Page 1

Catwalk #9

październik 2014

Natalia Kontraktewicz Judyta Fibiger Piotr C./ Pokolenie Ikea Natalia Siebuła Zuzanna Kuczyńska Kaja Śródka Anna Dudzińska


REDAKTOR NACZELNA: Anna Pajęcka anna.pajecka@catwalkmagazine.pl ZASTĘPCA REDAKTOR NACZELNEJ: Justyna Pajęcka SKŁAD: Anna Pajęcka ZDJĘCIE OKŁADKOWE: Laura Ociepa www.facebook.com/lauraociepaphotos REDAKTORZY: Marta Tuszyńska Klaudia Litkowska Justyna Pajęcka Łukasz Zasłona Michał Strzelecki Małgorzata Twardowska Martyna Mierzejewska Kasia Wójcik FOTOGRAFOWIE: Alicja Dobrzyńska Laura Ociepa Witold Lewis Dominika Jarczyńska Asia Wittkowstein & Wojtek Gardaś Sebastian Mintus KONTAKT: kontakt@catwalkmagazine.pl facebook.com/MagazineCatwalk instagram.com/catwalkmagazine

Magazyn Catwalk ma charakter niekomercyjny. Nie zostały w nim zamieszczone żadne materiały o treści reklamowej. Wszelkie publikowane materiały promocyjne mają charakter wyłącznie informacyjny.


Wystawa fotograficzna organizowana przez FashionPhilosophy


6 kobiety na ekranie 10 Asia Wittkowstein & Wojtek Gardaś| edytorial 20 Zuzanna Kuczyńska| wywiad 22 „Żyjemy w epoce seksualnego Big Brothera” | Anna Pajęcka 26 „Nowa figura kobiety”| Michał Strzelecki 30 Alicja Dobrzykowska| edytorial 40 Natalia Siebuła| wywiad 44 Kaja Śródka| 10 pytań 46 Anna Dudzińska| 10 pytań 48 HeForShe| Marta Tuszyńska 52 Natalia Kontraktewicz| wywiad 60 Laura Ociepa| edytorial 72 Top Faces 80 Poza schematami| Kasia Wójcik 82 Piotr C.| wywiad 88 Ewa Michalik| sylwetka stylisty\ Witold Lewis| edytorial 102 Panie przodem!| Łukasz Zasłona 108 Judyta Fibiger| wywiad 112 Dominika Jarczyńska| edytorial 130 Out Of Schedule vol.11\ fashion week 136 Sebastian Mintus| edytorial


WSTĘP Jako motyw przewodni tego numeru wybraliśmy „kobiecość”. Podjęcie tego tematu na łamach Catwalku chodziło mi po głowie już od jakiegoś czasu. Bo trudno nie zauważyć, że znaczenie kobiecości w dzisiejszych czasach mocno się zdewaluowało, a moda jest na to najlepszym przykładem. Dodatkowo, kobiecości nie da się przedstawić jednoznacznie, bo każda z nas może definiować ten termin sobą i każde jego znaczenie będzie zupełnie różne. Sama co dzień spotykam wiele kobiet, którymi się zachwycam: ich mądrością, zdolnością do szybkiego podejmowania decyzji, nienagannym gustem, obsesyjną perfekcją, urodą i zaprzeczaniem wszelkim stereotypom, które nadal gdzieś egzystują, chociaż, na szczęście, z coraz mniejszym wydźwiękiem. Myślę, że ten numer może być ze specjalną dedykacją: dla wszystkich kobiet, które są silne, niezależne, swoje wartości i priorytety ustalają w zgodzie ze sobą i mają samoświadomość: piękna i przede wszystkim – wyjątkowości. A co znajdziecie na kolejnych stronach? Rozmawiamy z inspirującymi kobietami. Panią Judytą Fibiger, twórcą filmu dokumentalnego o modzie czasów PRL-u. Z Natalią Kontraktewicz, prawdziwą kobietą modowego renesansu, która w długiej rozmowie opowiada nam o swojej definicji kobiecości i o tym, jak mieć kilka żyć jednocześnie. Natalia Siebuła mówi o sztuce, modzie i swoich inspiracjach. Zuzanna Kuczyńska opowiada o swojej marce Le Petit Trou, która zrobiła małą rewolucję na polskim rynku bieliźnianym. A o wypowiedź na temat kobiet poprosiliśmy, można powiedzieć, eksperta, który całkiem niedawno napisał głośną w pewnych kręgach powieść „Pokolenie Ikea”. A to tylko niewielka część tego, co dla Was przygotowaliśmy. Dlatego już teraz zapraszam do lektury! Anna Pajęcka redaktor naczelna


Kobiety na ekranie

Kino pokazuje różne oblicza kobiet. Kobiety fatalne, intelektualistki, idealistki, wyemancypowane indywidualistki, romantyczki, mocne charaktery. Zobaczcie nasz subiektywny wybór najlepszych kobiecych kreacji filmowych.

Emmanuelle Seigner jako Mimi w „Gorzkich godach” (1992) Mimi z produkcji Polańskiego to z całą pewnością kobieta fatalna. To bardzo skomplikowana postać, która budzi w widzu skrajne emocje. W niektórych scenach jest nam jej żal, żeby w kolejnych poczuć do niej niechęć i zacząć oceniać jej postępowanie. Emmanuelle Seigner jako fatalnie zakochana dziewczyna, gotowa zrobić wszystko dla mężczyzny, która pod wpływem pewnych wydarzeń zamienia gorące uczucie w inne, tak samo mocne – nienawiść, stworzyła jedną z najbardziej charakterystycznych kreacji kobiecych w kinie ostatniej dekady XX wieku. Maria Falconetti jako Joanna d’Arc w „Męczeństwie Joanny d’Arc” (1928) Kino nieme miało taką przewagę nad kinem, w którym pojawił się dźwięk, że od aktorów wymagało się najwyższych umiejętności. Maria Falconetti wcielając się w rolę Joanny d’Arc włożyła w grę cały swój kunszt aktorski, aby stworzyć postać przejętą bólem, zdeterminowaną, bohaterską i zrobiła to bardzo realistycznie.

6


Audrey Hepburn jako Księżniczka Anna w „Rzymskich wakacjach” (1953) Audrey Hepburn to niekwestionowana ikona. Równie dobrze w tym zestawieniu mogłaby się znaleźć każda inna rola, którą zagrała w swojej karierze. Z nich wszystkich, kreacja Księżniczki Anny w „Rzymskich wakacjach” jest naszą ulubioną. Trochę zagubiona, zupełnie nieżyciowa, ale przy tym przeurocza bohaterka zachwycała kobiety w latach pięćdziesiątych. Postać Księżniczki Anny inspirowała reżyserów w kolejnych dekadach, podobnie jak historia na kanwie której został oparty scenariusz. W pamięci widzów pozostaje symboliczna scena przemiany, w której bohaterka idzie do fryzjera i obcina włosy, a Audrey Hepburn prezentuje się pięknie w krótkiej fryzurze, podczas gali wręczania Oscarów w 1954 roku. Barbara Krafftówna jako Felicja w „Jak być kochaną” (1962) Mówi się, że film w reżyserii Wojciecha Hasa jest jednym z najlepiej obnażających psychikę kobiecą w historii kina. Barbara Krafftówna wciela się w rolę początkującej aktorki, kobiety zdeterminowanej, która jest w stanie poświęcić wszystko dla mężczyzny, którego kocha. Destrukcyjne uczucie sprawia, że postępuje wbrew sobie, godzi się na upokorzenia, sytuacje, które zmienią ją na całe życie i jest w stanie całkowicie się poświęcić. Kiedy historia miłosna znajduje swój dramatyczny finał, musi od nowa ułożyć swoje życie, posiadając bagaż, który pozostawiła jej walka o miłość. Mimo wszystko, udaje jej się osiągnąć sukces w życiu zawodowym.


Christina Ricci jako Layla w „Buffallo ‘66” (1998) Kreacja głównej bohaterki w tej produkcji z pewnością należy do tych, o których kino szybko nie zapomni. Najlepiej sfilmowany syndrom sztokholmski w historii ekranu. Bezczelna, ale przy tym trochę naiwna, nieco kiczowata, a przede wszystkim bardzo naturalna Layla to świetnie zagrana rola przez osiemnastoletnią Christinę Ricci. Podobno pomiędzy aktorką a reżyserem Vincentem Gallo, który zagrał główną rolę męską, doszło do konfliktu, przez który oboje bardzo negatywnie wypowiadali się o współpracy. Co było powodem, nie wiadomo, na szczęście na ekranie zupełnie tego nie widać.

Demi Moore jako Diana Murphy w „Niemoralnej propozycji” (1993) Niedoceniony w Polsce, dość trudny film ze znakomitą kreację Demi Moore. Diana i jej mąż David to przykład małżeństwa, jakiemu można zazdrościć. Bardzo się kochają, znakomicie rozumieją, a przy tym mają swoje pasje, które nawzajem szanują. Jedyną przeszkodą w ich wzorowym życiu są pieniądze. Kiedy otrzymują propozycję od milionera Johna (w tej roli Robert Retford), zmierzą się z dużym dylematem. John chce zapłacić Davidowi milion dolarów za jedną noc z jego żoną. Diana zgadza się i dochodzi do „transakcji”. Esencją tego filmu jest to, że widz do końca nie jest w stanie poznać motywacji żadnego z bohaterów. Po tej sytuacji małżeństwo Davida i Diany nie będzie takie samo. David potraktuje to jako zdradę, na którą sam zezwolił, z kolei trudno określić, co noc z Johnem znaczyła dla Diany. Wraz z bohaterami zatracamy się w uczuciowym chaosie, wręcz cieleśnie odczuwając, że żadna z podjętych przez nich decyzji nie znajdzie dobrego zakończenia. 8


Scarlett Johansson jako Charlotte w „Między słowami” (2003) Historia w reżyserii Sofii Coppoli to przede wszystkim piękna opowieść o przyjaźni i zrozumieniu. Charlotte to młoda kobieta, nieco zagubiona, która razem z mężem przyjeżdża do Tokio. On zajmuje się pracą, ona nudzi się w hotelowym pokoju, coraz bardziej samotna, cierpi na bezsenność. Przypadkiem poznaje Boba, starszego aktora, który przyjechał do Tokio nakręcić reklamę. Tworzy się pomiędzy nimi więź porozumienia. Na początku Bob jest dla Charlotte kimś w rodzaju mentora. Chociaż sam jest na życiowym zakręcie, to Charlotte wiele się od niego nauczy i podejmie ważne decyzje. Scarlett Johansson podjęła wyzwanie aktorskie. Bardzo powolne tempo narracji w tym filmie, a jednocześnie emocje, jakie towarzyszą postaciom i udzielają się widzom po drugiej stronie ekranu, wymagają od aktora dużych umiejętności.

Barbara Streisand jako Katie Morosky w „Tacy byliśmy” (1973) Katie Morosky to kolejny w historii filmu przykład na to, jak miłość zmienia nawet najsilniejsze kobiety. Katie to aktywistka, działaczka polityczna, zupełnie niezależna, świadoma, wyemancypowana kobieta. Śledzimy jej przemianę od czasów liceum, przez kolejne dwadzieścia lat, gdzie nadal pozostaje silna i zdeterminowana, chociaż zachodzi w niej widoczna zmiana wizualna. Mocny charakter i zasady Katie zostają wystawione na próbę, kiedy zakochuje się w Hubbellu, początkującym pisarzu, który osiągnie sukces jako twórca scenariuszy w Hollywood. Katie jest w stanie poświęcić dla niego bardzo wiele, momentami, nawet swoją niezależność.


FADE INTO BLUE Fotograf: Asia Wittkowstein & Wojtek GardaĹ› Stylizacja: Asia Wittkowstein Make-up & hair: Karolina Shumilas Modelka: Maria /Mango Models Retusz: Wojtek GardaĹ›


LE PETIT TROU

Zuzanna Kuczyńska, jedna z najlepszych stylistek w Polsce. Jest właścicielką marki Le Petit Trou, którą prowadzi ze swoim chłopakiem. Rozmawiała: Klaudia Litkowska W artykule wykorzystano zdjęcie autorstwa Adama Plucińskiego/ Move

20


Ze względu na to, że głównym tematem tego miałam w głowie coś, czego nie ma. Mało kto wie, wydania naszego magazynu  jest kobiecość, nie że Polska jest pionierem w Europie pod względem szycia bielizny. Robimy to świetnie. Chciałam to sposób nie zapytać, jaką Ty masz jej definicję? wykorzystać. Dokładnie wyobraziłam sobie, jaka Kobiecość jest dla mnie bardzo ważna, to ma być marka. Trafiłam  w  niszę, w której jest uwielbiam „kobiece kobiety”. Czasem wynika ona ze jeszcze wiele do zrobienia. Rozwijamy się – już  sposobu zachowania, a czasem ze stroju. Lubię być w tym miesiącu dojdzie dziesięć nowych produktów kobietą i to podkreślać. Bielizna jest na to dobrym oraz świeca zapachowa.  Cieszy mnie to, że robię sposobem. coś fajnego dla kobiet. Figi z dziurką  to prosty Czy rola kobiecości we współczesnej modzie nadal pomysł,  żeby pokazać trochę kobiecości. Okazało jest ważna? Z moich obserwacji wynika, że moda  się, że kobiety na to czekały. w pewnym stopniu  dąży Skąd pomysł na tę dziurkę? Przyznam szczerze, do zdegradowania roli płci, czego dowodem jest że wcześniej nie widziałam czegoś podobnego. to, że w Polsce możemy dostać mnóstwo ubrań „Dziurka” nie jest moim odkryciem. Przyznam, że unisex. widziałam takie rozwiązania już wcześniej. Nie ma Tak,  zgadzam się, że  to coraz bardziej zanika. jednak takiej firmy na świecie, która skupiłaby się Nie jestem fanką takiej mody, ale moim tylko i wyłącznie na tym. Le Petit Trou zawsze będzie zdaniem, można być kobiecą w męskim garniturze miało w ofercie figi z różnymi dziurkami. Zawsze i butach w męskim stylu. Czasem to niuanse decydują w subtelny i niedosłowny sposób. Myślę, że jest to w czym jesteśmy kobiece. bardziej kobiece niż stringi, których nie cierpię. Dlatego muszę Cię zapytać, czy bielizna może być Do tej pory dostępne były tylko figi z wycięciem na pośladkach, teraz wprowadzam figi z ukrytą dziurką traktowana jako ostoja kobiecości w modzie? w kroczu, myślę że to fajny patent. Nie nazwałabym tego ostoją. Ale rzeczywiście, jest taką częścią garderoby, która podkreśla nasze kobiece Dla jakich kobiet jest bielizna Le Petit Trou? walory. Myślę też, że zakładając dobrą bieliznę same Właściwie dla wszystkich. Nie chcę, żeby była to czujemy się bardziej kobiece. bielizna tylko „na  randkę”. Jest wygodna, więc można ją nosić na co dzień z trampkami i jeansami. To jest jedna z części genezy Twojej marki? Myślę, że Le Petit  Trou  jest też dla kobiet, które Tak. Moja bielizna jest kobieca, ale nie lubią swoją kobiecość i po założeniu fig ode mnie wulgarna.  Teraz wprowadzam też  biustonosze, uśmiechną się na widok  swojej pupy w majtkach dla tych, którzy narzekali na ich brak. Jednak z dziurką. nadal figi będą przeważać w ofercie Le Petit Trou,  które  pokazują coś, ale... nie wszystko. Powiedz mi jeszcze, kto jest dla Ciebie ikoną W sesjach,  które robię dla marki,  staram się kobiecości? pokazać dziewczyny kobiece, ale normalne, takie Lubię  Vanessę  Traina  za jej styl. Jeśli chodzi jak ja. Pokazuję, kogo widzę w takiej bieliźnie, choć o modelki to Daria Werbowy. Może jeszcze Juliette oczywiście, nie chcę jej szufladkować. Binoche, bo uwielbiam oglądać ją w filmach, zawsze Dlaczego zajęłaś się akurat bielizną, a nie na wydaje mi się bardzo kobieca. przykład projektowaniem ubrań, z którymi na co A ktoś najbardziej kobiecy, kogo stylizowałaś? dzień masz do czynienia? To już trudniejsze pytanie. Stylizowałam mnóstwo Ubrań jest mnóstwo. Co chwilę słyszę o powstawaniu pięknych kobiet. Nie potrafię wybrać tej jednej. nowych marek. Trudno z tym konkurować. Ja


Żyjemy w epoce seksu Big Brothera Natalia LL swoim dorobkiem artystycznym zasłużyła na miano „kontrowersyjnej, polskiej artystki”. O ile możemy sprzeczać się z tym, że od epitetów „przyswajalna, zrozumiała, łatwa i przyjemna” jej sztuce jest daleko, o tyle nie można odmówić jej zaangażowania. tekst: Anna Pajęcka zdjęcia: „Sztuka konsumpcyjna” Natalia LL 22

Natalia LL, czyli Natalia Lach-Lachowicz za sprawą swoich najbardziej znanych cykli „Sztuka konsumpcyjna” i „Sztuka postkonsumpcyjna” wpisała się w trend sztuki feministycznej, zaangażowanej i pornograficznej jednocześnie. Zdjęcia i filmy, na których modelka konsumuje lody, parówki i banany, co umiejscowione w tym konkretnym kontekście bez wątpienia budzi erotyczne skojarzenia, miały być manifestem. Manifestem, do którego artystka wrzuciła wszystko. Projekt można podciągnąć pod sztukę konceptualną, ale idącą bardziej w stronę body artu i zainteresowania cielesnością,


ualnego dodatkowo wytykając konceptualizmowi pominięcie sfery ciała. Występuje także przeciwko konsumpcjonizmowi i promowaniu stylu życia, który się na nim opiera. Najbardziej popularną interpretacją jest oczywiście nawiązanie do zamienionej, schematycznej roli kobiety i mężczyzny. W „Sztuce konsumpcyjnej” to właśnie kobieta jest stroną aktywną i zaangażowaną, natomiast mężczyzna poddaje się jej dominacji, zresztą w ogóle w kadrach nie występuje. Jego rola sprowadzona jest do przedmiotów o fallicznym kształcie, którymi bawi się modelka.

Dla jednych to niebezpieczne zbliżenie się do granicy, gdzie sztuka i pornografia nie powinny nigdy się zetknąć. Obrzydliwy obraz bez żadnego, dodatkowego wydźwięku. Inni rozumieją, co Natalia LL chciała przekazać, jednak nie potrafią się powstrzymać przed tym, żeby wytknąć balansowanie na granicy kiczu, złego gustu i taniości. Tu jednak należy pamiętać, że prace powstały w latach 70., którym to czasom towarzyszyła inna od współczesnej technika rejestracji obrazu, inne kanony piękna i inne nastroje społeczne. Jakiś czas temu w czeskim Zlinie zamknięto wystawę artystki określając prace jako „pornograficzne”. To nie pierwszy i z pewnością też nie ostatni raz, kiedy ma miejsce taka sytuacja. Cielesność i seksualność właściwie od zawsze w pewnych kręgach jest niezłamanym tabu. Choćby nie wiem co, zawsze powstanie jedna osoba, która w rejestrowaniu rzeczywistości taką, jaką jest zauważy niebezpieczeństwo. Warto zadać sobie pytanie „niebezpieczeństwo czego”. W latach 70., tuż po rewolucji seksualnej, ludzie chcieli mówić o seksie. O seksie, z którego przyjemność może czerpać zarówno kobieta jak i mężczyzna. O seksie, który nie jest jedynie aktem prokreacji, ale ewoluował w nieodłączny motyw w przemysłach rozrywkowych, które utożsamiane są właśnie z konsumpcją. Oczywiście, niemożliwe jest przyznać, że ewolucja ta przyniosła więcej dobrego niż złego. Dlatego czasem „Sztuka konsumpcyjna” Natalii LL jest traktowana bardziej jako przyzwolenie i promocja takich przekonań. Po prawie czterdziestu latach patrzymy na te fotografie i zapisy filmowe i nasze skojarzenia są jeszcze szersze. To wszystko już widzieliśmy, bo czasem nawet kampanie reklamowe przemycają więcej perwersji. Większe wrażenie robi sposób


w jaki to wszystko zostało opowiedziane oraz że zrobiła to kobieta w latach siedemdziesiątych, jednocześnie ogłaszając, że polskie kobiety interesują się seksem. Wtedy mogło to być naruszeniem porządku społecznego. Ale jeśli przeanalizujemy współczesną sytuację, to niewiele się w odbiorze zmieniło. Zmieniły się jedynie środki i narzędzia, za pomocą których przekazuje się treści. I nie tylko o „Sztukę konsumpcyjną” chodzi. Inna wystawa „Natalia ist sex” przedstawia tytułowe hasło, złożone ze zdjęć ukazujących akt seksualny. Czy to nas oburza? Kto nigdy nie widział filmu porno, niech pierwszy rzuci kamieniem. Jednak różnica, o którą tak walczą urzędnicy zamykając kolejne wystawy polega na tym, że oni chcą żeby porno istniało, nawet nie wyobrażają sobie żeby było inaczej, ale woleliby oglądać je w zaciszu własnego domu, a nie w galerii lub muzeum. Należy zatem zadać pytanie, czy to jest taka duża różnica? Wydaje mi się, że tu chodzi o proces dzielenia się swoimi wrażeniami i odbiorem takiej sztuki. Filmów porno raczej nie ogląda się ze znajomymi na imprezie, bo jest to proces mocno intymny, chociaż tak postrzegana intymność jest tania. W galerii sztuki odbieranie staje się aktem kolektywnym, co jest oczywiste, przy każdym zbiorowym wydarzeniu. I tu pojawia się problem. Czy intymność aktu seksualnego da się jeszcze uratować? A jeśli się nie da, bo seks najlepiej sprzedaje produkty i jest już skrajnie publiczny? Oczywiście, że chodzi o pieniądze. W teledyskach, na facebooku, na scenach muzycznych, w sesjach zdjęciowych, nagość i zbliżenie przestają być czymś, co w ogóle się kwestionuje. Żyjemy w epoce seksualnego Big Brothera, gdzie lepsze rzeczy niż kamery zawieszone nad łóżkiem, rejestrują te przemysłowe. Kobiety lubią seks z kobietami, 24

mężczyźni z mężczyznami, choć oczywiście, nadal najbardziej popularne są tradycyjne połączenia. Trwa nieustanny festiwal wymiany wydzielin. Udział w wystawie retrospektywnej prac Natalii LL to dla niektórych przeżycie, któremu towarzyszy zażenowanie, jakie można przyrównać do rozmowy z rodzicami o seksie. Dla innych to sztuka jak każda. Jeszcze inni wyjdą oburzeni, nie samą intymnością obrazu ani sposobem w jaki został potraktowany, ale estetyką prac, która rzeczywiście, może ocierać się o kicz. W latach 70. „Sztuka konsumpcyjna” czy „Natalia ist sex” miały skrajnie inny wydźwięk, bo krzyczały o tym, że w sferze życia seksualnego kobiety mają takie same prawa jak mężczyźni i że zadanie kobiety nie powinno zaczynać się i kończyć na leżeniu na plecach. Równouprawnienie w sferze seksu miało być ostatecznym zniesieniem granic i zakończeniem walki Marsa i Wenus. Ostatecznie, okazało się, że ktoś wyczuł dobre pieniądze i pomyślał, że taki nośny temat można dobrze sprzedać. Ta sama osoba łaskawie zgodziła się na to, żeby przyznać kobietom prawo do lubienia własnego ciała i robienia z nim co tylko zechcą. Niestety, jedynie pozornie. Żeby następnie przenieść to na bilboardy, reklamy i coraz prężniej rozwijającą się branżę porno. Oczywiście, pozostajemy na własnym podwórku, które jest niepozamiatane, zapuszczone i odgrodzone betonowym murem. I chociaż ostatnio zaczynają przebijać się przez niego delikatne promienie światła, to pozwala to tylko lepiej zobaczyć jaki panuje tam bałagan.


NOWA FIGURA KOBIETY tekst: Michał Strzelecki

Ewa Juszkiewicz 26


Współcześnie możemy zaobserwować jak kultura popularna i masowa konsumpcja wszelkich dóbr dominuje w naszym życiu. Nie ma wątpliwości, że komercjalizacja dokonała zadziwiających transformacji na ciele i umyśle obydwu płci. Dorzućmy do tego koncepcje feministyczne i rysuje nam się zaskakujący obraz. Najpierw kobiety musiały utorować sobie drogę. Między innymi za sprawą feministycznych ruchów, sztuki, zaczęły od demaskowania kobiecych stereotypów i poszukiwania matriarchalnych archetypów. Wychodząc z przestrzeni domowej musiały zaakceptować reguły męskiego świata, a tym samym wyrzec się cech, które uznawano za definicje kobiecości. W późnych latach 90-tych Polki „dorosły” do tego, aby wyjść z ram i zacząć burzyć ustalone kategorie, narzucone im wcześniej przez męskocentryczny sposób patrzenia na świat. Jednak jak się możemy przekonać, kolejne pokolenie odrzuciło przestrogi Riot Grrrls odnośnie kultu urody i napędzającego kompleksy przemysłu kosmetycznego. Zatem możemy powiedzieć, że dziś buntowniczkę wyparła szafiarka. Jej zapowiedzią była bohaterka eseju francuskiego kolektywu Tiqqun. W pochodzącym z 1998 roku studium „Notatki do studium młodej dziewczyny” członkowie Tiqqun stworzyli portret dziewczyny do konsumpcji. To ich opis, inspirowany gombrowiczowską Młodziakówną, ukazuje kobietę jako maszynę do gapienia się, bezrefleksyjnie konsumującą obrazy i produkty, a swoje życie dokumentuje przy pomocy specjalnych aplikacji i mediów społecznościowych. Charakteryzuje je

sprzyjanie masowym gustom, dostosowywanie się do nich, skupienie na formie i technologii bardziej niż na treści, niejednokrotnie z wyraźną dla tej treści szkodą. Nasze poczucie rzeczywistości zostało sprowadzone do znaków kultury popularnej i obrazów w mediach. Nowa sytuacja jednak nie do końca deprecjonuje współczesną kobietę. Okazało się, że mężczyzna w tym świecie trochę się pogubił, dzięki temu kobiety mogły przejąć inicjatywę, w pełni dostosowując się do nowej rzeczywistości. Po erze feudalnej, później kapitalizmu, mężczyzna stracił swoją pozycję, zmuszony do poszukiwania nowej tożsamości. Zorientowanie na rozrywkę i zabawę obnażyło nieumiejętność odnalezienia się w silnie sfeminizowanym społeczeństwie (trzeba natomiast podkreślić, że owa rozrywka nie jest w żaden sposób zgodna z myślą feministyczną lub ideą równości płci). Kobiety jednak radzą sobie z nim znacznie lepiej i są też skuteczniejsze na tymże polu walki. Oczywiście, takie czynniki jak zdobycie wyższego wykształcenia, praca w wysoko płatnych zawodach, powodują, że ich władza w społeczeństwie konsumentów radykalnie wzrosła. Konsumpcjonizm nie jest jednak antidotum na pełne wyleczenie się z cienia mężczyzny. W tym współczesnym „specyfiku” można również znaleźć wiele „bakterii”, które szkodzą samym kobietom. Z jednej strony mamy do czynienia z wyzwalaniem się z tradycyjnej kobiecej roli: strażniczki domowego ogniska, a z drugiej – z uwięzieniem w ciele, poprzez narzucane sobie normy prawidłowego wyglądu. Doskonale opisuje to Honorata Jakubowksa-Mroskowiak „współcześnie ludzie postrzegani są coraz częściej przez pryzmat


swoich ciał. Tożsamość jest przenoszona „na powierzchnię” i zaczyna być odgrywana przez ciało. Wygląd staje się podstawowym kryterium oceny ludzi, jednak wymogi stawiane współczesnemu ciału – piękno, szczupłość, młodość – dotyczą bardziej kobiet niż mężczyzn”. Sztuka doskonale rozumie to zjawisko, dlatego takie kobiety jak m.in.: Ewa Juszkiewicz, Magdalena Moskwa, Paulina Ołowska i wiele innych artystek ukazuje ślepy zaułek, w który kobiety same siebie mogą zaprowadzić. Piękno, od którego uzależniła nas kultura masowa, zostaje przez artystki przetworzone, zmetaforyzowane i odczytane na nowo. Nie przypadkowo wymieniłem właśnie te trzy kobiety. Połączenie w ich malarstwie surrealizmu z feminizmem wydaje się być obecnie najciekawszą manifestacją tego rodzaju sztuki w Polsce. Artystki proponują inne rozumienie kobiecości niż to, do którego przyzwyczaiła nas popkultura. Ich twórczość staje się remedium na narzucany współczesnym kobietom przymus podobania się, dbania o własny wizerunek.  Tutaj widać też zerwanie z obsesyjnym dążeniem do ideału. Bo właśnie paradoks polega na tym, że pomimo pewnej przewagi, w dzisiejszej rzeczywistości, kobiet nad mężczyznami, one ciągle poddają się męskiej „władzy spojrzenia”, sprowadzając się do roli oglądanego. Być może spotkanie postfeminizmu z „figurą nowej kobiety” uzmysłowi, że popkultura nie jest niewinną przestrzenią rozrywki, dającą przyjemność lub ogłupiającą. Dziś stała sie przestrzenią władzy – często przemocy, niekiedy subwersji. Jest lustrem, które odbija rzeczywistość, ale też narzędziem, które ją kształtuje.  28

Magdalena Moskwa Magdalena Moskwa


Ewa Juszkiewicz


SIMPLY WOMAN Fotograf: Alicja Dobrzykowska/Aliszja Modelka: Susan/ Hysteria Models Stylizacje: Alicja Dobrzykowska/ Aliszja Makijaż: Agata Karpińska Włosy: Agata Karpińska


Subtelne Nastroje - Natalia Siebuła Rozmawiał: Michał Strzelecki W artykule wykorzystano zdjęcia autorstwa Piotra Czyża

40


Projektantka, która swój zmysł obserwacyjny i szerokie zainteresowania przekłada na tworzywo, jakim jest dla niej materiał, a w swoją wrażliwość ubiera inne kobiety. Tak w jednym zdaniu mogę opisać projektantkę, której twórczość powinna znać każda miłośniczka klasyki i minimalizmu. Jej moda jest nie tylko nowoczesna i funkcjonalna, ale także inteligentna i pełna emocji.

Zacznijmy od początku. Jak zaczęła się twoja przygoda z modą? Co do pomysłu na projektowanie, to pewnego rodzaju próba, bardzo przypadkowa. Nigdy nie planowałam, że będę tworzyła ubrania i też nie wiążę z tym przyszłości do końca życia, choć tworzenie i obserwowanie procesu produkcji swojego „dzieła” jest bardzo fascynujące.   Teraz pracujesz nad nową kolekcją? Pracuję. Opieram się na znanych i klasycznych kształtach, pojawią się długie płaszcze z klapami, z mocno podkreśloną talią, żakiety zbliżone bardziej do marynarek męskich, białe koszule, plisowane spódnice do połowy łydki. Kolekcja inspirowana jest fotografiami Saul’a Leiter’a, który w malarski sposób przedstawia nastrojowe urywki amerykańskiego życia. Jego fotografie są lekko przytłumione, przymglone, z subtelnymi niejasnościami – wprowadzają w lekko melancholijny i jesienny nastrój. Jeśli się nie mylę, pracując nad ostatnią kolekcją

także inspirowałaś się fotografią, i to francuską. W jednym z wywiadów zdradziłaś, że były to fotografie Edouardo Boubata. Tym razem także postawiłaś na fotografię… Tak, faktycznie przy À la mer na wiosnę towarzyszył mi cykl obrazów Edouardo Boubata, nagiej kobiety, leżącej i spacerującej po plaży, choć są to fotografie czarno-białe czułam w nich upalne dni i zapach morza. Jednak teraz, kiedy patrzę na  Leiter’a, w jego pracach odczuwalny jest pewnego rodzaju smutek, dużo w nich zmieniającej się pogody, dużo deszczu, subtelne niejasności czy przezroczystości wprowadzają w lekko rozczulający nastrój. Leiter zachwyca niepowtarzalnym rodzajem lirycznego widzenia kobiet z parasolami czy nienagannie ubranych mężczyzn. Zajmowałaś się wcześniej muzyką. Czy dźwięki także stanowią źródło inspiracji podczas pracy nad kolekcją? Tak, zawsze. Teraz, przy jesiennej kolekcji, dopełnieniem obrazu deszczowej ulicy stała się dla mnie muzyka Gato Barbieri’ego – ścieżka dźwiękowa z filmu „Ultimo tango a Parigi”, bardzo namiętna i zmysłowa muzyka z bardzo klimatycznym saksofonem. Na temat budowania filozofii twojej marki można przeczytać, że „inspirują cię zjawiska zachodzące w sztuce na przestrzeni czasu”. Towarzyszy tobie jakiś nurt w sztuce, któremu ciągle się przyglądasz, który wciąż Cię inspiruje? Nie, to nie jest tak, że obrałam jakąś dziedzinę czy nurt sztuki, który szczególnie mnie interesuje. Lubię obserwować jak wszystko podąża do przodu, jak zmienia się malarstwo, design, fotografia, co interesuje artystów, po jakie sięgają tematy, jak wszystko ewoluuje i jak wszystko powraca. Do czego jeszcze odnoszą się twoje projekty, pod jakim kątem patrzysz na otaczającą cię przestrzeń?


Na pewno do bliskich mi rzeczy, do mojego otoczenia, mojego nastroju, ludzi z którymi przebywam, którym także opowiadam o moich inspiracjach. Otaczający nas świat realnie złożony jest z wielowymiarowej materii architektury, dlatego zwracam uwagę na budynki wpisujące się bardziej lub mniej w przestrzeń. Fascynuje mnie architektura modernistyczna i postmodernistyczna, jednak nie łączę jej w bezpośredni sposób z projektowaniem ubrań. Podążasz w jasnym i konkretnym kierunku, twoje ubrania oscylują miedzy klasyką, a minimalizmem. Jak zrodziła się w tobie estetyka, w obrębie której się poruszasz? Od zawsze lubiłam rzeczy proste, kształtne, klasyczne, wytworzone przez rzemieślników ręcznie. Cenię dobry, prosty i funkcjonalny design. Czy „twoja moda” ma coś z poezji, odnosi się do niej? Można powiedzieć, że ubrania, które szyjesz charakteryzuje lekkość, liryzm ? Nie oszukując, za poezją nie przepadam, więc sądzę, że moja moda nie ma nic z poezji. Jednak do każdej kolekcji układam dość duży, obszerny tekst, zbiór myśli, pewną historię. Czym jest kobiecość według Natalii Siebuły? To świadomość siebie i swojego ciała, wrażliwość i delikatność. Prostota i wyrafinowanie to przepis na ubrania ponadczasowe? Prostota na pewno, czy wyrafinowanie – nie wiem. Im rzeczy są prościej zaprojektowane, mają lekką i klarowną linię, tym bardziej mogą służyć nam lata. Chociażby kolory – biel i czerń jeszcze nigdy nie wyszły z mody. W jednym z wywiadów powiedziałaś, że „nie tworzę z nastawieniem na tylko i wyłącznie sprzedaż”. Czy pod tym względem coś się 42


zmieniło? To niecodzienne podejście w modzie, która jest także biznesem skoncentrowanym dziś równie mocno na zysku, co na wizualnym i twórczym aspekcie. Oczywiście, w tym momencie utrzymuję firmę i żyję ze sprzedaży moich produktów, jednak nie projektuję komercyjnie, jakoś specjalnie nie śledzę trendów, nie wiem co sprzedaje się najlepiej w tym sezonie. Modę traktuję jako sztukę, choć w moim przypadku jest to sztuka użytkowa. Interesujesz się polską branżą mody? Starasz się współpracować z innymi twórcami, którzy poruszają się w obrębie mody? Interesuję się. Projektuję od pięciu lat i widzę, jak wiele zmieniło się przez ten czas, jak powstają nowe magazyny, jak powstają nowe marki, jak bardzo dużo ich powstaje, jak rośnie świadomość odbiorców. Większe grono lubi polską modę, wspiera ją i dlatego marki mogą rozwijać się dalej. Sama nie współpracuję z wieloma twórcami, myślę, że swoją estetyką jesteśmy zbliżone z Anną Ławską, która projektuje biżuterię i pomagamy sobie już od pewnego czasu, projektując rzeczy dla siebie do nowych kolekcji. Wybiegając w przyszłość, gdzie Natalio widzisz swoją markę za, powiedzmy, kolejne pięć lat? Wielu projektantów mody podąża również w stronę designu, czy ty także myślałaś o powiększeniu pola swojej twórczości? Oczywiście, że myślę także o projektowaniu innych rzeczy niż ubrania, uwielbiam szkło, ceramikę i myślę, że jeśli poszerzę działalność, to właśnie o te dziedziny i może wydawać się to śmieszne, ale najbardziej marzę, aby zaprojektować samochód. A za pięć lat, mam nadzieję, że będziemy mogli spotkać się już w mojej pracowni połączonej z butikiem.  W taki razie trzymam kciuki i dziękuję za rozmowę.


Na 10 pytań odpowiada...

Kaja Śródka 44


Zawsze wiedziałaś, że projektowanie to jest Film z najlepszymi kostiumami to… właśnie to czym chcesz się zająć? Miałaś jakieś „Kingsajz”, „Seksmisja”, „SNATCH”, „Anna Kareinne pomysły na siebie? nina”, „Królowa Margot”, „GREAT Expectations”, W ostatniej klasie liceum wybrałam fakultet z hi- ale w reżyserii Alfonso Cuaron. storii chcąc iść na prawo. W finale miesiąc przed maturą zmieniłam go na historię sztuki i poszłam Gdybyś miała stworzyć kolekcję w duecie z innym projektantem, kto mógłby to być? w lewo…na ASP. Ubierasz innych. Sama też nosisz ubrania swo- Śp. Yves Saint Laurent. jego autorstwa? Jak wygląda Twoja garderoba? Gdyby każda możliwa modelka lub gwiazda mogła Mam sporo fraków w swojej garderobie. Jeże- otworzyć Twój pokaz, kogo byś wybrała? li wierzy się we własny pomysł i projekty, jest to równoznaczne z tym, że samemu chce się je nosić. Poza frakami mam dziesiątki typowego modowego setu Jamesa Deana tj. biały t-shirt, jeansy i skórzana kurtka. Pamiętasz jak wyglądał twój pierwszy zrealizowany projekt? Pierwszy profesjonalnie zrealizowany projekt to była kolekcja inspirowana wyjazdem do Azerbejdżanu, na pierwszym roku studiów, do konkursu Moda Folk, później kilka lat przerwy i mój pierwszy szkic strojów do reklamy Heyah, kiedy miałam 19 lat; ludzie-paletki pingpongowe, śpiewający rożek lodowy, pan kominek podrywający w klubie panią zapałkę itp. Totalne szaleństwo kostiumowe i jeden z pierwszych projektów reklamowych w mojej karierze.

Spośród modelek Kate Moss, ponieważ pasuje do buntowniczego, czasem rockowego charakteru fraków, które nie są dla nudnych dziewczynek, gdyby nie musiała to być profesjonalna modelka i nie wywróciła się w pierwszym kroku na wybiegu, to pewnie Królowa Anglii Elżbieta II, byłoby to połączenie przypominające szaleństwo patriotyczne, jakie często uprawia Vivienne Westwood, z doskonałym PR-em i kobietą doskonale pasującą do niezwykle eleganckiego stroju, jakim jest frak… Musiałybyśmy tylko dogadać się, co do wyboru kapelusza. Jeżeli miałabyś wybór i mogła pokazać swoją kolekcję tylko podczas jednego światowego tygodnia mody, który byś wybrała?

NY fashion week, kocham to miasto najbardziej ze wszystkich na świecie, tak więc wybór jest proGdybyś mogła zrobić pokaz w każdym, dowol- sty. nym miejscu na świecie, bez ograniczeń, jakie Pokaz to też podkład muzyczny. Wielu probyłoby to miejsce? jektantów mówi, że inspiruje ich muzyka. Jaki Nie potrafię się zdecydować jak o tym myślę, jest utwór, rodzaj muzyki, płyta, wokal wpasowałby tyle genialnych miejsc… Zacznijmy realnie od się w Twój styl? marzeń o fashion weeku w NY.

Do ostatniego pokazu muzykę komponował i miJaka była najciekawsza opinia jaką usłyszałaś na xował mój przyjaciel – Mikey Torzecki, malarz, grafik, dj – człowiek orkiestra, stworzył wyjątkotemat swoich projektów? wy utwór z załamującym się zaskakująco tempem, Cytat: „przypominają malarskie obrazy, których płynącym śpiewem ptaków w tle oraz elementami nie da się skopiować”. Dla osoby, która studiowała hip hopu. Nigdzie nie znalazłabym takiego mumalarstwo jak ja, to hiper komplement. zycznego „gotowca”.


Photo: Marcin Biedroń/ A12 Team PHOTOGRAPHY Model: Lena / AMQ

Na 10 pytań odpowiada...

Anna Dudzińska 46


Zawsze wiedziałaś, że projektowanie to jest nym projektantem, kto mógłby to być? właśnie to czym chcesz się zająć? Miałaś jakieś Yohji Yamamoto inne pomysły na siebie? Tak, to było moje marzenie od wielu lat. Gdybym Gdyby każda możliwa modelka lub gwiazda jednak z jakichś przyczyn nie mogła projektować, mogła otworzyć Twój pokaz, kogo byś wybrała? to pewnie i tak bym skończyła na innym stanowiTilda Swinton! sku w branży modowej. Ubierasz innych. Sama też nosisz ubrania swo- Jeżeli miałabyś wybór i mogła pokazać swoją jego autorstwa? Jak wygląda Twoja garderoba? kolekcję tylko podczas jednego światowego tygodnia mody, który byś wybrała? Ostatnio robiłam generalne porządki w szafie zostawiając sobie niezbędne minimum. Im jestem starsza, tym bardziej odczuwam potrzebę ubierania się w dobre jakościowo ciuchy, świadomie odrzucając propozycje sieciówek. W tej chwili wolę mieć mniej i inwestować pieniądze w coś naprawdę wartościowego i przykuwającego uwagę. Zaczęłam także chodzić we własnych projektach.

New York Fashion Week Pokaz to też podkład muzyczny. Wielu projektantów mówi, że inspiruje ich muzyka. Jaki utwór, rodzaj muzyki, płyta, wokal wpasowałby się w Twój styl?

Tutaj inspiracji jest wiele. Uwielbiam słuchać kompletnie odjechanego Aphex Twina, AmoPamiętasz jak wyglądał twój pierwszy zrealizona Tobin lub spokojniejsze Tarwater, Neotropic. wany projekt? Zawsze mam problem z wyborem właściwego Tak, przeglądałam ostatnio swoje projekty ze stu- podkładu muzycznego pod kolekcję. Podczas jej tworzenia najczęściej towarzyszy mi kilka lub kildiów i to był prawdziwy koszmar. kanaście utworów, zatem lista jest dosyć długa. Gdybyś mogła zrobić pokaz w każdym, dowolnym miejscu na świecie, bez ograniczeń, jakie byłoby to miejsce? Nowy Jork i Tokio. Jaka była najciekawsza opinia jaką usłyszałaś na temat swoich projektów? Jeden magazyn w swoim artykule napisał, że robię rzeczy dla kosmitek. Oczywiście, uznałam to za komplement. Film z najlepszymi kostiumami to... „Kucharz, złodziej, jego żona i jej kochanek” Gdybyś miała stworzyć kolekcję w duecie z in-


JEŚLI NIE JA, TO KTO? JEŚLI NIE TERAZ, TO KIEDY? tekst: Marta Tuszyńska

48


Trudno odważyć się na to, aby zmieniać świat - chociaż na samą próbę. Bo oznacza to i odpowiedzialność, i ryzyko. Odpowiedzialność - za swoje poglądy i za tych, którzy w nie zainwestują, a ryzyko dlatego, że zawsze może się nie udać. Jeszcze trudniej jest mieć wpływ, kiedy jest się kobietą. To mężczyźni najczęściej

zasiadają w zarządach najważniejszych korporacji, są głowami państw i rodzin. Przy tym wszystkim, kobiety potrzebują więcej bodźców, żeby uwierzyć, że dla nich też jest miejsce, nawet na szczycie. Ostatnio taki bodziec pojawił się na YouTube…

Emma Watson – brytyjska aktorka, znana przede wszystkim z roli Hermiony Granger z cyklu filmów o Harrym Potterze, ale też innych produkcji („Noe: Wybrany przez Boga”, „Bling Ring”, „Charlie”, „Mój tydzień z Marilyn”) wygłosiła mocne i zarazem wzruszające przemówienie w kwaterze głównej ONZ w Nowym Jorku. Niedługo po zakończeniu studiów z literatury angielskiej na Brown University w Nowym Jorku 24-latka zaczęła poważnie angażować się

w kwestie społeczno-polityczne dyskutowane w każdym zakątku świata. Podczas swojego wystąpienia mówiła o tym, że kobiety i mężczyźni powinni mieć te same prawa i możliwości, że powinno im się płacić takie same pensje. Zwróciła uwagę na to, że kobietom często wmawia się, że są słabsze, że mają mniej do powiedzenia, często nie mogą decydować same o sobie, a ona z pomocą innych kobiet i mężczyzn chce to zacząć zmieniać - od teraz. Należy dodać, że Emma Watson wystąpiła ze


swoim wykładem na temat równości płci jako ambasador UN Women, czyli Podmiotu Organizacji Narodów Zjednoczonych na rzecz Równości Płci i Wzmocnienia Kobiet, który powstał nie tak dawno temu, bo w 2010 roku. Emma Watson nie tylko chce walczyć o prawa dla kobiet, ale też pokazuje kobietom jak daleko same mogą dojść. A na dodatek przeczy wszelkim stereotypom. Stereotypom, że mądra to brzydka, a piękna to głupia. Pokazuje kobietom, że mogą czuć się dobrze ze sobą, wyglądać seksownie, przejmować się tym, co na siebie włożą, a przy okazji realizować wyższe cele i wypowiadać na głos swoje poglądy. HE FOR SHE - ON DLA NIEJ „On dla niej” – tak nazywa się ruch na rzecz równości płci, który usiłuje podejść do problemu nierówności płci z innej niż dotychczas strony. O prawa kobiet walczyły dotychczas feministki, którym świat przypiął metkę przeciwniczek mężczyzn, nieatrakcyjnych, zimnych, niesympatycznych i zbyt pewnych siebie. Teraz chodzi o to, by mężczyźni zauważyli, że kobiety nie zasługują na to, żeby mniej im płacono, nie liczono się z ich zdaniem, traktowano je jak towar. Po wystąpieniu Emmy Watson ruch zyskał na popularności i mężczyźni znani ze świata filmu, muzyki, polityki zaczęli wspierać sprawę swoimi głosami. Na stronie www. heforshe.org jest mapka z ilością mężczyzn, którzy zdecydowali się opowiedzieć za równością płci. Ogólna liczba tych mężczyzn jest dość imponująca i wciąż rośnie - 178,215 (stan na 10 października). Kiedy klikamy na Polskę widzimy mniej dumne 442.

www.heforshe.org 50

Harry Styles

Logan Lerman


Peter Gallagher

Chris Colfer

Russell Crowe

Neil Gaiman


Natalia Kontraktewicz - Charlotte Rouge Rozmawiała: Marta Tuszyńska Zdjęcia Natalii: Marcin Kontraktewicz Zdjęcia z butiku: Marta Tuszyńska Co uważasz za swój największy sukces w świe- śmignięcie scroll-em do dołu – kto co dziś założył, gdzie był, co zjadł. Gdy coś przykuje moją cie mody? uwagę klikam, lajkuję, czasem zapisuję w folPokaz na Alei Projektantów, podczas Fashion derze ‚inspiration’. Życie w pośpiechu wpływa Week Poland, pomimo tego, że jestem głównie negatywnie na rozwój i poszukiwanie inspirasamoukiem. cji, więc staram się jak najwięcej chłonąć w czaSama prowadzisz bloga, czy śledzisz jakieś sie podróży – zdradzę, że o tym właśnie będzie inne blogerki/blogerów, którzy inspirują cię moja najnowsza kolekcja. swoimi stylizacjami?

Jak udaje ci się łączyć tyle zająć? Oprócz proTak, śledzę blogi, choć ostatnio brakuje mi na wadzenia bloga, sklepu online, stacjonarnego to czasu. Pozostaje wtedy facebook i szybkie butiku, tworzenia fotografii, jesteś również 52


współzałożycielką agencji Wonder Models…

modelek?

Moja praca to moje życie. Można by powiedzieć, że w zasadzie nie przepracowałam się za bardzo, bo wszystko to jest wielką przyjemnością i wyzwaniem, a nie przymusem. Oczywiście, gdy są gorsze chwile, napotykam problemy i przeszkody albo czuję zmęczenie, zastanawiam się nad sensem tego pędu. Próbowałam zwolnić tempo, robić mniej, ale przestaję wtedy czuć, że żyję. Muszę odczuwać delikatną presję, motywację, wenę, mieć cel, plan – wtedy moje życie jest pełne. Kiedyś też odnalazłam świetną odpowiedź na to pytanie w słowach Anji Rubik – dzięki temu, że zajmujemy się tyloma pracami, mamy więcej żyć niż zwykły śmiertelnik . Mi jedno życie zdecydowanie nie wystarcza. Chcę być wszędzie, tworzyć, robić to, co sprawia mi przyjemność, zasmakować i spróbować wszystkiego, zostawić po sobie ślad na świecie.

Zaczęło się od fotografii. Miałam okazję pracować z modelkami z różnych polskich agencji i zauważyłam, że dziewczyny nie są należycie traktowane. Brakowało na rynku małej, butikowej agencji, która w bardzo personalny, indywidualny sposób podejdzie do nastolatek, przygotuje je do pracy, zaopiekuje się nimi, a nie wysyła w świat spod drzwi agencji w formie maszyny do zarabiania pieniędzy. Kocham kobiece piękno, uwielbiam pracować z modelkami i połączyłam to z potrzebą pomagania innym, spełniania ich marzeń. Z początku taka forma agencji wyglądała podejrzanie w oczach innych. Dziś jesteśmy doceniane z Olgą za opiekę nad młodymi modelkami.

Mimo tak intensywnego życia zawodowego, nawet z twojego bloga emanuje ogrom miłości dla najbliższych Ci osób. Można mieć to Skąd właściwie pomysł na założenie agencji wszystko jednocześnie – karierę i rodzinę?


Trzeba o to walczyć zdrowym rozsądkiem, nic nie przychodzi samo. Mam o tyle łatwiej, że mój mąż zaczynał karierę fotograficzną razem ze mną. Nasz 12-letni związek jest niezwykle silny, oparty na przyjaźni i partnerstwie. Kiedy postanowiłam rozwijać się dalej poza fotografią, nie miał nic przeciwko, wspierał mnie, wręcz stał się częścią moich kolejnych biznesów. Bez niego, ani agencja, ani marka odzieżowa nie radziłyby sobie tak dobrze. Kolejny etap to rodzice i rodzeństwo – gdy wyprowadziłam się do Warszawy by rozwinąć skrzydła chciałam się odciąć od rodziny. Byłam zawsze outsiderką, artystką, miałam inne priorytety (czyt. nie chciałam iść na studia magisterskie). Widywaliśmy się rzadko, czasem telefonowaliśmy do siebie. Wytworzyło to naturalną tęsknotę, dzięki której bardzo się kochamy i mamy do siebie więcej cierpliwości. Moi rodzice zaakceptowali w pełni to jaka jestem i do czego jestem stworzona. Kolejne sukcesy dawały im powody do dumy, a dziś myślę, że są bardzo szczęśliwi, że zaufali moim wyborom. Kibicują mi z całego serca. Wiem, że mogę na nich liczyć i zawsze to ich stawiam na pierwszym miejscu. Przyjaciele? Żadni nie przetrwali z podstawówki czy liceum. Moi przyjaciele to grupa ludzi, których poznałam dopiero w dorosłym życiu. Choć znamy się tylko kilka lat, mamy cudowne więzi. Mimo ogromu pracy jestem w stanie często rzucić w kąt obowiązki, pójść do kina, urządzić imprezę, do której gotuję cały dzień, zebrać paczkę na leniwe niedzielne śniadanie na mieście. Podsumowując – dzięki zdrowym priorytetom, wyważeniu ilości pracy do życia towarzyskiego i rodzinnego udało mi się stworzyć naprawdę piękne relacje z ludźmi, które dają mi mnóstwo szczęścia i chęć do działania. Mam świadomość, że praca, pieniądze, sukcesy mogą zniknąć. Jeśli wcześniej nie dbało się o relacje międzyludzkie, zostaje się kompletnie samemu w najgorszym momencie swojego życia. Gdybym nie miała z kim dzielić się sukcesami pewnie nie zaszła54

bym tak daleko. Gdybym też zamknęła się w swoim mieszkaniu, by skupić się tylko na pracy, może osiągnęłabym dużo, ale byłabym pustym człowiekiem. Zatem dla mnie kariera bez rodziny i przyjaźni nie istnieje. Czy droga od fotografa do projektanta jest prosta? Dla mnie wszystko jest proste, jeśli się tego pragnie. Choć w planach miałam skończyć szkołę projektowania, to jednak szybko rzuciłam naukę i zaczęłam działać. Oczywiście, to mogło spowolnić mój sukces, ale niestety nie potrafię usiedzieć długo na krześle podczas wykładu. Ja muszę tworzyć! Metamorfoza od Natalii-fotografa do Natalii-projektanta zajęła mi... 6 miesięcy. A gdybyś musiała wybierać – fotografia czy projektowanie? Zdecydowanie fotografia. Markę Charlotte Rouge mogę dalej prowadzić zatrudniając zdolnych projektantów, ale nikt nie zrealizuje moich wyśnionych obrazów tak jak ja. Fotografia daje wszelki upust emocjom i pomaga mi wyrażać siebie. Gdybym musiała przestać to robić pewnie bym zwariowała. To tak jakby zakazali Ci śpiewać i tańczyć przy ulubionej piosence, którą słyszysz cały czas w radiu – takie emocje potrafią roznieść człowieka od środka. Jaka jest twoja wizja kobiety, którą ubierasz? Jest podobna do ciebie? Często się nad tym zastanawiam i myślę, że tak, jest podobna, ale nie identyczna. Daję sobie pewien zapas odmienności, oddechu, indywidualności w stylu, który proponuje Charlotte Rouge. Ja sama zmieniam się niemalże co roku, dojrzewam, rozwijam się i razem z tym zmienia się moja garderoba. Pozwalam klientkom mojej marki dobierać ubrania tak, by podkreślały ich indywidualność, kobiecość, ale jednocześnie nie


przytłaczały ich osobowości. Ulubioną transparentną spódnicę maxi można założyć na wiele sposób i nadal wyglądać świetnie – do bluzy i sportowych butów, ale też do szpilek i delikatnej koszulki na ramiączka. To samo mówi bielizna Charlotte Rouge – noszą ją romantyczne i seksowne kobiety, które na koronkowy stanik założą swój ulubiony, rozciągnięty rockowy T-shirt albo dopasowaną sukienkę z głębokim dekoltem.

sem jestem przekonana, że ci wszyscy bohaterowie gdzieś naprawdę są, a ja mogę podglądać ich życie. Dlatego czuję się oszukana, gdy rzeczywistość okazuje się inna – tak jak chociażby wizja przyjaźni, która jest piękna na ekranie, a w realu trudniej jest wychodzić codziennie na piwo z tą samą paczką i mieć o czym rozmawiać. Cały czas muszę sobie wmawiać – to tylko film.

Współpracowałaś z Margaret przy tworzeniu teledysku do akustycznej wersji „Thank You Kontrast, to słowo, które często pojawia się Very Much”. Nie boisz się żadnych wyzwań? przy opisywaniu twoich ubrań… Absolutnie nie. Mam długą listę wyzwań i maKontrast to cała ja – jestem pełna przeciwieństw. rzeń, jedną z pozycji było nagranie teledysku. Wyrażam to nie tylko projektując ubrania, ale Mam zamiar dalej rozwijać się w dziedzinie filteż tworząc fotografie i realizując inne pomysły. mu, tylko muszę jeszcze znaleźć na to czas... Masz sklep internetowy i butik z projektami Skąd wzięło się hasło „I don’t want realism. z własnych kolekcji, ale szyjesz też na zamó- I want magic!”, które było tytułem twojej wystawy fotografii i które możemy zobaczyć na wienie. Co jest większym wyzwaniem? twoich projektach? Szycie na wymiar to domena Charlotte Rouge, klientki zawsze doceniały możliwość dostoso- Hasło to tytuł bloga, który mnie od długiego wania długości spódnicy czy rękawów. W bie- czasu inspirował, dawał mi porcję weny, której liźnie staram się wprowadzić na tyle uniwersal- nie mogłam odnaleźć nigdzie indziej. Samo to ne rozwiązania, aby szycie na wymiar nie było hasło stanowi dla mnie ogromną moc. Gdy dowymagane, jednak zapotrzebowanie klientek na wiedziałam się, że autorką jest Polka skontakdodatkowe rozmiary jest ogromne. Na pewno towałam się z nią i zaproponowałam kooperajest to o wiele większe wyzwanie niż produkcja cję przy tworzeniu kolekcji SS13 Black&White. standardowej rozmiarówki. Chcę powrócić do Charm&Fight. Analizując cytat „I don’t want szycia na wymiar wraz z premierą nowej kolek- realism. I want magic!” zdałam sobie sprawę z tego, że mnóstwo osób się z nim utożsamia, cji (ta usługa jest tymczasowo niedostępna). ma swoją definicję rzeczywistości i magii, o któJesteś fanką seriali? I co mają wspólnego rej mowa. Stworzyłam więc nadruki i zapytaz twoją wizją przyjaźni? łam ludzi czego nie akceptują w codzienności, Tak, jeszcze kilka lat temu nie pomyślałabym, że a o czym marzą. to tak wciągające. Byłam mocno zrażona polskimi produkcjami, ale odkąd jest Netflix i inne platformy umożliwiające oglądanie seriali online zakochałam się w wielu zagranicznych produkcjach. Stały się wręcz ważną częścią mojej codzienności. Dzień bez serialu wydaję się być niepełny. Jestem dosyć naiwną osobą, pełną empatii i cza56

Nie tak dawno temu otworzyłaś swój pierwszy stacjonarny butik w Warszawie. Co ci przychodzi do głowy, kiedy o tym pomyślisz? Myślę, że to było bardzo szalone. W planach miałam zupełnie inną, wielką realizację, butik miał ruszyć dopiero za kilka miesięcy, ale gdy


idea przygasła nie poddałam się i postanowiłam zmniejszyć zasięg. Chciałam mieć swoje miejsce do pracy, spotkań z klientami, a że znalazłam już swego czasu przepiękny stary budynek na Ochocie, gdzie kręciłam film promocyjny Charlotte Rouge, długo się nie zastanawiałam i wynajęłam w nim lokal. To cudowne uczucie móc w końcu wyjść z domu i pójść do biura, a nie przesiadywać dzień w dzień w jednym miejscu. Czekam aż dokończymy urządzać to miejsce i będziemy mogli oficjalnie je otworzyć głośną imprezą. Poleje się różowy szampan i upieczemy jakieś słodkości. Ostatnio byłaś w Nowym Jorku, co cię zachwyciło? Och, co mnie NIE zachwyciło? Na pierwszym miejscu jest architektura – brak mi słów na spuściznę kulturalną i estetyczną - potwierdzam, że chcę tam mieszkać! Potem światło słoneczne – odbijające się od wieżowców, nurkujące w rzece, przebijające się przez ciasne ulice – inspirujące i magiczne. Otwartość ludzi jest także powalająca, w Polsce mijamy się w sklepie czy na jakiejś imprezie z klapkami na oczach, a w Ameryce ktoś się do ciebie uśmiecha, ktoś pyta jak się masz albo mówi, że świetnie wyglądasz! Zwiedziłam dużo, jednak wciąż za mało by powiedzieć, że znam to miasto. Zdecydowanie muszę wrócić. Może zostanę? Masz jakieś jedno największe marzenie związane z twoją karierą? Często myślę o tym, co jest moim największym celem, spełnieniem i trudno jest wybrać jedno konkretne osiągnięcie. Chciałabym pracować jak fotograf modowy dla gazet, portretować gwiazdy Hollywoodu, kręcić teledyski, otworzyć restaurację, nagrać chociaż jedną piosenkę, mieć butiki w Paryżu, Nowym Jorku, Londynie... Ale chyba mogę potwierdzić jedno – będę szczęśliwa tak długo jak będę mogła podróżo58

wać i jednocześnie pracować – niezależnie czy będę fotografować, projektować czy robić cokolwiek innego. Nie chcę osiadać w Polsce, muszę być w ruchu i kręcić się razem ze światem.


Fotograf/stylizacja: Laura Ociepa Make-up: Alicja Żarnowiecka, Marcin Ziółko Modelki: Emilia Małek, Natalia Gołębska, Alicja Żarnowiecka


TOP FACES tekst: Małgorzata Twardowska

Wrześniowe szaleństwo związane z najważniejszymi fashion weekami dobiegło końca. W tym sezonie na wybiegach największych projektantów znów rządziły Polki. Maja Salamon (D’vision), Magda Jasek (Free Models) czy Ola Rudnicka (Model Plus) to bez wątpienia topowe nazwiska. Dziewczyny mają za sobą kolejny bardzo udany sezon - Maja wzięła udział w aż 51 pokazach (m.in. Luis Vuitton, Valentino, Kenzo, Dior, Marni, DKNY), Magda w 38 (Valentino, Elie Saab, Givenchy, Jean Paul Gaultier, Emilio Pucci), a Ola w 37 (Chanel, Saint Laurent, Roberto Cavalli, Moschino, Fendi, Ralph Lauren). Fantastycznie poradziła sobie także Kasia Jujeczka (AS Management), którą na wybiegu mogliśmy oglądać aż 27 razy (m.in. Dior, Miu Miu, Marni, Prada, Missoni, Rodarte). Polskie top modelki - JAC (GAGA Models), Kasia Struss (Avant Models), Anja Rubik (D’vision), Małgosia Bela (Model Plus) czy Zuza Bijoch (D’vision) wzięły udział w niewielu pokazach wybierając tylko te najważniejsze. Natomiast kilka modelek, które mogliśmy oglądać w poprzednich sezonach

72

w ogóle nie pojawiło się na wybiegach Joanna Tatarka (AS Management) czy Natalia Siódmiak (Model Plus). Wrzesień okazał się pechowy dla młodziutkiej weteranki wybiegów - Ewy Władymiruk (Model Plus), która po pokazach w Nowym Jorku z powodu kontuzji kostki musiała zrezygnować z udziału w kolejnych fashion weekach. Wciąż czekamy także na wielki powrót modelek, które świetnie zadebiutowały w poprzednich sezonach - Hanny Koczewskiej (Model Plus), Maddie Kulickiej (Model Plus), czy Marii Tomaszewskiej (New Age Models). Tymczasem jednak Polska reprezentacja powiększyła się o kilka fantastycznie zapowiadających się dziewcząt, dla których wrześniowe pokazy mogły stać się przepustkami do wielkiej kariery. Oto modelki, które w najbliższym czasie będą TOP! Wszystkie wzięły udział w najważniejszych pokazach, my wymieniamy tylko po kilka najbardziej znaczących.


Adrianna Zajdler\ Millenium Model Dolce & Gabbana DKNY


Alicja Tubilewicz\ New Stage Elie Saab, Dior

Amelia Roman\ D'Vision Alexander Wang, Tommy Hilfiger, Missoni 74


Aneta PajÄ…k\ Mango Models Gucci, Miu Miu, Giambattista Valli


Julie Borawska\ GAGA Models Valentino, Damir Doma

Kasia Kr贸l\ Millenium Model Cynthia Rowley, Emilia Wickstead 76


Marta PĹ‚aczek\ GAGA Models Givenchy, Miu Miu, Dolce & Gabbana, Missoni


Ola Munik\ EC Management Valentino, Miu Miu, Missoni, Prada

78


Roxy Kiścińska\ GAGA Models Chanel, Givenchy, Dolce & Gabbana, Fendi, Tom Ford

Viola Rogacka\ EC Management Rebecca Minkoff, Cynthia Rowley


POZA SCHEMATAMI tekst: Kasia Wójcik/ animated-magic.com

Pozwólcie, że od razu przejdę do sedna. W obecnych czasach nie istnieją żadne reguły. Nikt, dosłownie, nikt nie kontroluje tego jak kobieta XXI wieku chce i będzie wyglądać. Wybawienie z sideł modowych może wywołać skrajną radość, jak i depresję, bo kiedy wybór asortymentu jest tak szeroki, ciężko zdecydować, czy chcesz być ostra, czy zmaksymalizować swoje poczucie dziewczyńskości. W przeszłości było, zdaje się, znacznie łatwiej. Utrudniony dostęp do markowych ubrań sprawiał, że kreatywność miała pole do popisu. Przypomnijmy sobie tylko wielkie ikony, które wciąż żyją w naszej pamięci. Mimo bombardowania ich wizerunkiem w niezliczonej ilości kampanii, nie czujemy urazy, nie marudzimy na odświeżanego 80

kotleta, a pragniemy je oglądać dalej. Chcemy więcej i przyklaskujemy każdemu pomysłowi projektanta, który zaskoczy prezentacją tematu. Pierwsza ikona, Coco Chanel, była już prawdopodobnie wszędzie. Od t-shirtów i torebek, po zegarki kieszonkowe. Nastolatki chętnie wymieniają ją jako swoją idolkę, jawnie wychwalając klasyczną elegancję i zdolność do wywołania rewolucji w modzie. Na wieść o kontrowersjach z życia projektantki odcinają kupony i szukają następnej osoby, w którą mogłyby się wpatrywać z uczuciem. Wywiad środowiskowy pozwala mi stwierdzić, że najczęściej faworyzowanymi i podziwianymi gwiazdami są seksowna Marylin Monroe i urocza Audrey Hepburn. Dwa przeciwieństwa, o zupełnie innym podejściu do życia. Na tej


I liście znajduje się też Josephine Baker, Pola Negri, Grace Kelly, Twiggy i Brigitte Bardot, której popularność była tak wielka, że nie będzie żadnym wyolbrzymieniem skwitowanie, że co na siebie założyła, momentalnie stawało się modne. Każda z ikon była najcudowniejszą z możliwych odpowiedzi na potrzeby swojej epoki. W latach pięćdziesiątych nastąpił prawdziwy boom, bo okazało się, że mężczyźni pragną zróżnicowanego typu kobiet, a my chcemy zyskać natychmiastowe prawo wyboru. Decyzyjność dumnie i niezachwianie trzymamy po dziś dzień w swoim ręku. Projektanci dwoją się i troją, by spełnić nasze oczekiwania. Czasem muszą być mądrzejsi od nas, wychwytując nieśmiałe, tworzące się trendy

uliczne i wprowadzając je do kolekcji. Potem nie pozostaje nic, jak za pomocą odpowiedniego marketingu szepnąć nam na ucho „hej, właśnie tak chcesz wyglądać!”. Kobieta XXI wieku ciągle próbuje i szuka swojego miejsca w świecie. Marki natomiast tworzą przemyślane historie i coraz lepiej widać, kto dla kogo tworzy. To już nie jest puste gadanie pod tytułem „nasze klientki to kobiety silne i zdeterminowane” w trakcie rozrzucania dresów na targach. My, kobiety nie dajemy się już nabrać i od razu widzimy, co może być przydatne do zrealizowania wizji samej siebie.


82


PIOTR C.: KOBIETY OD PRZYSTOJNYCH MĘŻCZYZN WOLĄ ZDECYDOWANYCH rozmawiała: Justyna Pajęcka (…) Pokolenie Ikea to zazwyczaj mieszkający w dużych miastach element napływowy z małych miasteczek. Większość czasu spędza w pracy. Więzy międzyludzkie utrzymuje za pomocą komputera. Jego marzenia to stały i niczym nieograniczony dostęp do internetu. (…) pisze w swojej pierwszej książce Piotr C. Czasem myślę, że to trochę też moje pokolenie. Może jesteśmy młodsi niż Czarny czy Olga. Nie mamy jeszcze trzydziestu lat i właśnie zaczęliśmy pierwszą prawdziwą pracę, która nie daje nam nic poza kartą multisport i setką selfie w windzie na służbowym smartfonie. Kończymy studia albo je rzucamy, wierzymy, że do czterdziestki uda nam się awansować, a wcześniej dostać kredyt na mieszkanie w centrum. Szklany wielopiętrowy budynek staje się naszym drugim domem, tam budujemy związki, przeżywamy rozczarowania, świętujemy sukcesy, które w prawdziwym świecie nic nie znaczą. Udajemy, że to jest super, chociaż po cichu liczymy, że ktoś nas wreszcie wyrzuci z pracy, bo sami nie potrafimy tego zrobić i wtedy uda nam się ogarnąć własne życie. Nie wiem, czy tak myślą moi rówieśnicy, czy korporacja dodała mi dobre dziesięć lat, ale właściwie każdy z nas jest w mniejszym czy większym stopniu przedstawicielem Pokolenia Ikea. Dlatego też mogę śmiało stwierdzić, że to jeden z najlepszych i najbardziej trafnie oddających współczesną rzeczywistość debiutów literackich ostatnich lat. Pamiętam moje pierwsze spotkanie z przemyśleniami autora. To było zanim przeczytałam pierwszą część książki. Wpis ‚Zemsta Chodakowskiej’ na jego blogu. Od tej pory się wciągnęłam. Cóż, może Czarny nie jest ideałem faceta, ale jego szczerość i bezpardonowość potrafią uwieść. Kiedy planowaliśmy wydanie Catwalku poświęcone kobietom, wiedziałam, że żaden facet nie powie nam o nich tyle co właśnie Piotr C., anonimowy autor ‚Pokolenia Ikea’. W rozmowie z nim przekonałam się, że choć wprost mówi o seksie, nie traktuje kobiet przedmiotowo, a wręcz przeciwnie, można pomyśleć, że uważa je za lepsze od mężczyzn.


Zacznijmy od mody, co z punktu widzenia mężczyzny, współczesna kobieta powinna mieć w szafie? Myślę, że ona doskonale wie co powinna mieć w szafie, aby uwodzić. Przypomina to trochę ubieranie rycerza na walkę. Te krótkie kiecki, te mniej albo bardziej głębokie dekolty, szpilki w kolorze nude, staniki i majtki, mniej lub bardziej przezroczyste, mniej lub bardziej wycięte i podkreślające obłości to trochę jak tarcza, miecz, napierśniki, nagolenniki u średniowiecznego wojownika.  Ostatnio przeczytałem coś, co mi się strasznie spodobało: jeśli rozbierasz kobietę i pod sukienką widzisz  stanik idealnie dobrany do majtek to nie ty ją uwiodłeś, ale ona ciebie. Kobiety w Polsce ubierają się dużo lepiej niż mężczyźni. To one powinny nas pouczać, a nie my je. Ubranie jest ważne w przypadku uwodzenia mężczyzny? Niekoniecznie ładna, a dobrze ubrana dziewczyna ma większe szanse na powodzenie niż ładniejsza, która zupełnie nie zwraca uwagi na wygląd czy to tylko mit? Im bardziej patrzę na facetów, tym bardziej mi się wydaje, że oni się boją i tych ładnych i tych dobrze ubranych. A najgorzej, jeśli kobieta jest ładna, mądra, dobrze ubrana i odnosi sukcesy w pracy. Taka ma wtedy dopiero przesrane. Faceci mają zbyt małe poczucie własnej wartości, aby w ogóle pomyśleć, że mogą ją zdobyć. A ubranie? W ubraniu moim zdaniem chodzi o to, aby być ubranym, a nie przebranym. Kobieta musi dobrze się czuć w tym co założyła. Musi czuć się seksowna. Wtedy będzie uwodzicielska. Dajmy na to, jeśli wkładasz pod sukienkę seksowny, świeżo kupiony gorset, w którym twoje ciało wygląda zupełnie inaczej. Co się dzieje? Zaczynasz inaczej chodzić. Inaczej poruszasz biodrami. Jesteś bardziej wyprostowana. Rozpuszczasz włosy. Malujesz usta.  Kobiety są niepewne siebie. Czasami ubrania dają im tą 84

„Im bardziej patrzę na facetów, tym bardziej mi się wydaje, że oni się boją i tych ładnych i tych dobrze ubranych. A najgorzej, jeśli kobieta jest ładna, mądra, dobrze ubrana i odnosi sukcesy w pracy.” pewność.  Kobiety dzisiaj rzeczywiście mają za dużo kompleksów. Nawet te ładne, mądre i odnoszące sukcesy. Szczególnie Polki. Z czego to może wynikać? To wina mężczyzn, innych kobiet? Siedziałem ostatnio w kawiarni, bo miałem wolne dwie godziny i chciałem chwilę pomyśleć w spokoju. Była tam bardzo ładna kelnerka. Spoglądałem na tę kelnerkę i myślałem, jak niskie poczucie własnej wartości posiadają kobiety i jak łatwo nimi zachwiać.  Wystarczyłoby ją rozebrać do naga i powiedzieć dajmy na to: ale masz dziwny tyłek i nieważne, że wszyscy, którzy do tej pory mieli okazję widzieć ten tyłek w różnych sytuacjach byli zachwyceni tym tyłkiem, nieważne, że ten tyłek doprowadzał ich w górne rejony stratosfery, był czczony, pieszczony i wielbiony. Wystarczy jedno stwierdzenie nieznajomego faceta, aby pewność co do tego tyłka zachwiać. I od tej pory nie będzie go już traktowała tak samo, będzie na niego spoglądała podejrzliwie i każda kolejna uwaga skierowana w jego kierunku będzie budowała pokłady niepewności co do jego jakości i prawidłowości jego kształtu. Opisałem to zresztą później na blogu. Czyja to wina? Nie wiem. Może nas mężczyzn. Wiem za


to jedno - nawet przeciętna kobieta, jeśli będzie czego oczekują, czy jednak mężczyźni wolą się się jej często powtarzać że jest piękna - będzie domyślać i mieć poczucie, że sami odgadli jej piękniała w oczach. pragnienia? Skoro słowa tak łatwo mogą nam podnieść Ja bym raczej określił, że więcej kobiet ma samoocenę, to nie jest tak, że kobietami możliwość bycia niegrzecznymi. I więcej z tego można łatwo manipulować? korzysta. A czy dobrze, żeby kobiety mówiły czego oczekują? Kobiety nigdy nie mówią Żyć trzeba prosto. Wielkim przełomem u mnie czego oczekują, a jak mówią, to mężczyźni było, kiedy nauczyłem się mówić tak, kiedy myślę nie chcą tego słuchać, bo kobiety powtarzają tak, i nie, kiedy myślę nie. Manipulacja oznacza, to wtedy wielokrotnie.  Jest taki piękny że ta moja integralność wewnętrzna będzie rysunek rybagdyba.pl. co by było gdyby kobieta zakłócona. Będę musiał pamiętać, komu co złowiła złotą rybka. Leci to tak: skłamałem i kiedy. To strasznie męczące. Życie jest za krótkie na takie pierdoły.  Osoby, które Rybka: wypuść mnie a spełnię twoje życzenie uważają że kobietami, trzeba manipulować aby np. zaciągnąć je do łóżka, nie doceniają Kobieta (zdziwiona): Tylko jedno?? Zwykle są kobiet. Kobiecie wystarczy powiedzieć, że chce trzy!!! się z nią iść do łóżka i tylko do łóżka i ona to Rybka: ale ja jestem model podstawowy nie zrobi. Trzeba tylko wiedzieć jak to powiedzieć.  premium. Spełniam tylko jedno.  Powiedzieć wprost? A co z podtekstami, Kobieta (z PMS): ALE JA CHCĘ TRZY!!! aluzjami? Kobiety dzisiaj się nie czerwienią na propozycję seksu jak starsze pokolenie? Rybka (lekko obrażona): A ja umiem tylko jedno!! Kiedyś napisałem: kobiety od przystojnych mężczyzn wolą zdecydowanych. Marzą o seksie Kobieta (nadęta): Chcę trzy albo wcale!! z nieznajomym. Marzą, aby przystojny nieznany facet przycisnął je do ściany i zerwał z nich kilka Rybka (zdezorientowana): O co ci chodzi? Po rzeczy, nie dbając o konwenanse. Czy będą się prostu powiedz jakie masz życzenie! przy tym czerwienić? Pewnie tak. Czy kiedyś się Kobieta: NIEWAŻNE!! czerwieniły bardziej? Może tak, ale spójrzmy np. na XX lecie międzywojenne i dajmy na to poetkę Rybka (jeszcze bardziej zdezorientowana, ale Pawlikowską-Jasnorzewską, która mężów w nastroju do koncyliacji) Nie obrażaj się, tylko miała trzech, a w międzyczasie też potrafiła powiedz czego sobie życzysz.  z innymi panami mocno namieszać, czy na Zofię Nałkowską, gdzie panowie, początkujący Kobieta (zła): NIE TWOJA SPRAWA TY… literaci wręcz zabiegali, aby zrobić karierę przez TY… OŚLIZGŁA ŁUSKO!!!! jej łóżko. Z Nałkowską spał np. Brunon Schulz Rybka (zrezygnowana): Nie rób problemu tylko i raczej mu to pomogło. powiedz jakie masz życzenie Czyli tak naprawdę kobiety zawsze były Kobieta: DOMYŚL SIĘ  niegrzeczne, tylko mówiło się o tym mniej niż dzisiaj? To dobrze, że kobiety mówią wprost I tak to działa. 


Z doświadczenia wiem, że kobiety rzadko Jakoś lepiej nam w tym kraju wychodzą niż trzymają język za zębami. Są rzeczy, których mężczyźni. Są mniej agresywne, bardziej empatyczne, poza tym widział ktoś kobietę, nie powinnyśmy mówić? która martwi się pierdołami w rodzaju rysa na Jeśli wybaczcie, to wybaczajcie naprawdę. Nie zderzaku auta? Kobiety mają mniejsze problemy musicie przypominać nam o naszych grzechach z rozróżnieniem, co jest naprawdę ważne, a co co trzy miesiące. I dajcie facetowi smycz. Facet nie. Z drugiej strony, same tak wychowujecie jak pies, musi się wybiegać. Spotkać się sam na facetów, to do kogo powinnyście mieć pretensje sam z kumplami.  Same wychowujemy? To trochę wymówka Ale czy nie jest tak, że za duża swoboda nie większości facetów. A odwrotnie? Czego zawsze wpłynie pozytywnie na relacje? Zresztą mogłybyśmy się nauczyć od mężczyzn? kobiety też czasem potrzebują zerwać się ze Kobiety tęsknią za twardymi skubańcami smyczy.  w rodzaju Dona Drapera z Mad Mena, cyniczny, Nikt nie jest w stanie spędzać stu procent czasu męski, zdecydowany.  Bierze to co chce. nawet z osobą, którą kocha. Patrzę dookoła siebie Uwodzi, może porzuca, ale robi to tak że nawet i widzę mnóstwo par, gdzie on nie może wyjść

„A mówiąc serio, to kobiety są po prostu lepsze niż faceci. Jakoś lepiej nam w tym kraju wychodzą niż mężczyźni. Są mniej agresywne, bardziej empatyczne, poza tym widział ktoś kobietę, która martwi się pierdołami w rodzaju rysa na zderzaku auta?” wieczorem z kumplami, bo ona mu nie pozwala, gdzie on zabrania jej rozmawiania z innym facetem, bo to jest zdrada. Nigdy nie rozumiałem zaborczości. Jeśli jesteś z kimś, dlaczego chcesz go uwiązać jak psa na łańcuchu do budy? Do osoby, która jest ubezwłasnowolniona traci się szacunek.

kilka lat później ona jak go wspomina, to jej nogi miękną. A dostają jakieś rozlazłe ciapy. Czyja to wina? 

A czego kobiety mogłyby się nauczyć od mężczyzn? Pewności siebie. Nie rozkładania wszystkiego na części pierwsze i analizowania godzinami. Powiedział, że mam słabe nogi? Jasne, że tak. Ale zawsze musi być granica. Przecież mam dobre nogi? Co on miał na myśli? Przesada ani w jedną ani w drugą stronę nie Może coś się z nimi stało? itp. itd. będzie dobra. A czego współcześni mężczyźni Cyniczny, męski, zdecydowany. A jakie powinni się uczyć od kobiet? kobiety mężczyźni wspominają latami? Czyszczenia butów i korzystania z prysznica. A może inaczej, jakie sytuacje? Jak od czasu do czasu się przejadę autobusem, to widzę, że ta wiedza by się przydała. A mówiąc Powtarzam cały czas w swoich książkach serio, to kobiety są po prostu lepsze niż faceci. też, że mężczyźni są sentymentalni.  Lubią 86


wspominać tą pierwszą. Lubią zdobywać. Im A często ten flirt wcale nie jest po coś więcej niż dłużej zdobywają, tym dłużej pamiętają. Nikt dla samej przyjemności flirtowania, prawda? nie szanuje czegoś, co mu przychodzi za łatwo. Z punktu widzenia mężczyzny, co każda kobieta, niezależnie od wieku czy pozycji A tak patrząc na to, że dzisiaj seks jest społecznej powinna o was wiedzieć, żeby wszechobecny. W filmach, teledyskach, relacje damsko-męskie były prostsze?  reklamach, sesjach zdjęciowych czy nawet w ‚Pokoleniu Ikea’. Nie jest tak, że to wcale Napisałem w swojej drugiej książce: „Wcale nie pomaga w relacjach łóżkowych, bo to nie jest dla nas najważniejszym celem w życiu co widzimy na ekranie, słyszymy czy nawet przedymanie większości lasek. Jasne, kutas to czytamy sprawia, że nasze wyobrażenia dość niezależna istota. Jasne, przedupczenie o idealnym seksie są zbyt duże? I przez nowej, fajnej dupy (bo jest nowa, z dużymi i INNYMI cyckami) to niezła rzecz. Ale tak to łatwiej się rozczarować. naprawdę rzeczą dużo ważniejszą od seksu Wyobraźnia mężczyzn jest teraz ukształtowana dla nas jest jebany święty spokój”. Czego chce przez filmy porno.  Wchodzi hydraulik, widzi facet? Chce się czasami nawalić w trzy dupy i po jakąś przechodzoną, nafaszerowaną plastikiem powrocie do domu znaleźć aspirynę w filiżance. panią z tipsami, która  od razu od progu Chce czasami obejrzeć mecz (ja nie lubię, ale są klęka. Później on zaś odbywa z nią stosunek tacy, co oglądają). Chce nie mieć fochów. Chce dziesięć razy, niczym piła mechaniczna hojnie nie słyszeć płaczów.  Na samym pierdolnięciu szafując swoimi płynami ustrojowymi dookoła.  drzwiami to nie da się zbudować niczego I faceci też tak chcą. Co oczywiście nie jest zbyt stałego. Mężczyźni są prości.  rozsądne bo porno to montaż a na dodatek mało kto czerpie w trakcie jego kręcenia satysfakcję, Na koniec jeszcze zapytam, możemy się poza odbieraniem czeku. Jeśli chodzi o kobiety, spodziewać trzeciej części ‚Pokolenia Ikea’? to większość seksu powstaje w ich głowach. Jeśli uda się je nakręcić mentalnie, seks będzie Kiedyś pewnie tak. Na razie zszedłem z tej góry i czas zdobyć jakąś następną. niczym tornado.  Wracając do mody, kobiety często mają błędne wyobrażenie o tym, co się podoba czy nie podoba mężczyznom. Zresztą mówi się, że ubieramy się właśnie dla facetów. Powinnyśmy w ogóle na to zwracać uwagę? Kobiety zawsze się ubierają dla facetów i nie tylko dla swoich facetów. Może być zajęta kobieta, której kolega z pracy powie: wiesz fajnie byś wyglądała w krótszej kiecce i we włosach spiętych w koński ogon. I ona założy tą krótszą kieckę i zepnie tak włosy. Bo kobiety z jednej strony są strasznie niepewne, a z drugiej są wielki flirciarami.


EWA MICHALIK tekst: Martyna Mierzejewska

zdjęcia: fotograf: Witold Lewis make up: Małgorzata Florków modelka: Adrianna Płatek/ Myskena Studio stylizacje: Ewa Michalik

88


płaszcz: Spider And Wolf bluzka: Spider And Wolf spodnie: Vintage naszyjnik: Patka Smirnow

Motywem przewodnim tego wydania Catwalk są kobiety, dlatego też chcemy przedstawić Wam kogoś wyjątkowego i wrażliwego na wszechobecne piękno. Po Serafinie Zielińskim, Przemku Paszkowskim i Kaziku Stolarczyku, przyszła pora na charakterystykę sylwetki płci przeciwnej, spełniającej się w zawodzie stylisty. O swojej pracy, planach na przyszłość, największych projektach i wyzwaniach opowiada nam Ewa Michalik, 27-letnia stylistka i blogerka z Wrocławia. Ewa ukończyła studia magisterskie na kierunku Dziennikarstwo i Komunikacja Społeczna na Uniwersytecie Wrocławskim. Skąd wzięło się u niej zamiłowanie do mody i stylizacji? „Moda była mi bliska chyba od zawsze. Już w przedszkolu wyróżniałam się z grupy. Mama szyła mi sukienki i dawała dobry przykład, jeśli chodzi o łączenie barw i tkanin. Zawsze lubiłam poszukiwania perełek modowych w second handach (nawet wtedy, gdy nie były jeszcze takie popularne i większość osób wstydziła się przyznać do noszenia odzieży używanej)”, opowiada. Na początku Ewa zajmowała się przygotowywaniem zestawów do własnych stylizacji. Dzięki motywacji, zarówno ze strony znajomych jak i fotografów, zaczęła ubierać profesjonalne modelki. Stylizacja stała się jej pracą od 2011 roku i ciągle się w niej rozwija. Zapytana o inspiracje mówi, że pomysły czerpie z otoczenia, bo to ono ma wpływ na to co tworzymy. Jaki jest zakres stylizacji, które wykonuje? „Zajmuję się wszelkiego rodzaju stylizacją. Działam przy sesjach zdjęciowych, teledyskach, ale również miałam okazję ubierać prywatne osoby i pomagać w doborze garderoby”. Ewa zdradziła nam, że swoją pierwszą sesję zdjęciową, w której wystąpiła w roli stylistki, zrealizowała następnego dnia po obronie swojej pracy magisterskiej. „Zdjęcia wykonał Arkadiusz Szczudło, a edytorial został dobrze przyjęty i opublikowany w czterech magazynach m.in. w drukowanym berlińskim come.together Magazin”, mówi. Podczas swojej pracy najwięcej projektów zrealizowała z fotografem Marcinem


Twardowskim. Bardzo ceni sobie współpracę z Joanną Kustrą, Pauliną Wierzgacz, Wiktorem Franko, Oliwią Grochal, Arkadiuszem Jankowskim i Danielem Korzewą. Spośród nich Ewa uwielbia klimat zdjęć Wiktora Franko, pracę i kontakt z Joanną Kustrą oraz wyzwania jakie stawia przed nią Arkadiusz Jankowski. Jej współpraca z ludźmi jest długofalowa i bardzo często skład ekipy powtarza się przy kolejnych sesjach. Ciężko jest jej wymienić ulubione publikacje, z tego względu, że każda jest dla niej ważna i na swój sposób bliska. Spośród tych najistotniejszych wymienia publikacje na łamach takich magazynów jak: – Hiro, Elegant Magazine, NeverLazy Magazine, (SLOW), Superior Magazine, Papercut Magazine, Dark Beauty Magazine. Od niedawna zaczęła również zajmować się stylizacją do teledysków i bardzo ceni sobie współpracę z Adamem Romanowskim. „Pracowaliśmy razem nad teledyskiem Varius Manx oraz projektem dla szwedzkiej grupy Heart/Dancer.”, dodaje. Ewa ma ściśle określony plan na siebie i konsekwentnie go realizuje. A przy tym jest niesamowicie skromna. To chyba jedna z głównych cech stylistów, która podkreśla ich szacunek do wykonywanej pracy. Pomimo sukcesów na swoim koncie nie chciała zdradzić nam, jakimi publikacjami zaskoczy nas w najbliższym czasie oraz z kim chciałaby współpracować podczas sesji. „Mam kilka nazwisk na swojej wishliście, jednak poczekam aż się zrealizują”, mówi. Chciałaby, aby praca którą wykonuje była w przyszłości jej głównym źródłem dochodu. „Marzę by pasja stała się pracą, czy też praca była pasją, ale to już chyba zakrawa na pracoholizm”. Ewa nie poddaje się i ciągle podnosi sobie poprzeczkę. Dowodem na to są wyzwania, przed którymi stoi. Największym z nich była stylizacja do sesji, gdzie miała dwadzieścia cztery godziny na przygotowanie trzynastu różnych stylizacji, zorganizowanie wizażu modelki i modela z Harleyem. „Największy stres i największa satysfakcja po zakończonym dniu zdjęciowym!”. Ewa w polskim modelingu najbardziej ceni Kamilę 90

Bączyk. „Nie chciałabym generalizować. Lubię nasze zdjęcia, niesamowity kontakt i pierwsze wrażenie. Mam do niej duży sentyment”, dodaje. Jakie marki wykorzystuje do sesji? „W większości są to unikatowe propozycje młodych polskich projektantów. Jeśli chodzi o marki, nie potrafię wskazać nic konkretnego pod względem idealnego materiału do zdjęć, bardziej do własnej garderoby”. Zapytana o plusy pracy stylisty odpowiada, że z biegiem czasu dostrzega ich coraz mniej. „Mamy na polskim rynku zdolnych młodych projektantów, do których dostęp jest stosunkowo prosty. Jednak najbardziej znane nazwiska nadal są raczej nieosiągalne. Być może na wszystko przyjdzie jeszcze czas”, argumentuje jeden z najbardziej istotnych minusów. Według Ewy, dobry stylista powinien być przygotowany na każdą ewentualność i reakcję ze strony klienta. „Powinien reagować na sugestie ze strony fotografa i modyfikować wcześniej przygotowane zestawy, pozostając przy tym przekonanym do swoich propozycji i w każdej stylizacji pozostawiać odrobinę własnego stylu”. Co Ewa mówi o sobie? „Zawsze staram się ustalić z fotografem styl i klimat sesji. Uważam, że najważniejszy jest dobry kontakt z ekipą, ponieważ ze zdjęć możemy odczytać zarówno emocje modelki, jak i wizję fotografa. Staram się w tym uczestniczyć, ale też nie przeszkadzać. Oczywiście, dbałość o szczegóły jest bardzo ważna, ale czasami dobrze jest zostawić coś na chwilę, bo najcenniejsze są naturalne ujęcia, a nie te misternie wyreżyserowane”. W rozmowie ze mną podkreśliła, że stylizacja jest jej na tyle bliska, że nie chciałaby się z nią rozstawać. „Jeśli okazałoby się, że nie ma innej drogi, to chyba zajęłabym się aranżacją i wystrojem wnętrz, może scenografią”, dodaje. Trzymamy kciuki za Ewę i jej rozwój w kierunku, który wybrala. Kiedy zwycięża pasja, praca staje się przyjemnością. Tego właśnie jej życzymy i czekamy na efekty kolejnych prac.


płaszcz: Spider And Wolf poncho: Mnishka koszula: H&M spódnica: Spider And Wolf kapelusz: HatHat torebka: MILATE warkocz: Spider and Wolf


płaszcz: Spider And Wolf poncho: Mnishka koszula: H&M spódnica: Spider And Wolf kapelusz: HatHat torebka: MILATE warkocz: Spider and Wolf


płaszcz: Spider And Wolf poncho: Mnishka koszula: H&M spódnica: Spider And Wolf kapelusz: HatHat torebka: MILATE


płaszcz: Spider And Wolf poncho: Mnishka koszula: H&M spódnica: Spider And Wolf kapelusz: HatHat torebka: MILATE warkocz: Spider and Wolf


płaszcz: Spider And Wolf bluzka: Vintage spódnica: Spider And Wolf kapelusz: HatHat warkocz: Spider and Wolf


płaszcz: Spider And Wolf bluzka: Vintage spódnica: Spider And Wolf kapelusz: HatHat warkocz: Spider and Wolf


płaszcz: Spider And Wolf koszula: Knaź spódnica: Spider And Wolf torebka: MYS kolczyki: 10DECOART


płaszcz: Spider And Wolf koszula: Knaź spódnica: Spider And Wolf torebka: MYS kolczyki: 10DECOART


płaszcz: Talia by Aldona Roszak bluzka i spódnica: Spider And Wolf warkocz: Spider and Wolf


PANIE PRZODEM! tekst: Łukasz Zasłona

102


Wytwornie ubrany zastęp młodych emancypantek uzbrojony w megafony i kolorowe transparenty pokryte hasłami postulującymi równość płci, głośno skandując, bierze we władanie jedną z ulic Paryża. Boulevard Chanel’, czyli otulona fasadami zabytkowych kamienic, błyszcząca kałużami, wyimaginowana aleja, którą specjalnie na jeden mglisty poranek tygodnia mody wyczarował Karl Lagerfeld, staje się scenerią modowej rebelii, w której centrum znajduje się współczesna kobieta. Figlarny uśmiech na twarzy projektanta stojącego na czele zamieszek, tłumaczy wszystko. Przyszłość należy do kobiet! Moda, wyjątkowo czuła na wszelkie trendy społeczne, od kilku sezonów buduje wizerunek

kobiecości w oderwaniu od stereotypowych wyobrażeń dotyczących płci. Jej nowy charakter początkowo kształtuje się w pracowniach Prady. Przygotowując damską kolekcję na wiosnę/ lato 2014, włoska projektantka zaprosiła do współpracy młodych artystów. Powierzone im zadanie polegało na opracowaniu graficznej oprawy prezentacji. Powstałe prace miały na celu zdefiniowanie natury współczesnej kobiecości. W formie murali zdobiących wnętrza sali pokazowej oraz nadruków pokrywających ubrania, wspólnie stworzyły nowatorską identyfikację kolekcji. Wytyczyły ścieżkę, którą zaczęli podążać następni projektanci. A jak to bywa w kreatywnym biznesie, ile głów tyle


pomysłów. Wybiegiem kolekcji Ricka Owensa zawładnęła grupa muskularnych tancerek będących całkowitym przeciwieństwem eterycznej modelki. Energiczna choreografia oraz pełne emocji twarze przeobraziły klasyczną prezentację w dynamiczne show. Zgoła odmienną wizję kobiecości na paryskie salony wprowadził Alessandro Dell’Acqua. W debiutanckiej kolekcji dla marki Rochas jesień/zima 2014/15 zaprezentował barwną paradę pań domu z przedmieścia, których bogato zdobione suknie uzupełnił gumowymi rękawicami oraz ciemnymi okularami skrywającymi niejeden mroczny sekret. Swą niepokojącą wizję rozbudował w następnym sezonie. Tym razem wyposażył swe muzy w kolejny dwuznaczny atrybut – pasy bezpieczeństwa, którymi misternie pospinał emanującą z wybiegu kobiecość. Tak jakby stanowiła niebezpieczną siłę, którą należy ujarzmić. Nowy sezon staje się grobem dla wyświechtanych wzorców. Naiwna kobiecość w zwiewnych sukienkach wydaje ostatnie tchnienie. Zamordowano ją na pokazie Martina Margieli. Kolekcja składająca się ze zdekonstruowanych na różne sposoby podomek usianych polnymi kwiatkami, obnażyła anachroniczną śmieszność kobiecości zbudowanej pod czujnym, dominującym spojrzeniem patriarchatu. Współczesne feministki, zamiast szukać uznania w lustrach męskich oczu, słuchają własnego wnętrza i ciała. Ich potrzeby najlepiej rozumie stojąca na czele kultowego domu mody Céline, Phoebe Philo. Dystyngowane kolekcje jej autorstwa, zbudowane z obszernych, androgynicznych kształtów, każdorazowo wyprzedają się na pniu. Pomoc w skutecznym podbijaniu świata kobietom zapewniają także inni projektanci. Nowy dyrektor kreatywny marki Mugler, David Koma, przywraca do łask trend ‚power dressing’ cieszący się popularnością w latach 80. ubiegłego wieku. Odświeżone oblicze stylu uchwycone w wykończonych metalicznymi detalami, asymetrycznie krojonych sukienkach, 104

wyznacza nowoczesny dress code niezależnych kobiet. W sezonie, w którym królować będą sandały gladiatorki, na wybiegach nie mogło zabraknąć noszących je wojowniczek. Marjan Pejoski z KTZ, w nowej kolekcji proponuje błyszczące mundury ze skóry pytona oraz gorsety do złudzenia przypominające rycerskie napierśniki. Sarah Burton sięga z kolei do dalekowschodnich źródeł. W kolekcji dla marki McQueen powołuje do życia zamaskowaną postać kobiety samuraja. Równie waleczne postawy posiadają współczesne wojowniczki Nasira Mazhar. Na pokaz przybiegły prosto z siłowni, gdzie w pocie czoła budowały masę i rzeźbę. Groźnymi minami dają jasno do zrozumienia, że lepiej z nimi nie zadzierać. W mgnieniu oka rozłożą na łopatki niejednego mężczyznę. W drogę również lepiej nie wchodzić kobietom, które tym razem pojawiły się na wybiegach projektantów o najbardziej wybujałej, bajkowej fantazji. Gareth Pugh w nowej kolekcji pełnymi garściami czerpie z prastarych wyobrażeń dotyczących archetypicznej natury kobiecości. Sylwetki przypominające postaci czarownic, kapłanek voodoo i bogiń podziemnego świata zaprezentował w formie performansu - mrocznego spektaklu pełnego energii, dynamizmu i tańca. W niemniej teatralnej scenerii odbywał się pokaz ostatniej kolekcji Undercover. Na wybiegu udekorowanym gigantycznymi rzeźbami wiśni, w których odciśnięto ludzkie czaszki, paryska marka przedstawiła własną wersję ‚Jeziora Łabędzi’. Główne role w tym surrealistycznym balecie mody odegrały złowrogie postaci odziane w transparentne suknie inkrustowane aplikacjami z biżuterii. Modelki w skórzanych ramoneskach, z ptasimi skrzydłami przypiętymi do pleców, wyglądały niczym mroczne siostry naiwnych aniołków Victoria’s Secret. Mokry sen większości heteroseksualnych facetów nagle przerodził się w koszmar. Kastrujące nożyce W krótkim czasie damskie szafy okazały się zbyt


wąskie dla szerokich horyzontów dominującej kobiecości. Jej ekspansja zaczęła rozprzestrzeniać się na nowe, dotychczas niedostępne terytoria. Kobiecość, zdecydowanym krokiem wstąpiła na teren męskiej mody. Współcześni mężczyźni bez wstydu i zażenowania ulegają stopniowej feminizacji. Męskie wybiegi stawiają pytania o płeć i seksualność, są miejscem przełamywania tabu. Gwardia młodych projektantów odrzuca skostniałe wzorce, by na ich miejsce wprowadzić nową estetykę. Stara się określić rolę i pozycję postmodernistycznego mężczyzny. Za pomocą innowacyjnego kroju i fasonów zapożyczanych często z damskiej garderoby, dąży do wykorzenienia stereotypów. Jedynie rewolucja może prowadzić do przełomu. Projektanci, nie poprzestając na sezonowych zmianach dekoracji, budowanych na tym samym, sprawdzonym rusztowaniu wzniesionym z przewidywalnych garniturów, T-shirtów, koszul i płaszczy, próbują dotrzeć do rdzenia. Ci pionierzy nowej estetyki

106

swój androgyniczny styl budują na dialektycznej relacji między tym, co zwykło uważać się za męskie, a tym, co identyfikuje się jako kobiece. Próbują odnaleźć złoty środek. Chodzi nie o to, aby bezmyślnie ubrać mężczyzn w spódnice, lecz o nowatorski sposób myślenia, na nowo rozbudzający pasję do mody, dynamizujący niezmienną od dekad interakcję mężczyzna-strój. Tak odważne podejście do tworzenia, oznaczające negację dotychczasowej wizji męskości, początkowo wywoływało poczucie winy u samych projektantów. Z tego powodu Jonathan Anderson w kolekcji jesień/zima 2013/14, jednej z pierwszych wyznaczających ramy nowej estetyki, obok serii bieliźnianych szortów ozdobionych falbaną oraz dopasowanych ‚małych czarnych’ dla mężczyzn, umieścił osobliwy nadruk przedstawiający olbrzymie nożyczki. Ochrzcił je mianem kastrujących nożyc, które uwolnią mężczyzn od przytłaczającego jarzma męskości. Przy pomocy symbolicznego gestu świat mody raz na zawsze


odciął się od dawnych skrupułów. Projektanci najmłodszej generacji tworzą kolekcje będące odzwierciedleniem ich własnych estetycznych wyborów. Nie interesuje ich przełamywanie konwencji czy też definiowanie wyimaginowanych pojęć męskości i kobiecości. ‚Myślę, że jestem częścią generacji, która nie myśli już w ten sposób o modzie. Istnieje nawet młodsze pokolenie chłopców, którzy, jeśli już ubierają spódnicę, to nie traktują jej w kontrowersyjny czy przełamujący konwencje sposób. Dla nich to zwykła część garderoby. Czy koniecznie muszą istnieć jakieś definicje?’ sumuje brytyjska projektantka Astrid Andersen, autorka śmiałych, męskich kolekcji, w których w przewrotny sposób zderza koronkowe aplikacje z rozciągniętymi bluzami od dresu. Podobnego zdania wydaje się być Sebastian Pieter. Ten holenderski projektant wykształcony w London College of Art, który przez dwa lata po zdobyciu dyplomu szlifował warsztat u Jil Sander, w 2014 roku zdecydował się na otwarcie autorskiej

marki. W swej nowej kolekcji proponuje białą, dzianinową męską suknię do kostek ze srebrnym zamkiem błyskawicznym umieszczonym na wysokości krocza. W swym nowatorskim projekcie, uważanym przez niektórych za zbyt ekstrawagancki, sam twórca nie dostrzega jednak niczego szokującego. Jak twierdzi, swoje ubrania stara się jak najlepiej dostosować do ergonomii męskiego ciała. W tym świetle ów newralgiczny zamek staje się oczywistym wyborem, zgodnym z wymogami użyteczności. Pieter swoje kolekcje tworzy z tradycyjnych materiałów, utrzymanych w stonowanych kolorach. Podstawowym celem powstających projektów nie jest bowiem ostentacyjna chęć szokowania, lecz ich daleko posunięta użyteczność. Tak innowacyjna moda nie mogłaby powstać bez uprzedniej zmiany w społecznym myśleniu. Daleko posunięty liberalizm umożliwił tworzenie najbardziej ekstrawaganckich kolekcji. Co więcej, w czasach emancypacji, a zatem zwiększonej świadomości klientów, awangardowe podejście do mody nie musi oznaczać już finansowej klapy. Twórcy, którym udaje się wyjść z niszy i dzięki wsparciu sponsorów projektować kolekcje dla szerszej grupy odbiorców, mogą obecnie pozostać wierni swym przekonaniom (czego doskonałym przykładem wydaje się niedawny, wyjątkowo udany transfer Jonathana Andersona, do komercyjnej marki Loewe). Być może w zdominowanym przez kobiecość, elastycznym świecie przyszłości, w którym to spódnica, a nie męskie spodnie, stanie się podstawową częścią dress codu, wszelka inność przestanie być wreszcie stygmatyzującym piętnem? W czasach, gdy na wybiegach coraz częściej pojawiają się transpłciowe modelki, a Andreja Pejic za sprawą Sofii Coppoli wciela się w postać syrenki w filmowej adaptacji kultowej bajki Disneya, wszystko wydaje się możliwe. Jak głosił jeden z transparentów ostatniego pokazu Chanel- ‚History is Her Story’. I niech tak zostanie!


NIEPOLITYCZNY WYMIAR KIECKI JUDYTY FIBIGER Rozmawiała: Justyna Pajęcka

108


Można powiedzieć, że to kobiety rządzą światem mody. To one więcej uwagi zwracają na strój. Ubierają się bardziej odważnie. Mężczyźni również mają na nią duży wpływ, ale jednak moda od zawsze była naszą domeną. Moda to nie tylko projektanci, modelki czy styliści, ale także ludzie, którzy pomagają nam w poznawaniu jej historii. Taką osobą jest z pewnością Judyta Fibiger. Do jej twórczości zaprowadziła mnie tak naprawdę fascynacja modą z czasów PRLu. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, jaką ciekawą historię ma moda w naszym kraju, dlatego kiedy odkryłam film ‚Political Dress’ byłam zachwycona, że ktoś chce przypominać jak wyglądała ona w tamtym okresie. Jak wiele miała znaczeń. Patrzyłam na twarze osób, które podziwiam od jakiegoś czasu. Tadeusz Rolke, Barbara Hoff, Janusz Głowacki. Słuchałam historii, które słyszałam od starszego pokolenia czy czytałam w wywiadach i artykułach. Byłam wzruszona. Mam nadzieję, że większość widzów czuła podobnie. Bo rzeczywiście jest tak jak możemy przeczytać na facebookowej stronie promującej dokument: Moda jest wypowiedzią. Moda opisuje rzeczywistość niezależnie od czasów. Reaguje na nią. Na ekranie uzyskamy też odpowiedź na pytanie, czym jest moda w czasach niewoli. Nazwisko pani Judyty warto też skojarzyć z filmem ‚Tomasz Ossoliński – Before the show’. To jej najmłodsze dziecko, które powinien poznać każdy, kto miał

styczność z nazwiskiem projektanta. Film udowadnia, że moda męska w Polsce może mieć naprawdę wysoki poziom. Z Judytą Fibiger rozmawiam o tym, czy musimy się jeszcze buntować i czym współczesne kobiety różnią się od naszych rówieśniczek sprzed kilkudziesięciu lat. W czasopismach i poradnikach często czytamy, że powinnyśmy wyglądać kobieco i tak się czuć. Większość z nas ma jednak problem z określeniem co to właściwie znaczy. Jaka jest Pani definicja kobiecości? Kobiecość nie jest praktyczna. Nie ma w sobie logiki, więc nie jest pragmatyczna. Nigdzie się nie spieszy. Ma na sobie pończochy i wyrazistą szminkę. Żeby czuć się kobieco, trzeba kobieco wyglądać. Wtedy zobaczymy ją w oczach patrzących na nas mężczyzn. Moda pomaga nam czuć się kobieco? Tak, ale tylko ta, która jest wyrazem naszego stylu. Nie zaś moda, która jest metką... Dobrze jest tego stylu szukać – to nie sztuka ubrać się od stop do głów w markowe rzeczy – często te kobiety wyglądają jak przebrane. Poza tym, to zawsze musi być całość – to musi być w oczach, w spojrzeniu, w tym jak się poruszamy, jak mówimy. W ‚Political Dress’ pokazała Pani polityczny aspekt mody. To, że strój był rodzajem pewnego manifestu. Dzisiaj ubranie też ma takie znaczenie czy już nie musimy manifestować? Są kraje, w których to ma sens. Widziałam pomarańczową rewolucję na Ukrainie – ludzie tym kolorem coś przecież chcieli wyrazić.


Chciałabym zobaczyć bunt Arabek noszących Tomasz ma z kolei wielką modową fantazję burki. My już nie musimy się buntować strojem, i jako jeden z nielicznych przebłyski haute dziś nasz strój to tylko wyraz naszego charakteru. couture. Ostatnie dyplomy absolwentek katedry A patrząc na współczesne kobiety, a nasze mody ASP dają nadzieję na coś unikatowego. rówieśniczki sprzed kilkudziesięciu lat, to Ale wielkiej mody w Polsce brak. poza warunkami życia bardzo się dzisiaj Co Pani zdaniem powinniśmy poprawić, różnimy? żeby poziom współczesnej polskiej mody był Przypominam sobie taki cudowny polski wyższy? film z Kaliną Jędrusik „Lekarstwo na miłość”. Trudne pytanie. Chyba powinniśmy poprawić I tam są sceny w kawiarniach, bodajże przy architekturę miast, pozbyć się szpetnych Alejach Jerozolimskich w Warszawie. Patrząc banerów, Biedronek i wszystkich synonimów na te kobiety, niebędące przecież milionerkami, brzydoty i taniości – wtedy może z umysłów uderza fakt jak bardzo były eleganckie. projektantów wyjdą jakieś prawdziwe dzieła. Obowiązkowa spódnica lub szyty na wymiar O poziomie mody decydują talenty. Ja wierzę, żakiet. Obowiązkowe szpilki. Nienaganne że te talenty tutaj są. Życzę im prawdziwych fryzury. Tak naprawdę wyglądała warszawska mecenasów. ulica. My niestety żyjemy w czasach, gdy A jeżeli chodzi o odbiorców? Jesteśmy gotowi elegancja jest w zaniku. One były bardziej na prawdziwe talenty? Na haute couture? Wiele zaradne. To z braku rodziła się ich modowa osób patrząc na projekty z zagranicznych kreatywność. tygodni mody myśli ‚kto u nas by to nosił?’ No właśnie. Można odnieść wrażenie, że moda Myślę, że jesteśmy gotowi na haute couture tak staje się coraz bardziej uniseksowa. Pani samo jak Nowy Jork czy Paryż. Nie widziałam zdaniem zmierza ona w dobrym kierunku? na Manhattanie ani na Rue Saint Honore kobiet Nie sądzę, aby moda stawała się coraz bardziej w strojach haute couture, co nie znaczy, że uniseksowa. To ludzie dokonują innych wielka moda nie istnieje. Jestem przekonana, że wyborów niż przed laty. ona tak jak i prawdziwa sztuka zawsze znajdzie Kobieta wciąż może kupić spódnicę i szpilki – odbiorców. Ludzie potrzebują piękna, wbrew może częściej niż powinniśmy kierujemy się temu co wkłada się im do głów w telewizji. wygodą? Jeśli chodzi o kierunek mody, to jest Jaki jest Pani sposób na modę? ich tak wiele, jak wielu jest projektantów. Mnie Eklektyzm z przewagą prostoty. Uwielbiam szalenie interesuje co zrobi geniusz Galliano niszowe włoskie marki z ich świetną jakością. z domem mody Maison Martin Margiela. Oczywiście, mnóstwo second handowych A wśród polskich projektantów jest ktoś, kogo znalezisk. Ulubione dodatki Marc Jacobs. szczególnie Pani ceni? Podejrzewam, że Pan Rzeczywiście, secondhandy dają wiele Ossoliński, ale czy ktoś jeszcze. możliwości. Ma Pani jakieś ulubione rzeczy, Lubię EST by es za prostotę i świetną jakość. które zostały zakupione w takich miejscach? 110


Na przykład płaszcz BIBA z czasów Barbary Hulanicki, a ponieważ ją uwielbiam, każda rzecz Biby ma w sobie dodatkową wartość. Spódnica, która wygląda jak Kenzo i chyba jak milion dolarów to znalezisko mojej mamy. I pewnie mnóstwo innych, ale trudno byłoby je wszystkie opisywać.

On sam. Tomasz jest krawcem, ale też i artystą. A to rzadkie obecnie. Trudno byłoby mi zrobić film o projektancie, który nie umiałby szyć. A on to potrafi. Ten film był przygodą. Myślę, że dla nas obojga, on kończył kolekcję, a ja robiłam film. Trzeba było to zgrać, dopasować się do siebie, swoich rytmów itp. Lubię ten projekt.

Właśnie, co do BIBY i mody z czasu PRL, skąd Moda męska w Polsce jest pani zdaniem pomysł na film ‚Political Dress’? Przyznam, równie interesująca jak kobieca? że jestem jego fanką. Śmiem twierdzić, iż moda męska jest w Polsce Dziękuję. Na początku był film „Beats of bardziej interesująca. Ale może myślę tak po freedom”. Tam byłam jednym z producentów. spędzeniu tygodni w atelier i pracowniach I po ogromnym sukcesie filmu okazało się, Tomasza Ossolińskiego. Dotykałam próbki że powstanie cykl filmów dokumentalnych najlepszych wełen świata i pamiętam, o tamtych czasach, w ramach „Przewodnika powiedziałam nawet Tomkowi, że nie chcę do Polaków” produkowanego przez Instytut sukienki, lecz damski garnitur. Adama Mickiewicza. Poszłam z pomysłem filmu Muszę się z tym zgodzić. Wiele osób nie o modzie do dyrektora IAM Pawła Potoroczyna. docenia męskiej mody. Ale nie jest też tak, że I tak się zaczęło. to kobiety mają więcej odwagi w tym temacie Moda i jej kreatywna strona towarzyszyła mi w dzieciństwie, gdy moja mama w ogromnych garach farbowała spódnice i koronki. Babcia wszystkie stroje miała szyte na miarę. Chciałam też znaleźć w modzie tamtych lat bunt. I gdy przeczytałam wywiad z Panią Basią Hoff – wiedziałam, że mam temat na film.

niż mężczyźni?

Mężczyzna modny wciąż jest u nas postrzegany jako osobnik o odmiennej orientacji. Wydaje mi się, że niektórzy mężczyźni boją się, że bycie modnym jest niemęskie. Na szczęście, widzę dookoła coraz więcej mężczyzn szyjących sobie garnitury na miarę. I to jest świetne. Każdy facet Od wywiadu z panią Basia też powstał powinien mieć przynajmniej jeden uszyty dla tytuł tego filmu, prawda? Planuje Pani niego garnitur. w najbliższym czasie jakieś inne filmy Na koniec jeszcze zapytam, gdyby miała Pani o tematyce modowej? przekazać innym kobietom jedną radę... Tak dokładnie, wywiad nazywał się „Polityczny Nie noście podróbek i nie kupujcie ubrań wymiar kiecki”. Parę miesięcy temu skończyłam z metką made in china. film o Tomaszu Ossolińskim „Before The Show”. Teraz czekam na inspiracje. Czytałam ten wywiad wiele razy. Może być źródłem inspiracji. A do filmu o Tomaszu Ossolińskim, co było inspiracją?


‚BAZAAR CHIC’ fotograf: Dominika Jarczyńska modelki: Ula Kania, Karolina Surma/ FashionColor Models Agency stylizacja: Agnieszka Kawala-Surma make-up: Ola Wolska-Jerzak stylizacja fryzur: Alicja Kuchna/ Jakub Ziemirski Atelier projektant: Agnieszka Kawala-Surma


OUT OF SCHEDULE vol. 11 25, 26 paĹşdziernika MONOPOLIS, ul. Wydawnicza 4 tekst na podstawie informacji podanych na stronie fashionweek.pl

130


PAULINA PTASHNIK (sobota, 12.00)

Można śmiało powiedzieć, że Paulina Ptashnik tworzy najbardziej dojrzałą modę konceptualną w Polsce. Tym razem na wybiegu zobaczymy kolekcję „Messis SS 2015”, która będzie nawiązywała do tradycji ludowej związanej z zakończeniem zbiorów. „Święto Maryjne połączone z pogańskimi rytuałami, dziękczynny charakter w połączeniu z rywalizacją o najpiękniejszy wieniec, wprowadza wiele kontrastów”, czytamy w opisie kolekcji.

KAS KRYST (sobota, 12.30)

Kas Kryst to „czarny koń” pokazów strefy OFF. Co sezon zbiera najbardziej zasłużone, najlepsze recenzje. Cechą charakterystyczną „jej mody” jest kolor czarny. W kolekcji wiosna-lato 2015 projektantka po raz kolejny sięgnęła do przeszłości mody, zdjęć, muzyki, ludzi i miejsc, które ją inspirują. Zapowiada, że będzie to współczesna kolekcja, gdzie dominuje faktura i krój, a nie kolor. My oczywiście, obstawiamy czarny.


ACEPHALA (sobota, 13.15)

Zapowiada się bardzo ciekawa kolekcja przygotowana przez duet projektantów, tworzących pod nazwą ACEPHALA: Monikę Kedziora i Bartka Korzeniowskiego. Kolekcja ss 2015 nazywa się „Attitudes passionelles” i ma być „garderobą dla histeryczki XXI wieku”, inspirowaną kaftanami w XIX-wiecznym szpitalu psychiatrycznym Salpêtrière.

THE PUPPIES (sobota, 13.45)

Maksymilian Gorockiewicz stworzył markę, jak czytamy w opisie „która stara się przełamać sformalizowany świat mody męskiej. Odnosząc się do wybranych obszarów współczesności, tworzy świadomy komunikat wizualny. Minimalistycznej formie ubiorów towarzyszy ryzykowne zestawienie form, kontrastów kolorystycznych i elementów zdobniczych o potencjale metaforycznym. Synkretyzm inspiracji, którego oś stanowi postmodernizm i kody z rzeczywistości medialnej”. Podczas ostatniej edycji czuliśmy niedosyt mody męskiej na wybiegu, dlatego niecierpliwie czekamy na ten debiut. 132


BAIBA LADIGA (sobota, 14.15)

Łotewska projektantka zaprezentuje kolekcję, której główną inspirację jest dom, jego wnętrze i elementy życia codziennego. Czytamy w opisie, że „Elementy wnętrza takie jak płytki, parkiet, blaty czy wazony ceramiczne zostały wykorzystane do nadruków na tkaninach oraz zostały połączone ze skórami, które symbolizują przedmioty użytku codziennego takie jak sofy czy krzesła”.

ROMANA (niedziela, 12.00)

Debiutująca podczas 10. edycji tygodnia mody, Katarzyna Romańska postanowiła zapowiedzieć kolekcję „DISGUISE”, którą obejrzymy już 26 października, za pomocą słów-kluczy: kamuflaż/charakteryzacja/pokrywa/maskować/zakamuflować/dopasowane/puzzle/układanka/przystosowanie/factor/ składnik/substrat/fragment/część /wycinek/element/wątek/czynnik biel/czerwień/szarość /fiolet/pomarańcz Color Block/kamuflaż/.


ZWYRD (niedziela, 12.30)

Grzegorz Marcisz swoją debiutancką kolekcją w strefie OFF podkreślał sprzeciw wobec braku tolerancji dla odmienności w Polsce. Kolejna linia „Self Destruct” będzie opowiadała o zagładzie umysłu i zniszczeniu świata przez ludzi. Cieszymy się z obecności ZWYRDA na wybiegu i niecierpliwie czekamy na to, co dla nas przygotował.

MONIKA GROMADZIŃSKA (niedziela, 13.15)

Monika Gromadzińska to kolejne mocne nazwisko, powtarzające się na przestrzeni kolejnych edycji polskiego tygodnia mody. Tym razem zobaczymy kolekcję, w której projektantka czerpie inspirację prosto z miast Łódź i jego kontrastom. Jak czytamy „począwszy od blokowisk i ich ‚nowoczesnej” termomodernizacji, stojących w opozycji do architektury pałacowej, kończąc na strefach wpływów dwóch klubów piłkarskich”. Jako drugą inspirację, podaje twórczość Katarzyny Kobro i Władysława Strzemińskiego. 134


OFF OUT OF SCHEDULE


Fotograf: Sebastian Mintus Stylizacje i make-up: Natalia Zdrojek Modelka: Rafalala


www.catwalkmagazine.pl facebook.com/MagazineCatwalk

Catwalk#9  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you