Page 1


Jan Suchan Topless

reklama

2

2 lipca 201

11 maja – 2

Swoboda wypowiedzi twórczej

Partner

Współpraca

Patroni medialni Muzeum Śląskie jest instytucją kultury Samorządu Województwa Śląskiego współprowadzoną przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Muzeum Śląskie / al. W. Korfantego 3 / 40-005 Katowice / tel. 32 779 93 00 / fax 32 779 93 67 / e-mail: dyrekcja@muzeumslaskie.pl / www.muzeumslaskie.pl


temat główny

się gorszy od Was i chce was mu, bo ma nadzieję, że wtedy odobnie zazdrości Wam tego, co zasłużyliście, by mieć aż tyle przez niego w stan niepokoju rtu, nie mieli siły i ochoty na nięciami. Być może ma do Was w ten ukryty sposób. Na pewno anonimy chce zyskać władzę nad szelką kontrolą. To on będzie li wam na dobry humor czy też ec otaczającego was świata, czy

sób działa, by osiągnąć swe cele. w niepewności. On nie podaje nie ma, a zmyślone mogą być nym płaszczu mógłby okazać się itp. On więc tylko insynuuje, epewności. Podsycane ciekawośnie? Nasz autor zaciera ręce na ata, proszę - już jej nie będzie tak nkoś, no, no, jeden liścik i małńka mydlana. Sławna? - to niech dzie jej tak dobrze”.

wając swe żądło pod zasłoną , trafia celnie, a ponieważ jest dowodnić mu fałszu. Zamiast zaym, co napisał nasz popychany l, pomyślmy z satysfakcją, że oto ć, i na przekór jego chęciom częściem. Anonim traktujmy jak ć i iść dalej, nie poświęcając mu

Co zostało z PRL-u?

orzy anonimów to ludzie ulepieni nas czasami nie drażni cudza odzenie? Czy nie rzucamy jakiejś ijamy małej szpileczki, by komuś by nie wypadł zbyt korzystnie korci nas czasem chęć umniejy nie wyrastali zbytnio powyżej ast te okropne zapędy, żeby nie mi strasznymi autorami anonidajmy się dręczyć! Są toksyczni także, zapewniam, bardzo nie-

Magnetofon Grundig produkowany przez państwowe zakłady Unitra, buty Relaks z Nowego Targu, rower Wigry, kolorowe pocztówki dźwiękowe, guma do żucia Donald, ale także czyny społeczne, pierwszomajowe pochody i komitety kolejkowe - to niezapomniane symbole PRL-u. Okresu, który jest wspominany z zażenowaniem i niechęcią, ale także z ogromną nostalgią. Mimo upływu czasu popularność tej epoki ciągle nie przemija.

6

/27/2012

www.magazynstyle.pl

tekst: Anna Cichowska foto: www.minionaepoka.pl


Chociaż w okresie Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej nakłaniano społeczeństwo do bezwarunkowego posłuszeństwa rządzącym w imię budowy socjalizmu, to wielu Polaków z uśmiechem i sentymentem wspomina tamte lata.

tych oraz zdemontowane pomniki, między innymi Bolesława Bieruta, Włodzimierza Lenina czy Juliana Marchlewskiego. To w Kozłówce były kręcone słynne sceny magazynowe z filmu Andrzeja Wajdy „Człowiek z marmuru”.

- W czasach PRL-u skala represji na co dzień nie była zbyt widoczna i uciążliwa dla zwykłego obywatela, bowiem represje dotykały mniejszość. Ludzie chcą pamiętać rzeczy dobre, a takie też przecież wtedy były - mówi historyk, profesor Zygmunt Woźniczka.

- Po śmierci Stalina wszystkie te dzieła trafiły do nas na zsyłkę. Ale tak naprawdę dopiero Andrzej Wajda powołał te rzeczy do życia. Było ogromne zainteresowanie, zaczęli przyjeżdżać do nas dziennikarze z całej Polski, dlatego założyliśmy tam galerię – wyjaśnia Krzysztof Kornacki.

- Taka postawa związana jest z faktem, że polityczną i ekonomiczną rzeczywistością „realnego socjalizmu” wypełnione było dzieciństwo, szkoła, praca, czyli ważne mikroświaty życia powojennych pokoleń Polaków – wyjaśnia socjolog, doktor Piotr Wróblewski. – A przeszłość przecież jest ważnym elementem konstruowania tożsamości jednostek i grup – uzupełnia.

- W galerii dostępna jest tylko sztuka socrealizmu. Nigdzie jednak nie można zobaczyć, jak w czasach PRL-u żył przeciętny obywatel. I to właśnie chcemy pokazać u nas – dodaje Monika Żywot.

- Pomysł stworzenia Muzeum PRL-u to nie wynik sentymentów. Dla młodego pokolenia najbardziej interesujące są czasy, w których żyli ich dziadkowie i babcie. A ogromna rzesza młodych ludzi ten Nieodłącznymi elementami tej socjalistycznej prze- okres widzi tylko oczami Stanisława Barei. My nie szłości były hucznie obchodzone święta państwowe, chcemy wracać do tamtych czasów, chcemy je po darmowe kolonie dla dzieci, talony na samochody, prostu pokazać – wyjaśnia Krzysztof Kornacki. przydziały na mieszkania, a rządząca partia była „siłą całego narodu” w imię budowania „lepszego Wśród muzealnych zbiorów można zobaczyć jutra”. Obywatelom na każdym kroku towarzy- kolekcję sztandarów, prawdopodobnie największyły absurdalne dla nas dzisiaj hasła propa- szą prywatną kolekcję tego typu w Polsce oraz gandowe, jak choćby takie: „Koniu polski bierz imponujący park pomników. Ogromną atrakcją przykład z konia radzieckiego”, „Siej kukury- dla zwiedzających jest też motoryzacja. Jest tu dzę, będziesz miał krowy cielne”, albo „Rolniku legendarna Syrenka, obiekt marzeń tysięcy Polamyj jaja”. Dzisiaj te hasła można zobaczyć w stwo- ków, słynna Warszawa, motory WSK, Junak, czy rzonym przez Fundację Minionej Epoki Muzeum jedyny seryjnie produkowany w Polsce skuter PRL-u w Rudzie Śląskiej, które przedstawia co- Osa. Jest nawet Mikrus, samochód wyprodukowany zaledwie w ilości niecałych dwóch tysięcy dzienne życie obywatela Polski Ludowej. egzemplarzy.

Nie pij! Powierzamy Ci nasze wspólne dobro Całkowicie urządzony pokój z połyskliwą meblościanką z płyt wiórowych, szklaną rybą na telewizorze i obrazem jelenia na rykowisku, to jedna z przykładowych ekspozycji muzeum. W tak zwanej Kapsule Czasu jest jeszcze sklep, gdzie na półkach wystawiony jest tylko ocet, a na ścianach wiszą puste haki na mięso, jest gabinet Pierwszego Sekretarza Partii, a w kinie o wdzięcznej nazwie „Uciecha” można obejrzeć kroniki filmowe i wystawę socjalistycznych plakatów.

- Wstawienie wszystkich eksponatów naraz jest fizycznie niemożliwe, dlatego co sezon robimy zmiany ekspozycji – wyjaśnia Monika Żywot.

Dzięki współpracy z Instytutem Pamięci Narodowej oraz Archiwum Państwowym w Katowicach organizuje się tutaj także wystawy zmienne. W pierwszym sezonie była to wystawa „Zaczynamy od końca... czyli XXI rocznica pierwszych demokratycznych wyborów”, w kolejnym „Przodownicy Pracy”, w tym sezonie przygotowano wystawę „Uciekinierzy z PRL-u”. W muzeum organizowane Muzeum zajmuje budynki dawnego folwarku na- są także swoiste lekcje historii. leżącego niegdyś do znanej niemieckiej rodziny von Ballestrem, który po wojnie stał się własnością Literaci do pióra, studenci do nauki Skarbu Państwa i został zamieniony w PGR, czyli Państwowe Gospodarstwo Rolne. - Młodzi ludzie wiedzą na temat tej epoki coraz mniej. Nie potrafią rozszyfrować nawet skrótu - Natknęliśmy się na ten folwark, kiedy był kom- PZPR. Myślę, że w pewnym stopniu to wina wapletną ruiną. Remont trwał kilka lat. Ponieważ dliwej edukacji w szkołach - mówi profesor Zygbudynki pochodzą z dziewiętnastego wieku i nie munt Woźniczka. - A trzeba wiedzieć, że Polska są ogrzewane, muzeum czynne jest sezonowo na konferencji w Teheranie i Jałcie została zdra– wyjaśnia Monika Żywot, prezes fundacji. dzona i wepchnięta do sowieckiej strefy wpływów. Szanse, jakie stwarzała ta sytuacja, wykorzystaAutorem pomysłu na Muzeum PRL-u był Krzysz- no, bowiem komuniści poszli podobną drogą jak tof Kornacki, dyrektor Muzeum Zamoyskich Stanisław August Poniatowski, a później Ksawery w Kozłówce niedaleko Lublina. Wykorzystał swo- Drucki-Lubecki czy Aleksander Wielopolski – doje doświadczenie, bowiem w dawnej powozowni daje historyk. zespołu pałacowego mieści się jedyna w Polsce - Młodzież nie zdaje sobie też sprawy, że w czaGaleria Sztuki Socrealizmu. Można tam obejrzeć sach PRL-u władze komunistyczne zapewniały ponad półtora tysiąca rzeźb, rysunków, obrazów, każdemu pracę, inspirowały awans społeczny migrafik i plakatów pochodzących z lat pięćdziesią- lionów ludzi często przybyłych ze wsi do miasta,

zwalczały analfabetyzm i rozwijały kulturę masową – wyjaśnia. Zgodnie z popularnym wtedy hasłem „Współzawodnictwo pracy wychowuje nowego człowieka!” najlepszym pracownikom przyznawano tytuł Przodownika Pracy, zaś pod hasłem „Razem budujemy drugą Polskę!” organizowano czyny społeczne. - Chodziliśmy na te czyny społeczne w wolnym czasie. Dostawaliśmy piwo, kiełbaskę i szliśmy coś pograbić czy uprzątnąć – wspomina Alfons Szafarczyk, osiemdziesięcioletni mieszkaniec Rudy Śląskiej. - Co roku mogliśmy też sobie pojechać na wczasy, tyle że nie za granicę. Chyba że do NRD albo Czechosłowacji. Z zakładów pracy było ogromne dofinansowanie i każdego było na to stać – opowiada. - Można powiedzieć, że w pewnym sensie żyło się łatwiej, chociaż standard życia był niski. Ale co niedzielę organizowane były festyny, chodziliśmy na nie całymi rodzinami. No i były pochody pierwszomajowe. Niby obowiązkowe, ale i tak dobrze się na nich bawiliśmy – śmieje się jego bratanica Urszula Szafarczyk. Pierwszomajowe Święto Pracy, zwane także w PRL-u Świętem Klasy Robotniczej, obchodzono organizując huczne pochody, wiece i zgromadzenia. Udział w pochodzie był obowiązkowy. Pracownicy w niektórych zakładach podpisywali nawet listy obecności i zbiorowo udawali się na pochód. Centralnym punktem uroczystości był przemarsz pod trybuną, na której zasiadali dostojnicy partyjni i państwowi. Maszerujący nieśli transparenty z propagandowymi hasłami, zaś przywódcy oklaskiwali swój lud. - Władza komunistyczna w Polsce przechodziła różne okresy. Najbardziej była widoczna do 1956 roku. Na wzór Związku Radzieckiego dążono wtedy do niszczenia wszystkich samodzielnych struktur i budowania nowego socjalistycznego społeczeństwa i socrealistycznej kultury - tłumaczy profesor Zygmunt Woźniczka. - Przymus był bardzo ważnym elementem oddziaływania na zniszczone wojną i skore do uległości społeczeństwo. Potem już siła komunistycznego ucisku trochę osłabła. Coraz bardziej rysował się nieformalny sojusz według obiegowego hasła „my wam pozwalamy rządzić, a wy nam pozwalacie żyć” - wyjaśnia historyk. - Dzisiejszej młodzieży gimnazjalnej czy licealnej bardzo trudno wyobrazić sobie i zrozumieć te wszystkie zjawiska. Dla nich to całkowita abstrakcja – mówi Monika Żywot, prezes Fundacji Minionej Epoki. - Zupełnie inaczej prowadzi się lekcje historii, kiedy można pokazać, jak wyglądał gabinet Pierwszego Sekretarza Partii czy pozwolić usiąść uczniom na niewygodnych krzesłach w kinie „Uciecha”. Niektórzy rozglądają się nawet za miejscem na kubek z Coca-colą – śmieje się nauczycielka prowadząca lekcje historii w Muzeum PRL-u, Barbara Michna.

/27/2012

www.magazynstyle.pl

Dr hab. Katarzyna Popiołek, prof. SWPS

7


A Coca-cola była przecież produktem pochodzącym ze „zgniłego zachodu”. Wszystko co mogło zagrozić wielkości państw tak zwanej demokracji ludowej, było atakiem imperialistycznych wrogów, jak głosiła socjalistyczna propaganda.

Wszyscy do walki ze stonką! W latach pięćdziesiątych pojawiła się w Polsce plaga stonki ziemniaczanej. Według komunikatu Ministerstwa Rolnictwa i Reform Rolnych zamieszczonego w „Trybunie Ludu” z czerwca 1950 roku chrząszcz ten miał zostać zrzucony w masowych ilościach przez amerykańskie samoloty jako dywersyjno-sabotażowe działanie, mające na celu zniszczenie upraw ziemniaczanych. Problemem zainteresowano się na najwyższych szczeblach władzy nazywając go „niesłychaną zbrodnią imperialistów amerykańskich”.

Edukacji Publicznej IPN, autor i koordynator wydania gry. - Pomysł na grę planszową nie wynikał z nostalgii. „Kolejka” jest jednoznaczna w negatywnej ocenie gospodarki PRL. To właściwie przestroga przed nieodpowiedzialną polityką gospodarczą koW walkę ze stonką zaangażowany był kto żyw. munistów – dodaje autor. Nawet pisarze i poeci wykorzystywani byli, aby utwierdzać w narodzie świadomość, że wróg Zadaniem graczy jest „obstawienie” członkami rodziny poszczególnych sklepów i zdobycie pożądanie śpi. Jak pisał w „Płomyczku” Jan Brzechwa: nego towaru. Do przepychania się w kolejce używa się kart o znamiennych nazwach „Pan tu nie stał”, Wyjdą znów szkodniki znane, czy „Towar spod lady”. Trzeba być ostrożnym i nie niszcząc pola ziemniaczane. natknąć się na kartę „Pomyłka w dostawie” lub na A i wróg jest zawsze gotów czarnego pionka, czyli spekulanta. zrzucać stonki z samolotów. Imperialistycznego wroga oskarżano także o ciągły brak sznurka do snopowiązałek - maszyn służących do koszenia zboża i wiązania go w snopy. Bo produkowanego z importowanego włókna sznurka ciągle brakowało, co było stałym tematem doniesień medialnych. W końcu jego brak urósł do symbolu, który uosabiał socjalistyczny klimat permanentnego niedoboru w każdej dziedzinie. Symbolami ciągłych niedoborów towarów w PRL-u stały się także wprowadzone w latach osiemdziesiątych kartki żywnościowe, które racjonowały spożywanie wielu produktów, oraz kolejki, w których ustawiali się ludzie na wiele godzin przed dostawą towarów.

Za czym kolejka ta stoi?

8

/27/2012

www.magazynstyle.pl

- Ludzie tęsknią za silnymi więziami społecznymi, które występowały w rodzinie, społeczności sąsiedzkiej oraz narodzie w tamtym czasie. Wyrazisty podział na narodowe „my” i reżimowe „oni” wyznaczał ludzkie wybory życiowe – wyjaśnia socjolog Piotr Wróblewski. - Dzisiaj to poczucie jest znacznie osłabione. Pojawiły się nowe podziały i nowe więzi. Wiele tradycyjnych wzorów kultury zostało zastąpionych przez nowe mody promowane w kulturze masowej – dodaje socjolog.

- Uważam, że po okresie totalnej krytyki PRL-u teraz następuje czas konstatacji i chęć poznania. Tym bardziej, że społeczeństwo wydaje się być coraz bardzie rozczarowane dzisiejszą sytuacją społeczną i polityczną, oraz trudnościami gospodarczymi - wyjaśnia Zygmunt Woźniczka. - Tamta zależność od Związku Radzieckiego po latach wydaje się być mniej bolesna Są to między innymi kultowe buty Relaks, herbata i uciążliwa, gdy patrzymy na nią przez pryzmat nie Popularna, czy woda toaletowa Przemysławka. mniej arbitralnych, a i często dla nas szkodliwych nakazów Brukseli. Miał więc PRL swoje plusy i minusy, Popularność gry zmotywowała jej twórcę do przygo- tak jak i nasza dzisiejsza Rzeczpospolita – podsumotowania do niej dodatku zatytułowanego „Ogonek”. wuje historyk. - „Ogonek” wprowadza do gry realia stanu wojennego. Codzienne doniesienia „Trybuny Ludu” Każdy okres w historii ma swoje plusy i minusy, wprowadzają nowe wydarzenia, takie jak „Godzi- szczególnie z perspektywy pamięci żyjących w nim na milicyjna” czy „Planowa podwyżka cen”, które ludzi. Najważniejsze, aby wracając wspomnieniami powodują zaskakujące zmiany sytuacji na planszy. do przeszłości minusów było jak najmniej. Wobec niestabilności gospodarki gracze inwestują w sklepie monopolowym a wysokoprocentową „walutę zastępczą” wymieniają na bazarze na potrzebne im towary oraz używają do zyskania sympatii kolejkowych spekulantów. W celach edukacyjnych rekonstruujemy w „Ogonku” rzeczywiste historyczne mechanizmy – dodaje autor. - O sukcesie gry zdecydowała na pewno też oprawa graficzna. Zebraliśmy dużo materiałów, udało się zrobić zdjęcia sześćdziesięciu oryginalnych produktów z czasów PRL-u, o zdobycie których toczy się w grze rywalizacja - uzupełnia Karol Madaj.

Tam, gdzie „rzucano” pożądany towar, tam ustawiała się kolejka chętnych do zakupu. Niejednokrotnie wielogodzinne oczekiwanie miało dramatyczny przebieg. Aby tego uniknąć, powstawały listy kolejkowe, na które można się było wpisywać, oraz Peerelowskie motywy dzisiaj wykorzystywane są kolejkowe komitety odpowiedzialne za porządek. w celach marketingowych. Modne stały się koTe „ogonkowe” realia socjalistycznej Polski wyko- szulki z napisami zaczerpniętymi z propaganrzystało Biuro Edukacji IPN tworząc grę planszową dowych haseł, w sprzedaży są książki i albumy „Kolejka”. Gra pozwala uczestnikom przeżyć po- pokazujące absurdy tej epoki, można kupić dobne emocje do tych, które towarzyszyły obywa- płyty z nagraniami Polskiej Kroniki Filmowej, telom podczas zdobywania upragnionego towaru. pojawiły się także inne gry planszowe wykorzyPonieważ pierwsze szesnaście tysięcy egzemplarzy stujące tamte realia, jak na przykład „Pan tu rozeszło się bardzo szybko, w czerwcu IPN wyda nie stał” czy „PRL – kolejka po samochód”. kolejne dwadzieścia pięć tysięcy. Chętni już dzisiaj ustawiają się w wirtualnej kolejce. Starej taśmy zgrzyt... - Chcemy uczyć historii poprzez zabawę. Gra jest elementem naszej oferty edukacyjnej i opowiada o codziennych trudnościach zwykłych obywateli u schyłku PRL-u – wyjaśnia Karol Madaj z Biura

umieć radzić, a za którą nieliczni ciągle wzdychają, zaś wielu wspomina z uśmiechem.

Czasy PRL-u to prawie pół wieku historii naszego kraju. Historii reżimu i ograniczonej wolności, a jednocześnie niezwykle barwnej przez swoją „szarość” rzeczywistości, w której trzeba było sobie


w bliskich Prowadzi ukowa na

felieton Dr hab. Katarzyna prof. SWPS Dr hab. Katarzyna Popiołek,Popiołek, prof. SWPS

Dziekan Wydzialu Zamiejscowego Szkoly Wyzszej Spolecznej Psychologii w Spolecznej w Katowicach Dziekan Wydzialu Zamiejscowego Szkoly Wyzszej Psychologii Katowicach

Dr hab. Katarzyna Popiołek, prof. SWPS

Dziekan Zamiejscowego Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Katowicach Jej zainteresowania naukowe koncentrują się wokół problematyki relacji międzyludzkich w bliskich Jej zainteresowania naukowe koncentrują sięWydziału wokół problematyki relacji międzyludzkich w bliskich pomocy i zachowań wsparcia, zachowań w sytuacjach kryzysowych. związkach,związkach, sposobów sposobów udzielania udzielania pomocy i wsparcia, w sytuacjach kryzysowych. Prowadzi Prowadzi także badania nad czasu percepcją czasu i jej konsekwencjami. Lubi także przekładać wiedzęna naukowa na także badania nad percepcją i jej Lubi także przekładać wiedzę Jej konsekwencjami. zainteresowania naukowe koncentrują się wokółnaukowa problematyki relacji międzyludzkich językprowadzi praktyki:działalność prowadzi działalność popularyzatorską i szkoleniową. język praktyki: popularyzatorską i szkoleniową. w bliskich związkach, sposobów udzielania pomocy i wsparcia, zachowań w sytuacjach kryzysowych. Prowadzi także badania nad percepcją czasu i jej konsekwencjami. Lubi także przekładać wiedzę naukową na język praktyki: prowadzi działalność popularyzatorską i szkoleniową.

ŻYCZLIWY ŻYCZLIWY

P P to później Zrobię

Nasz to ktoś, sięodgorszy Waswas i chce was ogodny przerywa poranek przerywa ostry dźwięk telefonu. Pani Nasz X to ktoś,X kto czujekto się czuje gorszy Was iod chce ogodny poranek ostry dźwięk telefonu. Pani swego poziomu, bo ma nadzieję, Zosia rzuca na bokwłaśnie płukanejarzyny właśnie jarzyny i podbiega kto czuje się gorszy odrzuca Was i chce was ściągnąć ściągnąć do swegodopoziomu, bo ma nadzieję, że wtedyże wtedy Zosia na bok płukane i podbiega poczuje lepiej. Prawdopodobnie Wam do aparatu. ego poziomu, bo ma nadzieję, że wtedy poczuje się lepiej.się Prawdopodobnie zazdrościzazdrości Wam tego, co tego, co do aparatu. - Słucham? posiadacie, uważa, że nie zasłużyliście, j. Prawdopodobnie zazdrości Wam tego, co - Słucham? posiadacie, uważa, że nie zasłużyliście, by mieć by aż mieć tyle aż tyle - Czyby jest mąż? - pyta głos w słuchawce. i chce, wprawieni abyście wprawieni przez w stan niepokoju aża, że nie zasłużyliście, mieć aż tyleobcy - Czy jest mąż? - pyta obcy głos w słuchawce. i chce, abyście przez niego w niego stan niepokoju Nie ma, jest w pracy informuje życzliwie Pani Zosia. i psychicznego dyskomfortu, nie mieli siły ina ochoty na wprawieni przez niego w stan niepokoju - Czy Nie stale ma, jest w pracy - informujeróżnych życzliwie Paniodkładasz, Zosia. i psychicznego dyskomfortu,skoncentrować, nie mieli siły jesteśmy i ochoty nie możemy się odpowiednio zbytzwlekasz z wykonaniem zadań, co mo- niech Tak? pani zapyta, gdzie był naprawdę i z kim! cieszenie się swymi osiągnięciami. Być może ma do Was dyskomfortu, nie mieli siłyTo i niech ochoty na gdzie - żesz, Tak? To pani zapyta, był naprawdę i z kim! cieszenie się swymi osiągnięciami. Być może ma do Was nio rozemocjonowani, rozedrgani. Ci, którzy potrzebują „dużego na później? Realizujesz zobowiązania w ostatniej chwili, gdy już - grzmi złowieszczo nieznajomy. o coś pretensje mści w ten ukrytyNa sposób. Na pewno wymi osiągnięciami. Być może ma do Was - grzmi złowieszczo nieznajomy. o coś żeby pretensje i mści sięi zmobilizować, w tensię ukryty sposób. kopa”, się odpowiednio często należą pewno do grupy masz nóż na gardle? Utrwaloną tendencję do takiego właśnie postęjednak poprzez te właśnie anonimy chce zyskać władzę nad Pani Zosia świadoma, jak należy traktować anonimowych Na pewno i mści się w Pani ten ukryty sposób. nad jednak poprzez te właśnie anonimy chce zyskać władzę Zosia świadoma, jak należy traktować anonimowych tych zwlekających, bo napięcie, jakie towarzyszy im, gdy mają już depowania psychologowie nazywają prokrastynacją. Każdemu zdarzają wami, pozostając poza kontrolą. wszelką kontrolą. To on będzie donosicieli, niesięwdaje się wdyskusje, żadne dyskusje, z trzaskiem te właśnie anonimy chce zyskać władzę nad wami, pozostając poza wszelką To on będzie donosicieli, nie wdaje w żadne z trzaskiem adline nad głową, pozwala im na pełne uruchomienie uśpionych zasosię takie sytuacje, ale u pewnych ludzi jest to głośno sposób na życiemaniak, i wtedy „Jakiś decydował, czy dziśwam pozwoli wam na dobry humor odkładaTo słuchawkę komentując ąc poza wszelką kontrolą. on będzie głośno „Jakiś maniak, ot co!” ot co!” decydował, czy dziś pozwoli na dobry humor czy też czy też odkłada słuchawkę komentując bów, wówczas otwierająufni się odpowiednie „klapki” i was wszystko warto się igłębiej zastanowić, dlaczego tak się dzieje. kieruje się z czy powrotem stronęAle kuchni. dobry nastrój nie,dopiero czy będziecie wobec otaczającego świata, czy dziś pozwolii wam na się dobry humor kieruje z powrotem w też stronę w kuchni. dobryAle nastrój nie, czy będziecie ufni wobec otaczającego was świata, czy iść jak polęku maśle. Przyczynyprysł. mogą Nie być dlatego, bardzo różne. Możemy nie tego, co mamy że Pani nielubić ufa Przykre mężowi. Przykrezaczyna jest i podejrzeń. e ufni wobecprysł. otaczającego wasże świata, czy Nie dlatego, Pani Zofia nie Zofia ufa mężowi. jest pełni lękupełni i podejrzeń. Ten system jednak wymaga nerwowej odporności, bo u większości do zrobienia że i odsuwamy to jak najdalej od siebie, by nieżenarażać ktoś postanowił zburzyć chce jąsię osaczyć, jrzeń. to, że ktośto, postanowił zburzyć jej spokój,jejżespokój, chce ją osaczyć, osób lęk wywołany dużym napięciem, jaki powoduje walka z czasem, na przeżywanie negatywnych emocji. Jeśli często doświadczamy taPrzyjrzyjmy w jaki sposób by osiągnąć wepchnąć w sieć podejrzeń. wepchnąć w sieć podejrzeń. Przyjrzyjmy się, w jakisię, sposób działa, bydziała, osiągnąć swe cele. swe cele. może paraliżować i zdecydowanie zakłócać działanie. Nie przeceniajkiego stanu, warto rozważyć, czy przyczyna nie tkwi w tym, że praca, Przede wszystkim w niepewności. On nie podaje w jaki sposób działa, by osiągnąć swe cele. Przede wszystkim trzyma wtrzyma niepewności. On nie podaje my więc własnych ibo bierzmy pod uwagę „gdy jaką wykonujemy, nie odpowiada nam i warto pomyśleć o zmianie, Jak przystało na rozsądną pani Zofia postaścisłychmożliwości faktów, ich nie ma, a porzekadło zmyślone mogą być m trzyma wJak niepewności. On podaje przystało na nie rozsądną kobietę, kobietę, pani Zofia postaścisłych faktów, bo ich nie ma, a zmyślone mogą być się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy”. Jak mówi prawo Murphiemoże też tkwimy w jakimś niedobrym układzie, z którego warto się nawia przestać zajmować się tym incydentem. Po kilku nietrafione. Brunet w zielonym płaszczu mógłby okazać się , bo ich nienawia ma, aprzestać zmyślone mogą być zajmować się tym incydentem. Po kilku nietrafione. Brunet w zielonym płaszczu mógłby okazać się go, takichnie momentach wszystko, coOn tylkowięc możeOn się więc zepsuć, odmówi wywikłać. kochankiem a itp. bratem itp. tylko insynuuje, dniach telefon jednak się, potem znowu i znookazać się powtarza, net w zielonym płaszczu mógłby niew kochankiem a bratem tylko insynuuje, dniach telefon jednak powtarza, się, potem znowu i znoposłuszeństwa, a pojawiające sięziarno dodatkowe utrudnienia skomplikują Bywa, żewięc obawiamy porażki i chcemy jej uniknąć. Gdy w końcu spóźnia się dość zasiewa niepewności. Podsycane wu. Kiedy w piątek mąż nieoczekiwanie a bratem itp. On tylkosięinsynuuje, nieoczekiwanie spóźnia się dośćbęsugeruje,sugeruje, zasiewa ziarno niepewności. Podsycane ciekawo- ciekawowu. Kiedy w piątek mąż i ścią tak– już trudną doprowadza najczęściej do stanu, wna któ- ręce na dziemy robić coś w wielkim pospiechu znajdziemy solidnie napani obiad, pani Zofia jestusprawiedliwienie, –swej wbrew swej ścią sytuacją, i wyobraźnią a nuż Nasz urośnie? Nasz autor zaciera wa ziarno niepewności. Podsycane ciekawosolidnie na obiad, Zofia jest – wbrew woli – woli i wyobraźnią a nużcourośnie? autor zaciera ręce wysiadamy. Wszystko niestety zabiera więcej czasu że nie wyszło, bozaciera już nie mieliśmy ilości wbite, czasu. spięta i pełna złych przeczuć. Żądło zostałojad wbite,rym jadkompletnie samą myśl o tym „Takaproszę bogata, proszę - już jej nie będzie tak ą a nuż urośnie? Nasz autor ręce na wystarczającej spięta i pełna złych przeczuć. Żądło zostało samą myśl o tym „Taka bogata, - już jej nie będzie tak niż myślimy i można się poważnie przeliczyć tej kwestii. Często też stawiamy za wysoko działa. wesoło. Jaki szczęśliwy żonkoś, no, no, jeden liścik i mał„Taka bogata, proszę - już jej nie będzie tak poprzeczkę. Chcemy, by efekt działa. wesoło. Jaki szczęśliwy żonkoś, no, no,w jeden liścik i małW odsuwaniu wykonania zadania pomagają nam najróżniejsze naszego działania był absolutnym arcydziełem, powodem pożeńska idylla pęknie jak bańka mydlana. zęśliwy żonkoś, no, no, jeden liścik i małżeńska idylla pęknie jak bańka mydlana. Sławna? -Sławna? to niech- to niech zastępcze, które odsunąć zabranie się PanSławna? Stanisław wolno wraca z pracy rozkoszując sło-trochę się trochę pomartwi, jej tak dobrze”. dziwu otoczenia i dlatego ciągle czujemy się tegosię zajęcia knie jak bańka mydlana. - to niech Pan Stanisław wolno wraca z jeszcze pracy nie rozkoszując siędosłosię pomartwi, niewynajdujemy, będzienie jejbędzie takby dobrze”. necznym Wdomu bramie przystaje przy skrzynce dona zasadniczych działań. A więc nagle ogarnia nas szał sprzągotowi. powiedzieć –przystaje nodomu cóż zrobię najlepiej rtwi, nie będzie jej takWystarczyłoby dobrze”. necznym dniem. Wdniem. bramie przyjak skrzynce napoi w nastroju radosnego oczekiwania naodwieścitania, od odwiedzania Działając z ukrycia, ukrywając swe żądło pod zasłoną zaniedbanych przez krewnych, czytania trafięii to musi wystarczyć, ale nasze wysokie aspiracje pozwalają listy wlisty nastroju radosnego oczekiwania na nie wieści Działając z ukrycia, ukrywając swenas żądło pod zasłoną trafia celnie, a ponieważ jest znajomych sięga po białą kopertę. Ze zdziwieniem czyta, co troskliwości i współczucia, zaległej prasy etc. nam na przyjęcie takiego rozsądnego rozwiązania i ciągle czekamy ycia, ukrywając swe żądło pod zasłoną znajomych sięga po białą kopertę. Ze zdziwieniem czyta, co troskliwości i współczucia, trafia celnie, a ponieważ jest nieuchwytny, nie można udowodnić mu fałszu. Zamiast zanastępuje: „Czy wie, że Pańska spotyka Powodem zwlekania być też przeciążenie obowiązkami. Zazadużo spółczucia, następuje: trafia celnie, a ponieważ jest na chwilę olśnienia i iluminacji, która pozwoli namżona spełnić nieuchwytny, nie może można udowodnić mu fałszu. Zamiast „Czy Pan wie, Pan że Pańska żona spotyka się zmarzenie pew-się z pewstanawiać się więc nad tym, conasz napisał popychany nym przystojnym izamajętnym panem. Proszę zainteresować e można udowodnić mu fałszu. bierzemy sobie głowę i gdy przyjdzie co do czego, nienasz jesteśmy o swej wyjątkowości. Boimy się zaistnienia faktów,zainteresować które mogą podstanawiać sięnawięc nad tym, co napisał popychany nym przystojnym i Zamiast majętnym panem. Proszę się tą sprawą, póki nie jest za późno. Nieznany Panu życzliwy zawiścią i złością dręczyciel, pomyślmy z satysfakcją, że oto więc nad tym, co napisał nasz popychany w stanie podołać wszystkiemu, sami nie wiemy od czego tu zacząć, ważyć naszą wiarę czy też wyjątkowe zdolności się tą sprawą, pókiwe niewłasny jest zageniusz, późno. Nieznany Panu życzliwy zawiścią i złością dręczyciel, pomyślmy z satysfakcją, że oto X”. No tak - że mruczy siebie Pan Stanisław namzazdrościć, czego zazdrościć, i na jego przekór jego chęciom ą dręczyciel, X”. pomyślmy z satysfakcją, oto miotamy sięjest jak mucha w latarce i… niczego. No tak - mruczy do siebiedoPan Stanisław - jakiś - jakiś jest nam czego i nie na rozpoczynamy przekór chęciom i talenty. początkujący i mało doświadczony ten Gdzie cieszmy się dalej naszym szczęściem. Anonim traktujmy jak zazdrościć,początkujący i na przekór jegoważnych chęciom i mało doświadczony tenczekając autorzyna. Gdzie cieszmy dalej naszym szczęściem. jakdo Co robić? się Najlepiej zacząć jakkolwiek, bezAnonim dużych traktujmy oczekiwań co Odkładamy realizację postanowień na autorzyna. odpowiedni klasyczne „uprzejmie donoszę”. Nie tracąc kontenansu zwija pył, który trzeba strzepnąć i iść dalej, nie poświęcając mu j naszym szczęściem. Anonim traktujmy jak klasyczne „uprzejmie donoszę”. Nie tracąc kontenansu zwija pył, który trzeba strzepnąć i iść dalej,tonie poświęcając efektu, z myślą „teraz zrobię coś, choćby miało być bardzomu niemoment: „teraz nie jestem w odpowiedniej formie, okoliczności nie są list trąbkę wciska kieszeń. Drugi, list podobny list wywołuje więcej uwagi. a strzepnąć ilist iśćwdalej, nie poświęcając muwDrugi, trąbkę iwwciska kieszeń. podobny wywołuje więcej uwagi. doskonałe, pierwszy mały krok, później poprawię”. Takie podejście korzystne, lepiej zacząćwiod poniedziałku, od początku miesiąca, etc”. zniecierpliwienie, irytację. Pan zniecierpliwienie, trzeci Pan Staś się czuje się czuje trochęsię trochę zmniejsza lęk, czujemy się mniej spięci, odblokowujemy się. Gdy po I tak ustawiamy warunki, że irytację. tentrzeci moment odsuwa w Staś nieskończoność. Nie myślmy żeanonimów autorzy anonimów todo ludzie mniej szczęśliwy niż był przedtem. Skrzynka pocztowa Nie myślmy jednak, żejednak, autorzy to ludzie mniej niż napisać, był przedtem. pierwszym kroku przerwiemy, potem już będziemy mieliulepieni czegoulepieni Często,szczęśliwy gdy mamy coś katuje nas Skrzynka wewnętrznypocztowa cenzor: „to niż my. Czy nas czasami nie drażni stajewrócić. się z innej gliny przestaje kojarzyć sięniespodzianką, z miłą niespodzianką, nak, że autorzy anonimów to ludzie ulepieni staje się czasami nie drażni cudza z innej gliny niż my. Czy nas przestaje kojarzyć się z miłą Zadanie zostało już „oswojone”. Przysłowiowa pusta kartka cudza głupi pomysł, ośmieszysz się, to bardzo niezręczne, wymyśl coś inneradość powodzenie? Czy nie jakiejś rzucamy jakiejś przedmiotem budzącym napięcie. I ta myśl, odpychana czasami nie drażni cudza ż my. Czy nas przedmiotem budzącym napięcie. I ta myśl, odpychana radość lub nadmierne powodzenie? Czy nie rzucamy przestała być pusta.lub nadmierne go, to zupełnie nie tak”. Zniechęceni w ten sposób, z przerażeniem uszczypliwej uwagi, nie wbijamy małej szpileczki, by komuś ale powracająca: „Nie ma dymu bez ognia, w każdej mierne powodzenie? Czy nie rzucamy jakiejś ale powracająca: „Nie dymu bezjejognia, w każdej uszczypliwej uwagi, nie wbijamy lub małej szpileczki, komuś Rzeczy pilne, terminowe z mniejszym większym bólemby zostają jedpatrzymy w pustą kartkę i jużma nie próbujemy niczym zapełnić. Cennie było za lub dobrze lub wypadł by nie zbyt wypadł zbyt korzystnie plotce jest źdźbło prawdy”. agi, nie wbijamy małej szpileczki, by komuś plotce jest źdźbło prawdy”. nie było za dobrze by nie korzystnie nak najczęściej wykonane. Gorzej ze sprawami, które są ważne ale zor odebrał nam wiarę w siebie. Może mamy zbyt małe zaufanie do winnych? oczach Czy innych? Czy nie korci naschęć czasem chęć umniejbrze lub by własnych nie wypadł zbyt korzystnie w oczach niebez korci nasczasami czasem umniejniepilne. Te możemy odkładać końca, przegrywając w ten możliwości, bo ktoś kiedyś surowo nas skrytykował i uraz Pani Zofio, Panie Stanisławie stop! Państwa reakcje szenia naszych bliźnich, by nie wyrastali zbytnio powyżej h? Czy nie korci nas czasem chęć umniejPani Zofio, - stop! reakcje szeniaistotne naszych bliźnich, nie wyrastali zbytnio sposób życiowe sprawyby i tracąc wiele szans. Mam zpowyżej czymś protkwi do dzisiaj.Panie TrzebaStanisławie pamiętać, że ludzie zbytPaństwa łatwo ferują wyroki, obrzydliwy haczyk rzucony świadczą opołknęliście tym, że połknęliście nas? Odganiajmy natychmiast te zapędy, okropneżeby zapędy, żeby nie bliźnich, by świadczą nie wyrastali zbytnio powyżej obrzydliwy haczyk rzucony o tym, że nas? Odganiajmy natychmiast te okropne nie blem? Wzorem Scarlett O’Hara pomyślę o tym jutro. Teraz nie jestem a tylko trening czyni mistrza. Cel odległy bardziej nas pociąga, im bliz rozmachem przez „życzliwego”, którywas ciągnie na wlinii jednej liniistrasznymi z tymi strasznymi autorami anoniy natychmiast te okropne zapędy, żeby nie z rozmachem przez „życzliwego”, który ciągnie terazwas na teraz stanąć wstanąć jednej z muszę tymi autorami do tego gotowy. Przecież nie tego rozstrzygać teraz. Aanonijutro istżej realizacji tym bardziej rośnie tendencja przeciwna. To naturalne Są toksyczni wędce dokładnie tam, gdzie zamierzył. mu A tym mów. A tym ostatnim się dręczyć! j linii z tymiwędce strasznymi autorami dajmynie siędajmy dręczyć! Są toksyczni dokładnie tam, anonigdzie zamierzył. Zamiast Zamiast się mu się nieje mów. ostatnim nie zawsze. Co więcej, może się zdarzyć, że nawet, gdy już pomyślę i nie poddawajmy się temu, bo przez to wpadamy właśnie w pułapkę jak najgorsza także, zapewniam, bardzo niepoddawać i szukać dziury zastanówcie w całym, zastanówcie się, dlaczego się dręczyć! toksyczni atnim nie dajmy jak najgorsza trucizna, trucizna, ale także,ale zapewniam, bardzo niepoddawać i szukaćSą dziury w całym, się, dlaczego o tym teraz i podejmę jakieś postanowienie, to jego realizację mogę stałego odsuwania terminów. (Czyż nie jest tak, że nawet bal sylwewłaśnie trudnej sytuacji. szczęśliwi. chce on postawić ucizna, ale także, zapewniam, bardzo nie- w tejtrudnej postawić was w tej was właśnie sytuacji. szczęśliwi. chce on znowu odkładać bez końca, bo jak mówi T.S. Eliot pomiędzy postanostrowy w ostatniej chwili nas odpycha, ale na szczęście końca roku wieniem a jego realizacją jest cień trudny do przekroczenia. Dlatego odsunąć się nie da). postanowienia muszą być opatrzone terminami ich wykonania, któSą też inne powody. Ludzie różnią się poziomem zapotrzebowarych musimy się trzymać wbrew własnym lękom, oporom i zewnętrznia na bodźce, który pozwala im na osiągnięcia optymalnego nym przeciwnościom, by nie okazało się, że na coś jest tak dalece za stanu pobudzenia. Gdy pobudzenie jest za małe, trudno nam późno, że już nie będzie tego wcale. A szkoda. zaangażować się w jakieś działanie, gdy jest za duże, również

www.swps.pl www.swps.pl ul. Kossutha 9; 40-844 40-844 Katowice Katowice ul. Kossutha 9; 40-844 Katowice

Dr hab. Katarzyna Popiołek, prof. SWPS

/27/2012

www.magazynstyle.pl

9


miejsca i ludzie

się gorszy od Was i chce was mu, bo ma nadzieję, że wtedy odobnie zazdrości Wam tego, co zasłużyliście, by mieć aż tyle przez niego w stan niepokoju rtu, nie mieli siły i ochoty na nięciami. Być może ma do Was w ten ukryty sposób. Na pewno anonimy chce zyskać władzę nad szelką kontrolą. To on będzie li wam na dobry humor czy też ec otaczającego was świata, czy

Śląska baba z klasą

sób działa, by osiągnąć swe cele. w niepewności. On nie podaje nie ma, a zmyślone mogą być nym płaszczu mógłby okazać się itp. On więc tylko insynuuje, epewności. Podsycane ciekawośnie? Nasz autor zaciera ręce na ata, proszę - już jej nie będzie tak nkoś, no, no, jeden liścik i małńka mydlana. Sławna? - to niech dzie jej tak dobrze”.

tekst: Anna Tokarz | stylizacja: Patrycja Michalak | foto: Marta Tubacka

Żona znanego męża, czy może niezależna kobieta sukcesu, która nie daje się zaszufladkować? Jest dziennikarką, wydawcą TVP Katowice, a klasyczna elegancja i szyk to jej znak rozpoznawczy. Z Marianną Durczok rozmawiamy o walorach bycia ślązaczką, karierze zawodowej i trudach dnia codziennego.

wając swe żądło pod zasłoną , trafia celnie, a ponieważ jest dowodnić mu fałszu. Zamiast zaŚląska baba? Potęgą jest. I basta! ym, co napisał nasz popychany l, pomyślmy z satysfakcją, że oto Tokarz: Zacznijmy ć, i naAnna przekór jego chęciom od wycieczki do krainy wspomnień… Śląsk i jakże dziś częściem. Anonim traktujmy jak kontrowersyjne poczucie bycia Ślązać i iść dalej, nie poświęcając mu kiem. Wychowała się pani w tradycyjnej śląskiej rodzinie? Marianna Durczok: Wszystko zależy od orzy anonimów to ludzie ulepieni tego, jaknie zdefiniujemy tradycyjną śląską rodrażni cudza nas czasami dzinę. Moja rodzinajakiejś to z dziada pradziada odzenie? Czy nie rzucamy Ślązacy. Dom byłbytradycyjny w ten sposób, ijamy małej szpileczki, komuś tata pracował, a mama zajmowała się mną by nie że wypadł zbyt korzystnie i moją siostrą. Niestety tradycja i gwara śląkorci nas czasem chęć umniejska nie były tak obecne jak w rodzinie męża. y nie wyrastali zbytnio powyżej Dziś bardzo żałuję,żeby że nie ast te okropne zapędy, niepotrafię mówić po śląsku. Kamil wspaniale posługuje się gwarą, mi strasznymi autorami anonidajmy się dręczyć! toksyczni w moim domuSą mówiło się czystą polszczyzną, także,ale zapewniam, nie- Ślązakami, nikt jasne było,bardzo że jesteśmy się tego nie wstydził. Mimo że po śląsku rozumiem, nie odważyłabym się mówić gwarą.

Śląskie wzorce, być może stereotypowe, ale myślę że ważne i piękne. Którym jest Pani wierna do dzisiaj? Śląskość to na pewno rodzinność. Rodzina na Śląsku wiele znaczy, poczucie tego, że

10

/27/2012

www.magazynstyle.pl

mamy wokół siebie bliskich ludzi, żyjemy ze sobą bardzo blisko. To pomaga w życiu codziennym. To właśnie dzięki jednej i drugiej mamie mogę żyć jak żyję, mogę uprawiać taki zawód, jaki uprawiam. Gdyby nie one, na pewno nie mogłabym robić tego, co robię. Może Pani powiedzieć: Śląsk – mój dom, moja oaza spokoju? Na pewno mój dom. To jest takie miejsce, z którego nie wyprowadziłam się do Warszawy. Bardzo często jestem pytana, dlaczego jestem tutaj a nie w stolicy. Dawniej jednoznacznie twierdziłam, że nigdy nie poszłabym tam mieszkać, dzisiaj nie jestem tak kategoryczna. Poznałam w Warszawie bardzo sympatycznych ludzi. Mam tam przyjaciół. Z całą stanowczością nie mogę powiedzieć, że się ze Śląska nie wyprowadzę, ale to jest na pewno mój dom. Tutaj mam rodzinę i przyjaciół. Myślę, że w tym miejscu, w którym jestem w życiu, na pewno nie udałoby się wypracować takich związków z ludźmi, z którymi jestem. Oni są tutaj, więc to jest na pewno moje miejsce na ziemi.

Śląsk to również wspaniałe osobowości. Niepodważalnie do takich należała Krystyna Bochenek… Przyjaźniły się Panie? Krystyna była bardzo ważną osobą w moim życiu. Poznałam ją 25 lat temu w Telewizji Katowice. Krystyna właśnie urodziła swoją córkę Magdę. Miała wtedy taką przerwę w życiu radiowym, a że nie potrafiła żyć bez pracy, prowadziła programy poranne w TVP Katowice… i tam wpadłam na nią na schodach. Byłam na drugim roku studiów, do telewizji przyszłam na praktykę. Krysia uwielbiała zaczepiać ludzi, tak i mnie zaczepiła „gdzie jedziesz? Ja Cię podwiozę”. I wsiadłam z nią do białego „malucha”. Zaczęła się wypytywać o wszystko. Potem się okazało, że ta Krystyna jest obok mnie. Ratowała rękami swojego męża mojego tatę, to dzięki Krystynie poznałam swojego męża. Krysia była z nami bardzo blisko, towarzyszyła nam w wielu ważnych momentach. Była z nami w dniu naszego ślubu, kiedy rodziłam syna. Potem zachorował Kamil… Były codziennie bardzo długie rozmowy, kiedy potrzebowałam, trzymała mnie za rękę…


Kim była dla Pani Krystyna Bochenek? Była dla mnie przyjaciółką, a dla Kamila bardziej starszą siostrą. To ona go ukształtowała zawodowo, była jego szefową w radiu. Kamil w każdym momencie swojej kariery zawodowej radził się Krysi. Mieliśmy z nią bardzo bliski kontakt… rodzinny. Dobrze było ją spotkać na swojej drodze. Bardzo jej brakuje. Nasz region to nie tylko kopalnie, wszechobecna sadza i szarość, jak wielu może się wydawać, ale też urokliwa architektura i kojąca zmysły zieleń. Ma pani jakieś swoje ulubione miejsce na Śląsku? Na pewno Nikiszowiec… wspaniała atmosfera, piękna architektura i serdeczni ludzie. Zostało to przeniesione do naszego domu w formie obrazów Pawła Wróbla. Bardzo lubię siedzieć w fotelu i patrzeć na te sceny rodzajowe, architekturę, kolorowy, wesoły Śląsk. Ale Śląsk widzę szerzej – to także Podbeskidzie. Tam też bardzo dobrze się czuję. Wracając do tożsamości śląskiej. Pani mąż w komentarzu dla tygodnia WPROST (15/2011) zadeklarował, że w spisie powszechnym wybierze narodowość śląską. A Pani co wybrała? Z tego co wiem, on wybrał podwójną narodowość polsko-śląską. Ja także. Na zasadzie przekory. Wszyscy mówią, że nikt nie zrobił tyle dla Śląska, co Jarosław Kaczyński, który obudził ducha śląskości. Gdyby nie jego wypowiedź, dużo mniej osób deklarowałoby narodowość śląską. A tak naprawdę jestem Polką, Ślązaczką, Europejką. Myślę, że dziś ta kolejność nie ma specjalnego znaczenia, jest naprzemienna w zależności od sytuacji, w której jesteśmy w danym momencie. Właśnie… Typowa Ślązaczka to najczęściej wyrazista, ale pełna wdzięku, pracowita kobieta. Często wymienia się inne cechy: zaradność, oddanie rodzinie, przywiązanie do tradycji, ale też ostrożność wobec nowinek. Chyba coś w tym jest. Nie korzysta Pani z serwisów społecznościowych. Prawda? Nie, nie korzystam, wolę się spotykać z ludźmi twarzą w twarz. Jednak tradycyjnie… Z ludźmi, z którymi chcę być, znam się od lat i utrzymuję kontakt bezpośredni. Również z moimi przyjaciółmi z Liceum im. Adama Mickiewicza czy z Uniwersytetu Śląskiego lubię spotkać się i porozmawiać. Nie mam potrzeby uzewnętrzniania siebie na portalu. A wracając do tematu, jaką jest Pani kobietą? To nie jest pytanie do mnie. To pytanie należy skierować do mojego męża i chyba bałabym się odpowiedzi na nie.

tylko jedno może unicestwić marzenie – strach przed porażką… P. Coelho, Alchemik

Czuje się Pani kobietą sukcesu? Wszystko zależy od tego, o jaki sukces Pani pyta. Czy o życie zawodowe czy prywatne. W sensie zawodowym, mogę powiedzieć że popularność już była, a na sukces wciąż człowiek po cichu liczy. Teraz jest już normalna praca, ale praca która sprawia dużą satysfakcję. Wiem, że programami robię dużo dobrego. Zajęłam się medycyną, onkologią, a to ludzi bardzo interesuje. Sukces prywatny? Tak. Myślę że odniosłam sukces prywatny, bo mam bardzo fajnego syna, z którego mogę być dumna. Jest dobry, wrażliwy, ma dobrze poukładane w głowie. Myślę, że jest to w dzisiejszych czasach bardzo trudne. Jako matka, póki co, na pewno osiągnęłam sukces, ale nie pora jeszcze na bilans. Ciężko jest pogodzić życie zawodowe z macierzyństwem? Urodziłam dziecko, kiedy byłam zawodowo już bardzo spełniona. Dosyć późno zostałam mamą. Nie miałam problemu, że coś mi ucieka, że zostawiam karierę, że nie będę miała do czego wrócić. Mogłam bardzo bezpiecznie się zająć macierzyństwem. Równocześnie miałam taką pracę, gdzie mogłam wychowywać syna i trochę pracować. Zaspokajałam swoje ambicje macierzyńskie i zawodowe. A mamy bardzo pomagały mi w wychowywaniu małego. Mogłam zawsze na nie liczyć. Nie miałam obaw, że obca osoba zajmuje się synem, że coś może być nie tak. Miałam pewne bezpieczeństwo pracy i robienia tego, co sprawia mi dużo przyjemności. Jak odnalazła się Pani - jako kobieta - w dziennikarskiej dżungli? Ta dziennikarska dżungla to była informacja. Jak każdy dziennikarz zaczynałam w lokalnym dzienniku, czyli w Aktualnościach. To jest na pewno najlepsza szkoła dziennikarstwa telewizyjnego. Tam człowiek wrzucany jest na różne odcinki, z różnymi tematami musi sobie poradzić. Pracuje szybko, dotyka różnorodnych form. Na dłuższą metę mnie to znudziło. Informacja jest z jednej strony powierzchowna, ale też monotonna. Nie mamy do końca wpływu na to, co robimy, są to tematy, które narzuca życie. Z tej dżungli informacji wyszłam na zupełnie inny publicystyczny tor, który pozwalał robić rzeczy, które mnie interesują i sprawiają dużą frajdę. Na tym wyższym poziomie zyskuje się dużą autonomię i wolność, więc tam już specjalnej walki nie ma. Wróćmy jeszcze do tematu stolicy, dlaczego zdecydowała się Pani zostać w Katowicach, zamiast robić karierę w Warszawie?

To tchórzostwo, trochę lenistwo i na pewno rodzina. Wmówiłam sobie, że moje dziecko tylko tutaj może mieć najlepszą opiekę, że w stolicy się to nie uda. Tam musiałabym być skazana na nianie, opiekunki. Samotne życie bez przyjaciół, rodziny dookoła. I jemu byłoby gorzej, gdybym oderwała go od dziadków, mojej siostry, od brata mojego męża. Martwiłabym się, co się z nim dzieje. To na pewno zdecydowało, że jestem dzisiaj tutaj. Spotkała się pani ze stwierdzeniem o życiu w cieniu męża? (śmiech) Pani tego pewnie nie pamięta, ale był taki czas, że mój mąż żył w moim cieniu, oczywiście w wymiarze lokalnym i też musiał sobie z tym radzić. Myślę, że życie jest dosyć sprawiedliwe. Dlatego ja, wychodząc za mąż, wychodziłam za osobę nikomu nieznaną. Teraz jest po prostu odwrotnie. Każdy ma swój czas w życiu... Nie, nie mam z tym problemu. Kobieta jest organizmem ultra doskonałym. Potrafi regenerować się po ekstremalnie ciężkich doświadczeniach. Przetrwa wszystko. Kasia Nosowska

Momentami rozłąka musiała być bardzo trudna i kosztować wiele wyrzeczeń? Myślę, że dzisiaj ludzie żyją w takim biegu i pracują tak intensywnie… Uważam, że gdybym była w Warszawie, nic by się nie zmieniło; mąż nadal pracowałby od ósmej do dwudziestej, dwudziestej pierwszej i wracałby zmęczony i szedł spać. Wszyscy dziś pracują ciężko i mają mało czasu na bycie razem. Był moment, kiedy chciała Pani powiedzieć dość? To czas na zmiany? Może jednak spróbować życia w Warszawie? Nie było takiego momentu. A wspólna pasja? Razem z mężem jeżdżą Państwo na nartach? Jakieś ulubione miejsce na zimowe szusowanie? Z „nowym kolanem” trochę zwolniłam. Tutaj w Polsce jeździmy w Szczyrku, lubimy Włochy zimą. Jest to idealne miejsce, w którym spędzamy zimowe chwile. Ja niestety nie nadążam za pasjami mojego męża, ciągle pojawiają się nowe. A miłością do motorów też udało się mężowi Panią zarazić? Nie. Na motorze jechałam z mężem raz w formie tzw. „plecaka” i było to niesamowicie nudne. Niewiele się wtedy widzi, głownie plecy kierowcy. Próbowałam jeździć na skuterze syna, ale niestety wywróciłam się. Mój mąż przesiada się na coraz szybsze maszyny. Myślę, że ten sport nie jest dla mnie. Czuje się Pani spełniona? Proszę mnie o to zapytać za dwadzieścia lat.

/27/2012

www.magazynstyle.pl

Dr hab. Katarzyna Popiołek, prof. SWPS

11


W MUZEUM ŚLĄSKIM Randka z historią

19/20.05.2012 > 18.00–1.00 / Muzeum Śląskie w Katowicach, al. W. Korfantego 3 > 15.00–21.30 / Teren nowego Muzeum Śląskiego, dawna kopalnia „Katowice”ul. Kopalniana 6 (Uwaga! Dojście od ul. Katowickiej) > 18.00–1.00 / Centrum Scenografii Polskiej, plac Sejmu Śląskiego 2 (budynek Centrum Kultury Katowice im. Krystyny Bochenek)

W sobotnią majową noc zapraszamy do Muzeum Śląskiego. Wśród licznych atrakcji nie zabraknie wykładów, prezentacji przygotowanych zarówno dla dzieci jak i dla osób dorosłych. Podczas tegorocznej edycji pod hasłem „Randka z historią” będziemy się wspólnie bawić się do godziny 1.00 w nocy.

Industrialne zwiedzanie Imprezę rozpoczynamy na terenie dawnej kopalni Katowice, obecnie budowie nowej siedziby Muzeum Śląskiego już o godzinie 15.00, zaproszeniem do zwiedzania zabudowań dawnej kopalni oraz zabytków techniki. Tylko podczas tego dnia będzie można zobaczyć jak przebiega budowa jednej z największych inwestycji w naszym regionie. Industrialni zwiadowcy wysłuchają również utworów autorstwa Juliana Józefa Antonisza oraz Fryderyka Chopina w wykonaniu niezwykłego zespołu „Małe Instrumenty”.

Atrakcje pod i nad ziemią Goście pragnący zwiedzić wystawy prezentowane w głównym budynku przy al. W. Korfantego 3 w Katowicach muszą poczekać trochę dłużej, do godziny 18.00, kiedy otworzą się drzwi kryjące nie tylko ekspozycje, ale również liczne warsztaty i spotkania. Na zwiedzających czeka wykład „O śląskich majówkach prawie wszystko” oraz prezentacja „Piastów śląskich żony i kochanki”, nietypowa pora będzie również okazją do poznania Pracowni Konserwacji Dzieł Sztuki oraz stworzenia przez dzieci własnych skarbów. Nie lada gratką jest także start balonu służącego do robienia zdjęć z wysokości, dzięki któremu spróbujemy odszukać stanowisko archeologiczne na zdjęciach lotniczych. Tej nocy gościom towarzyszyć będzie na żywo skrzat Jaroszek – bohater książek o muzealnym duszku.

Podziemia pełne scenografii Podczas tegorocznej akcji zapraszamy także do Centrum Scenografii Polskiej, oddziału Muzeum Śląskiego, gdzie nocne zwiedzanie rozpocznie się o godz. 18.00. Zobaczymy lochy Tajemniczego Centrum Scenografii z przełomu XXI i XXII w., spektakl „Schody” w wykonaniu grupy Momo. Miłośnicy teatru będą mogli również uczestniczyć w warsztatach archaicznej sztuki graffiti prowadzonych przez grupę NIETAK oraz zobaczyć, a raczej wysłuchać Punktu Dźwięków Znalezionych, prezentacji muzyki tajemniczych instrumentów odkrytych w podziemiach Centrum prowadzonej przez Amadeusza Naczyńskiego z zakładu archeologii muzycznej. Wszystkich nocnych gości zapraszamy do udziału w konkursie „Nocni odkrywcy”. Więcej informacji oraz szczegółowy program na www.muzeumslaskie.pl

Muzeum Śląskie jest instytucją kultury Samorządu Województwa Śląskiego współprowadzoną przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Muzeum Śląskie / al. W. Korfantego 3 / 40-005 Katowice / tel. 32 779 93 00 fax 32 779 93 67 / e-mail: dyrekcja@muzeumslaskie.pl


felieton Dr hab. Katarzyna Popiołek, prof. SWPS

Dziekan Wydzialu Zamiejscowego Szkoly Wyzszej Psychologii Spolecznej w Katowicach

Jej zainteresowania naukowe koncentrują się wokół problematyki relacji międzyludzkich w bliskich związkach, sposobów udzielania pomocy i wsparcia, zachowań w sytuacjach kryzysowych. Prowadzi także badania nad percepcją czasu i jej konsekwencjami. Lubi także przekładać wiedzę naukowa na Artystka niezwykle cenionadziałalność ze względu na nieprzeciętny talent język praktyki: prowadzi popularyzatorską i szkoleniową.

Renata Przemyk

muzyczny, niepowtarzalny głos i indywidualność artystyczną. Większość jej płyt uzyskała status złotych. Z wykształcenia jest bohemistką. Urodziła się w Bielsku-Białej, studiowała w Katowicach. Na scenie oficjalnie od 1989 r., kiedy to zdobyła Grand Prix Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie. Pierwszą swoją płytę wydała w 1990 r., wraz z zespołem Ya Hozna. poranek przerywa W 1991 ogodny r. rozpoczęła solową karierę. ostry dźwięk telefonu. Pani ZosiaWoolf rzucaMarqueza na bok płukane właśnie jarzyny Lubi Virginię i Yourcenar, ale też Bjork ii podbiega Richarda aparatu. teatru, kompozytorka, czasem aktorka. Galliano.do Fascynatka - Słucham? Marzy o podróży dookoła świata.

ŻYCZLIWY

P

- Czy jest mąż? - pyta obcy głos w słuchawce. - Nie ma, jest w pracy - informuje życzliwie Pani Zosia. tekst: Renata Przemyk foto: Elżbieta Schonfeld - Tak? To niech pani zapyta, gdzie był naprawdę i z kim! - grzmi złowieszczo nieznajomy. Pani Zosia świadoma, jak należy traktować anonimowych donosicieli, nie wdaje się w żadne dyskusje, z trzaskiem odkłada słuchawkę komentując głośno „Jakiś maniak, ot co!” i kieruje się z powrotem w stronę kuchni. Ale dobry nastrój prysł. Nie dlatego, że Pani Zofia nie ufa mężowi. Przykre jest to, że ktoś postanowił zburzyć jej spokój, że chce ją osaczyć, wepchnąć w sieć podejrzeń.

W

Nasz X to ktoś, kto czuje się gorszy od Was i chce was ściągnąć do swego poziomu, bo ma nadzieję, że wtedy poczuje się lepiej. Prawdopodobnie zazdrości Wam tego, co posiadacie, uważa, że nie zasłużyliście, by mieć aż tyle i chce, abyście wprawieni przez niego w stan niepokoju i psychicznego dyskomfortu, nie mieli siły i ochoty na cieszenie się swymi osiągnięciami. Być może ma do Was o coś pretensje i mści się w ten ukryty sposób. Na pewno jednak poprzez te właśnie anonimy chce zyskać władzę nad wami, pozostając poza wszelką kontrolą. To on będzie decydował, czy dziś pozwoli wam na dobry humor czy też nie, czy będziecie ufni wobec otaczającego was świata, czy pełni lęku i podejrzeń.

O chorowaniu

chorobie, jak w żadnym innym stanie, dusza Jak przystało na rozsądną przez kobietę, pani Zofia postajest ograniczana ciało, zmuszana różnawia przestać zajmować się tym incydentem. Po kilku nymi wymyślnymi cierpieniami do myślenia dniach telefon jednak powtarza, się, potem znowu i znoo ciele, o poszczególnych jego częściach, funkcjach wu. Kiedy w piątek mąż nieoczekiwanie spóźnia się dość isolidnie dysfunkcjach. Ból, jakZofia tablica na obiad, pani jestinformacyjna, – wbrew swejpulsuwoli – jącym krzyczy: jestem Żądło tobą póki żyjesz! Ciało spięta neonem i pełna złych przeczuć. zostało wbite, jad implikuje tory rozmyślań, każe się skupić na tym, co działa. może go ubłagać, złagodzić wyrok. Żądza odpowiedniej Pan Stanisław wolno wraca z pracy rozkoszując się słotabletki jest wręcz chorobliwa, a pragnienie zapomnienecznym dniem. W bramie domu przystaje przy skrzynce na nia o ciele nie dające się ugasić herbatą z malinami czy listy i w nastroju radosnego oczekiwania na wieści od melisą. Marzymy o długim śnie, z którego obudzi nas znajomych sięga po białą kopertę. Ze zdziwieniem czyta, co jakiś królewicz medycyny pocałunkiem zdrowia, dotknie następuje: „Czy Pan wie, że Pańska żona spotyka się z pewręką, która leczy. nym przystojnym i majętnym panem. Proszę zainteresować się tą sprawą, póki nie jest za późno. Nieznany Panu życzliwy W innym stanie ciało nie jest takStanisław istotne, nie X”.żadnym No tak - mruczy do siebie Pan - waljakiś czy o uwagę i inależne mu miejsce wten hierarchii ważnych początkujący mało doświadczony autorzyna. Gdzie klasyczne „uprzejmie Nie tracąc kontenansu zwija rzeczy w życiu. W tymdonoszę”. życiu. Myślimy o nim z czułością na list w trąbkę i wciska w kieszeń. Drugi, podobnyże list wywołuje zmianę z rozżaleniem, że zawodzi i złością, nie mamy zniecierpliwienie, trzeci irytację. Pan Staś się trochę lepszego, sprawniejszego. Aż w końcu ze czuje współczuciem, mniej szczęśliwy niż był przedtem. Skrzynka pocztowa zrozumieniem i przeprosinami, że nie dbaliśmy o nie jak przestaje kojarzyć się z miłą niespodzianką, staje się należy i jest naszą ofiarą. Ofiarą naszego braku szacunprzedmiotem budzącym napięcie. I ta myśl, odpychana ku, i opieki. To moment dotkliwego memenale nabożeństwa powracająca: „Nie ma dymu bez ognia, w każdej to – masz mnie! A dusza z marnym naczyniem nie plotce jesttylko źdźbło prawdy”. błyszczy tak i nie jaśnieje jak powinna, bo naczynie ten Pani tłumi Zofio, i Panie - stop! od Państwa blask matujeStanisławie i odwraca uwagę kwestii reakcje transświadczą o tym, że połknęliście obrzydliwy haczyk rzucony cendentnych. z rozmachem przez „życzliwego”, który ciągnie was teraz na wędce dokładnie tam, gdzie zamierzył. Zamiast się mu Kiedy czujemy się trochę lepiej, wkrada się mistycyzm poddawać i szukać dziury w całym, zastanówcie się, dlaczego i eschatologia. Razem z wyostrzoną percepcją świata dochce on postawić was w tej właśnie trudnej sytuacji. czesnego i jego ziemskich przejawów, jak wąż z drzewa Adamowego, wychyla łeb wątpliwość co do sensu. Zaczyna do nas docierać przerażająca świadomość, czy zanim dostąpimy zbawienia i nadamy sens śmierci Jezusowej, to nie przyjdzie nam zawołać w malignie „czemuś mnie

www.swps.pl

ul. Kossutha 9; 40-844 Katowice

Dr hab. Katarzyna Popiołek, prof. SWPS

Przyjrzyjmy się, w jaki sposób działa, by osiągnąć swe cele. Przede wszystkim trzyma pokorze w niepewności. On nie podaje opuścił”! W wymuszonej obiecujemy poprawę, ścisłych faktów, bo ich nie ma, a zmyślone mogą być dbałość o dar boży w postaci tego ciała nam dany i godną nietrafione. Brunet w zielonym płaszczu mógłby okazać się oprawę naszej duszy stanowić mający. nie kochankiem a bratem itp. On więc tylko insynuuje, sugeruje, zasiewa ziarno niepewności. Podsycane ciekawoŚwiat zatrzymuje w swojej ważności i wszelkie sprawy ścią isię wyobraźnią a nuż urośnie? Nasz autor zaciera ręce na domagające nasbogata, pilnego załatwienia mieszają się samą myśl osię tymod „Taka proszę - już jej nie będzie tak z wesoło. zapachem i smakiem syropu. Oczy uwięzione pod Jakipotu szczęśliwy żonkoś, no, no, jeden liścik i małwiekiem powiek ciężko opadają na miejsce wyznaczone żeńska idylla pęknie jak bańka mydlana. Sławna? - to niech trochę pomartwi, nie będzie jej tak dobrze”. ciała jakby nasię sen. Póki co nie wieczny. Z horyzontalnego prawem grawitacji spływają siły natury jeszcze niedawno Działając z w ukrycia, żądło Mentalne pod zasłoną wprawiające ruch tęukrywając wspaniałą swe machinę. odtroskliwości i współczucia, trafia celnie, a ponieważ jest leżyny nie pozwalają skupić uwagi na czymkolwiek poza nieuchwytny, nie można udowodnić mu fałszu. Zamiast zatęsknotą za zdrowiem. Tylko teraz mapa naszego ciała stanawiać się więc nad tym, co napisał nasz popychany jest tak czytelna możemy pomyślmy z zamkniętymi oczami że trafić zawiścią i złością idręczyciel, z satysfakcją, oto wjest każdy jego najczulszy punkt.i Czasem udaje nam się odnam czego zazdrościć, na przekór jego chęciom płynąć z poczuciem ciepłego przyzwolenia zatrzymacieszmy się dalej naszym szczęściem. Anonim na traktujmy jak pył, który trzeba strzepnąć i iśćdo dalej, nie poświęcając mu nie się świata. A stan podobny poetyckiego imperatywięcej uwagi. nazywany bredzeniem, płynnie przechodzi wu, potocznie w sen. Nie myślmy jednak, że autorzy anonimów to ludzie ulepieni z innej gliny niż my. Czy nas czasami nie drażni cudza Rano budzimy się odkrywając ciało na nowo, badając radość lub nadmierne powodzenie? Czy nie rzucamy jakiejś wuszczypliwej myślach wszystkie jego zakątki, analizując funkcję pouwagi, nie wbijamy małej szpileczki, by komuś szczególnych części z radością odkrywając popranie było za jego dobrze lub iby nie wypadł zbyt korzystnie wę. Teraz przepełnia nas już tylko pragnienie powrotu do w oczach innych? Czy nie korci nas czasem chęć umniejszenia naszych bliźnich, by nie zapomnienie wyrastali zbytnio powyżej stanu sprzed choroby i szybkie o niej samej nas? Odganiajmymu natychmiast te okropne zapędy, żeby nie i towarzyszących przemyśleniach. stanąć w jednej linii z tymi strasznymi autorami anonimów. A tym ostatnim nie dajmy się dręczyć! Są toksyczni P.S. 1 jak najgorsza trucizna, ale także, zapewniam, bardzo nieNie dotyczy chorób przewlekłych i miłości. szczęśliwi. P.S. 2 Zainspirował mnie esej Virginii Woolf „O chorowaniu”, o którym przypomniałam sobie, kiedy dopadła mnie grypa. Poza tytułem jest on o czymś kompletnie różnym.

/27/2011

www.magazynstyle.pl

17


odkrywanie Śląska

WODY! tekst i foto: Edward Wieczorek

się gorszy od Was i chce was mu, bo ma nadzieję, że wtedy odobnie zazdrości Wam tego, co zasłużyliście, by mieć aż tyle przez niego w stan niepokoju tu, nie mieli siły i ochoty na nięciami. Być może ma do Was w ten ukryty sposób. Na pewno nonimy chce zyskać władzę nad szelką kontrolą. To on będzie li wam na dobry humor czy też ec otaczającego was świata, czy

Górują nad okolicą, wysokie, majestatyczne, często niezwykłej urody – wieże wodne. Przypominają o wieku pary, kiedy woda docierała siecią wodociągów najpierw do zbiornika wieży wodnej, a potem na fizycznej zasadzie naczyń połączonych – do najwyższych mieszkań. Z czasem domy stały się wyższe od wież wodociągowych, a wodę na najwyższe kondygnacje pompują hydrofory. Wiele z nich pozostało jednak w pejzażu – także Górnego Śląska – przypominając o czasach, kiedy wszystko miało swój początek, przemysł, miasta, dostawa wody…

ób działa, by osiągnąć swe cele. w niepewności. On nie podaje ie ma, a zmyślone mogą być nym płaszczu mógłby okazać się itp. On więc tylko insynuuje, epewności. Podsycane ciekawośnie? Nasz autor zaciera ręce na WIEŻA SZYBU „STASZIC” W TARNOWSKICH GÓRACH ata, proszę - już jej nie będzie tak nkoś, no, no, jeden liścik i małńka mydlana. Sławna? - to niech dzie jej tak dobrze”.

P

rocesowi industrializacji i urbanizacji zagłębia przemysłowego, które nazwano później Górnośląskim Okręgiem Przemysłowym, towarzyszył od początku niedobór wody. Położenie na dziale wodnym Wisły i Odry, ucieczka wód gruntowych w głąb kopalń, zanieczyszczenie wód powierzchniowych ściekami przemysłowymi i komunalnymi, powodowały sytuację niemalże katastrofalną. A jeszcze na początku XIX wieku ludność czerpała po prostu wodę z rzek, stawów czy studni.

wając swe żądło pod zasłoną , trafia celnie, a ponieważ jest owodnić mu fałszu. Zamiast zam, co napisał nasz popychany l, pomyślmy z satysfakcją, że oto ć, i na przekór jego chęciom częściem. Anonim traktujmy jak i iść dalej, nie poświęcając mu

Za deficyt wody odpowiadało przede wszystkim górnictwo. Powstałe w wyniku robót górniczych spękania powodowały przenikanie wód podziemnych, czerpanych m.in. w studniach, w głąb górotworu. „U góry” brakowało wody, „na dole” był jej nadmiar, utrudniający prace górnicze.

rzy anonimów to ludzie ulepieni nas czasami nie drażni cudza odzenie? Czy nie rzucamy jakiejś jamy małej szpileczki, by komuś by nie wypadł zbyt korzystnie korci nas czasem chęć umniejy nie wyrastali zbytnio powyżej ast te okropne zapędy, żeby nie mi strasznymi autorami anonidajmy się dręczyć! Są toksyczni także, zapewniam, bardzo nie-

20

/27/2012

www.magazynstyle.pl

Zwiększanie się liczby ludności, powodujące wzrost zapotrzebowania na wodę, a także rozrastający się przemysł, zwłaszcza ten „wodochłonny” (hutnictwo, przemysł koksochemiczny, energetyka) spowodowały u progu lat 70. XIX w. rażący deficyt wody. W Królewskiej Hucie (Chorzowie) w przededniu otrzymania praw miejskich (1868) wody było tak mało, że mieszkańcy ustawiali się w kolejkach do nielicznych istniejących studni już w nocy. Aby temu zaradzić, władze miejskie wymusiły na kopalniach dostawy wód kopalnianych. I tak Bytom otrzymywał wodę z kopalni „Karsten – Zentrum”, Królewska Huta – z kopalni „Król”, Tarnowskie Góry – z kopalni „Fryderyk” a Zabrze – z kopalni „Królowa Luiza”. Były to jednak działania doraźne, a spożycie wody silnie zanieczyszZABYTKOWY ZESPÓŁ POMPOWY W ZAWADZIE


czonej, także bakteriologicznie, spowodowało epidemie tyfusu i cholery w latach 1873 i 1874. W wyniku nasilających się protestów ludności i władz miejskich rząd pruski podjął działania na rzecz budowy sieci wodociągowej na Górnym Śląsku. Po dokonaniu szczegółowych analiz przez inż. Veitmeyera i Salbacha w latach 1873-1878, rozpoczęto budowę podziemnej stacji pomp w szybie „Adolf” (dziś „Staszic”) kopalni ołowiu i srebra „Fryderyk” w Tarnowskich Górach, która zaczęła w latach 1883-1884 przetłaczać wodę rurociągiem do wieży ciśnień w Łagiewnikach, do sieci wodociągowej Królewskiej Huty i okolic, dając początek pierwszemu państwowemu wodociągowi dla pruskiej części obecnego Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego. Od 1997 r. nie czerpie się już wody z ujęcia w szybie „Staszic”, choć cały czas pompy przetaczają wodę z podziemi tarnogórskich do rzeki Dramy. Oprócz czynnych urządzeń pompujących, w podziemiach dawnego szybu „Adolf” (od roku 1922 – „Staszic”) na głębokości 50 metrów zachował się parowy zespół pompowy firmy Starke und Hoffmann z 1922 r., unieruchomiony w latach 70. XX w., kiedy pompy przeszły na napęd elektryczny. Podziemia te pełne są też rur, rozgałęźników, zasuw, ale przede wszystkim są częścią historycznej sztolni „Głęboka Fryderyka”, która wyprowadza wodę z tarnogórskich podziemi do rzeki Dramy. Częścią tej sztolni jest turystyczna „Sztolnia Czarnego Pstrąga” w Reptach, której 600-metrowy odcinek dziś pokonuje się łodziami. Budowa wodociągu dla Królewskiej Huty rozbudziła także nadzieje mieszkańców Katowic i Zabrza, jednak wydajność tarnogórskich podziemi była zbyt mała na zaspokojenie wszystkich potrzeb. Wówczas przypomniano sobie o ujęciu „Zawada” w pobliżu Karchowic, gdzie w 1874 r. odkryto bogate podziemne złoża wody. Wkrótce odwiercono kolejną studnię, która osiągnęła głębokość 205 m, a w 1882 r. – następną, tzw. Karchowicką Studnię Głębinową o głębokości 215 m., przy których uruchomiono w 1895 r. Państwowy Zakład Wodociągowy Zawada – Zabrze. Z chwilą uruchomienia wodociąg o wydajności 15,8 tys. m3 na dobę dostarczał wodę dla 93 tys. mieszkańców Zabrza i okolic, dla dworców kolejowych w Bytomiu, Rudzie Śląskiej-Chebziu i Zabrzu oraz Królewskiej Kopalni Węgla Kamiennego „Królowa Luiza” w Zabrzu. W pierwotnym kształcie karchowicka fabryka wody przetrwała do modernizacji w latach 1922-1924, która objęła wymianę zespołów pompowych oraz rozbudowę i przebudowę budynków stacji pomp i kotłowni, którym nadano modernistyczny wygląd. Ze starej zabudowy z 1895 r. zachował się tylko – zmieniony nieco – budynek administracyjny. W takim stanie

zakład wpisano w 1991 r. na listę Narodowych Dóbr Kultury, a w 2006 Zabytkowa Stacja Wodociągowa „Zawada” wpisana została na Szlak Zabytków Techniki Województwa Śląskiego. Oprócz zabudowań, Zabytkowa Stacja Wodociągowa „Zawada” obejmuje także zespół unikatowych maszyn ruchu parowego, do których należą dwa tłokowe zespoły pompowe Ascherslebener Maschinenfabrik z 1925 r., turbozespół pompowy Borsiga z 1929 r., dwie sprężarki parowe i mnóstwo pomocniczych urządzeń z lat 20. XX wieku. Dodajmy, że zakład można zwiedzać (www.gpw-zawada.pl).

ZAPORA WODNA W GOCZAŁKOWICACH, FOTO A. SIUDY ZE ZBIORÓW GPW SA

Oprócz wodociągów państwowych, funkcjonowały na Górnym Śląsku także wodociągi prywatne i samorządowe. Do tych ostatnich należał wodociąg powiatu katowickiego, uruchomiony 1 stycznia 1896 r., który czerpał wodę z nieczynnej kopalni kruszców „Rozalia” (Rosaliengrube) w Dąbrówce Wielkiej (obecnie dzielnica Piekar Śląskich). Obsługiwał on głównie gminy wchodzące w skład powiatu katowickiego oraz Katowice i Mysłowice i kilka gmin powiatu bytomskiego. Współcześnie większość wody, którą zużywamy, pochodzi ze złóż powierzchniowych. Kiedy po II wojnie światowej niedobór wody zaczął się nasilać, spojrzano na rzeki jako źródła dostaw wody. Zaczęło się już w okresie międzywojennym od poboru wody z Białej Przemszy oraz Brynicy. W 1930 r. zbudowano ujęcie na rzece Białej Przemszy w Maczkach, połączone z Katowicami i miastami Zagłębia Dąbrowskiego. W 1951 r. uruchomiono ujęcie wody ze zbiornika Kozłowa Góra na Brynicy, ale najważniejszą inwestycją stał się Zbiornik Goczałkowicki, zbudowany na Górnej Wiśle w latach 1950-1955., z którego w 1956 r. zaczęto tłoczyć uzdatnioną w Goczałkowicach wodę dla Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego. Ponieważ i te dostawy z czasem stały się niewystarczające, zbudowano w 1972 r. zbiornik Czaniec wraz ze stacją uzdatniania wody w Kobiernicach, a od 1983 r. realizowany jest projekt „Wodociąg Grupowy Dziećkowice”.

WIEŻA WODNA (JEDNOCZEŚNIE KOMIN) W ZABRZU

WIEŻA WODNA W BYTOMIU

Złoża powierzchniowe nie są tylko wydajniejsze, ale pozwalają na zaoszczędzenie wód głębinowych dla przyszłych pokoleń. Wody głębinowe nie odnawiają się tak szybko jak wody powierzchniowe i wypadałoby o tym pamiętać, kiedy pochopnie podejmuje się decyzje o odwiertach kolejnych studni głębinowych. My, konsumenci, też powinniśmy się zastanowić w czasie mycia garów czy golenia, czy woda przy tych czynnościach musi cały czas lecieć z kranu. NEOGOTYCKA WIEŻA WODNA W GLIWICACH


ę nos w książk

Czar podróży t Izabela Mikru

José Eduardo Agualusa, portugalski pisarz, postanowił w Żonach mojego ojca zabawić się w reportażystę. Eksperyment przyniósł dość niezwykły literacki popis, który jest jednocześnie próbą imitowania dokumentu, chaotyczności zwykłego życia oraz literatury rozrywkowej. Autor włącza do opowieści konwencję, która nie pozwala na kontynuowanie gry z czytelnikiem. Do ekspresyjnej narracji dodaje barwne portrety ludzi i strzępki dokumentów. Próbuje na karty książki przenieść prawdziwe – choć egzotyczne – życie.

Jasmin Darznik w Irańskiej córce podchwytuje modny temat odmienności kulturowej i zderza w książce muzułmańską codzienność sprzed dekad z współczesnością w Ameryce. Tom oparty został na zwierzeniach matki, która doświadczyła od najbliż-

22

/27/2012

www.magazynstyle.pl

szych sporo krzywd i zła – i która długo ukrywała swą bogatą w wydarzenia przeszłość przed niewiele rozumiejącą córką. Siłą powieści są sugestywne opisy bazujące na wielkich emocjach i opowieść o niezłomności w realizowaniu własnych pragnień.

Dawkę zwyczajności w niezwyczajnym otoczeniu serwuje odbiorcom Dorota Głuska, dzięki trwającej blisko pół roku wyprawie po Ameryce Południowej. Autorka przedstawiła swoją podróżniczą codzienność, problemy logistyczne, ale także uroki i trudności samotnej włóczęgi po niebezpiecznych terenach. Ozdobą tomu Burza depcze mi po piętach jest osobisty ton zwierzeń, kąśliwy dowcip a także poczucie wolności. Głuska może pozwolić sobie na wprowadzanie zmian do planów, spontanicznie podejmuje decyzje i nie przejmuje się chwilowymi niepowodzeniami, czym urzeka czytelników.

Na wielką wyprawę, a właściwie serię wypraw, zdecydował się David Noton. Wyzwanie, jakie sobie postawił, zaowocowało albumem poświęconym kreatywności w fotografii. Książka W stronę lepszych zdjęć jest zestawem krótkich porad przygotowujących do pracy fotografa, ale zawarte w niej wskazówki dotyczące wyobraźni czy stymulowania pomysłowości przydadzą się wszystkim twórcom. Do praktycznych uwag dochodzą zachwycające często zdjęcia (przede wszystkim fotografie krajobrazu i portrety) oraz prywatne zwierzenia a zarazem wspomnienia z podróży.

W podróż w czasie zabiera natomiast swoich odbiorców Andrzej Mleczko

– jego tom Obywatelu, nie pieprz bez sensu imponuje rozmiarami oraz ilością zgromadzonych prac – najlepszych z najlepszych, tradycyjnie pogrupowanych w działy charakterystyczne dla tego twórcy. Dodatkowo na marginesach znajdują się przeróbki aforyzmów i zabawy skojarzeniami. Ogromnego wyboru „the best of” nie wolno przegapić. Będzie trochę kontrowersji, trochę ciekawych spostrzeżeń i mnóstwo śmiechu.

Tych, którzy pragną zaszczepić w dzieciach postawę proekologiczną, ucieszy zapewne tomik Izabeli Górnickiej-Zdziech i Pawła Chrzanowskiego Coś z niczego. To zestaw podpowiedzi, jak wykorzystać niepotrzebne pudełka, butelki czy stare gazety – i podczas zabawy z maluchami przekształcić je w rozmaite zabawki. Są tu ludziki z kamyków, rekinarium z pudełka po butach czy artystyczne ramki – i chociaż z pewnością część pomysłów nie przyniesie olśniewających efektów, liczyć się będzie czas spędzony z pociechą i radość tworzenia przy jednoczesnym kształtowaniu proekologicznych postaw.

Izabela Mikrut - doktor nauk humanistycznych, humorolog, recenzentka. Publikowała m.in. w „Śląsku”, „Toposie”, „Art Papierze” i „Guliwerze”. Od 2009 roku prowadzi własną, codziennie aktualizowaną stronę poświęconą głównie nowościom wydawniczym: tu-czytam.blogspot.com


felieton Dr hab. Katarzyna Popiołek, prof. SWPS

Dziekan Wydzialu Zamiejscowego Szkoly Wyzszej Psychologii Spolecznej w Katowicach

Anna Guzik

Jej zainteresowania naukowe koncentrują się wokół problematyki relacji Aktorka międzyludzkich bliskich Urodzona i wychowana w Katowicach. teatralnawi filmowa. związkach, sposobów udzielania pomocy i wsparcia, zachowań w sytuacjach kryzysowych. Prowadzi Ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną we Wrocławiu. Od 11 lat związana z Teatrem także badania nad percepcją czasu i jej konsekwencjami. Lubi także przekładać wiedzę naukowa na Polskim w Bielsku-Białej, gdzie obecnie oglądać ją można w spektaklach - „Królowa piekności język praktyki: prowadzi działalność popularyzatorską i szkoleniową.

ŻYCZLIWY

P

ogodny poranek przerywa ostry dźwięk telefonu. Pani Zosia rzuca na bok płukane właśnie jarzyny i podbiega do aparatu. - Słucham? - Czy jest mąż? - pyta obcy głos w słuchawce. - Nie ma, jest w pracy - informuje życzliwie Pani Zosia. - Tak? To niech pani zapyta, gdzie był naprawdę i z kim! - grzmi złowieszczo nieznajomy. Pani Zosiaiedy świadoma, jak należy po traktować anonimowych przeczytaliśmy raz pierwszy scedonosicieli, nie wdaje się w żadne dyskusje, z trzaskiem nariusz „Miłości w Koenigshutte”, wiedzieodkłada słuchawkę komentując głośno „Jakiś maniak, ot co!” liśmy, że tenw tekst niezwykle i kieruje się z powrotem stronę jest kuchni. Ale dobry ważny nastrój prysł. Nie dlatego, że Pani Zofia nie ufa mężowi. Przykre jest i wartościowy. Tekst, który był pierwotnie scenato, że ktoś postanowił zburzyć jej spokój, że chce ją osaczyć, riuszem filmowym, wymagał oczywiście poprawek, wepchnąć w sieć podejrzeń. fot. ze spektaklu „Miłość w Koenigshutte”

K

z Leenane”, „Taka fajna dziewczyna jak ty” czy „Hotel Nowy Świat”. Jej najbardziej znane role filmowo-telewizyjne to tytułowa „Hela w opałach” oraz Żaneta Zięba z serialu „Na Wspólnej”. Lubi: skrajności - góry i morze. Zawrotne tempo i chwile błogiego lenistwa. Niespodzianki, ale tylko te pozytywne. Unika: gotowania. I wrednych ludzi...

Nasz X to ktoś, kto czuje się gorszy od Was i chce was ściągnąć do swego poziomu, bo ma nadzieję, że wtedy poczuje się lepiej. Prawdopodobnie zazdrości Wam tego, co posiadacie, uważa, że nie zasłużyliście, by mieć aż tyle i chce, abyście wprawieni przez niego w stan niepokoju i psychicznego dyskomfortu, nie mieli siły i ochoty na cieszenie się swymi osiągnięciami. Być może ma do Was o coś pretensje i mści się w ten ukryty sposób. Na pewno te właśnie anonimy zyskać władzę jednak poprzez gha, skoro ich akcja toczy sięchce w Irlandii?.. Ponad co wami, pozostając poza wszelką kontrolą. To on będzie realizujemy Yasminę Rezę, skoro jej bohaterowie decydował, czy dziś pozwoli wam na dobry humor czy też są Francuzami? Po wobec co nam cała klasyka Szekspir, nie, czy będziecie ufni otaczającego was- świata, czy pełni lęku i podejrzeń. Czechow, nawet akcja „Zemsty” nie rozgrywa się

Bitwa o miłość

aby przełożyć go na język sceny, który diametralnie

różni się od na języka filmu. kobietę, Składaliśmy przedstaJak przystało rozsądną pani to Zofia postanawia przestać zajmować się tym incydentem. Po kilku wienie kawałek po kawałku, dbając o to, aby nasi dniach telefon jednak powtarza, się, potem znowu i znobohaterowie nie byli jednoznaczni, jednowymiarowu. Kiedy w piątek mąż nieoczekiwanie spóźnia się dość wi. Godzinami tematswej scen, ich– solidnie na obiad,dyskutowaliśmy pani Zofia jest –na wbrew woli wymowy, tego, jakie emocjeŻądło chcemy nimiwbite, przekaspięta i pełna złych przeczuć. zostało jad działa. zać. Miłość, strach, współczucie, zazdrość, nienawiść. Staraliśmy się, aby postaci, które odgrywamy,

Pan Stanisław wolno wraca z pracy rozkoszując się słopełne były wątpliwości, abyprzystaje targałyprzy nimi skrajne necznym dniem. W bramie domu skrzynce na listy i w od nastroju radosnego oczekiwania od emocje pierwszej do ostatniej sceny.na Odwieści sceniczznajomych sięga po białą nie kopertę. Ze zdziwieniem czyta, co nego przeznaczenia ma jednak ucieczki. Musi następuje: „Czy Pan wie, że Pańska żona spotyka się z pewsię wydarzyć to, co zostało zaplanowane. Bohatenym przystojnym i majętnym panem. Proszę zainteresować rowie, jak w transie, więc do tragicznego zasię tą sprawą, póki nie jest dążą za późno. Nieznany Panu życzliwy X”. No tak - mruczy do siebie Pan Stanisław - jakiś kończenia. początkujący i mało doświadczony ten autorzyna. Gdzie klasyczne „uprzejmie donoszę”. Nie tracąc kontenansu zwija W tym dramacie nie ma zwycięzców. Każdy z bolist w trąbkę i wciska w kieszeń. Drugi, podobny list wywołuje haterów coś przegrywa - miłość, przyjaźń, zniecierpliwienie, trzeci irytację. Pan Staś czuje siężycie... trochę mniej szczęśliwy był przedtem. pocztowa A jednak każdy niż do końca walczy oSkrzynka swoją rację. Mystaje przestaje kojarzyć z miłąoniespodzianką, ślałam, że robimysię spektakl miłości, okazało się, się że przedmiotem budzącym napięcie. I ta myśl, odpychana dla wielu jest to spektakl polityczny, ideologicznie ale powracająca: „Nie ma dymu bez ognia, w każdej niepoprawny. wojnę, choć nie tego plotce jest źdźbłoRozpętaliśmy prawdy”.

chcieliśmy. Chcieliśmy rozpocząć dyskusję, poru-

Pani Zofio, Panie Stanisławie - stop! Państwa reakcje szyć temat tabu, wypowiedzieć się i przede wszystświadczą o tym, że połknęliście obrzydliwy haczyk rzucony kim stanąćprzez po „życzliwego”, stronie pokrzywdzonych. tych, z rozmachem który ciągnie wasOteraz na o których zapomniano. wędce dokładnie tam, gdzie zamierzył. Zamiast się mu poddawać i szukać dziury w całym, zastanówcie się, dlaczego chce on postawić was w tej właśnie trudnej sytuacji.

Jesteśmy aktorami i naszym zadaniem jest jak najle-

przecież w Bielsku-Białej... Temat jest niewygodny,

Przyjrzyjmy się, w jaki sposób działa, by osiągnąć swe cele. rozumiem. Boli, trzyma że polska nauczycielka przedstaPrzede wszystkim w niepewności. On nie podaje wiona została świetle? rozumiem. ścisłych faktów, w bozłym ich nie ma, a Też zmyślone mogą Ale być okazaćfaksię nietrafione. Brunet zielonym płaszczu mógłby to, co udało nam w się stworzyć, nie jest teatrem nie kochankiem a bratem itp. On więc tylko insynuuje, tu, a jedynie teatralną fikcją, opartą na faktach, ale sugeruje, zasiewa ziarno niepewności. Podsycane ciekawojednak fikcją. Reżyser ma prawo do opowiedzenia ścią i wyobraźnią a nuż urośnie? Nasz autor zaciera ręce na swojej historii. Sztuka jest proszę podobno samą myśl o tym „Taka bogata, - jużniezależna?... jej nie będzie tak wesoło. żonkoś, no, no, jeden liścik Larsa i małJa też Jaki nie szczęśliwy przepadam za Dogmą i filmami żeńska idylla pęknie jak bańka mydlana. Sławna? - to niech von Triera, ale nie zabraniam mu ich realizować. się trochę pomartwi, nie będzie jej tak dobrze”.

Po prostu nie chodzę na nie do kina, choć wiem,

że jest mnóstwo osób, które go uwielbiają. dochoDziałając z ukrycia, ukrywając swe żądło podI zasłoną i współczucia, celnie, a ponieważ jest troskliwości dzimy do sedna - żadnatrafia sztuka, w której grałam, nieuchwytny, nie można udowodnić mu fałszu. Zamiast zanie wywoływała tak silnych emocji. Przychodzą do stanawiać się więc nad tym, co napisał nasz popychany mnie ludzie z dręczyciel, wypiekami na twarzy i opowiadają zawiścią i złością pomyślmy z satysfakcją, że oto jest nam czego i naznajomych, przekór jegorodziców, chęciom historie swoichzazdrościć, krewnych, cieszmy się dalej naszym szczęściem. Anonim traktujmy jak którzy przeżyli lub mieli styczność z obozem Zgoda pył, który trzeba strzepnąć i iść dalej, nie poświęcając mu w Świętochłowicach. Dostaję telefony z podziękowięcej uwagi. waniami i zamówieniami na kolejne bilety. Dla nas,

Nie myślmyto jednak, że autorzy anonimów to ludzie ulepieni artystów, najważniejsze - zainteresowanie widza, czasami nie drażniteatru. cudza zchęć innejwzięcia gliny niż my. Czy udziału w nas dyskusji, ożywienie radość lub nadmierne powodzenie? Czy nie rzucamy jakiejś Bo teatr musi żyć, musi poruszać kwestie newraluszczypliwej uwagi, nie wbijamy małej szpileczki, by komuś giczne zmuszać Skrajnie nie było i za dobrze do lub myślenia. by nie wypadł zbyt odmienne korzystnie w oczacho innych? Czy nie korci nas czasem chęć oumniejopinie tym spektaklu świadczą, że jest czym szenia naszych bliźnich, by nie wyrastali zbytnio powyżej rozmawiać i że zrobiliśmy przedstawienie ważne. nas? Odganiajmy natychmiast te okropne zapędy, żeby nie Cieszę się, że powstało właśnie w Bielsku-Białej, bo stanąć w jednej linii z tymi strasznymi autorami anonimówiAotym nim cała Polska. Niesię chodzi przecież o to, dręczyć! Są toksyczni mów. ostatnim nie dajmy jak najgorsza trucizna, ale także, zapewniam, bardzo nieżeby kochali nas wszyscy. Ale aby byli tacy, którzy szczęśliwi.

uważaja, że to, co robimy, jest ważne i wyjątkowe.

piej przedstawić fikcyjną rzeczywistość, którą stwa-

Dla nich gramy tę sztukę.

i skłonić ludzi do myślenia. Padło pytanie - dlaczego

„Miłość w Koenigshutte”

rzamy na potrzeby teatru. Tchnąć w postaci życie

taki tekst w tym miejscu? Nie rozumiem pytania. A dlaczego realizujemy dramaty Martina McDona-

www.swps.pl

ul. Kossutha 9; 40-844 Katowice

Dr hab. Katarzyna Popiołek, prof. SWPS

scenariusz i reżyseria Ingmar Villqist, Teatr Polski w Bielsku-Białej.

/27/2012

www.magazynstyle.pl

23


fot.Tomasz Zakrzewski

Soprany kontra barytony! III Międzynarodowy Konkurs Wokalistyki Operowej im. Adama Didura, który odbywał się od 15 do 23 kwietnia w Bytomiu i Katowicach, przeszedł już do historii. Konkurs zainaugurowała opera Giuseppe Verdiego „Don Carlos” w reżyserii Waldemara Zawodzińskiego. Spektakl ten miał swą premierę w maju ubiegłego roku, a w obecnym - został uhonorowany prestiżową nagrodą Marszałka Województwa Śląskiego – „Złota Maska” w kategorii Przedstawienie roku i Reżyseria! Zanim jednak Dyrektor Opery Śląskiej – Tadeusz Serafin i Dyrektor Konkursu – Karol Rafał Bula, zaprosili publiczność na uroczyste przedstawienie, zgodnie z wieloletnią już tradycją, najmłodsza uczestniczka Konkursu – przedstawicielka Łotwy, Laima Ledina, została poproszona o wylosowanie litery alfabetu, wg której ustalona została kolejność przesłuchań podczas poszczególnych etapów Konkursu. Do Konkursu zakwalifikowanych zostało 59 kandydatów, jednak ostatecznie przystąpiło 56 osób. Największą grupę stanowili Polacy, ale zaprezentowali się również przedstawiciele Litwy, Łotwy, Rosji, Armenii, Ukrainy, Francji, Włoch, Korei Płd. i Czech. Ich występy oceniało międzynarodowe jury złożone z wybitnych artystów-śpiewaków, dyrygentów i kompozytorów. W gronie jury zasiedli: Wiesław Ochman (Przewodniczący Jury), Ingrid Kremling-Domanski (wiceprzewodnicząca Jury, Niemcy), Gioacchino Gitto (Włochy), Józef Kański (Polska), Eugeniusz Knapik (Polska), Ihor Kushpler (Ukraina), José Ferreira-Lobo (Portugalia), Krystyna Szostek-Radkowa (Polska), Maja Schermerhorn (Holandia), Tadeusz Serafin (Polska), Romuald Tesarowicz (Polska) oraz sekretarz Jury - Feliks Widera (Polska). Do ostatniego etapu przesłuchań Jury zakwalifikowało 14 uczestników. Wszyscy wykonali po trzy arie – w sesji porannej dwie, w tym obowiązkowo jedną w języku polskim oraz trzecią - podczas wieczor-

nej sesji - w kostiumie, z elementami gry aktorskiej. Uczestnikom towarzyszyła orkiestra Opery Śląskiej pod batutą Krzysztofa Dziewięckiego i Andrzeja Knapa. Po zakończeniu III tury przesłuchań, późnym wieczorem 21 kwietnia, na scenie Opery Śląskiej, zostały ogłoszone wyniki Konkursu, a o podziale nagród Jury zadecydowało następująco: W kategorii głosów żeńskich wyróżnienia otrzymały: Olesya CHUPRINOVA – mezzosopran (Rosja) Małgorzata SMOLKA – sopran (Polska) Ewa WĄSIK - sopran (Polska) W kategorii głosów męskich wyróżnienia otrzymali: Piotr PŁUSKA – baryton (Polska) Rafał PAWNUK – bas (Polska) Andrejus APŠEGA – baryton (Litwa) III nagrodę w kategorii głosów żeńskich otrzymała: Liudmyla OSTASH – sopran (Ukraina) III nagrodę w kategorii głosów męskich otrzymał: Bartosz ARASZKIEWICZ - bas (Polska) II nagrodę w kategorii głosów żeńskich otrzymała: Ekaterina BAKANOVA - sopran (Rosja) II nagrodę w kategorii głosów męskich otrzymał: Piotr HALICKI – baryton (Polska) I nagrodę w kategorii głosów żeńskich otrzymała: Justyna SAMBORSKA – sopran (Polska) I nagrodę w kategorii głosów męskich otrzymał: Stanislav KUFLYUK – baryton (Ukraina)

Więcej informacji na www.opera-slaska.pl/didur

Dr hab. Katarzyna Popiołek, prof. SWPS

Nagrodę Grand Prix III Międzynarodowego Konkursu Wokalistyki Operowej im. Adama Didura otrzymali ex equo Justyna SAMBORSKA i Stanislav KUFLYUK Przyznano również dodatkowe nagrody specjalne ufundowane przez instytucje i osoby prywatne, m.in. „Nagrodę Specjalną Prezydenta Bytomia” dla najlepszego finalisty ze Śląska, którą otrzymała Małgorzata SMOLKA – sopran; „Nagrodę Specjalną Prezydenta Miasta Katowice” dla najmłodszego finalisty Konkursu - Liudmyla OSTASH – sopran (Ukraina); „Nagrodę Specjalną im. Ady Sari” dla najlepszego sopranu koloraturowego, ufundowaną przez Małopolskie Centrum Kultury „Sokół” w Nowym Sączu – organizatora Międzynarodowego Festiwalu i Konkursu Wokalnego im. Ady Sari, którą otrzymała Koreanka – Ye Young SOHN – sopran koloraturowy; nagrodę Konsulatu Austriackiego – Koncert w Austriackim Forum Kultury w Krakowie – Marcelina KRÓLICKA – sopran (Polska), nagrodę Filharmonii Świętokrzyskiej – koncert w sezonie 2012/2013 – Sergiy SEVASTYANOV – bas (Ukraina). Ulubieńcem publiczności został wybrany podczas trzeciej tury przesłuchań Stanislav KUFLYUK – baryton (Ukraina). Jury wyróżniło także akompaniatora – Grzegorza BIEGASA. Nagrody i wyróżnienia wręczono podczas uroczystego Koncertu Laureatów w Operze Śląskiej w Bytomiu. W części artystycznej laureaci wystąpili z towarzyszeniem orkiestry Opery Śląskiej pod dyrekcją Krzysztofa Dziewięckiego i Andrzeja Knapa. Koncert poprowadził znakomity krytyk muzyczny, wielbiciel i znawca opery – Piotr Nędzyński.

/27/2012

www.magazynstyle.pl

25


strony na sztukę

Dobrze jest grać w spektaklach o czymś Spektakl „Miłość w Koenigshutte”, którego premiera odbyła się w kwietniu, wywołał wiele kontrowersji. Kolejny raz okazało się, że dotykanie trudnej, niejednoznacznej historii, o którą na Śląsku przecież nie tak trudno, jest rozdrapywaniem wciąż niezagojonych ran. O spektaklu, jego odbiorze i pracy nad rolą z Kubą Abrahamowiczem i Tomaszem Lorkiem rozmawia Artur Pałyga. Artur Pałyga: Praca przy „Miłości w Koenigshutte” różniła się czymś od pracy przy innych rolach? Kuba Abrahamowicz: Nie, praca nad rolą jest podobna. Najpierw czytanie z reżyserem, który wyjaśnia i określa swoje oczekiwania od postaci i aktora, potem praca indywidualna, w samotności, nad problemami - jeśli tego wymaga podejście do tematu, powrót do reżysera, ustawianie sceny i tak dalej. Zatem postępowanie aktora jest matrycowe, szablonowe, sprawdzone przez lata pracy i doświadczenie. Tomasz Lorek: Praca przy każdym ze spektakli jest zawsze trochę inna. Artur Pałyga: Na czym polegała tutaj ta inność? Tomasz Lorek: Realizowaliśmy scenariusz filmowy, nie teatralny. Teatr posługuje się innym językiem niż film, dlatego też przetransponowanie tego tekstu na scenę nastręczało najwięcej problemów. Reżyser zaproponował formę nawiązującą do języka, jakim posługuje się teatr brechtowski. Myślę, że w tym przypadku było to najlepsze z możliwych wyjść. Narzucenie nam określonej formy i określonego, wręcz geometrycznego, ładu w konstrukcji scen, nastręczało na początku pewnych kłopotów, ale później bardzo pomogło mi w konstruowaniu postaci i paradoksalnie dawało dużą swobodę w ramach tej struktury. Muszę też podkreślić bardzo dobrą atmosferę podczas prób i świetną współpracę zarówno z reżyserem Ingmarem Vilqistem, jak i ze wszystkimi moimi partnerami na scenie, szczególnie z Arturem Święsem. Artur Pałyga: Dowiedzieliście się podczas tej pracy czegoś nowego? Coś was zaskoczyło? Poruszyło? Kuba Abrahamowicz: Nie mogę powiedzieć, żeby tematyka tej sztuki była mi obca. Mój dziadek w czasie III Powstania Śląskiego przenosił w plecaku pieniądze dla strajkujących i walczących, przekazane przez rząd polski. Był oficerem. Zaraz po zmianie władz w Polsce został aresztowany i osadzony na pół roku w więzieniu na Montelupich w Krakowie za to, że… przenosił pieniądze strajkującym i walczącym, przekazane przez rząd polski. Natomiast kuzynka mojej babci powiesiła się, kiedy zmarł jej mąż, wcielony do Wermachtu. Jedynie postać Morela, komendanta obozu w Świętochłowicach, dokładniej przestudiowałem. Tomasz Lorek: Temat obozu w Świętochłowicach nie był mi znany w ogóle. Nikt nas przecież o tym w szkole nie uczył, a sam nigdy do materiałów dotyczących tego obozu, czy innych mu podobnych, nie dotarłem. W trakcie pracy nad tym spektaklem

26

/27/2011

www.magazynstyle.pl

dotarłem jednak do materiałów, które mnie, jako ewangelikowi, są szczególnie bliskie. Chodzi mi o postać księdza doktora Richarda Ernesta Wagnera – długoletniego proboszcza Parafii EwangelickoAugsburskiej w Bielsku-Białej, wybitnego historyka ziemi bielskiej. Zaraz po zakończeniu działań wojennych w znacznie uszkodzonym kościele Zbawiciela w Bielsku-Białej odprawiał nabożeństwa po polsku. Ten wybitny bielszczanin zginął w obozie „Zgoda” w Świętochłowicach 3 sierpnia 1945 roku. Jego słowa: „Zawinili inni; cierpieć muszą i znieść niewinni” zapadły mi głęboko w pamięć. To pierwsze zaskoczenie - największe. Drugie ma charakter bardziej ogólny. Jest to raczej refleksja nad zadziwiającym skomplikowaniem losów Śląska i jego mieszkańców. Myślę, że praca nad tym spektaklem pozwoliła mi lepiej zrozumieć siebie i ludzi, których wichry historii, delikatnie mówiąc, nie oszczędzały. Artur Pałyga: Czy w trakcie prób zdawaliście sobie Panowie sprawę, że spektakl może wywołać tak potężną dyskusję społeczną? Kuba Abrahamowicz: Nie, nie zdawałem sobie z tego sprawy. Podczas pracy odrzucam nieprzydatne emocje. Jeśli mój „strażnik” - sumienie - odrzuca rolę, którą mi zaproponowano, negocjuję z reżyserem, a w ostateczności proszę o wycofanie mnie z obsady. To jest tylko teatr i aż teatr. Tomasz Lorek: Tak się składa, że brałem wcześniej udział w innej, wzbudzającej nie mniejszą dyskusję, produkcji naszego Teatru jaką był Twój, Arturze „Żyd” w reżyserii Roberta Talarczyka. Dlatego też zdawałem sobie sprawę, że i tym razem może dojść do takich dyskusji. Mało tego, myślę, że to jest podstawowy cel produkowania takich spektakli. Jeżeli w dzisiejszych czasach, w rzeczywistości w jakiej żyjemy, spektakl teatralny jest w stanie budzić skrajne emocje, zmuszać ludzi do zastanowienia, do wyrobienia sobie swojego zdania na poruszony temat, nawet jeżeli jest ono skrajnie różne od tezy przedstawionej w spektaklu, to wydaje mi się, że jest to miarą sukcesu tego przedsięwzięcia. Po „Żydzie” też odbywały się spotkania, na których widzowie zawzięcie dyskutowali, spierali się, przedstawiali swoje krańcowo różne opinie. Dobrze że tak się dzieje. Artur Pałyga: Czy ta świadomość w jakikolwiek sposób wpłynęła na Twoją pracę na próbach? Tomasz Lorek: Nie. Oczywiście dogłębne zbadanie postaci, którą przyszło mi grać w tym spektaklu, zmuszało mnie do zadawania sobie i reżyserowi wielu pytań, czasem niewygodnych i trudnych. Gdybym jednak zastanawiał się na etapie prób nad tym, czy jakieś moje zachowanie na scenie wywoła dyskusję i w związku z tym próbował to zachowanie modyfikować, oznaczałoby to autocenzurę. Jedynym moim cenzorem podczas prób jest reżyser. To on czuwa nad całością przedsięwzięcia i jego wizję wszyscy realizujemy. Oczywiście wizja ta jest również wynikiem rozmów z nami - aktorami, oraz naszych propozycji aktorskich. Decyzję jednak zawsze podejmuje reżyser. Artur Pałyga: Czy po całej tej pracy macie Panowie własny stosunek do poruszanych w sztuce spraw? Kuba Abrahamowicz: Mam swój pogląd, ale chcę go zachować dla siebie. Niech dochodzą do mojej wrażliwości, wiedzy i sumienia efekty rozmów, debaty, czytanie. Nie chcę się zamykać, deklarować. Tomasz Lorek: Oczywiście, że mam swoje własne zdanie. Ale moje zdanie nie powinno mieć tu znaczenia. Widz przychodzący na spektakl nie powinien być obarczony jakimkolwiek bagażem dotyczącym moich prywatnych poglądów. Tylko wtedy

bowiem jest w stanie spojrzeć na historię przedstawioną w tym spektaklu obiektywnie i osobiście. Jedno, co mogę powiedzieć to, że moim zdaniem ta historia, jak wiele innych, nie jest czarno-biała. Artur Pałyga: Czym jest dla was założenie niebiesko-żółtych opasek na koniec spektaklu? Kuba Abrahamowicz: Nie widzę potrzeby zakładania opasek w czasie sceny finałowej. Taka dosłowność, moim zdaniem, jest niepotrzebna. Ale reżyser ma swoją wizję. Tomasz Lorek: W pełni zgadzam się w tym temacie ze zdaniem Romana Pawłowskiego, który na łamach „Gazety Wyborczej” napisał, że w ten sposób symbolicznie stajemy po stronie słabszych. Artur Pałyga: Jak publiczność odbiera „Miłość w Koenigshutte”? Kuba Abrahamowicz: Nie mnie to oceniać. Wiem, że ten spektakl wyzwala emocje u widzów. I to dobrze. To wszystko. Tomasz Lorek: Publiczność odbiera go bardzo różnie i to jest w tym wszystkim najpiękniejsze. Mamy całą masę entuzjastycznych opinii. Są również takie, które to i owo temu spektaklowi wytykają. Dla mnie najcenniejsze jest to, że widzowie potrafią o tym rozmawiać z wypiekami na twarzach. Piękne jest, że ludzie podczas braw po spektaklu (podobnie jak w „Żydzie”) potrafią wstać, niezależnie od tego, że połowa, bądź jedna czwarta widowni ostentacyjnie siedzi. Jedna i druga postawa mi się podoba. Jedna i druga świadczy bowiem o tym, że spektakl zadziałał. Artur Pałyga: Jak odbieracie reakcje publiczności oraz dyskusje wokół spektaklu? Kuba Abrahamowicz: Wszystko co prowadzi do wojny, która zawsze wyzwala NAJGORSZE emocje, która prowokuje najokrutniejsze zachowania wobec innych i samego siebie, jest przeze mnie nie do zaakceptowania. Nie chcę wojen, podziałów, rewizji. Ale dlaczego nie rozmawiać o wadach, słabościach, błędach? Przecież one pozwalają na refleksje i decyzje: tak nie chcę robić! Wolność rozumiem jako wybór i akceptację konsekwencji tego wyboru. Zatem rozmowa TAK! Mam jednak z tym pewien problem. Jeśli pijany wujek potrąci pieszego na przejściu dla pieszych, to mam iść za niego do więzienia? Mam się publicznie chłostać? Jeszcze nikt nie wymyślił, jak karać za zbrodnie przodków. Trudno w ogóle o tym rozsądnie rozmawiać. Tomasz Lorek: Każda entuzjastyczna i potępiająca reakcja jest dla nas cenna. Oznacza bowiem, że spektakl poruszył, a to jest najistotniejsze. Kuba Abrahamowicz: Ale ciekawie się rozmawiało… Tomek Lorek: Warto było. Kuba Abrahamowicz: Powiem ci… Powiem bardzo szczerze, że lubię grać w spektaklach „o czymś”. Ważna jest wtedy „substancja teatralna”, czyli koledzy, scenografia, cisza i skupienie. Tak było, prawda? Tomek Lorek: Tak. To bardzo ważne w naszej pracy. Masz wtedy poczucie, że bierzesz udział w czymś istotnym, w czymś co naprawdę jest w stanie trafić do widza. Kuba Abrahamowicz: Chcę ci pogratulować mądrej i świetnie granej roli. Dała i mnie do myślenia. I oto też chodzi. Tomek Lorek: Dziękuję ci bardzo za te słowa. Podobne gratulacje mogę skierować pod twoim adresem. Kuba Abrahamowicz: Arturze, widzisz, co narobiłeś? Pozwoliłeś nam spotkać się i porozmawiać… Tomek Lorek: Dziękujemy ci za to. Artur Pałyga: Również cieszę się, że znaleźliśmy wszyscy czas, żeby się spotkać i spokojnie pogadać. Gratuluję ważnego spektaklu i wybitnych ról!


felieton Dr hab. Katarzyna Popiołek, prof. SWPS

Dziekan Wydzialu Zamiejscowego Szkoly Wyzszej Psychologii Spolecznej w Katowicach

Robert Talarczyk

Jej zainteresowania naukowe koncentrują się wokół problematyki relacji międzyludzkich w bliskich związkach, sposobów udzielania pomocy i wsparcia, zachowań w sytuacjach kryzysowych. Prowadzi Aktor. Autor.nad Adaptator. Czechofil. Reżyser. Ślązak. m.in. Nagrody Marszałka także badania percepcją czasu iMarzyciel. jej konsekwencjami. LubiLaureat także przekładać wiedzę naukowa na Województwa Śląskiego dla Młodych Twórców w dziedzinie kultury, Specjalnej Złotej Maski za język praktyki: prowadzi działalność popularyzatorską i szkoleniową.

kreatywność i wszechstronność umiejętności adaptacyjnych, aktorskich i reżyserskich, Nagrody Głównej Festiwalu Polskich Sztuk Współczesnych R@port i dwóch Pereł Sąsiadów, nagród Festiwalu Teatrów Europy Środkowej. Od 2005 dyrektor Teatru Polskiego w Bielsku-Białej. Stale współpracuje też z chorzowskim Teatrem Rozrywki, katowickim Korezem i warszawskim Capitolem. Zrealizował ponad dwadzieścia spektakli teatralnych. Najważniejsze - także dla niego – to: „Cholonek, czyli dobry Pan Bóg z gliny”, „Krzyk według Jacka Kaczmarskiego”, „Kometa czyli ten Nasz X to ktoś, kto czuje się gorszy od Was i chce was ogodny poranek przerywa ostry dźwięk telefonu. Pani okrutny wiek XX wg Nohavicy”’, „Testament Teodora Sixta”, „Żyd”, „Moje drzewko pomarańczowe”. ściągnąć do swego poziomu, bo ma nadzieję, że wtedy Zosia rzuca na bok płukane właśnie jarzyny i podbiega Ostatnie adaptatorsko-autorsko-aktorsko-reżyserskie dokonanie to spektakl poczuje się lepiej. Prawdopodobnie zazdrości Wam tego, co do aparatu. „Mistrz & Małgorzta Story” na scenie bielskiego Teatru Polskiego. - Słucham? posiadacie, uważa, że nie zasłużyliście, by mieć aż tyle Właśnie wydał debiutancką płytę pt. „Słowa”.

ŻYCZLIWY

P

- Czy jest mąż? - pyta obcy głos w słuchawce. - Nie ma, jest w pracy - informuje życzliwie Pani Zosia. - Tak? To niech pani zapyta, gdzie był naprawdę i z kim! - grzmi złowieszczo nieznajomy. Pani Zosia świadoma, jak należy traktować anonimowych donosicieli, nie wdaje się w żadne dyskusje, z trzaskiem odkłada słuchawkę komentując głośno „Jakiś maniak, ot co!” i kieruje się z powrotem w stronę kuchni. Ale dobry nastrój prysł. Nie dlatego, że Pani Zofia nie ufa mężowi. Przykre jest to, że ktoś postanowił zburzyć jej spokój, że chce ją osaczyć, orobili gębę. Przykleili, przyklajstrowali i zowepchnąć w siećmi podejrzeń.

D

i chce, abyście wprawieni przez niego w stan niepokoju i psychicznego dyskomfortu, nie mieli siły i ochoty na cieszenie się swymi osiągnięciami. Być może ma do Was o coś pretensje i mści się w ten ukryty sposób. Na pewno jednak poprzez te właśnie anonimy chce zyskać władzę nad wami, pozostając poza wszelką kontrolą. To on będzie decydował, czy dziś pozwoli wam na dobry humor czy też nie, czy będziecie ufni wobec otaczającego was świata, czy pełni lęku i podejrzeń.

Gęba

stała. Liczę na to, że może się po jakimś czasie Jak przystało rozsądnąJak kobietę, pani Zofia postazużyje. na I odpadnie. larwa motyla. A pod nią nawia się uśmiechnięta tym incydentem. Po Taka kilku znowu przestać pojawi sięzajmować moja zwykła twarz. dniach telefon jednak się, potemnie znowu i znojak kiedyś. Może nie powtarza, bardzo wyjściowa, szczególwu. Kiedy w piątek mąż nieoczekiwanie spóźnia się dość nie inteligentna, ale jednak moja. Polubiłem ją. Była ze solidnie na obiad, pani Zofia jest – wbrew swej woli – mną ponad 40 lat. Kiedyś może bym zmienił ją na inną. spięta i pełna złych przeczuć. Żądło zostało wbite, jad Mądrzejszą, bardziej pewną siebie. Odrobinę bezczelną działa. i nieco bardziej przyjazną ludziom. Ale teraz? Po tylu latach?Stanisław To byłobywolno głupie. Niechz sobie tam, gdzie Pan wraca pracyjest rozkoszując sięjest. słonecznym dniem. W tylko bramie domu przystaje skrzynce na Taka sama od lat, zmarszczki co rokprzy większe. A tu listy w nastroju na wieści od narazi plask! Coś sięradosnego przykleiło.oczekiwania Obce to to. Uwiera, właznajomych sięga po białąswędzi. kopertę. Zenie zdziwieniem co sna skóra pod spodem Ale ma jak sięczyta, podranastępuje: „Czy Pan wie, że Pańska żona spotyka się z pewpać, bo zbyt mocno gęba przylega. Przykleili i już. Zostanym przystojnym i majętnym panem. Proszę zainteresować ła. Paru starych przyjaciół, widząc nową gębę, nie chce się tą sprawą, póki nie jest za późno. Nieznany Panu życzliwy się przyznawać, udają, że to nie ja, przechodzą na drugą X”. No tak - mruczy do siebie Pan Stanisław - jakiś stronę ulicy, szepczą między sobą, wskazują. początkujący i mało coś doświadczony tenpalcem autorzyna. Gdzie Ale też wielu nowych się pojawiło, którym nowa gębazwija się klasyczne „uprzejmie donoszę”. Nie tracąc kontenansu podoba. Uśmiechają przymilnie, podlizują, list w trąbkę i wciska wsię kieszeń. Drugi, podobny listzagadują wywołuje zniecierpliwienie, trzeci Panw Staś czuje A się i twierdzą, że bardzo miirytację. do twarzy tej gębie. tutrochę jeszmniej szczęśliwy przedtem. Skrzynka pocztowa cze trąbią kolejni, niż że tobył gęba sprzedajna, antynarodowa, się przestaje kojarzyć się z miłą niespodzianką, gęba zaprzańca, sprzedawczyka i zdrajcy. Inni staje zaś, że przedmiotem budzącym napięcie. I ta myśl, odpychana to gęba rewolucjonisty, co w słusznej sprawie gębą głos ale powracająca: „Nie ma dymu bez ognia, w każdej zabiera i poprzeć ten głos trzeba i na barykady. A jeszplotce jest źdźbło prawdy”. cze inni, że to koniunkturalna gęba, cwana, kombinatorska, że własny przyszły interes tą gębą chcę ugrać. A ja Pani Zofio, Panie Stanisławie - stop! Państwa reakcje próbuję zogębą mocuję się z nią,haczyk oświadczenia obrzydliwy rzucony świadczą tym, walczyć, że połknęliście zwydaję, rozmachem przez „życzliwego”, który ciągnie na krzyczę, złoszczę się, błagam, proszę.was Aleteraz cokolwędce dokładnie gdzie zamierzył. Zamiast się mu wiek spod gęby natam, świat wylezie, brzmi jakoś fałszywie, poddawać szukać dziury w całym, zastanówcie się, sztucznie,inieprawdziwie. I tak łażę po świecie z dlaczego tą gębą chce on postawić was w tej właśnie trudnej sytuacji. nową, Gombrowicza chichot słyszę zza węgła i już nawet nie walczę, tylko luster unikam, bo jakoś krzywo na siebie spozieram w rozdwojeniu, a nawet roztrojeniu czy rozczwornieniu nawet osobowości. Kawałek gęby uśmiecha się tryumfalnie, inna jej część złośliwie się wykrzywia w bok, ząb wargę przygryza, jedno oko bystre, jasno

www.swps.pl

ul. Kossutha 9; 40-844 Katowice

Dr hab. Katarzyna Popiołek, prof. SWPS

w przyszłośćsię, spoziera, drugie jakieś takie niepewne, Przyjrzyjmy w jaki sposób działa, by osiągnąć swe cele. spojrzenia unika. Atrzyma całość wjak z obrazów konstruktywiPrzede wszystkim niepewności. On nie podaje ścisłych faktów, bo ich że niemima, a zmyślone mogą być stów. I mogę się zżymać, tę nową gębę niesłusznie się nietrafione. Brunet w zielonym płaszczuProsiłem mógłby okazać przykleili, ale przecież sam chciałem. się o nią. nie kochankiem bratem więc tylko Wręcz błagałem oato, by się itp. z niąOn zmierzyć. No iinsynuuje, mam, co sugeruje, zasiewa ziarno niepewności. Podsycane ciekawochciałem. Będzie trzeba z nią żyć. I już się odrobinę z nią ścią i wyobraźnią a nuż urośnie? Nasz autor zaciera ręce na oswajam. Już jakby moją staje się odrobinę i nagle sobie samą myśl o tym „Taka bogata, proszę - już jej nie będzie tak uświadamiam, że ta poprzednia teżno, przyklejona została wesoło. Jaki szczęśliwy żonkoś, no, jeden liścik i małkiedyś, na jeszcze wcześniejszą, a ta wcześniejsza na żeńska idylla pęknie jak bańka mydlana. Sławna? - to niech poprzednią i tak trwa bal jej maskowy od lat. A każdy się trochę pomartwi, nieten będzie tak dobrze”. chciałby być taki jak sobie wymarzył: mądry, wrażliwy, Działając z utalentowany, ukrycia, ukrywając swe żądło pod Izasłoną przyzwoity, wielkoduszny i ucziwy. może trafia celnie, a ponieważ jest troskliwości nawet część iz współczucia, tych cech posiada, ale cóż z tego kiedy nieuchwytny, nie można udowodnić mu fałszu. Zamiast zaembargo gęby nałożone zostało na człowieczeństwo nastanawiać się więc nad tym, co napisał nasz popychany sze i niektórzy tylko gębę naszą widzą i nic więcej. Bunzawiścią i złością dręczyciel, pomyślmy z satysfakcją, że oto tujemy się czego przeciw temu, bo toi przecież niesprawiedliwe jest nam zazdrościć, na przekór jego chęciom icieszmy niezgodne z prawdą, ale za późno już na próżne żale. się dalej naszym szczęściem. Anonim traktujmy jak Jeśli się idzie w bój w imię swoich przekonań, to pył, który trzeba strzepnąć i iść dalej, nie poświęcającnie mu więcej narzekać, uwagi. wolno że czasem jest siarczysty mróz, a czasami pada deszcz lub z nieba leje się żar nie do zniesieNie myślmy jednak,do żeprzodu autorzyna anonimów ludzie światu. ulepieni nia. Trzeba przeć przekór to całemu z innej gliny niż my. Czy nas czasami nie drażni cudza I tylko ludzie tchórzliwi i słabi, żeby oswoić swoje lęki radość lub nadmierne powodzenie? Czy nie rzucamy jakiejś i fobie, muszą innym gęby nakładać, do szufladek wtłauszczypliwej uwagi, nie wbijamy małej szpileczki, by komuś czać, numerować i oznaczać, bo wtedy wydaje się, że nie było za dobrze lub by nie wypadł zbyt im korzystnie ci, którzy wzbudzają w nich lęk, staną się tacy jak oni. w oczach innych? Czy nie korci nas czasem chęć umniejGęba przy gębie w słusznej sprawie. W świecie, gdzie szenia naszych bliźnich, by nie wyrastali zbytnio powyżej nas? Odganiajmy natychmiast te okropne zapędy, nie wszystko jest proste i nieskomplikowane. My to żeby my, oni stanąć w językiem jednej linii z tymitych strasznymi to oni. Z pełnym samych autorami frazesów anonii hasię a dręczyć! Są toksyczni mów. A tym ostatnim nie dajmy seł. Gdzie krzyk zastępuje dialog, nienawiść kwitnie jak najgorsza trucizna, ale także, zapewniam, bardzo niew najlepsze pomimo pustych sloganów o miłości bliźszczęśliwi. niego. Dorobili mi więc gębę. A piszę to wszystko po premierze spektaklu „Miłość w Königshütte” w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej. Trzy tygodnie po premierze, która jest ponoć najbardziej dyskutowaną premierą w polskim teatrze po 1989 roku. Przynajmniej niektórzy tak twierdzą...

/27/2012

www.magazynstyle.pl

27


lokalnie zapaleni

,

, ę e g a w a n ŚSmiezcdi rowia

się gorszy od Was i chce was mu, bo ma nadzieję, że wtedy odobnie zazdrości Wam tego, co zasłużyliście, by mieć aż tyle przez niego w stan niepokoju tu, nie mieli siły i ochoty na nięciami. Być może ma do Was w ten ukryty sposób. Na pewno nonimy chce zyskać władzę nad szelką kontrolą. To on będzie li wam na dobry humor czy też ec otaczającego was świata, czy

jest stowarzyszenie, Co trzeba zrobić, by komuś pomóc? Potrzebnelicznego? Nic z tych fundacja, a może organizacja pożytku pub u ktoś odkrył, że rzeczy! Potrzebny jest pomysł! Kilka lat tem nywać do tego eko można pomagać zbierając śmieci i zaczął przgę zdrowia. innych. Od tego czasu śmieci są na wa tekst: Wojciech Kozłowski w.oliwia-krupowies.bloog.pl foto: Katarzyna Kozłowska, ww

ób działa, by osiągnąć swe cele. w niepewności. On nie podaje długi i szeTo był przełom lat 80. i 90. Jak kraj ie ma, a zmyślone mogą być . Waruowań opak z roki zbierano kody kreskowe śmieci, trudno liczyć na 4. Kiedy zbiera się de facto nym płaszczu mógłby okazać się cyfrą się ynać zacz ał musi nek był jeden – kod noz mamy wprawdzie prog ug Wedł itp. On więc tylko insynuuje, dla niepeł- stałe dochody. k wóze mać otrzy było to a możn an W zami śmieciach, ale niekoniecznie będą epewności. Podsycane ciekawosposób odna- utonąć w mieich a możn nosprawnych. Można było, ale nie zatem plastikowe nakrętki. Ile śnie? Nasz autor zaciera ręce na leźć osobę, która wózek otrzymała. sięcznie nazbierać? ata, proszę - już jej nie będzie tak mi w miesiącu mamy 3 tony, a czasa nkoś, no, no, jeden liścik i małych nakrę- - Czasami iada opow – zemy Inaczej jest ze zbieraniem plastikow zbier w miesiąc nie ńka mydlana. Sławna? - to niech na kosztowne nawet tony tek. Te faktycznie zamieniane są k-Moroń. Szre a dalen Mag acje. dzie jej tak dobrze”. ie oper leki, sprzęt rehabilitacyjny czy drog temu. w potrafią A wszystko zaczęło się jakieś trzy lata Tylko czy te tony korków i koreczkó wając swe żądło pod zasłoną yści? korz sowe finan ierne wym się na , trafia celnie, a ponieważ jest którzy zaczę- przełożyć Wśród jednych z pierwszych, owodnić mu fałszu. Zamiast zaHufca Pracy ceny. Wszystli zbierać nakrętki, byli ludzie z - Różne firmy proponują nam różne m, co napisał nasz popychany gregowane. pose w Rybniku. są i kork jak , tego l, pomyślmy z satysfakcją, że oto ętki dla Ty- ko zależy od e wszystko bierz - Już przeszło trzy lata zbieramy nakr ale zy, gros 55 daje firma a ć, i na przekór jego chęciom eczalną cho- Jedn iązanie, bo rozw moteusza Bugli, który cierpi na nieul psze to dla nas jest najle częściem. Anonim traktujmy jak W tym czasie jak jest i y i maszyn. prac ej robę genetyczną - mukowiscydozę. tkow doda nas to od i iść dalej, nie poświęcając mu – wyjaśnia nie wymaga t złotówkę nawe udało nam się zebrać około 100 ton ją oferu które , firmy są t Hufca Pra- Owszem, korki poją dosta Magdalena Szrek-Moroń, komendan gdy ale tylko wtedy, pieniędze na za kilogram, ych, ywcz spoż cy w Rybniku. - Chcieliśmy zebrać owań opak z no – osob rzy anonimów to ludzie ulepieni tował 1500 segregowane zmielone i e umyt inhalator ultradźwiękowy, który kosz czej, odar gosp ii chem z nas czasami nie drażni cudza ać korków, osobno zł. Jak się okazało, nie trzeba było zbier se korkowego przedsięwzięcia ł pienią- – wyjaśnia niuan odzenie? Czy nie rzucamy jakiejś kaza prze który a, bo znalazł się darczyńc komendant rybnickiego hufca. jamy małej szpileczki, by komuś dze na ten cel. by nie wypadł zbyt korzystnie wnym „biznesie” liczy się więc organizm W tym charytaty korci nas czasem chęć umniejlW przypadku chorób nieuleczalnych ba zebrać dużo, żeby nazbierać coko y nie wyrastali zbytnio powyżej cież pochła- skala. Trze kto sam ś, kogo ać wciąż wymaga interwencji, a to prze spotk już o trudn go ast te okropne zapędy, żeby nie iądze z tej ak- wiek. Dlate kogoś, kto to nia ogromne środki finansowe. Pien nie zbierałby plastiku lub nie znał mi strasznymi autorami anonie. zięcia jest dsięw cji nie poszły więc na marn prze w entó robi. Jednym z elem dajmy się dręczyć! Są toksyczni punksieci j duże nio wied odpo ie owan także, zapewniam, bardzo nie„fanaberie”, więc zbud na alają pozw ów kork z iądze Pien ętki. przyjmowane są nakr Koszt takich tów, gdzie np. zakup specjalistycznych witamin. oZjednocz pospolitego witamin sprowadzanych ze Stanów Hufiec akcję rozpoczynał na zasadzie tek rodziny wyda taki na a ów, dolar 30 są w około to ane nych Obecnie nakrętki zbier – wyjaśnia ko- ruszenia. aju instyrodz ego Tymka po prostu nie byłoby stać różn to są dwustu miejscach – mendant.

Korek do korka, a zbierze się pół worka

28

/27/2012

www.magazynstyle.pl


Oliwia Krupowies potrzebuje pomocy

czątkowo nakrętki zbierano tylko na potrzeby osób chorych, teraz mo na spotkać się akcjami, których cel jest zupe nie inny, co nie znaczy, e mniej szczytny. Na początku drogi jest Agnieszka Wójcik, która jest trenerką lekkoatletyki osób niepe nosprawnych w Wojewódzkim Stowarzyszeniu Sportu A worków potrzeba bardzo dużo i nie wszyscy i Rehabilitacji Osób Niepe nosprawnych Start organizatorzy akcji mogą liczyć na wsparcie. Ka- Katowice. Dopiero zaczyna zbierać korki, by ze tarzyna Krupowies zbiera korki dla córki Oliwii, zgromadzonych rodków kupić swoim podopieczktóra zmaga się z napadami padaczkowymi. nym sprzęt sportowy.

tucje, firmy i osoby prywatne. Ale wrzucając kilka korków do pojemnika ustawionego w szkole czy sklepie, często nie zdajemy sobie nawet sprawy, że organizatorzy muszą zmierzyć się z całkiem sporych rozmiarów problemem logistycznym. Bo przecież trudno do skupu zawozić po kilka kilo- - Zbieramy środki na leczenie aminokwasami gramów. w Czechach. Leczenie już jest rozpoczęte, ale jak to w przypadku takich dolegliwości bywa, tak na - Kiedy w poszczególnych punktach nazbiera się dobrą sprawę trudno określić, jak długo ono bęjuż stosowna ilość, to ludzie przywożą swoimi dzie trwało. Same leki kosztują nas 1500 zł mieprywatnymi samochodami do nas te pełne worki, sięcznie – opowiada mama chorej Oliwii. a my je składujemy w garażu, który dostaliśmy do dyspozycji od sąsiedniej szkoły – komendantka Zaczęli dwa lata temu. W tym zdradza strategię hufca. czasie zebrali ponad 20 ton. Korki Kiedy garaż pęka w szwach, firma skupująca surowiec wysyła transport, a do Tymka trafiają tak bardzo potrzebne pieniądze..

sprzedają po złotówce za kilogram, czyli muszą uzbierać 1,5 tony, by pokryć koszty lekarstw.

- Środki pochodzące z nakrętek bardzo znacząco nam pomagają. Jest mnóstwo ludzi, którzy włączają się do akcji, a wciąż dochodzą nowe osoby. W pospolitym ruszeniu nie trudno o momenty Myślę, że właśnie dzięki temu to leczenie jest rewzruszające, sympatyczne i zabawne. Pewnego alne – mówi z nadzieją Katarzyna Krupowies. dnia do hufca przyszła paczka z Korei, a w środku były... plastikowe nakrętki! Jeżeli wrzucimy nasz korek w Bytomiu, Tarnowskich Górach czy Katowicach, to istnieje duże - W paczce było około 6-7 kilogramów, więc pew- prawdopodobieństwo, że pomożemy w leczeniu nie koszt przesyłki znacznie przewyższał kwotę, Oliwii. Do akcji przyłączyła się bowiem większość jaką za te korki uzyskaliśmy, ale niewątpliwie był szkół i przedszkoli, są też sklepy i firmy prywatto wielki gest – wyjaśnia Magdalena Szrek-Moroń ne, gdzie ustawione są pojemniki, a przy nich plakat z wizerunkiem Oliwii. Historię tej małej, Pomaganie nie jest jednak tanie. Przesyłka z Ko- sympatycznej dziewczynki można śledzić za porei kosztuje, a i tu, na miejscu, organizatorzy za- średnictwem bloga, który prowadzą jej rodzice: zwyczaj dokładają do tej pomocy nie tylko czas, www.oliwia-krupowies.bloog.pl ale i własne pieniądze.

Czasami można wykorkować

- Był czas, że mieliśmy ogromny problem z workami. Koszt rolki worków 120-litrowych, do których to pakujemy, to około 14 złotych. Teraz pomaga nam urząd miasta i firmy prywatne – tłumaczy komendant.

Każdy korek ma swój worek Jak podczas każdej akcji, na początku łatwiej zmobilizować ludzi do działania, ale z czasem entuzjazm gaśnie. Coraz więcej ludzi zaczyna też powielać pomysł i energia się rozprasza. Po-

W Grójcu zbierają nakrętki na ciankę wspinaczkową a w Ostrowie więtokrzyskim mo na dostać Podręczniki za odpady . - Na ściankę trzeba, zależnie od rodzaju i wielkości, od 20 do 30 tys. zł. My zbieramy już dwa lata. A zbierają wszyscy - spora część naszych rodzin, znajomych i kolegów, bo to jest chyba zaraźliwe – mieje się Artur Sochaczewski z Grójca. Czy taka epidemia wystarczy, by osiągnąć cel? - Właśnie spieniężyliśmy nasz „plon”. Uzyskaliśmy 3000 zł po cenie 80 gr za kilogram – opowiada Artur. - Chcemy pozyskać środki również w inny sposób, bo tak to będziemy zbierać jeszcze minimum 10 lat – kwituje. W Ostrowie więtokrzyskim tak na dobrą sprawę zbierający pomagają sobie. Nie zbierają te wyącznie nakrętek. Pieniądze zebrane za sprzeda surowców wtórnych zostaną przeznaczone na zakup podręczników i nowoczesnych pomocy naukowych. Podczas akcji zebrano 146165 baterii, 55395 p yt CD, 2584021 korków plastikowych i 5240 tonerów. Uczniowie nie tylko pomagają sobie, ale te rodowisku. To zbieranie nakrętek jest dobre do potęgi. Uczy pomagać, uczy zarabiać, uczy dostrzegać pieniądze dos ownie le ące na ulicy. W ko cu uczy zaraać innych w tym byciu odrobinę lepszym, ale te – na co zwraca uwagę Magdalena Szrek-Moro – pomaga m odzie y dostrzec co więcej ni czubek w asnego nosa; dostrzec, e są tacy, którzy mają gorzej i potrzebują naszej pomocy. reklama


sportowy charakter

się gorszy od Was i chce was mu, bo ma nadzieję, że wtedy odobnie zazdrości Wam tego, co zasłużyliście, by mieć aż tyle przez niego w stan niepokoju rtu, nie mieli siły i ochoty na nięciami. Być może ma do Was w ten ukryty sposób. Na pewno anonimy chce zyskać władzę nad szelką kontrolą. To on będzie li wam na dobry humor czy też ec otaczającego was świata, czy

sób działa, by osiągnąć swe cele. w niepewności. On nie podaje nie ma, a zmyślone mogą być nym płaszczu mógłby okazać się itp. On więc tylko insynuuje, epewności. Podsycane ciekawośnie? Nasz autor zaciera ręce na ata, proszę - już jej nie będzie tak nkoś, no, tekst: no, jeden liścik Krzyśków i małJustyna ńka mydlana. Sławna? - to niech foto: Katarzyna Broda dzie jej tak dobrze”.

wając swe żądło pod zasłoną , trafia celnie, a ponieważ jest dowodnić mu fałszu. Zamiast zaym, co napisał nasz popychany l, pomyślmy z satysfakcją, że oto ć, i na przekór jego chęciom częściem. Anonim traktujmy jak ć i iść dalej, nie poświęcając mu

orzy anonimów to ludzie ulepieni nas czasami nie drażni cudza odzenie? Czy nie rzucamy jakiejś ijamy małej szpileczki, by komuś by nie wypadł zbyt korzystnie korci nas czasem chęć umniejy nie wyrastali zbytnio powyżej ast te okropne zapędy, żeby nie mi strasznymi autorami anonidajmy się dręczyć! Są toksyczni także, zapewniam, bardzo nie-

30

/27/2012

www.magazynstyle.pl

Na koń!

Jeździectwo to nie tylko sport. Przede wszystkim to piekielnie kosztowna pasja. Jednak - jak zapewniają wytrawni dżokeje - istnieje nawet przysłowie mówiące, że największe szczęście w świecie na końskim siedzieć grzbiecie.


Dziś każdy z nas może spróbować jazdy konnej. Na Śląsku stale powstają nowe ośrodki jeździeckie, gdzie za przystępną cenę możemy pod czujnym okiem instruktora wybrać się na przejażdżkę. Wolny czas w siodle jest nie tylko relaksujący, ale ma również zbawienny wpływ na nasze zdrowie. Przebywanie z końmi wycisza i przynosi spokój. Dowodem tego jest hipoterapia, która stosowana jest w leczeniu dzieci chorych na porażenie mózgowe. Michał Stogniew, właściciel Ośrodka Hipoterapeutycznego „Padok” w Katowicach, zapewnia, że tego typu terapia zapewnia zaskakująco dobre rezultaty. - Chore dzieci nawiązują niesamowite relacje z koniem, co ułatwia im również nawiązanie kontaktu z innym ludźmi. Niektóre maluchy dzięki hipoterapii lepiej sypiają. Wzrasta ich poczucie własnej wartości oraz stale nabywają nowych umiejętności. Jest to jednak żmudna i mozolna praca, gdzie efekty, i to czasem niewielkie, widać dopiero po długich tygodniach lub miesiącach pracy – tłumaczy Michał Stogniew.

Jeździectwo w Polsce to jednak też sport z długimi tradycjami. Wiele klubów i ośrodków jazdy konnej działa właśnie na Śląsku. W kwietniu w Zbrosławicach odbyła się jedna z największych imprez ujeżdżeniowych w kraju - „Halowy Puchar Polski w ujeżdżeniu, zawody międzynarodowe CDN Zbrosławice 2012”. Marcin Jońca, właściciel ośrodka jeździeckiego w Zbrosławicach, wyjaśnia, że to konsekwencja ciężkiej pracy całego zespołu. - Halowy Puchar Polski w ujeżdżeniu odbywa się zazwyczaj w Sopocie lub w Warszawie. To dla nas ogromne wyróżnienie. Przyjechali zawodnicy z całej Polski o randze mistrzowskiej. Startują w czterech kategoriach wiekowych: juniorzy młodsi (od 13 do 16 lat) , juniorzy (od 17 do 18 lat), młodzi jeźdźcy (od 19 do 21 lat) oraz seniorzy (od 22 lat) – tłumaczy Marcin Jońca. Ośrodek jeździecki w Zbrosławicach cieszy się nie tylko znaczną popularnością wśród miłośników koni, ale ma także bogatą historię. - To właśnie u nas powstała pierwsza w powojennej Polsce hala przeznaczona do celów jeździeckich – opowiada Jońca. Wystarczy dodać do tego profesjonalną kadrę szkoleniową i możliwość ćwiczeń w każdych warunkach atmosferycznych, a i medaliści się pojawią.

- Trenowałem wielu z naszych zwycięskich zawodników m.in. Jonasza Kawalca, który zdobył srebrny medal w skokach przez przeszkody, Annę Będzińską, wielokrotną medalistkę mistrzostw Śląska w ujeżdżeniu i skokach oraz Wiktorię Kozub, złotą medalistkę Mistrzostw Śląska Kucy – wylicza Jońca. Rzeczywistość nie jest jednak tak kolorowa jak się wydaje. Jeździectwo w Polsce nadal boryka się z wieloma problemami. - Jazda konna u nas jest nadal mocno kulawa. Staramy się więc organizować jak najwięcej imprez sportowych. Jeździectwo ma bardzo wiele odcieni. Od zabawy, poprzez jazdę wyczynową. Konie wymagają dużo cierpliwości i opieki. Są bardzo kapryśne i humorzaste – śmieje się Marcin Jońca. Zawodowe jeździectwo to zajęcie wymagające ogromu pracy, pieniędzy i czasu. Dla niektórych zawodników staje się wręcz sposobem na życie. Natalia Kozłowska, zawodniczka z Klubu Jeździeckiego „Jagodno”, sportowo jeździ już 10 lat. Jak twierdzi, bakcyl urodził się razem z nią. - Kiedy miałam 5 lat, ciągnęło mnie już do stajni. Początkowa zabawa szybko jednak zmieniła się w poważną dyscyplinę. Zaczęłam trenować pod okiem Anny Piasecznej, której zawdzięczam bardzo wiele. Na szczęście nie mam jeszcze na swoim koncie żadnych kontuzji. Wypadki często zdarzają się młodym jeźdźcom, ale wynika to raczej z braku rozwagi i entuzjastycznego podejścia – tłumaczy Natalia Kozłowska. Pasja, jaką niewątpliwie jest jazda konna, to przede wszystkim relacja jeźdźca i konia. Czasem bywa to trudny związek, ale czasem obfituje w zabawne historie. - Emol to pierwszy koń, z którym startuję i mój oddany przyjaciel. Jest mieszanką rasy pół śląskiej, pół angloarabskiej. Cechuje je ufność, mądrość i świetne predyspozycje ruchowe. Z Emolem mieliśmy kiedyś po trosze zabawną i niebezpieczną sytuację. W Brnie, podczas zawodów międzynarodowych, mój mąż poszedł na łąkę z koniem, żeby ten mógł się zrelaksować. Nagle coś go przestraszyło, wyrwał się i mimo że jest bardzo łagodnym zwierzakiem, dał dyla do lasu. Przed samymi zawodami koń zniknął w lesie. Sytuacja naprawdę była nieciekawa. Bardzo ważne jest to, że jeśli coś takiego się wydarzy, zawsze można liczyć na pomoc innych zawodników. Panuje niesamowita solidarność. Nieszczęśnika znaleźliśmy w końcu na drodze do Brna i udało się go przekonać do powrotu – wspomina Natalia Kozłowska.

Hubert Jankowski, zawodnik startujący w kategorii młody jeździec, z Lubelskiego Klubu Jeździeckiego, odsłania z kolei zupełnie inne oblicze jeździectwa. - Jeżdżę na Gwinei od 1,5 roku. Kiedy ją kupiłem, była prawie zupełnie niewyszkolona, więc i jej cena nie była szczególnie wygórowana. Kosztowała mnie 30 tys. złotych. Był to jednak świetny interes, bo pracuje się z nią rewelacyjnie. Po tak krótkim czasie niesamowicie się zgraliśmy. Jest bardzo kontaktowym koniem, choć jak każda kobieta ma swoje nastroje. Staram się być dla niej wymagającym, ale dobrym partnerem – opowiada Hubert Jankowski. Gwinei też zdarzają się niespodziewane sytuacje. - Kiedyś na stacji benzynowej, leżącej przy trasie szybkiego ruchu Lublin – Warszawa, wysiadła z przyczepki. Zupełnie nie przejęła się tym, że wokół niej przejeżdżały samochody. Na szczęście dała się zaprowadzić z powrotem na miejsce. Właściciel stacji skomentował zajście tylko jednym zdaniem – to nie jest miejsce do wyprowadzania koni – śmieje się Hubert Jankowski.

Co ciekawe, tzw. araby powszechnie uważane za konie najwyższej klasy, są w środowisku traktowane co najwyżej z ironicznym uśmiechem. - Według mnie są to małe, paskudne kucyki, które tylko biegają z zadartymi do góry kitami. Do niczego się nie nadają. Może jedynie jako bibelot arabskiego szejka – pokpiwa Hubert Jankowski. Prawie każde dziecko marzy o własnym kucyku. Jednak jak kosztowna i czasochłonna może być miłość do koni, przekonała się Katarzyna Wójcik. - Zapewniam finanse, a córka się szkoli. Dopiero zaczyna sportowe jeździectwo, ale odpowiedni dla niej koń kosztował nas 20 tys. złotych. Doliczyć do tego należy oczywiście miesięczne utrzymanie, które pochłania około 2 tys. złotych. Kilka razy w tygodniu musimy przyjeżdżać do stadniny, żeby zadbać o naszą Arkę. Na szczęście trafiliśmy na świetny ośrodek, gdzie nie praktykują tzw. wyjazdu na rekreację do Włoch, czyli po prostu na rzeź – tłumaczy Katarzyna Wójcik. Jeździectwo może przybierać skrajnie różne oblicza. Od dyscypliny sportowej aż po spełnienie marzeń dziecka. Wszystkie łączy jednak wolność i siła, jaką dać może tylko jazda konno.

/27/2012

www.magazynstyle.pl

Dr hab. Katarzyna Popiołek, prof. SWPS

31


na zdrowie

się gorszy od Was i chce was mu, bo ma nadzieję, że wtedy odobnie zazdrości Wam tego, co zasłużyliście, by mieć aż tyle przez niego w stan niepokoju u, nie mieli siły i ochoty na ięciami. Być może ma do Was w ten ukryty sposób. Na pewno nonimy chce zyskać władzę nad zelką kontrolą. To on będzie i wam na dobry humor czy też c otaczającego was świata, czy

ób działa, by osiągnąć swe cele. w niepewności. On nie podaje e ma, a zmyślone mogą być ym płaszczu mógłby okazać się itp. On więc tylko insynuuje, epewności. Podsycane ciekawonie? Nasz autor zaciera ręce na ta, proszę - już jej nie będzie tak koś, no, no, jeden liścik i małka mydlana. Sławna? - to niech zie jej tak dobrze”.

wając swe żądło pod zasłoną trafia celnie, a ponieważ jest owodnić mu fałszu. Zamiast zam, co napisał nasz popychany , pomyślmy z satysfakcją, że oto ć, i na przekór jego chęciom częściem. Anonim traktujmy jak i iść dalej, nie poświęcając mu

rzy anonimów to ludzie ulepieni nas czasami nie drażni cudza dzenie? Czy nie rzucamy jakiejś amy małej szpileczki, by komuś y nie wypadł zbyt korzystnie korci nas czasem chęć umniejnie wyrastali zbytnio powyżej ast te okropne zapędy, żeby nie mi strasznymi autorami anoniajmy się dręczyć! Są toksyczni także, zapewniam, bardzo nie-

Załoga Winarium z winiarską wizytą w RPA Marek Kondrat

Na przełomie stycznia i lutego polecieliśmy zwiedzić winnice w RPA. Muszę przyznać, że perspektywa odrobiny słońca w środku mroźnej zimy napawała nas radością! Zapach pachnącej przyprawami, rozgrzanej ziemi przyprawiał o zawrót głowy, a smak wina na długo pozostanie w pamięci. Kilka dni spędzonych u naszych południowoafrykańskich przyjaciół w okolicach Cape Town, dostarczył mnóstwo wrażeń oraz upewnił w przekonaniu, że wina z RPA nie ustępują jakością

winom z innych wiodących krajów winiarskich. Nowoczesne, nienagannie czyste winnice, staranność każdego detalu przy produkcji wina, przynosi znakomite efekty. Wpływ oceanu oraz ciepłego klimatu jest zbawienny dla wina. Cudowne pinotage, shirazy, sauvignon blanc czy chenin blanc - to tylko mała część tego, po co warto tu sięgnąć. Doskonale rozwinięta infrastruktura enoturystyczna zachęca do odwiedzania winnic. Na pewno tu wrócimy!

Bielsko-Biała, ul. 11-go Listopada 60-62 - Pasaż pod Orłem, tel. 33 829 32 72 Chorzów, ul. Sienkiewicza 4/5, tel. 32 348 82 60 Gliwice, ul.Zawiszy Czarnego 2/2, tel. 32 270 62 23 Katowice, ul. Plebiscytowa 10, tel. 32 20 20 999 Katowice 2, ul. Chorzowska 50, tel. 32 781 99 97 Rybnik, ul. Wiejska 1c, tel. 32 427 32 85

www.winarium.pl


zapowiedzi

Dni Województwa

Dr hab. Katarzyna Popiołek, prof. SWPS

9-13.05. Śląskiego

Dziekan Wydzialu Zamiejscowego Szkoly Wyzszej Psychologii Spolecznej w Katowicach

Jej zainteresowania naukowe koncentrują się wokół problematyki relacji międzyludzkich w bliskich związkach, sposobów udzielania pomocy i wsparcia, zachowań w sytuacjach kryzysowych. Prowadzi także badania nad percepcją czasu i jej konsekwencjami. Lubi także przekładać wiedzę naukowa na Hasło „Śląskie. Serce Europy” brzmi na wyrost tylko do czasu. Bo kiedy się już język praktyki: prowadzi działalność popularyzatorską i szkoleniową. pozna program tegorocznej edycji Dni Województwa Śląskiego, to trzeba przyznać, że przez cztery dni nasz region faktycznie będzie epicentrum kulturalnych wydarzeń. Siłą tego wydarzenia będą przede wszystkim wielkie nazwiska. Wystąpią m.in. Kusturica, Birkin, Manu Chao, Lamb, syn Boba Marley'a czy Julia Marcell. W Chorzowie i Katowicach odbędą się największe plenerowe imprezy, Bielsko będzie teatralne, Częstochowę podbiją gorące rytmy reggae, folkowo natomiast Nasz X to ktoś, ogodny poranek przerywa ostry dźwięk zrobi się w Rybniku, a do Sosnowca zawita telefonu. hip-hop i Pani muzyka alternatywna. Już kto czuje się gorszy od Was i chce was ściągnąć swego poziomu, bo ma nadzieję, że wtedy Zosia rzuca naDni bok(9płukane właśniesię jarzyny i podbiega na inaugurację maja) szykuje „bomba”, bo na katowickim Placu do Sejmu się lepiej. do aparatu. Śląskiego wystąpi Emir Kusturica & The No Smoking Orchestra, poczuje a przed nim RenataPrawdopodobnie zazdrości Wam tego, co - Słucham? uważa, że nie zasłużyliście, by mieć aż tyle Przemyk & Sokół Orkestar. 12 maja do Chorzowskiego Centrum posiadacie, Kultury przyjeżdża - Czy jest mąż? pyta obcy głos w słuchawce. i chce, abyście z utworami zespołu Genesis Ray Wilson & The Berlin Symphony Orchestra. Na za-wprawieni przez niego w stan niepokoju - Nie ma, jest w pracy informuje koncert życzliwie Zosia. Parku Śląskim i psychicznego kończenie wielki -plenerowy w Pani chorzowskim – wystąpi Manudyskomfortu, nie mieli siły i ochoty na - Tak?Chao To niech pani zapyta, gdzie Między był naprawdę i z kim! cieszenie się granic swymi osiągnięciami. Być może ma do Was La Ventura. To już pewne. 9 a 13 maja nie ma sensu opuszczać - grzmiwojewództwa złowieszczo śląskiego. nieznajomy. o coś pretensje i mści się w ten ukryty sposób. Na pewno Za dużo będzie się działo. jednak poprzez te właśnie anonimy chce zyskać władzę nad Pani Zosia świadoma, jak należy traktować anonimowych wami, pozostając poza wszelką kontrolą. To on będzie donosicieli, nie wdaje się w żadne dyskusje, z trzaskiem decydował, czy dziś pozwoli wam na dobry humor czy też odkłada słuchawkę komentując głośno „Jakiś maniak, ot co!” i kieruje się z powrotem w stronę kuchni. Ale dobry nastrój nie, czy będziecie ufni wobec otaczającego was świata, czy prysł. Nie dlatego, że Pani Zofia nie ufa mężowi. Przykre jest pełni lęku i podejrzeń. 9 maja - kinoteatr Rialto , Katowice to, że ktoś postanowił zburzyć jej spokój, że chce ją osaczyć, 10-13 maja - Muzeum Śląskie w Katowicach wepchnąć w sieć podejrzeń. Przyjrzyjmy się, w jaki sposób działa, by osiągnąć swe cele. ArtWizje to nowe, cykliczne wydarzenie, którego inicjatorem jest Muzeum Śląskie w Katowicach. Przede wszystkim trzyma w niepewności. On nie podaje Jest to przegląd filmów dokumentalnych i fabularyzowanych sztuce. premierowego przeglądu Jak przystało na rozsądną kobietę, pani Zofia postaścisłych faktów, bo ich onie ma,W aprogramie zmyślone mogą być znajdują się filmy polskie i zagraniczne, prezentujące sylwetkipłaszczu czołowychmógłby twórców okazać różnych dyscyplin się nawia przestać zajmować się tym incydentem. Po kilku nietrafione. Brunet w zielonym sztuk wizualnych. Pierwszego dnia odbędzie się „Spotkanie Mistrzów”, a gośćmi specjalnymi będą nie kochankiem a bratem itp. On więc tylko insynuuje, dniach telefon jednak powtarza, się, potem znowu i znotwórcy filmu pt. „Walc z Miłoszem” - Joanna Helander i Bo Persson. A w sobotę i niedzielę ekstremalny się dość sugeruje, zasiewa ziarno niepewności. Podsycane ciekawowu. Kiedy w piątek mąż nieoczekiwanie spóźnia maraton filmowy, podczas którego odbędzie się spotkanie z Krystyną Zachwatowicz-Wajdą. solidnie na obiad, pani Zofia jest – wbrew swej woli – ścią i wyobraźnią a nuż urośnie? Nasz autor zaciera ręce na spięta i pełna złych przeczuć. Żądło zostało wbite, jad samą myśl o tym „Taka bogata, proszę - już jej nie będzie tak działa. wesoło. Jaki szczęśliwy żonkoś, no, no, jeden liścik i małżeńska idylla pęknie jak bańka mydlana. Sławna? - to niech Pan Stanisław wolno wraca z pracy rozkoszując się słosię trochę pomartwi, nie będzie jej tak dobrze”. Gliwice necznym dniem. W bramie domu przystaje przy skrzynce na listy iNaw10nastroju radosnego oczekiwania na Będzie wieści od Muzycznym, Działając z ukrycia, ukrywając dni Gliwicami zawładnie teatr. Będzie wszędzie. w Teatrze będzie w ruinach Teatru Victoria, swe żądło pod zasłoną będzie sięga w Kiniepo Amok, w końcu wyjdzie na ulice i place. Wśródco zaproszonych spektakli jest kilka, których śląska i współczucia, trafia celnie, a ponieważ jest znajomych białą kopertę. Zeteż zdziwieniem czyta, troskliwości publiczność szczególnie ciekawa. 11 maja sztukęsię pt. „Po drodze do Madison” zaprezentuje warszawski Teatr nieuchwytny, nie można udowodnić mu fałszu. Zamiast zanastępuje: „Czybędzie Pan wie, że Pańska żona spotyka z pew6. Piętro. Spektakl ten przygotowany został z okazji jubileuszu 50-lecia pracystanawiać artystycznej się Daniela Olbrychskiego, Proszę zainteresować więc nad tym, co napisał nasz popychany nym przystojnym i majętnym panem. a na scenie partneruje mu Dorota Segda. Będzie też „Ojciec Bóg” - monodram Marcina Pieruchucia, który jest częścią się tą sprawą, póki nie jest za późno. Nieznany Panu życzliwy zawiścią i złością dręczyciel, pomyślmy z satysfakcją, że oto większego projektu artystycznego, który rozgrywa się na Facebooku. Losy projektu śledzi już ponad 15 tys. osób. X”. No tak - mruczy do siebie Pan Stanisław - jakiś jest nam czego zazdrościć, i na przekór jego chęciom początkujący i mało doświadczony ten autorzyna. Gdzie cieszmy się dalej naszym szczęściem. Anonim traktujmy jak klasyczne „uprzejmie donoszę”. Nie tracąc kontenansu zwija pył, który trzeba strzepnąć i iść dalej, nie poświęcając mu list w trąbkę i wciska w kieszeń. Drugi, podobny list wywołuje więcej uwagi. zniecierpliwienie, trzeci irytację. Pan Staś czuje się trochę MCKiS w Jaworznie, godz. 19.00 Nie myślmy jednak, że autorzy anonimów to ludzie ulepieni mniej szczęśliwy niż był przedtem. Skrzynka pocztowa nie człowiekowi drażni cudza z człowiek, innej gliny my. Czy nas czasami przestaje kojarzyć się z miłą niespodzianką, Miles Davis to staje człowieksię legenda. To który niż zmienił jazz. I właśnie w hołdzie temu odbędzie przedmiotem budzącym napięcie. I ta radość lub nadmierne powodzenie? Czy niescenie rzucamy jakiejś się myśl, koncert,odpychana w którym zagra Bill Evans. Amerykański saksofonista zaistniał na jazzowej u boku Milesa Davisa. Muzyk tenw współpracował również z Herbie Hancockiem. Wwbijamy hali Widowiskowo-Sportowej wystąpi także David ale powracająca: „Nie ma dymu bez ognia, każdej uszczypliwej uwagi, nie małej szpileczki, by komuś Kikoski - jeden z niezwykle aktywnych kreatywnych pianistów współczesnego jazzu. Będą teżkorzystnie polscy wykonawcy: plotce jest źdźbło prawdy”. nie ibyło za dobrze lub by nie wypadł zbyt Krzysztof Zawadzki - leader zespołu kręgu muzyki fusionCzy Walknie Away najlepszej polskiej grupy jazzrockowej w zoczach innych? korci nas czasem chęć umnieji Michał Barański, który w swojej karierze współpracował z Benny Maupinem, Nigelem Kennedy, Tomaszem StańPani Zofio, Panie Stanisławie - stop! Państwa reakcje szenia naszych bliźnich, by nie wyrastali zbytnio powyżej ko, Zbigniewem Namysłowskim, Michałem Urbaniakiem czy Urszulą Dudziak. świadczą o tym, że połknęliście obrzydliwy haczyk rzucony nas? Odganiajmy natychmiast te okropne zapędy, żeby nie z rozmachem przez „życzliwego”, który ciągnie was teraz na stanąć w jednej linii z tymi strasznymi autorami anoniwędce dokładnie tam, gdzie zamierzył. Zamiast się mu mów. A tym ostatnim nie dajmy się dręczyć! Są toksyczni jak najgorsza trucizna, ale także, zapewniam, bardzo niepoddawać i szukać dziury w całym, zastanówcie się, dlaczego szczęśliwi. chce on postawić was w tej właśnie trudnej sytuacji.

ŻYCZLIWY

P

9-13.05.

10-20.05.

Gliwickie Spotkania Teatralne

11.05.

12.05.

ArtWizje 2012 - Przegląd filmów o sztuce

Tribute to Miles

Tempo Clash: KUTMAH | OM Unit | Blue Daisy | Kidkanevil | Offshore Jazz Club Hipnoza, godz. 20.00

12 maja odwiedzając Hipnozę, będzie można poczuć się jak w najlepszych londyńskich klubach. Będzie pięciu doskonałych DJ-ów i kilkanaście godzin muzyki. Zobaczycie między innymi reprezentanta wytwórni Brainfeeder, Kutmaha, współodpowiedzialnego za międzynarodowy sukces Flying Lotusa i Gaslamp Killera. Wystąpi też Kidkanevil – artysta odpowiedzialny za powstanie terminu „imaginary hip-hop”. A razem z nimi pojawi się jeden z najbardziej kreatywnych turntablistów i DJ-ów na świecie, Jim Coles.

www.swps.pl

ul. Kossutha 9; 40-844 Katowice

Dr hab. Katarzyna Popiołek, prof. SWPS

/27/2012

www.magazynstyle.pl

33


zapowiedzi

16-20.04.

7. SILESIAN JAZZ FESTIVAL Centrum Kultury Katowice im. Krystyny Bochenek, Katowice

Silesian Jazz Festival to nie tylko muzyczna uczta. Każdej edycji imprezy przyświeca idea edukacji jazzowej. Dlatego zaproszeni muzycy nie tylko koncertują w Katowicach, ale i prowadzą warsztaty. Tak będzie i w tym roku. Oczywiście nie zabraknie też gwiazd światowego formatu. Wystąpią m.in. Henryk Miśkiewicz, Adam Makowicz, Grzegorz Nagórski czy Kurt Elling. Będzie też trochę jazzu w teorii. 25 kwietnia odbędzie się konkurs z wiedzy o polskiej muzyce jazzowej, zaś 18 maja debata „Co słychać w polskim jazzie?”.

19.05.

REGGAE FEST with BOB ONE, DJ FEEL-X, XIĄDZ MAKEN I

się gorszy od Was i chce was mu, bo ma nadzieję, że wtedy Klub Muzyczny Zanzibar, Chorzów, godz. 21.00 odobnie zazdrości Wam tego, co Na Reggae Fest Zanzibar pojawią się bardzo ciekawi wykonawcy. Zaproszono bowiem współzałożyciela kultowego kolekzasłużyliście, by mieć aż tyle tywu Rainbow Hi-Fi, obecnie Rub Pulse - bombę energetyczną w postaci BOBa ONE'a! Obok niego wystąpi niesamowity przez niego DJ w FEEL stan- Xniepokoju - producent muzyczny, kojarzony przede wszystkim z formacji KALIBER 44, KAPELA ZE WSI WARSZAWA, tu, nie mieli CZY siłyGUTEK. i ochoty na legenda polskiej sceny reggae - dj, promotor dziennikarz muzyczny, autor audycji „Jak Maken A na deser nięciami. Być Zasiał” może wma do Was radiowej Czwórce. Współtwórca najstarszego polskiego soundsystemu - JOINT VENTURE SOUND SYSTEM - DJ Na pewno - XIĄDZ MAKEN I. Towarzyszyć im będą dobrze znani Wam artyści - JAHDAS, KABAK i DR LOVE. w ten ukryty sposób. BASS REPRODUKKTOR nonimy chce zyskać władzę nad szelką kontrolą. To on będzie li wam na dobry humor czy też ec otaczającego was świata, czy

26-27.05.

Eugeniusz Oniegin Opera Śląska, Bytom, godz. 18.00

ób działa, by osiągnąć swe cele. Tym przedstawieniem realizatorzy zapraszają nas do petersburskich i moskiewskich salonów i z niezwykłą precyzją malują obyczaje prowincjonalnego, ziemiańskiego w niepewności. On nie podaje dworu. Utwór przedstawia szeroką panoramę Rosji na przełomie drugiej i trzeciej ie ma, a zmyślone mogą być dekady XIX stulecia. A w spektaklu przepiękne obrazy, urzekająca muzyka i intrygunym płaszczu mógłby okazać się jące zakończenie, tak przecież charakterystyczne dla realizacji Wiesława Ochmana. itp. On więc tylko insynuuje, Eugeniusz Oniegin to klasyka operowego repertuaru, którą trzeba zobaczyć! epewności. Podsycane ciekawośnie? Nasz autor zaciera ręce na ata, proszę - już jej nie będzie tak nkoś, no, no, jeden liścik i małńka mydlana. Sławna? - to niech dzie jej tak dobrze”. Teatr Korez, Katowice, godz. 19.00

31.05.

Jola Literska Rudokapela

To premierowy koncert utworów Joli Literskiej śpiewanych w mowie śląskiej (ale nie tylko!), wając swe żądło pod zasłoną w których pojawiają , trafia celnie, a ponieważ jestsię interesująco współbrzmiące elementy rocka, folku czy elektro i world music. Projekt tenzałamie stereotypy myślenia o śpiewaniu po śląsku i na Śląsku, które kojarzy się owodnić mu fałszu. Zamiast muzycznie nieomal wyłącznie z biesiadą lub bluesem. Charakterystyczny głos i charyzma artystm, co napisał nasz popychany ki, jej doskonały kontakt z publicznością, oraz muzycy Rudokapeli, gwarantują niezapomniane l, pomyślmy z wrażenia. satysfakcją, że oto A komu będzie mało, może odwiedzić www.rudokapela.pl ć, i na przekór jego chęciom częściem. Anonim traktujmy jak i iść dalej, nie poświęcając mu

PATRONAT

rzy anonimów to ludzie ulepieni nas czasami nie drażni cudza odzenie? Czy nie rzucamy jakiejś jamy małej szpileczki, by komuś by nie wypadł zbyt korzystnie korci nas czasem chęć umniejy nie wyrastali zbytnio powyżej ast te okropne zapędy, żeby nie mi strasznymi autorami anonidajmy się dręczyć! Są toksyczni także, zapewniam, bardzo nie-

34

/27/2012

www.magazynstyle.pl

17-26.04. Teatromania 2012 Becek, Rynek, Kopalnia Bobrek Centrum, Museum Music Republic, Bytom

14. odsłona bytomskiego festiwalu teatralnego w tym roku będzie miała kolor żółty. Jak zwykle będzie różnorodnie i zaskakującą. Będą spektakle podbijające zagraniczne i polskie festiwale, będą nowe twarze światowego teatru i różnorodne formy teatru. Organizatorzy już tradycyjnie nie zamykają się w „czterech ścianach” sceny. Będą także widowiska plenerowe. Festiwal otworzy Tang Shu-wing Theatre Studio z Honkongu, dzień później plenerowy popis da Kamchatka z Hiszpanii. 20 maja na bytomskiej scenie wystąpi Sławomir Peszek w spektaklu pt. „Wejście smoka. Trailer”. Cztery dni później bytomski rynek wypełnią zaskakujące dźwięki z „Dźwiękowiązałki” Sambora Dudzińskiego. 26 maja w cechowni Kopalni Bobrek Centrum wystąpi Teatr im. Heleny Modrzejewskiej z Legnicy ze spektaklem pt. „Orkiestra”. Z Festiwalem żegnać się będziemy 27 maja spektaklem Teatru Powszechnego z Warszawy pt. „Nieskończona Historia Oratorium na 30 postaci, chór, orkiestrę i sukę Azę”. Pełny program Teatromanii można znaleźć na www.teatromaniafestiwal.pl


repertuar/maj Dr hab. Katarzyna Popiołek, prof. SWPS 9.05., godz. 19.00 Pieśni serca,

TeatrZamiejscowego Śląski Szkoly Wyzszej Dziekan Wydzialu Rynek 2, Katowice rezerwacja biletów (32) 259 93 60

Scena przy Nowym Świecie Teatr Polski 11.05., godz. 18.15 ul. 1 Maja 1, Bielsko-Biała ballady i romanse – koncert Wystawa fotografii Formacji rezerwacja biletów (33) 829 31 60 Alexandra Maceradiego Pictorial Team „Ulica Jej zainteresowania naukowe koncentrują 10-12 się wokół problematyki relacji międzyludzkich i 15-19.05., godz. 14.00 Krokodyli”w bliskich duża scena duża scena związkach, sposobów udzielania pomocy i wsparcia, zachowań w sytuacjach kryzysowych. Prowadzi Brunona 15. Festiwal Filmów inspirowana twórczością 4-6.05.,nad godz.percepcją 19.00 także badania czasu i jej konsekwencjami. wiedzę naukowa na Kultowych Lubi także przekładaćSchulza - wernisaż wystawy 5-6.05., godz. 20.00 Wieczór Kawalerski 10.05., godz.i szkoleniową. 19.00 Kryzysy albo język praktyki: prowadzi działalność popularyzatorską 11.05., godz. 19.00 Dziewczyny z kalendarza 9-11.05., godz. 18.00 Hamlet historia miłosna Po drodze do Madison 9.05., godz. 18.00 12-13.05., godz. 19.00 Mayday 2 Młoda Scena Teatru Korez Teatr 6. Piętro z Warszawy Drops of Rain in Perfect Days 21.05., godz. 18.00 12.05., godz. 18.00 2 12.05., godz. 16.30 i 20.00 of June, July KONCERT – PRZEBOJOWA 16.05., godz. 18.00 Pan Jowialski 10.05., godz. 19.00 PODRÓŻ MUZYCZNA OD Centrum Kultury Katowice Teatr Polonia z Warszawy Mistrz & Małgorzata Story BROADWAY’U DO HOLLYWOOD zaprasza na cykl Kody kultury: Scena Bajka - Kino Amok 11.05., godz. 19.00 Cirk gościnnie Opera Śląska Kreacja – reakcja? 13.05., godz. 17.00 12.05., godz. 19.00 23-24.05., godz. 10.00 O kreowaniu przestrzeni Miłoszem - pokaz filmu Nasz Walc X to zktoś, kto czuje się gorszyLepotica od WasLinejna i chce was ogodny poranek przerywa ostry dźwięk telefonu. Pani Przygody Sindbada Spotkanie z dr Małgorzatą Kądzielą Joanny Helander i Bo Perssona (Królowa piękności z Leenane) ściągnąć do swego poziomu, bo ma nadzieję, że wtedy Zosia rzuca na bok płukane właśnie jarzyny i podbiega Żeglarza oraz dr inż. arch. Maciejem Borsą Ruiny Teatru Victoria 13.05., godz. 19.00 Serge się godz. lepiej. Prawdopodobnie zazdrości Wam tego,via coJapan do26-27.05., aparatu.godz. 19.00 Mewa 17.05. Złota Łódź, III Festiwalpoczuje 13.05., 19.00 Gainsbourg & Jane 28.05., godz. 18.00 Kultury Słoweńskiej Osadzeni. Młyńska - spektakl 14.05.,by godz. 19.00 aż tyle - Słucham? posiadacie, uważa, że 1 nie zasłużyliście, mieć Eugeniusz Onegin godz. 18.00 Prezentacja najnowszych Teatru Ósmegowprawieni Dnia z Poznania Koncert Renaty Przemyk - Czy jest gościnnie mąż? - pyta i chce, abyście przez niego w stan niepokoju Operaobcy Śląskagłos w słuchawce. przekładów poezji Iztoka Osojnika 14.05., godz. 19.00 16-17.05., godz. 19.00 - Nie ma, jest w pracy - informuje życzliwie PaniKosovela Zosia. oraz dyskusja i psychicznego dyskomfortu, nie mieli siływ Königshütte i ochoty na i Srečka Bracia Karamazow Miłość scena kameralna - Tak? To niech pani zapyta, gdzie byłgodz. naprawdę i z kim! cieszenie się swymi osiągnięciami. Być może 19.30 Koncert Janiego Kovačiča Teatr Provisorium z Lublina 18.05., godz.ma 19.00do Was 1-3.05., godz.nieznajomy. godz. 18.30 20.05., godz. 12.00 Bajka - Kinosię Amok Zamiana naNa wakacje pewno - grzmi złowieszczo o coś Scena pretensje i mści w ten ukryty sposób. Zagraj to jeszcze raz, Sam Cholonek 15.05., godz. te 19.00 gościnny występ właśnie anonimy chce zyskać władzę nad jednak poprzez Pani Zosia świadoma, anonimowych 7.05., godz. 18.30 jak należy traktować 20.05., godz. 19:00 Noc wielkiego sezonu Teatru Nowego z Zabrza pozostając kontrolą. on20.00 będzie donosicieli, nie wdaje się w żadne dyskusje, z trzaskiem Zielony mężczyzna Scenariusz dla 3 aktorów wami,wyst. Anna Polonypoza i zespółwszelką Jaschy 19-20.05.,To godz. czytanie dramatu decydował, czy dziś pozwoli wam na Hotel dobryNowy humor czy też odkłada słuchawkę komentując głośno „Jakiś 21.05.,maniak, godz. 19.00ot co!” Liebermana Świat 8.05.,z godz. 12.45 w stronę kuchni. Cholonek Ruiny Teatru Victoria 22.05., godz. i kieruje się powrotem Ale dobry nastrój nie, czy będziecie ufni wobec otaczającego was 19.00 świata, czy Oskar i Pani Róża 23.05., godz. 18.00 16.05.,i podejrzeń. godz. 19.00 58. Bielska Scena Kabaretowa prysł. Nie8.05., dlatego, że Pani Zofia nie ufa mężowi. Przykre jest pełni lęku godz. 19.30 Nikolaita Kabaretowa Scena Trójki Hamlet wg Radosława 23-24.05., godz. 19.00 to, że ktoś postanowił zburzyć jej spokój,wyst.: że chce osaczyć, monodram Andrzeja Dopierały Zenonją Laskowik (gość) oraz Rychcika - Teatr im. Stefana Szalone nożyczki 9-10.05., godz. 10.00 wepchnąć w sieć podejrzeń. Przyjrzyjmy się, zw jaki sposób działa, by osiągnąć swe cele. Kabaret Długi (gospodarze) Żeromskiego Kielc 25.05., godz. 11.00 i 19.00 Proces Oskar i Pani Róża 26.05., godz. 20.00 17.05., godz. 19.00trzyma w niepewności. On nie podaje Przede wszystkim mała scena 12,13.05., godz. 18.30 Mleczarnia Kolega Mela Gibsona Samotność pól bawełnianych Jak przystało na rozsądną kobietę, pani Zofia postaścisłych faktów, bo ich nie ma, a zmyślone mogą być 18-20.05., godz. 18.30 27.05., godz. 18.00 Pojedynek - Teatr im. Stefana Żeromskiego z Kielc 5-6.05., godz. 18.00 Singielka okazać nawia przestać zajmować się tym incydentem. Po kilku nietrafione. Brunet mógłby Jakobi i Leidental 30.05., godz. 19.00 18.05., godz. 19.00w zielonym płaszczu 10-12.05., godz. 10.00 się 23-25.05., godz. 18.30 Oskar i znowu Ruth, Teatr Bez Sceny nie kochankiem a bratem itp. On więc insynuuje, dniach telefon jednak powtarza, się, potem i znoOjciec Bóg monodram Klauntylko - warsztaty Małe zbrodnie małżeńskie 31.05., godz. 19.00 Marcina Perchuciaziarno niepewności.10.05., godz. 14.00 spóźnia się dość sugeruje, zasiewa Podsycane ciekawowu. Kiedy w piątek mąż nieoczekiwanie Jola Literska Rudokapela Plac Krakowski w Gliwicach Cinema! - warsztaty w Malarni solidnie na obiad, paniscena Zofia jest – wbrew swej woli – ścią i wyobraźnią a nuż urośnie? Nasz autor zaciera ręce na koncert premierowy 18.05., godz. 21:30 15.05., godz. 9.00, 12.00 i 19.00 spięta i pełna złych przeczuć. samą Salto myśl oMortale tym „Taka bogata, proszęTak - jużwiele jej nie będzie tak 5-6.05., godz. 19.30 KontraktŻądło zostało wbite, jad przeszliśmy, TeatrJaki Strefa Ciszy z Poznania takjeden wiele przed działa. wesoło. szczęśliwy żonkoś, no, no, liścik nami i małOpera Śląska Ruiny Teatru Victoria 16.05., godz. 11.00 Zbrodnia żeńska idylla pęknie jak bańka mydlana. Sławna? to niech Teatr Rozrywki ul. Moniuszki 21-23, Bytom 19.05., 19.00 17.05., godz. 11.00 i 19.00 Zbrodnia Pan Stanisław wolno 1, wraca z pracy rozkoszując się(32) słopomartwi, nie będzie jej tak 18.05., dobrze”. ul. M. Konopnickiej Chorzów rezerwacja biletów 396 68 15się trochę Rewizor - Teatr godz. 11.00 Taka fajna biletów (32) 346 49 34 necznymrezerwacja dniem. W bramie domu przystaje przy skrzynce na im. Stefana Jaracza z Łodzi dziewczyna jak ty 8.05., godz. Park Chopina w Gliwicach Taka fajna listy i w nastroju radosnego oczekiwania na 11.00 wieści od Działając z ukrycia, ukrywając swe19-20.05., żądło godz. pod 18.00 zasłoną duża scena Straszny Dwór 20.05., godz. 16.00 dziewczyna jak ty jest i współczucia, trafia celnie, a ponieważ znajomych sięga po białą kopertę. Ze zdziwieniem czyta, co troskliwości 19.05., godz. 19.00 SWEENEY TODD 13.05., godz. 18.00 Zázračny divadelny automat 23-24.05., godz. 19.00 nieuchwytny, można udowodnić mu fałszu. Zamiast następuje: „Czy Pan wie, że Pańska żona spotyka się z pewPolska prapremiera KONCERT – Przebojowa Teatro Tatronie ze Słowacji Romeo, Julia i czas za20.05., godz.i 17.00 SWEENEY TODD Proszę zainteresować stanawiać więc nadŚwiecie tym, co napisał popychany nym przystojnym majętnym panem. podróż muzyczna od Scenasię przy Nowym 31.05.,nasz godz. 20.00 Singielka 22-26.05., godz. Broadway’u do Hollywoodzawiścią 20.05., godz. 19.00 się tą sprawą, póki nie19.00 jest za późno. Nieznany Panu życzliwy i złością dręczyciel, pomyślmy z satysfakcją, że oto Scena Pod Sceną - Kawiarnia Teatru Polskiego SWEENEY TODD 17.05., godz. 17.30 Shitzczego - Teatr Ateneum z Warszawy X”. No tak mruczy do siebie Stanisław - i 20.00 jakiś jest nam zazdrościć, i na przekór jego chęciom 27.05.,- godz. 17.00 SWEENEY TODDPanDzikie żądze 26.05., godz. 16.00 6.05., godz. 17.00 początkujący i mało doświadczony ten autorzyna. Gdzie cieszmy się dalej naszym szczęściem. Anonim traktujmy jak 30-31.05., godz. 19.00 26-27.05., godz. 18.00 Rendez-vous na Nowym Porozmawiajmy o miłości KOGUT W ROSOLE klasyczne „uprzejmie donoszę”. Nie tracąc kontenansu zwija pył, który trzeba nie poświęcając mu Eugeniusz Oniegin Świecie - Anitastrzepnąć Maszczyk i iść dalej,11.05., godz. 21.00 Bu… - widowisko muzyczne list w trąbkę i wciska w kieszeń. Drugi, więcejspotkanie uwagi.z Artystką mała scena podobny list wywołuje 26.05., godz. 18.30 27.05., godz. 19.00 zniecierpliwienie, trzeci irytację. Pan Staś czuje się trochę Gliwicki Teatr Muzyczny Wiedeńska krew 1-4.05., godz. 19.30 HISTORIA Postrzępione kalendarze Nie myślmy jednak, to Wiery ludzie ulepieni mniej szczęśliwy niż był przedtem. Skrzynka ul. Nowy Światpocztowa 55/57, Gliwice FILOZOFII PO GÓRALSKU 27.05., godz. 12.00 że autorzy anonimów piosenki Gran godz. 19.30 rezerwacja biletów (32)się 230 49 68z innej staje gliny niż my. CzyPoezji nas czasami nie drażni cudza przestaje6-7.05., kojarzyć się z miłą niespodzianką, LXXI Krakowski Salon POMALU, A JESZCZE RAZ! wlub Gliwicach . Poezja Wisławy przedmiotem budzącym napięcie. I ta myśl, radość nadmierne powodzenie? Czy nie rzucamy jakiejśKultury scenaodpychana GTM na Nowym Świecie Bytomskie Centrum 9-11.05., godz. 9.00 i 11.00 Szymborskiej ale powracająca: ma ognia, w każdej uszczypliwej uwagi, nie wbijamy małejul.szpileczki, by komuś Żeromskiego 27, 41-902 Bytom O ZAJĄCZKU,„Nie KTÓRY... NIEdymu UMIAŁ bez 2.05., godz. 18:00 70. urodziny 27.05., godz. 18.00 kasa (32) 389 31 09 w. 101 plotce jest źdźbło nie było za dobrze zbyt korzystnie ZLICZYĆ DO prawdy”. TRZECH Wojciecha Pszoniaka Wiedeńska krew lub by nie wypadł 13.05., godz. 17.00 koncert - uroczystość wręczeniaw oczach Czy nie korci nas czasem chęć umniej29.05.,innych? godz. 17:00 KLUB FILMOWY - SALA TOTU O ZAJĄCZKU, KTÓRY... NIE UMIAŁ Jubilatowi tytułu reakcje Honorowego - Gliwiczanom Pani Zofio, Panie Stanisławie - stop! Państwa szeniaGliwiczanie naszych bliźnich, by nie wyrastali zbytnio powyżej ZLICZYĆ DO TRZECH Obywatela Gliwic 07.05., godz. 19.30 Spadkobiercy koncert uczniów Państwowej Szkoły haczyk rzucony świadczą14.05., o tym, że19.30 połknęliście obrzydliwy nas? Odganiajmy natychmiast te okropne zapędy, żeby nie godz. 4-5.05., godz. 18.30 14.05., godz. 19.30 Wszystkie Muzycznej I i II st. w Gliwicach z rozmachem przez „życzliwego”, który ciągnie was czardasza teraz na stanąć w jednej linii z tymi strasznymi autorami anoniW PEKINIE ALBO KOREI Księżniczka odloty Cheyenne’a scena Bajka Amok z cyklu „Górnytam, Śląsk –gdzie świat zamierzył. 7.05., godz. 09.30się i 11.30 dajmy się dręczyć! Są toksyczni wędce dokładnie Zamiast mu mów. A tym ostatnim nie- Kino 28.05., godz. 19.30 Sponsoring najmniejszy” Aksamitny 27.05., godz. 12.00 jak najgorsza trucizna, ale także, zapewniam, bardzo SALA nie- KI-NOWA poddawać i szukać dziury w całym, zastanówcie się,królik dlaczego spektakl Teatru Groteska z Krakowa Muzyczny kogel-mogel ze szczęśliwi. chce on postawić was w tej właśnie trudnej sytuacji. 04-10.05., godz. 19.00 szczyptą humoru Teatr Korez XXIII Gliwickie Spotkania Życie to jest to koncert kameralny Kwartetu Śląskiego Plac Sejmu Śląskiego 2, Katowice Teatralne 11-17.05., godz. 19.00 rezerwacja biletów (32) 209 00 88 Domu Muzyki i Tańca Ruiny Teatru Victoria Marieke, Marieke 10.05., godz. 19.00 18-24.05., godz. 19.00 19.05., godz. 19.00 Tarzan 5.05., godz. 19.00 Zaklęte rewiry Samotność liczb pierwszych PRAPREMIERA POLSKA Kolega Mela Gibsona Teatr Konsekwentny/Teatr Studio 25-31.05., godz. 19.00 20.05., godz. 17.00 Tarzan 6.05., godz. 19.00 Sztuka z Warszawy Babycall 31.05., godz. 11.00 Tarzan Psychologii Spolecznej w Katowicach pieśni buntu. Rosyjskie

ŻYCZLIWY

P

www.swps.pl

ul. Kossutha 9; 40-844 Katowice

Dr hab. Katarzyna Popiołek, prof. SWPS

/27/2012

www.magazynstyle.pl

35


Magazyn STYLE | maj 2012  

Czas leczy rany - brzmi stare dobre przysłowie. I być może dlatego odzywa się w nas tęsknota za czasami PRL-u, kiedy to na półkach był tylko...

Advertisement