Issuu on Google+

Nr 9/2012 (192) • wrzesień 2012 Cena 9,99 zł (23% VAT) • ISSN 2083-7747 • Indeks 334464

Bractwo Bang Bang traktuje o wyjątkowo trudnych dylematach moralnych, przed którymi stają korespondenci wojenni. Gdzie przebiega granica między ambicją i odpowiedzialnością zawodową a człowieczeństwem? W którym momencie należy odłożyć aparat i z obserwatora stać się uczestnikiem wydarzeń?

BRACTWO BANG BANG Migawki z ukrytej wojny

GREG MARINOVICH & JOÃO SILVA KSIĄŻKĘ POLECAJĄ:

przełożył WOJCIECH JAGIELSKI


Spis treści

W numerze   Książka jak Proteusz Numer 9 (192)

Redaktor naczelny: Piotr Dobrołęcki Z-ca red. naczelnego: Ewa Tenderenda-Ożóg Sekretarz redakcji: Krzysztof Masłoń Zespół: Łukasz Gołębiewski, Joanna Hetman, Paweł Waszczyk Stale współpracują: Janusz Drzewucki, Joanna Habiera, Jarosław Górski, Piotr Kitrasiewicz, Bogdan Klukowski, Tadeusz Lewandowski, Marek Ławrynowicz, Lech Mergler, Wanda Morawiecka, Tomasz Nowak, Urszula Pawlik, Bożena Rytel, Grzegorz Sowula, Michał Zając, Tomasz Zapert Reklama: Ewa Tenderenda-Ożóg Sekretariat: Kamila Bauman Kolportaż: Elżbieta Habiera Prenumerata: Ewa Zając Adres redakcji: 00-048 Warszawa, Mazowiecka 6/8 pok. 416, tel.: 828 36 31, tel./fax (22) 827 93 50

  Drugi oddech fantastyki Ogólnopolski Konwent Miłośników Fantastyki to pośród rozlicznych spotkań wielbicieli tej dziedziny impreza najstarsza, najbardziej nobliwa – relacjonuje Tomek Nowak. To tu przyznaje się najważniejszą nagrodę literacką. To tu także najlepiej widać jak zmieniają się kolejne pokolenia fanów, ich upodobania i oczekiwania. Polcon 2012 we Wrocławiu udowodnił wszelako, że są one bardzo szerokie. Powszechnie wyróżnia się dwa podstawowe rodzaje konwentów – dla czytelników i dla graczy. Na Polconie spotykają się jedni i drudzy. I o ile zwykle pierwsza grupę tworzą starsi, a drugą młodsi, o tyle organizatorzy z Wrocławia zadbali o to, by rozdźwięk ten nie był aż tak widoczny. Pokazuje to już choćby paleta zaproszonych gości zagranicznych. Głównym z nich był „klasyk nauk alternatywnych” Erich von Däniken, który szerokiemu podium zaprezentował swe poglądy o gościach z kosmosu i zagadkach starożytnego Egiptu. Jednak nie tylko on wykładał na Polconie zapatrywania niezwykłe     24

  Grzeczna dziewczynka Piotr Dobrołęcki rozmawia z Magdaleną Miecznicką na temat jej najnowszej powieści pt. „Złość”: W ogóle nie jestem zła – mówi pisarka. To tylko bohaterka, która czuje się stłamszoną, grzeczną dziewczynką, a nie potrafi się odegrać i powiedzieć tego co czuje, postawić na swoim. Złość się w niej kumuluje, chociaż na zewnątrz zachowuje się bardzo grzecznie. Dopiero w pewnym momencie szala przechyla się i nie potrafi dłużej zbierać tej złości w sobie, w końcu wybucha. Książka jest opowieścią o tym, co się wtedy dzieje     26 – 27

Internet: www.rynek-ksiazki.pl, e-mail: marketing@rynek-ksiazki.pl facebook.com/magazynliteracki http://issuu.com/magazynliteracki Łamanie: Tatsu 

Błyskawiczna kariera zupełnie nowych niż papierowa książka nośników treści literackich, takich jak czytniki, tablety czy smartfony, budzi wśród twórców i odbiorców książki nie tylko wiele nadziei i oczekiwań, ale także mnóstwo obaw i wątpliwości. Jarosław Górski tymczasem przypomina, że medium, jakim jest książka, podlegało już niezliczonym przemianom związanym z pojawieniem się nowych nośników. Że wielokrotnie już w historii książki i czytelnictwa mieliśmy już do czynienia z okresami przejściowymi, w których pojawienie się nowego nośnika budziło obawy i opór tradycyjnie nastawionych czytelników, często opór na tyle skuteczny, że przez dziesiątki czy setki lat odsuwający nieuchronną zmianę, przynoszącą nota bene skutki czasami wręcz odwrotne od tych, których się obawiano. Że przed tysiącami lat te obawy i ten opór były zaskakująco podobne do dzisiejszych, choć przecież czasy były do dzisiejszych zupełnie niepodobne. Dzisiejszą rewolucję technologiczną często porównuje się do tej związanej z pojawieniem się i upowszechnieniem druku w XV i XVI wieku. A może warto wskazać, że takich rewolucji, o mniej czy bardziej gwałtownym przebiegu, było w naszych dziejach więcej?     16 – 22

  tatsu@tatsu.pl

Wydawca: Biblioteka Analiz Sp. z o.o. 00-048 Warszawa, ul. Mazowiecka 6/8 pok. 416 Prezes zarządu: Łukasz Gołębiewski Prenumerata: 1) Redakcja: tel. (22) 827 93 50, fax (22) 828 36 31 www.rynek-ksiazki.pl/sklep/czasopisma 2) RUCH S.A. (kraj): www.ruch.pol.pl 3) Garmond Press Kraków: www.garmond.com.pl

  Książki miesiąca „Opowiem ci o wolności” Wacława Holewińskiego oraz „Mężczyzna i one” Jana Nowickiego     36 „1000 muzeów w Polsce” Doroty Folgi-Januszewskiej oraz „Życie na lodzie” Wojciecha Zawioły i Mariusza Czerkawskiego     37

  Proponujemy także

4) Kolporter S.A.: www.kolporter.com.pl

Wydarzenia 6 – 10 • Bestsellery 12 – 14 • Koszyk z książkami 28 • Co czytają inni 31• Na-molny książkowiec 33 • Między wierszami 35 • Felieton Marka Ławrynowicza 40 • Recenzje 38 – 56

2

p r z e d s t a w i a

b i b l i o t e k a

a n a l i z

k s i ą ż k i

w r z e s i e ń

2 0 1 2


CZYTAJCIE NASZE KSIĄŻKI

Mariusz Urbanek

Stanisław Różewicz

Broniewski. Miłość, alkohol, polityka

Było, minęło… W kuchni i na salonach X muzy

Pierwsza tak kompletna biografia autora wiersza „Bagnet na broń”. Targały nim cztery wielkie namiętności: Polska, komunizm, kobiety i alkohol. Był rozpoznawany i kochany przez tłumy, jak żaden poeta przed nim ani po nim.

Wspomnienia Stanisława Różewicza, cenionego reżysera filmowego, brata poety Tadeusza Różewicza. Droga zawodowa, sylwetki przyjaciół i współpracowników, zmagania z cenzurą i peerelowską rzeczywistością. Zwięzłe relacje przeplatają się z anegdotami z planu filmowego.

Ludwik Stomma

Historie przecenione

Ludwik Stomma

Historie niedocenione

W obu książkach autor świetnie bawi się historią próbując przekonać czytelnika, że nie wszystko w przeszłości było takie, jak nam się wydaje. Jego erudycja i sprawność pisarska czynią z tej „zabawy” lekturę, w której można odnaleźć prawdziwa satysfakcję.

Zygmunt Mycielski

Niby-dziennik

Artysta i arystokrata, kompozytor i publicysta muzyczny swoje zapiski nazwał „Niby- dziennikiem” – bliższe są bowiem eseistyce niż kronice. Niby-dziennik obejmujący lata 1969-1981, to zaledwie skromna część zapisków, jaką po sobie pozostawił.

Zygmunt Mycielski

Niby-dziennik ostatni 1981-1987

Ostatni tom dzienników Zygmunta Mycielskiego, kompozytora, potomka zasłużonej polskiej rodziny skoligaconej z arystokratycznymi rodami Europy, uczestnika i bacznego obserwatora życia artystycznego i społecznego Polski u schyłku rządów komunistycznych.

Krzysztof Rutkowski

Dmitrij Strelnikoff

J.R.R. Tolkien

Dar Anioła

Fajnie być samcem

Zbiór błyskotliwych i finezyjnych esejów inspirowanych religią i kulturą antyku oraz własnymi przeżyciami i obserwacjami z wędrówek po Paryżu, Korsyce i Krakowie.

Zabawna opowieść o byciu samcem. Świat jest prostszy, uczucia mniej skomplikowane, rozrywki łatwe i przyjemne. Faceci twierdzą, że fajnie być samcem. Warto się przekonać dlaczego tak myślą. Śmieszne i pouczające!

Nowe, ekskluzywne wydanie arcydzieła literatury fantasy. W tym roku ukaże się filmowa adaptacja książki w reżyserii Petera Jacksona.

Maciej Sadowski

Radosław Romaniuk

Wiktor Osiatyński

Pierwszy z dwóch tomów wnikliwie opracowanej biografii pisarza obejmuje lata 1894-1939.

To druga część historii, zapoczątkowanej Rehabem. Autor opisuje, jak jego bohater uczy się żyć z innymi ludźmi, ze sobą i z własnymi emocjami bez alkoholu. I chociaż W. poznaje samego siebie, to okazuje się, że rehab i litacja, to jeszcze nie jest pełna rehabilitacja.

Marek Nowakowski

Erwin Axer

Janusz Korczak. Fotobiografia Historia życia wybitnego polskiego pedagoga, światowej sławy prekursora działań na rzecz praw dziecka. Opowiedziana za pomocą fotografii opatrzonych cytatami z jego dzieł, sprawia wrażenie swoistej autobiografii.

Janusz Tazbir

Od sasa do lasa Autor zajmuje się różnego rodzaju falsyfikatami historyczno-literackimi, znajdującymi rzesze łatwowiernych czytelników. Omawia rozwój badań nad polską kulturą i sarmackim obyczajem. Prezentuje autorów bliskich swemu sercu (m.in. Potockiego, Rzewuskiego i Korzeniewskiego) i ich dzieła.

Inne życie. Biografia Jarosława Iwaszkiewicza. T.1.

Pióro. Autobiografia literacka Zapis literackiej inicjacji autora, pierwszych prób zostania pisarzem, obrony niezależności pisarskiej przed wpływami cenzury i krytyków literackich. Przedstawia bogatą galerię pisarzy lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku.

Hobbit, czyli tam i z powrotem

Litacja

Z pamięci

Autobiograficzna opowieść o sobie w zmieniającym się świecie oraz o postaciach ciekawych i ważnych dla sztuki, z którymi dane było autorowi pracować.

Zapraszamy do salonów Empiku, dobrych księgarni i na stronę www.iskry.com.pl


Nasze patronaty i nowości

Nowości wydawnicze

Patronaty

Polecamy inne nasze czasopisma:

Miejsca objęte patronatem

Biblioteka Analiz – dwutygodnik, roczna prenumerata 900 zł.

1. Klub Księgarza

Notes Wydawniczy – miesięcznik, roczna prenumerata 170 zł. Wiadomości Księgarskie – kwartalnik, roczna prenumerata 36 zł. Wyspa – kwartalnik, roczna prenumerata 40 zł. Neurokultura – medium zaangażowane „Neurokultura” adresowane jest do osób zainteresowanych najnowszą literaturą polską i europejską, kulturą, sztuką oraz szeroko rozumianą problematyką społeczną. Celem pisma poza promowaniem najnowszej kultury jest poszukiwanie alternatyw dla obecnej rzeczywistości, a także sposobów działania na rzecz wolności, sprawiedliwości, praw człowieka, różnorodności oraz świata wolnego od dyskryminacji, dominacji, wyzysku i degradacji przyrody. „Neurokultura” prezentuje publicystyczne komentarze społeczno-polityczne, jak i artykuły o charakterze teoretycznym, głównie z zakresu filozofii, socjologii, politologii, ekonomii, antropologii kulturowej, gender, a także teksty literackie. Osoby tworzące redakcję zaangażowane są w lokalne i międzynarodowe inicjatywy antywojenne i antyrasistowskie, feministyczne, ekologiczne, na rzecz praw pracowniczych i socjalnych, edukacji społecznej i samorządności. Cena 12 zł.

Antologia [kwartalnik literacki] – Nowe pismo literackie w rodzinie czasopism Biblioteki Analiz. „Antologia” wprowadza w arkana najnowszej literatury (amerykańskiej, polskiej, niemieckiej, ukraińskiej i wielu innych) i przeznaczona jest dla czytelników, którzy interesują się najnowszą literaturą, którzy śledzą jej nurty i ciekawi są tego, co ma do powiedzenia najmłodsze pokolenie, tak w Polsce jak i za jej granicami. Redaktorami pierwszego zeszytu są: Dariusz Szymanowski, Piotr Siwecki i Piotr Makowski, a w zeszycie zawarte są utwory Tomasza Białowskiego, Aminy Cain, Krzysztofa Fałata, Scotta Garsona, Evelyn Hampton, Antoniego Janowskiego, Jasona Jordana, Piotra Makowskiego, Teresa Marksa, Coreya Meslera, Carola Novacka, Douga Smitha, Bena Tanzera, J.A.Tylera i Anny Vesenny. Cena 15 zł. „Gdzie jest czytelnik? ” – nowy esej Łukasza Gołę biewskiego, w którym autor wnika w internetową rzeczywistość, bada fenomen portali społecznościowych oraz ich wpływ na czytelnictwo. Rozważa możliwe scenariusze rozwoju czytelnictwa w przyszłości, określa rolę księgarni i bibliotek. Cena 29 zł.

2. Salony Biblioteki Narodowej: • Salon Pisarzy i Salon Wydawców Książki objęte patronatem (w ciągu 3 ostatnich miesięcy) 1. Jirafa Roja: • Piotr Stróżyński Kokon wytrzeźwień – IX 2012 2. Egmont: • Zofia Stanecka Basia i dentysta – IX 2012 • Zofia Stanecka Basia i telefon – IX 2012 • Eva Völler Magiczna gondola – IX 2012 • Marissa Meyer Saga Księżycowa. Cinder – IX 2012 3. Fabryka Słów: • Marcin Przybyłek Czas silnych istot – VII 2012 • Mark Hodder Zdumiewająca sprawa Nakręcanego Człowieka – VIII 2012 4. Bukowy Las: • Andrzej Dudziński Manuskrypt Jana Żeglarza – VII 2012 5. Skrzat: • Katarzyna Terechowicz, Wojciech Cesarz Przygody Filipka – VII 2012 6. Aetos: • Nick Vujicic Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń – VIII 2012 7. MG: • Agata Tuszyńska Tyrmandowie. Romans amerykański – IX 2012 7. Replika: • Patrick Lapeyre Życie jest krótkie, a pożądanie nie ma końca – IX 2012 Konkursy Nagroda im. Jerzego i Hanny Kuryłowiczów – dla tłumaczy literatury naukowej. Nagroda im. Jerzego Skowronka – dla autorów i wydawców książek historycznych. Nagroda im. Karla Dedeciusa – dla polskich tłumaczy literatury niemieckojęzycznej oraz niemieckich tłumaczy literatury polskiej. Nagroda Donga – celem konkursu jest promocja najbardziej wartościowych książek dla dzieci. Nagroda Literacka m.st. Warszawy. Ogólnopolski Konkurs Rymkiewiczowski. Targi książki w 2012 roku Poznańskie Spotkania Targowe – Książka dla Dzieci i Młodzieży, Poznań 3-5 II 17. Targi Edukacyjne EDUKACJA, Kielce 28-30 III

„Rynek książki w Polsce 2011” – kompendium wiedzy o rynku wydawniczo-księgarskim. Analiza zmian, prognozy rozwoju poszczególnych segmentów rynku, szczegółowo omówione największe wydawnictwa, hurtownie i sieci księgarskie, charakterystyki firm, informacje o obrotach, sprzedaży książek, zatrudnieniu itp. Edycja pięciotomowa – „Wydawnictwa”, „Dystrybucja”, „Poligrafia”, „Papier” oraz „Who is Who”. Cena tomu I – 40 zł, tomu II – 35 zł, tomu III – 25 zł, tomu IV – 25 zł, tomu V – 30 zł.

4

b i b l i o t e k a

a n a l i z

XVIII Targi Wydawców Katolickich, Warszawa 20-22 IV 3. Warszawskie Targi Książki, Warszawa 10-13 V VIII Kiermasz Wydawców Katolickich, Katowice 1-2 VI Targi Książki Historycznej, Kraków, 13-15 IX 16. Targi Książki w Krakowie, 25-28 X XXI Targi Książki Historycznej, Warszawa, 29 XI-2XII II Salon Ciekawej Książki, Łódź, 7-9 XII p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

w r z e s i e ń

2 0 1 2


STRESZCZENIE

Ju¿ ponad 150 lektur

WA¯NY CYTAT

OPRACOWANIE CHARAKTERYSTYKA BOHATERÓW

PROBLEMATYKA

SZUKAJ W DOBRYCH KSIĘGARNIACH I EMPIKACH ul. Klasztorna 2B, 31-979 Kraków ksiêgarnia internetowa: www.greg.pl, tel. (12) 644-98-90, w godz. 8.00 –17.00


Wydarzenia   Siódemka do Angelusa

  Dotacja dla Platona

F

   irma dystr ybucyjna Platon otrzymała dofinansowanie projektu realizowanego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Mazowieckiego 2007-2013 (RPO WM). Dotację przyznano w związku z budową i wdrożeniem sklepu internetowego opartego na systemie klasy ERP. Projekt ma zostać zrealizowany do końca roku, jego całkowita wartość wynosi 412 tys. zł. Planowane zmiany mają na celu modyfikację systemu informatycznego, tak aby dostosować go do potrzeb klientów i wydawców. System umożliwi także m.in. sprzedaż e-booków i książek audio w formacie plików mp3. (pw)

  Ceneo wyceniło podręczniki

W

    sierpniu serwis Ceneo.pl przeprowadził ankietę, w której prezentuje średnie wydatki Polaków na wyprawkę szkolną. Wynika z niej, że wśród 1150 badanych aż prawie 33 proc. z nich wydało w zeszłym roku ponad 500 zł na podręczniki, a lekko ponad 32 proc. zapłaciło za nie w przedziale od 300 – 500 zł. 24,31 proc. respondentów zapłaciło od 201 do 300 zł, a między 100 a 200 zł – 7,35 proc. „To co szczególnie interesujące w wynikach badania Ceneo.pl to fakt, że znaczna większość ankietowanych planowała w tym roku wydać na podręczniki sumę porównywalną lub wyższą w stosunku do roku poprzedniego i to nawet o ok. 100 zł” – twierdzą autorzy raportu. Respondenci jako miejsce zakupu podręczników najczęściej wskazywali tradycyjne 6

b i b l i o t e k a

a n a l i z

Jan Nowicki, autor książki „Mężczyzna i one”

Życie ma tyle barw –  Czy uwielbia pan kobiety, które pisały do pana listy? –  Był tylko jeden autentyczny list, który do mnie dotarł i na który odpowiedziałem w „Zwierciadle”. Reszta listów była wymyślona. Bo przecież czy mógł do mnie napisać i zdać mi pytanie „czy pan kiedyś uprawiał samogwałt” czternastoletni Kazik ze Starej Miłosnej? –  Czasy się zmieniają i teraz chyba już jakiś Kazik mógłby tak napisać, jeżeli oczywiście ma ciągle czternaście lat i mieszka dalej w Starej – nomen omen – Miłosnej. Ładnie pan to wymyślił, jak też inne historie w tej książce. –  Całość, całość jest wymyślona! –  W książce jest też poezja… –  Niech pan tego, na Boga, nie nazywa poezją – to są piosenki, które są zresztą dołączone do książki na płycie CD. Zaczęło się od tego, że wymyśliłem „Piosenkę do nieba” dla Piotra Skrzyneckiego na jego imieniny. Zadzwoniłem do Zbysia Książka, który jest renomowanym tekściarzem, i poprosiłem, aby taki tekst napisał. Pyta: na kiedy? Mówię: na jutro! On na to, że zwariowałem, bo piosenkę pisze się miesiąc czy dwa, a on jest zawodowcem i nie uprawia takiej roboty. Zgarnąłem więc okruchy ze stołu i napisałem samemu – ni to prozę, ni to wiersz – i dałem Janowi Kantemu Pawluśkiewiczowi, który skomponował muzykę. –  I już? –  Potem jeszcze dopisałem refrenik i tak to powstało, i nadawało się do słuchania. Potem Jan Kanty Pawluśkiewicz zabrał mnie do sali nr 32. w Teatrze Starym w Krakowie. Jak zagrał i zaśpiewał swoim dzikim góralskim głosem, to oniemiałem, że z takiego bylejakiego tekstu może powstać tak nieprawdopodobna piosenka. Dołączył do tego Grzegorz Turnau, dołączyła Elżbieta Towarnicka, a ja coś tylko podgadywałem, i powstała na prawdę śliczna piosenka. Potem Zbyszek Preisner poprosił mnie, abym napisał kolędę na koniec wieku, i to w ciągu dwóch dni! Napisałem potem coś dla Zygmunta Koniecznego i o teksty zaczął mnie prosić Andrzej Zarycki – to są najwięksi kompozytorzy. Jak jednak zorientowałem się, że umiem to zrobić, to przestałem pisać! Mam taką cechę – i nie chciałbym, aby to zabrzmiało skromnie czy nieskromnie, ale tak jest – że nie lubię iść za ciosem. Przez dziesięć lat nie grałem w teatrze, bo mi się nie chciało. Zagrałem potem Czebutykina w „Trzech siostrach”, dostałem za tę rolę prestiżową nagrodę w Krakowie, którą bardzo się ceni. Jak już wiem, że coś umiem, to po co mi się tym dalej zajmować. Tyle jest barw w życiu, że szkoda być tylko aktorem! –  A pisarzem? –  Dziwnie jest z tym moim pisaniem. Uprawiałem to przez dziesięć lat, dzień w dzień. I na dobrą sprawę mógłbym się z tego wyżywić, ale sam pan dobrze wie, jakie są honoraria felietonisty, dość kiepskie. Pisałem do „Przekroju”, pisałem do „Wróżki”, potem jeszcze do „Gazety Krakowskiej”, co sobie najbardziej cenię, bo zamieszczałem tam krótkie teksty, a wiadomo, że najtrudniej jest pisać krótko. Jak się ma pisać dłuższy tekst, to jest miejsce na dobry wstęp, trochę się poleje wody w środku, machnie dobrą pointę i człowiek staje na cztery łapy. Ale strona maszynopisu! To jest męka! Wtedy piszesz pięć – sześć stron i skreślasz, i skreślasz! Wyrzucasz, drzesz! Najlepsze moje teksty to właśnie te najkrótsze i proszę mi wierzyć, że moja skromność jest autentyczna. Jak o mojej książce „Między niebem a ziemią” Tadeusz Nyczek napisał, że to jest literatura, to zacząłem latać po pokoju i byłem tak szczęśliwy, że pół litra wódki wypiłem! Nie przypuszczałem, że coś takiego jest w ogóle możliwe. Rozmawiał Piotr Dobrołęcki fot. Ewa Kucińska

P

     oznaliśmy autorów i książek nominowanych w tegorocznej edycji Nagrody Literackiej Europy Środkowej i Wschodniej Angelus. W siódemce nominowanych znalazły się następujące tytuły: Andrij Bondar – „Historie ważne i nieważne”, w tłumaczeniu Bohdana Zadury (Biuro Literackie), Jacek Dehnel – „Saturn” (W.A.B), Miljenko Jergović „Srda śpiewa o zmierzchu w Zielone Świątki” w tłumaczeniu Magdaleny Petryńskiej (Czarne), László Krasznahorkai – „Wojna i wojna” w tłumaczeniu Elżbiety Sobolewskiej (W.A.B.), Magdalena Tulli – „Włoskie szpilki” (Wydawnictwo Nisza), Michał Witkowski – „Drwal” (Świat Książki) i Tomáš Zmeškal „List miłosny pismem klinowym” w tłumaczeniu Doroty Dobrew (W.A.B.) Laureata Nagrody Angelus poznamy 20 października. Jego nazwisko zostanie ogłoszone podczas uroczystej gali w Operze Wrocławskiej. Zwycięzca otrzyma czek na 150 tys. zł i statuetkę Angelusa autorstwa Ewy Rossano. Nagrodzony zostanie też tłumacz zwycięskiej książki – nagrodę w wysokości 20 tys. funduje Wyższa Szkoła Zawodowa im. Angelusa Silesiusa w Wałbrzychu. (pw)

księgarnie. Zakupów właśnie tam dokonuje prawie 40 proc. ankietowanych. Rośnie liczba osób kupujących książki dla swoich dzieci w internecie – opcję tę wskazało prawie 30 proc. pytanych. 16,8 proc. odpowiadających stwierdziło, że odkupuje książki szkolne od znajomych, a 9 proc. dokonuje takich zakupów w antykwariatach. (pw)

  „Xsięgarnia” w TVN24

W

    jesiennej ramówce stacji pojawił się program o książkach „Xsięgarnia”. W półgodzinnym magazynie prezentowane są rozmowy o książkach. Funkcję gospodarzy programu pełnią Agata Passent i Mariusz Cieślik, p r z e d s t a w i a

redaktor naczelny serwisu Xsiegarnia.pl, przy którego współpracy powstaje program. O wybranych książkach opowiadają m.in. Michał Rusinek i Michał Komar. Prezentowana jest również lista bestsellerów „Magazynu Literackiego KSIĄŻKI”. Program emitowany jest w soboty o godz. 18. (pw)

  Komputery dla bibliotek

W

    sierpniu Instytut Książki uruchomił nowy program dotacyjny dla bibliotek o nazwie „Kraszewski. Komputery dla bibliotek”. Projekt realizowany jest w ramach Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa

k s i ą ż k i

w r z e s i e ń

2 0 1 2


Wydarzenia w roku 2012. Celem programu jest podniesienie standardu bibliotek publicznych poprzez wyposażenie ich w nowoczesny sprzęt komputerowy umożliwiający użytkownikom biblioteki korzystanie z internetu, a bibliotekarzom katalogowanie zbiorów i udostępnianie ich on-line. Program skierowany jest do wszystkich bibliotek publicznych w Polsce. W ramach otrzymanego dofinansowania biblioteki gminne, miejskie oraz powiatowe będą mogły zakupić sprzęt komputerowy wraz z urządzeniami peryferyjnymi i niezbędnym oprogramowaniem, zaś wojewódzkie biblioteki publiczne będą mogły pozyskać środki na poprawę infrastruktury serwerowej poprzez zakup serwerów, zapory sieciowej i/lub aktywnych urządzeń sieciowych. (pw)

  Wystartowało Audeo.pl

F

   i r m a A te r i a , operator sklepu Audiobook.pl, uruchomiła nowy serwis o nazwie Audeo.pl – internetową platformę oferującą audiobooki w formie plików. W serwisie można kupić książki audio on-line, jak również pobrać darmowe fragmenty. Wszystkie pliki dostępne są w formacie mp3. Oferta Audeo.pl obejmuje łącznie ponad 2500 tytułów. Wszystkie, zarówno te opłacone, jak i darmowe audiobooki są dostępne na wygodnej, przejrzystej półce. Półka dostępna jest z dowolnego urządzenia, niezależnie od tego czy użytkownik korzysta z komputera stacjonarne-

Mariusz Czerkawski

Wszystko w mojej głowie

fot. Wojciech Zawioła

–  W książce „Życie na lodzie” mówi pan zaskakująco otwarcie o swoim życiu prywatnym, nawet nie unika pan tematu zarobków w hokejowej lidze. Czy łatwo było zdobyć się na szczere zwierzenia? –  Mówię otwarcie, ale oczywiście nie mówię o wszystkim, nie jestem ekshibicjonistą, nie interesuje mnie też skandal wokół mojej osoby, a przecież wydania tego typu wspomnień znanych sportowców często są skandalizujące, że wspomnę z ostatniego okresu książkę Ibrachimowica „I’m Ibra”, która wzbudziła wiele kontrowersji. Chciałem pokazać prawdę o samym sobie, ale też chyba ważniejsza była prawdziwa droga do sukcesu. Chciałbym zarazić więcej osób pasją do sportu – to było dla mnie ważniejsze niż opowiadanie o swoich prywatnych sprawach. Mam jednak świadomość, że czytelnicy oczekują zwierzeń, że bez tego książka nie byłaby dostatecznie ciekawa. Mój rozmówca, Wojtek Zawioła, to znakomity dziennikarz sportowy, ale też znamy się od lat prywatnie, więc na pewno było mi łatwo nawiązać taką otwartą rozmowę. A co do zarobków, to hokej jest grą transparentną, przynajmniej na poziomie NHL to po prostu biznes, więc tu niczego się nie ukrywa, zarobki są wyznacznikiem umiejętności, nie robi się z tego tajemnicy. –  Osiągnął pan w sportowej karierze więcej niż jakikolwiek inny polski hokeista. Do pełni szczęścia zabrakło chyba tylko sukcesów z reprezentacją Polski i olimpijskiego medalu? –  Tak, ale pamiętajmy, że Polski hokej nie ma ani jednego w swojej historii medalu olimpijskiego. Jasne, bardzo żałuję, ambicje były wielkie, ale hokej to gra zespołowa, indywidualne umiejętności nie wystarczają żeby wygrywać. Problem z hokejem w Polsce jest taki, że wielkie imprezy nie odbywają się u nas, poza tym choć jest to gra bardzo widowiskowa, to telewizja musi umieć ją pokazywać, a z tym nie jest najlepiej. Jest też kwestia finansów, warunków dla treningów. Teraz mamy dwóch znakomitych trenerów z Rosji, którzy pracują z naszą hokejową kadrą, więc może wreszcie pojawią się sukcesy. A wracając do moich występów w drużynie narodowej, to zarówno ja, jak i koledzy, bardzo pragnęliśmy wygrywać. Wiedzieliśmy, że medale pozwoliłyby spopularyzować nasz ulubiony sport. Niestety, nie udało się. –  Wkłada pan jeszcze czasami łyżwy? –  Dla zabawy. Mam kontakt z lodowiskiem, może nie tak często jakbym chciał, ale mieszkam teraz w Warszawie, w Kanadzie pewnie byłoby mi łatwiej. Kilka razy w roku występuję w meczach charytatywnych. W mistrzostwach oldboyów nie uczestniczę, nie bawi mnie to. –  Gra pan w golfa, to coś zupełnie innego, choć w obydwu dyscyplinach uderza się kijem. –  Tak (śmiech), może to właśnie kij pomógł mi z taką łatwością zacząć grać w golfa. Choć początkowo myślałem o tenisie, gram od lat w tenisa. Tymczasem teraz ścigamy się z Jurkiem Dudkiem w turniejach golfowych, właśnie kilka dni temu wygrałem turniej w Szczecinie. Kij to jednak jedyne podobieństwo. Hokej to litry potu i agresja, a tu spotykają się elegancko ubrani mężczyźni i spędzają czas w leniwej atmosferze. Hokej to gra zespołowa, w golfie wszystko zależy tylko ode mnie, wszystko jest w mojej głowie – i to jest fascynujące. Rozmawiał Łukasz Gołębiewski 8

b i b l i o t e k a

a n a l i z

p r z e d s t a w i a

go, laptopa czy sprzętu przenośnego – smartfona czy tabletu. Audeo.pl w swojej ofercie ma aplikacje na iOS (iPhone, iPad) i Android. Aby wspomóc wybory czytelników-słuchaczy firma przygotowuje specjalne kolekcje rekomendowanych audiobooków: Top 20, Top Wieczory, Top Kobieta, Top Mężczyzna, Top Podróż, Top Manager, Top Dziecko. (pw)

  8,1 mln z Projektów Specjalnych

P

     rzychody z pionu Kolekcji Specjalnych koncernu Agora w drugim kwartale wyniosły 8,1 mln zł. W tym okresie kontynuowano dwie serie wydawnicze i zaproponowano 18 projektów jednorazowych, sprzedając 200 tys. książek i książek z płytami CD i DVD. Pion zanotował stratę operacyjną EBIT2 w wysokości 1,1 mln zł. (pw)

  Powstanie pomnik Jakuba Wędrowycza

F

   ani prozy Andrzeja Pilipiuka postanowili zrealizować bardzo oryginalny projekt – budowę pomnika Jakuba Wędrowycza w Wojsławicach (województwo lubelskie), na cześć autora i postaci, którą wykreował. Pomnik będzie trzymetrową rzeźbą na postumencie, przedstawiającą Jakuba Wędrowycza. Postać ta zostanie wyrzeźbiona w drewnie lipowym według projektu ludowego twórcy Ryszarda Staińskiego. Inspiracją dla projektu rzeźby są rysunki Andrzeja Łaskiego – ilustratora książek o przygodach Jakuba Wędrowycza. Pomnik stanie przy wjeździe do Wojsławic, gdzie będzie witał wszystkich odwiedzających miejscowość. Projekt posiada akceptację autora – Andrzeja Pilipiuka – oraz wydawcy – oficyny Fabryka Słów. (pw)

  Polskie e-booki w Kanadzie

P

     latforma Woblink podpisała umowę o dostarczaniu polskiego kontentu do kanadyjskiej firmy Kobo – jednego z czterech największych dystrybutorów e-booków na świecie, obok Apple, Barnes&Noble i Amazon.com. Kobo posiada własne czytniki oraz aplikacje na urządzenia: iPad, iPhone, Android, Mac, PC, BlackBerry. Obecnie w ofercie tej księgarni jest około 2,5 mln tytułów. Na początku września Woblink rozpoczął integrację ofertę z systemami Kobo i uzupełniać ofertę księgarni Kobo o tytuły polskich wydawców. (pw)

  Gandalf odkupi podręczniki

K

sięgarnia internetowa Gandalf wprowadziła usługę odkupu używanych książek szkolnych. W ramach akcji klienci, którzy w tym roku nabędą podręczniki w Gandalfie, będą mogli je

k s i ą ż k i

w r z e s i e ń

2 0 1 2


Wydarzenia Piotr Zychowicz, autor książki „Pakt Ribbentrop-Beck”

O czym się nie mówi fot. Archiwum

–  Józef Beck największym szwarccharakterem w historii Polski — tak odczytałem leitmoitiv pana książki. Słusznie? –  Rzeczywiście ostatni minister spraw zagranicznych Polski Józef Beck wydaje mi się być najważniejszą postacią w całej historii Polski. Skutkiem jego błędnej polityki był bowiem największy kataklizm, jaki spadł na nasze państwo w jej długich dziejach. To jemu zawdzięczamy, że II wojna światowa potoczyła się dla nas tak katastrofalnie. Że straciliśmy kilka milionów obywateli, połowę terytorium i niepodległość na pół wieku. –  Dowodzi pan, że „Polska mogła odzyskać pełną niepodległość i suwerenność po II wojnie światowej tylko i wyłącznie wtedy, kiedy przed pokonaniem Niemiec pokonany zostałby Związek Sowiecki”. –  Największą wadą Becka, która miała dla Polski skutki wręcz katastrofalne było to, że miał kiepską pamięć. Nie zapamiętał tego, co mówił jego mistrz Józef Piłsudski. Przed I wojną światową, w roku 1914 roku podczas odczytu w Paryżu Piłsudski powiedział, że najlepiej dla Polski byłoby gdyby „zwycięstwo poszło ze Wschodu na Zachód”. Czyli gdyby najpierw Niemcy pokonali Rosję, a potem sami przegrali z aliantami zachodnimi. Komendant w latach 1914-1918 starał się prowadzić działania zmierzające do realizacji właśnie tego scenariusza. Przewidywał dobrze. W 1917 roku padła Rosja, w 1918 roku padły Niemcy i Polska dzięki temu odzyskała niepodległość i mogła się jeszcze nieco rozepchnąć łokciami na mapie. Teza mojej książki jest więc prosta: Beck podczas II wojny światowej powinien był powtórzyć politykę swojego mistrza z czasu I wojny światowej. W pierwszej fazie wojny bić bolszewików z Niemcami, a gdyby Związek Sowiecki już się załamał — w ostatniej fazie wojny dokonać odwrócenia sojuszy i bić Niemców razem z demokracjami zachodnimi. Zadać Hitlerowi cios w plecy. Nie mam więc pretensji do Becka, że wdał się w wojnę z Niemcami. Mam pretensję, że wdał się w nią zbyt wcześnie. Trzeba było walczyć z Hitlerem nie w roku 1939 gdy był najsilniejszy, ale w roku 1945, gdy był najsłabszy. I przede wszystkim — po wcześniejszym usunięciu zagrożenia sowieckiego. –  Przez dekady karmieni byliśmy propagandowym przekazem o antypolskości III Rzeszy, tymczasem pan przekonuje, że lata 1933-39 to w relacjach Berlina i Warszawy niemal sielanka… Z drugiej strony Orderem Orła Białego uhonorowano Hermana Goeringa… –  Są to skrzętnie ukrywane sprawy, o których „nie wypada” mówić. Od 26 stycznia 1934 roku, gdy Niemcy podpisały z Polską deklarację o niestosowaniu przemocy, aż do 6 kwietnia 1939 roku, gdy Beck zawarł pakt z Anglią i przeniósł Polskę do obozu antyniemieckiego, relacje na linii Warszawa-Berlin układały się świetnie. „Rząd Hitlera jest jedynym spośród wszystkich rządów niemieckich, z którym mogliśmy dojść do takiego porozumienia. Jest on jednocześnie ze wszystkich kombinacji rządowych w Niemczech kombinacją dla nas najkorzystniejszą. Na jego miejsce przyjść bowiem mogą bądź junkrzy, bądź komuniści” — mówił Beck. „Gdyby Hitler nie przyszedł, wiele rzeczy by się nie udało” — wtórował mu Piłsudski. Polska wspierała Niemcy na arenie międzynarodowej, na przykład w kwestii Czechosłowacji prowadziła politykę zbieżną z polityką Rzeszy. To się dzisiaj może wydawać szokujące, ale Hitler miał olbrzymią słabość do Polaków. –  Jak to? –  „Dajcie mi polską piechotę, a zdobędę cały świat!” — powtarzał. Uważał nas za naród antykomunistów i dzielnych żołnierzy. Jego idolem był Piłsudski. Stosunek Hitlera do Polski zmienił się w kwietniu 1939 roku, gdy Beck ostatecznie odrzucił jego awanse i zawarł pakt z Anglią. Wtedy Hitler wpadł w szał. Krzyczał, że „uwarzy nam diabelski koktajl”. Polaków, którzy pokrzyżowali mu jego misterne plany, znienawidził. Straszliwa brutalność i bezwzględność niemieckiej okupacji Polski była, więc efektem… zawiedzionej miłości. Wracając do pańskiego pytania: wszystkie zachowane niemieckie dokumenty i relacje z epoki, świadczą, że oferta składana Polsce była poważna i szczera. Nie była to żadna pułapka. Hitler naprawdę chciał mieć Polskę u swojego boku podczas II wojny światowej. Rozmawiał Tomasz Zbigniew Z apert zwrócić i w zamian otrzymają bony wartościowe na nowe zakupy, przed rozpoczęciem kolejnego roku szkolnego. Bon może zostać wykorzystany przy zakupie dowolnego produktu z oferty Gandalfa. Bon wartościowy za podręczniki ważny będzie przez dwanaście miesięcy. W planach sklepu jest także uruchomienie platformy do sprzedaży używanych podręczników. (pw) 10

b i b l i o t e k a

a n a l i z

  Nagrody

L

aureatką nagrody Found in Translation     Award za rok 2011 została Joanna Trzeciak, którą nagrodzono za przekład wyboru wierszy Tadeusza Różewicza „Sobbing Superpower” wydanego przez wydawnictwo W. W. Norton & Company (USA). Organizatorem konp r z e d s t a w i a

kursu są: Instytut Książki, Instytut Kultury Polskiej w Nowym Jorku, Instytut Kultury Polskiej w Londynie. Nagroda w wysokości 10 tys. zł, ufundowana przez wydawnictwo W.A.B., zostanie wręczona 26 października na Ohio State University w Centrum Studiów Słowiańskich i Wschodnioeuropejskich (Center for Slavic and East European Studies). Found in Translation Award przyznawana jest dorocznie tłumaczowi najlepszego w minionym roku kalendarzowym przekładu literatury polskiej na język angielski, który ukazał się w formie książkowej. Laureat otrzymuje nagrodę pieniężną, dyplom oraz trzymiesięczną rezydencję w Krakowie, fundowaną przez Instytut Książki. Amerykański tłumacz Bill Johnston otrzymał prestiżową nagrodę translatorską 2012 PEN Translation Prize za przekład powieści Wiesława Myśliwskiego „Kamień na kamieniu”. Ceremonia wręczenia nagrody odbędzie się 23 października. Nagrodę przyznaje PEN American Center.

  Personalia

P

     o 21 latach z branżą pożegnała się Teresa Włochyńska-Trukawka, ostatnio członek zarządu Wydawnictwa Naukowego PWN, poprzednio współtwórczyni i wieloletnia prezes zarządu OSDW Azymut. W czasie swojej aktywności na rynku związana była także z Polskim Wydawnictwem Muzycznym, oficyną Egmont Polska oraz Wydawnictwem Szkolnym PWN. Ze stanowiskiem szefa spółki Księgarnie PWN pożegnał się Krystian Krzyszczuk. W związku z tą zmianą do zarządu księgarskiej spółki weszła Dorota Rostkowska, członek zarządu i dyrektor handlowy OSDW Azymut. Z wydawnictwem W.A.B. pożegnał się Piotr Bagiński, który w firmie pełnił funkcję dyrektora handlowego. Tego samego dnia p.o. dyrektora handlowego warszawskiej oficyny została Anna Gromadowska, związana z wydawnictwem od 1998 roku, od 2004 roku pełniąca funkcję kierownika handlowego. Nowym prezesem zarządu sieci salonów Empik został Olaf Szymanowski. Wcześniej, w latach 2005-2009, zatrudniony był na stanowisku dyrektora asortymentu sieci perfumerii Sephora w Polsce, odpowiadając za politykę asortymentową dla rynków Polski, Czech, Słowacji. Od 2008 pełnił także funkcję członka zarządu Sephora Polska. Od początku września funkcję dyrektora wydawniczego Wydawnictwa Wiedza i Praktyka pełni Marek Kutarba. Będą mu podlegały zespoły wydawców i redaktorzy publikacji papierowych, online’owych serwisów tematycznych i informacyjnych. Marek Kutarba do czerwca pełnił funkcję zastępcy redaktora naczelnego „Dziennika Gazety Prawnej”, z medium tym był związany przez 14 lat. Ryszard Burek, w przeszłości były redaktor naczelny Wydawnictwa Naukowego PWN, a do listopada ubiegłego redaktor naczelny i dyrektor Wydawnictw Uniwersytetu Warszawskiego, od 16 sierpnia został wicedyrektorem ds. zbiorów Żydowskiego Instytutu Historycznego.

k s i ą ż k i

w r z e s i e ń

2 0 1 2


PAWEŁ SMOLEŃSKI ARAB STRZELA, ŻYD SIĘ CIESZY

Znakomity reportaż mistrza gatunku

Patron medialny

ANNIA CIEZADLO DZIEŃ MIODU

Reportaż o życiu na Bliskim Wschodzie z egzotyczną kuchnią w tle

Patron medialny

Książka dostępna również w wersji

EWA KRYSTYNA HOFFMAN-JĘDRUCH ŚLADY NA PIASKU

Saga kresowej rodziny rozgrywająca się na przestrzeni niemal stu lat

REPORTAŻE I WSPOMNIENIA

Arabowie z izraelskimi paszportami


Bestsellery

Książki września

Pasztet z fasoli „Królowa zdrajców” Trudi Canavan – zamykająca trzyczęściowy cykl „Trylogia zdrajcy” przynosi informacje o Mieście Glizdów: „Minęła już ponad dekada – prawie dwie – odkąd dziesiątki dzieci z ulicy zadomowiły się w tunelach, po tym jak zniszczono ich dzielnicę. Szybko stały się bohaterami budzących grozę historii opowiadanych w spelunkach i żeby straszyć niegrzeczne dzieci. Mówiło się, że Glizdowie nigdy nie wychodzą na światło dzienne, że opuszczają tunele tylko nocą, przechodząc kanałami i przez piwnice, żeby podkradać jedzenie i robić ludziom psikusy. Niektórzy wierzyli, że mieszkańcy tuneli zamienili się w patykowate, blade istoty o wielkich ślepiach, dzięki którym widzą w ciemnościach. Inni powiadali, że wyglądają jak zwykłe dzieci ulicy, ale gdy otwierają usta, okazuje się, że mają długie kły. Panowało jednak zgodne przekonanie, ze zapuścić się na terytorium Glizdów to jak prosić się o śmierć. Od czasu do czasu pojawiali się tacy, którzy postanawiali przekonać się o tym na własnej skórze. Większość nigdy nie wracała, nieliczni jednak pojawiali się z powrotem, krwawiąc z ran zadanych w ciemnościach przez bezszelestnych, niewidocznych napastników”. Czytam o „Tak sobie myślę…” Jerzego Stuhra: „Książki takiej jak ta nie można po prostu recenzować. Bo jakież możemy mieć prawo do oceniania myśli i opinii takiego człowieka jak Jerzy Stuhr”. Takie same prawo jak do oceniania myśli i opinii każdego innego autora. Chris Kyle to bohater i autor wspomnień wydanych przy pomocy Jima DeFelice i Scotta McEwana pod tytułem „Cel snajpera”. Facet należał do tego oddziału Navy SEALs, który zabił Osamę bin Ladena. Klasyka gatunku, od wielu podobnych książek różniąca się tym tylko, że Kyle w swoich misjach często współpracował z polskim GROM-em i wyraża się o nim więcej niż dobrze. „Pięćdziesiąt twarzy Greya” E.L.James – najszybciej sprzedająca się książka ostatnich tygodni. Barwne fantazje seksualne gospodyni domowej w ciągu niecałych trzech miesięcy pobiły rekord „Kodu Leonarda da Vinci” Dana Browna. A ta historia na12

b i b l i o t e k a

a n a l i z

zywana damskim porno lub sado-maso dla ubogich zakrojona jest na trylogię! „Zwierzenie się publiczne to jest jakieś gubienie swej własnej duszy. Coś trzeba zachować dla siebie” – twierdziła bohaterka książki Anny Bikont i Joanny Szczęsnej „Pamiątkowe rupiecie. Biografia Wisławy Szymborskiej”. Jak widać, noblistka bywała niekonsekwentna. Stąd i ta biografia. Ines de la Fressange w „Paryskim szyku”: „Moja babcia zawsze powtarzała mi, że im starsza się robisz, tym musisz być bardziej zadbana. Kiedy odwiedzałam ją w szpitalu, jej włosy były zawsze perfekcyjnie ułożone, a obok lekarstw, na szafce nocnej zawsze stała buteleczka perfum”. W „Lilce” Małgorzaty Kalicińskiej wspominana jest Irena Gumowska, Julia Child – czy jak kto woli – Helena Ćwierciakiewiczowa epoki PRL. I to wcale nie ironicznie, bo też miała Gumowska pomysły znakomite: „W czasach, gdy na półkach królował przysłowiowy ocet, ona wymyślała wszystko, co mogłoby zastąpić, udać coś, czego oczywiście nie było. Podśmiewano się z jej pasztetu z fasoli, a dzisiaj podobny pasztet z soi czy cieciorki kosztuje sporo w sklepie z ekożywnością dla wegetarian”.

„Szewc z Lichtenrade” – tom opowiadań Andrzeja Pilipiuka, twórcy postaci Jakuba Wędrowycza. Bohater opowiadania tytułowego, antykwariusz Storm otrzymuje zlecenie odnalezienia wycinaka do dziurek i szydła, narzędzi szewskich skradzionych ich właścicielowi przez szewca – narodowego socjalistę. Dziwne? Mało co może dziwić w książce, w której Hitler z Goeringiem kłócą się z administratorem przytułku, a doktor Mengele handluje morfiną. „Sklepik z  niespodzianką. Adela” Katarzyny Michalak: jak jeszcze raz przeczytam w książce polskiej autorki o szarlotce z cynamonem, wpadnę w paranoję. Błagam, zmieńcie ciasto! Wkrótce ukazać się ma druga część „Alibi na szczęście” Anny Ficner-Ogonowskiej zatytułowana „Krok do szczęścia”. Proszę nie mieć pretensji, że nie ostrzegałem. „Do własnego wiersza”, jeden z trzynastu utworów z ostatniego tomu Wisławy Szymborskiej „Wystarczy”): W najlepszym razie będziesz, mój wierszu, uważnie czytany, komentowany i zapamiętany. W gorszym przypadku tylko przeczytany.

Z „Kodu uzdrawiania” Bena Johnsona i Alexandra Loyda poznaj: „metodę uzdrawiania, której wykonanie zajmuje jedynie kilka minut!; siedem sekretów życia, zdrowia i powodzenia; dziesięciosekundową metodę służącą rozładowaniu codziennych stresów; test, który pozwoli rozpoznać źródło twoich niepokojów”. I tak dalej, i temu podobne. Końca nie widać. W internecie o „Przeznaczonej” Kristin Cast i P.C. Cast: „Akcja toczy się bardzo powoli, ciągle autorki piszą o tym samym. Połowa książki przynudza, ciekawsza akcja rozpoczyna się w drugiej jej części. Pewnym plusem jest brak konfliktów miłosnych Zoey. Wydaje mi się, że cykl pisany jest na siłę. Brakuje jakichkolwiek powiewów świeżości. W każdej części ktoś ginie, a ktoś inny przychodzi, poza tym nic się nie zmienia”. Oj, nie czepiałbym się aż tak – to jak w życiu. p r z e d s t a w i a

Trzecia możliwość – wprawdzie napisany, ale po chwili wrzucany do kosza. Masz jeszcze czwarte wyjście do wykorzystania – znikniesz nienapisany, z zadowoleniem mrucząc coś do siebie. Czy alkoholizm może być kwestią cudu i wiary, Wiary Żywej? Tak, przekonuje o tym popularna i lubiana aktorka Stanisława Celińska w książce Karoliny Prewęckiej „Stanisława Celińska. Niejedno przeszłam”. „Bóg i Chrystus uchronili mnie, Hioba – którym się poczułam – przed dalszym ciągiem. Nie leczyłam się, nie zaszywałam, nie byłam na odwykach. Zostało mi to ODJĘTE któregoś pięknego dnia po wielu próbach, modlitwach, błaganiach. Dokładnie tak, jak mówię: ODJĘTE – i od tej pory nie

k s i ą ż k i

w r z e s i e ń

2 0 1 2


Bestsellery Bestsellery „Magazynu Literackiego KSIĄŻKI”

wrzesień 2012 Miejsce Liczba w poprzednim notowań Poz. notowaniu na liście

1 2

19

2

1

3

Liczba punktów

Tytuł

Autor

Wydawnictwo

ISBN

Królowa zdrajców

Trudi Canavan

Galeria Książki

978-83-62170-47-0 313

Tak sobie myślę...

Jerzy Stuhr

Wydawnictwo Literackie

978-83-08-04957-0 287

3

nowość

Cel snajpera

Jim DeFelice, Chris Kyle, Scott McEwen

Znak

978-83-240-1725-6 259

4

nowość

Pięćdziesiąt twarzy Greya

E. L. James

Sonia Draga

978-83-7508-556-3

225

Anna Bikont, Joanna Szczęsna

Znak

978-83-240-1931-1

218

5

4

3

Pamiątkowe rupiecie. Biografia Wisławy Szymborskiej

6

20

2

Paryski szyk

Ines de la Fressange

Rebis

978-83-7510-892-7

217

7

2

4

Lilka

Małgorzata Kalicińska

Zysk i S-ka

978-83-7785-014-5

207

Kod uzdrawiania

Ben Johnson, Alexander Loyd

G+J

978-83-7778-114-2

196

8

nowość

9

7

3

Przeznaczona

Kristin Cast, P.C. Cast

Książnica

978-83-245-8019-4

158

10

9

2

Szewc z Lichtenrade

Andrzej Pilipiuk

Fabryka Słów

978-83-7574-880-2

156

11

30

2

Sklepik z niespodzianką. Adela

Katarzyna Michalak

Nasza Księgarnia

978-83-10-12026-7

152

12

17

2

Alibi na szczęście

Anna Ficner-Ogonowska

Znak

978-83-240-2247-2

151

13

11

4

Wystarczy

Wisława Szymborska

a5

978-83-61298-35-9

149

Karolina Prewęcka

Prószyński Media

978-83-7839-206-4

140 137

14

13

2

Stanisława Celińska. Niejedno przeszłam

15

5

5

Dla Ciebie wszystko

Nicholas Sparks

Albatros

978-83-7659-631-0

16

3

4

Fabrykantka aniołków

Camilla Läckberg

Czarna Owca

978-83-7554-193-9

133

Wiek cudów

Karen Thompson Walker

Znak

978-83-240-1727-0

126

17 18

15

3

Zwiadowcy tom 11. Zaginione historie

John Flanagan

Jaguar

978-83-7686-120-3

122

28

2

Wiosna w Różanach

Bogna Ziembicka

Otwarte

978-83-7515-201-2

120

8

6

Kobiety dyktatorów

Diane Ducret

Znak

978-83-240-1884-0

118

21

6

3

Milcząca dziewczyna

Tess Gerritsen

Albatros

978-83-7659-750-8

117

nowość

Pochwała powolności. Jak zwolnić tempo i cieszyć się życiem

Carl Honore

Drzewo Babel

978-83-89933-23-2

116

23

nowość

Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń!

Nick Vujicic

Aetos

978-83-61097-22-8

114

24

nowość

Pożądane. Pretty Little Liars 8

Sara Shepard

Otwarte

978-83-7515-215-9

113

25

nowość

Dom na krawędzi

Maria Nurowska

Znak

978-83-240-2177-2

112

26

nowość

Chłopiec z latawcem

Khaled Hosseini

Albatros

978-83-7659-168-1

111

27

nowość

Opowieść niewiernej

Magdalena Witkiewicz

Świat Książki

978-83-273-0044-7

107

nowość

Dekalog szczęścia. Jak się nie dać udawnej radości, ale też nie wpaść w czarną rozpacz

Beata Pawłowicz

Zwierciadło

978-83-63014-20-9

105

2

Facet na telefon

A.J. Gabryel

Wielka Litera

978-83-63387-19-8

104

nowość

Miejsce w słońcu

Liza Marklund

Czarna Owca

978-83-7554-395-7

103

22

28 29 30

24

Lista bestsellerów „Magazynu Literackiego KSIĄŻKI” jest przedrukowywana w „Rzeczpospolitej”, w tygodniku „Angora”, magazynie „Literadar” oraz prezentowana w programie „xsięgarnia” emitowanym w TVN24.

Jak powstaje lista bestsellerów „Magazynu Literackiego KSIĄŻKI”? Zestawienie powstaje na podstawie wyników sprzedaży w ponad 300 księgarniach całego kraju, w tym w sieciach: Empik, Matras, regionalnych Domach Książki. Pod uwagę bierzemy wyniki sprzedaży z 30 dni, zamykamy listę 15 dnia miesiąca poprzedzającego wydanie aktualnego numeru „Magazynu”. O kolejności na liście decydują punkty przyznawane za miejsca 1-5 w poszczególnych placówkach księgarskich; przy czym za pierwsze miejsce dajemy 5 punktów, za piąte – 1.

b i b l i o t e k a

a n a l i z

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

w r z e s i e ń

2 0 1 2

13

Lista Bestsellerów – © Copyright Biblioteka Analiz 2012

19 20


Bestsellery wypiłam niczego, co ma w sobie alkohol. Od dwudziestu trzech lat”. Internetowa recenzentka wyznaje, że lektura „Dla Ciebie wszystko” Nicholasa Sparksa była jej dziewiątym spotkaniem ze swoim mistrzem. „Dziewiątym, a zarazem najgorszym” – czytamy. Już tego wystarczy, by samemu zainteresować się, co autor ckliwych powieści w rodzaju „Listu w butelce” zmalował tym razem. Ktoś dobrze zauważył, że w „Fabryce aniołków” Camilli Läckberg „nie ma miejsca dla superbohaterów i superzłoczyńców. Świat przedstawiony w powieści to świat zwykłych ludzi, których życie nieraz krzywdzi i wypacza, którzy spotykają się ze złem i czasem wychodzą z tych spotkań zwycięsko, a czasem nie”. Karen Thompson Walker zapytana, dlaczego doszło do globalnej katastrofy opisanej przez nią w „Wieku cudów”, odrzekła: „To nieistotne dla mojej historii. Ważne jest, że wokół ludzi dzieje się coś niesamowitego, przerażającego i niewytłumaczalnego. To nadaje historii głębi. Wszyscy są zdezorientowani, naukowcy w ‘Wieku cudów’ sami nie potrafią wyjaśnić tego, co dzieje się na Ziemi”. Dla nas to żadna sensacja. „Zwiadowcy. Tom 11. „Zaginione historie” Johna Flanagana to rzekomo ostatni tom „Zwiadowców”. Młodym fanom Johna Flanagana pozostanie nowa trylogia „Wyrzutki”. „Wiosna w Różanach” Bogny Ziembickiej czyli dawnych wspomnień czar: „7 czerwca 1952, sobota: Po szkole zakupy. Coraz z tym trudniej. Po bonach mięsno-tłuszczowych teraz mydło, proszek do prania, cukier i słodycze znowu są na kartki. Suszony agrest udaje rodzynki. Na wystawach tekturowe atrapy towarów. Okropna drożyzna. Krem Nivea ‘niezastąpiony przyjaciel wszystkich’ kosztuje 50 złotych. Pół kilo masła na placu – 30 złotych. Przyjdzie mi chyba sprawdzić, czy ‘Margaryna – tłuszcz jadalny – jest w użyciu idealny’. Byłam w trzech pasmanteriach. Nigdzie nie ma gumy od majtek”. „26 kwietnia 1945 roku na drodze nad jeziorem Como przebrany w mundur niskiego rangą oficera niemieckiego Benito Mussolini zostaje rozpoznany przez jednego z włoskich partyzantów. Clarze, kochance Duce od 1936 roku, nie pozwolono wsiąść do ciężarówki. Ale już nazajutrz o godzinie 14

b i b l i o t e k a

a n a l i z

szesnastej – czytamy w ‘Kobietach dyktatorów’ Diany Durect – zostają wyprowadzeni w szczere pole. Clara, wciąż w swoi futrze z norek, zanosi się od płaczu. Ben jest apatyczny. Nim jeszcze zagrzmią strzały, szepcze mu do ucha: ‘Jesteś zadowolony, że zostałam z tobą do końca?’. Nie odpowiedział. Pif-paf, pif-paf, pif-paf”.

„Dom na krawędzi” Marii Nurowskiej to kontynuacja jej powieści „Drzwi do piekła”. Abstrahując od konkretnie tego tytułu, serdecznie mam już dosyć wszystkich ciągów dalszych. Jak zabili go, to już nie uciekł, wbrew temu, co usłyszeć można w znanym powiedzonku.

O  co chodzi w  „Milczącej dziewczynie” Tess Gerritsen? Otóż, Iris Fang jest mistrzynią walki mieczem i z konsekwencją szkoli adeptów wushu. Aha.

„Chłopiec z latawcem” Khaleda Hosseiniego – literatura afgańska? Niekoniecznie. Hoseini jest, owszem, pisarzem afgańskim, ale mieszkającym w Kalifornii. W tle dziejów głównego bohatera przedstawia historię swej ojczyzny, od upadku monarchii do talibańskiego reżimu. Pięć lat temu powieść zekranizował Marc Forster.

Ale sensacja! Z „Pochwały powolności”. Carla Honore dowiadujemy się, że to nie propagowany u nas od 1989 roku wyścig szczurów jest dobrą receptą na życie, ale pobyt blisko natury, czas na drobne przyjemności, no, luzik. Kto by pomyślał. „Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń1” Nicka Vujcicia. O książce pisać nie będę, o autorze, i owszem. Urodził się w 1982 roku w Australii. Cierpi na rzadką chorobę – fokomelię, objawiającą się brakiem kończyn. Miał 10 lat, gdy próbował popełnić samobójstwo. Dziś kieruje organizacją non-profit „Życie bez kończyn”, ma własną firmę, prowadzi szkolenia biznesowe, jeździ po całym świecie, pisze na komputerze z prędkością 43 słów na minutę, a jakby tego wszystkiego było mało, 12 lutego tego roku ożenił się. „Pożądane” Sary Shepard to ósmy z serii obliczonej na 12 tomów. Internetowa czytelniczka wali prosto z mostu: „po ośmiu tomach przygody z dziewczynami z Rosewood powoli zaczynały mnie męczyć. Niezdecydowanie i naiwność Emily, wieczny wielki pech Hanny, niedomyślność Spencer i zwyczajowe nieogarnięcie życiowe Ani to już lekko odgrzewana sprawa, nie używając porównania do kotleta. Przydałoby się tchnąć nowego ducha w bohaterki”.

Obiegowe opinie głoszą, że kobiety, tak jak częściej niż mężczyźni piorą i zajmują się kuchnią, tak rzadziej zdradzają. Gówno prawda, o czym usiłuje przekonać, całkiem niepotrzebnie dorabiając pozorną głębię do prozaicznego tematu Magdalena Witkiewicz w „Opowieści niewiernej”. „Dialog szczęścia. Jak się nie dać” Beaty Pawłowicz – dziesięć dziennikarskich rozmów, głównie z psychologami i terapeutami. Wszyscy twierdzą, że należ się cieszyć dniem dzisiejszym, tym, co było wczoraj i co będzie jutro. No, po prostu, w pytę. „Facet na telefon” A.J.Gabryela – autobiograficzna powieść męskiej prostytutki. No brawo, brawo. „Miejsce w słońcu” Lizy Marklund, ósma powieść z kolejnego kryminalnego cyklu. Oczywiście, szwedzkiego, o dziennikarce śledczej Annice Bengtzon. R anking sporządziła K amila Bauman Komentarz Krzysztof M asłoń

Lista bestsellerów wydawnictwa Świat Książki Tytuł

Autor

ISBN

Afryka, moja miłość

Corinne Hofmann

9788377993743

Zdrada

Danielle Steel

9788377998175

Opowieść niewiernej

Magdalena Witkiewicz

9788327300447

Dekorowanie potraw

9788377997468

Biała Masajka

Corinne Hofmann

9788377996096

Pod niemieckimi łóżkami

Justyna Polanska

9788377990704

Kiedyś byłam księżną

Jacqueline Pascarl

9788377996669

Trzy boginie

Nora Roberts

9788377998205

Ponieważ byłam księżną

Jacqueline Pascarl

9788377996683

Płatki na wietrze

Virginia C. Andrews

9788377997420

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

w r z e s i e ń

2 0 1 2


© fot. Fabio Alcini | Dreamstime.com

Książka jak Proteusz Od tablic i zwojów po elektroniczne nośniki

B

łyskawiczna, oszałamiająca kariera zupełnie nowych niż papierowa książka nośników treści literackich, takich jak czytniki wykorzystujące elektroniczny papier, tablety czy smartfony z dużymi, wygodnymi ekranami, budzi wśród twórców i odbiorców książki nie tylko wiele nadziei i oczekiwań, ale także mnóstwo obaw i wątpliwości. Czy lektura tekstu nie wydrukowanego na papierze, ale wyświetlonego na ekranie, a w niedalekiej przyszłości, być może, na szkiełkach specjalnych okularów bądź w przestrzeni przed wzrokiem czytającego, jest w ogóle lekturą? Czy miłośnik książki może zrezygnować ze zmysłowej przyjemności obcowania z przedmiotem miłym w dotyku, pachnącym, szeleszczącym, dającym radość oczom nie tylko podczas czytania, pozwalającym właści-

16

b i b l i o t e k a

a n a l i z

cielowi poczuć dumę z posiadania, ale także nadającym mieszkaniu magicznego wyrazu i inteligenckiego sznytu? Raporty branży wydawniczej i księgarskiej pokazujące czarno na białym i ze statystycznym chłodem, że z roku na rok publikacje elektroniczne coraz bardziej wypierają papierowe, budzą w wielu miłośnikach książki przywiązanych do papieru i druku mnóstwo emocji i sprzecznych reakcji. Od niedowierzania i otwartego przeczenia faktom, poprzez solenne przysięgi niektórych, że oni zawsze będą papierowej książce wierni, że słowo wyświetlane na ekranie będą może traktować funkcjonalnie, ale nigdy w obcowaniu z nim nie odczują czytelniczej radości i głębi lektury, aż po przekonanie, że przemiany, które obserwujemy, są niczym innym, jak dowodem tego, że świat schodzi na psy, p r z e d s t a w i a

a kultura pogrąża się w upadku. Niektórzy starają się sine ira et studio dedukować, jakie dalekosiężne skutki przyniesie cyfrowa rewolucja, jak przemieni naszą wrażliwość, mentalność, życie duchowe i społeczne. Rzadko jednak zdajemy sobie sprawę z tego, że medium, jakim jest książka, podlegało już niezliczonym przemianom związanym z pojawieniem się nowych nośników. Że wielokrotnie już w historii książki i czytelnictwa mieliśmy już do czynienia z okresami przejściowymi, w których pojawienie się nowego nośnika budziło obawy i opór tradycyjnie nastawionych czytelników, często opór na tyle skuteczny, że przez dziesiątki czy setki lat odsuwający nieuchronną zmianę, przynoszącą nota bene skutki czasami wręcz odwrotne od tych, których się obawiano. Że przed tysiącami lat te obawy

k s i ą ż k i

w r z e s i e ń

2 0 1 2


i ten opór były zaskakująco podobne do dzisiejszych, choć przecież czasy były do dzisiejszych zupełnie niepodobne. Dzisiejszą rewolucję technologiczną często porównuje się do tej związanej z pojawieniem się i upowszechnieniem druku w XV i XVI wieku. A może warto wskazać, że takich rewolucji, o mniej czy bardziej gwałtownym przebiegu, było w naszych dziejach więcej?

Kamień i glina Odpowiedź na pytania: „kiedy powstała książka? co było jej pierwszym nośnikiem?”, jest właściwie niemożliwa, ponieważ samo słowo książka jest niejednoznaczne i rozumiane przez pryzmat współczesnych, anachronicznych wyobrażeń. Czy były książkami sumeryjskie lub egipskie piktograficzne inskrypcje na kamieniach i cegłach z IV tysiąclecia p.n.e.? Owszem, często utrwalano na nich to, co dziś zwiemy literaturą: fragmenty pieśni i modlitw (a więc lirykę), czy urywki opowieści o bogach, bohaterach i władcach (a więc epikę). Przez długie stulecia mieszkańcy Mezopotamii teksty, które nazywamy dziś literaturą, umieszczali właśnie na ciężkich, nieruchomych murach, mimo że mieli do dyspozycji nośnik lepszy i sprawdzony: gliniane tabliczki, na których przy pomocy specjalnego rylca można było odciskać znaki specjalnie dla nich opracowanego pisma. Przez długie stulecia tabliczki, relatywnie lekkie więc przenośne, pojemne, łatwe do powielania i archiwizowania służyły przede wszystkim do zapisków administracyjnych, buchalterii, a jeśli spisywano na nich historie i opowieści, to raczej takie, które uznawano za niezbyt istotne. Dlaczego? Czyżby tak długo nikomu nie przyszło do głowy, że te same treści, dla których trzeba ścian i kolumn potężnego pałacu, można zmieścić na tabliczkach dających się zmieścić w niewielkiej skrzyni i dającej się unieść jednemu człowiekowi? Na tabliczkach, które można wysłać do dalekich prowincji albo przechowywać w bibliotekach? A może funkcją zapisanej literatury nie było wtedy upowszechnianie czy tworzenie dostępu do treści, które doskonale funkcjonowały w obiegu ustnym, były i tak świetnie

18

b i b l i o t e k a

a n a l i z

znane swoim odbiorcom nieumiejącym ani czytać, ani pisać. Po co więc pracowicie pokrywano ściany pałaców i grobowców rzędami malowanych bądź rytych znaków kryjących często skomplikowane znaczenia? Może, jak twierdzili zgodnie dziewiętnastowieczni uczeni, dla ocalenia tych opowieści od zapomnienia? No ale z drugiej strony, po cóż Egipcjanie czy mieszkańcy Mezopotamii mieliby ocalać od zapomnienia opowieści lub modlitwy, które uważali za odwieczne i pochodzące od bogów, a więc niepoddające się działaniu czasu? A może zapisane na ścianach budowli teksty służyły nie tyle czytelnikom, co samym budowlom, miały je mocą zapisanych słów i zaklęć przez wieczne czasy chronić przed niszczącym działaniem złych ludzi i duchów? Klątwa rzucona po wsze czasy na rabusiów nowowybudowanego i wypełnionego skarbami grobowca albo błogosławieństwo dla tętniącego życiem miasta w końcu mogły wybrzmieć, lepiej więc, jeśli zostały zapisane na ścianie i do tego podkreślone przywołaniem opowieści o bogach, którzy mieli gwarantować ich moc. A może ówcześni czytelnicy: kapłani i królowie, kiedy w końcu wzięli do ręki glinianą tabliczkę z pięknym poematem, stwierdzili, że jednak prawdziwą czytelniczą przyjemność człowiek odczuwa zmysłowo: przechadzając się wśród zapisanych murów, mogąc poczuć ich chłód i fakturę, podziwiając pewność ręki rzeźbiarza lub malarza, który nadał znakom doskonały kształt?

Czytelnicy: umarli i żywi Czy książkami były egipskie Księgi umarłych? One owszem, miały już walor przenośności, były spisane na zwojach lekkiego papirusu, dzieliły się na rozdziały, posiadały ilustracje i odnośniki. Jednak one nie były przeznaczone, jak książki dzisiejsze, dla żywego czytelnika, nie można było ich sobie pożyczać, dawać w prezencie, czytać w wolnych chwilach czy komentować w gronie przyjaciół. Każda z nich była przeznaczona dla jednego, jedynego zmarłego, miała mu pomóc w odnalezieniu drogi do podziemnego świata. Zmarłych zaopap r z e d s t a w i a

trywano w nie może dlatego, że zawierały jakąś wiedzę tajemną, której żywym nie uważano za stosowne przekazywać, skoro byli żywi. Ale może Egipcjanie tworzyli książki dla zmarłych a nie dla żywych dlatego, że żywi przecież w każdej chwili mogli mieć dostęp do mądrości swojej cywilizacji. Mogli wysłuchać towarzyszących licznym obrzędom pieśni o bóstwach, przysiąść się do starca opowiadającego dzieje tego i tamtego świata, obejrzeć posąg lub rytualne przedstawienie, a w razie wątpliwości zwrócić się do kapłana znającego się na sprawach ludzi i bogów. Mogli także, czy raczej przede wszystkim, przyglądać się światu szeroko otwartymi oczami, znajdując – we wciąż umierającej i odradzającej się z nadzwyczajną bujnością przyrodzie, w rytmach dnia, miesiąca czy roku, w zachwycającym i przerażającym bogactwie istot i zjawisk – potwierdzenie swojej wiedzy o świecie, własnego w tym świecie miejsca, własnych powinności, dowody na to, że wszystko jest takie, jakie być powinno, podlega zamysłowi większemu i mądrzejszemu niż ludzki. A cóż zmarły? Zamknięty w czeluści grobowca, pozbawiony życiodajnego spojrzenia w blask dnia i ciemność nocy, bytujący w przerażającej pustce i samotności, nie mógł do nikogo zwrócić się po radę czy choćby zwykłą rozmowę, dzięki której człowiek może się zorientować, że wszystko z nim w porządku. Dlaczego Egipcjanie bardzo długo nie decydowali się na udostępnienie takich ksiąg żywym? Przecież mieli już techniczne możliwości, te same zwoje, pokryte tym samym barwnikiem mogli czytać za życia, w blasku dnia cieszyć się ich estetycznym pięknem i głębią opowieści. Czy wynikało to, jak chcą egiptolodzy, z sakralnego charakteru tamtej cywilizacji, z jej nastawienia na zaspokajanie raczej pośmiertnych niż życiowych potrzeb ludzi? A może kapłani, którzy księgi tworzyli i dystrybuowali, wychodzili ze słusznego przecież wniosku, że lektura wymaga odpowiedniego skupienia? Cóż to za obcowanie z książką, jeśli naokoło tyle bodźców bezlitośnie rozpraszających uwagę: słońce, deszcz, kołysanie się palm poruszanych wiatrem, śpiew ptaków, krzątanina i gwar nieodłącznie towarzyszący bytowaniu na tym świecie. Czy

k s i ą ż k i

w r z e s i e ń

2 0 1 2


prawdziwa, niezakłócona rozkosz czytania nie jest dana wyłącznie tym, których hałas i ruch życia nie może już oderwać od książki? Może kiedy zapisane papirusy pojawiły się już wśród żywych, konserwatywni kapłani patrzyli na czytających z podobnym niesmakiem, z jakim dzisiejsi książkowi konserwatyści przyglądają się młodym ludziom zaopatrzonym w tablety lub czytniki, którzy w metrze lub tramwaju czytając książkę, jednocześnie słuchają muzyki, rozmawiają przez telefon i prowadzą internetowe konwersacje z tuzinem znajomych?

Pieśni i zwoje Może to w starożytnej Grecji narodziła się kultura książki podobna do tej, jaką znamy dzisiaj? Jeśli ufać części badaczy, wspaniała, nadzwyczajnie bogata i różnorodna twórczość greckich pieśniarzy epickich – aojdów, ale także lirycznych improwizujących poetów przez wiele stuleci rozwijała się znakomicie bez udziału pisma, jednak to dopiero Homer, twórca, który ośmielił się sięgnąć po rysik lub pióro nadał jej doskonałą formę. „Twórca ‘Iliady’– czytamy w świetnej pracy „Książka się rozwija” Anny Świderkówny i Marii Nowickiej (Ossolineum, Warszawa-Wrocław-Kraków 2008, s. 17) – żyjący w VIII, a może nawet IX wieku p.n.e., był pewno takim śpiewakiem. Jemu również tradycja dyktowała i temat, i formę, narzucała zwroty, sceny, sposoby wyrażenia myśli, podarowała może nawet całe pieśni. Ale był on prawdopodobnie pierwszym Grekiem, który stworzył swoje dzieło na piśmie. Misterna, mistrzowska kompozycja ‘Iliady’ nie mogła powstać tylko w pamięci poety. Arcydzieło to jest być może niejako pomnikiem przejścia od improwizowanej epiki ludowej do świata literatury pisanej”. Ale przecież od tworzonej przez Homera i jego następców literatury do książki, którą można sobie po prostu poczytać, była jeszcze długa droga. W następnych wiekach kolejne odpisy poematów na papirusowych lub pergaminowych zwojach, a więc, ja byśmy powiedzieli dzisiaj, kolejne egzemplarze książek, były zamawiane przez greckich arystokratów i instytucje państwowe, umieszczane w ozdobnych,

20

b i b l i o t e k a

a n a l i z

skórzanych futerałach zwanych bibliotheke (czyli dosłownie: pokrowiec na zwój), które z kolei składano czasem w specjalnie do tego celu wzniesionych budynkach. Ale funkcja tych zwojów była zapewne inna, niż funkcja dzisiejszych książek, Grek raczej nie zalegał na łożu biesiadnym, aby pogrążyć się w lekturze. Poematów i pieśni wciąż wolał słuchać przy akompaniamencie instrumentów. Księgi służyły właśnie pieśniarzom, którzy dzięki nim mogli nauczyć się kolejnych strof poematów, albo kapłanom i uczonym filologom, a później także wykształconym obywatelom polis, którzy dzięki utrwaleniu tekstów, mogli badać intencje dawnych autorów i odwoływać się do ich autorytetu. Czytało się więc dla wiedzy, a słuchało dla przyjemności oraz artystycznych doznań. Czy nie przypominało to nieco postawy dzisiejszych czytelników tradycjonalistów, którzy owszem, zerkną do internetowej encyklopedii lub przejrzą PDF z artykułem naukowym, ale powieść czytać będą wyłącznie w papierowej książce?

Pamięć i zapomnienie W platońskiej „Obronie Sokratesa” tytułowy bohater mówi o Ateńczykach z uznaniem jako o czytelnikach książek, a więc ludziach, którym niełatwo wcisnąć ciemnotę, choć przecież on sam nie napisał ani jednego traktatu, a mądrości nauczał, nie zachęcając do lektur, ale jak akuszerka, pomagając ją urodzić każdemu ze swoich słuchaczy. Platon uważał już za stosowne utrwalenie filozofii na piśmie, choć swoim własnym tekstom nadawał formę dialogu, a więc niejako zapisu myśli rodzącej się w żywej rozmowie. Można się dzisiaj zastanawiać, czy wynikało to z przekonania, że tylko w taki sposób może się myśl rodzić, czy też z zapewnienia czytelnikowi formy jak najbardziej przypominającej mu ten sposób komunikacji, do którego był on przyzwyczajony: z ust do uszu, twarzą w twarz. Uczeń Platona, Arystoteles, mógł już sobie pozwolić na pisanie traktatów, a więc tekstów pisanych (choć być może dyktowanych niewolnikowi-pisarzowi), a nie spisywanych, rodzących się w akcie pisania a nie rozmowy. Traktat taki wymagał już czytelnika, a więc osoby wyp r z e d s t a w i a

trenowanej w sztuce czytania (choć być może słuchania tekstu czytanego głośno przez niewolnika), która umiała potraktować tekst pisany nie tylko jako dokument tego, co wcześniej zostało powiedziane bądź zaśpiewane, ale jako autonomiczny przekaz, z którym także można dyskutować, który operuje własną, niekoniecznie wynikającą z tradycji i wierzeń, argumentacją. Jednak ten sam Arystoteles niejednokrotnie wyrażał obawę, że upowszechnienie się książki spowoduje nieuchronnie nie tylko inflację myśli, ale także doprowadzi do tego, że ludzie zapomną treści istotnych dla swojej cywilizacji, skoro nie będą już musieli ich przechowywać w pamięci, rozleniwią się tak, że w końcu i do tego, co zapisane nie będzie im się chciało sięgać.

Zwoje i kodeksy Rzymianie przejęli od Greków umiejętność obcowania z książką, a czytelnictwo rozkwitło u nich nadzwyczaj bujnie. Wiemy, między innymi z pompejańskich malowideł i wnętrz, że w miastach rozrastającego się imperium istniały liczne i znakomicie zaopatrzone księgarnie, oferujące po całkiem przystępnych cenach papirusowe, a po cenach mniej przystępnych, pergaminowe zwoje z całym bogactwem greckiej, rzymskiej, ale także egzotycznej literatury. Poeci, Horacy chociażby, mogli teraz tworzyć nie wobec publiczności spragnionej słowa, muzyki i tańca, ale w zaciszu gaju jakiegoś Sabinum, wiedząc, że ich dzieło dotrze do odbiorcy o wiele liczniejszego, niżby go mógł pomieścić największy miejski rynek. Rzymianie cenili zwoje. Dla nich to właśnie zwój był synonimem książki, a pieczołowite, staranne jego rozwijanie czyniło czytanie prywatnym rytuałem. Czytanie ze zwoju wymagało systematyczności, było linearne. Czytało się od początku do końca, bez, jak się mogło wtedy wydawać, niepotrzebnego skakania po tekście. Jeśli się już zasiadało (czy zalegało) przy lekturze, czytało się raczej tekst od początku do końca, a nie wyrwane fragmenty. Już od drugiego stulecia p.n.e. Rzymianie umieli składać przycięte karty w formę zwaną kodeksem, najpierw konstru-

k s i ą ż k i

w r z e s i e ń

2 0 1 2


Ponuraki, drżyjcie! Zosia nie pozwoli Wam się nudzić! poleca:

Uwaga, łobuziaki! Okropny Maciuś nadchodzi!

POLECA:

PREMI ERA

14 SI ERPN IA

Nowa seria dla dzieci autors twa MA ŁGORZATY STRĘKOWSKIE J-ZA REMBY

P R EM IE R A 1 4 SIE RPNI A

!


owali w ten sposób notesy i zeszyty do zapisków, później zapisywali też książki, ale raczej takie o poślednim znaczeniu, albo używane w okolicznościach, w których zwój mógłby się łatwo zniszczyć albo trudno byłoby z niego korzystać: w podróży czy podczas wyprawy wojennej. Czy to przywiązanie starożytnych Rzymian do zwoju, kiedy mieli już do dyspozycji kodeks: nośnik dużo tańszy, trwalszy, bardziej pojemny i przenośny, zajmujący mniej miejsca, a przede wszystkim dający o wiele łatwiejszy dostęp do zapisanych treści, nie przypomina nam nieco postawy części dzisiejszych czytelników konsekwentnie odmawiających kupna elektronicznego czytnika, przekonujących, że tylko zmysłowy kontakt z fakturą papieru, zapachem świeżego druku (choć dzisiejszy druk już nie pachnie!), szelestem rozkładanych stronic może zapewnić prawdziwą radość lektury, a ściana mieszkania zastawiona półkami książek jest świadectwem cywilizacyjnego poziomu i inteligenckiego statusu właściciela? Rzymianie w swoim oporze przed nowinkami byli dość konsekwentni: opierali się przed kodeksem kilkaset lat. Ciekawe, czy naszym konserwatystom uda się trwać w oporze choćby przez lat kilkadziesiąt?

Daremność przewidywań Być może kodeks na wiele więcej wieków pozostałby nośnikiem gorszej jakości, gdyby nie pojawiła się w Rzymie, i w końcu go nie zdominowała, pewna żydowska sekta, która w końcu urosła w siłę i stała się najpotężniejszym wyznaniem świata. Chrześcijanie głosili marność tego świata, mogli się więc nie przejmować korzystaniem z niezbyt prestiżowej formy książeczek, dzięki którym docierali do swoich współwyznawców. Potrzebowali nośnika taniego, dającego się łatwo przenosić i przewozić, takiego, który może krążyć z rąk do rąk. Kodeks miał też tę zaletę, że pozwalał szybko docierać do różnych miejsc tekstu. A przecież niezwykle ważnym elementem przekazu Nowego Testamentu były paralelizmy, odwołania do proroctw i historii Starego Testa-

22

b i b l i o t e k a

a n a l i z

Robert Drózd Świat Czytników:

S

toimy dzisiaj u progu rewolucji, która w historii wybuchła zaledwie kilka razy. Książka traci swą fizyczną formę, a staje się po prostu treścią w pamięci komputera. Możemy ją czytać tak jak my chcemy, a nie jak decyduje wydawca. Książka na komputerze, tablecie, telefonie, a przede wszystkim na dedykowanych czytnikach wygląda zupełnie inaczej. Mówi się o e-bookach, że zabijają duszę książki. Ale czy edycja elektroniczna nie oznacza większego zbliżenia do tego, nad czym pracował autor? Na komputerze autora powstaje sama treść. Forma jest dopiero do ustalenia i teraz to czytelnik ma nad nią kontrolę. Do książek elektronicznych możemy mieć stały dostęp, te ulubione nosić ze sobą w pamięci różnych urządzeń. Gdy stoimy w kolejce do dentysty, czekamy na wyniki egzaminu albo lecimy na wymarzone wakacje, książka może być z nami przez cały czas. O tym nie mogli nawet marzyć posiadacze starożytnych zwojów. Najtrudniej będzie pozbyć się starych zwyczajów. Notatki na marginesach, podkreślenia, zaginanie rogów – to wszystko można robić z e-bookami, nawet ikona zakładki na Kindle to właśnie zawinięty róg. Ale tu wciąż czujemy, że ogranicza nas technologia. Czy potomni będą w stanie te notatki odczytać? I czy nie zaginą one w odmętach zepsutych dysków? Dawne książki trzeba było chronić przed zalaniem i spaleniem. W przypadku nowych trzeba robić kopie zapasowe. mentu, dowodzące, że przyjście na świat, nauka, ofiara i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa były wydarzeniami z dawna zapowiedzianymi, dzięki którym „wypełniło się słowo”. Czy możemy sobie dziś wyobrazić, jak w II-III wieku przywiązany do klasycznej literatury kulturalny poganin z senatorskiego rodu spoglądał na ten nieokrzesany chrześcijański motłoch, wyczytujący z tanich, brzydkich kodeksów banalne, pisane kiepską greką historyjki? A gdyby taki senator próbował sobie wyobrazić, do czego te idące od chrześcijan przemiany kultury książki doprowadzą za kilkaset lat? Wszelkie przesłanki wskazywałyby na to, że nędzny kodeks wyprze szlachetny zwój, że książki będą coraz mniejsze i wygodniejsze w użyciu, ale i coraz brzydsze, coraz bardziej niechlujnie produkowane po to, by zaspokoić potrzeby niewybrednego plebsu. Skoro forma ewidentnie gorsza wyparła lepszą, wszystko już musi iść ku gorszemu. Tymczasem wbrew rozsądnym przewidywaniom, po kilkuset latach kodeks rzeczywiście wyparł zwój, jednak wcale nie rozpowszechnił się wśród motłochu, a wręcz przeciwnie – stał się dobrem rzadkim i elitarnym. I osiągnął taką estep r z e d s t a w i a

tyczną wspaniałość i doskonałość, o jakiej rzymskim bibliofilom się nie śniło. Spójrzmy choćby na wczesnośredniowieczne ewangeliarze z Kells czy z Lors, z których każdy był wyprodukowany kosztem setek cielęcych lub jagnięcych noworodków zarżniętych na stronice, skrzyń złota i drogich kamieni zużytych na oprawy, dziesiątków lat pracy skrybów i iluminatorów. I z których każdy przeznaczony był raczej do spoczywania w czeluściach klasztornych czy królewskich książnic i skarbców, niż do czytania. Czy kiedy dziś wyobrażamy sobie skutki rewolucji, jaką z pewnością spowoduje zwycięstwo nowych nośników książki, nie jesteśmy trochę jak ci rzymscy – ale wcześniej także sumeryjscy, egipscy czy greccy – tradycjonaliści przekonani, że to właśnie ich sposób obcowania ze słowem pisanym jest jedynym pozwalającym doświadczyć czytelniczej pełni? A może historia powinna nauczyć nas tego, że przewidzieć można tylko tyle, że nic przewidzieć się nie da, i tylko, a może aż tyle, że książka jest jak Proteusz, wciąż zmieniający swoje postaci i kształty. I właśnie dlatego, jak Proteusz, jest nieśmiertelna.

k s i ą ż k i

JAROSŁAW GÓRSKI •

w r z e s i e ń

2 0 1 2


Pomagamy uczyć Tradycyjnie i nowocześnie

• podręczniki • zeszyty ćwiczeń • e-ćwiczenia • multibooki • atlasy • e-diagnozy • słowniki • gry edukacyjne • płyty audio • e-testy • płyty DVD • interaktywne rozkłady materiału • poradniki metodyczne • podręczniki online • multimedia wSiP – edukacja w najlepszej formie


Rynek książki Polcon 2012

Drugi oddech fantastyki O

gólnopolski Konwent Miłośników Fantastyki to pośród rozlicznych spotkań wielbicieli tej dziedziny impreza najstarsza, najbardziej nobliwa. To tu przyznaje się najważniejszą nagrodę literacką. To tu także najlepiej widać jak zmieniają się kolejne pokolenia fanów, ich upodobania i oczekiwania. Polcon 2012 we Wrocławiu udowodnił wszelako, że są one bardzo szerokie. Powszechnie wyróżnia się dwa podstawowe rodzaje konwentów – dla czytelników i dla graczy. Na Polconie spotykają się jedni i drudzy. I o ile zwykle pierwsza grupę tworzą starsi, a drugą młodsi, o tyle organizatorzy z Wrocławia zadbali o to, by rozdźwięk ten nie był aż tak widoczny.

Ciekawe dla wszystkich Pokazuje to już choćby paleta zaproszonych gości zagranicznych. Głównym z nich był „klasyk nauk alternatywnych” Erich von Däniken, który szerokiemu podium zaprezentował swe poglądy o gościach z kosmosu i zagadkach starożytnego Egiptu. Jednak nie tylko on wykładał na Polconie zapatrywania niezwykłe. W rozbudowanym i skądinąd bardzo dobrze pomyślanym bloku „Rok 2012: Nadzieje a Niepokoje” występowali m.in. Igor Witkowski, Mirosław Figiel czy Janusz Zagórski. Pojawiali się zatem pośród nich prelegenci idący niekiedy o wiele dalej w swych rozważaniach od Dänikena… Innym „spoiwem” międzypokoleniowym jest oczywiście budząca wiele emocji procedura głosowania i wręczenie Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla. Pomimo toczącej się wokół niej bezustannie dyskusji jest ona zgodnie uznawana za najważniejszą w gronie rozmaitych wyróżnień przyznawanych twórcom fantastyki. W pierwszych edycjach nie wręczano znanych dziś statuetek, dlatego w tym roku „zaległą” odebrała Jadwiga Zajdel – żona pierwszego laureata, a obecnie również patrona nagrody, który zmarł wkrótce po jej przyznaniu.

Kolejnym niezwykle ciekawym i odważnym projektem „dla wszystkich” jest inicjatywa gdańskiego Klubu Fantastyki, pt. „Cykle niedokończone”. Jako że rynek wymusza na wydawcach zachowania ekonomiczne, a więc często zarzucanie publikowanych serii przed ich zakończeniem, Sekcja Wydawnicza GKF postanowiła spróbować ten mankament rynku naprawić i wydać brakujące tomy nakładem własnym. Liczy przy tym częściowo na współpracę dotychczasowych wydawców, gdyż miałoby to niewątpliwie bardzo pozytywny wydźwięk PR (likwidacja problemu nękania o „brakujące” tomy; zminimalizowanie pierwotnego strachu nabywców czy „ukaże się wszystko”). Projekt GKF zasadza się na nakładzie określanym przez zamówienia złożone z góry. Przyjęto minimalny poziom zamówień na poziomie 200 egz. Zebranie takiego gremium nie powinno stanowić problemu, gdyż „Cykle niedokończone” to szansa dla tych, którzy wciąż na brakujące tomy czekają, ale także, patrząc perspektywicznie, na uzbieranie niezłej kolekcji prawdziwych „białych kruków”… Rzecz jedynie w tym, aby informacja o projekcie dotarła do jak najszerszej rzeszy potencjalnych zainteresowanych. Szczegóły projektu można znaleźć pod adresem: www.gkf.org.pl.

Pęknięcia Nie znaczy to, że rozdźwięk międzypokoleniowy nie jest w polskiej fantastyce widoczny. Świadczy o nim choćby dominacja w gronie gości Polconu autorów czytanych (tak, tak!) przez zdecydowanie młodsze pokolenie, tak zagranicznych (Peter V. Brett, Miroslav Žamboch, Edward Lee), jak i polskich. Co równie znamienne, kiedy przyjrzeć się liście wydawców tychże, widać zdecydowanie obecną hegemonię Fabryki Słów. Dopiero daleko za nią plasują się reprezentacje innych: Repliki, Powergraphu, Wydawnictwa Dolnośląskiego, Zysk i S-ka. Co jed-

Nagrody Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla za rok 2011 otrzymali: – w kategorii powieść – Maja Lidia Kossakowska za „Grillbar Galaktyka” (Fabryka Słów) – w kategorii opowiadanie – Jakub Ćwiek za „Bajka o trybach i powrotach” – z antologii „Księga wojny” (Agencja Wydawnicza Runa)

24

b i b l i o t e k a

a n a l i z

p r z e d s t a w i a

nak najważniejsze, pomimo atrakcyjności świata gier (RPGi, LARPy, planszówki, gry elektroniczne) frekwencja na spotkaniach, szczególnie właśnie kierowanych do młodszych, wskazuje, że książka wcale nie umiera. Literatura trzyma się mocno, przynajmniej w fantastyce, która najwyraźniej bez problemów nadąża za gustami nowych odbiorców. Inny rodzaj „podziału” w odbiorze fantastyki ukazuje dość szeroko dyskutowany w kuluarach artykuł opublikowany tuż przed Polconem w „Süddeutsche Zeitung” na temat polskiej literatury w tej dziedzinie (przedruk w tygodniku „Forum”). Jego autorzy jasno stawiają tezę, że nasza rodzima twórczość poprzez pseudomocarstwowe wizje spełnia rolę „wentyla bezpieczeństwa” dla ogólnonarodowego nieudacznictwa i „mentalności przegranego”. Następnie bardzo łatwo ekstrapolują ten pogląd na inne dziedziny życia, w tym na polską politykę zagraniczną. Zważywszy fakt, że tekst taki publikuje jeden z najbardziej wpływowych dzienników niemieckich tuż przed imprezą we Wrocławiu, trudno nie spytać o intencje wydawców i autorów. Z drugiej strony widać po nim także, że nasi zachodni sąsiedzi dużo lepiej rozumieją i są wyczuleni na oddźwięk, jaki w umysłach czytelników pozostawia odważna, łamiąca schematy beletrystyka fantastyczna. Niech będzie to przytyk dla naszych mediów, wciąż traktujących ją po macoszemu. W przyszłym roku będą miały znów szansę to nadrobić i to tym łatwiej, że Polcon odbędzie tuż „pod nosem” – w Warszawie. TOMEK NOWAK

k s i ą ż k i

w r z e s i e ń

2 0 1 2


Rozmowa numeru Magdalena Miecznicka

Grzeczna dziewczynka

A teraz zatytułowałaś nową powieść „Złość” – może sama jesteś taka zła? Nie. W ogóle nie jestem zła, to tylko bohaterka, która czuje się stłamszoną, grzeczną dziewczynką, a nie potrafi się odegrać i powiedzieć tego co czuje, postawić na swoim. Złość się w niej kumuluje, chociaż na zewnątrz zachowuje się bardzo grzecznie. Dopiero w pewnym momencie szala przechyla się i nie potrafi dłużej zbierać tej złości w sobie, w końcu wybucha. Książka jest opowieścią o tym, co się wtedy dzieje. Bohaterka jest mało asertywna? Asertywność kojarzy nam się ze stosunkami w pracy i myślimy, że to jest taka cecha, nad którą można popracować, ale u niej jest to sytuacja egzystencjalna. Bohaterka jest w konflikcie ze swoim ojcem, przez którego została skrzywdzona i nie potrafi wybrnąć z tego uczucia. Tak się w nim zaplątała, że potrafi być tylko krzywdzoną, biedną i nieszczęśliwą. Jej przemiana polega na tym, że postanawia z tego wyjść i dojrzeć. Ta przemiana jest też przemianą ku dojrzałości. Czy ty – jak twoja bohaterka – pływałaś po Morzu Śródziemnym? Tak, ale nie wokół Sycylii, lecz w Chorwacji. W podobnej sytuacji jak w twojej książce? Nie. To był zupełnie inny, dość skromny, rejs. I realia też były zupełnie inne, tyle tylko, że pływałam po morzu. Do tego na jachcie żaglowym, bo na jachcie motorowym, jaki jest w książce, nie pływałam nigdy. Powiem jeszcze, że mój mąż jest kapitanem żeglugi morskiej i pływanie jest jego pasją. Stąd też znam realia podróży morskich. Wyruszał w rejsy z młodzieżą na Pogorii, chociaż teraz już nie pływa, bo ma własne dzieci i musi się nimi zajmować!

26

b i b l i o t e k a

a n a l i z

Może jest to temat na następną książkę? Mój mąż? Raczej myślę o tym, żeby następna książka dotyczyła bardziej powolnego życia. Moje pierwsze dwie książki były o młodych kobietach, o dojrzewaniu. W trzeciej chciałabym napisać o tym, co dzieje się z człowiekiem, jak już ma rodzinę, jak się jest matką.

fot. Piotr Porębski

Twoja pierwsza książka nosiła tytuł „Cudowna kariera Magdy M.”. Przypominam sobie naszą rozmowę w 2009 roku opublikowaną w  „Magazynie Literackim KSIĄŻKI” i wtedy mówiliśmy, że tytułowa Magda nawiązuje do popularnego wówczas serialu… Już nie pamiętam dokładnie, jak to w końcu było z tym tytułem. Na pewno było nawiązanie do serialu, ale to też trochę moje inicjały. To była dość ironiczna zabawa, ale nie do końca została zrozumiana, może tylko przez kilka osób. Szeroki czytelnik spodziewał się raczej nawiązania do serialu.

Czyli wątki powieściowe powinny iść z twoim życiem… Właśnie tak. Przy pierwszej książce przyznałaś się do wielu wątków biograficznych. Mówi się zresztą, że pierwszą książkę zazwyczaj pisze się o sobie… Wiele osób tak zrobiło. Teraz siedząc z dziećmi na działce pomyślałam, że kiedyś napiszę książkę, której tytuł powinien brzmieć „Moje życie”. Ale może kiedyś, później. Może powinnaś już zacząć ją pisać, żeby pewne sprawy i twoje przemyślenia nie umknęły. Inne jest przecież spojrzenie na wydarzenia bieżące, a inaczej widzi się je po latach… Może rzeczywiście powinnam teraz zacząć. Moje dwie pierwsze książki napisałam o kształtowaniu się człowieka we współczesnym świecie, jednak bardzo są odmienne pod względem formalnym. W pierwszej stosowałam różne kompozycje, myślę o niej jako o rodzaju poematu egzystencjalnego. Druga jest już zaplanowaną powieścią fabularną, która ma wszystkie części zgodnie ze sztuką. Piszesz dla normalnego czytelnika… Tak, bardzo chciałam, żeby moja książka dała się czytać, żeby była ciekawa i w jakiś sposób prawdopodobna. Było to trudniejsze niż rodzaj zabawy formalnej, jaką była pierwsza książka. To była trudna praca nad tekstem. Uważam, że szkoła pisania porządnych fabuł wcale nie ma się tak dobrze w dzisiejszych czasach. Gdy wspominam nasze dawne spotkanie po wydaniu „Cudownej kariery Magdy M.”, to przypominam sobie, że byłaś wtedy pełna złości… po swoim wieczorze autorskim. Byłaś wściekła na Dariusza Nowackiego, krytyka literackiego… Czy dzisiaj, jak patrzysz na to z perspektywy czasu to myślisz, że dobrze się stało, że tak mocno wtedy wybuchłaś? A tak, pamiętam. To było po tym okropnym wieczorze autorskim… Chyba miałam p r z e d s t a w i a

wtedy rację, bo to był jedyny sposób, w jaki mogłam tę sprawę załatwić po jego bardzo krytycznej recenzji w „Gazecie Wyborczej”. Teraz wiele osób wspomina tamten wieczór jako fantastyczny, bo zwykle jest to tylko wzajemne spijanie sobie z dzióbków, a wtedy to była walka. Może dla widzów było to fajne, ale dla mnie straszne. Taki wieczór dla autora powinien być przyjemnością, ale dla mnie był okropny. Jak się jest osobą wynajętą przez wydawnictwo do prowadzenia wieczoru promocyjnego, a tak było z Dariuszem Nowackim w tym przypadku, to nie można poprzedniego dnia zamieścić okropnej recenzji. Ale nie spoliczkowałaś krytyka … A to na pewno pojawiłoby się w mediach… No nie, jestem jednak grzeczną dziewczynką, chociaż moje zachowanie było wtedy ostre. Sama atakowałaś wtedy różne osoby, między innymi Czesława Miłosza… No nie, Miłosza to nie. Kiedyś w jakimś programie telewizyjnym wytknęłam, że w jednym wierszu Miłosza był fałszywy ton. Wtedy rzeczywiście nie przepadałam za jego wierszami, wolałam inne teksty tego autora, ale wówczas było to strasznie podkreślone, ludzie pisali listy z protestami, jak śmiałam powiedzieć, że mi się nie podoba ton jego wierszy. W końcu to twoje prawo, prawo nas wszystkich, że coś nam się nie podoba…

k s i ą ż k i

w r z e s i e ń

2 0 1 2


Rozmowa numeru Bardzo dużo czytałam tekstów Miłosza w czasie studiów, podobnie zresztą było z Szymborską. Przeczytałam wszystkie jej tomiki i kiedyś nawet nosiłam je przy sobie, podobnie jak Jasnorzewską, Poświatowską, Bursę – uwielbiałam te wiersze. Muszę jednak przyznać, że nie lubię ponoblowskich wierszy Wisławy Szymborskiej. Rozumiem, że nie można być zawsze odkrywczym, zwłaszcza po takim wydarzeniu, które się na niej bardzo odbiło. Rzeczywiście, miałam takie uczucie, że muszę mówić to, co naprawdę myślę, a to często nie podobało się ludziom, co wypominali mi i do dzisiaj jeszcze wypominają, chociaż od trzech lat nie napisałam już żadnej recenzji. Spotkałem się z opinią, że szkoda, że nie uprawiasz dalej krytyki literackiej, bo zdobyłaś już pozycję tymi tekstami, które publikowałaś w „Dzienniku”, a przed tym w „Gazecie Wyborczej”. Wyszłaś przecież ze świetnej szkoły, chyba najlepszej. Wspaniałe studia, pobyt w Paryżu… Dlatego chcę napisać tę książkę „Moje życie”… W Paryżu byłaś na stypendium? Na stypendium byłam przez miesiąc, a potem przez rok już bez stypendium. Wtedy pracowałam i zajmowałam się dziećmi, bo koniecznie chciałam w  Paryżu mieszkać i studiować. Dostałam się na Sorbonę i po roku dostałam stypendium rządu francuskiego. W sumie byłam tam ponad dwa lata. Czy jest jeszcze szansa, żebyś wróciła do krytyki? Przede wszystkim chcę być pisarką, powieściopisarką i nowelopisarką, a nie pisarką – krytyczką. Zawsze o tym marzyłam. Krytyka była dla mnie zawsze mniej ważna od pisania powieści i nie wiem czy moja krytyka nie przeszkadza mi teraz w wizerunku. Po pierwszej mojej książce każda recenzja o niej zaczynała się od rozważań, jaką byłam krytyczką i miało mi się tę przeszłość za złe. Ciężko mi wypracować wizerunek, żeby mnie ludzie lubili. Nawet teraz, po nowej książce, słyszę uwagi, że jak piszę o bogatych ludziach, co się jachtem rozbijają po Morzu

Śródziemnym, to pewnie sama jestem taka bogata i też mnie za to nie lubią. Czy ten epizod z ojcem bohaterki jest częścią twojego doświadczenia? Problem z ojcem istnieje w moim życiu. W książce chciałam pokazać raczej problem „Kopciuszka” czyli biednej dziewczyny, która staje wobec bardzo bogatego ojca. To problem dziecka odrzuconego, które nagle zderza się ze wspaniałym światem swego rodzica i ma w związku z tym bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony nienawidzi tego świata i nim pogardza, a z drugiej strony czuje niesamowite pragnienie, żeby się w tym świecie znaleźć. Bardzo dobrze znam to z autopsji, bo mój ojciec mieszka w Ameryce, chociaż nigdy nie był milionerem. Dla mnie zderzenie z Ameryką z perspektywy mieszkanki bloku na Ursynowie, zderzenie nawet nie z życiem na Manhatanie, ale z życiem w przeciętnym domku na przedmieściu jednego z amerykańskich miast, było podobne do przeżyć mojej bohaterki w książce. A więc chcesz żyć z pisania, chcesz się z tego utrzymać? Musisz więc wydawać dwie książki w roku i to książki, które będą się dobrze sprzedawać. W literaturze jest kilka kobiet, które tego dokonały. Czujesz bliskość z którąś z nich? Na pewno z Saganką… O tak! Saganka czyli Françoise Sagan na pewno. Bliżej jest mi rzeczywiście bardziej do zachodnich autorów. Chciałabym uprawiać pisanie bardzie fabularne, żywe, jak piszą w Ameryce i w Anglii, bo we Francji też nie jest już żywe. Wzory amerykańskie są mi najbliższe, może dlatego, że czytam bardzo dużo amerykańskich książek, jeździłam do Stanów od dziecka, studiowałam tam przez rok i nawet kiedyś marzyłam, żeby tam zamieszkać. Literatura w stylu amerykańskim – dobra, ambitna, troszeczkę bardziej realistyczna i psychologiczna niż formalne zabawy z tekstem – jest moim wzorem. Nienawidzę zabawy z tekstem, może dlatego, że studiowałam poetykę historyczną u prof. Włodzimierza Boleckiego, zresztą studiowałam literaturę bardzo długo.

Widać w twoich tekstach dużą kulturę literacką … Jednak lektura nie może męczyć. Ale wracając do moich wzorców, to w polskiej literaturze jest to Zofia Nałkowska… Czułem, że powiesz o Nałkowskiej! Ale ona była również instytucją. Czy widzisz siebie zabierającą głos w sprawach ważnych? Kiedyś pisarz był autorytetem w wielu sprawach ważnych społecznie. Bardzo się tego boję i uważam, że bywa to niebezpieczne. Czasami wyrażamy jakąś opinię, która przez dziennikarzy zostaje zupełnie inaczej przedstawiona. Do tego nie przepadam za polityką. Jest mi bardzo obca i dlatego nie cierpię literatury politycznej i zaangażowanej. Nie chciałabym być z tym kiedykolwiek łączona. Rozpoczęłaś już pisać następną książkę? Tak, ale nie jestem pewna, czy napisane już zdania przetrwają, bo bardzo dużo redukuję w swoich tekstach. Może za rok będzie gotowa. Poprzedni wywiad z tobą kończyłem pytaniem, czy będziesz wydawać u tego samego wydawcy? I wtedy odpowiedziałaś, że bardzo byś chciała. A dziś? Wydawnictwo Literackie jest bardzo dobrą marką i to duży honor być tam wydawanym. Bardzo dobrze się współpracuje, także w trakcie pisania książki. A marzę jeszcze, żeby równolegle z realistyczną powieścią udało mi się napisać kryminał… Już studiuję problematykę kryminalistyczną. Będą brutalne sceny? Poszłabyś bardziej w tę stronę jak w szwedzkich kryminałach, czy też będzie to bardziej pretekst do opisu obyczajów? Nienawidzę brutalności. Jestem młodą matką, mam dziś wrażliwość na poziomie komedii romantycznej, odrzuca mnie wszelka brutalność. Obyczajowość jak najbardziej, to mnie pociąga. I chciałabym jeszcze napisać coś o macierzyństwie. Mam dużo przemyśleń na ten temat i chciałabym się nimi podzielić. Rozmawiał P iotr Dobrołęcki

„Magazyn Literacki KSIĄŻKI”

całkowicie za darmo! http://issuu.com/magazynliteracki


Koszyk z książkami

Koszyk do szkoły Czytanie, myślenie, działanie – te trzy umiejętności pożądane są w rozwoju każdego ucznia, a ich zdobycie nie rzadko przesądzić może o dalszych sukcesach młodego człowieka. W „Koszyku” prezentujemy publikacje, które warto mieć w nadchodzącym roku szkolnym w domowej bibliotece – do użytku ucznia bądź jego rodzica. (ET)

Wzrokowiec, słuchowiec czy kinestetyk? Warto sprawdzić, w jaki sposób uczy się nasze dziecko. Warto dowiedzieć się, jak wykorzystać dominujące zmysły, aby proces zdobywania wiedzy był prosty. Najlepszym przewodnikiem terapii domowej dziecka jest książka Lauren Bradway i Barbary Albers Hill „Jak wszechstronnie rozwinąć zdolności dziecka”. Autorki radzą zacząć od diagnozy, potem podsuwają pomysły na zadania i ćwiczenia, które mają na celu zwiększyć potencjał poznawczy ucznia, są też i takie, które odwołują się do kilku zmysłów naraz. Harmonia, 31,50 zł

Poradnik „Jak wytrzymać w szkole i nie zwariować” adresowany jest do nastoletnich uczniów. Gorący temat, wesołe ilustracje, zabawne teksty, a przede wszystkim mądre, rozsądne rady przyciągną jak magnes młodocianych, którzy stresują się za każdym razem, gdy mają przekroczyć próg placówki. To idealna pierwsza pomoc, szybki kurs przetrwania w szkole, po przejściu którego łatwiej przyjdzie dogadanie się z nauczycielami, zaprzyjaźnianie się z rówieśnikami i zdobywanie wiedzy. Wymagana jest jednak pewna umiejętność – czytania ze zrozumieniem! Zielona Sowa, 26,90 zł

„Czy to bajka, czy nie bajka, myślcie sobie, jak tam chcecie. A ja przecież wam powiadam: Krasnoludki są na świecie” – tak zaczyna się słynne opowiadanie Marii Konopnickiej z Koszałkiem-Opałkiem w roli głównej, którego treść znana być powinna dziewięcioletnim uczniom. „Lektury dla klasy 3 z ćwiczeniami”, oprócz przywołanego tekstu, zawierają również inne utwory proponowane w podstawie programowej MEN. Tekstom towarzyszą atrakcyjne ćwiczenia pomagające zrozumieć utwór. Wydawnictwo Olesiejuk, 19,90 zł

Kolejny rok pracy szkoły to kolejne zmagania z nowymi zadaniami. Duże wyzwanie zwłaszcza przed gimnazjalistami. „Egzamin gimnazjalny. Matematyka” to zbiór 781 zadań, wszystkie napisane w oparciu o nową formułę egzaminu gimnazjalnego. Autorzy zadbali o to, by ich poziom był zróżnicowany a forma atrakcyjna dla uczniów. Warto z książki skorzystać jak najwcześniej, aby móc jak najlepiej przygotować się do sprawdzianu. Nowik, 21,90 zł

Z przydatnych pomocy szkolnych warto zwrócić uwagę na „Angielski fi szki.1000 najważniejszych słów i zdań”. Ofi cyna, specjalizująca się w językowych publikacjach, do nowego wydania dodała program z możliwością porządkowania nagrań i testami, kolorowe przegródki ułatwiające naukę oraz nagrania mp3. Nauka z kursem pozwala szybko i skutecznie opanować najczęściej używane w języku angielskim słówka. Fiszki podzielono na 40 praktycznych grup tematycznych, aby ułatwić zapamiętanie materiału metodą skojarzeń. Edgard, 49,90 zł

28

b i b l i o t e k a

a n a l i z

Wszystko o pisaniu liter i psach – brzmi tekst reklamujący książkę „Abecadło z psiakiem” Doroty Skwark. To poradnik, który z jednej strony uczy jak poprawnie i starannie pisać literki, z drugiej pozwala poznać różne rasy psów, ich cechy, zwyczaje i zachowania. To świetna propozycja dla dzieci i ich opiekunów, dzięki której wszyscy poznają zasady bezpiecznego postępowania z czworonogami. Bohaterami są oczywiście litery oraz psy, czyli pupile wszystkich dzieci. Jedność, 17 zł

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

w r z e s i e ń

© fot. Yuri Arcurs | Dreamstime.com

Kontynenty i oceany, wyspy, jeziora, szczyty górskie, doliny, wulkany, pustynie i puszcze, a wszystko w jednym tomie. „Ziemia. Encyklopedia tematyczna” to obszerne kompendium wiedzy a zarazem przewodnik po cudach błękitnej planety. Wiedza nie jest tu ujęta w porządku alfabetycznym‚ lecz podzielona na kontynenty. W tomie znalazło się ponad 1000 kolorowych zdjęć i ilustracji oraz ponad 30 map i zdjęć satelitarnych. Wydawnictwo Olesiejuk, 24, 99 zł

Matura tuż tuż i jeszcze tyle materiału z niemieckiego do opanowania? „Testy maturalne” Joanny Röhr obejmują materiał na poziomie podstawowym i opracowane są zgodnie ze zmienioną formułą egzaminu, obowiązującą od 2012 roku. Uczniowie mogą sprawdzić swe umiejętności na 20 przykładowych zestawach do egzaminu ustnego i pięciu zestawach do egzaminu pisemnego. Publikację uzupełnia mini-słowniczek ułatwiający przygotowanie wypowiedzi przez ucznia oraz płyta CD z nagraniami do części sprawdzającej rozumienie ze słuchu. Pearson, 29,90 zł

2 0 1 2


ILUSTROWANE SŠOWNIKI • • • • • •

Doskonała pomoc w nauce! W słownikach językowych wymowa kaşdego słówka! W słowniku ortograficznym podział wyrazów na sylaby! W słownikach językowych wesołe historyjki wyjaśniające hasła! Zabawne, kolorowe ilustracje! Polecane przez najlepszych nauczycieli!

DYKTANDA Z PRZYSĹ OWIAMI

Zostań mistrzem ortografii! Poznaj najciekawsze przysłowia! Dyktanda, krzyşówki, kolorowe rysunki!

Zostań mistrzem ortografii! Poznaj najciekawsze przysłowia! Dyktanda, krzyşówki, kolorowe rysunki!

• Dyktanda do uzupełniania dla klas 1-6! • Słowniczek wszystkich wyrazów do uzupełnienia! • Krzyşówka do kaşdego dyktanda! • Zabawne, kolorowe ilustracje! • Polecane przez najlepszych nauczycieli!

SERIA Uczymy się‌ ‌czytać Ksiąşeczka „Uczymy się pisać� uczy pisania liter i łączenia ich.

XWQDQRZRĤÞQDU\QNX WRGÄ‹V\ODERZÄ‹NWyUDMHVW MHNGODG]LHFL:SLHUZV]HM SRZLHGQLPLV\ODEDPL Z]UDVWDMÄ‹FÄ‹VNDOÄ‹WUXGQRĤFL âRZD]GDQLDG]LÄ?NL ]\WDQLH:GUXJLHMF]Ä?ĤFL )UHGU\.RQRSQLFNLHM %XUF]\PXFKD¾Å0DâSD DXNLF]\WDQLDNWyUDSU]\ OLZ\FKDUDNWHUZLHUV]\ RJÄ‹VLÄ?RGWHMNVLÄ‹Ä°NL

- jedyne wydanie zgodne z programem nauczania! - strzałki z cyferkami pokazujące sposób pisania literki! - jedyne wydanie z dwuznakami! - zadania, ciekawe ilustracje, naklejki wielokrotnego uşytku!

0DâSD w NċSLHO L"

FRZDQLHPSROHFDQH \FKQDXF]\FLHOL HUWDQDU\QNX

‌ pisać

Ksiąşeczka „Uczymy się liczyć� uczy liczb od 0 do 10 oraz dodawania i odejmowania. - strzałki pokazujące sposób pisania cyferki! - dodawanie i odejmowanie! - zadania, ciekawe ilustracje, naklejki wielokrotnego uşytku!

Ilustrowane słowniki dla dzieci*

Ilustrowane słowniki dla dzieci*

- doskonała pomoc dla dzieci w pierwszych latach nauki! - kolorowe, zabawne ilustracje na kaşdej stronie! - polecane przez nauczycieli!

- doskonała pomoc dla dzieci w pierwszych latach nauki! - kolorowe, zabawne ilustracje na kaşdej stronie! - polecane przez nauczycieli!

*Cena det.: 12,92 zł

*Cena det.: 12,92 zł

mama KONKURS tata

PJU3DXOLQ\.RâRG]LHM6WDFK

‌ liczyć

KONKURS

– wygraj PSP lub NINTENDO!

– wygraj PSP lub NINTENDO!

www.greg.pl/malowanki

www.greg.pl/malowanki

]LHFLLPâRG]LHİ\ VNRQDâċSRPRF DWDFKQDXNL

www.greg.pl/malowanki

NDSLVDQLDOLWHUHNLF\IHUHN XMÄ‹FHVSRVyE]DSLV\ZDQLD PRFZQDXFH

Klasyka bajek i wierszy 1DMâDWZLHMV]DPHWRGDQDXNLF]\WDQLD 3ROHFDQ\SU]H]QDMOHSV]\FKQDXF]\FLHOL

E L E M E N TA R Z E i Ć W I C Z E N I A • • • •

Nauka płynnego płynnego czytania! Polecana przez nauczycieli! Naklejki wielokrotnego uşytku!

Najszybsza droga do pisania i czytania! Ćwiczenia, czytanki, rebusy, łamigłówki! Polecana przez nauczycieli metoda sylabowa!

Najlepsza nauka czytania – metoda sylabowa! Ćwiczenia do elementarza - nauka czytania i pisania! Zabawne, kolorowe ilustracje! Polecane przez najlepszych nauczycieli!

31-979 KrakĂłw, ul. Klasztorna 2B tel. (12) 643 55 14, fax (12) 643 47 33

• • • • • •

www.greg.pl/malowanki Dodawanie i odejmowanie! Polecane przez nauczycieli! Naklejki wielokrotnego uĹźytku!

Jedyne wydanie zgodne z programem nauczania! Dwuznaki oraz Ĺ‚Ä…czenia literek! Naklejki wielokrotnego uĹźytku!

Seria zgodna z programem nauczania! Czytanie najskuteczniejszą w nauce metodą sylabową! Pisanie z uwzględnieniem dwuznaków! Liczenie od 1 do 10! Zadania, labirynty, łamigłówki! Polecana przez najlepszych nauczycieli!

Księgarnia internetowa: www.greg.pl tel. (12) 644 98 90, w godz. 8.00–17.00


Profesjonalnie o prawie autorskim

Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego Prace z prawa własności intelektualnej

Prawo autorskie i prawa pokrewne Komentarz redakcja naukowa Janusz Barta i Ryszard Markiewicz Piąte wydanie cenionego komentarza do ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Publikacja zawiera również omówienie nowych regulacji w odniesieniu do Komisji Prawa Autorskiego, w tym w szczególności zmian dotyczących uprawnień w zakresie zatwierdzania tabel wynagrodzeń, a także procedury toczących się przed nią postępowań.

Prawo autorskie Wzory umów z komentarzem Piotr Ślęzak

Pełna oferta publikacji z zakresu prawa autorskiego w księgarni internetowej http://www.profinfo.pl/prawo/prawo-autorskie


Co czytają inni

Kultura fizyczna I

nteresowałem się kiedyś filatelistyką. Na znaczkach uczyłem się geografii, historii, antropo- i innych logii. A także grafiki – zarówno od strony technik, jak i estetyki. Znaczki stały się dla mnie kopalnią wiadomości o stylach i modach, po pewnym czasie także o kierunkach polityki. Ich wygląd – sposób projektowania, techniki użyte, rodzaj druku, tematy, cała symbolika – wiele mówił o kraju emitującym kolorowe marki. Davida Gentlemana poznałem pod koniec lat 70. Miał po sąsiedzku pracownię, jak się dowiedziałem na spotkaniu z nim zorganizowanym bodaj przez Design Council. Był autorem projektów licznych brytyjskich znaczków, całych ich serii – charakterystycznych, wpadających w  oko, pełnych innowacyjnych rozwiązań. To Gentleman zrewolucjonizował brytyjskie marki pocztowe. Do 1965 roku na Wyspach wypuszczano znaczki niemal tak intrygujące, jak znaczki skarbowe – głowa monarchy zajmowała całą przestrzeń, gdy pojawiał się obrazek, to sztywny i formalny: jakiś herb, kartusz, jednorożec, lew, czasem królewski jacht, ewentualnie Szekspir, który wielkim poetą był. Zawsze wprowadzano je z jakiejś okazji: zjazd, wizyta, rocznica. Poprawne. Ale nudne i bez polotu. I właśnie w 1965 roku Gentleman przedstawił kierownictwu poczty propozycje radykalnych zmian: głowę monarchy można by zastąpić profilem lub innym symbolem władzy królewskiej, ustawić ją gdzieś w kątku, odświeżyć czcionkę, dodać koloru, przede wszystkim zmienić motywy – dlaczego nie pokazać innych znanych ludzi, architektury, twórców, zdobyczy techniki, flory, fauny, pięknego krajobrazu? Przekonał ich bez większych kłopotów (na pewno pomógł „czerwony baron” Tony Benn, który kierował wówczas pocztą i zainicjował zmiany). Angielskie znaczki wkrótce zaczęły zdobywać nagrody w rozmaitych konkursach – zauważono świeżość projektu i oryginalność. Architektura i krajobraz są Gentlemanowi szczególnie bliskie. Jest doskonałym ilustratorem, równie dobrze posługuje się drzeworytniczym rylcem co pędzlem do farb wodnych. Z akwarelowych ilustracji znany jest najbardziej – zjeździł świat, z każdej wyprawy przywożąc szkice, które później składały się na albumy. Ostatni to hołd, nie pierwszy zresztą, oddany rodzinnemu miastu. „London, you are beautiful” (Penguin) skonstruowany jest nieco inaczej: to obrazkowa relacja artysty z 12

miesięcy życia w mieście, rozbita na pory roku, wydarzenia, dzielnice, postaci. Nie jest to album per se, raczej bardzo rozbudowany szkicownik, zawierający rysunki w różnych stadiach powstawania, od szybkiego czarno-białego zarysu przez wypełniony kolorem rysunek do precyzyjnie wykończonej akwareli. Gentleman jest malarzem światła, potrafi niezwykle wiernie oddać typowe dla Londynu niebo – ciężkawe, chłodne, w różnych odcieniach grafitu, ale z przebłyskami słonecznej poświaty, łukiem kolorowej tęczy albo teatrem obłoków o niezwykłych kształtach, które swoje cienie zostawiają na ziemi. Fenomenalnie łączy dominującą szarawą biel londyńskich gmaszysk – rezydencji, hoteli, rządowych budynków – z nieoczekiwanie gęstą i powszechną, chciałoby się powiedzieć, zielenią. Londyn jest bowiem miastem, w którym niewiele jest ulic pozbawionych drzew – nie zauważamy ich na przykład na Oxford Street, tak tam tłoczno i gwarnie, ale drzewa są. Im głębiej zaś wejdzie się pomiędzy domy, odejdzie od głównych arterii, tym szybciej trafić można na jakiś skwer, plac, ogród, klomb. Parkom zaś, takim jak Hampstead Heath na północy (320 ha) czy Richmond na południowym wschodzie (955 ha; dla porównania wszystkie 76 parków w Warszawie razem zajmuje 715 ha), największym ale nie jedynym, Gentleman poświęca całe strony, pokazując zarówno ich rozpasaną zieleń, jak i otoczenie. Jego krótkie komentarze dopełniają korzystanie z tego specyficznego przewodnika po mieście – przemierzając je codziennie i wypatrując rzeczy wartych zapamiętania, zauważa szczegóły uchodzące oczom zwykłego przechodnia. „Rysowanie daje mi takie wspaniałe usprawiedliwienie do obserwacji”, pisze przy kwietniowym szkicu stawu w  Regent’s Park. Dzięki jego szkicom lepiej poznajemy Londyn – Gentleman wydobywa interesujące go partie, skupia się na nich, budynki rysuje pojedynczo, co pozwala dostrzec ich skryte piękno (albo brzydotę, bo i tak bywa). Dodaje uwagi i objaśnienia, ciekawostki i anegdoty. Przez lata korzystałem ze stacji metra Chalk Farm, z jakiegoś powodu wiedziałem, że jej winda ma najkrótszy, liczący zaledwie 6 m szyb, ale nie zwróciłem uwagi na rzecz znacznie bardziej oczywistą, czyli najdłuższą fasadę – czerwony klinkier pokrywa ściany budynku trójkątnego niczym kawałek camemberta na przestrzeni co najmniej kilkudziesięciu metrów… (gs)

DZIEDZICTWA

PLANETY LORIEN NOWOŚĆ

JUŻ W SPRZEDAŻY!

Książki dostępne w księgarniach, na www.gjksiazki.pl, www.fabryka.pl i w sprzedaży wysyłkowej: tel. 22 360 37 77. Znajdź nas na Facebooku: G+J Książki.


Biblioteki cyfrowe

Praca zbiorowa pod red. M. Janiak, M. Krakowskiej, M. Próchnickiej

Seria NAUKA-DYDAKTYKA-PRAKTYKA, ISBN 978-83-61464-70-9 Jest to pierwsza książka, która obejmuje całokształt zagadnień związanych z bibliotekami cyfrowymi, poczynając od ich genezy i dalszej historii, problemów terminologicznych, prawnych, poprzez opis procesów, metod, modeli, aż po omówienie istniejących bibliotek (case studies). Do opracowania poszczególnych rozdziałów zostali zaproszeni teoretycy i praktycy zajmujący się tworzeniem bibliotek cyfrowych z całej Polski. Książka jest podzielona na cztery części. Pierwsza ogólna, w której znalazły się artykuły związane z zagadnieniami teoretycznymi, historycznymi, prawnymi i finansowymi dotyczy bibliotek cyfrowych, druga poświęcona jest ludziom związanym z bibliotekami cyfrowymi – użytkownikom, twórcom i pracownikom bibliotek, trzecia omawia procesy i projekty tworzenia kolekcji cyfrowych, czwarta przedstawia opisy bibliotek cyfrowych. Odbiorcami tej publikacji mogą być pracownicy naukowi zainteresowani tworzeniem i wykorzystywaniem zasobów cyfrowych, praktycy budujący i planujący utworzenie biblioteki cyfrowej oraz użytkownicy kolekcji cyfrowych.

Cena 65 zł, format B-5, oprawa twarda, str. 548, data wydania: 2012

Czekamy na zamówienia: Dział Sprzedaży: Al. Niepodległości 213, 02-086 Warszawa tel.: 22 825 50 24, fax.: 22 825 53 49 www.sbp.pl, e-mail: sprzedaz@sbp.pl

Zamówienie prenumeraty faks (22) 827 93 50 Zamawiam prenumeratę miesięcznika „Magazyn Literacki KSIĄŻKI” począwszy od numeru … /2012 w promocyjnej cenie 160 zł za 12 numerów. Tylko dla prenumeratorów – prenumerata elektroniczna gratis! Imię i nazwisko .

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Nazwa firmy .

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Adres korespondencyjny . e-mail .

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Adres do faktury

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Numer NIP .

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Upoważniam firmę Biblioteka Analiz Sp. z o.o., ul. Mazowiecka 6/8 pok. 416, 00-048 Warszawa, wydawcę „Magazynu Literackiego KSIĄŻKI” do wystawienia faktury VAT bez mojego podpisu oraz do wprowadzenia moich danych osobowych na listę prenumeratorów. podpis Należność prosimy wpłacać na konto 55 1020 1156 0000 7302 0008 4921 w PKO BP o/Warszawa z dopiskiem: „Prenumerata Magazynu Literackiego KSIĄŻKI”.


Na-molny książkowiec

Momenty NOWOŚĆ

POLECAMY

LLEROWA S SE

Patron medialny

PONAD

A ERI

ponującej punkt widzenia kobiet tak się rysuje, że najpierw, „udając” emocje pań, bardzo długo w ich imieniu pisywali panowie, później kobiety piórami własnymi udowodniły, iż także mają coś nowego (dla mężczyzn) do ujawnienia, wreszcie… …wreszcie gry erotyczne pisarek przekroczyły próg zmysłów, a eksploracje na terenie kobiecej seksualności zaczęły ustępować czemuś znacznie poważniejszemu, niż tylko deklaracje płciowe. Oto intensywny oraz ciekawy proces, który właśnie trwa. Dla mnie tekstem absolutnie nowatorskim, opowieścią naprawdę wstrząsającą, okazał się debiut Charlotte Roche, pt. „Wilgotne miejsca”. Wielkość tego tomu bynajmniej nie wynikła z drastyczności tematu i równie drastycznego ujęcia. Chodzi o coś innego. Roche, posługując się konwencją dość skrajnej gorszycielki, złamała wszelkie tabu przyzwoitości, przywołując płeć jako świadectwo cierpienia; jej bohaterka – z pozoru całkowicie amoralna – to w gruncie rzeczy nad miarę pokaleczony przez życie i rodziców dzieciak. Powieść napisana świetnie, z pazurem przełożona na polski; nawet ja, stary cynik, od czasu do czasu musiałem przerywać emocjonalnie trudną lekturę. Trudną bynajmniej zresztą nie z powodu li tylko ostrej erotyki. Trudnej mimo tejże erotyki. Sądzę, że „Wilgotne miejsca” stanowią tekst przełomowy dla autoeksploracji emocjonalności kobiecej. Za pomocą radykalnie nieprzyzwoitego ciała odsłaniają nieprzyzwoity wymiar cierpienia. Ostatnio ukazała się u nas kolejna powieść Roche, tym razem pt. „Modlitwy waginy”. Tytuł pretensjonalny, ale całość jednak tłumaczy się dobrze, nawet wraz z długą sceną wstępną małżeńskiego seksu, prezentowanego bez zahamowań. Jednak druga powieść, trzymając dobry literacki poziom, nie kryje w sobie tej samej siły, co debiut. Bo dotyczy raczej bezpośrednio seksualności niż subtelnej gry z seksualnością. Czyli następuje jakby spadek na skali mierzącej oryginalność odkrywania spraw dotąd zakrytych. Jeśli „Wilgotne miejsca” działy się pod skórą, „Modlitwy waginy” dzieją się na powierzchni skóry. No, dobrze, sięgają kilkanaście centymetrów w głąb. Wszelako sądzę, że ze wszech miar warto zapamiętać to nazwisko. Jeśli Roche się nie zmanieruje, jeśli pozostanie na rynku, jej proza zapewne oznaczać będzie znacznie więcej, niż tylko to, że na stronie 114 on i ona… Śledźmy to pisarstwo. Warto. Tadeusz Lewandowski

BES T

J

edno z najczęstszych chłopackich pytań w księgarniach mojego dzieciństwa. Wchodzę, rozglądam się konspiracyjnie, wyczekuję chwili, gdy nikogo nie dostrzegę przy ladzie wtedy podchodzę. – Czy dostanę tę francuską książkę, w której na stronie 114 on i ona… Ekspedientka ze zrozumieniem sięga za siebie, na półkę, bez wahania podaje mi piąte wydanie „Dzwonów Bazylei” Aragona w przekładzie Wacława Rogowicza. Mniej więcej tak – dzięki chciwemu drżeniu dwóch ciał francuskich kochanków odkrywających wspólnie urok zmiętej pościeli – tudzież dzięki własnej naocznej ciekawości, wślizgiwałem się 47 lat temu w głąb wielkiej literatury. Literacka erotyka w tamtej rzeczywistości funkcjonowała jako owoc nie za obfity; chłopcy i dziewczyny wymieniali się więc paginacją co pikantniejszych – wedle ówczesnych kryteriów pikanterii – tomów, ów zaś proceder grzesznych lektur był doskonale znany księgarzom pracującym na pierwszej linii frontu. „Momenty” pojawiały się wszelako (niech zatem młodzież pochopnie nie oskarża minionego reżimu o nadmierną pruderię), lecz jedynie pod tym warunkiem, on i ona mogli na stronie 114, że nieskromne słowa wychodziły spod najwytrawniejszych piór. Niejako przy okazji młodzi czytelnicy, dzięki lekturom odbywanym w poprzek intencji moralistów, łapali bakcyle znacznie większej liczby pięknych chorób niż wynikłych li tylko z seksu. Od rewolucji seksualnej minęły ze dwie epoki, po drodze zaś stało się rutynowe coś, co Tadeusz Różewicz zauważył w poemacie „Spadanie” na temat „kultowej” wtedy Saganki. Nazwał ją modną literatką, która zamieniła vestibulum vaginae w przedsionek pochwy. Niby znaczy to samo, a jednak nie to samo… Saganka dokonała jednak ważnego aktu w obszarze pisarskiego ekshibicjonizmu. Mianowicie odsłoniła szerszej publiczności literackiej specyficznie damski wymiar erotyki. Po niej przyszły kolejne odważne panie, które ani myślały zważać na stare powiedzonko: nic tak nie plami honoru kobiety, jak atrament. Kiedy polski czytelnik dostał w 1993 roku do ręki sztandarowe dzieło prozy feministyczno-erotycznej „Strach przed lataniem” Eriki Jong (powstałe w 1973), już dość dokładnie zapoznał się był z wyłożonym przed rozmaite autorki powieści obyczajowych zmysłowym towarem. Kolejność rozwoju prozy erotycznej eks-

500 TYS. SPRZEDANYCH EGZEMPLARZY!

Książki dostępne w księgarniach, na www.gjksiazki.pl, www.fabryka.pl i w sprzedaży wysyłkowej: tel. 22 360 37 77. Znajdź nas na Facebooku: G+J Książki.


Łukasz Gołębiewski kontynuuje wątki zawarte w swoich wcześniejszych książkach – „Śmierć książki. No Future Book” oraz „E-książka. Szerokopasmowa kultura”.

www.rynek-ksiazki.pl

Od sierpnia w sprzedaży!

Esej dotyczący przyszłości książki i kultury w dobie cyfryzacji


Między wierszami

Futbol i komputer N

iespełna dwa miesiące po ostatnim dźwięku gwizdka na EURO 2012 zaprezentowana została (naturalnie w sali konferencyjnej Stadionu Narodowego) pierwsza – i zapewne nie ostatnia – książka poświęcona tej największej imprezie sportowej w dziejach Polski i Ukrainy. Autorami „Europy z piłką u nogi” (Agencja Wydawnicza Korner) są zagraniczni dziennikarze (Portugalczyk Ricardo Florestata, Francuz Eugene Mistache, Anglik Andy Cure, Włoch Giacomo Carpentiera, Niemiec Peter Glazer, Grek Dimitros Paizis, Duńczyk Steffen Paksen, Szwed Alexander Andersson, Irlandczyk I.J. Adalbert, Hiszpan Cesar Rud) obsługujący ten turniej. Przez ich refleksje przewija się gościnność gospodarzy niwelująca organizacyjne niedostatki, których skądinąd było niewiele oraz zdumienie wynikające z nader skromnej infrastruktury komunikacyjnej miast gospodarzy zawodów. Jeżeli chodzi o stronę sportową futbolowego czempionatu Starego Kontynentu żurnaliści nie kryją zaskoczenia kiepską postawą reprezentacji gospodarzy – największych obok Holandii – rozczarowań imprezy. Europejscy ludzie piór, mikrofonów i kamer tradycyjnie wybrali team all stars XIV mistrzostw Europy. W wyniku ich wskazań powstał następujący zespół: bramkarz: Iker Casillas (Hiszpania) – obrona: Gerard Pique (Hiszpania), Sergio Busquets (Hiszpania), Pepe (Portugalia) – pomoc: Mario Mandžukić (Chorwacja), David Silva (Hiszpania), Andrea Pirlo (Włochy), Cesc Fàbregas (Hiszpania), Ałan Dzagojew (Rosja) – atak: Zlatan Ibrahimović (Szwecja), Mario Balotelli (Włochy). Szkoda, że pewnie nigdy nie rozegra on meczu… Żurnaliści wyselekcjonowali także najurodziwsze gole imprezy. Najwyżej oceniono bramkę Ibrahimovica w spotkaniu z  Francją, potem Balotelliego w meczu z Irlandią oraz Samiego Khediry w konfrontacji ćwierćfinałowej Niemcy-Grecja. Okraszony licznymi zdjęciami tom uzupełnia szczegółowa statystyka imprezy oraz płyta DVD, na której nagrano wszystkie gole strzelone na polskich i ukraińskich stadionach. Można ją odtwarzać zarówno na ekranie telewizorów, jak i komputerów, które wypełniły drugie wakacyjne spotkanie z książką. Kwestia bezpieczeństwa dokumentów zapisanych na twardym dysku stała się

leitmotivem panelu towarzyszącego promocji pracy autorstwa informatycznego tandemu Marek Maciejewski – Maciej Tkacz pt. „Jak zabezpieczyć teksty w komputerze” (Oficyna Gambler) zorganizowanej w warszawskiej restauracji „Esplanada”. Teksty, zdjęcia, korespondencja – wszystko to trafia na twardy dysk komputera. Z czasem ilość danych się zwiększa i nie wystarczy już dodatkowa kopia na pendrivie, bo część mamy też na płycie CD, inną na pojemniejszym DVD. Gdy przychodzi chwila, że chce się odnaleźć dokument sprzed lat, a w tym czasie nastąpiła zmiana komputera, zaczyna się dramat… Internet umożliwia rozwiązanie w tej sytuacji. Kopie bezpieczeństwa on-line są niemalże bezobsługowe. Po zainstalowaniu niewielkiego programu monitorująco-szyfrująco-wysyłającego i wybraniu tego, co ma być zachowywane, można praktycznie o wszystkim zapomnieć, aż do czasu chęci przywrócenia skasowanych plików lub konieczności podejrzenia ich na innym komputerze. Agent kopii bezpieczeństwa będzie się łączył z serwerami kopii i wysyłał każdy nowy plik czy zdjęcie. Dane, które mają zostać zabezpieczone, są wysyłane z komputera w postaci zaszyfrowanej i niedostępne dla nikogo poza osobami znającymi hasło. Nie ma znaczenia czy ktoś przejmie je w trakcie przechowywania. Bez podania hasła nie zostaną odszyfrowane i są całkowicie bezużyteczne dla potencjalnego złodzieja. – Na rynku istnieje sporo firm, które wprowadzają to nowatorskie rozwiązanie. Na rynku wyróżnia się oferta OSG Management Records. Spółka podaje konkretną lokalizację, w której przechowywana będzie kopia bezpieczeństwa, co, biorąc pod uwagę wrażliwość przechowanego materiału, trudno przecenić. Warto bowiem pamiętać, że jeśli nie wiadomo jaka jest lokalizacja archiwum, to nie wiadomo również jakiemu prawu podlega zasób” – akcentował Maciej Tkacz. – Usługa oferowana przez tę firmę powinna w pierwszym rzędzie zainteresować ludzi pióra. Realizacja kopii bezpieczeństwa odbywa się stale i polega również na uaktualnianiu – konkludował Marek Maciejewski. A zatem można już śmiało pisać nie tylko do szuflady, ale także… komputera. (To - rt)

Prawdziwie magiczna seria dla młodzieży!

PEWNEGO DNIA ZOSTANIE NAJPOTĘŻNIEJSZYM CZARODZIEJEM WSZECH CZASÓW...

[NOWOŚĆ]

z wzburzone ny na skały prze Chłopiec wyrzuco jest, ani nie pamięta, m morze nie wie, ki nego dnia odkrywa, że w Pe a. yw az a ich jak się n oce, ale kiedy używ nie. m łe yk w ez ni ie om posiada pł go iścią, oślepiają wiedziony nienaw tolatek postanawia poznać unas W końcu jako dw dróż prowadzi go do e. Po swoje pochodzeni ej krainy. Tam rozpoczyna owan mitycznej zaczar dczas której będzie musiał isję, po niebezpieczną m czyciel-skiej plagi wywołanisz ratować wyspę od iędzy królem i złą mocą. m nej przymierzem

[POLECAMY] Książki dostępne w księgarniach, na www.gjksiazki.pl, www.fabryka.pl i w sprzedaży wysyłkowej: tel. 22 360 37 77. Znajdź nas na Facebooku: G+J Książki.


PROZA POLSKA

Książki miesiąca

Wacław Holewiński

Opowiem ci o wolności Zysk i S-ka, Poznań 2012, s. 468, ISBN 978-83-7785-018-3

B

BIOGRAFIE WSPOMNIENIA

eletrystykę traktującą o żołnierzach wyklętych da się policzyć na palcach jednej ręki. Można się spierać czy jest to efekt upowszechnienia sloganu Aleksandra Kwaśniewskiego „wybierzmy przyszłość”, czy rezultat marginalizowania nauki historii. Jednak bynajmniej nie z braku tematycznej konkurencji najnowsza powieść Wacława Holewińskiego zapada w pamięć. To po prostu świetnie opowiedziana historia, znajdująca wyraziste odzwierciedlenie w losach dwóch bohaterek – konspiratorek Narodowych Sił Zbrojnych, a potem Narodowej Organizacji Wojskowej – formacji do dziś demonizowanych przez mainstream. Książka napisana z nerwem, znajomością tematu, ale także psychologii, języka i obyczajowości chwyta czytelnika za serce. Nieczęste to zjawisko w naszej literaturze współczesnej. Maria Nachtman i Walentyna Stempkowska należały do generacji Kolumbów,

patriotyzm wyniosły z rodzinnych domów, przedwojennej szkoły i Kościoła katolickiego. Nigdy nie pogodziły się z rzeczywistością, w jakiej przyszło im żyć w Peerelu. A raczej egzystować, gdyż po opuszczeniu cel, gdzie spędziły lata bierutowszczyzny, były traktowane jak obywatelki drugiej kategorii. Uwolniona po niemal półwieczu spod sowieckiej dominacji ojczyzna też nie okazała się dla nich łaskawa. Nie umiała bowiem uporać się z bolesnym balastem własnej przeszłości… „Nie wierzyłam, inaczej niż Ty, że to się kończy. I zobacz, że nic im się nie stało, nikt ich nie rozliczył, nie chciał wieszać, karać. Nie do uwierzenia. I jeszcze tego Jaruzelskiego zrobili prezydentem. Jaki on, co prawda, prezydent – jak Bierut. A czymże oni się różnią? Jeden latał do Moskwy po rozkazy i drugi to samo. Boję się o to nasze państwo” – napisała w ostatnim swym

liście, którego puenta brzmi niczym memento, Wala do Marii. Holewiński plastycznie, wiarygodnie i poruszająco naszkicował panoramę polskiego losu. Dzięki zmysłowi dramaturgicznemu, wyobraźni, a chyba i archiwalnej kwerendzie, stworzył dzieło nie tylko predestynowane do pisarskich laurów, lecz – jak sadzę – ponadczasowe. Które powinno znaleźć się w rodzimym kanonie literackim. Obok prozy Józefa Mackiewicza, Sergiusza Piaseckiego, Aleksandra Ścibor-Rylskiego, Janusza Krasińskiego, Włodzimierza Odojewskiego, Jerzego Gierałtowskiego i Zofii Posmysz – bo echa akapitów tych pisarzy rezonowały mi w trakcie lektury „Opowiem ci o wolności”. TOMASZ ZBIGNIEW ZAPERT

Jan Nowicki

Mężczyzna i one Bellona, Warszawa 2012, s. 394, ISBN 978-83-1112-380-9 Nowicki uwielbia kobiety i to na pewno Janz wzajemnością. Coś na ten temat możemy

się dowiedzieć z wydanego właśnie zbioru jego tekstów, w którym pomieszczono „Rozmowy z Kasią” czyli Katarzyną Zimmerer oraz listy do czytelniczek, wszystko drukowane w „Zwierciadle”, a także późniejsze felietony, jakie autor zamieszczał w „Gazecie Krakowskiej” i w końcu felietony z „Wróżki”. Mamy też wiersze i piosenki, które po raz pierwszy ukazują się drukiem. Czytelnicy, a zwłaszcza czytelniczki, dowiedzą się z tej książki wiele prawd o sobie, jak chociażby to, że „kobiety mają, niestety, niezwykłą zdolność zapominania”, bo „do każdego nowego związku pragną wnieść swoje dawno utracone dziewictwo”, jednak „mężczyźni są na ogół tak głupi, że im wierzą”. Autor jednak nie ma wielkich złudzeń. „Nie traktuję życia zbyt poważnie”, zwierza się i od razu dodaje: „Po co? Ono się przecież kiedyś skończy, tak samo jak kończy się spektakl teatralny. Zapada kurtyna, gasną światła, a aktor odchodzi do innych zajęć”. Ale póki czas, trzeba nacieszyć się życiem. „Nie zapominajmy o tym, że tylko gramy jedną z ról. W następnym akcie zmienimy się może w szczęśliwego kochanka najpięk-

36

b i b l i o t e k a

a n a l i z

niejszej kobiety świata… Przecież miłość jest grą. Dobrze zagrana jest piękniejsza, pełniejsza i bardziej upojna…”. Dodajmy jeszcze wyznanie, jakie składa autor: „nienawidzę kobiet milczących” i od razu wyjaśnia: „kobieta ma albo paplać o wszystkich błahostkach życia, okraszając każdą wypowiedzianą przez siebie bzdurę cudownym uśmiechem, albo ma mówić mądrze, przekonywująco i oszczędnie. W żadnym razie nie wolno jej milczeć”. I jeszcze jedna niezwykle cenna rada dla pań: „chodzi o to, by umieć zaspokoić męskie ego. Bo on potrzebuje od czasu do czasu dowodów swojej wspaniałości. Jeśli taka gra ma się udać, i on, i ona muszą mieć świadomość, że to tylko gra. I najczęściej w taki właśnie sposób rodzi się między nimi szaleńczy romans, zanim jeszcze pomyślą o zrzuceniu z siebie ubrań”. Wśród wielu zawartych w książce prawd życiowych, z jakimi autor zechciał się podzielić z czytelnikami, chociaż można przypuszczać, że bardziej liczy na damską część publiczności, znajdujemy i taką, która chyba jest najbardziej celna, a której najczęściej sobie nie uświadamiamy: „drugą osobę można obdarować najpiękniej dając jej wolność i święty spokój”, chociaż nie znap r z e d s t a w i a

czy to, że należy ją pozostawić samą sobie, lecz jedynie „nie stawiając przed nią nadmiernych żądań uczuciowych i emocjonalnych, nie zamykając jej w klatce miłości i przywiązania, swych żądz erotycznych i oszalałej zazdrości. Opanowując zachłanność, która zmusza nas do traktowania partnera jak własności prywatnej. Siebie samego uznając za prezent, który się dobrowolnie ofiarowuje ukochanej osobie”. Dla panów jest też fragment, w którym autor zdradza swoją wiedzę (i doświadczenie?) niezbędną dla zdobycia kobiety. „Kobiety są wręcz chorobliwie łase na wszelkie oznaki zainteresowania”, ale często stanowi to „dla mężczyzn pewnego rodzaju niebezpieczeństwo”, chociaż, aby się dowiedzieć, jakie są to niebezpieczeństwa, trzeba będzie zajrzeć do książki, bo brak jest tutaj miejsca na przytaczanie słusznej oczywiście autorskiej argumentacji. I dlatego warto tę książkę przeczytać, a jako prezent otrzymamy wiersze – interesujące teksty piosenek napisanych przez wielkiego aktora jakim jest Jan Nowicki. P IOTR DOBROŁĘCKI

k s i ą ż k i

w r z e s i e ń

2 0 1 2


PRZEWODNIKI

Książki miesiąca

Dorota Folga-Januszewska

1000 muzeów w Polsce Bosz, Olszanica 2012, s. 1104, 119 zł, ISBN 978-83-7576-134-4

O

trzymaliśmy unikalny przewodnik, bo niemal po wszystkich zbiorach muzealnych w kraju, a jest ich umownie tysiąc, jak napisano w tytule tego dzieła, które zawdzięczamy autorce, jednej z najwybitniejszych osobowości polskiego muzealnictwa, wspomaganej przez jej obecnych i byłych studentów z Uniwersytetu Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Warszawie. Polskie tradycje muzealne, jak czytamy we wstępie, są długie i bogate, bo sięgają jeszcze czasów królewskich. Muzealnictwo rozkwitło – paradoksalnie – gdy nie było polskiej państwowości, w XIX wieku, kiedy to powstało ponad 100 muzeów, które stały się „nowoczesnymi ośrodkami nauki, rzemiosła i techniki”. Jak podkreśla autorka, „trudno nie zauważyć też rekonstrukcji systemu muzealnego po 1956 i po 1989 roku”, a w ostatnich latach, „po 2000 roku możemy mówić o boomie muzealnym i strukturalnej zmianie metod działania tych instytucji”. Do tego jeszcze „ostatnia dekada przyniosła nową falę tworzenia muzeów regionalnych, nierzadko jak w XIX i w pierwszej połowie XX wieku organizowanych społecznie, odwołujących się do

różnorodności miejsc, lokalnych tradycji, religii i kultur”. Wśród tysiąca muzeów opisanych w książce-katalogu jest wiele bliskich książce i jej twórcom. Mamy Muzeum Drukarstwa w Cieszynie, bardzo aktywne Muzeum Papiernictwa w DusznikachZdroju, Muzeum Piśmiennictwa i Drukarstwa w Grębocinie, a w Łodzi Muzeum Książki Artystycznej oraz Muzeum Papieru i Druku, Muzeum Literackie w Szczecinie, a w stolicy Muzeum Literatury oraz Muzeum Drukarstwa Warszawskiego. Są też muzea największych twórców – Juliana Przybosia w Gwoźnicy Górnej, Władysława Reymonta w Lipcach Reymontowskich, Józefa Czechowicza oraz Wincentego Pola w Lublinie, Mikołaja Reja oczywiście w Nagłowicach, Arkadego Fiedlera w Puszczykowie, Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego w słynnej leśniczówce Pranie, Jarosława Iwaszkiewicza na Stawisku, Marii Konopnickiej w Suwałkach, Adama Mickiewicza w Śmiełowie, Andrzeja Struga oraz Władysława Broniewskiego w Warszawie, Witolda Gombrowicza we Wsoli, Kornela Makuszyńskiego oraz Jana Ka-

sprowicza w Zakopanem. Najwięksi mają nawet po kilka placówek – Stefan Żeromski w Kielcach, w Nałęczowie, w latarni morskiej w Rozewiu, a także na Zamku Królewskim w Warszawie, Henryk Sienkiewicz w Oblęgorku i w Poznaniu, Zygmunt Krasiński w Opinogórze, w Woli Okrzejskiej i Złotym Potoku, a Maria Dąbrowska w Russowie i Warszawie. Są też muzea przedziwne, ale warte odnotowania, jak Muzeum Filumenistyczne w Bystrzycy Kłodzkiej, „jedyna w Polsce instytucja poświęcona historii niecenia ognia”, a w Częstochowie pokrewne Muzeum Produkcji Zapałek. Jest też Muzeum Nietypowych Rowerów w Gołębiu, Muzeum Żaby w Kudowie-Zdroju, Muzeum Gorzelnictwa w Łańcucie, dwa Muzea Motyli – w Łebie i we Władysławowie, a do tego Muzeum Polskiej Piosenki w Opolu, Muzeum Dobranocek w Rzeszowie czy Muzeum Orderu Uśmiechu w Rabce-Zdroju, jak też w tym samym mieście Muzeum Rekordów i Osobliwości. P IOTR DOBROŁĘCKI

SPORT

Wojciech Zawioła, Mariusz Czerkawski

Życie na lodzie

G+J RBA, Warszawa 2012, s. 224, 39,90 zł, ISBN 978-83-7778-198-2

T

o nie jest tak, że osiągnąłem wszystko w ogólnym rozumieniu tego słowa, ale wszystko to, na co było mnie stać. Kariera sportowca może zakończyć się przeważnie jednym z trzech powodów: wtedy, kiedy żaden klub cię nie chce, wtedy, kiedy masz kontuzję, lub wtedy, kiedy czujesz, że sam chcesz odejść, bo nie możesz już nic więcej z siebie dać. Ja miałem szczęście zakończyć karierę, wybierając trzecią z powyższych opcji – mówi o sobie najwybitniejszy polski hokeista, Mariusz Czerkawski. Wojciech Zawioła, dziennikarz sportowy TVN, przeprowadził z Czerkawskim długą i szczerą rozmowę, której zapis znajdziemy w tej znakomicie ilustrowanej i perfekcyjnie zaprojektowanej graficznie książce. Ten materiał ilustracyjny, chyba ponad 200 zdjęć, to osobna opowieść, zwłaszcza że każda fotografi a opatrzona jest komentarzem sportowca – lapidarnym, ale wiele mówiącym o pogodnym usposobieniu hokeisty. b i b l i o t e k a

a n a l i z

Mariusz Czerkawski osiągnął więcej niż ktokolwiek inny w polskim hokeju, był jednocześnie jedną z najjaśniejszych gwiazd polskiego sportu, skromny, otwarty, żadnych skandali, żadnych wybryków. Urodzony w 1972 roku, wychowanek GKS Tychy, miał 19 lat, kiedy opuścił Polskę. Najpierw grał w Szwecji, trzy lata później już w najlepszej światowej lidze hokeja, w NHL. W Stanach, w barwach różnych klubów – zmieniał je pięciokrotnie – rozegrał blisko 800 meczów i strzelił 223 bramki. Reprezentant Polski, grał 42 razy w narodowych barwach, strzelił 24 bramki. Uczestnik Igrzysk Olimpijskich w Albertville. Po zakończeniu sportowej kariery w lipcu 2008 roku zajął się rodziną. Pracuje z młodzieżą, w której próbuje rozbudzić pasję do hokeja, a sam gra namiętnie w golfa, m.in. z byłymi futbolistami: Zbigniewem Bońkiem, Michaelem Platinim, Jerzym Dudkiem. Niezła grupa. Czytelnicy poznają pogodnego faceta, bez kompleksów, ale i bez zadzierania głowy.

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

Mówi otwarcie, t a k ż e o sprawach prywatnych. Rozwiódł się z poprzednią żoną, którą była Izabella Scorupco – aktorka filmowa, partnerka Jamesa Bonda. Dziennikarz pyta, czy po rozstaniu „wyszalał się”. Czerkawski odpowiada: „Na nartach [śmiech]. Miałem kilka romansów, przez tych kilka singlowych lat”. Latem zdarzały się i suto zakrapiane (szampanem) imprezy, bo w hokeja gra się zimą. Na jednej z imprez spotkał obecną żonę, modelkę i pierwszą wicemiss Polonia, Emilię Raszyńską. Czytelnicy poznają też faceta pracowitego, perfekcjonistę. Szczerze mówi o pieniądzach. „Miesięczna pensja w Bostonie równała się rocznym zarobkom w Szwecji. To bardzo dobra motywacja, by nadal mocno trenować i zapieprzać”. Zapieprzał i sięgnął wyżyn. ŁUKASZ GOŁĘBIEWSKI •

w r z e s i e ń

2 0 1 2

37


Recenzje Proza polska Piotr Stróżyński

Kokon wytrzeźwień Najbardziej smutna historia w dorobku autora, przed laty wokalisty i gitarzysty w punk rockowym zespole Schizofreniczna Prostytutka Maria, efemerydy, która w 1985 roku zrobiła furorę na Małej Scenie w Jarocinie. Bohater zdradzony przez żonę, następnie przez nią oszukany, pozbawiony domu, pieniędzy, dostępu do dzieci, traci też pracę i stacza się coraz bardziej, pogrążając się w alkoholowym piekle. Zupełnie jak bohater „Leaving Las Vegas” nie wie już czy zaczął pić dlatego, że żona go zostawiła, czy żona go zostawiła dlatego, ze pił. Sięga dna, ale podejmuje walkę by się z niego podźwignąć. „Kokon wytrzeźwień” to wstrząsająca opowieść o dochodzeniu do trzeźwości, o nawrotach nałogu, o granicach ludzkiego upodlenia, o chwilach nadziei, o sile i słabości woli, o zwodniczości wiary we własne siły. Książka przygnębiająca, bo bohater – idealista, pięknoduch, w gruncie rzeczy poczciwy facet, jest bezradny, a los obchodzi się z nim brutalnie. Jednocześnie historia pozostawiająca nadzieję, bo bohater dźwiga się, skrzywdzony, wiele bezpowrotnie stracił, ale jakimś cudem nie stracił nadziei. Książka, którą śmiało można porównać ze „Straconym weekendem” Charlesa Jacksona: brutalna, bezpruderyjna, odważna bo w jakimś sensie obnażająca przecież samego autora. (ł) Jirafa Roja, Warszawa 2012, s. 250, 29 zł, ISBN 978-83-62948-69-7

Bartłomiej Rychter

Ostatni dzień lipca Ostatni dzień lipca 1944 roku. Za Wisłą stoją Rosjanie, w Warszawie zaczyna wrzeć, tymczasem w niewyjaśnionych okolicznościach tego samego dnia giną dwie osoby. Jedna to niemiecki żołnierz, homoseksualista, powieszony w dziwnych okolicznościach przez kolegów. Drugą jest radiotelegrafistka działająca w AK, wypchnięta przez kogoś z okna. Następnego dnia wybucha powstanie, w mieście trwają walki, tymczasem niezależnie dwie osoby podejmują niedorzeczne śledztwa. Żołnierz Wehrmachtu próbuje znaleźć sprawcę śmierci swojego przyjaciela, niedowidzący warszawski prawnik chce wyjaśnić okoliczności śmierci dziewczyny, która ze złamanym kręgosłupem skonała na jego rękach. Wszędzie jest śmierć, masowo giną ludzie w walkach i w egzekucjach, tymczasem ta para, niczym szaleńcy, w piekle walk chce wyjaśnić kryminalne zagadki. Ich drogi niespodziewanie się spotykają, choć tylko na chwilę. Żadne z nich nie znajduje satysfakcji, choć dochodzą prawdy. Książka Bartłomieja Rychtera wciąga, ale nie brakuje w niej słabych stron. Wiele przypadkowych scen, dialogi, które nie posuwają do przodu akcji, no i ta niedorzeczność działania obydwojga głównych bohaterów. Za dużo się dzieje, za dużo śmierci i cierpienia by czytelnik mógł utożsamiać się z motywami bohaterów. Wydają się być oderwanymi od rzeczywistości obłąkańcami, cóż bowiem po prawdzie, gdy nie można ani wyegzekwować sprawiedliwości, ani szukać zadośćuczynienia? Jedyną prawdą w sierpniu 1944 roku było ginące miasto, ciekawie zresztą sportretowane przez autora kryminału. (ł) W.A.B., Warszawa 2012, s. 352, ISBN 978-83-7747-737-3

Janusz Grabowski

Wiadomość ze Sztokholmu W ostatnich latach polskie kryminały nierzadko pełnią przy okazji rolę bedekerów retro. Janusz Grabowski przełamuje ten schemat. Fabuła jego debiutanckiej powieści toczy się współcześnie w Trójmieście i Sztokholmie, chociaż na kartach książki znajdziemy niemało odniesień do przeszłości. A także dygresji gastronomicznych – to nie dziwota, skoro autor pracuje w tej branży od niemal trzech dekad. Dowiedziałem się na przy38

b i b l i o t e k a

a n a l i z

kład, jaka jest etymologia bliskiego memu żołądkowi terminu szwedzki stół: „Szwecja jest krajem o dużej powierzchni i stosunkowo niewielkiej liczbie ludności. (…) Kiedyś, gdy ludzie chcieli się ze sobą spotkać, musieli wędrować nawet kilka dni. Każdy zabierał swoje potrawy i wykładał je na jeden wspólny stół. Ze względu na długą podróż każde z dań musiało nadawać się do długiego przechowywania. Stąd tak dużo różnych rodzajów marynowanych śledzi, peklowanych łososi i innych ryb. (…) Są także jajka na twardo, sałatki, galaretki, malutkie parówki no i kottbullar (…) To jest podstawa prawdziwego szwedzkiego stołu”. Od 1982 roku Grabowski mieszka w Sztokholmie, ostatnio również w Gdyni, lecz z racji pracy jest raczej obywatelem świata, stąd tak bogaty konglomerat obyczajowy w jego wartkiej – także erotycznie – prozie, niewolnej, niestety od lapsusów. Jeden z bohaterów przedstawiony jako Zygmunt Karpisiuk, po kilku stronach zmienia imię na Józef. Nadkomisarz Ewa Wichert prowadząca śledztwo w sprawie seryjnego zabójcy kobiet jest ze swym kolegą po fachu nazwiskiem Plichta per ty, kiedy indziej na pan/pani, zaś pisownia nazwiska kapitana promu „Finlandia” (Nistolajnen) wydaje się niewiarygodna. Pomyłki te są chyba dostrzegalne nawet po kilku drinkach Cosmo, które przelewają się przez karty tej wciągającej niczym wir powieści. Oby w kolejnych częściach perypetii trójmiejskich policjantów – nie wątpię, że takie powstaną – redakcja była skrupulatniejsza. (to-rt) Marginesy, Warszawa 2012, s. 304, ISBN 978-83-933758-6-8

Maria Nurowska

Dom na krawędzi W tym roku autorka publikuje nową powieść co kwartał. Niestety odbija się to na jakości. O ile „Innego życia nie będzie” oraz „Drzwi do piekła” broniły się zarówno od strony treści jak i formy, o tyle najnowszy płód pisarki jedynie formalnie jest do strawienia. Fabuła tak przypomina trywialne scenariusze telenowel Ilony Łepkowskiej, że szkoda oczu na lekturę. Tak to jednak bywa w przypadku literackich sequeli. Maria Nurowska mogła uniknąć tego – jednego z nielicznych – niepowodzeń literackich w swoim dorobku, gdyby nie zdecydowała się relacjonować dalszych losów literatki Darii, które po odbyciu wyroku za zamordowanie męża przeistoczyła się w Martę oraz porzuciła pióro na rzecz prowadzenia pensjonatu pod Tatrami. W tworzeniu podhalańskiej scenerii i bogatej galerii góralskich typów bez wątpienia pomogła autorce autopsja – ładnych kilka lat spędziła przecież w tej okolicy, co znalazło odzwierciedlenie w „Księżycu nad Zakopanem”. Tomasz Z. Z apert Znak, Kraków 2012, s. 270, ISBN 978-83-240-2177-2

Katarzyna Zyskowska-Ignaciak

Upalne lato Marianny

Jest lato 1939 roku. Osiemnastoletnia Marianna śpiewająco zdaje maturę i egzamin na studia prawnicze. Jest niesamowicie szczęśliwa, że w końcu poczuje powiew wolności, wyrwie się z nudnego dworku we wsi mazowieckiej i zasmakuje życia w Warszawie. W oddali słychać już głosy wróżące rychły wybuch wojny. Cóż to jednak może znaczyć dla młodej, pełnej życia i planów na przyszłość dziewczyny? W domu nic jej nie trzyma. Ani zastępująca jej matkę gosposia Gabriela, ani młodszy brat Michał, którego Marianna obwinia o śmierć matki, ani nawet ojciec Aleksander, który wszak bezwarunkowo kocha swoją córeczkę, jednak bardziej absorbują go sprawy domowe, związane z gospodarstwem. Dodatkowo cała rodzina widzi ją w roli przyszłej żony i matki, a taka przyszłość dziewczynie zupełnie nie odpowiada. Jest harda, odważna, sprzeciwia się konwenansom i prowokuje. Wprost nie może się już doczekać wyjazdu. Wie, że będzie jedną z najlepszych studentek, albo nawet najlepszą. Wszystko się jednak zmienia, kiedy na wakacje do Kamieńczyka przyjeżdża Zygmunt, wykładowca prawa, którego Marianna spotkała już kiedyś w Warszawie. Między młodymi ludźmi zaczyna niebezpiecznie iskrzyć, choć żadne z nich nie wie, czy to co czują jest kiełkującym

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

w r z e s i e ń

2 0 1 2


Recenzje uczuciem, czy też tylko narastającym pożądaniem. Dziewczyna tak bardzo pragnie zerwać kajdany cnotliwości, jaką powinna odczuwać żyjąc w swoich czasach, że nie odczuwa żadnych oporów, aby spotykać się z Zygmuntem sam na sam. Co z tego wyniknie? Czy ślepa na wszystko wokół dziewczyna nie posunie się o ten jeden krok za daleko? „Upalne lato Marianny” to piękna opowieść utkana ze wspomnień dziadków autorki, traktująca o dojrzewaniu, pierwszej miłości, która wybucha nagle i przewraca wszystko do góry nogami, wreszcie jest to także opowieść o niezwykle silnych kobietach, które przez wiele pokoleń, nie mogąc liczyć na wsparcie mężczyzn, same stawiały czoła trudnym problemom. Marta R ajchel

w tym „pomiędzy” umieszczał swoich bohaterów – tych bardziej i mniej rzeczywistych. U Leśmiana to, co się wydarzyło, było tak samo ważne jak to, co nigdy nie miało miejsca. Poeta stworzył zupełnie inny świat, w którym wszystko jest możliwe. Państwowy Instytut Wydawniczy postanowił przypomnieć czytelnikom tego pod każdym względem wyjątkowego twórcę. Bolesław Leśmian to nie tylko genialny poeta i twórca najpiękniejszych i najodważniejszych erotyków, ale też wspaniały prozaik. „Baśnie i inne utwory prozą” to przepięknie wydany trzeci tom „Dzieł wszystkich”. Utwory te powstawały jeszcze przed wydaniem „Łąki” i pozostają w tym samym klimacie, w którym utrzymane były wiersze poety. W trzecim tomie „Dzieł wszystkich” znajdziemy słynne „Przygody Sindbada Żeglarza”, „Klechdy sezamowe”, „Klechdy polskie”, a także dzieła rozproszone. Leśmian był także jednym z tłumaczy twórczości Edgara Allana Poe, a tłumaczenia „Opowieści nadzwyczajnych”, których dokonał korzystając z przekładu Baudelaire’a, zamykają trzeci tom „Dzieł wszystkich”. Kto miał okazję czytać Poego w oryginale, koniecznie powinien spojrzeć na jego utwory oczami naszego mistrza. (hk)

Wydawnictwo MG, Kraków 2012, s.255, ISBN 978-83-7779-081-6

Bolesław Leśmian

Dzieła wszystkie. Baśnie i inne utwory prozą W czym tak naprawdę objawia się wyjątkowość Bolesława Leśmiana? Przede wszystkim w tym, że do samego końca pozostał niezłomny i wierny swoim ideałom. Leśmian tworzył w bardzo niesprzyjających okolicznościach – pierwszy tomik jego poezji właściwie przeszedł bez echa, a drugi – „Łąka” (1920) pojawił się w czasie, kiedy polscy czytelnicy zachwycali się twórczością poetów Skamandra. Jednak Leśmian, w przeciwieństwie do Leopolda Staffa, nigdy nie zaczął pisać pod publikę, nie dostosowywał się do skamandrytów i awangardystów, nie próbował odnaleźć się w poezji dnia codziennego tylko po to, aby dopasować się do najnowszych trendów. Bolesław Leśmian zawsze na pierwszym miejscu stawiał naturę i jednostkę, przy czym w jego utworach to nie człowiek wydaje się panować nad naturą, lecz natura nad nim. Bohaterami jego dzieł były osoby w szczególny sposób naznaczone przez los – ludzie ułomni, kaleki, ślepcy, a także istoty z pogranicza światów – topielce, Dusiołki czy byty, które nigdy nawet nie powstały. Leśmian nadawał nowe znaczenie symbolom, znalazł drzwi łączące świat realny z nierealnym i właśnie

b i b l i o t e k a

a n a l i z

p r z e d s t a w i a

PIW, Warszawa 2012, ISBN 978-83-06-03334-2

Tomasz Łubieński

Turnus

Z pewnością rozczarują się czytelnicy, którzy oczekiwali wesołej wakacyjnej opowieści pełnej złośliwości pod adresem naszych rodaków, spędzających wakacje na Krecie w ramach turnusów organizowanych masowo przez biura podróży. Jednak autor, jakby renomowany organizator wydarzeń turystycznych, przygotował „specjalną ofertę”, która brzmi dość złowieszczo: „umrzeć na Krecie? A dlaczego by nie?”. Więcej więc niż o urokach i kłopotach urlopowych dowiadujemy się o życiu głównej i niemal jedynej bo-

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 0 5

39


Recenzje haterki, którą autor uświetnił wdzięcznym pseudonimem Persi („Jestem Persi. Persi jestem. Mówcie do mnie Persi. Nasza Persi. Wasza Persi”) i włożył w jej usta trwający przez wszystkie strony monolog, w którym znajdziemy informacje przekazywane uczestnikom turnusu, jak też jej wewnętrzne przemyślenia, którymi nas obficie obdarza. A skąd Persi? „To moje służbowe imię. Persi od Persefony. Takiej greckiej bogini”. Jest jeszcze druga postać nazwana Profesorem i nie do końca dopowiedziany związek między tymi osobami. Więcej za to dowiadujemy się o trudnym i niezbyt ciekawym życiu młodej dziewczyny, jej dzieciństwie i dorastaniu w Białej Podlaskiej, i jej upartym dążeniu do ucieczki z tego miejsca – gdzieś w świat, w końcu na Kretę, gdzie osiągnęła wreszcie jakąś równowagę i chyba uznała ze swoje miejsce. Mamy też – to już wątek kreteński – świetny fragment opisu mało znanego u nas epizodu niemieckiego desantu na Kretę w czasie II wojny światowej i brutalność hitlerowskiej okupacji, jaka po tym nastąpiła. Jest też – może najważniejszy – temat starości i umierania. Profesor odchodzi, Persi zostaje. I „co jutro? Jutro nowy turnus”. A nowa powieść? (pd) W.A.B., Warszawa 2012, s. 240, 34,90 zł, ISBN 978-83-7414-593-0

Proza obca David Morrell

Obrońca

Autor, który wcześniejszymi dokonaniami postawił sobie poprzeczkę wysoko, musi wciąż poszukiwać nowych inspiracji i pomysłów. Nawet jeśli zdają się one nieco fantastyczne. Tym razem, we wznowieniu swej znanej już polskim czytelnikom pod innym tytułem powieści, twórca postaci Johna Rambo znów przedstawia nam byłego komandosa, który jednakże występuje tutaj w roli ochroniarza. Cavanaugh – człowiek bez nazwiska jest pracownikiem agencji Global Protection Services. Ta obsługuje klientów szczególnych i takim też jest jego obecny „podopieczny” Daniel Prescott. To naukowiec, na którego poluje całe mnóstwo ludzi o nieznanej proweniencji. Ich intencje także są różne, podobnie jak skutki i metody działania. To wszystko nasuwa pewną wątpliwość: czy aby Prescott jest z Cavanaughem na tyle szczery, by ten mógł spełnić rolę jego prawdziwego obrońcy? Naładowana niesamowicie dynamiczną akcją klasyczna powieść

FELIETON

Obrona Münchhausena

40

b i b l i o t e k a

Byle trwały

U

kazały się wiersze zebrane Henryka Sekulskiego zatytułowane „Przecież jestem”. Tytuł paradoksalny, bo autor zmarł nieco ponad rok temu – 26 lipca 2011. Wiersze zebrane to inicjatywa grona przyjaciół poety: Marii Jentys-Borelowskiej – redaktora i autorki posłowia, jej męża Marcina, który opracował tom typograficznie, Romualda Karasia – wydawcy, Jana Jastrzębskiego i Michała Bołtryka – autorów wspomnień o artyście, a także Pawła Lewandowskiego i księdza Adama Zelgi, któremu Sekulski poświęcił poemat „Droga Krzyża”. Henryka Sekulskiego (autora także powieści i opowiadań)

a n a l i z

sensacyjna z, rzec można, wątkiem futurystycznym. Niekiedy może tylko autor za bardzo ulega typowo amerykańskiej modzie udowadniania wszem i wobec, że naprawdę wie o czym pisze, że wszystko sprawdził przemyślał, zakomponował. Te trochę niepotrzebne wywody będą jednak stanowić niewątpliwy smaczek dla czytelników marzących o tym, by „liznąć prawdziwej przygody” z tajnymi służbami. Dodatkowy, autoironiczny element stanowi króciuteńkie zamieszczone na końcu książki opowiadanko rozgrywające się w świecie wydawców książek… Jeśli ktoś Morrella jeszcze nie polubił, po jego lekturze polubi na pewno. (ton) tłum. Magdalena Bugajska, Albatros, Warszawa 2012, s. 464, ISBN 978-83-7659-867-3

Matsuo Kirino

Wyspa Tokio Dla Kiyoko i Takashiego to miała być wyprawa życia. Sielską podróż jachtem dookoła świata przerwał jednak tajfun, który zastał parę gdzieś pośrodku oceanu. Z rozbitego statku małżonkowie uciekli na wyspę – jak się okazało – bezludną. Kilka miesięcy później pojawiają się na niej kolejni rozbitkowie: japońscy robotnicy i chińscy więźniowie. Przez następne kilka lat, nie mając możliwości samodzielnego opuszczenia lądu, prawie czterdzieści osób będzie musiało nauczyć się żyć ze sobą. A życie na wyspie pozbawionej wygód współczesnego świata jest trudne. Każdy z mieszkańców próbuje na swój sposób odnaleźć sens istnienia, zaaklimatyzować się w nowym miejscu, a przede wszystkim przeżyć nie tracąc nadziei na powrót do domu. W szczególnej sytuacji jest Kiyoko, jedyna kobieta na wyspie. Kiyoko żyje u boku kolejnych mężów, zarabiając własnym ciałem na pozycję w grupie. Jej położenie zmienia się, kiedy kobieta podejmuje nieudaną próbę ucieczki z wyspy. Powieść Matsuo Kirino to lektura wciągająca, choć niezbyt przyjemna. Autorka bez upiększeń pokazuje zachowanie człowieka znajdującego się w sytuacji ekstremalnej: piękna acz nieprzyjazna ludziom wyspa jest tu areną nieustających walk o przetrwanie, władzę i miłość. Walk, w których wszystkie chwyty są dozwolone, a takie wartości jak współczucie, miłosierdzie czy bezinteresowność tracą rację bytu. Człowiek okazuje się ucywilizowanym zwierzęciem, które, jeśli wymagają tego okoliczności, zrzuca kulturową maskę i walczy o swoje, bezpardonowo. Warto więc przeczytać „Wyspę”, ku przestrodze. (mm) tłum. Renata Sowińska-Mitsui, Sonia Draga, Katowice 2012, s. 342, ISBN 978-83-7508-582-2

zaliczano do nurtu chłopskiego, bardzo istotnego w polskiej literaturze XX wieku, wystarczy wspomnieć Wiesława Myśliwskiego, Mariana Pilota, Edwarda Redlińskiego, Tadeusza Nowaka, a było i jest jeszcze wielu innych. Pisał wiersze tradycyjne z rymem, rytmem, średniówką itp. Z biegiem czasu ewoluował. W młodości lubił poetykę gęstą, pełną językowych poszukiwań i zaskakujących obrazów inspirowanych przeważnie wiejskim pejzażem: „Rozciągają się drogi jak stare kobyły / rozchylają po dołach przepaściste chrapy / wchodzą koła powoli w błota jak pogniłe / starych sztachet frędzelki w ziemi ciemny habit”. Potem, jako poeta doj-

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

rzały, zaczął pisać prostszym językiem, nie ulegając praktyce gromadzenia ponad miarę metafor, szukając spraw najważniejszych, dotyczących ludzkiej egzystencji: „Serce bije, więc mogę nieustannie dążyć / do ostatniego kroku tydzień po tygodniu / jeszcze wrze w żyłach krew i jak spirytus krąży / i ciało jest jak ziemia co stanęła w ogniu”. Jak to dobrze, że czasem wiersze nie umierają wraz z poetą, że ludzie, dla których był ważny, podejmują trud by istniały jeszcze choć przez rok, dwa, trzy, ile się da. Mogą ocaleć dzięki sile talentu, albo dzięki przyjaźni. Byle trwały. M AREK Ł AWRYNOWICZ WWW. SZKIELKOIOKO.COM

w r z e s i e ń

2 0 1 2


WYWIAD – RZEKA Z JEDNYM Z NAJWYBITNIEJSZYCH POLSKICH SPORTOWCÓW

Edy Poppy

Anatomia. Monotonia Intrygujący tytuł, znakomita okładka, wstęp zapowiadający niemalże arcydzieło… i rozczarowanie. To pretensjonalna proza, będąca swego rodzaju przeglądem ulubionych lektur autorki, połączonym ze skandalizującym dziennikiem, w którym narratorka opisuje własne i męża erotyczne wybryki, stanowiące niebezpieczną grę pomiędzy partnerami. Pierwszoosobowa narracja, ale i wiele odnośników (narodowość bohaterki, jej wygląd, miejsca akcji) narzucają doszukiwanie się autobiograficznych wątków, a że powieść jest debiutem, więc można być niemal pewnym, że fińska pisarka w znacznym stopniu przedstawiła tu nie tylko swoją domową biblioteczkę, ale też własne doświadczenia (być może po części erotyczne marzenia). Urodziwa autorka urodziła się w 1975 roku, naprawdę nazywa się Ragnhild Moe. Podobnie jak jej bohaterka, mieszkała wiele lat w Montpellier a potem w Londynie. I podobnie jak bohaterka prozy, tak i autorka pracowała jako modelka, pozując nago studentom akademii sztuk pięknych. Uroda przemija, a literatura niby jest wieczna. Tyle że dobra literatura, ta zaś jest ledwie wprawką. Atmosfera erotycznego skandalu skutecznie jednak nakręciła zainteresowanie monotonną anatomią. (łg)

MARIUSZEM CZERKAWSKIM

tłum. Karolina Breś, W.A.B., Warszawa 2012, s. 336, ISBN 978-83-7747-525-6

Lisa Samson

Odrodzenie May Bohaterką powieści jest May Seymour, atrakcyjna dwudziestoletnia Amerykanka, nie stroniąca od uciech świata. Beztroski tryb życia kończy się jednak z chwilą, kiedy po studiach spontanicznie decyduje się na misję w Rwandzie. Wybucha tam wojna domowa, której nieszczęść May jest świadkiem. Na jej oczach giną najbliżsi ludzie z wioski, z którymi przebywała przez osiem miesięcy. Ona ocaleje, ale naznaczona zostanie traumą, z której nie może wyjść. Dopiero dzięki pomocy życzliwych ludzi, a przede wszystkim miłości, rany jej zaczynają się leczyć. Interesująca książka, ciekawie napisana, niosąca pozytywne przesłanie. Warto zauważyć, że autorką jest Lisa Samson, okrzyknięta przez „Publishers Weekly” jedną z najbardziej znaczących autorek chrześcijańskich. Ma w dorobku kilkunaście powieści, m.in. takie jak „Quaker Summer” uznaną przez „Women of Faith” za powieść roku oraz „Bella”, na podstawie której powstał głośny film pod tym samym tytułem. (br) tłum. Julita Makowiecka, Wydawnictwo WAM, Kraków 2012, s.370, ISBN 978-83-7767-048-4

Mark Hodder

Zdumiewająca sprawa Nakręcanego Człowieka To już drugie spotkanie czytelników z królewskim agentem Sir Richardem Francisem Burtonem i jego nieulękłym towarzyszem poetą Algernonem Charlesem Swinbournem. Po tym jak sprawa skaczącego Jacka zaburzyła naturalny bieg historii, o czym wiedzą tylko nieliczni, nadal pozostało wiele niejasności do wyjaśnienia. Jednak nie ma na to teraz czasu. Wielki podróżnik pogrążony w otchłani pijaństwa rzadko bywa trzeźwy. Wszystko ulega zmianie, kiedy na jego drodze staje tytułowy Nakręcany Człowiek, którego konstabl znajduje na Trafalgar Square. Kim jest ta tajemnicza postać i w jaki sposób wiąże się z kradzieżą tajemniczych diamentów? I skąd, do diabła, w tym wszystkim po raz kolejny ogromny parowy inżynier poszukujący swojej ukochanej „damy z lampą”? Ta przygoda jest większa, poważniejsza i jeszcze swobodniej napisana. Na kartach powieści mamy szansę dokładniej poznać trzewia Londynu, poczuć zapach jego ścieków, odwiedzić ptaszarnię, w której papugi zarzucą nas obelgami (jak się okazuje nie wszystkich z nas), b i b l i o t e k a

a n a l i z

p r z e d s t a w i a

Partnerzy:

Książki dostępne w księgarniach, na www.gjksiazki.pl, www.fabryka.pl i w sprzedaży wysyłkowej: tel. 22 360 37 77. Znajdź nas na Facebooku: G+J Książki. k s i ą ż k i • k w i e c i e ń 2 0 0 5

41


Recenzje a nawet przelecieć się eugenicznym łabędziem czy przejechać ogromną stonogą wzbijająca tumany kurzu. „Zdumiewająca sprawa Nakręcanego Człowieka” ma zdecydowanie wyraźniejszy steampunkowy klimat, czym zachwyceni będą miłośnicy gatunku. Należy zwrócić uwagę na fenomenalny wprost przekład Krzysztofa Sokołowskiego, który pozwala czytelnikowi odczuć styl Hoddera. Łatwość, z jaką pochłania się kolejne strony powieści, niesie za sobą niebezpieczeństwo całkowitego oderwania czytelnika od świata rzeczywistego. Ale czymże jest ta rzeczywistość? Może gdzieś jest inna, prawdziwsza, poprawniejsza, w której my to nie my? Fabryka Słów po raz kolejny dba o stronę wizualną powieści. Ilustracja okładkowa to ta sama, jaka została użyta w oryginalnym wydaniu. Zachowany został styl wizualny serii, co z pewnością zachęci do kupna świetnie wydanej, fenomenalnej książki. „Zdumiewająca sprawa Nakręcanego Człowieka” mile zaskakuje świeżością i oryginalną fabułą. To pozycja obowiązkowa na pierwsze chłodne wczesnojesienne wieczory. (ko) tłum. Krzysztof Sokołowski, Fabryka Słów, Lublin 2012, s. 528, ISBN 978-83-7574-595-5

James Panterson

Detektywi z Private. Igrzyska W Londynie trwają ostatnie przygotowania do rozpoczęcia Igrzysk XXX Olimpiady. Do stolicy Wielkiej Brytanii ściągają sportowcy, działacze i kibice z całego świata, by uczestniczyć w największej imprezie sportowej globu. Nie wiedzą jeszcze, że to sportowe święto będzie próbował im popsuć socjopata o pseudonimie Kronos oraz pomagające mu Furie. Kronos chce uświadomić ludzkości jak bardzo współczesny świat odszedł od starożytnej idei olimpizmu: dziś nie chodzi już o��zdrową rywalizację, pokazanie siły, waleczności – liczy się sława, pieniądze, wynik. Szaleniec planuje zlikwidować uwikłanych w afery sportowców i działaczy, którzy nie zasługują, jego zdaniem, na branie udziału w imprezie o tak szlachetnych tradycjach. Ofiarą pierwszego ataku Kronosa jest Denton Marshall, członek komitetu organizacyjnego igrzysk oskarżany o malwersacje finansowe. Dbająca o bezpieczeństwo w czasie zawodów agencja Private Investigations, na czele z detektywem Knightem, rozpoczyna śledztwo mające doprowadzić ich do szaleńca. Z czasem wychodzą na jaw nowe, zaskakujące fakty – Kronos okazuje się inteligentnym, przebiegłym graczem z mroczną przeszłością, ale Knightowi nie brakuje determinacji, by złapać przestępcę. Szybka, warta akcja; umiejętnie budowany nastrój napięcia, zaskoczenia; ciekawe, wiarygodne postacie, a wszystko to osadzone w atmosferze sportu i rywalizacji londyńskich igrzysk – James Panterson kolejny raz potwierdza, że thillery to jego specjalność. Lektura wciąga i nie pozwala się oderwać. I dobrze – o to w końcu chodzi w tym gatunku! (mm) tłum. Rafał Lisowski, Wydawnictwo Albatros A. Kuryłowicz 2012, s. 430, ISBN 978-83-7659-864-2

Nora Roberts

Trzy siostry Trzy historie miłosne z happy endem. Łączy je wiele nici – bohaterki są blisko spokrewnione, należą do bogatej i wpływowej rodziny MacGregorów z Bostonu, są młode, piękne oraz nieświadome swoich marzeń o miłości i zamążpójściu. Dopiero przebiegły swat, senior rodu – a zarazem twórca jej finansowej potęgi – Daniel Duncan zmienia ich życie w bajkę, dodając do istniejących sukcesów miłość, szczęście i dzieci… Prawie dziewięćdziesięcioletni protoplasta jest zręczny nie tylko w biznesie, ale i w życiowych kwestiach. Trzy młode kobiety – jego wnuczki – to trzy różne typy osobowości i urody, ale wyjątkowe dzięki związkom rodzinnym, wykształcone, pracowite, ambitne. Do tego bogate, ale nierozkapryszone, prawdziwe damy – jedna jest córką byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Można by oczekiwać, że takie kobiety swoich życiowych partnerów wybiorą spośród mężczyzn bogatych i wpływowych. Tymczasem wkracza w ich życie dziadek, który przez zręczne intrygi dąży do wydania ich za mąż. Szukając im mężów kieruje się cechami charakteru młodzieńców, a nie ich pochodzeniem i portfelem. 42

b i b l i o t e k a

a n a l i z

W tych trzech historiach to jest najbardziej zaskakujące, bo wszystko inne wpisuje się w stary, sprawdzony schemat – Kopciuszka i księcia na białym koniu. Przy czym w tym wypadku mamy raczej do czynienia z księżniczkami, a rola Kopciuszka przypada byłemu policjantowi, pisarzowi i przedsiębiorcy budowlanemu. (bk) tłum. Monika Krasucka, Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises, Warszawa 2012, s. 480, ISBN 978-83-238-8425-5

Carl Hiaasen

Wyspa gwiazd Hiaasen ma diaboliczne poczucie humoru. Jak zawsze szykuje dla nas zemstę, a pokręconą rzeczywistość zaludniają świry, obsesjonaci i tym podobne oryginały. Tu płatny morderca najbardziej lubić udzielać… kredytów hipotecznych, gubernator mieszka na mokradłach i przypina wrogom do… moszny kolczaste jeżowce. Cherry Pye jest młodziutką gwiazdką pop. Głupiutką i uzależnioną od wszystkiego co szkodliwe. Jej matka miewa „gorące i spocone relacje” z młodym instruktorem tenisa. A jej mąż pozostaje w związku z biseksualną parą Duńczyków. Menadżer Cherry natomiast uwielbia w podniosłych chwilach być bity rakietą do badmintona… Mamusia wpada na makiaweliczny pomysł zatrudnienia dublerki swojej wiecznie naćpanej córeczki. I tak Ann trafia do przerażającego światka, w którym rządzi kasa i wyrachowanie. Jako początkująca aktorka powinna się powoli przyzwyczajać. Tropem gwiazdki pop podąża paparazzo Bang Abbott, który ma obsesję na jej punkcie. Przez pomyłkę porywa Ann. Sam sobie będzie winien, gdy dzielna dziewczyna odstrzeli mu pewną część ciała. Będzie kilka trupów (zasłużyli sobie), sporo sensacji i absurdu. Lektura „Wyspy gwiazd” to czysta i nieco pokręcona przyjemność. Hiaasen, dziennikarz z Florydy, autor świetnych powieści dla młodzieży („Sówki”) oraz niezłej powieści znanej z kiepskiej ekranizacji, czyli „Striptease’u” z Demi Moore, walczy o środowisko naturalne. Do swojej kryminalnej mikstury wsypuje trochę miłości, trochę zbrodni i trochę ekologii. Powstaje z tego beczka śmiechu wypełniona prochem, w którym ktoś podpalił już lont. Balansując pomiędzy salwami szczerego śmiechu i szatańskim chichotem, łączy losy bohaterów, ich fobie i szaleństwa. Lubi się go albo nie trawi. A kiedy już się go polubi, to na śmierć. Joanna Habiera tłum. Monika Wiśniewska, Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2012, s. 408, ISBN 978-83-7508-482-5

Siergiej Kuzniecow

Skóra motyla

Rosjanie zawsze mieli niezwykły talent do opisywania stanów psychicznych, a „Skóra motyla” to kolejny dowód na to, że literatura rosyjska wciąż utrzymuje się na najwyższym światowym poziomie. Dużo spodziewałam się po tej książce i mój głód specyficznego piękna został zaspokojony. Jako że jestem wielbicielką thrillerów, przywykłam do pewnego schematu, którego przez pierwsze strony usilnie poszukiwałam także w książce Kuzniecowa. Schemat jest prosty – są morderstwa, nieuchwytny sprawca i główni bohaterowie, którzy próbują odnaleźć mordercę. I to wcale nie oznacza, że skonstruowany w ten sposób thriller jest zły! Wręcz przeciwnie. Ale „Skóra motyla” to coś zupełnie innego. Tutaj nie ma zaskakujących zwrotów akcji, nie ma potrzeby podejrzewania o bycie mordercą połowy bohaterów itp. Tożsamość maniaka jest akurat najmniej istotna. Cała historia rozgrywa się w przemyśleniach głównych bohaterów, w przeszłości, we wspomnieniach, w zdarzeniach, które doprowadziły ich do chwili obecnej. Morderca na swe ofiary wybiera kobiety od 15. do 40. roku życia. Wymyśla dla nich tak okrutne tortury, że na samo wspomnienie przechodzą ciarki… Co jest jednak najbardziej szokujące? Morderca wypowiada się o swoich zbrodniach w sposób niemal poetycki. Aż ciężko uwierzyć, że można tak pięknie mówić o zabijaniu… W głowie czytel-

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

w r z e s i e ń

2 0 1 2


Recenzje nika pojawia się niebezpieczne pomieszanie obrzydzenia z fascynacją. Dla mordercy ból „to język, którym posługuje się życie”, a dla niego „najważniejsza jest świadomość, że bierze udział w obiegu bólu”. W wyrafinowany sposób znęcając się nad kobietami a następnie zabijając je, stara się komunikować ze światem, liczy na zrozumienie… Młoda dziennikarka Ksenia również dużo wie o bólu – jest wielbicielką BDSM i tylko fizyczne cierpienie może zaspokoić ją seksualnie. Obecnie nie ma stałego partnera – ciężko jej znaleźć prawdziwego mistrza, który zrealizuje jej najskrytsze pragnienia. Ksenia razem z kolegą z redakcji Aleksiejem i koleżanką z dzieciństwa Mariną, postanawia założyć stronę internetową poświęconą seryjnemu mordercy i jego ofiarom. „Skóra motyla” to wnikliwe studium ludzkiej psychiki – bohaterowie próbują znaleźć sens i prawdę o sobie samych, a tak naprawdę gubią się w labiryncie myśli. Morderca jest jednym z nich – mieszkańcem Moskwy, który przez okrutne zbrodnie próbuje wyrazić samego siebie. Przeraża spokój z jakim to robi i brak konkretnych motywów. Chociaż może właśnie to jest najbardziej intrygujące? Uświadomienie sobie, że zło nie musi mieć korzeni, ono po prostu jest… (hk) tłum. Elżbieta Górnaś, Muza, Warszawa 2012, s. 336, ISBN 978-83-7758-201-5

Dramat Tadeusz Słobodzianek

Śmierć proroka i inne historie o końcu świata Na tom składają się trzy dramaty, pisane w okresie ponad ćwierćwiecza (1985-2011). Tadeusz Słobodzianek, zafascynowany dziejami sekciarzy na wschodnich rubieżach przedwojennej Rzeczypospolitej, którzy skupiali się wokół pojawiających się proroków i ocalałych rzekomo carów, a inspirowany książkami, poświęconymi temu zjawisku (m.in. „Wierszalin” Włodzimierza Pawluczuka), podążył ich śladami. Przy czym nie chodziło mu o literalne odtworzenie historii sekty czy quasicarskiej świty, ale raczej atmosfery

tęsknoty za ładem i porządkującą ideą, która narodziła się w okresie wielkich napięć i przewartościowań (wojna, rewolucja bolszewicka, carobójstwo i upadek Rosji). Czas swego rodzaju zawieszenia, kiedy stary świat legł w gruzach, a nowy powstawał w bólach, sprzyjał pojawianiu się proroków wieszczących koniec świata i fałszywych carów obiecujących powrót starych, dobrych czasów, ale i przywódców rewolty, która miała do końca wymieść z powierzchni ziemi wszelkich wyzyskiwaczy. Wszystkie te elementy społecznej układanki, oparłszy się na dokumentach i wyobraźni, spożytkował dramaturg już w „Carze Mikołaju”, będącym swego rodzaju rekonesansem, rozpoznaniem sytuacji, ale przede wszystkim artystycznym przetworzeniem zachowań wiejskiej gromady wobec domniemanego ocaleńca, ostatniego z Romanowów, który pojawiwszy się w Ciełuszkach, uznany został za przyszłego wskrzesiciela Cesarstwa Niemieckiego. W „Proroku Iulji” opowiada Słobodzianek inny fragment historii: dzieje niedoszłego do skutku ukrzyżowania proroka, uznanego przez wyznawców za nowe wcielenie Chrystusa i jako nowe wcielenie przeznaczonego na ofiarę, która miała zapewnić światu ponowne oczyszczenie z grzechu, nim ten świat ostatecznie się skończy. Wreszcie powstała „Śmierć proroka”, dramat chronologicznie najnowszy, ale i ostatni rozdział Wierszalińskiego tryptyku. To w Wierszalinie, gdzie znajdowała się siedziba sekty i jej centrum świata – Eliasz Klimowicz, zwany prorokiem Ilją, podczas wojny zostanie aresztowany przez NKWD i wywieziony w głąb ZSRR, a wiadomości o jego dalszym żywocie staną się coraz bardziej wątłe. Tak kończy się Wierszaliński świat, który dzisiaj coraz bardziej zarasta młodym lasem. Autor nie wystawia swoich bohaterów na pośmiewisko ani też nie buduje im kapliczek – zachowuje się jak rzetelny obserwator, badacz, reporter, ktoś, kto chce zrozumieć, skąd w ludziach tak wielka potrzeba wiary (religijnej, wiernopoddańczej albo komunistycznej), niekiedy naiwnej a nawet śmiesznej, ale przecież autentycznej. Tomasz Miłkowski Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2012, s. 288, 39,90 zł, ISBN 978-83-7536-401-9

Nowy wymiar książki – Audeo.pl Książka i nowoczesność – te dwa słowa często próbowano sobie przeciwstawiać. Obecnie stanowią synonimy, a to za sprawą platformy Audeo.pl. Książka drukowana potrafi być zazdrosna. Wymaga ciszy, dotyku, skupienia całej uwagi. Ale jak to połączyć z dzisiejszym tempem życia, natłokiem informacji, byciem w ciągłym ruchu? Audiobooki pozwalają odciąć się od zgiełku, dzięki nim nie musimy przewracać stron, a zatem możemy jednocześnie obcować z literaturą i wykonywać rutynowe czynności lub po ciężkim dniu po prostu zamknąć oczy i wsłuchać się w książkę. Dlatego też idealnym rozwiązaniem jest Platforma Audeo.pl, która ma szanse zrewolucjonizować rynek książki w Polsce. Platforma stanowi doskonałe połączenie siedmioletniego doświadczenia na rynku audiobooków, zdobytego dzięki Audiobook.pl oraz nowoczesnej formy książki w wersji pliku mp3. Teraz, aby cieszyć się swoją ulubioną książką, nie trzeba wyczekiwać na dostawę płyty czy posiadać przy sobie odtwarzacz CD, jak to miało miejsce w przypadku tradycyjnego audiobooka. Audeo.pl daje możliwość nie tylko przesłuchania książki za pomocą komputera czy odtwarzaczy mp3 lub mp4, lecz koncentruje się również na nowych rozwiązaniach technologicznych, przede wszystkim poprzez aplikację mobilną na smartphone. Obecnie aplikacja dostępna jest dla telefonów w systemie Android w Google Play oraz dla iPhone’ów w AppStore. Dzięki takiej formie miłośnicy literatury mogą mieć swoją ulubioną książkę zawsze w zasięgu ręki. Audeo.pl, oprócz rozwiązań technologicznych, to również bogata oferta audiobooków. Platforma udostępnia ponad 2500 tytułów z różnego rodzaju gatunków literatury, interpretowanych przez wielu znanych, polskich lektorów, takich jak Jarosław Łukomski, Krystyna Czubówna, Krzysztof Gosztyła, Roch Siemianowski czy Henryk Pijanowski. Platforma dostarczy nam zarówno prawdziwą klasykę w świetnej interpretacji, przykładowo Trylogię Henryka Sienkiewicza, jak i najnowszą polską i światową prozę. Za sprawą współpracy ze wszystkimi najważniejszymi wydawnictwami w Polsce, Audeo.pl z tygodnia na tydzień rozszerza swoją ofertę o coraz to nowsze i ciekawsze pozycje. b i b l i o t e k a a n a l i z p r z e d s t a w i a • k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 0 5

43


Recenzje Biografie, wspomnienia Julia Blackburn

Życie zaczyna się we Włoszech Będę szczera – nie tego spodziewałam się po książce o tak, w gruncie rzeczy, trywialnym tytule. Ileż to już prześledziliśmy opowieści na temat tego, że ktoś znalazł miłość i szczęście, żyje sielsko anielsko wśród bujnych winorośli, między cyprysami a słonecznikami, pod gorącym słońcem tego czy owego regionu Italii… Z twórczością Julii Blackburn zetknęłam się kilka lat temu, czytając świetnie skreśloną przez nią biografię Billie Holiday. Jej najnowsza wydana po polsku książka z pewnością zapadnie mi w pamięci. To pewien rodzaj pamiętnika, w którym kobieta zapisała uchwycone strzępy myśli. Na temat liguryjskiej przyrody, a szczególnie popielic, które zamieszkały w szczelinie ściany jej i jej partnera domu, ale też pogody, krajobrazów, wędrówek po górach i nocowaniu pod gołym niebem. Język, którym opisuje to, co widzi, co ją otacza, jest plastyczny, pobudzający wyobraźnię, poetycki. Największe wrażenie robią spisane przez nią opowieści mieszkańców małej osady. W większości są to już starzy ludzie, które pamiętają czasy drugiej wojny światowej. Otwierają się przed Angielką i zdradzają skrywane na samym dnie serca tajemnice, mówią o wojennej traumie, o głodzie, wyzysku, brutalnych faszystach plądrujących ich domy. Przeczytamy o tym, że dzieci karane były piciem oleju rycynowego, jeśli nie wykonały faszystowskiego pozdrowienia, a Mussolini zbierał od mieszkańców rondle, by je przetopić na broń potrzebną w Abisynii. (et) tłum. Adam Pluszka, Nasza Księgarnia, Warszawa 2012, s. 346, 36,90 zł, ISBN 978-83-10-12213-1

Jerzy Stuhr

Tak sobie myślę. Dziennik czasu choroby Nie pierwszy raz Jerzy Stuhr chwyta za pióro, potrafi się nim posłużyć, a czyni to w okolicznościach na ogół szczególnych. Powstanie książki „Sercowa choroba” (1992) wiązało się z przeżytym zawałem serca, teraz „Tak sobie myślę” zrodziło się z zapisków powstających podczas zabiegów, mających doprowadzić do pokonania nowotworu gardła. Świadczy to dowodnie, że natura artysty jest taka, że nie znosi nieróbstwa, choćby chorobą wymuszonego, że bez poważnego zajęcia nie wyobraża sobie życia. Pisanie traktuje zaś z należną powagą, pisarstwo uważając za koronę artystycznych zajęć. Tym razem notatki, sprowokowane przez najbliższych (zeszyt dostał od córki), miały być pisane dla siebie. Ale wiadomości szybko się rozchodzą i panie redaktorki zadbały, aby rękopis trafił pod właściwy adres. Pisanie Stuhra poprzedziły w tym czasie wywiady, a sporo ich udzielał, poświęcone chorobie i walce o zdrowie, które – jak się okazało – miały niebagatelny wpływ na tysiące ludzi znajdujących w podobnej sytuacji. Zachęcony licznymi wyrazami solidarności i wsparcia, artysta tym chętniej swoje notatki udostępnił w książce. O chorobie tu co nieco, ale właściwie więcej o życiu, polityce (zwłaszcza kiedy aktora ponosi, gdy nadmiernie panoszy się głupstwo), artystycznych doświadczeniach, przyjaźniach, a wszystko z pewnego rodzaju mgiełką dystansu, wywołaną chorobą. Jerzy Stuhr, wszak pedagog wytrawny i reżyser, choć aktor przede wszystkim, poniekąd bilansuje swoją drogę artystyczną, w szczególności teatralną, której zwieńczeniem (oby okazało się, że tylko jednym z wierzchołków) była kreacja w „32 omdleniach” Antoniego Czechowa w reżyserii Andrzeja Domalika na deskach warszawskiego Teatru Polonia u boku Krystyny Jandy i Ignacego Gogolewskiego. Stuhr już właściwie wycofał się ze sceny, kiedy uległ namowom Jandy i tą rolą obchodził swoje 40-lecie twórczości teatralnej. To właśnie w tym spektaklu deklaruje tekstem Czechowa swoją teatralną wiarę miłośnika Melpomeny, którego przyciąga do teatru nadzieja, „żeby mróz poszedł po kościach”. W książce obowiązuje ten sam punkt widzenia. Artysta nie ufa no44

b i b l i o t e k a

a n a l i z

womodnym poszukiwaniom, które często gęsto okazują się odgrzewaniem dawno już zjedzonych kotletów. „Widziałem kiedyś ‘Sprawę Dantona’ – pisze Stuhr – zrobioną przez modnego młodego reżysera. Tak jakbym widział kolegów z mej młodości, z Teatru 38. Ten sam plakatowo-jarmarczny styl, wrzaskliwa powierzchowność, uproszczenia. Tylko że w 38 grali aktorzy amatorzy, a tu moi koledzy zawodowcy”. Takich smacznych spostrzeżeń czytelnik znajdzie w tej książce wiele, jak choćby ta notatka o oglądanym programie telewizyjnym. Oto pewna nauczycielka, zwiedzająca wraz z uczniami Muzeum Powstania Warszawskiego, pyta dyrektora, czy Pałac Kultury bardzo ucierpiał w czasie powstania. No cóż, jak pisał Białoszewski o stanie wojennym: „Bolesław Chrobry na nas napadł”. Na koniec dobre słowo o zadbanej szacie graficznej książki i materiale ikonograficznym: materiał zdjęciowy, często unikatowy, układa się w spójną opowieść, dzięki starannie dobranym podpisom. Jest to więc książka i zarazem album z pamiątkowymi zdjęciami, które tak chętnie się przegląda. Tomasz Miłkowski Wydawnictwo Literackie, Kraków 2012, s. 272, 39,90 zł, ISBN 978-83-08-04957-0

Mariola Pryzwan

Anna German o sobie Halina Poświatowska, Maria Kownacka, Anna Jantar, Zbigniew Cybulski, Władysław Broniewski. Co łączy te postacie? Prawidłowa odpowiedź brzmi: Mariola Pryzwan. Tym razem ta ceniona biografistka wykonała drugie podejście do Anny German, jednej z najwybitniejszych, ale też niestety mocno zapomnianych (w 25. rocznicę śmierci German doświadczyłem tego na własnej skórze; chciałem opublikować reportaż na jej temat, ale kolejne redakcje nie wykazywały zainteresowania tematem, argumentując, że „nie śpiewała piosenek z tekstami Jeremiego Przybory, Agnieszki Osieckiej i Wojciecha Młynarskiego a tylko te trzy nazwiska z epoki przedbigbeatowej funkcjonują w świadomości dzisiejszych czytelników”) gwiazd polskiej estrady. Książka pojawiła się na rynku w 30. rocznicę jej przedwczesnego zgonu. Zawiera 164 fotografie, pochodzące głównie z rodzinnego archiwum, a także prywatne listy i dokumenty. Czytamy o dzieciństwie spędzonym w środkowej Azji, studiach geologicznych na Uniwersytecie Wrocławskim, współpracy z teatrem studenckim Kalambur, sukcesach na festiwalach w Opolu, Sopocie, San Remo i Ostendzie… Dowiadujemy się wiele na temat pobytu artystki we Włoszech, jej tragicznego wypadku samochodowego, długotrwałej rehabilitacji oraz heroicznej walki o powrót przed mikrofon, a potem długotrwałej walki z nieuleczalną chorobą nowotworową (leukemia). Tomasz Zbigniew Z apert MG, Warszawa 2012, s. 240, ISBN 978-83-7779-084-7

Jill Smokler

Wyznania upiornej mamuśki Upiorna mamuśka! Też mi pomysł na tytuł. I kto ma to czytać? Chyba teściowe… Na szczęście po przeczytaniu kilku stron książki wszystko się wyjaśnia – w końcu ktoś napisał o tym, o czym większość matek nie chce opowiadać. O trudach i bolączkach macierzyństwa. O durnych radach dawanych przez ciotki, sąsiadki, przechodniów, pasażerów komunikacji miejskiej itp. w sprawach wychowania dzieci, o bezsensownym i za wszelką cenę dążeniu do doskonałości, nadprogramowych kilogramach, niechęci do cudzych dzieci i nudnych rymowanek, wstręcie przed basenem, zmęczeniu, chwilach słabości. „Rodzic doskonały nie istnieje – pisze Jill Smoker, doświadczona matka trójki dzieci. Chociaż każdy z nas… a na pewno większość stara się ze wszystkich sił, w pewnych sprawach odnosimy sukcesy, a w innych ponosimy porażki”. Niby proste, a tak wiele matek o tym zapomina, gdy priorytety po urodzeniu dziecka ulegają zmianie, a ich uporządko-

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

w r z e s i e ń

2 0 1 2


Recenzje Upada i wstaje. Pomimo niepełnosprawności wierzy w cud życia. I jest – jak zapewnia – człowiekiem spełnionym. „Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń!” to piękna i budująca opowieść o sile człowieka, która drzemie w jego sercu. To nie liczba rąk czy nóg decyduje o naszej sile, ale to, co mamy w głowie. Jeśli Nick uśmiecha się tak często, to każdy, kto narzeka na swoje życie, powinien się zawstydzić, a potem podnieść głowę do góry i wziąć się w garść! „Chcieć znaczy móc” – to, zdawałoby się trywialne stwierdzenie, ciągle nie traci nic ze swojej aktualności. Jeśli myślicie inaczej, koniecznie sięgnijcie po książkę Nicka Vujicica. To historia o współczesnym herosie, dla którego receptą na szczęście nie jest ciało, a umysł. Jeśli szukacie inspiracji do działania, to niech będzie nią stojąca na waszej półce książka „Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń!”. Wszak to pasjonująca opowieść o tym, że los należy czym prędzej brać w swoje ręce – mimo, że w tym przypadku „ręce” są bardzo dosłowną przenośnią. Joanna Habiera

wany świat staje na głowie. Nie dajmy się zwariować – nawołuje autorka. Jej książka jest bezkompromisowa, odważna, szczera i – uwaga – zabawna! Pomysł wziął się z blogowych wpisów, sporządzanych na przedłużającym się urlopie macierzyńskim autorki. Zwykły internetowy dziennik stał się inspiracją i pociechą dla kobiet w podobnej sytuacji i w końcu przemyślenia Jill Smokler i jej czytelniczek zebrane zostały w jednym tomie. (et) tłum. Agnieszka Barbara Ciepłowska, Prószyński i S-ka, Warszawa 2012, s. 190, 29 zł, ISBN 978-83-7839-263-7

Nick Vujicic

Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń! Zaraża wiarą, nadzieją i radością życia. Książka pełna pozytywnej energii. Jak jej autor – niezwykły człowiek. Ma dwadzieścia osiem lat. Urodził się bez kończyn. Ale – jak możemy się przekonać – żyje pełnią życia. Własną postawą inspiruje do pokonywania przeszkód. On też miewał chwile zwątpienia, zmagał się poczuciem bezsensu. Jak przezwyciężył depresję? Swoimi doświadczeniami i niezgłębioną radością dzieli się z czytelnikami w tej książce. „Jeśli masz w sobie pragnienie i pasję żeby coś zrobić, co nie jest sprzeczne z wolą Bożą, osiągniesz to”. Zaczynamy od poczucia celu i niezachwianej nadziei. Droga prowadzi przez gotowość na zmiany, miłość i samoakceptację, wiarę w Boga, ufne serce oraz odwagę i… poczucie humoru. Nick przebył tę drogę. Prowadzi własną firmę, aktywne życie, podróżuje po całym świecie i występuje jako mówca motywacyjny, zarażając ludzi nadzieją i optymizmem. Angażuje się w działalność charytatywną, prowadzi szkolenia biznesowe, przemawia na międzynarodowych konferencjach. Nurkuje, jeździ na deskorolce, podróżuje, pływa na desce!

b i b l i o t e k a

a n a l i z

p r z e d s t a w i a

tłum. Piotr Kwiatkowski, Aetos, Wrocław 2012, s. 288, ISBN 978-83-61097-22-8

Peter Hince

Queen. Nieznana historia Autor to nie muzyk, producent czy bliski przyjaciel członków Queen. To pracownik techniczny, który spędził z zespołem trzynaście lat. Wiedza, jaką w tym czasie zgromadził patrząc na pracę ekipy „od kuchni”, z pewnością jest ogromna. W swej książce dzieli się z czytelnikami jej częścią – nie wszystko wszak można powiedzieć – i robi to w sposób niezwykle sprawny, świeży i zaskakujący. Próżno szukać tu systematycznego opisu kolejnych tras, nagrań, występów, itp. Nie – Hince świadek zdarzeń, które dostępne były niekiedy jedynie wybrańcom, bierze na warsztat głównie co ciekawsze smaczki i opisuje je z iście rock’n’rollową

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 0 5

45


Recenzje swadą i prostotą. Koncerty i trasy (robota) i „bywanie” (imprezy, panienki) są tego nieodłącznym składnikiem. Czasem autor zapędza się tak daleko, że zespół pozostaje tylko tłem dla jego własnych przygód. Korzysta jednak z owych „wycieczek”, aby ukazać jak dobrze zgrany i wielki mechanizm złożony z technologii, lecz przede wszystkim ludzi stał za ogromną, głośną i odnoszącą wielkie sukcesy machiną pod szyldem Queen. Potem zresztą powraca do sedna sprawy i jeszcze dobitniej podkreśla wyjątkowość – jak sam mówi – swych pracodawców. Niepowtarzalna pespektywa faceta, który jest blisko, ale niekoniecznie „uwikłany wewnątrz” daje mu możliwość zupełnie innego sportretowania gwiazd, jakimi niewątpliwe są członkowie zespołu oraz (spotykani sporadycznie) inni słynni wykonawcy. (ton) tłum. Aleksandra Machura, Ewa Magiera, Sine Qua Non, Kraków 2012, s. 288, ISBN 978-83-6

Literatura faktu Sylwester Latkowski, Piotr Pytlakowski

Biuro Tajnych Spraw

Zapewne niejeden polski policjant marzy o tym, by pracować w Centralnym Biurze Śledczym. Powstałą dwanaście lat temu jednostkę powołano do rozwiązywania najważniejszych spraw z zakresu przestępczości zorganizowanej. W ciągu tego czasu agentom Biura udało się rozbić większość polskich struktur mafijnych i gangów, zarekwirować tony nielegalnie sprzedawanych używek, zaciągnąć przed oblicze wymiaru sprawiedliwości wielu niebezpiecznych przestępców, doprowadzić do rozwiązania niezliczoną ilość spraw. Sylwester Latkowski i Piotr Pytlakowski, dziennikarze od lat badający polski świat przestępczy, postanowili bliżej przyjrzeć się działalności CBŚ, poznać jednostkę od środka i zobaczyć, kto i co stoi za jej sukcesami. W efekcie rozmów z szefami Biura, agentami i policjantami, a także przestępcami, których los zetknął z Biurem, powstał… niezbyt pozytywny obraz CBŚ. Wiele jest w książce żalu, frustracji z powodu sposobu funkcjonowania i zarządzania CBŚ. Biuro to instytucja uwikłana w rozgrywki polityczne, pełna ambitnych dowódców goniących za ładnie wyglądającymi na papierze statystykami; miejsce, w którym nie zawsze liczy się uczciwość czy lojalność, a zbytnia samodzielność w działaniach czy osądach może skutkować niezbyt miłym rozstaniem z firmą. Jeśli do tego dodać czasem dość kontrowersyjny charakter pracy agentów i warunki w jakich działają – rysuje się obraz zgoła inny niż ten, którego spodziewalibyśmy się po instytucji o tak imponujących dokonaniach. Mimo wszystko lektura warta polecenia; nieczęsto bowiem mamy okazję poznać tajemnice pracy policji, a cóż dopiero CBŚ. (mm) Czarna Owca, Warszawa 2012, s.440, ISBN 978-83-7554-432-9

Esej Janina Januszewska-Skreiberg

Sercem w dwóch krajach Zamieszkała od przeszło czterech dekad w Norwegii Polka napisała zajmujące eseje na temat bilateralnych relacji kulturalnych pomiędzy Oslo i Warszawą. Bohaterami jej starannie udokumentowanej książki są m.in. Henryk Ibsen, Edward Munch, Fryderyk Chopin, Witkacy, Krzysztof Kieślowski, Zygmunt Samosiuk („miał dwie pasje: fotografie i wędkarstwo. Podczas kręcenie w Norwegii ‘Dagny’ jego nieodłączną towarzyszka była… wędką. W każdej wolnej chwili łowił ryby. I to – o dziwo! – z sukcesem”) czy Witold Lutosławski, od lat 70. okresowo mieszkający w „hyttcie nad fiordem, gdzie w zaciszu przyrody najlepiej mu się komponowało”. W książce zabrakło mi sylwetki Zbigniewa Adama Ładysza, młodszego syna naszego najwybitniejszego basa, od siedmiu lat mieszkającego w Stavanger. Kompozytora, wokalisty, pedagoga a przede wszystkim aranżera współpracującego z czołówką norweskich muzyków, w czym – jak sam żartuje – pomaga mu fiord. Bynajmniej nie chodzi tu charak46

b i b l i o t e k a

a n a l i z

terystyczną dla tego państwa zatokę, lecz czystą wódkę o tej nazwie produkowaną w dawnej krainie Wikingów. Tomasz Z. Z apert FISO, Gdańsk 2012, s. 336, ISBN 978-83-927-231-5-8

historia Rolf Dieter Mueller

Europejscy sojusznicy Hitlera Autor dzieli sojuszników Adolfa Hitlera na trzy grupy: państwa sprzymierzone (np. Rumunia, Węgry, Bułgaria, Finlandia), ochotników z Europy Zachodniej (np. Francuzi, Flamandowie, Hiszpanie, Duńczycy) i narodowości Związku Radzieckiego, próbujące uzyskać niezależność (np. Ukraińcy, Białorusini, Łotysze, Estończycy). Z reguły wspierali oni III Rzeszę na froncie wschodnim. Niewiele to jednak Berlinowi pomogło. Dwojga imion Mueller jest jednak zdania – nie jest w tym zresztą odosobniony – że mogło stać się inaczej, gdyby Hitler inaczej traktował sowieckich jeńców masowo poddających się w pierwszych miesiącach operacji Barbarossa. Rwali się oni do walki o wyzwolenie ojczyzny spod jarzma komunizmu, ale zaślepiony Fuehrer traktował ich jako podludzi, skazując na głodową śmierć w obozach. Swoją publikacją autor przysporzy zapewne pracy historykom z krajów, które nie podjęły prezentowanej przez niego tematyki. Liczne zdjęcia, mapy i dokumenty są nie tylko plastycznym dopełnieniem całości, ale dodatkowym atutem tej pracy, usiłującej odpowiedzieć na pytanie, co popchnęło państwa, narody i narodowości do współpracy z Hitlerem, który zaatakował Związek Radziecki, swego niedawnego sojusznika w II wojnie światowej. Wartość bojowa poszczególnych formacji była rozmaita. Między nimi zdarzały się także potyczki zbrojne. Niekiedy bardzo krwawe, jak te z przełomu lat 1944-45 pomiędzy Węgrami i Rumunami, których stawkę stanowił Siedmiogród. Tomasz Z. Z apert tłum. Jadwiga Wolska-Stefanowicz, Bellona, Warszawa 2012, s. 352, ISBN 978-83-1112325-0

Berndtingmar Gutberlet

Kalendarz Majów

Czy naprawdę czeka nas w dniu 21 grudnia 2012 zapowiadany przez Majów koniec świata? Czy data ta będzie ostatnim dniem życia na naszej planecie? W jaki sposób przed paroma setkami lat kapłani i astronomowie tego zagadkowego ludu z dokładnością do jednego dnia przewidzieli nasze unicestwienie? Na czym się opierali w swoich wyliczeniach, dysponując jedynie prymitywnymi urządzeniami i obserwując niebo własnymi oczami? Dlaczego kalendarz Majów budzi tak wielkie zainteresowanie? Dlaczego hiszpańscy konkwistadorzy mieli tak ogromny respekt przed skonstruowanym przez żyjących na końcu świata barbarzyńców podziałem czasu na dni, miesiące i lata, że aż doprowadzili do zagłady całej cywilizacji i przekonali ówczesnego papieża, Aleksandra VI, by ten dziwaczny zbiór nieczytelnych dla nich symboli obłożyć klątwą? Dlaczego Majowie tak zazdrośnie strzegli tajemnicy swojego kalendarza? Co tak bardzo do dziś fascynuje badaczy i jaka jest prawda o tym najbardziej kontrowersyjnym i budzącym największe emocje kalendarzu świata, który stał się bohaterem niejednego thrillera, niejednego horroru, licznych filmów i jeszcze liczniejszych powieści o zagadkach archeologicznych i poszukiwaczach starożytnych skarbów? W swojej kolejnej książce Gutberlet, tropiciel zagadek historii, próbuje usystematyzować całą wiedzę na ten temat. Z pasją opowiada prawdopodobną historię tworzenia tego skomplikowanego kalendarza, odnosząc ją do innych „rejestratorów naszych dni i lat” oraz dokonując porównań. W sposób niezwykle barwny opowiada historię Majów, jak-

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

w r z e s i e ń

2 0 1 2


Recenzje że tragiczną, jakże krwawą, jakże okrutnie zako��czoną, bez której nie sposób zrozumieć wymowy ich kalendarza. Wreszcie przedstawia rezultaty najnowszych badań nad tym tajemniczym dokumentem i wnioski, do których doszli niezależnie od siebie badacze w wielu krajach. Odpowiada też na pytanie, co się kryje za zbliżającą się w szaleńczym tempie datą 21.12.2012. Problem tylko, czy ta odpowiedź naprawdę nas uspokaja i czy to, co odkryli uczeni będzie naprawdę tym, co Majowie zapowiedzieli w swoim niezwykle precyzyjnym kalendarzu, w którym jak do tej pory wszystko się zgadzało. Co do ostatniej komety! Urszula Pawlik

na dzień. Taka niestabilność cechowała również jego rządy, które wprowadziły Polskę w kompletnie jej niepotrzebną i wyniszczającą wojnę północną, a zawierucha z rzekomą abdykacją Sasa i nieudanym koronowaniem Stanisława Leszczyńskiego tylko dopełniły obrazu władcy nieudolnego. Zarysem i krótkim omówieniem tych wątków – często wskazując na fakty działające na korzyść Augusta – autorka zajmuje się w pierwszej części książki, aby później poświęcić się analizie historii miłosnych z udziałem (wówczas) jaśnie nam panującego. Właśnie taki podział może stanowić zarzut wobec tej pozycji, ponieważ czasami aż chciałoby się umiejscowić pewne wydarzenia w szerszym kontekście historycznym; z drugiej strony Iwonę Kienzler można pochwalić za lekki styl i chęć podzielenia się z czytelnikiem wieloma anegdotami, nieraz naprawdę zabawnymi i dobrze charakteryzującymi owe czasy. Michał Kramar

tłum. Monika Rodkiewicz, Sonia Draga, Katowice 2012, s.264, ISBN 978-83-7508-461-0

Iwona Kienzler

August II Mocny. Mocarz Alkowy Na przełomie XVII i XVIII wieku Rzeczpospolita potrzebowała władcy silnego, sprawnego i zdecydowanego. August II Mocny posiadał wszystkie te cechy, aczkolwiek przejawiały się one przede wszystkim przy okazji podbijania kobiecych serc. W tym Sas był wręcz niezrównany – liczbę jego potomków niektórzy szacują na ok. trzystu sześćdziesięciu. I to właśnie przez pryzmat łóżkowych eskapad poznajemy teraz osobę polskiego króla, a powiedzieć należy, że August był w bliskich kontaktach z przedstawicielkami znacznej części ówczesnej Europy – począwszy od Turcji, przez Polskę do księstw niemieckich. Często były to zauroczenia chwilowe, nieraz kobietami z gminu; niektóre fascynacje trwały dłużej, a mężatki wyzwalały w królu dodatkowe emocje i zdarzały się sytuacje, w których król musiał posuwać się do zręcznych forteli, aby posiąść swoją kolejną wybrankę (na szczęście był dobrym szermierzem!). Sam żonę miał tylko jedną, ale oficjalne i nieoficjalne metresy, czy kochanki zmieniał często – nieomal z dnia

b i b l i o t e k a

a n a l i z

p r z e d s t a w i a

Bellona, Warszawa 2012, s. 270, ISBN 978-83-11-12227-7

Krzysztof Potoczała

Bieszczady w PRL-u Pasjonująca opowieść, a w zasadzie zbiór 21 gawęd, które zainteresują nie tylko miłośników bieszczadzkiej przyrody, ale też niezwykle wzbogacą wiedzę o życiu w PRL, trudnym życiu codziennym tamtejszych mieszkańców, ale i przeżyciach licznych przybyszów z innych części kraju, których w Bieszczady przygnały najróżniejsze powody, bo nie tylko turystyczna pasja. Autor wykorzystuje najcenniejszy materiał historyczny, jakim są wspomnienia naocznych świadków, materiał przy tym niezwykle ulotny, bo świadkowie z biegiem lat odchodzą i w tym leży jego wielka zasługa. Dopełnia tę wiedzę poszukiwaniami archiwalnymi, kwerendą w prasie, a tak-

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 0 5

47


Recenzje że dołącza liczne fotografie z tamtych lat, w dużej części z własnych zbiorów. Tworzy się w ten sposób niepowtarzalna mozaika faktów układająca się jednak w interesujący ciąg zdarzeń, jakie się wydarzyły w tym dalekim zakątku Polski. Autor dociera do wielu zapomnianych już spraw i próbuje odtworzyć wydarzenia, jakie miały miejsce w końcu nie tak dawno, bo przed kilkudziesięciu laty, a jednak okazuje się, że nie wszystko da się odtworzyć i dlatego wspaniale się stało, że dzięki niemu dowiadujemy się, że pomnik Stalina w Ustrzykach Dolnych został zburzony, chociaż „nikt z rozmówców nie potrafi sprecyzować, kiedy dokładnie go rozebrano”, czy też jak wytrzebiono bieszczadzkie wilki, których – dzisiaj jest w to trudno uwierzyć – zabito ponad 1200 sztuk między rokiem 1956 a 1971. Największej jednak masakry dokonano na… miejscowych naz­wach zmieniając w 1977 roku nazewnictwo ponad 120 miejscowości, bez żadnej konsultacji z mieszkańcami, a „powodem nazewniczej rewolucji była ponoć niechęć niektórych osobistości z partyjnego świecznika do wszystkiego, co miało zabarwienie inne niż czysto polskie”, a więc ruskie, wołoskie, tatarskie czy węgierskie. Dopiero po słynnym strajku okupacyjnym Solidarności Chłopskiej na przełomie 1980 i 1981 roku w Ustrzykach Dolnych dawne nazwy przywrócono. (pd) Bosz, Olszanica 2012, s. 270, 34,90 zł, ISBN 978-83-7576-154-2

walczących państw Polska straciła proporcjonalnie największą liczbę obywateli. Jej straty w przeliczeniu były niemal dwa razy większe niż straty Związku Radzieckiego. Co więcej, stosunek śmierci żydowskich i nieżydowskich mieszkańców Polski wynosił właściwie 1:1. Na każdego polskiego Żyda, który zginął w Holokauście, przypadał Polak-goj, którego śmierć nastąpiła w podobnych przerażających wojennych okolicznościach”. W kolejnych rozprawach autor zajmuje się tematami, jakie wcale lub bardzo rzadko podejmują zachodni historycy. W tekstach przeznaczonych dla tamtejszego czytelnika przedstawia proces tworzenia i niełatwe dzieje polskiego rządu na uchodźctwie, z dużym znawstwem tematu przedstawiając liczne konflikty, jakie w łonie tego rządu co rusz wybuchały, działalność krajowego podziemia zbrojnego i kolejne konflikty między różnymi formacjami tworzonymi przez często skonfliktowane ugrupowania polityczne, funkcjonowanie cywilnego ruchu oporu i problem kolaboracji z okupantem, relacje polsko-żydowskie, a także przebieg powstania warszawskiego. Wszystkie te tematy nie są łatwe do ogarnięcia dla polskich historyków, więc dlatego spojrzenie – przychylne – zagranicznego badacza niesie bardzo interesujące oceny i podsumowania. Trzeba też dodać, że wydawca w wielu miejscach uaktualnia lub precyzuje, a czasem wręcz prostuje, stwierdzenia autora, co nadaje obecnemu wydaniu jeszcze większej wartości. (pd) tłum. Sławomir Stodulski, Rebis, Poznań 2012, s. 474, 47,90 zł, ISBN 978-83-7510-832-3

Anna Strzeżek

Od konsumpcji do konspiracji, czyli warszawskie lokale gastronomiczne 1939-1944 II wojnę światową opisuje się zazwyczaj przez pryzmat działań wojennych, a więc stoczonych walk czy poniesionych ofiar. Anna Strzeżek proponuje, aby na ten okres w polskiej historii spojrzeć z innej, mniej tragicznej strony. Polacy, oprócz tego że walczyli z okupantem, wiedli codzienny żywot, którego jednym z przejawów było relaksowanie się w kawiarniach, kinie czy na potańcówkach. „Od konsumpcji do konspiracji…” to fascynująca podróż po towarzyskim życiu Warszawy okresu okupacji. Autorka zrekonstruowała mapę stołecznych lokali gastronomicznych, odtworzyła ich klimat, opisała klientelę i właścicieli. Z informacji zebranych przez Strzeżek wyłania się obraz stolicy, która w równym stopniu walczy o wolność na barykadach, co bawi się w różnego rodzaju lokalach. Dość powiedzieć, że w czasie wojny w Warszawie działało więcej punktów gastronomicznych, niż przed jej wybuchem. Do wyboru mieli klienci (z obydwu stron barykady), w zależności od zasobności portfela – podrzędne knajpy, przyzwoite bary lub wykwintne restauracje, w których serwowano dania schlebiające najróżniejszym gustom. Lokale nie były przy tym wyłącznie miejscem zapomnienia dla zmęczonych wojną klientów. To tu walczono z wrogiem, tu przekazywano sobie najświeższe informacje z frontu, zagrzewano się do boju w czasie patriotycznych uroczystości, wreszcie organizowano pomoc dla rodaków. Warszawa w czasie wojny ciężko walczyła o wolność, odpierając ataki wroga, ale miała też swoje rozrywkowe oblicze, o czym rzadko się mówi, a przecież to także część wojennej rzeczywistości. (mm)

Religia o. Gilles Jeanguenin

Święty Michał Archanioł Publikacja autorstwa o. Gilles’a Jeanguenina przybliża czytelnikowi osobę św. Michała Archanioła, opiekuna Kościoła katolickiego. Toteż dowiadujemy się z niej, kim był św. Michał. Okazuje się, że czczono go od dawnych czasów na Wschodzie i Zachodzie. Cesarz Konstantyn przypisywał jego opiece wiele zwycięstw nad wrogami i w dowód wdzięczności kazał zbudować w Konstantynopolu wspaniałe sanktuarium, słynny Michaelion. We Włoszech już w V wieku istniały kościoły poświęcone św. Michałowi: w Rzymie, Mediolanie, Piacenzie, Genui, Rawennie, Wenecji i Spoleto. W górach Gargano, w miasteczku Monte Sant’Angelo, wzniesiono najsłynniejsze na łacińskim Zachodzie sanktuarium św. Michała Archanioła. Ojcowie Kościoła, różni autorzy duchowości czy papieże wypowiadali się o św. Archaniele z wielką czcią, np. św. Bazyli, św. Grzegorz, św. Alfons Liguori, św. Tomasz z Akwinu. Autor mówi także, w których miejscach występuje św. Michał na kartach Starego i Nowego Testamentu, prezentuje poświęcone mu święta w różnych miejscach świata, przedstawia św. Michała w liturgii oraz w załączonych modlitwach. (br) tłum. Gustaw Kania, Wydawnictwo Księży Marianów, Warszawa 2012, s. 90, ISBN 978-83-7502-324-4

Trio, Warszawa 2012, s. 232, ISBN 978-83-7436-306-8

Jacques Marin

Richard C. Lukas

Zapomniany Holokaust. Polacy pod okupacją niemiecką 1939-1944 Bardzo interesujący zbiór rozpraw o Polakach w czasie II wojny światowej pióra amerykańskiego – co bardzo lubimy – historyka, który dokonuje oceny zdarzeń, jakie miały miejsce na naszych ziemiach. Praca była już wydana u nas wcześniej (w 1995 roku przez kielecką Jedność), ale teraz została „poprawiona, uzupełniona i rozszerzona”, a z pewnością obecny wydawca zapewni jest znaczny rozgłos. Ważnym nowym dodatkiem do książki jest przedmowa Normana Daviesa. Najbardziej popularny u nas brytyjski historyk zwraca szczególną uwagę na tytułową rozprawę, z której wynika, że „spośród wszystkich 48

b i b l i o t e k a

a n a l i z

Ogień i radość Książka napisana z żarem ognia rozpalającego zatwardziałe serca.. Budząca radość, przywracająca miłość. Z tymi dwoma narzędziami: ogniem Ducha Świętego i radością, wypływającą z miłości, można – jak mówi autor – wejść na drogę głoszenia Dobrej Nowiny. Zatem pozycja wpisuje się w listę lektur, mówiących o nowej ewangelizacji w XXI wieku. Ks. Jacques Marin związany jest od 1974 roku z Odnową Charyzmatyczną. W „Ogniu i radości” dzieli się opowieścią o własnym życiu kapłańskim, pisze również o nawróceniu – darowanym innym, żalu i skrusze, o zaangażowaniu laikatu w Kościele, ekumenizmie, a także zwycięstwie nad samym sobą. Trzy rozdziały książki poświęcone są głoszeniu Ewangelii, a więc i o ofierze i krzyżowi. Autor przypomina, ponieważ niektórzy o tym nie wiedzą, że wszyscy ochrzczeni wezwani są do tego, by głosić Ewangelię. „Całe życie człowieka ochrzczonego – relacje zawodowe, społeczne, ro-

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

w r z e s i e ń

2 0 1 2


Recenzje konieczności posiadania specjalistycznego sprzętu do pracy metodą SI. Autorki proponują również kreatywne wykorzystanie przedmiotów codziennego użytku. Z podanych propozycji ćwiczeń można wybrać jedno lub całe zestawy ćwiczeń w zależności od potrzeb i możliwości dziecka. Program w znaczący sposób może wspierać proces rewalidacji dzieci autystycznych i ze sprzężoną niepełnosprawnością. Z pewnością pozycja przysłuży się do budowania „mocnych stron” dziecka. Ewa Domanowska

dzinne, stowarzyszeniowe, sąsiedzkie, wyjątkowe spotkania – powinno być głęboko ewangeliczne”. Zachęca także do uczestniczenia w życiu wspólnot przyparafialnych, aby rozniecić w sobie pierwotną gorliwość i odkryć działanie Ducha Świętego. Bożena Rytel tłum. Anna Foltańska, Wydawnictwo Księży Marianów, Warszawa 2012, s. 420, ISBN 978-83-7502-335-0

Edukacja

Wydawnictwo Harmonia Universalis, Gdańsk 2012, s.120, ISBN 978-83-7744-026-1

Maria Kuleczka-Raszewska, Dorota Markowska

Uczę sie poprzez ruch

Alicja Tanajewska, Renata Naprawa,Cecylia Mach, Krystyna Szczepańska

Oddziaływania terapeutyczne wśród osób z niepełnosprawnością wymagają od nauczycieli, terapeutów i rodziców twórczego zaangażowania w poszukiwanie nowych metod pracy, ale także poszerzania wiedzy. Rozwój każdej osoby jest kierowany i kontrolowany przez układ nerwowy, który dojrzewa pod wpływem bodźców płynących ze środowiska, dostarczanych do organizmu przez zmysły. Wskaźnikiem rozwoju układu nerwowego są pojawiające się umiejętności ruchowe. Poziom rozwoju ruchowego ma ścisły związek z funkcjami percepcyjno-intelektualnymi. Zaburzenia w regulacji procesów sensorycznych wymagają specjalistycznej terapii. Proponowany program „Uczę się poprzez ruch” zawiera podstawowe informacje o funkcjonowaniu zmysłów oraz zaburzeniach w przekazywaniu informacji płynących z receptorów do analizatorów. Niewątpliwą zaletą książki jest obszerny zestaw ćwiczeń i zabaw stymulujących układy zmysłów. Wiele z tych ćwiczeń można prowadzić bez

W związku z wejsciem w życie we wrześniu 2011roku rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 17 listopada 2010 roku w sprawie udzielania i organizacji pomocy psychologiczno-pedagogicznej w publicznych przedszkolach, szkołach i placowkach wielu nauczycieli i terapeutow stanęło przed wielką niewiadomą. Jak to wszystko zapisać? Dla kogo Karta, a dla kogo IPET? Oczywiście pojawiały się różne pomoce, ale nie były one w pełni przejrzyste i jasne. Autorki tej publikacji w sposób czytelny pomagają nauczycielowi odnaleźć się w gąszczu niewiadomych. Książka zawiera ogólne informacje dotyczące założenia Karty. Interesujące i bardzo przydatne są wzory Kart z przykładami oraz rozdział poświęcony zakresowi dostosowania wymagań edukacyjnych do indywidualnych potrzeb i możliwości ucznia dla każdego etapu edukacyjnego z rozbiciem na poszczegolne przedmioty.

Karta indywidualnych potrzeb ucznia

Istniej´ po to, ˝eby czytaç ksià˝ki... Clare Morrall

16.Targi Ksià˝ki w Krakowie 25-28 paêdziernika

2012

Kraków

Do∏àcz do nas!

targi b i b l i o t e k a

a n a l i z

http://facebook.com/targi.ksiazki.w.krakowie

Targi w Krakowie Sp. z o.o. 31-586 Kraków, ul. Centralna 41a tel.: 12 6445932, biuro@targi.krakow.pl

www.ksiazka.krakow.pl

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 0 5

49


Recenzje Publikacja jest jak najbardziej do wykorzystania przez każdego nauczyciela do pracy z dzieckiem o specjalnych potrzebach edukacyjnych. Duża czcionka i przejrzyste tabele to kolejne atuty książki. Polecam. Ewa Domanowska Wydawnictwo Harmonia, Gdańsk 2012, s. 220, ISBN 978-83-7134-590-6

Przewodniki Stanisław Kłos

Bieszczady. Ostatni taki zakątek Wedle jednej z legend nazwa Bieszczady powstała na skutek połączenia wyrazów bies i czad. W tej najdzikszej dziś, zaś najludniejszej w pierwszej połowie ubiegłego stulecia, polskiej krainie krążyły liczne opowieści o czartach i diabłach ukrytych w mrocznych jarach, jakich tam pełno i czadzie, gdyż te tereny obfitują w bogactwa paliwowe, między innymi rozmaite gazy. Bieszczady kryją wiele osobliwości natury. Dobrze zachowane kompleksy leśne, dzika zwierzyna i bardzo słabe zaludnienie powodują, że świetnie nadają się do podglądania przyrody. Jesień to idealny czas na wypad w Bieszczady. W jego zaplanowaniu bardzo pomocny będzie z pewnością niniejszy przewodnik. Szczególnie ukochana przez turystów jest Połonina Caryńska, której nazwa pochodzi od nieistniejącej już wsi Caryńskie. Najwyższym jej punktem jest Kruhly Wierch, wznoszący się na 1297 m n.p.m. Piękna panorama stamtąd obejmuje Połoninę Wetlińską i grupę okolicznych szczytów. Ale na szczególną uwagę zasługuje też obszar przedgórza bieszczadzkiego, czyli teren położony na południowy wschód od Sanoka w pobliżu osady Bircza. Podążając stamtąd ku granicy ukraińskiej napotykamy jedynie na dwa kompleksy wypoczynkowe. Trójcę, na którą składają się trzy wieloizbowe szałasy ukryte na zalesionych stokach.

U ich stóp szemrzą pełne pstrągów potoki łączące się w strumień Wiar, toczący swe wody do Morza Czarnego. Kilka kilometrów dalej – też za Gierka – zbudowano dom wypoczynkowy w Arłamowie, gdzie w staniu wojennym zaczęły się problemy z nadwagą Lecha Wałęsy. Obiema placówkami zarządzał pułkownik Kazimierz Doskoczyński, w latach pięćdziesiątych jeden z ochroniarzy Bolesław Bieruta. Podobno chroniąc pryncypała przed zamachem stracił męskość. Odszedłszy ze służb szefował ośrodkom urlopowym komunistycznej wierchuszki, początkowo w Łańsku oraz Mierkach, potem bieszczadzkiemu kompleksowi Trójca – Arłamów. Od 22 lat jedyne ograniczenie dla ich gości stanowi grubość portfela. Tomasz Z. Z apert Muza, Warszawa 2012, s. 448, ISBN 978-93-7758-188-9

Poradniki Marek Bardadyn

Odmładzająca książka kucharska Oliwa z oliwek, wino, czosnek, awokado, nasiona słonecznika, wiśnie – to tylko kilka z ważnych składników diety młodości, którą rekomenduje ekspert w dziedzinie zdrowego stylu życia i odchudzania, a ja zdecydowanie preferuję. Można z nich skomponować potrawy, które nie dość, że są smaczne, to jeszcze działają stymulująco na przemianę materii, wygląd skóry, poprawę wzroku, koncentrację, odporność i samopoczucie. Dzień można zacząć od koktajlu wiśniowo-czekoladowego, następnie zupa orzechowa, potem czas na danie główne – np. kurczak z mango i sezamem, a na deser szarlotka. Kolacja miło upłynie przy sałatce mek-


Recenzje sykańskiej i kieliszku wina, które, wg skali autora, ma więcej wartości w przeciwdziałaniu procesom starzenia niż woda mineralna. To tylko mała próbka jadłospisu, doktor Marek Bardadyn proponuje bowiem 100 różnych przepisów, których zadaniem jest pobudzenie procesów odmładzania organizmu. Najważniejsza jest duża zawartość błonnika, co wpływa na lepszy metabolizm. Każda receptura poprzedzona jest odpowiednimi informacjami: czy danie jest wegetariańskie, wegańskie, bezglutenowe , dla diabetyków, jaki jest stopień trudności przygotowania, wreszcie wartości odżywcze jednej porcji. Smacznie, kolorowo, zdrowo! Dla mnie bomba… dietetyczna oczywiście! (et)

Albumy David Christanson,

Zegary. Historia pomiaru czasu Bardzo pouczająca, a przy tym, jak zwykle zresztą w Arkadach, elegancko wydana praca ukazująca dokonania człowieka dla stworzenia systemu pomiaru czasu i urządzeń do tego stosowanych, wśród których najważniejszymi i najciekawszymi są zegary – od prostych rozwiązań sięgających średniowiecza, przez pasjonującą historię powstawania zegarków stojących, podróżnych, kieszonkowych, a w końcu naręcznych, aż po zegary kwarcowe, które dzisiaj służą do niezwykle precyzyjnego odmierzania czasu. Amerykański znawca tematu przedstawia wielki przełom przemysłowy, jaki dokonał się nie w wielkich dokonaniach inżynierskich, ale właśnie w mechanice precyzyjnej, gdzie przez ostatnie stulecia doszło do przełomowych wynalazków, chociaż rozwiązania sprzed stu czy dwustu lat do dzisiaj zadziwiają swa trafnością i – przede wszystkim – urodą. Zaś bractwo miłośników sztuki tworzenia czasomierzy, chociaż niezbyt liczne, jest pełne pasji kolekcjonerskich, za które gotowe jest płacić dzisiaj niemałe pieniądze, bo stare zegary i zegarki bywają bardzo drogie. Należy przy tym szczególnie docenić pracę tłumacza, wymagającą w przypadku tej tak bardzo specjalistycznej książki dużej znajomości licznych wyrażeń fachowych stosowanych w zegarmistrzostwie, a nie znanych powszechnie, jak chociażby balans, korona czyli główka naciągowa, kaliber zegarka i jego koperta, a także kotwica, sprężyna, wałek naciągowy, włos, a przede wszystkim wychwyt i jego liczne odmiany. Książka – z uwagi na swój charakter – pomija wiele znaczących dla historii zegara tematów, jak chociażby niemiecki przemysł zegarkowy, który wywarł na nasze ziemie ogromny wpływ nie przed II wojną światową, lecz również w czasach późniejszych, gdzie w Polsce dominowały popularne zegarki

Rebis, Poznań 2012, s. 232, 49,90 zł, ISBN 978-83-7510-931-3

Richie Hughes

Masz nową szansę Jesteś zagubiony? Nie potrafisz znaleźć dogodnego wyjścia z sytuacji, w której się znalazłeś? Nie wiesz, którą ścieżką podążyć, aby zrealizować swoje postanowienia? To jest książka w sam raz dla ciebie. Główne zagadnienie w niej omawiane to waga dokonywanych przez nas wyborów. Każda akcja powoduje reakcję, a przecież nie chcemy poprzez nasze działanie wywołać „efektu domina”. Całe życie zbieramy doświadczenia poprzez naukę na własnych błędach, jednak często można ich uniknąć, o ile będziemy potrafili dojrzeć cenne drogowskazy na naszej drodze. Dzięki tej książce będziemy mogli ominąć wiele pułapek, które zastawia na nas los, nauczyć się podejmować właściwe decyzje i dowiemy się, w jaki sposób można wydostać się z najgłębszego bagna. Autor książki to autorytet w kwestii motywacji, gdyż jest trenerem sportowym, menadżerem znanych autorów i artystów oraz dynamicznym i uznanym mówcą. To świetny przewodnik dla każdego, bo przecież nikt nie jest idealny. Krzysztof Gołębiewski tłum. Joanna Kaniewiska, Koinonia, Ustroń 2012, s. 176, ISBN-978-83-60124-77-2

Wprowadzenie do ekonomii międzynarodowej redakcja a nau auko kowa wa Ewa Mińska-Struzik Data wydania: 2012, liczba stron: 288, format: B5, cena: 53 zł

Podręcznik dotyczy kwestii związanych z handlem zagranicznym i międzynarodowym, przez międzynarodowe przepływy czynników wytwórczych – takich jak kapitał, ludzie i technologie, do globalizacji gospodarki.

Agrobiznes Wydanie 2 zmienione i rozszerzone Franciszek Kapusta Data wydania: 2012, liczba stron: 352, format: B5, cena: 55 zł

W książce przedstawiono współczesną koncepcję agrobiznesu, czym jest i jaką rolę spełnia w zaspokajaniu potrzeb człowieka. Wyjaśniono również różnicę między agrobiznesem i gospodarką żywnościową. Dokonano aktualizacji zagadnień naukowych oraz informacji z zakresu organizacji agrobiznesu.

Księgarnia internetowa

b i b l i o t e k a

www.ksiegarnia.difin.pl

Difin Spółka Akcyjna, ul. Kostrzewskiego 1, 00−768 Warszawa tel. 22 851 45 61 wew. 110, 111, fax 22 841 98 91, www.difin.pl, e−mail: handlowy@difin.pl

a n a l i z

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 0 5

51


Recenzje Ruhla z NRD, czy jeszcze bardziej masową produkcję zegarków w Związku Radzieckim stworzoną w oparciu o zarekwirowane niemieckie urządzenia. Warto tutaj też wspomnieć, że mamy w Polsce wspaniałe wielotomowe dzieło o. Wawrzyńca Podwapińskiego, franciszkanina z Niepokalanowa, zatytułowane „Zegarmistrzostwo”, w którym autor zebrał całą światową wiedzę o zegarach, ich budowie, tworzeniu i konserwacji, która jednak – w odróżnieniu od obecnie wydanej książki była przeznaczona nie dla szerokiego kręgu odbiorców, lecz dla ludzi pracującym w tym wspaniałym, ale wymagającym wielkiego skupienia i zdolności manualnych zawodzie. (pd)

Zawsze przyciągali uwagę, niezmiennie byli na czołówkach mediów. Utalentowani, urodziwi, zamożni, niepowtarzalni, nieobliczalni… i zazwyczaj nieszczęśliwi. W filmie „Kto się boi Wirginii Woolf?” kreowali samych siebie: kochali się, kłócili, bili, nienawidzili, ale nie potrafili żyć bez siebie. Książka wnikliwe przedstawia ten burzliwy związek, któremu przyświecało obopólne życzenie: żadnych dzieci! Tomasz Z. Z apert tłum. Jolanta Jasińska-Dunalewicz, Prószyński i S-ka, Warszawa 2012, s. 304, ISBN 978-83-7839-244-6

tłum. Olaf Żakowski, Arkady, Warszawa 2012, s. 176, 59 zł, ISBN 978-83-213-4746-2

Książki audio

Podróże

Stephen Clarke

Poznaj miasta w 48 godzin

Paryż na widelcu

Książka wydana z logo magazynu „Traveler” i rekomendacją Martyny Wojciechowkiej, zawiera teksty wielu autorów i opisy dwudniowych wycieczek po 16 miastach: Amsterdamie, Wiedniu, Sewilli, Luksemburgu, Mińsku, Belfaście, Lucernie, Sofii, Bilbao, Kopenhadze, Singapurze, Rzymie, Nowym Jorku, Wenecji, Moskwie i Pradze. Skąd taki akurat dobór? Pewnie zadecydowała różnorodność i zainteresowania autorów. Nie jest to książka, którą zabierzemy w charakterze przewodnika, gdyż tekst jest bardziej inspirujący do zwiedzania niż prowadzący za rękę. Tym, co zachwyca, jest układ graficzny i dobór zdjęć. Bez dwóch zdań National Geographic ma obecnie najlepszych w Polsce projektantów turystycznych książek. (ł)

Bardzo trudno jest czytać książkę najeżoną nie tylko zwrotami, ale całymi zdaniami z obcego języka, a francuski może lektorowi przysporzyć naprawdę wiele trudności. Marcin Rudziński poradził sobie wyśmienicie. Stephen Clarke pokazuje Paryż od kuchni, z ironią, lekką złośliwością, ale też ze znawstwem i fascynacją. Tylko Anglik może tak sportretować Francuza. Tyle, że Clarke jest już tak zadomowiony w Paryżu, że nawet uczestniczy jako juror w turniejach na wypiek najlepszych bagietek. Większość swoich książek poświęcił stolicy Francji, ale też francuskiej kuchni, obyczajom, kulturze. Wszystkie jego książki pisane są z humorem, na szczęście bardziej francuskim niż angielskim. (ł) tłum. Hanna Baltyn, Biblioteka Akustyczna, Warszawa 2012, CD-MP3, 34,90 zł, ISBN 978-83-63162-44-3

Kulinaria

G+J RBA – National Geographic, Warszawa 2012, s. 280, 31,90 zł, ISBN 978-83-7596-400-4

Sigrid Verbert

Film

Smakowite prezenty

Christa Maerker

Elizabeth Taylor i Richard Burton. Miłość, namiętność, nienawiść Bodaj najsławniejsza aktorska para dwukrotnie stawała ze sobą na ślubnym kobiercu. Poznali się na planie „Kleopatry”. Ją nazywano najpiękniejszą kobietą świata, jego uważano za najbardziej seksownego mężczyznę globu. Ona zbierała klejnoty, on miał ambicję być aktorem wszechczasów. Wytrzymali ze sobą dekadę wspinając się po szczeblach artystycznej kariery. Przeplatały ją nominacje do Oscara, nagrody na festiwalach filmowych, awantury, rozstania, alkoholowe ekscesy, rękoczyny i próby podjęcia wspólnego życia na nowo. Po rozwodzie szybko znowu się pobrali, ale i tym razem skończyło się rozejściem.

Partnerstwo

„Szukasz ciekawego prezentu? Mamy coś specjalnie dla ciebie”, „Prezenty, jakich nie dostaniesz nigdzie indziej” – co się kryje pod takimi internetowymi reklamami? Najczęściej albo coś niebotycznie drogiego, albo kiepskiej jakości, nieadekwatnego do ceny. A tymczasem wystarczy dobry pomysł. Cantuccini, brownie, trufle, stollen, tartaletki, barrette i nugat – któż nie lubi tych słodkich pyszności? Czemuż więc nie obdarzyć kogoś bliskiego własnoręcznie przygotowanymi kulinariami, wszak tylko taki podarunek może mieć naprawdę wartość – przekonuje autorka smakowitej książki. „Uparcie wszystkim powtarzam, że wolę dostać słoik tartego selera albo pęczek rzodkiewek zamiast bukietu. Gdy otrzymuję spożywcze prezenty zrobione specjalnie z myślą o mnie, czuję, że to umacnia przyjaźń”. Sigrid Verbert, która pochodzi z Belgii, od kilku lat mieszka w Rzymie, pisze swobodnie i z wielką pasją,

dla księgarń

Program wsparcia szczegóły na www.ksiaznica.pl


od pierwszych zdań widać, że kuchnia to jej królestwo. W tomie znalazło się 150 receptur na smakołyki z całego świata (m.in. greckie, marokańskie, włoskie, szwedzkie), słodkie i słone, kruche i ciągnące, chrupiące i płynne, zdrowe i bardzo kaloryczne. Wszystkie łatwe do wykonania i warte grzechu. Pozwalające jeszcze pobawić się formą, poeksperymentować. Potem pozostaje jeszcze te pyszności zapakować, a autorka podsuwa oryginalne i eleganckie pomysły na opakowania. Doskonały duet z tekstem tworzą wyśmienite fotografie, właściwie co druga strona opatrzona jest ilustracją, która wywołać może gwałtowny atak ślinotoku. Już sama strona graficzna książki jest wysmakowana, całość to po prostu majstersztyk. (et) tłum. Zofia Pająk, Jedność, Kielce 2012, s. 192, 59 zł, ISBN 978-83-7660-450-3

Komiks Thorgal. Kriss de Valnor. Tom 2. Wyrok Walkirii Druga część serii „odpryskowej” od epickiej komiksowej sagi Thorgal przynosi spodziewany już wcześniej zwrot akcji. De Valnor dalej toczy swą opowieść przed obliczem Freyji. Bogini słucha uważnie, ma bowiem wydać wyrok decydujący o dalszym losie Kriss. Dziewczyna wykłada zatem jej całą prawdę ze wszystkimi szczegółami. Streszcza swe życie praktycznie do chwili, gdy po raz pierwszy spotkała tego, który wprowadził w nie wielki zamęt – Thorgala Aegirssona… Wyrok nie może być jednoznaczny, gdyż oznaczałby on zakończenie serii, ale też brak szansy na odkupienie. Niemniej jest surowy – de Valnor otrzymuje zadanie do wykonania. Jak może je zrealizować, skoro nakazano jej działać wbrew wieloletnim nawykom? Sprawa, co już widać, nie będzie prosta. Drugi album z serii, która wzbudziła początkowo mnóstwo kontrowersji, prezentuje się lepiej od poprzedniego. Być może dlatego, że wiemy już czego się spodziewać – tak w scenariuszu, jak i w warstwie rysunkowej. No i co równie istotne, wreszcie mamy tu zakończenie, które rzeczywiście może zafrapować czytelnika, zachęcić go do pytania o to, co dalej. Jeśli ktoś szuka tu kalki graficznej z oryginalnego Thorgala, szczerze się rozczaruje. Odmienność zwiastuje już choćby okładka przygotowana przez Grzegorza Rosińskiego, inna od tego, do czego przyzwyczaił dotąd czytelnika. Generalnie jednak – punkt na plus serii, która wciąż może rozwinąć się bardzo ciekawie. (ton) tłum. Wojciech Birek, Egmont Polska, Warszawa 2012, s. 48, ISBN 978-83-237-4763-5

Dla dzieci i młodzieży Kopciuszek. Opowiada Małgorzata Fabianowska Znacie? To posłuchajcie. Była sobie śliczna i dobra dziewczyna, którą nazywano Kopciuszek. Nie miała mamy ani taty, tylko złą macochę. Wstrętna kobieta i jej córki znęcały się nad Kopciuszkiem i pomiatały nią. Kiedy królewicz zaprosił wszystkie panny ze swojego królestwa na bal, aby wybrać dla siebie żonę, Kopciuszkowi kazano zostać w domu. Zła macocha i dwie jej córki wystroiły się na bal, a biedna bohaterka płakała samotnie w domu. Gdyby nie Dobra Wróżka do dziś zamiatałaby podłogę. Na szczęście w magicznym świecie piękne suknie pojawiają się dzięki czarodziejskiej różdżce, dynie zmieniają się w karoce, a myszy w konie. Kopciuszek oczywiście zachwyciła księcia, a macocha i jej wstrętne córki dostały za swoje! Tekst, którego jak na taką małą książeczkę jest całkiem sporo (przecież trzeba opowiedzieć całą bajkę), ilustrują bajecznie kolorowe rysunki. A całość wydano pięknie na kartonowych twardych i błyszczących stronicach, którym niestraszne tłuste ani mokre rączki. Przeczytaj tę niezwykłą bajkę i przekonaj się, że nie należy tracić nadziei, i że b i b l i o t e k a

a n a l i z

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 0 5

53


Recenzje zawsze można liczyć na przyjaciół. Wszystko skończyło się jak należy, czyli szczęśliwie. „Myszki też tam były. Miód i wino piły”. Joanna Habiera Egmont, Warszawa 2012, s. 32, ISBN 978-83-237-5622-4

Mari Ono, Roshin Ono

Origami dla dzieci Znajdujemy tu 35 prostych projektów składania papieru. Sztuka ta przez długi czas była tradycyjnym zajęciem japońskich dzieci, przekazywano ją z pokolenia na pokolenie. Obecnie triumfuje nie tylko w Europie, ponieważ dzieci z różnych części świata lubią składać „zaczarowane” origami. Można się nim zająć wszędzie, gdzie tylko znajdują się warunki do składania papieru. Można składać samemu, również w grupie rówieśniczej, z dorosłymi, w kręgu rodzinnym, itp. Techniką origami zrobimy wszystko, np. zaprezentowany w książce domek, głodną żabę, hełm samuraja, broń wojownika, gwiazdkę, koronę, serce, krawat, pianino, psa, kota, żyrafę, również komplet pudełek, rakietę kosmiczną oraz wiele innych rzeczy. Technika origami nie jest trudna, a załączone fotografie i instrukcje krok po kroku ułatwią każdemu wykonanie poszczególnych projektów. (br) tłum. Paweł Ferenc, Wydawnictwo Jedność, Kielce 2012, s.128, ISBN 978-83-7660-312-4

Agnieszka Tyszka

Zosia z ulicy Kociej

Serie wydawnicze – Wydawnictwo Olesiejuk

Disney English First Readers

Bohaterowie filmów wytwórni Disneya – Goofy, Pluto, Miki, Minnie i Kubuś Puchatek – tym razem wcielają się w nową rolę – nauczycieli języka angielskiego. A może bardziej przewodników czy pomocników rodziców w nauce języka. Każda książeczka to inna zabawna historyjka, napisana po polsku i po angielsku. O szczęściu, zabawie, przyjaciołach, pomaganiu. Słowa, które należy zapamiętać, wyróżniono w tekście, a dodatkowo umieszczono w ramce wraz z polskim tłumaczeniem. Dzięki kontekstowi zdania łatwo słówko czy konkretny zwrot zapamiętać. Przy korzystaniu z książeczek rodzice muszą wykazać się minimalną znajomością języka. Świeżo poznane słownictwo o wiele łatwiej zapadnie w pamięć, jeśli młody czytelnik wykona dodatkowo zadania umieszczone na końcu książki. Całości dopełnia płyta, a na niej cała historyjka w języku angielskim. Tomiki są bardzo kolorowe, atrakcyjne dla młodego czytelnika. Najmłodsi z pewnością zasiądą do nauki z ochotą! (et) b i b l i o t e k a

Nasza Księgarnia, Warszawa 2012, s. 224, ISBN 978-83-10-12207-0

Catherine Woram, Polly Wreford

Papier, nożyczki, klej

Autorzy tej pozycji wychodzą z założenia, że każde dziecko jest artystą, dlatego podsuwają pewne zabawne pomysły do kreatywnej zabawy. Należy tylko przygotować papier, nożyczki i klej. Na każdego chętnego czeka wspaniała papierowa zabawa przy zamieszczonych tu 45 kreatywnych pomysłach. Podczas tej zabawy wykonać można, np. karuzelę biedronek, ozdobne pudełko, papierową tkaninę, uśmiechniętego krokodyla, kwiaty w kropki, gwiaździstą girlandę, wyklejaną tacę, bileciki wizytowe, tekturowe bransoletki, papierowe ptaszki, wesołą dżdżownicę, dinozaura i wiele, wiele innych ozdób, bibelotów, drobiazgów, prezentów dla przyjaciół. (br) tłum. Ilona Bałaż, Wydawnictwo Jedność, Kielce 2012, s. 126, ISBN 978-83-7660-327-8

Zosia Wierzbowska ma dziewięć lat i trzyletnią siostrę Manię. Właśnie przeprowadziły się z rodzicami na ulicę Kocią. Z Warszawy do Łomianek nie jest daleko, ale to zupełnie inny świat. Inni sąsiedzi, okolica i… korki. Do przedszkola i szkoły zrobiło się strasznie daleko i mama nie zdąża. A ciocia Malina, z którą zostają dziewczynki podczas nieobecności rodziców, w ogóle rezygnuje z wyprawy i urządza siostrzenicom oswajanie okolicy. Będzie się działo! Casting na pajęczą twarz roku, mysi trup na schodach i pogrzeb „z konduktorem”, tańcząca pralka, strzyżenie Rufusa… Najzabawniejsza jest chyba słowotwórczyni Mania, dla której coś pasuje jak pięć do kota, a Rufus to Rosół. Mania też wymyśla zakleństwa i z wielkim namaszczeniem hoduje admirała Pypka oraz łapie komary do

54

szklanego słoja nazwanego komarium. Podczas oswajania okolicy dziewczynki przekonują się, że obok mieszkają trzy ich rówieśnice: Laurka, Waneska i Penelopka. Ale choć Manię i Zosię dzieli od nich jedynie płot, to tak naprawdę cała galaktyka zainteresowań i marzeń. Książka Agnieszki Tyszki rozweseli, zabawi, poprawi humor. Z Zosią czas mija przyjemnie. Warto przekonać się, jak wesoło jest przy ulicy Kociej. Czytelnicy z przyjemnością tu wrócą, tym bardziej, że powstała już druga część perypetii sympatycznej Zosi, w której bohaterkę czeka spotkanie z Mroczną Pampirą. (hab)

a n a l i z

Joanna Krzyżanek

Smaczny elementarz Cecylki Knedelek Coraz trudniej przekopać się rodzicom przez zalegające księgarskie półki najrozmaitsze książkowe pomoce naukowe dla swoich pociech. Dłuższy pobyt w księgarni zagwarantowany mają z pewnością ci, którzy chcieliby dokonać z pozoru banalnego zakupu ćwiczeń czy książeczki dla pierwszoklasisty, by trenować z nim pisanie i czytanie. Zamierzając być przewodnikiem na początkowym odcinku ścieżki edukacyjnej swojego dziecka, jeszcze przed startem wpadają w ślepy zaułek. Ładną, kolorową, mądrą, przydatną i jeszcze bardzo pomysłową i oryginalną publikacją, dzięki której dzieci mogą pokochać czytanie, jest „Smaczny elementarz Cecylki Knedelek”. Z bohaterami książeczki, w tym tytułową Cecylką oraz gąską Walerią i innymi mieszkańcami Starego Knedelkowa nauka liter upłynie bardzo przyjemnie i smakowicie. Ci, którzy znają poprzednie książeczki, doskonale to wiedzą. W każdym razie autorka stosuje oryginalną i ciekawą… kulinarną metodę nauki czytania. Pposzczególne litery wycinane są z ciast, dzięki czemu dzieci szybko przyswajają i zapamiętują ich kształt. Książka zachwyca pomysłem, i swoją estetyką. Ilustracje Zenona Wiewiurki są piękne i zabawne. Od Samego patrzenia można nabrać apetytu… nie tylko na czytanie! Zachwycająca książka. (et) Jedność, Kielce 2012, s. 208, ISBN 978-83-7660-227-1

Małgorzata Strękowska-Zaremba

Okropny Maciuś łapie gulgokura

p r z e d s t a w i a

„Słońce świecie radośnie na niebie niebieskim! Z wakacji jadą dzieci z jednym tylko pieskiem! A zamiast pustej klatki wiozą gulgokura! Mama i tata się cieszą, że nie wiozą szczura!” – taki wierszyk ułożył wracający z wakacji przeszczęśliwy Okropny Maciuś. Chłopiec sporo się nabiedził nim dorwał w swoje ręce przedziwne zwierzę. A wszyscy mu mówili, że gulgokur nie istnieje! Ha! Kolejna przygoda Maciusia wciąga niczym spaghetti. Śmiechu jest co nie miara, bo chłopiec ma mnóstwo energii i dość gwał•

k s i ą ż k i

w r z e s i e ń

2 0 1 2


Powrót recesji Paul Krugman Po sukcesie „Ekonomii kryzysu” N. Roubiniego i S. Mihma kolejny bestseller Wolters Kluwer Polska. Wielu światowej klasy ekonomistów jeszcze niecałe dziesięć lat temu zapewniało, że wielki kryzys lat 30. XX wieku nigdy się już nie powtórzy... Czy na pewno? Autor w obrazowy sposób omawia mechanizm obecnej globalnej recesji. Jej zwiastunem były kryzysy lat 90., które obiegły świat od Ameryki Łacińskiej, poprzez Azję, aż po Rosję. Pokazuje, jak wraz z załamaniem się rynku nieruchomości i pęknięciem bańki kredytowej w ubiegłym dziesięcioleciu rozpoczęła się na nowo epoka ekonomii recesji, której podwaliny stworzył John Maynard Keynes w latach 30. ubiegłego stulecia. Paul Krugman – amerykański ekonomista, laureat nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii.

Książka dostępna w księgarni www.profinfo.pl


Recenzje Lista bestsellerów Księgarni Ekonomicznej K. Leki www.ksiegarnia-ekonomiczna.com.pl 1

Zarządzanie rentownością. Budżetowanie i kontrola, T. Wnuk-Pel, Difin 2006, s. 420, 76 zł

2

Whale Done! Czego menedżer może nauczyć się od trenera orek, K. Blanchard, T. Lacinak, Ch. Tompkins, J. Ballad, Onepress 2012, s. 136, 32,90 zł

3

Prawo przewozowe. Komentarz, A. Jaworski, LexisNexis 2012, s. 168, 69 zł

4

Wzory pism procesowych w sprawach cywilnych gospodarczych i rejestrowych, T. Żyznowski, H. pietrzkowski, A. Gola, D. Bugaja-Sporczyk, LexisNexis 2012, s. 1068, 249 zł

5

Zobowiązania – część ogólna, Z. Radwański, A. Olejniczak, C.H. Beck 2012, s. 398, 49 zł

6

Ochrona informacji niejawnych w praktyce, B. Iwaszko, Pressom 2012, s. 292, 128 zł

7

Gospodarka zapasami i magazynem. Część 2. Zarządzanie magazynem, K. Grzybowska, Difin 2010, s. 240, 30 zł

8

Towaroznawstwo dla logistyki. Wybrane problemy, red. T. Jałowiec, Difin 2011, s. 208, 45 zł

9

Zarządzanie łańcuchami dostaw, red. nauk. M. Ciesielski, PWE 2011, s. 190, 54,90 zł

10

Psychologiczne aspekty reklamy, D. Doliński, GWP 2010, s. 320, 49,90 zł

townie reaguje na sytuacje, które nie idą po jego myśli. Bo pojutrze jest dopiero pojutrze, sąsiadka nie cieszy się na jego widok, współmieszkaniec pola namiotowego nie lubi głośnych rozmów… Łobuziak ma bujną wyobraźnię, psoci, ale z wdziękiem. Autorka posiada umiejętność obserwacji świata i rozumie dziecięce postrzeganie rzeczywistości. Przedstawia gamę barwnych osobowości i sytuacji, które wciągają i rozśmieszają dorosłych, jak i dzieci. Zastanawia mnie czasem, skąd bierze właściwie te pomysły na psikusy. Książka najlepsza na poprawę nastroju. (et)

cieli. Rozważania zostały wzbogacone licznymi odwołaniami do rozstrzygnięć Sądu Najwyższego, wojewódzkich sądów administracyjnych oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego. Książka, będąca już siódmym wydaniem opracowania, ukazała się w cyklu „Praktyczne Komentarze Lex”. Jest dziełem trójki autorów – radców prawnych z bogatym doświadczeniem w obsłudze prawnej administracji oświatowej. (jh)

Nasza Księgarnia, Warszawa 2012, s. 96, 15,90 zł, ISBN 978-83-10-12267-4

Jacek Gołaczyński (red.)

Prawo, gospodarka Ryszard Skubisz (red.)

Prawo własności przemysłowej Kolejny – oznaczony numerem 14B – tom nieocenionego cyklu „System Prawa Prywatnego”. To już drugi wolumin poświęcony zagadnieniom prawa własności przemysłowej, owoc pracy grupy autorów – pracowników naukowych związanych z różnymi ośrodkami naukowymi. Obecnie wydane opracowanie zawiera kompleksowe omówienie problematyki prawa wzorów przemysłowych, prawa znaków towarowych, prawa oznaczeń geograficznych, a także zagadnień wspólnych dla całego systemu prawa własności przemysłowej. Nie pominięto kwestii dotyczących unormowań prawa międzynarodowego i unijnego – Polska bowiem jest sygnatariuszem szeregu umów międzynarodowych z zakresu prawa własności przemysłowej, ponadto prawo Unii Europejskiej w znacznym zakresie dziedzinę tę reguluje. (jh) C.H. Beck, Warszawa 2012, s. 1694, 299 zł, ISBN 978-83-255-3050-1

Andrzej Barański, Maria Halina Szymańska, Joanna Rozwadowska-Skrzeczyńska

Karta nauczyciela. Komentarz

Obszerny komentarz do podstawowej regulacji ustawowej normującej status grupy zawodowej nauczycieli – ustawy z 26 stycznia 1982 roku – Karta nauczyciela. Autorzy, w pogłębiony sposób analizując poszczególne uregulowania ustawy, skoncentrowali się szczególnie na zagadnieniach budzących wątpliwości interpretacyjne, proponując rozwiązania pozwalające na uniknięcie nieprawidłowych działań, w szczególności po stronie pracodawców zatrudniających nauczy56

b i b l i o t e k a

a n a l i z

Wolters Kluwer, Warszawa 2012, s. 560, 99 zł, ISBN 978-83-264-3847-9

Kodeks postępowania cywilnego. Postępowania zabezpieczające i egzekucyjne. Komentarz Seria opracowań komentatorskich pod wspólną nazwą „Lex Komentarze” systematycznie się rozszerza – kolejną pozycją w cyklu jest komentarz do drugiej i trzeciej części kodeksu postępowania cywilnego obejmujących zagadnienia dotyczące postępowania zabezpieczającego i egzekucyjnego. Opracowanie obejmuje obszerną nowelizację kodeksu postępowania cywilnego dokonaną ustawą z 16 września 2011 roku. Ponadto uwzględniono nowe rozwiązania w zakresie informatyzacji postępowania zabezpieczającego i egzekucyjnego. Autorzy opracowania to przedstawiciele różnych zawodów prawniczych oraz naukowcy mający praktyczną styczność z uregulowaniami procedury cywilnej. Opracowanie ma charakter klasycznego komentarza – obejmującego teoretyczne wprowadzenie do omawianych zagadnień oraz dorobek doktryny i orzecznictwa. (jh) Wolters Kluwer, Warszawa 2012, s. 836, 220 zł, ISBN 978-83-264-0758-1

Liliana Kaltenbek-Skarbek, Waldemar Żurek

Prawo spadkowe

Wydane w cyklu „Biblioteka Sądowa” praktyczne opracowanie obejmujące kluczowe zagadnienia prawa spadkowego. Autorzy podzielili książkę na trzy części – w pierwszej, zasadniczej, omówiono podstawowe instytucje prawa spadkowego. Część druga obejmuje wybór kilkudziesięciu praktycznych wzorów pism w sprawach spadkowych, m.in. wniosek o stwierdzenie nabycia spadku, wniosek o zmianę postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku, wniosek o dział spadku czy wniosek o zwolnienie od kosztów sądowych. Wreszcie w części trzeciej zamieszczono zbiór aktów prawnych dotyczących omawianej dziedziny. Książka jest dziełem dwójki autorów – sędziów Sądu Okręgowego w Krakowie, specjalistów w dziedzinie prawa cywilnego. (jh) Wolters Kluwer, Warszawa 2012, s. 400, 139 zł, ISBN 978-83-264-3908-7

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

w r z e s i e ń

2 0 1 2


KsiążKa niezbędna w Każdym patriotycznym domu

! Ć Ś O W O N Patronat honorowy: NSZZ

Komisja Krajowa

P

iękną polszczyzną napisana książka w wielu miejscach wręcz wstrząsa czytelnikiem, zmusza do przemyśleń i przewartościowań, do szukania narodowych, a więc chrześcijańskich korzeni. Utrwala narodową pamięć i uświadamia, jaką straszną cenę trzeba płacić za jej utratę. „Strachy i Lachy” to obraz współczesnej Polski z historią w tle, obraz odarty z wszelkiej, narosłej przez lata komunizmu politury. Takie dzieła powstają dziś nader rzadko – niczym car panuje bowiem wszechobecna, otaczana nabożnym kultem poprawność polityczna.

344 stro ny!

nek Na okładce rysu Noc w Belwederze

17 x 24 cm, kreda 135 g, twarda oprawa ISBN: 978-837553-141-1 15 rysunków satyrycznych autorstwa Ewy Barańskiej-Jamrozik Biały Kruk Sp. z o.o., ul. Szwedzka 38, 30-324 Kraków, tel.: 12/254 56 02, 260 32 90, 260 32 40, faks: 12/254 56 00, e-mail: handlowy@bialykruk.pl, księgarnia: www.bialykruk.pl


Magazyn Literacki KSIĄŻKI 9/2012