Issuu on Google+

dodAtkowe rabaty dlA kSIęgArń! Fotografie: Adam Bujak Słowo: Jan Paweł II

k s i ą ż k i l i t e r a c k i

PremIerA 5 lIStoPAdA

m a g a z y n

Bia ł y K r u k n a B o ż e Narodzenie

240 stron, 24 x 32 cm,

Nr 10/2013 (205) • październik 2013 Cena 14,50 zł (8% VAT) • ISSN 2083-7747 • Indeks 334464

Bestseller Prowokacyjna, pełna czarnego humoru, obrazoburcza kontynuacja bestsellerowej powieści Piotra C. „Pokolenie Ikea”, która – drukowana fragmentami w Angorze – wywołała wśród czytelników szereg skrajnych reakcji – od zachwytu po obrzydzenie.

papier kredowy matowy 170 g, oprawa twarda, lakierowana obwoluta, złocenia ISBN: 978-83-7553-152-7

Album na najwyższym poziomie edytorskim, wyróżniający się elegancją formy (złocenia zarówno na okładce i obwolucie, jak i na każdej stronie) PrAwIe 400 ZdJęĆ!

P

zamówienia: 12/ 260 32 90, 12/ 254 56 02, 12/ 254 56 26 Biały Kruk Sp. z o.o., ul. Szwedzka 38, 30-324 Kraków, e-mail: marketing@bialykruk.pl, księgarnia: www.bialykruk.pl

2 013 

ISSN 1234-0200

p a ź d z i e r n i k

rzyjście Boga na świat w ubogiej stajence, bezbronnego Dzieciątka w ludzkiej rodzinie, przez wieki stanowiło niebywałą inspirację dla artystów oraz obrzędowości religijnej. Ta poruszająca cena detal. 138 zł tajemnica zostawiła swe ślady w wielkich dziełach sztuki malarskiej, rzeźbiarskiej, architektonicznej… Z bogactwem bożonarodzeniowych tematów i ujęć zmierzył się Adam Bujak – w albumie na swych niezrównanych zdjęciach przedstawia różnorodne sceny: od Zwiastowania poprzez Narodziny i przybycie Trzech Króli aż po Ucieczkę do Egiptu; wyobrażenia Bożego Narodzenia w sztuce ludowej, stajenki, szopki, kapliczki, wizerunki Madonny w stanie błogosławionym i z Dzieciątkiem oraz św. Józefa, instalacje w plenerze; wreszcie niektóre obrzędy (np. jasełka, kolędnicy), liturgię, najsłynniejsze choinki… Ze zdjęciami z różnych stron świata, m.in. z Watykanu i Ziemi Świętej, ale zwłaszcza z naszej Ojczyzny, wspaniale współgrają słowa papieża Jana Pawła II, który odsłania tajemnicę Bożego Narodzenia.

9 771234 020133

10


Wydawnictwo Sonia Draga

POLECA NOWOŚCI LISTOPADA

Oszustwo, romans i morderstwo w gęstej pajęczynie odwiecznych pytań o sens życia, koleje losu i istotę śmierci – mistrzowskie połączenie literatury wysokiej z intrygującą fabułą.

Powieść obnażająca naznaczony przemocą kolonializm. Uhonorowana wieloma nagrodami, w tym prestiżową Nagrodą Goncourtów.

Niezwykła opowieść o miłości, nienawiści, bólu, stracie i nadziei. A wszystko to wśród poetyckiej, egzotycznej scenerii dalekich Indii.

Zapierająca dech w piersiach historia miłości na zgliszczach Sarajewa. Światowy bestseller sprzedany do 24 krajów. Na podstawie powieści powstał film z Penélope Cruz w roli głównej!

Mocna, poruszająca opowieść o przyjaźni, pasji, strachu i zakazanej miłości na tle pięciu burzliwych dekad irańskiej historii. Zakazana powieść, która stała się światowym bestsellerem.

Najnowsza powieść królowej kryminałów. Tylko dla czytelników o mocnych nerwach. Porywacz, który znika, zanim ktokolwiek znajdzie ofiarę.

Książę nowojorskiej mafii, nieświadoma jego zbrodniczej profesji kobieta i krwawa tajemnica sprzed lat…

tel. 32 782 64 77, 32 782 60 37, www.soniadraga.pl www.facebook.com/wydawnictwoSoniaDraga


Spis treści

W numerze   Literatura „down under”

Numer 10 (205) Redaktor naczelny: Piotr Dobrołęcki Z-ca red. naczelnego: Ewa Tenderenda-Ożóg Sekretarz redakcji: Krzysztof Masłoń Zespół: Łukasz Gołębiewski, Joanna Hetman, Paweł Waszczyk Stale współpracują: Janusz Drzewucki, Joanna Habiera, Jarosław Górski, Piotr Kitrasiewicz, Bogdan Klukowski, Tadeusz Lewandowski, Marek Ławrynowicz, Lech Mergler, Wanda Morawiecka, Tomasz Nowak, Urszula Pawlik, Bożena Rytel, Grzegorz Sowula, Michał Zając, Tomasz Zapert Reklama: Ewa Tenderenda-Ożóg Sekretariat: Ewa Zając Kolportaż: Elżbieta Habiera Prenumerata: Ewa Zając Adres redakcji: 00-048 Warszawa, Mazowiecka 6/8 pok. 416, tel.: 828 36 31, tel./fax (22) 827 93 50 Internet: www.rynek-ksiazki.pl, e-mail: marketing@rynek-ksiazki.pl facebook.com/magazynliteracki http://issuu.com/magazynliteracki

Jak pamiętamy z dzieciństwa, w Australii ludzie chodzą do góry nogami. Przestrzegam jednak przed opinią, że książki czytają w podobny sposób – pisze Grzegorz Sowula. I przypomina największe dokonania literackie australijskich twórców: Patrick White już w 1973 roku dostał za swą twórczość literackiego Nobla (w uzasadnieniu można przeczytać o wprowadzeniu przez niego do literatury „nowego kontynentu”), „Ptaki ciernistych krzewów” Colleen McCullough zdobyły niesamowitą popularność na całym świecie, według „Arki Schindlera” Thomasa Keneally nakręcono oscarową „Listę Schindlera”. Do najbardziej znanych zaliczyć należy twórców takich jak: Miles Franklin (jej imieniem nazwano najpoważniejszą australijską nagrodę literacką), Peter Carey (dwukrotny laureat Bookera). Żartobliwie można powiedzieć, że Australia ma dwóch literackich noblistów: JM Coetzee jest naturalizowanym obywatelem tego kraju i mieszkańcem Adelaide.    20-21

  Bestseller i jego autor

W moim domu zawsze było mnóstwo książek. Matka, która jest księgarzem oraz ojciec, nauczyciel francuskiego w liceum, zachęcali mnie do lektur. Wiem, jak bardzo dzieło pisane nabiera sensu, kiedy bierzemy je do ręki w fizycznej postaci. Tak samo jest z muzyką. Muzyki właściwie nie ma, gdy traci fizyczny nośnik, ukrywając się w chmurze. Bez materialnego wyróżnika przestaje zaprzątać myśli. Z książką tak samo. Dlatego uważam, że materialna postać książki nigdy nie zniknie. Elektroniczne jej upostaciowanie stanowi, sądzę, etap przejściowy. Wierzę w potęgę papieru jako nośnika sensu i jako przedmiotu. Z książką wszystko jest możliwe. Z filmem natomiast – niestety nie… Film narzuca pewien obraz. A książka, ileż ona potrafi! Z książką stajemy się twórcami. Nadajemy osobisty rytm lekturze, szybki, wolny, jak kto woli. Kreujemy też wraz z autorem rzeczywistość – z Joëlem Dickerem, autorem „Prawdy o sprawie Harry’ego Queberta”, rozmawia Tadeusz Lewandowski    26-27

  Ranking drukarń

Łamanie: TYPO 2

Tak niedawno, jak się wydaje, ogłosiliśmy pierwszy ranking drukarni dziełowych „Magazynu Literackiego KSIĄŻKI”, a to było w 2004 roku. Teraz z radością prezentujemy już dziesiątą edycję tej rywalizacji. Nasz ranking wskazuje największe zalety drukarń, a jednocześnie cele, które wymagają ciągłego udoskonalania. Mamy nadzieję, że ranking stanowi ważną wskazówkę dla wydawców przy wyborze partnera, który stworzy najwyższą jakość dla ich prac.    24-25

Wydawca: Biblioteka Analiz Sp. z o.o. 00-048 Warszawa, ul. Mazowiecka 6/8 pok. 416 Prezes zarządu: Łukasz Gołębiewski Prenumerata: 1) Redakcja: tel. (22) 827 93 50, fax (22) 828 36 31 www.rynek-ksiazki.pl/sklep/czasopisma 2) Garmond Press Kraków: www.garmond.com.pl 3) Kolporter S.A.: www.kolporter.com.pl 4) Prenumerata realizowana przez RUCH S.A: Zamówienia na prenumeratę w wersji papierowej i na e-wydania można składać bezpośrednio na stronie www.prenumerata.ruch.com.pl. Ewentualne pytania prosimy kierować na adres e-mail: prenumerata@ruch.com.pl lub kontaktując się z Telefonicznym Biurem Obsługi Klienta pod numerem: 801 800 803 lub 22 7175959 – czynne w godzinach 7.00–18.00. Koszt połączenia wg taryfy operatora.

2

b i b l i o t e k a

a n a l i z

  Książki miesiąca

„Nie ma ekspresów przy żółtych drogach” Andrzeja Stasiuka i „Inferno” Dana Browna     32 „Chwile, których nie znamy” Marty Sztokfisz i „1001 whisky, których warto spróbować”     33

  Proponujemy także

Wydarzenia    6-14  •  Fragment książki „Niebezpieczny poeta. Konstanty Ildefons Gałczyński”    15  •  Bestsellery    17-19  •  Wspomnienie – Marcel Reich-Ranicki    22  •  Na-molny książkowiec    29  •  Między wierszami    31  • Felieton Marka Ławrynowicza    36  •  Recenzje    34-56 p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

p a ź d z i e r n i k

2 0 1 3


Nasze patronaty i nowości

Nowości wydawnicze

Patronaty

Polecamy inne nasze czasopisma:

Miejsca objęte patronatem 1. Klub Księgarza

Biblioteka Analiz – dwutygodnik, roczna prenumerata 900 zł.

2. Salony Biblioteki Narodowej:

Notes Wydawniczy – miesięcznik, roczna prenumerata 170 zł.

Książki objęte patronatem

• Salon Pisarzy i Salon Wydawców

(w ciągu 4 ostatnich miesięcy)

1. Biblioteka Akustyczna:

Wiadomości Księgarskie – kwartalnik, roczna prenumerata 36 zł.

•• Lucy Maud Montgomery Ania z Avonlea – IX 2013 •• Grzegorz Kasdepke Kacper z szuflady – IX 2013

Wyspa – kwartalnik, roczna prenumerata 40 zł.

2. Egmont: •• Eve Edwards Demony miłości – IX 2013

Andrzej Skrzypczak „Ruch wydawniczy we Lwowie w latach 1929-1939” – książka dr Andrzeja Skrzypczaka przedstawia znaczenie Lwowa w historii i kulturze Polski w  tym jej aspekcie, który tyczy bogatego dorobku wydawniczego miasta, nie tylko w zakresie piśmiennictwa polskiego, ale też tych narodów, które tworzyły wspólną Rzeczypospolitą do czasów drugiej wojny światowej. Głównym zadaniem rozprawy jest przedstawienie ruchu wydawniczego Lwowa w okresie międzywojennym, jako fragmentu dziejów rynku książki w Polsce. Czytelnik znajdzie tu także charakterystykę czołowych firm wydawniczych, drukarskich i  księgarskich miasta w którego herbie zamieszczona jest dewiza „Semper fidelis” (Zawsze wierny). Cena 25 zł.

3. Lambook: •• Shirin Kader Zaklinacz słów – IX 2013 4. MG: •• Zbigniew Białas Puder i pył – VIII 2013 •• Eryk Ostrowski Charlotte Brontë i jej siostry śpiące – IX 2013 •• Antoni Kroh Sklep potrzeb kulturalnych – IX 2013 5. Nasza Księgarnia: •• Wiesława Bancarzewska Powrót do Nałęczowa – V 2013 6. Rewisz: •• Beata i Paweł Pomyklascy Serbia – IX 2013 7. Sorus •• Dominik Szmajda Rower góral i na Ural – VIII 2013

Przemysław Narbutowicz „Sprzedać książkę po okładce” – jak sprzedać książkę? Można zacząć od sprzedaży czytelnikowi jej okładki. O tym właśnie traktuje publikacja Przemysława Narbutowicza. „Sprzedać książkę po okładce” stanowi jedyne dostępne na polskim rynku studium narzędzi wykorzystywanych w bezpośredniej prezentacji książki skierowanej do czytelnika i  sposobów wywierania wpływu na klientów księgarń. Cena 39 zł.

Konkursy Nagroda im. Jerzego Skowronka – dla autorów i wydawców książek historycznych. Nagroda im. Karla Dedeciusa – dla polskich tłumaczy literatury niemieckojęzycznej oraz niemieckich tłumaczy literatury polskiej. Nagroda Donga – celem konkursu jest promocja najbardziej warto-

„Gdzie jest czytelnik?” – nowy esej Łukasza Gołę­ biewskiego, w którym autor wnika w internetową rzeczywistość, bada fenomen portali społecznościowych oraz ich wpływ na czytelnictwo. Rozważa możliwe scenariusze rozwoju czytelnictwa w przyszłości, określa rolę księgarni i bibliotek. Cena 29 zł.

ściowych książek dla dzieci.

Targi książki w 2013 roku Poznańskie Spotkania Targowe – Książka dla Dzieci i Młodzieży, 15-17 III

„Rynek książki w Polsce 2013” – kompendium wiedzy o rynku wydawniczo-księgarskim. Analiza zmian, prognozy rozwoju poszczególnych segmentów rynku, szczegółowo omówione największe wydawnictwa, hurtownie i sieci księgarskie, charakterystyki firm, informacje o obrotach, sprzedaży książek, zatrudnieniu itp. Edycja pięciotomowa – „Wydawnictwa”, „Dystrybucja”, „Poligrafia”, „Papier” oraz „Who is Who”. Cena tomu I – 80 zł, tomu II – 70 zł, tomu III – 50 zł, tomu IV – 55 zł, tomu V – 65 zł.

4

b i b l i o t e k a

a n a l i z

XIX Targi Wydawców Katolickich, 11-14 IV IV Warszawskie Targi Książki, 16-19 V WYDAWNICTWA • DYSTRYBUCJA • POLIGRAFIA • PAPIER • WHO IS WHO

W POLSCE

2013 Łukasz Gołebiewski

3. Targi Książki dla Dzieci w Krakowie, 7-9 VI 1. Targi Książki Kulinarnej, 19-21 VII II Nadmorski Plener Czytelniczy w Gdyni, 16-18 VIII

Paweł Waszczyk Bernard Jóźwiak Piotr Dobrołęcki Ewa Tenderenda-Ożóg KOMPLEKSOWA

oferta

DLA WYDAWCÓW

www.antalis.pl

p r z e d s t a w i a

17. Targi Książki w Krakowie, 24-27 X III Salon Ciekawej Książki w Łodzi, 29 XI-1XII

k s i ą ż k i

p a ź d z i e r n i k

2 0 1 3


Wydarzenia    Targi Książki w Katowicach

Nagroda Literacka Nike dla Joanny Bator

O

O zatkanej wannie i samotnej robocie autora

P

olacy! Czytajcie książki! – wezwała Joanna Bator, laureatka Nagrody Literackiej Nike za najlepszą książkę ubiegłego roku, autorka powieści „Ciemno, prawie noc” (W.A.B.). Tradycyjnie w pierwszą niedzielę października już po raz siedemnasty, a po raz ósmy w pięknym gmachu Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie, odbyła się uroczystość wręczenia Nagrody Literackiej Nike. W trakcie uroczystości prof. Marcin Pałys, rektor Uniwersytetu Warszawskiego, gospodarz miejsca, stwierdził, że tak jak w bibliotece niezbędny jest katalog, aby dotrzeć do szukanej książki, tak w świecie literatury przewodnikiem jest Nagroda Nike. Zeszłoroczny laureat Marek Bieńczyk opowiedział, że po otrzymaniu nagrody znajomy hydraulik powiedział mu, że „Nike pan dostał, ale wanna się panu zatkała”. Nim Tadeusz Nyczek, przewodniczący jury, ogłosił werdykt, niespodziewanie na scenie pojawił się… Robert Więckiewicz, którego publiczność nie poznała od razu, a po chwili dopiero powitała śmiechem i oklaskami, odczytał fragment nagrodzonej książki. Joanna Bator dziękując powiedziała: „do trzech razy sztuka!”, bo była już poprzednio dwukrotnie nominowana do nagrody Nike. Dziękowała też Beacie Stasińskiej, która wydała też jej poprzednie książki i zapewniała autorkę o jej talencie. – Po trzeciej powieści uwierzyłam, że mam trochę racji – powiedziała laureatka nagrody. Dodała też, że „pisanie to mokra robota, leje się krew, pot, łzy. Bywa ciemno, prawie noc. To też samotna robota”. – A teraz pora na szampana! – zakończyła wśród gromkiego aplauzu publiczności. Adam Michnik, redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”, powiedział o nominowanych książkach: „widzę w nich taki znak sprzeciwu w stosunku do tego, co się wdziera do naszego życia publicznego. W stosunku do agresji, głupoty, niegodziwości. Są dwie Polski – literatury i religii „smoleńskiej”. Jako zwolennik polskiej literatury, dziękuję bardzo!”. Warto podkreślić, że uroczystość była bezpośrednio transmitowana w II programie TVP, a liczba kamer i mikrofonów, a przede wszystkim tłum ludzi mediów, który „osaczył” laureatkę po wręczeniu nagrody i zakończeniu telewizyjnej transmisji był imponujący i stwarzał nadzieję, że książka będzie częściej i szerzej obecna w mediach. Piotr Dobrołęcki fot. Piotr Dobrołęcki

d 20 września do 22 września – trwały 3. Targi Książki w Katowicach, czyli – jak brzmi w śląskiej gwarze ich nazwa – Targi ze Ślonskom Godkom. W  targach wzięło udział blisko 100 wystawców, w tym kilka dużych wydawnictw, jak Agora, Nasza Księgarnia, Sonia Draga, WAM, Jedność, Wydawnictwo Sejmowe, Akapit Press, Literatura czy Czarna Owca, ale także wydawnictwa mniejsze i regionalne. Oddzielne stoisko miało Ogólnopolskie Stowarzyszenie Księgarzy, gdzie między innymi eksponowano publikacje Zawodowych i Ochotniczych Straży Pożarnych. Odbyły się 123 spotkania w programie towarzyszącym, liczba odwiedzających przekroczyła 8 tys. osób. Wydarzeniem targowym były warsztaty rysunkowe, jakie prowadził mistrz Bohdan Butenko. Ważnym punktem była debata zatytułowana „Czy istnieje literatura Śląska?”. Podczas dyskusji stwierdzono, że kiedy pada hasło Literatura Śląska od razu mamy przed oczyma tekst Janoscha „Cholonek, czyli dobry Pan Bóg z gliny”, ale także „Finis Silesiae” Henryka Wańka. Jest to przykład tekstów pisanych na Śląsku, o Śląsku, przez Ślązaków, ale nie po śląsku w sensie istotowym. Uczestnikami panelu byli: Zbigniew Kadłubek, Krzysztof Karwat, Alojzy Łyska, Ingmar Villqist i Dariusz Dyrda. Dyskusje prowadził Jan F. Lewandowski. W targach uczestniczyło wielu autorów, a  wśród nich Rafał Kosik, Dariusz Rekosz, Marta Fox, Kazimierz Szymeczko, Zbigniew Białas, Jolanta Kwiatkowska, Katarzyna Zyskowska-Ignaciak, Ewa Bauer, Anna Kańtoch, Barbara Gawryluk i Robert Wagner. (fran)

fot. Piotr Dobrołęcki

   René Gościnny na Saskiej Kępie

N

ie mam śmiałości mówić o moim wzruszeniu, nad którym nie panuję. Nie potrafię znaleźć słów, jakie miałbym powiedzieć o twarzy, jaką za chwilę zobaczę – powiedziała Anne Gościnny, córka francuskiego pisarza René Goscinny’ego w pełnym emocji i uczucia wystąpieniu przed odsłonięciem pomnika jej ojca. 25 września na dziedzińcu Liceum Francuskiego im. René Goscinny’ego w Warszawie odsłonięto pomnik patrona szkoły, sławnego francuskiego pisarza, autora niezwykle popularnego cyklu o przygodach Mikołajka, ale także twórcy innych słynnych postaci literackich. Wykonane z brązu popiersie odsłonięte na warszawskiej Saskiej Kępie jest pierwszym pomnikiem René Goscinny’ego na świecie. Ambasador Pierre Buhler przypomniał, że René Goscinny urodził się w 1926 roku w Paryżu w rodzinie żydowskich emigrantów z Polski, jego ojciec pochodził z Warszawy, a matka z kresów. Podkreślił też, że René Gościnny był twórcą o wielu twarzach, autorem, scenarzystą i redaktorem naczelnym

francuskich czasopism, w wielkiej mierze zrewolucjonizował komiks, a jego nazwisko kojarzone jest z największymi bohaterami francuskiej kultury popularnej, takimi jak Mikołajek, Asterix i Obelix czy Lucky Luke. – Inicjatywa wzniesienia pomnika René Gościnny’ego, która uzyskała poparcie warszawskiego Liceum Francuskiego, noszącego z dumą imię pisarza, należy do wydawnictwa Znak, za co składam mu gorące podziękowanie – powiedział ambasador. W Polsce sprzedano dotąd ponad milion egzemplarzy książek René Gościnny’ego w edycji wydawnictwa Znak. Książki w wersji papierowej oraz audio, filmy i komiksy towarzyszą dzisiaj polskim dzieciom i ich rodzi-

6

p r z e d s t a w i a

b i b l i o t e k a

a n a l i z

nom, podobnie jak towarzyszyły wielu pokoleniom Francuzów. (fran)

   Czytelnicy dyktują ceny e-booków

W

k s i ą ż k i

  e-księgarni ebooki.allegro.pl 30 lipca trwała promocja, obniżająca cenę 7  tys.  e-booków o  40 proc. Jak poinformowała Grupa Allegro, zainteresowanie e-książkami było ogromne, jeden e-book sprzedawał się co 30 sekund. „To pozwala wnioskować, że były to ceny, które czytelnicy są skłonni zapłacić za e-książkę, czyli mniej więcej połowę wartości książki tradycyjnej” – czytamy w  komunikacie serwisu. Najwięcej e-booków sprzedawało się między godz. 21 a 22. Z danych Allegro.pl wynika, że 13 proc. wszystkich sprzedanych w trakcie 24-godzinnej akcji książek stanowiły e-booki. (pw)

   Nowe punkty odbioru

S

klep Merlin.pl po przeprowadzce z Warszawy do Poznania odświeża swój wizerunek. Jednym z elementów zmian są punk•

p a ź d z i e r n i k

2 0 1 3


Wydarzenia

   Audiobooki w Fordzie

P

odczas targów IFA w  Berlinie, koncern Ford i  Audioteka ogłosiły współpracę w  zakresie promocji i  dystrybucji audiobooków w  11 krajach. Audioteka zintegrowała swoje aplikacje (Android i  iOS) z  platformą Ford SYNC AppLink, dzięki czemu można nimi sterować bezpośrednio z  deski rozdzielczej samochodu lub komendami głosowymi. Oznacza to, że podstawowe funkcje aplikacji Audioteki, takie jak pobieranie i  słuchanie audiobooków, ich przewijanie, cofanie i  oczywiście automatyczne zakładki, mogą być obsługiwane przez interfejs deski rozdzielczej – wygodny i bezpieczny dla kierowcy. To pierwsza taka samochodowa aplikacja audiobookowa w Europie. (pw)

   Rękopisy Konwickiego w Bibliotece Narodowej

D

o narodowej książnicy trafiła „Mała Apokalipsa”, „Bohiń” i  „Kronika wypadków miłosnych”. Tadeusz Konwicki podarował Bibliotece Narodowej rękopisy swoich 11 powieści. Do najstarszych z przekazanych obiektów należą manuskrypty „Zwierzoczłekoupiora” (1969), „Nic albo nic” (1971) i „Kroniki wypadków miłosnych” (1974). Badaczy twórczości Konwickiego mogą szczególnie zainteresować autografy powieści, których oficjalną publikację zablokowała ze względów politycznych cenzura PRL: „Małej Apokalipsy” (1979), „Wschodów i zachodów księżyca” (1982), „Rzeki podziemnej” (1984). Wśród przekazanych dokumentów są też rękopisy powieści „Bohiń” (1987) oraz „Czytadło” (1992), a  także książek „Nowy Świat i  okolice” (1986), „”Zorze wieczorne” (1992) czy „Pamflet na siebie” (1995). 8

b i b l i o t e k a

a n a l i z

Rozmowa z Martą Sztokfisz

Daleko od polityki, blisko sportu –  Na co właściwie chorował Marek Grechuta? Choroba afektywna dwubiegunowa nazwana później cyklofrenią, miała u Marka dramatyczny przebieg. Bardzo mu wszyscy współczuli, a także jego rodzinie, ale nikt z krakowskiego czy warszawskiego grona przyjaciół nie mógł mu pomóc. Nikt z tych ludzi nie był psychiatrą. Dajmy jednak czytelnikom szansę dowiedzieć się z książki nie tylko o chorobie Grechuty, ale także o szczęśliwych i pogodnych momentach jego życia, których było niemało. –  Po rozwodzie wychowywała go matka, ale to nie jej towarzyszył w ostatniej drodze, lecz widywanemu okazjonalnie ojcu. –  Tak się zdarza. To, co jest daleko, zazwyczaj idealizujemy, natomiast codzienne gderanie, pouczanie, nawet troska i poświęcenie, bywają odbierane, jako coś uciążliwego i nudnego. Myśli pan, że będę oceniała Marka Grechutę? Nie. Przywołuję jedynie fakty z jego życia, a te czasami nie świadczą o nim dobrze. Nawet mnie to specjalnie nie dziwi, bo artysta nie musi być kwintesencją dobroci i nie za to ich kochamy. Często są to ludzie tak skupieni na sobie, że nie myślą o innych. –  Tekst piosenki „Chwile, których jeszcze nie znamy” inspirowany był Grudniem 1970? –  Myślę, że tak właśnie mogło się stać. A może inspiracja była bardziej złożona i nie da się jej dzisiaj jednoznacznie określić? Sam artysta o tym się nie wypowiadał, a inni nie mieli na ten temat nic do powiedzenia. –  Skoro mowa o politycznym aspekcie dorobku bohatera książki, to za najgroźniejszego konkurenta uważał Jacka Kaczmarskiego, chociaż moim zdaniem to zupełnie inna „melodia”. –  Marek nie mieszał się do polityki, był obok niej, chociaż na pewno, jak każdy porządny rodak, przejmował się wydarzeniami w Polsce. Bez względu na „melodię” piosenkarz mógł czuć także dyskomfort, a nawet rozczarowanie czy rozgoryczenie, że większe powodzenie pod koniec lat siedemdziesiątych zyskiwał bard Solidarności, że to jego hymny uwodzą ludzi, przyciągają ich na recitale. –  Ukojenie odnajdywał w sporcie, zwłaszcza futbolu, kibicował Wiśle Kraków, a jego twórczość wykorzystali w hymnie klubowym kibice Korony Kielce... –  Uwielbiał sport od dzieciństwa, ale nie był typem sportowca, lecz kibicem. Do tego stopnia zagorzałym, że z letnich wakacji wysyłał do dziadka mieszkającego w Zamościu kartki. Prosił w nich, by dziadzio koniecznie kupił „Przegląd Sportowy” i zostawił go na dolej półce etażerki. W dorosłym wieku gotów był odwołać koncert, jeśli w tym samym czasie zapowiedziano transmisję telewizyjną jakiegoś ważnego meczu. Znał skład nie tylko naszej narodowej reprezentacji i jej wszystkie wyniki, ale także wyniki rozgrywek trzeciej ligi piłkarskiej. Rozmawiał Tomasz Zb. Z apert fot. archiwum prywatne

ty odbioru, w  których można także złożyć zamówienia. W  ciągu najbliższych miesięcy, w całej Polsce ma ich powstać ponad 35. Pierwszy działa już w Poznaniu. Za pomocą specjalnych dotykowych ekranów można w  nim przejrzeć dostępny asortyment, zamówić produkty, a  także odebrać przesyłki. „Punkty odbioru jako połączenie offline z online wpisują się w najnowsze trendy wykorzystywane w branży ecommerce” – przekonuje Anna Korzycka, kierownik działu PR w Merlin.pl. Nowe punkty odbioru  to miejsca, gdzie klienci będą mogli przymierzyć ubrania, czy wypróbować kosmetyki, o które swój asortyment w  najbliższym czasie zamierza poszerzyć Merlin.pl. „Gry komputerowe, książki, artykuły sportowe czy zabawki to produkty, które można kupić poprzez naszą stronę internetową. Punkty odbioru to doskonałe miejsca, w  których nasi klienci będą mogli zapoznać się z dostępnym asortymentem, otrzymać fachową poradę sprzedawcy, skorzystać z najnowszych promocji czy specjalnych rabatów, które czekają na konsumentów” – dodaje Anna Korzycka. (pw)

Oprócz rękopisów pisarz przekazał także tekturowe teczki, w których rękopisy przechowywał. Na teczkach Konwicki notował pomysły kompozycyjne, zapisywał kolejność rozdziałów, szkicował schemat narracji. Dzięki tym zapiskom dowiadujemy się, że pierwotny tytuł „Zwierzoczłekoupiora” brzmiał „Śmierć krasnoludka”, „Zorzy wieczornych” – „Jak napisać bestsellera, nie umiejąc pisać”, a „Pamflet na siebie” miał się pierwotnie nazywać „Ostatnie tchnienie”. (pw)

   Cena zależna od klienta

P

latforma Nexto uruchomiła nowy serwis do kupowania cyfrowych książek – Kiker. pl. Klient, decydując się na zakup, sam określa ile jest gotów zapłacić za daną publikap r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

cję i dostaje gwarancję, że zapłaci właśnie tyle albo… mniej. Zasada działania serwisu Kiker.pl jest bardzo prosta – im więcej osób zadeklaruje się do zakupu książki, tym mniej wszyscy zapłacą. Każdy próg cenowy posiadać będzie wymaganą liczbę złożonych ofert, dlatego gdy klient chce zapłacić przykładowo 10 zł, to będzie musiał namówić daną ilość osób, aby także wyrazili chęć zakupu. Informować znajomych będzie można na wiele sposobów – poprzez portale społecznościowe Facebook, Twitter i Google+ czy przez wysyłkę e-maili. (pw)

   Kraków Miastem Literatury?

Z

łożona przez władze miasta aplikacja o tytuł Miasta Literatury UNESCO przeszła pozytywnie wszystkie szczeble oceny formal•

p a ź d z i e r n i k

2 0 1 3


Wydarzenia Rozmowa z Mirosławem J. Nowikiem

Tajemnice Tetetki fot. archiwum prywatne

–  W biografii pańskiej bohaterki niemało jest niewiadomych. Choćby nazwisko... –  Równie zaskoczony tym faktem był pierwszy mąż Tuszyńskiej, hrabia Jan Zamoyski. Do głowy mu nie przyszło, że rodzice i rodzeństwo żony nosili inne nazwisko. Dowiedział się dopiero ode mnie. Bogdan Tusiński, brat Teresy, przyznaje, że ojciec podpisywał się Tusiński, lecz szyld wiszący nad familijnym sklepem mięsnym na warszawskim Kole informował o Tuszyńskich jako właścicielach. Dotarłem do ksiąg parafialnych. Na świadectwie urodzenia córki ojciec podpisał się nazwiskiem Tuszyński, w przypadku syna, urodzonego sześć lat wcześniej, widnieje nazwisko Tusiński. Niestety, nie udało mi się rozwikłać tej zagadki. Liczne sekrety w życiorysie „Tetetki” – jak nazywali ją bliscy – dodatkowo motywowały mnie do jego poznania i weryfikowania narosłych niejasności. Okazało się to trudniejsze niż myślałem. Zdarzenia, daty, personalia szybko giną w pamięci. –  Czy na związek Tuszyńskiej z Adamem Pawlikowskim miał wpływ proces Janusza Szpotańskiego? –  Pawlikowski był świadkiem oskarżenia „Cyrkla”, jak określała bezpieka autora „Cichych i gęgaczy”. Czemu wystąpił w takiej roli? Najczęściej mówi się o współpracy z SB, tudzież szantażu ze strony tej ponurej instytucji. Za rolę w sądowej pokazówce – zakończonej kilkuletnim wyrokiem więzienia dla „Szpota” – spotkał Pawlikowskiego środowiskowy ostracyzm. Cierpiącemu już wtedy na cyklofrenię świadkowi ten proces na pewno zaszkodził. Z moich ustaleń nie wynika, żeby ów epizod w jakikolwiek sposób dotknął Tuszyńskiej. –  „Szpota” od pozbawiania wolności nie zdołali uchronić mec. Władysław SiłaNowicki i Jan Olszewski, Tuszyńska uniknęła tego za sprawą mecenasa Tadeusza de Viriona... –  Bez wątpienia zręczna obrona wybitnego adwokata w sprawie sądowej o znieważenie i czynną napaść na milicjanta uchroniła oskarżoną od przeprowadzki do celi. Ale pomogły w tym także zeznania filmowców składane przez sądem. No i amnestia ogłoszona z okazji XX-lecia PRL. –  Kazimierz Kutz napomyka, że usiłowała go uwieść. Czyżby przygodę filmową zawdzięczała łóżku? –  Nie sądzę. Zmiany partnerów, romanse, flirty w  gronie artystów zawsze były czymś powszechnym i nie robiono z tego ceregieli. Tyle, że za komuny nie istniały media żyjące z tego typu wiadomości. Niemniej ówczesne życie erotyczne było, jak sądzę, nie mniej intensywne, niż dziś. Rozmawiał Tomasz Zb. Z apert nej. Obecnie czeka na opinię międzynarodowego stowarzyszenia pisarzy PEN International. Jeśli otrzyma pozytywną ocenę, to kulturalna stolica Polski stanie się pierwszym miastem Europy Środkowo-Wschodniej i drugim po Reykjaviku nieanglojęzycznym miastem piastującym ten tytuł. PEN International decyzję powinno ogłosić jesienią.

   Książka pod choinkę

W

Kraków jest pierwszy na liście miast oczekujących na ten zaszczyt. W kolejce czekają też: Praga (Czechy), Heidelberg (Niemcy), Tromso (Norwegia), Vancouver (Kanada), Lwów (Ukraina) i  Neapol (Włochy). Obecnie tytuł mają: Edynburg (Wielka Brytania), Melbourne (Australia), Iowa City (miasto na wschodzie stanu Iowa w USA), Dublin (Irlandia), Reykjavik (Islandia) i Norwich (Wielka Brytania). (pw)

  dniach 6-8 grudnia podczas Targów Podróże organizowanych na stołecznym Stadionie Narodowym odbędzie się Kiermasz „Książka pod choinkę”. Targi Podróże po raz pierwszy odbyły się w zeszłym roku z inicjatywy warszawskiego organizatora targów, operatora takich imprez jak Warszawskie Targi Książki, Targi Sportów Wodnych i  Rekreacji Wiatr i  Woda czy Targi Mieszkaniowe Nowy Dom, Nowe Mieszkanie. Partnerem Warszawskich Targów Turystycznych jest miesięcznik „Podróże”, ukazujący się nakładem wydawnictwa Murator. Pierwszą edycję Targów odwiedziło blisko 11  tys. zwiedzających. „Książki, magazyny podróżnicze, czasopisma oraz mapy stanowiły nie-

10

p r z e d s t a w i a

b i b l i o t e k a

a n a l i z

k s i ą ż k i

odłączny element oferty Targów Podróże od pierwszej edycji – czytamy w ofercie skierowanej do wydawców. Przedświąteczny czas organizacji tego wydarzenia (6-8  grudnia) to najlepszy moment dla wszystkich szukających idealnego prezentu pod choinkę, jakim jest książka. Kiermasz „Książka pod choinkę” promowany będzie jako wydarzenie towarzyszące Warszawskim Targom Turystycznym Podróże, a ponadto – niezależnie – wykorzystamy sprawdzone kanały promocyjne, którymi docieramy do wystawców i gości Warszawskich Targów Książki” – informuje organizator. (p)

   Mobilne podręczniki WSiP

W

  nowym roku szkolnym uczniowie 1 i 2 klas szkół ponadgimnazjalnych oraz klas 4 i 5 szkół podstawowych zyskali dostęp do pełnej oferty podręczników Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych w wersji elektronicznej. E-podręcznikom towarzyszą specjalne aplikacje na urządzenia mobilne, które ułatwiają korzystanie z  elektronicznej oferty WSiP. To kolejny krok wydawnictwa w procesie cyfryzacji materiałów dydaktycznych, z których można korzystać nie tylko na komputerach stacjonarnych czy laptopach, ale i na tabletach oraz smartfonach w  systemie Android i iOS.

WSiP zaproponowały w  nowym roku szkolnym 21 e-podręczników dla klas 1 i  2 szkół ponadgimnazjalnych oraz 24 e-podręczniki dla klasy 4 i  5 szkoły podstawowej. Wszystkie podręczniki są dopuszczone do użytku szkolnego przez ministra edukacji. Opracowane przez WSiP e-podręczniki dostępne są w uniwersalnym formacie PDF, który pozwala na odwzorowanie ilustracji, wykresów, zdjęć i  formuł matematycznych w  odpowiedniej jakości, a  zarazem pozwala na obsługę e-booków na większości nośników elektronicznych. Dodatkowym ułatwieniem towarzyszącym podręcznikom elektronicznym WSiP – są dwie bezpłatne aplikacje (WSiP Liceum i  Technikum – dla podręczników do szkół ponadgimnazjalnych i  WSiP Szkoła Podstawowa – dla szkół podstawowych), dzięki którym zakup e-booków jest wygodny, a  korzystanie z  e-podręczników – intuicyjne. Ceny nowych publikacji są niższe niż tradycyjnych podręczników, pomimo iż VAT na publikacje elektroniczne, w tym e-podręczniki wynosi 23 proc. i  jest znacznie wyższy niż dla książek tradycyjnych. (pw)  •

p a ź d z i e r n i k

2 0 1 3


wszystko o literaturze

wszystko o literaturze


Wydarzenia Joanna Chmielewska

Nie zarabiam pieniędzy swoją gębą

12

b i b l i o t e k a

a n a l i z

–  Na pewno wielu czytelników chciałoby, żeby pani powróciła w nowych książkach do swojej bohaterki Joanny, pamiętanej choćby z „Lesia”. –  Stale do niej wracam, choć ona już inaczej się nazywa. Uważam, że nie można przez 20 lat pisać o tej samej postaci, bo przecież musiałaby się w powieściach zestarzeć, a nie ma nic bardziej nudnego niż pisanie o starych ludziach. Sympatię budzą młodzi, dlatego staram się „odświeżać” swoich bohaterów. –  Dlaczego nie można 7 października zmarła Joanna Chmielewska, jedna z najpoczytniejszych pisać o ludziach starych? polskich pisarek. Autorka blisko 50 powieści, z których największy sukces –  Można, ale wówczas odniosły: „Lesio”, „Wszystko czerwone”, „Całe zdanie nieboszczyka” i „Krowa niebiańska”. Chmielewska opublikowała także siedem tomów trzeba rezygnować z  wielu autobiografii oraz trzy poradniki: „Jak wytrzymać z mężczyzną”, wątków. Jeśli wiadomo, że „Jak wytrzymać ze współczesną kobietą” i „Jak wytrzymać ze sobą nawzajem”. Chmielewska to pseudonim literacki. Urodzona w 1932 roku, bohaterka ma 70 lat, to nie z wykształcenia była architektem. Jej ostatnia książka „Zbrodnia może myśleć i zachowywać w afekcie”ukazała się 4 września br. się jak trzydziestolatka. Nie będzie już chciała wychodzić za mąż, pla–  Najważniejsza jest znajomość języnować dzieci… Miłość w różnym wieku też ka – począwszy od gramatyki, przez litejest zupełnie inna. Młodość daje nam wię- raturę, na regionalizmach kończąc. Trzeba cej możliwości, więc i dla pisarza jest to cie- też dobrze znać temat, o którym się pisze. kawszy temat. Mam poczucie humoru, nie potrafię jednak –  Potrafi pani opublikować w  jed- przedstawić jednej recepty. Mnie to jakoś nym roku dwie albo nawet trzy powie- samo przychodzi; a jak nie idzie mi pisanie, ści… biorę się do czegoś innego. –  Pisze pani jedną książkę od po–  Jestem na emeryturze, a mimo to mam niezwykle uciążliwe życie. Pisanie czątku do końca, czy pracuje nad kilkojest odpoczynkiem. W  ostatnim czasie ma naraz? choćby zmieniałam wydawcę, byłam bli–  Teraz mam rozpoczęte trzy i  naska zawału z powodu komplikacji rodzin- wet nie pamiętam dobrze, jak się każda nych, skończyłam budować dom, wybra- z  nich zaczyna. Pewnie dwie ukażą się łam meble, przeprowadziłam się, urządzi- w przyszłym roku. O fabule niczego nie łam ogród, jeździłam na promocję… Na powiem. Boże Narodzenie przyjechały do mnie –  Ogromnym sukcesem były pani dzieci i wnuczka z Kanady stwierdziła, że poradniki. Czy planuje pani kolejne? u babci jest jak na dworcu kolejowym. Do–  Nie, to był rodzaj przerywnika, dowpiero co wróciłam z Paryża i Moskwy. Jak cipu. Nie chciałabym więcej pisać podobsię ma takie życie, to człowiek siłą rzeczy nych książek, choć wiem, że te trzy są chętucieka do komputera. Dlatego pomimo nie czytane. –  A czy będzie kolejny tom autobiocałego zamieszania zdołałam napisać dwie kolejne książki. Ale na pewno dla osoby grafii? w moim wieku nie jest to stosowny tryb –  Przypuszczam, że tak. Po ostatnim życia. tomie dostałam masę listów od czytelników –  Skąd przy takim natłoku prac po- i zamiast im wszystkim pojedynczo odpomysł, by zakładać własne wydawnictwo? wiadać, napiszę następną książkę. Autobio–  Do interesów jestem jak krowa do grafia w końcu powstała po to, żebym nie tańca. Nie ukrywam, że piszę dla pienię- musiała odpowiadać w kółko na te same pydzy. Nie chcę utrzymywać wydawnictw, tania. Jak ktoś pyta o coś oczywistego, zadrukarni, rzeszy ludzi, którzy zarabiają na wsze odsyłam do autobiografii. Niech czymoich książkach. Wydawnictwo zatrudnia- tają! jące dwie osoby pozwala osiągać takie zyRozmawiał Łukasz Gołębiewski ski, które mnie satysfakcjonują. –  Wszystkie pani książki bez wy- Zapis rozmowy pochodzi z 2002 roku, zostajątku cieszą się ogromną popularnością. ła przeprowadzona w  Moskwie po spotkaniu Jaka jest recepta na bestseller? pisarki z rosyjskimi czytelnikami. fot. Łukasz Gołębiewski

–  Święci pani czytelnicze triumfy nie tylko w Polsce, ale także w Rosji. Na ogromnym rynku pani książki rozchodzą się w  setkach tysięcy egzemplarzy. Jest pani tak popularna w  Rosji jak w  latach 90. William Wharton w Polsce… –  Zacznijmy od tego, że nie znoszę Whartona, do ręki nie wezmę jego książek. Uważam, że on w  ogóle nie potrafi pisać dla kobiet, tak samo zresztą jak np. Hemingway. A co do popularności, to jest to udręka. Jak pan na pewno wie, Chmielewska to mój pseudonim literacki i powiem szczerze, że mam już tej Chmielewskiej po dziurki w nosie. –  Sława jest aż tak uciążliwa? –  Przerażająco! Zwłaszcza dla pisarza, bo dla polityka czy aktora z pewnością jest istotnym elementem ich zawodowego życia. Aktor ciągle pokazuje swoją twarz, a my pisarze chowamy się przed ludźmi. Nie zarabiam pieniędzy swoją gębą, lecz tym, co dzieje się między umysłem a  palcami. Do tego dochodzi osobowość – nigdy nie chciałam być gwiazdą. Nie cierpię kamery, nie lubię wywiadów. Dodatkowo irytuje mnie bezczelność ludzi z telewizji, którym wydaje się, że człowiek z Żoliborza przyjedzie na Woronicza po to, by się zaprezentować przed kamerą. Ze mną to nie przechodzi. Czasami przyjemność sprawiają mi tylko spotkania z czytelnikami, ale nie za często. Jestem towarzyska, lubię porozmawiać, ale muszę mieć także czas dla siebie, czego nikt nie chce zrozumieć. –  W  Anglii, w  Niemczech czy we Włoszech pani powieści nie odniosły sukcesu. Dlaczego akurat Rosjanie tak panią pokochali? –  Bóg raczy wiedzieć, dlaczego… Może lubią czytać moje książki, bo są dobrze przetłumaczone? Ja nie potrafię czytać w  żadnym obcym języku, więc nie mogę tego potwierdzić, ale mówiono mi także, że przekłady na angielski czy niemiecki były fatalne. Podobno wyjątkiem jest angielski przekład „Pafnucego”, no ale tę książkę tłumaczył mój syn, który mieszka w Kanadzie. –  Wspomniała pani „Pafnucego”; to jedyna książka dla małych dzieci w  pani dorobku. Czy nie myślała pani o  kontynuacji tych opowieści? –  Oczywiście, że myślałam! Już napisałam kilka nowych opowiadań o niedźwiedziu Pafnucym, ale nie obiecuję, że to się niedługo ukaże w formie książkowej. –  Lubi pani pisać dla dzieci? –  Nie. Lubię mojego Pafnucego. Dzieci w ogóle nie cierpię, dlatego książka jest o zwierzątkach, a nie o dzieciach. –  Ma pani dwójkę dzieci i  dwójkę wnuków… –  No to co? Swoje to co innego, a poza tym ja się z nimi nie cackałam.

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

p a ź d z i e r n i k

2 0 1 3


Wydarzenia    Tłumacze w RMF Calssic

N

a antenie RMF Classic emitowany jest nowy cykl zatytułowany „Między Słowami w  przekładzie”. W  poniedziałki, zawsze po godz. 17 prezentowane są wywiady z  innymi tłumaczami literatury polskiej, m.in.: Margot Carlier, Renate Schmidgall, Miri Paz, Stefanem Ingvarssonem i  Hendrikiem Lindepuu. Wszystkie wywiady zostały nagrane w trakcie 3. Światowego Kongresu Tłumaczy Literatury Polskiej (20-22 czerwca). (pw)

   Zasoby on-line

B

   Multibooki docenione

P

   Kolejny Przyjaciel Książki

R

ada Polskiej Izby Książki przyznała Aldonie Zawadzkiej honorowy tytuł „Przyjaciela Książki”.  Jest to najwyższe wyróżnienie przyznawane przez PIK od 2007 roku najbardziej zasłużonym osobom dla polskiej książki, najwybitniejszym osobowościom, które w znaczący i pozytywny sposób wpłynęły na podniesienie znaczenia książki w  naszym społeczeństwie.  Aldona Zawadzka przez dwie kadencje była członkiem Rady PIK i  wiceprezesem Izby. Poprzednio przewodniczyła Komisji Rewizyjnej PIK. Przez 22 lata pracowała w wydawnictwie Książka i Wiedza, w latach 2002-2004 była prezesem tej oficyny. Następnie odważnie założyła własne wydawnictwo Jeden Świat, w którym publikuje interesujące tytuły. Jest inicjatorką i organizatorką wielu akcji promujących czytelnictwo, jak „Przyłapani na czytaniu” czy kolejne krajowe edycje Światowego Dnia Książki. Od 2010 do 2013 roku była prezesem spółki Targi Książki, organizatora Warszawskich Targów Książki, wnosząc do tego przedsięwzięcia swój wielki entuzjazm, zapał i optymizm. Przyczyniła się w  znaczący sposób do podniesienia prestiżu tego przedsięwzięcia, od pierwszych działań inicjujących te targi aż po ogromny sukces tegorocznej edycji związany z  przeniesieniem ekspozycji z tradycyjnych pomieszczeń w Pałacu Kultury i  Nauki do nietypowych przestrzeni na Stadionie Narodowym. Była jednym z głównych organizatorów tego wyjątkowego wyzwania. Ma przy tym ogromny udział w powrocie warszawskiej imprezy do grona najważniejszych targów książki na całym świecie.  Poprzednio tytuły „Przyjaciel Książki” PIK przyznała: prof. Januszowi Tazbirowi, Małgorzacie Kamykowej, Anieli Topulos oraz Andrzejowi Nagrabie. (p)

rawie 20 tys. pakietów z  multibookami dla uczniów pierwszych, drugich i  trzecich klas szkoły podstawowej Wydawnictwa Juka kupili na początku tego roku szkolnego rodzice. To wynik znacznie przekraczający oczekiwania edytora. Pakiety składają się z  tradycyjnych podręczników poszerzonych o tzw. multibooki czyli ich wersje na komputery. Wchodzą w skład dwóch cykli nauczania w ramach edukacji wczesnoszkolnej – „Skarby” oraz „Gra w kolory”. Oferowane od roku szkolnego 2012/2013 roku elektroniczne wersje ćwiczeń i podręczników zostały wzbogacone o elementy multimedialne: galerie zdjęć z komentarzami lektorskimi, filmy, rozwijające wyobraźnię dziecka nagrania muzyczne, teksty w aktorskiej interpretacji doświadczonych lektorów czy nagrania lektora do poleceń, dzięki którym uczeń może samodzielnie pracować z podręcznikiem i ćwiczeniami. Multibooki zawierają również linki do bezpiecznych stron internetowych pomagających uatrakcyjnić lekcję, ćwiczenia interaktywne utrwalające zdobytą wiedzę, dopasowane do treści w podręczniku gry i  doświadczenia wprowadzające w świat fizyki i chemii, animacje służące do nauki pisania liter i  cyfr oraz zdjęcia, komiksy i mapy.

o tym jak po 20 latach Janusz Weiss został zwolniony z  Radia ZET,   dziennikarz rozpoczął współpracę z  radiową Jedynką. We wrześniu w ramówce stacji pojawiły się dwa programy jego autorstwa.  Jednym z  nich jest emitowana w  niedzielę

14

p r z e d s t a w i a

b i b l i o t e k a

a n a l i z

   Nowa audycja o książkach

   Nagrody

W

e wrześniu wręczono Nagrody im. Norwida. Nagrodę w kategorii „Dzieło życia” przyznawaną za całokształt pracy twórczej otrzymała poetka i eseistka Julia Hartwig. W kategorii „literatura” nagroda trafiła do Jerzego Górzańskiego za zbiór wierszy „Festyn” (Nowy Świat). „Jestem szczególnie szczęśliwy z otrzymania tej nagrody, ponieważ jest to nagroda branżowa – gdyby nie Cyprian Kamil Norwid, w  ogóle mnie tu by dzisiaj nie było” – powiedział odbierając nagrodę stały współpracownik czasopisma „Wyspa-Kwartalnik Literacki”. Tegoroczną laureatką Nagrody Kościelskich została Krystyna Dąbrowska, którą nagrodzono za książkę poetycką „Białe krzesła” (Wydawnictwo Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu). „Jury nagrodziło poezję wrażliwą na ulotne tematy  naszej codzienności, intensywnie przeżywane emocje i  uczucia, precyzyjnie dostrzegającą w naszej egzystencji to wszystko, co jest niedomówieniem, milczeniem,  trudnym do wyrażenia szukaniem jej ukrytych znaczeń” – czytamy w uzasadnieniu werdyktu jury.

Olga Tokarczuk została tegoroczną laureatką nagrody Vilenica przyznawanej od 1986 roku przez Związek Pisarzy Słoweńskich autorom pochodzącym z  Europy Środkowej. Pisarka dołączyła tym samym do grona polskich laureatów Vilenicy, do którego należą Zbigniew Herbert (1991), Adam Zagajewski (1996) i Andrzej Stasiuk (2008). Jednocześnie w 26-letniej historii Vilenicy Olga Tokarczuk jest zaledwie szóstą nagrodzoną pisarką.

   Personalia

P

o godz. 18.14 audycja „Ene due like fake… o  książkach naszego dzieciństwa”. Gośćmi dziennikarza będą m.in. pisarze, politycy i aktorzy, którzy opowiadać będą o najważniejszych książkach swojego dzieciństwa.  (pw)

fot. UMWM w Warszawie

iblioteka Narodowa udostępnia czytelnikom bezpłatnie międzynarodowe bazy zawierające pełne teksty artykułów, dysertacji, bibliografii, tekstów źródłowych, specjalistycznych słowników i innych zasobów potrzebnych w pracy naukowej w dziedzinie humanistyki.  „Udostępniamy także archiwa krajowych dzienników, wycinków prasowych oraz bazę prawniczą LEX. Zasoby baz dostępne są po zalogowaniu na komputerach znajdujących się na terenie Biblioteki Narodowej – także na własnych laptopach czytelników korzystających z bibliotecznego Wi-Fi. Logowanie jest dostępne dla każdego użytkownika posiadającego nową (elektroniczną) kartę czytelnika. Dostępu do bazy LEX i  archiwów krajowych dzienników udzielają pracownicy Informatorium” – czytamy w komunikacie BN. (pw)

Od początku października multibooki z  cykli „Skarby” i  „Gra w  kolory” dostępne są także w  postaci aplikacji do pobrania na urządzenia mobilne działające w  systemach operacyjnych Android, a  już dziś dostępne są w  sklepie internetowym ksiegarnia-edukacyjna.pl w postaci TABpakietu, czyli tabletu z wgranymi aplikacjami edukacyjnymi multibooków, słuchowisk, plików muzycznych czy aplikacji z  interaktywnymi doświadczeniami. (pw)

k s i ą ż k i

D

o zespołu Wydawnictwa Wytwórnia dołączyła Sylwia Wiśniewska, która będzie zajmować się promocją, wsparciem sprzedaży, a także nawiązywaniem nowych relacji handlowych. Doświadczenie zdobywała m.in. w  dziale handlowym księgarni Traffic Club czy w Świecie Książki. •

p a ź d z i e r n i k

2 0 1 3


Fragment książki

Nie byłoby małżeństwa, gdyby nie nasza miłość W

  „Cyruliku Warszawskim” Gałczyński ogłosił kiedyś konkurs. Należało zidentyfikować autora ogłoszenia matrymonialnego: UTALENTOWANY literat, publicysta, poeta, młody, lat 22, przystojny, inteligentny, zdobywca nagrody konkursowej, znany szerszym kołom czytelników, nawiązać pragnie, w celu matrymonialnym, bliższą znajomość z panną inteligentną, w wieku od lat 16–22, przystojną, ze zdecydowanym charakterem, subtelną, wesołą, choćby nawet figlarną, która umożliwiałaby swobodną pracę literacką bez troski o byt, była jego muzą, źródłem natchnienia, odbiciem marzeń, tęsknot, przy boku której poznałby pełnię radości życia czarownego, jak sen, jak w bajce. Oferty, tylko poważne, z fotografiami przesyłać należy pod: Notariat w Uhnowie (Małopolska dla „Poety”). Ku zdziwieniu przyjaciół wiosną 1929 roku pojawiła się kandydatka, która spełniała te surowe wymagania. Gałczyński już wcześniej pokazywał się z dziewczynami, ale były to raczej przelotne romanse. Gabriela Pauszer-Klonowska zapamiętała Halszkę B., która nie spodobała się kwadryganckiej ferajnie: „Była nerwowa, niespokojna, dręczyła Kostka zazdrością, a nas, zwłaszcza jego przyjaciółki płci żeńskiej, traktowała jak intruzów”. Do Konstantego wzdychała też bywalczyni „Kresów” Maryla Weppo: „polubiliśmy ją bardzo, ale orzekliśmy zgodnie, że dla Kostka jest – za wysoka...”. Na wspólnym zdjęciu z kwadrygantami Weppo spogląda poważnie spod ciemnej grzywki, a w dłoniach trzyma jakiś paryski magazyn. W towarzystwie wyróżniała się nie tylko wzrostem, ale też głęboką i dramatyczną barwą głosu. Chwaliła się znajomością z Gałczyńskim, powtarzała jego powiedzonka i strzępki wierszy. Romans rozszedł się jednak po kościach, a poetka przerzuciła się na innych kwadrygantów. Kochała się w Sebyle, a w końcu wyszła za wysokiego „Dziadzię” Salińskiego. Ada Taubenhauz, gospodyni kwadryganckich sympozjonów, jak skarb chroniła fotografię Konstantego z dedykacją – przed wyjazdem za granicę ofiarowała ją b i b l i o t e k a

a n a l i z

Słobodnikowi. Ten z kolei zawdzięczał Gałczyńskiemu żonę Eleonorę. Konstanty przedstawił mu jedną ze swoich uczennic: dziewczyna nakładała mu akurat na głowę wycięty z papieru wieniec laurowych liści, podczas gdy Gałczyński w pelerynie i niebieskich okularach żuł gumowe cygaro. Podobno był w niej zakochany i koniecznie chciał się z nią żenić. „I łzy Eleonory mieszały się z deszczem”, pisał w Dziwnym a niespodziewanym odjeździe poety Konstantego... Tym razem sprawa wyglądała jednak poważnie. Uspokajająco brzmiała tylko pogłoska, że chodzi o gruzińską księżniczkę – „Wreszcie zorientowaliśmy się, że Konstanty w ogóle »znika« na całe tygodnie, a kiedy się pokazuje, jest jakiś inny, radosny, optymistyczny, schludniejszy w mowie i uczynkach, a co było ponad wszelką miarę nienormalne – nieomal wytworny” – wspominał Aleksander Maliszewski. Natalia Awałow olśniewała urodą i wdziękiem: „objawiła mi się nagle w obrazie jakiejś egzotycznej Madonny w purpurowej sukni z wysokim stylowym kołnierzem – opowiadał Stanisław Maria Saliński. – Przebaczyłem wtedy Konstantemu (a po kolei i my wszyscy), że zdradził nas, nasze sympozjony i noce, wdawszy się w romans z jakąś dziewczyną, co przedtem nie leżało zupełnie w jego charakterze”. Na zdjęciu ze szkolnych lat Natalia ma pełne usta, grube czarne warkocze i ogromne, łagodne oczy. Podobnie wyglądała kilka lat później, kiedy spotkał ją Gałczyński. Jej urodę niezbicie potwierdza opinia innej kobiety: „Natalia jest piękna – oceniała Sabina Sebyłowa – dla mężczyzn prawdopodobnie niezwykle powabna. Jest naturalna i kameralnie wesoła. Do naszego pierworodnego lepi się po prostu. Ma w głosie, w załamywaniu się sylab jakieś niskie w rejestrach, ptasie przywoływania. Konstanty mówi często na nią: »Krasna holka«”. Z biegiem lat urok Natalii nie przygasł. „Po cygańsku czy po kaukasku piękną” panią Gałczyńską zapamiętał jeszcze Jan Kott z czasów wojennych, kiedy pracowała w kawiarni. Ale na późniejszych fotografiach często bywa pochmurna, dojrzała. Często ucieka spojrzeniem, jest zamknięta, jakby nieobecna. W maju 1929 roku Natalię Awałow przyprowadził do „Małej Ziemiańskiej”

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

Lucjan Szenwald. Zamiast formalnego powitania Gałczyński zapytał ponoć, co słychać na Kaukazie. Być może strzelał, ale raczej kokieteryjnie wykorzystał uzyskaną przed chwilą informację. Kraj swoich przodków Natalia znała jednak tylko z opowieści. Jej nazwisko było zruszczoną formą gruzińskiego „Awaszwili”. Ojciec, Konstanty Nikołajewicz Awałow, był oficerem pułku dragonów, a swój rodowód wywodził od starego rodu Borżomich. Zapewne na jakimś balu poznał Wierę Snaksarew, córkę naczelnika kaliskiego powiatu. Pobrali się w 1904 roku i osiedli w rodzinnym mieście żony. Tam w 1905 roku urodził się syn Mikołaj, a trzy lata później Natalia. Z wybuchem pierwszej wojny Awałow dołączył do macierzystej jednostki w Rosji. Walczył na Kaukazie, dostał się do tureckiej, a następnie bolszewickiej niewoli. Do domu nigdy nie wrócił i rodzina uznała, że zginął. Dopiero w 1962 roku, kiedy po raz pierwszy przyjechała do Tibilisi, Natalia dowiedziała się, że dopiero przed kilku laty jej ojciec zmarł na rodzinnej ziemi... Fragment książki Anny Arno „Niebezpieczny poeta. Konstanty Ildefons Gałczyński” Społeczny Instytut Wydawniczy Znak Premiera: 7 listopada p a ź d z i e r n i k

2 0 1 3

15


Bestsellery

Książki października

Szczęście na jesień Jednak Polacy kochają czytać o własnej historii, nawet gdy męstwo okupione jest najbardziej bolesną lekcją, a i porażką, co dobitnie podkreśla Piotr Zychowicz w swojej błyskotliwej analizie Powstania Warszawskiego „Obłęd ‘44”. Polityczne i militarne samobójstwo, przypłacone bohaterską, ale przecież niepotrzebną śmiercią, tak wielu mieszkańców stolicy. Gdyby nie powstanie 1944 roku Warszawa wyglądałaby inaczej, co do tego nie ma wątpliwości. Nie tylko architektonicznie, także społecznie. Czy – jak twierdzi Piotr Zychowicz – wysyłając młodych warszawiaków na pewną śmierć dowództwo AK nieświadomie pomogło Stalinowi ujarzmić Polskę? To już teza mniej oczywista.

taforyczna, pokazuje ulotność rzeczy pozornie ważnych. Książka weryfikująca wartości, mierząca się z losem.

Okładka książki „Zmień swoje życie z Ewą Chodakowską” bardziej kojarzy się z reklamą majtek niż z lekturą. Nie mam też zaufania do porad na temat tego, jak zmienić swoje życie dzięki 30 treningom po 30 minut, korzystając z 30 jadłospisów. Staram się prowadzić bardziej urozmaicone życie, co nie znaczy, że bardziej zdrowe.

Marek Krajewski w nowej powieści „W otchłani mroku” wraca do Wrocławia, ale niestety zabiera ze sobą w podróż lwowskiego komisarza Edwarda Popielskiego. Mamy 1946 rok, w mieście szaleje UB, NKWD i pijani czerwonoarmiejcy. Gwałty i zwyrodnienia nie będą zatem dziwić w tych realiach „kulturowych”. Mnie jednak postać Popielskiego nie przekonuje, Eberhard Mock byłby znacznie lepszy do tej mrocznej roboty.

1

2

W przeciwieństwie do okładki pozycji numer 2 na październikowej liście, książka z trzeciego miejsca, „Zgoda na szczęście” Anny Ficner-Ogonowskiej jak najbardziej zachęca do tego, aby zagrzebać się w ciepłej pościeli, a choćby i z książką. Jesień tego roku deszczowa, szara i zimna, a w tej książce tyle jest pogody, że wcale bym się nie zdziwił gdyby na listach bestsellerów utrzymała się do przyszłorocznej wiosny. Jako antidotum.

3

Jak żyć w zgodzie ze sobą? – to ostatnio niezwykle modny temat wśród piszących pań, a rady są podobne, co bynajmniej nie dziwi i nie znaczy, że jedne od drugich odpisują, te same recepty na harmonię znajdziemy jak świat długi i szeroki. Katarzyna Grochola w „Trochę większym poniedziałku” pisze z typową dla siebie prostotą i wdziękiem. O ile to pierwsze jest wszechobecne, o to drugie jednak trudniej. Dlatego czytamy Grocholę.

4

Każda nowa książka Wiesława Myśliwskiego jest wydarzeniem. Wydarzeniem literackim, kulturalnym, a jak się okazuje także rynkowym. Wcale mnie nie zdziwi, jak „Ostatnie rozdanie” za miesiąc zajmie pierwsze miejsce na liście. Bo to najwybitniejsza książka nie tylko tego roku, ale w ogóle ostatnich lat. Proza gęsta, me-

5

b i b l i o t e k a

a n a l i z

Wydawca reklamuje książkę neurochirurga Ebena Alexandra „Dowód” określeniami: „Odkrył Niebo” czy „Dotknął najważniejszej tajemnicy”. Recenzje czytelników są jednak mniej entuzjastyczne, chyba wydawca podgrzał atmosferę i oczekiwano na więcej. Autor przeżył tydzień w śpiączce, wybudził się, spisał niezwykłe doświadczenia, ale zagadki Absolutu nie rozwiązał. Może to i lepiej? Osobiście wolę żyć ze świadomością Tajemnicy i nie spieszno mi dowiadywać się o rzeczach, o których żyjący wiedzieć nie muszą.

6

7

Kusząca proza pani E.L. James już od ponad roku rozpala wyobraźnię czytelniczek na całym świecie. „Pięćdziesiąt twarzy Greya” jest trzynasty miesiąc na naszej liście! Po tych trzynastu miesiącach wyraźnie widać, jaki wpływ książka wywarła na rynek wydawniczy – kolejka naśladowców też liczy na względy. Ciekaw jestem jednak, jaki wpływ wywarła na obyczajność Polek? Czy równie błyskawiczna jest edukacja seksualna w stylu B.D.S.M.? Jako człowiek stateczny wiem o tym niewiele, ale kolorowe pisma informują, że rozwiązłość jest na fali.

8

„Ciemniejsza strona Greya” E.L. James jest jak dociśnięcie pedału gazu, kiedy już się jedzie przy najwyższych obrotach silnika.

9

Czy „Nowe oblicze Greya” E.L. James jest rzeczywiście tak bardzo inne? Facet jest zaborczy, ale o tym wiemy od początku, jest zazdrosny i niezrównoważony. Właściwie jego atrybuty są bardziej typowe dla kobiet – jest piękny i dobry w łóżku. Stare powiedzenie mówi, że facet może być brzydki jak sam diabeł, byle by nie był nudny. Grey nudny nie jest,

10

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

bo ma fantazję erotyczną, a jego partnerce w to graj. Jeśli mamy tu jakieś nowe oblicze, to raczej Anastasii, która w „Pięćdziesięciu twarzach Greya” była nieśmiała i nieopierzona, tymczasem wyrosła na roztropną kobietę, która potrafi radzić sobie z kapryśnym i niedojrzałym mężemerotomanem. O tym, że miłość może sama w sobie być przyjemnością, bez atrybutów z arsenału markiza de Sade, przypomina nam w swoim „Alibi na szczęście” Anna Ficner-Ogonowska. Prosta historia, zgrabnie opowiedziana, na liście bestsellerów od dziesięciu miesięcy – bez wątpienia alternatywa (przez autorkę bynajmniej nie zamierzona) dla „Pięćdziesięciu twarzy Greya”.

11

Dużo tego szczęścia na tegoroczną jesień. Anna Ficner-Ogonowska rozpieszcza czytelników – na liście mamy: „Zgodę na szczęście”, „Alibi na szczęście”, „Krok do szczęścia”, do kompletu brakuje tylko „Szczęścia w cichą noc”, ale to lektura na Boże Narodzenie.

12

Powieść „Bezcenny” Zygmunta Miłoszewskiego, to thriller napisany z prawdziwie amerykańskim oddechem. A jednocześnie książka erudycyjna, wprowadzająca czytelnika w świat malarstwa i sztuki. Porównania z Arturo Pérezem-Reverte jak najbardziej uzasadnione.

13

Wzruszająca książka, pisana chyba z myślą o dorastających panienkach, o  miłości, o  umiejętności wybaczania, o tym, że życie składa się także z rozczarowań i zawodów. Katarzyna Michalak pisze w nieco staroświeckim stylu, jest w tym jakaś ponadczasowość, a może po prostu autorka wyrasta ponad swoje czasy? Lucy Maud Montgomery nie zestarzała się tak bardzo jak myślimy, nawet jeśli na chwilę znalazła się w cieniu „Zmierzchu”.

14

Czytelnicy jeszcze nie mieli tej książki w rękach, a „Inferno” Dana Browna już jest na liście bestsellerów. Data premiery to 9 października, ale działa magia przedsprzedaży. Świetny filmowy trailer zapowiadający powieść zwiastuje kolejną podróż do świata sztuki. Bohaterem znów jest Robert Langdon, a w przeciwieństwie do „Zaginionego symbolu”, czyli poprzedniej książki z Langdonem w roli głównej, ta jak na razie zbiera głównie bardzo dobre recen-

15

p a ź d z i e r n i k

2 0 1 3

17


Bestsellery Bestsellery „Magazynu Literackiego KSIĄŻKI”

październik 2013 Miejsce Liczba w poprzednim notowań Poz. notowaniu na liście

Tytuł

Autor

Wydawnictwo

ISBN

Liczba punktów

1

2

2

Obłęd '44

Piotr Zychowicz

Rebis

978-83-7818-441-6

434

2

3

6

Zmień swoje życie z Ewą Chodakowską

Ewa Chodakowska, Lefteris Kavoukis

K.E. Liber

978-83-60215-99-9

423

3

1

3

Zgoda na szczęście

Anna Ficner-Ogonowska

Znak

978-83-240-2034-8

402

4

4

4

Trochę większy poniedziałek

Katarzyna Grochola

Wydawnictwo Literackie

978-83-08-05171-9

321

Ostatnie rozdanie

Wiesław Myśliwski

Znak

978-83-240-2780-4

308

Dowód

Eben Alexander

Znak

978-83-240-2373-8

283

W otchłani mroku

Marek Krajewski

Znak

978-83-240-2777-4

280

5 6

nowość 12

7

6 nowość

8

14

13

Pięćdziesiąt twarzy Greya

E.L. James

Sonia Draga

978-83-7508-556-3

273

9

11

8

Ciemniejsza strona Greya

E.L. James

Sonia Draga

978-83-7508-595-2

256

10

9

8

Nowe oblicze Greya

E.L. James

Sonia Draga

978-83-7508-596-9

254

11

7

10

Alibi na szczęście

Anna Ficner-Ogonowska

Znak

978-83-240-2247-2

250

12

12

5

Krok do szczęścia

Anna Ficner-Ogonowska

Znak

978-83-240-2219-9

240

13

6

3

Bezcenny

Zygmunt Miłoszewski

W.A.B.

978-83-7747-888-2

238

14

21

2

W imię miłości

Katarzyna Michalak

Wydawnictwo Literackie

978-83-08-05208-2

223

15

nowość

Inferno

Dan Brown

Sonia Draga

978-83-7508-832-8

195

16

nowość

Zbrodnia w efekcie

Joanna Chmielewska

Klin

978-83-62136-70-4

194

17

nowość

Dary Anioła. Miasto kości

Cassandra Clare

Mag

978-83-7480-373-1

174

18

15

2

Lekcje Madame Chic

Jennifer L. Scott

Wydawnictwo Literackie

978-83-08-05162-7

165

19

16

2

Wołyń we krwi 1943

Joanna Wieliczka-Szarkowa

Wydawnictwo AA

978-83-7864-260-2

156

20

10

21 22

18

23 24

6 nowość

26

2 nowość

8

4

Wyznanie Crossa

Sylvia Day

Wielka Litera

978-83-64142-05-5

155

To, co zostało

Jodi Picoult

Prószyński Media

978-83-7839-604-8

141

Towarzyszka Panienka

Monika Jaruzelska

Czerwone i Czarne

978-83-7700-124-0

138

Papusza

Angelika Kuźniak

Czarne

978-83-7536-501-6

134

Diana. Moja historia

Andrew Morton

Dream Books

978-83-936945-3-2

133

Ojciec Tadeusz Rydzyk. Imperator

Piotr Głuchowski, Jacek Hołub

Agora

978-83-268-1266-8

130

Joyland

Stephen King

Prószyński Media

978-83-7839-535-5

129

27

nowość

Kurs szczęścia

Beata Pawlikowska

G+J

978-83-7778-434-1

127

28

nowość

Włoskie buty

Henning Mankell

W.A.B.

978-83-7747-938-4

125

29

nowość

Dziewiąty mag. Dziedzictwo

A.R. Reystone

Nasza Księgarnia

978-83-10-12155-4

121

Zysk i S-ka

978-83-7785-112-8

120

30

17

7

Pan Pierdziołka spadł ze stołka. Powtarzanki i śpiewanki

Lista bestsellerów „Magazynu Literackiego KSIĄŻKI” jest przedrukowywana w „Rzeczpospolitej”, w tygodniku „Angora”, magazynie „Literadar”, w serwisie swiatczytelnikow.pl oraz prezentowana w programie „Xsięgarnia” emitowanym w TVN24.

Jak powstaje lista bestsellerów „Magazynu Literackiego KSIĄŻKI”? Zestawienie powstaje na podstawie wyników sprzedaży w ponad 300 księgarniach całego kraju, w tym w sieciach: Empik, Matras, regionalnych Domach Książki. Pod uwagę bierzemy wyniki sprzedaży z 30 dni, zamykamy listę 15 dnia miesiąca poprzedzającego wydanie aktualnego numeru „Magazynu”. O kolejności na liście decydują punkty przyznawane za miejsca 1-5 w poszczególnych placówkach księgarskich; przy czym za pierwsze miejsce dajemy 5 punktów, za piąte – 1.

18

b i b l i o t e k a

a n a l i z

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

p a ź d z i e r n i k

2 0 1 3

Lista Bestsellerów – © Copyright Biblioteka Analiz 2013

25 26

3 nowość


zje. To jeden z najbardziej wyczekiwanych tytułów roku – stuprocentowy hit. „Zbrodnia w efekcie”? Nie, to nie literówka, tytuł najnowszej powieści Joanny Chmielewskiej nie ma nic wspólnego z afektem, z którym kojarzy się zbrodnia, lecz z efektami różnych pozornie niepowiązanych zdarzeń i artefaktów. Tajemnicza fabuła i wielka dawka sytuacyjnego humoru. Chmielewska jest niepodrabialna i wciąż zachwyca, pomimo wyraźnej wzgardy ze strony krytyków, którzy pisząc o kryminałach zapominają, kto jest pierwszą damą tego gatunku w Polsce.

16

Mroczna i pogmatwana jest fabuła powieści Cassandry Clare, choć podobno trzyma w napięciu. „Miasto kości” to pierwszy tom trylogii. Młodzi czytelnicy recenzują z entuzjazmem, starsi chyba tego nie czytają. Niestety, jestem w tej drugiej grupie.

17

„Jennifer przyjechała do Paryża jako Kalifornijka, wróciła do Kalifornii jako Paryżanka. Dwadzieścia prostych rad i wskazówek wystarczyło, aby nauczyć się żyć à la française. Teraz czas na Ciebie!” – reklamuje „Lekcje Madame Chic” Jennifer L. Scott polski wydawca książki. Osobiście uważam, że Paryżanie są nadęci i gburowaci, z podróży wolę wracać pozostając sobą, choć wracam trochę odmieniony, tyle, że nie z Paryża, a z regionu Charente. Dwadzieścia kieliszków dobrego koniaku sprawia, że jestem trochę taki à la française. Przez czas jakiś, naturalnie.

18

„Wołyń we krwi 1943” to historia zbrodni, która niewątpliwie ciąży na bliskich kontaktach Polski i Ukrainy. To są krzywdy nie do końca rozliczone, wciąż otwarta rana, a książka Joanny Wieliczko-Szarkowej jest hołdem dla pomordowanych.

19

Gideon Cross, bohater powieści „Wyznanie Crossa” Sylvii Day, w jednym przypomina na pewno bohatera „Pięćdziesięciu twarzy Greya” – jest pięknym ogierem.

20

Jak sobie radzić ze stratą, z osamotnieniem, z pustką? Tu nie ma prostych recept, które można zrealizować w 30 dni przy pomocy 30 przepisów na smaczne i dietetyczne dania. Wzruszająca książka Jodi Picoult „To, co zostało” przypomina, że cierpienie ma wymiar indywidualny, a mówiąc prościej – ludzki.

21

Monika Jaruzelska nie była grzeczną dziewczynką, ale ten, kto sięgając po „Towarzyszkę Panienkę” liczył na jakieś skandaliczne szczegóły z życia córki generała, raczej się rozczaruje. Tajemnice domu pozostają w bezpiecznym miejscu.

22

Bohaterką „Papuszy” Angeliki Kuźniak jest cygańska poetka Bronisława Wajs, zwana Papuszą, czyli lalką. Autorka biografii korzystała m.in. z pamiętnika Wajs, a także korespondencji z Jerzym Ficowskim czy Julianem Tuwimem.

23

Wydawało się, że świat już zapomniał o tragicznym losie księżnej Diany, tymczasem ukazuje się po polsku biografia pióra Andrew Mortona, znana już wcześniej, teraz nieco zmieniona, przy powstawaniu której księżna Walii miała swój udział, spotykając i rozmawiając ze znanym dziennikarzem. „Diana. Moja historia” to biografia chyba nie bezstronna, wyraźnie sympatyzująca z jej bohaterką.

24

NAJNOWSZY THRILLER BESTSELLEROWEJ

ERICI SPINDLER! Idealna lektura na ciepły letni dzień i na niepogodę, kiedy masz chęć usiąść w fotelu z książką na kolanach. Erica Spindler, znana z mocnych książek i wyrazistych postaci, ponownie wykazuje się znakomitą formą w powieści Koszmary przeszłości. Bookreporter.com W powieści nie brak wątków wiodących na manowce, dzięki czemu czytelnik pozostaje w napięciu aż do ostatniej strony. Publishers Weekly

Ciekawie napisana biografia najbardziej kontrowersyjnej postaci polskiego Kościoła, ojca-dyrektora Tadeusza Rydzyka. Tytuł „Imperator” dobrze oddaje osobowość twórcy Radia Maryja, który lepiej niż w  sutannie prezentowałby się w dobrym garniturze, z cygarem w ustach, ojciec-dyrektor to bowiem rekin biznesu.

25

Mam wrażenie, że im Stephen King jest starszy, tym więcej w nim przekonania, o tym, że ludzka natura jest zła, mroczna, podła, fałszywa… Dawne strachy-na-lachy z horrorów zastępują naprawdę straszni ludzie, gorsi od potworów, bo ich okrucieństwo cechuje zimny sadyzm. Jako dowód – „Joyland”.

26

Komu na jesień mało szczęścia, niech po lekturze Anny Ficner-Ogonowskiej sięgnie po „Kurs szczęścia” Beaty Pawlikowskiej. Sympatyczna podróżniczka to natura na wskroś pogodna, więc wie, o czym mówi, a i potrafi radością zarażać.

27

Henning Mankell to solidne rzemiosło, mroczne klimaty, zagmatwana fabuła, nieoczywiste motywacje. „Włoskie buty” to historia rodzinna. Rodziny się nie wybiera, można jedynie współczuć.

28

POLECAMY

Czary-mary. Demony i  zaklęcia. „Dziewiąty mag. Dziedzictwo” A.R. Reystone rozpala wyobraźnię zatopionych w wirtualnych grach fantasy nastolatków. Gdy sam byłem nastolatkiem, rodzice mówili mi, nie czytaj tyle, bo stracisz oczy. Dziś czytanie chyba powinno być zalecane – jako odpoczynek dla oczu od migającego ekranu komputera.

29

„Pan Pierdziołka spadł ze stołka, złamał nogę o podłogę. O la boga – moja noga! Kupcie trumnę, bo ja umrę!”. Niby proste, a jakie zgrabne! R anking sporządziła Ewa Tenderenda-Ożóg Komentarz Łukasz Gołębiewski

30

Książki dostępne w księgarniach, na www.gjksiazki.pl i w sprzedaży wysyłkowej: tel. 22 360 37 77. Znajdź nas na Facebooku: G+J Książki.


fot. Australian Trade Commission

Literatura „down under”

J

ak pamiętamy z dzieciństwa, w Austra-

dów uznał w  XVII wieku, że to wyspa za-

do lat 60. minionego wieku. Australia poka-

lii ludzie chodzą do góry nogami. Prze-

mieszkała przez wielkoludów. Nic dziwne-

zywana była jako kraj dzikiego romantyzmu.

strzegam jednak przed opinią, że książ-

go, że cztery stulecia później australijski pro-

„Klimat jest ciężki, krajobraz niebezpiecz-

zaik i filmowiec Richard Flanagan mógł pi-

ny, ludzie straszni twardziele”, pisze o swej

ki czytają w podobny sposób. Zaskakujący kraj, Australia. Wielka wy-

sać w „Księdze ryb Williama Goulda”, że jej

ojczyźnie współczesny autor David Whish-

spa, niemal 8 mln kmkw., a  ludności tyle

bohater, William Buelow Gould, „urodził się

Wilson. Malcolm Bradbury mówi zaś o mi-

co na Tajwanie, ponad 23 mln. Tyle że Taj-

obdarzony pamięcią, której nie tłumaczyło

cie kraju rolniczego, pasterskiego, pełnego

wan ma powierzchnię województwa mazo-

ani doświadczenie, ani historia. Spędzał ca-

nie poddających się, walczących z losem lu-

wieckiego… „Terra Australis”, jak ją nazwał

ły czas, starając się wymyślić coś, co nie ist-

dzi, micie, który zdominował literaturę au-

Ptolemeusz na swej mapie, została dla resz-

niało”… Innym autorom zależało jednak na

stralijską i przekazywał nieco fałszywy ob-

ty świata odkryta stosunkowo późno i dłu-

wiernym przekazaniu obrazu nowego konty-

raz kraju – bo choćby ze względu na wspo-

go pozostawała krainą daleką, tajemniczą,

nentu, o czym świadczą opisy kapitana Co-

mniany ciężki klimat przeważająca część

kto wie czy prawdziwą. Można pokusić się

oka, poety Williama Wentwortha czy przy-

społeczeństwa mieszka w miastach, położo-

o analogie z Dzikim Zachodem na kontynen-

rodnika Charlesa Darwina.

nych głównie na wybrzeżu: Perth, Adelaide,

cie amerykańskim – trudny teren, niełatwa

Skąd się wzięły te fantastyczne opowie-

Brisbane, Canberra, kulturalne centra Mel-

droga, brak kontaktu, niemożność weryfika-

ści, jakimi czytelników w  Europie raczy-

bourne i Sydney, by wymienić najważniejsze

cji. Musiało to pozostawić ślad w literaturze.

li przeróżni pisarze? Cóż, czytająca publicz-

i największe.

Jej początki wiążą się z  podróżnikami

ność chciała relacji zbeletryzowanych, peł-

Australia, Tasmania i Nowa Zelandia by-

odkrywającymi nowe drogi do nowych lą-

nych akcji, niespodzianek, zaskakujących

ły miejscami zsyłki, wielkim obozem dla

dów. Ich eksploracje przynosiły prócz do-

konfrontacji – z przyrodą, dziką fauną, lokal-

przestępców, portem docelowym emigran-

raźnych korzyści dla sponsorów – zwykle

ną ludnością. Konfabulacja nikomu nie prze-

tów z biednych krajów Azji. To również wy-

domu panującego w  dalekim europejskim

szkadzała, wystarczyło zresztą zobaczyć ta-

wierało wpływ na styl powstających relacji:

kraju – także mniej lub bardziej wiarygod-

kie dziwolągi jak kangur, koala, diabeł ta-

dla jednych była to podróż do ziemi obieca-

ne i dokładne opisy świeżo poznanego kon-

smański, wombat, kolczatka, ryba piła,

nej, choć rzadko udana, dla innych – wy-

tynentu. Różnie z  tym bywało. Abel Jan-

emu, żeby uwierzyć we wszystko. Jak prze-

prawa do piekła, ale z nadzieją na uciecz-

szoon Tasman, od którego nazwiska wzię-

konują znawcy tematu, ten specyficzny spo-

kę po drodze. Sami delikwenci nieczęsto się-

ła się „Tasmania”, z niezbyt jasnych powo-

sób portretowania kontynentu przetrwał aż

gali po pióro, częściej zajmowali się tym

20

p r z e d s t a w i a

b i b l i o t e k a

a n a l i z

k s i ą ż k i

p a ź d z i e r n i k

2 0 1 3


ry, Thames & Hudson, Blackwell, Penguin,

konwojujący czy ratujący ich marynarze, jak

historyk Robert Hughes, satyryk Barry Hum-

Watkin Tench, który do Australii przypłynął

phries, Markus Zusak, pisarka fantasy Tru-

uniwersyteckie oficyny z Cambridge i Oks-

w 1788 roku z tzw. Pierwszą Flotą, konwo-

di Canavan, czy niezwykly pisarz i  rysow-

fordu. Zakładali je ludzie, dla których daleki

jem 11 statków i okrętów wypełnionych ska-

nik w jednej osobie Shaun Tan. Wielu z nich

kontynent był wyzwaniem, nowym terenem

zańcami i ochotnikami, którzy mieli założyć

nie mieszka w  Australii, jednak kontynent

czekającym na książkę. Wnosili doświad-

na kontynencie pierwszą kolonię złożoną

jest punktem odniesienia dla ich twórczości.

czenie, wiedzę fachową, kontakty. Niektó-

z mieszkańców Europy.

Żartobliwie można powiedzieć, że Australia

re z tych oficyn obecne są na rynku już po-

Wymienić trzeba jeszcze jeden powód

ma dwóch literackich noblistów: JM Coetzee

nad sto lat (Macmillan funkcjonuje w Austra-

owego „fantazjowania o  Australii”: ludzie,

jest naturalizowanym obywatelem tego kraju

lii od 1908 roku). Ale australijski krajobraz

którzy mogliby najlepiej o niej opowiedzieć,

i mieszkańcem Adelaide.

wydawniczy to również rodzime wydawnic-

czyli aborygeni, zwykle nie potrafili pisać…

Jeszcze do połowy ubiegłego wieku ton

twa, takie jak Scribe, Text, czy Alen&Unwin.

Ich relacjom przysłuchiwano się, zapisywa-

w literackim środowisku nadawały dwa sku-

Według danych za rok 2012, w Australii

no, ubarwiano. Przedstawiciele rozmaitych

piska: Melbourne i Sydney, portowe miasta,

działa 4344 jednostek wydawniczych – za-

kościołów misyjnych stawiali sobie za cel –

do którego ściągali pisarze, dziennikarze, lu-

równo gigantów, publikujących rocznie po-

i punkt honoru – zaszczepienie wśród „dzi-

dzie mediów (Sydney uznawane jest dziś za

nad 500 tytułów (Random House, wspo-

kich” chrześcijaństwa, co nieraz oznaczało

medialną stolicę Australii). Od wielu lat w li-

mniany Macmillan Education oraz Bolinda,

wymuszone wyparcie się aborygeńskiej mi-

terackim kalendarzu pojawiają się miasta ta-

oficyna specjalizująca się w audiobookach),

tologii. Na szczęście misjonarzom nie udało

kie jak Adelaide, Canberra, Perth, Brisbane,

jak i firm, które w dorobku mają jeden tytuł

się celu spełnić i późno bo późno, ale abory-

w których organizowane są festiwale, targi

(jest ich ponad 67 proc.). Liczba wydawców

geńscy autorzy zaczęli zajmować należne im

książkowe, spotkania. Większość z tych ini-

rośnie (4132 zarejestrowanych w 2011 ro-

miejsce. „Późno” oznacza drugą połowę XX

cjatyw skoncentrowana jest na twórcach –

ku), podobnie produkcja książkowa, zwłasz-

wieku – niemal dwa stulecia po zapiskach

to „writers festivals”, imprezy łączące auto-

cza formatów cyfrowych (23 proc. wszyst-

Tencha, półtora po pierwszej pracy opubli-

rów z czytelnikami, wykorzystujące zarów-

kich opublikowanych w 2012 roku tytułów).

kowanej przez białego Australijczyka, Wil-

no tradycyjne sposoby kontaktu (wieczory

Jak wygląda to w podziale na gatunki? We-

liama Wentwortha, polityka i poetę, które-

w księgarniach, nocne czytanie), jak i me-

dług danych APA, dominuje szeroko poję-

go dzieło z 1819 roku nosiło zajmujący ca-

dia społecznościowe. W tegorocznym spisie

ta literatura faktu (11 tys. tytułów), na gło-

łą stronę tytuł, zaczynający się od słów „Sta-

można znaleźć ponad sto wydarzeń, rozsia-

wę niemal bijąc fikcję (2000 tytułów), ustę-

tystyczne, historyczne i polityczne opisanie

nych po terenie całego kraju.

pując nawet literaturze dla dzieci i młodzie-

kolonii Nowej Południowej Walii”. Nie była

Głównymi ośrodkami działalności wy-

ży (2500 tytułów). Niezwykle popularną „od

to może porywająca lektura dla przeciętnego

dawniczej były tradycyjnie Melbourne i Syd-

zawsze” książką, która dostępna jest nie-

czytelnika, jednak zawierała ważne politycz-

ney; działający tam wydawcy należeli do lo-

przerwanie od swej pierwszej edycji w 1894

ne przesłanie: autor przekonywał, by prze-

kalnych branżowych organizacji: Victorian

roku, jest opowiastka „Seven Little Austra-

stać traktować kontynent jako kolonię karną,

Publishers Association i New South Wales

lians” autorstwa Ethel Turner.

do której rząd Jerzego III wysyłał skazanych.

Publishers Association. Od 1948 roku wy-

Wśród najbardziej nagradzanych austra-

Czy oddalenie sprawiło, że australijskim

dawców z  całego kontynentu reprezentu-

lijskich tytułów 2012 i 2013 roku znajdu-

autorom trudniej było przebić się w świecie?

je Australian Publishers Association, stowa-

ją się: „Questions of Travel”, „The Light be-

Nic podobnego. Decydował jak zwykle ta-

rzyszenie skupiające wszystkie rodzaje pu-

etwen Oceans”, „Mateship with Birds” oraz

lent: Patrick White już w 1973 roku dostał

blikacji, także elektroniczne i  czasopisma.

przedstawiciele literatury faktu, tj. „The Big-

za swą twórczość literackiego Nobla (w uza-

Do APA należy 216 członków, których ob-

gest Estate on Earth”, „QF32” czy „People

sadnieniu można przeczytać o wprowadze-

roty stanowią 91 proc. sektora wydawnicze-

Smuggler”. Natomiast cieszące się najwięk-

niu przez niego do literatury „nowego konty-

go. Dla wygody czytelników APA prowadzi

szym uznaniem pozycje książkowe dla dzieci

nentu”), „Ptaki ciernistych krzewów” Colle-

od 2004 roku stronę internetową, która po-

to „Sea Hearts”, „The 26-Story Treehouse”,

en McCullough zdobyły niesamowitą popu-

zwala sprawdzić dostępność na rynku każ-

„The Ink Bridge” i „Tanglewood”.

larność na całym świecie, na podstawie „Ar-

dego tytułu. APA jest również organizato-

Z  kolei australijskie listy bestselle-

ki Schindlera” Thomasa Keneally nakręco-

rem tak ważnych branżowych wydarzeń jak

rów podbili tacy autorzy jak: Bryce Cour-

no oscarową „Listę Schindlera”. Do najbar-

przyznanie istotnych dla wydawców nagród:

tenay („Jack of Diamonds”), Donna Hay

dziej znanych zaliczyć należy twórców ta-

Book Design Awards, Book Industry Awards

(„Fresh and Light”), John Marsden („Tomor-

kich jak: Miles Franklin (jej imieniem nazwa-

i Australian Awards for Excellence in Educa-

row, When the War Began”), w  tym dzie-

no najpoważniejszą australijską nagrodę lite-

tional Publishing.

cięce zdominowali Mem Fox&Judy Horacek

racką), Peter Carey (dwukrotny laureat Bo-

Historia sprawiła, że wśród najważniej-

(„Where is the Green Sheep?”) oraz Andy

okera), DBC Pierre, David Malouf, Kate Gre-

szych australijskich oficyn znajdziemy na-

Griffith&Terry Denton (wspominany juz „The

nville, Christos Tsiolkas, James Clavell, zna-

zwy znane z  bliższego nam kręgu – takie

26-Story Treehouse”).

na feministka Germaine Greer, Clive James,

brytyjskie domy jak: Macmillan, Bloomsbu-

b i b l i o t e k a

a n a l i z

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

Grzegorz Sowula p a ź d z i e r n i k

2 0 1 3

21


Wspomnienie

Długie życie wymagającego krytyka Marcel Reich-Ranicki (2.06.1920-18.09.2013)

P

isanie o  twórcy, który urodził się w początkach XX wieku w Europie środkowej łączy się z  próbą pokazania rzeczywistości, która była następstwem wybuchu drugiej wojny światowej. Agresywne zachowania Niemiec hitlerowskich dotyczyły szaleńczych pomysłów zdobycia innych terytoriów i wyniszczenia narodów, które uznano za szkodliwe dla niemieckiego państwa i pasożytnicze dla ludzkości. W takiej roli jeszcze przed 1939 rokiem wystąpili Żydzi, a po rozpoczęciu wojny Słowianie. Ponadto Hitler uzasadniał swoje parcie na wschód zniszczeniem reżimu komunistycznego w Rosji, co mogło się podobać reszcie Europy. W takich warunkach i takiej atmosferze wzrastał Marcel Reich, polski Żyd urodzony na Kujawach we Włocławku w 1920 roku. Trudno sobie wyobrazić bardziej klasyczne sytuacje, w których kolejno się znajdował. Po przeniesieniu się z rodziną do Berlina w 1938 roku uzyskał maturę, w kilka miesięcy później przekroczył ponownie granicę wschodnią w ramach znanej akcji, w trakcie której Żydzi zamieszkali w Niemczech, ale nie mający niemieckiego obywatelstwa przymusowo byli wydalani do Polski. Po latach tę sytuację nazwał ponownym wypędzeniem z raju. Znajomość dwóch języków – polskiego i niemieckiego niewątpliwie ratowała mu życie: podczas osadzenia w getcie warszawskim i w dalszych kolejach wojennego i powojennego życia. W getcie poznał swoją późniejszą żonę Teofilę (nazywaną zdrobniale Tosią), był tłumaczem w Judenracie oraz pisał recenzje muzyczne do wydawanej w getcie po polsku „Gazety Żydowskiej”. Przed wywiezieniem do obozu śmierci w Treblince w 1943 roku Reichowie uciekli ostatecznie na warszawską Pragę i tu doczekali wkroczenia Armii Czerwonej we wrześniu 1944 roku. Przez nowe władze PKWN Marcel Reich został zagospodarowany w ten sposób, że w końcu 1944 roku był cenzorem w Lublinie, potem zatrudniony był w wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Katowicach, wreszcie w Polskiej Misji Wojskowej w Berlinie i w ambasadzie RP w Londynie. W tym czasie, jak twierdzą młodzi badacze powojennych dziejów Polaków, przebywając za granicą

był agentem polskiego wywiadu. W 1949 roku musiał wrócić do kraju, tu na krótko aresztowany za nielegalne wydanie wizy kuzynowi, utrzymywał się z zajęć dorywczych lub krótkotrwałych etatowych (m.in. jako redaktor w  Wydawnictwie MON), oskarżany o szkodliwy kosmopolityzm, przeżywał krótkie pozwolenia na publikacje („Świat”, „Trybuna Ludu”) i kolejne zakazy publikacji. Przez kilka lat dorabiał jako autor wyborów współczesnej literatury niemieckiej dla dorosłych i dla dzieci. W 1955 roku napisał dla Wiedzy Powszechnej popularną publikację „Z dziejów literatury niemieckiej: 18741955”, a 1957 roku ukazała się w Czytelniku próba monograficzna lewicowej pisarki niemieckiej „Epika Anny Seghers”. Do 1958 roku pisał przedmowy i posłowia do edycji literatury niemieckiej– wszystkie podpisywał jako Marceli Ranicki. Niemiecki okres życia i twórczości Ranicki rozpoczął w 1958 roku, gdy wyemigrował do Niemiec (wówczas Zachodnich), osiadł we Frankfurcie nad Menem wraz z żoną i kilkuletnim synem. Od tego czasu używał imienia Marcel i nazwiska ReichRanicki. W katalogu naszej Biblioteki Narodowej przy tytule jego książki z 1993 roku w języku niemieckim o Żydach w  literaturze niemieckiej znajduje się uwaga „Od 1995 roku autora nie uznaje się za Polaka”. Ponad pół wieku trwający pobyt Reicha-Ranickiego w Niemczech przyniósł mu uznanie i dużą popularność. W 1958 rozpoczął pracę jako krytyk literacki w dzienniku „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, swoje książki do recenzji przysyłali mu członkowie Grupy 47 i inni autorzy. Potem kilka lat zamieszkiwał w Hamburgu i tu w latach 1960-1973 był krytykiem w znanym tygodniku „Die Zeit”. Następnie został kierownikiem redakcji literackiej FAZ i pracował tam do 1988 roku. W tym czasie przygotował według własnego uznania „Antologię frankfurcką”, która zawierała 1500 wierszy autorów niemieckojęzycznych i zamieścił w publikacji także własne interpretacje tych utworów. Jeden ze współpracowników Reicha-Ranickiego z tamtego czasu przytoczył jego dewizę tyczącą krytyki literackiej – jasność, żadnych obcych wyrazów (określeń), zaangażowane, emocjonalne oceny.

22

p r z e d s t a w i a

b i b l i o t e k a

a n a l i z

k s i ą ż k i

Od początku 1988 roku do końca roku 2001 prowadził w drugim programie państwowej telewizji ZDF program „Kwartet literacki”, emitowany raz w miesiącu i trwający 75 minut. Jeszcze w 2010 roku nazwisko Reicha-Ranickiego było znane 98 procentom ankietowanych Niemców. A termin „papież niemieckiej literatury” powstał także w początkach emisji tej audycji. Po zamknięciu „Kwartetu” Ranicki opublikował w  tygodniku „Spiegel” w 2001 roku swoje opus magnum, czyli kanon wartościowej literatury niemieckiej. Wywołał tym kolejną dyskusję z udziałem autorów i literaturoznawców. Jego ostatnim publicznym wystąpieniem była mowa w Bundestagu 27 stycznia 2012 roku, podczas dorocznego obchodu dnia pamięci. Była to Ranickiego godzina pamięci o ofiarach narodowego socjalizmu. Mówił o swoim pobycie w warszawskim getcie, o pierwszych transportach do obozu śmierci w Treblince i szczęśliwej ucieczce z getta. Teraz, po barwnym i długim życiu, jest już częścią naszej czyli europejskiej pamięci. Kiedyś powiedział „Myślę, że po śmierci będę legendą”. A na początku swojej biografii „Moje życie” pisał, że nie miał własnego kraju, swojej ojczyzny; swoją ojczyznę odnalazł w literaturze. Polski germanista napisał książkę o Ranickim pod takim właśnie tytułem „Moją ojczyzną jest literatura”. Katarzyna Taborska jest autorką książki „Krytyka jako kreacja: wizerunki Marcela Reich-Ranickiego” (2008), a Gerhard Gnauck, korespondent dziennika „Die Welt” opublikował cztery lata temu książkę „Marcel Reich-Ranicki – polskie lata”. Fakt, że takim ludziom jak Ranicki udało się przeżyć, przejść przez niewyobrażalne sytuacje w trakcie drugiej wojny światowej, jest jednostronnie oceniany przez młodych historyków i dziennikarzy. A przecież tamci ludzie chcieli tylko odetchnąć powietrzem wolności, budować nową Polskę, gdyż nadmiernie zaznali wszelkich cierpień; i fizycznych, i psychicznych. Młodzi nie są w stanie tego zrozumieć, mają proste recepty i szablony. Kilka lat temu lustrowano Ranickiego, a niedawno też mieliśmy analogiczną sytuację związaną z pobytem w Polsce Zygmunta Baumana. Bogdan K lukowski •

p a ź d z i e r n i k

2 0 1 3


Ranking drukarń

Jakość, jakość i jeszcze raz jakość Ranking drukarń „Magazynu Literackiego KSIĄŻKI”

P

onad 9 mln książek rocznie, ponad 100 tytułów miesięcznie, schodzi z taśm produkcyjnych tegorocznego lidera rankingu drukarni dziełowych ogłoszonego przez miesięcznik „Magazyn Literacki KSIĄŻKI”. Rywalizację wygrały Olsztyńskie Zakłady Graficzne Ozgraf, powracając na pierwsze miejsce po siedmiu latach. Numerem dwa jest drukarnia od lat figurująca na podium – Opolgraf. Trzecie miejsce to największe zaskoczenie i największy awans – Białostockie Zakłady Graficzne. Zestawienie „Magazynu Literackiego KSIĄŻKI” opiera się na ankietach wysyłanych do wydawców książek. W dziesiątej edycji rankingu wyboru najlepszych w  Polsce drukarń dziełowych dokonało 75 przedstawicieli oficyn. Łącznie oddano 140 głosów na 36 drukarń. Frekwencja w tym roku była wysoka i duża w tym zasługa samych drukarń, które motywowały swoich klientów do aktywnego udziału w rankingu. W  ankietach respondenci przyznają drukarniom oceny od 1 do 5, gdzie 5 jest oceną najwyższą, w pięciu kategoriach: jakość produkcji, terminowość jej realizacji, elastyczność na uwagi kontrahentów, kontakty interpersonalne oraz satysfakcja z zakresu świadczonych usług. Oceny mnożone są przez tzw. wskaźnik wagi poszczególnych kategorii, za najważniejsze uznając jakość i terminowość, a za „najmniej istotne” – satysfakcję z zakresu usług. Po raz drugi zadano wydawcom również pytanie: Co jest dla Państwa najważniejsze przy nawiązywaniu współpracy z drukarnią? Najwięcej wskazań było na jakość, jak i  cenę oraz na terminowość, elastyczność na potrzeby klienta i dotychczasową historię współpracy. „W  moim przypadku – napisał jeden z wydawców, ale z pewnością to opinia nieodosobniona – istotna jest atrakcyjna cena przy zachowaniu wysokiej jakości druku i oprawy oraz terminowości realizacji zleceń i elastycznym reagowaniu na niestandardowe życzenia. Niewątpliwie dotychczasowa dobra współpraca buduje zaufanie, które jest niezbędne przy wyborze partnera do realizacji kolejnych książek”. Firmy, które zostały ocenione w  naszym rankingu, z  całą pewnością są

w  większości współtwórcami większości książek, które trafiły do księgarń w ostatnim roku. Największe zakłady utrzymują swoją dominującą pozycję, chociaż są też w zestawieniu mniejsze drukarnie cyfrowe, które oceniono bardzo wysoko, a trzy z nich pochwalić się mogą 100 proc. skutecznością (zdobyciem maksymalnej liczby punktów) – warszawska Drukarnia Sowa, Totem z  Inowrocławia i  Elpil z  Siedlec. Dobrze to ujął jeden z  szefów produkcji, który już od lat bierze czynny udział w  rankingu: „rośnie znaczenie drukarni cyfrowych, wygrywają z tradycyjnymi drukarniami offsetowymi już nawet nakłady 500 egz. i większe”. Na uznanie za skuteczność zasługują też: Interak z Czarnowa, Legra z Krakowa, Perfekt z Warszawy i Edica z Poznania. Wiele naszych zakładów poligraficznych swoja produkcję eksportuje, nie zostało to podjęte ocenie w naszym rankingu, chociaż zgłosił się do nas jeden z wydawców z Czech z cenzurką wystawioną jednej z opolskich drukarni. Bardzo, bardzo dobrą cenzurką. Z tegorocznych ankiet wynika, że wydawcy coraz większe wyzwania stawiają przed drukarniami, liczą na ich pomysłowość i inwencję przy bardziej skomplikowanych pozycjach, nietypowych oprawach. I okazuje się, że liderzy rankingowi świetnie sobie radzą, natomiast niektórych „trzeba pilnować czy dobrze zrozumieli opis”. Co jeszcze wskazywali klienci? „Ogromne znaczenie ma jakość obsługi i  szybkość rekcji na pytania klienta”, „O złożeniu zamówienia decyduje ostatni poziom zadowolenia z dotychczasowej współpracy”. W  kategorii „elastyczność na prośby i sugestie klienta”, padały także i takie opinie: „elastyczność jest wskazana zarówno podczas negocjacji warunków cenowych jak i ustalaniu terminów”. Spoglądając na podium, zarówno Ozgraf, jak i  Białostockie Zakłady Graficzne niedawno wyzwoliły się spod kurateli Ministerstwa Skarbu Państwa. Od grudnia 2010 roku na drodze prywatyzacji obie drukarnie weszły w  skład Grupy Kapitałowej Kompap S.A. Ozgraf to jedna z największych i najbardziej rozpoznawalnych marek na rynku poligraficznym. Aż 99 proc. jej produkcji stanowią książki, albumy, encyklopedie i podręczniki. Dzien-

24

p r z e d s t a w i a

b i b l i o t e k a

a n a l i z

k s i ą ż k i

ne możliwości drukarni to 50 tys. książek w oprawie twardej i tyle samo w oprawie miękkiej lub 180 tys. w oprawie zeszytowej. Ozgraf jest liderem jakości. Wydawcy, którzy oceniali w ankietach olsztyńską drukarnię, najwyżej punktowali właśnie jakość. Wskazywali ją także najczęściej jako jeden z najważniejszych kryteriów, który jest dla nich najistotniejszy przy wyborze firmy poligraficznej. Bardzo porządnie wykonana twarda oprawa, staranna jakość oprawy, perfekcyjny druk, książki są wyraźnie lepsze jakościowo od większości na rynku, jakość, na której można polegać – to najczęstsze pochwały padające w kierunku Ozgrafu. „Nie wyobrażam sobie pominięcie Ozgrafu przy jakimkolwiek poważnym przedsięwzięciu poligraficznym” – pisze jeden z  respondentów. Inny podkreśla, że dzięki temu zakładowi jego publikacje są nagradzane i wyróżniane. Olsztyńskie Zakłady Graficzne, które w ubiegłym roku zajęły piąte miejsce, a  przypomnijmy jeszcze raz – były zwycięzcami naszego rankingu w 2006 roku i cztery razy zajmowały drugie miejsce. Drugie miejsce Opolgrafu też nikogo nie zdziwi. Od 2007 opolska drukarnia była zawsze w pierwszej trójce rankingu. Jako jedyna od początku rankingu utrzymuje się w najściślejszej czołówce nie tracąc renomy wśród zleceniodawców. Opolgraf cieszy się u wydawców pełnym zaufaniem – pod względem rzetelności wykonywanych usług, jakości i terminowości, a co za tym idzie i lojalnością. Z niektórymi współpraca trwa nieprzerwanie od wielu lat. Zaskakujące zwroty akcji w dziesiątej edycji naszego rankingu zafundowały Białostockie Zakłady Graficzne, które awansowały na trzecie z  14 miejsca. W  2004 roku zajęły czwarte miejsce w rankingu, rok później szóste, a kolejne lata to miejsca przeważnie dwucyfrowe. I nagle niespodzianka – trzecie miejsce. Rzeczowe, profesjonalne doradztwo, kompetentni i  zaangażowani pracownicy, sprawdzeni technolodzy i szefowie produkcji, wysoka jakość obsługi – to najczęściej wskazywano w ankietach przy Białostockich Zakładach Graficznych. „Na satysfakcję z wykonanej usługi składa się – jakość, termin, cena i  kompetencje, i  klimat współpra•

p a ź d z i e r n i k

2 0 1 3


2009

2008

2007

2006

2005

2004

Jakość wykonywanej produkcji

Terminowość realizowania zleceń

Liczba zdobytych punktów

Liczba punktów do zdobycia

2

5

4

2

4

1

2

2

Olsztyńskie Zakłady Graficzne OZGraf

2640

2420

1470

972

516

8018

8640

93%

27

2

1

3

2

1

1

3

2

8

13

Opolgraf (Opole)

2500

2410

1428

964

476

7778

8320

93%

26

Drukarnia/ Kategoria

Liczba wskazań

2010

5

Skuteczność

2011

Satysfakcja z zakresu świadczonych usług

2012

1

Jakość kontaktów interpersonalnych

2013

Elastyczność na prośby i sugestie klienta

Ranking drukarń

3

14

21

10

16

9

26

21

6

4

Białostockie Zakłady Graficzne

1840

1730

1140

680

344

5734

6080

94%

19

4

3

1

1

3

3

6

9

4

5

Abedik (Poznań)

660

680

384

264

128

2116

2560

83%

8

5

12

9

Zapolex (Toruń)

520

460

324

208

102

1614

1920

84%

6

6

10

13

17

24

24

Drukarnia Skleniarz (Kraków)

500

420

240

160

88

1408

1600

88%

5

7

2

11

Drukarnia Read Me (Łódź)

340

380

204

152

68

1144

1280

89%

4

8

Sowa (Warszawa)

300

300

180

120

56

956

960

100%

3

9

7

5

7

22

13

14

9

Drukarnia Wydawnicza im. W. Anczyca (Kraków)

280

300

180

120

56

936

960

98%

3

10

4

4

4

2

4

1

5

9

6

Zakład Graficzny Colonel (Kraków)

280

300

168

120

60

928

1280

73%

4

11

8

Interdruk (Warszawa)

260

260

156

120

52

848

960

88%

3

12

8

Interak (Czarnków)

200

200

120

80

40

640

640

100%

2

12

22

15

15

18

Legra (Kraków)

200

200

120

80

40

640

640

100%

2

13

9

7

15

7

15

Edica S.A. (Poznań)

200

200

120

80

36

636

640

99%

2

14

16

17

13

Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu

200

200

108

80

40

628

640

98%

2

15

Wrocławska Drukarnia Naukowa PAN

180

200

120

80

36

616

640

96%

2

16

15

8

6

4

6

9

6

10

7

Druk-Intro (Inowrocław)

200

180

108

72

36

596

640

93%

2

17

Elpil (Sieldce)

100

100

60

40

20

320

320

100%

1

17

21

Totem (Inowrocław)

100

100

60

40

20

320

320

100%

1

17

13

10

37

17

29

11

10

Drukarnia Perfekt (Warszawa)

100

100

60

40

20

320

320

100%

1

18

Lotos Poligrafia (Warszawa)

100

100

48

40

16

304

320

95%

1

19

Pabianickie Zakłady Graficzne

80

100

60

40

20

300

320

94%

1

19

Poligrafia Janusz Nowak (Przeźmierowo)

100

100

48

32

20

300

320

94%

1

20

Drukarnia Pasaż (Kraków)

100

100

48

32

16

296

320

93%

1

20

Edit (Warszawa)

80

100

60

40

16

296

320

93%

1

20

Transdruk (Kraśnica)

100

100

48

32

16

296

320

93%

1

21

Drukarnia Fornator (Toruń)

100

80

48

40

16

284

320

89%

1

22

Zakład Poligraficzny Moś i Łuczak (Poznań)

100

80

48

32

16

276

320

86%

1

23

13

14

20

9

33

8

19

17

18

Rzeszowskie Zakłady Graficzne

80

80

60

32

16

268

320

84%

1

23

Hornet (Łódź)

80

80

48

40

20

268

320

84%

1

24

10

Na Księżym Młynie Drukarnia (Łódź)

80

80

48

40

16

264

320

83%

1

25

17

12

9

11

30

12

15

33

Dimograf (Bielsko Biała)

80

80

48

32

16

256

320

80%

1

25

Wydawnictwo i Drukarnia Bernardinum (Pelpin)

80

80

48

32

16

256

320

80%

1

26

Grafmar (Kolbuszowa Dolna)

80

60

48

32

16

236

320

74%

1

26

23

Zakład Poligraficzny Techgraf(Łańcut)

80

60

48

32

16

236

320

74%

1

47

Zakład Poligraficzno-Wydawniczy Pozkal (Inowrocław)

80

60

48

32

12

232

320

73%

1

27

6

22

11

8

5

7

3

36

cy, a to zapewniają Białostockie Zakłady Graficzne”. Oby tak dalej. Życzymy utrzymania się na szczycie! Czwarte miejsce należy do Abedika, piąte do Zapoleksu, szóste do Drukarni Skleniarz, a siódme do drukarni Read Me, która niestety spadła na tę pozycję z ubiegłorocznego drugiego miejsca. Pierwszą dziesiątkę zamyka Sowa, Drukarnia Wydawnicza im. W. Anczyca i Zakład Graficzny Colonel. Bardzo dobrze oceniona została Edica, niestety miała zbyt mało wskazań. Jak czytamy w opisie oceny poznańskiej drukarni: „Wszechstronna drukarnia, z bardzo bogatym parkiem maszynowym, szczególnie w  zakresie introligatorni, prawdopodbnie największy w  Polsce zespół maszyn do oprawy złożonej, dwie linie, registry, perforacja, okrągłe narożniki w oprawie twardej. Od dwóch lat również dwie arkuszowe maszyny w pełnym formacie ośmiokolorowe, świetnie nadające się do druku podręczników. Możlib i b l i o t e k a

a n a l i z

wość oprawy bardzo małych objętości, czyli cienkich grzbietów w oprawie twardej. Jakość oprawy bez zarzutu“. W  cenie, jak zawsze, jest punktualność. Realizacje bez opóźnień to często podkreślana zaleta u  drukarń. W  ubiegłym roku sporo było wskazań na przedterminowe wykonanie zlecenia, teraz oceniano, czy wszystko się odbyło w  terminie, czy z  opóźnieniem. Czyżby drukarnie zostały zasypane zleceniami. Terminowość jest oczywiście pożądana, Interak, jak informuje jeden z wydawców, dostarcza nawet 80 proc. zamawianych tytułów przed wyznaczonym terminem. Chociaż nie wszystkich przedterminowe realizacje cieszą z uwagi na cash flow i koszty magazynowania. A czasami trudno jednoznacznie ocenić współpracę z drukarnią. „Kontakty z osobą robiącą kalkulacje mogą być bardzo dobre, ale odzew w dziale produkcji może być kiepski – i na odwrót”. Z  naszego rankingu wynika zupełnie niezła kondycja drukarń dziełowych,

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

zwłaszcza tych, które znajdują się na jego szczycie. Widać wyraźnie, że zdobywają zamówienia, że potrafią współpracować z klientami, są otwarci i przyjaźni dla nich, bo dzisiaj nie ma innego sposobu dla osiągnięcia sukcesu dziś i w przyszłości. Opinie wydawców są jednoznaczne – jakość, cena i terminowość – i widać, że poligrafia to dobrze rozumie. Zwycięża wysoki poziom edytorski, który dzisiaj jest znaczącą konkurencją dla publikacji elektronicznych. A że poziom jest wysoki, świadczy duży udział eksportu w produkcji niemal wszystkich czołowych drukarni z naszego rankingu. Mamy nadzieję, że te tendencje utrzymają się przez najbliższe lata, a nasz ranking będzie co roku rekordowy pod względem ilości zgłoszeń, tak jak w  tym roku, bardzo pozytywnie zaskoczyli nas wydawcy nadsyłając niemal dwa razy więcej zgłoszeń niż rok temu. Bardzo za to dziękujemy! Piotr Dobrołęcki Ewa Tenderenda-Ożóg p a ź d z i e r n i k

2 0 1 3

25


Rozmowa numeru Rozmowa z Joëlem Dickerem, autorem „Prawdy o sprawie Harry’ego Queberta”

Bestseller i jego autor –  Ponad milion sprzedanych egzemplarzy, najpoważniejsze nagrody literackie w obszarze języka francuskiego, poczytność. Nie boi się pan dźwigać ciężaru sławy w wieku zaledwie dwudziestu ośmiu lat? –  Oh, mam do siebie dystans i wiem, jak ulotna jest sława… –  Podejrzewam pana o poglądy konserwatywne. –  Trochę racji pan ma. Czuję się nieco przerażony kierunkiem naszego rozwoju. Oto przykład, który to doskonale ilustruje. Mój francuski wydawca i ja wspólnie odmówiliśmy umieszczenia książki na Kindle’u. Dlaczego? Po pierwsze, nośniki elektroniczne odbierają chleb księgarzom oraz księgarniom, zabijają słowo drukowane. Trudno zaakceptować fakt, że ludzie z naszej winy idą na bezrobocie. Po drugie zaś, co ważniejsze, niepokoją mnie reakcje osób twierdzących, że słowa drukowanego nie są w stanie przyswajać inaczej, niż w  formie e-booka. Chyba zupełnie zwariowaliśmy. Trzeba walczyć przeciwko tej modzie, mam nadzieję, przejściowej. Książka, czy w ogóle zapis na papierze, służą człowiekowi lepiej. Ja nawet jadąc samochodem wolę korzystać z tradycyjnych map niż z GPSa. Dzięki mapom efektywniej uruchamiam szare komórki. –  Stworzył pan apologię pisarstwa oraz pochwałę książki drukowanej. Czytając pańską powieść odnosiłem wrażenie, że zalicza się pan do tych, którzy wierzą jeszcze w siłę literatury? –  Jak najbardziej! W  moim domu zawsze było mnóstwo książek. Matka, która jest księgarzem oraz ojciec, nauczyciel francuskiego w  liceum, zachęcali mnie do lektur. Wiem, jak bardzo dzieło pisane nabiera sensu, kiedy bierzemy je do ręki w fizycznej postaci. Tak samo jest z muzyką. Muzyki właściwie nie ma, gdy traci fizyczny nośnik, ukrywając się w chmurze. Bez materialnego wyróżnika przestaje zaprzątać myśli. Z książką tak samo. Dlatego uważam, że materialna postać książki nigdy nie zniknie. Elektroniczne jej upostaciowanie stanowi, sądzę, etap przejściowy. Wierzę w potęgę papieru jako nośnika sensu i jako przedmiotu. Z książką wszystko jest możliwe. Z filmem natomiast – niestety nie… Film narzuca pewien obraz. Tak samo jest

w przypadku telenowel. A książka, ileż ona potrafi! Z książką stajemy się twórcami. Nadajemy osobisty rytm lekturze, szybki, wolny, jak kto woli. Kreujemy też wraz z  autorem rzeczywistość. Kolejny przykład. Pewien czytelnik „Prawdy o  sprawie Harry’ego Queberta” zapytał mnie, czy Nola, główna bohaterka powieści, na pewno ma czarną skórę. Tłumaczyłem, że to przecież biała, młodziutka blondynka. Postać dość charakterystyczna w latach 70. ubiegłego wieku dla amerykańskiej prowincji, konkretnie Nowej Anglii, gdzie rozgrywa się akcja. Ale zaproponowałem, by ten czytelnik pozostał przy swojej wizji Noli. Jeśli mu z tym wygodnie. Oto siła książki i triumf wyobraźni. –  Dziwi pana, czy cieszy, że wciąż chcemy czytywać opowieści o  pisarzach, a nie tylko o gwiazdach ekranu lub celebrytach? –  Wiele pytań od moich czytelników dotyczy procesu twórczego, którego tajniki odgrywają na kartach „Prawdy o sprawie Harry’ego Queberta” niebagatelną rolę. Moi bohaterowie, a ja wraz z nimi, intensywnie pochylamy się przecież nad światem pisarzy. Może nie o to głównie mi chodziło, lecz obecnie uważam, iż nie doceniłem zainteresowania, jakie ludzie okazują pracy pisarskiej. Reakcje czytelników świadczą o sile książki jako obszaru kreacji. Mnóstwo osób zwierza mi się: „Wie pan, zawsze marzyłem/marzyłam, żeby pisać. I coś tam na własny użytek w domowym zaciszu skrobię”. Tak, istnieje w nas potencjał twórczy. Ja wierzę w ów potencjał. –  Skonstruował pan na siedmiuset szesnastu stronach drobnym drukiem ogromny wehikuł jako pas transmisyjny, służący poinformowaniu czytelnika o sprawach ważnych. Jakie zatem byłoby przesłanie główne powieści? Bo znajduję ich kilka… Najważniejsza sprawa to uchwycenie sposobu, w  jaki na co dzień działamy, realizując sens życia. Czy przywołujemy dobre wartości? Czy nasze motywacje są godne uznania? To ważne, zwłaszcza dla ludzi młodych, dzisiejszych dwudziesto-, trzydziestolatków. Zaczynają aktywność zawodową w trudnym świecie, zakładają w kryzysie rodziny itd. A znaki płynące z otoczenia nie napawają zbytnim opty-

26

p r z e d s t a w i a

b i b l i o t e k a

a n a l i z

k s i ą ż k i

fot. Jeremy Spierer

mizmem. Co nam więc pozostaje? Otóż, moim zdaniem, odwaga buntu. A poza tym – miłość. We wszystkich jej aspektach, nie tylko erotycznym. Nie sława, kariera, piękne stroje się liczą, ale więź, jaką stwarzamy z naszymi najbliższymi. –  W powieści cyniczny adwokat Benjamin Roth stwierdza „miłość to chwyt, na który wpadli faceci, aby ktoś robił za nich pranie”. Pan tak nie uważa? –  Och, w żadnym razie! –  Bohaterowie „Prawdy o sprawie Harry’ego Queberta” wybierają raz miłość, drugi raz – sławę. A pan? Czy jak Harry’emu Quebertowi, pisanie nadaje sens pańskiemu życiu? –  Tak. Choć wyłącznie w  sensie mnie dotyczącym. Bo każdy nadaje własny sens swojemu życiu. Każdy czyni to na własny, osobisty rachunek. Mojemu życiu sens nadają książki. One wynikają z aktywności mózgu i są trwalsze niż nasza fizyczna egzystencja. Przerastają czysto fizyczne istnienie, przerastają nas. Jestem oczywiście bardzo szczęśliwy z nagród i uznania, jakie mnie spotykają, lecz wyjątkowo cenię sobie dwa komplementy ze strony odbiorców. Że mianowicie oderwałem swoim pisarstwem od trosk człowieka cierpiącego w szpitalu oraz że moje wysiłki wpłynęły pozytywnie na czyjeś życie albo wręcz zachęciły do sięgnięcia po słowo drukowane. Cieszę się, że dzięki „Prawdzie o sprawie Harry’ego Queberta” potrafiłem komuś założyć na duszę opatrunek. –  W  powieści pada zdanie, że książka to „nie relacja ze słowami, ale relacja z ludźmi”… –  Tymi słowami Harry’ego Queberta wyjaśniam, że książka to nie tylko zbiór sklejonych razem kartek. To też sens, który umiemy tym kartom nadać. To wymiana znaczeń między pisarzem i czytelnikiem. Czytelnik, jeśli przyjmuje książkę jako ele•

p a ź d z i e r n i k

2 0 1 3


Rozmowa numeru ment własnej rzeczywistości, otwiera ją w sobie, budując z tekstem intymne relacje z własnym życiem, z własnymi sprawami. Jeśli ktoś odnajduje siebie między moimi kartkami, odnoszę sukces. –  Czy to znaczy, że nie będzie pan akceptował na przykład ekranizacji swych dzieł? –  Nie, dlaczego? Tylko proszę pamiętać, że powstanie wtedy prywatne dzieło reżysera. Filmowiec stworzy swój własny świat, wybierając niektóre wątki z mojej grubej powieści. I  będzie apelował bardziej do emocji niż do władz intelektualnych. A ktoś kolejny mógłby stworzyć kolejny własny świat, inaczej spoglądając na tekst. Książkę zawsze należy zawsze traktować jak kosmos, z  którego każdy sięga po własne gwiazdy. No, na szczęście w konkretnym przypadku „Prawdy o sprawie Harry’ego Queberta”, gdy ktoś zdecyduje się na sfilmowanie utworu, ja już będę o dwa kroki do przodu z nowym projektem… I dobrze, zbyt pospieszną adaptację uznałbym za absolutną katastrofę! –  Można spytać, skąd w pana biografii rodzinnej Rosja? –  To stara sprawa, jeszcze z  epoki pradziadów. Moi przodkowie po kądzieli uciekli w 1917 roku przed bolszewika-

mi do Francji. Znaleźli się tam na paszportach nansenowskich, otrzymali obywatelstwo francuskie, a potem szwajcarskie. Moja matka liczyła sobie wtedy już piętnaście lat. Dopiero ona przestała się borykać z kwestią tożsamości narodowej. –  Pańska powieść w  oczywisty sposób wskazuje trop Nabokova. Ale okoliczności romansu Queberta i Noli łudząco kojarzą się również z romantyczną historią poznania się Fiodora Dostojewskiego i jego drugiej, znacznie młodszej, żony, Anny Snitkiny. Przypadek? –  Nic na ten temat nie wiem. Fascynujące! Teraz się z pewnością zainteresuję. –  Może coś z tego wyniknie? –  Nie wykluczam. W ogóle, bardzo cenię literaturę rosyjską, choćby Gogola. Choć podstawowy krąg odniesienia to dla mnie literatura francuska. Może tylko wspomnę, że jako początkujący pisarz wygrałem międzynarodowy konkurs na opowiadanie nowelą „Tygrys”, której akcja rozgrywa się wśród przyrody przedrewolucyjnej Rosji. Jury długo sądziło, że popełniłem plagiat. Ba, nawet z tego powodu wahano się z nagrodzeniem „Tygrysa”. Ostatecznie przewodnicząca jury stwierdziła, że skoro potrafiłem stworzyć tę nowelę, osiągnę sukces przed trzydziestką.

–  Dlaczego właściwie Szwajcar przeniósł akcję swej drugiej powieści na prowincję USA? Decydowały względy marketingowe? –  Pierwsza moja powieść, „Ostatnie dni naszych ojców”, długo nie interesowała wydawców, choć potem opublikowano ją z względnym sukcesem. Za drugim więc razem postanowiłem odpowiedzieć na oczekiwania rynku. A że Nową Anglię znam, bo jako student z braku pieniędzy zjeździłem ten kawałek Stanów na rowerze, więc nie miałem trudności z realiami. Ciekaw oczywiście jestem, jak „Prawdę o sprawie Harry’ego Queberta” przyjmą Amerykanie, kiedy wiosną 2014 roku otrzymają przekład. –  Czy rzeczywiście w New Hampshire ludzie nie zamykają nigdy drzwi? –  Ba, nawet wciąż potrafią zostawić kluczyki w stacyjce samochodu. –  Jakie pytanie powinno zostać w  tej rozmowie zadane, a nie zostało? –  Nikt nie spytał dotąd, dlaczego w powieści przywołuję 31 rad dla pisarza, choć podaję 32 odpowiedzi… –  Zostawmy więc czytelnikom przyjemność osobistego poszukiwania klucza. Tadeusz Lewandowski


SZARE ŚNIEGI SYBERII to poruszająca opowieść o bólu, cierpieniu, strachu, ale także o miłości, nadziei i zachowaniu godności nawet w skrajnie nieludzkich warunkach.

Fot. Magda Starowieyska

Zapraszamy na stoisko nr B 45

Spotkaj się z  Rutą Sepetys i innymi autorami Wydawnictwa NASZA KSIĘGARNIA podczas 17. Targów Książki w Krakowie!

Pełna lista spotkań autorskich na: www.naszaksiegarnia.pl


Na-molny książkowiec

Książki nieprzyzwoite K

iedy to było? Podczas targów książki we Frankfurcie, ale kiedy dokładnie? Jakoś już dziś nie sklepię… W każdym razie na początku ubiegłej dekady. Otóż moją uwagę zwróciły wówczas ogromne plakaty, oblepiające wszystkie przejścia między halami. Reklamowały one dwa bardzo specyficzne albumy, wystawione przez któregoś z edytorów niemieckich. Poruszył mnie temat prezentowanych wewnątrz zdjęć: wydawca proponował artystyczne obrazki siusiających pań; w rozmaitym wieku i w rozlicznych, niekiedy dość wyuzdanych, pozach. Czasami w majtkach one siusiały, czasem bez majtek, rozmaicie. Bez skrępowania wszakże. Za każdym przykucnięciem. Na tych samych Frankfurter Buchmesse dopadła mnie jedna z najpiękniejszych, jakie znam, anegdot związanych z  działalnością wydawców. Podobno więc, gdy jakiś edytor ekspozycję zwijał, dyrektor zwołał cały zespół. Nie na naradę, on po prostu zakomunikował swoim ludziom: – Słuchajcie, klęska. Targi ujawniły, że ostatni rok naszej roboty zda się psu na budę! Patrzycie zdziwieni? Nic nie rozumiecie? Cóż z was za fachowcy?!!! Musimy radykalnie przekonstruować ofertę! Przecież nikt nie ukradł nam ze stoiska ani jednej książki! Wniosek? Straciliśmy atrakcyjność… Żadnego z  albumów poświęconych paniom nie ukradłem. Trudno mi też stwierdzić, czy jakaś inna chętna ręka przywłaszczyła sobie rzeczone produkty współpracy modelek, fotografów oraz edytorów. Na pewno jednak znalazła się spora klientela skłonna nabywać rzeczone tomy, gdyż później zdarzyło mi się oglądać ich reedycje. Nie ukradłem również innego albumu, choć wszedłem w  jego posiadanie bynajmniej nie drogą kupna. Nie stać by mnie było. Jedna z  piękniejszych książek, jakie posiadałem w moje bibliotece. Gruba. Szalenie wysmakowana, o  niesłychanie wyrafinowanej kolorystyce, trochę jak z taśm Kodaka w „Pożegnaniu z Afryką”. Kompozycja kadrów, ich rozmieszczenie na poszczególnych stronach, bez zarzutu. Mięsisty, powlekany papier, z rozkoszą pozwalający odwracać kartę po kartce. Fotogramy wybitne, bez dwóch zdań. I tylko ten temat. Obecnie po Polsce przetacza się ogromna dyskusja dotycząca pedofilii, bardzo moim zdaniem potrzebna. A  tym-

czasem… Tymczasem we wspomnianej książce wysoce artystyczne zdjęcia ukazywały pojedyncze lub grupowe postacie nagich jedenasto-, dwunastoletnich dziewczynek i  efebów dopiero wchodzących w czas pokwitania, stylizowanych trochę tak, jakby zeszły z obrazów Dantego Gabriela Rosettiego albo innych prerafaelitów, umieszczone w  scenerii wieku dziewiętnastego albo w sztafażu antycznym. Tyle że oglądałem osoby znacznie młodsze niż portretowane przez prerafaelitów. Od chwili, kiedy wziąłem w dłonie ten nieprzyzwoitawy album, pragnąłem go posiadać. Kocham wysmakowane książki, dzieła sztuki po prostu, ta mnie urzekła. Dwojako urzekła: i walorem czysto estetycznym, i  swoistą niezdrową opalizacją. Aha, by uniknąć wszelkich głupich komentarzy. Nie pociągają mnie fizycznie ani dzieci, ani młodzież na etapie dojrzewania płciowego. Jednak urok fotogramów, najwyższej klasy profesjonalizm autora zdjęć, wartość artystyczna roboty edytorskiej – to wszystko wzbudziło mój szczery zachwyt. Tak, później miałem na półce ten album, niekiedy sięgałem do niego, aby napawać się klasą i  zdjęć, i  książki. Co prawda zawsze odczuwałem coś w rodzaju ambiwalencji emocjonalnej; gdyż niby chodziło o piękno, lecz zdecydowanie niezdrowe. I nawet zastanawiałem się, jacy rodzice pozwalają dzieciom pozować do takich scen oraz czy sami towarzyszą im w sesjach zdjęciowych. Ja tej książki nie ukradłem, ktoś mi ją ukradł. Żal, trochę też ulga, że już nie kusi niezdrową urodą. Nie zajmowałbym się tym tematem, gdyby nie tegoroczne wakacje. Byłem mianowicie w  Hiszpanii. Odwiedziłem – jak zawsze, kiedy tam jestem – pewną zaprzyjaźnioną niewielką, ambitną księgarnię. I  zauważyłem koło właścicielki dwa albumiki opublikowane przez niemieckie wydawnictwo Taschen. Oba poświęcone damskim aktom, w  pozycjach, jakie mogą się przyśnić mężczyźnie po dziesięcioletniej odsiadce w  celi bez przepustek na wolność i bez widzeń. Pomyślałem sobie tylko, że choć te nie siusiają publicznie. W  każdym razie nie w album. Dobre i to, kiedy nasz świat zwariował. Ech, gdyby zwariował na punkcie wyłącznie dorosłych, zostawiając dzieciaki w spokoju… Tadeusz Lewandowski

Kulinarne opowieści

Krzysztofa Tyszkiewicza Z każdym daniem łączy się cały szereg opowieści, czas, którego już nie ma, a który powraca za sprawą zapachu i smaku. Tak wspominamy razem z Beatą nasze spotkania, które zawsze łączyły się z jakimś dobrym jedzeniem, bo wśród wielu przyjemności, dobra kolacja w radosnym miejscu i czasie jest wspaniałym kluczem do wspomnień, do tego, co było i na zawsze pozostaje. Krzysztof Tyszkiewicz

PATRONI:

Książki dostępne w księgarniach, na www.gjksiazki.pl i w sprzedaży wysyłkowej: tel. 22 360 37 77. Znajdź nas na Facebooku: G+J Książki.


Pomagamy uczyć Tradycyjnie i nowocześnie

• podręczniki • zeszyty ćwiczeń • e-ćwiczenia • multibooki • atlasy • e-diagnozy • słowniki • gry edukacyjne • płyty audio • e-testy • płyty DVD • interaktywne rozkłady materiału • poradniki metodyczne • podręczniki online • multimedia wSiP – edukacja w najlepszej formie


Między wierszami

Gościnny Znak P

omników ci u nas dostatek. Wprawdzie niemało tych niesłusznych ideologicznie w ostatnim 23-leciu usunięto (vide eksponowane w Warszawie popiersia Nowotki, Marchlewskiego, Świerczewskiego, posąg Dzierżyńskiego), ale lukę szybko wypełniają nowe. Zazwyczaj niewzbudzające sporów. Jak choćby popiersie René Gościnnego, jednego z  najpopularniejszych autorów literatury dziecięcej drugiej połowy ubiegłego stulecia. Usytuowane na dziedzińcu gmachu francuskiej szkoły na Saskiej Kępie – skądinąd imienia współtwórcy Asterixa, Obelixa i Lucky Luke’a – zostało odsłonięte przez jego córkę Annę. Wydawnictwo Znak patronujące uroczystości, jako wydawca sztandarowej prozy francuskiego autora, cyklu o  przygodach Mikołajka, zaprezentowało przy okazji jej książkę – wspomnieniowy dyptyk zawarty w tomie pt. „Tata”. Prezes Społecznego Instytutu Wydawniczego Znak –  Henryk Woźniakowski – pochwalił się, że wszedł w  skład komitetu honorowego pomnika Napoleona, który ma powstać w Krakowie. W  obecnej stolicy Polski popiersie Małego Cesarza już stoi przy Placu Powstańców Warszawy, któremu chyba włodarze syreniego grodu nie przywrócą pierwotnej nazwy Napoleona właśnie. Po części oficjalnej zmarznięci nieco goście – z Joanną Dukaczewską z imponującą nową fryzurą na czele – udali się per pedes do pobliskiej restauracji „Maska” na równie apetyczny, co obfity brunch w stylu francuskim. Ten gastronomiczny przybytek znajduje się w miejscu „Sułtana”, legendarnej kawiarni funkcjonującej pod tym adresem przez cztery peerelowskie dekady. To jednak nie ona była bohaterką najsłynniejszej chyba piosenki o tej dzielnicy pt. „Na Francuskiej”, walca z repertuaru Reny Rolskiej (muzyka Ryszard Sielicki, słowa Bogusław Choiński i Jan Gałkowski). Zgoła inaczej traktuje po wakacjach dziennikarzy Wydawnictwo G+J. Inwitacje na trzy imprezy inaugurujące sezon jesienny otrzymały jedynie media, na łamach których tematyka literacka gości incydentalnie. Czy to li tylko wina nierozgarniętego pijaru? W  warszawskiej restauracji „Vapiano”, odbył się koktajl świętujący premierę biografii Ewy Kasprzyk, pt. „MIŁ.OŚĆ”. Oryginalny tytuł książki ma genezę w zagadkowej notce aktorki sprzed trzydziestu lat. Kilkanaście miesięcy temu, wspólnie z  autorem książki, Maciejem Kędziakiem, odnalazła pożółkłą stronę z zeszytu z tym skrótem

i tak rozpoczęła się jej książkowa podróż w przeszłość. Przeplatające się w niej reminiscencje, żarty, opinie i refleksje tworzą harmonijną mozaikę. „W książce zdecydowanie więcej jest miłości niż ości, ponieważ Maciej Kędziak jest bardzo pozytywnie energetycznym człowiekiem i nie pozwoliłby mi na wylewanie samych smutków. Chodziło nam o to, aby narracja była dynamiczna i pisaliśmy ją w miejscach, które były dla mnie bliskie”–  powiedziała bohaterka prozy, której fragmenty czytał Paweł Królikowski. W gronie gości rzecz jasna dominowali aktorzy: Marta Żmuda-Trzebiatowska, Anna Cieślak, Paweł Wawrzecki, Małgorzata Ostrowska-Królikowska, Andrzej Nejman, Marcin Kwaśny... Wykwintne wnętrza stołecznego hotelu Hyatt towarzyszyły promocji kolejnej książki Hanny Bakuły. „Wnuczkożonka, czyli jak utrzymać laskę” tak jak i uprzednie „dziełka” literackie nie zaciekawiła niżej podpisanego, w przeciwieństwie do kilku przybyłych celebrytek. Ilona Felicjańska wybrała zestaw skórzany, złożony z sukienki w mdłym odcieniu zieleni i długich kozaków. Małgorzata Potocka – krzykliwe czerwone spodnie, czarny żakiet i różową koszulę. Autorka zaprezentowała melanż żółtych butów ze skórzanymi, bardzo obcisłymi legginsami – cóż, nie pomogą żadne mody jak się nie ma urody, przypomniało mi się dawne powiedzenie, gdy zastanawiałem się nad wyborem najgorzej odzianej postaci eventu. Najsmakowitszym jesiennym tytułem G+J jest bez wątpienia „Księga Szefów Kuchni”, praca zbiorowa przygotowana przez szesnastu wirtuozów patelni, noża, widelca etc, wielokrotnie nagradzanych i utytułowanych, gotujących w najlepszych restauracjach Polski i  świata. Opowiada o teraźniejszych trendach kulinarnych. Od podejścia tradycyjnego do bardzo nowoczesnych rozwiązań z kuchni molekularnej na czele. Smakoszy z pewnością usatysfakcjonuje niemal 150 efektownie zilustrowanych przepisów na nietuzinkowe i wyśmienite dania. Takie jak: grasica cielęca z borowikami i  chałką, polędwiczka w  kruszonce ziołowej względnie pierogi z  kaszanką okraszone cebulą i kawałkami dyni – których można było skosztować podczas promocyjnego lunchu w  restauracji „Sowa i przyjaciele”. Stare przysłowie głosi wprawdzie, że gdzie kucharek sześć, tam nie ma, co jeść, ale jak widać bywają wyjątki. (to-rt)


reportaż

Książki miesiąca

Andrzej Stasiuk

Nie ma ekspresów przy żółtych drogach Czarne, Wołowiec 2013, s. 176, 34.90 zł, ISBN 978-83-7536-628-0

A

Proza obca

utor wyznaje: „Nie mam nic przeciwko centrum, ale bardziej pociągają mnie peryferie”, chociaż jego wierni czytelnicy dawno o tym wiedzą. Peryferie te zresztą są bardzo rozlegle. Leżą zupełnie blisko albo dość daleko, głównie na południu, w krajach bałkańskich, a  czasem jeszcze dalej, na wschodzie, gdzieś po Syberię czy Chiny, daleko od Wołowca w  Beskidzie Niskim, okolicy „pięknej i pustej”, która stanowi centrum stasiukowego świata. Spojrzenie na ten swój świat ma przyjazne, dostrzega każdy przejaw piękna, a gdy go braknie, to wyszukuje jakieś sympatyczne cechy. Nawet tam, gdzie ktoś inny widziałby tylko kicz, brzydotę, nędzę. Taka jest scena z młodymi ludźmi przed Delikatesami Centrum w Ciężkowicach, gdzie „chłopcy zjeżdżają z muzyką. Mają obcisłe białe podkoszulki, srebrne łańcuchy, daleko-

wschodnie tatuaże”, a „dziewczyny mają oczy podkreślone czarną kreską”. Taka jest też świątynia w Licheniu i cały otaczający ją zgiełk. Są jednak ważne wyjątki. Zawsze wtedy, gdy pojawia się myśl o przemocy, o ludzkim dramacie, a pogardzie dla innego, o ludobójstwie. Jak podczas podróży „drogą numer 816”, która „licząc od południa, zaczyna się w Zosinie, a kończy w Terespolu” i jest „jedną z najpiękniejszych dróg w naszym kraju”, po drodze mija się „kolejno Bełżec, Sobibór i Treblinkę. Po prawej zaś mamy dawną granicę Związku Radzieckiego. I fabryki śmierci, i komunizm bezsprzecznie były czymś na skalę planetarną”. Chyba nie ma innego autora, który potrafiłby współczesnym językiem XXI wieku opisywać przyrodę, gdy opisy przyrody już dawno zostały wyśmia-

ne. Kto nie wierzy, niech przeczyta tekst „Dzikie” o walce trzech wiejskich kundli z rysiem, z której drapieżnik wychodzi nie tylko bez szwanku, ale odchodzi z prawdziwą godnością. Wszystkie teksty zebrane w tomie były już poprzednio drukowane, w wielu miejscach, w czasopismach i w sieci, w Polsce i zagranicą. Zazwyczaj w takich przypadkach mówi się, że zebrane razem tworzą nową wartość. W tym wypadku nie jest to zdawkowe, tak rzeczywiście się stało. Powstała książka, chociaż niewielka, która jednak powinna nie tylko zająć ważne miejsce w bogatym dorobku autora, ale też w naszej literaturze współczesnej. A do tego jest ładnie wydana i wzorowo opracowana edytorsko, co wszystko razem powoduje, że czyta się ją z wielką przyjemnością. P iotr Dobrołęcki

Dan Brown

Inferno tłum. Robert J. Szmidt, Sonia Draga, Katowice 2013, s. 592, 44,90 zł, ISBN 978-83-7508-712-3

P

o zdecydowanie słabszej powieści „Zaginiony symbol”, Dan Brown znów wraca do swojego bohatera, profesora Roberta Langdona i tym razem czytelnicy nie będą rozczarowani. Akcja ani na chwilę nie zwalnia, Langdon bez przerwy musi uciekać, a gonią go płatni mordercy, włoska policja oraz działająca solo zabójczyni z irokezem. Na dokładkę bohater nie wie, w co i dlaczego jest zamieszany, nie wie nawet skąd wziął się we Włoszech i jakie zagadki kryje tajemniczy projektor znaleziony w kieszeni marynarki. Langdonowi partneruje błyskotliwa kobieta, Sienna Brooks, zagadkowa i zaskakująco sprawna. Książka jest tak napisana, że właściwie Hollywood ma gotowy scenariusz na stuprocentowy hit. Czym uwodzi Dan Brown? Czy tylko erudycją, znajomością historii i sztuki oraz zgrabnie prowadzoną narracją? Oczywiście też, ale kto wie, czy nie kluczem do sukcesu jego prozy są postaci głównych bohaterów – przypominające mitycznych herosów, bo obdarzone ponadprzeciętną inteligencją, sprawnością fizyczną i szczę-

ściem. Langdon to wykształcony, subtelny i elegancko ubrany supermen, a jego partnerki w niczym mu nie ustępują. To są postaci typowe dla literatury młodzieżowej, ale przecież Brown pisze dla dorosłych. Dlatego obdarza bohaterów także innymi atrybutami, przede wszystkim dużą uczuciowością. Langdona nie tylko nie można nie lubić, ale też nie można mu nie kibicować. W tej prozie jest coś z napięcia jakie towarzyszy wielkim zawodom sportowym. Tym razem osią fabuły jest „Boska komedia” Dantego, a raczej pierwsza księga – tytułowe piekło, Inferno. Ryzykowny wybór, bo czytelnicy siłą rzeczy będą porównywać „Inferno” do książki Matthew Pearla „Klub Dantego”. Fabularnie są to dwie różne rzeczy, bo Brown napisał powieść akcji, a Pearl mroczny kryminał, ale w warstwie symboliki i literackich odniesień podobieństw jest wiele. Jednak arcydzieło literatury średniowiecznej kryje w sobie tyle zagadek, że idealnie pasuje do koncepcji powieści z artystycznym kluczem, jaką upodobał sobie Brown.

32

p r z e d s t a w i a

b i b l i o t e k a

a n a l i z

k s i ą ż k i

Zwłaszcza, że na przestrzeni wieków „Boska komedia” była źródłem tak wielu inspiracji, że garściami można czerpać z odniesień do literatury i sztuki. Jednym z takich dzieł jest m.in. „La Mappa dell’Inferno” (mapa piekieł) Sandra Botticellego, odgrywająca w powieści ważną rolę. Miejscem akcji jest Florencja, miasto związane zarówno z Dantem jak i Botticellim. „Boska komedia” inspirowała nie tylko artystów, ale i szaleńców. Jeden z nich próbuje zrobić piekło na ziemi, a profesor Langdon znów występuje w roli męża opatrznościowego, który ratuje ludzkość. Myślę, że „Inferno” nie powtórzy sukcesu „Kodu Leonarda da Vinci”, bo temat poszukiwania Świętego Graala jest bardziej ekscytujący niż Dante i jego piekielne wizje. Czyta się to jednak świetnie i oderwać się nie sposób. Liczba turystów odwiedzających Florencję z pewnością wzrośnie, już działa strona internetowa „Florence Inferno”, przedstawiająca miejsca opisane w powieści. Łukasz Gołębiewski •

p a ź d z i e r n i k

2 0 1 3


Biografie, wspomnienia

Książki miesiąca

Marta Sztokfisz

Chwile, których nie znamy W.A.B., Warszawa 2013, s. 300, ISBN 978-83-7747-950-6

P

leksykony

iosenki „Nie dokazuj”, „Serce”, „Ocalić od zapomnienia”, „W dzikie wino zaplątani”, „Tango Anawa”, „Korowód”, „Wiosna, ach to ty”, „Hop, szklankę piwa” na trwałe weszły do kanonu polskiej muzyki. Niemało słuchaczy dzięki ich wykonawcy połknęło bakcyla poezji. Bowiem Marek Grechuta wielokroć odziewał w nuty wiersze. Po jego reporterską biografię sięgnąłem więc z dużymi oczekiwaniami. I nie zawiodłem się. To świetnie skonstruowana, doskonale udokumentowana i przystępnie napisana opowieść o artyście wyjątkowej miary, wymykającym się zaszufladkowaniu. Wędrujemy przez rodzinny Zamość, dziecięcy przystanek w podwarszawskich Chylicach, wreszcie Kraków, który stał się jego miastem od chwili podjęcia tam studiów architektonicznych. Nigdy w tym fachu nie pracował, lecz gdy był już uznanym i popular-

nym piosenkarzem zdobył stosowny dyplom. Najbardziej twórczy okres zawdzięczał współpracy z Janem Kantym Pawluśkiewiczem. Dwie tak wielkie indywidualności nie były jednak w stanie wytrzymać ze sobą długo. Ale zawsze ich wspólne przedsięwzięcia trafiały na artystyczny parnas. Tak jak choćby widowisko „Szalona lokomotywa”, inspirowane dorobkiem Witkacego, wystawione przez Krzysztofa Jasińskiego na deskach Teatru Stu. Zasługą autorki jest odkrycie mrocznej karty życiorysu swego bohatera. Po raz pierwszy upublicznia bowiem to, o czym przebąkiwano tu i ówdzie, szczególnie w  gronie cyganerii. Grechutę przez lata trawiła nieuleczalna choroba. Miewał lepsze i gorsze dni. Z roku na roku tych ostatnich niestety przybywało. Farmakologia pozwalała mu jako tako funkcjonować, ale zarazem spowolniała

życiowe funkcje; miewał kłopoty z pamięcią i artykułowaniem myśli. Efekt uboczny terapii stanowiła coraz bardziej nabrzmiała fizjonomia. Na szczęście znalazł doskonałą opiekunkę w małżonce. Ciepły konterfekt Danuty Grechuty naszkicowany w książce z lekka dziwi. Bo nie należała ona – eufemistycznie rzecz ujmując – do entuzjastek pracy Sztokfisz. Nie tylko nie podzieliła się wspomnieniami, ale nawet usiłowała zablokować publikację. Ot, jeszcze jedna wdowa pragnąca monopolizować prawdę o  znanym małżonku. Przerabialiśmy to już nieraz. Choćby za sprawą Małgorzaty Niemen, Katarzyny Herbert czy Alicji Kapuścińskiej. Szczęśliwie i tym razem te działanie spaliły na panewce, dzięki czemu czytelnik nie otrzymuje hagiografii, lecz wyczerpującą i pierwszorzędną memuarystykę. Tomasz Zbigniew Zapert

Dominic Roskrow (red.)

1001 whisky, których warto spróbować tłum. Piotr Lewiński, Jerzy Malinowski, Przemysław Zasieczny, Muza SA, Warszawa 2013, s. 960, ISBN 978-83-7758-451-4

J

eszcze pięć lat temu taka książka nie mogłaby powstać. Nie byłoby tylu whisky do opisania, a  na pewno nie w  świecie single malt. Ostatnie lata to eksplozja popularności whisky – i to nie tylko w jej macierzy, czyli Szkocji i Irlandii (oraz USA i Kanadzie). Przykładowo, obecnie w Niemczech działa więcej destylarni whisky niż w Szkocji, a wszystko są to młode firmy, które wyrosły jak grzyby po deszczu na fali ogromnego boomu. W 2012 roku eksport szkockiej whisky przekroczył 4,5 mld funtów, co sekundę 40 butelek jest eksportowanych za granicę. Książka „1001 whisky, których warto spróbować” ma ponad dwudziestu autorów i obejmuje whisky z całego świata, także blendowane. Redaktorem tomu jest Dominic Roskrow, znany dziennikarz w świecie whisky. Książka pomyślana jest jako swego rodzaju leksykon, kompendium wiedzy, trunki podzielone b i b l i o t e k a

a n a l i z

są regionalnie (Szkocja, Irlandia, USA, Kanada, Japonia, Europa i reszta świata), a w obrębie regionów alfabetycznie, co samo w  sobie jest nietypowe, gdyż zwykle stosuje się bardziej szczegółowy podział na regiony typu: Higland, Lowland, Islay itd. Dziś jednak różnorodność whisky niewiele ma wspólnego z jej terroir – regionem. Niby metoda produkcji zawsze jest taka sama – zboże, woda i drożdże poddawane są fermentacji, następnie destylacji i starzeniu w beczkach. A przecież każda whisky jest inna – i to jest w niej fascynujące. Jedne są bardziej torfowe, inne kwiatowe, jedne mają nuty czekoladowe, inne owocowe czy tytoniowe. Każda destylarnia ma swój styl, zależny od aparatów do destylacji, doboru zbóż (w Szkocji króluje jęczmień, w USA – kukurydza, ale przecież wykorzystuje się też żyto czy pszenicę), wyboru beczek (czy dąb amerykański, a jeśli tak to jak wypalony, i  czy pierwsze

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

napełnienie, czy kolejne, a  może beczka po sherry, a jeśli po sherry to odmiany oloroso czy fino, a może pedro ximenez – wybór jest ograniczony wyobraźnią producenta), ale też miejsca, bo inaczej smakują whisky z gór, inaczej z wysp itd. Książka „1001 whisky, których warto spróbować” świetnie odzwierciedla to bogactwo. Każda whisky jest szczegółowo omówiona i towarzyszy jej nota degustacyjna, wartością samą w sobie są zamieszczone tu fotografie (nie tylko butelek!). Odwiedzając bary w różnych krajach, dawno zauważyłem, że w tych lepszych zwykle leżą książki o alkoholach. Zawsze bardzo mi się to podobało. Uważam, że książka może wabić klienta nie gorzej niż zawieszone na ścianach plakaty. Marzy mi się, że taki leksykon znajdzie się na kontuarze każdego dobrego baru serwującego whisky. Łukasz Gołębiewski p a ź d z i e r n i k

2 0 1 3

33


Recenzje Proza polska

Rozmowa ze Zbigniewem Białasem

Antrakt teatralny

Zbigniew Białas Ciąg dalszy powieści „Korzeniec”, która przed dwoma laty zjednała w pochlebstwach – co niezbyt częste – krytykę i czytelników. Napisany barwnym językiem z gruntowną znajomością obyczajowości i topografii Sosnowca sprzed stu lat. Pełen humoru, niespodzianek – zwłaszcza personalnych – i swoistej nostalgii za minionym. Przypuszczam, że kryminalne tło stanowi dla prozaika jedynie sztafaż do prezentacji przeszłości swej małej ojczyzny. Mniemam, że za malarskim obrazem tej krainy niejeden czytelnik – nie mówiąc o czytelniczkach – zatęskni. W telegraficznym skrócie fabuła wygląda tak: Ponętna wdowa po zamordowanym Alojzym Korzeńcu – a zarazem autorka ckliwej literatury wagonowej – próbuje doprowadzić przed ołtarz nieśmiałego redaktora lokalnego pisma. Lokalna sufrażystka, której wydawało się, że wyjechała do Rosji z dobrotliwym nauczycielem literatury, orientuje się poniewczasie, że ma do czynienia z wysoko postawionym bolszewikiem, Z kolei fińska bona – pracująca dla sosnowieckiego krezusa tekstylnego – deliberuje związek z niemieckim oficerem. Gdy pewnej zimy w Sosnowcu pojawia się sama Pola Negri, wydarzenia przyśpieszają. Szczególnie dla komendanta policji, hrabiego Eugeniusza Dąmbskiego. (to-rt) MG, Warszawa 2013, s. 288, ISBN 978-83-7779-150-9

Hanna Cygler

Kolor bursztynu Podobno od miłości do nienawiści jest tylko jeden krok. Nela Lisiecka przekona się, że także w stronę przeciwną uczucia mogą podążyć równie szybko. Nawet w życiu kobiety przed czterdziestką z dwojgiem dzieci na utrzymaniu, nieciekawą pracą i długami na karku. Brak perspektyw od lat przygnębia Nelę. Mąż zmienił orientację i wyjechał za ukochanym, a narzeczony Neli przed trzema laty popełnił samobójstwo. Ciągnące się od lat pasmo niepowodzeń. Teraz w jej życiu niespodziewanie pojawia się mężczyzna, którego Nela obwinia o śmierć Wiktora. Bohaterka postanawia przeprowadzić prywatne śledztwo, które przynosi zaskakujące rezultaty… Nela porzuci rolę Kopciuszka, dostanie nieoczekiwany spadek i spróbuje wprowadzić w życie plan zemsty. Cóż, na przeszkodzie stanie… miłość. Miłość w kolorze bursztynu. Bohaterka nowej powieści Hanny Cygler bardzo spodobała się czytelniczkom – jej odwaga, hart ducha, naiwność, upór i siła zaimponowały im. Niektóre twierdzą nawet, że Nela zmotywowała je do działania i zmian – o czym można przeczytać w necie – pierwsze wydanie „Koloru bursztynu” ukazało się prawie dziesięć lat temu. Atmosfera Gdańska, niejednoznaczni moralnie bohaterowie, świeżość Neli – to niewątpliwe zalety powieści. W sumie „Kolor bursztynu” jest udanym romansem obyczajowym z wątkiem kryminalnym. A zarazem idealną książką na jesiennie wieczory pod kocem i wakacyjne popołudnia na leżaku. Tak wciąga, że niejedna czytelniczka straci rachubę czasu. Joanna Habiera Rebis, Poznań 2013, s. 314, ISBN 978-83-7818-445-4

Zbigniew Zbikowski

Transprussia

II wojna światowa, tereny Prus Zachodnich. W niewielkim Rypinie i pobliskich Lipianach – mimo politycznych zawirowań – czas mija powoli i bez większych zagrożeń. Obok siebie żyją tu Polacy i Niemcy. Ci drudzy w większości mieszkają na tych terenach od pokoleń i zdążyli się zżyć z Polakami. W czasie wojny osiedlili się tu również bezwzględni 34

b i b l i o t e k a

a n a l i z

p r z e d s t a w i a

–  Za młodu służył pan w siłach pokojowych ONZ. Znajdzie to odzwierciedlenie w twórczości? –  W  latach 1984-1985 odbywałem po studiach zasadniczą, obowią zkową wówczas służbę wojskową. Otrzymałem propozycję wyjazdu albo do Drawska, albo na Wzgórza Golan na granicę syryjsko-izraelską. Wybrałem Bliski Wschód i spędziłem tam ponad pół roku. Z Syrią czuję się w pewnym sensie emocjonalnie związany, w ogóle kraje Bliskiego Wschodu mnie fascynują, ale nie mam w tym kontekście konkretnych planów pisarskich. –  Postacie z sosnowieckiej sagi wyposaża pan w oryginalne personalia. Bierze je pan z głowy, cmentarzy, książki telefonicznej, a może to wpływ prozy Edmunda Niziurskiego? –  Z  wyobraźni, z  nagrobków i  z  archiwalnych źródeł. Z książki telefonicznej nie, bo nawet takiej nie posiadam. Rozumiem, że ktoś taki jak Wieńczysław Nieszczególny mógłby przychodzić do głowy jako pierwowzór niektórych nazwisk. Niziurski był rzeczywiście jednym z moich ulubionych pisarzy w dzieciństwie, ale jeśli się nim inspirowałem, to podświadomie. –  Na ile tomów zamierza pan rozpisać sosnowiecką sagę? Czytelnicy dotrą do czasów współczesnych? –  Najpierw myślałem o tetralogii, następnie, nieco zmęczony po siedmiu latach pracy, postanowiłem ograniczyć się do trylogii, a w tej chwili nie umiem precyzyjnie odpowiedzieć na to pytanie. Ostatnim momentem sagi w moim początkowym rozumieniu miała być śmierć Emila Zegadłowicza w sosnowieckim szpitalu podczas drugiej wojny światowej, ale to może się zmienić. –  Ponieważ intrygi kryminalne odgrywają istotną rolę w  pana powieściach, a  w  tle widnieją znani ludzie rodem z Sosnowca, może warto wprowadzić doń wątek Stanisława Jarosa, zamachowca na Chruszczowa i Gomułkę? –  Rzeczywiście proponowano mi, żebym napisał o Jarosie i może w przyszłości to zrobię, bo temat jest fascynujący. Obecnie jednak pracuję nad dramatem osadzonym przed drugą wojną światową. Otrzymałem zamówienie od jednego z dużych teatrów i będę chciał się z tego zamówienia wywiązać do lata 2014 roku. Sam jestem bardzo ciekaw, jak się sprawdzę w roli dramatopisarza. Dopiero potem wrócę do kronik sosnowieckich w wersji powieściowej. Rozmawiał Tomasz Zb. Z apert fot. MG

Puder i pył

niemieccy wojskowi, których głównym celem jest podporządkowanie sobie Polaków i pokazanie im, że są rasą podludzi. Wojna zmienia perspektywę – budowane latami przyjaźnie i relacje zostają wystawione na próbę. Serdeczni niegdyś niemieccy sąsiedzi stają się teraz dla Polaków potencjalnymi wrogami; ba, ufać nie można już nawet własnym rodakom! I mimo że w spokojne dotąd wiejskie życie wkrada się strach, przemoc i nieufność, nie brakuje również przykładów ludzkiej solidarności, oddania i bohaterstwa, z obydwu stron barykady. Wojenną rzeczywistość Rypina i Lipian opisuje czwórka bohaterów: nastoletni Tadek Ostrowski, dla którego wojenne doświadczenia to trudna szkoła życia zmieniająca go z beztroskiego chłopaka w dojrzałego młodzieńca; Jan Szelmach i Frida Kulm, Polak i Niemka walczący z okupantem pracownicy urzędu gminy, których połączyło uczucie niemające w wojennych realiach przyszłości; a także Willy Darmhofer – ofi•

k s i ą ż k i

p a ź d z i e r n i k

2 0 1 3


cer niemieckiej policji, który oddaną pracą na rzecz Rzeszy ma nadzieję na awans w partyjnej hierarchii. Cała czwórka walczy o przetrwanie, o jak najlepszą przyszłość dla siebie i swoich bliskich, a niektórzy również – a może przede wszystkim – o zachowanie człowieczeństwa. Jak się okazuje, w wojennej rzeczywiści to szczególnie trudne. (mm) Edipresse, Warszawa 2013, s. 368, ISBN 978-83-7769-827-3

Kulisy sukcesu

Shirin Kader

Zaklinacz słów Przez tysiąc i jedną noc piękna i mądra Szeherezada snuła magiczne opowieści, by ocalić głowę. Shirin Kader, miłośniczka kultury arabskiej, ukrywająca się pod pseudonimem Lublinianka, współczesnym czytelnikom opowiada historię o tajemniczym Zaklinaczu Słów, przywracając tym samym pamięć o bajarzach i dawno już zapomnianej sztuce bajarstwa. Autorka przypomina, że pod postacią baśni może kryć się coś ważnego. Sztuka opowiadania historii, czy to rodzinnych, prawdziwych, z życia wziętych, czy też magicznych, wymyślonych niewątpliwie zanika, zastępują je zdawkowe wpisy na portalach społecznościowych lub nieco dłuższe formy wypowiedzi na blogach. Tymczasem każdy z nas jest „opowieścią-mikrokosmosem”, „historią, czymś, co opowiada się samo, jak perpetuum mobile zbudowane ze słów. Wciąż powstają nowe fragmenty, opowieść zmienia się, rozwija w nieskończoność, ewoluuje w sobie tylko znanym kierunku”. Główna bohaterka Nina, wraz ze swym towarzyszem, wsłuchuje się w opowieści mieszkańców emigranckich dzielnic Londynu: człowieka opętanego przez dżina, tancerki z Marrakeszu, zakochanego księgarza… Jest tu nieszczęśliwa miłość i magia – istoty nadprzyrodzone i  cudowne przedmioty obdarzone czarodziejską mocą, jest wreszcie przeznaczenie, a właściwie jego wpływ na kształtowanie ludzkich losów. Shirin Kader przez ponad 300 stron uwodzi słowem niczym piękna Szeherezada, czaruje, mami i porywa czytelnika z Londynu do Paryża, w orientalne klimaty – do Maroka, Indii i Jordanii. Przy niej nic nie jest takie, jak się wydaje na pierwszy rzut oka, a najbardziej zagadkowa w tym wszystkim jest postać tytułowego Zaklinacza Słów, o trudnym do określenia wieku, wyglądzie, pochodzeniu. Wszyscy jego słuchacze mogą potwierdzić jedno – potrafił swą opowieścią odurzyć i zaczarować. Bajarze potrafili zgromadzić wokół siebie liczne grono słuchaczy, niech ta książka przyniesie wielu osobom miłą lekturę. (et) Lambook, Kraków 2013, s. 316, ISBN 978-83-63531-05-8

najsłynniejszego zespołu na świecie!

POLECAMY

Proza obca John Boyne

Chłopiec w pasiastej piżamie Beztroski żywot 9-letniego Bruna, mieszkającego w Berlinie wraz z siostrą i rodzicami, przerywa nagła przeprowadzka rodziny, związana z nową pracą ojca, do tajemniczego Po-Świecia. Chłopiec ciężko przeżywa przenosiny z luksusowego domku w prestiżowej dzielnicy niemieckiej metropolii do obskurnego małego mieszkania położonego w sąsiedztwie dziwnego i odrażającego w odczuciu chłopca osiedla, pełnego smutnych, wychudzonych ludzi ubranych w pasiaste piżamy. Samotność i brak rozrywek powodują, że chłopiec z coraz większym zaangażowaniem włącza się w obserwację życia mieszkańców otoczonego drutem kolczastym osiedla (zarządzanym przez jego ojca). W umyśle chłopca roi się od pytań na temat ludzi, którzy przebywają po drugiej stronie ogrodzenia, a także przyczyn dla których są tak źle traktowani przez niemieckich żołnierzy. Okazja do rozwiania wątpliwości nadarza się, gdy chłopiec spacerując wokół osiedla poznaje jednego z jego mieszkańców – rówieśnika Szmula. Między chłopcami szybko zawiązuje się przyjaźń. W czasie codziennych spotkań Szmul opowiada o życiu za ogrodzeniem. Wersja przedstawiana przez niego jest

PATRONI:

Książki dostępne w księgarniach, na www.gjksiazki.pl i w sprzedaży wysyłkowej: tel. 22 360 37 77. Znajdź nas na Facebooku: G+J Książki.


Recenzje zgoła inna od obserwacji poczynionych przez Bruna. Młodego Niemca tak fascynuje osiedlowy świat, że marzy by przejść przez ogrodzenie. Wkrótce nadarza się okazja… Książka Johna Boyne’a to jedno z niewielu w literaturze przedstawień wojny widzianych oczyma dziecka. Autor bardzo sugestywnie pokazuje jak młody człowiek, nieukształtowany przez doświadczenia, wiedzę czy stereotypy odbiera tę okrutną rzeczywistość, w jaki sposób ją interpretuje i dopasowuje do własnego świata. I choć to postrzeganie jest bez wątpienia naiwne, to z pewnością daje nową perspektywę w patrzeniu na wojnę i jej okrucieństwa. (mm) tłum. Paweł Łopatka, Wydawnictwo Replika, Zakrzewo 2013, s. 202, ISBN 978-83-7674-239-7

Philip K. Dick

Świat Jonesa Jedna z wcześniejszych książek Philipa K. Dicka i chyba jedna z najbardziej ponurych. Przedstawia świat roku 2002 po wojnie nuklearnej. Dla współczesnego czytelnika data ta stanowi przeszłość, Dick pisał jednak „Świat Jonesa” w latach 50. XX wieku. Pomimo wędrówki w przyszłość, obecności obcych i mutantów popromiennych, nie jest to typowa fantastyka, raczej powieść utopijna, w stylu Aldousa Huxleya. Bo nie o efektowne wizje przyszłości tu chodzi, lecz o analizę zdegenerowanego systemu. Stany Zjednoczone są państwem policyjnym, w którym wolność słowa do pewnego stopnia zastępuje wolność, czy też rozwiązłość, obyczajowa. Państwo toleruje patologie, wyklucza jednak nieprawomyślność. Tytułowy Jones, obdarzony niezwykłymi zdolnościami, próbuje poprowadzić rewoltę. Nowe polskie wydanie poprzedzone jest bardzo ciekawym szkicem poświęconym powieści, autorstwa Wojciecha Sedeńki. (ł) tłum. Norbert Radomski, Rebis, Poznań 2013, s. 260, 49,90 zł, ISBN 978-83-7818-453-9

Kevin Powers

Żółte ptaki Tandem raczkujących żołnierzy US Army – dwudziestojednoletni Bartle i osiemnastoletni Murph – poznaje się podczas szkolenia dla rekrutów. Wkrótce trafiają na front. Walczą w krwawych potyczkach w pustynnej scenerii Iraku. Czynią wszystko, aby chronić się nawzajem przed nad-

Obrona Lud pragnie Münchhausena bestii

„Fakir z  Ipi” Marka Kochana to powieść bardzo współczesna, dotycząca problemów, których może nawet sobie nie uświadamiamy. Fundament stanowi historia kryminalna: zaginęła młoda dziewczyna i zagłębiając się w narracji mamy odkryć co się z nią stało. Odsłania nam to jednak nie dziarski komisarz, lecz człowiek – i tu zaczynam się nieco gubić – odpowiedzialny za jej zniknięcie, a może tylko świadek, w każdym razie „ten który wie”. Nie zgłasza się do organów ścigania, lecz do telewizji, gdzie czynią go bohaterem show polegającego na tym, że

36

b i b l i o t e k a

a n a l i z

p r z e d s t a w i a

ciągającymi zewsząd niebezpieczeństwami: muzułmańskimi fundamentalistami, skrajnym wycieńczeniem i wyczerpującym napięciem psychicznym, wynikającym z poczucia ciągłego, śmiertelnego zagrożenia. To oryginalna i emocjonalna powieść przedstawiająca wpływ działań wojennych na ludzką psychikę. Nasuwają się porównania z „Ogniem” Henri Barbusse’a, „Na Zachodzie bez zmian” Ericha Marii Remarque’a, „Gdzie byłeś Adamie?” Heinricha Boella, „Młodymi lwami” Irwina Shawa, a zwłaszcza prozą Hansa Helmuta Kirsta. „Wszędzie, gdzie spogląda, widzi Murpha. Wzdryga się za każdym razem, kiedy obok przejeżdża samochód. Jego palce chwytają karabin, którego nie ma i którego nie trzymał już od miesięcy. Nieznajomi obdarzają go szacunkiem, na jaki zasługuje bohater, ale on czuje, jakby znikał. W rok po powrocie z wojny nie możne odpędzić się od wspomnień i obrazów. Ciała skwierczące w rześkim porannym powietrzu. Promienie słońca przesmykujące się między gałęziami drzew. Kule wzbudzające obłoczki pyłu. Zmarszczki na wodzie drżące niczym struny. I obietnica, którą złożył jego matce. Że wróci z nim całym i zdrowym do domu.” – tak rozpoczyna się ta wciągająca narracja. Tomasz Zb. Z apert tłum. Michał Strąkow, Insignis, Kraków 2013, s. 300, ISBN 978-83-63944-12-4

Jerome Charyn

Jerzy Kosiński Trzymałam książkę, patrzyłam na okładkę i wróciły wspomnienia. To było wiosenne przedpołudnie, koniec lat 80. XX wieku, długa kolejka na ulicy Wiejskiej. Ale ta kolejka nie prowadziła do sklepu spożywczego czy mięsnego, lecz do kawiarenki wydawnictwa Czytelnik. Autor podpisywał swoją książkę. Jerzy Kosiński odwiedził Polskę z okazji promocji swojej książki „Malowany ptak”. Przeżyłam zaskoczenie, zobaczyłam delikatnej konstrukcji mężczyznę o wąskich ustach, które nieśmiało się uśmiechały. Jednak w oczach Jerzego Kosińskiego było coś niepokojącego. Jego oczy parzyły, jego oczy wyśmiewały się, jego oczy histerycznie wołały o pomoc (w  książce Jerome Charyna spotykam się z opisem „oczy drapieżnika czyhającego na ofiarę”). Zdałam sobie sprawę, że myśl, która zawsze w zderzeniu z nazwiskiem Kosiński mnie prześladowała, dotyczyła jego oczu; jak w tym samym momencie oczy mogły wyrażać tak wiele? Uścisnął mi rękę, zamieniliśmy kilka słów, tak ogólnie o wszystkim i wydawałoby się, że już jest wyluzowany, bądź co bądź światowiec. A jednak jego napięcie wyczuwałam w oczach, uścisku dłoni, w słowach, które wymówił. Wróciłam do domu z mieszanymi uczuciami. Nie mogłam sobie poradzić z natłokiem myśli, to pa-

setki tysięcy ludzi obserwują jak ów człowiek odsłania przed nimi prawdę. Tu znów pułapka, bo nie wiadomo czy to istotnie prawda, czy może jego zmyślenie mające na celu wyciśniecie jak największej „oglądalności”. Przy okazji pojawia się druga warstwa powieści: portret psychologiczny „tego, który wie”. Ów mężczyzna zwany od dzieciństwa Kwiatkiem (także określany jako M-ski) jest typem budzącym odrazę. To „bestia ludzka”, ale nie prymitywna, na poły zwierzęca, lecz przeciwnie nieprzeciętnie inteligentna (pisze właśnie pracę habilitacyjną) umiejętnie manipulującą otaczającymi go osobami i setkami tysięcy telewidzów. Tu pojawia się

k s i ą ż k i

kolejny ważny temat powieści Kochana: bestia jako bohater naszych czasów. Można czytając tę książkę powiedzieć „lud pragnie bestii”. I  to nie bestii bajkowej, która jak w filmach Disneya przemieni się w księcia, lecz potwora najprawdziwszego, najpotworniejszego pod słońcem. Tu moralista powinien wyciągnąć wnioski i zamyślić się smutno nad naszą upadającą cywilizacją. Nie mam na to ochoty. Po prostu przeczytajcie państwo i dojdźcie do własnej refleksji. O ile jeszcze jesteście do niej zdolni i wasz umysł nie został zniewolony przez telewizyjnego „tego, który wie”. M arek Ł awrynowicz www. szkielkoioko.com

p a ź d z i e r n i k

2 0 1 3


miętam, książkę postawiłam na półce, na ważnej dla mnie półce. I czy to możliwe… że książka, w której opisana historia mnie poraziła, tak że nie będę do niej często wracać, stanęła wśród ważnych dla mnie książek, na mojej osobistej półce w mojej „świątyni dumania”? Dlaczego tak się stało zrozumiałam dopiero po latach, gdy już wiedziałam, jak ważne jest dzieciństwo dla każdego małego człowieka, jak ważna jest bezwarunkowa miłość opiekunów, poczucie bezpieczeństwa. Bo bez tego człowiek dorosły, mimo osiągniętych zaszczytów, bogactwa, nosi w sobie syndrom odrzucenia, brak akceptacji i w różny sposób musi to sobie zrekompensować, albo szybko odejść z tego świata. O tym między innymi jest powieść Jerome Charyna pt. „Jerzy Kosiński”. Ale jaka powieść? Może jest to dymorficzny twór, który powstał po trochu na znanych już podstawowych płaszczyznach konstrukcji fabuły? A może jest to powieść z kluczem, w której podobieństwo bohaterów do osób istniejących, a niekiedy także poszczególnych zdarzeń zachodzących w rzeczywistości jest zamierzone? Książkę czyta się dobrze, jednak z mieszanymi uczuciami, poznajemy Jerzego Kosińskiego poprzez osoby, które miały z nim kontakt, pracowały z nim lub po prostu z nim były. Jerome Charyn wartką narracją oprowadza nas po zakątkach Europy i Nowego Jorku, poprzez swoją opowieść zadaje pytania na temat osobowości Jerzego Kosińskiego, skłonności do dewiacji i perwersji, a także samej twórczości. Jak daleko możemy posunąć się w kłamstwie? Autor pisze że „Malowany ptak” to efekt paktu złożonego z masek i kłamstw, a Jerzy Kosiński to mistrz od mieszania życzliwości z okrucieństwem. To nie jest „lekka” książka, chwilami obsceniczna, co może się nie podobać, ale książka „Jerzy Kosiński” nie pozbawiona jest wielu ważnych wątków, tak więc te drastyczne, nie odpowiadające nam, możemy po prostu pominąć, bo tak jak powiedziała Gabriella, jedna z postaci książki: „Wszyscy jesteśmy malowanymi ptakami, potworami o ekscentrycznych kolorach, i gdziekolwiek polecimy, bezbarwne ptaki kłują nas swoimi dziobami i ściągają na ziemię”. Małgorzata J. Berwid

KOMPENDIUM

WIEDZY WIZERUNKOWEJ

NOWOCZESNEJ KOBIETY SUKCESU

tłum. Karolina Sikorska, Czarna Owca, Warszawa 2013, s. 280, ISBN 978-83-7554-645-3

Rebecca Johns

Hrabina

Była piękna, inteligentna, wykształcona i bogata. Przyszła na świat w kochającej się rodzinie książęcej, której na niczym nie zbywało – ani na zaszczytach, ani sławie, ani pozycji, ani rozlicznych dobrach. Czy można chcieć więcej? Tak, gdy się jest zmuszonym opuścić na zawsze bezpieczny, rodowy zamek w towarzystwie gderliwego mentora i milczącej jak grób służącej, by udać się w roli narzeczonej do nigdy niewidzianego, a zatem i niekochanego mężczyzny. Tak, gdy trzeba znosić kaprysy wymagającej przyszłej teściowej i obojętność, a nawet niechęć tego, którego ma się poślubić. Tak, jeśli wszystko jest obce i trzeba się bardzo starać, a nierzadko znosić upokorzenia. Tak, jeśli w wieku jedenastu lat trzeba nagle dorosnąć i wziąć na siebie sporo obowiązków. Czy to nagłe wyrwanie z rodzinnego gniazda, ciągła niepewność i osamotnienie spowodowało, że księżniczka o wyglądzie anioła miała charakter diablicy? Czy to właśnie dlatego, że stale musiała uważać, grać, jak również zachować największą czujność, wypaczyło jej charakter i wydobyło na światło dzienne nieprawdopodobne okrucieństwo? Czy obojętność i wyraźne lekceważenie ze strony męża doprowadziły do czerpania przyjemności z zadawania bólu innym? Czy samotność w alkowie i poczucie odrzucenia stały się źródłem nienawiści, która kazała w wyrafinowany sposób torturować swoje służące za często wyimaginowane przewinienia? Czy nerwy ciągle napięte jak postronki doprowadziły do wynaturzenia, jakim było zabijanie kobiet, nad którymi miało się władzę? Rebecca Jones w swojej znakomitej powieści, pisanej w pierwszej osobie, przedstawia obraz największej morderczyni w historii Europy, Elżbiety Batory. Sadystki, o twarzy Madonny, zwanej wampirem Transylwanii, która ma na sumieniu ponoć aż sześćset kobiet. Ale jej bohaterka wcale nie jest jednoznaczna. Jej Elżbieta to kochająca matka, doskonała gospodyni, świetna organizatorka i oczytana intelektualistka. To także kobieta spragniona miłości, zabiegająca bezskutecznie przez lata o względy męża i próbująca za wszelką cenę zwrócić na siebie jego uwagę – strojami, fryzurą, pachnidłami i typowo kobie-

Ta książka jest o zmianie. Bardziej spektakularnej – zewnętrznej i często głębokiej, a nie zawsze od razu widocznej – wewnętrznej. Pokażemy Ci jak robią to inne, zobaczysz, jak krok po kroku możesz przeprowadzić te zmiany sama. Podobno u kobiet bardzo często pierwszą oznaką mającej nadejść rewolucji w życiu jest gruntowna zmiana wyglądu. Coś w tym jest, prawda? Metamorfozy pokażą Ci jak bardzo makijaż, fryzura i strój mogą wydobyć i pokazać światu Twoją inną, nową twarz kobiety sukcesu. PATRONI:

Książki dostępne w księgarniach, na www.gjksiazki.pl i w sprzedaży wysyłkowej: tel. 22 360 37 77. Znajdź nas na Facebooku: G+J Książki.


Recenzje cymi sztuczkami. Ale to także wymagająca pani na włościach, karząca niewspółmiernie srogo za wszelkie przewinienia, wpadająca w złość, która zaślepia, wyzwala najgorsze instynkty i mija dopiero wówczas, gdy tryska krew, a ofiara nie jest w stanie się podnieść. To urocza gospodyni, ale i tyran w spódnicy, gotowa zakatować na śmierć, gdy suknia jest źle uprasowana. To troskliwa żona z oddaniem pielęgnująca niedomagającego męża, ale i bestia uwielbiająca zadawać ból i mordująca własnymi rękami. To istota wrażliwa na piękno literatury i całkowicie niewrażliwa na cierpienie innych. Wspaniała historia, znakomicie odmalowana bohaterka, o której krążą najbardziej makabryczne legendy, sugestywnie przedstawione realia epoki oraz wyraziście nakreślone tło historyczne, wciągająca narracja, umiejętnie dozowane napięcie, mroczny, budzący dreszcz nastrój i do tego niesamowity, wcale niejednoznaczny portret psychologiczny kobiety pełnej przewrotnych sprzeczności. No i na dodatek bardzo piękna okładka. To książka, którą się czyta jednym tchem i odkłada z ogromną niechęcią. Urszula Pawlik tłum. Anna Bereta-Jankowska, Wydawnictwo Pascal, Bielsko-Biała 2013, s. 432, ISBN 978-83-7642-213-8

Laura Esquivel

Malinche, malarka słów Malinche, aztecka dziewczyna, która przyszła na świat pod wyjątkowo nieszczęśliwą gwiazdą. Mściwi bogowie zadbali o to, że wszystko, w co ją bardzo hojnie wyposażyła natura, obróciło się przeciwko niej. Nieprawdopodobna uroda sprawiła, że została sprzedana w niewolę, po czym stała się łupem wojennym. Niesamowita łatwość uczenia się i przyswajania języków ściągnęła na nią uwagę ambitnego, żądnego złota okrutnika Hernana Cortesa. Zaś miłość, którą do niego zapałała, skąpała jej naród w prawdziwym morzu krwi. Zakochana do nieprzytomności Malinche gotowa była na wszystko, by tylko zadowolić swego zamorskiego kochanka. Nie cofnęła się przed niczym ułatwiając mu podbój potężnego królestwa Mayów, by ten mógł nabić sobie kieszenie tak bardzo ukochanym złotem. Bezwolna w rękach nienasyconego konkwistadora zdradziła sowich rodaków, doprowadziła do zabicia potężnego króla, legendarnego Montezumy, a także zniszczenia miast swojej ojczyzny. Chcąc utrzymać przy sobie za wszelką cenę niegodziwego człowieka, zrobiła co tylko było w jej mocy, by zaspokoić jego nienasycone ambicje i chorobliwe rojenia o bogactwie. W imię miłości uczyniła z Cortesa bogacza nad bogaczami. Z miłości, która nie znała granic i nie cofała się przed niczym, uczyniła dzieci sierotami, starców kalekami, wojowników niewolnikami a kobiety nierządnicami. Kochając siała nienawiść i śmierć. Pożądając niosła zniszczenie i cierpienie. Ofiarowując Hiszpanowi siebie i złoto, otrzymała w zamian lekceważenie ze strony tego, którego uwielbiała i nienawiść tych, których okradała, okaleczyła, pozbawiła godności bądź uczyniła nędzarzami. Malinche, najbardziej zakochana i najbardziej znienawidzona istota na drugiej półkuli. Kobieta, której imienia po dziś dzień nie wypowiada bez obrzydzenia żaden Meksykanin. Nieszczęsna istota, którą z jednej strony wymazano z kart historii, a z drugiej uczyniono bohaterką niezliczonej ilości legend. Postać tragiczna i zarazem niesamowita. Prawdziwa ofiara bogów. Malinche, bohaterka powieści Laury Esquivel, znakomitej, bardzo mądrej i zarazem przejmującej książki, w której autorka uzmysławia nam, że miłość niejedno może mieć imię i że niektóre jej oblicza są wręcz przerażające, zaś cena tak wysoka, że spłaca się ją własnym życiem i wiecznym potępieniem…To książka, którą warto i należy przeczytać. Choćby tylko ku przestrodze… Urszula Pawlik tłum. Marzena Chrobak, Znak, Kraków 2013, s.238, ISBN 978-83-240-2410-0

Zoë Beck

Zamiana Carla, właścicielka kilku znanych galerii i domów aukcyjnych handlujących antykami, jest bogata i piękna. Ma wspaniały dom. Odnosi suk38

b i b l i o t e k a

a n a l i z

p r z e d s t a w i a

cesy na polu zawodowym. Jej mężem jest znakomity, światowej sławy pianista, za którego wyszła z miłości. Ma też dwoje udanych dzieci, które kocha i dla których zrobiłaby wszystko. Podobnie, jak dla swego sławnego małżonka. Jednakże całe to uregulowane, szczęśliwe życie zostaje nagle zaburzone, gdy zachodzi konieczność udania się z sześciomiesięczną córeczką do szpitala. Odbierając dziecko Carla stwierdza, że trzyma w ramionach innego niemowlaka. Gdy zaalarmowane pielęgniarki oraz ordynator uznają, że nie może być mowy o pomyłce, Carla dostaje ataku szału i rzuca się na lekarza. Od tego dnia nic już nie jest jak dawniej. Przynajmniej dla Carli, która zostaje oskarżona o pobicie, postawiona w stan oskarżenia i skazana. Do więzienia nie trafia tylko dlatego, że zostaje uznana za chorą psychicznie i w efekcie zamknięta w klinice psychiatrycznej z etykietką osoby niebezpiecznej dla otoczenia. Gdy po długich tygodniach spędzonych w szpitalu, Carla wreszcie wychodzi na wolność, postanawia za wszelką cenę odnaleźć utraconą córkę, uparcie obstając przy swojej teorii zamiany dzieci. Sęk w tym, że nikt jej nie wierzy. Ani mąż, ani rodzina, ani przyjaciele domu. Ani tym bardziej lekarze, którzy faszerują ją tym silniejszymi psychotropami, im bardziej stanowczo Carla upiera się przy swojej teorii. Tymczasem z  przywiezioną ze szpitala dziewczynką zaczyna dziać się coś niedobrego. Małej wypadają garściami włosy. Praktycznie przestaje się ruszać. Niemal wcale nie rośnie. Wezwani na konsultacje lekarze stwierdzają, że dziecko cierpi na niezwykle rzadką chorobę przedwczesnego starzenia się organizmu wywołaną genetyczną wadą komórek. Ponadto oznajmiają, że dziewczynce zostało zaledwie parę lat życia. Znakomity, wielowątkowy, oparty na prawdziwej historii thriller psychologiczny, w którym autorka w mistrzowski sposób opisuje zmowę milczenia w imię solidarności zawodowej i ze strachu przed kompromitacją, tuszowanie błędów za wszelką cenę, nawet kosztem zniszczenia życia innego człowieka, brak zrozumienia ze strony najbliższych, obezwładniającą rozpacz, przejmującą samotność, determinację w  dochodzeniu prawdy, stopniowe pogrążanie się w  szaleństwie, narastającą agresję między ludźmi, którzy się kiedyś kochali prowadzącą do powolnego, aczkolwiek nieuniknionego rozpadu szczęśliwego małżeństwa. Wspaniale opowiedziana, z życia wzięta, tragiczna historia podłości, lekkomyślności, niedojrzałości, wygodnictwa, strachu i rozpaczy, od której nie sposób się oderwać, którą trudno pojąć i która przez długi czas niepokoi. Nieprawdopodobne, niepojęte, niesamowite a mimo to jakże prawdziwe i jak bardzo przerażające. Ta książka robi wrażenie i na długo pozostaje w pamięci. Urszula Pawlik tłum. Daria Kuczyńska-Szymala, Sonia Draga, Katowice, 2013, s.286, ISBN 978-83-7508-676-8

John D. MacDonald

Niebieskie pożegnanie Pierwszą z książek o Travisie McGee, „jednym z najpopularniejszych błędnych rycerzy amerykańskiej literatury”, choć w nieco przybrudzonej zbroi, MacDonald napisał czterdzieści lat temu. Do 1986 roku (wtedy zmarł), popełnił dwadzieścia jeden kryminałów, a na podstawie powieści „The Executioners” nakręcono (nawet dwa razy) thriller „Przylądek strachu”. McGee – jeden z najsłynniejszych seryjnych bohaterów powieści kryminalnej to „brawurowy odzyskiwacz utraconych fortun, wybawca upadłych dusz”, jak przedstawia go w przedmowie znany amerykański pisarz Carl Hiaasen. Szorstki i sentymentalny McGee, pełen wad nieustraszony twardziel słynący ze swej nieczułej litości. Autentyczny facet w scenerii Florydy. MacDonald był pierwszym współczesnym pisarzem, który pokazał Florydę prawdziwą – „oddał jej ospałość i moralny brud, poczucie niespełnionej obietnicy i zapierające dech w piersiach piękno” – napisał Hiaasen, także związany z tym stanem. „Niebieskie pożegnanie” rozgrywa się w czasach, kiedy nie było telefonów komórkowych i rozmaitych gadżetów pomagających w zabijaniu. Co nie znaczy, że nikt nikomu krzywdy nie robił. McGee na prośbę swojej przyjaciółki spieszy na ratunek pokrzywdzonej kobie•

k s i ą ż k i

p a ź d z i e r n i k

2 0 1 3


cie. Okradł ją wstrętny krętacz. Najpierw zbałamucił, a potem porzucił. Nie ją jedną. A McGee zaopiekuje się wszystkimi (na szczęście są tylko dwie) ofiarami podłego Juniora Allena. Odzyska ukradziony majątek i przywróci słabej płci wiarę w prawdziwych mężczyzn. Poleje się trochę krwi i parę osób straci życie, ale McGee odwali kawał dobrej roboty. Straty trzeba wliczyć w koszty. „Niebieskie pożegnanie” to wyśmienita rozrywka; wyborne dialogi; znakomita intryga. Czyli klasyka gatunku. Joanna Habiera tłum. Robert Kędzierski, Albatros, Warszawa 2013, s. 306, ISBN 978-83-7885-617-7

Mark Billigham

Presja

Helen Weeks znalazła się w niewłaściwym miejscu, w niewłaściwym czasie. Jak każdego dnia weszła do osiedlowego sklepiku po gazetę. Przypadek sprawił, że w tym samym czasie banda okolicznych łobuzów postanowiła zademonstrować swoją nienawiść rasową. Małe gnojki obrzucały właściciela wyzwiskami, kiedy w nim wtedy coś pękło. Javed Akhtar postanowił wziąć sprawy w swoje ręce… Nie, nie pozabijał smarkaczy. Wyrzucił ich ze sklepu. Wziął dwóch zakładników: policjantkę i bankiera. Tak się złożyło, że ową policjantką była Helen. Zostawiła w żłobku małego synka. Siedemnastoletni syn Javeda popełnił trzy tygodnie wcześniej samobójstwo. W więzieniu, do którego trafił za morderstwo rówieśnika. Nie zabił nikogo z zimną krwią. Sam został zamordowany. Jak i za co – tego chce się dowiedzieć Akhtar. I wtedy na scenę wkracza znany już dobrze polskim czytelnikom detektyw Tom Thorne. Czasu jest niewiele. Ale Thorne jest najlepszy. Gdy trzeba da komuś w mordę, powie mocne słowo i nagnie, a właściwie podepcze przepisy. Trzeba przyznać, że bohaterowie Billighama są nietuzinkowi, wielowymiarowi i… pełni wad. Każdy ma coś do ukrycia – wstydliwe grzechy, tchórzliwe kłamstwa, zaniedbania, zdrady. Przez to są bardzo ludzcy i zapadają w pamięć. Wraca się do nich jak do starych znajomych. Billigham to jeden z moich ulubionych autorów. Każdy jego thriller, a napisał ich niemało, bo piętnaście, jest dynamiczny, błyskotliwy i nieprzewidywalny. I niemal każdy trafił na listę bestsellerów (m.in. „Kokon”, „Tajemnica”, „Naśladowca” i „Pułapka”). Niezwykle jest to, że Billingham się nie powtarza. Najwyraźniej ma kopalnię fascynujących pomysłów. Joanna Habiera

Saga o Ziemiomorzu po raz pierwszy w jednym tomie!

premiera

7.11.2013

tłum. Robert P. Lipski, G+J Książki, Warszawa 2013, s. 418, ISBN 978-83-7778-466-2

Gillian Flynn

Ostre przedmioty Niezwykły debiut z niezwykłą dziewczyną w scenerii niezwykłego miasteczka. „Niezwykły” to pojemne pojęcie. W tym przypadku oznacza toksyczny, wynaturzony, pokręcony. Szef wysyła Camille do Wind Gap, rodzinnego miasteczka dziewczyny. Tam ma zebrać materiał do reportażu o tajemniczych zabójstwach dwóch małych dziewczynek. Camille niedawno wyszła z kliniki psychiatrycznej. To matka uczyniła z niej emocjonalną kalekę. Dzieciństwo Camille było, delikatnie mówiąc, inne niż jej rówieśniczek. Właściwie przypominało horror. Od lat nie widuje się ze swoją matką i przyrodnią siostrą. Na skórze Camille pozostało niewiele miejsca, którego dziewczyna nie pokaleczyła. Pisze na sobie pamiętnik, tatuując słowa, które oddają jej stan – wstyd, gniew, rozpacz. Tylko przebaczenia brakuje. Camille rozwiąże zagadkę morderstw, choć w Wind Gap panuje zmowa milczenia. Czy to przypadek, że ofiary są w wieku Ammy? Czy zmarła przed laty siostra Camille także została zamordowana? Camille dowie się, dlaczego ktoś zabił dwie dziewczynki i powyrywał im zęby. Zapłaci za to wysoką cenę. Jako dziennikarka obiecała napisać świetne artykuły. Jako człowiek powinna stąd uciekać gdzie pieprz

Potrzebowałam sześciu książek i trzydziestu lat życia, by opowiedzieć historię Geda i Tenar. W tym czasie nieustannie dowiadywałam się czegoś nowego o krainach i ludach Ziemiomorza… I oto wreszcie macie przed sobą ukończoną historię. Oby lektura sprawiła wam równie wielką przyjemność, jak mnie jej pisanie! URSULA K. LE GUIN

w w w . p r o s z y n s k i . p l


Recenzje rośnie. Przed potworną matką i przed Ammą, demoniczną trzynastolatką z piekła rodem, czyli swoją przyrodnią siostrą, trzymającą w garści całe miasteczko. Mocny thriller psychologiczny, który choć toczy niespiesznym rytmem wciąga jak wir w swój pokręcony świat. Perfekcyjnie dopracowane postaci, sugestywny język, duszna atmosfera małego miasteczka, obłęd, nienawiść, zaślepienie grają tu pierwsze skrzypce. W tej mrocznej i gęstej od emocji i niedopowiedzeń mgle czytelnik czuje się zagubiony i niepewny. I zauroczony literacką maestrią Gillian Flynn. Joanna Habiera tłum. Radosław Madejski, G+J Książki, Warszawa 2013, s. 364, ISBN 978-83-7778-495-2

tłum. Zuzanna Maj, Prószyński i S-ka, Warszawa 2013, s. 402, ISBN 978-83-7839-474-7

Helen Brown

Koty i córki. Robią tylko to, co chcą Ma na imię Jonasz. I jest bardziej cyrkowcem niż domowym ulubieńcem. Ma kocie ADHD i jest do bólu egocentryczny. A jednocześnie bardziej empatyczny niż wielu ludzi. Nienawidzi walizek, bo oznaczają czyjeś odejście. Pryska po domu kocim zapachem. Helen musi owinąć folią zabytkowy fortepian, dopóki koci prozac nie pomoże Jonaszowi uporać się z nadpobudliwością i rozchwianiem emocjonalnym. „Koty i córki. Pozwólmy im trochę pozwiedzać świat. Ale miejmy je na oku” – pisze Helen Brown. Ale nie jest łatwo. Jej dwudziestoczteroletnia córka Lydia postanawia zostać mniszką i wyjeżdża na Sri Lankę do klasztoru. Jej matkę czeka długa i mozolna droga do akceptacji. Nie zmieni decyzji córki. Nie zabroni jej rezygnacji z życia. Może tylko czekać. Nieco inaczej sprawy mają się z Jonaszem. Tu należy działać szybko. Szybko łapać, kiedy ucieka. Szybko reagować, gdy obsikuje całe mieszkanie. Szybko wychowywać, kiedy ponosi go temperament. I mocno kochać. Tak samo jak córki. „Koty pojawiają się w ludzkim życiu nie bez powodu. Wiele tych magicznych stworzeń to uzdrowiciele” – śliczna czarna Kleo przybyła do domu Helen ponad trzydzieści lat temu. Została z nimi 24 lata. Pomogła rodzinie pozbierać się po śmierci Sama, synka Helen. Teraz Helen zdrowieje po operacji mastektomii, a w domu pojawił się szalony syjam lub – jak niektórzy twierdzą – tonkijczyk. Niewątpliwie pomoże domownikom zgłębiać tajniki tolerancji, cierpliwości i wielu skrajnych emocji. Nie sposób go nie kochać. Dla Helen Brown, podobnie jak dla wielu jej czytelników „szczęście to ciężar kota na kolanach i spełniona córka”. W tej matczyno-kociej magii tkwi sekret obu książek australijskiej pisarki. Joanna Habiera tłum. Maciejka Mazan, Nasza Księgarnia, Warszawa 2013, s. 416, ISBN 978-83-10-12467-8

Chandra Hoffman

Chloe pomaga tworzyć rodziny. Pracuje w agencji adopcyjnej i opiekuje się kobietami w ciąży, które zgodziły się oddać swoje dziecko do adopcji. Czuwa także na rodzinami, które z utęsknieniem na to dziecko czekają. Chloe jest młodziutką idealistką. Wierzy w swoją misję, ale niebezpiecznie angażuje się w życie adopcyjnych i biologicznych rodziców. Eva i Paul długo czekali na dziecko, ale biologiczna matka w ostatniej chwili się rozmyśliła. W końcu Eva zaszła w ciążę. Penny, biologiczna matka, wybiera bogatych rodziców dla swojego dziecka i próbuje coś na tym ugrać. Jej facet porywa cudze dziecko. Żąda za nie pieniędzy. Życie Chloe zamienia się w pole walki pomiędzy trzema parami: Paulem i Evą, państwem McAdoo – dwulicowym biznesmenem i jego zdesperowaną i egzaltowaną żoną, dla której adopcja jest ostatnią szansą na macierzyństwo, oraz Penny i Jason, roszczeniową parą z nizin społecznych, nieposiadającą niczego oprócz dziecka, po które wszyscy wyciągają ręce. Gdy malutki chłopczyk znika, narasta poczucie zagrożenia i nieuchronnej katastrofy. b i b l i o t e k a

Alyson Richman

Wojenna narzeczona „Lenka, to ja, Josef. Twój mąż” – mówi straszy pan do nieznajomej kobiety. Jest 2000 rok. Spotkali się w Nowym Jorku na ślubie swoich wnucząt. Nie widzieli się ponad pięćdziesiąt lat. Tyle lat myślała, że on zginął w katastrofie morskiej podczas wojny. On szukał jej po całym świecie. Joseph Kohn i Lenka Maizel poznali się w Pradze w 1939 roku. Ona, studentka praskiej Akademii Sztuk Pięknych, córka właściciela fabryki szkła. On, syn lekarza, student medycyny. Połączyła ich miłość od pierwszego wejrzenia. Pobrali się. Ona zaszła w ciążę. A potem wybuchła wojna. Czekał ich ten sam los, co miliony Żydów w Europie – zagłada. On zdążył wyjechać. Lenka została w Pradze. Trafiła do obozu w Terezinie. Potem do Oświęcimia. Przeżyła piekło. Ale nigdy nie zapomniała o swoim mężu. Dla polskiego czytelnika niezwykle ciekawy jest wątek obozu w Terezinie. Istniał tu prawdziwy ruch oporu, toczyło się pozornie zwyczajne życie. Obóz był bowiem swoistą pokazówką, którą urządzili hitlerowcy dla delegacji międzynarodowych. W powieści pojawiają się historyczne postaci, autentyczne wydarzenia. Był spektakl „Brundibar” grany przez dzieci, Viktor Ullmann skomponował tu i wystawił prawdziwą operę. Owszem, obóz w Terezinie wydaje się łagodniejszą wersją Oświęcimia. Ale głód, choroby i śmierć zbierały tu równie straszne żniwo. Alyson Richman przekonuje, że wojna zabijała romantyzm, ale nie zabiła ludzkiej niezłomności i dobroci. „Wojenna narzeczona” to pięknie napisana książka o okrucieństwie wojny i bohaterskim poświęceniu. A przede wszystkim o wiecznej miłości i potrzebie pamięci. O przeznaczeniu i naszej bezsilności wobec losu. Powieść, która chwyta za serce. Niejedna czytelniczka nie zdoła powstrzymać łez wzruszenia. Joanna Habiera tłum. Anna Kłosiewicz, Prószyński i S-ka, Warszawa 2013, s. 384, ISBN 978-83-7839-478-5

Dziecko do wzięcia

40

„Dziecko do wzięcia” to niezwykle poruszająca powieść obyczajowa. Napisana z wyczuciem i ogromną empatią, oszczędnym i prostym językiem. Hoffman lubi swoich bohaterów, nawet czarne charaktery, rozumie ich pragnienia i uczucia. Nie ocenia i nie moralizuje. Jej bohaterowie są prawdziwi, niedoskonali, omylni, niewierni, czasem irytujący. Prawdziwa jest miłość, na którą trzeba zasłużyć, przejmujące jest niespełnione pragnienie macierzyństwa. Szczere jest współczucie, które budzą bohaterowie. I wzruszające jest szczęście rodziny, która doczekała się dziecka. „Gdy chęć posiadania dziecka staje się obsesją, marzenie o rodzicielstwie przemienia się w koszmar” – jak napisał recenzent w „Los Angeles Times”. Coś o tym wiedzą bohaterowie „Cudzego dziecka”. Joanna Habiera

a n a l i z

p r z e d s t a w i a

Graham Masterton

Dziedzictwo

Zamierzacie kupić krzesło, stolik czy kredens w antykwariacie? „Przed zakupem koniecznie dotknijcie towaru, pomacajcie go, może nawet powąchajcie” – radzi Masterton. Ponieważ „meble potrafią sprawić diabelnie dużo kłopotów”. Ricky Delatolla pewnej niedzieli kupił krzesło. Właściwie trudno nazwać to transakcją. Pewien handlarz antykami przywiózł mu krzesło, wcisnął parę innych gratów, po czym zniknął. A tego samego dnia zginął w  wypadku samochodowym. Krzesło jest piękne – mahoniowe, bogato rzeźbione, antyczne i niesamowite. Jak się okazuje, posiada nadprzyrodzone moce. To krzesło każdego właściciela traktuje inaczej i czego innego od niego żąda. Jest bezwzględne i okrutne. Zło w czystej (i oryginalnej) postaci. Ogród zmienia w pustynię, podpala odzież i rozpala w kominku, nie waha się zamordować i obedrzeć ze skóry psa Delatolli i sprawić, że mały sy•

k s i ą ż k i

p a ź d z i e r n i k

2 0 1 3


nek Ricky’ego zapada w śpiączkę. Nie lęka się egzorcyzmów ani topora. Delatolla zrobi wszystko, by pozbyć się potwornego mebla. Poświęci nawet życie niewinnych ludzi? „Dziedzictwo” to doskonała propozycja dla wielbicieli kina grozy lat 80. O popularności horrorów autora „Manitou” świadczy niewątpliwie liczba wydań – „Dziedzictwo” ukazuje się w Polsce już w piątej, i zapewne nieostatniej, odsłonie. Dobry (choć niemłody) horror w klimacie tamtych lat (powstał w 1981 roku) gwarantuje sporą dawkę trwogi na dżdżyste i ponure jesienne wieczory. Wspaniały mroczny klimat. Klasyka gatunku w czystej postaci. Joanna Habiera

Ciepłe, pełne emocji ale i tragedii wspomnienia najbardziej zaufanego współpracownika

jacqueline kennedy

tłum. Ewa Wojtczak, Rebis, Poznań 2013, s. 234, ISBN 978-83-7818-451-5

Arnhild Lauveng

Coś zupełnie innego. Piekło dorastania Petter ma depresję i myśli samobójcze. Mona pędzi w kołowrotku życia jak chomik i traci poczucie sensu. Thea ma zaburzenia odżywiania. Stina głęboko przeżywa śmierć przyjaciółki i wpada w depresję. Jeanette boi się ludzi. Charolotta ma zaburzenia osobowości. Kristian cierpi na psychozę. Dorastanie jest trudne. A jeszcze trudniejsze dla ludzi wrażliwych, czasem chorych, zranionych, rozdartych, cierpiących. Czasem zamienia się w piekło i jedynym rozwiązaniem wydaje się samobójstwo. Nie jesteś sam – przekonuje Lauveng młodych czytelników, którzy borykają się z problemami natury psychicznej. W dyskusjach prowadzonych na forach młodzieżowych zauważyła zapotrzebowanie na książkę dla nastolatków poruszającą ich problemy. Lauveng, autorka autobiografii „Byłam po drugiej stronie lustra” dziesięć lat spędziła na oddziałach psychiatrycznych jako pacjentka. Diagnoza: schizofrenia. Była psychotyczką, która cięła się do krwi odłamkami szkła. Dzisiaj, po ukończeniu studiów pracuje jako psycholog. We wstępie swojej książki: „Większość problemów, które przeżywasz jako młody człowiek, mija sama. Smutek zawiedzionej miłości. Długie szkolne dni i ciężkie klasówki. Kłótnie z rodzicami. Konflikty z przyjaciółmi (…). Na szczęście pomiędzy tym wszystkim zdarzają się też miłe rzeczy! (…) Czasami jednak trudności przeważają. Niektóre rzeczy, które nas dotykają, są tak bolesne i niebezpieczne, że nie przejdą same z siebie. (…) nie dajemy już rady wykonywać zwykłych czynności, na przykład chodzić do szkoły albo spotykać się z przyjaciółmi. Cierpienie nie przechodzi wówczas samo. Wtedy potrzebna jest nam dodatkowa pomoc”. Przemyślenia bohaterów, ich słowa, uczucia i emocje wyrażone na głos mogą pomóc wielu cierpiącym ludziom wyrazić siebie, nazwać własne lęki, myśli. Lauveng podsuwa m.in. informacje o możliwościach znalezienia pomocy, przytacza fakty na temat zjawiska choroby psychicznej i sposobów uzyskania pomocy, informacje o obowiązku dochowania tajemnicy lekarskiej. Wówczas będzie im łatwiej porozmawiać o  problemach ze specjalistą. „Coś zupełnie innego” może także wspomagać pracę psychologa i pedagoga szkolnego, jako podręczny leksykon wiedzy.  Joanna Habiera

Prawdziwa historia nietypowej nastolatki z Brooklynu

barbry streisand

barbra streisa

barbra streisand

tłum. Ewa M. Bilińska, Smak Słowa, Sopot 2013, s. 320, ISBN 978-83-62122-46-2

Peter Robinson

POLECAMY

W mogile ciemnej Robinson napisał już dwadzieścia jeden thrillerów z Alanem Banksem w roli głównej. Niestety, nawet połowa nie ukazała się jeszcze po polsku. Miejmy nadzieję, że Sonia Draga będzie systematycznie wypełniać tę lukę, ponieważ szorstki i cyniczny nadinspektor, znany ze swych nietuzinkowych metod, zyskał u nas już wielu sympatyków. Tym razem Banks ma znaleźć pewną szesnastolatkę na prośbę komisarza okręgu Riddle’a, z którym od lat darzą się obopólną niechęcią. Cóż, ale Banks też człowiek i skoro chce wyrwać się z prowincjonalnego miasteczka Eastvale, i wrócić do elitarnej jednostki po-

PATRONI:

Książki dostępne w księgarniach, na www.gjksiazki.pl i w sprzedaży wysyłkowej: tel. 22 360 37 77. Znajdź nas na Facebooku: G+J Książki.


Recenzje licyjnej w Londynie, musi trochę ugiąć karku. Emily Riddle uciekła z domu i tylko on, Banks, potrafi ją odnaleźć. Sprawa jest nader delikatna. Ambitny Riddle jest gotowy poświęcić dobro rodziny dla osiągnięcia sukcesu w świecie polityki, więc jak ognia boi się kompromitacji. Banks musi działać po cichu. Nie jest to łatwe, bo zbuntowana Emily pozuje nago do zdjęć, zażywa narkotyki i obraca się w podejrzanych kręgach. Taka córka nie pasuje do Riddle’a. Sytuacja komplikuje się bardziej, gdy Emily zostaje zamordowana. Otruto ją strychniną dodaną do kokainy. Komuś zależało, żeby zaszkodzić komisarzowi Riddle’owi? Czy Emily sama napytała sobie biedy? Cóż, rozwiązanie zagadki jest o wiele bardziej zaskakujące i mroczne. Jak to zwykle u Robinsona. Autor „Skrawka mojego serca” oraz „Przyjaciółki diabła” kreuje realnych, ludzkich bohaterów. Nawet policjanci kłamią w tym brudnym świecie i naginają prawo. „W mogile ciemnej” to misterny thriller, utkany z ludzkich słabości, traum, obsesji, podłości i niegodziwości, dla równowagi – z pojawiającej się gdzieniegdzie praworządności, uczciwości i męstwa. Klimatyczny, ostry i niebanalny. Joanna Habiera

jego przekład poematu „Luzytanie” Luiza Vaz de Camõesa, renesansowego poety, współczesnego Jana Kochanowskiego. Konstandinosa Kawafisa (1863-1933) znamy głównie dzięki przekładom Zygmunta Kubiaka, który oprócz kilku wyborów wierszy oraz „Wierszy zebranych” ogłosił także poświęconą poecie książkę monograficzną „Kawafis Aleksandryjczyk”. Gwoli ścisłości, cykl jego wierszy zamieścił przed laty Janusz Strasburger w antologii „Poeci Nowej Grecji”, zaś dwa lata temu wybór „Jeżeli do Itaki wybierasz się w podróż…” ogłosił Antoni Libera. Tytuł wyboru Kani pochodzi od tytułu bodaj jednego z najsłynniejszych wierszy Kawafisa „Czekając na barbarzyńców”. Znamienne, że wiersz ten nosi taki sam tytuł w przekładach Kani, Kubiaka i Libery oraz Czesława Miłosza, natomiast w przekładzie Strasburgera „W oczekiwaniu Barbarzyńców”. Warto pokusić się o porównanie wszystkich przekładów tego utworu. Gra jest warta świeczki, bowiem siła tego tekstu tkwi w uniwersalizmie jego przesłania, dzięki czemu ów wiersz powstały przed 1911 sprawdza się także w polskich warunkach cały wiek później. Jego wymowa jest nie tylko stricte artystyczna, ale również polityczna. Janusz Drzewucki

tłum. Sylwia Twardo, Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2013, s. 330,

tłum. i wstęp Ireneusz Kania, Wydawnictwo Austeria, Kraków-Budapeszt 2013, s. 304,

ISBN 978-83-7508-559-4

ISBN 978-83-7866-100-9

Jane Heller

W.H. Auden

Stacey Reiser jest aktorką. Czasem dostaje rólkę w reklamie. Ma nieduże mieszkanie i ogromne aspiracje. Przekroczyła już trzydziestkę, co w Los Angeles nie wróży najlepiej marzeniom. Na domiar złego jej nadopiekuńcza mamusia postanawia przeprowadzić się do Los Angeles i całkiem przypadkiem robi tu oszałamiającą karierę… A przecież to Stacey miała być sławna! I już prawie była. Udało jej się zagrać jakiś ogon w filmie z Jimem Carreyem. Film okazał się klapą, a niejaki Jack Rawlins, wpływowy krytyk filmowy, właśnie pogrzebał publicznie jej karierę, nazywając Stacey młotem pneumatycznym. Bohaterce pozostaje więc praca w ekskluzywnym sklepie i przełykanie gorzkich łez oraz zemsta na Rawlinsie. Cóż, nienawiść ma szansę przerodzić się w gorące uczucie. Los romansu spoczywa w rękach Stacey. „Szczęśliwe gwiazdy” to sympatyczne kobiece czytadło z optymistycznym przesłaniem i happy endem. Autorka „Załatwić byłego” ma lekkie pióro i kobiecą intuicję – jej bohaterowie budzą szczerą sympatię. Iskrzące humorem dialogi, spora dawka romantyzmu i wątek kryminalny sprawiają, że ta zabawna powieść obyczajowa jest doskonałym polepszaczem nastroju, nieodzownym podczas jesiennej szarugi. Joanna Habiera

Wystan Hugh Auden (1907-1973) to jeden z najświetniejszych poetów języka angielskiego. Urodził się w Anglii, studiował na Oxfordzie, w roku 1939 osiadł w USA i przyjął obywatelstwo amerykańskie. Po wojnie przeniósł się do Austrii, mieszkał w Kirchstetten, zmarł w Wiedniu. Właśnie w Kirchstetten napisał wiersze składające się na tom „W podziękowaniu za siedlisko”. Tom ten to właściwie poemat składający się z trzynastu numerowanych rzymskimi liczbami części. Przełożył go Dariusz Sośnicki (rocznik 1969), jednej z najciekawszych poetów ciągle jeszcze chyba młodego pokolenia. To oczywiście nie pierwszy zbiór wierszy Audena w naszym kraju. Na swojej domowej półce mam dwujęzyczny wybór jego „Poezji” (wydany w 1988 przez Wydawnictwo Literackie) w opracowaniu Leszka Elektorowicza i w przekładach m.in. Czesława Miłosza, Jarosława Rymkiewicza, Jerzego S. Sito, Józefa Wittlina. W 1994 ukazały się „44 wiersze” Audena w Biblioteczce Poetów Języka Angielskiego pod redakcją Stanisława Barańczaka, zaś w roku 2003 Wydawnictwo a5 wydało również w przekładzie Barańczaka poemat „Morze i zwierciadło. Komentarz do >>Burzy<< Szekspira”. Cykl „W podziękowaniu za siedlisko” został wydany w roku 1965 jako część pierwsza zbioru „About the House”, tytułowe siedlisko to dom, który poeta kupił we wspomnianej miejscowości Kirchstetten przy ulicy Hinterholz 6. Na jego zakup przeznaczył część nagrody Feltrinelli jaką uhonorowano go w roku 1957. Z uwagi na to, że poezja Audena nie należy do łatwych w odbiorze, radzę najpierw zapoznać się z posłowiem tłumacza, w którym przedstawiona została geneza poematu, a także problemy na jakie tłumacz trafił podczas pracy nad przekładem. (jd)

Szczęśliwe gwiazdy

W podziękowaniu za siedlisko

tłum. Monika Popławska, Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2013, s. 314, ISBN 978-83-7508-621-8

poezja

Tłum. Dariusz Sośnicki, Biuro Literackie, Wrocław 2013, s. 56, ISBN 978-83-63129-46-0

Konstandinos Kawafis

Czekając na barbarzyńców

Jan Erik Vold

Wspaniałe bibliofilskie dwujęzyczne (polsko-greckie) wydanie wyboru liryki jednego z największych poetów XX wieku. Książka została wydana w nakładzie 700 ręcznie numerowanych egzemplarzy. Ten, który trafił do moich rąk ma numer 43, trochę żałuję, że nie 44. Wiersze, które znalazły się w tomie wybrali Maria i Adam Wodnicki, przełożył je Ireneusz Kania, jeden z najświetniejszych dzisiaj tłumaczy w Polsce, on też opatrzył książkę zwięzłym wstępem zatytułowanym „Kawafis, czyli o autonomii pamięci”. Kania jest erudytą i poliglotą, tłumaczy z kilkunastu języków, w tym z sanskrytu, z hebrajskiego i tybetańskiego, a nawet z języka pali, nie mówiąc już o angielskim, niemieckim, francuskim, włoskim, hiszpańskim. Ma w swoim dorobku tłumaczenia utworów: Ciorana, Eliadego, Bataille’a, Benjamina, Scholema, Rozanowa, Vasariego, Eco. Osobiście nad wyraz wysoko cenię

Urodzony w 1939 roku w Oslo Jan Erik Vold cieszy się opinią najwybitniejszego współczesnego poety Norwegii. Tom „Dwanaście medytacji” ogłosił w roku 2002 i uważany jest przez norweską krytykę za jego opus magnum. Autorem przekładu jest Andrzej Słomianowski, co warto przypomnieć: współtwórca miesięcznika „Literatura na Świecie” w 1970, od 1973 roku mieszkający za granicą, w Anglii, Danii, Francji i w Niemczech, autor zbiorów wierszy „Zniewolone słowo – albo Trzy krucjaty” (2006) i „Słona sztuka” (2011). Z uwagi na to, że to pierwsza książkowa prezentacja Volda w Polsce, Słomianowski opatrzył „Dwanaście medytacji” notą biograficzną i posłowiem, w którym charakteryzuje poetykę i styl tego twórcy, którego program zawiera się w sformułowaniu „minimum języka i maksimum znaczenia”.

42

b i b l i o t e k a

a n a l i z

p r z e d s t a w i a

Dwanaście medytacji

k s i ą ż k i

p a ź d z i e r n i k

2 0 1 3


Poemat ma niezwykle precyzyjną konstrukcję. Nie dość, że składa się z dwunastu części, to w dodatku każda z tych części składa się z dwunastu – tak to nazwijmy – podczęści. Z uwagi na to, że ciężko mówić o związkach przyczynowo-skutkowych łączących poszczególne elementy, można powiedzieć, że „Dwanaście medytacji” to poemat składający się ze 144 w sumie wierszy, z tym, że trzeba podkreślić, że element liryczny dominuje w nich nad elementem epickim. Tak czy owak, mamy tu do czynienia z poezją totalną, bowiem Vold korzysta z wszelkich możliwych środków ekspresji. Co więcej, nie ma tematów, których nie śmiałby podjąć: refleksji filozoficznej i teologicznej towarzyszy refleksja polityczna, historyczna i historiozoficzna. Nie ulega wątpliwości, że „Dwanaście medytacji” owszem można przeczytać jednym tchem, za jednym zamachem, strona po stronie, ale w gruncie rzeczy lepiej je czytać na wyrywki, wracać do tego, co już się przeczytało. (jd)

ZMIEŃ SWOJE PODEJŚCIE DO CIAŁA I ŻYCIA Z

TRINNY I SUSANNAH

tłum. Andrzej Słomianowski, Biblioteka „Toposu”, Sopot 2013, s. 116, ISBN 978-83-61002-42-0

Bartosz Suwiński

Bliki

Bartosz Suwiński (rocznik 1985) zadebiutował w roku 2010 zbiorem wierszy „Sehir”, teraz oferuje nam tomik zatytułowany równie ekstrawagancko, czyli „Bliki”. Na ten szczupły zbiorek składa się blisko pięćdziesiąt krótkich wierszy. W większości tak krótkich, że już krótszych chyba nie da się pisać. Suwiński to zatem poeta małomówny, ważący słowa, wypowiadający je z rozwagą, z odpowiedzialnością. Mocną stroną tej liryki jest opis. Opisy Suwińskiego są niezwykle plastyczne, malarskie, pobudzają wyobraźnię, bywa, że niepokoją, bywa, że zaskakują. Poeta niemal nie mówi w pierwszej osobie. Czytając te wiersze wydać się może, że są one bezosobowe. Ale to tylko złudzenie, bo za każdym z tych obrazów, blików rzeczywistości, kryje się jego wrażliwość, jego spostrzegawczość, czego dowodem taki oto dwuwiersz: „Noc. Czarna kiedy nie patrzysz w oczy./ Przed świtem jasna kula wypełnia się po brzegi”. Nie ma wątpliwości, ten poeta ma talent. Ciekawy jestem jak ów talent się rozwinie. (jd) Wydawnictwo Nowy Świat, Warszawa 2013, s. 56, ISBN 978-83-7386-489-4

Bartosz Sawicki

Krucha wieczność Te wiersze trzeba przeczytać kilkakrotnie, zanim się wejdzie do ich świata. Nie ma tutaj tak wiele tej kokieterii, którą często poezja uwodzi już od pierwszej chwili, tych skrzących się słownych klejnocików, rewelacyjnych skojarzeń, które od razu się zapamiętuje, najcelniejszych metafor czy rytmu natychmiast wpadającego w ucho. Jednak od pierwszej lektury czuje czytelnik wyraźny niepokój, domagający się dopatrzenia, doprecyzowania, wyśledzenia, skąd pochodzi i w jaki sposób został wywołany. Niepokój wzmagający się przy lekturze kolejnej, aż w końcu odsłaniający to, co łączy poszczególne utwory tego tomiku. A są to potężne emocje, namiętności, pulsujące w człowieku i między ludźmi, ale dostrzeżone i po poetycku sfotografowane w momencie stygnięcia, w którym nie ma już szansy na to, że kiedyś odtajają i wybuchną z dawną siłą. Póki tętniły, nie zwracało się na nie uwagi. Kiedy milkną – można o nich powiedzieć, choć jest już za późno. Tak jak często bywa między kochankami, którzy mieli szczęście i nieszczęście długo być razem: „robiliśmy ze sobą rozmaite rzeczy aż przestaliśmy widzieć różnicę kiedy jesteśmy a kiedy nas nie ma i przeląkł się Bóg bo wypadliśmy poza schemat piekła i nieba poza grzech i nie grzech osłabł ucisk wędzidła pożądania a inne pragnienia ograniczyły się do długiego snu”. (jg) Forma, Szczecin, Bezrzecze 2013, s. 82, 25 zł., ISBN 978-83-633-16-40-2

Znane stylistki Trinny Woodall i Susannah Constantine uważają, że wszystkie ubraniowe porażki wynikają z blokad psychicznych lub dotyczących własnego wyglądu. Piękna dwudziestolatka kryje się pod strojami w nijakich kolorach lub swetrem swojego dziadka, ponieważ była prześladowana w szkole. Albo na przykład kobieta w średnim wieku nigdy nie nosi sukienek, bo ktoś jej kiedyś powiedział, że ma grube nogi. Trinny i Susannah proponują ci przemianę! Dzięki nim rozpoznasz, dlaczego nie jesteś z siebie zadowolona, oraz uzyskasz informacje potrzebne do zmiany swojego wyglądu i zachętę do podjęcia działania.

PATRONI:

Książki dostępne w księgarniach, na www.gjksiazki.pl i w sprzedaży wysyłkowej: tel. 22 360 37 77. Znajdź nas na Facebooku: G+J Książki.


Recenzje Biografie, wspomnienia Mirosław J. Nowik

Tetetka. Wspomnienia o Teresie Tuszyńskiej Teresa Tuszyńska. Najpiękniejsza z polskich aktorek niezawodowych. Niezapomniana Margueritte w filmie „Do widzenia, do jutra”, gdzie zagrała u boku Zbigniewa Cybulskiego. Grała w filmach wybitnych reżyserów: Morgensterna, Kutza, Lenartowicza, partnerując m.in. Gustawowi Holoubkowi, Janowi Machulskiemu, Andrzejowi Łapickiemu, Andrzejowi Szalawskiemu, Józefowi Duriaszowi, Adamowi Pawlikowskiemu... Bywalczyni salonów warszawskiej socjety. Jej twarz przez lata pojawiała się na okładkach „Przekroju”, „Ekranu”, „Filmu”, „Kobiety i Życia”, „Przyjaciółki”, „Panoramy”, ale także prestiżowego amerykańskiego pisma „Show”, które nazwało ją najbardziej zachodnią z polskich aktorek. Chociaż dusza towarzystwa, zawsze żyła trochę na marginesie. W końcu znalazła się tam na stałe. Ostatnie ćwierć wieku życia spędziła w zapomnieniu, zmagając się z alkoholowym uzależnieniem. Frapująca monografia powstała na kanwie filmu dokumentalnego „Teresa Tuszyńska Movie”, też autorstwa Mirosława Janusza Nowika. Autor – humanista, podróżnik, pasjonat polskiego filmu i muzyki lat 50. i 60. – był m. in. kierownikiem kina, wydawcą prasy polonijnej w Grecji i Kanadzie, redaktorem polonijnego programu telewizyjnego oraz producentem w jednej z kanadyjskich stacji telewizyjnych. Cztery lata poświęcił na zbieranie materiałów dotyczących życia Tuszyńskiej. Dotarł do osób z najbliższego otoczenia swej bohaterki: jej rodziny i bliskich ze świata filmu i mody. Szkoda tylko, że nie udało mu się porozmawiać z dwiema pozostałymi medalistkami konkursu piękności zorganizowanego pod koniec lat 50. na warszawskim Kole: Barbarą Bińkowską i Bogumiłą Genczelewską. (to-rt)

pięknej, ciemnej, natychmiast rozpoznawalnej „wiolonczelowej” barwie, dzięki której każde jej wykonanie zyskuje walor oryginalności i niepowtarzalności. Artystka niemal czterdzieści lat temu pojawiła się na naszych scenach, a od lat niemal trzydziestu jest na tych scenach stanowczo za rzadko obecna, bo przecież wszystko co w naszym kraju najlepsze, od razu idzie na eksport. Jednak ma u nas śpiewaczka poważne grono nie tylko oddanych miłośników, ale wręcz entuzjastycznych wielbicieli (do których autor tych słów też się zalicza), i to właśnie im Polskie Wydawnictwo Muzyczne sprawiło niespodziankę, wydając, jeszcze przed edycją oryginału, biografię artystki pióra Brigitte Cormier, francuskiej autorki. To dość istotny fakt, bo właśnie Francja dość długo przekonywała się do Ewy Podleś i traktowała z pewnym dystansem w czasie, kiedy widownie włoskie, hiszpańskie czy amerykańskie fetowały ją wspaniałym aplauzem. Brigitte Cormier pisze biografię artystki – czemu trudno się dziwić – z pozycji wielbicielki, jakby chciała wynagrodzić swojej bohaterce trudności, których doświadczyła ona we Francji. Jednak z całą pewnością fascynacja bohaterką nie przeszkodziła autorce napisać książki rzetelnej, znakomicie udokumentowanej, będącej dla melomanów prawdziwym kompendium wiedzy o karierze śpiewaczki, bogatej w konteksty, pokazanej na tle kultury muzycznej świata i naszego kraju, opowiadającej, często z niespodziewanymi szczegółami (np. w jakiej sukni wystąpiła artystka na koncercie 30 lat temu!) o jej artystycznej drodze. Wiele się tutaj dowiemy także o życiu prywatnym Ewy Podleś, choć opisane ono zostało dyskretnie i z szacunkiem, bez tak częstego dziś szukania sensacji a ze wskazaniem na jego punkty styczne z karierą, których jest całe mnóstwo (wszak Ewa Podleś tworzy udane małżeństwo ze wspaniałym pianistą Jerzym Marchwińskim, który przez wiele lat akompaniował jej w recitalach). (jg) tłum. Ewa Adamusińska-Vouland, PWM, Warszawa 2013, s. 320, ISBN 978-83-224-0944-2

Agnieszka Stabro

Życie listami pisane

Czy bohaterka tej intrygującej pracy stworzyła legendę o trzech genialnych siostrach? Wszystko bowiem, co wiemy o rodzinie Brontë, pochodzi od Charlotte. Ona prowadziła korespondencję i rozmowy z wydawcami. Rękopisy powieści Emily i Anne Brontë nie istnieją. Pierwszy wydawca, który jako jedyny je widział, twierdził, że pisane były jedną ręką. Miało to być pismo ukrywającej się pod męskim pseudonimem Charlotte. A ona zrobiła wszystko, aby myślano inaczej. I tak się na dekady stało. Eryk Ostrowski podkreśla, że osobowość autorki „Dziwnych losów Jane Eyre” zdeterminowały skomplikowane relacje z mężczyznami. Zrazu z bratem, z którym za młodu dzieliła tożsamość literacką i sympatię do doktryny masońskiej, później z belgijskim guwernerem, w którym była zakochana, wreszcie z jej wydawcą, którego miała nadzieję poślubić. Autor usiłuje też rozszyfrować zagadkę zgonu pisarki. Istnieją, bowiem poszlaki, że została zabita… Książkę uzupełnia nigdy nie tłumaczona na język polski korespondencja Emily i Anne Brontë oraz wspomnienia Charlotte o siostrach i jej przedmowa do „Wichrowych Wzgórz”. Glossę stanowi wybór wierszy rodzeństwa Brontë w  przekładach Krystyny Lenkowskiej, Ludmiły Marjańskiej i Anny Ostrowskiej-Paton. (to-rt)

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska to ciekawa postać naszej literatury. Poetka swego czasu niezwykle popularna, której jednak ta popularność była nie całkiem w smak. Podczas gdy niezliczone zastępy młodych i już nie tak młodych dziewcząt zaczytywały się w jej leciutkiej i zwiewnej miłosnej liryce, krytycy i wybredni czytelnicy wskazywali na taniość jej literackich chwytów, poruszanie dość płytkich emocji, ciągłe balansowanie na granicy kiczu z licznymi zdecydowanymi przechyłami na jego stronę. A Jasnorzewska chciała być artystką równą tym, w których kręgu się obracała: jeśli nie Witkacemu, to choćby Skamandrytom. Do dziś jest ona jedną z bardziej znanych szerokiej publiczności poetek, co też próbują zdyskontować wydawcy. Niecały rok temu czytelnicy mogli zapoznać się z jej wojennym dziennikiem, lekturą potwornie przygnębiającą, bo pokazującą schyłek życia nieszczęśliwej kobiety, niemogącej się pogodzić z tym, że świat interesuje się teraz bardziej światową rzezią, niż uczuciami wygasłej gwiazdy literatury. Teraz otrzymujemy minibiografię poetki opartą głównie na jej listach i dzienniku. Jest to książka raczej właśnie dla szerokiej żeńskiej publiczności Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, niż dzieło historycznoliterackie. Autorka rzuca światło właśnie na życie uczuciowe poetki, z całą pewnością niezwykle intensywne, poszukujące wciąż nowych bodźców i obiektów, podatne na znudzenie i zranienie. Idąc, bardzo empatycznie, za emocjami Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Agnieszka Stabro stworzyła opowiastkę podobną do jej twórczości, także epistolarnej i pamiętnikarskiej: egzaltowaną i nieco przegadaną, ale za to przystępną i lekką w lekturze. (jg)

MG, Warszawa 2013, s.624, ISBN 978-83-7779-148-6

Bellona, Warszawa 2013, 160 s., ISBN 978-83-1112838-5

Brigitte Cormier

Rod Stewart

Ewa Podleś to nasz narodowy skarb. Śpiewaczka dysponująca fantastycznym kontraltem nie tylko o wielkiej mocy i skali, ale też o prze-

Spisywany wielokrotnie na straty, a jednak powracający, by tryumfować na scenie. A poza nią? Toczył iście rock’n’rollowe życie. Tak w skrócie

Prószyński i S-ka, Warszawa 2013, s. 200, ISBN 978-83-7839-611-6

Eryk Ostrowski

Charlote Brontë i jej siostry śpiące

Ewa Podleś. Contralto assoulto

44

b i b l i o t e k a

a n a l i z

Rod. Autobiografia

p r z e d s t a w i a

k s i ą ż k i

p a ź d z i e r n i k

2 0 1 3


można ująć dzieje muzyka należącego do kategorii „nieobojętnych”. Jest on bowiem powszechnie rozpoznawalny i ma zarówno zagorzałych fanów, jak i przeciwników. Rod Stewart, opowiadając swoją historię, wydaje się otwarty i bezpośredni, a zarazem wyluzowany i zabawny, co sprawia, że jego autobiografię czyta się z przyjemnością. Co prawda w czasach, gdy był numerem jeden na listach przebojów w Anglii i za oceanem (a to rzadkość!), do nas jego sława docierała „odpryskami”. Ale któż nie zna choćby „Sailing”? W Polsce błysnął jednak bardziej dopiero dekadę później za sprawą „Baby Jane”. W ostatnich latach znów stało się o nim głośniej za sprawą wielkiego, niezwykle udanego, „The Great American Songbook”. Ale to produkcja skierowana już zdecydowanie do innych odbiorców. A przecież tryumfy Stewarta to czasy kształtowania się rock’n’rollowej sceny. Dlatego sporo wspomina tu o rocku przełomu lat 60. i 70. Opisywane tu „przygody”, choćby z The Faces, gdzie grał z Ronniem Woodem (później w Rolling Stones), mogą zadziwić niejednego malkontenta. Podobnie zresztą jak fascynacja narkotykami czy… blondynkami. Ale nie tylko muzyka w książce jest ważna. Rod mówi z równym zapałem o swej namiętności do Celticu Glasgow czy modelarstwa. Z tego wszystkiego jawi się jako niepoprawny chłopiec, który wie, że nie jest świętoszkiem. Choćby wtedy, gdy pisze o rozmaitych sprawach osobistych, czyni to ze sporym dystansem człowieka w pewnym już wieku. Często odnosi się do swych przyjaźni – z Eltonem Johnem i z Woodem. Nie jest jednak jakoś głęboko autorefleksyjny, raczej prezentuje swoisty fatalizm – ot, tak potoczyło mi się życie. I choć nie wszystko było w nim dobre, dobrze mi z nim – powiada. Słowem – szczerość do bólu. Co nieczęsto się zdarza. (ton)

ZWARIOWANE WSPOMNIENIA ROCKOWEJ IKONY AMERYKI

STEVENA TYLERA BESTSELLER

NEW YORK TIMESA

tłum. Regina Mościcka, Pascal, Bielsko-Biała 2013, s. 448, ISBN 978-83-7642-158-2

Poradniki Annette Aubrey

Jak zrozumieć. Adopcja Seria ,,Jak Zrozumieć” powstała po to, aby pomóc rodzicom przekazać trudne wieści. Dzieci adoptowane mogą czuć się odrzucone, przygnębione lub winne sytuacji, w której się znalazły i dlatego ważne jest, aby wyjaśnić im wszystko umiejętnie, tak aby uniknąć tych emocji. Książeczka zawiera barwnie ilustrowaną historyjkę o tym, jak rodzicom Zuzi udało się jej wytłumaczyć, że to co naprawdę się liczy to kochająca rodzina. Oprócz tego na końcu książki umieszczono wskazówki dla rodziców podpowiadające jakie pytania zadawać, aby poznać stan emocjonalny pociechy. Świetna, pomocna pozycja dla rodziców z adoptowanymi dziećmi, a także z nie adoptowanymi, aby te drugie ukorzeniły w sobie tolerancję i były przeświadczone, że te pierwsze nie są wcale gorsze. (kg) tłum. Katarzyna Iwańska, G+J, Warszawa 2013, s. 24, ISBN 978-83-7778-277-4

Na zmianę przezabawna, zaskakująco (przynajmniej dla niektórych) spójna, przejmująca i wulgarna – ta lektura chwyta za serce. Nie sposób się oderwać. Łatwiej byłoby zignorować Tylera z pierwszego rzędu na koncercie Aerosmith. „Buffalo News” Tyler niczego w swoim życiu nie żałuje, co stanowi o uroku książki. Fani muzyki będą się delektować wspomnieniami nowojorskich perypetii Tylera z czasów takich klubów jak The Scene i Max’s Kansas City. „Daily News” (New York)

POLECAMY

Beata Pawlikowska

Księga kodów podświadomości Beata Pawlikowska, znana podróżniczka, pisarka, dziennikarka, tłumaczka, fotografka i ilustratorka książek zbadała oraz przeanalizowała na podstawie własnych przeżyć a także obserwacji zagadnienie naszej podświadomości. Jest to dość skomplikowany i rozległy temat. Jednak luźna forma autorki i moc przejrzystych porównań sprawia, że z przyjemnością zapoznajemy się z tematem. Każdy z  nas pragnie: szczęścia, równowagi i poczucia bezpieczeństwa. Jednak na drodze do odnalezienia tych celów stoją nam błędne kody, które wbrew świadomości każą nam działać autodestrukcyjnie. Błędne kody to nieplanowane toki rozumowań i odruchów, których wyuczyliśmy się na przestrzeni

Książki dostępne w księgarniach, na www.gjksiazki.pl i w sprzedaży wysyłkowej: tel. 22 360 37 77. Znajdź nas na Facebooku: G+J Książki.


Recenzje życia za pomocą serii powtarzających się zdarzeń. Przykładem takiego fałszywego kodu może być fundowanie sobie iluzji szczęścia, odurzając się alkoholem, które nasza podświadomość uznaje za prawdziwe. Autorka opracowała metodę jak skutecznie pozbyć się tych pozbawionych sensu kodów i zapisać je na nowo w prawidłowej postaci. Nie jest to jednak proste i wymaga wiele pracy nad sobą, gdyż zakodowane przywary są niechętne do opuszczenia naszej głowy. Z opisanymi w poradniku przykładami będzie można łatwo się każdemu z nas utożsamić, gdyż są to najczęstsze niedoskonałości. Anna Szcześniak G+J, Warszawa 2013, s. 434, ISBN 978-83-7778-424-2

Grzegorz Rogóż

Bieganie dla początkujących i zaawansowanych W ostatnich latach bieganie zyskuje w Polsce coraz większe grono zwolenników. Nic dziwnego, powszechnie uważa się, że do jego uprawiania nie trzeba wiele – wystarczą wygodne buty, odpowiedni strój, i już można przemierzać leśne dukty, parkowe alejki czy osiedlowe ulice. Opinia to prawdziwa, choć nie do końca. Znawca tematu, maratończyk, Grzegorz Rogóż przekonuje, że choć bieganie faktycznie nie wymaga dużych nakładów finansowych, specjalistycznego sprzętu czy opieki trenera, powinno być uprawiane z głową. Inaczej może nie przynieść oczekiwanych rezultatów, takich jak smukła sylwetka, poprawa kondycji czy odprężenie, a wręcz zniechęcić do uprawiania sportu lub, co gorsza zrujnować zdrowie. Jak więc biegać, by mieć z tego radość i satysfakcję? Grunt to dobre nastawienie, odpowiednie przygotowanie i konsekwencja w działaniu. Osoby, które zaczynają biegać powinny zadbać nie tylko o profesjonalne obuwie czy dobrany strój, ale również o odpowiednio przeprowadzony trening biegowy (obowiązkowo poprzedzony rozgrzewką i zakończony rozciąganiem), uwzględniający ich kondycję czy doświadczenie w bieganiu, a po wysiłku zapewnić organizmowi odpoczynek. Zaawansowanym biegaczom, którzy poważnie myślą o starcie w biegach ulicznych czy maratonach, Rogóż proponuje różne rodzaje planów treningowych, udziela też wskazówek dotyczących samych startów w takich imprezach, doradza jak poprawić swoją wytrzymałość w czasie przygotowań do startu, co jeść i jak sprawdzać swoje postępy w bieganiu. Każdy kto choć raz spróbował biegania, wie że to sport wymagający, ale dający wiele satysfakcji. Lektura przewodnika da tym, którzy myślą o rozpoczęciu swojej przygody z tą szlachetną dyscypliną cenne wskazówki jak biegać, by tę satysfakcję osiągnąć. (mm) Edgard, Warszawa 2013, s. 260, ISBN 978-83-7788-240-5

Jolanta Reisch-Klose, Ewelina Głowacz

Alkoholik – instrukcja obsługi Praktycznie każdy z nas ma styczność z osobami uzależnionymi od alkoholu: czy to w rodzinie, czy wśród znajomych, a często nawet dzieli z nimi dach nad głową. Ta książka jest skierowana dla osób, współuzależnionych, które na co dzień muszą zmagać się z problemami, jakie funduje życie z alkoholikiem. Wielka miłość, przyzwyczajenie lub brak silnej woli często uniemożliwia zakończenie takiego związku, dlatego należy z tą chorobą walczyć w umiejętny sposób. Niestety większość współuzależnionych niezasięgających porad specjalistów, nieodpowiednio obchodzi się z uzależnionym, co skutkuje jedynie wzmożeniem potrzeby jego picia. Ten poradnik dogłębnie analizuje problem na podstawie autentycznych, z życia wziętych historii ludzi oraz wszystkie aspekty alkoholizmu i radzenia sobie w życiu z alkoholikiem. Trzeba zaznaczyć, że książka nie jest cudownym lekarstwem, jednak świetnym pierwszym krokiem ku zachęceniu do podjęcia terapii: zarówno przez uzależnionych, jak i współuzależnionych. Konsekwencje tej choroby wiążą się z przykrymi uczuciami tj. wstyd, lęk, czy też bezradność, a koniec końców może prowadzić do śmierci. Znasz osobę, która potrzebuje pomocy albo sam znalazłeś się w sytuacji, z której nie potrafisz wyjść obronną ręką? Jeśli tak to ta książka jest dla ciebie lub do polecenia znajomemu. Anna Szcześniak Druga Strona, Warszawa 2013, s.272, ISBN 978-83-62329-96-0

46

b i b l i o t e k a

a n a l i z

p r z e d s t a w i a

Roy F. Baumeister, John Tierney

Siła woli

W życiu na każdym kroku, wszędzie dookoła aż ,,roi się’” od pokus, którym uleganie ciągnie za sobą destrukcyjny wpływ na nasze zdrowie fizyczne i psychiczne. Każdy z nas posiada na szczęście niemalże mistyczną moc silnej woli, z której niestety rzadko chcemy bądź umiemy korzystać. Umiejętne korzystanie z niej pozwala nam rozwijać w sobie samodyscyplinę i samokontrolę, czyli cechy niezbędne do osiągnięcia sukcesów na różnych płaszczyznach życia. Wraz z  postępem liczba otaczających nas pokus rośnie, więc pielęgnowanie w  sobie świadomości o  potrzebie odmawiania sobie staje się coraz ważniejsza. Ta książka ma za zadanie uzmysłowić nam, jak ważną rolę w  życiu każdego z  nas pełni silna wola i  co można ugrać, udoskonalając ją każdego dnia. Podporządkowanie się pewnym regułom, zezwalanie na wpływy innych ludzi czy instytucji na nasze działanie jest drogą na skróty, ale ogranicza naszą wolność, dlatego nauka samodzielnego podejmowania decyzji jest kluczem do szczęścia. Wiedza zawarta w tej książce jest przydatna dla każdego z nas. Anna Szcześniak tłum. Piotr Budkiewicz, Media Rodzina, 2013, s. 368, ISBN 978-83-7278-826-9

Historia Laurence Rees

Złowroga charyzma Adolfa Hitlera Praca stanowi efekt serialu dokumentalnego BBC, które tej jesieni emitowała też TVP. To niespodzianka, gdyż Klio za czasów Brauna (Juliusza) nie jest częstym gościem na głównych antenach molocha z ulicy Jana Pawła Woronicza. Kariera Adolfa Hitlera jest bez wątpienia jednym z  najbardziej zadziwiających wydarzeń minionego stulecia. Charyzmatyczny przywódca nie mógł olśniewać swoich zwolenników osobowością: nie był zdolny do zwyczajnych ludzkich uczuć, tworzenia przyjacielskich relacji czy okazywania miłości. Nie był również intelektualistą. Nie umiał dyskutować, a poglądy innych ludzi zupełnie go nie interesowały. Stanowił zupełne przeciwieństwo typowego cieszącego się popularnością polityka – był żałosną i samotną istotą, pełną głębokich uprzedzeń i żarliwej nienawiści do wszystkiego, co ją otaczało. Każda z tych cech z osobna wystarczyłaby, żeby skreślić Hitlera z listy osób, które mogą zyskać poparcie innych ludzi. A jeśli dodamy do tego zupełnie przeciętny, wręcz nijaki, pozbawiony walorów wygląd, można byłoby zaryzykować twierdzenie, że przyszły przywódca III Rzeszy nigdy nie powinien na takiej liście się znaleźć. W książce „Złowroga charyzma Adolfa Hitlera” Rees dowodzi, że talent, dzięki któremu niemiecki polityk zyskał ogromną władzę, był innej natury. To wykreowany przez Hitlera własny wizerunek, stworzona przez niego „dziejowa misja” oraz niewiarygodna zdolność do przekonywania innych do swoich racji sprawiły, że słuchały go miliony. Laurence Rees to brytyjski historyk, dziennikarz i autor licznych książek, tak jak – znane też rodzimym czytelnikom – „Naziści. Ostrzeżenie historii”, „Hitler i  Stalin. Wojna stulecia”, „Auschwitz. Naziści i »ostateczne rozwiązanie«”, „Kaci i ofiary. Okrucieństwa II wojny światowej i ich sprawcy”. Tomasz Zb. Z apert tłum. Krzysztof Masłowski, Prószyński i S-ka, Warszawa 2013, s. 440, ISBN 978-83-7839-600-0

Ziemowit Szczerek

Rzeczpospolita zwycięska „Gdyby sojusznicy nie zdradzili nas w 1939”. „Gdyby Sowieci zachowali wtedy neutralność”. „Gdyby jesień ’39 była deszczowa…” – to tylko niektóre hipotezy rodzimej „gdybologii”, które możemy spuen•

k s i ą ż k i

p a ź d z i e r n i k

2 0 1 3


Wyspa KWARTALNIK LITERACKI

numer 3/2013 już w sprzedaży

PROZA: Borislav Pekić / Magdalena Tulli / Marek Nowakowski POEZJA: Józef Baran / Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki ESEJ: Janusz Drzewucki / Wojciech Kaliszewski / Monika Małkowska Radomir Andrić / Mirosław Bańko / Mirjana Bulatović Zlatan Jurić / Karolina Golimowska / Jerzy Górzański Krystyna Lars / Karol Maliszewski / Adam Puslojić

nowa strona: www.kwartalnikwyspa.pl

prenumerata: kwartalnikwyspa.pl/prenumerata


Recenzje

Znak, Kraków 2013, s.280, ISBN 978-83-240-2046-1

Keith Lowe

Dziki kontynent. Następstwa drugiej wojny światowej w Europie

„To coś tak złego, że nie mogę w to uwierzyć” – pisał w liście do żony John Vachon, fotoreporter przybyły do Warszawy w 1946 roku. „Piękne, barokowe miasto”, nad którego urokami rozwodził się ledwie trzy lata wcześniej Karl Baedeker w przewodniku po Generalnej Guberni – nie istniało. Mieszkańcy tego, ale i innych europejskich miast – czytamy w „Dzikim kontynencie” – „zostali zmuszeni do życia, jak to ujął jeden z amerykańskich felietonistów, »na sposób średniowieczny, w otoczeniu zepsutej maszynerii dwudziestego wieku«”. Ten księżycowy krajobraz, scenerię po przejściu gigantycznego, ludobójczego tsunami opisuje Keith Lowe, ani przez chwilę nie przestając się dziwić, jak ten nasz sterany, zniszczony – zdawałoby się bezpowrotnie – kontynent zdołał stanąć na nogi, osiągnąć dobrobyt materialny, przeżyć – niezależnie od takich konfliktów jak w byłej Jugosławii – kilkadziesiąt lat w pokoju. Niech będzie, że we względnym. Lata 1944-49 były jednak czasem nieprawdopodobnego chaosu i ten chaos Lowe przedstawia, zdając sobie sprawę, że choć odkrycie pełnej prawdy jest pewnie niemożliwe, to „przynajmniej można sprostować część kłamstw”. Polskiego czytelnika usatysfakcjonuje zapewne ukazanie przez autora naszego doświadczenia wojennego z należytym szacunkiem, oddanie sprawiedliwości uczestnikom bohaterskiej walki o niepodległość, w ogóle poświęcenie bacznej uwagi temu, co w latach II wojny światowej działo się w Europie Wschodniej, temu samemu, co przez historyków zachodnich przez długie lata było lekceważone, zakłamywane, pomijane milczeniem. Lowe na ostatnie miesiące wojny i pierwsze lata powojennego pokoju (?) usiłuje spojrzeć z lotu ptaka, ogarniając wielką, rzeczywiście – niezwykle chaotyczną, całość, nie pomijając strat ludzkich, moralnych, materialnych żadnej ze stron, także niemieckiej. A przy okazji przekazuje informacje, niby nie nowe, ale w szerszym kontekście nabierające dodatkowych znaczeń. Jak ta, że w obronie zagrożonych Żydów solidarnie stanęły nie tylko władze i społeczności Danii (co, nie zważając na dysproporcje w liczbie diaspor żydowskich, bez sensu wytyka się Polakom), ale i Bułgarii, gdzie przeciw planom wywiezienia niespełna 50 tysięcy Żydów zgodnie zaprotestowali król, parlament, Kościół, wreszcie społeczeństwo. W efekcie był to jedyny w Europie kraj, w którym populacja Żydów przez lata wojny powiększyła się. Znamienny błąd znalazł się za to już na samym początku książki, gdzie możemy przeczytać o tym, że – zdaniem części Polaków – tak naprawdę wojna w naszym kraju skończyła się z chwilą opusz48

b i b l i o t e k a

a n a l i z

p r z e d s t a w i a

Rozmowa z Keithem Lowe’m

Skrwawione ziemie –  III Rzesza skapitulowała 8 maja 1945, ale pańskim zdaniem ta data nie kończyła II wojny światowej w Europie... –  Jeszcze przez kilka lat w  rozmaitych jej zakątkach tliły się bowiem pozostałości największej hekatomby w dziejach ludzkości. Wynikały one z rozmaitych przyczyn: chaosu politycznego, niepewności granic państwowych, chęci zemsty w imię sprawiedliwości, próby wyrównywania rachunków, pragnienia rozliczeń z renegatami, konfliktów regionalnych i etnicznych... Były też bardziej przyziemne powody. Zwłaszcza grabież, częstokroć usprawiedliwiana koniecznością odkucia się na wrogu. –  To ostatnie przyświecało szczególnie czerwonoarmistom na zajmowanych terenach. –  Sowieckie dowództwo zachęcało do brutalnych zachowań. Może nieoficjalnie, ale zawsze. Wybitny brytyjski historyk Antony Beevor przytacza w jednym ze swych dzieł apel Iljii Erenburga, rozpowszechniany pośród żołnierzy 4 Armii Pancernej, jako przedruk z „Krasnoj Zwiezdy” – prasowego organu wojska. „Nie licz dni, nie licz kilometrów, licz jedynie trupy Niemców, które zabiłeś. Zabijaj Niemców – o to modli się twoja matka. Zabijaj Niemców – do tego wzywa cię Rosja. Nie wahaj się. Nie przepuszczaj okazji. Zabijaj!”. Wprawdzie po zakończeniu działań wojennych Sowieci znacznie ograniczyli zabijanie, lecz wciąż rabowali na potęgę, o gwałtach nie wspominając. –  Czy gdyby Sowieci nie dotarli aż do Berlina ofiar powojennego bezhołowia byłoby mniej? –  Z pewnością, gdyż ich barbarzyńskie zachowanie wymuszało opór. Nierzadko stanowczy i rozpaczliwy. Przewaga liczebna Sowietów zawsze jednak była w stanie go zdławić. Pozostawało to jedynie kwestią czasu. I wylanej krwi. A przecież ziemia nie zdążyła jeszcze wyschnąć od tej utoczonej przez Niemców. Rozmawiał Tomasz Zb. Z apert fot. Fred Ramage Getty Images

tować stwierdzeniem: „bylibyśmy potęgą”. Entuzjastom dziejów alternatywnych, ale także naszej najnowszej historii, polecam niniejszą książkę. We wrześniu 1939 roku alianci decydują się wesprzeć Polskę w jej walce z Niemcami. Brytyjskie samoloty bombardują niemieckie miasta. Francuska armia przekracza linię Maginota i uderza na niechronioną Nadrenię niczym rozpędzony walec. W pierwszych dniach listopada Wojsko Polskie maszeruje przez Berlin w triumfalnym pochodzie. Pytanie: co dalej? „Słodkie zwycięstwo” to próba – udana – przedstawienia takiej historii Polski, która nie miała okazji się wydarzyć. Jak w świetle przedwojennych planów i  przewidywań, sytuacji politycznej i  gospodarczej oraz opinii historyków mogły wyglądać nasze losy bez okupacji i bez sowieckiego „wyzwolenia”? Jak wyglądałaby Polska po wygranej II wojnie światowej? Ziemowit Szczerek przedstawia wizję kontrowersyjną i przekorną, lecz zarazem wspartą niebagatelną wiedzą, talentem narracyjnym i plastyczną wyobraźnią. Po przeczytaniu epilogu zapewne nie tylko we mnie zagościł żal. Że tak piękny los naszej ojczyzny to li tylko literacka fikcja. (to-rt)

czenia Polski przez ostatni sowiecki czołg, co rzekomo nastąpić miało w 1989 roku. Naprawdę wycofywanie Armii Czerwonej z terenów Polski rozpoczęło się w kwietniu 1991 roku, a ostatnia jednostka – brygada kutrów rakietowych – odpłynęła ze Świnoujścia w październiku roku 1992. Uroczyście zaś pożegnano ostatnią grupę żołnierzy armii – jak byśmy na to nie spojrzeli – okupacyjnej w znaczącą rocznicę 17 września – w 1993 roku. Krzysztof Masłoń tłum. Mirosław P. Jabłoński, Rebis, Poznań 2013, s. 544, ISBN 978-83-7510-820-0

reportaż Michał Książek

Jakuck

Jak to jest żyć, mieszkać, spędzać kolejne lata w Jakucji? W niewyobrażalnie ogromnym, zalesionym, niemal bezludnym kraju, którego większość mieszkańców mieszka w mieście przez miejscowych zwanym po prostu miastem? W kraju, w którym już od pierwszych dni jesieni, cała przyroda i wszyscy ludzie zaczynają gorączkowe przygotowania do zimy, której nie sposób przeżyć, jeśli nie znajdzie się sposobów na poradzenie sobie z pięćdziesięciostopniowym mrozem? W kraju, w którym na zimę najlepiej zabić okna deskami a drzwi choćby starym płasz•

k s i ą ż k i

p a ź d z i e r n i k

2 0 1 3


czem? Gdzie ludzie zimują w jakiejś dziwnej symbiozie z robactwem, które przecież też chce żyć. Gdzie co prawda dotarły już wszelkie nowinki cywilizacji technicznej, ale jeśli chodzi o buty na zimę, to wciąż najlepiej sprawdzają się unty ze skóry z goleni renifera, niewiele różniące się od tych, jakie produkowano tu już w schyłkowym paleolicie, a na głowę najlepiej założyć czapkę z pieśca? Michał Książek przez kilka lat mieszkał w Jakucku, stolicy Jakucji, tego właśnie kraju, a swoje doświadczenia spisał nie tylko z fenomenalną sugestywnością, ale jeszcze pogłębił bardzo rzetelnymi studiami historycznymi, etnologicznymi, przyrodniczymi (to niezwykłe, jak wiele dla poznania Jakucji zrobili Polacy) a także – co dla tej książki szczególnie ważne – językoznawczymi. To właśnie język – Jakutów, mieszkającego tu od stuleci ludu, ludów sąsiednich i przyjezdnych, oraz Rosjan-kolonizatorów – czyni Książek kluczem do zrozumienia tego kraju i jego ludzi. Język, w którym jak w lustrze odbijają się dzieje i współczesność tej wielkiej połaci ziemi. Czytelnik dostaje do ręki niezwykły słownik, który czyta się jednym tchem. Świetna lektura. Jarosław Górski Czarne, Wołowiec 2013, s. 248, 39.90 zł, ISBN 978-83-7536-498-9

podróże Dominik Szmajda

Rower góral i na Ural Podróżnik, prezes Fundacji im. Kazimierza Nowaka, trasę przemierza – podobnie jak patron fundacji – samotnie na rowerze. Celem jego wyprawy jest Ural Polarny. W podróży towarzyszą mu „Dzienniki kołymskie” Jacka Hugo-Badera, resztę sakwy zajmują niezbędne rzeczy, m.in. siatka osłaniająca przed chmarami komarów i traktorowa dętka, która okaże się przydatna przy przeprawie przez rwącą rzekę Balszaja Szczucza. Zapis tej heroicznej wyprawy i zmagania się z własnymi słabościami oraz relacje ze spotkań z życzliwymi mieszkańcami, jakich spotkał na swej drodze Polak, zebrały się na zajmującą książkę. Dominik Szmajda jest wytrawnym podróżnikiem, świadomym, odważnym, odpowiedzialnym. To prawdziwy pasjonat, którego nie zrazi żadne niepowodzenie. Wiedzony ciekawością poznania, zajrzy w najmniej ciekawe rejony, trudnodostępne dla jednośladowca. Poznaniak starał się wszystko udokumentować, czasem było to wręcz karkołomne, jak bowiem sfilmować siebie przepływającego rzeką na dętce? Jemu się udało! Opowieść okraszają barwne ilustracje, ale głodnym wrażeń polecam film na YouTube. (et) Sorus, Poznań 2013, s. 206, ISBN 978-83-63768-21-8

Religia Anna Moszyńska

Przygoda ze Staszkiem Kostką Współczesna opowieść o radościach i smutkach dwunastoletniego Mikołaja. Wychowuje go tata, ponieważ mama pracuje w Anglii. Chłopiec nie może znaleźć wspólnego języka z tatą, który pragnie, aby jego syn był twardy , wysportowany, a po szkole uczęszczał na zajęcia sportowe. Tymczasem pasją Mikołaja jest mozaika. W każdej wolnej chwili ogląda albumy z fotografiami obiektów mozaikowych, podgląda układanie mozaiki w osiedlowym kościele, nawet zaprzyjaźnia się z jej wykonawcami. W pewnym momencie chłopiec poznaje losy XVI-wiecznego rówieśnika, św. Stanisława Kostki. Początkowo nastawiony jest sceptycznie do tej postaci, jednak z biegiem czasu coraz bardziej fascynuje Mikołaja ów chłopiec. Odkrywa w nim cechy, które mu imponują: zdecydowanie, mądrość, stanowczość, upór w dążeniu do celu.


Recenzje Przy okazji poznawania Staszka Kostki dwunastolatek dowiaduje się wiele o sobie samym. Bożena Rytel Wydawnictwo WAM, Kraków 2013, s.130, ISBN 978-83-7767-837-4

nauka Przemysław Rudź

Astronomia bez tajemnic

widzenia autora artykułu. Justyna Dobrołowicz pisze o edukacji uwikłanej ideologicznie, politycznie i ekonomicznie. Wskazuje najważniejsze, jej zdaniem, przyczyny niewydolności systemu edukacji. I alarmuje – „Polska zajmuje ostatnie miejsce w Europie w dziedzinie nauki języków obcych i uczestnictwie najmłodszych dzieci w systemie edukacji”. Praca badawcza Justyny Dobrołowicz składa się z  sześciu rozdziałów. Autorka omawia zmiany gospodarcze i  kulturowe, ważne dla funkcjonowania edukacji. Zajmuje się uporządkowaniem wiedzy o  dyskursie i  metodach jego analizy. Prezentuje analizy wybranych opiniotwórczych czasopism, by ustalić, jakie wątki tematyczne związane z edukacją są podkreślane w prasie; jak zbudowany jest dyskurs, jakich użyto w nim środków językowych; jakie rezultaty dla zachowania i sposobu myślenia czytelników może przynieść lektura tekstów o edukacji zamieszczonych na łamach tygodników opinii. Ważna praca dla badaczy problemu, medioznawców, a także ludzi zaangażowanych w edukację w Polsce. Joanna Habiera

Kolejna pozycja z serii „Samo Sedno” odrywa czytelnika nieco od Ziemi, przynajmniej na poziomie badanej empirii, zachęcając: poznaj fascynujący świat planet i gwiazd. To zatem książka stawiająca na praktykę, a zarazem – przynajmniej pod względem treści – jednak z takich, jakich wciąż boleśnie u nas brakuje. Zwięzła, treściwa, napisana ludzkim językiem. Grono pasjonatów astronomii zdecydowanie rośnie. Przyczynia się do tego coraz lepszy i tańszy sprzęt obserwacyjny, potężne możliwości, jakie dają komputery i wymiana danych w sieci. Równocześnie w powszechnym obiegu krąży cała masa mitów, uproszczeń czy wręcz przekłamań dotyczących funkcjonowania wszechświata. W szkołach trudno to wyprostować, a pasjonatom zostaje lektura książek bądź to wycinkowych, bądź specjalistycznych. Złożone z jedenastu tematycznych rozdziałów opracowanie Rudzia wypełnia zatem pewną lukę. Wprowadza krok po kroku w arkana fascynującej dziedziny wiedzy, ale co najważniejsze – czyni to w sposób pasjonujący. Autor – sam pasjonat – wykłada systematycznie historię astronomii, a potem wciąga czytelnika coraz głębiej i głębiej w zagadnienia bardziej szczegółowe. Mamy tu sporo teorii, ale zwykle podanej z kontekście praktyki, co widać już po tytułach rozdziałów: „Na drugim końcu teleskopu, czyli rzecz o okularach” czy „Niezbędnik obserwatora, czyli pożyteczne narzędzia”. Aby jednak nadmiernie nie zagęszczać treści, każdy rozdział skrzy się ciekawostkami. Nie znaczy to wcale, że mamy do czynienia z lekturą „dla idiotów”. Rudź potrafi bez wyjaśnienia przywalić terminem, który trzeba sprawdzić w słowniku, a przynajmniej w zamieszczonym na końcu słowniczku. Szkoda wówczas, że zaraz obok zabrakło indeksu użytych pojęć. Do ideału „Astronomii” brakuje jeszcze tylko jednego – bogatszej szaty graficznej, w tym większej dawki barwnych ilustracji. To prawda, że można je bez trudu odszukać w internecie, ale warto też do tego poszukiwania zachęcić, a przecież zdjęcia z teleskopu czy satelity potrafią zapierać dech w piersiach. Dlatego zamieszczona na końcu książki wkładka, to trochę mało. Choć niewątpliwie wpływa to też na cenę… (ton)

Mój sześcioletni syn czytać nauczył się sam. Ale z pisaniem ma problemy. Nie lubi. Męczy go to. Mam nadzieję, że nauczycielka znajdzie na niego sposób. A metoda, którą zastosuje w szkole, będzie skuteczna. I właśnie dzięki odpowiedniej metodzie nauki pisania, w niepamięć odejdą kulfony i lustrzane odbicia liter, które stawia w zeszycie. Chciałabym także, by nauka w szkole kojarzyła mu się z czymś ciekawym, ważnym, pożytecznym i pozytywnym. Jak pisze autorka publikacji – nauczenie dzieci czytania i pisania jest najważniejszym wyzwaniem edukacji. To bardzo ważna umiejętność i wymaga wielkiego trudu, dlatego pożądane są optymalne metody początkowej nauki. Anna Jurek prezentuje współczesne teorie rozwoju dziecka. Omawia koncepcje, które mają wpływ na proces zdobywania wiedzy i rozwój. Przedstawia zagadnienie nauczania czytania i pisania w kontekście współczesnych teorii naukowych. Przybliża problem wzajemnych zależności między rozwojem dziecka a wyborem określonego podejścia metodycznego w nauczaniu piśmienności oraz zwraca uwagę na fakt, jakie konsekwencje dla rozwoju uczniów mogą wynikać z decyzji podjętych przez autorów podręczników i nauczycieli. Joanna Habiera

Edgard, Warszawa 2013, s. 240, 34,90 zł, ISBN 978-83-62482-95-5

Harmonia Universalis, Gdańsk 2013, s. 240, ISBN 978-83-7744-022-3

Obraz edukacji w polskim dyskursie prasowym W szkole rządzi skostniała biurokracja. Nasz system edukacji i wychowania jest (delikatnie mówiąc) niedoskonały. Nie liczą się ani umiejętności, ani samodzielność myślenia. Uczniowie mają wkuwać na pamięć. Słuchać bezkrytycznie nauczyciela. Bezmyślnie wykonywać polecenia. Nie wiadomo, czy zawody, do których przygotowują współczesne szkoły, będą jeszcze istnieć za kilka lat... To są główne tematy dyskursu o edukacji, jaki toczy się na łamach czasopism. Dziennikarze piszą o przemocy wśród uczniów, o nieprzygotowaniu merytorycznym i emocjonalnym nauczycieli. Autorka tej publikacji zwraca uwagę na tendencyjność i powierzchowność przekazów na temat edukacji. „Prasa narzuca czytelnikom obraz złej i obraz dobrej edukacji przez z pozoru obiektywne informowanie” – podkreśla. Zwykle czytelnicy przyjmują punkt a n a l i z

Rozwój dziecka a metody nauczania czytania i pisania

Dzieci z zaburzeniami łączonymi

ustyna Dobrołowicz

b i b l i o t e k a

Anna Jurek

Barbara Winczura

pedagogika

50

Oficyna Wydawnicza Impuls 2013, s. 290, ISBN 978-83-7850-032-2

p r z e d s t a w i a

Autyzm, zespół Aspergera, zaburzenia semantyczno-pragmatyczne, niewerbalne trudności w uczeniu się, ADHD, dysleksja, zaburzenia lękowe, obsesyjno-kompulsywne, zaburzenia zachowania i  emocji, zaburzenia opozycyjno-buntownicze, schizofrenia, depresja – to najczęstsze rodzaje zaburzeń u dzieci należące do zaburzeń łączonych. To właśnie im poświęcona jest ta praca. Autorzy zajmują się trudnymi ścieżkami rozwoju dzieci dotkniętych rozmaitymi zaburzeniami. Omawiają terminologię medyczną, przybliżają terminy diagnostyczne oraz opisują profil rozwojowy. Prezentują studium przypadków konkretnych dzieci i podają zakres przeprowadzonych badań, diagnozy oraz zalecenia lekarskie. „W  praktyce klinicznej spotykamy coraz więcej dzieci chorych i zaburzonych w rozwoju, które nie są dotknięte jednym tylko problemem natury psychicznej czy somatycznej. Trudno jednocześnie przewidzieć, jak od pierwszych widocznych objawów danej choroby czy •

k s i ą ż k i

p a ź d z i e r n i k

2 0 1 3


Recenzje zaburzenia potoczy się dalszy jego rozwój” – pisze we wstępie Barbara Winczura. „Mamy pod opieką terapeutyczną dzieci chore i zaburzone w rozwoju bez określonej jednej diagnozy, albo i takie, które mają ich dwie, a nawet kilka. Czasami są to diagnozy wręcz skrajne i wykluczające się”. „Współwystępujące zaburzenia czy choroby zdecydowanie wpływają na cały proces rozwoju dziecka. Nie tylko dodatkowo go obciążają, opóźniają, ale wręcz deformują jego przebieg i obraz kliniczny. Ponadto wiele objawów jest na tyle nieukształtowanych, niewyraźnych, że pojawiają się wątpliwości, które z deficytów w rozwoju dziecka należy przyjąć za rdzenne, a które za dodatkowe, współtowarzyszące” – pisze Barbara Winczura. A przecież proces diagnostyczny i terapeutyczny jest bardzo długi i niezwykle żmudny. Dlatego tak wiele zależy od prawidłowej diagnozy. Joanna Habiera Oficyna Wydawnicza Impuls 2013, s. 312, ISBN 978-83-7850-064-3

JJohn F. Taylor

z ADHD w szkole każdego dnia usiłują się skupić na tym, co mówi do nich nauczyciel, i na zadaniach, które mają wykonać. Rzeczy, które dla innych są łatwe, im przychodzą z trudnością. W krótkim i zwięzłym przewodniku Taylor wyjaśnia, czym jest ADHD. Poradnik adresowany jest do dzieci z ADHD, ich rodziców oraz nauczycieli, pedagogów i  terapeutów. Autor wyjaśnia trudne kwestie dużymi – dosłownie – literami, przystępnym językiem, a wiedzę umila śmiesznymi rysunkami. Podsuwa porady i sugestie, a także ćwiczenia pomagające się rozluźnić, skupić, uspokoić. Omawia cechy, typy i przyczyny ADHD, przypomina o potrzebie stosowania diety (zero barwników i  konserwantów, zero chipsów i  gazowanego picia), poddaje pomysły poprawiające relacje z bliskimi, wylicza zasady współpracy z nauczycielami. Krótko mówiąc – z pozytywnym nastawieniem i sporą dawką humoru podpowiada, jak radzić sobie z ADHD. I przekonuje – razem możemy sprawić, że ADHD z dokuczliwego problemu stanie się codziennym wyzwaniem. Joanna Habiera Wydawnictwo Jedność, Kielce 2013, s. 128, ISBN 978-83-7660-569-2

Przewodnik przetrwania dla dzieci z ADHD i ich rodziców

Nie kontroluję tego, co robią moje ręce i stopy; w klasie wrzeszczę zamiast mówić; ciągle się wiercę na lekcjach; moje myśli uciekają donikąd; czasem nie mam pojęcia, co robię; czuję się, jakbym miał w głowie dziesięć kanałów telewizyjnych i nie mógł wybrać, co oglądać – tak mówią o sobie dzieci z ADHD. Paweł próbuje przestrzegać zasad, ale nie umie. Dla niego wszystko dzieje się zbyt wolno. W czasie lekcji zrywa się z krzesła, nie czeka na pytania nauczyciela. Dlaczego? Wszystkiemu winien jest zespół nadpobudliwości ruchowej z deficytem uwagi. Dzieci

Audio Jacek Hugo-Bader

Dzienniki kołymskie Kolejną książką Jacek Hugo-Bader udowodnił, że jest najlepszym obecnie polskim reporterem piszącym o Rosji i jej narodach. Kołyma – złote serce Rosji, obfitująca w złoża naturalne, bynajmniej jednak ludziom nie żyje się tu jak w Kolorado. Przy fatalnych warunkach pogodowych, autostopem, autor przejechał 2025 km Traktu Kołymskiego, mierząc

Przygotowanie pracy dyplomowej z pedagogiki

Jak napisać dobrą pracę? Rozwiązania praktyczne. Narzędzia badawcze Stanisław Korczyński Cena: 59 zł

Poradnik metodyczny dla studentów pedagogiki – jak przygotować dobrą pracę dyplomową. Walorem książki są narzędzia badawcze, które mogą być wykorzystane w planowaniu badań lub stanowić punkt odniesienia w konstruowaniu własnych. Autor podaje też sposób wykorzystania prezentowanych narzędzi oraz literaturę ułatwiającą pogłębienie wiedzy z zakresu określonej problematyki. POLECAMY

Cena: 60 zł

Cena: 45 zł

Cena: 50 zł

Księgarnia internetowa

Difin Spółka Akcyjna, ul. Kostrzewskiego 1, 00−768 Warszawa tel. 22 851 45 61 wew. 110, 111, fax 22 841 98 91 www.difin.pl, e−mail: handlowy@difin.pl b i b l i o t e k a

a n a l i z

p r z e d s t a w i a

www.ksiegarnia.difin.pl

k s i ą ż k i

p a ź d z i e r n i k

2 0 1 3

51


Recenzje się z własnymi siłami, ale też z towarzyszącą mu w tej podróży prozą Szałamowa. Jego historię opowiadają „paputczcicy”, czyli ludzie drogi – kierowcy i spotykane osoby. To opowieść o poszukiwaniu złota, o marzeniach, rozczarowaniach, niesprawiedliwości, o głodzie i przeraźliwym zimnie, ciężkiej pracy, ale też o zwykłym beztroskim życiu, o piciu wódki, o dorastaniu i umieraniu. Historia przeplata się z teraźniejszością, jedna i druga równie nędzna, ale w reportażach Jacka Hugo-Badera niezmiennie frapująca. „Dzienniki kołymskie” można by nazwać powieścią drogi, tylko fikcji w niej brak (chyba że za taką uznać spinającą historię przepowiednię szamanki). To trzeci audiobook zrealizowany na podstawie książek Jacka Hugo-Badera. Autor sam czyta znaczną część tekstu – narrację i swoje kwestie. Wspomagają go lektorzy, ale też nagrani bohaterowie opowieści. Słuchacz ma wrażenie uczestnictwa w wydarzeniach, wzmacnia to ich autentyczność. A Hugo-Bader nie tylko świetnie pisze, ale też nieźle czyta swoje relacje. (ł)

nas ze wszystkich stron, a nasza ocena nie jest tylko wypadkową naszej z nim stycznosci. Salewiczowi jednak po mistrzowsku udaje się tego uniknąć, a dzięki osadzeniu całości w szerszym kontekście geopolityczno-historycznym możemy lepiej zrozumieć, dlaczego muzyka i teksty Marleya były na tyle uniwersalne, że pozwoliły mu osiągnąć międzynarodową sławę. Wartka narracja i styl przywodzący na myśl opowieść, którą dzieli się z nami ktoś, kto to wszystko przeżył i widział to kolejne atuty tej pozycji. Natomiast osoby kochające muzykę znajdą tu również wiele odnośników i nawiązań do twórców, którzy inspirowali Boba i jego przyjaciół, a to już może stać się punktem wyjścia do wspaniałej podróży w świat dubu, reggae i muzyki karaibskiej. Michał Kramar tłum. Maciej „Magura” Góralski, Wydawnictwo Sine Qua Non, Kraków 2013, s. 366, ISBN 978-83-7924-060-9

Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2013, CD-MP3, 39,90 zł, ISBN 978-83-7536-473-6

wiedza o kulturze

Jacek Piekara

Urszula Janicka-Krzywda

Charakternik Jedna ze słabszych powieści Jacka Piekary, przedstawiająca Rzeczpospolitą szlachecką z końca XVI wieku, po śmierci króla Batorego. Polska prowincja, pełna demonów, diabłów, wodników i innych dziwadeł zdaje się drzemać jeszcze w mrokach średniowiecza, choć panowie szlachta pretendują do najjaśniejszych umysłów Europy. Piekara drwi sobie z sarmackich obyczajów, zaściankowości szlachty, naiwności przy jednoczesnej skłonności do swary. Trójka bohaterów przemierza kraj, fabuła za bardzo przypomina jednak grę komputerową, gdzie akcja jest ważniejsza niż narracja. „Charakternik”, powieść z 2009 roku, jest swego rodzaju preludium, wprawką pisarską, dla prawdziwie dojrzałego dzieła, jakim jest opublikowany w 2013 roku „Szubienicznik”. Wszystkie wydania audio książek Piekary są na mistrzowskim poziomie, więc mimo niedociągnięć fabularnych słucha się tego z prawdziwą przyjemnością. Czyta Tomasz Sobczak, nie pamiętam czy już o tym pisałem, ale według mnie obecnie jeden z trzech najlepszych polskich lektorów książek audio. (łg) Biblioteka Akustyczna, Warszawa 2013, CD-MP3, 34,90 zł, ISBN 978-83-63162-17-7

muzyka

Zwyczaje, tradycje, obrzędy Książka wprowadza czytelnika w polską kulturę ludową, czyli w nasze rodzime zwyczaje, tradycje i obrzędy. W trzech rozdziałach: „Radość świętowania”, „W kręgu istnienia”, „Owoce ziemi” autorka zgromadziła interesujące informacje o nieuchronnie odchodzących w przeszłość elementach rodzimej kultury, które są częścią naszej tożsamości. Dowiadujemy się zatem, że polską kulturę tradycyjną kształtowały dwa nurty: przedchrześcijański i chrześcijański. Ten ostatni wprawdzie zdominował „dawny obraz świata”, ale zachował wiele jego elementów. I tak np., pisze autorka, „Wśród grup kolędniczych głoszących radość z narodzenia Jezusa, znalazły miejsce maszkary zwierzęce o totemicznym rodowodzie, a w obrzędowości wiosennej związanej z Wielkanocą – dawne rytuały ognia i wody, zaś antidotum na przeciwności losu stały się różnego rodzaju >>znaki wiary<< (święcone rośliny, świece, itp.), dewocjonalia, a przede wszystkim modlitwa”. Poszczególne etapy życia, wpisane w pory roku i święta, związane były z celebrowaniem obrzędów, ponieważ od ich właściwego przebiegu zależały często dalsze losy człowieka. Jeśli więc chcemy dowiedzieć się, jak np. wyglądały ongiś wesela, chrzciny, pogrzeby, procesje i widowiska w mieście i na wsi, czy poznać zwyczaje świąteczne, należy sięgnąć po tę książkę. Bożena Rytel Wydawnictwo WAM, Kraków 2013, s.308, ISBN 978-83-7767-865-7

Chris Salewicz, Bob Marley

Nieopowiedziana historia króla reggae Lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte obfitowały w wydarzenia, które w znaczący sposób wpłynęły na kształtowanie się świata w późniejszych dziesięcioleciach – lądowanie człowieka na Księżycu, kryzys kubański, atak terrorystyczny na IO w Monachium, sowiecka interwencja w Afganistanie, to tylko kilka z nich. Jednak tak rewolucyjne rzeczy działy się również w sztuce, a konkretniej w branży muzycznej. Twórczość Boba Marleya, przypadająca właśnie na ten okres, niewątpliwie znalazłaby się u samego szczytu jakiegolwiek rankingu, grupującego takie zdarzenia. Książka Salewicza ukazuje postać wielkiego artysty z  bardzo „ludzkiego” punktu widzenia. Dzięki rozmowom z wieloma ludźmi z najbliższego otoczenia Marleya powstaje obraz muzyka niezmiennie wierzącego i  trwającego przy swoich ideałach, bardzo ciężko pracującego na sukces ale przede wszystkim skoncentrowanego na pozostawieniu po sobie prawdziwej spuścizny, a nie tylko wypełnieniu konta wieloma zerami po przecinku. Sam autor spędził trochę czasu z  bohaterem biografii, co często powoduje zniekształcenie i swoiste zamazanie obiektywnego wizerunku danej osoby – szczególnie w wypadku ludzi znanych, o których wiadomości docierają do 54

b i b l i o t e k a

a n a l i z

p r z e d s t a w i a

Dla dzieci i młodzieży Agnieszka Tyszka

Siostry pancerne i pies Siostry Pancerne: Hortensja, Georginia, Jaśmina i Róża, czyli wróżka Tesia, bajarka Gienia, Baba Jaga – Jaśka, księżniczka Róża oraz pies Paproch. Tesia i Gienia to dwie małe mądre dziewczynki, Jaśka jest zbuntowaną warkliwą nastolatką, a Róża, najstarsza – odpowiedzialną i wrażliwą artystką. Prowokatorką najbardziej burzliwych scen jest oczywiście Jaśka, która nie znosi ekologicznej pasji swojej matki, ciągłego braku pieniędzy i starego Paprocha. Marzy o markowych ciuchach, pachnących kosmetykach i luksusowym życiu. Róża wyrosła już z nastoletniego buntu i stara się zmitygować nieco młodszą siostrę, z marnym skutkiem. Jednak nic nie jednoczy tak, jak zagrożenie z zewnątrz. W obliczu kryzysu siostry połączą siły i stworzą Pancerny kwartet, stanąwszy po tej samej stronie barykady. Będą musiały stawić czoła okropnej babci Pobożnej i strasznej polskiej szkole. Trzeba przyznać, że wątek oświatowy z wychowawczynią pierw•

k s i ą ż k i

p a ź d z i e r n i k

2 0 1 3


Recenzje szych klas jest naprawdę przerażający. Nietrudno uwierzyć, że w rzeczywistości także istnieją takie „nauczycielki”, które wypuszczają dzieci do toalety tylko o określonej godzinie. Wychowawczyni Gieni nawet oświadcza rodzicom na zebraniu: „proszę uczyć dzieci w domu, bo w szkole naprawdę nie ma na to czasu”. Powieść rozpisana na cztery dziewczęce głosy. Każda siostra przedstawia swoją wersję wydarzeń i punkt widzenia. W efekcie „napisały” razem zabawną, życiową powieść obyczajową lekkim młodzieżowym językiem, który przypadnie z pewnością do gustu podlotkom i nastolatkom. „Siostry Pancerne” ukazały się w serii „Różowe Okulary”, charakteryzującą się pozytywnym spojrzeniem na świat i punktem widzenia otwartym na innych ludzi. Joanna Habiera Egmont, Warszawa 2013, s. 146, ISBN 978-83-237-5303-2 

Holly Webb

Kora jest samotna Helenka nie przepada za psami. Jej brat Waldek ma Korę, suczkę rasy border collie. Ale Helenka boi się Kory. Ona skacze, jest strasznie szybka, niesforna i ruchliwa – dziewczynka nie potrafi jej zaufać. Wszystko zmienia się, gdy Waldek trafia do szpitala i Helenka musi zająć się Korą. Nie jest szczęśliwa. Kora także nie – tęskni za Waldkiem, tylko on potrafi ją okiełznać. Kora i Helenka nie ufają sobie nawzajem. Opieka nad psem to duża odpowiedzialność. I wymaga od Kory poświęcenia i przezwyciężenia swoich lęków. Nauczy się, jak sprawić, by pies zaufał właścicielowi i był mu posłuszny. „Super książka chuda, łatwa do czytania, bo ma dużą czcionkę” – zachwala w internecie jeden z małych czytelników.

b i b l i o t e k a

a n a l i z

p r z e d s t a w i a

Doskonała opowieść, by przygotować dziecko do roli opiekuna i opowiedzieć, czego potrzebuje pies do życia oprócz jedzenia. Mądra, ciepła i zabawna historia o zwierzętach, ich potrzebach oraz dzieciach, które uczą się odpowiedzialności, wrażliwości i empatii. Sześcioletni Franek bardzo chce mieć psa, martwi go jednak parę spraw – kto wyjdzie z psem w czasie deszczu, kto będzie po nim sprzątał – on bowiem nie zamierza. Poczytamy, zobaczymy… 1 proc. ze sprzedaży tej serii o przyjaźni dzieci ze zwierzętami przeznaczony jest na rzecz Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Szczytny cel także zachęca do zakupu książki. (hab) tłum. Jacek Drewnowski, Zielona Sowa, Kraków 2013, s. 128, ISBN 978-83-265-0137-1

Aleksander Fredro

Paweł iGaweł

Seria „Cacko z Dziurką” zachwyciła mnie od pierwszego wejrzenia, a to za sprawą wspaniałego doboru tytułów i ilustratorów oraz przemyślanego i kunsztownego opracowania graficznego. W cyklu ukazują się antologie klasyków polskiej literatury dla dzieci w opracowaniu graficznym współczesnych, utalentowanych ilustratorów. Do wydanej w ubiegłym roku „Kaczki-dziwaczki” Jana Brzechwy z ilustracjami Ewy Kozyry-Pawlak i Pawła Pawlaka, dołączyły właśnie dwie nowości: „Rzepka”, czyli zbiór wierszy Juliana Tuwima z ilustracjami Jony Jung oraz zilustrowany przez Adama Pękalskiego wybór bajek Aleksandra Fredry „Paweł i Gaweł”. W tomiku „Mistrza humoru”, który „ żałobę leczył radosnym, szczerym śmiechem i pozwalał zapomnieć o troskach” – jak napisał o Fredrze w posłowiu prof. Grzegorz Leszczyński – znalazły się, obok historii o dwóch zwaśnionych sąsiadach i słynnej opowiastki o małpie w kąpieli i osiołku, te mniej znane – o Cyganie, który zamarzył o zu-

k s i ą ż k i

p a ź d z i e r n i k

2 0 1 3

55


Recenzje pie z gwoździa czy o czterech niefrasobliwych podróżnych. Łącznie siedem historyjek z morałami. Tej terapii - śmiechoterapii – warto się poddać. (et) Bajka, Warszawa 2013, s.40, 29,90 zł, 978-83-61824-62-6

Asa Lind

Chusta babci Ta książka chwyta za serce. To mądra, poruszająca i przenikliwa opowieść. I choć skierowana do dzieci, jednocześnie znakomita dla dorosłych. Dojrzałym ludziom prościej jest zrozumieć pewne rzeczy, z uwagi na życiowe doświadczenie po prostu wiemy, jak mogą się potoczyć koleje losu. Zapominamy przy tym, że dla małego człowieka wszystko jest nowe, niezrozumiałe. Przy całym codziennym zabieganiu umyka niektórym, że to właśnie oni są życiowymi przewodnikami dla swoich pociech. O co chodzi z zamieszaniem wokół babci próbuje ustalić dwójka bohaterów. Po powrocie staruszki ze szpitala do domu panuje wokół niej wielkie poruszenie. Zeszło się mnóstwo ludzi, niektórzy płaczą. Nikt nie poświęca chwili dzieciom, im w całym tym rozgardiaszu trudno zrozumieć sytuację. To książka o tym, że warto rozmawiać, by móc poukładać sobie w głowie wiele rzeczy. Wiele też mówi się tutaj o sile przyjaźni. I o tym, że czasem każdemu potrzebny jest azyl, by wszystko spokojnie przemyśleć. Książkę pięknie zilustrowała Joanna Hellgren. (et)

w tej książce jest asystent Doktora, Tomek Stubbins, a dwa londyńskie wróbelki Pyskacz i jego żona Becky odgrywają niezwykle ważną rolę. Jak pamiętają miłośnicy przygód Doktora znającego mowę zwierząt, ilustratorów cyklu było kilku; sam autor zilustrował jedną ze swoich książek (w Polsce wydanie dostępne dzięki wydawnictwu Zysk i s-ka), ilustrował też niezrównany Zbigniew Lengren, który w moje dzieciństwo wpisał się najmocniej, bo to w latach 50. XX wieku po raz pierwszy pojawiły się przygody sympatycznego Doktora (dzięki wydawnictwu Nasza Księgarnia). Teraz z tematem mierzy się Maria Gromek. Ilustracja w tej książce jest bardzo ważna, ponieważ w takiej bajkowo-realistycznej historii, przeznaczonej dla młodszego czytelnika, i przy takiej ilości tekstu (ponad 500 stron), musi być oddech, który tylko mocniej pobudzi wyobraźnię dziecka. Hugh Lofting pisał książkę w  okresie wojenno-powojennym i stąd zapewne refleksyjność, i chęć obudzenia człowieczeństwa w czytelnikach. Zapraszając na kolejne spotkanie z Doktorem Dolittle zakończę moją recenzję cytatem z  książki „Doktor Dolittle i Tajemnicze Jezioro”: „Zwracam ci uwagę Błotnista Skorupo, że ludzie są głusi, gdy nie chcą czegoś słyszeć lub pamiętać, a najbardziej głusi są wtedy, gdy niebezpieczeństwo zostaje zażegnane chwilowym pokojem, a oni nie chcą wierzyć, że wojna nigdy już nie nadejdzie”. Małgorzata J. Berwid tłum. Maria Makuch, Znak, Kraków 2013, s. 512, ISBN: 978-83-240-1951-9

tłum. Agnieszka Stróżyk, Zakamarki. Poznań 2013, s. 30, 27,90 zł, ISBN 978-83-7776-044-4

Richard Hammond

Czy czujesz tę moc?

Sabine Zett

Geniusz Kuba. Plan doskonały Kuba to przeciętny uczeń gimnazjum, z którym każdy młody czytelnik będzie mógł się utożsamić. W jego mniemaniu do przeciętności mu bardzo daleko. Kuba uważa się za wyjątkowo inteligentnego, wysportowanego i najbardziej lubianego chłopaka w klasie. Jego podejrzenia wzbudza nowy nauczyciel z Chile – pan Torres, który ma uczyć historii. Tytułowy bohater myśli, że jest tajnym agentem służb specjalnych wysłanym z niewiadomych przyczyn do jego szkoły. Kuba jest marzycielem, pragnie zostać superbohaterem i postanawia wraz z przyjacielem Nikiem rozwikłać tajemnicę którą skrywa nowy belfer. Bardzo przyjemna i wesoła książka, a komu się podobała poprzednia część przygód Kuby będzie na pewno zachwycony. (kg) tłum. Małgorzata Słabicka, Nasza Księgarnia, Warszawa 2013, s. 192,

Prezenter doskonałego programu Top Gear przedstawia świat fizyki, często znienawidzonego przez uczniów przedmiotu szkolnego, w zupełnie nowym, barwniejszym świetle. Wszystko co nas otacza i  oddziaływuje na siebie jest fizyką, a  znajomość jej praw może bardzo często okazać się wielce przydatna. Forma książki, która łączy w sobie multum intrygujących ciekawostek, wspaniałych ilustracji i praktycznej wiedzy, powinna zachęcić do nauki nawet największego ,,obiboka”’. Nie ma tutaj nudnych wzorów ani obliczeń. Nie zabrakło przedstawienia sylwetek największych umysłów, a także ich odkryć i dokonań na przestrzeni historii. Tego typu książki są bardzo przydatne dla młodych, rozwijających się umysłów aby uświadomić im, że nauka też może być zabawna i wesoła. K rzysztof Gołębiewski tłum. Hanna Turczyn-Zalewska, G+J RBA, Warszawa 2013, s. 96, ISBN 978-83-7596-434-9

ISBN 978-83-10-12178-3

Dorota Gellner

Hugh Lofting

Doktor Dolittle i Tajemnicze Jezioro Ostatnia książka ze znanej serii Hugh Loftinga (wydana w 1949 roku, już po śmierci autora zmarłego w 1947 roku). To najbardziej tajemnicza książka o przygodach Doktora i jego zwierząt. Doktor wyrusza w podróż do Afryki na pomoc przyjacielowi, staremu żółwiowi o imieniu Błotnista Skorupa, niezwykłemu, ostatniemu z pasażerów arki Noego. Zanurzając się w tej opowieści wyruszymy w czas prehistorii. To, co mnie zachwyca, to empatia, tolerancja autora, który przy okazji opowieści o Doktorze rozmawiającym ze zwierzętami, wprowadza młodego czytelnika w skomplikowany świat żeglarstwa. Mimochodem czytelnik dowiaduje się co to jest barometr, kompas, sekstant, chronometr itd. Dzięki wpleceniu w treść fantastyczną realnych wątków, książka staje się ponadczasowa, pozwala świetnie bawić się w trakcie czytania całej rodzinie. Już od pierwszych stron zaczynamy lubić gospodarną kaczkę Dab-Dab, zabawną świnkę Geb-Geb i małą nieśmiałą małpkę Czi-Czi czy ciągle troszczącą się o Doktora papugę Polinezję. Coś na temat papug wiem, mam taką jedną niewielką w domu od 25 lat i mamy swój specjalny sposób porozumiewania się. Narratorem 56

b i b l i o t e k a

a n a l i z

p r z e d s t a w i a

Mysia orkiestra Co tym razem gra w duszy Doroty Gellner? Cała orkiestra! Większość zwariowanej grupy muzycznej tworzą fałszujące myszy, jest też wielkolud z dzwonkiem i ryczący smok. Dźwięki, które emitują, dalekie są od doskonałości i nie nadają się do wszystkich uszu. Ale, jak słusznie zauważa pewien chyży śmietnik: „Nikt z nas nie jest ideałem”. W pewnym momencie pojawiają się nawet mrówki z tajemniczymi walizkami. Może mają w nich cudowne instrumenty muzyczne? Bohaterami wierszyków są też żaba, zamek, balony i inni obdarzeni osobowością, a każdy z nich nadaje ton bajkowym impresjom. „Mysia orkiestra” to połączenie rymowanych, dowcipnych tekstów pisarki o nieposkromionej wyobraźni i wielkim poczuciu humoru z kapitalnymi ilustracjami Emilii Dziubak. Aż trudno oderwać wzrok od ciepłych, pastelowych obrazów. Wszystko zostało tu zaprojektowane ze smakiem – dla przyjemności małych i dużych. Tę książkę można czytać na okrągło. Świetna lektura z dużą dawką humoru. (et) Bajka, Warszawa 2013, s. 36, 29,90 zł, 978-83-61824-64-0

k s i ą ż k i

p a ź d z i e r n i k

2 0 1 3


Wydawnictwo Sonia Draga

POLECA NOWOŚCI LISTOPADA

Oszustwo, romans i morderstwo w gęstej pajęczynie odwiecznych pytań o sens życia, koleje losu i istotę śmierci – mistrzowskie połączenie literatury wysokiej z intrygującą fabułą.

Powieść obnażająca naznaczony przemocą kolonializm. Uhonorowana wieloma nagrodami, w tym prestiżową Nagrodą Goncourtów.

Niezwykła opowieść o miłości, nienawiści, bólu, stracie i nadziei. A wszystko to wśród poetyckiej, egzotycznej scenerii dalekich Indii.

Zapierająca dech w piersiach historia miłości na zgliszczach Sarajewa. Światowy bestseller sprzedany do 24 krajów. Na podstawie powieści powstał film z Penélope Cruz w roli głównej!

Mocna, poruszająca opowieść o przyjaźni, pasji, strachu i zakazanej miłości na tle pięciu burzliwych dekad irańskiej historii. Zakazana powieść, która stała się światowym bestsellerem.

Najnowsza powieść królowej kryminałów. Tylko dla czytelników o mocnych nerwach. Porywacz, który znika, zanim ktokolwiek znajdzie ofiarę.

Książę nowojorskiej mafii, nieświadoma jego zbrodniczej profesji kobieta i krwawa tajemnica sprzed lat…

tel. 32 782 64 77, 32 782 60 37, www.soniadraga.pl www.facebook.com/wydawnictwoSoniaDraga


dodAtkowe rabaty dlA kSIęgArń! Fotografie: Adam Bujak Słowo: Jan Paweł II

k s i ą ż k i l i t e r a c k i

PremIerA 5 lIStoPAdA

m a g a z y n

Bia ł y K r u k n a B o ż e Narodzenie

240 stron, 24 x 32 cm,

Nr 10/2013 (205) • październik 2013 Cena 14,50 zł (8% VAT) • ISSN 2083-7747 • Indeks 334464

Bestseller Prowokacyjna, pełna czarnego humoru, obrazoburcza kontynuacja bestsellerowej powieści Piotra C. „Pokolenie Ikea”, która – drukowana fragmentami w Angorze – wywołała wśród czytelników szereg skrajnych reakcji – od zachwytu po obrzydzenie.

papier kredowy matowy 170 g, oprawa twarda, lakierowana obwoluta, złocenia ISBN: 978-83-7553-152-7

Album na najwyższym poziomie edytorskim, wyróżniający się elegancją formy (złocenia zarówno na okładce i obwolucie, jak i na każdej stronie) PrAwIe 400 ZdJęĆ!

P

zamówienia: 12/ 260 32 90, 12/ 254 56 02, 12/ 254 56 26 Biały Kruk Sp. z o.o., ul. Szwedzka 38, 30-324 Kraków, e-mail: marketing@bialykruk.pl, księgarnia: www.bialykruk.pl

2 013 

ISSN 1234-0200

p a ź d z i e r n i k

rzyjście Boga na świat w ubogiej stajence, bezbronnego Dzieciątka w ludzkiej rodzinie, przez wieki stanowiło niebywałą inspirację dla artystów oraz obrzędowości religijnej. Ta poruszająca cena detal. 138 zł tajemnica zostawiła swe ślady w wielkich dziełach sztuki malarskiej, rzeźbiarskiej, architektonicznej… Z bogactwem bożonarodzeniowych tematów i ujęć zmierzył się Adam Bujak – w albumie na swych niezrównanych zdjęciach przedstawia różnorodne sceny: od Zwiastowania poprzez Narodziny i przybycie Trzech Króli aż po Ucieczkę do Egiptu; wyobrażenia Bożego Narodzenia w sztuce ludowej, stajenki, szopki, kapliczki, wizerunki Madonny w stanie błogosławionym i z Dzieciątkiem oraz św. Józefa, instalacje w plenerze; wreszcie niektóre obrzędy (np. jasełka, kolędnicy), liturgię, najsłynniejsze choinki… Ze zdjęciami z różnych stron świata, m.in. z Watykanu i Ziemi Świętej, ale zwłaszcza z naszej Ojczyzny, wspaniale współgrają słowa papieża Jana Pawła II, który odsłania tajemnicę Bożego Narodzenia.

9 771234 020133

10


Mlk10 2013