Page 16

POWIAT Czy zawieszenie działalności chirurgii to tylko przejściowy problem, czy może zapowiedź poważniejszych kłopotów ZOZ-u?

SZPITAL NA ZAKRĘCIE

fot. archiwum x2

Oddział chirurgiczny szczycieńskiego szpitala wbrew zapowiedziom nie wznowił jeszcze działalności. Najprawdopodobniej nastąpi to dopiero 1 października. Lekarz, który zgodził się tymczasowo kierować chirurgią ma kontrakt tylko do końca roku. Kierownictwo placówki musi więc szukać nowego ordynatora. Tymczasem wszyscy zastanawiają się, jak w ogóle można było doprowadzić do zawieszenia działalności oddziału. - Władze powiatu pozostają ślepe i głuche na problemy szpitala – mówi doktor Joanna Pawłowicz – Radosz.

Zawieszenie działalności chirurgii to sygnał, że w szczycieńskim szpitalu źle się dzieje

KOORDYNATOR DO KOŃCA ROKU Od poniedziałku oddział chirurgiczny szpitala w Szczytnie znów miał przyjmować pacjentów. Tak się jednak nie stało. - Lekarze mają do końca miesiąca zaplanowane dyżury w innych szpitalach - tłumaczy p.o. dyrektora ZOZ Beata Kostrzewa. Chirurgia ma wznowić działalność dopiero od 1 października. Do końca roku na stanowisku koordynatora chirurgii będzie pracował dr nauk medycznych Stanisław Zaremba, który przyjechał tu z Podlasia. Doktorowi szpital w Szczytnie nie jest obcy – pełnił w nim już wcześniej dyżury. Kierownictwo placówki musi jednak szukać nowego ordynatora chirurgii, by ten już po nowym roku mógł budować zespół z prawdziwego zdarzenia. Tymczasem przed koordynatorem oraz dyrekcją ZOZ stoi poważne wyzwanie, jakim jest realizacja kontraktu zawar-

16

tego z Narodowym Funduszem Zdrowia. Nie będzie to łatwe zważywszy, że chirurgia ma do wypracowania do końca roku … ponad 1 mln złotych. Jeśli kontrakt nie zostanie zrealizowany, następny zaproponowany przez NFZ może być niższy, a to oznacza mniej pieniędzy. Przedłużające się zawieszenie działalności oddziału znacznie komplikuje sytuację. Szpital w Szczytnie nie wykonuje najwyżej opłacanych zabiegów, takich jak wycinanie wyrostków, pęcherzyków żółciowych czy zmian onkologicznych.

ŚLEPI I GŁUSI Wiele osób zadaje sobie teraz pytanie, czy tej sytuacji można było uniknąć. Zamknięcie jednego z ważniejszych oddziałów nie miało dotąd miejsca w historii szczycieńskiego szpitala. Nie brak głosów, że winę za to ponoszą w dużej mierze władze powiatu.

Kurek Mazurski nr 38 (939) 19.09.2012 r.

- Bardzo się dziwię, że były do tej pory ślepe i głuche na problemy szpitala. Jakość medycyny nie polega na uzdrawianiu murów, tylko na profesjonalnej kadrze – mówi prowadząca w Szczytnie prywatną praktykę lekarską doktor Joanna Pawłowicz – Radosz, odnosząc się m.in. do tego, że były już p.o. dyrektora ZOZ Marek Michniewicz oraz władze powiatu chwaliły się przeprowadzanymi w ostatnich latach w szpitalu remontami. Doktor przypomina, że sygnały o tym, że w placówce źle się dzieje, pojawiały się już od dawna. Jako przykład podaje artykuły w „Kurku”, w których pacjenci wielokrotnie skarżyli się na jakość świadczonej im pomocy. - Dyrektor za każdym razem stwierdzał, że nic się nie dzieje, a władze tolerowały, że ktoś przez dziewięć lat może być p.o. i jednocześnie rozwijać prywatną działalność – zauważa Pawłowicz – Radosz.

Z tym, że zawieszenie działalności oddziału chirurgicznego obciąża organ prowadzący szpital, zgadza się również prezes spółki „Vita – Med”, doktor Jerzy Topolski. - Podstawą każdego szpitala jest dbanie o ludzi. Pacjent może mieć nawet trochę gorsze warunki socjalne, ale jeśli jest odpowiednia kadra, on do takiego szpitala wróci – mówi Topolski. Przy okazji zwraca uwagę, że zamknięcie chirurgii naraża chorych z całego powiatu na poważne niebezpieczeństwo. Karetki pogotowia muszą przewozić stany nagłe oraz cięższe chirurgicznie przypadki do sąsiednich placówek. W tym czasie brakuje ich na miejscu, a przecież w sytuacji np. wypadku drogowego są tu niezbędne. - Budzi niepokój to, że bezpieczeństwo pacjentów zostało poważnie naruszone – mówi doktor. Jego zdaniem zawiniła niewłaściwa polityka kadrowa byłego dyrektora. - Jeśli jeden bardzo dobry chirurg się wyprowadza, a po nim drugi to znaczy, że coś jest nie tak. W tej sytuacji prędzej czy później musiało dojść do zamknięcia oddziału – twierdzi Topolski.

W NIEDOCZASIE Zasiadający w Radzie Społecznej szpitala wójt gminy Wielbark Grzegorz Zapadka dziwi się z kolei, że nikt nie przygotował planu awaryjnego. - Jeśli ktoś zarządza taką instytucją, to powinien przewidywać niekorzystne scenariusze, tym bardziej, że na oddziale chirurgicznym opiera się cały szpital – uważa wójt. Dodaje, że sam był zaskoczony informacją o zawieszeniu działalności chirurgii. - Na dobrą sprawę nie znam właściwie przyczyn. Wiem tylko tyle, co przeczytałem w prasie – mówi Zapadka. Zapowiada jednak, że rada na najbliższym posiedzeniu poruszy sprawę chirurgii. - Dziś jesteśmy w niedoczasie. Nowy dyrektor szpitala będzie musiał przedstawić nowe rozwiązania organizacyjne, by

jhwqgsdjbhbkl  

bksdhsbhksabkasbhksa, whwhssx