Page 1

Dyplom Harvardu bez wychodzenia z domu

No. 5/2017 (9)

Co warto poznać w Poznaniu?

Studenci w walce o niepodległość


Wstępniak!

Słowem wstępu Z

przyjemnością witam Was już w nowym roku akademickim.

Marzysz o dyplomie jednej z najlepszych uczelni na świecie? W jednym z naszych artykułów przedstawiamy sposoby jak go zdobyć. Równie wiele można się nauczyć na międzynarodowych stażach, o czym również przeczytacie w jednym z naszych tekstów. Wszystkich miłośników historii z pewnością zainteresuje artykuł o historii Legii Akademickiej, która formowała się na naszym uniwersytecie. Zaprezentujemy także pomysł na weekend w Poznaniu. To

No. 5/2017

miasto niewątpliwie ma wiele do zaoferowania! Warto zapoznać się także z recenzją filmu „Maudie”. Tak, jak co miesiąc mamy dla Was do zdobycia 2 bilety do kina Praha. Więcej informacji na stronie 16. Życzę miłej lektury!

Napisz do mnie: magdalena.sibicka@nzs.org.pl

2


Spis treści

W tym numerze: 4

Dyplomy najlepszych uczelni dostępne dla każdego Przeżyj przygodę z zagranicznym stażem

10

Recenzja filmu Maudie Weekend w Poznaniu

17

7 13

Historia Legii Akademickiej

Wydawca: Niezależne Zrzeszenie Studentów Organizacji Uczelnianej Uniwersytetu Warszawskiego

Skład i łamanie: Maciej Witkowski Szef działu korekty: Klaudia Uberman

Przewodniczący: Piotr Mazur

Projekt okładki: Maciej Witkowski

Adres redakcji: Krakowskie Przedmieście 24 00-927 Warszawa; pokój 204

Projekt logo: Magdalena Bąk Stali współpracownicy:

Kontakt: magazyn204@nzs.org.pl

Angela Kormańska, Anna Pernal, Kinga Potocka, Krzysztof Ślasa, Natalia Świerczewska, Agnieszka Salamon, Karolina Sobieszek, Nina Putyńska, Magdalena Konczal

Redaktor naczelna: Magdalena Sibicka mail: magdelena.sibicka@nzs.org.pl I Redaktor wicenaczelny: Maciej Witkowski

II Redaktor wicenaczelna: Michalina Nowak

No. 5/2017

3


Studencki Insider

Dyplom z Harvardu na wyciągnięcie ręki No. 5/2017

4


Studencki Insider Harvard, Yale, Stanford, MIT, Princeton, Berkeley – wielu z nas marzyło, aby tam studiować. Teraz zdobycie dyplomu najlepszych uczelni na świecie jest na wyciągnięcie ręki!

I

nteresujesz się neuronauką? Uwielbiasz czytać dzieła filozofów greckich? Fascynujesz się fizyka kwantowa? Chciałbyś pogłębić swoją wiedzę z medycyny? A może pasjonuje Cię psychologia poznawcza? Tego wszystkiego oraz dużo więcej możesz się nauczyć od wybitnych profesorów nie wychodząc z domu. Obecnie wiele uniwersytetów z Europy, Ameryki, Azji czy Australii udostępnia kursy online. Najbardziej popularnymi platformami, które oferują bazę kursów są Coursera, edX oraz MOOC. Jak zacząć? Aby rozpocząć naukę online na wymarzonej uczelni musisz jedynie znać język angielski. Nie ma żadnych egzaminów wstępnych czy wieloetapowego procesu rekrutacyjnego. Wystarczy założyć konto i zapisać się na wybrany kurs. Większość kursów jest bezpłatna. Musimy zapłacić zazwyczaj za certyfikat potwierdzający ukończenie kursu. Jego cena może wynosić mniej niż 350 złotych. Zdarzają się też kursy, które oferują certyfikat za darmo, jednak są to wyjątki.

No. 5/2017

5

Aby rozpocząć naukę online na wymarzonej uczelni musisz jedynie znać język angielski. Nie ma żadnych egzaminów wstępnych czy wieloetapowego procesu rekrutacyjnego.


Studencki Insider

Jak to wygląda?

Co ja z tego mam?

Niektóre kursy mają określoną datę rozpoczęcia, na część z nich możesz dołączyć w dowolnym momencie. Otrzymujesz dostęp do materiałów video przygotowanych przez profesorów wybranej uczelni. Uczysz się kiedy chcesz, pora dnia nie ma znaczenia, miejsce jest także dowolne, ważne żebyś miał dostęp do internetu. Jeśli zdecydujesz się na certyfikat, prawdopodobnie będziesz musiał zdać egzamin. Spokojnie egzamin odbywa się także online. Należy przyłożyć się do nauki. Zdobycie dyplomu najlepszych uczelni na świecie wymaga poświęcenia.

Jest to świetny sposób na pogłębienie swojej wiedzy. Możesz także zapisać się na kurs zupełnie nie związany z Twoim kierunkiem studiów i na przykład będąc studentem socjologii, nauczyć się programu R. Dodatkowo taki dyplom ubogaci Twoje CV.

No. 5/2017

Magdalena Sibicka

6


Studencki Insider Copyright: IAEA Imagebank (lic. CC BY-SA 2.0)

Specjalista od świata, czyli staże w organizacjach międzynarodowych

No. 5/2017

7


Studencki Insider Parlament Europejski, Bank Światowy, Biuro Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka, NATO. O tych instytucjach słyszał zapewne każdy student. Staż w każdej z nich to niezwykle cenne doświadczenie – możesz je zdobyć również Ty.

O

prócz najbardziej znanych instytucji, praktyki oferuje także wiele mniej oczywistych miejsc. Każdy, niezależnie od zainteresowań, znajdzie coś dla siebie. Zazwyczaj wydaje nam się, że niezwykle trudno dostać się na taki staż i przed aplikacją zdajemy sobie kilka podstawowych pytań, na które postaram się odpowiedzieć. Jakie wymagania muszę spełnić? W zależności od instytucji wymagania są różne. Niektóre wpisy w CV przydadzą nam się jednak niemal wszędzie. Po pierwsze: zazwyczaj staże dedykowane są studentom lub absolwentom studiów. Po drugie: niezbędna jest biegła znajomość języka angielskiego w mowie i piśmie. Znajomość dodatkowych języków często jest zaletą w procesie rekrutacyjnym, jednak nie jest to konieczne. Ponadto w przypadku instytucji unijnych zazwyczaj nie możemy aplikować na staż, jeśli wcześniej przez określony czas odbywaliśmy płatne praktyki lub byliśmy pracownikiem jakiejkolwiek instytucji należącej do UE. Jak aplikować? Procesy aplikacyjne są szczegółowo opisywane na stronach internetowych poszczególnych instytucji. Pierwszym krokiem jest wypełnienie formularza rekrutacyjnego lub wysłanie stosownego maila wraz z wymaganymi dokumentami, takimi jak CV, list motywacyjny czy referencje. Czasem jest to jedyne wymaganie w procesie rekrutacji. W przypadku bardziej obleganych praktyk następują kolejne etapy. Wybrani kandydaci są zapraszani do udziału w rozmowie. Muszą wziąć pod uwagę fakt, że siedziba instytucji może znajdować się tysiące kilometrów od miejsca zamieszkania, jednak zazwyczaj są to rozmowy za pośrednictwem komunikatorów internetowych, takich jak na przykład Skype. Zdarza się, że proces rekrutacyjny jest czasem jeszcze dłuższy. Dobrym przykładem jest Program Młodych Specjalistów Banku

No. 5/2017

8


Studencki Insider Światowego. Wraz z formularzem aplikacyjnym należy wysłać esej, a następnie wybrani kandydaci zapraszani są na rozmowę rekrutacyjną (na żywo, nie online). Bierze w niej udział trzech ekspertów, których zadaniem jest ocena poziomu wiedzy kandydata. Następnie wraz z innymi kandydatami wykonuje się różne zadania. Jednak z reguły tak rozbudowany proces rekrutacyjny to rzadkość.

możliwość późniejszej współpracy. Warto zaznaczyć, że większość podmiotów oferuje płatne praktyki. Stażyści otrzymują średnio około tysiąca euro brutto miesięcznie. Dodatkowo instytucje oferują zazwyczaj zwrot kosztów podróży i ubezpieczenie zdrowotne.

Magdalena Sibicka

Czy to się opłaca? Staż w międzynarodowej instytucji to przede wszystkim niezwykle cenne doświadczenie. Podczas niego możemy się wiele nauczyć. Część organizacji oferuje

No. 5/2017

9


Trochę kultury!

Fotos z filmu

Artystka z wyboru Na ekranach kin bardzo często goszczą filmy biograficzne opowiadające o burzliwych losach wielkich artystów. Nie ulega wątpliwości, że z zaciekawieniem oglądamy ich spektakularne sukcesy oraz porażki, których nierzadko doświadczają w życiu prywatnym. „Maudie” irlandzkiej reżyserki Aisling Walsh znacząco różni się od tego typu produkcji. Nie znajdziemy w niej ani widowiskowych zwrotów akcji, ani precyzyjnie nakreślonego portretu wybitnej jednostki.

F

ilm został bardzo dobrze przyjęty zarówno za granicą jak i w Polsce, o czym świadczy chociażby nagroda publiczności na tegorocznym festiwalu „Dwa Brzegi”. W czym tkwi zatem jego sukces? Przede wszystkim w realistycznym przedstawieniu bohaterów, którzy często nie są pozbawieni wad. Tytułowa Maudie (Sally Hawkins) była artystką ludową pochodzącą z Nowej Szkocji, której twórczość

No. 5/2017

choć zyskała uznanie w jej rodzinnej Kanadzie, nie doczekała się rozgłosu w innych krajach. Przez całe życie borykała się z problemami zdrowotnymi wynikającymi z przebytej w dzieciństwie choroby. Miała nienaturalnie powykręcane ręce oraz trudności z chodzeniem. Lokalna społeczność nie akceptowała jej odmienności. Ciotka i brat uważali ją za osobę niezrównoważoną i niepotrafiącą o siebie zadbać,

10


Trochę kultury! kontrolowali praktycznie każdy jej ruch. Aby uwolnić się spod ich wpływu, została gospodynią domową Everetta Lewisa (Ethan Hawke), miejscowego sprzedawcy ryb. W filmie na pierwszy plan zdecydowanie wysuwa się właśnie związek Maud i Everetta – dwóch jednostek pragnących żyć według własnych zasad, a przez to wykluczonych ze społeczeństwa. Niewielki dom, w którym mieszkali, znajdował się z dala od ludzi, co niejako podkreślało ich autonomię. Z początku trudno było mi wyobrazić sobie tych dwoje jako zgodne małżeństwo. Jej spokojne usposobienie zbyt silnie kontrastowało z jego gwałtownością, która niekiedy przeradzała się wręcz w brutalność. Niemniej jednak to właśnie starania Maud i jej nieustępliwość zbliżyły ich do siebie. Późniejsze interakcje tej pary, chociaż często przepełnione drobnymi przytykami, były pełne czułości i wzajemnego zrozumienia. Maud przedstawiona jest nam również jako artystka. Artystka dosyć niezwykła, należałoby dodać. Nigdy nie malowała dla sławy tylko dla swojej własnej przyjemności. Sama możliwość trzymania w ręku pędzla była dla niej źródłem niewypowiedzianego szczęścia. W dziełach Maud nie znajdziemy idealnych proporcji ani zachowanej perspektywy. Są to jednak obrazy pełne kwiatów, niewymiarowych zwierząt oraz krajobrazów Nowej Szkocji. Jej twórczość zachwyca przede wszystkim niewymuszoną autentycznością. Fotos z filmu

Maud przedstawiona jest nam również jako artystka. Artystka dosyć niezwykła, należałoby dodać. Nigdy nie malowała dla sławy tylko dla swojej własnej przyjemności. Sama możliwość trzymania w ręku pędzla była dla niej źródłem niewypowiedzianego szczęścia. No. 5/2017

11


Trochę kultury! Sally Hawkins w genialny sposób oddała nie tylko zewnętrzną kruchość Maud, ale również jej wewnętrzną siłę, którą czerpała z malowania. Nie sposób oderwać od niej wzroku. Ethan Hawke również świetnie sobie radzi, grając małomównego i wycofanego Everetta. Aisling Walsh udało się stworzyć film, który znakomicie potrafi zaangażować widza w opowiadaną przez siebie historię - czujemy emocjonalny związek z postaciami, nie są nam obojętne. „Maudie” jest obrazem, który zostaje z nami jeszcze na długo po zakończeniu seansu.

Matylda Tayber

Fotos z filmu

No. 5/2017

12


Weekend w... Michał Koralewski (lic. CC BY-NC-ND 2.0)

Poznaj Poznań No. 5/2017

13


Weekend w... Odległość od Warszawy – 309km. Pokonanie tej trasy samochodem zajmuje 3 godziny i 5 minut, 3 i pół godziny pociągiem, 5 godzin i 20 minut drogi Polskim Busem. Samolotem zaś pokonamy ten dystans w 55 minut, rowerem w niecałe 17 godzin, stopem w jakieś 5 godzin, natomiast pieszo będziemy szli około 6 godzin. Ale warto.

U

ściślijmy, dotarcie do Poznania wcale nie jest jakimś nie lada wyczynem. Wsiadamy do pociągu na dworcu w Warszawie, jedziemy praktycznie linią prostą na zachód, i po kilku godzinach wysiadamy w Poznaniu. Dlatego więc to miasto nadaje się idealnie na „one day trip”. Z góry ostrzegam wszystkich Poznaniaków – byłam w Waszym pięknym mieście tylko raz w życiu, i to właśnie w formie krótkiego wypadu. Nie będzie to więc oprowadzenie po tajemniczych zakątkach miasta, a bardziej spis tego, czym Poznań wita niewprawionych podróżników. Pierwsze wrażenie Wysiadamy na dworcu, który wygląda jak ogromny

chlebak. Oczywiście, nie w środku, tam wszystko ładnie, elegancko, nowocześnie. Pierwszym kierunkiem jest oczywiście Stary Rynek. Mapy Google (mam fatalną orientację w terenie, więc nie ryzykowałam) poprowadziły mnie tam jakąś zawiłą, pozakręcaną drogą, ale przynajmniej można było po drodze wiele zobaczyć. Najbardziej rzucały się w oczy budki z lodami naturalnymi, które były dosłownie na każdym kroku, a przed każdą taką budką spora kolejka, często nawet oszałamiająco spora. Trasa zahaczała również o Plac Wolności, z ogromną fontanną po środku (logicznie nazwaną Fontanną Wolności). Jest to wielka konstrukcja z białego kamienia i stali, a także drewnianego mostku puszczonego nad wodą. Kręciło

Fot. Naty (CC BY-NC-ND 2.0)

Wysiadamy na dworcu, który wygląda jak ogromny chlebak. Oczywiście, nie w środku, tam wszystko ładnie, elegancko, nowocześnie.

No. 5/2017

14


Weekend w... Fot. Wiktor Baron (CC BY-SA 3.0)

się tam kilkanaście osób, z czego większość robiła sobie selfie, niektórzy nawet z kija. Zrobiłam i ja. Koziołki – władcy tłumów Po dotarciu na Starówkę okazało się, że są tam tłumy turystów, z czego wszyscy krążą praktycznie w jednym miejscu. Otóż dochodziła właśnie godzina 12, godzina słynnych, poznańskich koziołków. Z każdą chwilą dochodziło coraz więcej ludzi, a o godzinie 11:59 napięcie i oczekiwanie były ogromne. Punkt dwunasta zabiły dzwony, jak na komendę wszyscy unieśli w górę głowy, telefony i aparaty fotograficzne, a nie przeszkodził temu nawet dosyć obfity deszcz. Natomiast koziołki bardzo leniwe, trochę od niechcenia i z ociąganiem wyjrzały zza drzwiczek. Podeszły do siebie, próbowały stuknąć się głowami, jednak trochę się minęły. Po kilku takich próbach znów scho-

wały wewnątrz wieży ratuszowej. Snapy wyszły takie sobie, ludzie nie byli zachwyceni. Ale jak na swoje 106 lat koziołki naprawdę robiły co mogły. W czasie deszczu szukaj dachu Tą zasadą kierowałam się w czasie zwiedzania Poznania, bo niestety pogoda nie zachwycała. Pozwoliło to jednak zaznać trochę kultury dzięki odwiedzeniu Galerii Sztuki Współczesnej (których w Poznaniu jest zresztą kilka), mieszczącej się praktycznie przy samym Starym Rynku. Kolejnym przystankiem był Stary Browar, w którym obecne mieści się centrum handlowe. Polecam nawet, a zwłaszcza dla kogoś, kto nie jest zakupoholikiem, bo można wtedy skupić się na wspaniałej posadzce w szachownicę i nowoczesnym połączeniu drewna z betonem. Jeżeli kogoś interesują budynki sakralne, ścisłe centrum Poznania będzie dla niego

Punkt dwunasta zabiły dzwony, jak na komendę wszyscy unieśli w górę głowy, telefony i aparaty fotograficzne, a nie przeszkodził temu nawet dosyć obfity deszcz. No. 5/2017

15


Weekend w... wymarzonym miejscem – stare, zabytkowe kościoły są tam praktycznie na każdym kroku. Małe co nieco Trudno jednak podziwiać nawet najwspanialsze zabytki, kiedy złapie nas głód, albo po prostu mamy ochotę coś przekąsić. W tej sytuacji znakomicie pomogły mi... frytki. Ale to nie był zwykłe frytki z ketchupem, ale prawdziwe danie frytkowe, podawane w lokalu „FryDay”, na które, i owszem, trzeba było kwadrans poczekać. Atmosfera jest trochę hipsterska, ale za to przepysznie i do syta. Nie mam jednak ochoty wrócić do hipsterskiej gofiarni z piankami, goframi i Bóg wie czym jeszcze, gdzie posiłki zdecydowanie nie były warte swojej ceny, ale za to zdjęcia na Instagrama można było tam zrobić świetne. Jeśli mielibyśmy ochotę na coś mocniejszego, to na samym rynku do usług jest (raczej znany) bar Czupito, a także Ministerstwo Śledzia i Wódki, które na pewno skojarzą fani Bonusa BGC.

Trochę ruchu dla zdrowia Kiedy pogoda będzie dla nas trochę bardziej łaskawa, zawsze można przejść się na Maltę (jedną z dzielnic Poznania), gdzie czeka na nas sporo atrakcji, jak na przykład Termy Maltańskie (park rozrywki, plaża zjeżdżalnie) czy park linowy. Ja jednak bardziej skłaniałabym się po prostu do pokręcenia się po Poznaniu, powchodzenia w te trochę mniej znane uliczki i pooddychać trochę tym miastem, które dla każdego ma wiele do zaoferowania.

Karolina Wojtal

UWAGA, KONKURS! Jak nazywa się fontanna, która znajduje się na Placu Wolności w Poznaniu?

Do wygrania dwa BILETY do Kina Praha na film Skazaniec Odpowiedzi przesyłajcie na adres: magazyn204@nzs.org.pl Na odpowiedzi czekamy do 25 października 2017 roku!

No. 5/2017

16


Historia, która trwa

UW pod bronią Legia Akademicka w walce o niepodległość

11 listopada 1918 roku po odezwie Akademickiego Komitetu Wykonawczego powstała Legia Akademicka, której siedziba mieściła się na dziedzińcu Uniwersytetu Warszawskiego. Warto prześledzić losy walczących studentów i ich wkład w polską drogę do niepodległości. No. 5/2017

17


Historia, która trwa

D

ecyzja o utworzeniu Legii została podjęta 6 listopada 1918 roku podczas wiecu akademickiego na Politechnice Warszawskiej. W skład organizacji wchodzili głównie studenci z PW, UW i SGGW, a senaty wszystkich tych trzech uczelni wyraziły oficjalną zgodę na jej istnienie. Początkowo członkowie Legii mieli za zadanie pełnienie służby wartowniczej przy budynkach publicznych i wojskowych, ale ta rola ich bynajmniej nie zadowalała. Dlatego też już 3 grudnia Legię Akademicką przeformowano na regularny oddział wojskowy, czyli 36 Pułk Piechoty. W kolejnych latach oddziały Legii Akademickiej przechodziły kolejne przemiany, a moment próby nadszedł w trakcie wojny polsko-bolszewickiej.

z nimi poszedł naprzód. Widząc cofającego się dowódcę pułku, krzyknął do niego: „Panie pułkowniku, naprzód!”. „A ksiądz?” – zapytał pułkownik. „Panie pułkowniku, za mną!”. „Chłopcy za mną!”. Poszli naprzód. Wielu poległo; padł rażony granatem i ks. Skorupka.” Mimo dość słabego przygotowania, jednostki Legii Akademickiej walczyły w bitwie bardzo ofiarnie i w dużej mierze dzięki nim w 1920 roku Warszawa nie padła. Wczoraj i dziś

Z wojennymi losami Legii nierozerwalnie związana jest postać ks. Ignacego Skorupki, który był kapelanem I Batalionu 236. Ochotniczego Pułku Piechoty im. Weteranów 1863 r. Według opowieści to właśnie ten kapłan zebrał do decydującego kontrataku rozbite polskie jednostki.

Po wojnie polsko-bolszewickiej Legię Akademicką rozwiązano. Zawiązywano ją na krótko ponownie w latach 1929 i 1937, lecz nie była to już ta sama organizacja co w latach 1918-20. W okresie komunizmu pamięć o Legii z wiadomych przyczyn nie była kultywowana. Nadeszły jednak nowe czasy i idea Legii Akademickiej powoli wraca. Obecnie aktywnie działające formacje paramilitarne działają m. in. w Lublinie i Krakowie. Również na UW Niezależne Zrzeszenie Studentów stwarza możliwość szkoleń wojskowych dla chętnych studentów. Tradycje tej zasłużonej formacji z pewnością zasługują na kultywowanie.

„W bitwie pod Ossowem młodociany żołnierz nie wytrzymał ataku i zaczął się cofać. Cofali się oficerowie i dowódca pułku. Wtedy ks. Skorupka zebrał koło siebie kilkunastu chłopców i

Maciej Witkowski

Cud nad Wisłą

No. 5/2017

18


Inside NZS UW

NZS UW na fb:

Wampiriada

Akcja Historia

No. 5/2017

19


Magazyn 204 nr 5/2017 (9) październik-listopad  

Dziewiąty numer czasopisma wydawanego przez NZS UW.

Magazyn 204 nr 5/2017 (9) październik-listopad  

Dziewiąty numer czasopisma wydawanego przez NZS UW.

Advertisement