__MAIN_TEXT__
feature-image

Page 1

szukającym powołania

117 (04/2015) | ISSN 1234-9356 | www.e-espe.pl

o. Leon Knabit OSB

Od Pana Boga nie ma wakacji

Patryk Świątek

Antara

Zobaczyłem prawdziwą Ewangelię

wakacje??? z Bogiem!!!


spis treści

Wakacje z Bogiem wstępniak Powołanie w świetle Katechizmu

5 Powołanie powszechne i osobiste Temat numeru

9 Od Pana Boga nie ma wakacji 14 Naładować duchowe akumulatory na ...plaży 19 Zobaczyłem prawdziwą Ewangelię Świadectwo

30 Duchowe SPA 34 Kleryk na wakacjach 40 Wakacje z plecakiem i muszlą Listy o powołaniu

48 Życzę Ci Jezusa Być kobietą, być mężczyzna

52 W trójkącie z Panem Bogiem Papież o powołaniu

61 Działać pod prąd Rok Życia Konsekrowanego

66 Bardzo nie chciałam iść do zakonu

Adres i siedziba redakcji: ul. Mirosława Dzielskiego 1 31-465 Kraków tel.: 795 418 333 e-mail: kwartalnik@espe.pl www.e-espe.pl

Zespół redakcyjny: Przemysław Radzyński (redaktor naczelny) O. Tomasz Abramowicz SP (asystent kościelny) Janusz Dobry, Ewelina Gładysz, Magorzata Janiec, DorotaMiskowiec.pl (Komiks), O. Piotr Recki SP, Aldona Szałajko, S. Katarzyna Śledź SP

Wydawca: Polska Prowincja Zakonu Pijarów ul. Pijarska 2 31-015 Kraków tel.: (12) 422 17 24 Opracowanie graficzne: ChapterOne.pl www.pijarzy.pl Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń i reklam. 117 (04/2015) strona 2


wstępniak

Czas pogłębiania relacji

Na niewiele zda się zdrowie ciała, jeśli utraci się zdrowie duszy.

Niedawno wybrałem się do kina na film „Apartament” zawierający amatorskie, niepublikowane dotąd materiały wideo z życia św. Jana Pawła II. Nagrania te w zdecydowanej mierze dotyczyły wakacyjnych, górskich wędrówek ojca świętego, na których działo się bardzo wiele. Od spotkań z przygodnymi turystami na szlaku (swoiste nieplanowane audiencje), poprzez rozmowę z grzybiarzem, który był tak szczęśliwy, że chciał ofiarować w prezencie cały koszyk zebranych grzybów, aż po chwile spędzone w gronie przyjaciół, wspólne zapatrywanie się w płonące ognisko, zadumanie nad 117 (04/2015) strona 3


wstępniak

pięknem górskich szczytów, zasłuchanie w szum płynącego potoku i w śpiew ptaków. Odwołuję się do tych chwil z życia naszego Rodaka, bo myślę, że są one trafnym obrazem tego, czym jest dobry i mądry odpoczynek: czy wybierzemy się na pielgrzymkę do Pani Jasnogórskiej lub Jakubowym szlakiem do Santiago de Compostela, czy wyruszymy na poznawanie nowych miejsc lub poświęcimy ten czas na udział w rekolekcjach zamkniętych – niech nie zabraknie w nim chwili spotkania z drugim człowiekiem, zachwytu nad tym, co nas otacza i rodzącego się w sercu westchnienia do Boga, który na pewno będzie razem z nami. Nasz Założyciel, św. Józef Kalasancjusz, zwykł powtarzać, że na niewiele zda się zdrowie ciała, jeśli utraci się zdrowie duszy. Życzę Wam, drodzy Czytelnicy „eSPe”, aby czas wakacyjnego wypoczynku był okazją do pogłębiania relacji z Panem i z tymi, których On postawi w tym czasie na Waszej drodze. Błogosławionych wakacji.

o. Józef Matras SP Prowincjał Polskiej Prowincji Zakonu Ojców Pijarów

117 (04/2015) strona 4


POWOŁANIE W ŚWIETLE KATECHIZMU

Powołanie powszechne i osobiste „„ O. Piotr Recki SP

Pośród różnych pozycji książkowych nie trudno odnaleźć takie, które odnoszą się wprost do powołania osób znanych nam z kart Pisma Świętego. Z łatwością można odnaleźć na księgarnianych półkach opisy życia i powołania zarówno starotestamentalnych jaki i nowotestamentalnych bohaterów Biblii. Temat powołania jest bowiem niezwykle bogaty. 117 (04/2015) strona 5


POWOŁANIE W ŚWIETLE KATECHIZMU

Spróbujmy dziś, w kontekście powołania, spojrzeć na Katechizm Kościoła Katolickiego. Już na początku pierwszego rozdziału czytamy, że „pragnienie Boga jest wpisane w serce człowieka, ponieważ został on stworzony przez Boga i dla Boga. Bóg nie przestaje pociągać człowieka do siebie i tylko w Bogu człowiek znajdzie prawdę i szczęście, których nieustannie szuka. Osobliwą rację godności ludzkiej stanowi powołanie człowieka do uczestniczenia w życiu Boga” (KKK 27). Rzeczywiście, sięgając tylko po pierwsze strony Księgi Rodzaju widać, że Bóg zaprasza człowieka do „uczestniczenia w swoim życiu”. Więcej, zaprasza go do współtworzenia świata. „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili całą ziemię i uczynili ją sobie poddaną” (Rdz 1, 28a). Katechizm Kościoła Katolickiego powie, że Adam i Ewa są „powołani, by uczestniczyć w Opatrzności Bożej w stosunku do innych stworzeń” (por. 373). Mamy więc tutaj bardzo wyraźnie ukazaną wolę Boga względem pierwszych rodziców. Są powołani do tego, by współtworzyć świat i by wziąć przed Bogiem za ten świat odpowiedzialność.

Dwa rodzaje powołania Warto wiedzieć, że zarówno teksty biblijne jak i kanony Katechizmu Kościoła Katolickiego, odnoszą się bardzo często do tematu powołania tak w sensie wezwania jednostki (czyli konkretnej osoby), jak i w sensie powszechnego wezwania do świętości. Przykładu tych pierwszych podawać tutaj nie trzeba, wystarczy prześledzić stronice Biblii. Jako przykład powszechnego powołania do świętości można przywołać cały Naród Wybrany. Już w Księdze Kapłańskiej lud ten nazwany został – można odnieść wrażenie, że niejako na wyrost – narodem świętym, ludem wybranym (por. Kpł 19, 2). Mamy zatem dwa rodzaje powołania: pierwsze powszechne, uniwersalne, skierowane do wszystkich bez wyjątków – powołanie do świętości. I drugie 117 (04/2015) strona 6


POWOŁANIE W ŚWIETLE KATECHIZMU

– powołanie do odkrywania i realizowania konkretnej woli Bożej czyli tzw. powołanie osobiste. To pierwsze zdaje się być nadrzędne. To drugie winno być pierwszemu podporządkowane. Więcej, Katechizm Kościoła Katolickiego bardzo wyraźnie mówi o tym, że „powołanie osobiste każdego z nas winno być pośrednim etapem dążenia do świętości” (por. 130).

Podobieństwa i różnice Dotykając tego zagadnienia, można wykazać zarówno wiele podobieństw jak i różnic występujących między tymi dwoma wezwaniami – powołaniami. Wśród podobieństw warto wymienić fakt, że oba rodzaje powołań są darmowe i niezasłużone przez człowieka. Katechizm mówi nam, że każde powołanie jest udzielane człowiekowi przez Ducha i człowiek w żaden sposób nie może na nie zasłużyć. To jest Dar. Dar za darmo. Dla przykładu przywołajmy także chociaż jedną z różnic występujących między tymi dwoma powołaniami. W przypadku podjęcia przez człowieka powszechnego powołania do świętości, Bóg nie daje nakazu opuszczenia dotychczasowych warunków życia, pozostawienia wszystkiego i pójścia za Nim. Znaczy to, że człowiek chcący odpowiedzieć na to powołanie niczego nie musi porzucać, zostawiać. Może je podjąć w warunkach i realiach swojego dotychczasowego życia. A wszystko, co człowiek posiada i używa może posłużyć jako pomoc w tymże uświęcaniu. Inaczej wygląda to w sytuacji osobistego powołania. Tutaj trzeba się liczyć z tym, że Bóg domagać się będzie od człowieka radykalnych postaw i zacho117 (04/2015) strona 7


POWOŁANIE W ŚWIETLE KATECHIZMU

wań. I to zarówno w sytuacji powołania do małżeństwa („Opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem” – Mt 19, 5), jak i w powołaniu do kapłaństwa („ujrzał innych dwóch braci, Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim” – Mt 4,21-22). W kolejnym numerze zastanowimy się nad tym, z czego wynika owa darmowość powołania. Spróbujemy również znaleźć odpowiedź na pytanie o to, czy powołanie zawsze łączy się z daną nam przez Boga obietnicą. Życzę owocnej lektury o. Piotr Recki SP duszpasterz powołań

117 (04/2015) strona 8


temat numeru Gospodyni w Himalajach – fot. archiwum Patryka Świątka

Zobaczyłem prawdziwą Ewangelię „„ Rozmawiał Przemysław Radzyński

Zwiedził blisko 50 krajów świata o czym można przeczytać na blogu paragonzpodrozy.pl. Ale zdecydował się też na wyjątkową podróż po Polsce w poszukiwaniu Kościoła ubogiego dla ubogich. O swoich odkryciach opowiada Patryk Świątek, autor książki „Dotknij Boga”. Wszystko zaczęło się od wakacji po maturze. Patryk i Bartek chodzili wprawdzie do jednej klasy, ale się nie przyjaźnili, byli właściwie z dwóch różnych światów. Najprawdopodobniej połączyła ich chęć przeżycia wielkiej przygody, choć i na nią każdy miał inny pomysł. Jak to się stało, że wspólnie wyjechaliście na Bałkany? 117 (04/2015) strona 19


temat numeru

Siedzieliśmy na ławeczce na dziedzińcu szkoły. Miałem w ręce książkę do łaciny, w której była mapa starożytnej Grecji. „Pojedźmy tam” – powiedziałem. „Dobra. Spróbujmy” – usłyszałem w odpowiedzi. Tak wybraliśmy kierunek. Ja chciałem jechać na rowerze, ale Bartek powiedział, że on nie bardzo i że proponuje stopa. Żaden z nas nie miał zbyt wielu autostopowych doświadczeń, więc dla obu była to jakaś nowość. Myśleliśmy, że w ten sposób dojedziemy maksymalnie na Węgry i trochę czasu spędzimy nad Balatonem – popływamy trochę w jeziorze i wrócimy. Ale kiedy czwartego dnia wyprawy byliśmy już w Grecji na Półwyspie Chalkidiki, to okazało się, że drzwi do wielkiej przygody są otwarte bardzo szeroko. Potem było wejście na Olimp i niesamowite przygody po drodze – w Albanii, Czarnogórze, Macedonii. Gdy wróciliśmy, uświadomiłem sobie, że ja nie znałem świata i nie doświadczyłem życia. A wydawało mi się, że moje życie było pełne przygód, bo od 11 urodzin byłem w harcerstwie i dużo się działo.

Islandia – Błękitna Laguna – fot. archiwum Patryka Świątka

117 (04/2015) strona 20


temat numeru

Wyprawa na Bałkany zaszczepiła w nas przekonanie, że podróż nierozerwalnie wiąże się z przygodą. Już wówczas wiedziałem, że na tej jednej podróży się nie skończy. Od Bałkanów daleko do „Paragonu z podróży”? Relację z podróży wysłałem na konkurs do „National Geographic Traveler”. W ten sposób wygrałem bilety lotnicze na następne wakacje. Zaprosiłem na nie Bartka. Pojechaliśmy do Maroka przez Portugalię. Spędziliśmy tam miesiąc. Znowu czekała na nas masa przygód a do tego piękny, egzotyczny kraj. Wrażeń było tak wiele, że zgodnie stwierdziliśmy, że nie da się ich setny raz opowiadać znajomym. Zaczęliśmy podróże opisywać na blogu. Okazało się, że ludzie to czytają – nie tylko znajomi, ale i znajomi znajomych. Dlatego zaczęliśmy rozszerzać informacje o praktyczne porady dotyczące taniego podróżowania, bo wtedy akurat korzystaliśmy z promocyjnych biletów tanich linii. Udowadniacie, że pieniądze, a właściwie ich brak, nie są przeszkodą w podróżowaniu. Ludzie nas identyfikowali z ultratanim podróżowaniem. Brało się to stąd, że był czas, kiedy po prostu mieliśmy mało pieniędzy, więc musieliśmy podróżować za mocno ograniczony budżet. Ale zawsze chodziło nam o to, żeby nie szukać sobie barier w podróżowaniu. Pieniądze nie są koniecznym warunkiem, ale chęci. Od lat razem z naszymi czytelnikami to udowadniamy. Jakie są wady, a jakie zalety podróżowania na własną rękę? Z pewnością komfort podróży jest mniejszy; trzeba wziąć pod uwagę spanie pod namiotem; musimy wykazać się większą siłą woli, bo nie wiemy do końca, co nas czeka następnego dnia. W niektórych sytuacjach możemy czuć się niebezpiecznie, ale to tylko poczucie. Te wszystkie wady przykrywane są przez 117 (04/2015) strona 21


temat numeru

zalety, których jest znacznie więcej. Przede wszystkim wyjazd na własną rękę, który nie jest planowany pozwala przeżyć znacznie większe przygody. Właściwie to jest kluczowy warunek do zaistnienia przygód, bo w zorganizowanych wyjazdach tego się przecież wystrzega. Pamiętam podróże z rodziną, gdzie spaliśmy w hotelu – na tych wyjazdach nic się nie działo, a braku przygód nie rekompensowało nawet dobre jedzenie. Do końca życia natomiast wspomina się spotkania z miejscowymi ludźmi, noclegi u nich, rzeczywiste poznawanie kultur, a nie z perspektywy turysty. Na Islandii spaliśmy w rowach tektonicznych, na polach magmy czy za wodospadem w pobliżu gejzerów. Brak pieniędzy poniekąd wymusza na tobie, rozbicie namiotu właśnie w takim miejscu. Wtedy nawet kiepska pogoda cię nie zatrzyma, bo na hotel cię po prostu nie stać. Ograniczony budżet determi-

Obóz Łanowej - fot. archiwum Patryka Świątka

117 (04/2015) strona 22


temat numeru

nuje niesamowite przygody czy podziwianie zapierających dech w piersiach widoków. Odwiedziłeś około 50 krajów. Jeśli miałbyś polecić jedno miejsce, to co byś wybrał? Właśnie Islandię. Mam wrażenie, że ta wyspa należy do innej galaktyki. Jeśli ktoś lubi piękne okoliczności przyrody, to chyba nie ma drugiego takiego miejsca. Tam co parę kilometrów znajduje się niesamowity wodospad, gorące źródła, rzeki, lodowce, piękne wybrzeża, super wyspy, zielone pastwiska – wszystko na jednym dosyć niewielkim obszarze i to jeszcze nie do końca odkryte. Jest tam bardzo mało ludzi i bardzo łatwo oglądać te rzeczy samemu. Jak się tam dostać i ile nas to będzie kosztowało? Ostatnio jest znacznie łatwiej niż było kiedyś, bo latają tam tanie linie bezpośrednio z Gdańska. Bilet w dwie strony można znaleźć już za 400 zł – to żadne pieniądze, jak na taki kraj. Podróże to też ludzie. Gdzie spotkania z ludźmi zrobiły na Tobie największe wrażenie? Wrócę do Islandii, bo wymieniłem głównie przyrodę, a warto powiedzieć też o ludziach. Na Islandii z Bartkiem spędziliśmy 17 dni. Podróżowaliśmy stopem i nigdzie nie utknęliśmy na dłużej. Tam nie ma zbyt wielu samochodów, ale jak już ktoś jechał, to nawet nie musieliśmy machać – od razu się zatrzymywał i nas zabierał. Ludzie byli niesamowicie życzliwi, co nas trochę dziwiło, bo zachodnia mentalność jest nieco inna od wschodniej. A kraj, w którym ludzie totalnie się wyróżniają, to Gruzja. Tam Polak czuje się jak król. Tam nawet próba rozbicia namiotu gdzieś w okolicy osad ludzkich 117 (04/2015) strona 23


temat numeru Zachód słońca z Cabo de Roca w Portugalii - fot. archiwum Patryka Świątka

zazwyczaj skończy się tym, że zostaniemy wzięci do domu a na naszą cześć zostanie wyprawiona uczta. Zdarzyło się, że rano przy drodze zatrzymali nas pracownicy stacji benzynowej. Zrobili nam kawę i kazali usiąść, a sami łapali dla nas stopa. Jakiś moment grozy? Ludzie nazwaliby to momentem grozy, chociaż ja na to tak nie patrzę... Pod koniec miesięcznego pobytu w Gruzji zostaliśmy napadnięci. Straciłem właściwie wszystko, co miałem. Ale z tym wiązały się kolejne niesamowite przygody. Pościg, policja, nocleg w celi... Powrót do domu bez niczego też był bardzo ciekawym doświadczeniem. Nic nam się nie stało, straciliśmy tylko rzeczy. 117 (04/2015) strona 24


temat numeru

Myślę, że groźne są momenty, gdy robimy coś nie do końca odpowiedzialnego, jak wchodzenie na jakieś szczyty czy do jaskiń w nieodpowiednim ekwipunku. Ale to nie wiąże się bezpośrednio z podróżowaniem, co raczej z ekstremalnym sportem. Wśród wielu Twoich podróży jest jedna wyjątkowa i to po Polsce. Jej efektem jest książka „Dotknij Boga”. Założenie było takie, żeby spróbować odkryć ubogi Kościół w Polsce. Od pierwszych dni wiedziałem, że planu tej podróży nie wymyślam, ale robi to Ktoś na górze. Muszę też przyznać, że była to dla mnie trudna podróż. Trzy miesiące bez pieniędzy, stopem, z proszeniem o jedzenie czy nocleg – to było duże wyzwanie. Jaki Kościół zobaczyłeś w czasie tej podróży? Zobaczyłem Kościół, który mnie totalnie zadziwił. Całkiem inny od tego, który oglądam na co dzień. W tym Kościele najważniejszy jest człowiek, na pierwszym miejscu jest słabość, a główną cechą, która wyróżnia animatorów tego życia jest pokora. Ten Kościół tworzą ludzie, którzy zrezygnowali z wielu przywilejów po to, żeby być bliżej ludzi potrzebujących. Zobaczyłem Kościół, który naprawdę jest ubogi i naprawdę jest dla ubogich. We wszystkich tych miejscach zakonnicy czy szefowie wspólnot byli bardzo blisko tych ludzi, żyli z nimi na tym samym poziomie a przecież ich przeszłość czy teraźniejszość mogły odstraszać. Mam wrażenie, że zobaczyłem prawdziwą Ewangelię. W czasie tej podróży rzuciła mi się też w oczy forma modlitwy, której wcześniej mało doświadczyłem – cicha adoracja. W większości miejsc, w których byłem do dyspozycji członków wspólnot była mała kaplica z Najświętszym Sakramentem a stałym punktem dnia była godzinna adoracja w ciszy. Klękali przed Panem Jezusem i po prostu chcieli spędzić z Nim czas. Nie modlili 117 (04/2015) strona 25


temat numeru Wodospad w Islandii - fot. archiwum Patryka Świątka

się litaniami czy na różańcu; po prostu klęczeli i patrzyli się w Pana Jezusa; chcieli spędzić czas w Jego towarzystwie. To było dla mnie WOW. Te momenty w ciągu dnia niesamowicie mocno mnie naładowywały. Muszę powiedzieć, że dla mnie to też najważniejszy element historii, którą opowiadasz – siła modlitwy. Z jednej strony doświadczają jej ludzie „po przejściach”, z drugiej ci, którzy zdecydowali się wśród nich i dla nich żyć. Modlitwa jest tym, co napędza życie każdego z nich. Szczególnie widać to w Cenacolo, gdzie chłopcy, którzy przez większą część swojego życia ćpali, dealowali i robili wiele innych złych rzeczy, muszą dokonać przemiany w swoim sercu. Oni są tak zepsuci, że to jest ultratrudne zadanie. W Cenacolo zobaczyłem, że jest to możliwe wyłącznie przez gigantyczną ilość modlitwy, dlatego ten rozdział książki nazwałem „Zmiażdżeni modlitwą”. Widać, jak każde piętnaście minut spędzone przed Najświętszym Sakramentem ich przemienia, ale ten proces trwa kilka lat. Zobaczyłem, że bez tego ich przemiana nie byłaby możliwa, dlatego zacząłem to  stosować w swoim życiu. Przed tą podróżą wstydziłem się prosić o prozaiczne rzeczy... ...prosić Boga? 117 (04/2015) strona 26


temat numeru

Tak. Wydawało mi się, że takie bezpośrednie prośby muszę zostawić na jakieś mega ważne rzeczy. A wszystkie pozostałe, które jestem w stanie zrobić sam, nie muszą zawracać uwagi Pana Boga. To się zmieniło. Już sam proces pisania książki był tego przykładem – nie napisałem ani jednej strony bez wcześniejszej porządnej modlitwy do Ducha Świętego. Dzięki temu miałem też przeświadczenie, że to będzie dobre dzieło. Czy ta podróż zrodziła w Tobie jakieś pragnienia? Na pewno wiele zmieniła w moim myśleniu o życiu, wierze, Bogu. Po wizycie w Dużym Domu zrodziła się myśl, że to jest to, co chciałbym kiedyś w życiu robić. Jeszcze gdy tam byłem przyszło mi do głowy parę małżeństw moich przyjaciół, które mogłyby być chętne do założenia drugiego Dużego Domu w Polsce. Czyli małżeńska wspólnota życia? Jestem bardzo przywiązany do swoich przyjaciół. Uwielbiam z nimi spędzać czas i dzielić się z nimi radościami i problemami. Wielu z nich żyje w małżeństwach, które pewnie w niedługim czasie staną się większymi rodzinami. Mają podobny światopogląd i podejście do wiary. Mam wrażenie, że to byłoby coś pięknego, żeby móc realizować swoją misję na ziemi w rodzinie, ale poprzez bardzo bliskie życie z Bogiem. A wydaje mi się, że gdy Pan Bóg mieszka z tobą pod jednym dachem, to totalnie pomaga; bez tego ciężko byłoby w ten sposób żyć, szczególnie w XXI wieku, gdzie pokus jest bardzo dużo. Podróżowanie może budować wiarę? Na pewno. Gdy byłem w Nepalu, to przez dwa miesiące nie byłem w kościele. Niesamowitym doświadczeniem była dla mnie tęsknota za sakramentami, za pójściem do kościoła, za naszą chrześcijańską kulturą. Wśród różnych boż117 (04/2015) strona 27


temat numeru

ków i świątyń, które odwiedzałem czułem się nieswojo. To była taka odwrotna forma rekolekcji. W książce też o tym piszę, że do odkrycia prawdy o sobie, o Panu Bogu trzeba od czasu do czasu pójść na pustynię. Tą pustynią może być podróż. Kiedy zmieniamy otoczenie, odcinamy się od wszystkich „bogów”, których mamy na co dzień, możemy wsłuchać się w to, co do powiedzenia ma nam Pan Bóg. W podróży możemy też bezpośrednio doświadczyć działanie Pana Boga, kiedy oddajemy stery zupełnie w Jego ręce. Bo kiedy nie mamy planu, konkretnie ustalonych zajęć, nie idziemy po utartych ścieżkach, to wtedy dajmy możliwość działania Panu Bogu. Właśnie dlatego nie lubię planować, bo wtedy na swej drodze można zobaczyć Pana Boga w innych ludziach, Jego działanie w nietypowych sytuacjach. Z tego też powodu wielu bohaterów mojej książki

Mali Bracia Jezusa - fot. Archiwum Patryka Świątka

117 (04/2015) strona 28


temat numeru

podróżuje stopem, wędruje nie mając planu, nie wiedząc gdzie trafi na nocleg. Właśnie dlatego Pan Bóg może ich prowadzić. Podróż jest do tego świetnym miejscem. Jakie plany na tegoroczne wakacje? Aktualnie wakacje nie wyznaczają mojego rytmu podróży. Te odleglejsze miejsca na mapie świata zazwyczaj trochę lepiej zwiedzić naszą wiosną czy jesienią. W lutym byłem w Ameryce Południowej, bo tam było lato. Być może w listopadzie wybiorę się do Ameryki Północnej, ale jeszcze nie mam biletu. Może z nieba spadnie jakaś misja... W zeszłym roku też nie miałem planów na wakacje. W maju pojawił się znajomy z pomysłem podróży po Polsce. Gdybym miał plan, to musiałbym odmówić i książka by nie powstała. Może i teraz coś się pojawi.

fot. Archiwum Patryka Świątka

117 (04/2015) strona 29


Pijarskie rekolekcje dla chłopaków Organizowane przez nas rekolekcje są po to, aby każdy, kto tylko zechce w nich uczestniczyć, miał okazję na nowo spotkać Mistrza. To okazja do tego, by się zatrzymać, wyciszyć, posłuchać tego, co On mówi do każdego z nas. Jeśli chciałbyś przeżyć kilka dni we wspólnocie ludzi podobnie myślących i szukających swojego miejsca, napisz. Chcemy pokazać Ci to, co mamy najpiękniejszego – chcemy pokazać Ci Jezusa.

Terminy: 16 - 18. 10. 2015 – Bolszewo 23 - 24. 10. 2015 – Kraków 6 - 8. 11. 2015 – Kraków 4 - 6. 12. 2015 – Kraków

Szczegółowe info & zapisy: O. Piotr Recki SP recki@pijarzy.pl 666 - 397 – 538 ul. Meissnera 20, 31-457 Kraków

Profile for eSPe - Szukającym Powołania

eSPe 117 (2015 04)  

eSPe 117 (2015 04)  

Advertisement