Page 1

bezcenny

71

#

LOUNGE MAGAZYN | NR 71 | MAJ 2015

ISSN 1899-1262

WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL

1


2


1


CHINATOWN NATALIA CZEKAJ

REDAKTOR PROWADZĄCA

U

fff... Jak to zwykle bywa, gdy upragniony długi weekend jest już wydawałoby się tuż tuż za rogiem – praca zaczyna wlec się niemiłosiernie, deadline goni deadline, a coraz to nowe kłody lądują pod nogami. Myślami oddajemy się już frywolnym wiosennym rozrywkom, tymczasem redakcyjna rzeczywistość sprowadza nas na ziemię i wysysa coraz to bardziej abstrakcyjne pomysły, by – koniec końców – oddać w Wasze ręce superwciągający materiał, który uprzyjemni niejedno leniwe majowe popołudnie na trawie!

Tak, przyznaję, że nieco nas ta wybujała wyobraźnia tym razem poniosła – powiedziałabym, że wręcz bardzo daleko, bo aż do Azji. Przypomnimy sobie z tej okazji o „Chinatown” w mistrzowskim wydaniu Romana Polańskiego, zdradzimy sekrety piękna nieskazitelnych Azjatek, opowiadamy o najchętniej podrabianych dobrach

luksusowych, a wieczorem do poduszki – o osobliwym chińskim seks-biznesie.

Na dalekich podróżach jednak się nie skończy. Pogadamy też o tym, co lokalne: nowoczesnym obliczu industrialnej Łodzi, klimatycznych warszawskich knajpkach czy... wariacjach na temat krakowskich obwarzanków. Osobiście polecam szczególnie nasz obszerny wywiad z jedną z czołowych postaci polskiego kina, Andrzejem Saramonowiczem, z którym rozmawialiśmy o silnych kobietach i zagubionych mężczyznach, specyfice polskiego show-biznesu i o tym, dlaczego nigdy nie zostanie politykiem. Prawdziwa inspiracja! Tymczasem dopijamy ostatnią kawę w pracy, pakujemy walizki i ruszamy na majówkę – życząc Wam samych słoneczno-wiosennych przygód!

WSPÓŁPRACA: Agnieszka Bień, Karolina Ciochoń, Ada Cybulska, Anna Irsa, Olivia Kłusek, Aleksandra Kosarska, Ada Palka, Ewa M. Pawłowska, Elvis Strzelecki, Adrian Suszczyński, Michał Sztorc, Malwa Wolska, Michał Zębik REDAKCJA:

REKLAMA W TRÓJMIEŚCIE: Anna Irsa anna.irsa@lounemagazyn.pl

redaktor naczelny / reklama

ILUSTRACJE: Magdalena Żmijowska www.zmijowska.pl

zastępca redaktora naczelnego

Monika Gąsiorek-Mosiołek monika@loungemagazyn.pl

grafika / skład

redaktor działu Kultura

Michał Adamiec

Natalia Czekaj

michal@loungemagazyn.pl

Wydawca: MEDIA LOUNGE S.C. Redakcja Lounge Magazyn ul. Romanowicza 4/536, Kraków info@loungemagazyn.pl | tel. (12) 633 77 33

natalia.czekaj@loungemagazyn.pl bezcenny

71

# ...bo jakość ma znaczenie kultura | sztuka | wydarzenia | lifestyle | moda | uroda | zdrowie | gadżety | design

MAJ

Agnieszka Sochacka

KRAKÓW - WARSZAWA - KATOWICE - TRÓJMIASTO

reklama

LOUNGE MAGAZYN | NR 71 | MAJ 2015

ISSN 1899-1262

WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL

Projekty i realizacja Monika Wierzchowska (absolwentka Szkoły Artystycznego Projektowania Ubioru 2015) Zdjęcia Marzena Kolarz (Szkoła Kreatywnej Fotografii) Mua Ula Pyda Modelki Sasza O, Kasia B (Agencja Modelek i Promocji Mody Reklamex)

71

agnieszka.sochacka@loungemagazyn.pl

2

redaktor działu Kulinaria

dział Literówek i błedów

Agnieszka Majksner

Żulian

agnieszka.majksner@loungemagazyn.pl

chochlik@loungemagazyn.pl

Poglądy zawarte w artykułach i felietonach są osobistymi przekonaniami ich autorów i nie zawsze pokrywają się z przekonaniami redakcji Lounge. Redakcja nie odpowiada za treść reklam i ogłoszeń. Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych i zastrzega sobie prawo do skracania i przeredagowywania tekstów. Publikowanie zamieszczonych tekstów i zdjęć bez zgody redakcji jest niezgodne z prawem.


3


felieton

JEDNYM ZDANIEM:

MYŚLI RÓŻNE Z

darzają mi się takie chwile, w których po tym jak Szanowna Redakcja poinformuje mnie o niszczących rezultatach z burzy tejże Redakcji mózgów, którym to jest temat przewodni najnowszego numeru, że tak sobie siadam spokojnie i myślę, czy aby głównym celem, jaki sobie stawiają na zebraniach redakcyjnych nie jest przypadkiem to, żeby mi się tenże temat kompletnie z niczym nie kojarzył, ale potem przychodzi tak zwana druga myśl*, która mówi: ekhm, taaa, na pewno Redakcja nie ma nic lepszego do roboty, niż myśleć o tym jak skomplikować życie Adriana Suszczyńskiego (skromność nigdy nie była moją największą wadą),

wtedy też nadciąga myśl trzecia, która mówi: Roman Polański, niestety akurat jest to jeden z jego filmów, który chyba widziałem bardzo dawno temu, bo coś mi się po głowie kołacze Jack Nicholson, ale to by było na tyle, zdarzyło mi się też być w dzielnicy zwanej Chinatown w Nowym Jorku, było to już dosyć dawno temu i wspomnienia ograniczają się do góry śmieci na ulicach z towarzyszącymi im bardzo nieprzyjemnymi wrażeniami zapachowymi, które dość mocno wryły się w moją pamięć, a skoro już o śmieciach mowa to śniegi stopniały (już jakiś czas temu), nadeszła wiosna i jak zwykle odsłoniła wszystko to, co radośnie ciskane było w zaspy, których tej zimy nie za wiele było, a jednak udało się w nich zgromadzić całkiem pokaźne zasoby ogólnie rzecz mówiąc syfu, zadziwia mnie jak bezrefleksyjne są myśli ludzi, którzy wciskają odpady przez się wytworzone (w dużej mierze są to pety) podczas spaceru na przykład po Plantach i myśl o tym, że na wiosnę z tego śniegu wypłyną nie skłania ich do tego, żeby połączyć się ze stopami i skierować je (stopy) w kierunku najbliższego kosza na śmieci (których na Plantach naprawdę nie brakuje) i tam też umieścić peta, puszkę, butelkę, czy inne opakowanie po-czymś-tam, ale zostawmy śmieci (najlepiej na śmietniku), bo oto nadciąga myśl następna: W Nowym Jorku sędzia wezwał na świadków dwa szympansy… zawsze wiedziałem, że w Kraju za Wielką Wodą system prawny potrafi mieszkańców Starego Kontynentu zaskoczyć orzeczeniami skazującymi na przykład sieć barów szybkiej obsługi za to, że Klientka poparzyła się kawą, która to w opinii powódki i jej adwokatów była zbyt gorąca, sprawa miała miejsce w 1992 roku i po wyroku skazującym rzeczoną sieć na odszkodowanie w wysokości pięciu milionów dolarów, została po odwołaniu obniżona do siedmiuset tysięcy dolarów, po czym sieć zawarła z powódką ugodę na kwotę, która nie została podana do wiadomości publicznej, ale raczej nie była mała, dzięki temu wiekopomnemu wydarzeniu teraz na każdym kubku mamy zawsze ostrzeżenie informujące o tym, że kawa jest gorąca, drugim świetnym napisem obowiązującym (jest to usankcjonowane prawnie wśród zapisów o tym co pojazd dopuszczony do ruchu mieć musi, czyli np. światła z przodu, z tyłu, kierunkowskazy itp.) w USA, Kanadzie i Indiach jest informacja na lusterku bocznym od strony pasażera, które to informuje kierowcę, że obiekty w nim widziane są bliżej niż się wydaje, niestety nie udało mi się dotrzeć do źródła, które by w sposób wiarygodny potwierdzało skąd taki zapis się pojawił, ale znając skłonność obywateli Stanów Zjednoczonych do wytaczania pozwów sądowych o wszystko przeciwko wszystkim, jestem przekonany, że geneza tegoż napisu ma tkwi w kosztownym

ADRIAN SUSZCZYŃSKI absolwent Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UJ, gdy nie pisze jednym zdaniem, jest „prawie” przykładnym ojcem i mężem, chyba, że akurat siedzi w pracy w Agencji Reklamowej, lub rozbija się po lesie na rowerze.

procesie sądowym przeciwko producentowi pojazdu i/lub lusterka, dlatego też w ogóle nie jestem zaskoczony faktem, że Sędzia stwierdził, że skoro proces ma na celu uwolnienie szympansów z Uniwersyteckich klatek, w których to zamieszkują, w czasie, kiedy akurat nie są na nich przeprowadzane eksperymenty medyczne, to sami zainteresowani powinni stawić się przed sądem celem wysłuchania ich argumentów, więc w sądzie Herkules i Leo (bo takie imiona mają rzeczone naczelne) pojawią się wraz ze swoimi prawnikami oraz tłumaczami, nie, nie przeczytałem tego ani w Prima Aprilis ani też na słynnym portalu ASZ dziennik, który swoją drogą pomimo faktu, że jest portalem wiadomości zmyślonych niejednokrotnie był cytowany przez tzw. „poważne media”, przeczytałem to na całkiem (teoretycznie) „poważnym” portalu, który z kolei powoływał się na artykuł opublikowany w amerykańskim piśmie Foreign Policy (magazyn istnieje już ponad 40 lat i zajmuje się problematyką amerykańskiej polityki zagranicznej, więc można uznać, że raczej jest z kategorii bardzo poważnych, a może nawet poważanych), tak czy inaczej problematyka konieczności stawienia się w nowojorskim sądzie przez rzeczone szympansy skłoniła dziennikarzy wspomnianego pisma do poczynienia obserwacji, że mają one (szympansy) więcej praw niż obywatelki na przykład w Arabii Saudyjskiej, gdzie kobieta może się pojawić w sądzie wyłącznie za zgodą i w obecności męża, jakkolwiek idiotycznie i absurdalnie to wszystko brzmi, tak wygląda świat, w którym przyszło nam żyć, jak mawia słynne chińskie przysłowie (tudzież klątwa, ciężko mi się zdecydować), Obyś żył w ciekawych czasach, w moim przekonaniu raczej ma wydźwięk pozytywny, bo przeciwieństwem są dla mnie nudne czasy, a nuda to coś, czego nie lubię i raczej mi się nie zdarza, bo nudzić się po prostu nie mam czasu, a nawet gdybym miał, to znalazłbym sobie jakieś zajęcie, bo szkoda by mi było tenże czas marnować, wracając do myśli o ciekawych czasach, to się zastanawiam, czy są one faktycznie ciekawe, bo czytając tego typu informacje myślę, że są całkiem nieciekawe, w sensie takim, że są ciekawsze rzeczy, niż małpy w sądzie i że sądy mają wiele ciekawszych, a na pewno społecznie istotnych spraw do rozstrzygnięcia, ale jak widać na powyższym przykładzie, zmierzamy w jakimś zupełnie nieciekawym kierunku, niestety, to jest ten moment w którym pojawia mi się wiele czarnych myśli, a jako że jestem optymistą to na koniec ostatnia myśl: wiosna, wiosna, ach to Ty… nie jestem jakimś szczególnym wielbicielem twórczości Pana Marka Grechuty, ale ten utwór jakoś mnie tak pozytywnie nastraja, wiosną jak wiadomo kwitną kwiatki, drzewa, ogólnie roślinność, jest zielono, kolorowo, powietrze jakoś tak inaczej pachnie (nawet w Krakowie), w tym roku wiosna to też czas wyborów Głowy Państwa, więc tradycyjnie proszę, zachęcam, a nawet nawołuję do bezpośredniego udziału w demokracji, dobrze by było, żeby ta decyzja była poprzedzona dużą ilością myślenia, zwłaszcza, jak zauważył Jarosław Abramow-Newerly myślenie ma kolosalną przyszłość, więc niech ta myśl pobudzi do myślenia nie tylko o przyszłości kropka. ADRIAN SUSZCZYŃSKI Skargi i wnioski: adrian.suszczynski@gmail.com

* Znający prozę śp. Terry’ego Pratchetta słusznie dopatrują się tu korelacji z jego twórczością, a tych, którzy tej przyjemności nie mieli zachęcam do lektury. 4


Otul skórę

zmysłowym aromatem Cztery aromatoterapeutyczne rytuały:

melonowy, porzeczkowy, herbaciany i ananasowy

www.organique.pl Znajdziesz nas:

Galeria Kazimierz (p.0) ul. Podgórska 34

P. H. Zakopianka (p.0) ul. Zakopiańska 62

5


imprezy, otwarcia

PIĘKNA LATEM Lato zbliża się wielkimi krokami - jak wiemy w tym okresie nasza skóra wymaga bardzo troskliwej pielęgnacji. Z tej okazji 24 kwietnia w Krakowie na ulicy Floriańskiej w perfumerii Douglas odbyło się spotkanie, która miało na celu tę pielęgnację nam przybliżyć.

fot. Bartek Wąsik

Na miejscu konsultantki przedstawiły nam produkty szwajcarskiej marki La Prairie, która słynie z bardzo luksusowych produktów do pielęgnacji domowej, w których wykorzystuje się wyjątkowe składniki, takie jak kawior, platyna i złoto. Dzięki temu spotkaniu mogłyśmy nie tylko zapoznać się ze szczegółowym opisem i działaniem produktów, ale również

przetestować je na własnej skórze. W drugiej części wieczoru lekarz medycyny estetycznej najnowszej kliniki La Perla w Krakowie, która mieści się w samym sercu krakowskiego starego miasta w Hotelu Holiday Inn Kraków City Center, omówił zabiegi,które wykonywane są przez najlepszych specjalistów w La Perla. Klinika, jest bardzo szanowanym miejsciem, z którego dziś korzystają największe polskie gwiazdy takie jak: Magdalena Socha czy Anna Mucha. Na końcu każda z Pań mogła odbyć konsulatcje z lekarzem oraz sprawdzić swój aktualny stan skóry oraz każdy z gości został obdaroway drobnym upominkiem od perfumerii Douglas.

SPOTKANIE KLUBU ORGANIQUE QUEEN BOUTIQUE HOTEL, KRAKÓW 9 kwietnia w Hotelu Queen Boutique w sercu Krakowa odbyło się niezwykle relaksujące i aromatyczne spotkanie Klubu Organique. To cykl zamkniętych spotkań dla stałych i najbardziej aktywnych klientów marki, którzy mają możliwość wypróbowania najnowszych produktów i skorzystania z zabiegów SPA. Tym razem uczestniczki spotkania miały okazje obejrzeć film dokumentujący proces powstawania kosmetyków (w większości ręczny wyrób!), nauczyć się przyrządzać maski z glinek Organique i nakładać maski algowe w przytulnym i luksusowym otoczeniu. Już nie możemy doczekać się kolejnej edycji!

fot. Ada Cybulska

fot. Karolina Moskala

GALA FINAŁOWA PROJEKTU PRZETWÓRNIA!

WIĘCEJ NA WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL 6

22 kwietnia w sali widowiskowej Małopolskiego Ogrodu Sztuki w Krakowie odbyła się uroczysta Gala Finałowa III edycji Projektu Przetwórnia, zorganizowana przez Stowarzyszenie Fotograficzne FotoBzik oraz mecenasów projektu Akademia Nikona i Szerokim Kadrem, której gościem specjalnym był znakomity fotograf - Rafał Milach. Fotograf skomentował 10 wybranych przez siebie cykli fotograficznych, również miał okazję osobiście poznać finalistów oraz zadać im nurtujące go pytania, które pozwoliły wybrać mu trójkę finalistów konkursu. Po wielu prezentacjach i dyskusjach z kandydatami, nadszedł moment w którym Rafał Milach musiał zdecydować, który z nich stanie na podium. Nie było to łatwe zadanie. Zwycięzcami okazali się: Olga Świątecka za cykl Nie ma takiego miejsca dom, Adam Karaś oraz Yulia Krivich i to właśnie ich prace będziemy mogli w czerwcu oglądać na wystawie w Galerii Pauza oraz w drukowanym katalogu. Po spotkaniu odbyło się after party w Pauza In Garden, gdzie degustowaliśmy wina marki Barefoot Wine.


Nie ma silniejszej więzi od łączącej matkę z dzieckiem.

·MiłOść·

·MiłOść·

·RAdOść·

·dOcenienie·

P O d z i ę K u j KO M u ś w Y jąT KOw e M u Odwiedź autOryzOwany salOn PandOra w galerii kOrOna kielce BIELSKO BIAŁA: Sfera • BYTOM: Agora Bytom • KATOWICE: Galeria Katowicka, • KIELCE: Galeria Korona KRAKÓW: ul. Grodzka 38, Galeria Krakowska, Galeria Kazimierz • RZESZÓW: Galeria Rzeszów • ZAKOPANE: Krupówki 47 7


31-018 KRAKÓW, ul. św. Jana 14, tel: (12) 421 71 04 00-061 WARSZAWA, ul. Marszałkowska 140, tel: 795 029 829 e-mail: galeria@mleczko.pl

sklep.mleczko.pl 8

www.mleczko.pl


9


twarze przy barze

BIZNES LIGA 10.04.2015 FOT. MICHAŁ CHRZĄSZCZ

WIĘCEJ NA WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL 10


11


polecamy

W MAJU POLECAM...

Natalia Czekaj REDAKTOR PROWADZĄCA Dziennikarskie szlify zdobywała m.in. we „Wprost”, „Glamour” i „Piana Magazine”. W redakcji „Lounge” odpowiada za (te najbardziej i najmniej) kulturalne teksty, drobne poprawki, uspokajanie redaktora naczelnego i wysyłanie pogróżek niepokornym współpracownikom na dzień przed końcem składu. Prywatnie znana jako wielka fanka muzyki filmowej, słodyczy, poradników buddyjskich, koncertów rockowych, filmów Woody’ego Allena i dobrej zabawy – zawsze i wszędzie!

FILM Motyw przewodni zobowiązuje – skoro „Chinatown”, to i Roman Polański! Idealna okazja, by odkopać ten nieco zakurzony i zapomniany – a przecież wybitny – filmowy klasyk. Powodów jest co najmniej kilka: Jack Nicholson w swojej szczytowej formie, mroczny klimat stylowych lat 30., morze prestiżowych nagród (w tym Oscar za scenariusz dla Roberta Towne’a) i wszystkie elementy ponadczasowego czarnego kryminału złożone w szalenie wciągającą całość – śledzimy tu bowiem nieco nieporadne poczynania prywatnego detektywa, pojawia się i tajemnicza piękność, bezwzględny mafioso, a wszystko utkane jest w skomplikowaną intrygę zdrad, morderstw, korupcji, skandali i śmiertelnie niebezpiecznych układów... Pozycja obowiązkowa – choć niekoniecznie na weekend majowy ;)

MUZYKA Z niecierpliwością odliczam dni do kolejnego Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie – organizatorzy sprawili nam niemałą niespodziankę i tym razem odbywa się on już między 27 a 31 maja. Jak zawsze zapowiada się pasjonująco! Niezmiennie festiwal zachwyca przede wszystkim produkcjami symultanicznymi, tzw. film live in concert prezentującymi wielkie produkcje filmowe z muzyką wykonywaną na żywo przez imponujące składy orkiestrowe – nie mniejsze wrażenie robią również ekskluzywne gale muzyki filmowej gromadzące największe osobowości świata wielkiego ekranu. Jakie atrakcje czekają nas w tym roku? Międzynarodowa Gala Seriali, Video Game Show, Szekspir Symfonicznie i wyborne towarzystwo najwybitniejszych kompozytorów: Elliota Goldenthala, Cliffa Martineza, Julie Taymor czy Krzysztofa Pendereckiego. Ubolewam nieco jedynie, że w tym roku zrezygnowano z koncertów w klimatycznej i spektakularnej nowohuckiej Hali Ocynowni na rzecz nieco bardziej „komercyjnych” Centrum Kongresowego ICE i Tauron Areny. Cóż – niezależnie od wnętrz i okoliczności – dreszcze na całym ciele gwarantowane!

12

KSIĄŻKA Nie może być inaczej – serdecznie polecam nową powieść Andrzeja Saramonowicza „Chłopcy”, o której parę stron wcześniej sam autor opowiedział nam w obszernym wywiadzie. Osobiście nie odmówię sobie przyjemności sięgnięcia po intrygującą lekturę – i mam ogromną nadzieję że książka rozbawi i wzruszy podobnie jak jego najpopularniejsze filmowe dzieła. Premiera już 6 maja, póki co pierwsza powieść twórcy „Testosteronu” i „Lejdis” przedstawiana jest jako „pikantna komedia obyczajowa, pełna sarkazmu, ciętych ripost i celnych obserwacji społecznych. (…) W lekkiej formie autor przemyca treści zupełnie niebłahe. Pokazuje do czego prowadzi pogoń za sytym życiem, pełnym sukcesów zawodowych, w którym dorosłość to wiecznie odnawialna nisko oprocentowana karta kredytowa”. Nieco mroczna bajka o współczesnych Piotrusiach Panach? Brzmi zachęcająco!


Centrum Urody Moss Zapraszamy tel.: 12 446 90 09 ul. Prochowa 9 31-532 Krak贸w www.moss.krakow.pl 13


wydarzenia

maj 2015

RADAR KULTURALNY opracowanie: ALEKSANDRA KOSARSKA, NATALIA CZEKAJ fot. mat. promocyjne

KONFLIKT W KRAKOWIE

Konflikt, niekoniecznie krwawy, z użyciem broni. Konflikt w gestach, wspomnieniach, między pokoleniami – to temat Krakowskiego Miesiąca Fotografii. W programie znajdzie się m.in. wystawa prac klasyka światowej fotografii Josefa Koudelki – przedstawiającego wydarzenia z Pragi z 1968 roku, wystawy dokumentalne poświęcone relacjom międzyludzkim i kobiecemu spojrzeniu na konflikt. Będzie można zobaczyć również eksperymentalny projekt Markusa Schadena, pokazującego przestrzennie albumy fotograficzne poświęcone wydarzeniom w Turcji i na Ukrainie. Jubileuszowa, dziesiąta już edycja zaskoczy fanów fotografii szeregiem wernisaży i tematycznych przeglądów. Wspomnijmy, że równolegle do Krakowskiego Miesiąca Fotografii odbywać się będzie inna intrygująca inicjatywa fotograficzna - Krakow Photo Fringe. To demokratyczna platforma, dlatego do współpracy organizatorzy zaprosili do współpracy instytucje, galerie, artystów, animatorów kultury oraz wszystkich tych, których pasją jest fotografia i sztuki wizualne. Prezentuje zarówno uznanych fotografów, jak i stwarza bardzo dobrą okazję dla dopiero co debiutujących twórców. Wystawy prezentowane będą nie tylko w Krakowie, ale i w  Tarnowie, Zakopanym, Zawoi, Bochni czy Nowym Sączu. Co znajdzie się w tegorocznym programie? Akty Tomasza Sobczaka,

14.05 14.06 KRAKÓW

magiczna wystawa Romana Stopy „Rzeczywistość jak imaginarium”, międzynarodowy konkurs fotografii ulicznej Urban International Photo Contest – i wiele, wiele więcej! Więcej informacji na stronach: www.photomonth.com facebook.com/KrakowPhotoFringe instagram.com/krakowphotofringe pinterest.com/krakowphotofrin

8-14.05 GDAŃSK

WIOSNA FILMÓW Kino Żak Festiwal „Wiosna Filmów” po raz pierwszy zawita do Gdańska. Tegoroczna replika warszawskiej imprezy zapowiada się wyjątkowo. Nie tylko dlatego, że w programie znalazły się filmy nagradzane na wielu światowych festiwalach (od Wenecji aż do Pusan). „Wiosna filmów” to również jedna z niewielu okazji, by obejrzeć przedpremierowo dzieła wyprodukowane w Brazylii, w Libanie czy w Mauretanii. Przegląd otworzy najnowszy obraz wybitnego szwedzkiego reżysera Roya Anderssona, autora wspaniałych „Pieśni z drugiego piętra” czy „Do ciebie, człowieku”. W programie również twórczość raczej mało znanego w Polsce, za to wielokrotnie docenianego na świcie reżysera Abderrahmane Sissako, który już od ponad dekady przegląda się ojczystej Mauretanii. Festiwal zamknie z kolei przedpremierowa projekcja „Feniksa”, nagrodzonego w San Sebastian filmu autorstwa Christiana Petzolda, reżysera „Barbary”. W swoim najnowszym dziele niemiecki realizator znów proponuje pogłębioną analizę historii swojej ojczyzny, tym razem cofając się do okresu powojennego. Zapowiada się pasjonująco!

14

22-28.05 WROCŁAW


SOLEY TRASA ASK THE DEEP 21.05 – Warszawa, Basen 22.05 – Katowice, Rialto 23.05 – Poznań, Eskulap 24.05 – Wrocław, Eter Soley – czarująca delikatnym wokalem islandzka artystka po raz kolejny odwiedzi Polskę. Podczas czterech koncertów będzie można usłyszeć piosenki z zapowiadanej płyty „Ask The Deep”. Obdarzona ogromną muzyczną wrażliwością, krucha i introwertyczna Soley, podczas występów na żywo pokazuje niesamowitą energię i sceniczną charyzmę. Debiutancki album „We Sink” przyniósł jej miliony fanów na całym świecie. Kolejny jest jeszcze bardziej poetycki i intymny. Nastrojowe utwory porównywane są do twórczości Múm czy Lykke Li. Soley przeciera jednak własną artystyczną ścieżkę, czego dowodem jest nowa płyta – mieszanka indie i słodkiej, lekkiej i dziwacznej baśniowej opowieści.

FRANCUSKIE FASCYNACJE NAD ODRĄ Kino Nowe Horyzonty Po ogromnym sukcesie „Życia Adeli”, świat na nowo zainteresował się kinem francuskim i to niekoniecznie tym dobrze znanym, popularnym i komercyjnym. „Guillame i chłopcy! Kolacja!”, „Markiza Andżelika” czy „Dziennik panny służącej” to tylko niektóre z filmów, jakie zaprezentowane zostaną podczas szóstej edycji Przeglądu Nowego Kina Francuskiego. Tegorocznym motywem przewodnim będą adaptacje literackie. W programie oprócz nagrodzonych i utytułowanych filmów „poważnych”, znajdą się równie ciekawe adaptacje komiksów, a nawet bajek dla najmłodszych, które powstały w ostatnich kilku latach. Więcej na: kinonh.pl

15


Elvis jak żywy

POWRÓT

TANECZNYCH BUNTOWNIKÓW DZIEŃ JEST ICH WROGIEM, A NOC PRZYJACIÓŁKĄ. SWOIM NAJNOWSZYM ALBUMEM POSTANOWILI OBNAŻYĆ BOLESNĄ PRAWDĘ O WSPÓŁCZESNEJ SCENIE MUZYKI TANECZNEJ. CZY IM SIĘ TO UDAŁO? PORA PRZYPOMNIEĆ SOBIE O GRUPIE THE PRODIGY, OSTATNICH REBELIANTACH PUNKOWEJ ELEKTRONIKI. Czyżby„Elektroniczna Liga Sprawiedliwych” cierpiała na megalomanię? Trudno oprzeć się takiemu wrażeniu, wszak przypominając sobie słowa lidera grupy, Liama Howletta, który zapowiadał wielką rewolucję, mam ochotę rzucić kultową sentencją:„za daleko gęba od potrawy, szanowny panie”. Z drugiej jednak strony, Liam nie mylił się mówiąc, że wydana w marcu płyta„The Day Is My Enemy” jest„najmniej radiowa i najostrzejsza w dorobku jego grupy” - choć z obiema tezami mógłbym delikatnie polemizować. Jest ostro – to fakt, ale czy muzyka legendarnej trójcy z Braintree była kiedykolwiek łagodna? To samo tyczy się radiowości. Singlowy„Nasty” spokojnie sprawdziłby się w komercyjnych rozgłośniach, podobnie zresztą jak nagrany z Flux Pavilionem „Rhythm Bomb”. Całkiem dobrze słucha się też epickiego „Invisible Sun”, zadziornego „Rebel Radio”, industrialnych „The Day Is My Enemy” i „Wall Of Death” oraz uderzającego w didżejskie gwiazdy udające zaangażowanie w tworzenie swoich setów„Ibiza”. Pozostałe kawałki stanowią jedynie kontynuację schematów znanych nam z poprzednich albumów The Prodigy. Czy oznacza to więc, że bomba przestała tykać? Absolutnie nie, albowiem szósty krążek szalonej kapeli pozwala w stu procentach pojąć sens jej działalności, który bez wątpienia tkwi w koncertach. W jakości przepełnionych energią występów może im chyba dorównać tylko Moby, który ze spokojnego gościa na scenie przemienia się w prawdziwego muzycznego szamana. Ze starszym o kilka lat kolegą zza Oceanu nasze trio łączy również przeszłość

16

i sposób dojrzewania. Richard Melville Hall, tak samo jak Liam, Keith i Maxim, zaczynał od  rave’ów, na których występował jako DJ. Wcześniej zajmował się punk rockiem, będąc gitarzystą w bandzie Vatican Commandos. Grał również hip hopowe i house’owe numery w nowojorskich klubach. Howlett z kolei dorastał słuchając nagrań Pistolsów, The Specials, a w późniejszych latach także Grandmaster Flasha oraz Public Enemy. Ciężko pracując na budowie podczas wakacji, dorobił się pierwszych gramofonów, które wykorzystał w lokalnym rapowym składzie Cut 2 Kill. Niestety, jego ówcześni koledzy nie byli na tyle uprzejmi, by wspomnieć o nim przy podpisywaniu kontraktu na wydanie pierwszego singla (inna wersja mówi, że postanowił opuścić grupę po jednym z występów, który o mało co nie zakończył się strzelaniną). Koniec przygody z hip hopem oznaczał dla młodzieńca początek kontaktu ze sceną rave. To właśnie tam poznał dwóch tancerzy – Keitha i Leeroya (odszedł z zespołu w 2000 roku), którzy stali się jego towarzyszami podczas występów. Po pewnym czasie dołączył do nich również mc, Maxim Reality – i tak narodził się jeden z najważniejszych zespołów świata. Inna sprawa to albumy „Everything Is Wrong” i Music For The Jilted Generation”, ukazujące przemianę Moby’ego i jego angielskich przyjaciół z raverów w muzyków pełną gębą. Elementy rocka, połamanych beatów i eksperymentalnych melodii stanowiły swoiste preludium do stworzenia własnego brzmienia na kultowych longplayach „The Fat Of The

Land” i „Play”. Zmianie uległ również wizerunek obu legend – w The Prodigy na pierwszy plan wysunął się Keith Flint (dzięki dziwacznej fryzurze, strojom i kolczykom), zaś w prawie każdym z klipów promujących szóstą płytę Halla pojawiła się animowana postać zwana pieszczotliwie „Little Idiot”. Dosyć jednak tych porównań, wszak Brytyjczycy są kategorią samą w sobie. Umiejętność łączenia pozornie odległych od siebie gatunków uczyniła ich (obok m.in. Apollo 440 i The Chemical Brothers) pionierami tanecznego rocka, a kontrowersyjne teledyski stały się w latach 90. wizytówką MTV. Na szczególną uwagę zasługuje też ich podejście do mediów. Mimo iż przemycili undergroundowe brzmienia do mainstreamu, nigdy nie przepadali za telewizją i na własne życzenie zrezygnowali z występów w kultowym programie „Top Of The Pops”. Jak widać, bardzo im się to opłaciło. Polscy fani formacji po raz kolejny będą mieli okazję usłyszeć ich na żywo już 3 lipca w Gdyni, gdzie wystąpią na Open’erze.

ELVIS STRZELECKI Imienny spadkobierca króla rock’n’rolla. Cechuje go ogromne poczucie humoru i dystans do otaczającej rzeczywistości. Od 1990 roku zaręczony z muzyką. Prywatnie domator, miłośnik dobrego jedzenia, czerwonego wina oraz kobiet z IQ powyżej 120.


Avant Après / ul. Kupa 5, Kraków / tel. 12 357 73 57 / www.avantapres.pl

Włosy: Aga Regina Łatka / Model: Natalia Górnisiewicz / Make up: Elżbieta Jaśkowska Stylizacja: Kata Haratym / Foto: Łukasz Radzięta / F4 studio 17


fot. Dorota Czoch

wywiad

ANDRZEJ SARAMONOWICZ KOLEKCJONER WRAŻEŃ TRUDNO SZUKAĆ DZIŚ W POLSCE FILMOWCA Z TAK IMPONUJĄCĄ LICZBĄ KOMERCYJNYCH HITÓW NA KONCIE – TO ON STOI ZA SUKCESEM KOMEDII TAKICH JAK CIAŁO”, TESTOSTERON”, LEJDIS” CZY JAK POZBYĆ SIĘ CELLULITU”. ” ” ” CELEBRYCKIEGO ” PRYWATNIE – ZACZYTANY W CZESKIEJ LITERATURZE, ZNIESMACZONY GŁUPOTĄ ŚWIATA SHOW-BIZNESU, OD TRZYDZIESTU JEDEN LAT ZAKOCHANY W JEDNEJ KOBIECIE. SCENARZYSTA, REŻYSER, PRODUCENT, DZIENNIKARZ, KONTROWERSYJNY KOMENTATOR POLSKIEJ RZECZYWISTOŚCI. WŁAŚNIE WYDAŁ SWOJĄ PIERWSZĄ POWIEŚĆ – I WSZYSTKO WSKAZUJE NA TO, ŻE DOPIERO SIĘ ROZKRĘCA.

18


wywiad

Przez ostatnie lata, od 2011 roku, nie stworzył Pan żadnego filmu – gdzie się Pan podziewał? Pochłonęła Pana praca nad książką czy może realizował może Pana inne projekty? W pracy przy filmach bardzo często pisze się scenariusze, które nie są zrealizowane. Być może więc z punktu widzenia odbiorcy twórca nic nie robi, ale tak nie jest. Od mojego ostatniego filmu napisałem trzy scenariusze filmowe i projekt serialu, niestety film z nich nie powstały. Prawdę mówiąc, ja też jakoś rozpaczliwie nie zabiegałem, by tak się stało, bo praca nad filmem to jednak wielce wyniszczająca przygoda. A ja byłem po wieloletnim „secie” robienia filmów i chciałem też sobie troszeczkę pożyć – zatem przeznaczyłem te ostatnie lata na pisanie scenariuszy z nadzieją, że zostaną kiedyś zrealizowane, na czytanie, na podróżowanie, no i też ostatni rok na napisanie powieści. Skąd scenarzyście i reżyserowi wykreował się pomysł napisania powieści? Ja zawsze postrzegałem się przede wszystkim jako pisarza, który robi filmy, a nie filmowca w czystej formie. Zresztą debiutowałem literacko jako autor opowiadań w kultowym piśmie literackim „bruLion” w 1990 roku (tam gdzie m.in. publikowali też Andrzej Stasiuk i Marcin Świetlicki), więc moja obecna powieść to raczej powrót do korzeni. Zresztą ja nie czynię żadnej różnicy między pisaniem dla teatru, literaturą piękną i robieniem filmów. To są tylko różne media, natomiast istota – czyli wymyślanie historii i komunikowanie się z odbiorcą poprzez opowiadanie mu tych historii - jest taka sama. A wciągnęła Pana ta forma na tyle, że miałby Pan ochotę zerwać z filmem na dłużej na rzecz literatury? Niczego nie mam zamiaru zrywać. Nie czuję potrzeby ogłaszania manifestów w stylu” „z tym koniec, czas na nowe otwarcie!”. Chcę się komunikować z ludźmi na wszystkich możliwych polach, czasami to jest film, czasami teatr, czasami – tak jak teraz – powieść. I nie wiem, co wybiorę w niedalekiej przyszłości, choć muszę przyznać, że ta podróż w głąb siebie, jaką jest literatura, sprawiła mi wiele satysfakcji i chętnie bym ją ponownie odbył. Więc pewno napiszę teraz nową powieść, może i niejedną. No właśnie – porozmawiajmy o  „Chłopcach”, bo książka zapowiada się niezwykle. Opowiada Pan tu historię człowieka zagubionego, który na swój sposób szuka swojej recepty na szczęście – pomysł zaczerpnięty z własnego wnętrza czy to może raczej wnikliwa obserwacja współczesnego społeczeństwa? Jeśli pyta Pani, czy opisałem kogoś konkretnego – siebie lub ludzi, których znam – to odpowiedź brzmi: nie. Ale historia z „Chłopców” zakorzeniona jest oczywiście w życiu realnym dzisiejszej Polski. W mojej książce próbuję opisać zmiany społeczne, jakie zaszły w obyczajowości polskiej początku XXI wieku. Jak zmienia się model rodziny i nieco szerszych struktur społecznych. Jak rozpada się rodzina w tradycyjnym tego słowa rozumieniu. Jak kiełkują nowe relacje międzyludzkie. Rodziny nowe-

W MOJEJ KSIĄŻCE PRÓBUJĘ OPISAĆ ZMIANY SPOŁECZNE, JAKIE ZASZŁY W OBYCZAJOWOŚCI POLSKIEJ POCZĄTKU XXI WIEKU. JAK ZMIENIA SIĘ MODEL RODZINY I NIECO SZERSZYCH STRUKTUR SPOŁECZNYCH. JAK ROZPADA SIĘ RODZINA W TRADYCYJNYM TEGO SŁOWA ROZUMIENIU. JAK KIEŁKUJĄ NOWE RELACJE MIĘDZYLUDZKIE.


wywiad

go typu. Jakie są konsekwencje wychowywania dzieci przez ojców weekendowych, a nie takich, co są z nimi codziennie. To są wszystko zmiany, które nasz świat odmieniają i różnią od warunków życia, w jakich wzrastały i rozwijały się poprzednie generacje Europejczyków. To był mój plan intelektualny dla „Chłopców”, ale żeby powieść była powieścią, a nie esejem trzeba było dla niej znaleźć fabularny wehikuł. I są nim przygody dwóch narratorów: 40-letniego ojca, Jakuba Solańskiego i 11-letniego syna, Mateusza. Ci wyimaginowani bohaterowie składają się z wielu osób, jakie przyszło mi w życiu obserwować. Praca pisarza składa się w mniejszej części z pisania, a w większej właśnie z obserwowania. Z kolekcjonowania wrażeń. Ja patrzę na świat od lat jak rejestrująca kamera. Staram się uchwycić wszystko, nie wiedząc, co ostatecznie z tych obserwacji mi się przyda.

próba dosięgnięcia prawdziwej istoty życia i dalekosiężna głębia. Lubię też włoskiego pisarza Alessandro Baricco, szczególnie jego książkę „Ocean morze”, która mi się wydaje ujmująco tkliwa i piękna. Poza tym lubię Franza Kafkę, Hermana Hessego, Lawrence’a Durrella, ale także literaturę czeską: Kunderę, Hrabala, Fuksa, Pavla…

A zmieniając temat – nie mogę nie zapytać o Pana mocno kontrowersyjne i chętnie podłapywane przez media spojrzenie na świat... Z Pana facebookowego profilu wynika, że uwielbia Pan – zwykle nie przebierając w słowach – komentować bieżące wydarzenia społeczne czy polityczne. Wiele emocji wzbudzają też te pod adresem specyficznego polskiego show-biznesu... Co Pana w  tym celebryckim świecie tak strasznie drażni? Zawsze to samo: ludzka głupota. Do tej pory dzielił się Pan jednak tymi W świecie celebryckim głupota pnie JA MOIM SZYDERSTWEM obserwacjami głównie poprzez filmy – się często niezwykle wysoko, osiągając Z GŁUPOTY ODDZIELAM zdobywając zresztą na tym polu rzesze zdumiewające diapazony zawstydzająwielbicieli. Nie miał Pan obaw, że pocego samozadowolenia. To jest szczeZIARNO OD PLEW. MÓWIĘ wieść może nie spełnić oczekiwań? gólnie denerwujące. Głupota ludzi, LUDZIOM, KTÓRZY MNIE Zawsze jest tak, że autor, jeśli nie jest którzy nie mają ambicji, by informoSŁUCHAJĄ: NAUCZCIE SIĘ próżny, ma szereg wątpliwości, pokazuwać świat o sobie, jest jeszcze jakoś ODRÓŻNIAĆ PRAWDZIWĄ jąc odbiorcom swoje dzieło. Bez względu do przyjęcia. Ale bezmyślność „gwiazna to czy to jest film czy powieść. Dzieło dek”, które cały swój wysiłek wkładają KONTROWERSYJNOŚĆ, KTÓRA jest jak dziecko. Pielęgnuje się je, stara jedynie w to, żeby powiedzieć „hello, ZASŁUGUJE NA SZACUNEK wychować i wykształcić jak najlepiej, ale tu jestem!”, a jednocześnie nie robią OD GÓWNIANYCH w końcu przychodzi moment, kiedy trzenic innego, jest szczególnie dotkliwa. I BEZWARTOŚCIOWYCH ba je puścić w świat. I zawsze jest lęk. Jak Choćby dlatego, że może sugerować świat je przyjmie? Jak ono sobie w nim innym osobom, że taka postawa jest SKANDALIKÓW, KTÓRE poradzi? Co więcej – to jest niezbędne, wartościowa i pożądana. Że tak warto KONTROWERSJĘ UDAJĄ. bo dzieło artystyczne zawsze jest dziełem żyć, że warto być znanym z tego, że jest otwartym i dopełnia się poprzez odbiorsię znanym. Nigdy nie ukłułem nikogo, cę. To on – wraz ze swoją wrażliwością kto jest popularny czy rozpoznawalny i intelektem – staje się współtwórcą. I zdarza się, że zbiorowa z racji swoich talentów, osiągnięć, umiejętności – to wszystko wrażliwość odbiorców dzieło autora odrzuca. Więc lęk o odbiór zasługuje na ogromny szacunek. Ale jest też jakiś potężnie nadmuistnieje, ale niezbyt duży, bo uważam, że „Chłopcy” bardzo mi się chany balon pustoty kompletne. Ludzi, którzy nic wartościowego udali i stawiam tę powieść wśród swoich dzieł bardzo wysoko; nie zrobili, a funkcjonują w publicznym obiegu jedynie dlatego, powiedziałbym, że od czasów sztuki teatralnej „Testosteron”, którą ze ktoś w odpowiednim momencie sfotografował ich sztuczny napisałem w 2002 roku, nie byłem jeszcze tak kontent z rzeczy, biust albo opisał rozwód albo cekiny na pożyczonej sukience. Albo którą stworzyłem. Wiem, że nie dałem tu plamy i wewnętrzną jakiś rodzaj żenującego zachowania, którego celem było właśnie satysfakcję mam. Natomiast czy to moje zadowolenie podzieli zdobycie popularności. Tacy ludzie są dla mnie niepoważani. publiczność pozostaje sprawą otwartą. I szkodliwi. Więc się z nich śmieję. Ale nie powiedziałbym, że w tym śmiechu jest cokolwiek kontrowersyjnego. Ja moim szyderstwem A osobiście po jakie książki sięga Pan najchętniej? z głupoty oddzielam ziarno od plew. Mówię ludziom, którzy mnie Jestem bardzo otwarty. Czytam wszystko, uczciwie mówiąc wielu słuchają: nauczcie się odróżniać prawdziwą kontrowersyjność, z książek nie kończę. Czytam po kilkanaście rzeczy jednocześnie. która zasługuje na szacunek od gównianych i bezwartościowych Nie tylko beletrystykę, to są też książki historyczne, naukowe, skandalików, które kontrowersję udają. wszelkiego rodzaju książki z filozofii, nauk społecznych, psychologii. Im jestem starszy, tym bardziej takie rzeczy mnie interesują. Jednak komentując ten show-biznesowy światek automaNatomiast mam oczywiście autorów, których powieści zrobiły tycznie w jakimś stopniu staje się jednak Pan jego częścią... na mnie szczególne wrażenie. Na swój prywatny użytek dzielę Nie, ani trochę. Ja jestem częścią show-biznesu o tyle, że mój literaturę na taką, którą – tak mi podpowiada moja wrażliwość show, czyli ileś tam filmów, które zrobiłem, miał silny wymiar i inteligencja – potrafiłbym napisać (i tej w ogóle nie cenię) biznesowy. Bo moje filmy - które zelektryzowały wiele milionów i taką, której nie potrafiłbym – ze względu na jakąś niedostępwidzów - zarobiły też wiele milionów złotych. To jest prawdziwy ność warsztatu albo wrażliwość – stworzyć (i tę cenię bardzo). show-biznes. Ale ja też nigdy nie pozwoliłem sobie na to, by W ostatnich latach jedną z najnowszych książek, które mi się zabierać ludziom czas, przestrzeń i uwagę swoimi garniturami, najbardziej spodobały było „Wyznaję” katalońskiego pisarza Jaume samochodami, meblami, żonami, psami i całą tą bezużyteczną Cabre. Książka, po którą sięgnąłem ze względu na  szkatułkową papką, którą epatują dzisiejsze pseudogwiazdki. Uważam, że arkonstrukcję – jak „Rękopis znaleziony w Saragossie.” Potockiego, tysta – nawet taki, który robi dzieła popularne – powinien żyć tylko tutaj szkatułki są nowocześniej skonstruowane. Jest w niej bez rozgłosu. I tak staram się żyć. Zatem, kiedy opisuję pustkę

20


wywiad

świata celebrytów, jestem jak lekarz-onkolog. Wokół niego ocean nowotworów, ale on ich nie ma. Ciągle jeszcze, na szczęście.

tak miało być, bo w tamtym filmie eksplorowałem dowcip abstrakcyjny i byłem ciekaw, jak się w Polsce sprawdzi. Dość słabo.

Intrygujące jest również Pana spojrzenie na kobiety. „Lejdis”, „Testosteron”, „Idealny facet dla mojej dziewczyny”… We wszystkich tych filmach kobieta jest przedstawiana w dość charakterystycznej formie – nowoczesnej, otwartej, która wie czego chce. Tak właśnie widzi Pan współczesne dziewczyny, takimi najchętniej się Pan otacza? Nie próbuję nic generalizować. Jeżeli opowiadam jakaś historię, to dotyczy ona jakiegoś konkretnego świata. Jeżeli opowiedziałem historię „Lejdis”, to były to jakieś konkretne postacie z konkretnego, nazwijmy go „wielkomiejskiego” świata. Były jakoś reprezentatywne dla tego świata. Gdyby nie były, nie przyszłoby tylu widzów, dlatego, że musi istnieć jakiś związek przyczynowo-skutkowy między dziełem a światem, który on opisuje. I istnieje, jeśli ludzie chcą tak licznie w tym dziele uczestniczyć. Dla mnie - po latach jak na to patrzę - „Lejdis” ma przede wszystkim wymiar socjologiczny, dużo ciekawszy niż filmowy, bo gdzieś udało się nam w tamtym czasie (2007/2008 rok) opisać i zdefiniować polską kobietę z jej spojrzeniem na siebie. Ten film miał dwa bardzo ciekawe aspekty: z jednej strony był tam silny element opisowy, który gdzieś musiał być prawdziwy; z drugiej zaś miał coś, co mnie do dziś bardzo ciekawi: charakter formacyjny. Wiele młodych kobiet - co mnie zaskoczyło wtedy – uznało, że Korba i pozostałe bohaterki „Lejdis” są dla nich wzorem do naśladowania. To szalenie ciekawe zjawisko. Zupełnie inaczej natomiast wygląda świat kobiet w „Jak się pozbyć cellulitu?”. Bo bohaterki tego filmu są dużo mniej prawdziwe. Ale

Natomiast czy ja się otaczam takimi kobietami, jak w swoich filmach?… Od 31 lat mam tę samą żonę, z którą mieszkam pod jednym dachem, z dwoma córkami i psem płci żeńskiej – generalnie więc otacza mnie świat kobiet. Również w pracy. Świat kobiet jest więc mi znany i bliski. Otacza mnie ocean kobiet i relacje z nimi są dla mnie niezwykle cenne. Lubię je. Ja nawet lubię flirtować, nie przekraczając pewnych granic. Więc nie jest tak, że postacie kobiecie, które tworzę, są całkowicie wymyślone. Ale bywa, że na potrzeby komediowej konwencji ich zachowania i psychologia jest u mnie podkręcona.

I

Niemal wszystkie filmy, do których przyłożył Pan rękę osiągały niesamowity sukces – co  było tym największym przełomem w Pana karierze? Pierwszy film zdecydowanie, „Pół serio”, który jest najmniej znany, ale dla mnie wielce istotny. Powstał w niezwykły sposób. 16 lat temu miałem program telewizyjny w Telewizji Polskiej, który nazywał się właśnie „Pół serio” i który był programem publicystycznym o tematyce filmowej. Wymyśliliśmy sobie, że dla uatrakcyjnienia będziemy kręcenia do „Pół serio” krótkie scenki fabularne. TVP się zgodziła, ale nie wiedziała, że co miesiąc kręcimy część większej fabularnej całości. Mniej więcej 10—15 minut. To trwało rok. W tajemnicy przez redaktorami z TVP kręciliśmy film fabularny

MY SMILE Wykonuję zabieg higieny profesjonalnej co 6 miesięcy.

tel. 12 638 18 40 Kraków, ul. Krakusów 1c www.steczkodentysta.pl 21


wywiad

cudownym świecie liberalnego szczęścia. Ta wieczna pogoń za w comiesięcznych odcinkach. Potem go zmontowaliśmy, część nowymi bodźcami i podnietami, to nieustanne kolekcjonowanie rzeczy dokręciliśmy sami, przynieśliśmy do telewizji i powiewrażeń, powoduje, że nasze „ja” nigdy nie jest syte. Ale nie chcę też dzieliśmy: „Proszę bardzo, wyprodukowaliście film!”. Boże, to ich straszyć czytelników – „Chłopcy” to powieść, którą się lekko czyta, zaskoczenie! Wielka radość! W ogromna satysfakcja, że stać nas jest pełna dosadnego humoru, seksu, nieskrępowanej zabawy – było na coś takiego, na taki numer! W dodatku to nie było żadwięc można ją z powodzeniem zabrać na wakacje. ne oszustwo, nic nikomu nie ukradliśmy, ten film jest oficjalnie produkcją TVP1 i w 2000 roku na festiwalu filmowym w Gdyni Czy jacyś twórcy szczególnie ukształtowali Pana wrażliwość dostał najwięcej nagród. Więc z naszej pasji i aktywności poartystyczną? wstało samo dobro. Dla mnie to ciągle powód do sporej dumy. Gdybym miał powiedzieć o swojej wrażliwości artystycznej, Że nie czekaliśmy, nie byliśmy pasywni, nie oczekiwaliśmy, że coś co mnie ukształtowało w przestrzeni języka polskiego, w paradoknam spadnie z nieba, tylko sami to sobie wymyśliliśmy. Później salny sposób nie byliby to filmowcy. Był to z jednej strony Marek w mojej karierze wydarzały się rzeczy dużo ważniejsze – które Grechuta z jego piosenkami, których słuchałem jako nastolatek miały większy i szerszy odbiór i były znaczniejszymi sukcesami i które nauczyły mnie miłości do słowa, do poezji. Myślę, że Grew wymiarze obiektywnym - ale ten mochuta uczynił dla mojej wrażliwości więment, kiedy po raz pierwszy pokazaliśmy cej niż jakikolwiek z nauczycieli, których ten film publiczności w marcu 2000 roku spotkałem. Drugą taka osobą był ktoś (w warszawskim Teatrze Rozmaitości) był niezwykle ważny dla całego mojego cudowny. Podczas projekcji stałem wśród inteligenckiego pokolenia, czyli Jacek tłoczącej się publiczności, nikt nie wiedział Kaczmarski. Od niego wziąłem zamysł kim jestem, więc byłem nierozpoznawalny na uprawianie sztuki – z jednej strony CIEKAWE JEST CZYTANIE SWOICH i słyszałem śmiech z żartów, które napisaartystycznie atrakcyjnej, a a drugiej łem. Potężna satysfakcja. I myślę, że moodpowiedzialnej, bo piosenki Jacka pełDZIENNIKÓW LUB ZAPISKÓW ment kluczowy w moim zawodowy życiu. niły ważną funkcję edukacyjną, uczyły SPRZED LAT. BUDZĄ ZDUMIENIE. Dotarło do mnie, że stać mnie na przena przykład historii i jej rozmienia w czaKTO TO WŁAŚCIWIE PISAŁ? kroczenie trudnych barier. Takich, których sach, kiedy historia była fałszowana. Taki JA? JAKI JA? TAMTEN JA? BO przeskoczenie wydaje się niemożliwe. silny typ barda jak Kaczmar wielce mi Kiedy pojawia się ogromna przeszkoda, imponował – prawdziwy twardziel, PRZECIEŻ NIE TEN JA, KTÓRY SIĘ większość ludzi rezygnuje. Mówi „no, nie co nie wstydzi się też łez. Miałem zresztą W TYCH ZAPISANYCH MYŚLACH przejdę”. To błąd. Trzeba próbować. I taką zaszczyt poznać Kaczmarskiego zanim NIE ROZPOZNAJE. PAMIĘTA, ŻE TO mam radę dla wszystkich, którzy zaczyumarł, a jego śmierć bardzo osobiście PISAŁ, ALE NIE UMIE ZROZUMIEĆ nają coś robić: sięgajcie po niemożliwe, przeżyłem. A jeśli chodzi o filmy to bez bo nikt za was waszego życia nie przeżyje. wątpienia ukształtował mnie Woody AlDLACZEGO. I nawet, jeśli wydaje się wam, że coś jest len. Oglądałem go od wczesnych lat niemożliwe, starajcie się z tym zmierzyć. i właściwie zawsze miałem poczucie, „Pół serio” to najważniejsza rzecz w mojej że wyprzedza moje myśli. Że ledwie mi karierze - pierwszy moment, który powiedział mi, że „niemożliwe się coś roi w głowie, a on już to zawarł w filmie. Mówię o sposojest możliwe”. Potem już wszystko było łatwe, nawet te obiektywbie rozumienia świata, inteligencji, poczuciu humoru, sarkazmie nie trudniejsze rzeczy. w opisywaniu rzeczy poważnych, odnajdywaniu poprzez żart należytego dystansu, by poważna myśl nie była nadmiernie patetyczna A ma Pan jakiegoś ulubieńca spośród wszystkich zrealizolub sentymentalna. Allen robił to w sposób mistrzowski. Innymi wanych przez siebie filmów? ważnymi reżyserami byli dla mnie Roman Polański i Francis Ford Nie jestem aż tak zakochany w sobie. Mam parę ulubionych filCoppola. A jeśli chodzi o pisarzy to z pewnością Milan Kundera. mów, które nie są moje. Natomiast lubię „Testosteron”, ale raczej jako sztukę teatralną, a nie film. I jako zabawną historię, która Zaczęło się od historii. Następnie dziennikarstwo, reżyseria przydarzyła się jakimś ludziom. W teatrze widziałem „Testostei książka... Ciekawie toczą się Pana losy! Poddaje się Pan raczej ron” wiele razy. Dziś to chyba najpopularniejsza polska sztuka spontanicznie biegowi wypadków czy też w przemyślany współczesna na świecie; grana jest w bardzo wielu krajach. Wiele sposób realizuje pan swój plan wszechstronnego rozwoju? z tych przedstawień widziałem i zawsze mnie zdumiewa, że nieI tak, i nie, bo człowiek, mając mało lat. może mieć tylko przeczucia zależnie od zmieniających się kultur – bo czasami są to takie względem siebie. Byłoby wręcz czymś buńczucznym budować odległe miejsca jak Turcja – ludzie zawsze reagują podobnie. Myślę plan na całe życie za młodu, ponieważ jak ma się lat naście, to człoże dlatego, że coś prawdziwego w relacjach między mężczyznami wiek w ogóle się nie zna. Oczywiście musi mieć zdefiniowanego a kobietami udało i się zapisać. Wszędzie widzowie się śmieją, tego kogoś, kim w danym momencie jest, ale wraz z dojrzewasą zakłopotani, troszeczkę wzruszeni. To piękne. Wydaje mi się, niem trzeba być gotowym na nieustanne przedefiniowywanie że w „Testosteronie” udało mi się osiągnąć coś wartościowego – się. Często ulegamy złudzeniu, że człowiek jest niezmiennym w komediowej formie zapisałem poważną prawdę o ludziach. konstruktem. A przecież jest nas wielu w nas i tak ma być. CieI mam teraz nadzieję, że to samo udało się w „Chłopcach”. Tu też kawe jest czytanie swoich dzienników lub zapisków sprzed lat. jest dużo humoru, ale świat komplikacji, w jakich uwikłani są bohaBudzą zdumienie. Kto to właściwie pisał? Ja? Jaki ja? Tamten ja? terowie, jest całkiem na serio. Generalnie jest to rzecz o tym, jaką Bo przecież nie ten ja, który się w tych zapisanych myślach nie cenę płacimy za złudzenie, że liberalizm i skrajny indywidualizm rozpoznaje. Pamięta, że to pisał, ale nie umie zrozumieć dlaczego. to najlepsze (bo rzekomo najnowocześniejsze) postawy życiowe. „Chłopcy” opowiadają o tym, co się stało z ludźmi w pozornie Dlaczego studiował Pan historię?

22


wywiad

Bo po pierwsze mnie interesowała, a po drugie - w czasach, w których studiowałem, czyli w połowie lat 80. XX wieku, my, młodzi nie zadawaliśmy sobie zbyt wielu pytań o celowość działań. To były czasy komunistycznej dyktatury, z którą walczyliśmy i której nie chcieliśmy budować publiczną aktywnością. Owszem, można było emigrować - wielu moich przyjaciół wyjechało i nie wróciło - ale ja nie chciałem. Byłem zbyt zanurzony w języku. Polski ot mój żywioł, moja ojczyzna. Więc decydując się na studia nie kierowałeś się myślą o karierze czy przyszłości, bo wiedziałem, że żadnej przyszłości w komunistycznej Polsce dla mnie nie ma. Że zawodowo nic mnie nie czeka istotnego, więc bez znaczenia, jaki rodzaj wykształcenia wybiorę. Nie chciałem być dziennikarzem, bo oni kłamali. W ogóle nie zakładałem, że mogę być filmowcem, bo nie chciałem iść na kompromisy z tymi, co dają kamery. Nawet historii nie chciałem uczyć jako nauczyciel. A studiowałem ją, bo dzięki temu mogłem żyć w minionych epokach. Owszem, myślałem o tym, że będę pisał, ale wiedziałem też, że moje treści można wydawać wyłącznie w drugim obiegu. I tak żyłem jak outsider. To mnie ukształtowało. Jak człowiek dorasta mając lat dwadzieścia mówi „wszystko jest matriksem”, to zostaje mi tylko wewnętrzny świat. My jesteśmy bardzo różni od następnych pokoleń, bo myśmy nigdy nie chcieli aspirować do świata, który nas odrzuca. Myśmy światu, który chciał nas zassać mówili: „spierdalaj!”. I masę czasu spędzaliśmy ze sobą, siedzieliśmy wspólnie po domach, czytaliśmy masę książek, gadaliśmy o nich, piliśmy alkohol, paliliśmy fajki, nie przejmowaliśmy się pracą, bo ówczesne pieniądze były bez wartości i nawet nie było co za nie kupić. Były jakieś prace dorywcze, po to tylko, żeby kupić nowe książki, fajki

i alkohol. Ale inne rzeczy materialne mieliśmy głęboko w dupie i pod tym względem byliśmy wolni. A potem stało się tak – co jest też bardzo specyficzne dla mojej generacji – że kiedy miałem lat 24, wydarzył się 1989 rok i cały kraj - w znaczeniu dosłownym - był do wzięcia. Nagle się okazało się, że z tej zabawy w niedorosłość weszliśmy w buty poważnych redaktorów, urzędników, funkcjonariuszy ważnych urzędów. Życie poniosło nas z ławki przed BUW-em, gdzie piliśmy piwo i uczyniło kimś ważnym. To było wielkie doświadczenie, którego nikt z nas nie planował. Jest Pan z pewnością typem, który nie spoczywa na laurach – zatem co dalej, czym jeszcze Pan nas zaskoczy? Nie mam ambicji zaskakiwania kogokolwiek dla samego zaskakiwania. Myślę, że ciągle będę robił to samo, co teraz: w publicystyce objaśniał świat na tyle, na ile go rozumiem, a w świecie fikcji – literatury, filmu lub teatru – starał się ludzi rozśmieszać lub wzruszać. Może nawet wzruszać częściej niż rozśmieszać. W najbliższym czasie zamierzam wydać kolejne dwie powieści. Pierwsza „Cynowy książę” będzie lekkim żartem, taką wariacją, jak mogłaby wyglądać dorosła proza w stylu książek Edmunda Niziurskiego. Druga „Metamorfozy” jest już niezwykle poważna i wielowątkowa. Myślę, że czytelnicy będą nią naprawdę zaskoczeni.

Rozmawiała ADRIANA CYBULSKA Opracowanie NATALIA CZEKAJ

23


vod

NOWOŚCI NA VOD DRAMATYCZNIE, ROMANTYCZNIE, SŁODKO I ZASKAKUJĄCO - WŁAŚNIE TAK ZAPOWIADAJĄ SIĘ PEŁNE EMOCJI MAJOWE WIECZORY FILMOWE. ZAPRASZAMY DO WSPÓLNEGO OGLĄDANIA! ZAGLĄDAJCIE DO ZAKŁADKI MOVIE LOUNGE CORNER NA NASZYM PORTALU I NA FACEBOOKA, BY ZGARNĄĆ KODY NA FILMY! TOP DOG Trzymający w napięciu kryminał porównywany jest do kultowych filmów Guy’a Ritchiego „Porachunki” czy „Przekręt”, nie tylko za niezwykły brytyjski, gangsterski humor, ale również za pomysłowość i autentyczność realizacji. Londyński „Bad Boy” Billy Evans jest przywódcą kibiców piłkarskich – aż nagle staje na drodze gangsterom. Z myśliwego staje się ściganym, który w dodatku musi chronić przed zemstą własną rodzinę.

ZBLIŻENIA Dramat obyczajowy niezwykle utalentowanej reżyserki Magdaleny Piekorz. Jak sama o nim mówi: „To film o bliskości i jej konsekwencjach. O tym, że im bliżej siebie jesteśmy, tym bardziej potrafimy się ranić. Chcieliśmy opowiedzieć o codziennym zmaganiu się ludzi, którzy się kochają. Wierzę, że w filmie można się przejrzeć jak w lustrze”.

24

MIASTO 44 Wysokobudżetowy film Jana Komasy, twórcy wielokrotnie nagrodzonego kinowego przeboju „Sala samobójców”. Zrealizowana z rozmachem uniwersalna opowieść o młodości, miłości, odwadze i poświęceniu, rozgrywająca się w czasie Powstania Warszawskiego, z efektami specjalnymi współpracownika Petera Jacksona i Christophera Nolana. „Miasto 44” nie jest filmem historycznym ani dokumentem o przebiegu Powstania Warszawskiego – opowiada historię ludzi, a nie oddziałów czy barykad. Jest filmem o miłości, młodości i walce.

MIFFY. PRZYGODA W ZOO Mądra, zabawna i pełna przygód historia dla najmłodszych – na podstawie opowiadań Dicka Bruny. W 2015 roku króliczka Miffy obchodzi 60 urodziny. Przez lata podbiła serca dzieci i dorosłych na całym świecie, stając się poważną konkurencją nawet dla Hello Kitty. 85 milionów sprzedanych książek o jej przygodach, miliony płyt z krótkimi bajeczkami, gadżety i przedmioty codziennego użytku, a ostatnio także oferta ubrań Kaph All z jej wizerunkiem – to wszystko wskazuje na wielką popularność, jaką cieszy się także w Polsce. Wielki sukces króliczki Miffy i sympatia maluchów na całym świecie przyczyniły się do powstania pierwszego filmu pełnometrażowego. Film został przygotowany przy współpracy z psychologami, tak aby wszystkie sceny i dialogi były odpowiednie nawet dla najmłodszych dzieci. Pełen kolorów, ciekawych przygód, humoru i wpadających w ucho piosenek.

FOTOGRAF Mroczny i obfitujący w zaskakujące zwroty akcji thriller Waldemara Krzystka, twórcy głośnych „80 milionów” oraz nagrodzonej Złotymi Lwami „Małej Moskwy”. Mieszkańców Moskwy terroryzuje nieuchwytny seryjny morderca. Funkcjonariusze nadali mu przydomek „Fotograf”, gdyż przy ciałach ofiar zostawia kartoniki z numerami, stosowane przez ekipy śledcze, kiedy fotografują miejsca zbrodni. Wszystkie tropy prowadzą do Polski i serii dramatycznych wydarzeń, które rozegrały się tam przed laty... „Fotograf” to mocne kino, próbujące przybliżyć widzom mroczny umysł stojący za kolejnymi zbrodniami – przywołuje najsłynniejszych psychopatów kina, którzy przerażają i fascynują aż do dziś.


25


WARSZAWY

POD SŁOŃCEM

design

26

T

en projekt zdecydowanie podbił nasze serce. Po ponad stu latach na dachu Domu Towarowego Braci Jabłkowskich ponownie otwarta ma zostać kawiarnia ze spektakularnym widokiem na warszawskie Śródmieście. Na olbrzymim tarasie mieścił się niegdyś popularny punkt spotkań mieszkańców – znany przede wszystkim ze zdrowych przekąsek i nietypowego akcentu w postaci... zjeżdżalni. I tym razem atrakcji nie zabraknie – nowy Bar Pod Słońcem promować ma ekologiczny styl życia, znajdziemy tu szklarnie, plenerowe kino, będą i klimatyczne koncerty pod gołym niebem. Miejsce według zapowiedzi dostosowane będzie do każdych warunków pogodowych – funkcjonować ma przez cały rok.


design

Przypominamy, że przed wybuchem II wojny światowej Dom Towarowy Braci Jabłkowskich był największym centrum handlowym w Warszawie. Rodzina Jabłkowskich od 2013 roku pracuje nad jego nową koncepcją. Remont budynku ma ruszyć w najbliższych miesiącach – za projekt kawiarni na dachu odpowiedzialni są projektanci z  pracowni architektonicznej KDesign Architekci. NATALIA CZEKAJ Fot. KDesing Architekci

William Luce

Wielki John Barrymore Reżyseria: Krzysztof Jasiński

JERZY TRELA

W MISTRZOWSKIEJ KREACJI TRAGIKOMICZNEJ!

Zapraszają:

Krakowski Teatr Scena STU (12) 422 27 44, organizacja.widowni@scenastu.com.pl

www.scenastu.com.pl

/TeatrSTU

teatr_stu

27


SEX

MADE IN CHINA

lifestyle

FETYSZE, SEKSTURYSTYKA, DZIWNE EROTYCZNE ZABAWKI – KOJARZĄ SIĘ Z JAPONIĄ ALBO TAJLANDIĄ. ALE CHINY? PODCZAS PANOWANIA CESARZY BYŁY STOLICĄ SZTUKI MIŁOŚCI, W LATACH „POLITYKI JEDNEGO DZIECKA” SEKS STAŁ SIĘ TEMATEM TABU. TERAZ CHIŃCZYCY WKRACZAJĄ W ERĘ NIEKONIECZNIE JAWNEJ REWOLUCJI SEKSUALNEJ. TO, CO ROBIĄ W UKRYCIU, ZASKAKUJE I SZOKUJE TEORETYCZNIE BEZPRUDERYJNYCH EUROPEJCZYKÓW – CHOĆ MIŁOSNYM UNIESIENIOM ODDAJEMY SIĘ NA TYCH SAMYCH ŁÓŻKACH „MADE IN CHINA”.

Fabryka chińskich seks-zabawek, fot. blog.corbis.com

PUNKTY ZDROWIA SEKSUALNEGO Myślę, że większość ludzi (może z wyjątkiem Japończyków) odczuwa oparty na obawie typu „co ludzie powiedzą” dyskomfort związany z odwiedzaniem sklepów z akcesoriami erotycznymi. Jednak w państwie, w którym władza bardziej niż religii obawia się seksualności, doskonale prosperuje biznes „lotnych” sex shopów. Wybrane towary zamawia się przez telefon, a następnie są one dyskretnie dostarczane do domu zleceniodawcy. Aby uzyskać społeczne przyzwolenie na używanie erotycznych gadżetów, sex shopy nazwane zostały „punktami zdrowia seksualnego”. Wyglądem przypominają apteki. Obsługa w białych kitlach bardzo profesjonalnie opowiada o medycznym zastosowaniu wibratora czy bardziej i mniej naturalnych afrodyzjaków. Szklane gabloty w elegancki sposób prezentują mało eleganckie przyrządy. Wszystko za zezwoleniem Urzędu do Spraw Opieki Zdrowotnej. Klienci czują się mniej zawstydzeni, przecież to wszystko dla zdrowia.

28

NATURA W SŁUŻBIE POŻĄDANIA Prozdrowotne gadżety nie wystarczają amatorom silnych doznań. Z pomocą przychodzi tradycyjna medycyna... i nie tylko. W nieoficjalnej sprzedaży, oprócz reklamowanych jako naturalna viagra proszków roślinnych, nadal można dostać specyfiki z penisów dzikich zwierząt, a także tajemniczy eliksir z hiszpańskiej muchy. Chętnych nie brakuje. Bardziej odważni decydują się na stosunek z wykorzystaniem ośmiornicy, albo niektórych gatunków ryb. Nie można podciągnąć tego pod kategorię leczniczą, dlatego takie eksperymenty owiane są tajemnicą. BIRMAŃSKA GRZECHOTKA A INTERESY Wbrew pozorom erotyczne zabawki nie są wynalazkiem ostatnich lat, czego najlepszym przykładem jest „birmańska grzechotka” znana obecnie pod inną nazwą – kulki gejszy, służące do ćwiczenia mięśni Kegla, zostały wynalezione dużo wcześniej, właśnie

w Chinach. Obecnie można je dostać we wspomnianych sklepach i internecie, którego chińskim władzom nie udaje się nadzorować. Kobiety zwykle decydują się na dyskretne gadżety. Mężczyźni częściej wybierają akcesoria masochistyczne czy dmuchane lalki. Seksualna kultura Chin coraz więcej czerpie z wyzwolonej i pełnej najdziwniejszych fetyszy Japonii. W internecie można dostać używaną bieliznę, która w kraju kwitnącej wiśni sprzedawana jest w automatach czy perfumy o niekoniecznie przyjemnych zapachach kobiecego ciała. Najbardziej kontrowersyjne są jednak lalki przypominające małe dziewczynki. Nie są to już dmuchane gumowe zabawki z karykaturalnie wyglądającą twarzą, ale zupełnie naturalne podobizny kobiet, z prawdziwymi włosami, delikatną skórą, a nawet imitujące ciepło ciała. Chiny są dziś największym na świecie producentem erotycznych zabawek, a przemysł seksualny przynosi państwu ogromne dochody, szacowane na ok. 6-12% chińskiego PKB.


lifestyle

Zaplecze chińskiego salonu fryzjerskiego, fot. wikimedia.org

Chińskie seks-lalki, fot. amazonaws.com

STOPY I STÓPKI W krajach zachodnich powszechnie uznawane za symbol seksapilu są szpilki, zachwycają smukłe łydki i zalotnie wygięte stopy. W Chinach fetysz związany ze stopami trwa od tysięcy lat. Bandażowanie stóp małym dziewczynkom przestało być zwyczajem powszechnym, ale małe stopy to nadal to, co najbardziej pociąga chińskich mężczyzn. Kulturowa mieszanka i fascynacja zachodem wykształciła nowy model pomniejszania stóp. Mniej drastyczne pomniejszanie optyczne polega na projektowaniu butów ze ściętym przodem, często połączone z zabójczo wysokim obcasem... Cóż, czego się nie robi dla urody. KRÓLESTWO MASAŻU Oczywiście w Chinach nikt nie daje oficjalnego przyzwolenia na świadczenie usług seksualnych, dlatego jak grzyby po deszczu wyrastają kolejne salony masażu. W ofercie nie wspomina się o dodatkowych usługach,

ale po podaniu znanego w kręgach hasła można otrzymać propozycje masażu „na zapleczu”. W dużych miastach na podobnych zasadach funkcjonują również restauracje czy nawet salony fryzjerskie. Część prowincji, chociaż oficjalnie nie uznaje ich działalności, opodatkowała usługi „pań do towarzystwa”. CZARNY RYNEK Całkowicie zakazane są w Chinach gazety i filmy pornograficzne. Nie da się ich nazwać materiałami medycznymi, jednak zapotrzebowanie, jak wiadomo, wcale od tego nie

maleje. Płyty z pirackimi nagraniami można dostać za taką samą cenę, co pobrane nielegalnie bajki Disneya i kupić na każdym bazarze. Zakaz oglądania filmów pornograficznych obchodzony jest przez twórców hentai, wywodzących się z japońskiej mangi bajek dla dorosłych. Widać to, co kręci nas Europejczyków, niezupełnie trafia do chińskich odbiorców. Wszystko, co ukryte pod maską pozorów i specyficznej obyczajowości, zadziwia i fascynuje jeszcze bardziej. ALEKSANDRA KOSARSKA

29


felieton

KAŻDY MOŻE BYĆ HOLLY GOLIGHTLY W gruncie rzeczy Holly Golightly, osławiona postać książki Trumana Capote’a oraz główna bohaterka filmu „Śniadanie u Tiffany‘iego“, była nikim innym jak przepiękną dziewczyną z sąsiedztwa  z przerostem marzeń, wyobrażeń, pragnień i instynktów. Taka tam nadludzko osobliwa młódka z pociągiem do błyskotek i blichtru życia zaczynającego się po piętnastej lekkim kacem i bez perspektyw wybiegających poza najbliższe dwadzieścia cztery godziny. Aj, aj, aj, manipulatorska kreacja... Wciąga widza zgrabnym ruchem w swój nieposkładany żywot bezdyskusyjnym auto-nie-określeniem i gracją w ignorowaniu zalewających ją zewsząd nakazów i zakazów. Każda kobieta pragnie przez chwilę być Holly Golightly, a każdy facet chętnie spędziłby z nią spontanicznie jeden dzień i (zapewne) jedną noc. Bo u Holly Golightly to nie słowne kwestie grają pierwsze skrzypce. Tylko autentyczność w ich wypowiadaniu, opleciona tumiwisizmową mową ciała i precyzyjnie finalizującą hipsterskie motywy muzyką w tle. MUZYKA. Jak w filmie. Gdy podłożyć do naszych najdurniejszych, wręcz niedorzecznych i żylaście prozaicznych dialogów dnia powszedniego odpowiednie tło dźwiękowe, z powtarzalnej szarości można wyłuskać całkiem epickie sceny. Z naszym udziałem na pierwszym planie, rzecz jasna. Trochę wyobraźni w ruch i superprodukcja gotowa. Perspektywa, punkt nacisku lub – jeśli ktoś woli zagranicznie – pole focusu. Każdy może być Holly Golightly.   SCENA 1. WNĘTRZE, MIESZKANIE BOHATERKI – KUCHNIA, RANEK Pospolity przebieg sceny: Krystyna (typowo nacechowane polskością imię, by jeszcze bardziej podkreślić, że w każdej sytuacji da radę bez specjalnych potów zrobić  z typowszczaka superbohatera o obyciu godnym naśladowania) tuż po obudzeniu przychodzi zaparzyć sobie kawę. Na twarzy widoczne oznaki niewyspania, zauważalna  eklektyczna odzież nocna wzbudza dodatkowo politowanie swoją absolutną niekompatybilnością. W tle słychać brzdąkający nieśmiało utwór Tracy Chapman She’s got her ticket. Krystyna siada z kawą do pierwszego papierosa. Przegląda internet na rozbudzenie. Kończy kawę, wychodzi do łazienki. Nic się nie dzieje. ALTERNATYWNY PRZEBIEG SCENY: Krystyna (ta sama, typowo „nasza“ dziewczyna) zaspana wchodzi do kuchni zaparzyć poranną kawę. Na twarzy oznaki niewyspania, ale nie

30

wych umiejętności, Jan przekazuje jej informację, że na tym etapie „ich drogi się rozmijają“. Krystynie do oczu napływają łzy. Powstrzymuje je resztkami sił i mało skutecznie kryjąc niezrozumienie pomieszane z rozczarowaniem podaję rękę Janowi dodając: „Bardzo dziękuję za współpracę i możliwość rozwoju. Wiele się tu nauczyłam“. Krystyna wychodzi. Nic się nie dzieje.

da się ukryć, że drzemie w niej energia do rozpoczęcia nowego dnia inaczej niż by się zapowiadał pejzażem zza okna. Enigmatycznie podchodzi włączyć radio. Z głośników wydobywa się Jamie Lidell i Another Day. Krystyna uśmiecha się lekko, jej noga zaczyna podrygiwać. Ruchy ciała intensyfikują się, rozkręca się. W rytm muzyki bezwiednie zaczyna przygotowywać poranny napój, robiąc co i rusz krótkie przerwy na spontaniczne fragmenty niepopularnych układów tanecznych. Trochę żałosnych, lecz wdzięcznych w jej wydaniu. Nie przejmuje się podglądającym ją przez okno sąsiadem, widzi go, macha na powitanie w przypływie radości. Zrzuca z siebie niedopasowane części piżamy i nago zasiada do komputera. Na portalu społecznościowym ma jedną nieprzeczytaną wiadomość od Tymka: „Gdyby był bilet na ten weekend...“. Krystyna nie odpisuje, lecz z nieukrywaną euforią wstaje od komputera, podgłaśnia muzykę i tańczy całą sobą zatracona w chwili. Przez okno (nadal) naga pozdrawia onieśmielonego sąsiada. SCENA 2. WNĘTRZE, MIEJSCE PRACY BOHATERKI – POKÓJ SZEFA, POŁUDNIE Pospolity przebieg sceny: Krystyna przychodzi spłoszona do szefa na jego wezwanie. Jan (bo imię szefa winno być dostojne i z lekkim kolorytem szlachetności) jest poważny, prosi Krystynę, by usiadła, gdyż to nie będzie typowa konwersacja. Stopniowo wyłania się kawałek Miki Happy Ending. Krystyna jest zdenerwowana, czuje pod skórą, że czeka ją życiowy punkt zwrotny, szykuje się na najgorsze. Po długim wstępnym wywodzie, mającym umniejszyć Krystynę i obnażyć beznadzieję jej zawodo-

ALTERNATYWNY PRZEBIEG SCENY: Krystyna dostaje wezwanie do biura Jana. Doskonale wie, że to nie będzie przyjemne têteà-tête z wieloletnim liderem korporacji, więc się nie spieszy, przeciągając podróż przez korytarz jak tylko się da. Znikąd agresywnie wyłania się motyw Fall Out Boy i Alpha Dog. Krystyna wkracza do gabinetu przełożonego. Jan jest poważny, ona rozbawiona, czym ewidentnie jeszcze bardziej irytuje piewcę złych wiadomości. Po długim wstępnym wywodzie otrzymuje wilczy bilet. Krystyna jest rozbawiona do granic możliwości i nie kryje ambiwalencji dla sytuacji oraz (w tym momencie groteskowej) postaci Jana. Wychodząc przykleja mu na stół wyjętą z ust gumę do żucia i dodaje: „Jak dobrze, że nie wpadłam na pomysł zrobienia ci laski, jak te biurowe laski od laski. Byłaby to zdecydowanie chybiona inwestycja“. Krystyna wychodzi. SCENA 3. ZEWNĘTRZE, BLOK BOHATERKI – PRZED KLATKĄ, WIECZÓR Pospolity przebieg sceny: Widzimy Krystynę zbliżającą się do klatki. Przygrywa nam Ben Harper ze swoim numerem Forever. Krystyna otrzymuje wiadomość od Tymka: „...szukałem biletu. Nie było, sorry :-(“. Krystyna wzdycha głęboko i siada na ławce przed budynkiem. Widzimy upływający czas, ściemniło się. Krystyna nostalgicznie wpatruje się w przestrzeń. Nie rusza się. Nic się nie dzieje. ALETRNATYWNY PRZEBIEG SCENY: Widzimy Krystynę zbliżającą się do klatki. W obraz wdzierają się płynnie tony Born on the Cusp American Analog Set. Krystyna jest w dobrym nastroju, dumna z wolności, która na nią spadła. Widzimy z perspektywy męskiego ramienia jak w niedowierzaniu zatrzymuje się przyglądając się postaci na przeciwko niej, zaraz pod wejściem do klatki. To Tymek. W ręku trzyma siatkę z zakupami spożywczymi. Są już bardzo blisko siebie nie mówiąc i nie robiąc nic prócz wymiany wzajemnych uśmiechów. Tymek pęka pierwszy: „... bo mówiłaś, że tańczysz robiąc kawę. Chciałem to zobaczyć“. The end. Tak. Każdy może być Holly Golightly.


31


prawo

PODRÓBKI SKARBY Z CHIN W POLSCE TOWARY PODRABIANE CIESZĄ SIĘ BARDZO DUŻĄ POPULARNOŚCIĄ. POŁĄCZONE JEST TO Z ICH ATRAKCYJNĄ CENĄ, KTÓRA W PORÓWNANIU Z ORYGINAŁEM MOŻE BYĆ NAWET KILKUKROTNIE NIŻSZA. PODRÓBKI SZKODZĄ JEDNAK GOSPODARCE CAŁEJ UNII EUROPEJSKIEJ. CIERPIĄ NA TYM ZARÓWNO WPROWADZANI W BŁĄD KLIENCI, JAK I WŁAŚCICIELE PRAW WŁASNOŚCI INTELEKTUALNEJ, KTÓRZY PONOSZĄ SZKODY MAJĄTKOWE I WIZERUNKOWE – USZCZERBKU DOZNAJE ICH RENOMA, ZAŚ KLIENCI TRACĄ ZAUFANIE DO MARKI LUB TOWARÓW DANEGO RODZAJU. Czym jest podróbka? Towarem podrobionym są towary opatrzone identycznym znakiem towarowym z ważnym zarejestrowanym znakiem towarowym (tzw. podróbka), jak i kopie towarów, imitacje które nie naruszają prawa do znaku towarowego ale prawo do wzorów przemysłowych, np. do kształtu (tzw. piractwo). Dziś podrabia się niemal wszystko, nie tylko towary luksusowe, zaś podróbki niektórych towarów są już tak wysokiej jakości, że niejednokrotnie powstaje problem z odróżnieniem towaru autentycznego od podrobionego. Jak łatwo zgadnąć krajem, który eksportuje najwięcej podróbek są Chiny. Mimo, że w ostatnim czasie Chiny skutecznie rozwijają system ochrony prawa własności intelektualnej, nadal są postrzegane za raj dla piratów. Podejmując więc decyzję o imporcie towarów z Chin należy zachować dużą ostrożność, gdyż przedsiębiorca, który wprowadza na rynek towary podrobione zagrożony jest odpowiedzialnością cywilną i karną, jeśli zostanie winny wprowadzenie go do obrotu lub sprzedaży. Przestępcami są bowiem nie tylko podmioty, które podrobiły towar i opatrzyły go podrobionym znakiem towaro-

32

wym, lecz również te podmioty, które ten towar zakupiły i dokonały dalszej odsprzedaży. Jeżeli dany podmiot zostanie uznany winnym wprowadzenia podróbki do obrotu lub jej sprzedaży grozi mu kara grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności na okres do dwóch lat, zaś w przypadku kiedy osoba ta uczyniła sobie ze sprzedaży stałe źródło dochodu kara ta może zostać podwyższona do 5 lat. W przypadku sprowadzania podrobionych towarów może się okazać, że urząd celny zatrzyma towar, przeznaczy go do zniszczenia, a na importera nałoży grzywnę Dodatkowo producent, którego podrobione przedmioty były sprzedawane, ma roszczenie o wydanie bezpodstawnie uzyskanej korzyści oraz o naprawienie szkody wyrządzonej sprzedażą towarów podrobionych. Należy więc dwa razy zastanowić się zanim zdecydujemy się na import towarów od niepewnego kontrahenta z Chin. Wskazać należy, że w Polsce sprzedaży podróbek sprzyja stale rozwijający się rynek handlu internetowego. Dokonując zakupów w Internecie bądźmy jednak czujni i zwracajmy uwagę na cenę towaru, jego opis oraz zdjęcia, aby po rozpakowaniu przesyłki nie przeżywać niemiłego zaskoczenia. Jeśli jednak zostaniemy wprowadzeni w błąd, będąc przy tym przekonani, że dokonaliśmy zakupu towaru oryginalnego mamy prawo domagać się wymiany towaru na oryginalny lub prawo do odstąpienia od umowy i zwrotu pieniędzy. Pamiętajmy jednak, iż znaczna anonimowość sprzedawców, którą zapewnia im sprzedaż na rynku e-commerce, utrudnia dochodzenie odpowiedzialności z tego tytułu. JUDYTA JĘDRUCH aplikant radcowski www.kancelaria-brodowski.pl


33


Nieruchomości komercyjne

TREND INWESTYCYJNY Inwestycje w nieruchomości komercyjne należą do jednych z bardziej dochodowych przedsięwzięć jakie możemy podjąć zarządzając swoim majątkiem. Lokale te to biurowce, banki, sklepy, galerie handlowe czy dyskonty spożywcze. Tegoroczny raport Emerging Trends in Real Estate Europe 2014 przygotowany przez PwC i Urban Land Institute wskazuje Warszawę jako najbardziej atrakcyjny rynek nieruchomości komercyjnych w Europie. Autorzy opracowania piszą o bardzo dobrych perspektywach do inwestowania, poprawie nastrojów gospodarczych, a co za tym idzie wzroście popytu na lokale komercyjne. Ponadto a alitycy prognozują wzrost czynszów za lokale handlowe w bieżącym roku. To kolejny argument za tym, że zainwestować warto właśnie teraz. KOMERCJA SIĘ OPŁACA Zakup lokalu handlowego pod wynajem to kolejny krok inwestycyjny dla ludzi, którzy już zainwestowali np. w mieszkania na wynajem. To dużo lepsza alternatywa do lokat, obligacji czy inwestycji w działki. Nadwyżka zgromadzonego kapitału w postaci zysku przedsiębiorstwa, otrzymanego spadku czy zysku z posiadanych nieruchomości w posta-

ci 2-3 mln złotych pozwala nam zanurzyć się w świat inwestycji komercyjnych. Żadna inna inwestycja w nieruchomości nie przyniesie takiej stopy zwrotu z zainwestowanych środków jak inwestycją komercyjna. Zwykle najbardziej istotne dla kupujących są cyfry. Rentowność z zainwestowanego kapitału w „komercję” jest znacznie wyższa niż tradycyjnej„mieszkaniówki” i wynosi 8-10%. Średnia rentowność kapitału przeznaczonego na mieszkanie pod wynajem to jedynie 4-5%. Ogromnym atutem inwestycji komercyjnych jest ich pewność. Zarówno ta co do długości umów najmu, które kontraktowane są zazwyczaj na 7-10 lat, jak i stabilny, wypłacalny sieciowy najemca. Gwarancja stabilności zainwestowanych środków, a także „spokój” i brak konieczności dbania o biznes to potężne argumenty w przypadku naszych finansów. Nie musimy się zastanawiać i szukać kolejnego najemcy co roku lub nawet w najlepszym wypadku co 2-3 lata. A nawet gdy kończy nam się umowa mamy niejako gwarancję szybkości kolejnego wynajmu. Każdy komercyjny najemca został gruntownie zbadany przez firmę, której jest częścią. Zazwyczaj znajduje się w dobrej lokalizacji, która jest obliczona na zysk. A kiedy już zdecydujemy się sprzedać taki biznes uda się to prawdopodobnie zrobić

zdecydowanie szybciej niż w przypadku inwestycji stricte mieszkaniowej. Lokal z najemcą to poszukiwany kąsek na rynku nieruchomości.

Agencja Global Estate specjalizuje się w pośrednictwie przy zakupie i wynajmie nieruchomości luksusowych w Polsce i za granicą: na Lazurowym Wybrzeżu Cote d’Azur (Cap Ferrat, Villefranche, Cannes, Nicea), południu Hiszpanii (Marbella) i Florydzie (Miami, Sarasota). Posiada bogatą bazę nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych w Warszawie. Naszym wymagającym klientom gwarantujemy perfekcyjne dopasowanie oferty do potrzeb inwestycyjnych.

do zapoznania się z naszymi ofertami nieruchomości komercyjnych. Pomagamy znaleźć nieruchomość dostosowaną do indywidualnych potrzeb klienta i oferujemy naszą wiedzę na każdym etapie planowanej inwestycji.

Jeżeli poszukujecie Państwo alternatywy dla swoich modeli inwestycyjnych, zapraszamy

34 3

PRESTIŻ MIEJSCA Posiadając nadwyżkę kapitału powyżej 10 mln złotych możemy już zainwestować w nowoczesny biurowiec wynajmowany firmom. Jeśli jest w 100% wynajęty jest bardzo pewną inwestycją. Różni najemcy wynajmujący„naszą” powierzchnię pozwalają również zdywersyfikować ryzyko inwestycji. A dla tych, dla których liczy się przede wszystkim prestiż lokalizacji szukamy lokali przy ul. Mokotowskiej czy Nowym Świecie w Warszawie. W Krakowie czy Wrocławiu będą to okolice Rynku Starego Miasta. Największą szansą na zwiększenie rentowności inwestycji w nieruchomości komercyjne jest ich zakup po okazyjnej cenie lub właśnie zakup w atrakcyjnej lokalizacji. Jeśli ktoś chce kupić biznes a nie marzenia to taka inwestycja jest najlepszą lokatą kapitału.

DARIUSZ PRZEWOCKI Managing Director GLOBAL ESTATE

Kontakt: Global Estate ul. Sarmacka 9 m. 59 02-972 Warszawa Tel. + 48 695 661 710 d.przewocki@gmail.com

art. sponsorowany

ZySK bEZ RyZyKA nIE ISTnIEJE. IM bARdZIEJ RyZyKOwnA InwESTyCJA TyM MOŻlIwOść OSIągnIĘCIA duŻEgO ZySKu ROśnIE. TA STARA PRAwdA nA SZCZĘśCIE nIE ZAwSZE SIĘ SPRAwdZA I duŻy ZySK MOŻnA dZIś POŁąCZyć Z bEZPIECZEńSTwEM. MAJąC ZnACZąCą ZwyŻKĘ KAPITAŁu MOŻEMy OSZCZĘdZAć JAKO KlIEnT PRIvATE bAnKIngu JEdnEgO Z wIElu bAnKów. A gdyby TAK ZAInwESTOwAć w lOKAl, KTóRy bAnK wynAJMuJE? TAKI MOdEl InwESTyCJI TO ZySK nA POZIOMIE MIn. 8%.


lokal z Najemcą Łódź – 8% reNtowNości Bardzo dobry najemca: Drogeria Lokal komercyjny w znakomitej lokalizacji z bardzo wiarygodnym najemcą, dający stabilne przepływy finansowe z tytułu umowy najmu do 2023 roku. Lokalizacja: Lokal komercyjny usytuowany w bardzo dobrej lokalizacji. Miejsce z bardzo dobrą infrastrukturą, dobrze skomunikowane. Okolica z bardzo dużym potencjałem. Opis nieruchomości: Lokal o powierzchni ok. 350m2, usytuowany przy jednej z głównych ulic Łodzi. Najemcy: Lokal wynajęty sieci handlowej drogeryjnej w oparciu o długoterminową umowę najmu, pozostało obecnie pewne 9 lat do końca umowy

Cena 5 100 000 PLn + vat Zysk: Roczny dochód (EBITDA), generowany z umów najmu daje ok. 410 000 zł co w relacji do ceny zakupu nieruchomości, daje stopę kapitalizacji na poziomie 8%.

obiekt haNdlowy z bardzo dobrymi Najemcami Gdańsk – 8% reNtowNości Dochodowe Centrum Handlowe dające stabilne przepływy finansowe z tytułu umów najmu przez kolejne lata. Idealna inwestycja dla rentiera szukającego alternatywy dla depozytów bankowych czy typowych produktów finansowych oferowanych przez banki. Lokalizacja: Lokalne Centrum Handlowe znajdujące się w gęsto zaludnionej części Gdańska, przylegające do głównej ulicy. W okolicy znajdują się zarówno osiedla wielorodzinne, jak i domy jednorodzinne. Popularna dzielnica mieszkaniowa z dużym potencjałem. Opis nieruchomości: Budynek handlowy o powierzchni 1650 m2. Budynek wykonany z wysokiej klasy materiałów. Na terenie inwestycji duży parking zapewniający swobodny dostęp do Centrum Handlowego klientom zmotoryzowanym. Najemcy: Lokale znajdujące się w budynku są w 100% wynajęte w oparciu

Cena 16 350 000 PLn + vat o długoterminowe umowy z ośmioma kontrahentami. Główny najemca to duża sieć handlowa z branży spożywczej. Aktualna umowa najmu została podpisana w 2008 roku na 10 lat. Kolejnymi najemcami są 3 duże banki z listy Top 10 polskich banków. Dodatkowo 4 najemców z branży handlowo-usługowej. Zysk: Roczny dochód (EBITDA), generowany z umów najmu wynosi około 1 308 000 zł , co w relacji do ceny zakupu nieruchomości, daje stopę kapitalizacji na poziomie 8%.

35 4


iMe W DUŻYM SKRÓCIE TO TYM, JAK W OSTATNIĄ NIEDZIELĘ, PRAWIE DOSTAŁAM ZAWAŁU. KILKA SŁÓW O MNIE, GWOLI WSTĘPU; MAM (PODKREŚLAM) DOPIERO +30, ALE NIESTETY (PODKREŚLAM), AKURAT W TYM PRZYPADKU, NIESTETY JESTEM FREELANCEREM, PRACUJĄCYM ZDALNIE, W DOMU, W NIENORMOWANYM CZASIE. CO ZNACZY, NIE MAM PRZERW NA LUNCH, SŁUŻBOWYCH CHRISTMAS PARTY, 13 PENSJI, BEZPŁATNEJ KAWY, WYJAZDÓW INTEGRACYJNYCH DO KRYNICY ZDRÓJ, PO KTÓRYCH KAC MĘCZY PRZEZ 3 KOLEJNE DNI I PANI OD PODLEWANIA KWIATKÓW. NIE MAM TEŻ SZEFA NAD GŁOWĄ, PORANNYCH „ODPRAW” Z KLASKANIEM W DŁONIE, WIECZNYCH COACHINGÓW O NICZYM, FOLLOW-UP’ÓW, BRIEF MEETINGÓW W SALCE KONFERENCYJNEJ, ZAZDROSNYCH, W WERSJI LIGHT- NUDNYCH OFFICE’OWYCH ZNAJOMYCH, NIE MUSZĘ OGLĄDAĆ CODZIENNIE NA ICH BIURKACH MILIONA ZDJĘĆ DZIECI , KOTÓW, DOMÓW I WAKACJI NA SESZELACH, WYSTARCZY, ŻE MAM TO NA FACEBOOKU. Moim szef to mój dead line, mój action plan jest w moim kalendarzu, (pod warunkiem, że moje, w momencie słabości przygarnięte, z górskiego schroniska, szczenie, go nie zeżre, co ostatnio ma w zwyczaju). W skrócie, największym na jaki mnie stać: JESTEM FREELANCEREM i pracuję w domu. I co, w związku z moim „prawie” zawałem, wyżej wspomnianym, pracuje ZDALNIE. Mój laptop to mój najlepszy przyjaciel. On cierpi, ja cierpię. „Zamula”, nie „łapie neta”, zawiesza się nawet przy pisaniu, a tu 5 zakładek otwartych, wszystkie niezbędne, o muzyce, która przecież tak ułatwia pracę, mogę zapomnieć, bo każdy kawałek na you tube się buforuje godzinę!!! A tu dead line za godzinę, a tu post na FB do wrzucenia, pilnie! ASAP, a właściwie to jak zwykle, „na wczoraj”.

36

Niedziela była drogą przez mękę, ale jeszcze gorszy okazał się poniedziałek! Pilne zredagowanie artykułu i „podmienienie” go na stronie www klienta, artykuł do skończenia - kolejny klient czeka, by autoryzować, dead line w gazecie, z którą współpracuję, komunikacja na FB, a ponieważ przecież pracuję w domu, to i remont u sąsiadów, hiperaktywny pies roznoszący mieszkanie, pranie, zakupy i obiad, że nadmienię, iż top chef’em nie jestem, wciąż, ale mój partner. bardzo we mnie wierzy, co nie zmienia faktu, iż chwile w kuchni to dla mnie czasochłonne zmagania. Wszystko mi się wali, słuchajcie. Mam odpalone, tylko 2 zakładki, dla świętego spokoju i cóż z tego, kiedy i tak się wszystko wiesza!!! Aaa ratujcie mnie! W takie dni żałuję, że odeszłam z korporacji, gdzie w przypadku „padnięcia szeroko pojętego systemu”, czekało się na fachowców, na tarasie paląc fajki i pijąc darmową kawę. To zło! Jak można żałować, że się odeszło z korporacji?! Potrzebuję natychmiastowej pomocy, bo nie tylko moja praca na tym ucierpi, ale przede wszystkim mój wewnętrzny spokój, luz i zapas czasu, czyli właśnie to, dlaczego postanowiłam być freelancerem i pracować zdalnie. Znajomi informatycy, już nie chcą odbierać moich telefonów, mówią, że źle znoszą kobiecy płacz. Jest poniedziałek, godzina 21:13 a ja w czarnej rozpaczy. Gmeram, szukam w moim, pożal się Boże, internecie i jest! Olśnienie! Znajduje, jakby to nazwać organizację, która ratuje takich jak jak. O matko, dzwonię, płaczę i wywalam z siebie, jak mi ciężko i słyszę: ok, spokojnie, znamy to, pomożemy! iMe. Myślę, że to zupełnie nowa jakość w cyberprzestrzeni. To coś w rodzaju całodobo-

wego serwisu informatycznego, ale to trochę za mało by ich w pełni opisać. Rozwiązują problemy z Twoim komputerem, na odległość, zdalnie, w niedzielę rano i w poniedziałek o 21:13. Działają cały tydzień, pełną dobę i mają rozsądne ceny. A chyba najważniejsze: są szybcy i skuteczni. Szybkość i skuteczność, to ulubione słowa wszystkich moich klientów. Wszystko ma być szybko i ma być strzałem w dziesiątkę! Muszę móc działać szybko! By, skorzystać z usług iMe wystarczy wykupić odpowiedni dla siebie plan (roczny abonament, trzykrotną lub jednorazową pomoc), zdrapać kod umieszczony na voucherze lub starterze, zadzwonić do konsultanta, podając swój kod i powiedzieć, jakiej pomocy oczekujesz. A potem można zaparzyć sobie kawę, albo iść na spacer z hiperaktywnym psem. Ja tak zrobiłam. Po powrocie, mój laptop hulał. Posiedziałam nad artykułami jeszcze godzinkę, potem odpaliłam swój ulubiony serial. Nerwów było sporo, ale teraz mam miesięczny abonament, kosztuje mnie to niecałą stówkę, a korzystać mogę kiedy chcę. Nie, żebym marzyła o kolejnej awarii, ale świadomość, że zawsze jest ktoś, kto po pierwsze naprawi mój komputer, a po drugie wytłumaczy jak człowiekowi, co się stało i jak temu zapobiec, a czasem po prostu pogada, daje mi spokój, który tak cenię. Świetna opcja powiem Wam, dla takich osób jak ja, aktywnych, zabieganych, lekko zakręconych, nie wyobrażających sobie życia bez komputera internetu, uzależnionych od aplikacji, pracujących zdalnie, buszujących po forach i czatach, uwielbiających komunikację z ludźmi, ciekawych wszystkiego. Mogę z czystym sumieniem polecić iMe. Teraz mam wszystko pod kontrolą…. Do następnego razu ;)

art. sponsorowany

CZYLI SYTUACJA POD KONTROLĄ


L U X U R Y

R E A L T Y

E S T A T E

A G E N C Y

LUKSUSOWY APARTAMENT W STAREJ CZĘŚCI SADYBY Luksusowy apartament o powierzchni 196 m2 położony w starej części Sadyby, znajdujący się w kameralnym, luksusowo wykończonym budynku liczącym 8 lokali.

Całodobowa ochrona oraz monitoring zapewniają mieszkańcom zarówno poczucie bezpieczeństwa, jak i pełną dyskrecję.

Aranżacja części wspólnych apartamentowca została powierzona firmie Wiśniewscy, która doskonale połączyła zastosowany od zewnątrz piaskowiec z wewnętrznym marmurem, komponując tym samym ekskluzywną, wzajemnie uzupełniającą się całość.

Pomieszczenia: salon z jadalnią i otwartą kuchnią, taras, 3 sypialnie, w tym: główna sypialnia z łazienką i garderobą, 1 sypialnia z łazienką wewnętrzną oraz 1 sypialnia z łazienką zewnętrzną, WC dla gości, pralnia.

Enklawa ciszy i spokoju, znakomita lokalizacja, bliskość do wszystkich zagranicznych szkół i centrum stolicy.

Wyposażenie: Leffroy Brooks, Svarowski, Siemens, Ralph Lauren, Durawit, Zucchetti, Dornbracht, Liebherr.

Cena: 3 950 000 zł

L U X U R Y

R E A L T Y

E S T A T E

A G E N C Y

Global Estate + 48 695 661 710 d.przewocki@gmail.com

ul. Sarmacka 9 m 59 02 - 972 Warszawa 37


Lifan 330

NIEDAWNO ŚWIAT OBIEGŁA INFORMACJA, ŻE CHIŃSKIM NAUKOWCOM UDAŁO SIĘ ZMODYFIKOWAĆ GENETYCZNIE LUDZKIE EMBRIONY. CZY OTWORZYLI TYM SAMYM PUSZKĘ PANDORY? PRZEKONAMY SIĘ ZAPEWNE NIEBAWEM. NA RAZIE CHIŃSKI PRZEMYSŁ ZNANY JEST BARDZIEJ Z PRODUKOWANIA INNYCH PUSZEK. PUSZEK ŚMIERCI, CZYLI... SAMOCHODÓW.

MINI

Hongqi, Dongfeng, a moze Shenbao?

Volkswagen Passat

motoryzacja

38


Zotye Z700

motoryzacja

C

hińska motoryzacja to intrygujące zjawisko. Z jednej strony naszymi nadrzędnymi oczekiwaniami wobec auta jest to, aby było niezawodne, bezpieczne i solidnie wykonane. Z drugiej, metka „made in China” kojarzy nam się z czymś dokładnie odwrotnym. Chińskie samochody dobrze wpisują się w te stereotypy. Podczas gdy w Europie producenci samochodów muszą dostosowywać swoje produkty do coraz bardziej wyśrubowanych norm emisji zanieczyszczeń i standardów bezpieczeństwa, chińskie marki motoryzacyjne mają w głębokim poważaniu ochronę środowiska i to, co dzieje się z autem przy zderzeniu czy nawet prawa do własności intelektualnej. W crash testach chińskie samochody w wielu przypadkach składają się jak harmonijka, nie dając kierowcy szans na przeżycie. Dlatego jeszcze kilka lat temu określano je mianem puszek bądź pudełek śmierci. Na europejskich salonach samochodowych można spotkać grupy chińskich inżynierów, którzy z notesami i suwmiarkami, skrupulatnie, w najdrobniejszych detalach, analizują zagraniczne modele. Zdobytą w ten sposób wiedzę wykorzystują przy produkcji własnych czterokołowych wynalazków. Są przy tym niezwykle akuratni, dlatego to, co powstaje w chińskich fabrykach często wygląda niemal identycznie jak popularne auta europejskie. Jeżeli zaś Chińczycy pokuszą się o oryginalny projekt, to dla nas, europejskich kierowców stanowi on wyjątkowe wyzwanie dla zmysłu motoryzacyjnej estetyki. Między innymi dlatego chińscy producenci samochodów jak na razie pozostają marginalnymi graczami zarówno na własnym rynku, jak i na świecie. I wygląda na to, że nieprędko będziemy musieli ćwiczyć

wymowę nazw popularnych chińskich marek jak Hongqi, Zotye, Dongfeng czy Shenbao. Chińska motoryzacja jednak uparcie prze do przodu i to na ogromną skalę. Jest tylko jeden problem. Rodzimych samochodów nie chcą kupować nawet Chińczycy. Zdecydowanie bardziej wolą auta z Europy. Według danych Bloomberg w 2014 roku 8 na 10 sedanów sprzedawanych na chińskim rynku było modelami zagranicznymi. Tak, dla Europejskich producentów samochodów Chiny już są lub błyskawicznie stają się największym i najbardziej obiecującym regionem sprzedaży. W roku 2013 to właśnie Chiny zaraz po USA były największym na świecie rynkiem dla samochodów klasy premium. Co ciekawe, w Chinach sprzedają się niemal wyłącznie sedany (limuzyny) i to jedynie w wersji wydłużonej. Weźmy takie Audi A8. O ile na naszym kontynencie jedynie co czwarte A8 to wersja przedłużona, to w Chinach stanowi ona 100 proc. sprzedaży. Ale to jeszcze nic. W Europie Mercedes, Audi czy BMW oferują wersje przedłużane jedynie w swoiich najdroższych flagowych limuzynach. W Chinach natomiast, aby zadowolić specyficzne oczekiwania klienta, w wersji długiej oferują nawet podstawowe modele, jak BMW serii 3 lub Mercedes klasy C. Po co przeciętnemu Chińczykowi o wzroście około 170 cm przedłużony samochód? Ot tak, żeby się pokazać, koniecznie z szoferem. Tak, Chińczycy i samochody to intrygujące zjawisko. Tekst: Michał Sztorc/PremiumMoto.pl Zdjęcia: Newspress

39


miejsca

NOWOCZESNA, INDUSTRIALNA, FASCYNUJĄCA

ŁÓDŹ

40

Montag, fot. www.facebook.com/montag

+Concept, fot. www.facebook.com/plusconcept

Off Piotrkowska, fot. Robert Zapędowski

Z

JEDNEJ STRONY STOLICA POLSKIEGO DESIGNU I MODY, Z DRUGIEJ STRONY SKOJARZENIA ZE ZNISZCZONYM I SZARYM MIASTEM... ŁÓDŹ MA DWA RÓŻNE WIZERUNKI, JEDNAK PEWNE JEST JEDNO – ROZWIJA SIĘ W NIESAMOWICIE SZYBKIM TEMPIE. NIEUSTANNIE POWSTAJĄ TU NOWE MIEJSCA, KTÓRE WARTO ZOBACZYĆ, ZWIEDZIĆ I PRZETESTOWAĆ, A ILOŚĆ DOZNAŃ I WYDARZEŃ ZWIĄZANYCH Z DESIGNEM, MODĄ I SZTUKĄ CORAZ BARDZIEJ ZACHĘCA DO ODWIEDZENIA TEGO MIASTA. GDZIE DOKŁADNIE WARTO SIĘ UDAĆ? PRZEDSTAWIAM SWOJĄ LISTĘ MIEJSC, KTÓRE BYĆ MOŻE POZWOLĄ NA WYROBIENIE SOBIE OPINII O ŁODZI!


miejsca

LIFESTYLE Sztuka, jedzenie, imprezy o wielowymiarowym charakterze. To wszystko w jednym miejscu, które stało się sercem miasta – Off Piotrkowskiej. Atutem klimatycznego miejsca powstałego w dawnej fabryce Ramischa jest jego spójność estetyczna i niezwykła atmosfera. Co istotne, wykorzystano tu industrialny charakter miasta – i być może to w głównej mierze wpłynęło na niesamowity sukces miejsca, które z miejsca podbiło serca mieszkańców i turystów. Można tu wpaść zarówno na kawę ze znajomymi, rodzinny obiad, na zakupy do concept storów, na wystawy i targi żywnościowe. Pomysłów na spędzenie wolnego czasu nie zabraknie, ponieważ kreatywność mieszkańców miasta pozwala na coraz szybszy rozwój Off Piotrkowskiej. Artystyczna strona Łodzi przejawia się także w postaci designerskich sklepów, jak A-TAK design. Odnajdziemy w nim ciekawe i unikatowe meble i dodatki. Zarówno jakość, ciekawe rozwiązania oraz design produktów oferowanych przez sklep to atuty tego miejsca, dzięki którym z chęcią będziemy do niego wracać. Wybór jest na tyle szeroki, że każdy znajdzie tu coś dla siebie! Kolejne miejsce znajduje się w bramie na terenie wspomnianego centrum Off Piotrkowska. Łączy zarówno modę, sztukę, jak i design. +Concept Store, bo to właśnie o nim mowa, to dość młode przedsięwzięcie, które umożliwia nam zakupy produktów oferowanych przez rodzimych projektantów. Co znajdziemy w butiku? Ubrania projektu Agaty Wojtkiewicz, biżuterię Doroty Kempko, buty Loft 37, przedmioty codziennego użytku oshi oraz znanych marek zagranicznych. Jednak ten concept store wyróżnia jeszcze coś innego – indywidualne podejście do klienta. Można przyjść tutaj z własnym pomysłem na projekt – wnętrza, projektu ubrania czy organizacji imprezy. Osoby, które stworzyły to miejsce zajmują się tym zawodowo, dzięki czemu pomogą nam w realizacji wymarzonych planów. Kolejnym ważnym punktem na shoppingowej mapie Łodzi jest S Ivory Pop Up Store, gdzie możemy kupić ubrania polskich projektantów, wybrane i wyselekcjonowane przez

A-Tak design, fot. www.facebook.com/atakdesign

Piknik, fot. www.facebook.com/piknikcom

Jak pragnę wina, fot. www.facebook.com/jakpragnewina

Fashion Philosophy Week Poland. W sklepie dostępne są tylko ubrania, które zostały zaprezentowane podczas łódzkiego tygodnia mody. Jest to przede wszystkim miejsce z duszą! Ogromnie się cieszę, że powstaje coraz więcej sklepów, które umożliwiają poznanie nowych projektantów i wsparcie polskiego

przemysłu odzieżowego, który tak się szybko rozwija. W S Ivory Pop Up Store znajdziemy metki takich projektantów, jak Michał Szulc, Kamila Gawrońska-Kasperska, DUD.ZIN.SKA, Kamil Sobczyk, Delikatessen, Aleksandra Kmiecik, Klaudia Rozwadowska, Mako Bags oraz wielu innych.

41


miejsca

Na spotkanie ze znajomymi warto się wybrać do Lokalu. Jest to miejsce z klimatem, którego idea niewątpliwie tworzy jego charakter – „żyj lokalnie – działaj globalnie”. Lokal działa aż na trzech płaszczyznach – odbywają się tu koncerty i wystawy, można tutaj też smacznie i lokalnie zjeść. Menu na pewno uwiedzie niejedną osobę niesamowitymi połączeniami smakowymi, a wszystko to oczywiście w lokalnym wydaniu. Dla mnie numerem jeden jest bezspornie tatar z jelenia oraz wołowina z purée z buraków i marchewki. Lokal to niesamowita inicjatywa, która wspiera lokalnych artystów i kulturę, rewelacyjne jedzenie, a do tego niezwykle ciekawe wnętrze – czy można chcieć czegoś więcej? Miejscem w centrum, które kojarzy mi się z kulinarną ucztą i przyjemnością jest Piknik. Proste, eleganckie wnętrze, w którym widać dbałość o każdy detal wystroju oraz różnorodne menu – to jedno z moich ulubionych kulinarnych miejsc w Łodzi. Rewelacyjna pizza, mięsa oraz ryby, a także wiosenne wariacje sałatkowe… Kolokwialnie ujmując, niebo w gębie!

Breadnia, fot. Zbigniew Olszyna

Innym miejscem, które skradło zarówno moje serce, jak i żołądek jest Breadnia. Przestronne i przytulne wnętrze, które w letnie dni jest oświetlone promieniami słońca wpadającymi przez duże okna – to jedna z rzeczy, która tworzy klimat tego miejsca. Druga to oczywiście jedzenie! W menu odnajdziemy coś na każdy ząb, smak i porę dnia. Poranny domowy bajgiel z indykiem i śliwkowym dressingiem, cienka włoska pizza czy też przepyszne carpaccio – to zdecydowanie moje faworyty, dla których tak chętnie tu powracam.

Breadnia, fot. Zbigniew Olszyna

ŁÓDŹ GASTRONOMICZNA Szczególnie rano nie ma nic lepszego, niż zapach ciepłego, świeżego, dopiero co wyjętego z pieca pieczywa. Odnajdziemy to w piekarni Montag, w której wypieki oraz kawa to czysta poranna przyjemność. Na pewno zaletą tego miejsca jest podejście do pieczenia i gotowania – pieczywo, które można tu kupić nie zawiera konserwantów i polepszaczy, co w obecnych czasach jest już coraz rzadziej spotykane.

Oprócz ciekawych miejsc, Łódź warto odwiedzić również dla odbywających się tu wydarzeń – pokazów mody, wystaw sztuki, ciekawych projekcji filmowych i kreatywnych tematycznych wydarzeń. Rozwój miasta oraz kierunek, w którym zmierza, jak dla mnie udowadniają, że Łódź słusznie jest nazywaną stolicą designu i mody – i nie da sobie tak łatwo odebrać tego tytułu.

ADRIANA CYBULSKA

42

Shot me by Gossip, fot. www.facebook.com/SHOT.ME.by.gossip

GORĄCZKA SOBOTNIEJ NOCY Dwie najpopularniejsze destynacje podczas weekendowego wieczoru to ShotMe by Gossip oraz Klub Kokoo. Pierwsze miejsce to bar, w którym smaki, kolory i wygląd serwowanych shotów zaskoczą niejedną osobę! Owocowe, kawowe, z nutą wanilii czy kawy... Wybór jest ogromny! Natomiast klubem, gdzie odbywają się najlepsze imprezy w Łodzi jest wspomniane Kokoo. To właśnie tutaj wszyscy zmierzają, by potańczyć przy dobrej muzyce i spotkać się z przyjaciółmi. Te dwa miejsca to zdecydowanie przepis na dobrze spędzoną weekendową noc.

Lokal, fot. www.facebook.com/Lokallodz

A kiedy wielkimi krokami nadchodzi wyczekiwany przez nas weekend można udać się tylko do tego miejsca – Jak pragnę wina! Wszyscy miłośnicy tego trunku z pewnością świetnie się tu odnajdą. Można tutaj zarówno kupić wino, jak również degustować je na miejscu w gronie rodziny lub znajomych, zagryzając wyśmienitymi przekąskami.


SPeKtaKULaRna WILLa z BaSeneM

Wyłączny agent

Luksusowy wolno stojący dom o całkowitej powierzchni 583,28 m2, wybudowany na działce 2250 m2, położony w podwarszawskim Komorowie - atrakcyjnej i prestiżowej miejscowości stanowiącej enklawę ciszy i spokoju. • liczba sypialni: 3 • liczba łazienek: 3 • liczba WC: 1 • liczba dodatkowych pokoi: 2 (biuro oraz sala kinowa) • garaż: 2 auta Dodatkowe atuty: • basen • sauna • bajeczny ogród • system inteligentnego domu • najwyższy standard wykończenia • modernistyczny design

Komorów, Mazowieckie Cena: 16 500 000 zł

Luksusowa Agencja Nieruchomości

DaRIUSz PRzeWOcKI crystal House S.a. ul. Belwederska 36/38d lok 99 00 - 594 Warszawa

tel. kom +48 666 200 880 tel: (22) 856 78 60 e-mail: d.przewocki@crystalhouse.pl www.crystalhouse.pl 43


Jesteśmy spółką IT, tworzymy dedykowane rozwiązania w modelu Cloud Computing. Projektujemy i wdrażamy nowoczesne, skalowalne systemy,dostosowane do potrzeb firmy.

Exnui Sp. z o.o. ul. Rzymowskiego 53 02-697 Warszawa NIP: 956-228-14-11 44

www.exnui.com


OPOWIEDZ NAM CZEGO POTRZEBUJESZ, STWORZYMY ROZWIĄZANIE.

ul. Rzymowskiego 53 02-697 Warszawa www.innext.pl 45


twarze przy barze

TARGI MODY POLFASH BRAMEE MIEJSCE GALERIA BAŁTYCKA 11-12.04.2015 FOT. KAROLINA SAMOJLUK

WIĘCEJ NA WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL 46


lodowe

sushi

Pobudzamy zmysły

Galeria Krakowska, I piętro ul. Pawia 5, 31-154 Kraków tel. 12 628 72 52 dołącz do nas

restauracja@miyakosushi.pl www.miyakosushi.pl

47


ZIEMIA I WODA DOBIEGŁ KOŃCA PROJEKT „ZIEMIA I WODA” KOLEKTYWU FOOD THINK TANK. 6 MIESIĘCY PRACY, 50 OSÓB ŚCIŚLE ZWIĄZANYCH Z DZIAŁANIAMI, KOLEJNE 50 KOOPERUJĄCYCH W RAMACH NIEGO, 10 SZEFÓW KUCHNI Z POLSKI I ZAGRANICY, 5 OSÓB ODPOWIEDZIALNYCH ZA STWORZENIE NACZYŃ, 9 NAUKOWCÓW ZAWIĄZANYCH LABORATORIUM, BARISTA, BARMANKA, DJ, FILMOWIEC, ARCHITEKCI, INŻYNIER BUDOWNICTWA, 36 GOŚCI, 4-GODZINNA KOLACJA, 6 DAŃ, 6 PRZERYWNIKÓW, DESER, 7 NAPOJÓW, 3 ZAPACHY...

48

fot. mat. organizatora

lifestyle


lifestyle

Tymi liczbami najłatwiej przybliżyć rozpiętość obszarów, jakie w zawierał projekt edukacyjny „Ziemia i Woda”. Trudno bowiem ubrać w słowa i nakreślić granice pracy, której efektem finalnym była kolacja wydana w zbudowanej przez organizatorów podziemnej restauracji. Najlepsi polscy szefowie kuchni, na co dzień gotujący w kraju lub zagranicą, współpracowali ramię w ramię z Wydziałem Ceramiki z Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu, naukowcami z Katedry Chemii z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu oraz artystami i rzemieślnikami z takich dziedzin, jak muzyka, film, grafika, aranżacja przestrzeni, rolnikami, architektami i inżynierami budownictwa. Niezwykła uczta odbyła się 22 kwietnia w gospodarstwie Milejowe Pole, a w menu znalazły się takie pozycje, jak bulion z gołębia, świńska skóra, stuletnie jajo, kawior ślimaczy, jesiotr, mącznik młynarek, karaczany, dziczyzna, lokalne warzywa, kawa Rwanda Coco i wiele innych. Wydarzenie to było na żywo transmitowane do galerii Dizajn BWA Wrocław, gdzie można było oglądać wystawę przedstawiającą efekty działań kolektywu Food Think Tank.

49


miejsca

W STOLICY POLECA WARSAW FOODIE

MOMENCIK

fot. mat. promocyjne

NOWE MIEJSCA

Weganie, ponownie coś dla Was! Nowy lokal Momencik powstał w samym centrum Warszawy – przy ulicy Poznańskiej 16. Momencik ma być pierwszym miejscem, które oferuje wegańskie burritos w wielu wersjach – m.in. bolońskiej, meksykańskiej czy wiosennej. Poza tym zjemy tutaj także gazpacho, nachos, a także słodkości typu ciasto czekoladowe. Do picia są lemoniady, świeżo wyciskane soki owocowo-warzywne, kawy i herbaty.

50

RUSIKO

SAM Bajgle otwarty został w połowie kwietnia na Emilii Plater. Miejsce jest kolejną lokalizacją słynnego SAMu na Powiślu. SAM Bajgle oferuje bajgle, ciasta, kawę i lody własnej produkcji. W menu znajdziemy m.in. bajgle z serkiem i łososiem, pastą jajeczną, rostbefem i cheddarem, humusem i serkiem śmietankowym. Są też zupy i świeże soki. W większości jest to oferta na wynos, ale SAM Bajgle ma po jednym stoliku wewnątrz i na zewnątrz.

Rusiko to restauracja gruzińska otwarta na początku kwietnia przy Alejach Ujazdowskich. Szef kuchni i właściciel restauracji, David Turkestanishvili, jest Gruzinem związanym od lat z gastronomią warszawską. Był m.in. szefem kuchni w restauracji gruzińskiej Gemo, która kiedyś działała na Pradze Południe. W Rusiko na przystawki są dostępne m.in. tradycyjne placki chaczapuri, pchaliani lub kubdari albo bakłażany z orzechami włoskimi, kolendrą i granatem. Wśród dań głównych znajdziemy np. adżapsandali (duszone warzywa zapieczone z owczym serem), pierogi chinkali, batkani (comberki jagnięcie) czy pochodzące z rosyjskiej kuchni pierożki pielmieni.

INFORMACJE PRAKTYCZNE: Adres: Plater 8, Warszawa Godziny otwarcia: pon. - pt.: 8:00 - 18:00, sob. - niedz.: 11:00 - 18:00 Rodzaj kuchni: bajgle Średnie ceny: 8 - 12zł Atmosfera: luźna Dzielnica: Śródmieście

INFORMACJE PRAKTYCZNE: Adres: Aleje Ujazdowskie 22, Warszawa Telefon: 22 629 06 28 Godziny otwarcia: wt. - niedz.: 11.00 - 23.00 Rodzaj kuchni: gruzińska Średnie ceny: dania główne 20 - 45 zł Atmosfera: luźna Dzielnica: Śródmieście

fot. mat. promocyjne

SAM BAJGLE

fot. mat. promocyjne

INFORMACJE PRAKTYCZNE: Adres: Poznańska 16, Warszawa Godziny otwarcia: pon. - niedz.: 12:00 - 21:00 Telefon: 518700865 Rodzaj kuchni: wegańska Średnie ceny: 10 - 15zł Atmosfera: luźna Dzielnica: Śródmieście


51


lifestyle

52

fot. www.wikipedia.pl

CHWASTA

MODA NA

PRZYSZEDŁ CZAS NA ZŁAMANIE KOLEJNEGO TABU ŻYWIENIOWEGO – NA STOŁACH ZAGOŚCIŁY CHWASTY, CZYLI DZIKIE ROŚLINY. TREND TEN ZATACZA CORAZ SZERSZE KRĘGI I ZARAŻA CORAZ WIĘCEJ OSÓB SURVIVALOWYM PODEJŚCIEM DO PRZYGÓD Z JEDZENIEM. WŁAŚNIE O TEJ PORZE ROKU ZACZYNAJĄ SIĘ PIERWSZE ZBIORY I SĄ WYBORNE, ŚWIEŻE I – WBREW POZOROM – NA BOGATO.


C

hwasty są nadal mało doceniane, tępione, plewione, szczególnie w ogrodach, na polach lub doniczkach. Mówi się o nich jako o roślinach niepożądanych z punktu widzenia gospodarki rolnej, leśnej lub rybackiej. Zostały odrzucone z łańcucha żywieniowego, pomimo iż nasi przodkowie się nimi zajadali. Kontrowersyjne w swym zagadnieniu - dzikie, są postrzegane jako zagrożenie dla innych roślin, a bywają takie, które są trujące dla ludzi. Boimy się ich, a przecież to wymarzony wręcz warzywniak za free. Można się nauczyć ich rozróżniania, podobnie jak grzybów. Rosną wszędzie, można czerpać do woli. Tylko trzeba wiedzieć co i jak. Czasem także w jakich ilościach, z uwagi na swoje walory lecznicze bądź trujące. Chwasty mają swoje indywidualne smaki i mogą być zarówno przyprawą, jak i daniem głównym. Można je jeść na surowo, miażdżyć, mielić, ucierać, gotować, piec, suszyć, a także kisić. Nie wolno ich zbierać przy drogach, w pobliżu zakładów przemysłowych, ferm, pól uprawnych i wysypisk śmieci. Są wytrzymałe, łatwe w hodowli, nie potrzebują niczego specjalnego, ani naszej pomocy, by rosnąć i kwitnąć. Idealne! Niestety odeszliśmy mocno od natury, a powinniśmy do niej wrócić i skoncentrować się na odbudowaniu relacji. Zachęcam na początek do lektury kilku obowiązkowych pozycji, które są dostępne powszechnie na rynku. Ładne zdjęcia, dobre opisy i ciekawe przepisy z wykorzystaniem wielu chwastów mniej lub bardziej dzikich. Można czerpać do woli i inspirować się: ● „Dzika Kuchnia”, Łukasz Łuczaj ● „Dzikie rośliny jadalne Polski”, Łukasz Łuczaj ● „W dziką stronę”, Łukasz Łuczaj ● „Pyszne chwasty”, Małgorzata Kalemba - Drożdż Z zakupem chwastów jest niestety problem. Pojawiają się pojedyncze inicjatywy, ale nie należą rośliny te do ogólnie dostępnych. Pozostają w głównej mierze wyprawy poszukiwawcze na własną rękę w oparciu o coraz większą bazę książek na rodzimym rynku. Zainspirowana sezonem na szczaw i pokrzywę przedstawiam dwa moje przepisy z nimi w roli głównej

53


lifestyle

Na zupę: 250 g szczawiu 1 por część tylko biała 10 g imbiru natka koperku opakowanie ziaren sorgo jajka przepiórcze wg uznania na osobę śmietana gęsta

fot. www.wikipedia.pl

Przygotowanie: Pora pokroić i zblanszować do miękkości na maśle, dodać starty imbir, dusić około 5 minut razem. Umyć szczaw. Pokroić na większe kawałki i zblanszować na maśle. Pora i imbir dodać do bulionu. Zmiksować. Do takiej bazy dodać szczaw i wszystko razem zagotować. Ugotować ziarna sorgo według przepisu na opakowaniu. Trzeba ziarna moczyć przez całą noc. Gotuje się je w tej samej wodzie od 20 do 40 minut, należy sprawdzać podczas gotowania. Nałożyć ziarna sorgo do talerza lub miski i zalać zupą. Na wierzchu położyć jajko i łyżkę śmietany, posypać pokrojoną natką koperku.

SZCZAW

W Polsce występuje około 20 gatunków szczawiu. Najbardziej pospolite są trzy gatunki: szczaw pospolity Rumex acetosa, szczaw polny Rumex acetosella, szczaw rozpierzchły Rumex thyrsiflorus. Jadalne są liście, młode łodygi, nasiona. Wszystkie zawierają kwas szczawiowy. Spożywanie dużych ilości może prowadzić do pogorszenia się stanów chorobowych związanych z kamicą nerkową i artretyzmem na skutek osadzania się w organizmie kryształków szczawianu wapnia. Można temu częściowo zapobiegać łącząc szczaw z nabiałem. Szczaw posiada dużo witaminy C, kwas foliowy i mikroelementy. Występuje na wilgotnych łąkach, glebach ubogich i kwaśnych oraz piaskach. NIEKLASYCZNA ZUPA SZCZAWIOWA Z ZIARNEM SORGO Co potrzeba: Na bulion: włoszczyzna: 3 marchewki, 2 pietruszka, 1/2 selera, 1/2 pora, 2 liście kapusty 2 litry wody 1 łyżeczka soli himalajskiej, 4 liście laurowe, 5 ziela angielskie, łyżeczka ziaren kminku, duża łyżka suszonego lubczyka lub 2 gałązki świeżego pęczek natki pietruszki Przygotowanie: Marchewkę, pietruszkę i selera obrać, opłukać, włożyć do garnka. Dodać umytego pora i liście kapusty. Wlać wodę i zagotować. Dodać przyprawy. Garnek przykryć pokrywką pozostawiając uchyloną. Gotować na małym ogniu przez ok. 1 godzinę do miękkości warzyw. Po ugotowaniu bulion odcedzić. Od razu wykorzystywać do sporządzania zupy szczawiowej lub zagotować i zamknąć w słoiki. Po ostudzeniu trzymać w lodówce do 2 tygodni

54

POKRZYWA

W naszym kraju są dwa gatunki: pokrzywa zwyczajna Urtica dioica, pokrzywa żegawka Urtica urens. Można znaleźć ją w lasach, zaroślach, koło domów. Jadalne są liście i młode pędy w okresie kwietnia i maja. Potem urwać należy czubek z około 4 pierwszymi listkami, łodyga robi się twarda, więc można jeść obrywając same listki. Nie zbiera się roślin kwitnących. Piekące właściwości pokrzywy usuwa gotowanie i suszenie. Pokrzywa zawiera dużo żelaza i magnezu, soli mineralnych, witaminy A, C i z grupy B. Pokrzywa jest uważana za roślinę leczniczą. Ma właściwości oczyszczające krew, wspomaga usuwanie z organizmu szkodliwych substancji, wzmacnia i  działa przeciwkrwotocznie. Ułatwia przemianę materii, wzmaga apetyt. Korzystnie działa na pracę trzustki, wątroby i żołądka. Jako jedyna obniża poziom cukru we krwi. Stosuje się ją także przy np. leczeniu kataru siennego, artretyzmu i anemii. Można ją m.in. smażyć, gotować, suszyć, kisić. MACA JAGLANA Z POKRZYWĄ Co potrzeba: 1 kg mąki jaglanej 2 jajka „0” woda przegotowana lub mineralna szczypta soli pieprz wg uznania 300 g pokrzyw Przygotowanie: Zmieszać wszystko razem dodając wody do uzyskania konsystencji lejącego ciasta jak na naleśniki. Dodać umytą i pokrojoną pokrzywę. Wyłożyć blachę papierem do pieczenia. Ciasta wlewać na blachę jak najmniej, tak by placek był cienki i jedynie przykrył papier. Wyrównać powierzchnię. Zapiekać w piekarniku (najlepiej na programie grill) około 20 minut w temperaturze 180 stopni do zrumienienia. AGNIESZKA MAJKSNER


A P L I KACJ E W E B OW E

KTÓRE KOMPLEKSOWO ROZWIĄŻĄ TWOJE PROBLEMY W FIRMIE

FUNKCJONALNE TO CZEGO POTRZEBUJESZ

DOSTĘPNE ZAWSZE KIEDY POTRZEBUJESZ

KOMPLEKSOWE WSZYSTKO CZEGO POTRZEBUJESZ

Aplikacje webowe, dostępne przez

Jeśli to za mało, jeżeli potrzebu-

przeglądarkę internetową, to naj-

jesz czegoś dodatkowego, specy-

lepsze

ficznego w Twojej branży,

rozwiązanie

dla

małej,

średniej i dużej firmy. Znajdziesz

powiedz nam o tym, zbudujemy

tu większośc narzędzi, których Ty

rozwiązanie odpowiednie

i Twoi pracownicy potrzebujecie

Ciebie.

dla

do codzienej pracy.

RAZEM ZNAJDZIEMY ROZWIĄZANIE TWOICH PROBLEMÓW. SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI:

iproton.com.pl


potrawy

POSYPANE MAKIEM, SOLĄ LUB SEZAMEM, CHRUPKIE, ZŁOCISTE, SŁODKAWE I LEKKO WYTRAWNE – O OBWARZANKACH W OSTATNIM CZASIE BYŁO NADZWYCZAJ GŁOŚNO. TO BEZSPRZECZNIE SYMBOL KRAKOWA, PRODUKT O CHRONIONYM OZNACZENIU GEOGRAFICZNYM W UNII EUROPEJSKIEJ. SYMBOLIZUJE KOŁO ŻYCIA, A KSZTAŁTEM PRZYPOMINA KRAKOWSKI WIANEK. LEGENDA WSPOMINA, ŻE WŁADYSŁAW JAGIEŁŁO NA ZNAK SWOJEJ HOJNOŚCI I RYCERSTWA WYSŁAŁ DWADZIEŚCIA SZEŚĆ WOZÓW ZAŁADOWANYCH OBWARZANKAMI.

WARIACJE NA TEMAT...

OBWARZANKA P

oczątkowo obwarzanki mogły być wypiekane wyłącznie przez piekarzy wyznaczonych przez cech i tylko w okresie wielkiego postu. Z czasem formuła się zmieniła i zaczęto losować nazwiska osób, które mogły w danym okresie zajmować się wypiekiem obwarzanków, przy czym swoją kolejkę można było odsprzedać. Obwarzankami handlowano z tzw. jatek piekarskich, natomiast od XIX do połowy XX w. sprzedawano je na ulicy prosto z wiklinowych koszy. I dzisiaj niemal cała produkcja trafia na uliczne ruchome stoiska – tzw. wózki. Obwarzanek jest jednym z tych produktów, których wyjątkowość polega na szlachetnej prostocie. Po pierwsze – doboru składników, gdyż wyrób powstaje z połączenia mąki pszennej (możliwe jest stosowanie do 30% mąki żytniej), tłuszczu, cukru, drożdży, soli i wody. Po drugie – smaku. Obwarzanek nie różni się wiele od zwykłego świeżo wypieczonego pieczywa, jednak zawsze chrupiąca skórka i rozpływający się w ustach miękki i lekko słodkawy miąższ czynią go wyjątkowo smacznym. Wyrób obwarzanków przebiega w kilku etapach. Ciasto wyrabia się krótko (latem – kilka minut, zimą – godzinę) i pozostawia do wyrośnięcia. Następnie dzieli się na małe kawałki, z których formuje się podłużne walce, tzw. sulki, skręcając je ze sobą po 2-3 sztuki i zamykając w pierścień. Uformowane obwarzanki o średnicy kilkunastu centymetrów (12-17 cm) są ponownie odstawiane do wyrośnięcia (podgarowania), po czym zanurzane na chwilę we wrzątku, by je obgotować – czyli obwarzyć (i stąd ich nazwa) – do momentu wypłynięcia na powierzchnię. Po osączeniu są posypywane makiem, gruboziarnistą solą, sezamem, czarnuszką

lub inną posypką i wkładane do pieca do zrumienienia, tak by uzyskały kolor od jasnozłocistego do jasnobrązowego. Obwarzanek najsmaczniejszy jest do paru godzin po wypieku, dlatego do sprzedaży trafić winien jeszcze ciepły, po tym czasie traci swoje walory i czerstwieje. Bardzo często obwarzanek nazywany jest bajglem. W rzeczywistości to dwa zupełnie różne produkty. Bajgle są bardziej miękkie i niesplecione, z dziurką w środku, przypominające bułkę. Bajgle wywodzą się z kuchni żydowskiej. Gmina żydowska miasta Kazimierz w roku 1610 ogłosiła dokument mówiący o wydaniu darmowych bajgli każdej kobiecie, która urodzi dziecko. To, co łączy oba to rodowód krakowski. Nie sposób sobie wyobrazić Krakowa bez wszechobecnego obwarzanka. Niestety rynkowa konkurencja doprowadza do praktyk podrabianych obwarzanków naszpikowanych spulchniaczami, z byle jakiej mąki z dodatkiem drożdży, źle wyrobionych, bez smaku. Rasowy obwarzanek ma być rumiany, z chrupką skórką, chudy, wilgotny w środku, lekko ciągnący. Szacuje się, że każdego powszedniego dnia w Krakowie sprzedaje się nawet 150 tysięcy sztuk tego wyjątkowego pieczywa. Od 30 października 2010 r. obwarzanek krakowski wpisany jest do rejestru jako Chronione Oznaczenie Geograficzne. Znakiem tym mogą być opatrzone tylko obwarzanki wypiekane w granicach administracyjnych miasta Krakowa i powiatów krakowskiego oraz wielickiego. I niewątpliwie jest jednym z najsmaczniejszych symboli tego miasta. AGA MAJKSNER

56


potrawy

PROPOZYCJA PODANIA I POŁĄCZENIA SZCZAWIU Z REGIONALNYM OBWARZANKIEM SZCZAW ZWYCZAJNY - (RUMEX ACETOSA) Znany i często wykorzystywany, ale raczej w postaci klasyka, czyli zupy szczawiowej - kto jej nigdy nie próbował? Zwykle rośnie na wałach przeciwpowodziowych i na łąkach. Nie je się go jednak za dużo, bo może pogarszać stany chorobowe związane z kamicą nerkową i artretyzmem. A oto moje propozycje na jego użycie: PESTO SZCZAWIOWE Co potrzeba: 100 g szczawiu pęczek natki pietruszki 150 g oleju rzepakowy z Góry św. Wawrzyńca 10 g prażonego słonecznika 10 g pestek dyni 10 g orzeszków piniowych 20 g startego imbiru 1/3 łyżeczki kardamonu 1/2 łyżeczki kozieradki 1/3 łyżeczki soli i pieprzu Przygotowanie: Wszystko razem zmiksować. Zamknąć w suchym słoiku. Przechowywać w lodówce do tygodnia.

CHUTNEY SZCZAWIOWY Co potrzeba: 100 g szczawiu 1/2 pęczka natki pietruszki 200 g obranego mango 20 g imbiru świeżego 10 g-15 g oleju sezamowy 30 g octu ryżowego 40 g cukru brązowego 1 papryczka chili bez nasion sok z 1/2 pomarańczy (opcjonalnie można dodać 40 g rodzynek do smaku) Przygotowanie: Mango obrać ze skórki, pokroić w małą kostkę, przełożyć do garnka z olejem i postawić na małym ogniu na około 10 minut pod przykryciem. Dodać sok z pomarańczy. Szczaw umyć i pokroić. Dodać do mango, dolać ocet i przyprawy oraz starty drobno imbir. Dusić pod przykryciem mieszając co jakiś czas (żeby się nie przypaliło) przez 10 minut. Na końcu do przygotowanego chutneya dodać posiekaną świeżą natkę pietruszki. Rodzynki, jeśli miały by być dodawane do chutneya, należy wrzucić w trakcie duszenia razem z innymi przyprawami. Smacznego!

Restauracja Taco Mexicano El Pueblo Kraków , ul. Poselska 20 tel.: 12 421 54 41 www.tacomexicano.pl

MEKSYKAŃSKA LEGENDA W CENTRUM KRAKOWA.... OD PONIEDZIAŁKU DO PIĄTKU W GODZINACH OD 12 DO 18 ZAPRASZAMY NA HAPPY HOURS! 57


kącik piwosza

PIWNE SZALEŃSTWO C

HOCIAŻ NA POLSKIEJ SCENIE PIWOWARSTWA RZEMIEŚLNICZEGO JEST JESZCZE TROCHĘ MIEJSCA, KAŻDEMU NOWEMU BROWAROWI CORAZ CIĘŻEJ ZAPROPONOWAĆ COŚ NOWEGO, ZNALEŹĆ SOBIE NISZĘ. NIECO PODOBNIE WYGLĄDA TO W KWESTII PIWNYCH FESTIWALI, KTÓRYCH Z ROKU NA ROK ROBI SIĘ CORAZ WIĘCEJ. PIERWSZYM Z PRAWDZIWEGO ZDARZENIA BYŁA ŻYWIECKA BIROFILIA, POTEM DŁUGO, DŁUGO NIC, A NASTĘPNIE MNIEJ LUB BARDZIEJ UDANE WARIACJE NA JEJ TEMAT CZY WRĘCZ JEJ KLONY. TYMCZASEM ROK TEMU W STOLICY DOLNEGO ŚLĄSKA POJAWIŁA SIĘ ZUPEŁNIE NOWA JAKOŚĆ. PRZEDSTAWIAM WROCŁAWSKI BEER GEEK MADNESS.

Przyznam, że do Zaklętych Rewirów, czyli miejsca, w którym odbywa się Beer Geek Madness udało mi się dotrzeć dopiero po roku. Opinie, jakie krążyły po pierwszej edycji imprezy sprawiły jednak, że w tym roku nie mogłem odpuścić. Nie zawiodłem się. NOWATORSKA IDEA I NIEZWYKŁE PIWA Na czym właściwie polega prawdziwy festiwal piwny? Niekoniecznie jest to impreza w stylu Oktoberfest, gdzie wąsaci panowie upijają się piwem w litrowych kuflach przegryzając golonkę. A może to event, na którym brodaci hipsterzy podkręcając wąsa, cmokają nad swoimi degustacyjnymi pokalami i rozwodzą się nad tym, czy w ich wędzonym stoucie owsianym z dodatkiem lukrecji czuć więcej oscypka czy kiełbasy z ogniska? Otóż piwny festiwal to miejsce, w którym najważniejsze nie jest to jak wyglądasz (chociaż dobrze jest mieć brodę). To wydarzenie, które przede wszystkim prezentuje możliwie najszerszy przegląd piw we wszystkich stylach warzonych na świecie gromadząc piwnych maniaków z najdalszych zakątków. Właśnie na takim założeniu opierał się Festiwal Birofilia, z którego organizacji Grupa Żywiec niestety zrezygnowała w tym roku, ale też Wrocławski Festiwal Dobrego Piwa oraz kolejne tego typu imprezy. Ważnym elementem wszystkich festiwali były zawsze premiery, czyli nowe piwa, z którymi browary debiutowały w danym miejscu. Wrocławski Beer Geek Madness również poszedł tym tropem, robiąc jednak o dwa kroki dalej.

58

CIEKAWA PRZESTRZEŃ I DODATKOWE ATRAKCJE Kilka słów na temat miejsca festiwalu. Po raz kolejny został on zorganizowany w Zaklętych Rewirach znajdujących się całkiem niedaleko centrum Wrocławia. Lokal trzeba przyznać robi wrażenie. Pomalowane na rozmaite kolory ściany postindustrialnych przestrzeni, kilka klatek schodowych, trzy poziomy, mnóstwo pomieszczeń i korytarzy w połączeniu ze stonowanym półmrokiem sprawiały, że początkowo łatwo było się tam pogubić.

Tu podstawowym założeniem były piwa unikalne, warzone specjalnie na tę okoliczność i niekoniecznie trzymające się tradycyjnych stylów. Dokładniej mówiąc: im dziwniej, tym lepiej. Formuła sprawdziła się także w tym roku, a na festiwalu można było spróbować piw takich jak choćby: imperial witbier z białym pieprzem i białą kurkumą z Browaru Piwoteka, Saxy Berry od Doctor Brew czyli kwaśne ale z dodatkiem czarnej porzeczki leżakowane z płatkami beczki po whiskey czy chocolate mint foreign extra stout z Browaru 100 Mostów. Hitem, choć niestety w małych ilościach, okazały się piwa amerykańskie, jak np. postarzany, słonawy rauchbier z browaru Against The Grain czy Pirate Bomb! z Prairie Artisan Ales – leżakowany w beczkach po rumie imperial stout o delikatnej mocy… 15% alkoholu! Nie wspominając oczywiście o gwoździu programu, czyli jednym z najlepszych na świecie piw – Heady Topper z browaru The Alchemist, którego założyciele byli gośćmi specjalnymi imprezy. Naprawdę trudno byłoby spróbować wszystkich tych rarytasów i wyjść z Beer Geek Madness o własnych nogach. Zwycięzcą w opinii odwiedzających okazało się X, czyli nasycane azotem IPA leżakowane w beczkach po whiskey, które z podwrocławskiej Chrząstawy przywiózł browar Widawa. Najbardziej widowiskowe były moim zdaniem Mgły Chwaliszewa z browaru Szałpiw – Wild belgian IPA, nalewane z aromatyzowaną chmielem mgłą wpuszczaną do szklanki. Motywem przewodnim tegorocznej imprezy była wszak alchemia.

Lekkim zgrzytem było dla mnie usytuowanie stoisk z żetonami, którymi płaciło się za piwo, a do których z braku dobrej informacji trafiłem po dłuższym krążeniu w labiryncie. To, co na pewno będę dobrze wspominał, to świetny klimat, wielu znajomych, ciekawa formuła i program, możliwość podpięcia się z ładowarką w szatni, extra porcja świetnych żeberek w części gastronomicznej, no i oczywiście doskonałe w większości piwa. Podobnie jak w roku ubiegłym, imprezie towarzyszyły koncerty muzyczne – bardziej stonowane na scenie głównej, bardziej alternatywne na parterze. Były też dodatkowe atrakcje. W części zatytułowanej Beer is Art rozlokowały się stoiska salonów tatuażu, kosmetyki piwne, projektanci odzieży, no i – jakże trafiony w tym miejscu i tym czasie – golibroda. Poza tym, na pierwszym piętrze można było zobaczyć wystawę Harleyów, a na drugim wziąć udział w warsztatach piwnych zarówno w wersji nowicjusz, jak i w wersji beer geek. Podsumowując – festiwal, choć to dopiero druga jego edycja, jest imprezą, która wniosła spory powiew świeżości do piwowarskiego światka i od razu zyskała dużą popularność. Dobry pomysł i sprawna organizacja robią robotę. Kolejna edycja zapowiedziana została już na wrzesień tego roku. Pojawię się na pewno. PS Za udostępnienie zdjęć ilustrujących tekst, z tego miejsca dziękuję „Docentowi” z blogu polskieminibrowary.pl. Właśnie za to cenię ten piwny (pół)światek – zawsze można na kogoś liczyć. Ukłony, pozdrowienia i inne wyrazy. MICHAŁ ZĘBIK Pytania, sugestie, uwagi: zebempokuflu@gmail.com zebem_po_kuflu


59


twarze przy barze

MODA BEZ GRANIC ICE KRAKÓW 19.04.2015 FOT. JAKUB GIL

WIĘCEJ NA WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL 60


61


polecamy

POLECAM W MAJU KULTOWY KOKTAJL Z WENECJI

SO CHIC!

Monika Gąsiorek-Mosiołek REDAKTOR DZIAŁU MODA

Dziennikarka, stylistka gwiazd i personal shopper. Od wielu lat czynnie związana ze światem mody. Zaczynała jako modelka i fotomodelka, co pozwoliło jej nabyć doświadczenie za kulisami międzynarodowych pokazów i sesji zdjęciowych. Na co dzień odpowiada za stylizacje osób publicznych. Występuje w programach telewizyjnych na żywo jako ekspert w dziedzinie mody. Od czterech lat współpracuje z „Lounge Magazyn”, w którym pełni funkcję redaktor prowadzącej dział moda.

Świetnie dopasowany strój kąpielowy to prawdziwy skarb. Ważne, by eksponował atuty sylwetki i tuszował mankamenty. Firma So Chic jest wyłącznym dystrybutorem marek Panache na polskim rynku. W ofercie znajdziecie piękną bieliznę oraz stroje kąpielowe najwyższej jakości. Modele utrzymane są w najnowszych trendach, zachwycając kolorami i fasonami. www.sochic.pl

BEZ cukru DRINK WSZECH CZASÓW - BELLINI BEZ sztucznych dodatków

Majówka to wyjątkowyBEZ czas konserwatów rozpoczynający sezon imprez plenerowych i spędzania czasu5% w gronie znajomych. IdeTYLKO alkoholu alnym dopełnieniem tych niezapomnianych spotkań jest TYLKO 57 kcal drink wszech czasów - Bellini! Połączenie wina Prosecco z musem z białych brzoskwiń i kroplą soku malinowego to wyjątkowy mix. Dla mnie idealny ze względu na niską zawartość alkoholu, małą kaloryczność i wyjątkowy smak.

Dystrybucja w Polsce: WINE AVENUE, Rozbrat 44a lok. 217, 00-419 Warszawa, www.wineavenue.pl FB: Bellini Canella Polska

PIRH DESIGN BY MARTA PIRH Najnowsza kolekcja PIRH Design by MARTA PIRH oddaje energię i radość dla życia, jest nasycona kolorami, zdecydowana i odważna. Zaprojektowane wzory są inne od dotychczasowych, jednak w dalszym ciągu cechuje je indywidualizm i nietuzinkowość selektywnego produktu. Kolekcja inspirowana jest podróżami, egzotyką, ciepłem lata, słońcem, a w tym wszystkim radością i miłością dla życia. Twarzą najnowszej kampanii jest dziennikarka i modelka Ewa Pacuła. W maju Marta Pirh odbiera w Los Angeles nagrodę za poprzednie kolekcje w konkursie International Design Awards, otrzymując dwa tytuły FASHION DESIGNER!

62

IDEALNA TOREBKA

Torebka to jeden z najważniejszych dodatków kobiety. Znalezienie idealnego modelu może zająć całe życie. Na szczęście ja już znalazłam! Carole Audrey – Energetic Bags to torby wykonane ze specjalnie wyselekcjonowanej naturalnej skóry, z których każdy egzemplarz uszyty jest z wielką starannością przez rzemieślnika, gwarantując najwyższą jakość wykonania. Odpowiednia wielkość pomieści dokumenty w formacie A4, a w dwóch wewnętrznych kieszonkach umieścisz telefon i drobiazgi. Praktycznym dodatkiem jest saszetka na najcenniejsze rzeczy. Dla mnie prawdziwy ideał.


63


newsy, wydarzenia

ZIEŃ - A - PORTER

W kwietniu Maciej Zień, projektant znany z luksusowych wieczorowych kreacji, pierwszy raz zaprezentował swoją tańszą linię Zień - a porter. Nowo powstała linia, ma oddawać ducha twórczości projektanta, ale w projektach casualowych. Założenie linii, a jej efekt końcowy rozminęły się zupełnie podczas procesu projektowania. Niestety na co dzień nie sięgniemy po wieczorową czerwoną sukienkę więc zostają nam T-shirty ze staromodnym, srebrnym, pokręconym napisem „Zień”. Na dodatek cenom bardzo daleko do cen z sieciówek. Najbardziej nam się podoba gra słów w nazwie.

Zdjęcia: www.zien.pl

FASHION NEWS

Maciej Sieradzky uczestnik pierwszej edycji programu „Project Runway”, 13 kwietnia zaprezentował swoją kolekcję na sezon jesień - zima 2015/2016. W kolekcji dominuje czerń oraz jego słynne plecionki, które pojawiają się zarówno na spódnicach jak i sukienkach. Paski skóry, połączone metalowymi klamrami oraz zestawione z ciężkimi materiałami takimi jak futro czy wełna tworzą ultra seksowną i mocną stylizację. Jak mówi sam autor, jego projekty powstały dzięki połączeniu rzeczy funkcjonalnych na co dzień z modą mniej użytkową. Nam do gustu najbardziej przypadła sukienka, którą zaprezentowała Marta Sędzicka. Uwiodła nas kobiecością, pewnością siebie i seksapilem.

Zdjęcie: Facebook PKO Off Camera

Zdjęcie: www.femestage.com

Zdjęcia: www.elle.pl

MACIEJ SIERADZKY SINFUL MEADOW

FEMESTAGE EVA MINGE

Femestage to nowa propozycja modowa dla kobiet, która jest owocem współpracy polskiej projektantki Ewy Minge oraz marki Esotiq & Henderson. Pierwszy salon został otwarty 10 kwietnia, w Gdańsku. Na markę składają się trzy linie - Office, Daily oraz Party. Wszystkie skierowane są do młodych kobiet, które poszukują elegancji w codziennym wydaniu, a jednocześnie stawiają na prostotę oraz jakość. Jednak naszym zdaniem niektóre projekty są proste aż nadto przez co banalne i nudne. Dopatrzyliśmy się również kilku perełek dlatego poczekamy na więcej bo Femestage to marka powszechnie dostępna, ale sygnowana nazwiskiem projektantki światowej sławy.

64

SCREENING FASHION - MODA NA EKRANIE

Festiwal PKO Off Camera wystartuje 1 maja, a w raz z nim nowość w programie ósmej edycji Festiwalu, sekcja: „Screning Fashion - Moda na ekranie”. Zaplanowano projekcję filmów takich jak: „Girl Model”, „Scatter My Ashes at Bergdorf’s” oraz polską premierę „Dior and I”. Zostaną wyemitowane filmy ukazujące historie ludzi związanych z branżą mody. Branżą, która owiana jest tajemnicą, jest niedostępna, ale zarazem kusząca i pociągająca. Jak zapowiadają sami organizatorzy na pewno będzie pięknie i stylowo, co nie znaczy, że grzecznie. My na pewno będziemy obecni na wszystkich seansach!


newsy, wydarzenia

FELICITA

ZNACZY SZCZĘŚCIE

ARABY W BUKSZA POLO & RIDING CLUB Już po raz czwarty, polscy i zagraniczni hodowcy konia arabskiego czystej krwi – „rasy wszystkich ras” spotkają się w malowniczej scenerii podwarszawskiego Buksza Polo & Riding Club aby wśród licznie zgromadzonej, doskonałej publiczności emocjonować się rywalizacją o Czempionat Warszawy. Profil wydarzenia to elegancki piknik. W dniu finałowym 28 czerwca zaproszeni goście obejrzą zmagania o Czempionat Warszawy, korzystając z eleganckich namiotów ota-

czających ring, w których będzie podany Le Gourmet Dejeneur (elegancki lunch). Kolejną z atrakcji będzie m.in. mecz polo. Oficjalna międzynarodowa afiliacja pokazu, znakomita frekwencja wystawców, ale i kibicujących Gości, którzy znakomicie podnoszą temperaturę rywalizacji, staranny dobór partnerów – wszystko to przyczynia się do znakomitej renomy wydarzenia, które co roku pozyskuje nowych sympatyków.

Lato zbliża się wielki krokami – ciepłe, długie dni, promienie słońca na twarzy… Właśnie w ten klimat wpasowuje się najnowsza kolekcja Mility Nikonorov – projektantki, która nie dostosowuje się do obecnie popularnego nurt uni-sexu, a wręcz przeciwnie! Pragnie podkreślać kobiecość, zmysłowość i urodę swoich klientek. Jej najnowsza kolekcja również eksponuje te atrybuty. Felicita, bo tak właśnie jest zatytułowana, oznacza szczęście. Inspiracja, która towarzyszyła Nikonorov przy tworzeniu kolekcji to rodzinna historia ciotki dziadka, Felicji Curyłowej, która była malarką ludową. Przyczyniła się do rozpowszechnienia malowania motywów kwiatowych we wsi Zalipie, co z biegiem czasu stało się formą tradycji – do dziś mieszkańcy każdej wiosny malują swoje domy na biało, by następnie nanieść na nie nowe kwiatowe wariacje. To właśnie dzięki temu miejscu i Felicji Curyłowej, projektantka stworzyła od podstaw swoje własne printy kwiatowe. Wśród proponowanych ubrań odnajdziemy eleganckie kroje, kwiatowe wzory, które dzięki połączeniu z bielą i czernią nadają im nowoczesny charakter. Zwiewne materiały, szerokie rękawy i koronki w wydaniu Mility sprawiają, że z utęsknieniem wyczekujemy lata!

65


newsy, wydarzenia

fot. mat. organizatora

II EDYCJA KONKURSU

PROJEKTANCI NA WYBIEGU WIOSENNY FASHION SHOW W GALERII KRAKOWSKIEJ BYŁ NIE TYLKO PREZENTACJĄ NAJNOWSZYCH KOLEKCJI I NADCHODZĄCYCH TRENDÓW, ALE RÓWNIEŻ POKAZEM KREACJI STWORZONYCH PRZEZ MŁODYCH PROJEKTANTÓW W RAMACH II EDYCJI KONKURSU „PROJEKTANCI NA WYBIEGU”. WYDARZENIE POPROWADZIŁ JACEK OLEWNICZAK. W ROLI PROWADZĄCEJ WYSTĄPIŁ RÓWNIEŻ GOŚĆ SPECJALNY – PAULINA SYKUT-JEŻYNA.

Podczas tegorocznej, II już edycji konkursu „Projektanci na wybiegu”, w sobotę 18 kwietnia swoje projekty zaprezentowało siedem finalistek: Martyna Kraus, Mariola Wróbel, Małgorzata Skibińska, Sylwia Dziubyna, Anna Grochowska, Joanna Organiściak-Płachta i Anna Kaczmarek-Janowska. Zadaniem uczestników konkursu było zaprojektowanie i uszycie sukienki dziennej z trzymetrowej tkaniny, zgodnie z tematem: „Zainspiruj się białą koszulą męską i zaprojektuj sukienkę”. Zwycięzcą, wyborem jury w składzie: stylistka Galerii - GOShA Kusper, założycielka koncept sklepu IDEA FIX - Anna Kwiatek oraz dziennikarka i prezenterka - Paulina Sykut-Jeżyna, została Mariola Wróbel. Laureatka otrzymała nagrodę w postaci 2 tysięcy złotych, ufundowaną przez Galerię Krakowską. Drugie miejsce zajęła Anna Grochowska, która wygrała maszynę do szycia od salonu Pasmanteria. Na trzecim stopniu podium stanęła Małgorzata Skibińska, która w ramach nagrody otrzymała zestaw ręczników od Pasmanterii.

66


CO W TRAWIE PISZCZY?

newsy, wydarzenia

WIOSENNO-LETNIE TRENDY FRYZJERSKIE WRAZ Z NADEJŚCIEM WIOSNY, NATURA DOCHODZI DO GŁOSU TAKŻE W TRENDACH FRYZJERSKICH. DELIKATNE REFLEKSY, SUBTELNE PRZEJŚCIA KOLORYSTYCZNE I NATURALNIE PODKREŚLONE ODCIENIE TO IDEALNA PROPOZYCJA DLA KAŻDEGO TYPU URODY. DODAJMY DO TEGO HIT SEZONU, TZW. BEACH WAVES, CZYLI ŁAGODNE, NIECO ROZWICHRZONE, „CZESANE WIATREM” FALE I JUŻ MAMY STUPROCENTOWY FESTIWALOWY LOOK, KTÓRY SPRAWDZI SIĘ OD KALIFORNIJSKIEJ COACHELLI PO RODZIMY OPEN’ER. Niemniej jednak, fanki stylu rockowego również wśród nowinek tego sezonu znajdą coś dla siebie. Na drugim biegunie trendowych nowości królować będą bowiem głębokie czerwienie. Zestawione z roztrzepaną grzywką i mocnym cięciem, choć już nie tak graficznym jak w poprzednich sezonach, będą idealnym rozwiązaniem dla kobiet z charakterem. Komu jednak zabraknie odwagi na tak mocne kolory, może wybrać supermodne, platynowe odcienie chłodnego blondu, które

również świetnie współgrają z nonszalanckim cięciem. Niezależnie od stylu, na który się zdecydujemy, nie zapominajmy, że w uzyskaniu efektu pięknych włosów równie ważna jest ich pielęgnacja. W tym przypadku warto zasięgnąć porady w salonie, gdzie profesjonalny stylista dobierze najlepsze kosmetyki dla danego rodzaju włosów: tak, aby dobrze je odżywić, jednocześnie zanadto nie obciążając. Tu również sprawdza się zasada- co za dużo, to niezdrowo! Pamiętajmy też, że coraz mocniejsze promienie słońca - sama radość dla wszystkich znużonych zimą - to równocześnie zagrożenie dla naszych włosów, narażonych na promieniowanie UV tak samo jak skóra. Najlepszą ochronę, w myśl zasady, że lepiej zapobiegać niż leczyć, znajdziemy na półkach naszych salonów: niezastąpione będą np. kosmetyki z serii przeciwsłonecznej SU czy Essential Haircare firmy Davines. KINGA SCHOTT Senior Stylist w salonie Maniewski w Katowicach

KINGA SCHOTT, Senior Stylist w salonie Maniewski w Katowicach, fot. Mia Docci

MACIEJ MANIEWSKI, Kreator marki, fot. Mia Docci

Polska blogosfera wzbudza ogromne emocje, jednak bezsprzecznie ewoluuje i ma co raz większe znaczenie. Jednym z przykładów jest właśnie wydarzenie, które miało miejsce 9 kwietnia. Do galerii sztuki współczesnej, która znajduję się w Warszawie, platforma sprzedażowa Allani.pl zaprosiła dwudziestu wybranych przez siebie blogerów na Wiosenne Warsztaty Stylizacji. Czym dokładnie jest ta firma? Od trzech lat pozwala wielbicielom mody czerpać inspirację, umożliwia dostęp do trendów i do tworzenia własnych niepowtarzalnych stylizacji. Wydarzenie dodatkowo uświetnił specjalny gość, którego nazwisko jest wszystkim dobrze znane – stylistka i dziennikarka modowa Joanna Horodyńska. Przybliżyła ona gościom eventu trendy, które będą obowiązywały w najbliższym czasie w modzie damskiej i w męskiej oraz zaprezentowała je na modelkach. Co będzie gorącym hitem tego sezonu według Horodyńskiej? Przede wszystkim powrót do lat 70., frędzle, kwiatowe i zwierzęce printy, ostre cięcia. Dodatkowym urozmaiceniem była prezentacja modnych akcesoriów, zarówno od polskich projektantów, jak i zagranicznych marek luksusowych. Ostatnią niespodzianką wydarzenia było spotkanie z PR managerem Allani, Piotrem Pomianowskim i jego prezentacja stylizatora, który daje niesamowitą możliwość tworzenia stylizacji z ogromnej ilości produktów dostępnych na platformie. Całość zakończyła się ciekawymi dyskusjami – zdecydowanie można wydarzenie nazwać dużym sukcesem.

fot. mat. organizatora

WIOSENNE WARSZTATY STYLIZACJI Z ALLANI.PL

67


MASAŻ UJĘDRNIAJĄCY Azjatki od najmłodszych lat uczone są, jak dbać o skórę twarzy, szyi i dekoltu – miejsc, które najszybciej ulegają procesom starzenia. Jednym z codziennych rytuałów każdej Azjatki jest relaksujący masaż twarzy. Nakładając krem należy delikatnymi, okrężnymi ruchami rozmasować twarz, następnie lekko ją podszczypywać i oklepywać przez kilka minut. Taki masaż ma na celu rozluźnienie napiętych mięśni twarzy, które pracują przez cały dzień. UNIKANIE SŁOŃCA Słońce nie jest dobrym sprzymierzeńcem dla Twojej skóry. Niestety, jego promienie mają szkodliwy wpływ na kondycję cery oraz znacznie przyspieszają proces starzenia. Wysuszona skóra nigdy nie będzie wyglądać zdrowo, dlatego podczas słonecznych miesięcy stosuj nawilżające kremy z filtrem oraz staraj się unikać długotrwałego opalania. Trend jasnej, promiennej cery sprzyja temu rytuałowi, więc może warto zainwestować w plażowy kapelusz z dużym rondem. KUBEŁ ZIMNEJ WODY Woda to z kolei najlepszy przyjaciel naszej skóry. Dlatego pijmy przynajmniej półtora litra dziennie, zaczynając od szklanki wody z sokiem z cytryny. Co jeszcze? Badania dowodzą, że zimna woda poprawia jędrność skóry, dlatego dobre dla naszej urody oraz krążenia są zimne prysznice. Przerażające, ale na prawdę działa. Idąc tym

68

fot. pinterest fot. pinterest

AZJATYCKI SEKRET PIĘKNA

lifestyle

OPALONA SKÓRA POWOLI ODCHODZI DO LAMUSA. TREND NUMER JEDEN, KTÓRY ZAPEWNE POZOSTANIE Z NAMI PRZEZ KILKA SEZONÓW TO JASNA, ROZŚWIETLONA I NATURALNA SKÓRA. WBREW POZOROM JEDNAK NIE JEST TO EFEKT, KTÓRY UZYSKAMY W MGNIENIU OKA, ZWŁASZCZA JEŚLI NASZE GENETYCZNE DZIEDZICTWO OBDARZYŁO NAS CERĄ WYMAGAJĄCĄ NIEUSTANNEJ PIELĘGNACJI. JAK WIĘC WYGLĄDAĆ JAK MIRANDA KERR I NIE POPAŚĆ W DŁUGI KUPUJĄC NAJDROŻSZE KOSMETYKI ŚWIATA? RADY TRZEBA SZUKAĆ U POSIADACZEK NAJPIĘKNIEJSZEJ CERY – AZJATEK, KTÓRE UMIEJĘTNIE OSZUKUJĄ CZAS DZIĘKI WIECZNIE MŁODEMU WYGLĄDOWI SKÓRY. ZATEM JAKIE SEKRETY PRZEKAZAŁY IM PRABABKI?

samym tropem, zimna woda ma zbawienne działanie dla naszej cery, więc Azjatki traktują ją każdorazowo kilkudziesięcioma lodowatymi chluśnięciami. Efekt to napięta i lśniąca skóra twarzy. ODPOCZYNEK OD MAKIJAŻU Jak wiadomo, Japonki kochają makijaż i są mistrzyniami w wykorzystywaniu jego sekretów zmieniających rysy twarzy. Jednak każda z nich świadoma jest niekorzystnego wpływu podkładu czy pudru, które znacząco obciążają naszą skórę i utrudniają jej oddychanie. Dlatego przynajmniej raz w tygodniu praktykują dzień bez makijażu, zapewniający skórze odpoczynek od wszelkich, nawet mineralnych kosmetyków. ZDROWA DIETA Styl życia ma znaczący wpływ na kondycję naszej skóry. Ważne jest nie tylko odpowiednie nawodnienie i sport, ale także regularne i zdrowe odżywianie. Dieta bogata w ryby, owoce, warzywa oraz rośliny strączkowe sprawi, że nasza cera będzie rozświetlona, napięta i zdrowa. Azjatyckie menu to przede wszystkim produkty bogate w kwasy tłuszczowe oraz witaminy, a efektem takiego odżywiania jest skóra młoda i jędrna przez długie lata.

MALWA W


la mode

KOLEKCJA MAGDALENA KNITTER DLA ZAQUAD W BOUTIQUELAMODE.COM MARKI CORAZ CHĘTNIEJ PODEJMUJĄ WSPÓŁPRACĘ Z BLOGERKAMI. NA RYNKU CO RUSZ POJAWIAJĄ SIĘ KOLEKCJE, W KTÓRE SWÓJ WKŁAD MIAŁY AUTORKI NAJCIEKAWSZYCH I NAJPOCZYTNIEJSZYCH BLOGÓW MODOWYCH. DO TEGO GRONA DOŁĄCZYŁA WŁAŚNIE MAGDALENA KNITTER, AUTORKA BLOGA WWW.PASSION4FASHION.COM.PL, KTÓRA POŁĄCZYŁA SIŁY Z MARKĄ ZAQUAD, TWORZĄC AUTORSKĄ KOLEKCJĘ.   Za wyborem Magdaleny Knitter na współtwórczynię najnowszej wiosenno-letniej kolekcji marki stoi nie tylko świetne wyczucie stylu, ale również wiele sukcesów w związku z jej działaniami w świecie mody. W swoim rankingu „International Best-Dressed List Challenge”, czyli liście najlepiej ubranych ludzi na świecie, autorkę www.passion4fashion.com.pl umieścił prestiżowy magazyn „Vanity Fair”.   Przed oficjalną premierą, kolekcję zapowiadają dwa pierwsze modele. Płaszcz o ponadczasowym fasonie w pięknym szarym odcieniu, który z pewnością trafi w gusta wszystkich zwolenniczek klasycznych i zarazem niebanalnych rozwiązań. Efektywności dodają mu ciekawe detale - wykładany kołnierz oraz duże praktycznie kieszenie. Model wykonany został z wysokiej jakości wełny, podobnie jak elegancka spódnica, czyli drugi projekt zwiastującego kolekcję Magdalena Knitter for ZAQUAD. Tutaj z kolei, klasyczny krój urozmaicają ciekawe patki z przodu oraz rozcięcie uwydatniające nogi.    Płaszcz oraz spódnica szyte są na miarę, dzięki czemu klientki będą mogły wybrać rozmiar idealnie dopasowany do swojej sylwetki. Obie propozycje są już w sprzedaży na platformie internetowej www.boutiquelamode.com, a cała kolekcja dostępna będzie już lada moment. W ofercie znajdą się również limitowane serie, które zostaną wyprodukowane zaledwie w kilku sztukach.

69


trendy

Buty Hego’s / Kraków, Galeria Krakowska, ul. Pawia Portfel Max Mara Weekend / Mirage Biżuteria Bijou Brigitte

70

zdjęcie Robert Bednarczyk / Media Lounge stylizacja Agnieszka Bień


MŁODY ZDOLNY

ROH’AN

THINK OUTSIDER THE BOX” - TO ” ZDECYDOWANIE POWINNA BYĆ FILOZOFIA MARKI ROH’AN ZAŁOŻONEJ PRZEZ ROMANA MARCHEWKĘ. PO ROZMOWIE Z PROJEKTANTEM, PODZIWIAJĄC EFEKTY JEGO TWÓRCZEJ PRACY NIEWĄTPLIWIE MIAŁAM POCZUCIE, ŻE JEST TO MARKA INNE NIŻ WSZYSTKIE. KIEDY DOOKOŁA DOMINUJE DRES CZY WYROBY DRESOPODOBNE, MARCHEWKA POKAZUJE, ŻE ZE STYLEM MOŻNA, A WRĘCZ TRZEBA, EKSPERYMENTOWAĆ – ALE W GRANICACH DOBREGO SMAKU I STYLU.

Skąd wzięła się nazwa marki? Wymyślił ją projektant podczas studiów w Anglii. Jego zainteresowanie modą rozpoczęło się wcze-

śnie – już jako nastolatek zwracał uwagę na to, co noszą inni i wyłapywał ciekawie lub inaczej ubrane osoby. Dlatego też jego studia w Anglii były naturalną koleją rzeczy. Częściowo właśnie ten okres edukacji wpłynął na poczucie estetyki Romana Marchewki. Na uczelni nie narzucano mu konkretnego stylu, form i kierunku rozwoju, a wręcz zachęcano do wykreowania czegoś własnego. Zaangażowanie we własny rozwój, liczne nagrody i wyróżnienia w konkursach projektowych na pewno utwierdziły wszystkich w przekonaniu, że ten tok myślenia to przepis na sukces. Jakie są ubrania Roh’an? Marchewka proponuje świetnie skrojone sukienki, kombinezony, które podkreślają kobiecość i seksapil. Jego ubrania to połączenie elegancji i nieco rocko-

fot. mat. promocyjne

marka miesiąca

wego stylu „z pazurem”. Idąc również w ślady najlepszych nazwisk i marek świata mody, Marchewka poszerzył Roh’an na dwie linie: „gold” oraz trochę tańszą skierowaną do młodszych osób. Inspiracje do tworzenia czerpie ze wszystkiego, jednak podkreśla, że często pomysł wpada mu do głowy dopiero jak zobaczy materiał – fakturę i wzór, które pobudzą jego wyobraźnię. Marka ma niecałe dwa lata, a już jest dostępna w trzech miejscach w Polsce. Niewątpliwie będzie ich jednak przybywać, biorąc pod uwagę dotychczasowy rozwój, a także zaangażowanie i talent projektanta. To nazwisko na pewno trzeba zapamiętać, bo jeszcze nie raz o nim usłyszmy! ADA CYBULSKA

71


Projekty i realizacja Monika Wierzchowska (absolwentka Szkoły Artystycznego Projektowania Ubioru 2015) Zdjęcia Marzena Kolarz (Szkoła Kreatywnej Fotografii) Mua Ula Pyda Modelki Sasza O, Kasia B (Agencja Modelek i Promocji Mody Reklamex)

72


73


76


77


DNA:

ALEXANDER WANG A KAŻDY MOŻE SIĘ WYSTROIĆ I CZAROWAĆ, ALE TO JAK LUDZIE UBIERAJĄ SIĘ W SWOJE DNI WOLNE JEST NAJBARDZIEJ INTRYGUJĄCE.

- ALEXANDER WANG

78

lexander Wang jest tuż po trzydziestce i całe swoje życie podporządkował modzie. Jego brat wspomina jedynie krótki epizod, kiedy to latem 1993 roku Alexander został największym fanem „Spidermana”. Jednak prawdopodobnie i ta fascynacja wynikała jedynie z kolorowego kostiumu superbohatera. W wieku dziewiętnastu lat Alexander przeprowadził się do Nowego Jorku, aby zostać studentem szkoły projektowania. Po dwóch latach zdecydował się na założenie swojej pierwszej marki, która – aż trudno w to uwierzyć - opierała się na sprzedaży kaszmirowych swetrów ciągniętych przez miasto w walizce na kółkach.

fot. www.hm.com

moda


moda

fot. www.style.com

się prosta ekonomiczna zależność „skoro ludzie pragną czarnych ubrań, to dlaczego im ich nie dać”?

W 2007 roku po raz pierwszy wystawił swoją pełną kolekcję podczas Tygodnia Mody, która spotkała się z masową aprobatą - do tego stopnia, że młody projektant wygrał nagrodę Council of Fashion Designers of America oraz dwadzieścia tysięcy dolarów, które pozwoliły mu na rozkręcenie pierwszej linii torebek. Dwa lata później założył swoją markę T by Alexander Wang. W swoim drugim pokazie, na jesień-zimę, Alexander skupił się na nietypowym połączeniu kultury hip-hopu oraz francuskiego

szyku. Od zawsze hołdował modzie casualowej, a jego wiara w potęgę prostego T-shirtu oraz dżinsów, które mogą dorównać kreacji na wielką galę, zaprowadziła go na sam szczyt. Jest wierny prostocie, ale tej w mocnym i sportowym wydaniu. Stąd też geometryczne fasony, proste kroje i monochromatyczna paleta barw. Alexander kocha subtelne przezroczystości, podłużne linie i warstwy. W 2008 roku zasłynął z w pełni czarnej kolekcji. Inspiracją stała

W 2012 roku został dyrektorem kreatywnym w domu Balenciaga – stając się pierwszym projektantem od czasów kryzysu, który stoi na czele dwóch domów mody oraz pierwszym Amerykaninem zarządzającym francuskim domem mody. Gigantycznym sukcesem na całym świecie okazała się również jego zeszłoroczna kolekcja dla H&M. Projektant stale kursuje pomiędzy Nowym Jorkiem a Paryżem (choć nigdy nie nauczył się języka francuskiego). Jest pracoholikiem. Nawet podczas kolacji jego palce kreślą po serwetce. AGNIESZKA BIEŃ

79


FOTOFASHION BY GK 80

Top Simple Spodnie Simple Torebka Tous Walizki Wittchen Buty własność asystentki stylistki

Zdjęcia wykonane w przestrzeniach Galerii Krakowskiej z udziałem uczestników akcji „Przyłapani na modzie”. Modelki Anna Gajzler, Ewelina Pałajska, Kamila Grymek Model Paweł Janik Fot Robert Bednarczyk Stylizacja Monika Gąsiorek-Mosiołek Asystentki stylistki Agnieszka Bień, Ada Cybulska Makijaż Estée Lauder Galeria Krakowska, Ewelina Kościółek Fryzury Strefa Fryzur Galeria Krakowska, Dominika Czartoryska Produkcja PR Inspiration


Miejsce PasaĹź Galerii Krakowskiej Sukienka Peek and Cloppenburg Buty Gino Rossi Bluzka Peek and Cloppenburg Spodnie Peek and Cloppenburg Naszyjnik Bijou Brigitte Buty Venezia

81


82


Miejsce Deni Cler Modelka Bluzka Peek & Cloppenburg Spodnie Peek & Cloppenburg Buty Badura Pierścionek Bijou Brigitte Model Koszula Peek & Cloppenburg Sweter Peek & Cloppenburg Spodnie Peek & Cloppenburg Buty Venezia

83


Miejsce Carrefour Sukienka Simple Torebka Tous Buty Kazar

84


szybkie pieniądze na wakacje Masz pasję lub szalone pomysły? Podziel się kreatywnością i zarabiaj kasę. Zacznij już teraz

www.funjobo.com 85


lifestyle

CIEMNA COCO CHANEL MIAŁA KIEDYŚ POWIEDZIEĆ, ŻE „BYCIE KOPIOWANYM TO CENA SUKCESU”. JUŻ W DZIEWIĘTNASTYM STULECIU ROZWIJAJĄCE SIĘ FIRMY MUSIAŁY WALCZYĆ O SWOJE PRAWA DO ZYSKÓW Z PRODUKTÓW, KTÓRE NIEUSTANNIE KOPIOWANE BYŁY PRZEZ MAŁE, ALE BARDZO DOBRZE ZORGANIZOWANE GRUPY PRZESTĘPCZE. NAJDŁUŻSZĄ WOJNĘ Z PODRÓBKAMI TOCZY LOUIS VUITTON, KTÓREGO PIERWSZY I FLAGOWY PRODUKT – ELEGANCKIE KUFRY – KOPIOWANE BYŁY NIEMAL OD SAMEGO POCZĄTKU ISTNIENIA MARKI, A WIĘC OD PRZESZŁO STU PIĘĆDZIESIĘCIU LAT.

86

STRONA LUKSUSU


lifestyle

ORYGINAŁ LOUIS VUITTON

» logo LV rozmieszczone jest symetrycznie, a nie w przypadkowy sposób » szwy na obu rączkach są identyczne, bez żadnych skosów czy poszarpanych nitek » na zamkach znajdują się monogramy LV » litera „O” ma kształt okrągły, a nie owalny, » torebki z uchwytami w kolorze miodowym mają pomalowane szwy na czerwono » wnętrze torebki jest wyścielone jednym z opatentowanych przez firmę materiałów: » monogramy LV, szare płótno Trianon, płótno w czerwonobeżowe pasy, płótno w pasy o beżowym odcieniu, płótno Damier (przeplatana krata, występuje w różnych odcieniach) » forma, skóra, wykonanie oraz cena wskazuje na produkt o wysokiej wartości

S

zacuje się, że w 2014 roku wartość całego rynku podróbek wyniosła siedemset miliardów dolarów. Znaczna część tej kwoty przypada na rynek odzieżowy, który specjalizuje się w kopiowaniu najbardziej chodliwych towarów luksusowych domów mody. Towary sprzedawane na targach w Chinach, Japonii, Włoszech czy Meksyku są przykładem na różnorodność oraz zadziwiającą organizację tego rynku. Wbrew pozorom odpowiedzialność za powstanie skopiowanego produktu nie spoczywa na barkach targowego sprzedawcy. W niemal każdym przypadku jest on swego rodzaju pionkiem w zorganizowanej grupie o charakterze przestępczym, specjalizującej się w produkowaniu, a następnie rozpowszechnianiu podrobionych rzeczy. Jak twierdzą specjaliści zajmujący się terroryzmem, dochody z podrabiania towarów stanowią jedno z trzech głównych źródeł finansowania międzynarodowych grup terrorystycznych. Problem nielegalnego rynku wykracza więc daleko poza niewinne zakupy turystów pragnących doznać iluzji luksusu. Nie jest tajemnicą, że głównym rynkiem zbytu podrabianych towarów luksusowych jest Azja. Co ciekawe, ten sam kontynent jest także najbardziej dochodowym rynkiem dla największych domów mody. Jak to możliwe? W pierwszym wypadku odpowiedź jest oczywista: znaczna większość luksusowych marek posiada swoje szwalnie właśnie w Azji, minimalizując koszty produkcji. Jednak właściciele tych zakładów nieraz grają na dwa fronty i obok legalnej produkcji prowadzą tą, która odpowiedzialna jest za podróbki. Czasem działają na własną rękę, a czasem pracują dla wspomnianych już zorganizowa-

nych grup przestępczych. Innym problemem jest fakt, że na przykład w Chinach nie ma jasno określonego prawa autorskiego, ani też nigdy nie rozwinęła się tu tradycja zastrzegania znaków czy projektu produktów. Drugie oblicze Azji, odpowiedzialne za największy zbyt luksusowych produktów na rynku, wynika między innymi z szybkiego procesu bogacenia się społeczeństw azjatyckich, przede wszystkim Chin i Japonii. Dodatkowo, jak ujawniły badania, mentalność tych społeczeństw skłania do szybkiego i efektownego reagowania na reklamy oraz wszelkiego rodzaju zabiegi mające na celu skłonienie klienta do dokonania zakupu. Problem kopiowania projektów największych domów mody nie ogranicza się jedynie do sprzedawania podróbek na zatłoczonych placach największych miast na świecie. Dotyka on także popularnych sieciówek, z hiszpańską Zarą na czele, która poprzez swoje działania daje (a nawet rozpowszechnia) przyzwolenie na nieraz bezczelne kopiowanie cudzych projektów. Winą za rozwój rynku podróbek obarczyć należy jednak nie tylko zorganizowane grupy przestępcze, czy modne sklepy, lecz również po części samych projektantów, którzy znacząco zawyżają marże i końcowe ceny produktów. W ten sposób osoby łaknące namiastki luksusu często sięgają po perfekcyjne kopie, niemal niczym nie różniące się od oryginałów. No, oczywiście poza ceną i luksusem samym w sobie. MALWA W

87


ludzie

MATEUSZ SUDA, ILUSTRATOR MODY: „Kopia a inspiracja to temat długi jak rzeka. Jako osoba, która oscyluje w modzie w różnych dziedzinach artystycznych często mam dylemat, czy tworząc dany projekt miał on już jakiś wcześniejszy odpowiednik. Nie będę mydlił oczu, każdy z twórców ma egocentryczne nastawienie do swojej pracy. Myślimy, że jesteśmy prekursorami w swojej profesji. Wszystko jednak zależy od nas i naszej ambicji. Tworząc czasem projekty komercyjne dla marek, muszę uwzględnić dane trendy i brać pod uwagę „co się sprzeda”. Dostaję specjalne moodbordy z inspiracjami. Często w procesie twórczym słucham muzyki, obserwuję moich „guru” i ich dzieła. W moim odczuciu kopia jest niedopuszczalna. Zawsze staram się, by dany projekt był mój i odzwierciedlał mnie. Jednak jest wielu ilustratorów, którzy mają podobny styl bądź estetykę. I tak znowu zataczamy krąg w tych rozważaniach. Granica między kopią a inspiracją jest cienka. Podobno trzeba zmienić 1/5 część projektu, by stał się on inspiracją. Myślę, że ważne jest to, by tworzyć swój styl i bycie oryginalnym, jednak pamiętać o tym, że nie jesteśmy diamentem wśród innych i zawsze znajdzie się jakieś podobieństwo w projektach”.

INSPIRACJA KIEDY JESZCZE

...A NAWET JEŚLI KOPIUJEMY – CZY FAKTYCZNIE JEST W TYM COŚ ZŁEGO? PYTANIE ZADALIŚMY TYM, KTÓRZY NAD TĄ CIENKĄ GRANICĄ ZASTANAWIAJĄ SIĘ W SWOJEJ PRACY NIEMAL KAŻDEGO DNIA.

88

A KIEDY JUŻ KOPIA?


ludzie

DANIEL RÓŻANA, STARSZY STYLISTA FRYZUR MANIEWSKI:

„Mam wyjątkową pracę, która motywuje mnie do tworzenia nowego wizerunku wielu osób. Oprócz kreatywności, która ujawnia się w postaci świeżych pomysłów na stylizacje, bardzo ważna jest inspiracja. Czerpanie z niej jest istotne, ale i niebezpieczne. Zaczerpnięte pomysły nigdy nie mogą w stu procentach odzwierciedlać czyjejś pracy. Przy tworzeniu wizerunku kieruję się wieloma bodźcami, takimi jak architektura, muzyka czy matka natura. Prace, projekty czy twórczość innych artystów z mojego rzemiosła oglądam „przez palce”. Nawet najmniejszą inspirację czy elementy stylizacji staram się zmienić. Podszczypuję je tak, żeby zaczerpnąć element cięcia czy koloru i wykorzystać go do tworzenia własnej fryzury. Unikam także kopiowania czy tworzenia fryzur z gazet oraz katalogów, gdy nie są one kompatybilne z rysami twarzy czy strukturą włosów mojej klientki. Chodzi o to, by wyjść do niej z własną inicjatywą. Wierne odzwierciedlanie cudzych prac lub inspiracji nigdy mnie nie wzmocni. Moja praca wyraża mnie, a ja wyrażam swoją osobę poprzez moje pomysły. Dążę do tego, aby to, co robię było moje, bo plagiat nigdy jeszcze nikomu nie pomógł”.

SYLWIA ZARĘBA, AUTORKA BLOGA SHINYSYL.COM: „Blogi modowe powstały między innymi po to, aby osoby nie mające pomysłów lub nie umiejące zestawiać ze sobą ubrań miały gotowe rozwiązania. Wydaje mi się, że jeżeli czytelnicy piszą, że tak bardzo spodobało im się dane połączenie i kupili te same rzeczy lub stworzyli podobną stylizację z ubrań już posiadanych, to jest to tylko i wyłącznie powód do radości. Z kolei inspiracji pomiędzy samymi blogerkami trudno się doszukiwać. W czasach, kiedy z każdego miejsca mamy dostęp do sklepów internetowych, a w galeriach handlowych sklepy są w większości takie same istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że dziewczyny prowadzące blogi ubiorą się podobnie. Nie widzę w tym żadnego problemu. Często jest to zwykły przypadek. Przynajmniej mam taką nadzieję, bo zakładanie bloga (i to nie tylko modowego, ale też z dowolnej innej dziedziny) bez posiadania własnych pomysłów mija się z celem. Jeżeli natomiast ktoś kopiuje autorski tekst, co niestety również w blogosferze się zdarza, to jest to nie do przyjęcia”.

KAROLINA SABAŁA, AUTORKA BLOGA SOINCARMEL.COM: „Według mnie oddzielenie od siebie tematu inspiracji od kopiowania jest bardzo trudne. To jasne, że twórca, artysta czy projektant czerpie natchnienie z otoczenia, ale coś nawiązującego w sposób bezpośredni do innego przedmiotu nie zawsze musi być kopią. Od kilku lat prowadzę swojego bloga. Układanie stylizacji i innych treści można nazwać pracą twórczą. W środowisku blogerek powielanie tych samych pomysłów to standard i chyba wszyscy zaczęli przymykać na to oko – dla mnie to i tak tylko inspiracja. Od pewnego czasu nazywa się nas „manekinami z sieciówek”, bo nasze stroje nie różnią się od sklepowych wystaw – jednak jak można inaczej założyć białą, letnią sukienkę niż do sandałków? To typowe połączenia i modele, więc w żadnych wypadku nie nazwałabym tego kopią. Według mnie ta bardzo cienka granica to kwestia indywidualna, zależy jakie były intencje autora i na czym się wzorował. W modzie co sezon pojawiają się nowe trendy, więc to jasne, że będziemy mieć podobne pomysły na interpretację podobnych elementów”.

89


fot. www.momastudio.pl

fot. www.momastudio.pl

lifestyle

BOHO WNĘTRZE W STYLU

MODA I ARCHITEKTURA WNĘTRZ – MOJE DWIE

NAJWIĘKSZE PASJE, KTÓRE PO LATACH SUKCESYWNEGO ROZWIJANIA STAŁY SIĘ TAKŻE ZAWODEM. OBSERWUJĄC Z UWAGĄ TE DWA ODRĘBNE ŚWIATY NIE SPOSÓB NIE TYLKO KIERUNEK ROZWOJU JEST TOŻSAMY, ALE I TRASY WIELOKROTNIE SIĘ DZIŚ KRZYŻUJĄ.

Ewelina Pałajska

fot. www.wgsn.com

fot. Robert Bednarczyk / Media Lounge

fot. www.fashionisers.com

ZAUWAŻYĆ ICH WZAJEMNYCH RELACJI – WSZAK NIE

90


fot. tpbpn.com

fot. www.pinterest.com

fot. www.momastudio.pl

lifestyle

fot. www.gasjeans.com

O

statnimi czasy granice zdają zacierać się jeszcze bardziej – w dobie wszechobecnej wymiany informacji trudno polemizować ze stwierdzeniem, że w pojęciu designu sensu largo, mieści się już nie tylko moda i sztuka, ale także wzornictwo przemysłowe i architektura wnętrz. Projektanci coraz częściej decydują się rozszerzyć swoje pole działania na obiekty użytkowe czy przedmioty wyposażenia wnętrz – normą staje się otwieranie przez wielkie domy mody działów decor:  Missoni, Giorgio Armani, Ralph Lauren, a w Polsce Maciej Zień.   Niewątpliwie wzbogaca to architekturę wnętrz swoistą wrażliwością estetyczną krawców, którzy z kolei wzmagają swą kreatywność, w związku z podjętymi wyzwaniami. Wynikiem tego jest uwrażliwiony klient, który dziś oczekuje od producentów mebli kolaboracji z utalentowanymi osobami ze świata mody lub inspiracji tymże. Dlatego wybieg jest jednym z pierwszych miejsc, które projektanci mebli obserwują przy tworzeniu nowych kolekcji – czerpią z tkanin, kolorów, trendów, wpływów kulturowych, które były inspiracją krawców. Oczywiście trendy w architekturze nie zmieniają się tak szybko jak w modzie, jednak granice są coraz płynniejsze, a projektanci odważniejsi. Faktem jest, że moda zatacza koło. W tym sezonie wszystko, począwszy od ubrań, a skończywszy na akcesoriach wnętrzarskich nawiązuje do lat 60. i 70.

Oglądając tegoroczne pokazy Roksandy Illincic, Chloe, Matthew Williamson’a mogliśmy zauważyć styl vintage w nowym wydaniu. Odważne kolory, koronki, plisy oraz kwieciste wzory nawiązujące do szalonych lat 70., a także geometryczne i minimalistyczne formy lat 60. królowały na wybiegu. Architekci wnętrz oraz projektanci mebli nie pozostali w tyle. Zainspirowani kierunkiem obranym przez przemysł mody wprowadzili do naszych wnętrz cząstkę tamtych lat.   Spójrzmy chociażby na najnowszą kolekcje mebli firmy Furniko. Seria Astero, swoją czystą formą i obłymi kształtami wygląda, jakby była wręcz wyrwana z tamtych czasów. Warszawska grupa projektowa Wooow proponuje nam fenomenalny design mebli nawiązujący do lat 60., a patchworkowe krzesła i fotele są hitem tego sezonu. Jednym słowem styl boho zagościł w naszych domach.   Choć tak naprawdę nigdy nie odszedł – jeans w tym roku powrócił ze zdwojoną siłą. Tym razem jednak w bardziej luksusowym wydaniu. Domy mody, takie jak Kenzo, Stella Mccartney, Fendi doceniły po raz kolejny materiał, który tej wiosny powinien znaleźć się nie tylko w naszych szafach, ale również we wnętrzach naszego domu. Jeansowe poduszki, narzuty w zestawieniu ze skórzaną kanapą, nadadzą wnętrzu nietuzinkowy wygląd, a kolor niebieski doda głębi nawet niewielkiej przestrzeni. Co ważniejsze, żeby być na czasie wcale nie musimy wydawać pieniędzy. Chyba każdy z nas ma w szafie parę jeansów, których nie nosi. Wystarczy kilka ostrych cięć i sami możemy stworzyć oryginalne akcesoria do naszego mieszkania.   Zdarza się, że sugeruję swoim klientom, aby przed rozpoczęciem remontu przejrzeli swoje szafy i zorientowali się, jakie kolory, materiały, wzory, dominują w ich garderobie, bo tak naprawdę dom powinien odzwierciedlać styl właściciela. Poza tym dobra stylizacja sprawdzi się jednocześnie w obu przypadkach.   EWELINA PAŁAJSKA 

91


trendy

WET LOOK

N

IEKTÓRE TRENDY W MAKIJAŻU WYGLĄDAJĄ TAK CIEKAWIE, ŻE NOSZENIE ICH NA CO DZIEŃ BYŁOBY NIEZWYKŁĄ PRZYJEMNOŚCIĄ. TAK JEST Z TZW. MOKRYM MAKE-UPEM. W TAKOWYM MOŻEMY SPRAWIĆ, ŻE WSZYSTKO BĘDZIE „WET” - SKÓRA, OCZY, USTA – ALBO POSTAWIĆ NA JEDEN ELEMENT PRZYKUWAJĄCY WZROK MOKRYM POŁYSKIEM. NA SKÓRZE WYSTARCZY PODKŁAD O WILGOTNYM WYKOŃCZENIU (NP. MAC – FACE&BODY) I KREMOWY RÓŻ LEKKO WKLEPANY OPUSZKAMI PALCÓW. USTA – TO DOPIERO PROSTE! BŁYSZCZYK BEZ DROBINEK, ALE ZA TO Z EFEKTEM ODBIJAJĄCYM ŚWIATŁO, NICZYM SZKŁO. A OCZY? Jeśli chodzi o oczy, jest kilka patentów, żeby uzyskać pożądany efekt. Jednak należy pamiętać, że ten mokry look nie jest długotrwały. Kremowe, kleiste konsystencje nie wytrzymają nam na oczach przez cały dzień. Mogą delikatnie zbierać się w załamaniu. Plusem jest fakt, że jest to najprostszy i najszybszy makijaż. Na oko nakładamy jeden kolor, niezbyt wyrazisty, jakby rozmyty. „Rozciągamy” go na całą ruchomą powiekę. Pamiętajmy, aby warstwa nakładanego kosmetyku była jak najbardziej delikatna. Jakim produktem uzyskamy efekt „wet look”? Może to być specjalny gloss do powiek, który trzyma się stosunkowo długo jak na taką konsystencję. Moim patentem jest też 92

delikatne rozsmarowanie zwykłej szminki, o kremowej konsystencji i delikatnym odcieniu. Daje to niesamowity, bardzo świeży efekt. Jeśli chcemy podkręcić kolor, użyjmy tej delikatnie różowej bądź pomarańczowej. Opcjonalnie możemy wykorzystać błyszczyk, który nosimy w torebce. Byleby nie był zbyt rzadki i lejący. Taka konsystencja niekiedy powoduje, że tusz może się przemieścić w inne miejsce na powiece niż rzęsy. Dlatego po prostu najlepiej użyć wodoodpornego. Jeśli stawiamy na mokre oko, to skórę zostawmy naturalną, delikatnie pokrytą podkładem, o półmatowym wykończeniu. Na policzkach wystarczy odrobina bronzera lub naturalnego różu. Usta to kwestia naszych upodobań, albo podkreślimy je nieco mocniej, albo zostawimy na nich delikatny, pastelowy kolor. „Wet look”, nie do końca perfekcyjny, świetnie sprawdzi się na popołudniowo-wieczornym beach party. A lato zbliża się wielkimi krokami, dlaczego zatem nie spróbować czegoś nowego, niekonwencjonalnego… KAROLINA CIOCHOŃ


uroda

REDAKCJA LOUNGE MAGAZYN TESTUJE! RYTUAŁY OWOCOWE TO CZTERY NOWE LINIE KOSMETYKÓW, KTÓRE ŁĄCZĄ W SWOICH FORMUŁACH SKUTECZNOŚĆ DZIAŁANIA EKSTRAKTÓW ROŚLINNYCH ORAZ ŚWIEŻE ZAPACHY. JAK WIADOMO AROMATERAPIA MA ZBAWIENNY WPŁYW NA POPRAWĘ SAMOPOCZUCIA. SPRAWDZIMY JAK KOSMETYKI OCENIAJĄ: ŁĄCZĄCA FUNKCJĘ ZASTĘPCY REDAKTORA NACZELNEGO I REDAKTORA DZIAŁU MODA I URODA - MONIKA GĄSIOREK-MOSIOŁEK I AGNIESZKA SOCHACKA - SPECJALISTKA DS. MARKETINGU I REKLAMY.

AGNIESZKA SOCHACKA: Rytuały oparte zostały na czterech aromaterapeutycznych zapachach: melonowym, porzeczkowym, herbacianym oraz ananasowym; każdy zapach odpowiada innemu działaniu kolejno - ujędrniającemu, wzmacniającemu, detoksykującemu i rozświetlającemu. Wszystkie kosmetyki Organique charakteryzuje tzw. safe formula - czyli starania o jak największą przyjazność dla skóry i natury. Ja wybrałam linię herbacianą (detoksykującą) na którą składa się żel myjący o bogatej konsystencji dla każdego rodzaju skóry. Żel posiada bardzo delikatną formułę myjącą, nasyconą naturalnymi drobinkami peelingującymi; puszysty mus do każdego rodzaju skóry i aksamitna maska do pielęgnacji każdego rodzaju cery. Wszystkie produktu pachną orzeźwiającą zieloną herbatą. Produkty z naturalnymi składnikami polecane są do codziennego stosowania (maska 2-3 razy w tygodniu). Wg. producenta skóra po zabiegu jest zdetoksykowana, odzyskuje blask, witalność, pozostaje promienna i pachnąca.

MONIKA GĄSIOREK-MOSIOŁEK: Wybrałam rytuał melonowy. Wg producenta to linia kosmetyków dedykowana kobietom, którym zależy na ujędrniającym działaniu. Wsród składników aktywnych znajdziemy m.in. czerwone algi wapienne, ekstrakt z melona, glicerynę roślinną, kwas fitowy, kwas mlekowy, witaminę E w mikrokapsułkach i wiele innych. Składy tych kosmetyków jak najbardziej zachęcają do użycia. Podobnie jak bezpieczna formuła, szczególnie przy wrażliwej skórze. Linia składa się z żelu myjącego o bogatej konsystencji dla każdego rodzaju skóry. Żel posiada bardzo delikatną formułę myjącą, nasyconą naturalnymi drobinkami peelingującymi; puszysty mus do każdego rodzaju skóry i aksamitna maska do pielęgnacji każdego rodzaju cery. Wszystkie produkty pachną soczystym melonem. Produkty z naturalnymi składnikami polecane są do codziennego stosowania (maska 2-3 razy w tygodniu). Wg. producenta skóra po zabiegu odzyskuje blask, pozostaje jędrna, jedwabista i zmysłowo pachnąca.

MOJA OPINIA: Opakowania poszczególnych kosmetyków są standardowe, podobne do większości lepszych marek występujących na rynku. Konsystencja żelu peelingującego jak dla mnie trochę zbyt rzadka, ale kosmetyk pomimo tego nie spływa i dobrze oczyszcza skórę. Zarówno maska, jak i mus do ciała mają kremową, nietłustą formę, którą bardzo lubię ze względu na życie w biegu. Skóra po zabiegu w dotyku jest bardzo gładka, jakby zrelaksowana, długo utrzymuje się na niej zapach i uczucie rześkości. Zarówno balsam, jak i maska dobrze nawilżają skórę i pozostawiają na niej uczucie komfortu. Myślę, że ich zapach przypadnie do gustu większości kobiet i spodoba się również ich mężczyznom. Ten komplet oprócz właściwości pielęgnujących jest dobrym pomysłem na prezent dla bliskiej osoby.

MOJA OPINIA: Pierwszą rzeczą na którą zwróciłam uwagę był delikatny i zupełnie “niechemiczny” zapach melona. Dotychczas unikałam owocowych kosmetyków, bo byłam przyzwyczajona do ich długo utrzymujących się i zbyt intensywnych zapachów - tutaj pozytywne zaskoczenie! Kolejnym plusem serii są konsystencje - bardzo odżywcze, świetnie pielęgnujące skórę, a jednocześnie dobrze wchłaniające się i nietłuste. Ale przejdźmy do najważniejszego - ujędrnienia skóry. Seria pozwala na stworzenie aromatycznego, delikatnie ujędrniającego i skutecznego domowego rytuału. Zapobiega wiotczeniu i utracie jędrności skóry, zwiększa elastyczność. Zdecydowanie poleciłabym tę serię, także ze względu na soczyste kolory i eleganckie opakowania.

Żel peelingująco-myjący Body Scrub Wash - 7/10 Mus do ciała Mousse - 9/10 Maska do twarzy Face Mask - 8/10

Żel peelingująco-myjący Body Scrub Wash - 8/10 Mus do ciała Mousse - 9/10 Maska do twarzy Face Mask - 7/10


bądź fit z Adą Palką

TWÓJ KIESZONKOWY

ATLAS TRX DNI STAJĄ CORAZ DŁUŻSZE I CIEPLEJSZE. TO DOSKONAŁA OKAZJA, ABY WYJŚĆ Z DOMU I ZROBIĆ COŚ DOBREGO DLA SWOJEGO CIAŁA. PEWNIE ZDARZA CI SIĘ ZASTANAWIAĆ, JAKI RODZAJ AKTYWNOŚCI NA ŚWIEŻYM POWIETRZU OKAŻE SIĘ TYM NAJCIEKAWSZYM – I NAJCZĘŚCIEJ WYBIERASZ WÓWCZAS ROLKI, ROWER LUB BIEGANIE. TO OCZYWIŚCIE BARDZO DOBRZE, NATOMIAST ABY UNIKNĄĆ NUDY I ZNIECHĘCENIA WARTO SPRÓBOWAĆ CZEGOŚ NOWEGO, CO NIE POZWOLI WKRAŚĆ SIĘ NUDZIE, MONOTONNI I ZNIECHĘCENIU. MOJĄ PROPOZYCJĄ JEST TRENING W ZAWIESZENIU NA TAŚMACH TRX SUSPENSION TRAINER. JEST TO JEDNA Z MOICH ULUBIONYCH METOD TRENINGOWYCH. W CZASIE ĆWICZEŃ WYKORZYSTUJESZ JEDYNIE MASĘ WŁASNEGO CIAŁA, PRZEZ CO JEST ONA BEZPIECZNA I DOSTĘPNA DLA KAŻDEGO. TY RÓWNIEŻ MOŻESZ Z NIEJ SKORZYSTAĆ, WYSTARCZĄ CHĘCI I PODSTAWOWA WIEDZA.

TROCHĘ HISTORII Prekursorem tego rodzaju treningu jest amerykański komandos Randy Hetrick, który chciał zadbać o odpowiednie przygotowanie fizyczne żołnierzy. Szukał sprzętu, który zajmowałby mało miejsca, a jednocześnie jest łatwy w użyciu. Trzeba przyznać, że ta sztuka mu się udała, bo ćwiczenia przy użyciu taśm TRX wzmacniają, stabilizują i poprawiają ogólną kondycję organizmu.

TWÓJ KIESZONKOWY TRENING: Wykonujesz 5 serii po 3 ćwiczenia. Czas każdego ćwiczenia wynosi 30”. Przerwa między seriami wynosi 30”.

DLACZEGO WARTO WYBRAĆ TEN RODZAJ TRENINGU? 1. Jest ukierunkowany na wiele partii mięśniowych. 2. Poprawia ogólną sprawność. 3. Kompleksowo działa na cały układ ruchu. 4. Możesz wykonywać ćwiczenia wszędzie, gdzie tylko istnieje możliwość zamocowania taśmy. 5. Sprzęt jest lekki i łatwy w przenoszeniu. 6. Stabilizuje ciało i angażuje do pracy mięśnie głębokie. Mam nadzieję, że obudziłam Waszą ciekawość i od i jutra włączycie ten sprzęt do Waszego planu treningowego.

ZAPRASZAM NA: WWW.TRENER.KRAKOW.PL WWW.FACEBOOK.COM/TRENERPERSONALNYADRIANNAPALKA WWW.INSTAGRAM.COM/ADAPALKA

94

TRX LOW ROW Pozycja wyjściowa – złap uchwyty wyprostowanymi ramionami, odchyl ciało w tył, wyrzuć nogi w przód. Ruch – wykonaj przyciąganie uchwytów do klatki piersiowej, łokcie blisko talii. TRX SQUAT ROW Pozycja wyjściowa – złap uchwyty, przyciągnij do klatki pierwszej, odchyl się lekko w tył, stopy na szerokość bioder. Ruch- wykonaj przysiad z jednoczesnym wyprostem ramion. TRX SPRINT Pozycja wyjściowa – obróć się tyłem do punktu zawieszenia,uchwyty trzymaj na wysokości klatki piersiowej, taśmy pod pachami. Ruch – wykonaj wysokie unoszenie kolan (sprint w miejscu).


miejsca

Karolina Sztejn fryzjer, stylista Moss Hair

CZAPKI Z GŁÓW! WIOSNA ZAWITAŁA DO NAS, ROZPIESZCZA PIĘKNĄ POGODĄ, BŁĘKITNYM NIEBEM I SŁOŃCEM. TO DOSKONAŁY CZAS NA REGENERACJĘ I ODŚWIEŻENIE WIZERUNKU. IDEALNY ABY ZADBAĆ O WŁOSY, KTÓRE PO OKRESIE ZIMOWYM WYMAGAJĄ ODPOWIEDNIEJ PIELĘGNACJI. WZROSTOWI ZDROWYCH I PIĘKNYCH WŁOSÓW SPRZYJAJĄ ZABIEGI GABINETOWE. SWOIMI PORADAMI DZIELI SIĘ Z NAMI KAROLINA SZTEJN, STARSZY STYLISTA FYZUR Z CENTRUM URODY MOSS W KRAKOWIE.

Zabiegi pielęgnacyjne dedykowane skórze głowy i włosom są tak samo ważne, jak zabiegi pielęgnacyjne skóry twarzy czy całego ciała. W Moss możemy wybierać z wachlarza zabiegów które dostosowujemy do indywidualnych potrzeb włosów osób odwiedzających nasz salon. W diagnozie pomagają badania włosów i skóry głowy za pomocą mikrokamery, które można tu wykonać. Aby włosy odzyskały energię i blask, rosły piękne, lśniące i zdrowe, należy dobrze oczyszczać skórę głowy. W pozbyciu się zanieczyszczeń biologicznych i chemicznych pomogą zabiegi Detoxyfying lub Puryfying. Zabieg Nourishing z keratyną pomaga w odbudowie włosa, a zabiegi OIL Lotion zapewniają doskonałe nawilżenie. Korzystanie z zabiegów w gabi-

necie pozwala na użycie sauny do włosów, dzięki czemu włosy lepiej wchłaniają substancje i składniki aktywne znajdujące się w preparatach. Wiosna to doskonały czas na metamorfozy, zmiany fryzur czy koloru włosów. Profesjonalne preparaty do pielęgnacji, stylizacji i koloryzacji zapewniają włosom doskonały wygląd i kondycję, a także ochronę przed wysokimi temperaturami i słońcem.

Moss ul. Prochowa 9 Kraków www.moss.krakow.pl

95


fo t . b e h a

nce.

n et

cafeteria

LEK NA PMS

Lekarze łamią sobie głowy nad wymyśleniem lekarstwa na PMS – zespół napięcia przedmiesiączkowego. Syndrom daje się we znaki nie tylko kobietom, ale także wszystkim będącym w pobliżu mężczyznom. Jak złagodzić objawy? Oczywiście lodami! Na ciekawy pomysł wpadł Parker Jones – projektant z Teksasu, który stworzył lody „rozumiejące” kobiece nastroje, w pudełkach z napisami „Chyba umieram”, „Nie podchodź!” i „Potrzebuję więcej!”. Etykiety opatrzone są wiadomością „Otwierać tylko w bardzo ciężkich przypadkach”. Nawet jeśli nie rozwiążą problemu, na pewno poprawią humor.

CO TO SĄ GUMPIZMY? „Run, Forrest, run!” – brzmi znajomo? Chyba wszyscy kojarzymy uroczego, upośledzonego umysłowo Gumpa – mistrza ping ponga, bohatera wojny w Wietnamie, właściciela dochodowej firmy zajmującej się połowem krewetek. Gumpizmy to mądrości wymyślone przez Foresta. Jeśli jesteście fanami książki, czy filmu na pewno znacie cytat o pudełku czekoladek, ale i parę innych...: JEŚLI NIE POTRAFISZ ŚPIEWAĆ ŁADNIE, ŚPIEWAJ GŁOŚNO. NIE LIŻ NICZEGO, CO SIĘ KLEI DO JĘZYKA. KIEDY IDZIESZ DO ZOO, ZAWSZE BIERZ Z SOBĄ COŚ DLA ZWIERZĄT – NAWET JEŻELI WSZĘDZIE WISZĄ TABLICZKI Z NAPISEM NIE KARMIĆ... NA PEWNO NIE POWIESIŁY ICH ZWIERZĘTA. JEDZ ZUPĘ POWOLI. BO CI SIĘ ZROBI POWÓDŹ W BRZUCHU.

fot. mariustudor.com

NAWET JEŻELI JESTEŚ IDIOTĄ, STARAJ SIĘ NIE BYĆ GŁUPI. A JEŚLI KTOŚ CI ZARZUCA APATIĘ I IGNORANCJĘ, ODPOWIEDZ: MOŻE... NIE WIEM... CO MNIE TO OBCHODZI?.

NA PODUSZKI Świat zwariował na punkcie okładania się puchowymi poduszkami. Moda na miejskie poduszkowe bitwy dotarła w tym roku do Polski. Kraków, Poznań, Trójmiasto, Warszawa i Wrocław dołączyły do akcji International Pillow Fight Day. Tęsknimy za dzieciństwem, chcemy

96

się zabawić czy wyładować napięcie? Uczestnicy chwalą pomysł, fotografowie zacierają ręce. Chyba tylko służbom porządkowym nie uśmiecha się taka zabawa.


3


4

lounge | No 71 | maj'15  

The CHINATOWN Issue. Wysokiej jakości magazyn lifestyle'owy. Bezcenny. High quality lifestyle magazine. Priceless