Page 1

magazyn lifestylowy

MAREK KALISZUK

bezpłatny

RANO W LUSTRZE BYWA RÓŻNIE

numer 28

kwiecień–maj 2018

ISSN 2353-2408 www.madeinwm.pl

LESZEK MOŻDŻER

SZLIFIERKĄ KĄTOWĄ STARAM SIĘ NIE CIĄĆ

WOJCIECH

MALAJKAT POZA STREFĄ KOMFORTU

MARCIN KACZKAN WSPINANIE BEZ MEDIÓW BYŁO INTYMNE

04/05


15 EKSKLUZYWNYCH APARTAMENTÓW Z TARASAMI I WIDOKIEM NA JEZIORO Tomaszkowo – 10 min do Olsztyna / Piękny widok na jezioro / Obszerne tarasy o pow. 16m2 / Mieszkania 48 m2 i 74 m2 / Ceny od 5.290 zł/m2 netto / Możliwość całkowitego odliczenia VAT / Miejsce parkingowe w cenie / Termin realizacji III kw 2018

502 067 997 / sprzedaz@ama-bud.pl / 22 302 06 01 / www.ama-bud.pl


MAGAZYN LIFESTYLE’OWY O WARMII I MAZURACH LIMITOWANY. RĘCZNIE PISANY. BEZCENNY.

DZIEŃ DOBRY Tylko ryzykując wiesz kim jesteś naprawdę. Kto to powiedział? Bond. James Bond. Tu, na Warmii i Mazurach, też mamy scenariusze na niejedno dobre kino w którym główne wątki będą o przesuwaniu własnych granic. Kiedy narodowa wyprawa na K2 rozgrzała media na skalę wcześniej niespotykaną, wszechwiedzący internauci, siedząc w ciepłych kapciach na kanapie, ośmielili się komentować wyzwania do których brak im dokładnie 8611 metrów w pionie. „Po co tam się pchają?” – dziwili się z ironią między wierszami. Otóż zrozumieją to tylko ci, którzy pozostają nienasyceni życiem i którzy wyszli ze swojej strefy komfortu właśnie po to, by poznać swój sufit. Może bardziej wyjaśni to himalaista Marcin Kaczkan z którego próbowaliśmy wydobyć portret psychologiczny człowieka idącego w niedostępne. Albo trójka strażaków, która też walczy o szczyty, by w swojej trudnej pracy spojrzeć potem na stres z innej perspektywy. A co pchnęło chłopaków do trenowania wciąż egzotycznego u nas futbolu amerykańskiego, do którego przysłowiowe jaja trzeba mieć twarde jak kask? Wszystkie numery naszego magazynu w różnym stopniu nasycamy sylwetkami, które łamią schematy. W biznesie, sporcie, nauce, pasji czy innych dziedzinach. Byleby tylko móc być jeszcze lepszym. Wojciech Malajkat też swoich przyszłych aktorów z akademii namawia, by studiowali ekstremalnie i tropili rewolucję. By opuścili strefę komfortu, a szukali w sobie i świecie inspiracji, których nikt nie dotknął przed nimi. A tych, którzy realizują pomysły, na które właśnie nikt wcześniej nie wpadł i często idą pod prąd, marszałek województwa honoruje Laurem Najlepszym z Najlepszych. Poznajcie ich i podpatrujcie, bo – jak w starożytnym Rzymie – laury czekają na zwycięzców. PS. Też próbowaliśmy poznać nasze możliwości i wbić się do składu drużyny futbolu amerykańskiego AZS UWM Olsztyn Lakers, ale zwyczajnie nie poznali się na naszym talencie. Posiedzieliśmy więc na trybunach.

Obraz: Kuba Chmielewski

Wydawca

Redaktor naczelny


SPIS TREŚCI

TREŚĆ MADE IN 24

42 RAZ, DWA, TRZY...

Szybki numerek z MADE IN

SHORT

Przy porannej kawie

KULTURA

Polecamy Warmię i Mazury

RECENZJE

Kultura osobista

ROZRYWKA

Zapytaj o reggae taksówkarza

FILM

Prezent dla ludzkości

FOTOGRAFIA

Przeszłość: reaktywacja

POZA GALERIĄ Duchowy pejzaż

POSTAĆ

Wojciech Malajkat

PRODUKTY

Galeria handlowa

PODRÓŻE

Made in Londyn

GODNE UWAGI

Dobre miejsca MADE IN

DOBRE MIEJSCA

Legenda z korkiem

AKADEMIA NAUKI

Wakacje z wędką i elfami

PASJA

Ona poczeka

ROZRYWKA

Wy(skok)owe spotkania

FELIETON

Szczyt dobrych emocji

REPORTAŻ

Miłość od pierwszego przyłożenia

RYNEK MIESZKANIOWY

Libero: osiedle w którym poczujesz wolność

WNĘTRZA

Łazienka z Titanica

LUDZIE

Rozmowy na schodach

ZDROWIE

Ozonem w boreliozę

JOLANTA BUKOWSKA Sekretarz redakcji jola@madeinwm.pl +48 733 408 350

49

008 010 012 014 016 018 020 022 024 032 034 036 038 041 042 046 048 049 054 056 058 060

062 064 065 066 068 070 071 076 078 079 082 084 086 089 090 092 093 096 098 100 102

62

79

MODA

Bielizna, która tworzy look

CIAŁO

Skóra bez pomarańczy

PSYCHOLOGIA

Emocje niczym drogowskaz

FINANSE

Polki w świecie finansów

PRAWO I BIZNES

Biznes dla kolejnych pokoleń

LUDZIE NON PROFIT Nadzieja u streetworkerów

NAJLEPSZYM Z NAJLEPSZYCH Scena dla najlepszych

MĘŻCZYZNA I MASZYNA Ślub z „Borewiczem”

SPOD IGŁY

Salon samochodowy MADE IN

AUTO

Tipo na Topie

Wydawca Auris Media Group Michał Bartoszewicz biuro@auris-media.pl www.auris-media.pl Redakcja +48 733 408 350 10-801 Olsztyn, ul. Sielska 17 redakcja@madeinwm.pl www.madeinWM.pl Redaktor naczelny Rafał Radzymiński, rafal@madeinwm.pl Sekretarz redakcji Jolanta Bukowska, jola@madeinwm.pl Reklama +48 733 408 350, reklama@madeinwm.pl Prenumerata i dystrybucja +48 733 408 350, jola@madeinwm.pl Patronaty +48 608 641 421, redakcja@madeinwm.pl

BIZNES

Atmosfera sukcesu

CAR 4 WOMAN

Wynajmij, nie kupuj i wreszcie nie narzekaj

AUTO

COTY wiesz o idealnym SUV-ie

MOTOCROSS

Kultura Beata Waś, beata@madeinwm.pl Skład

Motocross na kliknięcie

Studio Gravite, Olsztyn

AUTO

Projekt graficzny Agnieszka Tańska

W DOBRYM TOWARZYSTWIE

Foto Agnieszka Blonka Jakub Chmielewski Piotr Dowejko Piotr Ratuszyński Arek Stankiewicz Łukasz Wajszczyk

Z kim pracujemy? Z Włochem Lista obecności MADE IN

FOTORELACJA Panorama i 40 ikon

LISTA DYSTRYBUCJI DAWNO TEMU

Druk

KRĘCILI TU

Przedsiębiorstwo Poligraficzne HAKUS Maria i Andrzej Kuśmierczyk sp. j.

NAPISY KOŃCOWE

Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo do skrótu i redakcyjnego opracowania tekstów przyjętych do druku. Za terść reklam nie odpowiadamy. Przedruk materiałów w jakiejkolwiek formie i w jakimkolwiek języku bez pisemnej zgody Wydawcy jest zabroniony. All rights reseved!

I kto to wi(e)dział

Powrót Goethego Marek Kaliszuk

BEATA WAŚ Redaktor prowadząca beata@madeinwm.pl +48 575 888 366

DARIUSZ SZYMANOWSKI Reklama i marketing darek@madeinwm.pl +48 885 266 673


SZYBKI NUMEREK Z MADE IN LICZBY, O KTÓRYCH MOGLIŚCIE NIE WIEDZIEĆ

130 000 MKW.

4159

PRODUCENTÓW

130 tys. mkw. powierzchni będzie miało nowe centrum logistyczne klubu zakupowego Zalando Lounge, które powstanie pod Olsztynkiem. To tyle co 18 boisk piłkarskich. Znajdzie w nim pracę około 500 osób z regionu.

4159 producentów ekologicznych produktów działa na Warmii i Mazurach. To największa liczba certyfikowanych firm tego typu w całej Polsce.

63%

60 KRAJÓW

MIESZKAŃCÓW

Prawie 63 proc. mieszkańców regionu jest w wieku produktywnym. To wyższy odsetek niż średnia w kraju. Oznacza, że społeczeństwo tworzące rynek pracy Warmii i Mazur jest młode.

Do ponad 60 krajów świata (m.in. Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, USA, Rosji, Chin) eksportowane są meble i wyroby z drewna z naszego regionu. Warmia i Mazury ma najwyższy wskaźnik producentów mebli w Europie.

7760 SAMOCHODÓW 7760 nowych samochodów osobowych zarejestrowano na Warmii i Mazurach w 2017 roku. To o osiem proc. więcej niż rok wcześniej. Najwięcej wśród nich było Toyot – aż 1112.

4 KM NABRZEŻY 104 851 PASAŻERÓW 008

Port Lotniczy Olsztyn-Mazury w roku 2017 obsłużył 104 851 pasażerów, co oznaczało wzrost o 122 proc. w porównaniu do roku 2016. Łącznie od początku działalności lotnisko ma na koncie 145 tys. pasażerów. Najpopularniejszy kierunek to Londyn.

Wodne okno na świat Warmii i Mazur to Port Morski w Elblągu. Długość jego nabrzeży portowych wynosi prawie cztery km. Przeładunki w 2017 roku wyniosły tu 100 tys. ton – 2,5 tys. załadowanych tirów. To niewiele w porównaniu np. z Portem w Gdyni, który przeładował 21 mln ton.

25 ZBIORÓW

80 KRAJÓW

Na koniec 2017 roku liczba czytelników bibliotek publicznych w całym regionie wynosiła 201 404. Statystyczny czytelnik wypożyczył w zeszłym roku średnio 25 zbiorów – książek, audiobooków i multimediów.

W 80 krajach świata dostępna jest już innowacyjna drukarka 3D, którą stworzyła olsztyńska firma Zortrax. Wykorzystywana jest m.in. w branży medycznej, za jej pomocą drukuje się m.in. urządzenia do operacyjnego usuwania żylaków. W Polsce drukarka kosztuje 8500 zł.


INFO

PRZY PORANNEJ KAWIE CO W TRAWIE PISZCZY (WARMIŃSKO-MAZURSKIEJ)

BO TU JEST JAK W SZWECJI

IKEA W OLSZTYNIE

Miłośnicy klasycznych szwedzkich aut po raz drugi wybrali malownicze zakątki Warmii i Mazur na zlot – II Rajd Trzech Koron „Szwedzi i przyjaciele”. – Tutejszy krajobraz to tysiące mniejszych i większych jezior, pagórkowate pola i łąki, duże obszary leśne, rzadko rozsiane osady ludzkie. Wszędzie są ślady lodowca, który przed tysiącami lat ukształtował te tereny. Podobne widoki można zobaczyć w południowej Szwecji, skąd lodowiec przyszedł. Stąd wybór tego miejsca na zlot miłośników szwedzkich aut – wyjaśnia Hubert Szymański, koordynator imprezy. Tym razem bazą dla klasycznych Saabów i Volvo (ale gościnnie mile widziane również inne klasyki) będzie zabytkowy Dworek „Romanowski” w Sułowie. Od 30 maja do 3 czerwca załogi pokonają ponad 200 kilometrów zmagając się po drodze z zadaniami i konkursami sprawnościowymi, odwiedzając m.in. Stoczek Klasztorny, Świętą Lipkę, Kwaterę Hitlera „Wilczy szaniec”. Dla szerszej publiki „Szwedzi i przyjaciele” wystawią się pod Wysoką Bramą w Lidzbarku Warmińskim podczas konkursu elegancji zorganizowanym pod patronatem burmistrza miasta. Organizatorem zlotu jest Automobilklub Polski i klub SAAB GT-Classic przy wsparciu AVIVA i UM w Lidzbarku Warmińskim. Więcej na funpage’u saab-gt.pl

Olsztyn został pierwszym miastem na świecie, w którym otwarto innowacyjny punkt IKEA Gościnnie. Zlokalizowany jest w Galerii Warmińskiej i można w nim zrobić zakupy za pomocą strony internetowej, ale też skorzystać z doradztwa fachowców od projektowania kuchni. Gotowy zestaw mebli i wyposażenia IKEA dotrze do naszych domów w  4–6 dni. IKEA Gościnnie to efekt konkursu przeprowadzonego wśród pracowników gdańskiego sklepu. Mieli zaprezentować oryginalne pomysły z których skorzystaliby klienci miast nie posiadających stacjonarnych sklepów IKEA. Zwycięski koncept – punkt w Olsztynie, skąd dużo klientów jeździ do Gdańska, otwarto 21 lutego w Olsztynie. Jego działalność zaplanowano na pół roku (do końca wakacji), ale jeśli podbije serca olsztyniaków, jest szansa na dalszą jego obecność.

W SIODLE HISTORII

Obraz: IKEA Obraz: Shutterstock.com

010

Józef Lisowski, trener polskiej sztafety 4x400 m, doczekał się na 25-lecie pracy z kadrą sensacyjnego halowego rekordu świata. „Lisowczycy” pokonali w marcu faworyzowanych Amerykanów i z czasem 3:01,77 pobiegli po złoto. Sukces jest tym większy, że był to jedyny rekord świata mistrzostw odbywających w Birmingham (1–4 marca). Jednym z bohaterów złotej czwórki jest pochodzący z Reszla Karol Zalewski (rocznik 1993), na co dzień zawodnik AZS UWM Olsztyn. Zalewski jest obecnie najszybszym człowiekiem w Polsce – z czasem 10,27 s na dystansie 100 m. Za dwa lata będzie reprezentował olsztyński klub podczas Letnich Igrzysk Olimpijskich w Tokio.

Obraz: Muzeum Bitwy pod Grunwaldem

Obraz: fb.com/KarolZalewskiOfficial

SPRINT NA MEDAL

Międzynarodowe zawody historycznego łucznictwa konnego, czyli VII Majówka z Łukiem i Koniem odbędzie się 3–6 maja na Polach Grunwaldzkich. 50 zawodników z 19 państw będzie można podziwiać w trzech konkurencjach zawodów: Węgierskiej, Koreańskiej i Grunwaldzkiej (na zasadach Toru Polskiego). Ta ostatnia rozegrana zostanie w ciągu dwóch dni. Dla publiczności przygotowano wiele atrakcji, m.in. możliwość strzelania z łuku pod okiem wykwalifikowanych instruktorów, konne przejażdżki, prelekcje o współczesnym i historycznym łucznictwie konnym, zwiedzanie Muzeum Bitwy pod Grunwaldem oraz otwarty turniej łuczniczy.


INFO

Obraz: fb/RestaurantWeekPolska

SMAK WARMII I MAZUR

Kulinarny set za 49 zł: przystawka, danie główne i deser plus niespodzianka od sponsorów. Takie jest założenie festiwalu Restaurant Week Polska, który w zeszłym roku na Warmii i Mazurach po raz pierwszy rozsmakował bywalców prestiżowych lokali. Wiosenna, 11. edycja pod hasłem „Wyjdźmy do restauracji”, odbędzie się w dniach 18–30 kwietnia w całej Polsce. Nasz region reprezentuje osiem restauracji z Olsztyna i okolic. Rezerwacje: www.RestaurantWeek.pl

CENTRUM PEŁNE LUKSUSU

RING W SZWAJCARII Obraz: karoljablonski.pl

Olsztyński pięściarz Przemysław Opalach stoczy 19 maja w Szwajcarii walkę o tytuł mistrza świata World Boxing Federation. Na ringu stanie oko w oko z legendą formuły K1 (pośrednia pomiędzy kickboxingiem a muay thai) – Niekey’em Holzken’em. Będzie to 12-rundowa walka wieczoru. I jak przyznaje Przemek, najtrudniejsza walka w jego karierze. Olsztynianin związał się z boksem zawodowym w 2011 roku, kiedy to w swym debiucie pokonał na punkty Adama Gawlika. Obecnie ma za sobą 28 walk, tytuł Mistrza Świata Federacji WBF oraz nr 1 w Polsce w wadze super średniej.

BOJEROWA POTĘGA I BASTA

Karol Jabłoński z Olsztyńskiego Klubu Żeglarskiego po raz dwunasty w karierze został mistrzem świata w bojerowej klasie DN. Srebrny medal wywalczył Robert Graczyk (MKŻ Mikołajki), a brąz zdobył Łukasz Zakrzewski – obaj z MKŻ Mikołajki. Regaty odbyły się w dniach 26–27 lutego na jeziorze Wielimie w okolicach Szczecinka. W pierwszej dziesiątce mistrzostw uplasowało się siedmiu Polaków, czym udowodnili, że jesteśmy bojerową potęgą.

Obraz: arch. P. Opalacha

Obraz: materiały prasowe

Sukces internetowego klubu zakupowego Zalando Lounge gdzie oferowane są promocje luksusowych produktów, zachęciło firmę do inwestycji w Polsce. Pod Olsztynkiem powstanie nowe centrum logistyczne, które będzie obsługiwało sprzedaż m.in. produktów z kategorii domowej. Firma twierdzi, że powodem inwestycji na Warmii i Mazurach było m.in. położenie 200 km od Warszawy przy zbiegu dróg ekspresowych nr 7 i 51. I potencjał pracowników w północno-wschodniej części kraju. Centrum Zalando Lounge zostanie połączone z istniejącą już silną europejską siecią logistyczną klubu.

DORTMUND Z CHMUR

Na 14 maja zaplanowany jest pierwszy rejs z Portu Lotniczego Olsztyn-Mazury do Dortmundu. Loty węgierską linią lotniczą Wizz Air będą odbywać się dwa razy w tygodniu, w poniedziałki i piątki. Bilety są już dostępne w sprzedaży na stronie internetowej przewoźnika, a ich ceny zaczynają się od 59 zł. Połączenie do Dortmundu jest drugim kierunkiem, po Londyn Luton, jakie na lotnisku w Szymanach obsługuje Wizz Air.

011

Dziesięć statuetek, m.in. za najlepszą reżyserię, odkrycie roku i najlepszy film. „Cicha noc” w reżyserii Piotra Domalewskiego rozbiła bank podczas ceremonii wręczenia Polskich Nagród Filmowych Orły 2018, która odbyła się 26 marca w Teatrze Polskim w Warszawie. Była to jubileuszowa 20. edycja dorocznych nagród Polskiej Akademii Filmowej. Film dofinansowany z Warmińsko-Mazurskiego Funduszu Filmowego w zeszłym roku był kręcony na Warmii. Reżyser prowadzi z funduszem rozmowy na temat kolejnej realizacji w naszym regionie.

Obraz: fb/cichanocfilm

ORŁY Z WARMIŃSKIM TŁEM


KULTURA

POLECAMY WARMIĘ I MAZURY NIE SZTUKA BYĆ WSZĘDZIE

LEGENDA JAZZU

KULTOWY KWARTET

„Kwartet” Bogusława Schaeffera w reż. Mikołaja Grabowskiego to kultowy spektakl teatralny w gwiazdorskiej obsadzie. Andrzej Grabowski, Jan Peszek, Mikołaj Grabowski i Jan Frycz wcielą się w artystów poszukujących sensu życia, teatru i sztuki. Zmienność konwencji, zwroty akcji i dużo humoru.

Obraz: BWA

Koncert 19 kwietnia, godz. 19, Kościół Ewangelicki, ul. Stare Miasto Olsztyn. Bilety obok – w Galerii Usługa Jazz Bar.

Obraz: Łukasz Szełemej

Obraz: youtube

Trębacz Piotr Wojtasik, legenda polskiego jazzu, obchodzi 30-lecie pracy artystycznej. W składzie Piotr Wojtasik Quintet zagra z nim Gerard Lebik – saksofon, Michał Tokaj – klawisze, Joris Teepe – kontrabas, John Betsch – perkusja.

Spektakl 16 kwietnia, godz. 19, CEiIK, Olsztyn, ul. Parkowa

DIALOG Z PIĘKNEM

„Niepokorność dalekich dróg” to tytuł wystawy prac Zofii Rydet, jednej z najwybitniejszych postaci fotografii polskiej. Artystka podejmuje w nich dialog z pięknem i ontologią ukrytą w codzienności, jej najprostszych przejawach. Jej prace znajdują się w muzeach na całym świecie. Wernisaż 12 kwietnia, godz.18, BWA Galeria Sztuki w Olsztynie

Obraz fb/piotr.bukartyk

Koncert 14 kwietnia, godz. 20, sala pod Amfiteatrem im. Cz. Niemena, Olsztyn

Obraz: fb/bownik

ALTERNATYWNA DELFINA

Zespół Bownik tworzy trzech warszawskich muzyków, którzy reprezentują szeroko pojętą scenę alternatywną. W zeszłym roku wystąpili na Olsztyn Green Festival. Zaprezentują utwory z krążka „Delfina”.

WOLNE PIOSENKI

012

Koncert 11 maja, godz. 19, Galeria Sowa, Olsztyn, ul. Zamkowa

BALLADY NA ŻYWCA

Obraz: fb/coma

Piotr Bukartyk, mistrz słowa i rymu, niepoprawny romantyk od prawie 40 lat układa piosenki. Najnowszy zbiór wykonywany w audycji Wojciecha Maana wydał na płycie „Ja wolny człowiek”. Bezkompromisowy i odważny repertuar.

Fani Comy wiedzą, że koncerty na żywo to mocna strona grupy. Energetyczne i widowiskowe, łączą w sobie elementy poezji, muzyki i teatru. Łódzka formacja zaprezentuje repertuar m.in. z ostatniego krążka „Metal Ballads vol.1” z mocnym, rockowym sznytem. Koncert 7 kwietnia, Nowy Andergrant, Olsztyn

Obraz: fb/kortez

DOM KORTEZA

Koncert promujący drugą płytę Korteza „Mój dom” z 2017 roku, która po dwóch tygodniach osiągnęła status Złotej Płyty. Artysta zagra z zespołem w 30 polskich miastach, a w Olsztynie wystąpi dwukrotnie. Koncert 17 kwietnia, godz. 20, Warmińsko-Mazurska Filharmonia


RECENZJE

KULTURA OSOBISTA MADE IN PISZĄ, WYDAJĄ I NAGRYWAJĄ. I POCHODZĄ Z WARMII I MAZUR.

POEZJA Z FILOZOFICZNĄ NUTĄ

Debiutancki zbiór Piotra Burczyka to poetyckie szkice układające się w liryczny komentarz do rzeczywistości. Dojrzałe wiersze z nutką filozoficzną mówią o przemijaniu, historiach rodzinnych. „Autor nie narzuca swego punktu widzenia, pozostawiając w przestrzeni wiersza dość miejsca, aby czytelnik mógł weń wpisać własne doświadczenie. W ten sposób poezja staje się medium spotkania z drugim człowiekiem, propozycją wspólnego odbierania świata takim, jakim potrafimy go doświadczać” – pisał o tomiku Krzysztof Szatrawski, prezes Olsztyńskiego Oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, które przyznało autorowi nagrodę Olsztyński Debiut 2017. Piotr Burczyk. „Z ukrycia”, Olsztyński Oddział SPP

NOWY WYMIAR PRZYGODY

Kim jest ryba z wąsami? Dlaczego żaby bywają niebieskie? Jakie są sekrety mrówek i bocianów? Dlaczego statek płynie po trawie? Publikacja zachęcająca dzieci do odwiedzin Warmii i Mazur zawiera niezbędnik małego reportera, listę rzeczy do zabrania. Autorami cyklu jest para znanych podróżników. Anna i Krzysztof Kobusowie od lat pokazują, że podróżowanie z dziećmi to zupełnie nowy wymiar przygody. Każda ich książka zawiera: naklejki, grę planszową, karty memo, tangramy, opowieści o zwierzętach i roślinach, ciekawostki kulturowe i geograficzne, opisy najważniejszych atrakcji, zagadki i zadania oraz miejsce na własną twórczość. Anna i Krzysztof Kobus, „Warmia i Mazury. Podróżownik”, Wyd. Mac Edukacja

KURHAUS I SIELAWA

Kolejny tom serii „szlaków wodnych” przedstawia zakątki opisane wcześniej m.in. w tomach Śniardwy, Krutynia i Omulew-Pisa. Narrację budują cytaty m.in. z dzieła Maxa Toeppena „Historia Mazur”, które pojawiają się przy okazji opowieści o dziejach Pisza i kolonizacji okolicznych lasów. Wśród autorów są także Harry Schumann, Karl Templin, Eugeniusz Paukszta i Tadeusz Ostojski. Oprócz unikatowych ilustracji – starych pocztówek i fotografii – są tu opisy codziennych czynności mieszkańców, jak połowu i wędzenia mikołajskiej sielawy, uroków puszczy i osiągnięć gospodarki leśnej w rejonie Rucianego. A słynny kurhaus w Rucianem przybliżają fragmenty prospektu turystycznego z 1937 roku. Wojciech Kujawski, „Puszcza Piska”, Wydawnictwo QMK

SPOD WARMIŃSKIEJ STRZECHY

Saga warmińskiej rodziny Kujawów. Akcja powieści toczy się od połowy XIX wieku po czasy współczesne. Tytułową chałupę wzniósł jeden z Kujawów pod koniec XIX wieku na kolonii wsi Giławy. Stoi tam do dzisiaj, przetrwała jako jedyny z budynków gospodarstwa rodu. Autor książki i obecny właściciel opisywanego domu urodził się na Warmii, a w jego rodzinnym domu mówiono w gwarze warmińskiej. Jest inicjatorem kursów, autorem licznych publikacji które popularyzują zanikający dialekt. Edward Cyfus, „Kele wsi chałupa”, Oficyna Retman


ROZRYWKA

W TRICOLORZE. A JEDNAK KIEDY WIDZĘ FACETA W ŚREDNIM WIEKU UBRANEGO W BLUZĘ MORO WIEM, ŻE TO ON: PIOTR „PITER” KOLAJ, TWÓRCA NAJWIĘKSZEGO FESTIWALU REGGAE W POLSCE. MADE IN: W tym roku Ostróda Reggae Festival osiąga pełnoletność. Jak dojrzewał? Piotr „Piter” Kolaj: Idea festiwalu dojrzewała długo, bo moja muzyczna pasja trwa już od połowy lat 80. Jako dzieciak słuchałem Rozgłośni Harcerskiej, wtedy zafascynował mnie punkrock z którego potem wyłamało się polskie reggae. W 1986 roku założyłem zespół Positive i zacząłem grać, co robię do dziś.

016

Z własnej młodości, która przypada na połowę lat 90., nie bardzo kojarzę trend na reggae. Lata 90. w Polsce to słaby czas dla reggae, ale początek tysiąclecia to ponowna fala zainteresowania gatunkiem. Na tej fali powstał właśnie nasz festiwal. Pierwsza edycja w 2001 roku, nazywała się Ost-Rock i bawiło się na niej ze 150 osób. Rok później odbył się Ost-Rock Reggae, publika rosła. Przy trzeciej edycji określiliśmy się festiwalem reggae, a na czwartej, już w białych koszarach, a nie na zamku, zgromadziliśmy kilka tysięcy reggae fanów. I w ten sposób coraz więcej „mopów” zaczęło zjeżdżać do Ostródy? Skinheadzi festiwal kojarzyli z najazdem „mopów”, jak pogardliwie nazywali fantów muzyki reggae, ale były to pojedyncze głosy. Festiwal przynosi miastu i mieszkańcom wymierne korzyści więc szczycą się nim. Ten festiwal to pod wieloma względami fenomen. Jak na to zapracował? Po pierwsze ogromna popularność imprezy – od lat na festiwal przyjeżdża kilkanaście tysięcy

ZAPYTAJ O REGGAE TAKSÓWKARZA

NIE MA DREDÓW, ANI UBRANIA

fanów. To stała publika, która w tym czasie bierze urlop. Po drugie, poziom festiwalu – na naszych scenach grają czołowe zespoły z Polski i zagranicy, a widownia ufa naszym muzycznym wyborom. Po trzecie, od początku patronem i strategicznym sponsorem festiwalu jest Miasto Ostróda. I mimo wielokrotnych zmian władzy, ORF jest kulturalnym priorytetem ponad politycznymi podziałami. W tym roku Ostróda podpisała umowę o współpracy miast partnerskich z Saint Ann Bay na Jamajce, gdzie odbywa się najbardziej prestiżowy na świecie festiwal reggae „Rebel Salut”. To jak przepustka do światowej festiwalowej extraklasy. Światowość robią nam nie tylko gwiazdy, ale i publika. Na festiwal zjeżdżają ludzie z całego świata. A średnia wieku? Głównie między 18. a 25. rokiem życia, ale ORF to również impreza rodzinna. W regulaminie festiwalu dzieci do lat 12, jeśli są pod opieką dorosłego, wchodzą za darmo. Rok temu bawiło się półtora tysiąca dzieci. Nie brakuje też starszych osób. Od wielu lat przyjeżdża np. małżeństwo z Holandii, oboje grubo po sześćdziesiątce i cztery dni bawią się pod sceną. Ile osób pracuje nad tym wydarzeniem? Mam świetny zespół blisko 50 osób, każdy ma swoją rolę do której się przykłada i wszystko gra. Żadnych wpadek? Rzadko. Choć pamiętam jedną historię. Przemek, manager green stage, spotkał przed hotelem płaczącą dziewczynę – Afroamerykankę. Jej zespół odjechał, a ona nawet nie miała jak się skontaktować z ekipą. Zadzwoniliśmy więc do tour managera w tym busie, ale on twierdził, że ma komplet i rzeczona dziewczyna śpi na górnym pokładzie. My na to: „jak śpi?! Ona jest u nas i płacze!”. Kiedy wreszcie doszliśmy do porozumienia, gość wpadł w panikę. Trzeba było wieźć ją do Torunia, gdzie czekał ktoś z ekipy. A tegoroczna edycja? Jak zawsze odpalimy pięć scen. Gwiazdą festiwalu będzie Gentelman, Dub Inc., a z polskich wykonawców usłyszymy m.in. Vavamuffin. Cały line up dostępny jest już na stronie internetowej. Poza tym warsztaty: taneczne, bębniarskie, jogi i po raz pierwszy capoeiry, festiwalowe kino i to, co jest kolejnym fenomenem tego festiwalu – atmosfera. Dzięki niej wygrywamy z innymi wydarzeniami muzycznymi. Zresztą o to najlepiej zapytać taksówkarzy, bo oni są barometrem nastrojów społecznych. A ORF to wyjątkowy czas w Ostródzie – prawdziwe święto uśmiechu i życzliwości. Przy takiej skali wydarzenia od kilku lat policja nie odnotowała żadnego zakłócenia porządku publicznego. Bo „bas pulsuje w sercach” – jak głosi nowy hymn ORF? Bo reggae to muzyka pulsacji – dla ludzi, którzy pragną wolności, życia w harmonii z naturą i drugim człowiekiem. Rozmawiała: Aga Kacprzyk, obraz: Archiwum Positive Music Promotion

Szczegóły na: www.ostroda.reggae.com


FILM

PREZENT DLA LUDZKOŚCI

OBSERWUJE ŚWIAT, WYŁAPUJE ZJAWISKA I LUDZI, KTÓRZY CHCĄ I MOGĄ ZMIENIĆ GO NA LEPSZY. PIOTR PACEWICZ, ZAŁOŻYCIEL 813STUDIO, SWÓJ NAJNOWSZY FILM „KRYPTO” ZADEDYKOWAŁ KRYPTOWALUCIE BITCOIN. CO GO ZAFASCYNOWAŁO W TYM SYSTEMIE?

018

MADE IN: Maski anonymous, zerwane łańcuchy, zaciśnięta pięść. Symbolika, która przewija się w filmie sugeruje, że kryptowaluta, to coś więcej niż system księgowy. Piotr Pacewicz: Anonymous obecnie kojarzy się głównie z działalnością hakerów. W moim filmie jest symbolem nawiązującym do jego pierwotnej idei: rewolucji, dążenia do sprawiedliwości. Systemu, który w przypadku kryptowaluty pozwala uwolnić się od scentralizowanego kieratu banków. A zatem od inwigilacji, narzucania ich gry. Uwolnienie środków, ich swobodny przepływ – na to ludzie czekali od lat i to dzieje się na naszych oczach. Choć w mediach niewiele o tym usłyszymy.

że za moment rynek to zweryfikuje. W filmie zebrałem topowych przedstawicieli branży, którzy tłumaczą czym jest i jak rozwijała się kryptowaluta bitcoin, ostrzegają przed zagrożeniami. W 2013 roku byliśmy w pierwszej piątce światowej jeśli chodzi o rozwój technologii blockchain, obecnie jesteśmy w pierwszej czterdziestce. Brakuje działań i zainteresowania ze strony rządu, aby wspierać ten rozwój. Za to szerokim echem w świecie odbiła się akcja polskich youtuberów opłaconych przez NBP, którzy opublikowali tandetne filmiki przedstawiające kryptowaluty w dyskredytujący sposób. Mój film stał się odpowiedzią na to tendencyjne banowanie i naciski bankowego lobby.

Jesteś jedynie teoretykiem, który przygląda się z kamerą kryptowalucie czy praktykującym inwestorem? Zacząłem od zakupu jednego bitcoina żeby zobaczyć, o co tyle szumu na rynku. Niektórzy patrzyli na mnie jak na kosmitę, słyszałem opinie, że to piramida finansowa. Zrobiłem porządny reasearch w temacie i zafascynowałem się nim. Sektor finansowy potrzebował alternatywy. Blockchain czyli zdecentralizowana i rozproszona baza danych, którą posługuje się kryptowaluta bitcoin, jest przede wszystkim transparentna i nie da się jej zhakować. Każdy użytkownik ma równe prawa. Coraz większej liczbie ludzi na świecie bardzo to odpowiada

Czyli życie dopisało scenariusz? Ten film to mój mały wkład w promowanie blockchain. Nie jestem maniakiem, nie zajmuję się tradingiem, śledzeniem transakcji przez wiele godzin dziennie. Za to mierzi mnie wszechobecna inwigilacja, nachalny marketing, to co dzieje się w internecie. Czatuję z kimś, rzucam hasło, a za chwilę dostaję reklamę tego, o czym piszę. Każdy nasz ruch zostawia po sobie ślad. Nie wspominając o tym, że banki walą nas po kieszeni, manipulują naszymi fi nansami. Kryptowaluta wyłamuje się od utartych schematów. Nie ma hierarchii, system ten jest własnością całej społeczności, w dodatku jest odporny na hakowanie. Sam założyciel bitcoina nie ujawnił się, po prostu sprezentował ludzkości swoją wizję, która błyskawiczne się rozwinęła. Nie ma żadnych praw autorskich do używania logo bitcoina, projekt jest prospołeczny. Obserwuję świat, wyłapuję takie zjawiska i ludzi, którzy chcą i mogą zmienić go na lepszy. I dokładam do tego swoją filmową cegiełkę. 

W portfolio masz sporo filmów o sportowych wyczynach naznaczonych dużą dawką adrenaliny. Kryptowalutę też pokazujesz w kontekście ryzyka? Najpierw chciałem zrobić zwykły film poradnikowy, ale pomysł w trakcie trzymiesięcznej realizacji ewoluował. Film był realizowany w grudniu kiedy był szał na kryptowalutę, przerodził się w „gorączkę złota”. Specjaliści jednak wiedzieli,

Rozmawiała: Beata Waś, obraz: 813 studio


FOTOGRAFIA

PRZESZŁOŚĆ: REAKTYWACJA CZASEM TO JEDYNE PAMIĄTKI PO PRZODKACH. ALE ŚWIAT UCHWYCONY OBIEKTYWEM APARATU MA JEDNĄ WADĘ – JEST NIETRWAŁY. O TYM JAK GO WSKRZESIĆ, OPOWIADA ADRIAN BIEMA SPECJALIZUJĄCY SIĘ W RETUSZU STARYCH FOTOGRAFII.

020

Zlecenie: wyretuszować przełamane w pół i wyblakłe zdjęcie rodzinne z pierwszej połowy XX wieku. Widać na nim kilka dorosłych osób stojących w ogrodzie. Fotograf delikatnie, w białych rękawiczkach, specjalnymi wacikami, czyści zdjęcie. Musi być bardzo ostrożny, bo roztwory chemiczne, których używa, mogą bezpowrotnie usunąć nie tylko zanieczyszczenia, ale też istotne elementy fotografii. Później wkłada ją do skanera bębnowego, który z kilkunastu kopii tworzy jeden obraz. Ten trafia do programu grafi cznego. – Nie wierzyłem własnym oczom. Zdjęcie było tak wyblakłe, że dopiero po jego retuszu okazało się, że zza nóg dorosłych wyglądają małe dzieci. Nawet właściciel fotografii był zaskoczony – opowiada fotograf Adrian Biema. – Czasem w tej pracy można poczuć się jak detektyw. W taką też rolę musiał wczuć się pracując nad starym zdjęciem ślubnym. – Dziś na wesele wynajmuje się fotografa, który oddaje nam czasem setki zdjęć. Kiedyś była to bardzo rzadka i droga profesja, dlatego na ślubie robiło się jedno zdjęcie pary młodej – opowiada fotograf. – Wielu elementów na wyblakłym papierze już nie widać. Trzeba je odtworzyć w zeskanowanej wersji cyfrowej. W przypadku tego zdjęcia nieczytelne były wzory na welonie panny młodej. W książkach historycznych musiałem doszukać się też jak mogły wyglądać guziki w marynarce pana młodego. Pasję do starych zdjęć Adrian odkrył przeglądając rodzinne albumy. Jego ojciec był fotografem, dlatego w domu było ich mnóstwo. – Tata fotografował rzeczywistość PRL. Nasza łazienka często zamieniała się z ciemnię w której wywoływał zdjęcia – wspomina. – Przeglądaliśmy je tysiące razy, dlatego część zdjęć zaczęła tracić dawny blask. Płowiały, żółkły, pokrywały się odciskami palców. Wyglądały coraz gorzej. Pomyślałem, że trzeba je zeskanować, sprawić by czas nie miał na nie wpływu. Kupiłem porządny skaner, zacząłem robić z nich kopie cyfrowe. W programie graficznym usuwałem zabrudzenia, zagięcia, inne uszkodzenia. Pokazałem je paru osobom wydrukowane w większym formacie, niż oryginały. Szybko pojawiły się zlecenia. Jednym z ciekawszych było zdjęcie mężczyzny zesłanego na roboty przymusowe podczas II wojny światowej. W kopercie, którą dostarczył klient, było jedyne jakie posiada, zdjęcia jego dziadka. Fotografia była w kiepskim stanie: były na niej przetarcia, ślady długopisu, odciski palców i rozdarcie. – Każda osoba, która trafia do mnie ze starym zdjęciem traktuje je jak prawdziwy skarb. Często chce zgłębić swoje korze-

nie, tożsamość. Przekazanie zdjęcia czasem trwa kilka minut, ale nierzadko ponad godzinę – przyznaje fotograf. – Ludzie opowiadają mi zawiłe historie, które towarzyszą zdjęciom. Czy zdarzyło mu się odmówić pracy nad zdjęciem, jeśli było zbyt mocno zniszczone? – Nie lubię przyjmować zleceń, gdy więcej świata przedstawionego na zdjęciu będę musiał sam stworzyć. Ale gdy klient bardzo naciska, nie mam wyjścia, robię wszystko co mogę, by je odzyskać – zdradza. – Wtedy jestem fotografem, retuszerem, historykiem, detektywem i grafikiem w jednym. Adrian Biema – fotograf, fotoreporter, freelancer, wykładowca. Od kilkunastu lat za obiektywem aparatu. Jego fotografie można było oglądać w wielu lokalnych gazetach i portalach informacyjnych. Członek Warmińsko-Mazurskiego Stowarzyszenia Fotograficznego BLUR. Tekst: Michał Bartoszewicz, obraz: Adrian Biema


PROMOCJA NAWET DO

-25% HIT CENOWY!

Dąb RAISINS GRANDE

Dąb ASKANIA PICCOLO

SZER. 180 MM; DŁ. 2200 MM

SZER. 130 MM; DŁ. 2200 MM

stara cena 254,61 zł BRUTTO

194

99 ZŁ BRUTTO

stara cena 218,94 zł BRUTTO

164

99 ZŁ BRUTTO

* Sugerowane ceny brutto producenta. Ostateczne ceny sprzedaży pozostają indywidualną decyzją sprzedającego. Poszczególne zdjęcia wzorników mogą nie oddawać w pełni wyglądu produktów. Oferta dotyczy wybranych produktów i jest ważna od 1.02 do 31.05.2018 r. lub do wyczerpania zapasów.

barlinek.com


POZA GALERIĄ

POZA GALERIĄ MIĘDZY PRACOWNIĄ A WERNISAŻEM

Mecenas projektu:

Centrum Doradztwa Europejskiego i Finansowego w Olsztynie CDEF specjalizuje się we wspieraniu przedsiębiorstw i instytucji w procesie ubiegania się o zewnętrzne źródła finansowania inwestycji, a także świadczy pełny zakres usług fi nansowo-księgowych dla firm. www.cdef.pl

DUCHOWY PEJZAŻ NA POCZĄTKU BYŁ WARMIŃSKI PEJZAŻ. MARTA WASILEWSKA-FRĄGNOWSKA PRZEZ LATA ANALIZOWAŁA NA PŁÓTNACH JEGO BARWĘ I NASTRÓJ. A POTEM GŁÓWNĄ ROLĘ PRZEKAZAŁA PEWNEJ POSTACI.

022

Podczas wernisaży często słyszy to samo pytanie: czy filigranowa dziewczyna na obrazach to ona, autorka? Marta odpowiada przecząco, choć fizycznie całkiem ją przypomina. Jej bohaterka, pozbawiona rysów twarzy, może reprezentować każdego z nas. Nasze sny i koszmary, marzenia i lęki. W pracowni na olsztyńskim Zatorzu artystka stworzyła m.in. cykl „Śnienie” z udziałem swojej symbolicznej bohaterki. – Cykl pojawił się przy okazji zbiorowej wystawy w Austrii w 2016 roku – tłumaczy. – Wybraliśmy z przyjaciółmi wspólne hasło wyjściowe do naszej pracy. W  trakcie tworzenia zdałam sobie sprawę z ważnej roli swoich rzadkich snów, metafory jaką niosą. I z miejsca jakie zajmują między jawą, a nocną projekcją umysłu. Myślę że pochodzą z duchowego wymiaru, są rodzajem pamiętnika, zapisem tego co w nas najdelikatniejsze.

Przez wiele lat malowała pejzaż, marynistyczne, abstrakcyjne przystanie. Obroniła nawet doktorat z cyklu poświęconych im prac. Dwa lata temu poczuła, że czas zaprosić do swojej twórczości kogoś, kto opowie historie w sposób dosłowny i namacalny, przekaże jej wewnętrzny, duchowy pejzaż. Dziewczyna zatopiona w naturze, w towarzystwie ptaków i owadów, symbolicznych elementów codzienności wyraża to, co jej bliskie i za czym tęskni. – Związek z naturą zawsze był u mnie silny, z niego czerpię najwięcej – podkreśla. – A odbiorca często widzi w moich pracach własne życie. Wiele osób dziękowało mi za „Śnienie” podkreślając, że ten cykl pozwolił im nazwać to, co nienazwane, odkryć to, co nieodkryte i zepchnięte na dalszy plan świadomości. To ciekawostka, że artysta i jego publiczność mogą inspirować się nawzajem, wymieniać spostrzeżeniami i odkrywać przed sobą nowe obszary uczuć, emocji. Sztuka jest elitarna ale jej język uniwersalny. Tekst: Beata Waś, obraz: Łukasz Fragnowski, archiwum artystki

Marta Wasilewska-Frągnowska – absolwentka edukacji artystycznej na UWM oraz Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, na co dzień pedagog. Tworzy głównie malarstwo akrylowe i olejne. Autorka licznych wystaw indywidualnych i zbiorowych. Jej prace można zobaczyć na blogu (www.marta.wf) i w Olsztyńskiej Galerii Sztuki. Ma na koncie m.in. III Nagrodę X Olsztyńskiego Biennale Sztuki 2017. Prace artystki znajdują się w zbiorach prywatnych m.in w Belgii i USA.


POZA GALERIÄ„

023


POSTAĆ

WOJCIECH MALAJKAT

024


POSTAĆ

POZA STREFĄ KOMFORTU DO OTWARTEGO NA OŚCIEŻ GABINETU W WARSZAWSKIEJ AKADEMII TEATRALNEJ CO CHWILĘ KTOŚ ZAGLĄDA. A TO POTRZEBNY PODPIS POD FAKTURĄ ZAKUPU REKWIZYTU DO SPEKTAKLU, A TO SZYBKA KONSULTACJA. WYDAJE SIĘ, ŻE WOJCIECH MALAJKAT, REKTOR UCZELNI, AKTOR I REŻYSER, MA CZAS DLA WSZYSTKICH. ALE SAM PRZYZNAJE, ŻE TAK NAPRAWDĘ STRONI OD TŁUMÓW, MEDIÓW I POKLASKU, A NAJLEPIEJ CZUJE SIĘ W RODZINNEJ, MAZURSKIEJ GŁUSZY.

025


POSTAĆ

Na stole rektorskiego gabinetu leży kartka z wydrukowaną dużymi literami sentencją „Sztuka jest albo plagiatem albo rewolucją – Van Gogh”. MADE IN: Wydrukował to pan z myślą o studentach? Wojciech Malajkat: Kiedy natknąłem się na te słowa, pomyślałem, że może to być dobre hasło wyjściowe do wykładu inauguracyjnego na początek roku akademickiego. Będzie pan ich nakłaniał do rewolucji? Od dwóch lat, odkąd kieruję uczelnią, namawiam ich aby studiowali ekstremalnie. Aby opuścili strefę komfortu, takiego właśnie plagiatu i szukali w sobie i świecie inspiracji, których nikt nie dotknął przed nimi. Rewolucja w poszukiwaniu. Żyjemy w XXI wieku i wszystko już zostało wymyślone, również w aktorstwie. Dlatego często ogranicza się ono do odwzorowania. A w sztuce najważniejsze jest, aby odkryć nową część siebie i świata, jego tajemnicy. To z takich poszukiwań powstały dzieła Van Goga, Scorsese, Jerzego Gruzy czy Małgorzaty Szumowskiej. Patrzą na świat inaczej, nie powielają tego cośmy już widzieli i słyszeli. I dlatego nas zachwycają. Chopin potrafi ł spojrzeć na polską wieś w taki sposób, że stworzył arcydzieła – nokturny, polonezy. I do takiej świeżości i oryginalności interpretacji namawiam studentów. Nawet jeśli przyjdzie im grać w telewizyjnym serialu? Takie propozycje dla wielu z nich to dylematy, mówią mi o nich. Dochodzi jeszcze kwestia, które stacje telewizyjne, a tym samym wyraźnie deklarowane poglądy za nimi stoją. Aby zagrać Hamleta nie trzeba być białym ani różowym,

026

ale w przypadkach produkcji związanych w pewnym stopniu z polityką, dopada ich dorosłość, konieczność trudnych wyborów. Wtedy radzę im, aby wsłuchali się w to, czego nauczyli się w domu. Mówię im, czym sam bym się kierował. A potem zostają sami z decyzją, z kim im w życiu po drodze. To jednak okropne, bo przecież nie musi być im z nikim po drodze, powinien liczyć się jedynie talent i wyobraźnia. Polityka przeszkadza sztuce? Polityka chętnie sięga po sztukę, aby legitymizować swoje poczynania. I to z każdej strony, bez względu na to czy jest czerwona, różowa, czy biała. Przez to tworzy się często szeroko pojęta komercja, która nie pozwala skupić się nad projektem, ale robić w pośpiechu, byle jak, w nastawieniu na szybki zysk. Popularność szkół aktorskich chyba ma tendencję zwyżkową. W ostatnim roku na 24 miejsca u nas, przyszło 1200 podań. Ale żyjemy w niespełna 40-milionowym kraju, więc kilka tysięcy osób pragnących zostać w Polsce aktorami to liczba przyzwoita. Zastanawiałem się kiedyś jaki procent społeczeństwa w ogóle interesuje się teatrem – według mnie niestety tylko jakieś pięć. Do krakowskiej PWST zdają głównie miłośnicy teatru, do Łodzi – filmu. U nas w akademii – pół na pół. A pan wybrał Łódź, by być bliżej filmu? Film mnie szczególnie nie ciekawił, wybrałem szkołę w Łodzi ze względów praktycznych, wyrachowanych. Do Krakowa z rodzinnych stron było za daleko. A jeśli chodzi o Warszawę, wydawało mi się, że spotkam tu same gwiazdy, przy których


POSTAĆ

zaniemówię z wrażenia i strachu. Łódź była na uboczu, choć, jak się okazało, wielkich nazwisk w komisji egzaminacyjnej nie zabrakło. Nogi się pode mną ugięły, ale udało mi się jednak zdać za pierwszym razem. Na egzaminie wstępnym zagrałem polerowanie jabłka na targu. Kto pana namówił na tę uczelnię? Nauczycielka zobaczyła mnie w kabarecie w liceum. Nie był to szalony występ tylko epizod w którym wnosiłem krzesła na scenę. Wciągnęła mnie do koła dramatycznego w domu kultury w Mrągowie. Chyba pierwszą sztuką w jakiej wziąłem udział był „Biały kordonek” Ewy Lipskiej. Po latach poznałem autorkę i nawiązała się między nami zażyłość. Ale będąc pędrakiem oglądałem też np. „Pana Wołodyjowskiego”, „Potop” i „40-latka”, a potem wziąłem udział w kolejnych częściach tych kultowych produkcji. Wszystko potoczyło się jak w filmie. Są inni artyści w rodzinie? Mój tato miał duszę i umiejętności artysty, sztukę przekazał mu w genach dziadek. Potrafił zrobić wszystko: szafy, schody, podłogi, z drewna wyczarowywał cuda. Pracował jako stolarz, budował domy, naprawiał samochody, motocykle. Wszystko go słuchało. Ani ja, ani brat nie odziedziczyliśmy tych manualnych zdolności. Mama była krawcową. Poznali się na Kurpiach skąd pochodziła i przeprowadzili do Mrągowa. Tato był autochtonem? Pochodził z Prus Wschodnich, spod Królewca. Rosjanie rozłączyli go z rodzicami pod Elblągiem, gdy miał 14 lat.

Nigdy już ich nie zobaczył. Ale nie było w nim jadu. Mimo tragicznych zdarzeń, przyjmował swój los z wewnętrzną siłą. W Mrągowie żyło trochę niemieckich rodzin, ale większość była napływowa. Nikt do nikogo nie miał pretensji. Pamiętam taki widok: my, dzieci, biegaliśmy po podwórkach, polach i łąkach, a rodzice siadali na ławce przed domem z sąsiadami – Mazurami, Ukraińcami, Polakami ze Lwowa, Wilna. Grali w karty, albo wspominali przeszłość. Według wyszukiwarki internetowej, w Polsce jest tylko osiem osób z nazwiskiem Malajkat, głównie w Mrągowie. Nazwisko mojego ojca brzmiało Maleikat, ale po wojnie ktoś niepoprawnie zapisał i tak już zostało. W Mrągowie do dzisiaj mieszka moja mama i brat. Jestem u nich w każde święta, ale nasz ukochany dom, w którym spędzamy wakacje, mamy pod Mikołajkami, skąd pochodzi moja żona. Poznaliście się na Mazurach? Chodziliśmy razem do liceum, siedzieliśmy w jednej ławce, bo Kasię posadzono ze mną za karę. Podobno strasznie dużo gadałem, ale miałem przy tym podzielność uwagi i wyrwany do odpowiedzi, wiedziałem o czym mowa. Ona wręcz przeciwnie, rozpraszałem ją i ciągle za to obrywała. Jeździcie na zjazdy absolwentów? Tak co 10 lat, na klasowy, a raz wybraliśmy się na okrągły jubileusz naszej szkoły. Jechałem z duszą na ramieniu, bo wolę ciszę i spokój, albo spotkania dwu-, trzyosobowe. Ale atmosfera mnie zachwyciła, to był jakiś niesamowity rodzaj energii.

027


POSTAĆ

028

Biegaliśmy od klasy do klasy roześmiani i podekscytowani jak dzieci i wspominaliśmy nasze piękne perypetie.

hotelowy basen, sunąc przez eleganckie korytarze wyłożone wykładziną.

Piknik Country też pojawiał się w waszych wspomnieniach? Dorastałem z tym piknikiem, który znajdował się po drugie stronie jeziora Czos. Na trzy dni całkowicie zmieniał miasto. Nagle robiło się kolorowo, wszędzie pojawiały się oszałamiające reklamy Marlboro z kowbojami i amerykańskimi pejzażami. Ale najmniej w tym wszystkim kręciła mnie muzyka country, ważniejsza była sama otoczka imprezy. Festiwal zawitał do Mrągowa dzięki pomysłowi redaktorów z radiowej Trójki, których poznałem potem i miałem okazję im opowiedzieć, jak dorastało się z piknikiem w tle. Mrągowo stało się dzięki temu miejscem modnym.

Dzisiaj też pan tam zajeżdża? Nie jestem bywalcem lokali czy dużych skupisk ludzi i już się nie stanę. Ale lubię popołudniem przejść się główną ulicą Mrągowa, między starymi kamieniczkami. Niektóre zachowały dawny urok, inne zupełnie podupadły. Żal patrzeć, jak tamten świat odchodzi.

No i dzięki hotelowi Mrongovia. Tak, to było kolejne spotkanie z wielkim światem. Piknik był atrakcją sezonową, a nowoczesny gmach wybudowany przez renomowaną szwedzką firmę, przyciągał przez cały rok. Najpierw, na przełomie lat 70. i 80., chodziliśmy przyglądać się jak go budują. Niesamowite maszyny, ciężarówki ze Szwecji – takie rzeczy oglądaliśmy wcześniej tylko w kinie i telewizji. Okazało się, że taki świat istnieje. Po szkole leciałem do domu odrabiać lekcje, a potem pędziłem z chłopakami na budowę, obserwowaliśmy przez płot jak krok po kroku hotel nabiera kształtu. Śledziliśmy z podziwem każdy etap projektu, który w przeciwieństwie do innych budynków, bloków w okolicach, powstawał według rzetelnej koncepcji. Potem czułem się jak światowiec odwiedzając

Jak pan sobie rekompensuje tęsknotę za Mazurami na co dzień w stolicy? Pierwszy kryzys tęsknoty przeżyłem na pierwszym roku studiów. Brakowało mi mazurskiej wilgoci. Wyraźnie czułem, że powietrze w wielkim mieście jest suche, inaczej pachnie. Pamiętam, że poszedłem do lekarza i otwarcie wyznałem, że jeśli nie da mi zwolnienia na kilka dni żebym mógł pojechać do domu, będę musiał szukać innego alibi. Okazał się człowiekiem i wróciłem na parę dni do Mrągowa aby nasiąknąć wilgocią i zachłysnąć się powietrzem. Kiedy wysiadłem na dworcu w Mrągowie czas wyraźnie zwolnił. Pierwszy raz miałem dojmujące wrażenie, że auta jeżdżą wolniej, ludzie poruszają się innym tempem, mają czas aby zatrzymać się i porozmawiać. Teraz mam w Warszawie życie i dom nieco zatopione w zieleni. Ale w każdej chwili mogę wsiąść w auto i w ciągu 2–3 godzin znaleźć się w mazurskiej ciszy. Dzieci uwielbiają nasz dom na Mazurach, więc wszyscy czekamy na te wyjazdy. Wakacje spędzamy praktycznie nie opuszczając naszego siedliska. Żeby wjechać do Mikołajek trzeba stać


POSTAĆ

029


POSTAĆ

030


POSTAĆ

w korku, na ulicach latem są tłumy. Wystarczy, że mam to na co dzień w Warszawie. Ale cieszę się, że miasto się rozwija, a mieszkańcy mogą zarabiać. A zawsze trzeba za to zapłacić jakąś cenę. Odwiedza pan Jerzego Hoffmana na Mazurach? Tak, byłem u niego parę razy. Połączyła nas nie tylko współpraca przy filmach „Ogniem i mieczem” czy „Piękna nieznajoma”. To typ reżysera za którym przepadam. Uwielbia swoją pracę, aktorów i to co robi powstaje z miłości. Są twórcy, którzy pracują poprzez konflikt, spór na planie czy w teatrze. Wolę pracę polegającą na wsparciu, obopólnej trosce. Bo to z przyjaźni powstają najwspanialsze rzeczy. Kiedy sam reżyseruję, człowiek, jego konstrukcja psychofizyczna, emocje, światopogląd również są dla mnie najważniejsze. Spektakl „Klub hipochondryków” w warszawskim Teatrze Syrena zagraliśmy przez 15 lat ponad 400 razy przy komplecie widowni. Ze Zbyszkiem Zamachowskim i Piotrem Polkiem tworzymy zespół w którym słowa są zbędne. Taka męska chemia. I dobra energia, która udziela się widowni. Bywają u pana na Mazurach? Pływacie razem? Pływam, ale raczej nie z ludźmi ze środowiska sztuki, bo ileż można o niej rozmawiać? Mam za sobą kilkanaście rejsów, opłynięte całe Wielkie Jeziora Mazurskie. Koledzy ze środowiska bywali w prowadzonym przeze mnie i moją rodzinę letnim kinie „Wojtek” i restauracji w Mikołajkach. Ja byłem odpowiedzialny za repertuar, reszta rodziny za kuchnię w której ja tylko nadaję się do mycia naczyń. To był strzał w dziesiątkę. Zawsze można było tu spotkać gości z mojego środowiska, jakąś fi lmową lub teatralną gwiazdę, robiliśmy

nie robię awantur, nie zabiegam o uwagę. Nikt nie prześwietla więc mojego życia na łamach brukowej prasy. Nie ma pan nawet profilu w mediach społecznościowych. Zupełnie nie interesuje mnie ten kanał komunikacji, wolę spotkanie, rozmowę w prawdziwym świecie. Ze swoimi studentami też nie muszę się komunikować przez internet. Jesteśmy tak małą szkołą, że mamy dobry kontakt na co dzień, możemy rozmawiać i zachęcać ich do poznawania wartościowych – według nas, pedagogów – tematów. Ich zapatrzenie w smartfony to cena, którą trzeba zapłacić za rozwój technologii. Mają jednak pewien mankament o którym mówi Mariusz Benoit, aktor i pedagog, który uczy w naszej akademii od lat. Dotkliwie odczuwa na swoich zajęciach, że nie umie młodemu pokoleniu opowiedzieć o człowieku. Trudno im zrozumieć pewną cząstkę siebie, bo żyją jakąś częścią w wirtualnym, nierzeczywistym świecie. To zachłyśniecie wirtualnym światem trwa już ze 20 lat, ale poznamy skutki tego za kilka dekad. Ale może to zamiana cywilizacyjna na coś lepszego i niepotrzebnie się martwimy? Do portfolio brakuje panu tylko własnego filmu. Jestem człowiekiem z którym wiąże się pewne ryzyko, nie wiem czy ktoś by mi dał pieniądze. Nie miałem dobrej ręki do filmu, ale po głowie chodzą mi różne pomysły. Na razie mam tak dużo innej pracy, że pewnie szybko ich nie zrealizuję. Mamy, jakby co, Warmińsko-Mazurski Fundusz Filmowy. Wiem, znam temat. Na razie czynimy starania aby Studium Aktorskie przy Teatrze im. S. Jaracza w Olsztynie zamienić na zamiejscowy wydział naszej Akademii Teatralnej.

PIERWSZY KRYZYS TĘSKNOTY ZA MAZURAMI PRZEŻYŁEM JUŻ NA PIERWSZYM ROKU STUDIÓW. BRAKOWAŁO MI MAZURSKIEJ WILGOCI. WYRAŹNIE CZUŁEM, ŻE POWIETRZE W WIELKIM MIEŚCIE JEST SUCHE, INACZEJ PACHNIE. PAMIĘTAM, ŻE POSZEDŁEM DO LEKARZA I OTWARCIE WYZNAŁEM, ŻE JEŚLI NIE DA MI ZWOLNIENIA NA KILKA DNI ŻEBYM MÓGŁ POJECHAĆ DO DOMU, BĘDĘ MUSIAŁ SZUKAĆ INNEGO ALIBI. OKAZAŁ SIĘ CZŁOWIEKIEM I WRÓCIŁEM NA PARĘ DNI DO MRĄGOWA.

premiery z ich udziałem. Potem, kiedy pojawiły się dzieci, nie starczało już czasu na biznes na Mazurach. Kilka lat temu ktoś to odkupił. Marzył pan w dzieciństwie o własnym kinie? Może nie aż tak. Ale uwielbiałem nieistniejące już kino Mazur w Mrągowie. Pamiętam, że czasem próbowałem przemknąć na film dla dorosłych, jak np. „Lucky Luke”. Nie wiem dlaczego nie chciano wtedy wpuszczać na niego młodych widzów. Wystylizowałem się na poważnego gościa, ale nie przeszło. Dzisiaj pewnie wszystkie drzwi ma pan otwarte. Popularność męczy? Nie jestem atrakcyjny dla mediów i nie widzą powodu aby za mną chodzić. Nie łamię przepisów, nie jeżdżę pijany,

W Białymstoku działa nasz Wydział Lalkarski, znany na całym świecie, jego studenci i absolwenci wygrywają największe festiwale. Kierunek Olsztyn oznacza poszerzenie oferty w studium aktorskim, a dyplom z tytułem magistra przyciągnie tu więcej chętnych, nie tylko z Północnej Polski. Gdyby taki wydział istniał wcześniej, pewnie sam bym tu zdawał. W ciągu roku powinniśmy sfinalizować działania, władze miasta, regionu i ministerstwo są bardzo przychylne pomysłowi. Osiądzie pan wtedy na stałe na Warmii i Mazurach? Myślę, że na stare lata wrócę w rodzinne strony. Zawsze czułem, że wyjeżdżam stąd tylko na chwilę. I nieustająco jest to moje ukochane miejsce na ziemi. Rozmawiała: Beata Was, obraz: Łukasz Wajszczyk

031


PRODUKTY

GALERIA HANDLOWA MADE IN STWORZONE NA WARMII I MAZURACH I FIRMOWANE PRZEZ LUDZI WARMII I MAZUR

Z POLA DO SŁOIKA Świeże kwiaty lawendy prosto z pola, woda i cukier. To jedyne składniki aromatycznego syropu wytwarzanego w Lawendowym Polu w Nowym Kawkowie. W zeszłym roku otrzymał certyfikat Marki Lokalnej. Doskonały jako dodatek do deserów, napojów i dań. www.lawendowepole.pl

REWOLUCJA W SPA Hotel Anders w Starych Jabłonkach zaprasza na zabiegi SPA oparte za kosmetykach marki Yonelle opracowanych według przełomowej koncepcji Skin Penetration Revolution. Wykorzystywane do masaży i zabiegów na twarz rewitalizują, liftingują, działają przeciwłojotokowo, modelują ciało. I relaksują, jak w przypadku masażu balijskiego, polecanego dla osób pracujących przed komputerem. www.hotelanders.pl

MĘSKA NATURA Botaniczne kompozycje zapachowe, naturalne produkty wykonane z najwyższej jakości roślinnych surowców. Manufaktura luksusowych kosmetyków Saphiro z Ełku dedykuje swoje wyroby mężczyznom. Bo również i oni mogą bez kompromisów korzystać z dobrodziejstw natury. www.saphiro.com.pl 032

PRAGNIENIE I FILANTROPIA Eva Zdrój to woda alkaliczna, która wzmacnia system odpornościowy, zapewnia właściwe nawodnienie organizmu, buforuje kwas mlekowy powstający podczas wysiłku fizycznego opóźniając zmęczenie mięśni. Z każdej sprzedanej butelki 0,5 litra, pięć groszy trafia do potrzebujących dzieci na Warmii i Mazurach. www.magdystrybucja.pl


PRODUKTY

TRADYCJA NA LODZIE Wytwarzane są metodą rzemieślniczą nieprzerwanie od 44 lat. Produkowane z najwyższej jakości naturalnych produktów dostępnych na rynku. Sorbety i lody mleczne olsztyńskiej cukierni mają swoich miłośników przez cały rok. Bo dlaczego z przyjemnościami czekać na lato? www.slodycztejkrainy.pl

ŚWIATŁO NA KLASYKĘ

DRZEMKA W SZUWARACH Własna luksusowa przestrzeń do opalania na środku jeziora? Składany daszek, materac z tkaniny wodoodpornej z odwracanym oparciem zapewniają komfortowy wypoczynek dla czterech osób. Powierzchnia leżakowania po rozłożeniu to prawie 3,5 mkw. Pływający Solemaran Coco to finalista konkursu Instytutu Wzornictwa Przemysłowego Dobry Wzór 2017. Cichy, napędzany silnikiem elektrycznym zapewnia idealne warunki do wypoczynku, czytania czy popołudniowej drzemki w wygodnej przestrzeni z dala od gwaru.

Barokowa lampa Bourgie wykonana z przezroczystego lub barwionego poliwęglanu, to połączenie klasyki i tradycji z innowacyjnością. Jakość materiału i obróbka sprawiają, że wygląda na cenną, kryształową lampę. Specjalny system zaczepowy abażura pozwala uzyskać trzy różne wysokości i zmienić ją w dekoracyjną lampę stołową lub biurkową.  www.blaskiicienie.com.pl

www.solemaran.pl

033

BIŻUTERIA Z DUSZĄ Pierścionki z lat 20. i 30. XX wieku – ponadczasowa elegancja i piękno uwiecznione w niepowtarzalnych wzorach typowych dla okresu Art Deco. Biżuteria wykonana jest z żółtego lub białego złota, wysadzana diamentami, rozetami diamentowymi. W asortymencie galerii wiele niepowtarzalnych egzemplarzy z kamieniami szlachetnymi. www.antyczneklimaty.pl


PODRÓŻE

MADE IN LONDYN

034

PRZED PRZECZYTANIEM TEGO TEKSTU SKONTAKTUJ SIĘ Z RODZINĄ I ZNAJOMYMI INFORMUJĄC, ŻE BYĆ MOŻE NAJBLIŻSZE DNI SPĘDZISZ W LONDYNIE. OTO MOJE WRAŻENIA Z SZYBKIEGO WYLOTU ZA ŚMIESZNE PIENIĄDZE. Przeglądając portal społecznościowy wpadam na selfie znajomego z wystawy Joan Jonas w londyńskim Tate Modern (muzeum sztuki nowoczesnej). Jonas to jedna z najważniejszych artystek video art i performance. Nie raz inspirowałem się jej pracami, realizując własne projekty multimedialne.

Szybka decyzja – jadę! Zaglądam na stronę Portu Lotniczego Olsztyn-Mazury i nie dowierzam. Kupując bilety odpowiednio wcześniej lub w wersji dla odważnych – w ostatniej chwili, można polecieć do Londynu, tam i z powrotem, za niecałe 100 zł.


PODRÓŻE

Do walizki wrzucam polaroida. A do niego tylko cztery wkłady, czyli 40 zdjęć. Przypominacie sobie czasy, gdy jechało się na wakacje z aparatem w którym była klisza z 36 klatkami? Czasem z kilkudniowego wypadu przywożę kilkaset zdjęć. Po powrocie wgrywam je do komputera, później nigdy do nich nie zaglądam. Pierwszy etap podróży: szynobus z olsztyńskiego dworca kolejowego na lotnisko. Za 10 zł. Otwieram książkę, dwa rozdziały i jestem na miejscu. Kolejne cztery i ląduję na lotnisku w Luton, niecałe 60 km od centrum Londynu. Transport do miasta kosztuje około 70 zł. Kartę Oyster (Transport for London) doładowuję za niecałe 100 zł. Wystarczy mi to na dwa dni jeżdżenia metrem po Londynie. A w nim czeka na mnie nie tylko wystawa Joan Jonas, ale też dziesiątki darmowych atrakcji. Przed wyjazdem warto wpisać w wyszukiwarkę hasło: „150 fantastic free things to do in London”. Wyskoczy strona na której znajdziecie mnóstwo adresów bezpłatnych galerii sztuki i muzeów w których są całoroczne wystawy, a także wydarzenia, koncerty, targowiska, punkty widokowe, „odjechane” parki i kultowe sklepy do których warto zajrzeć choćby po to, by nacieszyć oczy. Trzeba by kilku tygodni, by to wszystko zwiedzić. Ale ja mam tylko dobę. Wystawa Joan Jonas jest co prawda płatna, ale w Tate (w holu zadrzyjcie głowę: pod sufitem buja się ogromna lustrzana kula) znajduje się też kilka darmowych ekspozycji. M.in. z obrazami Picassa i Warhola. Na jednej z nich znajduję niesamowitą pracę: lustrzany sześcian. W nim kilka otworów. Patrząc z zewnątrz widzę zamkniętą formę. Zaglądając przez otwór otwiera się świat nieskończoności. Wrażenie niesamowite, szczególnie gdy po chwili odsuwam się od otworu i ponownie widzę sześcian. W innej sali próbuję sfotografować ogromną bryłę szkła. Kontempluję przy niej dobrych 10 minut próbując odnaleźć inspirację, która towarzyszyła twórcy obiektu. Bryła waży ponad cztery tony, każdy jej bok ma grubo ponad metr. Szklany monolit. Mój aparat niestety zawodzi, nie mogę wyłączyć flesza. Podchodzi do mnie pracownik muzeum informując, że nie wolno używać flesza. Szybko przechodzimy do dyskusji na temat ludzi odwiedzających Tate. Opowiada, że większość wpada do sali wystawowej, pośpiesznie fotografuje, nagrywa, robi selfie i wybiega. Czasem nawet przez chwilę nie spoglądają na pracę artysty spoza obiektywu czy ekranu smartfona. Przyznaje, że przyglądał mi się dłuższą chwilę, gdy stałem wpatrzony w bryłę szkła. Na koniec rzuca: Do whatever you want: shoot with a flash and touch the exhibits. Niestety wszystkie zdjęcia są prześwietlone, więc pozostaje telefon. Wieczorem jadę do Soho. To najbardziej imprezowa część Londynu. Jest poniedziałkowy wieczór, a kluby i bary wypełnione są ludźmi. Podczas poprzedniego pobytu odwiedziłem w Londynie bezpłatne wystawy w British Museum, The Science Museum, Design Museum i Natural History Museum. To według mnie absolutne „must see”. Albo artystyczna dzielnica Camden Town. Jedno z najbardziej zakręconych miejsc jakie widziałem. Wśród setek odjechanych sklepów ze sztuką, płytami, odzieżą niezależnych projektantów i kawiarni odnajdziecie pomnik Amy Winehouse, która rozpoczynała karierę w tutejszych klubach. Przyznam jednak, że największą bezpłatną atrakcją Londynu jest obserwowanie ludzi tego multikulturowego miasta. Spacerując można spotkać tu wszelkiej maści artystów,

jak ten, którego poznałem na moście Millennium Bridge. Będąc tu dwa lata temu zrobiłem kilkadziesiąt zdjęć mini malunków zrobionych pod stopami przechodniów. Intrygował mnie zamysł ich twórcy. Tym razem, idąc mostem, z daleka zobaczyłem mężczyznę ubrudzonego kolorowymi farbami, klęczącego nad jednym z miniaturowych dzieł. Na początku wchodził w zatargi z policją, oskarżano go o dewastację mienia miasta. – Ale ja nie maluję na moście, tylko na rozdeptanych gumach do żucia – tłumaczy mi. Gotowe mini dzieła utwardza żywicą epoksydową, dzięki czemu przetrwają przynajmniej kilka lat. Będąc w Londynie trzeba być czujnym, patrzeć uważnie pod nogi i wysoko w górę, bo miasto potrafi zadziwić w najmniej oczekiwanym momencie. Na portalu www.airbnb.pl można znaleźć sporo noclegów w Londynie poniżej 50 zł za dobę. Taniej niż w Olsztynie. Oczywiście kawałek od centrum miasta, w niewielkim pokoju z łóżkiem, ale czego trzeba więcej, by przespać się kilka godzin? Odeśpię w domu. Transfer na lotnisko Stansted, z którego odleciałem na Mazury kosztował (po małych targach z kierowcą) niecałe 50 zł. Na jedzenie w dyskontach wydałem lekko ponad 100 zł. Przed powrotem chciałem skorzystać z jeszcze jednej bezpłatnej superatrakcji Londynu – tarasu widokowego Sky Garden. Trzeba zarezerwować wejście wcześniej przez internet. Widok z 35 piętra budynku pozwala ocenić skalę miasta. W każdą stronę po horyzont widać miejską aglomerację. Jej mieszkańcy lądując w Porcie Lotniczym Olsztyn-Mazury zobaczą po horyzont jeziora i lasy. I terminal portu z niesamowitym dizajnem, którego nie powstydziłby się pewnie Londyn. Fajnie tu wrócić. I mieć świadomość, że kiedy przyjdzie nam ochota aby zaszaleć, dwie godziny podróży stąd czeka wielki świat ze wszystkimi jego możliwościami. Tekst: Michał Bartoszewicz Obraz: Michał Bartoszewicz, Seraphina Neville, www.visitlondon.com

WARMIA I MAZURY Sp. z o.o. Port Lotniczy Olsztyn-Mazury www.mazuryairport.pl

035


GODNE UWAGI

DOBRE MIEJSCA MADE IN ODWIEDZAMY, POZNAJEMY, POLECAMY

„Od wejścia wita cię szeroki uśmiech i od razu człowiek czuje się jak u siebie” – pisze o nich jeden z internautów. Przytulna kawiarnia serwuje kawy segmentu speciality, m.in. z Brazylii, Kenii, Etiopii czy Kolumbii. Wszystkie wypieki przygotowywane są na miejscu, a ich specjalnością jest szarlotka z ekologicznych warmińskich jabłek, american cheesecake i norweskie cynamonowe bułki. Na dzieci czeka kącik z zabawkami i tablicą do rysowania, a w łazience przewijak. W niedzielę do południa oferują gościom wystawne śniadania. Każdy z fantazyjnych zestawów to solidna dawka odżywczych wartości i endorfin.

Restauracja Brasserie Tiffi, Olsztyn, ul. Żeglarska 7 www.tiffiboutiquehotel.com Obraz: arch. Restauracja Brasserie Tiffi

KAWOWE ENDORFINY

Oryginalne dania kuchni tajskiej, prawdziwa włoska pizza na cienkim, kruchym cieście czy dania inspirowane kuchnią polską. Restauracja Brasserie Tiffi nad jeziorem Ukiel zaprasza na kulinarną podróż w różne strony świata słynące z wyrazistych smaków. Najlepiej zakończyć ją dobrą kawa i choćby słynną już wśród bywalców bezą z owocami. Z przestronnych jasnych wnętrz rozpościera się spektakularny widok na jezioro. Obszerny 300-metrowy taras położony na tafli wody w pogodne dni zamienia się w chilloutową przestrzeń, gdzie zapomina się o świecie. Można tu delektować się potrawami na bazie naturalnych składników, a dodatkowo widokiem szuwarów i łódek.

Obraz: fb/OlsztynKochaKoty

Kawiarnia Kofikada, Olsztyn, ul. Prosta 18/22 fb/Kawiarnia-Kofikada

NA SCHADZKĘ Z KOTEM

036

Długowłosy Gracjan jest tutaj prezesem. Przechadza się z dumą po lokalu, a jak trzeba, potrafi przyprowadzić do porządku inne koty. Każdy z nich jest przyjaźnie nastawiony do zabaw i zaczepek małych i dużych klientów kawiarni. Taka praca – trzeba trzymać klasę, aby był ruch w interesie, a tym samym wsparcie kociej biedy. Być może znajdzie się wśród odwiedzających ktoś, kto zechce adoptować jednego z rezydentów? Kawiarnia założona przez Fundację Olsztyn Kocha Koty działa charytatywnie, a dochód ze wstępu (8 zł) i sprzedaży napojów, słodyczy, gatunkowej karmy i gadżetów o wiadomej tematyce, jest przeznaczany na działalność związaną z opieką nad bezdomnymi kotami. Kafejka ma trzy pomieszczenia: salon dla ludzi i mieszkających tu zwierząt, mini sklepik – wstęp tylko dla ludzi i osobny zakamarek – teren prywatny czworonożnych mieszkańców. Czynne w każdy dzień tygodnia. Kocia Kawiarnia, Olsztyn, ul. Skłodowskiej-Curie 22

NA TORACH EMOCJI Postawa, chwyt, celowanie, rzut i ekscytujący odgłos przewracających się kręgli. Wystarczy raz spróbować tego sportu, aby wciągnąć się na dobre. Emocje sięgają zenitu, a zmagania przy 9 profesjonalnych torach na dwóch poziomach to zdrowa dawka ruchu, bez względu na wiek i pogodę. W Olsztyńskim Centrum Bowlingu można zorganizować urodziny, imprezę integracyjną czy spotkanie z przyjaciółmi. Nastrojowy lokal i dobrze zaopatrzony bar przyciągają do klimatyzowanego obiektu położonego w parku przy Starym Mieście przez siedem dni w tygodniu. W sobotnie poranki i niedziele spędzają tutaj niezapomniane chwile całe rodziny. Olsztyńskie Centrum Bowlingu, Olsztyn, ul. Kromera 3 www.bowling.olsztyn.pl Obraz: arch. Olsztyńskie Centrum Bowlingu

Obraz: Kofikada

KULINARNA ROZKOSZ NA TAFLI


DOSKONAŁA KUCHNIA IMPREZY RODZINNE I FIRMOWE SZKOLENIA I KONFERENCJE BAZA NOCLEGOWA – KOMFORTOWO WYPOSAŻONE CAŁOROCZNE BUNGALOWY w w w.pr z ystanek zatoka.pl zatoka@przystanekzatoka.pl Sząbruk Siła 85, 11-036 Gietrzwałd, t: 89 513 09 78


DOBRE MIEJSCA

LEGENDA Z KORKIEM KIEDY W ZESZŁYM ROKU OTWIERALI PROVINCJĘ, NIE BYLI PEWNI CZY OLSZTYN JEST GOTOWY NA TAKĄ OFERTĘ. DZIŚ WYBIERAJĄC SIĘ DO LOKALU WARTO ZAREZERWOWAĆ STOLIK. SPOTKANIA PRZY KIELISZKU DOBREGO WINA I PRZEKĄSKACH – TEN ZWYCZAJ Z POŁUDNIA EUROPY PRZYJĄŁ SIĘ TU NA DOBRE.

038

Beczki z lekkim, musującym prosecco z włoskiego regionu Veneto są tu opróżniane na bieżąco. Ogromna popularność tego wina zainspirowała właścicieli do sprowadzenia różowej wersji „frizzante” – jak nazywają go Włosi. Karafka z bąbelkami, przekąski bazujące na oryginalnych produktach z południa Europy, w tle nastrojowa muzyka i światło świec – ten zestaw upodobały sobie zwłaszcza panie. Ale w Provincji Winebar & Rooms czeka na degustację pół tysiąca innych win z całego świata. Cały asortyment dostępny jest również na wynos. – Przez niecały rok naszej działalności zwiększyliśmy ofertę win ponad dwukrotnie – przyznaje Piotr Dyjak, przedsiębiorca, sommelier i właściciel Provincji Winebar & Rooms. – Tworzymy miejsce, które wypełnia na rynku lukę, dostarczamy gatunkowe wina w przystępnej cenie, służymy naszą wiedzą. I stwarzamy sielską atmosferę, która kojarzy

się z wakacjami na południu Europy – popularnym kierunku podróży. Tam wino codziennie gości na stole. A popołudniowe „aperitivo” – chwila wytchnienia przy karafce czy koktajlu, to niemal obowiązkowy punkt dnia. W świetnie zaopatrzonej piwniczce Provincji dużo miejsca zajmuje na półkach butelki z primitivo, popularnym wśród bywalców szczepem winorośli. Swój fanclub mają rieslingi, wina chilijskie czy z RPA. Specjalna chłodziarka kryje prawdziwe winiarskie perełki. Nie brakuje tu egzemplarzy za kilkaset złotych. – Mamy klientów którzy sugerują się jedynie tradycją i jakością wina, a nie jego ceną – zdradza właściciel. – Jesteśmy jedynym w mieście miejscem, gdzie można kupić butelki-legendy. Jest też w Olsztynie grupa koneserów, właścicieli piwniczek, dla których sprowadzamy konkretne wina na zamówienie.


DOBRE MIEJSCA

Edukacja działa w obie strony. Klienci inspirują nas swoimi wrażeniami z podróży po świecie, opowieściami o smakach. Wtedy zamawiamy sprawdzone przez nich wino i wprowadzamy do sprzedaży. Tak było na przykład z izraelskim winem Yarden. Wiele z dostępnych w Provincji jakościowych win kosztuje tyle, ile wina w marketach, pochodzące z produkcji przemysłowej. Znacznie różnią się jednak procesem wytwarzania od tych pochodzących z małych winnic, manufaktur. W takich butelkach czuć pasję, każdy rocznik wina jest inny, a zapach i smak pobudza zmysły i wyobraźnię. – Kierujemy się dwoma kryteriami zamawiając wino – tłumaczy Piotr Dyjak. – Z jednej strony chcemy mieć absolutny top światowego winiarstwa, legendy które firmują butelki swoim nazwiskiem. Po drugie – wina unikalne i niszowe, które zamawiamy u małych importerów, koneserów winiarstwa. Wino, które nie jest potęgą w jednej z tych dwóch kategorii, nie znajdzie się u nas w piwniczce. O mocy tych trunków Piotr i Arkadiusz Komorowski, menadżer Provincji mogą rozmawiać godzinami. Podczas kursu WSET umożliwiającego zdobycie brytyjskiego certyfikatu sommeliera, przez kilka tygodni przyswajali wiedzę, poznawali winiarskie smaki, szczepy, apelacje, regiony. Należą też do Stowarzyszenia Sommelierów Polskich – wciąż rzadkiej w Polsce specjalizacji. Co kilka tygodni w kameralnej piwniczce Provincji organizowane są degustacje konkretnego szczepu, winnicy czy regionu

z udziałem przedstawiciela branży winiarskiej. Uczestnicy analizują elementy składające się na ocenę wina: barwę, tzw. nos i body. Zainteresowanie spotkaniami jest tak duże, że rezerwacje rozchodzą się w kilka godzin. Degustacjom wina i podkreślających ich smak przystawek, towarzyszą fascynujące opowieści i pokazy slajdów. – Uczestnicy początkowo trzymają dystans, ale z każdym kieliszkiem otwierają się, nawiązują kontakt, poziom humoru rośnie – właściciel opisuje atmosferę. – Pod koniec wieczoru wymieniają się kontaktami, sprawiają wrażenie paczki starych przyjaciół. Ta atmosfera, otwartość, to wartość dodana degustacji wina. Coraz częściej doceniają to firmy z całej Polski, które zapraszają nas na spotkania integracyjne, aby podzielić się wiedzą i naszymi zapasami. Nie odmawiamy, bo enologia to nasza pasja. – Wino zawiera w sobie tak wiele elementów, że o jednym gatunku można rozmawiać cały wieczór – dodaje Arkadiusz. – Podczas degustacji padają porównania nie tylko do owoców czy przypraw, ale też obornika, nafty, mokrej klaczy, ołówka czy świeżo koszonej trawy. Trudno o takie doznania przy jakimkolwiek innym trunku. Tekst: Beata Waś, obraz: Michał Bartoszewicz

Provincja WineBar & Rooms Olsztyn, ul. Lelewela 3 tel. +48 665 600 987 e-mail: biuro@privincja.com

039


AKADEMIA NAUKI

ObozzyOliszkt olonie yna

WAKACJE Z WĘDKĄ I ELFAMI RUCH NA ŚWIEŻYM POWIETRZU, WARSZTATY PAMIĘCI, CZYTANIE DO PODUCHY I MASA PRZYGÓD. KOLONIE LETNIE ORGANIZOWANE PRZEZ AKADEMIĘ NAUKI W OLSZTYNIE TO WYPRAWY DO KRAINY CZARÓW, W MEANDRY DETEKTYWISTYCZNYCH ZAGADEK, ALBO SURVIVALOWYCH ZMAGAŃ. W DOBRYCH OŚRODKACH BLISKO OLSZTYNA. Zakupowe szaleństwo zaczyna się w Akademii Nauki na długo przed wakacjami. Na liście niezbędnych gadżetów są: szklane kulki i kryształki, kolorowy puder Holi, świetlne sznury, fl uorescencyjne świetliki, krzesiwo czy zamykane na kluczyk skrzynki. Dorota Trzcińska instruktorka i pedagog, trafiła nawet na fermę gęsi w poszukiwaniu piór. Pomalowane i przycięte będą służyć za spławiki do leszczynowych wędek na ryby. To jedna z atrakcji obozu pod hasłem „Survival w warmińskich lasach”. Dzieci odkrywają świat, który znają z przygodowych książek i filmów. Budują szałasy, rozpalają ogniska przy pomocy krzesiwa, biorą udział w nocnych podchodach w lesie. A po dniu pełnym przygód czeka wygodne łóżko w przestronnych 2–3-4-osobowych pokojach z własną łazienką. I mistrzowskie, elegancko podane posiłki. Ośrodek „Almatur” nad jeziorem Gim w Nowej Kaletce, w którym odbywają się kolonie, posiada też własną plażę, strzeżone kąpielisko, boiska do gry w piłkę. – Zabawa i wyzwania to jedno, a wygoda i bezpieczeństwo to drugie – tłumaczy Ireneusz Górski, dyrektor Akademii Nauki. – Rodzice śpią spokojniej, wiedząc, że warunki wypoczynku są na wysokim poziomie, a podczas wszystkich naszych kolonii, na jednego wychowawcę przypada maksymalnie 12 dzieci. Troszczymy się o każdy szczegół programu. Rodzice mogą to zweryfikować na miejscu lub śledząc na facebooku codzienne relacje z obozów. W programie wszystkich kolonii Akademii jest czas na spotkania ze zwierzętami, zabawy i ruch na świeżym powietrzu, wyprawy nad jezioro czy do lasu. Na przykład po to, aby odnaleźć magiczne drzewo elfów świecące w mroku tysiącem lampek. „Czarodziejska Akademia” w ośrodku wypoczynkowym „Syrenka” w Waplewie nad jeziorem Maróz uczy m.in. iluzjonistycznych sztuczek i przenosi do świata baśni. – Noc Elfów to jedna z naszych sprawdzonych, uwielbianych przez dzieci atrakcji – uważa Dorota Trzcińska. – Wędrujemy przez

las różdżkami rozświetlając drogę. Czasem dołączają do nas prawdziwe świetliki. Efekt „wow” gwarantowany. „Dzień Ogra”, fabularyzowana gra terenowa, Święto Kolorów z pudrem Holi, bal magicznych stworzeń i postaci, nauka żonglerki – kolonia nie tylko wyzwala wyobraźnię, ale też rozwija manualne umiejętności. „Sherlock Holmes i zaginione kryształy” organizowany jest w komfortowym gospodarstwie w Janczarach nad jeziorem Wadąg. Na miejscu czekają na dzieci oswojone daniele w mini zoo czy stadnina koni, w której zaliczą lekcję nauki jazdy konnej. Obozowicze uczą się posługiwać kompasem i mapą, odgadywać zaszyfrowane wiadomości. Tak jak legendarny detektyw Holmes, w lot odkrywają wskazówki i zapamiętują szczegóły, aby odkryć legendarny skarb ukryty w Janczarach. – Na każdym naszym obozie i kolonii prowadzimy warsztaty zapamiętywania dla dzieci – wyjaśnia dyrektor Akademii Nauki w Olsztynie specjalizującej się w kursach efektywnej nauki dla dzieci. – Organizujemy gry i zabawy logiczne. Dzieci doskonalą umiejętność komunikacji i wyrażania emocji. Wrażeń mają tak wiele, że mało któremu udaje się nie zasnąć podczas wieczornej lektury. Czytanie przez wychowawców do poduchy to jedna z naszych wakacyjnych tradycji. I zazwyczaj dzieci z żalem wracają do domu. Zatrudniamy kadrę pedagogiczną, która wie jak rozbudzić w nich ducha przygody i odkryć zalety zabawy na łonie natury. Tekst: Beata Waś, obraz: archiwum Akademii Nauki

Akademia Nauki Olsztyn, ul. Ratuszowa 3/1 tel. 89 521 87 45 e-mail: akademia@efektywna-nauka.pl www.efektywna-nauka.pl facebook.com/efektywnanaukaolsztyn

041


ONA POCZEKA WYDAWAŁOBY SIĘ, ŻE PRZY TEJ WYPRAWIE NA K2 MEDIA PRZEKAZAŁY JUŻ WSZYSTKO. Z POCHODZĄCYM Z NIDZICY UCZESTNIKIEM WYPRAWY MARCINEM KACZKANEM* POROZMAWIAMY ZATEM O TĘSKNOCIE ZA INTYMNOŚCIĄ W GÓRACH, SZUKANIU SATELITY, GRANIU W KARTY I NIEŁATWYM ŻYCIU ZAWODOWYM WSPINACZY. 042


PASJA

MADE IN: No i nie wpuściła. Marcin Kaczkan: Stoi sobie tam cały czas i czeka. Ile było szans na wejście? Realnie? Kilkanaście procent. Co się czuje w  80. dniu wyprawy, kiedy już wiadomo, że trzeba odpuścić? Jeśli pytasz o niedosyt, to wcale go nie czuję. Tak jak i nie czuję, że to był zmarnowany wyjazd. To kolejna lekcja z której można wyciągnąć wnioski, co przyda się na przyszłość. A ile tej lekcji można wykorzystać w przyszłości, skoro za każdym razem pogoda pod K2 jest nieprzewidywalna? Doświadczenie, które zależne jest od nas, to 40 procent, ale my jesteśmy na razie na etapie 20 procent, więc jest jeszcze co się uczyć na tej górze. Pozostałe 60 procent to właśnie pogoda. Ona tam rządzi. Kilkunastoosobowa wyprawa to nie jest zbyt wielki zbiór silnych charakterów? Generalnie im mniejsza jest ekipa, tym lepsze zgranie. Ale góra jest też wymagająca. 12 osób to nie jest dużo, zwłaszcza, że wspinających się jest ośmioro. A praktyka pokazuje, że każdemu po drodze coś się wydarzy: odmrożenia, zły stan, choroby i inne rzeczy, więc przy ograniczonym zespole jest duże ryzyko, że rąk do pracy będzie coraz mniej, a może nawet ich zabraknie. A pracy jest dużo. Co to za praca? Wielu pewnie myśli, że himalaizm to w głównej mierze czekanie na to słynne już okno pogodowe przed atakiem. Okno jest nie tylko po to, by jedynie atakować szczyt. W każdym oknie pogodowym jest szansa, by wyjść do góry i kłaść liny poręczowe, zabezpieczać górę, zakładać coraz wyżej obozy, zaopatrywać je, by móc tam działać. Więc jak tylko jest możliwość, idzie się w górę. Ale trzeba też wracać do bazy po to, by odpoczywać. A jak nie ma pogody, to można tylko czekać. Jak znosicie wtedy tę bezradność? Przychodzi wtedy prosta refl eksja, że nie ma możliwości nic innego wymyślić. Przyzwyczajeni jesteśmy do takiego wycofywania się, bo skoro nie ma szansy na wejście, to nie ma też innego wyjścia jak wycofać się. To dla nas normalność i nikt nie płakał z tego powodu. Góra stoi i poczeka. Może na nas, a może i na kogoś innego. Jakie prozaiczne problemy doskwierają w tym czekaniu w bazie? Dopada znudzenie. Jeśli siedzimy kilka tygodni i codziennie jest to samo, to jest to jak dzień świstaka. Na tej wyprawie może było trochę inaczej, bo każdy miał komputer, telefon i mógł robić swoje. Jakieś rozrywki? No właśnie siedzenie przy ekraniku, albo gry w szachy i w karty. Królował tysiąc, choć panowie ostro rżnęli też w remika. Dla tej codzienności w bazie ważna jest też kuchnia, jak się sprawuje kucharz i jakie są posiłki. I muszę przyznać, że starali się wyjątkowo, bo nie serwowali nam codziennie tego samego. Nawet ciasta na czyjeś urodziny robili.

Narodowa wyprawa na K2 stała się narodową w pełnym tego słowa znaczeniu. Media grzały społeczeństwu temat do czerwoności. To dobre czy niedobre? Liczę, że dzięki temu świadomość społeczeństwa trochę wzrosła. Wcześniej podejście było takie, że jedzie sobie w góry banda wariatów czy nawet samobójców, nie wiadomo po co. No właśnie, jak to w życiu sieciowym bywa, tematu dotknęła też fala hejtu. Ona działa dopingująco czy demotywująco? Podobno teraz cały naród jest specjalistą od himalaizmu. (śmiech) Nawet widziałem jak pan Kononowicz wypowiadał się na ten temat. I to by było puentą na ten temat. Rozmawialiście o tym w namiotach? Jak były naprawdę jakieś „wyjątkowe” treści, to sobie je pokazywaliśmy, ale traktując jako ciekawostkę i żart. A już na pewno nie miało to wpływu na to co robiliśmy. Może bardziej byli zainteresowani tym ludzie, którzy mają facebooka, śledzą komentarze i są cały czas w mediach społecznościowych. Szczerze mówiąc, mnie w ogóle to nie interesowało. Ponoć dziennikarze wydzwaniali do was nawet z prośbą, by nakręcić filmik, jak Bielecki np. siedzi i je. Rzecznik wyprawy zliczył, że w czasie jednej rozmowy miał 16 nieodebranych innych. Ty po powrocie sam w telewizji przyznałeś żartem, że to twoja wina, bo załatwiłeś bezproblemową łączność i przepraszasz za to. Co to za patent? To pierwszy taki eksperyment. Do tej pory używaliśmy mobilnych telefonów satelitarnych, ale tam szybkość transmisji jest bardzo mała, więc wysłanie np. filmu nie wchodziło w grę. Zrobiliśmy więc tzw. stałe łącze, które normalnie montuje się w naszych warunkach. Przytargaliśmy do obozu dużą antenę satelitarną, cały ekwipunek ważący 50 kg, uruchomiliśmy transmisję i zadziałało. Nie tak od razu, bo było sporo problemów, ale to cała historia na oddzielny temat. Więc jak już to wszystko działało, to można było uruchomić stały telefon po kosztach normalnych krajowych stawek. Sam wszystkiego nie wymyśliłem, bo wymagało to szeregu konsultacji z profesjonalistami. Pomagał Tomek Bobrowski, który w Polsce był koordynatorem tej łączności, czuwał

043


PASJA

praktycznie 24 godziny na dobę. Ale były też i takie sytuacje, jak np. 1 stycznia, kiedy satelita na który się nastawiliśmy, nagle zmienił swoje ustawienie. Trzeba było więc przeinstalować system w naszej aparaturze satelitarnej, co w tych warunkach nie było proste. Ale jak widać zadziałało. Dzięki tak medialnej i niemal na żywo relacjonowanej wyprawie, cały naród mógł poznać magię himalaizmu. Dotarcie przekazu oszacowano na ćwierć miliarda osób. Czy w związku z tym himalaizmowi nie grozi utracenie tego wizerunku pionierskości w odcięciu od świata? Grozi. Wszystko się zmienia, czasy się zmieniają i trzeba się z tym pogodzić, choć mi się to raczej nie podoba. Wolisz ten dawny klimat? On sprawiał, że można było zaszyć się i uciec od tego wszystkiego. Była atmosfera intymna, niedostępna, tajemnicza. To preferują starsi koledzy. Ale młodsi, którzy na co dzień funkcjonują z mediami społecznościowymi, jednak dążą, żeby ta komunikacja była na bieżąco. Więc jak kto lubi.

044

Zostając w kontekście postępu, przypominacie sobie na wyprawach jak np. wspinali się na osiem tys. metrów pół wieku temu, w wełnianych spodniach, skórzanych butach i okularach do spawania? Owszem, technologia idzie do przodu, więc i sprzęt się zmienia, ale to mały procent wszystkiego, bo jednak wciąż wspina się człowiek, a nie sprzęt. Komfort tego wspinana oczywiście się zmienił, ale dalej zostaje pierwiastek ludzki, który jest decydujący. Same kombinezony cię tam nie zaniosą. Jak na tych wyprawach cierpi wasze życie zawodowe? Jednak znikacie na długo. Ja akurat jestem w komfortowej sytuacji i jakoś to cierpliwie w moim instytucie znoszą. Często też biorę bezpłatny urlop. Wyprawa trwała 80 dni, ale miesiąc przed też tylko wyprawą się żyje, bo spraw organizacyjnych jest naprawdę bardzo dużo. A po powrocie też potrzebujesz czasu, by dojść do siebie i zacząć normalnie funkcjonować. Życie zawodowe jest więc bardzo zachwiane.

Jak sobie radzą inni? Kiedy sobie o tym rozmawiamy, to okazuje się, że prawie nikt z nas nie ma normalnej pracy. Niektórzy mają np. prace wysokościowe, więc kiedy ich nie ma na miejscu, zwyczajnie nie zarabiają. Więc jest to jakiś problem. A jak wracasz, to też od razu nie rozkręcasz się zawodowo. Potrzeba więc czasu. No właśnie, wracasz do pracy i co? Wszyscy rozpytują cię? Do tej pory tak naprawdę mało kto wiedział gdzie dokładnie jadę i po co. Kojarzyli, że w jakieś góry i OK. Ale po tej wrzawie w mediach, i moja politechnika zainteresowała się tematem. Zapraszają na prezentacje, ludzie z instytutu pytają o możliwość zorganizowania trekkingu. Ludzi kręci to, bo to tak samo niebezpieczne, jak i niedostępne. Może kręciło, bo było takie nieznane. Teraz, kiedy dziennikarze w bazie pod górą wchodzą do mesy z kamerą, to już się to takie nieznane nie robi. Może więc już nie będzie takie interesujące? Rozmawiał: Rafał Radzymiński Obraz: M. Chmielarski, D. Urubko / polskihimalaizmzimowy.pl

* Marcin Kaczkan – pochodzący z Nidzicy himalaista, k tór y wspinanie zaczął 22 lata temu, zaliczając Tatry, Alpy, Andy, Pamir, Tien-Shan, Himalaje, Karakorum. Uczestnik zakończonej na początku marca narodowej wyprawy na K2 (8611 m). Górę zdobył już latem 2014 roku, zaś w 2003 roku wraz z dwójką wspinaczy osiągnęli najwyższą jak dotąd wysokość na K2 zimą – 7650 m. Na na koncie m.in. samotne wejście na Nanga Parbat (8125 m), posiada tytuł „Śnieżnej Pantery” za zdobycie wszystkich siedmiotysięczników byłej ZSRR. Na co dzień pracuje jako adiunkt na Politechnice Warszawskiej w Instytucie Mikroelektroniki i Optoelektroniki.


Produkty GORE-TEXÂŽ znajdziesz w:

ul. Stare Miasto 8 IIp, 10-029 Olsztyn tel. 89 527 3142, olsztyn@sklepdlaturysty.pl

Godziny otwarcia: Pn - Pt 11 - 19 ; Sobota 1100 - 1500 00

00


WY(SKOK)OWE SPOTKANIA

ROZRYWKA

046

PODCZAS WIECZORU PANIEŃSKIEGO, PRZYSZŁA PANNA MŁODA MOŻE POZWOLIĆ TU SOBIE NA BEZKARNY SKOK W BOK. A PRACOWNIK WRZUCIĆ SWOJEGO SZEFA DO BASENU. Z GĄBKAMI.

Na co dzień programują aplikacje na smartfony i większość czasu w pracy spędzają przed monitorami komputerów. Grupę informatyków dużej olsztyńskiej firmy spotykamy w Parku Trampolin 7 Jump Street. Mają imprezę integracyjną. Jeden z programistów staje na krawędzi basenu z gąbkami. – Codziennie obserwujemy jak w tym miejscu swoje bariery przełamują i dorośli, i dzieci – opowiada Maciej Karuc, menadżer 7 Jump Street. Pod okiem instruktora informatyk po kilku próbach wykonał salto w przód. – Ląduje się w miękkiej gąbce, więc można pozwolić sobie na nieudane próby – dodaje menadżer parku trampolin. – Okazuje się, że nasz park to doskonałe miejsce do budowania dobrych relacji w firmowym zespole. Na te, które zdecydują się zorganizować spotkanie integracyjne dla swoich pracowników w 7 Jump Street, czeka przemyślany program. Uczestniczyć w nim może nawet 100 osób. Świetnie sprawdzi się też w przypadku wieczorów panieńskich i kawalerskich. – Większość ludzi kojarzy nas z miejscem rozrywki dla dzieci i młodzieży. To prawda, że większość naszych gości do młodzi ludzie, ale mamy też propozycje dla dorosłych: turnieje koszykówki i piłki nożnej na trampolinach, gra w zbijaka, tory przeszkód, pojedynki gladiatorów na platformie, po upadku z której wpada się do basenu z gąbkami. To świetne animacje przy okazji spotkań dorosłych osób – wyjaśnia Marcin Maciej Karuc. – Każda grupa, wykupując u nas choćby godzinę, dostaje na ten czas instruktora, który organizuje czas. Zajmujemy się też całą otoczką spotkania. Jeśli ktoś wymyśli sobie, że podczas wieczoru panieńskiego chce mieć jako catering sushi i tort w kształcie kwiatu lotosu, zorganizujemy to. Współpracujemy z najlepszymi restauracjami i cukierniami w mieście. Możemy zapewnić też transport z hotelu w przypadku firmowych spotkań integracyjnych. W weekendy najczęściej odbywającymi się spotkaniami są jednak dziecięce urodziny. Patrząc na bawiących się na trampolinach rodziców i ich pociechy można zaobserwować ciekawe relacje. – Czasem to rodzic musi skoczyć pierwszy, by dziecko się odważyło. Ale równie często bywa tak, że to rodzicowi brakuje odwagi, by zrobić salto do basenu z gąbkami, a dziecko robi to bez zastanowienia – opowiada menadżer parku. – W ten sposób zacieśniają się relacje między rodzicami a dziećmi, bo nasze pociechy widzą, że też czasem mamy jakieś obawy i bariery, w których przełamaniu mogą pomóc nam nasze dzieci. Ale rodzice, k tórzy chcą odpocząć przy dobrej kawie w kawiarni parku, mogą mieć pewność, że najmłodszymi zajmują się doskonale przeszkoleni instruktorzy. – Ich zadaniem jest nie tylko dbanie o bezpieczeństwo zabaw na trampolinach. Dzieci potrzebują czasem kogoś, kto spędzi w nimi czas, zainicjuje zabawy, sprawi że odważą się pokonać własne bariery – wyjaśnia Maciej Karuc. – Dorastająca młodzież często oczekuje, by ktoś nauczył ich akrobatycznych ewolucji. Nasi instruktorzy są w tym niesamowici. Tekst: Michał Bartoszewicz, obraz: arch. 7 Jump Street, Shutterstock.com

Park Trampolin 7 Jump Street Olsztyn, Leonharda 7 Czynny codziennie w godz.: Pn. – Czw. 9–20 Pt. – Sob. 9–21 Nd. 10–20 www.7jumpstreet.pl fb/7jumpstreet


FELIETON

SZCZYT DOBRYCH EMOCJI

WRACAJ BEZPIECZNIE! - SŁYSZĘ ZA KAŻDYM RAZEM OD MARTY, JADĄC NA SŁUŻBĘ. TO JEJ ŻYCZENIE I PROŚBA JEDNOCZEŚNIE, POWTARZANE JAK MANTRA. DZIAŁA MOTYWUJĄCO I PRZYPOMINA, ŻE BEZWZGLĘDNIE MUSZĘ NA SIEBIE UWAŻAĆ - PISZE MICHAŁ PASZKOWSKI, JEDEN Z UCZESTNIKÓW WYPRAWY EKSPEDYCJA ZIMOWA KAUKAZ.

048

Bycie strażakiem to nie tylko zawód i wielka odpowiedzialność, to także pasja. Jednak jako funkcjonariusz straży pożarnej zmagam się nie tylko z pożarami i wypadkami, ale również ze stresem, nieraz z nieubłaganym czasem, a bywa że z bezsilnością. Dlatego właśnie część z nas szuka ukojenia poza pracą. Niektórzy w domu, inni na siłowni, w garażu, na rybach, a ja w górach. Razem z Pawłem Zapadką i Łukaszem Protem pełnię służbę w Państwowej Straży Pożarnej w Olsztynie. Wspólne zdobywanie szczytów rozpoczęliśmy w 2017 roku wspinając się zimą na Kazbek, górę mierzącą 5033 m, siódmy co do wysokości wierzchołek Kaukazu. Po zejściu pozostał niedosyt. Padło wówczas pytanie: co dalej? Postawiliśmy sobie poprzeczkę nieco wyżej. Elbrus, najwyższy szczyt Kaukazu i Rosji, a przez wielu uważany także za najwyższy szczyt Europy, o wysokości 5642 m. Ruszyła machina organizacyjna zakończona wylotem do Tbilisi. Ta góra to prawdziwe wyzwanie, jest bardzo wymagająca, szczególnie zimą. Po dwóch dobach spędzonych w śnieżnej jamie, czekając na pogodę, zaatakowaliśmy. Pierwsza próba – fiasko. Fatalne warunki pogodowe. Mamy przecież do kogo wracać, dla kogo żyć. Żaden z nas nie chciał niepotrzebnie ryzykować ani zdrowiem, ani życiem. W górach, podobnie jak i w naszej pracy, musimy przede wszystkim zadbać o swoje bezpieczeństwo. Mówi się, że dobry ratownik to żywy ratownik. Jednak, jak brzmią słowa roty ślubowania strażackiego – zdarza się nam działać z narażeniem życia. Elbrus zdobyliśmy podczas drugiego podejścia. 24 lutego o godz. 14 stanęliśmy na szczycie w pełni słońca. Uczucie tam, na samym wierzchołku – nie do opisania. Wolność, entuzjazm, czysta radość. Dla mnie górskie wyzwania są

odskocznią od niezdrowego stresu związanego z pracą w straży. W górach panuje chłodna kalkulacja, nie podejmuję niepotrzebnego ryzyka. Skupiam się tylko na sobie i przełamywaniu własnych barier, realizowaniu celów. Na każdym kroku i kawałku podłoża, które mam przed sobą. Nie muszę myśleć o ewentualnych poszkodowanych, wszystko, co na co dzień zaprząta głowę, zostaje tam, na dole. Jesteśmy sami, polegamy na sobie. Tworzy się między nami jeszcze silniejsza więź zrozumienia, przyjaźń. Choć te, sprawdziliśmy już na co dzień w pracy, bo bezwzględne zaufanie i zrozumienie to podstawa służby. Tworzymy silny i zmotywowany zespół, który zapewne sprawnie będzie działał podczas każdego zdarzenia. Nie wyobrażam sobie chwili zawahania na akcji. Często wyłączam emocje i działam. Nie ma czasu na dłuższe myślenie i analizy, tak jak w górach. I mimo tego, że czuliśmy się tam szczęśliwi siedząc w śnieżnej jamie, odcięci od świata, a potem oglądając świat z upragnionego szczytu, przychodzi moment, kiedy chcesz jak najszybciej wrócić do domu, do rodziny. Brakuje ci własnego łóżka i drugiej połówki obok. Podobnie czuję po służbie. Dom stanowi dla mnie bezpieczną przystań, to punkt zaczepienia, miejsce, gdzie mogę odpocząć. Po powrocie jeszcze bardziej to doceniam. Wiele osób pyta mnie: po co więc to wszystko? Po co szukać dodatkowych wyzwań? Bo gdy usiądziesz na stoku, szum wiatru zagłusza wszystkie niepotrzebne i męczące myśli. Można wtedy bez końca patrzeć na bezkres nieba i wbijające się w nie szczyty górskie. Celebrować życie w najczystszej, nie zmąconej stresem postaci. Współpraca: Marta Sośnicka, obraz: archiwum Ekspedycji Zimowej Kaukaz


REPORTAŻ

MIŁOŚĆ OD PIERWSZEGO PRZYŁOŻENIA GDYBY WYJŚĆ NA ULICĘ I ZAPYTAĆ PIERWSZEGO Z BRZEGU KOWALSKIEGO, CZYM JEST FUTBOL AMERYKAŃSKI, CO USŁYSZYMY? ŻE NOSZĄ DZIWACZNE STROJE I MAJĄ POGMATWANE REGUŁY. NIE TO, CO PIŁKA NOŻNA CZY SIATKOWA. AMERYKAŃSKI WYMYSŁ I BASTA. OTO PORTRET OLSZTYŃSKICH LAKERSÓW, KTÓRZY ZNALEŹLI SIĘ WŚRÓD 20 KLUBÓW OGÓLNOPOLSKIEJ LIGI.

Dopóki oglądasz mecze futbolu, czy w telewizji, czy na żywo, nie zapałasz miłością do tego sportu. Zabawa zaczyna się dopiero wtedy, gdy z obserwatora stajesz się aktywnym graczem – przyznaje Arek, koordynator Lakersów AZS UWM. Co ciekawe, to samo powtarza każdy z moich rozmówców. Każdy z nich miał ogromne opory, aby w ogóle zacząć grać. Wszystkich namówili kumple. Teraz całej czwórce błyszczą się oczy jak zakochanym facetom po pierwszej randce. Trudno z nimi o czymkolwiek pogadać, bo i tak prędzej czy później wrócimy do futbolu. Kiedy pytam, co ich aż tak w tym kręci, patrzą na mnie jakbym była kosmitką, a mowa ich ciała wyraża jedno: emocje. To są emocje! Potężny wystrzał adrenaliny, endrofin i całej chemii, jaką dysponuje nasz mózg. Na boisku zapominają o bożym świecie. Kończą kolejny mecz i myślą o następnym. A gdy coś im przeszkodzi w graniu, cierpią na syndrom odstawienny.

049


REPORTAŻ

AREK KOWALEWSKI

ASHLEY RICHARDS

Do melodii drużynowej przyśpiewki ze słowami: – Kto wygra mecz? – Lakers! Sześcioletnia Ola, córka Arka, od kiedy umie mówić, zawsze krzyczy: – Kto wygla? Tata! Rodzina, praca, futbol to trzy priorytety w jego życiu. Zaczął cztery lata temu, żałuje, że tak późno, bo należy do najstarszych zawodników i wkrótce będzie musiał pożegnać się ze sportem. Ale na razie jest czynnym zawodnikiem, koordynatorem sekcji i sponsorem. A niech mu tylko ktoś zabroni grać! Nie ma takiej opcji. Kiedy zerwał ścięgno Achillesa, ortopedzi nie zabronili mu grać definitywnie, ale mówili, że nie szybko wróci do sportu. Chodził po wszystkich, licząc, że któryś w końcu da mu okruch nadziei na jak najszybszy powrót na boisko. Odchodził jednak z kwitkiem i półrocznym zakazem uprawiania sportu. Po ostatniej wizycie udało się. Ostatni z lekarzy wypowiedział magiczne zdanie: „Zszyte już się nie rozerwie. Będzie po prostu boleć.” Po czterech miesiącach solidnej rehabilitacji: – Skoro się nie rozerwie, to wracam do gry! A ból na boisku? Przy takiej dawce adrenaliny nie czuje się bólu. I tak było. Trzy godziny meczu i żadnych dolegliwości. Nie ma na to czasu. Cierpienie przychodzi po. – Pół godziny po każdym treningu wiłem się z bólu, ale to nie był powód, żeby rezygnować. Namiętność? To mało powiedziane.

W Polsce jest od 13 lat. Przyjechał, bo zakochał się w siostrze Polaka, który sprzątał jego mieszkanie. Gdy wylądował w Warszawie, czekała na niego ona i jej ojciec. Zamieszkał z nimi, znalazł pracę jako native speaker w szkole językowej, a po miesiącu okazało się, że ona ma… chłopaka. Od dobrych kilku lat. – Powinienem być zdruzgotany, ale miałem świetną pracę, uczyłem mnóstwo pięknych dziewczyn i wiedziałem, że tutaj będzie mi dobrze – uśmiecha się zawadiacko, a ja już sobie wyobrażam, jakie powodzenie może mieć młody, przystojny Brytyjczyk w Olsztynie. Ashley to typ faceta, który nie lubi rutyny i ma zapotrzebowanie na bodźce. Dlatego po szkole językowej stworzył serwis kanapkowo-sałatkowy i co rano rozwoził śniadania do olsztyńskich biurowców. Potem zamarzył mu się własny bar na starówce, ale tutaj rozbił się o mur biurokracji. – Przez rok nie mogłem dostać pozwolenia, konserwator zabytków wszystko blokował – opowiada. – Aż w końcu poszedłem do ratusza i pod gabinetem prezydenta zacząłem krzyczeć: „O co chodzi w tym Olsztynie, czy tu trzeba dawać łapówki, żeby cokolwiek otworzyć?!”. Urzędnicy wpadli w panikę, zaczęła się szamotanina, a następnego dnia zadzwonili, że mam już wszystkie potrzebne pozwolenia. Ale zbyt dużo pary poszło w gwizdek – stracił energię i mnóstwo pieniędzy. Spróbował czegoś nowego – zaczął uczyć angielskiego przedszkolaki. Własnych dzieci jeszcze nie ma, ale cudze go uwielbiają. Chyba właśnie ten niepokój i zapotrzebowanie na zmiany pchnęły go w ramiona Lakersów. Dziś bez drużyny nie wyobraża sobie życia. Szczególnie, że w życiu osobistym znalazł szczęście u boku Ani, a na boisku dostaje zastrzyk adrenaliny. Na czym według niego polega fenomen futbolu? Jest to połączenie drużynowej gry ze sztuką walki. Jedyny taki. Futbol łączy strategię i taktykę z agresją i kontaktem. Dla niego miks idealny. Szczególnie, że w Londynie nie należał do grzecznych chłopców, co kwituje kolejnym zadziornym uśmiechem.

RUNNING BACK – OD TRZECH LAT W DRUŻYNIE

050

LINEBACKER, OD CZTERECH LAT W DRUŻYNIE


REPORTAŻ

PATRYK PIECHOWSKI

KAMIL ZBOCH

Patryk ma tak niebieskie oczy, że można w nich utonąć. Jest delikatny, skromny, wrażliwy. Trudno mi sobie go wyobrazić jako agresora na boisku. Zresztą sam przyznaje, że na treningach nie walczy na 100 proc., bo nie chce kontuzjować kumpli z drużyny. Co innego podczas meczu ligowego. Wtedy ujawnia cały swój potencjał. W Lakersach wylądował za sprawą Rafała Zapadki, który na co dzień jest dyrektorem w Pogotowiu Opiekuńczym. Człowiek, który zaraził futbolem wielu swoich podopiecznych, ale dziś tylko Patryk jest czynnym zawodnikiem. Z Patrykiem rozmawiam o przyszłości – co planuje, czego by chciał. A przecież wiadomo – chciałby, aby futbol stał się bardziej popularnym sportem. Sportem, któremu zawodnicy mogą się w pełni poświęcić, nie martwiąc się, z czego opłacą czynsz i czy starczy im na chleb. Na razie to tylko mrzonki, bo dopiero w tym roku futbol amerykański stara się o patronat Ministra Sportu i rejestrację Polskiego Związku Futbolu Amerykańskiego. A jednak zmiany idą, bo od 17 marca każdy mecz ligowy ma obowiązkową transmisję w internecie. Mecze Lakersów można oglądać na kanale „LakersTV” i na żywo na nowym boisku na Dajtkach. Patryk jest ambitny – niemal codziennie uczy się zagrywek, przegląda Playbook (księga z  rozrysowanymi zagrywkami), robi sobie screeny taktyczne, aby mieć je zawsze pod ręką, w telefonie. Najbardziej boi się o maturę z angielskiego – twierdzi, że brakuje mu talentu do języków. Chyba że mowa o futbolu – wtedy bez problemu zapamiętuje wszystkie angielskie nazwy. Siła pasji? Nie mam wątpliwości.

Kamil zaczynał w pierwszej juniorskiej drużynie Lakersów, a od trzech lat gra w seniorach. Jako nastolatek próbował wielu dyscyplin – grał w piłkę nożną, siatkówkę, badmintona, ale żadna przygoda nie trwała dłużej niż trzy miesiące. Dopiero futbol uwiódł go na dobre. – Adrenalina? – pytam, bo już wiem o co chodzi. – Adrenalina też, ale przede wszystkim drużyna – odpowiada. – Dla mnie Lakersi są jak rodzina. W mig zżyłem się z  chłopakami i  naszym świetnym trenerem Rafałem Zapadką. Do gry trafiłem tuż przed sezonem i nie wyobrażałem sobie, że mógłbym zrezygnować w trakcie, zostawić chłopaków. Dziś futbol to moja największa pasja – dla niej zmieniłem styl życia, często rezygnuję z imprez, bo wybieram trening i nigdy nie mam poczucia straty, żalu, że mógłbym teraz się bawić zamiast wyciskać siódme poty na siłowni. – Ale wiesz, że z tego nie da się żyć? Bo gdybyś grał w piłkę nożną… – podpuszczam. – A wiesz, że czasem tak myślę? Lecz gdybym miał drugi raz wybrać, zrobiłbym to samo.

WIDE RECEIVER, OD SZEŚCIU LAT W DRUŻYNIE

DEFENSIVE BACK, OD SZEŚCIU LAT W DRUŻYNIE

051


REPORTAŻ

052

*** Po kilku kawach, każda z innym zawodnikiem, przestaję być statystycznym Kowalskim. Wiem co to przyłożenie, ile trwa mecz i znam kilka „playów”. Czuję się jak Kolumb, który odkrył Amerykę. Nadal nie pojmuję zasad futbolu amerykańskiego, ale zaczynam rozumieć ten obłęd w oczach i już wiem, że 300 milionów obywateli USA nie może się mylić. Barierą jest tylko kulturowy nawyk. Ale zaraz, zaraz… burgery mają się w Polsce dobrze, dlaczego więc nie zacząć grać w futbol? Tekst: Aga Kacprzyk, obraz: Kuba Chmielewski

TERMINY MECZY DOMOWYCH 8 kwietnia, godz. 13 22 kwietnia, godz. 13 6 maja, godz. 13 27 maja, godz. 13 Wszystkie mecze odbywają się na boisku: Olsztyn - Dajtki ul. Żytnia 71


RYNEK MIESZKANIOWY

LIBERO. OSIEDLE W KTÓRYM POCZUJESZ WOLNOŚĆ JAK WYRÓŻNIĆ SIĘ SPOŚRÓD DEWELOPERÓW BUDUJĄCYCH PRESTIŻOWE OSIEDLA W OLSZTYNIE?

054

Wysoka jakość, nowoczesne rozwiązania, piękne otoczenie – przeglądając oferty deweloperów co chwila napotykamy ogólnikowe sformułowania. Chcielibyśmy jednak stojących za nimi konkretów. Konkretów dotyczących osiedla Libero, które powstaje na olsztyńskich Nagórkach jest sporo. Położenie w lokalizacji uznanej przez serwis Otodom za najlepszą do życia w Olsztynie. Bezpośrednie sąsiedztwo największego parku jordanowskiego w mieście oraz terenów leśnych. Ogólnodostępna altana oraz pomieszczenie do majsterkowania pełne narzędzi. Monitoring na terenie całego osiedla, stacja ładowania samochodów elektrycznych, wideofony z możliwością przywołania windy, wysokie trzyszybowe okna w mieszkaniach. Mało? To co powiecie na usługi „złotej rączki” w cenie czynszu, podgrzewany podjazd do garażu, a w nim specjalne miejsca na rowery, na podłogach gładzony beton pokryty utwardzoną żywicą? – Na miejscach parkingowych beton barwiony będzie na kolor żółty, aby ułatwić parkowanie. Wygląda to świetnie i daje gwarancję, że za kilkanaście lat użytkowania garaż będzie wyglądał równie świeżo jak na początku – tłumaczy Marek Ciesielski z firmy Budlex.

Budlex to lider branży deweloperskiej w województwie kujawsko-pomorskim. Niedawno otworzył w Olsztynie swój oddział, a pierwszą realizowaną tu inwestycją jest osiedle Libero. – Kupując mieszkanie wiążemy się z nim zazwyczaj na lata, dlatego klienci zwracają ogromną uwagę na doświadczenie i dotychczasowe realizacje dewelopera – dodaje Ciesielski. – W naszym przypadku to ponad 30 lat istnienia, kilkadziesiąt zdobytych nagród i certyfikatów, niemal siedem tysięcy wybudowanych mieszkań w Toruniu, Bydgoszczy i Warszawie. Każdego z ich mieszkańców można zapytać czy jest zadowolony z wyboru dewelopera i jakości budynku w którym mieszka. Jesteśmy spokojni o opinie, bo spółka wyrobiła sobie miano solidnej, nowoczesnej i wyznaczającej standardy budownictwa mieszkaniowego. Ambasadorem inwestycji jest Marcin Możdżonek. Tekst: Michał Bartoszewicz, obraz: archiwum Budlex Biuro sprzedaży: Budlex Sp. z o.o. Olsztyn, Pieniężnego 18b lok. 205 tel. +48 89 555 20 00 www.libero.olsztyn.pl


model 1

model 3

model 4

Drzwi z kolekcji Porta DESIRE SUPER CENA 699,87 PLN (brutto)

CENTRUM PORTA Olsztyn ul. Towarowa 9c (na terenie Agroma Olsztyn) tel.: 89 533 08 77, www.centrumporta.pl


WNĘTRZA

ŁAZIENKA Z TITANICA ZA POMOCĄ WIRTUALNEJ RZECZYWISTOŚCI I WYSMAKOWANEGO STYLU OLSZTYŃSKI SHOWROOM CERAMOTEKA PRZENOSI NAS W INNE WYOBRAŻENIE O ŁAZIENKACH.

056

Przeglądam się w lustrze wkomponowanym w eleganckie ramy. I właśnie dowiaduję się, że to jest łazienkowy… grzejnik. – To lustro?! – upewniam się pokazując palcem. Lustro okazało się jedynie preludium do tego, co kryje katalog marki Kalmar, producenta, ale również dystrybutora dizajnerskich grzejników pięciu najbardziej znaczących marek świata. To, co zwykliśmy oglądać na ścianach pod parapetem, to urządzenia gwarantujące ciepło. Wyłącznie. Te z katalogu i ekspozycji nowego Showroomu Ceramoteki, to gadżety za pomocą których zmysłowemu projektantowi wnętrz zaczynają puszczać wodze fantazji. Olsztyński Showroom Ceramoteka skupia wiele marek, które nadają rytm łazienkowej branży. Wiele z nich jak np. wspomniany Kalmar ma tu na wyłączność. – Choć sami mocno siedzimy w tej branży, to i my jesteśmy nieraz w szoku, co wiodące firmy pokazują na największych europejskich targach – przyznaje Karolina Mioduszewska. Wraz z mężem Adamem (oboje są architektami krajobrazu) stworzyli miejsce, w którym krzyżują się łazienkowe marzenia.

Nie chcą, ani nigdy nie marzyli, by ścigać się o klientów marketów budowlanych, gdzie tak naprawdę trudno o doradztwo i dalsze pilotowanie projektu. Tam nikt nie szuka i nawet nie docenia ręcznie robionej armatury łazienkowej czy płytek za którymi stoi przeszło dwa wieki rzemiosła. – Lubimy dostawców, którzy mają historię. I analogicznie unikamy firm, które jej nie mają i robią pseudofajne rzeczy, najczęściej będące niskiej jakości kopią dobrego dizajnu. Jeśli marka produkuje coś od 270 lat, to z pewnością szanuje jakość – podkreśla Karolina. – Mamy produkty właśnie od pewnego poziomu jakości, niekoniecznie za duże pieniądze. Do nas nie przychodzi się wyłącznie po drogie rzeczy, ale też i po przystępne cenowo, jednak zawsze po dobre. Płytki słynnej niemieckiej marki Villeroy & Boch, datowanej na 1748 rok, których Ceramoteka jest autoryzowanym dystrybutorem, nie udają np. opracowanych komputerowo wzorów, a czerpią z bogatej tradycji firmy. Zaś część asortymentu odzwierciedla na nowo zdefiniowane, również postarzane kafle z przeszłości.


WNĘTRZA

ści, nakładając specjalne okulary. Trafiamy do własnej łazienki niczym w realu. Tego w Olsztynie jeszcze nie grali! Jeśli projekt klienci zaakceptują do realizacji, mają go w prezencie od firmy. – Co jest najważniejsze w łazience? – powtarza zadane pytanie Adam Mioduszewski (i szybko żartem dodaje: ciepła woda). – Łazienka, podobnie jak i kuchnia, jest najdroższym pomieszczeniem przy wykańczaniu mieszkania. I ważnym, dlatego warto przemyśleć ją na kolejnych 15–20 lat. Oczywiście najważniejsza jest w niej funkcjonalność i trzeba ją czasem przedłożyć nad dizajn. Zawsze jednak podkreślamy, że warto przemyśleć to, co wsadzamy na stałe w ścianę, by było dobrej jakości, bo rzeczy przykręcane zawsze można wymienić. Ale i o rzeczach „przykręcanych” ma swoje zdanie. – Detal tworzy wnętrze, dlatego biżuterią w łazience jest armatura. Albo super grzejnik. Czasem wchodzimy do łazienki i urzeknie nas jeden element, który przyćmi całą resztę. W Ceramotece owa biżuteria pochodzi od wielu dizajnerskich marek, w tym np. niemieckiej manufaktury Axor (salon jest jednym z niewielu w Polsce należącym do grupy Axor Design Studio, dlatego przedpremierowe modele mają tu nawet sezon, a nawet dwa wcześniej, niż oficjalnie pojawią się w katalogach). Axor to baterie robione na zamówienie. W dowolnym kolorze i dowolnie modyfikowane, a więc do obejrzenia tylko w jednej jedynej łazience na świecie. Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: Michał Bartoszewicz, arch. Ceramoteka

Dość powiedzieć, że płytkami Villeroy & Boch wykańczano wnętrza Titanica. Ale też wnętrza starych warmińskich kamienic. Asortyment w Ceramotece mają tylko europejskiej produkcji. Również cenionych polskich projektantów, np. oświetlenie. Atrakcyjne lampy wiszące nad witryną showroomu – jak przyznali jego właściciele – są wręcz zbyt tanie na jakość i styl, które oferują. – Można zrobić wrażenie bez wielkich budżetów – mówią. Choć dodają, że najłatwiej współpracuje im się z kimś, kto daje do dyspozycji z góry określony budżet, nieważne czy mały, czy duży. Włoska herbata Blend zaserwowana klientom w porcelanowej zastawie i twórczym wnętrzu, które dyfuzor zapachów subtelnie nasycił szampańską nutą, sprzyjają fantazjowaniu o wymarzonej łazience. I nie tylko łazience. Ceramoteka pełni też rolę doradczą. Asortyment zaś wykracza poza drzwi łazienki. Bo takie płytki, oświetlenie, tapety czy grzejniki dodają uroku i salonom, i kuchniom, i sypialniom. Główną pracę koncepcyjną przejmują dzisiaj projektanci wnętrz z  k tór ymi coraz czę ściej współpracują klienci. Ceramoteka pomogła zorganizować w ub. roku spotkanie dla branży architektonicznej (w tym dla wnętrzarskiej), by inspirować trendami – do Centrum Wystawienniczego Starej Kotłowni zaprosili architekta Jakuba Szczęsnego. Jednak tym, co klientów „kupuje”, jest możliwość obejrzenia przez nich zaprojektowanej łazienki w wirtualnej rzeczywisto-

057

Showroom Ceramoteka Olsztyn, ul. Sikorskiego 19 lok. U5 tel. 89 541 09 65 www.ceramoteka.pl


LUDZIE

ROZMOWY NA SCHODACH CZYLI ZNANE POSTACIE O NIEZNANYCH HISTORIACH.

MADE IN: Czy masz ubezpieczone palce? Leszek Możdżer: Nie, nie ubezpieczam. Czy w związku z tym ostrożniej się z nimi obchodzisz? Nie, choć jakichś głupot nie robię, np. szlifierką kątową staram się nie ciąć. Ale zwykłe prace domowe wykonuję. (śmieje się, pokazując wskazujący palec ze zbitym paznokciem) Lubię majsterkować, więc normalnie wiercę. Ale nigdy z tego powodu nie odwołałem koncertu i nawet jak były jakieś urazy, to zawsze dało się z nimi grać. Wierzę w harmonię panującą w energetyce. Jeśli są w niej dziury, to wtedy łatwo jest o wypadek. Dopóki mam wyrównaną aurę, czyli żyję w zaufaniu do stwórcy, to myślę, że on dobrze wie, po co mnie potrzebuje i zawsze będzie ze mną współpracował. Jestem jego własnością, a o swoją własność zawsze się dba. Ja grając w kosza wybiłem palec. Pianiście pewnie na tydzień wybiłoby to granie na instrumencie. W szkole muzycznej zawsze nam powtarzano, że sporty z piłką, przede wszystkim koszykówka i siatkówka, są wykluczone dla pianistów, więc nie łapię się na nie. Na wspinaczkę również, bo na skałkach można uszkodzić opuszki palców. A jakąś „bezpieczną” aktywność fizyczną uprawiasz? Mam w domu małą siłownię i jeśli tylko dysponuję wystarczającą ilością sił, to ćwiczę, by wzmacniać mięśnie. Zauważyłem, że odkąd zacząłem robić pompki, poprawiło mi się brzmienie na fortepianie. Ostatnio zaskoczyła mnie masażystka, która robiąc mi masaż stwierdziła, że mam prawy pośladek większy. Każdy pianista operuje prawym pedałem o wiele intensywniej niż lewym, co przekłada się na budowę ciała.

GOŚCIMY LESZKA MOŻDŻERA *

ILE WAŻY SZTANGA PIANISTY ZAUWAŻYŁEM, ŻE ODKĄD ZACZĄŁEM 058

ROBIĆ POMPKI, TO POPRAWIŁO MI SIĘ BRZMIENIE NA FORTEPIANIE – PRZYZNAJE LESZEK MOŻDŻER. KULISY WARSZTATU PRACY TEGO ŚWIATOWEJ KLASY PIANISTY KRYJĄ JESZCZE WIELE ZASKAKUJĄCYCH TEORII.

Rozmawiał: Rafał Radzymiński, na schodach przy ul. Dąbrowszczaków 14 w Olsztynie, 25 lutego o godz. 21 przy temperaturze –13°C (podczas zdjęć Leszek Możdżer zdjął kurtę i czapkę, więc spróbowałem dorównać mistrzowi i ja) Obraz: Arek Stankiewicz

Ile Leszek Możdżer zrobi pompek? Sześćdziesiąt albo i sto jestem w stanie zrobić, oczywiście z przerwami. Ale kiedy wracam z trasy koncertowej, to czasami nie mogę nawet sięgnąć po telefon. Więc najpierw muszę się zregenerować, a potem stopniowo siadam do maszyn z obciążeniem 20, 30, 35 kilo. A sztangę mam… (myśli). Może przy autoryzacji doślę, bo musiałbym przeliczyć ile tam na niej jest kilo. (dosłał: 40 kg – red.) Zaskakujący widok pokoju pianisty: atlas i sztanga. Wystarczyłaby pewnie porządna drabinka, bo na samych pompkach, brzuszkach, skłonach i wiszeniu na rękach można to wszystko zbudować, ale moje ego musiało się obudować tym całym arsenałem narzędzi, by uwierzyć w to, że ja naprawdę nad sobą pracuję. Bolą cię plecy od przesiadywania przy klawiaturze? Oczywiście. Mam dosyć mocno nadwyrężony odcinek lędźwiowy. Lekarze przymuszali mnie kiedyś do operacji, ale dzięki pracy nad ciałem, udało mi się tego uniknąć. Ekspresja ciała podczas grania pomaga niwelować ból? Ja tej ekspresji nie kontroluję. Proces gry sprawia, że bardziej jestem zaangażowany pod względem mentalnym, ciało zaś


LUDZIE

musi być na usługach intuicji. Ono zachowuje się w przedziwny sposób, ale kiedy całe ciało jest w aktywności to łatwiej mi utrzymać wiarę, że to, co robię, ma sens. Utrzymanie płynności frazy podczas improwizacji wiąże się z osiągnięciem swoistego stanu umysłu. Często zauważam, np. podczas warsztatów, że kiedy młody pianista siada do fortepianu, muzyka mu się rwie. Proszę go wówczas, by skoncentrował się na czole – na tzw. trzecim oku. Wtedy muzyka zaczyna płynąć inaczej. Ja już to sprawdziłem wielokrotnie. Koncentracja energii na czole jest kluczowym elementem, by uzyskać płynność w grze. Nie wiem dokładnie jak to działa, ale to po prostu działa. A ciało, jak ciało – po prostu robi to, co mu pasuje. Dlaczego na scenie grasz boso? Jestem częścią ziemi. Tak naprawdę jestem nagi. Jest we mnie zwierzęca część, którą też trzeba uszanować. Wyrzuć psa z samochodu 60 km od domu, a on i tak wróci, i to bez GPS-a. Musimy wrócić do instynktów w które wyposażył nas stwórca. Przesuwanie wszystkiego w stronę rozumu, umysłu, logiki i inteligencji zabija nas. Jestem oburzony pychą współczesnej nauki i medycyny. Znam ludzi, którzy wyleczyli się z migren, chorób, zaburzeń równowagi, psychiki właśnie poprzez chodzenie boso. Tu chodzi o bioelektrykę. Każdy erytrocyt musi mieć sześć milivoltów napięcia i wtedy one pojedynczo podróżują po krwiobiegu. Chodząc boso, regulujesz sobie bioelektrykę zgodnie z napięciami matki ziemi. Kiedy ja wychodzę boso na scenę to mówię o tym, że tak naprawdę nie istnieje konflikt między naturą a kulturą. Jak radzisz sobie z palcami grając w nieprzyjemnym zimnie? Pracując kiedyś jako organista w kościele, grało się na mszach polowych i w mróz. Koncerty plenerowe w niskich temperaturach też mi się zdarzają. Jak sobie radzić? Wszystko zależy od tego czy uda się rozgrzać mięśnie od środka. Wykonywałem „Piano phase” Steva Reicha w Hali Ocynowni w Krakowie, w której było bardzo zimno. Zastosowałem wtedy sposób Glenna Goulda, który zakładał gumowe rękawiczki i moczył ręce w wiadrze z gorącą wodę. Nie sprawdziło się to do końca, bo jednak mięśnie muszą być rozgrzane od wewnątrz, cały krwiobieg musi być ciepły. Nie wystarczy sztuczne rozgrzanie mięśni od zewnątrz, bo one i tak nie złapią temperatury. Masz swoje sprawdzone sposoby? Próbowałem wszystkiego, ale nie ma jak porządnie rozegrać się na 2–3 godziny przed koncertem i dać odpocząć mięśniom. One dość szybko wracają do właściwej temperatury, do elastyczności. I wtedy są posłuszne. Albo stosować stary wypróbowany sposób: po prostu trzymać ręce w kieszeniach. Ponoć swojego stroiciela fortepianów masz pod Iławą? Tak, to Mirek Mastalerz, przyjaciel chyba większości pianistów w Polsce. Wspaniały człowiek i charakterystyczna postać. * Leszek Możdżer – pochodzący z Gdańska pianista jazzowy światowego formatu. Na scenie i w studiu grał u boku największych nazwisk. Nagrał ponad 100 albumów, poszukuje odważnych artystycznie projektów, wielokrotnie uznawany Muzykiem Roku. 23 marca skończył 47 lat (z czego 42 za klawiaturą). 25 lutego zagrał w Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej podczas gali Ikony Warmii i Mazur. I znów eksperymentował z brzmieniem – tym razem między struny koncertowego Steinwaya wtykał chusty, różaniec oraz hinduski rudraksh.

059


ZDROWIE

OZONEM W BORELIOZĘ JEST WYJĄTKOWO PODSTĘPNA. PRZEWLEKŁE ZMĘCZENIE, BRAK KONCENTRACJI, BÓLE STAWÓW, ZŁE SAMOPOCZUCIE – TE OBJAWY CZĘSTO POWTARZAJĄ SIĘ W CYKLU CZTERECH TYGODNI. CZASEM UPŁYWA PARĘ LAT ZANIM PADNIE PODEJRZENIE, ŻE TO BORELIOZA.

060

Ozonoterapii 20 lat temu nauczyli go lekarze w Stanach Zjednoczonych i w Rosji. Od tamtej pory lek. med. Dariusz Siwik stosuje ją u  swoich pacjentów z  boreliozą. Ozon w odpowiednich proporcjach połączony z tlenem podaje dożylnie. Większość pacjentów w jego olsztyńskiej przychodni to właśnie ci z boreliozą. Najczęściej obwinia się za tę chorobę kleszcze, ale coraz częściej naukowcy podkreślają, że roznosić ją mogą również inne owady kłujące. Ale nie tylko. Krętki borelli mogą być obecne w przetaczanej krwi, w ślinie czy spermie. Testy na boreliozę potwierdzają tę chorobę tylko w 30 procentach. Objawy zakażenia, często wiele dni po ukąszeniu, przypominają przeziębienie lub grypę: występuje gorączka, ból głowy, osłabienie. Te objawy ustępują zazwyczaj w ciągu trzech miesięcy. U części chorych rozwijać się może potem zapalenie stawów lub pojawiają się objawy neurologiczne, czy też skórne. Borelia jest gatunkiem zbiorowym do którego należy co najmniej 20 różnych genogatunków, a ich podgatunki liczone są już w setkach. Jednak to nie jedyny rodzaj drobnoustrojów wstrzykiwany nam poprzez ukłucie owada. Dokładne badania pokazały istnienie konfekcji i ujawniły fakt przenoszenia przez owady kłujące różnorodnych organizmów chorobotwórczych. Ozon podany do krwi działa na nie wszystkie, niszczy struktury bakterii beztlenowych i wirusy. – Ozon powinno się podawać do krwi raz w tygodniu przez co najmniej dziewięć miesięcy – wyjaśnia doktor Dariusz Siwik. – Cierpliwi, którzy przejdą całą kurację, pozbywają się borelii skutecznie. Nasi pacjenci po kuracji wracają do zdrowia i dobrego samopoczucia. Kolejne ugryzienie kleszcza lub innego owada może jednak sprawić, że historia się powtórzy – dodaje. Jednemu z pacjentów ozonem udało się uratować wzrok w oku niszczonym przez bakterię borelli. Najczęściej ozonoterapii poddają się chorzy na zaawansowaną boreliozę. Gdy odwiedzają przychodnię doktora Siwka, są po wizytach u lekarzy specjalistów wielu dziedzin i zastosowanych w szpitalach terapiach antybiotykowych, które okazały się w więk-

szości przypadków nieskuteczne. Zaobserwowano, że ozon podawany dożylnie leczy ponad 100 poważnych chorób. Stosowany jest też m.in. w leczeniu astmy, opryszczki i zapalenia wirusowego wątroby. Ozon, czyli tlen o trzech atomach, tworzy się w momencie wyładowań elektrycznych. Już dawno odkryto, że ma zdolność zabijania drobnoustrojów: bakterii, grzybów, wirusów. Udowodnił to w 1873 roku brytyjski chemik Benjamin Cornelius Fox. Zapoczątkował w ten sposób rozwój ozonoterapii. Już pod koniec XIX wieku była ona uznaną metodą terapeutyczną w Stanach Zjednoczonych. W Polsce jej entuzjastą i propagatorem był nieżyjący już prof. Zygmunt Antoszewski, który w Katowicach, jeszcze w latach 80. powołał Polskie Towarzystwo Ozonoterapii. Jednak wciąż w naszym kraju jest to metoda leczenia mało znana. Tekst: Ewa Domaradzka-Ziarek Obraz: archiwum prywatne, www.shutterstock.com

CENTRUM MEDYCZNE DOKTOR SIWIK specjalizuje się w niestandardowych terapiach jak chelatacja, ozonoterapia (ozon w dożylnych zastrzykach unieszkodliwia bakterie beztlenowe i wirusy zasiedlające organizmy, co jest skuteczne w boreliozie czy przy opryszczce), wlewy z wit. C i inne, które wspierają organizm w walce z chorobami przewlekłymi. W przychodni w Olsztynie doktor Dariusz Siwik konsultuje we wtorki w godz. 10–14. NZOZ OL-MED Olsztyn, ul. Janowicza 30a tel. 604 450 000 www.chelatacja.comwww.doktorsiwik.pl


MODA

BIELIZNA, KTÓRA TWORZY LOOK JEST JEDNA RZECZ, BEZ KTÓREJ KOBIETY OD PONAD STU LAT NIE WYOBRAŻAJĄ SOBIE ŻYCIA – BIUSTONOSZ. TEN SYMBOL KOBIECOŚCI PRZYBIERAŁ 062

W HISTORII ROZMAITE FORMY. SALON KOEMI W MAJU ŚWIĘTUJE 20 URODZINY. CO MA DO ZAOFEROWANIA FIRMA Z TAKIM DOŚWIADCZENIEM?

Witryna salonu „Koemi” w centrum Olsztyna, nie pozostawia obojętną żadnej przechodzącej obok kobiety – odbijająca się w niej Wysoka Brama, a za nią biustonosze i bajeczne komplety z najwyższej, bieliźniarskiej półki. Brafitterki od wejścia witają szerokim uśmiechem. Większość z nich związana jest z firmą od lat, dlatego klientki wchodzące tu po raz pierwszy, czują się jak wśród starych znajomych. – W maju będziemy świętować 20 urodziny Koemi – tłumaczy Krystyna Bałakier, wieloletni menager firmy – Ale tu przy ul. 11 Listopada w Olsztynie jesteśmy dopiero od dwóch lat.

Asortyment tego salonu to kumulacja ofert naszych czterech poprzednich sklepów, które działały przez lata w centrach handlowych Olsztyna: Juliette, Koemi, Henderson&EsotiQ w C.H Aura i salon Triumph w C.H. Real. Mamy nadzieję, że to nowe miejsce i bardzo szeroka, zróżnicowana oferta renomowanych polskich i zagranicznych producentów, zadowala gusta nawet najbardziej wymagających klientek i klientów. Obecnie producenci prześcigają się w stylowych, nowoczesnych i funkcjonalnych projektach bielizny. Musi ona być odpowiednio dobrana do stroju i ma służyć na każdą okazję.


MODA

Kiedyś ukrywana pod ubraniem, dzisiaj „wychodzi” spod bluzek, kontrastuje kolorem z resztą garderoby, staje się ozdobą przyciągającą wzrok. Jak choćby szalenie modne ostatnio braletki. Miękki, koronkowy biustonosz, który coraz częściej noszony jest zamiast topu, wspaniale komponuje się z bluzkami z głębokim dekoltem i podobnie, gdy widać go spod klasycznej marynarki. Równie modne paseczki przy dekolcie, często zastępują biżuterię, dodają zmysłowego charakteru nawet prostym biustonoszom, tworząc zmysłowy look. – Nasze klientki pokochały biustonosze typu „Racer” – przyznaje Krystyna. – Dodaje on bieliźnie nowoczesnego charakteru i  doskonale wygląda w  połączeniu z  głębokim dekoltem na plecach. Rok 2018 w bieliźnie, to kwiaty zarówno te w pastelowych odcieniach, jak w bardzo soczystych barwach. Zawsze na czasie są gładkie biustonosze w odcieniach ziemi: beżowy, kakaowy, kremowy, szary czy biały. Wiele z tych modeli wykonanych jest z materiałów miłych w dotyku, które mają pełnić funkcję drugiej skóry. Niezmiennie modny trend to subtelne przeźroczystości z elementami tzw: „tatuażu” w pastelowych kolorach błękitu i pudrowego różu. Kwiaty, siateczki, wzory etniczne, również królują w strojach kąpielowych. Wszystkie nowości jak i całą ofertę Salonu, można przejrzeć i zamówić na uruchomionej w ubiegłym roku stronie internetowej (www.koemi.pl). Klientki chętnie korzystają ze sklepu internetowego, bo przed zakupami mogą skonsultować swój wybór z brafitterkami obsługującymi sklep

online. Wiele pań, zamawia bieliznę i rajstopy do odbioru w salonie. To duża wygoda – wiedzą po co idą. Chociaż zdarza się, że po konsultacji z brafitterką w przymierzalni, trzeba zmienić niektóre wybory internetowe. – Na portalach społecznościowych, chętnie dzielimy się z naszymi klientkami wiedzą i doświadczeniem wyniesionym z regularnych szkoleń – twierdzi Joanna Paukszto, brafitterka salonu. — Pokazujemy nowości, mówimy o nadchodzących trendach w bieliźnie, organizujemy konkursy i umawiamy na indywidualne porady brafitterskie. Ogromną radość sprawiają nam komentarze naszych klientek na facebooku. Jak choćby: „Było jak zawsze cudownie”, „Kolorowy zawrót głowy”, „Dziewczyny – specjalistki kochające swoją pracę”, „Wyszłam szczęśliwa i dopieszczona z nowym nabytkiem”. – Świat bielizny nie ma dla nas tajemnic. To co robimy jest naszą pasją i uświadamiamy, że my kobiety, wszystkie jesteśmy piękne, tylko czasami trzeba to bardziej podkreślić – podsumowuje Krystyna. Tekst: Beata Waś, obraz: Piotr Dowejko, archiwum Koemi

Salon brafittingu Koemi Olsztyn, ul. 11 Listopada 7 tel. 89 534 03 91 www.koemi.pl

063


CIAŁO

SKÓRA BEZ POMARAŃCZY

WIOSENNE PORZĄDKI CZAS ZACZĄĆ. KWIECIEŃ TO OSTATNI DZWONEK, ŻEBY PRZYGOTOWAĆ SIĘ NA SEZON BIKINI. ĆWICZYMY, DOBRZE SIĘ ODŻYWIAMY, UŻYWAMY KOSMETYKÓW UJĘDRNIAJĄCYCH… ALE JEST JEDEN SZCZEGÓŁ, KTÓRY NIE DAJE NAM SPOKOJU. TO STARY PRZYJACIEL CELLULIT.

064

Tak zwana pomarańczowa skórka, czyli znajdująca się tuż pod skórą zbita tkanka tłuszczowa może uprzykrzyć życie. Bywa poważnym problemem zwłaszcza przy siedzącym trybie życia lub po porodzie. Zaawansowane stadia cellulitu to nie tylko problem estetyczny, ale często już zdrowotny. Mogą świadczyć o problemach hormonalnych, z krążeniem, a nawet powodować ból. Warto rozsądnie podejść do tego tematu i dopomóc swojemu ciału tam, gdzie natura okazuje się bezsilna. Często sam ruch czy odpowiednia dieta nie wystarczają. Na szczęście nowoczesna kosmetologia wychodzi kobietom naprzeciw. Dziś do walki z cellulitem możemy zaprzęgnąć fale akustyczne. Bynajmniej nie chodzi o redukcję tłuszczu poprzez słuchanie muzyki, choć z pewnością taniec i dobre samopoczucie idą w parze z pięknym wyglądem. Jednak aby na poważnie rozprawić się z cellulitem, potrzebne jest działanie od środka. Odpowiednia częstotliwość i moc fal akustycznych jest dziś wykorzystywana przy drenażu antycellulitowym. Taki zabieg oferuje aparatura marki Storz. Od jakiegoś czasu klientki z Warmii i Mazur mają do niej dostęp. Ta innowacyjna metoda dostępna jest w salonie BELOVED BeautyPlace w Olsztynie, jak na razie jedynym miejscu w regionie, gdzie dostępny jest drenaż przy pomocy fal akustycznych. Czym różni się Storz od innych zabiegów na cellulit? – Przede wszystkim jest to naturalna, to znaczy nie wymagająca inwazyjnej interwencji terapia – podkreśla Katarzyna Purchała, menedżer olsztyńskiego salonu kosmetyki i medycyny estetycznej BELOVED BeautyPlace. – Jest skuteczna przy każdym, nawet najbardziej zaawansowanym stadium – cellulitu zwłókniałego i zbitej tkanki tłuszczowej.

Inne zabiegi, jak na przykład dostępne także u nas masaże przy użyciu LPG, polegają na mechanicznej stymulacji. To świetne dopełnienie całego procesu, jednak to właśnie działanie fali akustycznej w urządzeniu Storz powoduje właściwą redukcję cellulitu. Cellulit pojawia się często już u bardzo młodych kobiet, tuż po okresie dojrzewania. Jeśli dermatolog lub kosmetolog nie stwierdzi inaczej, zabiegi Storz można wykonywać już od 18. roku życia. Efekty uzależnione są od stadium zaawansowania problemu, ale mogą być widoczne już po miesiącu od pierwszego zabiegu. A jak często powinnyśmy składać wizytę w salonie? – Dwa razy w tygodniu, maksymalnie do 12 zabiegów w serii, w zależności od potrzeb, które z klientką wspólnie ustala kosmetolog lub dermatolog – wyjaśnia Katarzyna Purchała. Jedna sesja trwa zaledwie pół godziny i jest zupełnie bezbolesna. My leżymy, a całą żmudną pracę wykonuje za nas technologia. To dużo bezpieczniejsza i przyjemniejsza metoda walki z cellulitem – niezależnie od tego, jak zaawansowany jest nasz problem i ile mamy lat. Wszystko po to, żeby jedynym dylematem, jaki pozostanie nam latem, był wybór najbardziej twarzowego bikini. Tekst: Sylwia Gutowska Obraz: archiwum BELOVED BeautyPlace BELOVED BeautyPlace Olsztyn, ul. Marka Kotańskiego 4 lokal B1.11 tel. 664 464 404 kontakt@beloved.pl www.beloved.pl


PSYCHOLOGIA

EMOCJE NICZYM DROGOWSKAZY SZYBKIE TEMPO ŻYCIA, DĄŻENIE DO PRZEŻYWANIA TYLKO PRZYJEMNYCH CHWIL I ZAGŁUSZANIE SMUTKU – TAKIE SĄ POCZĄTKI UZALEŻNIEŃ. O ZWIĄZKU MIĘDZY EMOCJAMI, A NAŁOGAMI MÓWI DR JUSTYNA SKOTNICKA, PSYCHOLOG I PSYCHOTERAPEUTA UZALEŻNIEŃ. MADE IN: Podobno żyjemy w czasach uzależnień. Jak rozpoznać moment, kiedy już nie mamy nad czymś kontroli? Justyna Skotnicka: Nie jest to łatwe. Podstawowy problem osób, które do mnie trafiają, to brak kontaktu ze swoimi emocjami. A to one ostrzegają nas i mobilizują do autorefleksji. Panuje powszechny hedonizm, chcemy przeżywać tylko to, co przyjemne. Dlatego te nieprzyjemne emocje, jak smutek, żal, staramy się w sobie zagłuszyć, zaprzeczyć mu. Albo sięgając po alkohol, albo podjadając, uprawiając hazard, uciekając w gry komputerowe, a nawet nałogowo chodząc do solarium. Fundamentalny problem tłumimy tym, co daje nam chwilową ulgę. A zignorowane emocje wracają potem ze zdwojoną siłą. Złość z czasem przeradza się we wściekłość, agresję. Osoby uzależnione często zaprzeczają swojemu nałogowi. Dopiero otoczenie skłania ich do pójścia na terapię, poszukania pomocy.

W poniedziałek już myślimy o piątku. Żyjemy od urlopu do urlopu, czekamy na jakieś wydarzenie po którym wszystko się zmieni, albo na to, że schudniemy i wówczas dopiero nasze życie będzie coś warte. Zajmuję się w swoim gabinecie również tzw. diet coachingiem, więc słyszę to na co dzień.

Co robić z negatywnymi emocjami kiedy już się pojawią? Rozpoznać, nazwać, przyjrzeć im się. I zadać sobie pytanie, co jest ich przyczyną. Nie ignorujmy ich, bo to są drogowskazy, są kluczem do nas samych. Informują, że np. ktoś przekroczył naszą granicę i nas zranił. Pokazują, że musimy coś zmienić, nauczyć się inaczej reagować na zewnętrzne bodźce. Złość jest potrzebna, bo mobilizuje do działania, daje nam siłę, aby zawalczyć o siebie. Można sobie w nich ulżyć, poprawić nastrój, ale nie sięganiem po alkohol czy kompulsywnym jedzeniem. Są przecież przyjaciele, jest kino czy aktywność fizyczna zbawienna dla samopoczucia.

A jeśli już decydujemy się na terapię, chcemy szybkich efektów. Nie da się pójść na skróty w przypadku choćby nałogów. Często modelujemy zachowania naszych rodziców. Trzeba więc zatrzymać się i przyjrzeć swojemu życiu, wrócić do podstaw, czyli pełnego przeżywania emocji. To połowa sukcesu. Podczas cyklu spotkań nabieramy samoświadomości, rozpoznajemy potrzeby i przeszkody, uczymy się radzić sobiea ze stresem i tworzyć zdrowe, bardziej konstruktywne nawyki. Mam wrażenie, że w Polsce panuje analfabetyzm emocjonalny. A wizyta u psychologa czy u psychiatry nadal jest czymś wstydliwym. Na Zachodzie niemal każdy ma swojego psychoterapeutę. I choć ludzie mają tam tyle samo problemów, to chyba uśmiechają się znacznie częściej.

W statystykach dotyczących alkoholizmu nadal dominują mężczyźni? Niestety, statystyki pokazują, że alkoholizm dotyczy coraz większej liczby kobiet, również młodych. Duża część to tzw. singielki, często na wysokich stanowiskach. Pocieszają się w samotności przy kieliszku, odreagowują stres w pracy, na uczelni. Za fasadą niezależności i siły w pracy, kryje się frustracja. Weekendowe picie też może przerodzić się w uzależnienie? Alkoholizm nie musi oznaczać codziennego upijania się. Ważne jest również to, jak często „pocieszamy się” myślą o alkoholu. Niektórzy potrafią nie pić trzy miesiące, aby udowodnić sobie i innym, że mają nad tym kontrolę. A potem jest kolejny ciąg. Mamy tendencję do odkładania życia na później.

Na czym polega ta metoda? To innowacyjna metoda pracy z drugim człowiekiem, która pomaga wdrożyć nawyki zdrowego stylu życia. Programy dietetyczne zazwyczaj mówią: chcesz schudnąć, nie jedz. A ja mówię: karm swoje ciało ze świadomością jego potrzeb. Problemem nie jest schudniecie, a utrzymanie wagi. Dlatego łączymy jedzenie z emocjami, analizujemy je na spotkaniach. Nadwaga zaczyna się w głowie, podobnie jak picie czy każdy inny nałóg. Zajadamy czy zapijamy napięcie, smutek.

Rozmawiała: Beata Waś, obraz: Adam Radek

Justyna Skotnicka – pracuje w Wojewódzkim Zespole Lecznictwa Psychiatrycznego na oddziale uzależnień, gdzie zajmuje się terapią indywidualną i grupową osób uzależnionych od alkoholu.

Gabinet Psychologiczny Dr Justyna Skotnicka Olsztyn, ul. Boenigka 26/6 tel. 602 170 315 www.fb.com/psychologSkotnicka/ www.psychologskotnicka.pl

065


FINANSE

POLKI W ŚWIECIE FINANSÓW W KWESTII FINANSÓW OSOBISTYCH POLKI WYKAZUJĄ NIEZALEŻNOŚĆ I BARDZO DOBRE PRZYGOTOWANIE MERYTORYCZNE, PRZEŁAMUJĄC TYM SAMYM POWSZECHNIE PANUJĄCE STEREOTYPY. NIEZALEŻNOŚĆ I PRZEDSIĘBIORCZOŚĆ Z POWODZENIEM ŁĄCZĄ Z TROSKĄ O RODZINĘ ORAZ DĄŻENIEM DO ZABEZPIECZENIA JEJ PRZYSZŁOŚCI. TAKI OBRAZ PRZEDSTAWIA RAPORT PRAMERICA INSIGHT. Wyniki przełamują powszechne przeświadczenie o dominującej roli mężczyzn w świecie finansów i pokazują, że Polki dzięki swojej wiedzy, niezależności oraz wrodzonej przedsiębiorczości stanowią silną grupę świadomych konsumentów rynku finansowego. Rosnąca rola Polek w świecie finansów Niemal 40 proc. kobiet deklaruje, że podejmuje samodzielnie decyzje finansowe. Dla porównania odsetek mężczyzn w tym zakresie wynosi 45 proc., co wskazuje na zbliżony poziom autonomiczności w decydowaniu o własnych lub rodzinnych finansach. Potwierdza to wysoką niezależność i świadomość finansową kobiet oraz ich zaangażowanie w realizację założonych celów. Jednocześnie kobiety częściej niż mężczyźni sięgają po rady najbliższych. Co trzecia deklaruje, że podejmowane decyzje finansowe konsultuje z innymi członkami rodziny. Polka nieustannie zwiększa swój udział w planowaniu wydatków i inwestycjach rodzinnych. Co piąta z ankietowanych deklaruje, że w ciągu ostatnich lat ich rola w podejmowaniu decyzji finansowych wzrosła. Rola kobiet w zarządzaniu finansami rodzinnymi zwiększa się też wraz ze wzrostem rodzinnego dochodu. W gospodarstwach domowych o dochodach powyżej 7000 zł dwukrotnie więcej pań bardziej angażuje się w zarządzanie finansami.

066

Polka w świecie finansów – świadoma i wykształcona Podstawą do podejmowania przez kobiety niezależnych decyzji, zarówno w kwestii finansów osobistych, jak i rodzinnych, jest przygotowanie merytoryczne i dobre wykształcenie. Kobiety, w równym stopniu jak mężczyźni, deklarują bardzo dobre przygotowanie do podejmowania decyzji finansowych. Niemal połowa badanych jedynie w niektórych obszarach związanych z finansami potrzebuje pomocy. Wiedza Polek jest też większa w zakresie zarządzania długami (78 proc. kobiet vs. 72 proc. mężczyzn), zarządzania pieniędzmi (77 proc. vs 75 proc.) oraz oszczędzania i inwestowania w celu sfi nansowania edukacji dzieci (50 proc. vs. 47 proc.). Natomiast panowie wyprzedzają panie w zakresie wiedzy na temat inwestycji (53 proc. mężczyźni vs. 37 proc. kobiety). Przezorna jak Polka W trosce o najbliższych kobiety przykładają większą wagę do zapewnienia im finansowego zabezpieczenia w razie nieprzewidzianych okoliczności. Ponad połowa z  nich, w porównaniu do 42 proc. mężczyzn, dostrzega wagę indywidualnego ubezpieczenia na życie. Co więcej, kobiety częściej niż mężczyźni przejawiają większą wiarę w znaczenie ochronne tego produktu i częściej uważają, że ubezpieczenie na życie jest niezbędne, aby zapewnić ochronę rodzinie zarówno teraz, jak i w przyszłości. Natomiast przy wyborze

ubezpiec zenia na pier wsz ym miejscu stawiają zakres ochrony, a dopiero na drugim cenę polisy. Różnice widać również w podejściu obu płci do kwestii zabezpieczenia emerytalnego. Kobiety nieco częściej niż mężczyźni myślą o swoim życiu po zakończeniu kariery zawodowej. Dwie trzecie Polek stawia sobie za cel finansowy utrzymanie dotychczasowego poziomu życia na emeryturze oraz dąży do tego, aby oszczędności wystarczyły na cały okres po ukończeniu pracy. Podejście kobiet do finansów nie jest jednakowe i różni się m.in. w zależności od wieku. Młode Polki (25–44 lata) są bardziej otwarte na zakup nowych produktów finansowych, niż te po 44. roku życia, co dowodzi, że mimo młodego wieku posiadają wysoką świadomość finansową. Chętniej też różnicują źródła oszczędności i nie koncentrują się wyłącznie na podstawowych instrumentach fi nansowych. Prawdopodobieństwo zakupu produktu finansowego wzrasta także wraz z posiadaniem dziecka i idącą za tym troską o przyszłość najbliższych.

C

M

Y

CM

MY

CY

Rola kobiet w świecie finansów nieustannie rośnie. Zrealizowane przez naszą firmę badania jasno pokazują, że kobieta jest równym partnerem w rozmowach związanych z finansami. Jej cele są wielowymiarowe, dąży do zapewnienia bezpieczeństwa finansowego sobie, a także najbliższym i jednocześnie realizuje własne ambicje, np. rozwijając firmę. Branża finansowa, a także nasza firma, dostrzega potencjał konsumentek i oferuje produkty dostosowane do nowoczesnych, niezależnych kobiet, wspierając je tym samym w realizacji założonych celów. Joanna Stocka-Prusaczyk, Dyrektor Oddziału Pramerica w Olsztynie

O BADANIU

Badanie rynku polskiego zostało zrealizowane przez IPSOS Sp. z o.o. na podstawie kwestionariusza opracowanego przez Pramerica Życie TUiR SA i Prudential Financial, Inc. Wywiady przeprowadzane były w styczniu i lutym 2017 r. metodą CAPI na próbie 1000 zamożnych i średnio zamożnych Polaków w wieku 25–65 lat z gospodarstw domowych o przychodzie powyżej 4000 zł netto i zamieszkujących miasta wojewódzkie.

Pramerica Życie oddział Olsztyn Olsztyn, ul. Dworcowa 3 tel. 89 672 41 51

CMY

K


PRAWO I BIZNES

BIZNES DLA KOLEJNYCH POKOLEŃ MOTTO RODZINY HERMES, FRANCUSKIEJ MARKI DÓBR LUKSUSOWYCH, KTÓRĄ OD PRZESZŁO 180 LAT KIERUJE PIĄTE JUŻ POKOLENIE, BRZMI: „NIE DZIEDZICZYMY FIRMY OD NASZYCH RODZICÓW; POŻYCZAMY JĄ OD NASZYCH DZIECI”. JAK ROZPOCZĄĆ PROCES TWORZENIA SUKCESJI FIRMY RODZINNEJ, BY Z POWODZENIEM MOGLI ROZWIJAĆ JĄ KOLEJNI NASTĘPCY? 068


PRAWO I BIZNES

Cechą charakterystyczną rodzinnych firm odnoszących sukcesy jest umiejętność tworzenia dalekosiężnej strategii rozwoju firmy. Największym wyzwaniem z jakim musi zmierzyć się firma w aspekcie wielopokoleniowym jest umiejętne stworzenie struktur ładu, dzięki którym rodzina będzie w stanie kontrolować zjawisko ścierania się dwóch sił: dbałości o najlepszy rozwój firmy i dbałości o pomyślne relacje w rodzinie. Historie wielopokoleniowych firm rodzinnych ukazują powtarzającą się prawidłowość – osiągnięcie długowieczności wymaga elastyczności zarówno struktury rodzinnej, jak i firmowej, ponieważ prawidłowo funkcjonująca fi rma rodzinna rozwija się w każdym kolejnym pokoleniu. Wyróżnia się trzy etapy cyklu życia firmy rodzinnej. Wynikają one z analizy zagranicznych i polskich firm rodzinnych, które obrały ścieżkę zrównoważonego rozwoju, a dzięki wizji oraz wartościom spisanym w konstytucji rodzinnej, z sukcesem realizują ideę ich założycieli – przekazują dobrze prosperującą organizację rodzinną kolejnemu pokoleniu.

jest jako poufna deklaracja rodzinna, która wiąże krewnych. Niemniej jednak niektóre z jej postanowień, poprzez odniesienie się do umów spółek firm i testamentów członków rodziny, wywierają przewidziane prawem konsekwencje prawne. W szczególności chodzi o takie kwestie jak: procedura sprzedaży udziałów, dystrybucja lub reinwestowanie zysków oraz mechanizmy powoływania władz poszczególnych podmiotów, w ramach których funkcjonuje rodzina. One wymagają odpowiedniego usankcjonowania prawnego. Na wielopokoleniowy sukces przytoczonej we wstępie marki Hermes wpłynęło więc nie tylko hołdowanie najwyższej jakości wyrabianych produktów, zarówno przez założyciela, jaki i jego następców, ale przede wszystkim posiadanie wspólnej wizji oraz klarownych i precyzyjnych zasad funkcjonowania ładu rodzinnego i firmowego. Tekst: adw. Katarzyna Wojarska-Aleksiejuk, r. pr. Piotr Aleksiejuk Obraz: Arkadiusz Stankiewicz

PIERWSZY ETAP

to firma zarządzana przez właściciela, czyli ta sama osoba jest właścicielem całego majątku firmowego i podejmuje strategiczne decyzje. Codzienny byt fi rmy wspierany jest przez pozostałych członków rodziny: współmałżonka i stopniowo angażujące się w funkcjonowanie firmy dzieci. Jednak sama pasja, wizja, determinacja i wytrwałość w dążeniu do celu oraz wartości, które doprowadziły nestora do najważniejszego etapu życia firmy, czyli sukcesji, nie wystarczą, jeśli zawczasu nie został wdrożony jej odpowiedni, długofalowy plan.

DRUGI ETAP

to firma kierowana przez rodzeństwo. Zakładając, że pierwszy etap przekazania władzy zakończył się z powodzeniem, doszło do diametralnej zmiany zarządzania firmą. Teraz miejsce pojedynczego, autorytarnego właściciela, zajęła większa grupa rodzeństwa, która będzie musiała podzielić się autorytetem i władzą. Tylko zawczasu stworzone mechanizmy określające sposoby rozdzielania władzy pomiędzy nimi, pozwolą uniknąć sytuacji, w której bracia i siostry zaczną pomiędzy sobą rywalizować, niestety z negatywnym skutkiem dla dalszego kursu firmy ku wielopokoleniowości.

TRZECI ETAP

to firma kontrolowana przez kuzynów. Jest to najtrudniejszy etap w funkcjonowaniu fi rmy rodzinnej, ponieważ w przeciwieństwie do rodzeństwa wychowanego w tej samej rodzinie, kuzyni wielokrotnie mają z sobą niezbyt zażyłe relacje. Kluczowym czynnikiem dla przetrwania firmy i rodziny w tym, jak i dalszych etapach jej egzystencji, jest wypracowanie w gronie wszystkich członków rodziny wizji gwarantującej wspólne poczucie celu i kierunku rozwoju. Bezpieczne i stabilne funkcjonowanie firmy rodzinnej w trakcie przytoczonych etapów, oprócz tytanicznego wysiłku założyciela (etap I), efektywnych działań zespołowych rodzeństwa (etap II) oraz wspólnej wizji spajającej rozproszone kuzynostwo (etap III), zależą od opracowania, spisania i przestrzegania przez rodzinę zasad pozwalających na osiągnięcie harmonii w rodzinie i długowieczną egzystencję firmy. Te zasady zawarte są w dokumencie zwanym konstytucją rodzinną. Jej istotą jest spajać i wiązać moralnie członków rodziny. Status tego dokumentu nie ma charakteru prawnego, a traktowany

Wojarska Aleksiejuk & Wspólnicy Kancelaria Adwokatów i Radców Prawnych Sp. P. Ufficio Primo Warszawa, ul. Wspólna 62 Oddział Olsztyn, ul. Dąbrowszczaków 8/9

PRZEZ CAŁY 2018 ROK ZAPRASZAMY TWÓRCÓW I WSPÓŁWŁAŚCICIELI FIRM RODZINNYCH NA CYKL ARTYKUŁÓW POŚWIĘCONY TEMATYCE TWORZENIA ŁADU RODZINNEGO I FIRMOWEGO. WYDANIE LUTY-MARZEC 2018: Istota i tworzenie konstytucji rodzinnych / Tworzenie ładu rodzinnego i firmowego / Istota konstytucji rodzinnej WYDANIE KWIECIEŃ–MAJ 2018: Proces tworzenia sukcesji / Zdefiniowanie projektu sukcesji / Wartości i misja / Strategia WYDANIE CZERWIEC–LIPIEC 2018: Struktura zarządzania i nadzoru w rodzinie i firmie rodzinnej WYDANIE SIERPIEŃ–WRZESIEŃ 2018: Członek rodziny a firma rodzinna (rozporządzanie udziałami, praca, kariera, rozwój) WYDANIE PAŹDZIERNIK–LISTOPAD 2018: Bezpieczeństwo finansowe pracujących i niepracujących członków rodziny WYDANIE GRUDZIEŃ 2018–STYCZEŃ 2019: Komunikacja i rozwiązywanie konfliktów, działalność społeczna i filantropijna

069


LUDZIE NON PROFIT

NADZIEJA U STREETWORKERÓW INFORMACJA O DARMOWYCH WARSZTATACH DLA DZIECI OBIEGŁA CAŁE JEZIORANY. WSZYSTKO PRZYGOTOWANE NA PIĘKNIE ODNOWIONYM PODDASZU SZKOLNYM, ALE DZIECI BRAK. MARCELINA I RAFAŁ WYGLĄDAJĄ PRZEZ OKNO I WIDZĄ GROMADKĘ BAWIĄCĄ SIĘ W RUINACH STAREGO KINA. „IDZIEMY PO NICH” – DECYDUJĄ.

070

Dzieci wtargały po schodach nawet kolegę na wózku inwalidzkim. I jak zasmakowały w sztuce – nie trzeba było więcej ich namawiać. Czekały niecierpliwie na cotygodniowe spotkania „Kreatywny Strych”. Malowały, lepiły w glinie, tworzyły mapę swojego miasteczka, poznawały jego zabytki. I piły słodką herbatę przygotowaną specjalnie dla nich. – A potem przyszły wakacje i powstał pomysł „Plenerów Otwartych Drzwi” dla dzieci z pobliskich wsi, które organizowane były w gospodarstwach prowadzonych przez nowych osadników – wspomina Marcelina Mikułowska z Tłokowa, projektantka i społecznik z Fundacji Revita Warmia w Jezioranach. – Przyjezdni mogli poznać prawdziwą wiejską społeczność. A dzieci zobaczyły, że wieś nie musi oznaczać bezrobocia i pustki, tylko kreatywne, ciekawe życie. Że w zadbanych wiejskich gospodarstwach można tworzyć rzemiosło, produkować sery, przetwory i przyciągać turystów z miasta. Założona w 2013 roku fundacja Marceliny i Rafała Mikułowskich skupiła się na działaniach dla lokalnej społeczności, rozwoju i integracji rozsypanych w jej okolicach twórców, producentów ekoproduktów. Sława Galerii Revita Warmia, która od 2013 roku prowadzą w centrum Jezioran, rozeszła się po świecie. Stała się nie tylko punktem zbytu i sprzedaży lokalnej sztuki i rzemiosła, ale też miejscem spotkań przy kawie, rozwoju talentów i prospołecznych działań. – Zgłaszali się do nas rodzice uzdolnionych dzieci z okolicznych wsi, które nie miały żadnych perspektyw na rozwój talentu – wspomina Rafał Mikułowski, artysta, projektant i społecznik. – Pod naszą opieką dzieciaki rozwijały skrzydła, uczyły się projektowania, tworzenia, uwierzyły we własne możliwości. Dzisiaj część z nich pracuje z nami: graficzka, księgowy. Ale nie zawsze mieliśmy łatwo. Znaleźli się tacy, którym nasza działalność przeszkadzała, próbowali nam zaszkodzić. Dzięki temu, że uparcie robiliśmy swoje, lokalna społeczność przekonała się, że nie chcemy nic w zamian. Ani posad, ani wejścia do polityki. Postrzegają nas jako streetworkerów na których po prostu można liczyć. Fundacja zainicjowała stworzenie mapy turystycznej okolicznych gospodarstw oferujących noclegi, produkty z zagrody. Jest dostępna w galerii, funkcjonującej również jako punkt informacji turystycznej, w tej chwili dofinansowany przez Gminę Jeziorany.

– W tym roku oprócz mapy drukujemy książeczkę o ofercie turystycznej w naszej gminie, mały przewodnik z zabytkami Jezioran – tłumaczy Marcelina. – Nowa dyrektorka domu kultury przejęła nasze działania na rzecz dzieci, skupiliśmy się więc na tym, jak rozruszać dorosłych. Od zeszłego roku latem co sobotę przy galerii organizowany jest Eko Targ. Integruje profesjonalnych twórców z drobnymi rolnikami, ludność napływową i „lokalsów”. – Nieśmiali mieszkańcy z tygodnia na tydzień rozkręcali się, przywozili skromne produkty ze swojego ogródka, pola, kuchni. Choćby nasza babcia zielarka. Początkowo zniechęciła się tym, że nie udało jej się sprzedać warzyw. Za naszą namową postawiła na zioła. Obecnie na Eko Targi pojawia się w stroju ludowym i doradza klientom dobrodziejstwa z łąk i lasów na różne dolegliwości. – Kiedy ktoś mówi nam, że chciałby tak jak my żyć na wsi i mieć sielskie życie, robimy mu „zimny prysznic” – dodaje Rafał. – Bo nie sztuka kupić dom z dala od miasta i znaleźć pomysł na siebie. Trzeba rozejrzeć co dzieje się poza płotem, u sąsiadów, w okolicy. Może jakieś dziecko potrzebuje tam pomocy. Lub zwyczajnie marzy o lepszym życiu. Niewiele czasem trzeba aby pokazać mu że „da się”. Tekst: Beata Waś, obraz: Dominika Dreźniak www.revitawarmia.org Mecenas projektu:

Partnerem cyklu „Ludzie non profit”, prezentującego osoby zaangażowane w działalność społeczną, jest firma Hirpol. Firma prowadzi szkolenia z obsługi maszyn, wpływa na zmianę kwalifikacji osób, a tym samym rozwój rynku pracy Warmii i Mazur. Realizuje kursy przygotowujące do państwowych egzaminów Urzędu Dozoru Technicznego z obsługi wózków widłowych, żurawi, dźwigów, suwnic, podestów, wciągarek i podnośników oraz szkolenia BHP. HIRPOL Olsztyn – Centrala Olsztyn, ul. Kajki 3/1 Oddział Gdańsk Gdańsk, Al. Grunwaldzka 411

e-mail: kontakt@hirpol.pl www.hirpol.pl


Obraz: Cirut Design

NAJLEPSZYM Z NAJLEPSZYCH

SCENA DLA NAJLEPSZYCH OD 14 LAT SAMORZĄD WOJEWÓDZTWA WARMIŃSKO-MAZURSKIEGO WYRÓŻNIA WYBITNYCH MIESZKAŃCÓW I FIRMY, KTÓRE SWOIMI OSIĄGNIĘCIAMI PROMUJĄ REGION W KRAJU I POZA JEGO GRANICAMI. W TYM ROKU PRZYZNANO 30 LAURÓW NAJLEPSZYM Z NAJLEPSZYCH. Laur, przyznawany przed wiekami zwycięzcom, współcześnie stał się symbolem wybitnych osiągnięć we wszelkich dziedzinach życia. Na Warmii i Mazurach arenę zastąpiła najbardziej prestiżowa scena regionu – Filharmonia Warmińsko-Mazurska. To na niej, jako gospodarze gali, wręczamy Laury Najlepszym z Najlepszych, które trafiają do wybitnych mieszkańców Warmii, Mazur i Powiśla, swoistych ambasadorów regionu. Samorząd województwa warmińsko-mazurskiego zainicjował ideę gali w 2004 roku i od tamtej pory wręczył już blisko 370 laurów. To wyróżnienie stworzono z myślą, by uhonorować tych spośród nas – mieszkańców Warmii i Mazur, którzy osiągają sukcesy na arenie ogólnopolskiej i szerszej, europejskiej i światowej. Intencją samorządu województwa jest docenienie tych osób na własnym podwórku, w obecności ich

bliskich i przyjaciół. Nie zawsze wieści o osiągnięciach mieszkańców regionu docierają do szerokiej świadomości. Zależy nam, żeby zwrócono na nie uwagę, na jaką zasługują. Laureatów, niezależnie od dziedziny, wyróżnia przede wszystkim odwaga, pasja i ciężka praca. Czymkolwiek się zajmują, robią to najlepiej, jak potrafi ą. Często realizują pomysły, na które nikt wcześniej nie wpadł, idą pod prąd. Taki rodzaj determinacji, pozbawiony pychy, ale oparty na rzetelnej pracy i doskonaleniu inspiruje i napawa dumą. Są naszymi współpracownikami w rozwoju i budowaniu renomy Warmii i Mazur. Gustaw Marek Brzezin marszałek województwa warmińsko-mazurskiego

071


NAJLEPSZYM Z NAJLEPSZYCH

Statuetkę Laur Najlepszym z Najlepszych może otrzymać osoba, podmiot zbiorowy, instytucja lub fi rma promująca nasze województwo, która w poprzednim roku osiągnęła ogólnopolski lub międzynarodowy sukces w różnych dziedzinach, doceniony przez niezależne gremium. Kandydatury analizuje powołana przez marszałka kapituła i w każdej kategorii wyłania maksymalnie trzech laureatów. W 2018 roku przyznany został w dziesięciu kategoriach: BLIŻEJ NATURY, INNOWACJE I ROZWÓJ, INTELIGENTNE SPECJALIZACJE, OSOBOWOŚĆ, SPOŁECZEŃSTWO NAUKA KULTURA, SPORT, SZTUKA KULINARNA, ŚRODOWISKO, TURYSTYKA I ZDROWIE.

Obraz: Szymon Tarasewicz

Laureaci Laura, którym kapituła przyznała po raz kolejny wyróżnienie za osiągnięcia, otrzymują również Brązowy Laur (po raz czwarty), Srebrny (po raz piąty), Złoty (po raz szósty) i Platynowy (po raz siódmy i więcej). Na wniosek marszałka kapituła może też przyznać wyróżnienie specjalne i niezależne pod pozostałych – Diamentowy Laur, który otrzymuje się za wybitne, ponadprzeciętne osiągnięcia, szczególne działania oraz cenne inicjatywy podejmowane na rzecz innych ludzi oraz środowiska lokalnego.

Dramiński S.A. Połączenie biznesu, myśli konstruktorskiej i nauki. Firmę założył w 1987 roku Janusz Dramiński. Produkowała urządzenia dla rolników i hodowców, a dziś także zaawansowane technologicznie urządzenia elektroniczne dla weterynarii i medycyny. Opracowują tomograf ultradźwiękowy do badania nowotworów piersi.

Obraz: arch. Snails Garden

Obraz: archiwum Dramiński S.A.

Obraz: arch. MK Natural Cosmetics

INNOWACJE I ROZWÓJ

MK Natural Cosmetics, Marzena Kaszubska

Snails Garden, Mariola i Grzegorz Skalmowscy

Producent kosmetyków naturalnych marki Bioetiq. Firma posiada w asortymencie ponad 20 produktów o 98 proc. zawartości składników naturalnych. Dostępne są w ok. 200 sklepach w Polsce i na Litwie. Firma funkcjonuje w oparciu o własne pomysły, doświadczenie i finansowanie jej założycielki.

Rodzinna firma z Krasina pod Pasłękiem, która od 15 lat promuje walory smakowe i zdrowotne ślimaków. Ich farma inspiruje rolników i przedsiębiorców w całej Europie. Z ich śluzu produkują innowacyjne kosmetyki. Mają na koncie prestiżowe nagrody, publikacje i książkę kulinarną.

Obraz: arch. Browar Kormoran

Obraz: arch. OCTIM

072

OCTIM Wytwórnia Octu i Musztardy Octim podbija nie tylko podniebienia konsumentów, ale i jurorów konkursów. Glazura balsamiczna o smaku czarnej porzeczki zdobyła Złoty Medal Targów World Food Warsaw 2017 w kategorii „Innowacje”. Ocet jabłkowy z linii „Ocet z  Olsztynka” otrzymał „Perły 2017” w kategorii najlepsze produkty.

Obraz: archiwum Szynaka Meble

INTELIGENTNE SPECJALIZACJE

Browar Kormoran

Szynaka Meble

Pasja warzenia i pielęgnowanie w niej wzorców tradycyjnej sztuki browarniczej przekładają się na sukcesy browaru. Jego piwa regularnie zdobywają najwyższe noty na profesjonalnych konkursach piwnych. W 2017 roku Browar znalazł się w trójce firm sektora MŚP nominowanych przez Kapitułę Nagrody Gospodarczej Prezydenta RP.

Nominacja dla marki Szynaka Meble przez kapitułę Nagrody Gospodarczej Prezydenta RP w kategorii Międzynarodowy Sukces jest tylko potwierdzeniem pozycji przedsiębiorstwa, które swoje meble sprzedaje w ponad 50 krajach świata. Wysokiej jakości produkty wyróżniono w Konkursie „Polska Firma – Międzynarodowy Champion”.


NAJLEPSZYM Z NAJLEPSZYCH

Obraz: arch. WSS w Olsztynie

Obraz: Agnieszka Blonka

Obraz: archiwum prywatne

OSOBOWOŚĆ

Andrzej Matracki

Monika Dąbrowska

Irena Kierzkowska

Zdobywca statuetki Hall of Fame Award podczas Mistrzostw Świata we Fryzjerstwie Artystycznym w Paryżu. Jest trenerem narodowej Kadry Fryzjerstwa Polskiego, wyszkolił 12 mistrzów świata, 11 mistrzów Europy, 28 mistrzów Polski. Zdobył ponad 100 medali w konkursach fryzjerskich jako zawodnik i trener.

Zainicjowała pięć lat temu „Bieg na Sześć Łap” – akcję społeczną w Schronisku dla Zwierząt w Olsztynie, polegającą na aktywności fizycznej mieszkańców w towarzystwie bezdomnych psów. Przedsięwzięcie zyskało naśladowców w innych polskich miastach. Laureatka Nagrody „Godni naśladowania” – Animator Społeczny.

Dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie, laureatka tytułu Menadżer Roku 2017 w ogólnopolskim konkursie Sukces Roku 2017 w Ochronie Zdrowia – Liderzy Medycyny. Wprowadziła m.in. nowoczesne metody leczenia operacyjnego nowotworów piersi i w dziedzinie ginekologii onkologicznej.

Ewa Nisiewicz Prowadzi Zagrodę Edukacyjną „Ziołowy Dzbanek” w Sąpach niedaleko Pasłęka. Organizuje warsztaty zielarskie i garncarskie, kursy dla dzieci i dorosłych. Wioska tematyczna Sąpy-Babia Dolina za jej sprawą stała się miejscem pozytywnych inicjatyw i działań. Laureatka XVII Ogólnopolskiego Konkursu „Sposób na Sukces”.

Obraz: Hubert Komerski

Obraz: Maja Krempeć

Obraz: Michał Kalbarczyk

SPOŁECZEŃSTWO, NAUKA, KULTURA

Robert Bolesto

Kino „Światowid” w Elblągu Działa od 1962 roku, otrzymało Nagrodę Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej „Kino 2016” za działalność popularyzatorską i promocję polskiego kina. W repertuarze premiery zagraniczne, kino polskie, ambitne filmy europejskie, czy niezależne, transmisje przedstawień z nowojorskiej Metropolitan Opera.

Scenarzysta, pisarz i dramaturg z Kętrzyna. W latach 2006–2007 kierownik literacki Teatru Powszechnego w Warszawie. Laureat Orłów 2017 za scenariusz filmu „Ostatnia rodzina” w reż. J. Matuszyńskiego. Autor sztuk teatralnych, scenariuszy filmowych m.in. „Córki dancingu”, Hardkor Disko” i „Serce miłości”.

Obraz: arch. prywatne

Obraz: Maja Krempeć

Obraz: arch. prywatne

SPORT

Jakub Kochanowski

Konrad Bukowiecki

Tomasz Barniak

O pochodzącego z Giżycka 21-letniego siatkarza zabiegają już czołowe kluby w kraju. Zawodnik Indykpol AZS Olsztyn jest aktualnie najlepiej blokującym ligi, w ub. sezonie dostał nagrodę MVP dla najwartościowszego zawodnika podczas MŚ Juniorów na których zdobył złoto. Po tym sukcesie zadebiutował w seniorskiej reprezentacji Polski.

Mistrz ze Szczytna, obecnie trenujący w AZS UWM Olsztyn, to niekwestionowany lider na świecie w pchnięciu kulą wśród młodzieżowców. Klasę potwierdził na ubiegłorocznych Młodzieżowych Mistrzostwach Europy zdoby wając złoto, przy okazji ustanawiając nowy rekord cyklu. Reprezentant Polski na igrzyskach olimpijskich w Rio.

Wychowanek węgorzewskiego klubu, a obecnie zawodnik Olsztyńskiego Klubu Sportów Wodnych, zajął w ub. roku II miejsce na MŚ Seniorów w konkurencji C-4 na dystansie 1000 m 2. Wywalczył też IV miejsce w dwójce (z Mateuszem Kamińskim). W czerwcu zaś wygrał finał Pucharu Świata w Belgradzie na dystansie 500 m w kategorii 2–500.

073


NAJLEPSZYM Z NAJLEPSZYCH

Obraz: Hotel SPA Dr Irena Eris

Obraz: arch. Cudne Manowce

Restauracja „Cudne Manowce” Olsztyński lokal zabiera w podróż kulinarną po Warmii. Potrawy bazują na produktach od małych, ekologicznych dostawców z regionu. W menu m.in. nagrodzona w konkursie „Nasze Kulinarne Dziedzictwo – Smaki Regionów” zupa Karmuszka. Lokal wyróżniony jedną czapką w prestiżowym przewodniku Gault&Millau.

Obraz: arch. Hotelu Zamek Ryn

SZTUKA KULINARNA

Resturacja Refektarz w Hotelu Zamek RYN

Restauracja Romantyczna w Hotelu SPA Dr Irena Eris Wzgórza Dylewskie Elegancka i przytulna restauracja z autorskimi daniami szefa kuchni. Bazuje na świeżych produktach regionalnych. Otrzymała Nagrodę Grand Award „Trzy Widelce” w plebiscycie Poland 100 Best Restaurant 2017, a w ostatnim przewodniku Gault&Millau – dwie czapki.

Usytuowana w najstarszej części ryńskiego zamku, a w jej kuchni dary jezior i lasów. W sezonowym menu znaleźć można raki, pieczoną jagnięcinę, mazurskie ryby i dziczyznę. Mistrzowską kuchnię podsumowała Nagroda Grand Award „Trzy Widelce” w konkursie Poland 100 Best Restaurants 2017.

Mateusz Pietkiewicz, Adam Wojtkowiak, Andrzej Ostrowski Trzej studenci mechaniki i budowy maszyn UWM, pod opieką dra. Krzysztofa Nalepy, wygrali ogólnopolski konkurs zorganizowany przez portugalskiego potentata w branży energii odnawialnej. W wygranym projekcie pokazali pomysł przetwarzania energii fal morskich na energię elektryczną.

ELTEL Networks Energetyka S.A. Ten doświadczony i ceniony na krajowym rynku dostawca nowoczesnych rozwiązań z zakresu energetyki i telekomunikacji został uhonorowany tytułem Odpowiedzialny Pracodawca – Lider HR 2017. Tytuł oznacza, że dbałość o warunki pracy i rozwój pracowników, firma ma wpisane w strategię oraz prowadzi społecznie odpowiedzialny biznes.

Obraz: JakubowskiFoto

Obraz: archiwum UWM

Obraz: arch. Eltel Networks Enegetyka S.A.

ŚRODOWISKO

Instytut Rozrodu Zwierząt i Badań Żywności PAN w Olsztynie Konsorcjum FoodConnects, w skład którego wchodzi olsztyński instytut, zwyciężyło nabór Europejskiego Instytutu Innowacji i Technologii w obszarze żywności, co przełoży się na poprawę zdrowia społeczeństwa. Instytut popularyzuje naukę poprzez Europejską Nocą Naukowców w Olsztynie „Fusion 2Night”.

074

Obraz: arch. Przystań Hotel & SPA

Obraz: arch. Pałacu Mortęgi Hotel & SPA

Obraz: arch. Pałac i Folwark Galiny

TURYSTYKA

Pałac Mortęgi Hotel & SPA

Pałac i Folwark Galiny

Przystań Hotel & SPA

Nieczęsto się zdarza, by tak rozległy kompleks zabytkowych budynków udało się odtworzyć z takim pietyzmem i tchnąć w niego nowe życie. XIX-wieczny pałac Mortęgi i zabudowania z XIV wieku stały się miejscem wypoczynku dla ceniących jakość. To enklawa, gdzie historia prowadzi dialog z nowoczesnością, a kuchnia i SPA bliskie są natury.

Pałac i Folwark Galiny otrzymał certyfikat POT, nazywany Turystycznym Oskarem, którym wyróżniane są miejsca atrakcyjne, nowatorskie, przyjazne dla turysty i popularyzujące turystykę regionalną. Z kolei sami odwiedzający wystawili w 100 proc. najwyższe noty w ramach ogólnopolskiej kampanii Hotel Przyjazny Rodzinie.

Wyjątkowej architektury hotelowi położonemu nad równie wyjątkowej urody jeziorem Ukiel przyznano tytuł TOPHOTEL 2017 w kategorii Lakes. Olsztyn może się poszczycić więc najlepszym hotelem w Polsce usytuowanym nad jeziorem. Serwuje doskonałą strefę SPA&Wellness, kuchnię z elementami smaków Azji i widoki nie do podrobienia.


NAJLEPSZYM Z NAJLEPSZYCH

Obraz: Maja Krempeć

Obraz: Maja Krempeć

Obraz: Maja Krempeć

ZDROWIE

Samodzielny Publiczny Zespół Gruźlicy i Chorób Płuc w Olsztynie

Wojewódzki Specjalistyczny Szpital Dziecięcy w Olsztynie

Zespół pod kierunkiem prof. dr hab. n. med. Marcina Jóźwika

W Rankingu Szpitali 2017 „Rzeczpospolitej” na 100 najlepszych placówek medycznych w kraju zajął pierwsze miejsce wśród szpitali niezabiegowych. Wynik potwierdza aspiracje do osiągnięcia pozycji najnowocześniejszego ośrodka referencyjnego w diagnostyce i leczeniu chorób układu oddechowego.

Placówka osiągnęła historyczny sukces – 1. miejsce w Polsce wśród szpitali dziecięcych w rankingu Bezpieczny Szpital 2017. Ranking Szpitali oceniany jest przez Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia. Olsztyński uzyskał najlepsze noty spośród 204 zgłoszonych z całego kraju.

Specjalizujący się w uroginekologii prof. Marcin Jóźwik kierował w Miejskim Szpitalu Zespolonym w Olsztynie innowacyjnym zabiegiem usunięcia bez otwierania jamy brzusznej ciała obcego z pęcherza moczowego. Dotychczas takie powikłanie leczono z dostępu brzusznego, a pacjent potrzebował rekonwalescencji.

BLIŻEJ NATURY Obraz: arch. Przystani PTTK „Perła Krutyni”

Obraz: archiwum OPEGIEKA

Obraz: archiwum Port „U Faryja”

DIAMENTOWY LAUR

OPEGIEKA

Port „U Faryja”

Przystań PTTK „Perła Krutyni”

Pierwotna działalność przedsiębiorstwa powstałego w wyniku przekształceń własnościowych w 1989 roku opierała się o kompleksowe usługi geodezyjno-kartograficzne. Dzisiaj elbląskie OPEGIEKA jest liderem krajowym w zakresie nowych technologii geoinformatycznych, co trafnie odzwierciedla jego hasło przewodnie: „Wyznaczamy kierunki”. Np. za pomocą kamer cyfrowych i termalnych wykorzystywanych z własnego samolotu opracowuje mapy cyfrowe. Zobrazowania termalne potrafi ą zidentyfikować „ucieczki” ciepła. Przedsiębiorstwo opracowuje też np. mary ryzyka powodziowego przydatne do planowania przestrzennego czy szereg map tematycznych, jak choćby inwentaryzację roślin oraz monitorujące zmiany środowiska pod wpływem działalności człowieka.

Ich infrastruktura w Rucianem-Nida to raj dla żeglarzy. W porcie można przycumować łódź, wypożyczyć sprzęt wodny lub zaliczyć rejs po jeziorach jednym z  czterech statków. Noclegi – w klimatycznym pensjonacie. Na polu namiotowym nad jez. Śniardwy w Nowych Gutach czekają m.in. domki holenderskie.

Ośrodek Wypoczynkowo-Turystyczny w Nowym Moście pod Rucianem-Nidą, nad brzegiem Krutyni zwanym małą Amazonką. Domki letniskowe i pole namiotowe w rezerwacie przyrody Puszczy Piskiej, to miejsce na wypoczynek i aktywne spędzanie czasu. Otoczenie sprzyja wycieczkom rowerowym, i kajakowym.

OPEGIEKA ma nadany przez Ministerstwo Gospodarki status Centrum Badawczo-Rozwojowego. Na sukces marki pracuje 110 specjalistów. Firma angażuje się też w ochronę środowiska i działalność sponsoringową, wspierając wiele wydarzeń i inicjatyw kulturalnych, sportowych oraz społecznych.

Obraz: Szymon Tarasewicz

075


MĘŻCZYZNA I MASZYNA

MĘŻCZYZNA I MASZYNA PRAWDZIWE HISTORIE O PRAWDZIWEJ MIŁOŚCI DO SAMOCHODU

ŚLUB Z „BOREWICZEM”

076

19 lipca 2008 roku Adam Dowgird, wraz z poślubioną pół godziny wcześniej małżonką Basią, w widowiskowym poślizgu odjechali starym, białym Polonezem spod Kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa w Olsztynie. Dokładnie o takim Polonezie marzył jeszcze za czasów „podwórka”, więc dla żartu kumple wyszukali go w ogłoszeniu (aż we Wrocławiu) i  zrzucili się w  ramach ślubnego prezentu. Oczywiście w tajemnicy. Przebili tym samym tajny pomysł samego Adama. On z kolei w sekrecie przed narzeczoną kupił Syrenę, którą mieli odjechać spod kościoła. Dał potajemnie do udekorowania kwiaciarce. Tyle że kumple podstawili jej Poloneza rocznik ‘87. Ona też nie pisnęła słowa. Polonez szybko wywrócił nowożeńcowi życie do góry nogami. Adam dorastał na osiedlu przy ul. Kołobrzeskiej w Olsztynie. Tam poznał kolegę, który grzebał w rajdówkach, no i pierwszy raz w życiu, pod Hotelem Warmińskim, przy okazji Rajdu Kormoran, zobaczył rajdowego Poloneza. – Wiele razy potem straszyłem znajomych, że kupię sobie kiedyś właśnie „poldka” – wspomina Adam. Kumple wiedzieli też o fascynacji Adama kultowym serialem „07 zgłoś się” w którym porucznik Borewicz jeździ identycznym Polonezem, potocznie nazywanym dzisiaj „Borewiczem”. 20 lat temu nagrali też własny, 45-minutowy film „07 zgłoś się. Polowanie na łosie”. Z założenia na maksa nieprofesjonalny. Adam zagrał Borewicza, ale bez Poloneza. – Stąd pomysł, by zrzucić się na niego – dodaje Sebastian Rozwadowski, świadek Adama, jeden z pomysłodawców prezentu, a dzisiaj znany pilot rajdowy. Zresztą wszyscy darczyńcy to fani motorsportu, choć byli przekonani, że prezent posłuży co najwyżej do niedzielnych przejażdżek po mieście. Jednak Polonez nie nadawał się do jazdy nawet na niedziele. – Wymagał inwestycji, na pewno wymiany silnika, najchętniej z Poloneza 2000 – dodaje Adam. Znalazł taki. Pojechał

Polonezem do Warszawy na przekładkę, ale stary silnik skapitulował dokładnie pod pomnikiem Obrońców Mławy. Z nowym sercem pod maską i pożyczoną rajdową kierownicą, wraz z Michałem Syroką, jednym z darczyńców, pojechali na Tor Poznań. – I wpadłem na dobre w całe to ściganie – przyznaje Adam. Ale wóz domagał się pilnych inwestycji: zawieszenia i hamulców. A po sezonie strach w oczach budziło dziurawe nadwozie. Wtedy nastąpił punkt przełomowy – profesjonalne przebudowanie Poloneza na wierną replikę rajdówki grupy B, którą w 1987 roku ścigał się Marian Bublewicz (z rejestracją WAT 775Z). Zajął się tym mistrz w temacie – Paweł Prokopowicz, który jeszcze w latach 70. Bublewiczowi przygotowywał rajdówki do zawodów. Wiernie odtworzone oklejenie sponsorskie z 1987 roku i widowiskowa jazda Adama podczas zawodów, szybko nadały kultowej rajdówce rozgłos nie tylko na polskich rajdach dla klasyków. – Ten projekt został stworzony do ścigania, a nie do chowania pod kołdrą. Musi więc nosić ślady walki i ja je temu Polonezowi zapewniam – kwituje. Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: Maciej Drążczyk, Adrian Banach Mecenas projektu:

BLING FACTORY

Wyjątkowe auta wymagają wyjątkowego traktowania. Sami pasjonujemy się wspaniałymi maszynami i wiemy, jaką przyjemność daje posiadanie samochodu, który codziennie wygląda jak gdyby przed chwilą opuścił salon. Stworzyliśmy profesjonalne studio kosmetyczne z miłości do piękna motoryzacji, zdając sobie sprawę, że niektóre samochody wymagają bezkompromisowych rozwiązań. Bling Factory Olsztyn, ul. Lubelska 43i www.blingfactory.pl


SPOD IGŁY

SALON SAMOCHODOWY WŁAŚNIE DEBIUTUJĄ, UWODZĄ I KUSZĄ

SEKSOWNY, DO WYNAJĘCIA

NOWY BOHATER?

www.nordauto.dealervolvo.pl

www.daszuta.hyundai.pl

MAŁY SPORTOWIEC FORDA

KOREAŃSKI SZAFIR

JD Kulej, www.ford.olsztyn.pl

Auto Serwis Sikorski, www.ssangyong.pl

Wyczytaliśmy w branżowych mediach, że to najseksowniejsze kombi od kilku sezonów. I jeśliby nawet unikać tych czułych porównań, to bez dwóch zdań najnowsze Volvo V60 jest po prostu piękne. Rodzinne wozy tej klasy to specjalność Szwedów, choć obecna gama, w porównaniu do solidnych brył poprzedników, jest kwintesencją skandynawskiego wzornictwa. V60 powiela stylistykę dłuższego o 17 cm V90. Wnętrze to już ta sama klasa – dosłownie i w przenośni. V60 może być dostępne również w ramach abonamentu Volvo Care, czyli miesięcznej, stałej opłaty. Kierowca martwi się jedynie o paliwo i płyn do spryskiwaczy. Według wyliczeń analityków rynku motoryzacyjnego, V60 będzie trzymało najlepszą wartość rezydualną spośród pozostałej konkurencji. Szeroka gama silnikowa zaczyna się od 150-konnego diesla D3, a kończy na hybrydzie typu plug-in T8 AWD o łącznej mocy 390 KM (średnie spalanie z katalogu – 2,1 l/100 km!). Cena od 147 000 zł.

078

Chcąc zamieszać w najmodniejszym ostatnio segmencie, Ford nie mógł przepuścić okazji i wprowadził na nasz rynek wersję crossovera EcoSport. Ten drugi człon z nazwy można dobitnie podkreślić w pikantnej u Forda wersji ST-Line. Choć już i bazowa sylwetka niesie za sobą sporą porcję dynamiki. Ten nieco ponad czterometrowej długości Ford z pewnością wyróżnia się tylną klapą, która otwiera się na bok (ma sprytnie ukrytą klamkę w kloszu lampy). Opcjonalnie można na niej umieścić zamaskowane koło zapasowe. Najmocniejszą odmianę wyposażono w inteligentny napęd na cztery koła z możliwością monitorowania na wyświetlaczu siły napędowej przekazywanej na każde z nich. Ale bajerem jest dopiero zaawansowany system multimedialny Ford SYNC 3. Funkcje telefonu, odtwarzacza muzyki czy nawigacji można obsługiwać poleceniami głosowymi. A nawet wywołać listę lokalnych restauracji, wypowiadając słowa: jestem głodny. Cena od 59 900 zł.

To wielkie zaskoczenie na rynku aut kompaktowych. Otóż kiedy producenci powielają te same bryły, Hyundai sięgnął po rasową sylwetkę typu fastback. Bazując na popularnym i30, stworzył w zasadzie całkiem nowe i pozbawione konkurencji auto, z łagodnie opadającą linią dachu i mocno wyprofilowanym tylnym spoilerem. By wychwycić proporcje nowości, jest ona o 11 cm dłuższa i o trzy niższa od hatchbacka. Zyskała więc dynamiczne proporcje sportowego coupe. Ale przy tym styliści nie pozbawili go funkcjonalności – wręcz przeciwnie, udało się wygospodarować 450-litrowy bagażnik. Hyundai do tego modelu dedykował nowe wzory kół, inne tapicerki, no i zaserwował mu lekko usportowione prowadzenie. Gama silnikowa to dwa silniki benzynowe turbo: 120 i 140 KM. Pod pięknym nadwoziem kryją się zaawansowane technologie z zakresu bezpieczeństwa, jak np. samoczynne hamowanie w przypadku wykrycia przeszkody. Cena od 77 000 zł.

Kolos – to pierwsza recenzja, która przychodzi na myśl, kiedy stajesz z nim oko w oko. Koreański SsangYong wypuścił na rynek najnowszą odmianę luksusowej terenówki – Rextona. Auto słynie z solidnej ramy na której w nowatorski sposób zamocowano nadwozie, by tłumić wibracje z drogi. Do tego dołączany napęd na cztery koła z reduktorem i 22-centymetrowy prześwit – bezdroża są twoje. A wnętrze? Jeśli domówicie pikowaną, słynną skórę Nappa, kompleksy mogą mieć i renomowani gracze segmentu premium. Sama jakość detali na kokpicie i konsoli zrobi wrażenie i na jubilerze. Stąd pewnie nazwy poszczególnych wersji wyposażenia: Crystal, Quartz, Saphire. Ktoś, kto z czystej nieznajomości marki traktował ją nieco z boku, sam skazał się na margines. W dziedzinie bezpieczeństwa i nowoczesnej technologii Rexton ma wszystko, co oferuje dwa razy droższa konkurencja. Do wyboru silnik benzynowy 2,0 225 KM oraz diesel 2,2 181 KM. Cena od 109 900 zł


AUTO

TIPO NA TOPIE 30 LAT TEMU POLACY ROZMARZYLI SIĘ W DEBIUTUJĄCYM WÓWCZAS FIACIE TIPO. TYTUŁ CAR OF THE YEAR, KTÓRY WTEDY OTRZYMAŁ TYLKO POTWIERDZIŁ, ŻE TO SAMOCHÓD WART GRZECHU. NAJNOWSZE TIPO RÓWNIEŻ PRZEBOJEM WDARŁO SIĘ NA RYNEK I BIJE U FIATA REKORDY SPRZEDAŻY. A GDYBY TAK MIEĆ DWA MARZENIA: DZISIEJSZE I WCZORAJSZE?

079


AUTO

080

W ostatniej dekadzie Fiat wyraźnie skupił się na mnożeniu odmian kultowej 500-ki. I jakby zapomniał, że są jeszcze klienci, którzy szukają mniej awangardowych propozycji – popularnych i nieprzekombinowanych aut za rozsądne pieniądze. A przecież Fiat od zawsze miał takie w ofercie. Sytuacja zaczęła poprawiać się w 2015 roku, kiedy to Fiat pochwalił się nowością – modelem Tipo, wpierw w wersji sedan, potem kombi i wreszcie najpopularniejszym – jak się szybko okazało – hatchbackiem. Nazwa modelu nawiązuje do triumfującego sukcesy na przełomie lat 80. i 90. Tipo, ale też do słynnych przedwojennych Fiatów, które po prostu nazywano Tipo 1, Tipo 2, aż do Tipo 6, czyli z włoskiego po prostu typ.

Mamy rok 2018 i śmiało można uznać, że powrót Tipo był strzałem w dychę. Popyt na nie był tak duży, że trzeba było czekać na moce produkcyjne fabryki. Dzisiaj Tipo pozwolił Fiatowi powrócić do liczącego się gracza na rynku kompaktowych rodzinnych aut. Trudno jednak uciec od sentymentu jakim Polacy obdarowali Tipo debiutujące w 1988 roku (i uznane za Samochód Roku 1989). Skoro nazwa ma nawiązywać do poprzednika, to my też nawiązaliśmy. Oto Tipo z roku 1994, czyli niemal z końca produkcji (ostatni zszedł z fabryki w połowie 1995 roku). I to w najlepszej wersji wyposażenia Suite. Co to znaczyło w tamtym roku dla kompaktowego auta? Klimatyzację, ABS,


AUTO

poduszkę powietrzną, wspomaganie kierownicy, elektryczny szyberdach, również elektryczne szyby i lusterka, halogeny, tapicerkę z alcantary czy regulowany na wysokość fotel kierowcy. Pięknie utrzymane Tipo odszukaliśmy za sprawą klubu miłośników włoskich aut forzaitalia.pl. Tyle że ten idealny egzemplarz trafił się aż w… Poznaniu. Ale na rejestracjach olsztyńskich! Otóż piękniejsza część małżeństwa do których należy Tipo, Mikołaja i Katarzyny Świderskich, pochodzi z Olsztyna, więc na propozycję wspólnej sesji do pary z najnowszym Tipo, z entuzjazmem wsiedli w auto i następnego dnia już ustawialiśmy się do zdjęć w Olsztynie. Jak zgodnie przyznali, uwielbiają podróżować Tipo, bo jest wygodne, już z klasycznym klimatem, no i obydwoje mają do niego słabość. Zresztą to już ich trzecie Tipo i zdecydowanie najlepsze ze wszystkich. Przymierzając obydwa auta widać postęp czasu, głównie w stylistyce. Przerwa w produkcji Tipo wyniosła równo 20 lat (1995–2015), a to w motoryzacji przepaść. Ustawiając je obok siebie widać miniaturę poprzednika na tle masywnego młodszego brata. Szybko poodejmowaliśmy liczby i wyszło, że nowy jest równo o 40 cm dłuższy, ale rozstaw osi ma już większy tylko o 10 cm. Trzeba przyznać, że w starym Tipo siedzi się nad wyraz komfortowo na każdym z pięciu miejsc, bo – jak może niektórzy pamiętają – tylna kanapa była wyraźnie podzielona na trzy miejsca. A wracając do wymiarów, to pod koniec lat 80. Tipo ze swymi 170 cm szerokości było chyba kompaktem rekordowym pod

tym względem. Nowy dorzuca jeszcze niemal 10 cm. Oto jak urosły nam auta, by były bezpieczniejsze, mogły pomieścić więcej urządzeń, no i dać poczucie przestrzeni. Dla porównania – sam bagażnik urósł w nowym o 90 litrów (do 440). Natomiast nie ma się co silić na porównywanie wrażeń z jazdy. Jak przyznał Mikołaj po przesiadce do nowego, wszystko pracuje tu z lekkością, w ciszy. Silnik jest zaskakująco dynamiczny. Komfort użytkowania dostarcza zawieszenie odporne na drogowe fuszerki, przyjemnie sprężyste, zrywające ze zbędną sztywnością, którą lubią się afiszować niektóre marki. Tipo zostało stworzone po to, by w codziennym użytkowaniu utwierdzać właściciela, iż rozsądnie wydał pieniądze, jakie Fiat żąda za swoją nowość. Więc nie należy się dziwić, że według analizy najpopularniejszego serwisu ogłoszeniowego, wśród młodych roczników aut używanych, najczęściej wyszukiwanym jest właśnie Tipo. Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: Łukasz Wajszczyk Na zdjęciach: Fiat Tipo Easy 1,4 T-Jet 120 KM, cena 64 400 zł, Fita Tipo Suite 1,6 i.e. 75 KM, rocznik ’94 Podziękowania dla klubu forzaitalia.pl za pomoc w dotarciu do pięknie utrzymanego Fiata Tipo oraz dla Katarzyny i Mikołaja Świderskich za użyczenie go do sesji.

RESMA Autoryzowany dealer Fiat Olsztyn, al. Obrońców Tobruku 5 www.resma.pl

081


BIZNES

AF: Dlatego na rynku panuje opinia, że jak ktoś pracował u nas, to już poradzi sobie gdzie indziej. Bo mamy takie tempo pracy, takie procedury i tak dużo się dzieje.

ATMOSFERA SUKCESU W TRZECIM SEZONIE OBECNOŚCI NA PODIUM, OLSZTYŃSKI POLBIS AUTO WRESZCIE STANĄŁ NA JEGO NAJWYŻSZYM STOPNIU, ZOSTAJĄC TYM SAMYM NAJLEPSZYM DILEREM SKODY W KRAJU. KULISY BUDOWANIA SUKCESU ODSŁANIA TANDEM OJCIEC-SYN, KTÓRY DOPROWADZIŁ DRUŻYNĘ DO ZWYCIĘSTWA: KAZIMIERZ I ADAM FIEDOROWICZ*. MADE IN: Porównując do sportu można uznać, że olsztyńska Skoda została mistrzem Polski. Jak się zostaje najlepszym dilerem w kraju? Kazimierz Fiedorowicz: Tak jak i w sporcie, takiego wyniku nie osiąga się z dnia na dzień. To lata wdrażania pewnych systemów, konsekwencji, a przede wszystkim budowania zespołu ludzi, na którym to wszystko trzeba oprzeć i których te nasze oczekiwania czy wizje zwyczajnie pociągną. Zaś zespół ludzi musi mieć lidera, który będzie napędzał, będzie otwarty na to, co wchodzi na rynek, na nowoczesne rozwiązania w zarządzaniu branżą. Udało nam się to stworzyć, bo mamy i zespół młodych ludzi, którym chce się chcieć, i mamy tego lidera – Adama. A dowodem, że te nasze działania są słuszne i idą w dobrym kierunku, jest choćby to, że wyróżnienie nie jest jednorazowe, a trzecie z rzędu. Poprzednie dwa dostaliśmy za drugie miejsca, teraz za pierwsze. I wedle opinii jurorów, o ile wtedy przegrywaliśmy o przysłowiowy włos, teraz nasza pozycja była niekwestionowana.

082

Z jakimi ludźmi można sięgać po sukcesy? Adam Fiedorowicz: Bycie liderem wymaga pewnego tempa pracy, dostosowania do wymogów i wdrażanych procesów. Dlatego mamy w zespole osoby młode i dynamiczne, otwarte na działania, które same od swojego życia zawodowego wymagają więcej. KF: Jeśli są wyniki, musiały być też i wymagania, bo tytuły same nie przychodzą. Daliśmy menadżerom działów władzę i uprawnienia. Oni mają system nagradzania, bardzo czytelny i jasny system motywacji, który jest bardzo istotny. Każda osoba w firmie wie, w jakim kierunku pracuje i za co pracuje. Nie chcemy bowiem tworzyć zespołów, które pracują pod nakazem, ale ze świadomością, że tak po prostu im się opłaca. Budowanie zespołu to długi proces. Wiele osób musiało przewinąć się przez naszą firmę, by znaleźć te, które potrafiły sprostać naszym oczekiwaniom.

Czy nowa aranżacja salonu zmieniła postrzeganie marki wśród klientów? AF: Salon dostosowany został do wizerunku marki. Ale nie jesteśmy fanami budowania tylko pałaców, a raczej budowania atmosfery w jego środku. Na to kładziemy nacisk. Jeśli ktoś przyjeżdża do serwisu, a musi w tym czasie pracować, to stworzyliśmy mu spokojne i wygodne miejsce, z dobrą kawą. Jeśli zaś musi być mobilny, bo to jego narzędzie zawodowe, dostaje od nas samochód i może pracować dalej. W naszych dwóch oddziałach mamy do dyspozycji 110 aut: testowych, do wynajmu, wypożyczeń, zastępczych, przedkontraktowych. No właśnie, drugi oddział – półtora roku temu pozyskaliście salon Skody w Toruniu. To efekt niezbędnej w branży konsolidacji? KF: Taki dzisiaj mamy trend, że silniejsi są ci, którzy tworzą grupy. Dilerzy z małym potencjałem mają coraz ciężej. Kiedy w Olsztynie osiągnęliśmy wynik, padło pytanie: co dalej? Cel mamy więc jasny: by oddział w Toruniu pracował tak jak w Olsztynie. W czym tkwi fenomen Skody, która w Polsce od dekady ogrywa wszystkich? KF: Kiedyś Skoda posługiwała się hasłem „wysoka jakość za rozsądną cenę” i szybko została skojarzona z koncernem VW, a więc solidnością. Jeśli np. 70 proc. sprzedaży w Skodzie stanowi flota, a ona jest papierkiem lakmusowym jakości i wartości aut, to świadczy to najlepiej o produkcie. Flot nie stać na kupno aut drogich w eksploatacji i niskiej wartości rezydualnej. Oni muszą mieć produkt sprawdzony o niewygórowanych kosztach utrzymania. W tym Skoda sprawdziła się i stąd jest chętnie kupowana. AF: Poza tym przemyślana jest strategia marki, która latami jest rozwijana. Jeśli chodzi np. o operacyjność działania, zarządzania, handlu i organizacji pracy to w całej grupie VW właśnie Skoda jest najbardziej innowacyjną marką. My, jako jeden z nielicznych salonów, bierzemy też udział w programach pilotażowych. Np. zatrudniliśmy eksperta produktu, który edukuje naszych klientów pod kątem mobilnych rozwiązań, w które wyposażone są nowe Skody, by z przyjemnością mogli korzystać z dobrodziejstw nowoczesnego auta. Inny program dotyczy z kolei analizy, dlaczego klient zrezygnował z zakupu auta u nas, a kupił inne. Chcemy zdobywać wiedzę, by wiedzieć co musimy zmienić i poprawiać, by być jeszcze skuteczniejszym na rynku. Co zobaczymy w najbliższej przyszłości w waszym salonie? AF: Już w lipcu pojawi się odświeżona Fabia. Na koniec roku przewidujemy debiut limitowanej serii Kodiaqa, w przyszłym roku nowego crossovera, a na jego koniec, mam nadzieję, pierwszą elektryczną Skodę. Rozmawiał: Rafał Radzymiński, obraz: Michał Bartoszewicz

* Kazimierz Fiedorowicz, prezes zarządu Polbis Auto, olsztyńskiego dilera Skody, syn Adam Fiedorowicz jest dyrektorem zarządzającym w Polbis Auto oraz prezesem zarządu oddziału w Toruniu. W 2018 roku olsztyński Polbis Auto dostał tytuł najlepszego salonu w sieci Skody w Polsce.


CAR 4 WOMAN

NIE KUPUJ, W YNAJMIJ I WRESZCIE NIE NARZEK AJ MOŻE ZABRAKNĄĆ WODY W KRANIE, ALE SAMOCHODU? BEZ NIEGO TRUDNO SOBIE WYOBRAZIĆ ŻYCIE. CZTERY KOŁA TO NAMIASTKA WOLNOŚCI I SWOBODY, ALE OBARCZONA SZEREGIEM WAD. CZYTAJ: WYDATKÓW. NO WŁAŚNIE, TAK BYŁO DO NIEDAWNA, 084

BO WRESZCIE WYMYŚLONO ROZSĄDNE ROZWIĄZANIE. Bezpowrotnie minęły czasy, kiedy samochód służył jedynie jako środek transportu. Dziś to dla wielu styl życia, a także wizytówka, równie istotna co odpowiednio dobrany strój. „Jak cię widzą, tak cię piszą” mawia przysłowie i samochód nie stanowi tu wyjątku. Wybór konkretnej marki oraz modelu to nierzadko decyzja lepiej przemyślana, niż zmiana miejsca zamieszkania. Samochód ma bowiem stanowić nasze lustrzane odbicie, wyrażać osobowość i naturę. Jednak już w dniu zakupu ruszamy do biegu z licznymi przeszkodami. Samochód, owszem, cieszy, ale dostarcza też wielu zmartwień – rosnących kosztów użytkowania.

Brutalne zderzenie z rzeczywistością następuje dość szybko: już w momencie zawarcia polisy ubezpieczeniowej. Za sprawą drastycznych podwyżek cenowych polisa potrafi skutecznie wydrenować nawet najgłębszą kieszeń. Jeśli przyjąć, że faceci nie płaczą, to w tej sytuacji miękną nawet najtwardsi. I nic tu nie pomoże, bo – jak wiadomo – ubezpieczenie jest obowiązkowe i basta. Ufff… zaliczyliśmy pierwszą przeszkodę. Wybiegamy na krótką prostą, by za chwilę przymierzyć się do pokonania kolejnej: nabycie opon na zimę. Kiedy wybraliśmy auto, zdecydowaliśmy się na piękne, duże felgi, więc teraz musimy


CAR 4 WOMAN

przełknąć cenę pasujących do nich opon. Suma? Wyższa od weekendowego pobytu w niejednym luksusowym SPA. A na horyzoncie pojawiają się już koszty przeglądu w serwisie. Jednym słowem, bardzo droga staje się ta wymarzona wolność i swoboda. Tym bardziej, że z każdym sezonem wartość naszego auta znacząco spada. Nie jeździć więc w ogóle? Otóż na rynku motoryzacyjnym zaszły spore zmiany i wszystkich tych przykrych obowiązków (i kosztów) można się definitywnie pozbyć, decydując się na długoterminowy wynajem samochodu. Jest to obecnie najciekawszy sposób na posiadanie i użytkowanie auta. W ramach jednej, stałej i z góry ustalonej opłaty uiszczanej co miesiąc, można się cieszyć tym, co daje samochód, ale bez ponoszenia tych wszystkich dodatkowych, przykrych konsekwencji. Comiesięczna opłata uwzględnia bowiem wszelkie koszty związane z ubezpieczeniem, serwisem, wymianą opon, itp. W razie wypadku pokryte są również koszty assistance, a firma wynajmująca samochód przejmuje koordynację prac związanych z naprawą, gwarantując jednocześnie auto zastępcze, podczas gdy tradycyjny leasing zmusza nas do samodzielnej walki z wszystkimi formalnościami. O zaletach takiego rozwiązania nie trzeba przekonywać. To nie tylko oszczędność nerwów, ale przede wszystkim czasu, który można przeznaczyć na ciekawsze sprawy. Czas trwania umowy? To twoja decyzja, od 12 aż do 36 miesięcy. W obydwu przypadkach po upływie ustalonego terminu można samochód wykupić lub po prostu go zwrócić i wybrać kolejny,

dowolnie skonfigurowany przez siebie model. Mamy tym samym możliwość rozsmakowania się w motoryzacji, przeżywania kolejnych przygód związanych z posiadaniem nowego modelu, bez żadnych konsekwencji. Nie musisz mierzyć się ze żmudnym procesem sprzedaży, okazywaniem auta niezliczonym pielgrzymkom potencjalnych kupców i przeliczać, ile stracił na wartości. Zaczynasz kolejny rok z kolejnym samochodem, a jedyne co cię interesuje, to wysokość comiesięcznej raty zaplanowanej w domowym budżecie. Faktycznie, trudno byłoby teraz sobie wyobrazić życie bez samochodu. Tekst: Artur Sudenis, obraz: Shutterstock.com Mecenas projektu:

CAR4WOMAN

Car4Woman to program stworzony z myślą o kobietach. Oferuje nowoczesną i elastyczną formułę najmu umożliwiającą korzystanie z wybranego samochodu w wygodny sposób i w wybranym przez klientkę okresie. Program skierowany jest do pań prowadzących działalność gospodarczą oraz małych i średnich firm.

Car4Woman car4woman/facebook car4woman.pl

085


AUTO

COTY WIESZ O IDEALNYM SUV-IE VOLVO WKROCZYŁO W NIEOBECNY DO TEJ PORY SEGMENT KOMPAKTOWYCH SUV-ÓW. KULISY POWSTANIA MODELU XC40 NIE POZOSTAWIAJĄ ZŁUDZEŃ: JEST W NIM JESZCZE WIĘCEJ „MADE IN SWEDEN”, NIŻ W JAKIMKOLWIEK INNYM VOLVO.

086

Bierzemy do testów i sesji fotografi cznych przeróżne samochody. O niektórych zapominamy, że mieliśmy z nimi do czynienia, już w chwili oddawania, a inne sprawiają, że zaczynają buzować nam emocje. Że już siebie widzimy w takim na co dzień. Że wreszcie coś pasującego nam w pełnej rozciągłości. I że trafiło w nasze poczucie estetyki, a jego twórcy przeanalizowali szereg potrzeb użytkownika, które składają się na finalny wybór: tak, to auto mnie urzekło.

I XC40 faktycznie nas urzekło. Gdybyśmy mieli na siłę wytoczyć jakiś argument przeciwko niemu, to może lekki żal: dlaczego wcześniej ciebie nie było na świecie? Z modelem XC40 Volvo wkroczyło w nieobecny do tej pory segment kompaktowych SUV-ów i od razu gigantyczny sukces – Car of the Year 2018. Doświadczeni europejscy dziennikarze najbardziej prestiżowego konkursu świata, od 54 lat, w żmudnym procesie i po wyczerpujących testach, wybierają najlepsze


AUTO

auto debiutujące danego roku na europejskim rynku. A co to w ogóle w tym przypadku znaczy najlepsze? Wnoszące nową jakość, innowacyjne rozwiązania, bezpieczne, ekonomiczne, funkcjonalne, świetnie wykonane, nienagannie prowadzące się, wyróżniające się stylistyką i przy tym wszystkim rozsądnie wycenione. Szwedzkie projektowanie od lat przywodzi na myśl nienarzucające podejście do formy. Tę czystość stylistyczną XC40 powiela po świetnie przyjętych projektach XC90 i XC60. Zaskakująco, wnętrze najmniejszego SUV-a imponuje przestronnością. Odczuwalnie jest jej wyraźnie więcej niż w poprzednim XC60. Ale przestrzeń to tylko jedna ze składowych komfortu. Człowiek, który ustawiał dynamikę prowadzenia tego auta, wywiązał się z celu, który sam sobie obrał:

nie iść na żadne ustępstwa jeśli chodzi o komfort tłumienia zawieszenia, bo przecież nikt z podróżujących w samochodzie nie chce czuć wybojów na drodze. Nasze białe XC40 jest na 19-calowych kołach i jeśli ktoś uważa, że taki rozmiar w kompaktowym SUV-ie to przesada i rujnowanie przyjemności z jazdy, musimy go rozczarować (do XC40 można nawet dorzucić koła 21-calowe). W tym samochodzie nic nie jest przesadzone, bo wszystko jest przemyślane i dopracowane tak, jak oczekiwałbyś od auta tej klasy. Nocą specyficzną poświatę tworzą we wnętrzu panele aluminiowe, kiedy to subtelne oświetlenie kabiny wydobywa geometryczną fakturę na metalu. Do tej pory byliśmy fanami matowego drewna, które króluje w większych SUV-ach Volvo, ale to akurat aluminium robi wrażenie.

087


AUTO

088

Tak samo zresztą jak moc, która kryje się pod oznaczeniem T5 na tylnej klapie. To najsilniejszy, jak na razie, benzynowy silnik pod maską XC40. Jego 247 koni z atletyczną elegancją rozpędzają auto do setki w nieco ponad sześć sekund. Ale prócz kuszących liczb świadczących o dynamice auta czy bogatej liście wyposażenia, którym można zbudować pod własne gusta XC40, z tym modelem Volvo wprowadziło szereg usług, które zwyczajnie zmieniają życie z samochodem. To też zostało docenione przez jurorów COTY. Pakiet usług Care by Volvo zakłada np. odbiór twojego auta na przegląd i dostarczenie go pod wskazany adres, concierge’a, którego za pomocą systemu On Call możesz poprosić np. o zarezerwowanie hotelu, stolika w restauracji, biletu lotniczego czy też aplikacja na smartfon za pomocą której możesz np. współdzielić się zdalnie swoim samochodem. XC40 potrafi zawrócić w głowie, co zresztą widać po wynikach ledwie rozpoczętej sprzedaży. Pierwsza pula rozeszła się błyskawicznie, mimo iż w ofercie były jedynie najmocniejsze odmiany (czytaj: najdroższe – od 23 kwietnia rusza produkcja pełnej oferty: i diesel, i benzynowy zaczynają się

od 150 KM). O czym to świadczy? Że moda na miejskie SUV-y ma coraz więcej miłośników. Że grono miłośników szwedzkiej filozofii, którą cechuje wysoki poziom cierpliwości i pragnienie posiadania właściwej rzeczy zamiast byle czego, tylko rośnie. Jak przyznała kierowniczka projektu XC40, ludzie chcą mieć SUV-a, który zgodnie ze swoją nazwą będzie naprawdę uniwersalny. No i go dostali. Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: Michał Bartoszewicz Na zdjęciu: Volvo XC40 T5 AWD Momentum, cena 185 400 zł (podstawowa wersja 127 200 zł) W sesji wystąpiła Karolina Dąbrowska

Nord Auto Olsztyn, ul. Warszawska 117 D www.nordauto.dealervolvo.pl


MOTOCROSS

MOTOCROSS NA KLIKNIĘCIE KILKANAŚCIE LAT TEMU JAKO ZAWODNIK MOTOCROSSU KUPOWAŁ CZĘŚCI W PIERWSZYCH SKLEPACH INTERNETOWYCH W USA. DZISIAJ TO E-SKLEPY OSKARA WOJCIECHOWICZA BIJĄ REKORDY JUŻ NIE TYLKO W POLSCE. OTO JAK „STARY” MISTRZ WYPRZEDZA TERAZ W BIZNESIE. Oskar, niegdyś utytułowany motocrossowiec, członek kadry narodowej i czterokrotny zdobywca Pucharu Polski, swój zawodowy kask odwiesił na przysłowiowy kołek po tym, jak kolejny raz ortopedzi składali go w szpitalu. Uznał, że teraz pasję przeleje na biznes. Ze stworzonymi przez siebie sklepami internetowymi, wyprzedza na pełnym gazie rywali – robi najlepsze wyniki w Polsce. – Wyznaczamy trendy w sprzedaży e-commerce w branży motocyklowej. Konkurencja próbuje kopiować nasze rozwiązania i chwała im za to. Uwielbiam rywalizację, dlatego też jest to dla mnie znakomity bodziec, aby rozwijać się i jeszcze bardziej udoskonalać ofertę i usługi – mówi Oskar. W 2009 roku otworzył w Olsztynie autoryzowany punkt dilerski KTM, marki, która bryluje na torach motocrossowych. Splendor mistrza oraz kontakty ze środowiskiem dyscypliny, nacisk na jakość obsługi klienta oraz profesjonalny marketing sprawiły, że jego fi rma szybko stała się polecana w branży. Aktualnie zajmuje czołowe miejsce w rankingach sprzedaży motocykli marek premium w Polsce oraz nieprzerwanie od 2012 roku jest numerem 1 w sprzedaży oryginalnych części i akcesoriów w kraju oraz jednym z najlepszych w Europie. Drugim kołem napędowym salonu od pięciu lat jest autoryzowane przedstawicielstwo Yamaha. A oto sprawcy sukcesu – dwa sklepy internetowe: ktmsklep.pl oraz yama-sklep.pl. Pierwszy sklep internetowy Oskar śledził już 15 lat temu. Powstał w  niewielkim mieście w  amer ykańskim stanie Alabama. Założył go kreatywny człowiek, który zwolnił się z Microsoft, by – jako fan motocykli – założyć wymarzony salon Yamahy, a wkrótce pionierski sklep on-line. – W tych latach ścigałem się w motocrossie i sam zaopatrywałem w części potrzebne do napraw. Było to wygodniejsze i szybsze od tradycyjnego sposobu zamawiania – wspomina. Swój pierwszy sklep internetowy rozpracowywał tuż po otwarciu salonu KTM i był pierwszy w Polsce. Sam przyznaje, że od tamtej pory zrobił już ponad 10 całkowitych unowocześnień, poświęcając 2–3 miesiące intensywnej pracy każdemu z nich, a potem drugie tyle programiści i graficy. – Sam korzystam z wielu zakupów internetowych w różnych branżach. Zbieram doświadczenie, podglądam procesy zakupowe, aby lepiej zrozumieć schemat korzystania z takiej formy. Rzeczy, które uważam za przydatne, wdrażam u siebie. Opieram się też na sugestiach naszych klientów, których w bazie mamy już kilka tysięcy. Oni przede wszystkim chcą

intuicyjności systemu, aby wszystko szło szybko i sprawnie – dodaje. – Wielką inspiracją była dla mnie biografia Steve’a Jobsa oraz jego podejście do procesu twórczego: bez półśrodków, z rozwiązaniami maksymalnie uproszczonymi i dopracowanymi. W sklepach internetowych Oskara można znaleźć anatomię każdego podzespołu motocykla dzięki interaktywnym schematom dostępnych również z urządzeń mobilnych. Zamówione części otrzymuje się w ciągu 2–4 dni, a produkty odbywają długą drogę – lecą z magazynów w Austrii, Holandii czy Japonii. Domeną jest ich hasło „zawsze przed weekendem”. Wiadomo – właściciel chce się cieszyć maszyną w dni wolne od pracy. – Czy jestem niezły z informatyki? – Oskar powtarza zadane mu pytanie. – Jestem obyty z technologią i śledzę trendy. Umiem i lubię komunikować się z programistami, wyjaśniać czego konkretnie oczekuję. Oni tłumaczą to na język programowania. Dzisiaj żyjemy w takim chaosie informacyjnym, że kluczem do sukcesu są uporządkowane rozwiązania IT, harmonia i minimalizm. Rozwiązania informatyczne, które wdrożył, otrzymały dotację z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Ze swoim dziełem wystartuje w konkursie ekomersy dla najlepszych sklepów internetowych w Polsce. Swoje doświadczenia wykorzystał już w realizacji rozwiązań informatycznych dla partnera z branży motocyklowej w Niemczech. Dzisiaj jest on liderem potężnego rynku niemieckiego w sprzedaży internetowej, a jego obroty wzrosły ponad 10-krotnie. – Planuję wprowadzać swój know-how w pozostałych krajach Europy, aby ulepszać świat motocyklowy i cieszyć jego fanów. Być może w przyszłości spróbuję sił również w branżach innych niż motocykle – zdradza. Póki co Oskar ulepsza ten świat również za pomocą prowadzonej fundacji „Motocyklowe Nadzieje”, która wspiera dzieci i młodzież pasjonujące się motorsportem (wśród nich m.in. mistrz Polski w motocrossie Cezary Lewko oraz zawodnik Mistrzostw Świata Super Enduro Oskar Kaczmarczyk). – Część dochodów z biznesu przeznaczam na to, z czego sam się wywodzę – zaznacza. Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: Michał Bartoszewicz www.ktmsklep.pl www.yama-sklep.pl

089


AUTO

Z KIM PRACUJEMY? Z WŁOCHEM NA RYNKU AUT DOSTAWCZYCH NIEZMIENNIE KRÓLUJE FIAT PROFESSIONAL. W CZYM TKWI SUKCES MARKI, DOPATRYWALIŚMY SIĘ W NAJNOWSZEJ ODSŁONIE DOBLO CARGO. 090

Tak się składa, że najczęściej wybieranymi dostawczakami są samochody Fiata. A ściślej spod szyldu Fiat Professional, bo włoski producent wyodrębnił dla aut użytkowych jakby drugą markę. Ale sukces rynkowy i wymowne „professional” mówią same za siebie. W redakcji rzadko, a wręcz bardzo rzadko korzystamy z aut dostawczych. A będąc zupełnie szczerym – w ogóle. Aż do teraz. Korciło nas, by posmakować zwykłego użytkowego auta do codziennej roboty, więc tak się złożyło, że wylądowaliśmy w kabinie Fiata Doblo Cargo trzeciej generacji, a na pace dwieście kilogramów naszych magazynów. Doblo jako model istnieje na rynku od 2000 roku i cieszy już przeszło milion przedsiębiorców. A chyba nikt nie zliczy ilu kierowców. Wiadomo jak to jest w firmach – jeden użytkowy

pojazd pewnie ujeżdża niejeden kierowca. Skoro Doblo od kilkunastu lat jest w ścisłej czołówce najchętniej wybieranych modeli w swojej klasie, świadczy to zapewne o jego niezłomnym charakterze i sercu do roboty. Gdzieś na forum wyczytaliśmy nawet taki oto komentarz przedsiębiorcy, że jego Doblo po latach użytkowania nawet już mu się znudziło, ale nie zamierza się rozstać z nim z jednego ważnego powodu: nie chce się popsuć. My po dwóch dniach uż y tkowania możemy prz yznać , że współczesne dostawcze auto… no właśnie, gdyby tak siedząc za kierownicą nie oglądać się za siebie na tę otchłań w tylnej części kabiny, można by przyjąć, że jedziemy rodzinnym minivanem. Kokpit, multimedia, stylistyka – wszystko jak w osobowym Fiacie. Dlatego też Fiat Doblo występuje


AUTO

w rodzinnej wersji kombi, z fotelami z tyłu i przeogromnym bagażnikiem o pojemności prawie 800 litrów! Nasze Cargo dedykowane jest do pracy. Zdradzała to jednym detalem kabina: podwójnym fotelem pasażera, by w krótkich trasach móc przewieźć dodatkową osobę. Ale gdyby obok nikt nie siedział, to można środkowe oparcie złożyć jako podłokietnik wraz z podkładką pod dokumenty, by panu zaopatrzeniowcowi nie fruwały po całej kabinie. Z kolei kiedy złoży się kolejne oparcie, w kabinie Doblo można przewieźć przedmioty o długości nawet 3,4 metra. Przypomnimy, że samochód jest dokładnie metr dłuższy. Ale przedsiębiorcom, którzy chcieliby nabyć takie Doblo Cargo, jednak współczuję z jednego powodu – do wyboru są aż 54 warianty. Owszem, wiedzieliśmy, że dostawczaki są w opcjach krótki-długi (Doblo Maxi jest o 35 cm dłuższy), niski-wysoki (o 25 cm), z drzwiami przesuwanymi z boku, albo bez drzwi, ale wymieniliśmy tym samym dopiero sześć wersji. Rozumiemy więc, że Doblo Cargo można sobie skonfigurować pod specyfikę prowadzonego biznesu niczym koszulę u krawca. Jedną jedyną i idealnie dopasowaną. Polubiliśmy siedzenie za jego kierownicą, bo w przeciwieństwie do osobówek, tu siedzi się jakby w naturalnej, wyższej pozycji, która nie męczy w podróży. Doblo słynie z tylnego niezależnego zawieszenia typu Bi-link, które w przeciwieństwie do popularnych, ale niezbyt komfortowych belek skrętnych, dostarcza dobrych recenzji z dróg. A jeździliśmy różnymi, łącznie z tymi, których jeszcze się nie udało wyremontować, choć od dawna na to zasługują.

Lekko dociążone Doblo spaliło nam średnio niecałe sześć litrów oleju napędowego. Nie doświadczyliśmy jak spisywałby się jego 105-konny diesel 1,6, gdybyśmy wykorzystali pełne obciążenie przestrzeni bagażowej, ale wtedy poznalibyśmy nie tyle temperament silnika, co dojrzałość wspomnianego układu jezdnego. Za to dopadła nas w drodze pierwsza w tym sezonie śnieżyca. Wąskie i kręte mazurskie drogi same w sobie wymuszają ostrożną jazdę, a co dopiero na zamarzającym śniegu. Odpuściliśmy sobie z gazem, ale – co żałujemy – dopiero potem doczytaliśmy, ze najnowsze Doblo ma system Traction+. To innowacyjna u Fiata kontrola napędu, która na śliskiej nawierzchni, w przypadku niskiej przyczepności jednego z kół, ujętą wartość momentu obrotowego przenosi na koło o lepszej przyczepności. Daje to lepszą stabilność właśnie w takich warunkach. My, trochę pewnie z braku obycia z dostawczakami i wciąż niedocenianiem ich stylu prowadzenia, postanowiliśmy kontemplować pierwsze w tym sezonie zimowe okoliczności pogody. Na Mazurach zawsze robi to wrażenie. Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: Michał Bartoszewicz Na zdjęciach: Fiat Doblo 1,6 Multijet 105 KM, cena od 43 850 zł netto

RESMA Autoryzowany dealer Fiat Professional Olsztyn, al. Obrońców Tobruku 5 www.resma.pl

091


W DOBRYM TOWARZYSTWIE

LISTA OBECNOŚCI MADE IN

Obraz: Grzegorz Czykwin

Obraz: Rafał Radzymiński

MOŻNA NIGDZIE NIE BYWAĆ, ALE JEŚLI BYWAĆ, TO TAM...

REPLIKI I ZDJĘCIA MISTRZA

BANDA I WANDA. I CIRUT

Z każdą rocznicą przybywa i replik, którymi się ścigał, i fanów, którzy chcą oddać tego dnia jego pamięć. W 25. rocznicę śmierci Mariana Bublewicza Olsztyński Klub Motorowy noszący imię wybitnego rajdowca, zorganizował przejazd ulicami Olsztyna na grób 14-krotnego mistrza Polski i wicemistrza Europy. Czołowe auta z kolumny to wiernie odtworzone repliki rajdówek, ale też auta serwisowych, które fani motorsportu kojarzą ze startami Bublewicza. Wieczorem zaś, podczas wernisażu zdjęć poświęconych Mistrzowi, który zorganizowała córka Beata Bublewicz, w bibliotece UWM spotkali się fani, dawni przyjaciele i współpracownicy „Bubla”, m.in. Grzegorz Gac, pilot z którym wywalczyli w 1992 roku wicemistrza Europy.

Alla Pichevska-Cirut, pochodząca z Ukrainy graficzka komputerowa i właścicielka studia Cirut Design została Kobietą Sukcesu Warmii i Mazur 2018. Już po raz 20. odbyła się Gala Kobiet Sukcesu podczas której honorowana jest dziesiątka pań wyróżniających się zawodową, ale i społeczną działalnością. Za sukcesy ponadregionalne statuetkę otrzymała Wanda Kwietniewska, związana z Elblągiem piosenkarka zespołu Banda i Wanda. Każdego roku kapituła wyróżnia też i pana z sukcesem. Statuetkę Dużej Buźki dostał pochodzący z Dywit Przemysław Borkowski, pisarz, poeta i członek Kabaretu Moralnego Niepokoju. – Cieszę się z wyróżnienia, bo w głębi duszy zawsze uważałem się za kobietę sukcesu – zażartował.

ALE JAZDA!

MISTRZOWIE NA SCENIE

Z założenia mają otwierać sezon w Polsce i być największe w jej północno-wschodniej części. I zdecydowanie są. Raj dla maniaków motoryzacji nazywa się Auto Moto Arena i został wręcz zalany falą odwiedzających – 18 tys. przez cały weekend. Jedna z hal była dedykowana wyłącznie zabytkowym pojazdom, gdzie dominował klimat PRL. Druga? Tam było wszystko co kręci się wokół silnika, już nie tylko spalinowego, bo elektryczność wchodzi szerokimi drzwiami. Nowością na targach była aplikacja targowa na android, która pomagała być na bieżąco z bogatym programem. No i największa atrakcja targów – trio prowadzących, którym tematy motoryzacyjne nie kończą się nigdy: Jemielita/Maznas/Wisławski.

Osiem dni teatralnej uczty, a na niej przedstawienia wybitne, wyraziste, nie pozwalające o sobie zapomnieć. Podczas 26. Olsztyńskich Spotkań Teatralnych jednym z najmocniejszych spektakli był „Punkt zero: łaskawe” w wykonaniu Teatru Provisoriurm, przestawiający tragedię Holokaustu oczami katów. Mistrzowską szkołę aktorską pokazali też m.in. Krystyna Janda, Andrzej Grabowski, Wojciech Malajkat, Wojciech Pszoniak, Jerzy Radziwiłowicz, Łukasz Lewandowski. Podczas Gali z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru nagrodzono Najpopularniejszych Aktorów 2017: Agnieszkę Gizę, Marcina Kiszluka. Wyróżnienie za Debiut Aktorski 2017 otrzymał Radosław Jamroż, a Teatralne Kreacje Roku 2017 – Dariusz Poleszak, Ewa Pałuska-Szozda.

Olsztyn, 7 marca 2018

Obraz: expo mazury

Obraz: Teatr im S. Jaracza

Olsztyn, 20 lutego 2018

092

Ostróda, 17–18 marca 2018

Olsztyn, 17–24 marca 2018


Obraz: organizatorzy

Obraz: fb/LenartInteractive

Obraz: Filmowanie i Fotografia M&E

W DOBRYM TOWARZYSTWIE

FACEBOOK NA ŚNIADANIE

URODZINY NA WIELE ŁAP

ŚWIECA W TOWARZYSTWIE

Jaka jest prawdziwa wartość „lajka”? Czym różnią się zachowania w świecie wirtualnym i rzeczywistym? O tajemnicach social media była mowa podczas Facebookow ych Śniada ń Mis tr zów (pierwsze w Koszarach Funka, drugie w OPN-T). Organizatorka Sylwia Dębowska-Lenart podsunęła słuchaczom kilka praktycznych narzędzi, które mają realny wpływ na finalizowanie sprzedaży w internecie. Kawał praktycznej wiedzy plus pożywne śniadanie. Więcej na profilu Lenart Interactive.

Papierowe kolorowe czapeczki, smycze i porządne zimowe ubranie. Mimo wyjątkowo mroźnej aury ponad 200 osób wzięło udział w urodzinowej akcji „Bieg na sześć łap” zorganizowanej w schronisku dla zwierząt w Olsztynie. Co prawda zamiast tradycyjnego sprintu był jedynie spacer, ale humory i tak dopisywały opiekunom i psiakom. Może dlatego, że po powrocie na pierwszych czekał wypasiony tort i słodycze przyniesione przez gości, a na drugich góra urodzinowej karmy. No i bliskość człowieka.

Średniowieczne mury ryńskiego zamku przeżyły oblężenie miłośników dobrej kuchni. Po raz 16. odbył się tu L’Art de la Cusine Martell, jeden z najbardziej prestiżowych konkursów kulinarnych w Polsce. Zwycięzcy tegorocznych zmagań, Jarosław Owczarczyk i Robert Branicki z restauracji Pink Lobster w Waraszawie, zaserwowali jurorom świecę wołową w towarzystwie pure i fondant z selera oraz kruchego ciasta ze szpinakiem. Potrawę dopełnił klasyczny koniak Martell.

13+1 DAJE PONAD 100

GRAWITACJA NIE ISTNIEJE

PRZYSZŁOŚĆ W 48H

Urokliwy Folwark Łękuk położony w najczystszym miejscu Polski – na Dzikich Mazurach, po raz trzeci stał się inspiracją dla artystów pleneru malarskiego. 13 malarzy i jeden rzeźbiarz, po dwóch twórczych tygodniach, wystawili na finałowym wernisażu ponad 100 swoich prac. Tradycją wernisaży w Łękuku jest możliwość nabywania prac bezpośrednio u artystów, komisarski nadzór artysty Jana Wołka i wydarzenie muzyczne. Tym razem Paweł Wójcik i Łukasz Majewski przenieśli w świat poezji i satyry.

Ideą, jaka od początku nam przyświecała, była integracja olsztyńskich środowisk gamedevowych, a także grafików komputerowych – mówiła Agnieszka Kuzimowicz z firmy Netland, która zorganizowała pierwszy w naszym mieście maraton kodowania. GameLake Jam przyciągnął aż 30 programistów, którzy mieli dobę na zaprogramowanie gry komputerowej, która udowodniłaby, że grawitacja nie istnieje. Zwyciężyła czteroosobowa drużyna Colossi of Daash’chuq i jej gra „Witacjanie”.

Aplikacja Life Guide pomocna w organizacji dnia, projekt łączący pokolenia „Generations”, Warma – ekofarma przyszłości – to niektóre z pomysłów jakie narodziły się podczas pierwszego w Olsztynie Global Service Jam. Kilkadziesiąt uczestników podzielonych na siedem grup przez 48 godzin tworzyło prototypy aplikacji i rozwiązań, które mogą zmienić świat. Pomysły trafiły do ogólnoświatowej galerii submit.globaljams.org.

Olsztyn, 25 lutego 2018

Ryn, 3 marca 2018

Łękuk Mały, 9 marca 2018

Olsztyn, 9–10 marca 2018

Obraz: organizatorzy GSJ

Obraz: Dariusz Szymanowski

Obraz: Marcin Łobrów, vilkstepovy.com

Olsztyn, 13 lutego, 22 marca 2018

Olsztyn, 9–11 marca 2018

093


FOTORELACJA

PANORAMA I 40 IKON WYRÓŻNIENIA DLA WYJĄTKOWYCH POSTACI WARMII I MAZUR

Potocznie ujmując, ikonami są osoby symbolizujące pewne zjawisko. Kim zatem jest 40 wyjątkowych postaci, którym wręczono statuetki „Ikona Warmii i Mazur”? Że to ludzie sukcesu to mało powiedziane – każda wspólnota ma bowiem swoich liderów, których kreatywność i energia pomagają budować wizerunek regionu. „Uhonorowane osoby łączy też wyjątkowe, publiczne okazywanie przywiązania do Warmii i Mazur” – napisali w albumie wydanym na okoliczność wydarzenia marszałek województwa i prezydent Olsztyna, którzy objęli honorowy patronat nad galą. Inicjatorem „Ikon Warmii i Mazur” jest Andrzej Kuśmierczyk, właściciel Przedsiębiorstwa Poligraficznego HAKUS w Olsztynie wraz ze społeczną grupą wspierającą tę inicjatywę: Elżbietą Fabisiak i Pawłem Jarząbkiem. Uroczystości w Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej 25 lutego towarzyszyły też atrakcje muzyczne z główną gwiazdą wieczoru, pianistą Leszkiem Możdżerem (wystąpili m.in. Czerwony Tulipan i Grzech Piotrowski). Ale poza sceną atrakcjami żyło też foyer filharmonii. Firma Hakus zaprezentowała starodawne metody drukarskie, stąd goście wychodzili z wręczonymi w teczkach poligrafiami przedstawiającymi panoramę zabytków Olsztyna. Ale niektórzy otrzymali coś więcej. Z napięciem wyczekiwana loteria wizytówkowa przyciągnęła uwagę fantami, m.in.: obraz Alfonsa Kułakowskiego i innych lokalnych malarzy, odzież marki Take Lake, zestaw mebli Szynaka czy komplet opon Michelin. 094

Obraz: Wojciech Sękowski


LISTA DYSTRYBUCJI

ZNAJDŹ NAS JESTEŚMY TAM, GDZIE SĄ NASI CZYTELNICY

OLSZTYN RESTAURACJE, KAWIARNIE:

Restauracja KORNER, ul. Dąbrowszczaków 8/9 • Kawiarnia Moja, ul. Dąbrowszczaków 10 • Drewno i Ogień, ul. Prosta 7/9 • Parowar, ul. Skłodowskiej 24 • Pizzeria Diavolino, ul. Okopowa 18 • Mezze, ul.Kołłątaja 19 • U Artystów, ul. Kołłątaja 20 • Słodycz Tej Krainy, ul. Kołłątaja 23 • Handmade Cafe&Pub, ul. Kołłątaja 3 • Yoko Sushi, ul. Stare Miasto 17/21 • Hammurabi, ul. Prosta 3/4 • Caffee Station, ul. Prosta 18/22 • Restauracja Prosta, ul. Prosta 38 • Stary Zaułek, ul. Rodziewiczówny 8 • Malta Cafe, ul. Lelewela 6a • Restauracja Staromiejska, ul. Stare Miasto 4/6 • House Cafe, ul. Stare Miasto 11 • Pierogarnia, ul. Stare Miasto 26/27 • SiSi Coffee, ul. Stare Miasto 28/2 • Highlander, ul. Stare Miasto 29/32 • Via Napoli, ul. Okopowa 21 • Herbaciarnia ZEN, ul. Okopowa 23 • Restauracja Casablanka, ul. Zamkowa 5 • Browar Warmia, ul. Nowowiejskiego 15 • Kawiarnia Awangarda, ul. Staromiejska 13 • Ceska Hospoda, Targ Rybny 14 • Coctail Złoty Klucz, ul. 11 Listopada 5 • Pijana Czapla, ul. Górna 1 • Restauracja Rolki, ul. Mochnackiego 5/1 • Konopna Farmacja, ul. Prosta 23 • Steakownia, ul. Warszawska 2/2 • Browarnia Stara Warszawska, ul. Warszawska 29 • Gusto Cucina Italiana, ul. Tuwima 26 • Frankie’s Soki, ul. Tuwima 26 • Na Rogu Czasu, ul. Wilczyńskiego 6c • Plankton, ul. Jeziorna 8 • Restauracja Przystań, ul. Żeglarska 3 • Tawerna Przystań, ul. Żeglarska 6 • Słoneczna Polana, ul. Sielska 38A • Zatoka Smaku, ul. Wodna 1c • Cudne Manowce, ul. Bolesława Chrobrego 4 • Napoleon i Marysieńka, ul. Kołłątaja 11 • Pizzeria Wiśniowy Piec, ul. Kołobrzeska 3

HOTELE:

Hotel Kur, ul. Bałtycka 89 • Hotel Dyplomat, ul. Dąbrowszczaków 28 • Hotel Warmiński, ul. Kołobrzeska 1 • Hotel Wileński, ul. Knosały 5 • Hotel Park, ul. Warszawska 119 • Hotel Omega, ul. Sielska 4a • Hotel Przystań & Spa, ul. Żeglarska 3 • Hotel Pirat, ul. Bałtycka 60 • Hotel Manor, ul. Kanarkowa 47 • Hotel Villa Pallas, ul. Żołnierska 4, Tiffi Boutique Hotel, ul. Żeglarska 7

URODA, ZDROWIE, MODA:

Pracownia Wizerunku, ul. Partyzantów 76 • Yasumi, ul. Sikorskiego 19 lok. 16 • EPI Centrum, ul. Samulowskiego 3B • Klinika Look Med, ul. Lelewela 6a/3 • Koemi, ul. 11 Listopada 7 • Matraccy Fryzjerstwo, ul. 1 Maja 22 • Salon fryzjerski SALSA, ul. Mrongowiusza 4 • Arianne Salon Ślubny, ul. Pieniężnego 5 • Salon Jean Luis David, ul. Piłsudskiego 16 • Salon VIDO, ul. Orkana 11 • Guru Bio. Fryzjerstwo, Stare Miasto 28 • La. Lila, ul. Kościuszki 84D • Olsztyńskie Centrum Medycyny i Sportu, ul. Poprzeczna 18 • Beloved, ul. Kotańskiego 4 • Salon urody E-xclusi-W, ul. Polna 1b • Stomatolog Kraina Uśmiechu, ul. Barczewskiego 1 • Salon Deręgowski Sport, ul. Tuwima 26 • Jean Luis David, ul. Tuwima 26 • Monelly Studio Urody, ul. Boenigka 7d • Fitness Club Sylwetka, ul. Wilczyńskiego 8 • Fitness Dynamic, ul. Wilczyńskiego 29 • Klinika Okólna, ul. Okólna 3 • Orto-Dent, ul. Kleeberga 6/2 • Salon Kosmetyczny Ewelina Kulawczyk, ul. Szostkiewicza 5 • Kinetic Fitness Club, ul. Piłsudskiego 44A • Body Perfect, ul. Kętrzyńskiego 5 • Atelier Fryzjerskie, ul. Armii Krajowej 3 • Stomatologia Estetyczna Elżbieta & Karol Sujka, ul. Targ Rybny 14 • Akademia Urody Brigitte, ul. Żołnierska 4|Willa Pallas • SHOWROOM Sylwia Kopczyńska, ul. Kołłątaja 16 • I.V. Clinik Medycyna Regeneracyjna, ul. Leśna 14/6H

MOTO:

Skoda Polbis Auto, ul. Partyzantów 26 • Audi Auto Wimar, ul.  Rataja  15 •  V W Auto Wimar, ul. Rataja 15 • Fiat Jeep Citroen RESMA, ul. Obrońców Tobruku 5 • Toyota Mir-Wit, ul. Obrońców Tobruku 11 • BMW Service Wyza, ul. Sikorskiego 4 • Honda Daszuta, ul. Sikorskiego 33 • Hyundai Daszuta, ul. Tuwima 23 • Motostrefa, ul. Piłsudskiego 93B • BMW Zdunek, ul. Warszawska 117 • Volvo NordAuto, ul. Warszawska 117c • Opel Mibo, ul. Jagiellończyka 41c • Peugeot PZM, ul. Sielska 5 • SsangYong Sikorski, ul. Sielska 43 • Nissan Max Usługa, ul. Leonharda 3 • Kia JD Kulej, ul. Lubelska 40 • Mercedes Auto Idea, ul. Towarowa 11 • Renault Alcar, ul. Lubelska 39A • Salon KTM Yamaha, ul. Lubelska 35D • Ford JD Kulej, ul. Budowlana 7 • Auto Salon Mazurek, ul. Lubelska 29 • Bling Factory, ul. Lubelska 43i • Janczar, ul. Lubelska 35D

INNE:

Restauracja Pod Zamkiem, Nidzica, ul. Słowackiego 7 • Zamek Nidzica Cafe & Restaurant, Nidzica, ul. Zamkowa 2 • Hotel u Komtura, Nidzica, ul. Zamkowa 2 • Best Drive Kunicki, Nidzica, ul. Warszawska 22 • Ośrodek rekreacyjny MON Omulew, Czarny Piec • Ostoja Sport Resort, Januszkowo 27 • Garncarska Wioska, Kamionka 5 • Kawiarnia Ewik Cafe, Nidzica, ul. Traugutta 20 • Karczma Pod Gołębiem, Nidzica, ul. Sienkiewicza 10

WARSZAWA

POWIAT MRĄGOWSKI

Steakownia, ul. Krucza 23/31 • La Tomatina, ul. Krucza 47 • Cafe Krucza 23, ul. Krucza 23 • Sushi Zushi, ul. Żurawia 6/12 • Zorza, ul. Żurawia 6 • Smaki Warszawy, ul. Żurawia 47/49 • Green Cafe Nero, ul. Marszałkowska 84/92 • Costa Coffee, pl. Trzech Krzyży 18 • Starbucks Coffee, pl. Trzech Krzyży 18/16 • Dyletanci, ul. Rozbrat 44a • Na Lato, ul. Rozbrat 44a • Kino Kultura, Krakowskie Przedmieście 21 • Crazy Butcher, Hala Koszyki, ul. Koszykowa 63

ELBLĄG

Salon Urody Marzena Gross, Elbląg, ul. Nitschmana 20/22 • Hotel Srebrny Dzwon, Kadyny • Hotel Elbląg, Elbląg, Stary Rynek 54-59 • Klinika Dental Clinic, Elbląg, ul. Grobla św. Jerzego 15 • Restauracja Studnia Smaków, Elbląg, ul. Studzienna 31a • Hotel Młyn, Elbląg, ul. Kościuszki 132 • Salon Fryzjerski Point, Elbląg, pl. Dworcowy 3a • Młyn Klekotki Resort & SPA, Klekotki 1

POWIAT OLSZTYŃSKI

096

Najnowszy numer MADE IN dostarczyliśmy do wszystkich naszych miejsc dystrybucji w bagażniku Skody Karoq Style 2,0 TDI 150 KM 4x4 (test auta na www.madeinwm.pl)

POWIAT OSTRÓDZKI

Miejski Ośrodek Kultury, ul. Dąbrowszczaków 3 • Księgarnia za rogiem, ul. Skłodowskiej 2/11 • Zoom Room, ul. Dąbrowszczaków 39 • Urząd Miasta Olsztyn, ul. Jana Pawła II 1 • Biblioteka Abecadło, ul. Piłsudskiego 16 • Kancelaria Prawna Wojarska Aleksiejuk Lechowicz, ul. Dąbrowszczaków 8/9 • Traveland Biuro Podróży, ul. Knosały 7 • Olsztyńskie Centrum Bowlingu, ul. Kromera 3 • Urząd Marszałkowski, ul. Emilii Plater 1 • Doradca Podatkowy BRBK, ul. Zientary Malewskiej 25 • CDEF, ul. Zientary Malewskiej 20B • Koszary Funka, ul. Kasprowicza 4 • TVP Olsztyn, ul. Radiowa 24 • Radio Olsztyn, ul. Radiowa 24 • Art School, ul. Barczewskiego 1 • Eranova, ul. Obrońców Tobruku 3 • Mądre Klocki ul. Tuwima 26 • Studio Form Architektonicznych PANTEL, ul. Rybaki 40 • Warmiolandia, ul. Lubelska 29g • M3, ul. Budowlana 2 • Tor Kormoran, ul. Sprzętowa  6 •  7  Stre et J u m p, ul .  Le o n h a rd a  7 • Warmińsko-Mazurska Specjalna Strefa Ekonomiczna, ul. Barczewskiego 1 • Oxford Academy, ul. Żurawskiego 1A/12 • Przedszkole Junior Academy, ul. Żurawskiego 1A/11 • Honesto Olsztyn, ul. Lipowa 15A • Centrum Sportu i Rehabilitacji Biernat, ul. Bydgoska 33 • Showroom Ceramoteka, ul. Sikorskiego 19

Zalesie Mazury Active SPA, Barczewo, Zalesie 12 • Hotel Azzun, Kromerowo 28 • Pensjonat Słoneczny Brzeg, Rukławki 100 • Steakownia, Biskupiec, al. Wojska Polskiego 7 • Restauracja na Rynku, Biskupiec, pl. Wolności 5c • Hotelik Atelier, Biskupiec, ul. Mickiewicza 31 • ZM „Warmia”, Biskupiec, ul. Olsztyńska 3 • Hotel Jabłoński, Dorotowo 74b • Bajkowy Zakątek, Guzowy Piec 17 • Młodzi Duchem, Biesal 80B • Karczma Warmińska, Gietrzwałd, ul. Kościelna 1 • Restauracja Sielanka, Gietrzwałd, ul. Olsztyńska 38 • Hotel Masuria, Worliny 33 • Restauracja Rukola, Dywity, ul. Spółdzielcza 1 • Mazury Golf&Country Club, Naterki, ul. Golfowa 20a • Hotel Marina Golf Club, Siła 100 • Przystanek Zatoka, Siła 85 • Karczma w Stodole, Tomaszkowo, ul. Wulpińska 63 • Karczma Stara Księgarnia, Olsztynek, ul. Warszawska 10 • Cukiernia i Kawiarnia Konfitura, Olsztynek, ul. Świerczewskiego 3/3 • Restauracja z Zielonym Piecem, Olsztynek, ul. Floriana 1 • Restauracja Alibi, Stawiguda, ul. Klonowa 1 • Salon fryzjerski, Stawiguda, ul. Mazurska 2/1 • Restauracja Złoty Strug, Pluski, ul. Jeziorna 83 • Restauracja Wiktoria, Dobre Miasto, ul. Orła Białego 18 • Kwaśne Jabłko, Włodowo 27 • Fajne Miejsce, Tłokowo 72

Hotel Anders, Stare Jabłonki, ul. Spacerowa 2 • Hotel Miłomłyn, Miłomłyn, ul. Ostródzka 2b • Restauracja Park, Morąg, ul. 11 Listopada 12 • Hotel Platinum, Ostróda, ul. Wyszyńskiego 11a • Hotel Villa Port, Ostróda, ul. Mickiewicza 23 • Restauracja Lalo, Ostróda, ul. Mickiewicza 17c • Enjoy Fitness Club, Ostróda, ul. Jana Pawła II 9 • Pałac Pacółtowo, Pacółtowo 2 • Stara Szkoła, Wysoka Wieś 27 • Hotel SPA Dr Irena Eris, Wysoka Wieś 22 • Zajazd Austeria, Rychnowo 6b • Agroturystyka Glendoria, Ględy 45 • Kawa na Ławę, Ostróda, ul Czarnieckiego 19 • Lecznica przy Młynie, Ostróda, ul. Adama Mickiewicza 21C • Gospoda Sajmino, Ostróda, ul. Olsztyńska 57 • Zabart.com, Ostróda, ul. Czarnieckiego 32

POWIAT NIDZICKI

Restauracja Bella Italia, Mikołajki, pl. Handlowy 11 • Hotel Mikołajki, Mikołajki, al. Spacerowa 11 • Kuchnie Świata, Mikołajki, pl. Wolności 11 • Kuźnia Czekolady, Mikołajki, pl. Wolności 9/16 • Hotel Robert’s Port, Stare Sady 4 • Restauracja City, pl. Wolności 11 • Restauracja Sielawa, pl. Wolności 13 • Grupa Amax, Mikołajki, pl. Wolności 9/61 • Tawerna pod Złamanym Pagajem, Mikołajki, ul. Kowalska 3 • Hotel Mrągowia, Mrągowo, ul. Giżycka 6 • Hotel Solar Palace, Mrągowo, Jaszczurza Góra 22 • Gościniec Molo, Mrągowo, ul. Jeziorna 1b • Chata Mazurska, Mrągowo, ul. Roosvelta 1 • Bar Przecinek, Mrągowo, ul. Mały Rynek 6 • Ach Mazury Stanica Mikołajki, Mikołajki, ul. Leśna 1 • Hotel Mazurski Dworek, Mikołajki, Stare Sady 1

POWIAT GIŻYCKI

S t . B r u n o H o t e l , G i ż y c ko , u l . B r u n o n a  1 • Steakownia, Giżycko, ul. Żeglarska 7 • Restauracja Porto, Giżycko, ul. Nadbrzeżna 5a • Folwark Łękuk, Łękuk Mały 8 • Zamek Ryn, Ryn, pl. Wolności 2 • Gościniec Ryński Młyn, Ryn, ul. Hanki Sawickiej 3 • Karczma pod Czarnym Łabędziem, Rydzewo, ul. Mazurska 98

POWIAT IŁAWSKI

• Instytut Kosmetologii Image, Iława, ul. Jana III Sobieskiego 14 • Notus Finanse, Iława, ul. Sobieskiego 14 • Hotel Port 110, Iława, ul. Konstytucji 3 Maja 7 • Hotel Grand Tiffi, Iława, Jarosława Dąbrowskiego 9 • Restauracja u Czapy, Iława, ul. Jana III Sobieskiego 2A

POZOSTAŁE

Hotel Bartis, Bartoszyce, pl. Konstytucji 3 Maja 5 • Stodoła, restauracja i hotel, Bartoszyce, ul. Bema 9 • Termy Warmińskie, Lidzbark Warmiński, ul. Kąpielowa 1 • Hotel Krasicki, Lidzbark Warmiński, pl. Zamkowy 1 • Hotel Restauracja Górecki, Lidzbark Warmiński, ul. Olsztyńska 4 • Restauracja-Kawiarnia Starówka, Lidzbark Warmiński, ul. Hoża 39 • Zajazd pod Zamkiem, Kętrzyn, ul. Struga 3a • Restauracja Mazuriana, Szczytno, ul. Sienkiewicz 2 • Natura Mazur Hotel & SPA, Warchały, ul. Brajnicka 1 • Pałac Mortęgi Hotel & SPA, Mortęgi 3 • Miejsce Marzeń, Szczycionek 28 • Ośrodek Narciarski Kurza Góra, Kurzętnik, ul. Kurza 1


Masz pomysł i chcesz pozyskać dofinansowanie na rozwój firmy? Skorzystaj! Ruszają nowe nabory!

• 1.4.2 Pakietowanie produktów i usług Na wsparcie przeznaczono ponad 41 mln zł. Planowany nabór wniosków 27 kwietnia.

• 1.5.2 Odtwarzanie gospodarczego dziedzictwa regionu Na wsparcie przeznaczono ponad 83 mln zł. Planowany nabór wniosków 27 kwietnia. Szczegóły znajdziesz na www.rpo.warmia.mazury.pl

WIM_combo-1.4.2__1.5.2_205x142.5.indd 1

23/03/2018 10:47

DOŁĄCZ DO KLUBU PRENUMERATORA MADE IN WARMIA & MAZURY

MAGAZYN OTRZYMASZ BEZPOŚREDNIO NA SWOJE BIURKO ZAPROSIMY CIĘ NA WYDARZENIA, WARSZTATY I IMPREZY WEŹMIESZ UDZIAŁ W KONKURSACH I LOTERIACH DLA PRENUMERATORÓW OTRZYMASZ PAKIETY RABATOWE DO WYBRANYCH OLSZTYŃSKICH MAREK

Roczna prenumerata: 100 zł (6 wydań magazynu) Zamów / tel. 733 408 350 / prenumerata@madeinwm.pl

www.madeinwm.pl


DAWNO TEMU

I KTO TO WI(E)DZIAŁ! HISTORIE Z WARMII I MAZUR, KTÓRE PRZESZŁY DO HISTORII

098

1874 r.

2018 r.

CZŁOWIEK

MIEJSCE

Paul Wegener (1874–1948), jeden z najsłynniejszych twórców niemieckich w historii teatru i filmu, dorastał w dworku we wsi S ątopy-Samulewo pod Bisztynkiem. Uczył się w szkole średniej w Reszlu i Królewcu. W 1894 roku rozpoczął studia prawnicze we Fryburgu Bryzgowijskim i Lipsku, gdzie zaczął działalność teatralną, a w 1906 roku trafił do Deutsche Theater w Berlinie. Zafascynował się rodzącym się przemysłem filmowym. Zagrał m.in. w fundamentalnym dla historii kina filmie „Student z Pragi” (1913) Stellana Rye. Ale jego najważniejszym dziełem będącym wielkim wkładem w historię horroru oraz kina ekspresjonistycznego jest seria trzech filmów o legendarnym praskim, demonicznym potworze z XVI wieku – Golemie. Pierwszy z nich „Der Golem” powstał w 1915 roku. Był sukcesem i wprowadził Wegenera na szczyty popularności. Dwa lata później powstała parodia „Der Golem and die Tanzerin”, a w 1920 „Golem, Wie Er Die Welt Kam” (Golem: narodziny). To ona dała Wegenerowi miejsce w historii kina. We wszystkich trzech filmach rolę tytułową zagrał sam reżyser. Obraz był w tamtym czasie bardzo nowatorski. Krytycy podkreślali, że był inspiracją dla legendarnego „Frankensteina” z 1931 roku.

WYDARZENIE

BWA Galeria Sztuki w Olsztynie w maju obchodzi 60-lecie. W 1958 roku, w olsztyńskim zamku, dzięki staraniom dyrektora Hieronima Skurps k i e g o , p ow s t a ł o d d z i a ł Centralnego Biura Wystaw Artystycznych. Pierwszym kierownikiem salonu wystawowego był artysta malarz Julian Dadlez. Prezentowano w nim prace artystów polskich i zagranicznych oraz twórczość olsztyńskiego środowiska artystycznego. Obok działalności wystawienniczej prowadzono działalność oświatową: prelekcje, pokazy przeźroczy, pokazy filmowe o sztuce, lekcje dla młodzieży szkolnej, konkursy i wernisaże połączone z poezją i muzyką. Biuro Wystaw Artystycznych, które otrzymało taką nazwę w 1962 roku, było także organizatorem ekspozycji na terenie całego województwa – w domach kultury, klubach i zakładach pracy. Od 1973 roku galeria ma swoją siedzibę w gmachu Planetarium przy al. Piłsudskiego. Posiada własną kolekcję sztuki gromadzoną od lat 70. Do 1989 roku były to zakupy finansowane głównie ze środków ministerialnych, po roku 1989 kolekcja uzupełniana jest o dary. Największa jej część to grafika i malarstwo z nurtu polskiego koloryzmu, malarstwo przedstawieniowe i abstrakcja. Zbiory grafiki w kolekcji BWA to pokłosie prestiżowego Quadriennale Drzeworytu i Linorytu Polskiego.

1958 r.

7 marca 2018 roku zamek w Szymbarku został sprzedany na licytacji komorniczej. Właścicielem został warszawski przedsiębiorca Grzegorz Słyszyk, który planuje przywrócić zabytkowi dawny blask, łącząc funkcję historyczną z komercyjną. Zaoferował 1,8 mln zł. XIV-wieczny zamek kapituły pomezańskiej to zabytkowa perełka Pojezierza Iławskiego. W czasie wojny trzynastoletniej był areną walk między stroną polską, a Krzyżakami i niemal doszczętnie spłonął. Po zakończeniu wojny został odbudowany, ale w 1520 roku zamek poddał się bez walki na widok armii polskiej, prowadzonej przez Stanisława Kostkę, który został starostą Szymbarka do 1526 roku. Po sekularyzacji państwa krzyżackiego właścicielem zamku został Albrecht Hohenzollern, który przekazał go ewangelickiemu biskupowi Georgowi von Polentzowi. Jego spadkobiercy administrowali zamkiem do 1653 roku, przeprowadzając renesansową przebudowę obiektu i zmieniając go w rezydencję. W XVII wieku właścicielem został Ernest Finck von Finckenstein, którego rodzina władała zamkiem do 1945. Po II wojnie światowej został spalony przez żołnierzy radzieckich. Doczekał się niewielu prac konserwatorskich w latach 60. XX wieku. W 1997 roku ruiny zamku trafiły w prywatne ręce.

RZECZ

17 marca 1809 roku król pruski Fryderyk Wilhelm III wydał zarządzenie rozkazujące rozbić i przetopić polskie regalia królewskie. Powodem prawdopodobnie była wizja bankructwa Prus. Dwa lata później w Królewcu przeprowadzono ich komisyjne zniszczenie. Z pozyskanego złota i srebra wybito monety. Kamienie szlachetne i inne przedmioty, które nie były wykonane z drogocennych kruszców, sprzedano. Straciliśmy w ten sposób „Koronę Chrobrego” – insygnium koronacyjne królów polskich od XIV do XVIII wieku, koronę królowych polskich, koronę homagialną do odbierania hołdów, „Koronę Węgierską” z koronacji Stefana Batorego, „Koronę Szwedzką” z prywatnej kolekcji Wazów, cztery berła królewskie i pięć jabłek królewskich. Polskie regalia otaczane były wielką czcią. Skarbiec Koronny na Wawelu w którym były składowane, otwierano głównie z okazji koronacji lub potrzeby przeprowadzenia inwentaryzacji. Opiekę nad nim sprawował podskarbi wielki koronny, a klucze do drzwi miało tylko sześciu senatorów. 15 czerwca 1794 roku, podczas Insurekcji Kościuszkowskiej, żołnierze pruscy, nie napotykając większego oporu, dokonali grabieży. Zdjęcie przedstawia replikę polskich insygniów koronacyjnych wykonane w latach 2001–2003 przez zespół złotników w Nowym Sączu.

1809 r. Wyszperała w historii: Beata Waś, obraz: Wikimedia Commons, wikipedia, BWA


KRĘCILI TU

KRĘCILI TU: KRÓL OLCH FILMY, KTÓRE POWSTAŁY NA WARMII I MAZURACH

POTWÓR GOETHEGO

Niezwykła wizja hitleryzmu i klęski III Rzeszy w reżyserii Volkera Schlöndorff a. Bohaterem jest Francuz, Abel Tiffauges. Podczas wojny z hitlerowskiego obozu jenieckiego trafia na służbę do Hermanna Goeringa, a potem do zamku w Prusach Wschodnich, gdzie SS szkoli młodych chłopców. Z rozkazu nazistów przemierza okolice, prowadząc przymusową rekrutację do Hitlerjugend. W oczach miejscowej ludności uchodzi za potwora, który porywa dzieci, niczym Król Olch w balladzie Goethego. Film otrzymał w 1996 roku w Wenecji Nagrodę Funduszu Narodów Zjednoczonych na rzecz Dzieci (UNICEF).

PŁONĄCY ZAMEK

JAK W DOMU

Część ekipy filmowej zamieszkała na okres zdjęciowy w hotelu Kormoran w Iławie, jedynym w tym czasie skategoryzowanym obiekcie w mieście. Wśród gości był m.in. reżyser i odtwórca głównej roli. Malkovich przyjechał do Iławy z żoną, nianią i dwójką dzieci. Aktor wynajął całą środkową część hotelu, która została wydzielona tylko na jego użytek. Przywiózł ze sobą do Iławy… własne łóżko. I podobno na odjezdne przyznał, że czuł się w Iławie jak w domu.

Najtrudniejszą do realizacji sceną był pożar zamku podczas najazdu Armii Czerwonej. Ze względu na upalne lato było ryzyko rozprzestrzenienia się ognia. Reżyser wielokrotnie podkreślał, że ekipa polska (koproducentem strony polskiej był Lew Rywin), świetnie wywiązała się z realizacji tej sceny. Widok płonącego obiektu, ukazany z przeciwległego brzegu Jeziora Szymbarskiego, to jedna z najbardziej spektakularnych scen w filmie.

BEZ KINA PO GODZINACH

Na planie filmowym w Olsztynku pojawił się Bogumił Osiński, wówczas reporter TVP Gdańsk, aby przeprowadzić wywiad z reżyserem i odtwórcą głównej roli. – Malkovich był dobrym rozmówcą, naturalnym, z dystansem do siebie – wspomina Bogumił Osiński. – Zapytany o ówczesne kino, wyznał, że stroni od niego i w ogóle nie ogląda filmów. Nawet tych, w których występuje. Ot, taki ekscentryzm. Reżyser natomiast przyznał, że zrealizował film w Polsce ze względu na szacunek dla Andrzeja Wajdy.

PROSTO Z HOLLYWOOD

Początkowo tytułową rolę miał zagrać Gerard Depardieu, potem producentom udało się pozyskać gwiazdę amerykańskiego kina Johna Malkovicha. Volker Schlöndorff podczas konferencji prasowej w Malborku w lipcu 1995 roku zażartował, że trudno już dziś na Starym Kontynencie zrobić liczący się film bez udziału hollywoodzkiej gwiazdy.

100

Tekst: Beata Waś, konsultacje merytoryczne: Bogumił Osiński Obraz: materiały promocyjne, wikimapia, globtroter.pl

OKNA NA TURYSTYKĘ

Sceny realizowano w 1995 roku m.in. w Malborku, olsztyneckim skansenie, na zamku w Szymbarku koło Iławy. W jego ruinach nagrywano sceny zdobywania ogromnego zamku Kaltenborn przez wojska radzieckie. Po zdjęciach pozostały pamiątki. Ekipa filmowa zamontowała we frontowej ścianie budynku drewniane ramy okien, które później były turystyczną atrakcją. Odnowiono też znajdujący się nad główną bramą wjazdową herb właścicieli zamku.

Mecenas projektu:

Warmińsko-Mazurski Fundusz Filmowy

wspiera twórców realizujących w regionie filmy fabularne i seriale telewizyjne, dokumenty i animacje. Warmińsko-Mazurski Fundusz Filmowy Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych Olsztyn, ul. Parkowa 1 www.funduszfilmowy.warmia.mazury.pl


NAPISY KOŃCOWE

NAPISY KOŃCOWE imię i nazwisko wykonywany zawód miejsce urodzenia

AKTOR, WOKALISTA OLSZTYN

Kiedy mijam ulicznego grajka… jeśli gra fajnie, wrzucam do kapelusza parę złotych i życzę, żeby ulicę zastąpiła mu scena.

Moje kolejne urodziny… będą ostatnimi przed 40-ką, więc specjalnie mi się nie śpieszy.

Gdy stoję w korku… uczę się tekstów, śpiewam i obdzwaniam znajomych.

Chciałbym zobaczyć świat oczami… jakiegoś malutkiego stworzenia, np. mrówki.

Ostatnie 10 zł wydałbym… na tort gruszkowy, którym zachwyciłem się w zeszłym roku w USA.

Lubię w sobie… poczucie humoru.

Jeszcze raz przeczytałbym… zdecydowanie wolę wracać do filmów i spektakli, niż do książek.

Komfortowo czuję się… kiedy mój kalendarz jest zapełniony na minimum pół roku do przodu. Cofając czas, chciałbym zostać… sobą.

Za kierownicą jestem… często śpiewam, co podobno dobrze wpływa na koncentrację.

W kieszeni muszę mieć… telefon, kluczyki do auta i balsam do ust.

Gdy zaczyna się weekend… przygotowuję się do pracy na scenie.

W kolejce do kasy… walczę z pokusami batoników, miśków, czekoladek, etc.

Na Warmii i Mazurach znajomych zabrałbym… do Olsztyna i miejsc, które kojarzą mi się z dzieciństwem.

Płakałem ostatnio… oglądając reportaż o nieuleczalnie chorej dziewczynie.

Najchętniej wystąpiłbym w reklamie… sportowej limuzyny. W portfelu mam… zasuszoną koniczynę. Ulubione zdjęcie to… fotografia moich rodziców z młodości. Nigdy nie ubiorę… chodaków. Kiedy kupuję papier toaletowy… wiem, że są w życiu rzeczy ważne i ważniejsze. Obejrzę się na ulicy… za Audi A7. Nie odbiorę telefonu od… telemarketera. 27 złotych… może „uratować” życie. 102

MAREK KALISZUK

W kuchni zawsze wyjdzie mi… kawa. Ostatnio rowerem pojechałem… niezbyt daleko, choć efektywnie! Jeżdżę niestety tylko na rowerze stacjonarnym. Niby w miejscu, a jednak do przodu!

Rano w lustrze… bywa różnie.

Nie chciałbym stracić… moich bliskich, zdrowia i apetytu na życie. Zawstydzam się… kiedy słyszę komplementy. Zawsze podziwiałem… moją mamę, która przy całej swej empatii, wrażliwości i szacunku dla drugiego człowieka, potrafi być silna i odważna, jak superbohater. Mój ulubiony ciuch… to jeansy, t-shirt i trampki. Ostatnio przeczytałem… kilka blogów kulinarnych z przepisami na proste i szybkie dania fit. Chciałbym mieć obraz…, który będzie mi się podobał. Nie musi być drogim dziełem sztuki. Najdłuższy dystans jaki przebiegłem to… chyba około 8–9 km.

Nigdy nie odmówię sobie… dobrej, aromatycznej, czarnej kawy.

Na wyprzedaży kupiłem ostatnio… zapachową świeczkę, która ma się podobno palić przez prawie 500 godzin.

Przez jeden dzień chciałbym być… kierowcą tira. Strasznie mnie interesuje, jak prowadzi się takiego kolosa!

Podgłaszam radio gdy… słyszę którąś z moich piosenek. Otwieram wtedy szyby i krzyczę, że to ja. Nie ma to, jak dobra autopromocja.

Nie cierpię zapachu… starych kamienic, wilgoci oraz ludzi, którzy oszczędzają na wodzie i mydle.

Z menu nigdy nie wybiorę… sushi, owoców morza, ryby i czerniny.


MADE IN Warmia & Mazury / 28 / kwiecień - maj 2018  

MADE IN Warmia & Mazury to 100-stronicowa wizytówka naszego regionu, która co dwa miesiące trafia do ludzi twórczych, ambitnych i poszukując...

MADE IN Warmia & Mazury / 28 / kwiecień - maj 2018  

MADE IN Warmia & Mazury to 100-stronicowa wizytówka naszego regionu, która co dwa miesiące trafia do ludzi twórczych, ambitnych i poszukując...

Advertisement