Page 1

BRZDĄC MAŁY CZŁOWIEK W GĄSZCZU

SPRAW

ISSN 235 3-6586 NR 2/2014 (3)

TWOJE DZIECKO

I ALKOHOL

KRYTYKA TRUDNA SZTUKA

MAGDALENA WITKIEWICZ DZIECIOM


MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ SKONAKTUJ SIĘ Z NAMI: reklama@magazynbrzdac.pl

REKLAMA

2


KSIĄŻKA JEST KOBIETĄ... PO RAZ DRUGI! Tekst: Materiały prasowe Więcej informacji na: http://ksiazkajestkobieta.pl/:

Nowy rok, nowe wyzwania, noworoczne postanowienia. Nowy rok to także II już edycja Ogólnopolskiej Kampanii Społecznej „Książka jest Kobietą”, której – przypomnijmy – głównym celem jest przywrócenie, czy też stworzenie mody na czytanie, trendu, który można określić jako szlachetny snobizm. NOWOŚCI!

CO JUŻ ZA NAMI?

Idea pozostaje niezmienna, poza tym jednak w nowym roku wiele nowości i zmian. Do kampanii dołączają wciąż nowe Wydawnictwa, Patroni Medialni, Ambasadorki i Ambasadorzy. W 2014 roku do tego szacownego grona dołączyły między innymi prof. Ewa Woydyłło-Osiatyńska, Hanna Bakuła, Olga Borys, Ilona Felicjańska, Lidia Kopania, Anna Samusionek, Anna Gzyra, Anna Szymczak, Aldona Orman, Agata Załęcka, Krzysztof Sadecki, Witold Antosiewicz i Grzegorz Turniak.

Pierwsza edycja kampanii trwała przez cały 2013 rok, zaangażowane w nią były i są nadal największe wydawnictwa książkowe, wydawnictwa niszowe, nierzadko rodzinne przedsięwzięcia, media, osobistości ze świata kultury i show businessu.

Nowy rok to organizowana po raz pierwszy uroczysta Gala z udziałem Ambasadorów, Czytelniczek, laureatów całorocznych konkursów, przedstawicieli świata kultury, polityki i show-biznesu. Nowy rok to nowa, dedykowana kampanii domena: www.ksiazkajestkobieta.pl Bardziej przejrzysta, intuicyjna i responsywna. Możecie nas czytać w komputerze, na smartfonach i tabletach. To jeszcze więcej wartościowych treści i aktualizowane praktycznie codziennie informacje ze świata książki. Po raz pierwszy zamierzamy również wejść na rynek z własnym wydawnictwem! Czy będzie to jedynie wydawnictwo okolicznościowe? Pokłosie konkursu? Nowy, literacki tytuł, który – miejmy nadzieję – na stałe zagości na Waszych półkach? Nie chcemy zdradzać wszystkich szczegółów, wszak rok jest długi i wszystko może się jeszcze wydarzyć…

Kampania prowadzona była niemalże we wszystkich środkach przekazu – przede wszystkim na stronach internetowych Organizatora oraz w specjalnym, dedykowanym Kampanii serwisie Książka jest Kobietą (www. ksiazka.modaija.pl), w serwisach społecznościowych, w mediach drukowanych i elektronicznych, w telewizji, w wydawnictwach Patronów Medialnych, podczas spotkań autorskich, wydarzeń literackich i kulturalnych. Opublikowaliśmy blisko 400 recenzji literackich, zapowiedzi wydawniczych, zorganizowaliśmy prawie 30 konkursów dla naszych Czytelniczek i Czytelników. Dla organizatorów kampanii sukces to każda osoba, która dzięki nam odnalazła w sobie miłość do książek. Biorąc pod uwagę reakcje, z jakimi spotykamy się na co dzień, ilość i treść korespondencji, zaangażowanie Czytelniczek i Czytelników w różnego rodzaju akcje i działania, jesteśmy przekonani, że zamierzone cele udało nam się osiągnąć. Pełni pozytywnej energii i wiary wkraczamy wraz z Książką w nowy, 2014 rok.

Możemy natomiast obiecać, że o kampanii KjK będzie w tym roku głośno. Nie zamierzamy ograniczać się do jednego medium, jednego typu działań. Będziemy jeszcze bliżej Was, Czytelniczek i Czytelników – podczas spotkań, event’ów, warsztatów organizowanych na terenie całego kraju. Będziemy działać i łączyć różne sfery życia i aktywności Kobiet – bo w końcu Książka jest Kobietą, lecz Kobieta to nie tylko Książka. 3

PATRONAT


WESOŁYCH ŚWIĄT! Wielkanoc tuż, tuż. Wiosna już do nas zawitała, choć jeszcze na dobre się nie rozgościła. My oddajemy w Wasze ręce nowy numer Brzdąca. Brzdąca, który mamy nadzieję przypadnie wam do gustu. Dzieci są dla nas bardzo ważne, więc nic dziwnego, że poświęcamy im dużo miejsca w naszym magazynie. W tym, który teraz macie przed sobą radzimy, jak ustrzec dziecko przed alkoholem, jak swoją pociechę akceptować, by dawać jej bezpieczeństwo. Staramy się Wam, Drodzy rodzice, odpowiadać na istotne i trapiące Was kwestie dotyczące wychowania i nie tylko. Polecamy Wam gorąco ten numer, mamy również nadzieję, że znajdziecie w nim to, czego szukacie.

Wesołych Świąt i inspirującej lektury. Redaktor Naczelna

STOPKA REDAKCYJNA

BRZDĄC

KONTAKT Z REDAKCJĄ

WSPÓŁPRACOWNICY

REDAKCJA I KOREKTA

redakcja@magazynbrzdac.pl reklama@magazynbrzdac.pl

Aleksy Krysztofiak Klaudia Maksa Maria Anna Brzegowy Justyna Cielecka

Anna Stokłosa Katarzyna Derda

STRONA WWW

www.magazynbrzdac.pl

ZAKLĘTY PAPIER WSTĘPNIAK

SKŁAD

Agnieszka Pohl

REDAKTOR NACZELNA

ZDJĘCIE NA OKŁADCE

Agnieszka Pohl

© Serhiy Kobyakov- Fotolia.com

Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych, zastrzega sobie prawo redagowania nadesłanych tekstów oraz nie odpowiada za treść zamieszczanych reklam.

4


U NAS...

EKSPERT ODPOWIADA

DZIECKO W SZKOLE

Listy czytelników.....................................6

Krytyka smyka...................................... 22

ALEKSY POLECA

WARSZTATY WYCHOWANIA

Literatura młodego człowieka..............8

Akceptacja to bezpieczeństwo.. ......... 25

NA PÓŁCE

NA TALERZU JANKA

W zgodzie z książką.. ............................ 13

Prze-jadek.............................................. 27

MŁODA MAMA

MAMA W DOMU

Idealna matka........................................ 14

Ukwiecony balkon................................ 30

TRUDNY TEMAT

TWÓRCZY CZAS

Kiedy młodość topi się w kieliszku.. .. 16

Oryginalna kura.................................... 32

AUTORZY DZIECIOM

Solone jajka.. .......................................... 36

Mucha Łakomczucha.. .......................... 18

NASI AUTORZY

JUSTYNA CIELECKA, ceniąca spokój, strażniczka ogniska domowego. Z wykształcenia nauczyciel logopeda. Wieloletni wolontariusz Grupy Niepełnosprawnych Caritas i animator Ruchu Światło - Życie. Wodzirej. Z zamiłowania - artysta, plastyk. Wielbicielka: rękodzieła, sztuki ludowej, dobrej muzyki i górskich wędrówek z plecakiem. KLAUDIA MAKSA z wykształcenia pedagog. Zawodowo zajmuje się terapią logopedyczną. Prowadzi także zajęcia z języka francuskiego dla dzieci dyslektycznych. W wolnych chwilach uprawia szeroko pojęte dziennikarstwo. Permanentnie obserwuje ludzi i uczy się. Nierzadko na własnych błędach, choć uważa, że każdy z nich jest potrzebny do samorozwoju. Amatorka dobrych książek, kotów i zdrowej kuchni. Prowadzi blog z poradami dla kobiet „Co to ja dzisiaj miałam”: http://k-maksa.blogspot.com/

5

INŻ. MARIA ANNA BRZEGOWY - specjalistka ds. żywienia, autorka bloga http://mbrzegowy.blogspot.com, mama małego Janka. W dietach dorosłych siedzi od lat, karmienia maluchów dopiero się uczy. To specjalnie dla Brzdąca - dzieli się z Wami swoimi pierwszymi doświadczeniami, trudnościami i radościami. Kocha gotować, pisać i bałaganić wszędzie gdzie tylko się da. ALEKSY KRYSZTOFIAK, od trzech lat prowadzi blog „Książki na czacie” i kręci video recenzje dla xiegarnia.pl. Najbardziej lubi powieści fantasty, komiksy i książki przyrodnicze. Ma młodszą siostrę, której czasami czyta. Poza książkami uwielbia narty, pływanie, biegi przełajowe, łażenie po drzewach i strzelanie z łuku. Chciałby kiedyś napisać scenariusz do własnej gry komputerowej. W tym roku zaczął naukę w gimnazjum.

U NAS...


Ekspert odpowiada Tekst: Klaudia Maksa Zdjęcie: ra2 studio - Fotolia.com

EKSPERT ODPOWIADA

6


Witam, Moja dziesięcioletnia córka od długiego czasu marzy o psie. Oboje z mężem nie jesteśmy zachwyceni tym pomysłem, ponieważ obawiamy się, że po krótkim okresie fascynacji zwierzakiem nasze dziecko zaniecha czynnej opieki nad nim i to na nas spadnie obowiązek wyprowadzania stworzenia. Niestety nie jesteśmy w stanie tego zapewnić, ponieważ pracujemy od rana do późnego popołudnia, a przerzucać ten obowiązek na opiekunkę byłoby nietaktem. Proszę mi pomóc wytłumaczyć to córce tak, aby nie czuła się nieszczęśliwa i rozczarowana. Klaudia z Torunia Pani Klaudio, Kto ma małe dzieci, na pewno przynajmniej raz musiał zmierzyć się z takim problemem wychowawczym, nie tak wcale łatwym do rozwiązania. Zwłaszcza jeśli istnieje, tak jak w Pani przypadku, tak zwany konflikt interesów. Jeśli dziecko jest zdesperowane, nie daje się zbyć racjonalnymi argumentami i z uporem ponawia prośby i błagania, należy podejść do problemu wielopłaszczyznowo: dopiero wtedy można myśleć o jakimś kompromisie. W przeciwnym razie problemu po pierwsze się nie pozbędziemy, a po drugie będzie on wyzwalał coraz to gorsze emocje. Wyjdźmy od tego, że pies, jako istota żywa i rozumna, w chwili, kiedy pojawia się w domu, staje się niejako członkiem rodziny. Tak jak własne dziecko, trzeba go nakarmić, napoić, wyprowadzić, zaszczepić, leczyć w razie choroby, zapewnić mu odpowiednią dawkę ruchu czy zaprowadzić do psiego fryzjera, jeśli jest to konieczne. Taki nadmiar obowiązków zazwyczaj przeraża tylko rodziców, bo dzieci nie są tego po prostu świadome. I to właśnie wywołuje ich bunt wobec niemożności posiadania psa. Dlatego zanim zaczniemy z dzieckiem negocjować szczegóły, należy sobie uczciwie odpowiedzieć na pytanie „ z czym nam się kojarzy pies?” Jeśli psów nie lubimy, to będziemy naszego zwierzaka utożsamiać z przykrym obowiązkiem. Jeśli się psa boimy, będziemy podświadomie się obawiać, że zrobi nam krzywdę. I w końcu, jeśli w tych stworzeniach nie jesteśmy w stanie zobaczyć nic więcej niż żołądek, bałagan oraz zawracanie głowy, szybko stanie się on dla nas jednym wielkim przykrym obowiązkiem. Pamiętać zatem należy o tym, że dzieci nie tylko nas naśladują, ale także przejmują nasze emocje, także te złe. Dlatego jest prawie pewne, że wywołamy u dzieci reakcje wobec psa podobne do naszych. I trudno będzie egzekwować od nich zapał do wykonywania obowiązków wobec stworzenia, kiedy my sami nie kwapimy się ani do opieki nad nim, ani do spacerów, że o braku wyrozumiałości do pogryzionych skarpetek czy mebli nie wspomnę. Kolejną ważną kwestią są względy zdrowotne. Nie chodzi tu tylko o alergię na sierść. Proszę zwrócić uwagę na kondycję zdrowotną dziecka. Psa należy wyprowadzać przynajmniej dwa razy dziennie, nieważne, czy świeci słońce, czy 7

pada deszcz. Zatem jeśli wasze dziecko często choruje, psa będzie musiał wyprowadzać ktoś inny. Należy sobie zadać pytanie, czy są Państwo w stanie sprostać temu. Mały pies w domu, to także domowe szkody. Pogryzione meble, kapcie, ulubione przedmioty. Czy córka Państwa jest w stanie przeżyć taką stratę? Ma tylko dzisięć lat, więc powinna być odpowiednio uświadomiona, że psu czasami nie da się niektórych rzeczy wytłumaczyć, bo jest zwierzęciem, a nie człowiekiem. Bardzo ważnym argumentem przemawiającym za tym, czy nastał odpowiedni moment na przyjęcie psa do rodziny, jest dojrzałość społeczna córki. Spacery i opieka nie będą jej sprawiały trudności ani przykrości, jeśli sama potrafi się dobrze zorganizować. Zamiast pytać wprost „Dziecko, a czy ty wiesz, że pies codziennie musi...”, co może dziecko skutecznie zrazić do obowiązków jeszcze zanim one nadejdą, proponuję poobserwować, jak się dziecko potrafi zorganizować samo. Czyli: czy odrabia wszystkie lekcje, nie ma problemów z zapominaniem, posiada i wykonuje określone obowiązki domowe, a kiedy o nich zapomina, to sporadycznie. Można dziecku kupić jakiś ładny, kolorowy kwiatek doniczkowy, ale taki, który wymaga codziennego podlewania i obserwować, jak o niego dba. Dobrym sposobem „na próbę” jest codzienne wstawanie jakiś czas wcześniej, aby zasymulować nową rzeczywistość z psem. Proszę się także przyjrzeć córce w aspekcie psychologicznym. Bo może pies ma być substytutem koleżanki albo rodzeństwa. Stworzenie w takim wypadku jest dobrym „rozwiązaniem”, ale to znak dla Państwa, że trzeba dziecku poświęcić więcej uwagi, więcej rozmowy, żeby nie zamknęło się w sobie i zaczęło żyć własnym życiem. Przedstawiłam Pani najważniejsze argumenty przemawiające za albo przeciw przyjęciu do Państwa rodziny psa. Proszę rzetelnie sobie z mężem na nie odpowiedzieć. Być może odpowiedzi w większości będą negatywne. Wtedy łatwiej będziecie Państwo mogli wytłumaczyć córce, dlaczego nie możecie wziąć stworzenia do domu. Jednak jeśli odpowiedzi będą pozytywne, może warto zaryzykować. Przecież nie na wyrost mówi się, że pies jest najwierniejszym przyjacielem człowieka. Jest nie tylko obowiązkiem i listą wydatków, ale darem psiej miłości.

Jeśli masz problem wychowawczy napisz do nas:

listy@magazynbrzdac.pl Wybrane listy opublikujemy na łamach naszego pisma. Wysłanie listu jest jednocześnie wyrażeniem zgody na jego publikację, redakcję i korektę.

EKSPERT ODPOWIADA


Aleksy poleca Tekst: Aleksy Krysztofiak Zdjęcia: ra2 studio - Fotolia.com, materiały prasowe wydawnictw

ALEKSY POLECA

8


CZY ŚMIERĆ ZWNA TEŻ TWOJĄ HISTORIĘ?

czyli „Złodziejka książek” Markus Zusak, wydawnictwo Nasza Księgarnia, stron 495, 15,5x23x3,5cm, oprawa miękka.

Książka znacznie różni się od tego, co zwykle czytam. Opowiada o Liesel Meminger, dziewczynce mieszkającej w Niemczech znajdujących się pod władzą Hitlera. Bohaterkę poznajemy w momencie, kiedy jedzie pociągiem razem z mamą i bratem do miejsca, gdzie rodzeństwo zostanie przekazane pod skrzydła osób, które posiadają środki, by je

utrzymać. Niestety po drodze chłopczyk umiera, co jest dramatyczne, ale jednocześnie sprawia, że dziewczynką zaczyna interesować się narrator, który opowiada nam tę historię. Nie byłoby tak, gdyby chłopiec nie umarł. Dlaczego? Narratorem jest jedna z moich ulubionych postaci literackich – Śmierć. Dlaczego Śmierć czyni książkę wyjątkową? Bo mamy całkiem inny punkt widzenia. Na przykład Śmierć, zamiast się po ludzku, bać, oburzać, rozpaczać, zwraca raczej uwagę na kolory albo podkreśla naszą bezradność w wielu sytuacjach. Widzi dusze, które są przedłużeniem ludzi i zajmuje się nimi. Jest w tym coś uspakajającego, co jest ważne w przypadku książki z tak dramatycznymi wydarzeniami. Wracając do Liesel: dziewczynka trafia do domu Hansa i Rosy Hubermann. Po drodze jednak odbywa się pogrzeb jej brata, podczas którego z kieszeni jednego z grabarzy wypada „Podręcznik Grabarza”. Bohaterka bierze go z ziemi i tak zaczyna się, jak to określił narrator, jej kariera „Złodziejki Książek”. Żeby jednak chciała kraść książki, najpierw musi się nauczyć czytać, co odbywa się u niej w sposób bardzo nietypowy. Czy tego dokona? Czy pokocha swoich nowych rodziców? I najważniejsze: czy przeżyje wojnę, skoro wszyscy dookoła giną z rozkazu Hitlera lub w wyniku nalotów? Musicie przeczytać sami. Bardzo podoba mi się, że autor nie wprowadza żadnych elementów fantasy: bohaterka do końca książki jest zwyczajną osobą, nie ujawniają się u niej nagle jakieś specjalne talenty czy tajemnice. Przeciwnie, przez większość książki jest pozornie zagubiona i bardzo słaba. A to, czego się uczy, to czytanie. W powieści znalazłem tematykę, nad którą nigdy wcześniej się nie zastanawiałem: jak wyglądały Niemcy za czasów hitleryzmu. Okazuje się, że dla części cywili sytuacja była podobna jak za tamtych czasów w Polsce. Książka dostaje 7/7 bomb za narratora. Ale też za ciekawe tło historyczne, oraz, co akurat nigdy mnie nie wzruszało w powieściach – za historię pierwszej miłości.

NAJPIĘKNIEJSZA KRÓLOWA ŚNIEGU

czyli „Królowa Śniegu. Baśń w siedmiu opowiadaniach” Hans Christian Andersen, Vladyslav Yerko, WYDAWNICTWO M, 24x32x1,2 cm, 32 strony, twarda oprawa + zakładana okładka ze skrzydełkami. Nie wiem dlaczego, ale ja tej książki nigdzie nie widziałem; ani w żadnej księgarni, ani w nowościach. Jestem zdziwiony, bo jest to powieść wyjątkowa i zrobiła na mnie, ale

9

też na Klarze i dorosłych w naszym domu ogromne wrażenie. Zacznijmy od tekstu. Historia jest wszystkim znana, więc nie ma co jej opisywać. Baśń Andersena o Królowej Śniegu jest moją ulubioną z wczesnego dzieciństwa, naprawdę mnie fascynowała. A jednak w tym wydaniu zaskoczyło mnie sporo nieznanych mi fragmentów. Do języka musiałem się chwilę przyzwyczajać, ale na przykład Klara nie miała z tym żadnego problemu. Ilustracje okazały się obłędne. Rozpakowując książkę i rozdzierając papier, zobaczyłem najpierw twarz

ALEKSY POLECA


Królowej, wyglądała niesamowicie! Potem okazało się, że zewnętrzna część to obwoluta, a pod spodem jest jeszcze okładka książki. Ilustracje są maksymalnie bajkowe i kolorowe, co jest dla mnie nowością w rysunkach do tej baśni, bo zazwyczaj są biało-niebieskie. A te są barwne, mają masę szczegółów, można się w nie bardzo długo wpatrywać. No i klimat niecodzienny. Nie dziwię się, że autor grafik dostał wiele wspaniałych nagród. Wygląda to wszystko jak żywcem wyjęte z najbardziej fantastycznego snu, a sama Królowa

DZIEŃ DOBRY, POZNAJCIE ODKRYWCÓW

Śniegu jest tak piękna, że trudno się dziwić Kayowi. Bardzo dobra jest też cena książki jak na tak duży i piękny album: kosztuje około 40 zł, a naprawdę często kosztują tyle dużo gorsze książki. Książka dostaje 7/7 bomb i polecam ją wszystkim do biblioteczki, ale też na prezenty. Jestem pewien, że „Królowa Śniegu” zachwyci każdego, kto ją zobaczy.

Pamiętacie serię „Byli sobie odkrywcy”? To ta książka jest czymś takim, tylko o Polakach. Są tu dokładnie dwadzieścia trzy postacie polskich pionierów (czyli osób, które zrobiły coś po raz pierwszy). Wynalazcy ustawieni są chronologicznie. Notatki o nich nie są długie, czyta się je świetnie i zawierają wszystkie podstawowe informacje. Nie sądzę, żebym zapamiętał wszystkie nazwiska tak od razu, ale wiedza została już zaszczepiona. Może nie będę pamiętał, że budowniczy kolei transandyjskiej miał na nazwisko Malinowski, ale będę wiedział, że dokonał tego Polak. Cieszę się, że po „Pionierach” wiem, że to Polak skonstruował łódź podwodną, wymyślił kamizelkę kuloodporną, odkrył witaminy czy wynalazł kamerę. Okładka książki jest bardzo ładna, w środku też bardzo ciekawe rysunki, chociaż dla mnie czasami za dużo koloru albo wzorków (nie wiem, może czytałem późno w nocy i byłem zmęczony i słabo się koncentrowałem). Wiem, że często piszę, że książka jest świetna i warto ją mieć, ale naprawdę tak jest i nic na to nie poradzę. Tę też warto przeczytać i mieć. I wbrew pozorom wcale nie jest tylko dla dzieci, spokojnie zaciekawi nastolatków. Szkoda, że na końcu nie ma kilku wolnych stron, żeby czytelnik mógł wpisać własne odkrycia, to by było fajne.

czyli „Pionierzy, czyli poczet niewiarygodnie pracowi-

tych Polaków”, Marta Dzienkiewicz, ilustracje Joanna Rzezak, Piotr Karski, wydawnictwo Dwie Siostry, stron 110, 20x26x1,6cm, twarda oprawa.

Książka dostaje 7/7 bomb. Ale uwaga: nie dajcie przejrzeć książki rodzicom, kiedy akurat są u was w pokoju. Zostaną i zaczną czytać „jeszcze tylko jeden rozdział” i będziecie ich mieli na głowie dłuższy czas.

WYMARZONY OGRÓD FANTASY

czyli „Baśniobór. Gwiazda wieczorna wschodzi” tom 2, oraz „Baśniobór. Plaga cieni” tom 3, Brandon Mull, wydawnictwo WAB, 13,5x20x2,6cm, oba tomy mają po ponad 400 stron, oprawa miękka. Ależ ja bym chciał mieć taki dom z zaczarowanym ogrodem oraz rezerwatem pełnym baśniowych stworzeń. Wcale

ALEKSY POLECA

10

bym go nie opuszczał! Albo przynajmniej chciałbym tam jeździć na wakacje. Że handlowałbym z satyrami bateriami i pobierał opłaty w złocie? Nie, skąd, nawet mi do głowy nie przyszło... W skrócie przypomnę pierwszy tom; bohaterami jest dwoje dzieci, Kendra i Seth. Wyjeżdżają oni do swoich dziadków, by spędzić z nimi wakacje. Okazuje się, że dziadkowie są opiekunami rezerwatu magicznych stworów. Jest to jeden


z pięciu tajemnych rezerwatów, gdzie żyją niecodzienne istoty, a dziadek Stan się nimi zajmuje, pilnując, żeby nie dostał się do nich nikt niepowołany, oraz żeby wszyscy przestrzegali prawa. Nie jest to zajęcie bezpieczne, a czasem nawet zagraża życiu. Potrzebna jest też ogromna wiedza i  magia, żeby sobie z tym wszystkim poradzić. Kiedy Kendra i Seth odkrywają prawdę o tym miejscu, postanawiają związać swoje życie z Baśnioborem i tak zaczyna się ich niezwykłą przygoda.

GWIAZDA WIECZORNA WSCHODZI Kendra i Seth spędzają nudny czas w szkole, ale myślami są u dziadków. Okazuje się, że chłopaka i dziewczynę obserwuje Stowarzyszenie Gwiazdy Wieczornej, działające na rzecz uwolnienia demonów. Rodzeństwo musi zostać natychmiastowo przewiezione do Baśnioboru. Tam sytuacja wcale się nie upraszcza. Dziadkowie muszą znaleźć i przenieść w bezpieczne miejsce cenny artefakt, a nie są w stanie tego zrobić sami. Do rezerwatu przybywają ich sprzymierzeńcy, którzy oprócz pomocy w poszukiwaniach szkolą dzieci. Niestety jeden z nich jest zdrajcą. Wyobraźnia autora nie daje wytchnienia nawet na chwi-

11

lę, każda postać, miejsce, wydarzenie wszystko jest świetnie opisane i wciągające. Nawet nie da się zapowiedzieć w recenzji wszystkich pojawiających się istot i motywów. Wszystko jest dopracowane i przekonujące. Dobrze, że jak zamknąłem „Gwiazdę wieczorną...”, to od razu miałem pod ręką tom trzeci.

PLAGA CIENI Już patrząc na okładkę trzeciego tomu wiemy, że coś będzie tu nie tak. Bo część wróżek jest czarna i goni te kolorowe. I rzeczywiście, Baśniobór dopadła tytułowa plaga. Część istot zamieniła się w sługi cienia i zaraża swoich braci. Akcja tego tomu wyszła dużo dalej poza bramy rezerwatu. Tym razem autor zastosował fajny zabieg: podzielił narrację między Kendrę i Setha i dał im oddzielne misje. Dzięki czemu zrobiło się jeszcze ciekawiej (o ile to możliwe). Nie wiem jak pisarz to robi, ale tempo opowieści ani na chwilę nie spada, przygody się nie powtarzają, nie ma dłużyzn. Czytanie tej serii to prawdziwa przyjemność. Oba tomy dostają po 7/7 bomb. Teraz muszę kupić czwarty, bo piąty już czeka na półce, ale ja nie lubię czytać nie po kolei.

ALEKSY POLECA


MALI PODRÓŻNICY Tekst: Materiały prasowe

HISTORIA W MINIATURZE

Włochy to bez wątpienia jeden z lepszych wyborów na wakacyjny cel podróży. Również jeśli planujemy wakacje z dziećmi, bowiem włoskie miasta oferują atrakcje zarówno dla maluchów jak i dla dorosłych. Poniżej prezentujemy kilka miejsc, które warto odwiedzić będąc we Włoszech, kiedy po wypoczynku na słonecznych plażach, chcemy zażyć trochę przygód i atrakcji.

GULIVER ODKRYWCA Guliverlandia to rodzinny park rozrywki mieszczący się we włoskim Lignano Sabbiadoro. Podzielony na kilka obszarów tematycznych, zachwyci zarówno miłośników morza jak równie sympatyków groźnych stworów i dinozaurów. Aquarium to część parku, przez którą podróżuje się przezroczystym tunelem podwodnym, tuż obok rekinów, płaszczek i muren. W tym samym budynku mieszczą się akwaria z rybami słodkowodnymi, morskimi oraz z mórz tropikalnych. W kolejnych sekcjach pośród licznych atrakcji znajdują się m.in. wystawa dinozaurów w naturalnej wielkości z panelami edukacyjnymi (Vulcano Rapids) oraz wystawa motyli w  Butterfly House. Kolejną atrakcją może być podróż do zaginionych światów, gdzie znajdują się skarby kultury antycznej, jak również cała masa zjeżdżalni, wież oraz tuneli z niespodziankami. Jest tu także miejsce, w którym możemy się przenieść do średniowiecza i zobaczyć turnieje rycerskie. Za sprawą parkowego pociągu odbędziemy podróż w czasie, od zwiedzania ruin starożytnego miasta Majów, w którym zobaczymy gigantyczne posągi, aż po nowoczesne i najważniejsze zabytki czasów współczesnych. Z panoramicznej wieży, której wysokość wynosi 60m zobaczymy piękną panoramę Lignano oraz położone niedaleko morze. Cena biletu dorośli: Cena biletu dzieci:

18 € 14 €

MATERIAŁ PROMOCYJNY

12

Na wybrzeżu Adriatyku w pobliżu Rimini w miejscowości Viserba znajdziemy miniaturowe Włochy. Tematem parku Italia in miniatura jest włoskie dziedzictwo historyczne, architektoniczne i kulturowe. Znajdziemy tu ponad 270 doskonałych reprodukcji znanych obiektów Włoch umieszczonych na otwartej przestrzeni wśród pięknie zaprojektowanej zieleni. Oprócz funkcji edukacyjnej, park, który powstał w 1970 roku, pełni też funkcję rozrywkową, dlatego też w jego ofercie znajdziemy mnóstwo atrakcji dla najmłodszych jak np. karuzela z konikami (Pony Merry-go-round), a dzieci od 6 do 12 lat będą mogły zdobyć tutaj swoje pierwsze prawo jazdy lub pobawić się na placu zabaw STOKKE, czy wziąć udział w warsztatach DEA hhKids Village. Są też inne atrakcje, te dla starszych. Można np. zjechać w dół kaskady na Canoe, albo pójść na gigantyczny Sling Shot o wysokości 55 metrów. Od nie dawna park oferuje PappaMondo, czyli wizytę w „świecie papug”. To obszar, gdzie możemy zobaczyć kolorowe ptaki, latające od jednego do drugiego tropikalnego drzewa. Italia in miniatura umożliwia też odwiedzenie weneckiego Placu św. Marka oraz Canal Grande. Reprodukcje wykonano w skali 1:5 z zapierającymi dech w piersiach pałacowymi mostami i fasadami budynków. Cena biletu dorośli: Osoby powyżej 60 lat – cena Cena biletu dzieci: poniżej 100 cm wzrostu Bilet ulgowy

22€ 16€ gratis 16€


W ZGODZIE Z

KSIĄŻKĄ Tekst: Agnieszka Pohl Okładki: materiały prasowe wydawnictwa Wchodzisz do pokoju. Widzisz swoją córkę, siedzącą na fotelu. Trzyma w ręce różową książeczkę niewielkiego formatu. Nawet nie zauważyła Twojej obecności. Trudno się dziwić, skoro właśnie czyta ostatnią część serii Magic Animal, „Dzielnego Fryderyka” Holly Webb. Z zaciekawieniem śledzi gadające zwierzaki i razem ze szczęśliwą Lotką przeżywa przygody. Magia, pomocne zwierzaki, ciepło rodzinne to edukacyjne wartości, z którymi w tej chwili właśnie obcuje Twoje dziecko. Zerkasz na tekst, widzisz dość duże litery, ułatwiają początkującemu czytelnikowi lekturę. Musisz przyznać, że to dość miły i przyjemny widok, kiedy możesz patrzeć na swoją pociechę, która totalnie wsiąknęła w akcję i szybko się z tego fotela nie podniesie. Cicho wychodzisz z pokoju, Twoje dziecko i tak Cię nie widziało.

13

Wchodzisz do drugiego pokoju, gdzie Twój starszy syn dzierży w ręku żółtą książkę i zaśmiewa się do rozpuku. Pochodzisz bliżej, pochylasz się nad nim, delikatnie odchylasz w jego stronę okładkę, czytasz: „Pitu i Kudłata w opałach” Leszek K. Talko. No tak, to już wiesz skąd te śmiechy i chichy Twojej latorośli. Czyta polskich kumpli Mikołajka, tak przynajmniej głosi okładka. Okazuje się, że bohaterowie to sprytne dzieciaki, o niesamowitym poczuciu humoru, które szybko zyskują sympatie czytelników. Tylko chyba musisz się trochę bać, bo jeśli Twój syn, biorąc przykład z Pitu, zawczasu spakuje się na wycieczkę, to będziesz miała wojnę ze smrodem i pleśnią unoszącymi się z jego plecaka. Niech żyje kreatywność naszych dzieci!

NA PÓŁCE


Tekst: Klaudia Maksa Zdjęcia: © Tatyana Gladskih - Fotolia.com, © tigatelu - Fotolia.com

MŁODA MAMA

14


IDEALNA MATKA Każda młoda mama w czasie ciąży wizualizuje sobie swoją przyszłą sytuację. W myślach jest zaradną i cierpliwą matką, która w każdej kryzysowej sytuacji potrafi znaleźć optymalne rozwiązanie. Jednak rzeczywistość może być niestety brutalna i wcale nie przypominać rodzinnej idylli. Co zatem robić, żeby przetrwać ten trudny czas, nie wpadając w nerwicę?

czyć, ponieważ młoda mama mimo zmęczenia i niewyspania musi być w pełni dyspozycyjna. Dlatego wskazane jest, aby nauczyła się jednego lub dwóch sposobów relaksacji możliwych do wykonania np. w ciągu dnia, a przynoszących efekt w postaci odnowienia sił i odzyskania równowagi emocjonalnej, np. trening autogenny Schultza, czy formy autosugestii połączonej z muzyką relaksacyjną.

Chęć bycia idealną matką może zaszkodzić

Czas na punkty

Permanentny płacz dziecka, nocne karmienia i przewijania, konflikty z małżonkiem sprawiają często, że dni i noce najeżone są wybuchami złości i zniechęcenia do całego świata. Dlatego bardzo przydatna w tym trudnym okresie jest umiejętność dostrzegania własnych błędów i niedoskonałości oraz wyciąganie z nich konstruktywnych wniosków. Jest to bardzo trudne zadanie, tym bardziej że o tych rzeczach młoda mama dowiaduje się w obecności osób, które oczekują od niej perfekcji. Najgorszym błędem, jaki może popełnić młoda mama, jest myślenie o sobie w kategoriach – nie potrafię, nie umiem, nie nadaję się do tego. To, co mama powinna zrobić, to na spokojnie przeanalizować ponownie krytyczną sytuację, wyciągnąć konstruktywne wnioski i wygenerować w sobie dobre schematy zachowań á propos podobnych sytuacji.

W okresie początku macierzyństwa przydaje się bardzo umiejętność planowania i konsekwencji. Chaos to wróg porządku. Nic nowego w tym stwierdzeniu, ale w tych niejako nietypowych warunkach rodzinnych, na tle zmęczenia i płaczu dziecka, chaos generuje konflikty w rodzinie. Dlategomłoda mama powinna się wprawiać w życiu codziennym, żeby planowanie weszło jej w krew.

Odliczanie na przeczekanie Początek macierzyństwa ma dwóch dobrych przyjaciół. Jest to złość, która daje o sobie znać w każdym momencie psychicznej słabości i zmęczenia oraz lęk o dziecko. Dlatego umiejętność opanowania złości i strachu jest zdolnością na wagę złota. Na pozór wydaje się to niemożliwe, ale taką umiejętność można w sobie wyćwiczyć. Pomoże w tym każdej mamie i analiza danej stresującej sytuacji, i uchwycenie w pamięci momentu pojawienia się strachu, czy złości. jeśli bowiem pozna się ich przyczynę, łatwiej będzie panować nad sytuacją. Poza tym może się okazać, że na spokojnie dana sytuacja nie jest wcale aż tak stresogenna, a problem nie do rozwiązania, ma tych rozwiązań dwa.

Ukraść dniu kwadrans ciszy Kiedy walczy się z permanentnym zmęczeniem, bardzo przydatna jest umiejętność relaksacji. Warto więc ją wyćwi-

15

MŁODA MAMA


KIEDY MŁODOŚĆ TOPI SIĘ W KIELISZKU

Tekst: Klaudia Maksa Zdjęcia: © Kzenon - Fotolia.com © Gina Sanders - Fotolia.com

Twoje dorastające dziecko zaczyna wychodzić na spotkania towarzyskie u swoich rówieśników, a ty boisz się, że tam, gdzie nie będzie rodzicielskiej kontroli, pojawi się problem picia alkoholu. Czy twoje obawy są słuszne, czy raczej bezpodstawne, możesz ocenić na podstawie poniższego tekstu, który analizuje czynniki sprzyjające sięganiu po pierwszy kieliszek. Głównym bodźcem zachęcającym dziecko do wypicia pierwszego kieliszka jest ciekawość. Niestety, nie jesteśmy w stanie nad tym zapanować, ponieważ w wieku dorastania chęć poznania nowych doznań jest bardzo silna. Co zatem robić, aby nasze dziecko bezkry-

TRUDNY TEMAT

16

tycznie nie sięgnęło po kieliszek, a w przyszłości nie wciągnęło się w alkoholizm? Przede wszystkim jak najczęściej o tym mówić. Najlepiej sprawdza się tu metoda małych kroczków. Polega ona na komentowaniu przy każdej nadarzającej się okazji skutków picia alkoholu, zwłaszcza przez bardzo młodych ludzi, zostawianiu – niby przez zapomnienie – artykułów prasowych, oglądanie razem telewizji itp. Jest szansa, że nasz syn, czy córka naturalnie przyswoi, że z picia alkoholu nie wynika nic dobrego i kiedy nastąpi „inicjacja” oraz po jej odchorowaniu (co jest raczej pewne jak dwa razy dwa), przekona się, że pić jednak nie warto, bo to szkodzi zdrowiu. Powiem wam jako ciekawostkę, że najmniej skutecz-


ną metodą jest poważna, moralizatorska rodzicielska pogadanka. Zwłaszcza w przypadku, kiedy z dzieckiem o tym problemie tak naprawdę do tej pory nie rozmawiano. Efekt takiej rozmowy może być zupełnie odwrotny. Dziecko może bowiem ją pojąć nie jako troskę, ale kolejne rasowe „kazanie” rodziców. Reasumując – musisz wiedzieć, że dziecko powinno wynieść z domu przekonanie o szkodliwości alkoholu w życiu człowieka, zwłaszcza młodego. Jest wtedy szansa, że po zaspokojeniu ciekawości i przekonaniu się, jak to jest „pod wpływem”, dziecko nie sięgnie już tak chętnie po kieliszek. Okres dorastania to czas, kiedy autorytet rodziców i nauczycieli bardzo traci na mocy a naprzód wysuwa się autorytet kolegów. Młodzi ludzie mogą przebywać ze sobą niemal bez przerwy. Pół biedy, jeśli spotykają się i całymi dniami grają w gry komputerowe. Problem zaczyna się wówczas, jeśli dzieci wspólnie piją alkohol. Powstaje pytanie, czy nasze dziecko będzie miało na tyle siły w sobie, żeby odmówić kolegom? Aby się o tym przekonać, musisz odpowiedzieć sobie na kilka pytań. • Uświadom sobie, jak słuchasz własnego dziecka. Czy często ci się zdarza, że ono coś do ciebie mówi, a ty zajmujesz się czymś innym, na przykład gotowaniem, dokumentacją, oglądaniem kątem oka jakiegoś serialu itp.? Nie ma problemu, jeśli zdarza się to sporadycznie. Ale kiedy zbywasz dziecko często, ono może zamknąć się w sobie. Wiedz, że w okresie dorastania dzieci potrafią być ambiwalentne. Pozornie nie zależy im na kontakcie z rodzicami, a jednoczenie bardzo tego potrzebują. Ten fenomen wynika z fizjologii dorastania – w ciele i w psychice nastolatka „siedzą” dwie różne istoty – dziecko, potrzebujące wsparcia i opieki oraz prawie dorosły człowiek, który powinien być twardy. • Czy pozwalasz swojemu dziecku wyrażać swoje zdanie? Właśnie. Jeśli twoje dziecko ma swobodne pole manewru jedynie w kwestii ubierania się i obiadowego menu, to zapomnij o tym, że będzie wstanie odmówić kolegom kieliszka wódki. Pamiętaj, odwagę podejmowania samodzielnych decyzji dostarczy dziecku jego system wartości, czyli jasne poczucie, co jest dobre, a co złe. Lecz system taki młody człowiek stworzy sobie tylko i wyłącznie na podstawie swoich doświadczeń. Te doświadczenia nigdy nie zaistnieją, jeśli nie będzie potrafił decydować o sobie i wyrażać swoje zdanie.

się tą wolnością oraz będzie gryzło wszelkie zakazane owoce bez opamiętania. I w ten sposób znajdzie się na prostej drodze do zatracenia się na przykład w piciu alkoholu. • Zaobserwuj, co twoje dziecko robi całymi dniami. Jeśli snuje się godzinami po mieszkaniu nie robiąc nic konkretnego, czy bezmyślnie ogląda telewizję, albo non stop siedzi przy komputerze, to jest prawie pewne, że w momencie pojawienia się w jego życiu grupy rówieśników, zostawi dla nich całe dotychczasowe, nudne życie w domu. Pamiętaj, że nastolatek posiada teraz dwa światy. Pociągający go świat rówieśników oraz „świat domowy”. Żeby dziecko nie zatraciło się w nęcącej rzeczywistości nastolatków, musi mieć przeciwwagę. Tą przeciwwagą jest posiadanie zainteresowań i pasji oraz brak nudy – czytaj: umiejętność konstruktywnego spędzania wolnego czasu. Jest to złota alternatywa, która swym blaskiem zaćmi opary wódki i innych używek. • Brak pomysłu na ciekawe spędzenie wolnego czasu to może być niejedyny powód zamknięcia się twojego dziecka w domu. Przyjrzyj mu się oraz wsłuchaj w jego wypowiedzi bardziej wnikliwie. Idźcie na przykład razem po zakupy, na działkę itp. Często przy takich prozaicznych, ale wspólnych czynnościach dziecko traci czujność oraz bojową postawę wobec ciebie i mu się wymyka coś bardzo dla ciebie ważnego. Okazać się może bowiem, że twoje dziecko jest nieśmiałe, albo wręcz wyśmiewane przez kolegów. Może być gorzej. Dziecko może bardzo przeżywać wasz małżeński kryzys, rozwód lub inny trudny okres, czy też typowe problemy nastolatków (pierwsza miłość, odrzucenie, kłopoty z nauką). Wtedy koniecznie musisz swojemu dziecku pomóc. Między innymi ze względu na niebezpieczeństwo zatracenia się dziecka w alkoholu. Tak! To brzmi wręcz nieprawdopodobnie, ale dzieci także szukają ukojenia swych smutków w alkoholu. Mam nadzieję, że powyższe wskazówki pomogą ci uważniej przyjrzeć się swojemu dziecku i ocenić, czy jest na tyle silne, żeby oprzeć się namowom rówieśników i świadomie odmówić alkoholu.

• Jak często kontrolujesz swoje dziecko? Jest oczywiste, że nastolatek nie może być pozostawiony sam sobie i należy mu jasno określić, co może robić, a czego mu robić nie wolno. Ale nadmiar kontroli tłamsi jego niepokorną, nastoletnią osobowość. W efekcie w chwili, kiedy dziecko znajdzie się wśród rówieśników poza domem, kiedy nie będzie czuło nad sobą władzy permanentnie kontrolujących rodziców, zachłyśnie

17

TRUDNY TEMAT


MAGDALENA WITKIEWICZ DZIECIOM Wiersz: Magdalena Witkiewicz Zdjęcie: Archiwum prywatne Magdaleny Wiktkiewicz

Magdalena Witkiewicz jest absolwentką Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańskiego Studium Bankowości oraz Gdańskiej Fundacji Kształcenia Menadżerów (MBA). Jeszcze do niedawna prowadziła firmę marketingową. Jednak kiedy kariera pisarska nabrała sporego tempa, postanowiła nie zaprzątać sobie już głowy wielkimi biznesami, tylko cieszyć się macierzyństwem i zostać pełnoetatową pisarką. Jak postanowiła, tak zrobiła. Dzisiaj pani Magdalena ma już na swoim koncie siedem bestsellerowych książek dla dorosłych (Milaczek, Panny roztropne, Opowieść niewiernej, Szkoła żon, Ballada o ciotce Matyldzie, Zamek z piasku, Pensjonat marzeń) Trzy z nich otrzymały nagrody w konkursie wortalu Granice.pl na najlepsze książki na wiosnę i lato. Prawa do „Szkoły żon” zostały zakupione przez wietnamskie wydawnictwo. Powieść ukazała się w Azji w marcu 2014 roku. Opowieść niewiernej ukaże się na Litwie. Wydała także książkę dla dzieci – Lilka i spółka. Jest autorką kilkunastu wierszyków, wydawanych w przeróżnych antologiach. W maju ukaże się kolejna powieść dla dorosłych „Szczęście pachnące wanilią”, a latem kolejna część „Lilki i spółki” dla dzieci. Reprezentowała Polskę na Międzynarodowym Festiwalu Literatury dla Dzieci na Litwie. Magdalena Witkiewicz jest przykładem na to, że marzenia się spełniają a dzieci nie muszą przeszkadzać w karierze, jeśli się wie, czego pragnie i chwyci los w swoje ręce. Wręcz przeciwnie – one motywują i inspirują.

AUTORZY DZIECIOM

18


MUCHA ŁAKOMCZUCHA Nie tak całkiem dawno temu, Nie za górą, nie za lasem, W małym domku na przedmieściach Spała Lila, płacząc czasem. „Jak to Lila śpi i płacze?” Miś Lilianki był zdziwiony. „Czemu płacze? Nie ma smoczka? Czy smok uciekł gdzieś? Szalony?” Smok nie uciekł, ale w domku Oprócz Lili, mamy, taty Zamieszkała wczoraj Mucha, Przytargała swoje graty I stwierdziła: „Będę tutaj dzisiaj sobie smacznie spała. Tylko przed snem, moi drodzy, Coś bym sobie skosztowała.” Czekoladkę zjadła małą, Trochę cukru z cukierniczki, Jabłko, gruszkę polizała, Tacie zjadła trzy pierniczki, Ale ciągle głodna była. Nie na żarty – nienażarta. W końcu smoczek zobaczyła… „Ach! Pokusa nieodparta! Nim Lilianka się spostrzegła Mucha smoczek jej zabrała! Smoczka już nie chciała oddać. Wzięła w buzię, odleciała. Spakowała swoje graty: Resztkę jabłka, nieco cukru, Trochę gruszki w reklamówkę Z cytrynowej babki lukru, Lecz największym skarbem Muchy, Znanej Muchy – Łakomczuchy Był różowy smoczek mały, W każdym stopniu doskonały! „Nie płacz, Lila” - mówi Miś – „Przytul się do Misia dziś! Nie wypatruj już dziś Muchy, Wrednej Muchy – Łakomczuchy Ona sobie poleciała, Smoka wprawdzie ci zabrała, Lecz zabawki zostawiła! Przytul mnie, Lilianko miła! I już śpij, bo pora spać! Muchy się nie trzeba bać!”

19

AUTORZY DZIECIOM


PROSTE SPOSOBY NA UROZMAICENIE POKOJU DZIECIĘCEGO Tekst: Materiały prasowe Zdjęcia: Materiały prasowe

Ciekawe pomysły na aranżację przestrzeni mogą rozbudzić wyobraźnię, dlatego sprawdzają się zwłaszcza w pokoju dziecka. Na radość malucha składają się czasami nawet niewielkie drobiazgi, które przykuwają jego uwagę i pobudzają wyobraźnię. Oryginalne elementy dekoracyjne Lotari to świetny sposób na szybkie odświeżenie pokoju dziecka i wprowadzenie kreatywnych zmian.

EASY DOT – CO TO TAKIEGO? Dzieci uwielbiają towarzystwo przyjaznych postaci, misiów, kaczuszek i wszelkich motywów urozmaicających ich kolorowy świat. Samoprzylepne naklejki easy dot doskonale odpowiadają na te potrzeby. Umieszczone na szafce, biurku czy drzwiach będą miłym i przykuwającym uwagę akcentem, który można odkleić bez pozostawiania śladów. W związku z tym jeśli za pierwszym razem nie uda nam się właściwie nakleić motywu, bez przeszkód możemy spróbować jeszcze raz. Również gdy dziecko podrośnie i dekoracja przestanie mu się podobać, usunięcie jej nie przysporzy nam żadnych problemów. Rozwój dziecka budzi wiele emocji, przede wszystkim u rodziców. Są jednak i takie aspekty, którymi emocjonują się same dzieci, na przykład własny wzrost. Jak wysoki już jestem? Czy jestem wyższa od Kasi? Ile centymetrów będę mieć, gdy urosnę? Na takie pytania dziecka pozwoli odpo-

MATERIAŁY PROM,OCYJNE

20

wiedzieć przyklejona na ścianie miarka wzrostu, która może przybierać najróżniejsze formy i kolory.

ZMORA BRUDNYCH RĄK Ściana wokół kontaktów należy zwykle do najbrudniejszych części pokoju. Aby zapobiec temu niechcianemu efektowi, możemy przykleić wokół kontaktu ochraniacz, który uratuje naszą ścianę przed czarnymi śladami. One również mogą tematycznie współgrać z pozostałymi elementami dekoracyjnymi wnętrza, tworząc spójną i funkcjonalną aranżację.

STREFA MALUCHA LOTARI Zarówno naklejki, miarki wzrostu i ochraniacze można znaleźć w sklepie internetowym Lotari, w którym dodatkowo można się zaopatrzyć także w rolety i samoprzylepne tapety. Na kolekcję dziecięcą składa się sześć różnych motywów, obejmujących m.in.: Błękitne Marzenia, Słodką Krainę i Jeżową Rodzinkę, z całą gamą uzupełniających się wzorów i kolorów. Nie trzeba być specjalistą od wyposażenia wnętrz, by w oryginalny sposób ozdobić pokój własnego malucha. Zawsze można jednak skorzystać z pomocy profesjonalisty – Dekorator Lotari pozwoli szybko i sprawnie zaprojektować elementy dekoracyjne do całego domu. Więcej na: www.e-lotari.pl


21

MATERIAŁY PROMOCYJJNE


DZIECKO W SZKOLE

22


KRYTYKA SMYKA

Tekst: Klaudia Maksa Zdjęcia: © Małgorzata Zimniak- Gosiarysuje.pl, © auremar - Fotolia.comFotolia.com

Każdej dorosłej osobie krytyka kojarzy się z nieprzyjemnymi emocjami, takimi jak przykrość, złość, uczucie poniżenia, czasami upokorzenia. Czy jednak nam się podoba lub nie, krytyka jest integralnie związana z procesem wychowania. Jak pokierować krytyką, aby słowa nie zapadały w pamięć jako te krzywdzące? Czy krytyka może być pozytywna?

W GĄSZCZU BODŹCÓW Kiedy dziecko wkracza w wiek szkolny, zaczyna interesować się nową rzeczywistością z wielkim zapałem. Chłonie jak gąbka każdy nowy jego szczegół. Skoncentrowane jest przede wszystkim na poznawaniu, naśladowaniu, powtarzaniu utartych wzorców ze środowiska rówieśników, nie zawsze tych najlepszych. A ponieważ myślenie abstrakcyjne w młodszym wieku szkolnym nie jest jeszcze rozwinięte, to dziecko nie potrafi jeszcze wyciągać daleko idących wniosków z błędów swojego postępowania. Dlatego korygowanie zachowania dziecka należy do rodziców. To oni mówią, co jest niewłaściwe w jego zachowaniu. Dzięki temu młody człowiek uczy się, co jest dopuszczalne, a co nie. W ten sposób poznaje normy społeczne i moralne. Jednym słowem rodzice są światłem na skrzyżowaniu wielu życiowych dróg dziecka.

a nie tylko czerwony. Bo ufa się przecież kierowcom, nawet tym początkującym. Każde dziecko, mimo że na początku swojej drogi życiowej, też swoją inteligencję ma. Jest jeszcze malutka i rządzi się innymi prawami, ale jest i rozwija się razem z „właścicielem”. Trzeba tę inteligencję uszanować. Nie krępować ruchów, nie straszyć krzykiem, nie karcić. A ona odwdzięczy się tym, że nabierze z czasem koordynacji ze światem zewnętrznym i nawiąże z nim dialog.

KRYTYKA SMYKA Okiełznywanie chaotycznych zachowań i emocji nie jest zadaniem łatwym, choć bardzo często upraszczanym. Najłatwiej bowiem zahamować ZŁO poprzez zakaz, nakaz lub krytykę. Bardzo wielu rodziców właśnie takie metody utożsamia z wychowaniem, bo przecież „jeśli nie powie się

CO KILOMETR ZNAK STOP Wyobraź sobie, że masz do przebycia samochodem długą trasę. Jesteś początkującym kierowcą i sam fakt przejechania wielu miast i przepełnionych dróg jest dla ciebie frustrujący. Teraz wyobraź sobie, że przez setki kilometrów musisz się podporządkowywać jedynie samym znakom zakazu a na skrzyżowaniach najczęściej wpadasz na czerwone światło. Godzina dojazdu przesunie się w czasie. Ale przede wszystkim na pewno w połowie drogi będziesz mieć wrażenie, że nikt na tej trasie kierowcom nie ufa i traktuje ich jak potencjalnych piratów drogowych... Przecież wystarczy postawić znak ostrzegawczy, że zaraz nastąpi niebezpieczny skręt w lewo, aby każdy rozsądny człowiek zdjął nogę z gazu i wyostrzył uwagę. Jeśli zignoruje zakaz, wpadnie do rowu. Po co stawiać przed każdym znakiem ostrzegawczym czerwony znak STOP? Na szczęście nikt nie stawia przed każdym znakiem ostrzegawczym znaku STOP, a światła mają trzy kolory,

23

DZIECKO W SZKOLE


NIE, albo w porę czegoś nie zabroni, dziecko nie wyciągnie odpowiednich wniosków, ponieważ jest jeszcze za mało dojrzałe”. Ale pamiętajmy, że słowa krytyki mogą ranić, wywoływać u dziecka poczucie zagrożenia, lęk, czy poczucie krzywdy, i bynajmniej nie przyniosą dobrych rezultatów. Jak zatem zwracać uwagę dziecku, aby ta ,,pigułka”, którą ma przełknąć, nie utkwiła mu w gardle, żeby cofnąć się później wielką goryczą? Oto kilka wskazówek.

ZMIEŃ SCHEMAT Zrób rachunek sumienia i oszacuj, ile razy twoje dziecko usłyszało zaraz po złym uczynku żelazną, zimną prawdę, że „ono zawsze”, „nigdy”, „ciągle” lub rzucone filozoficzne pytanie, „czy ty wciąż musisz”, „dlaczego” itp. Jeśli notorycznie fundujesz dziecku taką właśnie informację, to wiedz, że wcześniej czy później przyjmie ją ono do swojej podświadomości. Bo to nie jest nic innego, jak utwierdzanie dziecka w przekonaniu, że jest złe z natury, niegrzeczne, głupie. A kiedy się już przyzwyczai do takiej charakterystyki, nie będzie w nim chęci do dialogu, a już na pewno nie do poprawy: chyba że dla świętego spokoju, aby uniknąć krzyku i kazań rodziców. Dlatego trzeba się maksymalnie skupić, jeśli trzeba – policzyć do dziesięciu, choć język świerzbi, pominąć tę niechlubną część i skupić się na samym fakcie.

NAZWIJ RZECZY PO IMIENIU Jeśli już doszło do sytuacji, w której dziecku należy się krytyka, powinna być ona konstruktywna. Pierwszy warunek już znamy: nie uogólniajmy podciągając zły uczynek pod wspólny mianownik, jakim jest osobowość dziecka.

DZIECKO W SZKOLE

24

Celem konstruktywnej krytyki powinno być dokładne przeanalizowanie sytuacji, w której dziecko zachowało się nieodpowiednio, poznanie jego spojrzenia na to, co się stało. Trzeba pozwolić dziecku przedstawić jego wersję wydarzeń bez przerywania wypowiedzi. Daje mu to możliwość uporządkowania myśli i spokojnej własnej oceny sytuacji. Takie podejście pozwoli rozładować złość zarówno rodzicowi, jak i dziecku. Nawiązuje się dialog, który sprzyja spojrzeniu na sprawę z innej strony oraz znalezieniu rozwiązania. Moment, kiedy dziecko samo podejmuje próbę rozwiązania problemu lub konfliktu w procesie wychowania jest chwilą bezcenną, bo jest krokiem naprzód do dojrzałości emocjonalnej. I chwalić. Mądrze, delikatnie, codziennie wyławiać z potoku słów dziecka i czynności te dobre. Niech one także kształtują jego samoocenę i charakter.

TRENING CZYNI MISTRZA Konstruktywna krytyka nie tylko modeluje zachowanie dziecka, ale także uczy przyjmowania krytyki w przyszłości. Dziecko, które było krytykowane przez rodziców za to jakie jest, a nie za to, że coś zrobiło niewłaściwie, każdą krytykę będzie przyjmowało osobiście i w efekcie na przykład będzie unikało podejmowania poważniejszych wyzwań, bo będzie miało przekonanie o sobie, że cokolwiek nie zrobi, to i tak zrobi to źle. Dziecko krytykowane wyrośnie na człowieka z kompleksami, o niskiej samoocenie. I tak jak krytyki, nie będzie umiało przyjąć miłości, a nawet bezinteresownej sympatii drugiej osoby. Dlatego warto poświęcić czas na rozmowę z dzieckiem, na pochwały, bo tak jak języka obcego można się uczyć w każdym wieku, tak żyć w harmonii ze światem nauczyć się można tylko w dzieciństwie.


AKCEPTACJA TO BEZPIECZEŃTWO Tekst: Klaudia Maksa Zdjęcie: © doble.d - Fotolia.com

OBRAZEK - JEDEN Z WIELU Deszcz znowu zaczął padać. Ludzie czekający na autobus weszli pod dach przystanku. Na chodniku zostały tylko trzy nastolatki, które żywo między sobą rozmawiały. Obok, nic nie mówiąc, stała czwarta. Była dużo brzydsza od swoich koleżanek, ale to co zwracało uwagę, to nie brak urody, ale wręcz mistrzostwo w podkreślaniu swoich mankamentów. Zbyt obcisłe spodnie biodrówki, odkrywały małe wałki ciała i podkreślały jej niezgrabną pupę. Natomiast całkiem ładne piersi, które dla innych nastolatek są nierzadko obiektem marzeń, schowane były pod luźnym swetrem o nijakiej, szarej barwie.

WARSZTATY WYCHOWANIA

25

Spryszczone czoło i bardzo odstające uszy były genialnie eksponowane przez związanie włosów w koński ogon. – Aśka, a ty idziesz z nami wieczorem na imprezę do Marcina? – koleżanki zagadnęły dziewczynę, robiąc między sobą porozumiewawcze gesty. – Nie, nie mogę – odpowiedziała cicho. – Pewnie będziesz ryć przed sprawdzianem? A może już jesteś obryta? – Już jest obryta – wtrąciła się druga. – Po szkole będzie dziergać sweter na drutach... Kiedy twoja córka wkroczy w okres dorastania, odkryje to, co ma najcenniejsze – swoją tożsamość. Z dnia na dzień niemalże stanie się według siebie dojrzała i będzie jasno ar-

WARSZTATY WYCHOWANIA


tykułować światu swoje poglądy. Na pewno będzie to dla ciebie powód do dumy. Ale pamiętaj, że to także bardzo trudny okres dla ciebie, jako matki. Nastolatki często bowiem czują wielką potrzebę akceptacji nie tylko w rodzinie, ale przede wszystkim wśród rówieśników, zwłaszcza chłopców. Może się zdarzyć, że twoja pociecha będzie mieć z tym problem. Przeczytaj kilka porad, jak rozmawiać z córką, kiedy pojawiają się pierwsze kłopoty związane z jej samooceną.

WRÓŻKA NIC TU NIE POMOŻE Życie nie jest bajką, niestety. Kiedy relacja naszej córki ze światem jest zaburzona z powodu braku urody, to bądź pewna, że kryją się za tym inne poważniejsze problemy. Oczywiście, gdyby nasza opisana Asia zrobiła użytek ze swoich pięknych włosów i rzęs jak firanki oraz zmieniła styl ubierania się, to na pewno lepiej by się poczuła psychicznie. Ale to nie rozwiązałoby jej problemów związanych z brakiem akceptacji wśród kolegów.

NIE WSZYSTKO ZŁOTO, CO SIĘ ŚWIECI Wiesz na pewno, że wygląd nie zawsze świadczy o charakterze. Nie raz się przekonałaś, że piękna na pozór kobieta okazywała się osobą o bardzo powierzchownych poglądach i nie chciało się za bardzo z nią rozmawiać na poważniejsze tematy. Natomiast bardzo przeciętna nowa znajoma z pracy, o bardzo powszechnej urodzie okazywała się świetną dziewczyną i po krótkim czasie była już, jak to mówią psychologowie, gwiazdą socjomentryczną. Dlatego stoi przed tobą trudne zadanie dokonania w głowie córki zmiany priorytetów. Córka bowiem powinna wiedzieć, że owszem, wygląd znaczenie ma, ale uroda nie jest podstawowym środkiem ułatwiającym życie.

ROZMAWIAJ, ROZMAWIAJ I JESZCZE RAZ ROZMAWIAJ! Rozmowa z własnym dzieckiem, zwłaszcza z dorastającym, czyni cuda. Dowiesz się z niej nie tylko, że jakaś Anka jest okropna, Paula zazdrosna a Przemek rzucił kolejną dziewczynę. Jeśli będziesz słuchała wnikliwie, co córka do ciebie mówi, zauważysz na pewno drugie lub trzecie dno jej wnętrza. Możesz na przykład odkryć, że twoje dziecko jest nieśmiałe w relacjach z rówieśnikami. Albo, że jest wyśmiewane za odstające uszy. Może się okazać również, że ma problem z nadmiernym wyrażaniem emocji i jest postrzegane groteskowo lub nawet agresywnie. Czasami nawet wyjdzie na jaw zawód miłosny właśnie na tym tle.

WARSZTATY WYCHOWANIA

26

POMAGAJ, POCIESZAJ, ALE MĄDRZE Słowa wsparcia, które cisną ci się na usta, to standardowe „Dla mnie jesteś śliczna, mądra, zdolna” i tak dalej. Oczywiście świadczą one o twojej miłości do dziecka i o twojej wrażliwości, ale niestety nie mają wielkiej mocy sprawczej. Problem polega nie tyle na wyartykułowaniu naszej miłości i wsparcia, co przede wszystkim na tym, żeby nasze dziecko samo zaczęło o sobie myśleć dobrze. Pomóż mu zatem aafirmować siebie.

PRZYJRZYJ SIĘ KRYTYCZNIE WŁASNEJ CÓRCE Stańcie we dwie przed lustrem. Jeśli córka ma odstające uszy na przykład, stwierdź fakt. Uszy jej się nie zmienią, ale może się zmienić jej stosunek do nich, ale warunkiem jest spolegliwa akceptacja tego faktu. Uczenie dziecka akceptacji siebie z wadami, to jest mistrzostwo wychowania. Mistrzostwo, które opiera się na zasadzie „Nie mam tego, ale mam to" czyli „Mam byle jakie uszy, ale mam piękne, gęste włosy". Dlatego zafunduj córce dobrego fryzjera. Mając świetną fryzurę, szybko zapomni o takim szczególe, jakim są odstające uszy. Nie ma bowiem człowieka, który nie miałby w sobie czegoś pięknego.

„WYSZUKAJ" ZDOLNOŚCI I TALENTY Nic tak nie podbudowuje samooceny dziecka, jak możliwość zaimponowania w szerszym gronie. Dlatego rozwijaj jego pasje i zainteresowania. W ten sposób będzie miało coś ciekawego do przekazania rówieśnikom w szkole. Poza tym pasje i zainteresowania mają moc terapeutyczną. Kiedy dziecko przeżywa jakiś trudny okres, ucieknie w swój pasjonujący świat i jest szansa, że nie sięgnie po „odstresowujące" używki oraz nie wpadnie w złe towarzystwo.

I „BĄDŹ ZAWSZE" Bądź przy dziecku zawsze. Wspieraj je, pomagaj, ale przede wszystkim go akceptuj jakim jest i nie tyle kochaj go, co lub. Bo lubienie znaczy akceptację, a akceptacja znaczy bezpieczeństwo. Nastolatki często sprawiają problemy wychowawcze, ale odpowiednio przeprowadzana rozmowa może zaoszczędzić im wielu kłopotów. Powodzenia!


Z PAMIĘ TNIK A MAMY

MAŁY PRZE-JADEK Tekst: Maria Anna Brzegowy - http://mbrzegowy.blogspot.com/ Zdjęcia: © StefanieB. - Fotolia.com

Jedenastomiesięczny Jaś jest typowym syneczkiem mamusi. Fakt ten potwierdza nie tylko fizyczne (dosłownie!) przywiązanie, klasyczny „lęk separacyjny” czy pewne cechy charakteru ale i nawet… sposób, a raczej tryb odżywiania. Tak, tak. Nie zmyślam wcale. Jest właśnie tak jak piszę – ODŻYWIANIA. Jesteście ciekawi? Czytajcie dalej Większość z bliskich mi mam wciąż narzeka na swoje pociechy. Że mało jedzą – albo że wcale nie jedzą, że plują, płaczą, cudują albo trawią tylko słodycze. Gdy nadchodzi moment posiłku, staczają ogromne boje o to, by w otchłani zgrymaszonej mordki, przynajmniej raz na godzinę, ukryć choć jedną, głupią łyżeczkę. Wyobraź więc sobie moją przerażoną minę, kiedy to mniej więcej w połowie ciąży, z każdej

NA TALERZU JANKA

27 27

NA TALERZU JANKA


możliwej strony napierały na mnie życzliwe ostrzeżenia. Jak karmić, kiedy nie karmić, jak nie PRZE-karmić, jak latać za niejadkiem, jak wygrać z alergikiem, złośnikiem i roztrzepańcem. Jak żyć … Grrr. Miałam dość! Strach był tym większy, że z czasem niektóre z nich przyznawały się do nieco bardziej radykalnych kroków. By ich dziecko zjadło już COKOLWIEK (a tym samym zwiększyło swoją mizerną, tudzież szczypiorkową masę) – podsuwały mu słodkie ciacha, paluszki lub fastfooda. Tak, tak. To najprawdziwsza prawda. Też byłam w szoku. Ty nie? Aaaa – bo masz pewnie niejadka, rozumiem. Serio. Podobnych rewelacji wysłuchiwałam w temacie wysypek skórnych, wymiotów czy kolorowych, pachnących fiołkami kupek, które w powiązaniu z alergią pokarmową, „zachwycały” wszystkie moje znajome. To miało skazę białkową, tamto uczulenie na gluten, jeszcze inne na … wszystko co zdrowe i pożywne. Hę ? Im bliżej było porodu, tym mocniej bałam się nie tyle samego rozwiązania, co późniejszej egzystencji z Jaśkiem. Czyżby i mnie czekał żywieniowy koszmar, który miał nijak nie współgrać z moimi dietetycznymi ideami i wyobrażeniami? Gdy urodził się Jaś, wreszcie mogłam się o tym wszystkim przekonać. Ilość dobrych rad jakie otrzymałam w czasie tych dziewięciu miesięcy znacząco przekroczyła liczbę porad dietetycznych, jakich zdążyłam udzielić w czasie całego okresu swojej kariery zawodowej. Na szczęście – nie wszystko było aż tak tragiczne, jak to malowały. Miałam w ogóle nie spać – spałam nawet całkiem całkiem (o ile można to nazwać spaniem). Miałam się zaniedbać i wyłączyć z życia społecznego – szybko zrzuciłam ciążowy brzuszek i razem z Jankiem wyruszyłam na podboje towarzyskie i krajoznawcze. Miałam mieć ogromne problemy z samą sobą – skończyło się na mini baby bluesie i jakoś to przebolałam. Otoczenie również. Tak myślę. Hmm… „Sielanka” trwała jeszcze jakieś dobre dwa miesiące. Nijak źle nie było, bo Jasiek wydawał się dzieckiem spokojnym i o ile noszonym – bezproblemowo pozwalającym na wszystko. Coś tam płakał, ale ręce skutecznie Go z tego leczyły. Fakt – było to uciążliwe, ale – wciąż nie takie straszne jak wyobrażenia matkowych weteranek. „Zło” przyszło z czasem. Chyba musiało. Karma? – Nie doceniasz swojego dziecka! – Boże, ile ja bym dała, żeby moja córcia miała taki apetyt. Nie wiesz co mówisz! – Ale On pięknie waży! Mój to nawet na dwa lata tyle nie ma. A Ty narzekasz! Jan od samego początku był dzieckiem wiecznie nienajedzonym. Czy była to pierś, czy podstawiona na próbę butelka – wciąż był głodny i zjadał o wiele więcej niż jego rówieśnicy. Początkowo ta ilość przekładała się nawet na niewielkie rewelacje ze strony układu pokarmowego, ale z czasem – wszystko się unormowało. Przy tym masę ciała miał w porządku, zdrowie na najwyższym poziomie, a energii tyle, że NA TALERZU JANKA

28

sama niejednokrotnie Mu jej zazdrościłam. Rozszerzanie diety było dla mnie bajką, bo czegokolwiek bym Mu nie dała – wszystko zjadał z największym apetytem. Brokuły, kalafior, ryby, mięso, a obecnie nawet jogurt naturalny – wszystko wcinał z uśmiechem, pomrukiem zadowolenia i bez oznak jakichkolwiek brzuszkowych problemów. Powiesz – dziecko idealne. Twoje szpinaku się nie chwyci. No może. Ale wiesz w czym tkwił problem? Że On był i jest studnią bez dna. Baaaardzo głęboką. 7.30 rano – śniadanie. Jasiek je butlę mleka wymieszaną z kleikiem kukurydzianym. Jakieś 200 mililitrów. Chwilę później młóci ze mną chleb z masłem i żółtko z jaja kurzego – inaczej mogłabym zapomnieć o śniadaniu. Nie mijają dwie godziny, a już domaga się kolejnej butelki. Niewielkiej, na szczęście. Na obiad spokojnie zje miskę gęstej zupy, o gramaturze większej niż duży słoiczek dla niemowląt. Na tym nie koniec, bo oczami zjadłby i to, co na talerzach mają rodzice. O ile coś jest w miarę jałowe – dostaje odrobinę, jeśli nie – lepiej żebyś się schował z tą zupą lub ziemniakami w ciemnych czeluściach piwnicy. Big Brother Jan widzi wszyyyystko! Dosłownie wszystko. Nic nie ujdzie Jego uwadze. Wypatrzy każde ziarnko ryżu i każdą nitkę makaronu. Nawet gdy wyjeżdżamy w teren – muszę mocno się zabezpieczać. Chleb z masłem lub odrobina porcji obiadowej w pudełku – to już standard. Inaczej – nie zjadłbyś spokojnie nic, gdy On patrzy. Jadłby na okrągło. Zapewne pouczysz mnie teraz, że nie tędy droga. Że taka ze mnie specjalistka, a z małym brzdącem poradzić sobie nie potrafię. Że powinnam nauczyć Go zjadać raz, a porządnie – nie tak na odwrót. A szczerze? Próbowałam! Nie oduczę. Mój mały chłop lubi sobie tak zjeść – identycznie jak mamusia. Mało, a często. BEZ PRZERWY. I choć dla większości byłby to powód do radości, często zastanawiam się co jest gorsze: niejadek i latanie za nim z łyżeczką, czy przejadek z którym nigdzie nie wyjdziesz, jeśli nie masz za pasem jedzeniowego arsenału? Więcej nerwów stracę podczas pokojowego maratonu z talerzem zupy czy w czasie posiłku w restauracji, która w swoim menu ma same mocno przyprawiane, niedopuszczalne dla dzieci (w mojej opinii) produkty i dania? W jednym i drugim przypadku jest płacz i cudowanie. Pytanie tylko – w którym więcej, mocniej i głośniej? Jak myślisz? Jan od początku wykazuje mocne podobieństwo do swojej mamy – również i w gestii żywienia. Choć ja raczej jadam mniej, podobnie jak On – często sięgam po przekąski. Nieustannie coś podjadam. Na żaden produkt spożywczy nie miewam alergii (a pfu pfu), a na widok swojego ukochanego makaronu czy łososia mogłabym zabić krzykiem. Uwielbiam warzywa, owoce i mało słone posiłki. W torebce noszę przy sobie jabłko albo banana, a podczas wycieczki do centrum handlowego pierwsze czego szukam, to miejsca do spożycia posiłku. Różnice? Ja nie tyranizuję. Jaś – bez problemu i z typowym dla siebie zadęciem. Bardzo wytrwale. Chyba, że w końcu dostanie to, o co robi aferę. Zaryzykujesz? Nie radzę. Moja krew w końcu.


MAGAZYN DLA OTWARTYCH NA LITERATURĘ I SMAKI

NAK ARM CIAŁO NAK ARM DUSZĘ

MAGAZYNOBSESJE.PL

/MAGAZYNOBSESJE


UKWIECONY BALKON Tekst: Klaudia Maksa Zdjęcie: © betulas52 - Fotolia.com

Pięknie ukwiecony balkon to bardzo dobre rozwiązanie, jeśli nie masz możliwości wyjazdu za miasto i odreagowania stresów na łonie natury, a letni urlop jest w dalekiej perspektywie. Nie obawiaj się, że wychowywanie kilkuletnich dzieci nie pozwoli ci znaleźć czasu na jego pielęgnację, a południowe słońce sprawi, że już w sierpniu po kwiatkach będzie tylko wspomnienie. Na rynku można znaleźć bowiem sporo całkiem ładnych roślinek, którym nie straszne są nawet susze. Zadbaj więc o swój balkon już na wiosnę, aby w lecie móc cieszyć się chwilą pośród zieleni i barw. Wychowanie małych dzieci to okres wielu radości każdego dnia. Po okresie ich niemowlęctwa, kiedy to nie miałaś praktycznie ani chwili dla siebie, możesz sobie już coraz częściej pozwolić na małe przyjemności, takie jak czytanie czy oglądanie ulubionych programów w telewizji. Jednak czasami masz wrażenie, że twoje życie wyjałowiło się z inwencji twórczych i chęci poznawczych. Że twoje myśli biegną raczej przy ziemi, niż szybują po wyżynach horyzontów myślowych. Takie refleksje niestety nie poprawiają nastroju. Bo mimo momentów prywatności w ciągu dnia o poważnych wyjściach do kina, teatru czy biblioteki nadal możesz pomarzyć. Czyli pozostają ci płaskie seriale i kolorowe gazety? Albo nieskomplikowane książki czytane na sfatygowanym fotelu w otoczeniu zabawkowego bałaganu lub przy kuchennym stole? MAMA W DOMU

30

COŚ TY!? A BALKON MASZ? Tak balkon. Zwykły, najzwyklejszy urbanistyczny wynalazek. Więc skoro balkon masz, to stwórz sobie raj na własny użytek. Uprawiaj kwiaty i zioła, kup sobie leżaczek i parasolkę, idź do biblioteki po super książkę czy do kiosku po babskie gazety. Będziesz w niebie!

NIC Z TEGO. NA BALKONIE JEST W POŁUDNIE DZIKA AFRYKA! Oj tam, zaraz Afryka. Jeśli twój balkon wychodzi na południową stronę i masz nienajlepsze doświadczenia z kwiatami, bo po lipcowych upałach w skrzynkach zostawały ci tylko suche wspomnienia dorodnych surfinii czy geranium, to jak najbardziej cię rozumiem. Ale wierz mi, że nawet w tak niesprzyjających warunkach można na balkonie wyczarować mini ogród. Oto propozycje roślin, które możesz śmiało uprawiać na słonecznym balkonie.

MIX KLASYKI Z FANTAZJĄ Któż nie zna pelargonii? Ten „oklepany” kwiatek może przeżyć swój renesans, jeśli zafundujesz mu nowoczesny


lock w postaci drobnych, cudnych kwiatków h.A znacie aksamitki, prawda? Nawet te najpospolitsze odmiany wyglądają dostojnie w balkonowych skrzynkach. Poza tym na rynku są dostępne nowe, piękne odmiany. Wystarczy pożonglować barwą i efekt mamy murowany. Warto, bo aksamitki kwitną od czerwca do pierwszych przymrozków, nie wymagają permanentnej pielęgnacji, wystarczy je podlać. Kochamy aksamitki!

zasadzisz do skrzynek takie piękności jak gazania czy sanwitalię, na pewno będziesz z radością cieszyła oko od lata aż do pierwszych przymrozków. Gazania ma kwiaty żółte, pomarańczowe i karminowobrunatne, dwu- lub trójbarwne, zamykające się w pochmurne dni, wysokie na 30 do 40 cm. Sanwitalia posiada kwiatprzypominające małe słoneczniki

ROŚLINY PŁOŻĄCE NA BOGATO Możesz zrobić piorunujące wrażenie na sąsiadach i znajomych, decydując się na takie cuda natury. Pierwszy z nich, to Milion belss - jak nazwa wskazuje kwiatek jest obsypany milionem na przykład różowopomarańczowych kwiatków. Z kolei jeśli kochasz słońce, zafunduj sobie kwiat o nazwie Bidens albo Uczep, który wypuszcza mnóstwo zwisających, żółtozłotych kwiatów.

A MOŻE MINI ŁĄCZKA? Mam także propozycję dla tych, którzy uwielbiają spacerować po wiejskich łąkach. Można bowiem na balkonie stworzyć mini łączkę, która zachwyci chyba każdego. Kiedy

31

Możesz także pokusić się o rośliny płożące, które również mają klasę i wdzięk. Do nich należy werbena o pędach silnie rozgałęzionych, obficie kwitnąca. Jej kwiaty są w bogatej gamie barw. Portulaka z kolei to niska roślina płożąca się. Jej kwiaty przypominające różyczki mają średnicę do 5 cm i też otwierają się w dni słoneczne. Występują także odmiany o kwiatach pojedynczych, półpełnych i pełnych, wysokie na 10 do 20 cm. Pomiędzy kwiatami możesz posadzić także bluszczyk kurdybanek, który nie kwitnie, ale ma bardzo dekoracyjne liście obrębione nabiało . Praktyczna będzie Plektrantusa, inaczej zwana komarzycą, która rośnie w górę, ale łodygi przewieszają się. Ma mięsiste, obrębione biało liście, a ich zapach odstrasza komary.

MAMA W DOMU


ORYGINALNA KURA

Zadanie może wydawać się dość trudne, ale na pewno sobie poradzicie. Zrobimy kurę z worków na śmieci. Będzie to nie tylko oryginalna ozdoba Waszego koszyczka, ale i piękna, niebanalna, domowa dekoracja.

Tekst: Justyna Cielecka Zdjęcia: Justyna Cielecka

TWÓRCZY CZAS

32


»» czarne worki na śmieci, »» kawałek folii z czerwonej i białej reklamówki, »» drucik (ja użyłam drucika ozdobnego do kwiatów - 40 cm o średnicy 0,7 mm), »» nożyczki, »» plastikowe oczy ( jeżeli ich nie masz, zrób je z papieru), »» linijka.

»» 60 pasków czarnych o wymiarach 6cm/3,5cm (małe paski) »» 40 pasków czarnych o wymiarach 8cm/3,5cm (średnie paski) »» 40 pasków czarnych o wymiarach 11cm/3,5cm (długie paski) »» 6 pasków czarnych o wymiarach 23cm/10cm (paski na ogon) »» 6 pasków czerwonych o wymiarach 5 cm/2cm (zrobimy z nich grzebień) »» 6 pasków czerwonych o wymiarach 7cm/2cm (na korale kury) »» 1 pasek biały o wymiarach 5 cm/2cm (na dziób) 33

TWÓRCZY CZAS


Zabieramy się do cięcia worków. Przy tej czynności nie musisz być bardzo dokładny, ponieważ wszelkie nierówności przytniemy nożyczkami na końcu.

Pracę zaczynamy od mniejszych, czerwonych pasków. Chwytamy je w połowie, kładziemy na środku drucika i zakręcamy.

Dokładamy dwie warstwy małych, czarnych pasków. Jedna warstwa składa się z ok. 20 sztuk pojedynczych pasków. Pamiętaj! Po każdej warstwie zakręć drucik!

Czas na dziób. Zrobimy go z białego paska. Złóż go w trójkąt, przykręć go drucikiem do reszty.

TWÓRCZY CZAS

34


Z kolejnej warstwy zrobimy korale kury. Bierzemy dłuższe paski czerwone. Warstwy przykręcamy drucikiem.

Następnie zakręcamy kolejno: warstwę małych pasków czarnych, 2 warstwy średnich pasków czarnych, 2 warstwy długich pasków czarnych. Został już tylko ogon! Najdłuższe, czarne paski złóż na pół i złap na końcach. Przykręć mocno drucikiem.

Musimy jeszcze odpowiednio uformować kurę. Poprzekręcaj warstwy tak, aby drucik nie był widoczny. Weź nożyczki i ostrożnie podetnij wystające „piórka”.

Doklej plastikowe oczy. Możesz wykonać z drutu łapki, ale nie jest to konieczne. Kura jest gotowa.

35

TWÓRCZY CZAS


SOLONE JAJKA

Idzie wiosna, a wraz z nią Święta Wielkanocne. To przepiękny i magiczny czas spędzany razem z przyjaciółmi, dalszą i bliższą rodziną. Przygotowując się do tych najradośniejszych świąt, będziecie z pewnością wykonywać różne pisanki. My pokażemy Wam, jak wykonać „solone jajka”. Gwarantujemy świetną zabawę przy ich wykonywaniu. Pracę wykonała: Julka

Tekst: Justyna Cielecka Zdjęcia: Justyna Cielecka

TWÓRCZY CZAS

36


»» sól, »» kolorowe flamastry, »» plastikowy kubeczek lub pojemniczek (my wykorzystaliśmy pojemnik po śmietanie), »» styropianowe jajka, »» patyczki do szaszłyków, »» klej (musi być płynny), »» talerzyki, »» pędzelek do kleju.

37

TWÓRCZY CZAS


Do kubeczka wsyp trochę soli. Mieszaj ją flamastrem. To magiczna chwila, istne „czary-mary”. Na Twoich oczach sól zmieni kolor. Zabarwioną sól wysyp na talerzyk. Do pojemniczka wsyp następną „porcję” soli i pomieszaj innym flamastrem. Każdą część wysypuj na oddzielny talerzyk.

Poproś mamę, aby nabiła styropianowe jajko na patyczek. Ułatwi Ci to trzymanie jajka. Nałóż pędzelkiem klej na jajko. Zrób tylko jedną linię i zanurz jajko w soli.

TWÓRCZY CZAS

38


Nałóż kolejną warstwę kleju i zanurz jajko w innym kolorze.

Do dekoracji możesz również użyć brokatu. Doskonale przyklei się do jajka. Gdy „słone pisanki” będą gotowe, muszą porządnie wyschnąć.

Efekt końcowy naszej pracy. Jajka udekorowałyśmy cekinami i kolorowymi sznureczkami.

39

TWÓRCZY CZAS


Profile for Magazyn Brzdąc

Brzdąc nr 2/2014 (3)  

Mały człowiek w gąszczu spraw.

Brzdąc nr 2/2014 (3)  

Mały człowiek w gąszczu spraw.

Advertisement