MADE IN Warmia & Mazury / 34 / kwiecień - maj 2019

Page 1

magazyn lifestylowy

bezpłatny

numer 34

RADEK BIELECKI

NA KABARET ZAWSZE JEŻDŻĘ Z RAKIETĄ DO TENISA

kwiecień–maj 2019

ISSN 2353-2408 www.madeinwm.pl

EULALIA WOJNICZ

ZWIERZĘTA CHCĄ SIĘ CZUĆ POTRZEBNE RÓWNIEŻ NA STAROŚĆ

PAWEŁ GRZEGORCZYK-DRAK OSTATNIE 10 ZŁ WYDAŁBYM NA STRADIVARIUSA

ILONA

ŁEPKOWSKA POŚPIECH PONIŻA

04/05



MAGAZYN LIFESTYLE’OWY O WARMII I MAZURACH LIMITOWANY. RĘCZNIE PISANY. BEZCENNY.

DZIEŃ DOBRY Alkohol – temat tyleż drażliwy, co pożądany. Bo któż nie lubi czasem wyrwać własną duszę w przestrzeń zapomnienia. Choć ktoś kiedyś błyskotliwie rzucił, że można się bawić i bez alkoholu, lecz po co się męczyć. Rzecz będzie właśnie o kulturze obcowania z trunkiem. Inaczej tylko byśmy brnęli tym edytorialem w chwiejne rewiry. A chcemy przybliżyć pasję, która zakorzeniła się przy alkoholu – jakkolwiek by to odbierać (byle nie opacznie). Czytajcie o piwowarach domowych, którym poświęciliśmy reportaż. Warzenie to proces dla cierpliwych i głodnych wiedzy piwowarskiej, którą potem skonfrontują sam na sam z własnym kuflem piwa. Poznawajmy ich, a wzbogacimy wachlarz doznań własnego podniebienia. Prawo bowiem nie pozwala piwowarom na komercyjny obrót własnym piwem. Ale na użytek własny i tzw. poczęstunek najbliższych – owszem. Im więcej o sztuce tworzenia alkoholi, tym większą wniesiemy kulturę do obcowania z nim. Weźmy wino – znać się na nim to mieć poważanie w towarzystwie. Jeśli do olsztyńskiej Provincji przychodzi się na kieliszek dobrego i czasem wcale nie taniego wina, które ktoś starannie nam dobierze i ciekawie jeszcze powie o jego pochodzeniu, to smakuje ono zgoła inaczej niż nawet to samo wino wypite pod tym samym lokalem. Na Warmii i Mazurach mamy też winnice. Mamy i kilka browarów, które równają do najlepszych w branży. Odkąd Kormoran wypuścił genialne niskoalkoholowe „1 na 100”, okazało się, że wcale nie potrzebujemy tych promili w alkomatach, lecz doznań raczej smakowych. Mamy klasowe lokale, do których przychodzi się degustować dobre trunki. Od świętującej rocznicę Mięty dowiadujemy się, że jej klienci przy barze już nie chcą „dobijać się” alkoholem klasy B, lecz delektować tym klasy A. Mieliśmy wytwórnię pierwszej whisky, ale nie trafiła w czas – powstała szybciej, niż dorosła do niej nasza mentalność. Dzisiaj twórcy klasowej whisky z Jabłonki pod Nidzicą z powodzeniem budują swoją markę w Stanach Zjednoczonych. Marką samą w sobie jest Ilona Łepkowska. Okazuje się, że w jej domu na Mazurach kreuje się cząstka przebogatej telewizyjnej twórczości – seriali i filmów. Mistrzyni scenariusza tak zawładnęła uczuciami telemaniaków, że w jednym z rankingów zaliczona została do grona najbardziej wpływowych Polek. A Warmia i Mazury, jak doczytacie w innych materiałach numeru, to miejsce szczególne dla filmowców.

Podziękowania dla Browaru Warmia za pomoc w realizacji sesji. Obraz: Agnieszka Blonka

Redaktor naczelny

Wydawca


SPIS TREŚCI

TREŚĆ MADE IN 22

42

52

RAZ, DWA, TRZY...

006 064

UBEZPIECZENIA

SHORT

008 065

NON PROFIT

KULTURA

012 066

ŻYWNOŚĆ

DOBRE MIEJSCE

014 068

WZORNICTWO

Redaktor naczelny Rafał Radzymiński, rafal@madeinwm.pl

KULTURA

016 070

NIERUCHOMOŚCI

Sekretarz redakcji Jolanta Bukowska, jola@madeinwm.pl

RECENZJE

018 072

BIZNES

Reklama +48 733 408 350, reklama@madeinwm.pl

POZA GALERIĄ

020 074

NIERUCHOMOŚCI

POSTAĆ

022 076

BIZNES

PRODUKTY

030 078

BIZNES

GODNE UWAGI

032 080

MĘŻCZYZNA & MASZYNA

ROZRYWKA

034 081

AUTO

Trójka, (w)siadaj

Studio Gravite, Olsztyn

PODRÓŻE

036 082

AUTO

Projekt graficzny Agnieszka Tańska

REKREACJA

038 084

AUTO

DOBRE MIEJSCA

040 085

PASJA

DOBRE MIEJSCE

042 086

AUTO

DOBRE MIEJSCE

044 088

LUDZIE

PRZESTRZEŃ INSPIRACJI

046 090

KRĘCILI TU

CIAŁO

048 092

W DOBRYM TOWARZYSTWIE

KOBIETA I ROZWÓD

050 096

FOTORELACJA

AURA KOBIET

052 098

LISTA DYSTRYBUCJI

REPORTAŻ

054 100

DAWNO TEMU

BIZNES

058 102

NAPISY KOŃCOWE

Szybki numerek z MADE IN

Przy porannej kawie Polecamy Warmię i Mazury

Konfetti z butów. I z Mięty

Kamera, akcja, pazur Kultura osobista

Szczerość płótna Ilona Łepkowska

Galeria handlowa

Dobre miejsca MADE IN W tym mieście rządzą dzieci Lot na sztukę

Pedałuj z Kościuszki

Szyfr do wolności

Migdały na słodkim bruku

Kuźnia talentów i kreatywności Dzieje się: Kuźnia Społeczna Relaks poza grawitacją Rozwód - gra zespołowa

Drugie życie na wypasie

Hobby na drożdżach Bądź w bazie światowego biznesu

LAUR

Laur Najlepszym z Najlepszych

059

54

85

Wydawca MADE IN Radzymiński & Bartoszewicz Redakcja w Kuźni Społecznej

Na wszelki wypadek

Bank dobrych działań Indyk bez wspomagania Dizajn przez dziurkę od klucza W domu jak na wakacjach Gdy słońce płaci rachunki Relaks na własność

Wiertarkę albo wibrator pilnie wypożyczę Gdy wypłacili za mało pieniędzy Porsche z lekcji polskiego

Siedem cm do zrealizowania pasji Selekcja wedle szwedzkiej jakości #Darksidersi z Olsztyna Sen o Corolli

Rozmowy na schodach Wenecja

Lista obecności MADE IN

CDEF i urodzinowe liczby

I kto to wi(e)dział

Paweł Grzegorczyk-Drak

+48 733 408 350 Olsztyn, ul. Marka Kotańskiego 1 redakcja@madeinwm.pl www.madeinWM.pl

Marketing i promocja Beata Argalska +48 537 177 133 beata.argalska@madeinwm.pl Patronaty, prenumerata, dystrybucja +48 537 177 133 beata.argalska@madeinwm.pl Kultura Beata Waś, beata@madeinwm.pl Skład

Foto Agnieszka Blonka Jakub Chmielewski Piotr Dowejko Jarek Poliwko Piotr Ratuszyński Arek Stankiewicz Łukasz Wajszczyk Druk Przedsiębiorstwo Poligraficzne HAKUS Maria i Andrzej Kuśmierczyk sp. j. Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo do skrótu i redakcyjnego opracowania tekstów przyjętych do druku. Za treść reklam nie odpowiadamy. Przedruk materiałów w jakiejkolwiek formie i w jakimkolwiek języku bez pisemnej zgody Wydawcy jest zabroniony. All rights reserved!



RAZ, DWA, TRZY…

SZYBKI NUMEREK Z MADE IN LICZBY, O KTÓRYCH MOGLIŚCIE NIE WIEDZIEĆ

139

CZŁONKÓW

2. MIEJSCE NA SPOTIFY 2. miejsce w zestawieniu najchętniej słuchanych polskich wykonawców na serwisie Spotify w 2018 zajął DJ Skytech, producent muzyczny pochodzący z Olsztyna. Ma na swoim koncie m.in. współpracę z R3hab i wspólny latynoski hit „Fuego”.

139 członków należy do sieci „Dziedzictwo Kulinarne Warmia Mazury Powiśle”. Najwięcej z nich – 20 lokali, gospodarstw, sklepów i producentów znajduje się w gminie Olsztyn.

130 METEORYTÓW 130 meteorytów znajduje się w kolekcji olsztyńskiego Obserwatorium Astronomicznego. Głównym eksponatem jest grunt księżycowy przywieziony w 1969 roku przez załogę Apollo 11 – jedyny taki eksponat w Polsce.

1023 SAMOCHODY 1023 samochody wpisane są do ewidencji pojazdów zabytkowych u Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Olsztynie i mogą mieć żółte tablice rejestracyjne. Teoretycznie o taki wpis może ubiegać się auto, które ukończyło 25 lat.

006

4 914 URODZEŃ 4 914 urodzeń wpisano do ewidencji Urzędu Stanu Cywilnego w Olsztynie w 2018 roku. To o 351 urodzeń mniej w porównaniu do 2017 roku. Najpopularniejsze imiona w ubiegłym roku: Aleksander i Julia.

84 307

KSIĄŻEK I CZASOPISMH 84 307 książek i czasopism znajduje się w księgozbiorze Biblioteki Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie. Dodatkowo posiada 4366 zbiorów specjalnych – stare druki, rękopisy, materiały pomocnicze, płyty, kasety. Perłą zbiorów jest inkunabuł medyczny z XV wieku pochodzący z prywatnej biblioteki Mikołaja Kopernika, z jego odręcznymi zapiskami.

8. MIEJSCE 8. miejsce zajął region w zestawieniu najpopularniejszych polskich kierunków wybieranych na portalu nocowanie.pl w 2018 roku. Liczba zapytań o nocleg na Warmii i Mazurach przekroczyła 100 tys. i jest to największy wzrost w kraju w porównaniu do roku 2017 – o 67 proc.

2700

UŻYTKOWNIKÓW

2700 użytkowników powyżej 60. roku życia korzysta w Warmińsko-Mazurskiej Karty Seniora, która ułatwia dostęp do usług kulturalnych, edukacyjnych, zdrowotnych, sportowych, turystyczno-rekreacyjnych. Od kwietnia 2018 roku do inicjatywy przystąpiło 31 firm i instytucji oraz cztery samorządy.

20 lat kończy w tym roku UWM. Na starcie w 1999 roku miał 12 wydziałów, obecnie 17. Ukończyło go do tej pory ponad 130 tys. osób. Rekordowym był rok akademicki 2008/09, kiedy studia w UWM ukończyło 9 900 osób. Najpopularniejszy kierunek to medycyna.

20

LAT UWM



INFO

PRZY PORANNEJ KAWIE Tylko jedną ofer tę z ceną 14,7 mln zł złożono w przetargu na rewitalizację ruin zamku w Szczytnie. Projekt za kła da , że p ozos t a ł o ś ci dawnej krzyżackiej warowni zostaną zachowane jako tzw. trwała ruina. Średniowieczne mury będą zabezpieczone, a podziemia odsłonięte i udostępnione zwiedzającym. Nad niższą z kondygnacji piwnic zostanie zbudowany żelbetowy strop, a nad wyższą przeszklone zadaszenie. Powstanie m.in sala wystawowa i miejsce kameralnych koncertów. Zrewitalizowane ruiny krzyżackiego zamku mają stać się atrakcją turystyczną Szczytna. Władze miejskie liczą, że uda się zakończyć prace na wiosnę 2021 roku.

RESORT NAD KALWĄ

To będzie jedna z nielicznych realizacji o tej skali i takim standardzie nie tylko na Mazurach, ale i w całej Polsce. W Pasymiu powstanie pięciogwiazdkowy resort z hotelem na 70 osób, 50 całorocznymi domami, centrum konferencyjnym, spa, zespołem basenów i saun, centrum fitness, dwoma restauracjami, centrum biznesowym i portem nad Jeziorem Kalwa. Jak zapewniają inwestorzy z firmy Verdancy, całość wtopi się w krajobraz. Prace ruszą w tym roku, a zakończą się w przyszłym.

Obraz: Janusz Pająk UWM

RUINY JAK NOWE

Obraz: propertydesign.pl

NAUKOWIEC PRZYSZŁOŚCI

W walce z rakiem wszystkie chwyty są dozwolone – twierdzi dr inż. Mariusz Bodzioch z Katedry Multimediów i Grafiki Komputerowej na Wydziale Matematyki i Informatyki UWM. Naukowiec wykorzystuje równania różniczkowe do opracowania leczenia z nowotworami. Głównym założeniem jego projektu jest opracowanie matematycznych modeli, które opisują biochemiczne i fizyczne procesy zachodzące wewnątrz guza, takie jak: podział komórek, mutacje i efekty dostarczanych leków. Na ich podstawie onkolog może przeprowadzić symulacje komputerowe zjawisk zachodzących na poziomie komórki, przewidzieć zachowanie guza i odpowiednio zaplanować leczenie. Model został nominowany do Polskiej Nagrody Inteligentnego Rozwoju 2019 w kategorii „Naukowiec przyszłości”.

KLASYKIEM ZA NOŻEM W WODZIE

Po 57 latach od kręcenia przez Romana Polańskiego kultowego „Noża w wodzie”, jest okazja do wspomnień ze scen realizowanych w Giżycku na jeziorze Kisajno. W dniach 7–9 czerwca Olsztyński Klub Motorowy im. Mariana Bublewicza organizuje V Zlot Samochodów Zabytkowych na Warmii i Mazurach pod hasłem Śladami „Noża w wodzie”. Atrakcją zlotu będzie m.in. rejs wycieczkowcem po Kisajnie w towarzystwie dawnego bosmana, który opowiadać będzie o kulisach scen kręconych w wybranych miejscach jeziora. Zlotowicze zobaczą też w hangarze słynny jacht „Rekin”, no i obowiązkowo sprawdzą w konkursie stan wiedzy na temat filmu. Cała reszta kręcić się będzie już wokół zabytków – w sobotę wystawa aut na pl. Piłsudskiego w Giżycku, zaś następnego dnia szykują się próby sprawnościowe i podniebne atrakcje na lotnisku w Kętrzynie. Więcej na okm.org.pl

Autor: Antoni Letki

Obraz: zamek.miastoszczytno.pl

CO W TRAWIE PISZCZY (WARMIŃSKO-MAZURSKIEJ)



INFO

…PRZY PORANNEJ HERBACIE Obraz: empik.com

KAMERALNY FRYDERYK

SZTUKA RZECZYWISTOŚCI

Muzeum Warmii i Mazur posiada zbiór 86 obrazów Edwarda Dwurnika, artysty zmarłego w październiku 2018. Był obdarzony niezwykłym zmysłem obserwacji i umiejętnością przenoszenia na płótno rzeczywistości. Wśród prac, które można będzie zobaczyć podczas wernisażu (12 kwietnia, godz. 17) w olsztyńskim muzeum – monumentalne dzieło pt. Bitwa pod Grunwaldem.

DOBRE PRAKTYKI FIRM

Raport „Odpowiedzialny biznes w Polsce 2018. Dobre praktyki” to największy w Polsce przegląd CSR. W tegorocznej 17. edycji padł rekord pod kątem liczby zgłoszonych praktyk i liczby zgłoszonych firm. Obok korporacji i banków znalazł y si ę dwie f irmy z re gion u: Expom – producent wielkogabarytowych konstrukcji stalowych z Kurzętnika i Przedsiębiorstwo Inżynieryjno Budowlane „Przem-Gri” z Olsztyna.

Obraz: MWiM

Obraz: ©ASDF_MEDIA/Shutterstock.com

Niezwykła akustyka Wielkiego Refektarza zamku biskupów w Lidzbarku Warmińskim została wykorzystana przy nagraniu płyty „Giovanni Battista Pergolesi – Stabat Mater, Paweł Łukaszewski – Luctus Mariae”, wydany przez Chopin University Press. W marcu, zaraz po premierze, otrzymała Fryderyka – nagrodę środowiska muzycznego w kategorii Album Roku – Muzyka Kameralna.

Obraz: arch. Bronisław Olenkowicz

CO W TRAWIE PISZCZY (WARMIŃSKO-MAZURSKIEJ)

NAJSPRAWNIEJSZY W OLSZTYNIE

Trzykrotny Mistrz Polski w Kettlebell Hardstyle, wielokrotnie tytułowany zawodnik Crossfit i uznany trener, prowadzący na co dzień klub Fitmania w Olsztynie. Bronisław Olenkowicz jako pierwszy Polak w historii będzie reprezentował kraj podczas CrossFit Games i walczył o tytuł najsprawniejszego człowieka na świecie (The Fittest on Earth). M is tr zos t wa Świat a C ros s f it odbędą się na przełomie lipca i sierpnia w USA.

010

Obraz: arch. UMWW-M

Z PROCENTA ROBIĄ SIĘ MILIONY

Z każdym rokiem coraz więcej podatników z Warmii i Mazur przekazuje 1 proc. podatku na rzecz organizacji. W ub. było ich już 462 tys. i przekazali łącznie niemal 20 mln zł aż 2349 instytucjom pożytku publicznego. – Warto w ten sposób myśleć o potrzebach regionu – zachęca marszałek województwa Gustaw Marek Brzezin. Warmińsko-mazurskiego samorząd już po raz dziesiąty przystąpił do akcji społecznej „Wspieram region”. Arkadiusz Pawłowski, dyrektor Izby Administracji Skarbowej w Olsztynie zdradził, że do zagospodarowania jest jeszcze sześć mln o które można powalczyć, przekazując 1 proc. podatku na wybraną organizację. Akcja ma też honorowych ambasadorów promujących lokalny patriotyzm: braci Andrzeja i Pawła Matracki, siatkarza Pawła Woickiego oraz Iwonę Pavlović. – Mam pomysł, by w formularzu PIT było obowiązkowe okienko dotyczące jednego procenta, którego jeśli nie wypełnimy, system nie przepuści nas dalej – zaproponowała na konferencji znana jurorka tańca i zebrała za pomysł najwięcej braw.



KULTURA

POLECAMY WARMIĘ I MAZURY NIE SZTUKA BYĆ WSZĘDZIE

URODZINOWA MIĘTA

GENESIS I SOLOWE

Wydarzenie 13 kwietnia, godz. 20, Klub Mięta, Olsztyn, ul. Św. Barbary Obraz: Mariusz Ruczkowski

Ray Wilson ze Szkocji, legendarny kompozytor i autor tekstów, zaprezentuje twórczość solową i związaną z grupą Genesis. Od utworów sięgających początków istnienia zespołu po utwory z albumu „Calling all stations”. Nie zabraknie solowych dokonań i nawiązujących do twórczości jego grup Guaranteed Pure, Stiltskin czy CUT. Koncert 10 kwietnia, godz. 20, CEiK, Olsztyn

Obraz: fb/projektczarnypies

Obraz: fb/RayWilsonPoland

Przez ostatnie dwa lata dziesiątki DJ-ów i artystów z Polski i z zagranicy odwiedziło olsztyńską Miętę. Podczas urodzin klubu za konsolą zagości międzynarodowy skład – autor wielu klubowych hitów David Penn (Hiszpania), Yass (Francja) oraz lokalni opiekunowie muzyczni: Skipek i Bolo. Info: www.klubmieta.pl/urodziny

MUZYCZNA SOWA

Czarny Pies to projekt indywidualności polskiego bluesa, jazzu i rocka. Na scenie wystąpią: Jan Gałach – skrzypek, multiinstrumentalista, Michał Kielak – harmonijka, Jerzy Piotrowski – legendarny perkusista SBB, Mirosław Rzepa – gitarzysta, Krzysztof Ścierański – jeden z najlepszych basistów w Polsce i Leszek Winder – gitarzysta, lider legendarnej super grupy Krzak. Koncert 15 maja, godz. 20, Olsztyn, Galeria Sowa, ul. Zamkowa

Obraz: Jacek Wrzesiński

TALENT NA WIELE RÓL

Obraz: fb/ttymanski

Wernisaż 23 maja, godz. 18, BWA

Koncert 24 kwietnia, godz. 19, Warmińsko-Mazurska Filharmonia

MŁODZIEŃCZE FASCYNACJE TYMONA Powrót do muzyki i tekstów, które nigdy nie przestały być aktualne, stając się kanonem polskiego rocka. Tymon Tymański sięga po utwory Grzegorza Ciechowskiego oraz legendarnej grupy Republika, a także po swoje własne, inspirowane ich twórczością. To sentymentalna podróż do źródeł dawnej, młodzieńczej fascynacji.

Koncert 28 kwietnia, godz. 20, Nowy Andergrant Olsztyn

WIELKI TEATR ZA DWIE DYCHY Obraz: archiwum Teatr Jaracza

012

Związany przez lata z „Piwnicą pod Baranami”, znany z desek krakowskich teatrów, z Kabaretu Olgi Lipińskiej, jak i z polskich filmów oraz seriali. Utalentowany aktorsko, obdarzony tenorową barwą głosu, sprawnie żongluje wieloma gatunkami muzycznymi, wcielając się w rozmaite role. Każdy koncert Jacka Wójcickiego to brawurowe show.

Przez siedem dni dziesięć spektakli obejrzy trzy tysiące widzów. Repertuar 27. Olsztyńskich Spotkań Teatralnych nawiąże do trudnych momentów historii Europy, przedstawi wybitne kreacje aktorskie, m.in. Krystyny Jandy, Mariusza Drężka, Katarzyny Dąbrowskiej. Nowością są wejściówki w cenie 20 zł dla młodzieży i emerytów. 6–13 kwietnia, Olsztyn, Teatr im. S. Jaracza

Obraz: BWA

LABIRYNT SZTUKI

Prezentowana wystawa Piotra Nowaka to próba zmierzenia się z własną twórczością i jej oceną. Podzielona przestrzeń galerii jest labiryntem, gdzie prace powstałe na przestrzeni ponad 10 lat stają się elementami rzeczywistości zastępczej. Piotr Nowak urodził się w Olsztynie, mieszka w Oslo, zajmuje się rzeźbą, instalacją, video, projektowaniem.



KONFETTI Z BUTÓW. I Z MIĘTY PO LATACH DOŚWIADCZEŃ W BRANŻY GASTRONOMICZNEJ, STWORZYLI MIEJSCE, W KTÓRYM SAMI DOBRZE SIĘ BAWIĄ. KLUB MIĘTA TO SPOŁECZNOŚĆ LUDZI, KTÓRZY CENIĄ JAKOŚĆ. NIE TYLKO ZA BAREM I KONSOLĄ, ALE TEŻ W DIZAJNIE, RELACJACH I ATMOSFERZE.

014

By wa , że w ykupują w dyskoncie cał y zapas donic zek z miętą. Ale zielony listek w logotypie zobowiązuje: ma być świeżo, namiętnie, a barmani muszą być gotowi przyrządzić w ciągu jednego wieczora kilkaset drinków mojito. Logotyp i nazwa klubu powstały podczas burzy mózgów grupy przyjaciół, którzy kilkanaście lat temu poznali się w klubie Pe s tka . Dwa lata temu po łą c z yli sił y. Jakub i Magda, związani od lat z branżą gastronomiczną, zaprosili do współpracy Przemka, didżeja i menadżera artystycznego. Stworzyli miejsce o jakim wszyscy marzyli: nietuzinkowe wnętrze, czołówka muzyków klubowych z Polski i z zagranicy, alkohol z wysokiej półki i klienci, których łączy coś więcej, niż parkiet i kolejka przy barze. Powiew świeżości na olsztyńskiej starówce – takie opinie zaraz po otwarciu obiegły sieć.

– Duża część życia każdego z nas dzieje się w internecie. Dlatego oprócz działań w social media, prowadzimy newslettera, a klienci dostają powiadomienia sms-em na temat zbliżających się wydarzeń – tłumaczy Przemek Skipek Boguta, menadżer artystyczny Mięty. – Bo kto raz zasmakował tu zabawy, zazwyczaj wraca. A sms-y krążą wśród znajomych, dzięki czemu trafiają do nas nowi ludzie. Muzyczny grafik Mięty nie ustępuje w niczym najlepszym klubom w Polsce. Tylko w kwietniu pojawią się tu m.in. dj Yass z Francji czy dj David Penn – ikona hiszpańskiej sceny elektronicznej. Takie wydarzenia przyciągają miłośników muzyki klubowej nie tylko z regionu. – Do tej pory to olsztynianie bywali w klubach stolicy czy Trójmiasta, a dzisiaj niektóre wydarzenia przyciągają do nas mieszkańców tych aglomeracji – twierdzi Kuba Wysocki,


DOBRE MIEJSCE

manager Mięt y. – Ambitny, w ysokobudżetow y graf ik muzyczny, okazał się strzałem w dziesiątkę. Babski mięting, Sax w wielkim mieście, Ballantines True Music, Panie przodem, Gdzie ci będzie lepiej – podczas wieczorów z błyskotliwym, choć niezobowiązującym hasłem przewodnim, brylują didżeje, ale też wokaliści, instrumentaliści czy mistrzowie tańca. We wtorki impreza w stylu latino, w piątek urban music, a w soboty house z udziałem mistrzów gatunku. A w międzyczasie pokazy mody czy niszowe inicjatywy, jak Local Warming – rodzimi twórcy muzyki elektronicznej. – Ciężko pracujemy, aby nasza marka była rozpoznawalna w Polsce – przyznaje Magda Wysocka, właścicielka klubu. – A sama muzyka i alkohol do tego nie wystarczą. Dużą wagę przykładamy do identyfikacji z klubem, akcji wizerunkowych. Pamiętamy o świętach, rozdajemy kwiaty i słodycze, wychodzimy w przestrzeń miejską. I tworzymy oryginalne gadżety z naszym logo: plecaki-worki, okulary, breloki. Przewijają się na fotkach w portalach społecznościowych, ludzie zabierają je na wakacje, uwieczniają przy nich ważne chwile w swoim życiu. Wystarczy obejrzeć galerie internetowe z tutejszych imprez, aby nabrać ochoty na wieczorne wyjście. Industrialne wnętrze, neony, nastrojowe zakamarki z motywami roślinnymi. Kolorowe koktajle za barem, konfetti sypiące się na rozgrzany parkiet i twarze uczestników w muzycznej ekstazie. Aż kipi od endorfin. Pełen emocji klimat dokumentują profesjonalni fotograficy z różnych stron Polski. – Żyjemy w kulturze obrazkowej – przyznaje Przemek. – Staramy się, aby każdy wieczór był inny, a atmosfera niepowtarzalna. I to właśnie oddają facebookowe galerie, na których uczestnicy mogą się później odznaczyć. Często w emocjach, które wywołuje mieszanka dobrej muzyki i alkoholu, nie pamiętamy ciekawych chwil.

No, może przypomina nam o nich konfetti, które przynosimy w butach po imprezie. Czasem trzeba poczekać w kolejce, aby przekroczyć próg Mięty. I nie wszystkim udaje się wejść. Choć selekcja na bramce spotyka się z krytyką, to jedyny sposób, aby zadbać o atmosferę i komfort podczas imprez. Dlatego wstęp mają tu osoby powyżej 21 lat, w schludnym ubiorze i stanie nie wskazującym na „zbytnie spożycie”. – Nie chcemy być konkurencją dla innych lokali, ale rozwijać różnorodność starówki i dać powód, aby wyjść z domu i zajrzeć do centrum – twierdzi Kuba. – Rotacja tutejszych klubów świadczy o tym, że tylko najciekawsza oferta jest w stanie utrzymać się na rynku. U nas pracuje nad tym niemała ekipa – od doświadczonych barmanów po specjalistów od marketingu. – Tworząc takie miejsce trzeba określić konkretny target – dodaje Magda. – Założyliśmy, że nasi klubowicze to ludzie ustatkowani życiowo, którzy lubią alkohole z półki premium, dbają o kulturę picia. No i cenią nasze muzyczne wybory, które są priorytetem w Mięcie. Cały czas uczymy się i rośnie nam apetyt na więcej. W planach więc kolejne muzyczne gwiazdy, odjechane scenografie i kostiumy. Tych, którzy czują miętę, chcemy nieustająco zaskakiwać. Tekst: Beta Waś, obraz: Jarek Poliwko, Mariusz Ruczkowski

Klub Mieta Olsztyn, ul. Świętej Barbary 9 tel. 513 878 881 fb.com/klubmieta

015


KULTURA

KAMERA, AKCJA, PAZUR

MOCNY, ALE PEŁEN NADZIEI. AKCJA FILMU „JAK NAJDALEJ STĄD” PIOTRA DOMALEWSKIEGO, TO PODRÓŻ Z NIEDUŻEGO MIASTA DO NIEZNANEGO KRAJU W POSZUKIWANIU OJCOWSKIEJ MIŁOŚCI. W LUTYM KILKA DNI ZDJĘCIOWYCH ZREALIZOWANO W OLSZTYNIE.

016

Najpierw były zdjęcia na olsztyńskim dworcu, potem sceny osiedlowe przy ul. Pana Tadeusza, w centrum miasta i wreszcie ekipa filmowa dostała na wyłączność olsztyński pub Carpenter. Według producentów filmu ma on bardziej irlandzki klimat, niż niejeden lokal na Zielonej Wyspie, gdzie częściowo będzie realizowany film. To tam mieszka ojciec 17-letniej Oli, głównej bohaterki granej przez debiutantkę Zofię Stafiej. Podróż do dawno niewidzianego rodzica będzie pełna zwrotów akcji, ale pomoże bohaterce dojrzeć i poznać samą siebie. – Pierwsza refleksja po przeczytaniu scenariusza: ale mocna historia! – przyznaje Kinga Preis, odtwórczyni roli matki Oli. – Zosia ma niesamowitą moc, energię i pazur, a tej postaci trzeba czegoś dzikiego. Ma szansę na wykreowanie wybitnej roli i trochę z zazdrością na to patrzę, bo nawet doświadczone aktorki rzadko mają okazję na stworzenie tak pełnej postaci.

Ten film, tak jak i obraz sprzed dwóch lat, czyli obsypany nagrodami debiut „Cicha noc” Piotra Domalewskiego, dofinansował Warmińsko-Mazurski Fundusz Filmowy. Znakomity scenariusz – taka była opinia komisji oceniającej projekty filmowe pod względem artystycznym, w skład której weszli reżyserzy i scenarzyści Magdalena Łazarkiewicz i Wojciech Marczewski oraz producent Andrzej Serdiukow. – To film o poszukiwaniu ojca i relacji z nim. Staram się robić proste ludzkie historie, opowiadać o emocjach, które mogą być szerszą metaforą – tłumaczy reżyser. – Łatwiej mi robić swój drugi film o tyle, że mam duży kredyt zaufania ze strony funduszu. Ale jak kręcisz sceny i 60 osób jest zaangażowanych w tę machinę, to nie ma czasu się zastanawiać. Myślisz o tym, aby to zrobić, iść do ciepłego pomieszczenia i coś zjeść. Premiera filmu realizowanego w Polsce i Irlandii wstępnie zaplanowana jest na

pierwszy kwartał przyszłego roku. – Film ma duże szanse na powtórzenie sukcesu debiutu reżysera – podkreśla Bogumił Osiński, szef WMFF. – Jego siłą jest temat, świetne dialogi, połączenie doświadczenia i młodych aktorów w obsadzie – Zofia Stafiej została wyłoniona w ogólnopolskim castingu, w którym udział wzięło ponad tysiąc dziewcząt. Wreszcie konwencja utrzymana w klimacie tragikomedii. Międzynarodowy charakter filmu pozwoli na bogate życie festiwalowe i jego dystrybucję poza granicami Polski. Jestem po słowie z producentem filmu Jankiem Kwiecińskim, że wspólnie z dystrybutorem zrobimy wszystko, by przedpremierowy pokaz odbył się w Olsztynie, tak jak to było w przypadku pierwszego dzieła Piotra Domalewskiego. Tekst: Beata Waś Obraz: Kuba Chmielewski



RECENZJE

KULTURA OSOBISTA MADE IN PISZĄ, WYDAJĄ I NAGRYWAJĄ. I POCHODZĄ Z WARMII I MAZUR.

NA TROPIE UWAŻNOŚCI

W którym porcie można dostać najlepszą rybę? Co robić zimą na Mazurach i gdzie na Warmii telefon traci zasięg? Książka to efekt podróży po regionie, kontynuacja przewodnika po polskich agroturystykach. Prezentuje najciekawsze bazy noclegowe, ale również warte odwiedzenia lokale, miejsca, gdzie można kupić dzieła sztuki, albo je tworzyć, uprawiać sport czy pobyć wśród przyrody. Wszystkie polecane przez autorkę miejsca utrzymane są w duchu slow life. W końcu zwiedzić Warmię i Mazury w pośpiechu to żadna sztuka, a żeby poznać ich najgłębsze tajemnice, trzeba dużo czasu i uważności. Aleksandra Klonowska-Szałek, „Odetchnij od miasta. Warmia i Mazury”, Grupa Wydawnicza Foksal

MIĘDZY NIEBEM, A PIEKŁEM

Na tej płycie zabierają słuchaczy w surrealistyczną podróż do sekretnego miejsca. I jak sami zapowiadają – poprowadzą w najgłębsze jego zakamarki. To miejsce zawieszone pomiędzy niebem, a piekłem, będące odbiciem rzeczywistości. To ósmy album grupy ze Szczytna wykonującej muzykę z pogranicza rocka i metalu, z elementami muzyki klasycznej i filmowej. W ciągu 34 lat istnienia zyskał status legendy, wydał siedem płyt studyjnych oraz cztery albumy koncertowe. Zespół kieruje swoje dźwięki i słowa przeciw wojnie, przemocy, nietolerancji. Wizytówką Huntera jest niepowtarzalny klimat, wieloznaczność, metafory, niespotykane instrumenty czy bogate scenografie i show podczas koncertów. Hunter, „Arachne”, wyd. własne

FOTOGRAFICZNE REFLEKSJE

Album jest subiektywnym spojrzeniem trojga autorów na Lidzbark Warmiński. Inspiracją do stworzenia go były fotografie Radosława Niemczynowicza, będące subiektywnym i artystycznym spojrzeniem na rodzinne miasto. Przemawiając nastrojem, kolorem, lub czarno-białą stylistyką, tworzą jego wyjątkowy portret. Książka zawiera także esej prof. Zbigniewa Mikołejki, ukazujący powojenne miasto pełne traum oraz powikłanych losów ludzi i miejsc, ale z ciepłym spojrzeniem ze współczesnej perspektywy. Szkic Małgorzaty Jackiewicz-Garniec, kustosz lidzbarskiego zamku, to refleksja z dzisiejszego życia tego światowej klasy zabytku. Album powstał w roku jubileuszu 710-lecia nadania praw miejskich Lidzbarkowi. „Lidzbark Warmiński. Opowieść o mieście”, Radosław Niemczynowicz”Małgorzata Jackiewicz Garniec, Zbigniew Mikołejko, wyd. FotoNiemczynowicz.pl

NOSTALGIA I OPTYMIZM

Poezja Marcina Urbana w aranżacji muzycznej i wokalnej Daniela Rupińskiego, olsztyńskiego, niewidomego multiinstrumentalisty. Utwory na debiutancką płytę były gotowe od kilku lat, ale dopiero dzięki dotacji z gminy Olsztyn, artysta mógł zrealizować swoje marzenie. – W tych piosenkach jest trochę optymizmu, ale też nostalgii. Płyta opowiada o moim życiu, uczuciach, obawach, nadziejach – wymienia artysta. Absolwent Szkoły Muzycznej w klasie fortepianu i trąbki, od 10 lat jako miejski hejnalista wygrywa w południe z ratuszowej wieży „O Warmio moja miła”. Sercem widzę więcej, Daniel Rupiński, wyd. UM Olsztyn



POZA GALERIĄ

POZA GALERIĄ MIĘDZY PRACOWNIĄ A WERNISAŻEM

Mecenas projektu:

Centrum Doradztwa Europejskiego i Finansowego w Olsztynie CDEF specjalizuje się we wspieraniu przedsiębiorstw i instytucji w procesie ubiegania się o zewnętrzne źródła finansowania inwestycji, a także świadczy pełny zakres usług finansowo-księgowych dla firm. www.cdef.pl

SZCZEROŚĆ PŁÓTNA OLEJNE FARBY I PŁÓTNO. NA PRZEKÓR MODZIE I NOWYM MEDIOM W SZTUCE FILIP POPŁAWSKI STAWIA GŁÓWNIE NA MALARSTWO. JEGO TWÓRCZOŚĆ ŁĄCZY TRZY DZIEDZINY: TWÓRCZOŚĆ PLASTYCZNĄ, MUZYKĘ I POEZJĘ.

020

W dzieciństwie marzył aby zostać pisarzem. Potem swoją wyobraźnię i wrażliwość ujawnił na kartkach papieru i w eksperymentach muzycznych. W liceum zaczęły powstawać pierwsze prace: architektura, fauna i flora, a przede wszystkim człowiek. Bo nawet jego najbardziej zdeformowana i abstrakcyjna forma, intuicyjnie wskazuje nam właściwą interpretację. – Każde ciało jest niepowtarzalne i fascynujące – przyznaje Filip. – Jak byśmy nie eksperymentowali z formą w sztuce i tak będzie wiadomo, że mamy na myśli postać ludzką. Inspiruje mnie sposób jej przedstawiania od zarania dziejów – skalnych, prymitywnych obrazków. Trudno stworzyć już coś, czego jeszcze nie było, ale mimo wszystko jedyne co pozostaje artyście, to szczerość w swoim przedstawianiu świata. Prace Filipa nie mają tytułów. Mimo to interpretacja odbiorców nie odbiega daleko od jego zamysłu: słoneczniki, ćmy, ludzkie akty czy twarze, choć często niedopowiedziane, niosą potężny ładunek emocji. To prace fakturalne, drapane, grające światłem i zmysłami odbiorcy. – Świat jest ambiwalentny, nie chcę aby odbiorcy patrzyli na mój obraz jedynie z mojej perspektywy – tłumaczy artysta.

– Tytuł może łatwo ukierunkować postrzeganie, a ja pragnę, aby moja praca była pretekstem do odczuwania czy przemyśleń. Chcę żeby każdy interpretował obraz według własnych doświadczeń i spostrzeżeń. Odnosił do własnego życia, swoich doświadczeń, rozmyślań, czy konkretnej chwili w życiu. Podobnie jest w muzyce czy wierszach, które prezentuję podczas wernisaży swoich prac. W tych dziedzinach jestem samoukiem. A słowa czy dźwięki to tylko nośniki mojej wrażliwości i odbioru świata. Tekst: Beata Waś, obraz: Michał Bartoszewicz, Filip Popławski

Filip Popławski – urodził się w 1995 roku w Olsztynie, student V roku ASP w Gdańsku na wydziale malarstwa. Zajmuje się także rysunkiem, grafiką komputerową, grafiką warsztatową, fotografią czy rzeźbą. Na swoim koncie ma m.in. udział w pokonkursowej wystawie inspirowanej twórczością Zdzisława Beksińskiego „Warsztat i Wyobraźnia”, wystawę indywidualną w Teatrze im. S. Jaracza w Olsztynie.


POZA GALERIÄ„

021


022


POSTAĆ

ILONA

ŁEPKOWSKA POŚPIECH PONIŻA INSPIRUJE JĄ TAK ZWANY ZWYKŁY CZŁOWIEK. TO ON JEST BOHATEREM SERIALI I KULTOWYCH KOMEDII, KTÓRE BIJĄ REKORDY OGLĄDALNOŚCI, A FRAGMENTY DIALOGÓW TRAFIAJĄ DO MOW Y POTOCZNEJ I… NA WARSZTAT W SALONACH TATUAŻU. Z ILONĄ ŁEPKOWSKĄ, SCENARZYSTKĄ, PISARKĄ I PRODUCENTKĄ FILMOWĄ UMÓWILIŚMY SIĘ NIEDALEKO JEJ MAZURSKIEGO DOMKU, W HOTELU NATURA MAZUR RESORT & CONFERENCE W WARCHAŁACH.

023


POSTAĆ

MADE IN: Tu jest jakby luksusowo, prawda? Ilona Łepkowska: (śmiech) Owszem, ładny projekt. Jako żona architekta cenię dobre wzornictwo. Denerwują mnie budynki, które nie wtapiają się w otoczenie, a na Warmii i Mazurach, niestety, takich dużo. Ale tu jestem mile zaskoczona, nie znałam tego miejsca, choć bywam w tych okolicach od wielu lat. Pisze tu pani scenariusze? Pisanie rozkłada się na kilka miejscówek: warszawskie mieszkanie, ukochany dom mojego męża na wsi pod Warszawą, gdzie spędzamy lato i prawie wszystkie weekendy. Ale w moim domku na Mazurach nad jeziorem Burdąg powstał na przykład pomysł na serial „Barwy szczęścia” i wiele jego odcinków. Popatrzyłam na krajobraz za oknem i tytuł napisał się sam. A córka zerknęła na ekran mojego laptopa i rzuciła tylko: „ale pojechałaś!”. To ona była pomysłodawczynią zakupienia domku na Mazurach, ten region to dla niej sielska kraina dzieciństwa. Mój były mąż, a jej ojciec, pochodzi z Olsztyna, mieszkają tu jej dziadkowie. Przesiedziałam na Warmii urlop macierzyński, córka spędzała tu wakacje, więc znamy dobrze Olsztyn i ciągnie nas tu. Nie myślała pani, aby osadzić tu bohaterów któregoś ze swoich scenariuszy? Proponowałam Olsztyn jako lokację zdjęć, kiedy kręciliśmy serial „Wszystko przed nami”, ale niestety wybrano Lublin. A Olsztynowi bardzo przydałby się jakiś serial, bo miasto ma olbrzymi potencjał krajobrazowy, historyczny, a mimo to z promocją kiepsko… A przecież jest wspaniałym miejscem do życia z przyrodą na wyciągnięcie ręki. Takie „slow city”, które mogłoby być alternatywą dla wyścigu szczurów w dużych aglomeracjach. Niestety, Olsztyn jest jakiś uśpiony. Dwa lata temu, jesienią, szłam tutejszą starówką na spotkanie autorskie. Około godziny 18 nie było już żywego ducha na ulicach! Gdzie są choćby studenci? Popularny serial potrafi ożywić miasto, przyciągnąć turystów. Weźmy choćby fenomen obecnej popularności Sandomierza, wykreowanej przez „Ojca Mateusza”. A poza tym na Warmii i Mazurach tyle się działo przez wieki, że warto do tego sięgnąć, albo uczynić tłem jakiejś filmowej opowieści.

024

Proponuje pani serial historyczny? A dlaczego nie? Polska wciąż jest niechlubnym wyjątkiem – dużym krajem z profesjonalną kinematografią i bez filmów biograficznych o wielkich rodakach! Mamy arcyważne momenty z dziejów państwa, nigdy nie opisane kamerą. Nie było filmu o Mickiewiczu, Curie Skłodowskiej, Kościuszce. Życiorysy wielkich ludzi to często fantastyczny materiał, ale twórcy rzadko biorą je na warsztat. Teraz pomału zaczyna się coś zmieniać, powstaje choćby serial o Piłsudskim. Narzekamy na produkcje telewizji publicznej, krytykowano „Koronę królów”, ale filmy historyczne to powinna być część jej misji i dobrze, że wreszcie zaczyna ją wypełniać. Ale każdy region ma swoich bohaterów i to od jego władz powinna wychodzić inicjatywa, aby wypromować lokalną historię przez film. Tu jest Krasicki czy Kopernik, który od dawna powinien przyciągać turystów z całej Polski i Europy nowoczesnym centrum wiedzy o kosmosie. Do Centrum Nauki Kopernik w Warszawie trudno dostać bilety. Pani (ze śmiechem – red.), tu trzeba zrobić jakieś astronomiczne show! I zwabić filmowców.

Już ich wabi Warmińsko-Mazurski Fundusz Filmowy. Moja córka Weronika Wojnach dostała w tym roku dofinansowanie z WMFF na reżyserski debiut o plebiscycie na Warmii, Mazurach i Powiślu w 1920 roku. Główny wątek to morderstwo działacza Gottlieba Linki, także dotąd nie sfilmowany. Zmieniają się polskie przepisy, będzie łatwiej ściągać tu zagranicznych producentów i o to trzeba zabiegać. Warmia i Mazury mają do zaoferowania wiele, choćby wspaniałe plenery. A mówi to jedna z najbardziej wpływowych kobiet w Polsce – jak plasują panią prasowe rankingi. Dawniej w takich rankingach pojawiali się wyłącznie ludzie z dużymi dokonaniami w różnych branżach, więc było miło być w takim gronie. Dzisiaj mamy potrzebę powoływania autorytetów w każdej, banalnej dziedzinie, np. sprzątaniu. Więc na piedestale w wielu rankingach jest np. Małgorzata Rozenek. Pani, która surowym tonem, w białej rękawiczce przeciąga palcem po okapie, dając nam do zrozumienia, że najważniejszy w życiu jest czysty dom. Ja uważam, że trzeba mieć porządek przede wszystkim w głowie, a nie w szafkach. Wolę dopychać kolanem rzeczy w garderobie, ale mieć czas, aby pójść do kina czy poczytać książkę. To, czego takie programy nie uczą, to rozmowa z drugim człowiekiem, spotkanie ludzi, którzy wzbogacają się nawzajem. Lichtarz ze świecami na stole tego nie załatwi. W filmie „Miszmasz, czyli Kogel Mogel 3” z Wolańskiej zrobiła pani coacha seksu. Zainspirowała mnie Joanna Keszka, specjalistka od seksualności, rozbawił mnie jej sposób przedstawiania tematu. Pomyślałam sobie – wracamy z takiego szkolenia, stawiamy facetowi wymagania, no i przecież może chłop nam się zblokować! Chociaż chyba lepiej zostać samej, niż być z facetem, który nie słyszał o punkcie „G”? Żartuję, rzecz jasna. Ale prawda jest taka, że dzisiaj człowiek nie wsłuchuje się w siebie, zagłusza swoją prawdziwą naturę. Brakuje nam autorefleksji, nie wiemy już co naprawdę lubimy, a z czym jest nam źle, wolimy zdać się na wszelkiego rodzaju doradców, których na rynku i w mediach zatrzęsienie. Mówią na jakim boku spać, albo jak oddychać. A tymczasem trzeba żyć w zgodzie z własnym ciałem i umysłem, budować relację z samym sobą, słuchać intuicji. Inaczej łatwo się zatracić, pogubić. Obserwuje to pani w show biznesie? Kiedyś słowo „gwiazda” było zarezerwowane dla kogoś absolutnie ponadprzeciętnego. Wielu dzisiejszych celebrytów to słupy reklamowe, puste w środku. Z pomocą doradców wizerunkowych kreuje się osobowości, których po prostu nie ma. Z błyskotki robi się brylanty. Tresuje i szkoli. I cena jest często wysoka dla takiego człowieka. Te mechanizmy opisałam w swojej powieści, mówię o tym głośno, za co obrywa mi się od części medialnego środowiska. Jest pani odporna na hejt? Staram się powstrzymywać przed czytaniem komentarzy w internecie, ale często łamię zakazy, które sobie stawiam. Martwi mnie to, że hejterskie posty zdarzają się także na branżowych portalach. Na pierwszym pokazie serialu „Stulecie Winnych”, który został świetnie przyjęty, szef firmy producenckiej powiedział, że to serial, który ma szansę


POSTAĆ

025


POSTAĆ

nawiązać do takich produkcji jak „Noce i dnie” czy „Chłopi”. Chodziło o serial będący adaptacją sagi rodzinnej. I nagle na Wirtualnych Mediach pokazuje się taki post: „Reymont, Dąbrowska i Łepkowska – co za idiotyczne zestawienie”. Jestem szefem literackim tej produkcji, a nie autorką powieści, na podstawie której powstał film. Ale tam gdzie pojawia się moja osoba, jest często hejt i trudno pozostać na to obojętnym.

026

Ostatnio portale plotkarskie zmanipulowały pani słowa o skłonności do kłamstwa w dzieciństwie, co przełożyło się na literacką fantazję. Oczywiście słowa zostały wyjęte z kontekstu, za pierwszym portalem przekopiowały je następne, nie zadając sobie trudu, aby je zweryfikować. Moją wyobraźnię kształtowała literatura. W domu mieliśmy bibliotekę pełną klasyki, lektury, które nie zawsze dobrze się zaczynały i korciło, aby rzucić je w kąt. Ojciec, profesor historii, pilnował byśmy się nie zniechęcali po pierwszych stronach, przydługich opisach, jak choćby w przypadku „W pustyni i w puszczy”. I zawsze miał rację, każda książka pozostawiała trwały ślad w wyobraźni. W szkole byłam humanistką, zastanawiałam się nad studiowaniem prawa, albo socjologii. Kierunek „zarządzanie” połączył te dziedziny, to były rozwojowe studia. Nauczyła się pani zarządzać wyobraźnią widzów? Bardziej zespołem współpracowników przy produkcjach filmów, nabyłam bowiem menadżerskich umiejętności. Do pisania potrzebny jest słuch społeczny, otwartość, zmysł obserwacji. Lubię bywać w różnych środowiskach, słuchać

ludzi, opowieści o ich bolączkach. Pielęgnuję znajomości ze szkoły, utrzymuję kontakt z ludźmi poznanymi lata temu na wakacjach. Mało w moim życiu typowego „celebryctwa”. Męczy mnie ciągłe przebywanie z kolegami z branży. Kontakt z tak zwanym zwykłym człowiekiem jest dla mnie inspirujący, dlatego nie odmawiam, kiedy zapraszają mnie do domów kultury czy na Uniwersytety Trzeciego Wieku. Ludzie pytają panią o ciąg dalszy seriali? Teraz mniej, ale kilka lat temu było to dolegliwe. Sympatia fanów jest cenna i ważna, ale nie zawsze ma się ochotę być pytanym o pracę, albo obejmowanym i całowanym przez obcych ludzi. No i trudno odpowiedzieć na pytania o ciąg dalszy serialu, jeśli samemu się nie wie, w którą stronę rozwinie się wątek. Jednak spotykam się najczęściej z miłymi reakcjami związanymi np. z serią „Kogel Mogel”, który przy każdej powtórce w telewizji – a było ich już około 60, ma minimum dwumilionową oglądalność. Na profilu facebookowym „Marian! Tu jest jakby luksusowo”, który ma ponad 200 tys. fanów, ludzie prezentują nawet tatuaże z kultowymi tekstami z pani filmów. Najciekawsze, że takie teksty powstają przypadkiem. Na początku w scenariuszu było „Marian, tu jest luksusowo”. Słowa „jakby” w owym czasie powszechnie nadużywano. Ewa Kasprzyk, odtwórczyni roli Wolańskiej, powiedziała je na planie kilka razy dla żartu i tak zostało, stając się znakiem firmowym serii, a powiedzonko weszło do potocznego słownictwa. Na spotkaniach autorskich słyszę od publiczności że np. w domu, w którym jest jakiś Marian, są nagminnie używane.


POSTAĆ

Na widowni „Kogla Mogla 3” widziałam kilka pokoleń. Udało się nam udowodnić, że można zrobić dobrą komedię z udziałem aktorów starszego pokolenia, pokazując prowincję, a nie tylko młodymi, pięknymi i bogatymi ludźmi żyjącymi w luksusowych apartamentach. Stąd taki przekrój pokoleń na widowni, na nasz film trafiają nawet ci, którzy w kinie nie bywają. Pewien młody mężczyzna z Bełchatowa chciał zrobić niespodziankę swojej partnerce i zaprosić ją na warszawską premierę trzeciej części. Bo w ich domu mówi się tekstami z moich komedii. Załatwiłam im zaproszenie, tak mnie to ujęło. Typuję, że po najnowszej części zwrotem, który wejdzie w obieg, będzie „pośpiech poniża”. I to byłby mój wkład w dobrostan Polaków, gdyby trochę wzięli je sobie do serca i zwolnili tempo życia. To hasło usłyszałam kiedyś od córki. Cieszę się gdy ludzie podchwytują takie teksty, choć ja sama z czasem je zapominam. W innym wypadku czułabym się tak, jakbym nigdy nie wychodziła z pracy.

za jedne z najsympatyczniejszych postaci. To jest element edukacyjny, który przemycam w serialach. Kiedyś podszedł do mnie Robert Biedroń i podziękował za to w imieniu swojej mamy, która mieszka w małym mieście, bowiem nic tak nie pomogło w zwiększeniu tolerancji jej otoczenia na orientację syna, jak ten wątek w „Barwach szczęścia”. Nie można jednak przeginać z nachalną edukacją. Gdyby w serialu rodzice – dość prości ludzie – na coming out swojego dziecka powiedzieli „wspaniale synku, ważne żebyś był sobą”, byłoby to nieprawdziwe. My pokazaliśmy, że można i trzeba to zaakceptować, choć nie zawsze jest to łatwe. I że zawsze będą ludzie, którzy będą piętnować ludzi o innej orientacji.

A można wyjść z pracy w przypadku scenarzysty? W zasadzie nie. Dla mnie odskocznią od pisania scenariuszy jest… pisanie powieści. Traktuję to jako relaks. Więc laptopa, albo tablet mam zawsze przy sobie, nawet na wakacjach. Czasem wpada mi pomysł np. podczas jazdy samochodem, więc notuję go sobie stojąc na czerwonym świetle.

Czyli chcemy filmów, które przedstawiają rzeczywistość jeden do jednego? Chcemy widzieć świat blisko nas, ale w nieco lepszej odsłonie. Taki, który inspiruje, podpowiada inne, lepsze rozwiązania. Na przykład mąż z żoną omawiają wspólnie problemy wychowawcze, domowe inwestycje, dzielą się partnersko obowiązkami domowymi. Normalni ludzie, którym daleko do ideału, ale potrafią ze sobą rozmawiać o wszystkim, czego w wielu domach brakuje. Myślę, że takie seriale pomagają się ludziom zbliżyć. Kiedy pokazujemy coś wyidealizowanego, robi się z tego bajka, świat nie do osiągnięcia dla zwykłego człowieka.

Powiedziała pani gdzieś, że polscy widzowie nie są jeszcze gotowi, aby zobaczyć zbliżenie dwóch gejów na ekranie, ale faceta myjącego podłogę już tak. Dwóch gejów w akcie seksualnym na pewno nie, ale mamy w jednym serialu parę męską. I uważani są przez widzów

A scena próby gwałtu małżeńskiego w pierwszej części „Kogla mogla”? Jeszcze obrywa się pani za nią od feministek? Tak, jadą po mnie, mimo że w filmach zazwyczaj pokazuję, że kobiety to lepsza, bardziej ogarnięta część ludzkości. Tamten film powstał 30 lat temu i pokazywał kobietę, która walczy

027


POSTAĆ

KIEDYŚ SŁOWO „GWIAZDA” BYŁO ZAREZERWOWANE DLA KOGOŚ ABSOLUTNIE 028

PONADPRZECIĘTNEGO. WIELU DZISIEJSZYCH CELEBRYTÓW TO SŁUPY REKLAMOWE, PUSTE W ŚRODKU. Z POMOCĄ DORADCÓW WIZERUNKOWYCH KREUJE SIĘ OSOBOWOŚCI, KTÓRYCH PO PROSTU NIE MA. Z BŁYSKOTKI ROBI SIĘ BRYLANTY. TRESUJE I SZKOLI. I CENA JEST CZĘSTO WYSOKA DLA TAKIEGO CZŁOWIEKA. TE MECHANIZMY OPISAŁAM W SWOJEJ POWIEŚCI, MÓWIĘ O TYM GŁOŚNO, ZA CO OBRYWA MI SIĘ OD CZĘŚCI MEDIALNEGO ŚRODOWISKA.


POSTAĆ

o niezależność, chce studiować, a nie być tylko żoną. Ale nie było takiej świadomości, na co można sobie pozwolić. Dzisiaj nauczyłyśmy się stawiać granice, walczyć o swoje miejsce w społeczeństwie. Ceną za to często jest samotność, bo lepiej być niezależną, niż mieć u boku niedojrzałego faceta. Nie zmienia się jedna rzecz jeśli chodzi o tematykę ulubionych filmów: chcemy oglądać miłość. Ewoluuje tylko sposób jej pokazywania, mniej się ją idealizuje, choć bywają jeszcze ckliwe melodramaty czerpiące wzorce z lektur dla pensjonarek. Mamy widać zakodowane pragnienie oglądania miłości idealnej, choć niemożliwej, a nie tej, która natrafia na przeszkody i czasem przegrywa. Kilkakrotnie rozkręcała pani scenariusze seriali, a potem odchodziła. Następowało znużenie? Znużenie grozi i scenarzyście, i pozostałym twórcom. Seriale to dla młodych aktorów zawodowa furtka, ale i kanał. Z „M jak miłość” dość szybko uciekł np. Marcin Bosak, był przerażony nagłą popularnością i bał się identyfikowania go z jedną rolą. Chciał nowych wyzwań, a nie zaszufladkowania. Człowiek boi się zmian, a profity stałej roli w serialu, jak przewidywalność finansowa i poczucie bezpieczeństwa, przygłuszają potrzebę rozwijania się zawodowego. W pewnym momencie, kiedy miałam napisać kolejną scenę między Barbarą Mostowiak i jej mężem, robiło mi się niedobrze. Nigdy nie chciałam pracować na nudnym etacie, dlatego po jakimś czasie zazwyczaj ewakuuję się z każdego projektu. No i trzeba być w ciągłej gotowości. Tak, bo zdarzają się awarie, takie jak na przykład choroba aktora i trzeba pilnie nanieść zmiany w scenariuszu.

To świetny, ciekawy zawód, ale trzeba się umieć pilnować. Ja jestem zdyscyplinowana i nie czekam na wenę, mogę pracować wszędzie, bez ulubionego kubka czy inspirującej muzyki. Takiej samodyscypliny nauczył mnie rodzinny dom. Jakiś czas temu dopadły mnie seryjnie problemy ortopedyczne. Po operacji barku miałam usztywnioną prawą rękę, wiec nauczyłam się obsługiwać myszkę lewą ręką i siedząc bokiem przy stole, poprawiałam odcinki. Zaraz po poważnej operacji nogi wyciągnęłam laptopa z szafki i napisałam felieton. No, może pomogło mi to, że pompa podawała mi prosto do kręgosłupa mocny środek przeciwbólowy… Tylko śmierć scenarzysty uzasadnia nieterminowość? Tak, i dlatego dzisiaj wolę pisać rzeczy, które mają słowo „koniec” w jakiejś realnie bliskiej perspektywie. Mogłabym dostatnio żyć odcinając kupony w „M jak miłość” (który w 2005 roku zanotował oglądalność 12 mln widzów – red.), ale nadal korci mnie, aby podejmować nowe wyzwania. Teraz mam na warsztacie nową powieść, marzy mi się napisanie sztuki teatralnej. Niczego, co robiłam, nie żałuję, ale wolę dziś poświęcić czas na to, co daje mi możliwość mierzenia się z czymś nowym. Na inne rzeczy szkoda mi czasu, bo to jedyna rzecz, której nie można kupić. Po to wybrałam wolny zawód, aby czuć się wolna. I nie chcę się już nigdzie śpieszyć, wszak pośpiech poniża. Rozmawiała: Beata Waś Obraz: Łukasz Wajszczyk Make up: Magda Maluje Podziękowania dla Hotelu Natura Mazur Resort & Conference Warchały za pomoc w zrealizowaniu wywiadu i sesji.

029


PRODUKTY

GALERIA HANDLOWA MADE IN STWORZONE NA WARMII I MAZURACH I FIRMOWANE PRZEZ LUDZI WARMII I MAZUR

PREZENT IDEALNY Zakup prezentu bez dylematów i z gwarancją trafienia w dziesiątkę? Karta Podarunkowa Aury. Na szczególną okazję i dzień powszedni. Dla klientów prywatnych i firmowych. Ważna i do zrealizowania wyłącznie w sklepach na terenie centrum handlowego. O wartości doładowania decyduje kupujący, a minimum to 20 zł. Karty do kupienia w biurze administracji Aury w dni robocze pn-pt w godz. 9–17. www.auracentrum.pl

ZABAWA W MEBLOWANIE Wajnert Meble to czołowy producent mebli wypoczynkowych i systemowych. Jedną z dewiz firmy działającej od 30 lat jest możliwość kreowania swojego wnętrza, co umożliwia różnorodność modułów w każdej z kolekcji. Meble łączące tradycję z nowoczesnością, jakość, funkcjonalność i dizajn. W marcu pojawiły się w olsztyńskiej Meblostacji. www.meblostacja.olsztyn.pl fb.com/Meblostacja/

ZDROWIE Z ZIAREN Zbilansowane Kwasy Tłuszczowe – mieszanki olejów tłoczonych na zimno z ziaren i orzechów zebranych z kilku kontynentów, powstają w rodzinnej firmie na Warmii. Nowoczesna technologia produkcji, tłoczenie na zimno, chronią je przed utlenianiem. Mieszanki Wyszyńscy Lab to surowe oleje zawierające cenne osady składające się z naturalnych flawonoidów, enzymów oraz witamin i minerałów. W ofercie oleje prozdrowotne, kuchenne i produkty kokosowe.

030

www.wyszynscy-lab.pl

STOP INFEKCJOM Colostrum 40% Immuno First Aid Junior to innowacyjny preparat opracowany z myślą o najmłodszych. Pomaga w prawidłowym działaniu układu odpornościowego, chroni przed infekcjami. Jego receptura została oparta o najwyższej jakości Colostrum Bovinum (siara bydlęca zwana młodziwem), uzupełniona witaminą C oraz cynkiem. Pastylki do ssania o smaku śmietankowo-truskawkowym. Produkt jest jednym z serii stworzonym przez olsztyńską spółkę Colostrum Polska. Dostępne są też: colostrum jako suplement diety w kapsułkach, krem pielęgnacyjny oraz maść regenerująca na podrażnienia skóry. www.immunofirstaid.com | www.colostrumpolska.pl


PRODUKTY

DO PARKU I OGRODU

Zieleń wokół domu, parki i boiska sportowe – do ich pielęgnacji warto mieć niezawodny sprzęt. Japoński koncern Kubota jest producentem miniciągników i kosiarek ogrodowych cenionych przez profesjonalistów. Pomarańczowe maszyny zadomowiły się na Warmii i Mazurach. W otwartym dwa lata temu salonie sprzedaży Kubota w Ełku znajdziecie pełną gamę profesjonalnych kosiarek, miniciągników oraz maszyn komunalnych. www.kubota-eu.com

FRONTY Z WYOBRAŹNIĄ Fronty meblowe dla wymagających: przestrzenne 3D, w dowolnym kolorze RAL, wykonane w płycie MDF, ze wzorem przechodzącym przez na kilka oddzielnych formatek, w przystępnych cenach. Firma z Dywit, daje możliwość zaprojektowania zgodnie z pomysłem klienta, nie pobiera dodatkowych opłat za niestandardowy wymiar. Działają 30 lat i niestraszne im nietypowe wyzwania. www.meblex-dywity.pl

DIZAJN SMAKU

Dzieła sztuki cukierniczej z autorskiej pracowni Lulu powstają według tradycyjnych receptur, z naturalnych składników, m.in belgijskiej czekolady, ale w nowatorskim wydaniu. Inspiracje do wyśmienitych smakowo i wizualnie wyrobów twórcy czerpią od światowych mistrzów cukiernictwa. W ofercie: nowoczesne torty, monoporcje i słodkie stoły. fb.com/LuLuPracowniaCukiernicza 031

SZAMPAN W SZUWARACH Szykujecie już sprzęt wodno-plażowy ? W szuwarach plotkuje się, że w tym sezonie na jeziorach będą królowały Solemarany Coco. Komfortowy sprzęt staje się znakiem rozpoznawczym luksusowych kurortów i hoteli. Poza tym, jest idealnym prezentem dla najbliższych, którzy kochają kameralny wypoczynek na wodzie. I szampana. A do każdego prezentu – butelka gratis. www.solemaran.pl


GODNE UWAGI

DOBRE MIEJSCA MADE IN ODWIEDZAMY, POZNAJEMY, POLECAMY

Na słodko czy na słono? Delikatne cappuccino czy mocne espresso na pobudzenie? Śniadania w restauracji u Andrei, to bogaty bufet w stylu włoskim w stałej cenie 20 zł. A w nim prawdziwa frittata, czyli omlet z warzywami, mozzarella di bufala, grillowane warzywa. Albo w wersji subtelniejszej – jogurt i owoce czy chrupiące rogaliki. Tradycja włoskich śniadań w barze wkracza na olsztyńską starówkę. Poranną biesiadę można zacząć już o godz. 7. Jeśli przeciąga się godzin popołudniowych, z bogatego menu można wybrać danie na obiad i kontynuować kulinarne włoskie tradycje. Ristorante da Andrea Casa del Prosecco Olsztyn, ul. Kołłątaja 15

DLA MAM NA KAŻDĄ POGODĘ

Młoda mama kojarzy się z tą, która wydeptuje parkowe aleje, pchając wózek ze swoją pociechą. Ale gdzie się podziewa w niepogodę? W Happymum Cafe zawsze bezchmurnie. To przytulne miejsce na ciacho i kawę z innymi mamami, sklep z modnymi ubraniami ciążowymi i tymi do karmienia, a także akcesoriami dziecięcymi. Kawiarnia to również przestrzeń inspiracji: odbywają się tutaj warsztaty dla kobiet, np. tworzenia kosmetyków naturalnych, bezpiecznych dla całej rodziny. Maluchy mają swój raj wśród gadżetów, edukacyjnych zabawek i konstrukcji. Happymum Caffe Olsztyn, ul. Martyniaka 25

Obraz: Michał Ciucias

Obraz: Joanna Barchetto

PORANNA BIESIADA A’LA ITALIA



ROZRYWKA

W TYM MIEŚCIE RZĄDZĄ DZIECI MIASTECZKO JAK ZE SNÓW: CZYSTE, KOLOROWE, PEŁNE ATRAKCJI, A JEGO GOSPODARZOM UŚMIECH NIE SCHODZI Z BUZI. NOWA WARMIOLANDIA TO MIEJSCE, GDZIE DZIECI ROZDAJĄ KARTY. A RACZEJ BANKNOTY, BO JAK W KAŻDYM MIEŚCIE, KWITNIE TU TAKŻE HANDEL.

034

Przy głównej alei ruch jak na Marszałkowskiej. W markecie „Warmiak” emocje sięgają zenitu. Klienci przebierają towar, albo przepychają się z banknotami do kasy. W klinice lekarze opatrzeni w stetoskopy przyjmują chorych pacjentów – często dorosłych, więc muszą się zmierzyć z wieloma dolegliwościami. Na poczcie można wysłać prawdziwą kartkę z pozdrowieniami od Warmisia, więc petentów nie brakuje. Nic dziwnego, że na pobliskim posterunku policji mają pełne ręce roboty, żeby przypilnować porządku w ogarniętym chaosem mieście. – Miasto dzieci to idea, która narodziła się w Stanach Zjednoczonych – tłumaczy Tomasz Dowgiałło, współwłaściciel otwartej w marcu Warmiolandii Miasta Dzieci. – Pomysł na miejsce, gdzie maluchy mogą wczuć się w role dorosłych, uzupełniliśmy dodatkowymi atrakcjami. W budynku zgromadziliśmy to, co najbardziej przypadło do gustu nam i naszym dzieciom podczas podróży po parkach rozrywki w Europie. Kilka z nich to jedyne tego typu atrakcje w regionie.


ROZRYWKA

Jak choćby sześciometrowe ścianki do wspinaczki. Z tych wyzwań o różnym stopniu trudności chętnie korzystają także dorośli. Specjalny system autoasekuracji, obsługiwany dodatkowo przez pracownika Warmiolandii, to całkowicie bezpieczny, wykluczający upadek sposób na mierzenie się z wysokością i siłą mięśni. W przestrzeni „miejskiej” znalazł się także tor wyścigowy Formuły 1 – porcja adrenaliny za kierownicą elektrycznych aut. Dmuchana zjeżdżalnia obok, to dawka emocji z miękkim lądowaniem, a olbrzymia konstrukcja z tunelami, trampolinami, siatkami, trzytorową 15-metrową ślizgawką i basenami pełnymi kulek, to prawdziwa fabryka endorfin. Jej miniatura w strefie malucha przygotowana jest z myślą o dzieciach do trzeciego roku życia. W pokoju laserowym można poczuć się jak… złodziej w muzeum. Przejście między wiązkami światła tak, aby uniknąć punktów karnych, wymaga nie lada sprytu. A w strefie pneumatycznej można poćwiczyć celność przy armatce z kulkami. – Sukcesywnie będziemy rozbudowywać nasze miasto. Śledzimy trendy i nowości w branży dziecięcej rozrywki, bywamy na targach, a pierwszymi testerami są nasze dzieci – tłumaczy Dagmara Dowgiałło, współwłaścicielka obiektu. – Wyszukujemy atrakcje, które mogą uzupełnić ofertę dla najmłodszych w Olsztynie, zwłaszcza w przypadku niepogody. Najbliższe

salony z takim wyposażeniem znajdują się w Gdańsku, albo Warszawie. W pachnącej świeżością Warmiolandii już niemal codziennie słychać gromkie „Sto lat”. Urodzinowa baza znajduje się w salce na antresoli z panoramą na tętniące życiem miasto, albo w laboratorium doświadczeń. Tutaj, u boku prof. Ryzyka-Fizyka, mają miejsce eksperymenty (również dla grup szkolnych), łączące zabawę z nauką chemii i fizyki: wulkan z sody i octu, słoń z piany czy tęczowy koktajl z substancji o różnej gęstości. – W naszym mieście rządzą dzieci, ale chcemy wykorzystać także potencjał dorosłych – tłumaczy Tomasz. – Oprócz stałej opieki grupy animatorów, mamy w planach spotkania z osobami z różnych branż. Opowiedzą dzieciom o zasadach drogowych, pokażą na czym polega praca fryzjera, kosmetyczki czy listonosza. Miasto dzieci to kontynuacja Warmiolandii, która przez pięć lat działała przy ul. Lubelskiej. Nowa infrastruktura, wyposażona również w przewijaki, krzesełka i podgrzewacze butelek, nie stawia granic wiekowych. – Mamy tu mniejszą przestrzeń, ale skumulowaliśmy na niej więcej atrakcji, postawiliśmy na jakość urządzeń dla różnych grup wiekowych – tłumaczy Dagmara. – W poprzedniej siedzibie często spotykaliśmy się z opiniami, że rodzice w ogromnej przestrzeni tracą z oczu swoje pociechy. Tu są w zasięgu wzroku, więc można spokojnie zagłębić się w lekturę lub napić kawy. W naszym barze, oprócz napojów, lodów i łakoci, pojawią się zdrowe przekąski z beztłuszczowego urządzenia, nie wydzielającego zapachów. Założeniem zamkniętej jesienią ub. roku i obecnej Warmiolandii jest zdrowy ruch i zabawa, bez elektronicznych urządzeń i gadżetów. – Zastanawialiśmy się nawet czy instalować tu internet z wi-fi – przyznaje Dagmara. – I ostatecznie działa, ale głównie po to, aby dorośli nie przeszkadzali dzieciom w beztroskiej zabawie. Największym problemem jest skłonienie ich do opuszczenia miasta. Wchodząc tu mają otwarte z zachwytu buzie, wychodząc – grymas rozczarowania, albo łzy, że wizyta dobiegła końca. Tekst: Beata Waś, obraz: Kuba Chmielewski Warmiolandia Miasto Dzieci Olsztyn, Aleja Warszawska 117 tel.: 791 078 111 www.warmiolandia.pl

035


PODRÓŻE

LOT NA SZTUKĘ JEDNA GODZINA Z PORTU LOTNICZEGO OLSZTYN-MAZURY ZAMIAST SIEDMIU W POCIĄGU CZY SAMOCHODZIE. ZAOSZCZĘDZONY CZAS PRZYDA SIĘ NA KULTURALNY, ALBO BIZNESOWY TRIP. OD KWIETNIA DO WRZEŚNIA KRAKOWSKIE ATRAKCJE I WYDARZENIA W ZASIĘGU RĘKI.

036

Zdaniem wielu obcokrajowców jest najbardziej europejskim polskim miastem. Rocznie Kraków odwiedza około 10 mln turystów, a na ulicach słychać języki ze wszystkich stron świata. Rynek Główny, Sukiennice, kościół Mariacki, Wawel, Brama Floriańska, Barbakan, dzielnica Kazimierz, deptak nad Wisłą czy Planty to klasyczne „must see”. Ale nie tylko zabytki wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO tworzą niezwykłą atmosferę miasta królów, poetów, artystów, naukowców. Weekend to za mało, aby dogłębnie poznać serce Małopolski, ale wystarczy, by zachłysnąć się choćby bogatą ofertą kulturalną. – Bezpośrednie połączenie lotnicze z Mazur do Krakowa to zaledwie godzina komfortowej podróży – tłumaczy Dariusz Naworski, kierownik ds. handlu i marketingu Portu Lotniczego Olsztyn-Mazury. – Otwarcie go w sezonie wiosenno-letnim to odpowiedź na wzmożony ruch turystyczny. Ale nie tylko. Podróże biznesowe do Małopolski drogą lotniczą przynajmniej w jedną stronę, to oszczędność czasu i kondycji. Lotnisko w Krakowie jest także oknem na świat. Siatka połączeń z kilkudziesięcioma europejskimi portami umożliwia duży wybór destynacji, więc Kraków jest często przystankiem w podróży z Mazur. – I okazją, aby chociaż przez kilka godzin poczuć jego atmosferę i zaliczyć wydarzenie czy zwiedzić jedno z legendarnych miejsc – dodaje Dariusz. Zbiory muzeów, galerii sztuki i kalendarz pełen wydarzeń kulturalnych – wystarczyłoby ich dla kilku miast. Tylko tej wiosny i lata zagrają tu Rod Steward, Mark Knopfler, legendarna grupa Kiss, Alice In Chains czy Jamiroquai. Tauron Arena Kraków to największa i najnowocześniejsza hala widowiskowo-sportowa w Polsce, gdzie koncerty przyciągają nawet 22 tys. osób. Kraków słynie też z legendarnych festiwali muzyki, teatru, filmu, sztuk pięknych czy literatury. To m.in. Festiwal Kultury Żydowskiej, Festiwal Teatrów Ulicznych, Międzynarodowy Festiwal Jazzowy w Piwnicy Pod Baranami, Krakowski Festiwal Filmowy, Live Music Festiwal. Podczas

słynnych majowych Krakowskich Nocy można bezpłatnie zajrzeć do zbiorów muzealnych i kościelnych, obejrzeć spektakle teatralne, posłuchać jazzu i piosenki poetyckiej. Na koncerty i wystawy przyciągają też kultowe lokale jak legendarna Piwnica pod Baranami, Klubokawiarnia Forum Przestrzenie w starym hotelu nad brzegiem Wisły – połączenie domu kultury alternatywnej z barem, czy Tytano – byłe zakłady tytoniowe przerobione na „inkubator młodych talentów”. Na temat atrakcji Krakowa powstały tomy przewodników, ale internauci lubią szukać niszowych miejsc. Wysoko oceniane jest np. podziemne muzeum pod Sukiennicami. Efekty badań archeologicznych ukazują tysiąc lat historii miasta, m.in. pozostałości cmentarzyska czy fragmenty średniowiecznych zabudowań. Niedaleko Bramy Floriańskiej znajduje się mało znane Muzeum Farmacji Uniwersytetu Jagiellońskiego, założone w 1946 roku, jedno z nielicznych tego typu na świecie. To historia aptekarstwa… w pigułce. Collegium Maius – najstarszy budynek Uniwersytetu Jagiellońskiego kryje urokliwe podwórko z arkadami, a w muzeum z eksponatami z dziejów uczelni można zobaczyć przyrządy, których używał jeden z jego absolwentów – Mikołaj Kopernik. W Muzeum Inżynierii Miejskiej na Kazimierzu można oglądać wystawę historycznych pojazdów krakowskiej komunikacji, m.in. tramwaj konny czy omnibusa. A w jego Ogrodzie Doświadczeń im. Stanisława Lema – ekspozycja plenerowa z konstrukcjami służącymi do poznawania praw fizyki i świata przyrody. Muzeum Historyczne w Fabryce Schindlera zagrało w filmie Spielberga. Tłem „Listy Schindlera” był także pobliski stary kamieniołom Libana. Pierwszy lot z Szyman do Krakowa liniami LOT – 25 kwietnia. Na pokładzie będzie Jacek Wójcicki, bard związany z Piwnicą pod Baranami. Dzień wcześniej, w Warmińsko-Mazurskiej Filharmonii odbędzie się jego koncert z okazji inauguracji tej trasy. Ostatnia w tym sezonie podniebna wyprawa do Krakowa – 30 września. Tekst: Beata Waś, obraz: shutterstock.com

WARMIA I MAZURY Sp. z o.o. Port Lotniczy Olsztyn-Mazury www.mazuryairport.pl



REKREACJA

PEDAŁUJ Z KOŚCIUSZKI KROSS TO NIE TYLKO NAJPOTĘŻNIEJSZA MARKA ROWEROWA W POLSCE, ALE TEŻ WIELKA SPOŁECZNOŚĆ ZBUDOWANA WOKÓŁ PASJI DO DWÓCH KÓŁEK. OLSZTYŃSKI SALON MARKI TO TEŻ COŚ WIĘCEJ, NIŻ TYLKO SKLEP Z ROWERAMI. WPADNIESZ?

038

Od południowej granicy Mazur wystarczy dobrze pedałować godzinę i już jesteśmy w stolicy marki Kross – w Przasnyszu. To jedna z tych firm, która odniosła światowy sukces w najnowszej historii polskiej gospodarki (obecna aż po Chile i RPA) i dzisiaj jest największym producentem rowerów w kraju. Od ub. sezonu autoryzowany salon i serwis marki jest również w Olsztynie. Kross to już niemal odrębna gałąź stylu życia. Kiedy w olsztyńskim salonie rozmawiamy z jego właścicielem Pawłem Kaczmarkiem o asortymencie marki, wręcza nam na początek 384-stronicowy katalog. – Kross ma swoich dizajnerów światowego formatu, więc każdego sezonu zaskakuje nas swoimi produktami – mówi. W katalogu jest wszystko co wiąże się z rowerowym stylem życia, łącznie z piknikowym ekwipunkiem (Kross ma też odrębną marką Le Grand dedykowaną rowerom i akcesoriom w modnym stylu vintage). Przecież żaden inny pojazd nie daje takiego poczucia wolności, nieograniczenia, integracji z bliskimi, ale i nieznajomymi, a czasem i zwyczajnie daje… w kość. Kross jest ambasadorem polskich mistrzów z Mają Włoszczowską na czele (marka ma zawodowy Kross Racing Team), więc wyczyn i sport ma wpisane w swoje DNA – jako nieliczna europejska marka ma własną linię do produkcji ram karbonowych. Kross ułatwia życie. Dosłownie. Jako lider branży w kraju kreuje też wiele rozwiązań związanych z rozwijaniem pasji rowerowej. Chcesz przetestować rower, który sobie wymarzyłeś? Kup, firma ci go dostarczy, pojeździsz, a jeśli jednak zmienisz zdanie, w ciągu dwóch tygodni oddasz do salonu w niepogorszonym stanie i otrzymasz zwrot pieniędzy. Swoją drogą można je kupować w systemie rat 0 proc. w zasadzie przez cały rok. A jeśli już masz swój wymarzony model, Kross oferuje prostą formę ubezpieczenia na wypadek kradzieży, ale i nieszczęśliwego zdarzenia na drodze. Do ceny dopłacasz 10 proc. i w razie kradzieży dostajesz nowy rower tej samej wartości. Warunek: posiadane zabezpieczeniu typu U-lock. W dziedzinie zabezpieczeń sięgnięto też po technologię sprawdzoną w samochodach – ukryty w ramie lokalizator GPS. Można wówczas rower śledzić za pomocą aplikacji w smartfonie.

Hitem są ostatnio eBike, czyli rowery ze wspomaganiem elektrycznym. W 2017 roku Kross przejął holenderskiego producenta rowerów elektrycznych – markę Multicycle. – eBike Krossa dostępne są już w zasadzie w każdym modelu, od miejskich przez trekingowe, aż po górskie MTB. W rowerach elektrycznych mamy też ciekawostkę, bo poprzez aplikację e-tube można ustawić wspomaganie pod indywidualne preferencje. Poprzez technologię bluetooth smartfon łączy się wówczas z silnikiem zamieszczonym w rowerze – opowiada Paweł Kaczmarek. Ale salon sprzedaży, serwis, obsługa, asortyment i technologia to jedno. Wartością do pozazdroszczenia jest też społeczność skupiona wokół olsztyńskiego salonu. Ponieważ jego właściciel sam jest zapalonym rowerzystą, pasjonatom dwóch kółek organizuje wycieczki, rajdy i spotkania. Skrzykują się przez profil na facebooku. – Czasem są to wypady za miasto, niekiedy nad ciekawe jezioro kilkadziesiąt kilometrów od Olsztyna, a nieraz i kameralne wyjazdy np. na Hel czy do szwedzkiej Karlskrony – podaje przykłady. Nie odpuszcza też innych społecznych akcji. Np. w serwisie odrestaurowują pozyskane stare rowery (łącznie z profesjonalnym malowaniem ramy) i przekazują np. dla domów dziecka. Albo wspierają studentów wiedzą techniczną przy własnych projektach, np. rowerów elektrycznych. Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: Michał Bartoszewicz, arch. Kross

Jednoślad – Autoryzowany Salon i Serwis marki Kross Olsztyn, ul. Kościuszki 92 roweryolsztyn.com.pl fb/jednosladolsztyn


WWW.KROSS.PL

BOOST YOUR RIDE

KROSS SOIL BOOST OD 13 999 PLN


DOBRE MIEJSCA

SZYFR DO WOLNOŚCI

DĘBY, BRZOZY I SOSNY OTACZAJĄCE OGROMNY TEREN WOKÓŁ DOMU, NADAJĄ KLIMAT JEGO APARTAMENTOM. RENTYNÓWKA POWSTAŁA Z SENTYMENTU DO KRAINY DZIECIŃSTWA. SIELANKI WŚRÓD NATURY POZWALAJĄCEJ ZGUBIĆ MIEJSKI STRES.

040

Na gości zawsze czeka na stole lokalne piwo i miód z zaprzyjaźnionej pasieki. Po to, aby zaraz po przyjeździe mogli zasmakować w potencjale Warmii. Nie tylko napawać się malowniczym krajobrazem nad jeziorem Giłwa czy zachłysnąć powietrzem filtrowanym przez gietrzwałdzkie lasy. Ale poczuć smak lokalnych specjałów i przede wszystkim gościnność właścicieli. – W dzieciństwie przyjeżdżaliśmy z bratem i rodzicami na wczasy nad jezioro Giłwa – wspomina Izabela, właścicielka Rentynówki. – Wiele lat później życie zatoczyło koło i los podsunął naszej rodzinie kawał ziemi ze stawami rybnymi w Rentynach. Postanowiliśmy wspólnie: niech z tego pięknego kawałka Warmii czerpią radość wszyscy spragnieni ciszy i kameralnego relaksu. Postawiliśmy dom wtapiający się w otoczenie. Prawie 300-metrowy budynek podzielony jest na trzy niezależne przytulne apartamenty dla ośmiu lub sześciu osób: dębowy, brzozowy i sosnowy. Z tarasów malowniczy widok na las i rybny staw. O poranku można wyjść w zadrzewioną trzyhektarową przes tr ze ń z k u b kie m kaw y i n a p awa ć śpiewem ptaków. Kiedy dzieci szaleją na placu zabaw wśród drzew, dorośli zaliczają chillout na hamaku, rozpalają grilla, albo łowią obiad nad stawem. Roi się w nim od karpi, karasi, linów, szczupaków, amurów.

– Podróżując po Australii ze znajomymi szukaliśmy noclegów w wynajmowanych domach. Nie spotykaliśmy właścicieli, klucze zostawiano nam w umówionym miejscu, więc mieliśmy pełną swobodę, czuliśmy się jak u siebie, gotowaliśmy sami. Pomyślałam, że taki model może się sprawdzić w Polsce. Przyjezdni dostają ode mnie kody do szyfratorów zamiast kluczy, więc na czas pobytu są jedynymi gospodarzami. Pełna dyskrecja, prywatność i luz. Z trzech apartamentów można zejść do wspólnej bawialni. Sala z lustrzaną ścianą, salon kominkowy, wyposażona kuchnia – to przestrzeń przygotowana na eventy, biesiady czy kursy. W lutym grupa pań przetestowała ją podczas weekendu rozwojowego „Pokochaj siebie kobieco”. – Okolice sprzyjają wyciszeniu i duchowym poszukiwaniom, albo aktywności fizycznej, wycieczkom w głąb Warmii i Mazur – przyznaje Izabela. – Zrobiłam kurs przewodnika PTTK, aby zarażać swoich gości pasją do zgłębiania lokalnej historii, okolicznych zabytków sakralnych i świeckich. Towarzyszę im czasem w podróżach po regionie i za każdym razem udaje mi się odkryć coś nowego. Rentynówka, choć działa dopiero od poprzedniego sezonu, już zdobyła serca gości, którzy zostawiają entuzjastyczne komentarze w internecie, a czasem liściki do właścicielki. Często piszą, że

odzyskali w przestrzeni Rentynówki poczucie wolności, zaliczyli reset od miejskiego zgiełku, a okolica pobliskiego sanktuarium natchnęła ich, aby przyjrzeć się swojemu życiu. – Ostatnio grupa mężczyzn poprosiła mnie o dodatkową atrakcję – siekierę i pieniek do rąbania drewna – zdradza Izabela. – Takie miejsca sprawiają, że budzi się w nas potrzeba kontaktu z naturą, odkrywamy na nowo siebie samych, sięgamy do pierwotnych instynktów. Albo ożywają wspomnienia z dzieciństwa, beztroskich wakacji na wsi, gdzie jezioro, rzeka, las pobudzały wyobraźnię do zabaw. Bez tabletu i smartfona. Ale my na wszelki wypadek zamontowaliśmy Wi-Fi. Tekst: Beata Waś, obraz: Michał Bartoszewicz, Karolina Hrynek

Niezwykłych miejsc Warmii i Mazur szukamy z pokładu Skody. Tym razem towarzyszył nam szmaragdowozielony kompaktowy SUV Skoda Karoq w wersji Style i innowacyjnym silnikiem 1.5 TSI (test auta na www.madeinwm.pl).



DOBRE MIEJSCE

MIGDAŁY NA SŁODKIM BRUKU

042


DOBRE MIEJSCE

RENOMA ICH CIAST WYCHODZI DALEKO POZA MAŁĄ MANUFAKTURĘ W SECESYJNEJ KAMIENICY. DLATEGO KAWIARNIA MOJA OTWIERA DRUGI LOKAL - W SERCU OLSZTYNA. A W NIM, OPRÓCZ SPRAWDZONYCH SŁODKOŚCI, SMAKI DZIECIŃSTWA ODKRYTE NA NOWO ORAZ WARSZTATY Z ICH PRZYRZĄDZANIA. Bywają pory dnia, że trudno tu o wolny stolik. Ale nikomu nie śpieszy się, aby zwolnić miejsce i z powrotem wtopić się w tłum na ulicy. Wystrój w klimacie retro, subtelna muzyka i ciasta o których krążą legendy. Zapadasz się w ludwikowski fotel i czas staje w miejscu. Przynajmniej do momentu, aż z talerzyka zniknie kawałek torcika, bezy, szarlotki, strudla, albo słynnego sernika. Delikatny, rozpływający się w ustach, posypany wiórkami czekolady, od 10 lat jest cukierniczym hitem po który przed świętami w Mojej ustawiają się kolejki. A konkurencja nie próbuje nawet go skopiować. Sekret tego ciasta tkwi w jakości twarogu sprowadzanego od renomowanego dostawcy z regionu. 240 kg mąki przyjeżdża tu co miesiąc z młyna w Reszlu, a prawie 2,5 tys. jajek z fermy „szczęśliwych kur” żyjących na wolnym wybiegu. – Mamy klientów, którzy są z nami od początku istnienia firmy – przyznaje Alicja Derdoń, właścicielka marki Moja. – Mają swoje pory odwiedzin, rytuały, ulubione wypieki. Jednym z sekretów naszych wyrobów jest powtarzalność smaku, dzięki stałej jakości surowców. Dlatego nie miewamy „słabszych dni”. Sekretne receptury przechowywane w grubych zeszytach powstały nawet kilka dekad temu, kiedy właściciele Mojej zaczynali przygodę z gastronomią. Wśród notatek, wycinki z gazet i kilka skserowanych przepisów ze starej mazurskiej książki kucharskiej podsunięte przez regionalnego historyka. Wśród receptur – marcepan królewiecki. – Marcepan poznałem dzięki mojej babci, u której w latach 70. spędzałem dzieciństwo pod Pasłękiem – wspomina Tomasz Derdoń, technolog żywienia, współwłaściciel Mojej. – Opowiadała nam o przedwojennych przysmakach: marcepanie, brukowcu i czekoladzie. Te dwa pierwsze brzmiały dla nas tajemniczo. Któregoś dnia zrobiła marcepanowe ciasteczka według starej receptury, a my pomagaliśmy jej parzyć i obierać migdały. Proces był długi i żmudny, ale smaku tych ciastek nie sposób zapomnieć. Wiedziałem, że któregoś dnia wrócę do marcepana. Dzięki babci zaczęła kiełkować we mnie pasja kulinarna, którą kontynuowałem w szkole gastronomicznej. Zawodowa droga Alicji i Tomasza wiodła m.in. przez renomowaną niemiecką restaurację z gwiazdką Michelin. Po dziesięciu latach prowadzenia olsztyńskiej kawiarni z szyldem sieci Dziedzictwo Kulinarne Warmia Mazury Powiśle, są gotowi na kolejne wyzwanie. Tym bardziej, że mała manufaktura ciast na zapleczu kawiarni ledwo nadąża z zamówieniami. W sercu starego miasta, w zabytkowej kamienicy przy rynku, jeszcze przed Wielkanocą zawiśnie szyld drugiej kawiarni „Moja”. A specjalnościami lokalu, oprócz sprawdzonej oferty ciast, będzie marcepan królewiecki i brukowiec – tradycyjne produkty związane z historią regionu. – Wypiekany marcepan w formie baby pruskiej, muszli św. Jakuba, monety z Kopernikiem czy pralin – wymienia pomysły Alicja. – Taki, który łatwo zapakować i zabrać w podróż.

Na Warmii, oprócz słoiczków miodu, brakuje tradycyjnych słodkich wyrobów, które turysta może zabrać do domu. Nasze marcepany połączą legendarny smak z regionalną symboliką. A niejeden reprezentant starszego pokolenia przeżyje u nas podróż w czasie do krainy dzieciństwa. Brukowiec – mazurska odmiana piernika, widnieje na liście Produktów Regionalnych i Tradycyjnych. Jego składnikiem jest syrop buraczany, także wpisany na tę listę. Małe kawałeczki ciasta piernikowego nadziewa się powidłami śliwkowymi i lepi z nich kulki, a po upieczeniu powstaje nierówne ciasto przypominające formą bruk. – To druga specjalność, która będzie reprezentowała region – tłumaczy właściciel. – Kiedyś pieczono go przed żniwami, wykopkami i zjadano w przerwach między pracą w polu, popijając mlekiem. Zachowuje smak i świeżość nawet przez dwa tygodnie. Nowa, klimatyczna siedziba Mojej, to nie tylko miejsce na chillout przy kawie i cieście, ale też miejsce, gdzie dzieci i dorośli będą rozwijać kulinarny talent. W programie warsztatów, które będą odbywać się w oddzielnej sali z zapleczem kulinarnym, m.in. nauka pieczenia ciast i domowego chleba. – Zależy nam przede wszystkim, aby mieć lepszy komfort pracy – tłumaczy Alicja. – By oferować produkty wysokiej jakości bez konserwantów i przyśpieszaczy, zwiększyliśmy ilość nowoczesnych pieców i wyposażenia kuchni. Szyld prestiżowej sieci Dziedzictwa Kulinarnego zobowiązuje, aby rozwijać misję: wydobyć na światło dzienne zapomniane receptury związane z historią regionu. I zarażać innych pasją odkrywania tych niedocenionych skarbów. Tekst: Beata Waś, obraz: Michał Bartoszewicz Cukiernia Moja Olsztyn, Stare Miasto 17/21 lok. 32 Kawiarnia Moja Olsztyn, ul. Dąbrowszczaków 10 tel.: 506 796 771, 577 216 565 ala@kawiarniamoja.pl

043


DOBRE MIEJSCE

KUŹNIA TALENTÓW I KREATYWNOŚCI

PRZEPIS NA UDANY EVENT? NIETUZINKOWA PRZESTRZEŃ, NOWOCZESNA INFRASTRUKTURA, SPRAWDZONY CATERING I WYTRZYMAŁY PARKIET. CHOĆ W KUŹNI SPOŁECZNEJ JESZCZE PACHNIE ŚWIEŻOŚCIĄ, GRAFIK WYDARZEŃ SZYBKO SIĘ ZAPEŁNIA.

044

XIX-wieczna stajnia należąca niegdyś do wojsk artylerii, jako jedna z ostatnich w tutejszym kompleksie koszarowym przeszła gruntowną rewitalizację. Elewacja ze świetnie zachowanych cegieł, wiekowe belki i żeliwne konstrukcje – tyle pozostało z oryginalnych elementów. Po gruntownym remoncie pod okiem konserwatora zabytków, surowe industrialne wnętrza dopełniły dizajnerskie meble i oświetlenie. Jesienią ub. roku w Kuźni Społecznej pojawili się pierwsi lokatorzy – pracownicy Banku Żywności, a także małe firmy i przedsiębiorcy, dla których przeznaczona jest przestrzeń coworkowa na piętrze budynku. Ale prawdziwy chrzest bojowy Kuźnia przeszła podczas grudniowych urodzin magazynu MADE IN Warmia & Mazury z udziałem ponad pół tys. gości. Na zewnętrznej elewacji – świetlne iluminacje widoczne z daleka. A w środku scena, dwa bary, szatnie, telebim, strefa chilloutowa, nastrojowe światło i profesjonalne nagłośnienie. Na 500-metrowej parterowej przestrzeni udało się stworzyć klimat, który goście wspominają do dziś. A w świat poszła

wiadomość o nowej, wyjątkowej przestrzeni eventowej w sercu miasta. – Zbieramy mnóstwo pozytywnych opinii na temat rewitalizacji, dizajnu i atmosfery w Kuźni, również od naszych gości ze Szkocji czy Niemiec – mówi Marek Borowski, prezes Banku Żywności, inwestora Kuźni Społecznej. – Tworząc tę przestrzeń, oczami wyobraźni widzieliśmy miejsce tętniące życiem przez siedem dni w tygodniu. Strefę kreatywnego spędzania czasu, gdzie inspirację znajdą nie tylko nasi najemcy z przestrzeni coworkowej, ale też mieszkańcy miasta. Ci ostatni zaglądają tu coraz liczniej. W grafiku szkoleniowo-eventowej części Kuźni m.in. warsztaty kulinarne dla całych rodzin, pokazy sztuk walki, targi czy spotkania w duchu zero waste. Wydarzenia organizowane przez instytucje i organizacje pozarządowe skupiają się w trzech obszarach: zdrowy tryb życia, rozwój osobisty, przedsiębiorczość i nowe technologie. Krążyć będą często wokół ekologii, idei społecznie odpowiedzialnego biznesu – dobrego dla ludzi i środowiska naturalnego. To ona przyświeca działaniom Banku Żywności.

– Ale planujemy tu także spektakle, koncerty i wystawy. Profesjonalny projektor i nagłośnienie wykorzystamy przy pokazach filmowych – wymienia Marek Borowski. – Prowadzimy rozmowy z twórcami, jesteśmy otwarci na propozycje. Kuźnia w pobliżu dużego osiedla to dobre miejsce, aby uzupełnić miejską ofertę wydarzeń, np. z kręgu kultury niszowej. Kuźnia Spo łec zna b ę dzie też bazą m.in. edukacji żywieniowej, zawodowej aktywizacji. W jednym z dwóch 200-metrowych pomieszczeń na dolnej kondygnacji powstanie sala restauracyjna. A obok kuchnia społeczno-warsztatowa, w której będą gościć znani szefowie kuchni i blogerzy. – Restauracja to miejsce na spotkania biznesowe i rodzinne przy zdrowym menu i dobrej kawie – dodaje prezes. – A w rozległej kuchni planujemy szkolenia podnoszące kwalifikacje, a także warsztaty dla dzieci i dorosłych, związane m.in. z prawidłowymi nawykami żywieniowymi czy dotyczące sposobów na niemarnowanie żywności. Szukamy do współpracy ludzi zafascynowanych zdrową, sprzyjającą ekologii kuchnią. W Kuźni powstaną także pokoje gościnne dla 40 osób, które dopełnią kompleksową ofertę szkoleniową i imprezową. A otoczenie jeszcze tej wiosny zacznie zamieniać się w chilloutową przestrzeń z edukacyjnym ogrodem. – Jesteśmy otwarci również na organizację bali, przyjęć, konferencji, może i wesel – podkre śla Marek . – Takie przestrzenie łączące historię z nowoczesnością, są ciekawym tłem nie tylko biznesowych, ale też rodzinnych spotkań. Nasza infrastruktura, klimatyzowane pomieszczenia sprawdziły się podczas imprez na kilkaset osób. Podobnie zdrowy i smaczny catering przygotowywany przez naszego szefa kuchni Macieja Maciejewskiego. Póki co, w planach Kuźni m.in. kwietniowe alternatywne targi ślubne, a latem targi lokalnych, drobnych producentów żywności, kosmetyków i rękodzieła. Tekst: Beata Waś, obraz: Michał Bartoszewicz

Kuźnia Społeczna Olsztyn, ul. Marka Kotańskiego 1 tel. 609 676 687 mail: biuro@kuzniaspoleczna.pl fb.com/kuzniaspoleczna



PRZESTRZEŃ INSPIRACJI

DZIEJE SIĘ: KUŹNIA SPOŁECZNA Obraz: ©Syda Productions/Shutterstock.com

TUTEJSZY GRAFIK NIE MA OGRANICZEŃ: EVENTY, SZKOLENIA, BALE, KULTURA, RODZINNE SPOTKANIA.

WYPRAWA PO MOTYWACJĘ

CZAS TYLKO DLA RODZINY

Rodzinne ćwiczenia z elementami karate, warsztaty kulinarne łączące pokolenia czy kurs pierwszej pomocy. Projekt realizowany przez Bank Żywności, to integracja, zabawa i nauka nowych umiejętności. Jak choćby pieczenie pizzy czy robienie zdrowej sałatki. Wszystko po to, aby razem odkrywać talenty i predyspozycje. A przed wszystkim spędzać ze sobą czas. Bez telewizora i smartfonów.

Trenerzy przeszkoleni, plecaki spakowane, więc ruszyli w teren. I nawet mróz ich nie zatrzymał. Pierwszych ośmiu uczestników 11 marca rozpoczęło pilotażową część międzynarodowego projektu FOLM – From Outdoors to Labour Market” (od natury do rynku pacy). Poprzez kontakt z naturą, ma pomóc bezrobotnym mieszkańcom Warmii i Mazur (w wieku od 20 do 29 lat) znaleźć wymarzone zajęcie. W grafiku wyprawy do regionalnych lasów i nauka nowych umiejętności pod okiem coachów i psychologa. Niecodzienne zadania wymagające inicjatywy i decyzji pomagają odkryć talenty, słabe i mocne strony. Koordynatorem projektu FOLM jest Bank Żywności w Olsztynie, a liderem Centrum Innowacyjnej Edukacji. Obraz: ©Rawpixel.com/Shutterstock.com

Obraz: Kuźnia Społeczna

PLANETA NOWYCH NAWYKÓW

Co można zrobić ze skorupką jajka? Zmielić i dodać do pożywnego koktajlu albo użyźnić ziemię w doniczkach. Niewiele wysiłku trzeba, aby zmniejszyć ilość odpadów i nieco ulżyć planecie. O codziennych małych nawykach, które zmieniają świat na lepszy, była mowa podczas spotkania „Zero waste – Co mogę zrobić dla planety?”. 16 marca w Kuźni Społecznej zorganizowali je uczniowie Liceów Ogólnokształcących nr 1 i 2 z Olsztyna, skupieni w projekcie non-profit „Zmarnowanie!”. W programie były warsztaty, prezentacje i live cooking z szefem kuchni Maciejem Maciejewskim, związanym z Bankiem Żywności w Olsztynie, który był partnerem wydarzenia.

046

Obraz: Kuźnia Społeczna

KUŹNIA FILANTROPÓW

Zamiast baru – laboratorium chemika, a w nim bulgoczące mikstury, dymiące drinki i kolorowe koktajle w próbówkach. Takie okoliczności zastały we wnętrzach Kuźni Społecznej uczestników balu charytatywnego zorganizowanego przez Rotary Club Olsztyn oraz Varmia. Impreza przyciągnęła kilkudziesięciu filantropów i przyjaciół organizacji. Podczas licytacji voucherów, dzieł sztuki, zabawy w mini-kasynie i sprzedaży wejściówek-cegiełek zebrano prawie 10 tys. zł na cele dobroczynne. A cztery tys. zł zostanie przeznaczone na wyposażenie kuchni społecznej Banku Żywności w Olsztynie, która w tym roku ruszy w Kuźni.

MARIAŻ PO WARMIŃSKU

Zjawiskowe wiązanki i ozdoby z sezonowych roślin, suknie w stylu boho i zatopione w plenerach warmińskie gospodarstwa. Wyselekcjonowana oferta branży znajdzie się na Warmińskich Alternatywnych Targach Ślubnych „Mariaż”. W Kuźni Społecznej zawitają niszowi twórcy i właściciele firm oferujących profesjonalne usługi i produkty (fotograficy, kwiaciarnie, gospodarstwa agroturystyczne, rękodzielnicy, salony ślubne). Organizatorami targów 7 kwietnia (godz. 11–17), jest Kwiaciarnia & Pracownia Ślubna „W te pędy”. Obraz: Jakubowski Foto

Kuźnia Społeczna Olsztyn, ul. Marka Kotańskiego 1 tel. 609 676 687 mail: biuro@kuzniaspoleczna.pl fb.com/kuzniaspoleczna



CIAŁO

RELAKS POZA GRAWITACJĄ

ROZLUŹNIENIE KAŻDEGO MIĘŚNIA I RESET DLA UMYSŁU. SESJA FLOATINGU W STANIE NIEWAŻKOŚCI W SALONIE FLOATING SPA STACJA LEWITACJA POZWALA ODCIĄĆ SIĘ OD CODZIENNOŚCI I ODZYSKAĆ MOC. PO GODZINIE SPĘDZONEJ W SOLANCE, WRACASZ DO ŚWIATA W LEPSZEJ WERSJI SIEBIE.

048

Stres, niewyspanie i ból kręgosłupa – w takim stanie przekraczam próg salonu przy Parku Centralnym. Eleganckie wnętrze w kolorze wyciszającej czerni, relaksująca muzyka, wygodna kanapa, kapcie. Mimo chilloutowej atmosfery potrzebuję czasu, aby przestawić się na tryb „off line”. Aleksandra, właścicielka salonu, zachęca abym zalety floatingu poznała w praktyce. Zatem niech świat pędzi dalej, a ja na godzinę znikam. Prysznic w luksusowej łazience, korki w uszy i wchodzę do kabiny floatingowej. Wewnątrz jest ciepło i miło: nastrojowe światło, subtelna muzyka i woda o temperaturze ciała. Na tyle płytka, aby bezpiecznie położyć się na tafli, a 27-procentowe zasolenie utrzymało ciało na powierzchni. Mięśnie odpuszczają walkę z grawitacją, sól Epsom nasyca skórę relaksującym magnezem. Gonitwa myśli spowalnia. W kabinie gaśnie światło (istnieje opcja pozostawienia go), a na suficie pojawiają się maleńkie migoczące „gwiazdy”. Delikatnie dryfując na wodzie patrzę w kosmos i wsłuchuję się w swój oddech. Czas staje w miejscu. Po godzinie „zawieszenia”, po zmęczeniu i bólu nie pozostaje ślad. – Uwielbiam moment, kiedy klienci po sesji wracają do recepcji – przyznaje Aleksandra Ferenc, współwłaścicielka salonu Stacja Lewitacja. – Zmienia im się wyraz twarzy, pojawia uśmiech, błysk w oku. I rzucają najczęściej: „cudownie, ale za krótko”. Podstawy terapii zwanej floatingiem opracował w latach 50 XX w. amerykański psychiatra John C.Lilly. Badał efekty leczenia poprzez tzw. deprywację sensoryczną – usunięcie z otoczenia bodźców działających na zmysły. W efekcie udoskonalono tę metodę tworząc kapsuły i kabiny floatigowe do kąpieli w solance (siarczan magnezu). Można w nich odciąć się od świata, ale kontrolować natężenie światła czy spędzić czas przy ulubionej muzyce. A ciało unosząc się w ciepłej wodzie odbiera wspomnienie życia płodowego. Wyłącza z pracy

mięśnie, stawy i kręgosłup, redukuje napięcia, zmęczenie, ból i wspomaga regenerację. Ciało uwalnia endorfiny, poprawia się koncentracja, redukuje stres. Według badań, jedna godzina w kabinie floatingowej odpowiada czterem godzinom głębokiego snu. Aleksandra, związana przez lata z branżą hotelarską, trafiła na informacje o floatingu szukając w internecie terapii na swoje problemy z kręgosłupem. Pojechała do salonu w Gdańsku wypróbować jego działanie. – Po skończonej sesji poszłam na spacer. Miałam wrażenie, że wszystko widzę wyraźniej, czułam przypływ pozytywnej energii i uczuć, pełnej integracji z otoczeniem. Zaczęła kiełkować myśl o stworzeniu takiego miejsca w rodzinnym Olsztynie – wspomina. Dostosowanie 120-metrowego lokalu na parterze budynku od strony Parku Centralnego trwało wiele miesięcy. Instalowanie kabin i specjalnych pomp oczyszczających solankę po każdym zabiegu, wymagało spełnienia wielu warunków technicznych. – Lata pracy w branży hotelarskiej nauczyły mnie, że nie można iść na kompromis w kwestii dbałości o wysokie standardy jakości usług i obsługi klienta – przyznaje Aleksandra. – Prace w salonie trwały dopóki nie wyglądał tak, jak go sobie wymarzyliśmy z moim partnerem. Materiały najwyższej jakości, które dobraliśmy, ułatwiają utrzymanie sterylnej czystości. A dizajnem i wyposażeniem w łazienkach wyróżniamy się wśród salonów floatingowych działających w dużych miastach. Fama o otwartym w lutym salonie rozeszła się drogą pantoflową. Trafiają tu zestresowani biznesmeni, sportowcy po treningach, rekonwalescenci po urazach, kobiety w ciąży i wszyscy ci, którzy potrzebują wytchnienia od codziennego tempa. Po wizycie często kupują vouchery na sesje swoim bliskim. – W życiu nie ma przypadków – przyznaje właścicielka. – Po latach pracy w stresujących warunkach los podsunął nam ideę miejsca, które zmienia jakość życia naszego i naszych klientów. Kiedy czujemy, że przytłaczają nas problemy, idziemy lewitować. Łapiemy dystans do rzeczywistości i wracamy silniejsi. Tekst: Beata Waś, obraz: arch. Stacja Lewitacja Floating SPA Stacja Lewitacja Floating SPA ul. T. Kościuszki 92/149 (wejście od strony Parku Centralnego) tel. 504 700 830 email: biuro@stacjalewitacja.pl strona: www.stacjalewitacja.pl



KOBIETA I ROZWÓD

ROZWÓD – GRA ZESPOŁOWA DECYZJA O ROZWODZIE BYWA TRUDNIEJSZA NIŻ TA O MAŁŻEŃSTWIE. TOWARZYSZY JEJ NIEPEWNOŚĆ I STRES. DLATEGO FIRMA „KOBIETA I ROZWÓ(J)D” ZAOFEROWAŁA PANIOM ZNACZNIE WIĘCEJ NIŻ USŁUGĘ PRAWNĄ. O KULISACH PRACY Z ROZWODZĄCYMI SIĘ KOBIETAMI ROZMAWIAMY Z SYLWIĄ JACKOWSKI, WŁAŚCICIELKĄ OLSZTYŃSKIEGO ODDZIAŁU FIRMY. dostrzegają początek nowego życia, szansę na rozwój. Potem, gdy przystępujemy do działania, klientki mogą skorzystać również z usług mediatora, a nawet detektywa. Czyżby głównym powodem rozstań była zdrada? Wręcz przeciwnie. Zdrada to zwykle konsekwencja rozpadającego się związku. Ludzie rozstają się z powodu przemocy, również ekonomicznej, niezgodności charakterów, czasem rutyny. Lecz dowody zdrady przydają się w sądzie, a nasz detektyw oddaje dokumentację objętości pracy magisterskiej. I jak na amerykańskich filmach, są tam zdjęcia in flagranti? Oczywiście! Czasem klientki opowiadają o rozprawie, podczas której mąż przed sądem bije się w pierś, zapewniając o swojej wierności, a one wyciągają zdjęcia jak asy z rękawa i mężczyzna jest pogrążony. Mina takiego małżonka – bezcenna.

MADE IN: Jak tu przytulnie! I kobieco. Sylwia Jackowski: Dziękuję. Chcę, aby moja klientka już w progu poczuła, że to miejsce jest dla niej i ja jestem dla niej. Mężczyznom wstęp wzbroniony? Taki jest profil naszej firmy. Wynika on z twardych danych – większość dzieci po rozwodzie zostaje z matką, więc to na nią spada trud łączenia pracy i opieki oraz tego, że w Polsce ponad milion dzieci nie otrzymuje alimentów od ojca. Poza tym kobiety częściej szukają wsparcia podczas rozwodów. Mężczyzn zapraszam wraz z żonami na mediacje, by zawrzeć ugodę satysfakcjonującą obie strony, bez udziału sądu. Napijesz się kawy czy herbaty? Wyobraź sobie, że podczas pierwszego spotkania prawie żadna kobieta nie chce się poczęstować ani kawą, ani herbatą. Są za bardzo sparaliżowane lękiem, aby popijać kawę. 050

Czego się boją? Boją się głównie o pieniądze i dzieci. Mężowie często je straszą, że zostaną bez grosza i bez dzieci. Tymczasem w Polsce sąd niemal zawsze przyznaje opiekę matce, więc chyba nie ma się czego obawiać. Zresztą zwykle kończy się na pogróżkach… Pewnie niewielu ojców jest tak naprawdę chętnych, aby samodzielnie wychowywać dziecko. Dokładnie. I taka jest moja rola, aby uspokoić i pokazać, że rozwód to nie koniec świata, lecz raczej szansa na lepsze życie. Mam nieograniczony czas dla każdej klientki, dbam o ich komfort. W cenie jednej wizyty klientka mają spotkanie ze mną, z adwokatem i z psychologiem. I nagle w rozwodzie

Co jeszcze może wytropić wasz człowiek? Na przykład sprawdzić stan finansów małżonka, co często okazuje się kluczowe, bo wiele żon nie wie, ile ich mąż zarabia. Niektórzy zakładają sobie tajne konta w zagranicznych bankach, zaś oficjalnie wykazują niewiele. Wtedy wyniki takiego śledztwa są zbawienne dla kobiety, która obawia się o swój status po rozwodzie. Skoro o finansach mowa – jak to jest z kosztami rozwodu? Rozwód to gra zespołowa. My gramy w jednej drużynie z naszą klientką – działamy wspólnie i kompleksowo, a dzięki temu kosztujemy mniej, niż gdyby wziąć osobno prawnika, psychologa czy detektywa. Poza tym oferujemy coś, na co chyba nie zgodzi się zbyt wiele kancelarii – płatność w ratach. Skąd zgłaszają się do was panie? Jesteśmy na Warmii i Mazurach jedynym oddziałem, podczas gdy w województwie pomorskim jest ich kilka. Dlatego te panie, które mogą sobie na to pozwolić, przyjeżdżają do mnie z daleka, ale myślę, że świetnie byłoby otworzyć oddziały w Elblągu, Ostródzie czy Iławie. Mogłaby się podjąć tego każda kobieta, która lubi pomagać innym. Ja pomoc mam we krwi, a słowo „niemożliwe” już dawno temu wyrzuciłam ze swojego słownika. I tego też uczę moje klientki. Nie poddawać się i szukać najróżniejszych możliwości. I ja je zawsze znajduję, naprawdę. Rozmawiała: Aga Kacprzyk, Słowo daję, obraz: Piotr Ratuszyński

Kobieta i Rozwód Olsztyn Olsztyn, ul. Nowowiejskiego 9 lok. 304 tel. 608 610 104 www.kobietairozwod.pl



AURA KOBIET

DRUGIE ŻYCIE NA WYPASIE

052

FORTUNATO Z WŁOSKIEGO ZNACZY SZCZĘŚCIARZ. TAK NAZWAŁA PIERWSZEGO KONIA URATOWANEGO PRZED RZEŹNIĄ. PRZEZ 20 LAT JEJ DZIAŁALNOŚCI TAKICH HISTORII BYŁY SETKI. EULALIA WOJNICZ STWORZYŁA MIEJSCE, GDZIE ZWIERZĘTA, A CZASEM LUDZIE, ZACZYNAJĄ ŻYCIE NA NOWO.


AURA KOBIET

Nawet bez szyldu wiadomo, że to właściwy adres. Ze stajni na pagórku dobiega rżenie koni, a na spotkanie wybiega stado przyjacielsko nastawionych psów. Na widok przybyszy przeciągają się leniwie koty na ganku, a znad stawu zerka bocian Wojtek. Kontuzjowany pięć lat temu, tak upodobał sobie tutejsze towarzystwo, że mimo już końskiego zdrowia, nie odlatuje do ciepłych krajów. Każdej zimy zjada za to 100 kg drobiowego mięsa. Na garnuszku Eulalii żyją też kury, owce, kozy, osioł, gęsi, muł i jej ulubieniec – węgierska świnia Mangalica o imieniu Sylwester. Kiedy był prosiakiem, po upieczeniu miał trafić na stół jako noworoczna, kulinarna atrakcja. W porę ktoś odkupił go od biesiadników i dostarczył do fundacji. Sylwek jest łasy na pieszczoty i lubi „rozmawiać”. Ale chyba tylko Eulalia rozumie co ma do powiedzenia. – U zwierząt, tak jak u ludzi, można rozpoznać całą gamę emocji – przyznaje Eulalia Wojnicz, założycielka Fundacji Zwierzęta Eulalii. – Traumy i dramaty, głęboko, na całe życie zostawiają rany w ich psychice. Choćby koń Fortunato, który będąc młodym źrebakiem, długo walczył podczas obławy na pastwisku, kiedy zabierano go od matki. Do dzisiaj źle reaguje na nagłe ruchy ludzi, choć minęło już prawie 20 lat. Zwierząt i ptaków w malowniczym 20-hektarowym gospodarstwie z Zyzdrowej Woli w powiecie mrągowskim jest ponad setka, a Eulalia pamięta każde imię i historię. Odebrane z interwencji, uratowane przed śmiercią czy dramatycznymi warunkami, dożywają w siedzibie fundacji końca swoich dni. I mają tu tak dobrze, że często przekraczają wiek typowy dla ich gatunku. – Wietnamska świnka Bobi dożyła u nas 18 lat, co jest rekordem w przypadku tych zwierząt – przyznaje Eulalia. – Ich życie w fundacji to sielanka, czują się tu kochane. Po wielu latach cierpliwej pracy potrafią na nowo zaufać człowiekowi. Często tłumaczę swoim gościom, że zwierzęta, tak jak ludzie, chcą się czuć potrzebne również na starość. I potrafią się odwdzięczyć. Nasze konie, z których część jest niewidoma i mieszka w naszym „domu spokojnej starości”, swoją łagodnością potrafią sprawić, że dorośli i dzieci przełamują swoje lęki. Motywują do rozwoju, są formą terapii np. dla osób z porażeniem mózgowym. Eulalia już w liceum pracowała przy koniach w olsztyńskiej stadninie. Kiedy skończyła szkołę, wyjechała do Mrągowa i otworzyła przytułek dla zwierząt. Lokalna społeczność szybko zorientowała się, że można na nią liczyć o każdej porze dnia i nocy. – Kiedy zaczynałam działalność, nie miałam nawet telefonu – wspomina. – Ludzie podrzucali mi zwierzaki, albo przyjeżdżali z informacją, kiedy np. ktoś w okolicy likwidował hodowlę i skazywał zwierzęta na śmierć głodową. Musiałam ogarnąć całą logistykę: od zebrania środków finansowych, transport, po opiekę medyczną. Nauczyłam się sama pobierać krew czy trików pozwalających opanować stres zwierząt. Dzierżawiony przez nią teren przy ówczesnym Hotelu Mrongovia przyciągał też ludzi, często celebrytów, którzy ofiarowywali pomoc. Eulalia pojawiała się w mediach, inspirowała i otwierała ludziom oczy na warunki w jakich żyją i umierają zwierzęta. I jak wiele w kwestii ich godności jest do zrobienia. W 1989 roku Violetta i Andrzej Przybyła, zaprzyjaźnione małżeństwo z Warszawy, założyli fundację Zwierzęta Eulalii. A kiedy przytułek znalazł się w tarapatach i groziła mu likwidacja, inni darczyńcy pomogli zdobyć nową siedzibę – gospodarstwo otoczone lasami, w pobliżu rzeki Krutyni. Eulalia i jej najbliżsi stworzyli tu nie tylko komfortowy azyl dla zwierząt, ale też wyjątkowe miejsce wypoczynku dla ludzi.

Przedwojenna obora zamieniła się w dom z pokojami gościnnymi, obok stanął klimatyczny budynek z salą biesiadną i apartamentami dla przyjezdnych. W otoczeniu stawu, z którego dobiegają żabie koncerty, pastwisk, wybiegów i woliery dla ptaków, można wypocząć o każdej porze roku. Eulalia uczy jazdy konnej, powozi bryczkami, saniami, organizuje imprezy okolicznościowe. Dzieci szaleją w mini-parku linowym i na tyrolce. Ale najchętniej przebywają wśród zwierząt. Pobyt w gospodarstwie to potężny zastrzyk energii i nauka empatii dla wszystkich pokoleń. – Poznałam przez te lata wielu ludzi, którzy czując dobrą aurę, przełamali dystans i otworzyli swoje serca – przyznaje Eulalia. – Wspierają nas w różnych formach, np. wirtualnie adoptują zwierzęta, co pozwala nam na zakup żywności czy leków. Jedni z gości, po pobycie tutaj, zaoferowali zasponsorowanie konstrukcji stajni dla koni-emerytów. Mimo że nie mamy wsparcia od gminy, nauczyliśmy się radzić sobie z pomocą darczyńców. I niemal codziennie jesteśmy świadkami małych cudów. Zwykła ciekawość gości po kilku dniach zamienia się w pasję i oddanie. Nikt nie pozostaje obojętny na energię i miłość zwierząt, które dostały drugie życie. Tekst: Beata Waś, obraz: Michał Klusek

Mecenas projektu:

KOBIETY Z DOBRĄ AURĄ

Mecenasem cyklu „Kobiety z dobrą aurą” jest Aura Centrum Olsztyna. Dzięki tej współpracy w kolejnych wydaniach magazynu poznacie panie o wyjątkowej charyzmie, inspirujące swoje otoczenie do zmian, rozwoju i działania. To kobiety, które swoimi barwnymi osobowościami wzbogacają damski wymiar Warmii i Mazur. Tak jak i Aura Centrum Olsztyna – ponad 100 punktów handlowych i gastronomicznych oraz nowoczesne Kino Helios. 053


REPORTAŻ

HOBBY NA DROŻDŻACH WYSTARCZY DUŻY GARNEK, WIADRO, WOREK SŁODU, CHMIELU I DROŻDŻE. RESZTA TO KWESTIA WYOBRAŹNI. A TEJ AKURAT NIE BRAKUJE OLSZTYŃSKIM PIWOWAROM DOMOWYM. ICH PASJA ZACZĘŁA SIĘ BEZ ZBYTNIEGO ZADĘCIA: CHCIELI SIĘ NAPIĆ NIEDROGIEGO, ALE DOBREGO PIWA.

054

W piwnicy domku na Dajtkach unosi się słodko-zbożowy zapach, a w wielkim kotle paruje brązowy zacier ze słodu. Za sześć tygodni będzie z tego Schwarzbier – ciemne piwo w stylu niemieckim, idealne na wiosennego grilla. Ale póki co – sześć godzin warzenia. Przy szklance domowego piwa czas leci szybciej. Bogdan, piwowar z kilkuletnim stażem, ma czym częstować. Przyjechałam autem, więc załapuję się jedynie na piwo Harcerskie o smaku cytrusów, ze znikomą ilością alkoholu. A gospodarz sięga po jedną z perełek sygnowanych swoim logo Browar Bociana. W bogatej spiżarce ma swojskie portery bałtyckie, koźlaki, niemieckie pilsy. Niektóre fermentują w butelkach po kilka lat, jak piwo belgijskie, które czekało dekadę na konsumpcję. – W domu można zrobić wszystkie piwne style – zapewnia Bogdan Sadowski, z którym warzę jego 151 warkę. – Duże browary mają ograniczenia, my, domowi piwowarzy – żadnych. W Olsztynie mamy szczęście, że w kranach płynie dobra woda – najważniejszy składnik piwa. Odkąd pamięta, lubił wyszukiwać na rynku nietuzinkowe piwne smaki. Aż 10 lat temu otworzył na Jarotach swój sklep z piwem rzemieślniczym. Rynek nie był jednak gotowy na niszową ofertą. Tzw. rewolucja piwna zaczęła się trzy lata później. Sklepik przegrał z supermarketami. – Stwierdziłem wtedy, że nie będę zbawiał świata, ale zatroszczę się przynajmniej o swoje podniebienie – wspomina. – Miałem piwowara wśród znajomych, podszkoliłem się i wciągnęło mnie na dobre. Co dwa tygodnie w piwnicy rodziców, w 30-litrowym garnku warzę około 20 litrów piwa dla siebie i rodziny. Wychodzi średnio 1,5–2 zł za butelkę. Największy koszt tego hobby to własny czas. Piwowarstwo to przygoda ze smakiem. Daje dużo większe pole do popisu niż wino. Klasyczne receptury służą często nauce warsztatu, ale z każdym warzeniem apetyt na własne eksperymenty rośnie. Proporcje składników trafiają za każdym razem do dziennika piwowara, obowiązkowego w każdym „warsztacie”. A kiedy efekt okazuje się satysfakcjonujący, twórcy dzielą się swoimi odkryciami w blogach, forach czy w branżowej prasie. – Warzenie piwa łączy się z pasją kulinarną, robienie „zupy z ziarna” nie różni się zbytnio od gotowania rosołu – przyznaje


REPORTAŻ

Paweł Morawski, ksywa Czarny (od zamiłowania do ciemnych piw), piwowar z 10-letnim stażem. – Jeśli ktoś lubi stać przy garach, doprawiać, modyfikować smaki, odnajdzie się w tej niszy. Cała zabawa w piwowarstwo polega na degustacji i porównywaniu piw tego samego gatunku. Bo każda warka, choć wykonana według jednego przepisu, jest inna. Główna rola w robieniu piwa przypada drożdżom, które są nieprzewidywalne. – Jestem promotorem swojego jednoprocentowego piwa Harcerskiego – mówi Bogdan. – Recepturę zapożyczyłem i przetworzyłem po swojemu. Poszła dalej w świat, bo każdemu przydaje się zapas niskoalkoholowego trunku dla orzeźwienia. Nawet olsztyński Browar Kormoran wypuścił własną interpretację lekkiego piwa pod nazwą „1 na 100”. Większość piwowarów warzy wyłącznie na swoje potrzeby, inni – z myślą o udziale w konkursach. Jednym z najbardziej utytułowanych olsztyniaków jest Irek Misiak i jego Browar Warmiński Misiek. Rozpoczął przygodę z piwowarstwem domowym sześć lat temu i odkrył w sobie talent. – Kolega z pracy przyniósł mi do spróbowania swoje piwo – wspomina. – Zajarałem się, kupiłem 50-litrowy garnek. Skończyło się spalonym blatem w kuchni, a dwa pierwsze piwa trafiły do zlewu. Poczytałem trochę teorii i trzecie dało się już wypić. Najbardziej lubię warzyć piwa w których może zaszaleć, typu: zamieszać 80 proc. słodu żytniego i stworzyć konsystencję kisielu. Irek zajmuje IV miejsce w Polsce w rankingu Pucharu Polskiego Stowarzyszenia Piwowarów Domowych. Jego piwo Vladimir w lutym rozbiło bank nagród w prestiżowym międzynarodowym konkursie Biela Vrana 2019 na Słowacji. W nagrodę uwarzy je w browarze w Koszycach. A w czerwcu, wraz z technologiem Browaru Kormoran, bierze się za Rosanke, które zwyciężyło ubiegłoroczny Warmiński Konkurs Piw Domowych. Warmińsko-Mazurski Odział Polskiego Stowarzyszenia Piwowarów Domowych zrzesza 30 członków. Motywują się nawzajem, wymieniają doświadczeniem i podejmują wspólne wyzwania typu: warzenie piwa z marchewką albo burakiem. – Piwo dopuszcza ogromną inwencję twórczą – przyznaje Czar-

ny. – Jeśli nie chcemy trzymać się konkretnego stylu, np. pils, w kwestii dodatków jesteśmy ograniczeni tylko wyobraźnią. – Piwo może pachnieć herbatnikami, tytoniem, kawą z mlekiem, a robione na wędzonych słodach – wędzoną szynką lub nawet spalonym kablem – dodaje Bogdan. – Kolega użył na przykład schłodzonego wywaru z wędzonego boczku, aby osiągnąć ulubiony smak bekonowy.

055


REPORTAŻ

056

Raz w miesiącu w Browarze Warmia odbywają się Warmińskie Bitwy Piwne w konkretnych stylach. Paulina Drożyner, początkująca olsztyńska piwowarka, w lutym wystartowała ze swoją trzecią warką – styl American Stout. – Przez kilka lat przyglądałam się pasji męża piwowara, a sama piłam drinki – przyznaje Paulina. – Potem odkryłam dla siebie piwo pszeniczne. Kiedy w zeszłym roku przygotowywał Rosanke na konkurs, podsunęłam mu parę sugestii. „Skoro jesteś taka mądra, zrób sama” – usłyszałam. Zrobiłam. Moje debiutanckie Rosanke zajęło piąte miejsce w konkursie piw domowych. Warzenie wymaga superhigieny w kuchni i domu, ale dzięki temu, że dzielę hobby z mężem, nie zostaję z porządkami sama. Kobiety, choć w zdecydowanej mniejszości, też należą do grona polskich piwowarów. I często zasiadają w jury branżowych konkursów. – Osobiście znam tylko jedną piwowarkę z regionu, która też zaraziła się bakcylem od męża. Myślę, że ta tendencja będzie wzrastać, bo my kobiety mamy przecież dobry węch i wyczucie smaku – przyznaje Paulina. – A o przeniesienie ciężkiego gara z zacierem zawsze można poprosić faceta. Wielu początkujących piwowarów zaczyna od gotowych ekstraktów, ambitniejsi sięgają po startery do samodzielnego zacierania słodów. Podstawowy zestaw z wybranym dla konkretnego gatunku szczepem drożdży, można kupić w specjalistycznych sklepach już za około 50 zł. Największy wydatek to duży garnek. Ale taki, który zmieści się w kuchni kawalerki.

– Zaleta bycia singlem-piwowarem: nikt nie psioczy, kiedy warzę w kuchni, albo spod łóżka w sypialni wystaje worek ze słodem – przyznaje Czarny. W regionalnym oddziale PSPD nazywają go Bobem Budowniczym. Sam konstruuje sprzęty do domowej produkcji piwa, jak sterowniki kontrolujące temperaturę brzeczki, mieszadło napędzane silnikiem od wycieraczek marki BMW czy sławna wśród kolegów komora fermentacyjna. – Piwo nauczyło mnie cierpliwości. Na spróbowanie ciemnego stouta imperialnego czekałem rok, ale było warto. Zdarzają się też wpadki, które trzeba przeboleć: wybuch butelek w drodze do piwnicy czy drożdże wychodzące na spacer z fermentora – rzuca przykładem. – Kiedyś chorowałem na „czarodziejski” garnek do warzenia, który sporo kosztuje, ale wyręcza piwowara w mieszaniu – przyznaje Bogdan. – Ale po namyśle przyszło pytanie: jaka wtedy będzie moja rola? Warząc piwo mam okazję pobyć sam ze sobą, przemyśleć różne sprawy, wyciszyć się. Przecież żaden wynalazek mnie w tym nie zastąpi. Tekst: Beata Waś Obraz: Michał Bartoszewicz, © Tim UR, © Africa Studio / Shutterstock.com



BIZNES

BĄDŹ W BAZIE ŚWIATOWEGO BIZNESU JAK NIEWIELKĄ FIRMĘ Z WARMII I MAZUR ZAMIENIĆ W PRZEDSIĘBIORSTWO DZIAŁAJĄCE NA MIĘDZYNARODOWYCH RYNKACH?

058

Jeszcze kilka lat temu ekologiczne przetwory z leśnych grzybów produkowane przez niewielką rodzinną firmę z Mazur trafiały wyłącznie do lokalnych sklepów. Dziś można je kupić w całej Europie i w Azji. Na tamtejszych rynkach to rozpoznawalna marka. Zastanawiasz się dlaczego jeszcze o niej nie słyszałeś? Bo to… hipotetyczna firma, która posłuży nam jako przykład do wyjaśnienia, jak działa projekt Enterprise Europe Network realizowany przez Warmińsko-Mazurską Agencję Rozwoju Regionalnego S.A. w Olsztynie. – Załóżmy, że ta firma zgłosiła się do projektu z prośbą o pomoc w nawiązaniu międzynarodowych relacji biznesowych – zaczyna Patrycja Kaczmarczyk, kierownik projektu Enterprise Europe Network (EEN). – Przeprowadzamy szczegółowy audyt, sprawdzamy jej możliwości rozwoju, potencjał eksportowy i szanse na wsparcie finansowe ze środków Unii Europejskiej. Na podstawie tych danych zakładamy profil w bazie EEN, w której znajdują się tysiące firm z 65 krajów na całym świecie. Informacja o każdej nowej firmie wysyłana jest do wszystkich ośrodków EEN. Następnego dnia konsultanci sieci na całym świecie otworzą tego maila i zastanowią się czy w swoim regionie mają firmę, której interesy mogliby połączyć z przedsiębiorstwem, którego profil przeglądają. – Sieć EEN ma swoje regionalne punkty kontaktowe, więc możemy poprosić o zweryfikowanie firmy, z którą ma współpracować nasz klient. Jeśli dojdzie do współpracy, możemy pomóc na każdym z etapów – dodaje Patrycja Kaczmarczyk. Takich sukcesów firm z Warmii i Mazur mamy dziesiątki. Warto do nich dołączyć. Dzięki profilowi, do regionalnego punktu kontaktowego EEN, które go zakładało, regularnie przychodzą zapytania o współpracę. – Patrzymy też nieco szerzej na możliwości naszych klientów i często dostrzegamy ich duże moce przerobowe jako podwykonawcy. Przez lata prowadzenia tego projektu nauczyliśmy się, że trzeba podchodzić bardzo elastycznie. Czasem pierwotna potrzeba firmy tak ewoluuje, że finalnie nawiązuje współpracę międzynarodową, której nigdy by się nie spodziewała – zaznacza Patrycja Kaczmarczyk. Tak było w przypadku prawdziwej już firmy – z Marcinkowa w gminie Purda. Krozmet od 2012 roku zajmuje się produkcją maszyn do transportu technologicznego na terenie zakładów produkcyjnych. – Audyt pomógł odpowiedzieć na pytania: jakie są potrzeby naszej firmy, w czym może pomóc nam udział w projekcie EEN i jakie ścieżki rozwoju obrać, by spokojnie patrzeć na przyszłość firmy? – opowiada Dawid Dąbrowski, współwłaściciel Krozmet. – Po założeniu profilu w bazie zaczęły spływać oferty. Dzisiaj część z nich to już realizowane umowy. Np. dla niemieckiej firmy produkujemy urządzenia do opróżniania zbiorników sanitarnych z campe-

rów. Po pierwszych dostawach są tak zachwyceni, że chcą całą produkcję przenieść do nas. Podobnie ze szwedzką firmą, która swój asortyment sprzedaje niemal na całym świecie oraz angielską, która handluje podnośnikami. Dzięki temu, że EEN ma swoje punkty kontaktowe na całym świecie, można poprosić o zweryfikowanie partnera, sprawdzenie jego stabilności i opinii w jego własnym otoczeniu biznesu. Można też zgłosić zapotrzebowanie na raport dotyczący możliwości rozwoju na danym rynku. Na rynku komercyjnym takie usługi konsultingowe i audyty sporo kosztują. Biuro EEN działające przy W-M ARR S.A. w Olsztynie pomaga też przedsiębiorcom w przypadku udziału w międzynarodowych targach. – Dostajemy wsparcie językowe, przed wyjazdem znamy szczegółowy harmonogram pobytu, wyselekcjonowaną listę kontrahentów i mamy umówione spotkania z nimi – opowiada Dawid Dąbrowski. – Dlatego marzenie o międzynarodowej ekspansji warto realizować w ten sposób. Tekst: Michał Bartoszewicz, obraz: © Peera_stockfoto/Shutterstock.com Ośrodek Enterprise Europe Network Warmińsko-Mazurska Agencja Rozwoju Regionalnego S.A. w Olsztynie Centrum Wdrażania i Promocji Innowacji w Olsztynie Olsztyn, ul. Jagiellońska 91A tel. + 48 89 512 24 05, e-mail: een@wmarr.olsztyn.pl een.wmarr.olsztyn.pl

Bezpłatnie świadczone usługi przez Enterprise Europe Network są finansowane przez Komisję Europejską i Budżet Państwa. Informacje i opinie przedstawione w niniejszym artykule niekoniecznie odzwierciedlają oficjalne stanowisko EASME, Komisji Europejskiej i innych europejskich instytucji i żadna z tych instytucji czy inna osoba działająca w ich imieniu nie może zostać pociągnięta do odpowiedzialności za ewentualne wykorzystanie informacji w nim zawartych.


Obraz: Cirut Design

LAUR NAJLEPSZYM Z NAJLEPSZYCH

KRAINA BOGATA LUDŹMI ŻYJEMY W PRZEPIĘKNYM REGIONIE, BOGATYM PRZYRODĄ, HISTORIĄ, TRADYCJAMI, ALE PRZEDE WSZYSTKIM BOGATYM LUDŹMI – PODKREŚLA GUSTAW MAREK BRZEZIN, MARSZAŁEK WOJEWÓDZTWA WARMIŃSKO-MAZURSKIEGO, GOSPODARZ LAURU „NAJLEPSZYM Z NAJLEPSZYCH”. – NASZE KORZENIE SIĘGAJĄ RÓŻNYCH STRON POLSKI CZY EUROPY, ALE ŁĄCZY NAS DZIŚ WSPÓLNOTA TEGO MIEJSCA. Na Powiślu, Warmii i Mazurach mieszka 1,5 mln niezwykłych ludzi, a wśród nich są perły, które lśnią najjaśniej i sławią nasz region. Uhonorujmy tych ludzi – takie hasło przyświeca nam przy organizacji Lauru, który w tym roku odbył się po raz szesnasty. 21 marca w Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej im. Feliksa Nowowiejskiego w Olsztynie poznaliśmy tegorocznych laureatów tego jedynego w swoim rodzaju plebiscytu. Bo laur to uhonorowanie osób i instytucji, które w minionym roku w szczególny sposób wpłynęły na pozytywny wizerunek regionu i w tym sensie rozsławiły Warmię i Mazury w Polsce, w Europie, na świecie. Zrównoważony, stabilny, długotrwały rozwój nigdy nie jest dziełem przypadku, ale opiera się na wytrwałej pracy i odważnie urzeczywistnianej wizji. Takie właśnie przesłanie towarzyszyło kapitule podczas wyboru laureatów.

Gala tym się różni od wielu innych wydarzeń organizowanych w regionie, że nie jest konkursem. Jest swego rodzaju festiwalem ludzi, instytucji, firm, organizacji, o których w minionym roku usłyszała Polska, usłyszała Europa, a nawet świat. Zdarza się, że mieszkańcy Warmii, Mazur i Powiśla są nagradzani na drugim końcu świata, a o ich sukcesach nie wiedzą najbliżsi sąsiedzi czy nawet rodzina. Oprócz chęci uhonorowania tych osób, impreza ma też inne znaczenie – jest jedynym w skali regionalnej przeglądem różnorodnej aktywności naszych mieszkańców i ich osiągnięć w minionym roku. Szanowni Państwo, poznajcie wyróżnionych. Gustaw Marek Brzezin marszałek województwa warmińsko-mazurskiego

059


Obraz: Szymon Tarasewicz

LAUR NAJLEPSZYM Z NAJLEPSZYCH

Statuetkę Laur Najlepszym z Najlepszych może otrzymać osoba, podmiot zbiorowy, instytucja lub firma promująca nasze województwo, która w poprzednim roku osiągnęła ogólnopolski lub międzynarodowy sukces w różnych dziedzinach, doceniony przez niezależne gremium. Kandydatury analizuje powołana przez marszałka kapituła i w każdej kategorii wyłania maksymalnie trzech laureatów. W 2019 roku przyznany został w dziewięciu kategoriach: TURYSTYKA, SPORT, ŻYWNOŚĆ NATURALNA, SZTUKA KULINARNA, SPOŁECZEŃSTWO-NAUKA-KULTURA, OSOBOWOŚĆ, ZDROWIE, GOSPODARKA, INNOWACJE I ROZWÓJ. Laureaci Laura, którym kapituła przyznała po raz kolejny wyróżnienie za osiągnięcia, otrzymują również Brązowy Laur (po raz czwarty), Srebrny (po raz piąty), Złoty (po raz szósty) i Platynowy (po raz siódmy i więcej). Na wniosek marszałka kapituła może też przyznać wyróżnienie specjalne i niezależne od pozostałych – Diamentowy Laur, który otrzymuje się za wybitne, ponadprzeciętne osiągnięcia, szczególne działania oraz cenne inicjatywy podejmowane na rzecz innych ludzi oraz środowiska lokalnego.

Obraz: arch. OSW FALA

Obraz: Konrad Królikowski

TURYSTYKA

Ognisko Sportów Wodnych „Fala” w Elblągu

Gospodarstwo Turystyczne „Ziołowy Dzbanek”

Ośrodek z tradycjami, prowadzi kursy na sternika motorowodnego i starszego sternika motorowego, rejestracje łodzi motorowych i skuterów wodnych. Laureat XIV edycji Konkursu Nagroda Przyjaznego Brzegu w kategorii Instytucje i Stowarzyszenia, za kontynuację XIX-wiecznej tradycji elbląskich wodniaków.

Zagroda Edukacyjna w Sąpach niedaleko Pasłęka, prowadzona przez Ewę i Waldemara Nisiewicz, organizuje warsztaty zielarskie i garncarskie, kreatywne kursy dla dzieci i dorosłych. Odbywają się one w chacie zielarskiej, pod wiatą garncarską, w ogrodzie zimowym, mini zoo i w regionalnej kuchni.

Igor Janik, Uczniowski Klub Sportowy „Hetman Elbląg”

Piotr Cichocki, Akademicki Klub Sportowy OSW Olsztyn

Jeden z najlepszych na świecie szachistów młodego pokolenia. W 2018 roku zdobył podwójny srebrny medal (w szachach szybkich i klasycznych) na Mistrzostwach Świata do lat 18. Wcześniej wywalczył dwa złote medale Mistrzostw Polski Juniorów. Jest uczniem klasy maturalnej w I LO w Elblągu.

Złoty medalista ubiegłorocznych Mistrzostwa Świata Żeglarzy Niepełnosprawnych w Japonii. Pokonał ponad 40 uczestników startując w jednoosobowej klasie Hansa 303. Trzy lata temu w duecie zdobył mistrzostwo podczas igrzysk paraolimpijskich w Rio de Janeiro.

Obraz: Rajmund Nafalski

Obraz: arch. Igor Janik

060

Obraz: Grzegorz Prokopowicz

SPORT

Robert Karaś Triathlonista z Elbląga, który w wieku 29 lat został mistrzem świata w Triple Ultra Triathlon. Morderczy dystans potrójnego ironmena (11,4 km pływania, 540 km na rowerze i 126,6 km biegu) przebył w czasie 30 h, 48 m i 57 s. Pobił tym samym rekord świata aż o 59 min. Rok wcześniej ustanowił rekord świata na dystansie podwójnego ironmana.


LAUR NAJLEPSZYM Z NAJLEPSZYCH

Mazurski Browar Sp. z o.o.

Jutrzenka Dobre Miasto Sp. z o.o.

Regionalny browar z Ełku, który warzy piwo od trzech lat. W tym czasie zdążył zdobyć uznanie branży piwowarskiej. Reaktywuje zapomniane smaki mazurskich historycznych browarów. I udowadnia, że produkcja i dystrybucja piwa regionalnego w browarze o tradycyjnej metodzie warzenia to coś więcej niż biznes.

Wielokrotnie nagradzana marka, która łączy tradycyjne receptury oraz nowoczesną technologię. W ofercie firmy działającej od lat 50. XX wieku, oprócz słynnych krówek i śliwki w czekoladzie, znajdziemy tradycyjnie wypiekane herbatniki Petit Beurre oraz bakalie w czekoladzie, oferowane przez markę od początku jej istnienia.

Obraz: arch. OSM Olecko

Obraz: Rafał Marcinkowski

Obraz: arch. Mazurski Browar

ŻYWNOŚĆ NATURALNA

Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska w Olecku Jej wiodącym produktem są sery typu holenderskiego, a także masło, mleko spożywcze, twaróg, śmietana, maślanka i cukierki Krówka. Jest członkiem Sieci Dziedzictwa Kulinarnego Warmia Mazury i Powiśle, używa znaku towarowego Jakość Tradycja. Dociera do klientów ceniących naturalną żywność.

Restauracja Romantyczna w Hotelu SPA Dr Irena Eris – Srebrny Laur Elegancka restauracja z autorskimi daniami szefa kuchni. Bazuje na świeżych, sezonowych produktach regionalnych. Po raz czwarty odznaczona w prestiżowym przewodniku najlepszych restauracji w Polsce Gault & Millau Polska. W roku 2018 otrzymała Nagrodę Grand Award „Trzy Widelce”.

Obraz: Joanna Barchetto

Obraz: arch. Hotel SPA Dr Irena Eris

Obraz: arch. Restauracji Cudne Manowce

SZTUKA KULINARNA

Restauracja „Cudne Manowce”

Restauracja z Zielonym Piecem

Olsztyński lokal bazuje na produktach od małych, ekologicznych dostawców z regionu. W menu m.in. nagrodzona w konkursie „Nasze Kulinarne Dziedzictwo – Smaki Regionów” zupa Karmuszka. Restauracja wyróżniona po raz trzeci jedną czapką w przewodniku najlepszych restauracji w Polsce Gault & Millau Polska.

Przytulny, niewielki lokal w Olsztynku serwuje domowe potrawy, zupy, ciasta własnego wypieku. Wyróżniony w przewodniku kulinarnym Gault & Millau po raz czwarty, otrzymał Żagle Warmii i Mazur. Receptura na zupę rybną została doceniona przez Adama Gesslera, który opublikował ją w książce „Smaki na 52 tygodnie”.

Łukasz Staniszewski Dziennikarz radiowy, autor sztuk teatralnych i słuchowisk radiowych. Rok temu „Ołowianym ptaszkiem” zadebiutował na scenie Teatru im. S. Jaracza w Olsztynie. Słuchowisko „Zachwyceni” otrzymało nagrodę na Festiwalu „Dwa Teatry” w Sopocie, a w Ogólnopolskim Konkursie Literackim „O pióro Reymonta” odebrał drugą nagrodę za opowiadanie „Jętki”.

Obraz: arch. Instytut Rozrodu Zwierząt i Badań Żywności

Obraz: Janusz Pająk

Obraz: Arek Stankiewicz

SPOŁECZEŃSTWO

Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie, prof. Jerzy Przyborowski

Instytut Rozrodu Zwierząt i Badan Żywności PAN w Olsztynie

Otrzymał II miejsce w ogólnopolskim konkursie Genius Universitatis 2018 w kategorii Serwis Rekrutacyjny za stworzenie kreatywnej kampanii rekrutacyjnej na UMW. Doceniono dwuletnią pracę nad budową serwisu, gdzie informacje dla kandydatów przekazywane są w zrozumiałej i atrakcyjnej formie.

Pionierskie badania prowadzone przez naukowców z zespołu badawczego prof. Barbary Gawrońskiej-Kozak, pozwoliły wskazać gen odpowiedzialny za tworzenie skórnych blizn pourazowych. To odkrycie może m.in. pomóc w leczeniu blizn i niegojących się ran.

061


LAUR NAJLEPSZYM Z NAJLEPSZYCH

Obraz: Grzegorz Wójcik

Obraz: Darek Delmanowicz

Obraz: arch. Stanisław Achremczyk

OSOBOWOŚĆ

Andrzej Małyszko

Rafał Wolski

Prof. Stanisław Achremczyk

Mieszkaniec Rusi, tropiciel tajemnic Warmii, pasjonat historii lokalnej. Działa na rzecz promocji turystyki regionalnej, a także ocalenia od zapomnienia lokalnych zabytków kultury i historii. Z jego inicjatywy w kościele w Bartągu zawisła tablica upamiętniająca pobyt Węgrów na Warmii, w Gągławkach został otwarty Trakt Rodu Kalnassy.

Otrzymał nagrodę Konsul Roku za zaangażowanie i wysoki poziom pracy placówki we Lwowie, którą kieruje. Jest ona liderem wśród wszystkich polskich urzędów konsularnych pod względem obsługi cudzoziemców w sprawach wizowych. Wspiera polskie środowisko na Ukrainie, promuje polską kulturę i język.

Historyk, pracownik naukowy Ośrodka Badań Naukowych im. Wojciecha Kętrzyńskiego w Olsztynie. Autor 38 monografii książkowych i ponad 500 artykułów dotyczących historii Warmii i Mazur. W 2018 roku ukazała się jego książka, wydana z okazji 100. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę, opisująca dzieje ziem warmińskich.

Obraz: arch. WSSD Olsztyn

Obraz: arch. SPZGiChP

Obraz: Daria Rodziewicz

ZDROWIE

Wojewódzki Specjalistyczny Szpital Dziecięcy w Olsztynie – Srebrny Laur

Samodzielny Publiczny Zespół Gruźliczy i Chorób Płuc w Olsztynie – Brązowy Laur

Lek. med. Rafał Szynkarczuk i lek. med. Grzegorz Kulesza – Szpital Miejski w Olsztynie

Specjalist yc zny ośrodek w k tór ym diagnozowane i leczone są wszystkie przypadki schorzeń układu oddechowego. Wysoki poziom usług potwierdza Certyfikat Akredytacyjny przyznany przez Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia.

Lekarze zastosowali niekonwencjonalne leczenie u pacjenta z nowotworem mostka. Implant wydrukowany w 3D zastąpił fragment mostka i żeber. Do stworzenia cyfrowego modelu posłużyły skany z tomografii komputerowej.

Uzyskał status certyfikowanego Centrum Medycyny Podróż y dla Dzieci i Dorosłych, które powstało z myślą o osobach wyjeżdżających w strefę zagrożenia chorobami tropikalnymi oraz w inne strefy klimatyczne. Od 1 grudnia 2018 roku mogą tu uzyskać fachową poradę lekarską i niezbędne szczepienia.

Janusz Gruszczewski, Zakład Metalowy „AGROMASZ” Lider w produkcji maszyn rolniczych, którego fachowość i solidność doceniają kontrahenci m.in. z Danii. 20-letnie doświadczenie i inwestycje sprawiły, że firma z Mrągowa otrzymała Złoty Medal Targów w Kielcach, a właściciel – tytuł Wybitnego Przedsiębiorcy przyznawany przez redakcję Agro.

Przemysław Sawoński – wiceprezes Zarządu, Dyrektor Sprzedaży i Marketingu Wipasz SA Rocznie produkują ponad milion ton pasz dla zwierząt, a ich zakład przetwórstwa drobiu uznawany jest za najnowocześniejszy w Europie. Stosowanie innowacyjnych rozwiązań i jakość zaowocowały w 2018 roku przyznaniem firmie statuetki Teraz Polska.

Obraz: Grzegorz Januszewicz

Obraz: arch. WIPASZ

062

Obraz: arch. Zakład Metalowy Agromasz

GOSPODARKA

Ignacy i Zbigniew Barańscy, producent drzwi „Barański” Spółka Jawna Ta rodzinna firma to prawdziwy Gepard Biznesu z oficjalnym certyfikatem przyznanym przez Instytutu Europejskiego Biznesu. Od 30 lat specjalizuje się w produkcji drzwi wewnętrznych i zewnętrznych najwyższej jakości. Jest laureatem nagrody specjalnej Burmistrza Susza oraz znaku „Produkt Warmia Mazury”.


LAUR NAJLEPSZYM Z NAJLEPSZYCH

Alnea sp. z o.o. Specjaliści od projektowania i realizowania automatycznych linii produkcyjnych. Za wprowadzenie w życie technologii, które niedawno oglądaliśmy tylko w filmach SF, Alnea otrzymała nagrodę Wektory przyznawaną przez Pracodawców Rzeczypospolitej Polskiej. Firma prezentowała swoje rozwiązania na targach w Szanghaju.

Wytwórnia Octu i Musztardy „OCTIM” Sp. z o.o. OCTIM z Olsztynka podbija konsumentów i jurorów. W 2018 roku otrzymał „Perłę” w konkursie kulinarnego dziedzictwa, został Diamentem Forbesa i zdobył Złoty Medal Targów World Food Warsaw. W ofercie ponad 40 produktów, od octu cydrowego, po najróżniejsze musztardy i keczupy.

Obraz: Maciej Kędzierski

Obraz: arch. Octim Sp.z.o.o

Obraz: arch. Alnea sp. z.o.o.

INNOWACJE I ROZWÓJ

G2V Energia Firma Michała Kędzierskiego jest na warmińsko-mazurskim rynku odnawialnych źródeł energii od siedmiu lat. W 2018 roku została nagrodzona w branżowym konkursie na najlepszą instalację domową. Dzięki połączeniu fotowoltaiki i pompy ciepła powietrze-woda, powstał budynek w pełni energooszczędny i przyjazny dla środowiska.

Obraz: arch. Dekorglass Działdowo S.A.

Obraz: Szymon Tarasewicz

DIAMENTOWY LAUR

Dekorglass Działdowo S.A. Gabriel Chojak Mistrzostwie najwyższej klasy w dziedzinie dekorowania opakowań szklanych doceniani są przez światowe marki. Dekorglass zdobi flakony perfum Ralpha Laurena i Gucciego, upiększa butelki luksusowych wódek Belvedere i Stolichnaya, dodaje blichtru opakowaniom Johnny Walkera. Dzięki doświadczeniu i wdrażaniu technologicznych nowinek, w Działdowie dekorują szkło złotem, srebrem czy platyną. Potrafią nanieść wypukłe motywy dające efekt płaskorzeźby czy nadrukować elektronikę, by zawsze były podświetlone. Firma działa w branży już od 20 lat, zatrudnia około półtora tys. osób, a jej przychód to 200 mln zł. Angażuje się też w akcje społeczne kierowane do dzieci i ma własną drużynę tenisa stołowego.

063


UBEZPIECZENIA

NA WSZELKI WYPADEK DŁUGO SIĘ WAHAŁ JEDEN Z JEGO KLIENTÓW ZANIM WYKUPIŁ POLISĘ NA ŻYCIE I ZDROWIE. WKRÓTCE ZERWAŁ ŚCIĘGNO, CO NA TRZY MIESIĄCE WYŁĄCZYŁO GO Z PRACY. DZIĘKI POLISIE OTRZYMAŁ KWOTĘ, KTÓRA POKRYŁA JEGO TRZYMIESIĘCZNE ZAROBKI I KOSZTY REHABILITACJI. PO TYM ZDARZENIU SAM PODWOIŁ SUMĘ UBEZPIECZENIA. NO WŁAŚNIE, OD CZEGO ZALEŻY DOBRZE DOBRANE UBEZPIECZENIE?

064

Dobrze dobrane ubezpieczenie powinno mieć najmniejszą liczbę wykluczeń, opierać się o szczegółową analizę potrzeb i zabezpieczać cztery podstawowe sytuacje: wczesną śmierć, poważną chorobę lub inwalidztwo, emeryturę oraz możliwość zapewnienia naszym dzieciom dobrego wychowania i edukacji. – Nie każdy potrzebuje pomocy w tych wszystkich obszarach, jednak możemy to stwierdzić dopiero po szczerej rozmowie i analizie aktualnej sytuacji potencjalnego klienta – zauważa Piotr Danielewicz, agent Unum Życie TUiR S.A. Firma specjalizuje się w ubezpieczeniach na życie oraz tworzeniu planów długoterminowego oszczędzania, służących zabezpieczeniu emerytury lub startu dzieci w dorosłe życie. – To od otwartości klienta, dialogu z agentem i jego wiedzy zależy, czy w sytuacji kryzysowej polisa okaże się najlepszą życiową inwestycją – dodaje.

Dobrym rozwiązaniem, o którym rozmawia ze swoimi klientami, jest polisa na całe życie dla osoby zarabiającej więcej, plus polisa emerytalna dla tej z mniejszymi zarobkami. Obie uzupełnione o dodatki na wypadek choroby, pobytu w szpitalu czy uszczerbku na zdrowiu. – Uszyta na miarę polisa najlepiej zabezpiecza małżeństwo. W sytuacji, gdy zabraknie osoby, która zasila domowy budżet, często na barkach małżonka pozostaje utrzymanie domu, dzieci na studiach, spłata kredytów – wszystko kosztuje tyle samo, ale teraz trzeba to opłacić tylko z jednej wypłaty – podkreśla Piotr Danielewicz. – Tu na ratunek przychodzi polisa na życie i związane z nią świadczenie, które pozwala rodzinie w tym trudnym momencie spokojnie myśleć o przyszłości. A w sytuacji, gdy szczęśliwie obydwoje dożyją wieku emerytalnego, będą razem korzystać ze środków zgromadzonych na polisie emerytalnej. Unum Życie daje szerokie możliwości przy tworzeniu oferty dopasowanej do indywidualnych potrzeb klientów. Dlatego pomocne są wiedza i doświadczenie agenta. Ważna jest też misja, z którą agent pracuje. – Do momentu, kiedy nic złego się nie wydarzy, klientom ciężko jest zweryfikować czy dobrze dopasowano ubezpieczenie na życie. Wszystko wiadomo dopiero, gdy dojdzie do nieszczęśliwego zdarzenia – mówi Piotr Danielewicz. I opowiada o wizycie u rodziców dziewczynki, która nie otrzyma-

UNUM ŻYCIE TUIR S.A.

ła świadczenia. Byli ubezpieczeni, ale agent przeprowadził niepełny wywiad – we wniosku zaznaczono, że dziecko jest zdrowe, a miało wrodzoną wadę serca. Zatajenie takiej informacji było podstawą do odmowy wypłaty świadczenia. Ludzie często argumentują: „po co mi teraz ubezpieczenie, jestem zdrowy”. – Prawda jest taka, że kiedy jesteśmy zdrowi, to jest to najlepszy czas na ubezpieczenie, bo przecież składka jest wówczas niższa – argumentuje Danielewicz. – Może zabrzmi to niewiarygodnie, ale idąc do klienta nie nastawiam się na sprzedaż polisy. Mogę wesprzeć go w decyzjach dotyczących zabezpieczenia bliskich. Takie podejście wyróżnia członków międzynarodowego stowarzyszenia MDRT, do którego należy Piotr Danielewicz. Million Dollar Round Table – The Premier Association of Financial Professionals to założone w USA stowarzyszenie agentów ubezpieczeń życiowych i doradców finansowych z prawie 100-letnią tradycją. Jest to niezależna organizacja do której należy mniej niż 1 proc. agentów ubezpieczeniowych na świecie. Członkostwo jest przyznawane na rok. Trzeba wykazać się odpowiednimi standardami pracy i jej wynikami, by móc przez kolejne lata nosić oznaczenie MDRT w klapie marynarki. – Najbardziej dumny jestem z tego, że moi klienci czują się bezpiecznie i ze spokojem patrzą w przyszłość, a odzwierciedleniem tego jest wysoki wskaźnik kontynuacji ubezpieczenia przez kolejne lata – dodaje Piotr Danielewicz. – To najlepszy dowód na to, że doceniają ochronę odpowiednio dopasowaną do ich potrzeb. Tekst: Michał Bartoszewicz Obraz: Piotr Ratuszyński Life Protection Advisor Agent ubezpieczeniowy I MDRT Member piotr.danielewicz@unum.pl kom. +48 790 805 032

Unum Życie TUiR S.A. jest częścią Grupy Unum, lidera w zakresie ochrony finansowej w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, działającej od ponad 170 lat i oferującej klientom profesjonalne ubezpieczenia indywidualne i dla firm. W Polsce działa od ponad 20 lat (do 2018 roku pod nazwą Pramerica Życie TUiR SA). Tylko w 2018 roku firma wypłaciła polskim klientom 91,3 mln zł świadczeń.


NON PROFIT

BANK DOBRYCH DZIAŁAŃ TYLKO W UBIEGŁYM ROKU URATOWALI PRZED ZMARNOWANIEM 466 TON ARTYKUŁÓW SPOŻYWCZYCH. ALE DZIAŁALNOŚĆ BANKU ŻYWNOŚCI W OLSZTYNIE JEST DUŻO SZERSZA. WSPIERA, AKTYWIZUJE I EDUKUJE, JAK DBAĆ O SIEBIE I OTOCZENIE.

Ciężarówka z logo Banku Żywności dwukrotnie w ciągu dnia robi rundę po sklepach i siedzibach producentów artykułów spożywczych. Pełnowartościowe produkty o krótkich terminach ważności, zamiast trafić na śmietnik, dystrybuowane są do ponad 50 tys. potrzebujących osób. To priorytet założonego 20 lat temu Banku Żywności. Zaczynał jako mała organizacja, dzisiaj zatrudnia 40 osób koordynujących projekty i zbiórki, pozyskujących granty, dotacje i darowizny. – Rocznie w Polsce marnuje się dziewięć milionów ton żywności – podkreśla Marek Borowski, założyciel Banku Żywności w Olsztynie i prezes Federacji Polskich Banków Żywności. – Nadmierny konsumpcjonizm to zmora naszych czasów. Dotyczy także innych artykułów: mebli, odzieży czy sprzętu. Dzięki organizacjom takim jak nasza, świadomość społeczna zmienia się, ale wciąż jest wiele do zrobienia. Pokazujemy jak żyć lepiej, zdrowiej i chronić przy tym środowisko. Postawili na pracę u podstaw: edukacja w duchu zero waste, inspiracja do zmian nawyków, aktywizacja zawodowa, społeczna, a także wzmacnianie więzi w rodzinie. – Współpraca z 250 organizacjami pozarządowymi i instytucjami w regionie, m.in. MOPS-ami, DPS-ami, domami dziecka, noclegowniami, odsłoniła przed nami statystyki dotyczące niedożywienia, wykluczenia, słabych relacji międzypokoleniowych – wylicza prezes. – Poniżej granicy ubóstwa żyje w Polsce 1,8 mln osób. Od 16 lat, wspólnie z partnerami, Bank Żywności tworzy strategie walki z niedożywieniem dzieci. Edukuje rodziców, szkolnych kucharzy i intendentów jak przygotowywać wartościowe posiłki. A ich Spółdzielnia Socjalna „Smaki” prowadzi cztery punkty żywieniowe dla MOPS w Olszynie i organizuje cateringi. Zasilają ją w większości osoby długotrwale bezrobotne. Kursy nowych kwalifikacji, staże, pomoc w kontakcie z pracodawcami – to niektóre z działań aktywizacyjnych lokalną społeczność. – Dla osób potrzebujących ważna jest nie tylko ryba, ale też wędka – obrazuje Marek. – Prowadzimy działania, które umoż-

liwiają im pozyskanie pracy, jak wolontariat. Po aktywizacji i wsparciu, duża część naszych podopiecznych trafiła na rynek pracy. Ilość i zakres projektów na które pozyskują granty, to ewenement wśród food banków funkcjonujących na całym świecie. W Kuźni Społecznej, zrewitalizowanej dzięki pozyskaniu przez organizację środków unijnych, przyjeżdżają czerpać inspirację m.in. zagraniczni partnerzy międzynarodowych projektów, jak FOLM (od natury na rynek pracy) skierowanego do bezrobotnych młodych ludzi. W nowoczesnym inkubatorze przedsiębiorczości i edukacji społecznej odbywają się warsztaty, szkolenia, spotkania związane z ideą Banku Żywności. Ukoronowaniem jego działalności będzie ustawa zwalczającą marnowanie żywności, którą w kwietniu przyjmie polski Sejm. Projekt zakłada, że każdy sklep spożywczy, którego powierzchnia przekracza 250 mkw, będzie musiał oddawać niesprzedaną żywność o krótkim terminie ważności organizacjom pozarządowym. Przeforsowanie ustawy, która uzyskała zgodne poparcie polityków różnych politycznych opcji, to zasługa głównie Marka Borowskiego, który w imieniu Polskiej Federacji Banków Żywności tworzył ją i od kilku lat lobbował w Sejmie za jej przyjęciem. – Fenomenem ustawy jest to, że zaczęła działać zanim weszła w życie – przyznaje. – Banki Żywności w Polsce przekonały do współpracy już około tysiąca sklepów. Nowe prawo da ogromne możliwości rozwoju aktywności lokalnej. Dlatego liczymy na wsparcie mieszkańców. Jedna złotówka to 8 kg uratowanej żywności, a zatem 16 posiłków dla potrzebujących. Tekst: Beata Waś, obraz: arch. Bank Żywności w Olsztynie

065

1% podatku

BANK ŻYWNOŚCI W OLSZTYNIE

(KRS 0000029900) można wesprzeć przez przekazanie 1% podatku lub darowizny na numer konta – Bank BPS 06 1930 1611 2400 0400 4551 0005


ŻYWNOŚĆ

INDYK BEZ WSPOMAGANIA FERMA DROBIU PANA HENRYKA KRZEMIŃSKIEGO Z ZAMECZKU KOŁO BISKUPCA JAKO PIERWSZA W EUROPIE ROZPOCZĘŁA HODOWLĘ BROJLERA INDYCZEGO BEZ UŻYCIA ANTYBIOTYKÓW. GDZIE KUPIĆ TAKIE MIĘSO?

066

Gdy byłem małym chłopcem, lekarze przepisywali antybiotyki dzieciom na trzy, cztery, a maksymalnie pięć dni. Dziś w mięsie, które zjadamy, przyjmujemy tyle wspomagaczy, że czasem 10-dniowa terapia nie gwarantuje wyleczenia – opowiada właściciel. Normy zezwalają na śladowe ilości antybiotyków w mięsie ubitego zwierzęcia. – Jeśli jednak jemy tego mięsa dużo, proszę pomyśleć, jakie ilości szkodliwych substancji trafiają do naszego organizmu – zauważa. – Gdy w 1978 roku zakładałem hodowlę, nikt nie miał takiej świadomości, ale od wielu lat męczyło mnie to zagadnienie. Szukałem sposobu na ograniczenie lub całkowite wyeliminowanie antybiotyków z hodowli indyków. Gdy jednak rozmawiałem o tym z weterynarzami prowadzącymi hodowlę, łapali się za głowę mówiąc, że to niewykonalne. Słysząc o pomyśle, niecałe trzy lata temu zadzwonił do Pana Henryka jeden z głównych odbiorców mięsa. Zapytał czy nie zaryzykowałby, wzorem amerykańskich ferm, hodowli indyków w 100 procentach wolnej od antybiotyków. Choć zapowiedział, że za takie mięso

jest w stanie zapłacić odpowiednio więcej, całe ryzyko porażki spada na mnie – wspomina właściciel fermy. Koszt prowadzenia stada w systemie bezantybiotykowym jest dużo wyższy. Od większych środków na dezynfekcję hal przed przyjęciem stada, przez kosztowne probiotyki i specjalnie przygotowaną paszę bez kokcydiostatyków (pochodne antybiotyków), po specjalny system ogrzewania i dostarczania indykom świeżego powietrza, by uniknąć większości chorób drobiu. Najważniejsze w tym wszystkim to nie czekać aż stado się rozchoruje, tylko działać profilaktycznie. Co jest oczywiście o wiele droższe, ale też o wiele zdrowsze – podkreśla. Pierwsze stado – jak zaznacza – „udało się” wyhodować. Podobnie drugie. Przy trzecim już miał wprawę. Dziś doskonale wie jak to robić. – Gdy na naszej fermie dorastało pierwsze stado bez antybiotyków, lekarz prowadząca stado, będąc na konferencji naukowej w Irlandii usłyszała, że to niewykonalne. Że nie dotrwa do końca okresu wzrostu bez antybiotyku – wspomina Pan Henryk. – Byliśmy pierwszą fermą w Euro-

pie, której na skalę przemysłową (stado 25 tys. sztuk) udało się wyhodować indyki bez użycia antybiotyków. Ferma z Zameczku zainspirowała innych i już dzisiaj kilku hodowców w Polsce podjęło się hodowli bez antybiotyków. Musieliśmy wykuć w ścianie dziurę, wiele ryzykując, potem obsadzić w niej drzwi, aby inni hodowcy nie musieli ich później wyważać – Henryk Krzemiński mówi dość obrazowo i pokazuje obszerny artykuł o jego hodowli w branżowym czasopiśmie. – Zapotrzebowanie na rynku jest ogromne – dodaje Marcin Krzemiński, syn twórcy fermy. – Gdy tylko wieść o naszym sukcesie obiegła rynek, dostawaliśmy mnóstwo telefonów z pytaniem, gdzie kupić to mięso. Poszukiwały go restauracje, osoby, które ze względów zdrowotnych muszą trzymać ścisłą dietę, rodzice malutkich dzieci czy sportowcy. Mięso z poprzednich stad niemal w całości odbierała jedna firma, ale pod koniec kwietnia, w ramach rolniczego handlu detalicznego, trafi do odbiorców indywidualnych. Polska jest największym hodowcą drobiu w Europie. Oprowadzając po fermie, pan Henryk dodaje: – Chcemy pokazać, że produkujemy nie tylko najwięcej, ale też najlepszej jakości. Mięso hodowane bez antybiotyków ma zupełnie inny smak, zapach i konsystencję, niż te z marketu. Oczywiście takie mięso jest droższe, lecz sama hodowla jest zdecydowanie bardziej kosztowna. Tekst: Michał Bartoszewicz, obraz: Wipasz, © sergey kolesnikov/Shutterstock.com

Ferma Krzemińscy Zameczek 3 | Biskupiec hodowla: +48 601 661 501 sprzedaż mięsa +48 669 949 828 facebook: Ferma Krzemińscy Probiotyczna Hodowla Indyków



WZORNICTWO

DIZAJN PRZEZ DZIURKĘ OD KLUCZA NA CZYM POLEGA WPROWADZENIE DIZAJNU W FIRMACH I CZY TO SIĘ OPŁACA? RAZEM ZE STOWARZYSZENIEM WZORNICTWO PRZEMYSŁOWE WARMII I MAZUR, W KOLEJNYCH WYDANIACH MAGAZYNU BĘDZIEMY ODKRYWAĆ TAJEMNICE TEGO PROCESU. DZISIAJ PIERWSZE KROKI, A POTEM ETAP EMPATII, GENEROWANIA POMYSŁÓW, PROTOTYPOWANIA, TESTOWANIA, AŻ PO ZASTOSOWANIE. NAJBARDZIEJ ZOBRAZUJĄ TO PRAWDZIWE PRZYKŁADY FIRM, KTÓRE ZDECYDOWAŁY SIĘ NA PRZYGODĘ Z DIZAJNEM.

068

Połączenie estetyki i funkcjonalności Zastosowanie dizajnu w procesie produkcyjnym i usługowym w przedsiębiorstwie jest innowacją samą w sobie. Stowarzyszenie od 2013 roku przygotowuje i przeprowadza przedsiębiorstwa z naszego regionu i innych części Polski przez takie właśnie procesy, których celem jest wdrożenie w przedsiębiorstwie polityki dizajnu. Najczęściej termin ten kojarzony jest z grafiką użytkową, projektowaniem produktów, architekturą czy modą. Dla nas to sposób działania i podejścia do projektowania całościowo, począwszy od zmian w strukturze organizacyjnej, a skończywszy na marketingu, któremu dizajn służy. Bo jak mówił Steve Jobs, dizajn to nie tylko jak to wygląda, ale również jak to działa. Narodziny gwiazdy Dlaczego narodziny? Powstawanie innowacyjnych produktów i usług w przedsiębiorstwie przypomina proces narodzin. Towarzyszy mu wiele emocji, nadziei, ale i obaw. Firma musi być przygotowana na to, że wdrożenie innowacji wymaga czasu, zaangażowania i odwagi. Żeby innowacje mogły się „narodzić” na rynku, a firmy, jak na rodziców przystało, być dumne ze swoich gwiazdeczek, nasi design menadżerowie oraz eksperci z którymi współpracuje stowarzyszenie, krok po kroku przygotowują przedsiębiorstwo do wdrożenia dizajnu.

Pierwsza randka – audyt i strategia wzornicza Co jest na początku procesu? Żeby przygotować przedsiębiorstwo do wdrażania dizajnu, trzeba je dobrze poznać, przeanalizować oraz zachęcić do udziału w procesie poprzez stworzenie dedykowanego zespołu interdyscyplinarnego, składającego się z projektantów produktu, usług, marki, ekspertów od marketingu, trendwatcherów, technologów, konstruktorów, zarządu firmy. Najpierw bada się stan zastany. Zespół ekspertów zapoznaje się ze strukturą organizacyjną w kontekście zarządzania dizajnem, stosowanymi technologiami i materiałami, parkiem maszynowym, ofertą produktowo-usługową, marką, działaniami marketingowymi. Jednym z etapów jest przygotowanie trendów społecznych, branżowych i technologicznych, pozwalających poznać kierunki zmian, które warto wziąć pod uwagę przy poszukiwaniu innowacyjnych rozwiązań dla firmy. Następnie przeprowadzane są badania klientów i konkurencji, by wyszukać wyróżnik, który pomoże projektować produkty i usługi zgodnie z wartościami firmy, w odpowiedzi na potrzeby klientów oraz komunikować je na zewnątrz. Wynikiem analizy wzorniczej jest dedykowana strategia wzornicza wyznaczająca kierunki zmian w modelu biznesowym: w zakresie struktury organizacyjnej, oferty produktowo-usługowej, marki, działań marketingowych. W procesie wykorzystywane są narzędzia i metody design thinking, design management, np. mapa empatii, punkty styku klienta z produktami, usługami, model biznes canvas. Przeprowadzane są badania klienta, ponieważ produkty i usługi projektowane są wokół jego potrzeb. Czy dizajn się opłaca? Wystarczy poznać historie firm współpracujących ze stowarzyszeniem, które się przekonały do dizajnu (tekst na stronie obok). Tekst: Małgorzata Adamus, Marzena Radzka-Wiśniewska Stowarzyszenie Wzornictwo Przemysłowe Warmii i Mazur Obraz: Agnieszka Blonka Stowarzyszenie Wzornictwo Przemysłowe Warmii i Mazur Olsztyn, ul. Jagiellońska 91a, pok. 6 tel. 735 389 215 www.wpwim.pl fb.com/designtodobre/


WZORNICTWO

SEN O ZŁOTEJ ŁUSCE W CIĄGU CAŁEGO ŻYCIA PRZESYPIAMY ŚREDNIO 25 LAT. TYLE SAMO CZASU FIRMA DANPOL ZE SZCZYTNA TWORZY I UDOSKONALA SWOJE MATERACE. PO TO, BY JAK NAJPEŁNIEJ WYKORZYSTAĆ WŁAŚCIWOŚCI NATURY DO ZDROWEGO WYPOCZYNKU. Oprócz stałej oferty kilkudziesięciu różnorodnych materacy dla dorosłych, dzieci i nastolatków, wyspecjalizowali się w zamówieniach specjalnych. Klienci trafiają do nich z dylematami typu: podwójne łóżko, ale różnica wagi między użytkownikami aż kilkadziesiąt kilogramów. A stopień twardości dopasowany do wagi i indywidualnych upodobań są kluczowe dla wypoczynku. Więc choć materac sygnowany marką Danpol z zewnątrz wygląda na jednolity, w środku jego wypełnienie na dwóch połowach często się różni. – Codziennie realizujemy 30–40 produktów na indywidualne zamówienie – przyznaje Mariusz Kieczmerski, współwłaściciel firmy Danpol ze Szczytna. – Tworzymy wytrzymałe materace dla osób bardzo otyłych, funkcjonalne dla niepełnosprawnych czy okrągłe materace…do domów weselnych. Wysoka jakość użytych materiałów ma dla nas kluczowe znaczenie. Wybieramy naturalne materiały, bo wierzymy w mądrość przyrody. W 1995 roku jako pierwszy postawił na nią Jerzy Kieczmerski, założyciel firmy. Zrobił dla swojego wnuka materac z łuski gryczanej, naturalnego tworzywa o niezwykłych właściwościach prozdrowotnych. W pobliskim młynie łuska przez lata traktowana była jako odpad powstający podczas obróbki gryki. Dopóki nie zgłosiła się po niego firma z Chin produkująca… poduszki. W ślad za tym mazurska firma odkryła niszę: materace z podkładem z łuski gryczanej. Rynek szybko zweryfikował ich jakość i prozdrowotne właściwości. Najważniejsze z nich: nie uczula, blokuje rozwój roztoczy, ma właściwości antyodleżynowe i termoregulacyjne. Jeden z najbardziej popularnych modeli – Gryko Sen Sensitiva, składa się z kilku różnych warstw, m.in pianki, odpowiedzialnych za różne aspekty snu. Materace otrzymały status produktów medycznych, m.in. Certyfikat Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego i sprawdzają się w rehabilitacji. – Ważny jest u nas każdy etap produkcji, więc wszystkie przeprowadzamy w naszej firmie. Pokrowce wytwarzamy w dwóch wariantach: aloe vera o właściwościach nawilżających i bakteriobójczych oraz odprowadzający wilgoć silver. Mamy klientów którzy po latach użytkowania wracają do nas po ten sam sprawdzony produkt – przyznaje Mariusz Kieczmerski. Mała rodzinna firma w kilka lat stała się przedsiębiorstwem zatrudniającym 60 osób: wykwalifikowani ludzie, wysokiej jakości materiały i nowoczesne maszyny. Ich produkty trafiły m.in. do Australii, Izraela i na rynek europejski. – Rynek jednak wymaga ciągłego rozwoju, podążania za zmieniają-

cymi się trendami. Funkcjonalność i jakość to za mało. Dlatego w zeszłym roku zdecydowaliśmy się na rewolucję – poprawę dizajnu – tłumaczy. Audyt wzorniczy przeprowadzony przez Stowarzyszenie Wzornictwo Przemysłowe Warmii i Mazur, pomógł firmie ulepszyć, poszerzyć ofertę, a tym samym podnieść jej konkurencyjność na rynku. Nowe logo i strona internetowa pod hasłem „sleep well” oferuje szeroki wybór artykułów dla komfortowego wypoczynku: podkłady higieniczne, prześcieradła, poduszki i kilkadziesiąt rodzajów materacy z opcją dowolnych kolorów i przeszyć. Dla najmłodszych powstała marka ROO – łóżeczka „rosnące” wraz z dziećmi. A specjalna aplikacja, poprzez indywidualną konfigurację dopasowaną do potrzeb, ułatwi zakup. – Wyspecjalizowaliśmy się w wąskiej dziedzinie: tworzenie warunków do regenerującego wypoczynku w nocy i przyjemnych drzemek w ciągu dnia – tłumaczy właściciel. – Realizacja hasła „sleep well” stała się naszą pasją. Wierzymy w naturę i w procesie produkcji dbamy o nią. Dlatego jesteśmy wierni łusce gryczanej i innym przyjaznym materiałom, które wspierają nas w trosce o zdrowie i przyjemność. Tekst: Beata Waś, obraz: archiwum Danpol

Danpol S.C. Jerzy i Mariusz Kieczmerscy Szczytno, ul. Wielbarska 15 tel.: 89 6242313 biuro@danpol.eu www.danpol.eu


NIERUCHOMOŚCI

OSIEDLE NA WAKACJACH

JOWISZ, JUNONA, NEPTUN, WENUS… MITOLOGICZNE BÓSTWA WYBRAŁY NA SIEDZIBĘ OLSZTYŃSKIE NAGÓRKI. NIC DZIWNEGO: ZIELONA OKOLICA, NASŁONECZNIONE LOKALE I NAJWYŻSZY STANDARD. OSIEDLE, KTÓREMU PATRONUJE AURORA, WESZŁO W DRUGI ETAP REALIZACJI.

070

Rano śpiew ptaków z sąsiadującego parku jordanowskiego, ćwiczenia na siłowni pod chmurką lub kawa na własnym, rozległym tarasie. Osiedle Aurora to luksusowa enklawa między miastem, a naturą. Najwyższa deweloperska półka oraz sportowo-rekreacyjna infrastruktura to raj dla rodzin z dziećmi. W dodatku wszędzie jest blisko: szkoły, przedszkola, sklepy, usługi, jezioro Skanda, obwodnica. Bliskość centrum, jego wygód i infrastruktury w sąsiedztwie rozległych zielonych terenów, to opcja dla osób w każdym wieku: rodzin, singli, osób starszych. Widok i lokalizacja to zazwyczaj najistotniejsze elementy oceny projektu deweloperskiego. Aurora proponuje jeszcze więcej: standard premium w przystępnej cenie. Nowoczesny i oryginalny dizajn budynków wyróżnia się na tle innych olsztyńskich inwestycji. Przestrzenne luksusowe apartamenty i mieszkania o wysokości ponad 270 cm maksymalnie wykorzystują nasłonecznienie Nagórek. Trzyszybowe okna i szerokie szklenia salonów sprawiają, że lokale są doświetlone, a także energooszczędne i wygłuszone od zewnętrznego zgiełku. Deweloper zadbał także o solidne wyciszenia pomiędzy mieszkaniami. Duże balkony, w pełni oddzielone od sąsiadów, także zapewniają intymność i komfort. – Używamy najwyższej jakości materiałów, wykorzystujemy nowoczesną technologię budowy. Do każdego lokalu z antywłamaniowymi drzwiami, zapewniamy komórkę lokatorską. Cały budynek wyposażamy w nowoczesną, zintegrowaną wentylację, więc nie ma mowy o jakiejkolwiek wilgoci – podkreśla Piotr Hałacz, wiceprezes zarządu ds. inwestycji, odpowiadający za stronę techniczną osiedla. Mitologiczne nawiązania na osiedlu łączącego nowoczesność z przestrzennością zabytkowej architektury, odnaleźć można na klatkach schodowych wyposażonych w 13-osobowe windy. Kolory szarości, eleganckie posadzki, fototapety przedsta-

wiające elementy antycznych budowli, kanapy przy wejściach – można tu poczuć się jak w domu jeszcze przed progiem własnego mieszkania. W czerwcu kończona jest budowa dwóch pierwszych budynków – Jowisz i Junona. W sprzedaży zostały jeszcze ostatnie komfortowe mieszkania. Drugi etap budowy osiedla to 138 mieszkań o metrażach od 26 do 99 mkw. Na ich ostatnich siódmych kondygnacjach – apartamenty o wysokości trzech metrów, z rozległymi tarasami o powierzchni od 32 do 78 mkw. Ich mieszkańcy będą cieszyć się spektakularną panoramą na zielone tereny i miasto. A mieszkańcy z parteru – własnymi ogródkami z wyjściem na zielone patio i plac zabaw. – W naszej realizacji stawiamy nie tylko na wygodę i jakość, ale też bezpieczeństwo. Osiedle będzie ogrodzone i monitorowane przez system kamer – informuje Anna Wolff, wiceprezes zarządu. Osiedle wykorzystuje potencjał pobliskiego 22-hektarowego parku. Podziemne rowerownie na osiedlu Aurora będą wyposażone w stacje serwisowe, w których można będzie przygotować jednoślady na wyprawy. Na miłośników bardziej statycznej aktywności czeka siłownia w patio między budynkami, wyposażona w nowoczesne urządzenia do cyklu treningowego. Wśród zielonego otoczenia i nowoczesnych nasadzeń roślinnych, najmłodsi będą mieli do dyspozycji edukacyjny plac zabaw i stół do tenisa stołowego. Kilka minut spacerem od osiedla znajduje się także Ogródek Jordanowski dla dzieci i psia polanka. Jeden z projektów budżetu obywatelskiego zakłada nawet budowę na terenie parku tężni solankowych. Otaczająca zieleń oraz warunki do aktywności i rekreacji sprawiają, że można tu poczuć się jak na wakacjach. Tekst: Beata Waś, obraz: arch. Aurora Szczegóły projektu, warunki rezerwacji, zakup mieszkań – biuro sprzedaży, plac budowy przy ul. Barcza 50, tel. 724 22 23 23 mieszkania@aurora.olsztyn.pl

Więcej na stronie aurora.olsztyn.pl

OSIEDLE AURORA OLSZTYN Biuro sprzedaży: Olsztyn, ul. Barcza 50 (przy placu budowy) kom: 724 22 23 23 mieszkania@aurora.olsztyn.pl www.aurora.olsztyn.pl


SHOWROOM

TO NASZA SPECJALNOŚĆ

oficjalny dystrybutor Villeroy&Boch

ceramika

wanny/SPA

armatura

meble

płytki

Ceramoteka ul. Sikorskiego 19 10-088 Olsztyn (Zielone Tarasy) pn-pt: 10:00-18:00 sb: 10:00-14:00 www.ceramoteka.pl


BIZNES

GDY SŁOŃCE PŁACI RACHUNKI MONTAŻ INSTALACJI WYKORZYSTUJĄCEJ ODNAWIALNE ŹRÓDŁA ENERGII W DOMACH I FIRMACH TO DZISIAJ WIZYTÓWKA KAŻDEGO WŁAŚCICIELA, KTÓRY POTRAFI KALKULOWAĆ KOSZTY FUNKCJONOWANIA.

072

Koszt zakupu energii elektrycznej rośnie i wciąż będzie rósł – nie ma wątpliwości. Zresztą sprawdźmy rachunki – są coraz bardziej bolesne, mimo iż stosujemy energooszczędne rozwiązania i urządzenia z symbolami AAA+. Bo trzeba zacząć od źródła. Jeszcze niedawno wytwarzanie energii elektrycznej z promieniowania słońca traktowane było jak ekologiczna fanaberia dla zamożnych. Co prawda dobre dla środowiska, lecz drogie, niezbyt wydajne i kosztowne w eksploatacji. Ale sytuacja się odwróciła. Dziś to właściwie najlepszy sposób na energię elektryczną w przystępnej cenie. – Zwykłego użytkownika po prostu nie stać, żeby nie mieć fotowoltaiki. To już nie jest pytanie czy to się opłaca, ale czy mam miejsce na dachu, żeby zamontować panele – mówi Michał Małolepszy, prezes firmy Evo Energy, oferującej kompleksowe usługi związane z pozyskiwaniem energii ze źródeł odnawialnych. W gospodarstwach domowych, w słoneczne dni, prąd z modułów fotowoltaicznych jest niemal darmo, zaś jego nadwyżki oddawane są do sieci. Ale wracają, gdy słońca brak, w postaci nawet 80-procentowych upustów na rachunkach


BIZNES

w ciągu roku. Czysty zysk – najpierw słońce spłaca nam koszt inwestycji, a potem pieniądze, które dotąd płaciliśmy do zakładu energetycznego, możemy odłożyć na inne przyjemności życiowe. Powyższym systemem rozliczania, tzw. prosumentów, już niedługo zostaną objęci również przedsiębiorcy z sektora MŚP – dzisiaj wyprodukowaną energię zużywają w pierwszej kolejności na własne potrzeby, natomiast nadwyżki sprzedają po ustalonej stawce do zakładu energetycznego, który jest zobowiązany je odebrać. Przez ostatnie lata w dziedzinie odnawialnych źródeł energii zmieniło się wszystko. – Jeszcze pięć lat temu koszt wytworzenia kilowatogodziny z energii słonecznej był o połowę wyższy niż dziś. Właściwie nie dało się sprzedać tej technologii bez dopłat unijnych – wspomina Michał Małolepszy. Możliwość otrzymania dofinansowania rozkręciła falę zainteresowania tematem. – Początkowo byłem sceptycznie nastawiony do fotowoltaiki, ale firma Evo Energy przygotowała dla mnie analizę opłacalności, kompleksowy projekt realizacji oraz propozycję finansowania, w moim przypadku dofinansowanie 85 proc., więc postanowiłem spróbować – opowiada Piotr Komorowski. Prowadzi salę bankietową Bajkowa w Gajówkach, a rachunki za energię były drugą pozycją stanowiącą największe comiesięczne wydatki. – Sam montaż nie był łatwy, bo mój dach jest bardzo stromy, ma 45 stopni nachylenia, a do tego okazało się, że krokwie umieszczone są w nieregularnych odstępach. Mimo przeszkód, doświadczeni instalatorzy Evo Energy dali sobie z tym radę w siedem dni, oczywiście z przerwą na weekend, bo wtedy na sali odbywały się imprezy – dodaje. Gdy zimą mówiło się o ogromnych podwyżkach prądu, Piotr Komorowski się nie stresował. Poszedł nawet krok dalej i zdecydował się na kolejny etap inwestycji: zamontowanie dodatkowej instalacji fotowoltaicznej o mocy 50 kW oraz zamontowanie pompy ciepła do c.w.u. (ciepłej wody użytkowej). Tym razem za własne środki, przy pomocy dopasowanych rat leasingowych, których wysokość bilansuje się wartością wytworzonej energii z instalacji fotowoltaicznej. Prościej mówiąc – słońce spłaca raty za instalację. – Dalej współpracuję z EvoEnergy, bo do zadania podchodzą kompleksowo i ich wsparcie nie ogranicza się do montażu – podkreśla Piotr Komorowski. EvoEnegy stawia bowiem na długotrwałą współpracę z klientami i budowanie marki partnera godnego zaufania. – Nie sprzedajemy usługi montażu, tylko obsługujemy klienta

w procesie sprzedażowym i porealizacyjnym. Wbrew pozorom to bardzo duża różnica. Nasza praca nie kończy się na przysłowiowym „zamknięciu bramy u klienta”. Na bieżąco monitorujemy parametry działania zamontowanych instalacji, a gdy coś odbiega od wyznaczonych standardów, wysyłamy ekipę serwisową – podkreśla prezes firmy Michał Małolepszy. Potwierdzeniem tego jest wysoki wskaźnik NPS (Net Promoter Score) służący do pomiaru lojalności klientów. Jego idea polega na zadaniu klientowi jednego prostego pytania: „jak bardzo jest prawdopodobne, że polecisz [firmę X] swojemu znajomemu?”. Każdą realizację trzeba uszyć na miarę konkretnego Klienta i zapotrzebowania na zużycie energii. Firma zajmuje się tematem kompleksowo, od analizy potrzeb, dobór odpowiednich komponentów instalacji, uzyskanie odpowiednich pozwoleń, uzyskanie finansowania (kredyt, leasing, dotacja), poprzez montaż, monitorowanie i serwis, aż do doradztwa w wyborze najlepszego sposobu rozliczania się z operatorem energetycznym. EvoEnergy ma na koncie realizacje zarówno dla jednorodzinnych domów, jak i małych i średnich przedsiębiorstw (głównie panele słoneczne i pompy ciepła czerpiące energię z ziemi lub powietrza). Ale w portfolio firmy są też i przedsięwzięcia i za 11 mln zł, jak np. kompleksowy projekt dla Klasztoru Niepokalanów. Dotyczył termomodernizacji bazyliki i 12 innych dużych obiektów wraz z całkowitą wymianą źródeł ciepła i instalacją fotowoltaiki. Firma kompleksowo obsługuje budowę farm fotowoltaicznych (od wyszukania odpowiedniej lokalizacji do obsługi aukcji OZE), które obecnie są świetną inwestycją z 10–13-procentową rentownością w skali roku. Zresztą najlepszym potwierdzeniem opłacalności jest to, że sami zainwestowali w dwa takie przedsięwzięcia. Tekst: Magdalena Spiczak-Brzezińska Obraz: archiwum Evo Energy, © Diyana Dimitrova / Shutterstock.com

Evo Energy Sp. z o. o. Mława, ul. Długa 12B Oddział Olsztyn, ul. Warmińska 28/8 +48 22 113 14 30 biuro@evoenergy.pl www.evoenergy.pl

073


NIERUCHOMOŚCI

RELAKS NA WŁASNOŚĆ

PONAD POŁOWA POLAKÓW CHCIAŁABY MIEĆ DOMEK LETNISKOWY NAD JEZIOREM – WYNIKA Z NIEDAWNYCH BADAŃ METROHOUSE. TO MARZENIE SPEŁNIA OSTRÓDZKA FIRMA CASTOR – DOMY DREWNIANE.

074

Lista ośrodków wczasowych, w których stoją wybudowane przez nich domki rekreacyjne, ciągnie się od morza po góry. Od niemal 25 lat stawiają też drewniane domy mieszkalne, karczmy i restauracje. W swojej ofercie mają mobilne domy holenderskie, które swoim dizajnem równają do najlepszych światowych trendów. Ostródzka firma Castor to dziś polski lider budowy domów drewnianych, który coraz swobodniej czuje się na międzynarodowych rynkach. – Co roku uczestniczymy w targach Caravan Salon w Düsseldorfie. To największe branżowe spotkanie z Europie. Dzięki takiej promocji nasze produkty można znaleźć w Niemczech, Szwecji, Czechach, Szwajcarii, Belgii, Francji, na Słowacji – wylicza Ewa Czołgoszewska z firmy Castor. Oprowadza nas po halach produkcyjnych ostródzkiego przedsiębiorstwa. Tylko w jednej z nich jednocześnie budowanych jest siedem domków drewnianych. Zatrzymujemy się przy tym największym. – Ten dom holenderski pojedzie do Niemiec. Inwestor zdecydował się na zamówienie w naszej firmie, ponieważ większość podobnych marek sprzedaje gotowe rozwiązania. My też oczywiście takie posiadamy, ale wspólnie z naszymi projektantami można zaplanować każdy, najdrobniejszy element apartamentu lub domu holenderskiego. Po-

wstaje w hali, a potem gotowy jedzie do klienta – dodaje. Na placu ekspozycyjnym, gdzie stoją przykładowe domy, widzimy dizajnerski dom przypominający miniaturową, nowoczesną stodołę z przeszklonymi szczytami. Pomysł na ten projekt przyniósł klient. – Choć jesteśmy niemałą firmą, nadal pracujemy kierując się intuicją. Gdy zobaczyłem inspiracje, które przyniósł nam klient, poczułem, że powinniśmy opracować technologię budowy takiego domu. Jestem przekonany, że to będzie hit – podkreśla Dariusz Kluczkowski, właściciel firmy Castor. – W biznesie trzeba mieć wyczucie. Gdy do tego dołoży się ogromne zaangażowanie i uczciwość wobec klienta, można spokojnie patrzeć w przyszłość. Doskonale wiemy, że każdy zadowolony klient staje się naszym ambasadorem. Dlatego wszyscy tu przykładamy mnóstwo uwagi do najmniejszych detali podczas budowy domów. To podejście sprawia, że lider na polskim rynku rocznie buduje ponad 200 domów. Lista ośrodków wypoczynkowych, w których stoją – nie do zmieszczenia na tej stronie. – W części z nich jest po kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt naszych domów, ale wiele z nich zbudowaliśmy w całości – wyjaśnia Ewa Czołgoszewska. – Wśród nich są m.in. luksusowe ośrodki wypoczyn-

kowe marki Holiday Park & Resort oraz mniejsze, takie jak Lazurowy Poranek w Mielnie, Białe Żagle w Międzywodziu, Między Sosnami w Pobierowie, Inco w Międzywodziu czy Białe Domki w Jantarze. To tylko niewielka część naszych realizacji, ale warto choć zerknąć na strony internetowe tych ośrodków, aby przekonać się, jaką jakość gwarantujemy i jak wielcy inwestorzy zlecają nam budowę ośrodków. A to daje gwarancję jakości tym mniejszym inwestorom, którzy zamawiają swój wymarzony dom rekreacyjny. – Szczególnie popularne w ostatnich latach stają się domy mobilne: apartamenty modułowe i domy holenderskie. To niedrogie rozwiązania, na które nie trzeba zgód budowlanych. Dają ogromną swobodę, bo w każdej chwili, gdy okolica w której wypoczywamy się znudzi, możemy wydzierżawić teren w innym miejscu i przestawić dom – podpowiada Dariusz Kluczkowski. – To rozwiązanie coraz częściej wybierane przez naszych klientów. I najszybsze. Jeśli w piątek ekipa z firmy Castor dostarczy dom na działkę, na sobotę można już umawiać znajomych na grilla. Na miejsce przyjeżdża bowiem gotowy apartament. Trzeba go jedynie ustawić, podłączyć prąd, wodę i kanalizację. I można cieszyć się relaksem we własnym domu letniskowym. A jak pokazują badania, coraz więcej ludzi realizuje to marzenie. Tekst: Michał Bartoszewicz Obraz: arch. firmy Castor

F.H. CASTOR Producent Domów Drewnianych Ostróda, ul. Demokracji 4 B tel. 89 642 27 00 www.castor.net.pl

R



BIZNES

WIERTARKĘ ALBO WIBRATOR PILNIE WYPOŻYCZĘ ALBO WEŹMIESZ SIĘ WRESZCIE ZA REMONT ŁAZIENKI, ALBO POPROSZĘ KOLEGĘ Z PRACY – TEN NIEWINNY SZANTAŻ SŁYSZAŁ PEWNIE NIEJEDEN MĄŻ. ZAMIAST JEDNAK GNAĆ DO SKLEPU BUDOWLANEGO PO NIEZBĘDNE AKCESORIA, GDZIE ZAPŁACIMY MAJĄTEK, WYBIERZ WARIANT EKONOMICZNY. RAMIRENT WYPOŻYCZA WSZYSTKIE POTRZEBNE NARZĘDZIA I MASZYNY BUDOWLANE, OD WIERTARKI PO DŹWIG. BO ŻONA – NA SZCZĘŚCIE! – CO NIEDZIELĘ REMONTU NIE ŻĄDA.

076

Oto moje zabawki – Małgorzata Olkowska, menadżerka oddziału Ramirent w Olsztynie, wprowadza mnie do hali, gdzie znajdują się kosiarki, osuszacze powietrza, odkurzacze budowlane i setki innych narzędzi. Potem prezentuje plac na którym stoją zagęszczarki, walce, podnośniki. Patrząc na ten zestaw, myślę o zagraconych garażach ojców i dziadków – co za ulga dla współczesnego faceta. Wreszcie nie trzeba tego trzymać pod własnym dachem. Ramirent to marka stworzona w Finlandii. – Skandynawowie już dawno zrozumieli, że absurdalne jest kupowanie i składowanie w domu narzędzi, których używamy tak rzadko

– opowiada Małgorzata. – Przecież nie biegniesz do sklepu po kserokopiarkę, gdy raz w roku masz zrobić ksero rocznej deklaracji podatkowej. Dzisiaj pożyczamy na ulicy rowery, a nawet samochody na minuty. Europa Zachodnia czuje ten trend, w Polsce dopiero rozkwita. Pewnie dlatego, że Polacy ciągle są niewolnikami chęci posiadania, lubią, gdy jest ich i tylko ich. Ale sporo osób idzie w ślady zachodnich społeczeństw – Ramirent ma już w Polsce ponad 40 oddziałów, a ich sprzęty liczy się w grubych tysiącach. Gdybyśmy tylko zsumowali wysokość wszystkich podnośników, to nie doścignęłoby ich nawet tuzin najwyższych


BIZNES

budynków świata – Burdż Chalifa w Dubaju – ustawionych jeden na drugim. Małgorzata Olkowska w „swoich zabawkach” orientuje się lepiej niż moja córka w kolekcji kucyków my little pony. Nie chcę wyjść na niewolnicę stereotypów, ale to pytanie aż ciśnie się na usta: czego kobieta może szukać w budowlance?! – Nie obowiązuje mnie żaden dress code – śmieje się Małgorzata. – Nie muszę co rano kręcić loka, wchodzę w męskie środowisko i jestem sobą. Choć nie ukrywam – początki były zabawne. Dekadę temu kobietę na budowie traktowano jak zjawisko paranormalne, co zobrazuję jednym przykładem. W naszej firmie mamy bardzo wysokie standardy obsługi klienta. Zanim wydamy maszynę, musimy szczegółowo przeszkolić z jej obsługi. Przyjeżdżam więc na budowę z maszyną, próbuję wytłumaczyć zasady użytkowania, ale majster mi przerywa: „dziecko, ja takich maszyn używałem, gdy ty w przedszkolu bułkę z masłem jadłaś”. I nie daje sobie nic wytłumaczyć, bo przecież baba nie będzie mówiła, jak ma żyć. Wsiadam więc w auto i ledwo przekraczam bramę wyjazdową, dzwoni telefon. Reklamacja. Maszyna nie działa. Wracam. Patrzę. No tak – nieodkręcony kran paliwa. Ale ta sytuacja się zmienia – kobiet na budowach przybywa, a Małgorzata nie jest już jedyną menadżerką w Ramirencie, choć niedawno w Olsztynie była pierwszą kobietą, która ubiegała się o uprawnienia na podnośnik. Na jej egzamin przyjechał sam dyrektor Urzędu Dozoru Technicznego, aby się upewnić, że aspirantka do obsługi podnośnika rzeczywiście ma kompetencje. Miała. Odpowiedziała na pięć pytań, mimo że zwykle egzaminy kończą się po udzieleniu trzech prawidłowych odpowiedzi. Olsztyński Ramirent pod wodzą Małgorzaty Olkowskiej to kwartet specjalistów. Mechanicy Maniek i Paweł są jak ogień i woda – jedyne co ich łączy, to pasja wędkarska i pełen profesjonalizm. Jeden kocha auta, drugi woli motory. Maniek niezwykle poukładany, ale za to temperamentny, Paweł z dozą chaosu, lecz oaza spokoju. Klient może być pewien, że otrzyma sprzęt wraz z ubezpieczeniem od ewentualnych usterek, szczegółową instrukcję obsługi (i nie mówimy o książce, ale o osobistym szkoleniu), a w razie konieczności również serwis. Co więcej – gdy zajdzie taka potrzeba – chłopaki zawsze ruszą na ratunek. Tak było kilka lat temu w Ostródzie, kiedy jeden z szefów budowy na koniec dnia pożegnał załogę, po czym jeszcze wszedł na podnośnik, poszybował w górę i tam… utknął. Zerwał się wiatr, zaczęło padać, a wokół żywego ducha. Nie było komu włączyć awaryjnego trybu opuszczania. Gdyby nie Maniek, który udzielił przez telefon instrukcji przywoła-

nemu pracownikowi ochrony, człowiek spędziłby noc kilkadziesiąt metrów nad ziemią. Nieformalnym trzecim specjalistą od budowlanego asortymentu jest Damian. Cena i parametry sprzętu to mało – o wynajmowanych narzędziach wie wszystko. Najmłodsza w zespole Asia, która została przysłana przez urząd na staż, już w progu powiedziała: „ja się do tego nie nadaję, jednak wychodzę”. Klientów obsługuje już drugi rok i stała się pewną siebie frontwoman w Ramirent. Ona jest pierwszym kontaktem i to do niej zwracają się klienci, którzy potrzebują maszyny, ale nie chcą jej mieć na własność: – Pani Asiu, po co mi przechowywać, konserwować, naprawiać, jeśli mam was pod ręką? – mówią. – Przemawia przez nich prak t yc znoś ć i oszc zę dnoś ć . Współczesny mężczyzna nie musi mieć już własnej wiertarki, żeby czuć się macho – komentuje Małgorzata. – A pamiętasz swój pierwszy tydzień w Ramirencie? – zagaduję na koniec szefową olsztyńskiego oddziału. – To było dwanaście lat temu. Nigdy nie zapomnę zakłopotania mężczyzn, kiedy musieli z siebie wykrztusić, że przyszli po… wibrator. Budowlany, rzecz jasna. Tekst: Aga Kacprzyk, Słowo Daję, obraz: archiwum Ramirent, M. Bartoszewicz

077

Ramirent Olsztyn, ul. Towarowa 17i tel. 89 67 95 405, +48 607 171 482 www.ramirent.pl


BIZNES

GDY WYPŁACILI ZA MAŁO PIENIĘDZY 078

MOŻNA ZABEZPIECZYĆ SIĘ PRZERÓŻNYMI POLISAMI, ALE CÓŻ Z TEGO, JEŚLI NIE POTRAFIMY WYEGZEKWOWAĆ NALEŻNEGO NAM ODSZKODOWANIA. KANCELARIA ODSZKODOWAWCZA PROGRAM WSPARCIA POSZKODOWANYCH SKUTECZNIE ODZYSKUJE W IMIENIU SWOICH KLIENTÓW NALEŻNE PIENIĄDZE, O JAKICH NAWET NIE MYŚLELI. MIAŁEŚ ZDARZANIE NAWET TRZY LATA TEMU? NIC STRACONEGO. Za solidną stłuczkę dwuletniego BMW firma ubezpieczeniowa wypłaciła właścicielowi 20 tys. zł odszkodowania. Sporo? Kancelaria wyegzekwowała od ubezpieczyciela dodatkowe 40 tys. zł. Statystycznie 90 proc. odszkodowań jest zaniżanych. Niektóre rażąco: szkody szacuje się na zamiennikach, zaniża się stawki roboczogodzin, niektóre części kwalifikuje do naprawy

zamiast do wymiany. Stąd kosztorysy nawet i o połowę niższe. Za urazy w wypadkach firmy wypłacają średnio 1.500–2.000 zł. – My w sądzie w tej samej sprawie uzyskujemy nawet i 15–20 tys. zł – obrazuje Michał Kaźmierczak, założyciel i właściciel olsztyńskiej Kancelarii Odszkodowawczej Program Wsparcia Poszkodowanych.


BIZNES

Stworzenie tego typu kancelarii podyktowało mu samo życie. Tylko chwilę cieszył się nowym samochodem, za to długo wyczekiwanym i w dodatku wyprodukowanym w limitowanej serii. Auto zostało rozbite, a z polisy sprawcy zaproponowano nieadekwatne odszkodowanie. – Czułem się podwójnie poszkodowany, w dodatku nikt nie potrafił należycie doprowadzić mojej sprawy do satysfakcjonującego finału. Wtedy uświadomiłem sobie, z jakimi problemami spotykają się poszkodowani i na jakie przeszkody natrafiają podczas egzekwowania należnego im odszkodowania – opowiada. Kancelaria pomaga osobom poszkodowanym oraz ich bliskim uzyskać od firm ubezpieczeniowych należne odszkodowania. I konsekwentnie propaguje zasadę, zgodnie z którą każdy, kto ze swej winy wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia. Kancelaria Odszkodowawcza Program Wsparcia Poszkodowanych w której pracują dzisiaj specjalizujący się w zagadnieniach odszkodowawczych radcowie prawni, zajmuje się już nie tylko sprawami szkód komunikacyjnych, ale i tymi, których dostarcza codzienność: od zwichnięć kostki na dziurawym chodniku, złamanej ręki dziecka w szkole, pogryzienia przez psa, przez zniszczenie laptopa w stłuczce samochodowej, wypadki przy pracy, aż po błędy w sztuce lekarskiej, które doprowadzają do wywołania rozstroju zdrowia lub śmierci pacjenta. Jak działa Program Wsparcia Poszkodowanych? – Mimo iż ludzie mają świadomość, że otrzymali za niską kwotę odszkodowania, to perspektywa wielomiesięcznej batalii sądowej skutecznie odstrasza ich od podejmowania jakichkolwiek działań. Tym bardziej, że wiąże się to z dodatkowymi kosztami oraz sporym zaangażowaniem – zauważa Michał Kaźmierczak. Dlatego Kancelaria Odszkodowawcza przejmuje całą procedurę. Już na podstawie dostarczonej nam dokumentacji sprawy, analizujemy ją pod kątem możliwości skutecznego zawalczenia o wyższe odszkodowanie – mówi Katarzyna Borowa, radca prawny z Kancelarii Odszkodowawczej Program Wsparcia Poszkodowanych. – Nasze dotychczasowe statystyki pokazują, że jeśli sprawę zakwalifikujemy jako realną do wygrania, to kończy się ona naszym sukcesem. Margines błędu tylko czasem dotyczy kwoty odszkodowania, bo zdarzyło nam się kilka razy, że nie wywalczyliśmy w imieniu klienta stuprocentowej stawki, o którą wnioskowaliśmy.

Analiza sprawy klienta jest bezpłatna – on nigdy nie ma nic do stracenia, zawsze jest więc na plusie. A zaangażowanie klienta? W całym procesie jest jedynie koordynowany przez kancelarię w kwestii ewentualnego stawienia się na sprawie czy przedłożenia wymaganej dokumentacji. – Jeśli zachodzi taka potrzeba, współpracujemy też z rzeczoznawcami, psychologami dla poszkodowanych, mamy własne lawety do transportu uszkodzonych pojazdów oraz auta zastępcze – wymienia Michał Kaźmierczak. Te ostatnie, to wręcz wizytówka Kancelarii Odszkodowawczej Program Wsparcia Poszkodowanych. Nie wszyscy poszkodowani upominają się o samochód zastępczy, a przecież mają do tego prawo, bo nie ze swojej winy tymczasowo pozbawieni zostali środka transportu. – Auto powinniśmy dostać od momentu zaistnienia szkody, przynajmniej do dnia wypłaty odszkodowania. I to podobnej klasy jakim poruszaliśmy się – zaznacza. Do dyspozycji klientów kancelarii jest kilkanaście samochodów, w tym wiele klasy premium, m.in. BMW serii 5, BMW X6, Jaguar XE czy Skoda Superb, w prestiżowej wersji Laurin&Klement. Kancelaria Odszkodowawcza Program Wsparcia Poszkodowanych odkupuje również szkody od klientów, dopłacając im do odszkodowania jakie wypłacił ubezpieczyciel. – Po podpisaniu umowy cesji wierzytelności, kancelaria odszkodowawcza przejmuje prawo do ubiegania się o dopłatę do odszkodowania i formalnie staje się stroną w sprawie. Od tej pory zajmuje się przeprowadzeniem całego procesu sądowego oraz wszystkimi formalnościami i to ona ponosi ryzyko jego przegrania. Klient natomiast od razu otrzymuje ustaloną kwotę i nie musi się niczym przejmować. Co ważne, przekazanie praw do zaniżonej części odszkodowania w żaden sposób nie wpływa na otrzymane już wcześniej od ubezpieczyciela świadczenie – podkreśla radca prawny Katarzyna Borowa. Tekst: Rafał Radzymiński Obraz: Arek Stankiewicz, arch. Kancelarii Odszkodowawczej Kancelaria Odszkodowawcza Program Wsparcia Poszkodowanych Olsztyn, ul. Partyzantów 73/3 superodszkodowanie.pl biuro@superodszkodowanie.pl tel. 693 233 934

079

KATARZYNA BOROWA

radca prawny Kancelarii Odszkodowawczej Program Wsparcia Poszkodowanych


MĘŻCZYZNA I MASZYNA

MĘŻCZYZNA I MASZYNA PRAWDZIWE HISTORIE O PRAWDZIWEJ MIŁOŚCI DO SAMOCHODU

PORSCHE Z LEKCJI POLSKIEGO

080

W 1977 roku najbardziej prestiżowy tytuł przyznawany samochodom – Car of the Year na kolejny rok – zdobyło egzotyczne Porsche 928. Opisywaną z tej okazji sportową maszynę, Stanisław Wyszyński po raz pierwszy oglądał z kolegą na lekcji języka polskiego w przyniesionym tygodniku „Motor”. Do siedzącego obok w ławce Ryśka Stasiek rzucił z zachwytem: „patrz, jaka fura!”. To była maturalna klasa. Będąc już na czwartym roku studiów, Stanisław Wyszyński pojechał w wakacje do pracy w Niemczech. W Mannheim po raz pierwszy zobaczył na żywo zjawiskowe Porsche 928. – Ja dla odmiany za zarobione wówczas pieniądze kupiłem na niemieckiej giełdzie samochodowej VW Garbusa za 1600 marek. To był rok 1981 – wspomina. Garbus zafascynował go do tego stopnia, że wstąpił do klubu miłośników tego modelu i aktywnie zaczął jeździć po imprezach i zlotach, poznając podobnych pasjonatów. Temat Porsche 928 wrócił przypadkiem w 2006 roku. Do Staszka – jak zwracają się do niego znajomi – zadzwonił z Kolonii mieszkający tam od dawna szwagier. – Pamiętam, że był to niedzielny poranek. Wiedząc, że interesuję się ciekawymi klasycznymi samochodami, powiedział mi ciekawostkę – zaczyna opowiadać. Otóż na parkingu podziemnym obok stanowiska szwagra, stało od dłuższego czasu lekko podniszczone Porsche 928, którego właściciel chciał się pozbyć, twierdząc, że nie opłaca mu się go remontować. Żądał za nie 1500 euro. – Porsche było z roku 1982, a więc wyprodukowane rok po tym, jak pierwszy raz pojechałem do Niemiec i przywiozłem Garbusa. Szwagier wytargował ze swoim garażowym sąsiadem cenę do 600 euro. Podjąłem natychmiastową decyzję o kupnie, tłumacząc sobie: a czemu nie spróbować auta z innej bajki? – przytacza Staszek. Do Citroena C5, którym jeździł na co dzień, podpiął lawetę i z kolegą pojechali do Kolonii. Porsche faktycznie było lekko

zniszczone. Miało wybitą przednią, tylną i do kompletu boczną szybę. Do tego pognieciony dach. To był efekt „demolki”, której ofiarą padł „porszak”. Jako nowy został kupiony w Hiszpanii (kosztował równowartość 67 tys. marek, czyli ponad 40 razy więcej, niż „garbus” Staszka). Któregoś roku 928-ka została oddana na serwis do warsztatu. Ponieważ jego właściciele mieli problemy z finansami, pewnego dnia wpadło do warsztatu kilku typów i zniszczyło w ramach niewypłaconych pieniędzy stojące przed warsztatem auta, w tym i zielone Porsche. Hiszpan nie chciał go już naprawiać i wystawił kartkę z ceną 3000 euro. Odsprzedał je Niemcowi, a ten Staszkowi. – Sprzedawca dorzucił mi kompletną tylną klapę z szybą, którą na czas transportu obwiązaliśmy taśmą klejącą do tej w samochodzie z pobitą szybą – zdradza „patent”. Pierwszą przejażdżkę w Polsce, jeszcze z pękniętą przednią szybą, Staszek zaliczył do Szczęsnego za Olsztyn. Wrażenia? – Włosy mi dęba stawały! Silnik V8 o pojemności 4,5 litra i 240 koni robiły swoje. Niesamowite, jak on się kleił do tej krętej drogi. W zakrętach w ogóle nie miał tendencji do przechylania. Miałem wrażenie, że jakaś dziwna siła dociska go do jezdni. Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: Michał Bartoszewicz

Mecenas projektu:

BLING FACTORY

Wyjątkowe auta wymagają wyjątkowego traktowania. Sami pasjonujemy się wspaniałymi maszynami i wiemy, jaką przyjemność daje posiadanie samochodu, który codziennie wygląda jak gdyby przed chwilą opuścił salon. Stworzyliśmy profesjonalne studio kosmetyczne z miłości do piękna motoryzacji, zdając sobie sprawę, że niektóre samochody wymagają bezkompromisowych rozwiązań. Bling Factory Olsztyn, ul. Lubelska 43i www.blingfactory.pl


AUTO

TRÓJKA, (W)SIADAJ! BMW MÓWI O TYM MODELU: SZCZYTOWA FORMA W NAJLEPSZYM KSZTAŁCIE. PODPISUJEMY SIĘ POD TYM. NAJNOWSZA „TRÓJKA” OTWIERA KOLEJNY ROZDZIAŁ DLA NAJWAŻNIEJSZEGO MODELU W HISTORII MARKI. BMW serii 3 – odkąd zadebiutowało w 1975 roku, zawsze o jedną generację wyprzedzało całą resztę w kwestii prowadzenia. E21, E30, E36, E46, E90, F30 – od tych akurat składników można było się nieźle uzależnić. G20 nie będzie tu wyjątkiem. Siódma generacja „trójki” ma na nowo zdefiniowane sportowe proporcje sylwetki. Jest wyraźnie dłuższa (i tym samym z obszerniejszą kabiną). Jeśli do tego dodać większy rozstaw osi, szerszy rozstaw kół, lżejsze i sztywniejsze nadwozie oraz niżej położony środek ciężkości, to trudno wymyślić bardziej adekwatne hasło reklamowe marki jak „radość z jazdy”. Mieliśmy okazję posmakować wersji 320d xDrive z opcjonalnym pakietem M Sport (m.in. sportowe, lekko obniżone zawieszenie, pakiet aerodynamiczny M, sportowe fotele i kierownica). Ustawiona w tryb sport skrzynia Steptronic zmienia oblicze auta, udowadniając, że 190-konny diesel znów króluje nad innymi 190-konnymi dieslami. Auto „leży” w dłoniach jakby było cząstką organizmu kierowcy. Znacie pewnie to uczucie, kiedy wkładacie na siebie dobrze wytaliowaną marynarkę – BMW potrafi zrobić samochód, którego prowadzenie jest maestrią. To jest właśnie kunszt inżynierii z Monachium. I tu nie chodzi o samą technologię, ale o przeszło cztery dekady dochodzenia do miejsca, w którym znalazło się G20. Bez tego dziedzictwa nie da się ot tak stworzyć takiego modelu. Co jeszcze ciekawego oferuje nowa „trójka”? Żegnajcie klasyczne zegary – akurat te w BMW stały się ikoną za życia. Umarł król, niech żyje król. Zestaw informacji o aucie i jeździe nazywa się teraz BMW Live Cockpit Professional2 i zawiera wysokiej jakości zespół ekranów, w tym i 12,3-calowy wyświetlacz w miejscu dawnych zegarów. Futurystyczną grafikę można komponować tu na wiele sposobów, wzbogacając o kilka ciekawych

informacji, np. wskaźnik przeciążeń przy przyspieszaniu, hamowaniu i pokonywaniu zakrętów. Wybrane funkcje można sterować gestami dłoni, np. odrzucanie połączeń telefonicznych, zatwierdzanie komunikatów czy podgłaśnianie muzyki. Z kolei za pomocą komend głosowych „trójka” będzie się uczyć naszych ulubionych nawyków. Mówisz: „hej, BMW, jest mi za zimno” i… podkręca temperaturę. A propos technologii, to nie ma już konieczności używania kluczyka (czy raczej breloka). Otóż można pobrać klucz cyfrowy na smartfon (działa z systemem Android za pośrednictwem aplikacji BMW Connected) i nim otwierać, zamykać i uruchamiać auto. Ciekawostką jest asystent cofania, który zapamiętuje ostatnie 50 m jakie pokonaliśmy przed zaparkowaniem BMW, pod warunkiem, że nie przejechaliśmy ich szybciej jak 35 km/h. Po co je zapamiętuje? Bo kiedy np. wjedziemy przodem w dość ciasną lukę, sami wiele razy doświadczyliśmy, że tyłem trudniej potem wyjechać. „Trójka” te 50 metrów sama wycofa po torze, który właśnie zapamiętała. Genialne. Każdy, kto z ekscytacją konfigurował już swoje nowe BMW, wie, że można je spersonalizować precyzyjnie pod własne gusta i potrzeby. Bogata lista opcji często potrafi tak rozhulać fantazję przyszłego właściciela, że cenę wyjściową można nawet podwoić. Ale z ciekawszych nowości nowej „trójki” wyszperałem reflektory laserowe za 10 tys. zł. Wiecie jak daleko sięgają na światłach drogowych? Niewiarygodnych 530 metrów! I to, póki co, jedyna rzecz, która będzie daleko przed waszym BMW. Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: BMW BMW serii 3 (model G20) – wersje benzynowe: 320i (184 KM), 330i (258 KM), M340i (374 KM) – ceny od 156 200 zł, wersje Diesel: 318d (150 KM), 320d (190 KM), 330d (265 KM), ceny od 148 900 zł, wersja plug-in 330e (252 KM)

BMW Zdunek Premium Olsztyn, al. Warszawska 117 bmw.zdunek.pl/olsztyn fb/bmw.zdunek

081


AUTO

SIEDEM CM DO ZREALIZOWANIA PASJI W VOLVO PODKREŚLAJĄ, ŻE OD 60 LAT PRACUJĄ NAD IDEALNYM KOMBI, WIĘC REZULTAT PRAC NAD NOWYM V60 NIE POWINIEN BYĆ DLA NIKOGO ZASKOCZENIEM. 082

Volvo jest ostatnią marką, która mogłaby uganiać się za modą – wie to każdy. Ale już nie wszyscy wiedzą, że dzisiejszą modę na uterenowione kombi stworzyło 23 lata temu właśnie Volvo. Pokażcie dzisiaj producenta liczących się aut, który nie miałby kombi z offroadowym wizerunkiem zdradzającym ponadprzeciętne możliwości. Pozycja obowiązkowa w portfolio. Szwedzi tej mody pewnie nie chcieli nawet wykreować. Ich pragmatyczne podejście do życia i surowy zimowy klimat zwyczajnie wymusiły stworzenie auta, które dzielnie spisywałoby się w trudnych warunkach drogowych, dając przy tym oczekiwane przez ich użytkowników bezpieczeństwo. Tak narodziły się Volvo z serii Cross Country. I musiały oczywiście bazować na kombi. To wizytówka marki i nieustające dążenie do stworzenia perfekcyjnego użytkowego auta.


AUTO

Najnowsze V60 Cross Country – obejrzyjcie jego linię starannie, a wydacie jedyny słuszny werdykt: w tym kombi nie ma ani jednego zbędnego detalu. Od zwykłego V60 dzieli je „uniesione” o siedem centymetrów nadwozie, stąd prześwit urósł do godnych terenowych wypraw 21 centymetrów. Do tego bardziej charakterny dizajn: inne zderzaki i przednia atrapa, dodatkowe osłony nadkoli oraz relingi dachowe. I oczywiście standardowy napęd na cztery koła. Cross County od początku było dedykowane dla ludzi aktywnych. Pomaga realizować pasje, zabierać ekwipunek w teren i dostarcza to przyjemne uczucie, że nic cię nie ogranicza. Kiedy ludzie ceniący dobry styl będą podziwiać linię waszego kombi, wy będziecie delektować się jego ascetyczną elegancją wewnątrz. Prostota w projektowaniu pięknych i zarazem funkcjonalnych rzeczy jest chyba najwyższą wartością we wzornictwie przemysłowym. Volvo zrezygnowało z przepychu na rzecz logicznie uporządkowanej technologii. Na pokładzie mamy zaledwie kilka detali do obsługi, reszta zaś jest skupiona na przesuwanych pulpitach centralnego wyświetlacza. Smaczki? Jeśli chcesz pokazać znajomym jakim drewnem masz wyłożone elementy w swoim nowym Volvo, pokaz im obudowę breloka, który jest substytutem kluczyka. Może być zrobiony dokładnie z tego samego gatunku. Albo z tej samej skóry, co fotele. Kiedy czerpaliśmy z przyjemności jazdy V60 Cross Country, temperamentną jazdę studziły nam systemy czuwające nad nierozważnym prowadzeniem. Krótko mówiąc: auto potrafi

poskromić nawet wariata i nie dopuścić do kolizji – w skrajnych sytuacjach samo wyhamuje. Wyobraźcie sobie, że V60 niefortunnie skręciliście na skrzyżowaniu w pas dla nadjeżdżających z przeciwka. I właśnie ktoś nadjeżdża. Nie panikujcie, Volvo samo zatrzyma się. System kamer i radarów klasyfikuje różne przeszkody na drodze: pieszych, duże zwierzęta, rowerzystów i inne samochody. Nie doprowadza do kolizji z obiektami, które znajdują się na jego drodze. Jazda w korku? V60 samo utrzymuje dystans do auta przed nami. Nawet gdy nagle zahamuje. W Centrum Bezpieczeństwa Volvo w Göteborgu stale udoskonala się technologię, która przewiduje myślenie i działania kierowców. Volvo konsekwentnie realizuje tym samym projekt Vision 2020, który zakłada, że od tego roku nikt podróżujący nowym modelem Volvo nie zginie, ani nie zostanie poważnie ranny w wypadku. Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: Volvo, Michał Bartoszewicz Na zdjęciu: Volvo V60 Cross Country D4 AWD 190 KM, cena od 197 600 zł

Nord Auto Olsztyn, ul. Warszawska 117 D www.nordauto.dealervolvo.pl

083


AUTO

SELEKCJA WEDLE SZWEDZKIEJ JAKOŚCI W czym ustępuje nowemu odpowiednikowi? Przede wszystkim ceną, bo wizualnie i pod względem jezdnym, nie różnią się. To są auta użytkowane z należytą kulturą. Standardowo udzielamy rocznej gwarancji bez limitu kilometrów, ale można też dokupować ją na kolejny rok. Teraz program Volvo Selekt jest tak elastyczny, że gwarancję można przedłużać aż do siedmiu lat. Auto oddajemy klientowi po przeglądzie, wymianie olejów i klocków hamulcowych. Co ciekawe, każde ma wgrane najnowsze oprogramowanie do urządzeń w samochodzie, więc pod wieloma względami jest ono lepsze, niż kiedy opuszczało fabrykę. No i smaczek: jeśli auto nie spełniłoby oczekiwań klienta, może wymienić je na inne w ciągu miesiąca lub przed przejechaniem 1500 km. Choć na dobrą sprawę, to żaden klient nie zwrócił nam jeszcze samochodu.

PRAWIE JAK NOWY, A DUŻO TAŃSZY. A JAK NIE PRZYPADNIE DO GUSTU, TO WYMIENISZ NA INNY. O PROGRAMIE SPRZEDAŻY UŻYWANYCH VOLVO ROZMAWIAMY Z DOBIESŁAWEM SOSNOWSKIM, KIEROWNIKIEM SPRZEDAŻY W OLSZTYŃSKIM SALONIE NORD AUTO, DILERA MARKI VOLVO. MADE IN: Volvo Selekt – to nie jest najnowszy model marki, ale kusząca propozycja, by jeździć jej używanymi autami. Kogo ma skusić? Dobiesław Sosnowski: Do naszego salonu często zachodzą klienci z pytaniem czy nie mamy jakiegoś używanego Volvo godnego polecenia. Kiedy mówimy, że mamy właśnie pod takie potrzeby specjalny program Volvo Selekt, z zaciekawieniem siadają do rozmów.

084

Czym jest program Volvo Selekt? To sprzedaż samochodów, które nie są fabrycznie nowe, a używane, choć idea programu zakłada, że one muszą prezentować się i jeździć właśnie jak nowe. Jest to najkorzystniejszy sposób na kupno dobrego używanego Volvo, ponieważ do tego programu wyselekcjonowane są tylko wybrane egzemplarze, które my jako autoryzowani dilerzy pieczętujemy gwarancją. Jak wygląda taka weryfikacja? Przede wszystkim musi to być auto, które jako nowe kupione zostało w polskim salonie Volvo. Ma rzetelnie udokumentowaną historię, musi mieć komplet wykonanych serwisów i przeglądów, a potem przejść kompleksową kontrolę w serwisie. I tam dopiero jest prawdziwa weryfikacja, bo sprawdzanych jest aż sto kluczowych dla stanu auta punktów. Jeśli samochód spełni te wymagania, jest zakwalifikowany do programu Volvo Selekt.

Są to droższe samochody niż porównywalne rocznikowo na rynku wtórnym? Nieznacznie, ale nie można tu porównywać tych ofert z autami sprowadzanymi niewiadomego pochodzenia, stanu, wypadkowości, przebiegu. Wyższy o kilka czy nawet kilkanaście procent koszt, to właśnie cena satysfakcji, bezpieczeństwa oraz gwarancji ważnej w całej europejskiej sieci Volvo. Każde auto objęte jest też roczną usługą assistance, również w całej Europie, nawet jeśli przebijemy oponę. Za jakimi używanymi modelami rozglądają się klienci? Mają do wyboru auta z ogólnopolskiej bazy Volvo? Tak, stale znajduje się w niej kilkaset pojazdów w zasadzie wszystkich naszych modeli, nie starszych jednak niż siedem lat. Hitem jest oczywiście XC60 poprzedniej generacji. Jeśli nasz klient zostawia w salonie dwu-, trzyletnie XC60, bo odbiera nowy już model, to w zasadzie po dwóch dniach ma ono innego właściciela. Czasami nie zdążymy nawet zamieścić ogłoszenia, bo oferta jest już nieaktualna. Co decyduje, że klienci kuszą się na minimalnie używane Volvo? Niektórzy zwyczajnie wolą odczekać ten pierwszy okres życia samochodu, kiedy traci on najwięcej na wartości i kupić je taniej. Inni z kolei chcą mieć auto od razu, a nie czekać na nowy czasem i pół roku, aż fabryka wyprodukuje pod jego zamówienie. A niektóre trafiają się naprawdę z symbolicznym przebiegiem. Np. te podemonstracyjne mają po sześć czy dziewięć tys. km. Rozmawiał: Rafał Radzymiński, obraz: Michał Bartoszewicz

Nord Auto Olsztyn, al. Warszawska 117 D nordauto.dealervolvo.pl nordauto-olsztyn.selekt.volvocars.pl


PASJA

#DARSIDERSI Z OLSZTYNA

OTO MASZYNY ZRODZONE Z MOCY „CIEMNEJ STRONY JAPONII”. FILOZOFIA DARKSIDERS ZBUDOWAŁA WYJĄTKOWĄ SPOŁECZNOŚĆ WOKÓŁ OLSZTYŃSKIEGO SALONU YAMAHY. PAMIĘTAJ, WITAMY SIĘ: ŁUTUTUTU. Notariusze, przedsiębiorcy, księgowi, prawnicy, rolnicy – nie da się jednoznacznie określić, kim są #Darksidersi. Ale wszyscy „po godzinach” wsiadają na swoje hyper nakedy, by być wtedy tym odczepionym od standardów życia. Hyper naked to linia motocykli, które od kilku sezonów robią furorę (pojawiły się w 2013 roku wraz z Yamahą MT-09) i dzisiaj stały się najlepiej sprzedającymi się modelami w Europie. Przyciągają uwagę supernowoczesnymi technologiami i wzornictwem, które raczej nie kłania się kompromisom. Krótko mówiąc – maszyny zrodzone z mocy „Ciemnej strony Japonii”. – Darksidersi właśnie nawiązują do filozofii Yamahy – chcesz być czasem tym ciemnym jeźdźcem, który pragnie się wyróżnić w natłoku wszystkich motocykli – obrazuje Bartłomiej Fabiszewski. Większość życia jeździł na ścigaczach, ale od kilku lat postawił właśnie na nakeda i wiele osób poszło jego śladem. Powstała społeczność, która zaczęła się utożsamiać ze stylem wokół hyper naked – #Darksiders. Bartek, znany w środowisku motocyklowym (i w sieci, gdzie ma swojego vloga z 13 tys. subskrybentów) jako Fabiq, z pasji i zawodu przy dwóch kółkach od zawsze. Na co dzień pracuje w olsztyńskim salonie Yamahy. – Sam jeżdżę tego typu motocyklem, bo jestem nim zafascynowany, jednocześnie zaczęło przybywać kolejnych klientów, którzy kupowali u nas właśnie hyper nakedy – dodaje. Olsztyńska grupa #Darksiders to wyjątek i ewenement w skali kraju. W sezonie spotyka się 3–4 razy w tygodniu. Zjeżdżają do nich nawet sympatycy z odległych miast (sami też potrafią pojechać np. w nocy do Bydgoszczy). I mało kto na przywi-

tanie rzuca „cześć”. Tu obowiązuje „łutututu”. To charakterystyczny dźwięk z wydechów ich motocykli po odkręceniu manetki. Fabiq przyznaje, że może siedzieć w swoim przydomowym ogródku, ale kiedy przeleci trasą Yamaha MT, to jej dźwięku nie pomyli z żadnym innym. To mocne maszyny, ale w odróżnieniu od ścigaczy, które trzeba wkręcać na wysokie obroty, swoją siłę demonstrują już przy niskich obrotach. Stąd #Darksidersów wcale nie ciągnie do uciekania od przepisów ruchu drogowego (czytaj: nagminnego przekraczania prędkości). – Mamy w grupie coraz więcej osób, które zwyczajnie przesiadły się ze ścigaczy, bo zafascynowały się światem hyper naked. Dlatego jest to najpopularniejszy segment modelowy na świecie, bo dzisiaj nie bardzo jest gdzie szybko jeździć, zatem mocnych wrażeń potrzebujemy natychmiast. A hyper naked jest tak mocny od dołu, że przejedziesz kilometr i masz banana na twarzy, a adrenalina buzuje w twoich żyłach – obrazuje. Olsztyńską grupą #Darksiders zafascynowała się i sama marka Yamaha. Na bazie firmowych ubrań stworzyła dedykowaną im odzież. – A zobacz jakie ostatnio dostaliśmy od nich plakaty – Fabiq rozwija rulon, który przysłała centrala: kolaż zdjęć opieczętowany hasłem „The dark side of the Yamaha”. – Wraz z tym motocyklem dostajesz wejście w ciekawą społeczność – zaznacza. Yamaha zabiera ich raz w roku na MT Tour – towarzyskie wydarzenie z atrakcjami, dedykowane właśnie dla pasjonatów hyper naked. Są też wyjazdy na tory wyścigowe, gdzie istnieje możliwość doskonalenia swoich umiejętności. Ze spotkań i wyjazdów #Darksidersi zawiązali między sobą również towarzyskie więzi. Spędzają wspólnie czas nie tylko z motocyklem, ale i poza nim. Mimo że są w różnym wieku. Kiedy przyjechał na spotkanie najstarszy dzisiaj olsztyński #Darksiders, zdziwienie dopadło wszystkich, bo jak zdjął kask, wtedy już było widać – ma 71 lat. Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: #DarkSiders

085


AUTO

SEN O COROLLI W ZAWODOWYCH POJEDYNKACH PRZYJĘŁO SIĘ TOCZYĆ WALKĘ DO DWUNASTU RUND. OTO MAMY DWUNASTĄ ODSŁONĘ TOYOTY COROLLI. I WRESZCIE BĘDZIE NOKAUT.

086

Drodzy panowie z Toyoty, dopiero teraz macie kompaktowy hit, którym zmieciecie konkurencję. Fascynujące jest to chociażby dlatego, że moment ten przyszedł dopiero w dwunastej generacji najlepiej sprzedającego się auta, odkąd ludzkość w ogóle wymyśliła samochód. Corolli sprzedano ponad 46 mln sztuk, czego nie pobije już żaden samochód, póki takie urządzenie będzie jeszcze istnieć. Sukces Corolli przyjdzie w momencie, kiedy Toyota zdecydowała się wyeliminować z rynku nazwę jej poprzedniczki – Auris. Jak wiemy, przez 13 lat na rynku europejskim Corolla była oferowana jedynie jako sedan. Hatchback Auris uśmiercił nazwę Corolla, co – jak pokazuje czas – nie spodobało się fanom marki. I teraz ma za swoje. Słowo Corolla istnieje od przeszło pół wieku. A ile czasu trwa legenda, uświadomiłem sobie właśnie teraz, kiedy


AUTO

doczytałem, że w roku, w którym po raz pierwszy została bestsellerem światowym, ja właśnie przyszedłem na świat. A jako początkujący kierowca śniłem po nocach o czerwonej Corolli sedan szóstej generacji. Potem inni zaczęli produkować ciekawsze samochody. Kiedy wszedł szumnie zapowiadany Auris, charyzma kompaktowej Toyota wyglądała niczym wymydlona bryła. Jedyne co zdołał zachować to legendarną solidność i niezawodność oraz poprawność prowadzenia. Dwunasta generacja przywraca Corolli błysk na jaki sobie zasłużyła. To już czuć po opiniach w mediach, które wróżą, że wjedzie na rynek jako przebój. Styliści wzięli do rąk czyste kartki i zdali sobie sprawę, że w dobie ostrej i świetnej konkurencji wygrają ci, którzy dostarczą popularnym kompaktem więcej emocji. Że samochody trzeba utrzymać w dynamicznej linii, ale i dynamicznej proporcji. Że mają być nieco niższe i szersze niż Auris. I mieć charakter z którego by kąta na nie nie zerknąć. I ta nowa Corolla to ma. Od razu rynek zaatakowała trzema odmianami: hatchback, sedan i kombi. Każda bez skazy stylistycznej. Kiedy z oferty zniknął większy Avensis, sedan i kombi przejmą poniekąd jego role, tym bardziej, że dzięki nowej platformie mają dokładnie ten sam rozstaw osi (hatchback ma mniejszy o sześć cm).

Kolejny przełom widać w specyfikacji Corolli – brak wersji z silnikami diesla. Niekwestionowany król hybryd postawił sprawę jasno. Teraz klienci będą mogli wybrać jedną z dwóch odmian hybrydowych: słabszą, bazującą na silniku 1,8 (122 KM) oraz mocniejszą, z dwulitrówką (180 KM). Deklarowane średnie spalanie? Od 3,3 do 3,9 l/100 km. Mocniejsza hybryda dostarcza też sportowych wrażeń – setkę osiąga w 7,9 s. W sumie jej nazwa Dynamic Force zobowiązuje. Alternatywą dla hybrydy został turbodoładowany silnik benzynowy 1,2 (116 KM). Tak wygląda specyfikacja hatchbacka i kombi TS. W sedanie jest nieco inaczej: ma albo wolnossący 132-konny silnik benzynowy 1,6, albo słabszą odmianę hybrydy. No i wreszcie ukłon w stronę estetów – wnętrze. Zapanował tu ład i rzeczowość. Wreszcie niżej się siedzi (o 2,5 cm). I coś, co od zawsze buduje atmosferę – jakość. Klawisze, pstryczki i przełączniki doczekały się zasłużonych owacji. Tapicerki, kokpit, stylistyka – jest to wszystko dopracowane tak, że musiało tu chyba zaprocentować doświadczenie z Lexusa, czyli luksusowego odłamu japońskiej marki, którego Toyota pewnie z zazdrością podpatrywała. Nowa Corolla pomoże też Toyocie w innej kwestii – odmłodzić klientelę. Japończycy konsekwentnie odmieniają wizerunek swoich aut i takim przełomem była piękna CH-R. Jeśli kierowcom zagrają sentymenty o Corolli, a jest tym razem na czym oko zawiesić, fabryki mogą mieć problem z tempem produkcji. Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: Toyota

Toyota Corolla: hatchback (cena od 75 900 zł, hybryda od 89 900 zł), sedan (cena od 77 900 zł, hybryda od 93 900 zł), kombi (cena od 78 900 zł, hybryda od 92 900 zł) Toyota Mir-Wit Olsztyn, al. Obrońców Tobruku 11 www.toyota-olsztyn.pl fb/ToyotaOlsztyn

087


LUDZIE

ROZMOWY NA SCHODACH CZYLI ZNANE POSTACIE O NIEZNANYCH HISTORIACH.

MADE IN: Przepraszam za spóźnienie, ale byłem na balu w Lidzbarku Warmińskim. Te ciężkie poranki… Radosław Bielecki: Jak byś powiedział, że byłeś np. w Łomży, to bym nie wybaczył. Ale jak już byłeś w moim ukochanym Lidzbarku, to wybaczyłbym nawet gdybyś w ogóle nie dotarł. W Lidzbarku jest dobry klimat na leczenie kaca, a jak się dobrze rozłoży siły, to nie ma go w ogóle. Wiem jak to wygląda. Ładne spodnie. Na polu golfowym zrobiłbyś furorę. Spodnie w kratkę to pozostałości po mojej punkrockowej duszy. Jak kiedyś latałem z irokezem po mieście, to miałem właśnie spodnie w kratkę i tak mi ta kratka cały czas towarzyszy. Ale spodnie nie pochodzą jeszcze z tamtych czasów? Spodnie są z tych czasów, bo czasy tak się zmieniły, że spodnie w kratkę można normalnie kupić w sklepie. (śmiech) A tamte robiłem sobie sam. Kratkę malowałem na białych spodniach. Jak się robiło samemu kratkę na spodniach? Każdy tworzył sobie oryginalne ciuchy, by wyglądać niestandardowo. Kratkę robiło się farbą drukarską. Na jednej nogawce biało-czarną szachownicę z przodu, a na drugiej – z tyłu. Pół dnia i chodziłem po Lidzbarku w gotowych spodniach.

GOŚCIMY RADOSŁAWA BIELECKIEGO*

088

W PUNKROCKOWEJ KRACIE CO ROBIĄ PO WYSTĘPACH KABARECIARZE BĘDĄC W TRASIE? BIORĄ RAKIETY I GNAJĄ NA KORT. RADOSŁAW BIELECKI Z NEO-NÓWKI UDOWODNI WAM, ŻE GRAJĄ CAŁKIEM SERIO.

Rozmawiał: Rafał Radzymiński, na schodach przy ul. Dąbrowszczaków 14 w Olsztynie, w sobotę 2 marca o godz. 10:40, przy temperaturze 5°C Obraz: Michał Bartoszewicz

Tymi spodniami nawiązałem do pola golfowego, ale słyszałem, że ty za inną piłeczką się uganiasz – tenisową. Ten tenis wziął się z nadwagi i z braku ruchu. W liceum intensywnie trenowałem koszykówkę, ale na studiach przestałem ćwiczyć w ogóle i zaczęła się pojawiać opuchlizna studencko-piwna, czyli brzuszek. Przyszły problemy z dyskopatią, co zmusiło mnie do powrotu do ruchu, który jednak mam wydrukowany we krwi. Ponieważ do koszykówki trzeba zebrać kilka osób, a pod moim domem otworzyły się korty, stwierdziłem, że spróbuję. Wziąłem trenera, który prowadzi mnie do dzisiaj. Odkrył twój talent? Mówi, że miałem przez 38 lat kontuzję i trzy lata temu wróciłem do grania. Jak zrzucisz wagę, to będziesz pasował na scenie do tych swoich charakterystycznych ról? Wiem, oponka robiła robotę. Często podchodzą do mnie ludzie i mówią: „ale pan schudł”. Na siłowni przypakowany koleś zapytał: „co ty tu robisz?”. Odpowiadam najprościej, że ćwiczę. A on: „to jak ty będziesz na scenie wyglądał?!”. Więc ludzie chyba faktycznie przywiązali się do tego mojego obrazka. Że jest ich dwóch: gruby i chudszy. U nas mamy ten problem, że Romek (Żurek, członek Neo-Nówki – red.) jest za chudy i chciałaby przytyć. I czasem nas zagadują: do mnie – ale pan schudł, a do niego: ale pan chudy. I Romek któregoś razu nie wytrzymał i wypalił: „ale grubemu to pani nie powie, że za gruby!”. Ale to chudnięcie mogę wrzucić na karb, że przygotowuję się do nowego programu naszego kabaretu.


LUDZIE

Więc uznajmy, że ten tenis to tak przy okazji wyszedł. Rakietę wożę cały czas ze sobą, bo mamy tenisową ligę kabaretową, która jest ewenementem. Otóż będąc w trasie, szukamy się nawzajem i wyskakujemy z hoteli na partyjkę, grając ze sobą mecze. W lidze gra już ponad 20 osób. W ubiegłym sezonie, pochwalę się, wygrałem ją. Zagraliśmy w sumie ponad 60 spotkań. Czasem, żeby się złapać, patrzę w kalendarz: o, tego dnia jestem na Śląsku i widzę, że jest też wtedy inny kabaret. Dzwonię i umawiamy się w niedzielę na 9 rano na korcie, bo przecież korty są dzisiaj już wszędzie. Kto zainicjował ligę? Łukasz Pietsch, pianista z kabaretu Hrabi. Ja wymyśliłem halowe Mistrzostwa Polski Artystów, które od trzech lat robię w pierwszy weekend stycznia we Wrocławiu. Łukasz jest halowym mistrzem Polski, a ja wicemistrzem Polski kabareciarzy. Ale z młodych artystów niezły jest pochodzący z Olsztyna Mariusz Obijalski, pianista i kompozytor w Fisze Emade. To z nim przegrałem wyjście z grupy w halowych mistrzostwach artystów. W tym roku wymyśliłem też, że w połowie maja zagramy w Karpaczu turniej Dżepetto Pinokio. Przywozimy trenerów: my gramy między sobą, trenerzy między sobą, a potem debel – parę stanowi trener z jego uczniem. Momentami więcej myślę o tenisie, niż o kabarecie. A nie wymyśliłeś na korcie jakiegoś skeczu? Samo to jak gram, może być już śmieszne. Wiadomo, że chodzi tu o amatorskie granie. Jak ktoś naogląda się meczów w telewizji, to parząc na nasze zmagania, może się rozczarować. Grałem w Szczecinie podczas zawodowego turnieju, bo imprezą towarzyszącą był turniej artystów na kortach bocznych. Ludzie obserwowali również i na nas. Jak wychodziłem z kortów minąłem dwóch panów, którzy przyglądali się grze i jeden do drugiego wypalił: „choć, idziemy stąd, bo tu grają w badmintona”. Wewnątrz Neo-Nówki też macie rywalizację? No właśnie, bo skąd się to wzięło, że ja kupiłem tę rakietę? Otóż kiedyś mieliśmy występ w Chodzieży. Zostało sześć godzin do rozpoczęcia, więc rzuciłem pomysł, byśmy się poruszali. Wpisałem w Google: „tenis Chodzież”. I gość specjalnie dla nas przyjechał na kort, otworzył go i poprowadził lekcję. No i pojawiła się zajawka. Więc podpytaliśmy go jakie rakiety mamy sobie kupić. I zaproponował, że wybierze nam odpowiednie i dośle kurierem. Ja gram do tej pory, a chłopaki nawet nie wyciągnęli ich z opakowania.

RADOSŁAW BIELECKI

(rocznik 1978) to wychowanek Lidzbarka Warmińskiego i tamtejszej sceny kabaretowej, gdzie współtworzył swój pierwszy Kabaret Snobów. W 2008 roku przeniósł się do Wrocławia zasilając skład jednego z najpopularniejszych kabaretów w Polsce – Neo-Nówki (1 marca wystąpili w olsztyńskiej Hali Urania). Wielki fan Warmii i rodzinnego Lidzbarka – ma wytatuowane na przedramieniu kontury jego najciekawszych zabytków w formie własnego wykresu EKG. Wiadomo gdzie serce bije mu najmocniej.

089


KRĘCILI TU

KRĘCILI TU: WENECJA FILMY, KTÓRE POWSTAŁY NA WARMII I MAZURACH

NAMIASTKA MARZEŃ

Polska, 1939 rok. Jedenastoletni Marek marzy o wyjeździe do Wenecji – miasta, do którego jego rodzina jeździ co rok. Zamiast tego, rodzice zawożą go na wakacje do ciotki Weroniki, z trudem utrzymującej pałacyk w Zaleszczykach nad Dniestrem. Wkrótce później wybucha wojna i na miejsce zjeżdża się reszta rodziny – głównie kobiety, a mężczyźni ruszają na front. Chłopiec z resztą dzieci urządza sobie namiastkę włoskiego miasta w zalanej wodą piwnicy. Dramat obyczajowy z 2010 roku w reżyserii Jana Jakuba Kolskiego powstał na motywach opowiadania „Sezon w Wenecji” Włodzimierza Odojewskiego.

METAMORFOZA PAŁACU

Film realizowano gównie na Mazurach, m.in. w XIX-wiecznym pałacu we wsi Jegławki pod Kętrzynem, który wzniesiono w 1848 roku w stylu neogotyku angielskiego dla rodziny Siegfriedten. Scenografka Joanna Macha spędziła tam trzy miesiące przygotowując tło planu zdjęciowego. Bazowała na starych albumach ze zdjęciami pałacu z okresu jego świetności. Prace polegały m.in. na zmianie koloru elewacji pałacu, maskowaniu kostki polbrukowej na podjeździe, likwidacji ścianek działowych we wnętrzach, zrywaniu boazerii, zeskrobywaniu farby olejnej ze stolarki. To pozostałości po mieszkańcach z okresu PGR. Wbrew pozorom – wspomina Joanna Macha – praca sprawiała nam wielką radość, ożywiliśmy pałac przywracając mu dawną świetność! Sama realizacja filmu w pałacu i jego otoczeniu zajęła trzy tygodnie.

OD PIERWSZEGO WEJRZENIA 090

Pałac został wybrany z kilkunastu obiektów, które odwiedził reż yser w województwach warmińsko-mazurskim i pomorskim oraz Wielkopolsce. W 2009 roku jechał na prezentację filmu „Jasminum” do kina w Gołdapi. Po drodze zasięgał informacji o starych pałacach, aż ktoś skierował go do Jegławek. – Pałac należący do Agencji Nieruchomości Rolnych Skarbu Państwa od razu spodobał mu się – wspomina Bogumił Osiński, szef Warmińsko-Mazurskiego Funduszu Filmowego. – Ale praca w nim wymagała zgody wojewody Mariana Podziewskiego, który zwrócił się do ówczesnego wicepremiera z prośbą o udostępnienie obiektu. Udało się. Filmowcy zamieszkali w okolicznych gospodarstwach agroturystycznych.


KRĘCILI TU

ŚWIAT Z LITERATURY

W filmie wyprodukowanym przez Akson Studio zagrało trzech ak torów Teatru im. S. Jaracza w Olsztynie: Artur Steranko, Grzegorz Jurkiewicz i Jarosław Borodziuk. – Twórcom udało się dokonać niemożliwego – wspomina Jarosław Borodziuk, odtwórca roli żołnierza radzieckiego. – Zrujnowany pałac w pobliżu mojego rodzinnego Kętrzyna, zyskał drugie życie. Dla nas, aktorów, praca na planie była jak podróż w czasie do świata znanego tylko z literatury. I choć w moim przypadku to niewielka rola, do dzisiaj jestem pod ogromnym wrażeniem perfekcjonizmu reżysera. Każdy, najmniejszy gest powtarzaliśmy na planie wielokrotnie. Ale końcowy efekt wart był tego wysiłku i pracy przez wiele godzin na mrozie.

KOŃSKIE KORKI

Filmowcy z rozbawieniem wspominają zdjęcia kręcone w Bartoszycach. Były to sceny, w których dzieci podglądają ułanów u podnóża skarpy nad rzeką. Ekipę, która przyjechała do Bartoszyc o czwartej rano, zaskoczyły niesamowite korki w mieście. Ze zdumieniem przecierali oczy. Jak się okazało powodem były konie udające się również na plan filmowy, o czym wyrwani z nocnego snu filmowcy zapomnieli…

PLAN W URSUSIE

Jak przy realizacji każdego filmu obowiązywała zasada chronienia obiektu w trakcie zdjęć i w czasie, gdy ekipa odpoczywała. Nikt nie miał wstępu na plan. Po okolicy rozeszła się wieść o tym, że filmowcy zalali piwnice w pałacu. Nie było to możliwe, bo cała realizacja filmu na Mazurach przebiegała pod nadzorem wojewódzkiego konserwatora zabytków. A główny plan – zalana wodą piwnica, gdzie bohater odtwarza tytułową Wenecję, został zbudowany w jednej z hal montażowych byłej fabryki traktorów w warszawskim Ursusie. Scenografowie wybudowali w skali jeden do jednego piwnicę mazurskiego zabytku. To właśnie tam Marek, chłopak, którego marzeniem było zobaczyć prawdziwą Wenecję, buduję swoje własne wodne miasto.

091

ORŁY I LWY

Autorem pięknych zdjęć „Wenecji” jest Artur Reinhart. Otrzymał za nie Nagrodę na Festiwalu w Gdyni (2010) i Polską Nagrodę Filmową Orły w 2011 roku. Nagrodę gdyńskiego Festiwalu i Orła odebrała również Joanna Macha za najlepszą scenografię. A reżyser odebrał w Gdyni Nagrodę Specjalną Sieci Kin Studyjnych i Lokalnych. 13 –letni wówczas Marcin Walewski, odtwórca głównej roli, otrzymał na tym Festiwalu Nagrodę za najlepszy debiut aktorski.

Tekst: Beata Waś, konsultacje merytoryczne: Bogumił Osiński Obraz: Joanna Macha, Anna Gondek Prod: Akson Studio Mecenas projektu:

Warmińsko-Mazurski Fundusz Filmowy wspiera twórców realizujących w regionie filmy fabularne i seriale telewizyjne, dokumenty i animacje. Warmińsko-Mazurski Fundusz Filmowy Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych Olsztyn, ul. Parkowa 1 www.funduszfilmowy.warmia.mazury.pl


W DOBRYM TOWARZYSTWIE

LISTA OBECNOŚCI MADE IN

Obraz: Rafał Radzymiński

Obraz: Kuba Chmielewski

MOŻNA NIGDZIE NIE BYWAĆ, ALE JEŚLI BYWAĆ, TO TAM…

NIE POSZŁO NA ZMARNOWANIE

AKADEMIA TEŻ I ŚMIECHU

W Planecie 11 o przyszłości planety ziemia – olsztyńscy licealiści (1LO: Janusz Kotik, Weronika Pawlak, 2LO: Krystian Rymkiewicz) zaciekawili publiczność filozofią zero waste. „Zmarnowanie”, bo tak nazwali projekt (wsparty przez Interseroh) w ramach olimpiady praktycznej „Zwolnieni z Teorii”, to nic innego jak zmiana stylu życia, który finalnie oszczędzi produkcję śmieci (np. foliówki ze sklepów nie poddawane są recyklingowi), uświadomi przemyślany konsumpcjonizm (zbytnie uleganie modzie) czy zmniejszy marnowanie żywności (przeciętny Polak rocznie wyrzuca 235 kg). O tym ostatnim „jadłospis na życie” dał Marek Borowski, prezes federacji Banków Żywności, które ratują rocznie w kraju 80 tys. ton żywności przed zmarnowaniem.

Od fascynacji po płacz ze śmiechu – wachlarz wrażeń i emocji dostarczyło szkolenie Akademii Rozwoju Biznesowego Kompas pod intrygującym hasłem: „Lato w środku zimy, czyli gorące inspiracje z Kompasem”. Jej dwójka stałych trenerów wprowadziła w merytoryczne zagadnienia: Ziemowit Sosiński udowodnił, że warto kreować wizerunek marki z pazurem, by ekscytować klientów, a Dawid Samulewicz, by w negocjacjach, jak w ringu, starać się przewidzieć każdy cios. Ale show skradły gościnnie występujące: Iwona Pavlović (swoją barwną drogą do sukcesu dała scenariusz na budowanie własnej marki) i artystka kabaretowa Ewa Cichocka (rozbiła bank jogą śmiechu – technikami poszukiwania pozytywnej energii).

Olsztyn, 12 lutego 2019

Obraz: Rafał Radzymiński

Obraz: Wojciech Żółtowski

Olsztyn, 9 lutego 2019

092

26 LAT BEZ MISTRZA

LOFT SZTUKI

Olsztyn, 20 lutego 2019

Dorotowo, 22 lutego 2019

W 26. rocznicę tragicznej śmierci wybitnego rajdowca Mariana Bublewicza, Olsztyński Klub Motorowy noszący Jego imię, zorganizował przejazd pamięci mistrza (kolumnie na cmentarz przewodziła wierna replika Poloneza, którym się ścigał). Olsztyńska starówka przyciągnęła fanów jednego z najwybitniejszych kierowców przełomu lat 80. i 90. Dla mediów to okazja do wspominek o Jego barwnej karierze. – Pamiętam, że po którymś „dzwonie” nie mogliśmy spasować przodu Poloneza, więc Marian wsiadł w niego i uderzając z wyczuciem kilka razy w ścianę garażu, uznał z tym swoim niesamowitym uśmiechem, że jest gotowe – wspominał Paweł Prokopowicz, który niegdyś naprawiał blacharsko rajdówki Bublewicza.

Niezwykłe wnętrza Hotelu Galery 69 podczas jednego wieczoru połączyły malarstwo i muzykę na żywo. Wernisaż wystawy Filipa Popławskiego z Olsztyna, studenta gdańskiej ASP, przyciągnął miłośników sztuki do sali Artistic Loft. A po rozmowach przy kieliszku wina – muzyczna uczta. Grzech Piotrowski, Ghostmann i Krzysztof Gradziuk – jazzowe trio zaczarowało improwizowanymi dźwiękami. Zmienne nastrojowo rytmy i brzmienia, mistrzowsko kreowane pod wpływem chwili i emocji, to niepowtarzalne wydarzenie. Bo gdzie, jeśli nie na żywo, można usłyszeć muzykę prosto z serca, wcześniej nie przećwiczoną i nie zarejestrowaną? Więc kogo nie było, niech będzie bardziej czujny na wydarzenia w Galery 69. Najwyższa półka gwarantowana.


Obraz: Robert Kobyliński

Obraz: PhotoActive Konrad Stawecki

W DOBRYM TOWARZYSTWIE

URODZINY SPRINTEM

PIĘKNOŚĆ W KORONIE

Ponad pół tysiąca uczestników, 150 wycałowanych psiaków, 740 kg podarowanej karmy, 24 kg zjedzonego tortu. To podsumowanie urodzinowego „Biegu na 6 łap”, który do Schroniska dla Zwierząt w Olsztynie przyciągnął tłumy dorosłych i dzieci. Kolejka do boksów z psami była tak długa, że każdy z czworonożnych podopiecznych wyszedł w teren kilka razy. I wedle upodobania, wieku i kondycji, pociągnął za sobą po leśnej drodze szalonym sprintem, albo dostojnym, spacerowym krokiem. Inicjatywa Moniki Dąbrowskiej z Olsztyna przypomina, że schronisko można odwiedzać także w dzień powszedni. Tortu może nie będzie, ale psia radość gwarantowana.

21-letnia Karolina Wasilewska z Morąga przez najbliższy rok będzie nosiła tytuł Miss Warmii i Mazur. W olsztyńskim finale, który odbył się w Hotelu Kopernik, wystąpiło 12 kandydatek, które rywalizowały o koronę i główną nagrodę pieniężną 15 tys. zł. Tytuł I Wicemiss Warmii i Mazur przypadł Natalii Schröder z Olecka, II Wicemiss została Valentina Macierzewska z Mikołajek, a III – olsztynianka Alicja Biegalska. XXVIII Gala Wyborów Miss Warmii i Mazur zbiegła się z balem ostatkowym. A w jego programie m.in. show iluzjonisty i namiastka programu „Jaka to melodia” z Norbim w roli prowadzącego. Więc i nie mogło zabraknąć ze sceny wpisującego się w nastrój hitu „Kobiety są gorące”.

ŚNIADANIE I FACEBOOK

PANIE ŚWIĘTUJĄ I LICYTUJĄ

Instagram i LinkedIn – tym serwisom społecznościowym poświęcone było piąte Facebookowe Śniadanie Mistrzów. Jak zwykle Sylwia Dębowska-Lenart z agencji Lenart Interactive dostarczyła sporą dawkę świeżych informacji ze świata social mediów: jak stworzyć atrakcyjny profil na LinkedIn, w jaki sposób promować swój biznes na tym serwisie, jak budować świadomość marki za pomocą Instagrama oraz jak sprzedawać tam swoje produkty. Przeszło 100-osobowa publiczność poznała nowości w grupach Facebooka i ciekawostki z menadżera reklam. Spotkanie odbyło się w sali konferencyjnej Olsztyńskiego Parku Naukowo-Technologicznego. Z prawdziwym śniadaniem.

Wypełniony sztuką „Dzień Kobiet z Lions Club Olsztyn” wspomógł program stypendialny dla uczniów. Widownię sali koncertowej Państwowej Szkoły Muzycznej najpierw rozgrzali filmowymi klasykami młodzi muzycy z Koncertowej Orkiestry Dętej pod batutą Janusza Cieplińskiego. Potem emocje podkręcał Tomasz Lella z Lions Club, który z satyryczną oprawą prowadził ze sceny licytację dziesięciu obrazów uczniów olsztyńskiego Liceum Plastycznego i limitowanej rzeźby Baby z Olsztyna (zebrano 22 tys. zł). A potem dali jazzu! Kto? Prowadzony przy szkole przez Henryka Zinkiewicza Big Band ze słynnymi standardami złotej ery jazzu. Musieli wrócić na bis, bo tak rozgrzanej publiczności nie zostawia się.

Olsztyn, 2 marca 2019

Obraz: Agnieszka Blonka

Obraz: Dariusz Wierzbowski

Olsztyn, 24 lutego 2019

Olsztyn, 5 marca 2019

Olsztyn, 7 marca 2019

093


Obraz: Rafał Radzymiński

Obraz: Aleksandra Zienkiewicz

W DOBRYM TOWARZYSTWIE

TRÓJKA Z CHARAKTEREM

SUPER SHOW I SUPER W

Ten model od przeszło czterech dekad pokazuje całej reszcie, w czym faktycznie tkwi sekret przyjemności z jazdy. Salon BMW Zdunek zaprezentował siódmą generację serii 3. Sympatycy i klienci marki zasiedli za kierownicą nowości (testowali 190-konną wersję 320d, która przyspiesza tak, że w mieście w niespełna 7 sekund może pozbawić nas prawa jazdy). Ale w salonie tego dnia dobrym bitem witał DJ, bar serwował naturalne owocowo-warzywne koktaile i przekąski w stylu fit. A na stoisku Olsztyńskiego Centrum Medycyny i Sportu jego specjaliści sprawdzali chętnym wskaźniki obrazujące kondycję organizmu. Wszak charakterne BMW najlepiej spisują się w parze z temperamentnym właścicielem.

Robią furorę na boisku, ale pokazali, że i poza nim. Scena Galerii Warmińskiej była centrum show, jakie towarzyszyło prezentacji przed rozpoczynającym się sezonem drużyny futbolu amerykańskiego Wenglorz AZS UWM Olsztyn Lakers. Funkcjonująca dziewiąty sezon drużyna (od czterech w strukturach AZS) ma w tym roku tytularnego sponsora (firmę Wenglorz) i maskotkę – Super W. No i wielkie ambicje na historyczny wynik po ośmiu niełatwych meczach zaplanowanych na ten sezon. Klasyfikowana przed rozgrywkami jako siódma drużyna w najlepszej polskiej lidze przyciąga tłumy kibiców na boisko na olsztyńskich Dajtkach, choć co do miejsca meczów zapowiedziano niespodziankę. Dołóżcie rywalom gdziekolwiek!

ERA KOBIECEGO WSPARCIA

KRĘCI NAS CO SIĘ KRĘCI

Jak zaprojektować szczęście i uruchomić swój kobiecy potencjał? Najlepiej wśród innych kobiet. Takich, które odnoszą sukcesy, ale i mierzą się z codziennymi problemami. Inspirują, albo dopiero szukają inspiracji do zmian. Bo każda z pań jest wyjątkowa, a w grupie ta wyjątkowość nabiera mocy. Zainaugurowana w marcu Era Nowych Kobiet Warmia i Mazury to cykliczne spotkania z kobietami odnoszącymi sukces z dziedziny sztuki, biznesu i sportu oraz wydarzenia promujące m.in. aktywność zdrowotną, zawodową i społeczną. Projekt ENK zapoczątkowała w Polsce Joanna Przetakiewicz, a jej celem jest budowanie kobiecej społeczności, która się wpiera i motywuje.

Cały motoryzacyjny świat pod jednym dachem – Auto Moto Arena w halach Expo Mazury tradycyjnie już otwiera sezon w branży, nie tylko na Warmii i Mazurach, ale i w kraju. Jeśli ktoś cokolwiek czuje do kręcących się kół, odnalazł tu swój świat. Od nowości wystawionych przez dilerów, po całą halę dedykowaną klasycznym pojazdom. Do tego strefy rajdówek, wyścigowe motocykle, głośna jak zwykle branża audio (choć kto wie czy nie przegrała w tym roku z wkręcanymi na obroty i strzelającymi z wydechów pojazdami), coraz popularniejszy car detailing, a także akcesoria, usługi i gadżety związane z pasją motoryzacyjną. No i dwie atrakcje nie do podrobienia: prowadzący Jarosław Maznas i Rafał Jemielita.

Olsztyn, 9 marca 2019

094

Obraz: archiwum Expo Mazury

Obraz: Aleksandra Zienkiewicz

Olsztyn, 9 marca 2019

Olsztyn, 16 marca 2019

Ostróda, 16–17 marca 2019


Obraz: Janusz Białas

Obraz: Szymon Tarasewicz

W DOBRYM TOWARZYSTWIE

ROZWÓJ U BOKU MENTORA

27 I RAZ DWA TRZY

W jaki sposób postrzegamy świat i jak podejmujemy decyzje? Kim jesteśmy jako indywidualni ludzie, a kim jako zbiorowość? – wykład na temat kognitywistyki zainicjował pierwszy na Warmii i Mazurach program mentoringowy BeFest. Podczas kilkugodzinnego warsztatu Maciej Bennewicz, założyciel Instytutu Kognitywistyki, przeszkolił szesnastu mentorów, którzy przez najbliższe dwa miesiące będą regularnie spotykać się ze swoimi mentee, aby w indywidualny sposób wspierać ich rozwój w różnych obszarach życia osobistego i zawodowego. Program mentoringowy BeFest, który jest rozwinięciem Festiwalu Rozwoju i Inspiracji BabaFest, zakończy się w czerwcu.

Adam Nowak z zespołu Raz Dwa Trzy błyskotliwie spuentował ceremonię: że to jest naprawdę mistrzostwo być wśród najlepszych, a wśród nich być jeszcze tym najlepszym. Ci mistrzowie tekstu i muzyki wyższej wartości, byli oprawą 16. gali „Laur Najlepszym z Najlepszych”, którą już po raz 16. zorganizował marszałek województwa warmińsko-mazurskiego. Scena filharmonii w Olsztynie gościła 27 laureatów – osoby i instytucje, które sięgają po ponadregionalne, a często i światowe sukcesy i dokonania (sylwetki laureatów na str. 32), promując tym samym region poza jego granicami. Wiele z nich odbierało laury po raz kolejny (brązowe, srebrne, złote). Znaczy, że ciągle są przed konkurencją.

Z WIOSENNYM NURTEM

CO GOŚĆ, TO OBRAZ

Był klon ze Star Wars, klaun, marynarz, króliczki, diabły, grupa kur nie domowych, wiedźmy i różowe dmuchane pelikany. Podczas XVI Skorpenowego Spływu Łyną, najbardziej widowiskowej imprezy tego typu w Polsce, wzięło udział kilkuset nurków – na kajakach, materacach albo wpław. Zjechali do Olsztyna, aby w nurtach rzeki przywitać wiosnę. Zaczęli przy moście na ul. Tuwima, a meta spływu organizowanego przez Akademicki Klub Płetwonurków Skorpena znajdowała się na starówce przy moście św. Jana. Czekała tu gorąca grochówka, ludowy zespół i nagrody, m.in. sprzęt nurkowy. A potem impreza integracyjna w Kortowie do białego rana. Bynajmniej nie pod wodą.

Łękuk może i jest mały, ale sztukę gości tu wielką. Po raz czwarty, na twórcze dwa tygodnie pleneru malarskiego w urokliwie położonym folwarku w Łękuku Małym, zjechali artyści malarze (i jeden rzeźbiarz). Stworzyli ponad 160 prac, które na wieńczącym plener wernisażu odwiedziło… ponad 160 gości. Część z nich wróciło do domów z zakupionymi dziełami. Komisarzem i dyrygentem przedsięwzięcia tradycyjnie już był multiartysta Jan Wołek. I tradycyjnie dla łękuckich wernisaży, towarzyszy im wieczór artystyczny. W tym roku uświetnił go koncert Piotra Machalicy wraz z Taj MahaLisa Trio.

Olsztyn, 21 marca 2019

Obraz: Marcin Łobrów

Obraz: Robert Arciszewski

Olsztyn, 19 marca 2019

Olsztyn, 23 marca 2019

Łękuk Mały, 23 marca 2019

095


FOTORELACJA

CDEF I URODZINOWE LICZBY

096

Tę markę stworzyła trójka wyrazistych osobowości (Dorota Łosko wraz z małżeństwem Elżbietą i Piotrem Lendo), stąd liczbę 3 traktują wyjątkowo. Nawet kiedy nadano ich działalności NIP, to na dziesięć cyfr, „trójek” szczęśliwie trafiło się aż pięć. 1 marca Centrum Doradztwa Europejskiego i Finansowego świętowało 15-lecie (wiadomo: trzy razy pięć). Zaczynali w wynajmowanym pokoju w Olsztynie przy Pieniężnego 13, o takiej samej powierzchni. Dzisiaj mają na koncie czołowe miejsca w rankingach na najskuteczniejsze firmy doradztwa europejskiego w Polsce, własny biurowiec i ponad 500 obsłużonych podmiotów, którym pozyskali fundusze na rozwój – przygotowali w tym czasie 730 projektów na łączną kwotę 1,7 mld zł. Na jubileuszowy bal goście, klienci oraz wspierająca rozwój firmy ponad 20-osobowa załoga CDEF zjechali do Term Warmińskich. Ta najpopularniejsza atrakcja turystyczna na Warmii zarządzana jest też przez współwłaścicielkę CDEF Elżbietę Lendo. A jak pokazują tutejsze statystyki, imprezy w Termach zawsze mają swój urok, w który wpisują się występujące ikony polskiej sceny muzycznej. Tym razem gościli Izabela Trojanowska, Andrzej Krzywy, Łukasz Zagrobelny i Agnieszka Wiechnik. Jak na urodziny przystało, jubilatów obsypano prezentami. Ale i jubilaci odwdzięczyli się statuetkami wielu firmom, m.in. redakcji MADE IN, która niemal od początku współpracuje z CDEF choćby przy projekcie promującym młodych artystów (siedziba CDEF to niemal galeria sztuki). My zaś z jeszcze większą dumą wręczyliśmy trójce właścicieli kryształowe medale za „Mistrzostwo w trójboju finansowym”. Bo – jak pokazali przez pierwszych 15 lat funkcjonowania – rzeczy niemożliwe załatwiają od ręki, na cuda potrzebują kilku dni. Fotorelacja: Michał Misztal



LISTA DYSTRYBUCJI

ZNAJDŹ NAS JESTEŚMY TAM, GDZIE SĄ NASI CZYTELNICY

OLSZTYN RESTAURACJE, KAWIARNIE:

Restauracja KORNER, ul. Dąbrowszczaków 8/9 • Kawiarnia Moja, ul. Dąbrowszczaków 10 • Drewno i Ogień, ul. Prosta 7/9 • Parowar, ul. Skłodowskiej 24 • Pizzeria Diavolino, ul. Okopowa 18 • Mezze, ul.Kołłątaja 19 • U Artystów, ul. Kołłątaja 20 • Słodycz Tej Krainy, ul. Kołłątaja 23 • Handmade Cafe&Pub, ul. Kołłątaja 3 • Yoko Sushi, ul. Stare Miasto 17/21 • Hammurabi, ul. Prosta 3/4 • Caffee Station, ul. Prosta 18/22 • Restauracja Prosta, ul. Prosta 38 • Stary Zaułek, ul. Rodziewiczówny 8 • Malta Cafe, ul. Lelewela 6a • Restauracja Staromiejska, ul. Stare Miasto 4/6 • House Cafe, ul. Stare Miasto 11 • Pierogarnia, ul. Stare Miasto 26/27 • SiSi Coffee, ul. Stare Miasto 28/2 • Highlander, ul. Stare Miasto 29/32 • Via Napoli, ul. Okopowa 21 • Herbaciarnia ZEN, ul. Okopowa 23 • Restauracja Casablanka, ul. Zamkowa 5 • Browar Warmia, ul. Nowowiejskiego 15 • Kawiarnia Awangarda, ul. Staromiejska 13 • Ceska Hospoda, Targ Rybny 14 • Coctail Złoty Klucz, ul. 11 Listopada 5 • Pijana Czapla, ul. Górna 1 • Restauracja Rolki, ul. Mochnackiego 5/1 • Konopna Farmacja, ul. Prosta 23 • Steakownia, ul. Warszawska 2/2 • Frankie’s Soki, ul. Tuwima 26 • Na Rogu Czasu, ul. Wilczyńskiego 6c • Plankton, ul. Jeziorna 8 • Restauracja Przystań, ul. Żeglarska 3 • Tawerna Przystań, ul. Żeglarska 6 • Słoneczna Polana, ul. Sielska 38A • Zatoka Smaku, ul. Wodna 1c • Cudne Manowce, ul. Bolesława Chrobrego 4 • Pizzeria Wiśniowy Piec, ul. Kołobrzeska 3 • Kawiarnia Kofikada, ul. Prosta 18a/22 • Ristorante Da Andrea Casa del Prosecco, ul. Kołłątaja 15 • Restauracja Kawa i Trawa, ul. Kotańskiego 4 • Nowowiejski Cafe, ul. Głowackiego 1 • Krova grill & pub, ul. Księdza Jana Hanowskiego 9/61 • Mała Italia, ul. Księdza Jana Hanowskiego 9

HOTELE:

Hotel Kur, ul. Bałtycka 89 • Hotel Dyplomat, ul. Dąbrowszczaków 28 • Hotel Warmiński, ul. Kołobrzeska 1 • Hotel Wileński, ul. Knosały 5 • Hotel Park, ul. Warszawska 119 • Hotel Omega, ul. Sielska 4a • Hotel Przystań & Spa, ul. Żeglarska 3 • Hotel & SPA Pirat, ul. Bałtycka 95 • Hotel Manor, ul. Kanarkowa 47 • Hotel Villa Pallas, ul. Żołnierska 4, Tiffi Boutique Hotel, ul. Żeglarska 7 • Hotel Kopernik, Aleja Warszawka 37

URODA, ZDROWIE, MODA:

098

Studio Makijażu Permanentnego Ewelina Kulawczyk, ul. Kuronia 9/1, • Alfa Dental, ul. Iwaszkiewicza 1 • Pracownia Wizerunku, ul. Partyzantów 76 • Yasumi, ul. Sikorskiego 19 lok. 16 • EPI Centrum, ul. Samulowskiego 3B • Klinika Look Med, ul. Lelewela 6a/3 • Koemi, ul. 11 Listopada 7 • Matraccy Fryzjerstwo, ul. 1 Maja 22 • Salon fryzjerski SALSA, ul. Mrongowiusza 4 • Arianne Salon Ślubny, ul. Pieniężnego 5 • Salon Jean Luis David, ul. Piłsudskiego 16 • Salon VIDO, ul. Orkana 11

• Guru Bio. Fryzjerstwo, Stare Miasto 28 • La. Lila, ul. Kościuszki 84D • Olsztyńskie Centrum Medycyny i Sportu, ul. Poprzeczna 18 • BELOVED BeautyPlace, ul. Kotańskiego 4 • Salon urody E-xclusi-W, ul. Polna 1b • Stomatolog Kraina Uśmiechu, ul. Barczewskiego 1 • Salon Deręgowski Sport, ul. Tuwima 26 • Jean Luis David, ul. Tuwima 26 • Monelly Studio Urody, ul. Boenigka 7d • Fitness Club Sylwetka, ul. Wilczyńskiego 8 • Fitness Dynamic, ul. Wilczyńskiego 29 • Klinika Okólna, ul. Okólna 3 • Orto-Dent, ul. Kleeberga 6/2 • Salon Kosmetyczny Ewelina Kulawczyk, ul. Szostkiewicza 5 • Kinetic Fitness Club, ul. Piłsudskiego 44A • Body Perfect, ul. Kętrzyńskiego 5 • Atelier Fryzjerskie, ul. Armii Krajowej 3 • Stomatologia Estetyczna Elżbieta & Karol Sujka, ul. Targ Rybny 14 • Akademia Urody Brigitte, ul. Żołnierska 4|Willa Pallas • SHOWROOM Sylwia Kopczyńska, ul. Kołłątaja 16 • I.V. Clinik Medycyna Regeneracyjna, ul. Leśna 14/6H • Wilk Studio Fryzur, ul. Wyzwolenia 6/11 • Avi Dental, ul. Barcza 48/6L • Clinik Medycyna Regeneracyjna, ul. Leśna 14/6H • Nails&Lashes by ViktoriaOlimpia, ul. Jagiellońska 55B/4B • Kinetic Fitness Club, ul. Tuwima 26 (Galeria Warmińska)

MOTO:

Skoda Polbis Auto, ul. Partyzantów 26 • Audi Auto Wimar, ul. Rataja 15 • V W Auto Wimar, ul. Rataja 15 • Fiat Jeep Citroen RESMA, ul. Obrońców Tobruku 5 • Toyota Mir-Wit, ul. Obrońców Tobruku 11 • BMW Service Wyza, ul. Sikorskiego 4 • Honda Daszuta, ul. Sikorskiego 33 • Hyundai Daszuta, ul. Tuwima 23 • Motostrefa, ul. Piłsudskiego 93B • BMW Zdunek, ul. Warszawska 117 • Volvo NordAuto, ul. Warszawska 117c • Opel Mibo, ul. Jagiellończyka 41c • Peugeot PZM, ul. Sielska 5 • SsangYong Sikorski, ul. Sielska 43 • Nissan Max Usługa, ul. Leonharda 3 • Kia JD Kulej, ul. Lubelska 40 • Mercedes Auto Idea, ul. Towarowa 11 • Renault Alcar, ul. Lubelska 39A • Salon KTM Yamaha, ul. Lubelska 35D • Ford JD Kulej, ul. Budowlana 7 • Auto Salon Mazurek, ul. Lubelska 29 • Bling Factory, ul. Lubelska 43i • Janczar, ul. Lubelska 35D, • Marina Maison, ul. Armii Krajowej 3

INNE:

Miejski Ośrodek Kultury, ul. Dąbrowszczaków 3 • Księgarnia za rogiem, ul. Skłodowskiej 2/11 • Zoom Room, ul. Dąbrowszczaków 39 • Urząd Miasta Olsztyn, ul. Jana Pawła II 1 • Biblioteka Abecadło, ul. Piłsudskiego 16 • Kancelaria Prawna Wojarska Aleksiejuk Lechowicz, ul. Dąbrowszczaków 8/9 • Traveland Biuro Podróży, ul. Knosały 7 • Olsztyńskie Centrum Bowlingu, ul. Kromera 3 • Urząd Marszałkowski, ul. Emilii Plater 1 • Doradca Podatkowy BRBK, ul. Zientary Malewskiej 25 • CDEF, ul. Zientary Malewskiej 20B • Koszary Funka, ul. Kasprowicza 4 • TVP Olsztyn, ul. Radiowa 24 • Radio Olsztyn, ul. Radiowa 24 • Art School, ul. Barczewskiego 1 • Eranova, ul. Obrońców Tobruku 3

• Mądre Klocki ul. Tuwima 26 • Studio Form Architektonicznych PANTEL, ul. Rybaki 40 • Warmiolandia, ul. Lubelska 29g • M3, ul. Budowlana 2 • Tor Kormoran, ul. Sprzętowa 6 • Park Trampolin 7 Jump Street, ul. Leonharda 7 • Warmińsko-Mazurska Specjalna Strefa Ekonomiczna, ul. Barczewskiego 1 • Oxford Academy, ul. Żurawskiego 1A/12 • Przedszkole Junior Academy, ul. Żurawskiego 1A/11 • Honesto Olsztyn, ul. Lipowa 15A • Centrum Sportu i Rehabilitacji Biernat, ul. Bydgoska 33 • Showroom Ceramoteka, ul. Sikorskiego 19 • New House, ul. Warmińska 7/4 • Citi Handlowy Bank, ul. Pstrowskiego 16 • Kino Studyjne Awangarda 2, Plac Jana Pawła II 2/3

WARSZAWA

Steakownia, ul. Krucza 23/31 • La Tomatina, ul. Krucza 47 • Cafe Krucza 23, ul. Krucza 23 • Sushi Zushi, ul. Żurawia 6/12 • Zorza, ul. Żurawia 6 • Smaki Warszawy, ul. Żurawia 47/49 • Green Cafe Nero, ul. Marszałkowska 84/92 • Costa Coffee, pl. Trzech Krzyży 18 • Starbucks Coffee, pl. Trzech Krzyży 18/16 • Dyletanci, ul. Rozbrat 44a • Na Lato, ul. Rozbrat 44a • Crazy Butcher, Hala Koszyki, ul. Koszykowa 63 • Camera Work Studio, ul. Schillera 6 lok. 54 • The Farm, ul. Mokotowska 8

ELBLĄG

Salon Urody Marzena Gross, Elbląg, ul. Nitschmana 20/22 • Hotel Srebrny Dzwon, Kadyny • Hotel Elbląg, Elbląg, Stary Rynek 54-59 • Klinika Dental Clinic, Elbląg, ul. Grobla św. Jerzego 15 • Restauracja Studnia Smaków, Elbląg, ul. Studzienna 31a • Hotel Młyn, Elbląg, ul. Kościuszki 132 • Salon Fryzjerski Point, Elbląg, pl. Dworcowy 3a • Młyn Klekotki Resort & SPA, Klekotki 1

POWIAT OLSZTYŃSKI

Zalesie Mazury Active SPA, Barczewo, Zalesie 12 • Hotel Azzun, Kromerowo 28 • Pensjonat Słoneczny Brzeg, Rukławki 100 • Steakownia, Biskupiec, al. Wojska Polskiego 7 • Restauracja na Rynku, Biskupiec, pl. Wolności 5c • Hotelik Atelier, Biskupiec, ul. Mickiewicza 31 • ZM „Warmia”, Biskupiec, ul. Olsztyńska 3 • Krystian Szeląg – Kancelaria Adwokacka, Biskupiec, ul. Mickiewicza 6b/lok.4 • Hotel Jabłoński, Dorotowo 74b • Galery69, Dorotowo 38 • Bajkowy Zakątek, Guzowy Piec 17 • Młodzi Duchem, Biesal 80B • Karczma Warmińska, Gietrzwałd, ul. Kościelna 1 • Restauracja Sielanka, Gietrzwałd, ul. Olsztyńska 38 • Hotel Masuria, Worliny 33 • Restauracja Rukola, Dywity, ul. Spółdzielcza 1 • Mazury Golf&Country Club, Naterki, ul. Golfowa 20a • Hotel Marina Club, Siła 100 • Przystanek Zatoka, Siła 85 • Karczma w Stodole, Tomaszkowo, ul. Wulpińska 63 • Między Deskami, Tomaszkowo, ul. Wodnika 3 • Karczma Stara Księgarnia, Olsztynek, ul. Warszawska 10 • Cukiernia i Kawiarnia Konfitura, Olsztynek, ul. Świerczewskiego 3/3 • Restauracja z Zielonym Piecem, Olsztynek, ul. Floriana 1 • Restauracja Alibi, Stawiguda, ul. Klonowa 1 • Salon fryzjerski, Stawiguda, ul. Mazurska 2/1 • Restauracja Złoty Strug, Pluski, ul. Jeziorna 83 • Restauracja Wiktoria, Dobre Miasto, ul. Orła Białego 18 • Kwaśne Jabłko, Włodowo 27 • Fajne Miejsce, Tłokowo 72 • Pałac Warlity, Warlity Małe 8

POWIAT OSTRÓDZKI

Najnowszy numer MADE IN dostarczyliśmy do wszystkich miejsc dystrybucji 190-konną Skodą Octavią Combi SCOUT 2,0 TSI z napędem 4x4 (testa auta na www.madeinwm.pl)

Hotel Anders, Stare Jabłonki, ul. Spacerowa 2 • Hotel Miłomłyn, Miłomłyn, ul. Ostródzka 2b • Restauracja Park, Morąg, ul. 11 Listopada 12 • Hotel Platinum, Ostróda, ul. Wyszyńskiego 11a • Hotel Villa Port, Ostróda, ul. Mickiewicza 23 • Restauracja Lalo, Ostróda, ul. Mickiewicza 17c • Enjoy Fitness Club, Ostróda, ul. Jana Pawła II 9 • Pałac Pacółtowo, Pacółtowo 2 • Stara Szkoła,

Wysoka Wieś 27 • Hotel SPA Dr Irena Eris, Wysoka Wieś 22 • Zajazd Austeria, Rychnowo 6b • Agroturystyka Glendoria, Ględy 45 • Kawa na Ławę, Ostróda, ul Czarnieckiego 19 • Lecznica przy Młynie, Ostróda, ul. Adama Mickiewicza 21C • Gospoda Sajmino, Ostróda, ul. Olsztyńska 57 • Zabart.com, Ostróda, ul. Czarnieckiego 32 • Tawerna, Ostróda, ul. Mickiewicza 21 • Biuro Żeglugi Ostródzko – Elbląskiej Sp. z o.o. w Ostródzie, ul. Mickiewicza 9a • Centrum Informacji Turystycznej, Ostróda, Plac Tysiąclecia Państwa Polskiego 1A • Narie Resort&Spa, Wilnowo 34 • Kawiarnia u Smolejów, Łukta, ul. Mazurska 4

POWIAT NIDZICKI

Restauracja Pod Zamkiem, Nidzica, ul. Słowackiego 7 • Hotel u Komtura, Nidzica, ul. Zamkowa 2 • Best Drive Kunicki, Nidzica, ul. Warszawska 22 • Ośrodek rekreacyjny MON Omulew, Czarny Piec • Ostoja Sport Resort, Januszkowo 27 • Garncarska Wioska, Kamionka 5 • Kawiarnia Ewik Cafe, Nidzica, ul. Traugutta 20 • Karczma Pod Gołębiem, Nidzica, ul. Sienkiewicza 10 • Kamieniczka, Nidzica Pl. Wolności 4

POWIAT MRĄGOWSKI

Restauracja Bella Italia, Mikołajki, pl. Handlowy 11 • Hotel Mikołajki, Mikołajki, al. Spacerowa 11 • Kuchnie Świata, Mikołajki, pl. Wolności 11 • Kuźnia Czekolady, Mikołajki, pl. Wolności 9/16 • Hotel Robert’s Port, Stare Sady 4 • Restauracja City, pl. Wolności 11 • Restauracja Sielawa, pl. Wolności 13 • Grupa Amax, Mikołajki, pl. Wolności 9/61 • Tawerna pod Złamanym Pagajem, Mikołajki, ul. Kowalska 3 • Hotel Mrągowia, Mrągowo, ul. Giżycka 6 • Hotel Solar Palace, Mrągowo, Jaszczurza Góra 22 • Gościniec Molo, Mrągowo, ul. Jeziorna 1b • Chata Mazurska, Mrągowo, ul. Roosvelta 1 • Bar Przecinek, Mrągowo, ul. Mały Rynek 6 • Ach Mazury Stanica Mikołajki, Mikołajki, ul. Leśna 1 • Hotel Mazurski Dworek, Mikołajki, Stare Sady 1 • Stara Chata, Mrągowo, ul. Warszawska 9 • Małgosia Cafe, Mrągowo, ul. Ratuszowa 10

POWIAT GIŻYCKI

St. Bruno Hotel, Giżycko, ul. Brunona 1 • Restauracja Porto, Giżycko, ul. Nadbrzeżna 5a • Folwark Łękuk, Łękuk Mały 8 • Zamek Ryn, Ryn, pl. Wolności 2 • Gościniec Ryński Młyn, Ryn, ul. Hanki Sawickiej 3 • Karczma pod Czarnym Łabędziem, Rydzewo, ul. Mazurska 98 • PodKładka RestoBar, Giżycko, ul. Kolejowa 12

POWIAT IŁAWSKI

• Instytut Kosmetologii Image, Iława, ul. Jana III Sobieskiego 14 • Notus Finanse, Iława, ul. Sobieskiego 14 • Hotel Port 110, Iława, ul. Konstytucji 3 Maja 7 • Hotel Grand Tiffi, Iława, Jarosława Dąbrowskiego 9 • Restauracja u Czapy, Iława, ul. Jana III Sobieskiego 2A • Yotto Sushi Bar, Iława, ul. Niepodległości 14 • Hotel Stary Tartak, Iława, ul. Biskupska 5 • Karczma Łabędź, Iława, ul. Marsa 2 • Steakownia, Giżycko, ul. Żeglarska 7/lok. U-9

POZOSTAŁE

Hotel Bartis, Bartoszyce, pl. Konstytucji 3 Maja 5 • Stodoła, restauracja i hotel, Bartoszyce, ul. Bema 9 • Termy Warmińskie, Lidzbark Warmiński, ul. Kąpielowa 1 • Hotel Krasicki, Lidzbark Warmiński, pl. Zamkowy 1 • Hotel Restauracja Górecki, Lidzbark Warmiński, ul. Olsztyńska 4 • Restauracja-Kawiarnia Starówka, Lidzbark Warmiński, ul. Hoża 39 • Zajazd pod Zamkiem, Kętrzyn, ul. Struga 3a • Restauracja Mazuriana, Szczytno, ul. Sienkiewicz 2 • Natura Mazur Hotel & SPA, Warchały, ul. Brajnicka 1 • Pałac Mortęgi Hotel & SPA, Mortęgi 3 • Miejsce Marzeń, Szczycionek 28 • Ośrodek Narciarski Kurza Góra, Kurzętnik, ul. Kurza 1


wstĄpisz? podłogi

tarasy

M3 Olsztyn Sp z o.o., ul.Budowlana 2b Olsztyn tel.: 89 532 09 06, e-mail: podlogarnia@podlogarnia.pl

www.podlogarnia.pl

projekt: CIRUTdesign, www.cirut.pl

drzwi


DAWNO TEMU

I KTO TO WI(E)DZIAŁ! HISTORIE Z WARMII I MAZUR, KTÓRE PRZESZŁY DO HISTORII

100

1959 r.

XIV w.

CZŁOWIEK

MIEJSCE

Prof. Bohdana Głuszczaka ( 1936–2016) uważa się za jednego z prekursorów arteterapii. W 1959 roku dołączył do Amatorskiego Teatru Głuchych, funkcjonującego przy ówczesnym Wojewódzkim Domu Kultury (obecnie Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych w Olsztynie). Początkowo podczas tworzenia przedstawień wykorzystywano język migowy, a za jego inicjatywą główną formą wyrazu artystycznego stała się pantomima. Zespół z nową nazwą – Pantomima Olsztyńska, umożliwiał o s o b o m n i e p e ł n o s p r aw nym realizować zdolności i pasje twórcze. W czasach największej popularności zespó ł lic z ył 35 ak torów, na co dzień pracowników kilku olsztyńskich spółdzielni inwalidzkich. Bohdan Głuszczak kierował zespołem pantomimy do końca 1989 roku, realizując z zespołem 22 widowiska. Nakręcono o nich osiem filmów, m.in. „W kręgu ciszy” – film nagrodzony w Cannes i we Florencji. Spektakle wystawiano zarówno na scenie olsztyńskiego Teatru im. Stefana Jaracza, jak i na scenach całego świata (ponad 25 występów zagranicznych). Muzykę do widowisk komponowali tak znani kompozytorzy, jak m.in. Krzysztof Penderecki, Henryk Michał Górecki i Czesław Niemen.

WYDARZENIE

Ruszyły prace nad budową pierwszej od czasów przedwojennych nowej śluzy na Szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Nowa śluza Guzianka II połączy jeziora Bełdany i Guzianka z jeziorem Nidzkim. Istniejąca dziś śluza powstała w roku 1879 roku i jest w fatalnym stanie technicznym, a w sezonie żeglarskim obsługuje dziennie nawet kilkaset jednostek pływających. W trakcie prac, które potrwają do połowy 2020 roku, śluza będzie wyłączona z ruchu, który przejmie Guzianka II. Docelowo turyści będą mogli korzystać z obu śluz między jeziorami Bełdany a Nidzkim. Realizowana inwestycja to nie tylko śluzy, ale także udrożnienie przesmyku między jeziorami Mikołajskim i Tałty oraz modernizacja nabrzeża Jeziora Ryńskiego. W trakcie prac kierowcy muszą uzbroić się w cierpliwość, ponieważ zamknięta została już droga z Rucianego-Nidy do Wejsun czy Onufryjewa. Inwestycję za niemal 27 mln zł, w większości dofinansowaną ze środków unijnych, realizują we współpracy z Wodami Polskimi lokalne samorządy. Poprzednia inwestycja w budowę nowych śluz na terenie dzisiejszej Polski, to budowa Kanału Mazurskiego. Przedsięwzięcie ostatecznie przerwano podczas II wojny światowej.

1879 r.

Mury obronne Pasłęka wybudowano w pierwszej połowie XIV wieku. Do dzisiaj fortyfikacje zachowały się na znacznej długości obwodu, liczą około 1200 m. Mury na przestrzeni wieków kilkakrotnie przebudowywano. W XVII wieku fortyfikacje wzmocniono zewnętrznymi ziemnymi bastionami. Około XVIII wieku, z uwagi na rozwój broni palnej, mury straciły znaczenie i rozpoczęto ich rozbiórkę, traktując je często jako łatwo dostępne źródło budulca. Właśnie w ten sposób, około 1830 roku całkowicie rozebrano Bramę Garncarską oraz górne partie Bramy Młyńskiej. Wkomponowane w miejskie fortyfikacje baszty otwarte sprzyjały w XVIII i XIX wieku wznoszeniu na murach budynków mieszkalnych, z których część przetrwała do dzisiaj. Linia murów biegnie po obwodzie nieregularnego wieloboku. Górne – licowe partie miejskich fortyfikacji – zostały zbudowane z cegły w wątku wendyjskim, natomiast partie fundamentowe – z powszechnie dostępnych granitowych kamieni. Mury miejskie łączą się w północno-wschodnim narożniku miasta z murami obronnymi zamku, tworząc wspólny system obronny. Wkrótce średniowieczna fortyfikacja, która jest w fatalnym stanie, przejdzie kapitalny remont – koszt 13 mln zł, głównie ze środków unijnych. Będzie to pierwszy tak gruntowny remont na przestrzeni 700 lat.

RZECZ

Znaleziono go w… latrynie. Pas służył głównie do noszenia na nim oręża – miecza lub sztyletu – oraz pośrednio wskazywał stan majątkowy lub pozycję społeczną jego właściciela. Pasy wykonywano głównie ze skór, noszone były zarówno przez mężczyzn, jak kobiety. Konstrukcja niewiele zmieniła się do dziś. Z jednej strony pas skóry zakończony był sprzączką, którą wykonywano najczęściej z brązu, rzadziej z żelaza. Drugi koniec wykańczano specjalnym okuciem, tzw. końcówką pasa. Te elementy stanowią, obok zapinek, jedne z wyznaczników datujących, bo ich kształt ulegał częstym zmianom pod wpływem zmieniającej się mody. Mężczyznom pas służył głównie do troczenia broni, bardziej skomplikowane było to w przypadku kobiet. Kilka bogatych pasów odkr y tych na cmentarzysku w Weklicach wskazuje, że pas zastępował damom kieszenie. Przy nim nosiły woreczki na zioła, sakiewki, klucze, nożyki. Był to swego rodzaju kobiecy rynsztunek bojowy. Pojedyncze przedmioty przytroczone były do niego za pomocą specjalnych okuć, zakończonych np. uszkami czy kółkami ułatwiającymi mocowanie. Pasy można oglądać na wystawie „Goci. Znad Bałtyku do Rzymu” prezentowanej w Muzeum Archeologiczno-Historycznym w Elblągu.

I–IV w. Wyszperała w historii: Beata Waś, obraz: zabytek.pl, MAH, RZGW Warszawa, olsztyn.eu



NAPISY KOŃCOWE

NAPISY KOŃCOWE wykonywany zawód

miejsce urodzenia: Kiedy mijam ulicznego grajka… wspieram grosiwem. Chyba, że naprawdę krzywdzi przechodniów.

PIOSENKARZ/SZARPIDRUT W ZESPOLE HUNTER SZCZYTNO Nie cierpię zapachu… kupy, padliny i wanilii.

Gdy stoję w korku… mam alergię na czekanie.

Moje kolejne urodziny… powinny być jak zwykle 19 czerwca, chyba że coś mnie zaskoczy.

Ostatnie 10 zł wydałbym… na skrzypce Stradivariusa.

Chciałbym zobaczyć świat oczami… które potrafią widzieć.

Jeszcze raz przeczytałbym… „Portret Doriana Greya” Oscara Wilde. Ten dystans...

Lubię w sobie… grzebać.

Za kierownicą jestem… mistrzem dekoncentracji.

Cofając czas, chciałbym zostać… cofaczem czasu. Tyle mnie ciekawi!

Gdy zaczyna się weekend… nie wiem co to weekend.

W kieszeni muszę mieć… węża.

Na Warmii i Mazurach znajomych zabrałbym… do Galindii, rzecz jasna.

Rano w lustrze… wciąż ta sama morda od lat.

Najchętniej wystąpiłbym w reklamie… antyreklamy.

W kolejce do kasy… szlag mnie trafia natychmiast.

W portfelu mam… nie mam, upycham po kieszeniach.

Płakałem ostatnio… w kinie. Jak zwykle.

Ulubione zdjęcie… to zdjęcie ciężaru z serca.

Nie chciałbym stracić… Joanny D’Arc.

Nigdy nie ubiorę… kota w dziecięce body. Drapie.

Zawstydzam się… ludzką głupotą.

Kiedy kupuję papier toaletowy… uświadamiam sobie jak bardzo świat kręci się wokół dupy.

Zawsze podziwiałem… operatorów dźwigu.

Obejrzę się na ulicy… w ostateczności. Chyba, że stoję na jej środku. Nie odbiorę telefonu… od „NIE ODBIERAĆ!”. 102

PAWEŁ GRZEGORCZYK-DRAK

27 złotych… jest zawsze lepsze niż 30 srebrników. W kuchni zawsze wyjdzie… mi klops. Ostatnio rowerem pojechałem… nie tam gdzie chciałem. Nigdy nie odmówię sobie… racji. Przez jeden dzień chciałbym być… na niebiańskiej plaży, ale bez Leonardo di Caprio i rekina.

Komfortowo czuję się… nad i w jeziorze.

Mój ulubiony ciuch… to „Tani Armani”. Ostatnio przeczytałem… że w nocy wyłażą z porów larwy i szukają samic, żeby wraz z nimi kopulować na naszych twarzach. To trochę chore. Chciałbym mieć obraz… rzeczywistości. Najdłuższy dystans jaki przebiegłem to… w czasie imprezy – droga do nocnego. Na wyprzedaży kupiłem ostatnio… Mona Lisę. Podobno nieoryginalną jednak. Podgłaśniam radio… gdy tylko kończą się reklamy. Z menu nigdy nie wybiorę… śledzia, jego koleżanek i kolegów.

Obraz: Aleksander Ikaniewicz

imię i nazwisko



Hyundai i30N Tętno mierzone obrotami na minutę.

Hyundai i30N to sportowe emocje w klasycznym wydaniu. Poczuj dreszcz sportowej jazdy dzięki 275 KM, wysokiemu momentowi obrotowemu i międzygazowi. Ciesz się autem o delikatnie usportowionej sylwetce – przecież nie wszyscy lubią się przesadnie wyróżniać. Zyskaj pewność dzięki 5-letniej gwarancji bez limitu kilometrów. Hyundai i30N daje Ci możliwość personalizacji trybu jazdy przez dostosowanie parametrów silnika, amortyzatorów, układu kierowniczego i systemu stabilizacji toru jazdy. Zapisz się na jazdę próbną.

5-letnia Gwarancja Bez Limitu Kilometrów Hyundai dotyczy jedynie tych samochodów Hyundai, które były sprzedane Klientowi końcowemu przez Autoryzowanego Dealera Hyundai na warunkach opisanych w książce gwarancyjnej. Szczegóły promocji i programu gwarancyjnego, w tym wyłączeń gwarancji, dostępne są u Autoryzowanych Dealerów Hyundai. Średni poziom spalania paliwa w cyklu mieszanym dla prezentowanego w reklamie Hyundaia i30 N 2.0 T-GDI 6MT (275 KM) N Performance wynosi: 8,3 l/100km a emisja CO2 wynosi 188 g/km.