__MAIN_TEXT__

Page 1

SZUKAJĄCYM POWOŁANIA

127 (05/2017) | ISSN 1234-9356 | www.e-espe.pl

ponadto w numerze KS. JAN KACZKOWSKI:

odpowiada na powołaniowe listy

W Alpach włoskich (Monviso, 3841 m. n.p.m.), 26 lipca 1923 r.

Bądź jak

Frassati!


spis treści

spis treści temat numeru

4 Zwykły człowiek – zwykła inspiracja 9 Ciągle aktualna inspiracja dla młodych 15 W nim była jedność myśli i czynu 23 Co Pier Giorgio mówi dziś swoim rówieśnikom? świadectwo

28 Zachwyciła mnie jego normalność 31 Ku szczytom papież o powołaniu

35 Papież Franciszek: Bądźcie jak Frassati! powołanie w świetle biblii

40 Błogosławieni, szczęśliwi, czyli kto...? powołani, powołane

47 Odkrywanie powołania to wielka sztuka. Ks. Jan Kaczkowski odpowiada na powołaniowe listy listy o powołaniu

51 Twoje powołanie tkwi w Twoim sercu i w Twojej relacji z Bogiem 55 Pijarskie rekolekcje dla chłopaków

Adres i siedziba redakcji: ul. Mirosława Dzielskiego 1 31-465 Kraków tel.: 795 418 333 e-mail: kwartalnik@espe.pl www.e-espe.pl

Zespół redakcyjny: Przemysław Radzyński (redaktor naczelny) O. Tomasz Abramowicz SP (asystent kościelny) Janusz Dobry, Ewelina Gładysz, Magorzata Janiec, DorotaMiskowiec.pl (Komiks), O. Piotr Recki SP, Aldona Szałajko, S. Katarzyna Śledź SP

Wydawca: Polska Prowincja Zakonu Pijarów ul. Pijarska 2 31-015 Kraków tel.: (12) 422 17 24 Opracowanie graficzne: eSPe.pl www.pijarzy.pl Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń i reklam. 127 (05/2017) strona 2


wstępniak

Odnaleźć skarb „Bł. Pier Giorgio stanowi dla nas wzorzec młodej osoby zakochanej w Bogu” – napisał ks. Michael Niemczak w liście do papieża Franciszka, w którym prosi Ojca Świętego o kanonizację Frassatiego.

Nie podejmował wielkich decyzji oraz nie rozeznawał ostatecznego celu życia, lecz podejmował codziennie heroiczne decyzje dotyczące miłości i to było rysem charakterystycznym jego młodości.

„Bł. Pier Giorgio zmarł w wieku zaledwie 24 lat. Nie miał “wszystkiego do końca uporządkowanego”. Jego życie było pełne wzlotów i upadków, jak to często bywa w wieku młodzieńczym, kiedy ledwo zdajemy sobie sprawę, czym miałoby się stać nasze życie, a on przeżył ten okres w sposób heroiczny. Nie podejmował wielkich decyzji oraz nie rozeznawał ostatecznego celu życia, lecz podejmował codziennie heroiczne decyzje dotyczące miłości i to było rysem charakterystycznym jego młodości. Przez to staje się dla nas przykładem rozeznawania powołania, to znaczy jak prawdziwie kochać w sposób konkretny wszystkie osoby stawiane nam na naszej drodze” – pisze amerykański ksiądz polskiego pochodzenia. Papież Franciszek niewątpliwie dobrze zna postać i życie Pier Giorgia Frassatiego i nie raz podawał go za przykład młodym ludziom. Czy w związku ze zbliżającym się Synodem Biskupów nt. „Młodzież, wiara i rozeznanie powołania” ogłosi go świętym? Owocnej lektury! Przemysław Radzyński Redaktor naczelny 127 (05/2017) strona 3


temat numeru temat numeru

W nim była jedność myśli i czynu „„ ROZMAWIAŁ PRZEMYSŁAW RADZYŃSKI

O tym, w czym dziś naśladować bł. Pier Giorgia Frassatiego, mówi dr hab. Mirosław Górecki, pedagog społeczny z Uniwersytetu Warszawskiego oraz członek stołecznego oddziału Stowarzyszenia im. bł. Piotra Jerzego Frassatiego „Frassatianum”. Pier Ambasadą Włoską w Berlinie, 1921 r. Pier Giorgio Giorgio z Lucianą w swoim przed pokoju.

127 (05/2017) strona 15


temat numeru

W jakich okolicznościach poznał Pan bł. Pier Giorgia Frassatiego? Będąc jeszcze studentem odwiedziłem pewnego razu kolegę. Zauważyłem u niego fotografię osoby, której nie znałem. Powiedział, że to Pier Giorgio Frassati, a zdjęcie należało do jego żony, która miała szczególne nabożeństwo do tego – wtedy jeszcze – kandydata na ołtarze. W jego twarzy było coś szczególnego, że nie potrafiłem oderwać od niej wzroku. Wtedy bardzo krótko porozmawialiśmy na temat Frassatiego i na tym się skończyło.

Co było później? Niedługo później, przechodząc koło jednej z warszawskich księgarń, zauważyłem tytuł: „Frassati”. To była książka siostry Kingi Strzeleckiej. Kupiłem ją i dopiero wtedy dowiedziałem się, kim był Frassati. Kolejną książką, którą przeczytałem to „Mój brat Pier Giorgio – Śmierć” autorstwa jego siostry Luciany Frassati. To po tej lekturze ta postać mnie zafascynowała i zacząłem się nią bardziej interesować. Jakiś czas potem zaskoczyła mnie informacja, że pani Luciana Frassati ma otrzymać od prezydenta Lecha Wałęsy Order Orła Białego. Nie wiedziałem wtedy o jakichkolwiek jej związkach z Polską. Zadzwoniłem do ambasady włoskiej w Warszawie i dowiedziałem się o spotkaniu z Lucianą Frassati w Klubie Inteligencji Katolickiej. Tam poznałem siostrę Pier Giorgia i jego siostrzenicę – Wandę Gawrońską, która zajmuje się wszystkimi sprawami dotyczącymi Pier Giorgia. Wtedy rozpoczęła się moja znajomość z całą rodziną Frassatich. Pani Luciana zaprosiła mnie do Włoch, żebym zobaczył wszystkie miejsca związane z Pier Giorgiem oraz dokumenty i rzeczy, jakie po nim pozostały – z zaproszenia skorzystałem w 1994 roku.

127 (05/2017) strona 16


temat numeru

Co po tych pierwszych lekturach dotyczących Pier Giorgia było w nim dla Pana tak fascynującego, że chciał poznać jego rodzinę? To, co mnie zachwyciło, to zwyczajność w jego życiu. Można powiedzieć, że to  życie było w  zupełności normalne, ale konsekwencja i upór w dążeniu do określonego celu były czymś niesamowitym. Nadzwyczajna zwyczajność. Trudno spotkać osoby, które byłyby tak konsekwentne w myśleniu i w działaniu. Bardzo przeżywałem czytając książkę o ostatnich dniach i umieraniu Pier Giorgia Frassatiego.

Mirosław Górecki – fot. Archiwum prywatne

Dlaczego? Bo on umierał w samotności... Trzeba pamiętać, że kilka dni przed Pier Giorgiem zmarła jego babka ze strony matki, Linda Ametis i cała rodzina była zajęta jej umieraniem. Myślano, że Pier Giorgio przechodzi zwykłe przeziębienie i dopiero po pogrzebie babki okazało się, że jest to choroba Heinego-Medina i chłopak umiera. Ten wątek pojawiał się także w moich długich rozmowach z panią Lucianą – miała z tego powodu 127 (05/2017) strona 17


temat numeru

wyrzuty sumienia. Nikt, nawet ona, która go tak dobrze znała, nie zorientowała się, że to nie jest zwykłe przeziębienie, ale śmiertelna choroba. Tyle lat upłynęło, a ona każdego dnia o tym myślała.

Pier Giorgio miał później wpływ na Pana życie, na Pana życiowe wybory? Od samego początku miał i do tej pory ma wpływ. Zacząłem bardzo dokładnie poznawać jego biografię. Miałem też dostęp do wielu niepublikowanych materiałów. Dzięki uprzejmości pani Luciany mogłem korzystać z archiwum Pier Giorgia Frassatiego. Często rozmawiałem – w trakcie spotkań zarówno we Włoszech, jak i w Polsce – z panią Lucianą Frassati, Wandą Gawrońską i innymi członkami rodziny na temat Pier Giorgia.

Wyprosił Pan jakieś cuda w swoim życiu za wstawiennictwem bł. Pier Giorgia Frassatiego? Gdy po raz pierwszy zobaczyłem Jego zdjęcie, to ten mój kolega powiedział, że to patron osób młodych, studentów, a szczególnie tych, którzy nie mają mieszkań. Byłem wtedy asystentem na Uniwersytecie Warszawskim i nie miałem mieszkania. Znajomy zasugerował, żebym modlił się do Błogosławionego. Nie wiem czy to zbieg okoliczności, czy działanie Pier Giorgia Frassatiego, ale w bardzo krótkim czasie zostało mi przyznane mieszkanie w hotelu asystenckim, gdzie mieszkałem 10 lat. Prosiłem go też o pomoc w innych trudnych momentach w moim życiu, rodziny czy nawet obcych osób. Pamiętam, że gdy bywałem w Pollone, w willi Ametis-Frassatich, gdzie są zgromadzone wszystkie pamiątki po Pier Giorgiu, to kilkakrotnie pani Wanda Gawrońska prosiła, żebym poszedł do pokoju Pier Giorgia i modlił się o zdrowie dziecka, którego rodzice właśnie do niej dzwonili. Zawsze miałem poczucie, że modlitwy kierowane do niego przynoszą skutek, a prośby są wysłuchiwane. 127 (05/2017) strona 18


temat numeru

Ostatnio jest głośno o prośbach słanych do papieża Franciszka, żeby Pier Giorgia ogłosić świętym... Myślę że ten rozgłos bierze się stąd, że coraz więcej osób go poznaje. Bardzo dużą rolę na tym polu odegrał papież Jan Paweł II, który – jeszcze jako kardynał – otworzył w krakowskiej bazylice dominikanów wystawę o Pier Giorgiu, gdzie nazwał go „człowiekiem ośmiu błogosławieństw”. Jeszcze przed beatyfikacją Pier Giorgia powiedział, że to właśnie on miał bardzo duży wpływ na jego życie. Po beatyfikacji także następcy Jana Pawła II – Benedykt XVI i Franciszek wielokrotnie wspominali o Pier Giorgiu. Jego relikwie były obecne na ŚDM w Krakowie.

127 (05/2017) strona 19


temat numeru

Myślę że jest potrzeba, aby wynieść Pier Giorgia na ołtarze i żeby był dostępny nie tylko lokalnemu Kościołowi, ale na całym świecie. Do pani Wandy Gawrońskiej z wielu krajów docierają informacje, że bardzo dużo osób pragnie, aby ten moment nastąpił. Pier Giorgio był przykładem, szczególnie dla osób młodych, jak żyć i co w życiu jest najważniejsze. I co istotne – był osobą świecką, a to wyraźnie pokazuje, że świętość jest drogą nie tylko dla duchownych.

Co według Pier Giorgia Frassatiego było receptą na szczęśliwe życie? Miał dwie cechy – stale rosnącą pobożność oraz ogromną wrażliwość na ludzką nędzę i biedę. W jego życiu były dwa filary – Wiara i Miłosierdzie. Miłość do Boga i heroiczna służba ubogim powodują, że można osiągnąć pełnię dojrzałości życiowej. W tym wymiarze Pier Giorgio może być dobrym przykładem dla osób młodych, szczególnie w dzisiejszych czasach, gdy nasze życie jest anonimowe, w którym koncentrujemy się na własnych problemach. Frassati żył w całkiem inny sposób – dla niego kimś ważniejszym był drugi człowiek, który był w trudnej sytuacji, borykał się z rozmaitymi problemami czy odczuwał cierpienie.

Pier Giorgio Frassati to święty sprzed stu lat. Czy takie życie można naśladować w XXI wieku? Mimo że czasy się zmieniły, to na pewno bardzo dużo można skorzystać znając jego biografię. Frassati dużo środków na swoją działalność charytatywną brał z własnej kieszeni. Wprawdzie pochodził z bogatej rodziny i miał takie możliwości, ale trzeba zwrócić uwagę także na jego pomysłowość w zdobywaniu różnych środków. Uciekał się do pożyczek od kolegów, chodził do redakcji „La Stampy”, gdzie 127 (05/2017) strona 20


temat numeru

ojciec był dyrektorem; pożyczał nawet od służby, ale później skrupulatnie wszystko zwracał. Był typem zaangażowanego „katolika – społecznika”. Prowadzona przez niego działalność jest kontynuowana przez rozmaite grupy frassatiańskie, także w Polsce, które wiążą szerzenie jego kultu z działalnością charytatywną.

Co na podstawie życia Pier Giorgia można dzisiaj doradzać młodym, którzy dokonują życiowych wyborów, rozeznają swoje powołanie? Jeśli chodzi o powołanie Frassatiego, to wiedział, co chciał w życiu osiągnąć, ale nie udało mu się tego zrealizować. Po ukończeniu studiów miał skoncentrować się na służbie najbiedniejszym, ale jego ojciec miał inne plany na przyszłość syna – chciał, żeby pracował w jego czasopiśmie „La Stampa”. Pier Giorgio ze względu na posłuszeństwo rodzicom zrezygnował ze swojego powołania i zgodził się spełnić oczekiwania ojca. Ostatecznie do tego nie doszło, bo krótkie życie Pier Giorgia przerwała śmierć. Patrząc na swoich studentów myślę, że niektórzy mają ogromny potencjał w sobie – wiedzą, co chcą w życiu osiągnąć. Niekoniecznie musi to być jakiś wolontariat, ale często jest to coś, co może służyć realizacji pewnych wartości, jak solidarność, współdziałanie, współpraca czy równość i sprawiedliwość społeczna. To są wartości uniwersalne, które wprawdzie trudno zrealizować, ale samo takie pragnienie jest już czymś bardzo istotnym. Jeśli ktoś to czuje w sobie, to wtedy zawsze znajdzie sposób, jak te plany zrealizować.

Jak dziś być „człowiekiem ośmiu błogosławieństw”? Frassati był człowiekiem autentycznym, nie używał półśrodków, w jego relacjach nie było żadnych niedomówień, nie wchodził w układy, które przynosiłyby

127 (05/2017) strona 21


temat numeru

mu korzyści. Był też nadzwyczajnie skromny, szczery, naturalny; nigdy nie chwalił się tym, co robi; zawsze był życzliwy wobec innych i nie dbał o pozory czy konwenanse; nikogo nie osądzał. To jest bardzo istotne – często w życiu wszystkich i wszystko oceniamy, a tego nie było w ogóle u Frassatiego. Nigdy nie wypowiadał się krytycznie o drugim człowieku, ale raczej starał się go usprawiedliwiać a jeśli rzeczywiście była wina tej osoby, to milczał ale nic złego na ten temat nie mówił. W nim była jedność myśli i czynu. Gdy pewnego dnia Pier Giorgio razem ze znajomą odwiedził chorych na trąd w Szpitalu św. Łazarza (Ospedale San Lazzaro) w Turynie powiedział: „Jak niezmiernie cenną rzeczą jest nasze zdrowie, którym się cieszymy. Przeto musimy je oddać w służbę tych, którzy go nie mają, bo w przeciwnym razie zdradzilibyśmy ten wielki dar Boga i Jego dobrodziejstwa”. Bliskie są mi słowa kard. Giuseppe Gamby, arcybiskupa Turynu, który bardzo przeżył śmierć Pier Giorgia, tak wypowiedział się o nim: „Nie ziemia była jego światem, bo mówiąc po prostu to był już jego raj. Był wszak serafinem danym z nieba”.

127 (05/2017) strona 22


Pijarskie rekolekcje dla chłopaków Organizowane przez nas rekolekcje są po to, aby każdy, kto tylko zechce w nich uczestniczyć, miał okazję na nowo spotkać Mistrza. To okazja do tego, by się zatrzymać, wyciszyć, posłuchać tego, co On mówi do każdego z nas. Jeśli chciałbyś przeżyć kilka dni we wspólnocie ludzi podobnie myślących i szukających swojego miejsca, napisz. Chcemy pokazać Ci to, co mamy najpiękniejszego – chcemy pokazać Ci Jezusa. Termin:

1-3 XII 2017 – Kraków Po wcześniejszym uzgodnieniu istnieje możliwość wzięcia udziału w rekolekcjach indywidualnych

Szczegółowe info & zapisy: O. Piotr Recki SP recki@pijarzy.pl 666 -397-538

powolaniowy.blogspot.com

Profile for eSPe - Szukającym Powołania

eSPe 127 (2017 05)  

eSPe 127 (2017 05)  

Advertisement