Page 50

- To był trochę przypadek. Byliśmy w pewnej hiszpańskiej firmie, która zaskoczyła nas swoimi sztucznymi futrami. Tak dobrze udawały naturalne, że uznaliśmy z Iloną „dlaczego nie”. Tym bardziej, że nie jestem wielkim przeciwnikiem używania owczych skór i szycia z nich na przykład kożuchów, wydaje mi się to bardzo naturalne. To znaczy, że będzie więcej sztucznych futer u MMC? - Jeszcze nie wiem. Wróciliśmy właśnie z krótkich wakacji. Jesteśmy na tym etapie, w którym nie myślimy nad nową kolekcją. Oczywiście szukamy inspiracji, ale nic konkretnego w naszych głowach się jeszcze nie pojawiło. Potrafisz się kompletnie odciąć i nie myśleć o nowej kolekcji? - Potrafię, bo mam w tym momencie inne zajęcia, na przykład siadam i robię kolekcję zimową dla SI-MI. Poza tym zastanawiamy się, co wprowadzić do masowej produkcji z kolekcji jesień-zima MMC. Jest sporo pracy, nie tyle nie twórczej, co raczej odtwórczej. Czym kierujecie się, wybierając rzeczy, które trafią do szerszej sprzedaży? - Trochę oddźwiękiem, trochę kosztami produkcji, bo też trzeba, a trochę naszymi mocami przerobowymi. Musimy wybrać kilkanaście pozycji, które naszym zdaniem będą się najlepiej sprzedawać. Nie czuliście pokusy, by znaleźć inwestora i wejść jeszcze mocniej na rynek, otworzyć sieć swoich butików, może zaatakować rynek zagraniczny? - Od 20 lat idziemy naprzód małymi kroczkami. Bronimy się trochę przed projektowaniem kolekcji dla Biedronki czy Rossmanna, oczywiście nikogo nie obrażając. Gdyby się znalazł inwestor, który zostawiłby nam swobodę twórczą i sprawił, że MMC stałoby się bardziej masowe, to czemu nie? Znowu wraca słowo cenzura. Przypadki z polskiego rynku pokazują, że swoboda projektanta przegrywa często z oczekiwaniami inwestora. Znalezienie kogoś, kto zrozumie potrzeby projektanta graniczy naprawdę z cudem? - Kto wie, wszystko się zmienia, choć ja mam wrażenie, że na grosze. Dlaczego? - Widzę coraz mniej pieniędzy w tym biznesie. Nastąpiło ogromne nasycenie markami

50

i projektantami, ogólnie produktem. Coś się teraz powinno wydarzyć, uważam że na rynku dojdzie do rewolucji. Sieciówki oczywiście nie znikną, ale będą musiały zmienić podejście do biznesu. Powinny zacząć myśleć więcej o projekcie, a mniej o marżach i cięciu kosztów. Gdyby taka rewolucja w myśleniu dokonała się w wielu firmach, wyszłoby nam to wszystkim na dobre. A gdy patrzysz na tych wszystkich młodych projektantów, którzy pojawiają się intensywnie na rynku, co myślisz? - Podziwiam ich, widzę jak kończą szkoły i rzucają się na głęboką wodę, chcąc działać w tym zawodzie. Wydaje mi się, że to jest w naszym kraju coraz trudniejsze. Gdyby prezes LPP Marek Piechocki zadzwonił do MMC, proponując Wam ponownie współpracę, to… - Pewnie byśmy się spotkali. Jestem fanem polskich marek i uważam, że lepiej wspierać nasze sieciówki niż te zagraniczne. Należąca do LPP marka Reserved jest jedynym polskim brandem, który ma szansę zaistnieć na świecie. To byłoby miłe zobaczyć swoje rzeczy na Oxford Street, więc czemu nie. Mam jednak świadomość, że pracując dla tak dużej firmy, musi się pojawić jakaś cenzura (śmiech), przede wszystkim ekonomiczna. Przejawem takiego ekonomicznego myślenia, już w ujęciu globalnym, jest kariera streetwearu, który wszedł na najważniejsze wybiegi. W nowej kolekcji bardzo zgrabnie podejmujecie grę z tym trendem. Zastanawiam się, czy to jest trwała zmiana w modzie, czy może przejściowe zachłyśnięcie dyktatem ulicy? - Streetwearowe rzeczy wprowadzamy do swoich kolekcji od kilku sezonów, sprzedają się zresztą bardzo ładnie - zwłaszcza kurtki puchowe i bluzy. Doszliśmy jako MMC do takiego etapu, co uważamy za atut, że dorobiliśmy się kilku własnych klasyków, które możemy dowolnie interpretować, a nawet powtarzać z sezonu na sezon. Autocytaty? Nie mam problemu z tym hasłem, w przeciwieństwie do „cytatów”. Uważam, że autocytat nie jest wcale niczym nagannym, a wręcz może być powodem do dumy. Jeśli ktoś stosuje ten zabieg, jest po pierwsze pewny swojego produktu, po drugie klienci go oczekują.

A po trzecie - ma co cytować. - Zresztą to nie pierwszy raz, kiedy pojawiają się u nas autocytaty. Jeśli się na to decydujemy, robimy to zawsze z rozmysłem. Zabawa ze streetwearem Was nie nuży? - Wcale nie, uważam że najprostsze rozwiązania są często najtrudniejsze. Zaprojektowanie dobrej bluzy nie jest takie oczywiste. Poza tym nie tworzymy streetwearu, lecz miksujemy go z wysoką modą - a to nie jest łatwe. Na szczęście nigdy nie produkowaliśmy bluz dresowych, cały ten etap ominęliśmy szerokim łukiem. W nowej kolekcji pojawiają się rysunki, które zaprojektowała... córka Ilony Majer. Skąd ten pomysł? - Szukaliśmy motywu graficznego, poszliśmy na wystawę syrenek organizowanej przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej, była z nami córka Ilony. Po powrocie pokazała nam swoje rysunki. Uznaliśmy, że jest to takie słodkie. Które miejsce Cię bardziej inspiruje - biznesowa Warszawa, rodzinna Łódź czy Włochy, gdzie często bywasz? - Chyba jednak Włochy (śmiech). Inspirują mnie wszystkie miejsca, w których przebywam. We Włoszech, poza rozmaitymi urokami tego kraju, mamy wielką przyjemność spotykania się z prawdziwymi rzemieślnikami, którzy tworzą wspaniałe tkaniny i dodatki, w Polsce tego po prostu nie ma. Zawsze potrafią nas czymś zaskoczyć. Ale żyjemy tu, na miejscu. Mam wrażenie, zwłaszcza w porównaniu do Italii, że w Polsce wszystko odbywa się w wielkim pędzie, Warszawa jest mega rozpędzona. Mówisz o  włoskim kulcie rzemiosła, niestety w  Polsce ten fach umiera. Rozmawiałem o tym niedawno z Ranitą Sobańską, dyrektor kreatywną 4F, która powiedziała to samo - Polsce jest coraz mniej fachowców, którzy mogliby tworzyć produkty na światowym poziomie. - Z szyciem nie jest jeszcze najgorzej, natomiast tkanin prawie w ogóle już nie produkujemy. Urodziłem się w Łodzi, pamiętam jeszcze polskie fabryki produkujące materiały odzieżowe, żadna z nich nie przetrwała. To jest tak jak z sieciówkami, jeżeli nie zwracasz uwagi na produkt tylko najważniejszy jest koszt produkcji, prędzej czy później zapłacisz za to cenę.

Rozmawiał RAFAŁ STANOWSKI

Profile for Lounge

lounge | No 93 | 07-08 '17  

The Orient Issue. Wysokiej jakości magazyn lifestyle'owy. Bezcenny. High quality lifestyle magazine. Priceless.

lounge | No 93 | 07-08 '17  

The Orient Issue. Wysokiej jakości magazyn lifestyle'owy. Bezcenny. High quality lifestyle magazine. Priceless.

Advertisement