Issuu on Google+

c z a s o p i s m o

b e z p ł a t n e

#53

/

f r e e

WRZESIEŃ–PAŹDZIERNIK / SEPEMBER-OCTOBER

Paszport, pieniążek, aparat i … niewiele więcej! s.6

Kop do zwyciestwa! s.10

Wiadomości 2B s.4

m a g a z i n e

2011

Passport, money, camera and ... not much more! p.7

Dig for Victory! p.11

2B News

p.5

Wieczna młodość Eternal Youth a Little Closer? o krok bliżej? s.8

GŁÓWNY SPONSOR NUMERU / THIS ISSUE SPONSOR:

p.9


3 2B or not to 2B? 2B!

Advertise with us!

REDAKTOR NACZELNY / EDITOR :

Danka Kudłacik REDAKTOR INTERNETU / INTERNET EDITOR:

Joanna Lompart-Chlaściak OPRACOWANIE GRAFICZNE / GRAPHIC DESIGN :

A.Kropiwnicka ZESPÓŁ REDAKCYJNY / EDITORIAL TEAM :

Prices start at £30

Joanna Lompart-Chlaściak, Anna Fraszczyk, Grażyna Winniczuk, Kasia Makarewicz, Rachel Clements, Piotr Surmaczyński, WSPÓŁPRACA:

Emilia Łapińska, Agnieszka Maciejewska, Arek Alberciak, Anna Kajut, Barbara Garrick, Agata Mertyn, Peter Walecki, Chris Morrison DYSTRYBUCJA / DISTRIBUTION :

Szymon Wierzchowski, Radek Florczak, Anna Retkowska, Michał Chantkowski KOREKTA POLSKA / POLISH PROOFREADING :

Ewelina Rolka KOREKTA ANGIELSKA / ENGLISH PROOFREADING :

Rachel Clements, Kasia Makarewicz, Peter Walecki FOTOGRAFOWIE / PHOTOGRAPHS :

Piotr Wiktorski, Andrzej Czas

Wygraj kolację dla dwóch osób!

Podaj nazwy pięciu miast, w których są nasze sklepy Małgosia’s i European Foods.

Wyślij maila na adres polskiesklepy@gmail.com, aby mieć możliwość wygrania kolacji dla dwóch osób w Restauracji Gospoda w Newcastle. Informacji o lokalizacji naszych sklepów można szukać na naszym blogu www.polskiesklepy.blogspot.com lub na facebooku „Polskie Sklepy”.

Odpowiedzi można przesyłać do 25 października. Zapraszamy do udziału w konkursie!

Win a dinner for two!

Name the five towns/cities where our shops are located. Email us polskiesklepy@gmail.com for a chance to win a dinner for two at Gospoda Restaurant in Newcastle.

2B or not to 2B? 2B!

Trzymacie w ręku kolejny, już 53., numer Waszego magazynu ‚2B’. Od prawie pięciu lat wydajemy magazyn o Was i dla Was. Jak zawsze zapraszamy do czynnego uczestnictwa w tym projekcie społecznym! Jeżeli jesteś zainteresowany pisaniem, fotografowaniem, tłumaczeniem czy pomocą w dystrybucji, napisz do nas: 2B@nepco.org.uk. Poniżej w wydaniu wrześniowopaździernikowym będziecie mogli przeczytać m.in. o pani Karolinie Rygiel, polskim naukowcu w Newcastle, szukającym recepty na wieczną młodość. Artykuł jest efektem współpracy, jaką nawiązaliśmy z Newcastle Science City. Piszemy także o miłości do ogrodnictwa i o tym, jak starać się o działki. Za zaledwie 15 funtów rocznie można dokopać się prawdziwej satysfakcji. Echa przewakacyjnego festiwalu kultury polskiej „Made in Poland” można dostrzec w tekście „Co z tą Poezją?”. Próbujemy w nim odpowiedzieć na pytanie, czy w dzisiejszej rzeczywistości jest miejsce na poezję? Chociaż wakacje się skończyły, to nie znaczy, że skończył się sezon na podróże. To właśnie teraz w wielu rejonach świata ceny spadają i można delektować się pięknymi miejscami bez towarzystwa tłumów. Warto jednak się właściwie przygotować.

ZDJECIE Z OKLADKI / COVER PHOTO: A.Czas WYDAWCA / PUBLISHER: NEPCO CIC KONTAKT Z REDAKCJĄ / CONTACT US :

You are holding in your hands the 53rd issue of ‘2B’ magazine. For almost five years we have enjoyed publishing it for you and about you. We are always looking for other volunteers to contribute to this community magazine. If you are interested in writing, taking photos, translating or helping with deliveries, please get in touch with us at: 2b@nepco.org. uk In this September-October issue you can read about a Polish scientist in Newcastle, Dr Karolina Rygiel, who is looking for a recipe for eternal youth. The article is a result of the co-operation with Newcastle Science City that we recently established. We write about the love of gardening and how you can apply for an allotment. Allotments are surprisingly cheap and you can dig your way to satisfaction! Echoes of the Polish culture festival, ‘Made in Poland’, can be noticed in “What is with this Poetry?” We try to find an answer to the question of whether there is space for poetry in everyday life. Although holidays are gone, the travelling season last for a whole year. In many places around the world the prices are getting smaller and you can enjoy the beautiful places without the company of crowds. It’s worth of spending some time on preparation though. Enjoy reading! Danka Kudlacik and Polish Community Magazine ‘2B’ Team

Zapraszamy do lektury! Danka Kudłacik i redakcja Magazynu Społecznego dla Polonii ‘2B’

2B@nepco.org.uk

*Nazwa ‘2B’ (czyt. tu bi), Magazynu dla Polaków w North East, pochodzi z popularnego cytatu Szekspira „Być albo nie być...? Oto jest pytanie”. Wybieramy: Być!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam, jednocześnie zastrzegając sobie prawo do skracania i redagowania materiałów. Przedruk wyłącznie za zgodą wydawcy. WE ACCEPT NO RESPONSIBILLITY FOR THE CONTENT OF ADVERTISING MATERIAL The written and visual contents of this magazine are protected by copyright. You may not reproduce our articles online or in print without first obtaining written permission.

W NUMERZE:

*The name of the magazine comes from Shakespeare’s popular quote: “To be or not to be, that is the question”. For the Polish Community in the North-East we choose: to be!

IN THIS ISSUE:

WIADOMOSCI 2B....................................4 Podróżuj, śnij, odkrywaj...........................6 Wieczna młodość o krok bliżej?.............8 Kop do zwyciestwa!..............................10 Pasja odkryta po latach.........................12 Bruksela via London.............................14 Pod jednym dachem z Polakiem......16 POLSKIE AKCENTY...............................18 Co z tą Poezją?......................................20 Sprawozdanie z Międzynarodowego Sympozjum Artystycznego..................21 Vivat Vasa!...........................................23

WIĘCEJ INFORMACJI: www.2B.nepco.org.uk

JESTEŚMY NA FACEBOOKU: "2B North East"

SZUKAJ NAS NA NASZEJ KLASIE: www.nk.pl

You can find the information on our blog www.polskiesklepy.blogspot.com and on facebook page “Polskie Sklepy”.

2B NEWS.....................................5 Explore. Dream. Discover............7 Eternal Youth a Little Closer?....9 Dig for Victory............................11 A passion discovered after years...........................................13 Brussels via London..................15 Living with the Poles.................17

Fancy joining us? Write to: 2B@nepco.org.uk

Competition is open till 25th October.

We are on facebook : “2B “ North East” g ł ó w n y

s p o n s o r

n u m e r u

-

E u r o p e a n

F o o d s

&

M a ł g o s i a

-

t h i s

i s s u e ’ s

s p o n s o r


4

WIADOMOŚCI 2B

2B NEWS

Peja/Slums Attack w Newcastle

Polish children in Gateshead

Zapraszamy wszystkich fanów hip-hopu (i nie tylko!) na koncert Pei do renomowanego klubu w centrum Newcastle - World HQ. Koncert odbędzie się 28 października 2011 r. o godz. 19:00 w ramach europejskiej trasy koncertowej RETURN TOUR, związanej z ukazaniem się ostatniej płyty zespołu Slums Attack. Magazyn 2B jest patronem medialnym tego wydarzenia.

A Special Polish Hip Hop Gig featuring Slums Attack

ICOS’s Career Of�ice Biuro karier ICOSu

Już od piątku 28 września ICOS prowadzi Biuro Karier dla mieszkańców Sunderland. Regularne spotkania mają zachęcić bezrobotnych do szkoleń, zdobywania doświadczenia i aktywnego poszukiwania pracy. Można będzie skorzystać z pomocy profesjonalistów, a dzieci zostawić pod dobrą opieką. Więcej szczegółów na naszej stronie: www.2B.nepco.org.uk/blog.

Trwają zapisy do Szkoły Polskiej Polska Szkoła Sobotnia w Newcastle prowadzi zajęcia dla dzieci w wieku od 5 do 18 roku życia. Program obejmuje zajęcia z języka polskiego, historii i geografii i jest zgodny z podstawą programową MEN. Lekcje odbywają się w każdą sobotę szkolną w St. Mary’s Comprehensive, Benton Park Road, South Gosforth, NE7 7PE. Zgłoszenia przyjmowane są pod adresem: szkola@nepco.org.uk. Więcej informacji na naszej stronie: www.2b.nepco.org.uk/blog.

Pilot projektu ‚W’ Internet jest miejscem, w którym najczęściej szukamy wszelkich niezbędnych informacji. W związku z tym przygotowaliśmy podstronę na www.2B.nepco.org.uk, na której znajdą się niezbędne dane z regionu. Wypełnij 3-minutową ankietę i wygraj bon na zakupy!

Porządek nabożeństw Już od pewnego czasu niedzielne msze w języku polskim w parafii w Newcastle odbywają się o godz. 9.30 w kościele St. Michael, Westmorland Road, Elswick, Newcastle upon Tyne, NE4 7RE. Pozostałe msze są w soboty o godz.18.00 oraz w niedziele o godz. 18.00 w kaplicy 2 Mapple Terrace, Newcastle upon Tyne, NE4 7SF.

2B #53 2011

Regular meetings for Polish children in Gateshead keep going! On behalf of Mrs. Marzena Soroka we invite all interested parents and children to Deckham Children’s Centre on Saturday for 2 hours full of adventures. More details: www.polnews.co.uk.

Polskie smyki w Gateshead Regularne spotkania dla polskich dzieci w Gateshead trwają. W imieniu pani Marzeny Soroki zapraszamy wszystkich zainteresowanych do Deckham Children’s Centre w soboty na 2 godziny pełne wrażeń. Więcej szczegółów: www.polnews.co.uk.

On Friday, 28th of September, ICOS began their Career Office drop-in centre for the residents of Sunderland. Regular meetings are to encourage unemployed people into training, getting work experience and active job searching. Whoever comes will have the opportunity to speak to professionals who can help. A children’s crèche will be available. More details on our website: www.2B.nepco.org.uk/blog

Polish Saturday School! Zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie plastycznym Fundacja Młodej Polonii oraz organizacja Pegaz zachęcają dzieci i młodzież do udziału w Konkursie Plastycznym „Sport w wyobraźni - Londyn 2012”. Szczegóły na stronie Pegaza: www.pegaz.org.uk.

Polska ekspozycja w Muzeum RAF-u Jak donosi portal dla mieszkańców Consett w muzeum brytyjskiego lotnictwa w Hendon otwarto w środę multimedialną wystawę „Towarzysze broni”, dokumentującą udział Polaków, Czechów i Słowaków w bitwie powietrznej o Wielką Brytanię. Więcej o wystawie: www.myconsett.co.uk.

Bitwa Warszawska w angielskich kinach Film Jerzego Hoffmana „1920 Bitwa Warszawska” w 3D w październiku trafi na angielskie ekrany. Po więcej szczegółów zapraszamy na portal Polskiej Chaty: www.polskachata.co.uk.

The Polish Saturday School in Newcastle offers classes for children aged 5 to 18 in the following subjects: Polish language, history and geography. The school implements the curriculum of the Polish National Education Ministry. Classes are held every Saturday in St. Mary’s Comprehensive, Benton Park Road, South Gosforth, NE7 7PE. The school accepts applications by e-mail: szkola@nepco.org.uk. More details about the school: www.szkola. nepco.org.uk

Pilot project ‚W’

s p o n s o r

n u m e r u

Art Competition “Young Polonia” Foundation and Pegasus organisation encourage children and young people to participate in an art competition, „Sports in the Imagination - London 2012”. Details at www.pegaz. org.uk

Health and Fitness work program with ICOS We would like to invite you to the Fitness Classes with ICOS that take place on 30 Tatham Street, Sunderland, SR1 2QD (Bangladesh Centre). We started on the 14/09/2011 at 11.00 - 12.00 September: 05/10/11 – walking 12/10/11 – fitness (talk 30 min health issues) 19/10/11 – gym 26/10/11 – fitness (talk 30 min health issues) November 02/11/11 – tennis 09/11/11 – fitness (talk 30 min health issues) 16/11/11 – gym 23/11/11 – fitness (talk 30 min health issues) 30/11/11 – cycling

Battle of Warsaw in British cinemas

December 07/12/11 – fitness (talk 30 min health issues) 14/12/11 – gym 21/12/11 – fitness (talk 30 min health issues)

Jerzy Hoffman’s film “The Battle of Warsaw 1920” in 3D will be screened in English cinemas in October. For more details go to: www.polskachata.co.uk.

Polish exhibition at the RAF Museum

Nordic walking Cycling (outdoor or indoor) Aquatic centre gym sessions

As reported by the website for the Polish residents of Consett, a multimedia exhibition “Comrades in arms” was opened in the RAF Museum in Hendon, in north London. It documents the participation of Poles, Czechs and Slovaks in the Battle of Britain. More about the exhibition: www.myconsett.co.uk

Fitness sessions include: aerobics, dance aerobics (zumba style), boxercise, circuits, legs, bums and tums, pilates, body conditioning, seated aerobics, gentle aerobics and toning. Boxercise – fitness session using boxing gloves and pads. You will punch and perform other toning exercises. Circuits – A ‘circuit’ or circle of different exercises which you will perform one at a time. Pilates – stretching and toning exercises which are relaxing Body conditioning – toning exercises for the whole body.

Polish Mass For some time now Polish Masses have been held on Sundays at 9.30am in The Church of St. Michael, Westmorland Road, Elswick, Newcastle upon Tyne, NE4 7RE. Other Masses are on Saturdays at 6pm and on Sundays at 6pm in the Polish Chapel at 2 Mapple Terrace, Newcastle upon Tyne, NE4 7SF.

Most of us look for answers to our questions on the internet, therefore we have prepared a pop-up on www.2B. nepco.org.uk that contains the most useful websites from the region. Click on the ‘W’ banner on the 2B homepage and fill out the 3-minute survey and you could win a shopping voucher.

g ł ó w n y

Friday 28th October: 7pm - 11pm downstairs live show World Head Quarters host a live show from the most famous Polish Hip-Hop act - ‘Slums Attack’. The frontman of this band is called Peja & is one of Poland’s most popular & famous rappers. Peja was the recipient of the Fryderyk prize in 2002. Also in 2001 he starred in a movie “Blokersi”. Afterwards he was featured in The New York Times and The Source. Slums Attack have recorded over 20 albums, some going gold & even some platinum status in terms of sales. Their last album called “Reedukacja” gained Gold Album status 5 days before it even came out on pre orders & is now platinum. So you get the picture, this is a major international act stopping off in Newcastle @ WHQ as part of their World Tour. Slums Attack have played with many artists all around the world & shared stages with rappers as ONYX, ICE-T & JERU THE DAMAJA. If you’re even just vaguely interested in rap music you definitely should come to World HQ on 28.10.2011 at 7pm to check out one of the best hip-hop band in Eastern Europe.

-

E u r o p e a n

F o o d s

&

M a ł g o s i a

-

t h i s

i s s u e ’ s

s p o n s o r

5


6

7

Explore. Dream. Discover...

Podróżuj, śnij, odkrywaj...

Passport, money, camera and ... not much more!

Paszport, pieniążek, aparat i … niewiele więcej!

After the summer break practical travel tips continue ... I hope that this summer many of you have enjoyed short or longer, but always memorable trips. Personally, I spent a few weeks traversing south-east Asia and believe me, good preparation before departure, about which I wrote in the previous article, really did save many unnecessary worries during the trip, though of course there were a few surprises on the way. However, they were a good lesson for the future, rather than serious troubles. I encourage you to travel in the autumn, when nature explodes with colours, temperatures in many parts of the world are not so high anymore, it is less crowded, and therefore much cheaper. But first, how to estimate the cost of our journey?

Zachęcam do podróżowania jesienią, kiedy to przyroda eksploduje barwami, temperatury w wielu rejonach świata nie są już tak wysokie i dokuczliwe, jest mniej tłoczno, a w związku z tym i ceny niższe. Ale właściwie to jak zaplanować koszt wyprawy?

Budżet

Gdy tylko w naszej głowie pojawi się pomysł na wycieczkę, proponuję jak najszybciej otworzyć dodatkowe konto oszczędnościowe, ewentualnie kupić skarbonkę. Ilość niezbędnych funduszy zależeć będzie od tego, na jak długo wyjeżdżamy, jaki typ podroży mamy na celu (backpacking, sporty ekstremalne, kurs nurkowania, gotowania itp.) i, oczywiście, w jaki rejon świata się wybieramy (np. Indie będą o wiele tańsze od Australii). W oszacowaniu 24-godzinowego budżetu bardzo pomocna jest strona: http://roam-the-world.com/ http://roam-the-world.com/. Pod zakładką Travelling Costs wystarczy wybrać interesująca nas część świata i walutę, aby szybko zorientować się w przybliżonej średniej wartości wydatków dobowych na osobę. Dodatkowo trzeba będzie doliczyć koszty przed wyjazdem, czyli bilety, szczepienia, ubezpieczenia, leki, ekwipunek itp. oraz koszty pokrywające czynsz, rachunki i wszelkiego rodzaju opłaty w czasie naszej nieobecności. Podczas podroży nietrudno o nieprzewidziane koszty – w tej sytuacji dobrze jest mieć łatwy dostęp do dodatkowych środków.

Środki płatnicze

Oczywiście gotówka, jednak nie przesadzałabym z jej nadmiarem. Najlepiej tyle, ile pokrywa nasze ubezpieczenie. Dolary amerykańskie i funty brytyjskie są mile widziane w każdym zakątku świata. Euro może być czasem kłopotliwe. Zawsze miej przy sobie odrobinę waluty danego kraju w momencie przyjazdu, niezbędną, by zapłacić na przykład za transport do hotelu. Zamiast gotówki lepiej jest zabrać karty debetowe i kredytowe. Koniecznie sprawdź termin ich ważności i ilość dostępnych środków. Poinformuj bank, kiedy i gdzie wyjeżdżasz oraz upewnij się, że nie będzie żadnych trudności w korzystaniu z kart. Pamiętaj, że nie wszędzie będzie można zapłacić kartą, a więc rozsądnie będzie mieć kilkudniowy zapas gotówki, jeżeli akurat nie jesteśmy w dużym mieście. Czeki podróżne osobiście uważam za kłopotliwe i niepraktyczne.

2B #53 2011

Czego w plecak nie pakować?

Pakując się w podróż należy pamiętać, że im więcej rzeczy wartościowych zabierzemy, tym bardziej będziemy się martwić, a to chyba ostatnie, czego byśmy chcieli na wakacjach. Uwierzcie mi, przez kilka tygodni, nawet miesięcy, można spokojnie przeżyć bez ulubionej drogiej biżuterii, kreacji, laptopa, iPoda, iPada, itp. A kto nie potrafi żyć bez luksusu i wygody niech lepiej zostanie w domu. Upewnijcie się, że posiadacie to, bez czego podróż będzie trudna, a czasem wręcz niemożliwa, a więc: paszport, środki płatnicze, wizy, bilety, niezbędne dokumenty, numer polisy, numery kontaktowe, leki (ewentualnie recepty), apteczkę. O ile to możliwe, ograniczcie się do jednego przewodnika. Jeżeli zamierzacie zwiedzać kilka krajów, kupcie ten, który obejmuje jak najszerzej interesujący nas obszar, a ewentualnie braki uzupełnijcie notatkami i kopiami map. Te najbardziej popularne przewodniki są za granicą dostępne wszędzie tam, gdzie pojawiają się turyści (często dużo taniej niż a Anglii), a więc nie zabierajcie zapasów – zważywszy na to, ile książki ważą. Nie zapomnijcie aparatu fotograficznego, bo inspiracji będzie wiele, kilku kart pamięci, baterii, ładowarki, adaptera. We wspomnianej w poprzednim artykule check-liście, jest bardzo trafna porada, aby zostawić w domu połowę ubrań, które chcielibyśmy zabrać http://www.fco.gov.uk, przejdź do zakładki Travel advice, znajdź Gap year, potem Gap year check list). To samo powiedziałabym również o kosmetykach. Jeżeli coś się zużyje lub czegoś nie weźmiemy, bez problemu kupimy po drodze. Jedyne, z czym możemy mieć kłopot, to zakup wygodnych butów, a więc zapakujcie przynajmniej 2 pary. Ogólnie chodzi o to, aby było lekko. Jednak ten plecak będziemy musieli dźwigać sami i bezstresowo. Bon voyage, Emilia Łapińska Porada:

Zabierz ze sobą w podróż stare ubrania, buty, itd., coś, co będzie można łatwo wyrzucić w przypadku, gdy potrzebować będziemy więcej wolnego miejsca na pamiątki.

As soon as you have decided to make any trip, I suggest you open an additional savings account (or buy a piggybank!) as quickly as possible. The amount of necessary money will depend on how long we are going for, the type of journey (backpacking, extreme sports, diving course, cooking course, etc.) and, of course our destination, e.g. India is likely to be a very much cheaper option compared to Australia. To briefly estimate a daily budget, some of you might find it helpful to look at webpage: http://roam-theworld.com/. Under the link: “Travelworld.com/ ling Costs” just select the place of your interest and the currency to quickly find out the approximate average budget per day per person. In addition, you will need to add the cost of travel, and pre-travel expenses such as vaccinations, insurance, medications, equipment, etc. Don’t forget; you will also need to cover the costs of rent or mortgage, bills and charges of any kind during your absence. During the journey it is not difficult to have unexpected spending, so please ensure you have easy access to additional funds.

Payment methods

Cash, obviously, but I would not take too much, no more than is covered by your travel insurance. U.S. dollars and British pounds are welcome anywhere in the world, but Euros can sometimes be tricky. Always have with you some change in the local currency at the time of arrival, necessary for example, to pay for transport to the accommodation. Instead of taking a lot of cash, it is better to take debit and / or credit cards. Make sure to check their validity, expiry dates and available cash. Inform your bank prior to going abroad about when and where you are going to and also check that there will not be any difficulties in using the cards. Remember that it may not be possible to pay everywhere with a card, therefore it would be wise to have a few days cash reserve, in case you go to visit smaller towns and villages. Personally, I find Traveller’s Cheques confusing and impractical. g ł ó w n y

s p o n s o r

n u m e r u

-

Fot: Emilia Łapińska

Po przerwie wakacyjnej praktycznych porad podróżniczych ciąg dalszy… Mam nadzieję, że tego lata wielu z was odbyło mniejsze lub większe, ale zawsze niezapomniane wyprawy. Osobiście spędziłam kilka tygodni przemierzając południowo-wschodnią Azję i uwierzcie mi, porządne przygotowanie przed wyjazdem, o którym pisałam w poprzednim artykule, naprawdę potrafi oszczędzić wielu niepotrzebnych trosk. Nie obyło się oczywiście bez kilku niespodzianek, jednakże były one raczej rodzajem lekcji na przyszłość niż poważnymi kłopotami.

Fot: Emilia Łapińska

Budget

What not to pack in a backpack?

In general, while packing on a trip, please remember that the more valuables we are taking, the more worried we become, and I am sure it is probably the last thing that we would want on a holiday. Trust me; for a few weeks, even months, you can easily survive without your favourite expensive jewellery, clothes, laptop, iPod, iPad, etc. If you cannot live without the luxury and comfort, perhaps you’d better stay at home? Make sure that you HAVE packed all essentials, things without which the journey will be difficult and sometimes even impossible. Passport, money, debit and credit cards, visas, tickets, necessary documents, policy number, contact numbers, medication (or prescription), and first aid kit can all be critically important. As far as possible take only one guide book. If you are planning to visit a number of countries buy one that covers most of the area, and fill any possible gaps with notes and copies of the maps. The most popular guidebooks abroad are available wherever there are tourists (often a lot cheaper than in England), so it is unnecessary to carry them all, considering how heavy books can be. Do not forget your camera, because it will be a lot of inspiration, and take several memory cards, battery, charger and adapter. In my previous article, I mentioned that I found great advice to leave at E u r o p e a n

F o o d s

&

M a ł g o s i a

home half of the clothes that I intended to take http://www.fco.gov.uk , (go to “Travel advice”, find the “Gap year” and then “Gap year check list”). The same could also be said about cosmetics. If anything wears out, or we forget to pack, there won’t be any problem at all to buy it on the road. The only hassle we might have is to buy comfortable shoes, therefore take with you at least two pairs. Overall, it is all about travelling light, and without stress and worries, because nobody will carry our bags instead of us. Bon voyage, Emilia Łapińska Packing tip:

Take with you old clothes, shoes, etc., something what you could easily throw away in case if you might need more space for the souvenirs. -

t h i s

i s s u e ’ s

s p o n s o r


8

TEMAT NUMERU

9

Wieczna młodość o krok bliżej?

Newcastle bez wątpienia zyskało już międzynarodową sławę „imprezowego miasta”. Dużo istotniejszy jest jednak fakt, że w 2005 r. zostało uznane za miasto nauki jako jedno z sześciu na terenie Wielkiej Brytanii. Newcastle zawdzięcza to wyróżnienie światowym standardom prac badawczych przeprowadzanych przez uczelnie miasta; potencjał bazy rozwoju nauki w Newcastle został rozpoznany i doceniony. Na szczególnie wysokim poziomie znajdują się w Newcastle trzy gałęzie nauk. W medycynie są to procesy starzenia, komórki macierzyste i medycyna degeneratywna, natomiast w ekologii - teorie zrównoważonego rozwoju. Doskonała baza badawcza oraz możliwości kariery naukowej przyciągają do Newcastle specjalistów ze wszystkich zakątków świata. Rozmawialiśmy z jedną z takich osób, dr Karoliną Rygiel, która pracuje w Centrum Badań Witalności i Starzenia się Mózgu, będącym częścią Instytutu Badań Zdrowia i Procesów Starzenia na Uniwersytecie w Newcastle. Gdy nie tak znów wiele lat temu pani Karolina była małą dziewczynką z Krosna, jej marzenia o przyszłości były dość proste: zostać tancerką albo malarką. Jednak bardzo wcześnie zainteresowała się biologią. Być może kariera naukowa była jej przeznaczona, bo i wśród najbliższych krewnych było kilku lekarzy. Studia magisterskie ukończyła w 2003 r. na Uniwersytecie Jagiellońskim, zaraz potem trafiła do dużej firmy farmaceutycznej. Ambicja pchała ją jednak dalej i w 2005 r. pani Karolina rozpoczęła studia doktoranckie z biologii molekularnej na Uniwersytecie Newcastle. Od dwóch lat pracuje na obecnym stanowisku. Pani praca wydaje się niezwykle skomplikowana. Proszę wyjaśnić, czym się Pani tutaj zajmuje? Badam problem znany jako sarcopenia lub inaczej „utrata mięśni”. Jest to postępujące schorzenie, które dotyka większości starzejącej się populacji. W jego wyniku może dojść do utraty nawet 40% masy mięśniowej między 20. a 80. rokiem życia. Jak łatwo sobie wyobrazić, może to mieć ogromny wpływ na jakość życia osób starszych. Zajmuję się badaniem mechanizmów odpowiedzialnych za ten proces oraz poszukiwaniem metod terapeutycznych: sposobu na zwolnienie, zatrzymanie może nawet odwrócenie tego procesu. Dlaczego badania w tej dziedzinie są tak istotne? Żyjemy coraz dłużej, spodziewamy się, że dożyjemy sędziwej starości. Jeśli moje badania przyczynią się do poprawy jakości życia osób starszych, będzie to miało ogromne znaczenie dla milionów ludzi na całym świecie. Jak możemy teraz próbować przeciwdziałać procesom starzenia, może Pani coś doradzić? Tak – dużo ćwiczyć! Jeśli ktoś chciałby iść w ślady Pani kariery naukowej, to co ma zrobić? Podstawą są solidne studia – nie ma drogi na skróty! Większość brytyjskich uczelni będzie wymagać zdanej matury z trzech odpowiednich przedmiotów. Na pewno będzie to chemia i biologia oraz jeden przedmiot pokrewny. Bardzo ważna jest również matematyka. Wybór konkretnego kierunku studiów będzie zależał od indywidualnych zainteresowan i aspiracji, może to być biologia molekularna czy biochemia. Po uzyskaniu licencjatu można zawęzić specjalizację na studiach magisterskich, a potem dalej na doktoranckich. A więc jesteśmy uzbrojeni w odpowiednie wykształcenie. O czym jeszcze powinien wiedzieć potencjalny badacz? Musi być przygotowany na ciągłe poszerzanie wiedzy. Niemal codziennie publikowane są nowe artykuły naukowe, wyniki badań. Wiele z nich może być istotne dla pracy innych naukowców. Wszystko to trzeba przeczytać i zrozumieć. Bardzo pomocne w pracy naukowej są też niektóre cechy indywidualne, jak na przykład zwinne dłonie, jako że w labolatorium często ma się do czynienia z malutkimi przedmiotami. Niezbędny jest dociekliwy umysł oraz logiczne myślenie, kreatywność i dobra organizacja. A po wyjściu z laboratorium jak spędza Pani wolny czas? No cóż, miłość do tańca nigdy nie minęła, jednak teraz to

2B #53 2011

Eternal Youth a Little Closer?

Whilst there is little doubt that Newcastle is known internationally as being a ‘party’ city, of far greater significance is the fact that in 2005, Newcastle was designated as one of only six ‘Science Cities’ throughout the UK, in recognition of the world-class research being undertaken by its universities, and the potential of its science industry base. dustry, spending a couple of years with Novartis, one of the biggest pharmaceutical companies in the world. Ambition and her own drive for success pushed her onwards, and in 2005 she began PhD studies in Molecular Biology at Newcastle University before ultimately moving on to her current position approximately 2 years ago.

tylko sposób na relaks. Dochodziła godzina 8 wieczorem a Pani Karolina nadal była w labolatorium. Musiałem więc zadać pytanie: Dlaczego? Jest 8 wieczorem! Nie jestem rannym ptaszkiem, jednak bardzo lubię to, co robię. Ruchome godziny pracy pozwalają mi zostać dłużej i skończyć to, co zaczęłam danego dnia. Poza tym ciężka praca pozwoli mi więcej osiągnąć, co mam nadzieję odbije się pozytywnie w mojej zawodowej przyszłości. Zostawiamy więc panią Karolinę, aby mogła dokończyć długi dzień pracy. Więcej informacji na temat prac prowadzonych w Centrum Badań Witalności i Starzenia się Mózgu można znaleźć tutaj: http://www.ncl.ac.uk/cbav/ Osoby zainteresowane podobnymi studiami lub ścieżką kariery mogą uzyskać maturę z wymaganych przedmiotów w Newcastle College: http://www.ncl-coll.ac.uk/ (kliknąć na „Sixth Form College” a następnie „A Levels”). Uniwersytety Newcastle oraz Northumbri oferują wiele kierunków kształcenia. Więcej o możliwościach pracy naukowej w Newcastle tutaj: http://www.ncl.ac.uk/ http://www.northumbria.ac.uk/ Wiele ciekawych informacji o rozwoju nauki w Newcastle oferuje oficjalna strona Newcastle Sience City: http://www.newcastlesciencecity.com/. Wywiad przeprowadził Peter Walecki. Tłumaczenie z angielskiego: Kasia Makarewicz

Excellence is perceived in three major themes of science: Ageing and Health, Sustainability, and Stem Cell and Regenerative Medicine, and the opportunities and facilities available locally attract impressive staff from all corners of the world. We spoke to one such person, Dr. Karolina Rygiel who works as a Research Associate at the Centre for Brain Ageing and Vitality, based within the Institute of Ageing and Health at Newcastle University. Not too many years ago, as a small child in Krosno, Poland, her dreams were quite simple: to be a dancer, perhaps an artist. Even before her teenage years, a healthy interest in biology had developed however, perhaps encouraged by the realisation that her future was not likely to be with a paintbrush, or as a ballroom dancer. It seems likely there may also have been at least a little family influence too, as there were already several medical doctors within her immediate family, so perhaps a career in Science was somewhat ordained! A first degree in Krakow was followed by a Masters Degree in the same city in 2003, after which she entered in-

g ł ó w n y

s p o n s o r

n u m e r u

-

2B:Your work seems extremely complicated. Can you explain what it is that you do here? Dr Karolina Rygiel: In broad terms, I study a problem known as Sarcopenia, or ‘muscle wasting’. It is a progressive problem that affects the majority of an ageing population, resulting in a decline in muscle mass of up to 40%, between the ages of 20 and 80 years. Understandably, this severely impacts on the quality of life available to the elderly. What I am trying to do is investigate the mechanisms responsible for this process, and search for therapeutic interventions: ways to slow down, stop or perhaps even reverse the process. 2B:Why do you feel that your branch of research is so important? K.R.: As a population, we are living longer than we used to, and a consequence of this is that not only are people reaching greater ages, they are doing so in higher numbers too. It is generally expected that most people will live well into their senior years, so any research I can do that will ultimately improve the quality of life for them will have a massive effect on millions of people throughout the world. 2B: Is there any advice you could currently give, to perhaps hold off these ageing problems? K.R.:Yes ... plenty of exercise! 2B: If someone wanted to follow a similar career path, how could that be achieved? K.R.: The key is appropriate study: there are no shortcuts! Most, if not all, universities will require that they have passes at ‘A’ level in three different appropriate subjects before they will offer them a place on a course. At ‘A’ level they should be studying biology and chemistry, and any ‘sympathetic’ subjects that they may have access to. Mathematics is extremely valuable too. Follow this with a suitable degree: depending upon their ultimate goal, this could be something like Molecular Biology, Biochemistry, etc which in turn could lead to even more specialised study to obtain an appropriate Masters degree, perhaps pushing even further to study for a PhD. 2B: So, armed with a suitable eduE u r o p e a n

F o o d s

&

M a ł g o s i a

cation, what else should a perspective researcher be aware of? K.R.: They should be prepared to learn constantly. Literally almost every day there are new research papers to be read and understood, and information online is constant as scientists around the world progress with their work and publish results: any of it may be relevant to your own work. There are some personal traits and skills that are desirable too. Manual dexterity is a great asset as we are often handling very small or intricate objects within a laboratory setting. An enquiring mind is an absolute necessity, and someone who is logical, creative, and well organised may find the work a little easier. 2B: Away from the laboratory and white lab coat, what are your interests? K.R.: Well, the desire to dance never died altogether, though I should add that now, its for pleasure and fun only! The time was fast approaching 8pm, and Karolina was still in the laboratory: our final question had to be: 2B: Why??? ... It’s 8pm! K.R.: I’m not the best of early starters, she confessed, but I enjoy my work, and flexibility allows me to work later until I have completed my tasks for the day. Besides, the harder I work, the more I achieve, and hopefully this will reflect in any future success I may enjoy. With that, we left Karolina to finish her day: ‘Thank You’ for your time, and giving us an insight into this branch of Ageing research. More information on the work in progress at the Centre for Brain Ageing and Vitality, part of Newcastle Biomedicine, can be found here: http://www.ncl.ac.uk/cbav/ For those perhaps interested in studying, or following a similar career path, ‘A’ level tuition in science-based subjects is available locally at Newcastle College: http://www.ncl-coll.ac.uk/ Follow the links for ‘Sixth Form College’, then ‘A Levels’ A wide variety of Undergraduate and Postgraduate degree course are available locally at Newcastle University, and Northumbria University. More information on research opportunities locally is also available via these links: http://www.ncl.ac.uk/ http://www.northumbria.ac.uk/ Newcastle Science City has a very informative website here: http://www.newcastlesciencecity.com/ Peter Walecki, Katarzyna Makarewicz

-

t h i s

i s s u e ’ s

s p o n s o r


Dig for Victory

Kop do zwyciestwa!

Fot: Emilia Łapińska

Wszyscy wiemy, że Anglicy uwielbiają uprawianie ogrodów. Być może jednak mamy nikłe pojęcie o tym, do jakiego stopnia rozszerza się hobby uprawiania owoców i warzyw, nawet w bardzo zaludnionych centrach miast.

Jest faktem, że uprawa warzyw w ogrodach i na działkach jest i zawsze była obiektem niemałego zainteresowania wśród Anglików i przecina wszystkie klasy społeczne, pochodzenie, wiek czy płeć. Taki sposób spędzania czasu jest niemal tak samo popularny jak wędkarstwo, największa pasja Brytyjczyków, a prawo do posiadania ziemi jest gwarantowane w angielskim systemie legislacyjnym.

Poważne hobby

Jak się można spodziewać, w czasach kryzysu podczas drugiej wojny światowej, hobby to stało się niemal warunkiem przetrwania dla wielu Anglików, a fraza „kop do zwycięstwa” była hasłem do zapewnienia sobie samowystarczalności. Niemal każda rodzina w kraju starała się wtedy zrobić użytek z każdego kawałka ziemi, aby uprawiać wszystko, co się dało, jako dodatek do istniejących (ale wysoko racjonowanych) produktów spożywczych. W latach 70. idea samowystarczalności na krótko powróciła do społecznej świadomości i nawet zaowocowała popularnym sitcomem „The Good Life”. Ten komediowy serial satyrycznie przedstawia miejską parę i ich ideę przetrwania tylko na produktach z własnego ogrodu, ku zdziwieniu i rozgoryczeniu ich nieco snobistycznych sąsiadów. Jak przelotna moda idea samowystarczalności rozpłynęła się zaraz na początku lat 80., kiedy to rozpoczęła się era konsumpcjonizmu i gotowych do jedzenia dań z supermarketu.

W stylu eco

W dzisiejszych czasach względnego niedostatku, mając na uwadze rosnący sentyment do ekologicznej i społecznej odpowiedzialności, rośnie liczba miejskich i podmiejskich rodzin, które na korzyść uprawiania własnych warzyw odmawiają wyprawy do supermarketu i odkrywają, iż robienie tego nie jest tak pracochłonne, jak się spodziewali. I rzeczywiście, wielu znajduje w tej pracy taką satysfakcję, że popyt na działki jest większy niż podaż, a oczekiwanie na kawałek ziemi w wielu rejonach wydłuża się do wielu miesięcy a nawet lat. Ci, którzy już posiadają przydomowe ogrody, mogą je oczywiście uprawiać, ale ci bez ogrodu też nie pozostają bez tej

2B #53 2011

11

opcji: region północno-wschodni jest obdarzony wieloma działkami, samo Newcastle posiada nie mniej niż 62 oficjalne ogrody działkowe, które przyjmują zgłoszenia od rezydentów, niezależnie od narodowości, pochodzenia czy wieku. Pomimo że trzeba płacić za grunt, opłaty te są w zasięgu każdego dorosłego (roczna opłata za działkę w centrum miasta to tylko 15 £) i wlicza się w to również automatyczne członkostwo w lokalnym stowarzyszeniu działkowców. Stowarzyszenia te są kierowane przez entuzjastycznych i doświadczonych działkowców, którzy chętnie podzielą się swoją wiedzą. Wielu z nich wykorzystuje także właściwości takiej organizacji: mogą kupić taniej duże ilości takich rzeczy jak nawozy, środki chwastobójcze czy nasiona. Przekłada to się na niskie koszty utrzymania działki. Pomimo że najbardziej obfitym sezonem jest oczywiście lato, to łagodne zimy, którymi cieszy się Wielka Brytania, pomagają w uprawie warzyw. Nie jest niczym nadzwyczajnym dla Geordie, aby wstać w Wigilię rano i pójść na działkę po świeże warzywa prosto z gruntu i przyrządzić z nich bożonarodzeniowe danie.

Zacznij kopać

W mieście, gdzie ziemia jest szczególnie trudno dostępna, najbardziej powszechną drogą zdobycia działki jest jej przejęcie po kimś, kto się tego kawałka ziemi zrzekł lub którą mu zabrało stowarzyszenie ze względu na zaniedbanie. Zaletą takiej działki jest to, że są już na niej krzewy i drzewa owocowe. Pozostaje wtedy porządnie przekopać ziemię, wyplewić chwasty oraz przyciąć krzewy. Jak zatem zapisać się do kolejki po działkę? To proste, przynajmniej w Newcastle. Wejdź na stronę www.newcastleallotments.co.uk, wybierz jeden z ponad sześćdziesięciu ogrodów działkowych i zadzwoń pod podany numer. A potem? Cierpliwie czekaj... Większość rejonów ma podobne strony. Jeśli jednak nie ma działek w twojej okolicy, można złożyć petycję do lokalnych władz. Gdy więcej niż osiem gospodarstw domowych złoży wspólnie taką aplikację, władze są zobowiązane rozpatrzyć to pozytywnie. Chris Morrison, Grażyna Winniczuk

We all know that the English are very keen on gardening in general, but perhaps have little idea of the extent to which the hobby of home growing fruit and vegetables is particularly popular, even in heavily populated central city areas.

The fact is that growing food in gardens or allotments is and always has been a hobby of some note amongst the English, and even now cuts across divisions of class, background, age and gender. It is currently rated almost as highly as Angling as the largest British pastime, and the right to claim land to do it is enshrined in English Law even to this day.

Have a serious hobby

As you might expect, in times of austerity this hobby became very much a lifeline for the English people, and during World War 2 in particular, the phrase “Dig for Victory” became a watchword for self sufficiency. Then, practically every family in the country used whatever spare land they had to grow whatever foodstuffs they could as a necessary supplement to commercially available (and heavily rationed) farm produce. During the 1970’s the idea of self sufficiency briefly returned to the public consciousness, and even spawned a very popular sitcom; “The Good Life” which satirised the attempts of a suburban couple to survive on the produce of their own garden, much to the puzzlement and chagrin of their rather snobbish nextdoor neighbours. However, as a fad it quietly faded in the wake of the ‘80’s consumer driven, ready-packaged and ready to eat supermarket culture.

Have an eco-style

Once again, in these times of comparative austerity, and on the back of a growing sentiment of ecological and social responsibility, an increasing number of urban and

g ł ó w n y

s p o n s o r

n u m e r u

-

suburban families are rejecting the trip to the supermarket in favour of growing their own produce, and are finding that to do so is nowhere nearly as laborious, time consuming or back-breaking as many of them feared. Indeed so many are finding a satisfaction in the work that demand for plots of land can outstrip the supply, with waiting lists for plots in many areas stretching to many months or even years. Those who already have a home with a garden can of course cultivate their own, but those who do not are not without their options: the North East in particular is already blessed with many local allotment sites, Newcastle alone has no fewer than 62 official plots, and all are available for applicants resident in the locality irrespective of nationality, background or age. Although there are typically ground rents payable, these are well within the budget of any adult, (The yearly dues for a central town plot are only £15), and most carry within that outlay the automatic membership of a local allotment holders’ association. These organisations are typically run by a committee of very experienced, enthusiastic and knowledgeable growers who are very keen to both share the benefits of their experience, and maintain standards of cultivation on their “patch”. Many also take advantage of the organisation’s ability to buy in bulk things like fertiliser, weedkiller, seeds and the like, and a fully functioning plot can be had for a fraction of “garden centre” prices simply by buying from them.

E u r o p e a n

F o o d s

&

M a ł g o s i a

Start digging

Although the most abundant season for any allotment is of course summer, the often freakishly mild winters which Great Britain can enjoy are more than capable of raising crops, and it is by no means unusual for a Geordie to get up on Christmas Eve morning and go to his allotment in order to gather all of the vegetables needed for the next day’s meal, straight from the ground, and as fresh as possible. In towns where land is in comparatively short supply, much the most usual way for anyone to acquire a plot is to take over one which has either been given up by a previous holder, or which has been surrendered to the committee due to neglect of it: however this can have its advantages, since a pre-tended plot often comes with mature bushes and fruit trees, and often all that is needed to knock one into shape is a good dig, weed and prune. How do you put your name down for an allotment? In Newcastle at least it’s easy. Go to the website www. newcastleallotments.co.uk, choose one of more than 60 allotment sites and then call the person responsible. And then? Just wait patiently... Most areas have similar website portals like this. In the unlikely event that there is no allotment area in your particular locality, you can petition the Local Authority for land to do it. If more than 8 households make an application together, the Local Authority is obliged to grant it. Chris Morrison, Grażyna Winniczuk -

t h i s

i s s u e ’ s

s p o n s o r

Fot: Emilia Łapińska

10


12

Pasja odkryta po latach

Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć coś nowego. Okazja do porozmawiania z panią Jadwigą Anną Jasinek nadarzyła się, kiedy odwoziliśmy do Middlesbrough jej obrazy prezentowane podczas przedwakacyjnej edycji festiwalu Made in Poland. Pani Jasinek przywitała nas domowej roboty jabłecznikiem i z dumą przedstawiła kolekcję wielokolorowej ceramiki i obrazów z ostatnich 20 lat.

Jej opowieść o początkach życia w Anglii była fascynującą wyprawą w głąb historii polskiej emigracji po II wojnie światowej. Pani Jadwiga, która w Anglii zaczęła używać drugiego imienia Anna, zawsze lubiła malować, myślała też o zostaniu aktorką, ale mama zawsze powtarzała jej, że „najpierw musi mieć jakiś zawód”. W efekcie została nauczycielką w szkole podstawowej na Osiedlu Leśnym w Bygdoszczy. W 1958 r. na zaproszenie cioci przyjechała do Anglii. Dopiero w wieku 55 lat miała okazję ponownie wziąć do ręki pędzel.

Wspomnienia z Kowala

- Pochodzę z Kowala, koło Włocławka. Tam się urodził też Jan Nowicki, a ja z jego siostrą Hanką siedziałam w ławce. Ile on mi dokuczał, jak byłam mała.... Są tam trzy jeziora; gdy tam jadę, to zawsze jedziemy nad Jezioro Rakowieckie, wokoło są bardzo ładne lasy, można zbierać grzyby, łowić ryby. Gdy byłam młodsza, to chodziliśmy tam wszyscy. Tam sadziłam las ze szkoły; już nie pamiętam, w którym miejscu. Za niemieckich czasów moją mamę i ojca zabrali na kopanie w tych lasach, moja mama bardzo zachorowała, myśleliśmy, że umrze; przywieźli ją na noszach, babcia się nami opiekowała. Mam wiele przeżyć z tamtego miejsca. Na tych urodzajnych kujawskich ziemiach, pełnych ogrodów, mieszkali Niemcy, Żydzi i Polacy.

Odzyskany kontakt

- Ciocia była w Niemczech, pracowała bardzo ciężko, jak mężczyzna. Gdy wojna się skończyła, to ciocia była pod angielskim wyzwoleniem. Anglicy potrzebowali dużo rąk do pracy. Ciocia zgodziła się przyjechać razem z innymi Polkami do Manchesteru. Tu została, wyszła potem za mąż. Gdy ja przyjechałam do cioci, to ona już mieszkała w Lindell, 45 minut drogi od Middlesbrough. Wujek pracował w kopalni, dostał taki mały domek. Wannę sobie ciocia w kuchni włożyła, łazienka była na zewnątrz. My długo nie wiedzieliśmy, czy ciocia żyje. Nie było żadnych wiadomości z Niemiec, ale chyba coś ją tknęło, żeby napisać do Kowala, chociaż nie znała adresu, jednak cały Kowal znał Balińskich - to takie eleganckie, szlacheckie nazwisko. Gdy się ciocia dowiedziała, że jestem nauczycielką, to chciała koniecznie, żebym przyjechała do niej do Anglii. Spędziłam u niej całe wakacje. Na trzy tygodnie przed wyjazdem namówili mnie, żebym została. Ciocia mnie poznała mnie z moim przyszłym mężem. Było dwóch chłopaków, co się pobili, bo ja miałam innego wziąć. A ja sobie wybrałam Józka. Ciotka mówiła: „On już ma domek i spłaca go. To będzie dobry mąż”.

2B #53 2011

Nowe życie

- Ciocia jeszcze tam w Lindell wyprawiła wesele i Józek mnie zabrał do swojego domku. Po roku miałam pierwsze dziecko, Andrzeja, potem urodził się drugi syn – Romek. Iwonkę miałam sześć lat później. Wtedy nie było aut, nie było w sklepach jedzenia. Wcześniej było wszystko na kartki; jedzenie, ubrania. - Z angielskim to ja tak „trochę łapą, trochę papą”, bo nic nie rozumiałam absolutnie. Jak później poszłam do pracy do fabryki, to tam się tak nieładnie wyrażali. Nauczyłam się tego i mówiłam tak do Józka, a on, że „takich przekleństw się nie mówi”.

Sztuka dla przyjemności

- Po pięćdziesiątce zapisałam się na kurs „Painting for pleasure”. Myślałam: co ja teraz mam robić? Dzieci urosły, wyprowadziły się, sama jestem. Nie miałam ani porządnego pędzla, ani ołówka. Ręka mi się trzęsła, jak to w tym wieku, prostej linii nie mogłam narysować po tylu latach. Nauczycielem był Mr Watling, on znał Polaków. Polacy nauczyli go palić i tego nie może im wybaczyć. Zaczęłam sobie gadać z Angielkami, bo myślałam, że skoro „Painting for pleasure”, to jak chcesz sobie pogadać, to sobie gadasz, a jak chcesz robić, to możesz robić. - „Polska! Shut up!” - On mówił. „- Wasze nazwiska tak trudno wymawiać”. A ja tam byłam jedyną Polką… Po trzecim miesiącu nauczyciel już powiedział, że idzie mi nieźle. Kiedyś wysypał na stół kości. Całej klasie się podobało, co namalowałam, a nauczyciel pokazywał moją pracę na innym kursie. Wtedy zaczęłam myśleć. W dumę mnie wbił. Zdałam certyfikat O-level na dobry. „- Masz talent” –usłyszałam – „Zapiszę Cię do Clevaland Art Society. Tam się rozwiniesz” – mówił pan Watling. A potem poszłam do College Art and Design, bo chciałam się kształcić. Musiałam wszystko zrobić od początku. Przeszłam dwa kursy, zapisałam się na rzeźbę i na ceramikę. Do dziś robię tę ceramikę i chodzę na kurs do college’u. Wysłuchała: Danka Kudłacik Pani Jasinek pierwszą wystawę miała w Middlesbrough w lutym i marcu 2007 r. „Tak mnie chwalili, że nie wiedziałam, co mam robić. Byłam w trzech gazetach” – wspomina dzisiaj artystka, która później podróżowała do Francji, gdzie świętowała 25-lecie Przyjaźni Europejskiej. Na wystawie swoje prace zaprezentowało wtedy dziewięciu artystów z Middlesbrough. W czerwcu 2011 r. Daniel Krzyszczak z ICOS dzięki ojcowi Wacławowi z Parafii w Newcastle nawiązał kontakt z panią Jasinek i zaprosił ją do uczestnictwa w wystawie festiwalowej „Made in Poland” (www.madeinpolandfestival.co.uk).

13

A passion discovered after years It’s never too late to start doing something new

We had an opportunity to speak to Mrs. Jadwiga Anna Jasinek when returning the paintings that were displayed at the summertime Made in Poland festival. When we arrived in Middlesbrough, Mrs. Jasinek welcomed us with a homemade apple pie and proudly presented her collection of multicoloured pottery and paintings created within the last 20 years. The story about the beginnings of her stay in England was a fascinating trip inside the history of Polish emigration, which took place shortly after the Second World War. Jadwiga, who started using her second name Anna, has always fancied painting pictures while in the UK. She also considered getting into acting. Having taken her mother’s advice, who always mentioned that her daughter needed to get ‘a decent profession’, she eventually became a primary school teacher at Osiedle Lesne in Bydgoszcz. In 1958, she was invited by her aunt and arrived in London. Many years later at the age of 55 a great opportunity arrived for her again - to grab a paintbrush and focus on art.

Memories of Kowal

I originally come from Kowal, near Wroclaw. This is where Jan Nowicki was born. It was his sister Hanka and I who were school mates. Jan used to tease me a lot when we were kids. Kowal is known for its three lakes. I always go on a trip to Rakowieckie Lake, whilst there. There is a lot of beautiful nature over there as well. You can go to the woods to pick mushrooms or simply go fishing if you like. We did it all when I was younger. I also remember planting trees as a part of our school assignment; can’t tell you a precise location right now. During wartime my mum and dad were taken by Germans to carry out some ground works in those forests. My mum fell very ill and had to be stretchered off. We thought she would die. Our grandma looked after us at that time. ...A lot of vivid and strong memories from that period; Kowal was a place inhabited by Germans, Jews and Poles. Kowal is known for its fertile soil called black mould typical for Kujawy region; the plain with its orchards and plenty of different fruits.

Regained contact

- My aunt stayed in Germany and worked really hard, taking up tasks typical for men. When the War was over, all Third Reich compulsory workers became liberated by the British. They needed a lot of manpower to rebuild the country, so aunt, along with other Polish women, agreed to migrate to Manchester. This is where she stayed for longer. Later on, she got married. When I first arrived to visit her, she already lived in Lindell - 45 minutes away from Middlesbrough. My uncle worked in a coal mine; they got such a little house with a toilet placed outside. She arranged a place for a bathtub in the kitchen. We hadn’t g ł ó w n y

s p o n s o r

n u m e r u

-

heard from my auntie for a long time, not even a little news from Germany, so we assumed the she was dead. Despite not knowing our address, she decided to write a letter to Kowal. The addressees were the Balinscy - a wellknown surname in that area, so noble and elegant. When my auntie found out that I’m into teaching, she wanted me to visit and stay at her place in the UK. This is where I went to spend my summer holidays. Three weeks before my trip back to Poland she convinced me to stay. My aunt introduced me to my future husband. There were two boys who got into a fight just because I made a wrong choice, so I chose a neat and decent one. My auntie kept telling me, “He’s already got a house and he’s paying the mortgage. He will make a good husband”.

“Painting for Pleasure” would be a sheer “pleasure” if I have a nice, little chat at times while I’m not engaged in painting but Mr. Watling would pick on me shouting,”Polska! Shut up!”.”Your surnames are so hard to pronounce”, he said. I was the only Pole on that course, so he addressed me “Polska”. After a three month period I was told that I had been doing really well. Once we were to paint dice thrown on the table by Mr Watling. The whole class truly liked what I created and it was even shown to some students from other courses. That made me really proud of myself and started me thinking about what’s next. I completed the course and achieved an O-level certificate.“You’ve got a talent”, I heard. “I’ll sign you up for Cleveland Art Society. This is where you’ll have a chance to develop”, Mr Watling said. And my next school was the College of Art and Design, as I wanted to develop further. I had to start everything from scratch – I completed two courses over there and signed up for carving and pottery making. I’ve been into that pottery till now, in addition to this, doing a course in College on Thursdays.

A new life

Auntie organised a wedding party for us in Lindell. Jozek invited me in to his house. A year after that, my first child Andrzej was born. Romek came shortly after. I gave birth to Iwonka six years later. We experienced a difficult period then. There were no cars, shops were short on foods. We had to have coupons to buy food and clothes. - My English was more like “a gesture and sound” at that time. I could barely understand a thing. Later, when I was employed in one of the factories, I got among the people who used nasty words. I acquired a few of these and used them while talking to Jozek. “You must not say such words!” he replied. Now, that I’m more aware of the English language I use them all.

A story heard by: Danka Kudlacik

Mrs. Jasinek presented her works for the first time in Middlesbrough in February and March, 2007. “I was praised throughout and I barely knew how to respond. I was mentioned in three newspapers” the artist says today. She later travelled to France to participate in the 25th anniversary of European Friendship festival. There were nine artists from Middlesbrough who presented their works there.

Arts for pleasure

When I turned fifty, I signed up for a “Painting for Pleasure” course. I thought to myself “What am I supposed to do now? My kids have grown up and left the nest, leaving me alone” I had neither a decent paintbrush nor a pencil. As you are progressing with age, your hands start to shake and so were mine – I just couldn’t draw a straight line. The course teacher was Mr Watling. He knew Poles really well - it was them who taught him how to smoke. It’s this one particular thing he can’t forgive them. I started socialising and chatting with the English ladies while on that course. I thought

E u r o p e a n

F o o d s

&

M a ł g o s i a

In June 2011, Daniel Krzyszczak from ICOS, guided by father Waclaw of Newcastle Parish managed to get in touch with Mrs. Jasinek and invited her to take part in Made in Poland Festival exhibition (www.madeinpolandfestival.co.uk). -

t h i s

i s s u e ’ s

s p o n s o r


14

15

Bruksela via London

Brussels via London

Polscy artyści plastycy tworzący w Londynie zaprezentowali swoje prace na wernisażu, który odbył się 31 maja 2011 r. w Casa de Asturias w Brukseli. Wystawa była częścią projektu „Brussels via London”, realizowanego przez Pan Peter Art, a polscy artyści przyjechali tam na zaproszenie członka komisji kultury Parlamentu Europejskiego i europosła dra Marka Migalskiego.

Wystawa miała na celu zaprezentowanie twórczości Grzegorza Wasiuka i Karoliny Calthy Brzozowskiej, pochodzących z Polski plastyków, których prace częściej można oglądać w Londynie, niż w salach wystawowych w Polsce. Miło nam poinformować, że wystawę przygotował nas redakcyjny kolega Piotr Surmaczyński a patronat prasowy nad imprezą objęło 2B. Piotrze, co zainspirowało Cię do zrobienia tej wystawy? - Po czterech latach spędzonych na północy przeniosłem się do Londynu. Z czasów, kiedy jeszcze mieszkałem w Middlesbrough, pamiętam, ile życzliwego zainteresowania polską kulturą udaje się wzbudzić wśród mieszkańców północno-wschodniej Anglii. Sam kiedyś angażowałem się w pomoc w organizowaniu naszego polonijnego życia kulturalnego w Newcastle. W Londynie studiuję politologię. W ramach zajęć związanych ze studiami wyjechałem na konferencję do Parlamentu Europejskiego. W trakcie rozmów kuluarowych poznałem europosła dra Marka Migalskiego, z którym rozmawialiśmy o interesujących projektach kulturalnych powstających w środowisku Polaków na Wyspach, o działalności naszego miesięcznika 2B i NEPCO. Dr Migalski zwrócił uwagę artykuł w 2B, który opisywał twórczość Karoliny Brzozowskiej. Artykuł ukazał się w marcowym numerze. Tak powstała idea pokazania wystawy Karoliny w Brukseli. Jak doszło do realizacji pomysłu?

Biuro poselskie dra Marka Migalskiego przy współpracy Regionalnego Przedstawicielstwa Województwa Śląskiego w Brukseli zorganizowało w centrum stolicy

2B #53 2011

Belgii przestrzeń wystawienniczą. Pan Peter Art, moja agencja artystyczna, przy pomocy finansowej Polskiego Instytutu Kultury przygotowała prace do ekspozycji i sfinansowała wyjazd artystów. Do prezentacji w Brukseli zaprosiłem także mieszkającego i tworzącego w Londynie plastyka z Polski, Grzegorza Wasiuka. Pewnego wieczoru razem z Grzegorzem i naszą wspólną znajomą zapakowaliśmy wszystkie prace przeznaczone do ekspozycji i wyruszyliśmy moim małym samochodem na południe - do Brukseli.

Jak belgijska publiczność przyjęła prace polskich artystów, którzy do Brukseli tra�ili poprzez Londyn? Przyjęcie było bardzo ciepłe. Mimo że na wernisaż przyszło zaledwie kilkanaście osób, to możemy stwierdzić, że wystawa spotkała się z uznaniem. Prezentowane w Brukseli prace przeznaczone byly także do sprzedaży. Już w trakcie wernisażu kilka prac znalazło nabywców, co wprawiło nas wszystkich w dobry nastrój i potwierdziło zainteresowanie polską sztuką za granicą. To nie była wielka impreza, ale czasami warto zrobić coś małego, za to bardzo sympatycznego, co znajduje uznanie i kreuje pozytywny wizerunek polskiej kultury za granicą. Jolanta Sierakowska

On the 31st May 2011, at the Casa de Asturias in Brussels, the opening of an exhibition of Polish artists based in London, took place.

They were invited to exhibit in Brussels, as part of a European project organised by Pan Peter Art and a member of the European culture commission, Dr. Marek Migalski. The purpose of the exhibition was to promote the work of Grzegorz Wasiuk and Karolina Caltha Brzozowska, two Polish artists who are more popular in Britain than in Poland. I am delighted to inform you, that this very special exhibition, was arranged by one of our editorial colleagues Piotr Surmaczyński , with patronage by 2B. I took the opportunity to interview the innovator behind this exciting project and ask him what inspired this idea.

Piotr Surmaczyński: After spending 4 years in the North East of UK, I moved to London. I still remember when I was living in Middlesbrough, how, with a little effort by Polish people, we created a desire in the local population to find out more about the culture and history of Poland. I was involved in supporting our local immigrant community in creating this atmosphere, primarily in Newcastle. In London I am studying Political Scig ł ó w n y

s p o n s o r

n u m e r u

-

ences and as part of my university activity I attended a conference in the EU parliament in Brussels and during one of the break out meetings, I met Dr Marek Migalski.

from the Polish cultural institute in London, prepared the exhibition content. A few days later, myself and Grzegorz Wasiuk, carefully packed my little car to the brim with the artworks, drove hot foot to Dover and then on to Brussels.

I informed him of the cultural projects I had been involved with and advised him just how rich the quality of cultural life for the Polish community was in the British Isles and about the activity of 2B and NEPCO. Dr. Migalski expressed particular interest in an article I had written about Karolina Brzozowska which was published in the April issue of 2B.

J. S.: Having carefully transported the paintings from London to Brussels, what was the audience reaction?

P.S.: Although the number of attendees was small, the reaction was great. Allthe paintings were available to be purchased and even on the first day, several found delighted new owners. It was designed to be a cosy, intimate event as quite often it’s more valuable to do something smaller but more significant for creating a positive image for Polish art and culture.

Out of this discussion was born the concept of creating the exhibition is Brussels. Jolanta Sierakowska: How did you make this idea a reality?

P.S.: Dr. Migalski’s office in Brussels, in collaboration with the Regional Office of Silesia in Brussels, arranged a venue, and Pan Peter Art with support E u r o p e a n

F o o d s

&

M a ł g o s i a

Jolanta Sierakowska

-

t h i s

i s s u e ’ s

s p o n s o r


17

16

Living with the Poles

T.J. jest dojrzałym angielskim dżentelmenem, który znalazł się w „dziwnej” sytuacji życiowej, zmuszającej go do wynajęcia mieszkania z kimś na spółkę. Tak się składa, że zamieszkał z Polakiem – co stało się dla niego szokującym doświadczeniem życiowym. Po pewnym czasie wpadł na pomysł, by swe ekstremalne przeżycia opisać na internetowym blogu. Zapytaliśmy tego dzielnego człowieka o to, co skłoniło go do tego przedsięwzięcia.

TJ is a mature English male who is in the unusual situation of sharing an apartment with a ‘representative of the Polish community in England’, much to his surprise. He has decided, in his infinite wisdom, to write a regular blog, giving an insight into this new life style, so I asked him “why?” Fot: Piotr Surmaczyński

Pod jednym dachem z Polakiem

2B: What motivated you to do this? T.J.: Well everyone is talking about immigration into the UK. Many people have never even spoken with an immigrant, let alone lived with one, so I thought it would be a perfect opportunity to let people know a lot more about what ‘living with a Pole’ is like. Not just the bland stuff, but the humour and the dirt as well

Fot: Piotr Surmaczyński

2B: So how will this work?

Tak na poważnie - dziś w Wielkiej Brytanii dużo mówi się o „problemie imigracji”, jednak spośród wypowiadających się na ten temat mieszkańców Wyspy wielu jest takich, którzy nigdy nie rozmawiali z żadnym emigrantem. Pomyślałem więc, że może skoro życie mnie zetknęło z przedstawicielem innego narodu, który wybrał jako swoje miejsce Anglię, opiszę innym moim rodakom jak to jest naprawdę żyć z Polakiem pod jednym dachem. Opowiedz proszę jak ten blog będzie wyglądał? Zamierzam raz lub dwa razy w tygodniu opisywać różne sytuacje, które prezentować będą blaski i cienie życia obok kogoś pochodzącego z innego kręgu kulturowego. Nazbierało się wiele sytuacji do opisania. Niektóre zdarzenia będą na pewno śmieszne, ale czasem zrobi się smutno. Przede wszystkim chodzi o to, by ludzie, którzy nie mają doświadczeń z życia pod jednym dachem z kimś z innego kraju, mieli mniej więcej obiektywny obraz różnic kulturowych i na tej podstawie mogli wyrobić sobie własną opinię.

2B #53 2011

Czy twój pomysł spotkał się już z jakimś odzewem? To może trochę zaskakujące, ale tak. To pewnie dlatego, że obecny klimat polityczny w Wielkiej Brytanii sprzyja takim „badaniom”. Myślę więc, że jest to idealny czas na tego typu przedsięwzięcie.

Czego się spodziewasz po tym blogu? Liczę na kilka rzeczy. Przede wszystkim sam chciałbym przeanalizować, czy rzeczywiście są jakieś różnice kulturowe między nami, które by rzutowały na zachowanie w różnych sytuacjach życiowych. Chciałbym także naświetlić podobieństwa pomiędzy naszymi narodami. Może uda mi się także dostarczyć świadomość polskiej tożsamości szerszej publiczności, a przy okazji zapewnić czytelnikom trochę zabawy.

Zobaczymy, co z tego wszystkiego wyjdzie, drogi T.J. Na pewno będziemy 3mać kciuki i śledzić Twój blog w Internecie: http://livingwithapole.blogspot.com/ Z T.J. rozmawiał Piotr Surmaczyński

T.J.: I intend doing a regular weekly/ twice weekly blog on Google covering the events of the days/weeks, the good and the bad, the funny and the sad. The idea is to give people a real view of the different cultures and ideologies so they may make their own informed opinion. P.S.: Have you had any responses so far?

T.J.: Amazingly yes, only a couple, but I think the current political climate in the UK is making people more interested in facts instead of media ‘exploitation’ , so I believe the time is ideal for such a vehicle. 2B: What do you expect from this blog? T.J.: Several things, I hope:

Finding out what, if any, are the cultural differences both in terms of life and behaviour Helping to determine similarities between the 2 nations An opportunity for a wider audience to feel that they can get something from it as well Some fun Interested parties can find TJ and his blog, and look forward to the revelations at http://livingwithapole. blogspot.com/ g ł ó w n y

s p o n s o r

n u m e r u

-

E u r o p e a n

F o o d s

&

M a ł g o s i a

-

t h i s

i s s u e ’ s

s p o n s o r


18

POLSKIE AKCENTY

POLSKIE AKCENTY

Historia zespołu

Pierwsze nagrania formacji ukazały się jeszcze w 1993 r. na kasecie. Pierwszy oficjalny album grupy zatytułowany Slums Attack pojawił się w 1996 r. Dwa lata później skład uzupełnił Dariusz Działek, znany jako DJ Decks. 7 marca 1999 r. nakładem Camey Studio ukazał się zarejestrowany w nowym składzie album pt. Całkiem nowe oblicze. Między rokiem 1999 a 2001 Slums Attack wydają kilka albumów, a 28 listopada 2001 r. pojawia się album Na legalu?. Wydawnictwo promowane m.in. teledyskiem do utworu Głucha noc oraz filmem dokumentalnym Blokersi z udziałem Pei, przyczyniły się do wyjścia SLU z podziemia artystycznego. Płyta Na legalu? w krótkim czasie uzyskała status platynowej, sprzedając się w nakładzie 100 tys. egzemplarzy. W 2002 r. została wyróżniona nagrodą polskiego przemysłu fonograficznego - Fryderykiem w kategorii album roku - hip-hop. W październiku 2002 r. firma Camey Studio w kooperacji z R.R.X. wydała kompilację płyty Uliczne historie. Grupa Slums Attack nie uznała płyty za oficjalne wydawnictwo. Sam Peja natomiast zarzucił tej płycie słaby mastering i chybiony, przypadkowy dobór utworów. Uzyskany dochód ze sprzedaży członkowie Slums Attack przekazali na cele charytatywne. 7 lutego 2005 r. na mocy kontraktu z wytwórnią Fonografika ukazał się dwupłytowy album pt. Najlepszą obroną jest atak. Ciesząca się popularnością płyta była promowana teledyskami do utworów Co cię boli?!, Ku**wskie życie, Reprezentuję biedę oraz Brudne myśli. 2 maja 2006 r. ukazała się kompilacja Fturując , zawierająca duety Pei z innymi artystami. W październiku tego samego roku ukazał się album pt. Szacunek ludzi ulicy. Płyta uzyskała status złotej, sprzedając się w nakładzie 15 tys. egzemplarzy. Z okazji 15-lecia Slums Attack 17 maja 2008 r. w poznańskiej Arenie odbył się koncert a zarejestrowany występ ukazał się w październiku tego samego roku na płycie CD i DVD, zatytułowanej Piętnastak Live. Ósmy album studyjny formacji pt. Reedukacja ukazał się 5 marca 2011 r., ale już przed premierą osiągnęła status złotej płyty, a po tygodniu była już platynowym albumem.

Zapraszamy wszystkich fanow hip-hopu i nie tylko na dwa koncerty, które są częścią europejskiej trasy koncertowej zespołu PEJA/SLUMS ATTACK. Pierwszy odbędzie się 28 października w Newcastle upon Tyne, drugi – dzień później w Edynburgu. Trasa ta jest kolejnym etapem cyklu imprez RE-TURN TOUR, które miały miejsce w Polsce po ukazaniu się ostatniej płyty zespołu „Slums Attack”. Cała trasa odbiła się szerokim echem w Polsce, a koncerty zostały przez wiele osób uznane za najlepsze imprezy hip-hopowe w Polsce. Płyta „Reedukacja”, którą promuje trasa, już na 5 dni przed premierą osiągnęła status złotej płyty, a w niecały tydzień była platynowym albumem. Peja jest z pewnością artystą kontrowersyjnym, przez jednych lubianym, przez innych nie, ale nie można mu odmówic charyzmy i talentu. Jest to niepowtarzalna okazja, by usłyszeć go na żywo podczas koncertu w Waszym mieście, kiedy to zaprezentuje utwory zarówno z najnowszej płyty, jak i z tych wcześniejszych.

Zapraszamy wszystkich 28 października do klubu World Headquarters w Newcatle-upon-Tyne na godzinę 19. World Headquarters Club, Curtis Mayfield House, Carliol Square, East Pilgrim Street, Newcastle upon Tyne, NE1 6UF O bilety pytajcie na miesiąc przed imprezą w polskich sklepach w Newcastle, Gateshead, Consett, Darlington i Sunderland.

Rekrutacja do Gateshead NHS Trust Jakie są twoje doświadczenia związane z opieką zdrowotną w UK? Czy jesteś zadowolony z działalności NHS? Czy znasz kogoś, kto ma problemy ze zdrowiem i nie może otrzymać adekwatnej pomocy medycznej? Czy interesują Cię sprawy związane z lokalnym systemem zdrowotnym? Czy chciałbyś reprezentować głos społeczności polskiej w radzie miasta Gateshead i mieć wpływ na podejmowane w niej decyjzje?

2B #53 2011

Jeśli tak, to wkrótce rozpocznie się rekrutacja na stanowisko gubernatora ds. zdrowia i NHS. Lokalna rada gubernatorska The Council of Governors of Gateshead Health NHS Foundation Trust, która kieruje szpitalami Queen Elizabeth, Bensham, Dunston Hill, QE at Metro Riverside od września będzie w posiadaniu czterech wolnych miejsc, które poprzez nominacje oraz lokalne wybory będą mogły być zajęte przez przedstawicieli społeczności polskiej.

g ł ó w n y

s p o n s o r

n u m e r u

-

E u r o p e a n

F o o d s

Nominacje potencjalnych kandydatów muszą być dostarczone do 28 października 2011 r. Informacje dotyczące lokalnych wyborów zostaną rozesłane w listopadzie, a wybory odbędą się 15 grudnia 2011 r. Wybrani rozpoczną swoją działalność w styczniu 2012 r. Kandydaci na powyższe stanowiska będą musieli stać się oficjalnymi członkami fundacji Gateshead Health NHS. Członkostwo w fundacji Gateshead Health NHS jest darmowe i jest dostępne dla każdego powyżej 16 roku życia. Jeśli jesteś zainteresowany stanowiskiem gubernatora w fundacji Gateshead Health NHS skontaktuj się z biurem ds. członkostwa pod numerem 0191 4453713. Więcej informacji na stronie www.gatesheadhealth.nhs.uk. Debbie Scorer Trust Secretary &

M a ł g o s i a

-

t h i s

i s s u e ’ s

s p o n s o r

19


20

Co z tą Poezją?

Pełna sprzeczności, budząca skrajne emocje, niemal cała składająca się z paradoksów. Czy jest dla niej miejsce w codzienności?

Marlena Weber: W encyklopedii o poezji czytamy: „...wieloznaczny termin, współcześnie stanowiący przede wszystkim określenie dzieł literackich pisanych wierszem. W tym znaczeniu termin poezja jest przeciwieństwem terminu proza”. No właśnie, czy w powyższym zdaniu odnajdujemy odpowiedź, dlaczego tak trudno znaleźć poezję w codzienności, czyli w prozie życia? I czy tak na pewno jest? Grażyna Winniczuk: Uważam, że poezja wywodzi się z prozy życia i to proza życia ją tworzy, a tylko nieliczni potrafią przystanąć na chwilę, chwycić i opisać moment. M.W.: - Tak, zgadzam się z tym. Ja mam tylko sprzeczne odczucia co do jej serwowania czytelnikowi czy słuchaczowi. Zastanawia mnie, dlaczego poezja nie tra�ia do społeczności w szerszym tego słowa znaczeniu? Dlaczego tak mało jej w życiu codziennym? Czym to jest spowodowane? I czy rządzi się innymi prawami wobec twórcy i wobec odbiorcy? G.W.:- Wydaje mi się, że aby odbierać i tworzyć poezję, potrzeba nam chwil tylko dla siebie; spokoju, uwagi, skupienia się na swoich emocjach i na tym, jak widzimy otaczający nas świat. Takie chwile zdarzają się rzadko, pochłania nas praca, obowiązki. Niby istniejemy w rzeczywistości, żyjemy codziennością, ale tak naprawdę ilu z nas pozwala sobie na prawdziwe odczuwanie świata i siebie w nim? I nie chodzi tu o to, że nie dajemy wyrazu swoim emocjom, bo dajemy, ale ilu z nas intymnie je postrzega? M.W.: - Czyli problem leży w oswajaniu czegoś, co jest jeszcze głębiej nieokreślone i nadawaniu temu nazw? To tak jak w jednym z Twoich wierszy: imiona i rzeczy z początku opierają się wzajemnie (...) dopiero człowiek (...) przełamuje opór abstraktu i materii, tak długo rzecz po imieniu woła, aż je z sobą sklei. G.W.:- To prawda, oswajanie nieznanego często wymaga i czasu, i wysiłku... Opisywanie rzeczywistości i swoich emocji również, nie mówiąc już o próbie rozszyfrowania świata opisywanego przez poetę! W epoce telewizji, epoce obrazu, słowo straciło na znaczeniu, komunikujemy się półsłowami, sms-ami, e-mailami, jakimiś skrótowcami... M.W.: - Odbiór poezji przez artystę stanowi wyraz rozprawiania o egzystencji. Natomiast poeta w oczach człowieka prozy często widziany jest jako istota bardzo emocjonalna, którą łatwo jest urazić, tym bardziej w trakcie prezentacji jego twórczości. G.W.: Wielu ludzi boi się, że nie zrozumie, „co poeta miał na myśli”... M.W.: To być może bierze się z tego, że większość z nas pierwsze i być może ostatnie spotkania z poezją miała w szkole, gdzie nie tylko oceniany był utwór, ale i jego interpretacja. Pamiętam jak wielu moich kolegów z bólem brzucha szła na język polski, by do dzienniczka choć trójka wpadła. A jako dorośli boimy się tego, jak my, jako odbiorcy, zostaniemy ocenieni przez innych. G.W.: Poeta zapewne boi się, że zostanie niezrozumiany lub negatywnie oceniony a publiczność, że nie odczyta przesłania. Powinniśmy pozbyć się takiego myślenia i po prostu się otworzyć. Może nie wszystkie wiersze przypadną nam do gustu, może nie wszystkie zrozumiemy, ale może właśnie znajdzie się ten jeden, który nas poruszy i uświadomi nam, że ja też tak miałem, tylko nie potrafiłem

2B #53 2011

nazwać, opisać... A może po prostu zaciekawi nas inny sposób patrzenia na świat. M.W.: Co więc pozwala poecie otworzyć się na odbiorcę a odbiorcy na poetę? G.W.: Na pewno sprzyjające okoliczności, między innymi spotkania, takie jak to na Made in Poland Festival, które powstało przy współpracy z PoEzja Londyn. M.W.: Rozmawiając ze znajomymi zapytałam ich, dlaczego nie dali się namówić na wieczór poezji. Dariusz Zdanowicz powiedział wtedy: „Jestem prostym człowiekiem i na poezji się nie znam. Nie wiem, czy umiałbym się odnaleźć na wieczorze poezji. Pracując z Edwardem Sułkiem, poezję jednak mam na co dzień. Ten człowiek to istny słowotok i nieraz sobie myślę, jak to możliwe mówić przez cały czas i to jeszcze na temat. Ja wiele rzeczy o świecie dowiaduję się w pracy właśnie od Edwarda. I tak sobie myślę,że może i ja zostanę kiedyś poetą?”. Rozmawiały: Marlena Weber i Grażyna Winniczuk’

Nazywanie rzeczy imiona i rzeczy z początku opierają się wzajemnie każde z nich zachować chce własną odrębność i znaczenie dopiero człowiek przełamuje opór abstraktu i materii tak długo rzecz po imieniu wola aż je z sobą sklei Grazyna Winniczuk

O czerwcowym spotkaniu z Poezją Londyn w ramach festiwalu Made in Poland 2011 Po raz pierwszy wzięłam udział w wieczorku poezji. Szukałam odbicia się od rzeczywistości, przeniesienia się w inny swiat i inny klimat. Z przyjemnością mogę powiedzieć, że takie właśnie cechy i zalety znalazłam w Gospodzie. Przyjemny nastrój, bardzo ciekawe prace i czasami śmieszne i zaskakujące utwory umiliły mi wieczór. Na uwagę zasługiwały również prace artystyczne oraz przekaz medialny, który łączył nas z twórcami przebywającymi w UK, jak i w Europie. Poznałam ciekawych ludzi, twórców z Londynu oraz lokalnych artystów. Było to ciekawe przeżycie. Kasia Bobrzak

Sprawozdanie z Międzynarodowego Sympozjum Artystycznego Spotkania Warszawskie Młodej Polonii

Laureaci konkursów z cyklu Spotkania Warszawskie Młodej Polonii spotkali się w Warszawie na Międzynarodowym Sympozjum Artystycznym, które odbyło się w dniach od 30 czerwca do 4 lipca 2011 r. Nagrody uroczyście odebrali twórcy z Litwy, Ukrainy, Rosji, Austrii, Belgii, Brukseli, Wielkiej Brytanii, Kanady, USA oraz z Polski. Tegoroczne Sympozjum miało szczególne znaczenie, ponieważ obchodzono 20. rocznicę powstania Fundacji Młodej Polonii, której twórcą oraz założycielem jest mgr filozofii i filologii polskiej Józef Kaczmarek. Program był bardzo bogaty i przepełniony wieloma spotkaniami i warsztatami artystycznymi. W Instytucie Słowackim odbyła się sesja poświęcona twórczości poetyckiej Czesława Miłosza, natomiast w historycznym budynku Komisji Edukacji Narodowej sesja spotkań pt. Warszawa – dziś, poświęcona rozwijającej się i tętniącej życiem kulturalnym Warszawy. Kolejne sesje spotkań dotyczyły znaczenia sztuki, upiększania i wzbogacania sfery duchowej człowieka. Towarzyszyły im warsztaty z poetami, prozaikami oraz grupami plastycznymi. Jedne z najciekawszych były warsztaty prowadzone przez Aleksandra Nawrockiego, podczas których spośród grupy młodzieży wytypowane zostały młode talenty poetyckie. Mieliśmy również możliwość poznać sztukę poezji tłumaczonej, prezentowanej przez Martę Brassart z Poezji Londyn. Z ogromną pasją i natchnieniem recytowała ona swe wiersze nie tylko w języku polskim, ale również po francusku. To właśnie na jej zaproszenie północno-wschodnia Anglia była reprezentowana na Sympozjum przez przedstawiciela organizacji polonijnej PEGAZ Katarzynę Bobrzak. Podczas całego Sympozjum gospodarze, przedstawiciele Fundacji Młodej Polonii, ogromną wagę przykładali do dziedzictwa kulturowego oraz spuścizny polskiej, a przede wszystkim do idei krzewienia i wzbogacania języka ojczystego poza granicami Polski. Goście, którzy również wzięli udział w warsztatach i innych zajęciach, dzięki swojemu doświadczeniu, szerzyli wiarę w promowanie kultury polskiej na całym świecie i ogromne znaczenie organizacji imprez kulturalno-oświatowych, jak konkursy, poloniady, wystawy, koncerty, spotkania edukacyjnointegracyjne, warsztaty, wyjazdy krajoznawczohistoryczne; wszystko po to, by wzbogacać i szlifować język polski. Mamy nadzieję, że dzięki współpracy z Fundacją Młodej Polonii, jej programom oświatowym dla Polonii z całego świata, będziemy w stanie realizować je również w północno-wschodniej Anglii z myślą o naszym młodym polskim pokoleniu, kształtującym się już na zachodzie. Więcej informacji na powyższy temat otrzymać można kontaktując się z Kasią Bobrzak: kasia@pegaz.org.uk Kasia Bobrzak g ł ó w n y

s p o n s o r

n u m e r u

-

E u r o p e a n

F o o d s

International Symposium of Art in Warsaw

Meeting of Young Polonia Warsaw

The International Symposium of Art took place in Warsaw at the beginning of July 2011. It was an event organised for the winners of contests in the series, “Meeting of Young Polonia Warsaw”. The programme was interesting and diverse containing many artistic workshops. At the Slovak Institute there was a presentation on Czesław Miłosz’s poetry, and at the historic building of the National Education Committee there was another presentation on the vibrant culture and current lifestyle in the city of Warsaw. Other meetings were devoted to the importance of art, as well as workshops with poets and artistic groups. The underlining purpose of the symposium was to communicate the importance of the sustainability of Polish cultural heritage and language outside Polish borders. Guests also took part in workshops and other activities. They discussed the need to promote Polish culture in different countries through education. We hope that anyone who is interested here in the North East will be able to take part in educational programs for the Polish community through cooperation with the ‘Foundation of Young Polonia’ in Warsaw. If you would like to receive more information, please contact Kasia Bobrzak: kasia@pegaz.org.uk. Kasia Bobrzak

&

M a ł g o s i a

-

t h i s

i s s u e ’ s

s p o n s o r

21


22

Vivat Vasa! – Bitwa pod Gniewem 1626

Trwają zapisy

23

do Polskiej Szkoły Sobotniej. Szczegóły na stronie: www.szkola.nepco.org.uk

TO JEST MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ

CENY JUŻ OD £ 30 !!! NIE ZWLEKAJ!

13 sierpnia roku pańskiego 2011 do Gniewa na zamek zjechały się waćpanie i wielu mości panów ze wszech stron krainy polskiej jak i zza mórz i oceanów. Wszyscy w wytwornych strojach i na przepięknych rumakach ochoczo kierowali się na przedmieścia niewielkiego miasta Gniew, w kierunku najpotężniejszej warowni na lewym brzegu Wisły, aby wspólnie przeżyć i na własnej skórze odczuć najazd szwedzkiego króla Gustawa II Adolfa na Gniew. Tak jak i w roku pańskim 1626 broniono zaciekle Gniew, tak i w tym roku Zygmunt III Waza pod swym dowództwem poprowadził husarię na odsiecz Szwedom. Mości panowie szlachty polskiej i szwedzkie regimenty do bitwy pod Gniewem na pusty żołądek podejść nie mogli, więc wiele się działo pod murami zamku. Piło się i jadło na umór, aby siły na Szweda nie zbrakło. Musztry i turnieje husarskie było słychać w oddali, a waćpanie mogły przebierać w najwykwintniejszych strojach, które za dukaty mości panowie mogli im podarować i w gondoli na Wiśle miłowanie wyznawać. W południe salwa armatnia na Anioł Pański wszystkich rozbudziła i do walki przygotowała. Podczas bitwy na polu u podnóża zamku stanęła szwedzka piechota cudzoziemska, uzbrojona w piki, muszkiety i działa regimentowe, naprzeciw srebrno lśniącej w pióra opatrzonej, pod powiewającymi chorągwiami króla Zygmunta III Wazy husarii. Po południu, gdy pierwsze strzały i armaty rozbrzmiały, niebiosa nad Gniewem się roztwarły i jak 385 lat temu, tak i 13 sierpnia roku pańskiego 2011, ogromna ulewa lunęła na walczącą piechotę, wojska szwedzkie i widzów spozierających na bitwę z podzamcza oraz wokół pól bitewnych. Wszyscy walczyli na szable, muszkiety i co tylko popadło, po kolana w błocie. Konie zapadały się pod

2B #53 2011

szańcami, a fotografowie, ksiądz komentator i operatorzy kamer ku niebiosom wznosili modły, aby ich piorun nie trafił. Dopiero gdy przez niespodziewaną szarżę husarii Zygmunt III Waza Szweda zdławił, Święta Panienka rozweseliła się i słońce na zwycięzców posłała, przeganiając wszystkie chmury i w błękitnym niebie wojskom husarii i piechocie, w dumie i w honorze, po uszy w błocie, przez miasto przemaszerować i do obozów pod zamczyskiem wrócić pozwoliła. Wszyscy się radowali i weselili z wygranej bitwy, choć wielu grało za trupów, konie były pokaleczone i prawdziwą krew na drodze zostawiały. W pochodzie zwycięzców wrażliwe ucho wyczuło wielkopolskie dudy, dmuchane w dumie i ostatnimi siłami, z potem na twarzy, ale i z zadowoleniem i satysfakcją. Imć pan Bogusław Rzyski z Kiekrza, Wielkopolanin, członek Wielkopolskiej Braci Sarmackiej, a także nasz przyjaciel i rodak. W północnowschodniej Anglii był ponad 4 lata, w Hexham się ulokował i często w organizacji PEGAZ działał, udzielając się w organizacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, jak i lekcje historii dla dzieci, walkę na szable i gry pochodni organizując. Kilka kufli grzanego piwa jam z nim wypiła. Grochówkę ze wspólnej drewnianej miski w Jarrow jadła. A w podarku wystruganą z drewna przez jegomościa łychę do bigosu dostała. Wiele razy słyszeliśmy grającego mości Pana na dudach. Bardzo jest nam go brak i miejmy nadzieję, że kiedyś zawita w nasze strony ponownie. Nie tylko sam, ale może również ściągnie ze sobą całą armię sarmacką i dudziarzy wielkopolskich. Na pewno ich tu przyjmiemy z sarmacką rozpustą. Autor: Kasia Bobrzak

2B@nepco.org.uk

We are

looking for people

who would be

interested in

marketing

2B Magazine

POTRZEBUJESZ OBROŃCY SĄDOWEGO?

rg.uk

@

kt 2B

g ł ó w n y

s p o n s o r

n u m e r u

-

E u r o p e a n

F o o d s

&

M a ł g o s i a

-

t h i s

i s s u e ’ s

a kont

o.o nepc

s p o n s o r


24

ODWIEDŹ NAS W INTERNECIE: www.2B.nepco.org.uk A k t ua l n e i n f or mac j e p r z yd a t n e każdemu Polakowi w Nor th East

2B - TWOJE OKNO NA WYSPĘ g ł ó w n y

s p o n s o r

n u m e r u

-

E u r o p e a n

F o o d s

&

M a ł g o s i a

-

t h i s

i s s u e ’ s

s p o n s o r


2B or not to 2B? 2B!