Page 9

SZCZYTNO Miasto oszczędza na energii elektrycznej, ale wielu mieszkańcom mocno daje się to we znaki

PO CIEMKU DO PRACY ALBO OSZCZĘDNOŚCI, ALBO PODWYŻKI

Już od dłuższego czasu na wielu ulicach Szczytna w godzinach nocnych i wczesnorannych wyłączane jest oświetlenie. Miasto tłumaczy, że przynosi to duże oszczędności, jednak nie wszystkim mieszkańcom taka polityka władz się nie podoba. Najgorzej mają ci, którzy muszą wcześnie rano iść do pracy. - Latem jeszcze jakoś dało się wytrzymać, ale teraz, kiedy wychodzę nad ranem z domu, przeżywam ogromny stres – żali się pani Jadwiga z ul. Gdańskiej.

Pan Antoni z osiedla Królewskiego wczesnym rankiem codziennie wyjeżdża rowerem do pracy. Obecnie o tej porze jest jeszcze ciemno, a na ulicach, które przemierza, nie palą się latarnie. Drogę rozjaśniają mu tylko światła przy rowerze. - To prawdziwa tragedia, bo prawie nic nie widzę – żali się „Kurkowi”. Ten sam problem ma pan Adam z ul. Gdańskiej. Przed świtem wyjeżdża on samochodem do pracy. - Wszędzie jest ciemno. Żeby otworzyć garaż, muszę oświetlać sobie kłódkę latarką – opowiada. W gorszej sytuacji jest jego żona, dojeżdżająca rowerem. - Ona boi się o swoje bezpieczeństwo. Chyba będę musiał wstawać jeszcze wcześniej i podwozić ją samochodem – mówi pan Adam. Dodaje, że latem zdarzało się, że latarnie nie paliły się już od 23.00. - To, co robią władze, to zwykle świństwo. Jak chcą oszczędzać, niech zamontują lampy ledowe – nie kryje zdenerwowania mężczyzna. Mieszkanka tej samej ulicy, pani Jadwiga, również wychodzi do pracy wcześnie rano. Kobieta żali się, że poranne wyjście z domu to dla niej ogromny stres. - Najmniejszy podmuch wiatru

fot. „KM”

PORANNE CIEMNOŚCI

Egipskie ciemności towarzyszą wychodzącym do pracy nad ranem mieszkańcom m.in. ul. Władysława IV

powoduje, że człowiek ma duszę na ramieniu – mówi. Obecnie, kiedy aura coraz bardziej przypomina jesienną, sytuacja stała jeszcze trudniejsza, bo w ciemnościach nie widać kałuż, przez co łatwo w niej wejść. - Schodzę na asfalt, ale wtedy z kolei narażam się na to, że potrąci mnie samochód – mówi pani Jadwiga. Lampy wyłączane są również, wbrew temu, co mówią urzędnicy miejscy, także na ulicach wcale nie leżących na uboczu. - Był okres, że nawet przez cztery noce z rzędu panowały u nas zupełne ciemności – mówi Krzysztof Baran z ul. Narońskiego. Takie sytuacje powtarzały się cyklicznie raz na miesiąc lub półtora. Dopiero kiedy interweniował w tej

sprawie, lampy zostały włączone. Podobnych sygnałów do redakcji dociera więcej, nie tylko z osiedla Królewskiego, ale też ulic Mławskiej czy Reja. - Ludzie do mnie wydzwaniają, że mają na różne godziny do pracy, na przykład panie sprzątaczki czy kucharki ze szkoły policji. Wszyscy narzekają, że jest ciemno – mówi radna Anna Rybińska. Jej zdaniem taka sytuacja nie powinna mieć miejsca, bo stwarza nie tylko zagrożenie, ale też naraża mieszkańców na utratę mienia. - Jak całe osiedle jest wyłączone, to złodzieje mogą robić, co tylko chcą – twierdzi radna. Dodaje, że kilka razy już interweniowała w tej sprawie w urzędzie, ale bez większego skutku.

Post Scriptum Medyczny dylemat Szpital jest, chirurgii brak. Służbę zdrowia męczy rak, Chyba przyznać trzeba rację, Gdy czas zrobić operację. Bo gdy uraz, ból doskwiera, Na chirurgii mus wybierać, Czy ją zrobić jak przed laty, Bo wciąż wolne są etaty, Czy się uda bezboleśnie, Jak przystało, nowocześnie. Więc dylemat wciąż otwarty, Brak chirurgii to nie żarty. Daniel Filipowicz

Wiceburmistrz Krzysztof Kaczmarczyk tłumaczy, że wyłączanie oświetlenia ulicznego przynosi miastu duże oszczędności. W skali roku to nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. - Mamy do wyboru – albo podnosić podatki, albo racjonalizować wydatki. Wybieramy to drugie - mówi. Wyjaśnia, że latarnie są wyłączane tylko na obrzeżach miasta, ale nie w centrum oraz okolicach głównych dróg. - Na okres zimy na pewno dostosujemy oświetlenie do godzin, kiedy robi się jasno – deklaruje wiceburmistrz. Zapewnia, że już teraz nad ranem latarnie się palą. Według niego takie oszczędności to nie tylko specjalność Szczytna. Podobne rozwiązania wprowadzają też inne, w tym nawet znacznie większe miasta. Jako przykład podaje Toruń, gdzie jasno jest dopiero w centrum, natomiast na obrzeżach latarnie także są gaszone. Kaczmarczyk zauważa, że w przyszłym roku koszty energii mają znacząco wzrosnąć. - Możemy oczywiście pozostawić oświetlenie na całą noc, ale wtedy podniesiemy podatki nie o 4, lecz o 14% - mówi wiceburmistrz. Zapowiada, że za zaoszczędzone środki miasto zakupi 160 nowych, energooszczędnych opraw, które będą sukcesywnie zastępować stare. Politykę urzędu popiera radny Jerzy Kosakowski. Jego zdaniem nie ma sensu włączać latarń dla garstki osób. - Tak trzymać – zachwala posunięcia władzy radny. NIECH ZACZNĄ OD SIEBIE Mieszkańcy jednak mają inne zdanie. - Jeśli władze muszą oszczędzać, to może niech zaczną od siebie – proponuje pan Antoni. – Utrzymanie urzędu też dużo kosztuje – zauważa. - Płacimy podatki miastu i chcielibyśmy przynajmniej mieć minimum bezpieczeństwa – dodaje pani Jadwiga z ul. Gdańskiej. Z kolei niektórzy radni zastanawiają się, czy nie można by, zamiast wyłączać całe osiedla, gasić światło np. na co drugiej ulicy. Wiceburmistrz odpowiada jednak, że jest to niemożliwe ze względów technicznych. Ewa Kułakowska Nazwiska mieszkańców do wiadomości redakcji.

Kurek Mazurski nr 38 (939) 19.09.2012 r.

9

jhwqgsdjbhbkl  

bksdhsbhksabkasbhksa, whwhssx