Page 1

bezcenny

65

#

www.loungemagazyn.pl

pazdziernik'14 ISSN 1899-1262


wstęp

GUILTY PLEASURES ISSUE

T

ak to już jest, że przyjemność i grzech to duet stary jak świat – nierozerwalny i doskonały, nawet jeśli bywa nieco destrukcyjny... Z początkiem jesieni grzeszymy jeszcze chętniej – w końcu trzeba sobie jakoś umilać te szarobure dni, które w zastraszającej ilości wciąż przed nami! Umilamy je sobie zatem Wielkim Żarciem (polecamy niezwykle inspirujący wywiad z chłopakami z bloga Gotowanie z Pasją i artykuł o niesamowitych potrawach, które można wyczarować z... ziemniaka) czy imprezami (tu robi się jeszcze goręcej niż latem, żegnamy kulturalny sezon ogórkowy, witamy wysyp ambitnych festiwali – przed nami Unsound i Warszawski

REDAKTOR PROWADZĄCA

NATALIA CZEKAJ

Festiwal Filmowy – czy świetnie zapowiadających się koncertów – do Krakowa przybywa Michael Bublé, do Warszawy – FKA twigs, do Łodzi – Lenny Kravitz). A skoro już o imprezach mowa, warto przeczytać również efekty naszego dochodzenia w sprawie klubowego trendu „girl power”, czyli o didżejkach, które w świecie zdominowanym przez mężczyzn od niedawna szturmem podbijają światową scenę muzyczną – czy to za sprawą potężnego talentu, nazwiska Hilton w dowodzie czy też dość wyróżniającej się w tym środowisku metryki (DJ Wika ma 74 lata i jest rozchwytywana!). Kolejny dowód, że na spełnianie marzeń nigdy nie jest za późno.

Zaszywamy się też oczywiście (chyba jeszcze chętniej niż zwykle) w tych mniej kulturalnych galeriach. Do swojej słabości do nietypowych ciuchów i oryginalnej biżuterii przyznaje się nam tym razem Paulina Smaszcz-Kurzajewska. Żeby nie było tak kolorowo, Bartłomiej Szafrański wytyka nam grzechy główne w pielęgnacji skóry, radząc przy okazji co robić, by tej jesieni wyglądać lepiej niż kiedykolwiek. Bawmy się zatem i grzeszmy – ale zawsze pięknie i z klasą! ;)

WSPÓŁPRACA: Agnieszka Bień, Karolina Cichoń, Ada Cybulska, Sylwia Kotlewska, Olivia Kłusek, Agnieszka Majksner, Ada Pałka, Ewa M. Pawłowska, Adrian Suszczyński, Bartłomiej Szafrański, Michał Sztorc, Michał Zębik REDAKCJA:

ILUSTRACJE: Magdalena Żmijowska www.magdalenawolan.pl redaktor naczelny / reklama

reklama

Wydawca: MEDIA LOUNGE S.C. Redakcja Lounge Magazyn ul. Romanowicza 4/509, Kraków info@loungemagazyn.pl | tel. (12) 633 77 33

Agnieszka Sochacka agnieszka.sochacka@loungemagazyn.pl

bezcenny

65

#

Natalia Czekaj natalia.czekaj@loungemagazyn.pl

kultura | sztuka | wydarzenia | lifestyle | moda | uroda | zdrowie | gadżety | design

Michał Adamiec

michal@loungemagazyn.pl

redaktor działu Kultura

...bo jakość ma znaczenie

grafika / skład

www.loungemagazyn.pl

październik

65

redaktor działów Moda

Monika Gąsiorek-Mosiołek monika@loungemagazyn.pl

pazdziernik'14 ISSN 1899-1262

OKŁADKA

Photographer Mateusz Bral/SPP Models Michał Sadowski/United For Models, Paulina Cybulska/NEVA Models Stylist Robert Łosyk Make up Vika May Hair Andżelika Wojczyszyn Suit Karl Lagerfeld

Poglądy zawarte w artykułach i felietonach są osobistymi przekonaniami ich autorów i nie zawsze pokrywają się z przekonaniami redakcji Lounge. Redakcja nie odpowiada za treść reklam i ogłoszeń. Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych i zastrzega sobie prawo do skracania i przeredagowywania tekstów. Publikowanie zamieszczonych tekstów i zdjęć bez zgody redakcji jest niezgodne z prawem.

SPROSTOWANIE W związku artykułem zamieszczonym w „Lounge Magazyn” z września 2014 r. w artykule „Superbohaterowie ze Streetwearowej Krainy” na stronach 78-79 zostały umieszczone zdjęcia bez podpisu autora. Autorem wyżej wymienionych zdjęć jest Mateusz Kamiński - dziennikarz, designer, bloger, reżyser, właściciel domu mediowego METYOU (http://www.metyou.pl/). Przepraszamy za pomyłkę.

4

lounge ...bo jakość ma znaczenie


BUY SELL SWAP AND GET SOCIAL IN ONE PLACE weardrobe.pl WEARDROBE.PL TO NOWY PORTAL SPRZEDAŻOWOSPOŁECZNOŚCIOWY, KTÓRY ŁĄCZY PROJEKTANTÓW, BLOGERÓW, VINTAGE HUNTERÓW, SKLEPY I BUTIKI, A TAKŻE WSZYSTKIE OSOBY ZAFASCYNOWANE MODĄ.


JEDNYM ZDANIEM:

felieton

WĄTPLIWA PRZYJEMNOŚĆ

CZŁOWIEK RÓŻNE RZECZY ROBI, SĄ RZECZY, KTÓRE

ROBI, BO MUSI, SĄ TAKIE, KTÓRE ROBI, BO MOŻE, SĄ TAKIE, KTÓRE ROBI, BO NIE MUSI, ALE CHCE, TAKIE KTÓRE CHCE, ALE NIE MUSI I TAKIE KTÓRYCH NIE MOŻE (ALBO PRZYNAJMNIEJ NIE POWINIEN), ALE CHCE (A POTEM MA TAK ZWANEGO „MORALNIAKA”), mogą to być różne rzeczy, od na przykład jedzenia słodyczy, czy oglądania głupich seriali, po alkohol, papierosy, tabletki na ból głowy i takie tam, tudzież na przykład schlanie się w trupa, zrobienie bardzo wielu głupich rzeczy (które pamięć automatycznie kasuje) i obudzenie się rankiem ze świadomością, że ktoś coś mówił o jutubje, lubimy uważać się za ludzi kulturalnych, którzy chodzą do teatru, filharmonii, oglądają ambitne kino, czytają rozprawy filozoficzne po łacinie, a do Londynu jadą szlifować język i odwiedzać galerie sztuki (co kończy się zazwyczaj szlifowaniem płytek i/lub odwiedzaniem ściany płaczu*), zazwyczaj jednak jest tak, że zamiast poczytać książkę albo obejrzeć jakiś film dokumentalny wybieramy „mózgo-zamulacze” w postaci seriali z Kasią Cichopek albo Doktorem Burskim, programów typu jak oni tańcują, kto się chajtnie z maminsynkiem, a zamiast słuchać Beethovena, wybieramy zespół Weekend, Shazzę, albo w ekstremalnych przypadkach„twórczość” grupy o wszystko mówiącej nazwie Letni Chamski Podryw (autorzy takich przebojów jak Czinkłaczento, Moja Honda szybsza niż wygląda, czy Są baby, które non stop żrą), nie wspominając już o tym co dzieje się w dyskotekach-stodołach zazwyczaj zlokalizowanych w pobliżu średnich i/lub małych miejscowości, oraz muzyce granej w marketach, kurortach wypoczynkowych, na tzw. „dansingach” oraz oczywiście na weselach, które są w ogóle osobną kategorią, a zespoły muzyczno-wokalne trudniące się występami na nich (tzn. na weselach) stanowią klasę samą w sobie (zazwyczaj poziom klasy spada wraz z czasem trwania imprezy i jest wprost proporcjonalny do ilości spożywanego alkoholu zarówno przez gości jak i zespół, chociaż podobno są takie, które nie piją, znaczy się zespoły), lato się skończyło, więc i sezon na święto dyszla i inne masowe imprezy plenerowe z muzyką disco polo tudzież disco relaks w tle minął (nie mam pojęcia czym się te „gatunki” od siebie różnią ale też zupełnie nie odczuwam potrzeby wyjścia ze stanu ignorancji w tym temacie), za to na zakończenie sezonu urlopowego wielką przyjemność sprawiła Siatkarska Reprezentacja

Polski, która w kampanii wrześniowej pokonała Rosjan i Niemców i chyba nikt (oprócz Rosjan i Niemców) nie odczuwa z tego powodu dyskomfortu, w finale udało się odebrać tytuł Mistrzów Świata drużynie tegoż tytułu broniącej, niestety to, co zrobił (albo to, czego nie zrobił) Pan „Król-Słońce” Piotr Krok vel. Zygmunt Solorz-Żak, który wszystkie spotkania (oprócz pierwszego) zakodował, spowodowało, że wielu kibiców nie mogło robić tego co by chciało, czyli obejrzeć mistrzostw w TV, na szczęście dzielny Prezydent RP Bronisław Komorowski (prawie jak Marian Rejewski, który w 1932 złamał szyfr Enigmy) „odkodował” mecz finałowy, dzięki czemu mogliśmy wszyscy zobaczyć odbieranie tytułu Brazylijczykom, aczkolwiek sam fakt, że Urząd Prezydenta RP został„użyty” do proszenia prywatnego przedsiębiorcy o cokolwiek uważam za uwłaczający temuż Urzędowi, a co za tym idzie Polsce, którą ten Urząd reprezentuje, nie mówiąc już o tym, że w ogóle taka sytuacja nie powinna mieć miejsca, a opierając się na deklaracjach przedstawiciela sportowego kanału „Słonecznej” TV Pana Mariana Kmity, tu cytat: Mecze Polaków, półfinały i finał na pewno trafią na antenę głównego kanału.** miejsca mieć nie miała, chociaż biorąc pod uwagę komunikat (za TVP za PAP za GW) z dnia 4 września 2008 roku: Dwa lata po piłkarskim EURO 2012 odbędą się w Polsce Mistrzostwa Świata w siatkówce. Kilkanaście milionów euro na ich organizację wyłożył Polsat, a rząd gwarantuje budowę czterech nowych hal. W nocy w jednym z warszawskich hoteli Acosta (prezydent Światowej Federacji Siatkarskiej FIVB przyp. TVP) spotkał się m.in. z Zygmuntem Solorzem - właścicielem stacji Polsat, Grzegorzem Schetyną - wicepremierem rządu i Mirosławem Drzewieckim - ministrem sportu. można było się wszystkiego spodziewać (nawet Hiszpańskiej Inkwizycji, której jak wiadomo nikt się nie spodziewa), może gdyby się Panowie spotkali w restauracji o ornitologicznej nazwie, to przynajmniej ktoś by to nagrał a jakiś tygodnik opublikował by nagranie tej rozmowy i wcześniej było by wiadomo jakie są warunki organizacji w Polsce MŚ 2014, tak czy inaczej nocne spotkania w hotelu bardziej pasują do schadzek z damami negocjowanego afektu, niż zajmowania się tematem organizacji międzynarodowej imprezy sportowej,

ADRIAN SUSZCZYŃSKI absolwent Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UJ, gdy nie pisze jednym zdaniem, jest „prawie” przykładnym ojcem i mężem, chyba, że akurat siedzi w pracy w Agencji Reklamowej, lub rozbija się po lesie na rowerze.

żeby było śmieszniej (albo straszniej) Pan Orkiestra popełnił list otwarty w kierunku Prezesa telewizji, za przeproszeniem publicznej, w którym to łaskaw był napisać jakieś herezje o okradaniu, co stało się przyczynkiem do rozwoju otwartej komunikacji epistolarnej pomiędzy TV Słońce i TV Abonament, z której ciężko jest wyciągnąć wnioski kto ma rację, tak czy inaczej kto by jej nie miał, na pewno nie był to Pan Orkiestra, prawda jak wiadomo zawsze leży gdzieś w środku, a przy takiej liczbie uczestników środek ciężko będzie znaleźć, a i przyjemności z tego żadnej nikt mieć nie będzie, nieskrywaną przyjemność (chociaż pomieszaną z przerażeniem) miała Pani Karolina, która w rozmowie z Panem Prezesem użyła słowa filantrop co wywołało dość spore zmieszanie na Jego (Prezesa) twarzy, poszły konie po betonie, a mleko się rozlało, porzucam już więc ten wątek i podążam w stronę czegoś przyjemniejszego, pomimo tego, że jesień nadciągnęła w najbardziej szaro-deszczowo-zimnej formie przez co dopadnięty jesienną depresją siedzę w domu pochłaniając kilogramami śmierdzące sery i hektolitry wina czerwonego (siejąc zgrozę i przerażenie w moim układzie krwionośnym atakowanym przez nieprzyzwoite ilości cholesterolu) i dobijając szare komórki oglądaniem jesiennych ramówek w TV i cały czas wmawiając sobie, że od jutra zacznę chodzić na basen, siłownię, saunę i zdrowo się odżywiać, o czym oczywiście dnia następnego zapominam, bo czasem chyba jednak lepiej zapomnieć, co ilustruje poniższy „przykład”: Do pewnej pary przyszli znajomi. Gospodarze jakoś milczą, widać, że coś jest na rzeczy. W końcu goście pytają o co chodzi, skąd ten nastrój. - Podczas waszej poprzedniej wizyty zginą portfel. - odpowiada gospodarz. - No ale chyba nie myślicie, że to my. Przecież my nie wzięliśmy! - Nie no portfel się znalazł... ale niesmak pozostał. bo chyba nie warto być pamiętliwym, więc cieszę się z wygranych Mistrzostw Świata i żeby niesmak nie pozostał zapominam (no przynajmniej próbuję) o aferze dekoderowej, czego i Wam Drodzy Czytelnicy życzę, jak również tego, żeby przy dawkowaniu sobie przyjemności robić to rozsądnie i z umiarem (nad czym sam usilnie pracuję) kropka. ADRIAN SUSZCZYŃSKI Skargi i wnioski: adrian.suszczynski@gmail.com

* Witryna hinduskiego sklepu na której wywieszane są ogłoszenia o pracę – jeśli czujesz nieodpartą potrzebę pogłębienia tematu zapytaj Wujka Gugla. ** Cytat za: centruminformacji.tvp.pl i www.wirtualnemedia.pl 6

lounge ...bo jakość ma znaczenie


Galeria Autorska Andrzeja Mleczki ul. Św. Jana 14, 31-018 Kraków

Galeria Autorska Andrzeja Mleczki Ul. Marszałkowska 140, 00- 061 Warszawa

galeria@mleczko.pl

http://sklep.mleczko.pl

facebook.com/galeria.mleczko

www.mleczko.pl


Avant Après ul. Kupa 5, Kraków tel. 12 357 73 57 www.avantapres.pl Włosy: Barbara Pieczara/Tomasz Marut Stylizacja: Joanna Marszałek Make-Up: Elżbieta Jaśkowska Model: Kamil Gwara Foto: Łukasz Znojek


imprezy, otwarcia

WEEKENDOWA KLASYKA W GALERII KRAKOWSKIEJ Wariacja na temat kultowego płaszcza. Kolekcja uwzględniająca wszystkie najnowsze trendy na jesienno-zimowy sezon - pastelowe kaszmiry, zielone parki, najwyższej jakości futra i skóry, ale w ponadczasowym wydaniu. 17 września w Galerii Krakowskiej odbyło się otwarcie Max Mara Weekend. Ciemne drewno na czarnych, cienkich stelażach, beton w jasnoszarym kolorze. Klasyczne wnętrze w spokojnych kolorach z nutą modernizmu doskonale odzwierciedla to, co znajdziemy na wieszakach. Żadnych niespodzianek. Weekendowe stylizacje w grafitach, brązach i granatach. Łączenie faktur, printów i luksusowych materiałów. Otwarciu towarzyszył mini pokaz mody, a zakupy i konsultacje klientek z gościem specjalnym wydarzenia Mają Sablewską umilała muzyka grana na żywo.

fot. Bartosz Kłeczek

fot. Bartosz Kłeczek

LOUVE - NOWY BUTIK Z POLSKIMI MARKAMI Najmodnieszy krakowski adres, Pasaż 13, wzbogacił się o nowe marki! 19 września na Rynku Głównym w Krakowie, miało miejsce oficjalne otwarcie butiku Louve. Koncept zakłada tylko polskie marki z najwyższej półki. Wśród projektantów znajdziemy Gosię Baczyńską, Łukasza Jemioła, 303 Avenue, Roberta Kupisza, MMC, Natalię Jaroszewską i duet Paprocki&Brzozowski, a także biżuterię Mokobelle. Na wydarzeniu pojawiły się znane nazwiska świata mody Joanna Horodyńska, Kasia Sokołowska, Bo-

gna Sworowska, a wieczór uświetniły pokazy projektantów, których ubrania można kupić w Louve. Sami projektanci także doradzali zaproszonym gościom w zakupach. Na ścianach butiku można było natomiast podziwiać piękne obrazy Maggie Piu, ulubionej artystki Edyty Olszówki. Louve to niesamowite przedsięwzięcie, dzięki któremu w końcu możemy kupować ubrania polskich projektantów w Krakowie!

WIĘCEJ NA WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL 10

lounge ...bo jakość ma znaczenie


kalendarium

październik 2014

UNSOUND FESTIVAL Alternatywne brzmienia, nietypowe miejsca i wyjątkowa muzyczna przygoda – przed nami kolejna edycja festiwalu Unsound. Impreza słynie z adaptacji nowych przestrzeni – jak w przypadku nieczynnego hotelu Forum w 2012, który obecnie jest centrum krakowskiego życia kulturalnego. Teraz na nowo obudzony zostanie także Hotel Cracovia, gdzie odbędą się koncerty rozpoczynające i kończące festiwal (wstęp bezpłatny). Podczas otwarcia, 12 października, wystąpią Xeno & Oaklander i Ninos Du Brasil, a także związani z Unsoundem Philip Sherburne, Eltron John i Warna. Festiwal zwieńczą natomiast występy Total Freedom, Olivii, Transilvanian Galaxi, Bjørna Torske, Willie Burnsa i EiT (Call Super btb Objekt). Fani

WARSZAWA

27.10 16.11

12

Wystawa Leszka Bartkiewicza, Galeria MiTo

lounge ...bo jakość ma znaczenie

12 - 19.10

z największym wyczekiwaniem wyglądają też wystepów największych gwiazd tegorocznego Unsoundu - Swans i Nurse With Wound. Jak zwykle nie zawiódł bogaty program wydarzeń towarzyszących. Po raz kolejny festiwal podjął współpracę z reżyserem Janem Klatą – tym razem na deskach Teatru Starego zostanie wystawiona reinterpretacja „Ubu Króla” Alfreda Jarry’ego. Niezwykle interesująco zapowiada się także instalacja Marka Fella upamiętniająca setną rocznicę urodzin Williama Burroughsa – „Get Out Of The Defensive Position”, zainspirowana słynną „Maszyną Snów”. Przy okazji zaplanowano spotkanie z autorem biografii Burroughsa, Barrym Milesem i mnóstwo innych, dotyczących m.in. brytyjskiego industrialu (David Keenan), kultury w przestrzeni pomiędzy Europą Wschodnią i Zachodnią (Agata Pyzik), gier wideo i świadomych snów (Jayne Gackenbach). Ufff... to będzie intensywny tydzień!

POTWORZONE

Dlaczego nie stworzone, tylko potworzone? Z natury swej nienaturalne, za małe, za duże... Postaci ociężałe, pokraczne, nie trzymające się w ryzach, bez formy, bez właściwości, bezużyteczne, bezsensowne. Świat Leszka Bartkiewicza to pewnego rodzaju odwrotność planu stworzenia, tym samym odległe peryferia historii sztuk pięknych, daleko od znanego nam i cenionego kanonu. Jeśli wiedza robi wszystko, by zapomnieć o swych początkach i objawić się w spójnej, czystej formie, to jego malarstwo wydobywa na powierzchnię jej zapoznane źródła. Przywita nas tu patologia i antynowoczesność

KRAKÓW

w rozmaitych obliczach. To baśń bez morału, raczej dla dorosłych niż dla dzieci. Potworzone zawsze jest potworne. Ale i piękne! Leszek Bartkiewicz to niezwykle utalentowany młody grafik i malarz, którego kariera nabrała rozpędu dziesięć lat temu, gdy otrzymał nagrodę fundacji Pollock-Krasner z Nowego Jorku w kategorii malarskiej za „humanistyczny i uniwersalny wymiar twórczości we współczesnym, medialnym świecie”. Swoje prace wystawiał m.in. w Mediolanie, Nowym Jorku i Holandii.

Hildur Gudnadottir, photo by Antje Taiga Jandrig

RADAR KULTURALNY

Oprac. NATALIA CZEKAJ, fot. materiały promocyjne


kalendarium

ZIARNO SZTUKI – OGRÓD NADZIEI Muzeum Narodowe To dziewiąta już aukcja charytatywna „ziarno Sztuki – ogród Nadziei”. Środki zebrane na aukcji – jak co roku - pomogą chorym na raka i ich bliskim, którzy dzięki nim będą mogli korzystać z pomocy psychoonkologicznej i terapii wspomagających proces zdrowienia. W tym roku na aukcji znajdą się prace takich uznanych twórców jak: Stanisław Baj, Agata Bogacka, Dorota Buczkowska, Jan Dobkowski, Edward Dwurnik, Stasys Eidrigevičius, Maurycy Gomulicki, Zbylut Grzywacz, Łukasz Huculak, Janusz Kapusta, Kacper Kowalski, Alfons Kułakowski, Franciszek Maśluszczak, Eugeniusz Minciel, Michał Misiak, Teresa Murak, Marzena Nowak, Jan

Robert Bubel Pomiędzy, 2014, 95x120 cm, olej na płótnie

29.10

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Pamuła, Adam Pańczuk, Jarosław Puczel, Andrzej Strumiłło, Urszula Wilk, Honza Zamojski, Andrzej Żurek. Artyści podarowali na licytację prawie sto obiektów. Warto dodać, że na aukcji będzie można nabyć także reprodukcję obrazu„Kościół w Auvers”Vincenta van Gogha. Płótno„zagrało” w pierwszej na świecie pełnometrażowej animacji malarskiej pt.„Twój Vincent”, opowiadającej o życiu genialnego malarza. Wszystkie prace można będzie obejrzeć na wystawie przedaukcyjnej w budynku Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Ekspozycja obiektów przeznaczonych na aukcję została zaplanowana w dniach 15-19 października.

Tomasz Górnicki Głowy

SPOTKANIA SZTUKI NIEZALEŻNEJ Klub Fabryka

Wydarzenie nietypowe i wyjątkowe – choćby dlatego, że to całkowicie oddolna i nieinstytucjonalna inicjatywa samych artystów, przedstawicieli różnych nurtów i dziedzin sztuk wizualnych, którzy od 2009 r. spotykają się by wspólnie prezentować swoje najnowsze prace. Idea narodziła się w Lanckoronie, gdzie odbyły się dwie pierwsze edycje Spotkań. Charakteryzuje je także nieoczywisty i warty uwagi wybór miejsc: wystawy odbyły się dotychczas we wnętrzach piekarni czy nieczynnego pawilonu handlowego. Tym razem kilkunastu artystów z całej Polski zaprezentuje swoje prace w Klubie Fabryka na Zabłociu, który z dumą przyjmie nową dla siebie rolę tymczasowej galerii sztuki. Każdą edycję wystawy, mimo tego, że jest to wydarzenie jednodniowe, odwiedza kilkuset uczestników, krytyków sztuki, artystów i bywalców wydarzeń kulturalnych, a frekwencja przewyższa najśmielsze oczekiwania organizatorów. Tym razem mamy okazję przyjrzeć się twórczości tak wyjątkowych artystów, jak Agnieszka Ziemiszewska, Michał Kurek, Bartek Jarmoliński, Tomasz Górnicki, Paulina Poczęta, Iwona Demko czy Albin Talik.

14

19.10

Małgorzata Wielek-Mandrela Chu, chu, chu w ka¦Ęciku, 110x70, 2014

KRAKÓW

WARSZAWA


W każdy poniedziałek

sałatki

30 % off

KRAKÓW

MICHAEL BUBLÉ W KRAKOWIE

4.11

W każdy wtorek

wszystkie makarony 30 % off

Kraków Arena

Michael Bublé to artysta trochę nie z tej epoki – a zarazem największa współczesna gwiazda klasycznego swinga i jazzu. Pojawił się na światowej scenie ponad dziesięć lat temu i nieprzerwanie od tamtego czasu porywa serca publiczności tęskniącej za muzycznymi dżentelmenami w stylu Franka Sinatry.

KA ZI

IE

W każdy czwartek

RZ

wszystkie pizze 19,50 zł . JA N A Św . l

W każdy czwartek

PIEROGI 10 zł

u

Muzyk słynie także z niezwykle widowiskowych występów na żywo – w ramach trasy promującej jego poprzedni album, „Crazy In Love”, Buble zagrał ponad osiemdziesiąt wyprzedanych koncertów w samych tylko Stanach Zjednoczonych, a na całym świecie zobaczyło go ponad dwa miliony osób. Latem ubiegłego roku zagrał serię dziesięciu wyprzedanych koncertów w londyńskiej O2 Arena, co czyni go, obok Prince’a i Rogera Watersa, najdłużej koncertującym solowym artystą w tej sali. Podczas listopadowego koncertu w Krakowie polscy fani będą mieli okazję usłyszeć zarówno kompozycje z najnowszego albumu artysty i jego największe hity, jak „Kissing a Fool”, „Feeling Good”, „Hold On” czy „Crazy Love”.

burger wołowy i club sandwich 30 % off

M

Najbardziej spektakularnym sukcesem Michaela jest jego album z 2009 roku „Crazy Love”, który to nie tylko zadebiutował na szczycie Billboardu, ale też utrzymał się tam przez kolejne dwa tygodnie. Dwa lata później ukazał się świąteczny longplay „Christmas”, który obok krążka Adele był najchętniej kupowanym albumem na świecie. Ostatnia płyta Michaela Buble „To Be Loved”, została wydana w kwietniu ubiegłego roku i powtórzyła sukces poprzednich płyt, a tym samym stała się czwartym numerem jeden w dorobku artysty.

W każdą środę

W każdy piątek

ryby i owoce morza 30 % off

więcej newsów na: www.loungemagazyn.pl Plac Nowy 8 tel: 12 422 15 48

ul. Św. Jana 16 Tel: 12 422 01 06

www.baroque.com.pl


ŚWIAT SZEROKO POJĘTEJ MUZYKI KLUBOWEJ DO NIEDAWNA WYDAWAŁ SIĘ BYĆ JEDNYM Z OBSZARÓW NIE TYLE ZDOMINOWANYCH, CO WRĘCZ ZUPEŁNIE ZMONOPOLIZOWANYCH PRZEZ MĘŻCZYZN. NA LISTACH MAGAZYNU „TOP DJ” PRZEZ OSTATNICH KILKA LAT FIGUROWAŁO TYLKO KILKA KOBIECYCH NAZWISK. NAWET JEDNA Z CZOŁOWYCH DIDŻEJEK, PEACHES, GRZMIAŁA TRZY LATA TEMU NA FACEBOOKU: DJ MAG! YOUR TOP 100 DJ BOY CLUB LIST CAN EAT A DICK! WHERE THE LADIES AT???. OSTATNIO JEDNAK TRENDY WYRAŹNIE ODWRACAJĄ SIĘ NA KORZYŚĆ PŁCI PIĘKNEJ. DZIEWCZYNY ZA DECKAMI (WIDOK MODNY, POŻĄDANY I JAKŻE SEKSOWNY!) TO NIE TYLKO SUPERPROFESJONALNE ARTYSTKI ZE ŚWIATOWEGO TOP OF THE TOP, ALE TAKŻE DJ-KI MODELKI, DJ-KI GWIAZDY, KTÓRE – PRZYZNAJMY SZCZERZE, NIEKONIECZNIE WYBITNIE UTALENTOWANE – ZGARNIAJĄ GIGANTYCZNE PIENIĄDZE ZA SWOJE WYSTĘPY W KLUBACH. NIEMAŁĄ FURORĘ ROBI TAKŻE NASZA POLSKA DJ-KA SENIORKA, CZYLI 74-LETNIA DJ WIKA...

16

lounge ...bo jakość ma znaczenie

HEY MISS DJ! MISTRZYNIE Lista dziewczyn, których obecność na imprezie zwiastuje hiperekscytującą noc jest bardzo długa. Mayę Jane Coles, której kariera rozpoczęła się od mocnego debiutu trzy lata temu na Ibizie, magazyn „Rolling Stone” obwołał ostatnio jedną z „25 DJ-ów, którzy rządzą światem”; wymieniana jednym tchem obok Kaytranady, Sweater Beats i Ta-Ku Kittens zachwyciła swoim seksownym futurystycznym R&B całe stadiony (występując u boku Kida Cudi) i gości Ushera na jego prywatnych przyjęciach; Tokimonsta, czule nazywana „sweet in person, raw with the bass”, na koncie ma genialną współpracę z Flying Lotus i dwa

świetnie przyjęte albumy; Miss Kittin – klasa sama w sobie – porywa publiczność utworami elektro z nutą z funky ubrana w spektakularne pióra czy futra; Annie Mac znana jest z BBC Radio 1 i comiesięcznych kolaboracji z “Life+Times” Jaya Z; nikt za to nie posiada takiego “skilla” jak DJ Shortee, która uczy scratchować w niezwykle popularnych filmikach na Youtubie. Na naszym rodzimym podwórku na uwagę z pewnością zasługuje LayDj, która scenę dzieliła już z takimi osobistościami, jak Hudson Mohawke, Snakehips, Just Blaze czy Sango – i ewidentnie ma właśnie swoje pięć minut. Kiedyś jako jedna z nielicznych

DJ Annie Mac, fot. vebidoo.com

muzyka


Paris Hilton za deckami, fot. AFP

muzyka

hip-hopowych didżejek w Polsce ze swoim stuprocentowo imprezowym materiałem odwiedziła wszystkie topowe kluby w kraju, teraz uchodzi za jedyną grającą futurystyczne basowe dźwięki z tak charakterystyczną dla siebie gracją i wyczuciem.

DJ Wika, fot. omnifeed.com

W każdym razie – wszystko to wybitne przypadki, gdzie niezwykły talent zmiksowany jest z ponadprzeciętną pracowitością. Bardziej natomiast zastanawiają/dziwią/intrygują...

GWIAZDY, MODELKI I PARIS HILTON … które to do klubu zapraszane są często przede wszystkim jako marka przyciągająca tłumy – na czym zarówno owy klub, jak i sama „didżejka” może zbić niemałą fortunę. Tak też za deckami pojawia się Alexa Chung, Solange Knowles, Sasha Grey (czy jest jakiś „talent”, którego ona nie posiada?) czy też Alicia Keys aka AK-47. Czy to, że ubóstwiam daną aktorkę w roli w sitcomie oznacza automatycznie, że chciałbym ją oglądać a deckami na imprezie? - pytał ostatnio zaintrygowany nowym trendem dziennikarz muzyczny, Rembert Browne.

...bo jakość ma znaczenie lounge 17


muzyka

Być może on by nie chciał, ale fakty świadczą o tym, że raczej jest wyjątkiem – imprezy rozkręcane przez wszelkiej maści celebrytki są szalenie modne i popularne. Jakby mało było oskarżeń o brak talentu czy występy przypominające bardziej grę aktorską za deckami, do sieci wypłynął ostatnio dość żenujący filmik prezentujący „występ” kolumbijskiej modelko-didżejki Natalii, który stał się momentalnie hitem internetu (obwołany „biggest DJ fail ever”). „Artystka” uwija się na scenie nie bardzo widząc, co właściwie zrobić z rękami, udaje więc, że miksuje wcześniej nagrany set, kiedy równie dobrze mogłaby poprzestać na bujaniu się na scenie. No ale prawda jest taka, że to, czy modelki grać potrafią czy nie – nie jest najistotniejsze; ważne, że kasa się zgadza. A „New York Post” wyliczył ostatnio, że najpopularniejsza spośród wszystkich wyciągniętych z rozmaitych zakamarków showbiznesu celebrytek, które nagle robią oszałamiającą karierę za deckami największych klubów świata – mianowicie Paris Hilton – dostawała w te wakacje... 350 tys. dolarów za godzinny

18

lounge ...bo jakość ma znaczenie

występ! Jako rezydentka legendarnego już klubu Amnesia na Ibizie podczas czterech nocy zarobiła w ten sposób 2,7 miliona. Trzeba przyznać, że dziewczyna wie jak robić interesy – doskonale się przy tym bawiąc! NA EMERYTURZE A wyśmienicie bawić się można w każdym wieku. Dlaczego gram? Haftować nie umiem, robić na drutach nie potrafię - mówi Wirginia

Szmyt aka DJ Wika. Wirginia ma 74 lata. Ci, którzy ją spotkali, opowiadają o niesamowitej radości życia, którą zaraża innych. Przez większość życia była pedagogiem specjalnym w poprawczaku, za konsoletą jest już od 13 lat. Przygoda Wiki z deckami zaczęła się od organizowana potańcówek i ćwiczeń z muzyką dla seniorów, a skończyła się na graniu razem z gwiazdami w polskich klubach. W tym w stolicy. Na pytania o motywację tej decyzji odpowia-


TOKiMOMSTA, fot. www.be-street.com

da, że gra dzięki „odwadze życia”. Uważa, że na emeryturze coś przecież trzeba robić: Gram w pubie, obserwuje młodych DJ-ów,(...) oni grają, a jeśli mam jakieś problemy to ich pytam. Mówią „spoko babciu, nieźle Ci idzie!”. Ludzie myślą, że to sama przyjemność. Bycie didżejką to jednak ciężka praca. Szczególnie po siedemdziesiątce. NATALIA CZEKAJ, OLIVIA KŁUSEK


Jesteśmy spółką IT, tworzymy dedykowane rozwiązania w modelu Cloud Computing. Projektujemy i wdrażamy nowoczesne, skalowalne systemy,dostosowane do potrzeb firmy.

Exnui Sp. z o.o. ul. Rzymowskiego 53 02-697 Warszawa NIP: 956-228-14-11 20

lounge ...bo jakość ma znaczenie

www.exnui.com


OPOWIEDZ NAM CZEGO POTRZEBUJESZ, STWORZYMY ROZWIĄZANIE.

ul. Rzymowskiego 53 02-697 Warszawa www.innext.pl


motoryzacja

Na biegunach cennika

DZIELI JE KWOTA PONAD 4 MLN ZŁ I PRZEPAŚĆ TECHNOLOGICZNA. ŁĄCZĄ CZTERY KOŁA I FUNKCJA, KTÓRĄ PEŁNIĄ W WE WSPÓŁCZESNYM ŚWIECIE. O CO CHODZI? O NAJDROŻSZE I NAJTAŃSZE NOWE AUTO NA POLSKIM RYNKU. W PEWNYCH ASPEKTACH JEDNAK

fot. materiały promocyjne

TO TAŃSZE WYPADA LEPIEJ.

Z

gadza się, cena najdroższego auta, które można kupić w Polsce wynosi skromne 3 898 035 zł. Chociaż warto zdecydować się na nieco droższą wersję „już od” 4 260 896 zł. I wcale nie chodzi tu o Ferrari, Bentleya czy nawet Lamborghini. Nie, mowa o modelu

22

lounge ...bo jakość ma znaczenie

coraz bardziej popularnej marki w naszym kraju - Porsche. Pod koniec zeszłego roku do cenników trafił hybrydowy model 918 Spyder. Żeby stać się właścicielem tej maszyny nawet wygrana w Lotto może okazać się niewystarczająca.

Dlaczego 918 Spyder jest aż tak kosztowne? Cóż, jest to ucieleśnienie doświadczenia i wiedzy, jakie przez ponad 80 lat zdobyło Porsche na drogach i torach wyścigowych całego świata. Porsche odpowiednio wyceniło swoje know-how. Mimo iż 918 Spyder nie prezentuje się równie efektownie i krzykliwie jak Ferrari czy Lamborghini, to bez wątpienia posiada multum atrybutów, które zapewniają mu najwyższą pozycję zarówno na liście najszybszych samochodów świata, jak i w cenniku. Przede wszystkim napędzają go aż trzy silniki: dwa mniejsze, elektryczne i jeden solidny, spalinowy. Do 100 km/h przyspiesza szybciej niż czytacie to zdanie (czyli w 2,6 s), po 20 s


motoryzacja

osiąga 300 km/h, a ograniczenie prędkości na autostradzie może przekroczyć maksymalnie o 200 km/h. Jednocześnie według deklaracji inżynierów Porsche, 918 Spyder dzięki wykorzystaniu w nim technologii hybrydowej zużywa średnio 3,1 l/100 km. Ta ostatnia wartość prowadzi nas z kolei do małego Forda Ka, którego możemy mieć za równowartość dwóch, 21-calowych felg z 918 Spyder. Dokładnie już od 30 700 zł. Przy tej cenie Ford Ka znajduje się dokładnie na przeciwnym końcu skali wartości i dzierży chlubny tytuł najtańszego, nowego auta w Polsce. Ma 13 razy mniej mocy, a mimo to jego 1,2-litrowy silniczek zużywa średnio dwa razy więcej paliwa niż Porsche. Gdyby oba auta ruszyły jednocześnie spod świateł, w momencie, w którym Ford osiągnął by 100 km/h, Porsche pędziłoby już 250 km/h. Tak w przybliżeniu można zobrazować różnicę 4 mln złotych w motoryzacji. Warto zauważyć,

że to nie same osiągi i czysta moc, są tym, za co obecnie w świecie samochodów musimy płacić najwięcej. Współczesne ekotrendy sprawiły, że dziś to umiejętność połączenia niesamowitych osiągów z pozornie nierealnie niskim zużyciem paliwa pochłania najwięcej uwagi inżynierów i największą część budżetu. Ford za 30 tys. takiej umiejętności nie posiada, Porsche wypada pod tym względem najlepiej na świecie. Mimo to, Ford Ka ma kilka atutów, którymi przebija najszybsze i najdroższe Porsche w historii. Przy przeszło 130-krotnie niższej cenie znacznie lepiej wypada pod względem

walorów praktycznych. Po pierwsze, Ka może zabrać na pokład cztery osoby, Porsche - jedynie dwie. Nawet jeżeli mówimy o dzieciach. Ponadto do małego, miejskiego Forda zmieścimy kilka sporych walizek, zaś do Porsche uda się upchać co najwyżej jedną, małą... Może się więc okazać, że Wasza ukochana na romantyczny weekend będzie wolała wybrać się Fordem za 30 tys. zł, a nie Porsche za 4 mln... To nie powinno Was jednak utwierdzać w przekonaniu, że pieniądze szczęścia nie dają. Właściciel jedynego obecnie zarejestrowanego w Polsce egzemplarza 918 Spyder jest zapewne szczęśliwym człowiekiem. MICHAŁ SZTORC

...bo jakość ma znaczenie lounge 23


RAFAŁ KAPUSTA

I JEGO NIEZWYKŁA KAWIARNIA W DŻAKARCIE

KOLEJNY SUKCES POLSKIEGO DESIGNU. 6 DEGREES CAFE W DŻAKARCIE, KTÓRĄ ZACHWYCAJĄ SIĘ MEDIA NA CAŁYM ŚWIECIE, TO NIETYPOWA KAWIARNIA, KTÓREJ WYSTRÓJ ZAPROJEKTOWAŁ ARCHITEKT RAFAŁ KAPUSTA ZE STUDIA OOZN DESIGN, NA STAŁE STACJONUJĄCEGO W SINGAPURZE.

24

lounge ...bo jakość ma znaczenie

fot. OOZN Design

design


design

U

rokliwe miejsce znajduje się w centrum tętniącej życiem galerii handlowej i jest designerską oazą, w której można odpocząć po wyczerpujących zakupach. Stwarza doskonałe warunki zarówno do odpoczynku, jak i pracy. Tym, co ją wyróżnia jest nietypowo zaprojektowane wnętrze. Drewniany stoły dodają mu ciepła, kolorowe krzesła – energii. Najbardziej efektowny jest tu jednak falisty sufit, który wykonany został z drewnianych listw - po to, by wykorzystać potencjał wysokiego pomieszczenia i wpływać na jego akustykę, stanowiąc jednocześnie subtelną skrytkę na niedyskretne kable od oświetlenia. Podobny pomysł wykorzystany został zresztą niedawno

przez twórców z grupy xm3, którzy w ten sposób urządzili łódzką klubokawiarnię zmianatematu.  Ciekawa jest również geneza samej nazwy kawiarni. 6 Degrees Cafe nawiązuje bowiem do teorii „szóstego stopnia oddalenia”, która głosi, że wszystkich nas dzieli zaledwie kilka uścisków dłoni, bądź maksymalnie sześć kroków. Parę lat temu Marcin Latałło uczynił z niej motyw przewodni swojego filmu Trzy uściski dłoni, w którym główna bohaterka spotyka się w finalnej scenie z Davidem Lynchem.  NATALIA CZEKAJ


design

KATOWICE, MIASTO OGRODÓW – A TERAZ TAKŻE DESIGNU – ZDECYDOWANIE W OSTATNICH LATACH PRZEŁAMUJE STEREOTYPOWY OBRAZ SZAREGO I WYŁĄCZNIE PRZEMYSŁOWEGO MIASTA, KTÓRY UTRWALIŁ SIĘ WŚRÓD PODRÓŻNYCH I ZWIEDZAJĄCYCH. OGROMNA METAMORFOZA STOLICY ŚLĄSKA SKUPIA SIĘ NA RÓŻNYCH DZIEDZINACH I OBSZARACH ROZWOJU, A TAKŻE W RÓŻNYCH CZĘŚCIACH MIASTA. NIE CHODZI TU JEDNAK TYLKO O PLANY WŁADZ KATOWIC WZGLĘDEM PRZEBUDOWY I ODNOWIENIA KONKRETNYCH BUDYNKÓW CZY TEŻ OBSZARÓW, A O INICJATYWĘ MIESZKAŃCÓW, BOWIEM KREATYWNOŚĆ LUDZI I ICH POMYSŁY RÓWNIEŻ ,,BUDUJĄ” MIASTO.

26

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Len Arte, fot.: designyourlife

ŚLA˛SKA STOLICA DESIGNU

Z

miany, jakie w ostatnim czasie zaszły w Katowicach, to przede wszystkim przebudowa dworca oraz popularnego Spodka, a także ul. Mariackiej, która obecnie stała się drugim domem dla wszystkich imprezowiczów. Kato, Ambasada Wódki i Śledzia czy też Cooler to miejsca, które zna każdy bywalec tej części miasta. Oprócz tego najważniejszymi punktami gastronomicznymi Mariackiej, które wprawią nasze kubki smakowe w stan absolutnej rozkoszy, to pizzeria Len Arte i wege bar Złoty Osioł. Inną inicjatywą przygotowaną dla fanów zdrowego żywienia jest BioBazar, który znajduje się w starej hali Huty Baildon niedaleko Silesia City Center.

Obecnie uwaga mieszkańców skupia na ul. Morcinka, która staje się designersko-kulturalnym ośrodkiem miasta. Kiedy rozpoczynamy nasz spacer po tej ulicy, pierwsze co się rzuca w oczy to ogromne okna wystawowe sklepu Geszeft, które jak przyznają sami właściciele, Michał Kubieniec i Dominik Tokarski, były jednym z czynników decydujących co do lokalizacji. Geszeft to miejsce z duszą i klimatem, oferujące ciekawe designerskie pamiątki, gadżety, książki o Śląsku czy modne akcesoria; można tu także wypić kawę i zjeść ciastko. Jak narodził się pomysł stworzenia przestrzeni skupiającej śląskie marki? Właściciele, którzy prowadzą również lokal Kato, już stojąc za barem tworzyli gadżety promujące Katowice. Potrzeba rozwoju


design

Geszeft, fot. Anna Domanska

w którym znajdowała się stara szwalnia. Właścicielka, Joanna Krajewska - Godziek, wpadła na pomysł stworzenia sklepu z chustkami, kiedy wraz z mężem chcieli taką właśnie kupić. Okazało się, że odkryte przez nich braki w asortymencie innych sklepów zainspirowały ich do działania, zaczęli zbierać informację dotyczące szycia i materiałów, z których powinno się wykonywać poszetki. Sklep odniósł sukces, a sprzedaż przepięknych, ręcznie szytych poszetek nieustannie rośnie. Obecnie sklep poszerzył swój asortyment o krawaty, szale, muchy, fulary, spinki i torby.

i chęć poszerzania asortymentu sprawiła, że zaczęli szukać miejsca, w którym mogliby otworzyć sklep. Lokalizacja na ul. Morcinka nie była przypadkowa, wspomniane wcześniej duże okna i przestrzeń miejsca przypominała witryny z Berlina czy Londynu. Wcześniej lokal należał do miasta i znajdowałam się w nim pierwszy w Katowicach Pewex. Początkowo panowie chcieli oferowany asortyment poszerzyć o ogólnopolskich projektantów, jednak okazało się, że ilość śląskich marek spokojnie zaspokoiła ich designerski apetyt, a sam Geszeft promuje obecnie tylko i wyłącznie lokalne firmy czerpiące z tradycji Śląska. Tuż obok Geszeftu znajduje się Poszetka, powstały rok temu niezwykły sklep połączony z pracownią krawiecką,

Geszeft, fot. Anna Domanska

Kolejne kroki kierujemy do budynku znajdującego się naprzeciw Poszetki, w którym mieści się Centrum


design

Centrum Sztuki Filmowej, fot. polskaniezwykla.pl

Sztuki Filmowej KOSMOS, prowadzone przez Instytucję Filmową „Silesia-Film”. Razem z dwoma kinami, Światowidem i Rialto tworzy ,,trójkąt bermudzki”, w którym znikają wszyscy kinomaniacy. Jest to przede wszystkim miła odskocznia od kin sieciowych, w których grany jest zawsze ten sam repertuar, a czas trwania reklam spokojnie wystarcza na opróżnienie największego pudełka popcornu. Kino Kosmos oferuje zarówno nowości kinowe, mniej znane filmy z różnych krajów, jak i klasyki kina w postaci cyklów „Czwartek z kryminałem”, „Filmoteka konesera” oraz „Pora dla Seniora”. Natomiast w Rialto wybrane seanse może obejrzeć w oldskulowym stylu, przy stoliku z filiżanką herbaty czy też przekąską. Kino Rialto oferuje także coś dla fanów muzyki – koncerty na żywo, transmisje z nowojorskich oper oraz rosyjskich baletów.

stereodesign.pl

Ostatni punkt spaceru to Stereo Design, salon z oryginalnymi meblami i oświetleniem. Znajdziemy tutaj światowe marki, ale także propozycje polskich projektantów. Sklep powstał z myślą umożliwienia stworzenia wnętrza, które odzwierciedlałoby nasz styl życia, upodobania i zainteresowania. Od akcesoriów kuchennych, stolika kawowego w kształcie pieńka, po pufy w kształcie ciastka – wśród bogatego designerskiego asortymentu każdy znajdzie coś dla siebie.

28

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Zmiany, jakie zaszły w Katowicach i chęć promowania tutejszych projektantów sprawiła, że miasto się rozwija. Śląscy designerzy nawiązują do tradycji regionu promując ją poprzez nadanie jej nowoczesnej formy. Na pewno będziemy śledzić dalsze poczynania w tym zakresie, ponieważ potencjał Katowic i ich mieszkańców jeszcze nie raz nas zaskoczy! ADRIANA CYBULSKA


sztuka

Lisa Seror, Les Maux fot: materiały prasowe organizatora

MALARSKI KRZYK LISY SEROR ŚMIEJE SIĘ, ŻE Z PEWNOŚCIĄ W POPRZEDNIM WCIELENIU BYŁA POLKĄ – W KRAKOWIE, CHOĆ JEST TU PIERWSZY RAZ, CZUJE SIĘ JAK W DOMU. TEN PRAWDZIWY, W TUNEZJI, ZOSTAŁ JEJ PRZED WIELU LATY BRUTALNIE ODEBRANY. JEJ ŻYDOWSKA RODZINA NA WŁASNEJ SKÓRZE DOŚWIADCZYŁA PRZEŚLADOWANIA – O SWOICH PRZEŻYCIACH OPOWIADA NIECHĘTNIE, ALE CAŁĄ JEJ PORUSZAJĄCĄ HISTORIĘ MOŻNA WYCZYTAĆ Z JEJ OBRAZÓW. W KOŃCU OSIADŁA W PARYŻU, ALE NADAL CODZIENNIE TOWARZYSZY JEJ STRACH. JEJ TWÓRCZOŚĆ PREZENTOWANA BYŁA W GENEWIE, COURCHEVEL, SAINT-TROPEZ – WSZĘDZIE WZBUDZAJĄC OGROMNE EMOCJE. PEŁNO JEST W NIEJ BOWIEM ROZPACZY, BÓLU I PYTAŃ, NA KTÓRE PÓKI CO NIKT NIE ZNALAZŁ ODPOWIEDZI. 30

lounge ...bo jakość ma znaczenie

fot: materiały prasowe organizatora

Lisa Seror, L’Habit, fot: materiały prasowe organizatora


sztuka

S

potykamy się na wystawie jej prac w krakowskim Pałacu Sztuki. Lisa Seror jest nieśmiała i eteryczna, roześmiana ale i niezwykle wzruszona (tak inna od mrocznych obrazów, których jest autorką) – zarówno ona jak i jej twórczość wzbudzają zachwyt tłumu zgromadzonych gości. Po wernisażu z każdej strony sypią się uściski i gratulacje, Lisa jest rozchwytywana.W końcu i ja mogę posłuchać jej niesamowitej historii. Zainteresował mnie szczególnie motyw, który bardzo często przewija się w Pani twórczości, mianowicie puste krzesła – co właściwie oznaczają? Krzesła symbolizują migrację ludności żydowskiej, która rozpoczęła się już wieki temu i którą sama zaznałam w czasach swojej młodości. Te krzesła to puste miejsca, które zostawiają za sobą ludzie zmuszeni do wyjazdu z kraju. Na moich obrazach przedstawiam rozmaite ich rodzaje – orientalne, nowoczesne, uniwersalne. To także pewnego rodzaju mój prywatny manifest – chciałabym, aby ludzkość nauczyła się wspólnego przeżywania, łączyła się, współdziałała...

Widać, że podchodzi Pani do tego bardzo prywatnie, Pani emocje przejawiają nie tylko w ekspresyjnych pociągnięciach pędzla czy barwach, ale i w samym tytułach: „Modlitwa”, „Medytacja”, „Wyrok”... Tak, w każdym z moich obrazów jest mnóstwo emocji i refleksji. Jeden z nich jest na przykład wykonany z węgla i symbolizuje

zwęglone ciała w komorze gazowej. Zdecydowana większość z nich to jednak moje osobiste przeżycia, mój własny ból. Pani przyjaciółki powiedziały mi przed chwilą, że każdy obraz maluje Pani właściwie własnymi łzami – jest to dla Pani jakaś forma terapii, rozliczania się i oswajania z przeszłością?

Hostaria Sp. z o.o.

leader na rynku krakowskim specjalizujący się w organizowaniu imprez w iście włoskim stylu w sektorze enogastronomicznym. • pierwsza i jedyna firma polska z włoskim kapitałem świadcząca szeroki wachlarz usług, proponuje pakiet zintegrowanych rozwiązań: import i dystrybucję win oraz włoskiego prosecco do najlepszych klubów i restauracji w Polsce, które oferują swoim klientom najlepsze produkty wykonane we Włoszech; • serwis cateringowy obejmujący 10 różnych rodzajów kuchni w Krakowie i okolicach; • doradztwo w  sektorze żywności i  wina, ze szczególnym naciskiem na projekty Made in Italy. • Wśród wydarzeń z  września wspomnieć pragniemy spektakularny catering zorganizowany w Filharmonii Krakowskiej z okazji występu słynnego włoskiego pianisty Michele Sganga. Śledź Hostaria na stronie facebook www.facebook.com/hostariawloskiewino

Zdjęcia:


sztuka

To pytanie, które zadaję w swojej twórczości: czemu my-Żydzi nadal nie mamy swojego miejsca, jest nadal aktualne – dlatego tak bardzo każdy obraz przeżywam i po ukończeniu każdego z nich długo nie mogę dojść do siebie. Mnóstwo jest w moich obrazach także motywów autobiograficznych. W 1948 roku moja rodzina została zmuszona do emigracji. Dla mnie opuszczeniu kraju było wyrokiem i przeżyciem, które jest we mnie mocno zakorzenione. Byłam z tym miejscem bardzo związana – kochałam swoich sąsiadów, szkołę, przyjaciół – i jednego dnia drzwi się zamknęły, a ja straciłam wszystko. Trudno się z tym pogodzić. Odnalazła Pani dom we Francji?

Lisa Seror, Partage sans temoins, fot: materiały prasowe organizatora

Mam dom, męża, dzieci w Paryżu, a mimo wszystko nie mam poczucia tej wolności, jaka kiedyś nam towarzyszyła. I wciąż powraca strach – czy to kiedyś się skończy? Nie, nie czuję się pewnie nawet we Francji... Ale nie chowam w sobie urazy, nie chcę nikomu robić wyrzutów – to jedynie moja osobista refleksja, mój własny smutek.

Dla Pani najdoskonalszą formą wyrażania tych uczuć stało się malarstwo. A nie obawia się Pani czasem, że tak klasyczne formy sztuki będą w coraz większym stopniu niedoceniane, wypierane przez nowoczesne, audiowizualne formy ekspresji?

Lisa Seror, Les pas, fot: materiały prasowe organizatora

Myślę, że malarstwo nigdy nie zostanie „zdominowane” przez inne formy sztuki, jeśli nadal istnieć będą ludzie z tak potężnymi emocjami, jak moje własne (śmiech)! Patrząc na reakcję gości dzisiejszego wernisażu sama nie mam co do tego wątpliwości. To może na koniec: jak podoba się Pani w Krakowie? Czuję się tu fantastycznie, nie mam wątpliwości, że w poprzednim życiu byłam Polką (śmiech). Ludzie są bardzo ciepli i gościnni. Zazwyczaj, gdy podróżuję czuję się bardzo obco w nowych miejscach, nie mogę się odnaleźć... A tutaj jest zupełnie inaczej! Naprawdę nie mogę wyjść z podziwu, to miasto jest cudowne. Z pewnością jeszcze tu wrócę. Rozmawiała NATALIA CZEKAJ

Lisa Seror, Le messager, fot: materiały prasowe organizatora

32

lounge ...bo jakość ma znaczenie


prawo

ZAKUPY W SKLEPACH INTERNETOWYCH A PRAWO ODSTĄPIENIA KUP OD UMOWY POPULARNOŚĆ SKLEPÓW INTERNETOWYCH I LICZBA OSÓB, KTÓRE DECYDUJĄ SIĘ ROBIĆ W NICH ZAKUPY STALE WZRASTAJĄ. KUPUJEMY UBRANIA, KOSMETYKI, KSIĄŻKI, ELEKTRONIKĘ, PRZEDMIOTY CODZIENNEGO UŻYTKU, A NAWET ŻYWNOŚĆ. KUPIONY TOWAR NIE ZAWSZE JEDNAK ODPOWIADA NASZYM OCZEKIWANIOM. CO MOŻEMY ZROBIĆ W SYTUACJI, GDY SUKIENKA OKAZAŁA SIĘ ZA DUŻA, A KRYSZTAŁOWY WAZON NA ZDJĘCIU W SKLEPIE INTERNETOWYM WYDAWAŁ SIĘ ZNACZNIE BARDZIEJ GUSTOWNY?

Dokonując zakupu rzeczy w sklepie internetowym zawieramy umowę na odległość. Od takiej umowy możemy odstąpić pod warunkiem, że jesteśmy konsumentami, a umowę zawarliśmy ze sprzedawcą będącym przedsiębiorcą. Uprawnienie to przewiduje art. 7 ustawy o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny z dnia 2 marca 2000 r. (Dz.U. Nr 22, poz. 271) (dalej „Ustawa”). Od umowy zawartej na odległość możemy odstąpić bez podania przyczyn, składając, w terminie 10 dni od dnia otrzymania kupionej rzeczy, pisemne oświadczenie. Do zachowania tego terminu wystarczy wysłanie oświadczenia przed jego upływem na adres sprzedawcy. Warto pamiętać, że sprzedawca nie może zastrzec, że konsumentowi wolno

34

lounge ...bo jakość ma znaczenie

odstąpić od umowy zawartej na odległość za zapłatą oznaczonej sumy (tzw. odstępnego). W Internecie dostępnych jest wiele wzorów oświadczenia o odstąpieniu od umowy zawartej na odległość. Prawidłowo sporządzone oświadczenie o odstąpieniu od takiej umowy powinno zawierać co najmniej 1) oznaczenie sprzedawcy, tj. nazwę, adres i ewentualnie numer NIP, REGON lub numer KRS, 2) imię, nazwisko i adres kupującego, 3) oświadczenie o odstąpieniu od umowy zawartej na odległość (najlepiej ze wskazaniem numeru zamówienia lub innego oznaczenia umowy oraz daty otrzymania rzeczy) oraz 4) własnoręczny podpis kupującego. Takie oświadczenie może zawierać również inne elementy np. numer rachunku bankowego, na który powinien nastąpić zwrot ceny za towar. Jeżeli odstąpimy od umowy, umowa będzie uważana za niezawartą. W związku z tym mamy obowiązek zwrócić kupioną rzecz sprzedawcy w stanie niezmienionym (chyba, że zmiana była konieczna w granicach zwykłego zarządu), niezwłocznie, nie później niż w terminie 14 dni. W takim samym terminie sprzedawca powinien zwrócić nam cenę zakupu. Odstąpienie od umowy zawartej na odległość, w związku z zakupem rzeczy przez Internet, nie zawsze będzie możliwe. Z prawa odstąpienia od umowy zawartej na odległość nie będziemy mogli skorzystać w sytuacjach

ANULUJ

wskazanych w art. 10 ust. 3 i art. 16 Ustawy. Od umowy zawartej na odległość nie będziemy mogli więc odstąpić m.in. w przypadku zakupu prasy i świadczeń o właściwościach określonych przez nas w złożonym zamówieniu lub ściśle związanych z naszą osobą (np. bransoletki z wygrawerowanym na zamówienie imieniem), a także w przypadku zakupu rzeczy z licytacji prowadzonej przez Internet, np. na Allegro. Prawo odstąpienia od umowy zawartej na odległość nie będzie nam również przysługiwało w przypadku, gdy usunęliśmy oryginalne opakowanie kupionych w sklepie internetowym nagrań audialnych, wizualnych lub zapisanych na informatycznych nośnikach danych (np. filmu lub płyty ulubionego zespołu). Postęp technologiczny i łatwy dostęp do Internetu sprawiają, że dokonywanie zakupów przez Internet zyskuje na popularności. Sklepy internetowe często dysponują asortymentem niedostępnym w tradycyjnych sklepach, oferowany towar niejednokrotnie bywa tańszy, a zakupy możemy w nich robić o każdej porze i bez konieczności wychodzenia z domu. Jeśli robimy zakupy przez Internet, powinniśmy poznać prawa przysługujące nam jako konsumentom, aby móc z nich skorzystać, jeśli okaże się to konieczne.

MILENA MAŚKO prawnik www.kancelaria-brodowski.pl


felieton

DROGI CZŁOWIEKU, CO MNIE POZNAŁEŚ W PRZELOCIE I MYŚLISZ, ŻE MNIE ROZGRYZŁEŚ – POCHYLĘ SIĘ DZIŚ NAD OCENIANIEM, BO MAM WRAŻENIE, ŻE NIEKIEDY DEFINIUJESZ RZECZYWISTOŚĆ DOOKOŁA SIEBIE W OKRUTNIE NIESPRAWIEDLIWYM SYSTEMIE ZERO-JEDYNKOWYM, NIM ZDĄŻYŁEŚ ZDEFINIOWAĆ SAM SIEBIE. TO DAJE CI ZŁUDNE POCZUCIE BEZPIECZEŃSTWA W ŚWIECIE, KTÓRY SAM W SOBIE STANOWI JEDNĄ WIELKĄ NIEPRZEWIDYWALNĄ ZMIANĘ. ROZUMIEM TO, MI TEŻ SIĘ TO ZDARZA. ALE POZWOLĘ SOBIE ZDRADZIĆ CI MAŁY SEKRET - NIC NIE WIESZ. Na co dzień widzisz we mnie logistykę i niemalże doskonałą organizację pod linijkę. A ja z premedytacją zakładam codziennie dwie różne skarpetki i robię jeszcze większy bałagan w bałaganie butów na podłodze i gazet w kuchni - usypiam tak wytrenowanego przez lata wewnętrznego żandarma, bo się trochę rozpanoszył. Dla niektórych to pewnie pryszcz takie igraszki z materią, mi zajęło trochę czasu, by przyzwyczaić się do dwóch różnych stóp. Mam z tym niezły ubaw. I cenię progres w deharmonizacji.

LIST PRZYPADKOWY DO PRZYPADKOWEGO

ODBIORCY

Dostrzegasz kątem oka dobrze i schludnie ubraną dziewczynę, często pod kolor i w swoim (ale nadal dobrym) stylu. A ja do odkurzania zakładam spódnicę z tiulu i szpilki. Gdy jest ciepło, zostaję w samym staniku. Czasem wcześniej zakręcę loki. Prozaiczne czynności nabierają przez to magii. Mam z tego czysto dziecinną radość. I naprawdę ładnie to wygląda. Uważasz, że to karygodne i nietaktowne zapominać nazwisk i imion. A ja pamiętam imiona wszystkich dwudziestu pięciu kwiatów w moim domu, imiona które nadałam zszywaczom, elektronice, piórom, lampkom i butom. Gdy imię ma twarz lepiej je kojarzę. Mam dziką satysfakcję, gdy w końcu zapamiętam. I wtedy pamiętam je już na całe lata. Pewnie nie powiesz mi wprost, ale nie wstydzisz się mówić innym, że pracuję tylko do linii mojej odpowiedzialności, a to przecież mało kreatywne. Pracuję do tej linii, by potem mieć czas na jogę, napisać kolejny felieton, kolejne opowiadanie, pojechać w opuszczone miejsce, cyknąć serię zdjęć, zaplanować podróż na koniec świata, znaleźć kolejne drzwi do kolekcji, przytulić przyjaciół, potańczyć z obcymi, uszyć torbę z nogawki od spodni, zrobić lampkę z biletów, regał z lin, polecić komuś dobrą książkę, odpiąć wrotki, oddychać, śmiać się i żyć czymś więcej. To wymaga dużo czasu poza tą całą linią. A linię przecież rysujesz sobie sam. Słyszę, że w kontaktach międzyludzkich bywam zbyt konkretna i niewrażliwa. A ja wieczorami idąc na spacer przeprowadzam ślimaki na drugą stronę, co utknęły w połowie trasy autobusu ze zmęczenia, wynoszę pająki w szklankach, a boję się ich okrutnie, płaczę zawsze na „Dirty Dancing” (za każdym razem!), nie dbam o pieniądze wyda-

36

lounge ...bo jakość ma znaczenie

ne na innych, nawet gdy nie ma ich zbyt dużo, rozdaję rzeczy, kocham świat cały, wytłumaczę nawet mordercę, że na pewno miał trudne dzieciństwo. Takie mam serce. Bardzo pojemne. I ciepłe na tyle, że rosół na nim ugotujesz. Uważasz, że moja bezpardonowa szczerość bywa „nie na miejscu”, a zachowanie „poza normami”. A mi szkoda czasu na dumę, urazy, żale, obgadywanie, frustracje, ego, oczekiwania, pretensje, gdy nie są spełnione i ciągłe stopniowanie. Jutro jest dziś. Spotkasz mnie gdzieś na mieście z balonikiem przyczepionym do dłoni, biegnącą do lodowatego morza z wrzaskiem „jestem hardcorem” na ustach, machającą do obcych na moście, prowadzącą ożywioną dyskusję z żulem spod dworca, śpiewającą na głos w metrze, taplającą się w upał w przychodnikowym bajorze. To nie ekstrawersja czy osobowość dwubiegunowa. To zbieranie doświadczeń tu i teraz wedle ochoty i nastroju. Tylko to mamy w gruncie rzeczy. Spuszczenie hamulca. Są tacy, co by to wszystko chcieli nadrobić, ale już ich między nami nie ma. Pamiętam o nich zawsze, gdy zaczynam ignorować piękno życia samego w sobie.

Sądzisz, że za mało stąpam po ziemi i nie oddaję się wystarczająco realnemu światu. I tu masz rację, bo w dupie mam real na cudzych warunkach. Uwielbiam odczuwać ludzkie emocje bez potrzeby ich doświadczania, bo potrafię sobie wyobrazić cały ich wachlarz. Tych przetragicznych i tych nieziemskich. Mogę przeżyć tysiące historii nic nie czytając i nie oglądając. Robię to, bo chcę więcej. Gdybyś choć chwilę potrafił tak jak ja, pewnie przez lata byś mi zazdrościł. Słyszę od Ciebie, że jestem bardzo młoda i muszę się jeszcze wiele nauczyć. A ja odprowadziłam 3 ludzi za rękę (dosłownie) na tamten świat, myłam ich ciała i malowałam. Nowotwory znam jak kolegów z podstawówki – wiem co to chemia, radio, łyse głowy, mastektomia, butla z tlenem, hospicjum. Wiem, co to znaczy nie dać się zeżreć od razu i ostro walczyć w z góry ustawionym pojedynku. Widziałam poronienia, alkoholizm, śmierci w wypadkach, kalectwa, trudne rozwody, chore dzieci i niespełnione nigdy marzenia, leczenie antydepresantami i psychiatryk. Znam ból i rozumiem, po co jest radość, jeśli się na nią zdecydujemy. Może muszę się nauczyć jeszcze wiele, ale już, choć młoda, nauczyłam się najważniejszego - podnosić się. Coraz zgrabniej i szybciej. Nie ma czasu do stracenia, jest czas na wszystko, czas jest względny i czas wygładza. Po prostu nie lubię go marnować.  Nie martw się, nie żywię urazy za te wszystkie Twoje ukryte przykre myśli o mnie. Zapomniane akapit temu. Po prostu co masz zrobić jutro, zrób dziś. Co masz powiedzieć jutro, też powiedz dziś. Co masz poczuć jutro, spróbuj poczuć dziś. I podziękuj. Nie oceniaj. Nie masz prawa. Żyj SWOIM życiem. Ten wdech, co właśnie wziąłeś, to dar.


Warsaw Foodie

CZYLI

PYSZNY TYDZIEŃ W STOLICY

NOWE MIEJSCA:

Nowa kawiarnia podróżnicza Tam i z Powrotem działa od połowy sierpnia na Mokotowie przy Odyńca. Poza odpoczynkiem i jedzeniem można tu uczestniczyć w wydarzeniach związanych z podróżami. W karcie znajdziemy przekąski przygotowywane w duchu slow food, kawę z palarni z Warszawy, wino z małych winnic i piwo z regionalnych browarów. Dzień możemy zacząć tu od śniadania. W tygodniu kawiarnia czynna jest od 8:00 rano, w weekendy od 9:30 i mamy do wyboru trzy zestawy śniadaniowe (m.in granolę czy croissant z konfiturą). W kawiarni zjemy także przygotowywane na miejscu pasty do chleba, kanapki, sałatki, a także tarty wytrawne i ciasta. To nie jedyna nowa kawiarnia na Mokotowie. Przy Starościńskiej kilka dni temu otworzył się Kawałyk. Nowa restauracja powstała niedawno na Woli. Kawałyk ma być miejscem z dobrą kawą i kuchnią autorską opartą o regionalne produkty. Zjemy tu głównie śniadania i lunche. Jest i nowe miejsce serwujące przysmaki kuchni tajskiej: Tajska Bazylia zlokalizowana jest przy Ciołka. W menu znajdziemy m.in. thai rollsy, sataya z wieprzowiny, zupy  Tom Kha Gai i Tom Yum Kung, pad thai, dania z czerwonym i zielonym curry, a także massaman curry z wołowiną. Wśród dań głównych znajdziemy m.in. kaczkę z warzywami i tajską bazylią, wołowina z dodatkiem czosnku, imbiru i chilli, czy smażone kałamarnice z chilli i bazylia. Restauracja proponuje w tygodniu zestawy lunchowe, ma także specjalne menu dziecięce.

NOWE MENU:

Między Bułkami, restauracja w Alejach Jerozolimskich specjalizująca się w burgerach i promująca świadome jedzenie, wprowadziła niedawno nowe menu. Znajdziemy w nim między innymi burgery Fish Aioli, English Burger, Red Chicken z paprykowym sosem czy Vege Bunny (z marchwi i kaszy jaglanej) oraz domowe lemoniady. Produkty wykorzystywane do przygotowania dań to mielona na miejscu najwyższej jakości wołowina, bułka wypiekana według własnej receptury i świeże, oryginalne dodatki, takie jak domowy sos aioli czy pesto z pietruszki. Flagowymi pozycjami w menu są burgery: Cowboy  z przygotowanym na miejscu sosem barbecue oraz pikantny Hot Bacon  z chilli chutney.

CIEKAWE MIEJSCE:

Belgijskie bistro Bistro de Belgique to prawdopodobnie jedyne miejsce z kuchnią belgijską w Warszawie. Należy do sieci Batida i mieści się Przy Placu Konstytucji. Czterema głównymi filarami kuchni belgijskiej są czekolada, piwo, mule i frytki. Wokół nich skupia się kuchnia Bistro de Belgique. Można tu zjeść śniadanie, lunch, obiad i kolację. W każdą niedzielę restauracja zaprasza na rodzinny brunch w cenie 30zł za osobę.

WYDARZENIA:

Ostatnio wydarzenie goniło wydarzenie. Restauracja Oliva rozpoczęła Festiwal Oliwy. W trakcie kolejnych trzech tygodni w poniedziałki Oliva wprowadzać będzie nowe 5-daniowe menu rekomendowane przez Warsaw Foodie.  Pierwsza odsłona to menu włoskie i degustacja włoskich oliw. Jak co roku odbył się plebiscyt Warszawska Pyza organizowany przez Gazetę Wyborczą. Zwycięzcy plebiscytu ogłoszeni zostali na ostatni m w tym sezonie zjeździe food trucków Żarcie na Kółkach. Jury wybrało Różową Krewetkę, czytelnicy Gazety –  Krowarzywa.  W sobotę  w Śródmieściu miało miejsce Święto Ulicy Wilczej – Skręć w Wilczą.  W ramach tego święta, restauracja Wilczy Głód zaprosiła specjalne Wietnamskie Śniadanie.  27 września Mysia 3 i Magazyn Usta zaprosiły smakoszy na ostatnie piętro budynku przy Mysiej 3 na Festiwal Cydru i Święto Jabłka.

NAJŚWIEŻSZYCH WIADOMOŚCI Z KULINARNEGO ŻYCIA WARSZAWY SZUKAJCIE NA: WWW.WARSAWFOODIE.PL I WWW.FACEBOOK.COM/WARSAWFOODIE 38

lounge ...bo jakość ma znaczenie

fot: mat. promocyjne lokali

FOODIE WEEK


miejsca

TEKSAŃSKA MASAKRA BURGEREM WOŁOWYM

ŻYJEMY, I JAKŻE SIĘ Z TEGO CIESZĘ, W CZASACH MODY NA JEDZENIE. DOBRE JEDZENIE, ZDROWE JEDZENIE, SLOW-JEDZENIE, JEDZENIE NA MIEŚCIE. NIE MA DLA MNIE NIC LEPSZEGO, OD ROWEROWYCH WŁÓCZĘG PO NASZYM, SZCZODRZE OBDAROWANYM POD WZGLĘDEM LOKALI GASTRONOMICZNYCH, KRAKOWIE. NIE BĘDĘ SIĘ ZGRYWAĆ I POWIEM OD RAZU, DO M22 TRAFIŁAM NIE PRZEZ PRZYPADEK.

artykuł sponsorowany, materiały: własność klienta

Lokal znajduje się przy ul. Świętego Marka 22A, pomiędzy Floriańską i Szpitalną i działa od połowy maja. Serwuje burgery i frytki belgijskie. No tak, pomyślicie, kolejna burgerownia, a frytki belgijskie teraz na każdym rogu. Zważywszy, że dobra buła i torebka frytek to moje absolutne „must have”, zwłaszcza po ciężkim weekendzie i zważywszy, że taki właśnie miałam, wsiadłam na rower i ruszyłam, tempem nienachalnym pod wskazany przez znajomych, adres. Bo dodać muszę, że spośród wielu „frytkowni” i burger-tracków Krakowa, M22 zostało mi polecone, przez osoby, które podobnie jak ja, cenią sobie dobrą bułę. W trzy rowery, bo w kupie raźniej, zajechaliśmy na Marka i po chwili miotania się z przypięciem naszych trzech rumaków do jednej latarni, weszliśmy do środka. Wnętrze, z tak zwanym „jajem”. Na ścianach grafiki inspirowane twórczością Banksy’ego, stoły i krzesła wykonanie, z modnych teraz, palet, ale dzięki Bogu, wygodne, bo obite kolorowymi poduchami. Łapiemy menu i po butelce Johna Lemona i zamawiamy. W menu 8 burgerów z wołowiny z polskiej hodowli, w cenie od 15 do 23 zł. Choć od obsługi już się dowiedzieliśmy, że menu urośnie wkrótce do 10, w tym w planie jest najostrzejszy burger w Polsce o wdzięcznej

nazwie Burger Ostry jak Maczeta oraz wielki eM Kilo – burger przygotowywany na wcześniejsze zamówienie, ważący ponad 1kg. Powodzenia! Ha, w sumie to się cieszę, że jeszcze ich wtedy w karcie nie było, jeszcze by mnie podkusiło.

tradycyjny majonez, robiony na miejscu, lub sosy robione na jego bazie, do wyboru: andaluzyjski, koperkowy, czosnkowy, z papryczek jalapeno, suszone pomidory z bazylią i miętą oraz miodowo-musztardowy. Wymiatają, że się tak wyrażę.

Póki co skusiłam się na Kuryłek Dream – warzywa, burger, chorizo, rukola, guacamole, ser, sos, bo uwielbiam avocado, rukolę i chorizo, i tyle dobra w jednym, nie miało konkurencji. Znajomi zamówili Rafała na Redukcji – warzywa, burger, bekon, jajko sadzone, szpinak, sos holenderski i sławną Teksańską Masakrę Burgerem Wołowym – warzywa, burger, bekon, bbq, nachosy, sos serowy – bomba normalnie!

Kiedy nasze Burgery dotarły na stół, wiedzieliśmy, że łatwo nie będzie. 185 g wołowiny, do tego sałata, ogórek, pomidor, czerwona cebula, bułka jakaś taka nie „makdonaldowa”, bo jak się okazuje wypiekana w tradycyjnej piekarni, no i każdy z nas miał swoje dodatki.

Reszta burgerów również nosi niespotykane nazwy. Długo debatowaliśmy nad kartą – bardzo to wszystko było zabawne. Do tego każdy „przytulił” tradycyjne frytki belgijskie. No i powiem Wam, że równie „tradycyjnych” nie jadłam w Krakowie. Z belgijskich ziemniaków, smażone dwa razy, na tłuszczu wołowym. Do frytek można domówić, za złotówkę,

Generalnie, miejsce z klimatem i dobrym prostym jedzeniem. Jest tu dwóch właścicieli, goście z pasją i to widać, bo chce im się kombinować z recepturami, „kręcić” własny majonez i smażyć frytki dwa razy, jak pan Bóg przykazał, a nie wrzucać na głęboki olej mrożone badziewie i nazywać je frytkami belgijskimi. W najbliższym czasie za barem pojawią się jeszcze belgijskie piwa i wtedy to już będzie totalna rozpusta. Masakry nie było, w zamian za to, świeża bułka z ciekawymi dodatkami, BELGIJSKIMI frytkami i doskonałymi sosami. Otwarte do późna. Polecam!

...bo jakość ma znaczenie lounge 39


przegląd restauracji

ZDROWE LOVE ZOSTAŁO OTWARTE POD KONIEC MAJA Z DALA OD OCZYWISTYCH TURYSTYCZNYCH SZLAKÓW KRAKOWA. WŚRÓD INNYCH KRAKOWSKICH LOKALI MA WYRÓŻNIAĆ SIĘ OFERTĄ, KTÓRA TRAFIA W GUSTA ZARÓWNO TYCH, KTÓRZY CENIĄ ŚWIADOME I ZDROWE ODŻYWIANIE, JAK I TYCH, KTÓRZY NIE LUBIĄ ODMAWIAĆ SOBIE GĘSTEJ ŚMIETANY, CHRUPIĄCEJ PANIERKI CZY SŁODKICH DESERÓW.

M

enu jest więc podzielone na dwie części – Zdrowe i Love. W każdej z kategorii (kanapki, sałatki, ziemniaki, desery, smoothies & shakes), a nawet w sekcji z herbatami i napojami znajdziemy takie rozgraniczenie. Wprawdzie nie zawsze widziałam w nim sens (szczególnie w tych dwóch ostat-

nich kategoriach), ale nie można powiedzieć, by nie był to jakiś pomysł na biznes. Sale znajdują się w piwnicy, gdzie właściwie w ogóle nie wpada światło dzienne, ale za to jest bardzo jasno i kolorowo, a koncepcja wystroju jest spójna nawet ze sposobem podawania potraw, choćby dzięki jaskrawym słomkom dołączanym do napojów czy kontrastującej ze sobą zastawie. Obsłudze nie mam nic do zarzucenia prócz tego, że rzadko bywała w okolicy (umiejscowienie salki też nie sprzyjało dobremu kontaktowi z kelnerem). Muzyka wypływająca tego dnia z głośników kojarzyła mi się z relaksacyjną nutą puszczaną w grotach solnych, co nie bardzo pasowało do całej reszty, ale jest to – jak wszystko zresztą – rzecz gustu. Pora była ewidentnie obiadowa, jednak oprócz ziemniaków nie widziałam nic, co mogłoby posłużyć za obiad, więc zdecydowałam się na dwie propozycje z menu. Pierwsza – placuszki (pancakes z działu Love) z syropem klonowym (11 zł) w liczbie większej niż przewidywało menu, za to w różnych nierównych formach i rozmiarach. Zostały podane z kawałkami banana i bardzo oszczędnie

40

lounge ...bo jakość ma znaczenie

polane niemal niewyczuwalnym syropem, co powodowało, że smakowały po prostu jak domowe racuchy z bananem przygotowywane przez mamę w dzieciństwie. Tyle że te od mamy były lepsze, bo przy każdorazowym przyciśnięciu noża do placuszka przynajmniej nie wypływał z nich tłuszcz. Druga część mojego posiłku to kanapka (z działu Zdrowe) na chlebie z samych ziaren (m.in. płatki owsiane, pestki dyni, ziarna słonecznika, siemię lniane). Wybór kanapek jest ogromny, można je ponadto modyfikować kupując dodatki za 2-3 zł. Nie tylko składników jest mnóstwo, ale i typów pieczywa:


przegląd restauracji

duże i małe bagietki, pełnoziarniste, pszenne lub na zakwasie, bajgiel, bułeczki z sezamem, makiem lub grahamki czy właśnie wybrany przeze mnie pyszny chleb bez mąki (9 zł). Kanapki (sery dojrzewające, gruszka, kiełki, rukola) prezentowały się uroczo, ale był na nich tylko jeden ser typu camembert (choć nazwa sugerowała co najmniej dwa rodzaje) i bezsmakowa, niedojrzała gruszka, której nieobecna słodycz powodowała, że nie komponowała się z serem tak, jak powinna. Osoba towarzysząca zajadała się pokaźnym ziemniakiem z boczkiem, sałatą, fetą i śmietaną (Love) narzekając na końcu, że śmietany nie starczyło na całą porcję warzywa. Ziemniak jak ziemniak – nie ma tu zbyt wiele do powiedzenia, szczególnie z kiepską fetą (na nieszczęście Zdrowe Love właśnie wróciłam z Grecji) i proporcjonalnie małą ilością boczku, ale ma swój plus, którym jest cena. Za jedyne 7 zł można się skutecznie najeść na kilka godzin. Spróbowaliśmy także smoothies podanych w fikuśnych słoiczkach – 300 ml za 8 zł. Ten z truskawkami, malinami, arbuzem, bananem, imbirem, bazylią i miętą (Love) był gęsty i całkiem smaczny, jednak ten ze szpinakiem, kolendrą, ananasem, mango, awokado i pietruszką (Zdrowe) smakował jak rzadki napój pietruszkowy. Niestety niewyczuwalna była w nim ani kropla słodkiego soku z mango czy ananasa, które obiecywało menu, i o które tak bardzo się prosił. Wyszłam więc z lekko gorzkimi wspomnieniami; byliśmy bardzo najedzeni i zapłaciliśmy za to naprawdę niewiele, nie czułam jednak, bym była zadowolona z tej wizyty. Nie ma jednak wątpliwości, że Zdrowe Love ma jedną z najszerszych i najciekawszych ofert śniadaniowych w mieście. Bardzo bym chciała, by następnym razem było lepiej.

Dział „Dania kontra Ania”, to subiektywna opinia autorki, która osobiście sprawdza opisywane restauracje. Recenzje z założenia nie stanowią materiału promocyjnego ani też antyreklamy, a są jedynie wyrazem indywidualnej oceny autorki.

Restauracja Taco Mexicano El Pueblo Kraków , ul. Poselska 20 tel.: (12) 421 54 41 www.tacomexicano.pl

MEKSYKANIE WIEDZĄ CO TO UPALNE DNI, DLATEGO PRZYGOTOWALIŚMY DLA PAŃSTWA ORZEŻWIAJĄCĄ OFERTĘ. LEMONIADA Z LIMONEK I “AGUA DE JAMAICA” - CZYLI HERBATA NA ZIMNO Z KWIATÓW HIBISKUSA - ORAZ NAJNOWSZA MARGARITA “LA SPECJALNA” Z DODATKIEM COINTREAU I BRANDY . W OFERCIE MAMY RÓWNIEZ NOWOŚCI - MIĘDZY INNYMI TRADYCYJNE DANIE “FLAUTAS DE POLLO” ORAZ IDEALNĄ NA LATO LEKKĄ I SOCZYSTĄ “ENSALADA DEL DULCE CARIBE”. PRZYPOMINAMY, ŻE CO NIEDZIELĘ ROZBIJAMY PIÑATE DLA DZIECI. OD PONIEDZIAŁKU DO PIĄTKU W GODZINACH OD 12 DO 18 ZAPRASZAMY NA HAPPY HOURS!


fot. mat. organizatora

wydarzenia

ŚNIADANIE W KINIE VOL.3. To już trzecia odsłona za nami. Nowatorski pomysł zyskuje w Krakowie coraz większe grono zdecydowanych zwolenników. Tym razem ona gotowała jemu, on jej. On prowadzi bloga Paszczakgotuje. pl – z prostymi i smacznymi przepisami. Ona, pani Paszczakowa – (pysznoscikrola.blogspot.com) na swoim opowiada o pomysłach na zupy, szybkie obiady i dania z makaronem oraz – ulubione śniadania! Ania i Michał Staszczyk, blogerzy kulinarni, członkowie Stowarzyszenia Małopolskich Blogerów Kulinarnych 26 września na Śniadaniu w Kinie zaserwowali omlety z łososiem, boczkiem, porem, czerwoną papryką i groszkiem oraz dżemem owocowym i śmietaną (dżemy porzeczkowy i śliwkowy, robione przez nich) – według gustu i chęci. Było na bogato! A na drugie śniadanie? Kika zaserwowała film z Jamajką w tle: „W drodze do Jah” Noël Dernesch i Moritza Springera. Film portretuje dwóch najpopularniejszych europejskich muzyków rozkochnych w reggae: Gentlemana i Alborosiego, a także ich poszukiwania prywatnego oraz zawodowego spełnienia na Jamajce. Śniadanie to najważniejszy posiłek dnia, a kino nieprzypadkowo nazywają „najpiękniejszą ze sztuk”.Już wkrótce następna odsłona filmowo-kulinarnego cyklu Śniadanie w Kinie, na który zaprasza Was kinokawiarnia KIKA. AGNIESZKA MAJKSNER

42

lounge ...bo jakość ma znaczenie


la stazione ristorante & pizza

la ristorante stazione & pizza

WSPOMNIENIE LATA

Omlet norweski lody waniliowe, czekoladowe i truskawkowe, przekładane biszkoptem i merengue, z pieca

nasze kawiarnie Stare Miasto Rynek Główny 19

w Galerii Krakowskiej

Galeria Krakowska ul. Pawia 5

w Krakowie oczywiscie slodkiwentzl.pl

torty.krakow.pl


lifestyle

MAŁŻEŃSTWO DOSKONAŁE? JUŻ OD DAWNA CHODZI ZA MNĄ TEMAT POPULARNY, ACZ RACZKUJĄCY W SWEJ ISTOCIE: JAK ŁĄCZYĆ WINO Z POTRAWAMI? CZY TO SWOISTA MODA, TREND, ŁAMANIE KONWENANSÓW? Wino i jedzenie łączą się od wieków. Odpowiednio dobrane potrafią stworzyć duet doskonały. Ale dobranie to swoista sztuka i czas poświęcony praktykowaniu. Są wśród nas eksperci jak Monika Bielka – Vescovi, którą zapytałam o kilka wskazówek jak robić, żeby było dobrze. Wyjaśniła, że najważniejszą rzeczą jest osobista preferencja, gust, zadowolenie, wszystkie inne reguły są na drugim miejscu, nawet gdy nasz wybór przeczy wszelkim zasadom. Przede wszystkim trzeba eksperymentować. Zasada białe do ryby, czerwone do mięsa już dziś nie obowiązuje – w myśl zasady „jem co lubię i piję to co lubię”. Można niemniej jednak spróbować zachować równowagę, by dopasować ciężar wina do głównego, najważniejszego czy też wiodącego składnika potrawy. Tak, by wino kontrastowało z potrawą nie zagłuszając jej. Można także metodą prób i błędów uzupełniać smak potrawy za pomocą wina lub odwrotnie. Tu trzeba być bardziej cierpliwym i konsekwentnym w pogłębianiu swojej wiedzy. Kilka wskazówek: ∫ czerwone wino możemy łączyć z rybą (wybieramy takie wino, które ma niskie taniny, np. Pinot Noir, gdyż wysokie mogą spowodować, że ryba będzie miała metaliczny posmak); ∫ ciężar wina łączymy z ciężarem potrawy – im lżejsza potrawa, tym lżejsze podajemy do niej wino; ∫ słodycz obniża słodycz – do deseru podajemy wino o takim samym lub wyższym poziomie słodyczy (cukru resztkowego) – czyli do deseru podajemy słodkie, a nie wytrawne wino. Co jeżeli lubimy bąbelki? Podajmy słodkie musujące, np. Brachetto d’Aqui;

44

lounge ...bo jakość ma znaczenie

∫ kwasowość obniża kwasowość - więc do Sauvignon Blanc podamy sałatkę z cytrusami i octem winnym lub klasycznie ser kozi; ∫ łączmy regionalnie – wina i potrawy z tego samego regionu dobrze się ze sobą łączą w myśl zasady ”what grows together goes together”; ostre potrawy potrzebują cukru resztkowego – do kuchni azjatyckiej, w której używamy chilli, dobrze pasuje niemiecki Riesling, np. Spätlese czy alzacki Gewürztraminer; ∫ należy uważać na piąty smak „umami” - znajdziemy go w gotowanych grzybach, surowym mięsie czy też pomidorach – nie łączyć go z winami o wysokich taninach; ∫ wina o wysokich taninach łączymy z potrawami o wyższej zawartości tłuszczu, np. stekiem T-Bone; ∫ słony łączy się z kwaśnym – wina o wysokiej kwasowości dobrze radzą sobie ze słonymi potrawami, np. z dodatkiem kaparów lub oliwek. Na koniec mała sugestia. Gdy zamawiamy lub przygotowujemy potrawę, a nie wiemy jak łączyć, zasugerujmy się tradycją i doświadczeniem winiarzy z danego regionu. Oni wiedzą, co łączy się najlepiej z winem przez nich produkowanym. Od zawsze sprawdza się również złota zasada, iż klasyczne połączenia zawsze przetrwają największe zawieruchy i mody enologiczno – gastronomiczne, jak z fragmentu libretta z operetki Gasparone Karla Millöckera: Ryby, drób i cielęcina lubią tylko białe wina. Zaś pod woły, sarny, wieprze jest czerwone wino lepsze. Frukty, deser i łakotki lubią tylko wina słodkie, A szampany, wie i kiep, można podczas, po i przed. AGNIESZKA MAJKSNER


wywiad

GOTOWANI fot. Grzegorz Targosz

WEDŁUG PAWŁA ŁUKASIKA I GRZEGORZA TARGOSZA 46

lounge ...bo jakość ma znaczenie

DWÓCH ZAPALONYCH, ZDOLNYCH MĘŻCZYZN. STWORZYLI PRZESTRZEŃ, DO KTÓREJ WCHODZĄ W KAŻDEJ WOLNEJ CHWILI. UZUPEŁNIAJĄ SIĘ W SWOJEJ PASJI MIMO, IŻ MAJĄ DWA RÓŻNE CHARAKTERY I TEMPERAMENTY. PROWADZĄ NIETUZINKOWY I INSPIRUJĄCY BLOG KULINARNY „GOTOWANIE Z PASJĄ – PAWEŁ ŁUKASIK & GRZEGORZ TARGOSZ”. PAWEŁ Z WYKSZTAŁCENIA EKONOMISTA, PRACUJE W JEDNYM Z MIĘDZYNARODOWYCH BANKÓW, ODPOWIADA ZA GOTOWANIE ORAZ TWORZENIE WSZYSTKICH PRZEPISÓW. GRZEGORZ JAKO PASJONAT FOTOGRAFII, ZAJMUJE SIĘ STRONĄ WIZUALNĄ ORAZ JEST TWÓRCĄ WSZYSTKICH ZDJĘĆ, KTÓRE ZAMIESZCZAJĄ NA: WWW.FACEBOOK.COM/GOTOWANIEZPASJA.BLOG WWW.GOTOWANIEZPASJA.PL CIĄGŁY APETYT NA ŻYCIE I NOWE WYZWANIA REALIZUJĄ TAKŻE PROWADZĄC WSPÓLNIE AUDYCJĘ „NA WOLNYM OGNIU” W KRAKOWSKIM RADIU KRK FM W KAŻDĄ SOBOTĘ.


wywiad

IE Z PASJĄ Skąd pomysł na założenie bloga o takiej, a nie innej tematyce? Paweł Łukasik (PŁ): Idealne pytanie, bo minęło 1,5 roku jak go prowadzimy, a początki były dość burzliwe. Kilka razy próbowałem dostać się do się do programów kulinarnych, bez dobrych skutków. Wtedy zrozumiałem, że to nie tędy droga, by gotować tak na większą skalę. Wpadłem na pomysł, by zrobić sesję zdjęciową z tartami. Wtedy spotkałem się z Grześkiem, którego znam od lat i wiem że ma dobrą rękę do zdjęć. No i... UŻYWAMY Grzegorz Targosz (GT): Paweł gotuje od lat. Nie raz widziałem i próbowałem efekty końcowe. Gdy się spotkaliśmy zaproponowałem rozpoczęcie naszej przygody od prowadzenia bloga kulinarnego. Ja chciałem poeksperymentować z fotografią kulinarną, a Paweł z przepisami i pomysłami na nowe dania. Tak też powstał pomysł bloga. Totalny spontan.

Czy zrealizowaliście początkowe założenia? PŁ: Szczerze się przyznam, na samym początku miałem wątpliwości czy to dobra droga i czy pomysł „wypali”. Miałem wrażenie, że to nie jest to co chcieliśmy osiągnąć.

NAJBARDZIEJ ZNANYCH AFRODYZJAKÓW: ŻEŃ-SZENIA, OSTRYG, MAŁŻY, KAWIORU, LUBCZYKA, SELERA, CHILI CZY TEŻ CZEKOLADY. A WSZYSTKO DOPRAWIAMY NASZYM UŚMIECHEM I UROKIEM OSOBISTYM!

Jak wyglądały początki bloga? GT: Ja jestem tzw. „techniczny” i odpowiadam za wizualizację strony oraz jakość zdjęć. Poprosiłem Pawła o spisanie uwag, co blog powinien zawierać (począwszy od kolorystyki, układu, czy też ilości zdjęć na stronie) oraz aby spisał też elementy, których powinniśmy unikać. PŁ: Dokładnie tak było :) przeglądnąłem nie pamiętam jak wiele, ale to były ogromne ilości, blogów, stron poświęconych kulinariom zarówno polskich i zagranicznych. Długo szperałem i spisywałem swoje pomysły. Efektem tego była długa lista, co przekuł Grzegorz na nasz wymarzony blog. GT: Oj dużo faktycznie tego było. Trzy miesiące pracy i zanim oficjalnie ruszyliśmy.

GT: Na szczęście ustaliliśmy sobie z Pawłem, że dajemy sobie rok, po którym ocenimy co chcemy dalej robić. Tak naprawdę to uporem pracą i konsekwencją oraz wytrwałością realizujemy nasze wszystkie założenia. Jesteśmy w tym miejscu i nie zamierzamy się zatrzymać. Co wyróżnia Waszą stronę od innych blogów kulinarnych? PŁ: (śmiech) GT: (śmiech) PŁ: Prowadzą go faceci, drugiego takiego jeszcze w Polsce nie widzieliśmy.

GT: Celem był pełny profesjonalizm w gotowaniu, prezentacji dań i robieniu zdjęć. Obaj mamy taką naturę, że jak zabieramy się za coś to robimy to z pełnym oddaniem, wkładamy w to co w danym momencie robimy całe serce. Szybko się uczymy i wierzymy, że nasz wysiłek widać na naszym blogu. Mamy pierwsze nagrody – co nas ogromnie cieszy – 3 miejsce na Kulinarny Blog Roku 2013, 3 miejsce w Ogólnopolskim Konkursie dla Profesjonalnych Fotografów Kulinarnych. Skąd zainteresowanie kuchnią i dlaczego właśnie taka pasja? PŁ: Takie pasje wynosi się najczęściej z domu rodzinnego. U mnie kuchnia była magiczna, tam działo się najwięcej i zawsze było dużo ludzi, można było też zawsze dostać coś wyjątkowego . Moja Babcia była mistrzynią

...bo jakość ma znaczenie lounge 47


wywiad

gotowania. Jej umiejętności w gotowaniu są dla mnie niedoścignione (ach te lata 20-te XX wieku!), to ona zaszczepiła mi tego bakcyla. Był mi tylko potrzebny impuls żeby go obudzić. U mnie stres związany z pracą spowodował, że szukałem ujścia tych emocji. Postawiłem na gotowanie. To mnie uspakaja, potrafię gotować do późnych godzin nocnych i wstać rano wypoczęty oraz szczęśliwy. To był pierwszy krok, dalej poszło szybko, a po uruchomieniu bloga idzie jak huragan i przerasta to wszystkie moje oczekiwania. Jakie są Wasze pierwsze wspomnienia związane z kuchnią i gotowaniem?

Jaki jest Wasz styl gotowania? PŁ: Uważam, że trzeba mieć umysł otwarty na wszystkie produkty i rodzaje kuchni, bo tylko to gwarantuje rozwój. Praktyka czyni mistrza i to jest motto klucz. Nie nauczy się ktoś smażyć np. piersi kacze bez zrobienia tego. Trzeba gotować, eksperymentować, mieszać, smażyć itd., bo kuchnia to pewnego rodzaju poligon. Mój styl gotowania jest otwarty na wszystkie smaki i zawsze pełen zapału i pasji. Ciągle próbuję coś nowego, szukam, łączę, by odkrywać nieznane lądy. A macie jakieś ulubione smaki bądź kuchnię?

PŁ: Próbując coraz więcej nowych smaków zmieniam moje podejście do jedzenia i patrzę szerzej na kuchnię. Ciężko odpowiedzieć jednoznacznie i wąsko. Lubię wiele kuchni, z każdej można czerpać, inspirować się nią, coś przerobić na własną „modłę” i wg własnego pomysłu. W moim życiu jednak najbardziej znaczące i największym piętnem odbiły się smaki z dzieciństwa. Do dziś je pamiętam i wspominam. Są też dla mnie NASZA RADA DLA inspiracją . Mam z nimi związane piękne POCZĄTKUJĄCYCH wspomnienia.

PŁ: w przedszkolu wszystko co zielone chowałem do fartuszka, nie lubiłem jeść tego koloru (śmiech).

Skąd pochodzą inspiracje na dania?

GT: od tego jest Paweł więc …..ja jestem od fotografowania sesji i naszej strony :) PŁ: Pozwólmy Grześkowi mówić o tym to zabraknie dnia, a poza tym większość z nas nie będzie zbytnio rozumiała o co chodzi :) Ttak naprawdę wszędzie można natknąć się na pomysły. PrzypoBLOGERÓW mina się mi jak wymyśliłem szarlotkę Jakie rady dacie początkującym bloKULINARNYCH? z jarzębiną na konkurs 9 Małopolskiego gerom kulinarnym? Festiwal Smaku. Zdobyliśmy za nią CIERPLIWOŚĆ, drugie miejsce jako kompletni deGT: Pasja i konsekwencja w działaniu. biutanci. Bardzo chciałem ją pokazać KOŃSKIE ZDROWIE w formie ciasteczka i nie klasycznie PŁ: Dodam dwie: ”końskie zdrowie” I DUŻO PIENIĘDZY! z samymi jabłkami, a jak dowiedziałem i dużo pieniędzy, bo to kosztowne się, że tematem przewodnim Festiwalu hobby:) są korale –przepis powstał w sekundzie – jarzębina. Czasami tak może powstać wspaniały Jaki przepis, który można by teraz przygotować pomysł, ale często też wymyślenie czegoś wymaga z sezonowych produktów zaproponujecie naszym inspiracji, przeglądania i czytania min. książek kucharczytelnikom? skich, blogów, gazet czy też podglądania natury. PŁ: Wszyscy wiemy że polskie jabłka są najlepsze na Ile czasu zajmuje sesja zdjęciowa i stylizacja świecie, a ponieważ mamy właśnie szczyt sezonu, dania? mamy fajny pomysł w połączeniu z modnymi ostatnio burgerami. Proponujemy wersję, która jest smaczna i ma w sobie nutkę slow – grillowany burger wołoPŁ: Obaj na co dzień pracujemy więc nasze sesje wy z kaszanką oraz smażonymi jabłkami w miodzie fotograficzne odbywają się w sobotę lub niedzielę gryczanym i z małosolnym ogórkiem, który można (śmiech). Chcemy wtedy wykorzystać czas na maxa. samemu w domu przygotować. Wcześniej przygotowujemy przepisy, myślimy nad aranżacją, ustalamy talerze, misy, sztućce i inne GT: Przepis załączamy wraz ze zdjęciami. gadżety. Często robimy szkice jak danie będziemy się prezentować. Dzień przed sesją polujemy na wszystZrobiło się pysznie, a głód sięga zenitu więc dziękie składniki, uff to nie takie proste. A w dniu sesji kuję za wywiad i uciekam gotować:) zatapiamy się pracę i zapominamy o całym świecie zewnętrznym i często zastaje nas noc. Wszystkie daGT: To my serdecznie dziękujemy. nia gotujemy na bieżąco i robimy zdjęcia potrawom, które potem spokojnie można zjeść. A po zakończePŁ: Dziękuję i do następnego razu. niu sesji w „nagrodę” sprzątamy studio czyli moje mieszkanie. AGNIESZKA MAJKSNER

48

lounge ...bo jakość ma znaczenie


wywiad

fot. Grzegorz Targosz

GRILLOWANY BURGER WOŁOWY Z KASZANKĄ ORAZ SMAŻONYMI JABŁKAMI W MIODZIE GRYCZANYM Z MAŁOSOLNYM OGÓRKIEM Składniki: (przepis na 4 osoby) 4 bułki hamburgerowe (oczywiście własnej roboty) 800 g mielonej wołowiny 2 jajka 1 łyżka oleju 1 pęto kaszanki 1 duże jabłko 2 łyżka masła 2 łyżki miodu gryczanego 1 ogórek małosolny (najlepiej domowy) 2 łyżki bryndzy 3 łyżki śmietany 18% dwie garście salaty (np. sałata frisee) ½ pęczka natki pietruszki sól, pieprz

Przygotowanie: Posiekać umytą natkę pietruszki. Wbić do mięsa całe jajko, przyprawić solą i pieprzem, dodać posiekaną pietruszkę, a następnie całość wymieszać. Uformować hamburgery trochę większe niż średnica bułki i grillować na ruszcie posmarowanym olejem z każdej strony przez około 3 minuty, aż powstaną charakterystyczne paski grillowe. Grillować kaszankę przez około 2 minuty z każdej strony. Obrać jabłko, wydrylować i pokroić w kostkę, a następnie smażyć przez 2 minuty na rozgrzanym maśle. Dodać do jabłek miód gryczany i przesmażyć przez 1 minutę, zdjąć z ognia. Pokroić w plasterki ogórka. Wymieszać bryndzę ze śmietaną i delikatnie doprawić solą i pieprzem. Przekroić bułkę i położyć wewnętrzną częścią na grillu na około 30 sekund, tylko do lekkiego zarumienienia. Umyć sałatę i osuszyć. Wysmarować bułkę rozmieszanym sosem ze śmietany i bryndzy. Ułożyć na bułce sałatę, mięso, wyciśnięty farsz z kiszki, smażone jabłka z miodem, a następnie przykryć wierzchem bułki i podawać.

...bo jakość ma znaczenie lounge 49


fot. potatoes.com

przepisy

SEZONOWOŚĆ CZYLI PORA NA ZIEMNIAKA JESIEŃ TO NAJLEPSZA PORA NA JEDZENIE ZIEMNIAKA – PARABOLI, BULBY, KOMPERA, KARTOFLA, PYRY, GRULI, BULWY, PERKA, RZEPY, SWAPKA, ZIYMIOKA.

O

jczyzną ziemniaka są tereny dzisiejszego Peru, Chile, Boliwii i Ekwadoru. Liczy sobie już 8 tysięcy lat. Za sprawą Hiszpanów, ziemniak przybył do Europy, a do Polski ziemniaki trafiły po zwycięstwie Jana III Sobieskiego pod Wiedniem. Początkowo był rośliną ozdobną. Przegrywały one z kaszami i chlebem. Dopiero za panowania Augusta II, ziemniaki zdobyły większe uznanie. Obecnie w Polsce mamy zarejestrowanych ponad 100 odmian ziemniaków.

które z trudem i nie zawsze dają się kroić, bo łatwo się rozpadają, o jasnym i sypkim miąższu. Doskonałe na babki, farsze, kluski, purée, placki, pyzy, kopytka. Odmiany: Bryza, Gracja, Ibis, Tajfun, Gustaw.

MOŻEMY WYRÓŻNIĆ TRZY TYPY ZIEMNIAKÓW: Typ A – sałatkowy – bulwy zwięzłe, nierozpadające się po ugotowaniu, dające się dobrze kroić, lekko wilgotne, zdecydowanie delikatna struktura miąższu. Najlepiej nadają się na sałatki, smażone i w łupince oraz na grilla. Ziemniaki te mają najmniej kalorii, z uwagi na małą zawartość skrobi. Odmiany: Andromeda, Ditta, Denar, Impala, Karatop, Lord, Rosalind, Sante, Velux, Vineta.

Typ AB, BC, rzadziej CD – pośrednie; najczęściej spotykane. Irga, Bryza, Ibis, Bila, Vineta, Sante, Satina, Syrena, Arkadia, Velox, Kuklik, Mors, Tokaj, Zebra, Żagiel, Denar, Krasa, Clarissa.

Typ B – ogólnoużytkowy – zastosowanie wszechstronne i uniwersalne, średniej twardości, nierozsypujące się, które przy końcu gotowania stają się kruche, zaś przy smażeniu miękkie wewnątrz, a z wierzchu chrupiące. Dobre na frytki, chipsy, placki, ziemniaki z wody i zupy, doskonałe do duszenia i gotowania. Odmiany: Irga, Irys, Flaming, Orlik, Sante. Typ C – mączysty – zawierające więcej skrobi, bulwy po ugotowaniu mączyste, dość suche,

50

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Typ D – bardzo mączysty – bulwy bardzo suche, bardzo mączyste, często włókniste i trudne do gotowania, gdyż rozpadają się – do pieczenia i na purée. Innovator, Asterix, Fianna, Fresco, Monsun,Redstar, Zeus.

Jak poznać, do czego nadają się ziemniaki, jeśli nie wiadomo co to za odmiana lub typ? Przekroić ziemniaka w poprzek na pół i pocierać o siebie połówki. Jeżeli pokaże się woda, są to ziemniaki twarde, raczej na sałatki, zapiekanki czy do smażenia. Gdy obie połówki kleją się do siebie, nadają się na kluski, pyzy lub purée. JAK POZNAĆ DOBRE ZIEMNIAKI? Kupować od sprawdzonego sprzedawcy/producenta/rolnika. Robić zakupy świadomie zwracając uwagę na najważniejsze aspekty. Kupować zawsze wszystkie bulwy o podobnej wielkości, barwie na zewnątrz i wewnątrz (poprosić o przekrojenie) i fakturze skórki. Gładka skórka świadczy o wysokiej jakości

ziemniaków. Im bardziej chropowata łupina, zróżnicowana wielkość oraz kształt, tym większe prawdopodobieństwo, że przy ich uprawie przesadzono z nawożeniem gleby. Gdy bulwy są zazielenione, oznacza to, że były zbyt długo wystawione na działanie światła, a przez to mają podwyższoną zawartość solaniny. Takie bulwy należy odrzucać, bo substancja ta nie rozkłada się podczas gotowania i może być przyczyną zatruć pokarmowych. Nie powinny kiełkować, bo w kiełkach są skumulowane toksyczne związki podejrzewane o właściwości rakotwórcze. AGNIESZKA MAJKSNER

WARTOŚĆ ZIEMNIAKA Wartość energetyczna porcji 100 g to ok. 69 kcal. Zawiera kwasy organiczne, witaminę C, B1, B2, B6, E, K, PP, składniki mineralne – potas, fosfor, magnez. Ziemniak posiada także: azotany – podczas obierania i obróbki kulinarnej redukowane o 20 do 70% glikoalkaloidy – ostrzeżenie na bulwie, nie powinno się tego jeść. Zielony kolor skórki czy skiełkowane – o 70-90% redukowane podczas obierania pestycydy – substancje czynne pestycydów są rozpuszczalne w tłuszczu, a bulwy nie mają dużo tłuszczu, więc nie wchłaniają pozostałości pestycydów


przepisy

SZYBKIE PURÉE ZIEMNIACZANE Z AVOCADO Składniki: 500 g ziemniaków – typ D, 300 g avocado, 1 łyżeczka musztardy Dijon, sok z ½ cytryny, 10 g masła, ½ czosnku, ½ pęczka natki pietruszki, 1 łyżeczka miodu (akacjowy), sól i pieprz wg uznania Przygotowanie: Ziemniaki umyć i ugotować w łupinach ok. 30 minut – im mniejsze tym szybciej się ugotują. Obrać i utłuc z dodatkiem masła – nie miksować! Obrać avocado (musi być dojrzałe). Ugnieść go widelcem i połączyć z miodem, musztardą, pokrojonym drobno czosnkiem i natką. Dodać ziemniaki. Doprawić i wymieszać. Świetny dodatek do bitek z indyka. ZUPA ZIEMNIACZANO – DYNIOWA

W NOWOCZESNEJ KUCHNI CORAZ MNIEJ DLA NICH MIEJSCA, A SZKODA. NIE PRAWDĄ JEST, ŻE TUCZĄ, ŻE NIE POTRZEBNE, ŻE SĄ LEPSZE ZAMIENNIKI, ŻE NIE SĄ MODNE. SEZON NA NIE TRWA. SPRÓBUJCIE ICH NA KILKA NOWOCZESNYCH I PROSTYCH SPOSOBÓW. DZISIAJ NP. PROPONUJĘ...

SZYBKIE ZIEMNIAKI W ŁUPINACH Z NADZIENIEM Składniki: 500 g średnich ziemniaków – typ A, 250 g twarogu tłustego lub półtłustego, ½ pęczka szczypiorku, ½ pęczka natki pietruszki, 1 łyżeczka bazylii, 1 ząbek czosnku, ½ łyżeczki majeranku, oregano, tymianku, oliwa - kilka łyżek, ćwierć szklanki śmietany, sól i pieprz do smaku Przygotowanie: Wybrać nieduże ziemniaki podobnej wielkości. Umyć dokładnie. Włożyć ziemniaki do miski, wlać oliwę i wsypać przyprawy. Wymieszać wszystko tak, by ziemniaki obtoczyły się w oliwie i przyprawach. Ułożyć ziemniaki w naczyniu żaroodpornym, lub blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Piec ok. 1 godziny (w zależności od wielkości ziemniaków i tego, jaki stopień przypieczenia lubimy)  w temperaturze 180 stopni. Włożyć do miski ser, śmietanę, posiekaną natkę pietruszki i czosnek, doprawić solą i pieprzem, wymieszać. Po wyjęciu z piekarnika przekroić ziemniaki na pół, nałożyć przygotowaną pastę. Posypać siekanym szczypiorkiem. Najlepsze na ciepło!

Składniki: 1 kg dyni (polecam hokkaido), 0,8l bulionu, 500 g ziemniaków – typ B, 2 duże cebule, 1 ząbek czosnku, 3 obrane i pokrojone szalotki, 1 strączek ostrej chili, 1 łyżka oliwy extra vergine, 1 łyżka masła, olej do smażenia, 2 łyżeczki soku z cytryny, 1/3 szklanki soku z pomarańczy, 1 łyżka świeżo startego imbiru, pieprz i sól, szczypta startej gałki muszkatołowej, ½ łyżeczki świeżego tymianku, dodatki wg uznania: uprażone płatki migdałów, śmietana, podsmażona pierś kurczaka/ indyka Przygotowanie: Usmażyć na oleju z masłem poszatkowaną cebulę, czosnek, chili – aż zmiękną. Włożyć starty imbir i delikatnie podsmażyć przez około pół minuty. Dynię umyć, usunąć pestki, obrać (dyni hokkaido nie trzeba obierać), pokroić w kostkę. Włożyć dynię i smażyć, mieszając przez około 5 minut na średnim ogniu. Wlać bulion. Dodać tymianek, sól, pieprz, sok z cytryny i pomarańczy. Gotować na małym ogniu przez ok. ½ godziny. Zmiksować wszystko na bardzo gładką masę. W razie potrzeby doprawić. Podawać zupę na gorąco lub na zimno z kleksem śmietany lub/i płatkami migdałów. Równie smaczna z kawałkami chleba lub bagietki oraz smażonymi kawałkami kurczaka lub indyka.

...bo jakość ma znaczenie lounge 51


kącik piwosza

TRICK OR TREAT? ŚWIAT PIWA RZEMIEŚLNICZEGO POTRAFI CZASEM SPŁATAĆ PSIKUSA. ZDARZA SIĘ, ŻE RÓŻNE WARKI TEGO SAMEGO PIWA SMAKUJĄ TAK JAKBY INACZEJ. BYWA TEŻ, ŻE ZUPEŁNIE NOWA WARKA JEST NIEUDANA, A NIERAZ WRĘCZ CAŁKOWICIE NIEPIJALNA. CZASEM BROWARY RZEMIEŚLNICZE DAJĄ JEDNAK I „CUKIERKA” WARZĄC PIWA NIESPOTYKANE, O ZASKAKUJĄCYCH SMAKACH. TRADYCJA ICH POWSTAWANIA CZĘSTO WIĄŻE SIĘ Z OKREŚLONĄ PORĄ ROKU, A WARZONE WTEDY PIWA NAZYWANE SĄ SEZONOWYMI. JEDNO Z NICH TO PUMPKIN ALE, CZYLI AMERYKAŃSKIE PIWO DYNIOWE.

W

europejskiej tradycji piwowarskiej jesień wiąże się przede wszystkim z jednym wydarzeniem – bawarskim Oktoberfest. Powiedzmy sobie jednak szczerze, to nie jest święto piwa. Impreza może jest wesoła, kolorowa i ma swój klimat, ale to niewiele więcej, jak wiejski festyn z pijaństwem i obżarstwem w tle. A jakie pije się wtedy piwo? Nudne Marcowe zwane także Oktoberfestbier, które jest mocne, ale i cholernie drogie (w tym roku cena litrowego kufla zwanego Maß przekroczyła 10 euro). Zupełnie inna tradycja piwna narodziła się za oceanem. JAK DZIĘKI CIASTU DYNIOWEMU POWSTAŁO PIWO? Pumpkin Ale to typowo amerykański, jesienny styl piwny. Jego historia sięga początków Stanów Zjednoczonych. Piwo to, tak jak wiele innych kulinarnych wynalazków, powstało z niedostatku. Początkowo nie było nawet piwem, dziś z kolei nie musi mieć wiele wspólnego z dynią. Mam nadzieję, że zrobiło się trochę intrygująco. Otóż rzecz wyglądała tak. Pierwsi koloniści mieli spore problemy z zaopatrzeniem i generalnie żywnością. Coś takiego jak słód browarniczy było więc nie lada luksusem. Tymczasem pić się chciało. Piwo zaczęto wytwarzać więc z wszystkiego, co udało się znaleźć, np. z kukurydzy, tykwy czy dyni. Tyle tylko, że przefermentowana dynia to żadne piwo. Określenie mimo to zostało. Napój ten po jakimś czasie poszedł jednak w zapomnienie. Kolejnym krokiem na drodze do ukształtowania się stylu było amerykańskie Święto Dziękczynienia i jadane wtedy ciasto dyniowe. Jako, że dynia sama w sobie jest dosyć mdła, ciasto to przyprawiano rozmaitymi dodatkami w stylu: imbir, cynamon czy gałka muszkatołowa. Jak mówi popularny bloger piwny Tomasz Kopyra, przy okazji święta, ale i obchodzonego w podobnym czasie Halloween, przypomniano sobie o piwie dyniowym. Tyle tylko, że tym

52

lounge ...bo jakość ma znaczenie

razem uwarzono prawdziwe piwo z dodatkiem wspomnianej dyni plus znanych z dyniowego ciasta przypraw. To właśnie te przyprawy decydują dziś o smaku Pumpkin Ale, dynia niekoniecznie. Prawdę mówiąc, wpływa ona przede wszystkim na kolor piwa, no i może trochę na jego treściwość. Co gorsze, jej użycie dość mocno utrudnia pracę piwowara znacznie wydłużając filtrację. I teraz uwaga, z racji jej dość nikłego smaku i aromatu, są tacy, którzy twierdzą, że dyni w piwie dyniowym mogłoby w zasadzie nie być! No ale żeby tradycji stało się zadość, mniej lub więcej, w takiej czy innej postaci się jej dodaje. Z ZIEMI AMERYKAŃSKIEJ DO POLSKI. I W DRUGĄ STRONĘ. Po raz kolejny o Pumpkin Ale przypomniano sobie pod koniec XX wieku na fali rosnącej popularności piwowarstwa domowego i rzemieślniczego. Zapewne nie bez znaczenia były także względy marketingowe i fakt, że dyniowe piwo pewnie dobrze by się sprzedawało

w okresie Halloween. Tak czy inaczej, coraz więcej amerykańskich browarów, takich jak np. Dogfish Head zaczęło wprowadzać je do swojej oferty, a dziś warzy je niemal każdy z nich. Nic dziwnego, skoro jak podaje „USA Today”, w październiku 2013 roku sprzedaż Pumpkin Ale w USA przerosła sprzedaż najpopularniejszego rzemieślniczego stylu jakim jest IPA. Czego by o Pumpkinie nie powiedzieć, to piwo także stało się częścią piwnej rewolucji i jako takie zaczęto je warzyć również poza Stanami. W Polsce podjęły się tego Browar PINTA oraz AleBrowar. Nie ma jednej recepty na Pumpkin Ale, użyta w nim dynia może być pod postacią podpieczonych kawałków, puree lub jedynie dyniowego aromatu. Tym, co wyróżnia ten styl, jest niski poziom goryczki, mocna słodowa baza oraz użyte przyprawy. PINTA w swoim piwie Dyniamit stosuje goździki, cynamon oraz imbir, z kolei AleBrowar dodaje do Naked Mummy cynamon, wanilię, gałkę muszkatołową, imbir i ziele angielskie. Ciekawostką jest, że w niektórych amerykańskich Pumpkinach można znaleźć także szczyptę polskości. W Schlafly Pumpkin Ale produkowanym w Saint Louis Brewery używa się polskiego chmielu odmiany Marynka. Może piwo to powinno się nazywać Dziady? Na etykiecie wyjaśniłoby się tylko, że to takie polskie Halloween ;) Pumpkin Ale nie jest moim ulubionym stylem piwnym, ale pewnie skuszę się w tym roku na choć jedną butelkę, zwłaszcza, że piwo powinno być już na półkach specjalistycznych sklepów. Na jesień polecam raczej coś innego, ale jeśli nie mieliście dotąd okazji próbować dyniowego piwa, warto to chociaż raz zrobić. MICHAŁ ZĘBIK Pytania, sugestie, uwagi: zebempokuflu@gmail.com


polecamy

W PAŹDZIERNIKU POLECAM... JESIEŃ TO DLA MNIE POCZĄTEK NOWEGO SEZONU W MODZIE I STYLIZACJE SPRAWIAJĄ, ŻE TA NAJSMUTNIEJSZA PORA ROKU NABIERA INNEGO CHARAKTERU! PONIŻEJ ZNAJDZIECIE POZYCJE, NA KTÓRE ZWRÓCIŁAM SZCZEGÓLNĄ UWAGĘ W TYM MIESIĄCU!

Monika Gąsiorek-Mosiołek DZIENNIKARKA, STYLISTKA GWIAZD I PERSONAL SHOPPER.

Od wielu lat czynnie związana ze światem mody. Zaczynała jako modelka i fotomodelka, co pozwoliło jej nabyć doświadczenie za kulisami międzynarodowych pokazów i sesji zdjęciowych. Na co dzień odpowiada za stylizacje osób publicznych. Występuje w programach telewizyjnych na żywo jako ekspert w dziedzinie mody. Od czterech lat współpracuje z Lounge Magazyn, w którym pełni funkcję redaktor prowadzącej dział moda.

Jak wiadomo, diabeł tkwi w szczegółach, a żadna stylizacja nie jest kompletna, jeśli nie uzupełniają ją dodatki! Tej jesieni wybieram biżuterię Pirh Design. Marta Pirh, projektantka i właścicielka marki, wychodzi na przeciw potrzebom klientek. W kolekcji znajdziemy najwyższej jakości skórzane bransoletki. Osobiście wybrałam model w kolorze soczystej czerwieni, który jest mocnym akcentem moich codziennych i wieczorowych outfit’ów.

54

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Nowy sezon równa się nowa garderoba, a w niej nie może zabraknąć odpowiedniego płaszcza! Tym razem postawiłam na polską projektantkę Polę Rudnicki! Jej minimalistyczny styl i świetne materiały idealnie wpasowują się w mój gust i obowiązujące trendy. Z jej najnowszej kolekcji wybrałam długi, biały płaszcz o kroju oversize. Mało praktyczny, ale bardzo efektowny!

Stylizacja sesji zdjęciowych i kompletowanie codziennych setów niekiedy wymaga inspiracji. Tych szukam w otaczającej mnie rzeczywistości i podglądaniu ulicznej mody. W szczególności polecam portal przylapaninamodzie.pl. Znajduję tu street style zarówno z krakowskich, jak i zagranicznych ulic, a także ciekawostki związane ze stylem i zakupami. Inspirujące mogą być również wywiady z ciekawymi ludźmi, a tu ich nie brakuje!

Śledzenie nowinek modowych i szukanie coraz to odważniejszych ubrań sprawia, że lubię sięgnąć do źródła klasyki i przypomnieć sobie, co tak naprawdę ważne jest w modzie. Moim ostatnim odkryciem okazała się książka Karen Karbo pt. Księga stylu Coco Chanel. Jak stać się elegancką kobietą z klasą. Jest to współczesne spojrzenie na legendarną ikonę mody i praktyczny poradnik dla kobiet wszystkich pokoleń. Idealna lektura dla osób, które szukają odpowiedzi na pytanie: co jest niezbędne w moje szafie i w jaką część garderoby powinnam szczególnie zainwestować?

fot: mat. promocyjne

I POWIEW ŚWIEŻOŚCI W TRENDACH! NOWE KROJE, KOLORY


fot. mat. prasowe

newsy

UNIVERSAL WOMAN

POKAZ KOLEKCJI MARKI KOSSMANN „UNIVERSAL WOMAN”- JESIEŃ/ZIMA 2014/15 ODBYŁ SIĘ 3 WRZEŚNIA W MUZEUM AZJI I PACYFIKU W WARSZAWIE.

Zaprezentowana kolekcja to minimalizm, czystość form i architektoniczne linie, które w połączeniu z kontrastowymi zestawieniami barw i faktur, tworzą dress-code współczesnej kobiety. Na wybiegu królowały czerń i antracyt zestawione z kobaltem, fuksją i szafirem, oraz złotymi elementami. W kolekcji dominują wełny, jedwabie oraz wysokogatunkowe dzianiny.

odszyte są w jednym egzemplarzu, zapewniając unikalny charakter. Mix prostej formy zaczerpniętej z Japonii i bogatych zdobień z elementami charakterystycznymi dla baroku nadają kolekcji charakter wieczorowy i unikatowy. Kolory dominujące to szafiry, ponadczasowa czerń z dodatkami złota, srebra i cekinów. Tkaniny to głównie naturalny jedwab.

Znakomita konstrukcja i najwyższej jakości tkaniny to znak firmowy marki Kossmann. Tego wieczoru zaproszeni goście – dziennikarze modowi, styliści, gwiazdy, przedstawiciele biznesu i dyplomacji zobaczyli również kolekcję wieczorową stworzoną przez Teresę Sedę specjalnie dla marki Kossmann. Kreacje

NOWY KONCEPT STEFANEL W KRAKOWIE!

Stefanel to mekka dla miłośników mody z najwyższej półki. Świetnie wyszkoleni i profesjonalni styliści marki służą radą i pomogą w dobraniu odpowiedniej stylizacji na każdą okazję. Z okazji otwarcia marka wspólnie z Galerią Krakowską przygotowała konkurs na stylizację. Serdecznie zapraszamy do tego nowego przystanku na modowej mapie Krakowa!

56

lounge ...bo jakość ma znaczenie

fot. Maciej Cięciel

24 września w Galerii Krakowskiej miało miejsce otwarcie nowego butiku. To pierwszy w Polsce salon włoskiej marki w najnowszym, bardzo eleganckim i ekskluzywnym concepcie. Duże, przestronne i jasne wnętrze to idealne miejsce na zakupy.


fot. mat. prasowe

newsy

Jesienny Fashion Show w Galerii Krakowskiej był nie tylko prezentacją najnowszych kolekcji i nadchodzących trendów, ale również pokazem kreacji stworzonych przez młodych krakowskich projektantów. Wydarzenie poprowadził Damian Urbańczyk. W roli prowadzącej wystąpił również gość specjalny - Joanna Horodyńska. W tym roku w ramach konkursu „Projektanci na wybiegu” można było zobaczyć projekty wykonane przez Annę Kodłubańską, Małgorzatę Salamon, Michała Wojewodzica, Sebastiana Gąsienicę-

-Łuszczek, Annę Gawor, Paulinę Bżdzikot i Olgę Idzik. Zadaniem uczestników konkursu było zaprojektowanie sukienki koktajlowej z ustalonego przez organizatora materiału. Zwycięzcą konkursu wyborem jury w składzie: Joanna Horodyńska – modelka i stylistka, GOShA Kusper – stylistka Galerii oraz Aneta Pondo – redaktor naczelna magazynu „Miasto Kobiet”, została Anna Gawor – projektantka i nauczycielka szycia w Slow Fashion Cafe. Laureatka otrzymała 2 tysiące złotych oraz możliwość zaprezentowania swojej kolekcji podczas ostatniego dnia Fashion Show.

Zwycięski projekt Anny Gawor

PROJEKTANCI NA WYBIEGU

ŚWIĘTUJEMY 20 LAT SZKOŁY ARTYSTYCZNEGO PROJEKTOWANIA UBIORU

Trwa boom na polską modę. Gdzie najlepiej nauczyć tworzenia ubrań, akcesoriów i obuwia? Dokładnie 20 lat temu w Krakowie powstała Szkoła Artystycznego Projektowania Ubioru. Dziś jest jednym z najważniejszych miejsc kształcących ludzi, którzy kreują trendy i ubierają Polskę. Szkoła Artystycznego Projektowania Ubioru stała się nieodłączną częścią polskiego świata mody. Co roku jej słuchacze rywalizują o laury w czasie Cracow Fashion Awards, najlepsi wygrywają prestiżowe nagrody i międzynarodowe staże. Absolwenci SAPU regularnie osiągają sukcesy, a szkoła zdobyła renomę w Europie, współpracując z uczelniami zajmującymi się modą m.in. w Wielkiej Brytanii, Włoszech, Hiszpanii czy Niemczech. Dzięki temu najlepsi słuchacze SAPU mogą liczyć na międzynarodowe wyjazdy, zarówno na zagraniczne uczelnie, jak i do firm związanych z modą w Polsce

58

lounge ...bo jakość ma znaczenie

i Europie. Liczna grupa absolwentów SAPU pracuje lub pracowała w takich firmach jak: RESERVED, CROPP, HOUSE, VISTULA, BYTOM, RAVEL, ROYAL COLLECTION, ORSAY, SOLAR, RYŁKO. Szkoła słynie ze szlifowania modowych talentów. Od 1994 r. wykształciła ponad 1500 projektantów mody. Jej mury opuszczało wiele uznanych już nazwisk w świecie mody. Słuchacze i absolwenci szkoły wygrywali prestiżowe konkursy, w tym Złotą Nitkę, Habitus Baltija, Off Fashion, Premium Young Designers Award Berlin, zdobywali też nagrody w czasie Warsaw Fashion Street, Oskarów Fashion czy Srebrnej Pętelki. SAPU otrzymała nagrody dla najlepszej szkoły: honorową Złotą Nitkę (2010) oraz dwukrotnie na Habitus Baltija (2012 i 2009). To najlepiej świadczy o wysokiej jakości programu, który oferuje.

pokaz dyplomowy SAPU 2014 Szkoła Artystycznego Projektowania Ubioru fot. mat. prasowe

W KRAKOWIE!


Nasza nowa strona już dostępna online e www.moss.krakow.pl

Zapraszamy y ul. Prochowa 9 Kraków


newsy

VERY THING

MARKA INNA NIŻ WSZYSTKIE

Jak grzyby po deszczu wyrastają kolejne marki odzieżowe. Większość z nich to streetwearowe projekty, które oferują swoim klientom oversize’owe dzianiny w klasycznych kolorach – biel, czerń i szarość. Dlaczego kolejna marka odzieżowa miałaby być wyjątkowa? Very Thing to marka zainspirowana etycznym podejściem do mody. Możliwością wykorzystania jednej rzeczy wielokrotnie i na różne sposoby. Motywem przewodnim marki Very Thing jest możliwość zmiany jednej bluzy, dowolnej jej aranżacji według własnego stylu, okoliczności, humoru. Każdy element można odpiąć i zamienić dowolnie na inny, wykonany z  różniącego się materiału. Średnia cena zestawu (baza + elementy) to 150 zł. Cena zestawu elementów to ok 60 zł. Fotograf Jakub Gadzalski Modelka Klaudia Kozik MUA&Hair Justyna Gumińska Stylistka Wero Wysoczyńska

WŁOSKIE INSPIRACJE SABRINY PILEWICZ

W Mediolanie trwają właśnie najważniejsze i największe międzynarodowe targi galanterii skórzanej LINEAPELLE. To odbywające się dwa razy do roku wydarzenie jest obowiązkową datą w kalendarzu designerów i projektantów największych światowych domów mody. Inspiracji szuka tam także polska projektantka Sabrina Pilewicz, która już teraz wybiera najodpowiedniejsze skóry, materiały i akcesoria do przyszłorocznej kolekcji jesienno-zimowej. Na targach prezentowane są trendy oraz paleta kolorów na jesień-zimę 2015-16. Na Lineapelle projektantka bierze także udział w specjalistycznych wykładach i warsztatach. Sabrina Pilewicz już teraz zdradza cztery główne trendy kolorystyczne na jesień-zimę 2015-16: • Detox - lekkie świeże beże, subtelne pastele i wyrafinowane neutrale • Tonowanie - najbardziej soczysty trend zdominowany intensywną czerwienią i oranżem • Wariacje czerni - nowa czerń i jej odmiany • Karafka - odcienie purpury i bordo oraz kolory win fot. mat. prasowe

60

lounge ...bo jakość ma znaczenie


A P L I KACJ E W E B OW E

KTÓRE KOMPLEKSOWO ROZWIĄŻĄ TWOJE PROBLEMY W FIRMIE

FUNKCJONALNE TO CZEGO POTRZEBUJESZ

DOSTĘPNE ZAWSZE KIEDY POTRZEBUJESZ

KOMPLEKSOWE WSZYSTKO CZEGO POTRZEBUJESZ

Aplikacje webowe, dostępne przez

Jeśli to za mało, jeżeli potrzebu-

przeglądarkę internetową, to naj-

jesz czegoś dodatkowego, specy-

lepsze

ficznego w Twojej branży,

rozwiązanie

dla

małej,

średniej i dużej firmy. Znajdziesz

powiedz nam o tym, zbudujemy

tu większośc narzędzi, których Ty

rozwiązanie odpowiednie

i Twoi pracownicy potrzebujecie

Ciebie.

dla

do codzienej pracy.

RAZEM ZNAJDZIEMY ROZWIĄZANIE TWOICH PROBLEMÓW. SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI:

iproton.com.pl


Guilty PLEASURE

62

lounge ...bo jakość ma znaczenie


Michał: Shirt Karl Lagerfeld Vest Blue Eye Pop Pants Hugo Boss

Paulina: Dress Diesel Shoes Gucci Earrings Mango


Paulina: Blouse Zara Pants Mohito Shoes Centro Necklace Reserved Bracelets Centro Bag Centro

64

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Michał: Pants Finshley&Harding Jacket Karl Lagerfeld Scarf Gucci Belt Gucci Shoes Gucci


Shirt Mohito Skirt Zara Bag Gucci Shoes YSL Earrings Reserved Bracelets Reserved Belt Centro

...bo jakość ma znaczenie lounge 65


Paulina: Shirt Mohito Skirt Mohito Shoes Centro Bag Gucci Necklace Centro

66

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Michał: Shirt Karl Lagerfeld Vest Blue Eye Pop Pants Hugo Boss Shoes Gucci


Paulina: Pants Aryton Shoes Zara Earrings Centro

Michał: Shirt Karl Lagerfeld Pants Reserved Vest Blue Eye Pop

...bo jakość ma znaczenie lounge 67


Paulina: Top Zara Pants Aryton Belt Gucci Necklace Reserved Shoes Dsquared2


Michał: Shirt Hugo Boss Pants Lagerfeld Shoes Gucci

Credits Photographer Mateusz Bral/SPP Models Michał Sadowski/United For Models, Paulina Cybulska/NEVA Models Stylist Robert Łosyk Make up Vika May Hair Andżelika Wojczyszyn Specjalne podziękowania dla Vitkac i Monopol Hotel in Wroclaw


MÉNAGE À TROIS

FETYSZ. EROTYKA. HIGH FASHION. Z POZORU ODMIENNE, NALEŻĄCE DO INNYCH KATEGORII. A JEDNAK. WSZYSTKIE ŁĄCZY POŻĄDANIE, ZAKRAWAJĄCE WRĘCZ O SEKSUALNĄ ŻĄDZĘ. POŻĄDANIE RZECZY PIĘKNYCH, ZMYSŁOWYCH. POŻĄDANIE WŁADZY. JESTEŚMY NA POGRANICZU. ZAPRASZAMY DO LUKSUSOWEGO ŚWIATA FETYSZYZUJĄCEJ MODY.

P

unk + Letherman Perwersyjne, wysokie buty na ostrej szpilce. Gorsety i pasy noszone jako elementy codziennego stroju. Skóra. Lateks. PCV. Piercing. Tatuaże. BDSM. Mundury. Zjawisko fetyszu nie jest nowe. Dziś wszystkie elementy uznawane za fetyszyzowane można znaleźć w modowych archiwach. Fetysze są powszechnie uznawane za erotyczną fiksację na różne przedmioty - buty czy pończochy, materiały - skórę czy lateks i zachowania np. sado-masochistyczne, które mają pobudzać nasze zmysły. Chodzi o rzecz, która nosi znamiona towaru elitarnego, ekskluzywnego, takiego, który otacza się formą kultu. Przed-

70

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Leatherman

Agent Provocateur

lifestyle


lifestyle

miot-fetysz, szczególnie luksusowy, to symbol, oznaka statusu, niekiedy także deklaracja zarówno feministyczna, jak i przeciwnie - mizoginistyczna. Dążenie do przyznawania przedmiotom statusu najwyższego z możliwych, w tym magicznego czy sakralnego – towarzyszy ludziom od wieków. W historii ludzkości fetysz skojarzony został ze sferą seksualną, m.in. dzięki freudowskim teoriom. Wcześniej uważano je za siedziby bogów czy rzecz, której bezrefleksyjnie oddaje się najwyższą cześć. Natomiast początki mariażu mody i fetyszów większość piszących umiejscawia w podziemiach powojennego Londynu i modzie ulicznej - homoseksualnych leathermanów czy punków. Pop-fetish Jak właściwie każde zjawisko fetysz został szybko włączony do mainstreamu i złagodzony. A powiązanie go z modą zostało spopularyzowane w USA w 1950 r. za pośrednictwem książek i czasopism, takich jak„Bizzare” i „Skin Two” i wiele innych podziemnych wydawnictw. Już w latach 60. lateksowo-skórzane kombinezony, inspirowane prawdziwymi kostiumami z sex-shopów, okrywające całe ciało nosiły telewizyjne bohaterki, m.in. Diana Rigg i Honor Blackman w „The Avengers”. Podobnie w muzyce. Stroje subkultury Leathermanów przejęła brytyjska scena rocka lat 60. The Who i The Rolling Stones. Najbardziej jednak zapada w pamięć strój kultowej już bohaterki komiksów DC - Catwoman, w którą wcielały się m.in. Michelle Pfeiffer, Halle Berry czy ostatnio - Anne Hathaway. Podobnie cosplaye korzystają z całego naręcza gadżetów. Z innej strony inspirację fetyszami wykorzystuje bardzo często Rihanna - tak jak w teledyskach „S&M” czy „Pour It Up”, gdzie użyte są najbardziej charakterystyczne elementy związane z sado-maso - piłki w ustach, taśmy do krępowania, kabaretki czy komplety ze skóry.

Catwoman

Rihanna


lifestyle

John Willie

Zrób to dla szatana Najbardziej znanymi postaciami fotografii w najodważniejszej wersji są: Helmut Newton, Terry Richardson, Robert Mapplethorpe i Mario Testino. Ale jak to często bywa, prawdziwych pionierów nikt nie pamięta. Pierwszy - John Alexander Scott Coutts. Znany jako John Willie, wydawca wspomnianego już magazynu„Bizzare” jest jednym z prekursorów fetyszyzującej fotografii i autorem znanego komiksu. Jego mocno kontrastowe czarno-białe zdjęcia skrępowanych kobiet i komiks „Sweet Gwendoline” zostały ustanowione jako kanon dla późniejszych artystów - szczególnie Helmuta Newtona i Kena Marcusa. Najbardziej glamour jest natomiast Newton. Helmut Newton. To jego zdjęcia są najbardziej rozpoznawalne. To o nim myśli się, gdy pada hasło fotografii perwersyjnej, ale wykonanej z ogromnym smakiem. Wypracował własny styl, który cechował się sadomasochistycznymi i fetyszystycznymi podtekstami. Newton od końca lat 50. koncentrował się na fotografowaniu mody. Jego zdjęcia pojawiały się w znanych magazynach, między innymi we francuskiej edycji „Vogue’a”. W 1980 roku wydał serię „Big Nudes”, która zwiększyła jego kontrowersyjną sławę. Trudno w jego dorobku znaleźć zdjęcie odpowiadające stereotypowi aktu jako dowodu na upodlenie i poniżenie kobiety. Niemiecki fotograf był bowiem kobiecością zafascynowany: na swoich zdjęciach dawał wyraz temu, że czuje się zdominowany przez kobiety. Najbardziej kontrowersyjny – Mapplethorpe. Zaczął od Polaroida, ale zasłynął z wielkoformatowych zdjęć nagich mężczyzn w atletycznych pozach. Uznaje się go za jednego z najważniejszych twórców fotografii skupionej na fetyszu. Robert Mapplethorpe pracował przede wszystkim w studiu, praktycznie do końca swojej kariery. Główne tematy jego dzieł to kwiaty, szczególnie przywołujące erotyczne skojarzenia orchidee i cantedeskie; sławy, w tym Andy Warhol, Grace Jones i Patti Smith; homoerotyzm i akty BDSM oraz akty klasyczne. Pisano o nim, że wywoływał emocje, które towarzyszą oglądaniu pornografii, niezależnie od tego, czy chodziło o zdjęcia mody, ludzi, kwiatów czy penisów. Największe kontrowersje sprawiał (oprócz homoerotyzmu) jego cykl z czarnoskórymi mężczyznami, który został uznany za mocno poniżający, z potępieniem spotkało się zresztą również publiczne finansowanie jego prac. Szczególnie, że podobno z częścią swoich modeli spał szepcząc im do ucha: “Zrób to dla szatana”. Amator flesza i małpek - Terry Richardson. Znany z uwielbienia gwiazd, prowokacyjnego stylu fotografowania i życia. Otacza go tyle legend, co oskarżeń o gwałty i molestowanie, niemniej jednak większość sław

72

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Mapplethorpe,1980

dalej zabiega o to, by stanąć przed jego aparatem i mieć zdjęcie w jego okularach, które też mogą być uważane za symbol fetyszu. Zdjęcia są mocne, radosne, seksowne. Bardzo często dwuznaczne – jakby uchwycono moment, który nie miał być przeznaczony dla oka aparatu. Jego olbrzymią fascynację erotyką najlepiej obrazują jego własne słowa: “Seks jest intensywny. Seks, jedzenie, narkotyki, zakupy, alkohol, siłownia, operacje plastyczne, kolekcjonowanie sztuki. To są wszystkie rzeczy, od których ludzie dostają gorączki. Które przyprawiają ich o obsesję.” Niemoralna propozycja To, że seks się sprzedaje, wiadomo od dawna. Kolejne redaktorki i redaktorzy magazynów o modzie, podobnie jak projektanci trzymają się tej zasady, gdyż wciąż nie ma nic lepszego niż nutki kontrowersji dla podniesienia sprzedaży czy medialnego szumu. Świetnymi przykładami są edytoriale. Przesycony erotycznym klimatem pierwszy numer magazynu Anji Rubik„25 Magazine” zawierał utrzymaną w klimacie francuskich filmów erotycznych zmysłową sesję Zuzy Bijoch. Wyrafinowane zdjęcia Catherine Server były prowokujące i bardzo retro. Drewniane, kanciaste meble, napuszona fryzura i stylizacje przywołują klimat lat 70. Zostając dalej w rodzimych klimatach – nieistniejący już duet Zuzy Krajewskiej i Bartka Wieczorka stworzył utrzymaną w newtonowskich klimatach sesję dla polskiego „Glamour” pt. „Niemoralna propozycja”. Maria Konieczna wcieliła się w przedwojenną femme fatale. Seksapil Marleny Dietrich, fetysze i połączenie męskich much z kobiecymi podwiązkami były głównymi inspiracjami przy pracy. W podobnym klimacie utrzymany był także edytorial zaliczanej do najseksowniejszych

Lara Stone w Vogue Japan

Helmut Newton - Two pairs of legs


Krak贸w, ul. J贸zefa 2 facebook.com/ConceptCaffe


lifestyle

modelek Lary Stone dla„Vogue Japan” z 2011 r. Stone jako dominatrix, kobieta władająca mężczyznami. Silna. Niezwykle zmysłowa. Mario Sorrenti uchwycił z jednej strony mroczne piękno modelki, z drugiej – seksowną niewinność w stylizacji na zakonnicę, ale ze skórzaną obróżką. „Only Girls in This World” - sesja okładkowa dla „V Magazine” z Kate Moss i Rihanną w głównych rolach. Mario Testino w tworzeniu tej sesji także czerpał inspiracje mistrzem Newtonem, ale w zupełnie innej stylistyce i scenerii. Tło w kolorze gumy balonowej i dwie siły popkultury topless – to nie mogło się nie udać. Efektem są zdjęcia czerpiące z estetyki sado-maso. Pokazujące siłę kobiet. Mocne. Piękne.

Dolce & Gabbana

Marc Jacobs - kampania perfum Bang

Sex sells Wydawać by się mogło, że tylko marki bieliźniane mają monopol na pobudzanie naszych zmysłów. I tak, oczywiście, ciężko wskazać coś bardziej ponętnego niż pokazy mody i kampanie Agent Provocatour, Kiki de Montparnasse, czy Chantal Thomass. Te nazwy to już właściwie instytucje w świecie luksusowej bielizny i gadżetów erotycznych z najwyższej półki o tajemniczych, niewiele mówiących nazwach. Fetysz to także niedopowiedzenie. To wyobraźnia. To muzy i ambasadorki, takie jak Dita von Teese (w tym rewelacyjny filmik „She lost control”) czy Julia Restoin-Roitfeld (Kiki DM). Francuskie koronki i jedwab. Sznury pereł i szlifowanych onyksów do krępowania. Wibratory mogące pełnić rolę futurystycznych dzieł sztuki nowoczesnej, gdyby tylko zmieniły miejsce ekspozycji. Artykuły tych marek znajdziemy tylko w najbardziej wyselekcjonowanych miejscach, m.in. w londyńskim Harrodsie i Selfridges, erotycznej sieci Coco de Mer, założonej przez Sam Roddick, prywatnie córkę założycieli sieci sklepów The Body Shop i uwaga (!) w polskim Horn&More. W swoim concept store w Warszawie oferują subiektywny wybór niszowych brandów z najwyższej półki. Ich portfolio obejmuje marki odzieżowe, obuwnicze, kosmetyczne i jubilerskie. Przedsiębiorcy nie uciekają też od erotyki z najwyższej półki, m.in. LELO. U Coco de Mer można kupić nie tylko bieliznę i seks-gadżety, ale także erotyczne obrazy i fotografie, a salony Kiki de Montparnasse regularnie organizują eleganckie przyjęcia dla swoich klientów. Ale to oczywistości. Bardziej

zestaw wibratorów - szachy Kiki de Montparnasse

74

lounge ...bo jakość ma znaczenie

interesujący jest fakt, że poza projektantami garderoby będącej najbliżej ciała, fetyszami interesują się także największe domy mody i najbardziej uznane nazwiska. Te brytyjskie, współtworzące punkową estetykę i czepiące z niej całymi garściami jak Viviene Westwood (pokaz Erotic Zones) i Alexander McQueen, ale też tradycyjnie zachowawcze jak Burberry (zapach Body). Te amerykańskie młode i kontrowersyjne jak Marc Jacobs (kampania perfum Bang, niewinna Daisy) czy Tom Ford (Eyewear, zapachu Tom Ford for Man). I wreszcie włoskie, przełamujące jedne tabu i tworzące kolejne. Podkreślające władzę. U nich odniesień do fetyszów i BDSM jest najwięcej - Gucci (perfumy Envy), Dolce&Gabbana, Diesel. Czemu dziś służy użycie seksu i fetyszów z modzie? Dlaczego nadal mimo przesycenia erotyzmem reklam, filmów i innych mediów tak bardzo na nas działa? Dlaczego tak dobrze sprzedaje? Może dlatego, że jest tak blisko nas, że wiąże się z pożądaniem, ze zwierzęcością, z pierwotnym instynktem. Może rację miał Terry Richardson. OLIVIA KŁUSEK


Fot. Rafał Woźniak


Z WYKSZTAŁCENIA JEST FILOLOGIEM POLSKIM. PRACOWAŁA JAKO PREZENTERKA W TELEWIZYJNEJ JEDYNCE, PROWADZIŁA PROGRAM MAMO TO JA. OD 18 LAT PRACUJE JAKO SPECJALISTA OD PUBLIC RELATIONS W DUŻYCH KORPORACJACH. PRYWATNIE MAMA DWÓCH SYNÓW (JULEK 8 LAT, FRANEK 17 LAT), ŻONA MACIEJA KURZAJEWSKIEGO, DZIENNIKARZA SPORTOWEGO I MARATOŃCZYKA, KTÓRY ZDOBYŁ KORONĘ MARATONÓW ZIEMI. BEZ WĄTPIENIA KOBIETA WULKAN, ZARAŻAJĄCA POZYTYWNĄ ENERGIĄ! SAMA TWIERDZI, ŻE NIE MA KONKRETNEGO STYLU, ALE KOCHA MODĘ CAŁYM SERCEM. PAULINA SMASZCZ-KURZAJEWSKA OPOWIADA O POLSKICH MĘŻCZYZNACH, ZACZEPIANIU KOBIET NA ULICY I STYLIZACJACH DLA KOBIET PO 40-STCE.

PAULINA SMASZCZ-KURZAJEWSKA PRZYŁAPANA NA MODZIE! Lubisz modę? Pewnie, że tak! Moda jest częścią nas. Wyraża to, w jakim jesteśmy aktualnie nastroju, jakie mamy podejście do świata, jaka emocja w nas dominuje. Wiesz, jestem wariatką! Zaczepiam ludzi świetnie ubranych, zachwycam się nimi. W Polsce często jest to szokujące. Podchodzę do kogoś z bezpośrednim pytaniem w stylu: „Czy pani ktoś mówi, że jest pani taka piękna i że tak pięknie pani wygląda?”. Wtedy kobiety zaczynają uciekać (śmiech). Na szczęście jest coraz więcej takich, które są świadome siebie

76

lounge ...bo jakość ma znaczenie

i super to akceptują. Niestety mamy problem z facetami, to jest masakra. To znaczy? Po prostu większość mężczyzn w Polsce nie dba o siebie. Higiena jest na bardzo niskim poziomie. Zobacz, jak wyglądają ich zęby, paznokcie, włosy. Często mają łupież, śmierdzą, mają brudne paznokcie lub żółte pięty. Widzę mnóstwo pięknych kobiet w Polsce i masakrycznie zaniedbanych facetów. Czasami jest to takie przykre, że idzie pani - całkiem faj-

nie wygląda, a obok niej idzie taki delikwent, w przydeptanych butach, które kupił w 1973, ale jeszcze się nie rozpadły i nadal w nich chodzi, w obcisłych lub rozciągniętych kąpielówkach, które za bardzo uciskają mu jądra, ale kupił je w 1976 i nadal się nie przedarły, więc je nosi. To jest straszne. Ale największym problemem jest higiena. W Polsce niestety jest tak, że jak idzie pachnący mężczyzna, świetnie wyglądający, ma piękne zęby, zadbaną skórę, włosy, piękne okulary, jest czysty i pachnący – sorry, jest gejem!


Zostawmy temat mężczyzn i wróćmy do mody. Powiedziałaś, że zdarza Ci się zaczepiać kobiety na ulicy. W jaki sposób je wyłapujesz, co im mówisz i jaka jest ich reakcja? „Dzień dobry. Boże, jak pani świetnie wygląda, ale świetnie, świetnie, świetnie...”. Często, jak z dziewczyną jest fajny kontakt, dalej rozmawiamy: „… a skąd pani ma te buty?”. Ona natomiast mówi: „Jezu, ale ma pani ładną biżuterię, a skąd to…?”. Często wymieniamy się adresami. Dzięki takim osobom poznaję różne marki, nowych projektantów. To jest po prostu zachwycające! Uwielbiam zaczepiać świetnie wyglądające kobiety! Robię tak w Warszawie, moim rodzinnym Poznaniu, Mosinie, Grójcu, Nowym Jorku, Londynie... Tak jak Ciebie Monika zobaczyłam z genialną fryzurą, w super okularach, nietuzinkowo ubraną - wszystko tworzy Ciebie, Twoją osobowość! Po prostu Ciebie widać! Pamiętasz, zaczepiłam Ciebie i powiedziałam, że jestem Tobą zachwycona. Lubię kobiety, które wyglądają! Nie muszą to być rzeczy za milion dolarów, z nie wiadomo jakiego sklepu. Dzięki temu, że jestem ambasadorką marki Elie Saab, dzięki butikowi The Runway, mam dostęp do ubrań Elie Saab, Victorii Beckham, Donny Karan, butów Sergio Rossi, ale razem z moim stylistą Bartkiem Indyką, bo w tym związku to on ma gust i wie gdzie, co i jak, łączę je z rzeczami z sieciówek: H&M, Zara, M&S. Kocham polskich niszowych projektantów, pozytywnie zakręconych, szalonych z wyobraźnią. Oni tworzą perełki, którymi zachwycają się w stolicach mody, wielkiego ą, ę i pytają: „naprawdę to z Polski, polski projektant?”. Wtedy mówię z dumą: „tak!tak!tak!”. Podaję od razu namiar, stronę, Facebooka, co się da. Jestem trochę zakręcona na promowaniu polskich, utalentowanych ludzi!

WIDZĘ MNÓSTWO PIĘKNYCH KOBIET W POLSCE I MASAKRYCZNIE ZANIEDBANYCH FACETÓW. CZASAMI (TO TAKIE PRZYKRE) IDZIE PANI - CAŁKIEM FAJNIE WYGLĄDA, A OBOK NIEJ DELIKWENT W PRZYDEPTANYCH BUTACH, KTÓRE KUPIŁ W 1973, ALE JESZCZE SIĘ NIE ROZPADŁY I NADAL W NICH CHODZI, W OBCISŁYCH LUB ROZCIĄGNIĘTYCH KĄPIELÓWKACH, KTÓRE ZA BARDZO UCISKAJĄ MU JĄDRA, ALE KUPIŁ JE W 1976 I NADAL SIĘ NIE PRZEDARŁY, WIĘC JE NOSI. TO JEST STRASZNE. Często spotykam Cię na pokazach mody. Lubisz przychodzić na tego typu eventy? Pewnie, ale nie na wszystkie! Nie chodzę na imprezy promocyjne pt. promocja sedesu, lakieru do włosów, promocja majtek z dziurką, bo to mnie nie interesuje. Sama 25 lat temu zaczynałam chodzić na pokazach. Teraz obserwuję, jak to się zmienia. Do zrobienia nawet mini pokazu potrzebny jest budżet, ale czasami można zrobić prezentację swojej kolekcji w sklepie, w fajnej atmosferze, z fajnymi ludźmi. Pokazać się, wyjść z cienia, znaleźć grupę, dla której mają być ubrania i przedzierać się. To jest dżungla, piękny, trudny, okrutny świat uniesień, ale też rozczarowań, głównie ludźmi i fałszem. Jestem ambasadorką targów HUSH i uwielbiam przychodzić na nie, wyhaczać młodych projektantów, którzy nie mają wielkich pieniędzy, ale mają

www.crmk.pl

Physiotherapy - Fizjoterapia w stomatologii - Rehabilitacja ortopedyczna i neurologiczna - Leczenie zespołów bólowych kręgosłupa - Temporomandibular functional disturbances - Dysfunkcji czaszkowo-żuchwowych

Orthopaedics - Konsultacje Ortopedyczne - USG narządu ruchu (dorośli i dzieci)

Vascular - Diagnostyka i leczenie chorób naczyń krwionośnych - Zabiegi operacyjne w zakresie tętnic i żył - USG naczyniowe - Skleroterapia

Laser-Therapy - Laser Nd-Yag usuwanie teleangiektazji (pajączki czerwone i niebieskie) - Laser CO2 - Fotoodmładzanie, blizny, blizny potrądzikowe - IPL + RF - Leczenie trądziku różowatego, przebarwień, zmian naczyniowych

tel. +48 600 009 009 mail: info@crmk.pl ...bo jakość ma znaczenie lounge 77


pomysł na siebie. Trochę jest tak, że moda dużych projektantów jest bardzo do siebie podobna, a tych młodych - diametralnie inna. Oni naprawdę mają swój styl. Są GENIALNI! Jak określiłabyś swój styl? Nie mam stylu (śmiech). Od wygody po żyletę! (śmiech) Byłabym debilem, gdybym biegała po ulicy w butach na wysokim obcasie, mając przy sobie dzieci. Mnie musi być mega wygodnie. Mam jeszcze psa Świrusa, z którym biegam na spacery. Natomiast do pracy, to jest żyleta! Czuję się świetnie biznesowo, kiedy mam ołówkową spódnicę, mega buty na obcasie, bluzkę z dekoltem, świetne okulary, zrobione włosy. Chodzę do fryzjera na 6:30 rano, co drugi dzień. Ale trzeba być debilem, nie? (śmiech). Obowiązkowo zmieniam lakier do paznokci. Druga w nocy to dobry czas, by pomalować je. Obowiązkowa depilacja, żadnego solarium, tylko opalanie natryskowe i pielęgnacja buzi. Mało się maluję, bo moja miłość twierdzi, że bez makijażu kocha mnie najbardziej. Jestem życiową szczęściarą, kocham ludzi, dostaję dużo miłości, chociaż życie sprało mnie po pysku nie jeden raz! O której wstajesz?! Czasem nie śpię! Zapytaj lepiej, czy ja w ogóle chodzę spać (śmiech). Jak Ty funkcjonujesz? Czasami problemy czy stres tak mnie nakręcają, że nie jestem w stanie zasnąć. Ponoć to się nazywa niehigieniczny sen i natręctwo myśli. Dopóki nie uspokoję się, śpię mało, ale później nadrabiam (śmiech). Natomiast wracając do wcześniejszego pytania, staram się elegancko ubierać do pracy. Ale elegancko nie znaczy nudno. We wszystkim musi być osobowość. Do garnituru noszę trampki, do nudnej koszuli spódnicę do ziemi i glany, do marynarki dresowe spodnie, do spódniczki mini męską bluzę i do tego muszę, bo się uduszę, nietuzinkową biżuterię! (śmiech) Śledzisz trendy? Tak, niestety. Mój mąż mówi, że doprowadza go to do szału. Jeśli chodzi o internet polską biblią jest dla mnie oczywiście „ELLE”. Uwielbiam styl Olivii Palermo. Ona jest malutka i drobniutka, a ja jestem dużą kobietą (śmiech). Facebook jest kopalnią wiedzy, jeśli chodzi o młodych projektantów, ponieważ oni mają szansę pokazać się tylko na portalach społecznościowych. Ja uwielbiam odkrycia! Jesteś typem osoby, która jak coś zobaczy, coś Ci się spodoba, to choćby nie wiem co, musi to mieć? Odpowiedź polityczna dla mojego męża brzmi „Nie! Oczywiście, że nie” (śmiech), ale

78

lounge ...bo jakość ma znaczenie

odpowiedź praktyczna, tak między nami babami, jest taka, że mogę nie jeść miesiąc, a muszę to mieć… Ale są rzeczy, które mnie oczarowują. Gdy zobaczę coś na kimś w internecie, lecę do danego sklepu, przymierzam i okazuje się, że wyglądam w tym beznadziejnie. Działa to też odwrotnie. Raczej mam tendencję do krytycznej samooceny.

DLACZEGO BOIMY SIĘ KOLORÓW? PODEJRZEWAM, ŻE JEST TO SPOWODOWANE KOMENTARZAMI PT. BO W TWOIM WIEKU TO ” NIE WYPADA”. A SKĄD JA MAM WIEDZIEĆ, CO W MOIM WIEKU WYPADA LUB NIE, SKORO NIGDY WCZEŚNIEJ NIE BYŁAM W TYM WIEKU! JEŻELI CZUJĘ, ŻE CHCĘ ZAŁOŻYĆ RÓŻOWĄ BLUZKĘ TO JĄ ZAKŁADAM! Zaglądasz na portal www.przylapaninamodzie.pl? Inspirujesz się modą streetową? Zapisuję zdjęcia! Jako inspiracje do stylizacji. Bardzo mi się podoba. Zwłaszcza, że nie jest to portal wydumany pt. sesja mody w „Vogue”, która inspiruje. Co z tego, że ona jest piękna, jak ja nigdy się tak nie ubiorę. Przecież nie będę zasuwała po ulicy w sukni z trenem na trzy metry. Przyłapani na modzie to portal, który pokazuje, jak można ubrać się na co dzień, by wyglądać super! Przyznaję szczerze, zapisane zdjęcia są dla mnie inspiracją. Coś mi się podoba i mówię O ŻESZ! U Was nie ma samych chudych lasek. Są dojrzałe, w średnim wieku, świadome, jak również młode, o bujniejszych kształtach i te szczuplejsze, brzydkie i ładne, ale wszystkie bombastycznie ubrane! I to jest to! Trudno, żebym mając 41 lat ubierała się jak 16-latka. Wyglądałabym przecież jak dzidzia piernik. Co sądzisz o stylu ubierania się kobiet w Twoim wieku i starszych? Można zdefiniować trzy grupy. Są 40-latki, które w ogóle nie wyglądają na swój wiek, są świetnie ubrane, zadbane, mają piękną skórę, włosy, paznokcie i uśmiech, ale zmęczone oczy. Widząc taką pytasz: „przepraszam bardzo, pani ma naprawdę 40 lat?”. Myślisz, że ma 32, a zdradza ją dorosła córka lub syn, którzy idą obok. Druga grupa to szara lub brązowa garsonka, biała bluzka i niezmiennie kaczuszka, czyli pani ma 40, a ubiera się na 60. Jest też trzecia grupa – kobiety, które kompletnie nie dbają o siebie, zapuściły się totalnie, bo życie je przytłacza, bo nie mają pracy albo mąż zapomniał, że ona jest i to właśnie mężowie nie

mówią im, że są ładne, piękne, mądre, wyjątkowe! Wtedy z uśmiechem mówię: „pani Reniu, pani zmieni męża; pani Kasiu, niech pani znajdzie kochanka; pani Halinko, u nas szukają kogoś do pracy; pani Zosiu, jest pani wyjątkowa, niech pani uwierzy w siebie”! Niestety większość kobiet, kiedy robi zakupy, wybiera rzeczy w kolorach czarny, szary, brązowy i tyle. Dlaczego boimy się kolorów? Podejrzewam, że jest to spowodowane komentarzami pt. „bo w twoim wieku to nie wypada”. A skąd ja mam wiedzieć, co w moim wieku wypada lub nie, skoro nigdy wcześniej nie byłam w tym wieku! Jeżeli czuję, że chcę założyć różową bluzkę - to ją zakładam! Co to za mentalne upokarzanie, że kobiecie w tym wieku nie wypada! Jadę na Florydę i widzę 60, 70-latki, które wyglądają jak spod igły! Noszą krótkie spódnice i bluzki z dekoltem - cieszą się, że są zdrowe i tym oczarowują facetów! Co jest w tym kraju, że kobiecie w danym wieku nie wolno?! Natomiast dziewczyna, gdy ma 17 czy 18 lat i założy krótką spódniczkę, wygląda przebosko, bo ma piękne nogi i talię, to zaraz jest gadanie „ona prowokuje”! Nie wiem, co jest nie tak z ludźmi w Polsce! Wszyscy powinni mieć przepisaną bez recepty maść na ból dupy! Bo wszystkich boli z zazdrości: ten ma lepszy samochód, ten ładniejsze mieszkanie, a tamten fajniejszą żonę, ta ładniejsze nogi, ta się uśmiecha to pewnie głupawa! Krytykujemy, oceniamy, szufladkujemy, ranimy, poniżamy! A żeby wziąć się do roboty i zmienić coś w sobie to trudno przychodzi, ciężko i z mozołem... Nie mamy wyuczonej kultury komunikacji, samozadowolenia, szacunku dla siebie, nagradzania się. Nie wynika to z naszych kompleksów, tylko z tego, jak jesteśmy prowadzeni w szkołach i w domach. Niestety, jesteśmy narodem, który lubi krytykować i oceniać. Tobie też się to zdarza? Staram się nie krytykować i nie oceniać. Zresztą znasz mnie na tyle. Uważam, że świat jest tak wielki, że dla każdego jest miejsce - dla takiego, co kocha inaczej i takiego, co tworzy inaczej. Pozostaje kwestia, jakiego dokonamy wyboru. Kupię sztuczną biżuterię czy będę zasuwać po brylanty, to mój wybór. Ale jest miejsce na jedno i drugie, oba zachwycają. Moja sprawa, co wybiorę. Tylko trzeba być wolnym wewnętrznie. Żyjemy w demokratycznym kraju, ale ciągła presja społeczna zakłada nam kaganiec i mocno zapina pasek, by nie spadł. Jaka szkoda! A tyle pięknych kobiet wokół nas i cudownie ubranych!

Rozmawiała MONIKA GĄSIOREK-MOSIOŁEK Wywiad został przeprowadzony dla portalu www.przylapaninamodzie.pl Zdjęcia: EMILIA PARCZEWSKA dla portalu www.przylapaninamodzie.pl


Fot. Katarzyna Widmańska

felieton

STYLISTA, FRYZJER, WIZJONER. OD WIELU JUŻ LAT W CZOŁÓWCE KRAKOWSKICH FRYZJERÓW. PRZESZEDŁ DŁUGĄ DROGĄ, OD FASCYNACJI ŚWIATOWYMI TRENDAMI I MAGAZYNOWYMI SESJAMI DO ZINDYWIDUALIZOWANEGO PODEJŚCIA DO KAŻDEJ KLIENTKI. CAŁY CZAS RÓWNOLEGLE Z PASJAMI W KREOWANIU ŚWIATÓW NA KOBIECYCH GŁOWACH, ŻMUDNIE SZLIFOWAŁ FRYZJERSKIE RZEMIOSŁO, BY ŻADEN JEGO POMYSŁ NIE NAPOTKAŁ NA PRZESZKODĘ TECHNICZNĄ. DZIŚ NA GŁOWIE POTRAFI ZROBIĆ WSZYSTKO WŁĄCZNIE ZE STYLIZACJĄ NA MARIĘ ANTONINĘ.

OSKAR BACHOŃ To było cztery lata temu – mówi Bachoń – Przyszła piękną dziewczyna prosząc o fryzurę Jennifer Ariston. Poczułem sprzeciw, że ta dziewczyna chce się schować za kimś, że to nie ona. Zaczęliśmy rozmawiać. Okazało się, że upodabnianie się do znanej aktorki było sposobem na ukrycie nieśmiałości i odgrodzeniem się od świata. ALE KIM CHCESZ BYĆ? zapytałem i to pytanie towarzyszy mi do dzisiaj i gdy patrzę w lustro, i gdy dobieram klientce fryzurę.

teoria archetypów zaispirowała go na tyle, że przygotowuje autorską kolekcję fryzur nią inspirowaną. Jest na bieżąco z trendami, ale one są jedynie trampoliną do prawdziwej inspiracji. A jest nią wnętrze drugiego człowieka.

Obecnie Bachoń w swym zawodowym rozwoju skupia się bardziej na psychologicznych aspektach ludzkiego wizerunku. Cały czas się szkoli. Pasjonuje go psychologia Gestalt a ostatnio jungowska

Studio Stylizacji i Wizażu ul.Hieronima Wietora 3/2 lok. 1 tel. 602 635 037

OSKAR BACHOŃ www.oskarbachon.pl/blog

...bo jakość ma znaczenie lounge 79


BOUTIQUELAMODE.COM

PREZENTACJA KOLEKCJI JESIEŃ-ZIMA 2014/2015 25 WRZEŚNIA W SPECJALNIE ZAARANŻOWANYM SHOWROOMIE PRZY ULICY MOKOTOWSKIEJ 63 ODBYŁA SIĘ PREZENTACJA NAJNOWSZYCH JESIENNO-ZIMOWYCH KOLEKCJI DOSTĘPNYCH W BOUTIQUELAMODE.COM. PODCZAS EVENTU ZAPREZENTOWANYCH ZOSTAŁO 6 LIMITOWANYCH LINII ZAPROJEKTOWANYCH NA WYŁĄCZNOŚĆ DLA BOUTIQUELAMODE.COM, A TAKŻE REGULARNE PROJEKTY WYBRANYCH POLSKICH PROJEKTANTÓW I MAREK DOSTĘPNE W OFERCIE BUTIKU.

KOLEKCJE LIMITOWANE Wśród nowych ekskluzywnych kolekcji limitowanych dostępnych w BoutiqueLaMode.com znalazły się linie aż 6 projektantów. Kas Kryst przygotowała serię tunik i sukienek w charakterystycznych dla projektantki kolorach czerni, tym razem w połączeniu z bielą. Luvyoutoo<3 proponuje streetwearową kolekcję wygodnych dresów z aplikacjami w formie zapięć i lamówek, oversize`ove kurtki oraz dzianinowe bluzki i sukienki w odcieniach szarości. Marta Kuba to eleganckie i kobiece projekty ubrań do biura i na specjalne okazje. Błażej Teliński stawia na futra, skórę oraz sukienki na czerwony dywan, zaś Artur Czamarski oraz marka Manifiq&Co. to klasyki m.in. w formie ołówkowej spódnicy z cielęcej skóry czy prostej sukienki.

80

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Wszystkie projekty z imitowanych kolekcji BoutiqueLaMode.com będzie można zamówić korzystając z regularnej rozmiarówki jak i w opcji szycie na miarę, bez dodatkowej opłaty.

czyńska). Nie zabrakło również bogatego wyboru akcesoriów, jak np.: plecaki i worki (Damian Szczesny Design, Carbon), torebki (Lull), klasyczne szpilki oraz botki (Baldowski by Zień), a także biżuterii (10 Decoart i Sotho).

KOLEKCJE REGULARNE Poza projektami limitowanymi zaprezentowane zostały regularne kolekcje marek dostępnych w ofercie butiku. Wśród nich modne tej jesieni dzianiny i wełniane swetry (Dudzińska, Aleksandra Kmiecik), pudełkowe płaszcze (Just Paul), kurtki i kardigany / chałaty w odcieniach szarości i czerni (Luvyoutoo<3, Cat Cat), grungowe koszule w kratę (SI-MI), a także nieśmiertelne klasyki w postaci minimalistycznych bluz i tishirtów z nadrukami (Le Gia, Magda Hasiak, Dressap, Wiola Woł-

Wśród zaproszonych gości pojawiło się wielu dziennikarzy modowych, stylistów oraz blogerów, a także gwiazdy takie jak: Olga Frycz, Katarzyna Warnke, Marysia Góralczyk, Karina Kunkiewicz, Olga Borys, czy Agata Passent. Znane z miłości do polskiej mody z ogromnym zainteresowaniem przeglądały prezentowane projekty od rodzimych marek.

Zapraszamy na www.botiquelamode.com


trendy

PO SPOWITYCH ŚNIEGIEM ULICACH DYSTYNGOWANIE KROCZĄ ARYSTOKRATKI OTULONE W PUDROWE FUTRA. ZA NIMI PĘDZĄ, ZGODNIE Z DUSZĄ DZIKIEGO ZACHODU,

METAL O METAL Zapewne nie świąteczna atmosfera, a raczej koncert rockowy stanowił inspirację dla Joanny Przetakiewicz w tegorocznej jesienno-zimowej kolekcji. Projektantka firmy La Mania lansuje mocne kolorem oraz jak zawsze proste krojem projekty. Ołówkowe spódnice oraz ramoneski w odcieniach różu, morskiej zieleni, srebra i złota. Metaliczne odcienie zestawia z czernią, bądź miksuje między sobą. Na jednym ze zdjęć lookbooka marki modelka Kamila Szczawińska prezentuje kolekcję, ubrana w złotą spódnicę oraz czarną kurtkę. Dopełnieniem stylizacji są usta pomalowane na kolor złota. Taki set zrobi z nas nie tylko świetnie ubraną kobietę, ale i złotą dziewczynę.

Źródło: www.lamania.eu

NOWY SEZON U POLSKICH PROJEKTANTÓW

DZIEWCZYNY W SPÓDNICACH Z FRĘDZLAMI... OTO TRENDY PROPONOWANE PROJEKTANTÓW NA SEZON JESIEŃ/ZIMA.

Źródło: www.jemiol.com

82

lounge ...bo jakość ma znaczenie

ARYSTOKRATKA Za oceanem królują sztuczne futra w intensywnych kolorach. U nas ten trend projektancki proponowany jest w zdecydowanie stonowanej i bardziej przystępnej formie. Ogromne futrzane płaszcze zostały zastąpione przez delikatne, subtelne oraz bardzo eleganckie akcesoria. Na ten trend w wersji mini zdecydował się duet Paprocki & Brzozowski. Futrzane elementy zdobią rękawy i kołnierze płaszczy w pastelowych oraz cielistych odcieniach. Futrzane rękawy ochronią nas przed zimnem, natomiast elementy futra przy kołnierzu nadają arystokratyczny wdzięk.

BROKAT I PUDER W tym sezonie polscy projektanci kochają blask. Począwszy od klasycznych cekinów, poprzez brokatowe tkaniny, skończywszy na skórach w metalicznym odcieniu. U Łukasza Jemioła już sama sceneria pokazu mieniła się złotem. Projektant do jesienno - zimowej kolekcji wybrał pudrowo-brokatową odmianę blasku. Krótkie sukienki o prostym kroju wykonane z brokatowej tkaniny w różowym kolorze są bardzo eleganckie, zestawione jednak na przekór z wełnianym swetrem lub płaszczem prezentowały się zachwycająco. Dzięki tej elegancji, a jednocześnie odrobinie ciepła jaką daje nitka wełny, czuć już nastrój nadchodzących świąt.

Źródło: www.paprockibrzozowski.com

PRZEZ POLSKICH


trendy

Źródło: www.robertkupisz.com

PRZODEK DZIKIEGO ZACHODU Zima nie każdemu taka straszna, niektórzy czują powiew westernu i kują żelazo póki gorące. Robert Kupisz lansuje frędzle w kolekcji IRON. Pomimo że cała kolekcja ma charakter rockowy to frędzle są najprawdziwszym spadkiem po dzikim zachodzie. Brązowa spódnica mini, z przodu której rozhuśtała się warstwa skórzanych frędzli, zestawiona została z szarą dżinsową kurtką. Długie na metr frędzle naśladują ruch naszych rąk, zwisając z ramion czarnej ramoneski. Czarna kurtka stanowi komplet ze skórzanymi spodniami. Czarny, jednolity zestaw wyraziście kontrastuje ze świecącym topem w cekinowe frędzle.

Źródło: harelblog.pl

CZARNO NA BIAŁYM Wśród wszystkich kolekcji króluje czerń. Warto jednak zauważyć, że projektanci młodszego pokolenia czerń łączą z innymi kolorami. Najchętniej na zasadzie zestawienia czerni z bielą. W lookbooku Taranko w czarno-białej scenerii prezentuje się kolekcja w tych samych kolorach. Czarne kreski na białym materiale, z których zrobiono sukienki i bluzki, wyglądają jak odręcznie narysowane przez grafika czarnym piórem. Pomimo ograniczenia się do użycia jedynie dwóch kolorów cały katalog jest bardzo interesujący, kobiecy, a przede wszystkim, co widać czarno na białym, wyrazisty.

KWIATY SPOWITE ŚNIEGIEM Kwiatowe printy w tym sezonie pojawiają się na ciężkich i grubych materiałach, takich jak tafta czy wełna. Zaglądając do kolekcji Lidii Kality można się poczuć jak w zimowym ogrodzie. Tak jak gruba warstwa śniegu otula płatki kwiatów, tak wiele warstw tafty otula nasze nogi podczas zimowych spacerów. Projektantka w swojej kolekcji kwiaty lansuje w trzech rodzajach. Z czarno – żółtego materiału powstała rozkloszowana sukienka siedem ósmych. Ubrana na czarny golf oraz do czarnych lakierek pretenduje do miana najlepszej stylizacji sezonu.

Źródło: www.taranko.pl

Tegoroczny sezon jesień/zima pełen jest sprzeczności i skrajności. Tej zimy mamy do wyboru zarówno arystokratyczne futrzane akcesoria, jak i gorący powiew dzikiego zachodu w mini spódniczkach i kurtkach z frędzlami. Możemy też zagłębić się w piękno natury bądź wypatrywać metalicznych błysków przyszłości. Możemy wybierać naszą ulubioną czerń albo otulać się pudrem. Ten sezon przynosi połączenia

pełne kontrastów i przeciwieństw. Już od jakiegoś czasu trendy nie są przykazaniami, a jedynie propozycjami. Dlatego wybierzmy te, które spodobały się nam najbardziej. Przełamujmy konwenanse i zamiast czerni z bielą łączmy biel z czernią. AGNIESZKA BIEŃ

...bo jakość ma znaczenie lounge 83


TABATA

bądź fit z Adą Palką

Fot.: Justyna Gieleta

KILLER

badz fit

SŁODKICH GRZESZKÓW

Z ADĄ PALKĄ

JESIEŃ ZBLIŻA SIĘ DO NAS WIELKIMI KROKAMI. JESTEŚ CAŁY CZAS ZMĘCZONY, ZNUDZONY ŻYCIEM I WSZYSTKO JEST NA „NIE”. DNI STAJĄ SIĘ CORAZ KRÓTSZE, A ZŁA POGODA I BRAK SŁOŃCA WYWOŁUJĄ U CIEBIE ZŁE SAMOPOCZUCIE.

Z

astanawiałeś się jak wygląda Twój dzień? Dzwoni poranny budzik, próbujesz wstać. Szybko jednak rezygnujesz, obracasz się na drugi bok i idziesz spać dalej. W końcu musisz to zrobić, wstajesz i jesteś zły na cały świat. Jedziesz do pracy, zastanawiając się jak umilić sobie życie i poprawić sobie humor. Najczęściej sięgasz po coś słodkiego, co doda Ci energii i umili złe chwile. Późnej masz wyrzuty sumienia, jeszcze bardziej się frustrujesz i tak koło się zamyka. Każdy ma chwile słabości - ja też! Jeżeli masz ochotę na mały słodki grzeszek, nie powstrzymuj się. Postaraj się wprowadzić w swój plan dnia trening, który pomoże Ci spalić nadwyżkę energetyczną. Mam dla Ciebie propozycję krótkiego, a zarazem intensywnego treningu, dzięki któremu będziesz mógł zgubić zbędny balast.  fot. arturbugno.com

84

lounge ...bo jakość ma znaczenie


bądź fit z Adą Palką

To moja ulubiona metoda treningowa. Wymyślił ją Japończyk Izumi Tabata (nazwa wzięła się od nazwiska twórcy). Trening wpływa na poprawę Twojej wydolności aerobowej i anaerobowej. Jest to interwałowy trening metaboliczny. Zasady są proste, 20 sekund ćwiczysz, 10 sekund odpoczywasz. Wykonujesz 8 takich serii kolejno jedna po drugiej. Wykonanie TABATY trwa zaledwie 4 minuty!  Wykonujesz 3 TABATY z minutową przerwą pomiędzy seriami. Później najlepiej dołożyć 30 minut wysiłku aerobowego, który pomoże Ci spalić zbędny tłuszcz.  TABATA 1 Trening na pośladki. Przechodzisz z klęku podpartego do podporu przodem, pośladki są uniesione maksymalnie w górę. Z tej pozycji wykonujesz lift nogi lekko ugiętej w kolanie. Palce zadarte. TABATA 2 Trening na brzuch. Leżenie na plecach, odcinek lędźwiowy dociśnięty do podłoża. Wykonujemy odwrócony rowerek. Oporując dłońmi na kolano nogi ugiętej idącego w kierunku klatki piersiowej. TABATA 3 Pompki. Jeżeli masz problem z odcinkiem lędźwiowym wykonaj je na kolanach. Jeżeli 3 tabaty to dla Ciebie za mało zrób jeszcze jedną – sprinty w miejscu! Zmobilizuj się i zacznij już teraz. Potrzebujesz motywacji do treningu? Zapraszam na www.trener.krakow.pl

ZAPRASZAMY DO ŚWIATA LE PETIT MARSEILLAIS... KORZENIE LE PETIT MARSEILLAIS SIĘGAJĄ XVII WIEKU, KIEDY ROZPOCZĘTO PRODUKCJĘ MYDŁA SAVON DE MARSEILLE, DO DZIŚ CENIONEGO ZA WYJĄTKOWE WŁAŚCIWOŚCI PIELĘGNACYJNE. MARSYLIA, PORTOWE MIASTO NA POŁUDNIU FRANCJI, LEŻY W PROWANSJI, A TUTAJ ZACZYNA SIĘ OPOWIEŚĆ O NIEZWYKŁYCH KOSMETYKACH INSPIROWANYCH NATURĄ... Prowansja – ten pełen uroku region – ceniony jest za naturalne skarby. Mieszkańcy Prowansji znają prawdziwe znaczenie joie de vivre. W tym miejscu widać autentyczną radość życia. Każdy dzień w Prowansji płynie w wyjątkowym rytmie.... To tutaj, w dobroczynnych promieniach południowego słońca, kwitną drzewa pomarańczowe, dojrzewają  soczyste białe brzoskwinie, oliwki przygotowują się do przemiany w złocistą oliwę, a miód nabiera smaku lawendy... Na bazie dojrzewających w pełnym słońcu Prowansji składników powstały kosmetyki Le Petit Marseillais. Zawierają  cenne ekstrakty z owoców i roślin, o urzekających naturalnych zapachach, które otulają skórę w kąpieli oraz podczas rytuałów pielęgnacyjnych. Le Petit Marseillais rozpieszcza zmysły i pozostawia skórę piękną, miękką i pachnącą na dłużej… Le Petit Marseillais debiutuje w Polsce z różnorodną gamą produktów o najbardziej urzeka-

jących zapachach. Znajdują się w niej nie tylko świeże, cytrusowe zapachy, które wybrały polskie konsumentki, ale też ciepłe, relaksujące warianty. Największą popularnością w testach konsumenckich cieszył się zapach„kwiat pomarańczy”, stając się „bohaterem” polskiej premiery Le Petit Marseillais. Marka Le Petit Marseillais, czerpiąc z dobrodziejstw natury, w szczególny sposób dba o środowisko. Wszystkie produkty powstają na bazie dobroczynnych dla skóry składników pochodzenia naturalnego. Wszystkie opakowania w 30 proc. wytwarzane są z przetworzonych surowców i wszystkie w 100 proc. nadają się do powtórnego przetworzenia. Część z produktów spełnia kryteria fair trade, a wszystkie receptury komponowane są z zachowaniem najwyższych standardów jakości.

ŻELE POD PRYSZNIC Le Petit Marseillais Żele pod prysznic Le Petit Marseillais, dzięki składnikom pochodzenia naturalnego, uwodzą pięknymi zapachami i pielęgnują skórę pozostawiając ją miękką i pachnącą na dłużej. Seria żeli pod prysznic dostępna jest w 6 wariantach zapachowych: Kwiat Pomarańczy, Mandarynka i Limonka, Mleczko Waniliowe, Biała Brzoskwinia i Nektarynka, Słodkie Mleczko Migdałowe oraz Miód Lawendowy.

...bo jakość ma znaczenie lounge 85


foto: Paweł Biegun a Model: Trener Personalny Adrianna Palka

trendy

WAKE UP & SQUAT MODA TO NIE TYLKO WYSOKIE SZPILKI I OBCISŁA SUKIENKA. NA ULICY, IMPREZIE CZY W PRACY KAŻDY Z NAS CHCE WYGLĄDAĆ STYLOWO. TERAZ NIETUZINKOWA STYLIZACJA MA RÓWNIEŻ ZNACZENIE PODCZAS TRENINGU. MODNIE ZNACZY WYGODNIE, A DOWODZĄ TEGO RZECZY MARKI WAKE UP & SQUAT! MONIKA GĄSIOREK-MOSIOŁEK PRZEPYTAŁA DZIEWCZYNY, KTÓRE STOJĄ ZA SUKCESEM TEJ PRĘŻNIE ROZWIJAJĄCEJ SIĘ MARKI: MAGDALENĘ BABIARCZYK – ODPOWIEDZIALNĄ ZA PRODUKCJĘ I SPRZEDAŻ, I MALWINĘ ZIĘBĘ, KTÓRA ZAJMUJE SIĘ MARKETINGIEM. 86

lounge ...bo jakość ma znaczenie

foto: Grzesiek Kozak model: Grzesiek Gałka

... & STILL LOOK PERFECT!


trendy

Skąd pomysł na modę sportową? Magda od zawsze interesowała się modą, a Malwina sportem. Obie połączyłyśmy swoje pasje i tak powstała marka odzieży sportowej Wake Up & Squat. Naszym głównym założeniem było zmotywowanie dziewczyn do treningu siłowego i tak też się stało. Już na tym etapie naszej działalności są z nami zmotywowane „Łejkapowiczki” ;) z czego jesteśmy bardzo dumne i dlatego czujemy, że to co robimy ma sens. Co wyróżnia Wake Up & Squat od innych marek? Przede wszystkim w to, co robimy wkładamy dużo serca. Każdy projekt jest przez nas omawiany, same wybieramy materiały i wymyślamy kroje. Wszystko szyjemy w Polsce i nie kupujemy tzw. gotowców. Staramy się również, aby wzory naszych nadruków nie przypominały pospolitych haseł motywacyjnych.

Gdzie możemy kupić Wasze rzeczy? Przede wszystkim w naszym sklepie online www.wakeupandsquat.com, na facebooku www.facebook.com/wakeupandsquatgymwear i w stacjonarnych punktach - Forum Mody w Krakowie oraz w sklepie z suplementami Mega Tanie Suple w Krakowie. Dlaczego wybór odpowiedniego stroju sportowego jest tak ważny? To oczywiste, że każdy lepiej się czuje, gdy dobrze wygląda. Oto też chodzi w treningu. Poza względami estetycznymi nasze ubrania dodają też energii i to nie jest tylko nasze zdanie, ale również naszych klientów. Ubieramy i motywujemy, tak więc misja spełniona! MONIKA GĄSIOREK-MOSIOŁEK

foto: Paweł Biegun a Model: Trener Personalny Adrianna Palka

Do kogo skierowana jest marka? Wake Up & Squat to marka skierowana do ludzi aktywnych fizycznie, kochających sport, modę i prowadzących zdrowy tryb życia.

foto: Paweł Biegun a Model: Trener Personalny Adrianna Palka

foto: Paweł Biegun a Model: Trener Personalny Adrianna Palka

Co możemy znaleźć w Waszej kolekcji? Głównie w naszej ofercie można znaleźć ubrania dla dziewczyn, takie jak tank topy, crop topy, spodenki, sweatshity i skarpety treningowe. Cały asortyment utrzymany jest w kolorystyce melanżowej. Powstawała również limitowana edycja tank topów męskich. Tutaj chciałybyśmy uspokoić wszystkich panów - męskie kolekcje jeszcze się pojawią.

...bo jakość ma znaczenie lounge 87


lifestyle

GRZECHÓW GŁÓWNYCH W PIELĘGNACJI SKÓRY

PYCHA

Mówi się, że to pycha doprowadziła do upadku niejednego Imperium. Pycha w krótkim czasie doprowadzi do upadku stabilności skóry – „codziennie budzę się piękniejsza, ale dziś to już przesadziłam”, skóro jestem taka fajna, to i do pielęgnacji nie muszę się przykładać –przecież zwyciężyłam w loterii genetycznej. Gwarantuję, że prędzej czy później ten typ myślenia przyciągnie Instant Karmę. W kultowej komedii „Sami Swoi” Pawlak mówił, że ziemia bez ludzi dziczeje, tak skóra bez odpowiedniej pielęgnacji popada w zaniedbanie. Systematyczność to najważniejszy atrybut w walce o piękną skórę.

88

lounge ...bo jakość ma znaczenie

CHCIWOŚĆ

Ludowe przysłowie mówi, że chytry dwa razy traci. Trudno się nie zgodzić. Postanowiłem ostatnio przyjrzeć się produktom dostępnym na drogeryjnych półkach. Mnogość wyborów może przyprawić o zawrót głowy, a festiwal kolorów o napad epilepsji. Uśmiechnięta ekspedientka kokietuje, poleca, zachęca. Tak jak w „Przygodach Odyseusza” próbuje zwieść na manowce i sprawić, abym w magiczny sposób wrzucił do koszyka produkt aktualnie promowany albo taki, który trzeba wypchnąć z magazynu. Byłbym niesprawiedliwy, gdybym powiedział, że wszyscy sprzedawcy uskuteczniają


lifestyle

tego rodzaju praktyki. Kłamstwo ma krótkie nogi, a przywilejem konsumenta jest możliwość dopytania o wszystko, więc jeżeli w trakcie konwersacji uśmiech znika z twarzy obsługującej nas osoby, a wzrok zaczyna uciekać - podziękujmy i poszukajmy czegoś na własną rękę albo poprośmy kogoś o fachową poradę. Spoglądam na półki, zakres cen od kilku złotych nawet do kilkuset za opakowanie. Który wybrać? Nie oszukujmy się – krem za kilka złotych nie dorówna temu za kilkaset, jeżeli nawet pozornie mają podobne składy i właściwości. Zasada jest podobna do tej funkcjonującej w przemyśle farmaceutycznym. Leki oryginalne i generyki (tańsze zamienniki) - pozornie mają działać w podobny sposób. Niestety różnica w 1 składniku, ba w 1 podstawniku, substancji aktywnej może wpływać na metabolizm i działanie leku. Na cenę specyfiku wpływają, oczywiście poza marketingiem i marką, ilość badań przeprowadzonych przed dopuszczeniem substancji do obrotu, ilość uzyskanych patentów oraz jakość składników, więc czasami warto zastanowić się, czy faktycznie potrzebuję kilku tańszych specyfików, czy nie lepiej zainwestować w 1 lepszy, który faktycznie zadziała.

NIECZYSTOŚĆ

Skóra jest bardzo czułym barometrem wszystkiego, co dzieje się w naszym organizmie. Często objawy skórne pojawiają się wcześniej niż objawy kliniczne choroby. Tryb życia również wpływa na kondycję naszej cery. Niejednokrotnie w poniedziałek po srogim weekendzie zastanawiałem się nad tym, co zrobić z „tym czymś”, co zastąpiło mi twarz. Ziemista skóra, pozbawiona blasku i napięcia, worki pod oczami - najwygodniej byłoby założyć papierową torbę i jakoś doturlać się na przeszczep twarzy. Red Alert! Nie spodziewajmy się, że będziemy wyglądać jak Angelina Jolie prowadząc się niczym Edina i Patsy z „Absolutely Fabulous”. Zbilansowana dieta (o czym dalej), brak nałogów, zwłaszcza „buchania w płuco”, które nie tylko powoduje inhalacje całej tablicy Mendelejewa, ale również powstanie wolnych rodników, które bombardują nasze włókna kolagenowe, a także złota zasada 3x30x130, czyli wysiłek fizyczny minimum 3 razy w tygodniu przez 30 minut z wartościami tętna ok. 130, są gwarantem zbudowania solidnego fundamentu dla zdrowej skóry.

ZAZDROŚĆ

Anja Rubik na każdym zdjęciu wygląda zjawiskowo jak ona to robi?! Zero zmęczenia, zero niedoskonałości, rozmiar zero - to na pewno make up i Photoshop, myśli sobie statystyczna Polka przeglądając magazyny modowe. Na nasze nieszczęście Adobe nie wypuściło Photoshopa w formie kremu. Na otarcie łez pozostają drogerie i machanie pędzlem przed lustrem. Parafrazując jednego z mistrzów make upu, Marcina Szczepanika – nie ma brzydkich ludzi – są tylko źle pomalowani. Z tego powodu codziennie rano miliony ludzi z zegarmistrzowską precyzją ukrywa niedoskonałości urody pod pokładami makijażu. Podkładowo-pudrowa maska to prawdziwa Golgota dla naszej skóry. Profesor Jabłońska w swoim podręczniku do Dermatologii wymienia trądzik kosmetyczny jako jedną z przyczyn występowania zaskórników i prosaków. Jak temu zaradzić? Dajmy odetchnąć naszej skórze. Jeżeli nie ma takiej potrzeby ograniczajmy ilość nakładanych specyfików albo zrezygnujmy z makijażu, ponieważ maskuje on tylko objawy, a niejednokrotnie je zaostrza. Sugeruję, aby przed nałożeniem

kolejnej żelaznej maski odwiedzić gabinet dermatologiczny, bo a nuż współczesna medycyna ma panaceum na trapiące naszą skórę dolegliwości.

NIEUMIARKOWANIE W JEDZENIU I PICIU

Dwa cheeseburgery, duże frytki, Shake czekoladowy xxl i cola zero – jestem na diecie. Zła dieta to chyba największy wróg zdrowej skóry. Pamiętajcie, zbilansowana dieta to filar pielęgnacji skóry. Tłusty kebab zawsze pozostawi pamiątkę, nie tylko w postaci bolesnej wizyty w toalecie, ale również następnego dnia nasza skóra wyglądać będzie niczym krajobraz księżycowy. Pamiętajcie kochani, czasami warto zamienić Maca na sałatkę.

GNIEW

Gniew, stres, życie w biegu. Ciągły wyrzut adrenaliny przez długi czas to nie to, do czego przygotowała nas ewolucja. Nasi przodkowie nastawieni byli na tryb rest and digest, wyrzut adrenaliny następował tylko w skrajnych sytuacjach fight or flight, kiedy trzeba było uciekać przed szarżującym mamutem. Współczesność przesunęła szale na rzecz układu fight and flight. Statystyczny pracownik średniego szczebla narażony jest na działanie silnego stresu przez około 50% doby. Tak silna i długotrwała stymulacja układu współczulnego nie pozostaje obojętna dla organizmu. Pomijając ogólnoustrojowe skutki długotrwałego działania adrenaliny, aminy katecholowe działają również negatywnie na skórę i jej przydatki. Adrenalina to substancja, która powoduje skierowanie krwi i substancji odżywczych do życiowo ważnych narządów i mięśni, które mają zapewnić walkę lub ucieczkę. W warunkach stałego stresu skóra cierpi na permanentny niedosyt tlenu i substancji odżywczych. Jakby tego było mało hormony stresu działają również na gruczoły potowe i łojowe. Każdy na pewno przypomina sobie sytuacje, kiedy denerwował się tak bardzo, że jego skóra świeciła się niczym twarz złotego Buddy w Indiach, a kiedy stres opadł niedoskonałości wyskakiwały jak grzyby po deszczu. Rozwiązanie? Starajmy się znaleźć chociaż odrobinę czasu na chwilę relaksu w ciągu dnia.

LENISTWO

Na deser ulubiony grzech każdego z nas – słodkie lenistwo. Kto nie lubi spędzić dnia nie robiąc nic? Można posiedzieć na kanapie w szlafroku i cały dzień przerzucać kanały w telewizji. Jeżeli pozwolimy sobie na 1 dzień muchomora, konsekwencje nie powinny być dotkliwe, natomiast jeśli z niewyjaśnionych przyczyn zamienimy się w Bridget Jones i postanowimy spędzić resztę naszych dni na pożeraniu byle czego i leżenie pod kocem – nasza skóra powie basta. Regularna pielęgnacja gwarancją dobrej kondycji skóry – warto wyryć to sobie na lustrze. Po tym krótkim kazaniu proponuję wykonać rachunek dermatologicznego sumienia, mocno uderzyć się w pierś oraz podjąć mocne postanowienie poprawy, a efekty będą widoczne już wkrótce. AMEN! BARTŁOMIEJ SZAFRAŃSKI

...bo jakość ma znaczenie lounge 89


make up

JAK MALOWAĆ SIĘ JESIENIĄ? POGODA JESZCZE CIĄGLE NAS ROZPIESZCZA. ZA OKNEM WCIĄŻ ODCZUWALNE OSTATNIE PODRYGI LATA. JEDNAK POWOLI REZYGNUJEMY Z LETNIEGO MAKIJAŻU, OPALIZUJĄCYCH ZŁOCISTYCH CIENI, ROZŚWIETLACZY I BRONZERÓW, SKŁANIAJĄC SIĘ KU JESIENNYM ODCIENIOM. ZACZYNAMY KRĄŻYĆ PO DROGERIACH W POSZUKIWANIU ODPOWIEDNIEJ POMADKI NA CHŁODNIEJSZE WIECZORNE WYJŚCIA ORAZ PRÓBUJEMY CIEMNIEJSZEGO MAKIJAŻU OKA... WIZAŻYŚCI JEDNAK JUŻ DAWNO STWORZYLI DLA NAS SZEREG TRENDÓW, PALET BARW, KTÓRE OBOWIĄZYWAĆ

BURGUNDOWE, WIŚNIOWE… NOŚ CIEMNE USTA Odważne panie nie odstawiały tych kolorów nawet w lecie, ale teraz sięgać po nie będą już z czystym sumieniem i zgodnie z trendami. Wiele marek lansuje w najnowszych kolekcjach taką kolorystykę. Mowa oczywiście o szminkach w kolorach burgundu, wiśniowym, czereśniowym i tak dalej i tak dalej… Mocne, ciemne usta królować będą w tym sezonie przy każdej możliwej okazji. Konsystencje pomadek zupełnie dowolne, od transparentnych (Armani Sheers Plum, MAC Plumful, MAC Sophisto, z kryciem średnim (Chanel Aura 96, DIOR 977 Pied-de-Poule, MAC Rebel), po całkiem kryjące z matowym wykończeniem (MAC Lingering Kiss, Diva, Media). Możesz precyzyjnie wyrysować kontur, ale bardziej w trendzie osadzać się będzie rozmyty kolor, wychodzący jakby ze środka twoich ust. Nic prostszego zatem, jeśli masz trudności z precyzyjnym wyrysowywaniem kształtu ust. ZIEMISTE SPOJRZENIE Oczy w tym sezonie muszą być przydymione. Jednak od standardowej czerni, ciemnych śliwek należy odejść w kierunku przybrudzonych, przydymionych, ziemistych, zgaszonych, zimnych szarości, brązów, fioletów. Taką kolorystykę można znaleźć wszędzie, od razu w precyzyjnie skomponowanych zestawach cieni (MAC A Novel Romance, Estee Lauder Ivory Power, czy też paletka cieni razem z matowym linerem Lancome, bądź też pojedynczy cień, jak np. MAC Shale). Oko może być zaznaczone mocniej lub lżej.

90

lounge ...bo jakość ma znaczenie

kredki, rozcierając ją pędzelkiem (Isadora Perfect Shade Liner,MAC Eye Kohl). INTENSYWNY BŁYSK Jednym z trendów na jesień/zimę 2014/2015 jest makijaż niczym klejnot. Połysk to w końcu luksus, na który możemy sobie pozwolić. Ważne są wykończenia i faktury produktów. Powinny być intensywnie błyszczące. Zatem dozwolone są perłowe cienie (Revlon Sparkling Gold, MAC Tempting), glittery, pigmenty (MAC Pressed Pigment). Intensywny połysk widoczny może być nie tylko na oczach, ale również na ustach, policzkach, a nawet brwiach. Błyszczący makijaż sprawdzi się doskonale w grudniowym, śniegowym, świątecznym klimacie, przy wszechbrzmiącej, nieśmiertelnej „Last Christmas”.

Jednocześnie w parze mogą iść ciemniejsze lub jaśniejsze usta. Trend ten absolutnie można dostosować do swoich upodobań w kwestii natężenia makijażu.

NIESZABLONOWA KRESKA Kreska jest klasyką makijażu. Czarna pasuje większości kobiet, jednak jesienią możemy też zaszaleć z kolorem. Fiolet, ciemna zieleń, grafit, nawet złoto są dozwolone. Kształty kresek to czysta fantazja. Można zabawić się w makijaż w stylu Amy Winehouse, z ultra grubą kreską rysowaną na całej powiece, stosować wielokrotność - podwójną, potrójną linię, w różnych odcieniach. Brak wprawy sprytnie zatuszujemy używając miękkiej

MNIEJ ZNACZY WIĘCEJ Na koniec, choć powinna znaleźć się na początku, bo jest najważniejsza, znalazła się piękna skóra. Jak powszechnie wiadomo, jest ona płótnem pod całą resztę, którą na niej stworzymy, więc musi być perfekcyjna. Jednak zimą mniej znaczy więcej, a hasło to ma się do pięknej skóry tak, że im mniej produktów i struktur nałożymy na twarz, tym dużo, dużo lepiej. Cera ma być jak najbardziej naturalna, konturowanie delikatne, a rozświetlenie dające efekt „wypolerowania”- w tym celu idealnie sprawdzą się produkty takie jak Rouge Bunny Rouge Seas of Illumination czy MAC Mineralize Skinfinish Soft & Gentle. Kobieca twarz jest przecież najpiękniejsza w swojej naturalnej formie. KAROLINA CIOCHOŃ

fot. www.pinterest.com/pin/451485931367511458/

BĘDĄ TEJ JESIENI I ZIMY. NIŻEJ KILKA Z TYCH, KTÓRE SĄ OBOWIĄZKOWE DO WYPRÓBOWANIA NA SOBIE.


twarze przy barze

RYNEK BUSINESS RUN 14.09.2014, KRAKÓW, FOT. BARTOSZ KŁECZEK

WIĘCEJ NA WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL 92

lounge ...bo jakość ma znaczenie


twarze przy barze

EVITA 26.09.2014, KRAKÓW, SHINE, FOT.KAMIL BIZIOREK

WIĘCEJ NA WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL ...bo jakość ma znaczenie lounge 93


twarze przy barze

URODZINY ESTETICA 27.09.2014, DALI, KRAKÓW, FOT. BARTEK WĄSIK

WIĘCEJ NA WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL 94

lounge ...bo jakość ma znaczenie


twarze przy barze

CLASSIC MOTO SHOW KRAKÓW, 6.09.2014 FOT. BORYSBOBA.PL

WIĘCEJ NA WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL ...bo jakość ma znaczenie lounge 95


STUDIO FOTOGRAFICZNE W ZACISZU ALKOWY

UWAGA! TEKST BĘDZIE PEŁEN PODTEKSTÓW I EROTYCZNYCH ALUZJI. TYLKO DLA CZYTELNIKÓW PEŁNOLETNICH I O MOCNYCH NERWACH.

MARZY CI SIĘ NAGA SESJA Z TWOIM PARTNEREM W ROLI GŁÓWNEJ? FANTAZJUJESZ O SEKSOWNYM FOTOGRAFIE Z DUŻYM OBIEKTYWEM? CHCESZ UROZMAICIĆ SWOJE ŻYCIE EROTYCZNE? NAGA SESJA MOŻE BYĆ IDEALNĄ GRĄ WSTĘPNĄ. MASZ ASPIRACJE, BY STWORZYĆ COŚ PIĘKNEGO? LUDZKIE CIAŁO TO JEDNA Z TYCH RZECZY, KTÓRE STWÓRCY WYSZŁY NAJLEPIEJ. FOTOGRAFIA AKTU ZATEM. CHCESZ DOBRZE PSTRYKAĆ? POTRZEBUJESZ ODPOWIEDNIEGO SPRZĘTU. I, O TYMŻE, W 3 KRÓTKICH AKTACH SŁÓW PARĘ. NIEZBĘDNE BĘDĄ: NIEDUŻY ZESTAW OŚWIETLENIA STUDYJNEGO, APARAT CYFROWY, OBIEKTYW PORTRETOWY (W PRZYPADKU BODY O WYMIENNEJ OPTYCE), TŁO, NO I OBIEKT FOTOGRAFOWANY ;-)

AKT I: BLASK ŚWIEC I BŁYSK W OKU, CZYLI ŚWIATŁO „Podstawą każdego zdjęcia jest światło”powiedział chyba ktoś mądry, a my to z przyjemnością pociągniemy. Wybaczcie to niefortunne określenie. Teraz już będzie fachowo i na poważnie. W wyborze lamp, których używać będziemy w domu czy mieszkaniu, warto zwrócić uwagę na cenę i na łatwość demontażu, zarówno lamp ze statywów jak i nakładek. W przypadku najmniejszych pomieszczeń, bardzo dobrym rozwiązaniem mogą okazać się lampy o podwójnym zastosowaniu – studyjnym i polowym, przeznaczone do pracy zarówno na statywach jak i gorącej stopce aparatu – np. lampy Genesis z serii Reporter. Moc tego typu urządzeń również w zupełności wystarczy do zastosowań w pomieszczeniach mniejszych od typowych studyjnych wnętrz. Czyli, że może być całkiem przytulnie. Na przykład sypialnia? Natomiast do pomieszczeń odrobinę większych idealny będzie zestaw kilku mniejszych, typowo już statywowych lamp studyjnych – takich jak np. lampy Quantuum z serii Up! lub Move. Również łatwych w montażu i demontażu, a nawet wyposażonych w specjalistyczne torby do transportu i ich bezpiecznego przechowywania. Tak na wypadek, gdybyście musieli szybko się przemieszczać ;) AKT II: MUSI BYĆ KLIMAT, CZYLI ODPOWIEDNIE TŁO Poza oświetleniem, szalenie ważne w akcie jak i pozostałej fotografii portretowej jest tło. Powinno nie odbijać światła, być sztywne i elastyczne. Tak, wiem brzmi dwuznacznie, ostrzegałam. Akty lubią

96

lounge ...bo jakość ma znaczenie

papier lub gładkie tkaniny. I tu zabrzmiało niemalże poetycko. Powinny komponować się z naszym modelem lub modelką i podkreślać jej walory. O tle teoretycznie tyle, praktykę zostawiamy Wam. Puść wodze fantazji. To twoje jedyne ograniczenie. AKT III: MROCZNY OBIEKT POŻĄDANIA, CZYLI MODEL Gdy jesteśmy już wyposażeni w oświetlenie, tła, oraz cyfrowy aparat z obiektywem portretowym, np. Samyang 85 lub 50 mm (w przypadku body o wymiennej optyce) możemy przystąpić do fotografowania. Bardzo przydatny okaże się też materia (patrz: model lub modelka) i dodatkowo, osoba posiadająca przynajmniej podstawowe umiejętności wykonywania makijażu. Możemy też sami podszkolić się w temacie. Doradzamy się podszkolić, chyba że wolimy trójkąty. Wyobraź sobie body painting na nagim ciele swojego „obiektu”. Brzmi dobrze? Ok, wiesz i masz już wszystko. Dobrej zabawy zatem i nie wrzucaj efektów sesji od razu na „chmurę”, zostaw je dla mniejszej publiczności. I na koniec słowo na niedzielę: granica pomiędzy sztuką a pornografią, mimo, że ostatnimi laty coraz bardziej zacierana jest, winna być szanowana, a przynajmniej brana pod uwagę. A językiem bardziej młodzieżowym: #zdjecie #penis #wzwodzie #selfie #passe. Zostaw je dla swojej dziewczyny, jeśli masz się czym pochwalić. Nie róbmy z tego od razu sztuki. And now show must go on!

SYLWIA KOTLEWSKA


lounge | No. 65 | październik'14  

The GUILTY PLEASURE Issue. Wysokiej jakości magazyn lifestyle'owy. Bezcenny. High quality lifestyle magazine. Priceless