Page 1

bezcenny

76

#

LOUNGE MAGAZYN | NR 76 | OGÓLNOPOLSKI | LISTOPAD 2015

ISSN 1899-1262

WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL

1


2


1


Naturalne

miejsce prezent贸w

2


Skuteczność produktów polskiej marki Organique, ich oryginalne formy i niespotykane zapachy to cechy, które sprawiają, że są doskonałym pomysłem na prezent. W firmowych sklepach można skomponować własny rytuał kierując się właściwościami produktów oraz ich zapachem lub skorzystać z gotowych propozycji zestawów. Oryginalne opakowania kosmetyków i ekskluzywne pudełka prezentowe, to dodatkowy atut, który sprawi radość obdarowanej osobie.

Znajdziesz nas:

GALERIA KAZIMIERZ (p.0)

P. H. ZAKOPIANKA (p.0)

ul. Podgórska 34; Kraków

ul. Zakopiańska 62; Kraków

www.organique.pl 3


4


5


wstęp

STRACH SIĘ BAĆ S REDAKTOR NACZELNY

MARCIN LEWICKI marcin@loungemazyn.pl

tało się. Nie myślałem, że dożyję tej chwili. Muszę zmienić tekst w moim, od dawna niezmienialnym, autoresponderze. Dlaczego? A no dlatego - cytuję:    '' Otrzymujesz tą automatyczną wiadomość zwrotną, ponieważ od … do 2015 r. mam wolne. W sprawach pilnych tj; Trzecia Wojna Światowa, wygrane wybory PIS, cudowne wyłączenie Antoniego Macierewicza lub innych równie nieprawdopodobnych zdarzeń, proszę o kontakt z redakcja 12 633 77 33 lub mailowo na info@ loungemagazyn.pl. Oczywiście na wszystkie telefony i maile odpowiem po powrocie.''   I co teraz? Jak żyć? Z tego wszystkiego aktualny pozostał tylko pan Macierewicz. Reszta do lamusa. 

ogarnął nasz kraj, Gollum odnalazł pierścień i stał się niewidzialny, Saruman przejął pałac, a za chwilę wszyscy będziemy musieli wierzyć w kult drzewa. Przesadziłem? Tylko troszkę. Ale tak funkcjonuje ludzki umysł, uwielbiamy fantazjować, kręci nas złe i nieprzewidywalne. Lubimy "Mroczny czar mordercy". Uwielbiamy się bać, a strach jest często motorem do podejmowania wielu, nie zawsze przemyślanych, decyzji.     Zwariowałem! Może. Zastanawiam się tylko, czy w tych wyborach wybraliśmy tak, bo baliśmy się, że już zawsze będzie tak samo, czy może kierował nami strach przed nieznanym? Masło maślane, wiem, z przerażenia plotę głupoty.  Dlatego właśnie te i inne nasze redakcyjne lęki skłoniły nas w listopadzie do zajęcia się tematem grozy. W sobie tylko perwersyjny sposób, pokazujemy strach jako coś przyjemnego, coś bez czego odczuwanie radości i szczęścia nie miałoby sensu. Zapraszam do lektury najnowszego Lounge Magazyn.

Straszne to i śmieszne, bo kto by przypuszczał, że ludzie przestaną się bać PISu. I że przepowiednia Nostardamusa o Trzeciej Wojnie Światowej jest tak bliska spełnieniu. Mordor

WSPÓŁPRACA: Karolina Ciochoń, Antonina Dębogórska, Sabina Hajdo, Michał Massa Masior, Ada Palka, Ewelina Pałajska, Ewa M. Pawłowska, Paulina Smaszcz-Kurzajewska, Adrian Suszczyński, Michał Sztorc, Michał Zębik ILUSTRACJE: Anna Ostapowicz annaostapowicz.com

REDAKCJA:

grafika / skład

Michał Adamiec

michal@loungemagazyn.pl

zastępca redaktora naczelnego redaktor działu Moda i Uroda

Monika Gąsiorek-Mosiołek

Wydawca: MEDIA LOUNGE S.C. Redakcja Lounge Magazyn ul. Romanowicza 4/536, Kraków info@loungemagazyn.pl | tel. (12) 633 77 33

monika@loungemagazyn.pl

bezcenny

redaktor działu Kultura

76

#

Naturalne

...bo jakość ma znaczenie

Rafał Stanowski

miejsce prezentów

rafal.stanowski@loungemagazyn.pl kultura | sztuka | wydarzenia | lifestyle | moda | uroda | zdrowie | gadżety | design

Centrum Riviera (p. 0), ul. K. Górskiego 2 P. H. Zakopianka (p. 0), ul. Zakopiańska 62 Galeria Kazimierz (p. 0), ul. Podgórska 34

www.organique.pl Wrocław:

G.H. Magnolia Park (p. 0), ul. Legnicka 58 Galeria Dominikańska (p. -1), pl. Dominikański 3

LISTOPAD

Kraków:

KRAKÓW - WARSZAWA - KATOWICE - TRÓJMIASTO - WROCŁAW

Sklepy Organique: Gdynia:

zdjęcia Aneta Kowalczyk & Kacper Lipiński www.hk-photo.org modelka Dominika Walo makijaż/włosy Magda Kowal projektantka Waleria Tokarzewska

LOUNGE MAGAZYN | NR 76 | OGÓLNOPOLSKI | LISTOPAD 2015

ISSN 1899-1262

WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL

76

redaktor działu Kulinaria

Agnieszka Majksner agnieszka.majksner@loungemagazyn.pl

6

reklama na terenie Trójmiasta

Anna Irsa anna.irsa@loungemagazyn.pl

Poglądy zawarte w artykułach i felietonach są osobistymi przekonaniami ich autorów i nie zawsze pokrywają się z przekonaniami redakcji Lounge. Redakcja nie odpowiada za treść reklam i ogłoszeń. Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych i zastrzega sobie prawo do skracania i przeredagowywania tekstów. Publikowanie zamieszczonych tekstów i zdjęć bez zgody redakcji jest niezgodne z prawem.


7


imprezy, otwarcia

FESTIWAL SOFITEL WINE DAYS Z WARSZTATAMI KULINARNYMI JULIEN SECHERA

WROCŁAW

Każdego roku marka Sofitel celebruje święto francuskiego wina organizując cykl wyjątkowych wydarzeń łączących w sobie francuskie korzenie i lokalną kulturę. W tym roku Sofitel Wroclaw Old Town podczas wieczoru Wine&Food Show uraczył swoich gości wachlarzem niezwykłych kulinarnych doświadczeń. Imprezę poprowadził Juliene Secher, uczestnik polskiej edycji Master Chefa. Niezwykłe dania rodem z Master Chefa Podczas ostatniego wydarzenia organizowanego w hotelu Sofitel Wroclaw Old Town, goście restauracji Pan Tadeusz mieli okazję spróbować wyśmienitych trunków z młodej, ale docenionej już na rynku winnicy Gayda, degustując przy tym niezwykłą kartę dań. Wszyscy uczestnicy spotkania

mieli okazję wziąć udział w kulinarnych warsztatach na żywo, którym przewodził uczestnik Master Chefa francuskiego pochodzenia, Julien Secher. Julien zaprezentował zaproszonym gościom, w jaki sposób przygotować trzydaniową kolację w tradycyjnym, francuskim stylu. Uczestnicy mogli spróbować muli w białym winie, od których opowiadanie o rodzimej kuchni zaczął Julien Secher. Kucharz podał jeszcze pierś z kaczki w czerwonym sosie maślanym w towarzystwie confit z sezonowych, kandyzowanych warzyw, a na deser uraczył wszystkich gruszką gotowaną w czerwonym winie i przyprawach. Wielu gości dopytywało o szczegóły powstawania poszczególnych dań, liczac na to, że w domowym zaciszu będą starali się powtórzyć dzieło kucharza.

KRAKÓW

PANI KRYSTYNA PROŃKO ZADOWOLONA Z WIZYTY W HOLISTIC CLINIC HOLISTIC Clinic to renomowana klinika, będąca prekursorem w stosowaniu innowacyjnych metod leczenia i pielęgnacji skóry twarzy i ciała. Pacjenci kliniki otoczeni są kompleksową opieką najwyższej klasy specjalistów z zakresu laseroterapii, medycyny estetycznej, anti-aging, żywienia, ginekologii estetycznej, endokrynologii oraz wielu innych dziedzin. Klinika prezentuje przede wszystkim podejście holistyczne , wykraczające poza ramy konkretnej specjalizacji medycznej. Postrzega pacjenta jako spójną całość, koncentrując się na osiągnięciu przez niego pełnej harmonii ciała i psychiki oraz uwzględniając w terapii szerszy kontekst zdrowotny. Oddając się w ręce specjalistów HOLISTIC Clinic, pacjent może być pewien, że w stopniowym, bardzo naturalnym, mało inwazyjnym oraz indywidualnym procesie zdrowotnym i pielęgnacyjnym – jego zdrowie i uroda rozkwitnie powtórnie, a długofalowe

efekty przeprowadzonych zabiegów zatrzymają czas. Holistic Clinic ma przyjemność opiekować się gwiazdami, których życie zawodowe jest intensywne, scena ma duże wymagania, trasy koncertowe pochłaniają energię. Tak było i tym razem kiedy z okazji 45lecia swojej twórczości w krakowskim ICE wystąpiła na jubileuszowym koncercie Krystyna Prońko. Ta niezwykle charyzmatyczna wokalistka, była wcześniej gościem Holistic Clinic w Krakowie. Eksperci Holistic wykonali serię regenerujących zabiegów, co po ciężkich próbach pozwoliliło Pani Prońko odzyskać energię, harmonię i spokój. Pani Krystynie gratulujemy doskonałej kondycji a klinice Holistic Clinic więcej równie znakomitych pacjentów. HOLISTIC Clinic Zabłocie 25 lok 3 
30-701 Kraków Tel. 669 116 114, 12 200 21 01 www.holisticclinic.krakow.pl

WIĘCEJ NA WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL 8


ZREGENERUJ PEWNOŚĆ SIEBIE MEDYCYNA REGENERACYJNA / LASEROTERAPIA / NATURALNA MEDYCYNA ESTETYCZNA Zapraszamy do nowo otwartej kliniki, stworzonej przez dr. n. med. Krzysztofa Gojdź, jedynego w Polsce certyfikowanego lekarza i eksperta, a zarazem wykładowcę American Academy of Aesthetic Medicine, znanego z programu „Sekrety lekarzy” w TVN. Skorzystaj z zabiegów, które pozwalają na osiągnięcie spektakularnych efektów odmłodzenia skóry. Dr Gojdź specjalizuje się w technikach przywracania naturalnego piękna i poprawy niedoskonałości. LASEROTERAPIA Dzięki autorskiej laseroterapii doktora Krzysztofa Gojdź, z zastosowaniem najnowocześniejszego na świecie lasera SCITION, skóra ulega rewitalizacji i ujędrnieniu. Poprawia się jej elastyczność i napięcie. Znakomite efekty można uzyskać także w likwidowaniu przebarwień i zamykaniu naczynek. BBL Forever Young – likwiduje przebarwienia oraz zamyka naczynka. Stymuluje komórki do produkcji nowego kolagenu, co powoduje napięcie i odmłodzenie skóry. MicroLaserPeel – efektem zabiegu jest zdrowa i promiennie wyglądająca skóra. Zabieg zapewnia widoczne efekty już po jednej sesji. ProFractional Therapy™ – przebarwienia skóry zmniejszą się, a wzrost nowego kolagenu zapewni większą objętość skóry, co pomoże wygładzić linie i zmarszczki.

KOSMETOLOGIA Szeroki zakres zabiegów kosmetologicznych znajdujących się w ofercie, wzmacnia i przedłuża efekty zabiegów medycyny estetycznej. Wśród nich między innymi: STORZ i ICOONE – połączenie dwóch zabiegów, fali akustycznej z masażem podciśnieniowym przynosi długotrwałe rezultaty w ujędrnianiu skóry oraz pozwala na osiągnięcie wymarzonej sylwetki bez oznak cellulitu. Karboksyterapia – to bezpieczna metoda, wykorzystującą iniekcję medycznego dwutlenku węgla do tkanki podskórnej, która pozwala uzyskać bardzo dobre efekty w redukcji cellulitu i rozstępów. Działa także na odmłodzenie skóry twarzy oraz redukuje cienie i obrzęki wokół oczu. Intraceuticals – zabieg infuzji tlenowej, polegający na wprowadzeniu w głąb skóry substancji aktywnych (kwas hialuronowy, witaminy, antyoksydanty). Przeznaczony jest dla każdego typu skóry. Działa odmładzająco, regenerująco, wypełnia zmarszczki, poprawiając jędrność i gęstość skóry. Sprawdź całą gamę wyjątkowych zabiegów: www.holisticclinic.krakow.pl

MEDICAL REJUVENATION & LASER AESTHETICS

HOLISTIC Clinic Kraków, ul. Zabłocie 25 lok. 3, 30-701 Kraków, tel: 669 116 114, 12 200 21 01

9


felieton

JEDNYM ZDANIEM:

WEEKEND

PONIEWAŻ URODZIŁEM SIĘ W LATACH 80-TYCH, A DOKŁADNIE W PIERWSZEJ ICH POŁOWIE, TO SŁUCHAM PŁYT I TO W DODATKU WINYLOWYCH (I SŁUCHAŁEM ICH ZANIM WYNALEZIONO HIPSTERÓW), O OKOLICZNOŚCIACH SŁUCHANIA PEWNEJ KONKRETNEJ BĘDZIE DALEJ, A NA RAZIE O SAMEJ PŁYCIE, OTÓŻ WYPRODUKOWANA BYŁA W ZJEDNOCZONEJ SOCJALISTYCZNEJ REPUBLICE RADZIECKIEJ, NIE WIADOMO KTÓREJ, ALE NA PEWNO W KTÓREJŚ Z NICH (ZNACZY SIĘ KTÓREJŚ Z REPUBLIK), BO TAK NA OKŁADCE STOI (CZYTAJ: JEST NAPISANE), NA TEJŻE (NIEJ – OKŁADCE) JEST TEŻ ZDJĘCIE Ś.P. MICHAELA JACKSONA, ZATYTUŁOWANA JEST, TU BĘDZIE TOTALNE ZASKOCZENIE, THRILLER, WSPOMINAM O TYMŻE KRĄŻKU NIE TYLKO ZE WZGLĘDU NA ZBIEŻNOŚĆ Z TEMATEM, ALE TEŻ DLATEGO, ŻE DO TYTUŁOWEGO UTWORU MUZYCZNEGO POWSTAŁ DOŚĆ DŁUGI TELEDYSK (NAWET ZOSTAŁ WPISANY DO KSIĘGI REKORDÓW GUINESSA), KTÓRY BYŁ TAKIM MINI-HORROREM, NATOMIAST JA W OSTATNI WEEKEND PAŹDZIERNIKA PRZEŻYŁEM PRAWDZIWY HORROR otóż wbrew temu, co zapewne część z Was drodzy Czytelnicy sądzi, nie chodzi mi o Wybory, na które jak zawsze ze stoickim spokojem się udałem oddając głos ku czci i chwale demokracji oraz spełniając swój obywatelski obowiązek względem Rzeczypospolitej (w przeciwieństwie do 49% uprawnionych do głosowania, niestety), ale nie o tym, otóż w sobotę w godzinach porannych wraz z małżonką oraz licznym potomstwem (w dzisiejszych czasach uznaję, że rodzina w modelu 2+ więcej niż 1 jest liczna), udałem się do mekki rodzinnych wypadów w miejskich ośrodkach i ich okolicach, czyli sklepu ze szwedzkimi meblami w płaskich paczkach, dzięki którym lasy tropikalne wyżynane są trochę wolniej, a pluszowe łosie są pluszowe i uśmiechnięte i na pewno bardzo poprawne politycznie, segregują śmieci, gaszą światło w lodówce i używają żarówek energooszczędnych, wizyta ogólnie udana zwłaszcza w części sypialnianej w której to moje potomstwo gramoliło się do każdego łóżka wyposażonego w pościel i poduszki celem zakopania się w nich po uszy (ewentualnie rzucania poduszkami w każdym możliwym kierunku jednocześnie celem sprawdzenia czy Tatuś złapie zanim trafię w tą Panią w kapeluszu), jak się okazuje jest to zdecydowanie fajniejsze niż zabawki na dziale dla dzieci,

* Pisownia oryginalna i celowa.

10

ADRIAN SUSZCZYŃSKI absolwent Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UJ, gdy nie pisze jednym zdaniem, jest „prawie” przykładnym ojcem i mężem, chyba, że akurat siedzi w pracy w Agencji Reklamowej, lub rozbija się po lesie na rowerze.

tak czy inaczej wróciliśmy do domu w towarzystwie paru szafek, pluszowego kota i kilku innych drobiazgów oraz ubożsi o kilkaset złotych, niestety pech chciał, że w drodze powrotnej sokole oko mojej starszej latorośli płci żeńskiej zobaczyło mój-małego-kucyka* na bilbordzie reklamującym imprezę dla dzieci w centrum handlowym z tymi kucykami w roli głównej w związku z czym po obiedzie udaliśmy się tamże (wcześniej udałem się do piwnicy, żeby zmontować rzeczone szafki w towarzystwie gramofonu a dokładnie winylowej płyty, niestety montaż odbył się bez dramatów wartych przytoczenia), był to pierwszy i ostatni raz w życiu (a przynajmniej mam taką nadzieję) kiedy to uległem demokratycznej większości mojej rodziny i pojechałem na imprezę dla dzieci w centrum handlowym, chyba wolałbym już uciekać po cmentarzu przed bandą zombie oganiając się odgryzioną sobie samemu nogą niż kiedykolwiek jeszcze znaleźć się w miejscu tak potwornego hałasu, zgiełku, huku, wrzasku i nie wiem czego jeszcze, potem mogłem sobie jeszcze postać w korku na parkingu, żeby wyjechać w kierunku do domu, ale za to w niedzielę też stałem w korku, tym razem w drodze powrotnej z Targów Książki, które odbywały się w tym samym czasie co bieg półmaratoński (serdecznie gratuluję Włodarzom Stołecznego Królewskiego Miasta, że tak doskonale skoordynowali akcje propagowania czytelnictwa oraz sportu, zaiste genialne posunięcie), same targi to też był horror, a nawet męka potworna, po pierwsze dlatego, że było mnóstwo ludzi, więc przeżyłem szok, bo statystyczny obywatel Kraju nad Wisłą nie czyta książek, a tu nagle spotkałem cały tłum nie-statystycznych Polaków (a nawet nieprzeciętnych), szok i niedowierzanie, nie wiadomo jak się w takiej sytuacji zachować, do tego jeszcze te wszystkie książki, na całe szczęście miałem świadomość ilości środków na koncie wynikających z sobotniej wycieczki do szwedzkiego sklepu i centrum handlowego (oraz odległej perspektywy końca miesiąca) i zdołałem zapanować nad sobą na tyle by kupić zaledwie kilka z kilkudziesięciu interesujących mnie pozycji i tym optymistycznym akcentem zmierzam ku końcowi oraz zwracam się z apelem do wszystkich przeciętnych Polaków: LUDZIE! Możecie być nieprzeciętni, wystarczy, że zaczniecie czytać książki, kropka. ADRIAN SUSZCZYŃSKI Skargi i wnioski: adrian.suszczynski@gmail.com


11


twarze przy barze

HOTEL HILTON HAPPY HALLOWEEN GDAŃSK, 29.10.2015 FOT. KAROLINA SAMOJLUK

WIĘCEJ NA WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL 12


13


kontrkultura fot .

ński Gro wid Da

W KRAINIE

Rafał Stanowski REDAKTOR DZIAŁU KULTURA Kultura jest czymś, co nierozerwalnie wiąże społeczeństwo. Dlatego nie można jej rozcinać na wysoką i niską, na sacrum i profanum, na art i pop. Wszystko łączy się w jeden kanał komunikacyjny, w którym przenikają się dźwięki Madonny i Karlheinza Stockhausena, malarstwo Leonarda da Vinci i szablony Banksy’ego, kino Murnaua i wizualne eposy Petera Jacksona. Moda,design, grafika dopełniają przekaz nadawany przez dźwięk, obraz czy ruch. Wszystko płynie, a my jesteśmy głęboko zanurzeni w kulturalnym nurcie.

DRESZCZOWCÓW L

istopad to miesiąc dreszczowców. A dreszczowiec jest głęboko zakorzeniony w kulturze, czego przykładem są powieści, filmy i muzyka budzące grozę. Nie chcemy Was jednak przestraszyć dla samego przestraszenia. Chcemy Wam przypomnieć, że spotkanie z mocnymi, ambiwalentnymi emocjami wywołuje w nas silną reakcję, nie pozwala przejść obojętnie i skłania do refleksji. Groza ma wymiar oczyszczający – pozwala nam zarówno złapać dystans do świata i jego problemów. A zarazem skłania do przemyślenia egzystencjalnych tematów, które przytłumia codzienność. Nasz świat, pochłonięty przez energetyczny konsumpcjonizm, próbuje nas od tych skrajnych sytuacji oderwać, licząc że zatracimy się w materialistycznym niebycie. Na szczęście są jednak artyści. Artyści niepokorni, którzy wbijają nam szpilę i przypominają, że życie nie po to tylko jest, by brać. Dlatego w tym numerze rozmawiamy

z reżyserem Marcinem Koszałką, który w swoim debiucie fabularnym pokazuje historię seryjnego mordercy. Nie po to, aby się bawić naszym poczuciem lęku, ale po to, abyśmy zastanowili się nad złem i jego społecznym oddziaływaniem. Pokazujemy Wam również zdjęcia nagrodzone w czasie World Press Photo. To mocne, niepokojące, poruszające naszą wrażliwość obrazy, mówiące o współczesności więcej, niż strony zapisane tekstem. Takie, jak fotografie pokazujące walki na Majdanie czy portret robotnika z chińskiej fabryki, którego przed toksycznymi substancjami chroni czapka Św. Mikołaja. Nie bójcie się. Nie bójcie się sztuki, która otwiera drzwi prowadzące w mrok. Głębokie emocje, które dzięki niej przeżyjecie, sprawiają że łatwiej zaakceptować świat i odnaleźć drogę prowadzącą do egzystencjalnego katharsis.

WIELKIE OPERY Z NOWEGO JORKU

M

etropolitan Opera w Nowym Jorku to najlepsza scena świata, która gromadzi największe gwiazdy. Pewnie żałujecie, że spektakle odbywają się na drugiej stronie globu. Mamy dobrą wiadomość – w tym roku również możecie uczestniczyć w transmisjach na żywo w krakowskim Kijów.Centrum. Wielki ekran kina i doskonała jakość HD sprawiają, że można poczuć się niczym w Nowym Jorku. Transmisje nie obejmują tylko samych spektakli, ale są realizowane na podobieństwo gali rozdania Oscarów. To oznacza, że najpierw śledzimy, co dzieje się na czerwonym dywanie, a ten w MET jest równie sławny i gromadzi

14

gwiazdy. Oglądamy też wywiady z twórcami, dzięki czemu możemy liczyć na przykład na pozdrowienia na żywo od Mariusza Kwietnia, solisty MET. A spektakle są realizowane w stylu, który przypomina hollywoodzkie superprodukcje. W listopadzie zobaczymy transmisję opery „Lulu”. To skomplikowana historia „modliszki idealnej”, zmysłowej kobiety o podejrzanej przeszłości, której nie potrafi się oprzeć korowód mężczyzn. 12 grudnia obejrzymy natomiast „Czarodziejski flet”, w którym usłyszymy wspaniały baryton Mariusza Kwietnia. Polecam!


Avant Après / ul. Kupa 5, Kraków / tel. 12 357 73 57 / www.avantapres.pl

Włosy: Iwonka Wójcik / Model: Patrycja Kotela Mua: Justyna Jaroszewska / Stylizacja: SIS Concept store / Foto: Łukasz Znojek

15


wywiad

ZIMNY SPEKTAKL

MARCIN KOSZAŁKA KRĘCIŁ DOTĄD DOKUMENTY. DOKUMENTY MOCNE, ZAPADAJĄCE W PAMIĘĆ, CZĘSTO SZOKUJĄCE. NIC DZIWNEGO, ŻE W DEBIUCIE FABULARNYM POKAZUJE HISTORIĘ SERYJNEGO MORDERCY, KTÓRĄ MOŻEMY OGLĄDAĆ W KINACH JAKO FILM CZERWONY PAJĄK. ROZMAWIA RAFAŁ STANOWSKI

zdjęcia Michał Massa Mąsior madmassa.com stylizacja Anna Kurpas makeup Monika Wróbel

16


wywiad

17


wywiad

Czy po nakręceniu tego filmu zło zaczęło Cię bardziej fascynować? Nakręciłem ten film nie po to, żeby stać się na chwilę złym. Cieszyło mnie raczej to, że będąc na planie, mogę się poddać spektaklowi perwersji. Co masz na myśli?! Gdy kręciliśmy scenę zbrodni, w której chłopiec leży we krwi, widziałem, jak ekipa była tym w jakiś sposób podniecona. Zastanawialiśmy się, jak powinna być nasączona krwią czapka. W jaki sposób krew ma spływać po ciele. Złapałem się na tym, że nagle wszystkich to jarało. Przyznasz, że teraz, gdy siedzimy w wygodnych fotelach w Forum Przestrzenie, to brzmi niepokojąco. Tak, ale to wszystko działo się przecież na niby, jak w grze komputerowej. Gdyby to były prawdziwe zwłoki, mam nadzieję, że zachowalibyśmy się wszyscy zupełnie inaczej. Wracając do Twojego pytania, myślę że nie o zło tu chodzi, a raczej o własne perwersyjne myśli. Dzięki filmowi mogę je wydobyć i w jakiś sposób wyrzucić. Nie mam ambicji opisywania zła, bo to jest przecież niemożliwe. "Czerwony pająk" dotyka społecznej fascynacji złem, czego przykładem może być popularność kryminałów czy autentycznych historii, które od dawna zalewają media. To, czego się najbardziej boimy, wzbudza w nas największe zainteresowanie. Zbrodnia pełni rolę społecznego pokarmu, którym się żywimy. Z drugiej strony, co wiem po rozmowach z prof. Gierowskim, morderca często cieszy się z faktu, że został złapany. Mówi: "nareszcie mogę wam pokazać swoje oblicze", staje się w pewien sposób celebrytą i przechodzi do legendy, tak jak słynny "Czerwony pająk". Przełamuje w ten sposób samotność, która otacza go wtedy, gdy popełnia zbrodnie. To wyjątkowo ambiwalentna sytuacja. Zbrodnia staje się potwornym show, w którym morderca gra tytułową rolę, a społeczeństwo - staje się jej obserwatorem. Jednym z fetyszy ukrytych w Twoich filmach jest ludzka cielesność. Lubisz przyglądać się jej w sposób naturalistyczny, pokazywać jej piękno, a zarazem ułomności. W "Czerwonym pająku" zacisnąłeś sobie jednak pewnego rodzaju knebel i unikasz eksploatowania brutalności, która jest wpisana w gatunek kryminału. Stawiasz na zimny, minimalistyczny nastrój. Dlaczego? Lubię opowiadanie obrazami, przecież jestem również operatorem, a zarazem chcę zostawiać widzom pole do interpretacji. Pamiętam też o kluczowej zasadzie kina - coś, czego nie widzisz, wzbudza największy lęk. Napięcie buduję przez pozorny jego brak. Jeśli w moim filmie znajduje się tylko jedna brutalna scena, mocniej działa na wyobraźnię. We współczesnym kinie pokazywanie brutalności zaszło tak daleko, że stało się wyścigiem efektów specjalnych. W "Nieodwracalnych" Gaspar Noe pokazał miażdżoną głowę, a w "Szeregowcu Ryanie" wybuch odrywał żołnierzowi nogę. Widz oglądał już tyle okropnych scen, że trudno to wszystko przeskoczyć. Dlatego trzeba się wyciszyć i uspokoić. "Czerwony pająk" w oryginalny sposób podchodzi do gatunku thrillera, nie skupia się na okropnościach, ale na emocjach, dzięki czemu zmusza do skupienia i refleksji. Wyszedłeś od historii Karola Kota i scenariusza autorstwa

18

Marty Szreder, główny bohater nosi imię Karol. Z drugiej strony film ma tytuł "Czerwony pająk", przez co odwołuje się do innej historii, owianego tajemnicą mordercy z czasów PRL, o którym nie wiadomo, czy w ogóle istniał. Dlaczego tak gmatwasz tropy? Nie chciałem kręcić filmu biograficznego. To na pewno nie jest film o Kocie, można tu dostrzec jedynie dalekie inspiracje tamtą historią, choćby osadzenie jej w latach 60. Chciałem stworzyć film uniwersalny, który będzie działał na wyobraźnię także poza Polską, dlatego oderwałem się od autentycznych wydarzeń. Nie czułeś potrzeby opowiedzenia o Kocie? Patrząc na reakcje w internecie, wydaje mi się, że jest społeczne oczekiwanie, by taki film powstał. Czułem moralny zgrzyt. Kręcąc film o Kocie, musiałbym się trzymać jego biografii, a on był prymitywnym mordercą, który lubił Hitlera i nazistów, fascynował się nimi, pił krew w rzeźni. A na końcu, podczas sekcji zwłok, wykryto, że miał guza mózgu. Był szaleńcem. Film byłby jednowymiarowy, skupiony na pokazaniu nienawiści do ludzi. To reżyserskie samobójstwo. Dlatego z historii Kota wziąłem tylko pewne motywy, przede wszystkim mroczne miasto, puste ulice, straszną atmosferę. To mroczne miasto, pokazane w sposób wręcz malarski, stało się jednym z bohaterów filmu. Jeden z recenzentów amerykańskich po premierze filmu na festiwalu w Karlowych Varach napisał, że miasto jest jednym ze sprawców tego, co się wydarzyło. Odnalazł tu symbolikę kraju odciętego za Zelazną Kurtyną, symbolikę totalitaryzmu i komunizmu. A przecież nie pokazałem niczego wprost, nie ma czerwonych flag, partyjnych przemówień czy zomowców. Doświadczenie z dokumentów pomagało czy przeszkadzało podczas kręcenia filmu fabularnego? Wstępem do "Czerwonego pająka" był dokument "Zabójca z lubieżności", w którym pokazałem morderców na tle seksualnym. Wiele się wtedy dowiedziałem, zdobyłem mentalne przygotowanie. Bez dokumentów nie byłoby pewnie tego filmu. Adam Woronowicz, która gra jedną z  głównych ról, to człowiek pogodnym wizerunku. Kiedy zobaczyłeś w nim mordercę? Od razu, pisaliśmy ten scenariusz z Łukaszem M. Maciejewskim z myślą o Woronowiczu. To mistrz dwuznaczności, taki "polski Kevin Spacey", w jego miłej twarzy można ukryć potworne emocje. Trafiłeś, bo Woronowicz jest świetny, gra w sposób oszczędny, często samym spojrzeniem. Ale jest to spojrzenie, które potrafi zabić. Adam jest aktorem, który bardzo dużo chce wiedzieć, czasami nawet za dużo. I lubi docisnąć pedał gazu. Dzięki temu, że wcześniej kręciłem dokumenty, szybko wyłapywałem takie rzeczy. Dbałem o wysoki poziom emocji, które rozgrywały się między słowami. A to jest najtrudniejsze w grze aktorskiej. No właśnie, jak to jest wejść w umysł mordercy? To Adam Woronowicz wchodził w umysł, to była jego praca nad rolą. Ja byłem bardziej po stronie drugiego bohatera, Filipa, młodego chłopaka, który odkrywa w sobie fascynację zbrodnią. Nie oznacza to jednak, że mam mordercze myśli. Jestem w stanie być w środku i na zewnątrz, jak chłodny zawodowiec.


wywiad

19


wywiad

Ale czy taką historię można traktować zupełnie na chłodno - nie wierzę! Do końca, nie można. Ten film był, wiesz, jak bezpieczny seks. Kręciły mnie emocje, które pokazywaliśmy, a jednocześnie wiedziałem, że to nie dzieje się naprawdę. Przecież nikogo bym nie zamordował. "Czerwony pająk" zanurza nas w krytyczne zachowania, w psychiczne jądro ciemności. Na ile tworzenie takiego filmu Cię zmieniło? Wcześniej kręciłem na tyle mocne dokumenty, że czuję się uodporniony na to, co mnie otacza. Nie czuję, by "Czerwony pająk" coś we mnie zmienił.

20

Chcesz powiedzieć, że nie czujesz po tym wszystkim kaca? Czuję się wycieńczony fizycznie i psychicznie, bardzo wiele mnie to wszystko kosztowało. Chciałbym sobie teraz zrobić dłuższy odpoczynek od filmu fabularnego. Nie dziwię się, że niektórzy reżyserzy popadają w ciężką depresję. Tak jak Marcin Wrona, który podjął niedawno ekstremalną decyzję, zapłacił najwyższą cenę za życie filmowca. To strasznie trudny zawód wymagający ogromnego wysiłku i ponoszenia wysokich kosztów. Gdybym dostał propozycję, że jutro zaczynam nowy film, na pewno bym odmówił. Rozmawiał RAFAŁ STANOWSKI Recenzja filmu - str. 36


Moss to centrum urody, które dbanie o piękny wygląd traktuje jak sztukę. Zaopiekujemy się kompleksowo Twoim ciałem - od włosów, przez pielęgnację skóry i paznokci, na stylizacji i modzie kończąc. W nowoczesnym wnętrzu w centrum Krakowa poczujesz, jak przyjemna potrafi być każda spędzona tu chwila.

Moss Hair — Centrum kreacji fryzur

Moss Nails — Centrum pielęgnacji i koloryzacji paznokci

Moss Beauty — Strefa, w której poczujesz dotknięcie piękna

Zapraszamy – ul. Prochowa 9 31-532 Kraków – www.moss.krakow.pl

21


MROCZNY CZAR MORDERCY R

obert Maudsley - prekursor filmowego Hannibala Lectera, od trzydziestu lat przebywa w kuloodpornej klatce. Izolatka mieści się w piwnicy więzienia Wakefield w Anglii. Odbywa karę, którą zaostrzył incydent z udziałem współwięźnia. Ten psychopatyczny morderca roztrzaskał koledze głowę młotkiem i wyjadał jego mózg łyżeczką. Gdy myślimy o psychopatach, zwykle mamy przed oczami tego typu przypadki. Zahamowanie współczucia, bezwzględność, brak wyrzutów sumienia, agresja i impulsywność to jednak tylko część cech, o których mówią podręczniki. Druga kolumna to – paradoksalnie - urok osobisty, charyzma i pewność siebie. A do tego umiejętność manipulacji otoczeniem, legendarna wręcz sztuka perswazji i kłamstwa bez mrugnięcia okiem (dosłownie – dowiedziono, że psychopaci rzadziej mrugają). Tajemniczość, niezależność, niedostępność emocjonalna, często wysoka inteligencja – ten zestaw sprawia, że psychopaci opisywani są często jako intrygujący i atrakcyjni. Przede wszystkim jednak psychopatia to po prostu brak uczuć. Wiąże się to z brakiem empatii, a co za tym idzie – z umiejetnością podejmowania najokrutniejszych działań z zachowaniem zimnej krwi.

22

PSYCHOPATIA UZNAWANA JEST ZA NAJMROCZNIEJSZĄ LUDZKĄ PRZYPADŁOŚĆ. NIEBEZPIECZNĄ, ZWODNICZĄ I INTRYGUJĄCĄ ZARAZEM.

Kevin Dutton – autor książki „Mądrość Psychopaty“ – tak opisuje tę przypadłość: „Psychopaci są nieustraszeni, pewni siebie, charyzmatyczni, bezwzględni i skupieni na celu – jest to zestaw cech niezbędnych, by odnieść sukces w dwudziestym pierwszym wieku“. Porównuje psychopatię do sportowego samochodu. „Samochód sportowy nie jest sam w sobie ani dobry ani zły. Wszytko w rękach tego, kto usiądzie za kierownicą. Utalentowanemu i doświadczonemu kierowcy samochód umożliwi dowiezienie na czas do szpitala rodzącej żony. Z osiemnastolatkiem i jego dziewczyną zjedzie z urwiska. Wszytko zależy od obsługi. Po prostu umiejętności kierowcy“. Oznacza to, iż psychopatia sama w sobie nie musi koniecznie prowadzić do tragedii. Autor zauważa, że psychopatycznego mordecę od zdolnego chirurga oróżnia nierzadko jedynie cienka linia. Dlaczego? Chirurg wykonuje wyjątkowy zawód. Większość osób zasłania twarz, gdy widzi krew, połamane kości, wnętrzności. Chirurg musi traktować ciało człowieka przedmiotowo. Przepiłować złamaną kość, wyciąć śledzionę, zaszyć skórę, a po tym wszystkim iść na obiad z rodziną. Taką pełni rolę społeczną, nie musí być oznaką braku empatii na poziomie interpersonalnym.

Anthony Hopkins jako Hannibal Lecter w "Milczeniu owiec" Fot. archiwum

felieton


felieton

Co ciekawe, typowi psychopaci nie mają problemów z pozyskaniem sympatii otoczenia. A już na pewno nie narzekają na zainteresowanie ze strony płci przeciwnej. Wręcz przeciwnie. James Bond, bohater serii filmów sensacyjnych, posiada cechy zwane czarną triadą psychologii – to narcyzm, makiawelizm i... brak empatii. Narcyzm pozwalał mu czuć się pewnie w każdej sytuacji. Makiawelizm to nic innego jak zdolność manipulacji i poznania słabych punktów przeciwnika, po to aby potem je wykorzystywać. Wiąże się z tym również brak empatii. Nieprzypadkowo zresztą postać Jamesa Bonda posiadała imponującą liczbę partnerek seksualnych. O tym, że kobiety zakochują się w „draniach“, a mężczyźni czują pociąg do „złych kobiet“ krążą miejskie legendy. Pytanie: co pociąga nas w mrocznych osobowościach?Odpowiedzi można doszukiwać się już na poziomie neuronalnym. Ewolucja wyposażyła nas w umiejętność intuicyjnego wyczuwania psychopatii. Ludzie, którzy na co dzień stykają sie z klinicznymi psychopatami, doświadczają dosłownego „jeżenia się włosów na głowie“. To niekontrolowana reakcja fizyczna, a raczej coś na kształt „złego przeczucia“. Ten mechanizm nie jest do końca zbadany, jednak wiadomo, że kobiety posiadają tę cechę bardziej rozwiniętą niż mężczyzni. Być może stąd wzięła się dyskusja o damskiej intuicji. Nawet jeśli zawierzyć temu zjawisku i uznać, że kobiety posiadają pewiem rodzaj „czucia“ - jest pewien drobiazg. Lęk łatwo ulega rozerotyzowaniu.

MAGIA ŚWIĄT W DOBRYM HOTELU

Teoria mówi, że bez względu na źródło pobudzenia, mamy skłonność do przypisywania ekscytacji atrakcyjnej osobie w pobliżu. Oznacza to, że napięcie i lęk stwarzają doskonale warunki do zauroczenia, często fatalnego. Magnetyzm psychopaty, jego zdecydowanie i pewność siebie mogą być na krótką metę pociągającae. Co jednak, gdy zorientujemy się, że związaliśmy się z osobą pozbawioną empatii? Kimś kto nie widzi powodów do cierpienia i nie potrafi okazać współczucia w trudnych chwilach? Jest pewna cecha, której niezawodność w tworzeniu związków została potwierdzona. To responsywność. Responsywny partner to taki, który jest gotowy zaangażować się w sprawy drugiej strony. Zauważa jego potrzeby oraz zainteresowania i jest gotów na nie reagować. Psychopaci mogą być na swój sposób responsywni, sęk w tym, że nie wiąże się to u nich z przywiązaniem. A co za tym idzie – z budowaniem trwałych więzi. Ludzie dysponują dwoma drogami do rozumienia stanów innych osób. Jest to empatia emocjonalna, której próżno szukać u psychopatów, oraz poznawcza - czyli ta, za którą odpowiada abstrakcyjne myślenie. Ten drugi typ wymaga odrobiny dobrej woli i zdrowych zwysłów. Ponadto nad naszym zachowaniem panuje moralność. A moralność to nie tylko empatyczne podejście do człowieka, ale także zbiór zasad i wartości jakimi kierujemy się w podejmowaniu decyzji. Dlatego mamy dobrą wiadomość - empatii można się nauczyć. To także cień nadziei dla osób mających słabość do mrocznych, psychopatycznych osobowości.

PODSUMUJ Z NAMI ROK! Spotkania roczne • Wigilie dla firm • Catering

Dokonaj rezerwacji już dziś!

ANTONINA DĘBOGÓRSKA Źródła: Kevin Dutton, Mądrość Psychopatów David G. Myers, Psychologia Społeczna

23


wydarzenia

listopad 2015

RADAR KULTURALNY opracowanie: RAFAŁ STANOWSKI, fot. mat. promocyjne

NOWY BOND O PÓŁNOCY

4.11

Co może być lepsze od przystojnego, odważnego i świetnie ubranego agenta 007? Podwójny agent 007, czyli dwa seanse Bonda podczas jednego wieczoru! Już 4 listopada w siedemnastu kinach Cinema City w całej Polsce będzie można zobaczyć dwie części przygód agenta Jej Królewskiej Mości. Najpierw „Skyfall” z 2012 r., a tuż po północy przedpremierowo „Spectre” – jeden z najbardziej oczekiwanych filmów akcji tego roku. „Spectre” to najnowszy odcinek serii, w którym James Bond musi stawić czoła tajnej organizacji szerzącej zło. W roli głównej wystąpił ponownie Daniel Craig, a partneruje mu m.in. piękna Monica Belucci. Film nakręcił Sam Mendes, autor „Skyfall” oraz głośnego filmu „American Beauty”. Przedpremierowy seans odbędzie się w kinach Warszawa Arkadia, Warszawa Mokotów, Warszawa Promenada, Kraków Bonarka, Poznań Plaza, Katowice Punkt 44, Gdańsk Krewetka i Wrocław Korona.

6.11

SEAL SIŁA PRZEZ WRAŻLIWOŚĆ

6 listopada ukaże się nowy, wyczekiwany album Seala. Wydawnictwo nosi tytuł „7” i zapowiada go piosenka „Every Time I'm With You”. O albumie Seal odpowiada następująco: „Próbowałem uchwycić tę piękną, zmieniającą się dynamikę miłości. Związaną ze strachem, potrzebą akceptacji, rozkoszą, smutkiem, lekkomyślnością, podnieceniem. Płyta opowiada zarówno o ekstremalnej radości, jak i ekstremalnym żalu oraz wszelakich szaleństwach, których dopuszczamy się pod wpływem miłości”. Artysta zapewnia, że jeszcze nigdy wcześniej nie nagrał tak osobistej płyty. W studio Seala wspomógł legendarny producent i jego wielokrotny współpracownik Trevor Horn, odpowiedzialny za brzmienie genialnego debiutu Anglika oraz czterech innych jego płyt. Panów łączy szczególne porozumienie, przekładające się nie tylko na brzmienie, lecz również charakter całości. „Żyjemy w czasach, w których często musimy stawić czoła brutalnej rzeczywistości. Wszędzie zdarzają się tragedie. Jeśli będziemy żyć tylko tym, staniemy się znieczuleni, a nasza kultura zaniknie. Jako artysta mam obowiązek mówić ludziom o uczuciach, pomóc im je odczuwać. Nie względem mnie, ale względem innych ludzi. Jedna z moich mantr to – siła poprzez wrażliwość. Jeżeli pozwolimy sobie na wrażliwość, staniemy się silniejsi i będziemy zdolni do miłości” – tłumaczy Seal.

24


wydarzenia

10 - 14.11

fot. Warner

DREAM POP KOMASY Mary Komasa – elektryzująca polska wokalistka i kompozytorka, autorka albumu „Come”, jest w trasie koncertowej. W listopadzie wystąpi w Katowicach, Łodzi, Gdańsku i Poznaniu. W swojej karierze była już modelką, i to taką, która pracowała w Paryżu. Świat muzyki pociągał ją jednak na tyle mocno, że oddała się tej pasji, wyjeżdżając do Berlina. Tam wniknęła w życie kulturalnego, czego owocem jest płyta wyprodukowana przez słynnego Guy Sternberga,

który współpracował z Yoko Ono czy Depeche Mode. Singiel „City of My Dreams”. Jej kompozycje zalicza się do nurtu dream pop, który charakteryzuje nostalgiczne brzmienie zestawione z chłodnym tonem głosy Mary Komasy. W listopadzie artystka wystąpi w Jazz Club Hipnoza w Katowicach (10.11), Williamsburgu w Łodzi (11.11), Starym Maneżu w Gdańsku (12.11) oraz w Eskulapie w Poznaniu (14.11).

Po raz pierwszy w historii teatru

Wesele - Wyzwolenie - Akropolis

WĘDROWANIE

Wg Stanisława Wyspiańskiego

U: T S e i n Na sce ada p 28 listo

Zapraszają:

Krakowski Teatr Scena STU (12) 422 27 44, organizacja.widowni@scenastu.com.pl ...bo jakość ma znaczenie

www.scenastu.com.pl

/TeatrSTU

teatr_stu 25


wydarzenia

14.11 KRAKÓW

MARGARET W BAROQUE

W ramach swoich 6. urodzin Baroque Cocktails & Music w Krakowie prezentuje kolejny koncert z cyklu „Konstelacja Gwiazd”. 14 listopada o godz. 20 odbędzie się koncert Margaret - piosenkarki i projektantki mody. Jej debiutancki singel „Thank You Very Much”, znalazł się na 2. miejscu listy Air Play, najczęściej granych utworów w polskich rozgłośniach radiowych oraz zajął wysokie miejsce na oficjalnej liście sprzedaży w Niemczech, Austrii, Włoszech. W ubiegłym roku wydała mini album „All I Need” oraz singel „Wasted”, który trafił na 6. miejsce listy najczęściej odtwarzanych utworów w polskich rozgłośniach radiowych. Margaret otrzymała nagrodę „Super Jedynki” w kategorii „Super Artysta bez granic”. Jej singiel „Start a Fire” był oficjalnym hymnem Mistrzostw Świata w Piłce Siatkowej Mężczyzn, a debiutancki album studyjny „Add The Blonde” uzyskał status złotej płyty. Baroque Cocktails & Music ul. św. Jana 16, Kraków

DIWA ALTERFOLKU

14.11 GDAŃSK

Rykarda Parasol to ceniona amerykańska wokalistka o europejskim rodowodzie, określana mianem „diwy amerykańskiego alterfolku” czy „filigranową królową mroku”. W ramach trasy promującej najnowszy album „The Color Of Destruction”, artystka wystąpi w Starym Maneżu w Gdańsku. W czasach, kiedy kobiety muszą śpiewać jak anioły a mężczyźni jak kobiety, głos Rykardy Parasol, porównywany z Nico, Siouxsie Sioux czy PJ Harvey musi przykuwać uwagę. Jej muzyka kojarzona jest najczęściej z Nickiem Cave'em, Black Heart Procession czy Johnnym Cashem, a jej folkowy, ale mroczny songwriting (nazywany „folk-noir”) przyprawia o dreszcz emocji. Rykarda śpiewa bowiem o rzeczach, o których inni wolą zapomnieć... Pochodzi z San Francisco, gdzie w 2003 roku założyła własny zespół, z którym nagrała pierwszą EPkę „Here She Comes”. Pierwszy pełnowymiarowy album „Our Hearts First Meet” (2006) trafił do Europy w 2008 r. dzięki zasłużonej oficynie wydawniczej Glitterhouse. Kolejny album, wydany w 2009 r. „For Blood and Wine”, ugruntował silną pozycję Rykardy jako artystki samodzielnej i konsekwentnej. Związki Rykardy z Polską pogłębiły się, odkąd nawiązała stałą współpracę z supergrupą „Heart and Soul”. Zespół, stworzony przez muzyków formacji L.Stadt, Agressiva 69, Made In

26

Poland, Cool Kids of Death, zaprosił Rykardę do nagrania EP „Heart and Soul”. Czwarty, wydany tej jesieni, album Rykardy Parasol "The Color Of Destruction" to najdojrzalsze dzieło artystki, będące jednocześnie tekstową

antytezą i muzycznym rozwinięciem świetnej płyty „Against The Sun” wydanej w 2013 roku. Stary Maneż ul. Słowackiego 23, Garnizon, Gdańsk Wrzeszcz


wydarzenia

20.11 WROCŁAW

AUDIOWIZUALNE

EKSPLORACJE

20 listopada Centrum Technologii Audiowizualnych (CeTA) we Wrocławiu, po raz drugi w tym roku, gościć będzie Night Media Lab – Laboratorium Nocnych Mediów. Muzyczne i wizualne eksperymenty, przeznaczone dla uczestników ery postcyfrowej, przeprowadzą artyści reprezentujący dziedziny i gatunki wymykające się powszechnym definicjom. Wśród nich niekwestionowana gwiazda wydarzenia – Biosphere, czyli legendarny, norweski architekt dźwięku i twórca arctic ambientu. Night Media Lab aspiruje do miana imprezy wykraczającej poza schematy n owo c ze s n e g o fe s t i w a l u m u z y k i elektronicznej. Zaproszeni artyści to nie tylko eksperci w swoich dziedzinach, ale prawdziwi eksperymentatorzy, producenci dźwiękowych pejzaży czy projektanci wizualizacji generatywnych, wykorzystujący technologię jako narzędzie artystycznej ekspresji. Publiczność, zgromadzona w specjalnie zaaranżowanej przestrzeni studia filmowego w Centrum Technologii Audiowizualnych, doświadczy wrażeń płynących z muzyki elektronicznej. Berliński artysta PRCDRL zaprezentuje dysharmonijny industrial, NTVZM – dark techno, PTR1 – mroczne połączenie gęstego dubu i ambientu, a Odaibe stworzy przestrzenny pejzaż dźwiękowy ścierający się z organicznymi fakturami hałasu. Kwintesencją wrażeń będzie występ Biosphere – kultowego artysty, prekursora arktycznego ambientu, którego koncerty wręcz oscylują wokół audiowizualnego sacrum. Nie zabraknie też doświadczeń wzrokowych, których dostarczy m.in. Licht Pfad, studio specjalizujące się w interaktywnych instalacjach i wizualizacjach generatywnych. Centrum Technologii Audiowizualnych ul. Wystawowa 1, Wrocław


wydarzenia

Fot. Filip Blank

6.12 KRAKÓW

BOKKA NA POŻEGNANIE ZABŁOCIA

W ramach tegorocznego prezentu od św. Mikołaja agencja United Visions oraz kultowy klub Fabryka, który opuszcza wkrótce dzielnicę Zabłocie w Krakowie, zapraszają na koncert promujący nowa płytę zespołu Bokka „Don'to Kiss and Tell”. Bokka to prawdziwe zjawisko na polskiej scenie muzycznej. Tajemnicza grupa, której członkowie nie ujawniają swojej tożsamości i występują w maskach, jest jedną z najbardziej cenionych polskich formacji na nowej scenie muzycznej. W ciągu zaledwie półtora roku grupa wystąpiła na największych festiwalach w Polsce (Open'er, Tauron Nowa Muzyka, Audioriver, Orange Warsaw Festival), na festiwalach zagranicznych: m.in. na The Great Escape (Wielka Brytania), Reeperbahn (Niemcy), Colours Of Ostrava (Czechy), Positivus (Łotwa).

28

Jako pierwsza polska formacja w historii, zespół wyprzedał koncert w warszawskim klubie Basen, dołączając do światowych gwiazd takich jak: Moderat, Nicolas Jaar, GUS GUS czy FKA Twigs, a teledysk do pierwszego singla „Town Of Strangers” obejrzało już 2,5 miliona widzów na YouTube. Jako support wystąpi Baasch, producent, wokalista i kompozytor, autor albumu „Corridors” i muzyki do głośnego filmu „Płynące wieżowce” Tomasza Wasilewskiego. Klub Fabryka ul. Zabłocie 23, Kraków


Na hasło lounge magazyn zniżka 5% WARSZAWA - KRAKÓW - WROCŁAW - RADOM - KIELCE WKRÓTCE AGLOMERACJA ŚLĄSKA - POZNAŃ - ŁÓDŹ

Catering Dzięki nam unikniesz nieregularnych posiłków, zaoszczędzisz czas na przygotowywaniu jedzenia, zminimalizujesz ryzyko spożywania pokarmów niskiej jakości, zadbasz o własne zdrowie, a przede wszystkim zjesz smaczne, pełnowartościowe posiłki, które dostarczą Tobie energii na cały dzień.

Gwarancja ŚWIEŻOŚCI

Gwarancja SKUTECZNOŚCI

Darmowa DOSTAWA

Pełna WYGODA

wszystkie nasze posiłki przygotowywane są w nocy przez wykwalifikowaną kadrę

jadłospisy zostały utworzone przez dietetyka klinicznego z uwzględnieniem zasad zdrowego odżywiania wg zaleceń

gwarantujemy darmową dostawę w obrębie Radomia i Warszawy

bez gotowania, bez sprzątania. Przeznacz zaoszczędzony czas dla siebie i swoich bliskich!

Diety w ofercie fiteat.co dostarczają organizmowi wszystkich niezbędnych składników odżywczych, przy zachowaniu prawidłowej proporcji między węglowodanami, białkami i tłuszczami. Posiłki w dietach komponowane są ze świeżych, naturalnych produktów, bogatych w witaminy, minerały i błonnik, bez dodatku ulepszaczy i konserwantów. Podczas przygotowania potraw stosowane są odpowiednie sposoby obróbki termicznej, aby posiłki nie traciły swoich walorów odżywczych.

www.fiteat.co | tel. 881

63 06 63 | biuro@fiteat.co

#catering dietetyczny #prosto pod Twoje drzwi #zawsze świeże 29


fotografia

Jon and Alex, para gejów w sytuacji intymnej, St. Petersburg, Rosja Mads Nissen, Dania, Scanpix/Panos Pictures Zdjęcie roku oraz 1. miejsce w kategorii "Bieżące problemy - serie"

WORLD PRESS PHOTO NAJLEPSZE ZDJĘCIA PRASOWE ZNÓW OCZARUJĄ NASZĄ WYOBRAŹNIĘ. ZAPRASZAMY NA WYSTAWĘ WORLD PRESS PHOTO, KTÓRĄ W KRAKOWIE MOŻNA OGLĄDAĆ OD 5 LISTOPADA DO 2 GRUDNIA W BUNKRZE SZTUKI.

30

"Laurinda", zdjęcie pokazujące dziewczynę z ubogich przedmieść Australii Raphaela Rosella, Australia, Oculi 1. miejsce w kategorii "Portrety - zdjęcie pojedyncze"


fotografia Side Effects Kacper Kowalski, Polska, Panos Pictures 2. miejsce w kategorii "Projekty długoterminowe"

Ratując wielkie zwierzęta Afryki - osierocony nosorożec Ami Vitale, USA, National Geographic 2. miejsce w kategorii "Natura - zdjęcie pojedyncze"

Operacja Mare Nostrum - łódź z uchodźcami uratowana przez włoską straż przybrzeżną Massimo Sestini, Włochy 2. miejsce w kategorii "Wiadomości ogólne - zdjęcie pojedyncze"

31


fotografia Pracownik fabryki dekoracji bożonarodzeniowych, Chiny Ronghui Chen, Chiny, City Express 2. miejsce w kategorii "Bieżące problemy - zdjęcie pojedyncze"

G

rand Prix konkursu otrzymało zdjęcie duńskiego fotografa Madsa Nissena, ilustrujące parę rosyjskich homoseksualistów, będące artystyczną metaforą dyskryminacji osób LGBT w Rosji. Wśród laureatów możemy zobaczyć zarówno fotorelacje z najbardziej gorących miejsc świata, jak i intymne, artystyczne portrety. Uwagę fotografów przyciągały starcia, do których doszło na Ukrainie, a także niedawny eksodus uchodźców z Syrii oraz innych państw arabskich.

"Pochmurne dni", uczniowie na boisku szkolnym w El Dorado County Tomas van Houtryve, Belgia, Harper’s Magazine 3. miejsce w kategorii "Bieżące problemy - seria"

"Miłość rodziny 1993-2014 – Projekt Julii", cykl pokazujący życie kobiety z ubogiej dzielnicy San Francisco Darcy Padilla, USA, Agence Vu 1. miejsce w kategorii "Projekty długoterminowe"

32

Znajdziemy tu również ujęcia nieoczywiste, jak choćby to autorstwa Raphaeli Roselli, które pokazuje biedną dziewczynę z przedmieść australijskiej metropolii. Nie brakuje doskonałych portretów, jak choćby ten, który pokazuje pracownika chińskiej fabryki ozdób, który dla ochrony przed toksycznym pyłem nosi papierową maskę i czapkę św. Mikołaja. Wśród laureatów znajdziemy również Polaka – Kacper Kowalski został doceniony w kategorii „Projekty długoterminowe” za serię zdjęć „Efekty uboczne”, pokazujących zderzenie cywilizacji z naturą. Album prezentujący te fotografie wydała Leica Gallery Warszawa. RS


fotografia

Walki na Majdanie w Kijowie Jérôme Sessini, France, Magnum Photos dla De Standaard 2. miejsce w kategorii “Wiadomości ogólne - seria”

33


FOTKI I MITY

felieton

WŚRÓD POCZĄTKUJĄCYCH FOTOGRAFÓW W TEMPIE APOLLO 13 ROZPRZESTRZENIAJĄ SIĘ MITY DOTYCZĄCE SZTUKI FOTOGRAFOWANIA. W ZESZŁYM MIESIĄCU PISAŁEM O SENSIE FOTOGRAFII. LISTOPADOWY NUMER LOUNGE'A POŚWIĘCONY JEST ZBRODNI. NIE BEZ KOZERY ODNIOSĘ SIĘ DO STEREOTYPOWYCH TWIERDZEŃ, KTÓRE ZABIJAJĄ FOTOGRAFIĘ.

P

owtarzanie niektórych z nich hamuje rozwój fotograficzny i powinno być zakazane pod karą chłosty publicznej. Koncerny fotograficzne prześcigają się w rozwiązaniach technicznych, które mają sprzedawać konsumentowi sprzęt. W katalogach i opisach możemy dowiedzieć się o licznych funkcjach aparatów, podkręcenie tych informacji przez sprzedawców, a potem przez samych użytkowników sprzętu może być niebezpieczne. Im więcej megapikseli, tym lepsze zdjęcia Pierwsze kłamstwo, które wmówiły nam korporacje fotograficzne, próbując sprzedawać coraz więcej. To, czy sprzęt wyposażony jest w 10, 15, 20 czy 40 Mpx, nie ma bezpośredniego przełożenia na zdjęcia pasjonata, amatora. Większość obiektywów produkowanych przez popularnych producentów nie jest w stanie przenieść tylu informacji, ile może zapisać matryca czy czujnik cyfrowy. Nie licząc nawet tzw. obiektywów kitowych, czyli tych sprzedawanych w podstawowych kompletach z tańszymi lustrzankami cyfrowymi czy bezlusterkowcami. Duże ilości megapikseli, owszem, mają swoją przewagę, ale w przypadku obróbki zdjęć i druku fotograficznego w dużych formatach. Im droższy aparat, tym lepszy Należy pamiętać, że sprzęt profesjonalny w przypadku lustrzanek cyfrowych cechuje się przede wszystkim wytrzymałą obudową, mnogością ustawień półautomatycznych i manualnych. Charakterystyczne jest także wyprowadzenie wielu ustawień z menu na obudowę, fachowo mówiąc „pod palec”, oraz często duże gabaryty. Przy wyborze sprzętu warto też pamiętać, że większy wpływ od korpusu aparatu na nasze zdjęcia ma obiektyw. Na szkle nie warto oszczędzać, im wyższej klasy obiektyw czy obiektywy będzie posiadał Twój system fotograficzny, tym lepiej dla Twoich zdjęć. Warto dobierać sprzęt do miejsc, w których chcemy go użytkować,. Jeżdżąc często na wycieczki w góry, gdzie pokonujemy wiele kilometrów pieszo, nie warto zabierać dużej lustrzanki, bo po kilku godzinach dzierżenia jej na szyi można się 34

nabawić sztywności karku, śladów przypominających te od pętli wisielczej, wreszcie - nienawiści do fotografowania. Im więcej zrobisz zdjęć, tym łatwiej będzie coś dobrego wybrać Kolejna wierutna bzdura. Nie da się zrobić dobrego zdjęcia bez myślenia. Najpierw jest pomysł, potem dopasowanie warunków i ustawień, kadr i wciśnięcie spustu migawki. Skąd zatem bierze się ten stereotyp? Być może z transmisji sportowych, gdzie niejednokrotnie można obserwować fotoreporterów strzelających ze swoich aparatów jak z karabinu. Są do tego zmuszeni, nie mają możliwości powtórzenia biegu mistrzowskiego czy akcji drużyny piłkarskiej, a od umiejętności uchwycenia właściwego momentu zależy wypłata gaży i publikacja zdjęcia. Zamiast strzelać raz po raz bez pomysłu, lepiej zrobić kilka zdjęć, ale poszukując innego kadru i zmieniając ustawienia ekspozycji czy głębi ostrości. Dobry Fotograf zawsze zrobi dobre zdjęcie Nic bardziej mylnego. Fotografia to rysowanie światłem. Każdy fotograf ma swoje ulubione rodzaje światła, pory dnia, warunki atmosferyczne czy obiekty. Nie zawsze wszystkie te elementy sprzyjają zrobieniu dobrego zdjęcia. Pejzażyści śmieją się wręcz, że wstają o wschodzie słońca, kilkadziesiąt minut później mogą iść z powrotem spać, by ponownie wziąć sprzęt fotograficzny do rąk zaraz przed zachodem słońca. Nie zawsze też do dyspozycji artysty jest właściwa przejrzystość powietrza, pora roku czy choćby sytuacja, która predysponowałaby do zrobienia zdjęcia. Wykonanie dobrej fotografii w kiepskich warunkach to trochę jak z randką, na którą zapominasz portfela, biletów do teatru, spóźniasz się, przy okazji potykając się i wpadając do kałuży. Pewnie da się to uratować, improwizując coś innego, jednak zadanie kwalifikuje się do kategorii trudnych. Fotograf to ma klawe życie, idzie na sesję, robi zdjęcie i potem kasuje Każdy, kto próbował w ten sposób „zrobić zdjęcia” wie, że jeśli nie ma opracowanej

i zaplanowanej sesji zdjęciowej, nic dobrego z tego nie będzie. Zanim zrobisz zdjęcie, musisz wiedzieć, co ma się na nim znaleźć. Inaczej stajesz przed obiektem, modelką, modelem i w głowie pozostaje pustka. Wracając do porównania z randką, dobrze zaplanować jednak miejsce, do którego masz zamiar zaprosić wybraną osobę, zakupić bilety i poinformować ją,o której zamierzasz ją odebrać. Z jednej strony co drugi dzisiaj chce być fotografem sądząc, że to super zajęcie. Postać fotografa przedstawiana w filmach jest bardzo sexy. Z drugiej strony stereotypy ujmują tym samym fotografom inteligencji, umiejętności oraz kreatywności, sprowadzając ich do operatorów drogiego sprzętu. Warto zatem strzelać do stereotypów. Bo do zrobienia wybitnego zdjęcia potrzeba nie mniej talentu, niż do doskonałego napadu na bank.

Michał Massa Masior

Fotograf mody i reklamy, blogger. Technikę szlifował w Getty Images i International Center of Photography w Nowym Jorku. Na co dzień pracuje w Krakowie. Specjalizuje się w nietypowych portretach i koncepcyjnych sesjach. Im większe wyzwanie, tym lepiej. Górski szczyt, wnętrze szafy czy miejskie studio to równie dobre plany zdjęciowe - liczy się pomysł i jakość wykonania. Jego styl to charakterystycznie doświetlone zdjęcia, nasycone i pełne kolory, dbałość o detal oraz wyrazista dynamika obrazu. madmassa.com madmassa.blogspot.com madmassa.fotoblogia.pl


VOD

NOWOŚCI NA VOD NOWA DZIEWCZYNA

CENA SŁAWY Premiera TVOD: 20.11.2015 Reżyseria: Xavier Beauvois Komediodramat, Francja, Belgia, Szwajcaria Laureat Grand Prix Festiwalu w Cannes, reżyser głośnych „Ludzi Boga” – Xavier Beauvois, wskrzesza ducha twórczości Charliego Chaplina w ciepłej, wzruszającej i pełnej humoru opowieści o marzeniach. „Cenę sławy” zainspirowały prawdziwe wydarzenia, które mają też nasz lokalny wątek – jeden z bohaterów historii był Polakiem. Koniec lat 70. Oszust Eddy (Benoit Poelvoorde) wychodzi z więzienia po odsiadce za drobne przestępstwa. Na zewnątrz czeka na niego stary kumpel Osman (Roschdy Zem). Pozwala, by Eddy zatrzymał się u niego, a w zamian zaopiekował się jego 7-letnią córką Samirą, której matka przebywa w szpitalu. Zbliża się Boże Narodzenie. Eddy, chcąc pomóc przyjacielowi, zdobyć pieniądze na leczenie żony i przywrócić dziewczynce matkę, wpada na szalony pomysł. Zainspirowany telewizyjną informacją o śmierci Charliego Chaplina postanawia wykraść trumnę z ciałem aktora i zażądać okupu od jego rodziny.

CARTE BLANCHE

Premiera TVOD: 25.11.2015 Reżyseria: Jacek Lusiński Komediodramat, Polska Film inspirowany prawdziwymi wydarzeniami. Kacper (Andrzej Chyra), uwielbiany przez uczniów nauczyciel historii z liceum, zaczyna stopniowo tracić wzrok. Diagnoza lekarska nie pozostawia złudzeń. Mężczyźnie, z powodu wady genetycznej, grozi trwała ślepota. Początkowo załamany, ostatecznie postanawia ukryć przed przełożonymi problemy zdrowotne, aby zachować pracę i doprowadzić do matury swoich uczniów. Jedynym powiernikiem tajemnicy nauczyciela zostaje jego najlepszy przyjaciel Wiktor (Arkadiusz Jakubik). Kacper, zmagając się z nową sytuacją i nowymi wyzwaniami, nawiązuje bliską przyjaźń z koleżanką z pracy (Urszula Grabowska) i próbuje pomóc zbuntowanej uczennicy, Klarze (Eliza Rycembel), która ukrywa swój własny sekret.

WOJNA IMPERIÓW Premiera TVOD: 20.11.2015 Reżyseria: Daniel Lee Historyczny, Chiny Najdroższa produkcja w historii chińskiego kina. Budżet tego epickiego widowiska osiągnął imponującą sumę 65 milionów dolarów. W rolach głównych: legenda filmów akcji i sztuk walk – Jackie Chan, laureat Oscara Adrien Brody

i John Cusack. Scenariusz inspirowany prawdziwą historią spotkania rzymskich legionistów i chińskich strażników Jedwabnego Szlaku. Huo An (Jackie Chan) dowodzi oddziałem specjalnym strzegącym Jedwabnego Szlaku – strategicznej drogi handlowej łączącej Chiny z Europą. Jego zadaniem jest utrzymywanie pokoju między trzydziestoma sześcioma narodami, które konkurują o kontrolę nad

Premiera TVOD: 27.11.2015 Reżyseria: François Ozon Dramat, Francja Nowy film François Ozona – twórcy hitu „8 kobiet”, dwukrotnie nominowanego do Złotej Palmy na festiwalu filmowym w Cannes („Młoda i piękna”, „Basen”) zdobywcy Europejskiej Nagrody Filmowej za Najlepszy Scenariusz („U niej w domu”). Claire (w tej roli Anaïs Demoustier – gwiazda głośnego „Sponsoringu” Małgorzaty Szumowskiej) i Laura to najlepsze przyjaciółki od dzieciństwa. Są nierozłączne i dzielą ze sobą wszystkie najważniejsze momenty życia. Pewnego dnia Laura zapada na ciężką chorobę i wkrótce potem umiera. Claire popada w depresję. Chcąc sobie poradzić ze stratą, zaczyna pomagać Davidowi – mężowi przyjaciółki, który samotnie wychowuje niemowlę. Kobieta nie wie jednak, że mężczyzna ukrywa przed światem mroczny sekret. Podczas niezapowiedzianej wizyty w domu Laury i Davida, Claire natyka się na tajemniczą Virginię. Nowa dziewczyna ma na sobie ubrania Laury, a w jej twarzy jest coś niepokojąco znajomego.

VIOLET

Premiera TVOD: 06.11.2015 Reżyseria: Bas Devos Dramat obyczajowy, Belgia, Holandia Obraz nagrodzony na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie. 15-letni Jesse jest świadkiem śmiertelnego pobicia swojego przyjaciela Jonasa. Młodzi sprawcy uciekają, a motyw zabójstwa pozostaje niewyjaśniony. Dla Jesse'ego zaczyna się nowy, nieznany, bolesny rozdział, w którym musi zmierzyć się z emocjami, o jakich nie miał pojęcia. Zdjęcia operatora Nicolasa Karakatsanisa to majstersztyk, przypominają współczesną fotografię, która silnie operuje nieostrością i kontrastem. Kadry jednak wypełnia ruch – zmieniający tempo, zapętlony, zsynchronizowany z dźwiękiem, pulsem opowieści, co daje w kinie przeżycie niemal transowe. Oszczędna, chłodna muzyka podkreśla wewnętrzną perspektywę, grę podświadomości, ucieczkę od świata.

szlakiem. Pewnego dnia Huo An wraz ze swoimi najbardziej zaufanymi ludźmi zostaje niesłusznie oskarżony o przemyt złota i trafia do miasta-więzienia. Doświadczenie militarne Huo Ana i jego żołnierzy okazuje się przydatne, gdy pod bramami staje zdziesiątkowany rzymski legion pod dowództwem zbuntowanego Lucjusza (John Cusack).

ZOBACZ RÓWNIEŻ MOVIE LOUNGE CORNER NA WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL ZDOBYWAJ BEZPŁATNE KODY. NA NASZYM PROFILU: WWW.FACEBOOK.COM/LOUNGEMAGAZYN 35


recenzja

ANTY-THRILLER KOSZAŁKI Marcin Koszałka filmem„Czerwony pająk” puszcza na nas zimny prysznic zbrodni. W swoim debiucie fabularnym ceniony autor dokumentów zastanawia się, co pociąga ludzi w popełnianiu mordu. Dawno w polskim kinie nie oglądaliśmy tak mocnego, a zarazem przenikliwego thrillera. Używanie gatunkowych określeń nie ma tu jednak sensu, bo Koszałka świadomie gmatwa tropy i wymyka się jednoznacznych schematom. „Czerwonemu pająkowi” bliżej do kina Ingmara Bergmana niż do „Siedem” Davida Finchera. Nie oznacza to wcale, że z tego powodu umykają emocje. Zmienia się tylko ich charakter – nie zastanawiamy się, kto zabił (wiemy to zresztą od początku filmu), lecz dlaczego zabił. „Czerwony pająk” chwyta nas w intelektualną sieć i każe snuć refleksję się nad społeczną fascynacją zbrodnią, której przykładem są sukcesy kryminalnych powieści czy zainteresowanie autentycznymi zdarzeniami, czego odbicie mamy w mediach. W tym kontekście film staje się anty-thrillerem, który obnaża – jak mówi reżyser w naszym wywiadzie -„zimny spektakl perwersji”. Film został rozegrany bez potknięcia, kapitalnie zagrany przez duet Adam Woronowicz – Filip Pławiak i malarsko sfilmowany przez samego Koszałkę (zdjęcia mrocznego Krakowa – mistrzostwo). Lektura obowiązkowa nie tyle dla fanów Agathy Christie, co Henninga Mankella. RAFAŁ STANOWSKI

MUZYCZNA TERAPIA NA JESIENNĄ CHANDRĘ „Jeden z najlepszych albumów wydanych w tym roku. Lubię do niego wracać” – taki wpis umieściłem na tablicy swojego Facebooka, kiedy zastanawiałem się, jaki album zrecenzować na łamach magazynu Lounge. Holenderski przedstawiciel sceny techno Boris Bunnik aka Conforce wydał w czerwcu tego roku swój czwarty album "Presentism", który wprowadza inny klimat niż wcześniejsze wydawnictwa. Producent oscyluje wokół gatunków ambient, idm, dub techno, ale zdecydowany prym wiodą brzmienia pozbawione wyraźnego bitu. Muzyka do słuchania w domowym zaciszu, najlepiej z zamkniętymi oczami, puszczając wodze wyobraźni. Ascetyczna forma wyrazu, przestrzenne melodie, mikro dźwięki, narastający niepokój w poszczególnych kompozycjach wprowadzają słuchacza w trans. Ferwor wykraczający poza granice przestrzenno-czasowe. „Ocean Lab”, „Time Space Continuum” – nawet tymi tytułami artysta podpowiada nam, w której otchłani możemy się odnaleźć. Stwierdzam, że to nie tyle muzyka do kontemplacji, a do medytacji. Jest to jeden z nielicznych albumów, który z każdym przesłuchaniem wywiera nowe doznania oraz przemyślenia u słuchacza. Myślę, że to może być alternatywa, by przeżyć tę porę roku bez jesiennej chandry, czego Wam i sobie życzę. FILIP JANICKI AKA PHIL JENSKY

BELGIA:

KRAJ SMERFÓW I KOMIKSÓW O tym, dlaczego każdy Belg rodzi się z cegłą w brzuchu, kto stworzył Smerfy (a raczej Les Schtroumpfs – tak brzmi ich francuska nazwa) i jak smakują lody z ciekłego azotu mogli przekonać się uczestnicy Belgijskiego Popołudnia. W ramach 17. Dni Belgijskich mieszkańcy Warszawy i okolic mogli w wielowymiarowy sposób poznać Belgię. Organizatorem spotkania była Belgijska Izba Gospodarcza. Restauracja Rewers mieszcząca się w budynku Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego zamieniła się w małą Belgię. Wszystko to za sprawą Belgijskiej Izby Gospodarczej, która organizując bezpłatne wydarzenia, pozwalające poznać różnorodną Belgię, na kilka godzin przeniosła mieszkańców Warszawy i okolic do krainy znanej m.in. z czekolady, komiksów i diamentów. Belgijskie Popołudnie rozpoczęła akcja charytatywna „Uszyj Smerfnego Jasia”. Wspólnie z inicjatorką akcji Natalią Bielawską oraz wolontariuszami udało się stworzyć kilkadziesiąt poszewek z motywem Smerfów. Dzięki zaangażowaniu uczestników uszyte jasie już niedługo poprawią samopoczucie małych pacjentów Szpitala Pediatrycznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Belgijskie komiksy są równie sławne, jak tamtejsze czekoladki czy piwo. Komiksy można kupić w specjalistycznych sklepach, muzeach i na stacjach metra, a nawet obejrzeć na miejskich murach. Nie bez powodu są przedmiotem kultu w Belgii, a komiksowe dymki uznawane

36

za prawdziwe dzieła sztuki. Podczas Belgijskiego Popołudnia miłośnicy rysunkowych historyjek wzięli udział w spotkaniu z Franckiem Pezzą, Delegatem Walonii - Brukseli w Warszawie, który opowiedział m.in. o znaczeniu komiksów w kulturze Belgii oraz ich odwołaniach do historii czy polityki. Gratką dla uczestników były warsztaty, w czasie których każdy mógł dowiedzieć się, jak krok po kroku stworzyć swój pierwszy komiks oraz jakiej techniki użyć, aby oddać ruch. Lody z ciekłego azotu czy drinki z suchym lodem to m.in. specjały, których mogli skosztować goście Belgijskiego Popołudnia. Dzięki pokazowi w wykonaniu adeptów byłego kucharza belgijskiej rodziny królewskiej, twórcy Akademii Kuchni Molekularnej w Polsce – Jeana Bosa można było przekonać się, jak niezwykle widowiskowa i zarazem smakowita jest kuchnia molekularna.


37


NA DOBRY DIZAJN W KRAKOWIE

Zuzanna Skalska, która na co dzień mieszka w Holandii, to jedna z najważniejszych osób zajmujących się analizą trendów. Od wielu lat współtworzy Dutch Design Week w Eindhoven, jedno z najważniejszych tego rodzaju wydarzeń na świecie, wykłada na Uniwersytecie Technicznym TU/e, prowadzi agencję 360 Inspiration. W czasie Zaprojektowanych poprowadzi master class w siedzibie Prodesigne (ul. Składowa 22), który jest współorganizatorem Krakowskich Spotkań z Dizajnem (spotkanie w sobotę, 7 listopada, o godz. 11). Prof. Marek Cecuła to światowej sławy artysta, ceramik, pedagog i kurator. W latach

38

Filip Springer jest reporterem i fotografem. Jego książka reporterska „Miedzianka. Historia znikania” (wyd. Czarne 2011) znalazła się w finale Nagrody Literackiej Nike, finale Nagrody Literackiej Gdynia i finale Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego. W czasie Zaprojektowanych poprowadzi master class w Prodesigne (sobota, 7 listopada, godz. 13). Niezwykłe wydarzenie odbędzie się również w nowym budynku Crickoteki (ul. Nadwiślańska 2-4). W sobotę, 7 listopada, w godz. 18-20, z inicjatywy Prodesigne, odbędzie się zwiedzanie tego niezwykłego budynku z udziałem jego projektanta Piotra Nawary. Jest on absolwentem ASP w Krakowie, przedstawicielem Giugiaro Design w Polsce, założycielem zespołu projektowego nsMoonStudio. Głównym organizatorem jest Szkoła Wnętrz i Przestrzeni, a współorganizatorami – Prodesigne, MyHome.pl, Fundacja Piękna Polska oraz KOŁO. RS Info: • www.zaprojektowani.com.pl • www.ksa.edu.pl

Marek Cecuła, fot. mat. prasowe

Kolejnym gościem Zaprojektowanych będzie prof. Władysław Pluta, wykładowca krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Kojarzony jest głównie z plakatem, zajmuje się również grafiką książkową, projektowaniem czasopism, systemów identyfikacji wizualnej, folderów, znaków, a także grafiki artystycznej. Prof. Władysław Pluta poprowadzi wykład wykład na temat grafiki artystycznej w Szkole Wnętrz i Przestrzeni (piątek, 6 listopada, godz. 11.45).

WładysławPluta, fot. Piotr Kubic

Carol Morgan to międzynarodowy menadżer zajmujący się sprawami komunikacji. Doradza światowym firmom związanym z modą czy dizajnem, wykłada także w prestiżowej uczelni Central Saint Martins w Londynie. W czasie Zaprojektowanych, w siedzibie Szkoły Wnętrz i Przestrzeni, prowadzi trzydniowe warsztaty „Design Communication”, które będą skierowane są do projektantów wnętrz i produktu. Drew Plunkett ukończył Royal College of Art, pracował jako projektant wnętrz w Londynie i Glasgow. Był dziekanem Wydziału Projektowania Wnętrz w Glasgow School of Art, a do 2010 roku uczy również w Australii, Chinach i Stanach Zjednoczonych. W czasie Zaprojektowanych, w siedzibie Szkoły Wnętrz i Przestrzeni, poprowadzi trzydniowe warsztaty „Building Identity” dotyczące projektowania wnętrz komercyjnych (6-8 listopada).

1985-2004 był dziekanem Wydziału Ceramiki w Parsons School of Design w Nowym Jorku, 2004-2010 – profesorem gościnnym w National Academy of the Arts w Bergen. Jest także profesorem w Royal College of Art w Londynie. Przez wiele lat mieszkał i pracował w Nowym Jorku, do dziś prowadzi własne studio Modus Design. Prof. Marek Cecuła poprowadzi wykład „Design na tle tradycji” w Szkole Wnętrz i Przestrzeni (piątek, 6 listopada, godz. 13.15).

Zuzanna Skalska, fot. mat. prasowe

ZAPROJEKTOWANI – KRAKOWSKIE SPOTKANIA Z DIZAJNEM (6-8 LISTOPADA) TO NOWE WYDARZENIE SKUPIONE NA DIZAJNIE W KRAKOWIE. IMPREZĘ, KTÓREJ INICJATOREM JEST SZKOŁA WNĘTRZ I PRZESTRZENI, ODWIEDZA BOGATA LISTA OSOBOWOŚCI PROJEKTOWANIA, Z KTÓRYMI MOŻNA SIĘ SPOTKAĆ W CZASIE BEZPŁATNYCH WYKŁADÓW. TO M.IN. ZUZANNA SKALSKA, PROF. MAREK CECUŁA, CAROL MORGAN, DREW PLUNKETT, PROF. WŁADYSŁAW PLUTA CZY FILIP SPRINGER. WARTO TEŻ PÓJŚĆ NA TARGI DIZAJN & WNĘTRZE, KTÓRE ODBĘDĄ SIĘ NA ZAMKNIĘCIE IMPREZY, 8 LISTOPADA, W STAREJ ZAJEZDNI W KRAKOWIE.

Filip Springer, fot. mat. prasowe

ZAPROJEKTOWANI

Carol Morgan z Central Saint Martins w SAPU fot. ksa.edu.pl

design


design

MERA SPA HOTEL W SOPOCIE

CIEPŁE ŚWIĘTA NAD MROŹNYM BAŁTYKIEM MERA SPA HOTEL W SOPOCIE TO JEDEN Z NAJPIĘKNIEJSZYCH OBIEKTÓW NAD POLSKIM MORZEM. WARTO TU SPĘDZIĆ CZAS, NAPAWAĆ SIĘ PIĘKNYM WIDOKIEM NA BAŁTYK, KOSZTOWAĆ ZNAKOMITEJ KUCHNI I KORZYSTAĆ Z BOGATEJ OFERTY SPA&WELLNESS. IDEALNA PROPOZYCJA NA SPĘDZENIE NIEZAPOMNIANYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA.

U

wagę zwraca szczególna filozofia czterogwiazdkowego hotelu, na której opiera się etykieta obsługi gości. Zgodnie z założeniem, Mera Spa Hotel przypomina raczej ekskluzywny ośrodek wypoczynkowy niż tradycyjny hotel, w którym zatrzymujemy się na jedną noc podczas służbowej podróży. Każdy gość, a raczej Gość, bo takiej pisowni wymaga etykieta hotelu, od wejścia jest otaczany ciepłem i opieką, tak aby łatwo poddał się relaksującemu charakterowi miejsca. Nazwa hotelu pochodzi przecież od imienia morskiej bogini Mera – postaci personifikującej wszystkie wartości, na których zbudowana została idea obiektu. To nieskazitelne piękno i elegancja, wyjątkowa troskliwość, zdrowie i mądrość czerpana z natury. Aby to podkreślić, fasadę budynku wyłożono pięknym modrzewiem syberyjskim. Obiekt wyróżnia największa w tym regionie strefa Spa & Wellnes, na którą składa się 35

pokoi SPA oraz specjalne Spa dla dzieci. Do tego mamy 4 baseny, w tym jedyny w Polsce odkryty basen na hotelowym dachu (dostępny w sezonie letnim), kompleks saun oraz dwie restauracje, Mera Brasserie i Pescatore, zarządzane przez włoskiego szefa kuchni. Godny uwagi w strefie Spa jest zabieg Ceremonia Bursztynu. Szczególnie że Mera Spa Hotel posiada własne unikalne kosmetyki. Bursztynowa seria kosmetyków powstała z połączenia pasji i doświadczenia w tematyce Spa & Wellness z największym skarbem Bałtyku – bursztynem. Linia Mera Amber uwodzi bogactwem składników i zapachem, a dodatek ekstraktu z bursztynu pozwala korzystać z jego dobroczynnych właściwości. Mera Spa Hotel to 145 obszernych pokoi, zróżnicowanych pod względem funkcji oraz aranżacji. W ofercie hotelu znaleźć można zarówno komfortowe i przytulne pokoje dla par, jak również bardziej przestronne pomieszczenia dla rodzin z dziećmi. Dostępne są pokoje dla zakochanych oraz cztery indywidualnie zaprojektowane apartamenty: Misty, Sunrise, Sunset i Stormy.

ralnych produktów. Motywem przewodnim jest tutaj kuchnia włoska. W menu znajdziemy pizzette czyli malutkie pizze, pasty, dania mięsne oraz owoce morza. Warto zwrócić uwagę na wyjątkowy pakiet przygotowany na Święta Bożego Narodzenia. Dzięki niemu spędzicie nie tylko ten wyjątkowy czas w urokliwym miejscu, ale przeżyjecie również wiele atrakcji. W programie znalazły się m.in. zajęcia z jogi, wigilijna opowieść dla najmłodszych w oczekiwaniu na przybycie Św. Mikołaja (pamiętajcie, aby w recepcji zostawić prezenty, które Mikołaj rozda wieczorem), wspólne śpiewanie kolęd, nordic walking, oglądanie świątecznych filmów, a przy wymeldowaniu w recepcji czekać będzie gorąca kawa lub herbata, którą można zabrać w podróż. W Mera Spa Hotel przeżyjecie piękne i niezapomniane Święta! www.meraspahotel.pl

Hotel posiada 2 wyśmienite restauracje: Mera Brasserie, w której serwowane są śniadania, lunche i kolacje oparte głównie na kuchni śródziemnomorskiej. Restauracja Pescatore oferuje dania wyłącznie ze świeżych i natu-

39


40

Totem Lamp

POLSKI DIZAJN Lantern Lamp

P EŁEN ŚW IAT Ł A

design


design

HOP DESIGN TO ŚWIETNY PRZYKŁAD NA TO, JAK ODRADZA SIĘ POLSKI DIZAJN. ICH PRECYZYJNIE WYKONANE I ZAPROJEKTOWANE LAMPY POTRAFIĄ ROZŚWIETLIĆ WNĘTRZE – DOSŁOWNIE I W PRZENOŚNI.

Woody Tube

Lantern Lamp

Nie powinno więc nikogo dziwić, że HOP Design zbiera prestiżowe nagrody. W tym roku marka stworzona przez Kingę Chmielarz i Konrada Hulaka otrzymała m.in. Must Have. Wyróżnienie Łódź Design Festival dostała lampa „Totem”, składająca się z nawlekanych koralików, które tworzą formę rzeźby. Dzięki temu w unikalnej bryle połączono dwie istotne funkcje przedmiotu – użyteczność oraz estetykę. Ten przedmiot wpisuje się doskonale w koncepcję Kingi i Konrada. Inspirujący dla projektantów jest nurt dążenia artystów do połączenia sztuki z rzemiosłem. Dlatego w ich projektach kunszt artystyczny spotyka się utylitarnością dnia codziennego. Dizajnerzy tworzą produkty zarówno piękne, jak i praktyczne, podkreślając atuty ręcznego wykonania. Podobne intencje mieli również artyści krakowscy młodego pokolenia, którzy w 1913 roku założyli słynne stowarzyszenie „Warsztaty Krakowskie”. HOP Design stara się łączyć tę ideę wraz z nowoczesnym podejściem do projektów, przy wykorzystaniu starannie wyselekcjonowanych materiałów oraz przy wykorzystaniu nowych technologii.

Produkty HOP Design można zakupić w ich sklepie internetowym – fiufiushop.com, oraz na polskich i zagranicznych portalach. RS fot. mat. Hop Design

Lantern Lamp

Twórcy mają ambitny plan na przyszłość – chcą prezentować dobre polskie produkty w Europie i na świecie. Mają już kilka sukcesów, zwłaszcza w postaci sprzedaży w zachodnich krajach. Dotychczas szczególnie docenili ich Holendrzy, Belgowie i Francuzi, których najczęstszym zamówieniem są lampy.

41


design

WNĘTRZA KOMPLEKSOWY PRZEWODNIK NA 2016 ROK

NIE MA WĄTPLIWOŚCI, ŻE WRAZ Z UPŁYWEM CZASU NASTĘPUJE ROZWÓJ SZTUKI I DESIGNU . NIGDZIE NIE JEST TO BARDZIEJ WIDOCZNE NIŻ W NASZYCH WŁASNYCH DOMACH. TRENDY W WYPOSAŻENIU WNĘTRZ MOŻNA KLASYFIKOWAĆ OD "CZEGOŚ ZWIĄZANEGO Z MODĄ" DO "PRAWDZIWEJ INNOWACJI WZORNICTWA UŻYTKOWEGO", NIEMNIEJ W KAŻDYM PRZYPADKU BĘDĄ ONE JEDNOCZEŚNIE WSKAŹNIKAMI WARTOŚCI SPOŁECZNYCH I ZACHODZĄCYCH ZMIAN KULTUROWYCH.

Dobrze zaaranżowane wnętrze to takie, które zapewnia mieszkańcom komfort, jest funkcjonalne, a dodatkowo cieszy oko. Design ma znaczenie - nie tylko z uwagi na podążanie za trendami, ale także dlatego, że właściwie skomponowane barwy, kształty i wzory pozytywnie wpływają na nasze samopoczucie i pozwalają wyrazić indywidualne poczucie stylu. Zastanawiacie się, co będzie modne w 2016 roku? Oto mała ściąga. KOLOR Nadchodzący rok upłynie pod znakiem wyrafinowanych, ciepłych barw. Podobnie jak w zeszłych sezonach, również w tym, w projektach wnętrz dominują kolory natury - barwy uniwersalne i bezpieczne. Do delikatnego beżu, neutralnej bieli czy naturalnych szarości można dopasować w zasadzie wszystko, zatem nawet osoby początkujące w aranżowaniu wnętrz nie popełnią raczej żadnego barwnego faux pas. Jednak prawdziwym hitem tego sezonu jest kolor żółty. W jego odcieniu zaskakująco dobrze prezentują się zarówno ściany, jak

42

i meble. Żółte elementy dekoracyjne będą natomiast charakterystycznym, mocnym akcentem w każdym wnętrzu. Należy jednak pamiętać, że ten kolor ma wiele odcieni, a tym najbardziej pożądanym obecnie jest jego najdelikatniejsza wersja, czyli pastelowa. Ogromną popularnością w nadchodzącym roku będzie się cieszył także kolor niebieski - praktycznie wszystkie jego odcienie. MATERIAŁY Ponieważ od pewnego już czasu dominującym trendem w aranżacji wnętrz jest styl Eko, także w tym sezonie modne będzie drewno - jednak tym razem w wydaniu bardziej surowym i niedoskonałym, z ubytkami, pochodzące z recyclingu, a nawet celowo postarzane. Nadal dużo będzie metalu - najczęściej w kolorze miedzi, ewentualnie starego złota – które świetnie sprawdza się zarówno w aranżacjach retro, jak i tych nowoczesnych. Ciekawym zjawiskiem w świecie aranżacji wnętrz jest też wybór takich materiałów i tkanin, które oddziałują na człowieka nie tylko wizualnie, ale także wpływają na inne zmysły, w szczególności dotyk. Miękkie tekstylia i przyjemne w dotyku materiały, które aż proszą się o to, aby je dotknąć, zwrócą szczególną uwagę projektantów i dekoratorów. Pod tym względem aksamit i welur zdecydowanie przodują w podbijaniu serc klientów. Do łask wróciła także skóra, ale nie ta perfekcyjnie wygarbowana, tylko wyglądająca na mocno zużytą. Robi się z niej nie tylko obicia mebli, ale także sznury, na których podwiesza się lampy, a nawet plecie dywany.


design

FOKUS NA PODŁODZE Podłogi, w odróżnieniu od ścian, przez długi czas były ignorowane w aranżacji wnętrz. Sytuacja właśnie uległa zmianie. Zaczynamy eksperymentować z materiałami wykorzystywanymi do wykończenia podłóg. Na popularności zyskuje żywica i kamień naturalny. Jeżeli gres to tylko w rozmiarze XXL. Ponieważ to właśnie w tej formie stanowi on doskonałe tło dla minimalistycznych aranżacji. Połączenie drewna z żywicą, czy mozaiki z żywicą, dla nikogo nie będzie już zaskoczeniem w nadchodzącym roku. Moim zdaniem warto rozejrzeć się za nowymi rozwiązaniami, które pozwolą nam nie tylko na stworzenie wyjątkowego wnętrza dzięki podłodze, ale także na uczynienie jej bardziej trwałą. TEKSTURA W 2016 roku warto wprowadzić do wnętrz zróżnicowane tekstury. Ma to także związek ze wspomnianym już oddziaływaniem na zmysły. Wprowadzą one nieco różnorodności do naszego odbioru wizualnego - nierówna powierzchnia surowej cegły doskonale prezentuje się obok gładkiej i matowej ściany. Także nasz zmysł dotyku zostanie uwrażliwiony, a dotykane przez nas powierzchnie wywołają nowe wrażenia. Cegła, kawałki szkła, chropowatość wełnianego koca, gładkość szklanej wazy, nierówna powierzchnia kamienia, zestawione ze sobą stworzą wnętrze o niepowtarzalnym charakterze. KRATA Krata (nie tylko szkocka) - w roli głównej w sezonie jesienno-zimowym - może występować we wszystkich pomieszczeniach w dowolnej kombinacji kolorystycznej. I chociaż zazwyczaj kojarzy nam się się z ciepłym kocem, wełnianym szalem, przytulnym fotelem stojącym przy kominku, to tak naprawdę ten klasyczny i nieco męski wzór jest doskonałym dodatkiem i hitem tego sezonu! Można łączyć ją z innymi motywami, ale należy zachować ostrożność, żeby mnogość wzorów i kolorów nie wprowadziła zbyt wielkiego chaosu w domu.

un

ge

o

rt be

Bed

n a rc z y k / M e d

ia L

o

GEOMETRIA Geometryczne formy już od jakiegoś czasu widoczne są w aranżacji wnętrz i to w najróżniejszych abstrakcyjnych kombinacjach ukazując swoje nowe oblicze. Elementy geometryczne były istotnym motywem dekoracyjnym lat sześćdziesiątych. Współczesne wykorzystanie wzorów wprowadza do wnętrza powiew świeżości i niepowtarzalności. Motywy geometryczne idealnie komponują się

z prostymi nowoczesnymi wnętrzami. Geometrię możemy zastosować poprzez ciekawe meble, lampy lub wzory na tkaninach, które ożywią monotonne wnętrze. W nadchodzącym sezonie trend ten jeszcze bardziej się umocni i zostanie wprowadzony nie tylko w formie dodatków, ale także na całych powierzchniach ścian czy podłóg, co nada wnętrzu indywidualnego charakteru. FORMA W tej dziedzinie rewolucji nie widać. Wszystkie meble mają proste, aerodynamiczne kształty, zaoblone krawędzie, często też ażurową konstrukcję oraz wspierają się na cienkich nóżkach, dzięki czemu wyglądają na mniejsze i lżejsze niż są w rzeczywistości. Wciąż też widać w nich inspiracje industrialne i loftowe.Nowością natomiast są nawiązania do stylu kolonialnego. Dodatki i dekoracje o rzemieślniczym charakterze, ręcznie robione, ze wszystkich zakątków świata, będą niezwykle popularnym wyborem w 2016 roku. Wprowadzą do wnętrz oryginalność i niepowtarzalność, uczynią bardziej zindywidualizowanymi. Warto rozejrzeć się za ciekawymi przedmiotami w antykwariatach. FUNKCJONALNOŚĆ To podstawowa zasada, która modna jest i będzie zawsze. Dzisiejszy styl życia narzuca niejako konieczność projektowania funkcjonalnego wnętrza, aby zbyt ciężkie meble czy setki dodatków nie utrudniały nam życia. Wciąż dużą popularnością, zwłaszcza na małej przestrzeni, cieszyć się będą  meble mobilne, które można z łatwością przesuwać, dzięki czemu mamy możliwość zmiany ich położenia w zależności od aktualnej potrzeby. Stawiając na funkcjonalność pamiętajmy, aby działać zgodnie z zasadą "dopasuj wnętrze do siebie i swojego charakteru” – a nie odwrotnie. Jasne wnętrza, niebanalne dodatki, nowoczesne rozwiązania, indywidualny akcent ilustrujący osobowość, styl i gust właściciela – to najważniejsze cechy modnego mieszkania. Urządzając się należy mieć na uwadze zasadę, która mówi, że dobra aranżacja zaskakuje, zastanawia, wywołuje emocje, refleksję, zaciekawienie… Design powinien wpływać na zmysły. Pamiętajmy, że moda się zmienia, styl pozostaje, dlatego wszelkie wnętrzarskie nowinki trzeba zawsze przefiltrować przez swój wewnętrzny głos aranżacyjny.

EWELINA PAŁAJSKA ARCHITEKT WNĘTRZ Prowadzi autorską pracownie projektową A+design (www.aplusdesign.pl). Jej zamiłowanie do tworzenia i wrażliwość estetyczna prowadzą do kreowania wnetrz nowoczesnych i ponadczasowych, o indywidualnym charakterze. W pracy wykorzystuje swoją rozległą wiedzę z dziedzin materiałoznawstwa, inżynierii oraz umie-

jętność przestrzennego planowania i projektowania mebli tworząc wnętrza funkcjonalne i praktyczne, będące uosobieniem stylu życia i potrzeb klientów. Na dotychczasowe doświadczenie składają się projekty aranzacji powierzchni mieszkalnych, biurowych, oraz uzytecznosci publicznej w Polsce i za granicą.

43

fot

.R


PINK

felieton

PROTEST POMIJAJĄC ATAKUJĄCE ZEWSZĄD WYBORCZE PLAKATY W PARTYJNYCH BARWACH, KTÓRE KRZYCZĄ DO PRZECHODNIÓW NIENATURALNIE UŚMIECHNIĘTYMI PANAMI W (NADAL WIEJĄCYCH PEERELEM) GARNITURACH I PANIAMI W (NA PEWNO DRAPIĄCYCH) GARSONKACH, NAJBARDZIEJ CHYBA W OKRESIE PRZEDWYBORCZYM IRYTUJĄ MNIE PSEUDO MĄDROŚCI, NIEREALNE OBIETNICE I EMOCJONALNA PRZEPYCHANKA, DRĄCE SIĘ DO MNIE BEZ LITOŚCI KAŻDYM DOSTĘPNYM KANAŁEM. WIERCĄCE W MOIM WYEDUKOWANYM UMYŚLE POSTASTEROIDALNY KRATER.

D

o pójścia do urny zachęca się wszystkich – prawda. Acz smuci fakt, że nie po to, by krzewić ideę namacalnego uczestnictwa w zmianach systemowych. Żaden średnio inteligentny polityk nie będzie zabiegał o wzrost świadomości w społeczeństwie – wszak to właśnie ona doprowadza do CZYTANIA programów wyborczych ze zrozumieniem, świadomego wyboru mniejszego zła i późniejszego rozliczania rzucających słów na wiatr. Nikt z wierchuszki nie będzie inwestował słów ni pieniędzy w popieranie inicjatyw oddolnych. Nikt nie przyłoży palca do zaburzenia istniejącego układu sił – ktoś dzięki niemu je smaczniej. Patrząc na ziarenka piasku, myśli się – ta drobinka to ja, bez wpływu na kierunek wiatru. Gdyby Napoleon wyznawał szczerze takie przekonanie, o podbitych krajach czytałby z zapisków swoich znajomych, z domu raczej by nie wyszedł. A miał powody. Z portretów wodza wynika, że Napoleon do koloru różowego miał stosunek przynajmniej ambiwalentny, nie tak jak Jaś z alegorii o Pink Proteście i walce z systemem Szarolandii . Dziewczyna Jasia, Wanda, dwudziestokilkuletnia idealistka, uroiła sobie jako mała dziewczynka, że do ślubu pójdzie odziana w różowe tiule i koronki, od stóp do głów spowita kolorem prawnie zabronionym w kraju, w którym przyszła na świat i w którym chciała pozostać. Jaś fascynacji tej nigdy nie pojął, ale obserwując blask w oczach najbliższej, gdy temat wychodził w półsłówkach spod stołu, napawał go on ogromnym szacunkiem dla trwającej nieustannie wierności młodzieńczym marzeniom. Różowy zaczepiał ich podstępnie – w zagranicznych stacjach telewizyjnych, prasie, filmach, sieci. Był wszędzie, zadawałoby się na wyciągnięcie ręki. Lecz nie w Szarolandii. Jaś poirytowany faktem, że nie mógł spełnić tak banalnych ze zdroworozsądkowej oceny oczekiwań ukochanej, postanowił działać. I wyjść z tym działaniem z domu. Wyjeżdżając do Amsterdamu na weekend z przyjaciółmi nie był świadomy, że od przeszmuglowanej przez granicę różowej piżamy dla Wandy rozpocznie się ogólnoświatowy ruch poparcia dla tego legalizacji tego koloru w Szarolandii. Pink Protest. Spocony, zestresowany, ale i podbudowany akcją zwieńczoną sukcesem bez konsekwencji karnych, Jasiek zaczyna co raz śmielej przeciwstawiać się idiotycznemu zakazowi. Tej nocy nie może zasnąć, a wewnętrzny bunt na niesprawiedliwość zaczyna przybierać konstruktywnych kształtów. Już nad ranem sięga po internetową piątą władzę – zakłada

44

nieformalną grupę na rzecz legalizacji różowego, która w ciągu kilku miesięcy owocnych dyskusji i prężnych inicjatyw staje się rozpoznawalnym w mediach stowarzyszeniem, pieszczotliwie określanym jako „anarchistyczne”. Jego przedstawiciele co raz częściej dostają się do mediów, bez lęku wyrażając postępowe teorie, nie bacząc na wzmożone kontrole skarbowe, cenzurę, zwolnienia z pracy, pobicia, wandalizm i pogróżki. Sprawa koloru różowego zaczyna być szeroko komentowana w świecie – do Szarolandii jak szarańcza zlatują zagraniczni dziennikarze, a w międzynarodowe organizacje zabierają swój donośny głoś, oskarżając rząd Szarolandii o naruszanie praw człowieka i obywatela oraz wolności osobistych, o które walczyli nasi przodkowie. Do tej walki z domu wyjść musieli. Przyparci do muru przez nieskorych do mediacji aktualnie panujących reprezentanci Pink Protestu, z inicjatorem Jasiem na czele, przystępują do jawnego łamania prawa ostentacyjnie nosząc różową odzież na sobie. Przegląd aresztów, przemocy fizycznej i gróźb karalnych trwa w najlepsze. Im intensywniej się ich za to kara, tym mocniej wierzą w słuszność sprawy i tym bardziej są zmotywowani posunąć się jeszcze dalej. Ściągają z Chin maszyny do produkcji różowego barwnika i otwierają nowatorską fabrykę, z której - zgodnie z literą ustawy - nie mogą użyć. Co raz więcej szarych mrówek z tłumu dołącza się cichym uczestnictwem do Pink Protestu - zaczynając zakładać codziennie drobne różowe dodatki. Z biegiem miesięcy z trudem dostrzec można kogoś, kto nie ma przy sobie nic różowego. W wyborach do parlamentu oficjalne sondaże nie dają Ruchowi na Rzecz Różowego żadnych szans. Ale przechodzą. Mają cztery lata na przepchnięcie ustawy zmieniającej dotychczasowe archaicznie tępe ustawodawstwo. Już po dwóch Jasiek i Wanda stają na ślubnym kobiercu. Wanda cała różem okutana, szczęśliwa podwójnie przy podwójnie szczęśliwym wybranku serca. Niby bajka, taka śmieszna i do kolacji w sam raz. Jeśli ktokolwiek odważy się zamarudzić, że w ogóle to źle, że miało być inaczej, że prawo do niczego, system bije w obywatela, a GMO przejmie całą lodówkę, niech zapamięta sobie dobrze: zmiany zaczyna się od zmian w pojedynczych mikroświatach, a makroświaty zmieniają się od dołu, że bez pracy nie ma kołaczy i jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz. E.


45


fot. Majuszka.pl

lifestyle

INSTA-MAMY KOCHAJĄ SOCIAL MEDIA 46

fot. Majuszka.pl

Magda z Mają, czyli blog Majuszka.pl, instagram.com/majuszka.pl

LUBIĘ INSTAGRAM I MOMENT, W KTÓRYM MOJA UWAGA SKUPIA SIĘ WYŁĄCZNIE NA OBRAZIE. LUBIĘ OGLĄDAĆ ZDJĘCIA ROBIONE PRZEMYŚLANIE, W SZCZEGÓLNOŚCI TE, KTÓRE LUDZI I RZECZY UJMUJĄ W ORYGINALNY SPOSÓB. TO ŚWIAT INSTAGRAMA, KTÓREGO SPORĄ CZĘŚĆ STANOWIĄ INSTA MAMY. PUBLIKUJĄ ZDJĘCIA ZE SWOJEGO ŻYCIA Z DZIEĆMI, GROMADZĄC TYSIĄCE OBSERWATORÓW. A PRZEDE WSZYSTKIM INSPIRUJĄ.


lifestyle

M

atki kochają media społecznościowe coraz bardziej. Piszą blogi i masowo zakładają profile na Instagramie, dzieląc się z nami swoją codziennością. Są młode i wykształcone, w większości mieszkają w dużych miastach, a po urodzeniu dzieci ich cała uwaga skupia się na domu i rodzinie. Pozwalają nam wejść do swojego prywatnego życia. Wiemy jak mieszkają, gdzie bywają, co lubią jeść. Znamy imiona ich dzieci. Ba! wiemy nawet jaką mają ulubioną zabawkę i kiedy zaczynają ząbkować. Ich profile obserwuje tysiące ludzi, a blogi, jakie piszą mają tysiące fanów. Przeglądając Instagram, możemy spotkać profile insta-mam stricte poświęcone tematyce modowej. Tu każdy szczegół stylizacji dopracowany jest w najdrobniejszym szczególe. Kolorystyka, detale, światło wszystko jest przemyślane i idealnie dobrane. Są też profile lifestyle'owe, które pokazują codzienne życie. Domowe wypieki i rodzinne śniadania. Inspirują do zdrowego trybu życia, picia zielonych koktajli, koniecznie ze słoika i najlepiej przez słomkę. Dla niektórych mam media społecznościowe są tylko oderwaniem od codziennych obowiązków, inne traktują je, jako formę pamiętnika. Jeszcze inne robią to zwyczajnie dla zabicia czasu. Jest też spora liczba mam, która potrafi przyciągnąć do siebie tysiące obserwujących, potencjalnych reklamodawców i firm, które bardzo chętnie wyślą swoje produkty w zamian za piękne zdjęcia i przetestowanie produktów. Początkowo, to co było tylko formą podzielenia się z innymi kawałkiem swojej codzienności, staje się pracą na pełen etat.

fot. Majuszka.pl

Magda - mama rocznej Mai, wpadła na pomysł założenia bloga Majuszka.pl, podczas pierwszej sesji zdjęciowej córeczki, która początkowo miała być tylko rodzinną pamiątką. Zainspirowana przez zaprzyjaźnioną panią fotograf, podjęła próbę, jak się okazało bardzo udaną. Teraz jest ambasadorką znanej marki dziecięcych bucików, ma sporą liczbę czytelników i fanów instagramowego profilu. Inspiruje innych, często odpowiada na pytania mam i doradza w wyborze pierwszego wózka. Jak sama mówi, nigdy nie spodziewała się, że blog Majuszka.pl będzie miał tylu czytelników, a ona sama będzie miała z tego tyle radości.

fot.FistaszkoweLove.pl

Kinga - mama do szaleństwa zakochana w swoich dzieciach. Pasjonatka dziecięcej fotografii. Blog FistaszkoweLove.pl oraz instagramowy profil jest dla niej pamiętnikiem, który pozwala zapamiętać te najcenniejsze chwile i krótkie momenty, dzięki którym jest szczęśliwa. Blog jest miejscem, w którym próbuje pokazać jak być mamą idealną i nie zwariować. Żoną i perfekcyjną panią domu. Jak pisze, jej blog nie jest skierowany wyłącznie do mam, ale do wszystkich kobiet. Insta-mamy za pośrednictwem internetowych kanałów komunikują się ze sobą, czasem nawet zaprzyjaźniają. Razem organizują zbiórki pieniędzy, licytacje swoich ubranek, gadżetów na rzecz chorych dzieci, o których dowiadują się przez śledzenie profilu innych mam. Jedna z takich akcji odbyła się na przełomie lipca i sierpnia tego roku. Pomocy potrzebował mały Jaś (#jandabrowskiwaleczneserce), który przyszedł na świat z poważną wadą serca. Aby dalej żyć, potrzebował natychmiastowej operacji, której koszt wynosił 51 500 euro. Dzięki pomocy użytkowników Instagrama i ludzi dobrej woli udało się zebrać sumę, a pierwsza operacja zakończyła się sukcesem. To pokazuje, że Instagram nie jest tylko portalem społecznościowym służącym rozrywce, gdzie publikuje się selfie z dziubkiem. Może być – jak pokazuję historie moich bohaterek – sposobem na interesujące życie, a nawet medium ratującym życie. Wszystko zależy od nas samych. SABINA HAJDO

Kinga, mama Artura i Antosi, czyli blog FistaszkoweLove.pl, instagram.com/fistaszkowelove

47


THRILLER ROZWODOWY PO POLSKU CZYLI PRZESŁUCHANIE MAŁOLETNIEGO W SPRAWIE ROZWODOWEJ THRILLER TO NIE TYLKO RODZAJ UTWORU Z ELEMENTEM NAPIĘCIA I NIEPEWNOŚCI, Z KTÓRYM MAMY DO CZYNIENIA CZYTAJĄC KSIĄŻKĘ LUB OGLĄDAJĄC FILM. CHWILE GROZY W PRAWDZIWYM ŻYCIU PRZEŻYWAJĄ MAŁOLETNI BIORĄCY UDZIAŁ W PROCESIE ROZWODOWYM SWOICH RODZICÓW. NAPIĘTA ATMOSFERA, NIEPEWNOŚĆ, NIEJASNOŚĆ SYTUACJI, KŁÓTNIE TO PRAWDZIWY ELEMENT GROZY W ŻYCIU DZIECI.

C

oraz częściej małżonkowie decydują się na rozwód, a z chwilą podjęcia tej decyzji rozpoczyna się prawdziwy „thriller” rozwodowy w oczach dzieci. Ustawodawca, chcąc zminimalizować negatywne oddziaływania na psychikę małoletnich, wprowadził szereg regulacji, które powinny być ściśle przestrzegane w trakcie procesu rozwodowego, w którym uczestniczą małoletni. Sąd w wyroku rozwodowym ma obowiązek rozstrzygnąć między innymi o władzy rodzicielskiej nad wspólnym małoletnim dzieckiem obojga małżonków oraz kontaktach rodziców z dzieckiem, kierując się przy tym przede wszystkim dobrem małoletniego wspólnego dziecka. Mając na uwadze powyższe, sąd powinien zapoznać się z jego opinią, aby jak najdokładniej określić, co dla małoletniego będzie najlepsze w i tak trudnej już sytuacji. Przepisy prawa wyodrębniają dwie instytucje, które pozwalają na poznanie zdania małoletniego: przesłuchanie dziecka w charakterze świadka oraz jego wysłuchanie. Przesłuchanie, jako jedna z możliwości poznania opinii dziecka zakłada, iż małoletni, którzy nie ukończyli lat trzynastu, nie mogą być przesłuchiwani w charakterze świadków w żadnej sprawie rozwodowej. Jest to ograniczenie dotyczące nie tylko dzieci małżonków, ale wszystkich małoletnich. Bardziej rygorystyczna regulacja odnosi się do dzieci stron poniżej 17. roku życia, gdyż nie mogą oni występować w roli świadka w procesie rozwodowym swoich rodziców. Zatem jedynie dzieci stron, które ukończyły lat siedemnaście mogą zeznawać w sprawie rozwodowej dotyczącej ich rodziców. Podkreślić należy, iż zakaz opisany powyżej odnosi się do przeprowadzenia dowodu z zeznań świadków w znaczeniu formalnym, tj. do przesłuchania. Nie wyłącza to jednak informacyjnego ich wysłuchania, co stanowi obowiązek sądu w ściśle określonych przypad-

48

kach uregulowanych w przepisach, a mianowicie: sąd w sprawach dotyczących osoby małoletniego dziecka wysłucha je, jeżeli jego rozwój umysłowy, stan zdrowia i stopień dojrzałości na to pozwala. Wysłuchanie odbywa się poza salą posiedzeń sądowych. Informacyjne wysłuchanie dziecka powinno odbyć się w warunkach zapewniających małoletniemu otwartość, naturalność oraz swobodę wypowiedzi. W praktyce wysłuchanie małoletniego odbywa się w specjalnie do tego przystosowanych pomieszczeniach, zapewniających dyskrecję i przyjazną atmosferę. Spotkanie z małoletnim dzieckiem składa się z dwóch faz. Pierwsza część to luźna rozmowa, która pozwala na ustalenie i zbadanie stanu rozwoju dziecka, a także wyjaśnienie dziecku reguł czynności wysłuchania. Druga faza polega na zadawaniu pytań dotyczących prowadzonej sprawy rozwodowej, możliwość wyrażenia przez małoletniego swoich uczuć, oceny, oczekiwań. Z wysłuchania tego sporządzany jest protokół, do którego załączany jest zapis dźwięku i obrazu. Sama rozmowa jest nagrywana na nośnik i stanowi dowód w sprawie. Ważne jest, ażeby sąd dokonując czynności wysłuchania małoletniego, kierował się jego dobrem i dodatkowo dopilnował, żeby udział małoletniego w tej czynności nie wywołał u niego negatywnych skutków w sferze społeczno-psychologicznej. Dodatkowym elementem, występującym w praktyce stosowanej w procesie rozwodowym, jest obecność psychologa przy wysłuchaniu małoletniego. Specjalista ocenia stan psychiczny i emocjonalny dziecka, co pozwala na rzetelną ocenę czy małoletni powinien być wysłuchany w sprawie rozwodowej. Istotnym jest, by wysłuchanie małoletniego miało charakter „jednorazowy”, bez konieczności powtarzania. Ustawodawca nie uregulował w przepisach zasady „niepowtarzalności” wysłuchania, jednakże reguła ta powinna być przestrzegana w celu zaoszczędzenia dziecku dolegliwości powiązanych z uczestnictwem w tej czynności. Jakkolwiek nie da się uniknąć „chwil grozy” w życiu dzieci, których rodzice postanowili się rozwieść, to ścisłe przestrzeganie zasad uregulowanych przez przepisy prawa, jak i wypracowanych przez praktykę pozwoli na zminimalizowanie negatywnych skutków rozwodu. EWELINA PACHUTA Aplikant Radcowski www.kancelaria-brodowski.pl


49


moto

PRZEKLETY, ‘ MALY DRAN’

Porsche 550 Spyder powstał z myślą o wyścigach. Mały, sportowy roadster Porsche został zaprezentowany w 1953 roku i był produkowany do roku 1957. Ważył niewiele ponad 500 kg i dysponował mocą około 100 KM.

PIĄTEK, 30 WRZEŚNIA 1956 ROKU ZWIASTOWAŁ 24-LETNIEMU JAMESOWI DEANOWI POCZĄTEK PIĘKNEGO WEEKENDU. AKTOR ZAKOŃCZYŁ ZDJĘCIA NA PLANIE OLBRZYMA – SWOJEGO TRZECIEGO FILMU – I PRZESTAŁA OBOWIĄZYWAĆ GO KLAUZULA „NO RACING” ZAWARTA W KONTRAKCIE. AKTOR POPĘDZIŁ ZATEM W KIERUNKU WARSZTATU COMPETITION MOTORS W PÓŁNOCNEJ CZĘŚCI HOLLYWOOD, GDZIE CZEKAŁO NA NIEGO NOWE PORSCHE 550 SPYDER. KILKA GODZIN PÓŹNIEJ DEAN JUŻ NIE ŻYŁ, ALE JEGO PORSCHE STRASZY DO DZIŚ.

J

ames Dean był prawdziwym miłośnikiem wyścigów, a jako wschodząca gwiazda kina po sukcesie Buntownika bez powodu mógł pozwolić sobie na nowe, sportowe Porsche. Koledzy przestrzegali Deana przed małym, niemieckim roadsterem z odsłoniętym kokpitem. 550 Spyder od początku wydawał się „wredny”, a Alec Guinnes, jeden z kolegów Deana, wprost powiedział, że ten samochód po prostu zabije młodego aktora. Dean przekornie nadał więc Spyderowi przydomek Little Bastard i tę nazwę umieścił na karoserii pojazdu.

50

W koszulce z krótkim rękawem, w okularach przeciwsłonecznych i z papierosem swobodnie zwisającym z ust Dean ruszył na północ w kierunku Salinas w Kalifornii, gdzie w weekend miał się ścigać. Nigdy jednak nie dotarł na miejsce. Kilka godzin później zginął w wyniku obrażeń, których doznał, kiedy na skrzyżowaniu dróg nr 41 i 46 w Cholame drogę zajechał mu 23-letni student Donald Turnupspeed w potężnym Fordzie.


moto

Jeden z zachowanych do dziś egzemplarzy Porsche 550 Spyder. Niemal identyczny jak ten, w którym zginął James Dean. 550 Spyder Deana przeszedł do historii jako „Little Bastard”, a ciążąca nad nim klątwa do dziś pobudza wyobraźnię ludzi na całym świecie.

Tak zaczyna się upiorna historia Porsche 550 Spyder Little Bastard (ang. Mały drań), samochodu, nad którym do dzisiaj ciąży klątwa. Części Małego drania, które zachowały się w dobrym stanie zostały kupione przez zapalonego kierowcę wyścigowego Williama Eschricha. Eschrich w swoim wyścigowym Lotusie zamontował silnik z rozbitego Spydera, zaś skrzynię biegów i elementy układu napędowego pożyczył koledze McHenry’emu, z którym się ścigał. Obaj dżentelmeni rywalizowali ze sobą w wyścigu, ale żaden nie dotarł do mety. Jeden z nich zgiął w wyniku nagłej blokady tylnych kół, drugi zaś został ranny po utracie kontroli na samochodem. Pogniecione nadwozie Małego drania zostało odkupione przez Georgea Barrisa – znanego tunera z Hollywood odpowiedzialnego m.in. za projekt jednej z wersji Batmobilu. W wydanej później książce Cars of the Stars Barris opisał serię dziwnych wydarzeń z udziałem szczątków samochodu, które miały miejsce w latach 1956-1960. Już sam początek przygody Barrisa z Małym draniem nie zwiastował nic dobrego. Podczas rozładowywaniu z lawety auto ześlizgnęło się z podnośnika i złamało Barrisowi nogę. Z elementów nadających się do użytku w Sypderze pozostały dwie opony. Barris sprzedał je, a kierowca, który je odkupił chwilę później miał poważny wypadek spowodowany równoczesnym wystrzałem obu opon. Ofiarą Porsche padł również złodziej, który pewnej nocy próbował wyrwać kierownicę z wraku samochodu. Według Barrisa podczas próby kradzieży złodziej doznał poważnego urazu ręki, którą rozciął na blachach nadwozia. Klątwa Little Bastarda trwała w najlepsze. Pod koniec 1956 roku Barris podjął próbę odbudowy samochodu, jednak uszkodzenia okazały się zbyt wielkie. Szczątki Porsche posłużyły więc w kampanii na rzecz bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Wrak podróżował po USA i pokazywany był w szkołach oraz na licznych

wystawach jako przestroga przed zbyt szybką jazdą. Podczas jednej z takich prezentacji wrak samochodu miał urwać się z zaczepu i przygnieść jednego z uczniów, łamiąc mu miednicę. Kiedy indziej w jednym z garaży, w którym przechowywano auto przed pokazem, wybuchł pożar. Uszkodzony został jedynie Spyder i nic poza nim, jednak przyczyn pożaru nie ustalono. Tego samego roku ciężarówka przewożąca Little Bastard wpadła w poślizg, przewróciła się na bok, a szczątki samochodu przygniotły i zabiły kierowcę, który wypadł z szoferki. Kult tragicznie zmarłego Deana nie słabł przez wiele lata. Po śmierci aktor szybko stał się ikoną popkultury, a jego Porsche nadal straszyło amerykanów. W 1960 roku wrak Spydera w tajemniczych okolicznościach zniknął podczas transportu. Według Barrisa Porsche 550 Spyder miało być przetransportowane pociągiem w zapieczętowanym kontenerze. Kontener dotarł do Los Angeles z nienaruszoną pieczęcią, jednak po Małym draniu nie było ani śladu. Mimo że część wypadków z udziałem szczątek Porsche 550 Spyder Jamesa Deana można uznać za legendy, a jedyną potwierdzoną ofiarą był Dr McHenry, to faktem jest, że do dnia dzisiejszego nikt nie wie, co stało się ze Porsche o numerze nadwozia 550-0055 i gdzie obecnie się znajduje. Auto rozpłynęło się w powietrzu. W 2005 roku z okazji 50 rocznicy śmierci Deana Volo Auto Muzeum w Illinois oraz George Barris przeznaczyli milion dolarów na nagrodę dla tego, kto byłby w stanie dowieść, że posiada szczątki Little Bastarda. Nikt jednak nie zgłosił się po nagrodę. Legenda upiornego Porsche wciąż żyje, a wiele osób twierdzi, że nocami w miejscu wypadku, na skrzyżowaniu dróg 41 i 46 można zobaczyć srebrny samochód zjawę mknący w kierunku Salinas. MICHAŁ SZTORC (PremiumMoto.pl) Zdjęcia: Porsche

51


Jesteśmy spółką IT, tworzymy dedykowane rozwiązania w modelu Cloud Computing. Projektujemy i wdrażamy nowoczesne, skalowalne systemy,dostosowane do potrzeb firmy.

Exnui Sp. z o.o. ul. Rzymowskiego 53 02-697 Warszawa NIP: 956-228-14-11 52

www.exnui.com


OPOWIEDZ NAM CZEGO POTRZEBUJESZ, STWORZYMY ROZWIĄZANIE.

ul. Rzymowskiego 53 02-697 Warszawa www.innext.pl 53


twarze przy barze

POKAZ MODY DANIEL JACOB DALI HISTORYCZNE MUZEUM MIASTA KRAKOWA CELESTAT 24.10.2015 FOT. BARTEK WĄSIK

WIĘCEJ NA WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL 54


55


KRYTYCZNYM OKIEM:

FA S T FA S H I O N

W

dniu, w którym dowiedziałam się, że Alber Elbaz po prawie 14 latach pracy opuszcza dom mody Lanvin, automatycznie przypomniałam sobie dość gorzkie, ale jakże prawdziwe przemówienie projektanta, gdy odbierał nagrodę Fashion Group International’s Night of Stars, której tegorocznym motywem przewodnim zostali „Rewolucjoniści”. Wygłaszając swój monolog Elbaz zwrócił uwagę na bardzo ważny aspekt współczesnej mody, a mianowicie na tempo, w jakim żyją marki, projektanci i dziennikarze. Oczami wyobraźni i wspomnień przeniosłam się w czasy, kiedy jako dziennikarka zaczynałam swoją przygodę ze światem mody. Byłam podekscytowana i zaszczycona możliwością podziwiania skrzętnie przygotowanych kolekcji. W otoczeniu specjalnie zaaranżowanej scenografii, w magii misternie zaplanowanego oświetlenia i dobranej muzyki, przeżywałam prawdziwie mistyczne doznania. Czułam, że jest to prawdziwe święto mody. Zwieńczenie ciężkiej, twórczej pracy projektanta i jego zespołu. Były to tak wyjątkowe momenty, które zapierały dech w piersiach. Dziś pokazy mody i prezentacje najnowszych kolekcji również zapierają dech w piersiach. Niestety, nie jest to spowodowane jedynie pięknem przygotowanych eventów, ale przede wszystkim ilością wydarzeń do ogarnięcia, pokazów do zobaczenia, prezentacji na których trzeba się pokazać, nowych, młodych projektantów, których trzeba poznać. Ilości pokazów z Paryża, Mediolanu, Nowego Jorku, Londynu i innych znaczących miast, które należy znać. Natłok informacji jest tak duży, że nie nadążamy docenić prawdziwej sztuki. Zatrzymać się i zastanowić nad nią, wy-

56

pracować własne zdanie i dostrzec niuanse, które są szalenie istotne, a niewidoczne na pierwszy rzut oka.

Z perspektywy projektanta jest jeszcze gorzej. Bo jak zachować czystość umysłu, świeżość natchnienia i dystans do świata, gdy wymagana jest ponadludzka praca? Nie każdy zdaje sobie sprawę, że projektant stojący na czele marki, która w swojej ofercie posiada ready-to-wear oraz "wysokie krawiectwo" na przestrzeni roku musi zaprojektować dwie kolekcje couture, dwie ready-to-wear, pre-fall, a także resort. Przy czym nie możemy zapomnieć, że ów dyrektor kreatywny trzyma piecze również nad linią akcesoriów i beauty zone. Do tego wszystkiego należy dodać pokaźną liczbę bankietów, spotkań, prezentacji itp., w których również bierze czynny udział. Całkiem niezły etat? A to jeszcze nie koniec. Oprócz pracy dla domów mody, projektanci mają swoje autorskie projekty i kolekcje, którym również muszą sprostać. Tempo, z jakim mknie modowa machina, powoduje, że kalendarz zaczyna się kurczyć. Miesiąc po premierze kolekcji ready-to-wear na przyszły sezon, na światło dzienne wychodzi lookbook resort. Zawrotna liczba pokazów, imprez, prezentacji, organizowanych w ramach tygodni mody, może być uznane za prawdziwy trening fizyczny, konkurujący z tym na bieżni. Ilość zdjęć, filmików, notatek pojawiających się w mediach społecznościowych podczas trwania pokazu jest oszałamiająca. Praktycznie każdy, kto przyszedł na spektakl mody, ogląda go na małym ekranie smartfona. Ważne, by być pierwszym z udostępnioną informacją.

Niestety, współcześni obserwatorzy coraz rzadziej zwracają uwagę na kunszt wykonania, drobne detale, spójność z DNA marki, powiązanie z historią i inspiracją. Coraz częściej podchodzimy do mody jak do fast food'owego okienka, w którym szybko odbieramy produkt bez wartości odżywczych i na który patrzymy przez pryzmat like'ów, serduszek i innych emotikonów. To prawdziwy horror branży, w którym przyszło nam funkcjonować.

Monika Gąsiorek-Mosiołek REDAKTOR DZIAŁU MODA

Dziennikarka, stylistka gwiazd i personal shopper. Od wielu lat czynnie związana ze światem mody. Zaczynała jako modelka i fotomodelka, co pozwoliło jej nabyć doświadczenie za kulisami międzynarodowych pokazów i sesji zdjęciowych. Na co dzień odpowiada za stylizacje osób publicznych. Występuje w programach telewizyjnych na żywo jako ekspert w dziedzinie mody. Od czterech lat współpracuje z „Lounge Magazyn”, w którym pełni funkcję redaktor prowadzącej dział moda.

fot. Pocket-lint.com

felieton


57


newsy, wydarzenia

AGNIESZKA MACIĄG

AMBASADORKĄ MARKI CLOCHEE 14 PAŹDZIERNIKA 2015 ROKU W WARSZAWSKIEJ BIO RESTAURACJI LIF ODBYŁA SIĘ PREMIERA SERUM ODŻYWCZO-ODMŁADZAJĄCEGO MARKI KOSMETYKÓW NATURALNYCH CLOCHEE. GOŚCIEM SPECJALNYM SPOTKANIA BYŁA JEDNA Z NAJPIĘKNIEJSZYCH POLSKICH MODELEK – AGNIESZKA MACIĄG - AMBASADORKA MARKI CLOCHEE. Marka CLOCHEE została stworzona 2 lata temu, z miłości do naturalnego piękna, z potrzeby zdrowia oraz chęci otaczania się skutecznymi i jednocześnie pięknymi kosmetykami. Założycielki podkreślają, że podobnie jak inne Polki mają takie same problemy ze skórą, upływającym czasem, dlatego chcą przekazać kobietom kosmetyki, których same używają, kochają i potrzebują. A głównym motto marki jest hasło” Nie odkładaj do jutra przyjemności, którą możesz mieć dzisiaj”. Niezmiernie ważna dla marki Clochee jest także edukacja ekologiczna i zdrowotna oraz uświadamianie klientek czym różnią się kosmetyki naturalne od tradycyjnych i dlaczego warto nauczyć się czytać etykiety. Podczas śniadania prasowego miała miejsce premiera nowego serum odżywczo-odmładzającego na bazie komórek macierzystych jabłka, które szczególnie efektywnie wspierają procesy odnowy komórkowej. W składzie serum jest także olej Perilla, który przyspiesza produkcję kolagenu i elastyny, uelastycznia i ujędrnia skórę.

FASHION NEWS

Wszystkie produkty dostępne są na clochee.com

fot. mat. promocyjne

MARY KAY PRZEDSTAWIA NOWY ZAPACH CITYSCAPE DLA NIEJ I DLA NIEGO! Zapachy CITYSCAPE™ dla niej i dla niego oddają istotę naszych relacji, połączonych w niezwykły architektoniczny labirynt, nazywany życiem. Ukazują piękno i styl niewymuszonej elegancji. Rodrigo Flores-Roux będąc pod wrażeniem wyrazistego piękna rzadko spotykanej Śnieżnej Orchidei, rosnącej w lasach deszczowych Amazonii wykreował perfumy CITYSCAPE™ Dla Niej. W nutach głowy tego Zapachu odnajdziemy aromat bergamotki, różowego pieprzu, czerwonej porzeczki, przepleciony z akordami liści moreli i fiołka, cudownie przemieszanych z nutami kwiatu pomarańczy, peonii, drzewa sandałowego, mirabelki, ziaren wanilii i bursztynu. Cudowna mieszanka pełnego elegancji zapachu. Natomiast Linda Song and Olivier Gillotin zain-

58

spirowani mężczyzną - podróżnikiem odwiedzającym zakamarki świata, kolekcjonującym niezapomniane wspomnienia stworzyli wodę kolońską CITYSCAPE™ Dla Niego. W nutach głowy odnajdziemy włoską bergamotkę, francuską lawendę i pieprz, w mistrzowski sposób przepleciony z nutami egipskiego olejku geraniowego, aromatem kwiatu pomarańczy i dębowym zapachem dojrzałej whisky. Wyczujemy także akordy drzewa cedrowego, oleju paczuli, drzewa sandałowego, rośliny wetiwerii, bursztynu i czystka śródziemnomorskiego. Oto zapach idealnego mężczyzny. Więcej na www.marykay.pl


newsy, wydarzenia

WIELKIE OTWARCIE MODO DOMY MODY W WEEKEND 17-18 PAŹDZIERNIKA MODO DOMY MODY ZAMIENIŁO SIĘ W MODOWE CENTRUM POLSKI. WSZYSTKO ZA SPRAWĄ GALI WIELKIEGO OTWARCIA, NA KTÓREJ NIE ZABRAKŁO OSÓB Z PIERWSZYCH STRON GAZET, STYLISTÓW ORAZ NAJBARDZIEJ ZNANYCH PROJEKTANTÓW, KTÓRZY ZAPREZENTOWALI GOŚCIOM SWOJE NAJNOWSZE KOLEKCJE. CAŁOŚĆ DOPEŁNIŁY LICZNE ATRAKCJE DLA ODWIEDZAJĄCYCH MODO.

fot. AKPA

W sobotni poranek nowy koncept butikowy, zlokalizowany przy ul. Łopuszańskiej 22 w Warszawie, otworzył swoje drzwi dla pierwszych gości. Odwiedzający MODO tego dnia mogli zapoznać się z atrakcyjną i różnorodną ofertą butików, w których gwiazdy wcieliły się w rolę stylistów. Maffashion, Joanna Orleańska, Rozalia Mancewicz, Ekskluzywny Menel, Sylwia Gliwa, Weronika Rosati, Marcelina Zawadzka, Joanna Horodyńska, Anna Dereszowska, Edyta Herbuś, Bogna Sworowska oraz Grażyna Wolszczak służyli swoim doświadczeniem i doradzali w kwestiach wyboru najlepszej stylizacji. Jednak głównym punktem wieczoru była oficjalna gala Wielkiego Otwarcia. Tuż po godzinie 19.00 rozpoczęła się kluczowa część gali, którą z wdziękiem poprowadziła Agnieszka Szulim. Po oficjalnym przywitaniu zebranych na widowni gości i koncercie muzycznej gwiazdy wieczoru Margaret, przyszedł czas na pokazy projektantów, którzy otworzyli swoje butiki w MODO. Swoje najnowsze kolekcje zaprezentowali Łukasz Jemioł, Eva Minge, Teresa Rosati, Natasha Pavluchenko, Mariusz Przybylski, Paprocki & Brzozowski, Liliana Pryma, Maya Palma, Wojtek Haratyk, Mariusz Brzeziński, Pola Rudnicki oraz Jacob.

59


Reportaż zdjęciowy: Paweł Zając / Studio Unique

LUXURY FASHION SHOW 16 PAŹDZIERNIKA W KRAKOWSKIM KLUBIE SHINE - AGENCJA MODELINGOWA LUXURY FASHION ZORGANIZOWAŁA OGNISTY POKAZ MODY " LUXURY FASHION SHOW".  Organizatorzy zapewnili świetne show, które składało się z czterech pokazów kolekcji różnych projektantów! Wśród nich byli uczestnicy "Project Runway"- Piotr Pyrchała, który przybył ze swoją kolekcją aż

z Edynburga oraz Agata Mickiewicz, która przyjechała z Warszawy. Kolejnym modowym smaczkiem była Motive&More- marka pochodząca z Krakowa oraz Bruno Nowi ! Luxury Fashion Models Agency zapewniło gościom pełen wrażeń wieczór, który obfitował w ciekawe projekty, piękne modelki i wyjątkowe osobistości. Gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów!

CRACK FASHION FESTIVAL Pod patronatem Lounge 10 października 2015 w Centrum Kongresowym ICE w Krakowie odbyła się pierwsza edycja Crack Fashion Festival, targów mody niezależnej zorganizowanych w tym mieście na tak dużą skalę. Udział w niej wzieło około 100 polskich marek i projektantów, w tym uwielbiana przez Gwiazdy marka Bizuu, Tomaotomo by Tomasz Olejniczak, The Frock by Kaja Śródka, finaliści programu Project Runway: Maciek Sieradzky i Patryk Wojciechowski oraz wiele innych. Podczas Festivalu Goście mieli okazję nie tylko zapoznać się z ofertą projektantów na nadchodzący sezon, ale również skorzystać z usług strefy beauty, w której znalazły się takie marki jak: Maniewski, Manipedi, Make Up Revolution Polska, Szkoła Wizażu i Stylizacji Artystyczna Alternatywa oraz Mo61 Perfume Lab. Atrakcje dla Gości wydarzenia zapewniła m.in. Wódka Kura oraz Program Czwarty Polskiego Radia, który przeprowadził audycję na żywo z targów z udziałem modela Adama Boguty. Krakowskie święto mody cieszyło się ogromnym powodzeniem – Crack Fashion Festival w jeden dzień odwiedziło ponad 3 tysiące osób. Liczby mówią same za siebie, w stoilcy Małopolski jest zapotrzebowanie na tego typu wydarzenia, więc organizatorzy już zapowiadają kolejne edycje!

60


newsy, wydarzenia

PO RAZ PIERWSZY W KRAKOWIE:

TARGI Z POMPONEM Warsztaty robienia pomponów, dekorowanie świątecznych ciasteczek, spotkanie z prawdziwym Św. Mikołajem. Te i inne atrakcje będą ozdobą targów branży dziecięcej i parentingowej, które już w ostatni weekend listopada odbędą się w Forum Przestrzenie. Odbywające się tydzień przed Mikołajkami - 28 i 29 listopada 2015 roku Targi z Pomponem to wyjątkowe wydarzenie dla wszystkich rodziców i ich pociech. Będzie to wydarzenie bezprecedensowe – w Krakowie nie było wcześniej imprezy mikołajkowej poświęconej branży dziecię-

cej i parentingowej. W czasie, gdy dorośli będą przebierać w ofercie produktów i usług na najmłodszych czekać będą warsztaty robienia pomponów i ozdób świątecznych, a także dekorowania mikołajkowych ciasteczek i lepienia świątecznych pierogów pod czujnym okiem Małopolskiego Stowarzyszenia Blogerów Kulinarnych. Będzie również okazja, by porozmawiać z samym Świętym Mikołajem. Więcej informacji na stronie www.targizpomponem.pl oraz facebook.com/targizpomponem

RELACJA Z POKAZU QUATRO 24 października w zabytkowych murach Muzeum Historycznego Miasta Krakowa Celestat odbył się pokaz najnowszej kolekcji QUATRO wiosna/lato autorstwa projektanta z Ibizy- Daniela Jacoba Dali. Zainspirowany swoją podróżą do Rzymu Daniel zaprezentował piękne, kobiece i długie suknie. Na wybiegu obok topowych modelek agencji Reklamex, zobaczyliśmy Michalinę Manios i Angelikę Fajt, uczestniczki programu Top Model. Pokazowi towarzyszył niesamowity performance skrzypaczki Joanny Konstantyn. Choreografem pokazu była Wero Wysoczyńska, czesali Grzegorz Zawalski i Magdalena Paczkowska, makijaże wykonał Art Makijaż i Estera Teper. Na specjalne zaproszenie projektanta z Warszawy przyjechały Iwona Węgrowska i Ola Ciupa. O dobre nastroje gości zadbała Vodka Chopin, Artico Kwiaty i Cukiernia Cieplak. Po pokazie impreza przeniosła się do krakowskiego klubu Frantic. Parterem honorowym pokazu była Szkoła Artystycznego Projektowania Ubioru. Patronami medialnymi Lounge Magazyn i Super Express. fot: MATEUSZ KOSTKA

61


QUEEN OF THE... zdjęcia Aneta Kowalczyk & Kacper Lipiński/ www.hk-photo.org modelka Dominika Walo makijaż/włosy Magda Kowal projektantka Waleria Tokarzewska

62


63


64


65


66


67


68


fot. mat. promocyjne, tło: Freepik

Pani-Ka

Lidia Kalita

K

MROCZNE OBLICZE CZERNI

MONIK A GĄSIO

REK

MO

SIO

ŁE

Zastanawiałaś się, dlaczego czerń nigdy nie wychodzi z mody? Dlaczego uznawana jest za jeden z najbardziej formalnych kolorów na świecie i żaden dress code nie może się bez niej obejść? Jak mawiała Coco Chanel - czerń będzie wieczna, bo to symbol władzy, luksusu i seksu. Jak widać, matka "małej czarnej" dobrze wiedziała, o czym mówi. Obecnie czarny kolor kojarzy nam się z ekskluzywnymi markami i formalnymi stylizacjami. Nie dziwi również fakt, że za najbardziej seksowną bieliznę uznawana jest nie tylko koronkowa, ale przede wszystkim w kolorze czarnym. Wybór klasyki nie jest przypadkowy podczas formalnych spotkań. W psychologii biznesu czarny to symbol władzy, mocy, trwałości, wytrzymałości, inteligencji i elegancji. Dodaje powagi, wywołując przy tym silne emocje. Jeśli chcesz, by Twoja stylizacja odzwierciedlała silną osobowość, z pewnością powinnaś wybrać jedno z mrocznych obliczy czerni.  Lidia Kalita

Ale

Lana Nguyen Natasha Dziewit

Lana Nguyen

Beltbag

69


Z WIZYTĄ U...

MICHAEL HEKMAT, BLESSUS Z MICHAELEM HEKMATEM, DYREKTOREM KREATYWNYM MARKI BLESSUS, SPOTYKAMY SIĘ W JEGO NOWYM STUDIO PROJEKTOWYM PRZY NAJMODNIEJSZEJ ULICY WARSZAWY – MOKOTOWSKIEJ. POLSKI PROJEKTANT MA TERAZ BARDZO GORĄCY OKRES: LICZNE PODRÓŻE, PROJEKTOWANIE KILKU KOLEKCJI JEDNOCZEŚNIE, REALIZACJA SESJI ZDJĘCIOWYCH CZY INAUGURACJA NOWEGO PROJEKTU TO TYLKO CZĘŚĆ Z JEGO OBECNYCH AKTYWNOŚCI. JAK ZNAJDUJE NA TO WSZYSTKO CZAS, CO GO INSPIRUJE I DLA JAKICH KOBIET PROJEKTUJE – TO I WIĘCEJ DOWIECIE SIĘ Z NASZEJ ROZMOWY. ZAPRASZAMY! Spotykamy się w nowym miejscu. Opowiedz nam o nim. Jesteśmy w moim studio przy ulicy Mokotowskiej w Warszawie. Przeprowadziliśmy się 20 lipca i teraz tutaj odbywa się proces projektowania. Tworzymy cztery kolekcje w roku – dwie dla klientów sieciowych, dwie pod szyldem marki Blessus i Michael Hekmat.

Kto może do tego studia zawitać? To miejsce wyłącznie dla Twojego zespołu czy również dla branży i klientów? Na pewno nie jest to punkt handlowy. Tutaj przychodzą klientki indywidualne, które są z nami od kilku sezonów, oraz ich znajome, które szukają czegoś konkretnego. Goszczą

70

tu również styliści i szeroko rozumiane osobowości ze świata mody. Nie każdy z ulicy może tu wejść, ponieważ to miejsce mojej pracy, moje małe sanktuarium, w którym chcę czuć się komfortowo. Jednak obecnie często Cię tu nie ma ze względu na liczne podróże. Skąd wczoraj wróciłeś? Wczoraj w nocy wróciłem z Paryża, z targów Premiere Vision. Pojawiam się tam dwa razy w roku, wcześniej jeździliśmy też do Mediolanu na Milano Unica. Wybieraliśmy teraz tkaniny do kolekcji na sezon jesień-zima 2016/17, która będzie pokazywana na świecie w lutym/marcu przyszłego roku i wjedzie do sprzedaży w sierpniu lub wrześniu. Wrzesień i październik to zawsze miesiące intensywne jeżeli chodzi o podróże, nie tylko ze względu na same fashion weeki, ale też na produkcję. W październiku musimy zatwierdzić to, co pokazywało się we wrześniu i określić ilości. Dlatego też jutro wylatujemy do Chin, gdzie będziemy nadzorować produkcję dla jednego z naszych klientów.   To bardzo intensywny okres dla Ciebie! Jak to wszystko godzisz? To niezwykle fascynujący proces, ale jednocześnie bardzo męczący. Jestem teraz na

etapie, w którym z jednej strony tworzę coś bardzo personalnego, czyli Blesssus i Michael Hekmat, a jednocześnie pracuję dla klientów, którzy swoją odzież sprzedają na skalę masową. To jest ogromny rozstrzał, ale podchodzę do dwóch grup projektów z taką samą pasją i filozofią pracy. Pod względem czasowym jest na pewno trudno, ale jeżeli mówimy o kreatywności, o spełnieniu, o satysfakcji z tego, co robisz… to jesteśmy na bardzo dobrej drodze! Mówisz o Blessus i Michael Hekmat w kontekście osobnych kolekcji. Skąd pomysł na autorską linię? To jest świeży temat. W końcu doszedłem do punktu na swojej ścieżce rozwoju, że chciałbym umieść swoje imię i nazwisko na metce. Oczywiście Blessus będzie istniał i będzie dystrybuowany z taką samą intensywnością jak dotychczas, ale teraz przy wsparciu junior designerów. Michael Hekmat zostaje natomiast wyłącznie moim dzieckiem, które w Polsce będzie dostępne wyłącznie poprzez indywidualne zamówienia. To będzie bardzo wysublimowana estetyka i niezwykle złożony proces produkcji. Kolekcja będzie kontraktowana wyłącznie w naszym showroomie w Paryżu, działającym czasowo podczas fashion weeku.

Fot. Marta Waglewska

lamode.info


lamode.info

To tkaniny, które są po części innowacyjne, ale jednocześnie proste w stylizowaniu i noszeniu. Kolekcja będzie dostępna w sprzedaży od października w naszym sklepie online oraz pod koniec listopada na trzech internetowych platformach, w dwóch butikach stacjonarnych w Warszawie oraz w jednym we Wrocławiu. Pojawiła się również perspektywa sprzedaży międzynarodowej, ale jest dopiero na etapie planowania.

Fot. Marta Waglewska

Czy polska klientka również będzie miała szansę kupić projekt z metką Michael Hekmat? Jeżeli przyjdzie do mnie, to tak, ale nie w butiku, ponieważ nie ma na obecną chwilę miejsc w Polsce, w których kontraktuje się kolekcje projektantów, a na tym mi zależy. Jaka będzie ta linia? Gdzie szukałeś inspiracji do jej stworzenia? Cechą charakterystyczną wszystkich moich kolekcji jest wąska paleta kolorystyczna. Tutaj skupiłem się na czerni i bieli z akcentami niebieskiego jeansu, lawendy i militarnej zieleni. Przy autorskiej kolekcji kieruje się wyłącznie swoją intuicją, to jestem cały ja. Często jest tak, że najpierw znajduję tkaninę i od niej zaczyna się cała historia. Tak też było w przypadku Michael Hekmat. Cały mój moodboard powstał w oparciu o jedną tkaninę, którą znalazłem w zeszłym roku na targach w Paryżu - mowa o koronce powstałej zarówno w wyniku roboty ręcznej, jak i przy pomocy maszyny. To ten materiał pociągnął za sobą kolejne elementy „kreatywne” tej kolekcji. Najpierw powstały sample, a dopiero później moodboard. Nie pracowałam tak wcześniej, ale wydaje mi się, że przy Michael Hekmat nie muszę się trzymać żadnych ram czy wyuczonych zasad pracy. Jestem zdania, że jeżeli ma to mieć ręce i nogi, musi płynąć serca, z intuicji. Na Twojej tablicy widać niewiele sylwetek. To znaczy, że linia będzie krótka? Na moodboardzie nie ma wszystkich rysunków. Pierwsza kolekcja na lato 2016 składa się z około 22 modeli, natomiast mam plan, żeby zimowa linia liczyła minimum 30 projektów. Mam nadzieję, że za dwa lata dojdziemy do momentu, w którym Michael Hekmat będzie się składał z 50 modeli i około 30 sylwetek.

Jakiej kobiecie dedykowane są te projekty? 35 plus, wysublimowana, bardzo świadoma, zorientowana na modę, światowa i niezwykle wymagająca.

Fot. Marta Waglewska

W jakiej stylizacją ją widzisz? Co jest statement piece tej kolekcji? Czarna sukienka z koronkowym topem. Przestałem się bawić w jakiekolwiek kompromisy odnośnie długości, dlatego tutaj proponuję krój do połowy łydki. Szlachetna tkanina i prosty fason sprawiają, że można ją nosić osobno i na wiele okazji. Top również można dowolnie stylizować. Przejdźmy teraz do kolekcji Blessus. Czego możemy się spodziewać w kolejnym sezonie? Tutaj pojawiają się bardzo neutralna kolorystyka oraz klasyczne surowce, ale też bardziej techniczne, jak podwójnie tkany materiał z elementem juty, laminowana wełna czy dzianina naklejona na piankę neoprenową.

Mówiąc o kolekcji Blessus, akcentowałeś, że jest ona dedykowana polskiej klientce. Co rozumiesz przez słowa „polska klientka”? Ja sobie wybrałem tę polską klientkę, w pewnym sensie ją sobie wymyśliłem. To kobieta w wieku od 25 do 60 lat, bardzo świadoma i dynamiczna, ale szanująca komfort i mająca potrzebę posiadania przemyślanej garderoby. Ubierasz polskie gwiazdy, Twoje projekty chętnie noszą też osobowości ze świata mody. Czy jest taka osoba, którą szczególnie chciałbyś zobaczyć w swoich rzeczach? Ostatnio poznaną na fashion weeku w Sztokholmie Giovannę Battaglię, której osobowość mnie fascynuje. To prawdziwa Włoszka z krwi i kości. Pomimo swojego przystępnego looku i uroku, jest osobą bardzo konkretną oraz zorganizowaną. Uwielbiam też Kristen Dunst i Jennifer Connely, które chciałbym osobiście poznać i zobaczyć w swoich projektach. Kristen Dunst – za swoją dziewczęcość i naiwność, za rolę życia w „Melancholii” oraz zupełnie przeciwstawną kreację w „Marii Antoninie” Sofii Coppoli. Natomiast Jennifer Connelly – od kiedy zobaczyłem ją jako twarz Balenciagi, jestem zafascynowany, od wiedziałem, że to jest „to”, kwintesencja charakternej kobiety.  Nad czym obecnie pracujesz? Kończymy sample do obecnej kolekcji, 30 września i 1 października mamy sesje zdjęciowe dla Blessus i Michael Hekmat. Z kolei 19 października robimy start sezonu lato 2016 w formie prezentacji kolekcji dla mediów. Ponadto, pracuję nad dystrybucją linii Michael Hekmat, głównie w związku z showroomem w Paryżu. Dlaczego Paryż? Jeszcze nie wiem, gdzie to będzie w Paryżu, ale lokalizacja – konkretne ulica, hotel czy budynek ma dla mnie ogromne znaczenie. Uważam, że w stolicy Francji podczas fashion weeku są wszyscy, których chciałbym spotkać. Tutaj też pracowałem u Giambattisty Valli`ego i to był najbardziej owocny okres i najważniejszy przystanek w mojej karierze zawodowej. Nie ma takiego drugiego miejsca na świecie. To jedyna słuszna stolica mody, to jedno z moich ulubionych miejsc na świecie. Rozmawiała: EWELINA JABKIEWICZ

71


ludzie

THE MYSTERY J BARBERS esteśmy bezkompromisowymi indywidualistami reprezentującymi różne style. Wysublimowanie i kreatywnie interpretujemy fryzjerstwo jako sztukę. Wyróżnia nas perfekcjonizm realizowany na fundamentach doświadczenia w branży. Wiemy, że trendy kształtują się poprzez edukację jak również dynamicznie zmieniającą się rzeczywistość, bo jedynie otwarte umysły zyskują zdolność tworzenia Première Vision. The Mystery Barbers to zbuntowany wulkan wyobraźni sześciorga stylitów łączący wszystkie żywioły w harmonijną całość. Jesteśmy odkrywcami pierwotnego piękna. Wydobywamy kwintesencję stylizacji z głębin finezji, aby świat mógł kontemplować jej doskonałość. Dziś pozostajemy w cieniu splendoru dając się złapać jedynie poprzez nasze stylizacje. W ten sposób dajemy świadectwo krystalicznie czystej miłości do fryzjerstwa. Jesteśmy The Mystery Barbers. www.themysterybarbers.com fot. Łukasz Dziewic

72


ludzie

73


marka miesiąca

Z POLSKĄ METKĄ:

OLGA IDZIK

WŁAŚCICIELKA I PROJEKTANTKA MARKI COCHO OLGA Z WYKSZTAŁCENIA JEST PROJEKTANTKĄ I MANAGEREM. UKOŃCZYŁA KRAKOWSKĄ SZKOŁĘ ARTYSTYCZNEGO PROJEKTOWANIA UBIORU SAPU I POLITECHNIKĘ ŁÓDZKĄ NA WYDZIALE ZARZĄDZANIA. BYŁA LAUREATKĄ KONKURSU FASHION DESIGNER AWARDS, KTÓRY JAK MÓWI DODAŁ JEJ SKRZYDEŁ. DZIŚ JEST WŁAŚCICIELKĄ I PROJEKTANTKĄ MARKI COCHO. MIMO TRUDNEGO STARTU I WIELU PRZESZKÓD ODNOSI SUKCESY I DOSKONALE WIE, JAK FUNKCJONOWAĆ W SKOMPLIKOWANYM ŚWIECIE MODY. O DRODZE NA SZCZYT, UPADKACH I WYZWANIU, JAKIM JEST ZAWÓD PROJEKTANTA, OPOWIADA OLGA IDZIK. 74


marka miesiąca

M

oja firma COCHO concept powstała dzięki dotacji unijnej w 2011. Do dziś zajmuję się projektowaniem na zlecenie firm i koncernów odzieżowych oraz projektowaniem i produkcją mojej autorskiej marki COCHO. Pierwsze dwie kolekcje COCHO, to były bardzo niszowe, awangardowe modele. Szukałam pomysłu na ten brand i sprzedaż, która pozwoliłaby się rozwijać. To były bardzo bolesne poszukiwania, które skończyły się kredytem i minusem na dużą kwotę. Wtedy doszłam do ściany i naprawdę myślałam, by zrezygnować, rzucić wszystko i wyjechać. Splot złych decyzji i inwestycji sprawił, że dostałam porządne lanie od losu. Mentalne i finansowe. Dzięki temu, dziś wiem, jak inwestować pieniądze i jak realnie je pomnażać. Taka chyba kolej rzeczy, truizm - uczymy się na własnych błędach. We wrześniu 2014 powstała całkiem inna, świeża wizja COCHO, brandu, którego punktem odniesienia jest klasyka, ale z mocno casualowym twistem. Najważniejsze są surowce i jakość szycia na najwyższym poziomie - poziomie luksusowych marek. To właśnie wyróżnia moją markę. Wszystkie szwy są lamowane, szwy francuskie lub stębnowane, surowce produkowane są na nasze specjalne zamówienie. Druki projektowane są przez nas i drukowane na naszych surowcach. Wymyśliliśmy swoją autorską maszynę, która szyje złotą i srebrną nitką - jest to nasze unikalne szycie, ciężkie do skopiowania. Dzięki temu proste, klasyczne bluzy i bluzki, zyskują nową odsłonę. Od kolekcji jesień/zima 2014 nastąpił ogromny wzrost sprzedaży COCHO. Teraz jestem przede wszystkim w swojej firmie przedsię-

biorcą. Moda to dla mnie biznes. Nieustający rozwój i inwestycje. Każda zarobiona złotówka, jest ponownie inwestowana. Tylko w taki sposób wykonam swój plan, by COCHO było rozpoznawalnym brandem, kojarzonym z doskonałym szyciem i klasycznym designem. Kim jest kobieta COCHO? To nowoczesna, pewna swoich wyborów kobieta. Jestem za świadomym kupowaniem ubrań, takich które budują szafę, które są multifunkcyjne, których można używać do różnych stylizacji, zmieniając tylko obuwie i dodatki - a takie są właśnie ubrania COCHO. Co najważniejsze, są wielosezonowe, bo jakość surowców i technologia szycia sprawia, że nie umierają po jednym sezonie. Po prostu, są to ubrania do kochania! (śmiech) Kolekcja jest bardzo rozbudowana. Każda z nas, znajdzie w niej coś dla siebie. Spódnice ołówkowe i rozkloszowane, z tkanin i z dzianin. Spodnie, od szerokich nogawek po wąskie. Bluzy z oversiz’owym lookiem i takie, które modelują sylwetkę, przez podkreślanie talii. Każda rzecz łączy się z inną. Kolory są dobrane tak, by do siebie pasowały. Dodatki, hafty, broszki - wszystko projektowane i produkowane na zamówienie. Uzupełniam kolekcję o dziewiarstwo, bo kocham swetry - jest to mój konik (śmiech). Dobieram przędze tak, by wyrób był unikatowy i komfortowy. Technologia dziania jest również bardzo ważna. Myślę, że każda klientka, która ma w szafie sweter COCHO wie, o czym mówię (śmiech). Obecnie produkcja jest bardzo duża, COCHO jest szyte w trzech szwalniach. Korzystam z fabryk włoskich, francuskich oraz polskich producentów dzianin. Wypuszczamy produkcje bazową, w dużych ilościach dla naszych partnerskich butików. W trakcie sezonu kolekcja jest uzupełniana o tak zwane „pronto”

czyli nowości w krótkich seriach, które nie są powtarzane. Są to limitowane ilości, sprzedawane do wyczerpania zapasów. Dlatego każda nasza klientka, ma nieustanny dostęp do nowych modeli, przez cały sezon. Nieustannie poszukuję nowych rynków. W styczniu wchodzimy na rynek skandynawski, to bardzo pracochłonny projekt, do którego przygotowywaliśmy się prawie rok. Ale mam nadzieję, że wszystko się uda. Branża odzieżowa jest bardzo trudna i konkurencyjna, ciężko przekonać klientkę, że właśnie nasz produkt jest warty inwestycji i miejsca w jej szafie. Ja wierzę w COCHO, bo w każdą rzecz wkładam oprócz swojego doświadczenia, również serce. Na sukces marki pracuje wiele osób, mój zespół oraz szereg kontrahentów. Osiągnięcia? Byłam laureatką konkursu Fashion Designer Awards, co absolutnie dodało mi skrzydeł. Po tym wydarzeniu zaczęłam współpracować z pomysłodawczynią konkursu Joanną Sokołowską-Pronobis. To była bardzo twórcza i realna praca projektanta, przy wielu projektach i przedsięwzięciach. Ta współpraca trwa do dziś. Joanna w wielu sytuacjach jest moim mentorem i świetnym doradcą. Oprócz COCHO, cały czas jestem aktywnym projektantem do wynajęcia (śmiech). Obecnie odpowiadam za kolekcje trzech bardzo dużych polskich firm odzieżowych. Jest to absolutnie komercyjne projektowanie, ale w moim mniemaniu najtrudniejsze jest, gdy projekt powinien spodobać się 8 na 10 kobiet (śmiech). Listę sklepów i butików partnerskich znajdziecie na www.cocho.pl MONIKA GĄSIOREK-MOSIOŁEK

75


testujemy

REDAKCJA LOUNGE TESTUJE!

WYCHODZĄC NAPRZECIW OCZEKIWANIOM MĘSKIEJ CZĘŚCI CZYTELNIKÓW W LISTOPADOWYM NUMERZE LOUNGE TESTUJEMY NOWOŚĆ MARKI ORGANIQUE: TERAPIA POUR HOMME. Skóra mężczyzn zdecydowanie różni się od kobiecej. Jest grubsza, posiada większe zagęszczenie naczyń krwionośnych oraz zarost. Wydziela także więcej sebum. Dlatego najczęściej występującymi problemami jest rumień, podrażnienia, w tym mechaniczne powstałe po goleniu, suchość wywołana agresywnymi środkami po goleniu, jak woda kolońska,

76

a także nadmierne błyszczenie się skóry. Nasi testerzy, Redaktor Naczelny - Marcin Lewicki i Szef Działu Kultura - Rafał Stanowski, postanowili wypróbować na własnej skórze żel do mycia twarzy oraz krem do twarzy z serii Terapia Pour Homme marki Organique. Zdaniem producenta: Kosmetyki Pour Homme bogate są w wyselekcjonowane, naturalne ekstrakty i oleje roślinne. Zapewnią one skuteczne działanie myjące, łagodzące, nawilżające i normalizujące. Lekkie konsystencje kosmetyków nie obciążają skóry, a nowy, od-

świeżający zapach (bez alergenów) na długo pozostawia uczucie orzeźwienia. - Krem do twarzy - zapewnia kompleksową pielęgnację i ochronę, szczególnie skórze wymagającej natychmiastowego i skutecznego nawilżenia. Szybko się wchłania, absorbuje sebum, nadaje skórze matowy wygląd i komfortową miękkość - cena: 50 ml - 59,90 zł - Żel do mycia twarzy - przeznaczony dla każdego rodzaju cery, również wrażliwej. Dokładnie oczyszcza i pielęgnuje, nie narusza warstwy ochronnej skóry. Zmiękcza zarost, na długo pozostawia uczucie komfortu i odświeżenia - cena: 150 ml - 49,90 zł

Marcin Lewicki: Testowaną serię oceniam pozytywnie. Opakowanie jest wywarzone w kolorach, o męskim błękitno granatowym odcieniu. Wygląda nowocześnie, jednak nie wyróżnia się wśród innych kosmetyków tego typu. Zapach zaskakująco przyjemny, niezbyt intensywny, z pewnością odświeżający. Konsystencja żelu do mycia twarzy jest bardzo dobra. Jak dla mnie krem jest trochę za gęsty i potrzebuje dłuższej chwili na wchłonięcie. Sądzę, że wszystko zależy od rodzaju skóry. W kwestii obietnic producenta, co do działania kosmetyków, to nie widzę żadnych nieścisłości. Oba te produkty dają uczucie odświeżenia i relaksu. Często testuję różne nowe kosmetyki dla mężczyzn i wiem, jak bardzo jesteśmy wymagający. Szczególnie jeśli chodzi o komfort noszenia na twarzy czegoś więcej niż tylko zarostu. Produkty w 100% spełniły moje oczekiwania. Jedynie czego mi zabrakło, to jakiegoś akcentu, który podkreśliłby fakt, że kosmetyki są produkowane z naturalnych składników. Może mała zielona łezka na opakowaniu lub coś równie subtelnego?

Rafał Stanowski: Dla mnie seria Pour Homme jest całkiem ok. Zdecydowanie moim faworytem jest krem nawilżający. Konsystencja dość klasyczna, kosmetyk dobrze rozprowadza się po twarzy i szybko się wchłania. Chodź nie mam dużych problemów z cerą, to muszę przyznać, że skóra długo pozostawała matowa i komfortowo nawilżona. Zapach obu kosmetyków jest przyjemny, owocowy i odświeżający. Zdecydowanie zachęca do ponownego użycia. Generalnie jestem zadowolony, a produkty spełniają moje oczekiwania. Opakowanie estetyczne, ale mało efektowne. Niespecjalnie wyróżnia się wśród konkurencji i nie podkreśla aspektu naturalności kosmetyków.

OPAKOWANIE ZAPACH KONSYSTENCJA EFEKT DZIAŁANIA

OPAKOWANIE ZAPACH KONSYSTENCJA EFEKT DZIAŁANIA


URODOWY THRILLER

CZYLI

Karlie Kloss in a Calvin Klein Collection dress and an Hermès earring. Photographed by Inez and Vinoodh, Vogue, February 2015

makijaż

CO MOŻESZ ZROBIĆ ŹLE W MAKIJAŻU SĄ PEWNE ASPEKTY W MAKIJAŻU, ESTETYCE URODOWEJ, KTÓRE WYWOŁUJĄ DRESZCZ, GDY NA NIE PATRZYMY. CO NAJGORSZE, TO MY SAME JE SOBIE FUNDUJEMY. JAKO, ŻE MAMY LISTOPAD, HALLOWEEN I OGÓLNY DRESZCZYK GROZY PANUJĄCY W TYM MIESIĄCU, TO OMÓWMY SOBIE PODSTAWOWE BŁĘDY PODCZAS WYKONYWANIA MAKIJAŻU, KTÓRE NAJCZĘŚCIEJ SĄ POPEŁNIANE I JAK NA NIE POPATRZYMY, TO ZACZYNAMY SIĘ BAĆ!

Pierwsza rzecz przychodząca mi na myśl, a która z kolei jest obecnie bardzo modna w podkreślaniu, to brwi. Instagram pełen jest przepięknych dziewczyn, w jeszcze piękniejszych makijażach, gdzie brwi często odgrywają jedną z głównych ról. Ale… Niektóre panie szaleją w tym temacie na dwa skrajne sposoby. Są takie, które zatrzymały się w latach ’90, kiedy w modzie były cienkie brwi, często o niewiadomych kształtach (dla mnie przypominające nieco dwa przecinki). Druga ewentualność jest taka, że podkreślamy brwi zbyt mocno. W stosunku do całej twarzy są za grube i za ciemne (nie daj Boże używamy do tego zwykłej czarnej kredki). Otóż, drogie panie, obie wersje są rażące! Serwis Instagram, Youtube, albo najlepiej kompetentna wizażystka, poinstruuje was jak je odpowiednio podkreślać. Brwi to przecież rama naszych oczu, a rama, jak i obraz, muszą się razem dobrze komponować! A skoro przy oczach już jesteśmy, to mamy tutaj ogromne pole do popełniania błędów. Zacznijmy od cieni do powiek. Jeden, zarazem taki, który jest dużo jaśniejszy od kolorytu naszej cery, cień do powiek,

to za mało. Wcale nie odświeżamy w ten sposób naszego zmęczonego spojrzenia. Wystarczy dołożyć nieco ciemniejszy i wykonturować nim załamanie powieki. Ot, w sumie gafy brak. Jednak dodatkowo niektóre panie mają problem z blendowaniem (czyli rozcieraniem). A przecież nie tworzymy dzieła Picassa na powiekach. Graficzne makijaże zostawmy na specjalne okazje. Kolejna sprawa to kreska. Jak wiadomo, niezbyt łatwy element makijażu. Jeśli podkreślimy linię wodną czarną kredką, nie rozcierając jej na zewnątrz, to znacznie zmniejszymy oko. Śmiem nawet powiedzieć, że ten makijaż kojarzy mi się z butną dziewuchą, która swoim spojrzeniem może zabić. Jeżeli natomiast robimy kreskę eyelinerem, to pamiętajmy, aby docierał on do samej linii rzęs, pusta przestrzeń nie powoduje, że oko staje się większe, „bardziej otwarte”. Końcówka linii natomiast jeśli opada, to przypominamy smutnego mopsa. I oczywiście zaznaczając górną powiekę eyelinerem, nie róbmy tego samego na dolnej. I rzecz ostatnia- podkład. Zbyt ciężkie podkłady to na polskich ulicach standard. A zbyt ciemne, wręcz pomarańczowe, brzoskwiniowe podkłady to dopiero zmora. Wtedy, zgodnie z tradycją halloween, wyglądamy po prostu jak dynia. Odcinający się od szyi kolor fluidu to jeden z najbardziej karygodnych błędów makijażowych. Nie kupujemy buteleczki po to żeby smarować jej zawartością całą siebie, po pas. Sprawdzajcie, drogie panie, kolory podkładów na linii żuchwy, nigdy na nadgarstku (żadna z was przecież nie ma tak żylastej twarzy). A zatem, unikajmy powyższego, wtedy potraktujemy ten artykuł absolutnie bez urazy. KAROLINA CIOCHOŃ

77


DNA marki

Marcin Ochnik

OCHNIK

PRAWIE KAŻDY KOJARZY JĄ Z CENTRÓW HANDLOWYCH. JEDNAK NIE KAŻDY ZNA JEJ HISTORIĘ. MARKA OCHNIK TO JEDNA Z NAJWIĘKSZYCH POLSKICH FIRM NA RYNKU GALANTERII SKÓRZANEJ W SEKTORZE PREMIUM. KOLEKCJE, KTÓRE SEZONOWO PREZENTUJE, SPRZEDAJĄ SIĘ BARDZO SZYBKO. ZA MARKĄ KRYJE SIĘ NIE TYLKO WYSOKA JAKOŚĆ WYKONANIA I NAJLEPSZE SUROWCE, ALE RÓWNIEŻ HISTORIA. JAKIE BYŁY WIĘC POCZĄTKI MARKI I KTO STOI ZA JEJ SUKCESEM?

Wszystko zaczęło się od marzenia braci Ochnik o stworzeniu rodzinnego przedsiębiorstwa, które zdobędzie uznanie dzięki wyrobom najwyższej jakości. Oficjalna data założenia

78

firmy to 20 lipca 1989 roku, a jej pierwsza nazwa to OCJ (Ochnik Cezary Jacek), która w późniejszym czasie została zmieniona na OCHNIK. Początkowo sprzedawano pojedyncze egzemplarze kurtek. Z czasem marka poszerzała asortyment, budowała sieć salonów i systematycznie zyskiwała nowych klientów. W 1992 roku rozpoczęła współpracę z włoskimi producentami surowców, co 4 lata później zaowocowało wprowadzeniem przez OCHNIK na rynek polski nowego gatunku skóry. Jej cechą charakterystyczną była starta wierzchnia część lica. Ten innowacyjny surowiec okazał się wielkim hitem. Początkowo produkty marki były dostępne na rynku polskim i wschodnim. Z czasem i wzrostem zainteresowania postanowiono

zaoferować ją klientom centrów handlowych. W tym samym czasie początek miała współpraca z zagranicznymi kontrahentami, z których usług OCHNIK korzysta do dziś. Jednocześnie firma utrzymała swój własny Dział Produkcyjny, który nadal, w każdym sezonie, szyje część odzieży kolekcyjnej oraz wykonuje usługi poprawkowe i reklamacyjne. Szybki rozwój szedł w parze z rozszerzaniem asortymentu, który w 2003 roku został wzbogacony o kolekcję portfeli, a rok później skórzanych teczek sygnowanych logiem OCHNIK. Kilka lat temu do braci dołączył najmłodszy – Marcin Ochnik, który doskonale odnalazł się w nowej rzeczywistości i przejął obowiązki Prezesa. Dzięki niemu nastąpił prężny rozwój sieci sprzedaży. Począwszy od przełomowego 2004 roku, kiedy

fot. mat. promocyjne

DNA MARKI


DNA marki

to w Galerii Łódzkiej został otwarty pierwszy Salon Firmowy OCHNIK. Rok 2007 zaowocował wprowadzeniem do sprzedaży ekskluzywnej linii torebek i rękawiczek. Dwanaście miesięcy później firma nawiązała współpracę z projektantami Paprockim&Brzozowskim, natomiast kolekcja limitowanej odzieży na sezon jesień-zima 2009/2010 sygnowana była nazwiskiem Violi Śpiechowicz. W 2009 OCHNIK świętował 20–lecie istnienia oraz otwarcie 50-tego Salonu Firmowego w Polsce. W tym samym roku uruchomiony został nowy kanał sprzedaży, którym był sklep internetowy. 2013 przyniósł ponowne rozszerzenie oferty o kolekcję obuwia oraz produktów dzianinowych. Kolejne lata owocowały w nowe wyzwania i dalsze zmiany

asortymentowe: nylonowe torebki, portfele i bagaż, szeroka gama walizek, tekstylne kurtki i płaszcze, czy popularne „puchówki”. Przez lata marka rozważała koncepcję stworzenia własnego, niepowtarzalnego emblematu, który obok logo stałby się znakiem rozpoznawczym. Ostateczny wybór padł na wizerunek wilgi. Od tego popularnego w regionie ptaka swoją nazwę zapożyczyła rzeka płynąca przez Garwolin – miasto, w którym swoje źródło ma cała ponad 25-letnia historia marki. Inauguracja nowego znaku miała miejsce wiosną 2014 roku. W 2012 OCHNIK otworzył pierwszy Salon Firmowy poza granicami Polski, w Koblenz w Niemczech. Obecnie marka liczy 82 punkty sprzedaży, w tym 70 salonów regularnych oraz

12 outletowych w Polsce. Prowadzi również sprzedaż za pośrednictwem Internetu oraz Działu Sprzedaży B2B, oferującego produkty klientom korporacyjnym oraz instytucjonalnym. Marka bardzo rozważnie dba o swój wizerunek. Od kilku sezonów jej ambasadorką jest Małgorzata Kożuchowska. Aktorka wzięła udział w sesji zdjęciowej do jesiennej kampanii. Efektem są piękne zdjęcia wizerunkowe wykonane przez Marlenę Bielinską na ostatnim piętrze jednego z warszawskich wieżowców. Kolekcję OCHNIK często wybierają polskie gwiazdy. Nowością, jaką zaskoczyła nas marka, jest mini kolekcja stworzona przy współpracy z projektantką Claudią Adaszewską, autorką bloga SPLENDORbyCLAUDIA. MONIKA GĄSIOREK-MOSIOŁEK

79


uroda

SYNERGIA DLA PIĘKNA SKÓRA TO NASZA WIZYTÓWKA. JEJ STAN JEST ODBICIEM NASZYCH NAWYKÓW, STYLU ŻYCIA I WIEKU. CODZIENNA PIELĘGNACJA TO PODSTAWA, ALE EFEKT PIĘKNEJ I MŁODEJ SKÓRY MOŻEMY OSIĄGNĄĆ SZYBCIEJ I ZATRZYMAĆ NA DŁUŻEJ, KORZYSTAJĄC Z SYNERGII DZIAŁANIA PROFESJONALISTÓW. O TYM, JAKIE KORZYŚCI DLA URODY PŁYNĄ Z ŁĄCZENIA ROZWIĄZAŃ MEDYCYNY ESTETYCZNEJ I KOSMETOLOGII OPOWIADAJĄ EKSPERTKI: DR LIDIA MAJEWSKA, LEKARZ MEDYCYNY ESTETYCZNEJ ORAZ KOSMETOLOG Z KRAKOWSKIEGO CENTRUM URODY MOSS - KATARZYNA MILCZYŃSKA.

80

wienia, plamy skórne) i występowanie zmian naczyniowych. „Na tym etapie podstawowa, drogeryjna pielęgnacja - choć niezbędna, to zdecydowanie za mało” - mówi kosmetolog. „Lekarze i kosmetolodzy przedłużają młodość skóry narażonej na niekorzystne czynniki zewnętrzne i wewnętrzne poprzez intensywną, bardziej dogłębną regenerację, wzmacnianie jej odporności i uelastycznianie.”

Podwójne działanie „Korzyści wynikające z zespołowego prowadzenia pacjenta przez lekarza medycyny estetycznej i kosmetologa są niezaprzeczalne” - mówi dr Lidia Majewska, lekarz medycyny estetycznej. „Zabiegi kosmetologiczne z zasady wykonujemy częściej, a skóra, o którą regularnie dba kosmetolog może wymagać mniej inwazyjnych zabiegów medycyny estetycznej lub będzie ich potrzebować znacznie później”. Do gabinetu kosmetologa warto więc zaglądać regularnie, zwłaszcza, jeśli zależy nam na zachowaniu młodego wyglądu skóry. „Pielęgnacja kosmetologiczna rzeczywiście wspiera efekty działania rozwiązań medycyny estetycznej. W mojej pracy kosmetologa, mając regularny kontakt z pacjentem, niejednokrotnie  rekomenduję włączenie do pielęgnacyjnego programu antystarzeniowego bardziej dogłębnych, medycznych rozwiązań. Wiem, że współpracując z lekarzem mogę osiągnąć jeszcze lepsze efekty” - dodaje Katarzyna Milczyńska.

Kosmetologiczni sprzymierzeńcy Codzienna pielęgnacja skóry oraz kosmetologiczne zabiegi, stosowane regularnie i dobrane do potrzeb cery, znacznie opóźnią jej starzenie. W domu najlepiej przeciwdziałać zmarszczkom stosując profesjonalne produkty, które dzięki profesjonalnym składnikom docierają w głąb skóry i są uzupełnieniem dla kosmetologicznych programów zabiegowych. Jako kosmetolog często zalecam, po zabiegach mezoterapii i innych zabiegach medycyny estetycznej, profesjonalną pielęgnację z linii Dermatologique Selvert Thermal. Dzięki tej linii dermokosmetycznych preparatów mam możliwość ukojenia podrażnionej skóry po iniekcjach i przyspieszenia jej regeneracji. Zabiegi te są maksymalnie bezpieczne i rekomendowane także jako zabiegi pochirurgiczne - mówi Katarzyna Milczyńska. Program profesjonalnej gabinetowej i domowej pielęgnacji jest idealnym wsparciem dla zabiegów medycyny estetycznej. Dzięki niemu optymalnie nawilżona i odpowiednio przygotowana skóra lepiej reaguje na medyczne terapie estetyczne, a odpowiednio dopasowany, prowadzony regularnie po zabiegach pozwala na przedłużenie efektów.

Punkt zapalny Kiedy w lustrze zauważymy pierwszą zmarszczkę zazwyczaj zaczynamy bardziej systematycznie podchodzić do pielęgnacji, włączamy pielęgnację profesjonalną - gabinetową. Z wiekiem pojawia się tych zmarszczek coraz więcej, skóra traci jędrność - to wyzwanie wymagające mądrego holistycznego programu. „Starzenie się skóry zawsze należy rozpatrywać w aspekcie starzenia się całego organizmu” - tłumaczy dr Majewska i dodaje: „Starzenie się skóry to dwa równoległe procesy: wewnątrzpochodny, uwarunkowany genetycznie, który polega na zaburzeniu procesu odnowy komórek oraz zewnątrzpochodny, inaczej zwany photoagingiem, który jest związany z ekspozycją na promienie UV.” W wyniku obu tych procesów nasza skóra z wiekiem staje się sucha, cienka, zmniejsza się jej elastyczność, jest podatna na zaburzenia pigmentacji (pojawiają się przebar-

Spotęguj działanie (i efekt) „Tradycyjna kosmetologia to raczej dbałość o skórę od zewnątrz, poprzez wykonywanie zabiegów nie- lub mało-inwazyjnych. Bardziej wymagający pacjenci w walce z oznakami starzenia się skóry będą potrzebować zabiegów z zakresu medycyny estetycznej.” - tłumaczy dr Lidia Majewska. „Moim pacjentkom polecam mezoterapię preparatami wieloskładnikowymi, które nawilżają i odżywiają skórę, czy zabiegi z wykorzystaniem osocza bogatopłytkowego, które ma właściwości stymulujące. To taki elementarz przeciwstarzeniowy. Są to jednak zabiegi dla tych, którzy nie oczekują diametralnej zmiany wyglądu, lecz chcą poprawić jakość i kondycję skóry. Pacjentom oczekującym większych zmian w wyglądzie najczęściej doradzam, w zależności od potrzeb, zabiegi takie jak korekcja zmarszczek mimicznych przy użyciu toksyny botulinowej czy wypełnianie głębszych bruzd

Dr Lidia Majewska, lekarz medycyny estetycznej

Katarzyna Milczyńska, kosmetolog MOSS Beauty

preparatami kwasu hialuronowego”. Te rozwiązania gwarantują niemal natychmiastową poprawę wyglądu skóry oraz przyczyniają się do długotrwałego polepszenia jej jakości. Twój najlepszy program anti-age według dr Lidii Majewskiej: 1. Zapobiegaj - to najbardziej efektywne rozwiązanie w perspektywie dłuższego czasu. Do tego etapu należy: ochrona przed promieniami UV, niepalenie, odpowiednia dieta oraz regularne stosowanie zabiegów pielęgnacyjnych, odpowiednich dla danego typu skóry. 2. Działaj świadomie - podejmij decyzję o walce z oznakami starzenia i trzymaj się programu ustalonego w oparciu o konsultacje z lekarzem medycyny estetycznej i z kosmetologiem. 3. Działaj indywidualnie - to, co pomaga znajomej, niekoniecznie jest dobrym kierunkiem dla ciebie. Program zabiegów estetycznych wspartych odpowiednią pielęgnacją najlepiej wybrać z ekspertem, by dostosować je do potrzeb Twojej skóry. 4. Działaj kompleksowo - program przeciwstarzeniowy powinien obejmować współpracę kosmetologa, lekarza medycyny estetycznej oraz własne starania. Przestrzegaj zaleceń, nie tylko tych dotyczących pielęgnacji, ale także diety, stylu życia i aktywności fizycznej. Tylko holistyczne podejście daje najlepsze efekty anti-age.

Więcej informacji, konsultacje oraz zabiegi u naszych ekspertek w krakowskim Centrum Urody MOSS, przy ul. Prochowej 9. www.moss.krakow.pl t. +48 12 446 90 09


MAGIA GOTOWANIA

CZYLI CATERING DIETETYCZNY OD KUCHNI

moimi ostatnimi, owocnymi Zringuainspirowana z resztą, poszukiwaniami dobrego catedietetycznego, postanowiłam nieco po drążyć temat. To, że catering, dla mnie idealny, znalazłam, pisałam już w poprzednim tekście. Z morza fajnych ofert krakowskich wyłowiłam coś w sam raz - Fit Lab Catering. Dlaczego ten i czym się różni od innych? Postanowiłam zajrzeć im po prostu do kuchni i zobaczyć jak się taki catering przygotowuje i w czym tkwi jego fenomen. W pierwszy dzień tygodnia wsiadałam w moje auto i wyruszyłam zbadać kuchnię Fit Lab. Kuchnia rzecz jasna na błysk, przeżyłaby na pewno kuchenne rewolucje i kontrolę czystości, wiadomo kogo ;). W kuchni grupa ludzi, skupionych na tym, co robią z uwagą próbują każdej potrawy, wąchają, oglądają z każdej strony. Takie małe kulinarne misterium. Zamiast kadzideł, unoszą się tu inne nieziemskie zapachy: egotycznych przypraw, owoców, ziół.

Pada moje pytanie: co się liczy w dobrym gotowaniu? Oczywiście smak. Wie to każde dziecko, ale jak ten smak doskonały i niepowtarzalny uzyskać, wiedzą już tylko wtajemniczeni.

Po pierwsze: pochodzenie i jakość produktów. FitLab korzysta z oferty stałego ekodostawcy, który specjalizuje się w nowinkach i tzw.„super foods”, czyli żywności, która w składzie zawiera wyjątkowo cenne dla organizmu składniki, jest naturalna i nieprzetworzona.

Tak, wszyscy już na pewno słyszeli o nasionach chia, komosie ryżowej, wodzie kokosowej czy jagodach goji, twórcy Fit Lab, oczywiście też. Niektórzy wiedzą również, że do super żywności zalicza się też bardziej pospolite: czosnek, jarmuż, rukiew wodną, pietruszkę, szczypiorek, rukolę, czerwoną paprykę, dynię czy brokuły. Listy nie sposób zamknąć, a jednak trzeba (ograniczenia powierzchniowe narzucone przez redakcję). Najważniejsze dla mnie, że super foods to niejako wizytówka Fit Lab’u. Podobnie jak wszechobecność świeżych ziół i zdrowych zamienników, takich jak sól himalajska bogata w mikroelementy, czy ksylitol- cukier z kory brzozy, o dużo niższym indeksie glikemicznym. Jeśli mąka to tylko orkiszowa lub w wersjach bezglutenowych: jaglana i gryczana. Jeśli miód, to gryczany, spadziowy lub lipowy. Tłuszcze, tylko zdrowe: olej kokosowy, rzepakowy i oliwa z oliwek do dressingu.

Po trzecie: serce i fantazja. Za Fit Lab stoją ludzie, którzy kochają jeść, więc i dobrze gotują. Szanują swoje zdrowie więc i dbają o zdrowie innych. Ich potrawy są egzotyczne, dobrze doprawione, ciekawe i przede wszystkim zdrowe. Gotują z sercem i uwagą, szukają nowych smaków i korzystają z wszelkich dóbr natury, bez ulepszaczy. Produkty sprowadzają ze sprawdzonych, zaprzyjaźnionych upraw ekologicznych. Dla mnie to egzotyczna podróż kulinarna w wersji FIT. Choć w menu są i tradycyjne dania, kurczak, brokuły, czy krem z dyni. Nie ma co się dłużej rozwodzić, trzeba spróbować. Niech smak powie sam za siebie!

Basia Gruszka

Po drugie: sposób przygotowania. Najlepsze jest to, co zrobimy sami, to proste. Tu możemy liczyć na własnej produkcji chlebek bezglutenowy, który właśnie chrupię, konfitury, masło orzechowe czy hummus. Dodatkowo sposoby przygotowania posiłków Fit Lab’u to przede wszystkim slow food, żadnych gotowych półproduktów, ulepszaczy czy przyspieszaczy. W tej kuchni rządzą dwa „style” cook&chill i sous-vide. Cook&chill, czyli przygotowanie potraw z wykorzystaniem najlepszej jakości produktów, gotowanie, duszenie, grillowanie lub pieczenie i kiedy są gotowe, schłodzenie do temperatury poniżej 3°C. Potrawy mają lepsze walory smakowo-zapachowe, zachowują dobrą jakość, wysoką wartość odżywczą. Sous-vide, z francuskiego: „bez powietrza” polega na długiej kąpieli w wodzie, o nie za wysokiej temperaturze. W ten sposób potrawy zachowują witaminy i mikroelementy, produkt nie wymaga, potem, tak wielu przypraw i ziół.

FitLab Catering Dietetyczny

info@fitlabcatering.pl | www.fitlabcatering.pl

81


fot. Fitnoteq.com

bądź fit z Adą Palką

FUNKCJONALNY NIE TAK STRASZNY!

TRENING FUNKCJONALNY - DLACZEGO ZAWRACAM WAM GŁOWĘ WŁAŚNIE TAKIM TRENINGIEM?  JUŻ TŁUMACZĘ I MAM NADZIEJĘ, ŻE UDA MI SIĘ PRZEKONAĆ WAS DO TAKIEGO RODZAJU AKTYWNOŚCI.

82


P

o pierwsze, jest to trening, który w czasie wykonywania ruchu angażuje wiele grup mięśniowych, a nie izoluje poszczególnych partii. Jeżeli cierpicie na brak czasu, a chcecie poprawić swoją formę, będzie to dla Was świetne rozwiązanie. Po drugie, w treningu wykorzystywane są naturalne dla człowieka ruchy, które tak naprawdę wykonujecie w życiu codziennym. Po trzecie, w większości ćwiczeń angażujecie całe ciało i wykorzystujecie jego ciężar. Są to między innymi takie ćwiczenia jak przysiady, wykroki, podpory, brzuszki i grzbiety. Dzięki nim zwiększa się Wasza świadomość i czucie ciała.  Dla urozmaicenia treningu możecie dodać różnego rodzaju przybory: BOSU, taśmy na podwieszeniu typu (TRX, JUNGLE GYM), kółka gimnastyczne, gryfy, hantle, materace, drabinki, gumy, skakanki, piłki lekarskie czy piłki rehabilitacyjne. Po czwarte, ćwiczenia są bezpieczne, mają swoje korzenie w rehabilitacji ruchowej (ćwiczenia po operacji czy kontuzji). Po piąte, można wykonywać go w domu i niepotrzebny jest specjalistyczny sprzęt sportowy do zrobienia porządnego i wyczerpującego treningu. Po szóste, trening funkcjonalny to lepsza równowaga ciała i umiejętności panowania nad nim w różnych sytuacjach. Jeśli chcecie się poczuć młodziej i sprawniej, zacznijcie ćwiczyć właśnie tą innowacyjną formę fitnessu. Myślę, że nie muszę już Was bardziej przekonywać do rozpoczęcia trening funkcjonalnego. Praktykuję go z większością swoich podopiecznych, wyniki są zadowalające, a miny i reakcje ćwiczących nie do opisania. ADRIANNA PALKA

WIĘCEJ ZNAJDZIECIE NA: WWW.TRENER.KRAKOW.PL WWW.FACEBOOK.COM/TRENER PERSONALNYADRIANNAPALKA

83


twarze przy barze

LUXURY

FASHION SHOW KLUB SHINE KRAKÓW, 16.10.2015 FOT. PAWEŁ ZAJĄC

WIĘCEJ NA WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL 84


zupa kimchi Galeria Krakowska, I piętro ul. Pawia 5, 31-154 Kraków tel. 12 628 72 52

Pobudzamy zmysły dołącz do nas

restauracja@miyakosushi.pl www.miyakosushi.pl 85


W LISTOPADZIE POLECAM

polecamy

Agnieszka Majksner

REDAKTOR DZIAŁU KULINARIA Związana ze Slow Me, niezrównana tropicielka smaków i charyzmatyczna propagatorka regionalności, sezonowości oraz idei Slow Food. Miłość do gotowania wyniosła z domu. Stała się jej charakterystycznym sposobem na życie i niewątpliwie pasją. Przyznaje się do swojego pędu do życia i wielowątkowości. Nie trzyma się sztywno przepisów, dużo eksperymentuje. Zgadza się z Nigellą Lawson, że „Sztuka gotowania nie polega na pełnym podejrzliwości ukrywaniu tajemnic, ale na dzieleniu się nimi, przekazywaniu dalej, niemal plotkarskim rozprzestrzenianiu sposobów i sztuczek”. To co gotuje to jej zaplecze wspomnień, uczuć i pragnień. Gotując uwodzi smakiem, by tworzyć idealne foodpairing-owe połączenia wina, kawy i jej potraw. Członkini Stowarzyszenia Kobiety i Wino, członek Rady Rewizyjnej Slow Food Polska. więcej o jej hobby na: www.facebook.com/slowmeblog gorąco polecam, bo wydatek się opłaca i zwraca, polecam, war to mieć, ale można pożyczyć jako inspirację do  własnych kompozycji, można mieć, ale samemu też dasz radę, szkoda pieniędzy i czasu, marnotrawstwo pieniędzy i zamach na drzewo

MOJA OCENA:

86

3

L

PORY DNIA

ubię bardzo chodzić do księgarni i szperać pomiędzy półkami. A jeszcze jak wyłowię coś okazyjnego, jakąś nowość, która mnie całkowicie zaskoczy lub swoisty unikat, świeżutki, taki pachnący, prosto z drukarni, pełnia szczęścia mnie ogarnia! Ta książka to całkowity przypadek, okazja za niespełna 15 zł w grubej oprawie. Wydana w 2013 roku, a więc żadna z niej nowość. Bez znanego nazwiska w świecie kucharskim, medialnym i wszelkich show. Nie jest to typowa książka kucharska ze zdjęciami potraw i przepisami. To książka kucharsko - amatorska, w której przepisy oplecione zostały ciekawymi podróżami i pięknymi wspomnieniami. To zbiór doświadczonego smakosza - kucharza amatora, który jak trafnie stwierdził „… trzeba mieć podstawową wiedzę o gotowaniu, bo daje nam to pewność siebie…”. Dostosował klasyczne przepisy do „normalnej” kuchni w myśl zasady, którą wielokrotnie przytacza za swoją mamą ”… nie babrać jedzenia …”. Książce nadał tytuł Trzy pory dnia, bo jemy co najmniej trzy razy w ciągu dnia. Błahe? Być może w dobie konsumpcyjnego boom na jedzenie pięć razy na dzień. Ale szczerze powiedziawszy kto ma na to czas i często nerwy? To książka pełna osobistych historii, spostrzeżeń, rad i przepisów opartych na latach doświadczeń, poszukiwań i kreowania ich na własne potrzeby. Jest w niej wiele wskazówek, chwytów i sposobów niejednokrotnie na ułatwienie sobie gotowania, a tym samym uprzyjemniania czasu spędzonego w kuchni. To taka swoista książka - zachęta. Może stanowić dla wielu inspirację, by zacząć eksperymentować. Wiele przepisów przedstawiono krok po kroku z ciekawymi subiektywnymi opisami, opowiastkami, garścią historii i licznych przykazań jak należy robić, by zbliżyć się do ideału, aby na tej bazie puścić już wodze fantazji i tworzyć własne przepisy. Autor za-

chęca, by przygodę kulinarną rozpocząć od dań łatwych, składających się co najwyżej z kilku składników. Podkreśla, że używanie książek kucharski wymaga pewnej wiedzy oraz sprawności podszytej intuicją i umiejętnością improwizacji. Czy są wady, braki w tej pozycji? Nie jest to zbiór, almanach wiedzy czy swoista biblia trend, typowa dla zachowań must have. To doskonała relacja o przebytych podróżach w krainach pełnych smaków i zapachów, gawęda o odkrywaniu i smakowaniu. To książka przeniknięta kulinarną fascynacją, którą zaraża innych, a w szczególności dzieci. Autor jest operatorem filmowym, reżyserem i fotografem. Mieszka w Hamburgu, gdzie zajmuje się produkcją i reżyserią programów kulinarnych. Jak sam przyznał „… Przez całe życie fotografuję jedzenie. Przez ostatnich czterdzieści lat nie zajmowałem się niczym innym …”. Polecam zaglądnąć, ocenić wg własnych potrzeb. Dla początkujących czy okazjonalnie gotujących, a także dla dzieci i młodzieży, z pewnością będzie to zbiór łatwych receptur jak po sznurku do celu. AGNIESZKA MAJKSNER

Trzy pory dnia Krzysztof Tyszkiewicz wyd. G+J Gruner +Jahr Polska, 2013, s. 250 cena waha się od 39,90 zł do 14,90 zł


Restauracja

Stary Browar Kościerzyna NOWA, JESIENNA KARTA MENU

RUCHANKI Z LODAMI I GORĄCYMI WIŚNIAMI

Zapraszam Państwa na autorską kuchnie regionalną, tworzoną z pasją od dzieciństwa, przy wykorzystaniu nowoczesnych technik kulinarnych.

ZUPA PIWNA Z KURCZAKIEM I BEKONEM

Szef Kuchni Sławomir Miotk

REGIONALNE SMAKI W NOWYM STYLU

Tytuł „Kulinarne odkrycie roku”

NOWOCZESNY, STYLOWY DESIGN

nadany przez Prezesa Honorowego Polskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej

Poleca:

Kościerzyna

Stary Browar Kościerzyna Centrum miasta, 100 m od rynku 60 km od Gdańska www.starybrowarkoscierzyna.pl 87


wywiad

CHLEB OD FRANKA I... AGNIESZKI RZECZ JASNA

NAJWAŻNIEJSZY JEST DLA NICH FINALNY PRODUKT - CHLEB, ICH WŁASNY, DOPRACOWANY W SZCZEGÓŁACH. DOBRY I NATURALNY. ROBIONY ZE SKŁADNIKÓW OD SPRAWDZONYCH DOSTAWCÓW, WCIĄŻ TYCH SAMYCH, JAKO FUNDAMENT CIĘŻKIEJ I W PEŁNI RĘCZNEJ PRACY. WYPIEKAJĄ GO JUŻ NIEMAL CODZIENNIE. ODPOCZYNEK JA K MÓWI FRANEK :”...ŚWIĘTY CZAS Z SOBOTY NA NIEDZIELE...” - TO JEGO JEDYNA CHWILA WYTCHNIENIA. TO CO ROBIĄ TO W PEŁNI RĘCZNA MAŁA MANUFAKTURA, CHLEBY I BUŁECZKI WYPIEKAJĄ NA NATURALNYM ZAKWASIE, KTÓRY OTRZYMALI DAWNO TEMU OD SĄSIADA W LANCKORONIE.  AGNIESZKA KAMIONKA I FRANEK POLAŃSKI, I ICH CHLEB.

Skąd pomysł, by robić chleb samemu? FRANEK POLAŃSKI: Agnieszka od dłuższego czasu nie jadła chleba, ponieważ podejrzewała u siebie celiakię. Oczywiście mam na myśli pieczywo białe, sklepowe na drożdżach. Tęsknota za pieczywem była jednak mocna i postanowiła sprawdzić tolerancję na chleb domowy na żytnim zakwasie. Próba się powiodła i od tamtej chwili nie było już w naszym domu żadnego innego chleba.

88

I tak zaczęła się ta historia? FP: To było tuż po spontanicznej przeprowadzce z Krakowa do malowniczej Lanckorony . W ciągu miesiąca wszystko zorganizowaliśmy.  Mieliśmy fantastycznych sąsiadów. Od jednego z nich dostaliśmy pierwszy „prawdziwy chleb” , a później przepis i zakwas, który dokarmiamy i pielęgnujemy od prawie dwóch lat. I tak Agnieszka zaczęła mieszać, dopracowywać własną recepturę. 


wywiad

Robiliście go wtedy tylko dla siebie? FP: Przyjeżdżali do nas znajomi z miasta (śmiech), których karmiliśmy, a oni zajadali się naszym chlebem. Chyba im było dobrze u nas? Chwalili i zabierali do własnych domów. Planowaliście już wtedy coś większego? FP: Zupełnie nie. Raczej znajomi wymusili na nas, by piec więcej, dla nich i ich dalszych znajomych. Posypały się pierwsze zamówienia. Z wypieku na własne potrzeby zaczęło powstawać mini rękodzieło. Nie myśleliśmy, ani nie planowaliśmy, że przerodzi się to w nasze źródło zarobkowania. Chleb z Lanckorony czy chleb od Franka? Co się zmieniło? FP: W zeszłym roku nasza sytuacja się zmieniła, wróciliśmy do Krakowa, więc chleb nie miał już nic wspólnego z Lanckoroną (poza genezą) i nie chcieliśmy wprowadzać naszych klientów w błąd. AGNIESZKA KAMIONKA: A ja w całym tym pędzie dostałam awans (śmiech) i musiałam być na miejscu w Krakowie więc dojazdy codzienne z Lanckorony stały się przysłowiową „kulą u nogi”. FP: Oj, było ciężko. Zaczęła się większą gimnastyka z logistyką. A codzienne dowożenie z Lanckorony mijało się z celem. Podjęliśmy i tym razem szybką decyzję - wracamy. A skoro nie produkujemy w Lanckoronie zmieniliśmy nazwę na adekwatną do sytuacji. Prawdziwą. A co na to Agnieszka? Bo od niej się zaczęło, a teraz Ty praktycznie i robisz chleb, i firmujesz go swoim nazwiskiem i twarzą? FP: (śmiech). Agnieszka jest mamą projektu. Ona mnie zaraziła, no ok, najpierw nieco zmusiła (śmiech). Jak sobie przypomnę co ja robiłem na początku, uffff. W życiu, bym nie powiedział, zresztą nikt patrząc na mnie co wyprawiałem, że dam radę i myślę, że nieźle mi  teraz wychodzi. AK: To prawda. Franek miał ciężkie początki. W pewnym momencie ja już nie dawałam rady mieszać tych ilości. Franek był niezbędny i bardzo mi pomagał, starał się ogromnie. Zamówień przybywało. Ciężko mi było pogodzić to z pracą zawodową. Wszystko spadło na Franka. Teraz to już mistrz ceremonii (śmiech). FP: Wtedy podjąłem decyzję i zrezygnowałem z własnych planów, a skończyłem ASP na wydziale Konserwacja Dzieł Sztuki. Myślę, że pomaga mi to w mieszaniu, naprawdę. Te wszystkie konsystencje, czego dodać, co ująć. Wykształcenie się przydaje (śmiech). Nie żałuję podjętej decyzji. Takim sposobem z pomocnika zacząłem sam wyrabiać chleb, dopracowywać smak, recepturę i całą logistykę. Przejąłeś pałeczkę Agnieszki. Dużo zmieniłeś? FP: Chciałem, by chleb miał pazur, własny smak, niepowtarzalny i odmienny od tego co jest dostępne na rynku. Stąd takie składniki jak czarnuszka, suszone pomidory, kminek. Wszystko wyczuwalne podczas jedzenia. A co na to Wasi klienci? FP: Są z nami, większość od początku. Przybywa nowych. Produkcja wzrasta dlatego piekę już codziennie. Będziecie się powiększać? Jakie plany na najbliższe miesiące? FP: Myślimy. Nie planowaliśmy, że nabierze to takiego tempa i skali. 

na najbliższe kilka miesięcy. Kończę pracę w korporacji i z pewnością nadchodzi czas na zmiany. Nie boicie się, że stracicie charakter i klimat małej manufaktury? FP: Nie, ale jest chwilami ciężko. Podjąłem decyzję, że będziemy robili to sami od początku do końca. Czasem nachodzą mnie różne wątpliwości, ale to moja pasja i moje dziecko. Wokół chleba krąży cały mój czas wręcz cała doba i życie. AK: Trzymamy się cały czas początkowej koncepcji.  FP: Klienci są bardzo wymagający. Staramy się sprostać i wymaganiom i ilościom, ale nie za wszelką cenę. Jesteśmy elastyczni, szybko dostosowujemy się do zmian, ale nie zmienimy nastawienia. Patrząc wstecz myślę sobie, że powinienem więcej rzeczy zaplanować, przemyśleć, może teraz byłoby nieco łatwiej. Czyli? Co chcesz przez to powiedzieć? FP: To ponad półtorej roku ciężkiej pracy, dosłownie. Wielu prób i błędów, które może by dało się wyeliminować? Kto wie? Są sytuacje, które można było ominąć, ale produkcja nabierała tempa, a ja musiałem czuwać i pilnować ilości oraz dbać o klientów. Cały marketing  pozostał w sferze luźnych koncepcji. To skąd ta skala się wzięła? Brak tak na dobrą sprawę ulotek, jakiś akcji nagłaśniających, nic nie znalazłam, strony www też nie? FP: Nie reklamowaliśmy się. Wszystko rozeszło się pocztą pantoflową. Nadal to tak działa. Z pewnością przyspieszenia nabraliśmy po tym, jak zaczęliśmy się wystawiać na różnych targach w zeszłym roku. A Twoje marzenie? FP: Chcemy wypiekać chleb sami, czuwać i go doglądać, pielęgnując nasz zakwas, dbając o składniki i recepturę. Niezmiennie. Zmodyfikowaliśmy z Agnieszką naszą dietę, bo przecież od jakości tego co spożywamy zależy nasze zdrowie. A widzę co ludzie jedzą! Chcesz powiedzieć, że mimo tak wielu akcji o zdrowym jedzeniu ludzie najczęściej źle się odżywiają? FP: Obserwuję i wyciągam na bazie tego wnioski. Widzę ludzi na różnych targach, słucham naszych klientów. Nie chcemy z Agnieszką jeść masowo produkowanego pieczywa z przemysłowych mieszanek. Nie chcemy jeść niczego co jest produkowane masowo. Razi mnie ta nierzetelność i oszukiwanie klientów. Nigdy bym nie dodał żadnych polepszaczy czy innych ulepszaczy do swoich wypieków. Dlatego z takim namaszczeniem i odpowiedzialnością podchodzę do naszego chleba. On jest podstawowym składnikiem naszego pożywienia. To się nie zmieni. Czego życzysz innym? FP: Pasji i trwania przy swoim, by znaleźli coś co będzie dawało im tyle satysfakcji ile daje mi. AK: Braku strachu w podejmowaniu decyzji, by żyć w zgodzie ze sobą i innymi. A sobie? FP: Niezmiennie - odpoczynku (śmiech) i dobrego chleba do końca życia tak sobie, jak i naszym klientom! AK: Podpisuję się pod tym czterema łapami!

AK: Chcemy większej przestrzeni, ulepszeń, może nieznacznego poszerzenia asortymentu. Ale to na ten moment cel w sferze planowania

rozmawiała AGNIESZKA MAJKSNER pytając Agnieszkę i Franka przy wyrabianiu chleba

89


przepis

PUDDING CHAI CHIA MAMY COŚ ODŻYWCZEGO I SMAKOWITEGO NA JESIENNE DNI!

DYNIOWE KASZOTTO

90


przepis

PUDDING CHAI CHIA Składniki na 4 porcje: • 300 ml mleka kokosowego • 200 ml mleka roślinnego (np. ryżowego) • lub wody źródlanej • 5 łyżek nasion chia • laska cynamonu • 2 goździki • 2 ziarna kardamonu i pieprzu • ½ gwiazdki anyżu • Do polewy ulubiony syrop, np. klonowy • Posypka: ulubione dodatki np. migdały i daktyle

Jak? Wymieszaj mleko wraz z przyprawami. Doprowadź do wrzenia, a następnie gotuj przez 3-5 minut. Całość przecedź przez sitko i odstaw na ok. 20 minut do ostudzenia.

DYNIOWE KASZOTTO Składniki na 2 porcje: • 25 g pora • 300 g dyni • 150 g suchej kaszy pęczak • 50 ml wina białego wytrawnego • Włoszczyzna do ugotowania bulionu • Ząbek czosnku • Odrobina szafranu • Szczypta świeżego otartego tymianku • Świeża szałwia • Do dekoracji użyj: pieczonego buraka, świeżych liści szpinaku i kawałków pomarańczy

Jak? Ugotuj bulion z włoszczyzny, potrzebny nam będzie 1 l. Rozetrzyj kroplę oliwy z oliwek na patelni. Na rozgrzaną patelnię wrzuć pokrojony por, gdy się zeszkli, dodaj czosnek i energicznie mieszaj, by się nie przypaliło. Dodaj kasze pęczak, przypraw solą, pieprzem, tymiankiem i szałwią, następnie całość podlej bulionem i winem, aż do przykrycia. Podlewaj bulionem uzupełniając straty wody, aż do momentu kiedy pęczak będzie miękki. W drugim garnku duś dynię pokrojoną na kawałki, przyprawioną szafranem i kurkumą, w niewielkiej ilości wody. Dodaj sok z połowy pomarańczy, odrobinę startej skórki, szczyptę soli, pieprzu, a dla zwolenników słodkiego – łyżeczkę miodu lub cukier trzcinowy. Kiedy

Kiedy nasze mleko z przyprawami przestygnie, dodaj do niego nasiona chia i intensywnie mieszaj przez 1-2 minuty. Zadanie to ułatwi Ci trzepaczka. Tak przygotowany pudding przelej do miseczek i odstaw do lodówki do schłodzenia na kilka godzin lub nawet całą noc. Przed

bezpośrednim spożyciem dodaj na wierzch ulubione dodatki . Dlaczego chia? Nasiona chia są pełne błonnika pokarmowego, białka roślinnego, kwasów omega 3 i przeciwutleniaczy. Już dwie łyżki nasion pokrywa w 30 % dzienne zapotrzebowanie na magnez, mangan i fosfor. Jego kalorie pochodzą z błonnika, który nie jest trawiony przez organizm ludzki. Można więc jeść do woli nasiona chia nie martwiąc się o kalorie. dynia będzie już miękka, zblenduj całość do konsystencji musu. Do miękkiej kaszy dodaj dyniowy mus, a na wierzch użyj ulubione dodatki. Polecamy połączenie pieczonych buraczków i świeżych liści szpinaku. Dyniowe pyszności ! Smacznego ! Warto wybrać kaszę pęczak bo powstaje z całych ziaren jęczmienia, a jak wiadomo każda obróbka technologiczna prowadzi do strat składników odżywczych. Ponadto oprócz cennego białka roślinnego, węglowodanów i składników mineralnych, dostarcza sporą dawkę witaminy B3, która poprawia wygląd skóry, włosów i paznokci, zapobiega zmianom miażdżycowym, uczestnicząc również w procesach krwiotwórczych.

Restauracja Taco Mexicano El Pueblo Kraków , ul. Poselska 20 tel.: 12 421 54 41 www.tacomexicano.pl

MEKSYKAŃSKA LEGENDA W CENTRUM KRAKOWA.... OD PONIEDZIAŁKU DO PIĄTKU W GODZINACH OD 12 DO 18 ZAPRASZAMY NA HAPPY HOURS! 91


92

Ona JeDynie, a Ty?

fot. Pexels.com

lifestyle


lifestyle

Sezon na dynię trwa. Skuszona wyjazdem ze znajomą wybrałam się do podkrakowskich Wawrzeńczyc, królestwa JeDynie Darii Latały.

S

Jednak wszystko tak naprawdę zaczęło się od jej rodziców, którzy ziemię uprawiają od ponad 20 lat. Oni zaszczepili w niej pasję do sadzenia, pielęgnowania i zbierania owoców swojej pracy. Ciągle się dokształca pod okiem ukochanej mamy. W takiej atmosferze wyrosła. Miała, jak sama podkreśla, dzięki temu łatwiej. Teraz to dla niej sposób na şycie. Cięşka praca, o której z zapałem i radością opowiada. Dzieli się swoją wiedzą z innymi. Wstaje o szóstej rano i pędzi w pola, by pozbierać jeszcze zamknięte kwiaty cukinii, albo świeşe bakłaşany na zamówienie klienta. Niestrudzenie pomaga rodzicom. Skutecznie, bo klientów i zamówień przybywa. To ją cieszy i daje siłę do kolejnych wyzwań. Stawia na sezonowość i naturalność. Pomaga z pewnością jej w tym wspaniała i şyzna gleba - czarnoziem i stare metody uprawy roli min. trójpolówka polegająca na podzieleniu pola na trzy części. Kaşdego roku uprawiane są tylko dwie z nich, a trzecia ugoruje co pozwala na "odpoczywanie" ziemi. Uprawia z troską i starannością w oparciu o pory roku i tylko naturalne nawozy. Zachęca klientów do odkrywania nowych smaków. Sadzenia we własnych ogródkach bez większego strachu, roślin, warzyw i owoców,

fot. A. Majksner

amych dyni ma 90 gatunków, a to tylko część produktów, które posiada w ofercie. Pomysł na taką róşnorodność wziął się z potrzeby. Na fali czytania fajnych przepisów i oglądania róşnych programów min. kulinarnych idąc do sklepu czy na targ nie mogła kupić potrzebnych produktów. Zdecydowała, şe sama zacznie uprawiać to co jej potrzebne, stąd ta bioróşnorodność i bogactwo smaków.

nie tylko takich, które są dedykowane dla naszego klimatu. Sama próbuje, a jeśli nie wyjdzie nie poddaje się. Marzy o wypoczynku, o wakacjach, urlopie. Pracuje 7 dni w tygodniu i nie pamięta kiedy miała dzień wolnego. Urlop chce poświęcić na poszukiwaniu nowych smaków, przepisów, moşe jakiś nowych warzyw. Chce pojechać i podpatrzyć co się dzieje w rolnictwie w innych krajach. W wolnych chwilach się uczy, bo jak sama mówi „ma swoje plany na przyszłość�, a to co teraz robi to nie będzie jej zajęcie na przyszłość, choć zarzeka się, şe rodzicom będzie pomagać zawsze. W przyszłości chciałaby mieć jedynie ogród warzywny na własne potrzeby przy swoim pięknym domu. AGNIESZKA MAJKSNER ADRES: Wawrzeńczyce 84, Kraków, małopolskie

   Â?  ­€ ‚ƒ

   Â   Â?Â? Â?

93


kącik piwosza

HUTA PIWA

CO POWSTANIE Z POŁĄCZENIA MIŁOŚCI DO RZEMIEŚLNICZEGO PIWA I NOWEJ HUTY? HUTA PIWA – CIEKAWY, LOKALNY PROJEKT, NA KTÓRY SKŁADAJĄ SIĘ OSIEDLOWY SKLEPIK Z RZEMIEŚLNICZYM PIWEM, DZIAŁAJĄCY W DZIELNICY BROWAR, LINIA NOWOHUCKICH PIW, A PRZEDE WSZYSTKIM PASJA JEDNEGO CZŁOWIEKA. DZIŚ BLIŻSZE SPOJRZENIE NA INICJATYWĘ, KTÓREJ OD SAMEGO POCZĄTKU MOCNO KIBICUJĘ.

Co jak co, ale Nowa Huta nigdy nie cieszyła się jakąś super pozytywną opinią. A, że to wiocha, że socrealizm, że przestępczość i inne osiedlowe dresiarze. Całe szczęście, od dobrych kilku lat wizerunek dzielnicy zmienia się na plus. Coraz więcej osób zachwyca się tym, jak jest tutaj zielono, że świetnie jeździ się tu samochodem, czy w końcu, że ta socrealistyczna architektura jest całkiem ciekawa. Niemały wpływ mają na to lokalni patrioci, których w Nowej Hucie jest chyba najwięcej ze wszystkich dzielnic Krakowa. To dzięki nim powstają nowohuckie marki odzieżowe, ambitniejsze puby, mnożące się jak grzyby po deszczu facebookowe profile poświęcone dzielnicy. Niedawno do inicjatyw tych dołączyło nowohuckie piwo. Nie od razu kombinat zbudowano, nie od razu piwo uwarzono Zaczęło się od niepozornego Sklepiku z Piwem przy ul. Kocmyrzowskiej. Na pierwszy rzut oka to zwykły, osiedlowy spożywczak, który pamiętam jeszcze z czasów, gdy chodziłem do pobliskiego liceum. Przez ostatnich

94

kilka lat była to jednak nowohucka piwna mekka zaopatrzona nawet w takie skarby jak Westvleteren XII, uważane do niedawna za najlepsze piwo na świecie. Wszystko to za sprawą Andrzeja Kuglina – nowohucianina i doświadczonego piwowara domowego, który zorganizował ten przybytek. Sam sklepik to jednak za mało, a Andrzejowi zamarzyło się nowohuckie piwo. Ale co zrobić gdy nie ma się browaru, a piwo trzeba uwarzyć i zabutelkować w większej niż domowa ilości? Warzyć kontraktowo. Pomysł stworzenia nowohuckiego piwa podchwycił Tomek Rogaczewski – współwłaściciel podkrakowskiego browaru Pracownia Piwa. Tak właśnie narodziła się „Huta 54” nowohucki golden ale nawiązujący nazwą do daty uruchomienia kombinatu. Wkrótce na świecie pojawiły się kolejne nowohuckie piwa. W między czasie ciemne chmury zawisły nad sklepikiem przy Kocmyrzowskiej. Nowohuckie piwo - reaktywacja Historia Sklepiku skończyła się prozaicznie - wzrósł czynsz i przestało się opłacać. Całe szczęście nie oznaczało to końca nowohuckiego piwa. Jeszcze w czasach sklepiku przy kocmyrzowskiej, przy tej samej ulicy, tylko nieco dalej powstał Browar Twigg. Założony przez Anglika – Davida Twigga i krakowiankę – Paulinę Golec browar początkowo skupiał się przede wszystkim na angielskich stylach piwa. Dziś w materiałach promocyjnych browaru pojawia się dumnie „Kraków – Nowa Huta”.

Z jednej strony chodzi o lokalizację z browaru, z drugiej jednak – o linię piw nowohuckich, które we współpracy z Browarem Twigg warzone są tu przez Andrzeja Kuglina. „Młodości”, „Słoneczne”, „Zielone” to już nie tylko nazwy osiedli, ale w kolejności: American Pale Ale, West Coast IPA i Foreign Extra Stout. Jako ostatnie powstało piwo na wskroś nowohuckie – „Złota Jesień” czyli Golden Ale warzone z użyciem chmielu rosnącego dziko na terenie Nowej Huty. W zamierzeniu każde nowohuckie osiedle będzie miało swoje piwo. Tylko nazwa „Szkolne” może okazać się nieco problematyczna… Tym bardziej, że jest to osiedle szczególne. To właśnie na „Szkolnym” reaktywował się Sklepik z Piwem, który teraz pod nazwą „Huta Piwa” całkowicie koncentruje się na tym trunku. Oczywiście nowohuckie piwo zajmuje tam honorowe miejsce. Otwarcie „Huty Piwa” stało się sporym wydarzeniem w dzielnicy, sklep ma jeszcze większe grono fanów, a nowohuckie piwa można kupić także poza Nową Hutą, co mnie jako nowohuckiego lokalsa niezmiernie cieszy. W „Hucie Piwa” jeszcze przed oficjalnym otwarciem byłem i za pomyślność dobre piwo wypiłem, a co zobaczyłem … no to właśnie napisałem. Ok, już nie silę się na koślawe rymy. Jeśli traficie kiedyś do Nowej Huty, polecam ten adres. MICHAŁ ZĘBIK Pytania, sugestie, uwagi: zebempokuflu@gmail.com zebem_po_kuflu


KING ON THE GRILL

CZYLI BYŁ SOBIE STEAK

Dla tych, którzy mnie znają, żadna to tajemnica, że jestem łasuchem i to wybrednym. Lubię egzotykę na talerzu, dobre kalmary, mule, przegrzebki, zajadam się hummusem, batatami, lubię też swojskie smaki, bryndzę i bundz, ale ten prawdziwy- od górali, nie gardzę nigdy dobrym tatarem, zakropionym polską wódką. Nie lubię chyba tylko śledzia. Poza tym uwielbiam jeść, to fakt stwierdzony komisyjnie. Ta sama komisja wie, że absolutnie zabiłabym za dobrego steak’a.

Jem, pije dobre wino i słucham o tym, co tym razem wymyślił Marcin. Mało kto wie, że w tej kuchni rządzi nie tylko zasada slow food’owa, ale i „slow shopping’owa”. Tutaj nie pędzi się w pośpiechu do makro, po dużo wszystkiego, tu jest czas by poszukać, zdobyć, zebrać samemu- najlepsze dodatki do steaka, jakie się da. Ziemniaki, marchew, jarmuż od tego samego rolnika, grzyby, zioła zebrane samemu, ser z zaprzyjaźnionej bacówki, mięso sezonowane i doglądane osobiście tylko w jednym miejscu, okrytym tajemnicą rzecz jasna.

Regularnie raz w tygodniu, wyruszam na poszukiwanie tegoż. Jest w Krakowie kilka takich miejsc, w których warto, och bardzo warto, zgubić się na na dłuższy moment, zamówić lampkę dobrego włoskiego lub chilijskiego winka, na przykład Luccarelli Primitivo /Sangiovese, i czekając na swojego wymarzonego steaka, dać się uwieść zapachami unoszącymi się z grilla. Od tego lata mam takie miejsce ulubione- Scandale na Kazimierzu.

Marcin lubi eksperymentować i fajnie się o jego wynalazkach kulinarnych słucha, jeszcze lepiej testuje. Oliwa kawowa, wędzona sól morska, własne sery.

Jest chef grilla- Marcin, gaduła straszna, z takimi ludźmi mi bez wątpienia po drodze, zwłaszcza, że jego steaki z wędzoną solą morską (strzał w dziesiątkę, moim zdaniem) są zjawiskowo dobre, nawet bez sosów i dodatków, które i tak zamawiam, bo przecież uwielbiam jeść.

Ulepszacze i półprodukty mają tu do kuchni zakaz wstępu. Lepiej coś zrobić samemu, trwa to dłużej? Trudno. Potrawy tutaj mają smakować jak podróż do dzieciństwa: ziemniak z ogniska, wiejski chleb, góralski ser. Główne skrzypce gra jednak zawsze mięso. Musi być idealne i wygrywać, i bez dodatków, dlatego dla chefa tutaj, sos do steak’a jest tylko opcją i to szczerze mówiąc: niepotrzebną. Bo steak ma pachnieć grillem- śmieje się Marcin. A grill w Scandalach jest kuchnią otwartą. Każdy może zajrzeć, powąchać, zapytać o coś kucharzy, ale uwaga: jak mówiłam- straszne gaduły tutaj gotują.

Menu jest krótkie i na temat. Jak ktoś się nie może zdecydować jakiego steaka chce, może zamówić opcje „DECHA MIĘCHA”, czyli Deska Mięs Le Scandale a na niej rib-eye, sirlon i t-bone, taki mały sampling na pobudzenie kubków smakowych, do tego sosik (oczywiście opcjonalnie) i dodatki, które tu zmieniają się sezonowo. Karta też, zmieniana jest średnio raz w miesiącu, nie zmienia się tylko jedno: smak steak’a, który zostaje nam dłuuugo w ustach. Mnie przypomina on smak wakacji w górach, dym z ogniska, pieczone warzywa, wędzona sól, zioła. Dla łasuchów wybrednych, dla tych, którzy nie próbowali jeszcze nigdy, dla ciekawych poszukiwaczy nowych i starych smaków, steak w Scandalach. Tak! Nie spróbować chociaż raz, to byłby skandal!

Garden Le Scandale Kraków, Plac Nowy 9 12 430 22 20 www.lescandale.pl 95


felieton

NIE MUSIMY OGLĄDAĆ HORRORÓW Z JEDNEJ STRONY, KOBIETY STANOWIĄ GENIALNĄ GRUPĘ ODBIORCÓW TOWARÓW I USŁUG. WIEDZĄ CZEGO CHCĄ I PRAGNĄ, WIEDZĄ GDZIE ZOSTAWIĆ PIENIĄDZE, BY SPEŁNIAĆ OCZEKIWANIA SWOJE I RODZINY, SKRUPULATNIE WYBIERAJĄ USŁUGI. IDEALNY TARGET DLA PRODUCENTÓW I TYM SAMYM REKLAMODAWCÓW!

P

ostanowiłam w swojej pracy doktoranckiej poświęcić jeden rozdział dyskursowi publicznemu, czyli jak wygląda obraz kobiety 40+ namalowany światu przez reklamy audio-video. Wniosek jest horrorem! Powinno się nami straszyć świat mężczyzn, tak by nie chcieli nas nigdy dotknąć, a tym bardziej nie mają prawa nami się zachwycić, fascynować czy śnić o nas w fantazjach erotycznych! Jesteśmy skupiskiem chorób wstydliwych! Pierwszy horror. W radiu i telewizji oraz internecie głównie słyszę, że mamy problem z popuszczaniem moczu. Kichniemy i sik. Podskoczymy i sik. Podbiegniemy do autobusu i sik. No koszmar z tym naszym sikaniem. Potrzebujemy leków, czopków, podpasek i o niczym więcej nie myślimy, jak tylko by nie popuścić w ciągu dnia. Drugi horror. Na okrągło mamy zatwardzenie albo biegunkę. Potrzebujemy od rana do przed zaśnięciem leków, które albo nas zatwardzą, albo puszczą lawinę. Zwierzamy się tymi problemami koleżance, rodzinie, mężowi. Jak zatwardzimy lub puścimy zwieracze to dopiero w reklamach jesteśmy szczęśliwe i w podskokach ruszamy do naszych codziennych zajęć lub kreatywnej pracy. Inaczej się nie da. Trzeci horror. Wzdęcia i problemy żołądkowe. Najpierw głupie gęsi najadamy się bez opamiętania, nie stosując wobec siebie żadnych zahamowań i wiedzy, co nam szkodzi. Nie stosujemy diet, ani zasad zdrowego żywienia, bo nasz mały, wg. reklam, mózg

96

nie przyjmuje żadnych informacji na temat zdrowego trybu życia. Jesteśmy nieświadome, nieaktywne i niewyedukowane. Potem rośnie nam brzuch, bo mamy gazy. Gorzej! Nie możemy puścić klasycznego bąka i męczy nas to okrutnie i boleśnie. Musimy zażyć kropel i leków, by wreszcie wypuścić, tego z reklamy, nie wiemy, czy w towarzystwie czy w samotności, klasycznego pierda ulgi, by znów na naszej twarzy zagościł uśmiech i szczęście. Czwarty horror. Zgaga. No i kolejny kobiecy klops. Nie dość, że ciągle śmierdzi nam z ust, bo pod specjalnym światłem widać, że nie domywamy zębów, to jeszcze nam się odbija i mamy zgagę 24 -godzinną. W pracy, w domu, na randce, w kinie, wciąż ten refluks, zgaga i nieprzyjemny zapach z ust. Possiemy tabletkę polecaną przez farmaceutę i już będzie lepiej! Tych kolejnych horrorów jest oczywiście dużo więcej, niech pomyślę… Bolące haluksy! Hemoroidy! Grzybica stóp! Bóle stawów! Upławy i swędzenie okolic intymnych! Wiotczejąca skóra i zmarszczki! Wypadające włosy i łamiące się paznokcie! Łuszcząca się skóra! Zaskórniki! Do tego dochodzi problem doprania skarpet do białości, spędzające nam sen z powiek plamy na ubraniach, wybór absorbujących ciecz podpasek. Nie umiemy gotować, więc wszystko możemy zrobić z torebki, by oszukać rodzinę, zubażamy męża przez zakupy i zaciągane na nasze zachcianki remontowo-samochodowe kredyty itd. Jesteśmy na tym polskim, reklamowym portrecie brzydkimi, schorowanymi kretynkami i nieudacznicami, co w ogóle o niczym innym nie myślą przez 24h jak tylko o wypraniu do białości skarpetek, wypróżnieniu, puszczeniu bąka i swędzeniu pochwy… No naprawdę! Tylko pogratulować, jaki piękny portret statystycznej Polki budują nam reklamy. Po pierwsze, musimy mieć przy sobie całą aptekę, bo inaczej nie żyjemy i nie funkcjonujemy. Po drugie, nie myślimy o akceptacji,

fot. Lidia Skuza

WYSTARCZY, ŻE OBEJRZYMY REKLAMY O KOBIETACH

PAULINA SMASZCZ-KURZAJEWSKA Z ogromną pozytywną energią i pokładami radości życia, z ogromnym poczuciem humoru, klasą i inteligencją emocjonalną jest uznana za jedną z najlepiej ubranych kobiet w Polsce. W roku 2015 okrzyknięta METAMORFOZĄ ROKU. Przez dziennikarzy nazwana GŁOSEM POLSKICH 40LATEK. Mama Julka i Franka, oddana żona i menadżer dziennikarza sportowego Macieja Kurzajewskiego. Laureatka Europejskiej Nagrody Obywatelskiej za działalność charytatywna na rzecz potrzebujących pacjentów, podopiecznych FUNDACJI OSWOIĆ LOS.

uczuciach i rzeczach wzniosłych. Jesteśmy prostsze niż drut, a nasz umysł oparty jest na konstrukcji cepa. No i jak mają kochać nas mężczyźni, wzdychać do nas i pisać wiersze, nucić piosenki, oszaleć z nami w seksie, jak w tle jego inspiracji pobrzmiewają obrazy oraz odgłosy horrorów żywieniowo-bąkowych z wstydliwymi upławami jego muzy, ukochanej, wybranej i jedynej, wyczekanej i wypragnionej, z którą marzy, by spędzić kolorowe życie. NAWET WIESZCZ MIAŁBY PROBLEM Z NATCHNIENIEM, A CO DOPIERO ZE WZWODEM! Temu portretowi mówię po prostu NIE! Agencje reklamowe, copyrighterzy i producenci, po prostu tego nie akceptujemy! Nie chcemy tej karykatury, tylko szczerego, prawdziwego portretu. Nie chcemy emisji tego horroru, tylko wyrzeźbionej fabuły z uczuciami. Nie znacie nas! Nie wiecie, jakie fascynujące i mądre jesteśmy. Jak potrafimy kochać, wybierać, mieć priorytety, oszaleć z miłości i unosić się nad ziemią z powodu uczuć i seksu. Jesteśmy BOGINIAMI!


3


Naturalne

miejsce prezentów

Sklepy Organique:

www.organique.pl

Centrum Riviera (p. 0), ul. K. Górskiego 2 Kraków: P. H. Zakopianka (p. 0), ul. Zakopiańska 62 Galeria Kazimierz (p. 0), ul. Podgórska 34

Wrocław:

Gdynia:

4

G.H. Magnolia Park (p. 0), ul. Legnicka 58 Galeria Dominikańska (p. -1), pl. Dominikański 3

lounge | No 76 | listopad'15  

The HORROR Issue. Wysokiej jakości magazyn lifestyle'owy. Bezcenny. High quality lifestyle magazine. Priceless