Page 25

KRONIKA PROWINCJONALNA wań kartonowych, butelki po coli, itp. Z kolei na jedną z alejek, akurat świeżo skoszoną ktoś już ktoś zdążył wyrzucić wielkie płachty plastikowej folii - fot. 4. Na zdjęciu widać żółtą strzałkę, która wskazuje na krzaczki po drugiej stronie alejki. W tym zielonym gąszczu „Kurek” spostrzegł jakiegoś zagadkowego osob-

nika, który zaszył się w chaszcze tak głęboko, że wystawały mu tylko nogi - fot. 5. W wyniku bełkotliwej konwersacji, oraz po akcesoriach towarzyszących osobnikowi (flaszce z resztkami wiadomego napoju) okazało się, że uczestniczył on w porannej biesiadzie pod chmurką. Impreza była zbyt procentowa, no i stąd taki jej finał.

KĄCIK WYPOCZYNKOWY

T

ymczasem, i to dopiero niespodzianka, kilka kroków od leżącego osobnika natknęliśmy się na istne dziwactwo, czyli coś, co można byłoby nazwać letnią rezy-

7

dziną, choć już nie pierwszej świeżości, tak że zejście w dół jest także komfortowe, jak do pięciogwiazdkowego hotelu. Gdyby ów osobnik śpiący na trawce wiedział, że tuż obok

Tamtejsze lodowe smakołyki są serwowane ręcznie, a nie z automatu, więc mają nieco inny, nie taki stożkowaty kształt. Wafelki są jednak takie same, a gałki mają podobny smak, tyle że ich wybór jest bardzo duży. Cena za 1 gałkę to 1 euro, co jednak Polaka przeraża. Poza tym, mimo wszystko, oba miasta wyka-

zują pewne podobieństwa. Co prawda w Wenecji nie ma ulic, a tylko kanały, więc ma się wrażenie przebywania w mieście jak z bajki, ale same kamienice czy budynki wyglądają swojsko - sporo domów ma zniszczone zębem czasu elewacje, lub je całkiem utraciło i widać tylko gołe cegły - zupełnie jak u nas.

POLITYCZNY FESTIWAL 5 dencją pod gołym niebem. We wspomnianym lokalnym zagłębieniu sąsiadującym ze skwerkiem ktoś urządził sobie pośród krzaków kącik i tu uwaga - wyściełany dywanami z obszernym, wypoczynkowym fotelem - fot. 6. Nawet skarpa została wyłożona jakąś wykła-

niego znajduje się coś takiego, zapewne mógłby „wypoczywać”, tj. dochodzić do siebie w zupełnie innych, zgoła ekskluzywnych warunkach. Swoją drogą jest zastanawiające, kto zadał sobie tyle trudu, aby urządzić taką oto śródkrzakową rezydencję.

T

amże w Wenecji (ok. 60 tys. mieszkańców) latem, które u nas powoli mija, organizowane są ciekawe imprezy nazywane festiwalami politycznymi.

z wójtem i miejscowymi radnymi, o tyle w mieście brakuje tego rodzaju inicjatyw. Wydaje się, że warto byłoby organizować (np. na placu Juranda) po-

8 6

APETYT NA LODY

P

oprzednio było o wypoczynku pod gołym niebem, choć za nami już połowa września. Aura jednak sprzyja, momentami jest tak ciepło, że mieszkańcy miasta nie bez zainteresowania przechodzą

obok budek z lodami - fot. 7. Jak widać, kramik oferuje lody włoskie, które jednak nieco różnią się od oryginalnych, o czym informuje nasz współpracownik, który kilka dni temu wojażował po Wenecji.

Niekoniecznie na wodzie, a raczej na suchym lądzie spotykają się mieszkańcy miasta z lokalnymi władzami oraz miejscowymi działaczami politycznymi - fot. 8. No i rozpętują się dyskusje w miłej, niezobowiązującej atmosferze, a każdy może w nich uczestniczyć. O ile u nas w terenie, np. w gminie Szczytno odbywają się zwyczajowe spotkania mieszkańców danej wsi

dobne festiwale polityczne pod chmurką. Odpadają wówczas koszty wynajęcia sali, a liczba uczestników nie byłaby niczym ograniczona. Dla każdego mieszkańca miasta znalazłoby się miejsce, z kolei władze miałyby pole do popisu, przedstawiając ogółowi swoje plany i zamiary, zaś opozycja mogłaby się publicznie wypowiedzieć ad vocem, itp. tekst i foto: M.R.Plitt

Kurek Mazurski nr 38 (939) 19.09.2012 r.

25

jhwqgsdjbhbkl  

bksdhsbhksabkasbhksa, whwhssx

jhwqgsdjbhbkl  

bksdhsbhksabkasbhksa, whwhssx

Advertisement