Page 1

twierdza Przemyśl po prawej (u góry): muzeum wypełnia centralną część kwartału zlokalizowanego w obrębie historycznego centrum miasta; charakter budynku kształtują dynamicznie uformowane elementy bryły — „forty”; na ich dachach znajdują się tarasy tworzące otwartą publiczną przestrzeń i prezentujące zwiedzającym malowniczą panoramę Przemyśla

po lewej: sytuacja

62

Architektura & Biznes  42010


fot.: Marek Horwat © Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej

Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej. Wielokulturowe Centrum Historii i Sztuki KKM Kozień Architekci

Marta Karpińska Sądząc po ilości konkursów architektonicznych organizowanych jak Polska długa i szeroka, można się spodziewać, że w ciągu najbliższych lat mapę naszego kraju pokryje sieć nowo wybudowanych muzeów. Niezależnie od efektów, jakie przyniesie ten instytucjonalny boom, oddane do użytku w 2008 roku Wielokulturowe Centrum Historii i Sztuki w Przemyślu zostanie zapamiętane jako pierwsza w powojennej Polsce zrealizowana od podstaw siedziba Muzeum Narodowego.

Architektura & Biznes  42010

63


twierdza Przemyśl przekrój A-A

64

przekrój B-B

Architektura & Biznes  42010


fot.: Marek Horwat © Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej

przekrój C-C

Architektura & Biznes  42010

na stronie obok (u góry) i powyżej (od góry): — główne wejście do budynku znajduje się w przestrzeni zawartej między fragmentami „fortów” — „fort” od strony ul. Ratuszowej to w zasadzie odrębna bryła powiązana z głównym korpusem muzeum szklanym pasażem — widok wschodniej elewacji muzeum — taka, a nie inna forma głównego korpusu budynku została podyktowana zarówno wytycznymi dotyczącymi funkcjonalnego rozlokowania muzealnych pomieszczeń, jak i ograniczeniami budżetowymi

65


twierdza Przemyśl

po lewej i na stronie obok: — prowadzące na pierwsze piętro schody, zamknięte pomiędzy nachylonymi pod różnymi kątami ścianami, tworzą teatralny efekt uzyskany za pomocą perspektywicznych skrótów i zabawy głębią planów — skomplikowana, pełna zaułków i widokowych otwarć struktura klatki schodowej — dzięki skromnej palecie materiałowej ograniczonej do szkła oraz imitującej trawertyn okładziny ściennej i podłogowej — kreuje wrażenie jednolitej, ciągłej przestrzeni

przekrój D-D

5

5

4

3

4

2

3

2

1 rzut parteru: 1. hol, 2. przestrzeń wystaw czasowych, 3. sala audiowizualna, 4. część biurowa, 5. pomieszczenia dostawcze

66

rzut 1. piętra: 1. klatka schodowa, 2. przestrzeń wystaw czasowych, 3. sala audiowizualna, 4. biblioteka, 5. pomieszczenia dostawcze

1

Architektura & Biznes  42010


ß

4

5

2

1

á

á

Architektura & Biznes  42010

A

A á

6 rzut 2. piętra: 1. przestrzeń ekspozycji, 2. magazyn, 3. kawiarnia (niezrealizowana), 4. archiwum, 5. część biurowa, 6. sala konferencyjna

B

â

C

á

D

â

C

D

3 ß

B

rzut dachu

67


twierdza Przemyśl

MUZEUM NARODOWE ZIEMI PRZEMYSKIEJ. WIELOKULTUROWE CENTRUM HISTORII I SZTUKI pl. Berka Joselewicza 1, Przemyśl INWESTOR: Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej w Przemyślu PROJEKT: KKM Kozień Architekci AUTORZY: Marek Kozień, Magdalena Kozień‑Woźniak, Katarzyna Kozień-Baczkowska KONSTRUKCJA: Mieszko Bakalus GENERALNY WYKONAWCA: Inżynieria Rzeszów POWIERZCHNIA — działki: 4 859 m2 — zabudowy: 1 665 m2 — netto: 5 287 m2 KUBATURA: 27 345 m3 KALENDARIUM — projekt: 2002–2005 — realizacja: 2005–2008 KOSZT: 20 mln zł netto

na stronie obok: widok z sali wystawowej na pierwszym piętrze

P

rzemyśl, na skutek różnorakich geopolitycz‑ nych przetasowań przesuwających tam i z po‑ wrotem granice państw i województw, w cią‑ gu wieków swojego istnienia raz za razem zmieniał terytorialną przynależność. Przy zachowaniu wszel‑ kich proporcji, w stuletniej historii Muzeum Naro‑ dowego Ziemi Przemyskiej można odnaleźć paralelę losów miasta — założona z inicjatywy Kazimierza Marii Osińskiego instytucja wielokrotnie zmienia‑ ła swój status, nazwę i siedzibę. Muzeum najdłużej funkcjonowało w przydzielonym mu przez komu‑ nistyczne władze w 1946 roku pałacu biskupów greckokatolickich przy ulicy Czackiego 3. W kwiet‑ niu 2000 roku Przemyska Archidiecezja Kościoła Greckokatolickiego na mocy orzeczenia Komisji Majątkowej odzyskała pałac, a władze muzeum — w obliczu pięcioletniego okresu wypowiedzenia — musiały rozpocząć starania o zorganizowanie dla swoich zbiorów nowej siedziby. W 2002 roku SARP ogłosił na polecenie Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podkarpackie‑ go ogólnopolski, otwarty, jednoetapowy konkurs realizacy jny na now y budy nek przemyskiego muzeum. Z ponad stu nadesłanych prac wyło‑ niono zwycięski projekt autorstwa krakowskiej pracowni KKM Kozień Architekci. Jak to bywa w przypadku inwestycji finansowanych ze środ‑ ków publicznych, realizację projektu poprzedził okres kilkuletniego zastoju. Akces Polski do Unii Europejskiej w 2003 pozwolił na pozyskanie dwa lata później znacznej części środków finansowych (siedemdziesiąt pięć procent wartości kosztory‑ sowej) z funduszy strukturalnych, dzięki czemu de facto udało się ruszyć budowę muzeum z miej‑ sca. Od dwóch lat Muzeum Narodowe Ziemi Prze‑ myskiej — współczesna wizytówka miasta — słu‑ ży turystom i lokalnej społeczności.

kontekst Podobno wśród części mieszkańców Przemyśla — przywiązanej do malowniczości staromiejskiej zabudowy i kontestującej jakiekolwiek jej maria‑ że ze współczesnymi formami architektoniczny‑ mi — charakterystyczna bryła muzeum wywołuje skojarzenia z bunkrem. Ta militarna konotacja jest

68

w pewnym sensie zbieżna z intencjami projektan‑ tów z pracowni KKM Kozień Architekci. Dwa ele‑ menty kompozycji budynku, jeden przekryty ele‑ wacją zachodnią od strony placu Rybiego, a drugi — wychodzącą na ulicę Ratuszową elewacją po‑ łudniową, nawiązują swoją formą do umocnień fortyfikacyjnych z czasów zaboru austriackiego. Pozostałości Twierdzy Przemyśl — niegdyś trze‑ ciej co do wielkości europejskiej budowli tego typu — obecnie stanowią jedną z atrakcji turystycznych miasta. W jaki sposób to architektoniczne nawią‑ zanie ma się odnosić do misji muzeum — Wielokul‑ turowego Centrum Historii i Sztuki — trudno na pierwszy rzut oka stwierdzić. Budowa fortyfikacji pod koniec XIX wieku spowodowała ożywienie go‑ spodarcze i przyśpieszyła rozwój miasta. Kto wie, być może realizacja muzealnej „twierdzy” na po‑ czątku XXI wieku będzie mogła stać się w przyszło‑ ści symbolem oczekiwanej ekonomicznej i kultu‑ ralnej koniunktury Przemyśla. O wielokulturowej tożsamości miasta przypo‑ mina sama lokalizacja muzeum. Budynek wypeł‑ nia sporą część usytuowanego w obrębie histo‑ rycznego centrum placu Berka Joselewicza, któ‑ ry powstał w miejscu zrównanej z ziemią przez hitlerowców dzielnicy żydowskiej. Wybudowanie ważnej w skali regionu instytucji kulturalnej na placu Joselewicza zapoczątkowało proces rewita‑ lizacji tego zdegradowanego przez lata fragmentu tkanki miejskiej, w którym do wybuchu II wojny światowej pulsowało życie społeczności żydow‑ skiej, stanowiącej niemal trzydzieści procent ów‑ czesnej populacji Przemyśla.

forty z widokiem na miasto Wypełniający centralną część kwartału budynek muzeum nawiązuje swoją wysokością do otaczają‑ cej go dziewiętnastowiecznej zabudowy, na którą składają się głównie niewielkie dwupiętrowe ka‑ mieniczki. Rysu monumentalności muzealnej bry‑ le nadają wspomniane wyżej elewacje: zachodnia i południowa, kreujące u zbiegu ulic Serbańskiej i Ratuszowej architektoniczną kompozycję, która może zostać odczytana jako umowna fasada bu‑ dynku — główne wejście znajduje się w przestrze‑ ni zawartej pomiędzy fragmentami ekspresyjnie uformowanych „fortów” — jak określili te części gmachu jego architekci. „Fort południowy”, miesz‑ czący wewnątrz ogólnodostępną strefę wejściową, to w zasadzie osobna bryła powiązana z głównym korpusem muzeum przeszklonym pasażem i sko‑ munikowana z nim na poziomach górnych kondyg‑ nacji za pomocą szklanych kładek. „Fort zachodni”, przylegający bezpośrednio do ekspozycyjnej części budynku, stanowi strefę zamkniętą dla zwiedzają‑ cych, kryjąc wewnątrz pomieszczenia administra‑ cyjne i pracownie muzealników. Jedynym ogólno‑ dostępnym pomieszczeniem w tej części budynku jest zlokalizowana na pierwszym piętrze bibliote‑ ka. Oba „forty” pełnią dodatkową istotną funkcję. Na ich dachach znajdują się tarasy tworzące otwar‑ tą publiczną przestrzeń i oferujące zwiedzającym bonus w postaci wspaniałej panoramy miasta. Ukształtowanie obu „fortowych” elewacji oraz ich opracowanie materiałowe podkreśla reprezen‑ tacyjny charakter tej części obiektu. Elewacja po‑ łudniowa jest pozbawiona wszelkich podziałów — urozmaica ją za to rzeźbiarski uskok, w słoneczne dni rysujący na ścianie cień, który zmienia swo‑ je położenie w zależności od pory dnia. Elewację

zachodnią rozcina nieregularny rytm wąskich, horyzontalnych przeszkleń. Oba te dynamiczne elementy kompozycji bryły muzeum zostały ze sobą wizualnie scalone za pomocą okładziny ele‑ wacyjnej, którą tworzą płyty trawertynowe „Ro‑ mano Classico” o grubości czterech centymetrów, montowane na nierdzewnych kotwach. Jasny ko‑ lor kamienia, pokrywającego powierzchnię elewa‑ cji równą dwóm tysiącom metrów kwadratowych, dodaje lekkości ekspresyjnym formom, a jego de‑ koracyjny charakter podkreśla rangę muzealnej instytucji. Na tym tle — choć trudno ten zarzut kierować do architektów obiektu — drażnią swoją pseudohistoryczną manierą uliczne lampy okalają‑ ce bryłę muzeum, imitujące formy słupów oświet‑ leniowych, które można oglądać na archiwalnych zdjęciach Przemyśla z początku XX wieku.

funkcjonalne pudełko „Forty” dosyć skutecznie ukrywają kształt główne‑ go korpusu muzeum mieszczącego wewnątrz prze‑ strzenie ekspozycyjne. Widok budynku od „zaple‑ cza” nie pozostawia jednak wątpliwości — mamy do czynienia z nudnawą prostopadłościenną bryłą, urozmaiconą przestrzennie przy pomocy rytmu dachowych świetlików. W konkursowym projek‑ cie muzeum elewacja wschodnia — wychodząca na plac Berka Joselewicza — miała być całkowicie przeszklona, stanowiąc w ten sposób lekkie dopeł‑ nienie dynamicznej struktury pozostałych elewa‑ cji. Zrealizowana ściana jest przeszklona w około trzech czwartych swojej powierzchni, reszta otyn‑ kowanej elewacji kreuje nieco przyciężkawe obra‑ mienie całości. Do formalnych zmian doprowadziły w znacznym stopniu wymogi dotyczące ekspozycji muzealnych obiektów, ale ich wprowadzenie nie zapobiegło pewnym funkcjonalnym mankamen‑ tom dotyczącym przestrzeni wystawienniczych — o czym za chwilę. Ze względu na rolety osłaniające pomieszczenia sal wystawowych przed nadmiernym nasłonecznieniem, wnętrze muzeum za dnia jest słabo widoczne z zewnątrz. Dodatkową, naturalną osłonę ma zapewnić — w bliżej nieokreślonej przy‑ szłości — pionowy ogród z pnących roślin, dla któ‑ rych stworzono specjalny ruszt wypełniający prze‑ szkloną płaszczyznę ściany budynku. Zazieleniona elewacja wschodnia ma w ten sposób zostać kom‑ pozycyjnie zespolona z przylegającym do niej traw‑ nikiem. Pomiędzy ścianą części ekspozycyjnej a po‑ łudniowo‑wschodnim narożnikiem „fortu” przyle‑ gającym do ulicy Ratuszowej znalazło się osobne wejście dla zwiedzających, będące częścią szkla‑ nego pasażu. Z kolei charakter elewacji północnej muzeum od strony ulicy Wałowej został określony przez funkcje pomieszczeń w tej części budynku — na drugim piętrze rozmieszczone zostały archiwa i magazyny, na poziomie parteru znalazły się bra‑ my dostawcze i wejścia do pomieszczeń pomocni‑ czych. Zewnętrzne ściany głównego korpusu obiek‑ tu zostały po prostu pokryte barwionym tynkiem. Taka, a nie inna forma zasadniczej części bryły budynku została podyktowana z jednej strony szcze‑ gółowymi wytycznymi dotyczącymi funkcjonalnego rozlokowania pomieszczeń muzeum, a z drugiej — ograniczeniami budżetowymi. W powstałej w re‑ zultacie hybrydzie, utworzonej z efektownych de‑ konstruktywistycznych „fortów” obramowujących modernistyczny klocek, powinni znaleźć coś dla siebie zarówno miłośnicy architektonicznych ikon, jak i zwolennicy muzealnych pudeł. Architektura & Biznes  42010


cyfrowy barok Dwojaki charakter zewnętrznych elewacji bu‑ dynku znalazł swoje odbicie w muzealnych wnę‑ trzach oraz ich podziale na spektakularną strefę wejściową i dosyć konwencjonalnie potraktowane przestrzenie sal wystawowych. Ogólnodostępna przestrzeń, organizująca komunikację pomiędzy poszczególnymi kondygnacjami muzeum, wypeł‑ nia wnętrze „fortu” i przeszklonego pasażu. Do‑ minująca w przestrzeni parteru klatka schodowa jest widoczna z tego poziomu w postaci nadwie‑ szonego, masywnego, nieregularnie ciętego bloku, z którego odchodzą w kierunku strefy ekspozycyj‑ nej — kontrastujące z nim swoją lekkością — prze‑ szklone pomosty. Transparentna struktura pasażu zapewnia dostęp do holu dużej ilości naturalnego światła, tworząc na ścianach, przy pomocy wiszą‑ cych konstrukcji kładek, barwne efekty optycz‑ ne i zmienne rysunki cieni. Projektantom z pra‑ cowni KKM Kozień Architekci chodziło o stwo‑ rzenie w tej przestrzeni — przy pomocy szeregu analiz opartych na modelach architektonicznych i animacjach komputerowych — współczesnego

­ awiązania do ­a rchitektury baroku, stanowiącej n znaczący element lokalnego dziedzictwa kulturo‑ wego. Zastosowana na parterze gra przestrzeni i światła znalazła swoją kontynuację także na wyż‑ szych kondygnacjach strefy wejściowej. Prowadzą‑ ce na pierwsze piętro schody, zamknięte pomiędzy nachylonymi pod różnym kątem ścianami, tworzą teatralny efekt, uzyskany za pomocą perspekty‑ wicznych skrótów i zabawy głębią planów. Skom‑ plikowana, pełna zaułków i widokowych otwarć struktura klatki schodowej — dzięki skromnej palecie materiałowej ograniczonej do bezbarwnego Architektura & Biznes  42010

szkła oraz imitującej ­t rawertyn okładziny ściennej i podłogowej — kreuje wrażenie jednolitej ciągłej przestrzeni. Dodatkowe przestrzenne doznania zapewnia widok z którejkolwiek z przeszklonych kładek wiszących nad holem.

zbyt jasny white cube W zasadzie jedynym przestrzennym urozmaice‑ niem skromnych sal ekspozycyjnych — nie licząc oczywiście muzealnych aranżacji — jest przeszkle‑ nie we wschodniej fasadzie przebiegające przez wy‑ sokość wszystkich trzech wystawowych kondygna‑ cji. Takie rozwiązanie otwiera wnętrze muzeum na otaczający miejski pejzaż, który tym samym staje się częścią ekspozycji. Jednak tak duże powierzch‑ nie przeszkleń — wpuszczające dużą ilość dzien‑ nego światła i, co za tym idzie, podnoszące tem‑ peraturę wewnątrz — nie stwarzają optymalnych warunków dla historycznych zbiorów placówki. Na poziomie parteru i pierwszego piętra problem ten jest w znacznym stopniu rozwiązany przy po‑ mocy specjalnych okiennych rolet i (kosztownej) klimatyzacji. Na drugim piętrze dochodzi jednak

dodatkowe ­mocne źródło naturalnego światła — dachowe świetliki, w chwili obecnej przesłonięte z konieczności prowizoryczną osłoną, którą tworzą podwieszone u sufitu warstwy białej agrowłókniny.

los pioniera Jak ktoś kiedyś słusznie powiedział — kompromis nie jest rozwiązaniem. A zrealizowana siedziba przemyskiego muzeum stanowi właśnie rezultat szeregu kompromisów, zarówno formalnych, jak i funkcjonalnych. Jednym z kolejnych przykładów jest przewidziana przez architektów na kawiarnię

niewielka przestrzeń na drugim piętrze ogólnodo‑ stępnego „fortu”. Kafejka — w zasadzie obowiąz‑ kowy element współczesnych muzeów — nie za‑ funkcjonowała w przemyskiej placówce z powodu zbyt małych rozmiarów przeznaczonego na nią pomieszczenia i — jak uzasadniają to pracownicy instytucji — z braku potrzeby. Podobno przemy‑ ślanie nie mają w zwyczaju przesiadywania po ka‑ wiarniach. Jeżeli nawet jest to prawda, to co szko‑ dziłoby muzeum wykreować dodatkową funkcję, zachęcającą mieszkańców i przyjezdnych do spę‑ dzania miło czasu w nowej publicznej przestrzeni? Tymczasem niedoszła kafejka pełni funkcje ekspo‑ zycyjne, co — przynajmniej w przypadku oglądanej przeze mnie wystawy — nie służy za dobrze ani pokazywanym obiektom, ani wykorzystanej w ten sposób przestrzeni. Przemyska realizacja w pewnym sensie przetar‑ ła szlak — nie tylko w zakresie samej formy ar‑ chitektonicznej, ale i całego bagażu doświadczeń związanych z kolejnymi etapami procesu inwesty‑ cyjnego finansowanego ze środków publicznych. Trzeba mieć nadzieję, że inwestorzy i ­a rchitekci

tworzonych obecnie i w przyszłości polskich mu‑ zeów czy innych budynków użyteczności publicz‑ nej pełniących podobne funkcje wyciągną wnio‑ ski wynikające z powstawania, a także funkcjo‑ nowania przemyskiego obiektu. Niezależnie od wszystkiego, Muzeum Narodowe Ziemi Przemy‑ skiej ma dużą szansę przejść do historii polskiej architektury XXI wieku i to nie tylko dlatego, że było pierwsze. Marta KARPIŃSKA fot.: Wojciech Kryński

69

Twierdza przemyśl nr 213 kwiecien2010  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you