__MAIN_TEXT__

Page 1

LAJF magazyn lubelski 2020/5/73


od redakcji

foto:Natalia Wierzbicka

Piotr Nowacki Każde Święta Bożego Narodzenia są szczególne, ale tak szczególnych jeszcze nie było. Przed nami kolejnych kilka miesięcy troski o nasze zdrowie, rozsądek, empatię, wytrwałość i solidarność, która nabiera w tych trudnych czasach nowego znaczenia. Mając nadzieję, że sprawimy Państwu radość w tym okołoświątecznym czasie, przygotowaliśmy numer, który zabierze nas w różne przestrzenie i wymiary, bliskie i dalekie – nawet prawie na koniec świata. A z okazji Świąt Bożego Narodzenia i nadchodzącego Nowego Roku

foto Natalia Wierzbicka

Grażyna Stankiewicz

w imieniu całego zespołu redakcyjnego życzymy zdrowia, spokoju, radości i szybkiego powrotu do tego, co każdy z nas ceni sobie najbardziej – do normalności. Mówienie o tym, że jeszcze będzie pięknie, jest nie tylko prawdziwe, ale i na wyciągnięcie ręki.

Wydawca

Redaktor naczelna


od redakcji 4 Każde Święta Bożego Narodzenia

10 tygiel

8 Fotogaleria, foto Jakub Sagan

są szczególne, ale tak szczególnych jeszcze nie było. Grażyna Stankiewicz, Piotr Nowacki

z okładki

społeczeństwo

społeczeństwo

12 Zawód rzemieślnik tekst Piotr Nowacki, Anna Ignasiak foto Marcin Pietrusza

18 O sensie chleba zwyczajnego tekst Emilia Ziółkowska. Marta Mazurek foto Dorota Grajewska

22 Lublin, Dolna Panny Marii foto Grzegorz Zaleski

podróże

kultura

32 Wyprawa na koniec świata tekst Filip Sawicki foto Aleksander Stanek

38 Muzeum Kresów – podróż w czasie i przestrzeni tekst Piotr Nowcki, Anna Ignasiak foto Dorota Awiorko

biznes

30 Pewna niepewność tekst Piotr Nowacki foto Marek Podsiadło

24 biz-njus

42 okruchy kultury

galeria 44 Inny wymiar rzeczywistości tekst Anna Ignasiak foto Andrzej Ziółkowski

historia 50 Z szuflady pamięci tekst Anna Ignasiak foto Marek Podsiadło

taki LAJF

moda

kuchnia

54 Gorzka czy mleczna czekolada? tekst Olga Bronisz

56 Świąteczne gwiazdki tekst Marta Mazurek foto Marek Podsiadło

winna końcówka 58 Wszystko, czego potrzebujemy na święta tekst Łukasz Kubiak foto Artem Kniaz Unsplash


Sekretarz redakcji: Anna Ignasiak (ann) a.ignasiak@lajf.info Korekta: Magdalena Grela-Tokarczyk Współpracownicy i korespondenci: Michał Fujcik (fó), Marek Podsiadło (pod), Marta Mazurek (maz), Izolda Boguta (izo), Klaudia Olender (kol), Filip Sawicki (sawi), Paweł Chromcewicz (chro), Anna Viljanen (av) Skład: Irek Winnicki Foto: Marcin Pietrusza (qz), Maks Skrzeczkowski (maks), Michał Patroń (moc), Olga Bronisz (obro), Krzysztof Stanek (sta), Robert Pranagal (gal), Jakub Borkowski (bor) Natalia Wierzbicka (nat), Łukasz Parol (parol), Andrzej Mikulski (mik) Olga Michlec-Chlebik (mich). Informacje o prenumeracie w zakładce: o nas na www.lajf.info

Wydawca: KONO media sp. z o.o, 20-010 Lublin ul. Dolna Panny Marii 3 Prezes Zarządu: Piotr Nowacki (now) p.nowacki@lajf.info Regon 061397085, NIP 946 26 38 658, KRS 0000416313 e-mail: kono.media.sp.zoo@gmail.com Treści zawarte w czasopiśmie „LAJF magazyn lubelski” chronione są prawem autorskim. Wszelkie przedruki całości lub fragmentów artykułów możliwe są wyłącznie za zgodą wydawcy. Odpowiedzialność za treści reklam ponosi wyłącznie reklamodawca. Redakcja zastrzega sobie prawo do dokonywania skrótów tekstów, nadawania śródtytułów i zmiany tytułów. Nie identyfikujemy się ze wszystkimi poglądami wyrażanymi przez autorów na naszych łamach. Nie odsyłamy i nie przechowujemy Sklepy firmowe: ul. Spiessa 7, Lublin ; ul. Krochmalna 13 i, Lublin materiałów niezamówionych. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wydawnictwo ma prawo odmówić zamieszczenia ogłoszenia i reklamy, jeśli ich treść lub forma są sprzeczne z linią programową bądź charakterem pisma (art. 36 pkt. 4 prawa prasowego) oraz interesem wydawnictwa KONO media sp. z o.o. Egzemplarz bezpłatny.

ISSN 2299–1689

Redaktor naczelna: Grażyna Stankiewicz (gras), g.stankiewicz@lajf.info

REKLAMA i MARKETING: reklama@lajf.info | praca@lajf.info

LAJF magazyn lubelski 2020/5/73

LAJF magazyn lubelski Lublin 20-010 ul. Dolna Panny Marii 3 e-mail: redakcja@lajf.info tel. 81 440-67-64, 887-090-604

Okładka: Marcin Pietrusza

Reklama

iiiigggg

www.lajf.info


foto Jakub Sagan


tygiel Izba jak ministerstwo kultury Trudno powiedzieć, ile jest takich miejsc na Lubelszczyźnie. Izba Regionalna znajdująca się w położonym przy drodze Lublin – Kurów Bogucinie to przedwojenna wiejska chałupa pobielana wapnem i otoczona zadbanym trawnikiem. Powstała w 2008 roku z inicjatywy bibliotekarki Jadwigi Flisiak. Jej zbiory systematycznie wzbogacały się o pamiątki pochodzące z gminy Garbów i innych pobliskich miejscowości i wsi. Wyremontowana wspólnymi siłami mieszkańców stała się miejscem jednoczącym tę kameralną społeczność – tu można się spotkać, wziąć udział w różnego rodzaju warsztatach, wspólnie przygotować wielkanocne palmy, a także uczestniczyć w spotkaniach z wyjątkowymi osobami. Jednym z ostatnich wydarzeń był wieczór literacki promujący nową powieść Moniki A. Oleksy „Spotkajmy się nad morzem”. To, co ważne i co niezmiernie cieszy – z Izbą Regionalną silnie związana jest miejscowa młodzież. (maz)

(Arkadiusz Zawadzki)

Ekumenizm w ogrodzie W Krasnymstawie na rozkaz króla Kazimierza Wielkiego po wschodniej stronie rzeki Wieprz została wybudowana grobla, która spiętrzyła jej wody. Po stawie nie ma śladu, ale pozostał teren liczący trzy hektary. Na pomysł jego zagospodarowania wpadł ks. prałat Stanisław Kapica, proboszcz parafii pw. św. Franciszka Ksawerego. Ogród biblijny im. Jana Pawła II nawiązuje do bogactwa Ziemi Świętej i Góry Karmel. Ale na jego terenie powstał też Ogród Chiński „Marzenie św. Franciszka Ksawerego”, na pamiątkę pragnienia świętego, by ewangelizować Chiny. I tak wokół kościoła powstał różnorodny biologicznie ogród (ogród polski, rozarium, kolekcja biblijna) z dobroczynnym dla roślin i zwierząt mikroklimatem. Ogród pełni zadanie edukacyjne, zachęca młodzież do poznawania bogactwa przyrody i uczy jej ochrony. Znajduje się tam obecnie kilka tysięcy roślin, w tym ponad sto biblijnych przywiezionych m.in. z Ziemi Świętej. Ogród pięknie wzbogaca zabytkową przestrzeń Zespołu Pojezuickiego i kościoła św. Franciszka. (ann)

(pod) (pod)

Zadaszona wieża w Stołpiu To unikat w skali tej części Europy. Wieża wzniesiona w Stołpiu pod Chełmem powstała prawdopodobnie u schyłku XII wieku. Pełniła funkcje militarne, a według ostatnich hipotez także sakralne. Od dawna niestety wieża niszczała, do czego przyczyniły się gniazdujące wewnątrz ptactwo oraz usytuowanie przy ruchliwej drodze międzynarodowej. Wojewódzki Konserwator Zabytków w Lublinie zobowiązał Gminę Chełm do zabezpieczenia zabytku. Wykonano konstrukcję z drewna dachu kopertowego czterospadowego. Ta forma nawiązuje do prawdopodobnego wyglądu dachu sprzed wieków. Oparta została na drewnianych słupach usytuowanych na podeście ostatniej kondygnacji, dzięki czemu obyło się bez ingerencji w zabytkową strukturę. Dach pokryty został gontem modrzewiowym łupanym, zakratowano otwory okienne. Ostatnio dokonano też ciekawego odkrycia archeologicznego – w pobliżu wieży, przy źródle, znaleziono fragmenty tajemniczej budowli. Trwają próby interpretacji, jaką funkcję pełniła, choć wiele wskazuje na to, że obiekt miał charakter sakralny. (ann)

(Piotr Bakun)

10

magazyn lubelski (73) 2020

(maks)


Z kijami wokół Bonowa

(Fundacja BezMiar)

To ważne miejsce nie tylko dla wielbicieli nordic walking. W lesie otaczającym usytuowany między Dęblinem a Gołębiem Bonów przed II wojną światową znajdowała się wieś, którą tworzyło ponad 60 gospodarstw. W ramach poszerzania poligonu dla szkoły lotniczej w Dęblinie wieś została „przeniesiona”, a w miejscu dawnych posesji stoją dziś tabliczki informujące o tym, która rodzina mieszkała w danym miejscu. W międzyczasie wolną przestrzeń porósł las sosnowy, tworząc wymarzone warunki do rekreacji. Nic dziwnego, że od pięciu lat jesienią jest tu organizowany rajd nordic walking. Pomysłodawcą wydarzenia jest Fundacji BezMiar z Puław, która specjalizuje się w organizowaniu imprez biegowych i nordic walking. W tym roku wokół Bonowa odbyły się dwie konkurencje kijkowe na dystansie 2 i 12 kilometrów, w których wzięło udział prawie stu uczestników. Oczywiście z zachowaniem zasad reżimu sanitarnego. (maz)

Urodziny Pani Marii W Willi pod Wiewiórką w Kazimierzu Dolny, w której obecnie znajduje się Oddział Literacki Muzeum Nadwiślańskiego, dopiero co zakończył się remont konserwatorski i modernizacja ekspozycji. Miejsce, w którym pisarze Maria i Jerzy Kuncewiczowie mieszkali już w okresie międzywojennym, słynie z niecodziennych wydarzeń. Okazją do jednego z nich była obchodzona ostatnio kolejna rocznica urodzin autorki „Cudzoziemki” i „Dwóch księżyców”. Muzeum Nadwiślańskie zorganizowało z tej okazji oprowadzanie kuratorskie, podczas którego można było podziwiać odnowioną willę i jej wyposażenie. Kuncewiczówka wzniesiona została w 1936 r. Bywali tutaj m.in. Konstanty Ildefons Gałczyński, Julian Tuwim, Jarosław Iwaszkiewicz. Zachowane wnętrza wraz z ich oryginalnym wyposażeniem dają wrażenie pobytu we wciąż zamieszkałym, pełnym życia miejscu. W pokojach znajdują się cenne przedmioty, m.in. meble, obrazy, niezwykłe pamiątki przywożone przez Kuncewiczów z dalekich podróży, rodzinne fotografie i archiwalia. (ann)

(MNKD)

Przy trasie Piaski – Żółkiewka

(sta)

Do pochodzącego z drugiej połowy XVII wieku kościoła pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła prowadzi 40 kamiennych schodów. Bryła świątyni malowniczo wyłania się zza zakrętu drogi w Częstoborowicach, wsi usytuowanej nad rzeką Giełczew. Jej historia jest związana z wydarzeniami Powstania Styczniowego, kiedy w lipcu 1863 roku w okolicy rozegrała się przegrana bitwa pomiędzy tysiącem powstańców i Rosjanami. Tragiczny los uczestników zrywu zainspirował nieznanego artystę do namalowania obrazu „Rzeź pod Częstoborowicami”, który znajduje się w szwajcarskim Rapperswil. Ale historia tego miejsca nawiązuje również do Wiktorii Wiedeńskiej. Na wyposażeniu kościoła znajduje się obraz Matki Bożej Zwycięskiej, który Jan III Sobieski rzekomo miał ze sobą podczas bitwy z Turkami. Skąd związki króla Polski z tym miejscem? Sobieski był właścicielem dóbr w pobliskich Pilaszkowicach, a okoliczne tereny znał jak własną kieszeń chociażby z powodu licznych polowań. (maz)

magazyn lubelski (73) 2020

11


z okładki

Zawód rzemieślnik

12

magazyn lubelski (73) 2020


O tym, co stanowi o prestiżu bycia rzemieślnikiem, różnych aspektach edukacji zawodowej oraz wyższości indywidualizmu nad masowością z Anną Molas Naczelnikiem Wydziału Oświaty i Kwalifikacji Zawodowych Izby Rzemiosła i Przedsiębiorczości w Lublinie rozmawia Piotr Nowacki, współpraca Anna Ignasiak, foto Marcin Pietrusza

Jakie zawody rzemieślnicze znajdują się na top liście ? Szkolnictwo zawodowe po reformie w dziedzinie kształcenia zawodowego obecnie opiera się na szkołach branżowych, które kształcą w wielu kierunkach. Dużym zainteresowaniem cieszą sie zawody fryzjera, mechanika, kucharza. A trendy wyznaczają przemiany w gospodarce, za którymi staramy się elastycznie podążać.

Czym dla gospodarki jest wsparcie rzemiosła ? Szkolnictwo zawodowe to synonim fachowości. Niezależnie od tego od pewnych profesji się odchodzi z powodu mechanizacji produkcji, są zawody, które są pożądane, ale też zapotrzebowania rynku wymuszają na nas wprowadzanie nowych. Dostosowujemy się do zmian, ale proszę pamiętać, że za nami stoi tysiąc lat tradycji. Rzemiosło to etos pracy, która jest wartością samą w sobie, to wyróżnik w dobie cyfryzacji i globalizacji. Ale my tę globalizacje przełamujemy, bo w rzemiośle najważniejszy jest indywidualizm, a tym samym jakość.

W takim razie jakie zawody są na wymarciu ? Między innymi szewc, zegarmistrz, sitarz, tkacz, kaletnik. Ale swój renesans przeżywa np. krawiectwo. Wprawdzie 30 lat po transformacji gospodarczej mamy nieograniczony dostęp do masowej produkcji odzieży., ale do dobrego krawca zarówno w Europie Zachodniej jak i w Polsce trzeba długo czekać w kolejce. W kontrze mamy jakość ubrań ze sprzedaży sieciowej i jakość ubrań szytych na miarę. U renomowanego warszawskiego krawca uszycie garnituru kosztuje nawet kilka tysięcy złotych.

Ale polskie rzemiosło nie zawsze było na topie. I nie chodzi tylko o czas po 1989 roku. Na pewne sytuacje otwieramy się nieco później. Zachód etap morderczego kapitalizmu ma za sobą, oni to przerabiali od zakończenia wojny, my od 1989 roku. Nieustannie dojrzewamy do pewnych zmian. Poza tym te społeczeństwa wzrastały na trochę innym modelu, jeżeli chodzi o sposób myślenia. Jakie są różnice w obrębie samej Polski? Inaczej wygląda to w Wielkopolsce i na Śląsku na terenie dawnego zaboru pruskiego, a inaczej na terenie dawnej Kongresówki. Oprócz mentalności jest jeszcze znaczenie wartości pracy, ale nie w tym wymiarze filozoficznym, ale jako możliwość wykonywania jej przez samego siebie. Włączenie guzika nie zastąpi obcięcia i pofarbowania włosów

czy naprawienia hydrauliki. Tak więc w rzemiośle cały czas szalenie ważny jest ten czynnik ludzki.

Rzemiosło kojarzymy z firmami rodzinnymi – na Lubelszczyźnie dominują np. całe rody piekarskie. Pamiętajmy, że to są mikro, małe i ewentualnie średnie przedsiębiorstwa, gdzie zatrudnienie kształtuje się na poziomie kilkudziesięciu osób. Rzeczywiście zazwyczaj są to interesy o tradycjach rodzinnych, gdzie firma przekazywana jest z dziada pradziada. I to jest główny odsetek przedsiębiorstw zrzeszonych w Izbie Rzemiosła i Przedsiębiorczości w Lublinie. Jakość ich pracy tworzą „receptury”, znajomość całego systemu, a w końcu przywiązanie. W rzemiośle ważne jest też zatrudnianie początkujących młodych ludzi, a tym samym dawanie szansy kolejnym pokoleniom. A wszystko w oparciu o wiedzę, doświadczenie i relacje mistrz-uczeń..

Uczenie zawodu opiera się na łącznie teorii i praktyki w takich samych proporcjach. Zgodnie z założeniami dualnego systemu kształcenia zawodowego, zajęcia teoretyczne łączą się z praktyką zawodową, która wraz z kolejnym rokiem nauki jest zwiększana, dokładnie na tym polega dualny model kształcenia w rzemiośle. Niestety, po 1989 roku zaczął się regres. Szkolnictwo zawodowe źle się kojarzyło, krążyła opinia, że do szkół zawodowych szły osoby, które nie mogły sobie poradzić w szkołach ogólnokształcących. W konsekwencji tego mamy rzesze niewykwalifikowanych absolwentów różnych szkół wyższych, które nie mogą znaleźć zatrudnienia. Pomimo, że szkoły zawodowe zostały zamienione na szkoły branżowe to dla wielu to nadal jest zawodówka.

Rozporządzanie Ministra Edukacji Narodowej z lutego ubiegłego roku uwzględnia kształcenie w zawodach przynależnych do ponad 30 branż, w tym w branży audiowizualnej, pomocy społecznej i teleinformatycznej. Nasz kraj potrzebuje wykwalifikowanych pracowników, sama edukacja szkolna to zbyt mało. Przedsiębiorcy powinni szerzej uczestniczyć w szkoleniu młodzieży w systemie dualnym, a także określać potrzeby w zakresie umiejętności wymaganych na potrzeby rynku pracy. Powrót do szkolnictwa zawodowego weryfikuje rynek pracy – ogranicza bezrobocie i przygotowuje wysoko wykwalifikowane kadry.

Obecnie w Lublinie działa 16 szkół branżowych, jedna z nich funkcjonuje w ramach działalności Izby Rzemiosła i Przedsiębiorczości w Lublinie Zespół Szkół Rzemiosła i Przedsiębiorczości im. Jana Kilińskiego w Lublinie istnieje od 1993 roku. Szkoła nieustannie rozwija się i rozszerza ofertę edukacyjną. Szkoła mieści się śródmieściu w budynku należącym do Izby Rzemiosła i Przedsiębiorczości

magazyn lubelski (73) 2020

13


14

magazyn lubelski (73) 2020


przy ul. Chopina 28. Młodzieży proponujemy kształcenie w 3-letniej Branżowej Szkole Rzemieślniczej I Stopnia w 22 zawodach oraz w Rzemieślniczym Technikum Wielozawodowym im. Jana Kilińskiego w Lublinie. Nauka u nas jest związana z bardzo dobrze wyposażonymi salami i pracowniami, nasi uczniowie mogą sprawdzić swoje umiejętności w różnego rodzaju konkursach i pokazach.

Jak wygląda ścieżka rozwojowa kandydata na rzemieślnika ? Czy absolwent szkoły branżowej automatycznie zostaje „pełnowymiarowym” rzemieślnikiem czy jest to dopiero początek zdobywania przez niego szlifów zawodowych ? Praktyczna nauka zawodu realizowana jest w oparciu o umowę o pracę w celu przygotowania zawodowego i twa 36 miesięcy, pracownik młodociany podlega obowiązkowego ubezpieczeniu społecznemu i otrzymuje miesięczne wynagrodzenie. Uczeń – pracownik młodociany, zdobywa cenne doświadczenie praktyczne, które wykorzystuje w późniejszym okresie, pracując w zawodzie. Osoba, która uzyskała tytuł czeladnika może pozostać w macierzystym zakładzie pracy i stać się pełnoprawnym pracownikiem, a po przepracowaniu 3 lat od uzyskanego tytułu czeladnika przystąpić do egzaminu mistrzowskiego.

Wielu osobom rzemiosło kojarzy się nie tylko z tradycja, ale i z czymś archaicznym. Tymczasem, żeby naprawić auto wyprodukowane nawet kilka lat temu trzeba posiadać umiejętność pracy w różnych systemach komputerowych. W jaki sposób odpowiadacie na zapotrzebowanie tego rodzaju rynku ? I to jest właśnie wyższość praktykowania w zakładach rzemieślniczych, gdzie stanowiska pracy

są doposażone zgodnie z zapotrzebowaniem, czego nie ma w warsztatach szkolnych. Tam na lekcjach praktycznych rozbierają na drobne części starego Poloneza. A ważne jest to, aby początkujący pracownik uczący się zawodu bezpośrednio u pracodawcy miał styczność z najnowszymi technologiami. W przypadku operatora obrabiarek sterowanych numerycznie konieczna jest praca na maszynie dokonującej obróbki skrawania, przy czym to musi być urządzenie najnowszej generacji. A one nie są tanie. Ich koszt można liczyć w milionach złotych, czego szkoła często nie jest w stanie zaoferować. Ale ważna jest też komunikacja z drugim człowiekiem. W jaki sposób rozmawiać z klientem o koszcie naprawy czy zamówić materiał, jak się zachować w sytuacji kryzysowej. Taką wiedzę można zdobyć praktykując pod opieką mentora.

Rzeczywiście świat próbuje uciec od tzw. społeczeństwa przemysłowego i coraz częściej stawia na indywidualizm. Na zachodzie Europy tradycyjne zawody cieszą się dużym popytem, ale i prestiżem. Jak to wygląda u nas ? Lubelskie rzemiosło miewa się dobrze i to w wielu branżach. Zauważalne jest to chociażby w krawiectwie sukien ślubnych. Dlaczego nie kupujemy ich w sklepie tylko szyjemy je na miarę? Dlatego,, że ważny jest gatunek materiału, krój, wykonanie, ale i obsługa w salonie – a to jest gwarancja niepowtarzalności adekwatnej do tak wyjątkowej sytuacji. To dotyczy też mało obleganych zawodów jak rzeźnik - wędliniarz. Nabywcy coraz częściej zwracają się ku produktom wytwarzanym tradycyjnie, są gotowi więcej zapłacić. Za co ? Za jakość, za którą stoją wysokogatunkowe składniki czy historia produkcji. Rynek nieustannie się

magazyn lubelski (73) 2020

15


kształtuje, więc perspektywy wyglądają dobrze. Najważniejsze, żeby fachowców wystarczyło.

Jak mówi dawne powiedzenie – jesteśmy zbyt biedni, aby kupować tanie rzeczy ? Sytuacja sama się zweryfikuje. Zakłady, które nie mają dobrego produktu, nie będą konkurencyjne na rynku. Na to składa się wiele czynników – wspomniana już jakość, historia, doświadczenie, prestiż i w końcu zaufanie. To się liczy. Na zaufaniu zbudujemy wszystko, tak jak nasza Izba, która istnieje już 91 lat, jest najstarszą tego typu organizacją na Lubelszczyźnie, obecnie liczy dwa tysiące członków i co ważne nie jest kopią innej organizacji. Od naszej filozofii działania można się uczyć, można ją naśladować.

Realizujecie liczne kursy podnoszące kwalifikacje zawodowe. Możliwość przystąpienia do egzaminu czeladniczego mają również osoby, które nie kształciły się w szkole zawodowej/ branżowej, w tym przypadku jednym z warunków dopuszczenia kandydata do egzaminu czeladniczego jest posiadanie świadectwa ukończenia gimnazjum lub ośmioletniej szkoły podstawowej oraz ukończenie kursu zawodowego w naszym Centrum Szkolenia Młodzieży i Dorosłych Izby Rzemiosła i Przedsiębiorczości w Lublinie, ul. Chopina 28. Takie kursy cieszą się wielką popularnością, umożliwiają przekwalifikowanie się oraz podjęcie pracy co wpływa na uznanie społeczne oraz podwyższenie swojej samooceny i zwiększenie konkurencyjności na rynku pracy.

Ile rocznie kształcicie młodzieży ? I jak wygląda sprawa zatrudnienia waszych absolwentów ? Rocznie nadajemy kwalifikacje około 800 młodocianym pracownikom ( nie wliczając osób dorosłych) z czego znaczna część znajduje zatrudnienie od razu na terenie kraju, reszta zdobywa doświadczenie za granicą i tam podejmuje pracę. W krajach Europy Zachodniej nasze świadectwo czeladnicze wraz z Europassem, który prezentuje umiejętności zawodowe i zwiększa konkurencyjność pracowników na krajowym i europejskim rynku pracy. Świadectwo czeladnicze jest honorowane, tam docenia się tego rodzaju kompetencje i kwalifikacje. Rodzajem promesy jest wpis kwalifikacji rzemieślniczych do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej, dokonany przez Izbę w przypadku rzemieślnika, który założył i prowadzi działalność gospodarczą. To oznacza że taka osoba posiada tytuł mistrzowski lub czeladniczy.

Rozmawiając o przyszłych rzemieślnikach mówimy o jakości, prestiżu, czymś wyjątkowym. Lubelskie Rzemiosło jest marką. Marką najwyższej jakości. I to właśnie wpisy do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej pokazują, że bycie rzemieślnikiem to jest dobra właściwa droga zawodowa. To ważne, bo każdy rzemieślnik jest przedsiębiorcą, ale nie każdy przedsiębiorca jest rzemieślnikiem. Uzyskanie kwalifikacji rzemieślniczych to nie jest prosta rzecz. Nie jesteśmy instytucją, która rozdaje świadectwa czeladnicze i dyplomy mistrzowskie, u nas jest to systemowy i rzetelny proces przechodzenia przez poszczególne stopnie kariery zawodowej.

Anna Molas – pochodzi z Zamościa. Absolwentka Wydziału Humanistycznego UMCS na kierunku Informacji Naukowej i Bibliotekoznawstwa. W strukturach rzemiosła od 2009 r. , w Izbie Rzemiosła i Przedsiębiorczości w Lublinie, zajmuje się Oświatową Zawodową – organizowaniem i przeprowadzaniem egzaminów zawodowych, nadzorem nad praktyczną nauką 16 zawodu. Prywatnie pasjonatka swojej pracy, z której czerpie największą radość i satysfakcję!


Samochody elektryczne

Renault

NAZARUK SERVICE SP. Z O.O. Lublin, ul. Abramowicka 45 Tel.: 81 748 6868 https://nazaruk.renault.pl/samochody-nowe/samochody-elektryczne


O sensie smaku

chleba zwyczajnego tekst Emilia Ziółkowska i Marta Mazurek | foto Dorota Grajewska

18

magazyn lubelski (73) 2020


Są takie miejsca zwykłe niezwykłe. I specjalni ludzie, ponieważ to oni je tworzą. A wszystko spowite smakiem i zapachem chleba, który przywodzi na myśl wspomnienia z dawnych lat, ale i który tworzy wyjątkowość tego miejsca – tu i teraz. Rok 1962 był przełomowy w historii świata. NASA wystrzeliła sondę księżycową Ranger 3, ukończono drążenie tunelu pod Mont Blanc, Jamajka ogłosiła niepodległość, a The Beatles nagrali swój pierwszy przebój – „Love me do”. W tym samym czasie w Kraczewicach Prywatnych Remigiusz Zubrzycki otworzył piekarnię i stworzył kwas chlebowy, który żyje w wypiekanym pieczywie do dziś. I chociaż na początku lat 60. ludzkość fascynowały wystrzeliwane na orbitę okołoziemską sondy, to dla wielu zwykłych ludzi, zarówno wówczas, jak i współcześnie, największym kosmosem był i jest nadal dobry chleb.

Żywot chleba Jakość chleba, którego historię budują wspomnienia prostych smaków z różnych okresów życia, cenią przede wszystkim Seniorzy. Dlatego powrót do smaku i zapachu chleba jest tak ważny. – Boję się środków chemicznych, więc dokładnie czytam etykiety. Tutaj mam zaufanie, od początku kupuję to samo pieczywo. Jest smaczne i zawsze dobrze się po nim czuję – podkreśla pani Elżbieta z Lublina.

Drzwi od pieca Piekarnię po śmierci Remigiusza Zubrzyckiego w 1983 r. przejął jego syn, Tadeusz. Można powiedzieć, że od dziecka wychowywał się w tym szczególnym miejscu. Po skończonych studiach na Politechnice Świętokrzyskiej zapach chleba tak bardzo za nim chodził, że musiał wrócić do rodzinnej piekarni. – Lata 60. to dla sporej grupy dzisiejszych Seniorów szerokie spodnie, długie włosy, Rolling Stones, The Beatles. Lata młodości to również smak chleba. Ten, który znałem z domu rodzinnego, wypiekany był w nielicznych piekarniach rzemieślniczych,

magazyn lubelski (73) 2020

19


które przetrwały napór jedynie słusznej idei – wspomina Tadeusz Zubrzycki. A kiedy wspomina, zawsze pierwsza myśl to chleb ogromny, nawet jak na ówczesne czasy, dwukilogramowy, zwany Chlebem Zwykłym, nieustająco od lat o niepowtarzalnym smaku i aromacie. Piekarnia w Kraczewicach rozpoczęła pracę w 1962 roku. W ścianie budynku są zainstalowane charakterystyczne drzwiczki od pierwszego starego ceramicznego pieca. Podczas remontu i modernizacji firmy Tadeusz Zubrzycki na pamiątkę wmurował je przy wejściu do budynku. Są charakterystyczne i „historyczne”. To przez nie kilkadziesiąt lat wcześniej wyjęto pierwsze chleby z pierwszego wypieku. Te drzwi były tak samo ważne dla Remigiusza – ojca, jak i Tadeusza – syna jako symbol, kontynuacja i trwanie.

Z chlebem w świat Dobry chleb to pełny kwas, mąka z okolicy, czysta woda i sól z pewnego źródła. Zdaniem specjalistów od żywienia najzdrowsze jest to, co rośnie w odległości 70 km od miejsca, w którym żyjemy. Dzięki temu produkty, które spożywamy, są zgodne z florą bakteryjną naszych organizmów, a ich konsumpcja nie prowadzi do dyskomfortu przewodu pokarmowego, niezależnie od wieku. Dla osób starszych i dbających o zdrowie wskazane jest pieczywo żytnie, które ma niski indeks glikemiczny, dużą zawartość witaminy B i które ogranicza cholesterol. – Dużo jeżdżę służbowo po Europie. W Niemczech mam przyjaciół, którzy zawsze proszą o trzy rzeczy – masło, biały ser i chleb – mówi pan Dzierżysław. W siatce ma cebularza, drożdżówki z rodzynkami i Chleb Zwykły. Nie kryje, że chleb po prostu lubi i długo szukał w Lublinie odpowiedniego smaku. Nie patrząc na swój wiek, pieczywo zjada w takiej ilości, na jaką ma ochotę. Wyznaje, że cierpi, kiedy długo jest poza Polską i jest odcięty od swojego ulubionego pieczywa, chyba że w świat wyjeżdża odpowiednio doposażony. Jak twierdzi – polski chleb jest najlepszy. Z kolei pani Elżbieta jest zwolenniczką chleba gryczanego. – Jem najwyżej dwie kromki dziennie, ale chleb z piekarni Zubrzyckich może leżeć w lodówce nawet tydzień, nie tracąc swoich walorów smakowych.

Piękno tego, co zwyczajne U zbiegu ulic Uniwersyteckiej i ks. Idziego Radziszewskiego w Lublinie przez oszklone drzwi widać sylwetki za ladą, na której ustawiono tace z wypie-

20

magazyn lubelski (73) 2020

kami – drożdżowe pierogi z kapustą, okrągłe tartinki z twarogową masą, różnej wielkości cebularze i różne rodzaje chleba. – Do takiego miejsca przychodzi się jak do domu – mówi pan Janusz, który zagląda tu zawsze, jak tylko skończy się w domu zapas chleba. I tak od dwóch dekad, regularnie co kilka dni. Można tu kupić kilkanaście rodzajów pieczywa. Chleb Zwykły wyróżnia się okrągłym kształtem i odpowiednio dużą wagą. Tak jak było przed wojną, kiedy kultura spożywania chleba była inna – przy stole zasiadała zazwyczaj kilkudzietna, często wielopokoleniowa rodzina. Dziś pieczywo kupuje się inaczej, bochenki mają mniejszą objętość, ale też są bardziej urozmaicone. – Ja najbardziej lubię chleb orkiszowy, moja żona – żytni chleb szefa – zaznacza pan Janusz. – Ale to, co niezwykłe w tym miejscu, to atmosfera. Wchodzę do środka, a pani Ania od razu sięga po mój ulubiony chleb. Wszyscy się tu znamy. Kiedy mówimy sobie dzień dobry, to znaczy to coś więcej niż zwykłe powitanie. Nie dziwi, że już w południe trudno o pełny asortyment. Wśród klienteli przeważają emeryci, osoby starsze, studenci i uczniowie. Ci pierwsi bardzo sobie cenią różne gatunki pieczywa, ci drudzy kanapki i drożdżówki. Niektórzy specjalnie przybywają tu z innych dzielnic Lublina. Pani Elżbieta przychodzi spacerem z ulicy Narutowicza, pomimo że naprzeciwko domu, w którym mieszka, znajdują się delikatesy z bogatą ofertą chleba i bułek.

O istocie zwykłego niezwykłego chleba Lublin jest wyjątkowym miastem, również ze względu na dbanie o Seniorów. Tadeusz Zubrzycki rozumie ich wymagania dotyczące tego, co należy jeść i na co ma się ochotę. Czas przedświąteczny to szczególne chwile, kiedy o bliskości stanowią wspólnie celebrowane posiłki. – Zwykli ludzie są jak zwykły chleb – NIEZWYKLI. To właśnie dla nich od 58 lat w środku nocy wypiekamy świeży, pachnący i zdrowy chleb. To ciężka i trudna praca, ale nie wyobrażamy sobie większej satysfakcji od tej, gdy słyszymy, że nasze pieczywo smakuje. Dlatego z ogromną radością dzielimy się z Wami naszym chlebem, wyrabianym od lat w ten sam sposób – podkreśla Tadeusz Zubrzycki. Chociaż od wystrzelania przez Amerykanów sondy na Księżyc mija prawie 60 lat, a członkowie The Beatles stali się w międzyczasie panami w zacnym wieku, jedno można powiedzieć – podbój kosmosu i przeboje złotej czwórki z Liverpoolu są tak samo ciągle aktualne, jak chleb z rodzinnej piekarni Zubrzyckich.


magazyn lubelski (73) 2020

21


Lublin Dolna Panny Marii

foto Grzegorz Zaleski


biz-njus

(pod)

Naukowcy z UMCS z piątą lokatą na świecie

(LPEC)

20 stopni dla klimatu

Lubelskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej S.A. wraz z innymi dostawcami ciepła systemowego w Polsce zachęca mieszkańców do niemarnowania ciepła w kampanii „20 stopni dla klimatu”. Badania wykazują*, że mieszkania w Lublinie są przegrzewane, zmiany wymagają również inne zwyczaje związane z korzystaniem z ciepła. Obniżenie temperatury w domu nawet o 1 st. wpłynie korzystnie na nasze zdrowie oraz na zmniejszenie emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Kampania została zainicjowana przez Izbę Gospodarczą Ciepłownictwo Polskie i objęta patronatem przez Polskie Towarzystwo Alergologiczne. Mieszkańcy Lublina w dużej mierze nauczyli się już racjonalnie korzystać z wody czy energii elektrycznej, ale wciąż marnują sporo ciepła. Z badań wynika, że ponad połowa z nich przegrzewa swoje mieszkania, utrzymując średnią temperaturę na poziomie co najmniej 22 st.C. Tymczasem według lekarzy w okresie jesienno-zimowym temperatura w ogrzewanych pomieszczeniach nie powinna przekraczać 20-21 st.C. Wyższa ma niekorzystny wpływ na zdrowie - wysusza powietrze, co sprzyja m.in. stanom zapalnym gardła, chorobom dróg oddechowych i obniżeniu odporności. (LPEC)

Światowy Tydzień Przedsiębiorczości Światowy Tydzień Przedsiębiorczości to globalna inicjatywa, mająca na celu promowanie idei bycia przedsiębiorczym. 13 edycja odbyła się online w dniach 16 - 22 listopada i była dobrą okazją, zarówno dla początkujących jak i doświadczonych przedsiębiorców, do uzyskania informacji o tym jak założyć i rozwijać własną działalność gospodarczą. Uczestnicy mogli wybierać spośród 58 wydarzeń, podczas których otrzymali praktyczne know-how, np. jak założyć firmę, zarządzać jej finansami czy pozyskać fundusze. Ważnym tematem było też rozwijanie firmy w dobie panującej pandemii. Hasło edycji „Nowa Normalność” nawiązywało bezpośrednio do sytuacji gospodarczej na świecie, w którym przedsiębiorstwa muszą funkcjonować w nowych pandemicznych realiach. Koordynatorem wydarzenia była Fundacja Światowego Tygodnia Przedsiębiorczości, koordynatorem regionalnym firma HugeTECH, natomiast partnerem głównym Województwo Lubelskie. Poza tym w akcji uczestniczyło jeszcze 18 partnerów, w tym Urząd Miasta Lublin, organizator najwiekszej liczby wydarzeń.(ann)

26

magazyn lubelski (72) 2020

Wśród naukowców Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, sklasyfikowanych w Rankingu TOP 2%, na najwyższej 5. pozycji rankingowej na świecie w dyscyplinie „geografia” i 1. w dyscyplinie „geografia fizyczna” znalazł się profesor Jean Poesen z Instytutu Nauk o Ziemi i Środowisku. Na prestiżowej liście pojawiło się łącznie 15 naukowców z UMCS. Ranking TOP 2% zawiera nazwiska badaczy, których publikacje są najczęściej cytowane przez innych autorów. Opracowany został przez analityków z Uniwersytetu Stanforda, wydawnictwa Elsevier oraz firmy analitycznej SciTech Strategies. Prezes Polskiej Akademii Nauk profesor Jerzy Duszyński, na podstawie liczby badaczek i badaczy znajdujących się na liście, opublikował zestawienie „najmocniejszych” polskich instytucji naukowych. Na 99 sklasyfikowanych w nim jednostek naukowych UMCS uplasował się na wysokim 14. miejscu, a na 6. w grupie uniwersytetów. Według słów profesora Duszyńskiego „Lista TOP 2% 2019 jest poważną i wiarygodną próbą zidentyfikowania światowej elity naukowej”. (ann)

Lubelska Akademia Futbolu

Na terenach położonych w rejonie ulic Krochmalnej i Przeskok w Lublinie powstanie nowoczesny kompleks sportowy dla dzieci i młodzieży, m.in. 7 boisk, w tym 2 z nawierzchnią sztuczną oraz jedno kryte balonem, budynek z zapleczem treningowym, nowoczesną siłownią, gabinetami fizykoterapii oraz odnowy biologicznej,a także hala sportowa, w której będzie można uprawiać m.in. lekkoatletykę. Rada Miasta zadecydowała o wydzierżawieniu liczącej 11 ha nieruchomości na 30 lat. W planach jest również zbudowanie stadionu żużlowego oraz, teren dla jazdy konnej. (UM Lublin)


Zapraszamy na trasy narciarskie na Siwej Dolinie w Tomaszowie Lubelskim

Zapraszamy na trasy narciarskie na Siwej Dolinie w Tomaszowie Lubelskim

niczu uproszczeniem wyżyny lubelskiej urzeka roztoczańskimi dużym w poruszaniu się po szlakach.wznieSiwa Dolina to sześć tras biegowych na dystansie 1 km, 1,5zjazdy km, sieniami i widokami. Urozmaicone ścieżki, pętle, 2ikm, 2,5 km,są3niekwestionowanym km i 5 km, które zaczynają się przy stadiopodbiegi walorem tego miejnie miejskim. Co narciarski ciekawe, nana trasie możemy znaleźć miejsca sca. Kompleks Siwej Dolinie oferuje także obserwacyjne ptactwa oraz tablice bezpłatne informacyjne o gatunwypożyczalnię nart biegowych, parkingi oraz kach zwierząt zamieszkujących ten piękny zakątek Polski. miejsca wyznaczone na ogniska. W pobliżu kompleksu Siwa Dolina, położona na pograniczu Wyżyny Lubelskiej, „Siwaroztoczańskimi Dolina” znajduje się nowoczesna kryta pływalnia urzeka wzniesieniami i widokami. Urozmaz zapleczem noclegowym i gastronomicznym. Hotele icone ścieżki, pętle, zjazdy i podbiegi są niekwestionowanym i punktytego gastronomiczne położone są dosłownie kilka walorem miejsca. Kompleks narciarski na Siwej Dolikroków tras narciarskich. nie oferujeod także wypożyczalnię nartWybierając biegowych,Tomaszów bezpłatne Lubelskikarczmę, w poszukiwaniu niezapomnianych chwil zwiąparkingi, gdzie zjemy smaczny gorący posiłek oraz miejsca ogniska. Hotele punkty gastronozanychwyznaczone z nartami,napamiętajmy, że iceny w pobliskich miczne położone są dosłownie kilka kroków od narhotelach i punktach gastronomicznych nie tras zrujnują ciarskich. Wybierając Tomaszów Lubelski w poszukiwaniu

Na całej Lubelszczyźnie nie ma lepszego miejsca na narciarstwo biegowe. Siwa Dolina jest położona na obrzeżach Tomaszowa Lubelskiego. Natura idealnie ukształtowała teren Roztocza Środkowego, gdzie leśne wzniesienia sięgają 305 m n.p.m. Wymarzone miejsce dla każdego narciarza biegowego. Na Siwej Dolinie jest kilka tras narciarskich o różnym stopniu trudności. Trasy są bezpłatne, oznakowane a wieczorem oświetlone. Są szerokie i dostosowane do różnych technik jazdy, w tym do techniki Jak samanie nazwa wskazuje Siwa na Dolina Naklasycznej. całej Lubelszczyźnie ma lepszego miejsca narjest miejscem, zabraknąć – trasy ciarstwo biegowe.gdzie Siwa śniegu Dolinanie jestmoże położona na obrzeżach Tomaszowa Lubelskiego. Natura idealnie ukształtowała teren są naśnieżane i przygotowywane dla narciarzy w najwyżRoztocza Środkowego,Ponadto gdzie leśne wzniesienia sięgają 305 m szym standardzie. są oznakowane kolorami, co n.p.m. Wymarzone miejsce dlawkażdego narciarza jest dużym uproszczeniem poruszaniu się pobiegowego. szlakach. NaSiwa Siwej Dolinie kilka narciarskich różnym stopDolina to jest sześć trastras biegowych na odystansie 1km, niu trudności. Trasy są bezpłatne, oznakowane, a wieczorem 1,5 km, 2 km, 2,5 km, 3 km i 5 km, które zaczynają się oświetlone. Są szerokie i dostosowane do różnych technik jazstadionie miejskim. Co ciekawe, nanazwa trasie wskazuje, możemy dy,przy w tym do techniki klasycznej. Jak sama znaleźć miejsca obserwacyjne ptactwa inSiwa Dolina jest miejscem, gdzie śniegu nie oraz możetablice zabraknąć o gatunkach zwierząt zamieszkujących ten – formacyjne trasy są naśnieżane i przygotowywane dla narciarzy w najpiękny standardzie. zakątek Polski. SiwasąDolina, położona na pograwyższym Ponadto oznakowane kolorami, co jest

Na całej Lubelszczyźnie nie ma lepszego miejsca na narnaszego portfela.chwil Atrakcją są zawody sportowe jak np. niezapomnianych związanych nartami, pamiętajmy, że ciarstwo biegowe. Siwa Dolina zjest położona na obrzeżach ceny w pobliskich hotelachBieg i punktach gastronomicznych nie coroczny Ogólnopolski Hetmański, w którym może Tomaszowa Lubelskiego. Natura idealnie ukształtowała teren zrujnują naszego portfela. Atrakcją są zawody jak wziąć udział każdy, kto chce swoje sportowe, umiejętności Roztocza Środkowego, gdziesprawdzić leśne wzniesienia sięgają 305 m np. coroczny Ogólnopolski Bieg Hetmański, w którym może wn.p.m. narciarstwie biegowym oraz Mistrzostwa Polski MłoWymarzone miejsce dla każdegoswoje narciarza biegowego. wziąć udział każdy, kto biegowym. chce sprawdzić dzików w narciarstwie Na trasach oumiejętności narciarskich Na Siwej Dolinie jest kilka tras narciarskich różnym stopw narciarstwie orazrozpoczynała Mistrzostwa Polski Młodzików „Siwa Dolina”biegowym, swoją karierę Monika niu trudności. Trasy są bezpłatne, oznakowane, a Skinder wieczorem w narciarstwie biegowym. Na trasach narciarskich „Siwa Dowychowanka MULKS Grupa Oscar Tomaszów Lubelski, oświetlone. Są szerokie i dostosowane do różnych technik lina” swoją karierę rozpoczynała obecna wicemistrzyni światajazwicemistrzyni juniorek w sprincie techniką klasyczdy, w tym doświata techniki klasycznej. JakMonika sama nazwa wskazuje, juniorek w sprincie techniką klasyczną Skinder wySiwa Dolina jest miejscem, gdzie śniegu nie może ną, pięciokrotna Mistrzyni Polski w sprincie seniorek. Tak chowanka MULKS Grupa Oscar Tomaszów Lubelski.zabraknąć Tak – trasy są zobaczyć naśnieżane i przygotowywane dlai przyjechać narciarzy wdonajwięc, chcąc zobaczyćwięcej więcej trzeba wziąć narty i przyjechać więc, chcąc trzeba wziąć narty wyższym standardzie. Ponadto są oznakowane kolorami, co jest do Tomaszowa Lubelskiego. Tomaszowa Lubelskiego. Więcej informacji na www.lozn.org.pl


Publiczne służby

zatrudnienia w dobie pandemii

Ostatnie miesiące nie były łatwe dla publicznych służb zatrudnienia (PSZ) . Prognozy co do sytuacji na rynku pracy dystrybuowane w mediach siały budziły poważny niepokój. Bezrobocie będzie rosnąć. Gdzie jest prawdziwa pomoc?, Rządowe tarcze to buble, Nawet milion osób starci pracę w Polsce!, Przed nami fala zwolnień czy Idą zwolnienia – nawet 2 miliony osób… - to tylko niektóre tytuły artykułów prasowych. W szumie informacyjnym zabrakło miejsca na prognozy nawet delikatnie zabarwione optymizmem.

Świadomość odpowiedzialności -Najniższe w historii bezrobocie w województwie lubelskim to przede wszystkim zasługa przedsiębiorców, ale także rzetelna oraz ciężka praca zatrudnionych w Wojewódzkim Urzędzie Pracy i powiatowych urzędach pracy. Ja osobiście oceniam tę pracę bardzo dobrze, a patrząc na jej efekty- wbrew niektórym głosom pojawiającym się w przestrzeni publicznej - jestem przekonany o potrzebie istnienia PSZ – podkreślił Marszałek Województwa Lubelskiego Jarosław Stawiarski. W polskim systemie administracji publicznej PSZ pełnią wielorakie funkcje. W przeszłości amortyzowały głównie skutki braku pracy.. W ubiegłym roku mówiło się już o rynku pracownika, co sugerowało, że podaż pracy jest wyższa od chętnych do jej podjęcia. Zatrudnianie obcokrajowców stawało się normą. W czasie, gdy padały kolejne rekordy najniższego bezrobocia nawiedził nas Czarny Łabędź pandemii. Ważnym celem stało się utrzymanie bezrobocia na możliwie jak najniższym poziomie, poprzez ochronę istniejących miejsc pracy. Cel to niełatwy do realizacji a jego stawką jest zachowanie stabilności finansowej tysięcy polskich rodzin.

Głęboka woda Wstępne predykcje mówiły o wielkiej liczbie

wniosków, z którymi będą musiały zmierzyć się w krótkim czasie urzędy pracy. Zamiast paniki zrodziła się wśród pracowników WUP w Lublinie silna, twórcza i jednocząca presja. Z jednej strony nowe i ważne zadania wynikające z szybko powstającego prawa, z drugiej ograniczenia osobowe, wynikające z konieczności skorzystania sporej części pracowników-rodziców z zasiłków opiekuńczych. Wojewódzki Urząd Pracy w Lublinie, jeszcze przed wejściem w życie nowych zadań przystąpił do stosownych ruchów kadrowych by zapewnić sprawną obsługę wniosków o wsparcie z Tarczy Antykryzysowej. Wydział zajmujący się obsługą Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (FGŚP) został zasilona dużą, stosownie przeszkoloną grupą pracowników. Zorganizowano system umożliwiający pracę zdalną oraz zadbano o zachowanie ciągłości pracy całego urzędu. Część pracowników wykonujących zadania zdalnie pełniła dyżury telefoniczne służące merytorycznemu wsparciu firmom zainteresowanym skorzystaniem z Tarczy Antykryzysowej.

Tarcza Antykryzysowa wchodzi w życie Pod koniec marca w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim w Lublinie zorganizowano konferencję prasową poświęconą ochronie miejsc pracy. – Zachęcam Państwa do skorzystania z tego wsparcia (Tarczy Antykryzysowej – red.), które – jestem przekonany – pomoże Państwu przetrwać ten trudny czas – powiedział Dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Lublinie Andrzej Pruszkowski. Rozwiązania zawarte w Tarczy Antykryzysowej konsultowane były podczas wielu telekonferencji wojewódzkich urzędów pracy z Ministerstwem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, a także z regionalnymi przedstawicielami środowisk pracodawców. To właśnie sprawna kooperacja administracji rządowej z samorządową oraz pracodawcami w znacznym stopniu przyczyniła się do efektywnej


interwencji na rynku pracy. Od 1 kwietnia urzędnicy Wydziału Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, zajmujący się dotychczas ochroną roszczeń pracowników niewypłacalnych pracodawców, rozpoczęli prace także na rzecz ochrony miejsc pracy podmiotów, u których pandemia wywołała znaczny spadek obrotów gospodarczych. Tego też dnia wpłynął do WUP w Lublinie pierwszy wniosek o wsparcie w utrzymaniu miejsc pracy. W ciągu 5 dni roboczych pracodawca miał już wnioskowaną kwotę na koncie bankowym. W kolejne dni, tygodnie i miesiące wniosków było coraz więcej. Wspomnieć w tym miejscu należy, że kolejne zmiany prawa sukcesywnie poszerzały krąg podmiotów uprawnionych do skorzystania z pomocy. Z kraju docierały sygnały o różnej efektywności rozpatrywania wniosków. Lubelskie radziło sobie tutaj bardzo dobrze. Wszystkie wnioski obsłużono terminowo. W powiatowych urzędach pracy sytuacja wyglądała podobnie – początek był trudny, ale z każdym dniem sprawność rosła. Niektóre placówki doświadczyły pandemii bezpośrednio a powiatowe urzędy pracy bywały objęte kwarantanną: 

Wsparcie i jego efekty w liczbach Wojewódzkie urzędy pracy udzielają finansowego wsparcia z FGŚP pracodawcom ponoszącym negatywne skutki pandemii. WUP w Lublinie od kwietnia do 1 grudnia br. rozpatrzył pozytywnie ponad 2 tys. wniosków o wsparcie, chroniąc tym samym 77 927miejsc pracy. Na to zadanie zabezpieczono ponad 329 457 789,27zł. Wnioski wciąż napływają, co oznacza, że ogólna kwota wsparcia jak i ilość miejsc pracy objętych ochroną będzie rosła. Powiatowe urzędy pracy (stan na 1 września br.) udzieliływ naszym regionie blisko 80 000 umarzalnych w całości pożyczek dla mikroprzedsiębiorców przeznaczając na ten cel ok. 400 mln zł. To tylko jeden

z wielu instrumentów interwencji. 7 491 mikro, małych i średnich przedsiębiorców otrzymało dofinansowania do kilkudziesięciu tysięcy miejsc pracy na kwotę blisko 120 mln zł., podpisano 11 715 umów z samozatrudnionymi na kwotę ponad 58 mln zł oraz udzielono wsparcia 84 organizacjom pozarządowym na kwotę blisko 1 000 000 zł. Należy przy tym pamiętać, że ogromną część kosztów ww. instrumentów pokrył samorząd Województwa Lubelskiego, zasilając rezerwę Funduszu Pracy kwotą 207 000 000 zł z RPO WL i PO WER. Jest to jedno z najwyższych kwotowo wsparć w kraju. Sumując efektywność publicznych służb zatrudnienia naszego regionu we wdrażaniu instrumentów Tarczy Antykryzysowej otrzymujemy następujący wynik (stan na 1 grudnia br.): suma udzielonego wsparcia – ponad 810 mln zł, suma miejsc pracy objętych ochroną – ok. 200 000. Dzisiaj już wiemy, że Rząd RP uruchamia kolejne narzędzia pomocowe . Obejmą one zarówno osoby zatrudniane na podstawie umowy o pracę, jak i zatrudnianych na umowy - zlecenia, od których płacone są składki na ubezpieczenia społeczne. Tarcza przewiduje również rekompensaty dla gmin w związku z utraconymi dochodami z tytułu opłaty targowej. Czekają więc na nas kolejne wyzwania organizacyjne. Od początku pandemii stopa bezrobocia w województwie lubelskim wzrosła jedynie o 0,4 pkt procentowego; z 7,6% do 8% (stan na 30 listopada br.). Jest to najniższy przyrost stopy bezrobocia w kraju. Dla nas, pracowników PSZ ważne jest to, że nauczyliśmy się jeszcze efektywniej współpracować na rzecz dobra wspólnego w wyniku czego tysiące miejsc pracy zostało w regionie uratowanych, Marek Kuna | Rzecznik prasowy Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Lublinie

Naszym zadaniem było podjąć walkę o utrzymanie maksymalnie wielu miejsc pracy w naszym regionie. Patrząc na dane dotyczące stopy bezrobocia w poszczególnych województwach, mam poczucie, że pracownicy urzędów pracy dobrze wykonywali swą misję.

Andrzej Pruszkowski Dyrektor WUP w Lublinie


biznes

PEWNA NIEPEWNOŚĆ

O sytuacji w lotnictwie pasażerskim i tworzeniu alternatywnych działań w lubelskim porcie lotniczym z Andrzejem Hawrylukiem, prezesem zarządu Portu Lotniczego Lublin, rozmawia Piotr Nowacki | foto Filip Sawicki

Jest Pan związany z branżą lotniczą od kilkudziesięciu lat, od 25 czerwca zasiada Pan w fotelu prezesa lubelskiego portu lotniczego. Jak Pan postrzega to, co obecnie dzieje się w lotnictwie cywilnym? To nie jest łatwy czas dla lotnictwa cywilnego. Zamknięcie ruchu lotniczego od marca do czerwca odcisnęło swoje piętno na dalszym funkcjonowaniu branży. Drugi etap pandemii też robi swoje. Niektórzy przewoźnicy wycofali się z połączeń. Wcześniej był pewien rytm podróżowania. Loty biznesowe i migracyjno-rodzinne przez cały rok, a w międzyczasie loty wakacyjne. Teraz zostały nam tylko loty migracyjno-rodzinne i ewentualna turystyka.

30

nia, zawiesiło swoje połączenia. W lotnictwie rozkłady planowało się zawsze z dużym wyprzedzeniem – rocznym, a nawet półtorarocznym. Obecnie decyzje zapadają praktycznie na bieżąco. W jakim stopniu zagraża to przyszłości polskiego lotnictwa? Niewątpliwie odbudowa tego rynku nastąpi. Duże linie lotnicze już wznawiają połączenia, obwarowują to szybkimi testami stwierdzającymi obecność wirusa. Ma to zapewnić pasażerom jeszcze większe bezpieczeństwo.

Czy pasażerowie mają się czego obawiać? Według Międzynarodowego Stowarzyszenia Przewoźników (IATA) zaledwie ułamek promila pasażerów zaraził się covidem w czasie podróży samolotem. Stowarzyszenie podało, że na 1 200 000 000 przewiezionych pasażerów zaraziły się tylko 44 osoby. Jak widać, transport lotniczy jest dziś jednym z najbezpieczniejszych sposobów podróżowania. Oczywiście wszystkie osoby wchodzące do terminala muszą stosować się do obowiązujących zaleceń, mają sprawdzaną temperaturę ciała oraz obowiązek noszenia maseczek. Pasażerowie są zobowiązani do wypełniania odpowiednich ankiet pobytowych. Po każdym locie samoloty są odkażane.

A co czeka Lublin? Na drugą połowę grudnia w planach i rozkładach lotów mamy powrót do operacji wykonywanych we wrześniu i październiku. Doszło połączenie z Doncaster, rezerwacje na te loty już się odbywają. Jest spore zainteresowanie, bo to okres świąteczny. Jeśli ograniczenia zostaną częściowo zniesione, to ruch w tym czasie wzrośnie. Ale też trzeba pamiętać, że wiele zależy od obowiązujących obostrzeń. Mieliśmy dużo połączeń do Wielkiej Brytanii i Irlandii, ale została tam wprowadzona dwutygodniowa kwarantanna dla przylatujących. Podobna sytuacja dotyczy Izraela. W związku z tym, jeśli ktoś tam nie mieszkał, po prostu rezygnował z podróży, by nie spędzać dwóch tygodni w izolacji. Kiedy kwarantanny zostaną zniesione, to ponownie będziemy latać.

Tymczasem sposób myślenia o lataniu zmienił się nawet w kontekście rezerwacji. Szczególnie dotyczy to linii low-costowych, gdzie wcześniej bardzo wielu podróżnych kupowało bilety z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Teraz nikt nie wie, czy poleci za miesiąc, dwa, i czy ten lot w ogóle się odbędzie, a jeśli tak, to czy będzie możliwość powrotu. W związku z tym przez cały okres pandemii pasażerowie kupują bilety jak na pociąg czy autobus, z dnia na dzień, góra z kilkudniowym wyprzedzeniem. W wyniku wprowadzonych obostrzeń i kwarantanny po przylocie znacznie spadła liczba rezerwacji i wiele linii na miesiąc, od połowy listopada do połowy grud-

Port Lotniczy Lublin jest jednym z trzech lotnisk, które nie otrzymały rządowej pomocy w ramach tarczy antykryzysowej. Wystąpiliście o milion złotych, który miał zrekompensować poniesione wiosną straty. W opinii ministerstwa Port Lotniczy Lublin nie kwalifikuje się do przekazania środków finansowych, gdyż nie poniósł straty w rozumieniu ustawy. W procesie uzgadniania programu pomocowego Komisja Europejska wskazała bowiem, iż rekompensata dla portów lotniczych, zgodnie z warunkami udzielania pomocy, może dotyczyć wyłącznie faktycznej szkody odnotowanej w okresie całkowitego zakazu ruchu lotniczego, w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego.

magazyn lubelski (73) 2020


Zgodnie ze stanowiskiem naszej spółki, Port Lotniczy Lublin poniósł stratę wynikającą z obowiązywania zakazów w ruchu lotniczym wprowadzonych w Polsce. Stratę nasza spółka określa jako różnicę między przychodami ze sprzedaży osiągniętymi w okresie od 15 marca 2020 roku do 30 czerwca 2020 roku w porównaniu do przychodów netto ze sprzedaży osiągniętych w analogicznym okresie w roku 2019. Rozumiemy przepisy ustawy, liczymy na deklaracje rządu poszukiwania innych mechanizmów wsparcia dla branży lotniczej. Sytuacja z pandemią pokazała, że lubelski port lotniczy musi pozyskiwać również inne źródła utrzymania. Na przykład świadczenie usług w zakresie lotów towarowych. To jest część naszego planu. Już wystąpiliśmy o zgody niezbędne do prowadzenia usług cargo na naszym lotnisku, w tym stosownych pozwoleń z Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Taką usługę planujemy rozpocząć w przyszłym roku, jesteśmy w trakcie opracowywania instrukcji operacyjnych i szkolenia pracowników. Od początku jestem zdania, że jest to wielki potencjał, chociażby z tego powodu, że nie ma takich lotnisk po tej stronie Wisły, a jest potrzeba wykonywania tego typu operacji lotniczych. Mamy już podpisane listy intencyjne z dwoma potencjalnymi operatorami, którzy chcieliby w ten sposób przewozić towary do Lublina. Zazwyczaj jakiego rodzaju są to towary? Cargo typowo lotnicze, wymagające szybkiego transportu. Towar jest przywożony, przechodzi przez kontrolę bezpieczeństwa i jest ładowany do samolotu. Natomiast po przylocie takiego towaru jest on sprawdzany, przygotowywany do odbioru i oczekuje na przekazanie odbiorcom. Dodatkowo, funkcjonuje transport towaru lotniczego ciężarówkami do samolotu na innym lotnisku. Konieczne jest sprawdzenie takiego towaru pod względem bezpieczeństwa załadunku na pokład samolotu. Taką usługę również chcemy oferować. Jak to wygląda w innych portach lotniczych, które z różnych powodów musiały przebranżowić się w ramach planu B, tak aby lotnisko dalej funkcjonowało? Dobrym przykładem są Katowice, gdzie ruch pasażerskich znacznie został ograniczony, a utrzymują się właśnie z ruchu cargo. Oczywiście jest to lotnisko nieporównywalnie większe, położone w aglomeracji śląskiej. Ale są jeszcze inne możliwości. Chciałbym rozwijać usługi dodatkowe na rzecz podmiotów lotniczych. Nasze lotnisko ma warunki, aby rozwijać infrastrukturę wspomagającą. To wymaga inwestycji ale jest możliwe dzięki pozyskaniu środków zewnętrznych. Myślę również nad rozwojem usług w ramach działającego już u nas Ośrodka Szkolenia Służb Ochrony Lotniska. Priorytety priorytetami, ale konieczne są środki finansowe. Wystąpiliśmy o dofinansowanie z różnych środków, funduszy europejskich i polskich. Jest koniec roku, czekamy na ich rozpatrzenie. Podjęliśmy też

rozmowy na temat budowy centrów logistycznych z władzami samorządowymi województwa oraz miast Lublina i Świdnika. Rozmawiamy też z przedsiębiorcami, żeby zaczęli wykorzystywać lokalne lotnisko do importu i eksportu towarów, które produkują czy sprowadzają. Jest to niezbędny element, aby cargo się rozwijało, biorąc pod uwagę obecny rozwój logistyki na Lubelszczyźnie, dzięki czemu lotnisko ma naprawdę duży potencjał. Co dzieje się z personelem, jak w tej chwili wyglądają sprawy pracownicze? Utrzymujemy obecnie minimalne obsady operacyjne, umożliwiające przyjęcie i obsługę samolotu. Kiedy nie mamy lotów, lotnisko na część doby jest zamykane. Staramy się zachęcać pracowników do wykorzystywania urlopów. Również w tym czasie organizujemy szkolenia związane z przyszłą obsługą cargo. Biorąc pod uwagę plany rozwoju, cały personel będzie zaangażowany w pracę, a za jakiś czas zespół z pewnością będzie musiał być powiększony o kilku pracowników. Obecnie, według standardów europejskich, na podstawie danych ACI dla lotnisk obsługujących poniżej miliona pasażerów rocznie, zatrudnienie w Porcie Lotniczym Lublin jest poniżej średniej. Bilans zysków I strat. Jak to wygląda na chwilę obecną? Sytuacja finansowa na tę chwilę nie jest zagrożona, ale też nie jest łatwo. Liczymy każdą złotówkę, na co możemy wydać, na czym możemy zaoszczędzić. Na jak długo? Tak jak wspomniałem, 16 grudnia wznowimy loty i wrócimy do poziomu działania z października. Rozmawiamy też z biurami podróży i z liniami lotniczymi na temat lata 2021. Wierzę, że w przyszłym roku nie będzie obostrzeń w takim zakresie jak w tym roku. Połączenia, które mimo to uruchomiliśmy wspólnie z PLL „LOT” latem 2020 roku, do Korfu i Splitu, pokazały, że jest tu ogromny potencjał do lotów turystycznych. Połączenia liniowe do Grecji i Chorwacji miały ok. 90% obłożenia. Wśród pasażerów większość to mieszkańcy Lubelskiego. Zależy nam, aby te połączenia utrzymać oraz wznowić loty czarterowe i loty rozkładowe innych przewoźników. Tymczasem w niedalekiej przyszłości na horyzoncie rysuje się powstanie Centralnego Portu Komunikacyjnego w Baranowie... CPK ma powstać w 2027 roku, na razie został ogłoszony przetarg na masterplan. Miną jeszcze lata, zanim zostanie zbudowany i zacznie działać. Jest to bardzo złożona sytuacja, z dużą liczbą niewiadomych. Nawet jeśli powstanie, to naszą rolą będzie dowiezienie tam pasażerów, dopóki nie powstaną linie kolejowe. Pamiętajmy, że my jesteśmy lotniskiem regionalnym i nasze funkcjonowanie zależy od zapotrzebowania na ruch lotniczy i obsługę towarów w tej części kraju. Na tę chwilę nie widzę dla naszego lotniska żadnego zagrożenia.

magazyn lubelski (73) 2020

31


Chile

wyprawa na koniec świata tekst Filip Sawicki | foto Aleksander Stanek

32

magazyn lubelski (73) 2020


Taka podróż to marzenie każdego obieżyświata. Osoby, która ceni przestrzeń, skrajności i wielość. Chile to jeden z najbardziej interesujących turystycznie krajów świata – perła w koronie Ameryki Południowej. Zajmuje połowę zachodniego wybrzeża kontynentu, rozciągając się na długości 4,3 tys. km. Ma wyjątkowo szczupłą „sylwetkę”, a kilkanaście regionów tego państwa zostało wyznaczonych jak równe paski niezbyt szerokiego szalika. Na upartego, aby zwiedzić poszczególne części Chile, wystarczy podróżować albo na północ, albo na południe. Skądinąd i na północy jest interesująco – granice z Peru i Boliwią, i na południu, gdzie kontynent zamyka przylądek Horn. Szerokość tego nietypowo usytuowanego państwa w najwęższym miejscu ma zaledwie 90 km. Można przejść ten dystans w dwa dni, zaczynając pierwszego dnia rano przy granicy z Argentyną, która ciągnie się wzdłuż całej wschodniej strony kraju, a kończąc drugiego dnia na wybrzeżu Oceanu Spokojnego. Chile ma niezliczone walory wynikające z położenia, a jednym z nich jest możliwość bezpośredniego lotu z Santiago de Chile na Wyspę Wielkanocną – odległość ponad trzy i pół tysiąca km.

Chilijczycy Jest daleko, a dla przybysza z Europy jest też egzotycznie. Kulturę Chile przybliżają jego znani obywatele lub ci, którzy się tu urodzili – poeta Pablo Neruda, noblista z 1971 roku, Isabel Allende, autorka zekranizowanej powieści „Dom dusz”, awangardowy reżyser filmowy i teatralny Alejandro Jodorowsky, operator filmowy Claudio Miranda, nominowany do Oscara za zdjęcia do „Ciekawy przypadek Benjamina Buttona” czy aktor „Gry o tron” Pedro Pascal. Chile szczyci się biochemikiem Pablo Valenzuelą,

magazyn lubelski (73) 2020

33


który 34 lata temu wynalazł szczepionkę przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B. Na liście sław są też tenisiści: Nicolas Massu i Marcelo Rios. Wśród najbardziej znanych Chilijczyków nie może zabraknąć prezydenta Salvadora Allende i niechlubnego dyktatora Augusta Pinocheta.

Sucho i gwiaździście Pustynia Atakama należy do jednego z najbardziej suchych miejsc na świecie, są miejsca, gdzie ostatni raz padało na początku XX wieku, są miejsca gdzie ostatni deszcz spadł 400 lat temu. Rozciąga się na północy, najwyżej położone miejsca znajdują się na wysokości prawie 5 tys. m n.p.m. Pustynia jest bogata w złoża – złota, rudy żelaza i srebra, soli kamiennej. W nieczynnych już miejscach wydobycia często można spotkać opuszczone siedliska górników. Do atrakcji Atakamy należy postawienie stopy w Dolinie Księżycowej, depresji wypełnionej wyrzeźbionymi przez wiatr wzgórzami, oraz wycieczka do Doliny Śmierci, gdzie jest wszechogarniająca pustka. Pokłady soli i niemal całkowity brak wilgoci wyeliminowały w tym miejscu jakiekolwiek życie. Warte zobaczenia jest El Tatio – skupisko ponad stu najwyżej na świecie położonych gejzerów. Na Atakamie wszystko jest naj, nawet największe zagęszczenie obserwatoriami astronomicznymi. Podobno gwiazdy widać tu najpiękniej.

Santiago Stolica kraju Santiago de Chile położona jest na przedgórzu Andów nad rzeką Mapocho, niemal w pół drogi między północą a południem kraju. Miasto nieustannie konkuruje z pustynią Atakama,

Dom górników na Pustyni Salar de Atacama

34

magazyn lubelski (73) 2020

Patagonią i Wyspą Wielkanocną. Z powodu swojego położenia jest idealnym punktem przesiadkowym dla osób planujących udać się na górę lub dół mapy. Tymczasem siedmiomilionowa aglomeracja ma interesującą, prawie 500-letnią historię. Najbardziej popularnym miejscem spotkań w stolicy jest plac Broni, przy którym wzniesiono m.in. katedrę w kolonialnym stylu. W stolicy kraju warto odwiedzić kilka muzeów, w tym Narodowe Muzeum Historii Naturalnej, które prezentuje mumię 9-letniego dziecka, znalezioną na wysokości ponad 5 tys. m n.p.m., Muzeum Sztuki Prekolumbijskiej oraz Muzeum Historii Praw Człowieka, które przybliża okres dyktatury Augusta Pinocheta. Obowiązkowym punktem pobytu w stolicy Chile jest Pałac Prezydencki, zwany La Moneda, który został zbombardowany podczas zamachu stanu w 1973 roku. W pobliżu znajduje się plac Konstytucji, a na nim pomniki trzech byłych prezydentów Chile, w tym Salvadora Allende. Przed wyjazdem z Santiago należy zaliczyć dwie atrakcje – zobaczyć miasto ze wzgórza San Crístobal, korzystając w tym celu z zabytkowej kolejki linowej z 1925 roku lub zdobywając je piechotą, a wieczorem udać się do centrum życia nocnego Bellavista z niezliczonymi restauracjami i knajpkami i niepowtarzalnym ulicznym jedzeniem, w tym hot dogami z awokado. Zwiedzając Santiago, nietrudno oprzeć się wrażeniu, że uliczne murale są niemal sztuką narodową.

Lamy, alpaki i flamingi Różnorodności fauny w Chile służą warunki klimatyczne. To właśnie w tej części Ameryki Południowej charakterystyczny dla północy klimat zwrotnikowy przechodzi na południu w klimat subpolarny. W Andach żyją lamy i kondory, w Patagonii strusie


magazyn lubelski (73) 2020

35


nandu. Alpaki hodowane dla mięsa i futra można spotkać na północy kraju, w jego wyższych partiach. Jednymi z najbardziej malowniczych ptaków na terenie Chile są flamingi. Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody uznała flaminga chilijskiego za gatunek bliski zagrożenia. Trudno w to uwierzyć, przybywając do rezerwatu Laguna Chaxa na Atakamie, gdzie w ciągnących się po horyzont płytkich lagunach setki flamingów niespiesznie przechadza się w gorących promieniach słońca lub zanurza głowy pod wodą w poszukiwaniu alg.

nialnej architektury i zróżnicowanego usytuowania, które uważa się za dość strome (schody, schody, schody), miasto, podobnie jak w Santiago, przyciąga artystów street art. Murale są tu dosłownie wszędzie, często poza walorami artystycznymi pełnią również funkcję publicystyczną. Dzielą miasto na to zwyczajne i na to przeciwstawiające się szarzyźnie i bylejakości, rozmalowane i szalenie ekspresyjne. Muralami są ozdobione cale uliczki. Najlepiej podziwiać je wcześnie rano, kiedy miasto jeszcze nie obudziło się do życia.

Obrazy miasta

Przerwa na małe co nieco

W Valparaiso, drugim co do wielkości mieście Chile, najwyraźniej widać skrajności codziennego życia. Miasto założone w połowie XVI wieku nad Oceanem Spokojnym jest otoczone ponad 40 wzgórzami i posiada starówkę wpisaną na listę UNESCO. Podstawą komunikacji wewnątrz miasta jest sieć 15 naziemnych kolejek liniowych. Oprócz pięknej kolo-

Santiago, pomnik prezydenta Salvador Allende

La Moneda - pałac prezydencki w Santiago

36

magazyn lubelski (73) 2020

Kraje Ameryki Południowej słyną z miejsc targowych i z pewnością warto tam zaglądać w każdym miejscu, a czym miasto mniejsze, tym takie targowisko miejskie jest bardziej smaczne i bez dwóch zdań – fotogeniczne. Tradycje kulinarne


Chile wywodzą się z kuchni hiszpańskiej, w której smaki połączyły się z tradycyjnymi smakami Niemiec, Francji i Włoch. Jeśli do tego dodamy owoce morza (ostrygi, małże, kraby, mieczniki i tuńczyki) oraz imponujący wybór warzyw i owoców, to jesteśmy w kulinarnym raju. Zwolennicy bardziej treściwego menu mogą liczyć na dania z wołowiny i lamy. Jednym z tradycyjnych smakołyków są empanadas – rodzaj pieczonych lub smażonych pierogów nadziewanych różnego rodzaju farszami – owocami morza, mieloną wołowiną z dodatkami (cebula, jajko na twardo, oliwki i rodzynki) oraz z serem.

Patagonia Tak jak na wybrzeżu na północy kraju polecane są plaże do surfingi, tak Patagonia słynie ze znakomitych warunków do trekkingu. Ta imponującej urody kraina geograficzna rozciąga się od Atlantyku

do Pacyfiku na terenie Chile i Argentyny. Po stronie chilijskiej na zachodzie znajdują się liczne wyspy i fiordy. Od północy nad Patagonią rozciągają się Andy z wysokim na ponad 4 tys. m n. p. m. szczytem Monte San Valentin na terytorium Chile. Na terenie Patagonii znajduje się jeden z najbardziej malowniczych parków narodowych – Torres del Paine, z krajobrazem tworzonym przez niezliczone jeziora, skały, lodowce, step, klifowe wybrzeże i wodospady. Kilkudniowe wędrówki wymagają dobrego ekwipunku, pogoda bywa tu ekstremalna. Jeśli wycieczkę do Chile uznaje się za wyprawę na koniec świata, to na poznawanie Patagonii brakuje odpowiedniego określenia. Jedno jest pewne – nigdzie indziej na świecie nie znajdziemy tego, co na południu Chile. Zwłaszcza jeśli kropką nad i jest dzielona z Argentyną Ziemia Ognista. Podziękowania dla dr. Aleksandra Stanka za użyczenie zdjęć

Patagonia, Park Narodowy Torres del Paine

magazyn lubelski (73) 2020

37


kultura

Kresów Muzeum

podróż w czasie i przestrzeni

38

magazyn lubelski (73) 2020


Fot. Dorota Awiorko

Rozmawiamy w Pałacu Lubomirskich, w którym do niedawna mieścił się Wydział Politologii UMCS. Obecnie historia tego miejsca niejako zatacza koło. Rzeczywiście, obiekt ma długą i bogatą historię sięgającą XVI wieku, związaną z rodami Firlejów, Lubomirskich i Sanguszków. Za kształt architektoniczny pałacu odpowiadał m.in. sławny Tylman z Gameren. Trzy lata temu Muzeum Lubelskie, dziś Muzeum Narodowe w Lublinie, dzięki pomocy Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego kupiło ten budynek, który stanie się domem nowo tworzonej instytucji, jaką jest Muzeum Ziem Wschodnich Dawnej Rzeczypospolitej, oddział Muzeum Narodowego w Lublinie.

Duża przestrzeń i rozległa tematyka. To zobowiązuje to myślenia koncepcyjnego na wielu płaszczyznach.

Z dr. Marcinem Gapskim, kierownikiem zespołu ds. Muzeum Ziem Wschodnich Dawnej Rzeczypospolitej, o organizowaniu nowego lubelskiego muzeum, różnych aspektach postrzegania historii i trendach w nowoczesnym muzealnictwie rozmawiają Piotr Nowacki i Anna Ignasiak | foto Dorota Awiorko

W naszym muzeum chcemy ukazać bardzo ważne wątki dla dziejów Ziem Wschodnich Rzeczypospolitej, w kontekście historii Europy Środkowo-Wschodniej. Jakkolwiek byśmy na to nie patrzyli, nie uciekniemy w tym momencie od słowa Kresy. Musimy pamiętać, że dla mieszkańców Ukrainy, Białorusi i Litwy ten obszar jest ich domem. Te ziemie nie leżą gdzieś na uboczu. Chcemy pokazać jednak, jak ważna była kultura tych ziem, zamieszkanych w dużej mierze przez naszych rodaków, dla naszego narodu i innych narodów Rzeczypospolitej. Myślę, że Polacy nie mają okazji do zapoznania się z najnowszymi badaniami historyków, archeologów, literaturoznawców, lecz wciąż żyją w świecie narodowej mitologii. Podwaliny pod dzisiejsze rozumienie Kresów zostały położone w XIX wieku przez twórczość literatów Adama Mickiewicza, Wincentego Pola czy Henryka Sienkiewicza oraz malarstwo takich artystów, jak Jan Matejko, Józef Brandt czy Juliusz Kossak. W późniejszym czasie nałożyły się na to również filmowe ekranizacje „Trylogii” czy „Pana Tadeusza”. Na ogół z takich właśnie przekazów budujemy nasze wyobrażenie o Kresach. Z kolei druga część myślenia o Kresach dotyczy okresu II wojny światowej i zbrodni, które na tym terenie zostały popełnione. Zbrodnie te nigdy nie zostały osądzone. To wciąż krwawiąca rana, która nadal kładzie się cieniem na naszych relacjach z sąsiadami, głównie myślę tu o Ukrainie. Mam jednak nadzieję, że muzeum pomoże nam w ukazaniu prawdy historycznej, a tym samym pozwoli nam śmiało spoglądać w przyszłość.

Czyli rola muzeum nie tylko uwzgledniająca aspekt historyczny, ale też muzeum jako czynnik integrujący z najbliższymi sąsiadami. Naszym celem jest, aby pokazać Polakom, Ukraińcom, Białorusinom czy Litwinom inne spojrzenie na nasze wspólne dzieje. Wspólnie tworzyliśmy jedną pań-

magazyn lubelski (73) 2020

39


stwowość, powinniśmy więc spróbować znaleźć klucz do odkrycia naszej historii. Tak jak wspomniałem, jeżeli spojrzymy na tę kwestię przez pryzmat historii, przez pryzmat badań naukowych, które zostały w tym zakresie wykonane, przyczyni się to do upadku wielu mitów i utartych schematów. Na przykład, mówiąc o polskim wojsku w Moskwie w XVII wieku, okazuje się, że duża część naszych żołnierzy porozumiewała się w języku ruskim i była obywatelami Wielkiego Księstwa Litewskiego. To fakt, z którym trudno polemizować. W historii bardzo ważne są niuanse i konteksty.

Na jakich zasadach powstanie ekspozycja? Co przewidujecie Państwo poza korzystaniem z aktualnie dostępnych zbiorów? W przypadku muzeum jednym z najważniejszych działań jest tworzenie kolekcji. Po pierwsze bazujemy na tym, co już obecnie posiadamy jako MNWL. Drugą kwestią są kwerendy w innych muzeach, instytucjach kościelnych, zbiorach i kolekcjach prywatnych, czyli sprawdzenie, kto byłby gotów wypożyczyć nam artefakty. Na końcu są zaś nabytki. Bardzo często przedmioty o ogromnej wartości historycznej nie są należycie zabezpieczone, a kolejne pokolenia właścicieli nie dostrzegają ich wartości. To również nasza rola, aby je pozyskać dla muzeum, m.in. dzięki rozmaitym programom z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Kolejny aspekt naszej działalności to historia mówiona. Pomimo pandemii dokumentujemy opowieści i pamiątki w ramach ogólnopolskiej zbiórki „Z Kresów ocalone”, którą objął swoim patronatem premier Piotr Gliński. Opowieści świadków, ale również relacja drugiego czy trzeciego pokolenia są dla nas niezwykle cenne. Jeżeli zostanie nam ofiarowany przedmiot i z tym przed-

40

magazyn lubelski (73) 2020

miotem związana jest konkretna historia, to może nam rzucić dużo więcej światła na te dawne dzieje.

Ważnym wydarzeniem w procesie tworzenia muzeum były konsultacje społeczne, jak one przebiegały? To ważne doświadczenie. Wiele się dowiedzieliśmy. Przede wszystkim wykonaliśmy kilka dość prostych, ale ważnych działań. Po pierwsze przygotowaliśmy zarys scenariusza, który prezentowaliśmy na stronie internetowej oraz w trakcie spotkań z publicznością. Przedstawiliśmy nasze pomysły na nową instytucję i jej cele. Za wręcz kluczowe uważam nasze uczestnictwo w dyskusji zorganizowanej podczas Festiwalu Kresów w Lubaczowie, gdzie mieliśmy okazję spotkać się z całą plejadą organizacji kresowych. Skonfrontowanie naszego stanowiska z optyką działaczy tych środowisk dało nam wiele do myślenia i spowodowało, że wiele tematów potraktowaliśmy inaczej, można powiedzieć – z większą wrażliwością. Ten dialog ze środowiskami kresowymi wciąż jest dla nas bardzo ważny. Drugim krokiem było przedstawienie naszych zamierzeń gronu specjalistów – historyków na Powszechnym Zjeździe Historyków w Lublinie oraz zorganizowane przez nas sympozjum naukowe, na które zaprosiliśmy, poza naukowcami z polskich instytucji, również grupę badaczy z Ukrainy. Ja miałem okazję podyskutować o roli muzeum również w gronie badaczy Wielkiego Księstwa Litewskiego na zorganizowanej w tym roku przez IH PAN konferencji lituanistycznej. Wszystkim tym spotkaniom towarzyszyła bardzo gorąca dyskusja. Co jednak ważne, każde kolejne spotkanie utwierdza mnie w słuszności obranej przez nas drogi.


Wróćmy do siedziby muzeum. We wnętrzach widoczne są liczne odkrywki. Czego jeszcze można dowiedzieć się dzięki tym badaniom? Czy odkrywanie kolejnych warstw wniosło już coś istotnego do historii tego miejsca? Myślę, że te najważniejsze odkrycia są jeszcze przed nami. Na razie widać dziurę tu, dziurę tam, a wynika to z prac architektów, badaczy dawnej architektury, archeologów, którzy starają się pozyskać ślady przeszłości ukryte w budynku, tak aby przygotować dobry projekt budowlany. W zeszłym roku udało nam się rozstrzygnąć konkurs architektoniczny na przygotowanie projektu – wygrała go warszawska pracownia WXCA i to ona projektuje nasze muzeum. We współpracy z RAA (Ralph Appelbaum Associates), międzynarodowym biurem projektowym, tworzona jest wystawa i te badania wykonywane są na zlecenie WXCA, naszego partnera. Myślę, że jeszcze wiele uda się odkryć, a z drugiej strony dzięki tym odkryciom oraz dzięki wcześniej prowadzonemu remontowi placu Litewskiego pozyskamy wiele zabytków archeologicznych. W muzeum znajdzie się więc miejsce nie tylko dla przeszłości budynku, ale i placu. Każdy, kto zwiedzi muzeum, uzyska też wiedzę na temat naszej siedziby.

Koncepcja współczesnego muzealnictwa w dużej mierze opiera się na multimediach. W jakim wymiarze zostaną one tutaj wykorzystane, czym muzeum zaskoczy odwiedzających? Obecnie jest tendencja do budowy wystaw multimedialnych. Naszą ambicją jest to, żeby w jak największej mierze opierać się na zabytkach – chcemy pozyskać ich taką ilość, żeby widzowie nie czuli niedosytu, że spotkali się głównie z elektroniką. Ona ma raczej wspomagać proces zwiedzania, uzupełniać kontakt z zabytkiem, a nie pełnić podstawowej roli nośnika wiedzy czy przeżyć. Jednak zakres naszych ekspozycji będzie duży, jeżeli chodzi o terytorium i chronologię, więc wielu rzeczy nie da się pokazać w prosty sposób. Będą nas wspomagały nowoczesne technologie – VRy, animacje, filmy, które znajdą się w tej warstwie multimedialnej. Nie zapominajmy, że poza pracą nad siedzibą, Muzeum Ziem Wschodnich podejmuje inne inicjatywy, m.in. w przyszłym roku chcielibyśmy otworzyć portal poświęcony kulturze ziem wschodnich i tam pomieścimy wiele treści multimedialnych. Znajdą się tam artykuły, wystawy wirtualne, prezentacje zabytków oraz nowych nabytków, wywiady – to, co już udało nam się pozyskać z opowieści w ramach historii mówionej.

Co w myśleniu o sposobie eksponowania Państwa zaintrygowało? Czy wzorem były inne placówki w Polsce czy Europie o podobnym charakterze? Rozmawiamy o muzeum narracyjnym ulokowanym w zabytkowej siedzibie, czego konsekwen-

cją jest powiązanie historii budynku z elementami scenograficznymi, odpowiednio zaprojektowanymi gablotami prezentującymi zabytki, z właściwie umieszczonymi grafikami, które znajdą się na wystawie. To jest cała metodologia kreowania przestrzeni wystawienniczej. Z pewnością będzie ona w swoim entourage’u bardzo nowoczesna i zgodna z najnowszymi kierunkami w muzealnictwie. Ale nie jestem w stanie wskazać jednej instytucji, na której się wzorujemy.

Czy przestrzeń muzeum w jakiejś części zostanie przeznaczona na wystawy czasowe, np. twórców współczesnych, dla których inspiracją są Kresy? Przewidujecie Państwo wymiany artystyczne, a może rezydencje artystyczne? W projekcie przewidziana jest sala wystaw czasowych. W tej chwili pracujemy przede wszystkim nad wystawą główną, choć oczywiście jest kilka pomysłów na inne ekspozycje czasowe. Na pewno wystawy czasowe pojawią się już w pierwszym roku funkcjonowania naszego muzeum.

Ideą działalności muzeum jest edukacja. Jaki jest pomysł na przyciągnięcie młodych odbiorców? Szukamy formuły, która będzie atrakcyjna dla odwiedzających. Nie zdradzając szczegółów, mogę zapewnić, że wizyta w naszym muzeum będzie rodzajem podróży, którą odbędziemy w czasie i przestrzeni po terytorium Kresów i zależy nam na tym, żeby była jak najbardziej atrakcyjna zarówno dla dzieci i młodzieży, jak i dorosłych oraz seniorów. Dzisiaj mówi się, że muzea służą przede wszystkim dzieciom i seniorom, bo to są dwie największe grupy, które odwiedzają muzea, i rzeczywiście jest to w dużym stopniu prawdziwe. Wydaje mi się, że to, co robimy w naszej pracy, jest ciekawe i atrakcyjne pod względem edukacji. W grudniu otwieramy na nowo Muzeum Narodowe w Lublinie – myślę, że da to jakiś przedsmak tego, czego możemy spodziewać się, jeżeli chodzi o edukację w Muzeum Ziem Wschodnich.

Rozmawiamy o nowej instytucji muzealnej, która już faktycznie działa, ale jak wygląda kwestia terminów. Kiedy planujecie Państwo otwarcie? Jeżeli chodzi o budynek i wystawę stałą, w przyszłym roku mamy nadzieję uzyskać projekt architektoniczny, dzięki któremu uda nam się otrzymać pozwolenie na budowę – po jego uzyskaniu ogłosimy przetarg na budowę. W zależności od tego, jakie terminy zaproponują wykonawcy, myślę, że realny czas na wykonanie prac budowlanych to dwa lata. Czyli najwcześniej za trzy, cztery lata będziemy mogli zaprosić do zwiedzania siedziby naszego muzeum przy placu Litewskim 3.

magazyn lubelski (73) 2020

41


okruchy kultury Obraz drogi do początku

(Galeria Wirydarz)

W Galerii Sztuki Wirydarz w Lublinie w dniach od 4 grudnia 2020 r. do 8 lutego 2021 r. można oglądać wystawę Romana Fleszara pt. „Osobliwości”. Artysta urodzony w Tarnowie uprawia malarstwo sztalugowe, rysunek, pastel oraz realizacje sakralne. Ekspozycja w Wirydarzu prezentuje malarską twórczość artysty, inspirowaną naturą. Wrażeniowe malarstwo pozwala dojść do głosu indywidualnemu widzeniu. W tym przypadku także temu wewnętrznemu. Nie chodzi bowiem tylko o zapis widzialnego, lecz o intuicyjne wniknięcie w istotę rzeczy. Akt twórczy dla Fleszara tożsamy jest z poznaniem. Artysta nieustannie ponawia próby rozstrzygnięcia dylematu, czy intuicja jest tylko mglistym przeczuciem, czy też, jak sklasyfikował to jeden z największych filozofów, najwyższym stopniem poznania. Wydaje się, że artyście bliższe jest to drugie rozumienie, ponieważ wspomina o powracaniu do tematów, których nie udało mu się zgłębić. Pozostaje wierny przeczuciom i godzi się z ryzykiem błądzenia. Twórczość dla Romana Fleszara jest podróżą, która według jego słów „czasem kończy się w labiryncie, z którego nie ma wyjścia, a czasem w spirali, która prowadzi koncentrycznie do jakiegoś punktu, będącego rozwiązaniem lub unicestwieniem pomysłu malarskiego”. (ann)

(pod)

Lubelski akcent Grand Press 2020

Jacek Brzuszkiewicz z lubelskiego oddziału Gazety Wyborczej został laureatem nagrody Grand Press 2020. Dziennikarz jest jednym z autorów cyklu tekstów pt. „Zdemaskowani” dotyczących podejrzanych transakcjach Ministerstwa Zdrowia z lubelskim biznesmenem, dawnym współpracownikiem SB, przed laty zamieszanym w nielegalny handel bronią. Nagroda została przyznana w kategorii dziennikarstwo śledcze. Wśród nominowanych znalazły się również dziennikarki Radio Lublin – Katarzyna Michalak oraz Agnieszka Czyżewska-Jacquemet w kategorii reportaż radiowy. Grand Press to najważniejszy dziennikarski konkurs w Polsce. Jest organizowany od 1997 roku przez ogólnopolski miesięcznik „Press”. W tegorocznej edycji tytuł Dziennikarza Roku trafił do Dariusza Rosiaka. (maz)

42

magazyn lubelski (73) 2020

Neon na Chatce Żaka

W październikowy wieczór na fasadzie ACK UMCS Chatka Żaka rozbłysł neon, odpalony przez lubelskich studentów. Chatka Żaka to miejsce niezwykle ważne dla kultury studenckiej Lublina. Tu swoje pomysły realizują młodzi ludzie, współtworząc dorobek kulturalny miasta. Autorka nowej identyfikacji wizualnej Agnieszka Dudek, artystka intermedialna i projektantka grafiki, nawiązała do epoki modernizmu i czasów lubelskich neonów, odpowiadając jednocześnie na współczesne trendy. Na co dzień pracuje w ACK UMCS „Chatka Żaka” jako grafik oraz kuratorka jednej z linii programowych. Na marginesie należy dodać, że właśnie zakończyły się ogólnopolskie badania dotyczące kultury studenckiej. To również dobra wiadomość dla Lublina, ponieważ jesienią przyszłego roku odbędzie się tu Ogólnopolskie Forum Kultury Studenckiej. (ann)


Inna odsłona Konfrontacji Teatralnych Program 25. Konfrontacji Teatralnych miał podkreślić ich jubileuszowy charakter. Pandemia wymusiła zmianę tych założeń. Ważniejsza od patrzenia w przeszłość stała się refleksja nad tym, co może przynieść przyszłość i jaki można mieć na nią wpływ. Większość przygotowanych przed (PMM) lockdownem przedstawień przestała być aktualna. Zdecydowano się zaakcentować Katalog wystawy „SS-Sonderkommando Sobibor” to, co lokalne. Program Konfrontacji został Państwowe Muzeum na Majdanku przedstawia swoje najnowsze wydawnictwo – Kataoparty na nowych, własnych produkcjach, log wystawy stałej „SS-Sonderkommando Sobibor. Niemiecki obóz zagłady 1942–1943.”. kameralnych i niskobudżetowych. SpekPublikacja towarzyszy prezentowanej w Muzeum i Miejscu Pamięci w Sobiborze ekstakle odbywały się na deskach teatru, ale pozycji, która za pomocą setek artefaktów, dokumentów, fotografii i relacji przywołuje także w przestrzeni miasta i plenerze. Japamięć około 180 tys. Żydów – mężczyzn, kobiet i dzieci skazanych na okrutną śmierć z nusz Opryński sięgnął do klasyki literatury powodu swojego pochodzenia. Wydawnictwo stanowi doskonałe kompendium dla odGrossmana, Bułhakowa i Dostojewskiego, biorców ekspozycji, pozwalające zainteresowanym pogłębić wiedzę na temat historii byby wyeksponować skrajne uczucia strachu, łego niemieckiego obozu zagłady w Sobiborze. Każdy z rozdziałów publikacji jest rozwiniepewności, radości. Łukasz Witt-Michanięciem szesnastu paneli tematycznych, wokół których zbudowana jest narracja. Katalog łowski oraz Paweł Passini w swych wystązawiera obszerną ikonografię: reprodukcje historycznych fotografii i dokumentów, mapy; pieniach zgłębiali temat miejsca człowieka zdjęcia najbardziej znaczących obiektów oraz widoki ekspozycji.(PMM) w świecie na styku natury i kultury. Do realizacji „Projektu: I co teraz?” zaproszono „Utajone miasto/Otwarte miasto” artystów spoza Lublina: Annę Gryszkównę, W dniach od 17 sierpnia do 17 paź- Marcina Libera, Macieja Gorczyńskiego dziernika 2020 r. Ośrodek Międzykul- i Jana Hussakowskiego. Powstały cztery turowych Inicjatyw Twórczych Rozdroża postpandemiczne spektakle pod hasłem przedstawił XII edycję Festiwalu Sztuki „nadzieja”. Prezentacjom artystycznym tow Przestrzeni Publicznej Otwarte Mia- warzyszyło dostępne online „Forum”, desto/Open City. Pierwotna koncepcja bata, podczas której humaniści rozmawiali kuratora Zbigniewa Libery zakładała z liderami biznesu o tym, jak po czasie panorganizację dwóch wydarzeń: Festiwa- demii mogłaby wyglądać współpraca tych lu „Otwarte miasto” oraz jego rewersu, dwóch pozornie różnych światów. Zastawystawy „Utajone miasto”, dyskursu nawiano się nad kształtem, jaki powinna teraźniejszości, przeczucia przyszłości z przyjąć działalność polskiego teatru, by historią i spuścizną. Z uwagi na sytuację treść przekazu artystycznego była ważna pandemiczną powstała jedna, skromniej- i słyszalna. (ann) sza realizacja „Utajone miasto/Otwarte miasto”. Festiwal odbywał się w zabytkowym Ogrodzie Saskim oraz w wybranych przestrzeniach historycznego centrum Lublina. Pokazano prace m.in. Janusza Bałdygi, Wojciecha Bąkowskiego, Zuzanny Janin, Adama Rzepeckiego. Nie odbył się tradycyjny wspólny spacer uczestników wernisażu ulicami Lublina. Odsłony poszczególnych prac następowały pojedynczo, owiane tajemnicą, budując osobliwą atmosferę, tak bliską nowej, trudnej rzeczywistości. W warunkach dystansu społecznego wymowa projektu zyskała na sile. Ta edycja festiwalu nie pozostawiła stałych realizacji w przestrzeni miasta. Prace artystów zostały udokumentowane w formie katalogu sztuki aktualnej. (ann)

O Białorusi w „Rozdrożach”

Ośrodek Międzykulturowych Inicjatyw Twórczych „Rozdroża” stworzył w swojej siedzibie w Centrum Kultury w Lublinie przestrzeń wystawienniczą, w której właśnie prezentuje swoją pierwszą wystawę „Białoruś 2020. Trauma i śmiech.” Zdjęcia, plakaty, charakterystyczne grafiki i artystyczne manifestacje zwracają uwagę na aktualne wydarzenia na Białorusi. Inicjatywa jest hołdem zarówno zdeterminowanym obywatelom Białorusi, jak dziennikarzom, fotografom i artystom, którzy stworzyli i pokazali światu prawdziwą kronikę białoruskiej rewolucji 2020. Wystawa jest dostępna w holu i na stronie Ośrodka. Komentarzem wystawę opatrzyli dr hab. Irina Lappo oraz dr Jakub Olchowski. Patronat: Biełsat po polsku oraz Centrum Białoruskiej Solidarności. Wystawa jest czynna do 1 lutego. (Ośrodek „Rozdroża”)

magazyn lubelski (73) 2020

43


galeria

wymiar duchowości Uniwersalny

tekst Anna Ignasiak

44

magazyn lubelski (73) 2020


Andrzej Ziółkowski pochodzi z Gdyni. Z zawodu jest inżynierem elektronikiem. W 1986 r. wraz z rodziną przeniósł się do Niemiec, a w 1991 r. do Singapuru. W biurze projektowym francuskiego koncernu Thomson pracował do 2008 r. Od tamtej pory podróżuje i zajmuje się fotografią. Prace Andrzeja Ziółkowskiego przedstawiają niezwykłe, egzotyczne miejsca w Azji. Dokumentują również doświadczenia duchowe tak autora, jak i bezimiennych bohaterów jego zdjęć. Mieszkając przez dwadzieścia lat w Singapurze, dobrze poznał region Azji południowo-wschodniej. Przebył długą drogę, w dziedzinie fotografii jako samouk, w sferze mentalnej odnajdując uniwersalny wymiar ludzkiej duchowości. Fotografowanie w ciągu lat z zainteresowania, potem pasji przerodziło się w powołanie.

Fotograficzny warsztat

Andrzej Ziółkowski fotografował amatorsko od lat 80., ale pierwsze zdjęcia z obecnego kręgu tematycznego powstały w 2008 r. Używa aparatu Nikon D7000 oraz dwóch obiektywów, Nikkor 16-80 mm i 70-300 mm. – Wszystko to mieści się w jednej torbie. Dzięki temu mogę szybko przemieszczać się w czasie podróży i w miejscach, które fotografuję – mówi. Nie chodzi jednak tylko o wygodę. Ważniejszy jest sposób myślenia o fotografii. W Singapurze zetknął się z fotografiami Steve’a McCurry’ego, dokumentującymi Azję. Zachwyciły go i zainspirowały. Samego autora poznał w 2008 roku. McCurry dał mu wówczas kluczowe wskazówki. Najważniejsze jest nauczyć się patrzeć okiem aparatu fotograficznego, wybrać odpowiedni kadr, kompozycję, przekazać prawdę o fotografowanym obiekcie. Od tamtej pory zawsze sprawdza, czy „wszystko w kadrze siedzi, czy obiekt i tło budują całość”. Rzadko ingeruje w parametry programu aparatu, ewentualnie poprawia ostrość, zmienia przysłonę. Nigdy nie brał udziału w warsztatach fotograficznych, natomiast oglądał dużo zdjęć znanych fotografów, słuchał, czytał. Jego bezpośrednim mentorem został Tomek Sikora, uznany polski fotograf i fotoreporter, prywatnie przyjaciel. To jemu pierwszemu odważył się pokazać swoje prace. Te przyjacielskie konsultacje stały się zwyczajem po powrocie z kolejnego wyjazdu. Dzięki nim wiedział, co następnym razem zrobić inaczej, by zdjęcie było lepsze. Doskonalił swój warsztat metodą „training on the job”, czyli nauką w praktyce.

Agra, Uttar Pradesh, Indie 2017

magazyn lubelski (73) 2020

45


Sarnath, Bihar, Indie 2015

Tamil Nadu, Indie 2016

Podróż w głąb siebie

Singapur będący tyglem etniczno-kulturowo-religijnym zrobił na Andrzeju Ziółkowskim ogromne wrażenie. Zobaczył tam żyjących obok siebie wyznawców hinduizmu, buddyzmu, sikhizmu, islamu, judaizmu, taoizmu i chrześcijaństwa. Początkowo patrzył na ten świat z punktu widzenia turysty. Z zainteresowaniem, lecz również z nieufnością. Wychowany w jedynej słuszności swojej wiary, modlitwy wyznawców innych religii, chociaż często w barwnej oprawie, wydawały mu się reliktem pogaństwa. Dopiero osobisty kryzys

46

magazyn lubelski (73) 2020

życiowy, który przeżył w 2002 r., nauczył go innego spojrzenia. Potrzebował wówczas wsparcia duchowego. Napotkał jednak barierę. Uświadomił sobie, jak bardzo boi się „swojego” Boga. Doktryna, kult, rytuał nie zbliżały go do sacrum. Przeciwnie, rodziły dystans. Poczucie bezpieczeństwa wynikające z przekonania, że katolicyzm to jedyna prawdziwa religia, okazało się złudne. Bóg skrojony na miarę człowieka niósł ze sobą bagaż jego niedoskonałości. Spotkanie z ojcem Laurencem Freemanem, benedyktynem, i Światową Wspólnotą Medytacji Chrześcijańskiej (WCCM) było wstępem do przemia-


ny duchowej. Dzięki nim zwrócił się ku chrześcijańskiej medytacji mantrycznej. Zaczął też odwiedzać świątynie hinduistów, muzułmanów, buddystów, sikhów. Chodził na kursy ich religii, uczestniczył w pielgrzymkach do ich świętych miejsc w Azji. Przełomu duchowego doświadczył w 2014 r., gdy w chrześcijańskiej aśramie Aanmodaya, niedaleko Kanchipuram w południowych Indiach, natknął się na książkę Bede Griffiths’a (1906-1993), benedyktyńskiego mnicha pochodzenia brytyjskiego, „Universal Wisdom. A Journey through the Sacred Wisdom of the World” (Wieczysta mądrość religii świata), będącą

rezultatem badań wspólnych wątków wierzeń religijnych. Bede Griffiths’a uznaje się dziś za jednego z pionierów dialogu międzyreligijnego XX w. Prostota relacji z sacrum w medytacji, niegdyś budząca u Andrzeja Ziółkowskiego niedowierzanie, zachwyciła go. Obecnie uważa on, że „nie mamy prawa nikogo nawracać na chrześcijaństwo. Możemy jedynie świadczyć i wspierać doświadczenie religijne drugiego człowieka, niezależnie od jego wiary”. Tak podsumowuje swoją wędrówkę duchową. – Bóg jest dla mnie nadal tajemniczy, jest jednak jednocześnie piękny. Ojcowsko-matczyny. Amritsar, Punjab, Indie 2017

Kailasch, Tybet 2019

magazyn lubelski (73) 2020

47


Dojrzały debiut

Kurisumala Ashram, Kerala, Indie 2018

Fotografie Andrzeja Ziółkowskiego ukazują człowieka w samotności rozmawiającego z Bogiem, ludzi modlących się razem, kruchość ciała ludzkiego wobec natury podczas religijnego rytuału, modlitewny sznur w zniszczonych pracą dłoniach, uroczystości w pięknej oprawie, majestatyczne świątynie, proste, wspólne, radosne świętowanie. Andrzej Ziółkowski określa swoją fotografię „momentem intymności” pomiędzy człowiekiem i sacrum. Jego prace przekazują prawdę, która porusza i z którą można się identyfikować. Wystawa fotografii Andrzeja Ziółkowskiego w Lublinie jest pierwszą prezentacją jego prac. Zorganizowana została z inicjatywy Maksa Skrzeczkowskiego prowadzącego Akademię Odkryć Fotograficznych w Centrum Kultury w Lublinie. Zgromadzony przez Andrzeja Ziółkowskiego materiał fotograficzny zostanie wydany w 2021 roku nakładem lubelskiego wydawnictwa Boni Libri w formie albumu ilustrującego siedem religii, o których pisał Bede Griffiths w „Wieczystej mądrości religii świata”. Album będzie fotograficznym odpowiednikiem oryginalnego dzieła benedyktyńskiego mnicha, a wstęp Bede Griffithsa otworzy i uświetni publikację. Andrzej Ziółkowski to również zapalony kolekcjoner. Jego zbiór figurek, rzeźb, obrazów, tkanin, lalek teatrów orientalnych, azjatyckich mebli stale się rozrasta. Odwiedzający jego dom żartują, że to drugie muzeum Azji i Pacyfiku. Wie dokładnie, kiedy i gdzie kupił dany obiekt, jaką techniką został wykonany, często kto jest autorem. Nie są to zresztą dla niego jedynie piękne przedmioty, to przede wszystkim niemi świadkowie niezwykłych podróży. Na każdą wyprawę Andrzej Ziółkowski wyrusza z plecakiem i torbą fotograficzną, a wraca z kilkukrotnie większym bagażem wspomnień, fotografii, pamiątek. Sam nie uważa się za fotografa. Ten tytuł jego zdaniem zarezerwowany jest dla osób, które uczyły się tej profesji, długo zgłębiały jej techniki. On jest podróżnikiem z aparatem fotograficznym na drogach religijnych poszukiwań, który wychodzi za próg domu i uważnym okiem obiektywu próbuje uchwycić duchowe „momenty intymności”. Zdjęcia Andrzeja Ziółkowskiego można oglądać na wystawie przed Centrum Kultury w Lublinie, zorganizowanej przez Akademię Odkryć Fotograficznych. Autor publikuje swoje prace także na stronie na Facebooku: „Andrzej Ziolkowski Fotografie”.

48

magazyn lubelski (73) 2020

Kurisumala Ashram, Kerala, Indie 2018


Zanskar, Indie 2018

Ajmer, Rajasthan, Indie 2017

magazyn lubelski (73) 2020

49


historia

pamięci Z szuflady

tekst Anna Ignasiak foto Marek Podsiadło/archiwum

50

magazyn lubelski (73) 2020


Nałęczów jest znany niemal każdemu. Nie tylko ze swojego sanatoryjnego charakteru i wybitnych postaci polskiej literatury, co w tej historii nieco pozostaje w tle. Nałęczów to również społeczność pięknych, dojrzałych wiekiem i doświadczeniem osób, które wzięły udział w niezwykłym projekcie.

Przy herbacie w „Ewelinie” Nazwa Klubu Seniora „Jesienni Entuzjaści” doskonale oddaje naturę bohaterek tej opowieści. Ich wolę działania, odwagę realizowania marzeń mimo przeciwności losu i stanowcze postanowienie, aby właściwie wykorzystywać czas. Panie regularnie spotykały się w klubie przy Nałęczowskim Ośrodku Kultury i właśnie tam narodził się pomysł, aby podzielić się wspomnieniami o życiu w swojej „małej ojczyźnie”. Projekt „Szuflada Pamięci. Nałęczów we wspomnieniach ocalonych od zapomnienia” związany jest z barwną opowieścią o społeczności miasta i okolic. Chętni do wspomnień seniorzy spotkali się z koordynatorką projektu Katarzyną Jóźwik, popularną lubelską polonistką już na emeryturze, która Lublin zamieniła na Stary Gaj, gdzie założyła fundację SADownia, by opowiedzieć o czasach swojego dzieciństwa, młodości i dojrzałego wieku i stworzyć wyjątkowy obraz miasta widziany przez pryzmat ich osobistych historii. Spotkania odbywały się w ośrodku kultury, w siedzibie fundacji w Starym Gaju oraz w kawiarni „Ewelina”.

Łąki, pola, wojna Pierwszą bohaterką tego tekstu uczynię panią Annę Poniatowską. Jej mąż Władysław pochodził z okolic Nałęczowa. Ona sama urodziła się na Wschodzie (Ukraina), dzieciństwo przeżyła w Niemczech (Bawaria), a młodość na Ziemiach Odzyskanych i dopiero „odwiedziwszy wszystkie strony świata”, zamieszkała w Nałęczowie. Przez wiele lat pracowała jako nauczycielka. Obecnie realizuje dwie pasje: pszczelarstwo i literaturę faktu. W jednej ze swoich książek „Gorzki smak dojrzewania” opisała swój świat utracony – lato, malownicze łąki i pola, świat natury, która nie zwracając uwagi na trwającą wojnę, żyła swoim rytmem. Taką właśnie cudowną letnią pogodą cieszył się pan Władek, przyszły mąż pani Anny, gdy wraz z kolegą bawili się, zadowoleni z czasu wolnego od szkoły. Wojenna rzeczywistość przypomniała jednak o sobie, gdy chłopcy wybrali się miejscowości Szczuczki. Niemcy zorganizowali zasadzkę, zwabiając mężczyzn do budynku folwarcznego, w który uderzyli ogniem z armatek. Około 70 osób zginęło. Chłopcy uratowali się przez przypadek. Brutalność człowieka dała o sobie znać wśród

piękna przyrody. Ale we wspomnieniach pani Anny jest też sympatyczne zdarzenie sprzed wojny, jak wycieczka uczniów szkoły powszechnej do Nałęczowa. Na dzieciach duże wrażenie zrobił pomnik Stefana Żeromskiego położony w centrum nałęczowskiego parku, ale jeszcze bardziej zachwycił sam park. Zdumiało ich, że ta część przyrody jest ogrodzona i zamykana na klucz, podczas gdy oni po polach i łąkach mogli biegać swobodnie.

Lecząc serce Nałęczów stał się przystanią również dla pani Marii Butowicz-Romualdi, repatriantki z Litwy, która do Polski przybyła w 1957 roku i jako młoda dziewczyna pracowała w stoczni w Gdyni. Swoje pasjonujące życie opisała w „Opowiadaniach z litewskim życiorysem w tle”. Spokojną przystań odnalazła w Nałęczowie. Miasto przyciągnęło ją do siebie najpierw pięknem przyrody, by później zachwycić bujnym życiem literackim, artystycznym, rozmowami, które mogła prowadzić z nietuzinkowymi ludźmi. Jednak jej miłość do tego miejsca narodziła się w odpowiedzi na życzliwość mieszkańców Nałęczowa i jego okolic, jej sąsiadów, którzy „nie zamknęli swoich bram i drzwi przed innymi, słabszymi od nich”. Tych miłych ludzi było setki, zawsze skłonnych do pomocy. To dla nich pani Maria przeznaczyła najcieplejsze słowa w swoich wspomnieniach. Z uznaniem mówi też o włodarzach, dziękując za „pamięć o ludziach, leczących serce w Nałęczowie” i dbałość o tę spokojną przystań. Pani Maria docenia obecność tych, którzy nadal są, tęskni jednak za tymi, którzy odeszli „i już do nas nigdy nie wrócą, najwyżej w snach...”. Bodaj każdemu bliskie jest to doświadczenie, gdy sny stają się częścią wewnętrznego świata człowieka i nawet je można później wspominać. W opowieści pani Marii tę osobistą rzeczywistość buduje wiele wątków, bardziej i mniej wyraźnych.

Myśleć i działać, działać i myśleć Historie kolejnych trzech bohaterek łączy szczególne umiłowanie dla literatury, sztuki, pracy społecznej i dobrej rozmowy przy kawie. Panią Marię Przybyłko, emerytowaną stomatolog, miasto-ogród oczarowało przyrodą, ale znalazła w nim również, jak to ujęła, wiele aspektów radujących jej wrażliwą duszę. Osiedliła się tu w latach 70. Oferta kulturalna Nałęczowa była wówczas rzeczywiście wyjątkowo bogata. Pani Maria, obecna Pani Prezes Klubu Seniora „Jesienni Entuzjaści”, najmilej wspomina koncerty, zarówno muzyki poważnej, jak i lekkiej, operetkowej. Wielokrotnie gościła tu Filharmonia Lubelska, a także Jerzy Maksymiuk ze swoją or-

magazyn lubelski (73) 2020

51


kiestrą. Występowali znani aktorzy, jak Krystyna Janda, Daniel Olbrychski czy Wojciech Siemion. Panią Marię zachwycały też wspaniałe Bale Sylwestrowe w Sali Koncertowej Pałacu Małachowskich, gdzie pojawiały się panie „w pięknych toaletach, panowie we frakach, doborowa orkiestra, pyszne dania!”. Ponadto Nałęczowski Ośrodek Kultury był miejscem corocznych Międzynarodowych Festiwali Pianistycznych. To jedne z wielu kulturalnych atrakcji Nałęczowa, o których można się dowiedzieć z „Szuflady Pamięci”. Z kolei pani Maria Kozak to typ działaczki, wieloletnia nauczycielka języka polskiego w Liceum Ogólnokształcącym im. Stefana Żeromskiego w Nałęczowie, inicjatorka kreatywnych pozalekcyjnych zajęć (oddaje część zasługi ówczesnym uczniom, pełnym wyobraźni i pasji, z którymi tak wiele można było zrobić, m.in. teatr i kabaret młodzieżowy. W swoich wspomnieniach przywołała myśl J. W. Goethego „Myśleć i działać, działać i myśleć – oto suma całej mądrości. Jedno i drugie musi w życiu niby wdech i wydech być w wiecznym ruchu”. Ta maksyma przyświecała założycielom Nieformalnej Grupy „Kreatywni” w 2015 roku, wśród których była pani Maria Kozak. Dwunastu społeczników zainicjowało m.in. podwieczorki literackie w kawiarni „Ewelina”, słynnej już wcześniej z wydarzeń o charakterze kulturalnym. Zasada jest prosta „Jeśli ludzi to interesuje – przychodzą”. Co istotne, Kreatywni nawiązali współpracę z nałęczowskimi szkołami, ponieważ chcą łączyć pokolenia. Pani Maria ma niespożyte siły – działa też w Towarzystwie Przyjaciół Nałęczowa oraz grupie teatralnej „Młodzi Duchem”. I trzecia miłośniczka kulturalnych, a szczególnie artystycznych wydarzeń, to pani Izabella Novotny, która prowadzi Kawiarnię – Galerię „Jaśminowa”. Jest też członkinią zarządu Lokalnej Organizacji Turystycznej „Kraina Lessowych Wąwozów” oraz współautorką i wydawcą publikacji poświęconych miastu, m.in. „Oblicza Nałęczowa”. Obecnie prowadzi blog, co warte podkreślenia, przeznaczony nie tylko dla seniorów. Po latach pracy w holenderskim koncernie Philipsa szukała oazy spokoju, piękna, ale też bogatego życia kulturalnego. Wybrała Nałęczów, a może to on ją wybrał, gdyż jako argument przywołuje przede wszystkim „genius loci – dobry duch miejsca”. On pozwolił jej zrealizować marzenia, które narastały od lat. „Kiedy zamieszkałam w jaśminach, odczułam nieprzepartą chęć udostępnienia tego cudownego miejsca tym wszystkim, którzy tak jak ja potrafią docenić jego nieprzeciętny urok, panującą tu harmonię i porządek rzeczy”. Tak powstała kawiarnia przy ulicy Zygmunta Chmielewskiego i tak później pojawiła się plenerowa galeria fotografii współczesnej, przy której narodzinach, tu kolejna ciekawostka, główną rolę odegrała wizyta w galerii pod gołym niebem w Prowansji. Pani Izabella nie miała „ani pleneru, ani takich pieniędzy, ani zaprzy-

52

magazyn lubelski (73) 2020

jaźnionych artystów”, a jednak osiągnęła cel. Wykorzystała do tego zalesione zbocze swojej działki i oczywiście żelazną wolę działania.

Kroniki entuzjazmu Działania klubu „Jesienni Entuzjaści” są skrupulatnie notowane. Kilka kronik spisała pani Sabina Seroczyńska-Kozuba, która życie Nałęczowa śledzi również okiem aparatu fotograficznego. Ona też nie oparła się urokowi tego, jak go określa – bałamuta Nałęczowa. Na szczęście to biała, a dokładnie zielona magia. Można powiedzieć, że pani Sabina zakochała się w Nałęczowie od pierwszego wejrzenia, gdy jako studentka podróżowała wraz z rodziną do Lublina. Zatrzymali się wówczas w parku w Nałęczowie. Jego piękno zadecydowało o szybko podjętym postanowieniu. Pani Sabina obiecała sobie, że po przejściu na emeryturę zamieszka w Nałęczowie. Słowa dotrzymała. Teraz pisze i publikuje artykuły w „Gazecie Nałęczowskiej” i „Głosie Nałęczowa”. Zamieszcza tam także fotografie. Została członkinią Stowarzyszenia Polskich Mediów. Działa również w Klubie Rękodzieła „Ziemianka”. Pani Sabina Seroczyńska-Kozuba daje przykład aktywności godny pochwały, a jednocześnie jest delikatną damą w pięknej pastelowej toalecie, kapeluszu i minetkach na dłoniach, wydaje się ucieleśnieniem kulturalnego, wysublimowanego życia Nałęczowa.

Muzyka z otwartego okna Pani Helena Broniewska gra na pianinie i wbrew temu, co ktoś może zaraz pomyśleć, nie jest to zasługa edukacji z dziecięcych czy młodzieńczych lat. Z zawodu jest pielęgniarką. Wiele lat przepracowała w Uzdrowisku Nałęczowskim. W Nałęczowie mogła realizować swoje zainteresowania jako aktywna słuchaczka koncertów i uczestniczka wydarzeń artystycznych. Szczególnie miło wspomina te z Pałacu Małachowskich. Na urzeczywistnienie marzenia o grze na pianinie przyszedł czas, gdy przeszła na emeryturę. Nie było łatwo. Pani Helena na początku była zakłopotana, znalazła się bowiem wśród dzieci ogniska muzycznego w Nałęczowskim Ośrodku Kultury. Na szczęście otuchy dodała jej kierowniczka ośrodka Bogusława Gałat. I tak się zaczęło. Nauczyciel gry dał pani Helenie nuty z popularnymi piosenkami, ale nauka przy tym materiale nie powiodła się. Przyniósł jej wobec tego coś trudniejszego, nuty z Walcem J. Brahmsa, pewny, że mają materiał na cały rok. Po tygodniu bardzo zaskoczony usłyszał, jak jego uczennica gra walca bezbłędnie. Potem były utwory F. Chopina, R. Schumanna, C. M. von Webera. Pani Helena zwierzyła się, że zaniedbała ostatnio swoją pasję z przyczyn zdrowotnych, zawo-


dzi kręgosłup, bolą ręce. Nie mogła jednak porzucić swojej pasji, ponieważ „nie zgodziła” się sąsiadka. Zresztą nie ona jedna słyszała graną przez panią Helenę muzykę. Sąsiadki szczególnie chętnie słuchały muzyki dobiegającej z otwartego okna w ciepłe dni, siedząc na ławce. Nasza pianistka obiecała więc, jak to ujęła, „wziąć się za siebie” i czynić dalsze postępy.

Ach, to życie Ile osób, tyle życiorysów – dobrych i trudnych wspomnień. Nie dowiemy się tego z podręczników. A historię tworzą przecież ludzie. Dzięki „Entuzjastkom” z Nałęczowa emocje, uczucia zapisują w duszy dużo trwalej. Wzruszenie, radość, także ogromna tęsknota, żal za upływającym czasem i w końcu poczucie, że

to, co ukochane, nie jest stracone na zawsze. To delikatna materia, choć jednocześnie niezniszczalna, o ile ją ochronimy. Ale to również opowieść o wielkiej energii życiowej. Bohaterki, mimo nierzadko trudnych przeżyć, cały czas działają na sto procent. Decydują się na nowy zawód w nowym miejscu, rozwijają swoje osobiste pasje, animują życie towarzyskie i kulturalne, są blisko ludzi i dla ludzi. A to wszystko dzieje się w Nałęczowie. Projekt cieszy się dużym zainteresowaniem. Już wiadomo, że będzie dalszy ciąg. Okazuje się, że tytułowa szuflada jest nieustannie otwierana. W materiale zostały wykorzystane cytaty i zdjęcia pochodzące ze strony https://szufladapamieci.pl/

magazyn lubelski (73) 2020

53


Tamara Bellis/ Unsplash

moda

Mleczna gorzka? czekolada czy tekst Olga Bronisz

Eugene Chystiakov/ Unsplash

Prawie nieschodzący z wybiegów mody nude doskonale komponuje się z bielą i écru, których tak mało nosimy zimą (a szkoda), barwami jasnej i ciemnej czekolady, delikatnym rudym, a nawet camelowym. Do takiej góry pasują ciemniejsze spodnie (różnego rodzaju kratki, ale i jednolite kolorystycznie) i spódnice, nawet te lżejsze, nawet bliższe stylistyce wiosenno-letnich spódnic czy dołów od sukienek. Brązowe botki, lekka spódnica i ciepły golf. Kłania się fashion week w Paryżu, Nowym Jorku i Londynie. Z kolei mój ulubiony odcień brązu o mało znanej nazwie fired brick, i w przenośni, i dosłownie nawiązującej do ciepłego koloru cegły, doskonale sprawdza się w dzianinach (dodatki) i różnego rodzaju swetrach, znakomicie komponując się z czerwienią i pomarańczem. Paleta ciepłych barw, w których dobrze się wygląda w każdej temperaturze i która daje poczucie pewności siebie niezależnie od pogody. Choć moim typem zdecydowanie są odcienie mlecznej czekolady. Szkoda, że jest ich tak mało na polskich ulicach. Ale zima dopiero się zaczyna, jest więc szansa, że jeszcze coś się zmieni.

Jonathan J. Castellon/ Unsplas

Wprawdzie Coco Chanel mawiała, że najlepszy kolor na świecie to taki, który dobrze na tobie wygląda, ale i tak wiadomo, że zima kocha brązy. Antropolodzy dopatrują się powiązań z odległymi czasami, kiedy mieniący się różnymi ciepłymi barwami ogień dawał poczucie bezpieczeństwa. A do ognia jak nic pasuje mleczna czekolada. Za tegoroczny hit uznano całą gamę brązów oraz nude stosowane razem i wymiennie. W opinii mojej Babci brązy w parze z pepitką od zawsze były przejawem prowincjonalizmu. W takim razie ja kocham być prowincjuszką! Nie ma nic bardziej eleganckiego, a zarazem zaświadczającego o wyczuciu stylu, od odpowiednio skomponowanych odcieni brązu. I nieprawda, że brązy głównie kojarzymy z garderobą starszych osób. One są zjawiskowe w każdym wieku. A sekret tkwi w umiejętności zestawiania poszczególnych elementów garderoby.


Danny G/ Unsplash

Amir Taheri/ Unsplash

Rodolfo Sanches Carvalho/ Unsplash


Świąteczne gwiazdki w roli głównej

56

magazyn lubelski (72) 2020


Wymagają nawet całego dnia pieczenia, ale są warte poświęcenia im czasu i uwagi. Doskonałe jako słodka przekąska, znakomite na świąteczny prezent. Kruche ciasto robię na oko, dodając mąkę w zależności od tego, jak ono układa się w dłoni. Nie powinno być zbyt twarde, z pewnością jednolite i w miarę elastyczne: 300 g mąki pszennej, dwa zimne żółtka, 150 g zimnego masła, pół szklanki cukru. Po wyrobieniu ciasto dzielimy na mniejsze części i wkładamy do lodówki na około godzinę. Rozwałkujemy jak najcieniej na stolnicy posypanej mąką. Wykrawamy foremką w kształcie gwiazdki i układamy na blasze. Następnie każdą gwiazdkę smarujemy białkiem. Ciastka wstawiamy do nagrzanego do około 200 st. C piekarnika. Pieczemy około 10 minut, sprawdzając, czy nie bardzo się przypiekły – musimy je albo szybciej wyjąć z piekarnika, albo zmniejszyć temperaturę. Kiedy po kuchni snuje się zapach pieczonych ciastek, przygotowujemy lukier. Kiedyś wydawało mi się, że to nie wiadomo jaki stopień wtajemniczenia. Ale moja Mama uświadomiła mi, że lukier można przygotować na trzy sposoby w zależności od posiadanych składników. Ten najprostszy, pamiętający trudne czasy w zaopatrzeniu, można zrobić z cukru pudru i wody (jeśli nie ma cukru pudru, należy zmielić zwykły cukier w młynku do kawy). Stopień nieco bardziej zaawansowany to cukier puder połączony z sokiem z cytryny. I jeszcze ten najbardziej wysmakowany – cukier puder dodany do roztopionego masła i obficie skropiony sokiem z cytryny. Co bardziej wtajemniczeni przyrządzają jeszcze inny rodzaj - tzw. lukier królewski z dodatkiem ubitych białek. Ot i cały sekret. Wystygłe ciastka dekorujemy kroplą lukru i usadawiamy w niej część włoskiego orzecha. Cienkie płatki ciasta mogą sporo czasu poleżeć, ale zazwyczaj znikają chwilę po podaniu na stół. I nic dziwnego. Smacznych Świąt Bożego Narodzenia! Marta Mazurek

magazyn lubelski (72) 2020

57


winna końcówka Boże Narodzenie zatyka gębę prostotą i zapiera dech pomieszaniem. Dziecko – całkowita otwartość, żadnych półśrodków. Czyste, mocne, pełne brzmienie – często krzyk – o bliskość. Jednocześnie dawanie, bez słów – bo i tak nie uniosą – blaskiem oczu, przelotnym, niby mimowolnym uśmiechem, zapachem, aurą – całym sobą. Jest w tej sytuacji dziecka-z-nami ciepło i bliskość, i zwyczajność. Jest w niej jednak również coś radykalnie niezwyczajnego, rzeczywistość przekraczająca nasze rozumienie. Bo nie było, a jest. Jest! Sam fakt istnienia, bycia z nami, rozbija w perzynę kalkulacyjki i erystyczne sztuczki. Jest – prostota faktu i jego bogactwo. Życie i przytłaczająca złożoność wszystkiego, co życie niesie. Świętowanie Bożego Narodzenia to odbicie tej samej prostoty i przemieszania. Prostota opłatka i bogactwo stołu. Prostota gestu i głębia jego znaczenia. Można dość banalnie dobierać wino do potraw – ryby, grzybów, pierogów, makowca. Można jednak pójść dalej i dobrać wino do Bożego Narodzenia. Dobrać wino teologicznie! Jest takie bogactwo i szczodra prostota, taka królewska elegancja, która będzie tu pasować bezbłędnie. Jurancon, południowy zachód Francji. Tygiel francusko-baskijsko-hiszpański. Szczepy – indywidualności, zakorzenione w miejscu, które je definiuje i które jest przez nie definiowane. Petit Manseng, Gros Manseng, Courbu. Zupełnie jak Łukasz z Lublina, Basia z Kielc czy Jezus z Nazaretu. Jest też wielkie zdziwienie, bo gdzieś na pograniczu, poza magnackim Bordeaux, królewską Burgundią i papieskim Rodanem, w cieniu Pirenejów, skąd wieją dobroczynne, ciepłe, suche wiatry, rodzi się wino rozkładające na łopatki. Dojrzewa powoli, krok po kroku, w swoim tempie, zbiory urządza się tutaj w listopadzie. Pochodzi z małej rodzinnej winnicy Nigri, od rodziny Lacoste, która winiarstwem zajmuje się od 350 lat. Czują produkcję każdą komórką ciała, znają każdą piędź swoich winnic, wino nie jest dla nich po prostu produktem, jest jak dziecko, członek rodziny – winobranie to nowe narodziny. Wino było tradycyjnie słodkie, ale oto przyszło nowe, dokonała się rewolucja, objawiła się nieznana twarz wytrawnego Jurancon. Białe, złote w barwie, oleiste, ciepłe, miękkie, rozpieszczające, zarazem soczyste, nienudne, świeże, wielowątkowe, którego się nie pije, które się smakuje, powoli, uważnie, kontemplacyjnie niemal. Jest w nim czystość, aura i blask. Święta prostota, święte przemieszanie. Wszystko, czego potrzebujemy, i wszystko, czego Państwu życzę. Dobrych Świąt! Łukasz Kubiak Domaine Nigri, Pierre de Lune, Jurancon, Francja

58

magazyn lubelski (73) 2020

Wszystko, czego potrzebujemy na święta


Przydatne dla Seniorów numery telefonów

Kto: „Korpus Wsparcia Seniora” /Dla kogo: osoby 70+, samotnych, niekorzystających z usług opiekuńczych lub specjalistycznych usług opiekuńczych/ Pomoc: wsparcie w codziennych obowiązkach. Kontakt: 22 505 11 11 Kto: Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie w Lublinie - usługi realizowane przez wolontariuszy/ Dla kogo: Seniorzy/ Pomoc: Codzienne obowiązki, np. zrobienie i dostarczenie zakupów, wykupienie leków, wyprowadzenie psa. Koszt zakupów pokrywa Senior (gotówką na podstawie przedstawionych paragonów). Kontakt: 81 466 53 31; 81 466 53 30; 882 431 094 Kto: Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie w Lublinie/ Dla kogo: osoby bez możliwości samodzielnego przygotowania obiadu, z dochodem nieprzekraczającym kwoty 1051,50 zł w przypadku osób samotnych, a 792 zł na osobę w przypadku rodziny/ Pomoc: gorący posiłek wydawany w punktach gastronomicznych zlokalizowanych w różnych dzielnicach miasta. Kontakt: 81 466 53 00 Kto: Koordynator ds. wsparcia i pomocy dla osób starszych/ Dla kogo: Seniorzy/ Pomoc: reagowanie na najistotniejsze potrzeby i koordynacja działań w zakresie adekwatnego wsparcia. Kontakt: 661 555 104; pon. - piąt. w godz. 7.30 – 16.00 Kto: Pracownicy Wydziału Inicjatyw i Programów Społecznych/ Dla kogo: Seniorzy/ Pomoc: działania aktywizujące społecznie i poprawiające jakość życia osób starszych. Kontakt: 81 466 30 50; pon. - piąt. w godz. 7.30 – 15.30 Kto: Pełnomocnik Prezydenta Miasta Lublin ds. Seniorów/ Dla kogo: Seniorzy/ Pomoc: monitorowanie i diagnozowanie potrzeb, wsparcie w trudnych sytuacjach, poszukiwanie optymalnych rozwiązań. Kontakt: 697 620 669; pon. - piąt. w godz. 8.00 – 20.00 Kto: Zespół Ośrodków Wsparcia w Lublinie/ Dla Kogo: Podopieczni ZOW/ Pomoc: monitorowanie na bieżąco sytuacji podopiecznych, posiłki dowożone do miejsca zamieszkania oraz usługi opiekuńcze, wspierające w codziennym funkcjonowaniu. Kontakt: 81 466 55 60; 81 466 55 61; 81 466 55 62; 81 466 55 63; pon. - piąt. w godz. 7.00 – 15.00 Informacja na temat dostępności usługi teleopieki w postaci tzw. opasek życia: 539 867 635 Usługa Tele 60+ wyłącznie dla Seniorów: 81 46 66 999; pon. - piąt. w godz. 17.00 - 20.00 Całodobowy dyżur psychologiczny (Telefon Zaufania): 733 588 900 Dyżur psychologiczny: 733 588 600; pon. - piąt. w godz. 7.00 - 19.00

Urząd Miasta Lublin, Wydział Inicjatyw i Programów Społecznych ul. St. Leszczyńskiego 23, 20-068 Lublin, e-mail: wips@lublin.eu, tel. 81 466 30 50


Sklepy firmowe: ul. Spiessa 7, Lublin ; ul. Krochmalna 13 i, Lublin iiiigggg

Profile for LAJF Magazyn Lubelski

LAJF Magazyn Lubelski #73  

Advertisement
Advertisement