Page 1

LOCO | 1

#2


2 | LOCO


LOCO | 3

WHAT THE HELL! WŁAŚNIE LEŻY PRZED WAM DRUGI NUMER MAGAZYNU LOCO. W SUMIE NIE BYŁO AŻ TAK TRUDNO – TONY PAPIEROSÓW, HEKTOLITRY KAWY, KUPA ŚMIECHU, SZCZYPTA SPINY I JESTEŚMY. PIĘKNI, PACHNĄCY I W KOLORZE, I W OGÓLE... NIE BĘDZIEMY SIĘ TU ROZPISYWAĆ, BO TO NIE „PAN TADEUSZ” (SIC!) ANI ENCYKLOPEDIA PWN. W ŚRODKU ZNAJDZIECIE STREET ART, LONG WYWIAD Z LONG TYPEM, KULTURĘ, MAKLAKA, FILM, MUZYKĘ, KONKURS, ZOMBIAKI I MNÓSTWO INNEGO WARIACTWA, KTÓRE UDAŁO NAM SIĘ OGARNĄĆ. TAKŻE DROGI CZYTELNIKU… ENJOY YOUR MEAL!


4 | LOCO


LOCO | 5

BANDA

PINK MACHINE PINK MACHINE STUDIO, CZYLI MIEJSCE, W KTÓRYM BEZ OBAW MOŻECIE SIĘ WYDZIARAĆ... Z DWÓCH POWODÓW: 1. Po pierwsze, u Magdy nie boli :) 2. Po drugie, znamy ich osobiście i nawet nasz grafik jest cały u nich wydziarany, hehe. Ktoś może powiedzieć, że kolesiostwo i polecamy, bo znamy, itp. Tak, jest w tym element kolesiostwa, ale za to ten pozytywny :) Przynajmniej nikt nie wyjdzie z obrzydliwym tribalem albo delfinkiem. Z resztą, co kto lubi. Nie czepiamy się. Jak ładnie poprosicie, to wyjdziecie z czym dusza zapragnie i to doskonałej jakości! A wszyscy będą mówili: Wow, gdzie zrobiłeś/łaś :) Aaaaaaa... Itp. Nie możemy też nie wspomnieć o Filoshu, skoro Magda pojawiła się już wcześniej... Razem tworzą specyficzny biznesowo-sercowy tandem, czyli są razem in real life i in biznes life. Działa! Można! I jest Pink Machine. Oprócz tego lubią longi, skejty, grube rapy (no dobra... Magda nie lubi!), podróże i to, co lubią fajni ludzie. Ogólnie, mistrzowski klimat do dziarania. Bez ciśnień. Wbijajcie na ich stronę www, fejsa i ustawiajcie na małe dzieła sztuki. Możecie tam wysłać nawet Wasze matki!

PINKMACHINETATTOO.COM FACEBOOK.COM/PINKMACHINETATTOO


6 | LOCO


LOCO | 7

Femi Pleasure to spełnienie marzeń dwóch sióstr i kwintesencja girl power. Ciuchy robione przez dziewczyny i tylko dla dziewczyn. Mnóstwo kolorów i fajnych wzorów – to, czego zwłaszcza o tej porze roku, potrzeba nam najbardziej. Femi wspiera też młode narciarki, surferki i snowboarderki. Oby tak dalej!!! Dziewczyny zachwyciły nie tylko Polskę, ale i całą Europę. Zobaczcie, co można znaleźć w ich kolekcji.

FEMIPLEASURE.COM FACEBOOK.COM/PAGES/EMI-PLEASURE/58913407012


8 | LOCO


LOCO | 9


10 | LOCO


LOCO | 11


12 | LOCO


LOCO | 13


14 | LOCO


LOCO | 15

WYWIAD

MACIEK ZOLNIERKIEWICZ PRZECIN – WŁAŚCICIEL SKLEPU GOLONGBOARD.PL, CZYNNY RIDER I LONGBOARDOWY AKTYWISTA. W ROZMOWIE Z NAMI OPOWIADA O SWOICH OSIĄGNIĘCIACH I POLSKIEJ LONG SCENIE.

DOBRA, SKĄD ZAJAWKA NA LONGBOARD, CZYLI SUPER SZTAMPA NA PIERWSZY OGIEŃ.

wspólnie i to był fantastyczny klimat. Czasem brakowało nam większej ekipy, z którą moglibyśmy pośmigać. Teraz nie ma tego problemu, jeździ mnóstwo osób i to jest fajne. Wiem, że to jest moda i nie wszyscy zostaną z tym sportem na dłużej, ale co z tego – jak ktoś ma ochotę jeździć, to super. Wiesz... Kiedyś na Tłustym komuś się udało zrobić cross stepa, był na maksa zajarany – jak dziecko. I ktoś odpalił: Eeee, zrób shovita. Myślę, że mamy coś takiego, że łączymy się w stada: stado, które twierdzi, że long to hipsterka; stado, które nienawidzi; stado, które uwielbia – zawsze znajdzie się ktoś dziwny, coś komuś nie pasuje. Ja to widzę inaczej.

Wcześniej jeździłem na krótkiej desce, ale robienie tricków nie było moją najmocniejszą stroną. Za to zawsze miałem zajawkę na szybką jazdę, a tego w skateboardingu trochę mi brakowało. Potem były kontuzje, przerwy, kontuzje, przerwy i w końcu spotkałem na ulicy jakiegoś ziomka, który miał longa. Sprowadził go sobie ze Stanów. Wtedy pierwszy raz zobaczyłem longboard, a później były downhillowe filmiki Bikera Sherlocka i stwierdziłem, że muszę to mieć. Jak tylko dałem radę kupić longboard w Polsce, to kupiłem. Tak się zaczęła CO W TAKIM RAZIE MYŚLISZ O WARzajawka. SZAWSKIEJ SCENIE LONGBOARDOWEJ? CORAZ WIĘCEJ OSÓB ŚMIGA NA LONW czasach, kiedy jeździłem na desce, to śroGACH, MOŻNA JE ZOBACZYĆ W PYTANIU NA ŚNIADANIE, KAWIE CZY HERBA- dowisko skateboardowe wydawało mi się dość hermetyczne. Wydaje mi się, że klimat CIE, ITP. CO MYŚLISZ O TAKIEJ MODZIE longboardowy jest trochę bardziej otwarty. NA LONGBOARD? Mnie samemu też bardzo zależy na tym, żeby Super! Ja jak zaczynałem, to w Warszawie była tak było. Stąd wzięły się Tłuste Czwartki garstka osób, spotykaliśmy się, jeździliśmy i Longboardowa Gra Uliczna – chodzi o to,


16 | LOCO

W KOŃCU SPOTKAŁEM NA ULICY JAKIEGOŚ ZIOMKA, KTÓRY MIAŁ LONGA. SPROWADZIŁ GO SOBIE ZE STANÓW. WTEDY PIERWSZY RAZ ZOBACZYŁEM LONGBOARD, A PÓŹNIEJ BYŁY DOWNHILLOWE FILMIKI BIKERA SHERLOCKA I STWIERDZIŁEM, ŻE MUSZĘ TO MIEĆ.

żeby ludzie się poznawali, lubili i żeby zajawka Na początku sporo osób disowało ten pomysł, się rozprzestrzeniała. ale jakoś w końcu Tłuste Czwartki się przyjęły – na początku pod Klifem na Okopowej, teraz pod NO WŁAŚNIE – TŁUSTE CZWARTKI, TO Narodowym. Ludziom z innych miast pomysł się TWOJA ZASŁUGA, TWOJA INICJATYWA. spodobał i od tego sezonu robią to już właściwie CO CIĘ DO TEGO ZAINSPIROWAŁO? na własną modłę. Są tylko trzy warunki: musi się to odbywać w czwartek (hehe!). o stałej godzinie Cały sklep goLongboard to dzieło przypadku. i na stałej miejscówce. Poznałem kiedyś Maję i Toma. Maja jest Polką, a Tom jest Niemcem i jest totalnie zajarany WSPOMINAŁEŚ TEŻ O GRZE ULICZNEJ, longiem – otworzył w Berlinie pierwszy sklep O CO CHODZI? longboardowy. Pokazałem im kilka miejscówek, pojeździliśmy, popiliśmy i jakoś tak się zaprzyjaź- Ze znajomym zrobiliśmy właśnie taką akcję. niliśmy. Gdy Tom zobaczył, jak wygląda – setu- W tym sezonie już pewnie skończymy, bo zimno, powo – polska scena, to trochę go to zasmuciło. ale polega to na tym, że spotykamy się na lonW sumie tak dużo kilometrów, to nas od Ber- gach i każdy dostaje jakieś zadania do ogarnięcia. lina nie dzieli, a jeszcze 3 lata temu ciężko było Wszyscy przyjeżdżają przebrani – ostatnio był dostać kingpina do longa w Warszawie! Tom motyw piracki, wcześniej szkolny... taki klimacik. i Maja stwierdzili, że mi pomogą i dostarczą na Idea była taka, żeby zintegrować longboardowe polski rynek najpotrzebniejsze akcesoria. Po pro- towarzystwo, zacieśnić więzi i pracować nad skilstu z czystej zajawki, żeby nie trzeba było czekać lem. Dlatego grupy zadaniowe są mieszane, tak kilka tygodni na sprowadzenie czegoś na przykład żeby znalazły się w nich osoby na różnym pozioze Stanów. mie jeżdżenia. Osoby, które jeżdżą trochę gorzej od innych nie czują się odizolowane. Poza tym Aha, Tłuste Czwartki, bo trochę odbiliśmy od te- w każdej grze ulicznej wprowadziliśmy zasadę: matu. Tłuste wzięły się z inspiracji tym, co Tom Każdy musi się każdemu przedstawić i przybić robi u siebie – co środę spotkanie pod sklepem piątkę. Nie ma zadzierania nosa. i cruising po Berlinie. My jesteśmy bardziej stacjonarni, ale też co tydzień i też na longach – TERAZ Z INNEJ BECZKI. NAJSTARSZY albo ćwiczymy stylówkę albo pijemy browarki. GOŚĆ Z ZAJAWKĄ, KTÓREGO POZNAŁEŚ? A JAK TO SIĘ STAŁO, ŻE NAGLE Z LOKALNEJ AKCJI ZROBIŁA SIĘ GRUBSZA? TŁUSTE CZWARTKI SĄ JUŻ PRZECIEŻ W KILKU INNYCH MIASTACH.

Jest taki gość, Piotrek Molski, naprawdę chciałbym mieć tyle energii w jego wieku. Nie ma 80 lat czy coś – jest facetem po czterdziestce, ale tak pozytywnym i pełnym energii, że może zarazić


LOCO | 17


18 | LOCO


LOCO | 19

niejednego dwudziestolatka. Jeździ na wake’u, na longu, na moutainboardzie, tańczy salsę, był na Woodstocku – wulkan energii. Słyszałem, że ostatnio wkręcił się w longboard distance pumping, czyli jazda na longu bez odpychania. Wprowadzasz bioderka w ruch i wiesz... (śmiech). WSZYSTKO WYGLĄDA DOŚĆ KOLOROWO, JAK O TYM MÓWISZ, ALE ZDARZYŁO CI SIĘ COŚ NIEMIŁEGO, SŁABEGO W IDYLLI LONGBOARDOWEGO KLIMATU? Na samym początku na Tłuste Czwartki przynosiłem trochę rzeczy, które miałem z Niemiec. Na zasadzie: Hej, patrzcie, orangatangi to nie są jedyne dostępne kółka na rynku! Chciałem pokazać, że gdzie indziej jeździ się na różnych rzeczach, a u nas w Polsce cały czas najpopularniejsze są rzeczy z dobrym marketingiem. Nie znaczy to zawsze, że są najlepsze. Ludzie naprawdę nie zdają sobie sprawy, że istnieją firmy, manufaktury, które robią świetną robotę i świetne longboardy! Po prostu nie ma ich w mainstreamie, a znam tych gości osobiście i są to naprawdę prawdziwe zajarani kolesie. Tak czy owak, dostałem feedback, że handluję częściami na Tłustych Czwartkach i robię stragan na samochodzie. Trochę opadły mi ręce. Chciałem dobrze, a wyszło jak zwykle. Zdecydowałem, że Tłuste nie będą powiązane ze sprzedażą i przestałem przywozić sprzęt. SMUTNO? Nieeeee. Przestałem się przejmować takimi rzeczami. Robię swoje, mam swoją drogę. Tyle. NO TO POCIĄGNIJMY TEMAT GOLONGBOARD, CZYLI TWOJEGO SKLEPU. ŁATWO JEST PROWADZIĆ TAKI BIZNES? To jest trochę tak, że ja trochę nie czuję, że pracuję. Obracam się w klimacie longboardowym cały czas i w sumie zajawka i praca mi się nakładają. Chociaż faktycznie, odkąd prowadzę goLonga, to mam mniej czasu na jeżdżenie. Trzeba się gdzieś spotkać, coś załatwić, pojechać do urzędu, ale jest dobrze. Ja jestem akurat taką osobą, która lubi działać i ma mnóstwo pomysłów. Także jest jeszcze sporo rzeczy, które mam plan ogarnąć na polskiej scenie longboardowej.


20 | LOCO

ALE DOCHODY LICZYSZ RACZEJ W MILIONACH CZY W TYSIĄCACH? W euro gąbkach (śmiech). OK. CZYLI POPULARNOŚĆ LONGBOARDU NIE PRZEKŁADA SIĘ NA RAZIE NA ZYSKI? U mnie nie ma desek, które są modne, więc na razie niestety nie. Nie sprzedaję sprzętu „supermarketowego”, więc ciężko jest przekonać kogoś, kto kupuje pierwszego longa, do większej inwestycji niż 300-400 złotych, ale tak musi być – nie sprzedaję desek made in china, shitboardów i gumek z plastiku, hehehe. POMYSŁY NA ROZWÓJ? Zobaczycie... A MASZ JAKICHŚ RIDERÓW, KTÓRYMI SIĘ NAJBARDZIEJ JARASZ? Wszystkimi! Jaram się moimi kumplami, jaram się tymi, po których widać, że stają na longu i widać żar w oczach. Jaram się prosami. A TWOJE NAJWIĘKSZE OSIĄGNIĘCIE? Trochę Shovit. Katowałem cały sezon i nic. Aż w końcu spotkałem się z Szymonem Śmiałkiem z Alternative (POZDRAWIAM SERDECZNIE), który powiedział: „Postaw bliżej nogę”. Siadło! Wiem, że nie jestem mistrzem i cały czas się uczę. To jest właśnie zajebiste! A NAJWIĘKSZE osiągnięcie... Jeżdżę! TO NA ZAKOŃCZENIE ODPOWIEDZ: CO JEST NAJTRUDNIEJSZE W LONGBOARDZIE? Najtrudniej jest przełamać własną psychikę. Trzeba mieć jaja po prostu. Jaja albo jajniki. Pozdro!


LOCO | 21


M

22 | LOCO

inęło już sporo czasu odkąd Stacy Peralta pokazał światu dokument „Dogtown i Z-Boys”. W 2001 roku film o niegrzecznych pionierach współczesnego skateboardingu z Santa Monica zdobył Nagrodę Publiczności na Sundance Film Festiwal, a sam Stacy został wyróżniony jako najlepszy reżyser. Po 11 latach miłośnicy skate kultury z niecierpliwością czekają na swego rodzaju kontynuację tamtego obrazu – „Bones Brigade: An Autobiography”. Tym razem Stacy Peralta przenosi nas w lata osiemdziesiąte, kiedy stał na czele prawdopodobnie najbardziej innowacyjnego i wpływowego teamu skateboardowego w historii. Trzon Bones Brigade stanowili: Tony Hawk, Rodney Mullen, Steve Caballero, Lance Mountain, Tommy Guerrero i Mike McGill – riderzy, których dziś na pewno nikomu nie trzeba przedstawiać. Tworzyli zgrany team, mimo że każdy z nich charakteryzował się własnym, niepowtarzalnym stylem. Członkowie Bones Brigade byli pierwszymi prawdziwymi gwiazdami deskorolki, co pozwoliło nie tylko rozpalić nieco gasnącą w latach osiemdziesiątych w Stanach zajawkę, ale też stworzyć solidne podstawy nowoczesnego skateboardingu i całej kultury. Film Peralty w szczerych wywiadach i materiałach archiwalnych dokumentuje ich pasję, ciężką pracę, a także osobiste frustracje i podziały. Światowa premiera „Bones Brigade: An Autobiography” odbyła się 21 stycznia w Sundance, jednak dopiero 2 listopada film trafi do amerykańskich kin, a już 6-go będzie dostępny na DVD, Blu-ray i do pobrania.

BONESBRIGADE.COM


LOCO | 23

SKTHSTRY


24 | LOCO

SKATE MOVIE ;) THRASHIN’ (1986)

MISTRZ DESKOROLKI (1989)

BEZTROSKI CZAS W KALIFORNII LAT OSIEMD Z I E S I ĄT YC H . R Y WA L I Z A C J A D W Ó C H TEAMÓW SKATEBOARDOWYCH Z DESKOROLKOWYM LOVE STORY W TLE. POZA JOSHEM BROLINEM I FLEĄ Z RED HOT CHILI PEPPERS NA EKRANIE POJAWIAJĄ SIĘ PROFESJONALNI RIDERZY – TONY ALVA, CHRISTIAN HOSOI, TONY HAWK I STEVE CABALLERO.

SKATEBOARDING Z DRESZCZYKIEM. CHRISTIAN SLATER W ROLI KOLESIA, KTÓRY CAŁE DNIE SPĘDZA NA DESCE. ZMIENIA SIĘ, KIEDY DOWIADUJE SIĘ O ŚMIERCI SWOJEGO ADOPTOWANEGO BRATA, WIETNAMCZYKA. NA PIERWSZY RZUT OKA FABUŁA MOŻE WYDAWAĆ SIĘ MAŁO ATRAKCYJNA, JEDNAK KONSULTANTEM NA PLANIE BYŁ SAM STACY PERALTA, A W WIELU SCENACH MOŻNA ZOBACZYĆ RODNEYA MULLENA, MIKE’A MCGILLA, TOMMY’EGO GUERRERO CZY CZŁONKÓW BONES BRIGADE.


LOCO | 25

KIDS (1995)

POWRÓT DO PRZYSZŁOŚCI (1985)

GRUPA NASTOLATKÓW, NOWY JORK, NARKOTYKI, ALKOHOL I SEKS TWORZĄ PRAWDZIWĄ MIESZANKĘ WYBUCHOWĄ. OBSADĘ TEGO ODWAŻNEGO FILMU TWORZĄ GŁÓWNIE OSOBY BEZ WCZEŚNIEJSZEGO PRZYGOTOWANIA AKTORSKIEGO. PODOBNO REŻYSER POSTANOWIŁ ZAANGAŻOWAĆ LEO FITZPATRICKA, KIEDY PRZYPADKIEM ZOBACZYŁ GO WYKLINAJĄCEGO PO NIEUDANEJ PRÓBIE WYKONANIA TRICKU NA DESCE.

„HE’S AN ABOSLUTE DREAM” – MÓWI DZIEWCZYNA, KTÓRA WIDZI MICHAELA J. FOKSA UCIEKAJĄCEGO NA ISKRZĄCEJ SIĘ DESKOROLCE PRZED GRUPĄ CWANIACZKÓW Z LAT PIĘĆDZIESIĄTYCH. DUBLEREM AKTORA W SCENACH SKATEBOARDOWYCH BYŁ SAM PER NILS WELINDER – SZWEDZKI PROFESJONALNY ZAWODNIK, KTÓREMU UDAŁO SIĘ POKONAĆ ROODNEYA MULLENA.

AKADEMIA POLICYJNA 4 (1987)

LORDS OF DOGTOWN (2005)

MAGNETOWIDY ROZGRZANE DO CZERWONOŚCI, POGIĘTE TAŚMY KASET I LISTY KOLEJKOWE W WYPOŻYCZALNIACH WIDEO. KAŻDY CHCIAŁ ZOBACZYĆ, JAK DZIĘKI PATROLOM OBYWATELSKIM POLICJA ZYSKUJE WIĘCEJ CZASU NA ŚCIGANIE PRAWDZIWYCH PRZESTĘPCÓW. ZAWSZE GDZIEŚ KTOŚ MOŻE ZŁOWIESZCZO JEŹDZIĆ NA DESCE... W KILKUMINUTOWYM SKATEBOARDOWYM FRAGMENCIE FILMU POJAWIA SIĘ PRAWIE CAŁE BONES BRIGADE!

PRAWDZIWA HISTORIA PRAWDZIWEJ REWOLUCJI. ZAFASCYNOWANI SURFINGIEM BOHATEROWIE – TONY ALVA, JAY ADAMS I STACY PERALTA – ODKRYWAJĄ ZUPEŁNIE NOWY SPOSÓB JAZDY NA DESKOROLCE. WYKORZYSTUJĄ DO TEGO GŁADKIE DNA PUSTYCH BASENÓW. DLA WSZYSTKICH, KTÓRZY JESZCZE NIE WIDZIELI, LEKTURA OBOWIĄZKOWA.


26 | LOCO

STREETART

URODZONY W 1979 ROKU W BUENOS AIRES. CZŁONEK KOLEKTYWU ARTYSTYCZNEGO FASE I WYKŁADOWCA NA ARGENTYŃSKIM UNIVERSITY OF DESIGN. JEDEN Z PIONIERÓW STREET ARTU W ARGENTYNIE. PRYWATNIE BARDZO POZYTYWNY I OTWARTY CZŁOWIEK.


LOCO | 27


28 | LOCO


LOCO | 29


30 | LOCO


LOCO | 31


32 | LOCO


LOCO | 33


34 | LOCO


LOCO | 35


36 | LOCO


LOCO | 37


38 | LOCO


LOCO | 39


40 | LOCO


LOCO | 41


42 | LOCO


LOCO | 43

ZOMBIE

SWIAT ZYWYCH TRUPOW ROBERT KIRKMAN W PRZEDMOWIE DO SWOJEGO KOMIKSU, KTÓRY STAŁ SIĘ PODSTAWĄ SCENARIUSZA SERIALU „THE WALKING DEAD” PISZE: „ŚWIT ŻYWYCH TRUPÓW” I „POWRÓT ŻYWYCH TRUPÓW” MOGĘ OGLĄDAĆ CODZIENNIE. DLA MNIE FILMY O ZOMBIE TO SKŁANIAJĄCE DO MYŚLENIA DRAMATY, DORÓWNUJĄCE PRODUKOWANYM CO ROKU I NAGRADZANYM OSKARAMI ŚMIECIOM.


44 | LOCO

© PHOTO CREDIT: GENE PAGE/AMC


LOCO | 45

GRRR! Powolne, irytująco konsekwentne, niezdarne, rozkładające się ciała powłóczące nogami i wydające przerażające dźwięki... Jednak zanim zombie na dobre wgryzły się i zainfekowały kulturę popularną, musiały przebyć bardzo długą drogę, która rozpoczyna się na Haiti. Najprawdopodobniej właśnie tam narodziła się idea zombizmu i była związana z kultem voodoo. Społeczność, która z jakichś powodów, chciała wykluczyć jednego ze swoich członków, zgłaszała się do kapłana (bokor) praktykującego czarną magię. Ten podawał przyszłemu zombie toksyczną substancję o nazwie coup poudre, która powodowała ustanie wszelkich funkcji życiowych. Dochodziło do pochówku, a po kilku dniach do „wskrzeszenia”. Tak spreparowany zombie był istotą bezwolną i pozostawał pod kontrolą kapłana, który najczęściej wykorzystywał go do ciężkiej pracy fizycznej.

PUNKTEM ZWROTNYM JEST ROK 1932 – ZOMBIE TRAFIAJĄ DO MASOWEJ WYOBRAŹNI! Legendy o zombie zaczęły przenikać na teren Stanów Zjednoczonych na początku XX wieku w czasie amerykańskiej kolonizacji Haiti. Sensacyjne opowieści dotyczące egzotycznego folkloru, a zwłaszcza kultu voodoo bardzo szybko stają się atrakcyjnym tematem. Jednym z zarażonych był Howard Phillips Lovecraft, który już w 1922 roku publikuje krótkie opowiadanie „Herbert West-Reanimator”, czerpiące z motywu wskrzeszania zmarłych. Jednak prawdziwym punktem zwrotnym jest rok 1932, kiedy zombie po raz pierwszy trafia do masowej wyobraźni. W tym roku na ekranach amerykańskich kin pojawia się – zupełnie dziś niestraszny – horror „White Zombie” z legendarnym Belą Lugosim w roli głównej. Postać, w którą się wciela, Murder’ Legendre,


46 | LOCO

FOTO: FOTOCHANNELS.COM


LOCO | 47

praktykuje voodoo – za pomocą tajemniczej która okazała się idealna dla tego podgatunku – mikstury zamienia ludzi w zombie, dzięki grupa ludzi, a czasem jedna osoba, zostaje otoczemu zyskuje możliwość kontrolowania ich za- czona przez tłumy nieumarłych, z którymi musi chowań i zmusza do niewolniczej pracy na plan- toczyć walkę o przetrwanie. tacji Monsieur Beaumonta. Łatwo zauważyć, że Rzeczywistym ojcem nowoczesnego myślenia przedstawione w filmie wyobrażenie zombie jest o zombie jest George Andrew Romero. W swomocno zakorzenione w afro-karaibskich wierze- jej niskobudżetowej, nawet jak na ówczesne waniach, a sam tytuł ma podkreślać nieprawdopo- runki, „Nocy żywych trupów” z 1968 roku nie dobny związek między białymi ludźmi a kulturą tylko przedefiniował samo pojęcie „zombie”, ale zombie. Podobnie jak nieco późniejszy film udowodnił też, że pozbawione swojego pierwot„I Walked with a Zombie” (1943), którego ak- nego kontekstu, może być ono dość pojemną cja rozgrywa się na jednej metaforą. Od tego momentu z karaibskich wysp – Saint FILMY O ZOMBIE SCHODZĄ DO zombie to właśnie żywy trup, Sebastian. Zresztą do popowstały z grobu, żywiący się PODZIEMIA. TEMATYKA HORRO- ludzkim mięsem – Romero łowy XX wieku powstaje znacznie więcej filmów RÓW ZOSTAJE ZDOMINOWANA zrezygnował z magicznych bezpośrednio nawiązu- PRZEZ FREDDY’EGO KRUEGERA mikstur znanych z pierwjących do haitańskiego I MICHAELA MYERSA. DOPIERO szych filmów. Okazało się folkloru – do bardziej W ROKU 1992 RZECZYWISTOŚĆ również, że postawienie boznanych należą „Revolt of haterów w obliczu ekstreZOSTAJE ZASKOCZONA... the Zombies” oraz „King malnego zagrożenia, może of the Zombies”. Poza być dobrym studium ludzwszelkimi klasyfikacjami, warto wspomnieć, że kich relacji i zachowań. „Noc żywych trupów” nad tematem pochyla się nawet sam Ed Wood. tradycyjnie interpretowana jest jako krytyka W filmie o wdzięcznym tytule „Plan dziewięć postaw amerykańskiego społeczeństwa w czasie z kosmosu” kosmici przybywają na Ziemię, aby wojny w Wietnamie i zimnej wojny. Natomiast ożywić zmarłych, przejąć nad nimi kontrolę i za akcja kolejnego filmu Romero – „Świt żywych ich pomocą unicestwić ludzkość. Chociaż bio- trupów” z 1978 roku – rozgrywa się w centrum rąc pod uwagę sławę reżysera, mogło im chodzić handlowym, w którym bohaterowie chronią się o coś zupełnie innego. przed tłumem nienasyconych zombie i jest dość Przełom następuje w roku 1954, za sprawą dosłownym i – nomen omen – zgryźliwym koRicharda Mathesona i jego klasycznej książki mentarzem do bezmyślnego konsumpcjonizmu. „Jestem legendą”. Akcja powieści toczy się w po- Od tego momentu zombie stają się w popkulstapokaliptycznym Los Angeles, a jedynym oca- turze doskonałym narzędziem do wyrażenia lałym jest Robert Neville, który musi bronić się niepokojów i obaw związanych z niepewnymi przed hordami potworów zarażonych dziwnym realiami. wirusem. Wpływ „Jestem legendą” na kulturę Z tego punktu widzenia od drugiej połowy lat zombie polega głównie na stworzeniu struktury, osiemdziesiątych sytuacja musiała być niezwykle


48 | LOCO

© TWD PRODUCTIONS LLC COURTESY OF AMC


LOCO | 49

TRZECI SEZON “THE WALKING DEAD” OD 16 PAŹDZIERNIKA O 22:00 W TELEWIZJI FOX.

stabilna. Od grającego z konwencją, balansujacego na pograniczu horroru i komedii „Powrotu żywych trupów” Dana O’Bannona z 1985 roku, „Dnia żywych trupów” Romero oraz „Re-Animatora” Stuarta Gordona, filmy o zombie schodzą do podziemia. Tematyka horrorów zostaje zdominowana przez Freddy’ego Kruegera i Michaela Myersa. Dopiero w roku 1992 rzeczywistość zostaje zaskoczona przez „Martwicę mózgu” w reżyserii Petera Jacksona, film przez wielu widzów uznawany za kultowy. Wydaje się jednak, że sam motyw zombie jest tu jedynie pretekstem do urządzenia krwawej jatki. Z tego okresu warto również przypomnieć komedię „Mój chłopak zombie” z 1993 roku – głównie ze względu na obsadę, w której znaleźli się między innymi Renée Zellweger i Philip Seymour Hoffman. Po dość długim okresie funkcjonowania w nawiasie kultury popularnej, w pierwszej dekadzie XXI wieku zombie odradzają się w spektakularnym stylu. Zagrożenie terroryzmem, wojny, katastrofy ekologiczne, epidemie czy kryzysy ekonomiczne pobudziły wyobraźnię twórców, którzy znowu zaczęli sięgać po żywe trupy. W 2002 roku pojawia się pierwsza część serii gier „Resident Evil”, która okazuje się ogromnym sukcesem – doczekała się również adaptacji z Millą Jovovich w roli głównej. W kolejnych latach tytułów przybywa – „28 dni później”, „Jestem legendą”, „Ziemia żywych trupów” czy wreszcie wspomniany na początku serial „The Walking Dead” to tylko garść najbardziej znaczących. Poza zombie-komediami, jak „Shaun of the Dead”, wszystkie łączy wspólny mianownik, którym jest apokaliptyczna wizja przyszłości ludzkości. Wszystko wskazuje na to, że żywe trupy jeszcze przez jakiś czas będą nam towarzyszyć, dlatego warto pamiętać słowa Roberta Kirkmana – „Dobre filmy o zombie pokazują, jak my, ludzie, jesteśmy popaprani. Zawsze kryje się w nich nawoływanie do rozwagi.”


50 | LOCO

KONKURS G O2H E L D O Y T E Ż D A Y DLA WAS G Y TANIE: M A M ? ? ? O T Ć SOBIE LA EDZIEĆ NA BANALNE P Y Ż U Ł D E Z R P POWI D CHCECIE O Y Z C R A T S WY B O N D Z I E?

ISZE P E I N O R T S J NA KTÓRE

MY O

R B Y! O T I Y T R I H S O2HELOWE T G A I N A R G Y DO W OMAG.PL!!! C O L @ S R U K ON P I S ZC I E N A K

FOTO: FOTOCHANNELS.COM (2)

.


LOCO | 51

WARSZAWSKIE KINO ILUZJON MA ZA SOBĄ DŁUGĄ I BURZLIWĄ HISTORIĘ. PRZEZ KILKADZIESIĄT LAT DZIAŁALNOŚCI WIELOKROTNIE ZMIENIAŁO SWOJĄ SIEDZIBĘ, NA MOMENT NAWET ZAWIESIŁO DZIAŁALNOŚĆ. W TYM ROKU MA JEDNAK SZANSĘ ZAPUŚCIĆ KORZENIE NA DOBRE.

Oficjalnie zaczęło się w roku 1955, kiedy działalność rozpoczęła Filmoteka Narodowa, rok później do życia powołany został klub „Iluzjon”. Kinomani najpierw spotykali się na Krakowskim Przedmieściu w obecnym kinie Kultura, później w gmachu Urzędu Rady Ministrów przy Szucha i w kolejnych warszawskich kinach: Pod Kopułą – dziś niedostępne dla wszystkich, pełni funkcję sali konferencyjnej ministerstwa gospodarki, potem w Aurorze, Polonii, wreszcie w Śląsku, gdzie funkcjonowało aż do 1996. Wypowiedzenie umowy Filmotece Narodowej wywołało falę protestów, ulicami Warszawy przeszła zainicjowana przez studentów manifestacja. Iluzjon szczęśliwie znowu znalazł schronienie w gmachu dawnego mokotowskiego kina Stolica. Budynek wpisany już dziś do rejestru zabytków zaprojektował w 1948 roku Mieczysław Piprek, młody architekt wygrał po prostu konkurs. Nie zabrakło socrealistycznych elementów propagandowych, udało się jednak przemycić

przedwojenne trendy, dzięki czemu budynek, mimo czasów w jakich powstawał, zyskał modernistyczny klimat. Kino działało przy Narbutta do końca 2008 roku, kiedy to zostało tymczasowo przeniesione do Biblioteki Narodowej. Budynek dawnej Stolicy nie nadawał się już bowiem do dalszej eksploatacji. Gruntowny remont został już prawie zakończony, detale z epoki pieczołowicie odtworzono, kino zyskało dodatkową salę i fosę dla orkiestry. Iluzjon od początku był ważnym ośrodkiem edukacji filmowej. To tu wyświetlano klasykę kina światowego i to tu od lat organizowane jest Święto Niemego Kina z muzyką na żywo.

UROCZYSTE OTWARCIE ZAPLANOWANE JEST NA 9. LISTOPADA.


52 | LOCO

KTO: WHY? CO: MUMPS, ETC. SKĄD: Warszawa, PL KIEDY: 1 października 2012 WYTWÓRNIA: ANTICON / CITY SLANG GATUNEK: alternatywny hip-hop

WHY?


LOCO | 53

SWINKA

ANTICON

TYTUŁ PŁYTY TO ANGIELSKIE OKREŚLENIE TEJ DZIWNEJ CHOROBY. PODOBNO NAWIĄZUJE DO PRAWDZIWEGO DOŚWIADCZENIA LIDERA WHY?, KTÓRY W CZASIE JEDNEJ Z TRAS UTKNĄŁ W HOTELU ZE SPUCHNIĘTĄ TWARZĄ.

ZAŁOŻYCIEL WHY? JONATHAN „YONI” WOLF JEST RÓWNIEŻ POMYSŁODAWCĄ I WSPÓŁTWÓRCĄ NIEZALEŻNEJ WYTWÓRNI ANTICON Z LOS ANGELES.

BRAT I ZONA POZA YONIM WOLFEM, WHY? WSPÓŁTWORZĄ:JEGO STARSZY BRAT JOSIAH WOLF ZE SWOJĄ ŻONĄ LIZ WOLF, KTÓRA JEST ODPOWIEDZIALNA ZA CHÓRKI. CZWARTYM CZŁONKIEM GRUPY JEST INSTRUMENTALISTA DOUG MCDIARMID.

SURREALIZM YONI W SWOICH NEUROTYCZNYCH TEKSTACH ŁĄCZY STRUMIEŃ ŚWIADOMOŚCI Z CODZIENNĄ OBSERWACJĄ I IRONICZNĄ ANALIZĄ RZECZYWISTOŚCI, A WSZYSTKO POLANE GORZKIM SOSEM SURREALISTYCZNEGO HUMORU.

FOLK W MUZYCE WHY? MOŻNA ZNALEŹĆ WIELE INSPIRACJI MUZYKA FOLKOWĄ. W OTWIERAJĄCYM PŁYTĘ UTWORZE MOŻNA USŁYSZEĆ TAKIE INSTRUMENTY, JAK HARFY, KLARNET, DZWONY CZY GWIZDKI.

Mad Men W UTWORZE BITTER THOUGHTS POJAWIA SIĘ MUZYCZNY MOTYW PRZEWODNI Z SERIALU „MAD MAN”.

NASZA NOTA

4/5


54 | LOCO

Glee RYAN MURPHY I BRAD FALCHUK, POMYSŁODAWCY „AHS”, TO TAKŻE SCENARZYŚCI SERIALU „NIP/TUCK” (POL. BEZ SKAZY”) ORAZ… „GLEE”

2 TEGOROCZNA GALA EMMY NIE BYŁA ZBYT SZCZĘŚLIWA. NA 15 NOMINACJI SERIAL ZDOBYŁ JEDYNIE 2 STATUETKI, DLA JESSIKI LANGE W KATEGORII NAJLEPSZA AKTORKA DRUGOPLANOWA ORAZ W KATEGORII... NAJLEPSZE FRYZURY ;)

Walking Dead ZA CZOŁÓWKĘ DO SERIALU ODPOWIADA STUDIO KYLE’A COOPERA – PROLOGUE, KTÓRE MA NA KONCIE TAKŻE CZOŁÓWKI DO FILMU „SIEDEM” I SERIALU „THE WALKING DEAD”

Al W DRUGIM SEZONIE GOŚCINNIE POJAWI SIĘ IAN MCSHANE, CZYLI NAJLEPSZY BARMAN ŚWIATA – AL SWEARENGEN Z „DEADWOOD”

6 feet under JAMES CROMWELL I FRANCES CONROY, KTÓRZY WYSTAPIĄ W 2. SEZONIE, WCZEŚNIEJ SPOTKALI SIĘ NA PLANIE PRODUKCJI HBO „SZEŚĆ STÓP POD ZIEMIĄ”

Modern Family W DRUGIM SEZONIE ZNOWU BĘDZIEMY MOGLI ZOBACZYĆ POCIESZNEGO CAMERONA TUCKERA Z „MODERN FAMILY”. W PIERWSZEJ SERII WYSTĄPIŁ W ODCINKU „PIGGY, PIGGY”

NASZA NOTA

5/5 hope so!


LOCO | 55

OD 26 PAŹDZIERNIKA O 23:00 W TELEWIZJI FOX

American Horror Story reżyseria: Bradley Buecker, Michael Uppendahl scenariusz: Brad Falchuk, Ryan Murphy zdjęcia: Michael Goi, John B. Aronson muzyka: James S. Levine, Cesar Davila-Irizarry WYSTĘPUJĄ Connie Britton, Dylan McDermott, Jessica Lange, Evan Peters, Taissa Farmoga, Zachary Quinto, James Cromwell, Joseph Fiennes, Chloe Sevigny USA ROK PRODUKCJI: 2012 CZAS TRWANIA: 45 min

© 2012 FX NETWORKS, LLC. ALL RIGHTS RESERVED. (3)


56 | LOCO

SKYFALL reżyseria: Sam Mendes scenariusz: Neal Purvis, Robert Wade zdjęcia: Roger Deakins muzyka: Thomas Newman, Adele WYSTĘPUJĄ Daniel Craig, Judi Dench, Javier Bardem, Bérénice Marlohe, Ben Whishaw, Ralph Fiennes, Naomie Harris UK/USA ROK PRODUKCJI: 2012 CZAS TRWANIA: 143 min

© 2012 FX NETWORKS, LLC. ALL RIGHTS RESERVED. (3)


LOCO | 57

50.

urodziny BOND OBCHODZI W TYM ROKU 50. URODZINY. „DOKTOR NO”, PIERWSZY FILM SERII, MIAŁ SWOJĄ PREMIERĘ DOKŁADNIE 5 PAŹDZIERNIKA 1962. TAK NA MARGINESIE – DANIEL CRAIG MA DOPIERO 44 LATA.

007 W GŁOSOWANIU NA OFICJALNEJ STRONIE AGENTA 007 NAJLEPSZYM BONDOWSKIM FILMEM, O DZIWO, WYBRANE ZOSTAŁO „CASINO ROYALE”.

Q

martini

W „SKYFALL” DO BONDA W KOŃCU WRÓCI Q. U BOKU DANIELA CRAIGA SZALONY QUARTERMASTER, CZYLI TWÓRCA PODWODNEGO SAMOCHODU, ZABÓJCZEJ TACY NA HERBATĘ CZY RADIA Z WYRZUTNIĄ RAKIET, POJAWI SIĘ PO RAZ PIERWSZY.

NAUKOWCY Z WYDZIAŁU BIOCHEMII JEDNEGO Z UNIWERSYTETÓW W KANADZIE PROWADZILI BADANIA, CZY MARTINI WSTRZĄŚNIĘTE FAKTYCZNIE JEST LEPSZE OD MIESZANEGO. PO CO, PRZECIEŻ WSZYSCY JUŻ OD DAWNA ZNAJĄ ODPOWIEDŹ.

Bardem

DB5

NASZA NOTA

JAVIER BARDEM, CZYLI RAOUL SILVA, NAJNOWSZY PRZECIWNIK BONDA, POKAZAŁ SIĘ W DOŚĆ EKSCENTRYCZNEJ FRYZURZE. WCZEŚNIEJ RÓWNIE CIEKAWE CIĘCIE ZAPREZENTOWAŁ W FILMIE „TO NIE JEST KRAJ DLA STARYCH LUDZI”.

BOND NIE OD DZIŚ LUBI STYLOWE FURY, W „SKYFALL” PONOWNIE BĘDZIE JEŹDZIŁ ASTONEM MARTINEM DB5. EGZEMPLARZ GEORGE’A HARRISONA PODCZAS ZESZŁOROCZNEJ AUKCJI ZOSTAŁ SPRZEDANY ZA 350 TYSIĘCY FUNTÓW. PHI!

4/5


58 | LOCO

9 PAŹDZIERNIKA MINĘŁA 35. ROCZNICA ŚMIERCI ZDZISŁAWA MAKLAKIEWICZA. PODCZAS POGRZEBU JEGO NAJLEPSZY PRZYJACIEL, JAN HIMILSBACH, ZAMIAST KWIATKÓW POŁOŻYŁ NA GROBIE PUDEŁKO CZEKOLADEK.

© JERZY TROSZCZYŃSKI / FILMOTEKA NARODOWA

CZLOWIEK MUSI SOBIE OD CZASU DO CZASU POLATAC


LOCO | 59

Kelner, fryzjer, ekspedient, drobny cwaniaczek ze skłonnością do alkoholu czy po prostu szary obywatel – w takie postaci najczęściej wcielał się Zdzisław Maklakiewicz. W swoim niezwykle bogatym filmowym dorobku bardzo rzadko przychodziło mu grać głównych bohaterów, przez co szybko został zaszufladkowany jako epizodzista i mistrz drugiego planu. Podkreślano przy tym, że – jako aktor charakterystyczny – idealnie nadaje się właśnie do takich ról. Chyba każdy pamięta absurdalne zakończenie filmu „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?” Stanisława Barei, gdzie Maklakiewicz – jako zwykły spacerowicz – po przypadkowym spotkaniu mówiącej świni, jak najbardziej poważnym tonem wygłasza dziecku tę oto mądrość: „Widzisz, synku, w noc świętojańską kwitnie kwiat paproci, który normalnie nie kwitnie, gdyż ma zarodniki. Gadają ludzkim głosem krowy, konie i świnie.” Jednak pierwszym skojarzeniem, które przychodzi do głowy, kiedy myślimy o Maklakiewiczu jest duet aktorsko-towarzyski, który wykreował z Janem Himilsbachem. Po raz pierwszy spotkali się na planie kultowego „Rejs” – Maklakiewicz był już wtedy stosunkowo doświadczonym aktorem, natomiast dla Himilsbacha, pracownika zakładu kamieniarskiego na warszawskich Powązkach, był to debiut. Według relacji w trakcie zdjęć wypili wspólnie morze alkoholu, co zaowocowało prawdziwą przyjaźnią – od tego momentu inżynier Mamoń i Sidorowski stali się nierozłączni. Po „Rejsie” w filmie spotkali się zaledwie kilka razy, a do najbardziej wyrazistych kreacji bez wątpienia należy ta z „Wniebowziętych” Andrzeja Kondratiuka. Jest to opowieść o dwóch bezproblemowych warszawskich cwaniaczkach, którzy wygrywają w totolotka. W myśl zasady „łatwo przyszło, łatwo poszło”, postanawiają spełnić swoje marzenia i całą kwotę przeznaczyć na bezcelowe latanie samolotami po Polsce. Gdańsk, Koszalin, Kraków, Rzeszów, Sopot – spotykają kobiety („Bardzo fajne dziewczynki, porządne dziewczyny”), upijają się, a jedynym zmartwieniem wydaje się brak bułki, którą mogliby

nakarmić ptaki na plaży. Warto również przypomnieć „Przyjęcie na dziesięć osób plus trzy”, do którego scenariusz napisał Jan Himilsbach – to stąd pochodzi słynna, brawurowo zaśpiewana przez Maklakiewicza, piosenka „Małe piwko”. Poza ekranem stworzyli barwny tandem bywalców warszawskich lokali, który przy odrobinie „elementu baśniowego” – jak poetycko określali alkohol – potrafił wybić się ponad szarą rzeczywistość nieciekawych czasów. Przez środowisko aktorskie traktowani trochę z przymrużeniem oka stali się prawdziwymi outsiderami. Beztroski i nonszalancki styl bycia oraz ogromne pokłady humoru pozwoliły im wymykać się nudnym, oficjalnym realiom. Wiele osób uważa, że właśnie przy knajpianych stolikach zagrali swoje najważniejsze role. Po Warszawie krążyło mnóstwo anegdot o legendarnych alkoholowych dokonaniach duetu Maklakiewicz-Himilsbach. Jak ta scenka ze słynnej Warszawskiej klubokawiarni „Kameralna”, kiedy kelner, wskazując palcem psa, z którym przyszedł Himislbach zapytał: „Co to jest?!”; na co Maklakiewicz spokojnie odpowiedział: „Też nie mamy pojęcia. Siedział tu, jak weszliśmy. Zapytaliśmy, czy możemy się przysiąść. Pozwolił. A teraz pan poda trzy wódeczki”. Po wielu latach, w filmie dokumentalnym „Zdzisław Maklakiewicz” ich fenomen tłumaczy Janusz Głowacki, scenarzysta „Rejsu”: „Ludzie ich kochali, ponieważ im nie zazdrościli. Bo oni w życiu dalej byli obdarci, zapijaczeni i pożyczali pieniądze.” W 1977 roku, w niewyjaśnionych okolicznościach, umiera Maklakiewicz. Kilka dni po pogrzebie do matki aktora zadzwonił Jan Himilsbach: – Zastałem Zdzisia? – Panie Janku, Zdzisio umarł kilka dni temu. Przecież był Pan na pogrzebie – odpowiedziała pani Czesława Maklakiewicz. – Tak, ale jakoś wciąż, k... nie mogę w to uwierzyć.


60 | LOCO


LOCO | 61

I

90210

PAŹDZIERNIK TO MIESIĄC KILKU WAŻNYCH ROCZNIC. JEDNA Z NICH MOŻE SIĘ WYDAWAĆ TROCHĘ MNIEJ ISTOTNA, ALE...

Dokładnie 4 października 1990 roku amerykańska telewizja wyemitowała pierwszy odcinek „Beverly Hills, 90210”. Serial może nie był, delikatnie mówiąc, arcydziełem, ale w końcu znudzeni „Dynastią” mieliśmy coś naprawdę dla siebie. Kiedy w Polsce jeszcze szalały sofiksy, boazeria i gumy Turbo, w L.A. pod high school podjeżdżało się własną furą. My gnieździliśmy się w małych mieszkankach, a oni w willach z basenami. Jednak nawet w Beverly Hills nastolatki miały problemy. Anoreksja, narkotyki, zdrada, słabe ciuchy, stary samochód, dylemat – Brandon czy Dylan. Działo się naprawdę sporo. Stało się więc tak, że dość głupi i kiczowaty serial o Walshach z Minnesoty i ich nadzianych znajomych oglądaliśmy prawie wszyscy. To były czasy!


62 | LOCO

POLAROID JEST ROK 1946, FIRMA PO BLISKO 10 LATACH ISTNIENIA MA POWAŻNE PROBLEMY FINANSOWE, JEDNA TRZECIA PRACOWNIKÓW ZOSTAŁA ZWOLNIONA, A ZYSKI SPADŁY CZTEROKROTNIE. JEJ SZEF ZDAJE SOBIE SPRAWĘ, ŻE RATUNEK JEST TYLKO JEDEN, TRZEBA PEŁNĄ PARĄ ROZWIJAĆ POMYSŁ, KTÓRY KIEŁKOWAŁ JUŻ OD JAKIEGOŚ CZASU. POLAROID CORPORATION POD WODZĄ SWOJEGO ZAŁOŻYCIELA, EDWINA LANDA, RUSZA WIĘC Z BADANIAMI NAD FOTOGRAFIĄ NATYCHMIASTOWĄ, KTÓRA JUŻ NIEBAWEM WYWOŁA REWOLUCJĘ.


LOCO | 63

EDWIN LAND NIGDY NIE SKOŃCZYŁ WYŻSZEJ UCZELNI, MIMO TO PRAKTYCZNIE PRZEZ CAŁE ŻYCIE PROWADZIŁ BADANIA NAUKOWE, UZYSKAŁ PONAD 500 PATENTÓW. M.IN. DLATEGO ZNAJOMI, WSPÓŁPRACOWNICY I DZIENNIKARZE MÓWILI NA NIEGO DR LAND.

FOTO: FOTOCHANNELS.COM (2)


L

64 | LOCO

and nie był po prostu biznesmenem, raczej wizjonerem z naukowym zapleczem. Nie uzyskał co prawda tytułu naukowego, bo studia chemiczne na Harvardzie porzucił już po roku. Przeniósł się wtedy do Nowego Jorku, gdzie zakradał się do laboratoriów Uniwersytetu Columbia, by korzystać z tamtejszego wyposażenia. W takich warunkach w sporym skrócie wynalazł filtr polaryzacyjny. Uczelniana kariera nie była dla Landa spełnieniem marzeń, bardziej niż akademickie spory interesowało go praktyczne zastosowanie wynalazków. Ze starszym o kilka lat zaprzyjaźnionym wykładowcą fizyki na Harvardzie, Georgem Wheelwrightem III, założył więc swoją pierwszą firmę, która po kilku latach miała przeobrazić się w imperium Polaroida. Na początku w Land-Wheelwright Laboratories udoskonalano filtry polaryzacyjne, aby można było zastosować je w przemyśle motoryzacyjnym. Niestety wynalazek obu panów nie spotkał się z zainteresowaniem przemysłowców w Detroit, co w czasach wielkiego kryzysu w USA mogło okazać się dla firmy bardzo groźne. Ratunkiem okazało się duże zamówienie filtrów dla pewnego producenta sprzętu fotograficznego. I tak pierwsze duże pieniądze Land i Wheelwright zarobili dzięki firmie... Eastman Kodak, z którą w przyszłości już jako Polaroid Corporation będą prowadzić wojnę patentową trwającą kilkanaście lat. Polaroid powoli odbijał się od dna, produkował okulary przeciwsłoneczne, szyby o zmiennej gęstości, fotografie 3D i wiele innych. Najróżniejsze wynalazki spotykały się ze zmiennym

FOTO: FOTOCHANNELS.COM (2)

zainteresowaniem i wciąż nie przekładały się na sukces finansowy. Firmę tak naprawdę „uratowała” II wojna światowa i intratny kontrakt dla wojska. Szczęście nie trwało jednak długo i wraz z zakończeniem wojny kłopoty finansowe powróciły. To właśnie wtedy Edwin Land zaczął poważnie myśleć o czymś nowym i w rezultacie z wielkim hukiem zrewolucjonizował świat fotografii, gdy w lutym 1947 roku podczas dorocznego spotkania Optical Society of America zaprezentował natychmiastowy proces wywoływanie zdjęć. Zdumiona publiczność miała okazję zobaczyć zrobiony chwilę wcześniej portret Landa, która „wywołał się” w niecałą minutę. Anegdota głosi, że to kilkuletnia córka natchnęła Landa, gdy po rodzinnej wycieczce narzekała, że nie może natychmiast zobaczyć zrobionych


LOCO | 65

POLAROID NADAL PRODUKUJE AKCESORIA FOTOGRAFICZNE I APARATY – JUŻ OCZYWIŚCIE CYFROWE. W TYM ROKU OBCHODZI 75. URODZINY.

wcześniej zdjęć. O potędze Polaroida nie zadecydowała jednak troskliwość ojca, a na pewno nie tylko ona. Land potrafił spędzać w laboratoriach kilkanaście godzin dziennie, czasem nawet przez kilka dni z rzędu nawet na chwilę nie przerywał pracy, cały czas udoskonalał swoje pomysły, a z pytaniami do współpracowników najczęściej dzwonił w środku nocy. To właśnie ludzie, którymi się otaczał, przyczynili się do gigantycznego sukcesu firmy. Testerem produktów Polaroida był swojego czasu Ansel Adams. Tysiące zdjęć w nowej technice robili też Andy Warhol, Robert Mapplethorpe czy David Hockney. Land miał zapewne fioła na punkcie kontroli i najpewniej był pracoholikiem. Jednak ludzie, którzy z nim pracowali, wspominają, że był niezwykle życzliwy, a przy okazji miał talent

pedagogiczny, nawet najbardziej opornym potrafił obrazowo wyjaśnić skomplikowane procesy chemiczne. Z „wykładami” często pojawiał się w telewizji, by opisać procesy polaryzacji światła i praktycznego zastosowania wiedzy na ten temat. Prezentacje nowego sprzętu dla udziałowców Polaroida nierzadko prowadził sam, a był to najczęściej sprytnie zaplanowany show, często z muzyką na żywo w przerwach. Być może podobnie w kwietniu 1972 wyglądała prezentacja systemu SX-70, filmu w pełni zintegrowanego z aparatem. W odróżnieniu od dwóch poprzednich modeli aparatów Polaroida, tu wszystko działo się automatycznie, a zdjęcie miało rozpoznawalną na całym świecie charakterystyczną białą ramkę. Land w tym samym czasie trafił na okładki magazynów „Life” i „Time”,


66 | LOCO a świat oszalał na punkcie Polaroida. W drugiej połowie lat 70-tych SX-70 był najczęściej kupowanym aparatem w USA. Recenzenci krzyczeli w prasie: „To rewolucja..., coś niewiarygodnego”, „najsprytniejszy wynalazek w historii fotografii”. Niestety zyski w porównaniu do ogromnych kosztów ponoszonych na produkcję, kolejne badania i reklamę nie były, delikatnie mówiąc, satysfakcjonujące. Zaledwie trzy lata po wprowadzeniu flagowego projektu na rynek Land przestał być szefem Polaroida. Pracował jeszcze nad technologią „Polavision”, która umożliwiała kręcenie filmów w technologii natychmiastowej, ale projekt okazał się całkowitą klapą. Land przeszedł na emeryturę (częściowo został na nią wysłany) w 1982 i był to początek końca jednej z najbardziej rozpoznawalnych marek. Mimo wysokiej sprzedaży nowych modeli na początku lat 90-tych, koniec XX wieku okazał się dla Polaroida fatalny. Firma coraz bardziej się rozdrabniała i wprowadzała na rynek rocznie ok. 30-40 nowych produktów, władze się zmieniały i zmieniała się strategia. Polaroid w rezultacie kilkakrotnie ogłaszał bankructwo i był przejmowany, a w 2008 roku ogłosił zakończenie produkcji materiałów natychmiastowych. Dwa lata później „dyrektorem kreatywnym” Polaroida ogłoszona została Lady Gaga, ale to już zupełnie inna historia.

FOTO: FOTOCHANNELS.COM (2)

DO LANDA CZĘSTO PORÓWNUJE SIĘ INNEGO WIZJONERA DOLINY KRZEMOWEJ, STEVE’A JOBBSA. ŁĄCZĄ ICH PERFEKCJONIZM, OBSESYJNE PODEJŚCIE DO PRACY, ROZWOJU TECHNOLOGII I SZCZEGÓLNY STOSUNEK DO WZORNICTWA PRODUKTU KOŃCOWEGO. CO CIEKAWE, PANOWIE SPOTKALI SIĘ KILKAKROTNIE.


LOCO | 67

CDN...

© ANNE BOWERMAN / THE IMPOSSIBLE PROJECT

© CHRISTIAN REICHHOLD / THE IMPOSSIBLE PROJECT

THE IMPOSSIBLE PROJECT W 2008 roku w holenderskim Enschede, gdy Polaroid zakończył produkcję materiałów natychmiastowych, podczas zamknięcia ostatniej nietkniętej fabryki, Florian Kaps, fan fotografii analogowej i członek Lomographic Society, poznał byłego pracownika, inżyniera w fabryce od lat 80-tych, Andre Bosmana. We dwójkę postanowili ocalić produkcję i stworzyli The Impossible Project. Fabrykę w Holandii uratowali dosłownie na kilka dni przed wyburzeniem. Kaps, Bosman i grupa ekspertów z całego świata zaczęła przygotowania do produkcji błon instant, których można by używać w starych aparatach Polaroida. The Impossible Project nie odtwarza jednak oryginalnej technologii wymyślonej przez Edwina Landa, ale pracuje nad własną. Szuka nowych rozwiązań, aby znaleźć zamienniki dla zawodnych lub niedostępnych składników. Produkty The Impossible Project można kupić online lub w sklepach-galeriach w USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Japonii, Hiszpanii, Singapurze i gdzieniegdzie w Polsce.


68 | LOCO

obiad

MIESO CHOCIAZ ZJEDZ, ZIEMNIAKI ZOSTAW...


LOCO | 69

Parówki w ciescie nalesnikowym (Toad in the Hole)

1 jajo, 1 szklanka mleka, 1½ szklanki mąki (25dag), 1 szklanka wody, 6-8 parówek (30-40 dag), 1 łyżka tłuszczu do wysmarowania naczynia Jajo, sól, mąkę i wodę zmiksować. Jeśli się nie ma miksera, wybić jajo do wysokiego dzbanka, dodać sól, ubić trzepaczką, wlać zimne mleko, wsypać mąkę i dobrze rozmieszać trzepaczką, aby nie było grudek. Rozprowadzić wodą tak, aby ciasto miało konsystencję gęstej śmietany. Odstawić na 30 min. Parówki obrać z osłonek, przekroić wzdłuż na 4 części, ułożyć w wysmarowanym tłuszczem szerokim naczyniu, zalać ciastem naleśnikowym, osolić. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180°C i piec bez przykrycia ok. 30 min.

UWAGA. W ten sam sposób można zapiec resztki innych miękkich wędlin.


70 | LOCO

FOTO: FOTOCHANNELS.COM

deser


LOCO | 71

SLOWO NA L... KIEDY W UPALNY LETNI DZIEŃ SIEDZISZ NA WERANDZIE, PIJESZ ZIMNĄ LEMONIADĘ I WSŁUCHUJESZ SIĘ W KOJĄCY BRZĘK KOSTEK LODU, ZAPEWNE OSTATNIĄ RZECZĄ, O KTÓREJ MYŚLISZ JEST MECHANIZM DZIAŁANIA TWOJEJ LODÓWKI. NIC DZIWNEGO, LODÓWKA ZNAJDUJE SIĘ BOWIEM W NIEMAL KAŻDYM POLSKIM DOMU, A ZIMNY NAPÓJ JEST NA WYCIĄGNIĘCIE RĘKI. JEDNAK JESZCZE STO LAT TEMU TRZEBA BYŁO BYĆ BOGATYM ALBO MIEĆ NIE LADA ZNAJOMOŚCI, ŻEBY MÓC POZWOLIĆ SOBIE NA TAKĄ PRZYJEMNOŚĆ. WYNALAZEK SCHŁADZANIA ZMIENIŁ NASZE CODZIENNE ŻYCIE, ALE MIAŁ RÓWNIEŻ OGROMNY WPŁYW NA ROZWÓJ CYWILIZACJI I NAUKI.

P

rzechowywanie jedzenia nie zawsze było tak łatwe jak dzisiaj. Aby móc robić zapasy, stosowano różne metody konserwacji: solono, wędzono, kiszono, peklowano. Już starożytni Egipcjanie i Chińczycy zauważyli, że chłód zapewnia większą trwałość pożywienia. Przez wieki zbierano lód z zamarzniętych rzek i jezior i składowano w piwnicach lub izolowanych pomieszczeniach. Pokarmy, które szybko się psuły, stanowiły margines w diecie, a ludzie ograniczeni byli do używania lokalnych produktów, w które zaopatrywało się z dnia na dzień i natychmiast zużywało. W XIX wieku, wraz ze wzrostem urbanizacji, droga od wytwórcy do konsumenta rosła i rosło zapotrzebowanie na przedłużanie świeżości jedzenia. Nadal stosowano lód do chłodzenia, ale był on mało praktyczny, a pozwolić na niego mogły sobie osoby zamożne. Przełom nastąpił na początku

XX wieku, a dzisiaj nie musisz być ani nieprzyzwoicie bogaty, ani mieć krowy na podwórku, żeby wypić szklankę świeżego mleka. Biorąc pod uwagę, że zasada działania lodówki jest całkiem prosta, postęp w dziedzinie chłodnictwa następował powoli. W skrócie: w procesie przejścia cieczy w gaz ciecz pobiera z otoczenia ciepło, które jest następnie oddawane przy skraplaniu. Zjawisko to zauważył William Cullen z Uniwersytetu w Glasgow i w 1748 przeprowadził pierwszy eksperyment sztucznego schładzania, nie wykorzystał jednak swojego odkrycia w celach praktycznych. Udało się to niemal sto lat później amerykańskiemu inżynierowi, Jacobowi Perkinsowi. W 1838 roku skonstruował maszynę chłodzącą opartą na cyklu sprężania pary, która


72 | LOCO

FRIGIDAIRE ZJEŻDŻAŁY Z FABRYCZNYCH TAŚM W DETROIT NICZYM LŚNIĄCE CADILLAKI. wytwarzała lód. Niezależnie od niego szkocki drukarz mieszkający w Australii, John Harrison, skonstruował podobną maszynę i zastosował ją do chłodzenia piwa w browarze Bendigo w stanie Wiktoria. Jednak to patent niemieckiego wynalazcy Karla Von Lindego stanowi podstawę mechanizmu działania współczesnych lodówek. W latach siedemdziesiątych XIX wieku opatentował proces skraplania gazów w ilościach przemysłowych. W tym czasie wielu inżynierów i wynalazców opracowywało swoje maszyny na podstawie odkrycia Lindego, były one jednak, ze względu na duże gabaryty i cenę, wykorzystywane jedynie w warunkach przemysłowych. Pierwszą lodówkę zasilaną prądem przeznaczoną do użytku domowego wynalazł w 1913 roku Amerykanin Fred Wolf. Nazwał ją DOMERLE (od Domestic Electric Refrigerator) i sprzedawał za 900 dolarów za sztukę. Nie znalazła ona szerokiego zastosowania i dopiero wynalazek jego rodaka Alfreda Mellowesa przyniósł prawdziwy przełom, a lodówka trafiła pod strzechy. W 1918 jego firmę kupił William Durant, prezes General Motors,

zatrudnił najlepszych inżynierów i wprowadził na rynek lodówkę Frigidaire. Ruszył z masową produkcją, a Frigidaire zjeżdżały z fabrycznych taśm w Detroit niczym lśniące Cadillaki. W tym samym czasie w Niemczech podobną maszynę wyprodukowała AEG, kosztowała wtedy 1500 marek, czyli mniej więcej tyle, co wiejska posiadłość. W 1927 roku General Electric sprzedało milion sztuk modelu Monitor Top. W Polsce pierwszą lodówkę o nazwie „Mewa” wyprodukowały wrocławskie Zakłady Metalowe „Zakrzów” (dzisiaj Polar) w 1956 roku. Pod koniec lat dwudziestych XX wieku firmy prześcigały się w nowościach, ale najważniejsze odkrycie miało miejsce w następnym dziesięcioleciu. Większość lodówek produkowanych w tamtym czasie jako chłodziwa używało toksycznych i łatwopalnych substancji takich jak eter dimetylowy, dwutlenek siarki czy mrówczan metylu. Częste wycieki groziły poważnym uszczerbkiem na zdrowiu, a nawet zagrażały życiu, zaczęto więc szukać bezpieczniejszego chłodziwa. Chemicy Frigidaire, pod kierownictwem Thomasa Midgleya, zsyntetyzowali pierwszy


LOCO | 73

chlorofluorowęglowodór i nadali mu nazwę handlową Freon. Midgley na prezentacji Freonu przed Amerykańskim Stowarzyszeniem Chemików wziął haust substancji i zdmuchnął nim świeczkę, co miało dowieść o jego całkowitym bezpieczeństwie dla zdrowia. Dzisiaj używanie freonu jest zakazane, stwierdzono bowiem, że przyczynia się do powstawania dziury ozonowej. Rozkwit produkcji lodówek nastąpił po II wojnie światowej. Wprowadzano kolejne udogodnienia i nowe funkcje, zmieniała się również estetyka obudowy. Chłodzenie znalazło zastosowanie w wielu gałęziach przemysłu, tak odległych od sfery spożywczej, jak chociażby hutnictwo (patrz: hartowanie stali). Gdyby nie wynalazek chłodzenia, nie byłoby komputerów i podróży w kosmos, ale, co dla niektórych ważniejsze, nie byłoby też lodów i whisky on the rocks. FOTO: FOTOCHANNELS.COM (3)


74 | LOCO

KONIEC

magazyn@locomag.pl

www.locomag.pl

LOCO NR 2  

Drugi numer magazynu LOCO. Skateboard, longboard, tattoo, polaroidowe fotki, zombie, film, muzyka! Czytajcie o wszystkim, co FAJNE :) facebo...