Page 1

magazyn lifestylowy

bezpłatny

numer 24

lipiec-sierpień 2017

ISSN 2353-2408 www.madeinwm.pl

NATALIA

NYKIEL NA PEWNO BĘDZIE SIĘ DZIAŁO

GRZEGORZ HALAMA

GŁUPOTA POWIEDZIANA SAMA Z SIEBIE NIE WYSTARCZY

JAN POPIS

CHOPIN WOLAŁ TAKIE MIEJSCA JAK PACÓŁTOWO

BIG DAY

SPEŁNIAMY ZACHCIANKI, NIE OGLĄDAJĄC SIĘ NA TRENDY


DZIEŃ DOBRY Latem przyroda Warmii i Mazur prezentuje apogeum swoich możliwości. Ale za winklem czyhają na nią zagrożenia. Przyroda bowiem wydaje się być niczyja. A odpowiedzialność zbiorowa jest tu… nieodpowiedzialna. To tak, jakby właściciel przedsiębiorstwa nie dbał o najważniejszą maszynę w jego fabryce, dzięki której wyprzedza konkurencję. W przypadku naszego regionu, tą bezkonkurencyjną maszyną jest przyroda. Jednym z problemów są mnożące się kurze fermy (o zagrożeniach piszemy w tym numerze). Autorka felietonu rzuca pytanie: czy nikt nie potrafi i nie chce zapanować nad tym problemem? Wepchnięci w system napędzany przez pieniądz, perfekcyjnie wyuczyliśmy się liczyć swoje zyski, bądź straty, nie zważając, że niszczymy ziemię, na której żyjemy. A wszystko przez ego – myślenie w kategorii „ja”, nie patrząc na konsekwencje otaczającego świata. To mi ma być jak najwygodniej, mam zgromadzić jak najwięcej, a już na pewno więcej, niż inni. Każda czapla, wilk czy sarna żyjące na Warmii i Mazurach, swoim zachowaniem starają się przyczynić do przetrwania i rozwoju swojego gatunku. Taka jest harmonia natury. Człowiek przywykł konsumować planetę tak, jakby po jego śmierci świat i gatunek ludzki miały przestać istnieć. A przecież przyroda była tu długo przed nami, więc i powinna pozostać długo po nas. Z kolei patrząc na jej skalę, jesteśmy tu jedynie gośćmi. Pozostając na łonie przyrody, spodobała nam się mało jeszcze popularna u nas gra – frisbee (poczytacie o olsztyńskiej drużynie). A szczególnie jej spis zasad etycznych, a potem szanowanie ich. To tak, jakby z boiska piłkarskiego nagle usunąć sędziego, bo nie miałby okazji do interwencji, ponieważ wszyscy grają fair. Przyroda też gra z nami fair i nie potrzebuje arbitrów. Nie ruszone drzewa potrafią przeżyć wiele pokoleń. Jeśli więc człowiek nie szanuje zasad fair wobec przyrody, zwyczajnie nie ma kto dla niej odgwizdać faulu. A nawet maluchy z boiska wiedzą, że kiedy pofauluje się wszystkich przeciwników, widowisko trzeba zakończyć. Nie nokautujmy więc ziemi.

Obraz: Arek Stankiewicz Podziękowania za pomoc w sesji dla firmy Huba Projects, producenta katamaranu Coco, który świetnie nadaje się do podziwiania naszej przyrody.


RAZ, DWA, TRZY... Szybki numerek z MADE IN SHORT Przy porannej kawie KULTURA Polecamy Warmię i Mazury

020

KULTURA W scenicznym świetle i we mgle RECENZJE Kultura osobista KULTURA Chopin słuchany z zamkniętymi oczyma POSTAĆ Natalia Nykiel PRODUKTY Galeria handlowa WARMIA & MAZURY Koronki z certyfikatem PODRÓŻE Uwaga na Trolle! GODNE UWAGI Dobre miejsca MADE IN

040

TURYSTYKA Spod znaku ślimaka INWESTYCJE Do brzegu! DOBRE MIEJSCA Polana ze smakiem

DOBRE MIEJSCA Sjesta wśród winorośli KUCHNIA Ciao Italia!

048

WEEKEND Na fali dźwięku LUDZIE Rozmowy na schodach

NIERUCHOMOŚCI Sztuka w życiu codziennym WNĘTRZE Tapicerka z Oscarem

Wydawca Auris Media Group Michał Bartoszewicz biuro@auris-media.pl www.auris-media.pl Redakcja +48 733 408 350 10-801 Olsztyn, ul. Sielska 17 redakcja@madeinwm.pl www.madeinWM.pl

008 010 012 015 016 018

052 055 058 060 062 063 067 068 074 075

020 028 030 031 032 034 078 036 080 038 083 086 040 089 042 090 044 046 092 093 048 094 051 098

NIERUCHOMOŚCI Luksus nad Łyną REPORTAŻ Sport dla dobrych ludzi

MODA I SPORT Dirty dancing nad Ukielem KOCHA(M)-POMAGA(M) Pozytywnie niegrzeczny BLOGERZY #Olsztyn:TuŻyjęTuBiegam ZDROWIE Druga szansa na zdrowie URODA Skazani na buty, czyli kosmetyka od podszewki STYL WARMII I MAZUR Aura Mody SPOD IGŁY Salon samochodowy MADE IN AUTO Bilet do klasy business

AUTO Nowy Koreańczyk w Olsztynie AUTO Pod błękitem nieba PARTY & FOTO Mistrz ceremonii PARTY & FOTO Tłumy wśród rzeźb POZA GALERIĄ Płótno z silnikiem

DAWNO TEMU I kto to wi(e)dział FELIETON Bomba nad jeziorem W DOBRYM TOWARZYSTWIE Lista obecności MADE IN NAPISY KOŃCOWE Zbigniew Staniszewski

Skład

Druk

Sekretarz redakcji Jolanta Bukowska, jola@madeinwm.pl

Studio Gravite, Olsztyn

Przedsiębiorstwo Poligraficzne HAKUS Maria i Andrzej Kuśmierczyk sp. j.

Reklama +48 733 408 350, reklama@madeinwm.pl

Projekt graficzny Agnieszka Tańska

Patronaty +48 608 641 421, redakcja@madeinwm.pl Kultura Beata Waś, beata@madeinwm.pl

Foto Agata Kurczak Jakub Chmielewski Piotr Dowejko Piotr Ratuszyński Arek Stankiewicz Łukasz Wajszczyk

075

AUTO Jak zasuwa SUV?

Redaktor naczelny Rafał Radzymiński, rafal@madeinwm.pl

Prenumerata i dystrybucja +48 733 408 350, jola@madeinwm.pl

055

Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo do skrótu i redakcyjnego opracowania tekstów przyjętych do druku. Za terść reklam nie odpowiadamy. Przedruk materiałów w  jakiejkolwiek formie i  w  jakimkolwiek języku bez pisemnej zgody Wydawcy jest zabroniony. All rights reseved!

090


Drzwi z kolekcji Porta VECTOR Premium

OTWÓRZ SIĘ NA MOŻLIWOŚCI CENTRUM PORTA Olsztyn ul. Towarowa 9c (na terenie Agroma Olsztyn) tel. 89 533 08 77, www.centrumporta.pl

CENTRUM


RAZ, DWA, TRZY...

8 METRÓW GRUBOŚCI 8 METRÓW GRUBOŚCI MIAŁY STROPY W NAJSOLIDNIEJSZYCH SCHRONACH W WILCZYM SZAŃCU W GIERŁOŻY, GDZIE W LATACH 1941–44 BYŁA KWATERA GŁÓWNA ADOLFA HITLERA.

4 427 200 KSIĄŻEK ZNAJDUJE SIĘ W 304 BIBLIOTEKACH PUBLICZNYCH NA WARMII I MAZURACH. ROCZNIE ODWIEDZA JE 200 TYS. CZYTELNIKÓW.

1,2 MLN MIESZKAŃCÓW 1,2 MLN MIESZKAŃCÓW BĘDĄ MIAŁY WARMIA I MAZURY WEDLE PROGNOZ DEMOGRAFÓW NA 2050 ROK. DZISIAJ JEST NAS 1,44 MLN.

3,5 M²

850 ZŁ / POKÓJ 850 ZŁ KOSZTUJE NAJDROŻSZY DWUOSOBOWY POKÓJ W WAKACJE W HOTELU NA WARMII I MAZURACH. ADRES? MIKOŁAJKI.

36,5°C

3,5 METRA KWADRATOWEGO PARKU PRZYPADA STATYSTYCZNIE NA KAŻDEGO MIESZKAŃCA OLSZTYNA.

008

4 427 200 KSIĄŻEK

36,5 STOPNIA CELSJUSZA ODNOTOWANO W ELBLĄGU 31 LIPCA 1994 ROKU. TO REKORD UPAŁÓW ODNOTOWANY W REGIONIE.

389 SPEKTAKLI

520 000 KM

389 SPEKTAKLI ZAGRAŁ W TYM SEZONIE TEATR IM. STEFANA JARACZA W OLSZTYNIE. OBEJRZAŁO JE 48 453 WIDZÓW, CO DAJE ŚREDNIĄ 125 OSÓB NA SPEKTAKL.

520 000 KM ROBIĄ ŚREDNIO MIESIĘCZNIE WSZYSTKIE AUTOBUSY MPK W OLSZTYNIE. A JEST ICH 160.

32 KORTY

TENISOWE

32 KORTY TENISOWE ZNAJDUJĄ SIĘ NA TERENIE OLSZTYNA. WSZYSTKIE WYZNACZONE NA NICH LINIE MAJĄ 3,5 KM DŁUGOŚCI. TO POŁOWA NAJDŁUŻSZEJ ULICY W OLSZTYNIE – BAŁTYCKIEJ.


INFO

Po studiach na University of Montana i pracy z największymi gwiazdami tenisa, wrócił do Olsztyna. Mikołaj Borkowski od kilku lat jest sparingpartnerem m.in. podczas turnieju Miami Open, w Madrycie oraz Shenzhen. Sparował czyli odpierał ciosy na korcie m.in. z Andym Murray’em, Johnem Isnerem, Gillesem Simonem czy Davidem Goffinem. W tej chwili uczy gry na kortach przy ul. Olimpijskiej. A jesienią prawdopodobnie wyskoczy na China Open.

MIECZEM I TARCZĄ PODBIJA ŚWIAT

Drżą przed nim rycerze z całego świata, bo w prestiżowej konkurencji miecza i tarczy nie ma sobie równych. Marcin Waszkielis z Kętrzyna po raz czwarty zwyciężył w mistrzostwach International Medieval Combat Federation, które w maju odbyły się w duńskim Spottrup. Podczas rozgrywek wystartowały reprezentacje 28 państw. Marcin to jeden z najbardziej utytułowanych zawodników w walkach rycerskich. Oprócz czterech triumfów federacji IMCF, ma w dorobku srebrny medal mistrzostw świata rosyjskiej federacji HMB.

MAŁE MIASTA, DUŻE PIENIĄDZE

Manu f ak t ur y Z a w o dów Da w nych w Nowym Mieście Lubawskim, rewitalizacja centrum i przebudowa parku nad jeziorkiem w Nidzicy, strefa zieleni i małej architektury nad jeziorem Ryńskim, modernizacje budynków w Reszlu i Dobrym Mieście… Kolejne miasta sieci Cittaslow podpisały w czerwcu w Urzędzie Marszałkowskim w Olsztynie umowy o unijne dofinansowanie projektów, które podniosą ich potencjał turystyczny. Dla 20 miast z Warmii i Mazur zrzeszonych w stowarzyszeniu „Polski Miasta Cittaslow” zarezerwowano 51,1 ml euro. Z kolei Stowarzyszenie Wielkie Jeziora Mazurskie 2020 otrzyma prawie 10 mln zł na projekt wspierający lokalny, mały biznes.

Mamy to! – napisała 14 maja na swoim profilu na facebooku. Nie wiemy czy chodziło o ulubionego pączka, czy o to, że Joanna Jędrzejczyk wypunktowała Jessicę Andrade na gali UFC 211 w Dallas. Zwyciężyła z Brazylijką jednogłośną decyzją sędziów i po raz piąty obroniła pas mistrzyni wagi słomkowej. Dla niezawodnej olsztynianki, trenującej w American Top Team, było to 14. zwycięstwo w karierze.

PRESTIŻ, TUU I MADE IN Obraz: Michał Bartoszewicz

010

Obraz: fb.com/joanna.jedrzejczyk

THE WINNER IS… DŻOANA

W czerwcu w klinice „Budzik dla dorosłych” w Olsztynie wybudził się pierwszy pacjent. To 49-letni mężczyzna, któr y w  styczniu doznał ciężkiego urazu głow y podczas jazdy na nartach w  Zakopanem. W  stanie wegetat y wnym został poddany przez zespół specjalistów intensy wnej neurorehabilitacji. Po kilku miesiącach wypowiedział pierwsze słowa i postawił pierwsze kroki. Budzik działa od 1 kwietnia i dysponuje ośmioma łóżkami.

Nasz magazyn wylądował na podium, mimo iż z nikim nie próbujemy rywalizować, a jedynie podążać swoją ścieżką. Miesięcznik „Press”, najbardziej opiniotwórczy tytuł na polskim rynku zajmujący się branżą mediową, przeprowadził ranking lifestylowych magazynów o zasięgu regionalnym. Na 16 tytułów, „MADE IN. Warmia & Mazury” został sklasyfikowany na trzecim miejscu. Jurorzy najwyżej oceniali magazyny potrafiące promować lokalne osobowości, które publikują dobre wywiady, mają niebanalną makietę, dobre fotografie, ciekawe pomysły redakcyjne… „A także te, po których widać smykałkę do redagowania – sprawiania, by każdy numer był spójną, ciekawą całością” – czytamy w „Press”. Gratulujemy zwycięzcom – trójmiejskiemu „Prestiżowi” oraz poznańskiemu „Tuu”.

Obraz: cittaslowpolska.pl

SPARUJĄCY Z GWIAZDAMI

Obraz: Andrzej Frankowski

Obraz: archiwum prywatne

PIERWSZE SŁOWA W BUDZIKU


Obraz: archiwum UKS Hajduczek

INFO

Obraz: www.shutterstock.com

Skanuje pier ś w y kor z y s tując fale utradźwiękowe, przetwarza pozyskane dane i rekonstruuje obrazy dowolnych jej przekrojów. Tak działa hybrydowy tomograf ultradźwiękowy stworzony przez olsztyńską rodzinną firmę Dramiński S.A. Innowacyjne urządzenie umożliwia wczesne wykrywanie nowotworów w piersiach i ocenę ryzyka ich złośliwości. W pracach nad tomografem uczestniczy zespół naukowców z  Wydziału Elektroniki Politechniki Wrocławskiej. Prototyp jest już opatentowany, przechodzi testy lekarzy, a jego możliwości doceniło Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Tanie, szybkie i precyzyjne badania przyczynią się do większej wykrywalności nowotworów we wczesnych ich stadiach. Takiego rozwiązania nie ma żadna konkurencyjna firma na świecie – a konkurentami spółki Dramiński są gigantyczne korporacje. Produkcja ma ruszyć za dwa lata.

OLSZTYŃSKIE MISTRZYNIE SZABLI Po raz pierwszy w historii olsztyńskiej szermierki klub z naszego regionu zdobył tytuł mistrza Polski. Puchar cieszy tym bardziej, bo wywalczony na własnym terenie. Do stolicy Warmii i Mazur przyjechało 160 szablistów z 17 klubów. Olsztynianki w półfinale spotkały się z drużyną, która jest kuźnią mistrzów olimpijskich – AZS AWF Warszawa. Pokonały je 36:26. A na finałowe starcie czekały utytułowane zawodniczki TMS Sosnowiec, które zostały pokonane przez nasze zawodniczki 36:29. – Jako pierwsi w Polsce zdołaliśmy przełamać dominację TMS Sosnowiec – cieszy się Adam Sobczyk, trener olsztyńskiego UKS „Hajduczek”, który reprezentowały: Pola Domżalska, Aniela Kozłowska, Nina Kondrusik, Klaudia Malgrem.

NA ORIENTACJĘ MIĘDZY JEZIORAMI

Profesjonaliści i amatorzy, piesi i rowerzyści, single i całe rodziny. Organizatorzy Rajdu na Orientację Abentojra zadbali o  to, by każdy znalazł trasę dla siebie. – Dla najmłodszych przygotowaliśmy przygodowe punkty kontrolne – mówi Arkadiusz Pac z Warmińsko-Mazurskiego Klubu Orientacji Pieszej i Rowerowej Abentojra. – Rajd jest eliminacją Pucharu Polski w Maratonach na Orientację, więc gościć będziemy czołówkę zawodników. Bazą będzie Park Rozr y wki Ak t y wnej BARTBO w Butrynach. Większość tras zlokalizowano na terenie malowniczej gminy Jedwabno. Zawody w  dniach 1–3 września. Więcej na abentojra.pl.

PRACUJĄCA PANNA MŁODA Projekt „Panna Młoda” nabrał tempa. Przypomnijmy – zespół profesjonalistów skierował swój pomysł do dziewczyn planując ych wziąć ślub. Projekt ma pokazać, jak przyjemne, a pr zede wsz ys tkim z  czarując ym efektem, mogą być przygotowania do ceremonii życia, jeśli – jak podkreśla autorka pr zedsięw zięcia Mar zena Tarasiewicz (lalila.pl) – ma się odpowiedni team i plan. Spośród kandydatek wybrano Karolinę Polakowską, którą już zajmują się specjaliści. W Atelier Brafittingu dotychczasowe, źle dobrane biustonosze, które gubią atuty sylwetki, wylądowały w koszu. Doszedł też biustonosz sportowy, bo Karolina pracuje z trenerem personalnym Kacprem Grażulem. Realizują program Be Slim. Salon Gryko HairStylist rozpoczął pracę od kuracji włosów, by nabrały blasku i sprężystości. Kosmetyczna z kolei pracuje nad ujędrnieniem skóry, permanentnym makijażem brwi i lekką korektą ust. Efekt końcowy poznamy w dniu ślubu 29 września.

Obraz: Piotr Dowejko

TOMOGRAF PRZYSZŁOŚCI

Obraz: archiwum Fundacj Albatros

PIERWSZA PRZYLECI PTASIA STRAŻ Fundacja Albatros wpadła na pomysł stworzenia ptasiej straży. To nowatorska inicjatywa sprawnej organizacji pierwszej pomocy dla poszkodowanych dzikich ptaków. Działa w niej specjalistyczna grupa przeszkolonych wolontariuszy wyposażonych w niezbędny sprzęt. – Zminimalizujemy przykry problem „odbijania piłeczki” i ryzyko przerwania przepływu informacji o poszkodowanym zwierzęciu, niezależnie czy osoba, która je znalazła, skontaktuje się ze strażą miejską, lecznicą, centrum zarządzania kr yzysowego, urzędem gminy, policją, numerem 112 czy jednostką straży pożarnej – w yjaśnia Ewa Rumińska z Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Ptaków prowadzonego przez Fundację Albatros. W  t ym roku s traż dzia ła na terenie powiatu olsz t yńskiego, w  kolejnych latach będzie już w  całym regionie. Projekt dofinansowała Fundacja PZU, a wsparły samorządy: Województwa Warmińsko-Mazurskiego, Gminy Dywity oraz Miasta Olsztyn.

011


KULTURA

POLECAMY WARMIĘ I MAZURY Obraz: fb.com/daniel.spaleniak

SCENA SLOW

Obraz: BWA

Bez zbędnych barier między artystą, a publicznością – to idea Slow Life Music Festival prezentującego ambitną, songwriterską muzykę. Podczas drugiej edycji wydarzenia, na olsztyńskiej scenie pojawią się Daniel Spaleniak, Henry David’s Gun, MajLo i Buslav. Festiwal 9 lipca, godz. 17, Amfiteatr im. Niemena, Olsztyn

GAŁCZYŃSKI I JAZZ

Obraz: fb.com/kabaretHrabi

012

Obraz: Anna Wloch

KOLEKCJA PRZESTRZENNA

Obraz: fot. Wojciech Kurczewski/TVN

Kameralny recital Leszka Możdżera, światowej sławy pianisty, który łączy klasykę z jazzem. Wydał ponad 100 albumów, m.in. muzykę do spektaklu „Sen nocy letniej” Szekspira w tłumaczeniu K.I. Gałczyńskiego. Koncert 22 lipca, godz. 18, Leśniczówka Pranie, Ruciane-Nida

WSADZĄ SZPILKĘ

Z ZIELONYM PODTEKSTEM

Gwóźdź programu tej legendarnej imprezy to Kabaretowa Noc pod Gwiazdami z udziałem największych gwiazd kabaretu i laureatów Turnieju o Złotą Szpilkę. Program pt. „6 dni z życia” poświęcony będzie pamięci Bohdana Smolenia. Ostatniego dnia wystąpi Kabaret Hrabi. 38. Lidzbarskie Wieczor y Humoru i  Sat yr y, 17–20 sierpnia, Lidzbark Warmiński

HEY, Łąki Łan, Xxanaxx, L.U.C, Fisz Emade Tworzywo, Ten Typ Mes, Mary Komasa, Natalia Przybysz, Paulina Przybysz – to część twórców, którzy zawitają na olsztyńską plażę miejską. Czwarta edycja imprezy, to również w ydarzenia propagujące ekologię i zdrowy tryb życia. Olsztyn Green Festival, 12–13 sierpnia, CSR Ukiel, Olsztyn

Waldemar Andzelm, kolekcjoner z Lublina, posiada jeden z ciekawszych zbiorów sztuki współczesnej w  Polsce. Po raz drugi pokaże jej część w Olsztynie, tym razem głównie rzeźbę i  formy przestrzenne, m.in Jana Berdyszaka, Ryszarda Winiarskiego. Kolekcja prezentowana w obu salach ekspozycyjnych. Wernisaż 27 lipca, godz. 18, BWA Galeria Sztuki Olsztyn

BLUES ZZA OCEANU Muzycy z USA, Polski i Włoch pojawią się na 26. edycji Międzynarodowego Festiwalu Olsztyńskie Noce Bluesowe. Zagra m.in. Honey Island Swamp Band, Watermelon Slim Band, Annika Chambers z USA i Dany Franchi Band z Włoch. Do tego koncerty w klubach festiwalowych – SARP i Sowa. ONB, 14–15 lipca, Amfiteatr im. Niemena, Olsztyn

Twórczość grupy Księżyc łączy ducha muzyki dawnej i współczesnej. Średniowieczne brzmienie o słowiańskich korzeniach miesza się z estetyką minimalistyczną i elementami eksperymentów wokalnych XX wieku. A do tego surrealistycznie teksty i baśniowa aranżacja otoczenia. Koncert 19 sierpnia, godz. 18, scena nad jeziorem Nielbark k. Kurzętnika, info: jeziorostanelo.pl

Obraz: fb.com/bluesbaby85

Obraz: fb.com/Księżyc

KSIĘŻYC W SZUWARACH


KULTURA

W SCENICZNYM ŚWIETLE I WE MGLE NIEROZŁĄCZNI W ŻYCIU I NA SCENIE. O ZACHCIANKACH, ZBIORACH PŁYT I ŁASCE PAŃSKIEJ, KTÓRA POZWALA UTRZYMAĆ SIĘ NA MUZYCZNYM RYNKU OD 25 LAT, MÓWIĄ ANNA I MARCIN CIURAPIŃSCY Z OLSZTYŃSKIEJ GRUPY BIG DAY. MADE IN: Co się wydarzyło w dzień gorącego lata 25 lat temu? Anna Ciurapińska: Dwa olsztyńskie zespoły muzyczne, I  want you i  Yahoo, połączył y się w  jeden. Ot tak, dla zabawy, bez wielkich planów i ciśnienia. Pierwsze próby mieliśmy w osiedlowym domu kultury Akant na Jarotach, dookoła którego były wtedy łąki, pasły się krowy. Marcin Ciurapiński: Bawiliśmy się dźwiękami inspirowanymi muzyką lat 60.: The Beatles, The Who. Do naszego image dorzuciliśmy kolorowe stroje w klimacie posthipisowskim. Ludzie, widząc nas na ulicy, nie raz pukali się w czoło. Ale rynek muzyczny nas kupił. Było zapotrzebowanie na optymistyczne dźwięki? Anna: Ludzie potrzebowali nadziei, oddechu, świeżości. Lata 90. to ciekaw y okres, nie t ylko w  historii polskiej muzyki. Mieliśmy szczęście, że się w  niego wpisaliśmy. Sprzyjała nam radiowa Trójka, T VP. Obecnie jest trend na powrót do tamtej estetyki i zjawisk, znowu szukamy energii, która wyciągnie nas z marazmu i niepokojów, które funduje świat. Stąd decyzja o wydaniu zremasterowanych pierwszych krążków? Marcin: Tak, a ludzie sięgają do nich albo z sentymentu, albo z ciekawości. To nasi rówieśnicy, którym kojarzymy się z beztroskimi latami, albo młodsi słuchacze, którzy analizują ówczesne trendy. Pierwsi znają na pamięć nasze single, jak „W świetle i we mgle”, „Przestrzeń”, „Inni”, które wtedy nadawała Trójka. Komercyjne stacje do dzisiaj grają „W  dzień gorącego lata”, więc zna go młodsze pokolenie, nawet jeśli nie zgłębia specjalnie naszej twórczości. No i śpiewają je z nami podczas koncertów.

Jak w ygląda codzienność par y związanej z branżą muzyczną? Włączacie muzykę już do śniadania? Anna: Od rana muzyka, książki i filmy, kochamy sztukę w każdym wydaniu. Są wykonawcy do których co jakiś czas wracamy, ostatnio mamy fazę na Davida Bowiego. Śledzimy nowe zjawiska muzyczne, ale utwierdzają nas tylko w przekonaniu, że wszystko już było. 90 proc. gitarzystów korzysta z dokonań Rolling Stonesów, Hendrixa czy Led Zeppelin. Dlatego wciąż wracamy do źródeł, klasyki, nieśmiertelnego rocka sprzed 40, 50 lat, który przewrócił nam w głowach. Marcin: Czasem jeździmy na koncerty, np. niedawno byliśmy w Berlinie na Noelu Gallagherze z grupy Oasis, ale wszystko czego nam trzeba, mamy w domowych zbiorach. Przez Big Day przewinęło się kilku młodych gitarzystów, ale mieli problem z odczytaniem naszych intencji muzycznych. Dlatego wróciliśmy częściowo do składu, z którym lata temu dzieliliśmy nasze doświadczenia i inspiracje. No i jest porozumienie bez słów. Teksty powstają w waszym podolsztyńskim domu? Marcin: Warmińska prowincja sprzyja twórczości, a teksty powstają nawet podczas snu. Śnią mi się całe wersy. Budzę się wtedy, chwytam za telefon i zapisuję. Od ostatniej płyty „Nasza fala” minęło pięć lat. Jubileuszowy rok zamkniecie nowym krążkiem? Jaki będzie? Anna: Zagęszczamy ruchy, nagrania trwają, więc powinno się udać. Ciężko nam mówić o własnej twórczości, jesteśmy w takim wieku, że spełniamy swoje zachcianki, nie oglądając się na trendy. Skoro radio nas nadaje, to ich badania wskazują, że ludzie chcą nas słuchać. Utrzymanie się na rynku, to zasługa łaski pańskiej i masy szczęścia. Marcin: Z wiekiem spokornieliśmy i coraz bardziej doceniamy, że dane nam jest robić to, co kochamy. Podobnie myślą inne grupy, które grają od dekad, rozmawiamy o tym za kulisami. Pewnie będzie taka okazja 12 sierpnia, podczas Top Festiwal Mrągowo, gdzie zagramy z Czerwonymi Gitarami, Wandą i  Bandą, Różami Europy, Golden Life i Pudelsami. A 22 sierpnia zapraszamy na nasze 25-lecie do olsztyńskiego amfiteatru im. Niemena. Rozmawiała: Beata Waś, obraz: archiwum zespołu

015


RECENZJE

KULTURA OSOBISTA MADE IN

PISZĄ, WYDAJĄ I NAGRYWAJĄ. I POCHODZĄ Z WARMII I MAZUR.

SYMFONIA NA KOBZĘ I CYMBAŁY Legenda o braciach, którzy założyli trzy słowiańskie narody, zainspirowała Grzecha Piotrowskiego, saksofonistę i kompozytora z Olsztyna, do stworzenia symfonii z okazji 1050-lecia Chrztu Polski. Ani nudnej, ani pompatycznej. Za to z udziałem instrumentów dawnych i zbudowanych specjalnie na potrzeby utworu: z drewna, metali, kamieni, skór i piasku. Na płycie

mieszają się gatunki i inspiracje. A te, autor, założyciel World Orchestra, czerpał m.in. z chorałów gregoriańskich i muzyki Słowian. Wokaliści i instrumentaliści z różnych stron świata sięgają m.in. po klekotki, dzwony, okaryny, flety pasterskie i cymbały, bandury, gadułki, bałałajki, kobzy. Grzech Piotrowski & World Orchestra, Symphony „Lech, Czech i Rus”

NA TROPIE ZŁODZIEJA LALEK P o d c z a s s p e k t a k l u w O l s z t y ń s k i m Teatrze Lalek w niewyjaśnionych okolicznościach znika pochodząca z Kopenhagi w ypoż yc zona kukła K rólowej Śniegu. Kama, Zuza, Krzysiek i Święty obecni na lekcji teatralnej, przypadkiem dowiadują się o  kradzież y i  postanaw iają w  t ajemnic y pr zed dorosł y mi w y tropić złodzieja lalek. Czy jest nim

zadłużona szatniarka, zwolniony portier czy szukająca zemst y krawcowa? To kont y nuacja pr z ygód bohaterów k siążki „Tajemnica zaginionej kotki ” autorki z Warmii, o paczce dzieciaków rozwiązujących olsztyńskie zagadki. Beata Sarnowska, „Wielka afera w teatrze lalek”, Wydawnictwo Skrzat

WINYLOWY NOTATNIK Album stworzony głównie w domowym studio didżeja i producenta pochodzącego z Olsztyna. Jest jak notatnik pełen osobistych doświadczeń, spotkań z ludźmi i muzyką. Zmienny klimat, bogate instrumentarium i zaskakujące wokale m.in. Krystyny Czubówny recytującej „Kobietki”, Weroniki Dziedzic, Angeliny Nartowskiej czy kota twórcy Otake Records. Piotr,

znany głównie z elektronicznej t wórczości i żywiołowych występów na klubowej scenie, zaprosił do współpracy muzyków, którzy sięgają po skrzypce, gitarę, kalimbę czy siadają za fortepianem. Geneza każdego z utworów, barwnie opisana na okładce winyla. Debiutancki, dojrzały, różnorodny i zaskakujący „Album”. Piotr Bejnar, „Album”, Otake Records

CHCIEĆ TO MÓC Biografia najlepszej zawodniczki MMA na świecie. Zabiera nas w podróż na podwórko olsztyńskiego osiedla Jaroty, gdzie dorastała. Wspomina szkolne perypetie i  dorastanie w  tradyc yjnej polskiej rodzinie, która w ychowała ją na silną kobietę o głębokiej wierze i twardych zasadach. Dowiemy się, jak to jest dać nauczkę pieniaczowi w dyskotece, zatańczyć na stole w lokalu w Jokohamie,

zamieszkać w drewnianej chatce na rajskiej wyspie w Tajlandii, wejść w konflikt z  prawem w  Wielkim Kanionie Kolo rado. Swoimi opowieściami Jędrzejczyk mogłaby zawstydzić niejednego podróżnika. A przede wszystkim dowiemy się, że chcieć to móc. Bez względu na dziedzinę. Jędrzejczyk Joanna, Osiak Przemysław, „Wojowniczka. Jak stałam się niezwyciężona”, Wyd. Ringier Axel Springer Polska


KULTURA

CHOPIN SŁUCHANY Z ZAMKNIĘTYMI OCZYMA TO JEDYNE MIEJSCE W POLSCE, W KTÓRYM MUZYKA CHOPINA GRANA JEST TAK, JAK ON SAM TEGO NAJBARDZIEJ PRAGNĄŁ. TO EWENEMENT – O RECITALACH SALONOWYCH W PAŁACU PACÓŁTOWO OPOWIADA JAN POPIS*.

MADE IN: Fryderyk Chopin przyjechałby do Pacółtowa, by dać koncert? Jan Popis: Chopin unikał dużych sal koncertowych, wolał małe audytoria w salonach, do kilkudziesięciu osób – takie jak w Pacółtowie. Wówczas osiągał niezwykły stan skupienia, wychwytywał i reagował na emocje między nim a słuchaczami. W ten sposób nawiązywała się duchowa więź – i to jest fenomen salonu.

018

W Żelazowej Woli koncertów słucha się w ogrodach, w Łazienkach Królewskich – w parku. Jedyne salonowe i całoroczne recitale chopinowskie w Polsce odbywają się właśnie w Pałacu Pacółtowo. Delikatna, pełna niuansów muzyka Chopina potrzebuje bliskości. I właśnie powstało miejsce, w którym może zaistnieć w takich okolicznościach, takiej jakości, jaką Chopin za swojego życia kreował. Wystrój, walory architektoniczne salonu muzycznego odrestaurowanego pałacu, przyjazna akustyka i  najważniejsze – bardzo dobry fortepian „Steinway” – to jest ewenement. Pomysł właścicielki Pałacu na organizowanie recitali chopinowskich jest absolutnie oryginalny. Zyskał honorowy patronat Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina, Program II Polskiego Radia zamieszcza stałe informacje o występujących pianistach, a jest to prawdziwa plejada naszych chopinistów. Wśród nich są laureaci Konkursu Chopinowskiego i wielu innych, międzynarodowych konkursów muzycznych. Wszyscy bardzo sobie cenią możliwość występu w tym salonie i chętnie wracają. Publiczność? Jest stała grupa słuchaczy, którzy regularnie przyjeżdżają, by słuchać Chopina w Pacółtowie. Przyjeżdżają melomani z Olsztyna, pobliskich miejscowości, ale i z Warszawy. Natomiast dla osób przebywających tam turystycznie stwarza się niepowtarzalna okazja uczestniczenia (często po raz pierwszy w życiu) w recitalu spełniającym najwyższe wymogi artystyczne. Jest szansa na to, że Chopin gościł kiedyś na Warmii i Mazurach? Nie mamy tutaj odpowiedzi twierdzącej. Jak wiadomo, przebywał w okolicach Torunia i w Szafarni. Ale ważniejsze jest chyba to, że od zawsze kojarzony był z Polską. A jeśli wejdziemy w Pacółtowie na najwyższe wzgórze, to w zasięgu wzroku mamy pole bitwy pod Grunwaldem. Tu splata się pozytywna symbolika polskości.

Co sprawia, że od 200 lat wciąż słuchamy tej muzyki? Górnolotnie można powiedzieć, że muzyka Chopina to najdoskonalszy kanon muzycznego piękna. A coś, co jest doskonałe, jest ponadczasowe i  daje nieograniczone szanse do uprawiania ar t y zmu. Ta muz yka ż yje dziś poprzez interpretacje pianistyczne, które ewoluują. I stąd słuchacze w Pacółtowie – przyjeżdżają, by poddać się magii tej muzyki. Utwory oczywiście się powtarzają, przecież gdybyśmy chcieli przesłuchać całego Chopina, wystarczyłoby około 20 godzin. Ale każdy recital wykonuje inny pianista i nieustannie można się zachwycić inną barwą, jakością emocjonalną. Bo muzyka to dźwięk – jeśli jest piękny, to nas urzeka i wzrusza. A pan w jakich okolicznościach najchętniej jej słucha? Właściwie słuchałem jej już we wszystkich możliw ych okolicznościach, w nowojorskiej Carnegie Hall czy podczas konkursów chopinowskich w Warszawie. Ale jeśli coś potrafi mnie interpretacyjnie zafascynować i  czuje się, że jest to po prostu znakomite, to i przez słuchawkę telefoniczną mogę się zasłuchać! (uśmiech) Najwięcej dociera do mnie, gdy słucham z zamkniętymi oczyma. I na pewno w kameralnych warunkach. Za czasów Chopina mówiło się o nim nieraz – trochę krytycznie – że to pianista salonowy. A powinno się mówić „pianista salonu”, czyli miejsca dla w ybranych, którzy mogą przeniknąć duchowo tę muzykę. Rozmawiała: Katarzyna Sosnowska-Rama Obraz: archiwum prywatne Na zdjęciu: Jan Popis z pianistą Michałem Szymanowskim w Pałacu Pacółtowo

* Jan Popis – muz ykolog , kr y t yk muz yc zny, producent i wydawca muzyki klasycznej, jeden z najwybitniejszych znawców muzyki Fryderyka Chopina. Wieloletni autor „Śród chopinowskich” w Polskim Radiu, komentator Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie, doradca Rafała Blechacza. Prowadzi Pacółtowskie Recitale Chopinowskie. Koncerty od maja do października odbywają się w każdą niedzielę, od października do maja w każdą ostatnią niedzielę miesiąca.


Re c i t a l e C h o p i n o w s k i e . p l

@PalacPacoltowo

@PalacPacoltowo


POSTAĆ

020


NO W E P NA IĘ S E I Z BĘD O Ł A I Z D TR Z Ą EM PA T Y W Z ACH IĘ FANI Z RCIE S E WDA W O J O PR Z E B S CE N Y N A JE J E LK IE I W A N KI. E P OL S W O T ER KONC LI Ś M Y UCH A Ł S M Y TE ACHW NY. MY Z Z T E S CE A N E DZ O DRO USEM AUTOB H C A A ZD O DOJ CE K C H PI E Y N N I Z Z ROD A ĄGOW D O MR LU,  WOK A Z A I C JĘ NA Z A A PE K IU K A N N E Z D O JE EM, WORC POD D , ANACH L  G W L ATCE N A S TO R IC Y, E T Z O C C Z E NN U J E R O DOB ÓG , YCH N N B A ZG R RYCIU J O ODK E W NE Z J I Ś PI E O  P O CH . T UDI A S H C Y I ŚCIS Ł IE R E S ZC NO I W MI , A ZUR A M A Z N O CIE O TĘSK Z Y WA C WAR Ą Z D A S W Y. AR SZ A W M U TR W CEN CE NIE A NA S W O R OLO OTO K IE L . IA NYK L A T A N

021


POSTAĆ

ZOSTAWAŁAM W MRĄGOWIE PO LEKCJACH NA ZAJĘCIA WOKALNE, NIE PATRZĄC NA TO, ŻE WRÓCĘ DO DOMU W PIECKACH WIECZOREM, CZEKAJĄC JESZCZE GODZINĘ NA AUTOBUS I JEDZĄC JAKIEŚ KANAPKI POD DWORCEM. W MAŁYM MIASTECZKU, JAK CHCESZ, ŻEBY COŚ SIĘ WYDARZYŁO, MUSISZ CZĘSTO SAMEMU TO ZORGANIZOWAĆ.

022


POSTAĆ

MADE IN: Nie brakuje ci Mazur w Warszawie? NATALIA NYKIEL: Tak zatęskniłam za nimi, że kupiłam ze znajomymi ogródek działkowy, taki trochę tajemniczy ogród. Odkupiłyśmy go od starszej pani, która od jakichś dwudziestu lat nic w nim nie robiła. Działka była zapuszczona, zarośnięta, domek w ruinie. Ale od kwietnia zaczęłyśmy tam sprzątać, kosić, pielić, spędzamy tam bardzo dużo czasu. Jest cudownie. Przypomina mi to Mazury. A działka jest w środku miasta, na Żoliborzu. Hodujecie jakieś warzywa? Jasne! Dziewczyny posadziły buraki, marchewki, pietruszkę, ja ostatnio przywiozłam z domu np. sadzonki malin. Plus drzewa i krzewy owocowe, które zostały po dawnej właścicielce. To miejsce, gdzie mogę się schronić i naładować baterie. Nie dziwię się, że tego potrzebujesz. Podczas twoich koncertów energia tryska ze sceny. Koncerty kosztują mnie mnóstwo wysiłku. Ale to energia od ludzi jest kluczowa. Ile my byśmy z siebie nie pompowali, to jak ludzie tego nie złapią i nam nie oddadzą, my sobie możemy grać… Czasem widzimy przed sceną ludzi z założonymi rękoma, na zasadzie „a teraz graj dla mnie”. No dobra, wychodzę dla ciebie grać, ale możesz też dać coś od siebie. Ważny jest też przelot między wokalistą, a zespołem. Publiczność od razu wyłapuje czy dobrze czujesz się ze swoim zespołem. A do tego oczywiście podstawą jest dobrze zaśpiewany koncert. Ja bym chciała skakać cały koncert, ale nie da się zrobić tego bez zadyszki. Czasem muszę trochę wyhamować, bo wiem, że zaraz będzie utwór, który wymaga ode mnie większego skupienia. Trudniej gra się koncerty, jak jest jeszcze jasno, ludzie są tacy speszeni, więc trzeba ich trochę podkręcać. Jak jest ciemno, szybciej się wyluzowują. Ostatnio graliśmy juwenalia, godzina 22.30, cała masa ludzi nastawianych na totalną imprezę. Od pierwszego utworu wszyscy z rękoma w górze. Skakali, spontanicznie reagowali do końca koncertu. Takie imprezy pamięta się do końca życia. Co wtedy czujesz jako jej dyrygent? To jest taka euforia, że gdy schodzę ze sceny, nie mam potrzeby wyciszenia się czy uspokojenia. Wręcz przeciwnie, mam jeszcze więcej energii, niż przed koncertem. Mimo że przez godzinę skakałam i śpiewałam, co wymaga ogromnego skupienia i kondycji, to jestem nakręcona, mam ochotę coś jeszcze zbroić. Jak pamiętasz swój pierwszy koncert? Był na deskach mrągowskiego Centrum Kultury. Przez dwie pierwsze piosenki głos mi się trząsł, nie mogłam się uspokoić. Ale ostatecznie ludziom chyba się podobało. Później z zespołem Ahmada (pierwszy zespół Natalii Nykiel grający ciężkiego rocka – red.) sporo koncer towaliśmy. Miałam wtedy 14 lat. Jakim cudem rodzice puszczali czternastolatkę z dwudziestokilkuletnimi chłopakami na koncerty? Czasem daleko od domu. Zaufali mojemu szwagrowi, który był założycielem zespołu. Chociaż nie ukr y wam, że już wtedy trochę rock’n’rolla w  nasz ym zespole było. Do tej por y jestem w  szoku,

że rodzice zgodzili się na to wszystko. Uszczknęłam trochę życia w trasie już za małolata. Tylko dlatego, że w zespole był ktoś z rodziny. The Rolling Stones podczas trasy koncertowej wyrzucili telewizory z hotelowego pokoju. Też zaliczyliście jakieś rock’n’rollowe akcje? Nigdy się nie zgubiłam, to najważniejsze. (śmiech) Były różne akcje, ale może nie będę opowiadać. Rodzice pewnie będą czytać ten wywiad, więc wolałabym zostawić to do kolekcji własnych wspomnień. Miasteczka, w których zaczynaliście, to… Najbliższe: Mrągowo, Biskupiec, Szczytno. W  Olsztynie nigdy się nie udało. Ale nadrabiam teraz. Zanim jednak wzięłaś udział w „Voice of Poland”, występowałaś na olsztyńskich Spotkaniach Zamkow ych „Śpiewamy poezję”. To był naprawdę fajny czas. Byłam w drugiej klasie liceum. Oprócz tego, że był koncert konkursowy, wcześniej, przez tydzień mieliśmy warsztaty muzyczne z profesjonalnym zespołem. W jakimś ośrodku pod Olsztynem zorganizowano nam mini kolonie. To był mój pierwszy kontakt z profesjonalnymi muzykami, którzy na co dzień grają z gwiazdami. Dziś spotykamy się na koncertach czy festiwalach. Dzięki członkom twojego dawnego zespołu zobaczyliśmy zdjęcia z twoich koncertów, kiedy byłaś nastolatką. Na scenie stoi skromna dziewczyna w glanach, czarnych spodniach i swetrze. Od tego czasu przeobraziłaś się w kolorowego ptaka świecącego na scenie. Twoje kreacje to kompletny odjazd. Wyrażałam ubiorem to, co czułam. Słuchałam rocka, więc chodziłam ubrana cała na czarno. Pamiętam, jaki był szok wśród znajomych, kiedy nałożyłam do szkoły rurki i nagle się okazało, że mam ładne, zgrabne nogi. A mówiąc poważnie, chyba wcześniej nie miałam odwagi. Przez kilka ostatnich lat nabrałam dużej pewności siebie i odwagi w tym, jak wyglądam. Do gadżetów i świecidełek zawsze miałam słabość. Ja jestem sroką, tylko ostatnio sobie to dopiero powiedziałam na głos. Dzięki temu, że jestem na scenie, faktycznie mam tę wolność w wyborze stylizacji. Kiedy idę do sklepu i widzę coś świecącego po oczach, wiem, że wielu dziewczynom może się to podobać, ale myślą sobie: gdzie ja to założę? A ja właśnie mam gdzie to założyć. Twoje teksty nie są już takie kolorowe. Muzyka elektroniczna kojarzona jest z lekkimi, przyjemnymi słowami, które nie powinny odciągać uwagi od równie lekkiej muzyki. W twoim przypadku zarówno warstwa muzyczna, jak i teksty, pełne są brudnych, mocnych elementów. Na nowej płycie, którą właśnie kończymy, wprowadzam nawet elementy rockowe. Brzmienia są cięższe i grając te utwory chce mi się bardziej machać głową, niż rękoma w górze. Chociaż dalej jest to granie elektroniczne. Wydaje mi się, że to po prostu we mnie drzemie. Dla mnie tekst w piosence jest rzeczą pierwszorzędną, nawet w muzyce klubowej. Mam coraz więcej przemyśleń, którymi chcę się dzielić. Widzę, słyszę i uczę się coraz więcej. Chcę przeżywać muzykę w stu procentach, też wzruszać się

023


POSTAĆ

przy niej, dlatego na mojej drugiej płycie będę poruszać sporo tematów, które mnie bolą czy wzruszają właśnie. Z drugiej strony oddanie moich myśli w tekstach jest dla mnie świetną formą wyrzucenia z siebie rzeczy, których być może nie powiedziałabym na głos prywatnie.

024

Jak to się robi, że taka młoda osoba wchodząca na rynek muzyczny, śpiewa teksty napisane specjalnie dla niej przez Katarzynę Nosowską, Paulinę Przybysz, Karolinę Kozak czy Budynia? Ja do tej por y się zas t anawiam. (śmiech) Pisanie dla debiutantki nie wiąże się z  duż ymi pieniędzmi, więc ten argument odpada. Mam nadzieję, że artyści, którzy pomagali mi przy pierwszej płycie, usłyszeli ten materiał i stwierdzili, że to jest po prostu dobre. Myślę, że jest w tym duża zasługa Foxa (red. Michał Król znany jako Fox, to jeden z najbardziej utalentowanych producentów na polskiej scenie elektronicznej i alternatywnej, na stałe współpracujący z Marią Peszek i Kayah – red.). Wszedł w relację dosyć niepewną, bo my się kompletnie nie znaliśmy. Do tej pory uważam, że to jest po prostu szalony człowiek, który zgodził się współpracować z nieznaną mu debiutantką. Tworzy na co dzień z wielkimi nazwiskami, a uznał, że zrobi płytę z taką Nykiel.

Kurt Cobain z Nirvany powiedział kiedyś, że cierpienie jest dużo bardziej twórcze, niż szczęście i radość. Zgodzisz się z tym? Myślę, że tak, bo w  momencie kiedy pojawia się jakieś cierpienie, zaczynasz wszystko analizować dużo głębiej, niż wtedy, gdy jesteś szczęśliwy. Bo przecież rzadko zastanawiasz się, dlaczego jesteś taki szczęśliwy. Choć zakładam, że raczej częściej jesteśmy w życiu szczęśliwi. Przynajmniej ja tak mam. Jak wspominasz liceum w Mrągowie? Bardzo fajny czas. Lubiłam szkołę, a to, że przechodziłam tam okres buntu, wcale nie znaczy, że wagarowałam. Wręcz przeciwnie, zawsze byłam dobrą uczennicą. Nawet nie wiem jak mi się udało to zrobić, ale na każdym świadectwie mam czerwony pasek. Nawet na koniec liceum średnia wyniosła 4,9. Miałam ciekawych nauczycieli i super klasę z którą do tej pory trzymamy kontakt. Po maturze wybrałaś studia na kierunku Inżynieria Środowiska. Miałaś wyjechać do Wrocławia. W ogóle to chciałam iść na budownictwo, bo zawsze ciągnęło mnie do ścisłych przedmiotów. Byłam dobra z matmy.


POSTAĆ

Pisałam z niej rozszerzoną maturę. I faktycznie, miałam iść do Wrocławia na studia, ale z racji tego, co wydarzyło się po programie „The Voice of Poland”, stwierdziłam, że spróbuję sił w Warszawie. Będzie bliżej, wygodniej i coś tutaj na miejscu na pewno będzie się działo. I działo się? Po przeprowadzce do Warszawy wynajęłam mieszkanie z dwoma koleżankami z Mrągowa. Szybko się zaaklimatyzowałyśmy. Polubiłam Warszawę z jej milionem możliwości. Nawet nie będę pytał czy wiążesz jakoś przyszłość z kierunkiem ukończonych studiów… Ale wiesz co, to wcale nie jest takie złe pytanie. Na przykład mój tata ostatnio zapytał czy złożyłam gdzieś CV. Skoro skończyłam studia, czas znaleźć pracę. Nasz perkusista zawsze się śmieje, że z kim by nie grał, ile by nie zarabiał, to zawsze przyjdzie jego babcia i zapyta: no a jakąś taką normalną pracę, to kiedy sobie znajdziesz? Mój tata zbił mnie z tropu tym pytaniem, ale uważam, że to jest super. Że oni nie przyjęli założenia, że jestem gwiazdą, że robię karierę. Stoją na ziemi i faktycznie myślą bardzo życiowo.

A ty bardziej w chmurach? Wybierając zawód artysty, zostawiamy sobie dużą wolność i jednocześnie niepewność. Normalnie, po studiach, znajdujesz pracę, wiesz, że jak będziesz pracować w tej branży przez te dziesięć lat, to w końcu awansujesz. Ale jednocześnie ciężko będzie ci się potem przebranżowić. Poważna praca, poważne życie i koniec. Będąc artystką, faktycznie jest tak, że się cały czas szuka i analizuje wszystkie możliwości. Niewielu ludzi tak naprawdę siebie zna, a artystom wypada szukać siebie całe życie. Dobrze mi z taką wolnością, kiedy nie wiem, co się ze mną wydarzy za rok, dwa. Że nie wiem, w jakim będę miejscu. Jestem po prostu gotowa na każdą sytuację. Czuć to w twoich tekstach. Chcę pisać o  sobie. Jest tylko kwestia, kto to zrozumie i zinterpretuje w taki sposób, jak to powinno być zinterpretowane. Na pierwszej płycie trzy teksty były moje. Były bezpieczne. Kolejne, które napisałam na nową płytę sprawiają, że już bardziej się odkrywam. Ostatnio, przed wydaniem piosenki „Spokój”, miałam duże wątpliwości czy nie za bardzo się odsłaniam. Dużo rozmawiałam o tym ze znajomymi, jak może to być odebrane. Ale okazuje się, że ludzie to

025


czytają, a z drugiej strony nikt wprost tego nie interpretuje. To mnie trochę uspokoiło, że mogę pisać o tym, co czuję i jednocześnie nie martwić się, że mówię za dużo. 026

Jak często wpadasz do domu, do Piecek? Staram się jak najczęściej, ale czasu wolnego ostatnio mam niewiele. Ale pewnie kiedyś tu wrócę. Kiedy tak myślę o sobie za dziesięć lat, to gdybym miała mieć dzieci, chciałabym wrócić do Piecek i  tam puścić je do szkoły. I wychowywać w jakimś zaciszu z daleka od całego tego miejskiego zgiełku. Na wsi można dać dzieciom wiele więcej wolności, co robili moi rodzice. Jeździliśmy po całej okolicy. Mieszkając w dużym mieście dzieci mają niestety więcej szans, by spotkać nieodpowiednich ludzi i wkroczyć w nieodpowiednie sytuacje. Poza tym życie w małym miasteczku lub na wsi wymaga od dzieciaków większego zaangażowania. Wychowując się w Warszawie masz dostęp do wszystkiego. A jak masz dostęp do wszystkiego, to często z niczego nie korzystasz. Dla mnie jedyną opcją zajęć wokalnych było

Mrągowo. Zostawałam więc tam po lekcjach, nie patrząc na to, że wrócę do domu wieczorem, czekając jeszcze później godzinę na autobus, jedząc jakieś kanapki pod dworcem. Często w małym miasteczku, jak chcesz, żeby coś się wydarzyło, musisz samemu to zorganizować. W Mrągowie super jest to, że władze miasta bardzo temu sprzyjają i dają możliwości młodzieży. Dzięki temu dziś wielu z nas, już żyjąc w większych miastach, mając zaledwie dwadzieścia kilka lat, ma na koncie organizacje koncertów, warsztatów, kręcenie filmów. Nauczyliśmy się aktywności. No dobra, Nykla, kończymy wywiad… O Jezu! (śmiech) Nykla – tak mówią do mnie znajomi z Piecek. Nie lubisz tej ksywki? Nie, lubię, po prostu to jest zwrot, z którym spotykam się w bardzo prywatnych sytuacjach. Rozmawiał: Michał Bartoszewicz, obraz: Paweł Zanio


Piękno z innowacji


PRODUKTY

GALERIA HANDLOWA MADE IN KRÓLEWSKI WYPOCZYNEK Można świetnie w ypocząć nad jeziorem. A na jeziorze? Zapraszamy na pokład Solemarana Coco. To mały katamaran wykonany na bardzo wysokim poziomie zarówno estetycznym, jak i technicznym. Na jego miękkich materacach (rozkładanych w kilku wariantach) można relaksować się z  dala od zgiełku plaż. Cichy elektryczny silnik zaprowadzi was tam, gdzie tylko palcem wskażecie. Każdy model można zamówić wedle własnych oczekiwań. Pamiętajcie o eleganckim zadaszeniu. Kiedy słońce bezlitośnie przypali, a wracać do brzegu wciąż nie będziecie mieć ochoty, pod baldachimem zażyjecie ciągu dalszego sjesty. No i przed odpłynięciem od brzegu koniecznie uzupełnijcie schowek na chłodne napoje. Produkt polski, projekt i produkcja: Huba Projects. Solemaran.pl

TECHNOLOGIA ANTI-AGE Jeden zabieg, sześć technologii. Nieinwazyjne urządenie MesoTherm poprawia kondycję skóry przez mikrodermabrazję, laser, falę radiową, mikronakłuwanie, elektroporację, drenaż limfatyczny. Nowoczesna terapia regeneracyjna dla wszystkich typów skór, a szczególnie wymagających intensywnej terapii anti-age. Instytut36, Olsztyn, ul. Kopernika 36/1 www.inst36.pl

028

OLEJEK PEŁEN MOCY Pomaga w walce z nowotworami, chorobą Parkinsona, Alzheimera, epilepsją, stwardnieniem rozsianym, depresją, astmą, cukrzycą. Podnosi odporność i pamięć, zmniejsza ból. Tak działają konopie znane w Polsce już przed wiekami. Carun konopny ekstrakt CBD produkowany jest z najwyższej jakości szczytowych części rośliny. Dostępny w wersji trzy – lub sześcioprocentowej. Konopna Farmacja, Olsztyn, ul. Prosta 23 www.konopnafarmacjaolsztyn.pl

W TE PĘDY PO BUKIET Czerwone róże? Nuda! Natura jest zbyt ciekawa, żeby ograniczać ją do jednego gatunku. Sezonowe kwiaty, bez celofanu i zbędnych dodatków. Nietuzinkowa kwiaciarnia stawia na prostotę, naturalność i klimat regionu. Ich bukiety, wianki, dekoracje sprawiają, że nawet zwykły dzień nabiera intensywnego koloru i zapachu. Kwiaciarnia „W te pędy”, ul. Wyzwolenia 20, Olsztyn www.wtepedy.pl


PRODUKTY

STYLOWO NA PIKNIKU Coś dla tych, którzy gustują w piknikach lub przyjęciach na świeżym powietrzu w dobrym stylu. Wino można przynieść schładzane w przezroczystym wodoodpornym koszyku przypominającym elegancką torebkę prezentową. Kilka kostek lodu zalanych wodą idealnie schłodzi butelkę, której zawartość odpłaci się bogactwem bukietu. A soki ze świeżych owoców? Te podamy w karafce z estetycznym wkładem na miętę. A gdybyście myśleli o spędzeniu miłego dnia w parku, z dizajnerskim przenośnym grillem wypad może się lekko przeciągnąć w czasie. Zoomroom, Olsztyn, ul. Dąbrowszczaków 39 www.zoomroom.pl

DZIKOŚĆ W BUTELCE Owoce tropikalne i nuty żywiczne. Tak smakują pierwsze dwa piwa browaru rzemieślniczego Dziki Kocur. American IPA (AIPA) i American Pale Ale (APA) to ikony piwnej rewolucji, która przetacza się przez świat i  dotarła do Olsztyna.Browar stworzyło dwóch pasjonatów piwa i sympatyków… zwierząt. Produkcja na niewielką skalę pozwala im na prawdziwą dzikość smaków. fb.com/Browar.DZIKI.KOCUR

HUCZNIE POD NAMIOTEM Te mobilne namioty przyjmą każdą liczbę gości. Imprezy rodzinne w przydomowych ogrodach, wesela na terenie hoteli i  pensjonatów cz y wymarzone przez klientów miejsca, do których wracają z sentymentem. Wystarczy kilkanaście metrów powierzchni, aby od zera st worz yć imprezę z  pe ł nym w yposażeniem: s to łami, krzesłami, klimatyzatorami, zapleczem gastronomicznym, toaletami, świetlnymi reflektorami i  sosnow y m parkietem, zresz t ą odporny m na taneczne szaleństwa. Centrum Obsługi Mobilnej Olsztyn, ul. Warmińska 24 www.com24.com.pl

029

NAGI TORT Jego piękno tkwi w prostocie. Naked cake to lżejsza wersja klasycznego tortu, która robi furorę na przyjęciach. Nie pokrywa go żadna masa cukrowa ani krem, za to jest bogato zdobiony sezonowymi owocami i kwiatami. Mniej kaloryczny, za to prezentujący potencjał pory roku. Idealny na letnie imprezy plenerowe. Cukiernia Słodycz tej Krainy, Olsztyn, ul. Kołłątaja 23 www.slodycztejkrainy.pl


WARMIA & MAZURY

KORONKI Z CERTYFIKATEM „PRODUKT WARMIA MAZURY” TO SYNONIM JAKOŚCI I REGIONALNEGO POCHODZENIA PRODUKTÓW, USŁUG I WYDARZEŃ. JUŻ PO RAZ ÓSMY WYRÓŻNIONO CERTYFIKATAMI FIRMY I INSTYTUCJE, KTÓRE ZYSKAŁY PRAWO DO KORZYSTANIA ZE ZNAKU PROMUJĄCEGO LOKALNĄ GOSPODARKĘ.

030

Patriotyzm, o którym często mówi się przy okazji historycznych wydarzeń, może przybierać różne formy, np. konsumencką. I tak, każdy wybór polskiego produktu w sklepie, to decyzja patriotyczna z  punktu widzenia gospodarki. A dla gospodarki regionu ważna jest promocja produktów i usług wytwarzanych lokalnie. Takie działania od czterech lat podejmuje samorząd województwa warmińsko-mazurskiego, wręczając firmom certyfikaty potwierdzające w ysoką jakość po łączoną z  lokalnym pochodzeniem. Ta inicjatywa ma zwiększyć konkurencyjność i atrakcyjność gospodarczą regionu. Wśród wyróżnionych w tym roku produktów znajdują się m.in. kreacje Barbary Cały-Jabłońskiej. Olsztynianka od ponad dekady zajmuje się działalnością artystyczną (przygotowywała stroje m.in. uczestnikom programu „Taniec z Gwiazdami”). Jej projekty były prezentowane na prestiżowych imprezach w Europie. W czym tkwi ich wyjątkowość? – Projektuję oraz wykonuję unikatowe kreacje metodą szydełkową, wykorzystując przy tym nici i surowce wtórne, np. kable, kapsle, ścinki skór, szkło – wylicza autorka. Pomysły inspirowane są przyrodą Warmii i Mazur. Zdobywały uznanie na wielu konkursach, a miłośnicy koronkowych kreacji mogą podziwiać je na cyklicznych pokazach twórczości. Produktem Warmia Mazury w kategorii „usługa” zostały m.in. profesjonalne usługi barmańskie firmy Endibar. – Duży nacisk położyliśmy w swojej pracy na to, by alkohol był dodatkiem do tego, co robimy. Zauważyliśmy, że bardziej, niż to co w szklance, liczy się to, co sobą prezentujemy. Serwujemy więc emocje – przekonuje Grzegorz Żurowski, właściciel firmy. Wizerunkowym atutem przedsiębiorstwa jest w ystęp ar t yst yczny – pokaz barmański w  duecie, który wykonano już prawie 500 razy. Na co dzień firma zajmuje się profesjonalną obsługą barmańską uroczystości – od kameralnych spotkań, po masowe imprezy. Wśród klientów firmy są nawet cztery osoby z pierwszej dziesiątki miesięcznika „Forbes”. Jak zaznacza właściciel, znaczna część występów towarzyszy wspieraniu lokalnych inicjatyw charytatywnych, z czego pracownicy są niezwykle dumni. Spośród zgłoszonych wydarzeń, certyfikatem za Piknik Countr y uhonorowano Centr um Kultur y i  Tur y s t y ki

w Mrągowie. Mimo że muzyka country nie jest w Polsce popularna, do Mrągowa co roku ściąga rzesze fanów, którzy na kilka dni zmieniają oblicze miasta. Tak będzie zapewne podczas 36. edycji, pod koniec lipca. Budowanie marki wydarzenia zaczęło się w 1983 roku, wraz z pierwszą edycją pikniku. W tamtym czasie telewizyjnych festiwali nie było wiele, więc niewielkie Mrągowo skorzystało z okazji. Dzisiaj piknik to impreza organizowana dwutorowo. – Prócz koncertów w amfiteatrze nad jeziorem Czos, w mieście odby wają się bezpłatne imprezy towarzyszące – mówi Lech Gołębicki, dyrek tor Centrum Kultur y i  Tur yst yki w  Mrągowie. Tur yści mogą wziąć udział w  m.in. biciu rekordu Polski w tańcu liniowym, maratonie pływackim na jeziorze Czos czy paradzie country, która ostatniego dnia przyjeżdża przez miasto. Tekst: Martyna Siudak Obraz: archiwum Urzędu Marszałkowskiego, Arek Stankiewicz

Jako samorząd województwa staramy się uświadomić mieszkańcom, jak ważna jest przynależność do danego regionu oraz jak istotne jest wspieranie naszych regionalnych firm. Wszystko to przekłada się bowiem na dobroby t gospodarczy i społeczny. Wskazując flagowe produkty, usługi i wydarzenia z naszego województwa nagradzamy te, z których jesteśmy znani i które chcemy promować. Zachęcając do wspierania lokalnych producentów, pragniemy budować wśród mieszkańców poczucie przynależności do regionu. Produkt Warmia Mazury to projekt, który od 2014 roku pomyślnie realizowany jest przez Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego. Dzięki przyznawanym certyfikatom produkty i usługi wytwarzane w naszym regionie są od razu rozpoznawalne wśród mieszkańców i odwiedzających nas turystów. Gustaw Marek Brzezin, marszałek województwa warmińsko-mazurskiego


PODRÓŻE

UWAGA NA TROLLE!

ZAPAKOWAĆ: BUTY TREKKINGOWE, ELEGANCKIE PANTOFLE I APARAT. WIELKOMIEJSKIE ATRAKCJE I SUROWA PRZYRODA WYMAGAJĄ ELASTYCZNOŚCI I POŚWIĘCEŃ. ALE WIDOKI TO WYNAGRODZĄ, A WYŚPICIE SIĘ PO POWROCIE. SŁOWEM: KIERUNEK NORWEGIA. START: PORT LOTNICZY OLSZTYN-MAZURY. Obraz „Krzyk” Edvarda Muncha, znane arcydzieło ekspresjonizmu, przedstawia człowieka na tle fiordu i pomarańczowego nieba w  pobliżu Oslo. Krz ycz y przesz y t y egzystencjalnym bólem czy otwiera usta w zachwycie nad norweskim pejzażem? Krytycy do dzisiaj nie są zgodni. Jedno jest pewne: świat tamtejszej przyrody, bezkonkurencyjny w swojej różnorodności, przyprawia o zachwyt. – Zieleń, morze, góry, fiordy, wodospady to prawdziwy raj m.in dla miłośników aktywnego wypoczynku – twierdzi Tomasz Kotelon z Mrągowa, fizyk i wędkarz z zamiłowania. – Warunki do wędkowania nad wodami Morza Północnego trudno porównać z  innym miejscem na Ziemi. Zamiast piaszczystych plaż – kamienie, skały i krystalicznie czysta woda, w której stoimy po pas. A obok nas trocie, dorsze, makrele, flądr y i  olbrzymie łososie. Nasze wędkarskie wyprawy z Mazur, to pretekst, aby w fantastycznym norweskim krajobrazie zapomnieć na chwilę o codzienności. A klimat? Często cieplej tu i więcej słońca, niż u nas. Bo przez kilka miesięc y w  roku w  Nor wegii zmrok nie zapada. Białe noce i dni polarne, od maja do lipca, pozwalają nabrać energii po zimie. A ta z kolei przyciąga na niezwykły spektakl światła – Zorzę Polarną. To wszystko po niecałych dwóch godzinach podróży z Portu Lotniczego Olsztyn-Mazury, skąd od 20 maja samoloty latają do Oslo. – Białe noce sprawiają, że czas płynie inaczej – mówi Beata Grabkowska, pedagog i plastyczka pochodząca z Olsztyna, mieszkająca w Oslo. – Można przesiedzieć całą noc w plenerze słuchając śpiewu ptaków, wziąć kąpiel w morzu. Albo spacerować do upadłego po Parku Frogner, gdzie znajduje się 212 rzeźb Gustava Vigelanda. To naturalistyczne, przesycone erotyzmem postaci ludzkie, emocje zaklęte w kamieniu i brązie. Życiem tętni port Akker Bryge położony nad zatoką Oslofjorden, pełen sklepów, lokali i galerii sztuki. Wybierając się do Oslo trzeba wziąć wygodne buty, ale w torebce warto mieć szpilki. – Smakos ze p ow inni z alic z y ć hal ę gas t ronomic zną Mathallen, pełną unikalnych produktów i dań kuchni norweskiej – dodaje Katarzyna Warcaba, właścicielka biura podróży Prestige Travel Boutique. – Alex Sushi w Tjuholmen to potrawy z ryb i owoców morza z całego świata. Takiego wyboru nie znajdziecie w całej Europie Północnej.

Wielkomiejski styl życia, a obok surowa natura. Zabytkowe centrum kontra nowoczesne wybrzeże. Budynek opery z białego marmuru przypominający górę lodu, otoczony szklanym osiedlem Bjørvika, muzeum sztuki nowoczesnej Astrup Fearnley w formie statku czy budynki „Barcode”, inspirowane kodem kreskowym – to przykłady spektakularnej architektury i dizajnu, z których słynie Skandynawia. – Drapacze chmur, muzea sztuki współczesnej i bogate ż ycie kulturalne. Jak w  Grünerløkka – był ej dzielnic y fabr ycznej, pełnej kafejek z  muzyką na ży wo – w ylicza Piotr Nowak, rzeźbiarz z Olsztyna od ośmiu lat mieszkający w Norwegii. – Ale wystarczy wsiąść w tramwaj wodny, aby po 20 minutach trafić na archipelag niemal bezludnych wysp, jak Hovedøya. W Norwegii występuje prawdopodobnie największa na świecie populacja trolli (tych prawdziwych, nie internetowych). Mieszkają w niedostępnych lasach lub jaskiniach nad fiordami. I przyciągają turystów na nieziemskie szlaki jak Trollstigen, znajdujący się przy wpisanym na listę światowego dziedzictwa UNESCO fiordzie Geirangerfjorden. Przed wjazdem na ponad 100-kilometrową stromą trasę złożoną z 11 serpentyn, stoi jedyny na świecie znak „Uwaga na trolle”. Nie można też opuścić Norwegii bez fotki na Trolltunga, języku trolla – kilkunastometrowym płaskim głazie wiszącym nad jeziorem Ringedalsvatnet. – Aby tam trafić, trzeba zaliczyć pięć godzin marszu po wymagającym szlaku – mówi Agnieszka Czupryn z Olsztyna, menadżer, miłośniczka Norwegii. – A na miejscu ustawić się w długiej kolejce turystów do zapozowania na wysuniętym głazie. Za to widok z niego rekompensuje każdą kroplę potu. I uzależnia. Po pobycie w Norwegii wyobraźnia wciąż wraca do jej nieziemskich krajobrazów i domaga się kolejnej dawki inspiracji. Tekst: Beata Waś, obraz: www.imageshop.no Bilety na loty do Norwegii: www.mazuryairport.pl

WARMIA I MAZURY Sp. z o.o. Port Lotniczy Olsztyn-Mazury www.mazuryairport.pl

031


Obraz: Michał Bartoszewicz

Obraz: Arek Stankiewicz

GODNE UWAGI

WYSPIARSKIE INSPIRACJE Ogromne drewniane beczki, w beczkach stoły, na stołach szklanki ze złocistym trunkiem. A w tle muzyka na żywo z pobliskiej sceny. Latem, dwukondygnacyjny Highlander Whisky Bar dodatkowo wychodzi w przestrzeń Starego Miasta. Sielska atmosfera nie jest zarezerwowana wyłącznie dla miłośników Scotch, Irish czy Bourbona. Oprócz 100 rodzajów whisky, w menu fantazyjne kolorowe koktajle, piwa z różnych stron świata czy francuski szampan. Kiedy zaostrzą apetyt, warto sięgnąć po bogate menu z potrawami. Wśród kulinarnych indspiracji – kuchnia Anglii i Szkocji. Na pierwszy głód zwykle idą szkotki – zestaw przystawek. Highlander ma duże grono miłośników tutejszych burgerów i steków z wyselekcjonowanej polędwicy wołowej. Podawane „na bogato” w wersji greckiej, włoskiej, meksykańskiej, angielskiej. Ale i wegetarianie znajdą coś dla siebie, jak choćby pożywny hummus. Przystawki, sałaty, zupy makarony, dania mięsne i rybne bazują na lokalnych, sezonowych produktach. Świetna kuchnia, przebogaty wybór trunków i widok na zabytkowe centrum starówki. Warto zarezerwować stolik wybierając się większą ekipą, bo miłośnicy takich atrakcji, tłumnie przybywają tu latem z różnych stron świata. Higlaner Whisky Bar, Olsztyn, ul. Stare Miasto 29/32 www.highlander.pl

PÓŁKI PEŁNE ZDROWIA 032

I na zwykły katar, i na poważne schorzenie – tutaj znajdziecie pomoc przy każdym problemie zdrowotnym. Tysiące sprawdzonych suplementów, ziół i ekologicznej żywności. Co wprowadzić do diety aby wyszło nam na zdrowie? Właściciele i załoga Ekosklepu są świetnymi specjalistami tego rynku. Weryfikują każdy produkt i testują go… na sobie. Dlatego w Ekosklepie ponad 80 proc. asortymentu, w tym świeże mięso, nabiał, pieczywo, warzywa i owoce, posiada certyfi kat eko – wolny od chemii, GMO, hormonów, antybiotyków. Wyselekcjonowane produkty najwyższej jakości można kupić również w internecie (w ofercie również wyciskarki do owoców i warzyw). Ale najlepiej przyjść i poczuć tutejszą domową atmosferę, wymienić się wiedzą i spostrzeżeniami oraz uzyskać fachowe doradztwo. Potrafią tu zainspirować do zmiany diety, nawyków i zarazić pasją do zdrowego stylu życia. Ekosklep, Olsztyn, ul. Ratuszowa 7, tel. 89 527 49 99 www.ekosklepbio.pl

Najpierw jest czas na oddech przy filiżance aromatycznej kawy, następnie na diagnozę włosów i skóry głow y, przeprowadzoną przez stylistę trychologa. Kolor, strzyżenie, pielęgnacja ze stylizacją – inspiracją są tu najnowsze trendy, obserwowane w  social mediach, look bookach oraz na szkoleniach, w których regularnie uczestniczą pracownicy salonu fryzur Salsa. Na niemal 200 mkw. poświęconych urodzie można również zadbać o paznokcie, oddać się w ręce wizażystki, która wykona makijaż na każdą okazję, a  na panów i  ich brody czeka wygodny fotel w strefie Barber. Salsa, Olsztyn, ul. Mrongowiusza 4 www.salsa.olsztyn.pl Obraz: archiwum Salonu Fryzur Salsa

Obraz: Michał Bartoszewicz

MUST HAVE DLA TWOICH WŁOSÓW


GODNE UWAGI

Obraz: archiwum Pierogarnia Bruner

NADZIANE TRADYCJĄ Są takie jak region: pełne świeżych, sezonow ych smakołyków z lasów, pól, jezior i gospodarstw. Ale to proste danie, w  ich w yko n a n i u z a s k a k u j e s m a k i e m i finezją. Bo tylko wyobraźnia kucharza ogranicza sposób podania pierogów. Wśród kilkudziesięciu rodzajów wytrawnych, słodkich i pieczonych, swoich „faworytów” odnajdą mi ł ośnic y mięs , r y b, serów, warzyw i owoców. Przykład? Połączenie: kiełbasa myśliwska, jałowiec i cebulka albo łosoś, ser ricotta i zioła. Ale Pierogarnia Bruner działająca od dekady w sercu olsztyńskiego Starego Miasta, chociaż stawia na tradycję, przemyca też dania innych kuchni, jak qesadilla z kurczakiem i warzywami. Latem, w klimatycznym ogródku na głównym trakcie spacerowym Starego Miasta, do późnych godzin wieczornych czeka m.in. aromatyczny chłodnik, świeże sałaty, dania z ziemniaków czy wyszukane potrawy z mięsa i ryb, jak polędwiczka wieprzowa na sosie grzybowym z kaszą pęczak czy sandacz w pesto pietruszkowym. W porze obiadowej trudno o wolny stolik w lokalu, którego klasyczny wystój z fotografiami starego Olsztyna, podkreśla potencjał historyczny regionu. To jego kulinarna wizytówka. A ciepłe wieczory, muzyka na żywo i widok na zabytkowe kamienice, dodatkowo zachęcają, aby przeżyć tu smakową podróż. Pierogarnia Bruner, Olsztyn, ul. Stare Miasto 26/27 www.pierogarniabruner.pl

Konie, psy, koty, owce, kozy, osioł, muł, świnki wietnamskie i domowe ptact wo. Trafił y tu uratowane od śmierci lub złych warunków. Fundacja „Zwierzęta Eulalii” oprócz takiej działalności, prowadzi hipoterapię dla dzieci i dorosłych z porażeniem mózgowym. Jej siedziba w  sercu Puszczy Piskiej, to idealne miejsce na aktywny, rodzinny wypoczynek. Noclegi – w komfortowych pokojach i apartamentach prawdziwej, mazurskiej chaty. A wśród atrakcji jazda konna, sp ł y w y kajakowe po jeziorze Zyzdrój, rzece Krutyń, w ypraw y rowerowe, ogniska, no i zabawy ze zwierzakami.

Obraz: archiwum fundacji

Fundacja „Zwierzęta Eulalii” Piecki, Zyzdrojowa Wola 6 www.eulalia.pl

Obraz: Anna Proniakin

WAKACJE WŚRÓD ZWIERZĄT

MIESZKANIE W NADMORSKIEJ KONWENCJI To adres dla tych, którzy w temacie wnętrzarstwa mają sporo do powiedzenia. No i już wyrobione gusta. Marina Maison Home & Living oferuje wysokiej jakości meble na zamówienie oraz autorskie kolekcje mebli i dodatków zachowane w nadmorskiej konwencji. Meble wykonywane są ręcznie z  dbałością o  każdy detal. Sklep zaprasza do współpracy zarówno klientów indywidualnych, jak i architektów wnętrz. Marina Maison Home & Living • Wersal, Olsztyn, ul. Armii Krajowej 3/156 • Galeria CITY Meble, Gdańsk, ul. Grunwaldzka 211 tel. 668 194 969 e-mail: kontakt@marina-maison.pl www.marina-maison.pl

033


TURYSTYKA

SPOD ZNAKU ŚLIMAKA

ZADBANE OTOCZENIE, ZERO POŚPIECHU, JEDZENIE WYSOKIEJ JAKOŚCI. KTO NIE CHCIAŁBY ŻYĆ W TAKICH WARUNKACH? CHYBA TYLKO CI, KTÓRZY POTRZEBUJĄ TEMPA I CHAOSU METROPOLII. TO JEDYNE, CZEGO NIE ZNAJDZIECIE W MIEJSCOWOŚCIACH SPOD ZNAKU CITTASLOW.

034

W każdą letnią sobotę, w centrum Jezioran robi się gwarno. Stragany z kozimi serami, ziołowymi mydłami, domowymi przetworami, miodem, ciastami, warzywami z przydomowych ogródków, jagodami prosto z lasu. Każdy przynosi to, co akurat ma na domowym „warsztacie”. Eko Targ zainicjowany przez lokalną Galerię Revita Warmia, to okazja nie tylko do handlu, ale przede wszystkim spotkania mieszkańców gminy. Wymiany doświadczeń i towaru w sielskiej atmosferze przy kawie, lemoniadzie i domowych przysmakach. Od zeszłego roku Jeziorany należą do sieci Cittaslow. Co zmieniło się w życiu mieszkańców? – Przystąpienie do sieci, to była w zasadzie formalność, na którą od dawna czekaliśmy – twierdzi Marcelina Mikułowska, współwłaścicielka Galerii Revita Warmia i inicjatorka Eko Targów. – Jeziorany to typowe miasteczko z klimatem slow: średniowieczny układ urbanistyczny, wspaniałe zabytki skumulowane na małej przestrzeni, prężnie działający ośrodek kultury. Brakowało jedynie działań pobudzających potencjał twórczy mieszkańców. W ubiegłym roku urząd gminy ułatwił nam organizację targu przy placu, który niegdyś był miejscem spotkań mieszkańców, a potem stał się zwykłym parkingiem. Chcielibyśmy wrócić do jego funkcji z przeszłości – serca miasteczka. Eko Targi to nie tylko turystyczna atrakcja, ale też motywacja dla „lokalsów”, aby uwierzyć w potencjał prowincji, pokazać jej wartość światu. Spokój i sielskość, działania prospołeczne, odnowa zabytków oraz pielęgnowanie lokalnej twórczości i kuchni – to idea sieci Cittaslow. Wywodzi się z ruchu Slow Food, dlatego kładzie szczególny nacisk na promocję lokalnej kuchni i tradycyjnych produktów. Zakłada również wykorzysty-

wanie nowoczesnych technologii i nowatorskich sposobów organizacji miasta, tak, aby spokojne tempo życia nie stało w sprzeczności z rozwojem. – To my, drobni producenci, jesteśmy siłą tej sieci – mówi Mariusz Sekulski, który prowadzi gospodarstwo ekologiczne w Praslitach pod Dobrym Miastem, również należącym do sieci. – Jarmarki, festyny organizowane w miasteczkach należących do sieci, ułatwiły nam wzajemne, również międzyregionalne kontakty, wymianę produktów. Ideą naszej współpracy jest jak najkrótsza droga „z pola na stół”. Liczymy jednak na większą pomoc urzędów w promocji naszej działalności, a cykliczne miejskie targi to jedna z jej form. Do międzynarodowego stowarzyszenia, które powstało w 1998 roku we Włoszech, mogą należeć miasta liczące mniej niż 50 t ys. mieszkańców, które zobowiązał y się realizować cele ruchu, czyli wszechstronnie pracować nad poprawą jakości życia mieszkańców. Do polskiej sieci miasteczek Cittaslow należy 26 miejscowości, w  tym aż 20  z  Warmii i  Mazur. Na całym świecie ruch zrzesza 232 miejscowości. Żeby mieć prawo do używania wizerunku pomarańczowego ślimaka – symbolu Cittaslow, trzeba spełnić 60 warunków. Tekst: Beata Waś, obraz: Paweł Koziński / UM Nidzica

www.mazury.travel www.my-guide.warmia.mazury.pl cittaslowpolska.pl


TURYSTYKA

KALENDARZ WYDARZEŃ KULINARNYCH W MIASTACH CITTASLOW: FESTIWAL KULTURY ŚREDNIOWIECZNEJ, 9 LIPCA, NIDZICA Jedna z atrakcji Dni Nidzicy. Można będzie próbować przygotowywanego na żywym ogniu średniowiecznego jadła, zapoznać się ze zwyczajami z czasów, kiedy nidzicki zamek pełnił rolę rezydentalno-obronną. Wydarzenie wpisuje się w kalendarz sieci „Dziedzictwo Kulinarne Warmia Mazury Powiśle. FESTIWAL KULTURY MYŚLIWSKIEJ, 23 LIPCA, LIDZBARK WARMIŃSKI W programie 10. edycji imprezy koncert muzyki myśliwskiej – tradycyjnych sygnałów i bardziej rozrywkowych rytmów, pokazy ptaków łowczych, psów ras myśliwskich oraz konkurs kulinarny na dania z dziczyzny i prezentacja członków sieci „Dziedzictwo Kulinarne Warmia Mazury Powiśle”, rozmowy o współczesnych aspektach myślistwa. Dzień wcześniej (22 lipca) w Oranżerii Kultury odbędzie się konferencja „Łowiectwo jako aktywna ochrona przyrody – historia i współczesność” połączona z wystawą fotografii przyrody autorstwa Waldemara Bezucha.

Reszel – pierwsze polskie miasteczko w ruchu Cittaslow.

FESTIWAL POGRANICZA KARTACZEWO, 6 SIERPNIA, GOŁDAP Okazja do skosztowania najlepsz ych kar tacz y w regionie w wykonaniu profesjonalnych kucharzy i amatorów. Potrawy poddane ocenie jur y konkursowego i publiczności. W programie m.in. Mistrzostwa Świata w Jedzeniu Kartaczy w kilku kategoriach, występy zespołów. Okazja, aby odwiedzić miasto posiadające status uzdrowiska klimatyczno-borowinowego i napić się wody w kompleksie tężni solankowych. WARMIŃSKA UCZTA PIEROGOWA, 12 SIERPNIA, BIESOWO KOŁO BISKUPCA Od 11 lat do Biesowa przyjeżdżają tłumy smakoszy z całej Polski. Na pierwszej uczcie ugotowano dwa tys. pierogów, które rozeszły się w ciągu pół godziny. Na kolejne imprezy gospodynie przygotowywały ich coraz więcej, w minionym roku podano ponad 50 tys. sztuk z różnym farszem. W tym roku padnie kolejny rekord, a Biesowo ponownie stanie się pierogową stolicą Polski. FESTIWAL WIEPRZOWINY, 13 SIERPNIA, DZIAŁDOWO Gospodarzem festiwalu po raz pierwszy będzie Działdowo. W programie imprezy konkursy oraz pokazy kulinarne połączone z degustacją potraw z wieprzowiny. Tradycyjne wyroby będzie można nabyć także na stoiskach producentów regionalnej żywności, w tym przedstawicieli sieci „Dziedzictwo Kulinarne Warmia Mazury Powiśle”. REGIONALNE ŚWIĘTO ZIÓŁ, 15 SIERPNIA, OLSZTYNEK Impreza organizowana od 2010 roku nawiązuje do ludowej tradycji święcenia ziół, kwiatów oraz zbóż, promuje zastosowanie ziół w tradycyjnej medycynie, kosmetyce i kulinariach oraz propaguje tradycje pszczelarskie. W programie kiermasz produktów zielarskich, rękodzieła m.in. producentów należących do sieci „Dziedzictwo Kulinarne Warmia Mazury Powiśle”. RYŃSKIE SMALCOWANIE Z OGÓRCZENIEM, 19 SIERPNIA, RYN Kulinarny fest yn, którego głównym mot y wem jest smalec i ogórek. Nie zabraknie lokalnej zupy ogórkowej i innych potraw na bazie tego warzywa. W programie także mistrzostwa Polski w rzucie ogórkiem parami oraz konkurs na fraszkę kulinarną. W kalendarzu wydarzeń w miastach Cittaslow również m.in. organizowane do połowy września w Jezioranach sobotnie Eko Targi (godz. 8–13) Jarmark Sztuki Rękodzieła w Dobrym Mieście, Pchli Targ w Rynie (obydwa 13 sierpnia) oraz Jarmark Antyków, Rękodzieła i Zdrowej Żywności w Działdowie (27 sierpnia). Więcej informacji o wydarzeniach w miastach Cittaslow znajdziecie na stronie internetowej cittaslowpolska.pl oraz facebooku Cittaslow Polska.

035


INWESTYCJE

DO BRZEGU!

CHOĆ MOŻNA SIĘ PODPIERAĆ BADANIAMI DOTYCZĄCYMI JAKOŚCI POWIETRZA NA WARMII I MAZURACH, STATYSTYKAMI DOTYCZĄCYMI RENTOWNOŚCI TEJ INWESTYCJI CZY NAWET REKORDAMI WĘDKARSKIMI – BY SIĘ PRZEKONAĆ, WYSTARCZY WYJŚĆ PRZED DOM NA WŁASNEJ DZIAŁCE NAD JEZIOREM.

036


INWESTYCJE

Firma LOKATY ZIEMSKIE to eksperci rynku nieruchomości oraz inwestycji. Każda sprzedawana przez nich nieruchomość posiada dostęp do jeziora. Dzięki połączeniu doświadczenia oraz ciągłej edukacji doradzają skutecznie w zakresie zakupu gruntów pod kątem wypoczynkowym i zarobkowym. W ich ofercie znajdują się osady rozlokowane na całym terenie Warmii i Mazur.

Lokaty Ziemskie Sp. z o.o. Warszawa, Grójecka 194 lok. 2 tel. +48 575 782 200 www.lokatyziemskie.pl

Można zacząć od eksperymentu. W popularną wyszukiwarkę internetową wpisać hasło „maski antysmogowe Warszawa” i otrzymać 32 500 wyników. Następnie stolicę podmienić na „Warmia i Mazury” i odnaleźć ponad 10 razy mniej linków – konkretnie 2 960. Ale można konkretniej. Oderwać się od sieci, by w yjść z domu bez zakładania i maski, i butów. Bosą stopą przejść na piaszczysty brzeg własnej działki, będący jednocześnie brzegiem jeziora. I – wracając jeszcze do przeprowadzania obliczeń – nie zastanawiać się już, jak to jest, że tylko 0,96 proc. gruntów w Polsce ma dostęp do jeziora, a 76 proc. z nich znajduje się w województwie warmińsko-mazurskim. Bo skoro widać, jak to jest, to po co pytać? W miejscu, w którym czas liczy się od kwitnięcia mniszka do kwitnięcia głogu, padają inne pytania. Jesteśmy w Osadzie Blanki. 13 kilometrów od kompleksu basenowego Termy Warmińskie, 15 od Hotelu Krasicki w Lidzbarku Warmińskim (w 2012 roku uznanego za najlepszy na świecie według International Hotel Awards) i  90 od Lotniska Olszt ynMazury. Zacne towarzystwo. W bliższym sąsiedztwie jest jezioro Blanki (linia brzegowa –  4 40  ha) i  55 działek o  powierzchni równej tej naszej – 1550 mkw., każda z dostępem do jeziora. Nieco dalej jedna z najładniejszych miejscowości na Warmii i Mazurach (czwarte miejsce w konkursie „Czysta i piękna zagroda – estetyczna wieś 2015”), czyli Zielarska Wieś Blanki – jak głoszą drewniane witacze przy wjeździe. Nasuwające się tam pytania to: co uprawia się w ogródku Babek Zielarek (niemal wszystkie zioła świata), kto może narwać z ich grządek bazylię, szałwię czy miętę (każdy mieszkaniec Blanek), kto zamyka lokalne smaki w rustykalnie udekorowanych słoiczkach (członkinie Stowarzyszenia „Babki Zielarki”) czy jak smakuje zupa z pokrzywy (wybornie). Z ogrodniczej pasji, starych receptur i wspomnień o znanej w okolicy szeptusze (ludowej uzdrowicielce) wyrosło bowiem Stowarzyszenie, które swoimi wyrobami podbija rynek oraz serca uczestników warsztatów i wizyt studyjnych. Ale do brzegu! Jak zostać właścicielem działki w tej sielskiej miejscowości, w której – dorzućmy jeszcze ten smaczek – pani sołtys latem uprawia zielarski ogródek, a zimą dzierga z parcianego sznurka kapturki na ziołowe nalewki? Kroków ku temu jest sześć – nawet mniej niż nad nasz brzeg jeziora. Przy pomocy firmy Lokaty Ziemskie dokonujemy wyboru nieruchomości, podpisania umowy przedwstępnej, umowy Programu Lokat Ziemskich i wpłaty zadatku. Otrzymujemy zgodę Agencji Nieruchomości Rolnych (ten krok nie dotyczy działek budowlanych) i podpisujemy akt notarialny. Następnie wpłacamy 10 proc. ceny na rzecz realizacji PLZ, a gdy ta następuje, doprowadzone zostają media do działki, powstaje zabudowa infrastruktury drogowej i prywatnej plaży (piaszczyste nabrzeże, pomost dla jachtów, boisko do siatkówki i wiata grillowa). Wówczas dochodzimy do pierwszego rozdroża: przed nami możliwość zabudowy działki domem lub sprzedaży uzbrojonej nieruchomości. Przy drugim: sprzedaż działki z domem, wynajem nieruchomości zabudowanej lub wykorzystanie jej do własnych celów wypoczynkowych. Jeśli pozostaniemy przy tej ostatniej, naszym ostatnim zmartwieniem będzie to, czy wolimy łowić ryby z brzegu, pomostu, jachtu czy… własnego tarasu? Tekst: Katarzyna Sosnowska-Rama Obraz: www.shutterstock.com, archiwum Lokat Ziemskich

037


DOBRE MIEJSCA

POLANA ZE SMAKIEM

SIELANKOWE OTOCZENIE, PIĘKNA ARCHITEKTURA I KUCHNIA Z NAJWYŻSZEJ PÓŁKI 038

W PRZYSTĘPNEJ CENIE. POŁĄCZENIE NIEOSIĄGALNE? RESTAURACJA „SŁONECZNA POLANA” UDOWADNIA, ŻE JEST TO DO ZROBIENIA.


DOBRE MIEJSCA

Na początku była beza zapiekana z lodami i truskawkami. Obłędny deser wędrował ze swoim twórcą i grupą fanów po pres tiżow ych res tauracjach. Od czer wca Andr zej Zielaskiewicz, kucharz z 30-letnim stażem, przyrządza kultową bezę na Słonecznej Polanie. I choć ten uroczy zakątek Olsztyna nie potrzebował rekomendacji, nowy lokal dodał mu smaku. Autorska kuchnia łącząca kunszt kulinarny i świeże składniki, głównie z najbliższej okolicy, już krótko po otwarciu zdobyła najwyższe oceny internautów. Bo ma to, co lokalny rynek ceni najbardziej: niekwestionowaną jakość w przystępnej cenie. – Najważniejszy w  kuchni jest produkt – mówi Andrzej Zielaskiewicz, szef kuchni i  współwłaściciel restauracji „Słoneczna Polana”. – Wyeksponować jego pier wotny smak, podkreślić potencjał, ale za pomocą jak najprostszej obróbki. Tego nauczyłem się podczas pracy w restauracji z dwoma gwiazdkami Michelin pod Freiburgiem przy francuskiej granicy, prowadzonej przez Douce Steiner, autorkę książek kucharskich. Mawiała, że jakość i świeżość produktu obronią się same. Dlatego niemal każdy dzień właściciele restauracji zaczynają od porannych zakupów na rynku. Jak trafią się kurki prosto z lasu, będzie zupa albo przystawka. Jeśli pojawi się bób – podkreśli smak wieprzowiny, albo owoców morza. A  świeża r yba trafi do sł ynnej zupy al’a  bouillabaisse. Tak nazywa się pochodząca z Marsylii „potrawa biednych rybaków”, którzy niegdyś gotowali ją z małych morskich rybek zaplątanych w sieci. Fama o aromatycznej zupie, m.in. z mulami, krewetkami, doradą, sandaczem i kurkiem, podawanej z grzankami i pikantną pastą czosnkową, rozeszła się w środowisku smakoszy. – Polacy coraz więcej podróżują i szukają nowych smaków. Staramy się podawać dania, których nie ma w innych lokalach lub tworzymy autorskie wersje – mówi Sebastian Maderski, wspó ł właściciel restauracji i  jej menadżer. – Choćby popularny stek z polędwicy – w naszym wykonaniu smak mięsa podkreśla portugalskie wino Porto. Właściciele „Słonecznej Polany”, którzy od trzech lat prowadzą także restaurację „Trylinka” w Olsztyńskim Parku Naukowo-Technologicznym, w ychodzą naprzeciw kulinarnym trendom, choćby coraz popularniejszej zdrowej kuchni. Dlatego w karcie duży wybór dań, które zadowolą wegan i wegetarian: treściwy kotlet z fasoli w bukiecie sezonowych warzyw, risotto z orkiszu ze szpinakiem i kozim serem czy tatar z awokado. – Naszą kuchnią rządzą por y roku, bo menu musi być „żywe” – obrazuje Andrzej, który ma na koncie m.in. pierwsze miejsce w Olimpiadzie Smaku 2007. – Latem – bogate w  lekkie dania pe łne sezonow ych warz y w i  owoców. Zamiast popularnej w regionie kaczki, postawiliśmy na delikatną perliczkę w sosie truflowym czy ossobuco cielęce cenione w północnych Włoszech. Tworząc kuchnię fusion, właściciele wspierają lokalnych dostawców: sery dostarcza gospodarstwo „Nad Jarem”, a  wędliny rodzinna masarnia Go ł ogóra w  Jonkowie. Wśród piw lokalny „Kormoran” czy rzemieślniczy „Rybak” z Browaru Gościszewo. – Podchodzimy uczciwie do naszej pracy. Nie narzucamy wysokich cen na produkty dostępne na miejscu, a prosty proces ich przyrządzania również ogranicza koszty – tłumaczy Sebastian. – Nawet w przypadku wody postawiliśmy

w naszym menu na duże „rodzinne” butelki, co oszczędza wydatek klientów. Wnętrze restauracji ze spektakularnym widokiem na jezioro Ukiel i nagradzaną architekturą przystani, wpisuje się w otoczenie. Drewno, turkusowe dodatki i zastawa, świeże kwiaty, subtelna muzyka… Miejsce wymarzone na kameralne spotkania rodzinne i zawodowe, albo popołudniowy chillout z przyjaciółmi przy kawie czy sorbecie owocowym. – W  mł odości prz yjeżdżał em rowerem na S ł oneczną Polanę, gdzie stała buda, w której podawano schabowego – wspomina Sebastian. – Marzyłem wówczas, aby mieć tu restaurację. Kiedy miasto ogłosiło przetarg na tutejszy lokal, wspólnie z Andrzejem podjęliśmy decyzję o otwarciu kolejnego punktu. W tym roku urlop spędzimy dając z siebie wszystko w naszej restauracji. Ale czy można narzekać, mając wokół takie otoczenie i robiąc to, co się kocha? Tekst: Beata Waś, obraz: Arek Stankiewicz, Michał Bartoszewicz

Restauracja Słoneczna Polana Olsztyn, ul. Sielska 38 a www.restauracjaolsztyn.pl

039


SJESTA WŚRÓD WINOROŚLI

TAKIEJ PIWNICZKI NIE POWSTYDZIŁBY SIĘ ŻADEN KONESER WINA. ALE PROVINCJA WINE BAR & ROOMS, TO JEDNO Z TYCH MIEJSC, DO KTÓRYCH WRACA SIĘ DLA ATMOSFERY. A TA, PRZY KIELISZKU SANGRII CZY SCHŁODZONEGO PROSECCO, PRZYPOMINA WAKACJE NA POŁUDNIU EUROPY.

040

Jes t ich 20 0 i reprezentują wsz ys tkie s trony ś wiat a. Skomplikowane technologie, wielowiekowe tradycje i zawiłe historie. Białe, czer wone, różowe. Z  bąbelkami i  bez, wytrawne i słodkie. Aby je wszystkie ogarnąć, potrzeba pasji, specjalistycznej wiedzy i doświadczenia. Ale żeby je pić, wystarczy otworzyć zmysły smaku, węchu, wzroku. Bo każdy kieliszek wina to podróż. Do słonecznych Włoch, na południe Afryki, do obu Ameryk czy Australii. Niemal cały świat można zwiedzić w winiarni Provincja na olsztyńskim Starym Mieście. A kiedy zmęczycie się podróżą – na piętrach czekają klimatyczne pokoje z wygodnymi łożami. – Zaczęło się od wakacyjnych wypraw na południe Europy – przyznaje Piotr Dyjak, właściciel Provincja Wine Bar & Rooms. – Szukałem z rodziną miejsc poza szlakami turystycznymi, w których można poczuć atmosferę codzien-

nego ż ycia Włochów, Hiszpanów czy Por tugalczyków. Wszędzie tam czekały wspaniałe lokalne produkty i wina, które rozbudzały nasze kubki smakowe. Ale jeszcze wtedy nie myśleliśmy o własnej winiarni. Swój pierwszy kieliszek Amarone, wypił w Weronie u włoskiego kontrahenta z branży maszynowej, prywatnie konesera wina. Potężna moc tego trunku, niepowtarzalna głębia i bogaty owocowy bukiet, wkręciły Piotra w winiarski świat. Podczas kursu sommeliera, przez kilka tygodni przyswajał wiedzę, poznawał winiarskie smaki, szczepy, apelacje, regiony. Pomysł na kamienicę, którą kupili z żoną na starówce, wyklarował się. – Nazwa Provincja to nawiązanie do działalności w klimacie slow, nieco na peryferiach. Ale ma drugie dno – „pro vino”, czyli edukacja winna – tłumaczy Agnieszka Dyjak,


DOBRE MIEJSCA

współwłaścicielka winiarni. – Mamy 200 w yselekcjonowanych rodzajów wina, 40 z nich rozlewamy na kieliszki. Każdą butelkę można kupić na w ynos. Cena? Od 38  zł wzw yż, z  gwarancją jakości, możliwością spróbowania przed zakupem. Oprócz tego, w  naszej piwnicy pełnej winiarskich pere łek, planujemy degustacje z  opowieściami sommelierów i  stołem pełnym przekąsek podkreślających smak trunków. Chcemy zarażać starą jak świat kulturą picia wina. Czy Olsztyn już do niej dojrzał? Czas pokaże. A wśród przekąsek włoskie sery i wędliny, jak długo dojrzewające prosciutto crudo krojone z ogromnego udźca, pikle, czyli marynowane warzywa i pyszne bagietki. Bo aperitif rodem z południa Europy, to zestaw lokalnych specjałów podawanych do każdego kieliszka. Oprócz butelek w piwniczce i na ściennych stojakach, za barem trzy nalewaki. A z nich płynie musujące prosecco i dwa „spokojne” wina z włoskiego regionu Veneto. – Chcemy, aby cenione na południu Europy prosecco lało się strumieniami, a taka forma sprzedaży pozwala nam utrzymać atrakcyjną cenę – tłumaczy Piotr. – Zainwestowaliśmy w  specjalne systemy zabezpieczające ot war te butelki pr zez z wietr zeniem. Mamy też ofer tę dla amatorów piwa i mocniejszych alkoholi. Asortyment, wyposażenie winiarni i  baru, to suma naszych inspiracji z  podróży. Choćby Sangria, którą sami robimy na bazie wina i owoców. Przypomina nam leniwe sjesty w Hiszpanii.

W dizajnerskim wnętrzu na parterze z wygodnymi kanapami, wśród ziół, oliwnych drzewek i  winorośli, można napić się też pysznej, świeżo palonej kaw y, poleconej właścicielom Provincji przez polskiego mistrza baristów. Rankiem będą tu podawane śniadania dla gości nocujących w siedmiu pokojach i apartamentach na dwóch pozostałych kondygnacjach zabytkowej kamienicy. Przedwojenne drewniane schody, XVIII-wieczna cegła sprowadzona tu z  Malborka, bezpretensjonalne, nowoczesne wnętrza i widok na gotyckie zabytki z tarasów i okien. Kameralny pensjonat jeszcze przed otwarciem miał zabukowane miejsca na wakacyjne wizyty w Olsztynie. – Liczymy, że goście docenią nasz pomysł – przyznaje Agnieszka. – Winiarnia i kameralny pensjonat to popularne połączenie w europejskich miastach. Sami wiemy, że oprócz menu i wyposażenia, liczy się atmosfera tworzona przez właścicieli. A my o trunkach, podróżach i inspiracjach możemy rozmawiać godzinami. Tekst: Beata Waś Obraz: archiwum Provincji, Michał Bartoszewicz

Provincja WineBar & Rooms Olsztyn, ul. Lelewela 3 tel. +48 665 600 987 e-mail: biuro@privincja.com

041


KUCHNIA

o a i C ITALIA! POLACY UWIELBIAJĄ KUCHNIĘ WŁOSKĄ. I CHOĆ

LOKALI SERWUJĄCYCH JĄ NIE BRAKUJE, TEN JEST

WYJĄTKOWY. RESTAURACJA „TYSZKIEWICZ” TO NAMIASTKA PRAWDZIWEJ ITALII W OLSZTYNIE, BO TWORZONA PRZEZ WŁOCHÓW.

042

Ten, kto był we Włoszech wie, że aperitivo, to obowiązkowy punkt rozkładu dnia, od Mediolanu po Palermo. Późne popo łudnie z kieliszkiem prosecco, pomarańczow ym Spritzem, podawanym z lodem i plasterkiem pomarańczy, albo chociaż piccola birra – znaczy, małe piwo. Do tego darmowy bufet przekąsek – pizza, oliwki, bruschetta z pomidorami, kanapki zwane panini, a nawet makaron na zimno. We włoskim barze czy restauracji nikt nie jest anonimowy. Właściciel zazwyczaj dba o to, aby każdy klient poczuł się jak w domu. Podobnie jest w restauracji i cukierni włoskiej „Tyszkiewicz”, która w czerwcu rozpoczęła działalność na olsztyńskiej starówce. Beata, mieszkająca we Włoszech od prawie 20 lat i jej wspólnik Luca z toskańskiego Prato, przenieśli tu i włoską kuchnię, i atmosferę. No i codziennie czekają na gości z aperitivo „na bogato”. – Zimą po raz pierwszy pojawiłem się w Olsztynie – tłumaczy Luca Baldi, związany we Włoszech z branżą fi lmową. – Zafascynowało mnie to chilloutowe miasto zatopione w przyrodzie. Skomplikowana historia, gotyckie zabytki – oczami wyobraźni zobaczyłem tło do filmowych produkcji. Spodobało mi się to, że lokale są otwarte od rana do wieczora, bez przerw na sjestę. Pomyślałem, że restauracja może być bazą do organizowania pokazów filmowych, wieczorków przy muzyce i kulturowej wymiany.


KUCHNIA

Beata przez wiele lat pracowała w toskańskim gospodarstwie agroturystycznym. Stamtąd w yniosła wiedzę, że nawet najprostsza potrawa obroni się, jeśli użyje się do niej produktów najwyższej jakości. Oliwa i ocet balsamiczny od sprawdzonych producentów, sery, wędliny czy makaron „artigianale”, czyli produkowane w małych, rodzinnych manufakturach. Takich składników używają w swojej kuchni, gdzie rządzi kucharz Alessio i cukiernik Hamza – doświadczeni w kulinarnej branży Włosi. – Nie mamy wielu dań, ale przygotowujemy je na bieżąco, niczego nie gotujemy na zapas – tłumaczy pochodząca z Warmii Beata Tyszkiewicz. – Tak jak we Włoszech, wyznajemy zasadę, że lepiej mało, a dobrze. Dlatego wystartowaliśmy bez typowego menu. Z każdym klientem rozmawiam indywidualnie o tym, na co ma ochotę i doradzam potrawę. A kucharz jest elastyczny. Dla wegetarianina przygotuje makaron z warzywami i serem, a jak ktoś chce „konkret”, dostanie sztukę mięsa. Polakom jednak trudno przekonać się do takiej formuły, więc wprowadzimy też stałe dania. A wśród nich pasta czyli makaron z gorgonzolą i orzechami, z tuńczykiem i sosem pomidorowym, lazania albo ravioli – małe nadziewane pierożki. A po obiedzie, nawet jeśli nie czujecie głodu, warto spróbować deseru. Takiego tiramisu, torcika cytrynowego, bezy czy sycylijskich cannoli z serkiem ricotta,

nie znajdziecie w żadnym lokalu. Lody z włoskiej słynnej firmy Bindi, a intensywna w smaku kawa to marka Segafredo. – Pieczemy ciasta w nocy, aby rano zacząć dzień kawą i słodkim rogalikiem – tak jak na Półwyspie Apenińskim – mówi Luca. – I choć Polacy wolą jeść śniadania w domu, wpadają do nas na „poprawkę”. Włoskie restauracje i  skromniejsze trattorie, stawiają bardziej na treść, niż formę. Olsztyński lokal urządzony prosto, bez zadęcia, ma część kawiarnianą na werandzie z widokiem na Łynę i dużą salę biesiadną na piętrze, gdzie organizowane są spotkania rodzinne i firmowe. W tle często można usłyszeć przeboje rodem z San Remo. A przede wszystkim gromki głos właściciela, który łatwo nawiązuje kontakt z każdym klientem, mimo nieznajomości języka polskiego. Jeśli więc przechodząc przez ul. Kołłątaja usłyszycie głośne pozdrowienie „Ciao Italia!”, nie odwracajcie się na pięcie. Warto zajść do lokalu i spróbować kawałka włoskiego świata. Bo tam nawet najprostszy posiłek czy kieliszek wina, zamienia się w celebrację „tu i teraz”. Tekst: Beata Waś, obraz: Arek Stankiewicz Cukiernia i Restauracja Włoska „Tyszkiewicz” Olszyn, ul. Kołłątaja 15 fb.com/Cukiernia-Restauracja-Wloska-Tyszkiewicz

043


WEEKEND

NA FALI DŹWIĘKU GORĄCY PIASEK, TERMALNE BASENY POD CHMURKĄ, MUZYKA NA ŻYWO I KOLOROWE KOKTAJLE. POOL PARTY TO HIT LUKSUSOWYCH RESORTÓW W EGZOTYCZNYM I ŚRÓDZIEMNOMORSKIM KLIMACIE. ALBO NA WARMII. 044

Termy Warmińskie – Ogrody Wodne Lidzbark Warmiński, ul. Kąpielowa 1 www.termywarminskie.pl


WEEKEND

Hawajskie kostiumy i naszyjniki, bikini a’la muszla, kostium Borata, marynarskie czapki, dmuchane gitary, kolorowe girlandy – takie propozycje serwuje internet na hasło „pool party”. Ale wymyślne gadżety i stroje nie są obowiązkowe, wystarczy luz z odrobiną szyku. Za to należy wyostrzyć zmysł y. Na zielone otoczenie, wodę muskającą ciało, rozgrzany piasek, smak drinków i  muzykę. W  tym roku podczas sobotnich Ogrodów Wodnych Term Warmińskich wystąpią m.in. Natalia Kukulska, Norbi, Georgina Tarasiuk i Kasia Moś, finalistka Eurowizji 2017, która 1 lipca zainaugurowała sobotnie, wakacyjne imprezy. – W dzień chillout przy dźwiękach muzyki relaksacyjnej, a wieczorami, aż do wschodu słońca, zabawa m.in. przy muzyce klubowej – tłumaczy Elżbieta Lendo, prezes Term Warmińskich. – Ogrody Wodne, które organizujemy od ubiegłego sezonu, mają coraz większe grono miłośników, chociaż początkowo trudno było przełamać lody. Zabawa w otoczeniu wody, przy drinku i muzyce to domena luksusowych kurortów w Grecji czy Hiszpanii. Ale nasz warmiński pejzaż z sosnami, który można oglądać z zewnętrznych basenów i infrastruktura obiektu, aż się prosiły o wykorzystanie i połączenie ze sztuką. Muzyka na żywo brzmi tu wyjątkowo – to zdanie samych artystów. Romant yczna sceneria biał ych domków z  ogromnymi łożami i powiewającymi firanami, przypominają nadmorskie kurorty. Baseny wypełnione pontonami, materacami i piłkami, zachęcają do zabawy bez względu na wiek. Plaża z prawdziwym morskim piaskiem sprowadzonym tu znad Bałtyku, a na niej hamaki i leżaki. Strefa SPA i saun z seansami aromaterapeutycznymi: słodka pokusa, warmiński dar czy powiew lata. W  ciągu dnia relaks z  chilloutową muzyką i w blasku słońca. A po zmroku zmiana scenerii: spektakl kolorowych reflektorów i lampionów, podświetlane baseny. W Beach Barze – kolorowe koktajle, a wśród publiczności piękne hostessy i tancerki. Królują eleganckie stroje, ale po paru drinkach przybywa bikini i kąpielówek. – Fama o naszych Pool Party rozeszła się po Polsce – przyznaje Elżbieta Lendo. – Przyjeżdżają do nas goście z odległych miast, z zagranicy. Stworzyliśmy luksusowy, elegancki klimat w rodzimych warunkach. I nawet jeśli letnia pogoda nie rozpieszcza, imprez nie odwołujemy. Przenosimy je do przeszklonych wnętrz, gdzie w termalnych basenach i jacuzzi gorąca atmosfera utrzymuje się do rana. A tańczyć można wszędzie: nad basenem i w wodzie. Za deckami staną znani w Polsce didżeje, pasjonaci houseowych rytmów. Wśród publiczności pojawią się instrumentaliści, m.in. saksofonista Jey Jey Sax, Marek Krupa Krupiszon, Tomek Mieczykowski z Olsztyna czy Alexa, której znakiem rozpoznawczym są diamentowe, elektryczne skrzypce. Dziubee Drummer da show na brazylijskich bębnach. – Połączenie zabawy ze sztuką – taki był zamysł sobotnich Pool Party – dodaje prezes Term Warmińskich. – Nie tylko muzyka, ale też wystawy znanych fotografów, prace rzeźbiarzy, pokazy taneczne. Woda to wspaniałe tło wszelkiej twórczości, efektownie odbija światło, dźwięk i ruch. Każda impreza Pool Party będzie miała inny temat. Szczypta magii, energii i smaku połączona z klubowym brzmieniem, miękkim, kobiecym wokalem czy charyzmatyczną osobowością. Chodzi o to aby mieć artystów na wyciągnięcie ręki. A może nawet namówić ich na wspólną kąpiel w basenie? Tekst: Beata Waś, obraz: archiwum Termy Warmińskie

045


LUDZIE

GOŚCIMY GRZEGORZA HALAMĘ*

SZUKANIE FLINTY W TEKSTACH SKORO SAM MÓWI, ŻE PUBLIKA KABARETOWA NIE ANALIZUJE KONSTRUKCJI DOWCIPU, TO MY SPRÓBUJEMY PRZEANALIZOWAĆ KONSTRUKCJĘ PSYCHOLOGICZNĄ KABARECIARZA GRZEGORZA HALAMY*. MADE IN: Najpierw pogrozimy palcem, panie Józku, znany hodowco drobiu. Otóż mamy ostatnio inwazję kurników na Warmii i Mazurach. Grzegorz Halama: Hahahaha… „Ja wiedziałem, że tak będzie” (zacytował tytuł swojej słynnej piosenki – red.). To działa z opóźnieniem: najpierw pionierzy są niezrozumiani, przecierają szlaki, a później pojawiają się naśladowcy. No i poszło w Polskę. (śmiech)

046

A na jakim gruncie hoduje się ten specyficzny poziom absurdu, jak historie Pana Józka? Nie znalazłem złotej zasady, dlaczego jedna absurdalna rzecz śmieszy, a druga nie. Głupota powiedziana sama z siebie, nie wystarczy, bo zwykle śmieszy ten absurdalny humor, który ma ziarenko prawdy, czyli jest mocno zakorzeniony w rzeczywistości. Bywa, że humor absurdalny wytrąca nas z mechanicznego myślenia o rzeczywistości, coś się w nim pomija, coś tak wykręca, że dwa plus dwa równa się pięć. Na widowni śmiech wywołuje ten moment, w którym wyrywa się widza z utartych szlaków, a mózg z mechanicznego szablonu myślenia. A ten poziom absurdu jest efektem tego, że – jak kiedyś przyznałeś – miałeś syndrom niezrozumiałego dziecka? Może bardziej syndrom zdolnego dziecka, u którego jednak te zdolności nie były specjalnie rozwijane. W takim Świdwinie, moim rodzinnym mieście, rodzice jakoś specjalnie nie rozczulali się nad rozwojem. Dzieciństwo spędzałem albo idąc do lasu, albo w bibliotekach. A jeśli jako 12–13-latek czytasz poważną literaturę, to ona też kształtuje ten poziom absurdu, bo dobra literatura przecież tę nutkę absurdu zawiera. Jak to się stało, że wrażliwy, blisko poezji chłopak, zapisał się na zapasy?

A to trzeba byłoby zapytać starszego brata, który mnie na to namówił. (śmiech) Faktem jest, że kiedy obejrzałem „Wejście Smoka”, wstrząsnęło mną całe to zjawisko, jakim są sztuki walki. Miałem na strychu zakątek w którym trenowałem, a potem brat zachęcił, by przyłączyć się do treningów zapaśniczych. A nie na karate, jak u Bruce’a Lee? Ja później trenowałem i karate, i judo, i kyokushin, i aikido, ale nie pociągnąłem tego dalej, bo zaczęła mnie pochłaniać sfera artystyczna. Miałeś dryg do sztuk walki? Zdecydowanie. Nunczako machałem godzinami, szpagat robiłem, salta, fi flaki, wymyki. Codziennie miałem 2–3 godziny treningu. Byłem chudziutki, sprawny, w ysportowany. Bardzo lubiłem to poczucie sprawności fizycznej. Trochę mi go jeszcze zostało, ale nie pokrywa się to już z umiejętnościami. Sztuki walki zawsze leżały blisko duchowej strony człowieka. Ten miks zainteresowania literaturą i poczucie sprawności fizycznej zaowocował m.in. tym, że zacząłem się kierować w stronę duchowości. Pamiętam artykuły o karate w „Żołnierzu Polskim”, jeden był o medytacji. Pobieżny, ale dał jej zaczątek. Potem przyszła parapsychologia. Nawet zacząłem uczęszczać do łódzkiego studium psychotronicznego, ale niestety, stamtąd zabrano mnie do wojska. (śmiech) Od dzieciństwa rzeczywistość była dla mnie dziwna i niepokojąca. Nurtowało mnie: jak to jest, że ludzie żyją, jaki powinienem być w życiu i czy to ważne? Plus do tego lekkie niespasowanie z grupami rówieśniczymi, bo ciągle siedziałem w bibliotece.


LUDZIE

No i mamy ten syndrom niezrozumiałego dziecka. Oczy wiście grałem i  w  piłkę, i  jeździłem na rowerze, jednak poczucie duchowego niepokoju tkwiło we mnie od dawna. To wyszło po części od fascynacji kulturą japońską. Tak docierałem do mistrzów zen, do buddyzmu, interesowałem się ogólnie pojętą parapsychologią, medycyną alternatywną, kierowało mnie do poszukiwań, zdarzyło mi się być na obozie reberthingu. Potem bliskość związana z Bogiem, z postacią Jezusa. Pojawiała się literatura związana z medytacją, kulturą wschodnią: „Wolność od znanego” Krishnamurtiego, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie, w podstawówce na loterii wygrałem „Podróż na wschód” Hermanna Hessego, gdy mieszkałem w Krakowie, mając 22–23 lata, trafiłem na „Enneagram” Helen Palmer, w której pierwszy raz przeczytałem o Georgiju Gurdżijewie. Uważał on, że zbyt mało jest w życiu czasu na pracę nad sobą na pół gwizdka i starał się bardzo szybko selekcjonować osoby, które nie mają wystarczającej determinacji w pracy nad sobą. To mi się podobało. Jadąc kiedyś na występ słuchałem wykładu amerykańskiej liderki Odnowy w Duchu Świętym o wybaczaniu. Doznałem wówczas bożej miłości i tak ogromnej oczyszczającej energii, że ma to wpływ na mnie do dzisiaj. Nie istnieje nic, co jest bardziej warte naszego zachodu, jak doznanie miłości i kierowanie się nią w życiu. Bo życie bez miłości jest jakąś formą zaburzenia. No i nagle cała ta skomplikowana literatura chrześcijańska stała się oczywista i klarowna. Pismo święte, które kiedyś było dla mnie enigmatyczne, starodawnie brzmiące, nawet niespójne, czytałem jak bajkę dla dzieci. Przyznajesz, że medytacja i wiara pomaga w budowaniu relacji z widownią. Im więcej ma się w sobie miłości do ludzi, tym większa akceptacja na scenie. Jednym z elementów miłości jest wybaczanie. Więc jeśli we mnie jest miłość, to potrafię wybaczyć nawet najbardziej przeszkadzającej osobie na widowni. Więcej – wszystko co się wydarza na widowni, przyjmuję na „tak”. I to się czuje. Kabaret jest postrzeganiem mocno bezrefleksyjnym. Widz nie analizuje tekstu ani literacko, ani aktorsko, ani konstrukcji dowcipu. A tam przekazywana jest masa informacji na poziomie nieświadomym. Genialnym przykładem jest ta strzelba Czechowa, że jeśli w pierwszym akcie wisi nad kominkiem, to w trzecim musi wystrzelić. Tej dbałości, czystości konstrukcji dowcipu, nauczyłem się m.in. od Rafała Kmity. Gdy znajduję w tekstach jakąś flintę, która potem nie wystrzeliła, to ten tekst czyszczę. Rozmawiał na schodach przy ul. Dąbrowszczaków 14 w Olsztynie (w poniedziałek 26 czerwca o godz. 9.40 przy temperaturze 14°C): Rafał Radzymiński, obraz: Michał Bartoszewicz

* Grzegorz Halama – od dwóch dekad znany głównie jako kabareciarz, choć w dorobku ma wiele ról teatralnych i filmowych (świetna rola w „Polskim gównie”). Wykreował parodystyczną postać Pana Józka, mało inteligentnego hodowcy drobiu – przez 10 lat w radiowej Trójce emitowano „Wywiady z Panem Józkiem”. Z parodią przedarł się też do muzyki. Słynną piosenką hip-hopową „Ja wiedziałem, że tak będzie”, przez trzy tygodnie plasował się na pierwszym miejscu Listy Przebojów Trójki.


SZTUKA W ŻYCIU CODZIENNYM JEŚLI Z BALKONÓW CZUĆ AURĘ SĄSIADUJĄCEJ FILHARMONII, TO DLACZEGO DO PARY NIE NAZWAĆ TEJ PRESTIŻOWEJ INWESTYCJI APARTAMENTY OPERA. TEN OBIEKT BĘDZIE AKURAT PODNOSIĆ KULTURĘ MIESZKANIA W CENTRUM OLSZTYNA.

048


NIERUCHOMOŚCI

Jak ma być opera, to najpierw uwertura. Każde mieszkanie może zostać wyposażone w inteligentne rozwiązania. Właściciel będzie miał powiadomienie w smartfonie, gdyby mieszkanie zalała woda, pojawił się w nim dym lub ktoś niepożądany, albo gdybyśmy zastanawiali się czy mamy zamknięte okna, bo właśnie zerwała się burza, a jesteśmy daleko od domu. LIBRETTO Od kilku lat deweloperzy obserwują nowy kierunek migracji – z przedmieść do wygodnych dzielnic z nowoczesną architekturą. O ile do niedawna komfortowo mieszkało się właśnie w okazałym domu w którejś z modnych podmiejskich wsi, dzisiaj wszelkie w ygody przenosi się na luksusowe tarasy, piękne widoki, doskonałą lokalizację, no i kuszącą architekturę. – Mówią nam o tym nasi klienci, którzy zmęczeni są już wiecznymi dojazdami czy to związanymi z pracą, czy rozwożeniem dzieci po zajęciach, dlatego przenoszą swoje życie do luksusowych mieszkań i apartamentów w dobrych miejskich lokalizacjach – opowiada Justyna Danelczyk, manager salonu sprzedaży Apartamenty Opera. APARTAMENTY OPERA, AKT PIERWSZY Opera to z włoskiego dzieło. Tak jak w sztuce opera jest syntezą słowa, muzyki, plastyki, ruchu i gestu aktorskiego, tak w architekturze olsztyńskich Apartamentów Opera można doszukać się połączenia smaku, funkcjonalności, innowacyjności i jakości. Póki co przyszli mieszkańcy postrzeganie swoich mieszkań i budynku opierają na wizualizacjach. Na nich wszystko wygląda bajkowo: korytarze na wysoki połysk, drewniane portale wokół drzwi, loggie, tarasy, nowoczesne place zabaw, eleganckie elewacje… Stąd często zadają z niedowierzaniem pytania: czy faktycznie to wszystko będzie wyglądać tak, jak w katalogu? Dlatego deweloper w drugiej kolejności pokazuje katalogi innych swoich inwestycji oraz zdjęcia tych samych, ale zrobione już po oddaniu do użytku. Różnic brak. Dan-Bud to mławski deweloper specjalizujący się w nowoczesnych technologiach budowlanych, dzięki k tór ym tworzy komfortowe w  użytkowaniu i  energooszczędne budynki. M.in. za inwestycje mieszkaniowe zrealizowane w Warszawie, w 2014 roku otrzymał prestiżową Gazelę Biznesu w 15. edycji rankingu najbardziej dynamicznych małych i średnich firm. APARTAMENTY OPERA, AKT DRUGI Sześcioklatkowa bryła Apartamentów Opera (na planie litery J) wpisuje się w dogodną lokalizację u zbiegu ulic

Głowackiego i Kołobrzeskiej. Z wyższych kondygnacji jak na dłoni widać wspomnianą filharmonię, planetarium, ratusz, stare miasto, park. im. Kusocińskiego. Pieszo – w kilka minut. Pod budynkiem jest trzypoziomowa hala garażowa (210 miejsc postojowych na 167 mieszkań). Na wewnętrznym dziedzińcu na poziomie pierwszego piętra (dostępnym jedynie dla mieszkańców) będzie rekreacyjny plac z zagospodarowaną zielenią, a także niezależny budynek do dyspozycji właścicieli. Będzie w nim mini fitness, kącik kuchenny i  dla dzieci, bilard, zestaw w ypoczynkowy. Miejsce w sam raz na towarzyskiego brydża i kawę z sąsiadami. Każdy lokal będzie posiadać własną komórkę lokatorską i technologię, która wyznacza standard mieszkania. To wspomniane w uwerturze inteligentne rozwiązania, które dają poczucie bezpieczeństwa, a przy okazji i monitoring obiektu, i wideomofony w każdym mieszkaniu. No i technologie, k tóre znacząco obniżają kosz t y utr z ymania – kolektory słoneczne wspomagające centralne ogrzewanie i ciepłą wodę. Pozwala to obniżyć opłaty eksploatacyjne nawet o  40 proc. Swój udział w  kalkulowaniu kosztów będzie miała też trzyszybowa stolarka okienna. FINA Zróżnicowane segmenty budynku będą miały od siedmiu do jedenastu pięter. Obiekt będzie wysoki, bo każde mieszkanie będzie miało 280 cm od podłogi do sufitu, co potęguje przestrzeń lokali. Te z kolei mają zaplanowane powierzchnie od 29 do 130 mkw. Największe to apartamenty z własnymi tarasami na samej górze. Szczęściarze Olsztyn będą mieć u stóp. Jeśli wszystkie mieszkania Apartamentów Opera zamieszkane będą średnio przez trzy osoby, to będzie jak półtysięczna widownia. Tyle co w pobliskiej filharmonii. Ale w niej prowadzone są transmisje na żywo z największej opery świata, nowojorskiej Metropolitan Opera House, która mieści 3800 osób. Więc to tak, jakby z Apartamentów Opera w trzy minuty spacerkiem przenieść się do opery w Nowym Jorku. Ale to już zasługa nie tyle technologii, co lokalizacji. Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: wizualizacje dewelopera

Apartamenty OPERA – biuro sprzedaży Olsztyn, ul. Kołobrzeska 6 tel. +48 606 340 840 www.apartamentyopera.olsztyn.pl

049


WNĘTRZE

TAPICERKA

Z OSCAREM FOTEL Z SYGNATURĄ TAPICERA Z 1912 ROKU, SOFA Z PIECZĘCIĄ ANGIELSKIEJ RODZINY KRÓLEWSKIEJ, PUF DL A MADONNY I  MEBLE DO RESTAUR ACJI GORDONA R AMSAYA. PO  KILKUNASTU L ATACH ZBIERANIA TAKICH HISTORII MAGDALENA GRABOWSKA I TOMASZ ROSOŁEK POSTANOWILI PRZENIEŚĆ SIĘ Z LONDYNU DO OLSZTYNA I TU OTWORZYĆ STUDIO TAPICERSKIE IMAGO. IMAGINUJECIE SOBIE? Miało być w dobrej lokalizacji, w pobliżu parkingu, z dużymi witrynami sklepowymi. I jest – po ośmiu miesiącach poszukiwań znaleźli lokal vis a vis Galerii Warmińskiej. Siadam więc w  fotelu kinow ym (Chełmno, rocznik '52), obitym tkaniną w retro pieski, i notuję. Na początku w Londynie był Tadeusz – Tomka wujek, tapicer z wykształcenia i pasji. – Pomyśleliśmy, że on ma doświadczenie, ja – pomysł na biznes. Magda wzięła więc kredyt i się zaczęło – opowiada Tomek. Otworzyli tzw. workshop, studio tapicerskie, w któr ym rzemieślnicza praca łączy się z  dobr ym dizajnem. – W Anglii, nieznacznie zniszczonej podczas wojny, meble przekazywane są z pokolenia na pokolenie, odnawiane tradycyjnymi metodami. Właściwie na każdej porządnej dzielnicy musi być sklep interiorski, czyli wnętrzarski – tłumaczą. Przypadkiem trafili do dzielnic y londyńskiej bohemy. – Do naszego studia przychodzili pisarze, ludzie biznesu, aktorzy, których później rozpoznawaliśmy na plakatach. Zdarzało się, że rodowici Anglicy mówili: „To nie wiecie, kto to był?!”, zaczęliśmy więc googlować nazwiska z czeków  –  śmieje się Magda i  przy tacza bar wne anegdot y. O  tym, jak Damian Lewis w ybierał u  nich tkaniny, a  za drzwiami czaili się paparazzi, jak wykonywali siedzisko

dla fi gury woskowej Madonny w Madame Tussauds i jak obijali fotel tkaniną, k tóra by ła częścią nagrodzonej Oscarem scenografii do filmu „Wyznania gejszy”. Wreszcie – o  w spó ł prac y z  lic zny mi projek t ant ami, hotelami, restauracjami i telewizją. Jak to się więc stało, że w połowie lutego otworzyli studio w Olsztynie? – Gdy mówiliśmy, że wracamy do Polski, ludzie pukali się w głowy. Mieliśmy świetnie prosperującą firmę, dom, dorastające dziecko. Ale Magda tęskniła za krajem. Ja mniej, jednak Olsztyn jest tak pięknym miastem, że właściwie nie musiała mnie przekonywać. Z jednego fajnego miejsca trafiliśmy w drugie! – zaskakuje Tomek, wcześniej niezwiązany z regionem. Zaczęli od internetowej sprzedaży zagłówków tapicerowanych do sypialni, tzw. headboards. Dziś prócz nich w IMAGO oferują kompleksową renowację mebli (począwszy od doradztwa) oraz w ykonawstwo na zamówienie. Współpracują z  dystr ybutorami i  producentami w ysokiej jakości tkanin z  Polski, Włoch, Hiszpanii, Francji, Wielkiej Brytanii i Izraela. – Od pierwszego dnia cieszymy się tak duż ym zainteresowaniem, że nadal kończ ymy w ystrój  –  prz yznają ze śmiechem. – Była chyba duża potrzeba dobrej, interiorskiej obsługi i oryginalnego wzornictwa. Przychodzą projektanci, właściciele firm, restauracji, jak i klienci indywidualni, z ukochaną sofą czy fotelem wytarganym ze strychu babci. Retro jest modne, ale przede wszystkim zaczyna się doceniać ręczną pracę i to, że takie unikatowe akcenty we wnętrzach wnoszą nową jakość do naszej codzienności, mają duszę – właściciele IMAGO nawiązują do ich firmowego motta. Tekst: Katarzyna Sosnowska-Rama, obraz: archiwum IMAGO Studio Tapicerskie IMAGO Olsztyn, Wańkowicza 2A tel.: 89 307 07 00 kontakt@studiotapicerskie-imago.pl www.studiotapicerskie-imago.pl fb/imagostudiotapicerskie

051


NIERUCHOMOŚCI

LUKSUS NAD ŁYNĄ MOŻNA BY RZEC: KUPUJESZ TU WSPANIAŁE WIDOKI, ZAŚ LUKSUSOWE ŻYCIE W APARTAMENCIE DOSTAJESZ W PREZENCIE. TEN TEKST JEST DLA TYCH, KTÓRZY CHCĄ DOBRZE ULOKOWAĆ PIENIĄDZE W NIERUCHOMOŚCIACH LUB MIESZKAĆ W WYJĄTKOWYM MIEJSCU.

052

Ze 150-metrowego tarasu rozchodzi się widok jak z kadrów par y skiego kina. Setki ceglas toc zer wonych dachów olszt yńskiej starówki układają się w  gęstą zabudowę, a w tle strzelają do góry wieże najwyższych historycznych budowli miasta: zamek, katedra, kościoły, wysoka brama. Jeśli miałeś na tyle fantazji i zrobiłeś sobie na dachu swojego 230-metrowego apartamentu własną plażę i basen, to raczej nasuwać się będą skojarzenia nie z  Francją, a Dubajem. Witajcie przy Grunwaldzkiej 14a w Olsztynie. W Łyna Park. Zainteresowanie rynkiem luksusowych nieruchomości ciągle rośnie. Niektórych po prostu stać na mieszkanie w najwyższym standardzie w unikalnych lokalizacjach (są nawet 250-metrowe apartamenty), ale są też osoby inwestujące w prestiżowe adresy. A par t amentow iec Ły na Park nie musi się porów nywać z żadną inną inwestycją mieszkaniową w tej części regionu. Jego ponadczasowa architektura wkomponowana została w skarpę zakola Łyny okalającego olsztyńską starówkę. Okna w dwupoziomowych apartamentach mają aż sześć metrów wysokości (w ofercie są jeszcze dwa takie – 150 i 160 mkw). Z nich – opisane wcześniej widoki. Wielkie okna są w takiej technologii, że nic nie słychać z gwaru letniej starówki. Łyna Park to pierwszy pasywny wielorodzinny apartamentowiec w Polsce. Technologia użyta do jego wykonania oraz systemy zrządzające energią cieplną i elektryczną pozwolił y uzyskać współczynniki oszczędności nieosiągalne

w klasycznym budownictwie. Stąd m.in. te wielkie pasywne okna z  najw yższymi parametrami dźwiękoszczelności i niskim współczynnikiem utraty ciepła. Pierwszorzędną sprawą dla jakości mieszkania w Łyna Park jest filtrowane powietrze. Centrala steruje mikroklimatem i w zależności od panujących na zewnątrz warunków, albo powietrze osusza, albo nawilża, ale też jego parametry można ustawiać indywidualnie. Budynek ogrzewany jest powietrzem, a do całego systemu wykorzystano energię odnawialną – pompę ciepła, wiatrak oraz kolektory słoneczne, zaś ogniwa fotowoltaiczne redukują koszty podgrzewania ciepłej wody. Oszczędności w ynikające z  zastosowanej technologii pozwoliły na stworzenie stanowiska konsjerża w recepcji budynku. Pozostaje on do dyspozycji mieszkańców. Obok każdych drzwi wejściowych do apartamentów są elegancko wkomponowane szafy, w których konsjerż zostawia lokatorowi zlecone zakupy, przesyłkę kurierską czy odebrane z pralni rzeczy. Na korytarzach króluje marmur z dyskretnym ledowym oświetleniem oraz w ykończone czeczotą topoli drzwi. Przez wszystkie piętra ciągną się wertykalne ogrody z unikatowym systemem nawadniania. Projektowały je osoby naukowo zajmujące się hortiterpią. Są więc nie tylko estetycznym smaczkiem, ale też i pełnią zdrowotną rolę. Smaczkiem jest ponad 300-metrowy taras do dyspozycji mieszkańców. Można tu przyjść na towarzyskie spotkanie z pięknymi widokami w tle, albo zagrać z przyjaciółmi partyjkę mini golfa na podgrzewanej murawie. Jak wyjaśnia inwestor, apartamentowiec powstał po to, by spełnić oczekiwania ludzi szukających najwyższego standardu życia. Wielu właścicieli traktuje zakupione tu apartamenty jako rezydencje. Czekają też trzy lokale usługowe dla firm, dla których prestiżowy adres jest częścią wizerunku prowadzonego biznesu. Tekst: Rafał Radzymiński, Obraz: Piotr Ratuszyński

ŁYNA PARK Olsztyn, ul. Grunwaldzka 14a tel. +48 500 102 330 e-mail: kontakt@lynapark.pl www.lynapark.pl


Wilczyńskiego 27A | Olsztyn (Jaroty)| www.ceramoteka.pl pn-pt: 10:00-18:00 | sb: 10:00-14:00 | tel. 89 541 09 65 kompleksowe wyposażenie łazienek

CERAMOTEKA to miejsce gdzie zobaczysz swoją przyszłą łazienkę w wirtualnej rzeczywistości – to jedyne takie miejsce w Olsztynie! Dzięki specjalnym goglom prezentujemy przestrzeń, której dotyczy projekt, w najbardziej realistyczny sposób, jaki jest dostępny na rynku. Można „wejść i rozejrzeć się” po własnym projekcie. Tym samym bierne oglądanie wizualizacji zamieniamy w niezapomniane doświadczenie pełne emocji. Każdą przestrzeń zaprojektują dla Państwa współpracujący z nami Architekci i Projektanci oraz Dekoratorzy.

umywalki

wanny/SPA

armatura

meble

płytki

prysznice

grzejniki

oświetlenie


REPORTAŻ

055

SPORT DLA DOBRYCH LUDZI ZAMIAST SĘDZIÓW SĄ ZASADY FAIR PLAY, W MIEJSCE PIŁKI – DYSK. DO TEGO WIDOWISKOWOŚĆ, DYNAMIKA I WYSOKI KUNSZT GRY, EFEKT POŁĄCZENIA KILKU DYSCYPLIN SPORTOWYCH. JEŚLI KTOŚ NIE GRA W ULTIMATE FRISBEE, TO TYLKO DLATEGO, ŻE JESZCZE O NIM NIE WIE – MÓWIĄ ZAWODNICY Z OLSZTYNA.


REPORTAŻ

Zagrają: ADAM ŚWIDERSKI – trener i zawodnik Partisans Olsztyn, zawodnik warszawskiej Zawieruchy, reprezentant kadry narodowej Polski w ultimate KACPER ZAJĄC – zawodnik olsztyńskich drużyn Partisans i Szczupaki, reprezentant kadry narodowej Polski w ultimate (juniorzy) MARLENA SIEROŃ – zawodniczka Szczupaków SEWERYN DEREWICZ – trener i zawodnik Szczupaków, zawodnik Partisans

Jest ciepłe popołudnie nad jeziorem Ukiel. Ktoś przejedzie na rowerze, przejdzie z psem lub przepłynie kajakiem. Jeśli tylko zdąży, to się zatrzyma, przyjrzy, czasem zapyta, o co tutaj chodzi: na plaży około dwudziestoosobowa grupa ludzi w różnym wieku biega za latającym dyskiem. Gdy usiądą ze mną na trawie, powiedzą, że trudno to opisać

– lepiej zobaczyć. To jak opowiedzieć o ultimate frisbee, jednej z najbardziej widowiskowych dyscyplin sportowych na świecie, o której wciąż mało kto słyszał? 056

STO MINUT SPRINTU Najczęściej mylony jest z zawodami dla psów (tzw. dog frisbee) albo wyobrażany jako niewymagająca wysiłku rekreacja w parku. W rzeczywistości jest sportem, w którym nie ma sędziego, ale dokładnie określony regulamin, zdrowa rywalizacja, drużyny wyciskające na treningach siódme poty i mistrzostwa, podczas których emocje i dynamika gry wielokrotnie przerastają te z meczów piłki nożnej. Brzmi jak utopia, a to ultimate (wym. altimet), w Polsce zazwyczaj dookreślany słowem frisbee. Olsztynianie, których na chwilę oderwałam od dysku, mówią, że to jeden z najbardziej demokratycznych sportów świata: grać może każdy. – I każdy by chciał – przekonują. – Tylko wiele osób nawet nie wie, że coś takiego istnieje!

Ten bezkontaktow y spor t zespołow y powstał w amerykańskich koledżach pod koniec lat 60. X X wieku. Jest połączeniem koszykówki, piłki nożnej, ręcznej i  rugby, z tym że zamiast piłką, gra się latającym dyskiem (frisbee). Proste zasady są łatwe do opanowania dla początkujących, ale niezbędna jest tu wyjątkowa zręczność, szybkość i wytrzymałość. – Trochę się biega. – Takim eufemizmem stuminutow y sprint w czasie meczu określa Adam Świderski. – Na turnieje rangi mistrzowskiej jedzie nawet 28-osobowy zespół, mimo że tylko siedem osób może grać podczas jednego punktu. Po nim następują zmiany. Celem każdej z drużyn jest złapanie dysku w strefie przeciwnika. Na wąskim, prostokątnym boisku (murawa, plaża lub hala) łatwo o  faul, zwłaszcza że po przechw yceniu frisbee nie wolno z nim biegać. Należy użyć odpowiedniej techniki rzutu. Nie ocenia jej sędzia – bo go nie ma – lecz sami zawodnicy.

– Dlatego mówię, że to sport dla dobrych ludzi – definiuje Adama. – Którym nie zależy, by wygrać za wszelką cenę, lecz według honorowego kodeksu „Spirit of the Game”. Drużyny rozmawiają ze sobą o przebiegu meczu, oceniają przeciwników pod względem: znajomości zasad, fauli i kontaktu fizycznego, pozytywnego nastawienia i samokontroli, gry fair oraz komunikacji. Kategoria „Spirit of the Game” traktowana jest na równi z klasyfikacją generalną. To wielki prestiż. Polska na Mistrzostwach Świata w 2016 roku w kategorii open w klasyfikacji SOTG (fair play) zajęła II miejsce, a kategoria mixed znalazła się w pierwszej dziesiątce w klasyfi kacji generalnej. W lipcu 2017 roku we Wrocławiu odbędą się World Games – tzw. Igrzyska Sportów Nieolimpijskich. Wśród nich oczywiście ultimate. – Mamy nadzieję, że kiedyś dołączy do rodziny sportów olimpijskich. Ma idealne cechy: proste zasady, widowiskowość, promowanie pozytywnych wartości, uczenie rozwiązywania konfliktów – argumentuje


REPORTAŻ

Kacper Zając i daje przykłady: – Gdy dochodzi do faulu, poszkodowany zawodnik sam ocenia, czy rzeczywiście tak było. Jak ktoś złapie dysk w nietypowy sposób, wszyscy się cieszą, klaszczą. Marlena Sieroń, która uprawiała już niejeden sport, mówi, że właśnie ta przyjazna atmosfera jest najbardziej pociągająca: – Nie ma spięć, wszyscy chcą, by dyscyplina się rozwijała, więc dają sobie cenne wskazówki, są uśmiechnięci… – I zbijają piątki! – wtrąca Seweryn Derewicz. – Jak jedna rodzina. TO JAKAŚ SEKTA? Gdy pytam, co jest potrzebne, by zacząć trenować, grupowo odpowiadają: chęci! Wiek? Oni mają od kilkunastu do trzydziestu paru lat, ale na turniejach grają i z równolatkami swoich rodziców. Sprzęt? – Zwykły strój sportowych, ewentualnie but y korki, dysk można kupić już za 50  zł – odpowiada Seweryn. Predyspozycje? – Naprawdę więcej

zależy do nastawienia – przekonuje Kacper. – Wysokim osobom łatwiej sięgnąć po dysk, niskie są bardziej zwrotne, ale wszystko jest w głowie. Każdy może wyćwiczyć dobrą koordynację ciała, szybkie i efektywne bieganie, techniki zawracania czy wyczucie, na jakiej wysokości będzie dysk. – O czym przekonuję się, gdy tuż obok mnie upada rozpędzone frisbee. Właśnie zaczyna się rozgrzewka. A oni jak zaczynali z ultimate? Adam rzucał już cztery lata, gdy dowiedział się, że frisbee można grać. To było pięć lat temu. Mieszkał w Warszawie i dołączył do tamtejszej Zawieruchy. Po przeprowadzce do Olsztyna promował ultimate tu i w rodzinnym Szczytnie. Powstała drużyna Partisans (open – męska). – Byłem tak zaangażowany, że moi rodzice początkowo myśleli, że należę do jakiejś sekty! – wspomina ze śmiechem. Kacper od zawsze chciał w profesjonalny sposób uprawiać sport. Gdy miał 16 lat, trafi ł na nabór do Partisans. Dwa miesiące później brał już udział w  poważnym turnieju

w Niemczech, w  2016  roku – w  Mistrzost wach Świata Juniorów we Wrocławiu. – A  u  mnie zadziałał przypadek – wspomina Sewer yn. – Znajomy powiedział, że na imprezie rzucali takim śmiesznym krążkiem i  było fajnie. Nie mieliśmy pojęcia, że to profesjonalny sport, po prostu kupiliśmy dysk i założyliśmy fanpage Szczupaki. Nazwa wzięła się od stylu, w jakim nasz kolega rzucał się po frisbee – śmieje się. – W 2014 roku Partisans zaprosili nas na mecz na Kortowie. Był deszczowy dzień, błoto. Przyszliśmy tacy wystrzeleni, nie mieliśmy korków, więc ślizgaliśmy się po boisku zamiast grać. Ale poznaliśmy się i zaczęliśmy tworzyć drużynę. Do Szczupaków (mixed – drużyna mieszana) w  listopadzie 2016  roku do łącz yła Marlena, trenująca również dog frisbee. – Właściwie zostałam upolowana – żartuje. – Po jednym treningu od razu zapytali, czy nie pojadę z nimi na turniej! Pojechałam, a jak pojechałam na jeden, to już na każdy.

JEST KLIMAT Rozglądamy się po plaży. Przychodzą nawet kontuzjowane osoby z drużyny, żeby choć popatrzeć. Każdy się cieszy: „Ile ludzi na treningu!”, bo po wczorajszym naborze nowi gracze przyprowadzili dziś kolejnych. Gra muzyka, przy brzegu boiska dzieciaki zawodników lepią zamki z  piasku. Gdy przechodnie zatrzymują się, by popatrzeć, jak Partisans i Szczupaki biegają za dyskiem, Adam się uśmiecha: – Jest klimat. I o to chodzi. Tekst: Katarzyna Sosnowska-Rama Obraz: Kuba Chmielewski, Arek Stankiewicz, Marcin Pławiński

Kontakt do drużyn: Fb/Partisans Olsztyn Fb/Szczupaki Olsztyn

057


MODA I SPORT

DIRTY DANCING NAD UKIELEM MUZYKA TO TYLKO PRETEKST DO SPOTKANIA Z PRZYJACIÓŁMI, CHILLOUTU NAD JEZIOREM, NO I LANSU W FAJNEJ „STYLÓWIE” POZWALAJĄCEJ WYRÓŻNIĆ SIĘ W TŁUMIE. MYŚLELIŚCIE JUŻ W CO SIĘ UBRAĆ NA OLSZTYN GREEN FESTIVAL?

058

sportowysklep.pl ul. Prosta 38, Olsztyn facebook.com/sportowysklep instagram.com/sportowysklep


MODA I SPORT

Wszechobecny kult ciała. Szał na aerobik, siłownię i nowoczesny taniec. Trwała ondulacja, kreszowe dresy, neonowe barw y, obcisłe body, lajkr y i  katany. W  kinach kultowe „Dirty Dancing”, „Top Gun” i „Flashdance”. Coś wam to przypomina? Jeśli nie załapaliście się na lata 80., jest okazja to nadrobić. Tegoroczne trendy czerpią z tamtej epoki. – W modzie było już wszystko, a kolejne kolekcje odzieżowych firm sięgają do dorobku poprzednich pokoleń – tłumaczy Arkadiusz Cisak, store menadżer w sieci sportowysklep. pl. – Oversizowe bluzy, przykrótkie spodnie z wysokim stanem i gołe kostki eksponujące markowe buty. To one w tym roku są najważniejszą częścią stylizacji. Kolekcje letnie nie tyle interpretują, co wręcz kopiują fasony szalonych lat 80. Ówczesne amerykańskie trendy podkreślały znaczenie body building, stawiały na rzeźbienie sylwetki. Dzisiaj sprawdzają się nie tylko podczas treningów, ale także masowych imprez i na ulicach. Producenci jedynie powiększają gamę barw. A wśród nich chociażby sneakersy Adidas Superstar, zwane też shell shoes, z gumową lub metalową muszlą na przedzie cholewki, zabezpieczającą palce stóp. Rozwiązanie to powstało z myślą o zawodnikach koszykówki, ale sprawdza się też w roztańczonym tłumie pod sceną. Kultowe Nike Airforce z lat 80. również przeniosły się z boisk na współczesne ulice i festiwale. A Conversy od Chacka Taylora, które niegdyś zasilały drużyny NBA, dzisiaj wybierane są nawet do ślubnych stylizacji. – Neonowe barwy, w tym jaskrawy róż i pomarańcz, nie są w tym sezonie zarezerwowane tylko dla kolekcji damskich – mówi Arkadiusz. – Podobnie motywy roślinne, zwierzęce, popkulturowe na bluzach i legginsach.

Te ostatnie w latach 80. spopularyzowały gwiazdy, m.in. Madonna i Jane Fonda. Dzięki nim legginsy przeszły z zajęć aerobiku do codziennych stylizacji, podkreślając smukłe, wysportowane nogi. Od tamtych czasów zmienia się tylko ich kolorystyka i jakość materiału. Oddychające tkaniny, jednocześnie zabezpieczające przed wilgocią, to idealne rozwiązanie na niepewną pogodę i zmiany temperatury. – Festiwalowa moda, poza tym, że ma wyróżnić nas w tłumie, musi być przede wszystkim wygodna i funkcjonalna – tłumaczy menadżer. – Producenci prześcigają się w technologicznych nowinkach tworząc koszulki, spodnie i bluzy dopasowujące się do warunków pogodowych, wyrównujące wilgotność ciała. Najlepszy patent na wiele godzin spędzonych pod chmurką, upalne dni i chłodne wieczory, to ubiór „na cebulkę”. Kurtkę wodoodporną z cienkiej tkaniny możemy schować nawet do torebki. Glamping. określający wygląd festiwalowiczów, powstał z połączenia słów glamour i camping. Czerpie z idei campingu, czyli luz, swoboda i dostosowanie do nietypowych warunków, ale nie zapomina o trendach i oryginalności. Lokalna marka sportowysklep.pl, podczas sierpniowego Olsztyn Green Festival nad jeziorem Ukiel, będzie promować w specjalnej strefi e aktywności i relaksu dobry, nie tylko glampingowy styl. Trenerzy pomogą wam dobrać odpowiednią formę akt y wności, no i  stworzyć do niej cool-stylizację. Tekst: Beata Waś, obraz: Piotr Dowejko W sesji wzięli udział modele: Daria Kogga i Michał Rojek

059


KOCHA(M) – POMAGA(M)

060

POZYTYWNIE NIEGRZECZNY WODA EVA ZDRÓJ PREZENTUJE KOLEJNEGO MŁODEGO SPORTOWCA, KTÓREGO ZA KILKA LAT BYĆ MOŻE BĘDZIEMY OGLĄDAĆ NA IGRZYSKACH OLIMPIJSKICH. POZNAJCIE KACPRA, 11-LETNIEGO SKEJTA, KTÓRY O MAŁY WŁOS NIE STANĄŁ NA PODIUM PODCZAS MISTRZOSTW POLSKI W KATEGORII DO 16. ROKU ŻYCIA.


KOCHA(M) – POMAGA(M)

Na najbliższ ych Igrz yskach Olimpijskich w 2020  roku wśród dyscyplin zadebiutuje jazda na deskorolce. – Będę miał wtedy dopiero 14 lat, ale na kolejne igrzyska chcę pojechać jako zawodnik – mówi Kacper Kazimierski. Podc z as niedaw nych Eliminacji Deskorolkow ych Mistrzostw Polski, 11-letni zawodnik olsztyńskiego klubu Warmia Riders, w kategorii do 16. roku życia, był czwarty. – Kacper trenuje ledwie od roku. A rozwija się w takim tempie, że niedługo pewnie zdominuje swoją kategorię wiekową – mówi trener Kacpra, Piotr Bauman za Stowarzyszenia Sportowego Warmia Riders. – Triki, które inni trenują czasem rok, on opanowuje w kilka tygodni. Ma w  sobie wszystkie najlepsze cechy, które powinien mieć odnosząc y sukcesy spor towiec. Jest niepokorny, poz y t y wnie niegrzeczny, zawzięt y. Taki mał y raptus. Ale jednocześnie bardzo konsekwentny, pracowity i inteligentny. Naucz yciele miewają z  nim problemy, za to w sketeparku to cudowne dziecko, nie sprawia kłopotów, świetnie się rozwija. Choć jeździ lepiej, niż wielu znacznie starszych zawodników, jeszcze się denerwuje, że za mało potrafi. Ma w sobie mnóstwo energii. Dostrzega to też jego mama, Sylwia Kazimierska. – Sam roz wija swoją pasję, my go t ylko wspieramy – mówi. – Wcześniej kilka lat trenował judo i pływanie, więc ma świetne przygotowanie fizyczne. W  wolne dni potrafi spędzać w  skateparku po 10 godzin jeżdżąc non stop. Pilnuje go zazwyczaj dziadek, który poznał deskorolkową nomenklaturę, ogląda fi lmiki w internecie, uczy się nazw trików, czyta o  nowościach technicznych, żeby czasem doradzić w nukow i. Or ganizuje z aplec ze technic zne Kacpra. Nie boi się pani o zdrowie syna? – pytamy. – Potrafi świetnie amortyzować upadki. Czasem coś przetrąci, ale proszę na niego spojrzeć, on tym żyje. Nie robi tego dla nas, widzę różnicę, bo na judo i pływanie sami go posłaliśmy. W  skateparku, nawet jesienią, gdy jest już naprawdę zimno, kiedy t ylko może, siedzi od rana do wieczora. Tylko ustalamy, kto z dorosłych pełni dyżur i go tam pilnuje – opowiada mama Kacpra. – Jako mama bardzo cieszę się, że tablet czy komputer to dla Kacpra najmniej ciekawa forma spędzania czasu. Do  tego tak intensy wne uprawianie sportu kształtuje w  nim cechy charakteru, które dadzą mu w przyszłości ciekawe życie. Nie odpuszc za, po  20 0  raz y pow t ar za ten s am trik . Mówię czasem: „zostaw ten, popróbuj inny”. Ale nie daje za wygraną. Za jego talentem idzie ogromna wytrwałość. Jaka jestem dumna będąc w  skateparku, gdy widzę jak znacznie starsi chł opc y postukują deskami, po triku zrobionym przez Kacpra. To wyraz największego uznania w tym środowisku. I te słowa potwierdzają się, obserwując Kacpra w skateparku. Chłopiec jeździ z wielką lekkością, robi triki poza zasięgiem wielu starszych zawodników, ale jednocześnie mówi: – Muszę więcej trenować. Chcę kiedyś pojechać na olimpiadę – stawia jasno Kacper Kazimierski. – Przy domu mam tylko małą ramkę, dlatego muszę trenować w skateparku. A tu musi być ze mną ktoś dorosły. Dziadek na początku był przeciwny desce, ale teraz zna chyba więcej nazw trików, niż ja.

Tekst i zdjęcie: Michał Bartoszewicz

PROJEKT EVA ZDRÓJ KOCHA(M) – POMAGA(M) W kolejnych wydaniach magazynu poznacie dzieci i młodzież, które swoją postawą mogą inspirować rówieśników. To wolontariusze, młodzi liderz y mał ych społeczności, utalentowani spor towc y, ar t yści, t wórc y, o  któr ych można z  dumą pisać i opowiadać. A jednocześnie osoby skromne i pełne pozytywnych wartości. Chcemy inspirować również dorosłych, by spotykając młodych wartościowych ludzi, chcieli pomagać im się rozwijać. Taki przykład wysyła w świat olsztyńska marka EVA ZDRÓJ, która będzie nagradzać naszych bohaterów. MAG Dystrybucja (właściciel marki) przekazuje voucher na 1000 sztuk butelek 0,5l wody EVA ZDRÓJ dla Stowarzyszenia Sportowego Warmia Riders, w którym trenuje Kacper Kazimierski. Mecenas projektu zapewni sprawną obsługę logistyczną. – Deskorolka to niszowa dysc yplina spor tu. Mamy nadzieję, że pr zez ca ł y sezon nasza woda będzie napę dzać uczestników szkółki deskorolkowej w skateparku na plaży miejskiej w Olsztynie – mówi Piotr Kłopotowski z MAG Dystrybucja. – Woda EVA ZDRÓJ to woda alkaliczna, która wzmacnia system odpornościowy, zapewnia właściwe nawodnienie organizmu, buforuje kwas mlekowy powstający podczas wysiłku fizycznego opóźniając zmęczenie mięśni. Jeśli Kacper pojedzie na igrzyska będziemy czuli, że mamy w tym swój udział.

MECENAS PROJEKTU: Mecenasem projektu jest olsztyńska firma MAG Dystrybucja. Dzięki temu, że działa już 25 lat, doskonale zna potrzeby lokalnej społeczności i nieustannie wspiera miejscowe inicjatywy. Jednym z priorytetów jest pomoc dzieciom z naszego regionu. Doskonałym tego przykładem jest stworzona przez nich marka wody EVA ZDRÓJ 0,5 l. 5 groszy z każdej sprzedanej butelki trafia do potrzebujących dzieci na Warmii i Mazurach. Dzięki zgromadzonym środkom sfinansowano m.in. budowę placu zabaw na terenie Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Olsztynie.

061


BLOGERZY

#Olsztyn:TuŻyjęTuBiegam MIESZKAJĄC W CENTRUM WARSZAWY, POZNANIA CZY KRAKOWA, ŻEBY ZNALEŹĆ MIEJSCE DO BIEGANIA, TRZEBA WCZEŚNIEJ WSIĄŚĆ W  SAMOCHÓD LUB KOMUNIK ACJĘ MIEJSK Ą I  SWOJE W YSTAĆ W  KORK ACH. W  K AŻDYM MIEJSCU OLSZT YNA, DO NAJBLIŻSZEGO MIEJSCA, GDZIE MOŻNA ĆWICZYĆ SPRINT, PODBIEGI I JOGGING MAMY CO NAJWYŻEJ KILKA CHWIL… BIEGU.

klimatów, może w pewnym sensie zastąpić to, do czego ich ciągnie na południe kraju. Będąc w Olsztynie, nie sposób przeoczyć wszędobylskich biegaczy i rowerzystów: przemierzających leśne trasy, podglądanych z ukrycia przez dzikie zwierzęta, ścigających się z nurtem Łyny. Ale tak naprawdę, to nieważne czy biegasz, jeździsz na rowerze, czy po prostu spacerujesz, wystarczy skorzystać z tego, co oferuje naturalny Olsztyn, żeby się w nim zakochać. Tekst: Krzysztof Mańkowski obraz: archiwum Make Run Easier

062

Nie jest tajemnicą, że ludzie sportu wolą kontakt z naturą, niż przedzieranie się przez miejską dżunglę, uklepywanie wszechobecnej betonowej kostki i wdychanie spalin z silników samochodów, a w okresie grzewczym smogu. O ile lubimy się ruszać i spędzać czas w jak najbardziej naturalnym środowisku, to każdy ma różne preferencje – jeden woli biegać po płaskim, drugi preferuje górki, a trzeci lubi sąsiedztwo jezior i rzek. W poszukiwaniu dobrego klimatu ludzie potrafią przemierzać dziesiątki, a nawet setki kilometrów, tylko dlatego, że nie mają u siebie tego, na czym im zależy w danym momencie. Mieszkańcy Olsztyna nie mają z tym problemu. W centrum Warmii możemy się cieszyć wszystkim. No, prawie wszystkim – brakuje nam tylko morza. Olsztyn jest skupiskiem jezior, pięknych parków i lasów. Przez Olsztyn przepływa Łyna. Wszystkie te miejsca mają wspólną cechę: mają ścieżki biegowo-rowerowe. Istniejąca sieć jest już bardzo bogata, a będzie jeszcze lepiej, gdyż miasto postanowiło sporo zainwestować i dać mieszkańcom większy dostęp do natury w cywilizowanych warunkach. Jednak najwięcej uroku jeziorom i lasom nadaje polodowcowe ukształtowanie terenu, które amatorom górskich

Make Run Easier to blog, na któr ym możemy śledzić roz wój pasji i miłości do biegania. Jego autorem jest Krzysiek Mańkowski. Jak sam pisze, bieganiem zaraził się w 2011 roku, przy okazji zrzucania dość sporej ilości zbędnych kilogramów. Po czterech miesiącach spalania kalorii wziął udział w  Biegu Powstania Listopadowego w Gdyni. Po jego ukończeniu postanowił, że za rok przebiegnie Poznań Maraton. I tak się stało. Dziś regularnie biega nie tylko maratony. Na koncie ma też ultramaratony. Opowiadając o tym na blogu, uczy internautów technik biegania, metod odżywiania i zdrowego stylu życia.

AURA BLOGERÓW Poznajcie blogerów z Warmii i Mazur. To podróżnicy opisujący swoje wyprawy, fascynaci kuchni regionalnej prezentujący w sieci swoje przepisy, testerzy kosmetyków, promotorzy życia blisko natury, recenzenci nowych technologii, muzyki, książek, młode mamy opisujące na blogu swoje doświadczenia z pociechami. Te strony w kolejnych wydaniach magazynu będziemy oddawać właśnie im. Będziecie mogli też poznać ich osobiście – mecenasem projektu jest Aua Centrum Olsztyna, która zorganizuje z blogerami spotkania autorskie w nowo otwartej strefie restauracji. Najbliższe spotkanie z autorem bloga Make Run Easier odbędzie się 19 sierpnia o godz. 16 w Aura Centrum Olsztyna.


DRUGA SZANSA NA

Z DROW IE M I A Ż DŻ YC Ę I I N N E C H O R O B Y U K Ł A D U K R Ą Ż EN I A , K TÓ R E

PR ZEDWC ZE ŚNIE K A Ż Ą SIĘ ŻEGN AĆ Z Ż YCIEM , MOŻN A Z WA LC Z YĆ ME TODA MI , K TÓR E A MERY K A ŃSK A MEDYC Y N A STOSUJE JUŻ OD DZIESIĘCIOLECI. JEDNYM Z  PREKUR SORÓW TA K I C H M E TO D W  P O L S C E J E S T D O K TO R DA R I US Z SI W I K , Z   P O W O DZ E N I E M P R A K T Y K U J Ą C Y W   T R Z E C H M I A S TA C H : R O D Z I N N Y M B I A ŁY M S T O K U , W A R S Z A W I E I   O L S Z T Y N I E . CHORUJESZ – PRZECZYTAJ. NIE CHORUJESZ – PRZEKAŻ CHORYM.

063


ZDROWIE

064

Tętnice w naszym ciele to życiodajne rurociągi. Gdy latami pracujemy w  stresie i  źle się odż y wiamy, w  ich ściankach tworzą się zwapnione zgrubienia. Uwypuklając się do wewnątrz stopniowo zwężają średnicę przepływu krwi. Tętnice mówią wtedy: koniec dostawy. Finał: zawał serca. Często udar mózgu. Każdy ma wśród najbliższych znajomych, a pewnie i w rodzinie, tych ze zdiagnozowaną miażdżycą czy po zawale serca. Żyje się już z podpisanym wyrokiem, choć jeszcze z niesprecyzowaną datą wykonania. – Zawsze szukałem skutecznych metod, którymi można pomóc pacjentom w takich obszarach, w których medycyna konwencjonalna nie do końca sobie radzi – zwierza się Dariusz Siwik, lekarz medycyny, absolwent Akademii Medycznej w rodzinnym Białymstoku. Po studiach krótko pracował na oddziale kardiologii w Szpitalu Wojewódzkim w Białymstoku, a potem wyjechał do USA. – Tam, u zaprzyjaźnionych rodzin lekarskich, po raz pierwszy spotkałem ludzi, którzy się chelatowali i tam też poznałem tę terapię – dodaje. Pracując jeszcze za granicą, zajął się już chelatacją w Polsce. Dzisiaj, po 20 latach, jego trzy przychodnie, w Białymstoku, Warszawie i Olsztynie, są jednymi z najbardziej doświadczonych placówek medycznych, które stosują tę metodę w profilaktyce i terapii chorób układu krążenia. – Chelatacja EDTA nie jest metodą niekonwencjonalną. Jest w pakiecie terapii refundowanych w innych państwach. W polskich szpitalach jeszcze do niedawna stosowana była jako płatny zabieg. Moim zdaniem wcześniej czy później wrócimy

do stosowania chelatacji w naszych szpitalach – przewiduje. – Większość metod stosowanych w moich przychodniach wypełnia luki, którymi chwilowo nasza klasyczna medycyna się nie zajmuje. W przypadku miażdżycy chelatacja jest bardzo skuteczną metodą, a jeśli jest możliwość, należy wykorzystać wszystkie sposoby, by uniknąć operacji chirurgicznej, bo to zawsze jest silna ingerencja w organizm i trzeba liczyć się z powikłaniami. Czym jest chelatacja? Najprościej ujmując – podaniem w formie kroplówki organicznego związku chemicznego EDTA (wersenian dwusodowy, EDTA to skrót od angielskiej nazwy EthyleneDiamineTetraAcetic), który wiąże metale ciężkie, w tym cząsteczki wapnia. Związki te są rozpuszczalne w wodzie, nie wchodzą w reakcję z płynami ustrojowymi i łatwo są usuwane z organizmu przez nerki. Chelatacja czyści tętnice ze złogów lipidowo-cholesterolowych. Samo słowo chelat pochodzi z greckiego (chele) i oznacza kleszcze. Bo tak, obrazowo ujmując, działają chelaty – niczym kleszcze chwytają toksyczne metale i wydalają je z organizmu. Zabieg poprawia w ten sposób ukrwienie, co ma wpływ na funkcjonowanie całego organizmu. Zdolności te po raz pier wszy w ykr ył niemiecki badacz w latach 30. ub. wieku, a po raz pierwszy wypróbowano je pod koniec lat 40. w USA przy skutecznym odtruwaniu pracowników fabryki akumulatorów ołowianych. Od tamtej pory związkiem EDTA interesowało się wielu naukowców. Powstało 17 t ys. prac naukow ych na ten temat. Dr Garry Gordon, który od 40 lat prowadzi w Stanach


ZDROWIE

badania nad chelatacją EDTA (praktykuje ją tam ponad 2000 lekarzy, lecząc tą metodą milion pacjentów rocznie), uznał oficjalnie, że „to najbezpieczniejszy i  najbardziej skuteczny sposób, aby oczyścić organizm z toksyn, metali ciężkich i osadów wapnia, które przez lata odkładają się w tętnicach tworząc złogi”. Medycyna konwencjonalna doskonale zna roztwór EDTA – jest on używany do konserwacji krwi (może być przechowywana w bankach krwi do czterech tygodni), serce do przeszczepu transportuje się w 100-procentowym roztworze EDTA, stosuje się go w leczeniu zaburzeń rytmu komorowego i przy hiperkalcemii (podwyższony poziom wapnia we krwi). Prócz chelatacji, głównymi zabiegami w ykony wanymi w przychodniach doktora Dariusza Siwika, są ozonoterapia oraz leczenie wysokimi dawkami witaminy C. Odkryty 170 lat temu ozon ma zdolność zabijania drobnoustrojów: bakterii, wirusów, grzybów i pierwotniaków. Ozon działa przeciwzapalnie, pobudza układ immunologiczny poprzez uwalnianie przez organizm czynników obronnych, a także produkcję białych krwinek, które osłaniają przed wirusami, bakteriami, grzybicami i nowotworami. Ozon aplikuje się dożylnie w  formie zastrzyku w  ściśle określonych dawkach i  odstępach czasow ych. Leczy ponad 130 chorób i dolegliwości. Najwięcej pacjentów pozbyło się tą metodą boreliozy (zdecydowanie najwięcej pacjentów na Warmii i Mazurach oraz Podlasiu po nieskutecznych terapiach antybiotykowych) i opryszczki. Ozon działa również na astmę i wirusowe zapalenie wątroby.

– Ozonoterapii też uczyłem się 20 lat temu od swoich kolegów lekarzy w Stanach i w Rosji – opowiada doktor Siwik. – Pierwszy zabieg pokazali mi Amerykanie, potem widziałem go w Moskwie i w miejscowości Kaługa. Są tam ośrodki, gdzie ozonem leczy się od ponad 40 lat. Prócz Stanów i Rosji, w Europie również Niemcy powszechnie podają ozon bezpośrednio do krwi, tak jak ja to robię. W Polsce są gabinety, które podają pacjentom ozon w kroplówkach lub też stosują inną metodę – do niewielkiej ilości wcześniej pobranej krwi wtłaczają ozon i wpuszczają ją ponownie do krwiobiegu. Według mojej oceny są to metody mniej skuteczne – wyjaśnia. Wśród stosowanych w Centrum Medycznym Doktor Siwik jest jeszcze kilka innych terapii. Podawana jest pacjentom, w  zależności od potrzeby, w  w ysokich stężeniach witamina C, ale też i inne substancje oraz witaminy, których zadaniem jest wspomóc organizm w walce z najczęstszymi chorobami XXI wieku. Tekst: Ewa Domaradzka-Ziarek Obraz: archiwum prywatne, www.shutterstock.com

Doktor Siwik Medyczne Centrum Olsztyn, ul. Janowicza 30a, tel. 604 450 000 Warszawa, ul. Dzika 4a, tel. 22 746 91 91 Białystok, ul. Rzymowskiego 43/28, tel. 85 744 97 97 www.chelatacja.com www.doktorsiwik.pl

065


www.shutterstock.com

URODA

SKAZANI NA BUTY, CZYLI KOSMETYKA OD PODSZEWKI PO ROKU NASZEGO ŻYCIA ZACZYNAMY Z NICH KORZYSTAĆ I ROBIMY TO JUŻ CODZIENNIE. W WIEKU WCZESNO-MŁODZIEŃCZYM W ZASADZIE NIE ZAUWAŻAMY ICH OBECNOŚCI. SŁUŻĄ NAM WIERNIE AŻ DO CZASU, GDY POCZUJEMY NAGŁY, PIEKĄCY LUB KŁUJĄCY BÓL LUB GDY ZAUWAŻYMY, ŻE ICH URODA PRZEMIJA I WYMAGAJĄ CORAZ BARDZIEJ TROSKLIWEJ UWAGI. STOPY – TO O NICH MOWA. Przyczynami dyskomfortu stóp mogą być odciski, nagniotki, modzele lub po prostu coraz mniej estetyczne paznokcie. Wielu zjawisk zachodzących na naszych stopach nie da się okiełznać w domowym zaciszu. Zastanawiamy się wtedy, co takiego nam dolega i jak się za to zabrać. Pieczenie, swędzenie, chropowatość, napięcie skór y, krwawienie, podw yższona temperatura, nadmiernie zrogowaciał y naskórek, boląca pięta… Bywa, że nagle budzi nas w nocy ostry ból przypaznokciowy odczuwany podczas kontaktu z własnym prześcieradłem. To znak, że zaczyna się rozwijać proces wrastającego paznokcia. Nie pomagają kąpiele w rumianku i kremy pielęgnacyjne. A i estetyka paznokci jest dla nas bardzo ważna. Zarówno dla kobiet i mężczyzn. Chodzenie latem w klapkach, sandałach lub boso po piaszczystej plaży nie dla wszystkich jest komfortowe. Zmiany na  paznokciach mogą przez wiele lat uprzykrzać życie. Jeden z pacjentów, który zgłosił się do londyńskiej kliniki podologicznej, zmienił nawet z tego powodu pracę (członek załogi znanej linii lotniczej), gdyż był zawstydzony, by w czasie międzylądowań, chodzić boso na plaży czy nad basenem przy swoich kolegach. Na szczęście od kilku lat w Polsce, a teraz i w Olsztynie, dynamicznie rozwija się dziedzina, która bierze stopy pod lupę i dokładnie im się przygląda. To podologia. Zawiera w sobie lecznictwo, pielęgnację oraz profilaktykę.

Podologią zajmują się specjaliści wywodzący się z kosmetologii. Dzięki temu mamy możliwość zaopatrzenia stóp w kompleksową opiekę. Współpracujemy z dermatologami, fizjoterapeutami i fl ebologami, tak, by pacjenci mogli nie tylko pozbyć się dręczącego problemu, ale również uniknęli go w przyszłości. Jak wygląda wizyta u podologa? Podczas pierwszej przeprowadzany jest wywiad zawierający gąszcz pytań z zakresu pielęgnacji, stylu życia, nawyków i stanu zdrowia oraz badanie palpacyjne. Możliwe jest też pobranie próbek do laboratoryjnych badań mykologicznych płytki paznokciowej. Wszystko to ma służyć właściwemu zdiagnozowaniu zmian, które są konsekwencją różnych czynników oraz pielęgnacji i profilaktyce zdrowych stóp. Oferta gabinetu podologicznego jest szeroka. Można tu założyć klamrę lub „wyprowadzić” wrastający paznokieć metodą Kostki Arkady, a na problemy zmian paznokci zastosować niskoenergetyczny laser Lunula znany ze swej skuteczności potwierdzonej badaniami klinicznymi (lunula.pl). W ofercie są również specyfiki na pękające i piekące pięty, wygładzanie i nawilżanie skóry, odświeżanie i nawet odmładzanie stóp w każdym wieku. * Katarzyna Bołądź – specjalista promocji zdrowia, kosmetolog, absolwentka Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, wykładowca LNE i Collegium Cosmeticum, właścicielka Zdrowe Nogi Olsztyn oraz gabinetów kosmetyki i medycyny estetycznej Chimera derm, Klinika dermourody, Instytut36 w Olsztynie. Zdrowe Nogi Olsztyn ul. Mrongowiusza 7, tel. 604 216 031 www.zdrowenogiolsztyn.pl www.chimera.olsztyn.pl www.klinikadermourody.pl www.instytut36.pl

067


STYL WARMII I MAZUR

AURA MODY

ZAKOCHANI W STYLU BOHO KTO Z NAS NIE MARZYŁ KIEDYŚ O LETNIEJ PRZYGODZIE, PRZEŻYTEJ WSPÓLNIE Z UKOCHANĄ OSOBĄ? W NAJNOWSZEJ EDYCJI AURY MODY SPEŁNILIŚMY TAKIE MARZENIE ANNY SEREWIŚ, KLIENTKI AURA CENTRUM OLSZTYNA, KTÓREJ PRAGNIENIEM BYŁA ROMANTYCZNA SESJA ZDJĘCIOWA Z MĘŻEM U BOKU. Wakacyjna sesja Aury Mody była wyjątkowo nastrojowa. Klimat stworzyła para – Anna Serewiś z mężem Sławomirem, obchodząca w tym roku 20. rocznicę ślubu. Dopełnieniem całości była letnia pogoda, popołudniowe słońce i urokliwe miejsce – Agroturystyka „Łan Sztuk” położona 20 km od Olsztyna, w Starym Kawkowie. – Wspólna sesja zdjęciowa była dla nas kapitalną przygodą i wymarzonym prezentem na okrągłą rocznicę ślubu. Styliska idealnie wyczuła nasze modowe upodobania i wybrała stroje, w których czuliśmy się niezwykle swobodnie. Mąż z gitarą, ja w długiej sukience, wyjątkowe otoczenie – ożyły we mnie wspomnienia z początków naszej znajomości – opowiada Anna Serewiś, laureatka konkursu Aura Mody. – Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że praca na planie zdjęciowym jest tak nieprzewidywalna. Byliśmy pozyty wnie zaskoczeni profesjonalizmem zespołu i pomimo kilkugodzinnej pracy, całość zakończyła się wielkim uśmiechem – relacjonuje.

Tematem przewodnim czerwcowej sesji była inspiracja stylem boho i letnimi festiwalami muzycznymi. – Myśląc o zdjęciach, miałam w głowie miejsce, gdzie pojawią się stare auta, zachodzące słońce i warmińskie łąki. Agroturystyka „Łan Sztuk” idealnie zgrała się z koncepcją sesji zdjęciowej i planowanymi stylizacjami – opowiada Agata Bałdyga. –  Para modeli to urocze małżeńst wo, k tóre obchodzi właśnie okrągłą rocznicę ślubu. Zarazili mnie swoim optymizmem. Już podczas przymiarek zdałam sobie sprawę, że drzemie w nich dusza hipisów i że będą dobrze czuli się w swoich rolach. Wybierając stylizacje w sklepach Aura Centrum Olsztyna szukałam ubrań z  nutą charakter yst yczną dla klimatu boho, grunge i hippie. Stąd m.in. koronkowa czy wzorzysta sukienka u modelki oraz jeans, krata i elementy skórzane u modela. U Ani całość dopełnia lekki, „słoneczny” makijaż i zwiewna fryzura. U Sławka natomiast najważniejszym dodatkiem był wrodzony luz i  zdolność wczuwania się w przypisaną rolę. Mamy nadzieję, że połączenie temperamentu modeli, zaangażowania całego zespołu i pięknych okoliczności przyrody docenią także czytelnicy, oglądając efekty sesji na łamach magazynu. Obraz: Łukasz Wajszczyk Modele: Anna i Sławomir Serewiś Stylizacje: Agata Bałdyga Makijaż: Agata Sawicka Włosy: Iga Gapińska Miejsce: Agroturystyka Łan Sztuk w Starym Kawkowie

068

Do końca roku zostały do wygrania już tylko dwie metamorfozy pod okiem stylistki! Zapraszamy do nadsyłania zgłoszeń do kolejnej sesji zdjęciowej Aury Centrum i magazynu MADE IN. Warmia & Mazury. Formularz zgłoszeniowy jest dostępny do 14 lipca na stronie internetowej www. auracentrum.pl lub bezpośrednio w  centrum handlowym, w  którym wypełnione druki można wrzucać do urny stojącej na parterze przy strefie restauracyjnej. Regulamin akcji jest dostępny w biurze administracji Aury Centrum Olsztyna.


STYL WARMII I MAZUR

069

Ubrania i dodatki do nabycia w Aura Centrum Ania: Tally Weijl: kurtka (79,99), sukienka (99,99), kolczyki (14,99), bransoletki (7,99/14,99) / Heavy Duty: buty (259,99) / Big Star: plecak (169,99) SĹ‚awek: Lee/Wrangler: kurtka (429,00), koszula (189,00), spodnie (219,00) / Big Star: bransoletki (49,90) / Sizeer: buty (299,90)


STYL WARMII I MAZUR

070

Ubrania i dodatki do nabycia w Aura Centrum  Sławek: Lee/Wrangler: t-shirt (69,00), kurtka (1259,00), spodnie (329,00) / Heavy Duty: buty (399,99), okulary (49,99) / Big Star: bransoletki (49,90) „ Ania: Lee/Wrangler: kurtka (1309) / Pretty One: sukienka (583,20) / Tally Weijl: kolczyki (14,99)


071


STYL WARMII I MAZUR

ANNA:

7.

Styl boho to ukłon w stronę kobiecości. Postaw na długą,

1.

zwiewną sukienkę, kapelusz, albo załóż body z falbaną i jeansowe szorty. Całość uzupełnij wygodnymi butami, pakuj plecak i wyruszaj prosto na letni festiwal muzyczny.

5. 2.

1. 2. 3. 4. 5. 6. 7.

Tally Weijl – koszula (39,99 zł) Tally Weijl – sukienka (59,99 zł) Tally Weijl – body (49,99 zł) Tally Weijl – szorty (49,99 zł) Sizeer – buty (279,99 zł) Sizeer – plecak (169,99 zł) Unisono – kapelusz (49,00 zł)

072

4.

6.

3.


STYL WARMII I MAZUR

3.

1. Lee – bluza (139,00 zł) 2. Big Star – kurtka (269,99 zł) 3. Sizeer – t-shirt (34,99 zł) 4. Sizeer – buty (399,99 zł) 5. Sizeer – plecak (49,99 zł) 6. Lee – pasek (169,00 zł) 7. Heavy Duty – okulary (69,99 zł)

7.

6.

5.

2.

1.

SŁAWEK: Mężczyzna w wydaniu festiwalowo-hipsterskim to kolory, nadruki, wygoda i zabawa stylem w jednym. Lato sprzyja odważnym. Spróbuj, a już nie wrócisz do nudnej czerni.

4.

073


SPOD IGŁY

SALON SAMOCHODOWY MADE IN

MOCNY GRACZ Z USA

MINI CENA?

GEN SPORTU I MŁODOŚCI

GEPARD NA DRODZE

Tej legendarnej marce do pełni szczęścia (czytaj: do rozprawienia się z konkurencją), brakowało jedynie kompaktowego SUV-a, który kojarzyłby się z najlepszymi cechami swojego starszego brata – ikony Grand Cherokee. I wreszcie jest. Jeep Compass to wręcz zmniejszony Grand. Czysta linia bez żadnych ryzykownych posunięć stylistycznych, dumnie nosi z przodu słynny siedmioszczelinowy grill. Walorów terenowych przy ten marce specjalnie opisywać nie trzeba. Compass ma słynny Selec-Terrain – za pomocą pokrętła wybieramy rodzaj nawierzchni (np. śnieg, błoto, skały), a system sam dobiera pracę dwunastu innych systemów układu jezdnego, by najlepiej dostosować się do warunków. Ale są też „cywilne” wersje z napędem na przód, jak i twardziele Trailhawk zdolne pokonać piekło. Do napędu zastosowano silniki benzynowe 1,4 turbo oraz diesle 1,6 i 2,0. Cena od 99 800 zł. www.resma.pl

074

WŁAŚNIE DEBIUTUJĄ, UWODZĄ I KUSZĄ

Teraz możesz z satysfakcją opowiadać znajomym, że Jari-Matti Latvala i Juho Hänninen też jeżdżą Toyotą Yaris. Ten samochód ma bowiem dwa oblicza, albo potrafi spalić trzy litry w mieście, albo wygrywać rajdy w cyklu WRC. Yaris przeszedł kurację odmładzającą (przeprojektowano ponad 900 części) i nabrał cech sportowych. Oczywiście rajdówka WRC to odległa planeta, ale bazą jest przecież ten sam świetnie opracowany Yaris (swoją drogą będzie niebawem 210-konny cywil Yaris GRMN). Do miasta polecany szczególnie w wersji hybrydowej (fabryczne spalanie 3,1 litra), tym bardziej, że wyposażona jest w pełen pakiet systemów bezpieczeństwa. Z myślą o młodszych klientach Toyota wprowadziła wersje Selection, wyróżniające się indywidualnym charakterem i odważniejszymi kolorami. Ciekawostką jest, że nowy 1,5-litrowy silnik (moc 111 KM) montowany w zmodernizowanym Yarisie, produkowany jest w Polsce. Cena od 42 900 zł. www.toyota-olsztyn.pl

Jeśli jest samochód, o którym można powiedzieć „małe jest piękne”, to jest to ten samochód – MINI. Mało jest osób, które nie obejrzało się za nim na ulicy, ale mało jest też osób, które miały okazję posmakować wrażeń zza jego kierownicy. Dlatego w olsztyńskim salonie Zdunek Premium w dniach 10–22 lipca trwa Letni Salon MINI. Do dyspozycji będzie pełna gama samochodów MINI, z debiutującym kilka miesięcy temu Countrymanem, i to w wersji John Cooper Works. A to już duży krok w stronę sportowych emocji (moc 231 KM). Każdy fan motorsportu wie, że jak wygrać rajd terenowy, to w MINI Countrymanie. W godzinach pracy salonu (9–17) doradca marki będzie czekał z kluczykami na fanów emocji, zaś młodsi będą mieli mini miasteczko przed salonem. I teraz mała niespodzianka od MINI – na czas trwania letniego salonu przygotowano dla klientów specjalne ceny. A standardowe zaczynają się od 80 200 zł. www.bmw.zdunek.pl/olsztyn

Lubicie jazdę w korkach? Nikt nie lubi. Dlatego inżynierowie najnowszej Mazdy CX-5 w dużej mierze wyręczyli kierowców z tego obowiązku. Wystarczy, że włączycie adaptacyjny tempomat przy miejskich prędkościach, nastawicie dystans, jaki Mazda ma trzymać od samochodu przed nią i sama będzie się zatrzymywać oraz ruszać. Tworząc dynamiczną sylwetkę CX-5, styliści inspirowali się ruchem gepardów, najszybszych biegaczy. A kiedy zamówicie ją dodatkowo w jednym z trójwarstwowych lakierów, które prowokują grę światła i cienia na nadwoziu (zawierają m.in. płatki aluminium), efekt jest piorunujący. Cała reszta, to 100 proc. Mazdy: czysto japońska, perfekcyjna, wyposażona we wszystkie zdobycze techniki pokładowej, cała wykonana w technologii Skyactiv stawiającej na efektywność (silników, napędów, konstrukcji) oraz hołdująca zasadzie, że kiedy samochód i kierowca stanowią jedność, prowadzenie staje się czystą przyjemnością. Cena od 95 900 zł. www.autoidea.mazda-dealer.pl


AUTO

BILET DO KLASY

Business RACZEJ DZISIEJSI MŁODZIEŃCY NIE WIESZAJĄ NAD BIURKAMI PLAKATÓW Z SAMOCHODAMI. JA MIAŁEM TAKI 28 LAT TEMU Z CZERWONYM OPLEM CALIBRĄ, KTÓRY – CO TU DUŻO KRYĆ – SWOJĄ SYLWETKĄ ŚCINAŁ Z  NÓG. PATRZĘ TER A Z NA R ASOWĄ LINIĘ NAJNOWSZEJ INSIGNII I  FANTAZJOWANIE O  SAMOCHODACH ZNÓW WRÓCIŁO.

075


AUTO

076

Wyjeżdżając w podróż 28 lat temu, nawet za kierownicą takiej maszyny jak Calibra, i tak trzeba było sprawdzić trasę na rozkładanej mapie. W Insignii wszystkie sprawy załatwia jeden przycisk OnStar, którym wywołuje się opiekuna kierowcy. Miłej w głosie pani zakomunikowałem jedynie, że wybieramy się do Pałacu Mortęgi. – Wprowadziłam już cel w nawigację. Miłej podróży – dodała po chwili. Opel stworzył całodobowy system komunikacji z asystentem OnStar, by podróż przebiegała miło i bez stresu. Przywołanej osobie można zlecić nawet zarezerwowanie hotelu w Europie czy wyszukanie po drodze restauracji (zdalnie wpisze nam cel w nawigację), zaś w razie zdarzenia drogowego automatycznie powiadamiane są służby ratownicze z podaniem dokładnej lokalizacji. Ale można też pobrać aplikację na smartfon i dzięki OnStar mieć cały czas podgląd na kilka danych Insignii: ciśnienie w oponach, stan paliwa czy żywotność oleju. Zdalnie można też sterować centralnym zamkiem, a w przypadku kradzieży zgłoszonej na policji, zablokować… zapłon. OnStar to znane już użytkownikom innych Opli dobrodziejstwo będące znakiem zmieniającej się technologii. Ale nowością, którą wnosi Insignia, jest przełomowa stylistyka. To może być pierwszy Opel, który przyciągnie do siebie posiadaczy aut klasy premium. A z pewnością pierwszy Opel o tak biznesowej sylwetce ze sportowym sznytem. Wysmuklała, ze starannie wyważonymi proporcjami i har-


monią formy. Nasza białoperłowa ze zdjęć, te sportowe emocje w y wołuje t ym bardziej, że napędza ją pięknie brzmiący 260-konny silnik benzynowy, który współpracuje z nowym ośmiobiegowym automatem i ma przyczepność gwarantującą wrażenia – napęd 4x4 Twinster. To chyba najbardziej innowacyjny i zaawansowany z napędów w tej klasie – zamiast tradycyjnego mechanizmu różnicowego na tylnej osi, ma dwa elektronicznie sterowane sprzęgła, które efektywniej zarządzają trakcją. A propos brzmienia, to czterocylindrówka do złudzenia przypomina rasowy gang sześciu cylindrów. To zasługa… elektroniki, a konkretnie głośników, które akustycznie wzmacniają pracę silnika. Ale gdy nie chcemy rasowych brzmień, to w zwykłym trybie jazdy robi się przyjemnie cicho. Trzy zamontowane w kabinie mikrofony rejestrują dźwięki, które są minimalizowane poprzez nakładanie fal o odpowiednich częstotliwościach. Podróż pier wsza klasa. Kiedy jeździliśmy 170 -konnym dieslem z autostradowymi prędkościami, wręcz szeptem rozmawialiśmy z pasażerami tylnej kanapy, by nie zbudzić śpiącego obok dziecka. Ale nie to zaskakiwało najbardziej. Otóż użytkowaliśmy pierwszą zarejestrowaną na Warmii i Mazurach nową Insignię, więc doświadczyliśmy na własnej skórze, jakie wzbudzała zainteresowanie przechodniów i innych kierowców. Za urodę zbierała komplementy nie mniej liczne, niż nasza modelka podczas Miss Venus na tegorocznej Kortowiadzie.

Ale perfekcyjnie prowadzące się dzisiaj auta swoją przewagę nad konkurencją budują właśnie stylistyką wywołującą emocje. Nowa Insignia dobrze komponuje się w jednym szeregu z biznesowymi limuzynami z cennikiem razy dwa. A i może je zaskoczyć. Konkurenci nie mają foteli z certyfikatem AGR przyznawanym przez niemieckie stowarzyszenie lekarzy i terapeutów na rzecz zdrowego kręgosłupa. No i robotę robią te reflektory IntelliLux. W zasadzie to już nie reflektory, a wirtuozeria świetlna, na którą składa się system złożony z 32 segmentów diod LED. Każda z nich automatycznie dostosowuje się do sytuacji drogowej poprzez włączanie lub wyłączanie poszczególnych segmentów. Wiązką kierują więc tak, że nawet kiedy oświetlają do 400 metrów drogi, omijają przestrzeń wokół innych pojazdów, nie oślepiając ich. Kto więc 28 lat temu był chłopakiem pasjonującym się motoryzacją, dzisiaj – zamiast plakatu na ścianie – w garażu pewnie chce trzymać podobne cacko. Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: Michał Bartoszewicz Podziękowania dla dyrekcji Pałacu Mortęgi za pomoc w realizacji sesji. W sesji wystąpili Aleksandra Dąbrowska (uczestniczka Miss Venus 2017) i Marek Jarosławski. Na zdjęciach: Opel Insignia 2,0 turbo 4x4 Elite 260 KM, cena 155 400 zł (wersja podstawowa od 99 900 zł)

Opel MIBO Olsztyn, ul. Jagiellończyka 41 C www.mibo.pl

077


JAK ZASUWA SUV? MICHAŁ: NOWY RENAULT KOLEOS UCZY JAK OSZCZĘDZAĆ. POTRAFI PRZY TYM ZARÓWNO NAGRODZIĆ, JAK I SKARCIĆ. RAFAŁ: A MNIE NICZYM NIE ZASKOCZYŁ. PATRZĄC NA OSTATNIE PREMIERY RENAULT, SPODZIEWAŁEM SIĘ PIĘKNEGO SUV-A… I TAKI WŁAŚNIE JEST.

078


AUTO

Obydwaj kochamy samochody, ale każdy patrzy na swoje motoryzacyjne miłości w innym kierunku (że o kolorach nie wspominając). Bo każdy z nas szuka też w samochodzie czegoś innego: emocji zza kierownicy, estetyki w linii, smaku we wnętrzu, zwykłej wygody, poczucia bezpieczeństwa, jakości wyczuwalnej w dotyku. Renault Koleosem każdy pojechał więc w swoją stronę. MICHAŁ BARTOSZEWICZ Ekojazda pozwala zaoszczędzić od 5 do 25 proc. zużywanego paliwa. Brzmi zachęcająco. Dlatego włączam zamontowany w Koleosie system szkoleniowy ekologicznej jazdy. Dostaję kilka lekcji, jak jechać: utrzymywać stałą prędkość, jeśli pozwalają na to względy bezpieczeństwa; nie używać biegu jałowego podczas dojeżdżania do skrzyżowania lub zatrzymywania się; przewidywać sytuacje na drodze; dbać o właściwy stan pojazdu, m.in. przez regularną kontrolę ciśnienia w oponach i prawidłowe serwisowanie. Na koniec trasy Koleos ocenia nasze umiejętności, przyznając gwiazdki i pokazując wskaźniki. Niezła zabawa, ale niestety, za ekologiczny styl jazdy nie zostałem nagrodzony (ledwie półtorej gwiazdki na pięć za styl przyspieszania oraz dwie i pół za przewidywalną jazdę). Notę ogólną dostałem 39 na 100 pkt. Na pocieszenie przejechałem siedem km bez zużycia paliwa. Na szczęście Renault przewidziało, że raz na jakiś czas będą trafi ali się tak oporni uczniowie, jak ja. Można ich wtedy „załatwić” jednym przyciskiem Eko. Wszystkie funkcje auta przełączają się wówczas na tryb eko. Można wciskać pedał gazu do oporu, ale Koleos jedzie eko, klimatyzacja mniej chłodzi, bo to też eko. Warzywa też są eko, ale czasem dobrze zjeść steka. Zatem w każdej chwili można wyłączyć opcję eko i wyzwolić z tego samochodu ukryte pod maską 177 koni. Wtedy też warto podkręcić dźwięk z systemu audio Bose. 12 wysokiej klasy głośników wywołuje wrażenie znalezienia się w sali koncertowej. I nie cytuję tu folderu reklamowego Koleosa. Audiofile znają doskonale markę Bose. To najwyższa półka. Nawet zwykłe radio brzmi lepiej. Nastawiłem uniwersytecką stację UWM FM, która nie zachwyca mocnym sygnałem, ale w Koleosie zabrzmiało. Jako auto miejskie sprawdza się rewelacyjnie. A wykończenie wnętrza, jak na Francuzów przystało, sprawia, że nie chce się z niego wysiadać. Aż chciałoby się sprawdzić, jak zachowa się w terenie. Co na to Rafał? RAFAŁ RADZYMIŃSKI W pierwszym ostrym zakręcie już wiedziałem, że trochę przesadziłem z prędkością. Tym bardziej, że na luźnym szutrze czas reakcji wozu na naprawianie błędów, trzeba pomnożyć razy kilka. Z opresji uratowała mnie elektronika. Pewnie każdy udający twardziela za kierownicą powie, że elektroniczne systemy bezpieczeństwa są dla mięczaków. Niech sobie mówią, o ile potrafią z precyzją skalpela tak skorygować tor jazdy, jak właśnie zrobiła mi to elektronika Koleosa. Jazda w terenie naprawdę zaczyna wtedy dostarczać frajdy, bo wierzysz w anioła stróża, który wyciągnie cię z kłopotów. Ja wiem, że takich eleganckich SUV-ów nie niszczy się w terenie, ale czasem korci nawet rozsądnego kierowcę. Koleos ma ponad 20 cm prześwitu. To sporo, a każdy, kto

zapuścił się autem w teren i zawisł podwoziem, wie, że liczy się choćby i dodatkowy centymetr. No dobra, precyzyjnie dodam, że Koleos ma 21,3 cm prześwitu. Gdybyśmy dojechali do błota, które wygląda mało rokująco, zawsze napęd 4x4 można spiąć w pozycję Lock, która sprawia, że przy niewielkich prędkościach i przednie, i tylne koła obracają się z taką samą siłą. A to zdecydowanie podwyższa szansę powrotu do miasta. Nie t ylko w  terenie, ale i  na zw ykłej drodze, kierowc y SUV-ów cenią wyższą pozycję za kierownicą (zwykle dziennikarze motoryzacyjni podkreślają ten atut w oczach niewysokich kobiet, ale każdy zna przecież przynajmniej kilku niewysokich facetów). W Koleosie siedzi się więc wyżej, niż w pięknej limuzynie Renault Talisman, aż o 15 cm. Swoją drogą, stylista Koleosa słusznie zaczerpnął inspirację z wielokrotnie nagradzanej za stylistykę limuzyny. Wracając jeszcze do centymetrów, to jeśli już z przodu może siedzieć ktoś niewysoki, to z tyłu dla odmiany może siedzieć ktoś naprawdę wielki. Ilość miejsca wygospodarowano tu naprawdę z rozmachem. Jak ogrody w Wersalu. Koleos, w porównaniu do dość zachowawczej stylistyki poprzednika, przeskoczył go o lata świetlne. Dorzucając do tego przestrzeń, walory jezdne, wyposażenie (testowana najbogatsza wersja Initiale Paris zrobiła wrażenie nie tylko na mnie, ale i na Michale – zwłaszcza superwygodne zagłówki typu Relax), nowość Renault może wprowadzić na rynku lekkie zamieszanie. W salonie dowiedziałem się, że 14 osób złożyło zamówienie na Koleosa, nim miało okazję zobaczyć go na żywo. Coś w tym jest. Renault Koleosa testowali na zmianę: Michał Bartoszewicz i Rafał Radzymiński, fotografował: Arek Stankiewicz

Na zdjęciu: Renault Koleos, 2,0 dCi 175 X-Tronic 4x4 Initale Paris – cena 157 400 zł (podstawowa wersja od 109 900 zł)

079


AUTO

NOWY KOREAŃCZYK W OLSZTYNIE Z AUTAMI TEGO PRODUCENTA JEST TYLKO JEDEN PROBLEM – WCIĄŻ SŁABO JEST Z ICH ZNAJOMOŚCIĄ WŚRÓD POTENCJALNYCH KLIENTÓW. A SZKODA, BO NAJNOWSZE MODELE SSANGYONG BEZ KOMPLEKSÓW STAJĄ DO RYWALIZACJI.

080


AUTO

Kiedy dziennikarzy motoryzacyjnych niemieckiego Auto Bilda, którzy testowali SsangYonga Rextona, ciągle podpytywano na ulicy, jak spisuje się ta koreańska terenówka, ci postanowili sprawdzić to samemu w teście podczas 100 tys. km. Jeździli nim wszędzie i w każdych warunkach. Zimą w Alpach wyciągali nim kilkanaście innych samochodów z zasp, pomagali odpalać inne w mroźne dni, a po morderczym 100-tysięcznym maratonie w aucie wymieniono… dwie przednie żarówki. Rex ton wdar ł się na europejsk i r y nek jako moc ar z , w dodatku atrakcyjny stylistycznie. Ale jeśli pod maską jest udoskonalony silnik Mercedesa, a linię projektują Włosi od Giugiaro, nie ma się co dziwić. Alians z Mercedesem Koreańczycy zawarli już na początku lat  90. Współpracowali prz y silnikach (diesla i  benz ynow ych), ale też i  prz y nowoczesnych technologiach. I  to się czuje. Jeździliśmy najpopularniejszym w  Polsce i Europie Tivoli (nazwa od wypoczynkowego miasteczka pod Rzymem, będącego niegdyś enklawą włoskich bogaczy). Auto bez kompleksów może stawać do rywalizacji z najmodniejszymi miejskimi crossoverami czy SUV-ami. Wyposażone we wszystkie nowinki z zakresu bezpieczeństwa (samo kontroluje nieuważnego kierowcę informując o zbyt szybkim zbliżaniu się do auta poprzedzającego oraz samoczynnie hamuje w przypadku braku reakcji ze strony kierowc y), prz yjemne w  jeździe, ś wietnie w yciszone. No i ciągle SsangYong gra najmocniejszymi atutami – ceną oraz wyposażeniem. Stylistycznie marka podąża własną drogą (obecnie przy pomocy włoskich stylistów), podkreślając, że to natura powinna być najważniejszym źródłem inspiracji. Ta fascynacja przyrodą niesie za sobą trzy kluczowe pojęcia odnajdywane potem w linii: dostojny, dynamiczny i rytmiczny. SsangYong cieszy się przede wszystkim reputacją jako producent SUV-ów i samochodów turystycznych. W tym roku świętuje 60-lecie wprowadzenia pierwszej terenówki, więc

hasło promujące „Marka ludzi aktywnych”, nie powinno dziwić. Wspomniany we wstępie Rexton, choć wygląda i jeździ jak SUV, to wciąż pod spodem jest klasyczną niezniszczalną terenówką opartą na ramie i reduktorze. Dopracowane napędy na cztery koła, opinia solidnych i długotrwałych układów jezdnych zbudowały popularność marki w krajach (np. w Szwajcarii i Austrii), w których wymaga się od samochodów większych zdolności terenowych. 10 lat temu SsangYong rozpoczął długofalowy plan strategiczny (program New Vision) mający na celu ekspansję globalną w oparciu o wysoką jakość produktów. Tę jakość już udowodnił, teraz stawia na technologie przyszłości, redukcję zanieczyszczeń i bezpieczeństwo. Koncepty zwiastujące nowe modele sprawią, że za chwilę będziemy świadkami sukcesu kolejnej koreańskiej marki, k tóra przebojem wdarła się na europejskie i amerykańskie salony. W ciągu dwóch lat SsangYong zapowiada kompletną w ymianę modeli, teraz mamy lifting Korando, a już jesienią nowego Rextona G4. Marka zyskuje na popularności na polskim r ynku, bo uży tkownicy doceniają solidność w ykonania i bezawaryjność z dobrą relacją jakości do ceny. W ofercie są modele, z których marka słynie – auta o walorach turystyczno-rekreacyjnych z napędem na jedną i obydwie osie: miejski crossover Tivoli, który na ten sezon zyskał jeszcze bogatsze w yposażenie oraz jego przedłużona o 24 cm odmiana XLV z ogromnym bagażnikiem (724 litry), kompaktowy SUV Korando, duży SUV Rexton, rodzinny van Rodius oraz użytkowy pikap Action Sports. Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: archiwum SsangYong

Dealer SsangYong Polski Związek Motorowy OZDG Sp. z o.o. Olsztyn, ul. Sielska 5 www.pzmolsztyn.pl

081


POD BŁĘKITEM NIEBA W ROZŁOŻONYM FOTELU, SPOD KTÓREGO ELEKTRYCZNIE WYJECHAŁ MI PODNÓŻEK, UŁOŻYŁEM SIĘ WYGODNIE DO MASAŻU. W CITROENIE C4 PICASSO, TAK WŁAŚNIE MIJA PRZERWA W PODRÓŻY.

083


AUTO

084


AUTO

Lazuli blue – nawet nazwą lakieru można wzbudzić wyobraźnię o pięknym południu Francji. Mi od razu przywracają w pamięci obrazki z kultowego „Żandarma…” z Louisem Defunesem, który wokół Saint-Tropez przemieszczał się Citroenem Mehari, prostym rekreacyjnym autem stworzonym na bazie 2CV. No właśnie, Citroen był już wszystkim w  swojej niemal 100-letniej historii, od reprezentacyjnej limuzyny ratującej prezydenta przed zamachem, przez spartańskie autka, które zmotoryzowały powojenną Francję, aż po przyjaciół rodzin. Marka potrafiła bowiem wkupić się jako członek rodziny. Będąc kiedyś na zlocie klasycznych „cytryn”, jeden z właścicieli przyznał mi, że Citroen jest jedynym znanym mu samochodem, w którym potrafi zasnąć w podróży jego córka. Oczywiście nawiązał tu do komfortu, które gwarantują słynne zawieszenia. Najnowsze C4 Picasso nie ma zawieszenia hydropenumatycznego, ale i tak komfort podróżowania słusznie wylansował C4 Picasso do ulubionych pojazdów europejskich rodzin. S ł owo „rodzina” musia ł o wisieć nad biurkami chyba wszystkich inżynierów, którzy brali udział w konstruowaniu Picasso, bo wsiadając do auta nie mamy wątpliwości, jakie priorytety rządzą na tym pokładzie. Ma być wygodnie na każdym z pięciu foteli (dłuższa o 16 cm wersja Grand ma siedem foteli). Te z tyłu można przesuwać i rozkładać, więc z trójki pasażerów jeden może spać, drugi czytać, a trzeci składać klocki Lego na stoliczku, zresztą podświetlanym lampkami LED. Ważne: pasażer w  środku nie ma pod nogami niewygodnego tunelu – podłoga jest płaska, a pod nią dodatkowe schowki. Citroen nie byłby sobą, gdyby nie wykonał jakiegoś stylistycznego przewrotu. C4 Picasso ma znaną fanom marki panoramiczną przednią szybę. Po odsunięciu daszków przeciwsłonecznych do tyłu, kierowca i pasażer obok mają wrażenie, że jadą pod gołym niebem. Można wówczas rozglądać się za skoczkami spadochronowymi. Nasi skoczkowie z kolei przyznali, że z góry trudno jest wypatrzeć Citroena z panoramiczną przednią szybą. Wierzymy im. Pozostając prz y w ygodzie jazdy, to pasażer siedząc y z przodu ma jej najwięcej. W pakiecie Lounge dostajemy bowiem kilka rodzajów masażu (jak i w fotelu kierowcy), ale i dodatkowy podnóżek elektrycznie wysuwany spod fotela, więc w podróży faktycznie można zasnąć, jak wspomniane dziecko. Jednak komfort w ujęciu Citroena ma szersze znaczenie, niż t ylko w ygodne zawieszenie i  fotele. Bierze się pod uwagę rozmaite oczekiwania pasażerów: od komfortu akustycznego, przyjemnej obsługi urządzeń, przez intuicyjne technologie i cały pakiet systemów bezpieczeństwa, po przyjemny zapach aplikowany przez dyfuzor w desce rozdzielczej. W celu przyjemności dokupuje się fiolki „Perfume de ambiente” z różnymi zapachami: kwiatowymi, waniliowymi, morskimi czy tropikalnymi. Nie wiem czy to powszechne skojarzenie, ale na mnie od zawsze dobrze działa elegancki flakonik z subtelnym napisem „perfume de Paris”. Citroen aplikuje swoim now ym modelom silnik, któr y słusznie otrzymał prestiżowy tytuł „International Engine of the Year”. To trzycylindrowa jednostka 1,2 o niezwykłych walorach pracy. Bardzo temperamentna i ekonomiczna. Nasza testowa wersja sprzęgnięta była dodatkowo z auto-

matyczną skrzynią (przełącza się ją subtelną dźwigienką przy kierownicy, jak w zabytkowych samochodach). Kultura pracy tej skrzyni dopisana jest do wymienionego wcześniej pakietu „przyjemna podróż”. Dla amatorów silników diesla wciąż są słynne 1,6 HDi, które ową sławę zbudowały przy pomocy marnego apetytu na paliwo. Sięgam właśnie do katalogu po dane techniczne i w rubryce „cykl pozamiejski” widnieje śmieszne 3,5 litra. Teoretyczny zasięg wynosi więc 1570 km. Szybko posiłkuję się serwisem maps.google.pl i wygląda na to, że wyruszając z Olsztyna do Paryża, pierwsze tankowanie powinno być 60 km przed stolicą Francji. Ale myślę, że nawet po 17 godzinach podróży w C4 Picasso, i tak wszyscy będą chcieli wyjść na tzw. rozprostowanie nóg. Tekst: Rafał Radzymiński Obraz: Michał Bartoszewicz, arch. skydive.olsztyn.pl Na zdjęciu: Citroen C4 Picasso Shine 1,2 aut. PureTech, cena 102 990 zł (wersja podstawowa od 71 990 zł) Podziękowania za pomoc w realizacji sesji dla Aeroklubu Warmińsko-Mazurskiego – organizatora szkoleń lotniczych i lotów zapoznawczych oraz skoków spadochronowych w tandemie.

Resma Olsztyn, al. Obrońców Tobruku 5 www.resma.pl

085


PARTY & FOTO

MISTRZ CEREMONII TO BYŁO PR Z Y WITANIE GODNE BOHATER A , K TÓ RY M T EGO W IEC ZORU BY ŁO N A JNOW S ZE VOLVO XC6 0. S A M O C H Ó D, K TÓ RY Z AW Ł A D N Ą Ł M A R ZE NIAMI NIE T YLKO FANÓW SZWEDZKIEGO DIZ AJNU. PRZY PROJEKCIE XC60 NIKT NIE SZCZĘDZIŁ SIŁ I ŚRODKÓW. PRZY OPR AWIE ZWIĄZANEJ Z  PREMIER Ą RYNKOWĄ RÓWNIEŻ. DAWNO NA WARMII I MAZURACH NIE BYŁO OK AZJI UCZESTNICZENIA W  TAK ELEGANCKIM W YDARZENIU MOTORYZACYJNYM, JAK 24 CZERWCA W OLSZTYŃSKIM SALONIE VOLVO SPÓŁKI NORD AUTO. I  NIE T YLKO MOTORY Z AC YJNYM, ALE TEŻ KULTU R A LNO - A R T YS T YC ZN Y M , BOW IEM Z Z A F OR T EPIANU WALDEMAR MALICKI SERWOWAŁ MUZYCZNY HUMOR W  PEŁNEJ GAMIE. Z  KOLEI STANDARDAMI Z  NUTĄ JAZZU BIG BAND PRZYCIĄGNĄŁ NA PARKIET FA N ÓW TA ŃC A , W IĘC S A LO N PR Z Y B R A Ł K L IM AT B L I Ż S Z Y N OWO J O R SK I M K LU B O M M UZ YC Z N Y M . ZAPROSZONYCH KILKUSET GOŚCI PRZYWITAŁ MACIEJ KURZAJEWSKI. KIEDY HOSTESSY WRESZCIE ODSŁONIŁY DWA EGZEMPLARZE NAJNOWSZEGO MODELU MARKI, TŁUM CHĘ TNYCH, BY Z A SIĄ ŚĆ WE WNĘ TR ZU, NIE 086

TOPNI A Ł PR ZE Z KOL EJNE K WA DR A NSE. XC6 0 TO JEDEN Z T YCH SAMOCHODÓW, K TÓRY DOSTARCZ A PR Z YJEMNOŚCI NAWE T Z  DOT YK ANIA S TAR ANNIE W YKOŃCZONYCH SMACZKÓW W  K ABINIE. CAŁOŚĆ BIJE STYLISTYCZNIE WSZYSTKIE POPRZEDNIE PREMIEROWE MODELE MARKI. ZBUDOWANY OD PODSTAW XC60, Z  CIESZĄCYM SIĘ OGROMNĄ POPULARNOŚCIĄ POPR ZEDNIKIEM, WSPÓLNĄ MA JEDYNIE NA Z WĘ, A  CAŁ Ą RESZTĄ BIJE GO O  GŁOWĘ. NIC DZIWNEGO, ŻE US TAW I Ł A SIĘ J UŻ P O NIEGO KO L EJ K A D ŁUŻS Z A , NIŻ ZDOLNOŚCI PRODUKC Y JNE FA BRY K I .


PARTY & FOTO

087

fotorelacja: Ĺ ukasz Wajszczyk

Nord Auto Olsztyn, ul. Warszawska 117 D www.nordauto.dealervolvo.pl


FOTORELACJA

TŁUMY WŚRÓD RZEŹB

Fotorelacja: Piotr Dowejko

SZTUKA NIE JEST DEKORACJĄ, LECZ WYZNANIEM, KONFRONTACJĄ , OS TR ZEŻENIEM – MAWIAŁ A MAGDALENA ABAKANOWICZ, ŚWIATOWEJ SŁAWY R ZEŹBIARK A . ZNANA BYŁ A PR ZEDE WSZ YS TK IM Z DUŻ YCH , FIGUR A LN YCH KOMPOZ YCJI PRZESTRZENNYCH, T WORZONYCH Z  TK ANINY, DREWNA, KAMIENIA, BRĄZU. JEJ PRACE MOŻNA PODZIWIAĆ W NAJWAŻNIEJSZYCH MUZEACH I GALERIACH ŚWIATA, M.IN. W NOWYM JORKU, KOLONII, PARYŻU. W OLSZTYŃSKIEJ GALERII SZTUKI BWA, 26 MAJA OTWORZONO PIERWSZĄ POŚMIERTNĄ WYSTAWĘ ZMARŁEJ W KWIETNIU ARTYSTKI. DAWNO NIE WIDZIANO TU TAKICH TŁUMÓW. KONTEMPLACJI SPRZYJAŁA PEŁNA NIEPOKOJU MUZYKA JACKA MACIEJEWSKIEGO. DZIĘKI NIEJ, NIEWIELE TRZEBA BYŁO, BY STAJĄC WŚRÓD RZEŹB SŁYNNEJ ARTYSTKI, POCZUĆ PRZEJMUJĄCE HISTORIE I KOMUNIKATY, KTÓRE CHCIAŁA PRZEKAZYWAĆ ZA ICH POMOCĄ. PRZEKRÓJ PR AC Z  RÓŻNYCH OKRESÓW T WÓRCZOŚCI MOŻNA OGLĄDAĆ DO 23 LIPCA. PARTNEREM WYSTAWY JEST CENTRUM DORADZTWA EUROPEJSKIEGO I FINANSOWEGO W OLSZTYNIE. SPONSOREM – HOTEL VILLA PORT W OSTRÓDZIE. – OD DWÓCH LAT PROMUJEMY SZTUKĘ I MŁODYCH ARTYSTÓW WARMII I MAZUR. W GALERII, ZNAJDUJĄCEJ SIĘ W  NASZEJ FIRMIE, ORGANIZUJEMY TEŻ WERNISAŻE ZNANYCH POLSKICH ARTYSTÓW, NA KTÓRE ZAPRASZAMY NASZYCH PARTNERÓW BIZNESOWYCH I KLIENTÓW – MÓWI ELŻBIETA LENDO, WSPÓŁWŁ AŚCICIELK A CDEF. – GDY POJAWIŁ A SIĘ PROPOZYCJA, BY POMÓC BWA W ORGANIZACJI WYSTAWY MAGDALENY ABAK ANOWICZ, NIE ZASTANAWIALIŚMY SIĘ NAWET PRZEZ MOMENT. TO JEDNA Z  NAJWYBITNIEJSZYCH I  NAJBARDZIEJ ZNANYCH NA Ś WIECIE POL SKICH ART YS TEK .

089


POZA GALERIĄ

Obraz: Michał Bartoszewicz

ARTYSTÓW PREZENTUJE:

PŁÓTNO Z SILNIKIEM HISTORIA REGIONU, MOTORYZACJA, LOTNICTWO I SZTUKA. JAK POŁĄCZYĆ TYLE PASJI? TWÓRCZOŚĆ KRZYSZTOFA TANAJEWSKIEGO, TO GRATKA DLA MIŁOŚNIKÓW KAŻDEJ Z TYCH DZIEDZIN.

090

Na papierze, piasku, chodniku… Słowem: gdzie popadło. Od kiedy pamięta, swoje myśli i fascynacje przetwarzał na obrazy. A to samoloty, które obserwował z okien rodzinnego domu na olsztyńskich Dajtkach. A to samochody, do któr ych miłością zaraził go ojciec i  dziadek – jeden z  pier wsz ych powojennych taksówkarz y w  Olszt ynie. A lb o p ejz a że z ap amię t ane z  ro dzinnych w ycie c zek po regionie. Z czasem zamienił kredki na sztalugę, płótna i akrylowe farby. I stworzył styl, łączący wszechstronne zainteresowania i inspiracje, m.in. włoskim futuryzmem. – Tylko sztuka pozwala połączyć tak wiele wątków i pasji. Zestawiać fragmenty rzeczywistości z fantazją, przeszłość z teraźniejszością – przyznaje artysta. – Nawet najbardziej realist yczny obraz z  odwzorowanym modelem samochodu, jest też dziełem abstrakcyjnym, przepuszczonym przez filtr moich emocji. Uwiecznił już sporą część historii motor yzacji. Płótna z zabytkowymi „gablotami” często trafiają do koneserów, jak obraz z dwoma Jaguarami, który np. zdobi wnętrza domu rajdowca Sebastiana Rozwadowskiego, uczestnika Rajdu Dakar. Miłośnicy lokalnej historii sięgają po prace z zabytkami Olsztyna i jego ulicami, pełnymi Fiatów, Syren, Polonezów czy tramwajów. Albo z warmińskim niebem, nad którym krążą sterowce, stacjonujące niegdyś w Dywitach. Część prac to nostalgiczne pejzaże Warmii, czy Litwy, skąd pochodzą jego przodkowie. – Czasem sięgam do literatury,

archiwalnych ilustracji, pocztówek – tłumaczy. – Przywołuję świat, który pamiętam z dzieciństwa, o którym opowiadali mi rodzice, dziadkowie. Dzięki sztuce zachowuję ciekawość dziecka, prozę życia przeplatam na co dzień dużą dawką fantazji, marzeń i wspomnień. Krzysztof Tanajewski na co dzień zajmuje się projektowaniem graficznym, po godzinach maluje, tworzy komiksy, modele z  kar tonu, grzebie przy star ych autach. Eksper ymentuje z  technikami street artu, nurtami dieselpunku. W  Paryżu prowadził autorskie warsztaty malarskie związane z historią motoryzacji. Jest współtwórcą ruchu „Piękne Klasyki na Warmii” skupiającego właścicieli i  miłośników klasycznej motoryzacji i Stowarzyszenia „Tartak” wspierającego Muzeum Nowoczesności. Tekst: Beata Waś, obraz: archiwum artysty

Mecenas projektu: CENTRUM DORADZTWA EUROPEJSKIEGO I FINANSOWEGO W OLSZTYNIE. CDEF specjalizuje się we wspieraniu przedsiębiorst w i instytucji w procesie ubiegania się o zewnętrzne źródła finansowania inwestycji, a także świadczy pełny zakres usług finansowo-księgowych dla firm. www.cdef.pl


POZA GALERIÄ„

091


DAWNO TEMU

I KTO TO WI(E)DZIAŁ!

HISTORIE Z WARMII I MAZUR, KTÓRE PRZESZŁY DO HISTORII, CHOĆ NA LEKCJI HISTORII O NICH NIE USŁYSZYSZ.

1979

092

1967

CZŁOWIEK

MIEJSCE

Gdyby żył, miałby 80 lat i być może mieszkałby gdzieś na warmińsko-mazurskiej wsi. Legendarny Sted – poeta-wędrowiec, pisarz, pieśniarz i tłumacz Edward Stachura – swoją twórczość wydawał bowiem w olsztyńskim Wydawnictwie „Pojezierze”. Z plecakiem i gitarą przyjeżdżał na spotkania autorskie w regionie (Jego niedbały wizerunek wiecznego chłopca, jako niegodny literata, skrytykował po jednym spotkaniu Zbigniew Nienacki, autor serii o Panu Samochodziku. Jak przytacza Marian Buchowski, Stachura odpowiedział: – Bardzo pana kocham, panie Zbigniewie, ale to nie ma nic do rzeczy. Nienacki: – Chyba jednak ma, panie Edwardzie. Nie jestem taki sztywniak, jak pan pewnie myśli. Pan sobie wędruje po świecie, a ja uciekam od świata i żony zazdrosnej o każdy dzień przesiedziany przy maszynie do pisania). Autor mitycznej „Siekierezady” rozważał przeprowadzkę z Warszawy nad Jeziorak, przygotowywano dla niego filię biblioteki. Gdy w 1979 roku po pierwszej próbie samobójczej stracił prawą dłoń, zdążył jeszcze przygotować z „Pojezierzem” druk szkicu literackiego „Tabula rasa”. Zmarł kilka miesięcy później.

Pół wieku temu mieszkańcy Olsztyna wypłynęli na szerokie wody Zespołu Krytych Obiektów Sportowych przy ul. Głowackiego. Od 29 kwietnia 1967 roku – chciałoby się rzec – wiele wody musiało upłynąć. Z bufetu zniknął portret Lenina, w miejscu basenu kajakowego, przystosowanego do treningów kajakarzy, powstała sala fitness, a zimą nie straszy już groźba zamarznięcia pływalni (niegdyś przezwyciężana dzięki pomocy żołnierzy, cudem zdobywających opał). Trudno policzyć, ilu mieszkańców regionu nauczyło się pływać na długości 25 metrów najstarszego basenu w mieście lub ile padło tu rekordów – tych prywatnych i tych wyczynowych, w czasie treningów sekcji pływackich i zawodów. Zanim olsztynianin Leszek Górski został jednym z najwybitniejszych polskich pływaków lat 70. i 80. – ustanawiając kolejne rekordy Polski, zdobywając srebra w mistrzostwach Europy oraz Pucharze Świata i wreszcie reprezentując kraj na igrzyskach olimpijskich w Moskwie w 1980 roku – trenował właśnie tu. Nad pięćdziesięcioletnią historią basenu można się więc zadumać – byle nie na torze pływackim.

(Więcej: Marian Buchowski „Buty Ikara. Biografia Edwarda Stachury”)

WYDARZENIE Kraina mlekiem i miodem płynąca – tak w propagandowej prasie odmalowywane były Ziemie Odzyskane. „Życie Warszawy” z czerwca 1945 roku uprzejmie donosi: Na podwórzach, ulicach, placach Olsztyna i Elbląga leży cała masa przedmiotów użytkowych. Są tam części pojazdów mechanicznych, wielkie ilości porzucone wśród gruzów […]. Cóż dopiero mówić o uszkodzonych meblach, naczyniach kuchennych, urządzeniach domowych, góry pierza zalegają klatki schodowe. A jadąca w stronę Olsztyna reporterka Wanda Melcer notuje: Na szosach ruch ogromny, […] na wozach wesoło, gwar, śmiechy, śpiew. Przypominają się amerykańskie filmy przedstawiające pierwszych osadników. Tymczasem zamiast do luksusowych, poniemieckich willi, przesiedleńcy często trafiają na dworce, gdzie koczują miesiącami, w oczekiwaniu na dalszy transport. Wielu umiera. Dobra porzucone przez dotychczasowych mieszkańców Prus szybko trafiają w ręce szabrowników, wyprawiających się na Ziemie Odzyskane nawet całymi autobusami marki Orbis, zwanymi przez to „szabrobusami”. (Obraz i cytaty: Magdalena Grzebałkowska „1945. Wojna i pokój”)

1945 Wyszperała w historii: Katarzyna Sosnowska-Rama, obraz: Internet

(Obraz: Arch. Muzeum Sportu w Olsztynie)

RZECZ „Do grobu tego nie zabierzesz” – mówi się o wartościach materialnych. Chyba że żyje się na początku pierwszego tysiąclecia, na przykład na dzisiejszych Warmii i Mazurach. Wówczas tereny te – jako znajdujące się poza granicami cesarstwa – starożytni Rzymianie określali jako Barbaricum. Barbarzyńcy Barbarzyńcami, ale handel się kręcił. Plemiona Gotów i Gepidów, przybyłe ze Skandynawii w okolice wsi Weklice pod Elblągiem, musiały być znaczącymi klientami cesarstwa. Wskazują na to cenne znaleziska z cmentarzyska datowanego na I-IV w. n.e., uznawanego za jedno z największych tego typu stanowisk archeologicznych w Europie. I tak wyposażenie grobu księżniczki gockiej stanowią: kociołek skośnie żłobiony, pucharek typu scyphos oraz misa terra sigillata z gliny. Do tego bogato zdobiona biżuteria: zapinka z portretami cesarzy, złote paciorki, srebrne bransolety żmijowate i zapinki, klamra esowata, sprzączka do pasa z brązu, korale ze złoconego szkła, kolia i napierśniki z ażurowymi plakietkami. Must have sezonu II-III w. n.e.

II-III w. n.e.


FELIETON

BOMBA NAD JEZIOREM DOTKNĘLIŚMY ŚMIERDZĄCEGO TEMATU, DOSŁOWNIE I W PRZENOŚNI. Obraz: archiwum prywatne

PRÓBUJĄC ZNALEŹĆ ODPOWIEDZI NA ZAGADKOWE PYTANIA, JAK TO MOŻLIWE JEST, TO LAWINOWE WRĘCZ STAWIANIE WIELKOPRZEMYSŁOWYCH FERM, KTÓRE DEGRADUJĄ ŚRODOWISKO I KRAJOBRAZ WARMII I MAZUR, ZORGANIZOWALIŚMY KONFERENCJĘ NAUKOWĄ, ODDAJĄC GŁOS EKSPERTOM. NO I CÓŻ… JEST ŹLE, ALE KTO TO MA POWSTRZYMAĆ? – PYTA KATARZYNA TRĄBIŃSKA*. Przy posesjach, zabytkowych obiektach, gospodarstwach agrotur yst ycznych, nad jeziorami i  rzekami, a  nawet w pobliżu ujęć wody pitnej – patrząc na lokalizacje lawinowo wręcz stawianych w  ciągu ostatnich dwóch lat wielkoprzemysłowych ferm, ma się wrażenie, że ich umiejscowieniem rządzi chaos. Dlatego my, mieszkańcy, którym stawia się pod nosem bomby ekologiczne, zorganizowaliśmy na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim konferencję „Społeczność Warmii i  Mazur w  obliczu ekspansji ferm wielkoprzemysłow ych”. Jako stowarzyszenie „Wspólne miejsce do życia” zaprosiliśmy ekspertów, naukowców, przedstawicieli instytucji państwowych, prawników, samorządowców i parlamentarzystów, by po konferencji być bliżej odpowiedzi na pytanie: co tak naprawdę wyczyniają ze środowiskiem i naszym zdrowiem wielkoprzemysłowe fermy, no i przede wszystkim, co państwo może zrobić, by to zmienić. Byśmy nie patrzyli bezradnie na stawiane kolejne setki, tysiące kurników, bo za chwilę z pięknych Warmii i Mazur zostaną jedynie wspomnienia. Bo póki co, przegrywamy wszyscy z silnym lobby inwestorów. Fermy to nie tylko smród. Prof. ekologii Zbigniew Endler wypunktował skażenia powietrza azotynami, wskutek czego wymiera roślinność, że każdy kurnik jest skupiskiem około stu groźnych bakterii (tej najgroźniejszej campylobacter również) wydmuchiwanych wentylatorami w najbliższą okolicę. Skutecznie stosowana antybiotykoterapia doprowadza do tego, że dzikie zwierzęta (listy, kuny, ptaki) „wynoszą” z ferm antybiotykoodporne mikroorganizmy, z którymi kontakt potem ma człowiek. Toksykolog prof. Lidia Wolska przytoczyła badania potwierdzające niszczący wpływ wielkoprzemysłow ych ferm na zdrowie ludzkie. Osoby żyjące w ich pobliżu, poprzez uwalnianie się dużych ilości amoniaku do atmosfery, są mniej odporne na infekcje oddechowe, spada funkcjonalność płuc, a obecne w kurnikach biologiczne aerozole, w których skład wchodzą grzyby i pleśnie, przyczyniają się do powstawania nowotworów płuc. Przesiąknięty toksycznymi odchodami grunt „zasila” wody gruntowe, a także ujęcia wód dla wsi. Inwestycje wielkoprzemysłowego chowu zwierząt zawsze są przedsięwzięciem oddziałującym na środowisko. Mówią o tym i przepisy, i badania naukowe, ale – o dziwo – dokumenty opracowywane przez inwestorów, już nie. Otóż ich raporty zawsze są tak sporządzone, by wszystko mieściło się w nieprzekraczalnych normach. No i dowiedzieliśmy się na konferencji od kontrolujących instytucji, o takich

właśnie „kwiatkach” i absurdach z przedłożonych raportów: „dokuczliwe zapachy pozostają w obrębie działki inwestora”. Instytucje, z powodu niedoskonałych przepisów, też są sklinczowane. Przedstawiciel NIK opowiadał o karach nałożonych na łamiących przepisy inwestorów ferm: wywołujące śmiech cztery, bądź pięć tys. zł. I nazwał sprawę po imieniu; państwo nie radzi sobie z problemem stawianych ferm. Mimo iż NIK wskazuje nieprawidłowości przy ich funkcjonowaniu. Jako mieszkańcy, którym mnożące się fermy wręcz zaczynają zaglądać do okien domów, jesteśmy bezradni, instytucje państwa są bezradne, a prawo wciąż działa na korzyść inwestorów. 70 proc. powierzchni kraju nie jest objęta miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego. A te są w tej chwili jedynym skutecznym narzędziem powstrzymującym budowę ferm. Niestety, wiele gmin nawet nie stać na sporządzenie planu, więc przedstawione na mapach poszczególnych regionów lokalizacje kurników pokazują dobitnie, że są gminy wręcz zabudowane nimi. Nowa burmistrzyni Żuromina, gminy, która stała się czarnym przykładem inwazji ferm (aż 700 kurników w całym powiecie), ostrzegała samorządowców, że jeśli szybko nie sporządzą planów zagospodarowania gmin, które zakażą stawiania ferm, szybko mogą stać się ofiarami podobnymi do jej gminy. – Największym dramatem dla mnie jako burmistrzyni jest to, że zwyczajnie mieszkańcy uciekają z tej gminy – wyznała Aneta Goliat. – Bo już nie chcą w niej mieszkać. W okolicach ferm siada rolnictwo, siada budownictwo, siadają ceny nieruchomości i działek. Siada turystyka i agroturystyka. Siada zainteresowanie czymkolwiek. Marne to rokowania i nikt nie chciałby, by całkowicie zawładnęły pięknymi, turystycznymi, wciąż zielonymi Warmią i Mazurami. Obudźmy się, zwłaszcza ci, którzy mogą wprowadzić szybkie zmiany w prawie, by wreszcie ucywilizować ten problem. * Katarzyna Trąbińska – mieszkanka gminy Działdowo, współorganizatorka konferencji „Społeczność Warmii i Mazur w obliczu ekspansji ferm wielkoprzemysłowych”, która odbyła się na UMW w Olsztynie 19 czerwca, członkini stowarzyszenia „Wspólne miejsce do życia”. Masz coś do powiedzenia w tym temacie? Pisz: wspolnemiejscedozycia@czystemazury.org

093


W DOBRYM TOWARZYSTWIE

Obraz: Arek Stankiewicz

LISTA OBECNOŚCI MADE IN

MOŻNA NIGDZIE NIE BYWAĆ, ALE JEŚLI BYWAĆ, TO TAM...

SKOKI I KAPELUSZE NA NAJWYŻSZYM POZIOMIE GAŁKOWO, 30 CZERWCA-2 LIPCA 2017

Te najoryginalniejsze są nagradzane (wyróżniono m.in. prezenterkę Polsatu Karolinę Szostak). Główna rywalizacja toczyła się podczas 24 konkursów jeździeckich. Ale na hipodromie rywalizowali też i celebryci. Tradycyjnie już przeprowadzono bowiem wyścig zaprzęgu konnego z terenowym samochodem. Gałkowo Sharp Masters to rodzinne w charakterze i luksusowe w oprawie wydarzenie, nad którym czuwa Karolina Ferenstein-Kraśko, córka właścicieli stadniny. W letnim namiocie celebruje się życie, chodzą piękne psy, szampan się chłodzi, na truskawki leje się gorąca czekolada, dzieci bawią się na huśtawkach i nawet deszcz ma tu swój urok.

ZAKUPY, A PO TYGODNIU MISS

RADOŚĆ Z JAZDY I BICEPS HOŁKA

Studiuje rolnictwo na UWM, pochodzi z Nidzicy, a do konkursu Miss Polonia Warmii i Mazur namówiła ją tydzień wcześniej hostessa podczas… zakupów. Monika Czajkowska dość przypadkowo zdecydowała się wziąć udział w castingu w Galerii Warmińskiej, by tydzień później, podczas wyborów Miss Polonia Warmii i Mazur, zauroczyć skład jury (zasiadała w nim m.in. Miss Polonia 2016, olsztynianka Izabella Krzan). Nietypowo w finale uczestniczyło dziewięć dziewczyn. Odsunięta od konkursu miała bowiem tatuaż, czego nie dopuszcza regulamin. Na początku lipca Monika przeszła kolejne eliminacje i z dziewiętnastoma kandydatkami powalczy o tytuł Miss Polonia 2017.

Szybki trening, szybkie samochody, szybkie przekąski w stylu fit (np. tatar ze świeżego ogórka) i nie szybki, a najszybszy facet w tej części regionu. Olsztyńskie Centrum Medycyny i Sportu Personal Trainers oraz BMW Zdunek wspólnie zafundowali dzień aktywny. Przybyli fani nietuzinkowego stylu prowadzenia tutejszych treningów, a wśród nich mistrz, który zostawia tu ciężko wypracowany pot regularnie – Krzysztof Hołowczyc. Była to bodaj jedyna okazja, by zrobić sobie selfie z bicepsem „Hołka”. BMW Zdunek zaprezentował gamę nowości, więc chętni mogli zasmakować słynnej „radości z jazdy”. Ale po treningach najwięcej czerpało radość z relaksu w leżakach na tarasie.

094

Obraz: archiwum PTC

Obraz: archiwum Galerii Warmińskiej

Maszyna do szycia na damskim kapeluszu? Fantazja – jeśli chodzi o nakrycia głowy – podczas Gałkowo Sharp Masters, nie ma ograniczeń. Zorganizowana po raz 16. impreza jeździecko-towarzyska w rodzinnej Stadninie Koni Ferensteinów, przyciąga do położonego niedaleko Rucianego-Nidy urokliwego Gałkowa nie tylko pasjonatów jeździectwa, ale też znane osobistości ze świata kultury, biznesu i telewizji. Prócz zawodników, najwięcej pracy mają tu fotografowie przeróżnych mediów, którzy wodzą obiektywami za gwiazdami w ich fikuśnych kapeluszach, które wpisały się w tradycję wydarzenia i dorobiły się nawet swojego konkursu. Liczy się inwencja twórcza, finezja i… odwaga.

OLSZTYN, 20 MAJA 2017

OLSZTYN, 20 MAJA 2017


Obraz: Arkadiusz Korczin, Filharmonia Warmińsko-Mazurska

W DOBRYM TOWARZYSTWIE

W WIELKIEJ HALI, WIELKA MUZYKA WIELKIEGO KINA OSTRÓDA, 30 CZERWCA-2 LIPCA 2017

na każdym z trzech koncertów niemal dwutysięczną widownię. Pierwszego dnia słuchała moty wów z  bajek, drugiego – z popularnych seriali, zaś ostatniego – ze słynnych produkcji filmowych. Dziewięć sektorów dla widowni nazwano tytułami filmów realizowanych na Warmii i Mazurach, np. „Nóż w wodzie”. I jeśli przy tym arcydziele jesteśmy, to z widowni na scenę zaproszono nie lada gości – Zygmunta Malanowicza grającego właśnie w „Nożu…” z jazzową muzyką Komedy. Z kolei kulisy powstawania słynnych utworów fi lmowych, w pełnych pasji słowach, kierowała do widowni prowadząca festiwal Magdalena Miśka-Jackowska, prezenterka RMF Classic. Bis za rok.

KULINARNIE NA BLOGU

WOZY BRACI BLOKU WSCHODNIEGO

Z Nataszą Rozmus-Król, autorką bloga Sajkofankasmaku.pl, rozmawialiśmy o tym, jakie produkty z Warmii i Mazur włożyć do piknikowego kosza. Spotkanie było częścią cyklu Aura Blogerów, w którym na łamach magazynu prezentujemy sylwetki najpopularniejszych blogerów regionu i zapraszamy na autorskie spotkania w Aurze Centrum Olsztyna. Natasza opowiadała, jak założyć bloga, jak go promować i jak na nim zarabiać. – Dla młodych blogerów często najkorzystniejszą relacją ze światem biznesu jest barter. W ten sposób niewielki producent regionalnej żywności nie ponosi znaczących kosztów, a bloger przyczynia się do promocji regionu i zdobywa ciekawy materiał na bloga – wyjaśniała.

Kto odwiedzał trzy dekady temu popularne giełdy samochodowe, podczas tego wydarzenia jakby przeniósł się w tamte czasy. VI Olsztyński Zlot Miłośników Pojazdów PRL ściągnął na plac Solidarności 140 pojazdów przeżywających dzisiaj renesans – Syreny, Skody, Trabanty, Fiaty, Wartburgi, Polonezy. W dobrym tonie jest mieć w nich gadżety, strój i wyposażenie z poprzedniego ustroju – im bardziej obciachowe kiedyś, tym bardziej pożądane dzisiaj. „Chcemy ocalić od zapomnienia pojazdy, które są symbolem zdrowego rozwoju naszej gospodarki, jak również gospodarki naszych braci bloku wschodniego” – głosił komunikat zlotu zorganizowanego przez „Trabi ekipę Warmia i Mazury”.

Obraz: Arek Stankiewicz

Obraz: Julita Kowalewska

To jeden z hitów tegorocznego lata na Warmii i Mazurach. Zainaugurowany z rozmachem Arena Festival Film & Music ściągnął podczas trzech dni koncertowych ponad pięć tys. fanów muzyki filmowej. A ona nigdy z mody nie wyjdzie. Festiwal ma szansę wpisać się w stały kalendarz imprez kulturalnych regionu, ale też pokazał potencjał na wiodącą imprezę w kraju, podczas której na żywo grane są motywy filmowe. Pomysłodawcą przedsięwzięcia jest Piotr Sułkowski, dyrektor naczelny i artystyczny Warmińsko-Mazurskiej Filharmonii. Na trzy dni orkiestra olsztyńskich filharmoników przeniosła się do hali Expo Mazury w Ostródzie. A to dlatego, by mogła pomieścić

OLSZTYN, 11 CZERWCA 2017

OLSZTYN, 30 CZERWCA-2 LIPCA 2017

095


Obraz: Arek Stankiewicz

W DOBRYM TOWARZYSTWIE

MUZYKA I SŁOWA NA WIATR

DOROTOWO-OLSZTYNEK-OLSZTYN, 30 CZERWCA-2 LIPCA 2017

i uzbrojoną w kubki z herbatą. Drugiego dnia festiwalu w olsztyneckim skansenie humorem rozgrzewała Trupa Teatralna Warszawiaki. W zabytkowym kościółku zabrzmiały gongi, tybetańskie i kryształowe misy, w wozowni skrzypce Stanisława Słowińskiego, a na scenie premierowy materiał zaprezentował m.in. Atom String Quartet, Natalia Mateo, Aga Derlak. Epilog festiwalu – Symfonia „Lech, Czech i Rus” w olsztyńskim amfiteatrze, zabrała w podróż od zamierzchłych czasów pierwszych Słowian do teraźniejszości. Wśród kilkudziesięciu artystów m.in. Ghostman, Sebastian Karpiel Bułecka. Części garderoby nie fruwały pod sceną chyba tylko ze względu na chłód…

096

Obraz: Łukasz Pączkowski

fb.com/strefaniepotrzebnych

Ani wicher, ani deszcz jej nie powstrzymał. Muzyka ze wszystkich stron świata w nostalgicznej warmińskiej aurze zabrzmiała znakomicie. Trzecią edycję Wschód Piękna Festiwal otworzył 30 czerwca „Koncert na Wodzie” przy Hotelu Galery69 w Dorotowie. Na wzburzonych falach jeziora Wulpińskiego wtopiona niewielka, drewniana scena. Niczym kolorowy telewizor pełen dźwięków z różnych stron świata. Grzech Piotrowski, twórca World Orchestr y i  festiwalu, połączył inspiracje ze swoich podróży z potężnym czterooktawowym wokalem Anny Marii Jopek. Ludowe improwizacje zaczarowały publiczność przywdzianą przez organizatorów w przeciwdeszczowe peleryny

Z ULICY NA SCENĘ

OLSZTYN, 28 CZERWCA-1 LIPCA 2017

Kojarzycie chłopaka z gitarą o mocnym, przejmującym głosie, który grywa na olsztyńskiej starówce Stachurę? To Łukasz Jędrys, bard i kompozytor, a od 1 lipca laureat Nagrody Głównej im. Agnieszki Osieckiej 44. Ogólnopolskich Spotkań Zamkowych „Śpiewajmy poezję”. Podczas czterech wieczorów koncertowych wystąpił m.in. Marek Dyjak i grupa Raz Dwa Trzy, Joanna Lewandowska. A na zakończenie legendarnej imprezy na dziedzińcu zamku, Jerzy Satanowski obchodził jubileusz 45-lecia pracy artystycznej, m.in. ze Stanisławą Celińską, Krystyną Tkacz, Dorotą Osińską, Zbigniewem Zamachowskim, Andrzejem Poniedzielskim.

HYUNDAI ZGARNĄŁ PULĘ

MIKOŁAJKI, 29 CZERWCA-2 LIPCA 2017

Rajdowy team Hyundaia zapamięta tegoroczny Rajd Polski na długie sezony. Po raz drugi w historii startów w WRC ich ekipy zajęły dwa najwyższe stopnie podium. W 74. odsłonie polskiego klasyka, w arcytrudnych warunkach spowodowanych obfitymi deszczami, triumfował Belg Thierry Neuville pilotowany przez Nicolasa Gilsoula (Hyundai i20 Coupe WRC). Wygrali 10 z 22 rozegranych oesów. Świetną, szóstą lokatę w WRC2 wywalczył Wojciech Chuchała pilotowany przez olsztynianina Sebastiana Rozwadowskiego (19. miejsce w generalce). Rajd z zerówką znów otwierał, z „Wiślakiem” u boku, Krzysztof Hołowczyc, który równo 30 lat temu zadebiutował w Rajdzie Polski.


IMIĘ I NAZWISKO WYKONYWANY ZAWÓD MIEJSCE URODZENIA Gdy stoję w korku… szlag mnie trafia, bo już nie załatwię kilku spraw. Ostatnie 10 zł wydałbym… na paliwo do samochodu rajdowego. Jeszcze raz przeczytałbym… wszystkie wydania czasopisma Militaria XX wieku. Za kierownicą jestem… w swoim żywiole. Kiedy mijam ulicznego grajka… czuję podziw do jego talentu i umiejętności. Gdy zaczyna się weekend… myślę, jak intensywnie go przeżyć. Na Warmii i Mazurach znajomych zabrałbym do… łodzi motorowej na jeziora. Najchętniej wystąpiłbym w reklamie… samochodu sportowego. W portfelu mam… zestaw ratunkowy czyli kluczyki, drobniaki. Ulubione zdjęcie to… rajdówka w locie. Nigdy nie założę na siebie... fraka. Obejrzę się na ulicy… za znajomymi, którzy nie mogą za mną nadążyć.

098

ZBIGNIEW STANISZEWSKI KIEROWCA RAJDOWY DZIAŁDOWO

Nie cierpię zapachu… taniej chemii gospodarczej. Moje kolejne urodziny… spędzę daleko stąd. Chciałbym zobaczyć świat oczami… dziecka. Lubię w sobie… chęć do szybkiego życia. Komfortowo czuję się… za kierownicą. Cofając czas, chciałbym zostać… pilotem samolotu sportowego. W kieszeni muszę mieć… kluczyki do samochodu. Rano w lustrze… robię plan dnia. W kolejce do kasy… zaczynam jeść to, za co za chwilę zapłacę. Płakałem ostatnio… ze śmiechu. Nie chciałbym stracić… rodziny i zdrowia. Zawstydzam się… przy osobistościach światowej klasy muzyki i sztuki. Zawsze podziwiałem… Świętego Mikołaja. Mój ulubiony ciuch… kombinezon rajdowy.

Nie odbiorę telefonu od… odbieram od wszystkich.

Chciałbym mieć obraz… impresjonisty Claude’a Moneta.

27 złotych… lepszy rydz, niż nic.

Najdłuższy dystans jaki przebiegłem to… 10 km.

W kuchni zawsze wyjdzie mi… przygotowanie boczniaka.

Na wyprzedaży kupiłem ostatnio… niemiecki hełm z II wojny światowej.

Ostatnio rowerem pojechałem… nad jezioro.

Podgłaśniam radio gdy… słyszę Boney M.

Nigdy nie odmówię sobie… lodów.

Z menu nigdy nie wybiorę… zupy buraczkowej.

Przez jeden dzień chciałbym być… Sebastianem Loebem.


MADE IN Warmia & Mazury / 24 / lipiec-sierpień 2017  
MADE IN Warmia & Mazury / 24 / lipiec-sierpień 2017  

MADE IN. Warmia & Mazury to 100-stronicowa wizytówka naszego regionu, która co dwa miesiące trafia do ludzi twórczych, ambitnych i poszukują...

Advertisement