Page 40

PSYCHOLOGIA

Ten tekst niczego nie zmieni Najrozmaitszemu specjaliście to może się zdarzyć. Siedzi na przyjęciu, ktoś go przedstawia na przykład jako dietetyka i dalej rozmowa już toczy się wyłącznie w formie wywiadu: „A czy ten gluten, to serio trucizna? A prawda, że ten Dukan, co w ogóle za pomysł, a nie dieta?” Psychologowie są bombardowani pytaniami o naturę relacji międzyludzkich. Szczególnie gdy przyznają się do orientacji systemowo-związkowej. Trzeba coś odpowiadać. Ostatnio dopadła mnie koleżanka, ANTONINA której chłopak nieustanDĘBOGÓRSKA nie sprawdza jej telefon. Dała mu już wszystkie Psycholog, absolwentka swoje hasła (sic!) co by psychologii ogólnej UJ. Jest uspokoić jego paranoautorką warsztatów i wykła- je, ale to oczywiście nie dów poświęconych dynamice pomogło. W dodatku za związków romantycznych. każdym razem, gdy zoWięcej informacji można staje nakryty, przypomiznaleźć na fejsbukowej stro- na o tym, że jego była nie Inteligencja Erotyczna narzeczona go zdradzała i teraz ma biedaczek uraz. Jego obecna dziewczyna czuje się co najmniej źle. Jeśli nie fatalnie. Nie dziwię się, bo sama na jej miejscu nie czułabym się wcale. W repertuarze rzeczy, za które lubię siebie, znajduje się to, że w moim prywatnym życiu oceniam ludzi na podstawie ich zachowania. Gdy ktoś mnie umyślnie rani, mimo bycia psychologiem nie łykam żadnych tłumaczeń. Chwyt na trudne dzieciństwo mnie nie zmiękcza, choć doskonale wiem, jak trudne doświadczenia zniekształcają ludzką rzeczywistość i wpływają na nasze historie. Próba kontrolowania partnera to dla mnie przekraczanie granic i brak szacunku. Ale tego koleżance nie powiem. Odpowiedź zwykle przekształca się w nakłanianie do spokojnego wyrażania swoich uczuć i potrzeb. Do szczerej rozmowy. „Porozmawiaj z nim, wyznaj, odezwij się”. I o ile rozwiązanie to najuczciwsze, to czy skuteczne? Czy można się spodziewać, że po rozmowie, jak za dotknięciem magicznej różdżki - nastąpi obiecana zmiana zachowania? Sprawę koleżanki poruszam przy okazji rozmowy ze znajomym psychoterapeutą psychodynamicznym. To błogo-

38

sławieństwo tego zawodu - możliwość poradzenia się kogoś bardziej doświadczonego i inaczej patrzącego na świat. „Ona mu przecież mówi ciągle, o co chodzi, jak się czuję, że tylko on, że nigdy nikt. On wie, czego ma nie robić i że to ją boli. Rozmawiała z nim tyle razy. On wie, że ma problem, że sam się nakręca, że nie ma powodów do obaw. I znowu go przyłapała, jak plądrował jej skrzynkę w poszukiwaniu sam-niewie-czego.” „I Ciebie, panią psycholog-ekspert, to dziwi?” Dziwić nie powinno. Od uświadomienia sobie przyczyn zachowania, jego irracjonalności i szkodliwości, do zmiany - daleka droga. Wgląd w naturę problemu nic sam w sobie nie zmienia, nie jest wystarczającym warunkiem zmiany, a czasem nawet - niekoniecznym. Pozwala nam jedynie uświadomić sobie, że gdzieś w nas toczy się bitwa, którą przegrywamy. Ujarzmienie zachowania pokierowanego przez wyuczony impuls, schemat czy strach to już osobna kwestia. „Antonino, przecież wiesz, że czynnikiem leczącym jest nowe doświadczenie, a nie diagnoza, choćby najbardziej trafna. Jeśli wiedza i pomocne porady wystarczyłyby do tego, żeby rozwiązać nasze problemy emocjonalne, nikt nie potrzebowałby terapeutów. Oszukuje się nas, że wiedza daje wolność. To mit. Moi pacjenci często mówią coś w rodzaju: „Na rozum to nawet wiem, ale nie umiem inaczej” (myśleć, reagować, czuć). Ta prosta deklaracja pokazuje, co powinno być celem terapii – wprawdzie trzeba dowiedzieć się, co i dlaczego czujemy, ale przede wszystkim, trzeba nauczyć się nowych umiejętności. To na przykład panowanie nad emocjami albo bardziej adaptacyjne zaspokajanie swoich potrzeb. Stosowanie ich w codziennym życiu - to zmiana, o której mówimy. Skuteczność terapii rozgrywa się w życiu, nie w gabinecie, dlatego często radzę sobie i swoim pacjentom, żeby pomyśleli o własnym życiu za rok albo za dziesięć

lat. O żalu albo złości, które nazbierają się przez ten czas. Potem stawiam im pytanie, które jest chwytem naprawdę terapeutycznym: „Co możesz zrobić dzisiaj, żeby nie zbudować tego żalu i złości? Jak możesz zacząć żyć już teraz”. Zmianie musi towarzyszyć świadomość, jednak często wymaga ona czasu. Dlatego nawet, gdy rozmówca przyznaje nam racje, nie należy spodziewać się jej po rozmowie. Nawet jeśli towarzyszą jej gorliwe deklaracje zmiany. Powiedzieliśmy, co czujemy, czego oczekujemy, wiemy że druga strona jest świadoma naszych odczuć i co teraz? Tutaj nasza moc się kończy. Reszta zależy od naszego partnera i trudu, jaki włoży w proces zmiany. A proces to niełatwy, wymaga siły i samozaparcia. Pierwszym podstawowym krokiem do zmiany jest uświadomienie sobie, że oto działamy pod dyktando trudności, którą będziemy musieli pokonać. Postępem w procesie zmiany może być pójście za niechcianym impulsem z pełną świadomością. W tym wypadku zewnętrzne zachowanie nie ulega zmianie, ale zmiana na poziomie świadomości się rozpoczyna. Drugim etapem będzie powiedzenie sobie: stop. Nie idę za ciosem. Kolejnym, uświadomienie potrzeb jakie zaspokajam zachowując się w ten czy inny sposób. Co chronię, czego unikam, co chcę osiągnąć? Co mi to daje? Wybranie innego sposobu reakcji to kolejny krok, wynikający z odzyskania poczucia wpływu na własne życie. A o sukcesie możemy mówić, gdy zastąpimy stare zachowanie nowym i będziemy czuć się z nim lepiej niż z poprzednim. Wróćmy do koleżanki i jej zdradzonego chłopaka-sprawdzacza. Zamiast przeglądania jej telefonu z krzykiem: „Moja była mnie zdradzała! Nie dowiedziałbym się, gdyby nie sms!” (czytaj: „Mam traumę, więc wolno mi wszystko!”) tak mogłaby potoczyć się ta historia: Ona mu mówi „Ej! Nie sprawdzaj mi telefonu, bo to mnie boli i upokarza”. On na to:

lounge | No 95 | 10 '17  

The PEACE Issue. Wysokiej jakości magazyn lifestyle'owy. Bezcenny. High quality lifestyle magazine. Priceless.

lounge | No 95 | 10 '17  

The PEACE Issue. Wysokiej jakości magazyn lifestyle'owy. Bezcenny. High quality lifestyle magazine. Priceless.

Advertisement