, zalety ekonomiczne sprawnie działającej hodowli i wreszcie dbałością o źródło narodowej dumy. Zwolnienie człowieka, którego znajomości wśród arabskich szejków pomagały efektywnie zasilać i udoskonalać hodowlę rasowych koni nie przyczyni się do dalszego rozwoju tego miejsca, a zrzucanie winy na wszystkich wokół tym bardziej

nie rozwiąże problemu. Jednak wciąż jest nadzieja. Wystarczy tylko na chwilę zapomnieć o polityce i wykorzystać wiedzę fachowców, nieważne jakiej partii byliby zwolennikami.

Źródła cytatów: www. wyborcza. pl www. tvn24. pl www. wpolityce. pl

15


#KULTURA

ODCHODZĄC, ZABIERZ DŹWIĘK Z Hanną Raniszewską i Dobrawą Czocher rozmawiała Laura Lenkiewicz

“Nam chodzi tylko o to, by dotknąć ich wnętrza, wywołać emocje.” — mówi Dobrawa Czocher, która razem z Hanną Raniszewską nagrała album pod tytułem “Biała Flaga”.

16


#KULTURA

Album “Biała Flaga” - projekt dwóch artystek pochodzących z Tczewa, pianistki, Hanny Raniszewskiej i wiolonczelistki, Dobrawy Czocher. Został wydany 25 września 2015 roku. Na płycie można znaleźć nie tylko klasyczne instrumentalne aranżacje dobrze znanych utworów Republiki, ale również kilka własnych kompozycji artystek. “Tworząc projekt przedstawiamy muzykę -

17

tego artysty przez pryzmat naszego klasycznego wykształcenia, naszych preferencji muzycznych, osobistych przeżyć i całego bagażu doświadczeń artystycznych. Jednak przede wszystkim przyświeca nam jeden cel - ukazanie nieśmiertelnej siły i mocy, jaką nosi w sobie twórczość Ciechowskiego.”


#KULTURA Nie bałyście się, że tworząc “Białą flagę” zatracicie cząstkę pierwotnej muzyki Republiki? Hanna Raniszewska: To pytanie pada prawie zawsze. Nie bałyśmy się, ponieważ po pierwsze, zostałyśmy poproszone o zrobienie tego projektu i myślałyśmy, że to będzie akcja jednorazowa. Nie spodziewałyśmy się tak dużego sukcesu. Po drugie, musisz sobie wyobrazić dwie dziewczyny, które w tamtym momencie swoich żyć grały tylko muzykę klasyczną. Dziewczyny, które powiedziały sobie “spróbujemy”. Dla nas idolami są Bach, Chopin i Mozart. To ich dzieł bałybyśmy się tknąć, ale nie tamtej muzyki, choć bardzo ją lubimy i doceniamy. To nasze “spróbujemy” nigdy nie było strachem, a raczej ciekawością. Dobrawa Czocher: Dopóki ludzie chcą słuchać jakiejś muzyki, dopóki muzycy chcą ją wykonywać, dopóty artysta,

który ją pierwotnie stworzył, jest wśród nas. Nawet gdybyśmy ze świadomością, którą mamy dzisiaj, wróciły do momentu, kiedy poproszono nas o nagranie “Białej flagi”, to ani przez sekundę nie wahałybyśmy się. W naszym projekcie starałyśmy się pokazać wyjątkowość muzyki Republiki i to, jak ona nas inspiruje. Mówicie, że zostałyście poproszone o nagranie płyty. Gdyby nie ta prośba, nigdy nie wpadłybyście na pomysł wprowadzenia muzyki popularnej w wasz świat? HR: Może i tak, może to nigdy by się nie wydarzyło. Pomimo tego, że ja wcześniej uczestniczyłam w podobnym projekcie, może byśmy wcale się tego nie podjęły. Na pewno tworzyłybyśmy muzykę mniej związaną z naszą specjalnością, ale czy to byłby taki sam projekt, trudno mi powiedzieć. Co ty, Dobrawa, myślisz?

18


#KULTURA DC: Myślę, że to by się prędzej czy później stało. Niekoniecznie z Ciechowskim, ale na pewno podjęłybyśmy się podobnego zadania, bo we mnie zawsze było pragnienie aranżowania.

i nawiązanie do “Libertanga” Piazzolli. Lubię te momenty, bo pokazują one bogactwo muzyki. Pozwalają nam również nieustannie podróżować. Szczególnie w muzyce klasycznej, bo oprócz podróży w czasie, podróżujemy po różnych krajach. Muzyka francuska czy hiszpańska to są zupełnie inne klimaty i musimy się tego po prostu nauczyć. Podczas naszych koncertów również możemy podróżować razem z nasza publicznością. To jest wspaniałe i stanowi dla nas ogromną przyjemność.

Powiedziałaś, Dobrawo, że dzięki muzyce możemy nadal pamiętać o artyście. Czy wasza płyta próbuje wskrzesić muzykę Republiki, chroni ją przed zapomnieniem? DC: Nie wiem, czy wskrzeszamy, ale na pewno przywołujemy i cały czas przypominamy o niej ludziom. Wydaje mi się jednak, że główną rzeczą, na której nam zależy jest pokazanie tego, że z muzyką klasyczną można zrobić wszystko.

"Nie musimy zmuszać ludzi, żeby słyszeli konkretne słowa, ale żeby coś przeżyli " .

HR: Że muzyka jest jedna. Z jednej strony mamy muzykę rockową, z drugiej klasyczną i te dwa zupełnie odrębne gatunki potrafią się ze sobą łączyć. Lubię te momenty, w których nawiązujemy do różnych artystów. Jest i Komeda, i Grechuta,

Muzyka klasyczna jest łącznikiem wszystkich gatunków?

19

HR: Tak wynika przede wszystkim z historii. Jednak nie powiedziałabym, że tylko muzyka klasyczna, bo dużo jest też beznadziejnej muzyki


#KULTURA

klasycznej, na przykład tej z wczesnego romantyzmu. Po prostu uważam, że muzyka jest jedna, nie istnieją w niej żadne bariery. Człowiek nie powinien się zamykać na wybrany gatunek muzyczny. Ani my się nie zamykamy na jakieś gatunki, ani osoba, która słucha tylko rocka, nie powinna zamykać się na muzykę klasyczną. Ludzie powinni otwierać uszy i po prostu się nie bać. Powinni słuchać całym sobą, nie słuchać schematami. Naszą ideą jest pokazanie, że muzyka jest jedna i najważniejszy w niej jest przekaz.

Dobrawo, powiedziałaś kiedyś, że muzyka Ciechowskiego była obecna w twoim życiu od najmłodszych lat. Czy możesz powiedzieć, że wasza płyta jest swoistego rodzaju powrotem do dzieciństwa albo raczej pozwala ci porównać twoje spojrzenie na muzykę z perspektywy osoby dużo dojrzalszej muzycznie i życiowo z perspektywą postrzegania muzyki przez dziecko? DC: Na pewno. Część emocji jest ta sama, część emocji jest zupełnie nowa, ale to jest ciekawe, że kiedy słucham “Nie pytaj o Polskę”, cały czas

20


#KULTURA są we mnie te same emocje. Oczywiście teraz bardziej rozumiem o czym ona mówi, ale za każdym razem kiedy gram te piosenkę, wspomnienia z dzieciństwa przewijają się przed moimi oczami. Czasami, kiedy gramy z Hanią, myślę sobie, że pewnego dnia pokażę tę muzykę swoim dzieciom i będę mogła im opowiadać, czym przepełniony był mój świat, kiedy miałam dwadzieścia parę lat. Myślę, że muzyka ma niezwykłą moc łączącą pokolenia.

HR: My z Dobrawą przyjaźnimy się od wielu lat i daj Boże, żeby tak było zawsze i pewnie tak będzie, bo przeszłyśmy wspólnie przez wiele prób. Oprócz tej przyjaźni, jest między nami coś niewypowiedzianego. Jednak wydaje mi się, że nawet gdybyśmy się nie przyjaźniły, to porozumienie muzyczne jest czymś oddzielnym. W muzyce podobają nam się ci sami artyści, to samo nas wzrusza. To też jest bardzo ważne dla muzyka, kiedy się znajdzie taką bratnią muzyczną duszę, bo takiej osoby naprawdę bardzo długo się szuka. To trochę jak z szukaniem partnera życiowego. (śmiech) Także jestem bardzo wdzięczna, że spotkałam tę śmiejącą się osobę.

“Tak samo jak przybywa ludzi mądrych, zdolnych, oryginalnych, jedynych w swoim rodzaju, tak i wspaniałej muzyki przybywa."

À propos słów, wiadomo, że w piosenkach Republiki to właśnie one grały kluczową rolę. Czy słowa da się zamknąć w dźwiękach?

Ty, Haniu, mówiłaś kiedyś, że jesteś w stanie rozumieć się z Dobrawą bez słów. Czy język muzyki jest językiem uniwersalnym?

21


#KULTURA DC: To pytanie pada bardzo często. Uważamy, że jesteśmy w stanie pomieścić te słowa w dźwiękach naszych instrumentów, a nawet pójść jeszcze dalej. Ten, kto zechce słyszeć słowa w naszych utworach, ten je usłyszy. Bardzo często ludzie podchodzą do nas po koncertach i mówią, że tak naprawdę teksty są niepotrzebne i wystarczy im tylko to, co słyszą, to, co czują. Myślę, że nam o to chodzi. Nie musimy zmuszać ludzi, żeby słyszeli konkretne słowa, ale żeby coś przeżyli. Jeśli chcą słyszeć słowa Ciechowskiego, to cudownie. Jeśli chcą stworzyć własne słowa, to jeszcze lepiej. Nam chodzi tylko o to, by dotknąć ich wnętrza, wywołać emocje.

to po pierwsze, nie byłybyśmy szczere w tym, co robimy. Po drugie, nie byłoby to zbyt dobrze technicznie wykonane, bo ani jedna, ani druga z nas nie zajmuje się śpiewem profesjonalnie. Pamiętam, że kiedy pracowałyśmy nad płytą, zastanawiałyśmy się, czy może nie nagrać jednego utworu wokalnego. Zdecydowałyśmy jednak, że od początku do końca chcemy wypowiadać się wyłącznie poprzez nasze instrumenty.

HR: Druga sprawa jest też taka, że my nigdy nie wyrażałyśmy siebie poprzez głos. Od małego uczy się nas, żeby wypowiadać się tylko przez muzykę. To jest dla nas naturalne. Wydaje mi się, że gdybyśmy próbowały wypowiadać się przez teksty,

Czy dla was jako muzyków świat mógłby istnieć kompletnie bez słów, świat mógłby zamknąć się tylko w dźwiękach?

“Kiedy poznaję kogoś w swoim życiu, to dopóki ta osoba nie usłyszy jak gram, to nie ma pojęcia o tym, jaka jestem.”

HR: Odpowiedź brzmi tak.

22


#KULTURA DC: Ja myślę, że to jest kwestia indywidualna. Tak jak Hania powiedziała, my się uczymy tego przez całe życie. Myślę, że nie miałybyśmy problemów w komunikacji tylko poprzez instrument. Kocham słowo pisane, ale nie miałabym chyba większych problemów z wyrażaniem swoich uczuć przez muzykę. Kiedy poznaję kogoś w swoim życiu, to dopóki ta osoba nie usłyszy jak gram, to nie ma pojęcia o tym, jaka jestem. Nie usłyszawszy mojej gry, nie umie poznać do końca moich emocji. Dużo osób porównuje muzykę przeszłości z muzyką teraźniejszości. Mówią, że aktualnie nie powstają takie legendy, jak Republika, nie powstają piosenki, których słuchało i będzie słuchać kilka pokoleń. Czy aktualnie na scenie muzycznej powstają utwory, które kiedyś wybrałybyście albo ktoś mógłby wam zaproponować do zaaranżowania i zrobiłybyście to z chęcią?

HR: Świat niesamowicie przyspieszył. Ktoś kiedyś obliczył, że w każdej minucie powstaje dziesięć zespołów muzycznych na świecie. W czasach naszych rodziców tych zespołów było nieporównywalnie mniej. Nie można było zmarnować taśmy w studiu nagraniowym na głupie piosenki i głupie teksty. Teraz możemy nagrać milion piosenek, co nie znaczy, że są one mniej wartościowe. Jest ich po prostu więcej i szybciej przemijają. Popularność jakiejś piosenki to już nie jest rok, a miesiąc. Wierzę, że niesamowitych artystów jest nadal bardzo dużo. Trudno mi powiedzieć, czy są to artyści, których utwory chciałabym zaaranżować. Może są już takimi artystami, że nie chciałabym już nic dodawać od siebie. Artystką popową, którą naprawdę cenię, jest na przykład Adele. Za to wśród muzyków, których słucham na co dzień, osobą, która mnie niesamowicie inspiruje, jest Nils Frahm. Mimo tego, że ktoś może powiedzieć, że tak

23


#KULTURA

naprawdę nie tworzy nic nowego, bo po prostu łączy fortepian i elektronikę, dla mnie jego muzyka jest czymś niesamowitym. Tak samo jak przybywa ludzi mądrych, zdolnych, oryginalnych, jedynych w swoim rodzaju, tak i wspaniałej muzyki przybywa. Muzyka, w ogóle sztuka, zawsze będzie się miała dobrze, bo to człowiek ją tworzy.

w jest powielaniem dawnych schematów. Dopóki będziemy żyć, będziemy myśleć i czuć, dopóty sztuka będzie trwać.

DC: Ja również uważam, że cały czas powstają nowe niesamowite rzeczy, że nic nie

24


#NAUKA

NOWAKamil BIOLOGIA Aftyka By móc w pełni podziwiać zmiany w naukach biologicznych mające miejsce tu i teraz, niezbędne wydaje się zrozumienie niektórych zasad logiki.

wygląda jak jedno z tych, w których lekarze z różnych seriali medycznych skanują Jeśli naukowcy pragną dowiedzieć się, jakie części swoich pacjentów w poszukiwaniu guzów bądź ludzkiego mózgu są zaangażowane w procesy tak innych anomalii. Różnica między fMRI a wieloma różne jak przywoływanie innymi technikami wspomnień, odbiór obrazowania mózgu polega dźwięków albo rozwój choroby Parkinsona, bardzo jednak na tym, że ta pierwsza często korzystają z pomocy metoda pozwala zobaczyć, które części mózgu funkcjonalnego rezonansu wymagają dostarczenia magnetycznego (fMRI). większych ilości tlenu Z zewnątrz urządzenie to I

27


#NAUKA na różnych etapach badania. To z kolei umożliwia określenie aktywności danych obszarów – wedle założenia, że im więcej tlenu zużywają komórki, tym bardziej są czynne. Dzięki temu można obserwować, które części działają najintensywniej, gdy ochotnikowi przebywającemu w rezonansie każe się przypomnieć sobie datę wygranego przez Polaków powstania albo wysłuchać jakiejś melodii.

"Czy świadome procesy poznawcze – -przywoływanie wspomnień, emocje, doznania zmysłowe – -da się zrównać z procesami fizjologicznymi zachodzącymi w mózgu?" Spośród różnorakich problemów metodologicznych związanych z fMRI wyłania się jeden najpoważniejszy. To, że dane rejony mózgu są

28

aktywne podczas wykonywania określonej czynności wcale nie musi oznaczać, że są one odpowiedzialne za badany proces poznawczy. Jeśli pacjent podczas słuchania muzyki pomyśli o niezrobionej pracy domowej, po przeanalizowaniu wyników może się okazać, że rejony mózgu odpowiedzialne za przywoływanie nieprzyjemnych wspomnień są również odpowiedzialne za percepcję słuchową. Zazwyczaj rozwiązaniem tego problemu byłoby przeprowadzenie badań na dużej grupie ludzi, co umożliwiłoby odsianie wyników statystycznie nieistotnych. Niestety w większości tego typu eksperymentów bierze udział garstka osób, a w badaniach z liczniejszą grupą osób czasem wyniki fMRI są w stanie pokazać, że podczas wykonywania konkretnego zadania uaktywnia się praktycznie każdy rejon mózgu. Tu pojawia się


#NAUKA wniosek dość intuicyjny: to, że między dwoma zdarzeniami (tutaj: aktywnością fragmentu mózgu i danym procesem poznawczym czy zachowaniem) zachodzi korelacja nie oznacza, że jedno zdarzenie wywołuje drugie lub na odwrót. Znaczenie tego stwierdzenia jest jednak dużo poważniejsze niż może się wydawać na pierwszy rzut oka. Jeżeli spróbuję zwalczyć u siebie grypę, korzystając z leku homeopatycznego albo antybiotyku i po kilku dniach od stosowania któregokolwiek ze środków zauważę poprawę (i do tego dzieje się tak przy każdej mojej infekcji), mogę dojść do wniosku, że to tym substancjom zawdzięczam uzdrowienie. A tak naprawdę wyzdrowiałbym po kilku dniach bez żadnej medycznej interwencji, bo to mój układ odpornościowy pokonał infekcję samodzielnie. Wszystko to mogę powiedzieć znając przeprowadzane wcześniej badania kliniczne sprawdzające skuteczność obu terapii w leczeniu grypy.

Dzięki temu, że w takich testach części osób (grupie kontrolnej) podaje się placebo, czyli środek bez substancji czynnej, można określić, czy lek podawany reszcie badanych wywołuje istotne zmiany w organizmie, czy też jego podawanie jest jedynie skorelowane z procesem zdrowienia. Tak naprawdę wykluczanie nieistotnych korelacji jest fundamentalnym powodem, dla którego wprowadza się we wszystkich naukach eksperymentalnych grupy kontrolne.

"Aktualnie największą zagadkę stanowi pytanie, czy te specyficzne mechanizmy komórkowe, jeśli zajdą w określonym miejscu i określonym czasie, są wystarczające, by powstało nowe wspomnienie." 29


#NAUKA

Craig Venter

To dlatego nieumiejętność kontroli zmiennych podczas badań funkcjonalnym rezonansem magnetycznym powoduje, że fMRI może wykazać tylko korelację między aktywnością danych partii mózgu a zachowaniem czy powstawaniem myśli, ale niekoniecznie już związek przyczynowo-skutkowy między tymi dwoma zdarzeniami. II Craig Venter przyczynił się w istotny sposób do pomyślnego zakończenia sekwencjonowania ludzkiego genomu (przedsięwzięcie to

30

jest powszechnie znane jako Human Genome Project), ale założony przez niego instytut badawczy podejmuje się realizacji jeszcze śmielszych pomysłów. Kilka tygodni temu świat obiegła informacja, że stworzony przez zespół Ventera całkowicie nowy gatunek bakterii z rodzaju Mycoplasma zawiera najmniejszy możliwy genom. Oznacza to, że jeśli spróbowano by usunąć jakikolwiek spośród 473 genów składających się na cały genom, organizm nie byłby w stanie się rozmnażać, a co za tym idzie straciłby zdolność przetrwania. Te 473 odcinki DNA połączone w całość


#NAUKA W literaturze zapisał się na stałe przypadek pacjenta o inicjałach H.M. By ulżyć w cierpieniach wywołanych lekooporną padaczką, lekarze uszkodzili mu przyśrodkową część płata skroniowego mózgu. Choć pomogło to w zwalczeniu choroby, po pewnym czasie stało się jasne, że pacjent stracił zdolność zapamiętywania nowych rzeczy. Było to wyraźnym sygnałem (potwierdzonym później wiele razy na podstawie podobnych przypadków), że uszkodzony chirurgicznie fragment mózgu H.M. jest niezbędny dla właściwego funkcjonowania pamięci. Po wielu latach badań udało się też wskazać konkretne mechanizmy komórkowe, które najprawdopodobniej są niezbędne, by powstawały ślady pamięciowe (mowa tu o LTP i LTD, czyli odpowiednio długotrwałym wzmocnieniu synaptycznym i długotrwałym osłabieniu synaptycznym). Wykazano na przykład, że blokada pewnych białek biorących

są zarazem wystarczające (przynajmniej w przybliżeniu) i konieczne, by kierować żywym organizmem. Dotychczas mogliśmy wyciszać poszczególne geny i w ten sposób sprawdzać, czy są one konieczne dla prawidłowego funkcjonowania wybranego organizmu. Jednak dopiero teraz poznaliśmy zestaw genów, który jest również wystarczający dla życia. Z punktu widzenia poznawczego jest to niezwykle interesujący wynik. Wykorzystując, tak jak wyżej, pojęcia „wystarczający” i „konieczny” spróbuję nakreślić chyba jeszcze poważniejsze zagadnienie, tym razem na skrzyżowaniu nauk biologicznych i filozofii. Czy świadome procesy poznawcze – przywoływanie wspomnień, emocje, doznania zmysłowe – da się zrównać z procesami fizjologicznymi zachodzącymi w mózgu? By odpowiedzieć na tak postawione pytanie, sięgnę najpierw do historii medycyny.

31


#NAUKA udział w tych procesach uniemożliwia u myszy zapamiętywanie nowych rzeczy. Aktualnie największą zagadkę stanowi pytanie, czy te specyficzne mechanizmy komórkowe, jeśli zajdą w określonym miejscu i określonym czasie, są wystarczające, by powstało nowe wspomnienie. Jeśli odpowiedź brzmi „tak”, to gdybyśmy wywołali zajście takiego procesu w mózgu, powinniśmy się spodziewać, że wytworzymy w sposób sztuczny jakieś dodatkowe wspomnienie. Do niedawna zaprojektowanie eksperymentu, który umożliwiłby sprawdzenie tego z dużą precyzją, było bardzo trudne. Na szczęście, dzięki nowo rozwiniętej technice zwanej optogenetyką, takie manipulacje daje się już z sukcesem przeprowadzać na zwierzętach laboratoryjnych. Stosując metody optogenetyczne, możemy doprowadzić do tego, że do konkretnych komórek nerwowych zostaną

wbudowane receptory, które pod wpływem bodźca świetlnego wywołują określoną reakcję w komórce. Kiedy zaświecimy na mózg myszy, zmodyfikowane komórki zareagują i będziemy w stanie wywołać pożądane procesy komórkowe.

"Myślę, że może to dodać pewnej głębi rozważaniom o relacji między mózgiem a świadomością." W ten sposób Sadegh Nabavi z Aarhus University wykazał, że wywoływanie LTD w konkretnych populacjach komórek nerwowych powoduje, że myszy nie są w stanie zapamiętać nieprzyjemnego bodźca i przestają na niego reagować. Odwrócenie tego procesu poprzez wywołanie LTP powoduje, że myszy zapamiętują bodziec i na niego reagują. Jest to prawdopodobnie najmocniejszy jak na razie dowód na to, że zachodzenie obu tych zjawisk jest wystarczające do

32


#NAUKA

wytwarzania nowych wspomnień. Praktycznie każdego tygodnia optogenetyka dostarcza nam coraz to nowych dowodów na to, że stymulując bardzo dokładnie wybrane sieci neuronów, można wywołać określone procesy poznawcze u modeli zwierzęcych. Myślę, że może to dodać pewnej głębi rozważaniom o relacji między mózgiem a świadomością. Jest to również wskazówka, że przynajmniej o niektórych procesach poznawczych można powiedzieć, że są tożsame z procesami fizjologicznymi, zachodzącymi w mózgu.

O etycznych aspektach wywoływania sztucznych wspomnień za pomocą optogenetyki możesz przeczytać tutaj: http://www.nature.com/news/us -brain-project-puts-focus-onethics-1.13549 W kolejnym wydaniu o tym, jak zmienia się nasze rozumienie wpływu genów i środowiska na cechy człowieka oraz jak ewoluuje teoria ewolucji.

33


#NAUKA

BANALNOŚĆ TŁUMU Małgorzata Chańko

Większość z nas zdaje sobie sprawę, jak ideologiczna propaganda i reklamy działają na tłumy. Czy jednak zastanawiamy się, z czego wynikają nasze poglądy i w jakim stopniu odzwierciedlają ideę, którą wyznajemy?

Łatwo zauważyć zmiany w naszym własnym zachowaniu kiedy jesteśmy w różnych grupach ludzi. Oczywiście, w różnych sytuacjach wymaga się od nas różnych zachowań. Czy nasze wewnętrzne pragnienie dopasowania się sprawia, że zachowujemy się inaczej, czy dzieje się to za sprawą presji grupy? Czy nie jest to tym samym? Rozważmy te pytania oraz społeczeństwo jako

wielką grupę i siły na nią działające. Propaganda Metoda manipulowania tłumami “ojca public relations” Edward Bernaysa zawierała trzy kroki: stworzenie obrazu produktu pożądanego przez daną grupę odbiorców; wywieranie wpływu na liderów tych grup; i zainicjowanie pewnych zachowań, które stają

34


#NAUKA się bardziej akceptowalne dzięki konformizmowi społecznemu. Jednym z jego popularniejszych przedsięwzięć było “Torches of Freedom”.

sprzedaży. Bernays przeprowadził badanie, które potwierdziło, że Amerykanie jedzą lekkie śniadania. Skonsultował się ze swoim lekarzem i dowiedział się, że większe śniadanie jest zdrowsze i dostarcza energii na dłużej. By stworzyć podłoże dla nowej kampanii poprosił go, by napisał do 4500 innych lekarzy, którzy mogliby to potwierdzić. 4500 odpisało potwierdzając, że powinno jeść się większe śniadania. Dzięki autorytetowi lekarzy Bernays przekonał Amerykanów do jedzenia większych śniadań, tym samym zwiększjąc sprzedaż boczku i jajecznicy.

W latach 20 XX wieku kobiety nie mogły palić w miejscach publicznych. Bernays postanowił wykorzystać ich frustrację i rozpoznał okazję do utworzenia wielkiej, nowej grupy konsumentów. W celu realizacji swojego planu, zatrudnił modelki, które przeszły ulicami Nowego Yorku paląc papierosy i postarał się, żeby zrobiono im zdjęcia. Świat szybko o tym usłyszał. Kampania nie tylko sprowokowała dyskusje na temat pozycji kobiet w społeczeństwie, ale też zwiększyła sprzedaż papierosów

"(...)czy istnieje czyn popełniony kiedyś przez kogoś, do którego na pewno nie bylibyśmy zdolni?"

.

Innym przykładem masowej manipulacji Bernaysa było wprowadzenie jajecznicy i boczku do śniadaniowego menu Amerykanów, co wiązało się z wzrostem ich

Eksperymenty, które Bernays przeprowadzał na masach, doprowadziły go do wysnucia swoich teorii i metod

35


#NAUKA bardzo silne. By dowiedzieć się więcej o konformizmie, w 1951 roku psycholog społeczny Solomon Asch przeprowadził eksperyment badający to zjawisko. Zadanie badanych polegało na porównaniu czterech linii i wybraniu dwóch o takiej samej długości. Różnice w długości były tak widoczne, że jakakolwiek pomyłka była niemożliwa. W eksperymencie wzięło udział pięćdziesięciu mężczyzn. Każdy z nich został przydzielony do ośmioosobowej grupy, w której był jedynym “prawdziwym” uczestnikiem eksperymentu - reszta to ustawieni aktorzy, którzy wcześniej uzgodnili swoje odpowiedzi. Uczestnik odpowiadał ostatni.

manipulowania społeczeństwem. Jego praca była przydatna dla tych, w których interesie było manipulowanie tłumami, lecz także budziła strach lub pogardę innych. Bernays uważał manipulację tłumami przez wpływowych ludzi za niezbędną część demokracji, jednak to właśnie jego metody opisane w “Crystallizing Public Opinion” zostały użyte przez Goebbelsa w propagandzie nienawiści w nazistowskich Niemczech. Jednostka a grupa Eksperyment Solomona Ascha Konformizm społeczny występuje gdy jednostki zmieniają swoje zachowanie, żeby dopasować się do grupy. Dlaczego tak się dzieje? Czy ludzie, istoty społeczne, potrafią uwolnić się od potrzeby bycia jak inni? Jest to niezwykle trudne, bo siły działające w systemie rozumianym jako społeczeństwo i wszystkie czynniki zewnętrzne wpływające na jednostkę

36

Hipoteza Ascha przewidywała, że jeśli uczestnik odpowie źle, robi to z powodu presji grupy. Asch policzył liczbę razy, kiedy uczestnicy postawieni w sytuacji, w której większość grupy podawała złą odpowiedź, zgodzili


#NAUKA

Jedna z kampanii rządu amerykańskiego, nad którą pracował Bernays silna, że uczestnicy podawali się z resztą. Średnio było to 32%, natomiast jedynie 25% złe odpowiedzi w prostym uczestników nie dostosowała teście wzrokowym, a być może nawet nie wierzyli swojej odpowiedzi do swoim własnym osądom. odpowiedzi grupy ani razu. Dlaczego uczestnicy poddali się presji grupy w tak prostym Posłuszeństwo wobec teście, wśród ludzi których nie autorytetu - Eksperymenty znali? Okazuje się, że ludzie Milgrama Dwa lata później Stanley dostosowują się do grupy z Milgram z Yale University dwóch powodów: by przeprowadził pierwszy z serii dopasować się do reszty dziewiętnastu eksperymentów (konformizm normatywny) lub z powodu wiary, że reszta badających posłuszeństwo jednostki wobec władzy, “wie lepiej” (konformizm a szczególnie, jak daleko informacyjny). Chęć bycia takim samym, jak inni jest tak posunie się “zwykły” człowiek wykonujący rozkazy. Milgram

37


#NAUKA i prośby o pomoc, a po zastosowaniu większych dawek dostrzegalnie cichł. Jak można się domyśleć, uczeń celowo odpowiadał niepoprawnie. Kiedy uczestnik się wahał, był informowany, że za jego działania nie ciąży na nim żadna odpowiedzialność, albo że nie ma wyboru i musi kontynuować. Wyniki eksperymentu są wstrząsające - 65% uczestników kontynuowało karanie do 450V, natomiast wszyscy kontynuowali do 300V. Jedynym, co ich do tego nakłaniało, były polecenia eksperymentatora i jego zapewnienia, że nie będą odpowiedzialni. W wersji z kobietami wyniki były podobne.

podjął próbę wyjaśnienia, dlaczego zwyczajni ludzie pod wpływem ideologii uczestniczyli w eksterminacji Żydów w czasie II wojny światowej. W eksperymencie brał udział nauczyciel, uczeń i eksperymentator. Nauczycielem zawsze był badany. Uczeń i eksperymentator byli aktorami. Nauczycielami w pierwszym eksperymencie było 40 mężczyzn w wieku od 20 do 50 lat, w kolejnych wersjach eksperymentu badano wpływ różnych czynników na posłuszeństwo. Milgram przeprowadził także wersję, w której wszystkimi uczestnikami były kobiety. Zadaniem uczestnika było karanie ucznia wstrząsami elektrycznymi za złą odpowiedź w prostym teście, za każdym razem zwiększając moc o 15V od 15V do 450V. Uczeń znajdował się w pokoju obok i tak naprawdę nie otrzymywał kar, jednak ze zwiększaniem się mocy szoku było słychać jego krzyki

"Obraz społeczeństwa niewolniczych umysłów kontrolowanych przez władzę stanowi dość pesymistyczną wizję świata." 38


#NAUKA że niektórzy po prostu są źli? Zło jest definiowane używając jako przykładów tyranów popełniających przestępstwa przeciwko ludzkości, takich jak Stalin, Hitler czy Kim Dzong Un. W ten sposób oddzielamy się od zła, stwarzamy iluzję przepaści pomiędzy nami a tymi złymi. Takie myślenie zwalnia nas z poczucia odpowiedzialności za godzenie się na zło.

Przepaść między złem a mną? Wyżej opisane badania pokazały wpływ czynników zewnętrznych na posłuszeństwo i konformizm jednostki, jednak najbardziej szokująca część jest taka, że zostały przeprowadzone na przeciętnych, “normalnych” ludziach. Czy więc każdy byłby zdolny do zaaplikowania komuś szoku 450V? Philip Zimbardo pyta w swojej książce “Efekt Lucyfera”: czy istnieje czyn popełniony kiedyś przez kogoś, do którego na pewno nie bylibyśmy zdolni?

Zimbardo proponuje rozumienie zła poprzez podejście kumulacyjne - jest ono czymś, do czego są zdolni wszyscy ludzie, w zależności od sytuacji i wpływu otoczenia. Nie oznacza to, że zrozumienie, dlaczego ludzie postępują przeciw innym, sprowadzając na nich cierpienie, ich usprawiedliwia. Pomaga to jednak zrozumieć czynniki wpływające na jednostkę i być może uniknąć zła w przyszłości. Według Zimbardo, by zrozumieć mechanizm działania ludzkiej psychiki pod wpływem środowiska zamiast pytać, kto jest winny, należy zastanowić

"W ten sposób oddzielamy się od zła, stwarzamy iluzję przepaści pomiędzy nami a tymi złymi. " W naszym społeczeństwie możemy obserwować zarówno “dobre”, jak i “złe” działania. Można zauważyć tendencję do przyczepiania niektórym łatki tych złych, a innym, “swoim”, tych dobrych, lub zwyczajnych. Czy nie jest tak,

39


#NAUKA każdy człowiek. Banalność zła polega na tym, że każdy człowiek jest zdolny do najgorszych czynów, lecz banalność dobra, jak pisze Zimbardo, polega na tym, że “wszyscy jesteśmy bohaterami oczekującymi na swoją kolej”.

się, co przyczyniło się do danej reakcji i jakie okoliczności miały wpływ na dane zachowanie. Niewiele trzeba, by kierować umysłami ludzi w grupie wystarczą odpowiednie obrazy, stereotypy i ingerencja władzy. Zwykli ludzie, pod wpływem okoliczności, stają się maszynami zagłady. Propaganda jest używana zarówno podczas wojny, jak i pokoju. Sposób, w jaki można wykorzystać ludzką percepcję jest towarem, co zauważył między innymi Bernays, kiedy pisał swoje książki o stosowaniu propagandy. Obraz społeczeństwa niewolniczych umysłów kontrolowanych przez władzę stanowi dość pesymistyczną wizję świata. Jednak już świadomość sił działających w i na społeczeństwo dobrze wykorzystana daje nadzieję, że ludzkość nie popełni już błędów przeszłości. Techniki propagandy mogą być także stosowane w celu dobra - bo do niego także jest zdolny

Źródła

:

Zimbardo, Philip “Efekt Lucyfera”, Wydawnictwo Naukowe PWN, 2008 https://thesocietypages.org/soci mages/2012/02/27/torches-offreedom-women-and-smokingpropaganda/ https://www.youtube.com/watc h?v=6vFz_FgGvJI http://www.simplypsychology. org/asch-conformity.html

40


#TRÓJKA

ZMIENIĆ MYŚLENIE Laura Lenkiewicz

Dolary spadające z nieba, terroryści przejmujący władzę nad komputerami, królowa Wielkiej Brytanii przy dźwiękach hymnu swojego kraju. To tylko niektóre z zaskoczeń, jakie czekały na uczestników tegorocznego TriMUNa.

fotografia: Martyna Kościuszko

“Dzisiaj spotkaliśmy się tutaj, żeby uczcić wolność i pokój. Naszym obowiązkiem jest działać razem, żeby zrobić wszystko, by podtrzymać te wartości we współczesnym świecie. Musimy sprzeciwić się przemocy, rasizmowi, wojnie. Nie możemy zapomnieć o tych, którzy poświęcili swoje życie, by stworzyć fundament,

na którym, my wszyscy, możemy dzisiaj stać. Nie możemy zapomnieć o tych, którzy mieli odwagę sprzeciwić się niesprawiedliwości. Pamiętajmy — w zgodzie trwamy razem, podzieleni upadamy.” To fragment jednego z przemówień otwierających tegoroczne obrady Tricity Model United

41


#TRÓJKA Nations, symulacji obrad Organizacji Narodów Zjednoczonych. 17 marca Muzeum Miasta Gdyni wypełniło się uczniami z różnych miast Polski i Łotwy, reprezentującymi poszczególne państwa będące członkami ONZ. Ambitni, perfekcyjnie przygotowani, z przestudiowanymi programami politycznymi swoich krajów, gotowi wprowadzić zmiany, zmierzyć się z problemami współczesnego świata. Po uroczystych przemówieniach pani wicedyrektor III Liceum Ogólnokształcącego w Gdyni, Agnieszki Orzeszek, doktora Michała Kossa, nauczyciela III LO, pani Agaty Jasztal, honorowego członka kancelarii Ministra Marka Michalaka i przewodniczących siedmiu komisji, delegaci wyrazili radość z bycia częścią tegorocznego przedsięwzięcia i zwięźle przedstawili program swoich państw. Resztę dnia spędzili w Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym,

obradując w swoich komitetach.

"Nie możemy zapomnieć o tych, którzy poświęcili swoje życie, by stworzyć fundament, na którym, my wszyscy, możemy dzisiaj stać. " “Współpraca, zgoda i pokój” — te trzy idee przyświecały uczestnikom w czasie drugiego dnia konferencji TriMUN, w którym głównym zadaniem młodych polityków było przygotowanie rezolucji. Światowa Organizacja Zdrowia miała znaleźć rozwiązanie problemu coraz częstszego występowania chorób psychicznych w krajach rozwijających się. Rada Gospodarcza i Społeczna zajmowała się walką z nierównością społeczną we wschodniej Azji. Rada Bezpieczeństwa szukała metody na ustabilizowanie sytuacji w Syrii. Rada Praw

42


#TRÓJKA

fotografia: Martyna Kościuszko

Człowieka przygotowywała projekt rezolucji, która pomogłaby dyskryminowanym kobietom w Indiach. UNICEF debatował nad problemem małżeństw dzieci. Biuro ONZ do spraw narkotyków i przestępczości musiało zmierzyć się z problemem turystyki seksualnej i prostytucją małoletnich w regionach Afryki i południowo -wschodniej Azji. Delegaci nie tylko wcielali się w rolę reprezentantów poszczególnych państw członkowskich, ale również mieli okazję sprawdzić swoje umiejętności jako

43

prokuratorzy, adwokaci i sędziowie Międzynarodowego Trybunału Karnego. Mieli za zadanie zadecydować o losie Dominica Ongwena, jednego z dowódców Armii Bożego Oporu w Ugandzie. Każdy komitet intensywnie pracował nad wprowadzeniem zmian w życie. Pomimo różnic w poglądach, uczestnicy respektowali zasady kulturalnej dyskusji, nie wchodzili sobie nawzajem w słowo, a w przypadku naruszenia regulaminu obrad byli surowo upominani przez przewodniczących komisji,


#TRÓJKA którzy cały czas czuwali nad przebiegiem obrad. Jednym z najtrudniejszych zadań delegatów było całkowite wyparcie się swoich prywatnych poglądów. Delegaci Indii musieli chwalić tradycję i system kastowy, reprezentanci Laosu bronić ideę państwa socjalistycznego, a politycy Syrii utrzymywać, że prezydent ich kraju, Baszszar-al-Asad wcale nie łamie praw człowieka. Po dziewięciu godzinach intensywnej pracy, młodzi politycy doszli do kompromisu i skończyli prace nad treścią rezolucji. Ostatniego dnia Tricity Model United Nations uczestnicy spotkali się na zgromadzeniu ogólnym w Gdyńskim Centrum Filmowym. To właśnie tego dnia odbyło się głosowanie nad rezolucjami, nad którymi pracowano podczas obrad. Każde państwo członkowskie musiało zadecydować o zgodności rezolucji z polityką ich kraju, ocenić swoją zdolność finansową i rozważyć, czy rezolucja naprawdę jest w stanie realnie poprawić warunki bytowe

mieszkańców. Pomimo kilku głosów sprzeciwu pięć z sześciu rezolucji zostało uchwalonych. Tegoroczna konferencja zakończyła się uroczystą ceremonią zamknięcia. Przewodniczący komitetów wraz ze swoimi zastępcami wygłosili przemówienia, w których docenili trud i zaangażowanie tegorocznych uczestników. Najlepszych z nich wyróżnili nagrodami dla “Wybitnego Mówcy” i “Najlepszego Delegata”. Tricity Model United Nations po raz siódmy okazało się wspaniałą okazją na wykorzystanie potencjału młodych polityków z Polski i zagranicy. “Wierzę, że słowa są naszą największą bronią. To one mają dużo większą moc niż karabiny maszynowe, czołgi i granaty.” — mówił doktor Michał Koss. Słuszność tych słów udało się potwierdzić delegatom, którzy pokazali, że pokolenie wchodzące w dorosłość nie tylko marzy o zmianie, ale jest gotowa wprowadzić ją w życie.

44


#SPOŁECZEŃSTWO

Człowiek z granitu?

Prawie cała prawda o Podhalaninie Paweł Sawick

i

Każdy coś wie o Podtatrzu i mieszkańcach tej krainy. Jest to jednak zazwyczaj wiedza podstawowa, pochodząca w wielkiej mierze z okresu nauczania początkowego. Ten artykuł sięgnie głęb iej. Zacznijmy od małego opowiadania w stylu „political fiction”. Wyobraźmy sobie mianowicie, że w okresie największych zawirowań politycznych Podhale postanawia odłączyć się i utworzyć samodzielne państwo o nazwie „Rzeczpospolita Zakopiańska”. Prezydentem zostaje bardzo znany pisarz. Odbywa się też wybór posłów do parlamentu. Szybko powstaje system prawny. Tworzy się też armia chroniąca obywateli. Po niespełna dwóch tygodniach Polska upomina się o swój południowy skrawek. W parlamencie młodego państwa wywiązuje się ostra dyskusja. Przeważają

45

posłowie pragnący utrzymania niezależności, ale prezydent wetuje tę propozycję. Podhale wraca do Polski.

Kompletnie oderwana od rzeczywistości wizja doradcy politycznego po nocnej imprezie? Bynajmniej, to prawdziwe zdarzenia z października i listopada 1918 roku. Prezydentem był Stefan Żeromski. Wspominał później: „Sprawowałem ten niezapomniany, śmieszny i wzniosły urząd (oficjalnie Prezesa Rady Narodowej Rzeczpospolitej Zakopiańskiej, później przeważnie określanego jako Prezydenta) przez jedenaście dni (największej burzy


#SPOŁECZEŃSTWO dziejowej), gdy się mama Austria (w istocie monarchia austro-węgierska) waliła w guzy (zapewne raczej gruzy).” (Wtręty w nawiasach celem wyjaśnienia.) Czy jednak ten epizod półtoratygodniowej samodzielności okolic Zakopanego ma jakiekolwiek znaczenie? Historycznie – zapewne żadne, pomaga za to lepiej zrozumieć charakter Podhalan, co dla tej analizy jest nader istotne.

"rolnictwo (...) było mało opłacalne, ponieważ okazuje się, że w słabej glebie podhalańskiej w zasadzie nie mogą przeżyć rośliny zdatne do pobrania z nich energii przez człowieka" Wiadomo, jak mylne są wyobrażenia przeciętnego Polaka na temat górala, szczególnie podtatrzańskiego: strój jak z mglistych opowieści prababci, pogodę

46

zna na pięć dni wcześniej, hoduje owce i koniecznie trzeba się do niego zwracać „baco” (to ostatnie jest chyba najbardziej absurdalne). Co więcej, mówi w mało zrozumiały sposób i głęboko wierzy w Boga. Prawda jest, jak łatwo się domyślić, nieco inna. Górale niekiedy chodzą w starych, odświętnych strojach, bo tego się od nich oczekuje; wyobrażenie Podhalanina gotującego kwaśnicę w takim stroju jest mniej więcej tak absurdalne, jak założenie smokingu w kuchni dla większości Polaków. W przewidywaniu pogody ludzie mieszkający pod Tatrami są zwykle nieźli, bo pogoda tam nieraz silnie wpływa na życie, ale z pewnością nie mają daru nieomylności. Jeżeli chodzi o owce... istotnie, kiedyś na Podhalu mówiono „kto ma owce, ten ma co chce”. Obecnie mówi się „kto ma owce, ten jest baran”, bowiem hodowla stała się kompletnie nieopłacalna. Baców, to słowo oznacza w istocie kierowników wypasu


#SPOŁECZEŃSTWO wszak prawie nikogo nie było stać). Mieszkańcy nie chrzcili dzieci, bo do najbliższego kościoła było 25 kilometrów. W jedynej karczmie często przesiadywali zbój nicy. Zima trwała osiem miesięcy (w tej kwestii niewiele się zmieniło i dzisiaj), wszyscy byli biedni i zmarznięci. Wszystko, co się tam działo, było wypadkową tych przykrych okoliczności.

kulturowego, pozostało ośmiu. Gwara, choć pielęgnowana, ma coraz mniej wspólnego z żywym dialektem, ponieważ zbyt często styka się z językiem ogólnopolskim, w starciu z którym z oczywistych przyczyn nie ma szans. Na Podhalu odsetek chrześcijan praktykujących jest nader wysoki, ale o regule mówić nie można; monumentalny dowód przywiązania górali do wiary ojców stanowi krzyż na Giewoncie, który przecież trzeba było wnieść na górę. Na razie odnieśliśmy się do kilku popularnych mitów o mieszkańcach Podtatrza. Jeżeli jednak chcemy zrozumieć genezę zjawisk i (o ile to możliwe) scharakteryzować owych mieszkańców, musimy cofnąć się głęboko do historii. Zastanówmy się więc, jak mogło wyglądać Zakopane sto pięćdziesiąt lat temu. Była to wioska zapomniana przez Boga i ludzi, do której jechało się trzy dni i trzy noce, często zmieniając muły (na konia

"Była to wioska zapomniana przez Boga i ludzi, do której jechało się trzy dni i trzy noce, często zmieniając muły (na konia wszak prawie nikogo nie było stać)."

47

Weźmy na przykład „portki bukowe” – spodnie szyte z kilku grubych warstw zgrzebnego płótna, niekiedy wzmacniane kawałkami drewna, niekiedy ozdabiane najtańszym drukiem modrym. Co było ich główną zaletą i przyczyną popularności? Najważniejsze, że mogły


#SPOŁECZEŃSTWO aby ubodzy mieszkańcy tego rejonu sami go spożywali, zatem musieli się zadowalać resztkami pozostającymi po procesie produkcji, do których zaliczyć można również legendarny oscypek.

wytrzymać absolutnie wszystko, poczynając od deszczu, śniegu, gradu i innych opadów atmosferycznych, kończąc zaś na ostrzale z broni palnej lżejszego kalibru. Niemal równie istotne były niskie koszta wykonania. Rzekome „piękno” tego ubioru nie miało żadnego znaczenia, jeżeli w ogóle ktokolwiek zwracał wówczas na to uwagę. Innym ciekawym zagadnieniem jest kuchnia góralska. Każdy, kto interesował się nią choć trochę, zauważy, że składa się ona niemal wyłącznie z ziemniaków (nawet pieczywo jest ziemniaczane), kapusty i odpadów produkcji sera. Czy właśnie te niewyszukane wiktuały tak bardzo smakowały Podhalanom? Trzeba być naiwnym, aby tak myśleć. Prawda jest daleko bardziej przyziemna: nic oprócz ziemniaków i kapusty nie wyrasta na podtatrzańskich glebach. Z kolei ser (owczy oczywiście) był zbyt drogi,

Oscypek to istotnie kluczowy produkt kultury podhalańskiej. Zastanówmy się więc, dlaczego górale zajmowali się właśnie hodowlą owiec. Wyjaśnienie jest proste: jak już stwierdziliśmy, rolnictwo na tym terenie było mało opłacalne, ponieważ okazuje się, że w słabej glebie podhalańskiej w zasadzie nie mogą przeżyć rośliny zdatne do pobrania z nich energii przez człowieka. W wyższej części Tatr rozciągają się natomiast niewyobrażalnie olbrzymie przestrzenie hal – łąk wysokogórskich (stąd też nazwa Podhale: teren pod halami), pokrytych najrozmaitszymi rodzajami traw i roślin kwiatowych (warto wymienić szczególnie sit skucinę i bliźniczkę psią trawkę). Jak powszechnie wiadomo, człowiek nie jest

48


#SPOŁECZEŃSTWO w stanie uzyskiwać energii z tych gatunków roślin; zauważono jednak, że może to robić owca, a człowiek jest w stanie uzyskiwać energię z owcy. Jasne jest, że wobec pierwszego prawa zachowania energii musi to być mniej korzystne niż uzyskiwanie energii bezpośrednio z roślin; jest nawet gorzej – szacuje się, że straty energii podczas przejścia przez owcę wynoszą 80–95%. Gdy się jednak nie ma innego wyjścia, korzysta się z tego. Owce wychodzą w góry w dniu świętego Wojciecha (23 kwietnia, redyk), wracają natomiast w dniu świętego Michała (29 września, osot lub redyk jesienny). W pozostałej części roku jest zbyt zimno, aby owce i pasterze mogli przeżyć wysoko w Tatrach. Taka metoda wypasu jest określana jako transhumancja (nie mylić z transhumanacją, czyli przekroczeniem człowieczeństwa). Pierwszym proboszczem zakopiańskim był Józef

"zaalarmowany w kolei na Kasprowy Wierch, że na górze czeka gestapo, skoczył w ponadstumetrową przepaść, przeżył lądowanie i uciekł pod gradem kul."

49

Stolarczyk (sprawował tę funkcję przez niemal całą drugą połowę XIX wieku), kaznodzieja niezwykle charyzmatyczny. Potrafił przekonać do wiary katolickiej niemal wszystkich mieszkańców Zakopanego (jednym z kilku wyjątków pozostał stary gawędziarz Sabała, o którym będzie jeszcze mowa później). Co więcej, proboszcz był jednym z najwybitniejszych taterników swojej epoki, wśród jego sukcesów znalazło się między innymi pierwsze wejście na Baranie Rogi, ósmy najwyższy szczyt Tatr (2526 metrów nad poziomem morza). Był również bardzo silny i odważny. Znana jest opowieść o tym, jak wszedł


#SPOŁECZEŃSTWO do karczmy i wobec szerokiej publiczności zażądał od Wojciecha Matei, ostatniego herszta zbój ników tatrzańskich, zaprzestania utrzymywania kochanek. Skończyło się to oczywiście bój ką, z której obaj wyszli ciężko poturbowani. Podsumowując, niezwykle wysoki odsetek chrześcijan wśród górali podhalańskich jest prawdopodobnie spuścizną tych czasów. Innym wytłumaczeniem może być surowość i piękno tatrzańskiej przyrody, które powoduje (według wielu źródeł) nawrócenia oraz intensyfikację wiary u tych, którzy nawrócenia nie potrzebują. Bezpośrednio jest z tym związane silne przywiązanie górali do Polski: księża krzewili również tradycje patriotyczne. Opisane we wstępie efemeryczne państwo góralskie miało – co koniecznie trzeba podkreślić – ściśle polski charakter. Podejmowane później (w czasie II wojny światowej) intensywne próby germanizacji Podhalan spaliły

na panewce, a główny kolaborant Wacław Krzeptowski zakończył życie na gałęzi w Dolinie Kościeliskiej. Wielu górali działało wówczas w podziemiu, zajmując się szczególnie przewożeniem ładunków i wiadomości przez Tatry.

"Sprawowałem ten niezapomniany, śmieszny i wzniosły urząd przez jedenaście dni największej burzy dziejowej". Do legendy przeszedł nieprawdopodobny wyczyn Józefa Uznańskiego: zaalarmowany w kolei na Kasprowy Wierch, że na górze czeka gestapo, skoczył w ponadstumetrową przepaść, przeżył lądowanie i uciekł pod gradem kul. Zmarł kilka lat temu; był niezwykle skromnym człowiekiem i nigdy nie udzielał wywiadów, co poważnie utrudniło historykom ustalenie dokładnego przebiegu

50


#SPOŁECZEŃSTWO zdarzenia. Również w późniejszych czasach (aż do dziś) większość górali podtatrzańskich była (jest) bardzo silnie związana z Polską; warto wiedzieć, że z tej przyczyny niepozbawione historycznego znaczenia spotkanie Jana Pawła II z Lechem Wałęsą (1983 rok) odbyło się w schronisku na Polanie Chochołowskiej (Tatry Zachodnie).

BIBLIOGRAFIA 1) Paulina Młynarska, Beata Sabała-Zielińska – „Zakopane odkopane”, Pascal, BielskoBiała 2012; 2) Jacek Ptak – „Król Tatr”, www.jacekptak.nazwa.pl; 3) Tadeusz Binek – „Nieznane polskie państwa”, www.binek.pl; 4) Ewa Domańska – „Transhumanacja jako transhumancja”, www.staff.amu.edu.pl; 5) Halina Karaś – „Charakterystyka dialektu małopolskiego”, www.gwarypolskie.uw.edu.pl; 6) Henryk Sienkiewicz – „Sabałowa bajka”, www.wolnelektury.pl; 7) Kazimierz Przerwa-Tetmajer – „Poezje”, C&T, Toruń 2012.

Tym pozytywnym akcentem zakończmy pierwszą część analizy. Już wkrótce następny numer, a w nim reszta artykułu; opiszemy między innymi zmiany, jakim podległo Podhale w wyniku interakcji z licznie przybywającymi turystami, a także scharakteryzujemy tamtejszą gwarę.

51


#KULTURA

Świat jest teatrem, aktorami ludzie… Klaudia Rucińska

Rok 2016 na całym świecie okrzyknięty został rokiem 400-lecia śmierci Williama Szekspira. Z tej okazji Magazyn Gdyńskiej Trójki pragnie poprzez artykuły o tematyce teatralnej, recenzje, ogólne przeglądy repertuarów bądź też zjawisk na polskich scenach, oddać hołd zarówno wybitnemu Stratfordczykowi, jak i innym twórcom teatralnym. W tym numerze artykuł w całości poświęcony zostanie obchodom 400-lecia śmierci Szekspira i stanowić będzie wstęp do dalszych teatralnych rozważań.

52


#KULTURA Rocznica ta nie jest pierwszą dedykowaną twórczości Williama Szekspira w ostatnim czasie. Obchodzone w 2014 roku 450-lecie urodzin Mistrza ze Stratfordu i 400-lecie jego śmierci zlały się w kilkuletni międzynarodowy festiwal prowokujący wejście w dialog z Szekspirem, jego przepisywanie oraz dekonstrukcję, a także stawianie pytań o aktualność dzieł po ponad 400 latach.

Całość złożyła się na niezwykłe odczytanie z elementami środków wyrazu artystycznego bliskich współczesnemu odbiorcy.

"400. rocznica śmierci Williama Szekspira obfituje w wystawy, konferencje i koncerty, a oprócz tego również w akcje społeczne." Nie sposób również nie wspomnieć o monumentalnej koprodukcji Lincoln Centre Festival NYC oraz irlandzkiego Druid Theatre- „DruidShakespeare. Jest to ponad ośmiogodzinna trylogia złożona z rzadko wystawianych kronik królewskich – „Ryszard II”, „Henryk IV”, część pierwsza oraz druga, a także „Henryk V”. Reżyserka Garry Hynes wprowadziła do spektaklu zderzenia humoru i tragizmu, odznaczające się swobodnym podejściem do postaci kreowanych przez kilkunastoosobowy zespół. Role królów, zdrajców,

Na całym świecie pojawiły się wybitne inscenizacje, takie jak „Hamlet” londyńskiego centrum kultury Barbican z roku 2015 z Benedictem Cuberbatchem w roli głównej. Reżyserka Lyndsey Turner stworzyła widowisko z pozoru dość tradycyjne, ale wzbogacone nieoczywistymi elementami, na przykład choreografią jednego z najciekawszych twórców tańca współczesnego-Sidiego Larbi Cherkaoui czy muzyką gwiazdy eksperymentalnej klubowej muzyki elektronicznej-Jona Hopkinsa.

53


#KULTURA szesnastoosobowego zespołu z „Hamletem” do regionów świata najbardziej zagrożonych przez klęski żywiołowe i konflikty zbrojne. Były to między innymi: Afganistan, Irak, Iran, Sierra Leone, Liberia i Katar.

karczmarek i żołnierzy powierzyła zarówno kobietom, jak i mężczyznom, odchodząc od zgodności z płcią w stronę zgodności charakterów. 400. rocznica śmierci Williama Szekspira obfituje w wystawy, konferencje i koncerty, a oprócz tego również w akcje społeczne. British Council wraz z organizacją charytatywną Voluntary Services Overseas od 6 stycznia (daty nawiązującej do sztuki "Wieczór Trzech Króli") prowadzi kampanię "Shakespeare Lives – -#PlayYourPart”. Ma ona zachęcać internautów, by na Twitterze i Facebooku dzielili się ulubionymi cytatami Szekspira, ale też promować zbiórkę pieniędzy na edukację dzieci i trening nauczycieli z 16 najuboższych krajów świata. Zespół tradycyjnego teatru elżbietańskiego The Globe 23 kwietnia 2014 roku wyruszył w trasę „Globe to Globe”. Celem projektu było dotarcie

"Dzień 23 kwietnia tradycyjnie poświęcony pamięci Mistrza ze Stratfordu to rocznica zarówno jego urodzin, jak i śmierci. " British Council wraz z kampanią GREAT Britain ogłosiły globalny program Shakespeare Lives, który ma przypominać dzieła słynnego dramatopisarza oraz akcentować ich wpływ na kulturę, edukację i sztukę na całym świecie. Jest to niepowtarzalna okazja dla milionów osób do zapoznania się z innowacyjnymi dziełami online, uzyskania dostępu do najnowszych szekspirowskich produkcji

54


#KULTURA i filmowych oraz uczestniczenia w publicznych czytaniach dramatów Szekspira. Dzień 23 kwietnia tradycyjnie poświęcony pamięci Mistrza ze Stratfordu to rocznica zarówno jego urodzin, jak i śmierci. Po krótkim omówieniu najważniejszych wydarzeń związanych z tymi obchodami na świecie, niewątpliwie pora na przyjrzenie się, w jaki sposób twórczość Szekspira zostaje doceniona w Polsce w ramach obchodów 400-lecia jego śmierci. Przede wszystkim warto zapoznać się z nadchodzącymi wydarzeniami Shakespeare Lives: „Hamlet” (reż. Lyndsey Turner) – retransmisja spektaklu z londyńskiego National Theatre – 21 kwietnia w kinach sieci Multikino Polska; Salon poezji – Willliam Szekspir w Teatrze Polskim w Warszawie – 23 kwietnia; Szekspir 400 – projekt filmowy i happening w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim – 23 kwietnia; Spektakle

szekspirowskie w Bałtyckim Teatrze Tańca – Operze Bałtyckiej w Gdańsku: „Burza” (spektakl Izadory Weiss) – 23, 24, 26 kwietnia; Kiermasz Książki na Placu Świętej Marii Magdaleny w Krakowie – 23–24 kwietnia; Festiwal Szekspirowski w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej w Warszawie: spektakle baletowe – 9–29 kwietnia oraz Festiwal Szekspirowski w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim – 29 lipca–16 sierpnia; „Król Lear” (reż. Grzegorz Wiśniewski) w Teatrze im. Wilama Horzycy w Toruniu, mający swoją premierę w czerwcu.

55

Gdański Teatr Szekspirowski organizuje wyjątkowe wydarzenie, na które składają się projekcja filmów w budynku GTS oraz happening na ulicach Głównego Miasta, Długiej i Długim Targu. Pokaz filmów jest efektem współpracy GTS przy projekcie Szekspirowskiego The Globe z Londynu „The Complete


#KULTURA Bogate w wydarzenia, od sztuki teatralnej przez filmową po akcje społeczne, obchody 400-lecia śmierci Williama Szekspira z pewnością stanowią pretekst do zapoznania się z twórczością tego wybitnego dramatopisarza epoki elżbietańskiej. Niech będą one punktem wyjścia do dalszych rozważań o tematyce teatralnej w naszym Magazynie, a dla czytelników niech pozostaną inspiracją do sięgnięcia po dorobek artystyczny Szekspira oraz do wzięcia udziału w organizowanych z okazji obchodów wydarzeniach artystycznych, jakich w Trójmieście nie brak. Jednak przede wszystkim niech skłaniają czytelników do lektury kolejnych rozważań o niejednorodnej i inspirującej sztuce teatralnej, publikowanych w Magazynie Gdyńskiej Trójki.

Work”, nawiązującego w nazwie do wydania wszystkich dzieł Szekspira. W skład dzieła wchodzi 37 filmów zrealizowanych w miejscach, w których autor osadził ich akcję. Jest to między innymi „Romeo i Julia” w Weronie, „Hamlet” w Elsynorze i „Antoniusz i Kleopatra” na tle piramid, wszystkie w wykonaniu najlepszych brytyjskich aktorów. Filmy prezentowane będą równocześnie w Londynie, w Szekspirowskim Teatrze Globe, i w Gdańsku, w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim. Wyjątkowy happening stanowiący drugą część wydarzenia odbędzie się na ulicach Gdańska z udziałem 400 płaczek, które z „żałobnym konduktem” przejdą głównymi ulicami miasta aż pod budynek GTS. Wydarzenie będące efektem współpracy z Teatrem Korkoro ma na celu skłonić mieszkańców Trójmiasta do złożenia hołdu Mistrzowi ze Stratfordu.

56


Następny numer już wkrótce... A w nim między innymi:

Reportaż z krakowskiego festiwalu filmowego

#3 magazyntrójki  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you