Page 1

#51

bezcenny ny

kultura

wydarzenia

bary i restauracje

moda

zdrowie i uroda

design

technolounge

www.loungemagazyn.pl

MAJ'13 ISSN 1899-1262


#51

bezcenny

kultura

wydarzenia

bary i restauracje

moda

zdrowie i uroda

design

technolounge

www.loungemagazyn.pl

MAJ'13 ISSN 1899-1262


ratuszowa

w maju... Wyśmienita

KUCHNIA Poczuj nowoczesny smak kuchni włoskiej i zachwyć się atmosferą miejsca... Skorzystaj z naszego wieloletniego doświadczenia w organizowaniu imprez okazjonalnych i cateringów...

MUZYKA Przyjdź do ogródka na spotkania z muzyką od poniedziałku do piątku o godz. 19 oraz w soboty i niedziele o godz. 14 i 19

KULTURA z górnej półki

Zobacz spektakl na Scenie pod Ratuszem i wykorzystaj rabat na kolację...

RATUSZOWA Resto-Bar

Rynek Główny 1 Kraków Rezerwacje, Cateringi: tel.: 12 421 13 26 +48 696 474 965 e-mail: ratuszowa@restfood.pl www.ratuszowa-krakow.pl


RYNEK GŁÓWNY 3

WŁOSKA KLASYKA

MAŁOPOLSKI SMAK

FRANCUSKA ELEGANCJA

E-MAIL: SUKIENNICE@RESTFOOD.PL TEL.: (+48) 513 087 445


6. REDAKCJA

8. IMPREZY I OTWARCIA

12. Z ZAPISKÓW HOPSTERA

16. WYDARZENIA: KRAKÓW 18. WYDARZENIA: WARSZAWA 20. SZMINKĄ I CIENIEM: MARCIN PAINTA 24. CZEŚĆ, CHCĘ CIĘ ZJEŚĆ 26. PRZEJAWY POPKULTURY 28. FAIR WEATHER FRIENDS - WYWIAD 30. JEDNYM ZDANIEM: JEŚĆ CZY NIE JEŚĆ? 32. MAM ZWIERZAKA 34. KEEP CALM AND EAT SOMETHING GOOD 36. OD SADZONYCH JAJ BJORK, DO LUKROWANYCH PĄCZKÓW BRODKI

44. NOWE MIEJSCA 46. ODLEGŁE SMAKI W BLISKIM KRAKOWIE 49. ŚWIĘTA PIWNYCH SMAKÓW 50. SPOKOJNY DOM - PODRÓŻE KULINARNE 52. ZRÓB TO SAM - PRZEPISY 54. INNY WYMIAR RESTAURACJI

60. FASHION SPOT - NEWSY 61. WYDARZENIA 62. MODA DLA ŁAKOMCZUCHÓW 64. SESJA MODY 71. ELEGANCKI MĘŻCZYZNA = WYLUZOWANY MĘŻCZYZNA? 72. TASTY SECRETS OF VICTORIA’S SECRECTS 74. TRENDY: YELLOW FOREVER 75. KRÓLESTWO TOCZKÓW 76. TOKIO: KREATYWNOŚĆ I INDYWIDUALIZM 79. TRENDY: MODA DO SCHRUPANIA

82. NEWSY 84. TRENDY I TENDENCJE 86. OWOCOWY ZAWRÓT GŁOWY 88. SMACZNA DIETA? - WYWIAD 90. CO JEST MNIEJSZE NIŻ NUMER MĘSKIEGO BUTA? 93. SOOOO DELICIOUS 94. MAKIJAŻ KROK PO KROKU: TASTY LIPS

96. GULASZ PO POLSKU

FOT. MACIEJ BERNAS / PEŁEN OPIS: STR 64 4

lounge ...bo jakość ma znaczenie


REDAKCJA: redaktor naczelny / reklama

grafika

Asia Herdzina joanna.roman@loungemagazyn.pl reklama Kraków

Agnieszka Sochacka agnieszka.sochacka@loungemagazyn.pl reklama Warszawa

Iwona Dziobek iwona.dziobek@loungemagazyn.pl

Natalia Czekaj natalia.czekaj@loungemagazyn.pl redaktor działu Bary i Restauracje

Anna Skwarek anna.skwarek@loungemagazyn.pl redaktor działów Moda i Zdrowie i Uroda

Joanna Jawor

WSPÓŁPRACA: Joanna Belowska, Magdalena Darmobit, Mateusz Dykier, Eva Fydrych, Jakub Gil, Ania Grzesiak, Wojtek Klęczar, Monika Machowska, Magda Merta-Mączyńska, Anastazja Mołodecka, Magdalena Nosal, Anna Paśniewska-Świniarska, Maggie Piu, Karolina Stęclik, Ania Strugalska, Adrian Suszczyński, Katarzyna Tarabuła, Piotr Werner, Maja Witt, Karolina Wojteczek, Michał Zębik Wydawca: MEDIA LOUNGE S.C. Redakcja Lounge Magazyn ul. Starowiślna 37 / 5b, 31-038 Kraków info@loungemagazyn.pl | tel. (012) 633 77 33 OKŁADKI I ZDJ. PO LEWEJ Fotograf: Maciej Bernas Modelka: Iza Folga/ United Makijaż: Boom Team/ Rouge Bunny Rouge Stylizacja: Boom Team Pełne opisy zdjęć: str. 64-70


CHOPIN RESTAURANT Rynek Główny 39/40

Zapraszamy od 12 do 24 tel. 12 433 70 10 www.chopinkrakow.pl restauracja@chopinkrakow.pl

CHOPIN

Zapraszamy do letniego ogródka

Golonka 39 pln /11,50 €

Żurek 16 pln /4,50 €

Pierogi 20 pln / 6,00 €

Nowe miejsce na Rynku Głównym • Doskonała polska kuchnia • Swobodna atmosfera • Przystępne ceny

Rynek Główny 41, Open from 9.00 a.m - 2.00 am

Loża zaprasza na wyśmienite koktajle. • • • • •

cloud spring punch geisha step on sex on the beach old fashioned

8.00 € 6.00 € 7.00 € 6.00 € 7.00 €

29.zł 21.zł 24.zł 21.zł 24.zł

Klub Aktora Restauracja tel. 012 429 29 62 loza@loza.pl

www.loza.pl


zdjęcia: Jakub Gil

imprezy i otwarcia

Ewelina Lisowska w Konstelacji Gwiazd łu drugiej części polskiej adaptacji formatu X Factor. W efekcie Lisowska podpisała kontrakt wydawniczy z wytwórnią muzyczną Universal Music Poland, a obecnie jej hity, Nieodporny Rozum oraz W stronę słońca, na serwisie You Tube mają łącznie prawie 27 milionów wyświetleń. Podczas fantastycznego, kameralnego koncertu

w Baroque, dostarczyła widzom niesamowitych wrażeń artystycznych.

daży swoje autorskie projekty biżuterii, ubrań, dodatków oraz perfum. W pokazie mody zaprezentowano projekty młodych i polskich projektantów oraz alternatywnych marek: IDEA FIX, Katarzyna Nosal NOLZY, Ciris Clth, Confashion, Kamil Czuba, Let’s Funky, Elena Ciuprina. W trakcie gali na scenie pojawili

się także krakowscy blogerzy, dzisiejsi krytycy mody ulicznej i nie tylko.Na zakończenie pokazu wystąpiła gwiazda muzyczna – zespół Uniqplan. Wydarzenie jednogłośnie zostało odebrane przez publiczność jako udane i bardzo profesjonalne. Z niecierpliwością wyczekujemy przyszłorocznej edycji!

odbyło się 5 kwietnia i jak zwykle przy tego typu imprezach, zaproszeni goście mogli do woli skorzystać z bogatej oferty salonu, w zakresie szeroko pojętej pielęgnacji piękna. Ponadto na wszystkich zaproszonych czekało wiele miłych niespodzianek. Specjalne rabaty, wyśmienite

specjały kuchni japonskeij a na deser koncert Katarzyny Sochackiej, finalistki programu Mam Talent.

Cykl imprez Konstelacja Gwiazd wspiera młode talenty polskiej sceny muzycznej, czekamy więc z niecierpliwością na kolejne edycje.

zdjęcia: Kamil Biziorek, Edyta Dufaj

26 kwietnia w krakowski klubie Baroque, nastąpiła reaktywacja popularnego cyklu koncertów pod nazwą Konstelacja Gwiazd. Tym razem gościem specjalnym wieczoru była Ewelina Lisowska. Wokalistka w 2011 roku wzięła udział w talent show telewizji TVN Mam Talent, a rok później dotarła do półfina-

Sukces Fashion Night 2013.

zdjęcia: Agnieszka Szczepanska

Tegoroczna edycja Fashion Night 2013, odbyła się w ramach V. Festiwalu Studenckiej Twórczości Miasta Krakowa – KULTURAlia 2013 oraz Juwenaliów Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Pokaz poprzedził Design Day, czyli targi mody i stylu. 21 wystawców przez cały dzień prezentowało i oferowało do sprze-

Bliss - nowe medyczne spa w Krakowie Od dawna wiadomo, że w Krakowie mieszka wiele pięknych i zadbanych kobiet. Dlatego nic dziwnego, że wciąż powstają nowe miejsca, gdzie Panie mogą dbać o siebie pod okiem specjalistów. Takim właśnie miejscem jest nowo powstałe medyczne spa Bliss. Oficjalne otwarcie 8

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Czyli coś dla ciała i dla ducha. Polecamy.


POLSKA PREMIERA INTERNETOWEJ GALERII LUKSUSU LUKSUSPORTAL.PL

NASZA MISJA: BYĆ DROGOWSKAZEM W ŚWIECIE LUKSUSU, NIEKONIECZNIE TEGO OCZYWISTEGO...

NASZ CEL: PREZENTOWAĆ LUKSUS TAK, JAK NA TO ZASŁUGUJE.

WWW.LUKSUSPORTAL.PL

made by


zdjęcia: Jakub Gil / lounge

imprezy i otwarcia

Kobiety, wino i buty. ka. Organizatorki imprezy wpadły na ciekawy pomysł i zamiast zwykłej prezentacji butów, zaproponowały zaproszonym Panią możliwość ich przymierzania, a nawet zatańczenia w wybranej przez siebie parze ulubionych szpilek. Nie musimy dodawać, że tego wieczoru Pa-

nie czuły sie jak w raju, a przybyli wraz z nimi Panowie… sami sie domyślcie. Drogie Panie, więcej takich spotkań już wkrótce. I aby się o nich dowiedzieć wystarczy uważnie sledzić kolejne wydania Lounge i oczywiście naszego facebooka. Zapraszamy.

zdjęcia: Jakub Gil / lounge

12 kwietnia, w jeden z pierwszych cieplejszych wiosennych wieczorów, kobiety kochające buty i podróże bawiły się na MYS PARTY, w japońskiej Restauracji Kaze przy Batorego. Japońskie wino, damskie szpilki oraz klimaty Egiptu, Turcji, Grecji w rytmie Samby - to była magiczna mieszan-

Natalia Siwiec i Mateusz Ziółko na Gali Biznes Ligi m.in. Natalia Siwiec. Biznes Liga jest organizatorem elitarnych, amatorskich lig piłkarskich i siatkarskich, wyłącznie dla firm. Posiada wieloletnie doświadczenie w organizacji imprez sportowych. Od 5 lat prowadzi rozgrywki ligowe dla zakładów pracy i instytucji. Podczas dziewiątej gali finałowej, wieńczącej sezon ligowy

jesień-zima 2012/2013 odbyło się uroczyste wręczenie nagród dla zwycięskich drużyn firmowych oraz wyróżnienia indywidualne. Na gości imprezy czekało także mnóstwo atrakcji m.in. wyjątkowy koncert Mateusza Ziółko z zespołem.

Spotkania „Wenusjanek” są częścią szerszej idei stworzenia platformy wymiany myśli i doświadczeń oraz nawiązywania nowych kontaktów, która w swojej innowacyjnej formie i treści odbiega od dotychczas organizowanych inicjatyw kobiecych w Polsce. Wenusjanki, to kobiety aktywne zawodowo i społecznie, prze-

łamujące stereotypy, świadome siebie, a także zaciekawione światem, nowinkami ze świata kultury, mody, urody, zdrowia i biznesu. Udział w spotkaniach Wenusjanek jest bezpłatny, ale wyłącznie na podstawie zaproszeń.

zdjęcia: Kamil Krajewski / Mamel PIctures

W dniu 20 kwietnia miało miejsce jedno z największych wydarzeń na biznesowo-sportowej mapie Krakowa. Uroczystą galą finałową zakończył się dziewiąty sezon amatorskich rozgrywek piłkarskich Biznes Ligi. Impreza dla 1000 osób odbyła się w Krakowie, w klubie muzycznym Forty Kleparz, a uświetniła ją swoją obecnością

Wenusjanki atakują. Ponad 50 uśmiechniętych kobiet, fascynujące prelegentki, wyjątkowe miejsce i prezentacja oraz inspirująca atmosfera – tak w skrócie można opisać pierwsze spotkanie „Wenusjanek” – społeczności aktywnych kobiet w Krakowie, które odbyło się 22 kwietnia w Hotelu Farmona and Spa.

10

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Wiecej informacji na www.wenusjanki.com.pl


lounge_opener210x297.indd 1

4/29/2013 5:15:22 PM


mniej lub bardziej poważnie

Z zapisków

hopstera

Bycie celebrytą jest ciężkie. Ciągle gdzieś Cię zapraszają, każą jeść, bawić się, pić alkohol, uśmiechać i myśleć, że jest fajnie. Nie jest. Na szczęście, jak dobrze wiecie, zrezygnowałem z bycia celebrytą na rzecz innego życia. Hopster buntuje się przeciw panującej hierarchii, zasadom i innym tego typu rzeczom. Ja buntuję się podwójnie: za siebie i za innych, którzy nie mają odwagi, by się buntować.

Zbuntowała się i redakcja. Na swój własny, pokręcony sposób. Mi to tam odpowiada – więcej dla mnie. O co chodzi? Chodzi o różne takie i owakie, a w szczególności, że do redakcji przybyły całe zastępy dziewczyn. To miłe, są dosyć młode, na tyle, że jeszcze mleko pod nosem widać, a nie brodę. Brody u kobiet nie lubimy – pamiętajcie. Na nic to jednak, bo tak naprawdę poszło o coś zupełnie innego. Jak zwykle – o tematykę kolejnego numeru. Kiedy już liczyłem, że przejdzie „sex”, albo chociaż „porno”, czy też „erotyka”, to radosny jak zawsze naczelny powiedział, że ma być tasty. Nie mam pojęcia co to są tasty, nawet nie wiem co to jest jedna tasta, ale najwidoczniej jest to coś ważnego, bo jak stwierdził naczelny, z wtórującym mu obok kreatywnym – ma być smacznie, kolorowo i kurwa zabawnie. Szybko powiadomiłem moich mniej inteligentnych i obytych kolegów, że mówi się pani lekkich obyczajów i ma ona prawa wyborcze, a nawet może mieć umowę o pracę i świadczenie zdrowotne. Do prawdy dziwny to kraj, pełen ludzi, którzy nie wierzą w równouprawnienie.

12

zacząłem literować, bo mogła nie zrozumieć. – No cieszyła się, że taki temat jest. Więc co to jest? Jakieś żarcie? - Nie ma czegoś takiego jak tasta… - Musi być. To jak z napojem. Są napoje i jeden napój. Podobnie z tastami. Są tasty i jest jedna tasta. Polskiego się nie uczyłaś? - Ale tasty to po angielsku. - Angielski też znam: „hałd u ju du”. Wystarczy? A teraz mów co to są tasty. - To przymiotnik. - Zajebisty… - Nie, zajebisty to „fucking awesome”. - Dobra, nie ucz Jara dzieci robić i języka używać. Ja wiem, co to znaczy to fakin coś tam. Pytam się co znaczy tasty… - To znaczy: smakowity. Ze smakiem. Taki wiesz… - No wiem. Beznadzieja! Co ja mam pisać o smakowitych rzeczach?

Ja nie płacę, pani się będzie cieszyć, jak dostanie wysoką notę w Longerze. Może gwiazdkę Michaliny przyznamy. To taka kobieta, co rozdaje gwiazdki najlepszym restauracjom. Ja to pani załatwię.

Z tematu ucieszyła się tylko jedna osoba, zajmująca się działem lansu i baunsu… nie, jednak nie. Ona zajmuje się żarciem. Czyli w skrócie: ta od żarcia, ucieszyła się, że tematem są jakieś tasty. Te tasty okazały się ważne, bo podobno mają coś wspólnego z rzeczonym żarciem. Nadążacie? Ja też nie. No to biorę na stronę tę od żarcia, wyrywam z rąk pączka i coca-colę – ona ciągle coś je, w końcu jest od żarcia. Tym sposobem ta od kultury ciągle ogląda serial albo czyta książkę, a ta od mody chodzi na zakupy. Stąd zebrania redakcyjny są śmieszne.

- Wymyślisz coś, w końcu jesteś Kielmuchem. Zamyśliłem się i kiwnąłem głową. To prawda, jestem Kielmuchem. I to nie byle jakim, bo tym najlepszym. Krakowskim. Jedynym. Najważniejszym. Miałem plan. Musiałem napisać coś o smakowitych rzeczach i nie miały to być piersi, bo miałem zakaz pisania o nich, jak mój ostatni artykuł nie przeszedł. Nie wiem co oni wszyscy mają do gwiazd porno.

Wyrywam jej tego pączka i mówię: - co to jest tasta? - jaka tasta? Chyba tarta… - Nie tarta. Tasta. Przecież ten, co się ciągle uśmiecha, powiedział wyraźnie. T A S T Y –

Postanowiłem na chwilę zmienić dział. Zamiast pisać o kulturze i swojej skromnej osobie, jak zazwyczaj, postanowiłem napisać o jedzeniu. Skoro ma być smakowicie, to musi być jedzenie. A skoro jedzenie, to piero-

lounge ...bo jakość ma znaczenie

gi ruskie. Tylko takie akceptuję i tylko to jest jadalne. Odezwałem się do szefowej działu żarcia, że napiszę o pierogach ruskich. - Co?! – prawie się zakrztusiła kolejnym pączkiem. Skąd ona je bierze? A! Już wiem! Od naczelnego, on rozdaje wszystkim, żeby było fajnie. - No, ruskie… pierogi. Takie jedzenie, o tym piszesz, nie? - Ale pierogi ruskie są nudne… może jakiś befsztyk? Schab po wiedeńsku? - Jakiemu? Nie. Pierogi ruskie i koniec. Albo odchodzę. - No… ok… Damy Ci jedną stronę. - Dajesz dwie albo nie mamy o czym gadać. - To przynajmniej zrób zdjęcie tych pierogów. - Ja nie robię zdjęć, mam od tego ludzi. - Kogo? - Nie wiem, wezmę Jędrzeja.

Poszedłem. Postanowiłem zrobić to w sposób uczciwy. To znaczy: odwiedzę kilka knajpek, każdej dam gwiazdki, jak ta od żarcia i powiem, że spoko. Albo i nie spoko, w zależności jak mnie obsłużą. Pierwsza była pierogarnia gdzieś tam, bo nie sprawdziłem ulicy. Ale na pewno na rynku. Znajdziecie ją, a jak nie, to wyślijcie maila, sprawdzę namiary. Pierogi były. Nawet kilka rodzajów. Czy były ruskie? Były. Super. Już ich lubię. Podchodzę do lady. - Pani da najlepsze, co pani ma. - Dobrze, jaka porcja? - No taka dla mnie i Jędrzeja. Taka zdrowa.


mniej lub bardziej poważnie

- Dobrze. Jaki typ pierogów? - No mówiłem, że najlepsze. - Z serem fetą i szpinakiem? - Czy pani jest niedorozwinięta? Jak pani śmie pierogi sprzedawać! Najlepsze są ruskie. Tako rzecze Kielmuch. - Dobrze, proszę pana. Już podaję. Czekaliśmy na zamówienie dobre 20 minut. Ona chyba je lepiła! Nieważne, zgłodniałem już powoli. Jędrzej przygotował aparat, który podkosił jakiemuś azjatyckiemu dzieciakowi. Za chwilę powinna zacząć się wyżerka. Czekamy. Kolejne dwie minuty. W końcu przynosi. Dwa talerzyki, sztućce, i pierogi. Patrzę, moja facjata się uśmiecha, ale… - Pani zwariowała! – krzyczę na babę, co przyniosła ruskie. - Nie rozumiem, proszę pana… - Ile tego tu jest? No niech pani policzy… - To standardowa porcja, proszę pana. - Pani, ja tutaj nazywam się Jaro Kielmuch, zwany wcześniej Jarosławem Kielmuchem i ja pani mówię, że ja porcji, gdzie jest 8 pierogów, to jeść nie będę. Albo pani daje tutaj 20 na start plus dolewka gratis albo nie mamy o czym rozmawiać. - Przepraszam, już naprawiam swój błąd. - No, ja mam nadzieję. Czekaliśmy kolejne 20 minut. Znowu musiała je lepić. Na szczęście przyniosła. Ogromne półmiski, pełne pierogów. Ślinka aż pociekła, Jędrzej po oswojeniu się z nowym, chińskim sprzętem, ukradzionym dzieciakowi, zrobił kilka fotek. Zaczęliśmy jeść. Pierogi były dobre. Takie ok., robione ręcznie, nie żadne mrożonki. Babcia Kielmuchowa robiła podobnie, zanim nie trafiła na odwyk. Zjedliśmy całość. - Jędrzej, jestem pełny. - Ja też Jaro. - To dobrze. Idziemy, muszę napisać recenzję tego. Zaczęliśmy się zbierać. Uśmiechnąłem się do pani ekspedientki i powiedziałem: - Dobre było. Dziękujemy. Na pewno wrócimy. - Ale proszę pana… - Nie, nie musi pani dziękować, wiem, że zobaczenie mnie to był zaszczyt. - Nie o to chodzi. Pan nie zapłacił… - Czego nie zrobiłem? – roześmiałem się na głos. Płacić też mi coś. – Pani nie rozumie. Ja tutaj jestem krytykiem kulinarnym. Ja nie płacę, pani się będzie cieszyć, jak dostanie wysoką notę w Longerze. Może gwiazdkę Michaliny przyznamy. To taka kobieta, co rozdaje gwiazdki najlepszym restauracjom. Ja to pani załatwię. - Ale pan musi zapłacić. Józek, chodź tutaj, klienci nie chcą zapłacić! Z zaplecza wyszedł największy facet na świecie, gościu ważył chyba 200 kilo i szedł w naszą stronę. Zaczęliśmy z Jędrzejem uciekać. Na szczęście nie dogonił nas, bo był za duży i za ciężki. Nie odwiedziliśmy tego dnia już żadnej restauracji, okazało się, że wszędzie każą płacić. Świat jest niesprawiedliwy. Zawsze na przekór. Na szczęście było smacznie!

JOŁ, WASZ HOPSTER JARO

ZAPRASZAMY


Bandé Epoque | Noworolski Caffe | 16.04.2013 Kraków fot: Kamil Biziorek

potrzebujesz fotografa na imprezę? odezwij się do nas!

(12) 633 77 33 / info@loungemagazyn.pl 14

lounge ...bo jakość ma znaczenie


© MAGGIE PIU


wydarzenia

maj 2013 oprac. NATALIA CZEKAJ

Kraków:

Miesiąc Fotografii w Krakowie 2013

18. Nowohucka Wiosna Muzyczna 7-20 maja 2013 18. Nowohucka Wiosna Muzyczna, która rozkwitnie w całej dzielnicy! Miłośnikom klasyki polecamy m.in. Glorię Vivaldiego w wykonaniu Chóru Vox Populi i Orkiestry Młodej Filharmonii oraz program Amadeus Trio Perły muzyki – utwory Mozarta, Straussa i Bizeta na dwa klarnety i fagot. Z kolei na wycieczkę w lata 20. i 30. ubiegłego wieku wyruszymy podczas koncertu Ta ostatnia niedziela, czyli popołudnie przy gramofonie. Wolicie mocne brzmienie i gitarowe riffy albo rytmiczne rymowanie i beatbox? Prezentacje nowohuckich kapel czekają nas podczas Rockoteki w NH i Nowa Huta Hip Hop Day. Kinomani powinni zajrzeć do Sfinksa na projekcję Zaginionego świata Harry’ego O. Hoyta z 1925 roku (film był inspiracją m.in. dla twórców Parku jurajskiego) z muzyką na żywo w wykonaniu Trio Poleshift Project. Dla fanów jazzu zagra zespół pianisty Michała Wierby Doppelganger, a najmłodsi spotkają się na warsztatach: muzyczno-rytmicznych Mała ARTzona. Szalone migdałki oraz perkusyjnych, które poprowadzi Tomek Chołoniewski. Wiosną ruszajcie do Nowej Huty!

16

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Miłosz Festiwal

Miesiąc Fotografii w Krakowie 16 maja – 16 czerwca Moda jako zjawisko społeczno-kulturowe. Moda jako reprezentacja zmieniającego się na przestrzeni lat porządku społecznego. Tak szerokie rozumienie tego zjawiska, chcą zaprezentować organizatorzy Miesiąca Fotografii w Krakowie. Moda, to istotny element tożsamości członków każdego społeczeństwa, niezależnie od szerokości geograficznej oraz stadium rozwoju kulturowo – gospodarczego. Fotografie prezentowane podczas festiwalu ukażą nie tylko wizualne reprezentację zmieniających się przez wieki trendów, ale także ukryte procesy towarzyszące ich powstawaniu, dlatego hasło przewodnie całego wydarzenia brzmi: Szykuj się! Organizowany przez Fundację Sztuk Wizualnych Miesiąc Fotografii w Krakowie, to impreza, której nie trzeba przybliżać, jest to bowiem jeden z największych oraz najbardziej znanych festiwali fotografii w naszym kraju. Jak co roku, najważniejszym punktem jest Bunkier Sztuki. Podczas Miesiąca Fotografii, będziemy mieli okazję podziwiać ujęcia wybitnych światowych fotografów mody, a także prace młodych artystów, wyłonione w konkursie organizowanym w ramach Sekcji ShowOFF. Godną uwagi jest również sekcja prezentująca szczególnie szybko rozwijający się współcześnie gatunek filmu modowego. Ponadto kilkadziesiąt różnorodnych ekspozycji, z odmiennych perspektyw ukazujących motyw przewodni. Szykujcie się!

16-19 maja Wojewódzka Biblioteka Publiczna, Małopolski Ogród Sztuki Krakowski Festiwal Miłosza cztery dni wykładów, warsztatów oraz dyskusji o współczesnej literaturze polskiej oraz światowej. Ośrodkiem międzypokoleniowej wymiany idei oraz prezentacji twórczości literackiej będzie ulica Rajska (Arteteka Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej oraz Małopolski Ogród Sztuki). Program Festiwalu skierowany jest do odbiorców w każdym wieku, dzięki licznym warsztatom dla dzieci współprowadzonych przez Agnieszkę Wolny-Hamkało, a także Wydarzeniom Poetyckim poświęconym twórcom z rocznika ’60 (min. J. Podsiadło, M. Grzebalski, M. Biedrzycki) pokolenia ’70 (min. J.Bargielska, T. Dąbrowski, A. Wolny-Hamkało) oraz pokolenia ’80 (K. Góra, K. Pietrek, Sz. Kopyt). Ponadto zapraszamy do uczestnictwa w spotkaniach autorskich z znakomitymi zagranicznymi gośćmi oraz premierowym pokazie filmu „Widok Krakowa” w reżyserii M. Piekorz, którego współscenarzystą jest Adam Zagajewski.


wydarzenia

Małopolskie Dni Dziedzictwa

18-19 maja i 25-26 maja Małopolska Niezależnie od tego, czy majowa pogoda będzie sprzyjać spacerom, warto jest wybrać się na wycieczkę jedną z tras wytyczoną przez organizatorów Małopolskich Dni Dziedzictwa. Małopolski Instytut Kultury po raz 15 zadbał o to, aby mieszkańcy Krakowa i okolic dostrzegli oraz docenili bogactwo przyrodniczo-kulturalne kryjące się w murach naszego miasta oraz w granicach województwa. Podczas dwóch majowych weekendów nie tylko będzie można skorzystać z precyzyjnie zaprojektowanych szlaków, lecz także zobaczyć obiekty na co dzień niedostępne zwiedzającym.

Krakowski Festiwal Filmowy

26 maja – 2 czerwca Zapoczątkowany w kwietniu sezon na festiwale filmowe trwa w najlepsze. Na przełomie maja i czerwca odbędzie się 53 odsłona Krakowskiego Festiwalu Filmowego, jednego z najstarszych przeglądów filmów dokumentalnych, animowanych oraz krótkich fabuł. Różnorodność repertuaru zapewni 250 produkcji z różnych zakątków świata, a także liczne wystawy, koncerty spotkania z twórcami oraz projekcje plenerowe. Spore zainteresowanie przeglądem napawa optymizmem wszystkich wielbicieli naszego rodzimego kina. W tym roku odnotowano rekordową liczbę 3082 zgłoszeń, z czego 266 to polskie produkcje.


wydarzenia

maj 2013

oprac. NATALIA CZEKAJ

Warszawa

„Kabaret Warszawski”

Orange Warsaw Festiwal

„(NIE)ZGODNOŚĆ” 13-26 maj 2013 Wernisaż: 13 maja g.19 MiTo - ul. Waryńskiego 28 „Zastygłe, młode kobiety zamknięte w abstrakcyjnej i organicznej przestrzeni stanowią główny temat malarstwa Iwony Zawadzkiej. Chłodne, chorobliwie blade, wypreparowane ze świata wykonują na pół symboliczne, na pół realistyczne gesty. Znajdują się w nieustannej dynamicznej relacji z otoczeniem pełnym pustki, niejasnego zagrożenia i nieuświadomionego erotycznego oczekiwania. Przestrzeń, albo je pochłania, albo odpycha. Malarstwo Iwony Zawadzkiej daje przyjemność estetyczną, równocześnie badając współczesne stany alienacji oraz granice psychiki ludzkiej. Jest to twórczość w pełni dojrzała i zaskakująca. Artystka panuje nad formą oraz treścią swoich wypowiedzi, w których szczególną uwagę zwraca specyficzna paleta kolorystyczna i wyrafinowanie kompozycyjne. Analizując własne stany, dotyka odczuć odbiorcy na płaszczyźnie codzienności, wchodząc w dialog z pozorną lekkością naszych czasów.” Robert Jasiński

“Wisława” – Tomasz Stańko i New York Quartet

13 maja Teatr Polski Początkiem roku ukazał się dwupłytowy album Tomasza Stańki „Wisława”, zainspirowany twórczością zmarłej rok temu noblistki. Jazzman wraz z Nowojorskim kwartetem odbywa właśnie międzynarodowe tournée promujące ten bardzo ciekawy, muzyczny projekt. Dwanaście kompozycji autorstwa Stańki jest wynikiem jego współpracy z Wisławą Szymborską przy okazji promocji jej tomiku „Tutaj”. Przed kilku laty artyści wspólnie uczestniczyli w spotkaniach poetyckich, podczas których autorka czytała swoje wiersze przy improwizowanym akompaniamencie trąbki. Muzycy już kilkukrotnie prezentowali ten inspirowany twórczością Szymborskiej materiał w Polsce, a także w Nowym Jorku i wielu miastach europejskich, gdzie spotykali się z dużym entuzjazmem publiczności.

25-26 maja Stadion Narodowy Tegoroczna edycja Orange Warsaw Festiwal szykuje na prawdę mocne zestawienie znakomitych artystów, z których każdy jest indywidualnością sceniczną i przez lata wypracował sobie mocną pozycję na światowym rynku muzycznym. Pierwszego dnia na scenie Stadionu Narodowego stanie długo wyczekiwana w Polsce Beyoncé. Artystka będzie w trakcie europejskiej trasy koncertowej i po raz pierwszy wystąpi w stolicy. Koncert królowej R&B poprzedzi Brytyjski duet house’owy Basement Jaxx. W drugi dzień szykuje się mocne męskie granie. Sceną festiwalową zawładnie grupa Cypress Hill. Panowie słyną ze znakomitych koncertów na żywo, podczas których hiphopowe kawałki łączą z rokowymi, a nawet heavy metalowymi brzmieniami. Sentymentalny powrót do lat 90’ zapewni zespół The Offspring, który już zaliczany jest klasyki amerykańskiego punk rocka. Natomiast brytyjski Dj i producent Fatboy Slim zaserwuje nam energetyczne, dance’owe granie.

reż. K. Warlikowski 26 maja (premiera) Nowy Teatr Reżyser po raz kolejny zaprosił do współpracy min. Macieja Stuhra, Maję Ostaszewską, Magdalenę Cielecką, Jacka Poniedziałka oraz Stanisławę Celińską. Aktorzy odtworzą na scenie rzeczywistość przejmowanej przez faszystów Republiki Weimarskiej oraz realia Nowego Jorku po 11 września. Zderzenie tych dwóch światów ma stać się podstawą do dyskusji o wolności człowieka.

Joe Cocker 28 maja Sala Kongresowa PKiN Niepowtarzalna okazja, aby posłuchać legendy popu i rocka w dość kameralnej, jak na gwiazdę tego formatu, atmosferze. Joe Cocker będzie prezentował materiał ze swojej najnowszej płyty „Fire It Up”, wydanej pod koniec zeszłego roku. Z pewnością nie zabraknie też jego największych przebojów sprzed lat.


Marcin Painta, Ona i pomarańcze (pomarańczarka), 150x100 cm, akryl na płótnie sztuka

20

lounge ...bo jakość ma znaczenie


MARCIN

PAINTA

Hipnotajzing… - powiedziałaby Dżoana, a Maggie Piu (według Lounge, właścicielka najbardziej niewyparzonego języka) dodałaby: wyk…w kosmos, zaje…, szalone, pojechane… - i taki wstęp byłby wystarczający. Ale nie byłabym sobą, gdybym trochę nie dopowiedziała, poczarowała. Obrazy Marcina Painta są wyjątkowe, każdy jednak styl sztuki ma swojego odbiorcę. Wciąż i wciąż piszę o tym: sztuka jest dla wszystkich, ale dla każdego ważne i piękne jest coś innego. Być może Ci, którzy kupują „kossaki”, powiedzieliby, że obrazy Marcina to bazgroły, a ci którzy zachwycają się Picassem dostrzegą wartość tych dzieł. Oczywiście trudno i łatwo tu o porównania, szufladkowania, chociaż człowiek - odbiorca, „zjadacz” sztuki, ma tę skłonność. Muszę przyznać, że moje postrzeganie sztuki wciąż się zmienia i jako zwolenniczka doskonałych linii, gładkich obrazków, doskonałego warsztatu i zupełnie innych klimatów, ZAKOCHAŁAM się w tych kolorowych obrazach, komiksowych płótnach. Kocham i nie boję się tego powiedzieć, a przecież nie jestem egzaltowaną, nawiedzoną miłośniczką sztuki, KOCHAM ten styl i te historie opowiedziane pędzlem, i to, że oglądając je wciąż i wciąż na nowo, odnajduję nowe szczegóły, nowe możliwości, nowe opowieści.

Marcin Painta, Ona i zielona bluzeczka (krzyk), 150x100, cm akryl na płótnie

sztuka


sztuka

Marcin Painta, Cykl Nosferatu - symfonia koloru, Wanna, 100x80 cm, 2012

Moje malowanie mieści się tylko w sporych szafach Rozmowa z MARCINEM PAINTĄ Marcin, zacznę prozaicznie - Painta to twoje prawdziwe nazwisko? - Painta, to moje nazwisko nie pseudonim. Kiedy poczułeś w sobie „palec Boży” i chęć malowania? - Hmm... Nie pamiętam, ale pierwszą wystawę miałem już w szkole podstawowej. Czy Twoje obrazy mają jakieś przesłanie, głębszy sens, który masz ochotę przekazać? - Z pewnością tak. Nie maluję obrazeczków, które są proste i zrozumiałe. Często ukazuję problemy społeczne, mniejszościowe lub religijne. Historie, które są opowiadane, złagodzić mają kolorowe scenerie i natłok elementów. Na pierwszy rzut oka praca ma za zadanie stworzyć ciepły, radosny, bezproblemowy obraz. I dla niektórych oglądających moje prace na tym się kończą…

22

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Moje ulubione pytanie - gdzie szukasz inspiracji? Czy w ogóle ich szukasz? Czy tworzenie dla Ciebie to proces mozolny, trudny, długi czy może zupełnie lekki, szybki i przyjemny? - Moje obrazy przedstawiają chwilę przejaskrawionego życia, landrynkowego a zarazem zagadkowego świata, w którym wszystko ma prawo się zdarzyć. Wszystko, co mnie otacza, jest godne namalowania. Zbieram doświadczenia poprzez spotkania z ludźmi. Uwielbiam także twórczość dzieci – spontaniczną – bardzo często niezwykle barwną i szczerą. Proces tworzenia obrazu jest banalnie prosty i z braku wolnego czasu, opanowany do perfekcji. Każdą pracę mam w głowie – następnie tworzę małe collage, rysunki, które w kilka dni po zaprojektowaniu są gotowe.

Do jakiej grupy, stylu tzw. „szufladki” wsadziłbyś swoje malowanie? - Moje malowanie mieści się tylko w sporych szafach, o szufladkach nie mam mowy. Malujesz dziwne przestrzenie, kolorowe postaci, pokręcone światy. Czy to w jakiś sposób odzwierciedlenie Twojej pokręconej duszy? - To pytanie proszę kierować do Zygmunta Freuda… Masz swoich bogów, mistrzów czy malarskich idoli? Jakich? - W tej kwestii jestem ateistą. Jakie masz twórcze marzenie? Co chciałbyś zrobić, gdybyś nie miał żadnych ograniczeń? - Wykonałbym kilka murali na swoim osiedlu.


Marcin Painta, Don’t be a square V, 50x50 cm, technika mieszana A co zrobisz w najbliższych miesiącach, masz jakieś plany i co cię ogranicza w twoich twórczych działaniach? Ostatnia seria cudnych obrazów w czarno-różowych wzorach, które mi przesłałeś w tajemnicy, to jakaś niespodzianka? Opisz swój nowy cykl. - Najbliższe miesiące zapowiadają się bardzo pracowicie. Już w czerwcu zostanie otwarta duża wystawa pod patronatem Art Imperium w Centrum Sztuki Cartonovnia w Warszawie. Podczas ekspozycji zostaną zaprezentowane oprócz prac charakterystycznych dla mojej twórczości, całkiem nowe, eksperymentalne technicznie prace, z cyklu Don’t be a square. Obrazy te nawiązują głównie do prac komik-

sowych, są bardzo oszczędne w kolorze. Oprócz bieli i czerni dominuje jedynie różowy w różnych odcieniach. Inspiracją do powstania tych prac były głównie powtarzające się wzory, ornamenty oraz geometryczne kształty. Następne tygodnie to trudny czas, pełen intensywnej pracy, gdyż przygotowuję się do dwóch wystaw we Wrocławiu i Gliwicach. Patrzysz na świat jako kto: artysta, mężczyzna, człowiek? Jesteś tak „kolorowy” jak Twoje obrazy?

- Jestem przede wszystkim człowiekiem… Na pewno indywidualistą. W ostatnich latach, ze względów zawodowych, bardzo wyciszonym. Jednak gdzieś w umyśle jest ukryta moja prawdziwa energia, kolor, szaleństwo, które zostaje zamknięte na płótnie. Mój cykl to Szminką i cieniem. Jakie masz skojarzenia? - Sztuka codzienna. Rozmawiała MAGGIE PIU

...bo jakość ma znaczenie lounge 23


lifestyle

CZEŚĆ, CHCĘ CIĘ ZJEŚĆ, czyli skąd moda na ubraniowy food porn

P

amiętacie reklamę Snickersa, w której wygłodniały koleś wpija się zębami w ponętny kobiecy tyłek, odziany w apetyczną spódnicę w kolorowe ciastka z kremem i wisienką? Spot dość szybko zniknął z anteny – zarzucano mu bowiem seksizm i promowanie przedmiotowego traktowania kobiet – za to trend na ubrania, na widok których ślinianki pracują ze zdwojonym obrotem, pozostał i tłumnie wkracza na modowe wybiegi, blogi i ulice. 24

lounge ...bo jakość ma znaczenie

A wszystko tak naprawdę zaczęło się od… bananów. Owoce już z samej swojej natury dość komiczne, przywołujące slapstickowy humor lub niewybredne skojarzenia, zdominowały zeszłego lata nie tylko wulgarne ciuchy młodych-gniewnych hipsterów, ale także kolekcję stylowej, dostojnej Prady. Spódnice, sukienki i bluzki w bananowe printy okazały się fenomenalnym sukcesem – trudno się dziwić, gdy w ubraniach z egzotycznej kolekcji chętnie pokazywały się takie modowe ikony jak Anna Wintour, bloger BryanBoy, czy stylistka Giovanna Battaglia. Latem 2011 swoje pięć minut sławy przeżywały także cytrusy. W blasku high-fashion


lifestyle

dojrzewały pomarańcze i grepfruty (kolekcja Stelli McCartney SS11) oraz cytryny i limonki (Moschino Cheap and Chic SS11). Podczas gdy projektanci promowali modę na zdrowe odżywianie, ulica podchwyciła trend, dopasowując go do własnych upodobań. Tym sposobem kolekcje rozmaitych młodzieżowych marek pokryły nadruki w ociekające cukrem i tłuszczem jedzenie, jak żywcem wyjęte z McDonald’sa, a małolaty znudzone wszechobecnym motywem kosmosu czy dzikiego zwierzaka z otwartą paszczą, szybko podjarały się nowym hitem sezonu. Swoistym pionierem „mody w stylu junk food” był Ashish (kumpel Rihanny i M.I.A), który zaserwował nam apetyczną linię ubrań w dla Topshopu – obficie nadrukowaną parówkami, coca-colą i pączkami. Indyjski projektant (przez fashionistów zwany „królem cekinów”), tłumacząc się z gastronomicznych motywów przewodnich swojej kolekcji, mówił, że stworzył ciuchy, w których najchętniej pognałby na siłownie. Być możne lekko demotywujące, ale – jakby nie było – całkiem dowcipne (jeśli ktoś lubi wyciskać siódme poty na bieżni, myśląc obsesyjnie o Big Macu…). Lubieżna fast-foodowa moda zawędrowała nawet na majtki i skarpety, i chyba nikogo to specjalnie nie dziwi. Obecnie na topie są nie tyle jedzeniowe wzory, co ogromne, realistyczne nadruki. Żeby

być trendy, nie wystarczy zatem wskoczyć w spódniczkę w delikatne motywy cukierków i lodzików. Najlepiej ubrać się (przebrać?) w gigantycznego kotleta, muffina, arbuza, czy też cały zestaw Happy Meal. Kontrowersyjne projekty bluz w apetyczne printy (bo to właśnie bluzy są najmodniejsze, a te z jedzeniem doczekały się już własnej nazwy – „foodies”) jako pierwsi zaprezentowali właściciele bloga o sugestywnej nazwie sexy-sweaters.com. Z pomocą photoshopa zamieszczają na ciuchach ciastka, smażone kurczaki, twarz Lindsay Lohan i wszystko, czym aktualnie żyje internet. A jako że (póki co) żadnej z bluz nie zdecydowali się faktycznie wyprodukować, kilka marek „inspiruje się” pomysłami amerykańskich kolegów, nierzadko żywcem kopiując ich pomysły. Przykładem, że Polak potrafi jest między innymi świeży i już bardzo modny brand Sugarpills. Zmałpowane czy też nie, bluzy w wielkie smakowite nadruki mają duże wzięcie. Z pewnością nieoceniona w tym zasługa modowych blogerów. Kiedy jedna z czołowych polskich blogerek, Pani Ekscelencja, umieściła post w spódnicy we frytki, tłum czytelników zachwycił się nową polską marką Luv Ya clothing, a spódnice i bluzki z tym nadrukiem wyprzedały się błyskawicznie. Nic zaskakującego, skoro właścicielka bloga zareklamowała nowy trend: frytki z maka na spódnicy, (…) takie combo jest absolutnie nie do

przebicia, wygrałyby z nim jedynie słodycze, bądź alkohole nadrukowane na bluzie – ewentualnie hamburger na Vansach. No właśnie, Vans także poszedł za ciosem, i na zeszłoroczny sezon wiosenno-letni zaproponował buty… arbuzowe. Można by długo dywagować nad tym, dlaczego ludzie z takim upodobaniem przebierają się za zawartość swojej lodówki. Pewne jest to, że jedzenie samo w sobie jest ostatnio niesamowicie modne – internet opanowują blogi kulinarne i kuszące podniebienie zdjęcia w stylu „food porn”, a na fejsie jesteś nikim jeśli nie zamieszczasz na instagramie zdjęć osobiście przyrządzonego, efektownego obiadu, dzięki czemu zyskujesz podziw, zazdrość i kilkadziesiąt lajków od znajomych. W zasadzie trudno określić, w którą stronę ubraniowy trend ewoluuje – pozostaje mieć nadzieję, że nikt nie pokusi się o przebicie Gagi i jej befsztykowej sukni. Jeśli niebawem pocieknie ci ślinka na widok słodkiej koleżanki „ubranej” w słoik Nutelli, pewnie dopadnie cię refleksja w stylu Rossa z „Przyjaciół”: I honestly don’t know if I’m hungry or horny… (Naprawdę nie wiem, czy jestem głodny, czy napalony). I może właśnie o to w tym wszystkim chodzi. Smacznego. NATALIA CZEKAJ Artykuł oryginalnie był opublikwany w Piana Magazine

BLACK ANGELS MUSIC CLUB Black Angels Music Club ul. Gałczyńskiego, róg Foksal Rezerwacje: 500-705-801


lifestyle

Y R U T L U K P O P Y W A J E PRZ Fast Foody pełne sztuki Okazuje się. że hołd ikonom popkultury można oddać również na…frytkach. Tak, nie tylko na papierze i w muzeum. Bohaterowie kreskowek naszego dzieciństwa i słynne reprodukcje twórców pop artu, dzięki australijskiemu artyście Benowi Frostowi, wylądowały na frytkach z McDonalda. Nie da się ukryć, rzeczywiście istnieje spory związek między McDonaldem a obrazami Roy Lichtensteina, szczególnie na płaszczyźnie kulturowej, gdzie obie strony są ikonami kultury masowej. Dzięki ulokowaniu w jednym produkcie, można kontemplować sztukę i wcinać frytki. Ale tylko pod warunkiem, że lubimy tłuste żarcie i sztukę, hm… nieelitarną.

POP-Oscars Znalezli się oczywiście projektanci, ktorzy postanowili wykorzystać popularność Oskarów i wpadli na pomysł zrobienia plakatów w duchu pop artu, ilustrujących faworytów gali. Zainspirowani takimi artystami, jak Keith Haring, Andy Warhol i Roy Lichtenstein, pokazali filmy Life of Pi czy Django Unchained w zupelnie nowym, pop artowym wymiarze. Ta zabawna kolekcja plakatów stworzona specjalnie dla Akademi Oskarów 2013 może też być interpretowana w inny sposób… Np. jak wyglądałoby Django, gdyby Tarantino poszedł pop-artową ścieżką? (Na szczęście - choć to nie ma nic wspólnego z przeżyciem estetycznym plakatów, tego nie zrobił.)


NOWE OBLICZE GALERII KRAKOWSKIEJ Już wkrótce Galeria Krakowska zyska nowe, niebanalne oblicze. Jury konkursu MALL WALL ART spośród ponad 500 nadesłanych prac wybrało projekt muralu, który zostanie zrealizowany na wschodniej ścianie Galerii. Zwycięski projekt utrzymany w monochromatycznej tonacji, niezwykle plastyczny, w nowoczesny sposób nawiązujący do najlepszych tradycji Krakowa odbiega od figuratywnych kompozycji, do jakich zdążyliśmy się przyzwyczaić. Jego autorką jest związana z gdańską ASP muralistka - Justyna Posiecz-Polkowska. Galeria Krakowska oddała do dyspozycji artystów ponad 1400 m2. Pomysłodawca i organizator międzynarodowego konkursu MALL WALL ART, dyrektor Galerii Krakowskiej Ryszard Wysokiński decydując o przeznaczeniu komercyjnej przestrzeni dla działań artystycznych, pragnął otworzyć Galerię Krakowską na nowe prądy w sztuce, przemienić industrialną fasadę Galerii w artystyczną wizytówkę miasta, rozpoznawalną na całym świecie.

Nowe Menu w restauracji Vanillasky. Szczegóły na stronie www.vanilla-sky.pl

Michał Bieżyński - prezes fundacji Urban Forms z satysfakcją mówi o zwycięskim projekcie, że wybór padł na bardzo stonowany, powiedziałbym nawet szlachetny projekt. Jurorzy – przedstawiciele władz miasta, profesorowie krakowskich szkół artystycznych, dyrektorzy instytucji kultury, dziennikarze i artyści – doszukują się w wybranej pracy inspiracji sztuką przełomu XIX i XX wieku, podkreślają wyraźne nawiązania artystki do lat 20-tych XX w. Laureatka konkursu, Justyna Posiecz-Polkowska, zapytana o inspiracje do stworzenia zwycięskiego projektu odpowiada: Bezpośrednią inspiracją były płaskorzeźby Jana Szczepkowskiego, krakowskiego artysty. Chciałam nawiązać do dawnej sztuki polskiej, sięgnęłam do czegoś, co się zatraciło, zatarło w pamięci. Młodzi twórcy rzadko czerpią z tego co było - dlatego moim celem było przypomnieć o tym, nawiązać do modernizmu. Zamierzałam nawiązać również do lat 70-tych, 80-tych, w których powstawało bardzo dużo mozaik, płaskorzeźb dekoracyjnych. (...) Istotne dla mnie jest to, że jeżeli powstaje coś w przestrzeni miejskiej, to powinno być związane z miejscem, powinno mieć historię, a przede wszystkim istnieć w poszanowaniu okolicznej przestrzeni - dodaje Pani Justyna, nadal zaskoczona zwycięstwem w konkursie. Na konkurs napłynęło 505 prac z całego świata - m.in. z Australii, Niemiec, Portugalii, Danii, Rumunii, Turcji i Polski. Projekty uznanych artystów streetartowych, jak Studio Bluszcz (czyli Anna Szejdewik i Sławomir Zbiok Czajkowski), Pener, Autone, Jola Kudela, Cruel, Aqualoopa czy Aeunpo, nawiązywały do krakowskich symboli, tematyki dworca, sztuki ludowej. Pojawiło się również kilka motywów abstrakcyjnych, zrywających z dominującym w sztuce popartu figuratywizmem. Nagrodę ufundowaną przez Galerię Krakowską w wysokości 20 tysięcy złotych otrzymał „projekt nietrywialny” - jak nagrodzoną pracę określił jeden z jurorów dziennikarz Dawid Hajok. Już w maju Galeria Krakowska przystąpi do realizacji, wyłonionej w drodze konkursu MALL WALL ART, pracy. /mat. pras./

ul. Flisacka 3 (Salwator), Kraków www.niebieski.com.pl www.vanilla-sky.pl


muzyka

FAIR WEATHER FRIENDS

Muzyczne prognozy Przyjaciół Od Dobrej Pogody „NADZIEJA 2013 ROKU” WEDŁUG ROXY FM, LAUREAT KONKURSU SKODA AUTO MUZYKA, ZDANIEM RADIOWEJ TRÓJKI – JEDEN Z TRZECH NAJCIEKAWSZYCH ZESPOŁÓW TALENT STAGE ZESZŁOROCZNEGO HEINEKEN OPEN’ER MUSIC FESTIVAL. MACIEK BYWALEC, PAWEŁ CYZ, MATEUSZ ZEGAN I MICHAŁ MAŚLAK: CZTERECH CHŁOPAKÓW ZE ŚLĄSKA, KTÓRZY W CIĄGU NIESPEŁNA DWÓCH LAT, BAWIĄC SIĘ TANECZNYMI DŹWIĘKAMI I PRZEŁAMUJĄC KOLEJNE KONWENCJE, ZDĄŻYLI NIEŹLE ZAMIESZAĆ NA POLSKIEJ SCENIE MUZYCZNEJ. TERAZ PRZYSZŁA PORA NA REWOLUCJĘ – Z NIECIERPLIWOŚCIĄ CZEKAMY NA ICH DEBIUTANCKĄ PŁYTĘ. O ZAMIŁOWANIU DO BUŁGARSKICH POŚCIGÓW, VINTAGE’OWYCH BRZMIEŃ I KRESKÓWEK, A TAKŻE O TYM, CZY „POLSCY KINGS OF LEON” MAJĄ COKOLWIEK WSPÓLNEGO Z KINGS OF LEON, TUŻ PO REWELACYJNYM KONCERCIE W KRAKOWSKIM KLUBIE B4, ROZMAWIAMY Z CZŁONKAMI ZESPOŁU FAIR WEATHER FRIENDS. Fair Weather Friends to dość oryginalna nazwa, szczególnie jak na polski zespół… - Nazwa tak naprawdę wynikła z nieporozumienia. Kiedy Paweł i Mateusz zakładali zespół, zainspirowali się kawałkiem Deadelusa, Fair Weather Friends – Pawłowi bardzo spodobał się teledysk do tego utworu. W pierwszej jego części świat był szary, a potem stopniowo nabierał barw, robił się radosny – więc piosenka w jego mniemaniu odzwierciedlała coś pozytywnego, nawiązywała do „przyjaciół od dobrej pogody”. Niestety potem okazało się, że idiom został przez chłopaków trochę źle przetłumaczony, nie zwrócili uwagi, że hasło ma drugie

28

lounge ...bo jakość ma znaczenie

dno i oznacza… „fałszywych przyjaciół”. Jednak wolimy w dalszym ciągu trzymać się tej pierwotnej, optymistycznej wersji. Nie mniej intrygujący jest teledysk do Waszego największego przeboju - Fortune Player, utrzymany w klimacie oldskulowej siłowni, z wąsatymi pakerami i biuściastą ślicznotką, à la Jaclyn Smith z Aniołków Charliego. Skąd ten pomysł? - Tutaj także pierwszym pomysłodawcą był Paweł – chodziło o połączenie klimatu bułgarskiego pościgu z Sabotage, Beastie Boys. Ale najważniejsze było odzwierciedlenie na-

stroju, który pojawia się w piosence – gdzie nowoczesna elektronika, chiptune’owe 8-bitowe dźwięki łączą się z vintage’ową muzyką taneczną z lat 80. Słychać to zresztą nie tylko w tym kawałku – różnorodność brzmień zaskakuje właściwie w każdym Waszym utworze. - Naszą inspiracją jest w zasadzie wszystko, co działo się w muzyce od lat 60. Taki właśnie był pomysł wyjściowy na naszą muzykę – dużo jest w niej „eightiesowego” brzmienia: syntezatory, muzyka taneczna, cold wave – to wszystko u nas zlewa się w jedno. Jesteśmy także otwarci


muzyka

Na początku byliśmy mega zdziwieni, my – jako twórcy – słyszymy w naszej muzyce zupełnie inne rzeczy… Natomiast z czasem nabraliśmy do tego dystansu, udało nam się kiedyś nawet wkręcić kumpla, że wysłaliśmy kawałek Fortune Player do Stanów i Caleb Followill (frontman Kings of Leon) nagrał do niego wokal; uwierzył bez problemu. Więc coś w tym musi być, ale w momencie tworzenia utworu, z pewnością nie była to świadoma, zamierzona inspiracja. Osobiście zachęcamy jednak do wnikania głębiej w naszą twórczość – gramy przecież zupełnie inny rodzaj muzyki. Jesteśmy pewni, że następny album już totalnie wymaże te wszechobecne porównania. Trzeba jednak podkreślić, że to skojarzenie w jakimś stopniu z pewnością nam pomogło, utwór Fortune Player stał się przebojem – mimo że jest to format indie, jest grany przez stacje radiowe, a festiwal Coke Live zrobił z tego w zeszłym roku oficjalny dżingiel reklamowy.

Fot. Przemek Bajej | arch. zespołu

na współczesną awangardę muzyczną, typu Animal Collective – wszystko to jest słyszalne w naszej twórczości, szczególnie najnowszych utworach. Na naszej pierwszej EP-ce zdecydowanie dominują inspiracje muzyką taneczną lat 70. i 80. I może właśnie za sprawą tych licznych inspiracji udało Wam się stworzyć coś tak niepowtarzalnego. Czy w takim razie nie wkurza Was to, że – za sprawą charakterystycznego głosu wokalisty – medialnie przylgnęła do Was łatka „polskich Kings of Leon”? - Raczej nas to bawi. Nauczyłem się (Michał – wokalista, przyp. red.) nawet kilku wersów Sex on Fire i często demonstruję to przy różnych okazjach, natomiast to porównywanie nas do Kings of Leon uwidacznia pewne mechanizmy, które rządzą środowiskiem dziennikarskim – ktoś rzuca hasło, które błyskawicznie idzie dalej w świat, jest to pewnego rodzaju uproszczenie.

Jaka w takim razie jest Wasza recepta na sukces w Polsce? Jak się przebić? - Nie mamy takiej recepty. To tak jakby mieć receptę na miłość… Tego nie da się zaplanować, po prostu samo przychodzi. Na pewno bardzo ważnym elementem jest tutaj szczęście, ale przede wszystkim to ogromny nakład pracy – zarówno od strony instrumentalnej, jak i medialnej, kwestia docierania do klubów itd. To wszystko od początku było u nas szczegółowo dopracowane. Na pewno nie wyznajemy panującego w Polsce przesądu, że muzyka alternatywna nie może się przebić, że zostaje w undergroundzie. Naszym celem jest przede wszystkim docieranie do ludzi i każde spotkanie – takie jak dzisiaj – jest dla nas ogromną przyjemnością. Dziś spotykamy się w kameralnych okolicznościach, ale na koncie macie też spektakularne występy na największych polskich festiwalach muzycznych – Coke Live czy Open’erze. Da się jakoś porównać te doświadczenia? Jakie koncerty mają według Was najlepszą atmosferę? - Ciężko porównywać te doświadczenia. Każdy koncert jest inny, czasem grając na dużej scenie człowiek czuje się zupełnie odizolowany, odcięty od publiczności, innym razem ta wielka publika daje niesamowity impuls, porywa do grania swoją energią. W klubie atmosfera czasem jest zbyt intymna, czasem publiczność nie reaguje – ale jeśli publika jest dobra to jednocześnie jest to fantastyczna impreza, a ta bliskość, brak barier jest bardzo przyjemna, powoduje lepszą interakcję, można sobie na więcej pozwolić: wdrapać się na kolumny, zejść do publiczności, być spontanicznym… Daliśmy już wiele koncertów dla ogromnej publiczności – na Coke’u, ale też na wspólnym koncercie z zespołem Kamp! w Wytwórni w Łodzi, gdzie publika zbliżała się

do dwóch tysięcy – i okrzyk tych kilku tysięcy gardeł jest niesamowicie budujący. Ale nawet granie w zadymionym kameralnym miejscu dla 50 osób ma swój urok. Różnica dotyczy jedynie poziomu stresu i energii – na dużej scenie ciężej tę energię przekazać publiczności, za to jest więcej stresu. Natomiast w małym klubie brzmienie nie zawsze jest idealne, ale stresu jest mniej, a energii więcej. I to jest kluczowa kwestia – na dużym koncercie, gdzie każdy ma swój mikser odsłuchowy, gdzie trzeba poświęcić dużo czasu na próbę dźwięku, taki koncert w rezultacie jest spektaklem i jest to doznanie dźwiękowe – jednak pojawia się bariera w przekazie emocji. Dziś jesteśmy pozytywnie zaskoczeni publicznością w Krakowie, wcześniej obawialiśmy się, że mamy tu raczej mało odbiorców, a jednak bywamy tu coraz częściej – i za każdym razem witają nas pełne sale. Jako że Wasz występ był atrakcją trwającego właśnie festiwalu Off Plus Camera, nie sposób nie zapytać o Wasz gust filmowy… - Niestety nie mieliśmy okazji zobaczyć filmów na „Offie”, ale generalnie temat filmów bardzo często przewija się w naszych rozmowach. Lubimy filmy, które skłaniają do refleksji. Ostatnio np. przeszył nas wirus filmu Sugar Man, każdy z nas go obejrzał i był zachwycony. Uwielbiamy też film Drive – szczególnie za soundtrack, który nieustannie towarzyszył nam kiedy nagrywaliśmy naszą debiutancką EP-kę. Często wymieniamy się cytatami z rozmaitych filmów, seriali, nawet kreskówek. Generalnie wszelkie wizualne formy mają na nas ogromny – nie mniejszy niż muzyka – wpływ. Radio Roxy nazwało Was „Nadzieją 2013 roku”. Planujecie zrobić rewolucję na polskim rynku muzycznym? - Radio Roxy faktycznie pokłada w nas dużą nadzieję, a my oczywiście postaramy się nie zawieść tych oczekiwań. Przede wszystkim mamy świadomość tego, że zgromadziliśmy naprawdę dobry i ciekawy materiał muzyczny – na razie nigdzie niepublikowany i niegrany przez nas na koncertach. Pracujemy nad utworami, z których większość istnieje na razie jedynie w wersji demo. Niesamowicie ciężko było nam wybrać materiał na płytę, pomiędzy granymi przez nas koncertami mieliśmy bardzo płodny okres. Płyta, która ukaże się jesienią powinna usatysfakcjonować fanów Fair Weather Friends, ale też wszelkich miłośników muzyki elektronicznej, tanecznej, alternatywnej. Będzie zupełnie inna od EP-ki Eclectic Pixels, ale będą to różnice na plus. Formuła będzie rozszerzona, ale nie straci nic ze swojej melodyjności, taneczności, a na pewno pojawi się masa nowych, zaskakujących elementów…

Rozmawiała NATALIA CZEKAJ ...bo jakość ma znaczenie lounge 29


JEDNYM ZDANIEM:

JEŚĆ CZY NIE JEŚĆ? Uwielbiam jeść, a jak już jem, to lubię też coś pić; najlepiej wino, bo oczywiście doskonale wpływa na trawienie, więc jest wręcz wskazane i nieodzowne, żeby posiłkowi towarzyszył jakiś dobry trunek, a dobry, to taki, który najbardziej nam smakuje w połączeniu z wybraną potrawą; a przynajmniej tak od jakiegoś czasu „się mówi”; kiedyś, dawno temu, wiadomo było, że do caprese należy podać lekkie włoskie i białe (np. Pinot Grigio), do steka wołowego ciężkie czerwone (np. Medoc), a do fois grais - tylko i wyłącznie Sauternes, natomiast do truskawek i gorzkiej czekolady absolutnie i bezapelacyjnie Szampana – nie jakieś tam musujące Ruskoje-SuperMarketoje de la CinCin Dorato, tylko Mumm, Moët, Dom Pérignon, Krug albo Cristal, są też doskonałe wina musujące nie z Szampanii, np. fenomenalna (moim skromnym zdaniem) hiszpańska Cava, czy włoskie Prosecco albo Lambrusco, ale niech nikomu nie przyjdzie do głowy nazywać ich szampanem tylko dlatego, że mają bąbelki, bo to trochę tak, jakby kiełbasę śląską nazwać Krakowską Suchą, albo Lisiecką, bo i to i to kiełbasa i z mięsa jest zrobiona; z Szampanii pochodzi też mnóstwo innych świetnych trunków, niestety wymienienie nazw ich wszystkich zajęło by pewnie całą stronę, a sensu w tym za bardzo nie widzę, więc nie idźmy tą drogą… idźmy dalej, a w zasadzie wróćmy do jedzenia, a jeść jak wspomniałem lubię, ale też nie wszytko, w sumie można by powiedzieć, że jestem wybredny; ja lubię myśleć o tym w ten sposób, że mam po prostu wyszukany i wysublimowany smak, a moja żona mówi, że jestem francuski piesek - no cóż, za każdym razem, gdy wracam do domu z zakupów z kolejnym niebiesko-zielonym jeszcze bardziej śmierdzącym niż ostatnio serem (a przynajmniej tak twierdzi moja ładniejsza połowa), to jeśli chodzi o francuski, to absolutnie się zgadza, bo uwielbiam kuchnię francuską przede wszystkim z powodu serów i win oraz wspomnianego fois grais, na ironię nienawidzę, nie cierpię i nie trawię wątróbki oraz innych serc, płuc, flaków i tego wszystkiego co ogólnie nazywa się podrobami; mam kolegę, którego koneserstwo pozwala na jedzenie wszystkiego, łącznie z móżdżkami na grzance; ja jakoś móżdżki nie bardzo, może dlatego, że obejrzałem w dzieciństwie film pt. Indiana Jones i Świątynia Przeznaczenia, a tam, obok zupy z oczami i jakichś ohydnych robali, były na deser serwowane mrożone małpie móżdżki, w dodatku podawane w oryginalnym opakowaniu, to jest tejże małpy głowie, czyli trauma z dzieciństwa, temat nie do przejścia, a na psychoterapeutę, który będzie mi za „pińcet za godzinę” tłumaczył, że coś tam i w ogóle 30

lounge ...bo jakość ma znaczenie

móżdżki są spoko ani nie mam ochoty, ani czasu, ani „pińcet za godzinę” płacić za leżenie na kozetce u kogoś, kogo potem w wieczornym wydaniu wiadomości wyprowadzą w kajdankach z zapikselowaną twarzą, bo się okazało, że molestował pacjentki albo miał setki filmów z dziecięcą pornografią; no więc zniesmaczony małpimi móżdżkami i zboczonymi terapeutami, lotem błyskawicy skaczę do kolejnej myśli mojej o jedzeniu, a mianowicie, że od jakiegoś czasu wysyp nastąpił programów kulinarnych; każdy chce być kucharzem, prowadzić restaurację, a sami kucharze tabunami wizytują telewizje śniadaniowe i opowiadają o tym, jak to jednemu z uczestników programu kazali „oddać fartucha”; z jednej strony serce roście, że ludzie chcą dobrze zjeść, gotować i w ogóle, ale z drugiej najczęściej wybierają świat fixów i fastfoodów, które to raz na ruski rok z powodu braku czasu mogę zrozumieć, ale tak na co dzień pomysł na jedzenie „z papierka”, zawierające całą litanię „E”, jakoś mnie odrzuca równie mocno jak podroby; a żeby mieć coś dobrego do jedzenia trzeba: a). iść do dobrej restauracji, co jest fajne jak się ma za dużo czasu i jeszcze więcej pieniędzy, lub: b). iść na zakupy i zakupić coś dobrego, z czego można zrobić coś jeszcze lepszego; jako, że zima postanowiła się wreszcie skończyć, wiosna po jakichś trzech dniach płynnie przeszła w lato, to i można udać się na moje ulubione Grzegórzki (tudzież na Kleparz) i w blasku słońca przechadzać się wśród straganów po brzegi wypełnionych wspaniałymi, kolorowymi źródłami witamin i innych jakichś tam składników odżywczych, które w zimie trzeba było czerpać wyłącznie z zapasów jakie udało się mieć w piwnicy, tudzież tabletek z witaminami, albo pomarańczy sprowadzanych z Sycylii (mam najlepszą na świecie koleżankę w pracy, która z kolei ma takiego sympatycznego Sycylijczyka, który te pomarańcze przywozi i smakują lepiej niż za komuny, są po prostu doskonałe, ale same pomarańcze szczęścia nie dają, choć jest blisko), bo jak ktoś myśli, że „se kupił w markecie” pomidora albo ogórka i że on (ten pomidor, ogórek czy coś) ma jakiekolwiek wartości odżywcze, to niniejszym zmartwiam go bardzo informacją, że odżywczość warzywa tudzież owocu jest wprost proporcjonalna do

smaku i zapachu teADRIAN SUSZCZYŃSKI goż warzywa i/lub Autor jest absolwentem owocu, czyli bezzaDziennikarstwa i Komupachowy pomidor nikacji Społecznej UJ, od o smaku kartonu 8 lat pracuje w Agencji za 11,50 zł za kg Reklamowej, od kilku lat w styczniu ma warprowadzi przedmiot Etytości odżywczych ka w Reklamie w Wyższej mniej więcej tyle Szkole Ekonomii i Informaile karton, w którym tyki w Krakowie. Pasjonat rzeczony pomidor maratonów MTB. leżał w markecie na półce oświetlonej specjalną świetlówką, żeby wyglądał apetycznie; po przyjściu do domu okazuje się, że gdzieś „po drodze” kolor po prostu się zgubił, a pomidor ma kolor co najmniej dziwny; no i cóż jedyne co można zrobić, to nafaszerować pomidora czymś innym, uprzednio dokładnie usuwając cały papierowy miąższ, a kadłub potraktować jako fajną jednorazową dekoracyjną miskę, którą ewentualnie można zjeść, aczkolwiek nie ma to ani uzasadnienia z powodu walorów smakowych jak i odżywczych, a estetyka jedzenia owszem jest istotna; ale chyba jednak ważniejszy jest smak i zapach, z czego o tym jak nam smakuje potrawa, podobno aż w 70% decyduje właśnie zapach; można też dodawać do wszystkiego E621, czyli glutaminian sodu, ten wynaleziony w Kraju Kwitnącej Wiśni cud przemysłu spożywczego nazywany jest na wschodzie Aji-no-moto, co znaczy mniej więcej tyle co „istota smaku”; nie wiedzieć czemu kupienie np. wędliny bez tego dodatku graniczy z cudem; ja wolę, jak kiełbasa smakuje jak kiełbasa, a nie japońska czy chińska zupa instant, więc trzeba wspierać i kupować produkty małych lokalnych wytwórców i mieć nadzieję, że nie zostaną wykupieni przez wielkie wstrętne koncerny, inaczej prędzej czy później zostaniemy jakimiś „E-zombie”; i tym optymistycznym akcentem życzę smacznego grillowania kiełbasy śląskiej tudzież wiejskiej, popijanej piwem produkowanym przez wielki międzynarodowy koncern, dzięki któremu piwo, które kiedyś było piwem dzisiaj jest szybko-robionym napojem chmielowym o smaku-piwo-podobnym; kropka. ADRIAN SUSZCZYŃSKI Skargi i wnioski: adrian.suszczynski@gmail.com


mam zwierzaka

imię: rasa:

BURZA (od Szalonej Wandy)

miał być kotem, ostatecznie został OWCZARKIEM NIEMIECKIM

Burza posiada zwierzaka o imieniu Ania :)

Ania

Dla Ewy bardzo ważnym było, aby kupić psa z hodowli. Głównie dlatego, że rasa ta ma dosyć często występującą chorobę, a mianowicie dysplazję stawu biodrowego. Jedyna nadzieja, że taki pies nie jest nią obciążony, to znać metrykę jego rodziców. – Pamiętam kiedy pierwszy raz zobaczyliśmy Burzę w hodowli obok Nowego Sącza. Razem z jej siostrą od razu znalazły się pod naszymi nogami i zaczęły rozwiązywać nam sznurówki. Kucnęłam, a one obie przewróciły się na plecy, żeby je głaskać po brzuchu. Od razu je pokochałam, ale jedna z nich czekała już na nowego właściciela. Drugi pies, jak powiedziała Pani z hodowli, wabi się Burza, a właściwie Burza od Szalonej Wandy. Popłakałam się ze śmiechu, a niedługo po tym już wiedzieliśmy, że nie wyobrażamy sobie mieć innego pasa, jak tylko ją.

Burza KRAKOWSKA ARCHITEKT, EWA SZAFRANIEC, TO OGROMNA PASJONATKA SWOJEGO ZAWODU, A JEDNOCZEŚNIE MIŁOŚNICZKA ZWIERZĄT. JEJ OWCZAREK NIEMIECKI JEST WULKANEM POZYTYWNEJ ENERGII – Z PEWNOŚCIĄ DLATEGO TEŻ NIE BEZ POWODU WABI SIĘ BURZA. W rozmowie z Ewą dowiedziałam się, że pomysł na pojawienie się psa w życiu jej i partnera wyniknął z tego, że Ewa mocno zaangażowana w swoją pracę, potrafiła całymi dniami przesiedzieć w domu, nie odchodząc sprzed komputera. Całkowicie zaangażowana w projekty mieszkań i wyjątkowych konstrukcji lamp, siedziała nad nimi nawet w nocy, nie zważając na większą aktywność. Wtedy też pojawił się pomysł na zwierzaka. Początkowo miał być to kot, ale ten 32

lounge ...bo jakość ma znaczenie

pilnują domu i przede wszystkim swojego pana – zwykle mają jednego. Suki natomiast są łagodniejsze i bardziej opiekuńcze, dlatego zdecydowałam się właśnie na sukę – stwierdziłam, że przy pierwszym psie, którego samodzielnie będziemy wychowywali, to nieco łatwiejsze zadanie.

z pewnością nie jest motywacją do wyjścia na spacer, a jedynie do małej zabawy w ciągu dnia. Kiedy podjęli decyzję o zakupieniu psa, nie było wątpliwości, że będzie to owczarek niemiecki. – A to dlatego, że z takimi pieskami się wychowywałam, mój tata je kochał, czym mnie zaraził. W domu miewaliśmy czasami nawet dwa owczarki. Psy te są bardzo przyjazne, opiekuńcze i mądre – to pies pasterski i obronny, oczywiście jeśli umiejętnie się go wychowa. Psy z reguły są ostrzejsze,

Początkowe tygodnie oczywiście nie były łatwe. – Pochowałam buty na 4 miesiące, patrzyłam na każdy jej ruch, nie pozwalałam gryźć mebli, dawałam zabawki, żeby je gryzła, zasłoniłam wszystkie gniazdka i kable. Burza nic nie zniszczyła, udało mi się ją przypilnować w tym najgorszym okresie. Wszystkie nauki jakie prowadziłam, to tylko i wyłącznie metodami pozytywnymi – kliker i pięciominutowe ćwiczenia. Poznałam osobiście tą energiczną sukę, jest bardzo emocjonalna, a przy tym zabawnie głośna. Co jakiś czas podchodzi do Ewy i zaczepia łapami, żeby ją przytuliła. Jest dużym pieszczochem i właściciele traktują ją jak człowieka, jak członka rodziny, ponieważ zdaniem Ewy jest taką samą częścią domu jak oni: – Bardzo ją kocham i nie wyobrażam sobie domu bez niej. Ta rasa nie potrzebują mieć dużego domu, czy mieszkania, za to potrzebuje człowieka i możliwości przebywania z nim.

JOANNA JAWOR


cu is ine & cockta il bar

nowe menu

17.05 KONSTELACJA GWIAZD Marcin Spenner & Biba –& Matts Meguenni Live Acoustic Wstęp tylko z zaproszeniami Start: 20:00

PROMOCJE • W każdy poniedziałek - Sałatki za 50% ceny od 16:00 • W każdy wtorek - Makarony za 50 % ceny od 16:00 • W środę burger + Lech 0,33l za 22zł od 16:00 • W czwartki - Degustacja trzech rodzajów win + przekąski za 45 zł • Lunch 18 zł od pon-pt od 12-16

3.05 9.05 10.05

17.05 24.05 31.05

Ania Dudek wokal, Karmel na klawiszach i Dominik Klimaczak na kahonie Bar show - Patryk Mitrega specjalne koktajle Ania Dudek wokal, Sebastian Steć na saksofonie oraz Andrzej Pudlik na Gitarze akustycznej Detox - Tomasz i Grzegorz Krawczyk Mateusz Ziółko wokal, Damian Surow gitara Detox - Tomasz i Grzegorz Krawczyk

24.05.2013 Start: 20:00 Kolejny wieczór z cyklu podróży kulinarnych z Baroque. Tym razem zapraszamy Was do poznania węgierskich przysmaków okraszonych kieliszkiem dobrego, regionalnego wina.

01.05 / 8.05 / 15.05 22.05 / 29.05

02.05 / 9.05 / 16.05 23.05 / 30.05

BAROQUE Wine Wednesday

CZWARTKOWA TARYFA ULGOWA

• Do wybranej butelki wina – deska serów gratis

• Special Red Bull Coctails • DJ + Live Act

Zamów dwa koktajle wieczoru z transportem do domu za 40 zł. Voucher na taxi o wartości 20zł.

Start: 16:00

Start: 16:00 10.05

Sax In The City-Aretha • Niezapomniany wieczór w Baroque Club ’70 ’80 ‘90. DJ set w wykonaniu naszych rezydentów wraz z towarzyszeniem niezwykłej saksofonistki – Arethy

Start: 23:00 Szczegóły: www.baroque.com.pl / www.facebook.com/baroque.jana

Baroque Resaurant & Cocktail Bar / ul. św. Jana 16 tel.: 12 422 01 06 / www.baroque.com.pl


felieton

Keep calm and eat something good Ponieważ numer jest o “smakach i smaczkach”, a moja rubryka o seksie, tym razem będzie o seksie... od kuchni. Afrodyzjaki, moi kochani. Bez względu na to, czy wierzymy w ich działanie, czy nie, warto się temu przyjrzeć. Oczywiście poza podzieleniem się wiedzą, którą już, nie chwaląc się, posiadam - postanowiłam przeprowadzić małe śledztwo internetowe. Poszperałam trochę, nie musiałam szukać długo, do tego cudowny Facebook przyszedł z pomocą. Dziękuję wszystkim serdecznie za cenne rady i uwagi. Niektóre sugestie były dość osobliwe; no, ale wiadomo, co kto lubi. Osobiście WINO, na przykład, uważam za afrodyzjak dość ryzykowny. W małych ilościach, owszem działa, ale... Pozwolę sobie przytoczyć stare imprezowe powiedzenie: pij - będziesz łatwiejsza, odzew: pij - nie będziesz mógł. No i już wiadomo, że tędy daleko nie zajdziemy*. Chyba, że partner/partnerka są dość nienachalnej urody, a mus to mus i chodzi o to tylko, by się upić (zacytuję mojego ulubionego pisarza serialowego, Hanka Moody’ego: Wine is fine, but whisky is quicker). Idąc dalej, hiszpańską muchę sobie podaruję Wojtku, ale jak pragniesz zgłębić temat, to masz na to całą ostatnią stronę tego zacnego pisma, niemniej jednak dziękuję za zaangażowanie, możemy o tym pogadać przy wódce z okazji urodzin Lounge’a. Ostrygi - no takie banalne. Co prawda Casanova zjadał ich podobno 50 dziennie, ale wtedy gruźlicę leczono paląc opium, a grypę - wkła34

lounge ...bo jakość ma znaczenie

dając do pieca na dwie zdrowaśki. Czy można wierzyć ostrygom? Hmm… dobre na kolejny post na Facebooku. Wierzę natomiast w... jajka. Te lekko ścięte, podane na pysznej grzance. Łączymy przyjemne z pożytecznym, jedząc takie śniadanko w łóżku. Don Juan codziennie pochłaniał omlet z 10 jaj - to kolejny, przestarzały nieco, autorytet w dziedzinie miłości, ale jajka stanowczo wygrywają w bitwie z ostrygami. Podobno szparagi i seler to źródło mikroelementów i witamin, które wpływają na naszą szeroko pojętą sprawność, a co za tym idzie, dobre samopoczucie. Także panie i panowie, gramy w zielone! Dla wszystkich mięsożerców też mam dobre wieści: mięso kurczaka, zająca i owoce morza, w dużych ilościach, polecam. Podobno podroby dają też niezłego kopa: flaki, wątróbka. Na facebooku pojawiły się też podpowiedzi w stylu: móżdżek lisa czy ślimaki. Eh, chłopcy to mają pomysły. Takimi afrodyzjakami możecie, co najwyżej, przyśpieszyć bicie serca wybranki z efektem śmiertelnym. Innymi słowy, jeżeli jesteście w sytuacji wyżej opisanej (randka słaba, ale jak mus to mus), zaserwujcie lisi mózg ociekający krwią, efekt murowany: zawał, w łagodniejszym przypadku lekki napad histerii. Tak czy siak: nici z seksu. Dziewczyny to lubią truskawki skąpane w szampanie, banany skąpane w gorzkiej gorącej czekoladzie, niektóre - krwistego steka skąpanego

w czerwonym winie (odpowiedniej ilości). Ananas w sosie własnym i miodowo-chili, rewelacja! Podobno. Wracając do mojej internetowej sondy: muzyka jest afrodyzjakiem! Dziękuję Michale, zdecydowanie tak. W ogóle zauważyłam ciekawą prawidłowość w aktywności moich znajomych na FB, panowie udzielali się bardzo, co drugi proponował duuuuuuużo wina, ale było też kilka ciekawych propozycji. Panie natomiast podchodziły do tematu raczej pasywnie: „przereklamowane”, „nie działa” itp. Widać to jednak faceci eksperymentują z afrodyzjakami bardziej. Jaka tego przyczyna? Wolę nie myśleć w kategoriach, że tonący brzytwy się chwyta; raczej, że lubimy nowości. Inna sprawa, że jak się ma fajnego „towarzysza do eksperymentów”, to i „pizza farmerska” Cię podnieci (dzięki Kasia). Przed oczami mam scenę lodówkową z 9 i pół tygodnia i od razu zrobiłam się głodna. Reasumując, możemy zalewać temat winem, łykać niebieskie pigułki, chrupać kilogramy selera, aplikować krew węża (też interesująca propozycja) czy zdrapywać korę z afrykańskiego drzewa johimby lekarskiej, dostępnej w Kongo i Nigerii (119 zł za garstkę). Lubimy eksperymentować? Eksperymentujmy. Dla mnie samo jedzenie dobrych rzeczy, jest już tak przyjemne, że stąd już tylko krok na drugi koniec tęczy, do nieba czy jak kto woli. Jedz, pij i kochaj! Idę, buszować w lodówce… A.S.


Kalendarium GruPY SCandale maJ 2013

Partnerem jest whisky

Rezerwacje: cafebar@scandale.pl Kazimierz, Plac Nowy 9 (wejście w bramie) tel.: 12 430 22 20, 501 301 104, 501 577 146

06.05.

PONIEDZIAŁEK

10-11.05. PIĄTEK SOBOTA

12.05. NIEDZIELA

Kazimierz, Plac Nowy 9 tel.: 12 430 68 55

Garden Le Scandale – godzina 19:00

Liga Niezwykłych Gentlemanów Fascynujący konkurs i pokaz umiejętności najlepszych barmanów w Polsce. Tym razem spotkanie z Malibu.

Le Scandale

DJ Ortega Dj Draganov & Dj Klem Deep house, lounge / Lo-Fi, House, Funk ...BOOM, BOOM TEQUILA PARTY

Garden le Scandale – godzina 19:00 Koncert finalistki „Mam talent” Kasia Sochacka kolejny raz urzeknie nas swoim głosem

17-18.05.

19.05. NIEDZIELA 24.05. PIĄTEK

25.05. SOBOTA

Rezerwacje: biuro@scandale.pl Plac Szczepański 2 tel.: 12 422 13 33, 501 577 146

Garden le Scandale – godzina 19:00 WIECZÓR WŁOSKI zasmakuj specjałów kuchni włoskiej przy akompaniamencie włoskich piosenek w wykonaniu Dave Nilaya Le Scandale GRA „CATS” DJ Ortega Dj Draganov & Dj Klem Deep house, lounge / Lo-Fi, House, Funk OTWARCIE HAVANA SCANDALE BAR Le Scandale „CATS PLAY” DJ … Przyjdź na 11 swoich ulubionych shotów „Męska rzecz” - FINAŁ LIGI MISTRZÓW

STARE LE SCANDALE W NOWEJ ODSŁONIE DWUDNIOWE PARTY „CATS” DJ Ortega P I Ą T E K GRA Dj Draganov & Dj Klem SOBOTA Deep house, lounge/Lo-Fi, House, Funk FLAIR BAR SHOW, MOCNA DAWKA AQUAWY, BĘDZIE SIĘ DZIAŁO… JAK ZA DAWNYCH LAT!!!!

26.05. NIEDZIELA

Garden le Scandale – godzina 19:00 Jazzowa niedziela – Damian Łaszek – Trio – koncert Jazzowy

31.05. PIĄTEK

Scandale Royal Ladies Night – specjalne promocje dla Pań

18.05. SOBOTA

KAŻDA NIEDZIELA

Garden le Scandale Kulinarna podróż do Portugalii zapraszamy na specjały kuchni portugalskiej Niedzielne poranki dla dzieci - 9:00 – 16:00 opiekę nad dziećmi sprawuje wykwalifikowana opiekunka

KAŻDY PIĄTEK

Scandale Royal Świeże ryby i owoce morza

18.05. SOBOTA

Before Latino Beach Party (pora od śniadania do 17:00, proseco, dj, chillout, leżaki)

Garden le Scandale – godzina 20:00 DJ – GREEN PARTY - free bodypainting

SOBOTA

www.scandale.pl


popkultura

OD SADZONYCH JAJEK

BJÖRK

DO LUKROWANYCH PĄCZKÓW

BRODKI CZYLI PARĘ SŁÓW O APETYCZNYCH TELEDYSKACH

MOŻE TO NIE PRZYPADEK, ŻE GŁÓWNĄ NAGRODĄ PRZYZNAWANĄ PRZEZ MTV JEST ZŁOTY POPCORN. JEDZENIE OD ZAWSZE IDZIE W PARZE Z POPKULTURĄ – A RAZEM STANOWIĄ DUET, KTÓREMU TRUDNO SIĘ OPRZEĆ. OBSADZANIE JEDZENIA W GŁÓWNEJ ROLI TELEDYSKU (SZCZEGÓLNIE W WYDANIU APETYCZNIE PERWERSYJNEGO FOOD PORN) JEST WIĘC GENIALNYM POMYSŁEM. MUZYCY REGULARNIE SERWUJĄ NAM SMAKOWITĄ UCZTĘ – A W DZISIEJSZYM MENU NIE ZABRAKŁO TYCH NAJPYSZNIEJSZYCH POZYCJI. Björk – „Venus as a Boy” (1993) Björk zanim wkroczyła na czerwony dywan w słynnej „łabędziej” kreacji, ugotowała równie słynne śniadanie. W teledysku do drugiego singla płyty „Debiut” główną rolę odgrywają… jajka – które już z samej swej natury nasuwają dość niewybredne skojarzenia. Jednak klip jest jednak idealnym przykładem na to, że to nie jedzenie samo w sobie, ale zachowanie i kontekst wytworzone wokół niego budują seksualną otoczkę. Skojarzenia w tym przypadku nie są przypadkowe – bezpośrednią inspiracją wyreżyserowanego przez Sophie Muller teledysku była ulubiona powieść Björk, „Story of the Eye” Georgesa Bataille’a opowiadająca o dziwacznych, perwersyjnych upodobaniach pary nastolatków – a konkretnie moment, w którym główna bohaterka Simone używa gotowanych jaj do seksualnej stymulacji. Klip „Venus as a Boy” aż tak dosłowny (na 36

lounge ...bo jakość ma znaczenie

szczęście?) nie jest. Wręcz przeciwnie – nie znającym kontekstu może wydawać się niewinnie grzeczny. Björk z rozmarzonym wyrazem twarzy zakochanej po uszy uczennicy przygotowuje śniadanie, prawdopodobnie rozmyślając o swym obiekcie westchnień. O tym, że nie są to jednak zupełnie czyste myśli świadczyć mogą rozbrzmiewające w tle słowa piosenki

„His wicked sense of humour suggests exciting sex/ (…) he’s exploring the taste of her / arousal/ so accurate”. Klip nawiązuje jednocześnie do dwóch obsesji artystki – nie tylko seksu („ z seksem kojarzy mi się wszystko, nawet zakładanie skarpetek”), ale też pomarańczowego koloru, w który odziana jest kuchareczka („ten kolor mnie leczy, ubieram się na pomarańczowo od trzeciego roku życia”). Ta niepozorna „zabawa jajkami” przez krytyków doceniona została za apetyczną sensualność, przez komików duetu French and Saunders – za zabawną dwuznaczność. Dla przeciętnego odbiorcy będzie to jednak przede wszystkim – po prostu – obraz zwykłej dziewczyny przygotowującej sadzone jajka na śniadanie.

Simian Mobile Disco – „Hustler” (2007) Skoro już jesteśmy przy perwersyjnym jedzeniu w teledyskach, mistrzem gatunku jest tu z pewnością dziwaczny „Hustler”, w którym to zalewa

nas food porn w wersji hard. Dziennikarze „The Guardian” poświęcili mu kiedyś cały artykuł, dywagując, czy nie jest to przypadkiem „najbardziej chory” teledysk w dziejach. Bo pewnie plasuje się w czołówce. Wszystko zaczyna się dość niepozornie, mamy tu modelki w stylu wczesnych Spice Girls pląsające w kiczowatych metalicznych kostiumach kąpielowych– można by pomyśleć, że oglądamy jakąś retro-reklamę American Apparel. Aż nagle do akcji wkraczają tony niezdrowego, skąpanego w hektolitrach tłuszczu i lukru jedzenia. Frytki, smażone kurczaki, hot dogi, pączki, batony, ciastka, ciastka, ciastka, truskawki (?),


popkultura

pizza, lody… Dziewczyny najwyraźniej nie jadły od tygodni i w tym momencie postanawiają zrobić rozpustną ucztę. Nie zabraknie tu śmietany spływającej po ustach i ciałach (klasyk), masła orzechowego we włosach, spaghetti na roznegliżowanych piersiach, a zanim akcja na dobre się rozkręci, jedzenie jest już wszędzie. I zaczyna się robić obleśnie. Prawdziwy moment grozy nadchodzi jednak parę minut później, po tym kiedy modelki zdążyły spałaszować nawet banknoty, karty kredytowe i złote naszyjniki. Bohaterki przemieniają się w targane spazmami monstra – aż w końcu dochodzimy do spektakularnej końcówki klipu, gdy wszystko zalewają efektowne wymiociny we wszystkich kolorach tęczy… Możemy oczywiście popaść w tym momencie w głębokie rozmyślania na temat kondycji ogarniętego manią pustego konsumpcjonizmu świata, najprawdopodobniej jednak szybko przełączymy teledysk, żeby wymazać traumę.

Bloodhound Gang – “Foxtrot Uniform Charlie Kilo” (2005) …A po przełączeniu trafiamy z deszczu pod rynnę. Znany z uwielbienie do lekko skandalizujących tematów zespół Bloodhound Gang i tym razem nie zawodzi. Bohaterem teledysku jest tutaj auto w kształcie gigantycznego banana, mijające po drodze wielu robotników drogowych – którymi w tym psychodelicznym świecie jakimś dziwnym trafem są spocone ślicznotki w bikini. Na widok wielkiego banana pocą się oczywiście jeszcze bardziej, a kierowca nietypowego pojazdu (w którego wcielił się gwiazdor filmu „Jackass” Bill Marger )pęka z dumy. I chyba nie warto zgłębiać się bardziej w filozofię klipu, bo przekaz jest dość prosty. Wiele tłumaczy tu sam tytuł piosenki – fraza „Foxtrot Uniform Charlie Kilo” oznacza bowiem w alfabecie fonetycznym NATO… „fuck”.


popkultura

Brodka – „Varsovie” (2012) Rodzimi producenci serwują nam klipy równie apetyczne, ale zdecydowanie bardziej lekkostrawne. Jednym z najciekawszych ubiegłego roku był teledysk „Varsovie” Brodki, promujący EP-kę „LAX” , która była efektem sesji nagraniowej Moniki w Red Bull Studio w Kalifornii. Tytuł piosenki zobowiązuje, dlatego zdjęcia kręcono w Warszawie – w Restauracji Endorfina w oraz w hotelu Hyatt (gdzie podczas EURO 2012 nocowała polska reprezentacja). A motywem przewodnim jest tu spożywanie posiłków w rozmaitych miejscach i okolicznościach: barze mlecznym, kebabie, studenckim mieszkaniu, w ekskluzywnej jadalni i na hotelowej podłodze – a za każdą z obrazowanych czynności kryją się historie zwykłych ludzi i pojęcia, które dotyczą każdego z nas: problemy finansowe, miłość, samotność, nienawiść, przestępczość …

Wyszło intrygująco i nieco mrocznie, ale nie da się zaprzeczyć, że reżyser Antoni Nykowski wpadł na genialny pomysł – jedzenie jest tu bezbłędną metaforą rozmaitych rodzajów stylu życia. Nie tylko w Warszawie.

Klip został wyreżyserowany przez Mathewa Cullena, a zainspirowany dziełem Willa Cottona, który był również jego dyrektorem artystycznym. Piosenkarka wyjaśniła motywy klipu podczas wywiadu dla MTV:

Katy Perry – „California Gurls” ft. Snoop Dogg (2010)

„Tu wszystko jest jadalne. Nazwaliśmy go „Candyfornia” zamiast „California” i jest to zupełnie inny świat. Nie chcieliśmy iść na plażę, urządzić imprezę, a następnie nakręcić z tego teledysk.

Tymczasem Kalifornia w teledysku Katy Perry zamienia się w absurdalną grę planszową Candyland – połączenie „Alicji w Krainie Czarów” 38

z elementami filmu „Charlie i Fabryka Czekolady”. Królem owej magicznej krainy jest „Sugar Daddy”, w którego – a jakże – wciela się Snoop Dogg. Co ciekawe, piosenka „California Gurls” miała być odpowiedzią na słynny hit Jaya-Z i Alicii Keys „New York State of Mind” – udowadniając, że jedynym rajem na Ziemi jest Zachodnie Wybrzeże. Przebój ostatecznie przebił popularnością konkurencyjny kawałek – singiel znalazł się na pierwszym miejscu w ponad dziesięciu krajach, w tym na słynnej liście Billboard Hot 100. Już w tekście wakacyjnego hitu wszystko jest tak słodko wyidealizowane, że niemal przyprawia o mdłości (superzielona trawa, opalone dziewczyny w bikini, muskularni chłopcy, słońce, seks na plaży i niekończąca się impreza), jednak producenci teledysku idą o krok dalej…

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Znaleźliśmy się na całkowicie zmienionej, cukierkowej planecie”. W teledysku piosenkarka występuje w roli… pionka poruszającego się między drzewami z lizakami i chmurami z waty cukrowej, gdy tymczasem „Sugar Daddy” więzi kilka młodych kobiet (Queens of Candyfornia).


popkultura

Wydaje się, że całą historię zwieńczy hollywoodzki Happy End – w końcu piosenkarka odnajduje i uwalnia dziewczyny, które następnie tańczą roześmiane i roznegliżowane na plaży. Niestety do akcji wkracza niezadowolony z tego faktu Snoop, który zwołuje swoją armią żelowych miśków i atakuje uciekinierki. Mimo owych momentów grozy nadal jest kolorowo i zabawnie – i dopiero finisz (w którym Katy pokonuje wroga bronią z bitej śmietany tryskającej z piersi…) ostatecznie udowadnia, że wstęp do Candyfornii (jak i do wszystkiego, w czym palce macza Snoop Dogg), mają jedynie dorośli.

A po tej smakowitej muzycznej biesiadzie dla pełnoletnich na myśl automatycznie nasuwają się rozważania w stylu Joeya z „Przyjaciół”: „I honestly don’t know if i’m hungry of horny”… W obu przypadkach możemy jedynie życzyć SMACZNEGO. NATALIA CZEKAJ


40

lounge ...bo jakość ma znaczenie


...bo jakość ma znaczenie lounge 41


Prezentacja Nowości Mercedesa | Salon MB Motors | 11.04.2013 Piaseczno fot: Piort Myszkowski

potrzebujesz fotografa na imprezę? odezwij się do nas!

(12) 633 77 33 / info@loungemagazyn.pl 42

lounge ...bo jakość ma znaczenie


Galeria Krakowska I pietro; ul. Pawia 5, 31-154 Kraków tel. 12 628 72 52

dołącz do nas


BY THE WAY BOTTEGA KULINARNA ul. Lipowa 7a | (22) 692 72 39 Warszawskie Powiśle – modna dzielnica, coraz częściej odwiedzana ulica Lipowa, na której mieści się kilka knajpek. Znajdziesz tam BTW – By The Way Bottega Kulinarna. Nazwa z przekąsem, bo to nie elegancka restauracja; to miejsce, do którego wpadasz po drodze. Na pierwszy rzut oka przypomina kawiarnię, w której możesz napić się dobrej kawy. Tym bardziej miło zaskakuje pyszna kuchnia, która jest tu serwowana. Menu zmienia się w zależności od pory roku; zimą bardziej mięsne, latem sałatkowe. Przepyszne krewetki, rożnego rodzaju pasty, a ostatnio nowa pozycja – sałata z kalmarami baby i sosem jogurtowo-limonkowym. Widać, że nic nie dzieje się tu bez przyczyny, wszystko jest zaplanowane, idealnie zaaranżowane. Menu, sposób podawania dań czy napoi, muzyka, wnętrze. Wystrój jak w nowojorskiej knajpce, a modne detale wnętrza tworzą wyjątkowy klimat. Bar z kafli w czarno-białą pepitkę robi świetne wrażenie. Ściany z cegły pomalowane na biało, niewielkie drewniane stoliki, poduchy, zasłony, lustra, a nad nimi klimatyczne oświetlenie.

44

POD NORENAMI

BOCOCA BISTRO

ul. Krupnicza 6 | tel.: 661 219 289 Ta nowa restauracja na ulicy Krupniczej oferuje tradycyjne potrawy kuchni chińskiej, japońskiej i tajskiej, w tym szeroki wybór dań wegańskich (ok. 36 pozycji). Poza tym, między innymi, trzynaście zup, sześć odmian tajskiego curry oraz sushi według wegetariańskich receptur. Za sterami tej restauracji stoi Paweł Albrzykowski, znany wśród chińskich kucharzy jako Nguen Kim Chang, autor książek i felietonów kulinarnych, który ma ponad dwudziestoletnie doświadczenie w kuchni Dalekiego Wschodu. Warto zajrzeć choćby tylko z ciekawości, bo Pod Norenami prezentuje zupełnie nową jakość, która może być atrakcyjna nie tylko dla wegetarian.

Plac Inwalidów 7 | tel.: (12) 359 61 65 Bococa Bistro to nowy, designerski lokal przy Parku Krakowskim. We wnętrzu białe ceglane ściany kontrastują z zapisaną kredą czarną tablicą z menu, a świeże kwiaty i spore drewniane stoły (oraz urocze poduszki w kształcie klasycznych herbatników) czynią to wnętrze bardzo przytulnym. Oprócz kawy, wina i zdrowych smoothies, w Bococa znajdziemy różnorakie tarty, ciasta, sałatki i kanapki, a na tych bardziej głodnych czekają również pożywne zestawy śniadaniowe, zupy i dania główne. Właściciele chwalą się, że potrawy powstają tylko ze świeżych składników bez polepszaczy i konserwantów. Miły lokal z dala od Rynku.

Nowe i ciekawe miejsca w Krakowie poleca Anna, autorka boga www.dania-kontra-ania.blogspot.com

Nowe i ciekawe miejsca w stolicy polecaja Anna Paśniewska-Świniarska oraz Karolina Wojteczek Więcej informacji o autorkach tekstów i fotografii znajdziecie na blogu: theinspirations-afterhours.blogspot.com.

lounge ...bo jakość ma znaczenie


ODLEGŁE SMAKI rozmowy kulinarne

W BLISKIM KRAKOWIE

Pochodzą z różnych stron świata, ale zatrzymali się w Krakowie, by gotować dla Polaków. Jakim wyzwaniom muszą sprostać i co myślą o naszych kulinarnych gustach? Dowiedziała się Ania Grzesiak (www.abitetoeat.pl)

Fabrice

Boulahouache (Le Scandale)

Dlaczego wybrałeś Polskę jako miejsce, w którym chcesz gotować? - Przyjechałem do Polski na wakacje z kolegą, który znał ten kraj, a pracę szefa kuchni w Krakowie zaproponował mi właściciel restauracji i B&B, w którym mieszkaliśmy podczas naszego pobytu i tak już zostało, pomimo ogromnej różnicy temperatur. W Saint-Tropez, z którego przyjechałem, było ponad 20 stopni. W Krakowie w styczniu 2006 było również 20, ale na minusie. Ulubione danie polskie i dlaczego? - Na pierwszym miejscu plasuje się żurek, bo we Francji nie mamy tego dania, a jest bardzo smaczne. Poza tym jestem amatorem nóżek w galarecie, bigosu, również śledzia, ale wszystko zależy od kucharza przygotowującego te dania. Ulubione danie światowej kuchni? - Moim ulubionym daniem jest kuskus, tradycyjne danie z północnej Afryki, serwowany w towarzystwie jagnięciny lub baraniny, koniecznie kiełbasek Merguez i wyśmienitego sosu, a dla chętnych również z harissą. W listopadzie zeszłego roku podczas podróży miałem okazję spróbować kuchni lankijskiej, która także trafiła w moje gusta. Czy trudno gotuje się dla Polaków? Na jaki największy kompromis kulinarny w serwowanych przez ciebie potrawach musiałeś pójść, aby trafić w nasze gusta? - Nie jest trudno gotować dla Polaków, ponieważ ten naród zdecydowanie chce odkrywać kuchnię odmienną od własnej. Problemem, który może się w tej kwestii pojawiać, i nie chodzi tu tylko o Polaków, jest cena niektórych produktów francuskich oraz ich dostępność, co może wpływać na ostateczny koszt dania, a co za tym idzie – niewielu ludzi ma okazję tych dań spróbować. W związku z tym chciałbym pokazać Polakom, że kuchnia francuska nie opiera się jedynie na produktach trudno dostępnych i bardzo drogich, ale także na sezonowych i smacznych, dlatego też obecnie pracuję nad projektem bistro, w którym takich dań – prawdziwie francuskich i świetnych pod względem smaku – będzie można spróbować. 46

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Fabrice Boulahouache fot. arch. prywatne

Hamid Trisno

(Yellow Dog)

Dlaczego wybrałeś Polskę jako miejsce, w którym chcesz gotować? - Zdałem sobie sprawę, że w Warszawie i Krakowie w „dobrych” restauracjach nad salą wiszą żyrandole, a kucharze przyozdabiają talerze figami i syropem balsamicznym, życząc sobie za to fortunę. Nie sądzę, bym sam mógł to zmienić, ale chciałbym wierzyć, że tworzymy coś nowego. Zupełnie nową koncepcję, która powszechnie istnieje w wielu miastach świata; miejsce, które nie jest sztywne, lecz swobodne, z przepysznym, szczerym i dobrej jakości jedzeniem, które nie jest łatwo tu znaleźć. Myślę, że Polska to nowy, wschodzący rynek. I mimo że kultura jedzenia poza domem nie jest jeszcze tak popularna, stawiam przed sobą wyzwanie – przed sobą, przed gośćmi i społeczeństwem, który uważa Magdę Gessler za najbardziej znanego i najlepszego restauratora i telewizyjnego szefa kuchni. Dlatego wybrałem Polskę! Ulubione danie polskie i dlaczego? - Zupa pomidorowa z ryżem! Uwielbiam autentyczny polski ryż! Właściwie… uwielbiam każdy rodzaj ryżu i już!


KOMPLEKSOWE WYPOSAŻENIE GASTRONOMII

Organizujesz imprezę?

Hamid Trisno fot. R. Bednarczyk / lounge

Ulubione danie światowej kuchni? - To się zmienia, jak wszystko. Tak jak mój gust muzyczny. Kiedy byłem nastolatkiem, lubiłem rocka, później grunge, potem zaczęło podobać mi się reggae… a teraz dub step! Kiedy miałem pięć czy sześć lat, moja mama gotowała Asam Pedas, pikantny gulasz rybny z głową lucjana – ja zawsze wyjadałem mu oczy! To było moje ulubione danie gdy miałem pięć lat. Ale teraz zjadłbym grillowany comber jagnięcy marynowany w ananasie i mięcie, który przygotowała moja żona w ubiegłą wiosnę. Ona robi niezwykłe marynaty! Czy trudno gotuje się dla Polaków? Na jaki największy kompromis kulinarny w serwowanych przez Ciebie potrawach musiałeś pójść aby trafić w nasze gusta? - W Londynie, Tokio czy Singapurze jedzenie wciąż ewoluuje. Kiedy kucharz tworzy coś nowego, niezależnie czy jest to nowa koncepcja, potrawa czy po prostu reprezentuje on nowe podejście do jedzenia, wszyscy mówią: “Wow! Ale fajne!”. W moim doświadczeniu, w Polsce, czasami (nie lubię generalizować, zawsze patrzę na każdego człowieka z osobna) usłyszymy: „W Azji tak się tego nie robi”, „To nie jest autentyczne!” albo nawet „Ta zupa nie jest tak pikantna jak ta, którą jedliśmy w Warszawie!”. Czy trudno gotować dla Polaków? Znowu, nie generalizując i będąc poprawnym politycznie: i tak, i nie. Dla mnie to proste: próbuję używać lokalnych mięs i warzyw. Policzki wołowe zamawiamy z małej farmy ekologicznej położonej 35 km od Krakowa, co jakiś czas kupuję tam mięso. Nie mogę się doczekać nowego menu, bo zioła i warzywa, które uprawiamy dopiero zaczynają rosnąć, ale zapach wiosny już tu czuć. Więc czy moje dania są autentyczne, skoro używam lokalnych produktów? Przecież są polskie! Więc dla Polaków (bez uogólniania): „Autentyczne jedzenie jest dobre, nieautentyczne jest niedobre”. Moje restauracyjne menu zawiera to, czym karmiłbym swoich przyjaciół, rodzinę i dzieci. Zatem czy trudno jest gotować dla Polaków? Naprawdę nie mam pojęcia, próbuję o tym nie myśleć. Po prostu robię to, w co wierzę i robię to uczciwie. A największy kompromis to sprzedawanie Pad Thai i Tom Yum, bo te dania są z Tajlandii. Wielu Polaków, których poznałem, lubi autentyczną tajską kuchnię i dlatego mam dwa tajskie dania w menu!

Na pewno potrzebujesz: • Sztućców • Szklanek • Talerzy • Krzeseł • Stołów ... i innych

Mamy to wszystko i wiele, wiele więcej...

Z chęcią wypożyczymy Ci to czego potrzebujesz Wygodnie i tanio!

Zobacz Naszą stronę www.wypozyczalnia.jggastro.pl

JG Gastro Al. Dygasińskiego 42/3 30-820 Kraków

Tel./Fax: 12 658 21 09 E-Mail: info@jggastro.pl


rozmowy kulinarne

Tapinder Sharma fot. arch. prywatne

Tapinder Sharma

(Ganesh)

Dlaczego wybrałeś Polskę jako miejsce, w którym chcesz gotować? - To długa i dość zabawna historia. Generalnie to nie ja wybrałem ten kraj – to Polska sama niejako mnie do tego zmusiła... Przyjechałem tutaj 18 lat temu – z miłości do Polki, mojej obecnej żony, z którą poznaliśmy się podczas jej studiów w Indiach. Od początku parałem się różnymi zajęciami, z reguły dość odległymi od gastronomii. Jednocześnie cały czas zmagałem się z tym, że jako wegetarianin od urodzenia, w tamtym czasie praktycznie nie znajdywałem tu dla siebie nic ciekawego do jedzenia. Polska kuchnia jest wyjątkowo mięsna, a kilkanaście lat temu wybór dla wegetarianina sprowadzał się właściwie tylko do pizzy lub sałatki. Naprawdę, mogło się to w końcu znudzić. I trochę właśnie z tego znudzenia, trochę z pewnej frustracji, zdecydowałem się na otwarcie restauracji, w której mogłem zjeść dokładnie to samo, co jadałem w swoim ojczystym kraju. Nie myślałem jeszcze wówczas, że oto zakładam ogólnopolską sieć restauracji... Tymczasem pierwszy, niewielki lokal otwarty w 2006 roku w Łodzi i w błyskawicznym tempie zyskał ogromną popularność. Zobaczyłem wtedy, że nie tylko ja miałem ochotę na indyjską kuchnię – Polacy również ją mieli! Stwierdziłem, że skoro tak jest, to trzeba szerzej wyjść z tym jedzeniem do ludzi. Szybko powstały więc kolejne restauracje Ganesh w Łodzi, Warszawie, Płocku, ostatnio w Krakowie, a niebawem także i w Gdańsku. Mogę już zdradzić, że to zresztą nie koniec, gdyż niebawem zamierzamy wejść we franczyzę. Tak, żeby za parę lat już cała Polska mogła się dowiedzieć, jak smakuje oryginalna indyjska kuchnia! Ulubione danie polskie i dlaczego? - Mam kilka takich dań. Na pewno macie dużo przepysznych zup, jednak toleruję tylko te, które nie były gotowane na mięsie czy kości. Dlatego najczęściej sprowadza się to do tego, że jem tylko zupy mojej żony i teściowej, bo mogę mieć absolutną pewność, że w wywarze nie ma ani grama mięsa. Bardzo dobre są też polskie sałatki i przede wszystkim chleb – tak dobrego chleba nie jadłem chyba nigdzie indziej. A już na pewno nie w Indiach, gdzie niezmiennie króluje chleb tostowy, który jest jeszcze spadkiem po Anglikach. Ulubione danie światowej kuchni? - Pendżabi Kadi. Jest to tradycyjne curry z Pendżabu, przyrządzane na bazie domowego jogurtu z dodatkiem mąki z ciecierzycy, świeżych liści curry, zielonego chili, czosnku i indyjskich przypraw. Koniecznie podawane z pakorami, czyli smażonymi warzywami panierowanymi w mące grochowej. Czy trudno gotuje się dla Polaków? Na jaki największy kompromis kulinarny w serwowanych przez ciebie potrawach musiałeś pójść, aby trafić w nasze gusta? - Powiem szczerze, że wcale nie trudno! Do tego stopnia, że w swoich restauracjach nigdy nie idę na żadne kompromisy – po pierwsze dlatego, że nie chcę tego robić, a po drugie dlatego, że nie muszę. Gość 48

lounge ...bo jakość ma znaczenie

przychodzący do Ganeshu ma zawsze pewność, że u nas zje dokładnie tak jak w Indiach. Główną zasługą są w tym przypadku gotujący u nas Hindusi oraz sprowadzane zawsze bezpośrednio z Indii przyprawy, które gwarantują, że smak będzie dokładnie taki jak ma być, czyli po prostu oryginalny. Kucharze i przyprawy z Indii to jedno, osobną sprawą jest natomiast kwestia naszego podejścia. Jak już wspomniałem, w naszych restauracjach nie uznajemy kompromisów. Jeśli jakaś potrawa w Indiach jest bardzo ostra, to u nas będzie ona dokładnie taka sama – kelner zawsze o tym uprzedza. Dobrym przykładem może być tutaj np. Murgh Madras, najostrzejsza pozycja w naszej karcie, którą polecam prawdziwym twardzielom (śmiech). Ale przy okazji pragnę uspokoić także zwolenników łagodniejszych smaków – takie w Indiach także istnieją, dlatego mamy je również w Ganeshu. Zgodnie z indyjską tradycją i religią podchodzimy też do podstawowych składników naszych dań – dominują zatem potrawy wegetariańskie, a z mięs wyłącznie kurczak i baranina, podawane na wiele różnych sposobów. Wołowiny i wieprzowiny klient u nas nie znajdzie, co nie zawsze jest oczywiste w przypadku innych indyjskich restauracji. Tymczasem dla prawdziwego Hindusa spożywanie tych mięs jest absolutnie niedopuszczalne, dlatego goście w Ganeshu również ich nie uświadczą.

Nick

Eltringham

Nick Eltringham fot. R. Bednarczyk / lounge

(Moaburger)

Dlaczego wybrałeś Polskę jako miejsce, w którym chcesz gotować? - Mimo że w Krakowie jest wiele restauracji, nie ma zbyt dużego wyboru jeśli chodzi o dobre hamburgery, a w Nowej Zelandii założenie naszego pierwszego biznesu było po prostu zbyt drogie, dlatego postanowiliśmy przeprowadzić się do Polski. A, no i moja żona jest Polką! Ulubione danie polskie i dlaczego? - Kaszanka, bo jest znacznie lepsza od naszego black puddingu! Ulubione danie światowej kuchni? - To trudne pytanie, bo uwielbiam wiele różnych kuchni, ale zdecydowanie wybrałbym albo francuską (oni naprawdę potrafią gotować) albo indyjską. Czy trudno gotuje się dla Polaków? Na jaki największy kompromis kulinarny w serwowanych przez ciebie potrawach musiałeś pójść, aby trafić w nasze gusta? - Nie jest to takie trudne, ale początkowo niełatwo było sprawić, by Polacy chcieli wydać odrobinę więcej pieniędzy na burgera dobrej jakości, bo jedyne burgery jakie znali to te sprzedawane w kebabowych przyczepach albo w McDonald’s. Ale gdy już się dowiedzieli, że w burgerze mogą znaleźć składniki wysokiej jakości – często wracają!


kącik piwosza

ŚWIĘTA

PIWNYCH SMAKÓW NA WIELKANOC MIELIŚMY OSTATNIO BOŻE NARODZENIE, A NA WIOSNĘ ZIMĘ. I ŚNIEG, KTÓRY WEDŁUG NIEKTÓRYCH, PRZED PRAWDZIWYM BOŻYM NARODZENIEM NA PEWNO POWINIEN STOPNIEĆ. DZIŚ NIE MA ANI ŚNIEGU, ANI WIELKANOCY. NASTAŁ CZAS ŚWIECKICH ŚWIĄT ZWANYCH DŁUGIMI WEEKENDAMI. MAJ I CZERWIEC TO TEŻ INNE WAŻNE WYDARZENIA – ŚWIĘTA PIWA! To najbliższe będzie zdecydowanie tasty, bo oprócz piwa mają na nim gościć także rozmaite przysmaki kuchni. I znów pisząc o jednym, mam ochotę napisać o czymś jeszcze innym… Połączenie jedzenia z pasującym do niego piwem to temat, który koniecznie muszę kiedyś rozwinąć. Kto wie, może do przedsięwzięcia uda się namówić „dania kontra ania”, a z jedzenia i popijania zrodzą się smaczne teksty i chmielowe rozważania… No dobra, z rymami to trochę mnie poniosło. Na razie zapowiadane piwne święta, czyli zbliżające się wielkimi krokami polskie piwne festiwale.

swojego charakterystycznego (ze względu na szklankę) piwa Kwak, szkocki Brew Dog, holenderski Browar De Molen czy duński Mikkeller.

PIWO NA WROCŁAWSKIM ZAMKU

W programie ponadto: X Wrocławskie Warsztaty Piwowarskie, Konkurs Piw Domowych, ogłoszenie wyników Plebiscytu na Piwo Roku 2012 według portalu Browar.biz. Odbędzie się także wernisaż wystawy pokonkursowej Domowych Etykiet Piwnych, na które już teraz można głosować na stronie http://www.bottlabel.com.

Pierwszy z nich to rozpoczynający się już 10. maja IV Wrocławski Festiwal Dobrego Piwa. Impreza, która z roku na rok cieszy się coraz większą popularnością i jest jedną z największych tego typu w Polsce. Festiwal organizowany jest pod zamkiem w Leśnicy, w zachodniej części miasta. W zasadzie to pałac, którego obecny barokowy kształt pochodzi z XVIII wieku, ale już mniejsza o szczegóły. Impreza trwa trzy dni, a w jej programie znajdują się występy muzyczne, konkursy dla publiczności, jarmark produktów regionalnych, degustacje tradycyjnych serów i wędlin itd. Najważniejsze jest tu jednak piwo i wszystko, co z nim związane. Nie bójcie się, że dla kogoś zabraknie. W imprezie każdego roku uczestniczy kilkadziesiąt browarów z Polski oraz z zagranicy. W tym roku będziemy mogli spotkać m.in. takie perełki jak belgijski Browar Bosteels, znany ze

Pod leśnickim zamkiem nie zabraknie oczywiście czołówki browarów z Polski. Obecne będą m.in. Pinta, AleBrowar, Artezan, Browar restauracyjny Widawa, Mikrobrowar Haust. Pojawi się także mnóstwo rodzimych browarów regionalnych. Podczas wrocławskiego festiwalu odbędzie się też kilka premier, na przykład piw z nowych polskich mikrobowarów takich jak Pracownia Piwa czy Browar Szałpiw.

PIWO W ŻYWIECKIM BROWARZE Jeśli komuś nie uda się wybrać na piwną majówkę do Wrocławia, ma szansę na ciekawą czerwców… no, powiedzmy czerwcowy weekend w Żywcu. W dniach 14-15 czerwca odbędzie się tu po raz 18. największa i najpopularniejsza w Polsce impreza piwna, jaką jest Birofilia. Sięgające swymi początkami 1996 roku wydarzenie łączy dziś tysiące piwowarów, kolekcjonerów i miłośników piwa z całej Europy. Głównym punktem żywieckiej Birofilii jest Konkurs Piw Domowych – pierwszy tego typu

fot. festiwal-birofilia.pl

w Polsce. W ubiegłym roku zgłoszono do niego rekordową liczbę 371 piw ze 131 browarów domowych z Polski i zagranicy. Piwa zgłaszane są w kilku kategoriach, a zwycięzcę wybiera profesjonalne, międzynarodowe jury pod przewodnictwem dra Andrzeja Sadownika. W skład jury w ciągu lat wchodziły m.in. takie postaci jak: Conrad Seidl zwany Piwnym Papieżem, Martin Zuber z niemieckiego browaru Paulaner, Honzo Kočka z czeskiego browaru Kocour, a nawet Robert Makłowicz. Zwycięzca głosowania zdobywa tytuł Grand Championa za najlepsze piwo wszystkich kategorii oraz niezwykłą nagrodę – możliwość uwarzenia piwa według własnej receptury w Browarze Zamkowym w Cieszynie. Zwyczajowo piwo to trafia do sprzedaży 6 grudnia. W roku ubiegłym tytuł Grand Championa zdobył Andrzej Miller za swojego Rauchbocka, czyli wędzonego koźlaka. Wcześniej jako zwycięskie piwa uwarzono w Cieszynie: piwo kolońskie Jana Szały, belgijskie pale ale Doroty Chrapek oraz koźlak dubeltowy Jana Krysiaka. Jedną z flagowych atrakcji Festiwalu Birofilia jest Aleja Piw Świata. Można na niej spróbować ponad 100 piw w kilkunastu stylach, a także upolować prawdziwe skarby, takie jak prawie niedostępne w sprzedaży piwo z belgijskiego browaru Westvleteren. Poza tym w czasie festiwalu odbywają się: Konkurs Piw Rzemieślniczych, Konkurs Etykiet Piw Domowych, Giełda Birofilów. Będziecie mogli także zwiedzić Browar i Muzeum Browaru w Żywcu, wziąć udział w pokazie palenia słodu, pokazach warzenia piwa, czy też zaopatrzyć się w masę piwnych gadżetów. Oj, będzie się działo! MICHAŁ ZĘBIK ...bo jakość ma znaczenie lounge 49


kuchnie świata

SPOKOJNY DOM CASA HEIWA – CZYLI „SPOKOJNY DOM” – POŁOWA PO HISZPAŃSKU, POŁOWA PO JAPOŃSKU. BRZMIĄCA ZABAWNIE NAZWA KOMPLEKSU, W WIEKSZOŚCI ZAMIESZKAŁEGO PRZEZ LOKATORÓW O JAPOŃSKICH KORZENIACH, TUŻ U GRANIC LITTLE TOKYO ZA KAŻDYM RAZEM WYWOŁUJE U MNIE UŚMIECH I CZUJĘ ULGĘ, BO NAPIĘCIE TOWARZYSZĄCE MI OD KILKU KWADRANSÓW POWOLI ZNIKA. Tekst i zdjęcia: MONIKA MACHOWSKA*

K

ilka metrów dalej, po drugiej stronie tej samej ulicy - kompletne przeciwieństwo dość harmonijnego apartamentowca krzykliwy rząd sklepów, oferujących fajki wodne i pokaźny wybór marihuany. Widok podpierających framugi Latino, przebranych za raperów, rzucających ponure spojrzenia, symbolicznie kończy ryzykowny spacer. No cóż, przyznam, spacer, który wśród wielu znajomych Amerykanów z klasy średniej wywołuje grymas niedowierzania, strachu i komentarze na temat mojej nieodpowiedzialności. W tym momencie opuszczam bowiem okolice słynnego Skid Row, gdzie ludzie mieszkają w kartonowych pudłach i namiotach rozbitych na środku chodnika. A mimo to niedzielny targ uliczny, przypominający bardziej fiestę lokalnej biedoty z kolbami kukurydzy opiekanymi na grillach, zmajstrowanych z ukradzionych wózków supermarketowych, pokazuje mi jak

niewiele potrzeba, by się uśmiechać. Jest tu gwarno, brudno i śmierdząco, ale w jakiś przedziwny sposób jest to piękna afirmacja życia takiego jakim jest. Często wracam tymi ulicami z wycieczek po Downtown. Jest to krótsza, szybsza droga w kierunku Union Station i zwykle pustego parkingu przy Little Tokyo Plaza. I wchodząc na przejście dla pieszych, wybrukowane kostką w kształcie niebieskich wachlarzy, czuję się jak w domu. Na niewielkim placu mijam „Shabu sushi”, przed którym czeka ogonek zgłodniałych smakoszy, przechodzę obok japońskich sklepów i obłędnej lodziarni, przygotowujacej sorbety i lody z fasoli, imbiru, zielonej herbaty i wpadam do jednej z „makaroniarni” od strony pobliskiego muzeum. Bo gdzieś w głębi duszy ten smak kojarzy się dobrze – z domem, dzieciństwem, bezpieczeństwem niedzielnego obiadu. Ten smak rozgrzesza kurczowe trzymanie torebki i rozglądanie się na wszystkie strony kilka przecznic wcześniej. To przedziwne uczucie bycia u siebie „w domu” i jednocześnie bycia w japońskiej restauracji odkryłam wiele lat temu w Dublinie. Wraz z przyjaciółmi wybraliśmy sie na ciepłą sake, do niedawno otwartej pierwszej w Irlandii restauracji sieciówki „Wagamama”. Jak wskazuje sama nazwa, szybko poczułam się jak kulinarnie rozrabiające dziecko, ciamkając nad wielką miską genialnego bulionu z rybą, kapustą chińską i grubym pszennym udon, przypominającym dorodne dżdżownice. Wszyscy siedzieli przy

50

lounge ...bo jakość ma znaczenie

długich drewnianych ławach, otwarta kuchnia pozwalała podglądać kucharzy, a kelnerzy bazgrzący symbole zamawianych potraw wprost na papierowych podstawkach klientów, wprowadzali nader luźną i nowoczesną atmosferę, która, podejrzewam, nie wszystkim przypadnie do gustu. Ja się dałam zauroczyć „Wagamamie” i podczas częstych pobytów w Londynie, wpadałam na ulubioną zupę do ich knajpki tuż za rogiem Oxford Street. Bardzo podoba mi się koncepcja wizualna marki, ceramika, drewniane łyżki, piękne książki kucharskie i tworzenie atmosfery wspólnego, wielkiego ucztowania w ich restauracjach. Co prawda łatwo dostać łokciem od sąsiada i raczej nie wybrałabym się tu na obiad w wizytowym stroju, lecz odgłosy siorbania wydawane przez dużych i małych, luźnych studentów i starsze panie, ktore wyrwały sie na przerwę obiadową z pobliskich biurowców i galerii tworzą przedziwną, kojącą codzienne zabieganie atmosferę. I ten klimat udało mi się odnaleźć w knajpkach Little Tokyo. Moja ulubiona, tuż przy bramie wychodzącej w stronę pobliskiego muzeum, serwuje świeży udon i rewelacyjne Donburi – ryż z wodorostami, prażonym czarnym sezamem i specjalnym sosem. Zwykle zamawiam zestaw składający się z wielkiej misy bulionu, owoców morza, wodorostów lub z warzywno-krewetkowym plackiem, udon i sashimi z tuńczyka bądź łososia. Do tego zielona herbata lub Sapporo z beczki. Sąsiedzi przy malutkich stolikach to na ogół Azjaci i, co ciekawe, mimo bardzo dużej oferty sushi, większość podobnie jak ja zamawia zupy z makaronem i dodatkami. Lokalnym przebojem jest ramen z mieloną i smażoną wołowiną lub wieprzowiną na ostro. Wielka, smakowicie parująca i sycąca potrawa. Połowę ścian zdobią podobizny przegranych dość znanego lokalnego konkursu, który odbywa się tutaj od lat ku uciesze klientów, a myślę, że przede wszystkim personelu knajpki. Ukazują dość żałosny koniec chytrych żarłoków, których gubi wiara, że mogą za darmo pożreć wystawioną na honorowym miejscu specjalność restauracji. Wielu śmiałków zostało żartobliwie


kuchnie świata

jest słony... Mimo to, głównie panom (po kilku sake lub piwach) przychodzi fantazja wykazania się przymiotami oszczędności i samozaparcia i przy aplauzie całej restauracji nie tyle smakują i doznają kulinarnych przyjemności, co dramatycznie przeżuwają jeden z najbardziej bolesnych kwadransów w swoim życiu.

opisanych i za każdym razem, gdy nachodzi mnie myśl: „A może by spróbować..?” Rzut oka na te zdjęcia uświadamia mi, że nie tacy jak ja podjęli wyzwanie i polegli w niesławie. O ślinotok przyprawia mnie bowiem misa wielkości woka, wypełniona pysznymi rybami przyrządzonymi na różne sposoby; obok dwie mniejsze z dodatkami omletów, wodorostów i warzyw. Pułapka tkwi w tym, że pod obłędnie wyglądającymi rarytasami leży ukryta gruba warstwa zapychającego ryżu. Jeśli uda się pochłonąć to wszystko w kwadrans – jedzenie jest darmowe i kolejna podobizna umierającego z przejedzenia bohatera trafia na prawie pustą ścianę chwały. Jeśli się nie uda – cóż, rachunek

Jeśli starczy sił, po udon przychodzi pora na lody i tu za każdym razem mam problem co wybrać – czy będą to różowe z fasoli o smaku przypominającym truskawki, czy imbirowe – słodkie i pikantne, a może herbaciany sorbet? Przy okazji wciąga mnie lokalny sklep z japońskimi specjałami – od przedziwnych grzybów po słodycze (kolorowe mochi), długa alejka worków ryżu, herbaty, kilka rzędów półek zalewanych wrzątkiem zup w proszku. Pamiętam, gdy znajoma pracująca w japońskiej firmie, opowiadała jak mieszkając w Tokio obserwowała kolegów z biura przynoszących termosy z gorąca wodą, by w czasie przerwy na obiad przygotować ramen. Potrawy instant stały się dość powszechnym elementem „codzienności” kulinarnej tego kraju, który, przynajmniej mi, kojarzy się z wyrafinowaniem. W Polsce brakuje mi podobnych udon barów,gdzie codziennie przygotowuje się świeży makaron, a technika wyciągania długich klusek z ciasta sama w sobie jest zadziwiającym

przedstawieniem wartym obejrzenia. Brakuje mi luźnej atmosfery, miejsc, gdzie wpada sie na chwilę na niemal „domowy” obiad. Sushi bary w Krakowie niestety dość często cechuje niczym według mnie nieuzasadnione (pomijając cenę) snobowanie się na elitarność, nawet jeśli serwowane w nich ryby są nie do końca świeże, ryż tragiczny, a nori twarde i źle namoczone. Mimo to przyznam, że jest kilka miejsc, które odwiedzam będąc w Krakowie. To Genji na ul. Dietla, Edo na Miodowej (świetne herbaciane crème brûlée), mam też słabość do Horai. Jednak najlepsze sushi jakie dotąd jadłam było przygotowane po mistrzowsku w prowadzonej przez Japończyków maleńkiej restauracyjce przy buddyjskiej świątyni pod San Francisco. I czyż nie jest zabawnym psikusem losu, że mieszkająca w USA Polka myśląc o domowym jedzeniu przywołuje w wyobraźni japońska kuchnię...?

*Autorka mieszka obecnie w Los Angeles. Nie jest z zawodu kucharzem, ale niejeden chciał, by u niego pracowała. Kuchnię tajską ma w małym palcu, bo przez dwa lata przyglądała się najlepszym w ekskluzywnej i wielokrotnie nagradzanej restauracji Le Shaker w Dublinie. Jak mówi – nie tylko kocha życie, ale przede wszystkim je… smakuje. Stany Zjednoczone według niej to „przedziwny kraj”, o którym Polacy mają błędne wyobrażenie i o którym chętnie poopowiada na łamach Lounge.

Witamy w Taco Mexicano El Pueblo - meksykańskiej legendzie w centrum Krakowa. Nasza restauracja istnieje od 20 lat i wciąż niezmiennie kusi doskonałym jedzeniem, kolorowymi drinkami oraz wyjątkowym wnętrzem. Oferujemy tradycyjne dania kuchni meksykańskiej, które zadowolą nawet najbardziej wymagające podniebienia. Taco Mexicano to idealne miejsce na codzienne spotkania zarówno towarzyskie jak i biznesowe, romantyczne kolacje we dwoje oraz imprezy integracyjne czy okolicznościowe. Przyjmujemy również rezerwacje grupowe z możliwością wynajęcia sali lub całego poziomu restauracji na wyłączność.

Restauracja Taco Mexicano El Pueblo Kraków / ul. Poselska 20 / tel.: (12) 421 54 41 / www.tacomexicano.eu


zrób to sam

EKLERY

z budyniem, truskawkami i bitą śmietaną

S

ą takie desery, które smakują zawsze i niemalże każdemu; tak klasyczne, że ciężko spotkać kogoś, kto nie miałby okazji ich spróbować. Takim deserem są dla mnie ptysie czy też ich smuklejsi kuzyni – eklery.

Eklery pamiętam jeszcze z dzieciństwa. Mama co jakiś czas kupowała je w pobliskiej cukierni ku uciesze całej rodziny. Wypełnione były najprawdziwszą bitą śmietaną, a nie jakimś kremem o podejrzanym pochodzeniu i smaku. Zawsze zaczynałam od zjedzenia górnej warstwy ciasta, a potem przechodziłam do wypełnienia. Uwielbialiśmy je, ale nigdy nie wpadliśmy na to, że takie słodkie cudeńka można przygotować samemu w domu. Wydawało mi się, że coś tak wspaniale delikatnego musi być diabelnie skomplikowane i nawet nie próbowałam się za nie zabierać. Do czasu… Ciasto parzone przestało być dla mnie wyzwaniem, gdy nauczyłam się piec karpatkę, więc nic już nie stało na przeszkodzie, by zrobić eklery. Och, jakie one były dobre! Cała rodzinka zajadała się z takim apetytem, że dwadzieścia (co prawda niewielkich) eklerów zniknęło w jeden dzień. Możecie mi wierzyć, niełatwo się od nich oderwać. Sprawdźcie sami!

Składniki na ciasto:

Składniki na krem:

• szklanka wody • 125 g margaryny • szklanka mąki • 5 jajek

• 2 opakowania budyniu waniliowego z cukrem • 800 ml mleka • 150 g miękkiego masła • 350 ml śmietany 36% • pół szklanki cukru pudru • 300 g truskawek

Więcej przepisów tutaj: www.magda-kucharzy.blogspot.com

Krok 3: Piec 25-30 minut w temperaturze 200 stopni - aż do zezłocenia.

Krok 1: Wodę zagotować z margaryną, aż do jej rozpuszczenia. Wsypać szklankę mąki i mieszać, aż do uzyskania jednolitego, odchodzącego od garnka ciasta. Wystudzić i po kolei wmiksowywać do ciasta jaja.

Krok 4: Budynie przygotować według przepisu na opakowaniu w mniejszej ilości mleka – wystarczy 800 ml. Wystudzić, kładąc na wierzch folię spożywczą, by nie utworzył się kożuch. Do zimnego budyniu wmiksować miękkie masło. Śmietanę ubić z cukrem pudrem na sztywno.

Krok 2: Ciasto przełożyć do worka cukierniczego z odciętą końcówką i wyciskać długie paski na wyłożoną papierem do pieczenia blachę. Należy pamiętać o dużych odstępach, ponieważ eklery znacznie urosną w trakcie pieczenia. 52

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Krok 5: Wystudzone eklery przekroić na pół, wypełnić porcją budyniu, na nim ułożyć kilka plasterków truskawek. Za pomocą rękawa z ozdobną tylką nałożyć na truskawki bitą śmietanę, po czym przykryć drugą częścią ciasta. Eklery posypać cukrem pudrem.


restauracje świata

Inny wymiar restauracji ZNUDZIŁY CI SIĘ JUŻ POLSKIE KNAJPY? W RESTAURACJI SZUKASZ NIE TYLKO DOBREGO JEDZENIA, ALE I MOCNYCH WRAŻEŃ? PONIŻEJ PREZENTUJĘ KILKA NIETYPOWYCH RESTAURACJI, KTÓRE POWINNY PRZYPAŚĆ CI DO GUSTU! ANNA SKWAREK

ITHAA UNDERSEA RESTAURANT

„Ithaa”, w języku Dhivehi „perła”, to wyjątkowa restauracja znajdująca się pięć metrów pod powierzchnią wody i mieszcząca zaledwie 12 osób. Należy do hotelu Conrad Maldives Rangali Island na Malediwach i umożliwia obserwację niezwykłego podwodnego życia podczas posiłku (menu degustacyjne od 600 zł).

RESTAURACJA FANGWENG

LAINIO SNOW VILLAGE

RESTAURACJA NA BORA BORA

OBIAD W PRZESTWORZACH

THE STINKING ROSE

MODERN TOILET RESTAURANT

Zawieszona nad rzeką Chang Jiang w prowincji Hubei w Chinach gwarantuje zapierające dech w piersiach widoki. Podzielona jest na dwie sale – jedną ciemną z imponującymi stalaktytami, drugą jasną z czterdziestoma wyjątkowymi malowidłami.

Czterodaniowy obiad 50 metrów nad ziemią? Tylko dla odważnych! Zawieszony stół pomieści 22 gości oraz obsługę. Jeśli myślisz, że będziesz w stanie skupić się na jedzeniu w takich warunkach (i masz 650 zł na zbyciu), możesz zarezerwować miejsce na www.dinnerinthesky.fi

54

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Jeśli boisz się wody, może jej inny stan skupienia bardziej przypadnie ci do gustu? W hotelowej restauracji w Finlandii temperatura oscyluje w granicach -5°C, a mury, bar, stoły i ławy wykute są z brył lodu. Pozostaje mieć nadzieję, że kelnerzy nie są zbyt oziębli!

Ten przedziwny przybytek w San Francisco serwuje wyłącznie dania na bazie czosnku, także lody i drinki. Co miesiąc zużywa się go tu prawie 1400 kg, a motto lokalu mówi samo za siebie: „Przyprawiamy nasz czosnek jedzeniem!”. Uprzedzam – niezbyt trafny wybór na pierwszą randkę.

Siedzieć do połowy zanurzonym w krystalicznie czystej wodzie na Francuskiej Polinezji, zajadać się świeżymi owocami morza i popijać schłodzone wino bezpośrednio na przepięknej lagunie? Czego chcieć więcej!

Wszyscy wiemy, że Azjaci są dziwni, ale chyba nikt nie sądził że aż tak. Ta restauracja w Tajwanie przekracza wszelkie granice dobrego smaku, choć może komuś przypadnie do gustu danie podane w małym sedesie, napój w miniaturowym pisuarze albo czekoladowe lody w kształcie… wiecie czego.


BBQ

A

S

I

A

N

B

A

R

&

G

R

I

L

L

NAJ L E P SZ E M I E J SCE NA SP O TKA N IA Krak贸w

Czysta 8

info@kamo.pl

512 666 300


Secret Gardens

W centrum i okolicach miasta, z dala od zgiełku ulic, ukryte są klimatyczne miejsca. Specjalnie dla Was prezentujemy najciekawsze i jedyne w swoim rodzaju Tajemnicze Ogrody...

Dynia

Resto Bar bestplace to eat

2009

56

TAJEMNICZY OGRÓD Plac Nowy 9 tel.: +48 12 430 67 76 www.tajemniczy.com.pl

DYNIA RESTO BAR ul. Krupnicza 20 tel.: +48 12 430 08 38 www.dynia.krakow.pl

BUDDA BAR Rynek Główny 6 tel.: +48 12 421 65 22 www.buddabar.com.pl

LOUNGE BAR NA TARASIE WIDOKOWYM Sheraton Kraków Hotel ul. Powiśle 7 tel.: +48 12 662 16 71ttt

lounge ...bo jakość ma znaczenie


Pokaz Koszul Męskich By Bartek Witek | Stalowe Magnolie | 13.04.2013 Kraków fot: Jakub Gil

potrzebujesz fotografa na imprezę? odezwij się do nas!

(12) 633 77 33 / info@loungemagazyn.pl 58

lounge ...bo jakość ma znaczenie


fot.: MACIEJ BERNAS, makijaĹź, fryzury & stylizacja: BOOM TEAM | D`Vision Art modelka: Julie | GAGA, illustracje: MAGDA MIGAS


newsy

KONIEC PODRÓBEK!

Widok podrobionej torebki LV, czy Chanel, to właściwie codzienność. Kupując ją, wielu sądzi, że nie ma w tym nic złego. Usprawiedliwia się, że przecież wszyscy tak robią. Zresztą – myślimy - nie mamy wyjścia, nie stać nas na prawdziwą. Tymczasem luksusowe marki tracą nie tylko miliony, ale i należny im prestiż. Nic więc dziwnego, że projektanci usiłują walczyć z tym zjawiskiem i proponują wysokie kary dla oszustów. Ostatnio z takim postulatem wystąpiła amerykańska stolica mody - Nowy York. Za każdą złapaną podróbkę Amerykanie chcą nałożyć wysoką grzywnę (do 1000 dolarów) oraz karę pozbawienia wolności (do roku). Mimo, że plan wydaje się trudy w realizacji, to ma dużą moc odstraszania. Każdy dwa razy pomyśli, zanim zdecyduje: kupić drogi, oryginalny produkt, czy zapłacić mniej, ryzykując jednak wstyd i dotkliwe reperkusje. Czy ustawa wejdzie w życie, dowiemy się za parę tygodni.

PRADA BIJE REKORDY!

Kryzys? Rynek ekskluzywnej mody zdaje się tym w ogóle nie przejmować! Szef domu mody Prada Patrizio Bertelli chwali się nowym rekordem! Zyski firmy przez ostatni rok wzrosły o około 45 % (z 423 mln euro na 625, 7 mln euro)!

PORCELANA BY GUCCI Richard Ginori, znana włoski producent porcelany, aby uchronić się przed upadkiem, wystawił swoją markę na sprzedaż. Kupno firmy za sumę 13 milionów euro rozważa Gucci. Aby przywrócić przejmowanej firmie jej dawną świetność, planuje opracować ekskluzywną, ręcznie wykonaną kolekcję. Patrząc na przykład Versace widać, że można połączyć modę z designem. Wkrótce zatem konkurencja między włoskimi domami mody może rozszerzyć się na salony porcelany! Teraz pozostaje nam tylko czekać na piękne filiżanki i patery od Gucciego!

60

lounge ...bo jakość ma znaczenie

NICOLA FORMICHETTI ZMIENIA PRACODAWCĘ Znany stylista Nicola Formichetti odszedł z domu mody Mugler, gdzie pracował od 2010r. Nie pozostał jednak długo bez pracy. Właśnie potwierdziły się plotki, że został zatrudniony przez Renzo Rosso (szefa grupy firm, m.in. Marni, Diesel, Viktor&Rolf ). Nicola obejmie stanowisko dyrektora kreatywnego marki Diesel.


wydarzenia

POLSKI KONGRES PRAWA MODY 2013 Własność intelektualna, prawo konkurencji

Jakie znaczenie ma moda w gospodarce i społeczeństwie? Jakie są największe potrzeby prawne spółek odzieżowych? Jaka jest rola prawa w tworzeniu dóbr luksusowych i akcesoriów ubraniowych? Czy jednakowo możemy traktować haute couture i masowo produkowane towary? Jak funkcjonuje branża – co musi wiedzieć prawnik liczący na sukces w tej dziedzinie? Jakie są obecnie główne problemy na rynkach rozwiniętych i dyktujących, a jakie na rynkach peryferyjnych oraz transformujących się? Odpowiedzi na te i ważnych pytań odnajdziecie w trakcie prezentacji, dyskusji, paneli i konwersacji nadchodzącego Allerhand Summit Fashion Law, który odbędzie się w Warszawie w czerwcu 2013 r. Uczestnikami Polskiego Kongresu Prawa Mody Allerhand Summit 2013 będą prawnicy, adwokaci, radcowie prawni, artyści, projektanci, menagerowie, kadra zarządzająca, przedstawiciele sektora biznesowego, przedstawiciele firm, a także dziennikarze. Lounge Magazyn objął patronat nad tym wydarzeniem. Więcej informacji znajdziecie na www.fashion-law-business.com

Sunday Fashion Brunch IV Japońska wiosna w sercu krakowskiego Kazimierza? To nie przesunięcie geograficzne, a czwarta edycja Sunday Fashion Brunch, cykliczne modne spotkania odbywające się w luksusowych punktach na mapie Krakowa, powracają w azjatycko-europejskiej odsłonie. Do mariażu mody i sztuki dojdzie już 12 maja o godzinie 11 w nowoczesnym wnętrzu azjatyckiej restauracji fusion Luminaa przy ul. Kupa 24. Kolekcja HIROKO autorstwa Joanny Hawrot zostanie premierowo uzupełniona o autorskie modele torebek powstałe przy współpracy projektantki z marką MilliBag. O japońską harmonię ciała i ducha zadba LADIES CLINIC klinika medycyny estetycznej i kosmetyki. W przeszklonej przestrzeni restauracji Luminaa odbędzie się performens przygotowany przez organizatorów wydarzenia Joannę Hawrot i stylistę fryzur Oskara Bachonia. Tego popołudnia wyświetlony zostanie również film HIROKO, zrealizowany w Nowym Jorku przez Krzysztofa Hawrota, a także zaprezentowane zostaną prace wszechstronnie uzdolnionej malarki i ilustratorki, Maggie Piu. A to wszystko pod kwitnącymi kwiatami wiśni. Wstęp za zaproszeniami.


trendy

MODA DLA

ŁAKOMCZUCHÓW MOŻE SUKIENKI Z OWOCÓW NIE SĄ NAJLEPSZĄ ALTERNATYWĄ NA CO DZIEŃ, ANI TEŻ NA WIELKIE WYJŚCIE, ALE PRAWDOPODOBNIE ICH STWORZENIE JEST TAK SAMO CZASOCHŁONNE I WYMAGA TEJ SAMEJ KREATYWNOŚCI, JAK KREACJE Z KLASYCZNYCH MATERIAŁÓW.

amiętacie, kiedy w przedszkolu robiliśmy naszyjniki i bransoletki z makaronu, czy inną biżuterię z kawy, suszonych jabłek, orzechów, czy poziomek? Dziś ta dziedzina mody poszła znacznie bardziej do przodu. Choć jest to wciąż bardziej zjawisko, niż Prêt à porter, to warto tematowi poświęcić krótką chwilę. Jednymi z pierwszych ważniejszych momentów, kiedy zaczęto głośniej mówić o Fashion Food był znany występ Lady Gagi na rozdaniu nagród MTV. Wystąpiła ona tam wtedy w sukience z surowego mięsa. Kreacja ta była dziełem Franca Fernandeza i stylizacją Nicoli Formichettiego. Nie był to jednak wyjątkowy projekt Gagi, ponieważ podobna sytuacja miała miejsce już 23 lata wcześniej, kiedy to Jana Sterbak ubrała pierwszą taką sukienkę. Było to w ramach projektu „Vanitas: sukienka z mięsa dla anorektycznych albinosów, 1987”, który do dziś można oglądać w paryskim Centrum Sztuki Pompidou. 62

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Kilka lat temu ponownie fotografowie mody zaczęli się coraz bardziej interesować stylizacjami fashion food, i coraz chętniej prezentowali modelki w kreacjach z jedzenia. Z pewnością sporą inspiracją był dla nich malarz Giuseppe Arcimboldo, który na swoich portretach nieustannie wykorzystywał owoce, jako elementy (nie tylko) garderoby. W 2011 roku seria tego typu zdjęć zostało wystawionych na wystawie fotograficznej Fashion Food w berlińskim Muzeum Komunikacji, której autorem był fotograf Helge Kirchberger. Nie on jednak był pomysłodawcą stylizacji, a Roland Trettl, szef kuchni pracujący na co dzień w restauracji Hangar-7 w Salzburgu. Moda ta jednak co jakiś czas – mniej lub bardziej – przedostaje się do codziennych stylizacji. Warto choćby zwrócić uwagę na kolekcje, które może z samych owoców nie powstają, ale w niezwykle mocnym akcencie inspirują się jedzeniem. Potężne hamburgery na całym, czy gigantyczne arbuzy wydrukowane na bluzie można znaleźć choćby w kolekcji Sugarpills. To z pewnością najlepsza propozycja dla tych, którzy w stylizacji zawsze mają apetyt na to coś więcej. JOANNA JAWOR


PA RA GU AS

FOTOGRAF: MACIEJ BERNAS MODELKA: IZA FOLGA/ UNITED MAKIJAŻ: BOOM TEAM/ ROUGE BUNNY ROUGE STYLIZACJA: BOOM TEAM

64

lounge ...bo jakość ma znaczenie


płaszcz: Paprocki&Brzozowski sukienka: Paprocki&Brzozowski buty: Deezee rajstopy: Gatta

...bo jakość ma znaczenie lounge 65


66

lounge ...bo jakość ma znaczenie


kombinezon: Tomaotomo by Tomasz Olejniczak buty: Deezee

...bo jakość ma znaczenie lounge 67


68

lounge ...bo jakość ma znaczenie


...bo jakość ma znaczenie lounge 69


70

lounge ...bo jakość ma znaczenie


trendy

ELEGANCKI MĘŻCZYZNA = WYLUZOWANY MĘŻCZYZNA?

zdjęcia od lewej: Kolekcja Joop, wiosna-lato 2012 (źr. lamode.info), kolekcja Bola, Ola Bajer wiosna 2013 (źr. bolafashion), kolekcja Ermegildo Zegna, wiosna 2012 (źr. lamode.info)

tości zwłaszcza, kiedy nadruk na nim będzie odzwierciedlał osobiste zainteresowania i słabostki. Dzięki swojej niepowtarzalnej, wymarzonej koszulce zestawionej z garniturem, mężczyzna pokaże jak wielkim poczuciem humoru jest obdarzony oraz rozweseli każdą, patetyczną kreację.

Ważna uroczystość, randka czy też praca - takie sytuacje sprawiają, że każdy mężczyzna czuje obowiązek, aby wyglądać elegancko. Niestety, dopięta na ostatni guzik, idealnie wyprasowana koszula, czarny garnitur, uciskający szyję krawat i wypolerowane obuwie, w którym można przejrzeć się jak w lustrze, są synonimami dyskomfortu, braku swobody i przeciętności. Czy elegancko już zawsze musi oznaczać niewygodnie? Absolutnie nie! Dzięki kilku modowym trikom, każdy mężczyzna będzie mógł wyglądać wykwintnie, a zarazem zachować swój własny, niepowtarzalny styl i komfort!

GARNITUROWY, KOLOROWY ZAWRÓT GŁOWY W szafie każdego faceta, niezależnie od jego wieku, miejsca pracy, czy też statusu związku, można znaleźć garnitur, czyli spodnie i marynarkę uszyte z tego samego materiału. Bez względu na to, czy należy on do ulubionej części garderoby, czy też nie, jest nieodłącznym towarzyszem mężczyzny w mniej lub bardziej oficjalnych wydarzeniach. Podkreśla walory męskiej sylwetki, sprawia, że mężczyźni wyglądają poważnie i szykownie. Tradycyjne i najbardziej powszechne kolory garniturów to granat, czerń oraz wszelkie odcienie szarego. I na tym kończy się jakże obfita paleta barw w domyśle przeciętnego mężczyzny – a szkoda. Aktualne trendy wręcz zmu-

szają nas do zakładania na siebie intensywnych, nawet neonowych kolorów. Dlaczego więc na ulicach tak niewielu panów decyduje się na wyjątkowy, wymarzony, wyrażający swój własny styl garnitur? Prawdopodobnie z braku odwagi i podporządkowaniu stereotypom, mówiącym, że elegancki garnitur, to czarny garnitur. Bzdura! Kolorowy również może być elegancki, pod warunkiem, że jest dobrze dopasowany. Najważniejsze, aby wyrażał osobiste upodobania i gusta. Niech wielbiciele kratki zakładają garnitury w kratę, a ulubieńcy koloru miętowego, garnitur właśnie w tym kolorze. Dzięki temu każdy mężczyzna będzie nie tylko elegancki, ale przede wszystkim ekstrawagancki i niekonwencjonalny.

MINIMALNA DŁUGOŚĆ, MAKSYMALNY TREND – COŚ DLA ODWAŻNYCH! Upalne, letnie dni nie sprzyjają mężczyznom w garniturach. Jest jednak na to sposób: długie spodnie zastąpione krótkimi. Garniturowe szorty, chociaż tak rzadko widywane są na ulicach, królują na światowych wybiegach od lat. W tym sezonie również polscy projektanci postawili na minimalną długość garniturowych spodni. Efekt? Wygoda, luz, ekstrawagancja i nietuzinkowość. Takim garniturem każdy mężczyzna przykuje swoją uwagę, a co najważniejsze, będzie czuł się komfortowo w upalne dni.

PIOTRUŚ PAN Nie od dzisiaj mówi się, że mężczyźni to duzi chłopcy. Chociaż mają 30 lat, wciąż spędzają po-

południa grając na playstation, słuchając płyt swojego ukochanego zespołu z okresu liceum a „Król Lew” powoduje u nich ocean łez. To urocze i dozwolone, również w modzie! T-shirty z cytatami, postaciami z kreskówek, czy też bohaterem ulubionej gry to absolutny hit! Mężczyźni uwielbiają koszulki za ich wygodę i łatwość zestawiania z dowolnymi częściami garderoby. Oryginalna koszulka może sprawić, że jeansy, marynarka i trampki staną się modowym manifestem. T-shirt zyska na war-

Aktualne trendy przychodzą z pomocą mężczyznom, którzy chcą uzyskać dobry efekty łącząc luz z elegancją. Mężczyzna w każdym wieku, dzięki urozmaiceniom swojego urzędowego stroju w postaci zabawnej koszulki, kolorowej marynarki, czy też garniturowym szortom sprawi, że jego outfit nie straci na elegancji, a zyska na oryginalności i swobodzie. Najważniejszym czynnikiem jest dobre samopoczucie, komfort i wyrażenie swojego własnego stylu. Niech garnitur stanie się wyluzowanym przyjacielem każdego mężczyzny! KAROLINA STĘCLIK


światowa moda

VICTORIA’S SECRET

P

odczas, gdy większość domów mody lansuje coraz to dziwniejsze wzorce piękna, producent eleganckiej bielizny Victoria’s Secret od lat wierny jest klasycznemu kanonowi urody. Zamiast wychudzonych, sztywno chodzących manekinów, o kamiennych twarzach i niewidzącym spojrzeniu – na wybiegu królują młode, energiczne dziewczyny, o apetycznych kształtach. Bladą cerę zastępuje zdrowa, promienna, muśnięta słońcem skóra. Mimo, że moda się zmienia, ewoluuje w najbardziej zaskakujących kierunkach, szokuje ekscentrycznymi propozycjami, my niezmiennie wybieramy dziewczyny z Victoria’s Secret – roześmiane, roztańczone, z zabawnymi akcesoriami.

mężczyznom zakup kobiecej bielizny. W tym celu sklepy zachęcały efektownym wystrojem oraz, a może przede wszystkim, pięknymi sprzedawczyniami, udzielającymi pomocy podczas wyboru rozmiaru. Kolejne pomysły marketingowe firmy były równie trafione. Postawiono na pokazy mody. Modelki, przechadzając się po wybiegu w doczepionych anielskich skrzydłach robią prawdziwy show! Towarzyszą im popularni artyści, a punktem specjalnym jest zawsze prezentacja stanika, wysadzanego szlachetnymi kamieniami, wartego kilka milionów dolarów! Połączenie zjawiskowych modelek, drogocennych kamieni i muzycznych gwiazd daje spektakularny efekt i ogromną liczbę widzów na całym świecie. Prezentacje Victoria’s Secret stały się prawdziwym hitem. Teraz nawet bardziej, niż na kolejne kolekcje, wszyscy niecierpliwie wyczekują na nowe pokazy mody i towarzyszące im kampanie reklamowe.

ANIOŁKI

Victoria’s Secret jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek z bielizną. Światową sławę zawdzięcza jednak nie tylko atrakcyjnym fasonom. W czym tkwi sekret sukcesu firmy? Pierwotnie pomysł opierał się na tym, aby ułatwić 72

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Żeby zostać aniołkiem, nie wystarczy jedynie ładny wygląd i rozpoznawalna twarz. Każda z zatrudnionych przez firmę dziewczyn, oprócz wykonywania typowych zadań modelki, reklamuje w pewien sposób zdrowy i radosny styl życia. Obecnie w składzie aniołków możemy spotkać wyłącznie modelki o wysportowanym, piękne wyrzeźbionym ciele, takie jak: Adriana Lima, Alessandra Ambrossio, Miranda Kerr, Doutzen Kroes, Behati Prinsloo, Candice Swanepoel, Lindsay Ellingson, Erin Heatherton,

czy Lily Aldridge. Mimo, że każda z kobiet jest innej urody, łączy je wspólne podejście do życia. Modelki te często wypowiadają się w różnych magazynach na temat diet, ćwiczeń, pielęgnacji skóry i włosów. Warto też zauważyć, że żadnej z nich nie kojarzymy z narkotykowymi aferami, z nocnymi libacji, głośnymi zerwaniami, czy załamaniami nerwowymi. I nawet waga ciała aniołków jest dokładnie w sam raz. Warto przypomnieć, że gdy Anja Rubik występowała gościnnie na pokazie VS, musiała przytyć. To pokazuje dobitnie różnicę między kanonem piękna lansowanym przez Victoria’s Secret a resztą świata mody. Tajemnica wyjątkowej pozycji Victoria’s Secret tkwi w tym, że firmie udało się stworzyć wizerunek przyjazny kobietom – ideał kobiecego piękna i jednocześnie udanego kobiecego życia. Marka pokazuje nam wzorzec, do którego ciągle dążymy! Patrząc na zdjęcia modelek (nawet te prywatne, umieszczone na facebooku lub instagramie), widzimy roześmiane, szczęśliwe dziewczyny, umiejące pogodzić pracę w modelingu z wychowywaniem dzieci, udanym małżeństwem, podróżami i gotowaniem. Wówczas wielu zaczyna się zastanawiać: skoro im się udało połączyć sukces zawodowy z prywatnym i zachować przy tym dziewczęcy blask i radość, to i nasze dni, mimo codziennych obowiązków, mogą być lżejsze i bardziej kolorowe. Mamy ochotę czerpać przyjemność z każdej chwili. Rośnie w nas apetyt na życie pełną piersią i pogoń za marzeniami.

ANASTAZJA MOŁODECKA


ul. Kupa 5 na Kazimierzu, tel. 12 357 73 57, www.avantapres.pl, salon@avantapres.pl

foto Łukasz Radzięta

Praca zajęła II miejsce w kraju w tegorocznej edycji konkursu STYLE MASTERS 2013 fryzura: Aga Regina Łatka strój: Krzysztof Piwnik make up: Elżbieta Wróbel-Jaśkowska


trendy

Yellow FOREVER

O

stre kolory podkręcają tempo nowego sezonu. Tej wiosny idziemy w stronę słońca. Kolor żółty pojawił się na wybiegach u takich projektantów jak: Chloe, Louis Vuitton, John Galliano, czy Jason Wu. Najmodniejsze w tym sezonie są mocno nasycone odcienie. To energetyczny akcent, który chłodzimy bielą, beżem i srebrnymi dodatkami. Żółty kolor doskonale sprawdzi się również w połączeniu z etnicznymi wzorami. Jeśli nie jesteś na tyle odważna, aby założyć żółtą sukienkę w kratę, jak z pokazu Louis Vuitton, daj się namówić choćby na akcesoria: torebkę, okulary lub naszyjnik, które świetnie zagrają w prostych, miejskich stylizacjach. MAGDALENA DARMOBIT

74

lounge ...bo jakość ma znaczenie


trendy

KRÓLESTWO TOCZKÓW

tekst: MAGDALENA DARMOBIT

TWORZYLI JE NAJWIĘKSI KREATORZY MODY, JAK GIVENCHY, CZY DIOR. NOSZONE PRZEZ AUDREY HUPBURN, JOAN COLLINS STAWAŁY SIĘ NATYCHMIAST HITAMI DEKADY. TEN NIEZWYKLE ELEGANCKI I ZMYSŁOWY ATRYBUT KOBIECOŚCI ZNÓW POWRACA W WIELKIM STYLU. Początkowo toczek był nakryciem głowy kobiet, wzorowany na męskim turbanie, drapowanym z tkaniny. Wykonywany był głównie z filcu, słomki lub tkanin. Dzisiaj projektanci zachwycają nas coraz to bardziej szalonymi projektami. Czarna woalka, ćwieki, pióra, perły, kwiaty, tiule to tylko niektóre elementy, dzięki którym toczek nie jest już tylko zwykłym nakryciem głowy, ale staje się dziełem sztuki. Dzięki niemu każda stylizacja będzie wyjątkowa, a my poczujemy się niezwykle kobieco. Jest to z pewnością mo-

dowy strzał w dziesiątkę. Doskonale sprawdzą się nie tylko na londyńskim Fashion Week’u, ślubie czy przyjęciu koktajlowym, są również ciekawym dodatkiem do codziennej stylizacji. Projekty Philipa Treacy pokochały kobiety na całym świecie: Królowa Elżbieta II, Kate Middleton, Sarah Jessica Parker, Joanna Przetakiewicz, Anna Della Russo czy Lady Gaga. Toczki w wykonaniu tego irlandzkiego projektanta są jedyne w swoim rodzaju. Zachwycają fan-

tazyjnym kształtem, kolorami, jak również niekonwencjonalnym łączeniem elementów. Kobiety wyglądają w nich niezwykle elegancko, szykownie i zmysłowo. Warto też wspomnieć o ekstrawaganckich, pełnych szaleństwa kolorów i kształtów pracach młodej projektantki, Jenivieve Berlin. Jej projekty inspirowane są buntowniczą modą uliczną Berlina. Tworzy dla osób odważnych, lubiących się wyróżniać. Dzisiejsze toczki są połączeniem klasyki i współczesnej pomysłowości projektantów. Są one doskonałym wykończeniem, przy którym każda stylizacja będzie wyglądała wyjątkowo. ...bo jakość ma znaczenie lounge 75


moda na świecie

Tokio

Nowe pokolenie projektantów - HARCOZA

Kreatywność i Indywidualizm JAPONIA JEST KRAJEM KONTRASTÓW, MIEJSCEM GDZIE TRADYCJA MIESZA SIĘ Z NOWOCZESNOŚCIĄ, GDZIE WIELOWIEKOWA KULTURA ŁĄCZY SIĘ Z WYNALAZKAMI WSPÓŁCZESNEJ TECHNOLOGII. TOKIO, KOSMOPOLITYCZNA METROPOLIA, OSZAŁAMIAJĄCA SWOJĄ RÓŻNORODNOŚCIĄ, JEST MIASTEM PEŁNYM TWÓRCZEJ ENERGII I KOLEBKĄ NAJNOWSZYCH TRENDÓW. WIZYTA W TYM FASCYNUJĄCYM MIEŚCIE POWINNA BYĆ OBOWIĄZKOWA DLA WSZYSTKICH PASJONATÓW MODY. Japończycy mają głęboko zakodowaną potrzebę odróżniania się od innych, jeden od drugiego. Są przy tym niezwykle odważni w demonstrowaniu swojego stylu, nie boją się ekstrawagancji, ani nietypowego wyglądu. Podczas mojego ostatniego pobytu w Japonii, miałam okazję nie tylko bliżej zapoznać się z trendami ulicznymi i unikalnym stylem poszczególnych dzielnic miasta, ale również uczestniczyć w Tokijskim Tygodniu Mody (Mercedes-Banz Fashion Week Tokyo), gdzie swoje kolekcje prezentuje nowe pokolenie japońskich projektantów. Wydarzenie to było świetną okazją do rozmów z młodymi twórcami na temat nie tylko ich projektów, ale także zmian jakie zaszły na japońskim rynku mody w ciągu ostatnich lat.

KRÓTKA HISTORIA MODY Lata osiemdziesiąte stanowiły punkt zwrotny w modzie japońskiej. Popularność niezależnych projektantów i miejscowych marek 76

lounge ...bo jakość ma znaczenie

sięgnęła zenitu. Wielu młodych twórców otworzyło wtedy swoje pracownie w dzielnicach takich jak Harajuku, Roppongi, Omotesando i Aoyama. W szybkim tempie tworzyli oni własne firmy, wykorzystując rozwój gospodarczy kraju oraz rosnącą popularność subkultur młodzieżowych i ich zainteresowania modą. Oryginalność, własny styl, indywidualizm – były to najważniejsze cechy, wyróżniające projekty młodych projektantów. Moda stała się manifestacją osobowości i stylu życia, zaczęto stawiać na kreatywność i swobodne wyrażanie własnych pomysłów. Ludzie szukali ubrań, które były niepowtarzalne i pozwalały na wyróżnienie się z tłumu.

Miyake, Rei Kawabuko z Comme de Garcons oraz Yohji Yamamoto. Ich udział w pokazach Paris Collection we Francji szybko przyniósł im międzynarodowy rozgłos i uznanie.

W 1981 roku powstało Tokyo Collection, jako platforma prezentująca japońskich projektantów i najnowsze trendy w modzie. Tokio zostało uznane za jeden z najbardziej liczących się wschodzących ośrodków mody na świecie. Do projektantów, którzy zdobyli w tym czasie ogromną sławę należeli: Issey

W przeciwieństwie do większości japońskich projektantów, którzy chętnie wykorzystywali orientalne motywy w swoich kolekcjach, Kawabuko i Yamamoto byli wierni swojej własnej estetyce, a ich prowokacyjne projekty wzbudzały nieraz wiele kontrowersji na paryskich wybiegach.


moda na świecie

EKLEKTYCZNY STYL W latach dziewięćdziesiątych sytuacja na rynku mody powoli ulegała zmianom. Trendy zaczęła dyktować ulica, a przeciętny konsument szukał ubrań nieco spokojniejszych i mniej ekstrawaganckich. Zaczęto łączyć ze sobą elementy pochodzące zarówno z luksusowych kolekcji znanych projektantów, jak i tanie ubrania i dodatki, kupione w centrach handlowych, takich jak ciesząca się niesłabnącą popularnością Shibuya 109. Issey Miyake stworzył w tym czasie słynną serię Pleats Please, wykorzystując opracowaną przez siebie technikę, dzięki której tkaniny nie tylko nie tracą kształtu, ale również nie wymagają prasowania, zapewniając tym samym niezwykły komfort noszenia i użytkowania.

WSPÓŁCZESNE TRENDY Początek roku 2000 to już wyraźny zwrot w kierunku mody ulicznej i subkultur młodzieżowych oraz słabnąca popularność awangardowych

Issey Miyake, Pleats Please

projektantów. Tanie, masowo produkowane ubrania, które zdominowały rynek oraz pogorszenie się sytuacji ekonomicznej kraju – to dwa zjawiska mające ogromny wpływ na współczesną modę nie tylko w Tokio, ale i w całej Japonii. Młodzi niezależni projektanci stanęli przed szeregiem wyzwań, którym na różne sposoby starają się stawić czoła. Dla większości z nich otwarcie sieci własnych butików, czy też wystawienie własnych kolekcji w Paryżu lub

Mediolanie, stanowi dziś trudny do osiągnięcia cel. Zmuszeni zostali do dostosowania się do nowej rzeczywistości i zmodyfikowania strategii biznesowych, aby przystawały one do nowego rynku mody, który stał się znacznie bardziej praktyczny i użytkowy. Tylko niewielka grupa projektantów, takich jak Theatre Producta, Anrealage, czy Tamae Hirokawa (Somarta), stara się podważać

konwencjonalne znaczenie i funkcje ubioru, tworząc projekty z pogranicza mody i sztuki. Wspomniani projektanci wykorzystują zaawansowane technologie, zarówno do produkcji nowej generacji tkanin, jak również podczas widowiskowych pokazów mody, którym towarzyszą spektakularne pokazy świateł i laserów oraz zaskakujące efekty specjalne.

...bo jakość ma znaczenie lounge 77


moda na świecie

MODA ULICY W 2010 roku, muzeum przy Fashion Insitute of Technology w Nowym Jorku poświęciło modzie japońskiej ogromną wystawę, zatytułowaną Japan Fashion Now. Jej tematem było nie tylko ostatnie 30 lat mody, tworzonej przez japońskich projektantów, ale także cala seria ulicznych trendów, kształtująca współczesne Tokio. Pisząc o modzie japońskiej trudno bowiem nie wspomnieć o barwnych ulicach Tokio i charakterystycznych modowych subkulturach, stanowiących jedną z najciekawszych i najbardziej oryginalnych atrakcji miasta. Spacer ulicami Tokio dostarcza niezwyklej ilości wrażeń i atrakcji, o które trudno w innych miastach Azji. Tutaj każdy wygląda inaczej, począwszy od doboru ubrań i dodatków, a skończywszy na ekstrawaganckich kolorach włosów i mocnych makijażach. Kreatywność i pomysłowość Japończyków wydają się nie znać granic.

Moda uliczna, Tokio Fot. Eva Fydrych

Nowe pokolenie projektantów - HARCOZA fot. HARCOZA

Wiele trendów oraz młodzieżowych subkultur uchodzi za dziwne i niezrozumiałe poza granicami Japonii, wiele z nich wzbudza nawet kontrowersje. W dzielnicach takich jak Harajuku i Shibuya spotkać można liczne przedstawicielki stylu Lolita i jego mroczniejszej wersji Gothic Lolita, barwne stroje zainspirowane popkulturą (komiksami manga i kreskówkami anime), a także cały szereg innych, mniej lub bardziej popularnych trendów i tendencji. Ich szczegółowym dokumentowaniem zajmuje się magazyn „FRUiTS”, który cieszy się duża popularnością wśród młodych Japończyków. I choć w ciągu ostatnich lat japoński rynek mody uległ gwałtownym przeobrażeniom, tym niemniej kreatywność i indywidualizm mieszkańców Tokio wciąż nie przestają zadziwiać.

BAJECZNE INSPIRACJE Jednym z najnowszych ulicznych trendów jest Dolly-kei, ukształtowany wokół butiku Grimoire w dzielnicy Shibuya. Jego przedstawicielki czerpią inspiracje z książek takich jak Opowieści z Narnii, Alicja w Krainie Czarów, Baśnie braci Grimm, Harry Potter, a także średniowiecznych sukni oraz mitologii celtyckiej. Podstawowymi elementami ich strojów są sukienki w stylu vintage, składające się z wielu warstw i falbanek, kwiatowe wzory, futra, oraz wyrazista biżuteria, często z symbolami krzyży, kluczy lub starodawnych broszek. Wszystko po to, 78

lounge ...bo jakość ma znaczenie

aby uzyskać wygląd jak najbardziej zbliżony do lalek z epoki wiktoriańskiej lub postaci z bajek. Warty uwagi jest fakt, że obecnie moda uliczna w Tokio jest dużo bardziej kolorowa i ekstrawagancka niż propozycje projektantów, które można zobaczyć podczas tygodnia mody. W kolekcjach ostatniej edycji, która odbyła się w marcu, dominowała czerń i spokojne, stonowane kolory, proste kroje, brak nadmiernej ilości ozdób czy akcesoriów. Stanowi to dość duży kontrast w porównaniu ze zwariowaną modą uliczną młodych mieszkańców metropolii. Jest to niezwykle ciekawe zjawisko, świadczące między innymi o zmianie dynamiki w relacjach projektantów z konsumentami mody. Wielu Japończyków woli wymyślać własne trendy niż wzorować się na pomysłach widzianych w mediach lub podczas pokazów mody. Kreowaniu wymyślnych kostiumów i stylizacji sprzyja ogromna ilość butików i centrów handlowych, gdzie można kupić najbardziej oryginalne ubrania i dodatki. Tokio jest bowiem nie tylko miastem, które na każdym kroku dostarcza niezapomnianych wrażeń i inspiracji, ale jest również prawdziwym rajem dla osób lubiących zakupy. Ale o tym opowiem w jednym z kolejnych artykułów... EVA FYDRYCH www.fashionstudiomagazine.com


trendy

Marc Jacobs

Hanna Makes Things

Chocokate

MCQ

Chocokate

Hanna Makes Things

Shourouk

Tiny Tasty

MODA DO SCHRUPANIA

W

iosenna moda zalała nas żywymi kolorami, które na dodatek możemy dowoli ze sobą łączyć. Nic lepiej nie dopełni całości wizerunku niż soczysta biżuteria! W tym sezonie ma być wyrazista i kolorowa, więc projektanci mody do jej tworzenia często inspirowali się jedzeniem. Kolejny rok z rzędu królują błyskotki swoją barwą i kształtem do złudzenia przypominające owoce, lecz niektórzy w swych pomysłach posunęli się o krok dalej. Nie brakuje biżuterii wyglądającej tak smacznie, że aż chcielibyśmy jej spróbować. Najczęściej występujące motywy to lody, ciasta, torty i pierniczki, choć bywają też bardziej ekstremalne projekty. W produkcji apetycznej biżuterii przodują oczywiście Japończycy. Mieszkańcy kraju kwitnącej wiśni mają obsesję na punkcie sztucznego jedzenia, możemy się z nim spotkać choćby przed wejściem do restauracji, gdzie plastikowe jedzenie obrazuje, w jaki sposób podane zostaną potrawy z menu. Od kilku

Shourouk

lat biżuteria przypominająca jedzenie robi prawdziwą furorę w Japonii i Chinach. Trend ten pojawił się też u nas, lecz w bardziej stonowanej wersji, ponieważ nie każdy chciałby nosić na głowie opaskę wyglądem przypominającą bekon lub wisiorek z sztucznych krewetek. Jadalna biżuteria może wydawać się nieco kiczowata ale teraz wszelkie modowe szaleństwa są dozwolone, ponieważ apetyczne dodatki idealnie pasują do kolorowych, wzorzystych ubrań modnych tej wiosny. Wielobarwne naszyjniki i bransoletki najlepiej zestawić z jednolitymi ubraniami w mocnym kolorze. Apetyczna biżuteria rozweseli też ciemne, klasyczne kreacje nadając im wiosenny look. Dla tych, którym nie przypadł do gustu smakowity trend alternatywą są proste, geometryczne dodatki w odcieniach fluo.

...bo jakość ma znaczenie lounge 79


Gotowe na wszystko | Klub Dali | 20.04.2013 Kraków

fot: Robert Bednarczyk

Organizatorem imprezy była firma Estetica. Goście mieli przyjemność uczestniczyć w degustacji win prowadzonej przez Pana Marka Kondrata a część artystyczną zapewnili finaliści programu X-Factor zespół Avocado.

Partnerzy Eventu: ...bo jakość ma znaczenie

80

lounge ...bo jakość ma znaczenie


fot.: FILIP ŁYSZCZEK | lounge, modelka: OLA HONG ANH DINH


CLARINS SPLENDOURS SHIMMER BODY OIL Podkreśl letnią opaleniznę z nowym ekskluzywnym olejkiem do ciała Clarins. Delikatne drobinki rozświetlą skórę, masło orzechowe zapewni odpowiednie nawilżenie, a zapach ylang yland, mandarynek i grejpfruta sprawią, że poczujemy nastrój tropików. Ten luksusowy olejek powinien znaleźć się w każdej kosmetyczce.

NATURALNIE UKRYTE

Wszystkie przebarwienia, czy plamy spowodowane słońcem, które do tej pory trudno było skutecznie zamaskować, od kilku tygodni są bez szans. Na rynku pojawiła się nowa wersja podkładu Even Better – tym razem w kompakcie, dla tych z nas, które potrzebują naprawdę mocnego krycia dla pełnego komfortu. Kompakt, jak zresztą cała linia, wspomaga walkę o jednolity koloryt skóry, zmniejsza widoczność przebarwień skutecznie je maskując. Zarazem błyskawicznie wyrównuje i rozjaśnia skórę. Zawiera SPF 15.

NOWA GUCCI FLORA 1966

Letnia wersja Gucci Flora podbiła nasze serca w 2009 roku. Perfumy te nawiązywały do Grace Kelly i były połączeniem kobiecości i elegancji. Następnym etapem było stworzenie letniej edycji tych kultowych perfum. Nowy, czarny flakon przyciąga wzrok, a mocne kwiatowe połączenie bergamotki, pieprzu, piwonii, róży, paczuli i piżma zachwyca niezwykle kuszącym zapachem. Perfumy te sprawią, że każda kobieta poczuje się jak ikona stylu.

Long Wear Even Finish Compact Foundation to odpowiedź dla kobiet, które szukają idealnego krycia bez efektu maski. Bobbi Brown przygotował produkt, który spełnia te wszystkie wymagania. Nowy podkład idealnie dopasowuje się do kolorytu skóry, zawiera witaminę E i C, które chronią skórę przed uszkodzeniami. Kosmetyk zawiera beztłuszczową, lekką formułę, dzięki której skóra twarzy oddycha, a drobno zmielony puder wchłania nadmiar serum. Nowy Long Wear Even Finish Compact Foundation zapewnia 12-godzinną trwałość. Będzie dostępny w 11 odcieniach. 82

lounge ...bo jakość ma znaczenie


NAGŁE OCIEPLENIE

Letnie kolekcje limitowane spod szyldu MAC to zawsze duże wydarzenie. Nie inaczej zapowiada się tegoroczny maj – temperatura w salonach wzrośnie naprawdę gwałtownie za sprawą tej gorącej LE w kolorach letniej nocy. Rozświetlający puder brązujący, lśniący na twojej skórze olejek, nawilżenie, seksowna poświata i makijaż – soczysty, metaliczny, nasycony. Kolekcja Temperature Rising dostępna jest w maju we wszystkich salonach marki. Upojnej nocy…

SZEF DZIAŁU POLECA Drogie Panie! Zrzućcie ciężkie podkłady i grube maski z twarzy. Nie bójcie się blasku, rozświetlenia i świeżości. Płaskie, matowe makijaże są w tym sezonie (i mam nadzieje, już na zawsze) passe! Jeśli chcecie wyglądać na prawdę dobrze – wyglądajcie zdrowo! Sięgnijcie po lekkie podkłady, które pięknie wyrównają koloryt, ale nie schowają Waszych piegów i świeżości pod maską. Sięgajcie po kosmetyki mineralne i delikatne podkłady. Sprawdzajcie składniki – im mniej chemii, tym lepiej! Solarium wymieńcie na delikatne bronzery, którymi oprószycie policzki. Bawcie się kolorami i nie dajcie się zamknąć pod skorupą parabenów, konserwantów i talku! Panowie! Zadbajcie o siebie jeszcze bardziej. Pora na zmiany na lepsze! Używajcie kremów, kupcie chociaż jeden krem pod oczy i wklepujcie go każdego ranka. To nie jest babska sprawa, zdrowo wyglądająca cera sprzedaje się w każdej branży tak dobrze, jak skrojony na miarę garnitur. Polecam Wam kosmetyki Biotherm, Clinique i Babor. Zadbajcie bardziej o swoje włosy, odżywki też są dla Was. Nawilżą, nabłyszcza włosy i nie odejmą Wam męskości! Jeśli nie macie ulubionych firm sięgnijcie na przykład po Paul Mitchell lub Artégo. Joanna Jawor

ul. Flisacka 3 (Salwator), Kraków www.niebieski.com.pl www.vanillaspa.pl


makeup trendy

Z ielony

Barwa, jak żadna inna, kojarząca się z wiosną. Świeża, nasycona, podkreślająca tęczówki. Eksperymentuj dowolnie z kształtem kreski w tym odcieniu – może być cienka, umieszczona w linii rzęs, bądź wyrazista i graficzna. Miksuj kilka odcieni podczas tworzenia wiosennego smoky eyes. Kredki i cienie w tym kolorze rewelacyjnie prezentują się zarówno solo, jak i w połączeniu z innymi kolorami.

Energia z koloru

W tym sezonie na policzkach, ustach i oczach niepodzielnie rządzi kolor. Długa i szara zima zapewne każdej z nas dała się we znaki, a nasycone, soczyste barwy w połączeniu z ciepłem i wiosennymi promykami majowego słońca dodają energii i wprawiają w wyśmienity nastrój. Warto również nadmienić, że na półkach perfumerii powoli zaczynają królować już letnie kolekcje makijażowe – kolejny powód, by do kosmetyczki wprowadzić nieco ożywienia.

Kolory kwiatów

Tak jak zieleń przywodzi na myśl wiosenną trawę i pąki na drzewach, tak róż w pierwszej kolejności kojarzy się z kwiatami. Makijaż na wiosnę rozkwita jego odcieniami. Róż sprawdzi się zarówno na powiekach, policzkach i ustach. Oczywiście nie równocześnie – róż lubi solowe popisy. Fuksję pomadki zestaw ze stonowanym makijażem oczu. Odcienie amarantu, czy fuksji na oczach podbijają każdy kolor tęczówki i odświeżają spojrzenie. Unikaj ich jedynie w przypadku tendencji do zaczerwienień i podrażnień. Sięgaj przede wszystkim po ultra nasycone odcienie o matowym wykończeniu. Różowy makijaż nie ma prawa być słodki – ma być energetyczny i promienny. Mocno nasycony najlepiej wygląda w towarzystwie jedynie czarnego eyelinera, bądź równoważącego go chłodnego brązu na dolnej powiece.

tekst: MAGDA MERTA-MĄCZYŃSKA zdjęcia: mat. promocyjne

TRENDY I TENDENCJE Bogini

Marka Estee Lauder tradycyjnie już wprowadza nas w letni nastrój kolekcją Bronze Goddess. Tegoroczną gwiazdą jest Illuminating Powder Gelee – Heat Wave rozświetlający skórę w niepowtarzalny sposób. Zabawnym elementem kolekcji są błyszczyki ‘w kulce’, których zapach i forma zapewne wielu z nas skojarzy się z dzieciństwem.

Sekret słońca Kolejną propozycją bez której trudno wyobrazić sobie lato jest Terracotta Guerlain. Jej gwiazdą od lat jest legendarny puder brązujący idealnie równoważący nasycenie koloru, konsystencję, trwałość i nienaganny efekt. Tegoroczna propozycja to pudry 4 Seasons przygotowane dla każdego typu urody. Ponadto peeling, krem Terracota Skin, żel samoopalający oraz brązująca mgiełka do nóg. 84

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Eksplozja barw Kojarząca się z klasyką Chanel w tym sezonie postanowiła zaskoczyć wprowadzając na rynek maskary w odcieniach żółci, błękitu, zieleni i ich kombinacji. Dodatkowo cienie w kredkach, lakiery do paznokci i pomadki uzupełniają letni makijaż francuskiej marki sprawiając, że staje się on niezwykle energetyczny pozostając przy tym stylowym i wyrafinowanym.


świat kosmetyków

OWOCOWY

ZAWRÓT GŁOWY

MAGDALENA DARMOBIT

Truskawki, maliny, jagody, cytrusy to owoce, które są nie tylko zdrowe i urozmaicają naszą dietę, ale posiadają również właściwości upiększające. Dlatego też producenci kosmetyków postanowili wykorzystać ich zbawienny wpływ, oferując szeroką gamę owocowych produktów. W drogeriach możemy spotkać różnego rodzaju kosmetyki, które zaspokoją naszą ochotę na słodki, kwiatowy lub owocowy zapach zapewniający nam źródło wyjątkowych doznań. Zaczynając od szminek czy perfum pośród tak szerokiej gamy kosmetyków z pewnością każda z nas znajdzie coś dla siebie. W drogeriach i perfumeriach można znaleźć produkty o zapachu: kwiatu bawełny, kokosa, czekolady, kwiatu pomarańczy czy jagód, które pozostawią skórę nawilżoną i pachnącą.

Victoria’s Secret w swojej ofercie ma dla nas dwa produkty: Love Spell i Secret Charm. Są to delikatne i transparentne mgiełki do ciała. Seria Love Spell to połączenie brzoskwini i wiśni. Sama słodycz. Następnie Secret Charm, którego sekretem jest jaśmin.

Jednym z takich kosmetyków jest bardzo apetyczny zestaw Sweet Cake Premium Assortment od Sephory. Jest to idealne rozwiązanie dla łasuchów, którzy uwielbiają ciastka. Biszkoptowy zapach potrafi zawrócić w głowie.

Lollipop Bling Honey, sygnowany nazwiskiem Mariah Carey, to zapach dla wszystkich romantyczek. To doskonałe połączenie słodkiego ananasa, delikatnego miodu, czystego piżma, esencji z lilii i kwitnącej frezji, sprawia, że dzięki tym perfumom podkreślimy naszą naturalną zmysłowość.

Wartym polecenia kosmetykiem są perfumy Juicy Couture, Viva La Juicy. Jest to orzeźwiający mix owocowo-kwiatowy. Dostępny jest w trzech nutach - nuta głowy: dzikie jagody, mandarynka; nuta serca: wiciokrzew, gardenia, jaśmin; i nuta bazy: ambra, karmel, wanilia, drzewo sandałowe, pralinki. Są to zapachy kobiecości. Juicy Couture jest słodki, ale jednocześnie lekki i delikatny. Dodatkowym atutem jest przepiękny złoty flakon, przewiązany różową wstążką.

86

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Flakon w kształcie jabłka – zakazanego owocu? Dlaczego nie! Lolita Lempicka, to perfumy, które wprowadzą nas w zaczarowany świat, dzięki połączeniu wanilii, karmelu, piżma i słodkich migdałów. To niezwykle kobiecy i zmysłowy zapach.


Pierwsze słowo

Urodziny mojej córeczki

OKAŻ SWOJĄ MIŁOŚĆ W DNIU MATKI

Wybierz biżuterię symbolizującą najważniejsze momenty związane z Twoją Mamą. Okaż swoje uczucia najważniejszej osobie, dzięki wyjątkowym zawieszkom stworzonym specjalnie z okazji Dnia Matki. Opowiedz Waszą historię i zainspiruj się na pandora.net KRAKÓW: ul. Grodzka 38, Galeria Krakowska, Galeria Kazimierz


dieta

DIETA NIE OZNACZA ABSOLUTNEJ REZYGNACJI Z PRZYJEMNOŚCI JEDZENIA.

TRZEBA TYLKO ROZSĄDNIE PODEJŚĆ DO TEMATU.

Z MARIĄ KRUCZEK Z ALL FOR BODY ROZMAWIA JOANNA JAWOR. Czy można prowadzić zdrową, ale równocześnie smaczną dietę, która pozwoli nam zajadać się tylko dobrymi rzeczami? - Jasne, że tak. Naprawdę można jeść zdrowo, smacznie i kolorowo. Dobrze się składa, bo mamy już wiosnę, lada chwila pojawią się pyszne sezonowe owoce i warzywa.

ochotę na coś słodkiego, polecam zastosowanie naturalnego słodzika Stevii, którą można dostać prawie wszędzie. Można nią posłodzić kawę, herbatę a nawet oprószyć truskawki. Jeśli już musimy sięgnąć po chipsy, to najlepiej wybrać te zrobione z marchewki, ale tylko w ostateczności.

Ale, czy można żyć, jedząc same owoce? - Można jeść same owoce i przez pewien czas funkcjonować w miarę normalnie. Niestety jednak, poza tym, że owoce są smaczne i łatwo dostępne, mają bardzo dużo cukrów prostych. Jedzenie dużej ilości owoców może niestety spowodować tycie. Zdecydowanie polecam głównie owoce do śniadania oraz po treningu, ale na pewno nie na kolację.

Co z produktami light, czy można je jeść i pić w większych ilościach ze względu na mniejszą liczbę kalorii? - Słowo light nie oznacza, że w produkcie nie ma kalorii. Ilość tłuszczu lub cukru w tym produkcie będzie zmniejszona. Ale sama porównaj smak jogurtu 0%, do zwykłego jogurtu. Chyba lepiej zjeść troszkę mniej produktu nieodtłuszczonego, ale za to pełnowartościowego i naprawdę smacznego? Cola light, chipsy light – nie chcielibyście wiedzieć jak te produkty powstają. Ponadto, wbrew pozorom na produktach light bardzo trudno jest stracić wagę, bo często sięga się po ich znacznie większe ilości.

Skoro nie owoce, to czy są jakiekolwiek słodycze, które wolno nam jeść w większych ilościach? - Jak we wszystkim, tak też w odżywianiu, ważny jest umiar. Żaden produkt zjedzony w dużej ilości nie wyjdzie nam na zdrowie. Nasz organizm lubi różnorodność, więc unikajmy monotonnego jedzenia. Nie ma niestety takich słodyczy, które można jeść bezkarnie. A jak w trakcie diety mogą sobie poradzić największe łakomczuchy? Czy jest coś, czym mogą sobie zastąpić potrzebę zjedzenia słodyczy, czy chipsów? - Jeżeli dieta jest dobrze dobrana do zapotrzebowania osoby, która próbuje się odchudzić, napady słodyczowego lub chipsowego głodu nie powinny się pojawiać. Jeśli mimo to masz 88

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Jakie produkty powinniśmy zatem omijać z daleka? - Istnieje grupa produktów, takich jak na przykład niektóre pakowane rogaliki „francuskie” z nadzieniem, owsianki instant, frappuccino, caramel latte, smakowe piwa, czy gotowe produkty na grilla, które w letnim sezonie są bardzo popularne. Jeśli chcecie trzymać formę, unikajcie ich. Idąc do sklepu, rzućcie okiem na etykietę. Nie trzeba być dietetykiem, żeby się na tym znać.

Osoby szczupłe, które sięgają po złe produkty, mają brzydką cerę, cellulit, mogą mieć zgagę, problemy ze spaniem i brak energii do działania


PORADY SPECJALISTY

PIĘKNO RODZI SIĘ Z HARMONII

Na co więc warto zwrócić uwagę? - Jeśli w składzie widzicie 2-3 składniki produktu, nie jest źle, ale, gdy pojawia się ich 5-10 - odłóżcie to z powrotem na półkę. Trzymajcie się tej zasady i wierzcie mi, że będziecie zdrowsi. Tak, zdrowa dieta to nie tylko piękna figura. - Mówi się nawet, że jesteś tym, co jesz. To prawda. Osoby szczupłe, które sięgają po złe produkty, mają brzydką cerę, cellulit, mogą mieć zgagę, problemy ze spaniem i brak energii do działania. Jednym słowem, powodów do zdrowego odżywiania jest dużo więcej niż tylko waga. Czy mogłabyś nam podać szybkie i sprawdzone przepisy na jakieś smaczne przekąski? - Tak! Mam 2 super przepisy, które mają niewiele kalorii, sycą i mogą pomóc w przetrwaniu na diecie. Pierwszy to sycący koktajl kawowy ze słodzikiem Stevia: ze szklanką mleka lub jogurtu naturalnego oraz kilkoma kostkami lodu zmiksuj 1 łyżeczkę kawy instant, pół łyżeczki słodziku oraz pół łyżeczki cynamonu – jeśli go lubisz. Masz pyszny, sycący i mocno orzeźwiający napój, którego skład znasz. Drugi – dwuminutowy muffin z mikrofali. Składniki to: 1/4 kubka zmielonego siemienia lnianego, płaska łyżeczka proszku do pieczenia, 2 łyżeczki cynamonu, 1 łyżeczka oleju kokosowego lub z pestek z dyni, 1 całe jajko, łyżeczka słodziku, możesz dodać 1/4 drobno pokrojonego banana, trochę rodzynek lub łyżkę kakao. Wymieszaj wszystkie składniki bardzo dokładnie w kubku, włóż do mikrofali na 2 minuty na 900W. Gotowe! Muffin smakuje świetnie, nie zawiera mąki, za to dużą ilość białka, błonnika i zdrowe tłuszcze. Oczywiście lepiej skończyć degustację na 1 sztuce, ale gwarantuję, że lepszy jest właśnie mój muffin niż ten ze sklepu. Czyli zdrowa dieta nie wyklucza smakowitych przekąsek. Ale co z ciastami i innymi pysznościami dostępnymi w cukierniach? - Jeśli wiemy, że zgrzeszymy jedzeniowo, to najlepiej jest zrobić to rano. Mamy potem cały dzień, żeby energię ze smacznej przekąski wykorzystać. Najgorzej jest sięgać po słodycze lub chipsy wieczorem. Wtedy energia z nich nie może być wykorzystana i jest magazynowana w formie tłuszczu. Pamiętajmy, że wszystko jest dla ludzi i jednorazowe wyskoki nie powinny spowodować, że przytyjemy. Mam dobry sposób na idealną wagę, moi klienci mówią, że to działa. Cały tydzień jedzcie zdrowo i tylko raz w tygodniu pozwalajcie sobie na jakieś przyjemności (lody, małego pączka, czekoladę), ale niech to będzie do południa i tego dnia najlepiej mieć zaplanowaną zaplanujcie aktywność fizyczną.

P

rzełomowe zabiegi zawsze wzbudzają dreszczyk emocji. Tym razem zasadnie bo system Holistic Beaty THAY czerpie uzdrawiającą moc z tybetańskiej medycyny. Dzięki tej nauce efekty pracy z naszą skórą są oszałamiające.

Masaże z serii THAY są absolutnie inne niż te, które znamy. To przede wszystkim terapia, która troskliwie obejmuje ciało i psychikę, mówiąc o pięknie i dobrym samopoczuciu w sposób kompletny. Ruchy w tym masażu są powolne, wpasowane w rytm specjalnej muzyki. Mają inny nacisk, są też bardziej bolesne, głębokie ale po samym masażu nie zostają żadne ślady, a ciało jest lekkie. Masaże te oparte są na zasadach medycyny tybetańskiej, a ściślej na równowadze pięciu elementów, które charakteryzują świat ożywiony. W Holistic Beauty Thay żywioły naszego ciała równoważone są poprzez cenne roślinne mieszanki. Wyselekcjonowane składniki stosowane w kosmetykach RVB Holistic Beauty Thay pochodzą z certyfikowanych plantacji o udokumentowanym działaniu. Celem RVB jest zredukowanie do minimum wszelkich sztucznych środków chemicznych, tak by siły wyzwolone przez Naturę dotarły do skóry z całą swoją czystością i witalnością, w nienaruszonym stanie. Metoda THAY przynosi doskonałe rezultaty w wysmuklaniu ciała, usuwaniu nadmiaru wody z tkanek, leczeniu cellulitu i silnym ujędrnianiu skóry na ciele. W trosce o ciało i jego piękno, warto zwrócić też uwagę na innowacyjne zabiegi urządzeniem Dermapen, nagrodzonym prestiżową nagrodą za najlepsze urządzenie medyczne, stanowiące złoty standard w technice mikronakłuwania skóry. Umożliwia on płytkie i powtarzalne nakłucie leczonego miejsca w kontrolowany sposób. Właściwości tego urządzenia w połączeniu ze znakomitymi cechami naprawczo-odbudowującymi mezokoktajli dają niesamowite efekty bez powikłań. Skutecznie redukują zmarszczki ale przede wszystkim blizny i rozstępy. Odbudowują zniszczoną strukturę skóry i zwiększają jej napięcie. W leczeniu Dermapenem stosuje się mieszankę aktywnych składników, które następnie wnikają w głąb skóry kanalikami wytworzonymi przez mikroigły, pozwalając na bardziej efektywne ich wchłanianie. To najdoskonalszy i najszybszy sposób na odnowienie i wzmocnienie skóry na twarzy i ciele!

leca: zabieg po Agnieszka Gomolińska Kosmetolog, konsultant medyczny. Absolwentka Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, Krakowskiej Wyższej Szkoły Promocji Zdrowia oraz UW. Od 13 lat praktykujący specjalista i trener. Uczestnik wielu szkoleń zawodowych a także kongresów kosmetycznych i medycznych na całym świecie. Specjalista “od trudnych przypadków” powikłanych zdrowotnie. Praca jest jej pasją!

Face & Body Institute

ul. Starowiślna 4 /1 tel.: 12 430 18 81, 793 30 18 81 www.medyczne-fbi.pl


zdrowie

CO JEST MNIEJSZE

NIŻ NUMER MĘSKIEGO

BUTA? M

ężczyźni kochają samochody. To ich cacka, powody do dumy, skarby… Nieprawdaż? Mogą zapomnieć o urodzinach ukochanej, Dniu Matki czy rocznicy ślubu, ale przecież nie wyleci im z głowy data kolejnego przeglądu. W zapamiętywaniu pomaga technika. Modele matematyczne, obliczone dla każdego z podzespołów samochodu, wysyłają przez komputer informacje, kiedy należy się udać do serwisu. To taka profilaktyka. Żaden z panów nie ryzykuje przecież jeżdżenia samochodem, który mógłby mu odmówić posłuszeństwa w trakcie podróży. Dlatego dobry stan techniczny jest koniecznością i nie podlega dyskusji. A co ze zdrowiem? Dla większości jest mniej ważne niż samochód. Smutne, ale prawdziwe. W ciągu naszego życia pojawiają się różnorakie problemy, nad których rozwiązaniem trzeba czasem pogłówkować. Do przeżycia niezbędne są różnego rodzaju sprawności, za których nabycie, przechowanie i wykorzystanie odpowiedzialne są różne części mózgu. Sumę tych sprawności nazywamy ogólnie inteligencją. Wiele jest rodzajów inteligencji, np. estetyczna, interpersonalna, emocjonalna, ale jedna jest szczególnie ważna, jeśli chcemy dożyć w spokoju starości. Ważna i budząca niepokój, bo jej poziom u przeciętnego mężczyzny jest niższy niż numer buta… Chodzi mi o inteligencję zdrowotną, o której ostatnio opowiadał prof. Jerzego Vetulani, podczas otwarcia Galaktyki Zdrowia w Krakowie. Naukowo rzecz ujmując, jest to zdolność do aktywnego odbierania i przetwarzania informacji o stanie zdrowia, w celu prawidłowego podejmowania działań prewencyjnych i naprawczych, w sytuacji potencjalnego lub realnego niebezpieczeństwa spadku poziomu funkcjonowania własnego organizmu. Po ludz90

lounge ...bo jakość ma znaczenie

NATALIA CZEKAJ

ku, to po prostu instynkt, który daje komunikat: zbadaj się, sprawdź stan swojego organizmu, bo chcesz, bo czujesz, że powinieneś o siebie dbać. Nie chodzi o badania robione w momencie, kiedy już ledwo możemy podnieść się z łóżka, a o takie, które są impulsem z mózgu, zanim jeszcze zaczniemy mieć objawy choroby.

DO LEKARZA? PO CO? PRZECIEŻ JESTEM ZDROWY! Niestety tego rodzaju inteligencji nie posiada większość mężczyzn w Polsce. Panie chętniej korzystają z opieki lekarskiej. Panowie, w przeciwieństwie do kobiet, mają zdecydowanie większy opór przez badaniem się i przed profilaktyką. W praktyce wygląda to tak, że dopóki są w stanie wykonywać większość swoich obowiązków, mimo odczuwania jakiegokolwiek dyskomfortu, spowodowanego objawami – dopóty uważają, że nie ma powodu, by zaglądać do lekarza. Tym trudniej jest ich namówić do badań, gdy nie mają żadnych objawów. Dane dotyczące zdrowia w Polsce są porażające – panowie w naszym kraju się nie leczą, wielu z nich ląduje na ostrym dyżurze, umierają dużo młodziej, niż powinni. Chodzą do lekarza tylko w sytuacji awarii. Często wtedy, gdy jest już za późno na podjęcie skutecznego leczenia. Nie tak powinno być! W epoce ogólnodostępnej służby zdrowia, ludzie powinni świadomie przedłużać swoje życie, a nie skracać je przez zaniedbanie. Niejeden pan powie, że nie ma czasu na bieganie po lekarzach. Pewnie, ja to rozumiem, też prowadzę biznes, jestem aktywna i nie leżę całymi dniami na kanapie. Ale to nie zwalnia mnie z odpowiedzialności za samą siebie. Żeby prowadzić biznes, trzeba być zdrowym. Tak samo jak trzeba mieć sprawny samochód, żeby pojechać na zakupy.

BIZNESPLAN DLA ZDROWIA Na szczęście z pomocą wszystkim zajętym mężczyznom przychodzą instytucje, które, tak jak komputer pokładowy w samochodzie, przypominają im o regularnych „przeglądach” ciała. Jedną z takich instytucji, na razie jedyną w Polsce, jest mieszcząca się w Krakowie Galaktyka Zdrowia. Miejsce to stworzone jest tylko dla panów i przygotowuje dla każdego chętnego „biznesplan jego zdrowia”. O takim biznesplanie dla zdrowia opowiadał w czasie jednego ze swoich wykładów Prof. dr hab. med. Jerzy Sadowski – twórca tego terminu, lekarz, wybitny kardiochirurg, ratujący najbardziej zaniedbane w Polsce serca. Taki biznesplan to nie tylko komplet podstawowych badań. Każdy przegląd wymaga pogłębionej diagnostyki, dlatego oprócz morfologii krwi i panelu Cardio, w ramach programów zdrowia wykonuje się cały zestaw specjalistycznych badań. Galaktyka Zdrowia to taka stacja diagnostyczna, połączona z komputerem pokładowym. W czasie pierwszej wizyty pacjent odpowiada na serię pytań, które pozwalają ocenić ogólny stan organizmu. Później przechodzi serię badań – w razie jakichkolwiek nieprawidłowości – kolejną. Dowiaduje się, jak dbać o siebie, aby unikać problemów, co jeść, jak ćwiczyć. A później regularnie dostaje powiadomienia o konieczności zrobienia kontrolnych badań. I co ważne – Galaktyka działa też jak assistance – coś się psuje? Dzwonisz i pomoc zjawia się niemal natychmiast. Nic nie musisz – inni dbają o Ciebie. Każdy mężczyzna kocha swój samochód. Czas na to, aby zaczął o siebie dbać tak samo, jak dba o dwuśladowego przyjaciela. Dla auta wybiera stację diagnostyczną i odpowiednie ubezpieczenie. Dla siebie powinien wybrać to samo. I wszystko działa, jak należy.


Perfekcyjne odchudzanie

N

o i zaczęło się! Szaleństwo aby schudnąć przed wakacjami to chyba normalna sprawa na wiosnę. Przecież każdy z nas chce wyglądać idealnie w lecie. Tylko jak to zrobić? Oto jest pytanie! Jak schudnąć skutecznie i bezpiecznie? Znalezienie idealnego sposobu na odchudzanie to chyba marzenie każdego z nas. Wszyscy z pewnością próbowali już cudownych diet, tabletek i innych metod na pozbycie się zbędnych kilogramów. I niestety bez pożądanych efektów. Zatem jak powinno wyglądać perfekcyjne odchudzanie? Zapytaliśmy o to dr Romę Zielińską z gabinetu medycyny estetycznej MAGNOPERE w Krakowie. -Perfekcyjne odchudzanie to przede wszystkim silna wola, dobra dieta, ruch i zabiegi w gabinecie. Ale bardzo duże znaczenie ma tutaj kolejność zdarzeń- tłumaczy dr Zielińska. Odchudzanie powinniśmy zacząć od wizyty u lekarza, oznaczeniu, poza podstawowymi badaniami, także poziomu hormonów. To lekarz powinien ustalić harmonogram odchudzania. Odchudzanie powinniśmy zacząć od

wprowadzenia odpowiedniej diety doskonale dopasowanej do naszych potrzeb. Właściwie skomponowana dieta i ściśle przestrzegana powinna powodować utratę masy ciała przez spalanie nagromadzonej ilości tłuszczów, a nie tylko, poprzez stratę wody. Po dwóch-trzech tygodniach, kiedy nasz metabolizm przyspieszy, powinniśmy zacząć się ruszać aby wspomóc efekty diety. Aktywność fizyczna to nie tylko ćwiczenia na siłowni, równie dobre efekty odchudzające posiadają taniec, pływanie, jazda na rowerze, biegi. Tylko trzeba uprawiać je systematycznie i wytrwale dla osiągnięcia zadowalających efektów. Kolejnym równie ważnym etapem są zabiegi w gabinecie ponieważ w niektórych miejscach, tzw., „niemych metabolicznie” niechciana tkanka tłuszczowa po prostu nie znika. Intralipoterapia® jest bezpieczną, niechirurgiczną i nieinwazyjną metodą usuwania miejscowych nagromadzeń tkanki tłuszczowej. Pod skomplikowaną nazwą zabiegu kryje się nieinwazyjna technika wprowadzenia do tkanki tłuszczowej

preparatu o nazwie Aqualyx®- który doprowadza do całkowitego zniszczenia komórek tłuszczowych, które następnie są wydalane z organizmuwyjaśnia dr Roma Zielińska. Bardzo dużym problemem po przebytej kuracji odchudzającej jest zwiotczała skóra na brzuchu, udach. Aby ciało wyglądało jędrnie, a skóra była odpowiednio napięta, potrzebne jest pobudzenie procesu produkcji kolagenu w skórze. Świetne efekty daje zabieg systemem New Midas. System ten działa głęboko na tkankę podgrzewając ją do 50 st C, podczas gdy system sprawdzania skóry w czasie rzeczywistym stale utrzymuje właściwą temperaturę jej schłodzenia do – 5 st C. Skóra bezpośrednio po zabiegu jest lepiej napięta i „zliftingowana” a cały zabieg dodatkowo zapoczątkowuje proces syntezy nowych włókien kolagenowych. Dzięki tym wszystkim elementom czyli połączonym siłom na pewno bezpiecznie schudniemy, ujędrnimy skórę a przede wszystkich zadbamy o zdrowie i ze spokojem wskoczymy w skąpe bikini.

ROZDAJEMY NAGRODY! Bardzo chętnie odpowiem na wszystkie Państwa pytania i wątpliwości związane z medycyną estetyczną. Najciekawsze pytanie zostanie nagrodzone wybranym zabiegiem. Piszcie na: roma.zielińska@magnopere.pl W tym numerze publikujemy pytanie p. Pauliny - gratulujemy i zapraszamy na wybrany zabieg z zakresu medycyny estetycznej. Witam Pani Doktor, Mam 27 lat i od dwóch miesięcy przechodzę dramat. Codziennie wypada mi mnóstwo włosów. Przestałam nawet używać prostownicę bo tak się boję że wypadnie mi ich jeszcze więcej. Kiedyś miałam gęste i średniej długości włosy a teraz są wyraźnie przerzedzone. Codziennie po umyciu widzę całą wannę włosów. Co robić? Błagam o pomoc! Pozdrawiam Paulina

Szanowna Pani Paulino, Spokojnie, proszę nie wpadać w panikę. Po pierwsze trzeba pod kontrolą lekarza wykonać badania, tak aby wykluczyć istnienie choroby ogólnoustrojowej, która odpowiada za wypadanie włosów. Jeśli badania są w porządku trzeba się zastanowić czy wypadanie włosów nie jest związane z przesileniem wiosennym, może z jakimś dużym stresem w ostatnim czasie a może po prostu brakuje Pani witamin i trzeba wprowadzić suplementację. Bardzo dobrze byłoby również zrobić serię mezoterapii, która wzmocni cebulki włosów, poprawi ukrwienie oraz dostarczy im składników budulcowych. Zabieg polega na powierzchownym ostrzykiwaniu skóry głowy przy użyciu substancji pobudzających wzrost i zapobiegających wypadaniu włosów takich jak dekspantenol, minoksydyl, oligoelementy, krzemionka organiczna, kwas hialuronowy, witaminy, peptydy biomimetyczne. Proszę również pamiętać o odpowiedniej diecie bogatej w składniki mineralne, witaminy, węglowodany, białka i tłuszcze. Pozdrawiam serdecznie Roma Zielińska / Magnopere

Dr Roma Zielińska jest lekarzem chorób wewnętrznych z 15-letnim doświadczeniem zawodowym. Od ponad 9 lat zgłębia i propaguje zasady, jakimi kieruje się światowa medycyna estetyczna. Jest ona bardzo prężnie rozwijającą się gałęzią medycyny dzięki naszej stale rosnącej świadomości i aktywności zawodowej, a także dzięki chęci zachowania nie tylko dobrego zdrowia psychofizycznego, ale również atrakcyjnego wyglądu. Stanowi pewnego rodzaju „pomost” między kosmetyką a chirurgią plastyczną, i mimo iż kładzie główny nacisk na skórę, zajmuje się całym organizmem człowieka. W roku 1996 uzyskała dyplom lekarza medycyny Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego a od roku 2000 posiada specjalizację w zakresie Chorób Wewnętrznych. Od roku 2002 prowadzi własną praktykę internistyczną i medycyny estetycznej MAGNOPERE oraz jest trenerem technik mezoterapii oraz zastosowań peelingów dla lekarzy. Doświadczenie internistyczne i praktyka lekarza medycyny estetycznej, dają jej możliwość spojrzenia na całego pacjenta, co ma ogromne znaczenie przy wyborze metody leczenia i znacząco wpływa na skuteczność efektów terapeutycznych. Jej życiu, pracy oraz etyce zawodowej towarzyszy nie starzejące się powiedzenie - Nihil nisi bene (Nic, jeśli nie dobrze).

MAGNOPERE Roma Zielińska Medycyna Estetyczna Wiślane Tarasy, ul. Grzegórzecka 67D/102 (klatkaD), Kraków, tel.: 509 604 440, (12) 353 72 27 - roma.zielinska@magnopere.pl


dla ciała

ŚWIAT URODY TO ŚWIAT ZMYSŁÓW. PIĘKNIE PODANA UCZTA DLA OKA, FEERIA KOLORÓW I ZAPACHÓW. OTO NASZE PROPOZYCJE DLA KOSMETYCZNYCH KONESERÓW. MAGDA MERTA-MĄCZYŃSKA

Zabieg czekoladowy Czekolada to bardzo bogate źródło węglowodanów, witamin i mikroelementów, zawiera m.in. magnez, żelazo, wit. A, E, PP – trudno więc dziwić się, że po jej dobroczynny wpływ sięga również przemysł kosmetyczny. Poza dostępnymi na rynku balsamami, masłami, żelami do ciała, w których pełni ona rolę substancji odżywiającej, natłuszczającej i za-

bezpieczającej skórę, dostępnych jest wiele zabiegów gabinetowych wykorzystujących jej właściwości. Masaże i maski czekoladowe dodają skórze energii, poprawiają jej koloryt i utrzymują ją w dobrej kondycji. W organizmie wzrasta również poziom endorfin odpowiedzialnych za dobry nastrój i samopoczucie.

Żelki i galaretki Wyjątkowo apetycznie prezentuje się najnowsza propozycja makijażowi Estee Lauder. Przełomowa formuła ultra trwałych produktów, dostępnych w czterech soczystych kolorach, to kwintesencja wiosny w makijażu. Wodno-żelowe róże Pure Color Cheek Rush trwają na policzkach przez wiele godzin, a ich owocowe odcienie i formuła przypominająca wypełnione świeżym sokiem galaretki to powód do uśmiechu podczas porannego makijażu.

Truskawki Podobnie jak czekolada, również truskawki zawierają wiele składników niezbędnych naszej skórze do prawidłowego funkcjonowania. Zabiegi te łączą w sobie zalety płynące z nich bezpośrednio dla skóry z niepowtarzalnymi doznaniami aromatycznymi. Witaminy, kwasy, minerały pomagają skutecznie oczyścić, nawilżyć, uelastycznić oraz ujędrnić skórę. Oprócz tak bogatego działania na ciało, zapach truskawek kojarzy się z początkiem lata, czerwcowym, słonecznym weekendem, a to już niemalże raj absolutny. ...bo jakość ma znaczenie lounge 93


makeup trendy

makijaż/tekst: JOANNA JAWOR fotograf: Piotr Werner modelka: Aleksandra Imielska

Czas wiosny, to przede wszystkim czas koloru! Przepełnieni energią powielamy ją gdzie tylko się da – sięgamy po kolorowe dodatki, w tym sezonie bardzo wyraziście i barwnie farbujemy pasemka na włosach, nasze szafy pękają od pełnej palety barw! Koloru nie zabrakło też w makijażu. Niektóre trendy powinny występować solo, inne spokojnie można ze sobą łączyć. Moja dzisiejsza propozycja to inspiracja z takich pokazów jak Red Signals, czy Richmond gdzie największy akcent położono na zdecydowane kolory na ustach, co połączyłam z trendem na lata ’60 – wyraźne kreski widoczne między innymi u Temperley London, czy Mulberry. Ponad to nie zapomniałam o Gucci, który postawili na wyjątkowo mocno wytuszowane rzęsy. Najważniejsze, aby tym co modne dobrze się bawić, a nie tylko ślepo podążać za trendami. 94

lounge ...bo jakość ma znaczenie

1

Nanieś na powiekę beżowy, delikatnie perłowy cień. W zależności od karnacji możesz sięgnąć po jeden z palety Estée Lauder Pure Color Surreal Skies. Ja wybrałam odcień 3.


makeup trendy

2

Aby podkreślić kolor tęczówki nanieś w linii rzęs delikatnie połyskujący odcień fioletu. Użyłam Estée Lauder Pure Color Cyber Lilac 03.

3

Następnie namaluj w linii rzęs nieco cieńszą, ale wyraźną kreskę eyelinerem. Polceam Long Wear Gel Eyeliner Caviar Ink 27 marki Bobbi Brown.

5

Zaznacz kontur twarzy aplikując bronzer oraz jasny róż. Ja użyłam Lily Lolo Cherry Blossom.

4

Wytuszuj dolne i górne rzęsy. Moim ostatni odkryciem jest maskara do dolnych rzęs marki Clinique, Bottom Lash Mascara.

6

Usta wymaluj pędzelkiem, zapewni on precyzyjną aplikację. Użyj świeżego i intensywnego koloru. Sięgnęłam po mineralną szminkę MAC w odcieniu Lady At Play.


na koniec

Gulasz po polsku Skoro ma być o smakach, to oczywiście najprościej napisać coś o jedzeniu. Tyle że o nim tyle już powiedziano… No właśnie. Uwaga, będzie truizm! Brzmi on: od jakiegoś czasu tematyka kulinarna jest szczególnie popularna. Kucharze i restauratorzy stali się niemal tak rozpoznawalni, jak gwiazdy muzyki pop, blogów o gotowaniu w sieci tyle co tych o modzie, no i telewizja: programy o gotowaniu non stop w prime time. Nagle okazało się, że wszyscy znani gotować lubią, na gotowaniu się znają i o gotowaniu z chęcią się wypowiadają. A talent shows o gotowaniu oglądane są przez widzów równie chętnie, jak podobne audycje dotyczące tańca czy muzyki. Zatrzymam się na chwilę przy tym ostatnim, bo dla mnie to niesamowity fenomen. O ile bowiem występy w programach w rodzaju Voice of Poland są dla widzów weryfikowalne – to po prostu słychać, czy ktoś śpiewać umie, czy też nie (przynajmniej dla niektórych widzów są weryfikowalne, dla tych obdarzonych słuchem, nie dla mnie więc - ja ma drewniane ucho, wobec czego od pewnego poziomu wszyscy śpiewają dla mnie wyśmienicie), to przyrządzanych na wizji potraw nijak ocenić się nie da - w tym aspekcie widz może polegać tylko i wyłącznie na jurorach i ufać im jak katolicy papieżowi. Telewidz może ocenić jedynie kwestie zdecydowanie drugorzędne, czyli np. wygląd potrawy czy też to, czy kucharz jest sympatyczny albo obleśny. Oczywiście można by powiedzieć, że medialna hiperbolizacja audycji o kulinariach ma źródło po prostu w tym, że

każdy lubi dobrze zjeść. Ale też każdy (no, prawie) w Polsce lubi się napić, a jakoś, mimo kilku prób, programy o winie wielkiego sukcesu nie odniosły. Już chciałem się zagalopować i napisać, że każdy też lubi oglądać dobre filmy i co z tego (nie) wynika, ale przywołałem się do rzeczywistości…

Czemu więc zawdzięczamy to, że co weekend miliony Polaków zasiadają przez telewizorami, aby, przy schabowym z kapustą, oglądać zmagania amatorów, prześcigających się w tworzeniu wielce wysublimowanych potraw? Może temu, że audycje te „przyszły z Zachodu”? Co z Zachodu, to zawsze dobre, tam ludzie są bogatsi i bardziej uśmiechnięci, mają lepsze bryki i fajniejsze domy, nawet trawę (bez dziwnych skojarzeń bardzo proszę) bardziej zieloną. To, moim zdaniem, jeden z powodów. Innym jest „wielka siła mediów”. Kulinarne talent shows to świetny argument dla zwolenników poglądu, że media kształtują gusta widzów.

Ja zresztą takich programów prawie nie oglądam. Być może dlatego, iż prawdopodobnie nigdy nie ugotowałbym niczego, co choćby trochę przypominałoby prezentowane na wizji dania. Poza tym - nie wiem, czy wypada się do tego publicznie przyznawać – preferencje kulinarne mam mało oryginalne: schabowy, bigos, żurek i tym podobne. Hm, choć może nie do końca, bo przypomniało mi się, że występuje tu pewna aberracja: uwielbiam makarony z dodatkami wszelkimi, przy czym te ingrediencje wcale nie muszą być specjalnie wysublimowane, makaron penne ze szpinakiem i serem feta jest dla mnie daniem naprawdę smacznym. Wychodziłoby więc, że gusta kulinarne mam polsko-włoskie (pizzę też lubię). Hurra! Jestem uratowany! Nie taki znowu kulinarny burak ze mnie… A propos buractwa. Zauważyliście, jak światowo jest w naszej gastronomii? Pierogi ruskie, placki po węgiersku, placki chińskie, włoska zupa minestrone, kotlet po szwajcarsku, sznycel po wiedeńsku, burger po nowozelandzku… Uff, od tego pisania o jedzeniu zrobiłem się głodny, idę jeść. Dzisiaj w menu gulasz po polsku.

WOJCIECH KLĘCZAR Skargi, wnioski, opinie: wojciech.kleczar@gmail.com

WYDANIE CZERWCOWE:

Jeśli masz coś ciekawego do powiedzenia w tym temacie,dysponujesz ciekawym materiałem lub chcesz zaprezentować swoją firmę - odezwij się do nas! Na materiały czekamy do 20 maja. 96

lounge ...bo jakość ma znaczenie


PHOTOGRAPHED BY FRED MEYLAN

3 1 0 2 G N I T S A C K O O ELITE MODEL L PL N°1 MODEL SEARCH WWW.ELITEMODELLOOK. 19.00 o d 0 .0 1 1 > A K S KRAKOW IA R E 19.00 L A o G d 0 .0 W 1 Ó 1 K > A R R E K T EN 13 8 CZERWCA 20 13 KATOWICE - SILESIA CITY C chwarzkopf S w ó s o l w ji 9 CZERWCA 20 c ´ a z gnacji i styli studia o g e n t a l p z e ´ b o Zapraszamy d

piele¸


lounge | No. 51 | maj'13  

The TASTY Issue. Wysokiej jakości magazyn lifestyle'owy. Bezcenny. High quality lifestyle magazine. Priceless