Issuu on Google+

Nr 4/2012 (187) • kwiecień 2012 Cena 9,99 zł (23% VAT) • ISSN 2083-7747 • Indeks 334464


EVANOVICH

JANET

Kilkanaście tygodni na liście bestsellerów USA Today

TERAZ W POLSCE!

PO DRUGIE DLA

KASY Sandałki ze złotymi paseczkami, Sa kos koszulka z głębokim dekoltem i po poręczny Smith&Wesson, kaliber 38.

Oto O t STEPHANIE PLUM, łłowca ow nagród z New Jersey. Patroni medialni P

WYĞāCZNY WYĞā WY YĞāāCZNY ZNY DYSTRYBUTOR D Firma KsiĎgarska Olesiejuk spóğka ó k z ograniczonĂ óğ i odpowiedzialnoıciĂ S.K.A.

Magazyn centralny: 05-850 OŃarów Mazowiecki ul. Poznaġska 91, tel. (22) 721 30 00/11, www.olesiejuk.pl

www.fabryka.pl


Spis treści

W numerze   Książki dla turystów Numer 4 (187)

Redaktor naczelny: Piotr Dobrołęcki Z-ca red. naczelnego: Ewa Tenderenda-Ożóg Sekretarz redakcji: Krzysztof Masłoń Zespół: Łukasz Gołębiewski, Joanna Hetman, Paweł Waszczyk Stale współpracują: Janusz Drzewucki, Joanna Habiera, Jarosław Górski, Piotr Kitrasiewicz, Bogdan Klukowski, Tadeusz Lewandowski, Marek Ławrynowicz, Lech Mergler, Wanda Morawiecka, Tomasz Nowak, Urszula Pawlik, Bożena Rytel, Grzegorz Sowula, Michał Zając, Tomasz Zapert Reklama: Ewa Tenderenda-Ożóg Sekretariat: Kamila Bauman Kolportaż: Elżbieta Habiera Prenumerata: Ewa Zając

  Tłumaczenie to akt miłosny

Internet: www.rynek-ksiazki.pl, e-mail: marketing@rynek-ksiazki.pl facebook.com/magazynliteracki   tatsu@tatsu.pl

Wydawca: Biblioteka Analiz Sp. z o.o. 00-048 Warszawa, ul. Mazowiecka 6/8 pok. 416 Prezes zarządu: Łukasz Gołębiewski Prenumerata: 1) Redakcja: tel. (22) 827 93 50, fax (22) 828 36 31 www.rynek-ksiazki.pl/sklep/czasopisma 2) RUCH S.A. (kraj): www.ruch.pol.pl 3) Garmond Press Kraków: www.garmond.com.pl 4) Kolporter S.A.: www.kolporter.com.pl

2

b i b l i o t e k a

  Innowatorzy, naśladowcy i późna większość Polskim czytelnikom książek elektronicznych przygląda się Robert Drozd z serwisu Świat Czytników. Użytkownicy czytników znacząco się między sobą różnią. Jedni są gotowi na konwersje i długie procesy zakupowe. Inni potrzebują mieć wszystko podane na tacy i nie zrozumieją kwestii technicznych. Można wyróżnić cztery typy czytelników e-booków i użytkowników czytników. Podział ten pokrywa się z klasycznym dla marketingu podziałem grup klientów: innowatorzy – to ludzie kochający nowinki techniczne, często sami związani z branżą informatyczną, wcześni naśladowcy – nie są już „informatyczni”, mają za to konkretne potrzeby, które realizują przy pomocy sprzętu do czytania, wczesna większość – ludzie, którzy kupują czytnik po to, aby spędzić czas przy lekturze oraz późna większość     18 – 22

Jedna z podstawowych tez mojej powieści jest taka: miłość jest aktem tłumaczenia, a tłumaczenie jest aktem miłości. Żeby móc przetłumaczyć jakiś tekst, należy się w nim zakochać. Trzeba go pragnąć, mieć ochotę go sobie przywłaszczyć i zamienić jego słowa na własne. Tłumaczenie jest miłosnym aktem posiadania. Jednocześnie zakochać się w kimś, znaczy odczuwać potrzebę zrozumienia tej drugiej osoby, jest chęcią jej odszyfrowania, czasami błędnej interpretacji i złego tłumaczenia. Między kochankami, tak samo jak pomiędzy tekstem a jego tłumaczem, jest dużo różnic o podłożu psychologicznym, kulturowym czy seksualnym, które często są przeciwstawne. Związek dwojga ludzi to nieustanny proces tłumaczenia, zastanawianie się: co chciałeś czy chciałaś powiedzieć? Co czułeś czy czułaś? Im lepiej rozumie się jakaś para, tym głębszy jest ich wspólny język – z Andrésem Neumanem, argentyńsko-hiszpańskim pisarzem i poetą, rozmawia Aleksandra Wiktorowska     24– 26

Adres redakcji: 00-048 Warszawa, Mazowiecka 6/8 pok. 416, tel.: 828 36 31, tel./fax (22) 827 93 50

Łamanie: Tatsu 

Rynek książki turystycznej pogrążony jest w kryzysie. Kolejny rok z rzędu obserwujemy spadek jego wartości – pisze Łukasz Gołębiewski w specjalnym dodatku poświęconym publikacjom turystycznym i kartograficznym. W przypadku przewodników recesja trwa nieprzerwanie od 2009 roku, w przypadku kartografii turystycznej sytuacja jest jeszcze gorsza, tu spadek sprzedaży obserwujemy praktycznie od 2007 roku, z niewielkim jednorazowym wzrostem w roku 2010. Wydaje się, że kryzys ma charakter trwały. Związany jest z przemianami ogólno cywilizacyjnymi, w szczególności z odchodzeniem od publikacji papierowych na rzecz aplikacji na urządzenia mobilne i GPS. Jedni wydawcy radzą sobie w nowej rzeczywistości, inni szukają rozwiązań, wielu jednak poległo. W dodatku prezentujemy także laureatów czwartej edycji Nagrody Magellana, wyróżnienia dla wydawców publikacji turystycznych i kartograficznych

a n a l i z

  Książki miesiąca „Dom pod Lutnią” Kazimierza Orłosia oraz „Festung Warschau” Elżbiety Janickiej     32 „Ludzie renesansu” Roberta C. Davisa i Beth Lindsmith oraz „Filozofia seksu” Igora Primoratza     33

  Proponujemy także Wydarzenia 6 – 12 • Bestsellery 14 – 16 • Pochwała tkactwa 28 • Między wierszami 29 • Koszyk z książkami 30 • Co czytają inni 31 • Felieton Marka Ławrynowicza 36 • Recenzje 34 – 56 p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 1 2


DŁUGO OCZEKIWANA SERIA RICKA RIORDANA JUŻ W POLSCE. dystrybucja

patroni medialni


Nasze patronaty i nowości

Nowości wydawnicze

Patronaty

Polecamy inne nasze czasopisma:

Miejsca objęte patronatem

Biblioteka Analiz – dwutygodnik, roczna prenumerata 900 zł.

1. Klub Księgarza

Notes Wydawniczy – miesięcznik, roczna prenumerata 259 zł. Wiadomości Księgarskie – kwartalnik, roczna prenumerata 36 zł. Wyspa – kwartalnik, roczna prenumerata 40 zł. Neurokultura – medium zaangażowane „Neurokultura” adresowane jest do osób zainteresowanych najnowszą literaturą polską i europejską, kulturą, sztuką oraz szeroko rozumianą problematyką społeczną. Celem pisma poza promowaniem najnowszej kultury jest poszukiwanie alternatyw dla obecnej rzeczywistości, a także sposobów działania na rzecz wolności, sprawiedliwości, praw człowieka, różnorodności oraz świata wolnego od dyskryminacji, dominacji, wyzysku i degradacji przyrody. „Neurokultura” prezentuje publicystyczne komentarze społeczno-polityczne, jak i artykuły o charakterze teoretycznym, głównie z zakresu filozofii, socjologii, politologii, ekonomii, antropologii kulturowej, gender, a także teksty literackie. Osoby tworzące redakcję zaangażowane są w lokalne i międzynarodowe inicjatywy antywojenne i antyrasistowskie, feministyczne, ekologiczne, na rzecz praw pracowniczych i socjalnych, edukacji społecznej i samorządności. Cena 12 zł.

Antologia [kwartalnik literacki] – Nowe pismo literackie w rodzinie czasopism Biblioteki Analiz. „Antologia” wprowadza w arkana najnowszej literatury (amerykańskiej, polskiej, niemieckiej, ukraińskiej i wielu innych) i przeznaczona jest dla czytelników, którzy interesują się najnowszą literaturą, którzy śledzą jej nurty i ciekawi są tego, co ma do powiedzenia najmłodsze pokolenie, tak w Polsce jak i za jej granicami. Redaktorami pierwszego zeszytu są: Dariusz Szymanowski, Piotr Siwecki i Piotr Makowski, a w zeszycie zawarte są utwory Tomasza Białowskiego, Aminy Cain, Krzysztofa Fałata, Scotta Garsona, Evelyn Hampton, Antoniego Janowskiego, Jasona Jordana, Piotra Makowskiego, Teresa Marksa, Coreya Meslera, Carola Novacka, Douga Smitha, Bena Tanzera, J.A.Tylera i Anny Vesenny. Cena 15 zł. „Rozmowy o rynku książki 11” – zbiór wywiadów z przedstawicielami branży wydawniczo-księgarskiej, drukowanych w 2011 roku na łamach dwutygodnika „Biblioteka Analiz”. Poruszane tematy dotyczyły zarówno aktualnych wydarzeń, jak i długofalowych problemów rynku książki. Cena 40 zł. „Rynek książki w Polsce 2011” – kompendium wiedzy o rynku wydawniczo-księgarskim. Analiza zmian, prognozy rozwoju poszczególnych segmentów rynku, szczegółowo omówione największe wydawnictwa, hurtownie i sieci księgarskie, charakterystyki firm, informacje o obrotach, sprzedaży książek, zatrudnieniu itp. Edycja pięciotomowa – „Wydawnictwa”, „Dystrybucja”, „Poligrafia”, „Papier” oraz „Who is Who”. Cena tomu I – 80 zł, tomu II – 70 zł, tomu III – 50 zł, tomu IV – 50 zł, tomu V – 60 zł.

4

b i b l i o t e k a

a n a l i z

2. Salony Biblioteki Narodowej: • Salon Pisarzy i Salon Wydawców Książki objęte patronatem (w ciągu 3 ostatnich miesięcy) 1. Jirafa Roja: • Łukasz Gołębiewski Krzyk Kwezala – II 2012 2. Egmont: • Cornelia Funke Reckless. Kamienne ciało – II 2012 • Damian Dibben Strażnicy historii – III 2012 • Zofia Stanecka Basia, Franek i zwierzaki – III 2012 3. Hachette Polska: • Howard Gordon Obelisk – II 2012 • Cathy Glass Czekając na anioły – III 2012 • Adam Blake Oszustwo znad Morza Martwego – IV 2012 4. Prószyński Media: • Paweł Jaszczuk Marionetki – II 2012 5. Szara Godzina: • Aneta Ponomarenko Strażnik skarbu – II 2012 • Adam Węgłowski Przypadek Ritterów – II 2012 6. Wilga: • Dorota Gellner Zawiłości miłości – II 2012 • Iwona Czarkowska Kazio w miasteczku pełnym wampirów – III 2012 7. Fabryka Słów: • Janet Evanovich Jak upolować faceta – III 2012 8. Bukowy Las: • Ellis Avery Ostatni akt – IV 2012 9. Mała kurka: • Jennifer Clement Trucizną mnie uwodzisz – IV 2012 10. Nasza Księgarnia: • Małgorzata Gutowska-Adamczyk Opowieści pana Rożka – IV 2012 11. Smak Słowa: • Hisham Matar Anatomia zniknięcia – IV 2012 • Jusuf Idris Grzech – IV 2012 12. Sonia Draga: • S.J. Watson Zanim zasnę – IV 2012 Konkursy Nagroda im. Jerzego i Hanny Kuryłowiczów – dla tłumaczy literatury naukowej. Nagroda im. Jerzego Skowronka – dla autorów i wydawców książek historycznych. Nagroda im. Karla Dedeciusa – dla polskich tłumaczy literatury niemieckojęzycznej oraz niemieckich tłumaczy literatury polskiej. Nagroda Donga – celem konkursu jest promocja najbardziej wartościowych książek dla dzieci. Nagroda Literacka m.st. Warszawy. Targi książki w 2012 roku Poznańskie Spotkania Targowe – Książka dla Dzieci i Młodzieży, Poznań 3-5 II 17. Targi Edukacyjne EDUKACJA, Kielce 28-30 III XVIII Targi Wydawców Katolickich, Warszawa 20-22 IV 3. Warszawskie Targi Książki, Warszawa 10-13 V VIII Kiermasz Wydawców Katolickich, Katowice 1-2 VI Targi Książki Historycznej, Kraków, 13-15 IX p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 1 2


Wydarzenia 111 kandydatek do „Silesiusza”

10 lat akcji „Cała Polska czyta dzieciom”

T

yle książek zgłosili wydawcy i jury do tegorocznej edycji Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej „Silesius”. Lista książek nominowanych do nagrody (siedem książek nominowanych do nagrody w kategorii „książka roku” oraz trzy tytuły nominowane w kategorii „debiut roku”) zostanie ogłoszona pod koniec kwietnia, a gala wręczenia odbędzie się 19 maja we wrocławskim Teatrze Współczesnym. Wśród 111 książek zgłoszonych do nagrody znalazło się 27 debiutów. Do tegorocznej edycji nagrody zgłoszono po raz pierwszy dwie książki poetyckie wydane za granicą – w Czechach i w Anglii. Organizatorem Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej „Silesius” jest Miasto Wrocław. Zostanie wręczona po raz piąty. Przyznawana jest w trzech kategoriach: za „całokształt twórczości”, „książkę roku” oraz „debiut roku”. Oprócz statuetki „Silesiusa” autorstwa wrocławskiego artysty Michała Staszczaka, laureat nagrody w kategorii za całokształt twórczości otrzyma 100 tys. zł, zwycięzca w kategorii „książka roku” – 50 tys., zaś w kategorii „debiut roku” – 20 tys. zł. Lista książek zgłoszonych do nagrody dostępna jest pod adresem: www.silesius.wroclaw.pl. (PW)

Wyższa dotacja dla bibliotek

M

inister kultury Bogdan Zdrojewski poinformował, że budżet programu „Zakup nowości wydawniczych dla bibliotek” w 2012 roku wyniesie nie, jak planowano wcześniej, 20 a 30 mln zł. Tym samym resort kultury ustalił najwyższą kwotę dotacji na zakup książek dla bibliotek od 2005 roku, kiedy wyniosła ona również 30 mln zł. Przez trzy następne lata dotacja wynosiła 28,5 mln zł, ale w latach 2009 i 2010 została obniżona do 10 mln zł rocznie. W 2011 roku było to 15 mln zł. (FRAN)

RPO pyta o e-booki

R

zecznik praw obywatelskich wystąpił w marcu do ministra finansów w sprawie różnic w opodatkowaniu VAT na książki drukowane i oferowane w formie cyfrowej. Przypomnijmy, że w Polsce książka papierowa objęta jest 5 proc. podatkiem, a jej wydanie elektroniczne 23-proc. Jak czytamy w piśmie rzecznika: „Taka sytuacja budzi wątpliwości z punktu widzenia konstytucyjnej gwarancji równości oraz wolności dostępu do dóbr kultury. Nie sprzyja ona także rozwojowi czytelnictwa oraz zmniejsza konkurencyjność polskich podmiotów gospodarczych oferujących e-booki”. Ponadto rzecznik wskazuje, że wprowadzanie różnic w sytuacji prawnej podmiotów gospodarczych na podstawie arbitralnych i dyskryminacyjnych kryteriów stanowi naruszenie konstytucyjnej gwarancji równości. Rzecznik zwrócił się też do ministra finansów z prośbą 6

b i b l i o t e k a

a n a l i z

JUBILEUSZ FUNDACJI ABC XXI

U

roczysty finał dziesiątej kampanii „Cała Polska czyta dzieciom” odbył się 26 marca w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. – Dziesiąta rocznica jest dziesięć razy lepsza niż pierwsza rocznica. Mamy znacznie szersze grono przyjaciół i współpracowników, sądzimy, że udało nam się zaszczepić nawyk czytania. Jednak coraz mniej dzieci czyta, coraz mniej dzieci spędza też czas na rozmowie z rodzicami – powiedziała Irena Koźmińska, prezes Fundacji ABC XXI, informując o sytuacji w jakiej obecnie się znajdujemy. Zapowiedziała, że dlatego Fundacja „będzie miała co robić w przyszłości”, w tym tworząc internetowy uniwersytet oraz „eksportując” ideę kampanii „Cała Polska czyta dzieciom” do innych krajów. Wśród nagrodzonych i najbardziej zasłużonych dla kampanii „Cała Polska czyta dzieciom” znalazły się osoby dobrze znane w środowisku książki, a wśród nich Aneta Satława, kierownik działu promocji Biblioteki Śląskiej w Katowicach, Krystyna Adamczyk, właścicielka księgarń „Z Bajki” w Poznaniu, Maria Czernik, była prezes Polskiej Sekcji IBBY i Iwona Hardej, redaktor naczelna „Bluszczyka”. Elżbieta Olszewska, najbliższa współpracownica Ireny Koźmińskiej, dyrektor programowy Fundacji, została udekorowana przez ministra Bogdana Zdrojewskiego medalem Gloria Artis. Szczególnie została uhonorowana Joanna Kulmowa, która otrzymała nagrodę specjalną. Wśród nagrodzonych partnerów kampanii „Cała Polska czyta dzieciom” znalazły się instytucje i firmy obecne od lat w obszarze książki: Biblioteka Narodowa, International Paper, Antalis Polska, wydawnictwo Media Rodzina, Polska Sekcja IBBY, Poznańskie Spotkania Targowe – Książka dla Dzieci i Młodzieży oraz Drukarnia Szczepan Symański. Podczas uroczystości została ogłoszona lista „10 najważniejszych książek dekady kampanii czytania”, do której zaliczono następujące tytuły: „Bieda. Przewodnik dla dzieci” Hanny Gill-Piątkowskiej i Henryki Krzywonos (Krytyka Polityczna), „Czarny Młyn” Marcina Szczygielskiego (Stentor), „Czy wojna jest dla dziewczyn?” Pawła Baręsewicza (Muzeum Powstania Warszawskiego i Wydawnictwo Literatura), „Detektyw Pozytywka” Grzegorza Kasdepke (Nasza Księgarnia), „D.O.M.E.K.” Aleksandry i Daniela Mizielińskich (Dwie Siostry), „Dziesięć stron świata” Anny Onichimowskiej (Znak), „Dżok. Opowieść o psiej wierności” Barbary Gawryluk (Wydawnictwo Literatura), „Kosmita” Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel (Fundacja ING), „Pan Kuleczka” Wojciecha Widłaka (Media Rodzina) oraz „Wiersze, że aż strach” Małgorzaty Strzałkowskiej (Media Rodzina). (PD) o udzielenie informacji, czy w ministerstwie trwają prace nad objęciem publikacji udostępnianych w formie cyfrowej taką samą stawką VAT, jaka obowiązuje w odniesieniu do pozostałych publikacji. (PW)

Kielce domem podręczników

W

dniach 28-30 marca w Kielcach odbyły się XVII Targi Edukacyjne „Edukacja”. Od wielu już lat wydawcy edukacyjni skwapliwie korzystają z możliwości zaprezentowania nowych podręczników, a od ubiegłego roku również rozwiązań elektronicznych, zarów-

Lesko bez Lata z Książką!

W

fot. Targi Kielce

no publiczności branżowej (dyrektorzy szkół, nauczyciele) jak i licznie odwiedzającym targowe pawilony mieszkańcom Kielc i regionu p r z e d s t a w i a

świętokrzyskiego. W tym roku w kieleckich targach uczestniczyły: Grupa Edukacyjna z Kielc, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, Nowa Era, Edgard, Fraszka Edukacyjna, Oficyna Edukacyjna Krzysztof Pazdro, ZamKor oraz spółka Vulcan. Obecne były też wydawnictwa prezentujące ofertę książek dla dzieci i młodzieży: Bis, Jedność, Publicat i tradycyjnie Wydawnictwo Literatura, jak też Wydawnictwo Kartograficzne Meridian i Oficyna MM Wydawnictwo Prawnicze oraz Wydawnictwo Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. (PW)

tym roku nie odbędzie się Bieszczadzkie Lato z Książką. – Niestety, nie otrzymaliśmy dofinansowania z dotychczasowych źródeł – ze starostwa w Lesku i z Instytutu Książki. Tylko Urząd Miejski w Lesku podtrzymał swoje wsparcie finansowe, ale nie jest to kwota wystarczająca na zorganizowanie naszej imprezy. Z przykrością muszę przyznać, że także naszego wydawnictwa nie stać obecnie na inwestycję w tę imprezę w wysokości 20 tys. zł, jak działo się to w poprzednich latach. Do tego termin kolidowałby z Mistrzostwami Europy w piłce nożnej – wyjaśnia Bogdan Szymanik, szef wydawnictwa

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 1 2


Wydarzenia Bosz z Leska, a jednocześnie twórca i główny organizator tej popularnej imprezy promocyjnej. W Lesku zorganizowano do tej pory sześć edycji Bieszczadzkiego Lata z Książką. (pd)

  Wizyta szwedzkiego noblisty

W

    maju przyjedzie do Polski Tomas Tranströmer, ubiegłoroczny laureat literackiej Nagrody Nobla. Szwedzki poeta ma odwiedzić Warszawę i Kraków. Jego wizyta zbiegnie się z premierą zbioru „Wiersze i proza 19542004” (a5) w przekładzie Magdaleny Wasilewskiej-Chmury i Leonarda Neugera. Szwedzka edycja tego zbioru ukazała się w ubiegłym roku z okazji 80. rocznicy urodzin Tomasa Tranströmera. (fran)

  Nagrody na WTK z  istotnych eleJednym mentów 3. Warszaw-

skich Targów Książki (1013 maja) będzie ogłoszenie rozstrzygnięć branżowych konkursów oraz prezentacja nominacji i laureatów polskich nagród literackich. Już dziś wiadomo, że tegoroczne targi będą m.in. okazją do ogłoszenia nominacji i laureata Nagrody Sezonu Wydawniczo-Księgarskiego Ikar, ujawnienia wyników 52. edycji Konkursu „Najpiękniejsza Książka Roku” Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek, ogłoszenia laureatów nagrody na Najlepszą Książkę Dziecięcą „Przecinek i kropka” 2011 organizowanej przez Empik, wręczenia Nagród Magellana „Magazynu Li-

Łamy gazet to nie kabaret fot. Aleksandra Kowalczyk

–  Twoja współpraca z Piwnicą trwała lat dwanaście – jeśli dobrze liczę… –  Nieco przeszacowałeś mój piwniczny staż. W sensie czynnego udziału w programach kabaretu zebrałoby się tego, w porywach, do dziesięciu lat. Niekiedy się dziwię, że byłem tam tak krótko. Innym znów razem dochodzę do wniosku, że całkiem długo. W pewnym momencie nastąpiło we mnie to, co fizyka określa jako przemęczenie materiału. Zorientowałem się, że zastrzyk adrenaliny przy każdorazowym kontakcie z widzem przestaje na mnie działać z właściwą mocą. Przy tym imałem się wciąż rozmaitych innych zajęć, pisząc na przykład teksty do „Przekroju”, „Studenta” czy „Szpilek”, wymyślając z Markiem Pacułą audycje rozrywkowe dla radia, a niekiedy nawet podsuwając komuś scenariusze filmowe. Doświadczeń zebranych podczas lat mej aktywności piwnicznej nie nazywałbym jednak zawodowymi. Ponad ćwierć wieku utrzymuję się z pracy dziennikarskiej. Łamy gazet to nie kabaret. Jednak czymkolwiek się zajmuję, nie przestaję być piwniczaninem. –  Jak zacząłeś swoją współpracę z Piwnicą? –  W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych występowałem, jako „autor z własnym tekstem”. Istniała taka kategoria wykonawcza. Wymyślił to jakiś łebski ministerialny urzędnik, żeby w czasach omnipotencji cenzury uniknąć wpisywania do umów podejrzanie wyglądającego słowa: satyryk. Ten dość pojemny termin umożliwiał wykonawcom wypłaty honorarium za mniej lub bardziej skuteczne bawienie publiczności. W programach piwnicznych występowałem zrazu sam. Piotr Skrzynecki dodał mi wkrótce do kompanii Mariana Dziędziela i Edwarda Wnuka. I choć Piotr z reguły zapowiadał, że Kowalczyk mówi teksty własne, a pozostali – z repertuaru Wiesława Dymnego, całymi latami spotykałem całkiem światłych ludzi, przekonanych, że posiłkowałem się Dymnym. Otóż nie. Nigdy. Kiedy w Piwnicy pojawił się Andrzej Pacuła, wychodziliśmy do mikrofonów wspólnie. Obaj raczyliśmy widza wyłącznie własnymi tekstami. Zdarzały mi się solówki, jak monologi: „Niezastąpiony”, „Do przodu” czy „Eksperci”. Można je odnaleźć w mojej książce. –  Występy kabaretowe dawały ci, jak sądzę, satysfakcję artystyczną, ale bardziej znany byłeś z powodu Yarda… –  Cóż… W kręgach psiarzy spotykanych na spacerach, mój Yard – bokser z hodowli piwniczanki Iki Broszkiewicz – był na pewno dobrze notowany. Przy nim zapewne część splendoru spływała i na mnie. Zdarzało się, że podczas tych przechadzek spotykałem na przykład Ludwika Jerzego Kerna czy Andrzeja Sikorowskiego, którzy hołdowali tej samej psiej rasie. Dla mnie byli jednak przede wszystkim wspaniałymi twórcami. Kim ja byłem dla nich?… Mogę tylko przytoczyć puentę genialnego żydowskiego dowcipu: „Ta niepewność mnie zabije!”. –  Dwadzieścia lat przepracowałeś w „Rzeczpospolitej”, zajmując się głównie teatrem… Mam nadzieję, że to nie jest zamknięty rozdział. Brakuje mi twoich recenzji… –  Miło mi to słyszeć, jakkolwiek nie wszyscy byliby skłonni podzielać to zdanie. Od 2009 roku pracuję w redakcji portalu Culture.pl przy Instytucie Adama Mickiewicza. Charakter mej pracy zmienił się o tyle, że nadal zajmując się teatrem, jestem znacznie bardziej redaktorem niż dziennikarzem. Już nie recenzuję. Rozmawiał Tomasz Zb. Z apert b i b l i o t e k a

a n a l i z

p r z e d s t a w i a

  Senat popularyzuje czytelnictwo

P

Janusz R. Kowalczyk, autor książki „Wracając do moich Baranów”

8

terackiego KSIĄŻKI” dla najlepszych publikacji turystycznych, a także ogłoszenia wyników Nagrody im. Jerzego i Hanny Kuryłowiczów, ufundowanej dla honorowania najlepszego przekładu z dziedziny matematyczno-przyrodniczej oraz technicznej. Uczestnicy targów będą mogli także spotkać się z laureatami przyznawanej od 2008 roku Nagrody Literackiej m.st. Warszawy, poznać nominacje i laureatów Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za reportaż literacki, która Warszawskim Targom Książki towarzyszy od pierwszej edycji, a także dowiedzieć się, jakie książki i autorzy otrzymają nominacje do prestiżowych nagród literackich: „Nike” i „Gdynia”. Więcej informacji na stronie www.targi-ksiazki.waw.pl. (pw)

     od koniec marca odbyło się pierwsze posiedzenie Senackiego Zespołu Popularyzacji Kultury i Rozwoju. Zespołowi przewodniczy senator Barbara Borys-Damięcka. Do prac zespołu zaproszono dwoje bibliotekarzy: dyrektora BN Tomasza Makowskiego oraz dyrektor Książnicy Kopernikańskiej w Toruniu Teresę Szymorowską, a także Beatę Chmiel, Grzegorza Gaudena, Katarzynę Janowską i Beatę Stasińską. Podczas inauguracyjnego posiedzenia podjęto próbę diagnozy stanu czytelnictwa w Polsce i sposobów jego poprawy, a także podniesiono rolę, jaką mogą odgrywać politycy, a szczególnie parlamentarzyści i samorządowcy, w budowaniu korzystnych warunków dla podniesienia kompetencji kulturowej. Uznano, że kluczową dla tej kompetencji funkcję pełnią biblioteki i media. (pw)

  Zabookowani.pl

G

rupa Wydawnicza Publicat uruchomiła nową stronę internetową www.zabookowani.pl poświęconą beletrystyce dla młodzieży i grupy young adults, która stanowi część oferty Wydawnictwa Dolnośląskiego i Książnicy. Strona, poza charakterystyczną dla internetowych witryn sklepowych prezentacją książek, będzie również źródłem treści promujących serie wydawnicze i poszczególne tytuły – informacje o autorze. (pw)

  Deregulacja w bibliotekach?

Ś

rodowisko bibliotekarzy podzieliła nieco zapowiedź deregulacji zawodów przygotowywana przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Na liście zawodów, które mają zostać objęte tym procesem znalazły się funkcje bibliotekarzy dyplomowanych w bibliotekach akademickich i naukowych. Obecnie aby uzyskać taki stopień, trzeba zdać egzamin przed powołaną przez ministra nauki i szkolnictwa wyższego komisją ds. bibliotekarzy. Według dyrektora Biblioteki Narodowej dr Tomasza Makowskiego zmiana będzie dotyczyła niewielkiej grupy, która pracuje w bibliotekach uniwersyteckich i naukowych, łącznie mniej niż 400 osób. W latach 1989-2010 egzamin na bibliotekarza dyplo-

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 1 2


Wydarzenia Mariusz Wilk, autor książki „Lotem gęsi”

Protezy białego człowieka fot. Natasza Wilk

–  Dlaczego tak długo musieliśmy czekać na pana nową książkę? –  Odpowiedzi proszę szukać w dedykacji „Lotem gęsi”: „Martuszy na trzecią gwiazdkę od papy”. Słowem, urodziny córki wywróciły mój świat do góry nogami, całkowicie zmieniając harmonogram. Zamierzałem bowiem napisać tom poświęcony Pietrozawodskowi, ale powstał jedynie prolog pt. „Lustro wody”, skądinąd zamieszczony w niniejszym tomie. –  Drugi rozdział „Lotem gęsi” nosi smakowity tytuł „Mielone z Karibu”… –  To zapis kilkutygodniowej podróży, raczej turystyki niż włóczęgi, po Labradorze. Razem z dwoma przyjaciółmi z niezapomnianego karnawału Solidarności, których wiatr historii rozwiał po świecie, podążyliśmy drogą Kennetha White’a, szkockiego poety, eseisty, myśliciela, a zwłaszcza globtrotera, mieszkającego od lat w Bretanii, gdzie miałem zaszczyt go poznać. Dzięki tej wyprawie pojąłem, cóż znaczy być turystą. Turysta jest wszędzie przejazdem, jest wszędzie na chwilę, niezobowiązująco. Turyści od razu się wyróżniają, są podekscytowani i wszędobylscy. Od wejścia na pokład nie mogą usiedzieć na miejscu, robią zdjęcia, gadają przez telefony komórkowe, sprawdzają karty kredytowe, zakładają słuchawki na uszy, zerkają w laptopy, i-fony i ipady, na przemian to wkładają, to zdejmują kurtki i czapki. I tylko patrzeć, aż sztuczne zęby zaczną z gąb wyciągać, czyścić i z powrotem do gąb wkładać. Bo wszystkie te gadżety to protezy, bez których biały człowiek nie potrafi już przeżuwać rzeczywistości. Natomiast włóczęga wszędzie bywa tuziemcem. Utożsamia się z ziemią i autochtonami, którzy go goszczą. Od dwudziestu lat mieszkając na rosyjskiej północy tak właśnie się czuję. –  W epilogu „Lotem gęsi” podąża pan na południe… –  Na Krym, gdzie te ptaki zimują; tam panuje łagodniejszy klimat, jest więcej słońca, niezbędnego dla dziecka, więc wyjechałem z uwagi na dobro Martuszki. Północ to cisza, spokój i pustka. Żyjąc w ciągłym zgiełku trudno docenić ciszę… Kto z was i kiedy ostatni raz słyszał prawdziwą ciszę? Zewsząd coś gada, gra i szumi, co rusz się włączają alarmy aut na ulicy, z głośników cieknie breja dźwięków. A u mnie w Kondzie Biereżnej nad Oniego słyszę, jak mysz skrobie dwa pietra wyżej… W takiej ciszy człek staje się baczny. Uważny. To nieodzowne dla pisania. Poza tym na Północy nie ma historii (zabytków, ruin, granic…), więc nie ma o co się spierać. Północ to stan uma. –  Odkurza pan wyrazy, używane przez naszych przodków… –  Tylko co użyłem słowa „um”; zarzucono mi, że to rusycyzm. Krytyków odsyłam do Słownika Języka Polskiego Witolda Doroszewskiego, gdzie jak byk stoi, że w dawnej polszczyźnie „umem” określano rozum, rozsądek i umysł. Uma używał Kniaźnin i Czartoryski. Z pewnością bliższy jest mi staropolski um niż angielski mind. –  Z uwagi na latorośl spędza pan coraz więcej czasu w Polsce… –  Przymierzam się do kupna domu w Kotlinie Kłodzkiej. Znam ten teren, bo jako wrocławianin z urodzenia za młodu regularnie spędzałem tam wakacje, a od ponad dwu dekad moja siostra prowadzi w pobliżu gospodarstwo agroturystyczne. To piękna, dziewicza przyrodniczo i – co nie mniej istotne – mało uczęszczana okolica. A ponadto spacerując można dotrzeć do Czech, niekoniecznie na piwo i knedliczki. Od kwietnia do września zamierzam mieszkać nad Oniego, w pozostałych miesiącach w Sudetach. To zapewni Martuszy dwujęzyczność. Rozmawiał Tomasz Zbigniew Z apert mowanego zdały tylko 283 osoby. Natomiast zdaniem Elżbiety Stefańczyk, przewodniczącej Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich, „w bibliotekach istnieje wiele stanowisk, na których są zatrudnieni absolwenci studiów bibliotekoznawczych i innych, zaraz po ich ukończeniu. Zawód bibliotekarza zatem jest już zawodem otwartym. Bibliotekarze dyplomowani zaś stanowią najwyższy szczebel w karierze zawodowej. Spośród nich rekrutuje się kadra kierownicza i zarządzająca bibliotek akademickich i naukowych, odpowiedzialna za rewolucję technologiczną w bibliotekach oraz gwarantująca zachowanie odpowiednich standardów jakości pracy i usług dla czytelników”. (pw) 10

b i b l i o t e k a

a n a l i z

  Porównywanie cen e-booków

P

     i erwsza polska porównywarka cen ebooków działa od 15 marca. Pod adresem www.ebooki.swiatczytnikow.pl można sprawdzić dostępność oraz konkurencyjne ceny książek elektronicznych. – Przy decyzji, gdzie kupić książkę elektroniczną nie zawsze najważniejsza jest cena. Często ważniejsze jest to, czy format, w którym kupimy e-booka pasuje do urządzeń, na których będziemy go czytali. Ale dla wielu osób liczy się przede wszystkim to, czy książka nie jest sprzedawana z zabezpieczeniami DRM, które utrudniają korzystanie z niej. W wynikach p r z e d s t a w i a

wyszukiwania na pierwszych miejscu znajdują się pliki bez takich zabezpieczeń – deklaruje Robert Drózd, twórca serwisu i autor portalu ŚwiatCzytników. Obecnie serwis przeszukuje około 42 tys. e-booków, pochodzących z ośmiu księgarni, wśród nich sklepów Nexto i Virtualo. (et)

  Czytniki i Biblia

F

     irma Weltbild Polska wprowadziła do swojej oferty popularne czytniki e-booków firmy Trek Store. W jednej z ofert specjalnych firma zaproponowała ponadto czytniki z kolorową Biblią obrazkową dla dzieci. Wprowadzony do oferty czytnik ma kolorowy wyświetlacz i obsługuje wszystkie najpopularniejsze formaty ebooków, muzyczne i graficzne. – Mamy bogatą bibliotekę e-booków, a dzięki wydawnictwom własnym, Świata Książki, część ekskluzywnych tytułów, które będą dostępne wyłącznie w naszym sklepie internetowym, Weltbild.pl. Najważniejsze jednak, żeby polski czytelnik przekonał się do korzystania z czytników i e-booków w ogóle – twierdzi Paweł Wojciechowski, dyrektor marketingu Weltbild Polska. (pw)

  Kanon literacki już w internecie

N

ajwiększa polska biblioteka internetowa Polona liczy 40 tys. książek. Od 2010 roku proces digitalizacji zbiorów Biblioteki Narodowej, które są źródłem dla CBN Polona bardzo przyspieszył – zakupiono pierwsze trzy skanery automatyczne, które same przerzucają strony. Dzięki nim w 2011 roku udało się wykonać 2,5 mln skanów. Biblioteka Narodowa ma obecnie ponad 100 tys. zeskanowanych książek, a do 2013 roku będzie ich 300 tys. Od momentu wynalezienia druku w Polsce wydrukowano 1 mln 100 tys. tytułów – za rok zdigitalizowana ma zostać więcej niż jedna trzecia całej polskiej produkcji wydawniczej. W 2011 roku cyfrową bibliotekę odwiedziło prawie pół miliona użytkowników. Najwięcej czytelników przeszukuje jej zasoby w godzinach 18-24, czyli w czasie, gdy tradycyjne biblioteki są zamknięte. Obecnie biblioteka kończy pracę nad zupełnie nowym oprogramowaniem. (pw)

  Jacek Cygan ze Srebrnym Kałamarzem

W

    imieniny Konstantego, 11 marca, zgodnie z już pięcioletnią tradycją, Fundacja Zielona Gęś im. Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego wręczyła Nagrodę Literacką „Srebrny Kałamarz 2011 im. Hermenegildy Kociubińskiej”, a także – po raz trzeci – Nagrodę Literacką „Zielona Gąska 2011” dla książek dla dzieci. Jacek Cygan za zbiór wierszy „Pies w tunelu” (Iskry) został wyróżniony Srebrnym Kałamarzem, a Kasia Klich odebrała Zieloną Gąskę za „Bajkową drużynę. O brzydkich wyrazach, cukierkowej diecie i o innych sprawach, co ciekawią dzieci” (Prószyński i S-ka). Oboje dziękowali w nietypowy sposób: Jacek Cygan

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 1 2


Wydarzenia przeczytał dwa wiersze ze swego nagrodzonego zbioru, a Kasia Klich zaśpiewała piosenkę o cukierkach. „Magazyn Literacki KSIĄŻKI” jest patronem medialnym Nagrody Srebrnego Kałamarza i Zielonej Gąski. (fran)

  Różne formaty od Nexto

N

exto, jedna z czołowych platform sprzedaży książek elektronicznych w Polsce w styczniu wprowadził możliwości robienia zakupów tzw. jednym kliknięciem, a obecnie oferuje pakiet formatów, bez konieczno-

ści płacenia oddzielnie za PDF, ePub, czy pliki mobi. Ponadto w momencie pojawiania się w przyszłości nowych formatów, czy standardów tworzenia e-booków, użytkownicy Nexto otrzymają możliwość pobrania swoich książek w tych nowych formatach bez konieczności dokonywania jakichkolwiek dopłat. (pw)

  Rebis debiutantem

W

    połowie marca Dom Wydawniczy Rebis zaprezentował premierowe w swojej ofercie książki elektroniczne. Wśród nich znalazły się oraz wydane będą w przyszłości

Hanna Cygler, autorka powieści „Bratnie dusze”

  Wyższe przychody LexisNexis Polska

Niech każdy sam ruszy głową

fot. Grażyna Zawisza

–  „Bratnie dusze” to już „nasta” powieść w pani dorobku… Jak to jest więc z tym pisaniem: pisarką się jest czy może się czasem bywa? –  Ja się zwykle określam jako autorka i mimo iż minęło już sporo czasu od wydania mojej pierwszej książki, nadal nie dowierzam, że udało mi się połączyć wątki, potem książkę wydać, a wreszcie, że ktoś zdjął ją z półki i przeczytał. Autorką czuję się bardziej, kiedy wychodzi nowa powieść, gdy jeżdżę na spotkania autorskie i kiedy odpowiadam na pytania do wywiadu. W pozostałym czasie jestem sobą, czyli Hanią. –  Zwykłą Hanią, która czasem bywa zaskakiwana przez swoich książkowych bohaterów, prawda? –  Tak czasem bywa… Chyba każdego autora zaskakują bohaterowie i to jest właśnie najfajniejsze w pisaniu, że nie wszystko można przewidzieć, gdyż stworzone sytuacje rodzą nowe postawy i zachowania i… nagle można spojrzeć na wymyśloną wcześniej postać w zupełnie innym świetle. Oczywiście, staram się swoich bohaterów jakoś ujarzmić, ale czasem muszę się poddać i poprowadzić akcję trochę inaczej. –  A prowadząc akcję, niezmiennie igra pani z czytelnikami. Łączy pani w powieściach wspólnymi niteczkami postacie, miejsca… –  Od dziecka nie lubiłam układanek ani puzzli, a w moich książkach bawię się nimi. To nie jest oczywiście żaden nowatorski zabieg. Po prostu chcę stworzyć fikcję wychodzącą poza ramy jednej powieści. Pragnę stworzyć nierzeczywistość, która w swojej skali przypominałaby prawdziwe życie z sobie przypisaną siecią przeróżnych relacji pomiędzy bohaterami, którzy często wymieniają się rolami – z pierwszoplanowych na drugoplanowych i odwrotnie. Czasem dopiero po przeczytaniu paru książek można prześledzić czyjeś losy. Ale to jest taka osobista zabawa. –  Powtarza pani z dumą, że tworzy romanse, literaturę popularną. Jaka jest polska literatura współczesna widziana oczami Hanny Cygler? –  Tak, bo ja od samego początku chciałam się zająć kobiecą literaturą popularną, wówczas dość marnie reprezentowaną, z uwagi na brak zainteresowania ze strony wydawnictw. Teraz sytuacja na tyle się zmieniła, że można nawet mówić o odwrotnej tendencji, czyli o zalewie rynku zbyt wieloma wydaniami. Jednakże mass media nadal postępują tak jak dawniej, poświęcając swą cenną uwagę jedynie literaturze wysokiej, czytanej przez wąską grupę odbiorców, i zamykając oczy przed przeciętnym czytelnikiem, wybierającym dla siebie zupełnie inną lekturę. Współczesna literatura polska jest wielowymiarowa i ma naprawdę dobrych twórców. Osobiście bardzo się cieszę, kiedy nazywa się moje powieści „czytadłami”. Po to je napisałam – do czytania, a nie do ozdabiania półek. –  A gdyby miała pani wpisać swoje typy na przykład do Indeksu Ksiąg Odradzanych i Indeksu Ksiąg Polecanych… –  Jestem przeciwko wszystkim rankingom i indeksom. Uważam, że mają one na celu zrobienie z nas bezmyślnych czytelników, dając nam wskazówki (czy aby nie komercyjne?), jaką drogą należy podążać. Niech jednak każdy sam ruszy głową i stworzy listę dla siebie, na swój własny użytek. Nie bójmy się własnego gustu i nie dajmy sobie narzucać upodobań innych. Bądźmy odważni w swoich wyborach. Nie ma takich książek, które absolutnie wszyscy będą kochać i nie ma też takich, które by nie znalazły swoich wyznawców. A wybory innych należy szanować. Rozmawiała Urszula Witkowska 12

b i b l i o t e k a

a n a l i z

p r z e d s t a w i a

klasyczne powieści, biografie, kryminały i thrillery, fantastyka, jak również coś dla miłośników historii – elektroniczne wersje książek autorów takich jak: Erich Maria Remarque, Salman Rushdie, Joyce Carol Oates, Jeffrey Archer czy William Wharton, Philip K. Dick, David Weber, Frank Herbert, Jose Saramago czy Wiktor Suworow. Do końca roku e-oferta Rebisu powinna obejmować 100 tytułów. Wydawnictwo zdecydowało się oferować przede wszystkim pliki zabezpieczone znakiem wodnym, w dwóch popularnych formatach: ePub i mobi. Oficyna współpracuje ze sklepami: Virtualo.pl, Empik.com, Merlin.pl, Gandalf.com.pl i Woblink.com. (pw)

z czołowych oficyn prawniczych osiąJedna gnęła w zeszłym roku przychody na poziomie

47 mln zł, czyli o 5 proc. wyższe niż w 2010 roku. W ciągu całego roku wydano 293 tytuły z czego 25 proc. stanowiły nowości. Łącznie sprzedano 325 tys. egz. publikacji. Od lipca 2011 roku wydawnictwo oferuje swoim klientom e-booki prawnicze, w dwóch formatach – ePub i PDF. (pw)

  Opolgraf Diamentem Forbesa

O

polska drukarnia znalazła się w prestiżowym gronie Diamentów Forbesa 2012 – przedsiębiorstw mogących pochwalić się dynamicznym wzrostem swojej wartości rynkowej. Lista Diamentów Forbesa została opracowana we współpracy z firmą Dun & Bradstreet na podstawie szwajcarskiej metody wyceny wartości firm, uwzględniającej wyniki finansowe oraz wartość majątku. Według autorów rankingu w ostatnich trzech latach Opolgraf zwiększył swą wartość o prawie 22 proc. – To prestiżowe wyróżnienie potwierdza naszą pozycję wiarygodnego partnera w biznesie. Cieszymy się, że zarówno jakość oferowanych przez nas usług, otwartość na potrzeby rynku jak i dynamiczny rozwój stawiają nas w gronie najlepszych polskich przedsiębiorstw – komentuje prezes drukarni Mirosław Szewczyk. (pw)

Sprostowanie

W

   marcow ym numerze „Magazynu Literackiego KSIĄŻKI” przy recenzji Książki Miesiąca „Szczęście w garści. Z familoka w szeroki świat” błędnie podaliśmy nazwisko autora oraz dane bibliograficzne. Autorką książki jest Dorota Simonides. Właściwe dane: Wydawnictwo Nowik, Opole 2012, s. 328, ISBN 978-83-62687-20-6. Za pomyłkę przepraszamy.

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 1 2


Bestsellery

Książki kwietnia

Szprotki w Otwocku W „Tańcu ze smokami. Część 2” George’a  R.R. Martina „w czasie narastających niepokojów fale przeznaczenia nieuchronnie prowadzą bohaterów do największego ze wszystkich tańców”. I wcale nie chodzi tu o „Taniec z gwiazdami”. W „Dziennikach kołymskich” Jacek Hugo Bader opowiada o pewnej tamtejszej babuszce: „Babuszka Tania jest wyjątkowa, bo to jedyny przypadek, jaki znam, żeby zek sam uprosił się na Kołymę. Gdzieś usłyszała, że każdy rok liczą tu za dwa, pomyślała więc, że swoje osiemnaście lat odsiedzi w dziewięć, wyjdzie na wolność i odszuka siedmiomiesięcznego synka, którego już po aresztowaniu sama odwiozła do domu dziecka. Jej mąż przepadł na froncie bez wieści. Z łagru zwolnili babuszkę w 1956 roku jako jedną z ostatnich. Przesiedziała czternaście lat. – Jadę w dietdom, ale nie ma. Umarł. Mi powiedzieli”. Z dialogów z „Tajnego dziennika” Mirona Białoszewskiego: „– Lucynka dała mi pięć pudełek szprotek. Może chcesz? – Jedne daj – mówię. – O to dobrze, to się ucieszy. – A co ona tyle kupiła? – Nie wiesz? – Ludwik na to. – Z nudów. Co robić w Otwocku?”. W  „Marzeniach i  tajemnicach” Danuta Wałęsa wspomina noc z 12 na 13 grudnia 1981 roku: „Nigdy nie czekałam na męża. Mając tyle dzieci, byłam zmęczona, i kiedy nadchodziła noc, kładłam się spać. Tak było i tej nocy. Również nie czekałam na męża, który przebywał w Stoczni Gdańskiej, gdzie obradowały władze ‘Solidarności’. Jak się później dowiedziałam, niektórzy w czasie tych obrad mówili nawet o tworzeniu rządu. Pogratulować im wyczucia sytuacji”. Przed czytelnikiem „Dziedzictwa. Tomu 2” autor, Christopher Paolini stawia pytanie: czy uda się smoczycy i jej jeźdźcowi obalić złego króla, zaprowadzić ład i przywrócić sprawiedliwość w Alagaesii. Tylko oni mogą zwyciężyć Galbatoriksa. 14

b i b l i o t e k a

a n a l i z

Jedną z bohaterek powieści Erica-Emmanuela Schmitta „Kobiety w lustrze” krewne jej świeżo poślubionego małżonka pouczały, co ma zrobić, by możliwie najszybciej zajść w ciążę, wykazując swą przydatność do pełnienia roli żony i matki. „Powinnam przełknąć zupę pietruszkową, schrupać zapiekankę z selerem, sprawdzić fazę księżyca, ubabrać się po kryjomu w ambrze, zmusić Franza, żeby usnął na mnie, nie wycofując się, a potem, gdy już się odsunie, leżeć przez dwie godziny z miednicą przyciśniętą do materaca. Ach tak, zapomniałabym: pośród tych woltyżerskich wyczynów muszę dać się ponieść, myśleć wyłącznie o sobie i spróbować osiągnąć ekstazę!”.

W książce o „zakazanej miłości, narkotykach i sekretach artystycznej bohemy” czyli „Coco Chanel. Życie intymne” Lisy Chaney możemy przeczytać taką oto wykładnię paktu Ribbenrop-Mołotow: „Ku zdumieniu Londynu i Paryża Stalin zdecydował się jednak podpisać pakt o nieagresji z Niemcami. To otworzyło mu możliwości odzyskania terytoriów nad Bałtykiem, w Rumunii i w Polsce, odebranych Rosji sowieckiej po pierwszej wojnie światowej, i oznaczało, że równowaga sił zmieniła się na korzyść Niemiec”. I nawet śladu przypisu. A może by tak należało ostrożniej podejmować decyzje o druku książek czyniących w mózgach groch z kapustą?

Bohater „Spadkobierców” Kaui Hart Hemmings – Matt King ma udaną rodzinę, piękny dom, świetnie zarabia. I nagle wszystko mu się wali, a to za sprawą wypadku, któremu ulega jego żona, po czym pozostaje w śpiączce. Teraz na niego spada wychowanie dwóch córek, a to okazuje się o wiele trudniejsze niż zarabianie choćby i największych pieniędzy.

„Passę” Daniela Passenta, z którym rozmawia Jan Ordyński chwalą takie tytuły, jak „Twoje Dziecko”. Dziwi trochę ten patronat, o niańczeniu noworodków w książce nie znajdujemy wprawdzie zbyt wielu informacji, ale że Passenta w roli superniani obsadził kiedyś Mieczysław F. Rakowski, to i tę rekomendację od biedy da się jakoś wyjaśnić. Wątpię natomiast, by lekturę „Passy” polecała prasa sportowa. Bohater książki nazywa bowiem George’a Foremana pogromcą Cassiusa Claya vel Muhammada Alego, a jako żywo ten pierwszy oberwał od drugiego bęcki. To jednak drobiazg w porównaniu z wyznaniem Passenta, że „ciekawszego reportażu niż z igrzysk w Hamburgu nie zrobi już nigdy”. Nigdy to nie było Olimpiady w Hamburgu, w Monachium i owszem.

W „Kwiatach na poddaszu” Virginii Cleo Andrews wypadkowi ulega ojciec rodziny Dollangangerów, pozostawiając żonę i czwórkę dzieci bez środków do życia. Tymczasem dziadkowie są nieprzyzwoicie wręcz bogaci, ale małżeństwa córki z racji zbyt bliskich, ich zdaniem, związków rodzinnych z mężem, nie uznają, ich dzieci uważając za przeklęte. Dziatwa ukrywa się więc na strychu dziadkowego domu przed bliskimi, przeżywa gehennę, a wreszcie dowiaduje się o tajemnicach rodzinnych, przy których ich pochodzenie to bułka z masłem. „Drzwi do piekła” Marii Nurowskiej to może i najodważniejsza książka tej pisarki, ale mnie cieszy co innego. Że oto autorka, którą po obiecującym starcie przez długie lata zaliczano do grona średniozdolnych wyrobników pióra, znów wydaje swoje tytuły w pierwszorzędnych oficynach, a recenzenci przestali doszukiwać się w jej powieściach dziury w całym. Ciekaw jestem tylko tego, czy gdy Nurowska na swój warsztat weźmie, po dawnemu, temat niepoprawny politycznie, nie będzie już krytykowana dla samej zasady. p r z e d s t a w i a

„Tutaj/Here” Wisławy Szymborskiej: 11 wierszy noblistki i ich angielskie przekłady dokonane przez Clare Cavanagh. Plus Tomasz Stańko na płycie z podkładem muzycznym do każdego z tych utworów. Kto był u boku Józefa Stalina niemal przez całe ostatnie dwadzieścia lat jego życia? Podejrzewam, że z prawidłową odpowiedzią na to pytanie wiekszość czytelników miałaby kłopoty, a chodzi o Walentynę Istominę, jego kremlowską gospodynię. Pisze o niej w „Kobietach dyktatorów” Diane Ducret, podobnie jak o paniach bliskich Mao, Bokassie, Leninowi, Ceaucescu, Mussoliniemu… Wracając zaś do Walentyny, to pod koniec życia Mołotow powiedział o niej: „Czy była kobietą Stalina czy też nie, to nie

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 1 2


Bestsellery Bestsellery „Magazynu Literackiego KSIĄŻKI”

kwiecień 2012 Miejsce Liczba w poprzednim notowań Poz. notowaniu na liście

1

Tytuł

Autor

Wydawnictwo

ISBN

Liczba punktów

8

2

Taniec ze smokami, część 2

George R.R. Martin

Zysk i S-ka

978-83-7506-898-6

2

1

4

Dzienniki kołymskie

Jacek Hugo-Bader

Czarne

978-83-7536-292-3

359

3

25

2

Tajny dziennik

Miron Białoszewski

Znak

978-83-240-1888-8

350

4

3

4

Marzenia i tajemnice

Danuta Wałęsa

Wydawnictwo Literackie

978-83-08-04836-8

334

5

2

3

6 7 8

22

9

7

10 11

441

Dziedzictwo. Tom 2

Christopher Paolini

Mag

978-83-7480-229-1

297

nowość

Kobieta w lustrze

Eric-Emmanuel Schmitt

Znak

978-83-240-1679-2

283

nowość

Spadkobiercy

Kaui Hart Hemmings

Znak

978-83-240-1674-7

257

2

Kwiaty na poddaszu

Virginia C. Andrews

Świat Książki

978-83-7799-654-6

255

3

Drzwi do piekła

Maria Nurowska

Znak

978-83-240-1875-8

239

Coco Chanel. Życie intymne

Lisa Chaney

Znak

978-83-240-1672-3

224

nowość

Passa

Jan Ordyński, Daniel Passent

Czerwone i Czarne

978-83-7700-030-4

222

12

5

nowość

2

Tutaj/Here

Wisława Szymborska

Znak

978-83-240-1925-0

207

13

nowość

Kobiety dyktatorów

Diane Ducret

Znak

978-83-240-1884-0

204

14

nowość

Przebudzona. Dom nocy 8

P.C. Cast, Kristin Cast

Książnica

978-83-245-7991-4

194

15

4

5

Każdy szczyt ma swój Czubaszek

Maria Czubaszek, Artur Andrus

Prószyński Media

978-83-7648-950-6

193

16

6

2

Dziewczynka w zielonym sweterku. W ciemności

Krystyna Chiger, Daniel Paisner

Wydawnictwo Naukowe PWN

978-83-0116-754-7

192

17

19

2

Na fejsie z moim synem

Janusz L. Wiśniewski, Irena Wiśniewska

Wielka Litera

978-83-63387-01-3

184

18

nowość

Więzień nieba

Carlos Ruiz Zafón

Muza

978-83-7758-187-2

181

19

nowość

Laska nebeska

Mariusz Szczygieł

Agora

978-83-268-0705-3

177

18

2

Lew Starowicz o mężczyźnie

Zbigniew Lew Starowicz, Krystyna Romanowska

Czerwone i Czarne

978-83-7700-032-8

152

21

24

2

Lew Starowicz o kobiecie

Zbigniew Lew-Starowicz, Barbara Kasprzycka

Czerwone i Czarne

978-83-7700-013-7

145

Pamiętniki wampirów. Księga 5: Fantom

L.J. Smith

Amber

978-83-241-4193-7

141

Wiersze wybrane

Wisława Szymborska

a5

978-83-61298-26-7

137

Wydawnictwo Literackie

978-83-08-04881-8

130

22 23

nowość 10

2

24

nowość

Rewolucja na talerzu

Olga Kwiecińska-Kaplińska, Agata Ziemnicka

25

nowość

Wyśpiewam Wam wszystko

Urszula Dudziak

Kayax Production & Publishing

978-83-927811-2-7

129

26

14

2

Trylogia Millennium - pakiet

Stieg Larsson

Czarna Owca

978-83-7554-304-9

118

27

15

2

Milczenie roślin

Wisława Szymborska

Znak

978-83-240-1920-5

117

28

nowość

Tam, gdzie ty

Jodi Picoult

Prószyński Media

978-83-7839-013-8

116

29

nowość

Ja, Ibra

Zlatan Ibrahimović, David Lagercrantz

Sine Qua Non

978-83-63248-10-9

115

30

nowość

Ucieczka na szczyt

Bernadette McDonald

Agora

978-83-268-0688-9

113

Lista Bestsellerów – © Copyright Biblioteka Analiz 2012

20

Lista bestsellerów „Magazynu Literackiego KSIĄŻKI” jest przedrukowywana w tygodniku „Angora”, który ukazuje się w nakładzie 400 tys. egz. Jak powstaje lista bestsellerów „Magazynu Literackiego KSIĄŻKI”? Zestawienie powstaje na podstawie wyników sprzedaży w ponad 300 księgarniach całego kraju, w tym w sieciach: Empik, Matras, regionalnych Domach Książki. Pod uwagę bierzemy wyniki sprzedaży z 30 dni, zamykamy listę 15 dnia miesiąca poprzedzającego wydanie aktualnego numeru „Magazynu”. O kolejności na liście decydują punkty przyznawane za miejsca 1-5 w poszczególnych placówkach księgarskich; przy czym za pierwsze miejsce dajemy 5 punktów, za piąte – 1.

b i b l i o t e k a

a n a l i z

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 1 2

15


Bestsellery powinno obchodzić nikogo. W końcu Engels także żył ze swoją gospodynią”. W „Przebudzonej. Dom nocy 8” P.C. Cast i Kristin Cast – Neferet okazuje się coraz bliższa osiągnięcia nieśmiertelności. Strach pomyśleć, co dalej. Bohaterka książki „Każdy szczyt ma swój Czubaszek” Marii Czubaszek i Artura Andrusa nie zrobiłaby zapewne kariery kabaretowej, gdyby nie Jerzy Dobrowolski. To on wypatrzył ją, a raczej wysłuchał, w radiowym „Kabareciku reklamowym”. Krystyna Chiger, tytułowa „Dziewczynka w  zielonym sweterku” (współautorstwo Daniel Paisner) jako dziecko przez czternaście miesięcy ukrywała się z rodziną w kanałach lwowskich. Tę ekstremalną szkołę przetrwania przeżyła dzięki „aniołowi stróżowi”, jak nazywa Leopolda Sochę, pracownika miejskiej kanalizacji. Opieka miała swój wymiar finansowy – 500 zł dziennie. „Nigdy nie wiedziałam wszystkiego o Twoim ojcu. I dlatego pewnie trwałam przy nim. Bo wiedzieć o nim wszystko chciałam. Jak to kobieta. Gdy umierałam, ciągle nie wiedziałam o nim wszystkiego. I może być, że dlatego nawet dzisiaj, tutaj, nadal mnie fascynuje” – czytamy takie oto wyznania matki czynione synowi… po śmierci. Oryginalna książka Janusza L. Wiśniewskiego: „Na fejsie z moim synem”. „Więzień nieba” Carlosa Ruiza Zafóna to kontynuacja najlepszej powieści hiszpańskiego pisarza, „Cień wiatru”. Mamy rok 1957, Daniel Sempere jest statecznym mężem i ojcem, do żeniaczki przymierza się też Fermin Romero de Torres, ale wtedy odzywa się jego mroczna przeszłość… Agora postanowiła zarobić na Mariuszu Szczygle zbierając do kupy jego wstępy do wydanych wcześniej przez tego samego edytora siedemnastu książek czeskich autorów. Na szczęście „Laska nebeska” ma jeszcze bonusy, w tym szkic Szczygła o legendarnym artyście czeskiego undergroundu, Ivanie Martinie Jirousie.

Dlaczego kobiety zdradzają? – pytanie to nie mogło nie paść w książce „Lew Starowicz o kobiecie” Zbigniewa Lwa Starowicza i Barbary Kasprzyckiej. Odpowiedź nie zaskakuje zbytnio: „Sprawdzają swoją atrakcyjność w roli kobiecej i seksualnej, bo czują się pod tym względem zaniedbane. Czasem nie chodzi o seks, ale o przyjaźń i bliskość. Rzadziej zdrada wynika w większych potrzeb seksualnych kobiet. Trzeci wariant to zdrada, żeby coś osiągnąć”. W „Pamiętnikach wampira. Księdze 5” L. J. Smith mamy trójkąt: Elenę, Stefano i Damona. Dwaj ostatni są wampirami i, jakby tego było mało, braćmi. „Wiersze wybrane” Wisławy Szymborskiej zaopatrzone są w taki komentarz autorki: „Jednak w życiu poezji, gdzie każde słowo się waży, nic już zwyczajne i normalne nie jest. Żaden kamień i żadna nad nim chmura. Żaden dzień i żadna po nim noc. A nade wszystko żadne niczyje na tym świecie istnienie. Wygląda na to, że poeci będą mieli zawsze dużo do roboty”. „Rewolucji na talerzu” Olgi Kwiecińskiej-Kaplińskiej i Agaty Ziemnickiej przyświeca hasło: „Jedz, smakuj, i chudnij!”. „Chciałam być cyrkówką lub śpiewaczką” – wyznaje Urszula Dudziak w książce „Wyśpiewam Wam wszystko”. Najciekawsze są jednak jej fragmenty zgoła niemuzyczne, a dotyczące pisarza Jerzego Kosińskiego. Sprzedaż w pakiecie trylogii „Millenium” Stiega Larssona wciąż utrzymuje się w strefie stanów wysokich. To największy hit literatury europejskiej XXI wieku. W „Milczeniu roślin” Wisławy Szymborskiej znajdujemy m.in. „Notatkę”:

Życie – jedyny sposób, żeby obrastać liśćmi, łapać oddech na piasku, wzlatywać na skrzydłach; być psem albo głaskać go po ciepłej sierści; odróżniać ból od wszystkiego, co nim nie jest; mieścić się w wydarzeniach, podziewać w widokach, poszukiwać najmniejszej między omyłkami. Wyjątkowa okazja, żeby przez chwilę pamiętać, o czym się rozmawiało przy zgaszonej lampie; i żeby raz przynajmniej potknąć się o kamień, zmoknąć na którymś deszczu, zgubić klucze w trawie, i wodzić wzrokiem za iskrą na wietrze; i bez ustanku czegoś ważnego nie wiedzieć. Marzący o dziecku bohaterowie powieści „Tam, gdzie ty” Judi Picoult rozstają się. On znajduje ukojenie w kościele, ona w nowym związku… z kobietą. Bohater autobiografii „Ja, Ibra” Zlatana Ibrahimovića (współpraca David Lagencrantz), będąc piłkarzem Barcelony wykrzyknął do trenera Guardioli: „Nie masz jaj”. Może i z Guardiolą jest coś pod tym względem nie w porządku, ale Ibrahimović jawi się jako zarozumiały gnojek, który do tej pory w światowej piłce zrobił jedno: zmieniał kluby jak rękawiczki, wzbogacając się na każdym transferze. „Ucieczka na szczyt” Bernadette McDonald to relacja o wielkich, ale i tragicznych latach himalaizmu polskiego. Kanadyjska autorka dokumentuje polski rozdział wysokogórskich wspinaczek i dorobek takich osób jak: Wanda Rutkiewicz, Wojciech Kurtyka, Krzysztof Wielicki, Jerzy Kukuczka. R anking sporządziła K amila Bauman Komentarz Krzysztof M asłoń

Lista bestsellerów sprzedaży wysyłkowej Świata Książki Tytuł

Autor

ISBN

Kwiaty na poddaszu

Virginia C. Andrews

9788377996546

Czarna kobieta, biały kraj

Waris Dirie

9788377995914

Co się przydarzyło tej małej dziewczynce?

Asa Lantz

9788377996744

Potem

Rosamund Lupton

9788377991770

W  książce „Lew Starowicz o mężczyźnie” Zbigniewa Lwa Starowicza i Krystyny Romanowskiej panowie dowiadują się przykrych rzeczy o sobie. Niestety, jesteśmy niedojrzali, boimy się kobiet, a kłopoty z męskością przytrafiają się wielu z nas i daleko częściej niż bylibyśmy skłonni sądzić.

Siostra

Rosamund Lupton

9788377999912

Wariacje Tischnerowskie

Jarosław Makowski

9788377990698

16

p r z e d s t a w i a

b i b l i o t e k a

a n a l i z

Uwięzieni w raju

Mitchell Zuckoff

9788377997833

Dziewczyna na Times Square

Paullina Simons

9788377990322

Wiara

Wiara

9788377994696

Słodkie pieczone kasztany

Aleksandra Seghi

9788377996331

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 1 2


Prawdziwy pr ezent na I

Komu nI

Biblia Historia zbawienia w opowiadaniach Potoczysta narracja pełna poetyckich sugestii, piękne ilustracje oraz aneks przybliżający realia życia w czasach Jezusa wprowadzają młodego czytelnika w biblijny świat nadziei, braterstwa, pokoju i zbawienia.

Biblia w opowiadaniach na każdy dzień roku Doskonały pomysł na codzienną wspólną lekturę dla całej rodziny – na cały rok! Historia wielkich postaci Starego Testamentu, Jezusa i początów Kościoła rozbudzi w dzieciach fascynację Biblią. Bogactwo ilustracji, twarda oprawa, liczne złocenia.

ę ŚwIętą

Ilustrowana Biblia dla dzieci Stary i Nowy Testament Pięknie ilustrowane klasyczne opowieści zainteresują dzieci w każdym wieku. Obok opisów popularnych wydarzeń znajdziemy tu mnóstwo wspaniałych, choć mniej znanych historii do rodzinnego czytania.

Biblia opowiedziana dzieciom

Biblia dla dzieci Stary i Nowy Testament

Barwna, przemawiająca do dziecięcej wyobraźni opowieść o stworzeniu świata oraz ziemskich dziejach Jezusa. Zachwyca bardzo bogatą warstwą ilustracyjną: rysunkami, reprodukcjami dzieł sztuki, zdjęciami Ziemi Obiecanej.

To opracowanie Starego i Nowego Testamentu powstało z myślą o najmłodszych czytelnikach. Wyróżnia je prosty, barwny język oraz przepiękne, rozbudzające wyobraźnię ilustracje. Wyjątkowy prezent dla małego chrześcijanina!

www.jednosc.com.pl


fot. Robert Drózd

Innowatorzy, naśladowcy i późna większość Polski e-czytelnik O

statnie kilka miesięcy możemy określić jako e-bookowe wyjście z cienia. Coraz więcej wydawnictw decyduje się na publikacje w formie elektronicznej. W pierwszej dziesiątce bestsellerów „Magazynu Literackiego KSIĄŻKI” za luty 2012 znajdziemy sześć tytułów, które są już dostępne jako e-booki. To już sporo. Możliwości e czytania są zatem coraz większe. Spróbujmy się przyjrzeć polskim czytelnikom książek elektronicznych.

Kiedy wybieramy książki elektroniczne? W przypadku książek elektronicznych liczy się kontekst użycia. Nie można założyć po prostu, że ludzie kupują e-booki tylko z po-

18

b i b l i o t e k a

a n a l i z

wodu ich niższej ceny, która zresztą i tak nie zawsze jest niższa. Z wielu przyczyn, które są wymieniane przez czytelników, dwie wydają się najważniejsze. Pierwszą jest poręczność korzystania. Książkę elektroniczną można zabrać ze sobą wszędzie tam, gdzie zabieramy urządzenie, na które została wgrana. A skoro zawsze ją mamy ze sobą, to możemy też zawsze do niej zajrzeć. Wykorzystamy w ten sposób ten wolny czas, którego mogliśmy sobie nie uświadamiać, czas spędzony w poczekalniach, drodze do pracy, niekiedy nawet w windzie czy kolejce na pocztę. Książki elektroniczne są więc remedium na „brak czasu” — czyli jedną z przyczyn, dla których Polacy książek nie czytają. Drugą przyczyną jest poręczność przechowywania. Polacy mają po prostu coraz p r z e d s t a w i a

mniej miejsca na książki papierowe. Oczywiście jest taka kategoria książek, którą zawsze chętnie postawimy na półce. Albumy, serie wydawnicze, ulubieni autorzy, czy też inne pozycje, które są dla nas ważne. Ja na przykład kolekcjonuję starodruki z polskimi przekładami biblijnymi. Z niektórymi książkami nie mamy jednak po przeczytaniu co zrobić. Modne powieści sezonu, kryminały, czytadła są to tzw. „mass market paperback”, czyli wydania w miękkiej oprawie z niewielką czcionką i brzydkim papierem. E-booki załatwiają problem „co zrobić z nieczytanymi książkami”. Biblioteki i antykwariaty są przeładowane, a wychowano nas w przekonaniu że książek się nie wyrzuca. Książki elektronicznej nie trzeba wyrzucać, posłuży nam tak długo, jak tylko możemy ją przeczytać. A w jaki sposób to robimy?

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 1 2


Jakie są dziś możliwości czytania e-booków? Samo pojęcie książki elektronicznej zmieniało się wraz z urządzeniami, na których je czytaliśmy. Na samym początku kariery książek elektronicznych w Polsce, czyli jakieś 5-10 lat temu, jedynym sposobem czytania było korzystanie z komputera. Książka na monitorze była zazwyczaj plikiem w formacie PDF, który rozumiano jako elektroniczny obraz książki papierowej. Format ten był zawsze kojarzony jako mało wygodny — wymagał dużego ekranu, a na mniejszych trzeba go było przewijać. Nic więc dziwnego, że pierwsi polscy czytelnicy e-booków — korzystający wciąż z komputerów — wybierali inny format, a były nimi TXT, DOC lub RTF — a więc dokumenty tekstowe. Skąd je brano? Rynek polskich e-booków nie istniał, a więc źródła były nielegalne. W sieciach wymiany plików znaleźć można było setki tytułów przygotowanych przez anonimowe grupy. Przykładowo grupa „Skandal” zeskanowała i obrobiła ponad 1000 książek, często w jakości lepszej niż dziś możemy znaleźć w księgarniach. Tym się jednak zajmowali pasjonaci. Bo kto czyta e-booki na komputerze? Badania przeprowadzone jeszcze w 1997 roku (http://www.useit.com/alertbox/whyscanning.html) udowadniały, że z ekranu monitora czytamy o 25 proc. wolniej niż z papieru. Korzystanie ze stron internetowych nauczyło nas, że wolimy skanować tekst, niż czytać go dokładnie. Urządzeniem, które mogło książkę elektroniczną wciągnąć w naszą codzienność były telefony komórkowe. Już kilka lat temu na wielu urządzeniach pojawiały się proste programy wyświetlające pliki tekstowe. Dzisiejszy użytkownik smartfona ma do dyspozycji kilkadziesiąt aplikacji — są to m.in. Stanza, FBReader, Mobipocket Reader, Kindle, a z polskich Woblink, Nexto, Virtualo. Niektóre z nich są powiązane z księgarniami, w których od razu książki można kupić, inne pozwalają na wgranie wszystkich plików w różnych formatach. W przypadku czytania mobilnego zaczęły królować formaty takie jak ePub i MOBI — nie zawsze wyglądają najpiękniej, ale są czytelne na każdym ekranie, b i b l i o t e k a

a n a l i z

zniosą bez problemu zmiany kroju i rozmiaru czcionki, marginesu czy też interlinii. Ale jeśli zapytamy dzisiaj przeciętnego posiadacza telefonu, jak może czytać na nich książki, odpowiedzią będzie milczenie. Świadomość formatów e-booków i programów do ich czytania jest niewielka. Ludzie zdają sobie sprawę, że dominujący niegdyś format jakim był PDF na telefony się nie nadaje. Dlatego e-czytanie na telefonie pozostaje wciąż domeną pasjonatów. Przez pewien czas wydawało się, że rewolucją staną się tablety. Przecież niewielkie urządzenie z płaskim ekranem miało być idealne do czytania książek. Jednak nie przewidziano tego, że posiadacz iPada czy też tabletów opartych na systemie Android ma dziesiątki możliwości wykorzystania swojego urządzenia. I że książki nie będą na pierwszym miejscu. Większość posiadaczy tabletów używa ich do multimediów i gier, a jeśli już czytają — to strony internetowe, lub też korzystają z takich programów do „konsumpcji treści” jak Flipboard. Co więcej — ekrany tabletów są właśnie do multimediów przystosowane. Niewielka rozdzielczość i odblaskowa matryca utrudniają czytelność, a w niektórych warunkach (ostre słońce) ją wręcz uniemożliwiają. Inną barierą są wysokie ceny tabletów. Wreszcie czytniki e-booków — wynalazek, dzięki któremu e-booki w Polsce ruszyły. Czytnik jest tzw. „single purpose device”, a więc urządzeniem, które służy tylko do jednego — czytania. Owszem, na niektórych czytnikach można przeglądać internet, słuchać muzyki, korzystać z syntezatora mowy — ale nikt nie kupuje ich w tym celu. Podstawowym atutem tych urządzeń jest ekran z papierem elektronicznym, który do złudzenia przypomina książkę papierową, z tym że wydrukowaną na papierze trochę gorszej klasy. Każdy, komu udało się zanurzyć w lekturze na czytniku stwierdza jednak, że może być najbliżej tekstu, tak, jak to jest możliwe. Nic nie przeszkadza w czytaniu, wystarczy tylko co jakiś czas zmienić stronę jednym ruchem ręki. W efekcie po 15 minutach zapomina się, że korzystamy z urządzenia elektronicznego — a po prostu czytamy. Nawet to, że ekran nie świeci i gdy jest ciemno, trzeba zapalić światło — zbliża taki czytnik do „prawdziwych” książek.

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

Jak wygląda przeciętny polski czytelnik? I to chyba główne źródło popularności czytników. W Polsce popularność czytników rozpoczęła się w 2011 roku, gdy na rynku pojawiło się kilka modeli kosztujących około 500-600 złotych. Były one więc tańsze niż większość zaawansowanych telefonów, nie mówiąc o markowych tabletach. W połowie 2011 roku według badania firmy Nexto w Polsce było 60 tysięcy posiadaczy czytników. Mój blog, Świat Czytników, miał w lutym 2012 ponad pół miliona odsłon. Zainteresowanie tą tematyką rośnie. Jak wygląda przeciętny czytnik? Najczęściej ma ekran 6-calowy i parę przycisków do jego obsługi. Czasami przyciski zastępowane są przez ekran dotykowy. Niektóre czytniki (Kindle Keyboard, Iriver Story HD) mają pełną klawiaturę, która służy do wprowadzania notatek. Technologia papieru elektronicznego sprawia, że czas pracy czytnika liczy się w tygodniach, a nie w godzinach, jak w przypadku tabletów. Funkcje wyszukiwania, słownika, czy podkreślania tekstu to standard w większości modeli. Najpopularniejszym czytnikiem w Polsce jest Amazon Kindle. Popularność to z pozoru zaskakująca, gdyż przecież Amazon nie ma swojego sklepu w Polsce, praktycznie nie sprzedaje polskich e-booków, a Kindle nie ma nawet polskiego menu. Jednak od końca 2009 roku Polacy — podobnie jak mieszkańcy kilkudziesięciu innych krajów — mogą zamawiać Kindle z wysyłką do Polski, która zwykle trwa parę dni. Nawet z opłatami celnymi czytnik Amazonu konkuruje cenowo z tymi dostępnymi w polskich sklepach. A legendarny poziom obsługi klienta w Amazonie przejawia się choćby tym, że przy jakimkolwiek uszkodzeniu w okresie gwarancji producent przysyła nam nowy czytnik. Czytniki Kindle zostały pokochane nie tylko za konkurencyjną cenę. Wersja Kindle Keyboard 3G pozwala na darmowy dostęp do internetu w 100 krajach świata przy pomocy wbudowanej przeglądarki. Każdy model Kindle ma też przypisany własny adres e-mail, co pozwala na wysyłanie książek, ale także i artykułów, bezpośrednio na czytnik. Korzystają z tej funkcji niektóre polskie księgarnie. •

k w i e c i e ń

2 0 1 2

19


Gdy o księgarniach wspomniałem — tu wychodziło największe niedostosowanie Kindle do polskiego rynku. Czytnik nie obsługiwał plików ePub, które są niepisanym standardem książek czytnikowych, nie obsługiwał też plików z zabezpieczeniem Adobe DRM, które jeszcze rok temu dominowały w polskich księgarniach. Jednak popularność Kindle w Polsce sprawiła, że począwszy od jesieni kolejni wydawcy i dystrybutorzy zaczęli rezygnować z DRM na rzecz zabezpieczeń znakiem wodnym. Amazon w Polsce ma kilku poważnych konkurentów. Chyba najciekawiej wygląda propozycja firmy Onyx, która w Polsce sprzedaje kilka czytników z serii Onyx Boox. Te, w przeciwieństwie do Kindle nie mają problemów z polskim językiem, obsługują też Adobe DRM. Znakomite funkcjonalności nie idą jednak w parze z jakością oprogramowania, na co narzekają użytkownicy. Zbliżone funkcjonalnie, choć nieco słabsze technologicznie są czytniki firmy Pocketbook. Ciekawe i atrakcyjne cenowo urządzenia prezentuje też firma Iriver. Niektórzy polscy czytelnicy sprowadzają też prywatnie czytniki niesprzedawane w Polsce, choćby Sony, Kobo i Nook. Nie powiodły się natomiast próby wprowadzenia „polskich” czytników przez dwie duże firmy. W 2009 Kolporter próbował nas zainteresować czytnikiem eClito — niestety za czytnikiem nie poszedł rozwój platformy, w efekcie wielu pierwszych nabywców nie miało co czytać. W 2010 roku podobny pomysł miał Empik z czytnikiem Oyo — tu jednak poniesiono porażkę technologiczną, gdyż propozycja Empiku była znacznie słabsza niż inne czytniki na rynku. W lutym 2012 roku Empik postanowił raz jeszcze wprowadzić własny czytnik, oferując sprawdzony w Niemczech model Trekstor. Jego cena jest wprawdzie atrakcyjna, jednak nie korzysta on z papieru elektronicznego, a ze zwykłego wyświetlacza LCD, co zbliża go raczej do tanich tabletów.

Czym różnią się polscy e-czytelnicy? Mówimy o ludziach, którzy czytają e-booki. Ale czy jest to grupa jednorodna? Nic bardziej mylnego! Pod artykułem, w którym opisywałem pionierskie zastosowanie czyt-

20

b i b l i o t e k a

a n a l i z

Bartłomiej Roszkowski

prezes zarządu NetPress Digital, spółki prowadzącej platformę sprzedaży publikacji cyfrowych Nexto.pl

N

a 2012 rok w Nexto czekaliśmy aż pięć lat. W ostatnich miesiącach dokonały się znaczące zmiany, które spowodowały, że rynek e-booków zaczął wychodzić z niszy fanów elektroniki do rynku masowego. W relacji do odpowiednich miesięcy 2011 roku sprzedaż e-booków wzrosła o 300 proc. w 2012. Główne przyczyny takich wzrostów, według naszych obserwacji, to zasługa kilku czynników: • coraz większa oferta e-booków, w tym bestsellerów i nowości (już 6 na 10 bestsellerów jest w formie e-booków) • wygodniejsze sposoby i metody zakupu e-booków (karty kredytowe, zakupy jednym kliknięciem) • lepsza jakość książek w wersji elektronicznej (wreszcie wydawcy zaczęli sami dbać o jakość swoich publikacji) • popularyzacja e-czytników, tabletów, smartfonów • informacje prasowe, artykuły o branży publikowane w ogólnopolskich mediach Odnosząc się do tego kim jest polski e-czytelnik to nie trudno zgadnąć, że jest to mężczyzna (55 proc.), zamieszkujący większe lub średnie miasto, lepiej uposażony niż średni statystyczny Kowalski oraz z wyższym lub co najmniej średnim wykształceniem. Największego przełomu oczekujemy jednak w takim momencie, kiedy 60-70 letni klient będzie w stanie kupić, pobrać i czytać dosłownie każdą książkę z dostępnego katalogu. Jeśli poziom wygody osiągnie lub przekroczy magiczny próg użyteczności książki papierowej będziemy wtedy na prawdziwej fali wznoszącej. Myślę, że ten magiczny próg jest tuż za rogiem. ników w wielkopolskich gimnazjach pojawiały się komentarze 12-letnich dzieci, które w formie e booków czytają większość lektur szkolnych. Ale pojawiają się także komentarze emerytów, którzy kupili czytnik dla możliwości powiększania czcionki — i teraz chcą się nauczyć jego obsługi. Można wyróżnić cztery typy czytelników e-booków i użytkowników czytników. Podział ten pokrywa się z klasycznym dla marketingu podziałem grup klientów. • Innowatorzy — to ludzie kochający nowinki techniczne, często sami związani z branżą informatyczną. Skupiają się na parametrach technicznych, chcą wiedzieć wszystko o nowych produktach, są widoczni — bo prowadzą blogi technologiczne i często tam komentują. Dlatego jest to grupa bardzo myląca. Rozpowiadając wieści o czytnikach i tabletach — oni często wcale nie czytają. Ponadto jest ich mimo wszystko niewielu — zatem dotarcie do innowatorów nie zbuduje nam rynku. • Wcześni naśladowcy — nie są już „informatyczni”, mają za to konkretne potrzeby, które realizują przy pomocy sprzętu do czytania. W tej grupie mamy liderów opinii, któp r z e d s t a w i a

rzy pokażą e-booka znajomym, albo poradzą im jak skorzystać z czytnika. Nie mają zwykle problemów z konwersją między formatami, potrafią się trochę pomęczyć, aby przeczytać poszukiwaną książkę. W czasach, gdy w polskich księgarniach dominował DRM, tacy ludzie odbezpieczali książki tylko po to, aby móc je legalnie przeczytać na Kindle. • Wczesna większość — w tym momencie wchodzi do gry w Polsce. Są to ludzie, którzy kupują czytnik po to, aby spędzić czas przy lekturze. Zostali zachęceni przez znajomych lub pozytywne recenzje w prasie. Nie mają czasu ani ochoty na roztrząsanie technicznych problemów. Po prostu chcą kupić książkę, wrzucić na czytnik i czytać. • Późna większość — na tym etapie rynek e-booków jest już w USA. Tam ulubionym prezentem choinkowym dla babci czy dziadka jest czytnik, najlepiej powiązany z księgarnią (np. Kindle, Nook, Kobo), na którym taka osoba może sobie po prostu czytać, a gdy potrzebuje książki, to kupuje ją jednym kliknięciem. Dlaczego warto pamiętać o tych grupach? Bo musi mieć to przełożenie na poziom komunikacji z naszymi klientami. Pamiętam,

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 1 2


in wobl

k.com

Najszybciej rozwijająca się platforma z e-bookami! Woblink dostępny dla użytkowników iPadów, iPhone’ów, PC, czytników Kindle i E Ink, smartfonów i tabletów z systemem Android Nr 1 w Apple – najszybciej rozwijająca się polska aplikacja w AppStore Woblink MobiStore na Kindle – jedyna polska księgarnia dostępna bezpośrednio z Kindle Książki multimedialne i interaktywne – tylko na Woblinku Przedpremiery, wydarzenia literackie, wyjątkowe promocje Społeczność ponad 10 tysięcy fanów na Facebooku

Woblink to nowe doświadczenie czytania!

Dołącz do nas!

Dołącz do nas na Facebooku! facebook.com/woblink


gdy na Warszawskich Targach Książki w maju 2011 roku odwiedziłem stoisko z czytnikami. Przedstawiciel dystrybutora widząc moje zainteresowanie zaczął… opowiadać mi o procesorze i pamięci czytnika, którego akurat miałem w ręku. Potraktował mnie więc jak „innowatora”, czyli kogoś, kogo interesuje tylko sprzęt, a nie czytanie. Inny błąd popełnił Empik, który starał się zachęcić ludzi z „wczesnej większości”. Właśnie tych ludzi dotyczyło hasło „Czytanie nigdy nie było tak proste”. Tyle że po kupieniu e-booka użytkownik musiał przejść przez skomplikowaną procedurę autoryzacji w programie Adobe Digital Editions, dostępnym tylko w języku angielskim. Instrukcja zajmowała całą stronę drobnym maczkiem. Nie było to proste, nawet użytkownicy czytników kompatybilnych z Adobe mieli problemy.

Dlaczego e-czytelnicy wybierają legalne e-booki? Popularność czytników i aplikacji do odtwarzania książek elektronicznych nie musi przekładać się na rosnącą sprzedaż. Przecież każdy użytkownik Internetu w Polsce (wyłączając „późną większość”) zna serwis chomikuj.pl, będący nieprzebraną biblioteką książek do pobrania. A że książki te zostały udostępnione nielegalnie? To wielu ludzi nie interesuje, chyba że… mamy argumenty, aby kupili e-booka legalnego. Zacznijmy od ceny. Czego jednak można się dowiedzieć o cenach e booków, gdy rozmawiamy z czytelnikami? • Nie chcą płacić dwa razy za papier, a potem za e-booka. Ściągniecie pirackiej wersji książki, w sytuacji, gdy powiela się wersję papierową to powszechnie akceptowalne zachowanie. Nie ułatwiają tego sprzedawcy. Amerykańskie wydawnictwo O’Reilly do każdej książki papierowej umożliwia dokupienie e-booka za 5 dolarów. Polskie wydawnictwo Złote Myśli do każdej książki drukowanej dodaje bezpłatnie wersje elektroniczne. To jednak nieliczne przypadki. • Czytelnicy wiedzą, że w obecnym systemie prawnym kupionego e-booka nie da się odsprzedać tak jak książki papierowej. To obniża jego wartość w ich ocenie.

22

b i b l i o t e k a

a n a l i z

• Często w wypowiedziach na forach internetowych ludzie porównują ceny papieru i e-booka. Porównanie nie dotyczy jednak cen okładkowych! Zawsze chodzi o najniższe ceny w promocji. • Gdy zapytamy, ile czytelnicy skłonni byliby zapłacić za e-booka, pojawiają się dwie grupy. Jedni chcieliby książki kupować za dosłowne grosze: 3-5 złotych jest kwotą, przy której taka osoba się nie będzie zastanawiała. Inni mówią o cenach wysokości połowy czy dwóch trzecich ceny książki papierowej. I to już jest postulat rozsądny. Tych, którzy mówią o paru złotych nie powinniśmy jednak ignorować. Pewnego dnia poinformowałem swoich czytelników o promocji Kindle Daily Deal, w której można było kupić znany poradnik, znanego autora — „The 7 Habits of Highly Successful People” Stephena Coveya. Cena tego dnia była obniżona do 99 centów, a więc 3 złotych. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu książkę kupiło ponad… 350 osób — liczę tylko tych, którzy przeszli ze Świata Czytników. Mimo tego, że pozycja była anglojęzyczna i wymagała posiadania konta w Amazonie z podłączoną kartą kredytową. Promocje z polskich księgarni nie są tak spektakularne, ale można liczyć, że jeśli np. bestseller przecenimy o 67 proc.: z 25 złotych do 8 złotych, to liczyć możemy na kilkaset zamówień. Tu jednak staje się kluczowa łatwość zamówienia. Polskie sklepy mają z tym problem. Ludzie nie rozumieją, dlaczego kupując książkę za parę złotych muszą przechodzić ten sam proces, jak gdyby kupowali pralkę za dwa tysiące. Konieczność rejestracji i podawania zupełnie nieistotnych danych bardzo zniechęca. Pytanie o adres domowy jeden z użytkowników skomentował: czy tego e-booka wyślą mi poleconym?! Księgarnie muszą umożliwiać zakup impulsowy, tak aby kupno było maksymalnie szybkie. Można to zrobić tak jak robi Amazon — i w Polsce od niedawna księgarnia Nexto — przechowywać numer karty kredytowej klienta. Można stosować konta doładowywane wcześniej — wtedy cały proces przelewu zostaje uproszczony. Kolejną sprawą jest jakość e-booków — tutaj legalny produkt może wygrać z przypadkową konwersją z „chomika”. Korektą, p r z e d s t a w i a

prawidłową nawigacją, spisem treści, indeksem. Niestety — może też przegrać. Czasami „hobbystyczne” digitalizacje są znacznie lepsze od tego, co możemy znaleźć w księgarniach. A niestety — klient sparzy się kilka razy i już w danej księgarni kupował nie będzie. Pytanie, czy w ogóle. I wreszcie to, czego warto uczyć się od wydawców… gier komputerowych czyli materiały dodatkowe. Rynek gier zmagał się z ogromnym piractwem, jednak odpowiednia polityka cenowa i produktowa sprawiła, że dziś na forach dla graczy wręcz nie wypada przyznać się do posiadania nielegalnej kopii. Obecnie, gdy kupuję cyfrową kopię gry w serwisie GOG.com, prowadzonym przez firmę CD Projekt — od razu ściągnę też instrukcję, ścieżkę dźwiękową, album z grafikami i tak dalej. Dlaczego nie można tego powtórzyć przy książkach? Dużym PDF-ie z ilustracjami. Dostępie do strony internetowej, z której pobierzemy wywiad z autorem, a może nawet roboczą wersję pierwszego rozdziału.

Podsumowanie W swoim artykule starałem się przekazać kilka przekonań. 1. Dopiero czytniki e-booków pozwoliły ruszyć ze sprzedażą e-booków w Polsce. 2. Użytkownicy czytników znacząco się między sobą różnią. Jedni są gotowi na konwersje i długie procesy zakupowe. Inni potrzebują mieć wszystko podane na tacy i nie zrozumieją kwestii technicznych. 3. Wybór legalnego e-booka to jest kwestia ceny, ale także łatwości kupienia, jakości, czy też materiałów dodatkowych. I ostatnia sugestia dla wydawców i dystrybutorów. Czytajcie (także swoje) e booki, zaopatrzcie się w czytniki, nie pozostawiajcie takich spraw jak konwersja samym sobie. Im bardziej będziecie mogli wczuć się w rolę polskiego czytelnika, tym wasza oferta będzie lepsza.

ROBERT DRÓZD Robert Drózd zajmuje się zawodowo użytecznością serwisów internetowych. Od 2010 roku prowadzi serwis Świat Czytników, a w marcu 2012 uruchomił pierwszą polską webową porównywarkę cen e-booków.

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 1 2


Rozmowa numeru Andrés Neuman

Tłumaczenie to akt miłosny

Akcja „Podróżnika stulecia” toczy się w zagadkowym niemieckim mieście, którego położenia ze względu na jego ciągłe przemieszczanie się nie sposób ustalić. Z jednej strony przypomina trochę jedno z „Niewidzialnych miast” Itala Calvi-

24

b i b l i o t e k a

a n a l i z

na, z drugiej – Polskę, która jeśli wierzyć anegdocie z „Króla Ubu”, znajduje się nigdzie. Proszę powiedzieć, czy Wandenburg istnieje na jakiejś mapie? Istnieje jako metafora. Metafory często bywają bardziej odporne na upływ czasu niż namacalna rzeczywistość. Można zniszczyć jakieś państwo, zniszczyć metaforę jest dużo trudniej. Na pewno Wandenburg nie jest i nie miał być rekonstrukcją żadnego konkretnego miasta w konkretnym kraju. Jeżeli nie umieściłem akcji powieści w Berlinie czy w Monachium lub w innym dobrze znanym niemieckim mieście, to dlatego, że tak naprawdę nie chciałem mówić o Niemczech. Były one dla mnie jedynie pretekstem, żeby opowiedzieć o Europie. W rzeczy samej Wandenburg jest nieistniejącym miastem, tak samo jak Polska, żeby odwołać się do Jarry’ego. Starałem się stworzyć pewien rodzaj ojczyzny będącej poza granicami. I w tym sensie wszyscy jesteśmy po trosze wandenburczykami, przynajmniej ci wszyscy, którzy nie są za bardzo pewni, jaką drogę obrać. Wielbiciele poezji Antonia Machada od razu mogliby przywołać fragment jego wiersza: „Caminante no hay camino, se hace camino al andar” („Podróżniku, nie ma drogi, drogę wytyczasz idąc”). Tak, ale warto także pamiętać, że często ta droga nie prowadzi do żadnego konkretnego celu. Wydaje mi się, że nomadyzm sam z siebie zakłada, że ojczyzna znajduje się w ciągłym ruchu, czyli można by powiedzieć: jest krajem „przenośnym”. W 2003 roku na hiszpańskim rynku ukazał się pański przekład wierszy Wilhelma Müllera, „Podróż zimowa”, do których muzykę skomponował Schubert. W ostatniej pieśni mowa jest o wędrowcu, który dociera do pewnego miejsca i spostrzega kataryniarza. Swoją powieść rozpoczyna pan od bardzo podobnego spotkania. Czy to zbieg okoliczności? Nie. Więcej: to zabieg celowy. Tłumacząc wiersze Müllera, wpadłem na pomysł, żeby napisać króciutką historię. Z góry proszę o wybaczenie, nie wiem co sprawiło, że osiągnęła ona takie monstrualne rozmiary. Najpierw chciałem napisać nowelę, krótkie opowiadanie, na temat tego spotkania. W ostatniej pieśni „Podróży zimowej” bohater wychodzi z domu, nie wiedząc właściwie, dokąd ma się udać, i spotyka ulicznego grajka. Widząc go, zatrzymuje się i po raz pierwszy od początku utworu, to jest p r z e d s t a w i a

fot. Pepe Marin

W Polsce ukazał się niedawno „Podróżnik stulecia” – jedna z pańskich najbardziej zagadkowych powieści. Jej akcja toczy się w XIX wieku. W wywiadach zapewnia pan jednak, że nie jest to książka historyczna. Jednocześnie jest pan autorem znanego aforyzmu, że wszystkie powieści są historyczne. Jak należy to rozumieć? Opinie te wydają się sprzeczne, ale chodzi o dwie strony tego samego medalu. Przynajmniej w moim rozumieniu, wszystkie powieści, nawet te, których akcja rozgrywa się w teraźniejszości, są historyczne. Odzwierciedlają bowiem pewne zwyczaje, konkretny styl życia, które jutro bądź pojutrze staną się przeżytkiem. Żadnej powieści nie uda się uciec przed jej historycznymi współrzędnymi. Dotyczy to jednak także powieści, których akcja rozgrywa się w przeszłości. Moim zdaniem nie powinny one odbiegać choćby z punktu widzenia estetyki od tych, które dzieją się teraz lub dopiero będą się działy. Moja niechęć do powieści historycznych wynika stąd, że są one pod względem estetycznym niezwykle konserwatywne. Doprawdy nie rozumiem, dlaczego akcja powieści rozgrywającej się w przeszłości, język, jakim jest opisana, są takie, jakby nie istnieli James Joyce, Franz Kafka, Georges Perec, Bruno Schulz czy na przykład Wisława Szymborska. Dlaczego język powieści rozgrywającej się w przeszłości tak bardzo odbiega od dzisiejszej „technologii werbalnej”? Tak przecież być nie musi, o czym najlepiej świadczy kino. Nikt nie oczekuje, że film, którego akcja dzieje się na przykład w starożytnym Rzymie albo w średniowieczu, zostanie nakręcony za pomocą umieszczonej na statywie, nieruchomej kamery, a do tego będzie ciągłym dziewięćdziesięciominutowym ujęciem. Wręcz przeciwnie. Realizując na przykład „Gladiatora”, używamy najbardziej wyszukanych, dostępnych nam dzisiaj technik filmowych. Dlaczego literatura nie postępuje tak samo? Dlaczego odrzuca np. surrealizm i filozofię dialogu, jeżeli jej akcja nie dzieje się w XX wieku? Dlatego moja powieść jest pewnego rodzaju sabotażem, atakiem na tradycyjną powieść historyczną, na prawa, którymi się rządzi, i jej bohaterów.

Andrés Neuman (ur. Buenos Aires, 1977) – argentyńsko-hiszpański pisarz i poeta mieszkający na stałe na południu Hiszpanii w Grenadzie. Ukończył Wydział Filologii Hiszpańskiej i Iberoamerykańskiej na tamtejszym uniwersytecie, na którym się doktoryzował i przez parę lat wykładał literaturę iberoamerykańską. Zadebiutował w wieku dwudziestu dwóch lat powieścią „Bariloche”. Następnie opublikował „La vida en las ventanas” (2002). Jego ostatnia powieść, „Podróżnik stulecia”, otrzymała wiele nagród, została uznana za jedną z najlepszych książek roku i uzyskała Premio de la Crítica przyznawaną przez Stowarzyszenie Hiszpańskich Krytyków. Andrés Neuman jest również autorem zbiorów opowiadań, poematów, haiku czy książki podróżniczej o Ameryce Południowej. od dwudziestu czterech pieśni, zastanawia się, że może właśnie tutaj, w tym miejscu, warto by zostać. A kiedy mówi „tutaj”, ma na myśli muzykę. Zadaje sobie pytanie, czy ta muzyka, którą słyszy gdzieś zza rogu, nie byłaby doskonałą ojczyzną. W ostatniej strofie pyta grajka, czy ten może mu akompaniować, kiedy on będzie śpiewał swoją pieśń. W tym miejscu kończy się Schubert. I tu miała się zacząć moja historia. Ale stało się coś zgoła innego, jako że wokół tego spotkania i tej rozmowy, która początkowo miała być centralnym punktem opowieści, zaczął narastać cały świat fabularny i to, co miało być głównym wątkiem krótkiego opowiadania, zamieniło się w początek czegoś znacznie dłuższego. Czy kataryniarz z „Podróżnika stulecia” także wskazuje bohaterowi powieści rodzaj azylu?

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 1 2


Powiedziałbym raczej, że jest uzupełnieniem koczowniczej wizji życia. Starałem się zestawić ze sobą dwóch bohaterów reprezentujących krańcowo różne, choć równie sensowne, style życia. To kataryniarz i Hans-podróżnik. Kataryniarz jest jak Kant, wyobraża sobie cały świat, nie ruszając się z miejsca. Mógłby powiedzieć: obserwuję świat i wiem o nim dużo, bo znam każdy centymetr mojego rodzinnego miasta. Z drugiej strony mamy odmienną wizję Hansa: nie można zrozumieć gdzie tak naprawdę się znajdujemy, jeżeli nie jesteśmy w stanie porównać tego miejsca z innymi. Według niego to właśnie ruch, zmienność jest drogą do osiągnięcia wiedzy. Każdy z tych bohaterów, zarówno Hans jak i kataryniarz, z osobna ma to, czego brakuje drugiemu. Wydaje mi się, że najlepszym podsumowaniem ich relacji jest scena, kiedy obydwaj obserwują wiatrak. Kataryniarz uważa, że nie ma nic bardziej statycznego niż kręcący się wiatrak, choć porusza się, to przecież ma głęboko osadzone w ziemi fundamenty. Tymczasem Hans uważa, że wiatrak reprezentuje szczytowy dynamizm: nigdy nie trwa w bezruchu, a napędza go najbardziej nieokiełznana z istniejących w przyrodzie sił – wiatr. Obydwaj zaczynają rozmyślać nad tym, co zostało powiedziane, i każdy z nich dochodzi do wniosku, że racja leży po stronie tego drugiego. Ta niemożność rozstrzygnięcia, co tak naprawdę jest drogą do osiągnięcia szczęścia: stabilizacja czy ruch, reprezentuje konflikt, który toczy się w sercu każdego człowieka. W powieści nie chodzi więc tylko o zatarg między dwojgiem ludzi o rożnych poglądach, ale właśnie o konflikt dwóch postaw, które wszyscy dobrze znamy. Moim zdaniem, każdy z nas ma część serca koczownika, a część – osoby osiadłej. W tym sensie wydaje mi się, że wszyscy trwamy w fazie przejściowej, jesteśmy o krok od wyruszenia w drogę. Zarazem: chcielibyśmy iść, ale poddawszy się lenistwu – zostajemy. W miłości bywa, niestety, podobnie. Pozostańmy przy tej ostatniej kwestii. W swojej powieści łączy pan miłość z tłumaczeniem. Sceny miłosne zdarzają się pomiędzy opisami pracy translatorskiej. Kochankowie spotykają się, by razem tłumaczyć i obcując z prozą i poezją, zaczynają obcować ze sobą. Skąd pomysł na to, żeby powiązać ze sobą miłosny akt i sztukę przekładu? Bo taka jest jedna z podstawowych tez powieści. Miłość jest aktem tłumaczenia, a tłumaczenie jest aktem miłości. Żeby móc przetłumaczyć jakiś tekst, należy się w nim zakochać. Trzeba go pragnąć, mieć ochotę go sobie przywłaszczyć i zamienić jego słowa na własne. Tłumaczenie jest miłosnym aktem posiadania. Jednocześnie zakochać się w kimś, znaczy odczuwać potrzebę zrozumienia tej drugiej osoby, jest chęcią jej odszyfrowania, czasami błędnej interpretacji i złego tłumaczenia. Między kochankami, tak samo jak pomiędzy tekstem a jego tłumaczem, jest dużo różnic o podłożu psychologicznym, kulturowym czy seksualnym, które często są przeciwstawne. Ale jednocześnie jest też próba zbliżenia się, identyfikacji, tak naprawdę niemożliwej, utopijnej, między dwoma osobami. I kiedy ktoś kocha przez jakiś czas tę drugą osobę, z czasem zaczyna używać jej języka, uczy się go rozumieć, rozszyfrowywać. Związek dwojga ludzi to nieustanny proces tłumaczenia, zastanawianie się: co chciałeś czy chciałaś powiedzieć? Co czułeś czy czułaś? Im lepiej rozumie się jakaś para, tym głębszy jest ich wspólny język. Historia Hansa i Sophie stara się doprowadzić do kresu relację pomiędzy miłością a tłumaczeniem. Odpowiada to współzależności pomiędzy umysłem i ciałem. Powieść stara się być najbardziej zmysłowa w chwilach najgorliwszej debaty intelektualnej. Im bardziej filozoficzne stają się jej wątki, tym więcej jest erotyki, uwiedzenia. I na odwrót. W momentach prawie pornograficznych, w drugiej części powieści, kiedy Hans i Sophie zaczynają ze sobą sypiać, cały czas obecne są refleksje czysto intelektualne. Starałem się stymulować proces myślenia poprzez wątki czysto cielesne i jednocześnie szukałem seksualności w najgłębszych filozoficznych debatach.

Niesamowite

Chiny

w najnowszej książce Beaty Pawlikowskiej NOWOŚĆ

PATRONI :

Książka dostępna w księgarniach, na www.national-geographic.pl i w sprzedaży wysyłkowej: tel. 22 360 37 77 Znajdź nas na Facebooku: National Geographic Książki


Rozmowa numeru Jeśli już mówimy o bohaterach, to zarówno Hans, jak i Sophie są bardzo współcześni. Sophie ze względu na swój światopogląd, zwyczaje, uczucia, sposób zachowania, ale także ze względu na sposób pańskiego opisu: z cellulitisem, miesiączką, etc. Kobiety tamtej epoki też mówiły o miesiączce. Nie mówiły o niej natomiast powieści tamtego okresu. Ale nie wszystkie. Przecież wielokrotnie przywołuje pan powieść „Lucinde” Schlegela. Ano właśnie. „Lucinde” jest powieścią, która powstała ponad dwieście lat temu, a w której mówi się z całą naturalnością o intymnym pożyciu małżeńskim i innych kwestiach, takich jak równouprawnienie, związek partnerski, etc. Stąd właśnie wziął się pomysł mojej powieści. Polega na tym, aby zmienić sposób prezentacji XIX wieku. W XIX wieku też istniało porno, tylko oglądano je za zamkniętymi drzwiami. Chciałem opowiedzieć o tym, co wydaje mi się, że wówczas robili ludzie, ale o czym się dotąd nie mówiło. Tak jakbyśmy mogli odsunąć zasłonę w powozie Madame Bovary i przyłapać ją razem z kochankiem, bez majtek, jak oddaje się najróżniejszym ekscesom, mknąc po ulicach Rouen. Przecież Madame Bovary, mimo że nikt tego nie opisał, też zdejmowała majtki. Z drugiej strony cała powieść jest pewnego rodzaju grą, dialogiem pomiędzy XXI a XIX wiekiem. Dlatego wszyscy bohaterowie są po trosze centaurami. W połowie są dziewiętnastowieczni, a w połowie współcześni. Podobnie – budowa powieści. Z jednej strony mamy długie rozwinięcie, wielu bohaterów i dużo psychologizmu, czyli wszystkie składniki tak charakterystyczne dla XIX-wiecznej powieści, które jako czytelnik bardzo sobie cenię. A z drugiej, mieszam ze sobą różne języki i gatunki. Jest poezja, teatr, monologi, dialogi, listy, części eseistyczne, krótkie epizody w formie krótkich opowiadań. W tej książce odnaleźć można prawie wszystkie literackie formy, ma luźną strukturę, wykorzystuje różne efekty wizualne i osiągnięcia estetyki dzisiejszych czasów. Czysty postmodernizm? Właśnie tak. Wyobrażałem sobie tę powieść jakby widzianą przez XIX-wieczny telewizor, w którym przeskakiwalibyśmy z jednego kanału na drugi przez wszystkie XIX-wieczne programy, które stworzyła literatura. Jest więc kanał gotycki, kanał erotyczny, kanał epistolarny, kanał filozoficznych idei, kanał detektywistyczny. Także bohaterowie łączą w sobie tę wielowarstwowość. Postmodernizm nie polega jedynie na tym, żeby pisać o lotniskach i o iPodach. Nie mam nic przeciwko nim. Moja ostatnia powieść, nad którą teraz pracuję, będzie dotyczyć iPodów, i napisałem już książkę podróżniczą, która rozgrywa się na

26

b i b l i o t e k a

a n a l i z

lotniskach. Uwielbiam nowoczesność i nie uważam się za tradycjonalistę. Bohaterowie „Podróżnika stulecia” rozmawiają często o tęsknocie za tym, co bezpowrotnie utracone. Przywołuje pan termin: morrina, oznaczający tęsknotę za dzieciństwem. Czy Andrés Neuman tęskni za jakimś miejscem? Nie tęsknię za żadnym miejscem. Najwyżej za uczuciami, które przestały istnieć. Ale nie cierpię na nostalgię. Podoba mi się tango jako gatunek, ale nie jako filozofia życia. Konserwatywne tęsknoty wydają mi się reakcyjne, tak jak pragnienie zatrzymania czasu, po to żeby niczego nie zmieniać. Czas musi płynąć i zmieniać niektóre rzeczy, na tym polega jego działanie. Nigdy nie tęskniłem za dzieciństwem. Jest wiele osób, które postrzega je, jako krainę wiecznej szczęśliwości, raj utracony. Moje dzieciństwo nie było zbyt szczęśliwe. Chcę przez to powiedzieć, że jako dorosły człowiek odczuwam, iż mam więcej możliwości, żeby osiągnąć szczęście, niż miałem będąc dzieckiem. Tymczasem wielu moich przyjaciół uważa, że jest wprost przeciwnie. Mówią, że gdy przestali być dziećmi, utracili coś bezpowrotnie. Nigdy nie marzyłem o tym, żeby wrócić do lat mojego dzieciństwa. Owszem, chciałbym powrócić do niego na pewien czas i przeżyć jeszcze raz niektóre chwile. Ale w moim przypadku nie ma to nic wspólnego z chęcią powrotu do tego okresu. Wynika raczej z chęci obejrzenia filmu raz jeszcze. Jest procesem myślowym. Sam, wolę teraźniejszość od przeszłości, dlatego że przeszłość jest ostateczna a z kolei teraźniejszość podlega negocjacjom, można ją zmienić. Uważa się pan za hiszpańskiego pisarza czy za pisarza argentyńskiego? A może te podziały wydają się panu bezsensowne? Pytam, bo po opublikowaniu „Podróżnika stulecia” krytyka uznała pana za pisarza na wskroś europejskiego. Zawsze zastanawiam się dlaczego takich pytań nigdy nie zadaje się czytelnikom, a jedynie pisarzom. Czytelników nigdy nie pyta się, czy czują się bardziej czytelnikami polskimi, czy hiszpańskimi. Dziwnym trafem nigdy nie mają żadnej narodowości, czytają literaturę w różnych językach i nikt nie każe im się deklarować. Chciałbym być traktowany w ten sam sposób. Przyszedłem na świat w argentyńskiej rodzinie, zostałem wychowany jak argentyńskie dziecko, ale do szkoły chodziłem w Hiszpanii, spotykałem się z hiszpańskimi dziewczynami. Pracuję w Hiszpanii i mieszkam w niej znacznie dłużej niż w Argentynie. Głosuję w Hiszpanii, płacę podatki w Hiszpanii, to ostatnie jest chyba najważniejsze. Mam więcej kontaktu z hiszpańskimi pisarzami niż z argentyńskimi, a mimo to moja edukacja sentyp r z e d s t a w i a

mentalna i moje życie rodzinne przebiegało w Argentynie. Jaki z tego wniosek? Wybór wydaje mi się niemożliwy. Pisze pan bloga. Ma pan swoją kolumnę w argentyńskim czasopiśmie „Revista Ñ” i hiszpańskim niedzielnym dodatku kulturalnym do gazety „ABC”. Czy sądzi pan, że nowe media oznaczają kres galaktyki Gutenberga? Przepowiadać – to popełniać największe błędy w historii. Ktoś twierdził, że kino wykończy teatr, inni, że telewizja pokona radio. Dzisiaj, to telewizja przechodzi kryzys, a radio – nie. Po pierwsze: nie należy przesadzać z proroctwami. Wydaje mi się bardziej prawdopodobne, że wszystkie media będą razem koegzystować, niż to, że papier zniknie. Oczywiście, coraz częściej będziemy czytać na ekranie, i duża część rynku wydawniczego postawi na e-booki, tego jestem pewien. Ale nie wydaje mi się możliwe, żeby galaktyka Gutenberga przestała istnieć. Już prędzej, że stanie się trudniej dostępna, co w gruncie rzeczy nie będzie złe. Obecnie w księgarniach jest bowiem za dużo książek, które za szybko stamtąd znikają. Wyobrażam sobie księgarnie przyszłości, jako bardzo szczególne miejsca, gdzie zamiast wielu książek, będą pozycje świetnie wydane, które pobędą tam dłużej, a księgarze będą potrafili o nich poinformować. Czyli będzie inaczej niż dzisiaj, gdy księgarnie zamieniły się w przechowalnie gór kartonowych pudeł, które pojawiają się na krótką chwilę, aby zaraz ustąpić miejsca innym. Jeśli wydawanie książek stanie się bardziej ekskluzywnym biznesem, będzie pewnie mniej księgarni sprzedających książki w klasycznej papierowej formie, ale za to, te które zostaną, będą znacznie lepsze. Nie jestem katastrofistą. Umberto Eco pisał o „apokaliptykach” i „dostosowanych”. W  moim przekonaniu zarówno jedni, jak i drudzy są fanatykami. Obsesją „apokaliptyka” jest jakość, która obowiązywała w przeszłości. Z kolei „dostosowany” obsesyjnie uważa, że nic z tego, co powstało w przeszłości nie wytrzyma próby czasu. Obaj tragicznie się mylą. Dlatego siebie widziałbym gdzieś pośrodku, co, prawdę mówiąc, jest swego rodzaju ekwilibrystyką. W każdym razie, nie zamierzam martwić się rozwojem sytuacji, nie upatruję w nim zagrożenia, raczej szansę. Nie wartościuję także różnych rodzajów swojej pisarskiej aktywności ceniąc bardziej lub mniej pisanie dla czytelników blogów, prasy czy książek. Staram się zawsze dbać o język. Może zmieniam rytm, czasami ton, ale uważam, że to, co wychodzi spod mojego pióra, jest literaturą. Wszystko to, co wychodzi spod ręki pisarza, powinno być literaturą, obojętne czy jest to kolumna w gazecie, konferencja, wiersz, czy wpis na blogu. Mój blog to taka książka powstająca w biegu. Rozmawiała Aleksandra Wiktorowska

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 1 2


Felieton Rola biografa

Pochwała tkactwa Z

astanawiałem się w ostatnich miesiącach, dlaczego znajomi, wiedząc, że zgromadziłem niezłą bibliotekę, a nowości książkowe wciąż zbieram, dlaczego więc, gdy się zgłaszają, głównie proszą o wypożyczenie tomów poświęconych życiorysom. Sądzę, że tym sposobem intuicyjnie reagują na kryzys „poważnej” powieści; jej możliwości, jak sądzę, coraz szybciej więdną. Biograf, aby zainteresował, musi wejść w tę samą rolę, w jaką wchodzi każdy „twórca innych twórców”, że sparafrazuję Gallimarda (ten nazywał wydawcę „autorem swoich autorów”). To samo dotyczy reżysera, redaktora, a nawet – do pewnego stopnia – krytyka literackiego; weźcie do ręki Oscara Wilde’a „Krytyka jako artystę”, sami zrozumiecie, w czym rzecz. Dlatego, gdy ostatnio czytałem bestsellerową „Elkę” Izy Komedołowicz, która w znakomitej książce usiłuje stworzyć portret Elżbiety Czyżewskiej, z frajdą obserwowałem dobry przykład kreacyjne-

go pisarstwa biograficznego. Nie jedyny zresztą. Bo wcześniej to samo wrażenie odniosłem przy wspomnieniu Zofii Komedowej (a naprawdę kreacji Artura Ilgnera) „Oj, Zośka!” i przy innej biografii pióra wspomnianej Tuszyńskiej „Oskarżona: Wiera Gran”. Cóż, pisząc o biografistyce, bez naporu nazwisk się nie obywa… W tworzone postacie biograf wpisuje własne emocje, obsesje, namiętności, zadaje bohaterom biografii swoje własne pytania, nierzadko bardzo prywatne. Klasę biografa poznaje się po klasie jego pytań, stawianych bohaterom biografii oraz po sprawności w konstruowaniu materiału służącego za kanwę opowieści. Biograf to tkacz, który sięga po strzępki informacji z rozmaitych źródeł, aby na tej podstawie zaprezentować swoją, ściśle autorską, wizję. Nie wiem, czy Elżbieta Czyżewska była taką osobą, jaką ukazuje Iza Komendałowicz, ale z pewności trochę więcej dowiedziałem się nie tylko o polskim i amerykańskim losie artystów, lecz równie wiele o świecie samej biografki.

Z punktu widzenia odbiorcy w tym gatunku paraliterackim zawarty zostaje swoisty pakt z czytelnikiem: ty nam gwarantujesz, że nie zmyślasz, my zaś przyjmujemy t w o j ą wizję jako możliwą do akceptującej wiadomości. Zgadzamy się oglądać subiektywny zestaw faktów układanych w twojej głowie. Kupujemy to, oczywiście pod warunkiem, że nas zainteresujesz. W książce Komedołowicz ujawnia się dawny czas. Ech, pokrętne dzieje Elżbiety Czyżewskiej, gwiazdy mojej młodości. O tempora, o mores! Pióro dziennikarki układa odeszły świat niby kamera we „Wszystko na sprzedaż”. U Wajdy na karuzeli też kręcił się gwiazdozbiór lat 60. Piszę w sopockim domu ZAiKSu, moje okno wychodzi na Grand Hotel. Gdzie film na dnie pustej szklanki oglądała Agnieszka Osiecka. O! Właśnie podjechały trzy wozy straży pożarnej, mundurowi wybijają okno na mansardzie Grandu. Jaka tam ukrywa się książka…? Tadeusz Lewandowski

Zamówienie prenumeraty faks (22) 827 93 50 Zamawiam prenumeratę miesięcznika „Magazyn Literacki KSIĄŻKI” począwszy od numeru … /2012 w promocyjnej cenie 160 zł za 12 numerów. Tylko dla prenumeratorów – prenumerata elektroniczna gratis! Imię i nazwisko .

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Nazwa firmy .

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Adres korespondencyjny . e-mail .

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Adres do faktury

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Numer NIP .

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Upoważniam firmę Biblioteka Analiz Sp. z o.o., ul. Mazowiecka 6/8 pok. 416, 00-048 Warszawa, wydawcę „Magazynu Literackiego KSIĄŻKI” do wystawienia faktury VAT bez mojego podpisu oraz do wprowadzenia moich danych osobowych na listę prenumeratorów. podpis Należność prosimy wpłacać na konto 55 1020 1156 0000 7302 0008 4921 w PKO BP o/Warszawa z dopiskiem: „Prenumerata Magazynu Literackiego KSIĄŻKI”.


Między wierszami

Reymont zawieszony N

a przełomie zimy i wiosny rokrocznie od lat siedemnastu odwiedzałem Pałac Chodkiewiczów. Pieczołowicie odrestaurowany po zniszczeniach wojennych gmach przy ulicy Miodowej w Warszawie od kilku dziesięcioleci zajmuje Związek Rzemiosła Polskiego. Wydawałoby się, że wraz z powrotem pomiędzy Tatry a Bałtyk kapitalizmu, tak zwana prywatna inicjatywa skupiona w tej organizacji zyska na znaczeniu. I tak to początkowo wyglądało – dowodem powołanie do życiu nagród ZRP im. Władysława Stanisława Reymonta. Honorowała ona profesjonalnych ludzi pióra „za dorobek życia” i „książkę roku” oraz literatów z zamiłowania i „rzemieślników po fachu”. Ceremonię wręczania laurów wspominam z nostalgią, po prawdzie głównie z uwagi na część nieoficjalną, odbywającą się w przytulnej scenerii restauracji „Honoratka”, usytuowanej w piwnicach zabytkowego budynku. Niestety w tym roku musiałem obejść się smakiem… Nagroda Reymonta została zawieszona – w sekretariacie ZRP nie potrafiono odpowiedzieć na pytanie na jak długo. Decyzja wcale nie wynika z regresu jakościowego krajowego piśmiennictwa, lecz braku funduszy w związkowej kasie. Kilka lat temu podobny los spotkał Warszawską Premierę Literacką, jednak w końcu w kasie miasta znalazły się na nią pieniądze. Przy okazji odmłodzono skład jury. Zapewne obecność w  nim obecnego kierownika działu kultury tygodnika „Przekrój” sprawiła, że lauru nie otrzymały tak wyjątkowe tytuły jak: „Mała matura” Janusza Majewskiego, „Każdy żyje jak umie” Andrzeja Mularczyka, „Dodek Dymsza” Romana Dziewońskiego, „Generalissimus” Dariusza Wilczaka czy „Ostatni krzyk” Barbary Stanisławczyk. Czy dostanie go Łukasz Gołębiewski za „Krzyk Kwazala”? Nie wypadało przyznać mu tytułu Książki Miesiąca „Magazynu Literackiego”, gdyż jest edytorem miesięcznika. Ale powieść – niewątpliwie otwierająca nowy rozdział w jego bogatej już twórczości – zasługuje na splendory. Dzieje oblężenia stolicy Azteków przez konkwistadorów dowodzonych przez Hernana Corteza są nie tylko solidnie udokumentowane, z werwą pierwszorzędnego batalisty zrelacjonowane, lecz i doprawione realizmem magicznym – symbolem literatury latynoskiej. Wieczór autorski pro-

zaika – w przeszłości dziennikarza „Życia Codziennego” oraz „Rzeczpospolitej” – zorganizowany w restauracji „Dos Tacos” na piątym piętrze wieżowca Millenium Plaza miał kameralny wymiar, toteż niżej podpisany mógł zjeść specjały meksykańskie także w imieniu nieobecnych. Naprzód jednak uzyskał dedykację od Gołębiewskiego, a teraz – przez lekturą nie uchodziło – składa mu najserdeczniejsze gratulacje z powodu wybornej lektury. Dedykowanej pamięci babci autora – Hanny Morawieckiej, wybitnej kostiumolog przez niemal pół wieku pracującej przy realizacji polskich filmów, bardzo aktywnej towarzysko, z której wiedzy i wspomnień nieraz korzystałem, choć dłuższej rozmowę nigdy, niestety, nie odbyliśmy (pomimo zaproszenia do mieszkania w słynącej z lokatorów z pierwszych stron gazet Alei Przyjaciół…). Konwersacji nie zabrakło za to w stołecznej restauracji „Balaton”, gdzie zaprezentowano broszurę „Viktor Orban – ciernista droga do sukcesu”. Jej ciasne wnętrza wypełnili głównie przedstawiciele Klubów Gazety Polskiej. Mniej jednak dyskutowano o książce, a bardziej o madziarskim pisarzu żydowskiego pochodzenia Akosie Kerteszu, który poprosił o azyl w Kanadzie, motywując to kampanią nienawiści, jaką rozpętano przeciwko niemu na Węgrzech. 79-letni pisarz wraz z żoną przyleciał tej zimy do Montrealu, gdzie wystąpił o przyznanie mu statusu uchodźcy, uzasadniając to medialnymi atakami w ojczyźnie, sprawiającymi, że zaczął się obawiać o własne życie. Kilka miesięcy temu radni Budapesztu odebrali mu honorowe obywatelstwo miasta z powodu napisania tekstu (opublikowanego na łamach prasy amerykańskiej), utrzymującego, iż już jedynie Węgrów można winić za holokaust, gdyż jako jedyny naród nie przeprosili za swoje winy, w odróżnieniu np. od Niemców. Przypomnijmy, że ofiarami holokaustu padło na Węgrzech ponad 500 tysięcy Żydów, w zdecydowanej większości wymordowanych – czy trzeba dodawać, iż przez Niemców – w Auschwitz. Słowa Kertesza wpisały się w nagonkę „postępowego półświatka” na Orbana i jego współpracowników, z jaką od chwili jego bezapelacyjnego i spektakularnego triumfu wyborczego mamy do czynienia, zgodnie twierdzili uczestnicy spotkania. Tomasz Zb. Zapert

SPRAWDŹ CO MASZ POD MASKĄ!

R

az jeszcze pragnę wystąpić do Panów z apelem o rzecz najważniejszą, a mianowicie, o systematyczne robienie badań profilaktycznych! O bezzwłoczne powiadamianie lekarza o każdym niepokojącym objawie, o czas i uwagę poświęconą własnemu zdrowiu. Jestem przekonana, że bez przerwania „zmowy milczenia” wokół spraw związanych z problemami zdrowotnymi nękającymi mężczyzn i bez ich aktywnego zaangażowania się w dbanie o własne zdrowie, nie uda się zmienić niechlubnej statystyki dotyczącej długości życia przeciętnego Polaka. Chcę wykorzystać każdą okazję, by temu zapobiec. Stąd kolejne wydanie książki „Co każdy duży chłopiec wiedzieć powinien”.

PA R T N E R Z Y:

Książka dostępna w księgarniach, na www.gjksiazki.pl i w sprzedaży wysyłkowej: tel. 22 360 37 77 Znajdź nas na Facebooku: G+J Książki


Koszyk z książkami

Koszyk ze smakiem Wraz z nadejściem wiosny, gdy w sklepach i na straganach coraz śmielej zaczynają pojawiać się warzywa, warto zmienić swoje nawyki żywieniowe. Jedzmy dobre, a przy tym wartościowe produkty. Nie róbmy ze swego ciała śmietnika. Nie rezygnujmy z ulubionych potraw, ale ulepszajmy receptury, aby dania stały się mniej kaloryczne, a bardziej wartościowe. Po prostu smakujmy życie! (ET)

„To, że lubisz jeść smacznie, nie jest twoją wadą, tylko zaletą, wykorzystaj ją” – tymi słowami rozpoczyna się książka Agaty Ziemnickiej i Olgi Kwiecińskiej-Kaplińskiej „Rewolucja na talerzu”. Motto już od pewnego czasu zawisło na drzwiach mojej lodówki, a większa część prezentowanych w poradniku receptur z dużym sukcesem została przetestowana. Autorki rozprawiają się z wieloma mitami, udowadniają, że kluczem do smacznego, a przy tym zdrowego odżywiania jest gotowanie z głową. Wydawnictwo Literackie, 34,90 zł.

Nori dostarcza organizmowi tyle witaminy A, co trzy kurze jaja, karczochy wspomagają trawienie, natomiast jeśli codzienną dietę uzupełnimy o pora, to uda nam się zachować niski poziom cholesterolu we krwi. Te i inne ciekawostki znaleźć można w poręcznej i kolorowej książce Pauli Bartimeus „100 sekretów na zdrowie”. Autorka opisuje w niej właściwości profi laktyczne i lecznicze owoców, warzyw, zbóż i przypraw. Wydanie bardzo przyjemne dla oka. Muza, 24,99 zł.

Jak odróżnić produkty zdrowe, naturalne, wysokowartościowe od śmieciowych, które zalewają sklepowe półki? Dużym ułatwieniem jest specjalne oznakowanie. Gwarancją jakości jest etykieta z ekoznakiem. Autorzy „Skąd się biorą produkty ekologiczne”, skierowanej do najmłodszych, w prosty sposób wyjaśniają co to znaczy, że produkt jest ekologiczny, jak powstaje ekologiczny chleb, nabiał, miód, herbatki owocowe oraz jak poznać jaja pochodzące od szczęśliwych kur. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, publikacja bezpłatna.

Wegańska kuchnia jest pasją jednej z głównych bohaterek książki Jane Green „Obietnice, których trzeba dotrzymać”. Spomiędzy kart powieści o życiu, o wszystkich jego barwach, przebijają zapachy ciasta czekoladowokasztanowego, tart z ciasta francuskiego z pomidorami, pasztetu orzechowo-grzybowego czy kokosowego curry ze szpinakiem i ciecierzycą. Autorka zdaje się hołdować zasadzie gotowania z sercem – okazywania uczuć ludziom, gotując dla nich. Sonia Draga, 34,90 zł.

Jedzenie dla dzieci powinno być nie dość, że zdrowe i smaczne, to jeszcze kolorowe. Jeśli danie ładnie wygląda, to mali smakosze chętnie po nie sięgną. A jeszcze chętniej, gdy sami potrawę wykonają. Katarzyna Michalec w książce „Maluchy przygotowują zabawne posiłki” pokazuje, że zabawy w kuchni mogą być bardzo przyjemne. Serwuje blisko 60 propozycji oryginalnych zimnych przekąsek – od kanapek po warzywne i owocowe wariacje zwierzątkowe – apetycznych i uśmiechających się z talerza. Harmonia, 11,55 zł.

30

b i b l i o t e k a

a n a l i z

I jeszcze jedna zdroworozsądkowa pozycja. Size doesn’t matter! – napomina Sabine Asgodom w swojej książce „Życie jest za krótkie, by jeść suchary”, która jest manifestem przeciwko dietowemu szaleństwu. Autorka serwuje czytelniczkom przepis na lżejsze życie, bez poczucia winy z powodu nadprogramowych kilogramów. Obrywa się projektantom mody, za to, że utrudniają życie kobietom z krągłościami. Podstawą tego, aby wieść szczęśliwe, spełnione życie jest, jak podkreśla autorka, sama od lat w rozmiarze XL, zdrowe podejście. Prószyński i S-ka, 29,90 zł.

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 1 2

© fot. Pb_mail2000 | Dreamstime.com

Są warzywa i warzywa. O czym nie zawsze wiedzą nasi milusińscy, a i dorośli – konsumenci – nie zawsze zdają sobie sprawę. Aleksandra Woldańska-Płocińska w książce „Marchewka z groszkiem” – pochwalnej dla lokalnej produkcji – opowiada historię spotkania miejscowych i egzotycznych jarzyn. Niestety, warzywa z importu, a wśród nich Kartofl ak, Elpomidor i Che Bula, bez rezultatu próbują się odnaleźć w naszym kraju. Wydawnictwo Czerwony Konik, 29,90 zł.

Można odżywiać się i smacznie i zdrowo, a mimo wszystko mieć obfite kształty. I bardzo dobrze, bo zaokrąglona figura, bujne biodra, uda czy piersi to oznaka kobiecości – nawołuje dr Pierre Dukan, twórca słynnej diety wysokobiałkowej. Jego najnowsza książka „Mężczyźni wolą krągłości” jest ważnym głosem przeciwko nakazom kulturowym i wszechobecnemu wzorcowi szczupłości. Znany dietetyk przekonuje, że naturalne są wcale nie chuderlawe ciała, lecz wynikające z budowy krągłe kształty. Nasza Księgarnia 34,90 zł.


Co czytają inni

Gwiazdy lingwistyki U

cz się, dziecko, angielskiego, to język uniwersalny – powtarzają starsi młodszym. Niektórzy dorzucają inne: francuski (tradycja), niemiecki (pragmatyzm), rosyjski (trzeba poznać język wroga). Hiszpański i włoski też są w modzie. Chiński – tak, coraz popularniejszy. Z arabskim jak z rosyjskim, ale też interesujący. W autobusie podsłuchałem ostatnio wynurzenia studenta bohemisty, który planował przeniesienie na języki skandynawskie, by tłumaczyć kryminały. Nicholas Ostler, brytyjski językoznawca i prezes Foundation for Endangered Languages, charytatywnej organizacji ratującej języki zagrożone wymarciem, przekonuje w „The last lingua franca” (Allen Lane), że z angielskim wcale nie jest tak dobrze – owszem, jest w tej chwili najpopularniejszym narzeczem świata, ale raz, że wyprzeć go mogą inne, coraz szerzej używane języki – właśnie chiński i hiszpański – a dwa, że fakt, iż staje się lingua franca, ogólnoświatowym dialektem, sprawi, że w angielskim będzie najmniej angielskiego. I po zabawie. Choć może nam się to wydawać nieprawdopodobne, argumenty wysuwane przez Ostlera są zasadne. Autor powołuje się na historię – nie istnieje język prawdziwie uniwersalny, na jego obecność i trwanie wpływa wiele czynników: handel, podboje terytorium, religia. Ekonomia sprawia, że kupcy i kupujący poznają język, który ich łączy. Dobrym przykładem mogą być Chiny – jeszcze pół wieku temu to Chińczycy musieli się trudzić, by poprawnie powiedzieć „Lodźiel Mul”, dziś, gdy ich gospodarka stoi na drugim miejscu w świecie, coraz więcej ludzi uczy się chińskiego. Władca tradycyjnie narzucał swój język – przed konkwistą w Ameryce Południowej rolę lingua franca spełniały języki nahuatl i keczua. Religia również wymuszała zmiany, arabski szerzył się jako język islamu. Przejmując rolę adwokata diabła Ostler twierdzi, że uniwersalność angielskiego nie polega – już – na przymusie, raczej na braku poważnego konkurenta oraz na globalnej akceptacji (mówi nawet o „fondness”, lubieniu). Gdy my jednak gotowi jesteśmy się z tym zgodzić – no bo czyż nie uważamy angielskiego za wspaniały język, którym możemy przekazać wszystko wszystkim i wszędzie? – Ostler zwraca uwagę na rosnące poczucie lojalności wobec własnego języka. Unifikacja, globalizacja, homogenizacja kultury sprawiają, że chcemy jednak mieć coś własnego, oryginalnego, prywatną domenę. Ale o upadku „ostatniego

języka uniwersalnego” zadecyduje według autora technologia – Ostler stawia tezę, że coraz lepsze i łatwiejsze w użyciu, a przy tym dostępniejsze programy translatorskie sprawią, że „każdy będzie mógł pisać i mówić w dowolnie wybranym języku, zrozumiałym dla innych”. Nie tylko mnie wydaje się to dość kontrowersyjnym założeniem, Babelfish uczy się szybko, ale jednak na podstawowym poziomie i nie wierzę, by można było komputerowej aplikacji zawierzyć subtelności tekstu. Inny punkt widzenia przedstawia Stephen Fry, współautor tomu „Planet Word” (Michael Joseph), stanowiącego podsumowanie serii pięciu godzinnych programów o dziejach języka, jaką w ubiegłym roku prezentowało BBC. „Nikt z nas nie jest w stanie ocenić – pisze Fry w przedmowie – czy za sto lat angielski będzie nadal równie dominującym jak dziś językiem na świecie, nie możemy przewidzieć przyszłości mandaryńskiego, arabskiego czy hiszpańskiego (…), podobnie jak nie możemy dziś powiedzieć, jakim nowym wpływom będą poddane poszczególne języki”. Tom jest niezwykle bogatą, doskonale udokumentowaną, a przy tym fascynującą podróżą przez świat – dosłownie, jako że przygotowując serię Fry i John Davidson, jej reżyser, starali się dotrzeć w jak najwięcej miejsc zwykle niedostępnych i zagadkowych. Liczba języków używanych dziś na świecie sięga 6000, panowie mieli o czym mówić i pisać… A że charakteryzuje ich „gift of the gob”, więc książkę czyta się świetnie. Można ją potraktować jako zbiór ciekawostek i anegdot (dowiedziałem się np., że esperanto pozostaje jedynym sztucznym, czyli wymyślonym językiem, który niemała grupa osób traktuje jako rodzimy – jest wśród nich George Soros, nauczony esperanto w domu, przez rodziców). „Uczyć bawiąc”, to motto musiało przyświecać autorom. Czytając ten tom zastanawiałem się, czy podobną serię mogłaby zrealizować nasza telewizja. Może choć kupić angielski oryginał i pokazać w polskiej wersji – to nie jest nudna piła dla językoznawców, to popularnonaukowa (z naciskiem na popularność) prezentacja dotychczasowych, nieco subiektywnie dobranych koncepcji na temat pochodzenia i rozwoju języka. Nie mam się jednak co łudzić – program nie osiągnąłby wymaganego pułapu oglądalności. Fry nie tańczy z gwiazdami, jedynie z nimi rozmawia. A że to gwiazdy lingwistyki, więc się nie liczą. Lingwi czego? Grzegorz Sowula

KSIĄŻKA O PRZYGODACH I O DAKARZE, JAKO CHOROBIE NIEULECZALNEJ...

Że Dakar to szaleństwo? A co złego jest w szaleństwie? Od kilku lat o zwycięstwo w Dakarze walczy Krzysztof Hołowczyc. Na razie, choć wielki sukces wydaje się tak blisko, różne dramatyczne przygody to zwycięstwo mu odbierają. O Rajdzie Dakar – krwi, pocie i łzach.

PA R T N E R Z Y:

Książka dostępna w księgarniach, na www.gjksiazki.pl i w sprzedaży wysyłkowej: tel. 22 360 37 77 Znajdź nas na Facebooku: G+J Książki


PROZA POLSKA

Książki miesiąca

Kazimierz Orłoś

Dom pod Lutnią Wydawnictwo Literackie, Kraków 2012, s. 224, ISBN 978-83-08-04906-8

W

LITERATURA FAKTU

ubiegłym roku Mazury nie zakwalifi kowały się do grona siedmiu cudów natury wybieranych przez internautów. Dzięki temu – jak sadzę – region nie zmieni się w turystyczny deptak, zachowując – mam nadzieję, przyrodnicze dziewictwo. Takie, jakie otacza bohaterów najnowszej powieści Kazimierza Orłosia, prozaika wielokroć sięgającego już – z doskonałym skutkiem – po scenerię Krainy Tysiąca Jezior. Pisarz przez trzy lata w swej samotni nad Krutynią doprowadzał do perfekcji frazy, inkrustowane m.in. wspaniałym – zwłaszcza w dobie powszechnego zwulgarnienia literatury – wynalazkiem własnego autorstwa (czy go opatentował?) – skracaniem epitetów. Tkając nić narracji posiłkował się – jak mniemam – także autopsją oraz podróżami na daleką Ukrainę, skąd pochodzi zarówno rodzina ojca autora, jak i bohater książki – płk Józef Bronowicz, mieszkaniec wsi Lipowo pełnej jeszcze autochtonów, ale nie wolnej od zabużan – zmu-

szonych do przymusowej przeprowadzki postanowieniem aliantów – oraz Ukraińców, przewiezionych tu z Bieszczadów w ramach akcji Wisła. Latem 1949 roku przybywa z Warszawy do Bronowicza, przedwojennego pułkownika, ułana, który utracił więź z rodziną po sześcioletnim pobycie w oflagu, jego wnuk. Traumatycznym doświadczeniem dziecka jest aresztowanie ojca za AK-owską przeszłość oraz pobyt w „kotle” urządzonym przez UB. Znudzony „rozbawiał ubeków pytaniami: Czy kogoś już zabili? Czy mogą aresztować pana Bieruta?”. Tomek ma przeczekać najgorsze u dziadka. Czy ktoś potrafi dziś w polskiej prozie lepiej od autora „Niebieskiego szklarza” operować nastrojem? „Wysokie źdźbła trawy chwiały się nad głową, czasem bzyknęła mucha, wtedy Tomek pomyślał, że ta chwila – kiedy skóra na rękach i brzuchu wysycha powoli na słońcu i kiedy widać, przez przymknięte powieki, jak trawa kołysze się naoko-

ło, a po policzku spływa zimna kropla z mokrych włosów – ta chwila to jest właśnie szczęśliwe życie”. Ale, bynajmniej, nie tylko idylliczne obrazki utkwiły w zakamarkach pamięci chłopca. Był świadkiem kłusownictwa uprawianego przez lokalną władzę ludową, zżył się z miejscowymi rówieśnikami, wychowywanymi przez matki (bo ojcowie zaginęli lub polegli na froncie wschodnim): „chodzili grać w piłkę na łąkę za wsią. Grali najczęściej szmacianką – kłębem zwiniętych szmat, obwiązanych sznurkami”, bawili się w… wojnę. Polska piechota, niemieccy grenadierzy i żołnierze brytyjscy „ginęli” potrącani ziarnkiem grochu wystrzeliwanym z plastikowej armatki ze sprężynką. (Skąd ja to znam?) Dawno nie czytałem równie doskonałej polskiej powieści. TOMASZ ZBIGNIEW ZAPERT

Elżbieta Janicka

Festung Warschau Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2012, s. 400, ISBN 978-83-62467-22-8

K

siążka, która wymyka się z jednoznacznych ocen i klasyfikacji gatunkowych. Przede wszystkim autorka, jak oceniła już krytyka, burzy nam spokój sumienia. Zaskakuje też tytuł, który w tłumaczeniu z niemieckiego oznacza Twierdzę Warszawa, a terminu tego w odniesieniu do naszej stolicy do tej pory nie stosowano. Można wprawdzie przypomnieć, że był on przyjęty przez hitlerowskich okupantów pod koniec lipca 1944, gdy tuż przed wybuchem Powstania Warszawskiego rozkazem Adolfa Hitlera ogłoszono utworzenie Festung Warschau, jednak wykonanie tego zadania uniemożliwił bojowy zryw warszawskich powstańców i sprawa upadła. Dlatego tytuł nadany książce nie do końca jest zrozumiały, a jego wprowadzenie jest dyskusyjne, bo brakuje czytelnego wytłumaczenia, o co rzeczywiście w tym przypadku chodzi. Na podstawie jednego sformułowania można by wnioskować, że według autorki kształtowanie współczesnej pamięci historycznej dyskryminujące pamięć o żydowskich mieszkańcach Polski przedwojennej i ich okupacyjnej zagładzie,

32

b i b l i o t e k a

a n a l i z

tworzy tę tytułową twierdzę, jednak nie jest to do końca jasne. Z niezwykłą ostrością i specyfi czną wrażliwością autorka dostrzega w wielu miejscach ślady bolesnych i często trudnych do wytłumaczenia zdarzeń z niedawnej przeszłości. Niedawnej, bo odnoszącej się do ostatnich kilkudziesięciu lat, a konkretnie do śladów współżycia obok siebie w szczególnej symbiozie dwóch narodów – polskiego i żydowskiego. Gdy tego drugiego zabrakło, pozostały po nim jedynie ułomne ślady, których rejestr, choć wybiórczy i fragmentaryczny, ale z wielkim pietyzmem i dokładnością wpisany został w treść książki. Nie jest to jednak ani przewodnik, ani książka naukowa o reliktach przeszłości i formach jej upamiętnienia. Można ją nawet uznać za tekst literacki, którego styl jest często inspirowany, jak już zauważono, prozą Mirona Białoszewskiego. Do tego składowym elementem narracji są liczne fotografie w większości wykonane przez samą autorkę, dokumentujące w niezwykle drobiazgowy sposób obraz p r z e d s t a w i a

współczesnego miasta, składający się głównie z pieczołowicie i ze znawstwem wyszukanych detali i nie znanych szerzej fragmentów. Należy się całkowicie zgodzić z Bożeną Kleff, która napisała przedmowę do książki, że „tekst Elżbiety Janickiej jest esejem z pełnym, szczegółowym wsparciem warsztatu akademickiego i jednocześnie dynamicznym opowiadaniem o wielkiej sile emocji i jasności poglądów”. I chociaż w wielu przypadkach czytelnik będzie z tymi poglądami polemizował, czasem nie akceptował prowokacyjnego podejścia, które autorka z pewnością świadomie prezentuje, to zawsze będzie – jeżeli potrafi przejść przez liczne trudności czy nawet zastawione pułapki – o takim obrazie Warszawy myślał. O Warszawie, która dzisiaj bardzo mało przypomina jej obraz sprzed nieco więcej niż pół wieku, a uświadomienie nam tego jest chyba największą zasługą autorki. P IOTR DOBROŁĘCKI

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 1 2


LEKSYKONY

Książki miesiąca

Robert C. Davis, Beth Lindsmith

Ludzie renesansu tłum. Aleksandra Górska, Rebis, Poznań 2012, s. 336, ISBN 978-83-7510-823-1

W

zorowo edytorsko, a do tego bogato ilustrowany cennymi reprodukcjami tom zawiera swoisty słownik biograficzny tytułowych ludzi renesansu. Obejmuje 94 biogramy bardzo różnych postaci – mężczyzn i kobiet, świętych i grzeszników, uczonych i artystów, ale też i zwykłych ludzi, którzy gdzieś się w historii zapisali, chociaż czasem na jej zupełnym marginesie, lecz byli na tyle interesujący, że autorzy o nich nie zapomnieli. A biografie tych najmniej znanych bohaterów mogą być równie interesujące jak życiorysy wielkich tego świata. Wśród nich jest Aleksandra Strozzi, która zapisała się tylko tym, że pozostawiła po sobie zbiór prywatnych listów, z których wyłania się „matka i swatka”, swatka dla swoich dzieci z renesansowej Florencji. Podobne miejsce w historii zajął kucharz i autor książki kucharskiej Cristoforo da Messisbugo z Ferrary. Rozdział o nim zatytułowany jest „wielkie żarcie”. Oczywiście jednak nie te osoby były wielkimi mocarzami renesansu, o których głównie czytamy w tym zbiorze biogra-

fi i. Trzeba zresztą mieć wielką odwagę, ale i umiejętności, aby w krótkich, liczących po dwie czy trzy strony artykułach zawrzeć życiorysy tak wielkich i skomplikowanych postaci jak Jan Hus, Fillipo Brunelleschi, Donatello czy Leonardo da Vinci, a przy nich licznych władców i pomniejszych książąt, głównie panujących w niewielkich włoskich państwach i państewkach, którzy byli wspaniałymi mecenasami sztuki podobnie jak kolejni papieże czasów renesansu. W ujęciu amerykańskich autorów dominuje klasyczne spojrzenie zachodnioeuropejskie, czemu nie można się dziwić, bo w końcu renesans rozkwitł w naszej części świata. Bohaterowie słownika pochodzą więc głównie ze słynnych włoskich miast, jak też z Francji, Anglii, Hiszpanii i Portugalii, Niderlandów i z krajów niemieckich. Nowatorskie wydaje się natomiast dołączenie portretów dwóch postaci ze świata tureckiego – sułtana Mehmeda II zwanego Zdobywcą, gdyż właśnie jego wojska zdobyły Konstantynopol, i Hajradinna Barbarossę, króla sułtań-

sk ich korsarzy, który był postrachem ch r z e ś c ija ń skich wybrzeży Morza Śródziemnego. Przy takim ujęciu nie ma co się dziwić, że polonica są niemal niezauważalne. Oczywiście zamieszczono biogram Mikołaja Kopernika, chociaż z tekstu nie wynika jakiej był narodowości. Dowiadujemy się natomiast, że Eneasz Sylwiusz Piccolomini był biskupem-elektem Warmii, jednak stolicy biskupiej nie objął, gdyż został wcześniej papieżem i przyjął imię Piusa II. Zaskakuje natomiast umieszczenie wśród wielkich tych czasów monarchy z krańców chrześcijańskiego świata – węgierskiego króla Macieja Korwina, zresztą bardzo słusznie, bo na to swym całym życiem i czynami zasłużył, a do tego jeszcze„sięgał po książkę” oraz po „francuskie i włoskie sery”! Także i dla takich sformułowań można tę książkę uznać za fascynującą. P IOTR DOBROŁĘCKI

FILOZOFIA

Igor Primoratz

Filozofia seksu tłum. Joanna Klimczyk, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2012, s. 256, ISBN 978-83-01-16905-3

C

zym jest seks w naszym życiu? Przyjemnością czy prokreacją? Większość z nas zapewne wskaże na to pierwsze, ale fi lozofowie wcale nie są w tej sprawie zgodni. W dodatku, choć seks zajmuje centralne miejsce w naszym życiu, bardzo niechętnie zajmują się tym zagadnieniem. Etyka chrześcijańska od swoich początków wiąże seks z grzechem, czego echa znajdziemy zarówno w Nowym Testamencie, jak i w pismach chrześcijańskich filozofów. Już św. Paweł pisał, że „dobrze człowiekowi nie łączyć się z kobietą”. Z drugiej jednak strony dla zachowania gatunku chrześcijanie gotowi byli przystać na seks małżeński, jako mniejsze zło. „Lepiej jest bowiem żyć w małżeństwie niż płonąć” (to znów św. Paweł). Późniejsi autorzy byli bardziej wyrozumiali, gotowi uznać znaczenie seksu, jeśli łączył się on z miłością. „Słabość tę łagodzi wyłącznie miłość” – dowodził Roger Scruton, autor fi lozoficznej rozprawy pt. b i b l i o t e k a

a n a l i z

„Pożądanie”. Ale co w takim razie począć z przypadkowym seksem. Alan Goldman, inny fi lozof zajmujący się seksualnością słusznie dowodził, że „istnieje przypadkowy seks, ale miłość nigdy nie jest przypadkowa”. Czy pragnienie, żądzę, można oceniać w kategoriach moralnych? Filozofowie i w tej sprawie nie są zgodni. Czy w kategoriach moralnych seks przedmałżeński jest złem? A zdrada małżeńska? A prostytucja? Współcześnie filozofia stara się wyabstrahować konkretny czyn (np. zdradę) i rozpatrywać ją w kategoriach wyrządzonej partnerowi krzywdy. Tu jednak pojawia się problem, jak traktować zdradę zachowywaną w sekrecie, o której partner nie wie, a więc nie jest skrzywdzony. Tu za moralne zło można uznać oszustwo. A co ze zdradą za przyzwoleniem małżonka? I jak mamy traktować perwersje? I co jest perwersją? Nekrofilia i pedofilia na pewno, ale czy homoseksualizm? Dziś uważamy, że raczej nie, kiedyś był grzeszny jak sodomia. Ale co

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

zmienia nasz stosunek do perwersji? Statystyka czy obyczaje? W swojej znakomitej książce Igor Primoratz, profesor uniwersytetu w Melbourne, przedstawia te i inne dylematy dotyczące seksu. Filozofowie wciąż sobie z nim nie radzą, gdyż seksualna aktywność człowieka wymyka się jednoznacznym kategoriom etycznym. Najlepiej, twierdzi autor, traktować seks jako źródło przyjemności, inaczej wpadniemy w pułapkę pojęć. Ogólnie przyjęte zasady społecznego współżycia może nie idealnie pasują do wszystkich naszych seksualnych zachowań, ale raczej nie należy o nich zapominać. Zapewne rację ma Roger Scruton, że „w najlepiej pojętym interesie człowieka leży wykształcenie nawyku bycia wiernym”. A to, że żądza często bierze górę, to już nie wina fi lozofów. ŁUKASZ GOŁĘBIEWSKI •

k w i e c i e ń

2 0 1 2

33


Recenzje Proza polska (red.) Michał Cetnarowski

Głos Lema

Wydany z okazji dziewięćdziesiątej rocznicy urodzin i piątej śmierci Stanisława Lema zbiór dwunastu opowiadań to swoisty hołd autorów młodszego pokolenia złożony wielkiemu wizjonerowi. Są tu teksty inspirowane, a niekiedy wręcz wprost nawiązujące do przebogatej twórczości pisarza, którego postać odchodzi dziś jakby nieco w zapomnienie. A to źle, bowiem bez znajomości jego utworów – jakkolwiek archaiczne wydałyby się dziś niektóre z nich – nie sposób objąć i pojąć, jakimi torami podążała rodzima fantastyka w czasach Złotej Ery i późniejszego boomu fantasy lat 70. na Zachodzie. Podjęty przez wydawnictwo Powergraph i zaproszonych autorów wysiłek, aby przywrócić pamięć, ożywić, a jednocześnie spróbować dorównać jakości twórczości Lema, to jak pisze we wstępie Jacek Dukaj, omalże heroizm. Z jednej bowiem strony ich teksty muszą oprzeć się surowej krytyce wiernych wyznawców mistrza, z drugiej – idą pod prąd obecnym trendom, hołubiącym bardziej anturaż baśniowy bądź wampiryczny. Ba, sam Lem na pewno kręciłby nosem… Niemniej jednak opowiadania te bronią się nieźle. Widać w nich tkwiący potencjał, nawet jeśli przeładowany bywa formalizmem czy nadmiarem chęci – niepotrzebną naukową terminologią, neologizmami czy zawikłaniami treści. Pojawiają się tu „dyżurne” wątki przez Lema antycypowane – sztuczna inteligencja jako byt nadrzędny, człowieczeństwo perfekcyjnych androidów, a nawet otarcie o rzeczywistość wirtualną, której impet i natężenie zdawało się już przerastać umysł mistrza w późnym wieku. Są też nawiązania formalne poprzez np. leksykon postaci fikcyjnej książki. I na zakończenie smaczek – rozwinięcie słynnego donosu, jaki na Lema do FBI złożył sam Philip K. Dick… Lemowi to się należy. Takoż Lema należy przypominać i o nim pamiętać, bowiem jest on już niewątpliwie cząstką panteonu literackiej klasyki – nie tylko fantastycznej. Kto wie, może dobrze byłoby nawet uczynić z „Głosu” wydarzenie cykliczne? Tymczasem warto lekturę pierwszego polecić wszystkim, którzy lubią intelektualno-literackie wyzwania – szukają czegoś świeższego, co sprawi, że odkryją przyczajone w zasięgu ręki – na półce z książkami – nowe wspaniałe światy, od których być może odstraszyła ich już w szkole przymusowa lektura „Bajek robotów”. Po latach z pewnością zrozumieją, że niesłusznie. (ton) Powergraph, Warszawa 2011, s. 548, 39 zł, ISBN 978-83-61187-32-5

Krótkie formy prozatorskie, tak cenne w literaturze, w Polsce, mam wrażenie, wciąż traktowane są po macoszemu. Raczej skłaniamy się ku powieściom. I kiedy „Autor przychodzi wieczorem”, a na spotkanie z czytelnikiem przychodzi wieczorami najczęściej – nie tylko na te realne… kiedy zbierają się tłumnie w kawiarniach czy księgarniach ci, którzy marzą o chwili rozmowy z twórcą ich ulubionego dzieła… ale też te metafizyczne, kiedy przed snem czytelnik bierze w dłonie książkę i za pośrednictwem słów gdzieś w przestrzeni mniej dla nas znanej wędruje ku umysłowi autora… to warto przyjrzeć się temu spotkaniu uważniej. Prawdopodobnie do tego samego wniosku doszli pracownicy wydawnictwa W.A.B. oddając do rąk czytelników zbiór opowiadań wydany z okazji jubileuszu wydawnictwa. I z pełnym przekonaniem dodam, zbiór wart uwagi. Teksty w nim zawarte są ujmująco różnorodne, a wśród 20 opowiadań każdy znajdzie choć jedno dla siebie. Zaskakują formą, cieszą potraktowaniem tematu i skłaniają do refleksji. Zwłaszcza, że pisać na zadany temat (o czym z pewnością większość z nas pamięta za sprawą wypracowań szkolnych) nie jest łatwo, a często też czytać coś, co zostało napisane na zadany temat, łatwo nie jest… Kiedy więc nagle na jedno rzucone hasło rodzi się tak wiele niezwykłych opowieści, warto się im bliżej przyjrzeć. W zbiorze można natknąć się na opowiadanie Joanny Bator (Fiołek afrykański), Krystyny Kofty (Nocna koszula mojej matki), Marka Krajewskiego (Cztery wspomnienia jasnowidza. Wykład na sympozjum „Fikcja literacka a rzeczywistość”), Zygmunta Miłoszewskiego (Czekając na buca. Jednoaktówka b i b l i o t e k a

a n a l i z

W.A.B., Warszawa 2012, s. 366, ISBN 978-83-7747-643-7

Hanna Cygler

Bratnie dusze Kiedy nie wiadomo o co chodzi, zwykle chodzi o pieniądze, seks lub zawiedzione ambicje… No może jeszcze o skryte marzenia. Najnowsza powieść Hanny Cygler to historia zagmatwanych losów pewnej przyjaźni, kilku miłości i co najmniej trzech kobiet. Każda z nich ma swój świat, w którym żyje i tworzy. Jedna jest młodą kobietą sukcesu, malarką z dobrze już ugruntowaną pozycją na rynku sztuki, z kochającym mężem i dziećmi. Druga, nieco starsza, mieszka z dorastająca córką i wszystkimi problemami swojego i jej świata pod jednym dachem i maluje z pasją ale bez wiary w swoje umiejętności i chęci rozbłyśnięcia na salonach. Trzecia jest dziennikarką działu kultury pewnej gazety. Nie układa jej się z mężczyznami. W zasadzie z początku w ogóle jej się nie układa. Wszystkie trzy łączy przyjaźń. I nagle coś się zdarza… „Bratnie dusze” to opowieść o poszukiwaniu i o relacjach między ludźmi, i może tez o specyficznej tęsknocie za czymś nieokreślonym acz wyraźnym, co sprawi, że znów zadrży w nas serce. I o potrzebach często skrywanych gdzieś głęboko, może ze strachu, może ze wstydu. O potrzebie miłości, zrozumienia, o potrzebie czucia się wyjątkowo, o potrzebie bycia potrzebnym. To ciepła historia, która rozjaśni szary dzień, gdy będzie się ją czytać. A czyta się z przyjemnością. I jak zawsze autorka puszcza do swoich stałych czytelników oko, przebiegle się uśmiechając. Kto czyta książki Hanny Cygler uważnie, ten wie, co mam na myśli. Urszula Witkowska Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2012, s. 332, ISBN 978-83-7510-845-3

Janusz L. Wiśniewski, Irena Wiśniewska

Na fejsie z moim synem

Autor przychodzi wieczorem

34

o niebezpieczeństwach spotkań z pisarzami) i wiele innych. Jak to bywa z antologiami, znalazły się tu teksty, które mniej mi przypadły do gustu i takie, do których wrócę z pewnością. Jedno jest natomiast pewne, dla tych, którzy książki kochają, bywają na spotkaniach autorskich, czasem odwiedzą targi książki (a przynajmniej o tym marzą od czasu do czasu) i może nawet napiszą pod wpływem emocji po lekturze kilka słów do autora… antologia W.A.B. jest książką godną polecenia, bo Autor przychodzi wieczorem, ale Czytelnik jest obecny stale. Urszula Witkowska

Pomysł z piekła rodem: Mamuśka w piekle, piekielnie tęskniąca za synem. Piekielny początek: Uroczyste obchody urodzin niejakiego Adolfa Hitlera obchodzone z pompą przez rzeczone piekło. Piekielna konstrukcja: Listy do syna pisane na fejsie z piekielnej otchłani, stanowiące kontynuację niedokończonej, albo jak kto woli, za wcześnie przerwanej rozmowy z ukochanym dzieckiem. Piekielne zaskoczenie: Odkrywanie przed rzeszami czytelniczek i czytelników piekielnie intymnych szczegółów własnej biografii. Piekielna gama tematów prosto z piekielnej czeluści: Od poloneza tańczonego przez Mamę z gestapowcem w okupowanej Gdyni, poprzez rozważania na temat DNA i wynikających z istnienia tegoż dziwacznego łańcucha konsekwencji dla natury tak boskiej jak i ludzkiej, teorię strun, polemiki filozoficzne, rozważania nad polskim powojennym komunizmem (a może był to „tylko” socjalizm), prokreację, zjawisko Osamy bin Ladena, aż po… Piekielne dywagacje na temat religii, wśród których siedząca w piekle Mama nie tylko próbuje analizować istotę boskości, lecz także – co było dla mnie najbardziej poruszające i absolutnie nowe – zastanawia się, co czuli pod krzyżem Maria Magdalena oraz cieśla święty Józef, (opiekun?, ojczym?, bo przecież nie ojciec Jezusa) i jak sobie Bóg poradził z miłością. Z tą ostatnią zdecydowanie marnie w iście piekielny sposób. I wreszcie piekielne pytanie: Na ile Wiśniewski, ponoć piekielnie rozumiejący kobiety, prowadzi z nami swoją piekielną grę wiodącą czy-

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 1 2


telnika na manowce, a na ile piekielnie szczerze odsłania swoje oblicze? Sądzę, że dla wielu z nas ta kwestia pozostanie piekielną zagadką. Co by nie powiedzieć, ta książka to zupełnie nowa odsłona autora „S@motności w sieci”, powieści, która przyniosła pisarzowi iście piekielną sławę. Czy nowo wydana, powieść-niepowieść, która już zdążyła zagościć na listach bestsellerów, powiększy rzesze wielbicieli Wiśniewskiego, czy też spowoduje ich odwrót? Jedno jest pewne: Każdy w tych dywagacjach znajdzie coś dla siebie: jedni seks, drudzy wspomnienie siermiężnego PRL-u, inni nowe oblicze postaci historycznych oraz bardzo mało znane fakty na ich temat, a jeszcze inni zaskakujące podejście do pewnych prawd religijnych, na które niewielu się by odważyło! Ciekawe, jakie jeszcze oblicze odsłoni przed nami Janusz L. Wiśniewski? Może dla odmiany anielsko-niebiańskie? Urszula Pawlik Wielka Litera, Warszawa 2012, s. 448, ISBN 978-83-63387-00-6 (oprawa twarda)

Maria Nurowska

Innego życia nie będzie Powieść podwójnie miłosna. O niespełnionym związku damsko-męskim. Oraz ślepym afekcie do komunizmu. Podobno oparta na faktach. Fabuła mnie nie urzekła, inaczej niż, pewne, jak mniemam, subiektywne opinie autorki (czytaj poniżej), której konterfekt w zimowej scenerii na okładce nie wiadomo, czemu podpisano w czasie przeszłym („była bardzo ładna”). „I oto stało się coś niewiarygodnego, jakiś mięczak, jakiś katolicki kutafon, w imię chrześcijańskiej teorii wybaczania wymyślił akt łaski, grubą kreskę. I proszę, wrócili jego dawni kolesie, ci, którzy jeszcze byli w stanie, których nie zmogła podagra i prostata… I rządzą. I nabijają kabzy, tyle, że teraz to są już olbrzymie fortuny…(…) Rzucono kilku ubeków na żer (…) a ich mocodawcy spoczywają w pokoju albo dożywają swoich dni na zasłużonych emeryturach”. „Wolność tutaj, co innego znaczy niż tam u ciebie… my jej nie umiemy przyjąć, bracie (…) dlatego były działacz partyjny jest premierem, I taki sam prezydentem”. (to-rt) W.A.B., Warszawa 2012, s. 224, ISBN 978-83-7747-641-3

J.D. Bujak

Bilbord Jedna z ofiar zostaje uprana i ugotowana w automatycznej pralce. Inna utopiona w wannie pełnej kawy. Kolejna przyklejona do ściany, a wcześniej otruta. Morderca przygotował wyrafinowany scenariusz ich śmierci i realizuje swój obłędny plan. Każdej z kobiet robi nacięcia na rękach. To jego znak rozpoznawczy. Bezcześci nawet zwłoki, które wykrada z cmentarza. Seria morderstw rozpoczyna się w tym samym czasie, gdy z więzienia ucieka pewien psychopata. Wtedy w spokojnym, poukładanym życiu Krzysztofa Pasłęckiego pojawia się przyjaciel z przeszłości – policjant Feliks Pokorny. Przynosi wieści. To ojciec Krzysztofa zbiegł na wolność. Krzysztof od kilku lat, pod zmienionym nazwiskiem, prowadzi kwiaciarnię w Kazimierzu Dolnym, ma śliczną narzeczoną i oddanych przyjaciół. A teraz czuje się jak zaszczute zwierzę. W nocy śni o czyhającym niebezpieczeństwie, a rankiem budzi się ze śladami ran na ciele… Koszmar przeszłości powraca i dopóki policja nie znajdzie jego ojca, Krzysztof i jego narzeczona nie mogą czuć się bezpiecznie. Mimo onirycznych wizji i ran zadanych bohaterowi przez postaci ze snu, „Bilbord” nie jest horrorem (w przeciwieństwie do udanego „Spadku”, poprzedniej książki Bujak), ale zgrabnym, społeczno-psychologicznym thrillerem okraszonym sporą dawką mniej lub bardziej pikantnych wątków romantycznych. Kryminał dostarcza emocjonujących wrażeń, w lekturze jest przyjemny (mimo mnogich zbrodni), dzięki odpowiedniej dawce napięcia i wiarygodnej scenerii w polskim krajobrazie. Nasuwa się kilka wątpliwości logiczno-psychologicznych, ale na szczęście fabuła jest odpowiednio intrygująca, zakończenie zaskakujące, a wrażenie po skończonej lekturze jak najbardziej pozytywne. Zgodnie z życzeniem autorki – wyrażonym w jednym z wywiadów. (hab)

Bestsellerowa seria blisko 200

PARTNERZY

Prószyński Media, Warszawa 2012, s. 448, ISBN 978-83-7839-069-5

b i b l i o t e k a

a n a l i z

p r z e d s t a w i a

tys.

sprzedanych egzemplarzy!

Książka dostępna w księgarniach, na www.national-geographic.pl i w sprzedaży wysyłkowej: tel. 22 360 37 77 Znajdź nas na Facebooku: National Geographic Książki 35 k s i ą ż k i • k w i e c i e ń 2 0 0 5


Recenzje Mar zella

Hiszpański pogrzeb Między ziemią a niebem całkiem sporo się dzieje. Tylko nieliczni mogą zajrzeć do tego świata. Jedną z nich jest Sara. Pani weterynarz o gołębim sercu wykorzystuje swą moc, dzięki wsparciu tajemniczej przyjaciółki Aki, w codziennej misji niesienia pomocy zwierzętom. Niestety, dziewczyna dużo gorzej radzi sobie z ogarnięciem własnego życia. I nagle przydarza się wyjazd na pogrzeb do Hiszpanii. Przyjdzie czas oczyszczenia, które, w tym przypadku, da pożegnanie z byłym chłopakiem. Sara towarzyszy Rafałowi w jego ostatniej drodze, odkrywa przy okazji uroki słonecznego kraju w myśl zasady, że gdy jedna podróż się kończy, to zaczyna się inna. Okazuje się, że podróż do słonecznej Hiszpanii może stać się początkiem życiowej przemiany. Można tu celebrować miłość, można też o niej zapomnieć. Zupełnym przeciwieństwem Sary był Rafał, człowiek zajęty nieustanną pogonią za pieniądzem oraz bezpowrotnie straconym czasem. Niestety zgubił z oczu to, co najistotniejsze. Książka Mar Zelli uwodzi swoim urokiem – podobnie jak Hiszpania. Jest słoneczna, pogodna i pełna magii. W sam raz na letni relaks. (et) Poligraf 2012, s. 176, 27 zł, ISBN 978-83-62752-71-3

Tomasz Różycki

Bestiarium

Akcja i scenografia pierwszej powieści poety Tomasza Różyckiego zatopiona jest w sennej mgle. „Były tam domy wąskie, stojące w wodzie na jednej nodze jak bociany, były takie, które stały na dwóch, maczając w mętnej cieczy długie, lekko tylko podkasane sukienki. (…) Wilgoć podchodziła kamienicom pod kolana, pod uda, a one stały, przeglądając

FELIETON

Obrona Münchhausena

36

b i b l i o t e k a

O przyjemności zjadania słonia

A

utorki powieści dla pań mają sporo szczęścia. Krytyką się nie przejmują, bo krytyka o nich nie pisze. Nie muszą się deklarować politycznie, bo nikt tego od nich nie oczekuje. Jedyne czym się przejmują, to czytelniczki. Bardzo liczne zresztą. I tu dziwię się trochę krytykom i salonom. Lekceważenie pisarek (i pisarzy), których książki rozchodzą się w stu tysiącach egzemplarzy nie jest chyba normalne. Zwłaszcza, że autorzy którymi się krytyka zachwyca osiągają z reguły wyniki jednocyfrowe. Ja nie lekceważę i żeby to udowodnić sięgnąłem po książkę Karoliny Kubilus „Jak zjeść słonia”. O pani Karolinie do tej pory nie słyszałem, zwabił mnie tytuł. Dziś wiem, że to druga książka tej autorki, zaczęła je pisać późno a na co dzień jest polonistką i dyrektorką szkoły podstawowej we wsi Łomnica położonej opodal Wałcza i Piły. Pisanie powieści dla pań przypomina pieczenie ciasta.

a n a l i z

się melancholijnie w lustrze leniwego nurtu, jakby żegnając się za każdym razem ze swoim odbiciem” – tak oniryczny i poetycki jest język tej narracji. Bohater wędruje po odrealnionej krainie, w której spotyka członków swojej rodziny, przewodnikiem po tych zaświatach jest jego figlarny i nietrzeźwy wuj, a sytuacje we śnie są raz straszne, raz komiczne, ale nigdy nie prawdziwe, choć osadzone we wspomnieniach, w lękach, w marzeniach, w podświadomości. Różycki uwodzi dźwiękonaśladowczymi elementami tej prozy, która szumi, kapie, zgrzyta, plumka, gulgoce, ociera się, chlupoce, drapie, stuka i puka. (ł) Znak, Kraków 2012, s. 208, 29,90 zł, ISBN 978-83-240-1891-8

Ewa Kopsik

Układ z Panem Bogiem To opowiedziana w bezkompromisowy sposób historia nieszczęśliwej kobiety, która nie może obdarzyć miłością swojego dziecka. Krystyna, artystka, znawczyni piękna, nie chce zaakceptować ułomności córki. Konfrontacja wyobrażenia z rzeczywistością stała się bardzo bolesna. „Ta niemota”, „nieudana córka” – tak myśli o Kamilce. „A miała być śliczna jasnowłosa dziewczynka z oczami w odcieniu głębokiej akwamaryny”. Do czego może doprowadzić gonienie za własnym wyobrażeniem? O szczęściu nie może też mówić Robert, który pragnie zaistnieć jako poeta. Nie przyjmuje do wiadomości prawdy, że jego wiersze w nikim nie wzbudzają podziwu. Los zetknie tych oboje na wspólnej ścieżce, ale już z góry wiadomo, że taki związek skazany jest na niepowodzenie. Ta powieść psychologiczna zmusza do zaangażowania i przemyślenia różnych zachowań. Ewa Kopsik kieruje nasze spojrzenia na różne aspekty życia, na wiarę, nadzieję, miłość, piękno i sztukę. Autorka nieśpiesznie tka opowieść. Uwielbiam ten typ narracji. Niestety odniosłam wrażenie, że znany mi charakterystyczny styl autorki został tu mocno okaleczony. Ze smutkiem to przyznaję, niechlujstwo redakcyjne jest mankamentem tej książki. (et) Replika, Poznań 2012, s. 308, 29,90 zł, ISBN 978-83-7674-133-8

Składniki są znane. Bohaterka jest w wieku balzakowskim, ma lekką nadwagę, początki celulitu i została poszkodowana przez życie a zwłaszcza przez mężczyznę. Zaczyna jednak walczyć z losem a ponieważ jest sympatyczna i dzielna, książka kończy się happy endem. Nad powieścią unosi się duch Bridget Jones, Kopciuszka i jeszcze paru bajkowych postaci. Nie inaczej jest w powieści Karoliny Kubilus. Bohaterkę porzuca facet, za którego po kilkuletnim konkubinacie miała właśnie wyjść za maż, wywalają ją z pracy, a kupione w zeszłym roku spodnie za nic nie chcą się dopiąć. Przy okazji wychodzi na jaw, że facet to osobnik do bólu nieciekawy i bohaterka była z nim w zasadzie z przyzwyczajenia. Po wielu perypetiach katastrofa zaczyna się zmieniać w sukces. Zamiast tego, który znikł, pojawia się aż dwóch panów: jeden namolny i bogaty, drugi biedny a w dodatku niezdecydowany. I tu zaczyna się owo metaforyczne „zjadanie słonia”.

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

W tle owych miłosnych perypetii bohaterka odnosi sukcesy zawodowe, a spodnie… nie, zakończenia nie zdradzę Książkę Karoliny Kubilus czyta się łatwo i przyjemnie dzięki dobrze skonstruowanej narracji, poczuciu humoru autorki, ciekawym postaciom kobiecym (i nieciekawym męskim, ale one nas tak chyba widzą). Nie spodobało mi się tylko, że pod koniec powieści autorka zaczyna konsumować słonia niemrawo jakby wydawca płacił jej premię za każdą dodatkową stronę. Poza tym jest jak być powinno i każdy kto lubi się trochę pośmiać a trochę wzruszyć, będzie usatysfakcjonowany. Zapada wieczór, zamykam książkę i myślę o tym, że daleko we wsi Łomnica pali się w szkole samotne światełko. To odsunąwszy na bok zeszyty z wypracowaniami pani dyrektor pisze kolejną powieść ku pokrzepieniu damskich serc. I wiem, że znów wszystko się skończy tak jak najbardziej lubimy. M AREK Ł AWRYNOWICZ WWW. SZKIELKOIOKO.COM

k w i e c i e ń

2 0 1 2


Proza obca Jack Ketchum

Jedyne dziecko Następna powieść grozy autora „Dziewczyny z sąsiedztwa”. Jack Ketchum jak zawsze umiejętnie buduje napięcie, ukazując że najstraszniejsze jest to, co widzimy w lustrze każdego dnia. Nie próbuje straszyć czytelnika za pomocą baśniowych stworów czy też zjawisk nadprzyrodzonych. To co jest niewytłumaczalne i złe do szpiku kości siedzi w człowieku, którego każdy z nas mija codziennie na ulicy. Głównymi bohaterami są Lydia i Arthur Danse – małżeństwo oraz ich synek. Arthur to szanowany w okolicy biznesmen, szanowany obywatel i właściciel dobrze prosperującej restauracji. Jego żona Lydia ma duży bagaż życiowego doświadczenia, jest przykładną żoną i matką. Jednakże coś zaczyna się dziać niepokojącego w zachowaniach ich syna. Czy ma to związek z wyuzdanymi pragnieniami seksualnymi Arthura? Czy są to tylko wymysły paranoicznej obawy matki o chłopca? Lydii pomaga poczciwy gliniarz, który dziwnym zbiegiem okoliczności ma dużo pracy w związku z seryjnymi zabójstwami w okolicy na tle seksualnym… (mo) tłum. Bartosz Czartoryski, Wydawnictwo Papierowy Księżyc, Słupsk 2011, s.324, 33,90 zł ISBN 978-83-61386-07-0

Anna Quindlen

Do ostatniej łzy Życie Mary Beth Latham jest wspaniałe. Prawie. Nawet brzydka tajemnica z przeszłości nie jest w stanie nadwyrężyć więzów łączących ją z mężem Glennem, 15-letnimi bliźniakami Maksem i Aleksem oraz 17-letnią Ruby. „Potem” – niczym na okładkowym zdjęciu – z dawnego życia zostaje tylko fragment, w którym trudno odnaleźć siebie. Jak trafnie napisał jeden z recenzentów – lektura powieści przypomina przytulenie się do miękkiego i ciepłego swetra. Daje poczucie bezpieczeństwa, pozwala ogrzać się w rodzinnej atmosferze. A wtedy trach! Autorka bezlitośnie zaczyna pruć tę misternie skonstruowaną wizję. Wyrzuca czytelników w okrutną rzeczywistość. Pozostawia jednak nadzieję. Mimo wszystko coś zależy od nas. „Do ostatniej łzy” jest szczerze poruszającą historią o… życiu. Po prostu. Opowiada o sile – tej budującej i tej destrukcyjnej, o szczęściu i utracie. O zaufaniu do siebie i bliskich, o bezsilności oraz naszym wpływie na los. „Gdzie jest drzewo, którym ziemia przytwierdzona była do nieba” pytał Philip Larkin w wierszu będącym mottem powieści. Rodzina jest jak nasze korzenie, codzienność niczym gałęzie. Często narzekamy na problemy, na brak czegoś, nadmiar… A „potem” oddalibyśmy wszystko, aby było jak „przedtem”. Szczęście jest ulotne. Jak życie. Kruche. Codzienność jest niedoceniana. Ale to w niej zawiera się nasze życie. Joanna Habiera tłum. Maria Kabat, Sonia Draga, Katowice 2012, s. 352, ISBN 978-83-7508-456-6

Norman Lebrecht

Pieśń imion

„Pieśń imion” jest pierwszą powieścią wybitnego brytyjskiego krytyka muzycznego Normana Lebrechta. Książka została wydana w 2002 roku, w 2003 otrzymała nagrodę Whitbread. Norman Lebrecht urodził się 11 lipca 1948 w Londynie. Był felietonistą w „The Daily Telegraph”, redaktorem w „Evening Standard”, a od 2000 roku ma swój program w BBC Radio 3. Jest autorem kilkunastu książek o muzyce, w tym dwóch powieści. „Pieśń imion” jest jego pierwszą książką przełożoną na język polski. Książka opowiada historię dwóch żydowskich chłopców, których połączył los oraz muzyka. Martin i Dowidl poznają się latem 1939 roku. b i b l i o t e k a

a n a l i z

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 0 5

37


Recenzje Ojciec Martina, Mortimer Simmonds jest wpływowym londyńskim agentem muzycznym. Pod jego skrzydła trafia Dowidl, dobrze zapowiadający się skrzypek z Polski. Wybuch II wojny światowej odcina chłopca od rodziny, która pozostała w Warszawie. Od tej pory Martin i Dowidl stają się nierozłączni. Nagłe zniknięcie Dowidla w dniu jego długo oczekiwanego debiutu nie tylko rujnuje finansowo Mortimera Simmondsa, ale również odciska głębokie piętno na dalszym życiu Martina, który nie może pogodzić się ze stratą przyjaciela. Powieść jest nie tylko dogłębną analizą dwóch charakterów, ale również żydowskiej tożsamości. Pomimo tak ciężkiego tematu, jak holocaust, autor umiejętnie przeplata nastrój z lekkimi, wręcz humorystycznymi wątkami. Adriana Piwnicka

gra pozorów. Gdzieś w tle pobrzmiewają złowrogo dźwięki głuchych telefonów, udziela się atmosfera przestrachu. Na domiar złego Kaya od zawsze miała pewien dar, przez który znajdzie się w wyjątkowym niebezpieczeństwie. To nie jest jedynie thriller psychologiczny oparty na faktach. To coś więcej. I choćby dla samej możliwości wślizgnięcia się w życie autorki i narratorki jednocześnie warto poświęcić choć odrobinę swojej uwagi tej pozycji. A dodatkowym atutem książki są ciekawie wplecione wątki poboczne, gdzie dzięki dygresjom i retrospekcjom autorka odmalowuje nam swoją przeszłość i trudną ścieżkę do tego, gdzie jest w tej chwili. A wierzcie mi Państwo, zdecydowanie ma o czym opowiadać. Urszula Witkowska Świat Książki, Warszawa 2012, s. 316, ISBN 978-83-7799-089-6

tłum. Maciejka Mazan, Świat Książki, Warszawa 2012, s. 318, 36 zł, ISBN 978-83-7799-100-8

Marina Lewycka

Bernard Minier

Wojna domowa

Bielszy odcień śmierci Ten „kryminał roku 2011” we Francji (jak czytamy na obwolucie) to prawdziwa „cegła”. Formatem przypomina szwedzkie produkcje, choć treści w nim więcej. Na jednej stronie mieści się prawie o połowę więcej tekstu niż np. u Lisy Marklund! A propos treści: jest to krzyżówka kryminału medycznego, społecznego i Hannibala Lectera. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Zaczyna się od morderstwa… konia wyścigowego, którego absurd potęguje tylko nastrój grozy, zaś czytelnika upewnia, że mamy do czynienia z mordercą – szaleńcem. Jak na zawołanie obok znajduje się europejskiej klasy szpital psychiatryczny dla zbrodniarzy-psychopatów, do którego zmierza młoda pani doktor, uosobienie niewinności… Do rozwikłania zagadki policja przysyła z Tuluzy „komendanta” Servaza (ciekawy tytuł: nie inspektor, nie komisarz, tylko komendant), zaś za partnerkę dostaje panią komisarz Ziegler z lokalnej żandarmerii. Pani komisarz pilotuje helikopter, jeździ na motorze i w ogóle posiada dużo ciekawych umiejętności. Przydadzą się później, bo nastąpią kolejne morderstwa – tym razem ludzi. W pewnym momencie akcja nabiera szaleńczego tempa, by przykuć naszą uwagę przez kilkaset stron, a rozwiązać się w kilkadziesiąt! I to tak sprawnie, że możemy oczekiwać następnej książki, która niechybnie będzie „najlepszym francuskim kryminałem roku 2012 albo 2013”. Do przeczytania za rok. (pcc) tłum. Monika Szewc-Osiecka, Rebis, Poznań 2012, s. 512, ISBN 978-83-7510-765-4

tłum. Zofia Uhrynowska-Hanasz, Albatros, Warszawa 2011, s. 448, ISBN 978-83-7659-377-7

Kaya Mirecka-Ploss

Kobieta, która widziała za dużo Podobno najbardziej niezwykłe historie pisze samo życie. „Kobieta, która widziała za dużo” zdaje się potwierdzać tę tezę. O autorce książki bywało od dawna głośno w Polsce i na świecie. To postać barwna i wielce zasłużona, warto poznać jej biografię nim sięgnie się po tę książkę. A sama „Kobieta, która widziała za dużo” to twór intrygujący. Z jednej strony narracja poprowadzona jest jak w dobrze napisanym thrillerze, który trzyma w napięciu i niepokoi. Z drugiej czuć przemawiającą z każdego zdania szczerość przekazu, jakby narratorka siedziała obok nas w ciemnym kącie pubu i późną nocą zwierzała się z tajemnic swojego życia. I to z życia, które wiele kryje w sobie zagadek i niebezpieczeństw. Specyficzne to zderzenie intymnej atmosfery z wartką akcją, dialogami, opisami, a jednak całkiem udane. Akcja książki rozpoczyna się, kiedy w latach siedemdziesiątych Kaya Mirecka-Ploss wraz z mężem Sidneyem Plossem, znanym sowietologiem, postanawiają sprzedać dom i przenieść się do Waszyngtonu. W załatwieniu całej sprawy miał im pomóc agent nieruchomości Richard Lee Earman. Niby nic niezwykłego… a jednak. Niedługo później dochodzi do morderstwa. Ginie para młodych ludzi – Alan i Donna. Rozpoczyna się zawiła 38

b i b l i o t e k a

Georgie Sinclair ma dwoje niemal dorosłych dzieci oraz niezbyt uczuciowego męża. Potem jej życie rozpada się na kawałki, mąż się wyprowadza, a szesnastoletni syn pogrąża w religijnym szaleństwie i czeka na koniec świata. Poza tym Georgie jest autorką tekstów o klejach i stara się nie angażować w problemy ludzkości, za to pisze kiczowatego harlequina. Gdy pozna szaloną staruszkę Naomi Szapiro, która… grzebie w jej śmieciach, życie Georgie nabierze nowego wymiaru. Naomi, fanatyczka przecen, zaprasza Georgie na kolację i omal nie zabija nowej przyjaciółki przeterminowaną rybą. Mimo wszystko Georgie stanie w obronie staruszki i będzie bronić ją przed drapieżnymi agentami nieruchomości. Powoli odkrywa też tragiczną i poruszającą przeszłość przyjaciółki, która trafiwszy do szpitala, mianuje Georgie najbliższą rodziną. Do zalet tej oryginalnej powieści należy niewątpliwie plejada ekscentrycznych bohaterów. Dostajemy niezłą mieszankę: koty, przeceny i holocaust. Poza tym antysemityzm, rasizm, nienawiść zmiksowana z uprzedzeniami, urazami, religijny i w ogóle światopoglądowy tygiel zajmują w powieści sporo miejsca. W oku cyklonu mamy starą Żydówkę i jej poruszającą historię z przeszłości, splątane losy miłości i prawdziwe dramaty. Końska dawka absurdu sprawia, że ta pokręcona historia, staje się opowieścią o nieprzewidywalnym życiu. Temat niby banalny, ale nie w wydaniu autorki „Zarysu dziejów traktora po ukraińsku”. Komedia, tragedia i groteska w jednym. Czyta się z mieszaniną fascynacji i grozy. I podziwem dla wyobraźni i empatii Lewyckiej. Absurd staje się odtrutką na ciężki kaliber historii, ludzkie tragedie i zły los. (hab)

a n a l i z

Jael McHenry

Kuchnia duchów Tej książki nie powinno się czytać przed obiadem. Przed zakupami również nie. Grozi to dość znacznym osłabieniem zawartości portfela, bo nagle wszystko pachnie, smakuje i nęci. Nawet głos jest za sprawa narracji w „Kuchni duchów” raczej soczysty i pełen miąższu niż głęboki lub donośny. Świat opisany został tak, jakby nic poza smakiem i zapachem nie istniało. Podstawowym atutem powieści jest właśnie to sensualne doznanie podczas lektury. Ale warto zwrócić uwagę, że autorka sprytnie wmanewrowała czytelnika za pomocą owego urokliwego świat smaków i zapachów, w podróż do wnętrza głównej bohaterki. Ginny traci rodziców w wypadku. Poznajemy ją w dniu ich pogrzebu. Ginny mówi o sobie, że ma osobowość. Cała reszta świata, z jej siostrą na czele, raczej twierdzi, że to zespołem Aspergera. Dlatego od razu wiemy, że to Ginny ma rację. Zwłaszcza, że świat widziany oczami Ginny pełen jest niezwykłości i siły. Krok po kroku uczymy się żyć i odnajdywać w nowych, trudnych sytuacjach razem z dwudziestosześcioletnią bohaterką, która wkłada ręce w kalosze zmarłego taty,

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 1 2


Sprawdź, jak osiągnąć dojrzały i trwały związek.

Dołącz do grona szczęśliwców! w serii ukazały się:

Magia, fantastyczne stwory, szlachetne smoki. Ten świat wciągnie Cię bez reszty. Poddaj się wyobraźni!

TOM I

patroni medialni:


Recenzje by czuć się bezpieczniej,. Która wącha, smakuje i wywołuje duchy za pomocą gotowania według ich dawnych przepisów. A jednak to książka zupełnie realna w tej swojej nierealności. Każe nam zadać pytanie, czym tak naprawdę jest normalność? I, o ile w ogóle jesteśmy w stanie odpowiedzieć na tak zadane pytanie jednoznacznie, czy rzeczywiście normalność jest aż tak cenna i pożądana? A może to ten inny świat, ten, do którego trudno nam się przyznać, że za nim tęsknimy, jest prawdziwy, bo nasz? Może warto się na niego otworzyć, a z czasem zaprosić gości? Urszula Witkowska tłum. Ewa Pankiewicz, Bukowy Las, Wrocław 2012, s. 292, ISBN 978-83-62478-55-2

Andrés Neuman

Podróżnik stulecia Cieszący się coraz większą popularnością na świecie, nieżyjący już Roberto Bolaño powiedział o nim: „Obdarzony iskrą bożą. Literatura XXI wieku będzie należała do Neumana oraz kilku podobnych mu braci krwi”. Główny bohater, podróżnik Hans, zatrzymuje się przejazdem w dziwnym migrującym mieście, jakim jest Wandenburg, i zostaje wchłonięty przez tamtejszą rzeczywistość. Mamy więc z jednej strony zagadkowego podróżnika przybywającego znikąd, z drugiej mieszkańców hermetycznego miasteczka, z początku raczej wrogo nastawionych do nieznajomego, jest i uliczny grajek, w którym Hans znajdzie prawdziwego przyjaciela, i z którym w jego jaskini będzie wiódł pogawędki rodem z „Fajdrosa”. Nie zabraknie historii miłosnej, nieco naciąganego wątku kryminalnego i niekończących się salonowych dysput. Niepodważalnym atutem powieści jest tytułowa podróż, a właściwie prawdziwa wyprawa w przeszłość, odtworzenie XIX-wiecznych realiów, zarówno społecznych, jak i kulturowych, obraz salonu literackiego, w którym toczą się rozmowy na temat polityki, literatury, estetyki, filozofii, religii, przekładu, muzyki, etc. Neumanowi udaje się przybliżyć nam świat żywcem z Flauberta, Dickensa, Balzaca czy Stendhala. Ale nie tyle go kopiuje, ile stara się podjąć z nim dyskusję z perspektywy dzisiejszych norm i obyczajów czy wreszcie XXI-wiecznej estetyki. Pomysł jako taki wydaje się ciekawy, szkoda tylko, że niekoniecznie doprowadzony został do końca, gdyż w pewnym momencie autor nie tyle stara się polemizować z XIX-wieczną poetyką, ile przejmuje ją w całości, a salonowe dyskusje zaczynają trącić myszką. Dodatkowo głównym mankamentem polskiego wydania jest wszechobecny „humor zeszytów”, czyli tłumacz bądź redaktor (trudno ocenić, kto bardziej zawinił) nie przyłożyli się za bardzo. Aleksandra Wiktorowska tłum. Magdalena Okła, Wydawnictwo Dobra Literatura, Słupsk 2011, s. 568, ISBN 978-83-930559-7-5

Natasa Dragonić

Każdego dnia, o każdej godzinie Gdy Dora i Luka po raz pierwszy spotykają się w przedszkolu małego jugosłowiańskiego, nadmorskiego miasteczka, oboje czują, że zdarzyło się coś niezwykłego. Coś, czego nie potrafią nazwać. Wiedzą tylko jedno: każda godzina bez Dory, to stracona godzina, a każdy dzień bez Luki, to zmarnowany dzień. Dzieci stają się nierozłączne. Jedno staje się cieniem drugiego. Jednak pewnego dnia czar pryska. Rodzice Dory decydują się na emigrację do Francji. W tym momencie drogi dzieci rozchodzą się. Wydawać by się mogło – na zawsze. Lecz mimo upływu lat Luka i Dora nie potrafią o sobie zapomnieć. On szuka ukojenia w malarstwie. Ona wyżywa się na scenie, szybko stając się znaną aktorką. On miewa przelotne romanse. Ona kochanków, którzy po sobie nic nie zostawiają. Pewnego dnia, w paryskim barze uczęszczanym przez artystów, drogi Luki i Dory krzyżują się. Wystarczy im jedno spojrzenie, by się rozpoznać. Po latach rozłąki łączące ich w dzieciństwie uczucie wybu40

b i b l i o t e k a

a n a l i z

cha z nową siłą. Nic nie jest w stanie ich powstrzymać. Nic nie stanowi tamy, ani przeszkody dla ich miłości. Teraz także i fizycznej. Postanawiają zacząć wspólne życie. Jednak wpierw Luka musi wrócić, by uporządkować swoje sprawy w Jugosławii. Rozstają się więc na krótko, po to, by przygotować grunt pod dalszą wspólną egzystencję. Los jednak ma w stosunku do nich inne plany. Zastawia pułapkę, która zaciąży na ich dalszym życiu i sprawi, że uśmiech fortuny zamieni się w niemilknący rechot. Debiutancka książka Dragonić to opowieść o przejmującej miłości, od której dwoje ludzi – słaby, chwiejny mężczyzna i silna, wiedząca, czego chce kobieta – nie potrafią się uwolnić. To historia miłości, która powoli zabija, która sprawia, że kochankowie miotają się pomiędzy namiętnością, bezsilnością, rezygnacją i nadzieją, zwątpieniem i wiarą, euforią i rozpaczą. Miłości, która skazuje na samotność. Miłości, która wszystko potrafi znieść. Lecz jest to także powieść o kobiecie, która wszystko postawiła na jedną kartę i gotowa jest zrobić wiele, by zdobyć ukochanego oraz o mężczyźnie, który nie potrafi pójść za głosem serca, ale też nie potrafi wywiązać się z przyjętego na siebie obowiązku i jest jak liść miotany na wietrze. Potrafi kochać i to bardzo, ale nie potrafi walczyć ani o swoją miłość, ani o prawo do niej. To przejmująca historia, która mogła być udziałem każdego z nas. Urszula Pawlik tłum. Wojciech Łygaś, Sonia Draga, Katowice 2012, s. 328, ISBN 978-83-7508-451-1

Anthony Capella

Ulotny urok kawy Gdy spojrzałam na okładkę i przeczytałam opis, spodziewałam się kolejnego płytkiego, przewidywalnego romansu z banalną fabułą. Na szczęście się myliłam. Anthony Capella stworzył wielowymiarową powieść, która, oprócz miłości, a ta, na szczęście, nie we wszystkich książkach jest prosta i oczywista, porusza istotne problemy społeczne przełomu XIX i XX wieku. A cała historia przesiąknięta jest intensywnym aromatem kawy… Przenosimy się do wiktoriańskiego Londynu. Główny bohater, 22-letni Robert Wallis, został relegowany z Oksfordu. Porażka na uczelni nie zmieniła jego hulaszczego stylu życia – nadal korzysta z usług prostytutek, zaciąga kredyty i dobrze się bawi. Pewnego dnia w jednej z londyńskich kawiarni spotyka Samuela Pinkera, importera kawy, który proponuje mu pracę przy stworzeniu „Przewodnika” po najróżniejszych smakach tego napoju. Bohater przygotowuje „Przewodnik” wspólnie z Emily, córką Pinkera, z którą zaczyna łączyć go coś więcej niż tylko praca… Jednak największą ambicją dziewczyny nie jest małżeństwo i rola przykładnej żony, lecz walka o przyznanie kobietom praw wyborczych. Choć Emily i Robert darzą się uczuciem, los rozdziela ich na cztery długie lata – Wallis zostaje wysłany do Afryki, gdzie ma zbić fortunę na uprawie kawy. Tam poznaje ciemnoskórą Fikre, niewolnicę arabskiego kupca. Dziewczyna robi na nim tak ogromne wrażenie, że młodzieniec natychmiast zapomina o Emily i wplątuje się w namiętny romans… Jednak Robert ma szczęście do kobiet kochających wolność – to także największe marzenie Fikre, która nie cofnie się przed niczym, aby dopiąć swego… Obcowanie z Afrykanami, poznawanie ich kultury i przygody jakie spotykają bohatera na Czarnym Lądzie sprawiają, że Wallis dorośleje i zaczyna zupełnie inaczej patrzeć na życie. Gdy wraca do Londynu, nie jest już tym samym człowiekiem… a Emily nie jest tą samą kobietą… Powieść Capelli to nie tylko historia pewnej miłości (jak się okazuje, ma ona wiele imion); w książce została także ukazana walka sufrażystek o prawa wyborcze, XIX-wieczne metody leczenia kobiecej histerii, sposoby traktowania mieszkańców Afryki przez białych, problem niewolnictwa oraz obsesyjne wręcz pragnienie zapisania się jednostki na kartach historii… „Ulotny urok kawy” to również książka o kawie, o jej historii, sztuce parzenia, smakowania i rozkoszowania się jej aromatem, więc polecam tę pozycję wszystkim wielbicielom tego niezwykłego napoju. (hk) tłum. Dorota Dziewońska, Wydawnictwo Albatros A. Kuryłowicz, Warszawa 2012, s. 488, ISBN 978-83-7659-396-8.

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 1 2


Recenzje więc dziwne efekty świetlne na niebie i czerwony oczy tajemniczego zwierzęcia były zbiorową halucynacją? Zagadkę rozwiązuje znana z poprzednich thrillerów Kavy, agentka FBI, Maggie O’Dell. Tymczasem troje z ocalałych nastolatków również traci życie. W tym samym czasie w Wirginii i Waszyngtonie duża grupa dzieci pada ofiarą dziwnej epidemii. Wszystkie korzystały ze szkolnej stołówki. Śledczym pomaga pułkownik Benjamin Platt, specjalista od chorób zakaźnych. Miejsca zdarzeń oddalone są od siebie o tysiące mil, ale nici obu śledztw zbiegają się. Maggie i Benjamin odkrywają tajemnice, które zagrażają bezpieczeństwu narodowemu, a nawet ludzkości. Mają utrudnione zadanie, bo intryga sięga wyższych szczebli politycznej władzy. Kava – autorka wielu thrillerów psychologicznych, także tym razem gwarantuje lekturę na najwyższych obrotach i pod – nomen omen – wysokim napięciem. (hab)

Heather Graham

Mordercze grono Lori po latach wraca do rodzinnego domu w Miami. Kiedyś wybrano ją Miss Kwiatu Pomarańczy. Dziś jest mamą nastoletniego Brendana, samotną rozwódką. Niedługo wcześniej do Miami wrócił Sean Black. Dawniej ukochany Lori, pod koniec liceum był podejrzanym o morderstwo. Dziś jest antropologiem policyjnym i słynnym pisarzem. Nie widzieli się piętnaście lat – od śmierci Mandy Olin, koleżanki ze szkoły. Lori nie zdążyła się rozpakować, gdy dowiedziała się, że ktoś zabił Eleonor Metz. Lori ją znała, Sean także. Morderstwo ma związek z tragedią sprzed lat. Nie znaleziono wówczas mordercy. Sean był podejrzany, ale oczyszczono go z zarzutów. Ten, kto zabił dobrze znał Mandy i Eleonor. To ktoś z ich szkolnego grona. Z ich miasteczka. Kolega z klasy? Przyjaciel z dzieciństwa? Wszyscy muszą mieć się na baczności. Tym bardziej, że giną kolejne kobiety, a Lori także jest w niebezpieczeństwie. Odradzająca się miłość jej i Seana rozwściecza mordercę. Heather Graham, autorka bestsellerowych romansów sensacyjnych, umiejętnie łączy wątki kryminalne i miłosne. Akcja toczy się wartko, a czytelniczki chwalą sobie dobrą rozrywkę, niecierpliwie przewracają kartki, by dowiedzieć się, kto za tym wszystkim stoi i jak skończy się ta pasjonująca historia. (hab)

tłum. Katarzyna Ciążyńska, Harlequin, Warszawa 2012, s. 320, ISBN 978-83-238-8200-8

Val McDermid

Ostatnie kuszenie Trzeci wydany po polsku thriller Val McDermid w serii, w której główne role grają Tony Hill i Carol Jordan, policyjny profiler i badacz ludzkich umysłów i policjantka. O ich śledczych talentach przekonaliśmy się już w „Syrenim śpiewie” i „Krwawej bliźnie”. Zresztą, znajomość poprzednich części jest bez znaczenia – historia wciąga tak samo. Minęły dwa lata od wydarzeń z „Krwawej blizny”. Jordan i Hill jednak nie ułożyli sobie życia razem. Ale los postanowił znowu ich połączyć. On szuka brutalnego zabójcy psychologów, ona udaje kogoś innego, by zdobyć zaufanie Tadeusza Radeckiego, zajmującego się przemytem nielegalnych imigrantów. Carol wygląda jak siostra bliźniaczka zmarłej narzeczonej Radeckiego…

tłum. Małgorzata Tyszowiecka, G+J, Warszawa 2012, s. 344, ISBN 978-83-7778-164-7

Sebastian Barry

Tajny dziennik „Jestem starą, bardzo starą kobietą, mogę mieć ze sto lat, chociaż nie wiem tego na pewno, nikt nie wie” – zaczyna swoją opowieść Roseanne McNulty. Od kilkudziesięciu lat jest pensjonariuszką szpitala psychiatrycznego w północnej Irlandii. Nikt nie pamięta, dlaczego się tu znalazła. Nikt jej nie odwiedza. Ale teraz, gdy szpital ma zostać zlikwidowany, tutejszy psychiatra, doktor Grene, musi zdecydować, którzy pensjonariusze mogą na zawsze opuścić mury szpitala. Odkryje, że Roseanne nigdy nie była chora psychicznie. A ona pisze swój tajny dziennik, w którym pragnie opowiedzieć swoją wersję własnego życia, jakże odmienną od oficjalnej. Opowiada o dzieciństwie i młodości w ogarniętej wojną domową Irlandii, o szaleństwie matki, o tragicznej śmierci ojca oraz małżeństwie z ukochanym Tomem, które stało się źródłem jej cierpienia. Roseanne, piękna i prostoduszna, oskarżona o zdradę męża została wyrzucona ze społeczności i skazana na samotność. A potem urodziła nieślubne dziecko… Znienawidzona przez katolickiego księdza – za urodę, za przywiązanie do protestantyzmu, nazwana narzędziem szatana. Ksiądz przekreślił życie matki i dziecka. W imię wiary, wartości i moralności. A raczej w imię swojej obsesji i wściekłości na Roseanne. Klimatyczna historia o miłości, nienawiści i Irlandii, opowieść pełna sympatii dla bohaterów, po macoszemu potraktowanych przez los, bezbronnych wobec przeznaczenia. I choć opisywanie tragizmu wpisanego w ludzki los jest w czasach hedonizmu niemodne, to nadal przejmujące. A granica, która oddziela normalność od szaleństwa zawsze sprawia wrażenie niebezpiecznie kruchej. (hab) tłum. Magdalena Słysz, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2011, s. 384, ISBN 978-83-7659-351-7

Alex Kava

Śmiertelne napięcie „Jeśli chce się bezkarnie dokonać morderstwa, dobrze jest wybrać do tego celu zachodnią Nebraskę” – mówi mieszkanka tego regionu, jedna z bohaterek nowego thrillera Kavy. Właśnie w Nebrasce znaleziono ciała dwójki nastolatków śmiertelnie porażonych prądem. Pozostali uczestnicy imprezy są śmiertelnie przerażeni, a jeden chłopak ciężko ranny. Chcieli się dobrze bawić, więc zażyli halucynogenne zioła. Może b i b l i o t e k a

a n a l i z

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 0 5

41


Recenzje Tymczasem morderca psychologów topi swoje ofiary w szklance wody – dosłownie. Okazuje się, że źródła tych zbrodni tkwią w starym zamku, w którym hitlerowcy prowadzili zakład psychiatryczny i eksperymenty na dzieciach. Kto zabił – wiemy od początku, ale ważniejsze jest – dlaczego i kto przeżyje w tyglu okrucieństwa. Poplątanie wątków, wartka akcja i wyraziści bohaterowie, sprawiają że powieść czyta się w wielkim napięciu. Choć w tym świecie panuje nienawiść, każdy z bohaterów (nawet morderca) budzi choćby współczucie, a na pewno cień zrozumienia. Okrucieństwo. Tempo. Klimat. Zaskoczenie. Czyli dobry kryminał. (hab)

przynosi, mimo że Benjamin jest przekonany, iż wie wszystko o tej sprawie, zaskakujące rezultaty, okazuje się, że dawno zapomniana zbrodnia może mieć swój ciąg dalszy i drugie dno. Także oczy Irene, w które przecież Benjamin patrzył nie raz, skrywają wiele tajemnic. „Sekret jej oczu” to bardzo zgrabna, gęsta opowieść, w której teraźniejszość splata się z przeszłością a indywidualne losy pokazane są na tle niełatwej historii Argentyny. Zagadki kryminalne i psychologiczne nie rozwiązują się zbyt łatwo a akcja ulega niespodziewanym zwrotom i nawrotom. Świetne czytadło dla wybrednego amatora. Jarosław Górski tłum. Andrzej Sobol-Jurczykowski, Świat Książki, Warszawa 2012, s. 272, 34.90 zł.,

tłum. Maciejka Mazan, Prószyński Media, Warszawa 2012, s. 528, ISBN 978-83-7839-018-3

ISBN 978-83-7799-494-8

John Grisham

Poezja

Firma

Mitchell Y. McDeere jest młodym arystokratą kapitalistyczno-korporacyjnego świata, wydawałoby się, skazanym na sukces, któremu pisane jest bogactwo i potęga. Młody prawnik, ukończył z wysoką lokatą najbardziej prestiżowy w branży Harvard, został także biegłym księgowym, będzie więc świetnym fachowcem prawa finansowego i podatkowego. Wygląda świetnie, jest pewny siebie i umie zjednywać sobie ludzi. Poza tym szczęśliwy w małżeństwie z piękną, inteligentną kobietą. Nie ma nałogów, nie ma wrogów, nie ma także specjalnych rozterek i wątpliwości. Ma w życiu jeden cel: w wyścigu szczurów odsadzić tłum słabszych konkurentów i znaleźć się na czele. Nie jest bogaty z domu, ma do spłacenia kredyt studencki, więc jego motywacja do wejścia w korporacyjne tryby wydaje się tym większa. I teraz, kiedy otrzymał propozycję pracy z niewielkiej, ale bardzo prestiżowej, a ponadto płacącej bajeczne honoraria i dającej szansę szybkiego awansu kancelarii prawniczej, czuje się, jakby złapał za nogi może nie Boga, ale złotego cielca. Jednak radość młodego wilka nie trwa długo. Okazuje się, że czyste i legalne interesy Firmy są tylko przykrywką jej zasadniczej, całkowicie rozmijającej się z deklarowanymi wysokimi standardami etycznymi, działalności. Że jeśli ktoś się z Firmą związał, nie będzie mógł jej już porzucić. A Mitchell przekonuje się, że wcale nie jest tak pozbawiony moralnych rozterek, jak sam o sobie myślał. Na domiar złego młodemu prawnikowi propozycję nie do odrzucenia składają stróże prawa rozpracowujący interesy Firmy, którzy zresztą także rzadko kiedy grają czysto. „Firma” to znakomity, bez żadnej przesady od pierwszej do ostatniej strony trzymający w napięciu dreszczowiec korporacyjno-prawniczo-sensacyjny pióra jednego z najlepszych dziś twórców takiej właśnie literatury. Choć książka jest już znana polskiemu czytelnikowi od 20 lat (teraz ukazuje się nowe tłumaczenie), to z pewnością godna jest przypomnienia, choćby przy okazji emisji telewizyjnego serialu nakręconego na jej podstawie. Mistrzostwo popularnej literatury. Jarosław Górski

Zbigniew Chojnowski

Kamienna kładka Wybór wierszy Zbigniewa Chojnowskiego z lat 1980-2011 zatytułowany „Kamienna kładka” ukazał się w ramach Mojej Biblioteki Mazurskiej, w której wcześniej wydano książki takich autorów, jak: Erwin Kruk, Janusz Małłek, Max P. Toeppen, Helmut Meye, Christian Beniamin Boeck; książki historyczne i literackie, wśród nich np. „Mazury. Słownik stronniczy, ilustrowany” czy „Kronika miasta Miłomłyna 1800-1922”. „Kamienna kładka” to, jeśli się nie mylę, pierwszy tom poezji ogłoszony w tej serii. Pięćdziesięcioletni dzisiaj Zbigniew Chojnowski jest profesorem Instytutu Filologii Polskiej na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie, historykiem literatury, a także krytykiem literackim, pisującym w „Twórczości”, „Nowych Książkach” czy w „Borussii”. Jest autorem książek o twórczości Jarosława Iwaszkiewicza, Anny Kamieńskiej oraz Michała Kajki (opracował i wydał także „Mały kancjonał mazurski i opowieści ucieszne” tego ostatniego). Jest również poetą, czego dowodem kilka interesujących zbiorów wierszy, poczynając od „Śniardw” z 1993, kończąc na „Rozwidleniach” z 2008 roku. Warmia i Mazury zajmują ważne miejsce w jego twórczości naukowej i literackiej. Z jednej strony świadczą o tym studia i rozprawy: „Zmartwychwstały kraj mowy. Literatura Warmii i Mazur lat dziewięćdziesiątych” i „Od biografii do recepcji. Ernst Wiechert, Konstanty Ildefons Gałczyński, Zbigniew Herbert na Warmii i Mazurach”, z drugiej zaś opracowane przez niego rozliczne antologie: „Pieśni duchowne i poemata światowe. Antologia mazurska” oraz „Paciorki. Antologia maryjna z Warmii”; ale najpełniej twórczość własna, zatem wiersze, których akcja liryczna rozgrywa się nieodmiennie w scenerii rodzinnej ziemi. Jezioro Śniardwy, czyli „Mazurskie Morze” – jak wyznaje w „Przedsłowiu” poeta – okazuje się jego Morzem Śródziemnym i nieprzypadkowo liryka Zbigniewa Chojnowskiego, tak głęboko osadzona w regionalnych realiach, wykazuje swój uniwersalny charakter. (jd) Oficyna Wydawnicza Retman, Dąbrówno 2012, s. 144,ISBN 978-83-62552-28-3

tłum. Lech Z. Żołędziowski, Zbigniew Kościuk, Krzysztof Obłucki, Albatros A. Kuryłowicz, Warszawa 2012, s. 528, ISBN 978-83-7659-614-3

Tadeusz Kijonka

Czas zamarły

Eduardo Sacheri

Sekret jej oczu Benjamin Chaparro przez czterdzieści lat pracował jako urzędnik sądowy, solidnie wykonując nudną, rutynową papierkową robotę. Przez ostatnie lata pracy przyjaźnił się z koleżanką z biura, pięknooką Irene, nie mając nigdy śmiałości, aby okazać jej bardziej bezpośrednio swoje męskie zainteresowanie. Kiedy Benjamin odszedł na emeryturę, zyskał zbyt może wiele, jak dla starzejącego się samotnego człowieka, wolnego czasu. Postanowił więc coś w swoim życiu zmienić. Po pierwsze, napisać powieść opartą na wydarzeniu sprzed ćwierćwiecza, kiedy to morderca i gwałciciel młodej kobiety, mimo że jego wina została bez wątpliwości udowodniona, wyszedł na wolność. Po drugie, przerwać grę spojrzeń i niedomówień z Irene, powiedzieć jej o swoim uczuciu i, być może, w końcu po tylu latach ją zdobyć. Oba zadania okazały się niełatwe do realizacji. Praca nad powieścią i dokumentacja wydarzeń 42

b i b l i o t e k a

a n a l i z

Drugie wydanie głośnego zbioru wierszy, który miał swoją premierę w roku 1991 nakładem „Czytelnika”. Na zbiór ten składa się ponad siedemdziesiąt utworów, jakie Tadeusz Kijonka, mieszkający i tworzący na Śląsku poeta, napisał w stanie wojennym. Na okładce niniejszego wydania reprodukcja obrazu Henryka Wańka „Dziewięciu z »Wujka«”. Wznowienie przynosi także artykuł wstępny Leszka Żulińskiego „Wierszu mój przygarbiony…” oraz szkic samego Kijonki, opublikowany, jak się wydaje, na zasadzie czy też zamiast posłowia „Z mroków pamięci”, w którym to szkicu poeta rekonstruuje swój stan ducha, w jakim pisał te wiersze. Warto przy tej okazji przypomnieć, że Kijonka swój debiutancki zbiór wierszy „Witraże” opublikował w roku 1959. Był wtedy studentem filologii polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Za następne zbiory otrzymał wiele nagród literackich, m.in. nagrodę im. Andrzeja Bursy oraz Stanisława Piętaka. Do jego najważniejszych osiągnięć poetyckich

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 1 2


Recenzje należą zbiory wierszy „Śnieg za śniegiem” i „Echa” oraz tomy poematów „Pod Akropolem” i „Labirynty”. Jest Kijonka również autorem libretta opery „Wit Stwosz” i musicalu „Bal baśni”, wystawionych przez Operę Śląską, w której zresztą przez wiele pracował jako kierownik literacki. Co ciekawe, w latach 1985-1989 oraz 1989-1991 był posłem na Sejm PRL, w roku 1992 założył Górnośląskie Towarzystwo Literackie, jest redaktorem naczelnym miesięcznika „Śląsk”. Wiersze współtworzące „Czas zamarły” powstały w ciężkim dla Polski czasie, w latach 1981-1984. Tom otwiera wiersz „Jeżeli jesteś” powstały jeszcze w listopadzie 1981 roku. Potem idą utwory pod wszystko mówiącym tytułami: „Matka górnicza”, „Wigilia 1981”, „Pasterka 1981”, „Grudzień”, „Rozmowa kontrolowana”, „Koksiaki”, „Sylwester 1981”, „Karnawał 1982”, Zbiór zamykają wiersz „Ecce homo” – pamięci księdza Jerzego Popiełuszki oraz historiozoficzny poemat „Atlas losów”. Nie ulega wątpliwości, że ten jednorodny pod względem ideowym tom robi i dzisiaj mocne wrażenie. I to nie tylko ze względów historycznych – jako świadectwo czasu, jako dokument epoki – ale także ze względów artystycznych, stricte poetyckich. Bez wątpienia jest to poezja okolicznościowa, poezja obywatelska i patriotyczna, ale jest to również, może nawet przede wszystkim – poezja co się zowie, po prostu poezja. Janusz Drzewucki

Dassina, niemniej dla pokolenia wychowanego na rocku, a zwłaszcza muzycznych ekstrawagancjach, pozycję pierwszą na liście francuskojęzycznych przebojów zajmuje z pewnością „Je t’aime… moi non plus”. Nagrany w roku 1972 wywołał rewolucję seksualną nad Loarą i burzę medialną w całej Europie, zaś w wielu krajach zabroniono nawet jego emisji (Wielka Brytania, Hiszpania i Szwecja). Wynikało to z towarzyszących melodii i tekstowi „tonów rozkoszy” w nader przekonywującej interpretacji Jane Birkin. Czyżby nie było to dla niej li tylko zadanie piosenkarskie? Bardzo być może, gdyż była wtedy połowicą Gainsbourga, dla którego najistotniejszy atrybut stanowiło łóżko. Jak wynika z solidnie udokumentowanej książki, wykazywał się tam rzadko spotykaną gościnnością. Ale wyłącznie wobec dam, nierzadko z pierwszych stron gazet (Brigitte Bardot, Juliette Greco, Jane Birkin). Brytyjska dziennikarka skrupulatnie relacjonuje burzliwe życie artysty, przypominające sinusoidę. Mołojecką sławę okupił alkoholizmem, skołatanymi nerwami, odmawiającymi posłuszeństwa podczas recitali i występów telewizyjnych, przegranym życiem rodzinnym. Lektura będzie niekompletna bez papierosa marki Gitane, znaku rozpoznawczego artysty. (tzz) Marginesy, Warszawa 2012, s. 300, ISBN 978-83-933758-8-2

Dzienniki

Śląsk, Katowice 2012, s. 126, ISBN 978-83-7164-704-8

Biografie, wspomnienia Witold Bereś, Krzysztof Burnetko

Bohater z cienia – Kazik Ratajzer Bohater tej książki urodził się i wychował na międzywojennym Czerniakowie. W kwadracie wyznaczonym jezdniami Chełmskiej, Belwederskiej, Podchorążych i Czerniakowskiej. Pochodził z nieźle, zwłaszcza jak na okolice, sytuowanej rodziny żydowskich sklepikarzy, którzy jednak tradycjom religijnym zbytnio nie hołdowali. Z racji „dobrego wyglądu” mógł w okupowanej Warszawie funkcjonować poza gettem, toteż wstąpiwszy do Żydowskiej Organizacji Bojowej, pełnił w niej – zresztą doskonale – funkcję łącznika. W maju 1943 roku wyprowadził kilkudziesięciu żydowskich powstańców, którzy kanałami wydostali się z dzielnicy zamkniętej na ulicę Prostą, gdzie czekała na nich ciężarówka. Akcję zorganizował Władysław Gaik ps. „Krzaczek”, bojowiec Armii Ludowej, który kilkanaście miesięcy później zginął w niewyjaśnionych okolicznościach, podejrzewany o wydawanie Żydów Niemcom. Zdaniem Ratajzera, który po wojnie wobec zagłady swego świata w Polsce wyemigrował do Palestyny, przybrał nazwisko Rotem i budował Izrael, Gaik zasłużył na drzewko w Yad Vashem i stosowny ratującym Żydów medal. Ciekawie czyta się szczególnie opowieści o „Mścicielach”, tajnej organizacji, która po zakończeniu II wojny światowej usiłowała zgładzić gestapowców i esesmanów więzionych w Bizonii. Akcję w ostatniej chwili przerwano – zapewne na skutek nacisków dyplomatycznych. Tylko w jednym z obozów przetrzymujących zbrodniarzy spod znaku swastyki udało się zatruć chleb przeznaczony dla jego lokatorów. Wiadomo, że kilkuset hitlerowców uległo zatruciu, ale czy śmiertelnemu? Jeszcze jedna zagadka Klio. Tomasz Zb. Z apert Świat Książki, Warszawa 2012, s. 256, ISBN 978-83-7799-373-6

Sylvie Simmons

Serge Gainsbourg Jeśli miałbym wybrać ulubioną piosenkę francuską byłaby nią „La mer” Charlesa Treneta, ale podejrzewam, że zarówno wykonawcę, jak i szlagier kojarzą głównie osoby po siedemdziesiątce. Nieco młodsi potrafiliby zapewne zanucić coś z repertuaru Charlesa Aznavoura („La Boheme”, „Isabel”) Gilberta Becouda („Natalie”), Edith Piaf („Milord”) tudzież Joe 44

b i b l i o t e k a

a n a l i z

Mariusz Wilk

Lotem gęsi „Za oknem landszafty Normandii: gleby żyzne, krowy tłuste, zagrody solidne. Nic dziwnego, że wśród Normandczyków ni żeglarzy nie było, ni odkrywców nowych lądów. Majątek jak kotwa dzierżył ich na miejscu. Natomiast Bretończyków bieda rozwłóczyła po caluśkim świecie. W pustą kieszeń, powiadają, można łapać wiatr jak w żagiel” – jak zwykle plastycznie konstatuje Mariusz Wilk w „Lotem gęsi”. Jego oszroniona proza bynajmniej nie zmraża czytelników. Przeciwnie, sprawia, że w ich żyłach krew zaczyna krążyć szybciej. Oczywiście mam na myśli jedynie tych zwracających uwagę na werbalną estetykę. Exemplum opisy Onego, w którym autor pływa, łowi ryby i czerpię wodę: „W kamiennym obramowaniu nabrzeża jezioro przypomina lustro w zdobionej oprawie”. „Wędkarze na lodzie wyglądają jak znaki zapytania na pustej kartce papieru”. A tak wyjaśnia genezę swej niepospolitej diarystki: „Dziennik pozwala skakać z tematu na temat, jest gatunkiem otwartym, a zarazem bliższym życia, które rejestruje. Cenię jego kapryśność, dzisiaj piszę o tym, jutro o tamtym, a pojutrze o siamtym. Nie muszę ciągnąć jednego wątku, mogę przerwać, a po kilku dniach wrócić… A jednocześnie – co dla mnie ważne – dziennik obnaża fikcję czasu linearnego. Bo na dobrą sprawę, kogo obchodzi, że dany zapis powstał 2 lutego, a inny 30 maja. Jakie to ma znaczenie? Czas historyczny, który wydaje się tak ważny, w istocie jest bez znaczenia. Co innego pory roku – powroty ptaków, cykle wegetacji. Dziennik pozwala uchwycić cykliczność czasu biologicznego. Dlatego go cenię”. (to-rt) Noir sur Blanc, Warszawa 2012, s. 210, ISBN 978-83-7392-372-0

Esej ks. Adam Boniecki

Lepiej palić fajkę niż czarownice Jak powiedział żartem ksiądz Boniecki, podczas jednego ze spotkań z czytelnikami, fajka ma to do siebie, że nawet najgłupszej twarzy nada inteligentny wygląd. A oprócz tego ma jeszcze kilka innych zalet, może więc rzeczywiście lepiej palić fajkę niż czarownice… Na pewno zaś warto sięgnąć po zbiór starannie dobranych edytoriali autorstwa księdza Adama Bonieckiego publikowanych w „Tygodniku Powszechnym”. Książka została wydana nakładem krakowskiego Znaku na fali ruchu „Ksiądz Boniecki ma głos” i zwraca uwagę nie tylko treścią, ale również starannością wydania. Można się zastanawiać, po co kupować zbiór tekstów, które już były publikowane, które może nawet już się

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 1 2


Recenzje czytało. A jednak konstrukcja książki świetnie organizuję odpowiedzi na takie wątpliwości. Otóż, poza samymi tekstami, które poruszają tematy ważne i poważne, polityczne i egzystencjalne, a często przyprawione są odpowiednią dawką humoru i mądrości… dodano do treści jeszcze cenny kontekst. Dzięki niektórym tekstom przypominamy sobie ważkie problemy i kontrowersyjne postaci z pierwszych stron gazet, dzięki innym wkradamy się w sferę wspomnień księdza Bonieckiego. Każdy edytorial opatrzony jest (na dużym marginesie przy tekście) fotografią okładki numeru „Tygodnika Powszechnego”, z którego pochodzi dany artykuł oraz komentarzem dotyczącym okoliczności publikacji i nazwiskami osób, które również poruszały ów temat. A gdzieniegdzie czytelnik trafi na fotografie ilustrujące życie codzienne księdza Bonieckiego czy spotkania redakcji „Tygodnika Powszechnego”. Czytać tę książkę, to trochę tak, jak wchodzić w dialog, wkradać się w myśli autora. Urszula Witkowska Znak, Kraków 2011, s. 176, ISBN 978-83-240-1914-4

Życie społeczne Ekscentrycy, pasjonaci, dziwacy Książka jest udanym przykładem literatury wagonowej – zbiorem krótkich tekstów zebranych z łamów miesięcznika „Focus”. Każdy tekst ma innego autora, choć autorem zbiorowym jest najwyraźniej redakcja. Tę „książkopodobną” produkcję należy czytać jak gazetę albo powieść w odcinkach. Inaczej utoniemy przytłoczeni ogromem wiedzy o różnego rodzaju odmieńcach, outsiderach, maniakach czy pasjonatach. Lekturę zacząłem w tramwaju, jeden tekst zajął góra dwa przystanki, później dokończyłem czytać już w domu. I radzę czytać w drodze: tramwaju czy metrze (dla warszawian). Do pociągu tylko na krótkie dystanse – na dłuższą podróż nie starczy, a chaos poznawczy znuży. Dawkować z umiarem! Poznajemy tu numerologów, wynalazców, sportowców ekstremalnych (niektórych pośmiertnie), rekordzistów w rzucie beretem, ale też 80-letniego „wyczynowca” filmów dla dorosłych, supermaratończyków, biegających na dystansie tysiąca kilometrów… Opisanie tak zdumiewających wyczynów pozwala zastanowić się nad własną kondycją, czy własnymi dokonaniami. Aby jednak nie wyciągać zbyt daleko idących wniosków co do miałkości swej kondycji, sięgnijmy do innych rozdziałów. Są tu schizofrenicy o zwielokrotnionych osobowościach (rekordzistka miała ich kilkanaście), uciekinierzy z cywilizacji (przez kilka lat nie wychodzą z domu, kontaktując się ze światem tylko za pomocą internetu), współcześni pustelnicy czy kloszardzi, wyznawcy nowych kultów – religii „ateistycznych” czy „komiksowych”. Poznanie ich „światów” powoduje, że z ulgą wracamy do własnego – może z naszą kondycją nie jest jeszcze tak źle? (pcc) G+J Gruner + Jahr Polska, Warszawa 2012, s. 170, ISBN 978-83-7778-179-1

Howard Schultz

Starbucks

W pewne wtorkowe popołudnie w lutym 2008 roku Starbucks zamknął wszystkie swoje lokale w Stanach Zjednoczonych. Informacja zawieszona na 7100 zamkniętych drzwiach głosiła: „Potrzebujemy trochę czasu, by ulepszyć nasze espresso. Przygotowanie dobrego espresso wymaga wprawy. Dlatego też postanowiliśmy poświęcić się udoskonaleniu tej sztuki”. Nie był to bynajmniej chwyt marketingowy, przeciwnie, zamknięcie wszystkich lokali oznaczało kilka milionów dolarów straty. Howard Schultz, prezes i główny akcjonariusz Starbucksa, twórca jego potęgi, podjął tę decyzję, gdyż doszedł do wniosku, że serwowana w sieci kawa jest nie dość dobra. Goniąc za pieniędzmi, otwierając nowe kawiarnie na cały świecie Strabucks rozmieniał na drobne swoją markę i… przestał serwować wyśmienitą kawę. W rezultacie firma zaczęła tra46

b i b l i o t e k a

a n a l i z

cić klientów, a jej akcje traciły wartość. Zamykając wszystkie kawiarnie Schultz odbudował renomę firmy, zamiast serwować byle jaką kawę przeszkolił wszystkich pracowników jak powinno smakować wyborne espresso. Minęły dwa lata i firma odnotowała rekordowe w swojej historii zyski. Starbucks to 10 miliardów dolarów rocznego przychodu, co tydzień obsługuje 60 milionów klientów, w 16 tysiącach kawiarni w 54 krajach, zatrudnia ponad 200 tysięcy ludzi. Książka Howarda Schultza nie jest biografią biznesmena, to historia pasji, a także opowieść o tym jak wyciągać wnioski z błędów i zamieniać je w sukcesy. (ł) tłum. Mariusz Gądek, Znak, Kraków 2012, s. 312, 59,90 zł, ISBN 978-83-240-1688-4

Dziennikarstwo Oriana Fallaci

Wywiad z historią Kobieta legenda. Odważna, piekielnie inteligentna dziennikarka. Gardziła władzą i wojnami, bezkompromisowo krytykowała islam. Możnym tego świata, tym, którzy szafują ludzkim życiem, bez lęku stawiała najbardziej niewygodne i bezczelne pytania. I to w czasach, kiedy kobiecie nie łatwo było się przebić. Solidnie przygotowywała się do wywiadu, potrafiła doskonale wykorzystać wiedzę na temat rozmówcy. Wszystko skrupulatnie nagrywała na magnetofon, aby mieć dowód na swą obronę. Świetnie radziła sobie w świecie opanowanym przez mężczyzn, owładniętych rządzą władzy. Rozmawiała z Jasirem Arafatem, Indirą Gandhi, Goldą Meir, Hajle Syllasje, Willym Brandtem. Tom zawiera kilkanaście wywiadów-rzek, jakie Oriana Fallaci przeprowadziła z ważnymi osobistościami w latach siedemdziesiątych ub. wieku. Każdy wywiad poprzedza komentarz autorki, dokładne wyjaśnienie, w jakich okolicznościach odbywała się rozmowa, jak zachowywał się rozmówca („na moje pytania reagował niewidocznym drżeniem, jak gdybym wbijała mu igłę w serce”) i jaki ewentualnie był później odzew („ten wywiad wywołał gniew włoskich faszystów). „Wywiad z historią”, opublikowany we Włoszech w 1974 roku, ukazuje się w naszym kraju po raz pierwszy. To wielka rzecz. Świetny podręcznik dziennikarstwa i doskonała nauka życia. (et) Weltbild, Warszawa 2012, s. 720, 59,90 zł, ISBN 978-83-7799-039-1

historia Zbigniew Wawer

Tobruk 1941

Przypadającą w ubiegłym roku 70. rocznicę bitwy pod Tobrukiem trudno byłoby uczcić lepszą publikacją. W anglojęzycznej historiografii bowiem dokonania Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich są zwykle traktowane marginalnie. Być może dzięki temu otrzymujemy dziś stworzoną przez prof. Wawra (dwujęzyczną – również z myślą o czytelnikach anglojęzycznych) znakomitą monografię SBSK, która koncentruje się wyłącznie na roli polskich oddziałów toczących boje w Afryce. Zostały one omówione tutaj w sposób szeroki i niezwykle atrakcyjny, zwłaszcza wizualnie. „Tobruk 1941” to nie tylko publikacja śledząca wydarzenia od sformowania SBSK pod dowództwem gen. Stanisława Kopańskiego w maju 1940 po luty 1942 roku, kiedy weszła ona w skład wycofującej się z ZSRS armii Andersa. To zarazem prezentujący obszerną ikonografię album zdjęć archiwalnych – miejsc, ludzi, walk czy sprzętu, oraz współczesnych – uzbrojenia, wyposażenia bądź zachowanych dokumentów i pamiątek. Do pełni szczęścia brakuje może nieco precyzyjnego kalendarium działań poszczególnych pododdziałów formacji i bardziej szczegółowych map sytuacyjnych. Obok obszernego omówienia tytułowej bitwy, autor przedstawia także w osobnym rozdziale przebieg wypadu pod Gazalą. Mowa tu wszakże nie tylko o szlaku bojowym Brygady ale również o całym rozległym i niełatwym kontekście politycznym organizacji, zaopatrzenia i istnienia formacji. Jedna część książki poświecona została także życiu kulturalnemu SBSK.

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 1 2


Recenzje Znakomite opracowanie, nasycone treścią i faktami osadzonymi w równie bogato odmalowanym tle. Wielu uważało dotąd, iż o Tobruku mówiono zbyt mało. Teraz będą usatysfakcjonowani w dwójnasób. (ton)

mijano takie tematy jak pobieranie opłat za pomoc, praca Żydów w gospodarstwie, jako rekompensata za ukrywanie, przypadki wymówienia kryjówki. Intencje Sprawiedliwych były bardzo różnorodne, a ich stosunek do ukrywanych Żydów często bywał ambiwalentny. W ostatnim rozdziale książki znajdujemy analizę opowiadania, przedstawiającego jedną konkretną historię uciekającej Żydówki. Autor opowiadania Bogdan Wojdowski, który spisał tę historię, też był ocalałym z Zagłady żydowskim dzieckiem. K atarzyna Baraniecka

Bellona, Warszawa 2011, s. 160, ISBN 978-83-11121-57-7

(red.) Barbara Engelking i Jan Grabowski

Zarys krajobrazu

Książka prezentuje wyniki badań nad prześladowaniami Żydów szukających schronienia na polskiej wsi w ostatniej, trzeciej fazie Zagłady. W książce zawarte są szkice m.in.: Barbary Engelking, Jacka Leociaka, Jana Grabowskiego, Wojciecha Burszty i Dagmary Swatek. Praca oparta jest na materiałach z archiwów polskich, niemieckich i izraelskich, takich jak m.in. prasa konspiracyjna, akta sądowe procesów na podstawie tzw. dekretu sierpniowego, wspomnienia ocalałych Żydów, akta sądowe z zasobów IPN, dokumentacja Yad Vashem. Atutem jest też obszerna bibliografia, indeks nazwisk oraz liczne przypisy. Autorzy prezentują z jednej strony pomoc udzielaną Żydom przez chłopów na wsiach, z drugiej wydawanie ich i mordowanie, a także negatywne nastawienie polskiej konspiracji do kwestii żydowskiej. Przedstawiają także postawy Polaków oskarżonych po wojnie o współudział w wydawaniu i mordowaniu Żydów. Pokazują jak ludzie ci w tych procesach bronili się i jakie podawali motywy. W większości przypadków nie przyznawali się do popełnionych czynów i nie poczuwali do winy. Autorzy tej książki odważyli się przybliżyć nam niechcianą prawdę o tym, że Polacy mieli swój udział w Zagładzie, i że poprzez swoje zachowanie stawali się elementem niemieckiego systemu przemocy i eksterminacji. Z badań wynika, że chłopi brali udział w organizowanych przez Niemców lub Granatową Policję obławach i wykazywali się dużą gorliwością w denuncjowaniu ukrywających się Żydów. Zawarte w książce analizy biografii Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata też ukazują nam te przypadki w innym niż dotychczas przedstawianym świetle. Autorzy zauważają, że we wnioskach o nadanie tego tytułu prawie całkowicie po-

Wydawnictwo Stowarzyszenie Centrum Badań nad Zagładą Żydów, Warszawa 2011, ISBN 978-83-932202-4-3

Władimir Lipowiecki

Dzięcieca Arka Książka napisana na podstawie relacji uczestników i w oparciu o dokumenty źródłowe. Przedstawia losy 780 dzieci, które wiosną 1918 roku zostały wysłane z Petersburga na Ural na przedłużone wakacje pod pretekstem wyjazdu na kolonię aby uniknąć głodu. Podróż, na którą zostały skazane dzieci zdawała się nie mieć końca. Przez Ural, Syberię, Władywostok, Japonię, San Francisco, Nowy Jork, Ocean Atlantycki, Francję, Anglię, Finlandię po dwóch i pół roku wróciły do domu. W czasie pobytu na terenie Rosji dzieci były świadkami wielu tragicznych wydarzeń, które wycisnęły piętno na ich psychice. Widziały śmierć na polu bitwy, jak również zgony swoich najbliższych kolegów i koleżanek. Oprócz tego ogromna tęsknota za bliskimi, paradoksalnie głód, przed którym właśnie miały być chronione, choroby przynoszące śmierć i wszelkie niedogodności tej podróży spowodowały, że przeszły szybki kurs dorastania. Pozytywną stroną tych doświadczeń było to, że stały się samodzielne, pracowite, pomagające sobie wzajemnie i opiekuńcze. Można powiedzieć, że cierpienie je uszlachetniło.

Targi Ksià˝ki Historycznej towarzyszàce

II Kongresowi Zagranicznych Badaczy Dziejów Polski: Polska w Europie Ârodkowej

13-15 wrzeÊnia 2012 Kraków b i b l i o t e k a

a n a l i z

www.targi.krakow.pl www.historia.targi.krakow.pl Miejsce odbywania si´ Targów: Auditorium Maximum UJ, ul. Krupnicza 33 p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 0 5

47


Recenzje Losy dzieci trzymają czytelnika w napięciu i ogromnym niepokoju. Emocje stabilizują się i czytelnik się wewnętrznie uspokaja dopiero od chwili, kiedy losem dzieci zaczyna interesować się amerykański dziennikarz. Dzięki reakcji Amerykanina i szybkiej pomocy Czerwonego Krzyża dzieci nareszcie mają szansę wrócić do swojego kraju i rodzin. I to wydarzenie wiąże się z tytułową Arką – statkiem pomocy amerykańskiego Czerwonego Krzyża. Książka jest warta przeczytania, tym bardziej, że dopiero teraz, po kilkudziesięciu latach milczenia związanego z polityką i propagandą sowiecką prawdziwe losy tamtych dorosłych już dzieci mogły zostać ujawnione. Barbara Wójcik tłum. Wiesława Karaczewska, Ewa Rojewska-Olejarczuk, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2011, s. 656, ISBN 978-83-01-16687-8

Aleksander Nikonow

Uderz pierwszy! Okraszoną ironią i sarkazmem soczystą publicystykę poświęconą najważniejszemu wydarzeniu XX wieku, jakim niewątpliwie była II wojna światowa, czyta się znakomicie. Autor rozkłada na czynniki pierwsze czas aliansu III Rzeszy i Rosji Sowieckiej – tak powszechnie zapomnianego na Zachodzie – zainaugurowany 23 VIII 1939 roku paktem Ribbentrop-Mołotow, a zakończony 22 VI 1941 rozpoczęciem operacji „Barbarossa”. Bez wątpienia autor posiłkuje się hipotezami Wiktora Suworowa, Władimira Bukowskiego, Marka Sołonina i Aleksandra Bieszanowa, ale to rzetelne wzorce. Dla zachęty podaję czytelnikom wyjątkowo kuszący spis treści: „Matkę Prawdę trzeba zarżnąć”, „Na co liczył Wódz, czyli jak uczyłem walczyć towarzysza Stalina”, „Cesarzowi co cesarskie, a ślusarzowi ślusarskie”, „Czy Hitler chciał ocalić Stalina?”, „Słowniczek wybranych eufemizmów stalinowskich – tłumaczenie z propagandowego na polski”. Zaś we wstępie pt. „Zamiast prologu, czyli obalanie mitów” – nawiasem mówiąc, temu ostatniemu przede wszystkim służy ta kształcąca praca – wyznaje z rozbrajającą szczerością: „Jestem człowiekiem uczciwym i bibliografii nigdy nie zamieszczam, ponieważ uważam to za formę oszustwa i zbędny balast, szkodliwy dla popularnej książki”. Tomasz Zb. Z apert Bellona, Warszawa 2012, s. 392, ISBN 978-83-11-12142-3

Religia Gian Franco Svidercoschi

Dokąd zmierza Kościół? Autor jest dziennikarzem i pisarzem włoskim o polskich korzeniach. To on napisał książkę o Janie Pawle II „Historia Wojtyły”, na podstawie której powstały scenariusze filmów „Karol. Człowiek, który został papieżem” i „Karol. Papież, który pozostał człowiekiem”. Tym razem Svidercoschi pisze o ludzkich niedoskonałościach Kościoła. Pisze z bólem, z powodu zdradliwych występków chrześcijan, niestety także – na przestrzeni wieków – papieży i biskupów. W obliczu zdrad wobec Boga i ducha Ewangelii, autor zastanawia się, dokąd zmierza Kościół? Boleje nad zaciekłością mediów, za kampanią których kryją się często grupy polityczne, kulturalne i ekonomiczne, dążące – jego zdaniem – do ograniczenia autorytetu moralnego Kościoła rzymskiego oraz poparcia, jakim nadal cieszy się on w wielu krajach. Autor porównuje rozczarowania i nadzieje ludu Bożego związane z pontyfikatem Benedykta XVI. Obecny papież obrał drogę odnowy Kościoła, zaangażował się w przywrócenie Boga ludzkim sercom. Podjął nowe odważne decyzje wobec zła i sytuacji konfliktowych, niekoniecznie licząc na zrozumienie. (br) tłum. Hanna Borkowska, Świat Książki, Warszawa 2012, s. 144, ISBN 978-83-7799-402-3

48

b i b l i o t e k a

a n a l i z

Psychologia Karen Horney

Psychologia kobiety „Relacje pomiędzy mężczyznami i kobietami w dużej mierze przypominają relacje pomiędzy dziećmi i rodzicami, a podobieństwo to polega na tym, że wolimy koncentrować się na ich pozytywnych aspektach. Wolimy przyjmować założenie, że to miłość stanowi coś, co jest nam dane w sposób podstawowy, a wrogość przydarza się w sposób przypadkowy i można jej uniknąć” – pisze Karen Horney i zaraz potem dowodzi, że „wrogość pomiędzy płciami” bynajmniej nie jest przypadkowa. „Psychologia kobiety” to zbiór odczytów i artykułów z lat 1922-1936, jednak teksty te stanowią zadziwiająco konsekwentną całość. To książka zarówno dla kobiet, którym być może po lekturze łatwiej będzie zrozumieć mechanizm urazy, wycofania, nawet masochizmu, ale w równym stopniu dla mężczyzn – by rozumieli swoje partnerki, ale i lepiej poznali samych siebie. Obok nieśmiertelnego bestselleru Johna Graya „Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus”, „Psychologia kobiety” jest bodaj najważniejszą książką, która pozwala wniknąć w różnice i napięcia pomiędzy płciami. Horney nie daje jednak łatwych odpowiedzi, bada i ostro zarysowuje problemy. (ł) tłum. Jacek Majewski, Rebis, Poznań 2012, s. 284, 35,90 zł, ISBN 978-83-7301-106-9

Pedagogika Krystyna Marzec-Holka

Przemoc seksualna wobec dziecka. Studium pedagogiczno-kryminologiczne Skazują dzieci na piekło. Odbierają im dzieciństwo. Niszczą przyszłość. Są sprawcami nieodwracalnych zmian emocjonalnych, braku poczucia własnej wartości, życia w lęku, okaleczeń psychicznych. Jaka kara powinna za to spotkać tych, którzy krzywdzą? Ile lat więzienia należy się za przestępstwo, jakim jest czyn lubieżny w stosunku do nieletnich. Dla ojców, który gwałcą swoje córki i w większości nie rozumieją okrucieństwa swojego czynu i zła, które wyrządzają. Grozi im kara pozbawienia wolności od roku do dziesięciu lat. A resocjalizacja? Wiele do życzenia w Polsce pozostawia konieczna pomoc psychologiczna dla sprawców, a przede wszystkim dla ofiar. Autorka stawia pytanie: „kara kryminalna czy fikcja?”, przedstawiając czytelnikowi coś w rodzaju portretu pamięciowego sprawców, obejmującego między innymi rodzaj orzeczonej kary. Krystyna Marzec-Holka opisuje przestępstwa seksualne, których ofiarami są dzieci. Odpowiada na pytania dotyczące rozpoznania nadużyć seksualnych. Przedstawia problematykę dotyczącą dziecka wykorzystywanego seksualnie, analizuje przeszłość i motywy na tle poszczególnych biografii – funkcjonowania sprawców w okresie popełnianych czynów i dramat ofiary przemocy seksualnej. Ostatnia część pracy poświęcona jest refleksjom na temat kary. W swojej pracy pokazuje rozmiar krzywd wyrządzonych dziecku przez jego seksualne wykorzystywanie. Konieczne jest stworzenie systemu profesjonalnej pomocy i opieki, a także interwencji psychoedukacyjnej i psychoterapeutycznej wobec sprawców przestępstw i ich ofiar. I ta książka ma szansę się do tego przyczynić. (hab) Impuls, Warszawa 2012, s. 322, ISBN 978-83-7587-607-9

Barbara Pióro

Czy kochasz Małego Misia? Miś rozwijał się szybciej niż inne niemowlęta. Nie pozwalał tylko innym na dotyk – rozpaczliwie wówczas płakał. Gdy zaczął mówić, używał własnych słów na określanie przedmiotów i bardzo się denerwował, gdy mama nie rozumiała, o co mu chodzi. Miś nie lubi być sam. Nie toleruje zmian. Wszystko wokół niego musi być znajome, przyjazne i bezpiecz-

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 1 2


Recenzje ne. Łatwe do kontrolowania i konkretne. Posiłki mają być zawsze o tej samej porze. Miś wszystko traktuje dosłownie – długo był przekonany, że „strzygąc palcami”, można obciąć włosy. Dziś ma 13 lat. Jest ślicznym, mądrym i wrażliwym dzieckiem. Wygląda jak inne dzieci. Miś ma zespół Aspergera. Gdy poszedł do szkoły, jego mama uprzedziła nauczycieli. Że syn nie rozumie żartów, idiomów. Że świat rzeczywisty go przeraża. Że ma trudności w kontaktach społecznych. I musi mieć opiekuna, który będzie go budził z zamyślenia. Nauczyciele okazali się wspaniali, ale program przerósł możliwości psycho-fizyczne małego ucznia. Od IV klasy Miś uczy się w domu. Będzie zdawał egzamin do gimnazjum. I jeśli regulamin pozwoli na nauczyciela wspomagającego. Mama Misia z miłością opowiada o trzynastu lat z Misiem – od chwili jego urodzenia. Dzięki swojej pracowitości i determinacji matki oraz pomocy wielu osób nauczył się mówić, czytać i pisać, rozwijać zainteresowania i talenty, zyskał przyjaciół. Książka zawiera także fragmenty opinii pedagogicznych, psychologicznych i logopedycznych. Na końcu autorka zamieściła krótką charakterystykę dziecka z zespołem Aspergera oraz dekalog postępowania. I chyba najważniejsze wskazanie: bądź zawsze blisko i wierz w siebie i dziecko. (hab)

i pozytywne nastawienie psychiczne. Drogą do osiągnięcia prawdziwego zdrowia jest połączenie energii fizycznej i metafizycznej. Do pierwszej grupy należy żywność, zioła czy suplementy. Bardzo ważne jest to, aby były one dostosowane do naszego wieku i miały odpowiedni poziom wibracji, a im ich będzie więcej, tym lepiej. W grupie drugiej znajdują się nasze myśli i uczucia, a co się z tym wiąże, nastrój. Autorka opisuje techniki uzyskania homeostazy na tym poziomie poprzez oddychanie czy medytację. Książka jest przeznaczona dla kobiet w różnych fazach życia. Od dziewcząt, które właśnie wchodzą w okres dojrzałości płciowej po kobiety w stadium postmenopauzalnym. W każdym rozdziale opisany jest sposób odżywiania i składniki niezbędne do prawidłowego funkcjonowania. Autorka przedstawia również problemy i choroby, które kobieta może napotkać w danym stadium, a także wyjaśnia co zrobić w takiej sytuacji. Oprócz tego książka jest bogata w liczne przepisy kulinarne oraz praktyczne porady. Zachęcam do lektury! (kb) Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2012, s. 376, ISBN 978-83-7510-729-6

Ewa Żeromska

Kłótliwy poradnik partnerski

Impuls, Warszawa 2012, s. 50, ISBN 978-83-7587-316-0

W życiu każdej pary zdarzają się sprzeczki większe czy mniejsze, ale zawsze jakieś. Sztuką natomiast jest kłócić się w taki sposób, aby się nie rozejść i o tym właśnie jest „Kłótliwy poradnik partnerski” Ewy Żeromskiej. Autorka opisuje wiele powodów kłótni, od tych prozaicznych, jak podział obowiązków w domu, do tych bardziej bolesnych, jak zdrada. W każdym rozdziale jest kilka krótkich dialogów, do których dołączony jest komentarz i omówienie. Poradnik napisany jest z humorem, ale też daje możliwość zastanowienia się nad swoim związkiem z perspektywy trzeciej osoby, ponieważ opisane przypadki często dotyczą wielu par. Sama autorka pisze, że większość ludzi kłóci się o to samo i prawie tak samo.

Poradniki Gillian McKeith

Zdrowie kobiety Nakładem Rebisu ukazał się poradnik „Zdrowie kobiety”, znanej na całym świecie autorki bestsellerów „Jesteś tym, co jesz” i Encyklopedii żywienia”, Gillian McKeith. Autorka uważa, że można załagodzić a nawet zlikwidować dolegliwości kobiece poprzez zdrowy styl życia, odpowiednie odżywianie

Bolesław Howorka

Prawo autorskie w pracy bibliotekarza Seria N-D-P 131, ISBN 978-83-61464-73-0 Autor w środowisku bibliotekarskim jest znany, gdyż tysiące bibliotekarzy korzystało z jego poprzednich publikacji. Ta książka jest obszernym kompendium wiedzy o prawie autorskim, jego stosowaniu w praktyce bibliotekarskiej oraz o problemach z tym związanych. W Załączniku zawiera teksty: „Ustawę o prawie autorskim i prawach pokrewnych”, „Akt paryski konferencji berneńskiej o ochronie dzieł literackich i artystycznych” oraz „Dyrektywę 2001/29/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 22 maja 2001 r.”. Publikacja choć skierowana do bibliotekarzy przydać się może wszystkim zainteresowanym tą problematyką. Książka napisana językiem zrozumiałym, objaśnia terminologię prawniczą i ich rzeczywiste znaczenie praktyczne.

Cena 62 zł, format B-5, str. 376, data wydania: 2012

Czekamy na zamówienia: Dział Sprzedaży: Al. Niepodległości 213, 02-086 Warszawa tel.: 22 825 50 24, fax.: 22 825 53 49 www.sbp.pl, e-mail: sprzedaz@sbp.pl b i b l i o t e k a

a n a l i z

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 0 5

49


Recenzje Książka jest przeznaczona dla ludzi w różnym wieku. Młode pary mogą w niej znaleźć porady dotyczące pierwszych kroków w związku, dzieci czy ujarzmieniu zazdrosnej teściowej. Natomiast pary z wieloletnim stażem mogą spojrzeć na siebie z dystansu i stwierdzić, że czasami emocje za bardzo biorą górę. Nie ukrywam, że lektura „Kłótliwego poradnika” była dla mnie przyjemnością. Rzadko się zdarza, żeby tego typu pozycji towarzyszyła tak duża dawka humoru. Niejednokrotnie w podanych przykładach widziałam siebie, czemu towarzyszył śmiech, ale i refleksja. Polecam każdej parze, która chce się kłócić z sensem! (kb) Edgard, Warszawa 2012, s. 190, ISBN 978-83-7788-022-7

Alexander Loyd

Kod uzdrawiania

Biały Kruk, Kraków 2012, s. 112, ISBN 978-83-7553-131-2

Smutek, depresja, złość, frustracja, blokady emocjonalne i poczucie własnej bezsilności… Choroby naszych czasów. Odbierają chęć do życia. I choroby ciała: serca, kręgosłupa, hemoroidy, nowotwory. Jak uzdrowić ciało, umysł i duszę? Kodem uzdrawiania – przekonuje dr Loyd. U podłoża chorób leżą problemy emocjonalne. Loyd odkrył kod uzdrawiania, gdy jego żona od wielu lat chorowała na depresję, a on wyczerpał już wszystkie metody – konwencjonalne i alternatywne, psychoterapię i psychotropy. Wtedy odkrył rewolucyjną technikę, dzięki której w sześć minut można wyeliminować źródło choroby. Dzięki tej technice układ neuroimmunologiczny zrobi, co do niego należy, i przywróci zdrowie tej części ciała, która choruje. Według techniki proponowanej przez Loyda człowiek potrafi sam wyeliminować błędy, źródła choroby i stresu. Samodzielnie potrafi rozprawić się z przyczynami niepowodzeń oraz problemów zdrowotnych i emocjonalnych. To szybkie techniki. Dziesięciosekundowa metoda pozwalająca rozładować stres. Szybki test, dzięki któremu można rozpoznać źródło lęków. Skoro „Medycyna przyszłości będzie opierać się na kontrolowaniu energii w ciele” – trzeba aktywować wrodzoną funkcję własnego ciała – jak? Dowiemy się z tej książki. Źródła wszystkich problemów potrafią uleczyć proste ćwiczenia z użyciem rąk. I modlitwa. Potrzebna jest wiara, nadzieja i siła ducha. „Kod uzdrawiania” – przekonuje się nas -może stać się początkiem przemiany wewnętrznej. (hab) tłum. Anna Boniszewska, Wyd. G+J, Warszawa 2012, s. 320, ISBN 978-83-7778-114-2, 978-83-237-7533-1

Albumy Marek Borakowski, Rafał Zaremba, Niepokój stadionów Bardzo nietypowa książka w programie uznanego krakowskiego wydawcy. Tym razem nie o świętych, nie o papieżu, ani nawet nie o pięknych krajobrazach, ale o … kibolach. „Autorzy tej książki – jak we wstępie pisze Leszek Sosnowski, szef wydawnictwa – analizują problem stadionowych tragedii na różne sposoby. Zdają wiele pytań – i choć posiłkują się pracami socjologów i psychologów, na niektóre znajdują odpowiedź, na inne nie”. Jednocześnie autor wstępu zwraca uwagę na znany problem manifestowania przez kibiców różnych przejawów patriotyzmu – „przywiązania do swego klubu, swego miasta, swej narodowej reprezentacji” – co wywołuje „sprzeczność z królującą obecnie poprawnością polityczną, która wprost zabrania manifestowania postaw narodowych, a nawet okazywania zwykłej sympatii jakiejkolwiek sprawie, gdy jest ona właśnie polska”. Autorzy przedstawiają w albumowej publikacji historię najbardziej tragicznych wydarzeń na piłkarskich stadionach i wokół nich, począwszy od pamiętnej tragedii w belgijskim Heysel w 1985 roku, podczas której zginęło 39 osób („tam, gdzie umarła piłka”), poprzedzonej rok 50

wcześniej brutalnymi porachunkami między włoskimi i angielskimi kibicami w Rzymie po przegranym przez Romę meczu z Liverpoolem. Relacjonują kolejne dramatyczne wydarzenia na europejskich stadionach, a także na stadionach krajowych, aż po finał Pucharu Polski w 2011 roku, po którym kibice Legii Warszawa i Lecha Poznań zdemolowani bydgoski stadion. Finałowym akcentem stadionowych dramatów były tragiczne wydarzenia z 1 lutego tego roku w egipskim Port Saidzie podczas ligowego meczu, gdy „po ostatnim gwizdku sędziego rozpętało się piekło”. Ale przypominają też przyjacielskie gesty krakowskich kibiców, którzy po śmierci Jana Pawła II ogłosili koniec wzajemnych waśni, lecz pokój niestety nie trwał długo. Wszystko to skłania do szczególnej refleksji tuż przed rozpoczęciem mistrzostw Euro 2012, które już w czerwcu porwą kibiców z całej Europy do kolejnych – oby bezkrwawych – wyczynów. (pd)

b i b l i o t e k a

a n a l i z

Muzyka Sir Gilbert Levine

Papieski maestro Twórcza przyjaźń między amerykańskim dyrygentem żydowskiego pochodzenia a papieżem Janem Pawłem II trwała siedemnaście lat. Książka porywająco opowiada o tej przyjaźni. Czytelnik dowie się zatem, jak do niej doszło oraz w jaki sposób inspirowała ona dyrygenta i papieża do ważnych muzycznych przedsięwzięć. Sir Gilbert Levine w latach osiemdziesiątych był pierwszym dyrygentem z Zachodu, który został dyrektorem muzycznym orkiestry Filharmonii Krakowskiej, w komunistycznej wówczas Polsce. W roku 1988 z chórem tejże Filharmonii koncertował w Rzymie dla uczczenia dziesiątej rocznicy pontyfikatu Jana Pawła II. Papież, wychowany w szacunku do Żydów ,którzy w Wadowicach byli jego sąsiadami i kolegami, utrzymywał bliskie kontakty z osobami ocalałymi z Holokaustu. To dzięki inspiracji Jana Pawła II po raz pierwszy oficjalnie uczczono Shoah , organizując koncert w dniu, w którym Żydzi upamiętniali miliony swych rodaków zgładzonych przez hitlerowców. Koncert Pojednania oraz inne muzyczne przedsięwzięcia prowadzone przez maestro Gilberta Levine’a były nie lada wydarzeniami, przyczyniając się do głoszenia przesłania Jana Pawła II o pokoju i zrozumieniu między chrześcijanami i żydami, muzułmanami i ludźmi różnych religii świata. Niezwykła książka, zdaniem arcybiskupa Dziwisza „będzie duchowym wzbogaceniem każdego, kto przeczyta tę jedyną w swoim rodzaju kształcącą opowieść”. Bożena Rytel tłum. Magdalena Iwińska, Hanna Faryna-Paszkiewicz, Świat Książki, Warszawa 2012, s. 430, ISBN 978-83-7799-002-5

Teatr Anna Kłys

Bohdan Smoleń – niestety wszyscy się znamy Bohater tego wywiadu-rzeki ujawnia swe rozczarowania Lechem Wałęsą, który onegdaj „na występ (kabaretu Tey – przyp. to-rt) dotarł spóźniony (…). Potem został z nami na zapleczu. Tyle pierdół to ja się jeszcze w życiu nie nasłuchałem. – Śmiesznych czy strasznych? Strasznych. Za to, że został przywódcą ruchu, bardzo go szanuję, ale po co został prezydentem?”. O sławetnym impresario polonijnym zza Atlantyku Janie Wojewódce, Smoleń także nie ma najlepszego zdania: „Był niesamowicie skąpy. Nawet obiadu czy kolacji nie kupował. (…) Kiedyś znakomity polski rzeźnik Nożewski, przygotował całą walizkę wędlin dla Wojewódki i myśmy je schowali Sipińskiej pod fotel w autobusie. Jaka to była afera! Poszukiwania tej walizki. A jak się znalazła, Wojewódka zro-

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 1 2


Recenzje lewski Romanowi Dziewońskiemu, niestrudzonemu badaczowi dziejów polskiego aktorstwa (vide biografie Ireny Kwiatkowskiej i Adolfa Dymszy, o sławnym ojcu nie wspominając) w wyróżniającym się także ikonograficznie tomiszczu. Rok 1968 Kowalewski zapamiętał być może także z powodu swoich korzeni: „Matka żydówka, ja pół, ale ze wskazaniem, bo matka. Nigdy mi nie mówiła o tym, że mam takie pochodzenie. Myślę, że dlatego, abym w razie jakiejś ryzykowanej sytuacji nie miał żadnego psychicznego obciążenia. (…) Zresztą nawet gdyby mi zdjęli spodnie i sprawdzili, też by nic z tego nie wynikało, bo akurat nie byłem poddany temu rytuałowi” – wspomina okupacyjne dzieciństwo spędzone w Warszawie z mamą – po fachu aktorką, choć wcześniej studiowała prawo, ale „jej wybili to z głowy pałkarze pana Piaseckiego”. Ojciec artysty – oficer rezerwy – trafił we wrześniu 1939 roku do sowieckiej niewoli i pół roku później zginął od strzału w potylicę w Charkowie. Pominąwszy genealogię, autor koncentruje uwagę na sprawach zawodowych niezapomnianego pana Sułka z audycji Jacka Janczarskiego. Szkoda, że pominięto prywatne relacje Kowalewskiego i Ewy Wiśniewskiej (długoletniej partnerki nie tylko sceniczno-ekranowej). Tomasz Zb. Z apert

bił straszną awanturę piosenkarce: ‘Ty głodomorze! To ja ci płacę, a ty mi kradniesz wędliny!’”. Nie ukrywa, że gorzała w latach prosperity Tey-a lała się hektolitrami. „Kiedyś po spektaklu Zenon (Laskowik) i Bohdan poszli się przejść. Piękna noc, pachnąca sianem, leżąc na trawniku patrzyli w gwiazdy: „Popatrz, Wielki wóz, Mały wóz… o kurwa, radiowóz!”. Czy poczucie humoru Bohdan Smoleń przejął w genach węgierskich – po matce, czy też góralskich – po ojcu? Ten ostatni „pewnej nocy pomalował farbą – wraz w wujkiem – fiuta Apollinowi. Takiej rzeźbie na dachu Teatru w Bielsku. Ale ponieważ ich przyłapali, to później byli sławni w Bielsku z tego, że musieli mu tego fiuta oskrobać żyletkami”. Odpowiedź na postawione w tym akapicie pytanie wydaje się drugorzędna, zważywszy, że Smoleń, nader ciężko doświadczony życiowo (samobójstwo syna i żony), nie stracił pierwszorzędnego poczucia humoru. (to-rt) Wydawnictwo Otwarte, Warszawa 2012, s. 264, ISBN 978-83-7515-183-1

Roman Dziewoński

Skarpetka w ręku. Krzysztof Kowalewski w garderobie

Trio, Warszawa 2012, s. 388, ISBN 978-83-7436-297-9

„Ja ten ’68 właściwie spędziłem w szkole teatralnej. W czasie strajku, myśmy siedzieli w takim pokoju naprzeciwko szatni, (…) ktoś się zainteresował metalową szafą, która tam stała. Czy ktoś rąbnął, czy pchnął… w każdym razie otworzyła się (…) wysypały się rozmaite papiery. Zaczęliśmy w nich grzebać i okazało się, że to DONOSY… Łaniewskiej, Listkiewicza… między innymi na Swinarskiego. Widziałem na własne oczy owoce ich ‘działalności’. Kupa tego leżała. Wszystkie z lat ich ZMP-owania, POP-owania, PZPR-owania w PWST. Donosy na kolegów, na profesorów. W kratkę, w linię, do wyboru do koloru. Sprawy prywatne, a jakże!, i zawodowe, studenckie. Z tej kupy losowaliśmy, czytając potem z ciekawością na głos. (…) Potem w szkole wiedzieli o nich już wszyscy. Tego odszczekać się nie dało” – opowiada Krzysztof Kowa-

Janusz R. Kowalczyk

Wracając do moich Baranów Zabawne, a nierzadko i odkrywcze, wspomnienia jednego z dwu (obok Tomasz Mościckiego) najwybitniejszych recenzentów teatralnych III RP, traktujące o jego latach przeddziennikarskich. Bowiem zanim autor na dwie dekady zakotwiczył w dziale kultury „Rzeczpospolitej” kilkanaście lat występował, zazwyczaj z własnymi tekstami (niemało z nich zamieszczono w książce, czas zweryfikował je pozytywnie) w Piwnicy pod Baranami. Lekkim piórem szkicuje kolejne etapy kabaretowego wtajemniczenia, zainaugurowanego poufną misją, którą wypełnił

INTERPERSONALNA TRAUMA Mechanizmy i konsekwencje

redakcja naukowa wa Agnieszka Widera-Wyso ocz czań ańsk ska, Alicja Kuczyńska Data wydania: 2012, liczba stron: 456, format: B5, cena: 70 zł

Problematyka książki koncentruje się wokół dwóch podstawowych kwestii: czym charakteryzują się zdarzenia traumatyczne i jakie są ich rodzaje oraz wpływu interpersonalnej traumy na funkcjonowanie dzieci oraz kobiet i mężczyzn w życiu dorosłym.

KARIERA SZKOLNA UCZNIÓW O INTELIGENCJI NIŻSZEJ NIŻ PRZECIĘTNA Aneta Paszzki kiew ewicz Data wydania: 2012, liczba stron: 215, format: B5, cena: 42 zł

W książce nauczyciele znajdą szereg wskazówek, w jaki sposób można dostosowywać wymagania edukacyjne do indywidualnych potrzeb uczniów z inteligencją niższą niż przeciętna. Publikacja może okazać się pomocna przy konstruowaniu Planów Działań Wspierających dla uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi.

Księgarnia internetowa

www.ksiegarnia.difin.pl

Difin Spółka Akcyjna, ul. Kostrzewskiego 1, 00−768 Warszawa tel. 22 851 45 61 wew. 110, 111, fax 22 841 98 91, www.difin.pl, e−mail: handlowy@difin.pl

b i b l i o t e k a

a n a l i z

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 0 5

51


Recenzje celująco dostarczając butelki z właściwego stoiska w pobliskich delikatesach. Z sentymentem kreśli sylwetki artystów tej estrady. Na przykład Haliny Wyrodek, niezapomnianej interpretatorki songu „Ta nasza młodość” i skandalistki, co się zowie. Dowodem, mocno niecenzuralny „happening” w krakowskim SPATiF-ie, po którym cieć zmienił gazetkę ścienną w zamykanej na klucz gablotce z ogłoszeniami. Na honorowym miejscu posiadających zakaz wstępu do lokalu figurowała odtąd Halina Wyrodek. „O ile mi wiadomo – pisze Kowalczyk – nigdy nie dała sobie odebrać palmy pierwszeństwa, chociaż na rzeczonej liście przewijały się i inne znane w Piwnicy nazwiska”. A gdy Czesław Miłosz trafił w podziemia Baranów „ogarnąwszy wzrokiem admiratorów nadskakujących znękanemu nobliście, błyskawicznie wybawiła go z opresji: – Czesiek, nie pierdol! – zagaiła – postawże setkę”. Autor zapamiętał też dowcipne i błyskawiczne improwizacje: „Podczas którejś z galowych imprez Piwnicy świta jednego z ministrów narobiła szumu, że dla ich szefa nie ma krzesła. – Panie ministrze w dzisiejszych czasach lepiej stać, niż siedzieć! – stwierdził Piotr (Skrzynecki) do mikrofonu”. (tzz)

przystało, a więc po swojemu. Mówi tak samo, jak gra, po swojemu, bez ogródek. W Barcelonie grał tylko jeden sezon, strzelił kilkanaście goli, ale nie zaakceptował go trener Pepe Guardiola i został sprzedany do Milanu. Podejrzewa, że dlatego, iż łysiejącemu Guardioli nie podobała się jego bujna czupryna. Inna sprawa, że atmosfera panująca w FC Barcelona bardzo go śmieszyła (zwłaszcza potulna i uczniacka postawa Messiego, Xaviego, Iniesty i spółki wobec Guardioli). Imbecyl – powie o Guardioli, czyli trenerze, który dwa razy z Barceloną wygrał Ligę Mistrzów, ale o José Mourinho, który był jego trenerem w Interze dla odmiany: „Polubiłem go zanim się poznaliśmy. Stał się osobą, za która byłbym w stanie umrzeć”. W tytule posłowia (nawiasem mówiąc, napisanego wielce barokowym stylem) dziennikarz „Gazety Wyborczej” Rafał Stec nazywa Ibrahimovića – nie bez przesady – „poetą wyklętym”. Ibrahimović rzecz jasna żadnym poetą nie jest, chyba, że poetą futbolu. To Mourinho powiedział, że Ibrahimović nie strzela brzydkich goli, że każdy gol strzelony przez Zlatana zasługuje na miano, gola kolejki czy gola sezonu. Od dzisiaj kibicują także Zlatanowi Ibrahimovićowi. (jd)

Trio, Warszawa 2012, s. 400, ISBN 978-83-7436-291-7

ISBN 978-83-63248-10-9

tłum. Barbara Bardadyn, Wydawnictwo Sine Qua Non, Kraków 2012, s. 390,

Sport

Książki audio

Zlatan Ibrahimović

Wojciech Tochman

Ja, Ibra. Moja historia

Dzisiaj narysujemy śmierć

Skłamałbym, gdybym powiedział, że Zlatan Ibrahimović należy do moich ulubionych piłkarzy, ale też skłamałbym, gdybym stwierdził, że czytałem jego autobiografię bez przyjemności. Wręcz przeciwnie, czytałem tę książkę, nie wstydzę się przyznać, w zachwyceniu. Zapewne wielka w tym zasługa Davida Lagercrantza, szwedzkiego pisarza i dziennikarza, który, jak czytamy na okładce, „wysłuchał” Ibrahimovića, a potem wszystko ładnie spisał, skomponował i nadał temu zgrabną

formę literacką. Urodzony w Szwecji, syn Bośniaka i Chorwatki, łatwego dzieciństwa nie miał, jak na piłkarza przystało, był niesforny, krnąbrny, miał permanentne kłopoty z nauką i balansował na granicy prawa. Ale miał też wielki talent piłkarski, z czego zdał sobie sprawę strzelając bramki w podwórkowych, szkolnych, a potem klubowych drużynach juniorskich. Bez wątpienia, zrobił wielką karierę, grał w Malmö, Ajaksie Amsterdam, Interze Mediolan, Barcelonie i teraz w AC Milan. Niestety, z żadnym z tych klubów nie wygrał Ligi Mistrzów i tu go boli. Gdziekolwiek grał, w jakimkolwiek klubie, na którymkolwiek stadionie, wszędzie miał mnóstwo wielbicieli – stąd popkulturowe zjawisko określone mianem Zlatanmanii – ale jeszcze więcej wrogów, którzy gwiżdżą na niego i lżą go od najgorszych. Tyle tylko, że sam piłkarz niewiele sobie z tego robi, bowiem, jak wielokrotnie powtarza na łamach tej książki, im większa jest wywierana na niego presja, im większa niechęć publiczności, by nie powiedzieć – kibicowska nienawiść, tym większą ma motywację do gry i dopiero wtedy wspina się na wyżyny. W czasie błyskotliwej kariery miał też kłopoty z kolejnymi trenerami, którzy żądali od niego tego, aby grał tak, jak oni chcą, tymczasem on uważał, że Ibrahimović powinien grać wyłącznie jak na Ibrahimovića

Takie książki wprawiają w zakłopotanie. Zmuszają nas do zadania sobie pytania, czy chcemy o tym wiedzieć? Czy powinniśmy? Co ta wiedza robi w nas? Czy czyni nas lepszymi, bardziej wrażliwymi, czy przeciwnie, powoduje, że tym bardziej zamykamy się na ludzką krzywdę? Wojciech Tochman przedstawia wstrząsające zdarzenia z Rwandy z 1994 roku, kiedy doszło do krwawych bratobójczych walk między Hutu i Tutsi. Tochman epatuje śmiercią, przemocą, gwałtem, brutalnością. Czytelnik nie ma możliwości samodzielnie analizować wydarzeń, dostaje tak wielki ładunek ludzkiego cierpienia, że może się pod nim jedynie ugiąć. Tochman wstrząsnął czytelnikiem. Chcemy uważać, że bezgraniczne zło jest czymś nieprawdziwym, że to przerysowany obraz, jak w filmach z cyklu „Piła”. Ale Rwanda z 1994 roku to nie film, to przerażająca rzeczywistość. Czy powinniśmy o tym wiedzieć? My, jako Europa – na pewno. My jako czytelnicy? – nie jestem pewien czy tak wstrząsające obrazy są nam potrzebne. Może to kwestia wrażliwości. Kiedyś takie teksty powstawały w formie raportów, w formie interwencji, która miała zmusić władze cywilizowanego świata do reakcji. Na reakcję w sprawie Rwandy jest za późno. Świat nie dostał na czas reporterskiej relacji Wojciecha Tochmana, nie jestem też pewien czy poniewczasie będzie potrafił wyciągnąć z niej lekcję. Oby. A jaką lekcję otrzymał czytelnik? Że ludzie są skłonni do najgorszych podłości, że ludzka natura jest niewyobrażalnie zła. Ale przecież wiemy, że to tylko część prawdy. Ludzie są źli i dobrzy, są zwyrodniali i kierujący się empatią, świat to na szczęście nie Rwanda z 1994 roku, ale też nie możemy powiedzieć „nas to nie dotyczy”. Choćby nie tak dawne doświadczenia z Serbii, Chorwacji, Bośni, czy całkiem nowe, choćby z Abu Ghraib, pokazują, że granica pomiędzy światem cywilizowanym a barbarzyństwem jest płynna. I tę prawdę chyba najtrudniej jest przyjąć.

Nasze książki mówią same… za siebie Znajdziesz u nas książki do słuchania i słuchowiska z udziałem najlepszych polskich aktorów. Książki dostępne są na CD oraz na kasetach. 52

b i b l i o t e k a

a n a l i z

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 1 2


Recenzje Trudny tekst z wyczuciem przeczytali w wydaniu audio Danuta Stenka i Andrzej Chyra. Dobrym pomysłem był dwugłos, potęguje autentyczność relacji. (łg) Czarne, Wołowiec 2011, CD-MP3, ISBN 978-83-7536-273-2

Komiks Apostolos Doxiadis, Christos H. Papadimitriou, Alecos Papadatos, Annie di Donna

Logikomiks. W poszukiwaniu prawdy

Tiziano Terzani

Zakazane wrota Aż nie chce się wierzyć, czytając relację Terzaniego, że Chińczycy tak zdewastowali własny kraj. Ileż autodestrukcji musi być w tym najludniejszym narodzie świata, ileż braku poszanowania dla własnych korzeni, dla historii, wreszcie dla różnorodności? A wydawało się, że Chińczycy są szczególnie przywiązani do swoich tradycji, że są dumni ze swojej historii. Wedle Terzaniego kultura jest tam dewastowana niemalże programowo, a przynajmniej tak było jeszcze w latach 70. XX wieku. W czasach przewodniczącego Mao zniszczono więcej, niż pozostawiono. Relacja z tamtych zdarzeń napawa ogromnym smutkiem. Sam Tiziano Terzani był ciekawą postacią (zmarł w 2004 roku). Ten włoski reporter pracujący dla niemieckiego „Spiegla”, jako młody człowiek zdeklarowany komunista, tak zafascynował się Chinami Mao, że nauczył się języka chińskiego i przyjął nawet chińskie nazwisko, po czym przeprowadził się tam z żoną i dziećmi by wieść życie jak zwykły Chińczyk. Skończyło się to nie najlepiej, choć mogło być gorzej, zatrzymany przez policję został poddany reedukacji i usunięty z Chin. Wracał do nich później nielegalnie przekraczając granicę. Komunizm z głowy mu szybko wywietrzał. Książka „Zakazane wrota” jest ciekawa poznawczo, choć pisana bez polotu, dużo tu powtórzeń, brak anegdot, brak ludzi. W wersji audio czyta Jakub Kukla, całość zajmuje blisko 12 godzin. (ł) tłum. Krzysztof Żaboklicki, Biblioteka Akustyczna, Warszawa 2012, CD-MP3, 39,90 zł, ISBN 978-83-63162-19-1

Lisa Gardner

Sąsiad

Ciekawa intryga, trzymająca w napięciu akcja i zupełny brak umiejętności konstruowania postaci oraz scenografii. Lisa Gardner ma dobre pomysły, ale trudności z warsztatem pisarskim. Opisy miejsc, policyjnych procedur albo działania programów komputerowych, przypominają hasła z Wikipedii lub fragmenty przewodnika, a pani policjantka, prowadząca śledztwo sierżant D.D. Warren ma osobowość dorastającej nastolatki. Współczuję Marcie Grzywacz, która książkę czyta w wydaniu audio, bo w wielu miejscach dystans lektorki do bohaterki jest wyraźnie słyszalny. Ale jednocześnie pogmatwana intryga tego thrillera jest naprawdę wciągająca, wydaje się, że „Sąsiad” byłby znacznie lepszym materiałem na filmowy scenariusz niż jest powieścią. (ł) tłum. Monika Wiśniewska, Sonia Draga, Katowice 2012, CD-MP3, 31,90 zł, ISBN 978-83-7508-494-8

Partnerstwo

Grupka greckich naukowców i artystów podjęła się zadania niezwykle trudnego. Stworzyła popularną biografię jednego z najważniejszych uczonych dwudziestego wieku, reformatora logiki, Bertranda Russela. Jednak dla tego zamierzenia wybrali medium komiksu, które z pozoru niezbyt dobrze nadaje się do prezentowania skomplikowanych rozmyślań i teorii, operuje bowiem językiem uproszczonym, skrótowym, bardziej nadającym się do przekazu emocji i wydarzeń. A jednak ów eksperyment zaowocował albumem, który czyta się i ogląda z zapartym tchem, choć w niejednakowym tempie. Dostajemy więc wielopoziomową (w części, jakby to powiedział sam Russel: autoreferencyjną) opowieść o kształtowaniu się poglądów myśliciela. Pochodzący ze starego brytyjskiego rodu Russel od najmłodszych lat czuł się obciążony dziedzictwem swoich przodków, wśród których nierzadkie były przypadki szaleństwa. Poszukiwał więc takiego języka opisu świata, który zawsze będzie wolny od irracjonalnych zawirowań. Początkowo zajął się matematyką, ale humanistyczny temperament kazał mu połączyć poszukiwania czystych abstrakcji z filozofią, która ma, a przynajmniej mieć powinna, bliski związek z życiem i ludzkimi problemami. W końcu zajął się logiką, jako dziedziną łączącą precyzję matematycznych dociekań z rozległymi zainteresowaniami filozoficznymi. Jednak także i w tej dyscyplinie starał się odrzucić aksjomaty i ustalone prawdy, próbując na nowo dowodzić lub obalać to, co uczonym jego wieku wydawało się oczywiste. Komiks greckich twórców można polecić zarówno młodym adeptom dyscyplin, którymi zajmował się Russel, jak i wszystkim tym czytelnikom, którzy cenią sobie opowieści o meandrach ludzkiego myślenia, o konsekwentnym, nonkonformistycznym, choć przecież niełatwym życiu. Dostaną oni świetnie skrojoną historię życiowej pasji, nieposkromionej ciekawości, której nie daje się zaspokoić prostymi odpowiedziami. Ciekawości, która przemienia człowieka i cały świat. (jg) tłum. Jarosław Mikos, W.A.B., Warszawa 2012, s. 352, 49,90 zł., ISBN 978-83-7747-535-5

Janusz Christa

Kajtek i Koko. Opowieści Koka. Wielu czytelników zna historię narodzin komiksowych historii o Kajtku i Koku; słyszeli, że na początku były Przygody Kajtka Majtka. Ale czy wiedzą, iż Christa stworzył także opowieści o perypetiach samego Koka? Taki charakter mają dwie z trzech historii zgromadzonych w ósmym już albumie zbiorczym przygód dzielnych marynarzy. Otwierająca album „Arktyczna wyprawa” to niesamowite wspomnienia z szalonej wyprawy, która zawiodła Koka na daleką, mroźną Północ. Drugi z kolei, najdłuższy tutaj, „Przemytniczy szlak”

dla księgarń

Program wsparcia b i b l i o t e k a

a n a l i z

p r z e d s t a w i a

szczegóły • k s i ąna ż k www.ksiaznica.pl i • k w i e c i e ń

2 0 0 5

53


Recenzje ze swadą głosi chwałę Koka, jako dzielnego wilka morskiego walczącego, twardo z bezwzględnymi morskimi przemytnikami. Koko rozgłasza swe opowieści sam, w portowych tawernach, spragnionym nowości słuchaczom, a ci pochłaniają je z zapartym tchem. A jest się w nich czemu dziwić! O ile bowiem, do bardziej „realistycznych” przygód obojga bohaterów Christa wplatał rozmaite niesamowite wątki raczej jako ozdobniki, tutaj puścił wodze fantazji zupełnie swobodnie. Gawędy Koka są tak niestworzone i „odjechane”, że nawet dziś w świecie-który-już-wszystko-widział potrafią zdumieć. I choć tonuje je zawsze pojawiająca się w finale osoba Kajtka, to potężne wrażenie niewiarygodnej przygody (zabawy) nadal pozostaje. (ton) Egmont Polska, Warszawa 2011, s. 208, ISBN 978-83-237-4730-7

Dla dzieci i młodzieży Michał Nowakowski

Odlotowo

W Odlotowie mieszkają samoloty. Rządzi tu Pan Odlotek – postawny i stanowczy Boeing, odpowiedzialny za to, co się dzieje na lotnisku. Vipek, wymuskany i zarozumiały samolot pasażerski, puszy się, bo wozi tylko ważne osoby i uważa, że wszystko mu wolno. Smaruś to uroczy samolot transportowy, Śmigiełko jest zwinnym śmigłowcem akrobacyjnym, ale ma lęk wysokości i boi się latać. Do Odlotowa przywieziono też Skrzydełko – najmilszy samolocik na świecie. W czasie burzy trafił w niego piorun i tak znalazł się pod opiekuńczymi skrzydłami Smarusia i helikoptera Pigułki. W Odlotowie jest tak fajnie jak w przedszkolu i na placu zabaw. Można się nauczyć, że warto zachowywać się po koleżeńsku, że czasem należy grzecznie poczekać na swoją kolej, a wtedy można znaleźć wspaniałych przyjaciół. Smaruś w końcu uwierzy w siebie i nawet Vipek zachowa się jak kolega. Wszystko dzięki sprytnemu Skrzydełku. Pięcioletniemu Frankowi bardzo się ta książeczka spodobała – to zasługa zabawnego i oszczędnego w słowach tekstu oraz kolorowych i wesołych ilustracji Macieja Szymanowicza. (hab) Wydawnictwo Wilga, Warszawa 2012, s. 24, ISBN 978-83-259-0380-0

Tina Gallo

Smerfy: Strzeżcie się Gargamela Czarodziej Gargamel znów dybie na życie Smerfów. Zamierza wycisnąć z nich tyle niebieskiego, ile się da i zwiększyć niebotycznie swoją magiczną moc. Do przyrządzenia ekstaktoru smerfencji potrzeba mu sporo niebieskiego płynu, więc musi złapać wszystkie niebieskie krasnoludki, bo każdy ma wzrostu tylko tyle co trzy jabłka. Po wielu latach bezsmerfnych poszukiwań Gargamel trafił do Nowego Jorku. I tutaj spotyka wreszcie swoich małych wrogów. Próbuje je złapać magissaczem, ale miejscowe władze zamykają go w więzieniu. Potem wprawdzie udaje mu się uciec, ale i tak – jak zwykle – Smerfy okazują się sprytniejsze. Uciekają do swojego świata, w którym żaden Gargamel im nie zagraża. Smerfastycznie! A może w następnym odcinku Gargamel wyprodukuje w końcu magiczną smerfną energię i stanie się najpotężniejszym czarodziejem na świecie? (hab) tłum. Liliana Fabisińska, Wydawnictwo Papilon, Poznań 2012, s. 24, ISBN 978-83-245-9708-6

Elżbieta Bednarek, Krzysztof Nowopolski

Mały inżynier. Nauka i zabawa

Ta książeczka jest owocem warsztatów naukowych. Autorzy wybrali najciekawsze i wzbudzające najwięcej entuzjazmu wśród dzieci eksperymenty z dziedziny chemii, fizyki, biologii. Przez wielu uczniów te dziedziny są postrzegane jako niedostępne, nieatrakcyjne, nudne. Dzieci odstraszają wzory, równania, reguły. Tutaj znajdą to wszystko, czego brakuje często podczas lekcji w szkołach: ciekawe podejście oraz 54

b i b l i o t e k a

a n a l i z

poczucie humoru, co w efekcie zapewnia doskonałą zabawę i bezbolesną dawkę wiedzy. Bowiem co innego uczyć się „na sucho” o zjawisku elektrostatyki, a co innego doświadczyć jej „na własnej skórze”. Co innego słuchać o maszynach prostych, a co innego samemu zbudować katapultę. Taka nauka poparta własnoręcznie wykonanym eksperymentem jest lepiej zapamiętywana i zrozumiała. Nie taki diabeł straszny… Mali badacze dowiedzą się, czy woda ma skórę i zbadają światło. Jak zrobić zegar słoneczny albo wykrywacz deszczu. Dlaczego powietrze nas nie zgniata. Dlaczego oliwa zawsze na wierzch wypływa. Na czym polega przewodzenie ciepła. Dlaczego samolot lata. Czy istnieje nietłukące się jajko. Zrobią sobie własny prąd i kompas. Autorzy pragną, byśmy byli bardziej świadomi znaczenia nauk ścisłych w naszym codziennym życiu i chcą pobudzić w małych badaczach pragnienie odkrywania tajemnic i poznawania świata. Zapraszają dzieci do świata fascynujących eksperymentów, w których czasem wystarczy jajko, woda i sól albo jabłko, sznurek i krzesło, a czasem bateria i druty. Większość doświadczeń można przeprowadzić w domu. Świetna zabawa. I ekscytująca przygoda. Nie tylko dla dzieci. Joanna Habiera Wydawnictwo Papilon, Poznań 2012, s. 132, ISBN 978-83-245-9694-2

Federico Moccia

Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić Dalszy ciąg historii Aleksa i Niki z bestsellerowej powieść „Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie”. Trójka bohaterów: mężczyzna, dziewczyna i miłość. Ona rozpoczyna studia na wydziale humanistycznym, on, starszy od niej o siedemnaście lat, pracuje w agencji reklamowej. Od dwóch lat są razem, szczęśliwi i zakochani. Teraz Alex pragnie czegoś więcej. Jest już pewien, że Niki to jego druga połówka. Zabiera ukochaną do Nowego Jorku i tam w jakże romantyczny sposób oświadcza się wybrance. Niki z okien helikoptera widzi w oknach wieżowca świetlny napis: Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić. Wzruszona, natychmiast się zgadza. Przyjaciele nie wierzą, że ten związek ma szanse. Niki jest młodziutka. Zakochanych dzieli duża różnica wieku. Czy dwudziestolatka na progu dorosłości podejmie właściwą decyzję? Czy miłość wystarczy, by zbudować trwały związek? Czy małżeństwo daje gwarancję szczęścia i wierności? Miłość postrzegana jest tu z różnych perspektyw – zdradzanych i zdradzających, porzuconych albo znudzonych, wątpiących i pewnych siły tego uczucia. Powieść Mocci, oprócz tego że jest słodko-gorzką romantyczną historią, to także portret włoskiego społeczeństwa i południowej mentalności, uczuciowych, impulsywnych i uroczo niedojrzałych Włochów. Kilka lat temu powieści Mocci „Trzy metry na niebem” i „Tylko ciebie chcę” podbiły Włochy. Jego książki mają dynamiczne tempo, napisane są w lekkim stylu. Są także bardzo współczesne i na wskroś włoskie. Moccia pisze o emocjach prosto i odpowiednio infantylnie. Pierwsza miłość, pierwszy seks, pierwsza zdrada, miłosne perypetie, rozczarowania, udręki – historia Aleksa i jego młodziutkiej narzeczonej działa na wyobraźnię i emocje nastolatków. Dzięki tym powieściom śnią na jawie. A tym, którzy wciąż czują niedosyt, pozostają jeszcze filmy – obie powieści o Niki i Aleksie zostały zekranizowane. (hab) tłum. Karolina Stańczyk, Muza SA, Warszawa 2012, s. 560, ISBN 978-83-7495-661-1

Kubusiowi akademia przyrody Do poznawania i polubienia przyrody zachęcają dzieci Kubuś Puchatek, Maleństwo, Tygrysek i Kłapouchy. Zapraszają trzylatki do świata piesków, kotków i innych zwierzaków, czterolatki do zgłębiania tajemnic czterech pór roku, a pięciolatki do wielobarwnego ptasiego świata. Kubuś i przyjaciele rozmawiają o barwach wiosny i jesieni, letnich owadach, wodolubnych kaczkach, jadłospisie konia czy zwyczajach pszczół. Z tej rozmowy dzieci czerpią wiedzę przyrodniczą dostosowaną do swoich możliwości percepcyjnych. Trzylatki bez trudu bystrym okiem wypatrzą psa ze skrzydłami i kota z trąbą, pokażą na

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 1 2


Recenzje rysunku, że koń na pewno nie zje lampy i piłki plażowej, za to lubi trawę i marchewkę. Czterolatki rozpoznają na rysunku tulipany i pierwiosnki, nazwą prawidłowo świerszcza czy komara, a także rozróżnią warzywa od owoców. A pięciolatki zgrabnie dokleją gdzie trzeba puzzle, wskażą gniazdo zimorodka spośród dziupli dzięcioła i gniazda os, połączą kropki w słowa i wyśledzą tajemnicze elementy na rysunku (bo przecież Puchatek nie nosi na głowie gniazda z jajkami). W książeczkach dzieci znajdą mnóstwo naklejek i rysunków do pokolorowania. Rozwiązując zadania – odpowiednie do wieku – zgłębią niejedną tajemnicę świata roślin i zwierząt. A każde właściwie rozwiązane zadanie jest nagradzane odpowiednią naklejką. Trzy kolorowe i zajmujące książeczki ukazały się w serii „Kubusiowa Akademia Przyrody” adresowanej do przedszkolaków. Ćwiczenia dostarczają mnóstwo fajnej zabawy i doskonalą umiejętności dziecka: słownictwo, logiczne myślenie, koncentrację uwagi, wyobraźnię, spostrzegawczość. Uczą także rozpoznawać kolory, kształty, wielkości i przybliżają podstawy liczenia. Łączą przyjemne z pożytecznym. Joanna Habiera

krzywdzonych przez los, jak zdrowych i pełnosprawnych. Paradoksalnie to Ania częściej użala się nad sobą i jest zła na cały świat. Owszem, Marzenę blokują przeszkody architektoniczne i często własne ciało. Ale – jak się okazuje – wszyscy jesteśmy pełni wewnętrznych barier. A przecież w życiu chodzi o to, żeby je pokonywać. Okazuje się, że być szczęśliwym wcale nie jest trudniej niepełnosprawnym, ale właśnie ludziom ograniczonym przez swój egoizm, czarnowidztwo, złe wybory, tchórzostwo, lenistwo. W książce zwracają uwagę świetne dialogi i niebanalne przedstawienie problemów – choć to „tylko” miłosne rozterki, trudne siostrzane relacje, nieodwzajemnione uczucia, półprawdy… A bohaterowie mają poczucie humoru i godny pozazdroszczenia apetyt na życie. Całość składa się na barwnie opowiedzianą, poruszającą, wzruszająca i naprawdę udaną powieść obyczajową. Z czystym sumieniem można tę książkę polecić młodzieży w każdym wieku – nastolatkom, ich mamom, ciociom, siostrom i babciom. Młodzi czytelnicy przy okazji dowiedzą się, kto to jest Pachelbel (może nawet posłuchają jego Kanonu?), pomyślą życzliwie o szachach i żeglowaniu, a przede wszystkim inaczej popatrzą na swoich niepełnosprawnych rówieśników. Na pewno z podziwem. Joanna Habiera

Wydawnictwo Egmont, Warszawa 2012, s. 24, 24 i 20, ISBN 978-83-237-7532-4, 978-83-237-7533-1 i 978-83-237-7534-8

Nasza Księgarnia, Warszawa 2012, s. 370, ISBN 978-83-10-11988-9

Sophia Bennett

Projekt C

Agnieszka Wojdowicz

Nonie ma bzika na punkcie mody. Edie chce ocalić świat – walczy o głodujące dzieci, potępia wojny i niesprawiedliwość. Jenny występuje w filmach i przeżywa pierwsze miłosne rozterki. Co je łączy? Są przyjaciółkami z jednej klasy. I we trzy zaopiekują się małą uciekinierką z ogarniętej wojną Ugandy, ośmioletnią Crow. Edie uczy ją pisać, Jenny reklamuje zaprojektowane przez nią stroje, a Nonie, za zgodą mamy, zaprasza ją do domu i zostaje jej agentką. Trzeba przyznać – Crow nie jest zwyczajną dziewczynką. To genialna projektantka mody. Wymyśla nieziemskie sukienki, spod jej palców wychodzą cudne ubrania. W rękach dziewczynek, niczym w dłoniach Pigmaliona, jest życie Crow. Nagle okazuje się, że są odpowiedzialne za dziwną, małomówną dziewczynkę i mają możliwość zrobienia czegoś wspaniałego i dobrego. Mogą zrealizować marzenia swojej podopiecznej i zarazem swoje własne. Czy okaże się, że wszystkie marzą o tym samym? A może wszystkie trzy odkryją swoje prawdziwe talenty… Sophia Bennett napisała mądrą i zabawną historię o przyjaźni, tolerancji i marzeniach. Przekonuje, że niektóre marzenia naprawdę się spełniają. Powieść ukazała się w serii dla dziewczyn „Różowe okulary”, która przedstawia świat w optymistycznej perspektywie, ale nie naiwnie. Powieść spodoba się 12-14-latkom marzącym o zostaniu kimś wielkim. Odnajdą w głównych bohaterkach siebie, swoje problemy i marzenia. (hab)

Strażnicy Nirgali: Serce Suriela Tętni przygodami, skrzy się niebezpieczeństwem, fascynuje oryginalnością. Agnieszce Wojdowicz udało się napisać fajną i wciągającą nie tylko młodzież powieść fantasy. Pierwszy tom oryginalnej sagi o aniołach z siedemnastoletnią Bree Whelan w roli głównej nosi tytuł „Serce Suriela”. Bree właśnie dowiedziała się, że jest semani i wywodzi się z rodziny aniołów. Że wkrótce wyrosną jej skrzydła, że przeznaczenie właśnie przypieczętowało jej los, stawiając na jej drodze boginię Werdandi. A wszystko przez to, że Bree bez zgody matki przekroczyła granicę Nirgali. Pojawiając się w mieście aniołów, Bree wpakowała się w kłopoty. Ale też poznała angarosa Mikaila, leszę Tulę z wampirycznego rodu i złych mnichów Hauruki, którzy podążyli za nią do jej świata. Są bezwzględni – zabijają aniołów, a Nirgali grozi zagłada… Bree zamierza wraz z Mikailem stawić czoła mnichom i udaremnić ich okrutne zamiary zapanowania nad krainą. Niestety, śmierci rodziców Mikaila nie udało się zapobiec, a chłopiec został ostatnim spadkobiercą potężnego niegdyś rodu. Zanim bohaterowie odniosą zwycięstwo (choć przecież nie ostateczne), wpadną w niejedną pułapkę i przeżyją wiele przygód. Autorka napisała barwną, sugestywną opowieść o przyjaźni i lojalności, zdradzie i strachu, o często trudnych i bolesnych wyborach, o rodzącym się uczuciu. Ciekawe, co czeka bohaterów w kolejnym tomie „Strażników Nirgali” zatytułowanym „Łowcy aniołów”? Tym bardziej, że na scenę wkroczy skłócony z angarosami lud Gornów, którzy uwięzili jednego z bohaterów. Joanna Habiera

tłum. Monika Walendowska, Wydawnictwo Egmont, Warszawa 2011, s. 266, ISBN 978-83-237-5241-7

Anna Łacina

Telefony do przyjaciela

Nasza Księgarnia, Warszawa 2012, s. 336, ISBN 978-83-10-12143-1

Dwie siostry: starsza Marzena żegluje, uprawia mnóstwo sportów i właśnie uratowała chłopakowi życie – wyłowiła go z wody jak syrena. Młodsza Ania – nieśmiała, małomówna szachistka, boi się pływać i robi błędy ortograficzne. Aha, Marzena nie chodzi. Ale choć urodziła się z wodogłowiem i rozszczepieniem kręgosłupa, właśnie zdała na neofilologię, gra w koszykówkę, jest wolontariuszką w szpitalu, zna kilka języków… Obie przyjechały z Gniezna do Iławy, na wakacje do dziadków. Wkrótce dziewczynom zaczyna się podobać ten sam chłopak… A w pobliżu kręci się kilku innych i większość z nich zafascynowana jest Marzeną. Bo ona kocha życie, zaakceptowała je takim, jakie jest. I potrafi przekonać do swojej wizji zarówno innych pob i b l i o t ee kk aa

a n a l i z

p r z ee dd ss tt aa ww i i aa

Iwona Czarkowska, Kazio w miasteczku pełnym wampirów Niewielka przygodowa książeczka, która uczy dzieci akceptacji, zrozumienia, rozprawia się z tematem stereotypizacji i uprzedzeń. Ale spokojnie, ani przez chwilę nie poczujemy dydaktycznego smrodku. To już trzecia książeczka Iwony Czarkowskiej o siedmioletnim Kaziu, który pewnego dnia, zupełnie przypadkowo, odkrywa skrzynię, która przenosi go w świat wampirów, dodajmy, przyjaznych wampirów. Fascynująca opowieść o chłopcu i dziwnej rodzice, między którymi zawiązuje się wspaniała przyjaźń i wspólnie próbują odnaleźć się w świe••

kk ss ii ąą żż kk i i

••

w ii ee cc ii ee ńń kk w

22 00 01 52

55 55


Recenzje Lista bestsellerów Księgarni Ekonomicznej K. Leki www.ksiegarnia-ekonomiczna.com.pl 1

Cel i doskonałość w produkcji, Eliyahu M. Goldratt i Jeff Cox, Mint Books 2007, s. 384, 87 zł

2

Świat do przeróbki, Witold M. Orłowski, Agora 2011, s. 240, 34,99 zł

3

Strategiczna karta wyników, Robert S. Kaplan, David P. Norton, WN PWN 2009, s. 274, 54,90 zł

4

Partnerstwo publiczno-prywatne, Katarzyna Płonka-Bielenin i Tomasz Moll, Difin 2012, s. 192, 45 zł

5

Drive. Kompletnie nowe spojrzenie na motywację, Daniel H. Pink, Studio Emka 2011, s. 232, 39 zł

6

Wolność wyboru, Eliyahu M. Goldratt, Efrat Goldratt-Ashlag, Mint Books 2011, s. 158, 87 zł

7

Synergia i wartość w strukturach kapitałowych. Jan Chadam, Difin 2012, s. 334, 58 zł

8

Polska. Geografia atrakcji turystycznych, Proksenia 2010, s. 296, 29,90 zł

9

Ubezpieczenia non-life, Ewa Wierzbicka, Cedewu 2010, s. 442, 79 zł

10

Zamknięcie roku 2011, Redakcja Rachunkowość 2011, s. 460, 128 zł

cie, wciąga od pierwszej strony. Dziadek Hongogard, babcia Fibrycukella i Zuzulinda okazują się bardzo sympatyczni, namiętnie objadają się czosnkiem i nic sobie nie robią z luster czy osikowych kołków. Tym razem wspólnie z Kaziem próbują rozwikłać zagadkę zniknięcia profesora Burgula. Książeczka napisana z humorem, a wartka akcja i ciekawy zestaw postaci powoduje, że czyta się ją szybko i przyjemnie. Lektura polecana dla dzieci od siedmiu lat, dzięki dużej czcionce i odpowiedniej interlinii młodzi czytelnicy mogą sami zaczytać się w perypetiach ich rówieśnika. Ilustracje i projekt graficzny są dziełem fenomenalnej Olgi Reszelskiej. (et) Wilga, Warszawa 2012, s. 94, ISBN 978-83-259-0438-8

Prawo, gospodarka Praca w godzinach nadliczbowych jako obowiązek pracownika – praktyczny poradnik

Zieleń szmaragdu Po „Czerwieni rubinu” i „Błękicie szafiru” przyszła kolej na trzeci tom „Trylogii Czasu”, z którym autorce przyszło się zmagać cały okrągły rok. Wreszcie kolejna część przygód skażonej genem czasu Gwendolyn i cierpiącego na identyczną przypadłość Gideona, trafiła do rąk ciekawych „ciągu dalszego” czytelników, który następuje w wielkim stylu. I tym razem Gwendolyn z Gideonem przeskakują za sprawą zmyślnego chronografu w różne epoki z łatwością, z jaką my, zwykli śmiertelnicy, kupujemy bilet na pociąg. Z tą tylko różnicą, że nie muszą wystawać w kolejce, a do stacji odjazdowej, z której zaczynają podróż w czasie, są każdorazowo dowożeni ekskluzywną limuzyną. A wyglądu na miarę epoki, w którą mają się udać, nadaje im niezmiennie wyrafinowana francuska modystka, Madame Rossini, dysponująca chyba najbardziej ekskluzywną garderobą wszechczasów. Już po raz trzeci Kerstin Gier daje nam do rąk uroczą, zabawną, skrzącą się dowcipem i pełną przewrotnego humoru powieść o wielkiej miłości, która trwa niezależnie od epoki, ludzkim marzeniu o podróżach czasie, pragnieniu nieśmiertelności, zachłanności, żądzy władzy, szlachetności i podłości ludzkiej. Powieść pełną tajemnic, nierozwiązanych przez stulecia zagadek, świetnie nakreślonych postaci, niesamowitych pomysłów, chytrych duchów, zabawnych demonów, które chcą być bardzo groźne, wrednych intrygantów i wprawiających w osłupienie zwrotów akcji. Jak się skończy dla Gwendolyn przygoda z chronografem? Czy uda jej się wreszcie dowiedzieć, co jest celem podróży w czasie? Jak sobie poradzi z miłością do przystojnego Gideona i z intrygami wrednej kuzynki Charlotty? Czy zamknie się wreszcie koło wprawione w ruch przed stuleciami przez hrabiego Saint Germain? Czy zostanie rozwiązana zagadka jego pochodzenia fascynująca świat od kilku wieków? Pytania te stawiamy sobie do niemal ostatniej strony zaśmiewając się b i b l i o t e k a

tłum. Agata Janiszewska Egmont, Warszawa 2012, s. 456, ISBN 978-83-237-5266-0

(red.) Beata Bury

Kerstin Gier

56

w głos, świetnie się bawiąc i czytając z zapartym tchem, niezależnie od tego, ile mamy lat. A dobrnąwszy do ostatniej strony, odkładamy książkę z westchnieniem żalu na półkę, bo to już ostateczne pożegnanie z bohaterami i dalszego ciągu zdecydowanie nie będzie. Jaka szkoda, bo do kolekcji przydałby się co najmniej jeszcze „Brylant”! Urszula Pawlik

a n a l i z

W książce tej zostały poruszone sprawy związane z problematyką pracy w godzinach nadliczbowych, uwzględniające stan prawny oraz dorobek orzecznictwa na dzień 30 września 2011 roku. To zagadnienie wydaje się niezwykle ważne z punktu widzenia każdego pracownika. Publikacja stanowi próbę zebrania i zaprezentowania w jednym miejscu większości wątpliwości interpretacyjnych dotyczących tego zagadnienia oraz wyjaśnienia wciąż pojawiających się nowych problemów interpretacyjnych. Omówione zostały kompleksowo sprawy dotyczące pracy w godzinach nadliczbowych, począwszy od wyjaśnienia samego pojęcia, poprzez zaprezentowanie ograniczeń pracy w tychże godzinach, a skończywszy na przedstawieniu konsekwencji naruszenia przez pracodawców przepisów regulujących tę kwestię. Liczne orzecznictwo i bogata literatura z pewnością umożliwią dogłębne zapoznanie się z przedmiotową materią. Książka może stanowić przydatne źródło informacji w toczącym się sporze sądowym, zarówno dla profesjonalnego pełnomocnika, jak i pracownika, który samodzielnie próbuje dochodzić swych praw przed wymiarem sprawiedliwości. (szz) C.H.Beck, Warszawa 2011, 49 zł, s. 210, ISBN 978-83-255-3470-7

(red.) Krzysztof Pietrzykowski

Kodeks rodzinny i opiekuńczy Wydanie trzecie komentarza zawiera omówienie najnowszych zmian w prawie rodzinnym, w tym nowelizację wynikająca z ustawy z 10 czerwca 2010 roku zakazującej stosowania kar cielesnych wobec małoletnich czy zmiany wprowadzone ustawą o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. Komentarz wzbogacony został o najnowsze orzecznictwo Sądu Najwyższego, Sądów Apelacyjnych oraz aktualne pozycje naukowe z dziedziny prawa rodzinnego. Książka jest polecana sędziom, adwokatom, radcom prawnym oraz tym wszystkim, którzy w swojej działalności zajmują się prawem rodzinnym. (mnb) C.H.Beck, Warszawa 2012, s. 1260, 299 zł, ISBN 978-83-255-3557-5

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

k w i e c i e ń

2 0 1 2


ro c z n i c a b e at y f i k ac j i ja na pa w ł a i i

188 str., format albumowy 24x31 cm, papier kredowy błyszczący 170 g, oprawa twarda, obwoluta, najwyższy poziom edytorski, ISBN: 978-83-7553-132-9 iękne słowa i obrazy w podzięce i hołdzie za tyle lat opieki nad naszą Ojczyzną – tak można podsumować album „Dziękczynienie”. Najważniejsze i najciekawsze uroczystości dziękczynne z całej Polski, przejmujące homilie wybitnych hierarchów, wzruszające fotografie Adama Bujaka, który zjeździł kraj wzdłuż i wszerz utrwalając modlitewny nastrój milionów wiernych.

P

Świadectwo niezwykłego kultu bł. Jana Pawła II udokumentowane najwyższej klasy fotografiami i tekstami o historycznym znaczeniu.

Zdjęcie na okładce nie jest żadnym fotomontażem! Jan Paweł II „jak żywy” to rzeźba dwóch salezjanów, braci Kruczków z kościoła św. Stanisława Kostki na krakowskich Dębnikach; tam dojrzewało powołanie młodego Karola Wojtyły.

Biały Kruk Sp. z o.o., ul. Szwedzka 38, 30-324 Kraków, tel.: 12/254 56 02, 260 32 90, 260 32 40, faks: 12 254 56 00, e-mail: handlowy@bialykruk.pl, księgarnia: www.bialykruk.pl


Magazyn Literacki KSIĄŻKI 4/2012