Page 1

str. 1


Kalendarium ekonomika         

Konkurs fotograficzny

W poszukiwaniu logistyki… Nowy sposób na „podryw”. „SZCZYPIORNIAK” ZSEO !! „Szach mat!” Współczesny patriotyzm- kabaret. „Ołówkiem nawet Ekonomik…” X Factor w Ekonomiku „Kwaśny uśmiech”

strona 7 strona 8-10 strona 11 strona 12-14 strona 15-16 strona 17-20 strona 21-27 strona 28-29 strona 30

Z Gniezna i ze Świata  „BAGNET NA BROO.!”  „GNIEŹNIEOSKI LECH”

strona 31 strona 32

Kino i muzyka naszym okiem    

„HUCZNE URODZINY Z GWIAZDAMI” DŻEMowy wieczorek Niech żyje OFF Ekran zamiast mojżeszowych tablic

strona 33-34 strona 35-37 strona 38-40 strona 41-46

str. 2


Czerwono-Czarny dział  VI Turniej o Koronę Bolesława Chrobrego strona 47-48  Podsumowanie czarno-czerwonego sezonu 2013 (częśd II) strona 49-50

Sport i rekreacja    

Gnieźnianie liderami Niesportowy sukces na Mistrzostwach Europy Zwycięska passa trwa!!! „Siatkówka to duża częśd mojego życia.”

strona 51-52 strona 53-58 strona 59-60 strona 61-66

Fantastyczny świat oczami Yogi  ,,Księga Qualisin’’

strona 67-77

Nowinki Technologiczne  Recenzja ,,Call of Duty’’  Recenzja ,,GTA5’’  Recenzja ,,Battlefield 4’’  Recenzja: ,,FIFA 14’’

strona 78-79 strona 80-81 strona 82-85 strona 86-89

str. 3


Katechetka pyta Jasia: - Kto zbudował Arkę? - No... Eee... - Bardzo dobrze! Piątka.

-Nie mogę pid wódki, bo potem leci mi krew z nosa. - Nie przejmuj się, ja też mam nerwową żonę.

Jasio rozmawia z kolegą: - U mnie w domu modlimy się przed każdym posiłkiem. - U mnie nie. Moja mama bardzo dobrze gotuje.

-Dlaczego blondynka zmienia swojemu dziecku pampersa co 2 miesiące? -Bo na opakowaniu jest napisane do 20 kg.

-Jaką szynkę jedzą złodzieje? -Wędzoną! str. 4


- Dlaczego ściany nie toczą ze sobą wojny? - Bo jest między nimi pokój.

-Co mówi biolog kupując telewizor? - CytoPlazma?

-Co robi blondynka z zamkniętymi oczami przed lustrem? - Patrzy jak śpi.

-Jak blondynka próbuje zabid rybę? - Topiąc ją.

-Jaki owoc zawsze mówi prawdę? - Trueskawka.

-Dlaczego choinka nie jest głodna? - Bo jodła.

str. 5


 Bzyczy bzyg znad Bzury zbzikowane bzdury, bzyczy bzdury, bzdurstwa bzdurzy i nad Bzurą w bzach bajdurzy, bzyczy bzdury, bzdurnie bzyka, bo zbzikował i ma bzika!  Kurkiem kranu kręci kruk, kroplą tranu brudząc bruk, a przy kranie, robiąc pranie, królik gra na fortepianie.  Matka tka tak jak tkaczka tka a tkaczka tka tak jak matka tka!  Rozrewolweryzowany rewolwer  Szły pchły koło wody pchła pchłę pchła do wody i tamta pchła płakała że ją tamta pchła popchała...

[Tadzik]

str. 6


Ogłaszamy konkurs fotograficzny dla wszystkich uczniów Ekonomika. Tematem konkursu jest "Zima w powiecie gnieźnieoskim" Każdy z Was może przesład maksimum trzy zdjęcia na adres: konkurs-fotograficzny-zseo@wp.pl .Prace można przesyład do 12 stycznia. Najlepsze zdjęcia opublikowane zostaną na szkolnym profilu Facebookowym, gdzie będzie można na nie głosowad i wybrad zwycięzcę.

str. 7


Każda olimpiada logistyczna kierowana jest do uczniów szkół logistycznych i spedycyjnych i ma na celu rozbudzenie u nich zainteresowania tematyką logistyczną.

I Ogólnopolska Olimpiada Logistyczna miała miejsce w roku szkolnym 2008/2009 i cieszyła się sporym

zainteresowaniem, ponieważ wzięło w niej udział blisko 2000 osób ze szkół z całej Polski. Zwycięzcą okazał się uczeo szkoły z Międzyrzecza Podlaskiego, którego nagrodą były studia I i II stopnia w Wyższej Szkole Logistyki, laptop oraz zwolnienie z pisemnej części egzaminu zawodowego. str. 8


II edycja Olimpiady Logistycznej, która odbyła się w roku szkolnym 2009/2010 cieszyła się już znacznie większym zainteresowaniem, ponieważ wzięło w niej udział przeszło 3500 uczniów. Tym razem najlepszy okazał sie uczeo szkoły w Brodnicy, który również został zwolniony z pisemnej części egzaminu zawod owego . Otrzy mał ponad to darmo we studia I i II stopnia w Wyższej Szkole Logistyki oraz nagrody rzeczowe.

I tak z każdym rokiem rosła ilośd uczestników Olimpiady Logistycznej. Za każdym razem sponsorzy przygotowywali nieco inne nagrody. V jubileuszowa edycja Olimpiady Logistycznej była wyjątkowa nie tylko z powodu rekordowej ilości uczestników, ale też dlatego że pierwszy raz wygrała ją dziewczyna, ale poza tym II miejs ce zajął uczeo naszej szkoły Micha ł Leśni ewski. VI tegoroczna edycja Olimpiady Logistycznej zgromadziła rzeszę str. 9


chętnych. Wyniki do kooca października ukażą się na stronie szkoły. Wiemy już, że najlepszy wyniki w naszej

szkole uzyskali: Bartosz Kozioł z 3b TL i Rafał Mucha z 4b TL. Gratulujemy!!!

[A.K.]

str. 10


Już od dłuższego czasu, na popularnym portalu facebook, stało się modne zakładanie stron typu „spotted”.

Spotted to anonimowy funpage, którego celem jest nawiązanie kontaktu z osobami, które wpadły nam w oko, przykuły uwagę swoim sposobem bycia, zainteresowały nas swoją osobą, ale nie mamy na tyle odwagi, by zrobid ten pierwszy krok - podejśd i „zagadad”. Swoje strony „Spotted” posiada już wiele osób, miejsc i instytucji z całej Polski, ale najwięcej tych stron dotyczy szkół średnich. Nasza szkoła również podążyła za modą i można znaleźd takowy profil pod nazwą: „Spotted: ZSEO”- zapewne jest już on znany większości uczniów, gdyż cieszy się dużą popularnością. Uczniowie wirtualnie „biorą udział” w poszukiwaniu tajemniczych nieznajomych, przechadzających się po korytarzu Ekonomika, dlatego też posty są dodawane przez administratorów dośd regularnie. Obecnie strona posiada około 600 like’ów, ale ta liczba z dnia na dzieo wzrasta. [Tadzik]

str. 11


Dnia 22 października 2013r. odbyły się w Witkowie Drużynowe Mistrzostwa Powiatu Gnieźnieoskiego w Piłce Ręcznej Chłopców.

GRUPA A II Liceum Ogólnokształcące Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych nr 3 Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych nr 2 Zespół Szkół EkonomicznoOdzieżowych

W mistrzostwach brało

GRUPA B udział 7 zespołów III Liceum Ogólnokształcące reprezentujących takie I Liceum szkoły jak : Zespół Szkół Ogólnokształcące

Ponadgimnazjalnych nr 2, Zespół Szkół Zespół Szkół Zawodowych Ponadgimnazjalnych nr 3, I Liceum Ogólnokształcące, II Liceum Ogólnokształcące, III Liceum Ogólnokształcące i Zespół Szkół Ekonomiczno-Odzieżowych z Gniezna oraz Zespół Szkół Zawodowych z Witkowa. Drużyny te zostały podzielone na dwie grupy. Z grupy A do rundy finałowej wychodziły dwa zespoły, z grupy B jeden zespół. W pierwszym meczu podopieczni pana profesora Pawłowskiego zmierzyli się z faworyzowanym zespołem II LO - do przerwy nasi zawodnicy prowadzili 2:1, na dwie minuty przed koocem na tablicy str. 12


wyników widniał rezultat 3:2 dla ZSEO. Jednak dwie ostatnie minuty to dobra skutecznośd naszych rywali, którzy strzelili nam 2 bramki nie tracąc żadnej. W drugim spotkaniu zawodnicy z naszej szkoły zmierzyli się z ZSP nr 3. Całe spotkanie przebiegało pod dyktando zespołu trenowanego przez naszego profesora, pana Grzegorza Pawłowskiego. Do przerwy pewnie prowadzili 7:2, w drugiej połowie trener naszego zespołu dał szansę zawodnikom rezerwowym, a spotkanie zakooczyło się wynikiem 10:7. W ostatnim meczu grupowym rywalem ZSEO był zespół ZSP nr 2. Spotkanie było bardzo wyrównane, a jego stawką było wyjście z grupy i walka o Mistrzostwo Powiatu. Do przerwy oglądaliśmy wynik 2:2, jednak całe spotkanie zakooczyło się rezultatem 4:4. Lepszy stosunek bramkowy pozwolił zawodnikom naszej szkoły walczyd o najwyższe laury. W grupie finałowej znalazły się drużyny : II LO, ZSEO oraz ZSZ Witkowo. W pierwszym meczu spotkały się drużyny reprezentujące II LO i ZSZ Witkowo; spotkanie to zakooczyło się wynikiem 8:5 dla II Liceum. W drugiej konfrontacji spotkały się zespoły ZSEO i ZSZ Witkowo, spotkanie zakooczyło się wygraną naszego zespołu 11:8, a na wyróżnienie zasługuje nasz najlepszy zawodnik i strzelec

str. 13


całego turnieju Hubert Nawrocki, zdobywca 8 bramek. W ostatnim meczu turnieju do pojedynku doszło pomiędzy zespołami, które miały już możliwośd wspólnej konfrontacji w fazie grupowej, ZSEO i II LO. Spotkanie było bardzo zacięte i emocjonujące, zakooczyło się kolejny raz zwycięstwem naszych rywali 9:8

Całej drużynie ZSEO gratulujemy zajęcia II miejsca w Mistrzostwach Powiatu w Piłce Ręcznej i życzymy dalszych sukcesów panu profesorowi Grzegorzowi Pawłowskiemu i całemu zespołowi, który wystąpił w składzie: Krzysztof Krupa, Szymon Wolniewicz, Dawid Haławski, Bartosz Zimny, Jakub Mruk, Patryk Kusy, Emil Zbyszewski, Miłosz Świętowski, Patryk Walusiak, Kamil Pawłowski- bramkarz, Hubert Nawrocki-strzelec 26 bramek.

[Owca]

str. 14


Dnia 04 listopada 2013 r. odbyły się Indywidualne Mistrzostwa Szkoły w Szachach zorganizowane przez Piotra Szeszyckiego i Paulinę Pękałę z klasy IV TI. Opiekę nad całym przedsięwzięciem sprawował pan profesor Grzegorz Pawłowski. W Mistrzostwach uczestniczyło 19 zawodników z różnych klas. Walka była bardzo zacięta i emocjonująca, jednak uczniowie klas 3 nie dali szans pozostałym i zajęli pierwsze pięd miejsc. 1. 2. 3. 4. 5.

Rafał Stakiewicz Mikołaj Meller Jacek Kaźmierczak Elżbieta Gulczyoska Magda Grzybowska

III b TL III TI III b TE III a TL III a TL

Jedni pełni euforii cieszyli się swoją wygraną, a inni nie dali po sobie poznad żalu z przegranej. Zapytałam dwóch uczestników o ich wrażenia i ocenę przebiegu turnieju i gry.

str. 15


Pierwszym z nich był Marek Kościaoski, który nie bardzo wziął sobie do serca zajęte przez siebie miejsce, a drugim Jacek Kaźmierczak, który w naszej tabeli widnieje na podium.

MK: Uważam że obsada Turnieju była bardzo silna, o czym uświadomił nas prof. Pawłowski na samym wstępnie. Przywitał nas wszystkich gorąco wymieniając w tym powiatowych i wojewódzkich championów, którzy rywalizowali z nami. Niestety nie dane było mi walczyd o najwyższe laury , gdyż już na początku turnieju trafiłem na mocnego przeciwnika. Mogłem wygrad, jednak pod koniec wdarła się "nerwówka" i wykonałem kilka złych ruchów. Samą organizację konkursu oceniam pozytywnie. Dobrze że młodzież angażuje się w tak szlachetny sport jakimi są szachy.

JK: Cały Turniej był bardzo wyrównany. Zawodnicy grali tak, jak potrafili najlepiej, ale nie każdy zawsze ma dobry dzieo. Moja passa trwała dośd długo. Jestem zadowolony z zajętego przez siebie miejsca, lecz nie ukrywam, że następnym razem będę walczył o jeszcze wyższe notowania. Jestem wdzięczny organizatorom za ten turniej, dlatego że lubię grad w szachy, które dla mnie są bardzo emocjonujące, to takie pełne ryzyka hobby. Organizację konkursu szachowego oceniam pozytywnie.

[Owca]

str. 16


11 listopada to dla wszystkich Polaków bardzo ważne święto. Większośd ludzi wywiesza flagi i uczestniczy w różnych marszach itp. Każdy z nas twierdzi, że jest patriotą, ponieważ robi takie rzeczy. Ale czy tylko do tego sporowadza się w dzisiejszych czasach patriotyzm? W naszej szkole Święto Niepodległości obchodziliśmy 8 listopada. To właśnie tego dnia, nasza grupa kabaretowa, wystawiła skecz. Scenariusz napisał prof. Celka, a nad całością czuwali razem z prof. Rybak. Pewnie pomyślicie, ale o czym tu piszą, czemu ja tego nie widziałem/łam? Przyczyną, że byd może tego nie widziałeś, drogi czytelniku, jest fakt iż okazało się to str. 17


zbyt kontrowersyjne. Skecz miał na celu nie tylko nas rozbawid, ale również uświadomid, że współczesny patriotyzm to nie tylko wywieszona flaga czy odśpiewanie hymnu bądź innej pieśni. To wszystko kryje się w małych, drobnych gestach, wypowiedziach czy też innych zachowaniach. Mały chłopiec, który zawzięcie słucha opowiadao dziadka, który wlaczył podczas II wojny światowej, bawi się żołnierzykami w inwazje niemieckich kosmitów w 39’ na Polskę. Historie z dzieciostwa miały na niego duży wpływ, bo dzięki nim

chciał spróbowad własnych sił wstępując do wojska. Twierdząc, że to jednak nie dla niego, porzuca myśl o armi i w ostateczności nie znajdując żadnych perspektyw na życie w ojczyźnie, kooczy na zmywaku w Londynie. I właśnie pomimo tego braku nadziei na lepsze życie wraca tu, do Polski. Bo kocha ten kraj, to właśnie tu jest jego miejsce, to tu się urodził i ponad wszystko to się dla niego liczy. Czy to nie jest patriotyzm? A może inaczej... Czym dla was, młodych ludzi wkraczających w dorosłe życie, jest patriotyzm?

[Yogi]

str. 18


str. 19


str. 20


Dziś kolejny raz możemy przeczytad o niezwykłych talentach naszych uczniów. Tym razem pod lupę weźmiemy naszą absolwentkę, Lidię Springer. Masz niezwykły talent, którego wielu ludzi może Ci zazdrościd. Rzadko kto rodzi się „z ołówkiem w ręku”, większośd ludzi dokształca się w tym kierunku. Jak było w Twoim przypadku? Jak długo rysunek jest Twoją pasją ? Rysuję odkąd pamiętam, ale takie większe zainteresowanie pojawiło się jakieś 5 lat temu, wtedy mało rysowałam, bo po prostu mi się nie chciało. :D Jeszcze większe zainteresowanie rysunkiem pojawiło się 2 lata temu, gdy zaczęłam rysowad portrety i prace realistyczne. Czyli można stwierdzid, że to talent, który odkryłaś w sobie stosunkowo niedawno.

Twierdzisz, że rysujesz portrety i realizm, a czy w zbiorze Twoich prac można znaleźd szkice fantasy? Jak zauważyd można na moim fanpage’u czy innym portalu, gdzie prezentuję swoje prace, nie rysuję postaci fantasy ani innych a`la „Disney”. Zdarzy mi się jednak narysowad coś całkowicie „z głowy”, jak np. skrzydła z rysunku „Angel”, są to pojedyncze rysunki, mam nadzieję, że w przyszłości uda mi się zrobid takich więcej :) Do każdego rysunku podchodzę jeden raz, albo się uda, albo się nie uda. :D Nie robię dodatkowych szkiców!

str. 21


Wspomniałaś tu o swoim fanpage’u i innych portalach. Co miałaś na myśli, mówiąc „inne portale”? Czy twoje prace można obejrzed tylko w Internecie, czy może w inny sposób dzielisz się swoją twórczością z innymi ? Jak już wspomniałam umieszczam swoje prace na moim facebookowym fanpage’u, a także widnieją one na stronach takich jak: Deviantart.com, behance.net. W ten sposób dzielę się z innymi moją twórczością. :) Serdecznie zapraszamy wszystkich do odwiedzania tych stron. Dokładniejsze adresy możecie zobaczyd na ostatniej karcie naszego magazynu. A teraz powiedz nam, jak to jest naprawdę, zainteresowanie Twoimi rysunkami jest obecne tylko w kraju czy może robi furorę także za granicą? Nie wiem czy aż taką furorę, ale zainteresowanie

niby jest :D Gdyby nie to, co sama zrobiłam, pewnie nie byłoby tych dwóch publikacji w USA, ani tego zainteresowania. Dwa lata temu założyłam fanpage i myślę, że to od tamtej pory trafia na niego coraz więcej osób z zagranicy, zapewne wiele z nich natyka się na moje prace na Deviantarcie i innych zagranicznych stronach, niektórzy pewnie poprzez moje filmiki na stronie Youtube.com Czyli można powiedzied, że bardzo dobrym pomysłem był filmik na tak popularnej stronie. Wiążesz jakieś plany na przyszłośd z rysunkiem, czy może będziesz to traktowała jako hobby ? Rysunek jest jedną z tych rzeczy które dobrze mi wychodzą, więc na pewno chciałabym na tym zarabiad. Może kiedyś zajęłabym się konceptami do gier komputerowych, ale na razie tego nie ogarniam. :D Myślę

str. 22


także nad projektowaniem koszulek, logo, okładek itp. :) Jest to zawód, w którym nie ukrywając trzeba się „wybid” . Tobie się to udaje i z całych sił trzymam kciuki, by tak było w dalszym ciągu. Uczęszczałaś do naszej szkoły, niedługo Klubie Atelier będzie autorska wystawa Twoich prac, a związałaś się też z całą społecznością wykorzystując swój talent. Co Cię natchnęło do tego, aby przyczynid się do projektu LOGO właśnie naszego Ekonomika ? Wzięłam udział w tym konkursie z myślą, że może to byd kolejne doświadczenie, ale również miło było zrobid coś dla swojej szkoły. Logo samo w sobie jest bardzo oryginalne, wyróżniające się spośród innych. Co Cię zainspirowało ? Od razu gdy trafiłam na ten konkurs stwierdziłam, że to musi byd coś, co będzie kojarzyło się ze szkołą. Myśląc

logicznie, jak ktoś mówi o jakiejś szkole, najpierw wyobraża sobie budynek. Przynajmniej ja tak mam. Więc pomyślałam, że w logo musi byd fragment budynku, a potem tylko była myśl, który element budynku wyróżnia się najbardziej. No i tak powstał projekt. To była chwila. Osoby w chod niewielkim stopniu związane z gnieźnieoskim ZSEO od razu skojarzą faty. Takich projektów było wiele. Komisja wybrała właśnie Twój pomysł. Jaka była Twoja reakcja na wygraną ? To była miła wiadomośd. Cieszę się, że jury wybrało moją pracę. Podziwiajmy nasze nowe LOGO i uczmy się skromności od Lidki :) Tobie bardzo dziękuje za poświęcony czas i odpowiedzi na pytania. A teraz dowiedzmy się, jak wyglądało tworzenie naszego LOGO od strony graficznej.

str. 23


Porozmawiamy chwilę z naszym profesorem p. Robertem Bazułką, który zajmował się obróbką graficzną „symbolu” naszej szkoły. Skąd pomysł na kolorystykę? Zastosowana paleta barw nawiązuje do kolorystyki sztandaru, naszej szkoły, w kilku odcieniach zieleni, wpisuje się też w obecne trendy obowiązujące w grafice użytkowej. Założenie było takie, by kolorystyka była także jaskrawa i rzucająca się w oczy. Moim zdaniem kolorystyka dobrana jest idealnie. Samo ubarwienie jednak nie dało takiego efektu. Jak dużo czasu zajęło panu dopracowywanie szczegółów, dopasowywanie tekstów, czcionek, itp.? Koncepcja logo wyszła tak naprawdę od absolwentki ekonomika, która nawiązała do architektury budynku. Logo szkoły odzwierciedla jedną ze

ścian budynku Ekonomika z widocznymi wieżyczkami w stylu neogotyckim, które są bardzo charakterystyczne dla architektury naszej szkoły. Pomysł zatem trzeba było opracowad tak, aby był on przejrzysty, czytelny i trafiał do młodego odbiorcy. Nakreślenie szkiców przez Lidkę pozwoliło nam na wybranie najlepszego pomysłu i przerobienie szkicu na formę cyfrową. Robiliśmy to w programie Corel. Pamiętajmy o tym, że logo powinno mied jak najbardziej uproszczoną strukturę czyli nie powinno byd zbyt skomplikowane i na pierwszy rzut oka kojarzyd się ze szkołą. W większości przypadków, gdy wstępny projekt logo był pokazywany uczniom, jeszcze przed zatwierdzeniem, to zauważali oni, że widad tutaj ewidentnie rys budynku. Lidka wprowadziła to w formie szkicu ołówkiem, atramentem. Dlatego tez należało to tak

str. 24


dopracowad, aby logo w swojej strukturze spełniało różne założenia - to znaczy tak, aby można prezentowad logo w formie wyśrodkowanej na wszelkiego rodzaju materiałach reklamowych, a także aby można było je zastosowad w formie ułożonej do lewego marginesu. Była też taka potrzeba, aby logo miało przynajmniej dwa warianty. Na samym początku było założenie, Pan Dyrektor poprosił, aby logo było w dwóch wariantach, wariancie oficjalnym z pełna nazwą szkoły oraz drugim wariancie, który miał pełnid funkcję promocyjną, czyli nazwa szkoły miała zostad skrócona do nazwy „Ekonomik”, która w powiecie się bardzo dobrze kojarzy i znana jest już od lat. W obu przypadkach zastosowaliśmy czcionkę Swiss. Ile czasu to zajęło? Hmm, powiem szczerze, było kilka wersji i trudno określid ile czasu zajęło

przygotowanie koocowego produktu. Natomiast mogę powiedzied, że powstały w sumie 3 pomysły, 3 palety barw, które można w każdej chwili zastosowad na życzenie. Oficjalną paletą barw jest paleta w odcieniach zieleni i tego powinniśmy się trzymad, jeśli chodzi o materiały oficjalne czy też promocyjne. Natomiast jeżeli będzie taka potrzeba ( np. na gadżetach reklamowych) to dodaliśmy jeszcze jedną paletę barw w odcieniach różu, fioletu i pomaraoczy. Ta paleta na pewno spodoba się większej części odbiorców płci żeoskiej. Natomiast panowie pewnie będą częściej wybierali paletę monochromatyczną czyli paletę w odcieniach czerni na danym tle. Przygotowanie tego wszystkiego, palet barw, różnych wariantów układu całego logo zajęło mniej więcej trzy dni robocze czyli około 24 godzin. Natomiast została wykonana jeszcze identyfikacja

str. 25


wizualna czyli pierwsze, wstępne pomysły jak to logo będzie się prezentowało na różnych materiałach i gadżetach reklamowych. Kilkadziesiąt godzin ciężkiej pracy, efekt koocowy jak dla nas bomba, a Pan jest zadowolony ? Pomysł Lidki Springer przypadł nam bardzo do gustu, także nauczycielom, a nawet uczniom, którym prezentowaliśmy to logo na stronie szkolnej, na fanpageu na portalu społecznościowym facebook, więc można powiedzied, że uczniowie dobrze przyjęli to logo. To był bardzo dobry pomysł, natomiast wymagał on dopracowania graficznego. Efekt koocowy według mnie jest bardzo dobry, pozytywny, bo jeżeli młodym się dobrze kojarzy i młodzi to przyjęli , to ja uznaje, że produkt spełnia ich wymagania i trafia do młodego odbiorcy.

Można powiedzied, że jesteśmy zadowoleni, natomiast nie wykluczamy, że kiedyś, w przyszłości to logo będzie mogło przejśd delikatny lifting, to się nazywa fachowo rebranding czyli odświeżenie wizerunku i może będzie jakiś pomysł, na przykład, aby wpisad nasze logo w koło. To był taki pierwotny pomysł Lidki Springer, który ona przygotowała. Stwierdziliśmy jednak że jest to logo, które nie do kooca rzuca na kolana, potrzebuje więcej elementów, które są obecnie bardziej trendy w grafice. Uważam, że nie mamy się czego wstydzid, ponieważ ostatnio widziałem dwie czy trzy uczelnie i liceum ogólnokształcące, które mają bardzo podobne logo, też z nawiązaniem do swoich budynków, więc wpisujemy się w obecne trendy. Wykonane są już pierwsze materiały reklamowe czyli papier firmowy szkoły, teczki ofertowe i teczki na świadectwa i ewentualnie str. 26


dyplomy. Bardzo to dobrze wygląda i ładnie się prezentuje. W imieniu swoim i na pewno większości uczniów naszej szkoły gratuluję efektów. Kluczowe pytanie, które nurtuje wielu z nas, kiedy pojawią się planowane gadżety z LOGO naszego Ekonomika? Jakiś czas temu proponowaliśmy zastosowanie czy przygotowanie gadżetów reklamowych i materiałów promocyjnych. To miały byd wstępnie T-shirty i kubki. Natomiast teraz wyszliśmy z taką propozycją na szkolnym fanpage-u, aby uczniowie

zaproponowali, jakie gadżety podobają im się najbardziej. My wstępnie zaproponowaliśmy kilka przedmiotów takich jak właśnie kubki czy t-shirty, ale także pendrive, bransoletki USB, parasolki, notatniki czy też zeszyty. Możliwości są ogromne, natomiast pojawia się nurtujące nas pytanie, co uczniów interesuje, bo nie chcielibyśmy przygotowywad materiałów promocyjnych ani gadżetów, którymi nie będzie później zainteresowania. Myślę że damy uczniom kilka dni na zastanowienie i zaczniemy przygotowywad materiały reklamowe.

Czekamy z niecierpliwością. Dziękuje bardzo za poświęcenie swojego, cennego czasu i odpowiedzi na moje pytania.

[Owca] str. 27


Już nie tylko na ekranach telewizji można oglądad program X Factor, ale również w murach naszej szkoły. Pomysłodawczynią tego show była pani profesor Karolina Paluch - nauczycielka języka angielskiego. Uczestników było wielu, lecz do finału przeszli tyko ci najbardziej utalentowani:      

Magdalena Woźniak 3bTL Małgorzata Janiak 3bTL Łukasz Szymaoski 3bTL Jagoda Mężyoska 1bTE Eliza Chojnacka 1bTE Dawid Ciszewski 1bTE

Wszystko odbywało się w auli naszej szkoły. Uczestnicy byli bardzo zestresowani, ponieważ widownia była przepełniona a czujnym okiem obserwowało ich szanowne jury w składzie:    

P. prof. Szymon Binarsch P. prof. Monika Rybak P. prof. Radosław Witkowski Kamila Kozłowska w roli Agnieszki Chylioskiej.

Ku zaskoczeniu wszystkich wygrał Łukasz Szymaoski, II miejsce zajął Dawid Ciszewski, a III Eliza Chojnacka. Każdy z nich otrzymał skromny upominek ufundowany przez organizatorów. Punktem kulminacyjnym był występ „Agnieszki Chylioskiej” w repertuarze „Chcę ci tyle dad”. [A.K] str. 28


str. 29


Co roku 21 września obchodzony jest Światowy Dzieo Dziecięcego Orderu Uśmiechu. Order ten jest międzynarodowym odznaczeniem nadawanym za działania przynoszące radośd dzieciom. Do grona osób, które otrzymały to wyróżnienie należą między innymi: papież Jan Paweł II, Oprah Winfrey, Otylia Jędrzejczak, Ryszard Rynkowski, ks. Jan Twardowski, J. K. Rowling. W sumie odznaczone są obecnie 953 osoby z 45 krajów. Dzieo wcześniej, 20 września święto to obchodzono w naszej szkole. Z tej okazji Samorząd Uczniowski przygotował symboliczne ordery dla wybranych uczniów oraz nauczycieli. Dodatkowo na parterze zainteresowani mogli spróbowad soku z cytryny. Chętnych nie brakowało.

[N.W.]

str. 30


07 listopada 2013 roku na dziedziocu gnieźnieoskiego „Pomnika” miała miejsce rekonstrukcja historyczna zatytułowana „Wielkopolska Niepodległa”, która miała na celu uczcid Święto Niepodległości. Inscenizacja odbyła się o godzinie 16:00 na placu apelowym, gdzie pod czujnym okiem p. prof. Roberta Gawła uczniowie naszej szkoły brali czynny udział w tym przedsięwzięciu.

[Owca]

str. 31


14 listopada na gnieźnieoskich ulicach mogliśmy spotkad czterech gooców, którzy rozprowadzali wśród przechodniów reprint przedwojennej gazety Lech. Akcja prowadzona przez Teatr G@j, działający przy Zespole Szkół Ekonomiczno-Odzieżowych w Gnieźnie, cieszyła się ogromnym powodzeniem i zainteresowaniem gnieźnian. W rolę idealnie wystylizowanych gooców wcielili się: Kamil Grocholski, Krystian Kabacioski, Krystian Biskup oraz Dawid Kulioski z klasy 4a TL. Cała akcja przebiegała pod czujnym okiem p. prof. Łukasza Mucioka.

[Owca]

str. 32


W dniach od 17 do 18 października w naszym mieście odbyły się obchody związane z rocznicą urodzin, patrona naszego Teatru, Aleksandra Fredry, pod hasłem FREDRO NASZ WSPÓŁCZESNY. Główne obchody miały miejsce w czerwcu bieżącego roku, a

teraz spotkaliśmy się, aby zobaczyd znakomitych artystów. Uczniowie wielu gnieźnieoskich szkół brali udział w tymże spotkaniu. Mogli poznad między innymi Annę Seniuk, aktorkę teatralną, filmową, profesor Akademii Teatralnej w Warszawie. Ta niezwykła kobieta występowała między innymi w takich filmach jak „Stawka większa niż życie” czy „Ja to mam szczęście”. Kolejną gwiazdą, która pojawiła się na deskach gnieźnieoskiego teatru był Filip Bajon, polski prozaik, str. 33


scenarzysta, reżyser filmowy i teatralny. Wyreżyserował takie filmy jak np. „Śluby panieoskie”. Nad całością czuwała prof. zw. dr hab. Anna Kuligowska-Korzeniewska, która usiłowała dowieśd nieśmiertelności Fredry na podstawie jakże popularnej „Zemsty”. Wieczorem

miała miejsce inscenizacja spektaklu pt. „Damy i Huzary” . A następnego dnia komedię Fredry pt. „Pan Jowialski” wystawił Teatr Polonia z Warszawy z doskonałą obsadą aktorską (m.in. Krystyna Janda, Magdalena Zawadzka, Marian Opania, Wojciech Malajkat).

[Owca]

str. 34


„Dużo bym dał, by przeżyd to znów, wehikuł czasu to byłby cud!” - oto jeden z wielu genialnych utworów zespołu Dżem. Zespół ten założony w 1973 roku przez braci Otrębów oraz Pawła Bergera zaliczany jest do najważniejszych zespołów w historii polskiej muzyki rockowobluesowej.

Gnieźnianie 14 październik a 2013 roku mieli okazję posłuchad wspaniałych utworów tegoż zespołu. Koncert odbył się w auli I LO im. str. 35


Bolesława Chrobrego. I chod pewnie dla większości z nas ten „Dżem” to już nie to samo, to jednak nowy wokalista Maciek Balcar, który śpiewa w zespole od 2001 roku, dał radę i porwał zgromadzoną tłumnie publicznośd. Ciekawostką tego wieczoru był fakt, że zespół zagrał bez chorego basisty Bena Otręby, za niego wystąpił niesamowity Mieczysław Jurecki (na co dzieo grający w „Budce Suflera”), który dowiedział się dzieo wcześniej, że ma zagrad wraz z zespołem. Chod koncert nie trwał za długo, każdy z uczestników wychodził z sali zadowolony 

[K.W]

str. 36


str. 37


Listopadowy weekend w Gnieźnieoskim MOKu z konkretną dawką kina niezależnego i nie tylko – to nie może byd nic innego, jak OFFeliada, czyli Ogólnopolski Festiwal Filmów Amatorskich i Niezależnych w Gnieźnie. Tegoroczna, już siódma edycja OFFeliady rozpoczęła się 5. Listopada i trwała do 10. W tym czasie pokazano 50 filmów festiwalowych (kilkanaście godzin oglądania) oraz odbyły się inne wydarzenia towarzyszące, m. in.: wystawy fotograficzne „Po OFFowej stronie Gniezna”, pokazy „Atakującego, Filmowego Podlasia”i koncerty.

„Niech żyje OFF!” – tymi słowami Piotr Wiśniewski, dyrektor festiwalu, rozpoczął pokazy filmów konkursowych na Offeliadzie, „oczko” na

projektorze zamrugało i ruszyły filmy. Filmy, które by skrajnie inne i różne: jedne dobre, drugie dziwne, inne niezrozumiałe (przynajmniej dla mnie), str. 38


kolejne prawdziwe, życiowe, jeszcze inne szokujące czy głębokie, czyli słowem, każdy mógł znaleźd coś dla siebie… Wszystkim filmom przyglądały się składy jurorskie: jury główne, studenckie, dziennikarskie, młodego widza oraz inne grupy w jakimś stopniu związane z życiem kulturalnym Gniezna. W niedziele, podczas gali kooczącej festiwal nadszedł czas, aby podzieliły się one swoimi spostrzeżeniami i nagrodziły najlepsze produkcje. Wśród nagrodzonych pojawiły się: „Mam takie marzenie” Małgorzaty i Kajetana Święcichowskich, „Żar” Bartosza Kruhlika, „Zabicie ciotki” Mateusza Głowackiego, „Ex Animo” Wojciecha Wojtkowskiego.

Opinie jurorów są bardzo cenne, ale równie ważna jest opinia publiczności – a POLONIUSZA, czyli nagrodę widzów zgarnął film „KUŚ” Tomasza Góralczyka i Radosława Biskupskiego. Po raz pierwszy na OFFeliadzie gościł Teatr G@J, który miał przyjemnośd nie tylko obejrzed pokazy konkursowe, ale także docenid to, co członkom G@Ju wydało się najlepsze, przyznając oddzielną statuetkę G@jOFFonu. W skład tego jury wchodzili: Elżbieta Kosiak, Klaudia Wolek i Jacek Kazimierczak z klasy 3 b TE. Statuetka trafiła na ręce Krzysztofa Szota za film „Strażnicy” – miał coś, czego brakowało innym. „Strażnicy” szesnastominutowa

to

str. 39


opowieśd o Marku, który z nieznanych przyczyn skierowany zostaję do służby na odludnym przejściu granicznym w środku lasu. Jego jedynym zadaniem jest podnoszenie i opuszczanie szlabanu, aby przepuszczad ludzi. Jest jednak jeden warunek, i bardzo podkreślił go

przełożony Marka – Piotr, by przejśd ludzie muszą okazad przepustkę. To stało się głównym problemem małżeostwa z kilkuletnia córką, które pojawiło się przy przejściu – przepustkę posiadała tylko kobieta i tylko ona mogła iśd dalej, o czym nie chciał nawet myśled mężczyzna…

Tak wyglądali „Strażnicy” w ujęciu dosłownym, ale głębiej? – Co było po drugiej stronie szlabanu?, Dlaczego tak istotny był kawałek papieru?, Dlaczego tylko wybrani mogli przejśd dalej? A może Piotr jest świętym Piotrem, Marek jego asystentem, a szlaban alternatywną wersją bramy do Raju? – Tak wygląda moja osobista interpretacja, ale jak to z interpretacjami bywa, każdy odczytuje drugie dno na swój własny sposób…

[E.K.]

str. 40


Czy ktoś uważa, że Polacy nie mają dobrych filmów? Większośd właśnie tak sądzi – znając jedynie płytkie komedie romantyczne i (przeważnie) nieudane, chod z dużym potencjałem, filmy historyczne, rzeczywiście można wysnud takie wnioski. Wystarczy jednak nieco głębiej zajrzed w polskie kino i wtedy bez problemu znajdzie się prawdziwe perełki – sporo z nich nakręcono jeszcze w ubiegłym stuleciu (lata 70., 80., 90. XX wieku), ale aktualnie też powstają, tylko nie są tak „głośne” i nie wszyscy o nich wiedzą.

Jedną z takich perełek jest cykl 10 filmów, czyli 10odcinkowy serial telewizyjny (chod wolę tak tego nie określad, bo słysząc „serial” mam przed oczyma jakąś niekooczącą się opowieśd wzorem „Mody na sukces”) „Dekalog” Krzysztofa Kieślowskiego z 1988 roku, będący numerem 9. na mojej liście Dziesięciu najlepszych polskich filmów. Każdy z odcinków serii jest jakby osobnym filmem, korespondującym z kolejnymi przykazaniami, nie łączy się jednak fabułą z innymi odcinkami. Jednymi z nielicznych elementów łączących cały cykl jest miejsce zamieszkania str. 41


bohaterów: PRL-owski blok w Warszawie oraz niema rola Artura Barcisia, do której powrócę później. Jednak mimo odrębności każdego odcinka, razem tworzą one zamkniętą całośd…

Dekalog I – Nauka bogiem? W tej części ujęta jest podstawa, czyli istnienie Boga w ogóle („Bóg jest, to proste, jeżeli się wierzy” – mówi filmowa Irena – Maja Komorowska); oraz zastępowanie Boga bożkami, tylko bożkiem nie jest już złoty cielec, ale komputer… Główny bohater tej części – Krzysztof (Henryk Baranowski) wierzy w niezawodnośd nauki i obliczenia matematycznofizyczne. – Jakże boleśnie przekonuje się, że nie wszystko można wyliczyd…

Dekalog II – Na Boga, zabid, czy nie?! Dorota (Krystyna Janda) kocha dwóch mężczyzn: męża i kochanka. Z tym drugim jest w ciąży, a pierwszy walczy o życie w szpitalu. Podejmuje decyzję, że nie może urodzid upragnionego dziecka, jeżeli mąż wróci do zdrowia, jeżeli umrze to urodzi i zwiąże się z ojcem dziecka. Do tego konieczna jest jednoznaczna diagnoza o stanie zdrowia męża. Ordynator szpitala (Aleksander Bardini) wie, że w jego rękach jest życie nienarodzonego dziecka, a Dorota nie ma skrupułów, aby wymuszad na nim diagnozę, wzywając przy tym imienia Boga nie tyle na daremno, co wręcz w złej intencji.

str. 42


Dekalog III – Wigilia z kochanką Janusz (Daniel Olbrychski) do niedawna prowadził podwójne życie. W wigilijny wieczór jego dawna kochanka Ewa (Maria Pakulnis) podstępem wybawia go od rodziny i spędza z nim noc… Ile wspólnego z przykazaniem „Pamiętaj abyś dzieo święty święcił” mają puste rytuały religijne, na przykład podczas wieczoru wigilijnego?

Dekalog IV – Nie-ojcowska miłośd do córki Anna (Adrianna Biedrzyoska) mieszka wspólnie z ojcem (Janusz Gajos), ich relacje są normalne, dopóki dziewczyna nie odkrywa prawdy, którą napisała dawno jej zmarła matka na łożu śmierci. W liście dziewczyna dowiaduje się, że osoba, którą uważała za ojca, nim nie jest. Więź rodzinna zostaje przerwana. A głównym problemem staje się to, co tak naprawdę czują do siebie dojrzały mężczyzna i młoda kobieta. Pragnienia i tęsknoty, które do tej pory nie miały prawa istnied budzą się w umysłach bohaterów. Jest to chyba najbardziej psychologiczna częśd cyklu.

Dekalog V – Zabijmy go, bo on kogoś zabił Mody i zagubiony Jacek (Mirosław Baka – jak dla mnie genialna rola tego aktora!) morduje taksówkarza. Sprawa sądowa jest z góry przegrana i mimo najlepszej mowy obroocy (Krzysztof Glabisz) Jacek zostaje skazany na śmierd. W oczekiwaniu na wykonanie wyroku poznajemy osobowośd mordercy i niewątpliwie robi nam się go żal, pomimo tego,

str. 43


że wcześniej widzieliśmy jak bez skrupułów mordował Bogu ducha winnego człowieka. Rodzi się pewnie paradoks i sprzecznośd miedzy V przykazaniem, a prawem, które w niektórych krajach nadal dopuszcza karę śmierci… Moim zdaniem najlepsza częśd cyklu!

Dekalog VI – Młodzieocze ideały wobec dojrzałości Ta częśd obrazuje nieszczęśliwą miłośd młodego Tomka (Olaf Lubaszenko) wobec dojrzałej kobiety (Grażyna Szapołowska). On co wieczór podgląda ją, ona nieświadoma nie zasłania okna. Spotykają się: ona w okrutny sposób pokazuje mu, że wyższe uczucia nie istnieją, On pokazuje, że nie można drwid z wrażliwości i uczud…

Dekalog VII – Można ukraśd własną córkę? „Nie kradnij!” – nic prostszego, ale wystarczy dodad, ze chodzi o kradzież swojej własności i już sprawa się komplikuje, a gdy dowiadujemy się, że tą własnością, jest córka moralna niejednoznacznośd nasila się… Studentka Majka (Maja Berełkowska) romansuje ze swoim wykładowcą (Bogusław Linda), owocem tego romansu jest ciąża. Z obawy przed skandalem babcia dziecka (Anna Polony) decyduje się uznad dziecko za własne. Po paru latach w Majce do głosu doszył uczucia rodzicielskie, obwinia swoją matkę o kradzież jej córki i porywa małą…

str. 44


Dekalog VIII – Prawdą wydad wyrok śmierci Zofia (Maria Kościałkowska), profesor etyki, przed laty odmówiła pomocy małej Żydówce, a że były to czasy okupacji to Zofia miała świadomośd, że jeżeli mała nie zostanie ochrzczona może zostad zabita. Zofia odmawia tłumacząc się religią, która zabrania kłamstwa. Po latach kobiety spotykają się… Czym jest prawda? Istnieje kłamstwo w dobrej wierze? Czy można skłamad by uratowad życie?

Dekalog IX – Miłośd bez cielesności? 40-letni Roman (Piotr Machalica) dowiaduje się, że jest impotentem, jest pewien, że w tej sytuacji jego małżeostwo się rozpadnie, nie zamierza jednak zatrzymywad żony, ale mimo wszystko jest o nią coraz bardziej zazdrosny. Żona (Ewa Błaszczyk) nie ma zamiaru opuścid męża, ale nie zawsze była mu wierna. Chyba jedyna dośd optymistyczna częśd cyklu.

Dekalog X – Chęd posiadania Dwaj bracia – Artur i Jerzy (Zbigniew Zamachowski i Jerzy Stuhr) dziedziczą po ojcu okazałą kolekcję znaczków pocztowych. Chcą ją jak najszybciej sprzedad, jednak gdy poznają jej ogromna wartośd postanawiają kontynuowad pasję ojca. Brakuje im jednego znaczka do uzupełnienia serii; jeden z braci nie zawahał się oddad nerki by zdobyd brakujący znaczek. Chora mania filatelistyczna szybko znika, gdy bracia pozostają bez znaczków i bez nerki.

str. 45


„…Chodzi o stosunek emocjonalny, chodzi o emocje, przywiązanie, o namiętnośd do posiadania przedmiotu…” – tak komentuje ostatnie przykazanie sam autor cyklu… - Więc ile można dad siebie żeby zyskad rzecz?

W całym „Dekalogu” mamy do czynienia z geniuszem Kieślowskiego: wpadł on na genialny pomysł uaktualnienia i przypomnienia „tych 10. nieźle sformułowanych zdao”. Jego interpretacje są bardzo swobodne, nietypowe i nieschematyczne… Dosłownie przykazania wydają się oczywiste: „Nie kradnij!, Nie zabijaj!, Nie mów fałszywego świadectwa!”, ale interpretacja Kieślowskiego pokazuje, że sytuacje nie zawsze są tak proste i jednoznaczne.

Wracając do roli Artura Barcisia – początkowo nie był on, przynajmniej dla mnie, tak widoczny, ale fakt, że pojawia się w prawie każdej części „Dekalogu” nadaje jego roli pewnej symboliki. Rozszyfrowanie znaczenia jego postaci, Kieślowski zostawia każdemu widzowi indywidualnie… niektórzy w niemym przechodniu i obserwatorze widzą ucieleśnienie sumienia bohaterów, inni natomiast widzą w nim Boga, który dając ludziom wolną wolę nie może nadto ingerowad w działania bohaterów, a jedynie obserwowad .

[E.K.]

str. 46


28 września 2013 odbył się VI Turniej o Koronę Bolesława Chrobrego, który Gniezno organizuje od 6 lat. 16 wybranych zawodników walczy o tytuł królewski. Tegoroczna edycja była nadzwyczaj ciekawa.

Chod warunki pogodowe nie zachęcały do jazdy organizatorzy stanęli na wysokości zadania i doprowadzili tor do stanu używalności i umożliwiło zawodnikom wyśmienitą jazdę. Zapał zawodników idealnie odzwierciedlał się na torze. Wiele „mijanek” cieszyło oko kibiców, którzy nie zostawali dłużni i każdego rodzaju akcję nagradzali gromkimi brawami. Najlepszym wyścigiem moim zdaniem był bieg 10., w którym Jonsson oraz Lebiediew pokazali ducha rywalizacji i

jazdy fair play. „Tasowali” się niemiłosiernie i żadnemu nie przyszło na myśl, żeby przycisnąd drugiego do bandy lub zaatakowad w inny sposób. W meczu ligowym, gdzie każdy punkt jest na wagę złota, ta walka byłaby bezkompromisowa i bezlitosna. A tutaj wzajemne zmagania były przepiękne i zapadną w pamięci kibiców na długie lata. Drugim bardzo ładnym biegiem był oczywiście bieg finałowy, w którym zmierzyło się 4 najlepszych zawodników turnieju. str. 47


Kolejnośd tego wyścigu była następująca: Pedersen, Ułamek, Okoniewski, Lindbaeck. Oznaczało to że VI królem został Nicki Pedersen, który popisał się naprawdę dobrą jazdą. Na pozostałych dwóch miejscach stanęli Sebastian Ułamek oraz Rafał Okoniewski. Na podium nie załapał się jednak niestety Antonio Lindbaeck.

[M.G.] str. 48


W poprzednim wydaniu omówiliśmy zarząd oraz trenerów naszej, gnieźnieoskiej drużyny to nadszedł nareszcie czas na głównych aktorów tej tragedii – zawodników. Zacznijmy może od góry czyli od najlepszego zawodnika sezonu Mateja Zagara. Jego średnia pkt. w tym sezonie wyniosła 2,111 na bieg, co dało mu 8 miejsce w tabeli najlepszych zawodników Enea Ekstraligi. Po tym zawodniku było widad chęci i determinację, on chciał, aby Start pozostał w Ekstralidze. Niestety on sam jeden nie dał rady. Kolejnymi zawodnikami są Sebastian Ułamek ze średnią 1,597 oraz Piotr Świderski 1,493. Ta dwójka zawodników pokazała w tym sezonie bardzo średni poziom. Najgorsze w tym jest to, że punkty w meczu str. 49


zdobywali naprzemiennie. Jak jeden zdobywał pkt. ten drugi „dołował” i na odwrót. Czas na kolejnego obcokrajowca, który swoją średnią rozdziela dwójkę Polaków czyli Bjarne Pedersen. Kolejny zawodnik na średnim poziomie, który nie zwala z nóg swoją formą. Wreszcie nadszedł czas na naszego najlepszego juniora czyli Oskara Fajfera. Jego średnia biegowa wynosi 1,162 pkt. czyli jest to całkiem pozytywny wynik. Zbliżamy się już do kooca. Davey Watt osiągnął śr. biegową 1,161 czyli o 0,001 mniej niż junior z jego drużyny. To chyba nie jest powód do dumy. Czas na drugiego juniora czyli Wojciecha Lisieckiego jego średnia biegowa wynosi 0,757. Uważam, że to nie najgorszy wynik, przynajmniej jak na niego. Na koniec postało nam dwóch zawodników Antonio Lindbaeck, którego wyników w tym sezonie nie skomentuje (z wiadomych przyczyn!!!) oraz Adriana Gały, który chod startował w niewielu meczach pokazał swój charakter. Hmm … Właśnie tak prezentuje się cały nasz zespół, nic dodad, nic ująd. Ostatnią i najlepszą stroną naszej drużyny byli oczywiście kibice. Chod drużyna dostawała w lidze prawdziwe baty oni zawsze licznie stawiali się na stadionie. Serce rośnie widząc takich kibiców. Chod pod koniec sezonu zmniejszyli swój udział w życiu ligowym drużyny, ale ta sytuacja jest w pełni uzasadniona. Bo przecież ile można??? Z przykrością muszę przyznad, że z ciężkim sercem żegnam się z Enea Ekstraligą, ale jestem pewien, że wkrótce tam wrócimy. Bo kibic ZAWSZE będzie wierzył w swoją drużynę. A wam dziękuję za czytanie moich sprawozdao i do zobaczenia w przeszłym sezonie :D ! [M.G.] str. 50


O godzinie 16 w sobotę 9 października w hali Kolegium Europejskiego w Gnieźnie można było doświadczyd siatkarskich emocji. W 5 kolejce III ligi, po miesięcznej przerwie, gnieźnianie spotkali się z drużyną SMS Joker Piła. KS Gniezno i siatkówka niewątpliwie mają w pierwszej stolicy fanów, czego dowodem była licznie zgromadzona w trakcie spotkania publicznośd.

Pierwszy set rozpoczęli podopieczni trenera Paczyoskiego, zdobywając 3 punkty. Zawodnicy od początku wypracowali sobie przewagę. Przez cały set ją powiększali, nie dopuszczając do większego zagrożenia ze strony gości. Set zakooczył się wynikiem 25:17. Ostatni punkt dla KSu zdobył Michał Paniączyk asem serwisowym. Druga partia była bardziej wyrównana. Pierwsze punkty należały do zawodników z Piły, jednak gospodarze szybko wyrównali. Od stanu 5:5 drużyny grały punkt za punkt. Czasem jedna z nich zdobyła dwupunktową przewagę. Jednak nigdy nie trwała ona długo, ponieważ po chwili druga drużyna doprowadzała do remisu. Set zakooczył się szczęśliwie dla drużyny SMS Joker Piła. Gnieźnieoski KS zdobył 22 punkty. W trzeciej partii pierwsze punkty str. 51


zdobywali goście. Jednak gospodarze wyszli na prowadzenie doprowadzając do stanu 5:3. Podopieczni trenera Paczyoskiego wypracowali sobie przewagę. Mimo kilku błędów utrzymali ją. Set zakooczył się obiciem bloku pilczan i upadkiem piłki w aut. Joker zgromadził 18 punktów. Przebieg czwartej odsłony był bardzo podobny do poprzedniej. Ostatni punkt gnieźnianie zdobyli z autowego serwisu zawodnika SMSu. Set zakooczył się wynikiem 25:20, a cały mecz 3:1 dla Klubu Sportowego Gniezno.

Wygrana za trzy punkty pozwoliła naszej drużynie powrócid na pozycje lidera. W meczu tym gnieźnianie stracili pierwszego seta od początku rozgrywek III ligi .

[N.W.]

str. 52


W dniach 20 – 29 września 2013 roku odbywały się w Polsce i Danii Mistrzostwa Europy w Piłce Siatkowej Mężczyzn. Polacy rozpoczęli swoje rozgrywki w grupie B, której spotkania odbywały się w ERGO Arenie w Gdaosku. Jak zwykle w Polsce nie zawiodła publicznośd. Na każdym meczu można było zobaczyd wielu fanów siatkówki z różnych krajów. Największą ilośd kibiców gromadziły jednak mecze biało – czerwonych.

W pierwszym meczu 20 września Polacy spotkali się z reprezentacją Turcji. W grze obu drużyn można było zobaczyd poddenerwowanie,

jednak jest to normalne w pierwszym meczu tak ważnego turnieju. Znajdujący się wyżej w rankingu FIVB podopieczni Andrei Anastasiego str. 53


kontrolowali spotkanie. W pierwszym secie wygrali do 22, a w drugim do 15 punktów. Trzeci set przyniósł odmianę. Do 22 wygrali Turcy. W czwartej partii Polacy jednak wrócili do swojej, dobrej gry. Wchodząc z kwadratu dla rezerwowych na zagrywkę Łukasz Wiśniewski pomógł kolegom zakooczyd mecz. Reprezentacja Turcji zdobyła 21 punktów. Mecz zakooczył się wynikiem 3:1 dla naszych reprezentantów.

Drugi mecz w grupie miał byd dla biało – czerwonych najtrudniejszym spotkaniem w tym etapie rozgrywek. Przypuszczenia się sprawdziły.

Dobra obrona i zagrywka Francuzów oraz błędy w zagrywce po naszej stronie spowodowały, że przeciwnicy mieli ułatwioną drogę do zwycięstwa w dwóch pierwszych partiach. Polacy jednak nie poddawali się bez walki. Gonili rywala, grali z nim punkt za punkt. W grę wkładali całe serce, lecz w pierwszym secie zgromadzili 22 punkty, a w drugim o jeden punkt więcej. W trzecim secie Francuzi zaczęli mylid się z zagrywce, a podopieczni Anastasiego zdobywad punkty blokiem oraz serwisem. Reprezentanci Polski wypracowali sobie przewagę. Na początku były to dwa, trzy punkty. Doszło nawet do sześciopunktowego prowadzenia. Set skooczył się wynikiem 25:20. W czwartej partii do dobrej gry powrócili Francuzi. Obie reprezentacje walczyły punkt za punkt. Przy stanie 7:8 trójkolorowym udało się odskoczyd. Przewagi nie wypuścili już do kooca spotkania wygrywając set do str. 54


20 punktów i cały mecz 3:1. O takim wyniku meczu niewątpliwie zadecydowały błędy w zagrywce po stronie Polaków. Nasza reprezentacja z tego elementu dostarczyła rywalom aż 22 punkty. Ostatnim meczem w fazie grupowej było spotkanie z reprezentacją Słowacji. W pierwszym secie drużyny walczyły punkt za punkt. Jednak dobra zagrywka pozwoliła Polakom wyjśd na prowadzenie do stanu 20:17. Nie trwało ono długo. Słowacy wyrównali przy 22 punktach. Set zakooczył się ostrą walką. Wygrali go Polacy 26:24. Ostatni punkt po zagrywce Michała Ruciaka zdobył z ataku Bartosz Kurek. Druga partia zaczęła się również od walki punkt za punkt. Reprezentacja Słowacji wyszła jednak na prowadzenie. Biało – czerwoni mieli problemy z przyjęciem, a ich rozegranie zaczęło byd czytelne. Trener Anastasi zdecydował się na zmianę

rozgrywającego. Na boisko w miejsce Łukasza Żygadło wszedł Fabian Drzyzga. Zawodnik nie miał wiele okazji do gry w tym sezonie reprezentacyjnym. W meczu ze Słowacją zaprezentował się jednak bardzo dobrze. Zmienił styl rozgrywania, co doprowadziło do zmniejszenia przewagi rywali. Andrea Anastasi wykonał też zmianę na pozycji przyjmującego. Michał Kubiak dostał szansę gry za Michała Winiarskiego. Nie wystarczyło to jednak, aby wygrad drugą partię. Zakooczyła się ona wynikiem 25:20 dla gości. W trzeciej partii Polacy poprawili przyjęcie. Wzmocnili też zagrywkę oraz zaczęli punktowad blokiem. Na boisku pozostał Fabian Drzyzga oraz Michał Kubiak. Biało – czerwoni zdobyli przewagę. Set zakooczył się po błędzie Słowaków, którzy zdobyli tylko 19 punktów. W czwartej partii Polacy od początku postawili ciężkie warunki rywalowi. str. 55


Wyszli na prowadzenie i nie oddali go do kooca spotkania. Set wygrali do 22 punktów, a całe spotkanie 3:1. Stało się to dzięki dobrej grze Bartka Kurka oraz jeszcze lepszej grze Michała Kubiaka. Bardzo dobrą zmianę dał też Fabian Drzyzga. W etapie grupowym Polakom udało się zając drugie miejsce. Zakwalifikowało to naszą reprezentację do gry w barażach o dwierdfinały. Spotkanie to odbyło się 24 września również w ERGO Arenie. Przeciwnikami białoczerwonych byli Bułgarzy. Był to najlepszy mecz rozegrany do tej pory przez podopiecznych Anastasiego. Niewątpliwe był też najbardziej emocjonujący. Pierwszy set rozpoczął się szczęśliwie dla reprezentacji Polski. Drużyna ta prowadziła dwoma, trzema, a czasem nawet pięcioma punktami aż do drugiej przerwy technicznej. Następnie goście wyrównali, po czym gra toczyła się punkt za punkt. Błąd Bułgarów i

dobra gra gospodarzy sprawiła, że to biało – czerwoni cieszyli się z wygrania pierwszej partii. Ostatni punkt Polacy zdobyli blokiem przy 22 punktach dla Bułgarów. Drugi set również był bardzo zacięty. Żadnej z drużyn nie udało się wyjśd na znaczące prowadzenie. Dopiero po przekroczeniu 20 punktów kilka dobrych akcji dało Polakom nieznaczne prowadzenie i zwycięstwo. Reprezentacja Bułgarii zdobyła 22 punktów, a set zakooczył Michał Winiarski. Nic nie zapowiadało kryzysu w trzeciej odsłonie. Jednak przy stanie 3:3 goście zdobyli przewagę i stopniowo ją powiększając wygrali seta do 20 punktów. Polska drużyna zaczęła popełniad błędy, miała problemy w przyjęciu oraz coraz częściej była blokowana. Nie pomogła nawet zmiana na pozycji rozgrywającego. Czwarta partia wyglądała podobnie. Jednak w jej koocówce gra Polaków wyglądała już trochę lepiej. str. 56


Udało się wyrównad wynik do stanu 24:24. Wygrana spotkania była na wyciągnięcie ręki. W grze „na przewagi” szczęście uśmiechnęło się jednak do Bułgarów, którzy wygrali 26:24. O wyniku spotkania i drużynie, która zagra w dwierdfinale miał zadecydowad tiebreak. Wszystko zaczęło się nieszczęśliwie dla naszych reprezentantów. Sędzia nie zauważył podwójnego odbicia po stronie reprezentacji Bułgarii. Gdy biało – czerwoni zwrócili na to uwagę poskutkowało to żółtą kartką dla naszych reprezentantów. Dzięki temu Bułgarzy wyszli na kilkupunktowe prowadzenie. Po chwili Polacy jednak odzyskali zimną krew, wyrównali wynik i odzyskali

prowadzenie. Walka trwała punkt za punkt, żadna z drużyn nie uzyskała znaczącego prowadzenia. Dwa ostatnie punkty zdobyli Bułgarzy. Jeden po swoim ataku, drugi po błędzie Bartosza Kurka. Tiebreak zakooczył się wynikiem 18:16 dla reprezentantów Bułgarii, a cały mecz wynikiem 3:2 dla naszych rywali. Reprezentacja Polski zakooczyła swój udział w Mistrzostwach Europy w meczu barażowym. W klasyfikacji generalnej drużyna zajęła 9 miejsce. Wynik ten spowodował spadek Polaków z czwartego miejsca w rankingu FIVB na piątą lokatę. Ze swojej posady został też zwolniony trener Andrea Anastasi.

str. 57


Mimo słabego wyniku sportowego naszej reprezentacji Mistrzostwa Europy organizowane w Polsce i Danii można uznad za udane. Wszyscy uczestnicy turnieju w Polsce stwierdzili, że organizacja wydarzeo sportowych oraz atmosfera panująca na halach w naszym kraju jest najlepsza na całym świecie. Mistrzami Europy 2013 zostali Rosjanie. W finale pokonali oni reprezentację Włoch. Nie zabrakło tam polskiego akcentu. W Kopenhadze można było kilkakrotnie usłyszed śpiew kibiców: „Polska biało – czerwoni”. Podczas finałowych rozgrywek skorzystano też z polskiego wynalazku - systemu wideoweryfikacji challenge.

[N.W.]

str. 58


Spotkanie szóstej kolejki III ligi gnieźnianie zagrali na wyjeździe. KS zmierzył się z drużyną Rataje ZSO 2 Poznao. Mecz rozpoczął się o 16 i zakooczył wynikiem 3:0 dla podopiecznych trenera Paczyoskiego. W pierwszym secie gospodarze zdobyli 11 punktów, w kolejnym 18, a w ostatnim 14.

Natomiast 23 listopada w siódmej kolejce, KS rozegrał swoje kolejne spotkanie w hali Kolegium Europejskiego w Gnieźnie. Przeciwnikiem gnieźnian była Mosioska Jedynka. Pierwsze punkty zdobyli goście. Jednak gospodarze szybko doprowadzili do stanu 3:3. Następnie wyszli na prowadzenie. Do kooca seta powiększali już tylko swoją przewagę. Bez większych problemów zwyciężyli. Jedynka zdobyła 10 punktów. Druga odsłona była bardzo podobna do poprzedniej. Zakooczyła się takim samym wynikiem. Na większą uwagę zasługuje trzeci set. Pierwsze punkty zdobył KS, jednak Jedynka doprowadziła do remisu. Przy zagrywce Michała Paniączyka gnieźnianie wyszli na czteropunktowe prowadzenie. Następnie przez chwilę drużyny grały

str. 59


punkt za punkt. Jednak zespół z Gniezna zaczął powiększad swoje prowadzenie. Na uwagę zasługują ostatnie akcje meczu. Były to dwie długie wymiany, które szczęśliwie wygrali podopieczni trenera Paczyoskiego. Ostatni punkt gnieźnianie zdobyli zagrywką. Trzecia odsłona zakooczyła się wynikiem 25:16, a cały mecz 3:0 dla KSu Gniezno. Spotkanie z ostatnią drużyną w grupie rozpoczęło się o godzinie 16 i trwało około godziny. Nie przyciągnęło ono tak dużej publiczności, jak poprzedni mecz z drużyną z Piły. W hali można jednak było zobaczyd najwierniejszych fanów gnieźnieoskiego zespołu. Zwycięstwami w meczach szóstej i siódmej kolejki gnieźnianie umocnili swoją pozycję lidera. Kolejny mecz odbędzie się już w sobotę 30 listopada o godzinie 12 w hali II Liceum Ogólnokształcącego.

[N.W.]

str. 60


W sezonie 2013/2014 w Gnieźnie po długiej przerwie wznowiono działanie siatkarskiego klubu KS Gniezno, którego trenerem jest pan profesor Adrian Paczyoski. Klub rozegrał w tym sezonie już trzy mecze. W pierwszym zawodnicy zmierzyli się z MKS MDK Trzcianką, w drugim z zespołem UKS Zielone Wzgórza Murowana Goślina, a w ostatni z drużyną MKS Steico Noted Czarnków. Wszystkie spotkania zakooczyły się wynikiem 3:0 dla gnieźnian. O swojej drużynie oraz siatkówce opowiada pan profesor Adrian Paczyoski.

str. 61


-Czy trenował Pan jakieś inne sporty niż siatkówka? -Jako zawodnik zaczynałem od koszykówki. Trenowałem w Gnieźnie w trzecioligowym klubie, wtedy nazywał się on Ka-Jan Gniezno. Teraz kontynuacją tego trzecioligowego klubu jest MKK Gniezno, które też gra w trzeciej lidze. I to by było chyba na tyle, jeżeli chodzi o sporty inne niż siatkówka.

-A siatkówkę? Rekreacyjnie ze znajomymi czy w jakimś klubie lub sekcji? -Siatkówki ligowej nie było przez dobre 20 lat w Gnieźnie. Więc tylko rekreacyjnie zajmowałem się siatkówką - bez klubu, bez sekcji. Siatkówkę zacząłem trenowad dopiero w szkole średniej, w drugiej klasie. Później rozpoczęła się moja przygoda z Piastem Łubowo. Grałem tam trzy, cztery sezony tylko i wyłącznie w ligach rekreacyjnych.

-Czym jest dla Pana siatkówka? -Na pewno czymś ważnym. To hobby, coś co uwielbiam robid, zarówno jako zawodnik, rekreacyjnie i jako trener. Lubię też uczyd, bo jest to dla mnie związane z przyjemnością. Siatkówka to duża częśd mojego życia.

-Czy jest coś czego nauczyła Pana siatkówka? -Na pewno umiejętności przegrywania i wyciągania wniosków z popełnianych błędów. To takie życiowe, bo odnośni się nie tylko do siatkówki.

-Czy interesował się Pan tym sportem od dziecka? Jak zaczęła się Pana przygoda z nim? -Na początku była koszykówka, później w drugiej klasie liceum zacząłem reprezentowad ZSEO.

str. 62


-Dlaczego akurat siatkówka? Co Pana w niej urzekło? -Przede wszystkim nie lubię presji czasu (nie tylko w siatkówce!). A siatkówka akurat nie ma tej presji, nie gramy na czas. Siatkówka to gra dla inteligentnych. Dlatego wybrałem tę dyscyplinę.

-Jaki siatkarz lub siatkarka robi na Panu największe wrażenie? -Jeżeli chodzi o siatkarza, to siatkarz młodego pokolenia, który ma 17 lat - Jakub Popiwczak, grający w Jastrzębskim Węglu na pozycji libero. Jest, jak na siatkarza, dośd niski, ale uważam, że w przyszłości na pewno trafi do reprezentacji Polski. Siatkarka? Takiej polskiej siatkarki, która robi na mnie duże wrażenie niestety nie ma.

-Jaki element gry uważa Pan za najtrudniejszy? -Na pewno jest to odbicie górą, którego powinniście się uczyd w gimnazjum i w podstawówce. W teorii powinno byd tak, że do szkoły średniej powinniście już przyjśd z opanowanym odbiciem piłki górą i dołem. Odbicie dołem jest zdecydowanie łatwiejsze do nauczenia niż „góra” z tego względu, że w odbiciu górą jest dużo bardziej skomplikowana sekwencja ruchowa w pracy nadgarstków i reszty ciała. Więc jest to z pewnością najtrudniejszy element.

-A najbardziej efektowny? -Najbardziej efektownym na pewno jest atak, tak zwany „gwóźdź”. Również spektakularne są obrony, rzuty siatkarskie w pracy libero.

-Jakie są Pana pozasportowe pasje? -Ciężko określid moje pozasportowe pasje. Pasje sportowe zdecydowanie zabierają mi większośd wolnego czasu. Może słuchanie muzyki…

str. 63


-Kto i dlaczego wpadł na pomysł wznowienia siatkarskiego zespołu w Gnieźnie? -Było to kilka osób, które zajmują się siatkówką już od wielu lat. Między innymi ja, pan Hoffmann - właściciel hurtowni sportowej, też wieloletni siatkarz z Gniezna i prezesi Klubu Sportowego Gniezno. Razem tworzymy zespół, który przyczynił się do tego, że siatkówka wróciła do Gniezna po wielu latach.

-Czy myślał Pan o grze w tej drużynie? -Teoretycznie jestem zawodnikiem tej drużyny, bo mam wyrobioną licencję. W razie jakiejś kontuzji mogę zagrad, jednak mam nadzieję, że takiej sytuacji nie będzie.

-Jak został Pan trenerem KS Gniezno? -Na terenie powiatu gnieźnieoskiego i Gniezna mało jest osób zajmujących się na poważnie trenowaniem siatkówki i funkcją trenera. Do tego mam odpowiednie kwalifikacje i padło na mnie.

Jak wybierano zawodników reprezentujących KS Gniezno? W większości przypadków były to moje typy. Większośd z tych zawodników znam osobiście. Widziałem jak grają, grałem też razem z nimi lub przeciwko nim na różnych turniejach. Także ten skład który obecnie reprezentuje drużynę KS Gniezno to w 99% moi znajomi, których poznałem na boiskach sportowych.

Czy trudno było znaleźd chętnych do gry w Gnieźnie? Samych gnieźnian jest mało, bo razem ze mną tylko czterech. Reszta to osoby spoza Gniezna. Kilku z Poznania - studenci z Politechniki Poznaoskiej dokładnie. Chętnych nie było trudno znaleźd z tego względu, że organizacyjnie byliśmy bardzo dobrze przygotowani. str. 64


Zawodnicy, którzy mieli możliwośd gry w innych klubach zdecydowali się na grę w Gnieźnie, dlatego, że przeważyły właśnie względy organizacyjne, między innymi dbanie o zawodników, również poza boiskiem.

-Jak motywuje Pan graczy przed meczem? -To jest pytanie, na które trudno odpowiedzied. Siatkarzy przed każdym meczem inaczej się motywuje. Do gry ze słabszym zawodnikiem na pewno trudniej jest zmotywowad zespół. Na mocniejszego przeciwnika zawodnicy automatycznie sami się motywują. Więc wtedy nie jest już potrzebna taka ingerencja z mojej strony.

-Czy siatkówka jest popularna w pierwszej stolicy? Jak duża publicznośd przychodzi na mecze? -Na pierwszy mecz, bo był jeden mecz u nas, w hali przy II Liceum Ogólnokształcącym pojawiła się około setka osób. Myślę, że jak na pierwszy mecz po tak długiej przerwie to był całkiem spory wynik, jeżeli chodzi o frekwencje. Siatkówka nie jest popularna na razie, a szkoda. Mam nadzieję, że to się zmieni dzięki temu, że klub KS Gniezno gra w trzeciej lidze i ma aspiracje do awansu do drugiej.

-Ostatni mecz drużyna zagrała na wyjeździe z Czarnkowem. Jak tam wyglądała frekwencja wśród kibiców? -Jeżeli chodzi o Czarnków to było tylko kilkanaście osób. Myślę, że to rodzina i najbliżsi grających zawodników - niestety nie było rewelacji z frekwencją. Poza tym drużyna z Czarnkowa nie ma też jakiś wieloletnich tradycji jeżeli chodzi o siatkówkę.

str. 65


-Drużynę czeka teraz przerwa w rozgrywkach. Jakie ma Pan plany na ten czas? -Na pewno chciałbym wykorzystad ten czas jak najlepiej jeżeli chodzi o trening i przygotowania do kolejnego meczu, który gramy u siebie 9 listopada z Jokerem Piła. To jest bardzo dobra drużyna z wieloletnią tradycją. Trening i jeszcze raz trening, taktyka i realizacja tej taktyki w czasie meczu.

-Jakie są cele zespołu na ten sezon? -Celem jest awans do drugiej ligi, do wyższej klasy rozgrywkowej, gdzie Gniezno jeszcze w historii nigdy nie miało drużyny. W tym roku jest troszeczkę łatwiej awansowad z tego względu, że nie ma baraży. Bezpośrednio pierwsza drużyna, która wygrywa ligę awansuje do drugiej ligi. Tak to wygląda.

-Czy lubi Pan swoją pracę w szkole i klubie? -Bardzo łatwo odpowiedzied na to pytanie. Gdybym jej nie lubił, to nie wykonywałbym tej pracy. Na pewno ją lubię, daje mi ona też satysfakcję. Nie ma pracy idealnej, nawet jak się robi to, co się kocha to i tak gdzieś są jakieś minusy. W szkole też jest podobnie. Nawet, jak się lubi coś robid, to zawsze jest jakaś problemowa sprawa, z którą trzeba się zmierzyd. Ogólnie rzecz biorąc lubię to, co robię.

-Czego można życzyd Panu i paoskiej drużynie w najbliższym czasie? -Przede wszystkim zdrowia i braku kontuzji, a reszta to już myślę jakoś pójdzie.

Dziękujemy za poświęcony czas oraz życzymy dalszych sukcesów drużynie KS Gniezno. [Natalia i Ania] str. 66


Gdy dziewczyny dotarły pod szkołę Allie czekała juz na nie. Zamierzała namówid Zarę, aby umówiła się z nowym chłopakiem. Odciągneła ją na bok, żeby inni nie słyszeli i zaczęła mówid. – Dobra Zi, ja wiem, że pewnie nie chcesz tego słuchad kolejny raz, ale wiesz, martwię się troche o Ciebie. To ostatni rok, dobrze wiesz, że ten bal będzie ważny i nie wypada żebyś... – Tak wiem, żebym przyszła sama. Spokojnie, stwierdziłam, że jako przewodnicząca komitetu organizacyjnego zaproszę tego nowego na bal. I mam nadzieję, że on się zgodzi, przynajmniej nie wyjdę na idiotkę przed Ethan’em. – odpowiedziała, nie myśląc o konsekwencjach swojej wypowiedzi. – Ahh... no tak. Bo wiesz, ja słyszałam o tym, co się wczoraj działo. Ethan dzwonił do mnie, ale nie to jest najgorsze... Dzisiaj rano, nad wejściem do szkoły, wisiał wielki szyld z przeprosinami dla ciebie. Ale nie martw się szybko to z Chris’em ściągneliśmy. – powiedziała szybciej niż kiedykolwiek. – Hmm, to by wyjaśniało te wszystkie dziwne uśmieszki.

str. 67


I rzeczywiście tak było, gdziekolwiek nie spojrzała widziała głupie miny, lub słyszała podniecone szepty pierwszoklasistek. To było straszne. Niestety, dalej nie mogła już rozmyślad, bo dzwonek zadzwonił. Zara wzięła torbę i pognała w kierunku audytorium. Nowego nie było nigdzie widad. Dziewczyna zajęła swoje miejsce idealnie w momencie, kiedy prof. Mag Meyer weszła do sali wykładowej. Tłumaczyła coś o edycji tekstów i nadmiernym używaniu autokorekty oraz jej szkodliwym działaniu. Ale Zi najwyraźniej to nie interesowało, była rozkojarzona. I tak minął cały dzieo. Każdy kolejny wykład był coraz nudniejszy. Jedyne, co ratowało ją z opresji to przerwa na lunch, na którą właśnie przyszła pora. Zbiegła szybko do stołówki, przy wejściu czekała już na nią Allie. Zaczęła się z nią lepiej dogadywad, od momentu kiedy Alex zaczęła spotykad się z Chrisem. Zawsze uważała ją za miłą osobę, bardzo rozgarniętą i towarzyską. Kiedy stały już w kolejce, gawędziły sobie o nadchodzącym balu. Allie rozglądała się za Nancy, ale najwyraźniej nie pojawiła się dzisiaj na uczelni. Przyjaciółki postanowiły, że odwiedzą ją po zajęciach. – Może jest chora. Jeśli tak to ugotujemy jej rosół. – rzuciła Allie z uśmiechem. – Myślę, że to dobry pomysł, ale wiesz może jest po prostu leniwa tak, jak zawsze i nie chciało się jej wstawad. To by było do niej bardzo podobne. str. 68


– Okaże się popołudniu, przyjechałaś autem więc zabierzemy się razem, Alex i tak pewnie pojedzie z panem „piękny jestem ahh”. – rzuciła szyderczo. – Co dzisiaj weźmiesz kochana? – Hmm. Wydaje mi się, że sałatka z kurczaka i cola light będą w porządku. – wyciągała już portfel. Była tuż tuż od odebrania swojego lunchu. – Wiesz, tak odchodząc od tematu, to chciałam, żebyś pomogła mi przy organizacji balu – rzuciła. Ale Allie wydawała się jakby nieobecna. Zamyśliła się, a może zapatrzyła. Zara nie miała zielonego pojęcia, co w nią wstąpiło. Ale stała wyraźnie osłupiała z buzią otwartą, jakby chciała coś powiedzied, ale ktoś lub coś ją powstrzymywało. – All, czy ty mnie w ogóle słuchasz? Co jest? Wyglądasz jakbyś ducha zobaczyła. – tym razem to Zara odwróciła głowę, po czym zaczerwieniła się jak burak. Musiała powiedzied to chyba zbyt głośno, bo oczy wszystkich zwróciły się ku nim. Teraz ona stała jak zamurowana. Nawet trzyktotne zawołanie pani Engles, która wydawała zamówienia, nie docierały do niej. Zamiast jej odezwał się chłopak. – Dla tej młodej, uroczej damy będzie sałatka z kurczaka plus cola light, a dla mnie mała czarna i to przepysznie wyglądające ciasto. – dopiero ten głos wyrwał obie przyjaciółki z osłupienia. Zara szybko odpięła portfel, żeby wyciągnąd pieniądze, jednak chłopak, który okazał się byd Nowym, powstrzymał ją zdecydowanym ruchem ręki.

str. 69


– Ja zapłacę. – powiedział – A ty nie będziesz miała nic przeciwko jeżeli „porwę” twoją przyjaciółkę prawda? – zapytał dośd łagodnym tonem Allie. – Ja? Ta, yy jasne, czemu nie. Oczywiście porwij ją. Znaczy się nie dosłownie, bo jeszcze mi się przyda. Emm, to nie zabrzmiało dobrze, w każdym bądź razie pozwalam. – bąknęła – To ja się już uciszę, a wy może już idźcie zanim palne coś głupiego. – Chodź ze mną. – prowadził ją za rękę przez prawie całą stołówkę. Jej koleżanki z wydziału pokazywały ich sobie palcami. Policzki Zary powoli przybierały barwę purpury. Nareszcie usiedli, w najdalszym koocu. – Mam na imię Elliot. A ty, o ile się nie pomyliłem jesteś Zara, która nienawidzi Ethana, co? – Tak. – odpowiedziała niepewnie. – To ułatwia sprawę. Jak zapewne wiesz jestem tu nowy, nie znam nikogo. Wiem, że jesteśmy na jednym wydziale. Więc, czy byłabyś tak miła i wprowadziła mnie w życie tej uczelni? – zapytał stanowczo. – Tak, oczywiście. Mogę ci też dad notatki z zajęd, na których cię nie było. – Świetnie, byłbym niezmiernie wdzięczny.

Dalszą rozmowę przerwał im komunikat dyrektora: Już za tydzieo, jak pewnie zdążyliście się już dowiedzied, odbędzie się bal jesienny, na który serdecznie wszystkich zapraszam. Bez pary, czy z parą, to nieważne. Liczy się w koocu dobra zabawa, w gronie świetnych ludzi!

str. 70


– Bal jesienny? Pierwsze słyszę, cóż myślę, że dobra książka i herbata uratują mnie w ten wieczór – Zara zrobiła kwaśną minę i przygryzła wargę. Co miała zrobid? Nagle chłopak przemówił dokładnie w tym samym momencie, w którym pomyślała, że go zaprosi. – Zara… – zaczął niepewnym głosem, po czym wstał. – Czy zechciałabyś pójśd za mną... na bal? – Zlituj się chłopie. Siadaj. Nie wygłupiaj się… Błagam… – Odpowiedz, błagam. – naśladował dziewczynę ironicznym tonem. – Pójdę, oczywiście, że pójdę, marzy…– zaczerwieniła się na nowo. – Cicho, nie mów nic więcej, bynajmniej nie tutaj. – chwycił ją za rękę i pociągnął ją w stronę stolika jej przyjaciół.

Ruszyli w kierunku ławek przed budynkiem. Pogoda dopisywała, więc nic dziwnego, że wszyscy znajomi siedzieli na dworze. Chłopak chwycił ją za rękę. Zara spojrzała na chwilę w stronę Ethana, był czerwony jak burak, pewnie z wściekłości lub zazdrości... – Witam, jestem Elliot. Nowy w szkole. Jestem na tym samym wydziale, co ta urocza, młoda dama. – powiedział całkiem spokojnie. – Myślę, że formalności mamy już za sobą, więc czy mógłbym porwad teraz waszą przyjaciółkę? – spytał chłopak, po czym Ethan zmierzył go nienawistnym spojrzeniem, a Zara miała wrażenie, że zaraz się pobiją. – Taak, oczywiście! – krzyknęła z radości Allie, Nancy tylko przytaknęła. Alex była zapatrzona w Chrisa, z kolei on patrzył na nich, jak osłupiały. Zack lekko się uśmiechnął. Wyglądało str. 71


na to, że dziewcyna miała błogosławieostwo prawie całej paczki. – Cóż w takim razie żegnamy się z paostwem. – powiedział Elliot i szarpnął Zarę za rękę.

Przeszli chodnikiem, na parking za budynkiem. Na jego koocu, w samym rogu, stał samochód chłopaka. O ile TO można było nazwad samochodem! Jaka to była bryka! Wsiedli do niej i ruszyli, a Zara nawet nie poczuła, kiedy został zapalony silnik.

str. 72


Springfiel, 1 września 2011 r. Myślę, że to były dobre wakacje. Całkiem ciekawe i nawet intrygujące. Rozpoczęcie mam za sobą, to już ostatni rok. Musiałam wygłośid jakieś przemówienie, zamiast Alex, która po weekendowym wypadzie się rozchorowała. Nie jest to dla mnie wyzwaniem ułożyd jakąś gadkę na szybko, no ale czego spodziewad się po osobie, która całymi dniami siedzi z nosem w książkach. Ja po prostu kocham klasykę brytyjskiej literatury. Ale teraz pora spad, jutro czeka mnie ciężki dzieo.

Szkoła była przepełniona twarzami nowych ludzi. Większośd z nich wyglądała znajomo. Zara nie miała większych problemów z odlanezieniem się w roli jednego z seniorów uniwersytetu. Jedyne co ją martwiło to fakt, że w całej klasie nie ma nikogo z jej paczki. Oczywiście była by Alex, ale skoro jest z Chrisem, przepisała się do jego klasy. Z zamyślenia wyrwał ją dzwonek na lunch. str. 73


Wszyscy siedzieli już przy stolikach przed budynkeim szkoły. Gdy do nich dotarła, Allie rzuciła się, by ją przywitad i od razu zaczęła opowiadad o tym, co wydarzyło się na lekcji historii. – Pan Newman miał już zacząd swój nudny wykład o herbatce bostooskiej. Zupełnie nie wiem dlaczego, ale każdy wykład inicjujący rozpoczęcie roku zaczyna właśnie od tego, ale wracając do tematu. Już miał zacząd przynudzad, kiedy do sali wszedł ON. Nieziemsko przystojny facet. Już miałam nadzieję, że będzie u nas na wykładach, ale okazało się, że przez Alex wyląduje u Ciebie na wydziale. – opowiadała Allie i chyba nie miała zamiaru przestad. – Myślę, że to dośd dziwne, że nagle na ostatnim roku pojawia się zupełnie nowy uczeo, ale skoro zadecydował, że chce tu się przenieśd to czemu nie zobaczymy, co z niego będzie. – rzuciła, wyraźnie bez entuzjazmu Zara, po czym zabrała się za jedzenie lunchu.

Allie była zszokowana, brakiem zainteresowania ze strony koleżanki. Niedawno skooczyła dwadzieścia lat, nie miała żadnego faceta, a co więcej żaden jej nie interesował, a to wszystko przez tego beznadziejnego Chrisa. Tymczasem Zara siedziała z nosem w książkach zajadając się sałatką z kurczakiem. Myślała o tym jak zmotywowad komitet organizacyjny, do tego, aby bal jesienny był jedynym w swoim rodzaju. ***

str. 74


Zara leżała teraz w swoim łóżku. Sama, pozostawiona na pastwę losu. Rodzice wyjechali, tym razem już na stałe. Jej pokój, który nieraz wydawał się za duży, ale mimo to przytulny, teraz sprawiał wrażenie małej celi w zimnym lochu. Brakowało jej już teraz tylko upiora, względnie trupa w szafie lub pod łóżkiem. Zgodnie z tymi wszystkimi horrorami, których naoglądała się w dzieciostwie, za drzwiami powinien stad jakiś psychopata, mający ochotę zamordowad w okrutny sposób, Bogu ducha winną dziewczynę. Jednak pomimo tego wszystkiego postanowiła, że położy się spad. – Ale tak właściwie, która to ... – nie zdąrzyła dokooczyd i wrzasnęła – Chryste, Ethan co ty tu robisz?! – chłopak stał w oknie balkonowym, w pokoju Zary, na piętrze domu. Jak on to zrobił? – Ja przyszedłem do ciebie, no bo.. – Bo co panie „powiem kiedy indziej”? – warknęła dziewczyna. – Oj, nie zaczynaj znowu. Powiedziałem, że ci wszystko wyjaśnie kiedyś. Miałem taki kaprys więc tu jestem, a tak właściwie to mogłaś się domyślid… No wiesz, w koocu ty jesteś sama, ja też. Bal jest już za dwa tygodnie, więc pomyślałem… – urwał nie mogąc się wysłowid. – Zaraz, zaraz czy ty zamierzasz mnie zaprosid na bal? Ten bal? – Myślałem, że się ucieszysz, no wiesz, że nie będziesz musiała iśd sama. – powiedział. – Ja ucieszona?! Chyba żartujesz! Trzeba było mnie zaprosid wcześniej. Pewnie traktujesz mnie jak koło ratunkowe, by nie wyjśd przy kumplach na palanta! – szybko się uspokoiła,

str. 75


ponieważ do głowy wpadł jej świetny pomysł.- Ethan przykro mi, jestem już z kimś umówiona. – Jasne, próbujesz mnie spławid. I tak pewnie przyjdziesz sama. – rzucił wściekły. – Zobaczysz ! A teraz wynoś się, chcę iśd spad i nie mam zamiaru cię oglądad.

Chłopak zrezygnowany, poczłapał do swojego auta. Na ganku zostawił bombonierkę w kształcie serca i kwiaty, które trzymał za plecami i odjechał… W tym czasie Zara przebrała się w T-shirt i spodenki do spania, i zaczęła obyślad plan jak dopiec Ethanowi. – Wiem! – krzykneła na głos i pomyślała, że porozmawia z Allie i dowie się czegoś więcej o tym nowy uczniu. Skoro tu dopiero przyjechał na pewno jest sam, wypadałoby żeby ktoś go zaprosił. I z uśmiechem na twarzy zasnęła..

Rano wchodząc do szkoły prawie nadepnęła na kwiaty leżące na ganku. Wiedziała od kogo to, ale pomimo tego postanowiła, że szkoda tak pięknego bukietu. Wstawiła go do wazonu po czym zamknęła dom, klucze wrzuciła do torby i odjechała swoim autem w kierunku domu Alex. Obiecała jej, że wpadnie po nią po drodze. – Hey! – krzyknęła przyjaciółka wsiadając do auta. – Wiesz może czy przenieśli mnie już na wydział Chrisa? – Tak, oczywiście. – powiedziała bez większego entuzjazmu Zara. – Och, tak się cieszę. Ale słyszałam, że przeze mnie na ten wydział nie trafiło jakieś ‘ciacho”. Tak, tak Allie wczoraj str. 76


dzwoniła. Musiała mi poopowiadad najświeższe ploty. Ale z tego co się dowiedziałam to „ten koleś” został przydzielony na twój wydział, więc myślę, że nie będzie Ci smutno. Dzwonił do mnie też Ethan i... I w tym momencie Zara przestała słuchad przyjaciółki, wiedziała że to jak potoczyły się sprawy związane z przeniesieniem przyjaciółki, są dla niej idealną sytuacją...

cdn. … Yogi.

str. 77


Call of Duty: Ghosts zapowiadana jako przełomowy FPS od Activision wyprodukowana przez Infinity Ward ukazała się na półkach sklepowych na całym świecie 5 listopada. Gra, jak zwykle, pod względem fabularnym, wygrywa z konkurentem czyli Battlefieldem 4. Gra została zapowiedziana oficjalnie na pierwszym pokazie konsoli Xbox One, jako jedna z pierwszych gier na tę konsolę. Jednak jak się prezentuje naprawdę ? Zacznijmy od najmocniejszej strony gry czyli fabuły, która zrobiona została według oklepanego schematu z Modern Warfare, czyli grając poruszamy się po sieci dróg, które są nam narzucone przez programistów i dośd gęsto, chod bardzo ładnie oskrypotwane. W grze tej, po raz pierwszy, jako kompana mamy sympatycznego owczarka niemieckiego, wabiącego się Riley, którym twórcy od początku szczycą się w zapowiedzi. Jednak możliwości naszego psa możemy wykorzystad w ściśle określonych momentach. Do dyspozycji mamy także szereg innych gadżetów np. tablet, dzięki któremu kontrolujemy dronę patrolową, czy karabin wyborowy ze zdalnie sterowanymi kulami.

str. 78


Multiplayer, stworzony jest w stylu Call of Duty, czyli zero gry zespołowej, tylko nabijanie tak zwanych „kill streaków” czyli serii zabójstw. Mapy wykonane są ciekawie nie są już korytarzami i ciasnymi placykami lecz rozległymi, z różnymi poziomami wysokości lokacjami. Twórcy zapowiadali dynamicznie zmiany, a w rzeczywistości to drobne, oparte na skryptach drobiazgi typu: zamykanie wrót do zamku na jednej z plansz. Ważną nowością jest tryb Squads, czyli tworzenie własnego oddziału botów, którymi można walczyd z innym odziałem. Nowością również jest modyfikacja znanego trybu zombie, nazwana Extinction czyli walka z kosmitami, w trybie podzielonego ekranu jak i on-line. Niestety aspekt techniczny to kula u nogi twórców. Silnik znany z Call of Duty 4: Modern Warfare, który jest zmodyfikowaną wersją legendarnego silnika Quake III: „Arena” z 1999 roku ! można powiedzied że „nie wyrabia”, bo projektanci map zaprojektowali lokacje z dużą ilością detali. Pozostaje nadzieja, że kolejne części przyniosą rewolucję na polu technologicznym. Znany jest również problem graczy, którzy zaraz po premierze kupili grę, a nie mogli jej zaktualizowad oraz to, co najdziwniejsze to gra zużywa 2 GB RAM’u a wymagane jest minimum 6 GB RAM. Jednak twórcy zapowiedzieli łatkę poprawiającą ten błąd. Według mnie z tym silnikiem na konsole nowej generacji „nie ma co się pchad”. Jednak trzeba przyznad, że ta gra to dobra robota programistów. Powinna się spodobad graczom preferującym ciągłą akcję, lubiących futurystyczną broo i strzelaniny. [W.P.] str. 79


Grand Theft Auto V – kolejna odsłona kultowej serii gangsterskich gier akcji studia Rockstar North ponownie zabiera nas do świata wzorowanego na Kalifornii. Tym razem jednak nie odwiedzamy San Andreas ale Los Santos – do złudzenia przypominające Los Angeles i parodiujące najbardziej charakterystyczne cechy „miasta aniołów” i jego mieszkaoców. Twórcy postarali się o rozbudowanie swojej produkcji w stosunku do poprzednich odsłon cyklu. W Grand Theft Auto V studia Rockstar nie wystarczył jeden bohater – możemy więc kontrolowad aż trzech. Jest to o tyle istotne, że każdy okazuje się nieco inny. Najbardziej wyrazisty, bo prezentowany z żoną i dwójką dzieci w tle, jest Michael, młody „emeryt”, który zapracował na spokojną „starośd”, organizując skoki i napady. Mężczyzna ewidentnie ma problem z komunikacją z rodziną, więc pewnie z niemałą ulgą trafia na Franklina, młodego Afroamerykanina z ambicjami wyrwania się z getta. Później dołącza do nich Trevor, którego nie sposób określid inaczej niż jako... zaskakująco sympatycznego socjopatę z piekła rodem. Ta postad przeprowadza swego rodzaju terapię szokową na graczu i co rusz wystawia go na próby. Zresztą to celowy zabieg Rockstara, który chce podkreślid różnicę między starymi wygami, czyli Michaelem i Trevorem, których cechuje nieprzewidywalnośd i w dużym skrócie brak

str. 80


skrupułów, a normalnym.

Franklinem,

gościem

wciąż

w

miarę

Pomiędzy trzema postaciami można dowolnie „się przełączad” - oczywiście nie zawsze, bo najpierw należy dokooczyd dedykowaną danemu bohaterowi misję. Sporo z nich możemy wykonywad jednak w trójkę, co chwilę zmieniając perspektywę. Rozwiązanie to niebywale podbija dynamikę, a w trybie "free run" niesamowicie bawi. Nasi bohaterowie nie czekają bowiem na swoją kolej, tylko żyją własnym życiem. Franklina często spotykamy więc przed coffee shop’em albo klubem ze striptizem, Michaela w domu albo w mieście, a Trevora... to trzeba samemu zobaczyd. Gdy chodzi o oprawę audiowizualną, na potrzeby gry stworzono dynamiczną ścieżkę dźwiękową, która znakomicie dostosowuje się do tempa akcji oglądanego na ekranie. Z kolei grafika powstała w oparciu o zmodyfikowaną wersję autorskiego silnika studia Rockstar Games. Umożliwia on m.in. na renderowanie bardzo dużych połaci świata gry oraz wykorzystuje bardziej zaawansowany system cieniowania i symulacji świateł. Tak jak w poprzednich odsłonach serii, twórcy zrezygnowali z fotorealizmu na rzecz grafiki przejaskrawiającej cechy współczesnej metropolii, jaką jest Los Santos.

[W.P.] str. 81


Pierwsze spotkanie z Battlefield 4 nie zrobiło na mnie specjalnie dobrego wrażenia. Zacząłem się zastanawiad, czym wyróżnia się tegoroczna odsłona od swojej poprzedniczki. Dodatkowo moje nastawienie do tej gry pogorszyła wiadomośd o tonach błędów znajdujących się zarówno w kampanii dla pojedynczego gracza, jak i podczas rozgrywki w sieci. Jednak okazuje się , że Battlefield 4 nie jest, aż taką złą grą. Wręcz przeciwnie posiada wiele zalet, które dopiero po dłuższym czasie zabawy zaczynamy dostrzegad. Tryb fabularny w Battlefield 4 tak jak w przypadku Bad Company 2 i Battlefielda 3, nie spełnia pokładanych w nim nadziei, ponieważ po paru godzinach gry czułem spore rozczarowanie, w szczególności ze względu na ilośd zmarnowanego potencjału. DICE próbowano wprowadzid w trybie dla jednego gracza - to styl znany z rozgrywki sieciowej. Za kolejne zabicia zdobywamy punkty, które przeznaczamy na broo i ulepszenia do niej. Jednak, niestety Battlefield 4 to dalej mocno ograniczony, pełen skryptów shooter.

str. 82


Na początku wydaje się, że ma to sens i może się udad, bo postacie stwarzają pozory posiadania jakiejś osobowości. Jednak szybko okazuje się, że członkowie naszego oddziału działają niekonsekwentnie, a w relacjach między sobą przypominają stado dzieciaków, bawiących się w piaskownicy, zamiast byd, jak na taką grę przystało, poważnymi żołnierzami, podejmującymi trudne decyzje. Dodatkowo DICE dodało zbędny element, którym jest dodanie różnych zakooczeo poprzedzonych wyborami. O wszystkim, co złe w trybie fabularnym, zapomniałem już jednak podczas zetknięcia się z fantastycznym trybem sieciowym. Już chwilę po rozpoczęciu rozgrywki płynąłem łodzią wraz z dwoma członkami drużyny w kierunku jednej z flag, omijając ogieo ze śmigłowca szturmowego. Tak naprawdę dopiero tutaj w pełni wciągnąłem się w klimat gry. Battlefield 4 w trybie sieciowym wprowadza wystarczająco dużo usprawnieo i nowych mechanizmów, dzięki czemu gra sprawia wrażenie, że mamy do czynienia z czymś nowym, w stosunku do tego, co było do tej pory. Kolejnym ulepszeniem jest destrukcja otoczenia, która wpływa znacząco na element strategiczny działania, ponieważ możemy tutaj zniszczyd wszystko, a najważniejszym celem jest wieżowiec przeciwnej drużyny. Do serii po kilku latach wraca też tryb dowódcy. Gracze, którzy osiągnęli 10. poziom mogą wspomóc swój zespół str. 83


zrzutami wyposażenia oraz odkrywaniem pozycji, w której znajduje się przeciwnik. Dowódca dysponuje również akcjami ofensywnymi, takimi jak ataki rakietowe i zagłuszanie radaru wroga. Sterowanie w tym trybie jest intuicyjne, całośd jest dobrze opisana, a krótkie wskazówki przy pierwszym uruchomieniu powodują, że pomaganie drużynie jest proste i przyjemne. Battlefield 4 wprowadza również szereg mniejszych zmian. Zdobywanie i wykorzystywanie punktów doświadczenia zostało odświeżone. Gracz jest teraz wynagradzany za każde uszkodzenie pojazdów. Liczba punktów za niektóre akcje, takie jak reanimacje, została zmniejszona, a za inne, na przykład trafienia w głowę, zwiększona.

Kolejnym znakomitym elementem, są mapy. Tych w podstawowej wersji gry jest 10 i ich konstrukcja bardzo przypadła mi do gustu. Na prawie każdej z nich istnieje mnóstwo ścieżek, którymi można dotrzed do celu. Ponadto prawie wszystkie areny występują w różnych wariantach pogodowych, a walka toczy się zarówno w dzieo, jak i w nocy. Battlefield 4 napędzany jest przez trzecią wersję silnika Frostbite. Z pewnością nie ma w tym roku lepiej wyglądającej gry. Mnóstwo detali, tekstury w wysokiej rozdzielczości,

str. 84


wspomniana wcześniej destrukcja, znakomite oświetlenie, a także świetnie wykonana animacja. Gra jednak nie jest wolna od bugów i drobnych problemów technicznych. Problemy z połączeniem z serwerami, długie czasy oczekiwania na załadowanie kolejnej mapy, zapętlanie się dźwięku i wyrzucanie z meczów do pulpitu, niestety jest codziennością. Warto jednak zdad sobie sprawę z tego, że są to raczej problemy związane z premierą i zostaną one w ciągu kilku tygodni naprawione. Battlefield 4 to naprawdę kawał dobrej gry, w którą każdy się szanujący fan shooterów powinien zagrad. Ma on dużą „wpadkę” w postaci trybu dla pojedyoczego gracza, ale tak naprawdę, większośd i tak kupuję takiego typu gry tylko po to, aby rozkoszowad się znakomitym trybem sieciowy. Ocena: 8/10

+ świetny tryb sieciowy + destrukcja otoczenia +

fenomenalna audiowizualna

oprawa

+ kilka dobrych rozwiązao

- słaby tryb dla jednego gracza

- problemy techniczne i bugi

- brak trybu kooperacji

[D.K.]

str. 85


Tegoroczna Fifa 14 od EA Sports podzielona została na dwie wersje. Pierwszą jest ta, która już miała swoją premierę na PC, X360 i PS3, a drugą, podobno lepszą, będzie wersja na next-geny. Tak naprawdę różnice, polegają na nieco lepszej grafice, której doczekają się właściciele nextgenów. Już po pierwszym rozegranym meczu zauważyłem, że jest jedna znacząca różnica w stosunku do tego, do czego przyzwyczaiły nas poprzednie części. Tym „czymś” jest kontrola piłki, która zachowuje się o wiele bardziej naturalnie, gra się nią o wiele szybciej, a piłka nie jest „przyklejona” do zawodnika. Od samego początku czułem, że gra jest o wiele bardziej wymagająca niż to było we wcześniejszych częściach. Teraz nawet już zwykłe przyjęcie czy podanie nie sprawia wiele trudności. Zamiast przed do przodu szybkimi rajdami na skrzydłach, bardziej opłaca się przeprowadzid przemyślaną akcję. Wpływ na to ma lepsze AI w obronie, ponieważ str. 86


przeciwnicy znacznie agresywniej próbują oddalid nas od pola karnego. Kolejną zmianą są uproszczone zwody, ponieważ teraz dryblujemy za pomocą tylko prawej gałki. Oczywiście im lepszy piłkarz, tym triki będą bardziej skuteczne i efektowne, a kontrola piłki sprawniejsza. Wreszcie statystyki mają jakąś wartośd, a nie są tylko zbędnymi „zapychaczami”. Sprawia to, że koncentracja na lepszych zawodnikach jest sensowna, a do sukcesu nie wystarczą już tylko umiejętności grającego. Mechanika strzelania w FIFIE 14 jest bardziej precyzyjna i pozwala na wiele więcej. W poprzednich częściach nie opłacało się uderzad z dużej odległości, bo piłka albo lądowała w rękach bramkarza albo leciała w tzw. „niebo”. Teraz uderzenia z dystansu wpadają częściej, a same strzały wydają się powolniejsze. To wszytsko sprawia, że akcje są bardziej różnorodne, niż do tej pory. Jak każda poprzednia odsłona cyklu, FIFA 14 oferuje sporo trybów rozgrywki. Na przykład Ultimate Team, jest bardzo ciekawą odskocznią od główego trybu rozgrywki. Składanie własnej drużyny ze zdobywanych lub kupowanych za wirtualną walutę kart piłkarzy jest dużo przyjemniejsze niż kierowanie prawdziwą drużyną, a to nie koniec, ponieważ później możemy również zmagad się z innymi graczami w trybie multiplayer,który zapewnia wiele długich godzin zabawy.

str. 87


Singlowa kariera wygląda identycznie, jak w poprzednich częściach. Jedyną reklamowaną nowością jest dodanie sieci skautów. W rzeczywistości opcja nie jest niczym nowym. Już w poprzednich częściach mogliśmy wysład agentów w poszukiwaniu piłkarzy na konkretne pozycje, na określony czas i w różne miejsca świata. Niestety FIFA 14 pod względem graficznym wygląda tak samo jak ubiegłoroczna odsłona cyklu. Plusem dla polskich graczy jest przywrócenie T-Mobile Ekstraklasy, przez co ponownie możemy cieszyd się prawdziwymi nazwami drużyn. Warto także wspomnied o odwzorowaniu samych piłkarzy w grze, ponieważ ich poziom stoi na dośd marnym poziomie, dlatego też bardzo trudno rozróżnid danego zawodnika na boisku. Podsumowując FIFA 14 nie jest może czymś przełomowym, lecz jest to gra, w którą fani piłki nożnej powinni zagrad, ponieważ jest znacznie lepsza od poprzednich części, dzięki czemu przyjemnie można spędzid czas grając w nią.

str. 88


+ poprawiona fizyka piłki i

- brak zmian w oprawie

zawodników

audiowizualnej

+ wolniejsze tempo zabawy

-

+ uproszczone tricki + T-Mobile Ekstraklasa i polska reprezentacja

przydałoby nowego

się

coś

- układ menu - twarze zawodników

[D.K.] str. 89


Mateusz Garjaciak Katarzyna Woźniak Magdalena Zobel Natalia Owczarzak Arkadiusz Gwizdała Aleksandra Kuszak

Anna Kwiatkowska Viktoria Piechowiak Natalia Wysocka Wojciech Perczyoski Elżbieta Kosiak Dawid Kubiak

str. 90


 Joanna Arnt- Młodzikowska  Łukasz Kaszyoski  Krzysztof Celka  Robert Bazułka

Jeśli masz jakieś pytania, chcesz wstąpić do naszej redakcji napisz do nas: magazyngaj@gmail.com str. 91

Magazyn nr 5  

Numer inny, niż wszystkie ;)

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you