MADE IN Warmia & Mazury / 39 / luty 2020 - marzec 2020

Page 1

magazyn lifestylowy

bezpłatny

numer 39

luty–marzec 2020

ISSN 2353-2408 www.madeinwm.pl

PAWEŁ TKACZYK

DAWID DZIARKOWSKI

OPOWIEŚĆ O PRODUKCIE JEST TYM, CO DECYDUJE O JEGO WARTOŚCI

MAM NADZIEJĘ, ŻE W MOIM ZAWODZIE NIGDY NIE STRACĘ POKORY

PIOTR SUŁKOWSKI

NAJDZIWNIEJSZY KONCERT DYRYGOWAŁEM NA POKŁADZIE JACHTU – W SPODNIACH I MUSZCE

JULIUSZ

MACHULSKI NIE CZAS ŻAŁOWAĆ RÓŻ

02/03



MAGAZYN LIFESTYLE’OWY O WARMII I MAZURACH LIMITOWANY. RĘCZNIE PISANY. BEZCENNY.

DZIEŃ DOBRY Wczesna intuicja jest dzisiaj w lepszej cenie niż późna wiedza. Wyczytaliśmy to spostrzeżenie w jednym z wywiadów poświęconych roli sztuki w miejscu, które teoretycznie nie jest jej dedykowane. Bo kiedy mówisz „obraz”, od razu myślisz „galeria”. Otóż sztuka opuściła na szczęście swoje świątynie i zajrzała nam też do codzienności. Coraz więcej poznajemy zwykłych, wydawałoby się, biur, które twórczość artystyczną traktują w swoich murach nad wyraz gościnnie. Czy to zmienia coś w naszym życiu? Otóż to wzajemne inspirowanie sztuki i biznesu jest o tyle wartościowe, że praca w przyjaznych warunkach zwyczajnie uruchamia wyobraźnię i kreatywne myślenie. Przebywanie wśród sztuki na co dzień, a nie od święta, skłania do poszukiwania, poszerzania horyzontów i otwierania na świat innych kultur. I do prowokowania samego siebie, by pobudzić zmysły i intuicję właśnie. Sami tacy wolelibyśmy być, ale też i z takimi ludźmi współpracować. Od pięciu już lat, wspólnie z Centrum Doradztwa Europejskiego i Finansowego w Olsztynie, prezentujemy w naszym cyklu „Poza galerią” artystów, których twórczość warto

Obraz: Arek Stankiewicz Podziękowania dla dyrekcji BWA w Olsztynie za pomoc w realizacji sesji.

promować. Są już albo znani, albo za chwilę powinni być. Bo na pewno są ambitni. Siedziba CDEF to jest właśnie ta galeria, która towarzyszy pracownikom w codziennych obowiązkach, jakże dalekich zawodowo od sztuki artystycznej. Powszechnie wiemy, że kultura uszlachetnia. Gdy do nas dociera, przekłada się na nasze myśli, styl funkcjonowania, gusta, słowa. Więcej w nas empatii i tolerancji. Twórzmy więc wokół siebie własne „domy kultury”. Drażnijmy otoczenie zaczepnym pytaniem, czy obejrzałeś, przeczytałaś, wysłuchaliście już na tyle dużo, że możemy o tym porozmawiać? Nikt nie musi wiedzieć wszystkiego, ale jaka piękna może się z tego zrodzić wymiana myśli. Swoistym dialogiem z odbiorcą był nasz cykl, który pielęgnowaliśmy od pierwszego numeru. Mowa o „Napisach końcowych”, które wieńczyły lekturę magazynu i dawały możliwość poznania ciekawych ludzi w dość osobistych wyznaniach. Mamy nadzieję, że nowa formuła pozwoli wam jeszcze bardziej odkryć tę nieodsłoniętą cząstkę osobowości związanych z regionem. Na początek człowiek z najwyższej półki kultury – maestro Piotr Sułkowski.

Wydawca

Redaktor naczelny


SPIS TREŚCI

TREŚĆ MADE IN 24

34

46

RAZ, DWA, TRZY...

006 052

MODA

SHORT

008 056

CIAŁO

SHORT

010 058

ZDROWIE

KULTURA

012 060

URODA

RECENZJE

014 062

ZDROWIE

Reklama +48 733 408 350, reklama@madeinwm.pl

KULTURA

016 064

LUDZIE

Marketing i promocja +48 537 177 133 redakcja@madeinwm.pl

KULTURA

018 067

AUTO

Patronaty, prenumerata, dystrybucja +48 537 177 133 redakcja@madeinwm.pl

SPOŁECZEŃSTWO

020 070

MĘŻCZYZNA & MASZYNA Od dziecka w golfie

Kultura Beata Waś, beata@madeinwm.pl

POZA GALERIĄ

022 072

AUTO PREMIUM

Skład

POSTAĆ

024 074

AUTO PREMIUM

Studio Gravite, Olsztyn

PRODUKTY

032 076

BIZNES I AUTO

BROWAR

034 078

WARSZTAT

NA WIDELCU

036 080

REPORTAŻ

DOBRE MIEJSCE

038 084

DAWNO TEMU

FELIETON

039 086

KRĘCILI TU

PRZEDSIĘBIORCZOŚĆ

040 088

W DOBRYM TOWARZYSTWIE

GODNE UWAGI

042 091

FOTORELACJA

DOBRE MIEJSCE

044 092

FOTORELACJA

DESIGN

046 094

FOTORELACJA

TURYSTYKA

048 096

LISTA DYSTRYBUCJI

MIASTO

050 098

NAPISY KOŃCOWE

Szybki numerek z MADE IN

Przy porannej kawie Przy porannej herbacie Polecamy Warmię i Mazury Kultura osobista

Instrukcja obsługi marzeń

O gołębiu, który odleciał z centrum Wyjątkowe miejsce, wyjątkowe serce Wena na metal

Juliusz Machulski

Galeria handlowa

Ciemna strona mocy… browaru Kulinarne nowinki w zasięgu ręki Magia na granicy krain Niezły pasztet!

Wsparcie na starcie

Dobre miejsca MADE IN Więcej niż tylko siedziba firmy Z cyklu: design and more

Walcz o granty i nagrody. Promuj turystykę! Hulaj dusza!

STOMIL I REKREACJA Sto mil do… sportu

051

52

Moda na Warmii i Mazurach Permanentny komfort Klinika wizjonerów Przedwiośnie urody O zębach holistycznie Rozmowy na schodach Captur i kapelusz

67

Wydawca MADE IN Radzymiński & Bartoszewicz Redakcja w Koszarach Funka

+48 733 408 350 Olsztyn, ul. Kasprowicza 4 redakcja@madeinwm.pl www.madeinWM.pl Redaktor naczelny Rafał Radzymiński, rafal@madeinwm.pl Sekretarz redakcji Jola Bukowska, jola@madeinwm.pl

Świątynia spokoju

Luksus w dobrej cenie Oszczędny dowódca floty Dwie głowice Ferrari Azymut na przeszłość

Projekt graficzny Agnieszka Tańska Foto Agnieszka Blonka Jakub Chmielewski Piotr Dowejko Jarek Poliwko Piotr Ratuszyński Arek Stankiewicz Łukasz Wajszczyk Druk

I kto to wi(e)dział Wakacje

Przedsiębiorstwo Poligraficzne HAKUS Maria i Andrzej Kuśmierczyk sp. j. Realizacja strony internetowej

Lista obecności MADE IN Biuro talentów

Ostatnie tango w Ostródzie Kadra prosto z nieba

Piotr Sułkowski

Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo do skrótu i redakcyjnego opracowania tekstów przyjętych do druku. Za treść reklam nie odpowiadamy. Przedruk materiałów w jakiejkolwiek formie i w jakimkolwiek języku bez pisemnej zgody Wydawcy jest zabroniony. All rights reserved!



RAZ, DWA, TRZY…

SZYBKI NUMEREK Z MADE IN LICZBY, O KTÓRYCH MOGLIŚCIE NIE WIEDZIEĆ

1 OBIEKT

96 MIEJSC 96 gospodarstw i domów gościnnych z Warmii i Mazur znajduje się na platformie rezerwacyjnej Slowhop. To rekordowy region pod względem ilości nietuzinkowych miejsc na serwisie rezerwacyjnym skupiającym 400 podmiotów.

1 powojenny obiekt z Warmii i Mazur – Olsztyńskie Planetarium, trafi na listę zabytków Ministerstwa Kultury. Znajduje się na niej 99 powojennych obiektów z całej Polski.

12 208 WIDZÓW

6

MIEJSCE

12 208 widzów obejrzało w 2019 roku „Wszystko w rodzinie” – sztukę w Teatrze im. S. Jaracza. Podczas 36 spektakli widownia była niemal pełna – średnio 339 widzów na każdym z przedstawień.

6 miejsce w rankingu najlepszych polskich filmów 2010–2019 zajął zrealizowany w regionie film „Cicha noc” w reżyserii Piotra Domalewskiego. Ranking 25 kultowych filmów opracował portal filmawka.pl.

550 TYS. KM

20 LAT

550 tys. km przejechali w 2019 roku użytkownicy Olsztyńskiego Roweru Miejskiego – to tak, jakby przejechały dookoła Ziemi niemal 14 razy. Rowery wypożyczane były łącznie ponad 200 tys. razy.

TEMU

20 lat temu polska noblistka Olga Tokarczuk napisała opowiadanie o Olsztynie pt. „Spotkanie autorskie”. Ukazało się na dziesięciu stronach w 20/21 numerze pisma „Borussia”.

006

219

LAT TEMU

219 lat temu (14 marca) zmarł w wieku 66 lat Ignacy Krasicki, wybitny pisarz epoki oświecenia. W wieku 31 lat był już biskupem Warmii, ale także senatorem, tytularnym Prezesem Ziem Pruskich. Często gościł w pałacu w Sztynorcie, mawiając: „kto ma Sztynort, ten posiada Mazury”.

359

IMION

630 KG 630 kg waży pięciu zawodników linii ofensywnej drużyny WENGLORZ AZS UWM Olsztyn Lakers. Sezon 2019 w Lidze Futbolu Amerykańskiego drużyna jeziorowców zakończyła na czwartym miejscu w grupie północnej LFA1, zdobywając 121 punktów.

359 różnych imion nadali rodzice ponad 4,4 tys. dzieciom urodzonym w Olsztynie w 2019 roku. Dziewczynki najczęściej dostawały imiona Zofia (114), zaś chłopcy Antoni (107). Co ciekawe, pierwszych pięć najpopularniejszych imion męskich oraz cztery żeńskie, były identyczne jak rok wcześniej. Ale trafiają się też oryginalne jak np. Tesa czy Rigiel.



INFO

PRZY PORANNEJ KAWIE Z EGIPTU NA WARMIĘ

Paciorki wykonane z tzw. fajansu szklistego przypuszczalnie ponad 3,5 tys. lat temu w Egipcie, odkryto w grudniu na cmentarzysku z początków epoki brązu w Kosyniu pod Dobrym Miastem. Niezwykłego w skali środkowej Europy odkrycia dokonał zespół prowadzący badania nad początkami epoki brązu w północno-wschodniej Polsce. Według archeologów ozdoby trafiły na te tereny za sprawą wymiany handlowej na tzw. bursztynowym szlaku. W Kosyniu natrafili m.in. na pozostałości bogato wyposażonych grobowców miejscowych elit, zawierające złote ozdoby, wykonaną z brązu biżuterię, a także broń. Za jedno z najbardziej zagadkowych znalezisk uznali jednak 12 paciorków z tworzywa przypominającego szkło, które odnaleziono w pochówku datowanym metodą radiowęglową na około 1550 rok p.n.e. Poddano je elektronowej mikroanalizie rentgenowskiej i na podstawie składu chemicznego przyjęto, że wykonano je na obszarach wschodnio-śródziemnomorskich, przypuszczalnie w Egipcie.

Obraz: Jarosław Sobieraj

CO W TRAWIE PISZCZY (WARMIŃSKO-MAZURSKIEJ)

PROMOCJA NA DUŻYM EKRANIE

Obraz: OTT

Obraz: Kuba Chmielewski

Warmińsko-Mazurski Fundusz Filmowy w styczniu rozpoczął czwarty rok funkcjonowania. Dzięki jego dotacjom wielu twórcom udało się spiąć budżet realizowanych w regionie filmów. Od 2017 roku dofinansowano sześć filmów fabularnych, 10 dokumentalnych i dwie animacje na kwotę około 2,4 mln zł. Wśród zwycięzców czwartej edycji konkursu (dofinansowanie 700 tys. zł) jest m.in. „Kryptonim: przypadek” w reż. Macieja Dutkiewicza, krótkometrażowy debiut fabularny „Droga” w reż. Edyty Wróblewskiej czy „Tarapaty 2” – w reż. Marty Karwowskiej – kontynuacja unikatowego w Polsce kina familijnego oraz trzy filmy dokumentalne. Nowa strona funduszu (funduszfilmowy.warmia.mazury.pl) posiada Bazę Lokacji Filmowych z informacjami dla przedstawicieli branży filmowej – głównie o lokacjach i zapleczu logistycznym na Warmii i Mazurach.

ZMYSŁY W LESIE

Do schroniska dla bezdomnych zwierząt w Tomarynach trafiły budy wykonane przez młodych ludzi z Ochotniczych Hufców Pracy w Olsztynie. Ich zadaniem było złożenie i pomalowanie elementów przygotowanych wcześniej przez uczniów z olsztyńskiej „budowlanki”. W wyniku tej wspólnej uczniowskiej inicjatywy powstały obszerne, ciepłe i wygodne domy dla psów. Cała akcja charytatywna została zorganizowana w ramach projektu unijnego „Pomagamy bezdomnym psiakom”. Uczestnicy projektu przeprowadzili także zbiórki karmy i akcesoriów dla podopiecznych schroniska.

Obraz: Marcin Łobrów

TALENTY W PLENERZE

Obraz: Monika Kulesza

BED AND BREAKFAST DLA BEZDOMNYCH PSIAKÓW

Spektakl „Nienasycenie” w reżyserii Antonelli Boccadamo z Włoch opowiada o poszukiwaniu spełnienia fizycznego, duchowego, emocjonalnego. Kolejne przedstawienie Olsztyńskiego Teatru Tańca można było obejrzeć 8 i 9 lutego w CEIiK w Olsztynie. Spektakl „Poruszony Las”, który wyreżyserowała Anna Rubirola z Hiszpanii, dedykowany jest dzieciom nie starszym niż 2,5 roku, wraz z opiekunami. Będzie rozwijać zmysły maluchów podczas pokazów 29 lutego i 1 marca. Spektakle projektu „Olsztyński Teatr Tańca.Prolog” powstały ze środków Olsztyńskiego Budżetu Obywatelskiego 2019. Organizatorem jest Fundacja Tańca i Sztuki ARToffNIA oraz Miejska Biblioteka Publiczna w Olsztynie, partnerem – CEiIK.

1 marca rozstawią sztalugi, chwycą za pędzle i dłuta. Mają dwa tygodnie, aby w otoczeniu dzikiej przyrody i w komfortowych warunkach, stworzyć obrazy i rzeźby. Jedenastu malarzy z całej Polski zaproszonych przez wybitnego artystę Jana Wołka, weźmie udział w V Plenerze Malarskim w Folwarku Łękuk na Mazurach. Projekt zakończy 12 marca (o godz. 18) koncert Magdy Umer i wernisaż. To okazja, aby nabyć wspaniałe, jeszcze „ciepłe” dzieła i bliżej poznać ich autorów. Wstęp wolny, ale wymagana rezerwacja (tel. 600 931 848, recepcja@lekuk.pl).



INFO

PRZY PORANNEJ HERBACIE CO W TRAWIE PISZCZY (WARMIŃSKO-MAZURSKIEJ)

Akcja społeczna „Wspieram region” organizowana przez samorząd województwa warmińsko-mazurskiego zachęca mieszkańców do przekazania 1 proc. podatku organizacjom pożytku publicznego z naszego regionu. W 2019 roku połowa podatników Warmii i Mazur przekazała fundacjom, klubom i stowarzyszeniom 22,6 mln zł, z czego ponad 5,2 mln zł trafiło do 322 organizacji z Warmii i Mazur. Ale jeszcze ponad 6 mln zł było do zagospodarowania, bo nie wszyscy podatnicy deklarowali chęć przekazania 1 proc. podatku organizacjom. – Te organizacje odgrywają cenną rolę w codziennym życiu, dlatego apelujemy do lokalnych patriotów, by wspierali je tym jednym procentem, najlepiej oczywiście te działające w regionie, bo to przekłada się na dobrobyt mieszkających tu ludzi – przekonywał podczas konferencji marszałek Gustaw Marek Brzezin. W tym roku, do grona obecnych na spotkaniu ambasadorów wspierających akcję (Iwona Pavlović, Andrzej Matracki, Paweł Woicki), dołączyła m.in. Joanna Jędrzejczyk, Wojciech Malajkat, Norbi czy Paweł Burczyk. Info: wspieramregion.pl

Będzie to powrót do przeszłości, przynajmniej tej motoryzacyjnej. W odrestaurowanej Zajezdni Trolejbusowej przy Muzeum Nowoczesności, w niedzielę 16 lutego (od godz. 13) rozpoczyna się wystawa „Kochajmy polskie klasyki”. Poświęcona będzie kultowym samochodom, których historia wpisała się w specyfikę czasów PRL. Miejski Ośrodek Kultury przygotował wystawę wspólnie z Olsztyńskim Klubem Motorowym im. Mariana Bublewicza, który pielęgnuje właśnie zabytkową motoryzację. Klubowicze zaprezentują niemal wszystkie polskie produkcje wielkoseryjne, co ciekawe, z początkowych roczników. Wpisując się w tytuł wystawy, przy okazji otwarcia nie mogłoby zabraknąć projekcji komedii kręconej w Olsztynie i pobliskich miasteczkach – „Kochajmy Syrenki” w reż. Jana Rutkiewicza. Uzupełnieniem wystawy będzie też kilkadziesiąt prac Szymona Kobylińskiego z satyrycznym ujęciem podróżowania w czasach, kiedy to preze n tow a n e a u t a by ł y dostępne jako nowe. Wystawę można oglądać do 31 marca.

KOSMICZNA PODRÓŻ BEZ BARIER

Obraz: Artur Kusto

KOCHAJMY NIE TYLKO SYRENKI

Mgr inż. Beata Milanowska z Wydziału Geodezji UWM została w grudniu laureatką Kosmicznego Oskara w kategorii University Challenge. Wyróżnienia te przyznano zwycięzcom Galileo Masters – najbardziej znanego międzynarodowego konkursu na wykorzystanie technik satelitarnych podczas Europejskiego Tygodnia Kosmicznego 2019 w Helsinkach. Sześcioosobowy zespół, którego była członkiem, zaproponował nowe zastosowanie techniki GNSS, któremu nadał nazwę „FreeWheel”. Rozwiązanie to pomaga osobom o ograniczonej mobilności, np. poruszającym się na wózkach inwalidzkich, w dotarciu do preferowanego celu podróży. – Odbywa się to przy użyciu aplikacji na smartfony, która w czasie rzeczywistym wyznacza dogodną trasę pozbawioną barier architektonicznych, takich jak np. schody – tłumaczy Beata. – Dodatkowo zgromadzone dane dostarczą informacji o infrastrukturze miejskiej i mogą zostać wykorzystane do jej rozwoju w kontekście likwidacji właśnie barier architektonicznych.

010

Obraz: Beata Waś

POCZĘSTUJ SIEBIE LUB INNYCH

Pomysł jest prosty: masz za dużo jedzenia – zostawiasz je w chłodziarce, a każda osoba potrzebująca może się poczęstować. Pierwsza w Olsztynie lodówka społeczna stanęła w grudniu przy „Arce” (ul. Niepodległości 85). Trafiają do niej nie tylko produkty o przedłużonej przydatności do spożycia, ale także świeże warzywa i owoce czy potrawy gotowe do odgrzania. Podstawową zasadą jest oczywiście świeżość produktów, ale każdy kto chce skorzystać z jej zawartości, robi to na własną odpowiedzialność. – Jaką żywność można zostawiać w lodówce? Przede wszystkim taką, którą sami chcielibyśmy zjeść – tłumaczy Marek Borowski, prezes Banku Żywności w Olsztynie, jednego z inicjatorów. – Nie jesteśmy w stanie weryfikować jej jakości, liczymy jednak na to, że osoby wychodzące z inicjatywą będą miały na uwadze zdrowie i godność drugiego człowieka. Bank Żywności w Olsztynie wraz z grupą „Zmarnowanie!” propagującą filozofię zero waste, planuje w nowym roku stworzyć jeszcze kilka lodówek społecznych na terenie Olsztyna.

Obraz: Archiwum prywatne

Obraz: Szymon Tarasewicz

BOGATSI NIE TYLKO O 1 PROC.



KULTURA

POLECAMY WARMIĘ I MAZURY NIE SZTUKA BYĆ WSZĘDZIE

OST, 27 marca – 4 kwietnia, Teatr im. S. Jaracza w Olsztynie

Pochwała wolności twórczej i nieskrępowanej ekspresji na przekór schematom i oczekiwaniom – tak zapowiada się wystawa malarstwa „Jesteśmy okropne” autorstwa Marty Bystroń, Martyny Czech, Małgorzaty Wielek-Mandreli, Alex Urban. „Obecność” w sali kameralnej pokaże malarstwo i instalacje Doroty Buczkowskiej, interdyscyplinarnej artystki.

Obraz: Marcin Oliva Soto

DZIEŃ KOBIET W SZTUCE

LEGENDA AKUSTYCZNIE

Trzy dekady na scenie, 11 albumów studyjnych, występy na największych polskich festiwalach rockowych, trasy koncertowe po USA i Kanadzie. A także supportowanie legendarnej grupy Aerosmith i najbardziej prestiżowe statuetki przemysłu muzycznego. Grupa IRA tym razem zabrzmi akustycznie. Koncert 15 lutego, godz. 19, Filharmonia Warmińsko-Mazurska

Wernisaż 5 marca, godz. 18, BWA Galeria Sztuki

SATYRA NA POLSKĘ

Obraz: materiały FWM

Najnowszy, dwugodzinny autorski program Krzysztofa Daukszewicza, w którym satyryk opisuje i wyśmiewa absurdy do których dochodzi na co dzień w kraju. Każdy występ różni się od poprzedniego, w zależności od tego, co akurat dzieje się w świecie polityki. Podczas wydarzenia artyście towarzyszy pianista Mieczysław Grochowski.

Na koncert muzyki Fado w wykonaniu Marii Emílii z Brazylii zaprosi osobiście Marcin Kydryński, gospodarz koncertu. Jej album „Casa de Fado” był odkryciem 2018 roku, a hermetyczne środowisko gatunku muzycznego z którego słynie Portugalia, przyjęło ją do swojego grona i uznało za jeden z najciekawszych głosów współczesnej sceny. Artystka po raz pierwszy wystąpi w Polsce.

Obraz: Przemek Bednarczyk

Koncert 21 lutego, godz. 19, CEiIK

FADO Z BRAZYLII

012

Obraz: Michał Czajka

Gala z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru otworzy 28. edycję Olsztyńskich Spotkań Teatralnych. W repertuarze spektakle dramatyczne, taneczne, farsa, komedia czy musical. Wystąpią m.in. Bartłomiej Topa, Olga Bołądź czy Anna Tomaszewska.

Koncert 25 lutego, godz. 19, Filharmonia Warmińsko-Mazurska

LETNIE LATO

Od lat wyprzedają wszystkie bilety na swoje koncerty. Podczas niemal 20-letniej kariery ich płyty szybko pokrywały się złotem albo platyną. Trzy miesiące po premierze najnowszego krążka, gdzie eksperymentują muzycznie, zespół Happysad startuje z trasą Rekordowo Letnie Lato Tour. Koncert 8 marca, godz. 19, sala widowiskowa CEiIK

Obraz: materiały FWM

RETRO KLIMAT

Fisz Emade Tworzywo promuje najnowszy album „Radar”. Artyści sięgają do muzycznego tygla lat 80., inspirując się muzyką disco, ale też rockiem. Znajdziemy tu utrzymane w klimacie lat 80. bity, mocne rockowe solo i syntezatorowe dźwięki, które mają niezwykły retro klimat. Koncert 21 marca, godz. 20, Filharmonia Warmińsko-Mazurska

Obraz: fb/Krzysztof-Daukszewicz

Obraz: BWA

OD FARSY PO TANIEC



RECENZJE

KULTURA OSOBISTA MADE IN PISZĄ, WYDAJĄ I NAGRYWAJĄ. I POCHODZĄ Z WARMII I MAZUR.

TROP W KÖNIGSBERGU

Rok 1895. W życiu detektywa Stanisława Berga trwa nie najlepszy okres. Kiedyś był znanym łódzkim detektywem, dziś załatwia brudne sprawy dla wszystkich możnych przemysłowego miasta. Pewnego dnia zostaje wezwany do miejscowego przedsiębiorcy, Johanna Wolfganga Grossa, którego syn nie wrócił z wakacji. Detektyw odnajduje ślad w Königsbergu. Wspomagany przez tureckiego kupca, córkę konsula i miejscowego policjanta polskiego pochodzenia, trafia na trop zaginionego Grossa, ale też afery finansowej na niespotykaną dotąd skalę. Jej stawką będą nie tylko ogromne pieniądze, ale przede wszystkim ludzkie życie. Krzysztof Beśka, pochodzący z Mrągowa prozaik i dziennikarz, to autor kilkunastu książek kryminalnych i sensacyjnych, m.in. rozgrywających się w północno-wschodniej Polsce. Krzysztof Beśka, „Amber-Gold”, Wyd. Oficynka

WOKALNA KLASA, MISTRZOWSKIE BRZMIENIE

Tylko pięć utworów, ale za to jakich! Minialbum „Origo” to ważny krok w dyskografii Natalii Nykiel. Autorka wielokrotnie nagradzanych płyt „Lupus Electro” i „Discordia”, wydała bez zapowiedzi mocną i bardzo emocjonalną EPkę. „Origo” to zapis wewnętrznych przemian dziewczyny, która wyrusza w podróż do swoich korzeni. I robi to z wielkim rozmachem. Wokalna klasa i mistrzowskie brzmienie, które jest zasługą równie międzynarodowego składu. Twórcami nowych utworów są artyści jak Stevie Aiello czy brytyjskie objawienie muzyki soul, czyli Daley zaproszony do utworu „Find me”. „Origo” jest pierwszym w karierze wydawnictwem Natalii, które ukazało się na rynku międzynarodowym. Za produkcję albumu, który ukazał się w limitowanym nakładzie półtora tys. egzemplarzy z autografem, odpowiada ponownie Michał Fox. Natalia Nykiel, „Origo”, Wyd. Universal

MROCZNY SEKRET Z PRZESZŁOŚCI

Każde miejsce ma swoją tajemnicę. Piotr Stocki prowadzi antykwariat. Pewnego dnia wyjeżdża z miasta, aby spotkać się z kimś i spłacić zaległy dług. Spirala nieprawdopodobnych zdarzeń wciąga mężczyznę w machinę zbrodni, a mroczny sekret z przeszłości daje o sobie znać. Dawne grzechy wychodzą na jaw. Kim tak naprawdę jest Piotr Stocki? Czy jego zmorą i przekleństwem jest antykwariat? Wciągająca intryga i narastająca z każdą stroną powieści groza stanowią finezyjną mieszankę kryminału i thrillera psychologicznego. „Sekret antykwariusza” to kolejna powieść olsztyńskiego pisarza trzymająca w napięciu aż do zaskakującego zakończenia. Paweł Jaszczuk, „Sekret antykwariusza”, Wydawnictwo: Szara Godzina

OPOWIEŚCI Z DOMU I DZIELNICY

Wędruje od czterech lat. Spisuje opowieści i tworzy swoistą mapę Olsztyna. Do tej pory powstały 24 historie w których autorka przedstawia intymny i przyjacielski portret miasta. Widziany i stwarzany przez mieszkańców, którzy pozostawiają pozytywne przesłanie dla przyszłych pokoleń. Zaprosiła do wspólnego odkrywania miasta osoby bliskie lub całkiem obce, które otworzyły przed nią swój świat, opowiedziały o domu, mieszkaniu, ulicy, dzielnicy, mieście. A także o historii swojego życia, skąd tu przybyli i dlaczego. Znaczna część tych opowieści publikowana była w piśmie kulturalno-literackim „VariArt”. Zebrane w jedną całość tworzą obraz zmieniających się uwarunkowań społecznych i historycznych, jakie kształtowały i wciąż kształtują powojenny Olsztyn. Iwona Bolińska-Walendzik, „Five o’clock in Olsztyn”, Stowarzyszenie „Nasze Jakubowo”


SHOWROOM

ul. Sikorskiego 19 - Olsztyn | pn-pt: 10:00-18:00 sb: 10:00-14:00 | www.ceramoteka.pl

AQUAMOON natrysk rozkoszy - uruchom wszystkie zmysły...

płytki ceramiczne | armatura | ceramika sanitarna| grzejniki dekoracyjne |tapety | oświetlenie | domowe SPA


KULTURA

INSTRUKCJA OBSŁUGI MARZEŃ ZACZĄŁ OD GENIALNEJ ROLI „AMADEUSZA”, BRAWUROWO GRA ZBYSZKA W „DULSKICH”, ALE HISTORYCZNY SERIAL „LUDZIE I BOGOWIE”, KTÓRY W TYM ROKU WYEMITUJE TVP, PRZYNIESIE PRZEŁOM W JEGO KARIERZE. ZWIĄZANY Z TEATREM IM. JARACZA DAWID DZIARKOWSKI OPOWIADA, JAK STWORZYŁ W NIM POSTAĆ EGZEKUTORA. też język niemiecki, którym posługiwałem się na planie. Musiałem nauczyć się pracy z kamerą, obcych mi wtedy środków wyrazu. Operator Arkadiusz Tomiak zrobił mi przyspieszony kurs. Przy najbardziej „gorących” scenach, współpracowałem z Tomaszem Krzemienieckim, kaskaderem pochodzącym z Olsztyna.

016

MADE IN: Serial w reż. Bodo Koxa to h i s to ri a o d dzi a ł u l i k w i d a c yj n e g o kontrwywiadu AK. Do jakich źródeł sięgałeś przygotowując się do roli egzekutora Dagera? Dawid Dziarkowski: Scenariusz 13 odcinków serialu oparty jest na faktach, ale czytając go po raz pierwszy pomyślałem, że scenarzystów poniosło w kwestii mitologizowania postaci i zdarzeń. Potem sięgnąłem do dokumentów, literatury, np. książki „Z wyroku Polski Podziemnej” Juliusza Kuleszy i okazało się, że większość przedstawionych w nim wydarzeń to fakty, a bohaterowie to ponadprzeciętne, złożone osobowości. Dla mnie, żyjącego w czasach pokoju, ich nieustanne balansowanie na granicy życia i śmierci jest niewiarygodne. Budując swoją postać sięgnąłem do dziecięcych opowieści o superbohaterach łączących skrajne cechy. Myślę, że udało nam się stworzyć kawał dobrego kina. Widziałeś już efekt końcowy? Widziałem dwa pierwsze odcinki i nie mogłem powstrz ymać wzruszenia . Możliwość udziału w tym projekcie klasy premium, to spełnienie moich marzeń. Bodo Kox miał pełną wolność twórczą i spory budżet do dyspozycji. Dawałem

z siebie wszystko na planie, ale trudno było pozbyć się lęku, iż reżyser popełnił błąd, powierzając mi tak dużą rolę. Uspokajał mnie, że nie przypadkiem zostałem wybrany. Ilu było chętnych do tej roli? Przeszedłem przez wieloetapowy casting, w którym brało udział 700 osób. Przez trzy miesiące przed rozpoczęciem zdjęć wertowałem 600 stron scenariusza, który początkowo mnie przerastał. Przypomniałem sobie wówczas słowa mojego taty marynarza: „żeby pływać na statku, którego nie znasz, trzeba przebrnąć przez jego grubą instrukcję obsługi”. Potraktowałem podobnie ten scenariusz. Musiałem znać go na pamięć i nie chodzi tu tylko o sam tekst, ale chronologię wydarzeń i towarzyszące mojej postaci emocje, pragnienia, problemy i rozterki rozłożone na osi czasu. Dager pochodzi z Lwowa. Musiałeś ćwiczyć tamtejszy akcent? Pod okiem konsultanta językowego utrwalałem nawyk używania przedniojęzykowego „ł” charakterystycznego dla lwowiaków. Tu pomogły mi studia z logopedii, które skończyłem po Studium Aktorskim w Olsztynie. Ćwiczyłem

Przynajmniej odciążył cię fizycznie. Mimo tego stres i presja, aby dźwignąć wyzwanie i nie tracić czasu innych osób na planie poprzez duble scen, odkładają się w organizmie. Już wcześniej, podczas ról teatralnych, musiałem korzystać z pomocy fizjoterapeutów. Wylądowałem nawet na SOR, bo nie mogłem ruszać szyją. Mimo pracy w świetnej atmosferze, nie ma opcji, aby takie wyzwanie nie obciążało ciała i psychiki. Regularne masaże mam wpisane w grafik. Przed tobą blaski i cienie popularności towarzyszącej rolom w serialach. Na planie filmowym w Łodzi, w drodze na konferencję prasową, zaczepił mnie ochroniarz. Poprosił abym przypilnował jego stanowiska, bo musi skoczyć do „Żabki”. Kiedy powiedziałem, że śpieszę się, bo czekają na mnie dziennikarze, obruszył się, że statysta „gwiazdorzy”. Zazwyczaj takie role dostają aktorzy z dużym dorobkiem. Miałem miękkie kolana, kiedy kilkadziesiąt mikrofonów było skierowanych w moją stronę. Mam nadzieję, że nigdy nie stracę pokory w tym zawodzie. Dostałem szansę, która otwiera mi drzwi do świata filmu. Bo choć spotkanie z żywą publicznością w teatrze jest ogromnym przeżyciem, film to okazja, aby wypłynąć na szerokie wody. I nie ma chyba aktora, który o tym nie marzy. Rozmawiała: Beata Waś Obraz: Olaf Tryzna i Marcin Kustra TVP SA


Apartamenty w sercu Jarot Ostatnie wolne mieszkania!

Luna House to nowy projekt w samym centrum Jarot, zrealizowany w standardzie premium. Teren inwestycji jest ogrodzony, a obiekt monitorowany. Do posesji prowadzą dwa wejścia – od ul. Wilczyńskiego i od ul. Jaroszyka, gdzie zlokalizowaliśmy również wjazd na parkingi. Budynek charakteryzują przestronne hole i duże balkony wykończone gresem. Projektując przestrzeń zadbaliśmy też o podziemne i naziemne miejsca postojowe. Luna House to zaledwie 77 mieszkań dwui trzypokojowych z dużymi balkonami lub, w przypadku mieszkań parterowych, z ogródkami. Znajdź wymarzone mieszkanie dla siebie i #ŻyjWRytmieMiasta!

Biuro Sprzedaży Mieszkań:

697 611 323

mieszkania@arbet.olsztyn.pl


KULTURA

O GOŁĘBIU, KTÓRY ODLECIAŁ Z CENTRUM

LUBISZ POZNAWAĆ NOWE KULTURY? TĘSKNISZ ZA POWIEWEM INNOŚCI Z ODLEGŁYCH STRON? A MOŻE JUŻ CZAS NA NAUKĘ KOLEJNEGO JĘZYKA OBCEGO? CENTRUM POLSKO-FRANCUSKIE W OLSZTYNIE JEST JAK SZEROKO OTWARTE OKNO NA ŚWIAT.

018

Od niemal 27 lat zaszczepiają w naszym regionie miłość do kultury, sztuki i języka francuskiego. Działają dzięki partnerskim stosunkom i oficjalnej współpracy pomiędzy województwem warmińsko-mazurskim i departamentem Côtes d’Armor w Bretanii. Trudno o bogatszą niż tu ofertę kursów językowych: zajęcia z francuskim native speakerem, przed – i popołudniowe, na wszystkich poziomach zaawansowania, dla wszystkich grup wiekowych. Do tego możliwość uzyskania oficjalnego dyplomu znajomości języka francuskiego DELF, bo Centrum jest jedynym w północno-wschodniej Polsce certyfikowanym ośrodkiem przeprowadzającym tego typu egzamin państwowy. – Znajomość języka bardzo otwiera na poznawanie kultury kraju, ale francuski to nie tylko Francja – przypomina Małgorzata Czaplarska, dyrektor Centrum Polsko-Francuskiego w Olsztynie. – Stąd pomysł, by podczas obchodów Dni Frankofonii, organizowanych w marcu, przybliżać mieszkańcom naszego miasta kulturę innych krajów, w których francuski jest językiem urzędowym – dodaje. W zeszłym roku wybór padł na Belgię i Luksemburg, a tegoroczne Dni Frankofonii poświęcone będą Senegalowi. Nie zabraknie spotkań z ciekawymi ludźmi z senegalskiego kręgu kultury, wystaw, warsztatów, projekcji filmów, a także lekcji dla szkół i zajęć dla najmłodszych. – W naszym Centrum dzieje się naprawdę dużo – podkreśla Monika Być, pracownik Centrum. – Wystarczy rzucić okiem na nasze kalendarium: właśnie kończy się dziesiąta edycja MyFrenchFilmFestival, w marcu ruszamy z Dniami Frankofonii, w maju organizujemy Dni Europy, 14 lipca Narodowe Święto Francji, a w listopadzie Dni Bretanii – wymienia. Do tego napiętego grafiku dochodzą projekty unijne, cykliczne warsztaty językowo-kulturowe dla dzieci, lekcje dla młodzieży, koncerty i spotkania Klubu Podróżnika, który co miesiąc porywa słuchaczy w podróż po egzotycznych krajach. Pod skrzydłami Centrum działa biblioteka z największym w Polsce północnej księgozbiorem francuskojęzycznym i galeria prezentująca dzieła artystów francuskich i promująca przedstawicieli olsztyńskiego środowiska artystycznego. Wszystkie organizowane tu wydarzenia są otwarte dla szerokiej lokalnej publiczności, bez względu

na znajomość francuskiego. Taką ilość różnorodnych aktywności ogarnia zaledwie kilkuosobowy zespół. – Na szczęście możemy liczyć na pomoc wolontariuszy z Francji, którzy prowadzą zajęcia z młodzieżą lub pomagają nam w sprawach związanych z biblioteką czy galerią – wyjaśnia Monika Być. Niektórzy postrzegają Centrum trochę jak nieformalną ambasadę polsko-francuską, jednostkę do zadań specjalnych. Zespół dysponuje całym arsenałem anegdot na temat swojej działalności pozastatutowej. Z prośbą o pomoc był tu np. mężczyzna z zabłąkanym gołębiem, na którego obrączce wygrawerowano dane francuskiego właściciela, a także hodowca ślimaków szukający rynku zbytu dla swojego nadmiernie rozmnożonego stadka. – Najcenniejsze są dla nas zawsze kontakty z ludźmi. Zarówno z naszymi francuskimi partnerami, wolontariuszami, jak i tymi, którzy za naszym pośrednictwem odkrywają w sobie pasję do poznawania nowych kultur i do nauki języka francuskiego – wyznaje dyrektorka. Tekst: Sylwia Płaszczyńska-Capłap obraz: Michał Bartoszewicz, © Roman Samborskyi / Shutterstock.com

www.cpf.olsztyn.pl fb: CentrumPolskoFrancuskie Instytucja Samorządu Województwa Warmińsko-Mazurskiego współfinansowana ze środków Departamentu Côtes d’Armor



SPOŁECZEŃSTWO

WYJĄTKOWE MIEJSCE, WYJĄTKOWE SERCE O CZYM MARZĄ OSOBY NIEPEŁNOSPRAWNE? O ZWYCZAJNYM TRAKTOWANIU PRZEZ OTOCZENIE. A ICH RODZICE? O CORAZ WIĘKSZEJ SAMODZIELNOŚCI SWOICH DZIECI. TE MAŁE WIELKIE MARZENIA SPEŁNIAJĄ SIĘ W WARSZTACIE TERAPII ZAJĘCIOWEJ, PROWADZONYM PRZEZ OLSZTYŃSKIE STOWARZYSZENIE WYJĄTKOWE SERCE.

020

Bałtycka 45, zabytkowy budynek, który przy udziale środków unijnych i dofinansowaniu Urzędu Miasta przeszedł niedawno imponującą rewitalizację, jest miejscem aktywizacji społecznej i zawodowej dla 77 podopiecznych Warsztatu Terapii Zajęciowej. Dla niepełnosprawnych z Olsztyna to adres niezwykły. Podzieleni na niewielkie grupy, pod okiem instruktorów uczą się radzić sobie z życiem – gotują, sprzątają, liczą, obsługują komputer i przygotowują się do wejścia na rynek pracy. To jedna z najlepiej wyposażonych placówek tego typu w Polsce. W trzynastu nowoczesnych pracowniach dorośli z niepełnosprawnościami zajmują się m.in. rękodziełem, obróbką drewna i metalu, krawiectwem, uczestniczą w zajęciach terapeutycznych i rehabilitacyjnych, a w trzech mieszkaniach treningowych doświadczają, czym jest samodzielność. Trafiają tu również absolwenci Zespołu Placówek Edukacyjnych przy ul. Turowskiego 1 w Olsztynie, który jest unikatowym ośrodkiem w skali

kraju. Udało się go stworzyć dzięki zaangażowaniu rodziców oraz przewodniczącej Wyjątkowego Serca – Agnieszki Jabłońskiej. – Ona zawsze widzi pewne rzeczy szerzej. Nie poprzestaje na krótkoterminowych projektach, ale poszukuje dla naszych dzieci najlepszych rozwiązań systemowych – twierdzi Urszula Przekwas, która wraz z Agnieszką Jabłońską i Jerzym Michno walczyła o godne warunki edukacji i rehabilitacji dla swojej córki i innych niepełnosprawnych dzieci z regionu. A rodzice podopiecznych WTZ dodają: – Od niemal dwudziestu lat jest naszą lokomotywą i mentorem. Tworzy wzorce, przeciera szlaki i otwiera oczy społeczeństwa na potrzeby niepełnosprawnych. Po walce o dobrą edukację przyszedł pomysł, by stworzyć niepełnosprawnym kolejną szansę na lepsze, pełniejsze życie. Warsztat Terapii Zajęciowej, czynny od poniedziałku do piątku od 6.30 do 16 jest dla nich namiastką miejsca pracy


SPOŁECZEŃSTWO

domowych i, co najważniejsze, odpoczynku. Stowarzyszenie Wyjątkowe Serce ma wiele pomysłów na rozwijanie potencjału Warsztatu Terapii Zajęciowej również w kontekście tzw. opieki wytchnieniowej dla rodziców. W przyszłości planowane są tu zajęcia weekendowe wraz z zakwaterowaniem, które podopiecznym dadzą maksimum samodzielności, a ich rodzicom zapewnią czas na odprężenie i nabranie sił. Nawet gdy rodzicom uda się odpocząć, nie przestają myśleć o tym, co będzie dalej. Marzą, by kiedyś stworzyć dom docelowy, w którym ich dzieci mogłyby w godny sposób przeżyć jesień życia. W tych marzeniach można ich wesprzeć, przekazując 1 proc. podatku na Stowarzyszenie Wyjątkowe Serce, które jest organizacją pożytku publicznego. – Dzięki takim wpłatom możemy spełniać swoje marzenia, robić to co nasi znajomi, czuć się potrzebni – mówi Danusia, uczestniczka WTZ. Warsztat Terapii Zajęciowej jest otwarty na świat. Powstała w nim właśnie nowa olsztyńska” Galeria pod Jabłonką”, zachęcająca artystów do prezentowania w niej swoich dzieł. Podopieczni goszczą u siebie także dzieci i młodzież na zajęciach rękodzielniczych. Jeżdżą na krajowe i zagraniczne wycieczki, odwiedzają kino, teatr, sami wystawiają sztuki. Uczestnicy pomagają sobie nawzajem, otaczając się troską, wsparciem i uwagą. – Tu wszyscy są u siebie, tworzą wspólnotę, w której każdy jest ważny. Największym paradoksem tego miejsca jest to, że my, osoby pełnosprawne, co dzień uczymy się od naszych podopiecznych, jak budować prawdziwe, oparte na szczerości i otwartości, relacje międzyludzkie – podsumowuje Ewa Słoma, koordynator biura zarządu. Tekst: Sylwia Płaszczyńska-Capłap, obraz: Arek Stankiewicz

i miejscem dalszego rozwoju. Kierownikiem warsztatu jest Ludwik Jesionowski, który od wielu lat przywraca niepełnosprawnych społeczeństwu. Udało mu się stworzyć miejsce, w którym są ramy, a nie ma przymusu. Tu każdy dostaje to, czego potrzebuje – uwagę, opiekę, motywację, a czasem zgodę na to, by sobie” odpuścić”. – Wielu podopiecznych postrzega to miejsce jako drugi, a czasem nawet pierwszy dom – mówi Edyta Wrotek, instruktor terapii zajęciowej. – To zobowiązuje. W domu każdy musi czuć się dobrze i bezpiecznie. Dlatego ten zawód wymaga od nas niebywałej empatii i cierpliwości. Ale w jakiej innej pracy usłyszymy tak często, że jesteśmy najwspanialsi i najukochańsi? – pyta żartobliwie. Poczucie, że ich dorosłe dzieci z niepełnosprawnościami mają tu swoje ważne zajęcia, daje rodzicom satysfakcję, ale i czas, by zająć się życiem zawodowym. Tym, którzy nie pracują, możliwość załatwienia ważnych spraw, wykonania obowiązków

021

Stowarzyszenie Wyjątkowe Serce Olsztyn, ul. Turowskiego 1 tel. 89 538 92 61 www.wyjatkoweserce.pl     Warsztat Terapii Zajęciowej przy Stowarzyszeniu Wyjątkowe Serce

KRS 0000081499


POZA GALERIĄ

POZA GALERIĄ MIĘDZY PRACOWNIĄ A WERNISAŻEM

Artystów prezentuje:

Centrum Doradztwa Europejskiego i Finansowego w Olsztynie CDEF specjalizuje się we wspieraniu przedsiębiorstw i instytucji w procesie ubiegania się o zewnętrzne źródła finansowania inwestycji, a także świadczy pełny zakres usług finansowo-księgowych dla firm. www.cdef.pl

WENA NA METAL JEGO PRACOWNIA TO SWOISTE MUZEUM ANATOMII: ZWIERZĘCE CZASZKI, ROGI, LUDZKIE MANEKINY, GADŻETY O ANATOMICZNYCH KSZTAŁTACH. MOŻE DLATEGO BIŻUTERIA ZAHARIO TRAFIA DO RÓŻNYCH ZAKĄTKÓW ŚWIATA – PRZEKAZUJE UNIWERSALNE PIĘKNO NATURY.

022

Pierwsza była miniaturowa ludzka czaszka. Ale zanim ją stworzył, talent dojrzewał przez wiele lat. W dzieciństwie rozwijał go na kółku plastycznym. Po liceum chciał iść do szkoły jubilerskiej, ale że nie było takiej w pobliżu Olsztyna, na wiele lat zapomniał o sztuce. Bywał za to w muzeach i galeriach, napawając się dziełami starych mistrzów jak ulubiony René Lalique, francuski jubiler tworzący na przełomie XIX i XX wieku. 15 lat temu kupił podstawowy warsztat narzędzi i metodą prób i błędów zaczął eksperymentować z metalami szlachetnymi, proszkami metali i glinkami srebra. – To materiał przypominający plastelinę, pozwalający tworzyć misterne formy, które po wypaleniu zamieniają się w czyste srebro – tłumaczy Dariusz Zacharzewski, twórca marki Zahario. – Stwierdziłem, że metal szlachetny jest w stanie najlepiej wyrazić mój stosunek do przemijania, a jednocześnie trwania w świecie nic nie znaczącej materii. Zwierzęta, wiedźmy, licha, bóstwa, anioły, demony. Szklane gabloty w pracowni Zahario na olsztyńskim Zatorzu wypełniają m.in. religijne symbole, elementy różnych mitologii czy

ludzkiego ciała. Pierwsze anatomiczne serce stworzył na prezent dla kardiochirurga, metalowe płuca trafiły do płetwonurka, a symbol paragrafu – do prawnika. Wyspecjalizował się w indywidualnych zamówieniach, które przez internet otrzymuje z całego świata. – Znajdują mnie ludzie różnych wierzeń, przekonań i zawodów. Przesyłają do oprawienia w metal kamienie, osobiste przedmioty, a nawet zęby ludzi i zwierząt – wymienia artysta. – Żony zamawiają nieśmiertelniki z sentencjami dla idących na misje wojenne mężów. Były policjant przesłał do oprawienia pocisk, który śmignął mu przy głowie podczas wykonywanej akcji. Oprócz misternych pierścieni, wisiorków i bransolet Zahario wykonuje klamry do pasków, guziki do ubrań, nietypowe obrączki na śluby czy rączki do parasoli. – Mam do czynienia z całym przekrojem ludzkich osobowości – tłumaczy. – To np. panie w podeszłym wieku, kochające motywy czaszki czy artyści sceniczni. Często klienci rzucają hasło i dają mi wolną rękę do tworzenia. Jedyne czego mi brakuje to czas, aby zrealizować wszystkie pomysły. Brak weny mi nie grozi. Tekst: Beata Waś, Obraz: Michał Bartoszewicz, archiwum artysty www.zahario.com | fb.com/ZaharioOlsztyn | Insta: zahariojewelry

Dariusz Zacharzewski (ur. 1975) – jubiler, malarz, twórca instalacji. Jest laureatem konkursu Mistrz Srebra 2015 Ogólnopolskiego Cechu Rzemieślników, I miejsca w europejskim konkursie wyrobów z brązu Goldie Clay. Brał udział w prestiżowej wystawie Silver Accessories Tokyo 2013. W 2016 roku otrzymał certyfikat „Produkt Warmia Mazury”. Współpracował z projektantką Małgorzatą Baczyńską. Ma na koncie publikacje m.in. w „Vanity Fair”, „Metal Clay Artist”, „Twój styl”.


POZA GALERIÄ„

023


024

JULIUSZ

MACHULSKI


POSTAĆ

NIE CZAS ŻAŁOWAĆ RÓŻ KRÓL POLSKIEJ KOMEDII KOŃCZY PRACĘ NAD SERIALEM KRYMINALNYM „MAŁY ZGON”, KTÓRY W MARCU WYEMITUJE CANAL+ POLSKA. SCENY KRĘCONE NA WARMII PRZYWRÓCIŁY REŻYSEROWI SENTYMENTALNE WSPOMNIENIA Z OKOLIC OLSZTYNA, W KTÓRYM SIĘ URODZIŁ I CZĘSTO DO NIEGO WRACAŁ. W WARSZAWSKIM STUDIU PRODUKCYJNYM ORKA, PRZY OSTATNICH PRACACH NA SERIALEM, ROZMAWIAMY Z JULIUSZEM MACHULSKIM. OPOWIADA, CO GO ŚMIESZY I NA CZYM POLEGA KINO WEDŁUG KONCEPCJI „BIGGER THAN LIFE”.

025


MADE IN: Poczciwe, rodzime zakapiory z Mazur – taki opis bohaterów pojawia się w zapowiedziach filmu „Mały Zgon”. Brzmi czule, jakby opowiadał pan o swoich bliskich. Juliusz Machulski: Bo są mi bliscy, wszak pochodzę z Olsztyna. (śmiech) Co prawda to bardziej zakapiory z Warmii, bo tam powstał film, ale na Polaków spoza regionu słowo „Mazury” bardziej działa, więc dystrybutor przekonywał do tego opisu, ale i tak mnie nie przekonał. W filmie jest scena, w której grupa graficiarzy nalega na płatność za usługę z góry. „Z góry to jadą Mazury, a tu jest Warmia” – pada odpowiedź. Niektóre puenty scen przychodziły do mnie jak zwykle w trakcie realizacji filmu.

026

Choć scenariusz zlecił pan trzem młodym filmowcom. Canal+ Polska zaproponował, abym był producentem kreatywnym i reżyserem dziesięcioodcinkowego kryminalno-komediowego serialu. To pierwszy tego gatunku projekt tej stacji. Napisanie scenariusza nasze Studio Filmowe „Zebra” zleciło Piotrowi Domalewskiemu, Maciejowi Kawalskiemu i Filipowi Syczyńskiemu, których wyszukał Wojciech Danowski, szef produkcji „Zebry”. Realizacja dziesięciu godzinnych odcinków to wysiłek porównywalny do zrobienia pięciu filmów fabularnych. Podzieliłem się tym zadaniem z autorami scenariusza – Maćkiem i Filipem. Piotr opuścił nas, bo miał akurat swój projekt. Kilku reżyserów – to taki amerykański patent na robienie seriali. W Stanach to jest standard i świetnie się sprawdza taki podział pracy i wzajemne wsparcie. Przez 100 dni zdjęciowych, na planie nie było mnie może dwa tygodnie, ale to, co zrealizowali

w ciągu dnia Maciek i Filip, widziałem wieczorami na laptopie i mogłem na bieżąco podpowiadać im rozwiązania i dawać wskazówki. Różnie to bywa z młodymi filmowcami, niektórzy łatwo się deprymują, kiedy mówię, że trzeba scenę napisać jeszcze raz. Mnie samemu zdarzało się nawet 14 razy przepisać cały scenariusz filmu „Vinci”. Początkujący scenarzyści często nie mają cierpliwości. Tutaj na szczęście odbieraliśmy na podobnych falach, co przełożyło się na końcowy efekt. Pojechaliście po bandzie w kwestii fabuły? Takie było zamierzenie. Chcieliśmy, żeby ten serial był duchem pomiędzy „Breaking Bad”, „Ozark” i „Fargo”. Maciek, Piotr i Filip pisali to sami, ja dołączałem do rozmów przy odbiorze scenariuszy kolejnych odcinków. Było dla nas ważne, żeby wymyślić sceny, których dotychczas w polskich serialach nie było i nie było również w tych amerykańskich produkcjach. I im się to bardzo udało! Wymyślili na przykład, że najbardziej zabójczym kilerem w Europie jest nienazwany w filmie z imienia i nazwiska Fin. No więc ten Fin (wspaniały aktor z Helsinek – Pekka Strang), przyjeżdża do Polski i używa jedynie ojczystego języka, a tylko translator w jego smartfonie tłumaczy fiński na polski – i to już mój wkład – głosem Krystyny Czubówny. Wymyślili też bardzo bezwzględną i groźną czeską mafię, w której szefem narkotykowego kartelu jest niejaki Vatzlav – Jan Monczka, świetny i wciąż za mało wykorzystywany dwujęzyczny aktor. Gdy robiliśmy casting na żonę głównego bohatera, okazało się, że najbardziej pasuje nam Karolina Porcari, która jest półkrwi Włoszką. Nie mogłem tego nie wykorzystać i tak, ze scenariuszowej polskiej Joanny, dość wycofanej i pogodzonej z losem kury domowej, powstała Carla – temperamentna


POSTAĆ

Włoszka. Jak policzyłem, w serialu pojawia się jedenaście języków obcych, nawet flamandzki i portugalski z Brazylii. Aż tak światowo tu u nas na Warmii? No, chyba coraz bardziej. Po zachłyśnięciu się Zachodnioeuropejczyków Czechami i Węgrami, przyszła moda na Polskę. Także tę północną. A że Warmia nie jest tak zadeptana turystycznie jak Mazury – ma dobrą prasę w świecie. Nie tylko urodziłem się w Olsztynie, ale najprawdopodobniej zostałem także tu poczęty podczas kajakowych wędrówek rodziców. Ten region na pewno był dla nich ważny i ma swoje miejsce w biografii ojca, którą tworzę na podstawie jego dzienników spisywanych od 1953 roku. W jego zapiskach znalazłem nawet rysunkowy plan rejsu po jeziorach, które zaliczyli z mamą jeszcze w narzeczeństwie. Dlatego Jan Machulski wybrał olsztyński teatr zaraz po studiach? Przyjechał tu z grupą przyjaciół, absolwentów z roku i chcieli tworzyć własny teatr. Mama właśnie dostała się do Szkoły Aktorskiej w Łodzi, ale była już w ciąży i na szczęście wolała zrezygnować ze studiów niż ze mnie. (śmiech) A ponieważ była także świeżą absolwentką studiów pedagogicznych, podjęła pracę w tutejszym liceum. Potem eksternistycznie zdała egzamin aktorski i zmieniła zawód. Wkrótce po moich urodzinach rodzice wyjechali z Olsztyna do teatru w Opolu, potem do Lublina, Łodzi i Warszawy. Ja powróciłem do Olsztyna już jako dorosły i dopiero wtedy odkryłem to miasto. Podobało mi się, że mimo swojej wielkości ma cechy wakacyjnego kurortu i dużo wysmakowanej architektury.

I 11 lat temu nakręcił pan „Kołysankę” – komedię o wampirach realizowaną m.in. w skansenie olsztyneckim. Podczas realizacji mieszkałem w olsztyńskim Hotel Park, reszta ekipy w Novotelu. Zdjęcia do filmu wspominam wspaniale, jak przedłużone wakacje. Teraz było podobnie. Dzięki „Małemu Zgonowi” poznałem wiele uroczych warmińskich miejscowości jak Orneta. Nie miałem pojęcia, że ocalały w nienaruszonym stanie ich przedwojenne zabudowy. W filmie tytułową miejscowość „grają” Pluski. A filmowe miasto Wielki Gniew to połączenie Bartoszyc, Bisztynka i Lidzbarka Warmińskiego. Uroczych miejscowości bez tłumów, za to z klimatem do robienia filmów. Ostatnio powstają tu w regionie dobre, ale smutne filmy, choćby „Cicha noc” Piotra Domalewskiego czy „Wszystko dla mojej matki” Małgorzaty Imielskiej. Polacy to naród raczej ponury i może nasza twórczość jest emanacją tego ponuractwa. Choć na pewno reżyserzy filmowi statystycznie są bardziej ponurzy niż polscy widzowie. A jeśli już na tle tych naszych smutnych filmów zdarzy się komedia, to w topornym humorze kabaretowym. Ja go ciężko znoszę, ale rozumiem, że ludzie chcą się pośmiać za wszelką cenę. Jak się pan uchował zatem w ponurym świecie polskich filmowców? Chyba dzięki rodzicom, którzy byli pogodni, optymistycznie nastawieni do życia, a przede wszystkim mieli niesamowite poczucie humoru. Im to zawdzięczam. No i to, że wychowywali mnie na Mrożku, Gombrowiczu, na ich genialnym sarkazmie. Każda niedziela w dzieciństwie oznaczała seans w kinie z tatą,

027


POSTAĆ

gdzie naoglądałem się amerykańskich produkcji, westernów, komedii. Film był ucieczką od rzeczywistości, w zasadzie nie interesowało mnie to, co się dzieje za oknami. Pamiętam także, że w Szkole Filmowej w Łodzi koledzy studenci jakoś nie za bardzo lubili kręcić śmieszne etiudy. A mi zawsze się wydawało, że o wiele więcej można powiedzieć przez czarną komedię, niż w filmie opisującym rzeczywistość niejako „jeden do jednego”, z czego ma wynikać, że życie jest ciężkie. A kino, jak wielokrotnie pan podkreślał, powinno być „bigger than life”, czyli ciekawsze niż życie. Kierowałem się tą sentencją, chociaż to, co mnie interesuje czy śmieszy, nie zawsze śmieszy czy interesuje widza. Widzowie dalej chodzą na moje filmy, ale nie posiadam już takiej łatwości trafiania w to, co publiczność lubi, jak w czasach, kiedy byłem rówieśnikiem widza idealnego, czyli w wieku 25–30. Na jakim polskim filmie śmiał się pan ostatnio? Na kilku polskich megaprodukcjach, tzw. „patriotycznych”, choć nie taki był zamiar ich twórców, jak sądzę. Ale jeśli pyta pani o komedię, to na „ Jak pies z kotem” Janusza Kondratiuka, na „7 uczuciach” Marka Koterskiego czy „Gotowych na wszystko” Michała Rogalskiego. Udało im się znaleźć tematy, które są źródłem szalenie zabawnych sytuacji. Wybrałem się nawet na „Politykę” Patryka Vegi, żeby się pośmiać, ale nie było mi do śmiechu. Mimo zapowiadanej satyry, która obali państwo PiS, wyszedł z tego hołd, a prezes w wykonaniu Andrzeja Grabowskiego okazał się najsympatyczniejszym gościem w galerii tych

028

karykatur. Zaskoczyło mnie także, że wielu cenionych aktorów, pewnie w dobrej wierze, dało się wpuścić w te umizgi. A polskie komedie romantyczne ogląda pan? Oglądam je na ogół z lekkim zażenowaniem, ale robię to z powodów zawodowych. Ich nieporadność i przewidywalność jest powalająca. A przecież komedia romantyczna może być szlachetna! To nie komedie romantyczne są skompromitowane, lecz ci, którzy je źle robią. Może mamy za ciężką kuchnię, za zimny klimat, może historię mieliśmy za ciężką, że nie potrafimy nadać filmom lekkości? A może, żeby robić udane komedie, potrzebne jest słońce i więcej witaminy D3? I dlatego ten gatunek jest tak bliski Włochom czy Francuzom? Chociażby! Świetna komedia „Nietykalni” na, zdawałoby się, trudny temat – sparaliżowanego nieszczęśliwego człowieka, ściągnęła do kin 20 mln widzów. „Artysta” Michela Hazanaviciusa, który przywołał siłę starego kina, znokautował wszystkie amerykańskie poważne filmy i ich gwiazdy! „Tajemnica Henriego Picka” to intelektualna komedia, gdzie jest i śledztwo, i zabawa, a „Jeszcze dalej niż północ” – urocza satyra na siebie samych. Anglicy nadrabiają brak słońca sarkazmem i dystansem do siebie, podobnie jak Czesi. A Polakom dystansu brak? Na to wychodzi. Jesteśmy narcystyczni, zakochani w sobie, swojej historii i wszystko nam się wydaje ważniejsze, niż jest w rzeczywistości. W „Małym Zgonie” wymyśliłem dialog dla jednej z postaci: „Ja was Polaków lubię, bo jesteście jak Ruscy, którzy myślą, że są Francuzami”. Nasz kompleks niższości


POSTAĆ

029


POSTAĆ

030

NASZ KOMPLEKS NIŻSZOŚCI POŁĄCZONY Z KOMPLEKSEM WYŻSZOŚCI NIE SPRZYJA DYSTANSOWI. DLATEGO TAKI GOMBROWICZ MUSI WYSTARCZYĆ NA CAŁE POKOLENIE. ALE TO ZA MAŁO. PRZYDAŁOBY SIĘ, ŻEBY CAŁY NARÓD POŁOŻYŁ SIĘ NA KOZETCE U PSYCHOANALITYKA.


POSTAĆ

połączony z kompleksem wyższości nie sprzyja dystansowi. Dlatego taki Gombrowicz musi wystarczyć na całe pokolenie. Ale to za mało. Przydałoby się, żeby cały naród położył się na kozetce u psychoanalityka. (śmiech) Spisuje pan w telefonie inspiracje do filmów? Próbowałem, ale nie mogę się do nich później dokopać. Przez wiele lat pracy w Studio Filmowym „Zebra” kupowałem kalendarz „New Yorkera” i zapisywałem pomysły na marginesach. Tematy leżą czasem na ulicy. „Ambassada” miała swój początek w kamienicy, do której się przeprowadziłem. Jestem dociekliwy, dzięki czemu znalazłem w papierach, że w tym miejscu mieściła się w 1939 roku ambasada Rzeszy, przez pomyłkę zbombardowana przez Luftwaffe. Do napisania scenariusza „Vinci” zainspirował mnie artykuł w jednym z zagranicznych magazynów, poświęcony fałszerstwom i kradzieży Mona Lisy na początku XX wieku. A w ostatnim filmie, „Volta”, chciałem, aby kobiety za pomocą nieco skorygowanej historii Polski, oszukały oszusta. Nie kryje pan swoich feministycznych poglądów. Jestem za kobietami, za ich prawami decydowania o swoim ciele, za in vitro, za związkami partnerskimi. W dzisiejszej Polsce, która jest antyfeministyczna, to ma dodatkową wymowę. Dbam też o parytet w moich filmach. Lubię z kobietami pracować, pokazywać, że świetnie sobie radzą w każdej roli. W „Małym Zgonie” dałem np. rolę policjantki, szefowej ochrony świadków koronnych, niezbyt jeszcze znanej Julii Wyszyńskiej. Świetne jest to młode pokolenie aktorek. Paulina Walendziak, która gra córkę Piotra Grabowskiego, głównego bohatera, czy najmłodsza w serialu, 11-letnia Marysia Błaszkiewcz, mająca bardzo tajemniczą rolę. Zawsze wolę przyciągać zainteresowanie widza ciekawymi postaciami i dobrą historią, niż kobietami w negliżu. Sena z wędrującym po nagiej Katarzynie Figurze krasnoludkiem w „Kingsajzie” przeszła jednak do historii kinematografii. A Kasia Figura i Jacek Chmielnik w ogóle się w tej scenie nie spotkali… Najpierw Kasia leżała na tapczanie w hali Wytwórni w Łodzi, a dwa miesiące później Jacek chodził po wyciętych ze styropianu kształtach filmowej Ali w Studio Barrandov pod Pragą. Potem czescy specjaliści od efektów specjalnych złożyli ze sobą te dwa negatywy. Wiele zjawisk w Polsce przewidział pan w swoich filmach. Ale spektakl telewizyjny „19 południk”, w którym do władzy dochodzi populista i prostak, wydaje się być wyjątkowo na czasie. Kiedy robiłem spektakl w 2003 roku, wicemarszałkiem sejmu został Andrzej Lepper. Ale jego poziom i zachowanie, które wówczas drażniło, to jak msza na bocznym ołtarzu w porównaniu do tego, co się dzisiaj dzieje na polskiej scenie politycznej. Tego nie wymyśliłby żaden scenarzysta. Krzysztof Zanussi pokazuje ten spektakl studentom i podobno nie wierzą, że powstał 17 lat temu. Wówczas wydawał się surrealistyczny, ale życie go dogoniło. Zrobiłem go na zamówienie jeszcze niezależnej wówczas telewizji publicznej, a w kwestii tematu dostałem carte blanche. Nie do pomyślenia dzisiaj! W zeszłym roku decyzją ministra kultury zlikwidowano Studio Filmowe „Zebra”, które prowadził pan przez 31 lat.

Oficjalnie przyłączono państwowe studia do Wytwórni Filmów Fabularnych. To była apodyktyczna decyzja ministra Glińskiego, bez jakichkolwiek konsultacji ze środowiskiem. Siłą tych państwowych studiów prowadzonych przez reżyserów, a nie jak większość prywatnych studiów produkcyjnych przez byłych kierowników produkcji czy menedżerów, było założenie, że nie każdy film musi przynosić ogromne zyski. Filmy z państwowych studiów miały za to liczne sukcesy festiwalowe. Tak, choćby filmy Krzysztofa i Joanny Krauze czy nominowany do Oscara film „W ciemności” Agnieszki Holland. Nie znaliśmy pojęcia widza za wszelką cenę, mimo tego z „Zebry” wyszedł „Kiler”, „Dzień świra” czy „Historie miłosne” Jerzego Stuhra. Poprzedni ministrowie kultury, a było ich kilkunastu od 1989 roku, doceniali zasługi i potrzebę istnienia studiów. Gliński jest pierwszym ministrem kultury, który kultury nie rozumie, a co więcej – nie lubi. Trudno się dziwić, PiS psuje dosłownie wszystko, czego się dotknie. PiS to taki król Midas à rebours (na opak – red.). Ale nie czas żałować róż, gdy – dosłownie – płoną lasy. Póki co, tytuł króla polskiej komedii wciąż należy do pana. To są określenia, które wymyślacie wy, dziennikarze. Ja, jeśli myślę o sobie jako o filmowcu, to raczej w roli widza, który już będąc bardzo małym chłopcem pragnął opowiadać na ekranie ciekawe historie innym. I jako widz naprawdę nie mogę się doczekać, żeby śmiać się do rozpuku na jakiejś polskiej komedii, jak to dawniej bywało.

Rozmawiała: Beata Waś, obraz: Jarek Poliwko

031


PRODUKTY

GALERIA HANDLOWA MADE IN STWORZONE NA WARMII I MAZURACH I FIRMOWANE PRZEZ LUDZI WARMII I MAZUR

OWIJAJ W BAWEŁNĘ Chcesz zmienić świat – zacznij od siebie. Torby na owoce z białej bawełnianej siatki, to opcja dla tych, którym na sercu leży problem zanieczyszczenia środowiska naturalnego plastikiem. Produkt wielorazowego użytku w duchu zero waste wykonany ręcznie na Warmii, zamykany poprzez zaciągnięcie bawełnianego sznureczka, zastępuje foliowe woreczki. Siateczkowa struktura materiału pozwala dojrzeć zapakowane produkty. Gdy się pobrudzi – można wyprać. bioetiq.com

TWORZĄCY Z WILKAMI W pracowni Krzysztofa Mikundy powstają pojedyncze sztuki biżuterii, w żmudnej autorskiej technice inkrustowania metalowych symboli w kości jelenia. Szuka ich w warmińskich lasach i zbiera wyłącznie gdy ma pewność, że… była to robota wilków. Na bransoletach czy wisiorach wykonywanych na zamówienie umieszcza m.in. runy i znaki zodiaku. fb/czwartysloik

KOMPENDIUM WAKACYJNE Czytany przez nieśpiesznych turystów portal Slowhop.com powstał w wersji papierowej. „Nie sypiam byle gdzie” to pierwsze w Polsce tak szerokie kompendium z adresami klimatycznych noclegów dla wszystkich tych, którym bliskie jest podróżowanie do miejsc tworzonych przez pełnych pasji gospodarzy. W 19 rozdziałach autorka podaje konkretne adresy noclegowe, doradzając gdzie wyjechać z nastolatkiem, które miejsca zachwycą miłośników dizajnu czy gdzie jest widok na wodę. Wszystko podane lekkim, pełnym humoru językiem.

032

slowhop.com

NATURA DLA SKÓRY Naturalny i wegański krem funkcyjny silnie regeneruje skórę suchą i skłonną do podrażnień. Może pomóc w przypadku egzemy, poparzeń słonecznych, po goleniu. Produkt olsztyńskiej marki Mafka ma bogatą konsystencję, świetnie się wchłania, a zapach oczarowuje. Wśród aktywnych składników jest m.in. sok z aloesu, hydrolat z rumianku, olej ze słodkich migdałów, witamina E, olej z nasion pomidora, olejki eteryczne: geraniowy i lawendowy. mafka.pl


PRODUKTY

SŁODKA BROŃ NA INFEKCJE

STOJAK NA KAŻDY SEZON

W szczycie sezonu na przeziębienia warto sięgnąć po sprawdzone metody leczenia. Medycyna naturalna od wieków wskazywała na miód, jako skuteczne panaceum. W szerokiej ofercie pasieki Skarby Warmii jest wartościowy miód z dodatkiem propolisu – niezastąpioną bronią w walce z infekcjami. Propolis ma bardzo szerokie zastosowanie w leczeniu chorób zewnętrznych i wewnętrznych. Wykazano jego silne działanie przeciwbakteryjne, antygrzybiczne, przeciwwirusowe oraz przeciwzapalne. skarbywarmii.com

Oryginalny pomysł na dekorację wielkanocnego stołu i podanie jajek w duch slow, eko i zero waste. Drewniana podstawka z plastra drewna po Wielkanocy zmienia się w świecznik np. na tealighty. Autorem stojaka wykonanego z długowiecznego drewna wiązu o niezwykłej fakturze jest Tomasz Głód, sołtys i stolarz ze Skajbot. Wyrób naturalny, ręcznie robiony, solidny. wszuwarach.pl

033

MANIADZIERGANIA Szale, chusty, czapki, rękawiczki, kominy, mitenki i swetry. Agnieszka Lesner, na drutach i szydełku potrafi wyczarować niemal wszystko – od swetra po torebkę. Robione ręcznie dzieła pod lokalną marką „Maniadziergania” to najwyższej jakości produkty, tworzone z ogromną pasją. Wykonuje je na zamówienie, w wymarzonej formie i kolorach tęczy.

MUZYKA POD RĘKĄ

fb/maniadziergania

polyend.com

Urządzenie Polyend Tracker olsztyńskiej firmy, pozwala stworzyć cały album muzyczny. Inspiracją do jego zbudowania były programy do komponowania muzyki w latach 90. Urządzenie dodatkowo wyposażone jest w narzędzia kreujące brzmienia, tj. sampler, syntezator czy radio FM. Dzięki kompaktowej konstrukcji oraz możliwości zasilenia z zewnętrznej baterii, Tracker pozwala nagrywać i produkować muzykę w dowolnym miejscu.


BROWAR

CIEMNA STRONA MOCY… BROWARU

NIE W ODLEGŁEJ GALAKTYCE I NIE W ODLEGŁYM KRAJU, ALE W OLSZTYNIE WARZONE SĄ PIWNE IKONY DOBREGO SMAKU. TO PORTERY BAŁTYCKIE BROWARU KORMORAN, NA CZELE Z IMPERIUM PRUNUM, NAJLEPSZYM PIWEM NA ŚWIECIE.

034

W dzisiejsz ym czasach najmocniej przemawiają „ikony”, czyli wydarzenia, osoby czy produkty uosabiające powszechne wyobrażenie w danej materii. Ikoną w świecie filmu są np. „Gwiezdne Wojny”. Ta saga, dziejąca się „dawno temu w odległej galaktyce”, to przecież zdecydowanie więcej niż science fiction. Ikon nie trzeba jednak szukać tak daleko – powstają w olsztyńskim Browarze Kormoran. Chodzi o portery bałtyckie – nazywane „piwowarskim skarbem Polski” – które wśród wszystkich piw zajmują szczególne miejsce. Są bowiem nie tylko powodem dumy piwowarów, ale zdawanym każdego dnia egzaminem z umiejętności, wiedzy, cierpliwości i rzemiosła. Wszystko zaczęło się od Porteru Warmińskiego, klasycznej interpretacji stylu. Ciemne, mocne i aksamitne piwo, od momentu debiutu na rynku, podbiło serca konsumentów i specjalistów. Porter Warmiński jest jednym z najbardziej utytułowanych piw z Polski, zdobywał

też laury w Niemczech czy Rosji. Był pierwszym porterem nagrodzonym złotym medalem na European Beer Star – jednym z najbardziej prestiżowych piwnych konkursów w Europie. Sekretem porteru z Warmii jest długi czas leżakowania – ponad pół roku. Dzięki temu czaruje aromatem i smakiem, z nutami kawy oraz czekolady. Browar Kormoran oferuje także Porter Warmiński z Wiśnią. Dodatek wiśni i dalsze leżakowanie pozwalają na odkrycie nowego oblicza tego piwa. Kwaśne wiśnie przełamują deserowość porteru, zwiększają pijalność, wprowadzają owocową warstwę kompozycji smaku i aromatu. Efekt? Piwo przypomina płynne czekoladowe praliny z wiśnią zanurzoną w likierze. Szczególne miejsce wśród porterów warzonych w Browarze Kormoran zajmuje Imperium Prunum. W imperialnym porterze zderzają się dwie polskie tradycje: porterowa oraz suski sechlońkiej – pochodzącej z Małopolski wędzonej

śliwki węgierki. Razem tworzą zupełnie nową wartość kulinarną. Tak, kulinarną! Bo Imperium Prunum to dziś więcej niż piwo. Imperium Prunum po raz pierwszy pojawiło się w 2016 roku i od razu wystrzeliło w światowych rankingach na sam szczyt. Od pięciu lat niepodzielnie rządzi jako najlepszy porter bałtycki na świecie, znajdując się także wśród dwudziestu najlepszych piw świata. Imperium Prunum pojawia się raz do roku na przełomie grudnia i stycznia. Dzieje się tak dlatego, że zgrać trzeba okres leżakowania piwa oraz zbiorów i wędzenia śliwki. Dlatego Imperium Prunum powstaje aż 18 miesięcy. Piwo łączy ciemną moc porteru z wędzoną słodyczą suski, co daje wielowymiarowy smak. Zaś leżakowane w piwie śliwki stanowią bazę dań, sosów czy słodkości oferowanych przez najlepsze restauracje i kawiarnie w regionie. Rodzinę porterów Browaru Kormoran domyka Cornus Lupus – porter wygotowywany z dodatkiem derenia. Tu inspiracją był gdański jopen. Ale to już temat na następną opowieść. Tekst: Paweł Błażewicz, obraz: Browar Kormoran

Browar Kormoran Sp. z o.o. Olsztyn, Al. Gen. Wł. Sikorskiego 2 tel. 89 534 97 06 biuro@browarkormoran.pl



NA WIDELCU

036

KULINARNE NOWINKI W ZASIĘGU RĘKI DUŻE FIRMY Z BRANŻY GASTRONOMICZNEJ I DROBNI PRODUCENCI LOKALNYCH SPECJAŁÓW. ZNANE HOTELE I RESTAURACJE, ALE TEŻ MAŁE AGROTURYSTYKI I SIEDLISKA. TARGI MAZURY HORECA, KTÓRE 21–22 KWIETNIA ODBĘDĄ SIĘ W HALACH EXPO MAZURY W OSTRÓDZIE, POSZERZAJĄ FORMUŁĘ, W TYM MOCNO O TREND EKO. O PIĄTEJ EDYCJI WYDARZENIA ROZMAWIAMY Z NELĄ STRUCIŃSKĄ, DYREKTOREM PROJEKTU MAZURY HORECA.


NA WIDELCU

MADE IN: Targi Mazury HoReCa przez cztery lata przyciągały głównie dużych producentów i przedstawicieli restauracji, hoteli. W tym roku zachęcacie do udziału bez względu na skalę działalności w branży gastronomicznej i hotelarskiej. Nela Strucińska: Targi do tej pory kojarzone były ze spotkaniami biznesowymi dostawców branży HoReCa z przedstawicielami hoteli i restauracji. Charakter targów się nie zmienia, nadal pozostajemy przy spotkaniach biznesowych, jednak poszerzamy zarówno grupę wystawców jak i odwiedzających. Nowinką w 2020 roku będzie strefa regionów, która pokaże m.in. bogactwo kulinarne Warmii i Mazur, zaprezentuje specjały lokalnych producentów żywności oraz zieloną strefę ekologiczną i strefę edukacji. Pewnie niełatwo zachęcić ich do udziału w wydarzeniu dedykowanemu i kojarzonemu wyłącznie z branżowymi wystawcami HoReCa? Tak, trzeba czasem wielu rozmów, aby przekonać, że targi nie są dedykowane wyłącznie dużym producentom, ale również lokalnym wytwórcom. Prowadzimy indywidualne rozmowy z lokalnymi wytwórcami miodu, wyrobów wędliniarskich, cydrów, nalewek, serów, domowych chlebów itp. Wielu szefów kuchni poszukuje lokalnych produktów na których opiera swoją kartę menu. Ryby – bogactwo mazurskich wód, grzyby – bogactwo mazurskich lasów to doceniane przez kucharzy produkty. Dlatego zachęcamy lokalnych wytwórców do prezentacji swoich specjałów szefom kuchni, tworząc im podczas targów Mazury HoReCa miejsce spotkań. Po raz pierwszy targi nawiążą do wpływu branży gastronomicznej na środowisko naturalne. Stawiacie na ekotrendy? Jesteśmy przekonani, że ekologia będzie najczęściej używanym słowem w roku 2020 i właśnie z tym pojęciem chcemy kojarzyć tegoroczne targi. Ekologiczne rozwiązania, urządzenia czy menu cieszą się coraz większą popularnością w branży gastronomicznej. To nie tylko odnawialne źródła energii, ale też choćby jednorazowe eko-naczynia czy kuchnia nawiązującą do filozofii zero waste (minimalizująca resztki). Na targach pojawią się więc nie tylko producenci infrastruktury OZE czy sprzętu zużywającego małą ilość energii, ale również producenci ekologicznych naczyń, np. opakowań jednorazowych wyglądem do złudzenia przypominających plastik, a w pełni biodegradowalnych, bo wykonanych z PLA, czyli skrobi kukurydzianej. Branża HoReCa to nie tylko gastronomia, ale również szeroko rozumiane hotelarstwo, podczas targów nie zabraknie np. dostawców naturalnych kosmetyków dedykowanych hotelowym SPA. Organizując targi, sami wpisujemy się w ekotrendy – część naszej zabudowy oraz strefa konkursowa zostaną wykonane z odpadów – zużytych butelek, używanej wcześniej zabudowy, banerów itp. Co będzie się działo w tej strefie? Uczniowie szkół gastronomicznych połączą siły z uznanymi szefami kuchni. Na warsztat wezmą w tym roku gęsinę – regionalny produkt pochodzący z Iławskiego Stowarzyszenia Gęsi. Pierwszego dnia odbędzie się konkurencja techniczna, drugiego – uczniowie przygotują wcześniej zaplanowane dania. Będą mogli czerpać z umiejętności profesjonalistów podczas ich pokazów kulinarnych. Młodych adeptów sztuki kulinarnej zapraszamy do udziału w konkursie i pokazach kulinarnych szefów. Edukacja jest nieodłącznym elemen-

tem naszych targów. Wydarzenie poprowadzi Karol Okrasa, wybitny szef kuchni, miłośnik bogactwa kulinarnego naszego regionu i jego starych receptur. Podczas Mazury HoReCa zrodziło się wiele udanych transakcji. Z jakiego produktu czy usługi powstałych dzięki spotkaniu w Ostródzie, jesteście szczególnie dumni? Choćby z efektu spotkania producenta naturalnego bio pieczywa z 40-letnim stażem z właścicielem rodzinnej firmy piekarniczej „Nowakowski Tradycja”. Po spotkaniu w Ostródzie połączyli potencjał, wiedzę, zaplecze techniczne i zapoczątkowali zmiany w branży. Dzisiaj Bogdan Smolorz, twórcy marki Biopiekarz i Aleksander Nowakowski, wypiekają razem rzeczy, które rewolucjonizują rynek. Przykład? Bezglutenowe, naturalne chleby z certyfikatem bio na zakwasie, bez zbędnych dodatków. Powstają w specjalistycznej pracowni w Kisinach i Iłowie-Osadzie pod Działdowem. Mazury HoReCa stawia na jakość. Zarówno producenci, jak i odbiorcy nie trafiają do nas przypadkowo. Stworzyliśmy miejsce, które daje wiele możliwości. Zapraszamy lokalnych wytwórców oraz producentów do wystawienia się na targach, a przedstawicieli hoteli, restauracji, barów, kantyn, siedlisk, agroturystyk itp., do zapoznania się z ich ofertą. W dniach 21–22 kwietnia Ostróda stanie się stolicą gastronomii i hotelarstwa Polski północno-wschodniej, więc zapraszamy do Expo Mazury. Rozmawiała: Beata Waś, obraz: arch. Expo Mazury S.A.

www.mazuryhoreca.pl

037


DOBRE MIEJSCE

MAGIA NA GRANICY KRAIN

NAJPIERW POJAWIAJĄ SIĘ KONIE, POTEM PIES I KOTY, A NA KOŃCU GOSPODARZE. DOM UKRYTY W ŚRODKU LASU NA GRANICY WARMII I MAZUR, TO RAJ DLA LUDZI I ZWIERZĄT. NIC DZIWNEGO, ŻE GOŚCIE WRACAJĄ DO KOLONII MAZURSKIEJ MIERKI NA REGULARNY RESET.

038

Inspiracja pojawiła się w olsztyneckim Muzeum Budownictwa Ludowego. To tam po raz pierwszy powstał pomysł o podcieniowym drewnianym domu rodem z Żuław. Drewniana konstrukcja, rzeźbione filary, zielone okiennice, duży taras, dachówka i kamienie z odzysku – tak miał wyglądać. Ekipa zakończyła budowę i od razu pojawił się pierwszy gość. Nie zniechęcił go nawet brak prądu w domu. Regularnie o 8 rano właściciele włączali agregat, aby przyjezdny mógł użyć suszarki do swoich długich włosów. Wrócił za rok z krótką fryzurą i… suszarką do grzybów. I mimo że prądu nie było nadal, aż przez pięć pierwszych lat działania Kolonii Mazurskiej Mierki grafik pokoi gościnnych z sezonu na sezon zapełniał się coraz szybciej. – Kiedy goście wychodzili nad pobliskie jezioro, my „produkowaliśmy” prąd z pomocą agregatów, więc nie odczuwali jego braku – wspomina Danka, właścicielka siedliska. – Od początku byliśmy szczerzy w opisach naszego miejsca: dom na odludziu, a wśród atrakcji cisza, zieleń, zwierzęta, woda. Już podczas rozmowy telefonicznej weryfikujemy czy tego właśnie szukają zainteresowani. Dzisiaj niemal połowa naszych gości w sezonie to stali bywalcy. A raczej przyjaciele domu. Bo bajkowy dom zatopiony w zieleni, z klimatycznymi komfortowymi pokojami dla 12 osób, kusi sielską, swobodną atmosferą. O poranku czeka kawa i lokalne przysmaki na tarasie wśród śpiewu

ptaków, a wieczorem biesiady przy ognisku lub kominku w salonie. A jeśli komuś mało atrakcji – może zaliczyć wycieczkę rowerową, spływ kajakowy Marózką i Łyną czy kąpiel w jeziorze Plusznym, oddalonym od siedliska kilkanaście minut spacerem. Gospodarze kierują gości do pobliskich sprawdzonych restauracji czy zaprzyjaźnionych gospodarstw skupionych wokół portalu Slowhop. Ale niektórym wystarczy aparat fotograficzny czy sztaluga i pędzle, aby oddać się malarskiej pasji w zaułkach siedliska. Powstała tu niejedna książka. Swoją powieść kończył np. Rafał Kosik, autor lektur science-fiction dla młodzieży. I nie omieszkał w niej wspomnieć o Mierkach. – Wiele osób mówi nam, że można tu usłyszeć swoje wnętrze. Otoczenie lasu wpływa kojąco i inspirująco, a goście odkrywają nowe pasje – tłumaczy Piotr. – Gospodarstwa agroturystyczne coraz częściej stawiają na luksus. Bo muchy, komary, końskie kupy dla wielu wczasowiczów stanowią problem. A my przeciwnie – zachęcamy, aby zbliżyć się do

natury. Zebrać chrust na ognisko, iść na ryby, pomóc nam rozładować siano dla koni czy wyrzucić obornik. I wiele osób wyrwanych z miejskiego świata odkrywa w tych prostych czynnościach przyjemność. Albo przełamuje lęki próbując swoich sił w siodle. Dlatego przyjmując rezerwacje, gospodarze pytają gości czy życzą sobie wi-fi. Reset od wirtualnego świata przydaje się zwłaszcza w przypadku rodzin z dziećmi. – Zachęcamy raczej do lektury na hamaku i celebrowania czasu na łonie natury – tłumaczy Danka. – A dla gości spragnionych historii tego miejsca, opowiadamy o Koperniku, który przed wiekami zbierał tu obok na Warmii podatki. Albo o lotnikach niemieckich, którzy kąpali się w tutejszym jeziorze, przebywając na pobliskim lotnisku w Gryźlinach. Tłem tych opowieści jest ognień, szum lasu i gwiazdy, które nad siedliskiem świecą pełnym blaskiem. Może dlatego goście w swoich recenzjach tak często piszą o magii. Tekst: Beata Waś, obraz: Michał Bartoszewicz

Niezwykłych miejsc Warmii i Mazur szukamy z pokładu Skody. Tym razem towarzyszyła nam nowość – Skoda Scala w 150-konnej wersji Style (test na madeinwm.pl)


NIEZŁY PASZTET! KTO BY POMYŚLAŁ, ŻE PASZTET, NIEGDYŚ WYRAFINOWANY PRZYSMAK DLA ELITY, STANIE SIĘ POWSZEDNIM I CENIONYM DANIEM NA DZISIEJSZYM STOLE. WIĘC JAK TU WYTŁUMACZYĆ PEJORATYWNOŚĆ STWIERDZENIA „ALE PASZTET!”, KTÓRE PRZENIKNĘŁO DO CODZIENNEGO JĘZYKA? Historyczną krainą popularnego przysmaku jest średniowieczna Francja. To właśnie stamtąd przywędrowała do nas moda, aby w najzamożniejszych dworach zatrudniać kucharzy specjalizujących się wyłącznie w przyrządzaniu tegoż rarytasu. Pasztetnicy, bo tak ich nazywano, cieszyli się ogromnym uznaniem wśród najbogatszych. Ich fach traktowany był niemal jak sztuka, bowiem nie każdy kucharz mógł być pasztetnikiem! Rolę tych wyspecjalizowanych kucharzy podkreślano wysokim wynagrodzeniem, a same pasztety były bogato zdobione, co jeszcze bardziej miło podkreślić ich elitarność. To oni posiadali wiedzę tajemną w jakich proporcjach i jakie rodzaje mięsa połączyć ze sobą, aby cieszyć się fantastycznym smakiem i aromatem. Ogromnym fanem kuchni francuskiej i pasztetów był król Polski Jan III Sobieski. Przeżył wręcz załamanie nerwowe, gdy jego najlepszy na dworze pasztetnik postanowił zerwać z dotychczasowym zawodem, by poświęcić się Bogu! Pasztety sprzed wieków były głównie wypiekaną masą mięsną i nosiły nazwę chlebów myśliwskich. Powszechnym było podawanie ich na ciepło w towarzystwie rozmaitych sosów jako główne danie obiadowe. Dopiero na przestrzeni lat stały się zimnymi przystawkami lub dodatkami do chleba. Ich popularność od lat nie słabnie, a wręcz mam wrażenie rośnie w siłę, a pasztety roślinne i mięsne królują w lodówkach. Są cenione i lubiane na całym świecie, tym bardziej dziwi pejoratywność stwierdzenia „ale pasztet!”, które przeniknęło do codziennego języka. Przy odrobinie chęci i umiejętności każdy dzisiaj może przyrządzić pasztet. Ogrom dostępnych receptur sprawia, że ta niegdyś tajemna sztuka, stała się chlebem powszednim. Półki sklepowe uginają się pod ciężarem rozmaitych smarowideł i pieczeni. Ja jednak zachęcam do celebrowania. Własnoręcznie wybrane mięsiwa, specjalnie dobrane warzywa, odpowiednio doprawione, pieczone z uwagą i starannością sprawią, że nasz stół będzie wyjątkowy niczym wieki temu, a my poczujemy się jak elitarni pasztetnicy! Osobiście jestem wielką miłośniczką pasztetów warzywnych, których różnorodność wręcz onieśmiela. Od tradycyjnie pieczonych, aż po smarowidła… można więc rzec – stałam się paszteciarą robiącą na co dzień i od święta najróżniejsze formy pasztetów dla mięso – i roślinożerców. Zapraszam do stołu! Małgorzata Tandyrak-Bunalska

PASZTET Z SELERA Składniki: 1 bulwa selera korzeniowego (ponad 500 g), 1 duża cebula, 2 ząbki czosnku, 3 jajka, 0,5 szklanki bułki tartej, majeranek, odrobina wędzonej papryki, sól, pieprz, kilka namoczonych suszonych grzybów. Przygotowanie: seler obieramy, płuczemy i ścieramy na tarce o dużych oczkach lub miksujemy. Grzyby obgotowujemy w małej ilości wody (której nie wylewamy) i drobno siekamy. Cebulę i czosnek drobno siekamy i wraz z grzybami podsmażamy. Seler przekładamy do garnka, dodajemy cebulę z grzybami i wodę po grzybach. Dodatkowo zalewamy niepełną szklanką wrzątku i dusimy około 20 min, do miękkości. Masę selerową odsączyć na sicie, wystudzić, zmieszać z bułką tartą, żółtkami, pianą z ubitych białek i przyprawami. Masę przekładamy do keksówki wyłożonej papierem, na wierzch kładziemy kilka wiórków oleju kokosowego lub margaryny. Pasztet wstawiamy do piekarnika na około godzinę (180°).

Restauracja Malta Cafe Olsztyn, ul. Lelewela 6a Tel. 85 257 11 00 olsztyn@maltacafe.pl fb.com/Malta-Cafe-Olsztyn www.maltaodkuchni.pl

039


PRZEDSIĘBIORCZOŚĆ

WSPARCIE NA STARCIE którzy marzą, aby rozwinąć swoją produkcję na większą skalę. Wystarczy dobry pomysł, a my go ukierunkujemy poprzez ten projekt.

CZEGO POTRZEBUJE FIRMA W FAZIE ROZWOJU? WSPARCIA PRAWNEGO, MENTORINGU, SKUTECZNEJ PROMOCJI. PAKIET SKROJONYCH NA MIARĘ POTRZEB BIZNESOWYCH TO ZAŁOŻENIE PROJEKTU SPEED UP YOUR BUSINESS, O KTÓRYM ROZMAWIAMY Z MARKIEM BOROWSKIM, PREZESEM BANKU ŻYWNOŚCI W OLSZTYNIE.

040

MADE IN: Działalność Banku Żywności w Olsztynie kojarzy się głównie z zagospodarowaniem produk tów spożywczych i uratowaniem ich przed zmarnowaniem. Dlaczego chcecie pomagać młodym startupom rozwinąć skrzydła? Marek Borowski: W misji Banku Żywności zawsze najważniejszy był człowiek. Jego podstawowe potrzeby, ale też inicjatywa, przedsiębiorczość, umiejętność radzenia sobie na rynku pracy. Przez 20 lat działalności trafiamy często do osób, które mają w sobie chęci do działania, pomysły, ale nikt im nie doradza czy kieruje nimi. Prowadząc projekty aktywizacyjne obserwowaliśmy, jak czasem niewiele trzeba, aby zmotywować, dać nadzieję i pomóc uwierzyć we własny potencjał. Podobnie jest w tym przypadku. Chcemy wspierać ludzi młodych, na początku drogi zawodowej. Project Speed Up Your Business będzie nastawiony na wsparcie konkretnej branży? Najbardziej chcielibyśmy pozyskać młode firmy zbliżone ideą do Banku Żywności. Czyli innowacyjne, małe i średnie przedsiębiorstwa, które powiązane są z produkcją i dystrybucją

żywności, zajmując miejsce w łańcuchu producent-dystrybutor-konsument, firmy o ekologicznym profilu. Albo z pomysłem na wprowadzenie na rynek zupełnie nowych produktów wykorzystujących filozofię zero waste. Te firmy otrzymają preferencje w procesie rekrutacji, natomiast projekt nie jest „sprofilowany” wyłącznie na te podmioty. Na realizację swojego pomysłu otrzymaliśmy dotację ze środków RPO WW-M na lata 2014–2020, dlatego też chcemy współpracować z firmami związanymi z inteligentnymi specjalizacjami regionu, takimi jak ekonomia wody, żywność wysokiej jakości, drewno i meblarstwo. Liczmy także na przedsiębiorstwa z sektora średniowysokiej i wysokiej techniki. Jakiś przykład preferowanych działań? Jeśli chodzi o żywność, to dobr ym przykładem jest pieczywo, którego marnujemy najwięcej ze wszystkich produktów. Jak je zagospodarować, co z niego stworzyć? Można przecież robić pasty, wykorzystać suchy chleb do produkcji karmy dla zwierząt. To może być także pomysł na nowy browar, albo niszową produkcję serów. Jest wielu mikroproducentów w naszym regionie,

W jaki sposób? Z a c z n i e my o d u d o s t ę p n i e n i a p o wierzchni biurowej w naszej klimatycznej przestrzeni coworkowej Kuźni Społecznej w Olsztynie. Jest tu pełne zaplecze biurowe, dostęp do sal konferencyjnych, kuchni warsztatowej. Wsparcie dotyczy też usług specjalistycznych jak analiza ryku czy zgłoszenie patentu. Planujemy regularny grupowy trening biznesowy, usługi promocyjne, ICT, doradcze, księgowe i prawne. Drugi obszar wsparcia to wykorzystanie naszych kontaktów z producentami i dystrybucją żywności. Chcemy połączyć nasze doświadczenie z potencjałem tych młodych startupów i pokazać w praktyce, jak poszerzyć możliwości produkcyjne i usługowe. Kiedy rusza rekrutacja do projektu? Już w lutym, a pierwszą edycję rozp o c z yn a my w k wietniu . P r zez ro k planujemy pomóc dziesięciu firmom, w kolejnych dwóch latach następnym dwudziestu. Jesteśmy liderem projektu, który jest realizowany w partnerstwie z Instytutem Przedsiębiorczości i Nowych Technologii. Chcemy wykorzystać naszą wiedzę i zaplecze lokalowe. Kuźnia Społeczna powstała właśnie po to, aby integrować, wspierać i rozwijać potencjał branż dobrych dla ludzi i planety. Rozmawiała: Beata Waś, obraz: arch. prywatne, © kung_tom / Shutterstock.com

Kontakt: inkubator@kuzniaspoleczna.pl tel. 602 193 087



GODNE UWAGI

DOBRE MIEJSCA MADE IN ODWIEDZAMY, POZNAJEMY, POLECAMY

REKREACJA W STYLU SLOW

Obraz: Marcin Łobrów

Co tworzy klimat obiektów turystycznych? Komfort, wyszukany dizajn, malownicza okolica i dobra kuchnia. Ale największym atutem mazurskiego Folwarku Łękuk, położonego nad jeziorem na skraju Puszczy Boreckiej jest atmosfera i relacje. Czy to podczas spływów kajakowych, zbierania warzyw w ogrodzie, śniadań na trawie, albo rodzinnych quizów czy wspólnie przygotowanych przedstawień. Dekadę temu zaczynali od siedmiu pokoi gościnnych, dzisiaj oferują 100 miejsc noclegowych, ale filozofia właścicieli obiektu nie zmieniła się. Od progu czuć ogromną pasję i serce gospodarzy. Dlatego wystarczy raz się tu pojawić, aby zostać częścią łękukowej rodziny i złapać bakcyla wypoczynku w stylu slow. To miejsce dla tych, którzy szukają swojskiej atmosfery, autentycznej naturalnej kuchni, bliskości dzikiej natury i kreatywnych atrakcji dla dzieci i dorosłych. Folwark słynie z nietuzinkowych zabaw, wypraw do przeszłości i odkrywania tradycji wyzwalających kreatywność i pasje. Na 18 hektarach zieleni, w strefie ciszy i komfortowej przestrzeni dwóch budynków hotelowych oraz SPA stawiającym na holistyczną pielęgnację, jest miejsce dla par, rodzin, grup przyjaciół. I mimo że folwark nie oferuje atrakcji typowych dla molochów turystycznych, recenzje gości pełne są wyszukanych komplementów i zapewnień o rychłym powrocie.

Obraz: archiwum Folwark Łękuk

Obraz: archiwum Akademia

Folwark Łękuk Łękuk Mały 8, 11-510 Wydminy www.folwarklekuk.pl

WAKACJE Z FANTAZJĄ I BLISKO OLSZTYNA

Ruszyły zapisy na wakacje z Akademią. Na 7–13 latków czekają obozy detektywistyczne, z Jamesem Bondem, Avengersami i survivalowe z gwarancją przeżycia. W lutym – super ceny. Wakacje to dobry moment aby zostać superbohaterem. Posiąść spryt Ant-Mana, inteligencję Iron Mana lub waleczność Wonderful Woman. Obóz dla 9–12 latków „Avengersi mają moc” w gospodarstwie agroturystycznym Janczary, to jedna z wakacyjnych propozycji olsztyńskiej Akademii. Specjalnością placówki jest kreatywny wypoczynek dla dzieci z dużą dawką wiedzy podanej w formie zabawy. Podczas obozu „Bądź jak James Bond” w Janczarach można nauczyć się łamania kodów, montowania podsłuchów, doskonalenia super pamięci, sterowania robotami. Na obozie detektywistycznym „Sherlock Holmes” w Marózie – do rozwiązania zagadka zaginionych kryształów. Będą temu towarzyszyły gry i zabawy logiczne. Obóz survivalowy w Nowej Kaletce dla dzieci w wieku 10–13 lat da gwarancję przeżycia i niecodziennych wrażeń. Pośród lasów, jezior i rzek czekają m.in. podchody i nocna wyprawa do lasu, budowanie szałasu i rozpalanie ogniska, próby odwagi i charakteru, warsztaty samodoskonalenia i pamięci, czy wyprawa na ryby. Eco Survival w ośrodku w Tumianach dla tej samej grupy wiekowej przewiduje m.in. nocleg na sianie w stodole, budowę szałasu i krzesanie ognia, ekologiczne warsztaty, robienie pizzy i wędzenie mięs. Na miejscu basen, boisko i tyrolka. Dzieci, które zostają w Olsztynie, Akademia zaprasza na półkolonie wypełnione eksperymentami, magicznymi sztuczkami, zajęciami z robotyki i programowania Java. Akademia Olsztyn, ul. Ratuszowa 3/1 efektywna-nauka.pl

Akademia

Rok założenia 2003


GODNE UWAGI

TECHNOLOGIA DLA ZDROWIA

Obraz: archiwum NOX

Najnowsze urządzenia diagnostyczne i wybitni specjaliści – NOX to pierwsza prywatna placówka oferująca kompleksową ofertę badań obrazowych dla dzieci i dorosłych w regionie. W ofercie znajduje się pantomografia i cefalostat, RTG wewnątrzustne czy tomografia stożkowa – CBCT, wykorzystywana w stomatologii, chirurgii szczękowej, ortodoncji oraz laryngologii. Wspomniana tomografia pozwala na rekonstrukcję trójwymiarową 3D, jest najnowocześniejszą metodą wizualizacji struktur twarzoczaszki. Badania rentgenowskie w NOX wykonywane są na bezpiecznym, cyfrowym systemie. Zastosowana w nim technologia pozwala znacznie skrócić czas ekspozycji pacjenta na promieniowanie. Ultrasonografia w NOX wykonywana jest na systemie ACUSON Sequoia, posiadającym pięć szerokopasmowych głowic. Badanie USG jest nie tylko komfortowe i bezpieczne dla małych i dużych pacjentów, w tym kobiet w ciąży, ale daje obraz o niespotykanej dotąd jakości. NOX skupia grono specjalistów z dużym doświadczeniem klinicznym. Pacjenci mają tu możliwość konsultacji z zakresu radiologii, w tym radiologii zabiegowej i diagnostyki chorób piersi. NOX Centrum Diagnostyki Obrazowej Olsztyn, ul. Barcza 58

PRZEZ DRZWI NA PODŁOGĘ

Planujesz remont domu i nie wiesz od czego zacząć? Może od pierwszego elementu, który zobaczysz w swoim domu, czyli drzwi. A potem pierwszy krok stawiamy na podłogę. Sklep Bartex oferuje drzwi wejściowe i wewnętrzne uznanych producentów, m.in. Barański, Pol-Skone, DRE, Asilo oraz Portę. W temacie podłóg, dostępne są najróżniejsze drewniane, laminaty oraz panele winylowe Parador, Moduleo czy Meister. A wśród perełek prawdziwy prekursor, czyli Pergo, którego Bartex jest jedynym dystrybutorem w regionie. Grono specjalistów salonu pomoże na każdym etapie zakupu – od wyboru, przez transport, aż po montaż. Bartex Olsztyn, ul. Pstrowskiego 26 (budynek Meblolux)

Jej pasją jest makijaż. Tradycyjny lub permanentny podkreśla naturalne piękno kobiet. Jedak nie tylko panie mogą liczyć na profesjonalną poprawę wizerunku w Centrum Estetycznym Małgorzaty Muzińskiej. Coraz popularniejszym rozwiązaniem na męski problem – łysienie, jest zabieg mikropigmentacji skóry głowy. To alternatywa dla mężczyzn, którzy chcą ukryć pojawiające się zakola lub chorują na androgenowe wypadanie włosów. Polega on na odtworzeniu w 3D mieszka włosowego. Można w ten sposób wizualnie zagęścić tylko wybrane partie głowy lub całą skórę głowy. 043

Centrum Estetyczne Małgorzata Muzińska Olsztyn, ul. Popiełuszki 24 lok. H06 Obraz: Michał Batroszewicz

Obraz: archiwum Bartex

MĘSKA URODA W 3D


DOBRE MIEJSCA

WIĘCEJ NIŻ TYLKO SIEDZIBA FIRMY

TO JEDEN Z NAJPIĘKNIEJSZYCH HISTORYCZNYCH BUDYNKÓW W OLSZTYNIE. ALE NIE TYLKO ARCHITEKTURA PRZYCIĄGA PRZEDSIĘBIORCÓW NA BEMA SQUARE. DOBRZE SKOMUNIKOWANY Z RESZTĄ MIASTA I SKUPIAJĄCY POTENCJAŁ RÓŻNYCH BRANŻ, ZMIENIA SIĘ W INSPIRUJĄCE CENTRUM BIZNESOWE.

044

Gdyby nie laptopy na biurkach, można by odnieść wrażenie, że czas cofnął się do początku XX wieku. Ówczesną elitę przyciągało do neobarokowej kamienicy bogate wyposażenie i ozdoby, których jej inwestor, fabrykant Max Hesse, nie pożałował. Minęło ponad 100 lat i atuty tego miejsca wciąż są aktualne. Pieczołowicie odrestaurowane wnętrza budynku otrzymały drugie życie. Lokalni przedsiębiorcy na nowo tworzą historię jednego z architektonicznych symboli miasta. Tym razem pod nazwą Bema Square. – Wyszukany dizajn i estetyczne wnętrza to odpowiednie otoczenie dla firmy z branży kreatywnej jak nasza – przyznaje Michał z Dobry Marketing, jednego z najemców biura w kamienicy. – Kameralna atmosfera sprzyja integracji, tworzeniu wspólnych pomysłów i wizji. Planujemy z innymi przedsiębiorcami inicjatywy, eventy branżowe. To nie tylko reprezentacyjne miejsce, ale też świetne skomunikowane z resztą miasta. Sami korzystamy z roweru, albo transportu miejskiego. – W Olsztynie, wbrew pozorom, niełatwo znaleźć lokal użytkowy – albo wygórowane stawki, albo standard nieadekwatny do ceny – dodaje Monika z firmy Mafka Kosmetyki Naturalne.

– Tu znaleźliśmy lokum jakiego szukaliśmy: klimatyczna kamienica, dobry dojazd, pięknie wykończone pomieszczenia, nie wymagające dodatkowych inwestycji. Robi wrażenie nie tylko na nas, ale i na naszych klientach. Bogato zdobiona neobarokowa fasada kamienicy w kremow ym kolorze to wizytówka dzielnicy. Wnętrza – najwyższa półka dizajnerska. Na podłogach czarno-biała mozaika, wśród ozdobnych rozet lampy w stylu epoki początku XX wieku. Balustrada w korytarzu głównym zdobiona secesyjnymi motywami roślinnymi, a także ozdobny trzon lampy gazowej przy wejściu od podwórka, zachowały się w świetnym stanie. O burzliwej historii budynku przypominają reprodukcje na ścianach, a dzieła uczniów Liceum Sztuk Plastycznych podkreślają wyjątkowy charakter miejsca. – Budynek dostosowaliśmy dla osób niepełnosprawnych, jeden z nowoczesnych elementów, to winda zamontowana w tzw. studni doświetlającej – tłumaczy Agnieszka, współwłaścicielka Bema Square. – Stworzyliśmy stylową oprawę dla nowoczesnych rozwiązań biznesowych – bez względu czy to solowa działalność, początkujący startup, czy wieloosobowy zespół.

Na ponad dwóch tys. metrów powierzchni i trzech kondygnacjach znajdują się lokale od 15 do 30 mkw. Przedzielone są amfiladami, więc można dopasować metraż do skali działalności. Na każdym piętrze znajduje się wyposażona kuchnia, do dyspozycji przedsiębiorców jest także sala konferencyjna z nowoczesnym sprzętem audiowizualnym. Do tego super szybkie łącze internetowe, monitoring, kompleksowa obsługa i administracja, parking od strony podwórka. – Pobliskie centrum handlowe, dworzec z planami przebudowy, przystanki – ta część Olsztyna przejmuje funkcję dzielnicy handlowo-biznesowej – tłumaczy współwłaścicielka kamienicy. – Pobliskie stacje rowerów miejskich to zachęta do korzystania z ekologicznego transportu. Bema Square to więcej niż siedziba firmy. To miejsce, które inspiruje swoją historią, wyzwala kreatywność i pozwala rozwinąć skrzydła. Tekst: Beata Waś, obraz: Michał Bartoszewicz, archiwum Koszary Funka

Bema Square Olsztyn, Plac Generała Józefa Bema 2 t: +48 89 722 12 40 e: kontakt@bema2.pl



DESIGN

Z CYKLU: DESIGN AND MORE O TRUDNEJ SZTUCE GODZENIA DIZAJNU Z ŻYCIEM CODZIENNYM

046

BAUHAUS – SZKOŁA, KTÓRA ZMIENIŁA ŚWIAT DIZAJNU SPOTYKAJĄC SIĘ Z MODNYM OSTATNIO POJĘCIEM BAUHAUS, ZNAKOMITA WIĘKSZOŚĆ OSÓB NIE WIE, ŻE BYŁA TO SZKOŁA WZORNICTWA, KTÓRA ISTNIAŁA ZALEDWIE 14 LAT. ZAŁOŻONA PRZEZ WALTERA GROPIUSA W 1919 ROKU W WEIMARZE, JAKO POŁĄCZENIE SZKOŁY SZTUK PIĘKNYCH I SZTUK STOSOWANYCH (RZEMIOSŁA), JUŻ W 1933 ROKU ZOSTAŁA ZAMKNIĘTA PRZEZ NAZISTÓW. W SWEJ KRÓTKIEJ HISTORII MIAŁA TRZECH DYREKTORÓW O CAŁKOWICIE ODMIENNYM PODEJŚCIU DO PRZEKAZYWANEJ WIEDZY, PROJEKTOWANIA I ARCHITEKTURY. DLATEGO WŁAŚNIE TEN KIERUNEK JEST TAK TRUDNY DO OKREŚLENIA, A JEDNOCZEŚNIE FASCYNUJĄCY. NIEJEDNOZNACZNY I WEWNĘTRZNIE BARDZO RÓŻNORODNY.


DESIGN

Wspomniany Walter Gropius – wraz z dobraną kadrą nauczycielską, składającą się głównie z artystów, grafików, architektów – prezentował podejście ekspresjonistyczne. Uczył swoich studentów łączenia emocjonalnego procesu twórczego z właściwą dla rzemiosła doskonałą znajomością wykorzystywanych materiałów. Zachęcał ich do eksperymentów, łączyli więc oni w swoich pracach tkaniny, drewno, metal oraz ceramikę. Powstawały przedmioty codziennego użytku, takie jak krzesła, lampy, ale także dzbanki czy makaty. Następcą Gropiusa był Hannes Mayer, który hołdował zasadzie stawiana potrzeb przed luksusami. Przedmioty miały przede wszystkim spełniać swoje funkcje użytkowe – pragmatyzm i ergonomia ponad wszystko. Przykładał wagę, by prace projektantów były adresowane do każdego, a nie tylko wybranej grupy społecznej. Ostatnim dyrektorem był Ludwig Mies van der Rohe, który skupiał się przede wszystkim nad formą projektowanych przedmiotów, ograniczył liczbę stosowanych materiałów i tekstur. To on najprawdopodobniej najbardziej rozsławił tę niemiecka szkołę dizajnu. Niestety, po dziesięciu miesiącach od objęcia przez niego stanowiska, szkoła została zamknięta. Większość osób z nią związanych wyemigrowała do Wielkiej Brytanii i USA, gdzie mogły swobodnie przekazywać wiedzę w zakresie projektowania i nowoczesnej architektury. Tyle słowem wstępu, ale nadal zostaje pytanie: czym właściwie jest ten Bauhaus? Jego celem była zmiana optyki w projektowaniu – uczynienie z niego syntezy wielu sztuk i zachęcanie do swobody poszukiwania. To nieszablonowe podejście znalazło zastosowanie w każdej dziedzinie, poczynając od grafiki, sztuki scenicznej, wzornictwa użytkowego, a kończąc na architekturze. Projektanci eksplorowali proste formy i podstawowe kolory, udowadniając, że można z nich stworzyć coś nowatorskiego. Koła, kwadraty, trójkąty, linia prosta, geometria w projektach oraz kolory: czarny, biały, żółty, niebieski i czerwony to znaki charakterystyczne dla tego kierunku. Bauhaus to podwalina minimalizmu i modernizmu, w każdym z tych stylów można odnaleźć jego elementy. Wystarczy wspomnieć nazwiska znanych architektów lub artystów takich jak Wassily Kandinsky, Ernst Neufert czy też Marcel Breuer, aby uświadomić sobie, jak silnie widać jego wpływ na dzisiejszy świat architektury, malarstwa czy wzornictwa użytkowego.

Większość ikon dizajnu ma swoje korzenie właśnie w tym stylu. Co więcej, większość tych przedmiotów jest do dziś produkowana lub – niestety – kopiowana pod nowymi brandami lub też z dopiskiem „inspirowane projektem”. Ale to już oddzielny temat. Wracając do klasyków dizajnu, wystarczy wymienić krzesła MR10 projektu Ludwiga van der Rohe, czy też S 32 i S 64 projektu Marcela Breuera, produkowane do dziś przez niemiecką firmę Thonet. Stolik E-1027 zaprojektowany przez Eileen Gray w 1927 roku, może śmiało pełnić funkcję kawowego lub stać obok łóżka i pełnić rolę szafki nocnej. Jest w swej formie nowoczesny, a zarazem tak prosty, że w wielu współczesnych projektach wnętrz pełni szczególną rolę i jest „wisienką na torcie”. Tytułem zakończenia – zachęcam do odwiedzenia muzeum Bauhausu w Dessau, które koniecznie muszą zobaczyć osoby doceniające dizajn i dzisiejsze wzornictwo przez duże „W”. Jest to niesamowita podróż w czasie, która na zawsze zapada w pamięci i zmieni postrzeganie przedmiotów, które otaczają nas na co dzień.

047

Jakub Kowalski

inspiracje:


TURYSTYKA

WALCZ O GRANTY I NAGRODY. PROMUJ TURYSTYKĘ!

TURYSTYKA MA RÓŻNE OBLICZA. W NAJBLIŻSZYCH TYGODNIACH STARTUJĄ KONKURSY I GRANTY SAMORZĄDU WOJEWÓDZTWA, POZWALAJĄCE POPULARYZOWAĆ JEJ RÓŻNE FORMY. DOWIEDZ SIĘ, JAK ZDOBYĆ WSPARCIE NA PROMOCJĘ NIEZWYKŁYCH WALORÓW WARMII I MAZUR. 048

Ideą konkursów jest wyróżnianie najlepszych pomysłów i najciekawszych rozwiązań w zakresie turystyki. Startować w nich mogą zarówno organizacje pozarządowe czy samorządy, jak i osoby prywatne.

ORGANIZACJE POZARZĄDOWE NA START W konkursie dla organizacji pozarządowych na dotacje mogą liczyć inicjatywy polegające na: szkoleniu osób pracujących w branży turystycznej, organizowaniu cyklicznych imprez promujących atrakcje oraz wydawaniu niekomercyjnych publikacji i opracowań promujących turystykę w regionie. Pula środków w konkursie, który ruszy na przełomie pierwszego i drugiego kwartału, to łącznie 130 tys. zł. Wnioski będą składane za pośrednictwem platformy www.witkac.pl.

Z końcem stycznia zakończył się konkurs na e-marketing w turystyce oraz popularyzowanie turystyki w regionie poprzez m.in. konkursy, wystawy, materiały wideo i publikacje. Jego wyniki poznamy niebawem. – Ciekawe pomysły z zakresu turystyki co roku mogą liczyć na pomoc samorządu województwa – mówi marszałek województwa Gustaw Marek Brzezin. – Nasz region ma unikatowe walory. Trzeba to wykorzystać, dlatego jako samorząd regionu jesteśmy otwarci na wspieranie różnych inicjatyw, które sprawią, że będzie się o nas mówić w Polsce i za granicą.

TURYSTYCZNE GRANTY DLA GMIN W najbliższych tygodniach ruszy druga edycja konkursu „Łączy nas turystyka”, skierowanego do samorządów gmin


TURYSTYKA

i miast. Grant można wykorzystać na budowę małej infrastruktury turystycznej. W ub. roku dofinansowanie przyznano 13 gminom, a wśród wspartych projektów znalazły się m.in.: zagospodarowanie plaż, urządzenie miejsc odpoczynku dla rowerzystów i kajakarzy na szlakach turystycznych, oznakowanie szlaków w terenie. W tegorocznym konkursie każda gmina będzie miała możliwość złożenia jednego wniosku. Jej wkład własny musi wynieść co najmniej 50 proc. wartości projektu. Do podziału przeznaczono łącznie 185 tys. zł. – Granty i konkursy traktujemy jako pewnego rodzaju impuls i zachętę do angażowania się w rozwój turystyki w naszym regionie – podkreśla Jolanta Piotrowska, członek zarządu województwa. – Im więcej takich inicjatyw, tym bogatsza oferta województwa i lepsze perspektywy rozwoju całej branży turystycznej.

TURYSTYKA WIEJSKA TEŻ MA SWÓJ KONKURS W konkursie Agro-Eko-Turystyczny „Zielone Lato” co roku nagradzane i promowane są najlepsze obiekty turystyczne na wsi. Jego wyniki są ciekawą rekomendacją dla turystów, wskazując im, gdzie znajdą najatrakcyjniejsze propozycje wypoczynku. Wyróżnienia przyznawane są w trzech kategoriach: „wypoczynek u rolnika”, „wypoczynek na wsi” i „zagrody

www.mazury.travel

edukacyjne”. Nabór do tegorocznej edycji konkursu zostanie ogłoszony w lutym i potrwa do 30 kwietnia. Na laureatów czekają nagrody pieniężne o łącznej wartości 25 tys. zł.

SZUKAMY REGIONALNYCH PAMIĄTEK Konkurs na „Pamiątkę regionu Warmii i Mazur” ma na celu wyróżnienie oryginalnych przedmiotów, które jednoznacznie kojarzą się z Warmią i Mazurami i stanowią atrakcyjną pamiątkę z wizyty w naszym regionie. Muszą one nawiązywać do atrakcji i tradycji Warmii i Mazur oraz czerpać inspiracje z ich kultury ludowej, historii i przyrody. Technika wykonania pamiątki jest dowolna, może to być np.: rzeźba, płaskorzeźba, grafika, wyrób plecionkarski, kowalski czy innej dziedziny rękodzieła artystycznego. Laureaci otrzymają nagrody pieniężne w łącznej kwocie 10 tys. zł. Konkurs zostanie ogłoszony na przełomie pierwszego i drugiego kwartału. Żeby być na bieżąco, warto zaglądać na strony internetowe www.warmia.mazury.pl i www.bip.warmia.mazury.pl, na których konkursy zostaną ogłoszone. Ich przygotowaniem zajmuje się Departament Turystyki Urzędu Marszałkowskiego Województwa Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Tekst: Rafał Śliwiak, obraz: archiwum UMWWM, Michał Bartoszewicz

049

Prace laureatów konkursu Pamiątka regionu Warmii i Mazur z 2019 r.


MIASTO

HULAJ DUSZA! ALTERNATYWA NA ULICZNE KORKI I ZATŁOCZONĄ, CZĘSTO SPÓŹNIONĄ KOMUNIKACJĘ MIEJSKĄ. A DO TEGO WIATR WE WŁOSACH I DUŻA DAWKA ENDORFIN. W MARCU RUSZA OLSZTYŃSKA HULAJNOGA MIEJSKA. NIE TYLKO DLA PODWYŻSZENIA KOMFORTU ŻYCIA, ALE I EKO ŚWIADOMOŚCI.

050

Zakładasz konto, skanujesz smartfonem kod QR, odpychasz się nogą i mkniesz. W sukience, garniturze i bez względu na kondycję fizyczną. Elektryczny, bezwysiłkowy pojazd rozwija prędkość do 25 km/h. Wystarczy aplikacja w telefonie, aby – nie czekając na autobus – sprawnie przebić się przez korki w godzinach szczytu. I zrezygnować z emisji spalin, dokładając swoją cegiełkę do ochrony klimatu. Pomysł 27-letniego przedsiębiorcy Michała Urbańskiego na Olsztyńską Hulajnogę Miejską, wyrósł z obserwacji światowych trendów i bolączek rodzinnego miasta. – Olsztyn, mimo swojego określenia „zielonej aglomeracji”, pozostawia wiele do życzenia, jeżeli chodzi o ekologię, a niewydolny system komunikacji dał się we znaki nawet wśród przejezdnych – przyznaje Michał, pomysłodawca i współwłaściciel OHM. – Powszechnie dostępna hulajnoga elektryczna to uzupełnienie luki wśród lokalnych potrzeb komunikacyjnych. Myślałem o usprawnieniu komunikacji jeszcze jako student UWM, gdy nie raz czekałem w nocy na przystanku autobusowym. Minęło parę lat, a hulajnoga zdominowała większość dużych europejskich miast. Olsztyn dołącza do tego grona. Michał stworzył własny startup i zainwestował w sprzęt klasy premium.

60 elektrycznych hulajnóg firmy Segway pojawi się na ulicach Olsztyna już w marcu. W maju flota zostanie poszerzona o 30 dodatkowych egzemplarzy. Dostępne będą w przestrzeni miasta do listopada, a docelowo – przez cały rok. – W zależności od zainteresowania, będę rozwijał projekt OHM – zapowiada. – Hulajnogi najpierw pojawią się w centrum miasta, przy Kortowie, na Jarotach i przy galeriach handlowych. Czyli tam, gdzie trudno dojechać w godzinach szczytu i gdzie jest potrzeba szybkiego transportu na krótkich odcinkach. Mamy coraz lepszą infrastrukturę ścieżek rowerowych wśród terenów zielonych, więc to pomysł nie tylko na szybkie przemieszczanie się, ale i rekreację. Specjalne pneumatyczne, amortyzujące opony, dają komfort i przyjemność jazdy. Do tego wytrzymała konstrukcja oraz oświetlenie sprawiają, że hulajnoga jest bezpieczna na drodze. Fun gwarantowany. Obsługa jest na tyle prosta, że poradzi sobie z nią każdy – górnej granicy wiekowej brak. Jak w pozostałych miastach, obowiązywać będzie opłata startowa, a potem – od minuty. Hulajnogę można pozostawić w wyznaczonej strefie, a specjalny transport będzie zabierał je codziennie do stacji ładowania.

Wbudowany w hulajnogę akumulator pozwoli na przejazd 60 km. – Mam nadzieję, że mieszkańcy Olsztyna docenią zalety proponowanego przeze mnie systemu i odniesie on sukces. Wiem o dużej grupie lokalnych entuzjastów, która obserwując trendy w innych miastach w Polsce i za granicą, czeka na wprowadzenie tego typu rozwiązania także w Olsztynie. Wybrałem najbardziej solidny sprzęt na rynku, aby dać użytkownikom jakościową usługę. Mam świadomość ryzyka dewastacji sprzętu, dlatego każda z hulajnóg wyposażona będzie monitorowana przez system GPS. Jeżeli dojdzie do awarii, nasz dział techniczny zostanie automatycznie o niej powiadomiony – zapewnia pomysłodawca i dodaje, że OHM to inicjatywa nastawiona nie tyle na zarobek, co zmianę świadomości. – Jesteśmy zielonym miastem, a spędzamy życie w korkach – przyznaje Michał. – Technologia jest na wyciągnięcie ręki. Przyszedł czas, aby zmierzyć się z tym problemem w nowej, sprawdzonej w innych miastach formie. Hulajnoga to tzw. transport ostatniej mili – używana głównie na niedużych odcinkach, gdzie jazda samochodem nie ma zbytnio uzasadnienia. Jednocześnie jest ona bezemisyjnym i cichym środkiem transportu, co pozwala na pełną integrację z miastem i zieloną, lepszą stroną życia. Tekst: Beata Waś Obraz: archiwum producenta Segway Michał Bartoszewicz

OHM – Olsztyńska Hulajnoga Miejska, kontakt@ohmscooters.pl, fb: www.facebook.com/hulajnogiolsztyn instagram: ohm_scooters


STOMIL I REKREACJA

STO MIL DO… SPORTU ZNASZ TO? NAGŁY IMPULS I PEŁNA MOBILIZACJA, STARCZAJĄCA GÓRA NA KILKA MIESIĘCY. POTEM TOTALNY SPADEK MOTYWACJI I… KONIEC PRZYGODY Z AKTYWNOŚCIĄ FIZYCZNĄ. JAK NA STAŁE ZAPROSIĆ SPORT DO SWOJEGO ŻYCIA? O TYM W ROZMOWIE Z PIOTREM KLEPCZARKIEM, ASYSTENTEM PIERWSZEGO TRENERA STOMIL OLSZTYN.

MADE IN: Regularne uprawianie sportu to numer jeden na liście noworocznych postanowień, ale wytrwają nieliczni. Piotr Klepczarek: Czyli ci, którzy zamiast kierować się modą i sugestiami celebrytów wybiorą coś, co rzeczywiście lubią robić. Na początku odpowiedzmy sobie na pytania: czy lubię przebywać na świeżym powietrzu, i to w każdych warunkach pogodowych, czy w sporcie potrzebuję towarzystwa, czy samotności, czy mam ducha rywalizacji, czy chcę być częścią drużyny? Po tej selekcji pojawi się pomysł na aktywność, z którą mamy szansę związać się na dłużej. A gdy sport, który nas zakręcił, już po kilku treningi staje się przykrym obowiązkiem, a w końcu kulą u nogi? Dajmy sobie prawo do poszukiwania. Nie od razu trafimy na dyscyplinę dla siebie. Jeśli coś nie jest dla nas dobre, idźmy dalej bez poczucia winy. Najgorsze to nie próbować wcale. Ale po kilku podejściach w końcu złapiemy bakcyla. Ale nawet wtedy, gdy wybierzemy trafnie i nie uda się przez cały czas utrzymać motywacji? Rzeczywiście, przychodzi moment, że motywacja spada. Dlatego skuteczniejsza jest ta wewnętrzna, wynikająca z chęci samorozwoju, niezależna od nagród i aplauzu otoczenia. Nie kierujmy się tym, co dobrze wygląda na instagramie. Stawiajmy sobie małe cele i krok po kroku je osiągajmy. W sporcie chodzi o to, by pokonywać ograniczenia i słabości. To hartowanie ducha, które przynosi korzyści we wszystkich dziedzinach życia. Jak mądrze trenować, by były efekty, ale nie zaszkodziły? Na początek wystarczy 2–3 razy w tygodniu. Bądźmy gotowi na zmęczenie, zakwasy czy delikatny ból w stawach. Kiedy miną, możemy wychodzić z naszej strefy komfortu i podnosić poprzeczkę. Ale najważniejsze to mieć przyjemność z ćwiczenia. Jeśli jej zabraknie, po przeciążeniu przyjdzie zniechęcenie. Jest pan za teorią „jak zapłacę za zajęcia, to będę chodził”? Absolutnie nie. Żeby przejść na aktywną stronę mocy, nie potrzebujemy żadnych nakładów. W dobie dostępu do

informacji możemy sami przygotować się do treningów. A gdy wkręcimy się, można pomyśleć o profesjonalnym stroju, sprzęcie czy trenerze. Te sugestie dotyczą także aktywności fizycznej dzieci? Jak najbardziej. Rodzice powinni proponować im różne aktywności. Nie musi być bardzo profesjonalnie, ale wesoło i ciekawie. Niestety zdarza się, że na treningi przyciągają dziecko chore ambicje rodziców, którzy w latorośli widzą przyszłego Lewandowskiego. Dzieciaki szybko się zniechęcają i nudzą – to naturalne. Niech szukają sportu, który naprawdę spodoba się pociechom. Nie krytykujmy też, że skaczą z kwiatka na kwiatek. Ważne, by w ogóle zachęcać je do aktywności. Jakaś złota rada dla aktywnych bez względu na wiek? W sporcie amatorskim i codziennej aktywności fizycznej bądźmy hedonistami. Przyjemność ponad wszystko! Rozmawiała: Sylwia Płaszczyńska-Capłap Obraz: Kacper Kirklewski, © Fotokostic, © Stefan Schurr, © Jag_cz, © LightField Studios / Shutterstock.com Mecenas projektu:

STOMIL OLSZTYN

W cyklu „Sto mil… do dobrej formy”, do podjęcia aktywności fizycznej będą zachęcać profesjonaliści na co dzień pracujący z dziećmi, młodzieżą oraz drużyną zawodową klubu Stomil Olsztyn, który w tym roku obchodzi jubileusz 75-lecia. Sztab szkoleniowy olsztyńskich piłkarzy będzie pomagał przejść na aktywną stronę mocy – jak z głową podejść do treningów, zdrowego odżywiania i dbania o ciało w okresie wzmożonego wysiłku, by było to przyjemną rekreacją, a nie morderczym wyzwaniem. Stomil Olsztyn stomil.olsztyn.pl fb/stomilosztynpl instagram.com/stomil_olsztyn_sa/ twitter.com/stomilolsztynsa

051


MODA

MODA NA WARMII I MAZURACH Warmia i Mazury to region, w którym odnaleźć możemy niepowtarzalne miejsca, zachwycające swoją urodą i historią. Miejsca, gdzie w niebanalny sposób można pokazać to co modne i współczesne, tworząc przy tym zupełnie nową jakość. W pierwszej edycji naszego całorocznego projektu, przestrzenią idealną stał się Kompleks Recepcyjno-Wypoczynkowy w Łańsku, który zauroczył nas PRL-owskim dizajnem i pięknymi lokacjami. Twarzą naszej opowieści zostało Pretty One. Polska marka odzieżowa, która wykracza poza sztywne ramy biznesowego stylu. Łączy wytworną elegancję z ponadczasową klasyką. Tworzy wizerunek kobiety nowoczesnej, niezależnej i pewnej siebie. W efekcie powstał miks biznesowego szyku z retro wykończeniem. To nasza wizja współczesnej bizneswoman. Kobiety, która ma wiele twarzy, a ubiór i moda służą jej do wizerunkowej komunikacji. Pretty One, dając niezliczoną ilość stylizacyjnych możliwości, sprawia, że każda kobieta z lekkością może bawić się trendami oraz tworzyć stroje dopasowane do okazji, aktualnie realizowanych celów i własnego stylu.

052


MODA

053


MODA

Total looki: Pretty One Produkcja i stylizacja: Agata Bałdyga Zdjęcia: Piotr Dowejko Wsparcie: Michał Kowalski Modelka: Jesika Biedunkiewicz Makijaż: Beata Miśkiewicz-Grabowska Kwiaty: Kwiaciarnia W Te Pędy Miejsce: Kompleks Recepcyjno-Wypoczynkowy Łańsk Więcej zdjęć na www.madeinWM.pl


MODA

055


CIAŁO

PERMANENTNY KOMFORT FIOLKA Z PIGMENTEM PLUS ARTYSTYCZNY TALENT. A DO TEGO KAWAŁ WIEDZY NA TEMAT ANATOMII I WIZAŻU. WYKONUJĄC ZABIEGI MIKROPIGMENTACJI, MILENA OLKOWSKA SPEŁNIA SIĘ NA DWA SPOSOBY: TWORZY DZIEŁA SZTUKI I POMAGA KLIENTKOM NA NOWO ODKRYĆ KOBIECOŚĆ.

056

Są unikalne jak odciski palców. Dlatego trzeba dużej precyzji, wrażliwości i talentu, aby przy pomocy igły i pigmentu na nowo stworzyć brodawkę na kobiecej piersi. Mikropigmentacja medyczna pozwala m.in. odtworzyć to, co odebrała choroba nowotworowa. Dlatego zabiegi w gabinecie Micro.ART często wieńczą łzy wzruszenia. – Odtwarzam brodawki na podstawie zdrowej piersi, zdjęć lub wspomnień – tłumaczy Milena Olkowska, właścicielka gabinetu Micro.ART. – To rodzaj tatuażu trójwymiarowego, który przypomina utraconą część ciała, atrybut kobiecości. Odzyskanie go to symboliczne zakończenie walki z chorobą, powrót do normalności. Dlatego klientki, patrząc w lustro po zabiegu, dają upust skumulowanym emocjom. A ja czuję radość i wzruszenie, że mogę towarzyszyć im w tak ważnym momencie. Zanim Milena, z wykształcenia socjolożka, zajęła się tworzeniem dzieł sztuki na ludzkim ciele, pracowała m.in. przez

wiele lat w marketingu. Po godzinach malowała obrazy, które wystawiała w galeriach sztuki. Dwa lata temu usłyszała o niszowej dziedzinie mikropigmentacji medycznej i postanowiła połączyć swoje pasje. – Po 10 latach świetnej posady w hotelu poczułam, że chcę robić to, co kocham: tworzyć i pomagać ludziom – przyznaje Milena, od dwóch lat linergistka. – Postarałam się o dotację na otwarcie firmy, skończyłam kursy mikropigmentacji estetycznej i medycznej, kupiłam sprzęt renomowanej marki i wciągnęłam się na dobre w tę mało znaną w Polsce dziedzinę, wymagającą ogromnej wiedzy, którą czerpię m.in. z naukowej literatury jak „Twarz. Atlas anatomii klinicznej”. Zabiegi wykonuję od głów do stóp. Mikropigmentacja nie tylko zastępuje ryzykowne przeszczepy skóry przy rekonstrukcji piersi, które często kończą się martwicą tkanki. Odtwarzając mieszki włosowe, potrafi ukryć problem przerzedzenia włosów czy braku paznokci na odciętym palcu. Przy zmianie płci służy do odtworzenia naturalnego wyglądu genitaliów. Ale takie zabiegi bez bólu i powikłań to, póki co, rzadkość w Polsce. Milena na co dzień wykonuje również naturalne makijaże permanentne, mini-tatuaże, pracuje na bliznach i rozstępach. – Moim znakiem rozpoznawczym jest dyskretne podkreślenie np. brwi, oczu, ust. Jeśli klientka upiera się na mocny efekt, który nie pasuje do jej rysów, robię wszystko, by ją od tego odwieść. Wydobywam naturalne piękno, koryguję defekty, kamufluję blizny, tworzę zarysy owłosienia utraconego w czasie chemioterapii. A tym samym pomagam kobietom pozbyć się społecznej stygmatyzacji, która towarzyszy chorobie. W swoim portfolio ma także subtelne tatuaże z osobistym przesłaniem klientów. A że upodobania mogą się zmienić, dzieła Mileny mają określoną trwałość – efekt mikropigmentacji trzyma się na skórze od roku do sześciu lat. Dziedzina wymaga nie tylko znajomości anatomii ciała i wyliczania jego proporcji czy wyczucia kolorystycznego. Jej gabinet na olszyńskim Zatorzu wypełniają certyfikaty ukończonych kursów, międzynarodowych konferencji, podczas których poznaje nowoczesne metody korygowania urody, m.in. podczas leczenia onkologicznego. – Zawsze chciałam zostawić po sobie jakiś ślad, stąd artystyczne zacięcie – tłumaczy Milena. – Każde ciało jest dla mnie wyzwaniem i przed każdym czuję respekt. A ta pokora pozwala mi z wyczuciem wydobywać jego największe atuty. I realnie wpływać na komfort czyjegoś życia. Tekst: Beata Waś, obraz: wrzosowastudio.pl Micro.ART permanentna pigmentacja skóry Milena Olkowska Olsztyn, ul. Żeromskiego 1/6 tel.: 504 765 651 business.facebook.com/microartbymila/

m i c r o

a r t

PERMANENTNA PIGMENTACJA SKÓRY


#PRYWATNA PLAŻA dla pięciu osób

- Panie Sławomirze, jak się sprawuje Państwa Solemaran? - A, dziękuję, doskonale! Nigdy nie spędziliśmy w wodzie tyle czasu, co tego lata! Solemaran jest śliczny i bardzo wygodny. Bardzo go z żoną lubimy. Od razu wiedzieliśmy, że jest idealny dla nas! Sławomir Z., Olsztyn

®

s o l e m a r a n

®

s o l e m a r a n

®

s o l e m a r a n

Zapraszamy na: www.solemaran.pl / www.fb.com/solemaranoriginal / Instagram: Solemaran_Original Produkt wymyślony, zaprojektowany i produkowany w Polsce od 2017 roku. Posiada certyfikat Polskiego Rejestru Statków. Napędzany cichym silnikiem elektrycznym, wyposażony w wiele wygód. Projekt zastrzeżony i oryginalny, wyróżniony za dizajn i innowacyjność w konkursie Dobry Wzór 2017 Instytutu Wzornictwa Przemysłowego oraz znakiem jakości Produkt Warmia i Mazury.


ZDROWIE

KLINIKA WIZJONERÓW POTRAFIĄ NAPRAWIĆ TO, CO ZNISZCZYŁA SAMA NATURA, CHOROBA CZY NIESZCZĘŚLIWY WYPADEK – ZĘBY, UŚMIECH, TWARZ I LUDZKIE ŻYCIE. ZA DRZWIAMI OLSZTYŃSKIEJ KLINIKI DOWGIERD DZIEJĄ SIĘ RZECZY, O KTÓRYCH NIE ŚNIŁO SIĘ PACJENTOM, A CZASEM NAWET FILOZOFOM.

058

Intryguje już samo logo. Podobnie jak przypadki pacjentów, z którymi na co dzień pracują założyciele kliniki Martyna i Krzysztof Dowgierd. Wtedy, gdy ich koledzy dentyści zarabiali pieniądze, oni wydawali je na zagraniczne szkolenia. Dr n. med. Krzysztof Dowgierd to dziś nazwisko numer 1 w Polsce w zakresie chirurgii twarzowo-szczękowej. 17 lat temu wraz z żoną otworzył własną klinikę, by sięgać po przypadki, o których wtedy inni bali się nawet pomyśleć. – Mój mąż to wizjoner – przyznaje dr Martyna Dowgierd, specjalista chirurgii stomatologicznej, protetyk i ortodonta. – Jako chirurg szczękowy nie chciał poprzestać na podcinaniu wędzidełek i zabezpieczaniu urazów na szpitalnym oddziale – dodaje. Wielokrotnie szkolił się w Stanach, stamtąd przywiózł doświadczenie i nowe, odważne koncepcje, a dziś wraz ze swoim zespołem realizuje własne wizje całościowego leczenia najtrudniejszych wad twarzoczaszki.


ZDROWIE

i estetycznej. – Dlaczego zęby są tak ważne, zrozumiałem dopiero, gdy zacząłem pracować z Krzysztofem Dowgierdem – przyznaje. Dr Banasiak odpowiada za ostatni etap leczenia wad twarzoczaszki – chirurgię plastyczną, która koryguje tkanki miękkie i daje spektakularne zmiany wizerunkowe. Jego wiedza i doświadczenie wzbogaciły ofertę kliniki o kolejne pozycje, m.in: korekcję uszu, powiek, nosa, lifting twarzy, powiększanie piersi, odsysanie tkanki tłuszczowej, a także zabiegi z zakresu medycyny estetycznej i regeneracyjnej. – Niełatwo znaleźć ośrodek, w którym pacjenci mogą poddać się wszystkim niezbędnym zabiegom, by wreszcie wyglądać tak, jak chcą – tłumaczy dr Martyna Dowgierd. Klinika Dowgierd jest jednym z niewielu miejsc w Europie, w którym osoby transseksualne mogą poddać się feminizacji rysów twarzy. Dopiero wtedy w pełni odbierają siebie i są odbierane przez otoczenie jako płeć, z którą się identyfikują. Lekarze Kliniki Dowgierd zgodnie twierdzą, że trzeba mieć w życiu swoich mentorów. Oni trafili w karierze na autorytety, od których mogli się wiele nauczyć. – Ale wiedzę trzeba nie tylko zdobywać, trzeba się nią także dzielić. Do tego potrzebny jest nam zespół, z którym da się ciągle poszukiwać czegoś nowego – wyjaśnia dr Martyna Dowgierd. Należą do niego współpracujący lekarze stomatolodzy i nieoceniony personel medyczny, fizjoterapeuta, logopeda oraz informatycy, którzy pomagają lekarzom w pełni wykorzystać możliwości najnowszego programu do wirtualnego planowania najbardziej skomplikowanych zabiegów i operacji. – Dzięki wizji i zaangażowaniu wielu ludzi mogę wszystkie elementy, niczym puzzle, składać powoli w cały proces terapeutyczny – podsumowuje dr Krzysztof Dowgierd. Tekst: Sylwia Płaszczyńska-Capłap, obraz: Jarek Poliwko

Klinika Dowgierd wyrosła z usług stomatologicznych. Nadal można tu liczyć na pełen profesjonalizm w zakresie podstawowych zabiegów dentystycznych, chirurgii stomatologicznej, implantów oraz protetyki i ortodoncji. Jednak chęć rozwoju całego interdyscyplinarnego zespołu specjalistów pchnęła klinikę dużo dalej. Trzon zespołu kliniki pracuje też razem w Wojewódzkim Specjalistycznym Szpitalu Dziecięcym w Olsztynie, gdzie dr Krzysztof Dowgierd jest ordynatorem Oddziału Chirurgii Szczękowo-Twarzowej Rekonstrukcyjnej i Estetycznej. Ta współpraca nadała również klinice unikatowy profil działalności. Do szpitala i do kliniki nazwisko Dowgierd przyciąga pacjentów z całej Polski. – Zajmujemy się wadami zgryzu, skomplikowanymi rekonstrukcjami jamy ustnej i twarzoczaszki oraz operacyjnym leczeniem deformacji i wad twarzy – tłumaczy dr Krzysztof Dowgierd. – Pacjentom proponujemy program leczenia, który jest sumą spojrzeń wszystkich naszych specjalistów – dodaje. Po pełnej diagnostyce obrazowej, wykonanej przy pomocy najnowocześniejszych światowych technologii, pacjenta czeka wizyta u fizjoterapeuty, który ocenia funkcjonowanie wszystkich struktur twarzy. Gdy dr Dowgierd zdecyduje czy dana wada jest operacyjna, lekarze stomatolodzy zajmują się odbudową zębów. Następnie dowodzenie przejmuje dr Martyna Dowgierd. Zabezpiecza zaplecze ortodontyczne, które jest kluczowe, bo przygotowuje pacjenta do dalszego leczenia wad twarzy. – Zgryz jest matrycą, na podstawie której budujemy resztę rysów twarzy – wyjaśnia dr Łukasz Banasiak, specjalista chirurgii plastycznej

059

Klinika Dowgierd Olsztyn, ul. Mroza 13 F tel.: 89 541 69 89 kontakt@dowgierd.pl www.dowgierd.pl


URODA

060

PRZEDWIOŚNIE DLA URODY OSTATNIE TYGODNIE ZIMY TO DOBRY MOMENT, ABY PRZYWRÓCIĆ WYSUSZONEJ SKÓRZE BLASK. JAKIE ZABIEGI WYKONAĆ, BY WYGLĄDAĆ WIOSNĄ OLŚNIEWAJĄCO? LEKARZE SPECJALIŚCI Z OLSZTYŃSKIEJ MIA BELLA KLINIKA STAWIAJĄ NA NOWOCZESNĄ TECHNOLOGIĘ.


URODA

W branży beauty idą zmiany. Znowelizowane rozporządzenie o wyrobach medycznych, które wejdzie w życie wiosną, ma lepiej kontrolować jakość i bezpieczeństwo zabiegów medycyny estetycznej. Według nowych zasad, już tylko lekarz będzie mógł wykonywać zabiegi przerywające ciągłość naskórka. Niedawno otwarta klinika medycyny estetycznej i specjalistycznej Mia Bella Klinika postawiła na profesjonalizm i doświadczenie lekarzy specjalistów oraz wysoką technologię urządzeń medycznych wykorzystywanych do zabiegów. Korzystając z najnowocześniejszych technologii i innowacyjnych procedur medycznych, wspólnie z pacjentem ustalają najlepszy plan działania w zakresie zdrowia i poprawienia atrakcyjności urody. A że wiosna za pasem, pora, aby skupić się na poprawie wyglądu skóry i przygotowaniu jej na słońce.

EKSKLUZYWNA PRZEBUDOWA – Początek kwietnia to ostatni dzwonek, aby wykonać zabiegi, które uszkadzają naskórek, np. resurfacing laserowy – tłumaczy Magdalena Bryk-Siniarska, lekarz medycyny estetycznej, specjalista okulistyki. – To odnowienie powierzchniowych warstw skóry w przypadku jej wiotkości, przebarwień, zmarszczek i blizn. Supernowoczesny laser Fotona, którym posługują się w klinice lekarze kilku specjalizacji, umożliwia przeprowadzanie wielu skutecznych i bezpiecznych zabiegów w dziedzinie dermatologii, chirurgii, ginekologii i przede wszystkim medycyny estetycznej. Jeden z nich to ekskluzywny zabieg na twarz Fotona 4D. Zagęszcza skórę zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz jamy ustnej. Efektem jest silne ujędrnienie i produkcja kolagenu na całej grubości tkanek, wypełnienie bruzd nosowo-wargowych, zwiększenie napięcia i elastyczności skóry, wygładzenie i wyrównanie jej kolorytu. Zabieg efektownie wpływa na ogólną kondycję skóry, a jego efekt utrzymuje się do 12 miesięcy – czyli do następnej wiosny. – Efekty endoliftingu są tak spektakularne, że zabieg Fotona 4D stosowany jest jako alternatywa dla wypełniaczy. Już po pierwszej sesji widać wypełnienie bruzd wargowo-nosowych – zapewnia lekarz medycyny estetycznej. – W przypadku blizn potrądzikowych, skaner, którym wykonywana jest zimna ablacja, usuwa warstwa po warstwie nierówności naskórka

do maksymalnego wyrównania powierzchni. A przy tym kontroluje przegrzanie skóry, którego celem jest przebudowa jej głębszych struktur. Efekty zabiegu są znakomite, szczególnie w przypadku dużych blizn.

GŁADKO I SLIM NA MAJÓWKĘ Przed ekspozycją na wiosenne słońce, w klinice można skutecznie pozbyć się zbędnego owłosienia dzięki najnowocześniejszemu laserowi diodowemu Linskan. Jego system chłodzenia całkowicie niweluje ból, skanując duże powierzchnie skóry. Jest efektywny dla wszystkich fototypów skóry, zatem zlikwiduje cienkie, jasne włoski, rude, jak i te najciemniejsze i najgrubsze. Cykl 2–4 zabiegów należy wykonać co 3–4 tygodnie. Zatem gładka skóra akurat na majówkę. Podobnie komfortowo i bezboleśnie działa laser Exilis przeznaczony do modelowania ciała. Ten innowacyjny sprzęt bazuje na rewolucyjnej technologii RID przeznaczonej do zmniejszenia obwodu oraz zmiany kształtów problematycznych partii ciała. Łączy jednocześnie zastosowanie fali ultradźwiękowej i radiowej. Zabieg łączy działanie mechaniczne oraz termiczne, co pozwala na osiągnięcie wysokich efektów terapeutycznych w postaci zmniejszenia obwodów i zagęszczenia skóry na obszarze poddawanym zabiegowi. Jest skuteczny przy nagromadzeniu tłuszczu czy wiotkiej skórze m.in. brzucha, zmianach celulitowych. Najlepsze efekty daje cykl czterech bezbolesnych, komfortowych zabiegów. W Mia Bella Klinika służą poradą i szeroką ofertą zabiegów również inni lekarze specjaliści: Agata Kozłowska – lekarz chirurgii ogólnej, Dominika Murawska – specjalista ginekologii i położnictwa oraz endokrynologii i Marcin Siniarski – specjalista otorylaryngologii, także dziecięcej. W ofercie zabiegów: od plastyki nosa i uszu po likwidowanie problemu chrapania czy nietrzymania moczu. Tekst: Beata Waś, obraz: Michał Bartoszewicz

Mia Bella Klinika Medycyny Estetycznej i Specjalistycznej Olsztyn, ul. Leśna 16 /4h www.miabellaklinika.pl

061


ZDROWIE

RATUNKU! MOJE DZIECKO NIE MA ZĘBA! DZIECI POTRAFIĄ NAS ZASKOCZYĆ. NIEKTÓRE JAK MAGNES PRZYCIĄGAJĄ KŁOPOTY. RODZICOM POZOSTAJE ZACHOWAĆ ZIMNĄ KREW I RACJONALNE MYŚLENIE. NIE INACZEJ JEST W PRZYPADKU URAZÓW DENTYSTYCZNYCH. GOTOWI NA INTENSYWNE SZKOLENIE? PROWADZĄCY: RODZICE-DENTYŚCI. POMOCE: APLIKACJA NA SMARTFON. 062

Gdy dziecko wraca z podwórka z wybitym zębem, pierwsza reakcja rodzica to zwykle przerażenie i panika. Zawsze wtedy trzeba jak najszybciej zgłosić się do dentysty. Wybity ząb lub jego fragment należy odnaleźć i do momentu wizyty w gabinecie przechować w płynie, najlepiej w mleku, nigdy na sucho. W większości przypadków wybity ząb można powtórnie wprowadzić na miejsce, a odłamany fragment dokleić. – Z estetycznego punktu widzenia skutki nieszczęśliwego wypadku są całkowicie odwracalne. Jednak ząb po urazie pozostanie już zawsze „napiętnowany” i będzie narażony na większe ryzyko powikłań w przyszłości, bo urazowi ulega często nie tylko sama korona, ale i unerwiona część zęba – ostrzega dr Grzegorz Kot z olsztyńskiej kliniki AVIdental Kot. Stąd po takim zabiegu niezbędne są regularne kontrole, w tym zdjęcia radiologiczne, bo powikłania pourazowe mogą

pojawić się dopiero po pewnym czasie, w dodatku całkowicie bezobjawowo. Nierzadko dotyczą one zębów sąsiednich, a nie tego „po przejściach”. Trzeba więc zachować ostrożność i dmuchać na zimne jeszcze wiele lat po urazie. Przez pewien czas od przykrego incydentu mali pacjenci powinni także przestrzegać diety miękkiej. Dentysta określi, jak długo będą musieli powstrzymywać się od gryzienia twardych pokarmów i „oszczędzać” zęby, które doznały urazu. W trudniejszych przypadkach, gdy odłamanego fragmentu zęba nie da się przykleić, mały pacjent może liczyć na zabieg rekonstrukcji. Warto wtedy znaleźć stomatologa specjalizującego się w estetycznej odbudowie zębów i protetyce. W klinice AVIdental jest to dr Zofia Annusewicz-Kot, która przywróciła piękny uśmiech niejednemu młodemu „wywrotowcowi”. – Do tego trzeba mieć oko, wyczucie


ZDROWIE

WYKŁADY U DENTYSTY Czteroodcinkowym cyklem edukacyjnym „Wykłady u dentysty” zgłębiamy tajniki współczesnej stomatologii oraz profilaktyki pod okiem lekarza dentysty Grzegorza Kota z AVIdental Stomatologia Kot. •  wydanie grudzień 2019–styczeń 2020 WSPÓŁCZESNE STRATEGIE LECZENIA •  wydanie luty–marzec 2020 UTRATA ZĘBA I MOŻLIWOŚCI REKONSTRUKCJI •  wydanie kwiecień–maj 2020 REWOLUCJA TECHNOLOGICZNA W GABINECIE •  wydanie czerwiec–lipiec 2020 PORADNIK, JAK DBAĆ O ZDROWIE ZĘBÓW madeinwm.pl

AVIdental Stomatologia Kot tworzy zespół specjalistów realizujących pełen zakres leczenia stomatologicznego według światowych standardów (protetyka, ortodoncja, implantologia, stomatologia dziecięca, leczenie kanałowe, próchnica). Dzięki rozbudowanej diagnostyce i korzystaniu z najnowocześniejszej technologii leczenie jest maksymalnie precyzyjne i minimalnie inwazyjne. Swoich pacjentów centrum edukuje również odnośnie codziennej profilaktyki.

koloru i cierpliwość, by odpowiednio dopasowywać przezierność materiału. Przebarwienia i prześwity w szkliwie i zębinie muszą przecież wyglądać naturalnie, tak jak w przypadku pozostałych zębów – twierdzi dentystka, która kiedyś wahała się, czy zamiast stomatologii nie wybrać rzeźby na ASP. Artystyczny zmysł stomatologa protetyka jest nie do przecenienia. Dzięki niemu skutki urazu u pacjenta pozostają praktycznie niezauważone przez otoczenie. Tak było w przypadku młodego pacjenta Zofii Annusewicz-Kot, któremu zależało, by o wybrykach, w wyniku których stracił połowę zęba, nie dowiedzieli się rodzice. Chłopak zachował piękny uśmiech, a rodzice spokojną głowę. Nie zapominajmy jednak o częściach zęba, których nie widać gołym okiem. Ważne, by dentysta jak najszybciej określił zakres urazu. Czas jest tu czynnikiem decydującym o tym, czy ząb uda się zachować żywy. Estetyczny efekt pracy dentysty to jedno, ale po zabiegu rekonstrukcyjnym kluczowe jest to, czy ząb prawidłowo reaguje na bodźce. Jeżeli obumrze, niezbędne jest zastosowanie leczenia kanałowego. I znowu – im szybciej, tym lepiej. Nie bagatelizujmy też urazów dotyczących zębów mlecznych u maluchów. Często poczucie ulgi, że to tylko mleczak, może być zgubne. Niezbędna jest wizyta u dentysty, który, jeśli to możliwe, zabezpieczy ząb, ale przede wszystkim spróbuje ochronić zawiązki zębów stałych, tak by mały pacjent nie musiał w przyszłości ponosić konsekwencji dziecięcych szaleństw. Zanim maluchy lub nastolatki zaserwują nam takie atrakcje, warto się na nie przygotować. Od niedawna można to zrobić, korzystając z darmowej aplikacji mobilnej Tooth SOS

przygotowanej przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Traumatologii Stomatologicznej. Tooth SOS wskazuje krok po kroku, co należy zrobić w tej niespodziewanej i stresującej dla rodzica sytuacji, która może także przydarzyć się im samym. Czasem błahe, z pozoru niewinne zdarzenie może być opłakane w skutkach, np. wtedy, gdy dochodzi do złamania kości żuchwy. Pamiętajmy, że w przypadkach wszelkich złamań okolicy szczękowej niezbędna jest wizyta w szpitalu i diagnoza chirurga szczękowego. – Znamy to z własnego doświadczenia. Nasz syn w czasie snu spadł z kanapy i złamał żuchwę – wspomina dr Grzegorz Kot. – Swoją drogą, tak skomplikowany uraz mógł się przytrafić tylko dziecku dwojga dentystów – dodaje już żartem. Tekst: Sylwia Płaszczyńska-Capłap Obraz: Kuba Chmielewski, arch. AVIdental

AVIdental Stomatologia Kot Olsztyn, ul. Barcza 48/6L www.avidental.pl

063


LUDZIE

ROZMOWY NA SCHODACH CZYLI ZNANE POSTACIE O NIEZNANYCH HISTORIACH.

MADE IN: Prowadzisz szkolenia dla topowych marek o budowaniu ich wizerunku i na scenę wchodzisz w t-shircie z Batmanem. Ktoś cię kiedyś skomentował? Paweł Tkaczyk: Wielokrotnie, bo koszulka właśnie do tego służy. Kiedy projektuję markę, używam metodologii, która nazywa się „szkielet marki”. To lista kontrolna, by upewnić się, że niczego nie zaniedbaliśmy w tym procesie. Szkielet składa się z kilku rozdziałów, a jeden z nich nazywa się „ikony marki”. Tam znajdziesz całą graficzną stronę marki. Kiedy uczyłem się zarządzania marką, ponad 20 lat temu, najważniejszym elementem wizualnym było logo, potem długo, długo nic. Dzisiaj logo jest równoprawnym elementem tego systemu, a są marki, które go nie mają. A wśród pozostałych elementów ikon marki znajdziesz np. mundur – Magda Gessler ma bujne włosy, a Jurek Owsiak nosi zawsze czerwone okulary. A Tkaczyk koszulkę z Batmanem. Dokładnie. Dobry mundur ma pewne funkcje do spełnienia. Powinien być charakterystyczny i rozpoznawalny – jeśli jesteś kurierem, ludzie nie poznają cię po twarzy, ale po mundurze właśnie. Mój musi być rozpoznawalny z dużej odległości – kiedy wychodzę na scenę a na widowni siedzi 800 osób w Multikinie czy pięć tys. w Amber Expo, ci ludzie muszą mnie rozpoznać nawet ze 150 metrów. Twarz nie spełnia swojej funkcji w tej sytuacji. Potrzebujesz czegoś bardziej charakterystycznego. Czyli koszulki z logo nietoperza. To tak naprawdę, ze względu na prawa autorskie, nie jest Batman, choć ma się tak kojarzyć. Używam zaprojektowanego specjalnie dla mnie nietoperza.

GOŚCIMY PAWŁA TKACZYKA*

NIE WIEM CZY OGLĄDASZ NIEMIECKIE PORNO 064

CHCIAŁABY GO MIEĆ U SIEBIE KAŻDA FIRMA. DLATEGO PISZE KSIĄŻKI, WYKŁADA, OPOWIADA, BY MOGŁA KORZYSTAĆ Z JEGO WIEDZY WAŚNIE KAŻDA FIRMA. WIĘCEJ, PAWEŁ TKACZYK ZARABIA NA OPOWIADANIU KOMUŚ O JEGO WŁASNEJ FIRMIE PO TO, BY PODBIŁA RYNEK. CZY TO NIE ZA PIĘKNY POMYSŁ NA ŻYCIE?

Rozmawiał: Rafał Radzymiński (15 stycznia o godz. 16.10 na schodach przy ul. Dąbrowszczaków 14 w Olsztynie), obraz: Arek Stankiewicz

Czemu akurat skojarzenie z Batmanem? Batman to przypadek. Wróćmy do funkcji munduru: powinien budzić jakieś emocje. Ponad 10 lat temu występowałem na konferencji, właśnie w koszulce z logo Batmana – wybrałem ją z szafy przypadkiem spośród innych koszulek z superbohaterami. A byłem wtedy właśnie na etapie poszukiwania munduru – czegoś, co zwiąże ludzi emocjonalnie. I kiedy przeglądałem opinie o wystąpieniu po konferencji, zauważyłem, że koszulka była komentowana równie chętnie, co samo wystąpienie. I mówię sobie wtedy: Tkaczyk, skoro szukasz, to już masz! Jak szary t-shirt Zuckenberga i czarny golf Jobsa. Tak, te same funkcje, te same mundury. Na ile trzeba poznać firmę, wgryźć się w nią, by móc jej doradzić w budowaniu jej własnej marki? To zależy o jakim poziomie budowania mówimy. Kiedy tłumaczę moją robotę klientom – a jestem strategiem marki – przywołuję metaforę podróży. Zabieram firmę, markę czy produkt z punktu A do B. I jeśli trzymamy się tej podróżniczej alegorii, na początku każdej podróży są podstawowe sprawy, które trzeba bezdyskusyjnie ogarnąć. W zarządzaniu marką tak samo: istnieją stałe elementy, które każda firma powinna mieć ogarnięte. Do tego nie muszę znać specyfiki branży.


LUDZIE

Często klienci angażują mnie do zrobienia właśnie takich podstawowych porządków. Zadaję wtedy kilka podstawowych pytań i sprawdzam czy rzeczy, które powinny leżeć na swoich miejscach w tej „walizce”, rzeczywiście się tam znajdują. Niezależnie od branży. Mówię też, co wymaga przemeblowania. Twój słynny cytat: „pomagam moim klientom w opowiadaniu ich własnych historii”. Tak, choć to duży skrót myślowy. Jest mnóstwo firm, które nie przebijają się na rynku tak jak na to zasługują, bo nie potrafią o tym opowiedzieć, żeby miało to ręce i nogi. A opowieść o firmie powinna przekazywać wartość, by klient chciał kupić jej produkt. Np. tekst „nasza firma powstała w 1917 roku” nie przekazuje wartości. Porządkowanie komunikacji zaczyna się od audytu: analizuję komunikaty, wskazuję te, których warto się pozbyć i poprawiam te, które powinny pozostać. Byłem niedawno w firmie, która produkuje genialne oświetlenie. Prowadzą ją inżynierowie, którzy potrafią świetnie opowiadać o tym oświetleniu… innym inżynierom. A potencjalnym klientom już nie. Ich komunikacja wymaga zmiany. I ja jestem tym gościem, który przychodzi i mówi: opowiedzmy to inaczej. W wielu firmach są uśpione potencjały, bo nikt w nich nie umie spojrzeć nowoczesnym marketingowym okiem? Tak. Z drugiej strony potężnie rośnie świadomość, że to właśnie komunikacja, sposób opowiadania o firmie, jest ważny. W latach 90. żyliśmy w epoce „wyprodukuj, a kupią”. Jeśli byłeś jedynym gościem w mieście, który miał pizzerię, nie musiałeś wysilać się i o niej opowiadać, bo wszyscy i tak o niej wiedzieli. Dziś zakładasz pizzerię, szkołę językową, siłownię i konkurujesz z milionem innych, którzy już są na rynku. Więc jeśli nie umiesz opowiadać – padniesz. Jak koncertowo spieprzyć pozycję marki? Można uprawiać w komunikacji coś, co nazywam niemieckim porno. Nie wiem czy oglądasz niemieckie porno… …przerzuciłem się na coś z ambitniejszych krajów. (śmiech). Ale pewnie jesteś w stanie odpowiedzieć mi, jakie słowo najczęściej pada w niemieckim pornolu? Ja (z niem. tak). No właśnie. Ja, ja, ja… Wchodzisz na witrynę www firmy i czytasz: my to, ja tamto, ja owamto. Ja, ja i ja. A klienta tak naprawdę interesuje, co on będzie z tego miał. Więc na pytanie, jak koncertowo spieprzyć komunikację marki, odpowiadam: po pierwsze – niemieckie porno. Koncertowe spieprzenie numer 2: klątwa wiedzy. To komunikowanie się na tak wysokim, abstrakcyjnym poziomie, że twoi klienci zwyczajnie cię nie rozumieją. Często powtarzasz firmom: „wyróżnij się, albo zgiń”. Jak bardzo odjechany pomysł udało ci się przeforsować? Czasem rozwalam system za pomocą grywalizacji, czyli wstrzykiwania frajdy do codziennych czynności za pomocą gier i fabuły. Pracownikom call center np. mówisz: od dzisiaj nie jesteście pracownikami call center, tylko łowcami smoków. Za każdy dobrze wykonany telefon dostajecie punkt. Ludzie zaczynają grać, rywalizować, bawić się, pracują chętniej, wydajniej, są szczęśliwsi. Kiedy mówisz to prezesowi, który nigdy o tym nie słyszał i nie rozumie psychologii, załamuje

ręce z szoku: Boże kochany! Ale potem pokazujesz wyniki biznesowe i słyszysz od tego samego prezesa: dlaczego tego wcześniej nie wprowadziliśmy?! Zyski z zaangażowania pracowników są policzalne. Potęgę grywalizacji, czyli połączenia psychologii behawioralnej i teorii gier, dostrzegł jeden z banków dla którego wymyśliliśmy formę zabawy: fabułę i odjechane rzeczy. Grywalizacja miała za zadanie podnieść pozycję banku w rankingach dotyczących obsługi klienta. Z szóstej awansowali na pierwsze. Co ma dzisiaj większą wartość: produkt czy jego reklama? Zdecydowanie reklama. Produkt nigdy nie miał wielkiej wartości. Jeśli postawisz obok siebie dwa obrazy „Dama z łasiczką” i o jednym powiesz, że to oryginał, a o drugim, że kopia, to ten, o którym powiedziałeś, że to oryginał, jest dużo wart, a kopia nic. Mimo iż nie do odróżnienia. Bo zawsze opowieść o produkcie jest właśnie tym, co decyduje o jego wartości. Rynek jest pełen produktów, które z użytecznego punktu widzenia nie mają żadnej wartości, a genialnie sprzedają się i vice versa: są świetni producenci lamp, którzy nie potrafią o nich opowiadać. Skąd czerpiesz wiedzę na ten temat? Pochłaniam ogromne ilości książek w tym obszarze. Kiedy 20 lat temu założyłem firmę, chciałem projektować identyfikacje wizualne – byłem grafikiem. W tamtych czasach „systemy identyfikacji wizualnej” miało w swojej ofercie pięć wyspecjalizowanych firm. Potem szybko zaczęły powstawać agencje z tą specjalizacją, więc moja firma musiała uciekać do przodu. Zamiast tylko projektów graficznych, zaczęliśmy oferować strategie marketingowe (marketing strategiczny to moja specjalizacja, grafika to pasja). Zacząłem grzebać w psychologii podejmowania decyzji: co sprawia, że wybieramy proszek do prania A zamiast proszku B. Potem pojawiła się wspomniana grywalizacja. Czytałem wszystko na czym mogłem położyć łapy w tej dziedzinie. Okazało się, że jednym z czynników motywujących jest… fabuła. Tak w arsenale moich narzędzi pojawił się storytelling (i kilka lat czytania wszystkiego, co mogłem znaleźć na ten temat). W tej chwili siedzę jeszcze głębiej – w kulturze organizacji. Dlaczego? Bo dziś każdy może sobie otworzyć np. salon tatuażu i reklamować go. Ale twój sukces na rynku nie zależy już tylko od reklamy, a od tego, jakich masz ludzi, jak ich ściągnąłeś i jak oni wierzą w twój biznes. Chłonę wszystko, co można wiedzieć na ten temat. Bo wychodzę z założenia, że moi klienci płacą mi za to, żebym wiedział więcej niż oni. Aż tyle i tylko tyle. O jedną książkę więcej, ale więcej. 065

PAWEŁ TKACZYK

Sam na swojej stronie przedstawia się dość konkretnie: „Cześć, nazywam się Paweł Tkaczyk i zarabiam na życie opowiadaniem historii”. Jakich historii? O firmach i markach, którym pomaga budować ich silną pozycję. Jest czołową postacią w kraju, która umie przeprowadzić firmy po meandrach marketingu i przy okazji wypełnić pełne sale jako mówca publiczny. Doradzał m.in. Agorze, Citibankowi, Allegro, współpracuje z prestiżowymi uczelniami, autor bestsellerowych książek „Zakamarki marki”, „Grywalizacja”, „Narratologia”.



AUTO

CAPTUR I KAPELUSZ PRZEZ SIEDEM LAT OBECNOŚCI NA RYNKU, RENAULT CAPTUR W OGÓLE NIE ZDĄŻYŁ SIĘ ZESTARZEĆ. WYDAWAŁOBY SIĘ, ŻE NIE MA W NIM ZA SPECJALNIE CZEGO ULEPSZAĆ. AŻ TU ZADEBIUTOWAŁA NAJNOWSZA ODSŁONA TEGO BESTSELLEROWEGO MODELU, K TÓR A ZNÓW WZBU DZ A EMOC J E . P OS TAWCIE OBYDWIE G EN ER AC J E OBOK SIEBIE, A SZYBKO UŚWIADOMICIE SOBIE, ŻE W MOTORYZAC JI SIEDEM LAT TO ZUPEŁNIE INNA EPOKA. ZA SPRAWĄ NASZEGO GOŚCIA, PRZY SESJI I ROZMOWACH WOKÓŁ NAJNOWSZEGO RENAULT CAPTUR, TEŻ ZRODZIŁO SIĘ SPORO REFLEKSJI KRZYŻUJĄCYCH ZE SOBĄ MODĘ, STYL I KOBIECĄ FASCYNACJĘ SAMOCHODAMI.

067


AUTO

068

MADE IN: Nawiązując do naszej sesji: jak łączą się kapelusz i Captur? Dagmara Alsztyniuk*: To połączenie jest oczywiste i naturalne – stylowe rzeczy po prostu dobrze razem wyglądają. Co musi wyrażać styl auta, by skradł serce kobiety? To raczej właściciel auta może chcieć wyrażać swój styl m.in. przez to, jakim autem jeździ, dlatego nie wydaje mi się, żeby były tu jakieś upodobania powiązane z płcią. To zależy od tego co komu we wspomnianym sercu gra. Pewnie typowałabym, że kobiety częściej wybiorą hatchbacka niż sedana. Ale

zdradzę ci, że są wśród nas i takie, dla których ważniejsze jest to, co pod maską. Przykładasz wagę do takich zabiegów stylistycznych jak dwukolorowy lakier z kontrastowym dachem? Przykładam, o ile są częścią jakieś całości i się z nią komponują. Chciałabym widzieć w aucie jakiś zamysł – nie po prostu zbiór linii, które składają się na sylwetkę, ale pewną jej płynność, harmonię, kolokwialne „trzymanie się estetycznej kupy”. Chcę mieć takie wrażenie, że to też pewna tożsamość, charakter. Nie kupię auta tylko dlatego, że ma dwukolorowe


AUTO

CAPTUR – MODA W SEZONIE 2020

Kompaktowy crossover – słowo, które jeszcze do niedawana w motoryzacji nie istniało, dzisiaj reprezentuje najdynamiczniej rozwijający się segment aut. Użytkownicy rozkochali się w samochodach, które nie są ani minivanami, ani SUV-ami, ani kompaktami, ale udanym miksem wszystkich wymienionych. Wypuszczając pierwszą odsłonę Captura, Renault po raz kolejny udowodniło, że potrafi uwieść klientów. Nowa wersja celowo zatem nie wprowadza rewolucji, a jedynie ewolucję. Powstała jednak na nowej platformie. Na pewno zadowoli spragnionych nowych technologii, tym bardziej, że auto stale jest połączone z internetem. Za pomocą wielkiego tabletu Easy-Link z ekranem wysokiej rozdzielczości, możemy ustawiać rzeczy o których jeszcze dwa-trzy sezony temu nikt nawet nie pomyślałby. Kokpit high-tech plus zaawansowane systemy Captura są już krok przed autonomiczną jazdą. W połowie roku dołączy 160-konna hybrydowa wersja E-Tech Plug-in z możliwością doładowywania z gniazdka, która na samym zasilaniu elektrycznym pojedzie do 50 km, pod warunkiem, że nie przekroczymy 135 km/h. Dłuższy o 11 cm Nowy Captur siłą rzeczy dostarcza więcej komfortu podróżowania. Ale komfort to nie tylko centymetry swobody we wnętrzu. To też jakość wnętrza. Tu nowość Renault poszła nie o krok do przodu, a dwa. Jakość i smak detali skuszą każdego estetę. A sam wolant automatycznej skrzyni biegów – stylistyczny majstersztyk. Na zdjęciach: Renault Captur TCe 1,3 EDC Intense (130 KM, siedmiobiegowy automat) – cena od 91 900 zł (wersja podstawowa od 66 900 zł lub od 599 zł miesięcznie w kredycie Easy Box), silniki: benzynowe TCe 1,0 100 KM, TCe 1,3 130 i 155 KM, diesel dCi 115 KM Sesja zrealizowana w hali Expo Mazury w Ostródzie. 14-15 marca odbędą się tam targi Auto Moto Arena, gdzie polską premierę targową będzie miał Nowy Renault Captur. Wcześniej, 15-22 lutego, salon Alcar zaprasza na Dni Nowego Renault Captur.

nadwozie, ale jeśli jest to jeden z elementów budujących jego oryginalność, to na pewno zwrócę na to uwagę. Co sądzisz o żywych i odważnych kolorach współczesnych aut? Np. o tym pomarańczowo-rudym? Jest super, bo jest blisko czerwonego, a wiadomo, że czerwone auta są szybsze. (śmiech) Kolorystyka buduje styl samochodu i jeśli jest wyrazista, to auta też raczej nie postrzegamy nijako, a to duża zaleta. Czym kobiety mógł ująć Renault Captur? Polubiły go. No jak to czym? Po prostu jego nowoczesna stylistyka jest tak uniwersalna, że pasuje do każdej torebki i butów! I świetnie prowadzi się z szpilkach, sprawdziłam. A tak poważniej, to myślę, że skoro kobiety go polubiły, to znaczy, że odpowiada ich potrzebom. Może to być kwestia szeroko pojętej funkcjonalności, stylu, może także ekonomii użytkowania, a zapewne jest to kombinacja wielu zalet. Chociaż ja np. w życiu nie wybrałam żadnego auta, ani chyba w ogóle niczego, a już szczególnie ubrań, ze względu na funkcjonalność, bezpieczeństwo czy ekonomię. Mam tę nieszczęsną przypadłość do wybierania rozwiązań niepraktycznych i generujących trudności, ale za to nigdy nie generujących nudy i powszedniości.

Bawimy się właśnie różnorodnością ustawień na tablecie we wnętrzu Captura, zmieniamy kolory oświetlenia wnętrza czy personalizujemy liczniki na styl sportowy. Takie współczesne bajery „kupiły cię”? Jeśli kupuje mnie cała reszta auta, jego osiągi, wyposażenie itd., to takie bajery są wspaniałą wisienką na torcie. Jestem trochę gadżeciarą i podobają mi się takie możliwości personalizacji. Do tego uwielbiam prowadzić auto, sprawia mi to ogromną przyjemność, więc wszystko co pozwala mi dopasować auto pod moje potrzeby i nawyki, jest super, bo czyni je jeszcze bardziej… moim. Rozmawiał: Rafał Radzymiński, obraz: Michał Bartoszewicz

DAGMARA ALSZTYNIUK jest dyrektorką marketingu w Expo Mazury w Ostródzie, a także dyrektorką marketingu w projekcie Auto Moto Arena – największych targów motoryzacyjnych w regionie; prywatnie fanka motoryzacji. Renault Alcar alcar-renault.pl Olsztyn, ul. Lubelska 39A tel. 89 533 53 93

069


MĘŻCZYZNA I MASZYNA

MĘŻCZYZNA I MASZYNA PRAWDZIWE HISTORIE O PRAWDZIWEJ MIŁOŚCI DO SAMOCHODU

OD DZIECKA W GOLFIE

070

Jego ojciec miał dwa VW Golfy „dwójki”, potem „trójkę” GT oraz „czwórkę”. – Przesiąkłem tymi Golfami. Najbardziej zafascynowany byłem tym obniżonym czarnym GT – wspomina syn Konrad Nagadowski. – Utrwalił mi się taki obrazek, że jak spotykaliśmy się u dziadków na niedzielnym obiedzie, to przy okazji tata mył swoje auto na terenie ogródka. Zawsze w cieniu pod drzewem. Taki mały rytuał, bo taty Volkswageny musiały wyglądać perfekcyjnie. Wtedy jeszcze tego nie wiedziałem, ale właśnie rodziła się moja pasja do samochodów. I tak Volkswageny wpisały się w świadomości Konrada, choć swoją drogę motoryzacyjną zaczął jako 19-latek od budżetowego Fiata Cinquecento Sporting. Ponieważ nie interesowały go auta seryjne, tylko te z indywidualnie nadanymi cechami, żółty Sporting „spoważniał” z bazowych 55 koni do dających już frajdę 70, tym bardziej, że masę fabryczną ponad 700 kg udało się zbić poniżej 600. Nic dziwnego, że pewnego dnia Konrad zameldował się nim na starcie w wyścigach na 1/8 mili. To była przepustka do świata pasjonatów z podobnym stężeniem oktanów we krwi. A w takiej grupie jeden nakręca drugiego. Pomysł goni pomysł. Zapadła więc decyzja: Fiata sprzedać na części (podzespoły warte były zainwestowania) i zmierzyć się z marką zaszczepioną przez ojca. – Kiedy odkrywałem w sobie pociąg do samochodów, obowiązywały kształty z lat 90., dlatego lubię właśnie motoryzację tego okresu – wspomina Konrad. Trafił się co prawda nie Golf, a bliźniacza Jetta, ale za to już jako rozpoczęty projekt. – Ona ma ciekawą historię, bo jako nowa była kupiona w polskim salonie w 1991 roku i w zasadzie całe życie była w jednej rodzinie (zaliczając obowiązkowe zloty miłośników marki – VW Manię), po czym kupił ją młody człowiek z myślą o dalszym projekcie tuningowym. Zdążył jedynie ją rozebrać, pomalować i… urodziło mu się dziecko, które zmieniło plany życiowe – opowiada Konrad. Jetta w jego rękach przeszła ewolucję: obniżone i zmodyfikowane zawieszenie, smaczki prosto z Porsche, jak np. zaciski przednich hamulców, felgi, kierownica czy nawet szablon… kluczyka do stacyjki. Granatowy sedan stał się niski, szeroki

i sprawiał wrażenie niezłej bestii. Tyle że pod maską pozostał oryginalny silnik 1,6 o cherlawej mocy 55 koni. Na wystawy i zloty wystarczało. Ale na nic więcej. Wraz wąskim gronem olsztyńskich pasjonatów klasycznych Volkswagenów przerobionych z miłości, a nie tanim tuningiem, Konrad działa w nieformalnej grupie lovwered (to gra słów, m.in. VW oraz nisko). Kolega Sajmon namówił go na SWAP, czyli wmontowanie mocnego silnika z innego modelu. Postawili na słynną jednostkę VR6 2,8 litra z VW Bora. Po trzech miesiącach walki, bezcenna chwila – odpalił. Ale na silniku nie poprzestał. – Tu nie ma granic, przerabianie auta to ciągła pogoń za króliczkiem. Teraz Jetta ma 230 koni przy masie 1030 kg, więc stała się naprawdę szybka, ale są dalsze pomysły – zdradza Konrad i dodaje żartem: – Jednak wszystko z umiarem, bo łatwo można się uzależnić i przepuścić wszystkie pieniądze. Zdrada marki nie wchodzi w grę. Nie chciałby też rozstać się z Jettą. Traktuje ją weekendowo: ostro, intensywnie, ale z poszanowaniem włożonej pracy. W maju ma zaliczyć kultowe austriackie Wörthesee – zlot fanów tuningu. Jak tam byłeś, to znaczy, że masz odhaczoną najważniejszą imprezę w tym klimacie. Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: Michał Bartoszewicz Mecenas projektu:

BLING FACTORY

Wyjątkowe auta wymagają wyjątkowego traktowania. Sami pasjonujemy się wspaniałymi maszynami i wiemy, jaką przyjemność daje posiadanie samochodu, który codziennie wygląda jak gdyby przed chwilą opuścił salon. Stworzyliśmy profesjonalne studio kosmetyczne z miłości do piękna motoryzacji, zdając sobie sprawę, że niektóre samochody wymagają bezkompromisowych rozwiązań. Bling Factory Olsztyn, ul. Lubelska 43i www.blingfactory.pl



AUTO PREMIUM

ŚWIĄTYNIA SPOKOJU CHYBA ŻADEN INNY KRAJ NIE PREZENTUJE TAK DŻENTELMEŃSKIEGO PODEJŚCIA W PROJEKTOWANIU SAMOCHODÓW JAK ANGLICY. JEŚLI MARKA RANGE ROVER JEST IKONĄ STYLU, TO MODEL VELAR W TEJ POWŚCIĄGLIWEJ ELEGANCJI JEST KRZYKIEM MODY.

072


AUTO PREMIUM

Mogą przychodzić i odchodzić różne mody i upodobania, a on jakby nie wzruszał się przemijaniem czasu. Range Rover pielęgnuje szlachectwo marki w iście dżentelmeńskim stylu. Jeśli powszechnie można powiedzieć o samochodach, że się zmieniają, to brytyjski Range raczej dojrzewa. Jego urok i niepodważalna pozycja w rankingach ponadczasowego dizajnu tkwi właśnie w tym, że podąża utorowaną przez siebie drogą. W całej tej tradycji model Velar zadał szyku, bo zachowując styl marki, wprowadził jednocześnie na nowo zdefiniowaną elegancję. Jest najnowocześniejszym i zarazem najseksowniejszym spośród wszystkich Range Roverów wyprodukowanych kiedykolwiek. Ma zachowaną tę charakterystyczną proporcję linii, która nie obnosi się zbędnymi ornamentami. W czystości powierzchni tkwi właśnie siła stylistyki, zaś potężny przód nasuwa skojarzenia z dostojeństwem brytyjskiego dworu i jej nieprzemijalności wyrażonej fasadą Pałacu Buckingham. W hierarchii Range Rovera, Velar wkomponował się pomiędzy przebojowego Evoqua, który zakradł serca klienteli kompaktowych SUV-ów, a model Sport, który jest tylko krok za flagowym Rangem. Jednak nazwa Velar, co z hiszpańskiego oznacza dochowanie tajemnicy, zaistniała już w historii marki Rang Rover, i to już na samym początku. A dokładnie na rok przed pojawieniem się pierwszego luksusowego auta terenowego, właśnie Range Rovera produkowanego przez legendarną firmę Land Rover. Otóż w 1969 roku powstało 26 sztuk tajnych egzemplarzy rozwojowych szykowanej nowości o nazwie Velar. Rok później rozpoczął się piękny rozdział „królewskich” terenówek, jak często określa się auta marki Range Rover (swoją drogą jeździ nimi brytyjski dwór). Po nazwę testowego egzemplarza sięgnięto w 2017 roku, kiedy zaprezentowano właśnie elegancki model klasy średniej. Jego cechą rozpoznawczą i zarazem najczęściej komentowaną wówczas na świecie, były automatycznie wysuwane klamki, które nie zaburzały tej czystej linii nadwozia. Kiedy otwiera się pilotem auto, klamki wysu-

wają się, po czym chowają po przekroczeniu tzw. prędkości parkingowej. I od razu, by dać odpowiedź tym, którzy mieliby dopytać czy klamki wysuną się po nocnym mrozie, producent zademonstrował to na pokrytym czteromilimetrową warstwą lodu Velarze. Mechanizm bez problemu przebił klamką szklisty „pancerz”. Zajęcie miejsca w Velarze przenosi w inny świat. Dostojna stylistyka kryje najnowszą technologię, zaś jakość i kompozycja użytych materiałów wraz ze sztuką wykończenia, przywodzą na myśl najlepsze rzemiosło. Czujesz się jak w świątyni spokoju. Jest tu majestatycznie, co nie znaczy archaicznie. Wysokiej klasy wyświetlacze można personalizować wedle własnych upodobań i kryją tyle możliwości, że maniacy technologii będą spędzać tu długie i odkrywcze wieczory. Mikropanele dotykowe są nawet na majestatycznej kierownicy. By ułatwić wsiadanie, zwłaszcza damom, do wysokiego Velara (w Range Roverze od zawsze siedzi się dostojnie), pneumatyczne zawieszenie można obniżyć o cztery cm. Do wyboru są cztery różne system audio, w tym trzy audiofilskiej, brytyjskiej – a jakże! – marki Meridian. Za pomocą aplikacji Remote na smartfon lub smartwatch, można np. zdalnie uruchomić auto, by schłodzić lub ogrzać kabinę zanim się do niej wsiądzie. Z kolei opcjonalne reflektory laserowe, nie dość, że dają pięciokrotnie więcej światła od LED-owych, to ich słup światła sięga na pół kilometra. Velar to auto, którym można jeździć bez celu – dla przyjemności. Marka doskonale bowiem wie co to znaczy luksus i klasa premium. Unika tanich chwytów, by zwabić klienta. Ma się wręcz przekonanie, że robi auta dla swoich klientów. A jeśli pozyskuje nowych, to znaczy, że już dojrzeli do jazdy Range Roverem. Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: Michał Bartoszewicz, Kuba Chmielewski Mazurek Premium Cars Olsztyn, ul. Lubelska 29 mazurek.com.pl

073


AUTO PREMIUM

LUKSUS W DOBREJ CENIE ZAKUP AUTA NIE NALEŻY DO NAJŁATWIEJSZYCH ZADAŃ. BOGATA OFERTA, RÓŻNE KONFIGURACJE, CAŁE LISTY DODATKOWYCH OPCJI… W KLASIE AUT PREMIUM, W RAMACH JEDNEGO MODELU TEJ SAMEJ MARKI, RÓŻNICA W CENIE, W ZALEŻNOŚCI OD WYPOSAŻENIA, MOŻE SIĘGAĆ NAWET DWUKROTNOŚCI TEJ WYJŚCIOWEJ. JAK ZATEM WŚRÓD TAK SZEROKIEJ OFERTY ZNALEŹĆ PRAWDZIWE MOTORYZACYJNE PEREŁKI? ODPOWIEDZI SZUKAMY WRAZ ZE SPECJALISTAMI Z MAZUREK PREMIUM CARS.

074

Nowy rok przywitał nas podwyżkami cen nowych aut. Coraz ostrzejsze normy ekologiczne, kary za ich niespełnianie, a także inwestycje w nowe technologie elektryfikacji aut skutkują tym, że koncerny samochodowe w mniejszym lub większym stopniu zmuszone są podnosić ceny swoich produktów. W tej sytuacji coraz więcej osób bierze pod uwagę zakup aut będących ciągle

na gwarancji, ale mających na licznikach niewielkie przebiegi. Najczęściej są to auta demonstracyjne, auta z floty menadżerskiej czy pojedyncze egzemplarze z większych zamówień, które dealerzy zakupili na siebie, by spełnić umowne normy zakupowe. Historie są różne, ale łączy je jeden wspólny mianownik: wszystkie są w bardzo atrakcyjnych cenach.


AUTO PREMIUM

Ile można zaoszczędzić kupując roczne czy dwuletnie auto klasy premium? Zdarzają się przypadki, że różnica pomiędzy autem nowym, a rocznym sięga nawet 50 proc. Ostatnio np. w ofercie Mazurek Premium Cars pojawiło się BMW serii 7 w bardzo bogatej wersji wyposażenia, które katalogowo kosztowało 684 tys. zł. Wyprodukowana w lipcu 2018 roku limuzyna ma dzisiaj 55 tys. kilometrów przebiegu i jest do kupienia za 48 proc. wartości wyjściowej – 329 tys. zł. Inny przykład? Mercedes klasy S. Od nowości, czyli marca 2019 roku, przejechał zaledwie 27 tys. kilometrów jest dostępny za 392 tys. zł (przy cenie wyjściowej przekraczającej 700 tys. zł). – Te spore różnice w cenach widać bardzo wyraźnie właśnie przy drogich autach, ale również samochody z półki niżej też dostępne są w zdecydowanie atrakcyjniejszych kwotach, niż w ofercie katalogowej – zauważa Marek Czerwiński, dyrektor handlowy Mazurek Premium Cars. – Np. BMW serii 5 za 199 tys., które katalogowo kosztowało 358 tys. czy dostępny

w tej samej cenie Volvo S 90 z ceną wyjściową 387 tys. Takie przykłady z naszej oferty dają do myślenia, ile warta jest inwestycja w poszukiwanie prawdziwej motoryzacyjnej perły. Odrobina cierpliwości i pogodzenie się z myślą, że ktoś już trochę pojeździł naszym wymarzonym autem, to dla racjonalnie myślących klientów niewielka cena w zamian za korzyści jakie otrzymuje decydując się na zakup tej klasy auta. – Nie ma tu miejsca na zakupy hurtowe, każda oferta jest indywidualna i wyszukana pod kątem konkretnego zamówienia – dodaje Marek Czerwiński. Czasem więc trzeba poczekać parę dni dłużej, a czasem lekko skorygować zakładany budżet, ale ostatecznie wyjeżdżamy z salonu prawdziwym autem marzeń. Tekst: Marek Dornowski obraz: Michał Bartoszewicz Mazurek Premium Cars Olsztyn, ul. Lubelska 29 mazurek.com.pl

075


BIZNES I AUTO

OSZCZĘDNY DOWÓDCA FLOTY

KIEDY PREZESI I KSIĘGOWI FIRM SŁYSZĄ O MOŻLIWOŚCIACH ZAOSZCZĘDZENIA NAWET 30 PROC., ANGAŻUJĄ SIĘ W ZAGADNIENIE BEZ ZBĘDNEJ ZWŁOKI. SKODA POSIADA PROGRAM DEDYKOWANY DLA MAŁYCH I ŚREDNICH PRZEDSIĘBIORSTW, KTÓRY POMAGA MĄDRZE I EKONOMICZNIE ZARZĄDZAĆ ICH FLOTAMI POJAZDÓW. O BIZNES EKSPERCIE ROZMAWIAMY Z GRZEGORZEM ADAMCZEWSKIM, DORADCĄ KLIENTA FLOTOWEGO BIZNES EKSPERT W POLBIS AUTO, OLSZTYŃSKIEGO DILERA MAREK SKODA, AUDI ORAZ VOLKSWAGEN.

076

MADE IN: Zarządzanie flotą jeszcze do niedawna kojarzyło się z wywalczeniem niższej ceny na zbiorowy zakup samochodów. To chyba już nieaktualne myślenie? Grzegorz Adamczewski: Kiedyś zarządzanie flotą miało dwie podstawowe wady: firmy, które posiadały park aut, nie miały w swoich strukturach dedykowanych osób zarządzających flotą, tj. fleet menadżera, logistyka, więc wszelkie formalności związane z zakupem samochodów najczęściej cedowane były na księgową, a ostateczne decyzje zakupowe podejmował właściciel. I nadrzędną wartością przy wyborze auta była jego cena. A wszystkie kwestie dotyczące kosztów eksploatacji, wartości rezydualnej pojazdów, cen ubezpieczeń, serwisu, napraw, czyli całkowitego kosztu eksploatacji samochodu w firmie, tzn. TCO, w ogóle nie funkcjonowały.

marka jest liderem sprzedaży samochodów flotowych oraz detalicznych, tym samym obsługuje w naszym kraju najwięcej pojazdów flotowych, więc ten program wynikł poniekąd z potrzeby uświadamiania naszych klientów. Jest to program bardzo elitarny, wyłoniony spośród 110 punktów dealerskich w Polsce, tym samym dedykowanych doradców klienta Biznes Ekspert, jest tylko 32.

Czyli panowała zasada: tanio dzisiaj, a potem zobaczymy? Brakowało kompetentnej osoby, która potrafiłaby to zliczyć. Dlatego dział flotowy Skody w Polsce stworzył dedykowany właśnie takim celom i naszym klientom program Biznes Ekspert. Dlaczego akurat Skoda? Bo od dziewięciu lat nasza

Czy usługa Biznes Ekspert jest dodatkowo płatna przez firmy korzystające z floty? Absolutnie nie, jest to program bezpłatny. My na spotkaniach niczego nie sprzedajemy, a jedynie przedstawiamy rozwiązania z których nasi klienci mogą skorzystać w ramach

Dla kogo dedykowany jest ten program? Z założenia dla sektora MŚP (małych i średnich przedsiębiorstw – red.). Duże firmy zazwyczaj posiadają już swoich fleet menadżerów. W mniejszych firmach, niestety, najczęściej brak nad tym pełnej kontroli, fachowego doradztwa, opiekuna.


BIZNES I AUTO

projektu BE. Na podstawie głównych pięciu filarów programu pokazujemy jak zoptymalizować koszt eksploatacji samochodów w firmie i wygenerować dzięki temu oszczędności rzędu 10–30 proc. Skąd biorą się aż takie oszczędności? Właśnie dzięki wdrożeniu tych pięciu filarów, zaczynając od eksperta flotowego, poprzez dobór właściwego finansowania, wprowadzenie rozwiązań telematyki, właściwej polityki flotowej, aż po trafny dobór samych samochodów. Nasz doradca flotowy sugeruje, z jakich niezbędnych narzędzi skorzystać, jak sfinansować zakup samochodów, jakie auta wybrać w zależności od potrzeb i zakresu eksploatacji, jakie niezbędne opcje ma zawierać oferta, by w jednej zbilansowanej racie zawrzeć wszystkie koszty wynikające z eksploatacji: zakupu, serwisowania, napraw, auta zastępczego, ubezpieczenia bez rekalkulowania składki w przypadku szkody. Daje to klientowi pełną przewidywalność kosztów. Istotną rolą w przypadku wdrożenia programu jest zbadanie aktualnej sytuacji w firmie, która posiada lub planuje posiąść flotę aut. Na spotkaniach pilotażowych analizujemy jej potrzeby i oczekiwania. Ale też i problemy z jakimi się spotyka w dotychczasowej eksploatacji aut, a następnie sugerujemy nowe spojrzenie na flotę. Mówimy o flocie. A ile aut w firmie stanowi już flotę? Według polityki flotowej marki Skoda, co najmniej trzy samochody osobowe. Ale jeśli firma funkcjonuje z dwoma czy nawet z jednym autem, również części programu Eksperta jest dla niej dedykowana. Może nie zainteresują go rozwiązania telematyczne czy skrupulatnie spisana polityka flotowa, ale rozwiązania finansowe, dobór odpowiedniego samochodu, wyliczenie kosztów użytkowania, już tak. Czym jest wspomniana telematyka pojazdów? Jest to profesjonalne narzędzie do zarządzania flotą, które współpracuje na podstawie specjalnego urządzenia GPS zamontowanego bezpośrednio do szyny CAN w samochodzie. Dzięki aplikacji na smartfonie czy tablecie mamy pełen dostęp do raportów z pokonywanych tras, czasów postojów, parametrów jazdy, jak np. spalanie paliwa, ale też i dostęp do całej wiedzy o samym samochodzie: kiedy zbliża się przegląd, czy nie świeci się jakaś kontrolka sygnalizująca awarię, niski stan oleju, bądź zużytych klocków hamulcowych, itp. Z otrzymywanych raportów może też wynikać np. ponadnormatywne wykorzystywanie auta. Tym samym dzięki telematyce samochody są eksploatowane z poszanowaniem, nie są zaniedbane serwisowo, zmuszają poniekąd użytkowników do przepisowej i ekonomicznej jazdy. Dzięki telematyce można też nagradzać użytkowników aut wprowadzając grywalizację, choćby kto uzyska najniższe średnie zużycie paliwa. Jest ono efektem mniej agresywnej jazdy, więc żywotniejsze są opony, hamulce, podzespoły zawieszenia, zatem spadają koszty serwisowania. Bo ideą telematyki jest właśnie bezpieczniejsza i ekonomiczniejsza eksploatacja samochodu. Doszliśmy do ekonomii. Jak dzisiaj należy patrzeć na finansowanie floty pojazdów? Dzisiaj mamy odwrócenie stereotypu finansowania. Przez ostatnie lata realizowane ono było za pomocą leasingów operacyjnych, najczęściej z wpłatami od 0 do 30 proc. Od 2–3 lat

sugerujemy, by klienci korzystali z nowoczesnych rozwiązań, czyli najmu. My nazywamy to full serwis leasing. Generuje to mniejsze koszty. Wypożyczamy samochód na ustalony okres eksploatacji, z reguły na 3–4 lata, określamy limit przebiegu, który w tym czasie auto wykona i na podstawie wersji auta oraz jego przebiegu, ustalona jest już wartość rezydualna na koniec okresu najmu. Kiedyś auta flotowe blokowały budżet firmy i rodziły problem z odsprzedażą. W przypadku najmu wszystko to znika, bo nie posiadamy auta, a jedynie je używamy, zaś finansujemy tylko jego utratę wartości. Na koniec kontraktu oddajemy auto i możemy w sprawny sposób wymienić flotę na nową. Czym jest polityka flotowa wewnątrz firmy? To swego rodzaju konstytucja, która zawiera wszystkie zasady użytkowania pojazdów flotowych. Duże firmy, które chcą ją mieć, za dobrze napisaną politykę flotową płacą zewnętrznym podmiotom 8–15 tys. zł. Przystępując do naszego programu Biznes Ekspert, taką politykę dedykowaną do konkretnego klienta dostaje się za darmo. A duże firmy, które są świadome zagrożeń, wiedzą, że tę politykę warto mieć. Mieliśmy przykłady, kiedy to auta firmowe były wykorzystywane prywatnie jako Uber, dostawca pizzy, do rozwożenia części, nielegalnych wyścigów, a nawet w szkółce nauki jazdy. Odsprzedawane były opony. Ryzyk i pokus z tytułu użytkowania służbowych aut jest sporo, więc dobrze spisana polityka flotowa jest dla właściciela firmy gwarancją szeroko pojętego bezpieczeństwa prawnego i cywilnego. Firma ma bowiem usystematyzowany zakres eksploatacji samochodów i nie ma problemów z niewłaściwym wykorzystywaniem auta po godzinach, ale i w czasie pracy. Jeśli takiej polityki nie ma, a dochodzi do zdarzeń, odpowiedzialność ponosi firma lub fleet menadżer, a pracownik jest zwolniony z odpowiedzialności. W czym tkwi siła Skody, że od dziewięciu lat nie oddaje pałeczki lidera jeśli chodzi o floty? Skoda to miks relatywnie niskich kosztów eksploatacji, wysokiej wartości rezydualnej, chwalonej jakości i nowoczesnych technologii. Dzisiejszym Skodom nie brakuje np. ani jednego aktywnego systemu bezpieczeństwa, który mają samochody Volvo, od lat uchodzące za synonim bezpieczeństwa. Skoda ma najbardziej rozbudowaną sieć salonów i serwisów w Polsce. A do tego szeroką gamę modelową: od miejskiego Citigo, teraz również w wersji elektrycznej, przez najlepiej sprzedający się od lat model w klasie B – Fabię, klasyczny kompakt – nową Scalę, no i nasz bestseller – Octavia. Do tego menadżerski Superb plus trzy SUV-y: Kamiq, Karoq i Kodiaq. I choć Biznes Ekspert stworzony został na potrzeby marki Skoda, to wiele kluczowych zagadnień będziemy mogli wykorzystywać w innych naszych markach, bo Polbis Auto jest już w Olsztynie nie tylko dilerem Skody, ale też marek Audi, Volkswagen oraz Volkswagen Samochody Dostawcze. Rozmawiał: Rafał Radzymiński, obraz: Polbis Auto Polbis Auto Olsztyn, ul. Partyzantów 26 (Skoda) Olsztyn, ul. Rataja 15 (VW Audi) polbisauto.pl  fb/polbisauto

077


WARSZTAT

DWIE GŁOWICE FERRARI LICZBY Z ICH NOWEJ STRONY INTERNETOWEJ SZYBKO UŚWIADAMIAJĄ, ŻE W BRANŻY MAJĄ WYPRACOWANĄ SOLIDNĄ MARKĘ: 30 LAT DOŚWIADCZENIA, PONAD 1000 KONTRAHENTÓW I 15 TYS. NAPRAWIONYCH GŁOWIC. BO W RODZINNYM BIZNESIE PRZESTRZEGA SIĘ PEWNYCH ZASAD.

078

W historiach rodzinnych firm zawsze urzekająca jest właśnie ich… historia. Centrum Regeneracji Głowic, jak już nazwa zdradziła, zajmuje się kompleksową naprawą tego kluczowego dla poprawnej pracy silnika podzespołu. Ale CRG jeszcze lepiej wyspecjalizowało się w czymś ważniejszym w ich biznesie – w relacji z klientami. – Dlatego na wigilii firmowej jest u nas tłumnie, a nasi klienci dzwonią do nas, by zwyczajnie pochwalić się ślubem dzieci czy podzielić rodzinnymi sukcesami – przytacza atmosferę Tadeusz Cybulski, właściciel Centrum. – Przez lata wypracowywałem dobre kontakty z klientami i takie też zasady wpoiłem moim synom. Dwóch synów wdrożyło się w biznes w naturalny sposób. Wraz z ojcem stanowią główny motor napędowy firmy. Młodszy, Cezary, zarządza formalną stroną biznesu, a także kontaktami z klientami. Starszy o rok Karol jest fachowcem w kwestiach technologicznych.

Do CRG klienci zjeżdżają z całego województwa. Przyzwyczajeni są do obowiązującego tu precyzyjnego grafiku: jak umawiają się z klientem na siódmą, to mają być gotowi na siódmą, a nie minutę po. Dane słowo i dotrzymane słowo. – Sam przerabiałem na własnej skórze terminowość ekip budowlanych, dla których miesiąc poślizgu nie stanowił różnicy, więc nigdy nie chciałbym postawić naszych klientów przed jakimkolwiek rozczarowaniem – dodaje właściciel. Tadeusz Cybulski trafił do Olsztyna jeszcze jako nastolatek podczas rodzinnego wyjazdu. W mieście dostrzegł jednak coś magnetycznego i po niedługim czasie postanowił tu zamieszkać. Pracę zaczął w warsztacie samochodowym. Odziedziczony po ojcu gen do mechanikowania ukierunkował przyszłość zawodową: branża motoryzacyjna. – Choć mój pierwszy szef powiedział mi na samym początku, że nic ze mnie nie będzie, to finalnie awansowałem do pozycji głównego


WARSZTAT

mechanika, przepracowując w jednej firmie 27 lat – wspomina. Przeszło 12 lat temu Tadeusz Cybulski otworzył własny serwis, który od początku 2020 roku działa już formalnie jako firma rodzinna, bo – jak podkreśla – najlepszy wariant, to kiedy następcy przejmują biznes i chcą go dalej rozwijać. – Doświadczam współpracy z drugim już pokoleniem właścicieli warsztatów samochodowych. Sam cenię w firmach pokoleniowych to, że one trwają, rozwijają się i nie znikają – przyrównuje. – I tak oto trzymamy się razem, budując jedną wielką rodzinę w branży samochodowej. Szef CRG wymaga sporo od siebie, bo dociera też i do wymagających klientów (przyznaje, że choć warsztat otwiera się o godz. 7, to on jest już o 6, a nawet i o 5, by w zaciszu rozprawić się w trudniejszymi zadaniami). Z kolei technologia napraw stale wymusza inwestowanie w nowoczesny park maszyn oraz szkolenie pracowników. W maju, właśnie w CRG, marka Serdi będzie prezentować dla branży najnowszą maszynę do frezowania gniazd (po zaprogramowaniu sama wykonuje wszystkie czynności). W styczniu zaś CRG zamówiło maszynę do osiowania wałków rozrządu. – Park maszynowy musi być technologicznie zaawansowany, bo jakość prac nad głowicą jest kluczowa dla kultury pracy silnika i jego mocy – podkreśla Tadeusz Cybulski. Potencjał CRG przekłada się na możliwości napraw. Tygodniowo odbieranych jest stąd nawet 40 zregenerowanych

głowic, od zwykłych aut po najnowsze Porsche, które również wymagają kuracji po nazbyt intensywnej eksploatacji. Wśród klientów trafiają się też tak zadowoleni, że wracają tu z… pucharem. Właściciel przytoczył historię jednego z rajdowców, któremu do rajdówki szykowali głowicę. Ponieważ na zawodach „objechał” wszystkich, puchar, który zdobył, zadedykował i przekazał właśnie dla CRG za super robotę. Z kolei na ścianie wisi aktualny kalendarz z rajdówkami „Hołka” (też klienta). – Kiedyś napisał mi na plakacie „powodzenia” i muszę przyznać, że to się sprawdza – zauważa Tadeusz Cybulski. Rodzinne rzemiosło to jedno, a pasja to drugie. Tego pierwszego nie byłoby rozwiniętego na takim poziomie, gdyby cała trójka nie fascynowała się motoryzacją i samochodami (w firmie mają kolekcję modelików zabytkowych polskich aut). Głowa rodziny, podczas kolejnego wypadu turystycznego do ulubionych Włoch, nie mógł odmówić sobie zahaczenia o Maranello, by podpatrzeć od kuchni słynną fabrykę Ferrari. No i posmakować jazdy rasową Californią bez dachu. Wiadomo, te mocarne silniki mają po dwie głowice pod maską. Tekst: Rafał Radzymiński Obraz: Michał Bartoszewicz, archiwum prywatne CRG Cybulscy s.c. Centrum Regeneracji Głowic Olsztyn, ul. Brzozowa 1 crgolsztyn.pl

079


REPORTAŻ

080

AZYMUT NA PRZESZŁOŚĆ ICH HISTORIA TO CZĘSTO POMYSŁ NA GOTOWY SCENARIUSZ. I MIMO ŻE NOSZĄ W SOBIE GENIUSZ STARYCH MISTRZÓW SZTUKI I RZEMIOSŁA, CZĘSTO BARDZIEJ ZNANE SĄ ZA GRANICĄ, NIŻ LOKALNIE. UNIKATOWE, RUCHOME ZABYTKI WARMII I MAZUR POKONAŁY SZMAT CZASU I PRZESTRZENI, ABY DZISIAJ CIESZYĆ OCZY I POBUDZAĆ WYOBRAŹNIĘ. OTO NASZ MINI PRZEWODNIK PO RZADKICH SKARBACH REGIONU.


REPORTAŻ

POLICZONE ŻEBRA I ORGANY Pięciokilogramowa, oprawiona w skórę księga, kryje tajemnice ludzkiego ciała. Kiedy w Muzeum Archidiecezji wśród odwiedzających trafi się lekarz, długo nie może oderwać wzroku od precyzyjnych rysunków opasłego tomu w gablocie. Traktat „Budowa ludzkiego ciała” z 1543 roku, autorstwa Andrei Vesaliusa, biologa i uczonego z Flamandii, to pierwszy w historii tak precyzyjny opis anatomii człowieka. Ilustrujące go drzeworyty pokazują nie tylko organy i układy organizmu, ale zawierają w tle niezwykłe metafory, pejzaże. To majstersztyk autorstwa Jana z Calcary, ucznia samego Tycjana. – To przełomowe, pierwsze wydane drukiem dzieło o anatomii człowieka – zapewnia ks. Zbigniew Czernik, dyrektor Muzeum Archidiecezji Warmińskiej. – Autor bazował na sekcjach zwłok, które zbierał z ulicy. I zaprzeczył nauce Kościoła pokazując, że mężczyzna ma taką samą ilość żeber, jak kobieta. Inkwizycja rozprawiała się z takimi „nowinkami”, a jedna z legend głosi, że Vesalius dlatego musiał udać się na pielgrzymkę pokutną do Ziemi Świętej i w drodze umarł. Księga przetrwała wieki w bibliotece kapituły we Fromborku, potem trafiła do biblioteki seminarium duchownego Hozjanum w Olsztynie. Z wiedzy zamieszczonej na ponad 800 stro-

nicach korzystali na przełomie dziejów nie tylko medycy, ale też malarze czy rzeźbiarze. – Misterne, żmudnie tworzone drzeworyty z tej księgi, były wzornikami dla artystów tworzących m.in. płyty nagrobne, które można oglądać we fromborskiej katedrze – dodaje dyrektor muzeum. – Szkoda tylko, że Kopernik nie doczekał tego dzieła, ukazało się w roku jego śmierci. Na pewno korzystałby z niego w swojej posłudze medyka.

081

MATRYCA GOTOWA DO UŻYCIA Pierwsza szczegółowa mapa Księstwa Warmińskiego została wykonana w 1755 roku przez Jana Fryderyka Enderscha, matematyka z Elbląga. Zlecił mu ją ówczesny biskup warmiński Adam Stanisław Grabowski. Mapa w skali 1:226000 zawiera 821 nazw miejscowości, w tym 576 na Warmii. Matryca z miedzi z wygrawerowaną Warmią, służąca do tworzenia odbitek mapy, została zabezpieczona w latach 70. ub. wieku przez biskupa Jana Obłąka o złożona z innymi obiektami w bazylice w Dobrym Mieście. Potem na wiele lat słuch o niej zaginął.

– Parę lat temu gościłem w kolegiacie w Dobrym Mieście – wspomina ksiądz Czernik. – Moją uwagę zwróciła brudna blacha stojąca pod ścianą. Kiedy zza okna padły na nią promienie słońca, pod warstwą kurzu zaświeciła ozdobna obwódka matrycy. Pamiętam to wrażenie, kiedy zobaczyłem na blasze znane nazwy i widoki unikatowej XVIII-wiecznej mapy. Kiedy ją wyczyściliśmy, okazało się, że jest w stanie nienaruszonym, gotowa do użycia. Mapę zatytułowaną przez autora „Tabula Geographica Episcopatum Warmiensemin Prussia Exhibens” uzupełniają m.in. kartusze herbowe biskupa Grabowskiego, diecezji i kapituły warmińskiej, panorama Lidzbarka Warmińskiego. Dzieło kartografii można oglądać w Muzeum Archidiecezji Warmińskiej.


REPORTAŻ

HORYZONT WIKINGÓW Podczas wykopalisk w osadzie Truso nad Jeziorem Drużno w latach 2001–2003, trafiono na 17 elementów połamanego przedmiotu z poroża łosia. Jak się kazało, wykonanego z niezwykłą precyzją kompasu słonecznego. Był podstawowym instrumentem nawigacyjnym używanym przez Wikingów podczas oceanicznych rejsów w okresie VIII-XI wieku. Na fragmentach dysku wyryto regularne linie, będące odwzorowaniem 360-stopniowego podziału horyzontu, kierunków świata. Przyrząd astronomiczny służył do określania położenia według cienia pręta lub stożka w środku dysku. Miał także zastosowanie jako prosty zegar słoneczny. – Dwa pozostałe urządzenia nawigacyjne tego typu odkryto na Grenlandii

i wyspie Wolin. Ten z Truso można uznać za najbardziej precyzyjnie wykonany z dotychczas odkrytych instrumentów żeglarskich okresu wikińskiego – tłumaczy dr Marek Jagodziński z elbląskiego muzeum. – Na Bałtyku nie używano kompasów, zatem należy przypuszczać, że służył do żeglugi oceanicznej – Wikingowie dotarli z jego pomocą do Ameryki Północnej. Fragmenty kompasu słonecznego wraz z rekonstrukcją można oglądać na wystawie „Truso – legenda Bałtyku” w Muzeum w Elblągu. W zabudowie, w której znaleziono elementy kompasu, archeolodzy odkryli także m.in. pionki do gier z kości wieloryba, monety i odważniki. Należały do przedstawiciela „elity” Truso.

OGRÓD-RAJ W KATEDRZE

082

Napisano o nim wiele publikacji naukowych, zwiedziło kawał świata. Pochodzące z 1426 roku tzw. tondo – namalowany na drewnie okrągły obraz-epitafium znajdujący się w katedrze we Fromborku, jest jednym z najcenniejszych dzieł sztuki średniowiecza jakie zachowały się w Polsce. I najstarszym obrazem epitafijnym na Warmii. Namalowany przez średniowiecznego mistrza techniką temperową na desce, przedstawia pełną symboli i ukrytych znaczeń scenę. Tondo wraz z inskrypcją fundacyjną tworzą kulisy dla sceny rozgrywającej się w ogrodzie-raju porośniętym ziołami, którego centrum zajmuje Madonna z Dzieciątkiem. A św. Maria Magdalena dotyka dłonią klęczącego Bartłomieja Boreschowa, fundatora obrazu, kanonika warmińskiego, dyplomatę, teologa i lekarza m.in. wielkich mistrzów Konrada i Ulrycha Jungingenów. Po klęsce grunwaldzkiej został oskarżony o zdradę na rzecz Władysława Jagiełły i udał się na wieloletnią emigrację. Na Warmię powrócił w 1420 roku, zmarł sześć lat później we Fromborku. I w testamencie kazał zawiesić dzieło wykonane przed śmiercią nad swoim grobem. Obraz mimo tego, że rzadko opuszcza Frombork eksponowany był na wielu międzynarodowych wystawach, m.in. w Monachium, Nowym Jorku i Pradze, a także w Muzeum Narodowym w Warszawie, a ostatnio na zamku w Malborku. – To niezwykle cenne dzieło zapewne było wywożone i ukrywane przez kanoników w czasach grabieży na przełomie dziejów – informuje ks. Jacek Wojtkowski, proboszcz, rektor Bazyliki Archikatedralnej we Fromborku. – Przetrwało do naszych czasów jako jeden z niewielu średniowiecznych elementów wystroju katedry fromborskiej, wymaga dalszych badań i prac konserwatorskich.


REPORTAŻ

OCHRONA Z POLA Sątoczno, powiat kętrzyński, 1994 rok. Media obiegła informacja, że na tutejszym polu rolnik odkrył brązowy, otwierany krzyżyk. O tym, że to relikwiarz zwany enkolpionem (grecka nazwa oznaczająca napierśnik), unikalny w Polsce zabytek archeologiczny, przekonano się podczas badań. Pochodzenie: XI-XII wiek. Na otwieranym krzyżyku znajduje się postać męczennika św. Gleba w długiej szacie, w koronie na głowie, z modelem świątyni w prawej ręce. – Takich zabytków jest niewiele w Polsce, zwłaszcza w tak dobrym, niemal nienaruszonym stanie – tłumaczy dr hab. Mirosław Hoffman z Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie, gdzie znajduje się zabytek. – W enkolpionach przechowywano relikwie świętych i fragmenty pergaminów z tekstami Pisma Świętego. Enkolpiony w kształcie krzyża nosili papieże, cesarze, biskupi oraz kanonicy. Zwyczaj ten bardziej rozpowszechniony był jednak wśród chrześcijan obrządku wschodniego. Stanowił formę wyznania wiary, prośbę o opiekę i ochronę przed złem, albo był upamiętnieniem ważnego wydarzenia, np. pielgrzymki lub chrztu. Unikatowy enkolpion wypożyczany jest z Olsztyna na wystawy w całej Europie.

SZTUKA UMIERANIA Unikat w skali europejskiej. Późnogotyckie XVI-wieczne dębowe łoże z baldachimem to perełka zbiorów Muzeum Mikołaja Kopernika we Fromborku. Bogato zdobione reliefami i ornamentami, u wezgłowia przedstawia „Wizję św. Huberta” – głowę jelenia z Ukrzyżowanym Chrystusem. Do Szpitala św. Ducha, w którym mieści się muzealny Dział Historii Medycyny, łoże trafiło od prywatnego kolekcjonera. – Z nieoficjalnych informacji wiemy, że żadne muzeum w Polsce nie posiada łoża z tego okresu – zapewnia Mirosław Jonakowski, dyrektor Muzeum we Fromborku. – To unikalny egzemplarz, niewiele takich mebli zachowało się w europejskich zbiorach muzealnych – analogiczny egzemplarz jest jedynie w München Bayerisches Nationalmuseum. A na rynku antykwarycznym pojawiają się niezmiernie rzadko. Na meblu nie zachowały się sygnatury cechu stolarskiego, jedynie po wewnętrznej stronie bocznej ściany istnieje zapis trzech znaków Erh, naniesiony w XIX wieku i może świadczyć o czasie jego naprawy. Obecnie łoże jest elementem stałej wystawy z dziejów historii medycyny. A że w minionych wiekach chorzy umierali najczęściej w domu, w otoczeniu bliskich i we własnym łóżku, obiekt ten funkcjonuje na wystawie jako ważny, składowy element „ars moriendi” – sztuki umierania.

POKORA WOBEC BOSKICH PLANÓW Niepozorna rzeźba Hioba w Wielkim Refektarzu lidzbarskiego zamku przyciąga wzrok odwiedzających i obiektywy aparatów. To odmieniec wśród dzieł prezentowanych na tutejszej stałej wystawie rzeźby gotyckiej Warmii i Prus Krzyżackich. Polichromowana rzeźba, datowana na około 1530 rok, zaskakuje swoim realizmem i ładunkiem emocji zawartym w kawałku lipowego drewna. Owrzodzenia, które pokrywają ciało dotkniętego trądem Hioba – postaci Starego Testamentu, w nieoczywisty i rzadki w ikonografii gotyckiej sposób wyrażają jego męki. – Cierpiące ciało i uduchowiony wyraz twarzy z pokorą i łagodnością przyjmującej plagę – nasz lidzbarski Hiob to unikat wśród ołtarzowych rzeźb gotyckich – zapewnia Małgorzata Jackiewicz-Garniec, kustosz Muzeum Warmińskiego w Lidzbarku Warmińskim. – Mimo że sposób przedstawienia jest prosty i naiwny, to chyba to najczęściej fotografowany obiekt w naszym muzeum. Hiob trafił tu w latach 70. z prywatnej kolekcji. Zapewne był niegdyś częścią wystroju kościoła, przypominającą wiernym o pokorze wobec boskich planów. – Ta niepozorna rzeźba budzi emocje i inspiruje – przyznaje kustosz. – Nawet w ostatnim tomie wierszy pt. „Kwintet”, wybitny filozof, prof. Zbigniew Mikołejko, poświęcił naszemu Hiobowi jeden ze swoich wierszy.

Tekst: Beata Waś Obraz: cyfrowewm.pl, Michał Bartoszewicz, Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Elblągu, Bożena i Lech Okońscy, Małgorzata Jackiewicz-Garniec, © Xolodan / Shutterstock.com

083


DAWNO TEMU

I KTO TO WI(E)DZIAŁ! HISTORIE Z WARMII I MAZUR, KTÓRE PRZESZŁY DO HISTORII

XIX-XX w. CZŁOWIEK

084

Paul Mollenhauer, lekarz zasłużony dla rozwoju ortopedii w Olsztynie, urodził się w 1884 roku w Królewcu. Studiował medycynę we Fryburgu, Monachium i Królewcu, a w Lipsku w 1913 roku uzyskał doktorat z medycyny. W listopadzie 1920 roku został kierownikiem ośrodka ortopedycznego w Olsztynie – Ortopädischer Heilanstalt. Znacznie go rozbudował, zwiększył ilość łóżek, zakupił nowy sprzęt i aparaturę. Z biegiem lat szpital wyspecjalizował się w leczeniu gruźlicy kostno-stawowej u dzieci. W czasie II wojny światowej jego rodzina była szykanowana z powodu pochodzenia żony, która była Żydówką. Jednak ze względu na to, że był jedynym specjalistą ortopedą na tych terenach, mógł dalej kontynuować pracę. Po wkroczeniu Armii Radzieckiej w styczniu 1945 roku pozostał w mieście i niósł pomoc lekarską. Po wyzwoleniu pracował w Szpitalu Wojewódzkim. W 1946 roku wyjechał do Niemiec, a trzy lata później do Australii, gdzie zmarł w roku 1960. Muzeum Warmii i Mazur posiada oryginalne karty z nazwiskami pacjentów (na zdjęciu) prowadzonego przez niego szpitala w budynku przy ul. Okopowej, który wzniesiono w latach 1910–1911 dla Ojczyźnianego Związku Kobiet „Doroteenhaus”. W czasach powojennych był tu m.in. sanepid, a od 1994 roku PolskoNiemieckie Centrum Młodzieży Europejskiej.

1998 r. MIEJSCE

WYDARZENIE

„Wersal, plebiscyt i co dalej na Warmii i Mazurach?” to tytuł wystawy z okazji setnej rocznicy wydarzeń w regionie w 1920 roku. Wyjaśni najważniejsze uwarunkowania polityczne, społeczne i ekonomiczne, które doprowadziły do głosowania plebiscytowego, wyznaczonego w 1919 roku w wersalskim traktacie pokojowym. W plebiscycie ludność zamieszkująca Warmię, Mazury i Powiśle miała zdecydować o przyłączeniu tych ziem do nowo powstałego państwa polskiego lub o pozostawieniu ich w granicach Prus Wschodnich. Nad przebiegiem głosowania czuwał y komisje międzysojusznicze powołane przez Ligę Narodów. Wystawa przedstawi m.in. jak wyglądała sytuacja życiowa wyborców, zarówno ich postawy społeczne i polityczne, poczucie bezpieczeństwa socjalnego i fizycznego, ówczesne prognozy na przyszłość. I co sprawiło, że wyniki plebiscytu były dla Polski druzgocącą klęską. Strona niemiecka dysponowała olbrzymią przewagą materialną, organizacyjną i propagandową. Ponadto plebiscyt odbył się w bardzo trudnym dla Polski momencie, w czasie rozpoczętej 4 lipca 1920 generalnej ofensywy Armii Czerwonej w trakcie wojny polsko-bolszewickiej. Wystawa potrwa od 12 marca 2020 do marca 2021.

1920 r.

Uliczkę imienia Jana z Łajs, łączącą olsztyński rynek staromiejski z ul. Okopową, zaznaczano już na najstarszych planach średniowiecznego grodu, mimo że nie miała wówczas żadnego przypisanego określenia. W 1898 roku o t r z y m a ł a s wo j ą n a z w ę : „Schiefer Berg”, a 13 lat później została pokryta „kocimi łbami”. Ten zaułek był brany pod uwagę przy projekcie budowy głównej drogi, prowadzącej w kierunku Dworca Zachodniego. Wybuch I wojny światowej zniweczył plany modernizacji i uliczka pozostała w niezmienionej formie. Jej zabudowa przetrwała pożogę 1945 roku, jednak powojenna polska administracja nie nadała jej nowej nazwy, a kamienice otrzymały adres „Stare Miasto”. W latach 60. była tłem sekwencji filmowej nakręconej do jednego z odcinków serialu „Stawka większa niż życie”. W 1998 roku Rada Miejska Olsztyna podjęła decyzję o nowym nazewnictwie brukowanej uliczki. Władze obrał y jej patronem Jana z Łajs, zasadźcę, organizatora i pierwszego burmistrza Olsztyna, który przed wiekami miał w tym miejscu swoją parcelę. Dawna „Schiefer Berg” o długości kilkudziesięciu metrów jest najkrótszą ulicą Olsztyna.

RZECZ

„Podwójne życie” Antje Vollmer to dramatyczna biografia z 2018 roku, przypominająca historie rodzinne Heinricha i Gottliebe von Lehndorff – dwojga młodych arystokratów ze sztynorckiego pałacu. Będąc w opozycji przeciwko Hitlerowi i Ribbentropowi, poświęcili życie własne oraz swych córek i krewnych dla ratowania ludzkiej godności. Razem z garstką Niemców hrabia zaryzykował wstąpienie do antyhitlerowskiego ruchu oporu, by po wielu próbach 20 lipca 1944 roku ostatecznie ponieść klęskę. Podłożona bomba w sali narad w Wilczym Szańcu nie zabiła Adolfa Hitlera. Zamachowcy nie cieszyli się we własnym kraju szczególnym zainteresowaniem. 4 września 1944 roku Heinrich hrabia Lehndorff, mając zaledwie 35 lat, po dwóch dramatycznych próbach ucieczki został stracony w Berlinie. Autorka książki odkryła niemal nieznany rozdział historii antyhitlerowskiego spisku. Ukazała także prywatne i polityczne aspekty klęski, wykorzystując niepublikowane wspomnienia pióra Gottliebe von Lehndorff, odpisy utrwalonych na taśmie rozmów, listy jej oraz jej męża Heinricha von Lehndorffa – w tym także jego wstrząsający, list pożegnalny.

2018 r. Wyszperała w historii: Beata Waś, obraz: fb.com/Pałac-Sztynort, Zbigniew Grabowski, MWiM



KRĘCILI TU

KRĘCILI TU: WAKACJE FILMY, KTÓRE POWSTAŁY NA WARMII I MAZURACH

SCHOWEK Z MAPĄ

Akcja filmu „Wakacje” rozgrywa się na początku lat 50., w większości w pięknych plenerach jezior mazurskich. Czterech przyjaciół: Andrzejek – intelektualista, Zdzisław – sportowiec, Wojtek – podrywacz i Edzio – talent organizacyjny, wyruszają na wyprawę wakacyjną na Mazury. Tam otrzymują jacht, ale żaden z nich nie umie żeglować. Przez przypadkowe pchnięcie steru wygrywają regaty. Na jachcie pojawia się człowiek, który na oczach chłopców odkrywa schowek, a w nim starą niemiecką mapę okolic…

KARIERA BEZ KONTYNUACJI

Czteroodcinkowy serial młodzieżowy z 1976 roku wyreżyserowała Anette Olsen, zachwycona Polską reżyserka i scenarzystka pochodząca z Danii. W 1971 roku ukończyła studia na Wydziale Reżyserii Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi, dyplom zdobyła dwa lata później. Po studiach zrobiła w Polsce kilka filmów i spektakli telewizyjnych o tematyce młodzieżowej, m.in. „Dziewczyna i chłopak”, „Łukasz”, „Agnieszka”. Po powrocie do rodzinnego kraju nie kontynuowała kariery filmowej.

KARIERA POD GWIAZDAMI 086

W jednego z bohaterów wcielił się Michał Juszczakiewicz, ówczesny licealista z Gdańska, który trafił do filmu z castingu ogłoszonego w programie „Pora na Telesfora”. Nigdy nie marzył o karierze aktorskiej, bo pociągała go astronomia. Skończył jednak Akademię Teatralną w Warszawie. Zagrał m.in. główną rolę w filmie Piotra Andrejewa „Czułe miejsca”, a następnie w „Gorączce”, „Człowieku z żelaza”, „Misiu” i „Matce Królów”. Przez wiele lat był prowadzącym i reżyserem telewizyjnego programu „od przedszkola do Opola”. Ale po latach, nie tak dawno, połączył te dziedziny przy realizacji filmu o Koperniku „Tajemnice de Revolutionibus” realizowanego przez Fundację Nicolaus Copernicus w Truszczynach, z którą jest związany. Dokumentalny film w jego reżyserii otrzymał dofinansowanie Warmińsko-Mazurskiego Funduszu Filmowego.


KRĘCILI TU

EKSKLUZYWNA ATLANTA

Ponieważ akcja filmu dzieje się na przełomie lat 40. i 50., realizatorzy szukali miejsc z powojennymi elementami krajobrazu. Film był realizowany w Rucianem-Nidzie, Mikołajkach, Węgorzewie, Ostródzie, na zamku w Karnitach, w Sztynorcie. Bazą produkcji serialu był mrągowski Dom Kultury. Ekskluzywną żaglówkę w filmie nazwaną „Atlantą” udostępnił Ryszard Szadziewski, żeglarz i dyrektor Mazur-Tourist w Olsztynie. Drewniana kabinowa łódź żaglowa została odpowiednio ucharakteryzowana przez specjalistów filmowych.

GOLONE KASZTANY

W scenariuszu, żeglujący po jeziorach młodzi bohaterowie, dopływają w jednym z odcinków do głuchej wsi, gdzie w sklepie usiłują kupić coś do jedzenia w konserwach. Na półkach nie ma nic poza słoikami z kaparami z Bułgarii, które kupują i potem jedzą na łodzi. Oczywiście rekwizytorzy nie mogli nigdzie znaleźć kaparów, tym bardziej w słoikach. Więc nazrywali małych, zielonych, ale już z maleńkimi kolcami kasztanków. Zanim zapakowali je do słoików, misternie „golili” każdy żyletką, aby wyglądały na kapary. Scena wyszła bardzo autentycznie.

RAK PRZECHODNI

Jak wspomina Andrzej Serdiukow, kierownik produkcji serialu, do sceny „Uczta rakowa”, która kręcona była na dziedzińcu zamku w Karnitach pod Miłomłynem, zawodowy kucharz z hotelu w Ostródzie przyrządził apetyczne raki. Grający w tej scenie aktorzy już po drugim dublu zjedli wszystkie raki z półmisków. Do następnych scen kucharz musiał spreparować pozostałe po zjedzeniu skorupki i szczątki raków oraz misternie ułożyć je na półmiskach, a aktorzy pilnowani przez kierownika planu, brali ostatnią, tylko jedną ocalałą sztukę do ust i na zbliżeniu markowali jedzenie. Był to tzw. przez realizatorów „rak przechodni”. 087

Tekst: Beata Waś, konsultacje merytoryczne: Bogumił Osiński

KSYWA: SARNA

W jednej ze scen, kiedy czwórka bohaterów idzie leśną drogą, wprost na nich wybiegają sarny. Kierownik planu dokładnie przygotował scenę. Nadleśnictwo z kołem łowieckim przytransportowało sarny w kojcach, a ujęcie miało być oczywiście bez dubla. Kamera ruszyła i wszystkie sarny wybrały inną drogę ucieczki, niż przez drogę na kamerę. Zrozpaczony drugi reżyser najpierw krzyczał za sarnami „na drogę, na drogę!”, a potem podszedł do leśniczego z błagalnym pytaniem: „one wrócą?”. Od tej pory miał ksywę filmową „Sarna”.

Obraz: archiwum dystrybutora Mecenas projektu:

Warmińsko-Mazurski Fundusz Filmowy wspiera twórców realizujących w regionie filmy fabularne i seriale telewizyjne, dokumenty i animacje. Warmińsko-Mazurski Fundusz Filmowy Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych Olsztyn, ul. Parkowa 1 www.funduszfilmowy.warmia.mazury.pl


W DOBRYM TOWARZYSTWIE

LISTA OBECNOŚCI MADE IN

Obraz: Paweł Koziński

Obraz: Jakub Klepański

MOŻNA NIGDZIE NIE BYWAĆ, ALE JEŚLI BYWAĆ, TO TAM…

GŁOS WYPARTEGO ŚWIATA

FITNESIARA PISZE I POMAGA

Debiutancka fabuła Małgorzaty Imielskiej „Wszystko dla mojej matki”, to historia inspirowana życiem naznaczonym przemocą i cierpieniem, które przydarza się setkom młodych kobiet. – Prawdziwe historie bywają bardziej brutalne, a najczęściej nie zostają wykrzyczane – powiedziała reżyserka podczas premiery w Kinie Helios. Przybyli twórcy, w tym aktorzy związani z Teatrem im. S. Jaracza (Artur Steranko, Marzena Bergmann, w filmie wystąpił też Grzegorz Gromek). Kręcony m.in. na Warmii i Mazurach obraz (dofinansował go Warmińsko-Mazurski Fundusz Filmowy) zdobył Złote Lwy w Gdyni za najlepszy debiut aktorski dla Zofii Domalik i nagrodę publiczności Warszawskiego Festiwalu Filmowego.

W wielkiej sali konferencyjnej kawiarni Ewik wciąż dostawiano krzesła, by pomieścić wszystkich chętnych na spotkanie z nidziczanką Katarzyną Dziurką, promującą swoją książkę „Moje życie z hashimoto i SIBO”. Słynna „fitnesiara”, jak sama o sobie mówi, finalistka „Tańca z gwiazdami” i utytułowana sportsmenka opowiedziała nie tyle o swojej karierze, co niespodziewanej przeszkodzie, która nieco wywróciła życie i zawodowe, i osobiste – chorobie. – Do powstania tej książki namówił mnie mój narzeczony (Emilian Gankowski, kulturysta i trener – red.), by dzięki niej pomóc funkcjonować bliskim, którzy żyją z chorymi na hashimoto i rozszyfrować zagadki, jakie za sobą niesie – zaznaczyła.

ŚW. JAKUB W FILHARMONII

FILTR KOBIECEJ WRAŻLIWOŚCI

Laureaci statuetek św. Jakuba zmieniają Olsztyn i kreują jego pozytywny wizerunek zarówno w Polsce, jak i za granicą – podkreślił Piotr Grzymowicz podczas Spotkania Noworocznego Prezydenta Olsztyna. Statuetka została ustanowiona na 650-lecie nadania Olsztynowi praw miejskich i dotychczas zostało wręczonych ich niemal 100. W tym roku przyznano je w sześciu kategoriach: kultura (otrzymał ją dr hab. Krzysztof Szatrawski), nauka (prof. dr hab. Ryszard Górecki), sport (Mateusz Kamiński), gospodarka (firma Corab Sp. z o.o.), działalność pozarządowa (Olsztyński Festiwal Rozwoju i Inspiracji BabaFest) oraz za szczególne zasługi dla Olsztyna (Zespół Pieśni i Tańca Kortowo).

Malownicze obrazy, nietuzinkowe fotografie i grafika. Przekrój technik, tematów i doświadczeń. Wystawa prac dziesięciu regionalnych artystek pt. „Kobiece Spojrzenia”, to prezentacja nie tylko doskonałego warsztatu, ale przede wszystkim wrażliwości, zmysłowości, wyczucia nastroju. Era Nowych Kobiet Warmia i Mazury zaprosiła do świata babskich talentów i inspiracji, aby zachęcić do odkrywania własnego potencjału artystycznego. Wydarzenie wpisało się w obchody 95-lecia istnienia Teatru im. Stefana Jaracza w Olsztynie oraz 75-lecia działalności polskiej sceny w mieście. Wystawę można oglądać do 20 lutego.

Nidzica, 4 stycznia 2020

088

Obraz: Beata Waś

Obraz: UM Olsztyn

Olsztyn, 11 grudnia 2019

Olsztyn, 17 stycznia 2020

Olsztyn, 17 stycznia 2020


Obraz: Rafał Kotyrba

Obraz: Ewa Czułowska

W DOBRYM TOWARZYSTWIE

ZDERZENIE JAPOŃSKICH ŚWIATÓW

URODZINY W KUCHNI

Takich tłumów Galeria Usługa Jazz Bar jeszcze nie przeżyła. Ściągnęły ich nie tylko mistrzowskie fotografie z wypraw do Japonii, ale przede wszystkim osobowości ich twórców. Jarek Poliwko, Arek Stankiewicz i Jacek Filipowicz to barwne postaci artystycznego światka Olsztyna. Słyną m.in. z reportażowych, nietuzinkowych ujęć z podróży, nie tylko po zakątkach Europy. Japonia fascynuje ich zderzeniem dwóch światów: bogatej tradycji oraz nowoczesnej popkultury, konsumpcjonizmu przenikającego się na ulicach, w świątyniach i parkach. Z równą pasją opowiadają o nim i uwieczniają obiektywem. Więc styczniowy wernisaż wystawy „Nie/podobieństwa. Japonia na zdjęciach” wyjątkowo się przeciągnął.

Rotary Club Olsztyn Varmia świętowało szóste urodziny, które były też okazją do podziękowań dla firm i instytucji z którymi współpracuje. MADE IN też zebrał ciepłe słowa od rotarian, wszak jesteśmy rówieśnikami i te okrągłe sześć lat z satysfakcją wspieramy projekty RCOV. Jednym z owoców pracy klubów rotariańskich był grant, który pomógł stworzyć Kuchnię Społeczną dla Banku Żywności. Przy kuchennych klimatach przebiegły też i tam same urodziny w Kuźni Społeczenej. Uświetnił je pokaz kulinarnych umiejętności Jagny Niedzielskiej, propagatorki idei niemarnowania żywności „zero waste”. I trzeba przyznać, że kiedy wjechał tort, był tak pyszny, że faktycznie nie zmarnował się ani okruch.

PRZENIKANIE OSOBOWOŚCI

PODRÓŻ W CZASIE I PRZESTRZENI

Częstym motywem rysunków i obrazów Henryka Cześnika, wybitnego artysty i pedagoga z Sopotu, jest sala szpitalna. Przemijanie, degradacja materii malowana m.in. na prześcieradłach, przypomina o tym, co nieuchronne. Znak rozpoznawczy Jana Pruskiego, malarza, grafika i rzeźbiarza z Olsztyna to abstrakcje i prace figuratywne, przejmujące instalacje przepełnione emocjami, refleksją nad kondycją człowieka. Artyści przyjaźnią się od lat, a ich wspólna wystawa „Przenikanie” w Galerii Amfilada MOK to okazja, aby poznać dwie wizje świata wybitnych osobowości sztuki współczesnej. Wizje przepełnione troską o to, w którym kierunku podąża człowiek. Wystawa potrwa do 15 marca.

Koronkowe rękawiczki, stare zegary, tarka na korbkę czy mini-warsztat stolarski. Wiekowe skarby z wielu dziedzin życia zaprezentowała wystawa najnowszych zabytków zakupionych, pozyskanych i zakonserwowanych w Muzeum Warmii i Mazur w 2019 roku. Wśród prawie 200 eksponatów znalazły się m.in. plakaty z ulic Olsztyna z 1945 roku, siekierka krzemienna z Rychlik i inne relikty kultury materialnej starożytnych osadników czy kolekcjonerskie nominały 2018–2019, w tym moneta w kształcie kuli, przekazane przez NBP w Warszawie. Słowem: podróż w czasie i przestrzeni pokazująca to, co na co dzień trafia do muzealnych magazynów m.in. z prywatnych zbiorów.

Olsztyn, 17 stycznia 2020

Obraz: Beata Waś

Obraz: Beata Waś

Olsztyn, 17 stycznia 2020

Olsztyn, 17 stycznia 2020

Olsztyn, 19 stycznia 2020

089


Obraz: WPB w Olsztynie

Obraz: Rafał Radzymiński

W DOBRYM TOWARZYSTWIE

FOTOGRAF I REŻYSER PO PÓŁ WIEKU

ZOSIA, RETINA I OLSZTYN

Klub „U Artystów” gościł wystawę zdjęć z planu filmowego „Brzezina” Andrzeja Wajdy przy okazji 50. rocznicy powstania filmu. W trakcie realizacji zdjęć w 1970 roku, wraz z ekipą filmową w Puszczy Kampinoskiej przebywał olsztyński dziennikarz, fotograf i późniejszy student łódzkiej filmówki, 20-letni Tomasz Śrutkowski. Na dokumentowanie pracy na planie, a przede wszystkim reżysera, dostał zgodę od niego samego. Zdjęcia przeleżały w domowym archiwum Śrutkowskiego kilkadziesiąt lat. W 2013 roku napisał on do Wajdy o pomyśle wystawy i albumu. W odpowiedzi reżyser zasugerował, by proponowany album autor zdjęć „ożywił swoim tekstem wydobytym z przeszłości”. Tak powstała i książka, i wystawa.

Od ponad 60 lat obserwuje Olsztyn przy pomocy obiektywu aparatu fotograficznego. Zaczęła w późnych latach 50., kiedy to przyszły mąż podarował Zofii Barankiewicz Kodaka Retinę, który stał się narzędziem do kronikowania (dzisiaj to oczywiście cyfra i komórka) zwykłego i niezwykłego życia miasta, którego była świadkiem. W Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej autorka promowała album wydany przy wsparciu Gminy Olsztyn „Pani Zosi spacerki po Olsztynie” (układ zdjęć faktycznie pozwala na spacer wedle przebiegu ulic). Namawiała do dokumentowania życia wokół siebie, by nie odchodziło wraz z ludźmi. – A trzeba interesować się wszystkim. Ja, nawet jak zobaczę motor, to lecę go obejrzeć – przyznaje.

OBIEKTYW NA KRAJOBRAZ

GALA NA NOWĄ DROGĘ ŻYCIA

Ponad 60 lat poświęcił fotografii i w swojej twórczości dotknął wszystkich jej technik. Paweł Pierściński realizował wiele tematów, ale podstawowym obszarem jego zainteresowania był kielecki krajobraz. Efekt jego czarno-białej dokumentacji, m.in. krajobrazu kulturowego naznaczonego śladami pracy człowieka, kielecczyzny przemysłowej, zabytków, wnętrz, zaprezentowało BWA Galeria Sztuki. Można tu zobaczyć abstrakcyjny wymiar struktur ziemi, wody, chmur, wieloznaczeniowe montaże fotograficzne. Obszerną, inspirującą wystawę artysty zmarłego trzy lata temu, można oglądać w sali głównej do 1 marca.

Ślub i wesele to ogromne wyzwanie, ale do ogarnięcia bez stresu wraz z zespołem profesjonalistów. I takich gościła I Gala Otwarcia Sezonu Ślubnego na Warmii i Mazurach „It’s Wedding Time” w Hotelu Omega. W programie pokazy mody ślubnej, wieczorowej, bielizny i panele dyskusyjne z poradami, od kreacji podkreślających urodę i osobowość, poprzez formy zaproszeń, pomysłów na sesje i menu, aż po oszczędności na niepotrzebnych rzeczach. Słowem – ogromna dawka inspiracji w nastrojowym otoczeniu. Pierwsze tego typu wydarzenie w regionie okazało się strzałem w dziesiątkę dla przyszłych małżonków, ich rodzin i osób z branży. By tradycyjnie potem powiedzieć: ach, co to był za ślub!

Olsztyn, 27 stycznia 2020

Obraz: BWA

Obraz: Koto Foto

Olsztyn, 21 stycznia 2020

090

Olsztyn, 30 stycznia 2020

Olsztyn, 2 lutego 2020


FOTORELACJA

BIURO TALENTÓW CYKL „POZA GALERIĄ” - W DRUKU I NA ŻYWO Srebro i szlachetne kamienie, albo drewno z rozbiórki starej stodoły. Pędzel, albo głośnik wywołujący drgania. Posługują się rozmaitymi materiałami i narzędziami, aby osiągnąć oryginalny efekt w swoich dziełach. Sześć wybitnych artystycznych osobowości zaprezentował wernisaż podsumowujący 2019 rok cyklu „Poza galerią” na łamach magazynu. 16 stycznia prace wypełniły trzy kondygnacje nowoczesnego biurowca Centrum Doradztwa Europejskiego i Finansowego, mecenasa projektu. – W tym roku minie pięć lat odkąd wspólnie zaczęliśmy prezentować artystów, którzy ujęli nas swoim talentem i nietuzinkową twórczością – tłumaczy Elżbieta Lendo, współinicjatorka cyklu „Poza galerią”. – Początkowo zakładaliśmy, że będą to twórcy na początku swojej drogi artystycznej, których sztuka potrzebuje promocyjnego wsparcia. Nie do końca nam się udało, bo wielu z nich ma na koncie nagrody, są cenieni przez krytyków i rynek sztuki. Dołożyliśmy cegiełkę do promocji 26 wybitnych postaci. Przy kieliszku wina można było porozmawiać z artystami o inspiracjach i negocjować ceny prac. Jak choćby Filipa Popławskiego, który wypełnił całe piętro malarstwem o potężnym ładunku emocji. Ita Haręza przeniosła na płótno fragmenty ukochanych miejsc. Przywiozła z rodzinnych Talk pod Giżyckiem nastrojowe prace łączące rysunek z drukiem cyfrowym. Dorota Skrzeczyńska z Olsztyna zaprezentowała autorską biżuterię wykorzystującą drewno i kamienie szlachetne. Natalia Tejs mieszkająca na warmińskiej wsi, przeniosła zanikające fragmenty regionu na kawałki starego drewna. Marcin Piotrowicz z pomocą urządzenia wdług własnego patentu, przetworzył dźwięki na formę wizualną – niepowtarzalne mozaiki i abstrakcje. Robert Listwan, barwna postać lokalnego świata sztuki, pokazał jeden monochromatyczny obraz. A jego drugie dzieło – portret Krzysztofa Komedy na T-shircie marki Bytom, pojawiło się w wernisażowym outficie redaktora naczelnego magazynu. Bo sztuka wchodzi nie tylko pod strzechy i do biur, ale i do garderoby. Fotorelacja: Agnieszka Blonka


FOTORELACJA

OSTATNIE TANGO W OSTRÓDZIE I NOWOROCZNY BAL HARMONY POLISH HOTELS

092

Bal, który zaczyna się uroczystym koncertem w filharmonii? Robiło to wrażenie. Fundacja Harmony Polish Hotels zainaugurowała noworoczne bale dla środowiska hotelarskiego. Skoro hotelarzom od zawsze przyświeca misja gościnności, tym razem sami jej posmakowali. Fundacja Harmony Polish Hotels skupia hotele będące polskim kapitałem po to, by z wiarą budować przyszłość rodzimej branży. Dzisiaj skupia w kraju około 40 hoteli, które wyróżniają się swoją tożsamością i promują wysoki standard obsługi gościa. W listopadzie prezesem fundacji została olsztynianka Elżbieta Lendo, która stworzyła sieć hoteli Lendo Hotels. Stąd inauguracyjny I Noworoczny Bal Harmony zagościł w jednym z nich – ostródzkim Willa Port Art & Business. Jednak preludium do zabaw y była uczta najwyższej rangi – goście z całej Polski spotkali się wpierw na uroczystym koncercie noworocznym w Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej. Orkiestra pod batutą Piotra Sułkowskiego towarzyszyła cygańskiemu wirtuozowi skrzypiec światowej klasy, Roby’emu Lakatosowi, którego wspierała SawarS Tango Orquesta. Widownię przeprowadzili po najsłynniejszych tangach świata. – Wiadomo, że do tanga trzeba dwojga, dlatego my, hotelarze, uważamy,

że do rozwinięcia potencjału naszej branży też potrzebujemy partnerów i współpracy. Ta integracja jest niezbędna, by być atrakcyjniejszym i lepszym – przytoczyła ze sceny Elżbieta Lendo. W tym roku Harmony Polish Hotels planuje już podwoić ilość hoteli zrzeszonych w fundacji, by w ciągu dwóch lat skupić około 300 obiektów. Misja wspólnotowa niesie za sobą wsparcie marketingowe dla hoteli członkowskich, wspólne wydawnictwo promocyjne oraz programy lojalnościowe (należy do nich już ponad 40 tys. klientów), własny system rezerwacyjny, doradztwo i szkolenia, a wszystko to przy zachowaniu niezależności. Jak wyczytaliśmy w podziękowaniach dla gości, „Harmony Polish Hotels to wiara w marzenia wielu hoteli, poprzez którą budujemy przyszłość każdego hotelu osobno i wszystkich razem”. A wracając na parkiet w Willa Port Art & Business – podróż po znanych tangach wprowadziła przeszło setkę hotelarzy w taneczny klimat. Jak zapowiedziała już ze sceny gospodyni wieczoru… „z orkiestrą umówiłam się, że kończymy we wtorek o szóstej rano”. Goście przyjęli to nad wyraz entuzjastycznie, zważywszy, że usłyszeli te słowa sobotniego wieczoru. Fotorelacja: Michał Kownacki


FOTORELACJA

093


FOTORELACJA

KADRA PROSTO Z NIEBA CZWARTE URODZINY TERM WARMIŃSKICH

Skoro wszystko to dzieje się nad wodą, to muzyka na wstęp prosto ze ścieżki filmowej „Piraci z Karaibów” tylko podkreśla szaleństwo i atrakcyjność Term Warmińskich. Bal z okazji czwartych urodzin jednego z najpopularniejszych miejsc w tej części kraju zwieńczył kolejny udany rok dla Term. Po każdym sezonie słyszymy o rekordowych liczbach i tym razem nie było wyjątku: 371 tys. odwiedzających w 2019 roku, 120 zorganizowanych konferencji i 750 tys. wydanych posiłków w restauracji. W tym roku do statystyk trzeba dorzucić jeszcze mieszkających tu kilkanaście tys. pszczół. Tak, tak – na dachu obiektu postawiono bowiem ule. Termy Warmińskie zostały w ub. roku laureatem ogólnopolskiej nagrody dla obiektów rekreacyjno-wypoczynkowych przyjaznych dla rodzin z dziećmi. Repertuar wydarzeń zaskakuje gości w każdym wymiarze. Ostatnio Termy promowane są m.in. poprzez kolekcję sukien. W kwietniu koronkowe kreacje będą prezentowane w Dubaju, a potem w Mediolanie. Wielkie firmy przyjeżdżają tu kręcić spoty reklamowe, a raz w roku przyjaciele Term bawią się właśnie na rocznicowym balu. – Dzisiejsza pozycja Term Warmińskich to efekt pracy całego naszego zespołu, który od początku działalności jest niemal w niezmienionym składzie. To nasz sukces – powiedziała Elżbieta Lendo, prezes Lendo Hotel Group, zarządcy Term. – Po prostu lubimy bawić się naszą pracą i tak to właśnie wychodzi. Chwaliła zespół, choć najwięcej komplementów tego wieczoru zebrała właśnie ona. Od głównej menadżerki: „mamy szefową wizjonerkę i jeśli traficie kiedyś na taką, to podziękujcie losowi”; od starosty: „wierzyliśmy w Termy, ale zastanawialiśmy się, kto je poprowadzi i najważniejszym momentem był dzień, kiedy to wszystko trafiło na taką osobę jak Ela”; byłego marszałka: „marzenia stały się rzeczywistością”. Ponoć świeże pomysły wpadają do głowy, kiedy na wszystko spojrzy się z dystansu i łamie pewne bariery. Co więc wymyśla szefowa? Zabiera kadrę na pokład samolotu, by wszyscy skoczyli ze spadochronem. W Termach nie działa się szablonowo, tempo pracy jest szybkie, ale wyniki mówią same za siebie. Fotorelacja: Zbyszek Cybulski

094



LISTA DYSTRYBUCJI

ZNAJDŹ NAS JESTEŚMY TAM, GDZIE SĄ NASI CZYTELNICY

OLSZTYN RESTAURACJE, KAWIARNIE:

Restauracja KORNER, ul. Dąbrowszczaków 8/9 • Kawiarnia Moja, ul. Dąbrowszczaków 10 • Drewno i Ogień, ul. Prosta 7/9 • Parowar, ul. Skłodowskiej 24 • Pizzeria Diavolino, ul. Okopowa 18 • Mezze, ul.Kołłątaja 19 • U Artystów, ul. Kołłątaja 20 • Słodycz Tej Krainy, ul. Kołłątaja 23 • Handmade Cafe&Pub, ul. Kołłątaja 3 • Yoko Sushi, ul. Stare Miasto 17/21 • Hammurabi, ul. Prosta 3/4 • Caffee Station, ul. Prosta 18/22 • Restauracja Prosta, ul. Prosta 38 • Stary Zaułek, ul. Rodziewiczówny 8 • Malta Cafe, ul. Lelewela 6a • Restauracja Staromiejska, ul. Stare Miasto 4/6 • House Cafe, ul. Stare Miasto 11 • Pierogarnia, ul. Stare Miasto 26/27 • SiSi Coffee, ul. Stare Miasto 28/2 • Highlander, ul. Stare Miasto 29/32 • Via Napoli, ul. Okopowa 21 • Herbaciarnia ZEN, ul. Okopowa 23 • Restauracja Casablanka, ul. Zamkowa 5 • Browar Warmia, ul. Nowowiejskiego 15 • Kawiarnia Awangarda, ul. Staromiejska 13 • Ceska Hospoda, Targ Rybny 14 • Coctail Złoty Klucz, ul. 11 Listopada 5 • Pijana Czapla, ul. Górna 1 • Restauracja Rolki, ul. Mochnackiego 5/1 • Konopna Farmacja, ul. Prosta 23 • Steakownia, ul. Warszawska 2/2 • Na Rogu Czasu, ul. Wilczyńskiego 6c • Plankton, ul. Jeziorna 8 • Restauracja Przystań, ul. Żeglarska 3 • Tawerna Przystań, ul. Żeglarska 6 • Słoneczna Polana, ul. Sielska 38A • Zatoka Smaku, ul. Wodna 1c • Cudne Manowce, ul. Bolesława Chrobrego 4 • Pizzeria Wiśniowy Piec, ul. Kołobrzeska 3 • Kawiarnia Kofikada, ul. Prosta 18a/22 • Ristorante Da Andrea Casa del Prosecco, ul. Kołłątaja 15 • Restauracja Kawa i Trawa, ul. Kotańskiego 4 • Nowowiejski Cafe, ul. Głowackiego 1 • Krova grill & pub, ul. Księdza Jana Hanowskiego 9/61 • Mała Italia, ul. Księdza Jana Hanowskiego 9 • Entliczek Pentliczek, ul. Prosta 12/14 • Restauracja KINGYO, ul. Bolesława Chrobrego 5 • Restauracja Pesto, ul. Hozjusza 11 • Provincja, ul. Lelewela 3

HOTELE:

Hotel Kur, ul. Bałtycka 89 • Hotel Dyplomat, ul. Dąbrowszczaków 28 • Hotel Warmiński, ul. Kołobrzeska 1 • Hotel Wileński, ul. Knosały 5 • Hotel Park, ul. Warszawska 119 • Hotel Omega, ul. Sielska 4a • Hotel Przystań & Spa, ul. Żeglarska 3 • Hotel & SPA Pirat, ul. Bałtycka 95 • Hotel Manor, ul. Kanarkowa 47 • Hotel Villa Pallas, ul. Żołnierska 4, Tiffi Boutique Hotel, ul. Żeglarska 7 • Hotel Kopernik, Aleja Warszawka 37

URODA, ZDROWIE, MODA: 096

St u d i o M a k i j a ż u P e r m a n e n t n e g o Ewe l i na Kulawczyk, ul. Kuronia 9/1, • Alfa Dental, ul. Iwaszkiewicza 1 • Pracownia Wizerunku, ul. Partyzantów 76 • Yasumi, ul. Sikorskiego 19 lok. 16

Aktualny numer MADE IN dostarczyliśmy do wszystkich miejsc dystrybucji najnowszym SUV-em marki Skoda - modelem Kamiq (test auta na www.madeinwm.pl)

• EPI Centrum, ul. Samulowskiego 3B • Klinika Look Med, ul. Lelewela 6a/3 • Koemi, ul. 11 Listopada 7 • Matraccy Fryzjerstwo, ul. 1 Maja 22 • Salon fryzjerski SALSA, ul. Mrongowiusza 4 • Arianne Salon Ślubny, ul. Pieniężnego 5 • Salon Jean Luis David, ul. Piłsudskiego 16 • Salon VIDO, ul. Orkana 11 • Guru Bio. Fryzjerstwo, Stare Miasto 28 • La.Lila, ul. Kościuszki 84D • Olsztyńskie Centrum Medycyny i Sportu, ul. Poprzeczna 18 • BELOVED BeautyPlace, ul. Kotańskiego 4 • Salon urody E-xclusi-W, ul. Polna 1b • Stomatolog Kraina Uśmiechu, ul. Barczewskiego 1 • Salon Deręgowski Sport, ul. Tuwima 26 • Jean Luis David, ul. Tuwima 26 • Monelly Studio Urody, ul. Marii Curie Skłodowskiej 18/20 • Fitness Club Sylwetka, ul. Wilczyńskiego 8 • Fitness Dynamic, ul. Wilczyńskiego 29 • Klinika Okólna, ul. Okólna 3 • Orto-Dent, ul. Kleeberga 6/2 • Kinetic Fitness Club, ul. Piłsudskiego 44A • Body Perfect, ul. Kętrzyńskiego 5 • Atelier Fryzjerskie, ul. Armii Krajowej 3 • Stomatologia Estetyczna Elżbieta & Karol Sujka, ul. Targ Rybny 14 • Akademia Urody Brigitte, ul. Żołnierska 4|Willa Pallas • SHOW­R OOM Sylwia Kopczyńska, ul. Andrzeja Samulowskiego 2C • Avi Dental, ul. Barcza 48/6L • Nails&Lashes by ViktoriaOlimpia, ul. Jagiellońska 55B/4B • Kinetic Fitness Club, ul. Tuwima 26 (Galeria Warmińska) • Joga Centrum, ul. Mickiewicza 31/1 • Gabinet Stomatologiczny Alfa Dental, ul. Iwaszkiewicza 22A/1 • Fryzjer Krzysztof Hrecki, ul. Grunwaldzka 23 • Klinika Mia Bella, ul. Leśna 16/4h • Centrum Estetyczne Małgorzata Muzińska, ul. Popiełuszki 24 lok. H06

MOTO:

Skoda Polbis Auto, ul. Partyzantów 26 • Audi Auto Wimar, ul. Rataja 15 • V W Auto Wimar, ul. Rataja 15 • Fiat Jeep Citroen RESMA, ul. Obrońców Tobruku 5 • Toyota Mir-Wit, ul. Obrońców Tobruku 11 • BMW Service Wyza, ul. Sikorskiego 4 • Honda Daszuta, ul. Sikorskiego 33 • Hyundai Daszuta, ul. Tuwima 23 • Motostrefa, ul. Piłsudskiego 93B • BMW Zdunek, ul. Warszawska 117 • Volvo NordAuto, ul. Warszawska 117c • Opel Mibo, ul. Jagiellończyka 41c • Peugeot PZM, ul. Sielska 5 • SsangYong Sikorski, ul. Sielska 43 • Nissan Suzuki Subaru Max Usługa, ul. Leonharda 3 • Kia JD Kulej, ul. Lubelska 40 • Mercedes Mazda Auto Idea, ul. Towarowa 11 • Renault Alcar, ul. Lubelska 39A • Salon KTM Yamaha, ul. Lubelska 35D • Ford JD Kulej, ul. Budowlana 7 • Auto Salon Mazurek, ul. Lubelska 29 • Bling Factory, ul. Lubelska 43i • Janczar, ul. Lubelska 35D

INNE:

Miejski Ośrodek Kultury, ul. Dąbrowszczaków 3 • Zoom Room, ul. Świerkowa 36 • Urząd Miasta Olsztyn, ul. Jana Pawła II 1 • Biblioteka Abecadło, ul. Piłsudskiego 16 • Kancelaria Prawna Wojarska Aleksiejuk & Wspólnicy, ul. Dąbrowszczaków 8/9 • Traveland Biuro Podróży, ul. Knosały 7 • Olsztyńskie Centrum Bowlingu, ul. Kromera 3 • Urząd Marszałkowski, ul. Emilii Plater 1 • Doradca Podatkowy BRBK, ul. Zientary Malewskiej 25 • CDEF, ul. Zientary Malewskiej 20B • Koszary Funka, ul. Kasprowicza 4 • TVP Olsztyn, ul. Radiowa 24 • Radio Olsztyn, ul. Radiowa 24 • Art School, ul. Barczewskiego 1 • Eranova, ul. Obrońców Tobruku 3 • Mądre Klocki ul. Tuwima 26 • Studio Form Architektonicznych PANTEL, ul. Rybaki 40 • Warmiolandia, ul. Warszawska 117 • M3, ul. Budowlana 2 • Tor Kormoran, ul. Sprzętowa 6 • Park Trampolin 7 Jump Street, ul. Leonharda 7 • Warmińsko-Mazurska Specjalna Strefa Ekonomiczna, ul. Barczewskiego 1 • Oxford Academy, ul. Żurawskiego 1A/12 • Przedszkole Junior Academy, ul. Żurawskiego 1A / 11

• Honesto Olsztyn, ul. Lipowa 15A • Centrum Sportu i Rehabilitacji Biernat, ul. Bydgoska 33 • Showroom Ceramoteka, ul. Sikorskiego 19 • New House, ul. Warmińska 7/4 • Citi Handlowy Bank, ul. Pstrowskiego 16 • Kino Studyjne Awangarda 2, Plac Jana Pawła II 2/3 • Bel-Pol Olsztyn, ul. Tuwima 25 • Akademia.Efektywna-nauka.pl, ul. Ratuszowa 3/1 • Kuźnia Społeczna, ul. Marka Kotańskiego 1 • Marina Maison, ul. Armii Krajowej 3 • Studio Tatuażu Silent Ink, ul. Mochnackiego 1 • Soul Beads, ul. Kościuszki 3

WARSZAWA

Steakownia, ul. Krucza 23/31 • La Tomatina, ul. Krucza 47 • Cafe Krucza 23, ul. Krucza 23 • Green Cafe Nero, ul. Marszałkowska 84/92 • Costa Coffee, pl. Trzech Krzyży 18 • Starbucks Coffee, pl. Trzech Krzyży 18/ 16 • Na Lato, ul. Rozbrat 44a • Crazy Butcher, Hala Koszyki, ul. Kosz ykowa 63 • Camera Work Studio, ul. Schillera 6 lok. 54 • The Farm, ul. Mokotowska 8 • B52, ul. Marszałkowska 84/92 • Słoik, ul. Złota 11

ELBLĄG

Salon Urody Marzena Gross, Elbląg, ul. Nitschmana 20/22 • Hotel Srebrny Dzwon, Kadyny • Hotel Elbląg, Elbląg, Stary Rynek 54-59 • Klinika Dental Clinic, Elbląg, ul. Grobla św. Jerzego 15 • Restauracja Studnia Smaków, Elbląg, ul. Studzienna 31a • Hotel Młyn, Elbląg, ul. Kościuszki 132 • Salon Fryzjerski Point, Elbląg, pl. Dworcowy 3a • Młyn Klekotki Resort & SPA, Klekotki 1

POWIAT OLSZTYŃSKI

Zalesie Mazury Active SPA, Barczewo, Zalesie 12 • Hotel Azzun, Kromerowo 28 • Pensjonat Słoneczny Brzeg, Rukławki 100 • Steakownia, Biskupiec, ul. Warmińska 2 • Restauracja na Rynku, Biskupiec, pl. Wolności 5c • Hotelik Atelier, Biskupiec, ul. Mickiewicza 31 • ZM „Warmia”, Biskupiec, ul. Olsztyńska 3 • Krystian Szeląg – Kancelaria Adwokacka, Biskupiec, ul. Mickiewicza 6b/lok.4 • Hotel Jabłoński, Dorotowo 74b • Galery69, Dorotowo 38 • Bajkowy Zakątek, Guzowy Piec 17 • Młodzi Duchem, Biesal 80B • Karczma Warmińska, Gietrzwałd, ul. Kościelna 1 • Restauracja Sielanka, Gietrzwałd, ul. Olsztyńska 38 • Hotel Masuria, Worliny 33 • Restauracja Rukola, Dywity, ul. Spółdzielcza 1 • Mazury Golf&Country Club, Naterki, ul. Golfowa 20a • Hotel Marina Club, Siła 100 • Przystanek Zatoka, Siła 85 • Karczma w Stodole, Tomaszkowo, ul. Wulpińska 63 • Między Deskami, Tomaszkowo, ul. Wodnika 3 • Cukiernia i Kawiarnia Konfitura, Olsztynek, ul. Świerczewskiego 3/3 • Restauracja z Zielonym Piecem, Olsztynek, ul. Floriana 1 • Restauracja Alibi, Stawiguda, ul. Klonowa 1 • Salon fryzjerski, Stawiguda, ul. Mazurska 2/1 • Restauracja Złoty Strug, Pluski, ul. Jeziorna 83 • Restauracja Wiktoria, Dobre Miasto, ul. Orła Białego 18 • Kwaśne Jabłko, Włodowo 27 • Fajne Miejsce, Tłokowo 72 • Pałac Warlity, Warlity Małe 8 • Gospoda Warmińska, Burtyny 26A

POWIAT OSTRÓDZKI

Hotel Anders, Stare Jabłonki, ul. Spacerowa 2 • Hotel Miłomłyn, Miłomłyn, ul. Ostródzka 2b • Restauracja Park, Morąg, ul. 11 Listopada 12 • Hotel Platinum, Ostróda, ul. Wyszyńskiego 11a • Hotel Villa Port, Ostróda, ul. Mickiewicza 23 • Restauracja Lalo, Ostróda, ul. Mickiewicza 17c • Enjoy Fitness Club, Ostróda, ul. Jana Pawła II 9 • Pałac Pacółtowo, Pacółtowo 2 • Stara Szkoła, Wysoka Wieś 27 • Hotel SPA Dr Irena Eris, Wysoka Wieś 22 • Zajazd Austeria, Rychnowo 6b • Agroturystyka Glendoria, Ględy 45 • Kawa na Ławę, Ostróda, ul Czarnieckiego 19 • Lecznica przy Młynie, Ostróda, ul. Adama Mickiewicza 21C

• Gospoda Sajmino, Ostróda, ul. Olsztyńska 57 • Zabart.com, Ostróda, ul. Czarnieckiego 32 • Narie Resort&Spa, Wilnowo 34 • Kawiarnia u Smolejów, Łukta, ul. Mazurska 4

POWIAT NIDZICKI

Restauracja Pod Zamkiem, Nidzica, ul. Słowackiego 7 • Hotel u Komtura, Nidzica, ul. Zamkowa 2 • Best Drive Kunicki, Nidzica, ul. Warszawska 22 • Ośrodek rekreacyjny MON Omulew, Czarny Piec • Ostoja Sport Resort, Januszkowo 27 • Garncarska Wioska, Kamionka 5 • Kawiarnia Ewik Cafe, Nidzica, ul. Traugutta 20 • Karczma Pod Gołębiem, Nidzica, ul. Sienkiewicza 10 • Kamieniczka, Nidzica Pl. Wolności 4

POWIAT MRĄGOWSKI

Restauracja Bella Italia, Mikołajki, pl. Handlowy 11 • Hotel Mikołajki, Mikołajki, al. Spacerowa 11 • Kuchnie Świata, Mikołajki, pl. Wolności 11 • Kuźnia Czekolady, Mikołajki, pl. Wolności 9/16 • Hotel Robert’s Port, Stare Sady 4 • Restauracja City, pl. Wolności 11 • Restauracja Sielawa, pl. Wolności 13 • Grupa Amax, Mikołajki, pl. Wolności 9/61 • Tawerna pod Złamanym Pagajem, Mikołajki, ul. Kowalska 3 • Hotel Mrągowia, Mrągowo, ul. Giżycka 6 • Hotel Solar Palace, Mrągowo, Jaszczurza Góra 22 • Gościniec Molo, Mrągowo, ul. Jeziorna 1b • Chata Mazurska, Mrągowo, ul. Roosvelta 1 • Ach Mazury Stanica Mikołajki, Mikołajki, ul. Leśna 1 • Hotel Mazurski Dworek, Mikołajki, Stare Sady 1 • Stara Chata, Mrągowo, ul. Warszawska 9 • Małgosia Cafe, Mrągowo, ul. Ratuszowa 10 • Restau­r acja Spiżarnia, Mikołajki, Plac Handlowy 14 • Sunport Ekomarina, Mikołajki, ul. Stare Sady 4 BK

POWIAT GIŻYCKI

St. Bruno Hotel, Giżycko, ul. Brunona 1 • Restauracja Porto, Giżycko, ul. Nadbrzeżna 5a • Folwark Łękuk, Łękuk Mały 8 • Zamek Ryn, Ryn, pl. Wolności 2 • Gościniec Ryński Młyn, Ryn, ul. Hanki Sawickiej 3 • Karczma pod Czarnym Łabędziem, Rydzewo, ul. Mazurska 98 • PodKładka RestoBar, Giżycko, ul. Pasaż Portowy 21 • Vill-Med, Giżycko, ul. Wilanowska 24 • Steakownia, Giżycko, ul. Żeglarska 7/lok. U-9

POWIAT IŁAWSKI

• Instytut Kosmetologii Image, Iława, ul. Jana III Sobieskiego 14 • Notus Finanse, Iława, ul. Sobieskiego 14 • Hotel Port 110, Iława, ul. Konstytucji 3 Maja 7 • Hotel Grand Tiffi, Iława, Jarosława Dąbrowskiego 9 • Restauracja u Czapy, Iława, ul. Jana III Sobieskiego 2A • Yotto Sushi Bar, Iława, ul. Niepodległości 14 • Hotel Stary Tartak, Iława, ul. Biskupska 5 • Karczma Łabędź, Iława, ul. Marsa 2 • Wilk Studio Fryzur, Iława, ul. Sobieskiego 20B

POZOSTAŁE

Hotel Bartis, Bartoszyce, pl. Konstytucji 3 Maja 5 • Stodoła, restauracja i hotel, Bartoszyce, ul. Bema 9 • Termy Warmińskie, Lidzbark Warmiński, ul. Kąpielowa 1 • Hotel Krasicki, Lidzbark Warmiński, pl. Zamkowy 1 • Hotel Restauracja Górecki, Lidzbark Warmiński, ul. Olsztyńska 4 • Restauracja-Kawiarnia Starówka, Lidzbark Warmiński, ul. Hoża 39 • Zajazd pod Zamkiem, Kętrzyn, ul. Struga 3a • Restauracja Mazuriana, Szczytno, ul. Sienkiewicz 2 • Natura Mazur Hotel & SPA, Warchały, ul. Brajnicka 1 • Pałac Mortęgi Hotel & SPA, Mortęgi 3 • Miejsce Marzeń, Szczycionek 28 • Ośrodek Narciarski Kurza Góra, Kurzętnik, ul. Kurza 1 • Działdowska Agencja Rozwoju, Działdowo, ul. Władysława Jagiełły 15 • Hotel Przedzamcze, Działdowo, ul. Zamkowa 9 • Restauracja i Hotel WKRA, Działdowo, ul. Zamkowa 2 • Restauracja Baba Pruska, Sztynort 11 • Restauracja Słowiczówka, Ruciane Nida, ul. Ukta 32



NAPISY KOŃCOWE

PIOTR SUŁKOWSKI DYREKTOR WARMIŃSKO-MAZURSKIEJ FILHARMONII – SZKOLNA KSYWA: SUŁEK

PASJA (NA KTÓRĄ WCIĄŻ BRAKUJE CZASU): Latanie w przestworzach. Kurs pilota samolotu wciąż czeka na dobry moment do realizacji.

WAKACYJNA MIEJSCÓWKA: Od kilku lat spędza urlop z rodziną na Warmii i Mazurach i odkrywa tu mało znane atrakcje. Do jego hitów należy Pole Lawendowe, wytwórnia cydru Kwaśne Jabłko, leśne SPA przy Glendorii i sanktuarium w Gietrzwałdzie.

098

KREATYWNOŚĆ: Po rozpakowaniu walizki w garderobie, na kilka chwil przed koncertem okazało się, że ma frak, koszulę, eleganckie buty, ale brakuje czarnych skarpetek. Zamalował więc wystające spod spodni łydki czarną pastą do butów.

HISTORIA RODZINNA: To przekazywana z pokolenia na pokolenie porcelanowa rzeźba baletnicy. Nikt nie wie w rodzinie jakie jest jej pochodzenie, ale od kilku pokoleń zajmuje centralne miejsce w salonie.

LUBI: Prasowanie i pranie. Uwielbia te zajęcia, ale pranie często kończy się pretensjami członków rodziny – regularnie zmniejsza rozmiar wełnianych swetrów albo farbuje tkaniny.

ŻYCIOWE CREDO: Witając się zawsze pyta rozmówcę „co dobrego?”. Tym samym przekierowuje rozmowę na pozytywne aspekty i nie daje pola do narzekania, którego sam unika.

MIŁOŚNIK PIWA „ŚWIEŻE” z olsztyńskiego Browaru Kormoran. Mimo, że skosztował piw z różnych zakątków świata, uważa, że to numer jeden na Ziemi.

AKTYWNOŚĆ: To zacięty rowerzysta. W piwnicy filharmonii stoi jego rower miejski, którym porusza się po Olsztynie, często w garniturze.

NAJDZIWNIEJSZY KONCERT zagrał na jachcie zacumowanym na jeziorze Ouachita w USA. Orkiestra ubrana w stroje kąpielowe i muszki, po występie wskoczyła do wody.

Obraz: archiwum prywatne Piotr Sułkowski, Maciej Migoń, Michał Bartoszewicz

ULUBIONY GADŻET: Przypominająca świetlny miecz fluorescencyjna batuta, którą dostał od swoich dzieci na gwiazdkę. Zamierza użyć jej po raz pierwszy podczas Arena Festival film&music w Ostródzie. Dyrygowana przez niego orkiestra wykona motyw muzyczny z Gwiezdnych Wojen.


Wyprzedaż Hyundai 2019 teraz suma korzyści do 28 000 zł

SANTA FE

TUCSON

KONA

Nadchodzą SUV-y Hyundai Nadchodzą SUV-y Hyundai: luksusowy Hyundai SANTA FE, elegancki Hyundai TUCSON oraz dynamiczny Hyundai KONA. Wybierz spośród gamy modeli Hyundai i skorzystaj z wyprzedażowych promocji – atrakcyjnych cen i z leasingu 102%. Poznaj najwyższy poziom bezpieczeństwa i komfortu jazdy oraz zaawansowane technologie najnowszych modeli. Zapraszamy do salonu.

5-letnia Gwarancja Bez Limitu Kilometrów Hyundai dotyczy jedynie tych samochodów Hyundai, które były sprzedane Klientowi końcowemu przez Autoryzowanego Dealera Hyundai na warunkach opisanych w książce gwarancyjnej. Szczegóły dot. propozycji cenowej i programu gwarancyjnego, w tym wyłączeń gwarancji, dostępne są u Autoryzowanych Dealerów Hyundai. Prezentowana suma korzyści dotyczy modelu Santa Fe z roku produkcji 2019 o zużyciu paliwa od 6,8 do 7,4 l/100 km średnio we wszystkich fazach i emisji CO2 od 177 do 193 g/km, składają się na nią upust gotówkowy 25 000 zł oraz premia za odkup obecnego samochodu 3 000 zł, jest ona rekomendowaną sumą korzyści brutto i nie wyklucza wprowadzenia promocji dealera. Promocja obowiązuje od 01.01.2020 do odwołania lub wyczerpania zapasów. Samochody prezentowane w reklamie to: Santa Fe 2.0 CRDI 8AT 4WD (185 KM) w wersji PLATINUM z Pakietem Inspiration o zużyciu paliwa i emisji CO2 jak wymienione powyżej, Tucson 1.6 CRDI 7DCT 2WD (136 KM) w wersji Premium o zużyciu paliwa 5,8 do 6,3 l/100 km średnio we wszystkich fazach i emisji CO2 od 151 do 166 g/km oraz Kona 1.6 CRDI 7DCT 4WD (136 KM) w wersji Premium o zużyciu paliwa średnio od 5,5 do 5,9 l/100 km i emisji CO2 od 134 do 141 g/km.