Page 1


Lubelskie

o Cydru Święto Młodeg a Przyjęcie w sadzie zaprasza n 500 osób przy wspólnych stołach, 5 ton jabłek, 500-litrowa beczka Młodziaka, ponad 500 prezentów i szarlotka dla każdego – Lubelskie Święto Młodego Cydru zaprasza na swoje 5. urodziny. Wyjątkowa edycja tego wydarzenia odbędzie się w sobotę 15 września na placu przed Centrum Kultury. Motywem tegorocznego Lubelskiego Święta Młodego Cydru są spotkania – bo cydr zbliża i inspiruje. – Spotkanie jest jak podróż. Zaczyna się, gdy opuszczamy nasze miejsce i udajemy się w stronę innego człowieka. Gdy chcemy go poznać, żeby dowiedzieć się czegoś nowego. Podróżując, nie szukamy tego, co znamy, tak samo w spotkaniu nie szukamy potwierdzenia tego, co wiemy. Jeśli ciekawość świata jest źródłem spotkania, to powracamy z niego wzbogaceni. A ciekawy świat jest blisko, wokół nas. Dlatego podczas Lubelskiego Święta Młodego Cydru zachęcamy: SPOTKAJMY SIĘ, POZNAJMY SIĘ – mówi Robert Ogór, prezes AMBRA S.A., producenta Cydru Lubelskiego, sponsor i inicjator święta. Organizatorzy Lubelskiego Święta Młodego Cydru postanowili z okazji 5. urodzin zbliżyć do siebie mieszkańców Lublina, zaszczepić w nich ideę spontanicznych spotkań i poznawania się. Okazją do nawiązywania nowych znajomości, celebracji wspólnego czasu oraz odkrywania smaków Lublina będzie „Przyjęcie w sadzie”. Przy wspólnych stołach spotka się 500 mieszkańców Lublina – zwycięzcy konkursów organizowanych w lokalnych mediach. W menu „Przyjęcia

w sadzie” znajdą się potrawy regionalne od szefów kuchni lubelskich restauracji. Daniom towarzyszyć będzie Cydr Lubelski. Nie może zabraknąć także tradycyjnej beczki Młodego Cydru, która „pęknie” w samo południe – na placu przed Centrum Kultury. Będzie w niej 500 litrów limitowanej edycji Cydru Lubelskiego Młodego Niefiltrowanego 2018 z tegorocznych zbiorów. Jego smak będzie smakiem pięciu odmian jabłek, najczęściej spotykanych w polskich sadach: Gala, Jonagold, Lobo, Szampion i Rubin. W tym wyjątkowym dniu poznamy również laureatów konkursu na najlepszy cydr domowy „Mistrz Cydru 2018”. – Dla sadowników, pasjonatów, producentów cydrów rzemieślniczych to znakomita okazja do wymiany doświadczeń i odkrywania nowych możliwości udoskonalenia autorskich receptur. Liczę na to, że nasza inicjatywa pozytywnie wpłynie na rozwój całej kategorii – mówi wiceprezes Lubelskiego Stowarzyszenia Miłośników Cydru Tomasz Solis. Mistrz Cydru 2018 otrzyma nagrodę finansową, a wszyscy laureaci – zaproszenia na warsztaty we wzorcowej cydrowni Lubelskiego Stowarzyszenia Miłośników Cydru w Mikołajówce k. Kraśnika. Na zakończenie wydarzenia od godz. 17 na Błoniach pod Zamkiem rozpocznie się pięciogodzinny finałowy koncert trasy Cydr Lubelski Spragnieni Lata, na którym wystąpią: Kasia Lins, Marcelina, Bitamina, Smolik / Kev Fox oraz Happysad. Więcej na www. spragnienilata.pl


od redakcji

foto Bożena Rożek

Piotr Nowacki Rozmawiamy. Na temat gospodarki, polityki, o kulturze, wakacjach. A może odwrotnie i nie do końca – na wakacjach poprzestając? Kto na jakich plażach wylądował, ile opublikował zdjęć. W niepamięci przepadły rocznica porozumień sierpniowych i wybuchu wojny. Jest potrzeba tu i teraz. I niemal nic ponad to. A jednak rozmowa. Z prof. Piotrem Kacejko, rektorem Politechniki Lubelskiej, o nie tak łatwej sztuce utrzymania się na szczycie krzywej Gaussa. Z marszałkiem województwa lubelskiego Krzysztofem Grabczukiem o mocy, jaką generują lokalne środowiska kultury. Rozmawiamy też z przedsiębiorcą Jackiem Burym o tym, czego potrzebuje przedsiębiorczość na Lubelszczyźnie.

Grażyna Stankiewicz

Trochę jeszcze wakacyjny, trochę już wrześniowy, nowy LAJF dla Państwa.

Wydawca

Redaktor naczelna


WEŹ #dawkemyślenia Zaczyna się niewinnie. Chęć spróbowania czegoś nowego, eksperymentowania, zaistnienia w towarzystwie, wyluzowanie się – motywacji jest wiele. Kilka fraz wpisanych w wyszukiwarkę, łatwe zamówienie i szybka dostawa do umówionego miejsca. Bez trudu możemy dziś zamówić śmierć pod wybrany adres. Słupki statystyk szybują w górę, lekarze alarmują, a handel dopalaczami nadal ma się świetnie. Przed nami początek roku szkolnego i akademickiego. Młodzież wraca z wypoczynku do rówieśników i codziennych obowiązków. Około 583 szkoły ponadpodstawowe przyjmą w swoje mury tysiące uczniów z różnych stron i środowisk. Nie bez powodu mówi się, że Lublin to miasto akademickie. Studiuje u nas około 65 tys. żaków (to prawie 20% mieszkańców miasta!). To prawdziwy raj dla sprzedawców dopalaczy. Tylko do końca lipca 2018 dopalaczami zatruły się 162 osoby. Dla porównania podobną ilość zatruć odnotowano na poziomie całego 2017 roku. O ilu osobach nie wiemy? Ile osób nie zostało zdiagnozowanych? W codziennym życiu spotykam się z opiniami „mnie to nie dotyczy, to nie mój problem”. To NASZ problem. Nigdy nie wiemy, czy ktoś z naszego otoczenia nie sięgnie po taki środek. Nie wiemy też, czy podczas zabawy ktoś nie dosypie nam czegoś do napoju. To problem dotyczący nie tylko wielkich miast, ale także małych miejscowości. W ostatnim czasie media informowały o tym, że w miejscowości Biskupice odnaleziono ciała 17-letniej dziewczyny i 22-letniego chłopaka, którzy najprawdopodobniej przedawkowali. Nie było warto „wyluzować się”. Proces odtruwania organizmu po zażyciu dopalaczy to dla lekarza prawdziwe wyzwanie. Składy tych substancji są nieustannie zmieniane. Lekarze szukają antidotum metodą prób i błędów, ponieważ coraz to nowe mieszanki, zawierające składniki środków czyszczących czy zmielone szkło, trafiają na rynek. Przyjęcie dopalacza powoduje długotrwałe spustoszenie organizmu, a także może skutkować śmiercią. Leczenie jest niezwykle trudne, chociaż wiele osób sądzi, że wystarczy krótka wizyta w szpitalu. Nie jest to prawda. Osoby zatrute spędzają często długie miesiące na sali szpitalnej. Medycyna nie zawsze jest w stanie pomóc. Czy wiecie Państwo, że w skład dopalaczy wchodzą substancje prawie tysiąc razy silniejsze od morfiny? Czy zdajemy sobie sprawę, w jaki sposób działa na organizm człowieka przyjęcie tak silnej substancji? To już nie jest niewinna zabawa, to poważny problem społeczny.

Nowelizacja ustawy o dopalaczach zaostrza rygor odpowiedzialności. Za posiadanie dopalaczy grozi do 3 lat pozbawienia wolności, za handel nimi do 12 lat. Handlarze jednak nie są tym specjalnie przejęci. W sieci takie produkty dostępne są bez żadnych zabezpieczeń. Wystarczy kilka kliknięć. Dostawca przywozi nam w dowolne miejsce zamówione towary. Jednak na tym kreatywność handlarzy się nie kończy. Na swoich stronach proponują promocję, darmowe dostawy powyżej określonych kwot czy rabaty dla stałych klientów. Ktoś zarabia na handlu śmiercią. Co możemy zrobić? Rozmawiajmy. Wspólnie zwiększajmy świadomość naszą i młodzieży. Skutki bagatelizowania sprawy mogą być nieodwracalne. Rodzice, młodzież, różnego rodzaju instytucje i środowiska powinny poruszać ten temat. Powiedzmy to głośno – dopalacze to śmierć na zamówienie. Zwracajmy uwagę na zachowania innych, nie wstydźmy i nie bójmy się odmawiać. Tylko profilaktyka, asertywność i czujność mogą uchronić nas przed tragedią. Anna Augustyniak, Sekretarz Województwa Lubelskiego


od redakcji 4  Grażyna Stankiewicz, Piotr Nowacki Rozmawiamy. Na temat gospodarki, polityki, o kulturze,wakacjach..

8  Carnaval Sztukmistrzów. foto Krzysztof Stanek

z okładki

ludzie

ludzie

12  Na szczycie krzywej Gaussa. tekst: Grażyna Stankiewicz, Patrycja Chyżyńska, foto Marcin Pietrusza

18   Odlotowa kobieta. test Klaudia Olender, foto Natalia Wierzbicka, Monika Skierska

26  Czesia. tekst Marta Mazurek, foto: Tomasz Bosiacki

biznes 30 Szalom alejchem. tekst Patrycja Chyżyńska, foto Anna Syrota

biznes

turystyka

38 Krasna Chata. tekst Marta Mazurek, foto Marek Podsiadło, archiwum

40  Lubelskie. Smakuj życie. tekst Dorota Lachowska

10 tygiel biznes 26  Z gospodarką jest jak z budową domu. – rozmowa z Jackiem Burym. tekst Piotr Nowacki

36 biz-njus

kultura 46 okruchy kultury

46  Spacer z autorem poematu o Lublinie. tekst Valerii Koziuba, foto Anna Syrota

kultura 42  Moc jest we wspólnym działaniu. tekst Filip Sawicki, foto Marek Podsiadł

kultura 50  Stryjów - pałac którego nie ma. tekst i foto Grażyna Stankiewicz

54 zaprosili nas

58 kalendarium wrzesień/październik

taki LAJF


LAJF magazyn lubelski

Lublin 20-010 ul. Dolna Panny Marii 3 www.lajf.info e-mail: redakcja@lajf.info, redakcjalajf@gmail.com tel. 81 440-67-64, 887-090-604 Redaktor naczelna: Grażyna Stankiewicz (gras), g.stankiewicz@lajf.info

Na szczycie krzywej Gaussa

Szalom alejchem młodej parze

Stryjów - pałac, którego nie ma

Wydawca: KONO media sp. z o.o, 20-010 Lublin ul. Dolna Panny Marii 5 Prezes Zarządu: Piotr Nowacki (now) p.nowacki@lajf.info

reklama@lajf.info praca@lajf.info

D ODATE K S P EC JA LN Y

ISSN 2299–1689

Regon 061397085, NIP 946 26 38 658, KRS 0000416313 e-mail: kono.media.sp.zoo@gmail.com Treści zawarte w czasopiśmie „LAJF magazyn lubelski” chronione są prawem autorskim. Wszelkie przedruki całości lub fragmentów artykułów możliwe są wyłącznie za zgodą wydawcy. Odpowiedzialność za treści reklam ponosi wyłącznie reklamodawca. Redakcja zastrzega sobie prawo do dokonywania skrótów tekstów, nadawania śródtytułów i zmiany tytułów. Nie identyfikujemy się ze wszystkimi poglądami wyrażanymi przez autorów na naszych łamach. Nie odsyłamy i nie przechowujemy materiałów niezamówionych. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wydawnictwo ma prawo odmówić zamieszczenia ogłoszenia i reklamy, jeśli ich treść lub forma są sprzeczne z linią programową bądź charakterem pisma (art. 36 pkt. 4 prawa prasowego) oraz interesem wydawnictwa KONO media sp. z o.o. Egzemplarz bezpłatny.

Prenumerata

Cena prenumeraty rocznej: 59 zł brutto Nr konta: V oddział Bank Pekao S.A. 42 1240 1503 1111 0010 4544 7511

Adres odbiorcy: KONO media sp. z o.o ul.Dolna Marii Panny 3 20 – 010 Lublin

Oświadczenie: „Wyrażam zgodę na przesyłanie mi przez KONO media sp. z.o.o. ul Dolna Panny Marii 3, 20-010 Lublin, czasopisma "LAJF magazyn lubelski" zawierającego materiały reklamowe i promocyjne. Oświadczam ponadto, że jestem osobą pełnoletnią oraz, że wyrażam zgodę na umieszczenie moich danych osobowych w bazie danych KONO media sp.z.o.o. wydawcy czasopisma „LAJF magazyn lubelski”, a także na korzystanie z nich i przetwarzanie dla celów marketingowych i promocyjnych. Oświadczam, iż wyrażam zgodę na umieszczanie danych osobowych w bazie KONO media sp.z.o.o. wydawcy „LAJF magazyn lubelski” oraz ich przetwarzanie zgodnie z treścią ustawy o ochronie danych osobowych z dn. 29.08.1997 r. (Dz.U.133 poz. 88) wyłącznie na potrzeby wydawnictwa”. KONO media sp.z.o.o. informuje, że przysługuje Państwu prawo wglądu i poprawiania zgromadzonych danych zgodnie z Ustawą o ochronie danych osobowych (Dz.U.1997.133.833).

Okładka: Marcin Pietrusza

# 2018/6/57 egzemplarz bezcenny

REKLAMA i MARKETING: Wojciech Mościbrodzki w.moscibrodzki@lajf.info

LAJF magazyn lubelski 2018/6/57

Sekretarz redakcji: Patrycja Chyżyńska p.chyzynska@lajf.info Korekta: Magdalena Grela-Tokarczyk Współpracownicy i korespondenci: Izabella Kimak (izk), Jola Szala (jos), Michał Fujcik (fó), Katarzyna Kawka (kk), Maciej Skarga (ms), Monika Murat (mur), Marta Zawiślak (mar), Marek Podsiadło (pod), Marta Mazurek (maz), Izolda Wołoszyńska (izo), Klaudia Olender (kol), Filip Sawicki (sawi), Paweł Chromcewicz (chro), Jacek Słowik (slow). Skład: Irek Winnicki Foto: Marcin Pietrusza (qz), Maks Skrzeczkowski (maks), Michał Patroń (moc), Anna Floryszek-Kosińska (flo), Olga Bronisz (obro), Krzysztof Stanek (sta), Robert Pranagal (gal), Jakub Borkowski (bor) Natalia Wierzbicka (nat), Łukasz Parol (parol), Andrzej Mikulski (mik) Olga Michlec-Chlebik (mich).


Carnaval Sztukmistrzรณw, foto Krzysztof Stanek


tygiel

CMYK RGB

CMYK RGB

CMYK RGB

0

0

255

255

0

20

100

255

0

204

0

0

100

75

229

2

53

255

0

0

0

(Marek Biczyk)

Fajdek wicemistrzem Europy Paweł Fajdek, polski lekkoatleta należący do zamojskiego klubu KS Agros Zamość, jest niekwestionowanym mistrzem w rzucie młotem. Na Lekkoatletycznych Mistrzostwach Europy w Berlinie potwierdził, że należy do światowej czołówki. Pomimo problemów zdrowotnych zdobył srebrny medal z wynikiem 78,69 m, ustępując tym samym jedynie naszemu rodakowi Wojciechowi Nowickiemu. Wynik medalowy uzyskał w piątej kolejce rzutów. Już przed ostatnią serią rozgrywek było wiadome, iż nikt nie zdoła odebrać Polakom miejsca na podium. Paweł Fajdek jest trzykrotnym mistrzem świata i dwukrotnym wicemistrzem Europy, a także wielokrotnym medalistą Uniwersjady. To również najmłodszy w historii złoty medalista mistrzostw świata w rzucie młotem. (pat)

(pod)

Karpie na rynku w Krasnymstawie (K.Frania)

W hołdzie cegle Pomnik cegły w Kraśniku powstał, by zwrócić uwagę na bogactwo zasobów mineralnych gliny lessowej oraz bogatą tradycję cegielnictwa. Do dziś na terenie gminy Kraśnik funkcjonuje 21 cegielni, z czego pięć na terenie miasta. Pierwsza cegielnia powstała w Kraśniku w 1914 r. Do dziś cegła kraśnicka jest formowana ręcznie. Przekazana nieodpłatnie w liczbie 42 tysięcy sztuk została wykorzystana podczas odbudowy Zamku Królewskiego w Warszawie. Natomiast pomnik cegły kraśnickiej został wzniesiony na rynku w Kraśniku podczas corocznego festynu, który miał miejsce w sierpniu 2003 r., z inicjatywy właścicieli tutejszych cegielni. Pomnik, który przedstawia wlot do pieca do wypału ceramicznego, szybko stał się jednym z symboli miasta. Jest to również jedyny taki pomnik w Polsce poświęcony kunsztowi sztuki ceglarskiej. (pat)

10

magazyn lubelski (57) 2018

Nietypowa fontanna znajduje się w parku w samym środku Krasnegostawu. Dla przyjezdnych jest nietypowa, ponieważ przedstawia dwa karpie. Tymczasem właśnie karpie są symbolem miasta. Ich obecność w herbie Krasnegostawu nawiązuje do znajdujących się tu przed wiekami licznych stawów hodowlanych. Karpie na placu Konstytucji 3 Maja zostały wykonane z brązu a ich okazałość najlepiej jest widoczna podczas wieczornych iluminacji. Na uwagę zasługuje również szata roślinna i stylowe latarnie otaczające fontannę. Całość nawiązuje do ogrodowej tradycji tego miejsca i upamiętnia jego historyczny, kwaterowy podział. Na terenie całego placu zostały zachowane stare rozłożyste drzewa, które dają latem kojący cień. Naszym zdaniem krasnostawski plac to jedna z najlepiej zrewitalizowanych miejskich przestrzeni na terenie Lubelszczyzny. (maz)


tygiel Ginące zawody w Pawłowie

(Monika Kurczewicz)

Kilkuset twórców ludowych, którzy reprezentują różnorodne zawody, głównie te odchodzące w niepamięć, zaprezentowało swoje wyroby podczas XVII Jarmarku Pawłowskiego „Ginące Zawody”. Motywem przewodnim wydarzenia, które odbyło się 5 sierpnia, była kultura żydowska. Spotkanie nawiązywało do staropolskich jarmarków, podczas których uczestnicy mogli zaopatrzyć się w ręcznie wykonywane przedmioty użytku codziennego. W Pawłowie dodatkową atrakcją była możliwość samodzielnego sprawdzenia się przy krośnie i kole garncarskim, co jest nie lada przyjemnością dla miłośników lokalnego folkloru. Celem jarmarku jest promowanie tradycji rzemieślniczych, które są niemal wszechobecne na terenie gminy Rejowiec Fabryczny, ale także na całej Lubelszczyźnie. (pat)

Święto plonów

(UMWL)

Jak Lubelszczyzna długa i szeroka, przełom sierpnia i września to cykl uroczystości dożynkowych, które są związane z wielowiekową tradycją świętowania zakończenia żniw i prac polowych. Tegoroczne Wojewódzkie Dożynki odbyły się w Radawcu. Jak co roku, można było spróbować regionalnych potraw, obejrzeć wystawę sprzętu rolniczego i zachwycić się występami zespołów ludowych z całego regionu. Oczywiście nie mogło zabraknąć konkursu na najpiękniejsze wieńce dożynkowe, które powstają przez cały rok z tego, co rodzi ziemia. Pomysłowość ich twórców nie zna granic, a kunszt wykonania nieustannie zachwyca. (maz)

(mich)

Uroczy czterdziestoczterolatek Na terenie dzisiejszego Zalewu Zemborzyckiego jeszcze w latach 60. na wypoczynek przyjeżdżali letnicy, zimą można było skorzystać ze skoczni narciarskiej, były dwa młyny, boisko piłkarskie i pasły się krowy. Na rozległym, nieco podmokłym terenie z powodu przepływającej tu Bystrzycy, planowano zbudowanie kolejowej stacji towarowej. Na szczęście wybór padł na sztuczny zbiornik, który w przeważającej części powstał w ramach czynu społecznego. Swoją działalność Zalew Zemborzycki zainaugurował w lipcu 1974 r. w obecności I sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka. Dziś miejscami mocno zaniedbany jest ulubionym miejscem spacerowiczów, wędkarzy, członków klubu morsów, a także biegaczy i rowerzystów. Nie zapominajmy też o ptactwie i zwierzynie. Nad zalewem możemy spotkać m.in. łabędzie nieme i czarnodziobe, a w lasach otaczających zbiornik sarny i dziki. (saw) magazyn lubelski (57) 2018

11


z okładki

Z prof. Piotrem Kacejko, rektorem Politechniki Lubelskiej, o kondycji wyższego szkolnictwa technicznego, bieganiu w maratonach i uwielbieniu dla amerykańskich kryminałów i polskich komedii filmowych rozmawia Grażyna Stankiewicz, współpraca Patrycja Chyżyńska, foto Marcin Pietrusza

– Jest Pan absolwentem Wydziału Elektrycznego Politechniki Lubelskiej. Jak się kiedyś studiowało? – Dość przygnębiająco. Zacząłem studia w 1974 roku. Tutaj wszędzie było wtedy błoto i kocie łby. Mieszkałem w okolicach Alei Racławickich. Na przystanku przy Głębokiej było tyle ludzi, że nie można było wsiąść do autobusu. Więc szedłem skrótem do ulicy Glinianej, potem po kocich łbach Nadbystrzycką i po błocie aż tutaj. Kampus Wyższej Szkoły Inżynierskiej to wówczas były tylko dwa budynki. Było strasznie ciasno. Nie było wolnych sobót, więc zajęcia odbywały się przez sześć dni. Wtedy były 33 godziny zajęć tygodniowo, dziś jest o 10 mniej. Ale wesołe momenty też były. Rajdy w Bieszczady, Roztocze Wiosną, Bakcynalia, czy ktoś wie, co to było? A w sali wykładowej występowała Rodowicz... – Jak bardzo atmosfera PRL była odczuwana na Politechnice? – Prawie w ogóle, trwała jeszcze „dekada sukcesu”. Wprawdzie działała PZPR i byłem parę razy nagabywany, aby wstąpić do partii, ale nie mogłem tego zrobić, bo przecież rodzice ze skóry by mnie obdarli. – Czy w rodzinie były tradycje związane z zainteresowaniami technicznymi? – Mój ojciec był wybitnym inżynierem i jednym z założycieli Politechniki Lubelskiej. Bardzo mu zależało, żebym tu studiował. Byłem w takim okresie życia, że wszystko mnie interesowało. Postanowiłem, że zrobię ojcu przyjemność. Nie tylko nie wyjadę z Lublina, ale jeszcze pójdę na WSInż. Nie chciałem zostać mechanikiem, bo nie czułem tych różnych trybików. Zdecydowałem się na elektrotechnikę, bo tam wszystko jest płaskie i daje się matematycznie opisać. – Podobno był Pan najlepszym studentem na roku? – Koledzy mieli inne priorytety, więc tak wyszło. – Jest Pan związany z Politechnika Lubelską od pierwszego roku studiów. To już spory kawałek życia. – Nie wyobrażałem sobie innej drogi. Od 4 roku studiowałem w trybie indywidualnym. Miałem opiekuna z Politechniki Łódzkiej i trzy lata po magisterium obroniłem doktorat. Później nie bardzo wiedziałem co mam ze sobą robić. To były lata 80., założyłem

12

magazyn lubelski (57) 2018


Na szczycie krzywej Gaussa

magazyn lubelski (57) 2018

13


rodzinę, zjadała mnie inflacja i chciałem wyjechać za granicę. Dostałem propozycję, aby wyjechać do Iraku, szukano specjalisty od analiz systemu energetycznego. Kiedy już pakowałem się w podróż do Bagdadu, wybuchła wojna w Zatoce Perskiej, a osoba, którą miałem zastąpić, umarła na jakąś dziwną chorobę jelit. Więc w sumie dobrze się złożyło, że nie wyjechałem. Moja przygoda z zagranicą skończyła się dziewięcioma miesiącami na uniwersytetach w Glasgow i Durham. To wspomogło wysiłki habilitacyjne. – W jaki sposób ta zamiana, do której w końcu nie doszło, wpłynęła na dalsze losy młodego inżyniera? – W 1987 r. zacząłem pracować w Zakładzie Energetycznym Lublin. Przez siedem lat dużo się tam nauczyłem. Od praktyki inżynierskiej po relacje międzyludzkie. W tym czasie pomagałem również żonie, która jest stomatologiem, prowadzić działalność gospodarczą. To były sprawy związane z księgowością, zatrudnianiem pracowników, ZUS i US. To nie była duża działalność, ale poznałem ją od podstaw. Kiedy zostałem rektorem, to się wszyscy dziwili, że mam o tym pojęcie. – Od 40 lat obserwuje Pan życie akademickie. Wiele się zmieniło. Jaka obecnie jest kondycja studentów Politechniki? – Trzeba być ostrożnym w wydawaniu sądów, bo to jest dość względne. Ale poziom rzeczywiście jest niższy, co wynika m.in. ze zmniejszenia liczby godzin przedmiotów ścisłych w szkołach średnich. W tym roku maturę poprawiało 56 tys. osób, z tego aż 48 tys. z matematyki. Za moich czasów w liceum było 8 godzin matematyki, 4 godziny fizyki i 4 godziny chemii. Przed maturą dodatkowo chodziłem na zajęcia fakultatywne. Kiedy przygotowywałem habilitację na Politechnice Warszawskiej, to różne potrzebne algorytmy pamiętałem właśnie z „fakultetów”. Teraz byłoby o to trudno. – Ważnym elementem życia uczelni są takie wydarzenia, jak np. Międzynarodowa Wystawa Młodych Wynalazców w Genewie. Co roku jesteście obecni na tym wydarzeniu i co roku przywozicie medale. – Zdarzają się nam grupy studentów na bardzo wysokim poziomie zarówno intelektualnym, jak i o bardzo dużym zaangażowaniu. To wszystko rządzi się rozkładem Gaussa, więc w tym szczycie jest około 10 do 15% studentów, którzy są osobami wartościowymi, o świetnych pomysłach. I to one dostają różnego rodzaju nagrody, zdobywają granty. Sam jestem pod wrażeniem osiągnięć dr Anny Dziubińskiej, która uzyskała w zeszłym roku grant na ponad

14

magazyn lubelski (57) 2018

Prof. Piotr Kacejko, rocznik 1955, inżynier, specjalista w zakresie elektryki i elektroenergetyki, profesor nauk technicznych, rektor Politechniki Lubelskiej w latach 2012–2020. Prostolinijny, z dużym poczuciem humoru, zna każde miejsce na kampusie, dużo czasu spędza w pracowniach projektowych. Maratończyk, miłośnik literatury szpiegowskiej i polskich komedii filmowych.

milion złotych. To zresztą bardzo ładna dziewczyna, która zajmuje się obróbką plastyczną metali. Że ona w ogóle zna się na tym? Zwłaszcza że nie kończyła mechaniki, tylko zarządzanie? Powiedziała mi kiedyś, że tamte studia były nieciekawe, więc postanowiła wyedukować się w metalurgii. Wzięła jedną książkę, drugą i w efekcie zrobiła to. I to jest coś niesamowitego. Że taka osoba, która nawet nie kończyła studiów w tym zakresie, jest w stanie opanować coś tak na wskroś niekobiecego. Bo kucie i walcowanie części silników opanowane na tak wysokim poziomie, to duża sztuka. I z dumą muszę powiedzieć, że podobnych ludzi trochę mamy. – W kwestii grantów Politechnika Lubelska jest liderem na rynku polskich uczelni technicznych. Do niej należy również tytuł najbardziej innowacyjnej uczelni. – Rzeczywiście jesteśmy liderami, ale przemysł lubelski jest niezbyt silny i nasze pomysły wędrują szeroko po kraju. Obecnie m.in. projektujemy od podstaw silnik do małych samolotów, którego potrzebują zakłady PZL Kalisz. To był łut szczęścia, przypadek, że nasi naukowcy i inżynierowie z Kalisza znaleźli się w odpowiednim czasie i w odpowiednim miejscu. Ale to nie zdarza się zbyt często. Tymczasem w Lublinie jest duże zainteresowanie współpracą z nami ze strony różnych firm, ale nasze przedsiębiorstwa są dość biedne. Kiedy przychodzi do wyłożenia pieniędzy na jakiś projekt, to zaczynają się obawy. Boją się wyłożyć pieniądze, których nie mają, a pożyczka to dla nich ryzyko, bo nie wiadomo, czy im się to zwróci. Tak więc znalezienie lubelskich firm, które są odważne i chcą podjąć ryzyko wspólnych badań, nie jest łatwe.


– Macie mnóstwo patentów. Jak to się dzieje? Student siada i wymyśla, a potem dostaje nagrodę na jakimś międzynarodowym forum? – Student przede wszystkim musi mieć mentora, który pomaga mu rozwiązać trudne sprawy związane z projektem. Tak jest z naszym pojazdem Hydros, który ostatnio brał udział w zawodach na najbardziej efektywny pojazd oszczędzający energię. Jest to ultralekki samochód, który zakwalifikował się do konkursu pod Londynem, który polega na przejechaniu określonego dystansu na najmniejszej ilości paliwa. Akurat w tym pojeździe energia jest zawarta w wodorze. I właśnie takie projekty tworzy grupa studentów, której doradza mentor o oryginalnym imieniu Tytus. Natomiast osoby, które zdobywają różne laury, częściowo są już doktorantami, niektórzy z nich rozpoczęli pracę na uczelni. – Jak Politechnika Lubelska wypada na tle innych polskich uczelni technicznych? – Nasza uczelnia ma dobrą pozycję (ósmą w rankingu politechnik), bo jest dopasowana do potrzeb w sensie ludzkim. Nie mamy przerostów kadrowych. Mamy nawet trochę za mało pracowników w zakresie dydaktyki. Uzyskujemy około 50–70 patentów rocznie. To wychodzi ponad 0,1 patentu na pracownika i jest to więcej niż na innych uczelniach. W czołówce znajduje się także Politechnika Wrocławska i Uniwersytet Zachodniopomorski. W naszym wypadku w dużej mierze to zasługa bardzo dobrze zorganizowanego biura rzecznika patentowego, który tłumaczy, jak to wszystko trzeba zrobić i jak się przygotowuje wniosek. Mamy też grupę ludzi, którzy potrafią te wnioski patentowe pisać. Bo niektórzy wymyślają ciekawe rzeczy, ale nie wiedzą, jak taki wniosek przygotować.

nictwie wyższym. Co to oznacza dla Politechniki Lubelskiej? – Lata 2019–2020 to czas na wdrażanie reformy, temu podołamy, ale lata 2021–2022 to będą lata prawdy. Niezależnie od tego, jaka będzie rządzić w Polsce opcja polityczna, to reforma szkolnictwa wyższego będzie już nie do cofnięcia, jedynie będzie można coś modyfikować. – A konkretnie? – Podstawą funkcjonowania uczelni będą dyscypliny, a nie wydziały. Dyscyplina musi zostać wysoko „zewaluowana” (czyli po prostu oceniona na A+, A lub B+). Od skali tej nowej oceny będzie zależała rzeczywista pozycja uczelni. Są pesymistyczne wizje, że to wszystko tak zaplanowano, aby uczelnie regionalne padły. Na przykład uczelnie, które uzyskają w dyscyplinach kategorię B (nie mówiąc już o C), utracą uprawnienia doktorskie i habilitacyjne. To uniemożliwi kształtowanie własnych kadr i zdolni pracownicy odejdą tam, gdzie możliwości są większe. Uczelnia uniwersytecka stanie się powoli prowincjonalną szkołą wyższą – to wizja najbardziej pesymistyczna. – Czy Politechnika straci na tej reformie? Co jeśli partia rządząca będzie chciała osłabić regiony przez odebranie im szans na uzyskanie dobrych ocen parametrycznych? – Nie sądzę, aby taka była polityka rządu, przecież to z regionów PiS czerpie swoją siłę polityczną, więc to byłby strzał we własne kolano, gdyby do tego

– Czy jako rektor wyższej uczelni ma Pan jakikolwiek wpływ na podejmowanie decyzji dotyczących reform szkolnictwa wyższego? – No cóż, są oczywiście takie fora, jak Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich, której przewodzi prof. Jan Szmidt, rektor Politechniki Warszawskiej, czy Konferencja Rektorów Uczelni Technicznych, której przewodniczącym jest rektor AGH – prof. Tadeusz Słomka. To są opiniodawcze fora, które mają częsty dostęp do ministra Gowina. Ja także uczestniczyłem w wielu zebraniach i konferencjach dotyczących Ustawy 2.0. Ale bardziej się czuję jej przedmiotem i realizatorem, autorem raczej nie. Widzę w tej ustawie elementy pozytywne, ale o jej powodzeniu zadecydują fundusze na szkolnictwo wyższe i naukę, które wciąż są za małe. Trudno powiedzieć czy ministerstwo liczy się z naszym zdaniem, wierzę, że trochę tak. Minister Kudrycka dobierała takich ludzi, którzy robili to, co ona chciała, i minister Gowin też dobiera takich ludzi, którzy robią to, czego on oczekuje i jaką ma wizję. – Zostały Panu jeszcze dwa lata do końca kadencji. Od 1 października obowiązuje nowa Ustawa o szkolmagazyn lubelski (57) 2018

15


dopuścili. Nasza Politechnika ma dobrą klasyfikację. Wydział Mechaniczny uzyskał kategorię A+, trzy wydziały dostały kategorię A, dwa wydziały kategorię B, czyli możemy pochwalić się doskonałym wynikiem. Ale czy uda się nam go utrzymać? Czasem mi się wydaje, że lobby dużych uczelni chce utrącić uczelnie regionalne, aby dostać więcej pieniędzy. Wystarczy jeden drobny ruch w algorytmach podziału pieniędzy na subwencję uczelni i wszystko się zmieni na naszą niekorzyść. Tego się trochę obawiam. – Co wprowadzenie reform oznacza dla studentów i doktorantów? Czego mogą się obawiać? – Nowa ustawa w nieznacznym stopniu dotyczy studentów, raczej utrzymuje ich znaczącą pozycję w organach uczelni, wzmacnia pozycję szkół doktorskich, także w zakresie warunków materialnych doktorantów. – Biegał Pan dzisiaj rano? – Nie, ja nie biegam rano, bo rano jestem jeszcze nieprzytomny. Wolę wieczorem, około 22.00. – Kiedy zaczął Pan swoją przygodę z bieganiem? – Biegałem jako zawodnik, mając 15 lat, ale po kontuzji biodra moja kariera sprintera się zakończyła. Ale w wieku trzydziestu paru lat zaczęło mi dokuczać przyspieszone bicie serca i zadyszka przy wchodzeniu na trzecie piętro. Kiedyś zobaczyłem

swoją sylwetkę w lustrze. Okazało się, że mam spory brzuch. Zacząłem trochę biegać, ale na poważnie wziąłem się za to dziesięć lat temu. Dużo o tym czytałem, analizowałem. Co to znaczy biegać dużo, co znaczy mało, co znaczy szybko, co znaczy wolno. W jaki sposób biec, jakim rytmem. To rzeczywiście samodyscyplinuje. – Pański największy sukces w bieganiu? – Złamanie granicy 4 godzin w maratonie, a nazbierało się ich już 25. Poza tym jeden maraton przebiegłem razem z córką. Kiedy była dzieckiem, trzeba było w szkole załatwiać jej zwolnienie z wf. Ale potem to się zmieniło – weszła nawet do pierwszej setki polskich squashystek. No i ten finisz na Stadionie Narodowym, trzymając się za ręce, to są niepowtarzalne przeżycia. – A porażka? – W tym roku nie ukończyłem Biegu Rzeźnika w Bieszczadach. Wydawało mi się, że jestem dość dobrze przygotowany, a jednak nie. W 2015 r. ukończyłem ten bieg, ale wcześniej kilka razy byłem w Bieszczadach i przebiegłem poszczególne odcinki. Tym razem spóźniłem się na punkt kontrolny 10 minut i zostałem zdyskwalifikowany, a razem ze mną kolega, z którym biegłem w parze. Postanowiłem, że więcej nie pobiegnę w Rzeźniku, bo ten układ par jest dokuczliwy. Jak człowiekowi coś nie wyjdzie, to jeden do drugiego ma jednak żal. – Podobno ma Pan szczęście do rozmaitych sytuacji podczas biegania? – Kiedyś natknąłem się na mężczyznę, który stał na wiadukcie między LSM a Czubami, po drugiej stronie barierki, i mówił, że skoczy. Tam rzeczywiście jest bardzo wysoko, a na dole beton. Policja długo nie przyjeżdżała, a on tak stał i stał, i zabierał się do puszczenia barierki. Zacząłem z nim rozmawiać. Był pijany. Okazało się, że przeżył zawód miłosny. Użyłem pewnego sformułowania odnoszącego się do kobiet, które zresztą pochodzi z filmu „Testosteron”, nie będę go tu cytował. I on się rozluźnił i zaczęło z niego schodzić napięcie. W końcu przyjechali policjanci i ściągnęli go z barierki. – Istnieje w wolnych chwilach jakieś inne życia poza bieganiem? – Lubię czytać książki szpiegowskie Forsytha, niektóre nawet znam na pamięć, np. „Afgańczyka”, „Negocjatora” czy „Kobrę”. Lubię mieć dwie książki – w oryginale i w polskim przekładzie. Ostatnio też sporo czytam o zagładzie Żydów. Mam kilka filmów, które mogę oglądać na okrągło. To „Killerzy”, „Chłopaki nie płaczą”, „Poranek kojota”, „Testosteron” czy „Lejdis”. Inteligentny dowcip jest sztuką.

16

magazyn lubelski (57) 2018


Hennessy to koniak numer 1 na świecie. W ponad 250 lat od swych narodzin Hennessy jest serwowany w barach i klubach w ponad 100 krajach świata, a każdego roku wypija się 60 milionów butelek tego wyjątkowego alkoholu. Hennessy inspiruje kulturę i sztukę, współpracując z wyznaczającymi trendy artystami, jak ikony sceny hip-hopowej Nas i Kanye West, słynny artysta street artu Shepard Fairey i wielu innych. Hennessy jest ceniony zarówno w świecie rozrywki i sztuki, jak i wśród ludzi biznesu; zyskał społeczność wielbicieli, dla których jest nie tylko najlepszym koniakiem świata, ale także symbolem stylu życia. Jego historia zaczęła się w 1765 roku, gdy irlandzki kapitan Richard Hennessy osiadł w Cognac na południu Francji i z pasją podjął produkcję destylatów z wina zwanych przez Francuzów eaux-de-vie, wodą życia. Dzięki doskonaleniu tradycyjnych receptur, mistrzowskiej kompozycji i wyjątkowej jakości winogron Ugni Blanc z tego regionu, powstał ten najsławniejszy koniak świata. Trunek podbił najpierw Londyn, a następnie stał się poszukiwanym produktem w obu Amerykach, Australii, Południowo-Wschodniej Azji i na Bliskim Wschodzie. Pod koniec XIX wieku pijały go koronowane głowy, finansiści, politycy i ówczesne gwiazdy. Marka Hennessy stała się wyznacznikiem stylu i prestiżu. Specyficzne cechy regionu Cognac – bogata w wapno ziemia, ogrzewana południowym słońcem i owiewana wilgotnymi atlantyckimi wiatrami – sprawiają, że winogrona

szczepu Ugni Blanc nabierają wyjątkowych właściwości. Aby mógł powstać koniak, wina zostają dwukrotnie poddane destylacji i latami dojrzewają a w dębowych beczkach z tylko jednego selekcjonowanego gatunku dębu z lasów Limousin. Sekrety tworzenia koniaku przekazują sobie z pokolenia na pokolenie blend masterzy pochodzący zawsze z tej samej rodziny, którzy czuwają nad każdym etapem, od fermentacji winogron aż po kompozycję wielu gatunków szlachetnych destylatów. Wszystko po to, by koniak Hennessy uzyskał swój niepowtarzalny styl i bogatą paletę nut smakowych i aromatycznych. Dzięki temu, że do produkcji koniaku Hennessy wykorzystywane są najwyższej jakości, starannie wyselekcjonowane szczepy winogron uprawiane w regionie Cognac, stanowi doskonałą bazę do przygotowania wyjątkowych koktajli.

„Po świetnie przyjętej płycie „Życie po śmierci” oraz trasie koncertowej  „Hennessy. Never Stop. Never Settle. – O.S.T.R. Autentycznie” Ambasador Hennessy wydał kolejny, piętnasty już album studyjny. 23 lutego 2018r. światło dzienne ujrzała płyta „W drodze po szczęście”, która jeszcze w przedsprzedaży osiągnęła status złotej, by niedługo potem pokryć się platyną. Album zamyka nieformalną trylogię muzyczną, w której artysta dzieli się ze słuchaczami wydarzeniami z kilku ostatnich lat, opowiadając historię swojego życia oraz poruszając niezwykle emocjonalny temat walki z chorobą. Najnowszą płytę promuje trasa koncertowa, na której nie

zabrakło również marki Hennessy. Na wybranych koncertach fani O.S.T.R. mieli możliwość spróbować pysznych koktajli na bazie koniaku Hennessy, przygotowanych przez Wojtka Urbańskiego – Ambasadora marki oraz Mistrza Świata w barmaństwie klasycznym. Jak zwykle na koncertach O.S.T.R., nie zabrakło niesamowitej energii i autentyczności, która od lat przyciąga fanów na koncerty Adama i buduje niezwykłą więź z artystą. Po akustycznej i kameralnej w swoim wymiarze trasie promującej „Życie po śmierci”, tym razem Adam mógł pokazać pełnię swoich hip-hopowych możliwości i prawdziwie rozbujać publiczność.


ludzie

Odlotowa kobieta

tekst Klaudia Olender |foto Natalia Wierzbicka, Monika Skwarska

Jej zainteresowania awiacją sięgają początków szkoły średniej. Bardzo chciała zostać wtedy skoczkiem spadochronowym. Niestety, miejsce, w którym mieszkała, i lotnisko w Radawcu dzieliły odległości, jak dla ówczesnej licealistki, trudne do pokonania. Wólka na północnym wschodzie Lublina i Radawiec po przeciwnej stronie. Nie było busów, blablacarów, jeździło się PKS-em, który pojawiał się raz na kilka godzin.

Można było też prosić o pomoc rodziców, ale dla nich to była duża fatyga, zwłaszcza że nie do końca podobało im się tak ekstremalne hobby. W związku z tym skoki trafiły do worka z niespełnionymi marzeniami, pragnieniami. Minęło wiele lat. Kiedy syn zdawał maturę, Beata Janiszewska-Brudzisz przypomniała sobie o czasach licealnych, pomyślała, że warto powrócić do niespełnionych marzeń.

Od skakania do latania

Trafiła na dobry moment: akurat odbywał się kurs

18

magazyn lubelski (57) 2018

teoretyczny na skoczka spadochronowego. – To był początek. Niestety przekonałam się, że wiek robi swoje, a ziemia jest bardzo twarda. I tak po czterech oddanych samodzielnie skokach musiałam zrezygnować, uszkodziłam sobie kolano – wspomina. W tym czasie jeździła do Nałęczowa oglądać loty balonów, spektakularne zawody, fiesty, nocne pokazy. Ta dyscyplina sportowa wydawała się równie ciekawa i przede wszystkim bardziej bezpieczna. Znowu zaczęła marzyć o lataniu. W Aeroklubie Lubelskim w Radawcu odbyła kurs teoretyczny, znalazła instruktora praktycznej nauki i tak zaczęła się


wymaga większego poświęcenia, czasu, wszechstronniejszej wiedzy. Z kierownicą wszyscy wzrastamy, jeżdżąc po mieście z rodzicami, autobusem, jest to dla nas naturalne. Z balonami inaczej, zwłaszcza jeśli jest to dziedzina, którą człowiek wcześniej się nie zajmował.

Kobieta w balonie

Trudno odnaleźć się w baloniarskim świecie, zwłaszcza kobiecie. W Polsce to bardzo wąskie, elitarne grono. Mężczyzn jest ponad setka, kobiet może kilkanaście. – Przeważnie są to załogi męskie. Panuje przekonanie, że my, kobiety, rzadko możemy sobie pozwolić na działalność poza domem, poza rodziną, tak jesteśmy wychowane i tak jest przyjęte. Niestety trudno przełamać ten krzywdzący stereotyp – przyznaje z żalem w głosie pani Beata, bo przecież na co dzień walczy z tym podziałem. Podczas ostatnich zawodów na nocnym pokazie w Nałęczowie oprowadzała dwie panie i od razu padło pytanie, czy jest tu z mężem. Gdy w odpowiedzi usłyszały, że jest pilotką, jedyną kobietą w załodze, a mąż po prostu został w domu, nie kryły zdziwienia. – Na szczęście zorganizowane w tym roku w Nałęczowie Mistrzostwa Świata Kobiet w Balonach na Ogrzane Powietrze pokazały siłę kobiet i w tej dziedzinie. Zjechały 33 załogi z różnych części świata, pilotki ze Stanów, Kanady, Japonii, Brazylii, była też poprzednia mistrzyni Nicole Scaife z Australii, której jednak nie udało się obronić tytułu. Mistrzynią Świata została Polka – Daria Dudkiewicz-Goławska, można powiedzieć, że to jej podwójne zwycięstwo, bo w ubiegłym roku odbyły się pramistrzostwa, na których też zdobyła pierwsze miejsce. Te zawody udowodniły i uświadomiły wielu osobom, że na całym świecie są kobiety pilotki i jak widać, świetnie sobie w tym radzą – opowiada pani Beata, która była zaangażowana w organizację mistrzostw.

Oprócz błękitnego nieba, nic mi dzisiaj nie potrzeba

przygoda z balonami. Dwuletni okres uczenia się pilotażu, w międzyczasie dziewięć egzaminów w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego, m.in. z meteorologii, prawa lotniczego czy z zagadnień bardziej przyziemnych, tych biologicznych: w jaki sposób zachowuje się człowiek, kiedy wznosi się balonem, kiedy poddawany jest różnicy ciśnień, temperatur czy stresowi. Dopuszczenie do egzaminu i pierwszy samodzielny lot. I to uczucie – aerostat unosi się nad ziemią, nie ma instruktora, jesteśmy zdani wyłącznie na własne umiejętności, sposób myślenia, napędza nas stres i adrenalina. – To nie jest kurs jak na prawo jazdy,

Baloniarstwo uczy cierpliwości i pokory, walki z przeciwnościami, zwłaszcza tymi niedającymi się okiełznać, bo tkwiącymi w naturze. Pozwala oderwać się, odlecieć, w przenośni i całkiem dosłownie, od codziennych spraw i zmartwień: – Loty są czymś fantastycznym dla kogoś, kto kocha przestrzeń i krajobrazy. Jestem sową i nie znoszę rano wstawać, ale lot przy wschodzie słońca i oglądanie tych wszystkich cudów natury rekompensuje mi nieludzkie poranne wstawanie. Zapomina się wtedy o wszystkim, czerpie się przyjemność z latania, z tego, co się ogląda, i tego, co się czuje tu i teraz. A wydarzenia takie jak kolejny zdobyty siniak przy lądowaniu po jakimś czasie opowiada się jako zabawną historię. Z każdego lotu, każdego siniaka, upadku czy pięknego lądowania wyciągam pewną naukę i wnioski – podsumowuje pani pilot. Kiedy dzieci dorosły i opuściły gniazdo domowe, mogła znaleźć więcej czasu na realizację swoich zainteresowań. Nie potrafi biernie siedzieć w miejscu, magazyn lubelski (57) 2018

19


jest w ciągłym ruchu i aktywnie spędza czas. Na co dzień życzliwa, czaruje uśmiechem, emanuje energią i motywuje do twórczego, pozytywnego działania. Jest Naczelnikiem Wydziału Edukacji, Promocji i Spraw Społecznych Starostwa Powiatowego w Lublinie, pomaga przy realizacji projektów, angażuje się i udziela społecznie w Lokalnej Grupie Działania „Kraina wokół Lublina”, lata balonami, lepi i wypala garnki. W każdej z tych dziedzin zostawia cząstkę siebie. W pracy spędza dużo czasu. Nie musi już biec do domu gotować obiadów, odbierać dzieci ze szkoły. Na ścianach gabinetu wiszą liczne odznaki i dyplomy uznania, w rogu przy oknie ołówkowa karykatura „Napoleon Oświaty”, pani Beata w czapce i stroju Napoleona na stosie książek, a w tle oczywiście balony. W pracy wszyscy wiedzą, że profesjonalnie zajmuje się baloniarstwem i gdy nie ma jej trzy dni, to znaczy, że gdzieś poleciała. – W momencie, gdy jestem w pracy, jestem na 100% w pracy; gdy jestem przy balonach, jestem na 100% przy balonach. W pracy zawodowej pracuję głównie głową; przy balonach, owszem, jest dużo myślenia, ale jest też dużo pracy fizycznej. Odpoczywam aktywnie, nie wyobrażam sobie siebie leżącej przed telewizorem. Myślę, że zawsze można znaleźć czas i siłę na to, na co się chce. Każdy, w każdym wieku, może spełniać swoje marzenia. Jeżeli realizuje swoje pasje, to powinien czuć się spełniony, szczęśliwy. Dzieci w wolnym czasie chętnie wybierają się z panią Beatą na przejażdżki i loty. Są dumne z tego, że mama nie narzeka, nie przynudza przez telefon, tylko oddaje się swoim pasjom. Są przyzwyczajeni do jej nieszablonowych, odlotowych pomysłów. Na zdjęciu: Daniel Lenartowicz, Beata Janiszewska - Brudzisz, Jacek Lenartowicz, Marek Banasiuk

20

magazyn lubelski (57) 2018

Żadnych granic

W baloniarstwie wiek nie ma znaczenia, latać może każdy. Są osoby bardzo młode, które dopiero wchodzą w dorosłość, najczęściej dzieci pilotów, są też ci, którym coraz bliżej do kresu życia. Wszyscy mówią sobie


po imieniu, odnoszą się do siebie z pełnym szacunkiem i życzliwością. Czuć swobodną, niemal rodzinną atmosferę, zwłaszcza po lotach albo w tych momentach, kiedy warunki pogodowe nie pozwalają na latanie na zawodach. Wspólne rozmowy, refleksje, wymiana doświadczeń. Ostatnio wracała z zawodów pociągiem. W przedziale młodzież, tak na oko dwudziestolatkowie, wracali z Mazur z żagli. Na jednej z kolejnych stacji niespodziewanie dosiadła się znajoma z Lublina, Małgosia, zapalona żeglarka. Nawiązała się ciekawa rozmowa, o sporcie, pływaniu, lataniu, balonach. I nagle okazało się, że różnica wieku nie ma znaczenia, wspólne zainteresowania i ta otwartość na siebie i na świat zbliżają, przełamują wszelkie lody. – Okazuje się, że jesteśmy podobni do siebie, naśmiewaliśmy się z tych samych żartów. Nawet nie przyszło mi do głowy, żeby oceniać ich wiek, wygląd, fryzury, ubiór, a im pewnie nie przyszło do głowy, że siedzą sobie jakieś stare nudziary, które wyjmą termos z kawą. Uważam, że między pokoleniami nie ma podziału na lepszych i gorszych. Bulwersuję się, kiedy ktoś tak ocenia i krytykuje młodych ludzi, to oni napędzają życie.

Ile waży balon?

Jak mawiają piloci: od początków baloniarstwa nie zmieniły się dwie rzeczy – wiklina w koszu, szampan po locie i flaszka z propanem. Sam kosz, mimo niewielkich wymiarów (116x155 cm), może pomieścić nawet cztery dorosłe osoby, wszystko zależy oczywiście od temperatury otoczenia. Wypleciony z elastycznej i lekkiej wikliny, która wytrzymuje wszelkie uderzenia i przeciążenia podczas lądowania, nawet wtedy, kiedy nie udaje się pięknie „usiąść”. Podstawa, czyli płozy, są z jesionu, a podłoga z wodoodpornej i wytrzymałej sklejki. Krawędzie wzmocnione stalową ramą, jej górna część stanowi konstrukcję, do której przymocowywane są palniki i powłoka. Nie ma znanych nam z kreskówek czy filmów worków z piaskiem, są za to cztery ogromne butle gazowe, każda po 50 litrów objętości, podłączone do palników, wystarczają średnio na 2–2,5 godziny podróży podniebnej. Siłę nośną balonu oblicza się według specjalnego wzoru, biorąc pod uwagę temperaturę, ciśnienie, wagę całego uzbrojonego kosza plus wszystkich członków załogi. Sama powłoka ma 3 tys. metrów sześciennych, w przeliczeniu na wagę to jakieś 4 tony złapanego powietrza, do tego gondola, która wraz z ekwipunkiem i załogą waży ponad 400 kg. Jeśli wszystko do siebie dodamy, wyjdzie naprawdę ogromna wartość. I choć wydaje się to nieprawdopodobne, to właśnie tyle waży jeden balon.

Powłoka, czasza, pilotki, węże i rękawy

Przygotowanie do lotu trwa przeważnie około 45 minut. Po szczegółowym sprawdzeniu pogody (kierunku, prędkości wiatru i możliwości wystąpienia różnych warunków meteorologicznych), z miejsca, z którego chcemy wystartować, wypuszczamy napełniony helem mały balonik i sprawdzamy, w którą stronę go poniesie. Jeśli wiatr nie jest zbyt silny, rozstawia się kosz i jak mówią baloniarze – uzbraja.

Zakłada się tyczki, które łączą później palniki z butlami z propanem, umocowuje się ramę z palnikami, podpina węże z butli do palnika. Cienkie przewody to tzw. pilotki, rękawy osłaniają przewody gazowe. Sprawdza się palnik – odpala wszystkie butle, aż buchną ogniowe jęzory, zahuczą, zasyczą i zrobi się gorąco. Jeżeli wszystko jest w porządku, kładzie się kosz, żeby podpiąć powłokę. Na wszelki wypadek montuje się też system szybkiego wyczepiania z liną ograniczającą, która działa trochę jak kotwica. Najpierw powłokę, lub bardziej fachowo czaszę, wypełnia się zimnym powietrzem, takim z wentylatora, później podgrzewa się tym ciepłym, z palników. Przed startem trzeba jeszcze dokładnie wszystko sprawdzić. W podręcznej torbie znajdują się radia, jedno lotnicze i drugie wewnętrzne do załogi naziemnej, tej w samochodzie, która będzie przemieszczała się za aerostatem. Jest mapa, gaśnica, apteczka i wariometr Flytec. To urządzenie podaje w metrach na sekundę m.in. wznoszenie i opadanie balonu, prędkość, z jaką ów balon porusza się, czyli krótko mówiąc, prędkość wiatru, którego pewnie nie odczujemy, będąc w powietrzu. Są też różnego rodzaju aplikacje GPS, wskazują one trasę lotu i korzysta z nich zarówno pilot, jak i kierowca. Dzięki nim ten drugi doskonale widzi drogi, którymi może dotrzeć do tego pierwszego. To bardzo ważne, by w momencie lądowania załoga naziemna była już na miejscu, bo komunikacja kończy się wraz z informacją o zejściu do lądowania.

Chmury na wyciągnięcie ręki

Kiedy, zgodnie z prawem Archimedesa, ciepłe powietrze wyprze balon do góry, wiatr przeniesie w przestworza, a załoga poczuje zastrzyk adrenaliny, warto sprawdzić dokładnie, w jakiej strefie ów balon się znajduje. Jeżeli jest to przestrzeń nieobciążona innymi lotami, zwłaszcza lotnictwem wojskowym czy pasażerskim, to można latać bez ograniczeń. Chyba że te ograniczenia nagle wynurzą się z dołu, zwłaszcza przy lądowaniu. Bo jak powiadają, wiadomo, skąd się wystartuje, ale nigdy nie wiadomo, gdzie się wyląduje. Może być to bajkowa łąka, polana, a czasami bardziej przyziemne bagno, pole kapusty lub kukurydzy. Przy doskonałych warunkach wygląda to niemal filmowo, przy nieco gorszych – kosz przewraca się, są zadrapania i siniaki. Zarówno pilot, jak i pasażerowie przystępują do lądowania zawsze w odpowiedniej pozycji. Nogi ugięte, aby w razie upadku zamortyzowały gwałtowne uderzenie, ręce nie mogą wystawać poza membramę gondoli. Wbrew pozorom, człowiek jest w stanie określić odległość, stojąc na ziemi, ale w momencie kiedy znajduje się w powietrzu, te wartości nie są czytelne. Wielkie niebezpieczeństwo stanowią linie wysokiego napięcia, bo zetknięcie się kilku drutów z powłoką może spowodować zwarcie i pożar. Jeśli nie widać z góry drutów, to trzeba obserwować słupy. Niepokój i zagrożenie wzbudzają także rozległe połacie lasów, szczególnie przy lotach wieczornych, kiedy tak ważny jest czas. – Jak widzimy hektary lasów przed sobą i, nie daj Boże, jeziora i wodę, to już pot cieknie po plecach. Nie da magazyn lubelski (57) 2018

21


się przyspieszyć, co najwyżej można zmienić wysokość i odrobinę kierunek. Jak zawieje wiatr, tak poleci balon. Nie ma steru, kierownicy ani joysticka. Pilot testuje różne wiatry na różnych wysokościach, w zależności od potrzeby porusza się po linii wertykalnej góra–dół, podgrzewając i wypuszczając powietrze z czaszy. Podczas lotu zdarzają się różne nieprzewidziane sytuacje, jak choćby ta z liniami wysokiego napięcia: – Kiedyś „trzymał nas prąd”. Dla osób postronnych było to widowiskowe, bowiem na pewnej wysokości, niemalże w linii horyzontalnej, wisiał rząd balonów nad trakcją prądu. My byliśmy pierwszą załogą, za nami kilkanaście innych. Na szczęście po 45 minutach, gdzieś na którejś z wysokości, udało się złapać lekki wiatr, który przepchnął nas za pas

22

magazyn lubelski (57) 2018

rażenia. To była przygoda dająca wiele do myślenia, że tak naprawdę człowiek jest mało istotny w całej naturze.Wiatr, woda, las pokazują nam swoją siłę i potęgę. Czasami chwila nieuwagi i dają znać jakieś mocniejsze przyciągania, powstała termika czy zagłębienie terenu. Tak było na ostatnich zawodach w Pasłęku. Piękny lot, wspaniałe warunki i nagle ziemia ściąga w dół. Dwa palniki i ogień kontra cała przyroda. Lot nic nie kosztuje, największą cenę płaci się jednak za lądowanie. Baloniarstwo, jak każda dziedzina, nie tylko sportowa, wpływa na postrzeganie rzeczywistości, wyczula na szczegóły, pobudza i ukierunkowuje zmysł obserwacji na to, co do tej pory wydawało się mało istotne. – Po pewnym czasie te obserwacje tak bardzo wchodzą w krew, że jadąc zupełnie prywatnie, patrzę na drogę


i myślę, że to byłoby świetne miejsce do startu czy do lądowania albo po co oni nastawiali tyle tych słupów, tu byłoby idealnie.

Sezon przez cały rok

Można powiedzieć, że sezon na balony trwa cały rok. Różnica polega tylko na godzinach, w których możliwe jest odbycie lotu. Kiedy jest bardzo ciepło, kluczowy jest wschód słońca, bo to moment rozpoczęcia termiki, słońce wstaje i swoim ciepłem ogrzewa powietrze, z kolei ziemia oddaje zimno po nocy i dochodzi do zetknięcia się tych dwóch warstw, różnego rodzaju ruchów ciśnienia i wtedy można zaliczyć twarde lądowanie. Zakończenie lotu odbywa się przed zachodem słońca, raz będzie to półtorej, a raz pół godziny, bo np. „wiatr nie usiadł”, czyli jego prędkość i siła są jeszcze zbyt duże. – To nie jest tak, że my potrzebujemy całkowicie bezwietrznej pogody. My potrzebujemy odpowiedniego wiatru. Najwięcej latamy od wiosny do jesieni. Na pewno nie wtedy, kiedy jest mokra ziemia, gdy pojawia się błoto czy występują opady. Staramy się dbać o sprzęt i nie interesuje nas mycie, pranie, suszenie – tłumaczy pani Beata. W zimie, kiedy nie ma wznoszących się prądów powietrza, można być w balonie cały dzień, jednak to zupełnie inny lot. Ziemia pokryta jest śniegiem, który maskuje zróżnicowania w kolorach, zmniejsza widoczność ukształtowania terenów. Łatwo się pomylić co do wysokości, wszystko się zlewa w biel. Np. zaspy mogą sugerować, że jesteśmy już na ziemi, a tak naprawdę do podłoża brakuje nam 1,5 metra wysokości.

Łączy nas balon

Załoga pani Beaty liczy cztery osoby. Ona i trzech mężczyzn. Dwóch pilotów i dwóch załogantów. Razem z Markiem Banasiukiem mają uprawnienia pilota, mogą latać razem lub na zmianę. Jacek Lenartowicz i Daniel Lenartowicz tworzą załogę naziemną. Jacek świetnie sprawdza się jako kierowca, doskonale orientuje się w nawet nieznanym terenie, z kolei Daniel to mistrz nawigacji, odpowiada za wszystkie urządzenia. Obaj panowie rozpoczynają już szkolenie na pilota. Podczas przygotowania i startu każdy ma określone funkcje, doskonale zna swój zakres działań. Jedna osoba jest od tzw. liny, trzyma czaszę na górze, aby w momencie napełniania powietrzem nie ruszała się na boki i zbyt szybko nie podniosła, są osoby przy koszu, no i pilotka/pilot przy palnikach. To bardzo usprawnia pracę i późniejszą organizację lotu, zwłaszcza kiedy ważny jest czas, np. podczas zawodów. – Mam naprawdę fajną, zgraną załogę. Uśmiecham się, mówiąc, że najlepszą na świecie, bo w baloniarstwie najlepsza na świecie oznacza, że będzie taka stosunkowo krótko – śmieje się pilotka, po czym szybko dodaje, że balon jest własnością załogi, więc oprócz pasji łączy ich wspólna kosztowna inwestycja. Posiadanie balonu, tak jak samochodu na własność, to ogromna niezależność, do przechowywania wystarczy garaż. Butle można po drodze napełnić gazem na każdej stacji benzynowej, potrzeba tylko chęci, czasu i pieniędzy. A później upragniona wolność, kiedy tylko chcesz, wsiadasz, lecisz i ahoj, przygodo! R e kl ama

Urząd Marszałkowski wspiera lubelskich przedsiębiorców

Ponad 1500 przedstawicieli małych, średnich i dużych przedsiębiorstw oraz samorządów i instytucji otoczenia biznesu wzięło udział w pierwszym cyklu spotkań konsultacyjno-informacyjnych pod nazwą Biznes Lubelskie. Spotkania Biznes Lubelskie, których organizatorem był Urząd Marszałkowski Województwa Lubelskiego, odbyły się we wszystkich powiatach województwa lubelskiego. Najlepsi polscy specjaliści przeprowadzili wykłady dotyczące zagadnień związanych z działalnością firm, zmian w przepisach podatkowych oraz opowiadali o mediacji, negocjacjach i arbitrażu w biznesie. Lokalnych przedsiębiorców do dalszego działania motywowali także wybitni sportowcy, między innymi mistrzowie olimpijscy Robert Korzeniowski i Otylia Jędrzejczak! W 24 konferencjach udział wzięło 1552 gości: przedsiębiorców reprezentujących 1012 firm, sa-

morządowców i przedstawicieli instytucji otoczenia biznesu. – Cieszę się, że tak wiele osób skorzystało z naszego zaproszenia. To była doskonała okazja do rozmów ze środowiskiem biznesowym, poznania ich potrzeb i oczekiwań wobec Samorządu Województwa Lubelskiego. Mogliśmy wspólnie szukać rozwiązań służących realnemu wsparciu przedsiębiorczości, eksportu naszych produktów, nowych inwestycji oraz tworzenia większej ilości miejsc pracy – podsumowuje marszałek województwa lubelskiego, Sławomir Sosnowski. – Organizacja takich konferencji na Lubelszczyźnie to bardzo dobry pomysł, a spotkania z wybitnymi sportowcami, takimi jak Robert Korzeniowski, to ogromny zastrzyk energii do działania – ocenia Paweł Siwko z firmy Bobi Decor, producenta szerokiej gamy systemów osłonowych z Lublina. To nie koniec spotkań Biznes Lubelskie 2018. W drugiej połowie sierpnia ruszył drugi cykl konferencji, tym razem dla mikroprzedsiębiorców. Szczegółowe informacje dotyczące spotkań można będzie znaleźć na stronie internetowej: www. invest.lubelskie.pl, a także na profilach społecznościowych (Facebook, Twitter, Instagram, LinkedIn) Biznes Lubelskie 2018.

Sławomir Sosnowski, marszałek województwa lubelskiego: – Biznes Lubelskie jest okazją do wzajemnego poznania się, rozmów i określenia, jakiego wsparcia od Samorządu Województwa Lubelskiego oczekują lokalni przedsiębiorcy

Biznes Lubelskie 2018 w liczbach:

24 spotkania we wszystkich powiatach województwa lubelskiego 72 godziny rozmów networkingowych z przedstawicielami biznesu, JST i IOB 96 godzin informacji o RODO, JPK,VAT, Split Payment oraz porad, jak prowadzić negocjacje i mediacje w biznesie 1012 firm 1552 uczestników

Wydatek współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach realizacji projektu pt. „Marketing Gospodarczy Województwa Lubelskiego II”.


Wpadnij

do STUDNI

24

magazyn lubelski (57) 2018


foto Paweł Waga

Kurz po remoncie lubelskiego deptaka opadł i odsłonił to, co w międzyczasie zmieniło się w okolicznych lokalach gastronomicznych. Na parterze kamienicy pod numerem 22 zagościła restauracja STUDNIA. Oryginalny szyld nad wejściowymi drzwiami zaprasza do wnętrza, które zwraca uwagę jedną z odważniejszych aranżacji w Lublinie. Ściany lokalu zostały ozdobione ażurową warstwą oryginalnych cegieł, odsłonięto betonowe elementy konstrukcji, a gości wita mural o długości ponad jedenastu metrów. Surowość ścian przełamana jest przytulnymi turkusowymi lożami i bujną zielenią zaklętą w donicach ze starego drewna. Właściciele lokalu, jako wieloletni restauratorzy z bogatym doświadczeniem, oddali sporą część pracy koncepcyjnej lubelskim twórcom zrzeszonym w ramach kolektywu Pracowni Otwartej LuCreate. To tam powstał projekt przestrzeni, nazwa i identyfikacja wizualna. Warto więc osobiście przekonać się, jaki jest efekt współpracy speców od dizajnu i tradycji biznesu gastronomicznego. Atmosferę miejsca sprzyjającą spotkaniom tworzy jego intrygująca strefowość. Loże i bar zaraz za wejściem wpisują się w porę śniadaniową. Głębiej znajdują się stoliki restauracyjne i podest pod świetlikiem, które tworzą klimat spotkań przy lunchu. Goście, którzy upodobali sobie wieczorne spotkania ze znajomymi, zajmują większe stoły przy końcu lokalu. Tam w piątki i soboty DJ snuje muzykę dopasowaną do weekendowego nastroju. STUDNIA jest przepastna i dostępna o każdej porze. Na wyjątkowy charakter tego miejsca ma wpływ m.in. pozyskana przestrzeń, którą znakomicie podkreśla wpadające przez otwór w dachu dzienne światło, dzięki czemu nie czujemy się jak w zamkniętym lokalu ze sztucznym światłem, jakich wiele dookoła. Z kolei znakomita pogoda sprzyja działalności ogródka, z którego można podziwiać otoczenie Krakowskiego Przedmieścia. Dostępność to również cecha kuchni. Nie tylko za sprawą przystępnych cen i zróżnicowanej karty. Także dzięki temu, że w weekendy przyjmuje zamówienia do północy. Obecnie w menu znajdziemy śniadania (15 zł), które serwowane są do 12:00, na czele z sycącym klasycznym śniadaniem angielskim i uwielbianą przez klientów owsianką z owocową galaretką. Pośród dań głównych największą popularnością cieszy się pierś z kaczki (28 zł), tagliolini z krewetkami (28 zł) oraz sałatka z piersią kaczki lub krewetkami (24 zł), a także wysmakowany tatar wołowy (28 zł). Szef kuchni podkreśla, że wszystkie dania są autorskie, zaś właściciele dodają, że kuchnia w ich restauracji ma być przede wszystkim zdrowa i dawać radość zarówno naszym kubkom smakowym, jak i oczom. Od niedawna pojawiają się autorskie zestawy lunchowe, spoza karty. Obowiązują przez tydzień, a menu jest publikowane na profilu restauracji na FB. Dizajn, dostępność, naturalność, różnorodność, ale też konsekwencja i spójność. Tak w skrócie można opisać nową restaurację przy lubelskim deptaku. Zatem wpadnij do Studni.

Studnia, Lublin, Krakowskie Przedmieście 22 Czynne od 10:00 do 2:00 (piątki i soboty do 3:00) FB: studnialublin instagram: studnialublin rezerwacje: +48 788 738 637


ludzie

Czesia foto Tomasz Bosiacki

26

magazyn lubelski (57) 2018


magazyn lubelski (57) 2018

27


Babcia mówiła na nią Cesia, inni od 80 lat nazywają ją Czesia. Pani Czesława Bosiacka jest lublinianką, swoje życie zawodowe związała z pielęgniarstwem. Od 70 lat boryka się z trudnym bagażem wspomnień z rzezi wołyńskiej, kiedy cudem uniknęła śmierci. Jej syn Tomasz jest fotografikiem. Z okazji rozpoczęcia tegorocznego Europejskiego Festiwalu Smaku w Lublinie w restauracji Hades Szeroka wystawił cykl zdjęć przedstawiających swoją 85-letnią mamę. Dziś takie wydarzenia nazywa się projektami, a Tomasz zatytułował swój projekt „Czesia 2”. Dwa, ponieważ dwa lata temu w tym samym miejscu pokazał pierw-

28

magazyn lubelski (57) 2018

szą część zdjęć o swojej mamie. Czym się różnią te dwie opowieści? Przede wszystkim upływem czasu i zmianą ludzkiej kondycji. Dwa lata temu Czesia była panią cieszącą się w równej mierze życiem, jak i swoją dojrzałością. Dziś jest osobą schorowaną, poruszającą się na wózku, większą część dnia spędzającą w łóżku. A jednak zahartowana nie tak łatwym życiem z dużym poczuciem humoru i zadziornością walczy o czerpanie przyjemności z każdego kolejnego dnia. Podobnie jak jej syn, który czułym okiem wytrawnego fotografa podąża za swoją mamą. (maz)


magazyn lubelski (57) 2018

29


kultura

Szalom alejchem młodej parze

tekst Patrycja Chyżyńska |foto Anna Syrota

Lublin Miastem Inspiracji, ale i miłości. A wszystko za sprawą szczególnego wydarzenia. W sierpniowy upalny dzień, wśród grona najbliższych i licznie zgomadzonych turystów przechadzających się przez lubelskie Stare Miasto – związek małżeński zawarła żydowska para z Ukrainy. Skąd pomysł na Lublin? Wprawdzie Anastasiia i Yohanan obecnie mieszkają w USA, jednak poznali się właśnie w Lublinie w romantycznej scenerii Starego Miasta. To niecodzienne wydarzenie, chociażby z tego względu, że była to pierwsza ceremonia zaślubin pary żydowskiej w Lublinie od czasów zakończenia wojny. Para młoda chciała się podzielić nie tylko swoim szczęściem w tym szczególnym dla nich dniu, ale również pokazać koloryt niezwykle bogatej kultury żydowskiej. Uroczystość poprowadził po angielsku i hebrajsku naczelny rabin Polski Michael Schudrich i rabbi Dov Hillel Klein z Chicago. Ruiny na placu Po farze odgrywały rolę świątyni żydowskiej, a w miejscu dawnego ołtarza rozstawiona została tradycyjna chupa. Yohanan pracuje jako wykładowca wczesnonowożytnej, nowożytnej i wschodnioeuropejskiej żydowskiej historii i kultury na Northwestern University w Illinois, zaś Anastasiia jest absolwentką Lwowskiej Narodowej Akademii Sztuki, obecnie kontynuuje studia w USA. Dzieli ich blisko 30 lat, łączy entuzjazm do życia i wspólne pasje. Na okoliczność zaślubin panna młoda zaprezentowała się w eleganckiej, prostej białej sukni z delikatną aplikacją oraz welonem zakrywającym twarz. Natomiast pan młody wystąpił w garniturze i charakterystycznej dla tradycji żydowskiej jarmułce. Ceremonia zaślubin u Żydów znacząco odbiega od tego, z czym mamy do czynienia np. w Kościele katolickim. Kala i chatan (pani i pan młody) w dniu wydarzenia poszczą do momentu spożycia wina bądź soku winogronowego pod chupą – tradycyjnym baldachimem, pod którym zostają połączeni węzłem małżeńskim, a która jest również symbolem nowego domu nowożeńców. Narzeczeni nie widzą się ze sobą od szabatu aż do ceremonii. W tradycji żydowskiej ceremonię zaślubin poprzedzają dwa przyjęcia. Panna młoda i pan młody przyjmują gości osobno – pan młody spędza czas z męskim towarzystwem, panna młoda z kobietami. Jest to symboliczne przygotowanie się rodziców pary młodej na pożegnanie z dziećmi. Następnie pan młody prowadzony

30

magazyn lubelski (57) 2018

jest przez swojego ojca oraz przyszłego teścia do panny młodej, by mógł na nią spojrzeć ostatni raz przed zaślubinami. Zwyczaj nakazuje, aby do chupy prowadzić parę młodą oddzielnie, ale z towarzyszeniem pieśni i tańców. Panna młoda, dołączając do wybranka, okrąża go siedem razy na znak ochrony, jaką ofiaruje mężowi podczas małżeństwa. Liczba siedmiu okrążeń nie jest przypad-


kowa, symbolizuje akt stworzenia świata. Następnie odbywają się oficjalne zaręczyny pary. Aby oddzielić moment zaręczyn od zaślubin, rabin odczytuje ketubę, czyli dokument prawny napisany po aramejsku, chroniący prawa kobiety zarówno w małżeństwie, jak i na wypadek jego rozpadu. Sama ceremonia składa się z siedmiu błogosławieństw. Pierwsze to błogosławieństwo wina, a kolejne sześć opisuje chwałę Boga jako Stwórcy,

radość stworzenia, a także radość małżeństwa. Dodatkowo pod chupą pan młody tłucze kieliszek, aby upamiętnić zniszczenie świątyni jerozolimskiej. Po zakończeniu ceremonii zaślubin Anastasiia i Yohanan spacerem udali się przez malownicze Stare Miasto do miejsca, gdzie zaczęło się wesele. Młodej parze towarzyszył zespół wykonujący tradycyjną muzykę żydowską.

magazyn lubelski (57) 2018

31


32

magazyn lubelski (57) 2018


magazyn lubelski (57) 2018

33


biznes

Z gospodarką jest jak z budowaniem domu

Z jednym z największych prywatnych przedsiębiorców i pracodawców w Lublinie oraz członkiem zarządu krajowego partii Nowoczesna Jackiem Burym rozmawia Piotr Nowacki – Dlaczego w Lublinie zarabia się tak mało?

– W Lublinie można zarabiać więcej. Rozwój gospodarczy regionu jest możliwy i powinien następować w szybszym tempie niż obecnie. Z gospodarką jest jak z budowaniem domu lub wykańczaniem mieszkania. Jest to powolny i pracochłonny proces, który musi być zaplanowany i przemyślany. Jeśli przy budowie nie zaprojektujemy dokładnie kolejnych działań i nie wykonamy ich rzetelnie, to będzie spowalniało budowę, zwiększało koszty i rodziło problemy. Budowa siły ekonomicznej regionu przełoży się na więcej pieniędzy w portfelach ludzi. Do tego jednak potrzeba wielu

34

magazyn lubelski (57) 2018

działań i czasu. A przede wszystkim potrzebny jest dobry klimat polityczny i społeczny do inwestowania. – Klimat polityczny, czyli co konkretnie?

– Władze muszą widzieć potrzebę rozwoju gospodarczego i ułatwiać inwestowanie. Dzisiaj miasta i regiony w rozwiniętych częściach świata działają jak firmy. Te dobrze zarządzane i inwestujące rozwijają się szybko, te, które „płyną z prądem”, zostają w tyle – nie są atrakcyjne. – A społeczny?

– Społeczny, bo ludzie muszą szanować pracę i tych, którzy są przedsiębiorczy i gotowi inwestować swoje pieniądze. Żadna dobra firma nie istnieje bez ludzi, a ludzie nie mają atrakcyjnej pracy bez dobrych firm. W układzie pracownik – pracodawca musi działać


zasada win-win, gdzie obie strony wygrywają. Tylko wówczas jest rozwój i sukces. Ludzie chcą kupować taniej i zarabiać więcej. Tak samo firmy. Prawa i zjawiska występujące na rynku są takie same dla wszystkich. Jesteśmy jako konsumenci coraz bardziej wymagający i nie tylko cena jest kryterium wyboru. – Dziś chcemy wszystko szybko, tanio i solidnie. To możliwe?

– Urok takiego trójkąta polega na tym, że jednocześnie mogą wystąpić tylko dwa z tych „czynników”. Jeśli chcemy szybko i tanio, to na pewno nie będzie solidnie, jeśli szybko i solidnie, to nie będzie tanio itd. Konkurencja popycha nas do rozwoju i staramy się produkować taniej dobre rzeczy, inwestujemy w technologię, zwiększamy wydajność pracy – to błogosławieństwo wolnego rynku. Podobnie jest z pracą. Jest swego rodzaju towarem. Jeśli na Lubelszczyznę przyjdą nowi inwestorzy oraz nasi lokalni rozbudują swoje biznesy, to będzie większy popyt na pracę. Firmy będą zabiegały o pracowników, oferując lepsze warunki pracy i płacy.

– Jaki ma Pan pomysł na gospodarkę – w perspektywie krótszej, przynoszącej szybkie efekty, i w perspektywie kilku lat?

– Dziś świat, Europa i Polska są w fazie szybkiego wzrostu gospodarczego. Lubelszczyzna też z tego korzysta. Spadło bezrobocie, podnoszone jest wynagrodzenie w firmach, wzrasta sprzedaż. W niedługiej perspektywie Lublin będzie bardzo dobrze skomunikowany z resztą kraju – S17, S19, szybka kolej do Warszawy. To już tylko kwestia roku, dwóch lat. Proces inwestycyjny w firmach trwa około trzech lat (rok wybór lokalizacji itp., rok projekty i pozwolenia, rok budowa), to tzw. ostatni gwizdek, aby przyciągnąć inwestycje zewnętrzne. Miasto i region powinny tworzyć klimat i warunki do inwestowania. Nie wystarczy powiedzieć „zapraszamy”. Inne miasta i regiony konkurują o inwestora i tworzą różne zachęty. W tym segmencie również działają prawa rynku. Jeśli inne miasta „dają” więcej inwestorowi, robią „promocję”, to klient/inwestor tam pójdzie jak konsument do supermarketu, w którym jest promocja. Nie można obrażać się na rzeczywistość i ignorować tych prawidłowości. Nikt nie zainwestuje u nas, ponieważ jesteśmy fajni. Zainwestują, jeżeli uwierzą, że będzie to dla nich dobry interes. – Jak rozumieć w tym kontekście inwestycje?

– Inwestycja to podatki dla regionu i miasta, to konkurencja o pracowników (lepsze pensje), to rozwój innych firm powiązanych. Przykładowo inwestycja Volkswagena we Wrześni koło Poznania (Fabryka Craftera) oprócz pracy dla kilku tysięcy ludzi stworzyła w regionie kilkanaście tysięcy nowych miejsc pracy dla specjalistów, którzy muszę tę fabrykę obsłużyć z zewnątrz. Stoimy u progu ogromnej automatyzacji i robotyzacji przemysłu. Za kilka do kilkunastu lat roboty będą masowo zastępować ludzi. To ostatni moment, kiedy Lublin z takimi zasobami ludzkimi może mieć szansę na inwestycje. Wykorzystajmy ją. W mieście potrzebujemy ludzi, którzy potrafią tworzyć klimat

inwestycyjny, znają język biznesu i potrafią przekonać biznes do budowania tutaj firm, co da korzyści mieszkańcom całego regionu. – I tu wracam do pytania o długofalowe koncepcje.

– Potencjałem Lubelszczyzny jest jej położenie. Możemy być wrotami Europy na i ze wschodu. Przebiega tędy np. LHS – szeroki tor, którym mogą wjeżdżać kontenery z Dalekiego Wschodu, z Chin. Silne morskie porty są w Holandii, Belgii czy w Niemczech. U nas może być suchy port przeładunkowy. To duża szansa dla regionu. Trzeba lobbować, aby inwestycja powstała tutaj. Zabiega o nią mocno Śląsk. Czy wygramy z nimi? Władze regionu powinny zdecydowanie zaangażować się w ten projekt i to ponad podziałami, jeśli zależy im na rozwoju. Taka inwestycja dałaby atrakcyjną pracę kilku tysiącom ludzi. – A walory tzw. ściany wschodniej?

– To nasza kolejna przewaga. Lubelszczyzna i cały obszar Polski wschodniej jest terenem ekologicznym, pięknym i nieodkrytym przez świat. Bieszczady, Roztocze, Pojezierze Łęczyńsko-Włodawskie, Podlasie, Białostocczyzna, Warmia i Mazury. Co zrobić, aby świat dowiedział się o naszych zasobach? Powinniśmy z innymi województwami Polski wschodniej powołać wspólne biuro promocji i wspierania turystyki. Zapraszanie do małego regionu już się nie sprawdza. Gdy ktoś rusza w świat, to chce zobaczyć więcej niż jedno pasmo gór czy jezioro. Jadąc do np. Gruzji, objeżdża się wiele miejsc i często jeszcze Armenię. Takie biuro mogłoby mieć większy zasięg i podejmować skuteczniejsze działania przy połączeniu budżetów promocyjnych wszystkich województw. – Katarzyna Lubnauer zapytana o pomysł na Lubelszczyznę nie odpowiedziała na to pytanie. Jadąc z wizytą do danego regionu, ogólnikowe hasła to za mało. Każdy region ma swoją specyfikę. Jaki jest więc pomysł Nowoczesnej na Lubelszczyznę?

– Politycy w Warszawie mają inną perspektywę. Często rodzą się tam spory ideologiczne i światopoglądowe. Na Lubelszczyźnie mamy swoje problemy i nie powinniśmy szukać podziałów, ale tego, co nas łączy, a jest tym na pewno wspólny rozwój, atrakcyjna praca, a więc w rezultacie lepsze życie. PiS uwielbia spory ideowe, granie na uczuciach, takich jak zawiść, nienawiść czy poczucie krzywdy. Tak naprawdę takimi emocjami zaślepia ludzi. Obiecuje wielką Polskę, skłócając nas z całym światem. To droga do katastrofy.

– Na co Pan liczy w nadchodzących wyborach samorządowych? To tzw. krótka perspektywa. 22 października wszystko będzie już wiadome.

– Mam nadzieję, że w tych wyborach zwycięży rozsądek ludzi i docenienie dobrych gospodarzy regionu. Tu nie ma miejsca na ideologie i kłótnie polityczne. Tu trzeba pracować, aby ludzie mieli więcej pieniędzy w swoich portfelach i mogli przez to realizować swoje ambicje zawodowe i osobiste. Żeby to wszystko osiągnąć, potrzebni są nie politycy, a przedsiębiorcy, którzy znają język biznesu i rozumieją współczesną gospodarkę.

magazyn lubelski (57) 2018

35


biz-njus

(UML)

(woj)

48. krasnostawskie Chmielaki

Jak co roku, w drugiej połowie sierpnia w Krasnymstawie święto producentów chmielu i piwowarów przyciągnęło rzesze miłośników złocistego trunku z Polski i zagranicy. Sukces organizatorów frekwencyjny i wizerunkowy został osiągnięty. 48. Ogólnopolskie Święto Chmielarzy i Piwowarów „Chmielaki Krasnostawskie 2018” to przede wszystkim konfrontacja znanych polskich i zagranicznych browarów oraz piw rzemieślniczych. Zaskoczyły nie tylko interesujące smaki, ale i ciekawe etykiety czy sposób aranżacji stoisk. Jednym z liderów konkursów zorganizowanych przy okazji Chmielaków został browar z Pokrówki koło Chełma, który zdobył aż pięć medali, w tym złoto za Jagiełło Chmielak w kategorii piwa jasne. Święto piwowarów było też okazją do zaprezentowania browaru z Tenczynka, który piwem Tenczynek Bock wygrał w kategorii piw w stylu Koźlak o ekstrakcie powyżej 16° Plato. (woj)

Jest obwodnica

Do użytku została oddana druga część obwodnicy Puław. 12-kilometrowy odcinek drogi S12 połączył węzeł Kurów Zachód z nowym mostem na Wiśle. Obwodnica jest udogodnieniem przede wszystkim dla kierowców jadących z Lublina w kierunku Radomia. Inwestycja, która kosztowała 309 mln zł, pozwala skrócić czas podróży o 10 minut. W otwarciu obwodnicy wziął udział premier Mateusz Morawiecki. Na uroczystość nie zostali zaproszeni przedstawiciele samorządu województwa. (saw)

36

magazyn lubelski (57) 2018

Lublin ma nowy żłobek

Miejski Zespół Żłobków w Lublinie 1 września 2018 r. otworzył kolejną placówkę opiekuńczo-wychowawczą, przeznaczoną dla dzieci do 3. roku życia. Jest to żłobek publiczny nr 9 przy ul. Aleksandra Zelwerowicza 2. Placówka ma charakter integracyjny z przeznaczeniem również dla dzieci z niepełnosprawnością psychoruchową. W żłobku będą prowadzone zajęcia stymulujące wszechstronny rozwój i wspomaganie dzieci z różnymi problemami rozwojowymi, w tym celu tworzone są sale specjalistyczne, polisensoryczne, sale sportowe, muzyczna, plastyczna, bajkoterapii. Został też zatrudniony logopeda. Żłobek przeznaczony jest dla 210 dzieci. Praca w placówce jest dwuzmianowa. Od czerwca tego roku Miejski Zespół Żłobków w Lublinie realizuje projekt „Żłobek bez barier” obejmujący wsparciem matki powracające na rynek pracy po przerwie związanej z urodzeniem i wychowaniem dziecka. (maz)

Wstyd w Janowie Podlaskim

Zaledwie sześć koni zostało sprzedanych podczas aukcji Pride of Poland w Janowie Podlaskim. Tegoroczny wynik finansowy to niewiele ponad 500 tys. euro. Wprawdzie to więcej niż w ubiegłym roku, jednak wciąż daleko do wyników osiąganych za poprzedniego kierownictwa stadniny. W 2015 r., kiedy klacz Pepita została sprzedana za 1.4 mln euro, rekordowy zysk wyniósł 4 mln euro. W tym roku najdroższa była klacz Parmana, która została wylicytowana za 180 tys. euro. Jak twierdzą hodowcy, na spadek zainteresowania aukcją wpływ ma wiele czynników, wśród nich niewystarczająca promocja wydarzenia i wystawionych do licytacji koni. (maz)

Biznes do zrobienia

Ministerstwo Obrony Narodowej ogłosiło konkurs ofert na dofinansowanie budowy lub remontu strzelnic, które będą umożliwiały prowadzenie zorganizowanego szkolenia strzeleckiego. Dzięki konkursowi ofert pn. „Strzelnica w powiecie” samorządy będą mogły uzyskać dotacje od MON do 80 proc. wartości projektu. Warunkami ubiegania się o dotacje jest dysponowanie nieruchomością przez samorząd i pokrycie co najmniej 20% kosztów budowy lub remontu strzelnicy. MON czeka na oferty samorządów do 21 września. Konkurs zostanie rozstrzygnięty do 19 października 2018 roku. Projekt jest odpowiedzią na zwiększające się zainteresowanie sportem strzeleckim oraz kwestiami bezpieczeństwa wśród Polaków. Większa liczba strzelnic zwiększy także umiejętności obywateli, które mogą okazać się przydatne w sytuacji kryzysu lub zagrożenia. (Centrum operacyjne MON)

Asy Transportu Publicznego

Lublin po raz kolejny został doceniony na arenie ogólnopolskiej w konkursie „Asy Transportu Publicznego” otrzymując nagrodę główną w kategorii „Miasto Roku/Ekologiczne Miasto Roku”. Zwycięska statuetka została wręczona 3o sierpnia w Warszawie, podczas Forum Transportu Publicznego – nowe technologie i bezpieczeństwo. Ideą konkursu jest uhonorowanie najlepszych miast, osób i firm mających znaczący wpływ na kształt i rozwój transportu publicznego w Polsce. Lublin został doceniony za konsekwentne działania, związane z wdrażaniem niskoemisyjnego transportu i osiągnięcia w rozwoju elektromobilności. Organizatorem konkursu i konferencji jest Polski Instytut Rozwoju Biznesu. (pat)


Marta Bonder-Majewska Ekspert Departament Faktoringu i Finansowania Handlu Bank Millennium

magazyn lubelski (56) 2018

37


biznes

Krasna Chata

tam gdzie tradycja, anioły i dobre jedzenie

Wnętrze jest przytulne i znajduje się w nim dużo elementów związanych z tradycją i kulturą Lubelszczyzny. Nad głowami wirują pająki z kolorowej bibuły, na ścianach wiszą ikony i malowane na drewnie anioły, a kredens pełen jest miejscowych wiktuałów. Usytuowana przy drodze między Krasnymstawem a Izbicą „Krasna Chata” to dużo więcej niż tradycyjna restauracja. – Historia tego miejsca jest związana z pewnego rodzaju posłaniem. Chata powstała nie tylko po to, aby dobrze nakarmić gości, ale również po to, aby ci sami goście wyjechali stąd z poczuciem, że poznali nasz region od strony tradycyjnych lokalnych smaków oraz pięknego rękodzielnictwa, z którego słyną nasze okolice – mówi Dorota Sawa, prezes Agencji Rozwoju Lokalnego, która zarządza restauracją.

Poduszka z melisą

Okolice „Krasnej Chaty” to również zagłębie plantacji ziół. Skoro znajduje się tu tyle dobra i potencjału

38

magazyn lubelski (57) 2018

mieszkańców – dlaczego tego nie wykorzystać? Stąd w chacie kolekcja poduszek wypełnionych melisą, pokrzywą, miętą czy innymi ziołami. Tereny wokół Krasnegostawu od zawsze słyną z rękodzieła. Głównie z szydełkowania i różnych wyrobów z drewna. W „Krasnej Chacie” można kupić rękodzieło tworzone przez członków Stowarzyszenia Twórców Ludowych oraz Stowarzyszenia Twórców Paleta – oprócz aniołów i ikon, drewniane i szmaciane zabawki, a także malarstwo olejne. Na kredensie w drewnianych skrzynkach leżą równo poukładane mydełka – z czarnuszką, lawendą, węglem. Idealne na prezent dla każdego i o każdej porze roku.

Tarciuchy i golasy izbickie

W menu „Krasnej Chaty” króluje polska kuchnia z mocnymi akcentami


lokalnymi. Smażone na złoto tarciuchy podane ze śmietaną lub gulaszem to znakomite placki ziemniaczane. Z kolei golasy izbickie przygotowuje się z kaszy gryczanej z serem i pieczonym boczkiem, które podaje się uformowane w kotlety i upieczone. Oprócz aromatycznej kawy do picia możemy zamówić Oranżadę Kąkolewnicką lub domowy kompot. Jeśli deser, to wykwintna szarlotka lub placek ze śliwkami pod bezową chmurką. Bo „Krasna Chata” to nie tylko znakomita kuchnia, nad którą czuwa p. Lodzia Śledź, ale również bogaty asortyment rozmaitych produktów tradycyjnych, których większość szczyci się 25-letnią recepturą oraz marką Produkt Lokalny Krasna Chata. Możemy tu kupić czosnek z Płonki, w którym specjalizuje się Stowarzyszenie „Gospodynie na Straży”, ketchup z cukini według receptury Koła Gospodyń Wiejskich Dobryniów nad Wieprzem, syrop z mięty i pokrzywy z przepisu Centrum Edukacji Zielarskiej „Tymiankowy Smak Fajsławic”, piwo z browaru INCOGNITO z Kraśniczyna, sery od Jerzego Monia z Krupego i wiele gatunków ziół zbieranych w Łopienniku. Każdy słoik czy butelka posiada etykietę z informacją, skąd przepis pochodzi i kto jest jego autorem. – Nieustannie szukamy czegoś nowego, bo zależy nam i na aktywizacji, i na wspieraniu lokalnej przedsiębiorczości. Stawiamy na produkty tradycyjne i zdrową żywność. Jako LGD popularyzujemy zakupy prosto od rolnika, co stosujemy w „Krasnej Chacie” od początku jej istnienia – zaznacza Dorota Sawa. Ale „Krasna Chata” nie ogranicza oferty tylko do produktów z okolic Krasnegostawu. Znajdziemy tu również soki i przetwory z Frux-Solis z Mikołajówki koło Urzędowa, naturalnie tłoczone soki Adamów z Roztocza, Krówki Bychawskie i wiele innych.

Czynne przez cały rok

Planując urlop, pamiętajmy, że „Krasna Chata” znajduje się na terenie wyjątkowo sprzyjającym turystyce. W pobliżu biegnie Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo, są tu ośrodki jeździeckie, ruiny pałacu w Stryjowie, liczne szlaki turystyczne, które wiodą m.in. przez malownicze wąwozy. Można pływać kajakiem lub latać na paralotni. Tutejsze lasy pełne są grzybów, a usytuowany kilkanaście kilometrów dalej Krasnystaw szczyci się zabytkową architekturą. Na terenie dawnego stawu, od którego miejscowość wzięła nazwę, znajduje się jedyny na Lubelszczyźnie Ogród Biblijny, z czterema tysiącami roślin. Okolice Krasnegostawu mają odpowiednie zaplecze noclegowe – dla bardziej wymagających i dla tych, którzy lubią uroki agroturystyki. Również w „Krasnej Chacie” sezon trwa cały rok. – Jesteśmy restauracją rodzinną. Organizujemy kameralne przyjęcia rodzinne, jubileusze, razem z dziećmi i młodzieżą pieczemy świąteczne pierniki, odbywają się tu spotkania ze św. Mikołajem czy wielkanocnym zajączkiem. Organizujemy także bardzo lubiane przez naszych gości koncerty bardów – mówi Dorota Sawa. „Krasną Chatę” dobrze widać z drogi. Kilka razy w roku na posesji wokół budynku odbywają się jarmarki świąteczne i niedzielne kiermasze. Można wówczas kupić wszystko, co potrzebujemy, np. na święta Bożego Narodzenia – od choinki po stroiki i bombki. To również okazja do zamówienia świątecznych potraw. Nic dziwnego, że na całej Lubelszczyźnie „Krasna Chata” kojarzona jest z tym, co najlepsze. www.krasnachata.pl |adres: Izbica, Wał 42 tel.: +48 515 095 657 czynne od poniedziałku do niedzieli od 10.00 do 21.00


turystyka

Lubelskie. Smakuj życie tekst Dorota Lachowska

Hasło promocyjne regionu lubelskiego zachęca do kontemplowania każdej chwili, doświadczania kontaktu z przyrodą, kulturą i zabytkami, uczestniczenia w wydarzeniach i festiwalach. Jest zaproszeniem do spróbowania czegoś nowego, autentycznego, nieoczywistego, co sprawia, że zaczynamy funkcjonować zgodnie ze swoim wewnętrznym rytmem. Jednak podstawą naszego dobrostanu jest czyste powietrze i zdrowa ekologiczna żywność, która jest jednym z najmocniejszych walorów Lubelszczyzny. Doceniają to zarówno mieszkańcy, jak i odwiedzający region turyści, którzy chętnie korzystają z wypoczynku na wsi lub w mniejszych, niezatłoczonych miejscowościach w Krainie Lessowych Wąwozów, na Roztoczu czy Polesiu. Smakowanie życia w Lubelskim zyskuje na znaczeniu, gdy zaczynamy myśleć o kuchni, potrawach i produktach regionalnych. Oparte o tradycyjne uprawy kaszy, ziemniaków, zbóż oraz wynikające z wielokulturowych tradycji regionu potrawy zyskały swój niepowtarzalny charakter, smak i zapach. Do najbardziej popularnych i rozpoznawalnych należy cebularz lubelski, który wywodzi się z kuchni żydowskiej i dla wielu jest kulinarnym symbolem regionu. Coraz większą sławę zyskują też gryczaki i jaglaki. Liczne uprawy tych kasz wpłynęły na ich powszechne stosowanie w przyrządzaniu potraw, a udoskonalane przez lata przepisy sprawiły, że obecnie występują one w różnych odsłonach: wytrawnej i słodkiej. Różnorodność smaków prezentuje odbywający się w sierpniu każdego roku Festiwal Kaszy Gryczaki w Janowie Lubelskim. Wyjątkowe doznania kulinarne czekają nas w miejscowościach przygranicznych, których mieszkańcy kultywują tradycje przygotowywania potraw według przepisów przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Wykorzystywane jako główny składnik ziemniaki smakują zupełnie inaczej w pyzach, kotletach czy pierogach ruskich. Uznanie smakoszy zyskują również potrawy mięsne, takie jak np. forszmak lubelski czy niezbyt przyjaźnie brzmiące, a cieszące się dużą popularnością flaki, które mają swój festiwal w Piaskach. Lubelsz-

40

magazyn lubelski (57) 2018

czyzna znana jest również z wielu potraw z dziczyzny, których można spróbować w lokalnych restauracjach. Region lubelski słynie z bardzo smacznych owoców, tj. truskawek, czereśni, wiśni, malin, jabłek, gruszek czy śliwek. Stanowią one zarówno doskonałą bazę do przetworów: soków, dżemów, konfitur, jak też doskonale smakują jako uzupełnienie zdrowej wakacyjnej diety. Pełnoletnich fanów jabłek zachęcam do poznania smaku lubelskiego cydru. Święto Cydru odbędzie się w Lublinie w drugiej połowie września. Szukając inspiracji kulinarnych i kulturalnych, warto zaplanować udział w tegorocznej edycji Europejskiego Festiwalu Smaków, który będzie miał miejsce w Lublinie od 3 do 9 września. Wydarzenie to koncentruje się na wyjątkowych smakach kuchni z całego świata jako elemencie kultury poszczególnych regionów. Poprzez liczne konkursy, prezentacje, degustacje oraz sprzedaż produktów regionalnych udajemy się w twórczą podróż po historii i tradycjach wielu interesujących krajów. Ofertę kulinarną uatrakcyjnia przygotowany program artystyczny, uwzględniający gwiazdy światowego formatu. Tegoroczna jubileuszowa edycja wydarzenia odbywa się pod hasłem „100 wystawców na 100-lecie niepodległości”. Dorota Lachowska Sprawdź, co się wydarzy: www.lubelskietravel.pl


kultura

O planowanym we wrześniu Kongresie Kultury Lubelszczyzny, potencjale osób tworzących kulturę oraz o wstępnym podsumowaniu obchodów jubileuszu odzyskania przez Polskę niepodległości – z wicemarszałkiem województwa lubelskiego Krzysztofem Grabczukiem rozmawia Filip Sawicki, foto Marek Podsiadło, archiwum – Podczas różnych wydarzeń jest Pan, półżartem, nazywany ministrem kultury województwa lubelskiego. Pomijając terminologię, jest w tym sformułowaniu pewien sens, gdyż od trzech kadencji jedną z dziedzin podległych pańskiemu kierownictwu jest właśnie wojewódzka kultura. Jak ocenia Pan jej znaczenie dla rozwoju naszego regionu i które miejsce zajmuje na liście pańskich priorytetów?

– Znaczenie kultury, choć trudno mierzalne, jest

absolutnie bezcenne i ponadczasowe. To właśnie kultura tworzy społeczność lokalną i regionalną. Decyduje o sile jej integracji, tożsamości oraz świadomości wspólnych korzeni, problemów i potrzeb. To w kulturze tkwią wszystkie mechanizmy trwałych zmian społecznych i to ona w dużej mierze decyduje o naszej przyszłości. Jestem dumny, że mogę kierować tą ważną sferą życia naszego regionu

Moc

jest we wspólnym

działaniu 42

magazyn lubelski (57) 2018


i razem z mieszkańcami województwa lubelskiego cieszyć się z tak wielu wspólnych sukcesów. Dlatego z całą odpowiedzialnością chcę powiedzieć, że na liście moich priorytetów wojewódzka kultura jest w absolutnej czołówce, gdyż znam jej siłę i moc sprawczą. – To, co Pan mówi, jest budujące, ale czy na pewno aż tak wiele zawdzięczamy kulturze? Czy nie jest ona jedynie pochodną innych zjawisk, zaś szczególnie emanacją poziomu gospodarczego i cywilizacyjnego danej społeczności?

– Pana słowa oddają niestety filozofię myślenia jakiejś części ludzi. Ludzie ci traktują kulturę jako swoisty luksusowy dodatek czy też nadbudowę społecznego ładu, na którą nie każdego i nie zawsze stać. Kultura stanowi dla nich mniej lub bardziej uciążliwy koszt, który co najwyżej wypada ponosić. Tymczasem w nowoczesnych społecznościach kultura stanowi coraz ważniejszy element rozwoju gospodarczego. Staje się dźwignią konkurencyjności oraz promocji całych państw i regionów. Dlatego myślenie o kulturze w sensie komercyjnym nie jest ani herezją, ani wypaczeniem jej pierwotnych ideałów. To wymóg naszych czasów, by kultura regionu była ważnym elementem strategii rozwoju całego województwa. – Skoro mowa o strategii rozwoju kultury to jak w kilku krótkich słowach mógłby Pan ją streścić w kontekście województwa lubelskiego?

– Po pierwsze, chcemy ściślej dopasowywać kierunki rozwoju kultury do potrzeb mieszkańców naszego województwa. Nie da się tego dobrze zrobić bez dialogu i platformy obustronnej komunikacji. To temu celowi ma służyć zainicjowanie idei tematycznych kongresów kultury województwa lubelskiego, wokół których staramy się zbudować, wspierać i aktywizować różne grupy i środowiska kreujące świat kultury naszego regionu. Tyle tylko, że sam kongres (choć cykliczny) jest jednak wydarzeniem dość incydentalnym. Stąd też do systematycznej pracy, wspólnie z Wojewódzkim Ośrodkiem Kultury, powołaliśmy dwa lata temu Wojewódzką Radę Rozwoju Kultury, która swym wsparciem już wielokrotnie udowodniła swą kompetencję i skuteczność. Po drugie, w dalszym ciągu chcemy wspierać rozwój instytucji kultury oraz zasobów materialnych, sprzętowych i organizacyjnych wszystkich organizacji, stowarzyszeń i zespołów, które na co dzień kreują tę ważną sferę życia naszej regionalnej społeczności. Oczywiście mówię tu o wsparciu za pośrednictwem funduszy unijnych, programów operacyjnych, stypendiów, nagród i dotacji. Powiem nieskromnie, że mamy w tym zakresie duże doświadczenie i zasługi, gdyż w ostatniej dekadzie kwoty, jakie przeznaczyliśmy na to działanie, można liczyć w setkach milionów złotych. – Znaczna część tej sumy została wykorzystana przy budowie, rozbudowie i unowocześnianiu marszałkowskich instytucji kultury, których naliczyłem aż jedenaście. Jaka jest strategia wykorzystania tych zasobów?

– Strategia ta jest prosta, dwutorowa. Tak się złożyło, że osiem wspomnianych instytucji znajduje się na terenie Lublina. Są to w większości nowoczesne, bogate w ofertę instytucje kultury, których może nam pozazdrościć niejeden europejski region. Jako Zarząd Województwa Lubelskiego pragniemy, by ta oferta była „konsumowana” nie tylko przez samych lublinian, ale żeby w coraz większym stopniu beneficjentami tych arcyciekawych wydarzeń stali się mieszkańcy całej Lubelszczyzny, a także goście z Polski i ze świata. Pragnę, by łatwy i bliski dostęp do kultury wysokiej stał się rzeczywistością także małych miasteczek i wsi. Chcę, by ci ludzie wiedzieli, że jako społeczność regionalna mają w Lublinie własne, wojewódzkie instytucje kultury, których oferta spełni ich zróżnicowane potrzeby. Kierunkiem drugim jest działanie w regionach. Jako samorząd województwa chcemy kreować rzeczywistość kulturalną także bezpośrednio na terenie małych ojczyzn. Tę misję powierzamy wszystkim naszym instytucjom kultury. Udowodniły one, iż są skutecznym, często jedynym łącznikiem pomiędzy życiem kulturalnym a gospodarczym społeczności naszego województwa. – Przed nami kolejny Kongres Kultury Lubelszczyzny. W programie znajdują się liczne spotkania, widowiska muzyczne. Ale czemu tak naprawdę służą takie kongresy?

– Województwo lubelskie może się pochwalić niezwykle bogatą historią i dziedzictwem kulturowym, ciągle żywą kulturą ludową, różnorodnością i bogactwem społeczności lokalnych, które są owocem działań minionych pokoleń. Możemy korzystać z dorobku najwybitniejszych twórców polskiej kultury, którzy pracowali i tworzyli na terenie dzisiejszego województwa lubelskiego. Wystarczy tu wymienić: Henryka Sienkiewicza, Bolesława Prusa, Stefana Żeromskiego, Józefa Kraszewskiego, Henryka Wieniawskiego, Leona Wyczółkowskiego, Bolesława Leśmiana, Józefa Czechowicza, ks. Stanisława Staszica, kardynała Stefana Wyszyńskiego czy Hieronima Łopacińskiego. Możemy odwołać się do owoców pracy w sferze kultury zasłużonych dla Polski rodów: Zamoyskich, z hetmanem Janem Zamoyskim na czele, Czartoryskich, z pasją pielęgnowania dziedzictwa narodowego Izabeli Czartoryskiej, i setek dworów szlacheckich rozsianych na Lubelszczyźnie, będących centrami kultury polskiej w okresie zaborów. Połączenie tego dziedzictwa ze współczesną twórczością artystyczną i sztuką, edukacją, badaniami naukowymi daje nam naprawdę nieograniczone perspektywy!

– Za nami półmetek roku jubileuszowego 100-lecia odzyskania niepodległości. Czy Lubelszczyzna godnie uczciła to epokowe wydarzenie?

– Jestem przekonany, że tak. Wielu z nas zacznie uzmysławiać sobie w większym stopniu rolę kultury w odzyskaniu naszej niepodległości. Musimy pamiętać, że zawsze największym obrońcą polskości była właśnie polska kultura. I to jest chyba najlepszą rekomendacją jej wartości.

magazyn lubelski (57) 2018

43


kultura – okruchy Dwa Brzegi po raz 12 Dokument w Zamościu Pod hasłem „Kino, które łączy” w Kazi- Zakończył się 6. Zamojski Festiwal Filmierzu Dolnym i Janowcu nad Wisłą odbyła mowy „Spotkania z historią”. Werdyktem się 12. już edycja Festiwalu Filmu i Sztuki jury I nagrodę oraz statuetkę „Zamość Perła „Dwa Brzegi”. Wydarzenie przyciąga premie- Renesansu” w kategorii najlepszy film dorami filmowymi, niepowtarzalnymi koncer- kumentalny otrzymał obraz Rafała Brylla tami, spotkaniami z aktorami, reżyserami „Wydarzenia Zielonogórskie 1960 – Bitwa i pisarzami. Tradycyjnie na otwarciu został o Dom Katolicki”, II nagrodę otrzymał przedstawiony film nagrodzony Złotą Palmą film „Kazimierz Leski”, reż. Małgorzata w Cannes. Tegoroczny laureat to japoń- Brama, III nagroda wraz ze statuetką poski film „Złodziejaszki”. W sumie zostało wędrowała w ręce Magdaleny i Rafała Kopokazanych ponad 100 produkcji z całego łodziejczyków za film „Za kratą są zielone świata. Równie dużym zainteresowaniem drzewa...”. Decyzją organizatorów Grand cieszyły się spotkania z aktorami. Kazimierz Prix za szczególne zasługi dla polskiej kiodwiedzili m.in. Joanna Kulig, Bartłomiej nematografii historycznej odebrała Alina Topa, Łukasz Simlat, Maja Komorowska, Czerniakowska. Nagrodę Publiczności Grażyna Szapołowska i Jadwiga Jankowska- otrzymał film „Uratowane z Potopu” w reży-Cieślak. Cała impreza uświetniona została serii Marcina Jamkowskiego i Konstantego koncertami Nosowskiej, Zamilskiej, zespo- Kulika. Jury przyznało również wyróżnienia, łu Raz Dwa Trzy, który na scenę zaprosił m.in. dla lubelskiego dokumentalisty LeszMagdę Umer, Stanisławę Celińską, Anię ka Wiśniewskiego za film „Błękitna Armia Rusowicz, a także Darię Zawiałow. (pat) 1917–1919”. (maz) Plener ilustratorów Już po raz XXXIII odbył się w Zwierzyńcu Międzynarodowy Plener Ilustratorów. W tym roku tematem przewodnim było 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości. Tradycją plenerów jest międzynarodowa ekipa artystów. Organizatorem wydarzenia była BWA Galeria Zamojska, która skądinąd jest w posiadaniu największej kolekcji ilustracji książkowej w Polsce. Zbiór liczy 3200 prac, a wśród ich autorów są takie postaci, jak Janusz Stanny, Olga Siemaszko, Stasys Eidrigevičius, Edward Lutczyn, Kazimierz Maśluszczak i wielu innych. (pat)

44

magazyn lubelski (57) 2018

jakże emocjonującej i ryzykownej dyscypliny. Gwoździem programu tegorocznej edycji festiwalu bezsprzecznie był spektakl francuskiej grupy Cirque Inextremiste – „EXIT”, opowiadający przejmującą historię pensjonariuszy szpitala, którzy w obliczu egzystowania w zamknięciu, próbują ratować się ucieczką balonem. (pat) Widok z okna W upalne sierpniowe popołudnie Wojewódzki Ośrodek Kultury w Lublinie zapełnił się po brzegi. A to wszystko za sprawą otwarcia wystawy Anny Fic-Lazor, dyrektor Muzeum Zamoyskich w Kozłówce, zatytułowanej „Widok z okna”. Pani dyrektor zazwyczaj otwiera wystawy innym twórcom, przeważnie z minionych czasów. Tym razem sama wystąpiła w roli autorki. W każdej z zaprezentowanych prac wyczuwalna jest duża czułość zarówno dla tematyki – pejzaż i ulotność natury, jak i stosowanych technik. W swoich wypowiedziach autorka często podkreśla fascynację mistrzami zarówno baroku, jak i impresjonizmu. Autorka uprawia malarstwo olejne, pastel, gwasz, akwarelę oraz rysunek. Jest absolwentką liceum plastycznego w Lublinie oraz Wydziału Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki warszawskiej ASP. Jako konserwator dzieł sztuki od ponad trzydziestu lat związana jest z Muzeum Zamoyskich w Kozłówce. (maz)

Sztukmistrze górą Carnaval Sztukmistrzów - festiwal nowego cyrku i teatru z imprezy lokalnej przez lata ewoluował do imprezy o randze międzynarodowej. Śmiało można również stwierdzić, że jest to najbardziej popularny „ towar eksportowy” Lublina. Festiwal sztukmistrzów jest jedyną tego typu imprezą plenerową w Europie, nic dziwnego, że przyciąga rzesze entuzjastów z Polski i zagranicy. W tym roku 10 jubileusz obchodził Urban Highline Festival – z tej okazji ponad ulicami Lublina na taśmach zapre- Meeting of Styles zentowali się światowej klasy zawodnicy tej Graffiti zazwyczaj jest odbierane przez społeczeństwo jako rodzaj wandalizmu. Nic bardziej mylnego. Doskonałym przykładem zaprzeczającym temu stereotypowi było wydarzenie Meeting of Styles, które odbyło się na początku sierpnia w Lublinie. Już po raz 8. do miasta zawitało ponad 100 mistrzów sztuki grafficiarskiej z całego świata. Kolorystyka i styl tegorocznych działań grafficiarzy na murach zostały narzucone z góry po konsultacjach organizatorów z radą miasta. I tak motywem przewodnim tegorocznej edycji były odcienie zieleni i natura, które idealnie wpasowują się w kolorystykę otoczenia. Efekt? Wysiłki twórców można podziwiać na ścianach oporowych obwodnicy przy Ogrodzie Botanicznym i Muzeum Wsi Lubelskiej. Impreza ma na celu nie tylko dekorowanie, ale także chronienie murów przed działaniami wandali rysujących wulgarne napisy (pod) i symbole. (pat)


NieWielka

Brytania Wywiad z Arkiem i Olą, założycielami szkoły językowej Co Ludzie Powiedzą. – Czym charakteryzuje się Wasza unikalna metoda nauczania? – W 2014 r. założyliśmy jedyną w Polsce szkołę językową rysującą słowami. Nasza metoda mnemobrazków oparta jest na technice szybkiego zapamiętywania bazującej na kojarzeniu słów i obrazów. Pozwala to na szybszą i skuteczniejszą naukę nowego słownictwa. Prowadzone przez nas zajęcia to przede wszystkim konwersacje – nawet gramatyki uczymy w ten sposób! Stosujemy też nowoczesne technologie, naukę poprzez zapach oraz gry leksykalno-gramatyczne „zmuszające” uczestników do użycia danej konstrukcji gramatycznej. Wychodzimy z założenia, że co możesz zrobić w domu, robisz w domu, a czego nie możesz – robisz na zajęciach. Dlatego też klasyczne ćwiczenia gramatyczne uczniowie rozwiązują po lekcjach na naszej autorskiej platformie e-learningowej. Gwarantujemy, że w ciągu roku każdy nauczy się skutecznie ok. 600–800 słów. – Dlaczego ta metoda jest bardziej przyswajalna? – Kiedy ludzie nie znali jeszcze pisma, przy ognisku, opowiadali sobie historie. Dziś jest podobnie, tyle że plotkujemy w kawiarniach. Ponadto, jako że najstarszym pismem są piktogramy, a dziś społeczeństwo powraca do nich, stosując emotikony, zlikwidowaliśmy żmudne uczenie się słówek z listy i zastąpiliśmy je autorskimi obrazkami skojarzeniowymi. Ich skuteczność potwierdzają sami uczniowie. – Do kogo jest ona skierowana? – Do wszystkich, którzy ukończyli poziom podstawowy ( A1), ponieważ część skojarzeń opiera się na słowach poznawanych dopiero na tym etapie. Dla uczniów rozpoczynających przygodę z angielskim mamy kurs „Survival English”, w którym wykorzystujemy przedmioty codziennego użytku, np. ubrania czy produkty spożywcze. Pozwala to na swobodną komunikację w kraju, w którym angielski jest językiem powszechnie używanym. – Na jakie grupy dzieleni są uczniowie i jakie rodzaje kursów oferuje szkoła? – Nasi najmłodsi uczniowie uczęszczają do 1 klasy szkoły podstawowej, a najstarsi mają ponad 70 lat! Wszystkie

grupy dobieramy na podstawie znajomości języka oraz wieku. Prowadzimy kursy ogólne (opierające się na graficznych skojarzeniach), biznesowe (biznes.coludziepowiedza. co) i dla dzieci (kids.coludziepowiedza.co). Oferujemy też kursy firmowe i indywidualne. – Wasza szkoła różni się nie tylko metodą nauczania, ale i panującą atmosferą. – Kreujemy atmosferę przyjazną edukacji, dzięki której umysł się otwiera, a języki rozwiązują. W pewnym momencie uczniowie zaczynają przychodzić nie do szkoły, a do „fajnego miejsca, w którym mimochodem uczysz się angielskiego”. Co miesiąc organizujemy eventy, które łączą kulturę Wysp Brytyjskich, warsztaty kulinarne i naukę języka obcego. U nas przygotujesz tradycyjne angielskie śniadanie, usmażysz naleśniki z Panem od Francuskiego (panodfrancuskiego.pl) przy okazji poznając angielskie słówka o francuskich korzeniach. Nauczymy Cię też grać na dudach i pokażemy nieznane Ci afrykańskie smaki byłych kolonii brytyjskich. - Nie skupiacie się jednak tylko na nauce? Chcąc zmienić naukę w lifestyle, pracujemy także nad własnymi perfumami i t-shirtami. Posiadamy swoje trampki z idiomami i lody smakiem przywołujące na myśl dawne brytyjskie kolonie. Prowadzimy też kulturalno-podróżniczy blog (blog.coludziepowiedza.co), na którym zabieramy czytelników w podróż przez zakątki Wielkiej Brytanii. Nasze zamiłowanie do kuchni i kultury brytyjskiej sprawiło, że naukę angielskiego wznieśliśmy na kolejny poziom. W kwietniu otworzyliśmy Co Ludzie Powiedzą Cafe – kawiarnię w brytyjskim stylu, w której przed zajęciami można skosztować grillowane sandwiche, uwielbiane przez Brytyjczyków ciasto marchewkowe czy po prostu poczytać świeżą anglojęzyczną prasę przy kawie z lokalnej palarni lub popracować w darmowej strefie co-workingowej (cafe. coludziepowiedza.co). Co Ludzie Powiedzą to nie tylko skuteczna nauka. To także lifestyle, który pomoże Ci mówić to, co chcesz. Tak, jak powinieneś. Szukaj nas na Facebooku, Instagramie i coludziepowiedza.co.


kultura 27 lipca podczas pełni księżyca, a także jego całkowitego zaćmienia, został zorganizowany niezwykły spacer – spacer miejscami opisanymi w „Poemacie o mieście Lublinie” Józefa Czechowicza. Jego akcja dzieje się właśnie w lipcu, przy pełni księżyca, kiedy w nocną wędrówkę po mieście zabiera nas tajemniczy przewodnik-wędrowiec. Poemat powstał w 1934 r. i był wyrazem tęsknoty poety za rodzinnym miastem, z którego wyprowadził się do Warszawy. Jak czytamy na stronie Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN”, tekst został przygotowany na potrzeby ogólnopolskiej audycji radiowej poświęconej poetyckiemu Lublinowi. Jego radiowa premiera odbyła się 7 lipca 1937 r. na falach Polskiego Radia. Pierwsze drukowane wydanie poematu ukazało się w 1959 r. na łamach lubelskiego czasopisma „Kamena”.

46

magazyn lubelski (57) 2018


Spacer z autorem poematu

o Lublinie tekst Valerii Koziuba |foto Anna Syrota

magazyn lubelski (57) 2018

47


Spacer został zorganizowany już po raz szesnasty i jak co roku rozpoczął się w okolicach Górek Czechowskich. Przewodnikiem była miłośniczka przedwojennej historii Lublina i poezji Józefa Czechowicza – Joanna Zętar. Obdarowani egzemplarzami poematu spacerowicze powędrowali w stronę dawnego przedmieścia Lublina – Wieniawy, następnie do cmentarza przy ulicy Lipowej, dalej Krakowskim Przedmieściem w kierunku Starego Miasta. Tam odwiedzili miejsce po nieistniejącej już ulicy Szerokiej, która była sercem zlikwidowanej podczas okupacji niemieckiej dzielnicy żydowskiej. Ostatnimi punktami spaceru były dzielnice Kalinowszczyzna i Czwartek, z którego rozpościera się malowniczy widok na Stare Miasto.

48

magazyn lubelski (57) 2018

Szesnasty już spacer śladami wędrowca z „Poematu o mieście Lublinie”, został zorganizowany przez Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN” oraz Dom Słów. Z tej okazji Izba Drukarstwa tradycyjnie przygotowała specjalną edycję utworu Czechowicza. Józef Czechowicz urodził się 15 marca 1903 r. w Lublinie. Był jednym z najbardziej rozpoznawalnych poetów dwudziestolecia międzywojennego. Zginął w wieku 36 lat we wrześniu 1939 r. podczas bombardowania Lublina. Pierwsze przejście trasą poematu poświęconego Lublinowi odbyło się w nocy 13/14 lipca 2003 roku w ramach obchodów setnej rocznicy urodzin poety – i od tego czasu wydarzenie jest częścią kulturalnego kalendarza Lublina.


PILATES

magazyn lubelski (57) 2018

49


za horyzontem Jesteśmy gdzieś po drodze między Izbicą a Skierbieszowem. Gdzieś, bo o ile miejscowość można namierzyć przez nawigację, o tyle o dojazd do pałacu trzeba zapytać miejscowych. Przy ulicy nie ma nawet kierunkowskazu. – Pojedzie pani prosto, a na końcu drogi po lewej stronie będzie duża kępa drzew. To tam – objaśnia napotkany mężczyzna. Wszystko się zgadza. Koniec drogi, szczekające kundelki, drzewa, przy których stoi tablica informacyjna ze zdjęciem zrobionym po wojnie, przedstawiającym imponującą fasadę pałacu.

Stryjów pałac, którego nie ma tekst i foto Grażyna Stankiewicz

50

magazyn lubelski (57) 2018


Tuż za nią w ścianie zielska stoją fragmenty ceglanej bramy wjazdowej i pawilonu z kordegardą, w której mieszkał odźwierny, przypominających zamek św. Anioła w Rzymie. Las, który rośnie wokół pałacu, już dawno wymknął się spod kontroli. Nieregularne ścieżki, dużo samosiejek zawłaszczających miejsce między zabytkowymi drzewami, przez korony których ledwo przedziera się słońce. Dużo śmieci, miejscami śmierdzi kloaką. I pomyśleć, że park projektował sam Walerian Kronenberg, któremu swój wygląd zawdzięczały parki w Białowieży, Niezdowie koło Opola Lubelskiego, Zamościu i kilkudziesięciu innych miejscach w Polsce przed I wojną światową i w okresie międzywojennym. Jeszcze po wyzwoleniu było tu pięknie – imponujących rozmiarów gazon, reprezentacyjna fasada z wejściem przez neogotycki arkadowy wysoki ganek, kasztanowa aleja i 430 drzew tworzących park. O ile drzewostan można uporządkować, o tyle w pałacu już nikt nigdy nie zamieszka.

Dobra Smorczewskich

Pierwsza wzmianka o wsi pochodzi z 1396 r. Od 1818 r. majątek należał do rodziny Świeżawskich, która postawiła tu klasycystyczny dwór. Na przełomie XIX i XX w. dobra w Stryjowie kupiła rodzina Smorczewskich. Według spisu z 1921 r. wieś liczyła 86 domów oraz 505 mieszkańców. Tereny wchodzące w skład majątku idealnie nadawały się na dobrze prosperujące gospodarstwo. Gorzelnia, młyn, stajnia i inne zabudowania folwarczne, a także stawy hodowlane, z których każdy miał swoją nazwę – np. Ogrodowy, Duży, Rafał i Marek. Powierzchnia samych stawów liczyła 65 ha. Po wojnie stawy wyschły, dziś pasą się tu krowy. Rodzina Smorczewskich związała się ze Stryjowem w 1879 r. Kilka lat wcześniej papież Leon XIII nadał Medardowi Adolfowi Smorczewskiemu i jego dwóm synom tytuły hrabiowskie za zasługi na rzecz utrzymania wiary katolickiej na Chełmszczyźnie. I to właśnie najmłodszy w rodzinie hrabia – syn Feliks przejął po ojcu majątek w Stryjowie. Gruntownie wykształcony w dziedzinie prawa, po studiach w Pradze, Rzymie i Krakowie, interesował się sztuką, a zwłaszcza malarstwem historycznym i pejzażem. Od początku o wszelkich inwestycjach budowlanych na terenie posiadłości decydowali wspólnie z żoną Zofią. Kiedy w Europie dominowała secesja, małżonkowie kontynuowali rozpoczętą przez ojca Medarda przebudowę w stylu neogotyckim, pozostając wielbicielami bliskiej im stylistyki romantyzmu, która w dużej mierze bazowała na tradycji gotyku. O tym, jak bardzo ta estetyka była bliska Smorczewskim, niech świadczy fakt, że w każdej miejscowości, z którą byli związani (również Żdżanne, Zagrody i Wierzchowiny), wszystkie realizacje architektoniczne powstawały właśnie w duchu neogotyckim.

Kaplica dla nieobecnych Pałac, który pierwotnie był parterowym dworem, powstał z trzech połączonych ze sobą budynków na planie litery H. Skrzydło zachodnie wyróżnia zachowana do dziś czworoboczna wieża ozdobiona na szczycie herbami: Rawicz, Smorczewskich i Leszczyńskich oraz zwieńczenie tarasem z tralkami rytmicznie układającymi magazyn lubelski (57) 2018

51


się w balustradę. Hrabia Feliks Smorczewski dopilnował wyposażenia wnętrz w najmniejszych szczegółach. Goście odwiedzający pałac byli pod wrażeniem stylowych posadzek, obramowań drzwi, obitych tkaninami ścian i sprowadzonymi z Włoch meblami, a także obrazami autorstwa hrabiego Feliksa. Kropką nad i tej reprezentacyjnej zabudowy pałacowej jest wzniesiona po I wojnie światowej na skraju parku i nad brzegiem stawu neoromańska kaplica cmentarna, w której hrabia Feliks miał być pochowany wraz z żoną. Pomimo degradacji budowli to w dalszym ciągu najlepiej zachowany architektoniczny fragment kompleksu budynków na terenie całego Stryjowa.

Romantyzm w ruinach

Hrabia Feliks Smorczewski zmarł w 1943 r. Pozostali przy życiu członkowie rodziny w 1945 r. wyemigrowali do Wielkiej Brytanii. W ramach reformy rolnej w pałacu została zorganizowana ośmioklasowa szkoła podstawowa. Dawni uczniowie wspominają, że otoczenie było zadbane, w dużej mierze dzięki mieszkającemu w pałacu dyrektorowi szkoły. Alejki

52

magazyn lubelski (57) 2018

parkowe zawsze były posprzątane, a w kordegardzie najpierw była gospoda, a później sklep spożywczy. W latach 70. szkoła zakończyła swoją działalność, pod koniec lat 80. budynek przeszedł w prywatne ręce. Nowy właściciel zamierzał otworzyć w pałacu ośrodek wypoczynkowy. Ale nic z tego nie wyszło, zaczęła się postępująca degradacja. W końcu historia zatoczyła koło – ruiny pałacu wróciły do spadkobierców, ale na terenie posiadłości nadal pasą się krowy, a latem w gęstwinie chaszczy trudno dostrzec bryłę pałacu. Cegły, z których były zbudowane schody, dawno straciły swoje kształty. Ruiny zachowały zarys pomieszczeń, fasadę nadal wieńczy taras z tralkami. Nie ma śladu po stropach, podłogach czy framugach. Romantyczny pałac zamienił się w totalną ruinę. Szkoda, że gmina nie zadbała o zabytkowy park, szkoda, że nie wykorzystuje ruin jako atrakcji turystycznej. Przy pisaniu tekstu korzystałam z: Katalog Zabytków Sztuki w Polsce, T. VIII, z. 8 – powiat krasnostawski, Warszawa 1960; J. Żywicki, Architektura neogotycka na Lubelszczyźnie, Lublin 1998; opracowań dr. Mieczysława Kseniaka


magazyn lubelski (57) 2018

53


W drugi weekend sierpnia w Nałęczowie odbyły się lubelskie kwalifikacje do ogólnopolskiego konkursu „Nasze Kulinarne Dziedzictwo – Smaki Regionów”. W wydarzeniu wzięło udział kilkudziesięciu uczestników z całej Lubelszczyzny. Zaprezentowane przez nich specjały są kwintesencją polskiego smaku, a przygotowane potrawy powstają tradycyjnymi metodami, według tych samych receptur od minimum 25 lat. Na liście finalistów znalazło się kilkadziesiąt produktów. Nominację do ogólnopolskiego tytułu „PERŁA 2018” otrzymał m.in. jabłecznik – domowy cydr firmy Frux Solis z Mikołajówki, zaś w kategorii gastronomicznej najwyżej oceniono zestaw obiadowy złożony z barszczu czerwonego z malinami i grochem oraz filetu z pstrąga podanego z pęczakiem, warzywami i szyjkami rakowymi, przygotowany przez Stowarzyszenie SOKOWIRÓWKA z Poniatowej. Wielki Finał XVIII edycji konkursu odbędzie się 30 września 2018 w Warszawie.

54

magazyn lubelski (57) 2018

Jubileusz BAJM-u

(sta)

Kulinarne dziedzictwo regionów

(FOTOSTROBI) (Olga Michalec-Chlebik)

zaprosili nas

Ostatniego dnia sierpnia na placu Zamkowym w Lublinie odbył się koncert z okazji 40-lecia BAJM. Uczestnicy mogli się przenieść w muzyczną podróż przez historię zespołu, opowieść o jego twórcach oraz o Lublinie, z którym BAJM jest związany od początku swego istnienia. Scena została ustawiona specjalnie w pobliżu kamienicy, w której wychowywała się wokalistka. Beata Kozidrak kilkakrotnie zmieniała kreacje (tym razem postawiła na czerwień, czerń i panterkę), a podczas koncertu przechadzała się ponad głowami fanów, jak to ma w zwyczaju. U boku zespołu pojawili się muzycy, którzy w ciągu 40 lat grali w zespole – wszyscy pochodzący z Lublina. Wydarzenie wzbogacił udział kwartetu smyczkowego Ladies Quartet i sekcji dętej. Całość urozmaiciła multimedialna scenografia. 31 sierpnia był również premierą najnowszej płyty zespołu BAJM-u. W koncercie wzięło udział blisko 40 tysięcy osób. (pat)


W tym roku Nałęczów przeżył nie tylko najazd zawodniczek biorących udział w Balonowych Mistrzostwach Świata Kobiet na ogrzane powietrze, ale również miłośników chodzenia z kijkami nordic walking. W niedzielę 5 sierpnia prawie 100 osób z wielu stron Polski, reprezentujących różne drużyny NW, spotkało się właśnie w Nałęczowie. Uczestnicy mieli do wyboru dwie trasy: zieloną na 5 km i żółtą na 10 km. Wszyscy pod opieką certyfikowanych i utytułowanych instruktorów NW ćwiczyli, chodzili, bawili się i biesiadowali. Pomimo upału, z tras rajdu wrócili w doskonałej formie witani oklaskami przez gości uzdrowiska. To już kolejne tego typu wydarzenie zorganizowane z inicjatywy Fundacji BezMiar z Puław, realizowanej przy współpracy z Uzdrowiskiem Nałęczów. Na kolejny rajd organizatorzy zapraszają w sobotę 22 września do Kazimierza Dolnego, zaś do Nałęczowa za rok.

Kraina pstrąga i lipienia

(Paweł Waga)

Na sportowo w Nałęczowie

(FOTOSTROBI) (Wojciech Antosz)

zaprosili nas

Po raz kolejny Lublin udowodnił, że posiada mocno obsadzone środowisko artystyczne młodego pokolenia. W niezależnej galerii LuCreate została zorganizowana wystawa pt. „Kraina pstrąga i lipienia” autorstwa Marcina Błacha, absolwenta malarstwa w Kolegium Sztuk Pięknych UMCS w Kazimierzu Dolnym oraz studiów magisterskich na Wydziale Artystycznym UMCS w Lublinie. Jego sztuka oscyluje w obrębie malarstwa, rysunku, komiksu oraz street artu. – Zawsze bliska mi była stylistyka komiksowo-ilustracyjna, interesuje mnie także liternictwo. Bardzo lubię posługiwać się wyraźną kreską i mocnym kolorem, co można zaobserwować w moich obrazach. Dziwne, wynaturzone stworzenia z moich prac zamieszkujące miejską przestrzeń to zwykli przechodnie, którym nadałem fantastyczną formę – opowiada autor. Wystawę można oglądać w Pracowni Otwartej LuCreate mieszczącej się przy Krakowskim Przedmieściu 53. (pat)

magazyn lubelski (57) 2018

55


Letnie studium miasta

(Tomasz Bosiacki) (pod)

Speed Car Motor Lublin – Zdunek Wybrzeże Gdańsk

(FOTOSTROBI) (Łukasz Paroll)

zaprosili nas

Kolejne starcie żużlowców w Nice 1. Ligi Żużlowej odbyło się 12 W Lublinie zakończyła się Urban Summer School: Open Form sierpnia na stadionie żużlowym przy Alejach Zygmuntowskich – Letnie Studium Miasta dla badaczy architektury. To międzynaw Lublinie. Speed Car Motor Lublin w tym sezonie nie doznał rodowy projekt, którego poligonem doświadczalnym są realizacje żadnej porażki, dzięki czemu klub został okrzyknięty fenome- pary polskich architektów Oskara i Zofii Hansenów w Lublinie, nem. Niestety podczas tego spotkania lubelskim zawodnikom Szuminie i Warszawie. Do udziału w projekcie zgłosiło się 280 nie dopisało szczęście i ponieśli pierwszą w sezonie porażkę. kandydatów z 40 krajów, spośród których wybrano 18 uczestników. Zwycięzcą okazał się klub Zdunek Wybrzeże Gdańsk 48:42. W W trakcie dwóch tygodni intensywnej pracy uczestnicy spojrzeli składzie drużyny z Lublina znaleźli się: Dawid Lampart, Pa- na problemy polskiej przestrzeni i blokowisk z nowych pozycji weł Miesiąc, Sam Masters, Robert Lambert, Andreas Jonsson, badawczych. Poszukiwanie nowych sposobów opowiadania o polOskar Bober oraz Wiktor Lampart. Wydarzeniu towarzyszyła skiej architekturze to jedna z misji powołanego jesienią ub. roku także nietypowa sytuacja, gdyż jeden z kibiców podczas startu Narodowego Instytutu Architektury i Urbanistyki, który podjął oświadczył się swojej wybrance. Mimo niepowodzenia lubel- się organizacji wydarzenia wespół z Centrum Historii Miejskiej skiej drużyny kibice nadal wiernie trzymają kciuki i wspierają Europy Środkowo-Wschodniej we Lwowie. Komisarzem projektu zawodników. (pat) jest związana z Lublinem Izabela Pastuszko, zastępca dyrektora Narodowego Instytutu Architektury i Urbanistyki. (maz)

56

magazyn lubelski (57) 2018


Na tegorocznych Chmielakach w Krasnymstawie poza prezentacjami, degustacjami i konkursami były również występy wykonawców reprezentujących różne style od muzyki ludowej, disco polo po rock, na jazzie kończąc. Atrakcje gadżetowe, rozrywkowe i kulinarne były zapewnione, a Sylwia Grzeszczak i Agnieszka Chylińska zapełniły rynek główny swoimi fanami. Ale jeden z wieczorów znacznie odbiegał od wydarzeń tego typu. A to za sprawą koncertu Włodzimierza Nahornego Trio (W. Nahorny – fortepian, M. Bogdanowicz – kontrabas, P. Biskupski – perkusja), który zgromadził sporą grupę miłośników muzyki synkopowanej. Muzycy stworzyli intymną atmosferę, która w pełni została zaakceptowana przez żywo reagującą publiczność. Brawa dla organizatorów, że nie idą na łatwiznę. Imprezy trwały do późnych godzin nocnych, błyszcząc, świecąc, pachnąc kolorowymi światłami festynu. Piwo lało się strumieniami (niektórym zapasy wyczerpały się już w sobotę wieczorem), rozweselając uczestników Chmielaków 2018. (woj)

Mistrz Olbiński w zamojskiej galerii

(Jacek Zimon)

W duecie z jazzem

(woj)

zaprosili nas

BWA Galeria Zamojska prezentuje prace światowej sławy artysty Rafała Olbińskiego. To nietuzinkowa postać – malarz, ilustrator, projektant, przedstawiciel tzw. polskiej szkoły plakatu, twórca m.in. graficznej strony „Jazz forum”. W 1981 r. wyjechał do Francji, a następnie do USA, gdzie został na stałe i gdzie z powodzeniem rozwijał swój talent i podbijał rynek sztuki, stając się jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich grafików na świecie. Za swoje prace otrzymał ponad 150 nagród, w tym złote i srebrne medale przyznawane przez najbardziej prestiżowe gremia artystyczne w USA. Prace Rafała Olbińskiego znajdują się w kolekcjach takich instytucji, jak m.in. The National Arts Club w Nowym Jorku, Smithsonian Institute and Library of Congress w Waszyngtonie, Suntory Museum w Osace oraz w wielu prywatnych i korporacyjnych zbiorach w USA, Japonii i Europie. Prace zaprezentowane na wystawie w Zamościu pochodzą ze zbiorów prywatnych artysty. Można je oglądać do 16 września. (pat)

magazyn lubelski (57) 2018

57


wrzesień/pażdziernik 2018 2 września

23 września

RADAWIEC

RADZYŃ

Dożynki wojewódzkie Radawiec 2018, Aeroklub Lubelski Radawiec, godz. 9:00 – 23:00

Spotkanie z Markiem Niedźwieckim, i promocja książki „Australijczyk”, Radzyński Ośrodek Kultury, ul. Jana Pawła II 4, godz. 17:00

3 września LUBLIN Wystawa fotografii Tomasza Bosiackiego „Czesia 2”, Hades Szeroka, ul. Grodzka 21, godz. 18:00

3 – 9 września LUBLIN Europejski Festiwal Smaku w Lublinie

23 września

ELIZÓWKA Eko Piknik na Niedzielnej Giełdzie, Giełda samochodowa Rynek w Elizówce, godz. 9:00

23 września

NIEDRZWICA DUŻA „W prostych słowach o wielkim marzeniu” widowisko muzyczno – historyczne, Gminny Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji, ul. Lubelska 10, godz. 15:00

26 września

7 – 9 września LUBLIN

LUBLIN Cyrkulacje wschodznioeuropejski konkurs etiud nowocyrkowych, CSK, Plac Teatralny 1, godz. 19:00

Calineczka, Scena Teatru Muzycznego w Lublinie, ul. Marii Curie Skłodowskiej 5, godz. 9:00 i 11:30

LUBLIN

KAZIMIERZ DOLNY

XX Lubelskie Święto Chleba, Muzeum Wsi Lubelskiej, Aleja Warszawska 96A, godz. 10:00

Festiwal Czekolady i Słodkości w Kazimierzu Dolnym, Rynek, godz. 10:00

9 września

28 – 30 września

28-30 września

8 - 9 września

KAZIMIERZ DOLNY Skrzydła nad Kazimierzem, wydarzenie artystyczno-lotnicze

14 – września LUBLIN Otwarcie wystawy malartwa prof.Juliusza Joniaka, Galeria Sztuki WIRYDARZ, ul.Grodzka 19, godz.18:00

WŁODAWA XIX Festiwal Trzech Kultur, Zespół Synagogalny we Włodawie, ul. Czerwonego Krzyża 7, od godz. 10:00

29 września LUBLIN, Ukochoj się z Qczajem – Lublin Miasto Sportu Zdrowia i Energii, Targi Lublin, godz. 9:00 – 18:00

15 września LUBLIN Urodziny Lubelskiego święta młodego cydru – Przyjęcie w sadzie, plac przed CK, Peowiaków 12

29 – 30 września LUBLIN Teatr Muzyczny, ul. Marii Curie Skłodowskiej 5, godz. 18:00 i 17:00

12-14 października

16 września

LUBLIN

LUBLIN XV Lubelski Festiwal Nauki Człowiek inspiracją nauki, CSK, plac Treatralny 1, godz. 11:00 – 17:00

XIX Festiwal Fantastyki Falkon - Wschód Słowiańskich Mitów, Targi Lublin S.A., ul.Dworcowa 11, 20-406 Lublin

12 – 14 października

19 – 20 września LUBLIN II Kongres Kultury Województwa Lubelskiego, CSK, plac Teatralny 1

58

magazyn lubelski (57) 2018

LUBLIN XV edycja Studenckiego Ogólnopolskiego Festiwalu Teatralnego „Kontestacje” Impro, ACK UMCS „Chatka Żaka”, ul. Radziszewskiego 16


Fot. Przemysław Gąbka

MIEJSCE SPOTKANIA


DRODZY CZYTELNICY,

otworzyliśmy się dla Was dwa lata temu. Centrum Spotkania Kultur budzi coraz większe zainteresowanie, także jako budynek – świadectwo przemian w tej części Europy: od absurdalnych wizji epoki PRL, przez marazm i niemoc po współpracę i spełnianie marzeń o europejskiej instytucji. Dzisiaj bez kompleksów patrzymy w przyszłość. Architektura miejsca eksponuje surowy proces tworzenia, odsłaniając pokłady kolejnych epok zarysowanych surowym betonem, szkłem i rdzą. Zobowiązuje nas to, by być wciąż w działaniu, w procesie, w budowie. Bo kultura to nie tylko spektakularne dzieła. Dla nas to obszar spotkania z drugim człowiekiem, definiowania przestrzeni i relacji oraz podróż w poszukiwaniu kodów tożsamości. Wspólnie z „Lajfem” otwieramy nowy cykl Miejsce Spotkania, zapraszając do dyskusji ze współpracownikami i zespołem Centrum Spotkania Kultur o sztuce, kulturze, regionie i innych ważnych tematach.

Piotr Franaszek


Fot. Łukasz Supergan

PO DRÓ ŻE


PODRÓŻE

W POSZUKIWANIU SMAKU. RZECZ O LUBELSZCZYŹNIE PIOTR FRANASZEK

Lubelskie to region wciąż jeszcze nieodkryty, pomimo bogatego dziedzictwa, o którym świadczą chociażby liczne pomniki historii: w Lublinie, Zamościu, Kazimierzu Dolnym, pałac w Kozłówce, najstarsze na ziemiach polskich muzeum w Puławach czy pozostałości ordynacji Zamoyskich na Roztoczu i Zamojszczyźnie. Obecne są także świadectwa wielokulturowości, jak ariańska wieża w Stołpiu, prawosławny Monastyr św. Onufrego w Jabłecznej, synagoga w Łęcznej czy Kaplica Trójcy Świętej w Lublinie, oddająca klimat epoki Jagiellonów i czasów Unii Lubelskiej. O wyjątkowości tego regionu świadczy również spuścizna kultury niematerialnej, choćby przekazy zakodowane w twórczości związanego z Biłgorajem Isaaca Bashevisa Singera czy promującego Szczebrzeszyn Jana Brzechwy. Lubelskie na nowo odkrywa swoją tożsamość. Receptą na przezwyciężenie kompleksów i budowę marki regionu może stać się świadomość potencjału, czerpanie z autentycznej kultury Lubelszczyzny i zaplecza gospodarczego, a także wyeksponowanie charakterystycznych subobszarów, jak Roztocze czy Polesie, pozostające pod strażą parków narodowych. Istotna jest również odwaga i europejskie aspiracje, czego przykładem może być ukończenie po czterdziestu latach „Teatru w budowie” i stworzenie profesjonalnej i rozpoznawalnej instytucji: Centrum Spotkania Kultur.

ROZTOCZE – NATURALNIE KREATYWNE Roztocze jak w soczewce skupia atrybuty Lubelszczyzny. W perspektywie kilku lat ma szansę stać się „Toskanią Wschodu”, jest porównywalne z włoskim ideałem: pagórkowata przestrzeń pachnąca ziołami, gościnni mieszkańcy, którzy produkują sery, nalewki, wina, zapraszają na konne przejażdżki, rowery, kajaki i piesze spacery. To szansa na zdrową aktywność, ale i zamyślenie nad Szumami Tanwi lub zaczytanie się na Festiwalu Stolica Języka Polskiego w Szczebrzeszynie. Zaprojektowany przez włoskiego architekta Bernarda Moranda, Zamość to renesansowy projekt idealny na miarę Florencji. Roztocze stoi właśnie przed wielką szansą. Przemysł turystyczny to trzecia gospodarka na świecie, a jego średni udział w PKB to około dziesięć procent. Swobodne podróżowanie w granicach Unii Europejskiej, a także coraz wygodniejszy tranzyt do Lwowa czynią ten zakątek bardzo perspektywicznym. Receptą jest oparcie się na specyfice własnej tożsamości, pielęgnowanie perełek aktywności społecznej, kulturowej i gospodarczej, jak Letnia Akademia Filmowa w Zwierzyńcu, Stolica Języka Polskiego w Szczebrzeszynie, Pożegnanie Sitarzy w Biłgoraju. Ważna jest profesjonalna promocja marki i produktów, oparta na współpracy i synergii, a nie konkurencji w obrębie jednego obszaru. Niech celem, marketingowym „benchmarkiem”, będzie Toskania.

Karin van der Molen Realizacja: Listen Miejsce: Roztoczański Park Narodowy Land Art Festiwal | 2 LIP 2014 fot. Karin van der Molen

Miejsce Spotkania / Lublin 2018 / Centrum Spotkania Kultur w Lublinie

2


PODRÓŻE

CENTRUM SPOTKANIA KULTUR – OTWARTE NA ŚWIAT W listopadzie 2015 roku, kiedy runął „mur lubelski” okalający plac budowy Centrum Spotkania Kultur w Lublinie, rozpoczął się nowy rozdział czterdziestoletniej inwestycji, która do tamtego momentu nazywana była „Teatrem w budowie”. Ta historia to przykład realizacji marzeń, w których spełnienie już mało kto wierzył. Od absurdalnych pomysłów epoki PRL, poprzez marazm i niemoc, które zatrzymały budowę, po sukces otwarcia usankcjonowany bogatym programem. Wpisali się w niego artyści tacy jak Aleksandra Kurzak i Roberto Alagna, Seal, Yasmin Levy, Bobby McFerrin, tancerze baletu Accademia Teatro alla Scala czy Batsheva Dance Company, a także wydarzenia: wystawa Sebastiao Salgado i opera „Umarłe miasto” Mariusza Trelińskiego. W ciągu dwóch lat odwiedziło nas blisko 500 tysięcy widzów, dla których przygotowaliśmy prawie 500 wydarzeń. Nasz repertuar to także wydarzenia cykliczne: jedyny w Polsce festiwal poświęcony scenografii i kostiumom „Scena w Budowie”, comiesięczne spotkania z podróżnikami „Kontynenty”, czy największy w Polsce festiwal filmów dokumentalnych Millennium Docs Against Gravity. Kultura to dla nas szeroka platforma obejmująca także ekologię, czego przykładem są: pasieka artystyczna, podniebne ogrody, czy małe rodzinne uprawy w akcji „Rosnę!”. Stawiamy też na sztukę uliczną: Brain Damage Gallery, klub muzyczny, zapraszamy także skateboardzistów. Chcemy, aby kultura była użytkowa i modna, pokazujemy design i przemysły kreatywne w concept store’ach. Znosimy granicę snobizmu, stając się miejscem przyjaznym, otwartym. Stawiamy na jakość. Sam budynek jest bardzo charakterystyczny, nawiązuje do nieskończonej historii, eksponując surowe materiały: cegły, beton i stal. Zobowiązuje nas do tego, by wciąż się stawać i wciąż być w działaniu.

Upadek Muru Lubelskiego | 22 LIS 2015 Fot. Dorota Bielak

Precyzyjnie budujemy markę instytucji i jej komunikację, sygnując wydarzenia charakterystycznym logo – spinaczem, który spaja, konfrontuje, staje się symbolem, archetypem spotkania. Czterdzieści procent widzów przyjeżdża spoza regionu. Jesteśmy stale obecni w mediach. Amerykański magazyn „Vogue” wskazuje nas jako jedną z najbardziej interesujących destynacji w tej części Europy, zostaliśmy również wyróżnieni przez „National Geographic Traveler” oraz w konkursie na najlepszy produkt turystyczny województwa lubelskiego w roku 2017. „Gazeta Wyborcza” przyznała Centrum Spotkania Kultur nagrodę „Strzały”. Doceniana jest także sama siedziba Centrum – Grand Prix Nagrody Roku Stowarzyszenia Architektów Polskich za 2016 rok otrzymał architekt Bolesław Stelmach, autor jej projektu. Przed nami wiele pracy i wyzwań. Na pewno pojawiają się błędy, ale jesteśmy głodni sukcesu i nie mamy kompleksów. Stawiamy na europejski status. Wizją, która przyświeca działalności Centrum Spotkania Kultur w Lublinie, jest kultura rozumiana jako sztuka spotkania z drugim człowiekiem. Spotkania sprzyjającego zdobywaniu doświadczeń, które otwierają, inspirują i wyostrzają zmysły. Dla nas najważniejszy jest człowiek, z jego potrzebą rozwoju, piękna, twórczości i wolności. Myślę, że naturalna i twórcza atmosfera regionu, głód jakości i sukcesu powinny stanowić zaproszenie do współpracy, zatem... spotkajmy się na kreatywnym wschodzie. Cały tekst do przeczytania w książce Roztocze. Wschód kreatywności, pod red. Piotra Dudy i Sylwii Stano, Szczebrzeszyn 2018.

PIOTR FRANASZEK – Dyrektor Centrum Spotkania Kultur w Lublinie. Absolwent Zarządzania Kulturą w Instytucie Spraw Publicznych Uniwersytetu Jagiellońskiego, ukończył też studia na kierunku menedżer i animator kultury na UMCS w Lublinie. Współpracował z lubelskimi instytucjami kultury; organizator wielu wydarzeń i festiwali artystycznych; dyrektor Departamentu Promocji i Turystyki w lubelskim Urzędzie Marszałkowskim, prezes Regionalnej Organizacji Turystycznej i członek Rady Polskiej Organizacji Turystycznej, twórca marki „Lubelskie – smakuj życie!” trener i wykładowca akademicki, prezes Fundacji Place ID.

3


PODRÓŻE BARTEK SZARO – jeden z twórców cyklu spotkań „Kontynenty” oraz Festiwalu Podróży i Reportażu „Kontynenty”. Pasjonat i promotor wschodniej Polski, którą ostatnio przemierza śladem architektury drewnianej. Autor bloga paragonzpodrozy.pl

Festiwal Podróży i Reportażu Kontynenty | 17-19 LIS 2017 Fot. Marcin Butryn

TAK POMIĘDZY NAMI...

Festiwal Podróży i Reportażu Kontynenty 7-19 LIS 2017 Fot. Marcin Butryn

BARTEK SZARO

Każdy ma swoje. Wszyscy mają inne. Dla jednych będzie to spakowanie plecaka i podróż autostopem po Bałkanach, dla innych lot w kosmos, albo zjazd na nartach z ośmiotysięcznika. Najczęściej chcemy je przesuwać, traktujemy je jako wskaźnik naszego rozwoju. Dłużej, głębiej, wyżej, albo w sposób, którego nie zmierzy żadna miara - zupełnie inaczej, tak, jak jeszcze nikt tego nie zrobił. Bywa, że trzeba je dopiero wyznaczyć. Pokazać, gdzie jest kres. Udowodnić, że dalej już nic nie ma. Dokonać takiej eksploracji to marzenie wielu. Wydaje się, że to już historia, że w tym kontekście wszystko już o świecie wiemy. Ale czy na pewno? Czasami chodzi o ich łamanie. Czas, prędkość, dystans… W podróżowaniu niby nie powinno mieć to kluczowego znaczenia. Ale wyścig, konkurencja, rywalizacja gości w szeregach ludzi ciekawych świata prawie od samego początku. Bycie rekordzistą to bycie sławnym. Zrobić coś po raz pierwszy to stać się legendą. Jak bardzo chęć zdobycia popularności motywowała podróżujących? A jak bardzo motywuje ich teraz, kiedy głównie o podróżach rozmawiamy przez Facebooka, Instagram, Youtube? Coraz częściej mówimy, że się zacierają. Świat widziany okiem turysty ujednolica się. Trudniej jest odnaleźć autentyczność, którą tak cenimy, tak uwielbiamy. Czy już niedługo będziemy narzekać, że wszędzie jest jedno i to samo? Czym byłoby odkrywanie świata, pasja do podróży, gdyby nie istniały pomiędzy nami żadne różnice? Świetnie kiedy się otwierają. Wtedy jest nam lżej, łatwiej i przyjemniej. Czujemy wręcz ulgę. Czujemy, że nam więcej wolno. Ktoś je jednak musi otworzyć. To się nigdy nie dzieje samo.

Miejsce Spotkania / Lublin 2018 / Centrum Spotkania Kultur w Lublinie

Wiele z nich wymyślamy sobie sami i niejednokrotnie wystarczy tylko głos kogoś bardziej doświadczonego, żeby zniknęły. Wiele jest nie do przejścia, nie do pokonania bez ciężkiej pracy, wyrzeczeń i jasno określonego celu. Niby mogłyby nie istnieć, sky is not the limit, jak to mówią, ale istnieć muszą. Albo może wcale nie muszą? Pewne jest tylko, że istnieć na pewno będą. A my w nieskończoność będziemy z nimi walczyć. Jako turyści i podróżujący i po prostu jako zwykli ludzie na co dzień także. Motywacji, międzyludzkie, fizyczne, wydumane, sportowe, fizyczne, mentalne, sensu, finansowe. Granice w podróżowaniu. Na nich skupimy się na tegorocznym Festiwalu Podróży i Reportażu „Kontynenty.”

4


PODRÓŻE

LUBELSZCZYZNA NA POKAZ

Wernisaż wystawy „Ewa Braun. Odtwarzanie minionych światów...” podczas 12. Festiwalu Filmu i Sztuki Dwa Brzegi 28 LIP 2018 Fot. Krzysztof Werema

BARBARA MAŁYSZCZAK-PIRÓG

Kreatywny Wschód to właśnie Lubelszczyzna. Region u styku trzech granic, gdzie przeszłość spotyka się z przyszłością. Gdzie od wieków przenikają się różne kultury, tradycje i religie. Ta różnorodność i bogata historia stworzyły wielobarwny krajobraz kulturowy, widoczny niemal na każdym kroku. Przemierzając Lubelskie można odnieść wrażenie, że to zielona kraina pełna jezior, pagórków, lasów i mokradeł, pośród których rozciągają się malownicze miasta, miasteczka, wsie i osady. Kraina głuszca, susła perełkowatego i żółwia błotnego, żyjących pośród kilkusetletnich dębów bezszypułkowych i wierzby borówkolistnej. Niemal nietkniętą ludzką ręką naturę i rozwijające się w jej sercu tak cenne, rzadko spotykane gatunki objęto różnymi formami ochrony przyrody. Dzięki temu na trasie wielu szlaków i ścieżek dydaktycznych można podziwiać urodę 2 parków narodowych – Roztoczańskiego i Poleskiego, 17 krajobrazowych oraz blisko 90 rezerwatów przyrody. Tej unikalnej możliwości obcowania z naturą sprzyjają rozsiane w zakątkach regionu gospodarstwa agroturystyczne, w których można nie tylko odpocząć od zgiełku miasta, ale i napawać się smakiem specjałów kuchni regionalnej - gryczanych lub jaglanych, sycących pirogów biłgorajskich, aromatycznych cebularzy, słodkich miodów i nalewek. Podążając wzdłuż biegu dzikiego i rwącego Bugu, który stanowi naturalną granicę regionu i kraju, możemy doświadczyć w szczególny sposób wielokulturowości regionu. Tatarski mizar w Zastawku, gdzie znajduje się nagrobek m.in. Jakuba Buczackiego, posła na Sejm Walny

5

Królestwa Polskiego, zaprasza pasjonatów sztuki sepulkralnej. W Kostomłotach swoim niepowtarzalnym charakterem urzeka zabytkowa cerkiew pw. św. Nikity, gdzie znajduje się jedyna na świecie katolicka parafia neounicka obrządku bizantyńsko-słowiańskiego. Niemal nad samym Bugiem, w Jabłecznej, turystów i wiernych przyciąga stauropigialny Monaster św. Onufrego utrzymany w klasycystycznym stylu. W Kodniu swoją świetnością wciąż zachwyca Sanktuarium Maryjne, gdzie króluje wizerunek, słynącej z licznych cudów, Matki Boskiej Kodeńskiej. Spośród nieokiełznanej roślinności ogrodu francuskiego wyłania się zabudowa, owianego legendami, zespołu pałacowego projektu Józefa Pioli w Różance. We Włodawie, podczas corocznego Festiwalu Trzech Kultur, można doświadczyć niemal mistycznego śpiewu chóralnego


PODRÓŻE

Inauguracja Mistrzostw Świata Kobiet w Balonach na Ogrzane Powietrze na placu Teatralnym | 5 SIE 2018 Fot. Magdalena Gorgol-Rzepecka

w zabytkowej pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, KulturyKultury – Inne –Brzmienia, Inne Brzmienia, Mikołajki Mikołajki Folkowe Folkowe czy teżczy Tradycji też Tradycji i Awangardy i Awangardy w zabytkowej cerkwicerkwi pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, wysłuchać koncertu organowego wewnątrz zdobionych Muzycznej Muzycznej KODYKODY możnamożna wyruszyć wyruszyć w podróż w podróż Szlakiem Szlakiem Renesansu Renesansu wysłuchać koncertu organowego wewnątrz bogatobogato zdobionych murówmurów rokokowej świątyni rzymsko-katolickiej pw. św. Ludwika czy spędzić Lubelskiego, Lubelskiego, prowadzącym prowadzącym przez ponad przez ponad 40 urokliwych 40 urokliwych miast imiast wsi. i wsi. rokokowej świątyni rzymsko-katolickiej pw. św. Ludwika czy spędzić wieczór „przy szabasowych świecach”, rytm utworu wieczór „przy szabasowych świecach”, tańcząctańcząc w rytmwutworu Hava Hava budynków zespołu synagogalnego. W chełmskich Odwiedzeniu Odwiedzeniu tych malowniczych tych malowniczych miejscowości miejscowości sprzyjasprzyja Wschodni Wschodni Szlak Szlak NagilaNagila pośródpośród budynków zespołu synagogalnego. W chełmskich Kredowych Podziemiach turystów nawiedza duch Bieluch, strzegący Rowerowy Rowerowy Green Green Velo - Velo najdłuższa - najdłuższa i najbardziej i najbardziej spektakularna spektakularna trasa trasa Kredowych Podziemiach turystów nawiedza duch Bieluch, strzegący ukrytych tam legendarnych skarbów. rowerowa rowerowa w Polsce. w Polsce. Jej centralny, Jej centralny, 350-kilometrowy 350-kilometrowy odcinek odcinek wije sięwije przez się przez ukrytych tam legendarnych skarbów. zielonązieloną Lubelszczyznę, Lubelszczyznę, pozwalając pozwalając turystom turystom na obcowanie na obcowanie Zamość, Północy za sprawą unikalnego zespołu z wszechogarniającą z wszechogarniającą naturą,naturą, podziwianie podziwianie bogactwa bogactwa kulturowego kulturowego Zamość, zwanyzwany PadwąPadwą Północy za sprawą unikalnego zespołu architektoniczno-urbanistycznego Starego wpisanego i historycznego i historycznego regionu. regionu. architektoniczno-urbanistycznego Starego MiastaMiasta wpisanego na listęna listę światowego dziedzictwa UNESCO, zachwyca Rynkiem Wielkim światowego dziedzictwa UNESCO, zachwyca Rynkiem Wielkim i ormiańskimi kamienicami. W Szczebrzeszynie, chrząszcza,Województwo Województwo lubelskie lubelskie obfituje obfituje w atrakcje w atrakcje turystyczne, turystyczne, przyrodnicze przyrodnicze i ormiańskimi kamienicami. W Szczebrzeszynie, opróczoprócz chrząszcza, wybrzmiewa głos uznanych polskich i artystów podczas i kulturalne. i kulturalne. Jednakże Jednakże o potencjale o potencjale regionuregionu świadczą świadczą coraz liczniejsze coraz liczniejsze wybrzmiewa głos uznanych polskich pisarzypisarzy i artystów podczas Festiwalu Polskiego. Smakiem wyjątkowego jasnegorzeszerzesze turystów turystów odwiedzających odwiedzających Lubelszczyznę, Lubelszczyznę, których których pasjonuje pasjonuje Festiwalu StolicaStolica JęzykaJęzyka Polskiego. Smakiem wyjątkowego jasnego piwa warzonego w zabytkowym browarze z początku w. uwodzi aktywny aktywny wypoczynek wypoczynek pośródpośród licznych licznych zabytkowych zabytkowych obiektów obiektów piwa warzonego w zabytkowym browarze z początku XIX w.XIX uwodzi roztoczański Zwierzyniec. Jednakże, jeśli kogoś bardziej interesujei oszałamiającej i oszałamiającej przyrody. przyrody. Kreatywny Kreatywny i satysfakcjonujący i satysfakcjonujący wypoczynek wypoczynek roztoczański Zwierzyniec. Jednakże, jeśli kogoś bardziej interesuje sakralna, nie będzie zawiedziony w XVIII-wiecznym na wschodzie na wschodzie Polski.Polski. Wielokulturowym Wielokulturowym wschodzie wschodzie Europy. Europy. sztukasztuka sakralna, nie będzie zawiedziony wizytąwizytą w XVIII-wiecznym kościele na wodzie pw. św.Nepomucena. Jana Nepomucena. Na prawym kościele na wodzie pw. św. Jana Na prawym brzegubrzegu urokliwych wąwozów, usytuowane jest renesansowe Wisły,Wisły, pośródpośród urokliwych wąwozów, usytuowane jest renesansowe malarzy i poetów, słynące z różnorodności architektonicznej miastomiasto malarzy i poetów, słynące z różnorodności architektonicznej Kazimierz turystów przyciągają tu również festiwale Kazimierz Dolny.Dolny. RzeszeRzesze turystów przyciągają tu również festiwale o długoletniej tradycji – Festiwal i Śpiewaków Ludowych, o długoletniej tradycji – Festiwal Kapel iKapel Śpiewaków Ludowych, Festiwal FilmuBrzegi, Dwa Brzegi, czy zyskujący coraz szersze Festiwal Sztuki Sztuki i Filmui Dwa czy zyskujący coraz szersze uznanie roztańczony Kazimiernikejszyn. uznanie roztańczony Kazimiernikejszyn. z najstarszych polskich jest obiektów Lublin,Lublin, jedno jedno z najstarszych polskich miast, miast, pełne pełne jest obiektów zabytkowych i atrakcji turystycznych - począwszy od tętniącego zabytkowych i atrakcji turystycznych - począwszy od tętniącego Starego z monumentalnym Zamkiem i słynną życiemżyciem Starego MiastaMiasta wraz zwraz monumentalnym Zamkiem i słynną gotycką Krakowską – symbolem poprzez odrestaurowane gotycką BramąBramą Krakowską – symbolem miasta,miasta, poprzez odrestaurowane Śródmieście i wyniosłe Wzgórze Czwartek, po pachnące drewnem Śródmieście i wyniosłe Wzgórze Czwartek, po pachnące drewnem i zbożem Muzeum Wsi Lubelskiej. Przechadzając po tajemniczych i zbożem Muzeum Wsi Lubelskiej. Przechadzając się po się tajemniczych uliczkach i alejkach, spotkać kuglarza z Carnavalu Sztukmiuliczkach i alejkach, możnamożna spotkać kuglarza z Carnavalu Sztukmispróbować Litwy podczas Europejskiego strzów,strzów, spróbować kozichkozich serów serów z Litwyz podczas Europejskiego Festiwalu czy przyozdobić wyszywaną przez białoruskich Festiwalu SmakuSmaku czy przyozdobić wyszywaną przez białoruskich twórców serwetą ławę, nabytą podczas Jarmarku Jagiellońskiego. twórców serwetą ławę, nabytą podczas Jarmarku Jagiellońskiego. Przy dźwiękach artystów uświetniających festiwale Wschód Przy dźwiękach muzykimuzyki artystów uświetniających festiwale Wschód

Miejsce Spotkania / Lublin 2018 / Centrum Spotkania Kultur w Lublinie

BARBARA MAŁYSZCZAK-PIRÓG doktorantka w Zakładzie Badań Etnicznych Wydziału Politologii UMCS. Z pasją oddaje się badaniu historii i kultury włodawskich Żydów oraz kultury tradycyjnej Lubelszczyzny. W Centrum Spotkania Kultur zajmuje się organizacją wydarzeń kulturalnych i artystycznych, odpowiada również za kulturę lokalną oraz współpracę z instytucjami w regionie.

6


PODRÓŻE

TYLKO I AŻ 100 KM ROZMOWA BARTKA SZARO Z KAROLEM WÓJCICKIM, GOŚCIEM FESTIWALU PODRÓŻY I REPORTAŻU KONTYNENTY Bartek Szaro: Wielki Wóz, Mały Wóz, fazy księżyca… To potrafi rozpoznać większość osób oglądających niebo nocą. Jaki jest następny krok? Nauka innych konstelacji, kupno teleskopu? Karol Wójcicki: Warto zapoznać się z rozmieszczeniem gwiazd na niebie i z podziałem nieba na gwiazdozbiory. Bardzo wiele rzeczy, które będziemy obserwować na niebie, nie jest widocznych gołym okiem. Wiele z nich jest schowanych pomiędzy gwiazdami i żeby nauczyć się je dostrzegać, trzeba wiedzieć jak się nawiguje po niebie, gdzie są jakie gwiazdy, które często stanowią punkty odniesienia. Ale jest też mnóstwo obserwacji, które możemy czynić nieuzbrojonym okiem. Satelity, meteory, gwiazdy zmienne… Znakomitym, a często niedocenianym narzędziem obserwacyjnym jest lornetka, która daje duże pole widzenia i jasny obraz. Teleskop powinien być tak naprawdę ostatnim krokiem. Jeśli nie mamy wiedzy o badanym przedmiocie, to narzędzie, którym będziemy go badać, na niewiele nam się zda. BSZ: A patrząc z drugiej perspektywy, doświadczonych obserwatorów nieba, czy jest jakaś górna granica, po przekroczeniu której można uznać, że jest się w tej dziedzinie spełnionym? KW: Granicą możliwości obserwacyjnych jest nasza atmosfera i możliwości, jakie oferuje niebo w danym miejscu na świecie. Kiedyś, żeby je poszerzyć, astronomowie wynieśli teleskopy w kosmos.W praktyce takie obserwacyjne spełnienie może dać zaobserwowanie wszystkich obiektów głębokiego nieba widocznych w Polsce. Jest ich dość sporo. Ja po ich zaobserwowaniu zacząłem szukać obiektów, czy zjawisk, które z naszego kraju widocznie nie są. Stąd moje astronomiczne podróże do Arktyki, czy inne miejsca świata, żeby zobaczyć na przykład całkowite zaćmienie słońca. Te zjawiska, choć znane od dłuższego czasu, mają tę wspaniałą cechę, że za każdym razem wyglądają inaczej i można za nimi gonić i gonić i trudno tutaj doznać jakiegoś zaspokojenia czy spełnienia.

7

BSZ: Gdzie znajduje się granica pomiędzy ziemią a kosmosem? KW: Mamy umowną granicę, która nazywa się linią Karmana. 100 km od powierzchni Ziemi. Została utworzona w sposób sztuczny, bo granica między ziemską atmosferą a kosmosem jest bardzo płynna. Zabawne jest to, że sporo ludzi na Ziemi, każdego dnia, pokonuje dużo więcej niż 100 km. To przecież żaden wyczyn. Ale pokonać 100 km do góry? Udało się dopiero 600-700 ludziom z naszej planety. BSZ: Czy miłośnicy astronomii mają w zwyczaju porównywać swoje obserwacyjne statystyki i rywalizują na tym polu? 15 zjawisk na 3 kontynentach vs. cztery zaćmienia w 10 lat? Tak jak podróżujący lubią liczyć, czy wręcz kolekcjonować odwiedzone kontynenty i kraje. KW: Jeśli chodzi o podróże astronomiczne raczej nie zdarza się, żeby ktoś wyliczał gdzie był i co widział, bo prawda jest taka, że niebo oferuje bardzo dużo fajnych rzeczy wszędzie i dla wszystkich. A wyprawy astronomiczne wymagają czasami większych nakładów finansowych, więc takie przechwalanie się, kto był i co widział może być tak głupie, jak przechwalanie się, że mój teleskop jest z wyższej półki. Mam poczucie, że wśród miłośników astronomii panuje dość duża skromność. Może wynika ona z obcowania z czymś nieobliczalnie większym i poczucia, jak możemy wobec tego być mali. Jest natomiast jedna rzecz, gdzie widziałem taką rywalizację. Jest na niebie zbiór obiektów, który nazywa się katalog Messiera. Najpiękniejsze, najciekawsze obiekty głębokiego nieba, których w większości wypadków gołym okiem nie widzimy. Katalog Messiera liczy 110 obiektów. Są dostrzegalne z Polski. Jest kilka nocy w przeciągu roku, wypadają na początku kwietnia, kiedy można zobaczyć je wszystkie. Wtedy organizowane są tzw. maratony Messiera, które polegają na dostrzeżeniu jak

Fot. Karol Wójcicki


PODRÓŻE

największej liczby obiektów ze zbioru. największej liczby obiektów ze zbioru. I rzeczywiście, że obserwujący I rzeczywiście, zdarzazdarza się, że się, obserwujący się, udało komu udało się zaobserwować chwaląchwalą się, komu się zaobserwować więcej.więcej. W jakich miejscach najlepiej obserwuje BSZ: WBSZ: jakich miejscach najlepiej obserwuje się niebo? że wświata skali świata się niebo? CzęstoCzęsto słyszy słyszy się, że się, w skali najlepsze są dopustynia tego pustynia Atacama, najlepsze są do tego Atacama, aw aw w Bieszczadach. PolscePolsce pasmopasmo OtrytuOtrytu w Bieszczadach. KW: Najlepsze warunki do obserwowania KW: Najlepsze warunki do obserwowania nieba są wtedy, kiedy jesteśmy nieba są wtedy, kiedy jesteśmy z dala zoddala od cywilizacji, gdzie ma sztucznych świateł, cywilizacji, gdzie nie manie sztucznych świateł, które ograniczają widoczność gwiazd. które ograniczają widoczność gwiazd. DrugieDrugie kryterium to wysokość nad poziomem kryterium to wysokość nad poziomem morza.morza. czy m 2000 m n.p.m. robią różnicę. NawetNawet 1000, 1000, czy 2000 n.p.m. robią różnicę. czynnik to wilgotność powietrza. Im Trzeci Trzeci czynnik to wilgotność powietrza. Im mniejsza, tym lepiej. Pustynia Atacama mniejsza, tym lepiej. Pustynia Atacama ma ma więc wszystko do doskonałej obserwacji więc wszystko do doskonałej obserwacji W Polsce trudniej nieba. nieba. W Polsce trudniej znaleźćznaleźć takie takie miejsce, ale rzeczywiście, jeśli spojrzymy na miejsce, ale rzeczywiście, jeśli spojrzymy na mapy zanieczyszczenia powietrza światłem, mapy zanieczyszczenia powietrza światłem, to Bieszczady stanowią początek ciągnącej to Bieszczady stanowią początek ciągnącej na południowy wschód linii stanowiącej się na się południowy wschód linii stanowiącej na mapie Europy. ciemnyciemny punkt punkt na mapie Europy. To w To w zasadzie najlepsze miejsce do obserwowania zasadzie najlepsze miejsce do obserwowania nieba całej centralnej i zachodniej Europie. nieba w całejwcentralnej i zachodniej Europie. drogi mlecznej w tamtym kierunku WidokWidok drogi mlecznej w tamtym kierunku jest z pewnością bezkonkurencyjny. jest z pewnością bezkonkurencyjny. Wmiejsce jakie miejsce wysłałbyś BSZ: WBSZ: jakie wysłałbyś kogoś,kogoś, kto kto obeznał się z „polskim” dobrzedobrze obeznał się z „polskim” niebemniebem i chce i chce poszukać nowego? Gdzie znaleźć poszukać czegośczegoś nowego? Gdzie znaleźć astronomiczną egzotykę? astronomiczną egzotykę? KW: Świetnym miejscem do poszerzania KW: Świetnym miejscem do poszerzania astronomicznych zainteresowań jest Arktyka. astronomicznych zainteresowań jest Arktyka. kupićtanich bilet tanich linii lotniczych MożnaMożna kupić bilet linii lotniczych i polecieć na Islandię, albo do północnej i polecieć albo naalbo Islandię, albo do północnej Norwegii, np. Tromso. Wstereotypowym takim stereotypowym Norwegii, np. Tromso. W takim Fot. Karol Wójcicki Arktyka się z przenikającym pojęciupojęciu Arktyka kojarzykojarzy się z przenikającym zimnem i niedźwiedziami, tak naprawdę zimnem i niedźwiedziami, ale takale naprawdę miejsca, które polecam, są całkiem zurbanimiejsca, które polecam, są całkiem zurbanizowane, a temperatury są przeraźliwiemaksimum zowane, a temperatury nie są nie przeraźliwie maksimum roju Perseidów. możliwe, roju Perseidów. BardzoBardzo możliwe, W Islandii, czy Norwegii, czasami niskie.niskie. W Islandii, czy Norwegii, czasami już już że pierwszy raz będziemy mogli zaobserwować że pierwszy raz będziemy mogli zaobserwować wychodząc z lotniska, albo jeszcze wychodząc z lotniska, albo jeszcze nawetnawet tak niesamowite tak niesamowite połączenie tych trzech połączenie tych trzech w samolocie zobaczyć Polecam w samolocie możnamożna zobaczyć zorzę. zorzę. Polecam zjawisk. zjawisk. wyjechać w interior te kilkadziesiąt kilometrów wyjechać w interior te kilkadziesiąt kilometrów i obserwować. Pomijam jużżefakt, że niebo BSZ: ABSZ: i obserwować. Pomijam już fakt, niebo A co byś powiedział nakosmos? lot w kosmos? co byś powiedział na lot w wygląda nieco inaczej, ze względu na zmianę wygląda nieco inaczej, ze względu na zmianę KW: (śmiech) przekonany, że to jest KW: (śmiech) JestemJestem przekonany, że to jest szerokości geograficznej, ale przede wszystkim szerokości geograficznej, ale przede wszystkim do zrobienia! Nieco mam co dowątpliwości. tego wątpliwości. do zrobienia! Nie mam do tego fascynujące to, że potrafi rozbłysnąć Jeszcze fascynujące jest to,jest że potrafi rozbłysnąć Jeszcze za naszego życia będzie to kwestia za naszego życia będzie to kwestia rozmaitymi kolorami zorzy polarnej. rozmaitymi kolorami zorzy polarnej. i wyłącznie pieniędzy. tylko i tylko wyłącznie pieniędzy. BSZ: to Kiedy to się stanie? Kiedy turystyczne BSZ: Kiedy się stanie? Kiedy turystyczne BSZ: są jakieś wciąż zjawiska jakieś zjawiska lub obiekty, BSZ: Czy sąCzy wciąż lub obiekty, w kosmos będą dostępne? loty w loty kosmos będą dostępne? naTy które Ty polujesz? wciąż polujesz? na które wciąż już właściwie powinno stać kilka KW: ToKW: się To jużsię właściwie powinno stać kilka KW: Tak, jest wciąż jestWciąż kilka. Wciąż na przykład KW: Tak, wciąż kilka. na przykład lat temu, ze względu na pechowe lat temu, ale ze ale względu na pechowe zbiegi zbiegi nie widziałem zaćmienia obrączko-okoliczności nie widziałem jeszczejeszcze zaćmienia obrączkookoliczności nie udało się. Firmy próbujące nie udało się. Firmy próbujące wego słońca. którą uważam za chyba wego słońca. I rzecz,I rzecz, którą uważam za chyba na rynek taką usługą zaliczyły wejść wejść na rynek z taką zusługą zaliczyły lekki lekki najbardziej unikatowe zjawisko, jakie można najbardziej unikatowe zjawisko, jakie można false Mamy start. Mamy teraz nowych „graczy”, false start. teraz nowych „graczy”, zobaczyć, a raczej niesamowity zobaczyć, a raczej niesamowity zbieg zbieg z dobrymi pomysłami i technologią. Na takie z dobrymi pomysłami i technologią. Na takie okoliczności, wydarzy 13 sierpnia okoliczności, wydarzy się 13 się sierpnia 2026 2026loty w loty w przyszłym roku powinny już pojawić przyszłym roku powinny już pojawić roku. Na północy wystąpi roku. Na północy SyberiiSyberii wystąpi wtedywtedy się oferty się oferty komercyjne. komercyjne. całkowite zaćmienie podczas całkowite zaćmienie słońcasłońca podczas dnia dnia polarnego. Wypadnie koło północy, co polarnego. Wypadnie koło północy, co umożliwi podjęcia obserwacji umożliwi próbę próbę podjęcia obserwacji całkowitego zaćmienia w towarzycałkowitego zaćmienia słońcasłońca w towarzystwie polarnej, zorzy polarnej, jakby jeszcze stwie zorzy a jakbya jeszcze tego tego było to mało, tegobędzie dnia będzie było mało, tegotodnia trwałotrwało

Miejsce Spotkania / Lublin 2018 / Centrum Spotkania Kultur w Lublinie

KAROL WÓJCICKI pasjonat nocnego nieba, który przemierza świat w poszukiwaniu najpiękniejszych zjawisk astronomicznych, popularyzator astronomii, dziennikarz naukowy, prezenter telewizyjny. Twórca największego w Polsce astronomicznego fanpage „Z głową w gwiazdach” na Facebooku.

8


PODRÓŻE

KULTURY ŚWIATA

Legwan morski (Amblyrhynchus cristatus). Galápagos. Ekwador. 2004. © Sebastião SALGADO / Amazonas images

PAWEŁ HADRIAN

W Centrum Spotkania Kultur uważamy, że podróż jest najlepszym sposobem na poznanie innych kultur. W tę podróż możemy Państwa zabrać. Możemy też przygotować Was, byście w swoich podróżach nie czuli się tak bardzo „obcy”. Przybliżamy Państwu świat nie tylko poprzez wydarzenia tematyczne, jak Festiwal Podróży i Reportażu „Kontynenty” czy festiwal filmów dokumentalnych Millenium Docs Against Gravity, ale też poprzez nasz regularny program. Przez cały rok gościmy u siebie muzyków, artystów wizualnych i tancerzy z przeróżnych rejonów świata. Często są to artyści wyjątkowo aktualni, którzy kształtują kulturę globalną tu i teraz. Warto pamiętać, że podróże i świat to też nasza najbliższa okolica. Stąd tak często pojawiający się podczas spotkań z cyklu Kontynenty wątek mikropodróży: wypraw do miejsc nieodległych, miejsc blisko nas, które pochłonąć mogą równie mocno, co egzotyczne wojaże. W takie mikropodróże wybieramy się także w poszukiwaniu dźwięków, obrazów i rękodzieła, prezentując najlepsze rzeczy inspirowane naszą rodzimą tradycją. Wyruszając w podróż, stajemy się ambasadorami naszej kultury, tak o tym mówił Paul Theroux podczas swojego wykładu w CSK. Ten wybitny amerykański pisarz-podróżnik to jeden z autorów esejów, które pojawią się w naszej książce „Miejsce Spotkania”. Zdjęcia pochodzą z wystawy “GENESIS. Fotografie Sebastião Salgado” (28 MAJ -07 SIE 2016). Wystawa zorganizowana przez Lélię Wanick Salgado, Kurator wystawy, przy wsparciu brazylijskiej firmy VALE.

Walenie południowe (Eubalaena australis) ciągną ku półwyspowi Valdés z uwagi na sprzyjające warunki zapewnione przez dwie zatoki – Golfo San José i Golfo Nuevo. Półwysep Valdés. Argentyna. 2004. © Sebastião SALGADO / Amazonas images

9


PODRÓŻE

Koncert Spotkania Kultur | 6 MAJ 2016 Fot. Maciej Rukasz

„SPOTKANIE KULTUR” PAUL THEROUX

Moi uczniowie chcieli uczyć się angielskiego, ale chcieli także mieć to, co – jak widzieli – miałem ja: zegarek, pasek, niebieskie jeansy, buty. Chcieli także rower, taki jak mój, a zamiast własnych lepianek solidny dom, także taki jak mój. W tamtych czasach, przed nastaniem epoki chińskich i indyjskich fabryk odzieżowych oraz taniej technologii, ubrania były drogie, a przystępne cenowo zegarki na rękę stanowiły rzadkość. Zatem jako przedstawiciel innej kultury rozbudziłem w moich uczniach oczekiwania. Moje doświadczenie wydaje się być zwykłym spotkaniem kultur, ale zawiera w sobie również elementy ludzkiego dramatu. W trakcie okresu, który spędziłem w Afryce, postrzegałem takie wydarzenia jako wywrotowe – często w sensie pozytywnym. Takimi było szerzenie zagranicznych idei liberalnych, osłabianie pozycji dyktatora za pomocą zaangażowanej literatury i krytyki, żądanie gwarancji wolnej prasy, jak również decydowanie o tematyce powieści powstałej w regionie. Wywrotowe było także podsycanie nieosiągalnych pragnień – nie tylko posiadania obuwia, ale bycia właścicielem dużego samochodu, czy pokaźnego majątku, a także prawa do swobodnego przemieszczania się – wejścia na pokład samolotu (jak robili to Amerykanie) i opuszczenia kraju. Spotkanie kultur może przynieść wszechogarniającą zmianę, co często wywołuje ogromne niezadowolenie, które z kolei stanowi element wywrotowej dynamiki wymiany kulturowej. Gdy mieszkałem w Afryce w okresie dekolonizacji, przyczynę rozruchów społecznych zwykło się tłumaczyć mianem „rewolucji rosnących oczekiwań”. Ni mniej, ni więcej, implikacją tej sytuacji jest uznanie względnego ubóstwa – niemożliwości realizacji nowo uświadomionych potrzeb czy materializacji idei zainspirowanych poprzez kontakt z inną kulturą. Atrakcyjność novum, jakie stanowi nowa kultura, bywa uważane za zagrożenie status quo – a to przecież dyktator sprawuje pieczę nad ciągłością ustroju. Taka sytuacja panowała w wielu afrykańskich krajach, w których mieszkałem i pracowałem. Szkolnictwo, dyscyplina rozwinięta i udoskonalona przez przyjezdnych, stała się znienawidzonym fachem, gdyż jej oświecający (i oświeceniowy) charakter podważał autorytet władzy. Z tego powodu nauczyciele byli słabo opłacani i zniechęcani. Podobnie rzecz się miała z pisarzami, dziennikarzami Miejsce Spotkania / Lublin 2018 / Centrum Spotkania Kultur w Lublinie

czy dramaturgami, którzy rozbudzili w sobie – poprzez kontakt z innymi kulturami – większe oczekiwania i pozwolili sobie na wolność eksperymentowania: na pisanie wedle własnej woli. Chiny, które zobaczyłem i opisałem w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, już nie istnieją: modernizacja zmieniła je do tego stopnia, że są (dla mnie) niemalże nie do poznania. Bez wątpienia, Chinom udało się wchłonąć innowacje techniczne innych kultur, ale też przyspieszyć rozwój własnego kraju w aspekcie kultury materialnej w sposób, który wydaje się wyjątkowy na skalę światową. Ale już chińskim pisarzom, myślicielom, dysydentom politycznym i krytykom władzy – tym, którzy są pod wpływem prądów kulturowych docierających do Chin z zewnątrz – nie wiedzie się tak dobrze, jak pokorniejszym robotnikom i zachowawczym politykom. Spotkania kultur obfitują w paradoksy. Przekład: Bartosz Wójcik

PAUL THEROUX amerykański powieściopisarz i podróżnik. Mieszkał w Malawi, Ugandzie i Singapurze, gdzie pracował dla Korpusu Pokoju. Jest autorem około trzydziestu powieści i kilkunastu książkowych reportaży m.in. „Wielki bazar kolejowy. Pociągiem przez Azję”, „Stary Ekspres Patagoński. Pociągiem przez Ameryki” czy „Jechałem Żelaznym Kogutem. Pociągiem przez Chiny”.

10


DE SI GN

Wystawa prac Karoliny Karaś | 6 LIP 2018 Fot. Marcin Moszyński


DESIGN

WYSTAWA

Tomasz Andrzej Rudkiewicz, Bartłomiej Pniewski System lamp Art Produkcja: Zakłady Sprzętu Oświetleniowego Polam w Wilkasach Fot. Michał Korta

PROJEKTOWANIE WSZĘDZIE

Projektowanie wszędzie to przegląd najciekawszych i najbardziej zapadających w pamięć projektów autorstwa pracowników i absolwentów Wydziału Wzornictwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. [...] Przedstawiamy w układzie chronologicznym 89 projektów powstałych na przestrzeni kilkudziesięciu lat istnienia Wydziału, autorstwa twórców, którzy naszym zdaniem są ważni dla jego historii i rozwoju polskiego dizajnu w ogóle. […] Nasi absolwenci i pedagodzy uprawiają wzornictwo – pracują dla przemysłu, projektując pociągi, samochody, jachty, sprzęt wojskowy, sprzęt rehabilitacyjny, urządzenia medyczne, meble, sprzęt gospodarstwa domowego, zabawki, odzież, porcelanę i szkło, opakowania. Opracowują też systemy identyfikacji wizualnych, małą architekturę do przestrzeni miejskiej czy aranżują wnętrza publiczne. Wygrywają konkursy, przetargi i wdrażają produkty nie tylko w Polsce, a obiekty art-designu wystawiają w muzeach i ważnych ośrodkach kultury również w innych krajach. […] PROF. KSAWERY PIWOCKI Dziekan Wydziału Wzornictwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie

Rocznica jest okazją do zatrzymania się i spojrzenia wstecz. 40-lecie Wydziału Wzornictwa warszawskiej ASP to dobry moment na podsumowanie tego, co wydarzyło się w minionych dekadach. My jako kuratorki wystawy nie tylko odbyłyśmy ciekawą podróż w przeszłość, ale także próbowałyśmy zobaczyć, jak pod wpływem przemian historycznych kształtowało się w naszym kraju pojmowanie roli projektanta. […] Uznałyśmy, że świadectwem siły szkoły są dokonania absolwentów i pedagogów […] Od roku 1977 mury uczelni opuściło około 1000 absolwentów. Niektórzy z nich już odeszli. W latach 80. kończący studia często wyjeżdżali za granicę. Niektórzy wykształceni projektanci zmienili zawód, wielu w latach 90. z powodzeniem zajęło się reklamą. Tych, do których dotarłyśmy, poprosiłyśmy o przesłanie kilku – ich zdaniem – najlepszych prac wdrożonych, czyli takich, które przyniosły konkretne efekty rynkowe lub społeczne. Z tego zestawu wybrałyśmy 89 projektów. Wzornictwo to najczęściej praca zespołowa. Starałyśmy się wytypować obiekty, z jednej strony mówią o czasach, kiedy powstały, a z drugiej zapadły w pamięć nas wszystkich – tak jak identyfikacja wizualna LOT-u Romana Duszka i Andrzeja Zbrożka (1978), system informacji miejskiej Warszawy Grzegorza Niwińskiego, Jerzego Porębskiego i Michała Stefanowskiego (1996) czy lokomotywa Gamma Bartosza Piotrowskiego (2012). […] Dizajn jest dziś jednym z najważniejszych czynników poprawiających konkurencyjność. Nie tylko firmy, ale także organizacje społeczne i kulturalne chcą być postrzegane poprzez pryzmat nowoczesnej, dobrze zaprojektowanej identyfikacji wizualnej, takiej jak prezentowana identyfikacja Warszawskich Spotkań Teatralnych autorstwa Anny Goszczyńskiej (2010).

PROF. CZESŁAWA FREJLICH DR MAGDA KOCHANOWSKA kuratorki wystawy pełne teksty do przeczytania w katalogu wystawy dostępnym w sklepiku-księgarni CSK

1959 Andrzej Jan Wróblewski, Emil Cieślar, Olgierd Rutkowski, Stanisław Siemek Konstrukcja: Jacek Karpiński, Janusz Tomaszewski Obudowa komputera tranzystorowego AKAT-1 Zleceniodawca: Instytut Podstawowych Problemów Techniki Polskiej Akademii Nauk Fot. Michał Korta

Miejsce Spotkania / Lublin 2018 / Centrum Spotkania Kultur w Lublinie

PROJEKTOWANIE WSZĘDZIE

40 lat Wydziału Wzornictwa ASP w Warszawie 28 WRZE -30 LIS 2018 Centrum Spotkania Kultur w Lublinie

WSTĘP WOLNY

12


DESIGN

WYSTAWA

EKSPEDYCJA ‘88

W czerwcu i w lipcu gościliśmy wystawę „Ekspedycja ‘88”, ekspozycję przygotowaną przez Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie. Jak wspomina kurator Anna Grunwald: „Zebrane obiekty reprezentujące różne aspekty codzienności końca lat 80. XX w. udostępnione były w pełni gościom Centrum Spotkania Kultur w Lublinie, także osobom o specjalnych potrzebach w formie audiodeskrypcji i filmów migowych. Zestawione razem, tworzą rodzaj „laboratorium”, dzięki któremu możemy odbyć swoistą podróż do roku 1988 – zderzając ówczesną codzienność, nie tak przecież odległą, z czasami nam współczesnymi.” „Ekspedycja’88” jest działaniem pilotażowym, efektem projektu E-Kolekcja realizowanego w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie w latach 2017-18 w ramach programu „Kultura ludowa i tradycyjna” dofinansowanego przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz dzięki dofinansowaniu Samorządu Województwa Mazowieckiego.

EKSPEDYCJA’88

02 CZE - 15 LIP 2018 Centrum Spotkania Kultur w Lublinie

Wystawa Ekspedycja 88 | 2 CZE 2018 Fot. Edyta Pietrzak

Wystawa 50 lat pracy twórczej Bartłomieja Pniewskiego | 22 CZE 2018 Fot. Edyta Pietrzak

50 LAT PRACY TWÓRCZEJ BARTŁOMIEJA PNIEWSKIEGO O ile z przedmiotami eksponowanymi w ramach „Ekspedycji’88”, w tym z przenośną, elektroniczną grą produkcji radzieckiej, przywoływaną nostalgiczno-ironicznie przez Dorotę Masłowską w zbiorze „Jak przejąć kontrolę nad światem, nie wychodząc z domu” (2017), mamy do czynienia od przynajmniej 30 lat, to z efektami kreatywności projektanta Bartłomieja Pniewskiego spotykamy się już od pół wieku. Przypomniała nam o tym Fundacja Rozwoju Designu LuCreate, organizując retrospektywną prezentację dokonań tego cenionego w kraju i zagranicą absolwenta Wydziału Wzornictwa Przemysłowego Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.

50 LAT PRACY TWÓRCZEJ BARTŁOMIEJA PNIEWSKIEGO 22 CZE - 31 SIE 2018 Centrum Spotkania Kultur w Lublinie

LEPIEJ, ŁADNIEJ. O POLSKIM WZORNICTWIE ROZMOWA DR JOANNY HOŁDY Z PROF. CZESŁAWĄ FREJLICH

13

Dr Joanna Hołda: Pani Profesor, jak to jest z dzisiejszą świadomością Polaków, jeśli chodzi o wzornictwo/design? Prof. Czesława Frejlich: Jest coraz lepiej. Po 2010 roku Polska stała się producentem dóbr, a nie tylko podwykonawcą zleceń zagranicznych firm. Z drugiej strony wzrasta świadomość konsumentów, na co wpływ mają różne czynniki: przede wszystkim odbiorcy są coraz bardziej wymagający (mówią też o tym badania – np. kupując meble, klient jest skłonny zapłacić o 20 procent więcej za design). Młode pokolenie to bardziej wyedukowani i świadomi nabywcy. Przyczyniły się do tego wyjazdy zagraniczne, nie tylko turystyczne, ale i edukacyjne, np. w ramach programów Erazmus czy Sokrates. Wejście Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku też miało znaczenie – otwarcie granic, ale również dostęp do środków finansowych, które pozwoliły na organizację centrów designu, wystaw, czy promocji polskiego wzornictwa za granicą. Kolejną transzę unijnego budżetu


DESIGN przeznaczono m.in. na dofinansowanie przeznaczono m.in. na dofinansowanie przedsiębiorców chcących uwzględnić w przedsiębiorców chcących uwzględnić w projektowanym wyrobie wzornictwo. projektowanym wyrobie wzornictwo. Tym Tym wzmocniono czynnik ekonomiczny samymsamym wzmocniono czynnik ekonomiczny designu. Pomaga tym przedsiębiorcom, designu. Pomaga to tymtoprzedsiębiorcom, niesię chcą się uzależniać od którzyktórzy nie chcą uzależniać jedyniejedynie od usług podwykonawczych. Zaczynają zdawać usług podwykonawczych. Zaczynają zdawać sobie sprawę, że bezpiecznie w swojej sobie sprawę, że bezpiecznie mieć wmieć swojej własny, atrakcyjny ofercieofercie własny, atrakcyjny wyrób,wyrób, który który zaoferować na globalnym możnamożna zaoferować na globalnym rynku.rynku. Do czynników sprzyjających designowi Do czynników sprzyjających designowi zaliczyłabym również cyfrowe narzędzia, zaliczyłabym również cyfrowe narzędzia, które ułatwiają, przyspieszają projektowanie które ułatwiają, przyspieszają projektowanie i wdrażanie nowych produktów. i wdrażanie nowych produktów. J.H: wyraźnej Mimo wyraźnej poprawy sytuacji J.H: Mimo poprawy sytuacji ciągle ciągle świadomość zwiększać. to robić? trzebatrzeba świadomość zwiększać. Jak to Jak robić? F.: Musimy mieć cierpliwość, Cz. F.: Cz. Musimy mieć cierpliwość, zmianyzmiany nie nie zachodzą szybko. świadomości to zachodzą szybko. ZmianaZmiana świadomości to długotrwały. projektanci są procesproces długotrwały. PolscyPolscy projektanci są coraz wykształceni. lepiej wykształceni. coraz lepiej Coraz Coraz więcejwięcej kształci projektantów wzornictwa uczelniuczelni kształci projektantów wzornictwa nieakademie tylko akademie sztuk pięknych, (już nie(już tylko sztuk pięknych, jak to jak to było polską tradycją, ale kierunek także kierunek było polską tradycją, ale także ten ten na uczelniach technicznych pojawiłpojawił się na się uczelniach technicznych czy czy prywatnych). Wzornictwo staje się ważnym prywatnych). Wzornictwo staje się ważnym kierunkiem z punktu widzenia potrzeb kierunkiem z punktu widzenia potrzeb społecznych i prawidłowo funkcjonującego społecznych i prawidłowo funkcjonującego Z drugiej zwiększa się rynku.rynku. Z drugiej stronystrony zwiększa się świadomość przedsiębiorców, świadomość przedsiębiorców, którzyktórzy rozumieją, że design niekultura, tylko kultura, rozumieją, że design to nie to tylko ale ale dziedzina sprzyjająca ekonomii. Dobrze dziedzina sprzyjająca ekonomii. Dobrze zaprojektowany produkt zaprojektowany produkt możnamożna łatwiejłatwiej sprzedać i więcej zarobić. sprzedać i więcej zarobić. A czy możemy o „polskim J.H.: AJ.H.: czy możemy mówićmówić o „polskim designie”, czypojęcie takie pojęcie jest uprawnione? designie”, czy takie jest uprawnione? F.: W społecznej opinii społecznej wzornictwo Cz. F.: Cz. W opinii wzornictwo się z kilkoma – rozróżnia kojarzykojarzy się z kilkoma krajamikrajami – rozróżnia np. design skandynawski, się np.się design skandynawski, włoski,włoski, czy czy holenderski. Rzeczywiście, w wyrobach wielu wyrobach holenderski. Rzeczywiście, w wielu tych krajów wspólne. Tam też tych krajów widać widać cechy cechy wspólne. Tam też od początku industrializacji, a nawet od początku industrializacji, a nawet wcześniej, co widać wcześniej, co widać w rzemiośle, wypracowywano w rzemiośle, wypracowywano swoją swoją specyfikę. Łączenie wartości kulturowych specyfikę. Łączenie wartości kulturowych (np. protestanckich) z umiejętnością (np. protestanckich) z umiejętnością wytwarzania się zresztą zauważyć w wielu wytwarzania da się da zresztą zauważyć w wielu krajach, choć tak łatwo to innychinnych krajach, choć już niejuż taknie łatwo to nazwać. w czasach globalizacji nazwać. JednakJednak w czasach globalizacji się różnorodność kulturowa. zacierazaciera się różnorodność kulturowa. Producenci chcą docierać do większej coraz większej Producenci chcą docierać do coraz liczby klientów – produkują niedla tylko dla liczby klientów – produkują nie tylko klientów, na rynek globalny. swoichswoich klientów, ale na ale rynek globalny. My staramy się wpisać ten globalny My staramy się wpisać w ten w globalny model.model. specyfika – odniesienia do przeszłości, Nasza Nasza specyfika – odniesienia do przeszłości, ludowości czy swojskości – ujawnia ludowości czy swojskości – ujawnia się w się w poszukiwaniach projektantów pracujących poszukiwaniach projektantów pracujących na małych rzecz małych wytwórców, na rzecz wytwórców, którzyktórzy oferująoferują wyroby klientom indywidualnym. Widzimy wyroby klientom indywidualnym. Widzimy je na wystawach czy galeriach. je na wystawach czy galeriach.

Dorota Ziaja. Foodllery - the table jewellery. Wystawa ART FOOD 2016+ | 10 LIS 2016 Kurator projektu: Marek Cecuła Fot. Sebastian Zimmer

J.H.: Czy jest łatwo jest być projektantem w Polsce? J.H.: Czy łatwo być projektantem dziś w dziś Polsce? Cz.zawody F.: Są zawody twórcze architekt, też projektant), Cz. F.: Są twórcze (aktor,(aktor, architekt, ale teżale projektant), gdzie gdzie kształci się znacznie osób, niż wynikałoby to z zapotrzebowania kształci się znacznie więcejwięcej osób, niż wynikałoby to z zapotrzebowania Musi być bowiem selekcja najlepszych tylkozkilku rynku.rynku. Musi być bowiem selekcja najlepszych i tylko ikilku nich z nich pracować w zawodzie. są to dobre czasy dla projekbędziebędzie pracować w zawodzie. JednakJednak są to dobre czasy dla projektantów. Jest zapotrzebowanie ich pracę, choć rynek jest łatwy. tantów. Jest zapotrzebowanie na ich na pracę, choć rynek nie jestnie łatwy. częściej, są jednostkowe przypadki, studenci Coraz Coraz częściej, i to niei to są nie jednostkowe przypadki, studenci pracująpracują w zawodzie już w trakcie studiów. w zawodzie już w trakcie studiów. J.H.: „Elitarny” czy „egalitarny”? Jaki czy powinien być design? W J.H.: „Elitarny” czy „egalitarny”? Jaki jest czyjest powinien być design? W którą stronę patrzeć? którą stronę patrzeć? F.: WZobie. Z jednej chcemy, aby społeczeństwo rozumiało, Cz. F.: Cz. W obie. jednej stronystrony chcemy, aby społeczeństwo rozumiało, że design jest częścią i świadczy o naszej zdolności że design jest częścią naszej naszej kulturykultury i świadczy o naszej zdolności wytwórczej, o naszych wartościach, o poczuciu estetyki. Chcemy wytwórczej, mówi omówi naszych wartościach, o poczuciu estetyki. Chcemy i ładniej mieszkać, żyć w przyjaznej przestrzeni społecznej, chcemy lepiej ilepiej ładniej mieszkać, żyć w przyjaznej przestrzeni społecznej, chcemy się mądrą i piękną architekturą zatopioną w zieleni. Świadomość otaczaćotaczać się mądrą i piękną architekturą zatopioną w zieleni. Świadomość jest konieczna, żeby iść do przodu, żebylepiej. było lepiej. jest konieczna, żeby iść do przodu, żeby było Z drugiej są eksperymenty, które w codziennym życiu Z drugiej stronystrony są eksperymenty, które w codziennym życiu nie są nie są Są jednak potrzebne, aby wyobrażać sobie kształt przyszłość, ważne.ważne. Są jednak potrzebne, aby wyobrażać sobie kształt przyszłość, wyprzedzać działania. Eksperymenty są konieczne, bopowstaje jutro powstaje wyprzedzać działania. Eksperymenty są konieczne, bo jutro przez szerokie odbiorców niezrozumiałe dzisiaj.dzisiaj. NawetNawet trudnetrudne i przezi szerokie grono grono odbiorców niezrozumiałe działania projektowe są niezbędne, bezrozwój nich rozwój byłby trudny działania projektowe są niezbędne, bez nich byłby trudny i opierałby na obcych wzorcach. i opierałby się na się obcych wzorcach.

PROF. CZESŁAWA FREJLICH profesor Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, projektantka, kuratorka wystaw, autorka publikacji z zakresu wzornictwa, długoletnia redaktor naczelna ogólnopolskiego kwartalnika 2+3D, kuratorka wystawy „PROJEKTOWANIE WSZĘDZIE. 40 lat Wydziału Wzornictwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie” w Centrum Spotkania Kultur w Lublinie.

Miejsce Spotkania / Lublin 2018 / Centrum Spotkania Kultur w Lublinie

DR JOANNA HOŁDA dyrektor Lubelskiego Instytutu Designu LPNT S.A, doktor nauk prawnych, menedżer ds. wzornictwa przemysłowego, autorka publikacji m.in. z zakresu praw człowieka, prawa kultury i prawa własności intelektualnej.

14


DESIGN

NA WZÓR I PODOBIEŃSTWO DLACZEGO DOBRE WZORNICTWO KSZTAŁTUJE NASZE POSTRZEGANIE ŚWIATA BARBARA WYBACZ Powiedzieć, że Centrum Spotkania Kultur wywołało „efekt Bilbao”, może dla niektórych być dyskusyjne. Ale z drugiej strony – jeśli się porównywać, to z najlepszymi. Lublinianom coraz bliższe jest nasze miasto, czego potwierdzeniem jest na pewno rosnące zaangażowanie w budżety obywatelskie, a także rosnąca liczba społeczności – grup na portalach społecznościowych, skupionych wokół wspomnień o Lublinie czy aktualnych spraw lokalnych. Mieszkańcy uaktywniają się w poszukiwaniu fotografii dawnego Lublina lub podziwiają współczesne zdjęcia, chętnie wspominają dawne czasy i komentują, jak zmienia się miasto dzisiaj. Z relacji i aktywności osób wyłania się zarówno obraz uroczego Lublina, jak i rozczarowania – to chyba normalne, a ożywiona dyskusja tylko potwierdza, jak ważny jest dla nas kształt naszego otoczenia.

BARBARA WYBACZ kulturoznawczyni, absolwentka Dyplomacji Kulturalnej Collegium Civitas. Od lat pracuje na rzecz lubelskiej i polskiej kultury jako producentka i menedżerka wydarzeń artystycznych. Zastępczyni dyrektora ds. Programowych Centrum Spotkania Kultur w Lublinie.

BRYŁA W 2009 roku ogłoszono wyniki konkursu architektonicznego na budowę Centrum Spotkania Kultur w Lublinie. Zwyciężył projekt pracowni Stelmach i Partnerzy, który 8 lat później, zrealizowany, otrzymał nagrodę roku, tzw. architektonicznego Oscara Stowarzyszenia Architektów Rzeczpospolitej. Pamiętam emocje, jakie towarzyszyły konkursowi, a następnie prezentacjom i konsultacjom społecznym. Bolesław Stelmach porywająco opowiadał o swoim pomyśle, a trzeba przyznać, że zadanie miał podwójnie trudne. Z jednej strony musiał zmierzyć się z czarną legendą Teatru w budowie, z drugiej – z wyobrażeniami miejscowych twórców kultury, którzy widzieli w CSK swoje przyszłe miejsce i z oczekiwaniami mieszkańców, którzy chcieli zmiany, i to zmiany na lepsze. Budowa zaczęła się w dużej mierze od rozbiórki. Ale również to zadanie zostało przekute w atut, który dziś podkreślają znawcy architektury odwiedzający budynek. Antycypacja „ruiny” w nowoczesnym budynku Centrum Spotkania Kultur dodaje mu szlachetności (sakralności) i wydobywa autentyczny charakter miejsca. Niczego nie udaje, nie zamazuje, ale nadpisuje nowy kształt, nową historię miejsca. Księgarnia CSK najlepszy gift shop w mieście! Fot. Dorota Bielak

15


DESIGN i miłośnikom sportów. Świetnie, w obu przypadkach, sprawdzają się kurhany. Dla tych, co chcą się wygodnie rozsiąść, stworzyliśmy Strefę Spotkań. Zaprosiliśmy do jej stworzenia lubelskich gastronomów, dzięki temu już dziś można spędzić w CSK cały dzień, a wieczorem skorzystać z repertuaru w Sali Operowej, w kinie lub przedłużyć pobyt w eklektycznym klubie na dachu. Design i dobrą sztukę na co dzień oferują partnerzy, z którymi nam po drodze w gustach. Brain Damage Gallery stworzyło miejsce nowoczesne, na miarę europejskich centrów sztuki, a Górna 10 Studio nadaje styl, prezentuje topowych polskich projektantów i odkrywa talenty. Inicjujemy kolejne projekty wokół designu, sztuki mody, projektowania graficznego – kolejne współprace z Lubelskim Wzorem, Lubelskim Instytutem Designu oraz instytucjami z Polski, Akademiami Sztuk Pięknych i partnerami ze świata – wypełniamy wnętrze i program CSK dobrymi przykładami i dobrymi praktykami.

FAKTURA

East Ænd Art I Noc concept store’ów! 2-4 CZE 2017 Fot. Maciek Niećko

Ilekroć mam przyjemność oprowadzać grupy po budynku CSK, zwracam uwagę na konsekwentne użycie naturalnych materiałów: beton, cegła, kamień, szkło, stal, miejscami drewno. Wrażenie surowości jest więc wywołane przez spotkanie natury i kultury, przez ostateczne zaprzeczenie sztucznej dialektyce. Rytmy zakomponowane przez człowieka, palisada trejaży, nie jest nowym porządkiem, a hołdem dla doskonałej harmonii natury. Wprowadzenie roślin, anektujących ściany wewnątrz oraz królujących na szczycie budynku, w postaci kilkupoziomowego dachu, łagodzi szorstkość i definiuje ostatecznie, gdzie się znajdujemy. Poruszanie się po labiryntalnych korytarzach, tajemnica zaułków zostają wynagrodzone, kiedy wejdziemy w szklane galerie widokowe – tu przeciwnie – wszystko widać jak na dłoni. Nic nie zakłóca odbioru.

Każdego dnia, wprowadzając nowy asortyment do naszej księgarni i sklepu z dobrym designem, znanego już w Lublinie jako najlepszy giftshop w mieście, oferując estetyczne doświadczenia, przygotowujemy się do prawdziwego świętowania podczas festiwali i spotkań z mistrzami – scenografami i projektantami kostiumów i mody w programie Scena w Budowie, wytwórcami nietuzinkowych przedmiotów codziennego użytku podczas targów East Ænd Art, artystami sztuk wizualnych, fotografami, grafikami, których prace prezentujemy w przestrzeniach galeryjnych. Wierzymy, że wszystko to nas kształtuje, nie tylko pozostawia niezatarte wrażenie, ale zmienia nasze postrzeganie świata na co dzień i pobudza do zmiany na lepsze.

DETAL Centrum Spotkania Kultur zapełnia się kolejnymi przedmiotami. Czysta forma z etapu podziwiania musi przejść w czas oddziaływania. Jeśli instytucja kultury ma być otwartym domem, trzeba by była gotowa na przemiany i eksperymenty. Miejsce spotkania rządzi się swoimi prawami. Aleja kultur – miejska arteria wpisana we wnętrze, bez miejsc do siedzenia byłaby tylko ulicą, na której nonszalancko się pozdrawiamy. Młodzi radzą sobie doskonale, piętrząc się na schodach. Inni kreatywnie wykorzystują ławy „fale”, ustawione na różnych poziomach budynku. Na placu Teatralnym miejskie meble służą zarówno zażywającym słonecznych kąpieli, jak Showroom artystyczny Górna 10 Studio (poziom 0 CSK) polecamy miłośnikom dobrego stylu Fot. Dorota Bielak

Miejsce Spotkania / Lublin 2018 / Centrum Spotkania Kultur w Lublinie

16


AR CHI TEK TU RA

Betonowe trejaże (detal). Widok od ulicy Artura Grottgera Fot. Błażej Pindor


ARCHITEKTURA

ROLA I ZNACZENIE ARCHITEKTURY

W ŻYCIU CODZIENNYM. TRADYCYJNA ARCHITEKTURA MIESZKANIOWA (FRAGMENT) ITSUKO HASEGAWA Rozpoczynając pracę nad projektami – począwszy od projektów domów po projekty budynków publicznych – zawsze staram się pamiętać o tradycyjnej zabudowie mieszkaniowej. Wynika to z chęci przekazania w budynkach publicznych cech tradycyjnego domu japońskiego – tzw. domu minka (w dosłownym tłumaczeniu „domu zwykłych ludzi”) – i stworzenia przestrzeni publicznych, które będą naprawdę przeznaczone dla ludzi.

zrozumiałam, że projektowanie budynków mieszkalnych w Japonii jest czymś szczególnym, co wymaga dialogu z przeszłością i odniesienia do przyszłości. Później, gdy otworzyłam własną działalność projektową, stopniowo zauważałam, że projektowanie uwzględniało różne aspekty – od zachowawczego po społecznościowy, historyczny czy też religijny. A gdy zaczęłam projektować budynki na szerszą skalę, zdałam sobie sprawę, że najważniejszą rzeczą w moim zawodzie jest moc unikalnego krajobrazu Japonii, języka oraz dziedzictwa kultury i sztuki. Kończąc uniwersytet, podjęłam pracę w firmie pana Kikutake. Realizowała ona w tym czasie wiele dużych projektów budynków publicznych i naprawdę lubiłam te wypełnione aktywnością dni. Ale minęło pięć lat i zaczęłam miewać różne wątpliwości. Projektanci budynków publicznych pracowali wówczas pod kuratelą niewielkiej elity architektów, a wszystkie projekty były realizowane albo w hołdzie mocodawcom, którzy je zlecili, albo jako dzieła sztuki danego architekta. Projektując wnętrze budynku, nie miało się więc pewności, czy zobaczy się w nim ludzi, którzy by je używali. Po zakończeniu

Dla Japończyków architektura mieszkaniowa jest czymś, co ma nadawać kształt okolicznościom dnia codziennego, okalać ducha i ciało, zmieniać wystrój zależnie od pory roku, tak jak my zmieniamy ubrania, i być bliskim natury, z wiatrem, światłem i roślinnością. Ta przestrzeń, piękna i delikatna, stanowiąca rozszerzenie tradycyjnego sposobu życia, nawet w sferze publicznej, powinna być właśnie przestrzenią publiczną dla ludzi. Będąc studentką, wybrałam się na spotkanie z projektantem Kiyonori Kikutake do budynku Sky House, w którym mieszkał. To właśnie od niego dowiedziałam się, że pracując nad projektem tego domu, połączył przeszłość z przyszłością poprzez zachowanie wielu elementów tradycyjnego życia na wsi, które pamiętał z dzieciństwa, jak np. wielkość pokoju ōhiroma (dużego pokoju gościnnego), rodzaj mebli czy innych przedmiotów domowego użytku, a także lokalne obrzędy i zwyczaje. Wtedy też ITSUKO HASEGAWA absolwentka Wydziału Architektury Uniwersytetu Kanto Gakuin oraz Wydziału Architektury Tokijskiego Instytutu Technologii. W 1986 roku Instytut Architektury Japonii uhonorował jej projekt Bizan Hall. Wielokrotnie nagradzana za projekty domów mieszkalnych oraz budynków użyteczności publicznej. Doktor honoris causa University College London, należy do Królewskiego Instytutu Brytyjskich Architektów oraz Amerykańskiego Instytutu Architektów.

Miejsce Spotkania / Lublin 2018 / Centrum Spotkania Kultur w Lublinie

Łąka na dachu, poziom +5 Fot. Błażej Pindor

18


ARCHITEKTURA

Sala Baletowa CSK na poziomie +2 Fot. Błażej Pindor

budowy budowy projektprojekt zamykano, zamykano, nie zważając nie zważając na to, na to, co użytkownicy co użytkownicy budynku budynku o nim myśleli. o nim myśleli. Tworzyłam Tworzyłam coraz to coraz nowe to projekty, nowe projekty, ale cały aleczas cały czas zastanawiałam zastanawiałam się, dlasię, kogo dlatak kogo naprawdę tak naprawdę te te budynki budynki publiczne publiczne miały być miały przeznaczone, być przeznaczone, i stąd wzięły i stąd wzięły się moje sięwątpliwości, moje wątpliwości, co do sensu co do sensu ich tworzenia. ich tworzenia. Dużo później Dużo później zdałamzdałam sobie sobie sprawę, sprawę, że wynikały że wynikały one z tego, one zże tego, obecna że obecna architektura architektura opieraopiera się na męskich się na męskich pryncypiach. pryncypiach. Jadąc obejrzeć Jadąc obejrzeć tzw. budynek tzw. budynek publiczny, publiczny, widziałam widziałam zwyklezwykle pięknypiękny okaz architektury okaz architektury modernistycznej modernistycznej o autorytarnym o autorytarnym wydźwięku. wydźwięku. Myślałam, Myślałam, że w przyszłości, że w przyszłości, gdy jużgdy pozbędziemy już pozbędziemy się tej się autorytatywności tej autorytatywności i zamkniętego i zamkniętego artyzmu, artyzmu, aspektaspekt publiczny publiczny będziebędzie musiałmusiał pojawić pojawić się przy się przy tworzeniu tworzeniu miejsc miejsc we współpracy we współpracy z lokalnymi z lokalnymi mieszkańcami. mieszkańcami. Kiedy jednak Kiedy jednak nadszedł nadszedł czas czas podjęcia podjęcia określonych określonych decyzji,decyzji, nie wiedziałam nie wiedziałam [jeszcze], [jeszcze], co zrobić. co zrobić.

Biuro Obsługi Widza CSK Fot. Błażej Pindor

BŁAŻEJ PINDOR projektant graficzny i fotograf. Studiował architekturę na Politechnice Warszawskiej oraz fotografię na FAMU w Pradze. Jest autorem projektów książek i katalogów wystaw dla takich instytucji jak Zachęta Narodowa Galeria Sztuki, Van Abbemuseum czy Narodowy Instytut Audiowizualny. Jego prace publikowane były w polskich i zagranicznych czasopismach architektonicznych. W swojej twórczości fotograficznej skupia się na obiektach architektonicznych, dekonstruując skodyfikowany język tradycyjnej dokumentacji.

19

[…] Rolą […]architekta Rolą architekta jest nieustannie jest nieustannie dostarczać dostarczać propozycji propozycji dla zmiennej, dla zmiennej, lecz trwałej lecz trwałej architekarchitektury, dla tury, miejsc, dla miejsc, które znajdują które znajdują się w tym się w stale tym stale zmieniającym zmieniającym się świecie się świecie i którei mają którestać mająsię stać się ponadczasowe. ponadczasowe. Wykonuję Wykonuję tę pracę, tę pracę, wierząc, wierząc, że polega że polega ona naona szukaniu na szukaniu integracyjnego integracyjnego stylu stylu życia, który życia, uwzględnia który uwzględnia mocnemocne stronystrony i możliwości i możliwości architektoniczne, architektoniczne, odnoszące odnoszące się do się do historiihistorii danego danego miejsca, miejsca, codziennych codziennych wydarzeń, wydarzeń, które się które w nim się w odbywają, nim odbywają, i energii i energii życiowej życiowej mającej mającej na celunapozostanie celu pozostanie w zgodzie w zgodzie z naturą. z naturą. Przekład: Przekład: MonikaMonika RokickaRokicka


ARCHITEKTURA

ARCHITEKTURA FOTOGRAFII TOMASZ KULBOWSKI

Architektura i przestrzeń publiczna to od zarania fotografii jeden z głównych jej elementów i obszarów zainteresowań – pierwsze zdjęcia sprzed blisko 200 lat pokazywały właśnie ulice i budynki. To o wiele więcej niż jedynie tło, szczególnie gdy myślimy o fotografii dokumentalnej, opowiadającej o człowieku i przestrzeni publicznej. Dla projektu Eastreet to jeden z głównych wątków prowadzonej od 6 lat narracji, niemal autonomiczny, wciąż ewoluujący i zaskakujący.

O PROJEKCIE EASTREET Eastreet to projekt poświęcony fotografii dokumentalnej z rejonu Europy Wschodniej. Jest największą inicjatywą tego typu na świecie. Dotychczasowe cztery edycje prezentowane były we Francji, Belgii, Chorwacji, Tajlandii oraz dwukrotnie w Turcji. To jedyny tej skali międzynarodowy projekt fotograficzny rodem z Lublina. Do najnowszej edycji zgłoszono łącznie blisko 11 tys. zdjęć. Zespół kuratorów wybrał z nich 100 fotografii, wykonanych w 20 krajach przez autorów pochodzących z całego świata. Wybrane zdjęcia zostały zaprezentowane w formie monumentalnej wystawy, instalacji plenerowej oraz publikacji książkowej. Więcej informacji i zdjęć na stronie www.eastreet.eu.

Kaliningrad Fot. Bianca Benisch

Miejsce Spotkania / Lublin 2018 / Centrum Spotkania Kultur w Lublinie

20


ARCHITEKTURA konsekwencje. Na fotografiach dobrze widać, że architektura to nie tylko neutralne tło, ale także przestrzeń interakcji i wielu dynamicznych procesów społecznych. Zwłaszcza gdy myślimy o architekturze monumentalnej, charakterystycznej dla wielu wschodnioeuropejskich metropolii, której celem była i jest dominacja, czy podkreślenie cech ustroju obecnego czy minionego. Nie chodzi tu jedynie o budynki, ale także o sposób organizacji przestrzeni oraz np. pomniki, czy inne ślady minionych lub obecnych narracji narodowych. To elementy przestrzeni, które często straciły już swój kontekst i ich rola w przestrzeni publicznej uległa zmianie.

Wystawa Eastreet 4. Fotografia Europy Wschodniej | 20 PAŹ 2017 Fot. Tomasz Kulbowski

Eastreet to próba fotograficznego opisu szeroko rozumianego regionu Europy Wschodniej i Południowej. Jest to projekt zbiorowy, więc siłą rzeczy stanowi sumę głosów wielu fotografów i fotografek, pochodzących z różnych zakątków Europy i świata. Głosy te zostają przefiltrowane, w pewnym sensie wizualnie „przetłumaczone” i ułożone w wielowarstwową, ale spójną sekwencję przez zespół kuratorów. Po czterech edycjach projektu, dziesiątkach tysięcy obejrzanych zdjęć, z łatwością można wyłowić kilka wątków regularnie powtarzanych przez fotografów, leżących w ich obszarze zainteresowań, szczególnie przyciągających ich uwagę i obiektywy aparatów. Są wśród nich ślady np. historii, w tym konfliktów, które odcisnęły na naszym regionie istotne piętno. Jest człowiek i jego pozornie błaha codzienność. Są wszelkiego rodzaju kontrasty i granice, również te geograficzne, wraz ze swoją społeczną dynamiką i złożonością. Są wreszcie symbole – cała ta sfera materialna, która definiuje „wschodniość”, zarówno prowincjonalnych, jak i wielkomiejskich przestrzeni. Są też próby estetyzacji czy negocjowania z naszą nie zawsze łatwą w koegzystencji przestrzenią publiczną – oswajanie jej i tłumaczenie za pomocą medium fotografii. Na zdjęciach znajdziemy budynki ze śladami po kulach, zniszczenia i inne blizny po (mniej lub bardziej) minionych konfliktach. Dostrzeżemy zderzenia wielu światów, starego i nowego, duchowego i materialnego, natury i cywilizacji... Zobaczymy ludzi zanurzonych w swoich codziennych rytuałach. Na jednych zdjęciach niemal wtapiają się w architekturę, na innych wydają się być z nią w konflikcie. Te wszystkie sytuacje oprawione w przemyślane kadry pokazują, jak wiele informacji o współczesnej przestrzeni publicznej niesie obraz codzienności. Jej elementem i znakiem czasów jest m.in. zalew powierzchni reklamowych, przysłaniających architekturę i dominujących otoczenie. Fotografowie rozprawiają się z tą inwazją wyrywając z kontekstu elementy reklam i wplatając je w życie ulicy. Łączą wątki z różnych, często sprzecznych ze sobą światów, ilustrując pewną walkę o przestrzeń publiczną oraz jej

To nieustający proces i szczególnie dobrze widać go w pewnych niedopasowaniach i absurdach architektonicznych, które chyba stały się niechlubnym znakiem rozpoznawczym wschodniej „architektury spontanicznej”. Takie swojskie, że aż egzotyczne. To są również składowe naszej kultury przestrzeni i mogą wiele powiedzieć o nas samych – nawet kilkumentrowy pingwin strzegący domu gdzieś na polskiej prowincji. Czy nam się to podoba, czy nie. Region Europy Wschodniej z jednej strony wydaje się zatrzymany w czasie – odnajdziemy w nim miejsca, które nie zmieniły się wcale. Z drugiej strony, zwłaszcza ośrodki miejskie, poddają się fali modernizacji i nie zawsze skutecznego upiększania. To powszechna i naturalna tendencja - przestrzeń publiczna na całym świecie stopniowo traci swój unikalny charakter i podlega ujednoliceniu, uformowaniu wg podobnego wzorca. Te dwa procesy - trwania i zmiany, ścierają się ze sobą nieustannie. Fotografia pozwala je spowolnić, przyjrzeć się zmianom, ocenić ich znaczenie i kierunek. To z kolei, być może, pozwoli nam na głębszą refleksję na temat naszej roli i miejsca w tych starych-nowych przestrzeniach.

TOMASZ KULBOWSKI fotograf dokumentalny i popularyzator fotografii mieszkający w Lublinie. Prowadzi warsztaty fotograficzne w Polsce i za granicą. Członek kolektywu fotograficznego Un-Posed. Pomysłodawca i dyrektor projektu Eastreet prezentującego fotografię z krajów Europy Wschodniej.

21


DZIECI I SZTUKA: TO SIĘ CZUJE.

Rdzawy Jaco - warsztaty deskorolki Fot. Edyta Pietrzak

MONIKA ROKICKA

Nie od dziś wiadomo, że kontakt ze sztuką uwrażliwia i rozwija wyobraźnię, a edukacja poprzez zabawę jest najlepszą formą nauki i wychowania. To dzięki niej dziecko poszerza swoje horyzonty i kształtuje swoją wrażliwość na piękno. A im częściej będzie obcować z różnymi rodzajami sztuki, tym łatwiej będzie mu później wyrazić własne przeżycia w twórczej ekspresji: za pomocą kredek, pędzla lub słowa czy gestu. Obcowanie ze sztuką powinno odbywać się w sposób jak najbardziej naturalny, a przestrzeń CSK takim spotkaniom dodaje wartości.

poprzez odpowiedni dobór elementów wystroju wnętrza i wyposażenia, aby umożliwić mu już na starcie obcowanie z rzeczami o wysokiej wartości artystycznej. Dotyczy to jednak nie tylko zabawek i przyborów w sali zabaw, ale też wytworów sztuki, które dziecko będzie oglądać, muzyki, której będzie słuchać i literatury, z którą będzie się stykać.

Zgodnie z podejściem sensorycznym dziecko jako naturalny odkrywca powinno mieć możliwość popróbować różnych pasji. Zajęcia powinny dać mu możliwość eksperymentowania, tworzenia, poznawania, doświadczania i eksplorowania otaczającej je rzeczywistości. Równie istotna jest przestrzeń, w której dziecko przebywa. Warto zorganizować środowisko dziecka w sposób estetyczny

Przyjazny dla dziecka i łatwy w odbiorze kontakt ze sztuką jest już niemal standardem. Przedstawienia teatralne bardzo często uwzględniają interakcję z publicznością, dzięki czemu staje się ona niejako współtwórcą spektaklu. Muzea i galerie sztuki wykorzy-

Miejsce Spotkania / Lublin 2018 / Centrum Spotkania Kultur w Lublinie

22


stują technologie komputerowe do tworzenia wystaw interaktywnych. Bogata oferta kulturalna dla najmłodszych obejmuje także różnego rodzaju warsztaty – plastyczne, muzyczne, ruchowe czy rękodzielnicze. Zajęcia dla dzieci prowadzone są w klubach malucha, domach kultury, bibliotekach, ale też w większości instytucji, np. w Bunkrze Sztuki w Krakowie, w warszawskiej Zachęcie, niemal wszystkich muzeach, teatrach czy filharmoniach. W Centrum Spotkania Kultur w Lublinie warsztaty i zajęcia stymulujące zmysły i rozwój poznawczy najmłodszych dzieci zostały zbudowane na walorach i wartościach samej instytucji: architekturze (projekt budynku autorstwa Bolesława Stelmacha został nagrodzony w prestiżowych konkursach architektonicznych) i designie. Wokół największych wydarzeń: spektakli operowych, festiwali muzycznych i wystaw, stworzony został program edukacyjny, który przygotowuje młodych i nowych uczestników kultury do pełniejszego z niej korzystania. Dzięki inicjatywie budżetu obywatelskiego (Budżet Zielony) w Lublinie już wkrótce przy CSK do użytku oddany zostanie Sensoryczny Plac Zabaw, z wyposażeniem odbiegającym od

Warsztaty w ramach East Ænd Art 2018 | 2-3 CZE 2018 Fot. Edyta Pietrzak

tradycyjnych funkcjonalności, a kładącym nacisk na eksplorowanie rzeczywistości za pomocą zmysłów. CSK od 2016 roku współpracuje również z Teatrem im. H. Ch. Andersena, który od kilkudziesięciu lat tworzy bajkowe spektakle lalki i aktora dla najmłodszych, młodzieży, a coraz częściej i dla dorosłych. Dopełnieniem działań będzie otwarte jesienią Małe CSK: miejsce, które poprzez przestrzeń i jej wyjątkową aranżację ma rozbudzać zainteresowanie dzieci kulturą, a w efekcie rozwijać ich kreatywność, emocje, relacje społeczne, a także ciekawość własnej i innych kultur. O otwarciu Małego CSK i Sensorycznego Placu Zabaw będziemy informować na naszej stronie www.spotkaniakultur.com oraz na portalach społecznościowych i w mediach. Warsztaty "Zdrowe słodycze" w ramach East Ænd Art 2018 2-3 CZE 2018 Fot. Edyta Pietrzak

MONIKA ROKICKA menedżerka kultury, krytyczka muzyczna i tłumaczka. Pochodzi z Lublina, ale przez wiele lat była związana z Krakowem, w którym ukończyła studia: klasę fortepianu w Akademii Muzycznej i anglistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Współpracowała m.in. z wytwórnią ECM Records, Narodowym Instytutem Audiowizualnym, Teatrem Wielkim-Operą Narodową, Polskim Wydawnictwem Muzycznym. W CSK współtworzy przede wszystkim projekty wokół muzyki klasycznej i awangardowej. Koordynatorka m.in. Międzynarodowego Konkursu Wokalnego Antoniny Campi z Miklaszewiczów.

23


31 SIE – 21 WR Z | plac Teatralny | w ystawa

1 PA Ź | Sala Operowa | neoplemiona

31 PA Ź – 30 LIS | plac Teatralny | w ystawa

DROGI DO NIEPODLEGŁOŚCI

KONTYNENTY

OJCOWIE NIEPODLEGŁOŚCI

INST Y TUT PAMIĘCI NARODOWEJ

Spotkaj Podróżników

INST Y TUT PAMIĘCI NARODOWEJ

7 – 9 WR Z | Sala Operowa

3 PA Ź

3 – 5 LIS | Sala Operowa | festiwal

Wschodnioeuropejski Konkurs Etiud Nowocyrkowych

CYRKULACJE 2018: FINAŁ FUNDACJA SZTUKMISTR ZE

23. KONRONTACJE TEATRALNE – „WUJASZEK WANIA” REŻ. IWAN W YRYPA JEW TE ATR P O L S K I IM . A . SZ Y FM A N A W WA R SZ AWIE

7 - 9 WR Z | Klub Muzyczny | spektakl

4 PA Ź | warsztaty

JEDNOCZEŚNIE 11 WR Z | Sala Operowa | koncer t

4 – 5 PA Ź

KONCERT VADIMA REPINA

LUBELSKIE FORUM ORGANIZACJI POZARZĄDOWYCH

TOWAR Z YST WO MUZ YCZNE IM. HENRYK A WIENIAWSKIEGO

6 PA Ź | Sala Operowa | koncer t

13 WR Z | Sala Kinowa | film

„ORFEUSZ I EURYDYKA” PINA BAUSCH (OPERA-BALET) 13 WR Z | B r a i n D a m a g e G a l l e r y

BR AIN DAMAGE GALLERY

14 WR Z | S a l a K i n o w a | s p o t k a n i e

WOKÓŁ „ORFEUSZA I EURYDYKI” Spotkanie z Moniką Pasiecznik, Jerzym Snakowskim i Marcinem Nałęcz-Niesiołowskim PROWADZENIE: AGATA K WIECIŃSK A

7 PA Ź

16 LIS – 31 GRU Galeria Wystaw Czasowych (-1) | wystawa

z u d zi a ł e m J a d w i g i J a n kow s k i e j- C i e ś l a k , H e n r y k a Miśkiewicza i Remigiusza Grzeli

ALVIN AILEY AMERICAN DANCE THEATER

REŻ. MA JA KLECZEWSK A TE ATR ŚL ĄSKI IM. S. W YSPIAŃSKIEGO

Międzynarodowe Spotkania Teatrów Tańca

12 PA Ź | Sala Operowa | koncer t

ALONSO KING

ZALEWSKI ŚPIEWA NIEMENA

Międzynarodowe Spotkania Teatrów Tańca

17 WR Z 2018 | Sala Operowa | spektakl

KORTEZ Gość specjalny Panieneczki

POL SKI TEATR TAŃCA

18 PA Ź – 18 LIS | City Project -1 | w ystawa

18 – 19 WR Z

MARIUSZ DRZEWIŃSKI 19 PA Ź | Klub Muzyczny | koncer t

KAPELA ZE WSI WARSZAWA / LUPUS DUO

21 WR Z | Górna 10 Studio

22 PA Ź | Sala Kinowa / Sala Operowa

I I M I Ę DZ Y N A R O D O W Y KO N K U R S W O K A L N Y IM. ANTONINY CAMPI

Performans modowy Wojtka Haratyka

Konferencja i koncert

24 WR Z

KONGRES INICJATYW EUROPY WSCHODNIEJ 28 WR Z – 30 LIS 2018 | w ystawa

23 PA Ź | Sala Operowa | koncer t

TRIBUTE TO WODECKI

25 PA Ź | Sala Operowa | koncer t

PROJEKTOWANIE WSZĘDZIE 40 lat Wydziału Wzornictwa ASP w Warszawie

EDYTA GÓRNIAK

29 WRZ – 20 PAŹ | Brain Damage Gallery | wystawa

KRYTYKA DESIGNU –

GBR

BR AIN DAMAGE GALLERY

WYDAWCA: Centrum Spotkania Kultur w Lublinie, plac Teatralny 1, 20-029 Lublin www.spotkaniakultur.com Dyrektor Centrum Spotkania Kultur w Lublinie Piotr Franaszek

27 PAŹ – 30 LIS | Brain Damage Gallery | wystawa

Design w służbie społecznemu wykluczeniu BR AIN DAMAGE GALLERY

REDAKCJA: Magdalena Gorgol-Rzepecka TEKSTY: Paweł Hadrian, Joanna Hołda, Piotr Franaszek, Tomasz Kulbowski, Barbara Małyszczak-Piróg, Monika Rokicka, Bartek Szaro, Bartosz Wójcik, Barbara Wybacz PRZEKŁAD: Monika Rokicka, Bartosz Wójcik

STRYJEŃSKA. LET’S DANCE, ZOFIA! REŻ. JOANNA LEWICK A KRE ACJA AK TORSK A: DOROTA L ANDOWSK A

8 GRU 2018 – 30 ST Y 2019 Brain Damage Galler y | w ystawa

FINER BR AIN DAMAGE GALLERY

25-lecie twórczości

OTWARCIE SEZONU SHOWROOM ARTYSTYCZNY

24 LIS | Sala Operowa | teatr

30 LIS i 1 GRU | Klub Muzyczny | teatr

18 i 19 PA Ź | Sala Operowa | koncer t

II KONGRES KULTURY WOJEWÓDZTWA LUBELSKIEGO

ZWIĄ ZEK POL SKICH ART YSTÓW PL AST YKÓW

17 – 18 LIS | Sala Operowa | teatr

10 PA Ź

RE Ż. MARIUSZ TRELIŃSKI / OPER A WROCŁ AWSK A

WESELE. POPRAWINY

PRZESTRZENIE WOLNOŚCI

23. KONFRONTACJE TEATRALNE – „POD PRĄD”

GALERIA SASKA: LESZEK HOŁDANOWICZ

ORFEUSZ I EURYDYKA

11 LIS | Sala Operowa | koncer t

JETHRO TULL

13 PA Ź – 20 GRU | w ystawa

15 i 16 WR Z | Sala Operowa | opera

9 LIS | Klub Muzyczny | koncer t

VAVAMUFFIN FEAT. JUNIOR STRESS / AYARISE

MACIEJ MALEŃCZUK POKAZ MODY JOLI SZALI

OFICJALNE OTWARCIE INSTYTUTU SZTUKI W PRZESTRZENI PUBLICZNEJ

9 LIS | Sala Operowa | koncer t

„OJCZYZNO MOJA NAJMILSZA” 10. Konkurs Poezji, Prozy i Pieśni Patriotycznej i m . R y s z a r d a K a c zo r ow s k i e go CENTRUM KULTURY W LUBLINIE

FINAŁ AKCJI ROSNĘ!

Monodram Przemysława Stippy

FESTIWAL PODRÓŻY I REPORTAŻU KO N T Y N E N T Y

10 GRU | Sala Operowa | neoplemiona

KONTYNENTY

Spotkaj Podróżników

14 GRU 2018 – 28 LUT 2019 City Project -1 | w ystawa

START ARCHITEKCI’18

W y s t aw a p r a c d y p l o m ow yc h s t u d e ntów w yd zi a ł u budownictwa i architektury PL

13 GRU | Sala Operowa | spektakl

MOSCOW CITY BALLET 16 GRU | Sala Operowa | koncer t

GLENN MILLER ORCHESTRA 19 – 20 GRU | Sala Operowa | spektakl

DON KICHOT

TE ATR TAŃCA GR AWITAN

FOTOGRAFIE: Bianca Benisch, Dorota Bielak, Marcin Butryn, Przemysław Gąbka, Magdalena Gorgol-Rzepecka, Michał Korta, Tomasz Kulbowski, Karin van der Molen, Marcin Moszyński, Maciek Niećko, Edyta Pietrzak, Błażej Pindor, Maciej Rukasz, Sebastião Salgado, Łukasz Supergan, Krzysztof Werema, Karol Wójcicki, Sebastian Zimmer

PROJEKT, SKŁAD I ŁAMANIE: Paweł Batyra / www.batyra.pl

Lublin 2018


LAJF Magazyn Lubelski #57  

Jedyne na Lubelszczyźnie pismo pozwalające dotrzeć do tak dużej liczby wpływowych i opiniotwórczych osób w tym regionie. Nowoczesny layout,...

LAJF Magazyn Lubelski #57  

Jedyne na Lubelszczyźnie pismo pozwalające dotrzeć do tak dużej liczby wpływowych i opiniotwórczych osób w tym regionie. Nowoczesny layout,...

Advertisement