Page 1

bezcenny

kultura

wydarzenia

bary i restauracje

moda

zdrowie i uroda

design

technolounge

www.loungemagazyn.pl

lip - sie'12 ISSN 1899-1262

t he

LUXURY issue


4 REDAKCJA 6 IMPREZY I OTWARCIA 10 NIECODZIENNIE

14 KALENDARIUM 16 COOLTURALNY ROZKŁAD JAZDY 18 SZMINKĄ I CIENIEM 20 BO LUKSUS MA WIELE TWARZY 24 LUKSUSOWE PROSTYTUTKI 26 URLOP W LUKSUSIE 30 ZABAWY BOGACZY 32 PARYSKA CREME DE LA CREME

36 WYDARZENIA 38 DANIA KONTRA ANIA: CHARLOTTE 40 PIWO OGNISKIEM PACHNĄCE 42 PODRÓŻE KULINARNE: NEWCASTLE 47 GOTUJ Z NAJLEPSZYMI

50 FASHION SPOT 52 ANNA KNAŹ: POLITOLOGIA MODY 54 MODELKA MIESIĄCA: ZOSIA NOWAK 56 TRENDY 58 HISTORIA LUKSUSU 60 GARDEN PALACE - EDYTORIAL 66 W POGONI ZA LUKSUSEM 68 TRENDY 70 MY LITTLE KINGDOM - EDYTORIAL

78 NEWSY KOSMETYCZNE 80 BOGACTWO RÓŻNORODNOŚCI 82 LUKSUSOWE PĘDZLE 84 KUBA ZIEMIRSKI - WYWIAD 86 CHIRURGIA PLASTYCZNA I PIENIĄDZE 90 TRENING NOWEJ GENERACJI 93 EKSKLUZYWNE ZABIEGI

96 TECHNOWOŚCI 98 MOTOLOUNGE: MAYBACH 62S 99 MOTOLOUNGE: FELIETON

104 POZA TYM: WILLA I TRZY SAMOCHODY

fot. Koty 2 photostorytellers pełny opis - str. 70 2

lounge ...bo jakość ma znaczenie


REDAKCJA:

grafika

Asia Roman joanna.roman@loungemagazyn.pl reklama

reklama

Jacek Mędrala jacek.medrala@loungemagazyn.pl

Monika Gąsiorek - Mosiołek

Joanna Jawor

WSPÓŁPRACA: Joanna Belowska, Paweł Jurkowski, Marek Kaczmar, Małgorzata Keller-Skomska, Wojtek Klęczar, Magda Merta-Mączyńska, Anastazja Mołodecka, Anna Skwarek, Katarzyna Tarabuła, Małgorzata Pawłowska, Janusz Szaniawski, Marta Szczepanik , Michał Zębik, Agnieszka Żelazko Wydawca: MEDIA LOUNGE S.C. Redakcja Lounge Magazyn ul. Starowiślna 37 / 5b, 31-038 Kraków info@loungemagazyn.pl | tel. (012) 633 77 33

koszula: Black&White Balckbow stanik: Oysho pas do ponczoch: Intimisimi ponczochy: H&M

OKŁADKA I ZDJĘCIE PO LEWEJ fot: Filip Łyszczek modelka: Kasia Jaskóła | Fashion Color stylizacja: Kasia Kamień, Victoria Evseeva, Monika Gąsiorek-Mosiołek fryzury: Aga Łatka | Avant Apres makeup: Paola Mai pełny opis i sesja: str. 61

4

lounge ...bo jakość ma znaczenie


ZOBACZ CO JESZCZE KRYJĄ KRAKOWSKIE SUKIENNICE

ODKRYJ JUŻ WKRÓTCE

SUKIENNICE 3


zdjęcia: Jakub Gil / lounge

imprezy i otwarcia

PREMIERA MERCEDESA KLASY SL. I dla przybyłych Pań przygotowano atrakcje. Imprezie towarzyszył pokaz mody marki Paul&Shark. Zaprezentowana kolekcja idealnie pasowała do klimatu premiery. Było ekskluzywnie i jak zwykle smacznie.

Wina i eleganckich przekąsek nie zabrakło. Podczas eventu wyłoniono jednego szczęśliwca, który spędził „romantyczny” weekend z wybranym modelem Mercedens-Benz Coupé lub Cabrio.

zdjęcia: Marcin Lewicki / lounge

Znamy powiedzenie, że mężczyźni to duże dzieci. Idąc tym torem możemy stwierdzić, że w tym roku Mercedes na Dzień Dziecka zafundował Panom świetny prezent. Właśnie 1 czerwca mieliśmy okazję uczestniczyć w premierze nowego Mercedesa Klasy SL.

WOMEN’S BUSINESS NETWORK W HOTELU GALAXY Na pomysł zorganizowania spotkania biznesowego dla kobiet wpadła grupa ludzi pracujących w Krakowie dla takich firm jak UBS, Tesco, czy Shell. W 2010 roku postanowili oni stworzyć niepolityczne, nieformalne i otwarte dla wszystkich

6

lounge ...bo jakość ma znaczenie

spotkania. Sieć Kobiet Biznesu (WBN), którego celem jest wspieranie i tworzenia sieci kontaktów, mentoring i promowanie wzorców przywódczych wśród kobiet. Gościem specjalnym był Erik van der Steen, który mówił o mocnych

stronach zarządzania osobistą karierą oraz o tym jak wykorzystać swoje mocne strony i unikalne talenty w biznesie. Chcecie więcej? Zapraszamy na kolejne spotkania z cyklu WBN.


zdjęcia: Lidia Skuza

imprezy i otwarcia

XVI GALA MODA & STYL Wielu przedstawicieli biznesu, mediów, kultury, a także fanów mody spotkało się 3 czerwca w Soho Factory na XVI Gali Moda&Styl, by podziwiać kolekcje przygotowane przez cenione marki odzieżowe i projektantów. Pokazom towarzyszyły prezentacje luksusowych produktów, występ muzyczny, a także… dobra, inspirująca atmosfera, którą stworzyli organizatorzy, uczestnicy oraz goście. Jedno z modniejszych miejsc na eventowej mapie

Warszawy stanowiło idealną scenerię dla pokazów konkursowych i specjalnych.

Anais Apparel, Lolitta i Pigeon. Na wybiegu podziwialiśmy też biżuterię Laneve.

Te pierwsze oceniało jury złożone z projektantów, ludzi mediów i showbiznesu. Jury wybrało najciekawsze kolekcje i przyznało statuetki „&” najlepszym w poszczególnych kategoriach. A przypomnijmy, że „Casual damski” reprezentowany był przez marki Nife, Aldona i DanHen. W kategorii „Ekskluzywna Bielizna” konkurowały kolekcje marek: Alles, Nipplex i Gorsenia, a kolekcje bielizny erotycznej pokazały firmy:

Goście mieli też okazję podziwiać efektowne pokazy specjalne. Zobaczyliśmy propozycje marek: Vera Bags, Cornette oraz Folk Design. Swoje kolekcje zaprezentowali również projektanci: Karol Gręda i Kasia Kalata – laureatka nagrody magazynu „Moda&Styl” w konkursie Cracow Fashion Awards. /inf. pras./

Inditex, wzbogacił obszerną ofertę modową Galerii Kazimierz i zajął powierzchnię 350 mkw. na parterze centrum. Stradivarius to nowoczesna marka skierowana do kobiet. W ofercie

sklepu znajduje się odzież, dodatki oraz obuwie. Kolekcje marki charakteryzują się oryginalnym wzornictwem i odważną kolorystyką.

STRADIVARIUS W GALERII KAZIMIERZ

/mat. organizatora/

zdjęcia: Marcin Lewicki / lounge

13 czerwca br. w Galerii Kazimierz w Krakowie został otwarty sklep Stradivarius, zaprojektowany w nowym koncepcie LIGHT BOX. Salon cenionej hiszpańskiej marki należącej do grupy

SEMINARIUM EUROPEAN FINANCIAL GROUP W KRAKOWIE 31 czerwca w krakowskim Hiltonie, dzięki uprzejmości Prezesa Marcina Kuźniara, uczestniczyliśmy w pierwszej w Krakowie Konferencji Edukacyjno-Biznesowej firmy European Financial Group. Konferencja skierowana była głównie do osób szukających dodatkowego dochodu, 8

lounge ...bo jakość ma znaczenie

specjalistów z branży finansowej oraz dla tych, którzy dysponują nadwyżkami finansowymi i chcą korzystnie je lokować. Uczestnicy takich szkoleń mogli dowiedzieć się jak wykorzystać sprawdzony model biznesowy

do zarabiania pieniędzy, posłuchać autorytetów w tej dziedzinie oraz nawiązać ciekawe kontakty biznesowe. Wszystkich zainteresowanych uczestnictwem w takiej konferencji zapraszamy na www.efg. com.pl


mniej lub bardziej poważnie

NIECOdziennie

O ukraińskich prostytutkach i grzywce Ronaldo Oj dzieje się w tej Polsce, dzieje. Dopiero co Bartosz Węglarczyk opowiadał o ukraińskich robotach do sprzątania, a już za temat wzięli się czołowi prześmiewcy III i IV Rzeczpospolitej. Wojewódzki „stać mnie na Lambo” i Figurski, bo o nich mowa, stwierdzili, że ich ukraińskie sprzątaczki są ciągle na kolanach. No i lubią uprawiać seks. Podobno ich program znika z anteny. My się pytamy za co. Przecież każdy wie, że ukraińskie sprzątaczki lubią seks. Podobnie jak polscy politycy z Samoobrony. Mamy nową Miss Euro. Jest nią Polka, miss Dolnego Śląska w dodatku. Co o niej wiemy? Ano już prawie wszystko. Lubi pokazywać biust i tyłek, co zademonstrowała na facebooku, kibicuje piłkarzom, szczególnie tym przystojnym i byłaby w stanie poderwać Cristiano Ronaldo. Podobno marzy jej się kariera w show biznesie. Wystarczy, że kilka razy pokaże cycki i już może liczyć na spory rozgłos. Na pewno większy niż polska reprezentacja. A skoro przy reprezentacji jesteśmy, to grali jak nigdy, przegrali jak zawsze. Jedynym wyjątkiem jest kolejność meczów. Ten o wszystko był ostatni, a nie drugi. No i darowali sobie mecz o honor. Honor to w ogóle słowo klucz – Lato, który miał się podać do dymisji, jednak się nie podał, a Smuda uniósł się honorem i zrezygnował, choć potem przebąkiwał, że właściwie, to by sobie jeszcze potrenował Polaków. Ale są już nowi kandydaci na selekcjonera, w tym kilka głośnych nazwisk. Nazwiska są jednak nieważne, bo jak wiadomo, Piechniczek jest fanem „polskiej myśli szkoleniowej”. Oznacza to kolejne 120 lat słabej gry Polaków. Vivat Polska myśl szkoleniowa! Rutkowski chyba zdenerwował się słabym popytem na matkę Madzi z Sosnowca, bo ciągnie dalej farsę. Dopiero co powiadomił, że jego była

10

lounge ...bo jakość ma znaczenie

klientka zaliczyła upadek moralny, bo tańczy na rurze i rozbiera się za pieniądze, a teraz powiadomił, że jego były klient, ojciec Madzi, opuszcza Polskę, bo ma wszystkiego dość. Kolejne tytuły gazet będą brzmiały: Ojciec Madzi wraca, bo ma dość życia na emigracji oraz Matka Madzi z Sosnowca zmienia klub ze striptizem, bo rura jej się nie podobała. Rutkowskiemu powiemy tylko, że matka Madzi nie zaliczyła upadku moralnego. Po prostu weszła w show biznes. Grycanki nie mają lekkiego życia. Chcą podobno od nich po 100 tysięcy za odchudzanie. A przecież na to zgodzić się nie mogą. Do tego Marta Grycan, zwana potocznie seniorką, stwierdziła, że jej mąż jest prawdziwym playboyem. Jest elegancki, szarmancki, dobrze wychowany i świetnie im się razem uprawia seks. Dziwne. Podobno od seksu można schudnąć… to jak z tym w końcu jest? Radosław Majdan dojrzał jako mężczyzna. Niedawno poinformował cały świat, że gotów jest do założenia rodziny. Gratulujmy. Tydzień później rozstał się ze swoją dziewczyną, Anną Prus. Tego również gratulujemy. Jako, że dojrzewanie trwa długo, cieszymy się, że w tym przypadku trwało tylko tydzień. Na pamiątkę proponujemy jakiś tatuaż. Może kolejnego Dodo-Indianina? Hanna Smoktunowicz, znana obecnie jako Hania Lis, to kobieta o wielu talentach. Jej ostatnie osiągnięcia to na przykład zmniejszenie widowni TVP o ponad połowę. Nie udało się z Panoramą, słabo się wiedzie w wiadomościach, więc znalazła kolejne zajęcie. Tym razem jest to… gotowanie. Na portalu Natemat.pl, należącego do jej ukochanego, prowadzi blog kulinarny, gdzie opisuje co je, jak je, gdzie je, za ile je, dlaczego je, po co je, czemu w ogóle je i co ewentualnie z tego potrafi przyrządzić sama, a nie restauracja do której chodzi. Teraz myśli

i napisaniu książki kucharskiej. Proponujemy tytuły, np.: Potrawka z Lisa albo Lisia potrawka. Tudzież Gdzie lis syty, tam i Hanka cała. Prawdziwą furorę na Euro 2012 zrobiły włosy Cristiano Ronaldo. Szczególnie fakt, że potrafił zmieniać fryzurę 2-3 razy na mecz, w zależności od tego, czy była dogrywka czy nie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że miał na sobie jeszcze makijaż. Dobrze, że piłkarz dba o siebie, przecież oczy zwrócone są głównie na niego. Najważniejsze jednak, że potrafi szybko kontrolować sytuację. Jego mina i poprawianie grzywki, gdy zobaczył się na telebimie, mówią za swoje. Edyta Górniak, zwana przez wszystkich Edzią, ubrała się ostatnio w sukienkę nawiązującą do flagi USA. Spekuluje się, że sam Barack Obama poprosił ją o zaśpiewanie hymnu Stanów Zjednoczonych na swoim konwencie wyborczym. Trochę się dziwimy, myśleliśmy, że chce wygrać wybory, a tu taka bajka… przecież wszyscy wiemy, że jak Edzia zaśpiewa hymn, to można to uznać za swobodną interpretację. No i szczęścia raczej nie przynosi. Na koniec, dowiedzieliśmy się jaka była przyczyna porażki reprezentacji Polski na Euro 2012. Wyjaśnił nam to sam Kuba Błaszczykowski, kapitan reprezentacji. Powodem jest oczywiście lato… znaczy Grzegorz Lato. Chodziło o bilety dla rodzin. Gdyby piłkarze dostali więcej biletów, mogliby myśleć o grze, a nie o tym, czy ich rodzina ich ogląda. Cieszymy się, że wszystko się wyjaśniło. Apelujemy o bilety na kolejne turnieje dla Polaków. Chociaż patrząc na poziom naszej piłki to może lepiej nie? MAREK KACZMAR i MATEUSZ DYKIER


Galeria Autorska Andrzeja Mleczki ul. Św. Jana 14, 31-018 Kraków tel./fax: 12 421 71 04 galeria@mleczko.pl

Galeria Autorska Andrzeja Mleczki Ul. Marszałkowska 140, 00- 061 Warszawa Tel. Fax: 22 829 57 60

www.mleczko.pl


23 Urodziny Casinos Poland | Dworek Kościuszko 29.06.2012 Kraków fot: Jakub Gil

potrzebujesz fotografa na imprezę? odezwij się do nas!

(12) 633 77 33 / info@loungemagazyn.pl 12

lounge ...bo jakość ma znaczenie


cooltura

© MAGGIE PIU


wydarzenia

T-MOBILE NOWE HORYZONTY Wrocław | 19 - 29 lipca

Wcześniej znany jako Era Nowe Horyzonty, teraz przemianowany na T-mobile Nowe Horyzonty, to wciąż ten sam filmowy festiwal w stolicy Dolnego Śląska.

VI FESTIWAL FILMOWY DWA BRZEGI Kazimierz Dolny | 28 lipca – 5 sierpnia

Dwa Brzegi to jeden z ciekawszych festiwali, na wakacyjnej mapie Polski. Film i sztuka, w dobrym, artystycznym wydaniu. Dyrektorką artystyczną przedwsięzięcia jest Grażyna Torbicka. Hasło tegorocznej edycji festiwalu Dwa Brzegi to Filozofia buntu. Program filmowy prezentowany jest w kilku stałych sekcjach: Świat pod namiotem (premiery fabularne i dokumentalne), Pół krótko, pół serio i Na krótką metę (filmy krótkometrażowe: fabuły, animacje, dokumenty), Muzyka – moja miłość (obrazy, których bohaterem jest muzyka), Retrospektywy polskie i zagraniczne (reżyserskie i aktorskie), Wielkie kino na Małym Rynku (pokazy plenerowe najlepszych filmów sezonu), wydarzenia specjalne oraz codziennie spotkania z artystami w Cafe Kocham kino i Klubie Empik. W tym roku na Festiwalu Filmu i Sztuki Dwa Brzegi miedzy innymi polskie premiery filmów: Reality (reż. Matteo Garrone, Grand Prix Cannes 2012); Angel’s Share (reż. Ken Laoch) – rewelacja tegorocznego Cannes, komedia gangsterska i klasyka kina brytyjskiego; Royal Affair (reż. Nikolaj Arcel) – film otwarcia festiwalu w Berlinie oraz zdobywca Srebrnego Niedźwiedzia i nagrody dla najlepszego aktora; Trishna (reż. M. Winterbottom); Shadow Dancer (reż. J. Marsh); La Noche de Enfrente (reż. Raoul Ruiz) – ostatni film chilijskiego reżysera, należącego do pokolenia rewolucjonistów kina lat 60. Charakter tegorocznych Dwóch Brzegów dopełnią wydarzenia specjalne festiwalu: Premiera zremasterowanej wersji filmu Rejs – w Kazimierzu ten pokaz nabierze szczególnego znaczenia, otrzymując wyjątkową oprawę nadwiślańskiego brzegu. Gośćmi będą reżyser Marek Piwowski i współautor scenariusza – Janusz Głowacki. Tribute to Maria Kornatowska – prezentacja specjalnie przygotowanego filmu, dedykowanego Marii Kornatowskiej. Wybitny krytyk filmowy, antropolog, wykładowca łódzkiej filmówki, autorka esejów i książek o kinie, w tym znakomitej monografii Federico Felliniego. Była postacią wyjątkową w historii polskiego życia artystycznego. Na Dwóch Brzegach gościła od pierwszej edycji festiwalu. Inny świat – film dokumentalny, którego bohaterką jest genialna aktorka Danuta Szaflarska. Gośćmi będą autorzy filmu: Dorota Kędzierzawska i Artur Reinhart. Pełny program festiwalu na: dwabrzegi.pl 14

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Międzynarodowy Festiwal Filmowy T-Mobile Nowe Horyzonty to festiwal filmów wykraczających poza granice konwencjonalnego kina. To również największy festiwal filmowy w Polsce, uznawany za najważniejsze filmowe wydarzenie w centralnej Europie. Festiwal prezentuje niekonwencjonalne kino autorskie, filmy poszukujące nowego języka, ciekawej formy, tematów nieobecnych w produkcjach głównego nurtu. Od lat program filmowy festiwalu bywa pretekstem i inspiracją do odkrywania nowych horyzontów także w obszarze innych dziedzin sztuki. Towarzyszące festiwalowi wydarzenia - wystawy i instalacje, spektakle i koncerty, wykłady i warsztaty składają się na spójną, interdyscyplinarną propozycję artystyczną. Niewątpliwie największą atrakcją programu festiwalowego będzie międzynarodowy konkurs. Jest to wybór 14 premierowych, osobistych, często prowokacyjnych filmów z całego świata. Jury przyzna Grand Prix dla najlepszego filmu i 20 000 euro nagrody. Filmy powalczą też o nagrodę publiczności oraz - po raz drugi - o prestiżową nagrodę FIPRESCI, przyznawaną przez krytyków filmowych zrzeszonych w Międzynarodowej Federacji Krytyków Filmowych. Nagrodzone filmy dostaną też gwarancję dystrybucji w Polsce. W programie m.in.: kataloński Double Steps (Los pasos dobles), Isakiego Lacuesty, hipnotyczny film drogi z Chile Thursday Till Sunday (De jueves a domingo), Domingi Sotomayor, minimalistyczny Dokhtar... pedar... dokhtar, w reżyserii Panahbarkhody Rezaee, czy Verano, drugi film Chilijczyka José Luisa Torresa Leivy, reżysera filmu Niebo, ziemia i deszcz. Pełny program na: nowehoryzonty.pl

COKE LIVE FESTIWAL Kraków | 11-12 sierpnia

Obok Heineker Open’er Festival, Coke Live to największa tego typu impreza wakacyjna w Polsce. Festiwalu nie trzeba nikomu przedstawiać, co roku zjeżdżają się do Krakowa największe gwiazdy muzyki. Tym razem będą to: Placebo, Snoop Dogg, The Roots i The Killers. Więcej na livefestival.pl

MĘSKIE GRANIE

Warszawa, Kraków, Gdańsk, Poznań, Wrocław, Żywiec | od 14 lipca do 1 września Nowy dyrektor artystyczny projektu oznacza odmienny klucz doboru wykonawców, nowe brzmienie i inspiracje. Katarzyna Nosowska zaprosiła do udziału w projekcie postaci, których muzyka posiada niekwestionowaną wartość artystyczną. Są to silne osobowości, przełamujące muzyczne schematy - zapowiadają organizatorzy. I nie trudno się z tym zgodzić. Patrząc na ilość nazwisk artystów, którzy zagrają dla nas na Męskim Graniu, aż oczy otwierają się szerzej. Są to między innymi: Nosowska, Stańko, Leszek Możdżer, Marek Dyjak, Wojciech Waglewski, Czesław Śpiewa, Łąki Łan, O.S.T.R, Hey, KURY, Raz Dwa Trzy, Acid Drinkers, Pogodno, Brodka. Więcej na meskiegranie.pl


wydarzenia

TEATR SCANDALE ROYAL

TEATR w niepowtarzalnym stylu i klimacie nowoczesnego VARIÉTÉ… TEATR… nieco skandaliczny trochę snobistyczny przyjemnie lanserski…

SKANDALICZNIE DOBRA ROZRYWKA WYŁĄCZNIE DLA PAŃSTWA PRZYJEMNOŚCI!!!

Zapraszamy Państwa do współpracy tel. 501 521 929

ZDZISŁAW BEKSIŃSKI. FOTOGRAFIA

Muzeum Historii Fotografii w Krakowie | do 9 września Fotografik, malarz, rzeźbiarz, grafik komputerowy, obecnie zaliczany do najciekawszych współczesnych artystów polskich. Zanim odnalazł indywidualny, właściwy sobie styl, przeszedł różne etapy poszukiwań zarówno technicznych, jak i formalnych. Dojrzała, w pełni ukształtowana osobowość twórcza ujawniła się na początku lat 50. w fotografii artystycznej, będącej swego rodzaju rekompensatą za niespełnione marzenia o reżyserii. Trwający zaledwie kilka lat okres zaowocował wybitnymi, nowatorskimi realizacjami, które zostały zauważone i docenione przez krytykę. W latach 90. Beksiński zostaje ponownie odkryty jako wyrazisty, kreatywny i poszukujący twórca wyprzedzający trendy, które w fotografii pojawiły się znacznie później.

KARMIMY PSIAKI - CHARYTATYWNOŚĆ INACZEJ czyli modne spojrzenie na pomoc psiakom

Dobro powraca. Prawdopodobnie między innymi dzięki takiemu przekonaniu tysiące osób każdego dnia angażują się w różnego rodzaju akcje charytatywne. Podobnie jest w przypadku akcji Karmimy Psiaki (www.karmimypsiaki.pl) – inicjatywy, która od kilku miesięcy gości w sercach ponad 100 000 osób z całego kraju. Podstawowym celem, realizowanym na stronie akcji, jest zebranie karmy – każde 3 osoby, które dołączą do inicjatywy i wirtualnie „nakarmią” psiaka, to kolejny realny posiłek przekazany schronisku w Zabrzu. Jednak karma to nie wszystko. Bo „pieskie życie” to przede wszystkim dom, za którym się tęskni, właściciel, którego nie ma i spacery, których zawsze jest za mało... Dlatego Karmimy Psiaki to także sposób na znalezienie nowych domów dla zwierzaków, popieranie innych akcji, pomoc w odnalezieniu zagubionych czworonogów i dyskusje o odpowiedzialności za psich przyjaciół. Aby osiągnąć ten cel organizatorzy starają się dotrzeć do internautów także w nietypowy sposób. Jednym z nich jest trwająca od jakiegoś czasu akcja A psiaki karmię tak, w której udział wzięły popularne blogerki piszące o modzie. Każda z nich otrzymała koszulkę z logo akcji i przygotowała stylizację, która następnie pojawiła się na blogu. Pozytywny odbiór, z jakim wśród czytelniczek blogów spotkały się zamieszczone tam zdjęcia przełożył się na kolejne wpisy, dziesiątki zapytań o możliwość dołączenia do inicjatywy i konkursy z nagrodami.

VARIÉTÉ & CABARET

5 ZAKOPIAŃSKIE  LATO TEATRALNE,  czyli VARIÉTÉ przy Krupówkach: CHANSON et CABARET CAFÉ EDYCJA JUBILEUSZOWA

n” w o l le c

z „Che

„No

„Walizka pe łn

„Sym

stag

fonia

ia”

yrk

yC n cz

oneg

sa”

nów i k e n a

n „Bal u m

lau

K

o iry

a”

s lik

e aF

a iluzji”

czerw

” rada

que s a M

li „U „Ul

ZAPRASZAMY PAŃSTWA NA JEDYNE W SWOIM RODZAJU, OGRÓDKOWE SPEKTAKLE CHANSON et CABARET CAFÉ: 13, 14, 20, 21, 27, 28 lipca 2012 roku Spektakle rozpoczynają się o godz. 18:00 przy Krupówkach 63 w podwórku między Galerią YAM a Cafe Piano

„La Habana Vi

eja”

ica Corrien

tes”

Nasze spektakle to rozrywka na najwyższym poziomie !!! (n.p.m.)

Patron medialny Teatru

...bo jakość ma znaczenie


wydarzenia

y n l a r u t l o o C jazdy

The Dark Knight Roses / © Warner Bros.

rozkład

MINĄŁ CZERWIEC, NASI JAK ZWYKLE NIE WYSZLI Z GRUPY I PRZYNAJMNIEJ MOŻNA POŚWIĘCIĆ SIĘ WYDARZENIOM KULTURALNYM. A MIESIĄCE WAKACYJNE TO PRAWDZIWA UCZTA DLA KINOMANÓW - TO WŁAŚNIE WTEDY WCHODZĄ NAJWIĘKSZE HITY KINOWE, ZWANE POTOCZNIE BLOCKBUSTERAMI. TO TEŻ DOSKONAŁA OKAZJA, ŻEBY SIĘGNĄĆ POD DOBRĄ LEKTURĘ ALBO POSŁUCHAĆ MUZYKI, TUDZIEŻ NADROBIĆ ZALEGŁOŚCI W GRACH.

The Amazing Spiderman / © Columbia Pictures

O tym, że miesiąc temu Gosia wspominała o Prometeuszu, nie trzeba chyba nikomu przypominać. 20 lipca to data obowiązkowa dla wszystkich fanów twórczości Ridleya Scotta i universum Obcego. Ale prawdziwa uczta dla fanów Hollywood, efektów specjalnych i kina akcji rozpoczyna się już 4 lipca. Wtedy też wchodzi do kin Amazing Spiderman, reboot (ostatnio takie popularne słowo) filmu o Człowieku Pająku. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie postać reżysera. I nie chodzi o jego nazwisko, choć jest wymowne, ale twórczość. A raczej jej brak. Marc Webb nakręcił dotychczas tylko jedno dzieło, ale za to jakie - 500 dni miłości, wspaniałą gorzką komedię o miłości, rozstaniu i próbie pogodzenia się z tym. Teraz bierze się za wysokobudżetowe kino akcji oparte na komiksie. Uda się? A czemu nie!

16

27 lipca również nie da o sobie zapomnieć. Kiedy będziemy przeżywać jeszcze Prometeusza, kina zaatakuje Mroczny Rycerz. The Dark Knight Rises to zwieńczenie trylogii o Batmanie, w ujęciu nolanowskim. Avengersów może i nie dogoni, ale już spekuluje się, że będzie to jeden z największych wakacyjnych hitów. Ponownie śmietanka aktorska, prawdziwa wybuchowa mieszanka akcji, fabuły i iście nolanowskiego stylu. A do tego niesamowita muzyka Zimmera. Pozycja obowiązkowa, także dla fanów kin Imax, ponad godzina materiału została nakręcona specjalnie dla tego rodzaju kin. Jakbym miał jeszcze o czymś wspomnieć, to na pewno o 10 sierpnia i kolejnej części sagi o Jasonie Bournie. Tym razem bez Matta Damona i jego bohatera, ale za to w tych samych realiach i z nawiązaniami. Dziedzictwo Bourne’a to także kolejna próba Jeremy’ego Rennera do kina akcji i zastąpienia głównego bohatera swoją postacią. Dopiero co szykowany był na zastępstwo Toma Cruise’a w Mission Impossible i biegał w trykocie jako Hawkeye (Avengers), a już może stać się kolejną ikoną kina akcji. Zobaczymy. Ostatnia wielka premiera, to kolejny remake - Pamięć Absolutna. Podobno bardziej oparty na pierwowzorze literackim, ale ciężko w to uwierzyć, biorąc pod uwagę, że liczy on zaledwie 14 stron i opowiada tak naprawdę o niczym, przynajmniej z punktu widzenia akcji. Ale jest to jednak proza Dicka, no i nazwiska robią wrażenie. Na stołku reżyserskim Len Wiseman (Underworld, Szklana Pułapka 4), scenariusz Kurt Wimmer (Equilibrium), a główna rola to Collin Farrel. Może być ciekawie.

lounge ...bo jakość ma znaczenie


wydarzenia

Z książek polecę tym razem całą serię, szczególnie, że można dorwać ją po atrakcyjnej cenie. Simon Beckett i jego seria o doktorze Davidzie Hunterze, antropologu sądowym, to wspaniała okazja na powrót do dzieciństwa, kiedy królowały kryminały Agathy Christie i opowieści o Poirocie. Hunter nie jest geniuszem i ideałem detektywa, ba! Nie jest nawet detektywem. Ale i tak rozwiązuje sprawy kryminalne, pomagając policjantom. Sugestywny styl pierwszoosobowy Becketta i niesamowite przygotowanie w kwestii antropologii i badania zmarłych, sprawia, że Chemia Śmierci, Zapisane w Kościach, Szepty Zmarłych i Wołanie grobu, są wciągającą i angażującą lekturą. A wszystko oczywiście w sceneriach małych, angielskich miasteczek, pełnych mokradeł, starych barów i małych społeczności (poza jednym wyjątkiem, kiedy akcja dzieje się w Stanach). Wspaniały klimat, przywodzący na myśl Christie, do tego istny powrót angielskiego kryminału, czyli tego najlepszego. Wyd. Amber

Z innych pozycji, które mogą sporo namieszać, na pewno na pierwszy plan wysuwa się Sleeping Dogs, którą Square-Enix uratowało od śmierci naturalnej. Duchowy spadkobierca True Crime i godny następna GTA (przynajmniej do czasu pojawienia się „piątki”). Gra to typowy przedstawiciel sandboxu, w którym mamy spore pole manewru i otwarty świat. Akcja dzieje się w Hong Kongu, a my jako detektyw, pracujący pod przykrywką, musimy przeniknąć do samego serca triady. Inspiracje filmami Johna Wood i azjatyckiego kina akcji widać aż nadto. Do tego dochodzi nam tradycyjnie naprawdę dobra grafika i wspaniała akcja. Oby gameplay za tym nadążył i będziemy mieć idealną pozycję na nudne sierpniowe wieczory, o ile do tego czasu przejdziemy Diablo 3. MATEUSZ DYKIER

REKLAMA

Diablo III / © Blizzard

Wakacje to zazwyczaj okres growej posuchy. Nie wychodzą żadne wielkie hity i jedyne co pozostaje, to odgrzewać starocie albo wyszukiwać perełki w dystrybucji cyfrowej. W tym roku nie ma to jednak większego znaczenia. Dlaczego? Bo wyszła najbardziej oczekiwana gra ostatnich lat. I choć premiera odbyła się miesiąc temu, to i tak wszyscy siedzą przed komputerami, grając nadal. O czym mowa? Oczywiście o Diablo 3. Blizzard kazał nam sporo czekać na kontynuację, ale opłaciło się. Gra święci triumfy i miliony fanów zasiadło przed monitorami, żeby na nowo zwiedzać lochy i ubijać szatańskie pomioty. Świetna grafika, soczysty gameplay i hack’n’slash w najczystszej postaci od magików z Blizzard są pozycją obowiązkową dla każdego fana gier. Jedyne na co trzeba uważać, to na fakt, że gra ta silnie uzależnia. Ale na wakacyjny okres w sam raz! Na każdy inny zresztą też.


sztuka

© Anna Maria Przybysz

18

lounge ...bo jakość ma znaczenie


sztuka

SZMINKĄ I CIENIEM tekst: maggie piu

Nie cierpię swoich urodzin. Nigdy nie imprezowałam z tego powodu i dalej nie zamierzam. Nie jestem nastawiona buntowniczo, ale bunt w tym dniu rodził się we mnie zawsze i przeciw wszystkiemu… Ale dzisiaj nastąpił pewien przełom, miałam okropny sen. Chodziłam w szpitalnym szlafroczku po okropnych korytarzach, czekając na wyrok, wynik, lekarza. Wszystko było realne, realistyczne i naturalistyczne. Budząc się poczułam ulgę, ale jednak oddech śmierci schłodził mi plecy. Wczoraj nie chciałam pisać tego artykułu, ale po tej dziwacznej nocy zrozumiałam, że każda szansa przekazania pozytywnej myśli jest słuszna, nawet gdyby przeczytała to tylko jedna osoba (a to akurat mam zagwarantowane - mój Tomasz zawsze czyta i poprawia błędy). Pisząc od roku Szminką i cieniem, dostaję sporo maili od osób bardzo twórczych, czasami wręcz zazdroszczę im talentu, są też maile o sztuce, której nie rozumiem albo zwyczajnie nie podoba mi się. Mam wielkie szczęście, że mogę wybierać sobie artystów i pisać o czym chcę, ale brak mi asertywności i bezczelności, nie potrafię być przykro-krytyczna. Czy można zresztą komuś powiedzieć, że źle maluje, robi „gówno”, a jego sztuka jest do dupy? Nie można, nikt nie ma do tego prawa, nawet jakiś tam gruby właściciel nobliwej galerii, któremu wydaje się, że posiadł klucz do rozumienia sztuki, bo zarabia na niej gruby szmal. Na sztuce nie trzeba się znać, to nie logiczna matematyka. Ale sztukę trzeba kochać, przytulić, oswoić i rozumieć. Dzisiaj wybrałam artystów, którzy są mi bliscy (w sensie platonicznym), których sztukę kocham, lubię patrzeć na te rysunki, malunki, twory. „One” zastanawiają mnie, wprowadzają w inną przestrzeń, czuję, że świat jest niczym bajka, nie zawsze jest to słodka bajka... A dlaczego osobisty? Bo pisząc o tych artystkach, myślami wracam do siebie, kiedy obchodziłam 25 urodziny...

MARCELINA AMELIA (rocznik 89) Z informacji na jej blogu czytam: Urodzona w Częstochowie, absolwentka tamtejszego Zespołu Szkół Plastycznych im. Jacka Malczewskiego, w 2011 uzyskała dyplom w pracowni ilustracji Uniwersytetu Westminster w Londynie, gdzie obecnie zamieszkuje i prowadzi swą działalność twórczą. Jej prace były publikowane w wielu zagranicznych tytułach, miedzy innymi w: Digital Arts, Ribbed, Celeste, Tourist oraz Baku. Głównym źródłami inspiracji Marceliny są, wspomnienia z dzieciństwa, marzenia senne, wieczorne introwertyczne wycieczki oraz chrześcijańska ikonografia... Dla mnie zaskakująco dobra rysowniczka, jej portfolio zwróciło moją uwagę już dwa lata temu, kiedy zobaczyłam jej prace na pewnym portalu internetowym. Ma osobowość i wrażliwość - to się czuje, warto przewertować jej bloga! Jest dowcipna i trochę mroczna, bardzo pomysłowa. Tworzy nie tylko świetne ilustracje, ale również kreuje świat wokół siebie; może się tym bawi? A może wręcz przeciwnie? Tajemnicza, agresywna, seksualnie wciągająca grafika, bezwstydnie wkrada się w nasz świat. www.marcelinaamelia.ownlog.com

ANNA MARIA PRZYBYSZ (rocznik 86) Przedwcześnie zabrana do innego wymiaru, graficzka perfekcyjna, dziewczyna śliczna, człowiek wspaniały... Całkiem niedawno, 23 czerwca brałam udział w krakowskich Targach dizajnu na Powiślu. Świetna atmosfera, zdolni ludzie, piękne przedmioty. A także wystawa Ani, która wciąż żyje w sercach bardzo wielu ludzi, a jej rysunki zostaną dla pokoleń. Kiedyś jeszcze powrócę i napiszę o tej niezwykłej dziewczynie, należy się jej twórczości większy artykuł. Jej charakterystyczne rysunki ozdabiały artykuły w Glamour, Twoim Stylu, Wprost, Przekrój i innych. Świetna kreska, wyobraźnia bardzo ilustratorska, szczegółowe dopracowanie, detalistka. Rysunki pełne optymizmu, radosne, kolorowe zapewne odbijające pozytywne nastawienie Artystki. Nikt nie mógłby z tych dzieł wywróżyć Ani tego co ją spotkało. Przemyślane ilustracje, finezyjne, bajkowe kolory. Ania miała w tym roku skończyć studia, ale patrząc na jej grafiki, studia nie były jej chyba potrzebne, takiej precyzji nie uczą na uczelniach, wrażliwość trzeba mieć w sobie. Kochana była prze wielu ludzi, świadczyły o tym wpisy na jej profilu fb po tragicznej śmierci. Czy ten talent odrodzi się w nowym ciele? Nie sądzę, ale z pewnością będzie miała wielu naśladowców. www.annamariaprzybysz.pl

MAŁGORZATA BIENIEK (rocznik 72) Dzisiaj Maggie Piu. Pewien przyjaciel napisał o niej: ...w swoich artystycznych upodobaniach Małgorzata związana jest z secesyjnym wizerunkiem kobiety... Specyfiką uprawianego przez nią gatunku sztuki, który sama nazywa „grafiką seksurealną”, jest swoistą manierą prowadzącą do niepowtarzalnego stylu. W jej przypadku sztuka nie jest czymś nabytym, czego mogłaby się nauczyć w którejś z akademii. Maggie ma sztukę w głowie, w sercu, w rękach. Percepcja twórczości Maggie jest rzeczą osobistą i jej przeżywanie należy pozostawić własnej wyobraźni. Bądźmy jednak pewni jednego, te rysunki podkładają żar pod nasze zmysły... Publikowała w Fantastyce, Glamour, Gentelmen, vogue online it. i innych. www.maggiepiu.blogspot.com I w ten sposób uwalniam się od urodzinowych rozważań, dzień się kończy. Wybrałam artystki, których nigdy nie spotkałam w realu, ale jednak łączy mnie z nimi niewidzialna nić porozumie-

nia, dlatego jest to dla mnie wyjątkowo osobisty artykuł, a może tylko tak mi się wydaje? Kiedy patrzę na moje bohaterki, to widzę swoje oblicze sprzed ”kilku” lat? Czarne włosy, grzywka i ta niewyrażona miłość do rysowania, sztuki, dzikość serca, szalona młodość, marzenia? Porównuję nas mimo woli, szukam podobieństw, ale i różnic, zastanawiam się, która jest lepsza, kreatywniejsza, oryginalniejsza? Wszyscy jesteśmy tacy sami, a jednak tak różni... © Marcelina Amalia

© Małgorzata Bieniek


sztuka

For the Love of God -

pokryta platyną ludzka czaszka, z prawdziwymi zębami, wyłożona ponad 8 tysiącami nieskazitelnych diamentów. Jak twierdzi autor - Damien Hirst dzieło zostało sprzedane anonimowemu klientowi w 2007 roku za 50 milionów funtów.

luksus MA WIELE TWARZY… bo

GDYBY COFNĄĆ SIĘ W CZASIE, DO LAT, GDY ŻYŁ CHOĆBY VAN GOGH, ZORIENTOWALIBYŚMY SIĘ, ŻE MALARZE, ARTYŚCI I INNI LUDZIE ZWIĄZANI ZE SZTUKĄ, NIERZADKO ŻYLI NA GRANICY UBÓSTWA. SPRZEDAWALI SWOJE OBRAZY I DZIEŁA, ALE CIĘŻKO IM BYŁO WYŻYĆ Z MIESIĄCA NA MIESIĄC. INNI, JAK CHOĆBY PICASSO, CHOĆ TO PÓŹNIEJSZE CZASY, RADZILI SOBIE CAŁKIEM NIEŹLE, GŁÓWNIE ZE WZGLĘDU NA STWORZENIE MARKI SAMEJ Z SIEBIE – SWOJEGO NAZWISKA I POSTACI. Dziś sztuka przeżywa prawdziwy renesans. Artyści, jak dawniej, stoją trochę na uboczu, wydają się postaciami ekstrawaganckimi, nazywanymi czasami po prostu dziwakami. Nie są już jed-

20

lounge ...bo jakość ma znaczenie

nak tą beztroską bohemą, która ma trudności z utrzymaniem pieniędzy, a ich jedyną wartością jest sztuka. Teraz to osoby publiczne, niemal celebryci. A ich dzieła sztuki sprzedawane są

za potężne pieniądze, sięgając nawet kwoty milionów dolarów.


sztuka

Paula Cézanne, Gracze w karty (1893-1896) – najdroższy obraz świata, sprzedany za 250 mln dolarów

Wracając na chwilę do przyszłości. Któż z nas nie zna obrazu Krzyk, Edvarda Muncha. Ten norweski malarz, grafik, urodził się w 1863 roku, a umarł w 1944. Jego najsławniejsze dzieło, to oczywiście wspomniany już Krzyk. Niepokojące dzieło, fascynowało całe pokolenia i dalej to robi. Teraz będzie zdobić dom jednego z bogaczy, gdyż właśnie zostało kupione za rekordową sumę 120 mln dolarów, stając się tym samym jednym z najdroższych obrazów na świecie. W żadnym wypadku nie jest to jednak suma, jaką przyszło zapłacić za obraz Paula Cezanne’a. Jego Gracze w karty są jak dotąd najdroższym dziełem sztuki, kiedykolwiek kupionym. Postimpresjonistyczny malarz francuski, był kilka lat starszy od wspomnianego Muncha. Uważany jest za ojca wszystkich malarzy i jako jeden z nielicznych artystów francuskich, w ogóle nie interesował się luksusem ani przepychem. Stronił od bogatego, nocnego życia Paryża. Malował głównie pejzaże. Gracze w karty, jest jednym z obrazów z serii przedstawiających mężczyzn i karty. Jednak obraz ten, choć niezwykle prosty, pozostaje bardzo sugestywny. Artysta przedstawił graczy w sposób odmienny od zwyczajowego, ukazując ich skupione, nie zdradzające żądnych emocji twarze. Hałaśliwą i żywiołową grę oraz chciwość i napięcie jej towarzyszące, postanowił zastąpić niemal intelektualnym doświadczeniem. Samo dzieło nawiązuje do scen malowanych przez braci Le Nain, przedstawiających sceny chłopskie. Obraz sięgnął niebotycznej sumy 250 mln dolarów, stając się najdroższym sprzedanym dziełem sztuki. Po pewnym czasie zdradzono szczegóły inwestycji i okazało się, że inicjatorką zakupu była 28-letnia córka emira Kataru. Nic w tym dziwnego, Katar od dawna dąży do tego by stać się światowym centrum kultury,

który posiada największe dzieła wybitnych artystów. Drogich dzieł sztuki, dawnych artystów jest oczywiście o wiele więcej. Dzieła Claude’a Moneta sprzedawane są za również za miliony dolarów. Choćby Nenufary (Lilie wodne), które osiągnęły sumę 80 mln dolarów. Wspomniany na początku Van Gogh, który przez większość życia sprzedawał swoje dzieła za niewielkie pieniądze lub wymieniał je, czy oddawał w ramach podziękowań za przysługę, jest teraz z jednym najbardziej docenionych malarzy. Jak mawiają: „prawdziwych artystów docenia się dopiero po śmierci”. Portret doktora doktora Gacheta Van Gogha sprzedano za ponad 82 mln dolarów.

C

M

Y

CM

MY

CY

CMY

K

Inni historyczni malarze, wcale nie radzą sobie gorzej. Średnia cena za obraz przekracza 85 milionów. Tak jest w przypadku Bacona, Klimta, czy chociażby Pabla Picassa, którego Dora Maar z Kotem osiągnęła podczas aukcji cenę ponad 95 milionów dolarów. Picasso jest zresztą artystą bardzo lubianym – jego inne dzieła, jak Chłopiec z fajką, czy Akt, zielone liście i popiersie przekroczyły sumę 105 milionów dolarów.

DLA KAŻDEGO COŚ LUKSUSOWEGO Sztuka w dzisiejszych czasach jest symbolem powodzenia, blichtru, gustu, wyczucia smaku i przede wszystkim luksusu. Każdy milioner musi mieć w posiadaniu chociaż kilka obrazów znanych malarzy. Nie jest jednak łatwo nabyć tak znane dzieła sztuki. W końcu nie każdego stać na to, by zapłacić za dzieło sztuki 100 milionów dolarów. Dlatego coraz częściej odkrywani na nowo są mniej znani, ale szanowani malarze. Niedawno sprzedano dzieło duńskiego malarza Vilhelma Hammershøi. Jego obraz Ida czytająca list jest pierwszym dziełem, powstałym w sławnym

REKLAMA

BOGACTWO PRZESZŁOŚCI


sztuka

mieszkaniu artysty, które wpłynęło na jego twórczość, wyczucie kompozycji, światła. Aukcję przeprowadziło londyńskie Sothesby’s. Spodziewano się kwoty 500 tysięcy funtów i na taką ustalono pierwotnie aukcję. Nie przewidziano jednak, że trzech interesantów będzie aż tak chętnych na dzieło sztuki. Ostatecznie osiągnięto kwotę 1,7 mln. funtów, co jest rekordem dla obrazów tegoż artysty. Aukcję zwyciężył International Private Collector. Dzisiejsza sztuka nieco różni się od dawnej. Jak mawiają, wszystko już było, więc eksperymenty sięgają czegoś innego. Eksperymentuje się formą, treścią, kolorem, czasami stawiając na minimalizm, innym razem na szokowanie. Tradycyjny obraz staje się powoli przeżytkiem, współczesne dzieła sztuki dotyczą rzeźb, a nawet przedmiotów codziennego użytku. Współcześni artyści, znani są na całym świecie, przez wielu uwielbiani, przez niemal drugie tyle - nienawidzeni. Nie zmienia to jednak faktu, że ich dzieła, choć często kontrowersyjne, sięgają milionowych kwot, podobnie jak dzieła dawnych artystów i malarzy.

WSPÓŁCZEŚNI ARTYŚCI Jednym z najbardziej znanych współczesnych artystów, a na pewno najlepiej opłacanych jest Damien Hirst. Ten niepoprawny artysta awangardowy, wychował się w Leeds, z matką, gdyż ojciec zostawił rodzinę, gdy Hirst miał 12 lat. Od początku sprawiał problemy. Był dwukrotnie aresztowany za kradzieże w sklepach. Uczęszczał do prestiżowej Leeds College of Art and Design, ale sztukę odkrył później. Wcześniej pracował chociażby na budowie w Londynie. Na jego twórczość wpływ miała inna praca, mianowicie w... kostnicy. Wtedy też zainteresował się śmiercią, czaszkami i wypychanymi zwierzętami. Sotherby’s w roku 2008 sprzedała dzieła Hirsta za łączną kwotę 111 milionów funtów brytyjskich, dzięki czemu artysta stał się najdroższym współczesnym twórcą. On sam w swojej szufladzie, jak przyznaje, trzyma dzieła Andy’ego Warhola i Francisa Bacona, którzy podobno mieli wpływ na jego twórczość. Niewątpliwie Damien Hirst jest potwierdzeniem, że sztuka musi być kontrowersyjna i inna od wszystkich, szczególnie w dzisiejszych czasach – jeśli tylko ma zostać zauważona. Dodatkowo patrząc na sukces tego angielskiego artysty, można zauważyć jak wiele twarzy ma luksus.

The Patek Caliber 89 - zegarek wart ponad 5 milionów dolarów

Sam Hirst nie jest jedynym artystą, którego dzieła osiągają niebotyczne sumy. Nieco starszy, nieżyjący już Mark Rothko, przedstawiciel color field paintingu, również tworzył cenione dzieła sztuki współczesnej. Jego obraz Pomarańczowe, czerwone, żółte, choć dla zwykłego człowieka będzie zwykłym płótnem z kilkoma kolorowymi plamami, osiągnął na aukcji kwotę niemal 87 milionów dolarów, stając się jednym z najdroższych dzieł sztuki współczesnej.

A i o wiele łatwiej pokazać się na ulicy w drogiej koszuli, czy jechać luksusowym samochodem, niż chodzić z obrazem Pollocka.

TARGOWISKO PRÓŻNOŚCI

Jeszcze droższy jest kołnierzyk zaprojektowany przez samego Karla Lagerfelda, najbardziej znanego amatora kołnierzyków. Stworzył on model ze skóry, zdobiony czarnymi diamentami, a także 33-karatowym szmaragdem. Akcesorium zostało wycenione na sumę 29 tysięcy funtów.

O tym, że sztuka jest inna niż dawniej, przypominają nam targi Art Basel, najważniejsze targi sztuki nowoczesnej w Europie. Wystawy pełne przepychu, aż kipiące pieniądzem, a przede wszystkim najdziwniejszymi na świecie dziełami sztuki. Nie dziwi tam widok ogromnych instalacji, zajmujących wiele metrów kwadratowych, tylko po to, by pokazać różnokolorowe zwoje aluminium, nazywając je Flakami. Jednak ta gigantyczna rzeźba Austriaka Franka Westa Gekrösego (2011) sprzedała się już w pierwszych godzinach pokazu, co tylko pokazuje, że sztuka nie zna limitów, a o gustach się nie dyskutuje.

LUKSUS MOŻE BYĆ WSZĘDZIE

Kołnierzyk zaprojektowany przez Lagerfelda, wart 29 tys. funtów

22

lounge ...bo jakość ma znaczenie

W dzisiejszych czasach za sztukę można uznać wszystko, co się tylko chce. Luksus ma wiele twarzy, a pojęcie ewoluowało. Za małe dzieła sztuki uważane są samochody, czy ubrania znanych projektantów. Istnieje przecież coś takiego jak sztuka użytkowa – ona także sporo kosztuje, pomaga pokazać innym, że stać nas na luksusowe rzeczy.

Za przykład można wziąć koszulę za 3 tysiące euro. Okrzyknięta dziełem sztuki krawieckiej, została uszyte z tkaniny z 24-karatowego złota. Za materiał posłużyła oczywiście inkrustowana złotem egipska bawełna, która kosztuje 700 euro za metr.

Jeżeli tylko nas stać, to możemy kupić najdroższy samochód świata. Ferrari 250 GTO osiąga cenę 35 milionów dolarów. Samochód jest z roku 1962 i powstało zaledwie 39 sztuk tego modelu. Przy cenie najnowszego Maybacha 62S, uważanego za najdroższy seryjnie produkowany samochód świata, jest to suma ogromna. Dla przypomnienia, Maybach kosztuje 450 tysięcy dolarów. Sztuka użytkowa to także zegarki. Ceny Rolexów osiągają sumy ponad 250 tysięcy dolarów za sztukę, a najdroższym zegarkiem świata jest The Patek Caliber 89 i kosztuje ponad 5 milionów dolarów. Luksusowe może być wszystko, trzeba za to tylko zapłacić odpowiednie pieniądze. MATEUSZ DYKIER


N

iech dopadnie Cię rytm pulsującej muzyki, poczuj zapach aromatycznych cygar, spróbuj rumu, nie tylko w hemingwayowskim mojito !!! GARDEN SCANDALE ZAPRASZA DO NOWEGO LETNIEGO BARU HAVANA CLUB. ATMOSFERA SŁONECZNEJ PLAŻY I STAREJ HAVANY-TIKI BAR, GDZIE MOŻNA SKOSZTOWAĆ DZBANÓW PEŁNYCH KOLOROWYCH, LETNICH DRINKÓW, KOKTAJLI I NAPOJÓW.

Czynne w lecie. cafebar@scandale.pl oraz 501 301 104 lub 505 222 236

www.scandale.pl

. Juz 10 sierpnia Africa Garden Party Start 21.00


lifestyle

LUKSUSOWE prostytutki KIEDY PROSTYTUTKA ZYSKUJE STATUS LUKSUSOWEJ? CZY ZALEŻY TO TYLKO OD JEJ CENY, CZY MOŻE

OD ILOŚCI OBSŁUŻONYCH KLIENTÓW? DZIŚ NIC NIE JEST JUŻ PROSTE, WIĘC JEDNO NIE WYNIKA Z DRUGIEGO. CZY POPULARNY OSTATNIO SPONSORING JEST PEWNĄ FORMĄ PROSTYTUCJI I CZY RÓŻNI SIĘ CZYMKOLWIEK OD NAJSTARSZEGO ZAWODU ŚWIATA? DLACZEGO MĘŻOWIE LUBIĄ TOWARZYSTWO KOBIET LEKKICH OBYCZAJÓW I CZY ŻONY WCHODZĄ CZASEM W ROLĘ KURTYZANY? Tekst: AGNIESZKA ŻELAZKO, fot. 123rf.com 24

lounge ...bo jakość ma znaczenie


lifestyle

Nie tak dawno gruchnęła w mediach wiadomość, że jedna z zagranicznych aktorek była przez lata luksusową prostytutką. Ponoć noc spędzona w jej ramionach kosztowała fortunę, a ona oddawała się głównie politykom i biznesmenom z wyższej półki. Wydawać by się mogło, że luksusowa prostytutka to silikonowa piękność, która zna swoją wartość i nie jest typem dziewczyny wystającej co noc pod latarnią. Zupełny laik, zapytany o podstawowe cechy dziwki pierwszej klasy, wymieniłby piękne ciało, „niski przebieg” i horrendalne honorarium, które przyszłoby mu za nią zapłacić. Fakt – to też się liczy. Okazuje się jednak, że przynależność do sfery luksusu zaczyna się od... trzymania „gęby na kłódkę”. Dyskrecja – to najważniejsza i najbardziej pożądana cecha rozwiązłych kobiet, które niejednokrotnie okazują się bardziej przedsiębiorcze niż ich klienci. To za utrzymanie tajemnicy płaci się bajońskie stawki. Rozmiar stanika i reszta to tylko dodatki, które można dobrać według uznania. Ta żelazna zasada nie dziwi, gdyby spojrzeć na liczby i procenty. Z badań opublikowanych w 2005 roku wynika, że w ciągu dziesięciu lat liczba mężczyzn korzystających z usług prostytutek podwoiła się. Ponoć obecnie co trzeci facet trafił w ręce kobiety lekkich obyczajów. Jeśli spróbujemy porównać ile ma do stracenia zwykły pan Staszek, a ile polityk lub biznesmen (oczywiście obaj żonaci) uprawiający seks z prostytutką - ścierpnie nam skóra na karku. Wszak pan Staszek może pożegnać się tylko z żoną i schabowym serwowanym co niedzielę. Gruba ryba może jednak przestać być gruba, a utrata wszystkiego, zwłaszcza reputacji, boli bardziej niż wyrwanie ósemki bez znieczulenia.

Aktoreczka

Ponoć prostytutka w rubryce „zawód” wpisuje z reguły „aktorka” i pewnie nie mija się z prawdą, jeśli przyjrzeć się zwierzeniom pań lekkich obyczajów. – Seks za pieniądze to udawanie – podkreśla Sandra, która w zabawianie facetów zabawia się od trzech lat. – Mężczyźni nie chcą wiedzieć, że pracujemy w tym zawodzie, bo życie zmusiło nas do takich kroków. Oczekują tego po co przyszli, bez zbędnych pytań. Ma być fantazyjnie i kolorowo. Jest zgodnie z ich życzeniem – mówi cicho. Biznes to biznes, także w tej branży. Najniższa stopniem dziwki to tirówka, którą można czasem dojrzeć na szosie lub wylotówce z miasta. – Brud, smród i ubóstwo – wzdryga się Sandra. – A może można spotkać tirówkę z ideałami, która nie jest tak bardzo wymięta jak sądzisz, albo kierowcę tira, który po dwudziestu godzinach w trasie nie jest tak obleśny jak nam się wydaje? – pytam szybko. – Proszę cię… – słyszę i widzę jak wznosi oczy do nieba.

Burdel na kólkach

Są kraje, w których prostytucja nie jest zabroniona, a wręcz regulowana prawem, przynajmniej jeśli chodzi o podatki. Te z kolei do najmniejszych nie należą, bo biznes stary jak świat wciąż dobrze się kręci. Czym różni się czekanie na Klienta pod lampą, od urzędowania w burdelu? Kilkoma rzeczami - przede wszystkim bezpieczeństwem. To kolejny szczebel w karierze

prostytutki. Co prawda ta uliczna ma z reguły „opiekuna”, zwanego potocznie alfonsem, ale niejednokrotnie to właśnie on jest jej największym wrogiem. – Zmusza mnie do pracy ponad stan, zabiera większość kasy, kopie, bije i poniża, podsuwa narkotyki – mówiła kilka lat temu jedna z amerykańskich prostytutek, która wyrwała się z błędnego koła. – Dom publiczny to zupełnie inna bajka. Mam swój pokój, więc moim terenem są cztery ściany, a nie ulica – podkreślała.

Ja tu tylko sprzatam

Są i biznesy, które działają obok przemysłu związanego z płatnym seksem. Zarówno kobiety, które tańczą na rurze, jak i te, które pracują w seks telefonach żarliwie zapewniają, że na tym ich udział w procederze się kończy. Prawda leży gdzieś pośrodku i nie zamierzamy jej dociekać. – Nie robię nic złego, po prostu pokazuję swoje ciało, a mam się cym pochwalić. Czy to jakiś grzech, że mężczyźni je podziwiają? – czytamy na jednym z niemieckich blogów tancerki go-go. Malwina natomiast to nasza dobra koleżanka ze studiów. Pracuje w seks telefonie dwa razy w tygodniu między 23:00 a 5:00 rano. – Dorabiam i jestem z tego zadowolona. Powiem ci, że wolę seks telefon niż bycie wróżką, która przepowiada ludziom przyszłość, a i taką pracę kiedyś wykonywałam – mówi uśmiechając się figlarnie. – Ale dlaczego? – dopytuję. – Nie masz pojęcia z czym ludzie dzwonią do wróżki. Chcą na przykład, by ta podpowiedziała im co zrobić ze zdradzającym mężem, albo chorym dzieckiem. To ogromna

dotyczących młodych dziewcząt, które oddają się za pieniądze i są utrzymywane przez swoich sponsorów. Z rozmów jednak wynika, że ich liczba stale rośnie, a powodzi im się naprawdę nieźle. Poza stałą pensją dostają masę prezentów, towarzyszą swoim „facetom” w podróżach, na bankietach, kolacjach. O ile prostytucja przypomina jazdę bez trzymanki, to sponsoring wydaje się być transakcją biznesową, która ma na dodatek swój własny biznes plan. – Odkładam na swoją przyszłość. Wyliczyłam, że muszę pożyć w ten sposób trzy lata, by mieć mieszkanie, ciuchy i samochód. Jak patrzę na moje koleżanki ze studiów, które muszą wziąć kredyt na pralkę, nie mówiąc już o mieszkaniu, to nie żałuję, że idę na skróty - mówiła mi jedna z dziewczyn w 2009 roku. Dziś, gdy próbuję z nią porozmawiać, nie odbiera telefonu. – Skończyłam z tym życiem, mam rodzinę, nie chcę do tego wracać – odpisuje na maila, a ja mam tylko nadzieję, że wyszła z tego bez szwanku.

Luksus kosztuje krocie

Okazuje się, że obok dyskrecji, najbardziej pożądaną rzeczą – zarówno u luksusowych prostytutek – jak i sponsorowanych, jest ich naturalność. Wyuzdanie, silikon, tandetna biżuteria i spojrzenie spod sztucznych rzęs to już nie ten poziom. Bogaci mężczyźni płacą przede wszystkim za klasę i przekonanie, że ich kobieta do towarzystwa była tylko w ich rękach. Drogie stroje, dyskretny makijaż, wypielęgnowana skóra, naturalny sposób bycia – to

„ OKAZUJE SIE JEDNAK, ZE PRZYNALEZNOSC DO SFERY LUKSUSU ZACZYNA SIE OD...

TRZYMANIA „GEBY NA KLÓDKE”

odpowiedzialność. Jeśli ściemniam przez telefon, że właśnie postawiłam tarota i karty mówią to, czy tamto, zaczynam decydować o czyimś życiu. Z seksem jest inaczej. Co z tego, że udaję orgazm na linii? Czy komuś to szkodzi? – pyta retorycznie. Muszę zadać jakieś mądre pytanie, a ponieważ znamy się z Malwiną od dłuższego czasu pytam: - Jak odbierasz tych facetów, którzy sapią ci do słuchawki? – Powiem ci, że na początku wydawali mi się żałośni lub śmieszni, ale teraz ich rozumiem. Ja, jeśli mam koszmarny dzień, idę na zakupy i wydaję cztery stówy. Facet ma po prostu inny sposób na rozładowanie emocji – dopija kawę.

Sponsoring, brat prostytucji

Mania, bohaterka książki, którą napisałam w 2010 roku*, to dziewczyna z prowincji, która zafascynowana życiem w Warszawie, postanawia zostać sponsorowaną. Zanim napisałam ten reportaż, rozmawiałam z jedenastoma sponsorowanymi dziewczynami. Co wynikało z tych rozmów? O ile prostytutka wstydzi się swojego fachu, o tyle sponsorowane są dumne, że znalazły taki sposób na utrzymanie. Jeśli pytam, czy uważają się za prostytutki, większość odpowiada, że absolutnie nie. To ogromna różnica sypiać przez trzy lata z jednym partnerem, niż obsługiwać co noc kilku nieznajomych. Po jakimś czasie rodzi się więź, zrozumienie, choć czasem to tylko ułuda. W Polsce nie ma jeszcze statystyk

jest w cenie. Oczywiście nie brakuje imprez w jacuzzi, gdzie szampan leje się strumieniami, a mężczyźni szaleją z kilkoma laskami naraz. To jednak pseudo-luksus, w którym najważniejsza jest gotówka, a nie styl i klasa.

W domowych pieleszach

- Kurcze, a czy nikt nie będzie wiedział, że ja to powiedziałam? – emocjonuje się moja koleżanka. Brygida, bo o niej mowa jest szczęśliwą mężatką od czterech miesięcy. – No jasne, że jak się wkurzę to później przepraszam go za pomocą seksu. Korzystam też z tego narzędzia, gdy bardzo czegoś chcę, a Michał nie chce się zgodzić – mówi ze skruszoną miną, choć widzę że ma zerowe wrzuty sumienia. – Przebierasz się czasem za prostytutkę? – pytam. – Zdarzyło się raz, czy dwa i był zachwycony – uśmiecha się czule. – Tylko błagam, zmień moje imię, albo cokolwiek – mówi. Macham więc Brygidzie (której imię zmieniłam) i wszystkim kobietom, które dla swoich mężczyzn zmieniają się czasem w prostytutki. Ponoć kobieta lekkich obyczajów tym się różni od żony, że nie narzeka i nie odzywa się nieproszona. Może coś w tym jest? *Agnieszka Żelazko jest autorką nominowanej do jednej z europejskich nagród literackich powieści „Sponsorowana”, wydanej pod pseudonimem literackim - Aga Kuligg. ...bo jakość ma znaczenie lounge 25


lifestyle

URLOP luksusie w

MOŻNA POMARZYĆ. TO PRZYNAJMNIEJ NIC NIE KOSZTUJE. Nim sezon wakacyjny rozkręci się na dobre, ruszą kolonie, obozy, turnusy do Chorwacji, Egiptu lub Turcji, a nadbałtyckie plaże zapełnią się tak, że nie będzie można wcisnąć szpilki, warto się na chwilę oderwać od przyziemnego i mieszczącego się w granicach finansowego rozsądku sposobu spędzania urlopu i pomarzyć sobie, jakby to było jechać na wakacje z prawdziwym przepychem, opływając w bezwstydne luksusy. Zapraszam na wycieczkę palcem po mapie, śladem najdroższych i najbardziej snobistycznych miejsc, w których można spędzić wakacje, tam, gdzie kryzys nie dociera i każdy jest dopieszczony. Każdy z niebotycznie zasobnym portfelem.

1

Saint-Tropez

Na początek miejsce, które będąc synonimem luksusu, co roku przyciąga do siebie gwiazdy i celebrytów z całego świata: Saint-Tropez, miasteczko leżące na francuskim Lazurowym Wybrzeżu. Choć liczy sobie zaledwie sześć tysięcy stałych mieszkańców, w lecie zamienia się w centrum showbiznesu, miejsce niedostępne przeciętnemu śmiertelnikowi o ograniczonym zasobie portfela: żeby dać wyobrażenie, o jakich cenach jest w Saint-Tropez mowa, wystarczy wspomnieć, że jeden z tamtejszych hoteli liczy sobie 26 700 dolarów za dobę, a jego goście mają do dyspozycji helikopter. Saint-Tropez to jeden z najbardziej snobistycznych kurortów na świecie. W sezonie ma tam miejsce istne targowisko próżności. Za tłumem gwiazd zjeżdżają się paparazzi i zaczyna się spektakl pozo-

26

lounge ...bo jakość ma znaczenie

wania do zdjęć, któremu daleko do dyskrecji i spokoju kojarzonego z wypoczynkiem na urlopie. Do Saint-Tropez nie jedzie się wypocząć. Tam się bywa i to w doborowym towarzystwie. W kurorcie widuje się Davida i Victorię Beckhamów, miliarderkę Ivanę Tramp, Jaya Z w towarzystwie Beyonce, Clinta Eastwooda, Bruce’a Willisa, Jacka Nicholsona, Penelope Cruz, P. Diddy i wielu, wielu innych. Saint-Tropez swą sławę zawdzięcza skandalowi z lat 50. ubiegłego wieku, z udziałem jego pięknej mieszkanki. Brigitte Bardot, która urodziła się w Saint-Tropez, wystąpiła w filmie Rogera Vadima I Bóg stworzył kobietę. Film, nakręcony w miasteczku, był jak na tamte cza-


lifestyle

sy bardzo swobodny erotycznie i zawierał całkiem śmiałe sceny z udziałem pięknej aktorki. Obraz wywołał skandal tak duży, że został skrytykowany przez sam kościół katolicki, co tak naprawdę nie mogło być lepszą reklamą zarówno dla filmu, jak i Saint-Tropez. Niemal natychmiast, z sezonu na sezon, senna francuska miejscowość stała się ulubionym miejscem coraz liczniej przybywających gwiazd Hollywood (stałymi bywalcami Saint-Tropez byli wówczas między innymi Orson Welles czy Greta Garbo) i status snobistycznego kurortu utrzymuje do dziś.

2

Rodzice wypoczęci, dzieci szczęśliwe.

Isla de sa Ferradura

Imprezując w Saint-Tropez na jednym z jachtów należących do jakiegoś bogacza, można nagle trafić prywatnym samolotem w inne obfitujące w zbytek miejsce: Ibizę, również miejsce uwielbiane przez najbogatszych tego świata. Odskocznią od tłumu i przepychu Saint-Tropez mogłaby być Isla de sa Ferradura, wyspa leżąca tuż przy Ibizie. Na wyspie znajduje się jeden tylko hotel, za to wszystko w nim jest najlepsze, najdroższe i koniecznie z górnej półki: na każdego gościa przypada dwóch pracowników obsługi i jeden kucharz. Cena za taką wygodę? Skromne 30 000 dolarów za dobę.

Czy o tym marzysz na wakacje? Sprawdź gdzie i które hotele są przygotowane na przyjazd najmłodszym turystów…

REKLAMA

WAKACJE, WAKACJE…

www.podrozenaczasie.pl 606 805 847

...bo jakość ma znaczenie lounge 27


lifestyle

3

Musha Cay

Snobistyczne, tłumne kurorty wcale nie są jedynym rozwiązaniem na urlop, jeśli ma się do dyspozycji absurdalnie dużo gotówki. Można wypocząć jeszcze drożej, jeszcze ekskluzywnej i co ważne, w kameralnej i dyskretnej atmosferze. Na przykład na prywatnej wyspie. Z takich luksusów bardzo często korzystają celebryci wykupując wyspy na własny użytek, ale niektórzy robią też z nich biznes. Więc jeśli ktoś miałby ochotę spędzić wakacje na własności Davida Copperfielda, słynnego magika, to jest taka możliwość: wyspa Musha Cay leży na Bahamach i sąsiaduje z dwoma innymi należącymi do magika. Celebryta nazwał je Wyspami z Zatoki Copperfielda. Musha Cay, najbardziej ekskluzywna z nich, ma prywatny pas startowy, flotę jachtów i łodzi do dyspozycji gości. Na wyspie jest tylko pięć domów, każdy wyposażony w prywatne siłownie i basen (co jest ciekawe, jak na tak luksusowe warunki, na wyspie nie ma ośrodka SPA). W cenie wypoczynku jest także spotkanie z samym Copperfieldem na życzenie gości, jeśli akurat przebywa w tym czasie na wyspie. Jakie są koszty urlopu u magika? Ceny startują od zaledwie $37,500 za dobę (do 12 osób). Cena odwrotnie proporcjonalna do tego, ile osób może w jednym czasie przebywać na wyspie – Copperfield nie przyjmie więcej niż 24 gości jednocześnie. Jest więc pewna prawidłowość: im mniej ludzi wokół, tym cena jest wyższa. A ta nie gra roli, gdy jest się celebrytą i marzeniem jest odpoczynek od uporczywych trudów sławy: fleszy aparatów, natrętnych wielbicieli oraz paparazzi.

4

Wyspa Necker

Według tego kryterium, może być jeszcze drożej: pobyt za dobę na wyspie Necker (Brytyjskie Wyspy Dziewicze), położonej na Morzu Karaibskim kosztuje niebagatelne 47 000 dolarów. Ten najdroższy raj na ziemi jest odwiedzany rzecz jasna przez największe gwiazdy showbiznesu oraz najzamożniejszych biznesmenów, a jego właścicielem jest Richard Branson, założyciel koncernu Virgin, który kupując wyspę w latach 80. zapoczątkował ten trend wśród najzamożniejszych ludzi świata. Na Necker nie szczędzono na nic pieniędzy (znajduje się tam luksusowa willa wypoczynkowa i ośrodek SPA), ale goście mogą też rozkoszować się kontaktem z naturą – kilkoma dziewiczymi plażami oraz imponującą rafą koralową, która otacza wyspę.

5

Nygard Cay

Luksus, tropiki i wszelakie ostentacyjne wygody są zbyt nudne? Istnieją także inne, równie piekielnie drogie alternatywy. Dobrą odskocznią od przepełnionego przepychem i ekstrawagancją życia będzie mała szkoła survivalu, oczywiście w snobistycznym wydaniu. Takie dogodności oferuje wyspa Nygard Cay (Wyspy Bahama), która przypomina trochę osadę Robinsona Crusoe. Przyjemność wypoczynku na wyspie, na której znajdują się wodospady, korty tenisowe, baseny, tereny do uprawiania sportów wodnych, gorące źródła i wiele szlaków, to 42 000 dolarów za dobę. Aktywny wypoczynek nie jest jednak jedyną domeną Nygard Cay. Goście, zmęczeni po całym dniu, mają do dyspozycji prywatne kino i teatr. MAŁGORZATA PAWŁOWSKA

28

lounge ...bo jakość ma znaczenie


lifestyle

123rf.com

Zabawy bogaczy KTÓŻ NIE CHCIAŁBY MIEĆ MILIONÓW, JEŚLI NIE MILIARDÓW NA KONCIE? PRYWATNE JACHTY, APARTAMENTY NA KILKU KONTYNENTACH, LUKSUSOWE SAMOCHODY, ODRZUTOWCE, CIUCHY Z NAJNOWSZYCH KOLEKCJI I… ABSOLUTNA WOLNOŚĆ BEZ POTRZEBY MARTWIENIA SIĘ O DZIEŃ JUTRZEJSZY. TAK WYGLĄDA STEREOTYPOWE ŻYCIE ZEPSUTEGO BOGACZA, DLA KTÓREGO LUKSUS TO OCZYWISTA OCZYWISTOŚĆ. POSTANOWILIŚMY SPRAWDZIĆ, CZY PIENIĄDZE W TAKIEJ ILOŚCI MOGĄ SPOWODOWAĆ PALMĘ, CHOĆ ODPOWIEDŹ NASUWA SIĘ SAMA. Niektórzy twierdzą, że do szczęścia potrzebna jest im tylko gotówka, resztę można kupić. Inni nie zgadzają się z tym stwierdzeniem, przekonując, że miłość za pieniądze, nie mówiąc już o zdrowiu to niekoniecznie dobry kierunek. Być może Ci, którzy wzbogacili się dzięki ciężkiej pracy inaczej podchodzą do luksusów, gorzej jeśli są otoczeni blichtrem od małego dziecka. Buciki wysadzane kryształkami, złote grzechotki, wizyty u dziecięcego fryzjera i manicurzystki… Czego może chcieć tak wychowywane dziecko, gdy tylko dorośnie? Czasem wydaje się, że nie istnieje już żaden pułap, który można byłoby przekroczyć, jeśli na szesnaste urodziny otrzymało się kluczyki do jaguara. Jak bawią się rozwydrzeni bogacze? BEZDOMNY NA ŻĄDANIE Ponoć jedną z najmodniejszych zabaw ostatnich lat jest zmiana tożsamości na taką, która najbardziej podnosi adrenalinę. Milionerzy płci męskiej coraz chętniej płacą za to, by zamienić się w bezdomnego. Spanie na ulicy, picie wódki z kompanami poznanymi przy śmietniku, jedzenie resztek i odpadów, żebranie o drobne lub odrobinę pożywienia – za granicą są już agencje, które zorganizują takie atrakcje, dobierając je „na życzenie”. Trudno powiedzieć, czy bogaci wynoszą z tego jakąś naukę, mamy nadzieję, że tak. Panie z kolei lubują się w przemianie w prostytutki, zarówno te z niższej, jak i wyższej półki. Ponoć adrenalina jest znacznie większa, gdy w samym staniku i kusej spódniczce stoi się pod lampą lub na poboczu, ale na życzenie można stać się również luksusową call girl. Naj30

lounge ...bo jakość ma znaczenie

ważniejsza jest sama konsumpcja i dreszczyk emocji „na kogo się trafi” , bo jak tu zamienić się w prostytutkę i niczego (przepraszamy – nikogo) nie skonsumować? PORWANIE POD KONTROLĄ Kolejną atrakcją, którą można sobie zafundować jest porwanie lub aresztowanie – coś co naprawdę podnosi ciśnienie. Zazwyczaj aresztowanie jest jedną z niespodzianek urodzinowych i wygląda jak prawdziwe: policjanci legitymują podejrzanego, obijają go w granicach przyzwoitości, skuwają kajdankami, przeszukują, wyzywają (w zależności od upodobań) i zawożą na komisariat. Tutaj przygoda może się skończyć, ale jeśli odpowiednio posmarować dolarami, podejrzany może trafić na kilka godzin za kratki lub przesiedzieć w areszcie całą noc. Jeden z pianistów, który ma na koncie miliony, został w taki sposób wkręcony przez swoich przyjaciół. Jak później przyznawał, o mały włos nie zemdlał ze strachu. Akurat w jego przypadku wypuszczenie na wolność nastąpiło dość szybko, ponieważ czekały na niego kolejne, urodzinowe niespodzianki. Znajomi ustawili jego fortepian na lawecie w taki sposób, by mógł jechać nocą przez miasto i w asyście prawdziwej policji, grać swoje ulubione kawałki. To się nazywa muzyka! LOT W KOSMOS Co kręci nas najbardziej? Osiągnięcie nieosiągalnego. No tak, każdy chciałby się pochwalić takim wyczynem. Dla mnie nieosiągalne jest wejście na Elbrus, więc jeśli kiedykolwiek zwariuję do tego stopnia, że jednak tam pójdę,

będę najszczęśliwszą osobą na świecie. Co może być jednak nieosiągalnego dla ludzi, którzy mają wszystko? Przekraczanie granic wytrzymałości zaczyna bić rekordy popularności. Co z tego, że ma się własny odrzutowiec – fajnie samemu zostać pilotem, latać dookoła świata lub wykonywać (ku zazdrości kolegów z klubu golfowego) podniebne akrobacje. Za odpowiednią gotówkę można również polecieć w kosmos, obejrzeć wszechświat i malutką ziemię. Przy okazji warto się przekonać jak się śpi, je i sika w stanie nieważkości oraz sprawdzić jak bardzo jesteśmy odporni na stres, jeśli rakieta zaalarmuje „Houston, mamy problem”. Granice wytrzymałości można przekroczyć również w amazońskiej dżungli, na typowym kursie przetrwania dla bogaczy. Ponoć zasobność portfela zostaje tu daleko w tyle, zresztą podchodzące do obozowiska zwierzęta (zazwyczaj głodne) raczej nie korzystają z facebooka, by dowiedzieć się, że zamierzają zjeść syna szejka. Wychowani pod kloszem ludzie dowiadują się tutaj jak przetrwać, samodzielnie zdobywać pożywienie, spać pod namiotem, kąpać się w deszczówce. ABSOLUTNA NORMALKA Zupełną normalką wydają się więc wyczyny takie jak latanie na imprezy (i przewożenie ze sobą kilkudziesięciu znajomych) helikopterem lub prywatnym odrzutowcem, zabawy do białego rana na jachtach, przy akompaniamencie sław takich jak The Red Hot Chili Peppers, wynajętych tylko na zamkniętą imprezę. Normalne są również kąpiele w jacuzzi na dachu najwyższych biurowców, imprezowanie na kupionej przedwczoraj wyspie, picie szampana za kilkanaście tysięcy dolarów. Żyć nie umierać, tylko dlaczego ci ludzie są nieszczęśliwi? AGNIESZKA ŻELAZKO


WWW.NOVAARTERIA.PL

Biegiem na Krakow Business Run!

POLSKI DESIGN - ORYGINALNE PRODUKTY

Lubisz ruch, aktywność i sportową rywalizację? A może brakuje Ci motywacji do systematycznych treningów? W każdej opcji ta impreza jest dla Ciebie! Weź udział w Krakow Business Run, a oprócz zadbania o swoje zdrowie i kondycję, zrobisz coś dobrego – pomożesz zebrać środki na protezę nogi dla Justyny Topa – podopiecznej Fundacji Jaśka Meli Poza Horyzonty.

N

ajpierw fakty – czym jest Krakow Business Run, gdzie się odbędzie i o co w tym chodzi? To nowa, charytatywna impreza biegowa w formie sztafety – dochód z niej zostanie przekazany zakup protezy dla Justyny Topy, podopiecznej Fundacji Jaśka Meli Poza Horyzonty. Justyna w wyniku ciężkiej choroby straciła nogę w okolicy uda, a proteza jest dla niej szansą na normalne życie. Jeśli organizatorom Krakow Business Run uda się zebrać na starcie 150 zespołów złożonych z 5 biegaczy, zostaną zebrane odpowiednie środki i Justyna otrzyma protezę. Dlatego jeśli biegasz, albo chcesz zacząć, albo po prostu chcesz coś dobrego dla kogoś kto tego potrzebuje – zbierz ekipę i weź udział w akcji! Uwaga – do końca lipca obowiązuje opłata startowa z 50% zniżką. Każdy biegacz będzie miał za zadanie przebiegnięcie 4-kilometrowego odcinka, czyli jedno okrążenie wokół Plant – to dystans osiągalny praktycznie dla każdego! Cztery kilometry to dla jednych mało, a dla innych bardzo dużo. Ale tych, którzy chcieliby pobiec, a nie czują się na siłach lub po prostu chcieliby poprawić swoje wyniki, organizatorzy nie zostawiają bez wsparcia! Codziennie, aż do września, w różnych częściach Krakowa mają miejsce sesje miejskich treningów ze specjalistami. Odbywają się one dzięki wspópracy ze Sklepem Biegacza, Manufakturą Zdrowia, Fitness Młyn oraz utytułowanymi polskimi sportowcami. W każdą środę o 7.00 z mieszkańcami Krakowa biegają pracownicy hotelu Radisson Blu. Udział w treningach jest bezpłatny, a korzyści dla zdrowia – nieocenione!– mówi Dominika Nowakowska z UBS Service Centre (Poland) Sp. z o.o., odpowiedzialna organizację treningów. „Przy odrobienie zaangażowania i dobrej woli ze strony uczestników, nasi profesjonalni trenerzy z każdego zrobią biegacza!– dodaje. Więcej informacji o treningach miejskich, a także formularz rejestracyjny do startu w Krakow Business Run znajdują się na www.krakowbusinessrun.pl oraz na profilu Facebook.

REKLAMA

Organizatorzy Krakow Business Run to: Fundacja Jaśka Meli Poza Horyzonty, Radisson Blu Hotel Kraków, UBS Service Centre (Poland) sp. z o.o., Luxoft, Gmina Miejska Kraków reprezentowana przez Zarząd Infrastruktury Sportowej w Krakowie oraz Fundacja Poza Horyzonty.


lifestyle

PARYSKA crème de la crème

Louis Vuitton Store, Paryż fot. www.maatfashion.com

Sniadanie podane przez hotelowy room service, pozniej zakupy na Avenue Montaigne, kolacja w hotelu Plaza, a wieczor? Teatr albo… dajmy sie poniesc nocy w Le Montana! Bonjour, Bienvenue a Paris!

PARYŻ JEST MEKKĄ DLA WSZYSTKICH ADORATORÓW WYSTANEGO STYLU ŻYCIA, LUKSUSU I MODY Z NAJWYŻSZEJ PÓŁKI. NIE BEZ POWODU, W KOŃCU TO TUTAJ ZACZYNALI NAJWIĘKSI PROJEKTANCI HAUTE COUTURE, TUTAJ NAJLEPSI SZEFOWIE KUCHNI MAJĄ SWOJE RESTAURACJE. JEDNAK LUKSUS PARYŻA TRZEBA POTRAFIĆ DOCENIĆ, TO NIE JEST ROZRYWKA DLA KAŻDEGO. JEGO SIĘ ROZKOSZUJE, PRZEŻYWA, TO JEST SWOISTE DOŚWIADCZENIE DLA WSZYSTKICH ZMYSŁÓW. OCZYWIŚCIE, OTOCZYĆ LUKSUSEM MOŻE SIĘ KAŻDY. ALE SZTUKĄ, KTÓRA WYMAGA NIENAGANNEGO GUSTU I MANIER, JEST OBRACANIE SIĘ WŚRÓD TYCH WYKWINTNOŚCI ZE SWOISTA LEKKOŚCIĄ, JAK KUCHARZ W SWOJEJ KUCHNI CZY MALARZ W PRACOWNI. TAK WIEC, ZAPRASZAM NA KRÓTKI PRZEWODNIK PO PARYSKICH LUKSUSACH. Elegancja Francja. Jest wiele miejsc na zakupy w Paryżu, moje ulubione to rue Saint Honore i boulevard Saint-Germain-des-Prés. Rue Saint Honore leży w sąsiedztwie muzeum Louvre i zaledwie kilka przecznic od cudownej paryskiej Opery, a swoje butiki ma tam creme de la creme, czyli śmietanka paryskich projektantów mody, sklepy z eleganckimi meblami i luksusowymi kosmetykami. Okopują ą między innymi Hermes, Versace, Yves Saint Laurent, a także najmodniejszy concept store - Colette. W Paryżu upowszechniło sie powiedzenie, że jeśli szukasz trendów jutra, przyjdź do Colette. Mieszkańcy i turyści stadnie odwiedzają to miejsce w poszukiwaniu mody damskiej, designerskiej elektroniki, książek, muzyki czy produktów kosmetycznych. Niezależnie od tego, czy będziesz uprawiał tak zwany window-shopping (w języku francuskim to dosłownie „lizanie okna”), wycieczka do tej świątyni trendów jest 32

lounge ...bo jakość ma znaczenie

wysoce zalecana. Lista marek dostępnych w Colette jest długa: Allegri by Victor & Rolf, Burberry, Eva Herzigova... Sklep często ma wyłączność na limitowane kolekcje, wiec jeśli Scarlett Johansson zacznie współpracę z Reebok, rezultaty na pewno znajdziesz w Colette. Inne miejsce, Boulevard Saint-Germain-des-Prés jest najlepszy dla tych, którzy lubią klasykę. To tutaj intelektualiści nawiedzali i nawiedzają miejscowe kawiarnie, z których chyba najsłynniejszą jest Cafe de Flore, gdzie swego czasu przesiadywał całymi dniami Jean-Paul Sartre. Ale oprócz modnych kawiarni i księgarni z rzadkimi egzemplarzami książek, Saint Germain odsłania też inną stronę miejskiego szyku butiki Louis Vuitton czy Paco Rabanne na wyciągniecie reki, a także znany niewielu laikom klub Le Montana, jedno z najmodniejszych miejsc w Paryżu, gdzie wejście bez protekcji graniczy z cudem. To tutaj bawi się Kate Moss czy Lenny Kravitz, gdy przyjeżdżają do Paryża,

a after party po Fashion Week robią największe agencje modelek. Ponieważ pewnie większości z Was nigdy nie uda się tam dostać (brutalna prawda), musicie uwierzyć mi na słowo, że jest to jedno z najlepszych miejsc na imprezę, jakie można sobie wyobrazić, a już szczególnie dla tych, którzy chcieliby zachłysnąć się paryskim życiem nocnym. Ale wiadomo, że w jednym lokalu nie sposób spedziac całego czasu. Wtedy najlepszym wyjsciem będzie klub Le Baron lub kabaret Raspoutin. Ten drugi mieści się zaraz obok butiku Louis Vuitton na Polach Elizejskich, kiedyś był bardzo dobrym kabaretem, w tym momencie przypomina juz bardziej luksusowy klub nocny, z wystrojem, który zadowoli nawet rosyjskich oligarchów i szampanem, który docenią koneserzy. Jedna rzecz została jednak niezmienna: by tam wejść, musi wciągnąć cię ktoś ze środka, najlepiej częsty bywalec znany obsłudze. Inaczej raczej bez szans, co potwierdzają nawet rodowici paryżanie. Ale, co może dziennikarka Lounge, nie mogą zwykli śmiertelnicy ;-) Le Baron to natomiast klub popularny głównie w środowiskach show-buissnesu. Wiadomo jednak, że nie samymi imprezami żyje człowiek. Luksus można znaleźć we wszystkich dziedzinach, a szczególnie tych trochę bardziej wysublimowanych, jak sztuka. Poszukiwania odpowiednio wykwintnej kultury wysokiej zaprowadza nas do Theatre Marginy, usytuowanego obok Pól Elizejskich. Gdy wystawiana


lifestyle

jest dobra sztuka lub kabaret, bilety trzeba rezerwować z dużym wyprzedzeniem. Miałam przyjemność oglądać tam chyba najlepszą teatralną adaptację amerykańskiego filmu Le Cabaret, z Liza Minelli w roli głównej i zapewniam, że wystawiane komedie i kabarety zadowolą nawet najbardziej wybrednych koneserów teatru i są warte każdego wydanego euro. A tymczasem, podczas podroży po tych wszystkich rozkoszach Paryża, doszliśmy w końcu do pory obiadu. Gdzie można zasmakować najlepszej kuchni franuskiej; wykwintnej i cenionej jak nie w Paryżu? W hotelu Plaza godność szefa kuchni sprawuje Alain Ducasse, zdobywca 9 gwiazdek Michelin za trzy restauracje w Paryżu, Monaco i Nowym Jorku. Sam skromnie przyznaje, że gotowanie to w 60 procentach składniki, a w 40 - wykonanie. W jego restauracji na żyrandolach błyszczą kryształy, a widok z okien rozpościera sie na piękny, wewnętrzny ogród. W karcie znajduje się około 1000 rożnych win, a posiłki to wariacje interpretacyjne kuchni francuskiej, począwszy od tych klasycznych, do zupełnie nowych odsłon znanych już dań. Przykładowo, tutejsza pieczeń z kuropatwy czy jagnięcina z sosem miętowym nie zna rywali w całym mieście. A gdy po całym dniu dotknie cię zmęczenie, jeśli tylko odpowiednio kilka miesięcy wcześniej postarałeś się o rezerwację, Kenzo Spa jest najlepszym, a na pewno najbardziej eleganckim miejscem na relaks. Szklana winda zabiera gości na piąte piętro, gdzie wszystko - od pościeli po ściany - zostało zaprojektowane przez japońskego designera Kenzo i można skupić się na relaksie w najlepszym, światowym wydaniu. Paryż jest najlepszym miejscem do smakowania luksusu, jest wymarzonym miejscem dla wszystkich, którzy cenią sobie taki lifestyle, a przede wszystkim dla tych, którzy potrafią go docenić. To miasto jest magiczne i za każdym razem gdy tu przyjeżdżam, już samo oddychanie tutejszą atmosferą jest zaczątkiem przyjemności. A możliwości rozwinięcia nieograniczone... JOANNA BELOWSKA współpraca: Ting Ting Nong

Jak widać luksus można znaleźć wszędzie. A także tam gdzie wydawałoby się ze jest on zbędny, nie ma na niego miejsca i akurat w tym jedynym przypadku - nie o niego chodzi. A jednak, luksusowy butik w samym centrum Paryża, o kuszącej nazwie Merci Merci, zobowiązał się oddawać kilka procent od każdego kupionego artykułu na cele charytatywne. Pięknie brzmi, jeszcze lepiej wygląda. Tym sposobem wesprzeć działalność charytatywną może każdy, kupując sukienkę, obrazek czy buty. Oczywiście o ile jest w stanie zapłacić od 500 euro za t-shirt po 2500 za dekoracje do domu. Bo jeśli walczyć z głodem w Afryce, to tylko z klasą. Viva la France!

REKLAMA

MERCI MERCI


Put Your Music On - Air for Fashion | Czysta Ojczysta 22.06.2012 Warszawa fot: Marcin Lewicki

potrzebujesz fotografa na imprezę? odezwij się do nas!

(12) 633 77 33 / info@loungemagazyn.pl 34

lounge ...bo jakość ma znaczenie


bary &

restauracje

Galeria Krakowska I pietro; ul. Pawia 5, 31-154 Kraków tel. 12 628 72 52

restauracja@miyakosushi.pl miyakosushi.pl

dołącz do nas

REKLAMA


zdjęcia: Marta Szczepanik / lounge

wydarzenia

I edycja Ligi Niezwykłych Gentelmanów zakończona Stało się. Zakończyliśmy pierwszą edycję LNG. Finał odbył się 04 czerwca w krakowskim cocktailbarze Le Scandale Garden. Dziewięciu uczestników walczyło o miano barmańskiego Gentlemana roku 2012. Jury techniczne w składzie: Patryk Le Nart, Mateusz Zabiegaj, Tomasz Roehr, Piotr Dziadkowiec, Filip Słowiński, Mariusz Maćkowiak miało twardy orzech do zgryzienia. Po dwóch godzinach niezwykłych prezentacji poznaliśmy pierwszego zwycięzce LNG. Goście czekali z niecierpliwością na wyniki

a nasz niezastąpiony MC Maciek Starosolski podgrzewał atmosferę do czerwoności. Po chwili widome było iż 3 miejsce zajął Adam Grądziel, drugi stopień na podium przypadł Michałowi Baranowi, a zwycięzcą okazał się Karim Bibars. Gratulujemy wszystkim uczestnikom, organizatorom, jury oraz sponsorom Pernod - Ricard, Hamilton Beach, APS Polska. Kolejna edycja już we wrześniu.

PIECZONY KOZI SER Z CHRUSTEM ORZECHOWO MIODOWYM (dla 5 osób)

zdjęcia: Joanna Roman / lounge

Kozi ser – 250g, Orzechy włoskie – 25g, Orzechy laskowe – 25g, Ocet balsamiczny – 20ml, Oliwa z oliwek – 30ml, Pomidorki koktajlowe – 15 szt, Miód – 1 łyżka, Wycięte segmenty miąższu z 2 pomarańczy, Świeże buraczki, Roszponka, rukola do dekoracji, Sól morska

Letnia szkoła gotowania Tym razem z naszym zaprzyjaźnionym szefem kuchni Radisson Blu - Staszkiem Bobowskim, gotowaliśmy nowe potrawy z letniego menu restauracji Milk&Co. 36

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Buraczki obieramy, dokładnie myjemy, a następnie kroimy bardzo cienkie plastry (najlepiej na mandolinie lub maszynie do wędlin). Po skrojeniu rozkładamy na tacy posypujemy solą morską i odstawiamy do lodówki na 10 minut. Po tym czasie dodajemy oliwę zmieszaną z octem balsamicznym i połówki wcześniej zblanszowanych i obranych ze skórki pomidorków koktajlowych. Odstawiamy wszystko do lodówki na 1,5 godziny. Orzechy włoskie i laskowe prażymy na patelni przez około 5 minut, następnie przekładamy do blendera, dodajemy miód i lekko miksujemy. Rozdrobnione z miodem orzechy nakładamy w formie chrustu na kozi ser i zapiekamy w piekarniku na wyłożonej pergaminem blasze. Plastry buraczków układamy w formie rozetek na środku talerza. Na górę kładziemy zapieczony ser kozi z orzechami. Dekorujemy roszponką i rukolą, fragmentami pomarańczy, pomidorkami koktajlowymi. Całość skrapiamy oliwą z oliwek.


recenzje kulinarne

CHARLOTTE ZASTANAWIALIŚCIE SIĘ KIEDYŚ JAK WIELKĄ SIŁĘ MA JĘZYK FRANCUSKI? SZCZEGÓLNIE MOŻNA TO ZAUWAŻYĆ W RESTAURACYJNYCH KARTACH DAŃ, GDZIE KAŻDĄ POZYCJĘ WYSTARCZY PRZYOZDOBIĆ FRANCUSKIM TŁUMACZENIEM, BY ROBIŁA WRAŻENIE (JAKIEŻ BYŁO MOJE ZASKOCZENIE, GDY ZDAŁAM SOBIE SPRAWĘ, ŻE PIĘKNIE BRZMIĄCE RACLETTE, TO PO PROSTU ZIEMNIAKI ZE STOPIONYM ŻÓŁTYM SEREM). POD SZYLDEM FRANÇAIS WCISNĄĆ NAM MOŻNA WSZYSTKO I OBAWIAŁAM SIĘ, ŻE TAK BĘDZIE I W TYM PRZYPADKU – FRANCUSKA OTOCZKA, ŁADNE NAZWY, ELEGANCKIE WNĘTRZE I WABIENIE TYCH, KTÓRZY ŚLEPO PODĄŻAJĄ ZA TYM CO MODNE. W opinii zagorzałych przeciwników wszystkiego, co odniosło sukces, można było jedynie znaleźć dodatkowe powody do moich obaw: że to lansersko-snobistyczna kawiarenka, miejsce spotkań śmietanki towarzyskiej, trendsetterów, ludzi mediów, designerów oraz hipsterów z MacBookami, najlepiej Pro. Spotkałam się też z oburzeniem mieszkańców Krakowa: że po co nam warszawskie knajpy, że to się tutaj nie przyjmie, że Kraków ma swoją dumę i że nie ma tu miejsca na pseudohighlife stolicy. A wiecie co? Ja mam to wszystko gdzieś! Chcę po prostu miło spędzić czas i zajadać się dobrymi rzeczami. Wprost uwielbiam te kraje, w których ludzie potrafią oddać się przyjemności jedzenia na świeżym powietrzu i delektowania się nim godzinami z lampką schłodzonego wina w dłoni. Zawsze, gdy przechodziłam obok Charlotte, tak mi się właśnie kojarzyła – z cudowną paryską boulangerie czy portugalską pastelarią. Ale widząc niewiarygodne tłumy oblegające lokal, zawsze zadowalałam się jedynie ożywionymi wspomnieniami z podróży. Aż w końcu odważyłam się wstąpić. Z miejsca zapomniałam o wszelkich uprzedzeniach – już przy wejściu pomogły mi w tym uśmiechające się do mnie tartaletki z truskawkami i stosy świeżych croissantów. Jako że dzień był pochmurny i deszczowy, usadowiłam się na antresoli i z zaciekawieniem oglądałam menu, które sprawiło, że miałam ochotę skosztować 38

lounge ...bo jakość ma znaczenie

dosłownie wszystkiego. Wystrój jest dość surowy (nie wiem skąd ta moda na eksponowanie rur?), ale jednocześnie elegancki. Wnętrze jest jasne, a przez wielkie okna oglądać można calutki Plac Szczepański. Z góry miałam widok na ladę zastawioną wymyślnymi kanapeczkami i francuskimi słodkościami, półki z równo poukładanymi słoiczkami domowych przetworów i drewniane regały pełne świeżych bochenków chleba. Tego ostatniego nie można było pominąć, bo to w końcu jeden z głównych atutów tego lokalu. Na stronie internetowej przeczytamy, że chleb w Charlotte jest pieczony na miejscu (istotnie, dwa poziomy pode mną mieści się

piekarnia), „na zakwasie ze skórek ekologicznie uprawianych winogron”. Na zakwasach ze skórek winogron się nie znam – wybaczcie – ale wiem, jak prawdziwy, zdrowy chleb powinien wyglądać i zestaw śniadaniowy w postaci koszyczka pieczywa spełnił moje oczekiwania w stu procentach. Chleb był świeży, dobrze wypieczony, sowicie nafaszerowany orzechami i innymi pysznościami. W cenie 18zł otrzymałam trzy rodzaje pieczywa podane w uroczym koszu oraz croissanta, który, bez cienia wątpliwości, był najlepszym croissantem jaki jadłam w życiu; jednocześnie delikatny, chrupiący i dosłownie rozpływający się w ustach! W zestawie było też gotowane (można wybrać sadzone) jajko z wolnego wybiegu, sok wieloowocowy (tu zwykły Cappy 0,2l, świeżo wyciskany robiłby jednak większe wrażenie), oraz do wyboru coś na słodko (domowej roboty konfitura pomarańczowa, truskawkowa, mus malinowy) lub coś na jeszcze bardziej słodko (czekolada mleczna, czekolada biała, miód lawendowy). Konfitura i niezwykle aksamitna czekolada przynoszona jest w słojach z drewnianą szpatułką i nie znika ze stołu aż do końca posiłku – każdy może zjeść tyle, ile zechce. Jednocześnie prosta i pyszna konfitura


recenzje kulinarne

o zaskakująco wyrazistym pomarańczowo-cytrynowym smaku pełna kawałków pomarańczy, w połączeniu ze świeżym chlebem z orzechami, okazała się idealnym wyborem. Obsługiwała nas przeurocza kelnerka o francuskiej urodzie (może za bardzo udzielił mi się paryski klimat?), której trudno było ukryć tremę i z odrobinę przesadzoną, ale rozczulającą troską przepraszała za każdą najmniejszą wpadkę. Niosąc w nieco trzęsących się rękach tace pełne naczyń, dzielnie wspinała się po stromych, spiralnych schodach. Musiała robić to kilkakrotnie, bo albo zapomniała cukru, albo przypraw, albo donosiła kolejne porcje, bo moja wizyta nie mogła zakończyć się na koszyczku pieczywa – tak naprawdę od niego się dopiero zaczęła! Jambon Gruyère, czyli kanapka na ciepło z pieczywa Charlotte z serem gruyère, gotowaną szynką i pesto z rukoli (10 zł) wyglądała dość przeciętnie, ale już po pierwszym kęsie ten doskonały, chrupiący chleb z przepysznym serem i pastą o intensywnym smaku rukoli pozytywnie mnie zaskoczył. Jednak odkryciem dnia okazała się tartine z mozarellą i tapenadą z czarnych oliwek (10 zł) mojego towarzysza (on to ma zawsze nosa do lepszych wyborów!), której smak prawdziwie mnie zachwycił – moi drodzy, doskonałe to mało powiedziane! Pewnie myślicie, że na tym koniec? Sympatyczna kelnerka też tak myślała, ale ja musiałam, po

prostu musiałam (!) spróbować Croque-monsieur (13 zł). To podobno na tej zapiekanej kanapce z szynką, sosem béchamel i serem gruyère wzorował się Portugalczyk Daniel da Silva, który po powrocie z emigracji we Francji stworzył francesinhę, dziś szczególnie sławną na północy Portugalii. Chrupiący, sycący i smaczny croque-monsieur w Charlotte podawany jest z sałatką z pomidorkami koktajlowymi. W ramach deseru (zaraz, deseru? po śniadaniu?) nie mogłam odmówić sobie tej tartaletki z truskawkami (10 zł), która przywitała mnie przy wejściu. Okrąglutka, krucha, posmarowana słodkim (jak dla mnie odrobinę za słodkim) kremem i obficie udekorowana soczystymi truskawkami. No i kawa, espresso oczywiście (5 zł), bo to taka moja osobista mania sprawdzania, gdzie w Krakowie dają dobre espresso. Takich miejsc jest zaskakująco mało, a Charlotte, jak się okazało, z pewnością do nich należy – mocna kawa w nienagannych proporcjach i w dodatku stosunkowo tania, była wymarzonym zwieńczeniem tego śniadania.

świetnej reklamie, Charlotte stała się modna zanim jeszcze została otwarta. Wielu jednak wróży jej upadek zaraz po tym, jak wrzawa nieco ucichnie a emocje opadną. Te jednak nadal są silne, żywe i… bardzo różne. Ja do Charlotte będę wracać – na croissanta przelotem, na dobre espresso, może nawet na wino, na które teraz, z uwagi na wczesną porę, jeszcze się nie skusiłam. Daleko mi jednak do „hipsterskiego lansu” i mam nadzieję, że Kraków nie pozwoli na to, by Charlotte stała się tym, czym, być może, jest już w Warszawie – miejscem, w którym się bywa, zamiast miejscem, w którym się jest przede wszystkim z miłości do dobrego jedzenia i francuskiej kuchni. Tekst i zdjęcia: ANNA SKWAREK dania-kontra-ania.blogspot.com

Skończyłam jeść grubo po dwunastej i biorąc pod uwagę obfitość posiłku, raczej nie będę głodna przez następne dziesięć godzin. Jakbym jednak miała ochotę na powtórkę, wiem, że wieczorem znowu mogę wstąpić do Charlotte – śniadania podają tam do dwudziestej trzeciej. Jedno jest pewne: krakowskie knajpy pojawiają się jak grzyby po deszczu i równie szybko znikają. Ta jednak miała wielki start – dzięki

REKLAMA

ul. Flisacka 3 (Salwator), Kraków / www.niebieski.com.pl / www.vanilla-sky.pl


Piwo ogniskiem pachnące SĄ PIWA O SMAKU CYTRYNOWYM, WIŚNIOWYM, ŚLIWKOWYM, A NAWET CZEKOLADOWYM, ALE PIWO O SMAKU WĘDZONKI? NOŁ ŁEJ – POWIEDZIAŁBY NIEJEDEN. A JEDNAK! TAK ZWANY RAUCHBIER, CZYLI PIWO DYMIONE, ZWANE TEŻ WĘDZONYM, TO STYL ZNANY OD WIEKÓW, CHOĆ NA PEWNO NIE NAJPOPULARNIEJSZY. ZA JEGO OJCZYZNĘ MOŻNA DZIŚ UZNAĆ NIEMIECKI BAMBERG, PIWO TO BYŁO ZNANE JEDNAK I W POLSCE, GDZIE NADAL SIĘ JE PRODUKUJE. Niewątpliwą ikoną piwa wędzonego jest niemiecka Schlenkerla, pochodząca ze wspomnianego już Bambergu – miasta, w którym zlokalizowanych jest aż dziewięć browarów, najwięcej w jednym mieście w Europie. Zanim jednak przejdę do tego skąd w ogóle wzięło się piwo wędzone, kilka smaczków jakie możemy znaleźć w bamberskiej piwnej stajni: Rauchweizen – wędzone pszeniczne, Rauchbier – Märzen – wędzone marcowe, Urbock – wędzony koźlak, czy też Eiche – Doppelbock – dubeltowy koźlak wędzony dymem z dębiny. Wszystkie wymienione piwa są tak naprawdę wędzonymi odmianami klasycznych gatunków takich jak marcowe, pszeniczne czy koźlak. Różnica polega na tym, że do ich produkcji użyto słodu wędzonego, w którym tkwi sekret piwa, określanego jako Rauchbier. W dawnych czasach częściowo wędzone było niemal każde piwo. Wynikało to stąd, że słód, czyli namoczone i skiełkowane ziarna zbóż, często suszony był nad ogniem, co nadawało mu dymnego aromatu. Z czasem doceniono to zjawisko i słód wędzony był już celowo. 40

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Dzisiaj słody wędzi się najczęściej w dymie bukowym lub dębowym, są jednak i słody wędzone na torfie lub też wiórach z beczek, w których leżakowała whiskey. Wszystko to dla uzyskania niepowtarzalnego, dymnego smaku i aromatu. Niektórym kojarzy się on z dymem z ogniska, innym z wędzoną szynką. Na pewno nie każdemu Rauchbier przypadnie do gustu, warto jednak spróbować tego piwa, zwłaszcza jeśli jest się otwartym na nowe smaki i niesztampowe doznania. A czy w Polsce można w ogóle kupić takie piwo? Przykładową Schlenkerlę można znaleźć w sklepach specjalistycznych oraz niektórych delikatesach. Można tam dostać i naszą rodzimą, polską wędzonkę. Jej produkcję niedawno przywrócił browar Pinta, wprowadzając na rynek swoje a’la Grodziskie. W tym roku premierę miały natomiast Dymy Marcowe, czyli polska wersja Rauchbier – Märzen. Wcześniej pojawił się Jak w Dym - pierwszy polski koźlak podwędzany oraz lekki i dość eksperymentalny Podymek.

Pisząc o piwie wędzonym, koniecznie należy wspomnieć o przywołanym tu Grodziskim, zwanym potocznie Grodziszem. Piwo to jako pierwsze pokazało, że Polacy nie gęsi i swoje wędzone piwa mają. Początki Grodzisza sięgają bowiem średniowiecza, kiedy zaczęto go warzyć w Wielkopolsce, przede wszystkim w Grodzisku Wielkopolskim, gdzie piwo to produkowano jeszcze na początku lat 90. XX wieku. Receptura i specyficzny proces produkcji Piwa Grodziskiego przetrwały niemal niezmienione aż do XX wieku. Początkowo piwo powstawało na bazie słodu pszenicznego wędzonego dymem dębowym lub bukowym, było lekkie, niskoprocentowe (2,5 – 5%) i, co ciekawe, często stosowane jako lekarstwo na bóle brzucha. Grodzisz był jedynym czysto polskim gatunkiem piwa górnej fermentacji dlatego tym większą stratą dla wszystkich miłośników piwa stało się zakończenie jego produkcji. Dziś Grodziskiego już niestety nie spróbujemy. Zawsze można jednak skosztować jego dalekich krewnych spod znaku Pinty, czy też niemieckich wędzonek, jak chociażby Schlenkerla lub innych przedstawicieli bamberskich browarów. Być może po pierwszym łyku skrzywicie się czując tak oryginalne smaki, ale zaprawdę powiadam Wam - przy poznawaniu bogactwa piwnego świata, Rauchbier nie może zostać pominięty! MICHAŁ ZĘBIK

fot. 123rf.com

trunki


podróże kulinarne

TRIP TO THE TOON WEEKEND. DLA WIELU Z NAS SŁOWO, KTÓREGO DŹWIĘK POWODUJE MIMOWOLNE DRŻENIE KOLAN I PRZYSPIESZONĄ AKCJĘ SERCA. Z RADOŚCI RZECZ JASNA! GDY BYŁEM MAŁY I CZYTAŁEM TYTUSA, ROMKA I A’TOMKA MYŚLAŁEM, ŻE SŁOWO ‘WEEKEND’, FONETYCZNIE PO POLSKU ‘ŁYKENT’, POCHODZI OD ŁYKU ŚWIEŻEGO POWIETRZA, KTÓRY MOŻEMY ZACZERPNĄĆ NA KONIEC DŁUGIEGO, PRACOWITEGO TYGODNIA. TAK PRZYNAJMNIEJ DOWODZIŁ TYTUS. Jednak parę lat minęło, jestem już duży i wiem jak jest. Każdy wie. Ale gdy dołożę do kompletu kolejne angielskie słówko: city break, to radość jest jeszcze większa.

znacznie więcej do zaoferowania. Przejdźmy więc do rzeczy. Początek wyprawy: Kraków. Cel: Newcastle. Środek transportu: bezpośredni lot liniami Jet2.com.

Pomóżmy niewtajemniczonym: city break to nic innego jak wyjazd weekendowy. Dzięki atrakcyjnym ofertom tanich linii lotniczych i zmuszonych do konkurowania z nimi rejsowych przewoźników, możemy spędzić kilka dni w jakimś fajnym miejscu Europy. Poszperałem w internecie i okazało się, że obecnie do najpopularniejszych wśród Polaków kierunków należą: Barcelona, Neapol, Praga, Tallin czy wyspa Bornholm. Ale nie czas i ochota by kłębić się z tłuszczą. Dlatego mam zupełnie inną propozycję, którą zawarłem w tytule. Polecimy do Newcastle. Tak. Newcastle upon Tyne.

Po dwóch i pół godziny samolot ląduje na lotnisku Newcastle International Airport. Słówko „international” ma znaczenie szczególne, bo jeszcze w latach 90. port obsługiwał tylko połączenia krajowe. Trzeba jeszcze wyskrobać z kieszeni £3.10 i w 25 minut dojeżdżamy metrem do centrum, czyli stacji Monument.

Anglia dla Polaków jest miejscem częstych wypraw. Statystyki to potwierdzają. W okresie wakacyjnym 2012 roku, aż 7% wyjeżdżających rodaków planuje krótszą lub dłuższą wycieczkę do Albionu. Na ogół jednak odwiedzają pracujących i mieszkających tam krewnych. Ewentualnie snują się po Londynie, pstrykając fotki Tower Bridge, Buckingham Palace czy figur woskowych u Madame Tussauds. A ten kraj ma 42

lounge ...bo jakość ma znaczenie

W ogóle, to fajne to metro, a właściwie Metro. Szybkie, tanie, pod ziemię wjeżdża tylko w centrum, a tak normalnie kursuje po powierzchni, więc okolicę można oglądać. Szybka przesiadka, kilka przystanków i wysiadam na Ilford Road, bo stamtąd już tylko 5 minut do słynnego Jesmond Dene House – otwartego w 2005 roku luksusowego, butikowego hotelu. Jesmond to willowa dzielnica Newcastle, położona dosłownie 5 minut od centrum. Jesmond Dene to z kolei nazwa parku, który momentami na wpół dziki, zachwyca urodą i stanowi jedno z ulubionych miejsc wypoczynku mieszkańców i odwiedzających The Toon. Tak tubylcy

nazywają Newcastle. Ich samych określa się mianem Geordie, podobnie jak lokalny dialekt - mieszankę angielskiego, szkockiego, języków skandynawskich i odrobiny szaleństwa chyba, uważany za najtrudniejszy w całej wesołej Anglii. Powróćmy jednak do JDH. Ten wybudowany w 1822 roku budynek, należał kiedyś do rodziny Thomasa Headlama, jednego z XIX wiecznych burmistrzów Newcastle. Później zmieniał kilkukrotnie właścicieli, aż w 1927 roku, po śmierci bezdzietnej pani Noble, trafił w ręce miasta. Od tego czasu był używany dla rozmaitych potrzeb; był szkołą, seminarium czy siedzibą wojska. W latach powojennych stopniowo popadał w ruinę, aż do początku lat 2000, gdy dwaj lokalni przedsiębiorcy, postanowili przywrócić mu dawną świetność i zamienić go na 40-pokojowy hotel i restaurację. Półtoraroczna inwestycja pochłonęła 7 mln funtów. We wrześniu 2005 roku nastąpiło wielkie otwarcie i wytężona praca, by (jeśli wierzyć subiektywnym opiniom gości na Tripadvisor.com) Jesmond Dene House uznawany był za absolutnie najlepszy hotel w Newcastle. Posiadłość zachwyca architekturą. Odrestaurowano większość oryginalnych boazerii, a w wystroju zadbano, by ciepłe kolory wymieszane z kojącą szarością od wejścia pozwalały się wyciszyć i zrelaksować. Co ciekawe, nie ma tu dwóch takich samych pokoi - każdy jest niepowtarzalny. Jesmond Dene House słynie również ze swojej restauracji. Tworzył ją sam Terry Laybourne, posiadacz dwóch gwiazdek Michelin, twórca


grupy Café 21, piewca lokalnych wyrobów kulinarnych i… ciepły, przemiły człowiek, o ciętym poczuciu humoru.

Francuski

City break ma to do siebie, że czas trzeba wykorzystać optymalnie. Najlepszą osobą, która doradzi, gdzie się udać jest Brian Wilson, concierge. Brian budową ciała przypomina kulturystę, niech Was jednak nie zwiodą pozory. To człowiek o niezwykłym uroku osobistym i nie schodzącym z twarzy uśmiechu. Znamy się od lat, więc mówi, żebym się nie wygłupiał, tylko odwiedził te miejsca, które już widziałem, ale warto zobaczyć, jak się zmieniły. No cóż, mówię, czas cos zjeść!!!

Gasiorek

F

rancuski Gąsiorek to firma zajmująca się importem win francuskich do Polski. Wszystkie pozycje w naszej ofercie są starannie dobierane tak, by znalazły się w niej wina o bardzo wysokiej jakości w przystępnych cenach. W tym celu nasze wina sprowadzamy z wyselekcjonowanych przez nas, małych winnic gdzie tradycyjne receptury są przekazywane i udoskonalane z pokolenia na pokolenie. Proponujemy Państwu szeroką gamę win począwszy od stołowych a kończąc na winach organicznych z certyfikatem AOC ze wszystkich regionów Francji.

Pora jest lunchowa. Żołądek dopomina się swego coraz gwałtowniej. Myśląc więc równie intensywnie, dochodzę do wniosku, że nie będzie lepszego miejsca, niż Café 21 w Fenwick. Uff, znowu potrzeba trochę wyjaśnień. Café 21 Hospitality Group ma w Newcastle kilka restauracji, każda jest inna, ale łączy je nieprzeciętna gościnność i fantastyczne jedzenie. Fenwick to luksusowy dom handlowy, gdzie po zakupach można się posilić. U nas to jeszcze mało popularne, bo poza warszawskim Vitkacem, mamy raczej tylko centra handlowe z food courtami. Tam, każda z sieci ekskluzywnych domów towarowych szczyci się niezłą restauracją, ale co fajne, nic sztywnego, treść ponad formę. Szefową kuchni w Café 21 w Fenwick jest Parichat Somsri-Kirby, przez przyjaciół zwana Pla. To Tajka, która wyszła za mąż za Brytyjczyka i prawdopodobnie najmilsza osoba na świecie. W kuchni w magiczny sposób łączy wyspiarską klasykę z nowoczesnością, nie zapominając o swoich orientalnych korzeniach. Co dziś w menu? Aha, wątłusz (haddock) na parze z młodą kapustą pak choi i ryżem aromatyzowanym chili i limonką. A na deser ananas na ostro z kokosowym sorbetem. Czymś to trzeba popić, więc zdecydowałem się na Chardonnay/Gewurztraminer od Tamarind Garden w Chile. Kojące połączenie.

Poza winami butelkowymi oferujemy także wina bag-in-box o pojemnościach 3, 5 oraz 10 litrów. Świetnie sprawdzą się one na przyjęciach. Będą także niezastąpione w domach, w których wino towarzyszy codziennym obiadom, gdyż po otwarciu zachowuje ono świeżość przez 30 dni. Nasza oferta kierowana jest również do restauracji, dla których przygotowaliśmy specjalne propozycje rabatów.

Przez weekend, jak wspomniano, czas umyka szybko, równie szybko więc trzeba podejmować decyzje, co będziemy robić. Newcastle ma wiele do zaoferowania. Jest znanym uniwersyteckim ośrodkiem, ale przede wszystkim najbardziej rozrywkowym miastem w całej Anglii. A cenowo na poziomie 1/3 cen Londynu. Wnioski nasuwają się same. Wieczorem z grupą znajomych wybieramy się na melanż. Weseli tubylcy twierdzą, że definicją doskonałego wieczoru dla Geordies (poza oglądaniem meczu ukochanej drużyny Newcastle United FC) jest: upić się, uwieść kogoś lub dać się uwieść i wdać się w bójkę. Ponieważ nie zawsze jest doskonale, postaramy się by przynajmniej było dobrze. Miejsce zbiórki: klub Blu Bambu. Miejscówka modna, ale widzę, że średnia wieku drastycznie się obniżyła, no to lecimy dalej. Centrum rozrywki w Newcastle jest Bigg Market - okolica, gdzie ilość klubów przyprawia o zawrót głowy: Tiger Tiger, City Vaults, The Venue, Bar Beyond - to tylko kilka z dziesiątków miejsc wartych odwiedzenia. I w wielu przypadkach taniej niż w Krakowie. Kolejne koktajle wchodzą znakomicie. Rozglądamy się wokół, podziwiając rozbawiony tłum. Tu muszę dodać, że kobiety północy są zupełnie inne niż w innych częściach kraju. Stereotyp mówi, że Brytyjki urodą nie grzeszą, lecz tu, postnordyckie wpływy powodują, że ulicami przechadzają się prawdziwie przecudne niewiasty. Wybiła druga, kluby się zamykają. Złapanie taksówki graniczy z cudem, krok jest defiladowy, ale udaje się. Piątek był krótki, lecz intensywny. Zobaczymy co przyniesie sobota.

ul. Grzegórzecka 9 (wejście od al. Daszyńskiego) Kraków tel. 12 341 58 64 mail: francuskigasiorek@gmail.com czynne: pon-pt 11-20, sob 10-19 REKLAMA

Brian wybuchnął szczerym śmiechem, gdy zobaczył moją opuchniętą twarz następnego poranka. By się zrelaksować, planowałem spacer po plaży w Tynemouth i Whitley Bay. To małe nadmorskie miasteczka, 20 minut metrem z Ilford Road. Kto oglądał pierwszą część filmu Gol może pamięta jak główny

Francuski Gąsiorek

http://www.facebook.com/piwnicawinfrancuskich


podróże kulinarne

Wyjście do ogrodu z restauracji w JDH

Przegrzebki, black pudding i wieprzowina pieczona przez dobę | fot. J. Szaniawski

bohater, Santiago, biegał sobie, przy wtórze rozbijających się o molo fal.

bo po takim czasie (twierdzi jej producent Reg Johnson) jest absolutnie najsmaczniejsza.

Trzeba pamiętać, że ze względu na położenie przy morzu, jest tam mnóstwo knajpek typu „Fish & Chips”, oferujących ryby, które jeszcze parę godzin wcześniej pływały sobie w Morzu Północnym. To jest prawdziwy luksus, choć ubrany w najskromniejszą ze swoich sukienek.

Słodka godzino!! David, sommelier, podsuwa mi kartę win, ale jak szybko można się zdecydować, jeśli widzimy ponad 350 pozycji? Do owoców morza wybieramy klasycznego kompana, czyli muscadet z Doliny Loary. Kaczka prosi o coś wyrazistego, więc, kurcze, znowu Dolina Loary? Zamawiam chinon, wino zrobione z cabernet franc.

Wieczór z kolei był zaplanowany na kolację w restauracji Jesmond Dene House. Niewątpliwie wydatek ponadprzeciętny, ale raz na czas warto się nieco porozpieszczać. Miejsce nietypowe, choćby z tego względu, że 90% biesiadników stanowią tam nie rezydenci hotelu, lecz ludzie z zewnątrz. W 2008 roku, po trzech latach działalności, czytelnicy The Times nominowali restaurację w JDH do 10. najlepszych w Wielkiej Brytanii. Wchodzimy do przytulnego saloniku, by tam przy drinku (a jakże, przecież jest weekend) złożyć zamówienie, zanim przemiły kelner zaprosi nas do przygotowanego stolika. Personel w JDH to ludzie, którzy sprawiają wrażenie, jakby zadowalanie innych było ich hobby, jeśli nie misją. A menu czyta się jak zbiór poezji noblisty. No bo jak się nie wzruszyć, jeśli na kolację zjemy ręcznie odławiane przegrzebki z pianką z szampana, zupę z młodych ziemniaków z pokrzywą z hotelowego ogrodu, w której pływa spory kawałek solonego dorsza z dodatkiem crème fraiche? Mało? No pewnie, że tak! Dlatego kolejny poemat to złowiona w lokalnych wodach żabnica podana z panisse i sosem beurre blanc z trawą cytrynową czy kaczka z Goosnargh w Lancashire, która przeżyła dokładnie 56 dni, 44

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Michael Penaluna, który jest tu szefem kuchni, podąża za cytatem swojego idola, Marco-Pierre White’a: Matka Natura jest prawdziwą artystką. Chciałbym opisać Wam smak próbowanych dań. Obawiam się jednak, że mój język byłby ubogi jak średniowieczny żebrak. Pamiętacie Pułkownika Kwiatkowskiego? No to płaczemy znowu. I tak człowiek ryczy już do końca, jeśli koniec oznacza waniliowo - bazyliowe parfait z rabarbarem i lodami z marzanki (zioła zwanego też przytulią wonną). Niedzielny poranek jest dużo łatwiejszy. To ostatni dzień, jutro z samego rana wylot, więc trzeba go spędzić w atrakcyjny sposób (jakby poprzednim dniom czegoś brakowało!). Spacer po Quayside, czyli bulwarach rzeki Tyne jest iście odprężający. Z lubością przyglądam się fantastycznym mostom. Zielony Tyne Bridge, jeden z symboli miasta, najdłuższy łukowy most w całej Wielkiej Brytanii, czy przechylany Millennium Bridge, otwarty dla upamiętnienia półwiecza panowania Królowej Elżbiety. Kusi mnie, żeby zajrzeć do Caffé Vivo, ale ponieważ jest niedziela, wybierzemy się raczej do

Seaton Sluice. To wioska nad morzem, jakieś 15 km od Newcastle. A tam, wzorem mieszkańców, warto odwiedzić Astley Arms. To pub i tzw.: carvery, czyli miejsce, gdzie piecze się połcie rozmaitych mięs, a następnie kraja w grube plastry i podaje z rozmaitymi dodatkami. Jest jeszcze jedno. Pomijając fakt, jak cudownie soczyste są te woły, wieprze czy drób, płacisz raz, a jesz ile dusza zapragnie. Wino podają tu podłe, ale polecam spróbować wybornych piw i ales z lokalnego browaru w Wylam. Dla takich chwil warto żyć. Znajomi ciągną nas jeszcze na wieczorny koncert do Metro Radio Arena. Ale wydaje mi się, że Cheryl Cole wolę oglądać niż słuchać. Cheryl to prawdziwa bonny lass, czyli po tutejszemu: fajna dziewczyna. No i pochodzi z Newcastle, podobnie jak Rowan Atkinson, Sting czy Brian Johnson, wokalista AC/DC. Ale chyba najprzyjemniej będzie jeszcze raz zajrzeć w stare kąty: coniedzielny targ staroci w Tynemouth, kupić lokalne smakołyki w Kingston Park, gdzie jest największe Tesco w Wielkiej Brytanii, a potem po prostu połazić i jeszcze raz przed wyjazdem posłuchać tej cudownej, często niezrozumiałej dla obcych ‘muzyki’ lokalnej mowy: Wheor are ya gannin’ canny lad? (czyli mniej więcej: Dokąd idziesz cny młodzieńcze?) czy Shame yee hev te gan hyem (szkoda, że już musisz wracać do domu). No szkoda, miło tu, ludzie tacy cholernie serdeczni. Trzeba tu jeszcze wrócić, a do tego czasu w domu, chyba pooglądam mimo wszystko Geordie Shore na MTV. Why aye man. JANUSZ SZANIAWSKI

Janusz Szaniawski – domorosły gastronom, socjolog-hobbysta oraz fan wina i jedzenia jako hobby praktycznych. W branży restauracyjnej pracuje od ponad 17 lat, w tym czasie otwierał i zarządzał rozmaitymi restauracjami w Polsce i zagranicą. W wolnym czasie chętnie gotuje. Obecnie General Manager dla Grupy Scandale w Krakowie, gdzie między innymi prowadzi cykliczne spotkania Mocno Nieformalnego Klubu Miłośników Wina.


LEKKO LETNIO LUNCH Nowe, starannie skomponowane Lunch Menu już teraz w najlepszej restauracji sushi w Krakowie! Poznaj sekrety diety gwiazd i sportowców - latem lżej. SAKANA SUSHI BAR. BAW SIĘ SMAKIEM ul. Św. Gertrudy 7, Kraków www.sakana.pl

tel. 12 429 30 86, 883 294 375

http://www.facebook.com/sakanasushibar


Secret Gardens

46

W centrum i okolicach miasta, z dala od zgiełku ulic, ukryte są klimatyczne miejsca. Specjalnie dla Was prezentujemy najciekawsze i jedyne w swoim rodzaju Tajemnicze Ogrody...

TAJEMNICZY OGRÓD Plac Nowy 9 www.tajemniczyogrod.pl/plac tel.: +48 12 430 67 76

TRATTORIA PISTOLA ul. Bożego Ciała 7 tel.: 728 871 071

BUDDA BAR Rynek Główny 6 www.buddabar.com.pl tel.: +48 12 421 65 22

Letni ogródek SomePlace Else ul. Powiśle 7 http://krakow.someplace-else.pl tel.: +48 12 662 10 00

lounge ...bo jakość ma znaczenie


fot. Robert Bednarczyk / lounge

gotuj z najlepszymi

KRUPIAK

SKŁADNIKI (Porcja na foremkę o wymiarach 17x25cm)

Krupiak, znany też jako pieróg biłgorajski, wyglądem przypomina pasztet. Na zewnątrz zapieczona powłoka, w przekroju można wyróżnić drobne cząstki składników, które tworzą zespoloną masę.

PRZYGOTOWANIE

Wypiekany jest w różnych formach, może być okrągły lub prostokątny. Wielkość pieroga jest zależna od potrzeb i upodobań, ale najczęściej, w domach wypiekany jest w dużych prostokątnych blaszkach. W sprzedaży natomiast występują znacznie mniejsze formy, także prostokątne. Na zewnątrz ma kolor ciemno słomkowy do jasnego brązu. Zależnie od upodobań, bardziej lub mniej przypieczony. Konsystencja pieroga jest stała, zbita mięsista masa, którą z łatwością można przełamać lub rozkruszyć. Zapach krupiaka łączy ze sobą zapach gotowanych ziemniaków i gryczanej kaszy - tak samo jest ze smakiem, ten jednak wzbogacony jest lekko kwaśnym białym serem oraz skwarkami i przyprawami. Można podawać z jogurtem naturalnym, masłem czosnkowym oraz ogórkiem kiszonym.

50 dag ziemniaków (obranych), 25 dag sera białego, tłustego i zwartego, 50 dag kaszy gryczanej, 1-1,5 szklanki kwaśnej śmietany, 20 dag słoniny, sól, pieprz, mięta. 1. Ziemniaki ugotować, odlać wodę, zostawiając odrobinę na dnie. Ziemniaki przecisnąć przez praskę, wsypać kaszę, wymieszać, przykryć. Odstawić na 30 minut. 2. Przygotować słoninę na skwarki, następnie dodać razem z 2/3 tłuszczu do ziemniaków 3. Następnie wrzucić pokruszony ser, przyprawy, śmietanę. Dokładnie wymieszać. Przełożyć do formy wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą 4. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 190°C. Piec ok. 1,5h (po około godzinie można przykryć folią aluminiową, aby się nie przypiekło) Jest to propozycja lunchowa którą kierujemy do osób, które szukają czegoś nowego, pożywnego oraz zdrowego.  Prowadzimy również catering z ciekawą ofertą lunchową  oraz pizzą.

PIZZERIA ZAPAŁKI Ul. Zamenhofa 4/2a, tel. 510 551 173 www.pizzaportal.pl/Krakow/Pizzeria-Zapalki ...bo jakość ma znaczenie lounge 47


Sukces Na Szpilkach | Baroque 14.06.2012 Kraków fot: Jakub Gil

potrzebujesz fotografa na imprezę? odezwij się do nas!

(12) 633 77 33 / info@loungemagazyn.pl 48

lounge ...bo jakość ma znaczenie


lounge moda

Twoje pięKno w naszych ręKach zapraszamy hasło “loUnge” = 20% rabaTU

Godziny Otwarcia Poniedziałek - Piątek Sobota Niedziela

9-20 9-16 Zamknięte

KraKów, Ul. Św. Tomasza 31 Tel

12 422 0541

REKLAMA

www.invogUe.com.pl


newsy

WYPRZEDAŻ - NIE EKSCYTUJ SIĘ ZA BARDZO!

Zaczyna się sezon wyprzedaży, z czym często wiążą się wielkie emocje. Każdy sklep chce przyciągnąć jak największą ilość klientów za pomocą zachęcających kampanii reklamowych. Niestety słynny angielski dom towarowy Harvey Nichols, prawdopodobnie odstraszył większość potencjalnych zakupowiczów. Z okazji wyprzedaży w Wielkiej Brytanii ukazały się plakaty przedstawiające kobiety i mężczyzn w markowych ubraniach, z plamami w okolicach krocza, podpisane: „Wyprzedaż. Spróbuj powstrzymać emocje.” Reklamy rozpętały prawdziwą burzę na Wyspach Brytyjskich. Trudno zliczyć ciągle rosnącą ilość negatywnych komentarzy w sieci. Co gorsze, to nie pierwsza nieudana kampania Harvey Nichols... /kt/

AUKCJA DAPHNE GUINNESS Wszechstronnie uzdolniona brytyjska milionerka - Daphne Guinness, słynie z wyjątkowo szczupłej sylwetki, miłości do mody i oryginalnych stylizacji. Od 27 czerwca mamy okazję kupić pamiętne kreacje celebrytki, ponieważ tego dnia, w londyńskiej Christie’s, ruszyła specjalna aukcja z jej ubraniami. Zysk ze sprzedaży zostanie przeznaczony na Fundację Isabell Blow, wspierającą młode talenty w świecie mody. Niesamowite ubrania, szczytny cel, Daphne Guinness - czego chcieć więcej? /am/

NOWA KOLEKCJA KLASYKÓW RAY-BAN NOWY FILM O YSL

Dwa lata temu powstał film dokumentalny o Yves Saint Lourent, Szalona miłość, a w Universal Pictures trwają już przygotowania do kolejnego obrazu o wybitnym projektancie. Tym razem powstanie film fabularny. Jego pomysłodawcą jest francuski aktor, scenopisarz i reżyser Jail Lespert. Lespert pragnie pokazać na dużym ekranie historię zawodowego sukcesu znanego kreatora oraz blaski i cienie jego życia prywatnego, w tym związek z Pierre Berge. /am/ 50

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Firma Ray-Ban, z okazji 75-lecia istnienia, wypuściła kolekcję swoich największych klasyków. Dostępne będą modele, które widzieliśmy na ekranach w filmach, takich jak choćby Ryzykowny Interes czy Śniadanie u Tiffany’ego. Kolekcja Legends zainspirowana jest oryginalnymi modelami z lat 50., 60. i 80. Użyto oldschoolowych nadruków i kolorów szkieł, a sam kształt słynnych okularów jest taki jak dawniej, czyli węższy i nieco bardziej smukły niż obecnie. /kt/


newsy

YSL ZMIENIA NAZWĘ

Hedi Slimane- dyrektor kreatywny domu mody Yves Saint Laurent postanowił zmienić nazwę luksusowej marki na Saint Laurent Paris.

Sklep internetowy tel.: +48 606 836 656

Jego decyzja wydaję się być nieco kontrowersyjna, lecz jak się okazało ma swoje uzasadnienie. Nad pierwszym w historii butikiem YSL widniał napis Saint Laurent Rive Gauche. Projektant uspokaja, że pragnie przywrócić marce pierwotny wygląd oraz zasady. Decyzję poparł również wieloletni partner biznesowy oraz były kochanek Yves Saint Laurenta - Pierre Berge. Berge zapewnia, że zmiana będzie miała korzystny wpływ na markę, a Slimane zamierza wydobyć jej prawdziwą esencję. /kt/

CHRISTIAN LOUBOUTIN vs ZARA

McDonald’s we współpracy z projektantem mody Waynem Hemingwayem, z okazji zbliżających się Igrzysk Olimpijskich w Londynie, zaproponował nowe stroje dla swych pracowników w Wielkiej Brytanii. Projektant zaczerpnął inspiracji z popularnego serialu Mad Men. Dominujące kolory to ogórkowa zieleń i musztardowa żółć, które rzecz jasna, mają nawiązywać do hamburgerów. Stroje oddają charakter mody z lat 60-tych. Kobiecy mundurek składa się między innymi z ołówkowej spódnicy, a męski z wąskiego krawata, charakterystycznego dla tamtej dekady. /kt/

Zara, znana z oferty niedrogich ubrań zgodnych z najnowszymi trendami, doczekała się sprawy w sądzie. Twórca ekskluzywnego obuwia Christian Louboutin oskarżył sieciówkę o nieuczciwą konkurencję - rok temu Zara wypuściła do sprzedaży buty z czerwoną podeszwą podobne do modelu YoYo projektanta. Sąd pierwszej instancji przyznał rację Zarze, twierdząc że żaden artysta nie ma prawa rezerwować żadnego koloru tylko dla siebie. Menadżerka projektanta zapowiada odwołanie od tej decyzji, bo jak mówi, projektantowi nie chodzi o rezerwacje ogólnego koloru, tylko specjalnego odcienia w konkretnym miejscu, co jest znakiem rozpoznawczym firmy. /am/

THE HOTTEST ABERCROMBIE & FITCH GUYS

Amerykańska firma odzieżowa Abercrombie & Fitch kojarzy nam się z ładnymi ciuszkami w dość przystępnej cenie, na których widnieje logo w kształcie łosia, oraz z gigantycznymi kolejkami do swoich firmowych sklepów. Tłumy pań szturmują drzwi bynajmniej nie z powodu atrakcji na półkach. Prawdziwą przyczyną sukcesu firmy jest ciekawy zabieg marketingowy - każdy klient może bowiem zrobić sobie darmowe zdjęcie z niezwykle przystojnym (dodajmy – na wpół rozebranym) modelem i dostać je oprawione w firmową papierową ramkę. Ostatnio Abercrombie & Fitch postanowił pójść jeszcze o krok dalej w autopromocji. Powstał teledysk, w którym najprzystojniejsi modele firmy tańczą w rytm utworu Carly Rae Jepsen Call Me Maybe. Utwór można znaleźć w internecie pod nazwą The Hottest Abercrombie & Fitch Guys. /am/ newsy oprac. ANASTAZJA MOŁODECKA i KATARZYNA TARABUŁA zdjęcia: materiały promocyjne ...bo jakość ma znaczenie lounge 51

REKLAMA

MODA W FASTFOODZIE

kasia@sonikk.pl www.sonikk.pl www.facebook.com/sonikk.bransoletki


Anna

Knaz

INSPIRUJE JĄ ŚWIAT I JAK SAMA MÓWI, NIE MA JEDNEGO MENTORA. UBIERA TYLKO ODWAŻNE KOBIETY, KTÓRE CENIĄ INDYWIDUALIZM I GLAM. ANNA KNAŹ ZADEBIUTOWAŁA KOLEKCJĄ KOŁNIERZYKÓW, DZIŚ OPOWIADA O POCZĄTKACH PROJEKTOWANIA I NOWEJ KOLEKCJI. Co wyróżnia Twoją kolekcję na tle innych? - Kolor, ekstrawagancja, wolność. Z pewnością nie wyróżnia się fasonem, nie lubię eksperymentowania z formą i ubrań architektonicznych, bo ta sztuka zawsze odbywa się kosztem figury. Projektuję dla kobiet, nie dla muzeum. Ubrania muszą być klasyczne w formie, ale bardzo nieklasyczne w kolorystyce, fakturze, wzornictwie. Ubieram tylko odważne, pewne siebie, rajskie ptaki. Niech zwą to kiczem. Dla mnie kobieta w cekinach o dwunastej w południe jest wolna i pewna siebie. Co Cię inspiruje? - Kolor nieba, książki, filmy, neony, bajki, kolory, ludzie na ulicy. Wszystko! Gdzie można kupić Twoje projekty? - Kolekcja, którą właśnie kończymy, będzie dostępna w warszawskim showroomie Full Of Style oraz w ich sklepie internetowym. Niebawem będzie o nas głośno również w Dubaju, tymczasem zapraszam na profil na Facebooku (facebook.com/anna.knaz)

52

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Czy masz swojego mentora? - Nie mam jednego, mam swoją świętą trójcę. Gdyby nie Gianni Versace, w ogóle nie interesowałabym się modą. Wtedy moda zupełnie mnie nie interesowała, ale obok Versace nigdy nie przechodziłam obojętnie <śmiech>. Zawsze potrafię rozpoznać w projekcie boską rękę Donatelli <śmiech>. Arkadius, po prostu mistrz. Podziwiam tego człowieka za talent, osobowość, spektakularne zniknięcie, tajemnica jaką wokół siebie stworzył. Chciałabym Go kiedyś poznać. I, last but not least, Galliano. To jest mój absolutny Bóg! Nie potrafię powiedzieć o nim nic obiektywnie, może być sobie antysemitą, rasistą, nekrofilem, gejem i kanibalem, ale to jest geniusz i trzeba przyklękać przed jego talentem. Dzięki niemu pokazy mody stały się teatrem. Twoją muzą jest... - Anna Dello Russo. Nie znam lepiej ubranej kobiety na tej planecie, to namacalna definicja słowa MODA, inspiracja chodząca na 12-centymetrowych szpilkach. Dla jednych ucieleśnienie kiczu, dla mnie absolutna ikona.

Dlaczego zdecydowałeś się na zawód projektanta? - W sumie moda kręciła mnie od zawsze. Najpierw, trenując taniec towarzyski, wymyślałam sobie sukienki, a rodzice mieli później wypełnione weekendy. Wracali z pracy i jeździli do Rzeszowa lub Krakowa w poszukiwaniu piór, frędzli i cekinów <śmiech>. Do dziś sąsiadki pamiętają mnie jako jedyne dziecko, które potrafiło przebierać się od 3 do 5 razy dziennie i grać w piłkę w kapeluszu <śmiech>. Ale tak na poważnie, zmusił mnie do refleksji kolega, fotograf. Stylizowałam sesje już jakieś dwa lata, rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, nagle zapytał dlaczego jeszcze nie zajęłam się projektowaniem. We właściwy sobie sposób skwitowałam to śmiechem: Coś Ty, ja? Nie umiem szyć, rysować, skończyłam marketing polityczny, do ASP mi daleko. Ale myśl została zaszczepiona. Pół roku później pomyślałam: kurcze, a właściwie czemu nie? Miuccia Prada też jest z wykształcenia politologiem i nieźle daje sobie radę <śmiech>. Plany na przyszłość? Wrodzona megalomania każe mi patrzeć na sprawę globalnie, więc jest tego trochę <śmiech>. Rozmawiała MONIKA GĄSIOREK-MOSIOŁEK

zdjęcia: Dee/Hook | fot. Beata Stańska

POLITOLOGIA MODY


ON-LINE SHOP / OPENING SOON

Rynek Główny 12 -13 / PASAŻ 13 +48 12 617 02 35

+48 12 617 02 20


modelka miesiąca

Zosia

NOWAK wiek:

21 lat

agencja:

AVANT MODELS

Pracowała m.in. dla: NEXT, HARPER’S BAZAAR, COSMOPOLITAN, ELLE, VOTRE BEAUTE, MARIE CLAIRE, WOMAN Twój Styl, Zwierciadło, MOHITO, Laura Guidi

NIESAMOWITA URODA I CHARAKTER. ZAWSZE UŚMIECHNIĘTA I POZYTYWNIE NASTAWIONA DO ŻYCIA. POJAWIŁA SIĘ W WIELU MAGAZYNACH, TAKICH JAK HARPER’S BAAZAR, COSMOPOLITAN I ELLE. ZOSIA NOWAK OPOWIADA O PRACY MODELKI, PIERWSZYM POKAZIE I POCZĄTKACH SWOJEJ KARIERY. Jak zaczęła się Twoja przygoda z modelingiem? - Początkowo o pracy modelki marzyłam w wieku 15 lat, kiedy to poznańska agencja zainteresowała się moją osobą, ale wtedy moi rodzice nie byli zwolennikami tego pomysłu. Chcieli, żebym najpierw ze spokojem ukończyła szkołę, a dopiero po maturze decydowała o swojej przyszłości. Do dziś pamiętam słowa taty: Nie

54

lounge ...bo jakość ma znaczenie

chcę mieć mojej córki na okładkach! Teraz mu to wypominam, kiedy stara się o każdy numer, w którym się znajduję i chwali się wszystkim sąsiadom i znajomym... <śmiech>. Swoją pracę, mogę powiedzieć, zawdzięczam Oli Gruchalskiej - dziewczynie, która rok temu napisała do mnie na facebooku, nie mająca nic wspólnego z tą branżą - kojarzyła mnie i uznała,

że marnuję swój potencjał, że powinnam spróbować swoich sił w charakterze modelki. Wysłała moje zdjęcia do Avant models, gdzie bardzo się spodobałam, co w konsekwencji doprowadziło do owocnej współpracy <śmiech>. Jestem jej ogromnie wdzięczna, bo dzięki niej realizuję teraz swoje marzenia! Jak wspominasz swój pierwszy zagraniczny wyjazd? - To było szalone i spontaniczne! Gdy decydowałam się na wyjazd do Aten, jednocześnie rezygnowałam ze swoich studiów - właśnie zaczynała mi się letnia sesja na filologii romańskiej. Postawiłam wszystko na jedną kartę. Pomyślałam: „Jak nie teraz, to kiedy? I tak nigdy


modelka miesiąca

nie chciałabym być nauczycielką... Uroda kiedyś przeminie, a na studia zawsze mogę wrócić”. W Atenach było cudownie, pomimo kryzysu i strajków, które tam zastałam. Były też łzy po pierwszej poważnej pracy, bo fotograf okazał się straszny. Była tam jednak ze mną moja agentka, dzięki której szybko zrozumiałam, że nie ma się czym przejmować, że to tylko mnie wzmocni na przyszłość. Tak też się stało! Zrobiłam tam swoje pierwsze edytoriale, m.in. ELLE, Cosmopolitan i Votre Beaute, z czego byłam ogromnie dumna! Wszystkim modelkom w razie wątpliwości, czy tam pojechać czy nie, mówię: nie wahajcie się! Jest pięknie <śmiech>.

zdjęcia od lewej: fot. Fernando Boss /Avenue Magazine (duże), fot. Gonzalo Machado / Harper’s Bazaar, fot. Iza Grzybowska / kampania Laury Guidi

Jakie jest Twoje największe osiągnięcie w modelingu? - Dla mnie samym osiągnięciem jest już to, że jestem modelką! Kiedy siedziałam w biurze swojej agencji i przeglądałam stertę kartek z imionami i nazwiskami dziewczyn z castingu, które zostały odrzucone... Wtedy do mnie dotarło, jakie mam szczęście i jak dobrze, że postanowiłam wykorzystać swoją szansę. Niemniej jednak jestem dumna z tego, że pojawiłam się w najlepszych magazynach - do pełni szczęścia brakuje mi jeszcze Vogue <śmiech>. Masz za sobą współpracę ze znanymi markami i międzynarodowymi tytułami magazynów. Jak wyglądała praca przy tego typu produkcjach? - Podstawowym obowiązkiem modelki przed każdą ważną pracą, to wyspać się. Z doświadczenia wiem, że braki w śnie, niezależnie od ilości wypitej rano kawy, wychodzą na zdjęciach, czy tego chcemy czy nie. Na ogół jest to ciężka sesja, każdy szczegół musi być dopracowany, nie chodzi tutaj tylko o wizerunek modelki, ale także o odpowiednie światło i inne detale. Zwykle zaczynam wcześnie rano i kończę wieczorem. Przy każdym zdjęciu czuwa fryzjer, wizażysta i stylista, poprawiają mnie na okrągło, wszystko musi być idealnie dopracowane. Po takiej sesji zwykle powinno się być zmęczonym - owszem, czasem na planie przeżywam swoje chwile kryzysu (nigdy tego nie pokazuję!), ale za to po zakończeniu dnia, z ogromną satysfakcją wracam do hotelu i tryskam pozytywną energią <śmiech>. Jesteś modelką wybiegową? Cóż, od zawsze byłam raczej dziewczyną komercyjną, dlatego przez większość czasu pracuję przy katalogach, magazynach, kampaniach. Chodziłam na wybiegu w Berlinie i w Porto, ale tam za każdym razem przekonywałam się, że jednak modelka wybiegowa musi być naprawdę bardzo szczupła, żeby chodzić w najlepszych pokazach. Na szczęście nigdy mnie do catwalku nie ciągnęło - zdecydowanie wolę obiektyw <śmiech>. Chociaż taki pokaz Victorii Secret z najpiękniejszymi dziewczynami na świecie... Czemu nie! Opisz proszę, jak wyglądają przygotowania na kilka godzin przed pokazem?

- Ha! Trzeba się uzbroić w cierpliwość. Nie zapomnę swojego pierwszego pokazu w Berlinie - dla Triumpha. Pokaz zaczynał się dopiero ok. 21-22, a ja musiałam być już tam z modelkami w południe! Na backstage’u zawsze wygląda tak samo... Wielki chaos, wszyscy biegają w tą i z powrotem, jak zwariowani, bez przerwy czegoś szukają. Byłam strasznie zestresowana ilością kamer i tym, co przed sobą widzę. Dostałam grecką kreację - cieliste, seksowne body, a do tego... o ponad rozmiar za duże szpilki! Powiedziałam, że nie dam rady iść w tych butach na wybiegu, nie chciałam, żeby moje pierwsze wyjście (i to w takiej kreacji!), skończyło się upadkiem. Ciągle tylko słyszałam: Don’t worry Zosia, don’t worry. Cały dzień czekania, integrowania się z dziewczynami z całego świata i zajadanie z nerwów batoników musli. Kiedy wreszcie wieczorem zaczęli zbierać się zaproszeni goście, zainteresowano się sprawą moich butów i tuż przed wyjściem na wybieg włożono mi do środka... taśmę klejącą dwustronną, która miała podtrzymywać mi stopy! No, a żeby było jeszcze śmieszniej, to trochę silikonu pod palce... Ten patent sprawdził się, ale serce biło mi jak dzwon! Na szczęście, upadku nie było <śmiech>! W kampanii jakiego domu mody/projektanta chciałabyś wziąć udział i dlaczego? - Szczerze mówiąc nie zastanawiałam się nad tym - nawet drobne prace przynoszą mi mnóstwo radości, więc nie potrafię sobie nawet wyobrazić siebie w kampanii typu Dior, Chanel, Gucci, czy Louis Vuitton... Ale oczywiście podejmę się każdej, jeżeli kiedyś będzie okazja <śmiech>! Na pewno bardzo dobrze czułabym się w kampanii typu Calzedonia, której twarzą w tym sezonie jest moja portugalska koleżanka z wybiegów, Sara Sampaio - przepiękna dziewczyna i jednocześnie mój wzór do naśladowania. Jak wygląda Twój dzień pracy? - Jeżeli mam sesję, zwykle przygotowuję sobie wszystko poprzedniego dnia, bym mogła pospać dłużej. Swój dzień zaczynam od kubka kawy, potem biorę szybki prysznic, ubieram się i jadę na sesję. Zwykle nie zdążę zjeść śniadania, więc robię to na miejscu. Potem zaczynają się już przygotowania, czyli przymiarki, make-up, włosy. Sama przyjemność <śmiech>. Jeśli natomiast nie mam sesji - również staram się nie wstawać za późno. Piję kawę, jem śniadanie, a potem czas na trening - zaczynam od serii brzuszków, a potem najczęściej jest to siłownia lub basen. Kiedy jest ładnie na dworze - jogging, rower, no i moje ulubione, czyli jazda z przyjacielem na rolkach wokół jeziora i pogaduchy <śmiech>. Potem mam swoje obowiązki. Po południu staram się znaleźć czas na drugi trening, a wieczór zostawiam sobie na przyjemności <śmiech>. Czy w rygorystyczny sposób dbasz o sylwetkę? No cóż, wacików to ja nie zjadam... Muszę to powiedzieć - KOCHAM JEŚĆ. Nie stosuję żadnej diety, bo przekonałam się na własnej skórze, że odchudzanie jest takim szokiem dla organizmu,

że nagle okazuje się, że zamiast spodziewanego efektu, cierpią nasze włosy, zęby i paznokcie. Bycie modelką to ciężka praca, ale trzeba mieć rozsądek i nie dać się zwariować. Zamiast wiecznego odchudzania, ja wybieram zdrowe odżywianie i dużo ruchu - na efekty czeka się dłużej, ale przynajmniej mamy gwarancję, że będą one długotrwałe. Oczywiście z tłustych produktów, fast foodów i słodyczy modelka powinna zrezygnować, albo mówiąc bardziej szczerze - ograniczyć je do minimum. Wiążesz swoją przyszłość z przemysłem mody? - Chciałabym być modelką tak długo, jak mi tyko na to pozwoli zdrowie i uroda! Patrząc na karierę Cindy Crawford, jest to możliwe <śmiech>. Jeżeli jednak z jakiejś przyczyny będzie musiało się to skończyć wcześniej - hmm, no cóż - archeologiem już pewnie nie dam rady zostać, więc będę starała się dalej coś robić w tej branży... Myślę, że znalazłabym coś odpowiedniego dla siebie, ale na razie wolę nie zapeszać <śmiech>. Póki co - realizuję się dalej jako modelka i żyję teraźniejszością! Jakich wskazówek udzieliłabyś początkującym modelkom? Prostych <śmiech>! Zrobię to tu i teraz: Kochane dziewczyny! Jesteście modelkami, prawda? To znaczy, że jesteście piękne, dlatego nigdy, przenigdy nie wierzcie komuś, kto będzie to negować. Pewnie spotkacie się kiedyś z krytyką, każda z nas się z nią spotyka. Ważne jest to, żebyście miały poczucie własnej wartości, były świadome tego, kim jesteście i czuły, że jesteście wyjątkowe. Nigdy nie stosujcie drastycznych metod odchudzania, nie wierzcie w to, że jesteście grube - odżywiajcie się zdrowo, uprawiajcie sport i dbajcie o siebie. Podczas pracy pamiętajcie o uśmiechu - drobny szczegół, który naprawdę jest kluczem do sukcesu! Uroda to nie wszystko, ważna jest osobowość. Nigdy nie imprezujcie w czasie pracy... Nie polecam - przerobiłam, żałuję i nigdy nie powtórzę <śmiech>. Zawsze bądźcie sobą i realizujcie swoje marzenia! Trzymam za Was kciuki i do zobaczenia! Jakie są Twoje plany zawodowe na najbliższą przyszłość? Mogę się powtórzyć jeszcze milion razy! <śmiech>. Modelka, modelka, modelka, modelka, modelka! A jak coś nie wyjdzie - wtedy jeszcze raz mnie poprosisz o udzielenie wywiadu, a ja z przyjemnością opowiem Ci, co porabiam <śmiech>. Może będę szukać diamentów w RPA, może spełnię jednak marzenia dotyczące grzebania w piasku i szukania ciekawych rzeczy... Może odkryję w sobie duszę malarki i będę sprzedawać obrazy na molo w Sopocie, a może napiszę coś ciekawego, zawsze kochałam pisać! Nie ma co myśleć o przyszłości! Trzeba być tu i teraz - inaczej życie przeminie nam dwa razy szybciej. Pozdrawiam wszystkich czytelników Lounge! Rozmawiała MONIKA GĄSIOREK-MOSIOŁEK ...bo jakość ma znaczenie lounge 55


trendy

ela

rgi n Ma i t r a M Maison

ean ue P Moniq

eta ga Ven e t t o B

ns

imo Raf S

Homme

Ralph Polo en Laur an

Ray -B

LUXURY MAN W sezonie wakacyjnym świetnie wyglądają jasne, lniane garnitury oraz mokasyny Salvatore Ferragamo. Gdy się ochłodzi, narzucamy klasyczny trencz Rafa Simonsa. Do wykończenia looku przyda się wygodna torba, designerskie ray-bany, subtelna biżuteria... Jak się okazuje, można połączyć wygodę i lekkość stroju letniego z elegancją i klasą. Panie będą zachwycone! ANASTAZJA MOŁODECKA 56

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Paul Smith

Panuje opinia, że polscy mężczyźni pod względem zadbania i wyczucia stylu pozostali w tyle za Polkami. Oto kilka podpowiedzi, jak wykreować luksusowy, a jednocześnie niewymuszony wizerunek.

re F

S

o alvat

gamo

erra


świat mody

HISTORIA

luksusu

LUDZIE NA CAŁYM ŚWIECIE MARZĄ O ŻYCIU W LUKSUSIE, DLATEGO Z CHĘCIĄ PODGLĄDAJĄ JAK MIESZKAJĄ, JEDZĄ I CO NOSZĄ SŁAWNI I BOGACI. JAK NIEMAL STO LAT TEMU MAWIAŁA COCO CHANEL, LUKSUS TO POTRZEBA, KTÓRA POWSTAJE TAM GDZIE POTRZEBA SIĘ KOŃCZY. TE SŁOWA DO DZISIAJ SŁUŻĄ ZA ŚWIETNĄ DEFINICJĘ LUKSUSU. OCZYWIŚCIE POJĘCIE LUKSUSU EWOLUOWAŁO, Z CZASEM PRZESTAŁO BYĆ POWIĄZANE Z PRZYNALEŻNOŚCIĄ DO WYŻSZEJ KLASY SPOŁECZNEJ. W DOBIE KONSUMPCJONIZMU CORAZ WIĘCEJ OSÓB MOŻE SOBIE POZWOLIĆ NA ZAKUP TAK ZWANYCH DÓBR LUKSUSOWYCH. JEDNAKŻE BEZ WĄTPIENIA TA SPECYFICZNA POTRZEBA LUKSUSU TOWARZYSZY CZŁOWIEKOWI CAŁY CZAS, NIEZMIENNIE OD POCZĄTKU CYWILIZACJI. Tekst: KATARZYNA TARABUŁA Już starożytni Grecy bardzo cenili sobie luksus, ale zdecydowanie nie do pobicia byli w tej kwestii Rzymianie. Żywym tego przykładem są Termy Karakalli, bogate w podgrzewaną wodę, liczne sale do masażu, a nawet bibliotekę. Jednakże niezaprzeczalnie miejscem narodzin luksusowej mody jest oczywiście Francja. Stamtąd pochodzą najbardziej znane, posiadające ponad 100-letnią tradycję marki, takie jak Chanel, Louis Vuitton, Dior czy Hermes. Luksus był obecny przede wszystkim na francuskim dworze. Maria Antonina, żona Ludwika XVI była znana ze swojej urody oraz zamiłowania do kosztownych przedmiotów, modnych, pełnych przepychu strojów i hazardu. Jeszcze bardziej rozrzutna okazała się jej następczyni - cesarzowa Józefina, będąca posiadaczką pięciuset toalet i siedmiuset par butów. Za pierwszego projektanta mody oraz ojca haute couture uważany jest Charles Frederick Worth. Był on Anglikiem, lecz działał we Francji, gdzie tworzył luksusowe kreacje, między innymi dla cesarzowej Eugenii. To właśnie on otworzył w 1858 roku w Paryżu pierwszy dom mody. W tym czasie strój służył jedynie do odróżnienia poszczególnych klas społecznych. Modna kre58

lounge ...bo jakość ma znaczenie

acja musiała więc wręcz ociekać przepychem. Im więcej użyto w niej drogiego materiału, tym lepiej. Podobnie było niegdyś z obrazami; przed epoką renesansu wartość obrazu zależała jedynie od użytych materiałów, nie od umiejętności artysty. Dopiero w dwudziestoleciu międzywojennym podejście do mody uległo zmianie. Lata 20. XX wieku często nazywane są złotą erą francuskiej mody. W tym czasie luksus przestał być zarezerwowany wyłącznie dla wyższych sfer; klientami francuskich projektantów stały się również gwiazdy kina oraz zamożni przemysłowcy. Oczywiście lata 20. to także modowy debiut Coco Chanel. Kreacje Chanel, choć proste, wymagały dużych umiejętności krawieckich oraz niezwykłej precyzji. W ten sposób luksusowe przedmioty przestały w ordynarny sposób epatować przepychem, a w zamian zaczęły zaciekawiać oryginalnością i zachwycać wykonaniem. Kolejną ważną dekadą w historii luksusowej mody są lata 50., a dokładniej rok 1947, w którym Christian Dior po raz pierwszy zaprezentował charakterystyczny dla całej dekady New Look. W latach 50. zapoczątkowano również produkcję ubrań na skalę masową oraz podjęto pierwsze próby standaryzacji rozmiarów.

Lata 60. i 70. to czasy rewolucji - również w modzie. Kreacje haute couture straciły na znaczeniu, a trendy zaczęła dyktować ulica. Młodzi ludzie nosili co chcieli; przestał istnieć jeden główny, skrzętnie kopiowany przez projektantów trend. Dzięki temu w dzisiejszej modzie mamy tak dużą różnorodność. W latach 80. luksusowe marki powróciły do łask. Przełom lat 80. i 90. to wszechobecny kult logo. Ludzie chętnie wydawali pieniądze i obnosili się ze swym bogactwem, a cóż lepiej obrazuje nasz status społeczny niż ogromne logo znanej marki? W tym czasie nawet wyjście z nieoderwaną metką nie uchodziło za nietakt. Zdjęcia z tamtych lat mogą wywołać śmiech, lecz niestety echo owej specyficznej mody jest odczuwalne do dzisiaj. Na całym świecie możemy kupić podróbki torebek i innych dodatków z logo takich marek jak LV, Gucci czy Versace oraz szaliki w kratę do złudzenia przypominającą znak firmowy Burberry. To zjawisko jest mniej nagminne niż kilka lat temu, lecz wciąż nierzadko spotykane. Z tego właśnie powodu posiadająca wieloletnią tradycję marka Burberry znalazła się na skraju bankructwa. Klienci, ceniący wysoką jakość produktów Burberry, przestali je kupować, gdyż marka zaczęła być kojarzona jedynie

123rf.com

w pigulce


świat mody

z bezguściem, za sprawą gwiazd angielskich oper mydlanych i reality show, ubranych od stóp do głów w charakterystyczną kratę. Wizerunek marki na szczęście udało się odratować, dzięki całkowitej zmianie strategii marketingowej. Nie jest to jedyny taki przypadek, klienci wydający duże kwoty na luksusowe towary zaczęli wymagać, by ich zakup był unikatowy i łatwy do odróżnienia od wszechobecnych podróbek. Jak wiadomo, luksus przestaje być luksusem jeżeli jest osiągalny dla wszystkich. Od lat 80. aż do dzisiaj luksus staje się coraz bardziej dostępny, więc drogie marki muszą się nieźle natrudzić, żeby zadowolić swych najwybredniejszych klientów. Niegdyś na słynną Kelly Bag Hermesa czekało się nawet do siedmiu lat. Dziś wystarczy iść do któregoś z butików lub jednego z luksusowych centrów handlowych, w przypadku braku gotówki zadłużyć się na karcie kredytowej i legendarna torebka, zaprojektowana na cześć księżnej Monaco jest nasza. Ci, których nie stać na taki zakup, mogą poczuć się klientami luksusowej marki, kupując sygnowane przez nią perfumy lub inne kosmetyki. Podobno kultowy zapach Chanel No. 5 sprzedają się gdzieś na świecie co 30 sekund.

LA DIFFERENZA WŁOSKI BUTIK Z WŁOSKĄ MODĄ

Kiedyś wspaniałe stroje Marii Antoniny mogły być jedynie podziwiane przez resztę społeczeństwa, lecz były one całkowicie nieosiągalne. Dziś każda zamożna kobieta może kupić kreację podpatrzoną u Angeliny Jolie, w dodatku może to zrobić przez Internet! W XXI wieku nabywcami kreacji haute couture są gwiazdy kina, muzyki oraz celebryci, znani jedynie ze swej roli celebryty, a wysoko urodzeni, jak na przykład księżna Kate Middleton, coraz częściej pokazują się publicznie w ubraniach z sieciówek, by tym zyskać przychylność tzw. „zwykłych kobiet”. Obecnie w modzie mamy do czynienia ze zjawiskiem fast fashion. Moda, nawet ta z najwyższej półki, jest produkowana na skalę masową głównie w Azji, podobnie jak produkty takich firm jak Zara czy TOPSHOP. Przedmioty luksusowe często różnią się od tańszych jedynie ceną. Louis Vuitton - niegdyś projektant znany z najwyższej jakości akcesoriów do podróży, został niedawno okrzyknięty McDonaldem branży mody. Prawie każdy duży dom mody posiada szereg droższych i tańszych linii, zróżnicowanych w zależności od zasobności portfela, upodobań i wieku. Moda nastawiona jest głównie na zysk, więc projektanci obniżają jakość produktów, w zamian za ciągłe rozszerzanie asortymentu. Fani marki Chanel mogą kupić nie tylko ubrania, obuwie, czy biżuterię, ale nawet narty lub paletki do ping-ponga ze słynnym logo. W mediolańskim imperium Armaniego, zlokalizowanym w pobliżu tzw. Złotego Trójkąta, możemy nabyć nie tylko kreacje i kosmetyki ze wszystkich dostępnych linii Armani, lecz także kwiaty, czekoladki, a nawet sushi sygnowane nazwiskiem projektanta. Łatwo zauważyć, że dzisiejsza moda w pewnym sensie zaczęła powracać do XIX-wiecznych zwyczajów, gdzie nie liczy się ani jakość, ani oryginalność, lecz sama marka, świadcząca o wartości produktu. Oczywiście zarówno konsumenci jak i producenci zdają sobie z tego sprawę, stąd rosnąca popularność limitowanych serii produktów oraz przedmiotów hand-made. Francuski projektant luksusowego obuwia - Christian Louboutin zawojował rynek mody, dzięki temu, że jego produkty, poza horrendalną ceną, cechuje wysoka jakość, dobry design, a obuwie wykonywane jest ręcznie w Europie.

www.ladifferenza.pl

REKLAMA

Zmiany, które zachodziły w modzie na przestrzeni wieków doprowadziły nas w końcu do zjawiska tzw. Nowego Luksusu (New Luxury), z którym mamy obecnie do czynienia. Z jednej strony coraz więcej ludzi może pozwolić sobie na luksus, a z drugiej nie wiadomo, co tak naprawdę nadal jest dobrem luksusowym, a co ze względu na łatwą dostępność, przestało nim być. Musieliśmy ograniczyć zaufanie do znanych marek, bo wysoka cena coraz rzadziej idzie w parze z dobrą jakością. Sieci sklepów na całym świecie oferują niemalże identyczne produkty, dlatego ostatnio swego rodzaju luksusem znów staje się oryginalność.

Kraków, ul. Grodzka 38 tel. 660 722 755

MONICA MAGNI


Garden

60

PALA lounge ...bo jakość ma znaczenie


ACE

fot. FILIP ŁYSZCZEK | lounge modelka: KASIA JASKÓŁA | Fashion Color stylizacja: KASIA KAMIEŃ, VICTORIA EVSEEVA | Blackbow MONIKA GĄSIOREK MOSIOŁEK | lounge fryzury: AGA ŁATKA | Avant Apres makeup: PAOLA MAI Serdeczne podziękowania dla Pałacu Radziwiłłów w Balicach oraz restauracji La Strada za udostępnienie miejsc do sesji. Kolekcje firmy Blackbow dostępne są do kupienia na www.blackbow.pl ...bo jakość ma znaczenie lounge 61


spódnica: Baroque Blackbow (www.blackbow.pl) ponczochy: Calzedonia buty: ALDO naszyjnik i bransoleta: by Dziubeka (biżuteria modowa, stoisko w Galerii Kazimierz)

62

lounge ...bo jakość ma znaczenie


koszula: Lana Blackbow (www.blackbow.pl) bielizna: Intimisimi zakolanówki: Calzedonia buty: Aldo okulary: Tom Ford kolczyki i bransoleta: by Dziubeka (biżuteria modowa, stoisko w Galerii Kazimierz)

...bo jakość ma znaczenie lounge 63


koszula: Simply Blackbow (www.blackbow.pl) spodnica: Vintage torebka: Chanel buty: Prada okulary: Juicy Couture naszyjnik: Zara bransoleta: Vintage

64

lounge ...bo jakoĹ&#x203A;Ä&#x2021; ma znaczenie


body: Vintage spódnica: Coco Blackbow (www.blackbow.pl) buty: Prada naszyjnik: Jimmy Choo

...bo jakość ma znaczenie lounge 65


świat mody

pogoni

ZA LUKSUSEM

POJĘCIE LUKSUSU WYDAJE SIĘ BARDZO WZGLĘDNE. LUKSUSOWE DLA NAS JEST TO, CO TRUDNO OSIĄGALNE. DLA NIEKTÓRYCH BĘDĄ TO JUŻ TRUFLE GODIVY CZY PERFUMY DIORA, DLA INNYCH TOREBKA CHANEL. SĄ I TACY, KTÓRYCH USATYSFAKCJONUJE DOPIERO NAJNOWSZY MODEL FERRARI. Czy w świecie mody da się ustalić obiektywne kryteria ekskluzywności? Czy istnieją marki, które na każdym zrobią wrażenie? Spacerując po paryskiej Avenue Montaigne lub rzymskiej Via Condotti, mijając eleganckie butiki największych projektantów, na pierwszy rzut oka wydaje nam się, że wszystkie one są tej samej kategorii, z tej samej, najwyższej, półki. To jednak nieprawda. Wtajemniczeni wiedzą, że najwyższa półka ma swoją własną hierarchię, kilka wewnętrznych pięter. A wśród nich piętro najwyższe. Jak je rozpoznać?

1

W zestawieniu najbardziej wartościowych brandów, wykonanym w tym roku przez Millward Brown & Optimor, w kategorii marek modowych na pierwszym miejscu znalazł się dom mody Louis Vuitton. Wartość jego marki – czyli prawa wykorzystania logo i przyszycia stosownej metki - wyceniono na 25,9 miliardów dolarów. To tłumaczy, dlaczego torebka Speedy z nadrukiem LV jest najczęściej podrabianym towarem na świecie.

ną walizkę. Sława projektanta szybko rozeszła się po świecie; wytwory domu mody zaczęły być noszone przez gwiazdy oraz wykorzystywane w filmach (min. przez Audrey Hepburn w Szkaradzie). Do teraz walizki LV uchodzą za najbardziej pożądane akcesoria podróżne na świecie. Z pewnością dużą zaletą marki jest umiejętność mieszania klasyki z nowymi trendami, zawsze na zasadzie uwspółcześnienia kanonu klasycznego. W tym nurcie stylistycznym porusza się również obecny dyrektor kreatywny firmy - Marc Jacobs, który w kolekcji wiosna/lato 2012 przypomniał nam elegancję i kobiecość lat 50-tych. Na pokazie mogliśmy zobaczyć modelki w słodkich, pastelowych sukienkach, przechadzające się wokół baśniowej karuzeli. Wśród nich takie sławy jak Kate Moss czy Anja Rubik. Piękno ponadczasowe – pod każdym względem!

2

Francuska firma swoje istnienie zawdzięcza talentowi Louisa Vuittona, który ponad 150 lat temu wymyślił wygodną i jednocześnie pięk66

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Na drugim miejscu we wspomnianym rankingu figuruje Hermes (z wartością marki szacowaną na 19,1 miliardów dolarów). W opinii bogatszych warstw społeczeństwa Hermes cieszy się wizerunkiem producenta najbardziej luksusowych torebek (pod względem jakości towaru, prestiżu, popularności wśród celebrytów). Wystarczy

wspomnieć model Hermes Birkin - obiekt pożądania wszystkich kobiet. Torebka kosztuje od 30 tys. do nawet 150 tys. zł. Historia powstania samej torebki jest dość ciekawa. Została ona zaprojektowana na życzenie Jane Birkin; znana aktorka, siedząc podczas lotu samolotem obok Jean-Louisa Dumasa, ówczesnego dyrektora firmy Hermes, poskarżyła mu się na brak torebki, która byłaby zarazem wygodna, jak i elegancka. Warto przypomnieć, że firma początkowo zajmowała się produkcją akcesoriów do hodowli koni, dopiero z biegiem czasu pojawił się dział galanterii skórzanej i słynnych apaszek. Z pewnością olbrzymim atutem marki jest olbrzymia klasa i rodzinne wartości. Podczas gdy inne firmy prześcigają się w promocjach, nowatorskich pomysłach - Hermes pokazuje to, co zawsze - niezależnie od stylu czy wyglądu kobiety wygląda na niej pięknie. Jego pokazy mody cechuje pewien minimalizm oraz pewność siebie. Można odnieść wrażenie, że firma czuje się sama w sobie na tyle silna, że nie musi zabiegać o względy klientek. Prezentacje organizowane są w zwykłych pomieszczeniach, a modelki ubrane w sandałki i białe skarpetki. Zarządcy Hermesa sugerują, że dla idealnego wizerunku wystarczy apaszka z pomarańczowym logo firmy. Kupując ją, staramy się osiągnąć perfekcję, która rzuca się w oczy z witryn sklepowych Hermesa i poczuć w sobie tę wewnętrzną siłę, którą reprezentuje firma.

3

Kolejna najbardziej wartościowa firma modowa to Chanel (6,68 miliardów dolarów). Ta marka


świat mody

uznana jest za najbardziej luksusową w kategorii pret-a-porter. Sama założycielka, Gabrielle ”Coco” Chanel, swoim pionierskim i odważnym (jak na swoje czasy) stylem, rozpoczęła nową epokę w historii stroju; wprowadziła do świata mody „małą czarną”, spodnie dzwony, golfy, efektowną sztuczną biżuterię (perły), męskie fasony dla kobiet, dzianinowy kostium, zwany powszechnie „chanelką”. Do teraz jednym z najbardziej pożądanych akcesoriów każdej fashionistki jest torebka Chanel 2.55. Marka Chanel powszechnie jest uznawana za esencję francuskiego stylu i elegancji. Spuściznę domu mody po śmierci jej twórczyni przejął Karl Lagerfeld. Pod jego władzą, w szacowną firmę wstąpił „nowy duch”. Lagerfeld, zachowując rozpoznawalne elementy Chanelowskiego stylu - chłodny minimalizm z nutą klasycznego luksusu - odświeżył wizerunek marki. Łańcuchy pereł oraz torebki urosły do większych rozmiarów, a klasyczne garsonki zyskały bardziej współczesny wygląd.

4

5-6

Kolejne na liście są włoska Prada (5,7 miliardów dolarów) i angielskie Burberry (4 miliardy dolarów). Dom mody Prada został założony w 1913 r. przez dwóch braci - Martino i Mario Prada, jednak prawdziwy sukces nastąpił do przejęciu interesu przez wnuczkę Mario - Muccię Pradę, która do teraz jest jej właścicielem i głównym projektantem. Z kolei Burberry jest pierwszą i chyba jedyną angielską marką, która osiągnęła światowy sukces i śmiało może konkurować z firmami francuskimi i włoskimi. Pozycję lidera branży przyniosły jej klasyczne już trencze i nadruk w kratkę na podszewce, kopiowany następnie na większości produktów, od torebek i koszuli, po apaszki, parasole, kalosze i portfele. Styl Burberry to uosobienie brytyjskiej nonszalancji, luzu i wygody. Ze szczególnym uwzględnieniem warunków klimatycznych, jakie panują na Wyspie.

*

Zaraz po Chanel w rankingu marek pojawia się Gucci (6,42 miliardów dolarów). Jest to po Hermesie kolejna firma, która jest efektem pracy całej rodziny. Swoją drogą, spory między poszczególnymi członkami rodu były często jej lepszą reklamą niż niejedna kampania wizerunkowa. Sławę firma zyskała dzięki torebce Bamboo z 1947 r., chętnie noszonej przed ówczesne gwiazdy. Obecnie Gucciego kojarzymy

REKLAMA

z klasycznymi strojami w ciemnych, stonowanych kolorach; ze stylem, który można nazwać „demoniczną” elegancją.

Co prawda nie wymieniony w rankingu, niemniej godny przywołania w kontekście najdroższych marek jest Christian Loboutin - według ankiety sporządzonej wśród klasy wyższej, najbardziej luksusowa marka obuwnicza. Jej znakiem rozpoznawczym jest czerwona podeszwa, inspirowana trzewikami tancerek z paryskich nocnych klubów. Loboutin wyprzedza takich

konkurentów, jak Jimmy Choo czy Giuseppe Zanotti. Trzeba przyznać, że jego „dzieła” robią wrażenie, a czerwony element, subtelnie ukazujący się podczas ruchu, ujawnia pochodzenie z większą klasą niż olbrzymie logo na klamrze. Ekskluzywne dobra dają ich posiadaczom poczucie wyjątkowości, wyższego statusu, przynależności do elitarnego grona. Są znakiem rozpoznawczym, czytelnym dla otoczenia. Pozwalają się pozytywnie wyróżnić. Niekiedy jednak pełnią zupełnie inną rolę. Przypomnijmy sobie słowa Holly Golightly granej przez Audrey Hepburn w Śniadaniu u Tiffaniego: - Najlepiej mi robi, kiedy wsiądę w taksówkę i pojadę do Tiffany’ego. To od razu działa na mnie kojąco, ten spokój i ta wytworność”. Świat luksusowych dóbr wyczarowuje magiczne miejsce, w którym czujemy się bezpieczni. Wchodząc do eleganckiego sklepu, nawet gdy nie stać nas na żaden z oferowanych w nim towarów, choćby breloczek do kluczy, ulegamy przeświadczeniu, że uczestniczymy w wyższym, piękniejszym wymiarze życia. Jak mówiła Holly: Tam nie może się stać człowiekowi nic bardzo złego, między tymi uprzejmymi i ładnie ubranymi ludźmi, w tym ślicznym zapachu srebra i krokodylowych portfeli.

ANASTAZJA MOŁODECKA


trendy

68

lounge ...bo jakoĹ&#x203A;Ä&#x2021; ma znaczenie


ul. Kupa 5 na Kazimierzu tel.: 12 357 73 57 www.avantapres.pl, salon@avantapres.pl

Foto: Łukasz Radzięta F4studio

Praca finałowa w konkursie Color Trophy by L’oreal 2012 fryzura: Aga Regina Łatka projekt ubioru: Krzysztof Piwnik make up: Beata Gładysz


foto: KOTY 2 PHOTOSTORYTELLERS | www.koty2.com modelka: MAGDALENA CHACHALICA | Fashion Color styliści: TOMEK GĄSIENICA JÓZKOWY | www.tomswardrobe.weebly.com RÓŻENA GREY | www.rozenagrey.blogspot.com makijaż: SONIA ZIELENIEWSKA fryzury: BARTŁOMIEJ GRZEŚ projekty: Magya, Sara Damm, Elena Ciuprina, Patryk Sudzik miejsce: Crystal Suites, Kraków | www.crystalsuites.info

70

lounge ...bo jakość ma znaczenie


...bo jakoĹ&#x203A;Ä&#x2021; ma znaczenie lounge 71


72

lounge ...bo jakoĹ&#x203A;Ä&#x2021; ma znaczenie


...bo jakoĹ&#x203A;Ä&#x2021; ma znaczenie lounge 73


74

lounge ...bo jakoĹ&#x203A;Ä&#x2021; ma znaczenie


...bo jakoĹ&#x203A;Ä&#x2021; ma znaczenie lounge 75


twarze przy barze

Platinium Fashion Night | 15. 06. 2012 | Klub Plaża / Kraków

potrzebujesz fotografa na imprezę? odezwij się do nas!

(12) 633 77 33 / info@loungemagazyn.pl 76

lounge ...bo jakość ma znaczenie

fot: Kamila Poznańska


zdrowie & uroda

ul. Flisacka 3 (Salwator), Krak贸w www.niebieski.com.pl www.vanillaspa.pl

REKLAMA


newsy kosmetyczne

NOWY ZAPACH MOSCHINO

Jeśli wciąż nie jesteście przekonane jak pachnie lato, oto rozwiązanie: lato pachnie dokładnie tak, jak nowe Pink Bouquet od marki Moschino. To zapach, który łączy nuty kwiatów i słodkich owoców, które kojarzą się nam z najcieplejszą pora roku i długimi, słonecznymi dniami. Ten zapach z pewnością stanowi uzupełnienie każdej letniej stylizacji i pasuje do zwiewnych sukienek i krótkich spodenek. A twarzą kampani reklamowej perfum jest amerykańska supermodelka Kandra Spears.

WYWABIANIE

Marka Clinique poszerzyła linię Even Better o trzy kolejne produkty, uzupełniające dotychczasowy makijaż i pielęgnację z tej serii. Na rynek trafił Skin Tone Correcting Lotion SPF 20, będący lekką, beztłuszczową emulsją nawilżającą, przeznaczoną dla skóry mieszanej i tłustej. Nowość w makijażu to współgrający z podkładem Even Better Makeup korektor, który skutecznie ukrywa plamy pigmentacyjne, przebarwienia oraz cienie pod oczami, który - dostępny w czterech kolorach i zawierający witaminę C - z biegiem czasu pozwala skutecznie rozjaśnić plamy. Dostępny jest już także nawilżający krem do rąk, pomagający zmniejszyć przebarwienia związane z wiekiem.

TRZECIA PLANETA OD SŁOŃCA

MAC na kolejne dwa miesiące proponuje nam kosmiczną odyseję. Bogata, mineralna kolekcja dostępna w lipcu i sierpniu w salonach marki inspirowana jest galaktyką. 9 cieni mineralnych cieni, 4 pudry mineralne oraz 4 róże, 5 odcieni szminek, pięć błyszczyków, maskary, a ponadto produkty pielęgnacyjne z powracającym w tej kolekcji peelingiem Mineralize Volcanic Ash Exfoliator. Różnorodność kolorów, faktur i wykończeń to domena marki, a HEAVENLY CREATURE dostarcza dodatkowo iście niebiańskie doznania.

DO KOMPLETU

Amerykańska marka Benefit przygotowała gratkę dla fanek swoich bestsellerowych pudełeczek wypełnionych różami, bronzerami, czy rozświetlaczami. 6 nowych błyszczyków Ultra Plush Lip Gloss to kolory odpowiadające dostępnym na polskim rynku Bella Bamba, Coralista, Dallas, Dandelion, Hoola i Sugarbomb, zamknięte w równie uroczych tubkach. Wzbogacone o kwas hialuronowy, lekkie i wygładzające niczym odżywczy balsam. 78

lounge ...bo jakość ma znaczenie

INSTYNKT ŁOWCY

To właśnie lipiec i sierpień są miesiącami, w których również w perfumeriach sieciowych, takich jak Sephora i Dougals, królują letnie wyprzedaże. Odrobina sprytu i refleksu wystarczy, by w bardzo atrakcyjnych cenach upolować limitowane edycje z poprzednich sezonów, produkty wycofywane z oferty, bądź inne atrakcyjne smakołyki. Wyprzedaże trwają z reguły do połowy sierpnia, kiedy to na półki wkraczają nowości i jesienne kolekcje marek selektywnych.


KREM CZY PHOTOSHOP?

Zastanawiające jest, czy może najnowszy krem Lancôme Absolute potrafi faktycznie tak wygładzić zmarszczki, jak widać to na twarzy Juli Roberts? Czy może to kolejna, niezbyt udana kampania reklamowa – tej jakże utalentowanej, lecz trochę zakompleksionej aktorki. Wszystko wskazuje na to, że Julia nie potrafi pogodzić się z upływem czasu, ponieważ już po raz kolejny wzięła udział w kampanii, której efekty nijak nie pokrywają się z rzeczywistością. Podobna historia wydarzyła się kiedy Roberts reklamowała podkład, a ponieważ ingerencja Photoshopa była zbyt duża, reklama została zdjęta. Chcemy jednak wierzyć, że efekty mocnego liftingu to wyłącznie zasługa kremu Absolute marki Lancôme i że potrafi on zdziałać takie cuda.

ESSIE

To marka bardzo trwałych i profesjonalnych lakierów, stworzona z myślą o profesjonalnej stylizacji paznokci. Obecny sezon, to ponad 90 odcieni lakierów, które robią ogromne wrażenie, zwłaszcza, że każdy z nich ma unikają nazwę. Firma ma tendencję do nadawania im nazw, takich jak: Mademoiselle, Ballet Slippers, Demure Vixen, Sugar Daddy, After Sex, Need a Vacation, czy Not Just a Pretty Face. Tym razem poza nazwami porywa nas paletą barw: od delikatnych i neutralnych beży, po soczyste róże, przez wyraziste czerwienie, barwy ziemi, egzotyki, kończąc na niebiańskich błękitach. A z ciekawostek warto wiedzieć, że babcia założycielki marki Essie Weingarten była Polką.

Moda na produkty BB trwa. Coraz więcej marek wprowadza beauty balm łączący w sobie kilka kosmetyków do swojej oferty. Ideał powinien nawilżać, rozświetlać, ujednolicać cerę i korygować niedoskonałości. Powinien charakteryzować się również wysokim filtrem. Flexitone BB Creme, marki sworzonej przez amerykańskiego dermatologa dr Fredrica Brandta, ma za zadanie wygładzić zmarszczki, zminimalizować pory, ochronić skórę przed szkodliwym promieniowaniem oraz przeciwdziałać oznakom starzenia, a jego skuteczność gwarantować ma formuła składająca się z aminokwasów, minerałów, protein oraz polisacharydów. Odcień Flexitone BB Creme dopasowuje się do koloru skóry. newsy oprac. Joanna Jawor i Magda Merta-Mączyńska zdjęcia: materiały promocyjne ...bo jakość ma znaczenie lounge 79

REKLAMA

BB BRANDTA


kosmetyki

Bogactwo

różnorodności

RODZAJE Podstawowym kryterium podziału cieni do powiek jest ich konsystencja – na rynku dostępne są cienie prasowane, sypkie oraz kremowe. W przypadku tych pierwszych możemy zdecydować się na gotowe, skomponowane już palety, wkłady z których paletę stworzyć można samodzielnie, oraz cienie pojedyncze. Kremowe cienie dostępne są najczęściej w sztyftach, bądź w słoiczkach, podobnie jak sypkie, które również w ostatnim czasie, głównie w ofercie marek mineralnych, pojawiły się w wygodnych aplikatorach z rolką. Kolejnym kryterium jest wykończenie – od matu, przez satynę, perłę, cienie z drobinkami, opalizujące, aż po te z efektem metalicznym. I tak, jak w przypadku formuły, decydujące są wyłącznie nasze osobiste preferencje, tak przy wyborze wykończenia warto jest już dodatkowo zasugerować się okazją i porą dnia. W ciągu dnia zdecydowanie najlepszym wyborem są maty, satyny, oraz stonowane makijaże przy użyciu ciekawych duo chromów; wieczorem zaś na naszych powiekach może pojawić się - bez w zasadzie jakichkolwiek ograniczeń - pełen festiwal barw, pereł, czy brokatów. APLIKACJA Tak jak istnieje wiele rodzajów i kolorów cieni, tak istnieją również różne metody ich aplikacji. W zasadzie wszystkie cienie nakładać na powieki możemy zarówno na sucho, jak i na mokro, uzyskując wtedy znacznie intensywniejszy efekt. Powieki cieniować możemy na różne sposoby. 80

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Klasycznie wycieniowany ciemniejszym cieniem może zostać zewnętrzny kącik, bądź załamanie na kształt banana. Powiekę cieniami pokryć możemy na zasadzie gradientu poziomo lub pionowo. Przydymione spojrzenie uzyskamy aplikując intensywny ciemny cień tuż przy linii rzęs i rozcierając go ku górze. Pokryta jasnym cieniem powieka zyska wyrazisty akcent dzięki kresce cieniem, bądź eyelinerem w linii rzęs. Wachlarz możliwości jest ogromny, a powyższe to jedynie te najbardziej klasyczne. Inspiracje znaleźć można wszędzie. Posłużyć mogą za nie obrazy, zdjęcia, przyroda, czy chociażby Internet. JAKI ODCIEŃ? Kwestią, która nurtuje większość amatorek kolorowych powiek jest zasada właściwego doboru odcienia kosmetyku. Tak jak w przypadku intensywności makijażu oczu, kluczowe powinny być tu nasze osobiste preferencje, ponieważ z danym kolorem musimy przede wszystkim dobrze się czuć. Osoba, która nie toleruje żadnych niebieskości nie będzie miała poczucia komfortu w nasyconym granatowym smokey eyes, choćby ten idealnie wydobywał jej urodę. Są oczywiście pewne zasady, oparte w głównej mierze na kole barw. I tak, niebieskookim w teorii najbardziej pasują kolory z palety brązów, żółci, różu, lawendy, ale także fiolety, czerń i pomarańcz. Właścicielki zielonych tęczówek mogą podkreślić je przy pomocy brzoskwiń, moreli, żółci, brązów, a także wszystkich odcieni fioletu, czy błękitu. Brązowookie, chcąc wydobyć swój kolor oczu mogą bliżej przyjrzeć się

granatom, zieleniom, purpurze, fioletom, ale także odcieniom czerwieni, brzoskwini, miedzi, czy szarości. Budując bazę cieni do powiek, które służyć nam będą zarówno w makijażu dziennym, jak i wieczorowym, warto zdecydować się na gotową, bądź stworzoną samodzielnie paletę dobrych jakościowo kosmetyków. Oszczędzi nam to wiele kłopotów i problemów z aplikacją. Cienie wiodących marek nie osypują się podczas wykonywania makijażu, są bardzo nasycone, świetnie łączą się ze sobą i rozcierają. Minimum kolorystyczne takiej palety to przynajmniej dwa, trzy odcienie danego koloru, lub różne, ale harmonijne ze sobą zestawione oraz waniliowy, lub beżowy cień bazowy. Dobrze jest też zaopatrzyć się w jasny opalizujący odcień, który ładnie rozświetli zewnętrzny kącik oraz przestrzeń pod łukiem brwiowym. Oprócz dobrych cieni, w stworzeniu wymarzonego makijażu pomogą nam również wysokiej jakości pędzle, które nie będą gubiły włosia, ani nie zdeformują się podczas używania, czy mycia. Bez względu na to, czy lubimy podkreślać oczy subtelnie, czy też nawet na co dzień towarzyszą nam intensywne makijaże warto trzymać się zasady, że im kolor cieni bliższy odcieniowi naszej tęczówki, tym bardziej stonowany i zgaszony efekt uzyskamy. Dział to również w drugą stronę – cień kontrastujący mocno z kolorem naszych oczu pozwoli uzyskać intensywny i wyrazisty efekt. W tym wszystkim należy jednak pamiętać o jednej złotej zasadzie, o której już wspomniałam – nawet najpiękniejszy kolor dobrany według teoretycznych wskazówek, jeśli go po prostu nie lubimy, może sprawić, że będziemy czuły się jak w idealnej, ale niekoniecznie odpowiadającej nam sukience – źle i niekomfortowo - ponieważ w makijażu musimy przede wszystkim czuć się dobrze. MAGDA MERTA-MĄCZYŃSKA

fot. materiały promocyjne

CIENIE DO POWIEK TO PRAWDOPODOBNIE JEDYNE KOSMETYKI, KTÓRYCH ILOŚĆ ODCIENI, WYKOŃCZEŃ I FORMUŁ DOSTĘPNYCH NA RYNKU MOŻE PRZYPRAWIAĆ O BÓL GŁOWY. TAK SZEROKIEGO WACHLARZA MOŻLIWOŚCI NIE SPOSÓB ZNALEŹĆ POŚRÓD INNYCH PRODUKTÓW, A CO ISTOTNIEJSZE - MNOGOŚĆ ZASTOSOWAŃ I SPOSÓB ICH WYKORZYSTANIA W MAKIJAŻU OGRANICZONE SĄ TAK NAPRAWDĘ JEDYNIE PRZEZ NASZĄ WYOBRAŹNIĘ.


Zadzwoniła Kaśka. - Oskar, błagam, znajdź w przyszłym tygodniu jakiś termin.

- No ta, do której odszedł. Ja mu kanapeczki do pracy, brokuły miksowane z masełkiem, a ten te kanapeczki z tą lafiryndą wpierdzielał.

- Sytuacja jest kryzysowa? Ale o co chodzi? Przecież byłaś w tamten piątek.

- Czy masz jakąś wymyśloną fryzurę czy zostawiasz to mnie? – próbowałem znaleźć jakiś fryzjerski konkret.

- Nie chodzi o mnie, ale o moją koleżankę, a właściwie koleżankę koleżanki. Nie mogę ci powiedzieć szczegółów, ale to naprawdę ważne.

- Tak, już mówiłam, wysucz mnie na maksa.

Marta sprawdziła kalendarz. Okazało się, że inna klientka musiała wyjechać i odwołała termin.

Wybrał obie opcje jednocześnie. - Że co?

- Kaśka, jest wolne o 17.00 w piątek. Ale co będziemy robić, bo nie wiem, ile czasu zaplanować. - Nie wiem dokładnie, ale chyba też makijaż. Machnąłem ręką. Miałem na głowie tysiąc spraw związanych z otwarciem nowego salonu. Zaplanowałem dwie godziny. I zapomniałem o sprawie. Do czwartku. Telefon od Kaśki.

- Tylko teraz nie rycz, bo całą moją robotę szlag trafi!

- Oskar, tylko słuchaj, ta Agnieszka co przyjdzie to trochę nieśmiała jest. Wiesz taka zahukana. Pracuje w księgowości w korporacji. I jakieś tam kłopoty z mężem. No wiesz…

ARTYKUŁ PROMOCYJNY

Nie wiedziałem nic. Ale spróbowałem sobie ją wyobrazić. Zapewne będzie lekko zaokrągloną dziewczyną w drucianymi okularami. I pewnie poprosi o podcięcie końcówek i kasztanowy odcień. W piątek tuż przed jej przyjściem zrobiłem sobie kawę. Zaparzajkę rodem w PRL. Weszła do salonu. Chciałem chwilkę pogadać, ośmielić ją trochę. Zaprosiłem do stolika. - Jestem Oskar. Chciałabyś i fryzurę zmienić, i podmalować trochę, czy tak? A to jakaś okazja? Komunia w rodzinie? – gwałtownie szukałem tematów - Wysucz mnie – szepnęła. Łyk kawy, który akurat miałem w ustach, wahał się przez chwilę, czy wylecieć nosem czy ustami.

Poczułem, że mam wolną rękę. Agnieszka miała zdrowe, piękne włosy. Mogłem poeksperymentować z kolorami. Wybrałem bardzo jasny blond, który nie może pozostać niezauważony. Odważny, bo Agnieszka tej odwagi teraz w swoim życiu potrzebowała. Kobiecy, bo to jej kobiecość teraz najbardziej cierpiała. Seksowy, by sama dla siebie poczuła się atrakcyjna. Makijaż też był mocny: smooky eye, mocno zarysowany owal ust karminową czerwienią, intensywna paleta cieni w tak modnych teraz odcieniach żółtego. Popatrzyła do lustra. Oczy napęczniały łzami.

Masz rację, idę na babską imprezę, pożegnalną z moim dotychczasowym życiem.

- Wysucz mnie na maksa. Patrz jaką sobie kieckę na dzisiejszy wieczór wybrałam – wyciągnęła z torby sukienkę, która nawet na sesje Diesla wydawałaby się za odważna. - To chyba jednak nie na komunię – stwierdziłem pod nosem. Zabrałem się do pracy. Nieśmiało wnioskowałem, że moja klientka chce diametralnie zmienić swoje życie. Potrzebowała więc czegoś zupełnie innego niż długie proste włosy związane w kitkę.

Idź wygrać – pożegnałem ją słowami z zapomnianego musicalu „Lata dwudzieste, lata trzydzieste” - Szapołowskiej się wtedy udało. No, tylko nie rycz – utuliłem i poszła. I jak patrzę na nią po roku od tamtej sytuacji, to myślę, że powinna tamtej zdzirze podziękować, może nawet kwiatki kupić.

Oskar Bachoń fot. Katarzyna Widmańska

- Zdzira jedna. - Ale kto? ...bo jakość ma znaczenie lounge 81


makijaż

LUKSUSOWE SESJE DLA NAJWIĘKSZYCH MODOWYCH MAGAZYNÓW, ŚWIATŁA POKAZÓW, CZERWONY DYWAN, NAJZNAKOMITSZE AKTORKI I GWIAZDY, BACKSTAGE, NAJLEPSZE PRODUKTY - RZECZYWISTOŚĆ NAJLEPSZYCH MAKIJAŻYSTÓW ŚWIATA?

82

Zdjęcia z tygodni mody, sesje, czy pojawiające się już wizualizacje jesiennych kolekcji makijażowych – przykuwają uwagę, przyciągają wzrok – piękne, perfekcyjne, precyzyjnie wykonane, czasami kontrowersyjne, ale przecież piękno jest pojęciem względnym. Stoją za nimi uzbrojeni w pędzle najznakomitsi wizjonerzy, makijażyści, bez których nie odbywają się najważniejsze pokazy, których nie może zabraknąć na najlepszych sesjach, których prace inspirują i zachwycają.

wiska dyrektorów kreatywnych w istniejących już na rynku. Echaudemaison staje na czele Guerlain, Morawetz, którą w 2008 roku zastępuje Peter Philips, obejmuje Chanel, a rok po nim Pecheux wiąże się z Estee Lauder. W 2004 roku Pat McGrath przejmuje dowodzenie w Max Factor. W połowie lat osiemdziesiątych Toskan wraz z Angelo tworzą MAC. Kilka lat później Bobbi Brown wypuszcza na rynek pierwszą pomadkę sygnowaną swoim nazwiskiem.

Malowanie twarzy i ciała towarzyszy ludzkości od jej zarania. W 1967 roku Serge Lutens tworzy linię kosmetyków kolorowych Dior, później w 1980 dla Shiseido. W latach siedemdziesiątych Dany Sanz otwiera pierwszą profesjonalną szkołę. Makijażyści wychodzą z cienia, powstają pierwsze podręczniki. Dążenie do perfekcyjnego wyglądu i nieskazitelnego piękna nabiera niespotykanego dotąd rozpędu. To właśnie wtedy ujawniają się takie talenty jak Echaudemaison, Morawetz, Terry, czy Aucoin. Lata dziewięćdziesiąte przynoszą kolejne sławy – Pat McGrath, Toma Pecheux, czy Bobbi Brown. Z biegiem czasu powstają nowe marki i linie kosmetyczne. Artyści tworzą własne, bądź obejmują stano-

Każde z nich to wyjątkowy talent i osobowość. Towarzyszą im często zgoła odmienne wizje, co bardzo łatwo zauważyć można, przyglądając się bliżej kolekcjom sezonowym, które tworzą dla marek selektywnych, czy makijażowych. Podczas tygodni mody pracują z najwybitniejszymi projektantami, tworząc makijaże do pokazów, które później kształtują trendy i inspirują. To właśnie na ich kolekcjach wzorują się mniej znaczące marki. Ich makijażami często sugerują się artyści pracujący przy sesjach dla magazynów modowych. Ich nazwiska to już jakość sama w sobie, określająca kierunek rozwoju początkującym makijażystom na całym świecie.

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Zapotrzebowanie na ich pracę dyktuje wszechobecny kult piękna i perfekcji, definiowany przez magazyny, reklamy i samych twórców. Lata doświadczenia i pozycja w tym zawodzie pozwalają im cieszyć się nieograniczoną swobodą działania, czego wyrazem są ich idealne dzieła, a dostęp do wszelkich formuł i kolorów zapewnia niczym nieskrępowany proces twórczy. Każde z nich to również inny tryb pracy – niektórzy tworzą dziesiątki projektów, inni dają się ponieść fantazji, bazując jedynie na zarysie i wizji. Wszyscy wykonali ogrom pracy, przez wiele lat zdobywając doświadczenie, by móc w tym momencie istnieć w tym konkretnym miejscu. I oczywiście, wiadomym jest, że wiele w świecie kreowania piękna zależy od szczęścia i tego jednego jedynego momentu, a czas ich początków przypadał na najbardziej dynamiczny rozwój tej branży, co z całą pewnością nie pozostało bez wpływu na ich spektakularne kariery. Niemniej jednak to trudny, wymagający ogromnej wyobraźni, talentu i pracy nad nim, a także nierzadko nerwów ze stali – zawód, w którym bez powyższych nie sposób wiele osiągnąć. Każdego z tych artystów charakteryzuje jednak niebywała radość, pasja tworzenia piękna i miłość do wykonywanej pracy. MAGDA MERTA - MĄCZYŃSKA


Coś nie gra?

Zapraszamy na konsultacje z wykwalifikowanymi i doświadczonymi specjalistami Stomatologii Cichoń. Więcej o profilaktyce stomatologicznej na stronach: www.stomatologiacichon.pl www.implantologiacichon.pl www.facebook.com/stomatologiacichon Centrum Stomatologii Estetycznej i Implantologii Stomatologia Cichoń ul. Borelowskiego-Lelewela 13 30 -108 Kraków telefon do recepcji: 12 421 07 43 biuro@stomatologiacichon.pl

Zadbaj o swój uśmiech ze specjalistami Stomatologii Cichoń!

Stomatologia Cichoń czynnie wspiera Światowy Dzień Higieny Jamy Ustnej Zapraszamy do gabinetów Stomatologii Cichoń 12 września na bezpłatne konsultacje i zabiegi higienizacyjne w specjalnych cenach.


wywiad

krakowski fryzjer -

na swiatowym

POZIOMIE

PASJĘ DO MALARSTWA I RZEŹBY PRZEKŁADA NA FRYZJERSTWO. W STYLIZACJI WŁOSÓW ODNALAZŁ PRAWDZIWĄ SZTUKĘ I MNÓSTWO TWÓRCZYCH MOŻLIWOŚCI, KTÓRE WYKORZYSTUJE NAJLEPIEJ JAK POTRAFI. JEDEN Z NASZYCH CZOŁOWYCH POLSKICH STYLISTÓW FRYZUR - KUBA ZIEMIRSKI, JEST OSOBĄ MAŁO O SOBIE MÓWIĄCĄ, ZA TO BARDZO MOCNO ZAPATRZONĄ W SWOJĄ PRACĘ. WIDAĆ W NIM OGROMNĄ PASJĘ I CHĘCI, ZA CO CENI GO BARDZO WIELU KLIENTÓW. ZDOBYWA NAGRODY, A WYBITNYM TALENTEM I NIEBANALNYMI UPIĘCIAMI, CZY CIĘCIAMI PODBIJA SCENY KAŻDEGO POKAZU, NA KTÓRYM TYLKO SIĘ POJAWI. CHWILĘ PRZED NASZYM SPOTKANIEM KUBA DOWIEDZIAŁ SIĘ, ŻE ZOSTAŁ ZAKWALIFIKOWANY DO ÓSEMKI FINALISTÓW TEGOROCZNEGO L’ORÉAL COLOR TROPHY, KTÓREGO FINAŁ ODBĘDZIE SIĘ WE WRZEŚNIU. JEDNAK W TYM ROKU MA JUŻ ZA SOBĄ OGROMNE OSIĄGNIĘCIE: ZDOBYŁ TRZECIE MIEJSCE W KONKURSIE THE STYLE MASTERS 2012 INTERNATONIAL CONTEST, SPOŚRÓD BLISKO 8000 ZGŁOSZEŃ, KTÓRE NADESZŁY Z CAŁEGO ŚWIATA. fot. Paweł Kamiński

Pamiętam z zeszłego roku statuetkę, na której wygrawerowane było Twoje imię. Przywiozłeś ją chyba z Amsterdamu? - Tak, w 2011 roku byłem w światowej siódemce najlepszych stylistów fryzur, gdzie w konkursie The Style Masters 2011 reprezentowałem Polskę. Rosja zajęła wtedy pierwsze miejsce, ale Polska i Szwecja była zaraz za nią. Dopiero połowa roku, a Ty masz już na swoim koncie trzecie miejsce w tym samym prestiżowym konkursie i jesteś zakwalifikowany do finału L’Oréal Color Trophy. Czy coś jeszcze równie pozytywnego spotkało Cię w ostatnich miesiącach? - W tym roku zająłem też drugie miejsce w konkursie marki L’Oréal: Metamorfozy „Pierwotne 84

lounge ...bo jakość ma znaczenie

piękno”. Był to konkurs łączący koloryzacje i stylizację. Jakie są dla Ciebie główne cele udziału w takich konkursach? - To przede wszystkim możliwość pokazania światu co tak na prawdę potrafię, a jednocześnie ogromna chęć udowodnienia, że Polacy są świetni we fryzjerstwie. Mamy w kraju wielu fantastycznych stylistów fryzur. Cieszy mnie, że mogę ich reprezentować. Tym bardziej, że na świecie wciąż przoduje Rosja, Polska i chyba jeszcze tylko Hiszpania. Poza tym, takie wyjazdy dają dużą możliwość rozwoju, a udział w nich to swego rodzaju prestiż.

Twoja przygoda z fryzjerstwem zaczęła się chyba jednak nie od włosów, a od szkoły plastycznej? - Tak, najpierw kończyłem liceum plastyczne. Po nim myślałem o sztuce i zdawałem na ASP w Łodzi, ale w końcu osiadłem w Krakowie. Moje oczekiwania co do przyszłości jeszcze parę lat temu były zupełnie inne. Jednak ludzie już nie kupują sztuki, nie kupują obrazów, nie kupują rzeźb. To bardzo niszowy rynek. A fryzjerstwo? Ono daje duże możliwości twórcze i również jest sztuką. Uważam więc, że trochę wróciłem do korzeni. Po jakiej byłeś specjalizacji? - Jestem po kierunkach rzeźby, wystawiennictwa i reklamy wizualnej. Jednak parę lat temu


wywiad

REVLON 2012 fryzury, makeup i stylizacja: Jakub Ziemirski, modelka: Ann Jedrzejewska, foto: Łukasz Radzięta | f4studio musiałem znaleźć sobie coś, co dawałoby mi dochód. Z czegoś w końcu musiałem żyć. Zacząłem więc szybko uczyć się w szkole projektowania ubioru, w szkołach wizażu, a później zrobiłem kilka kursów fryzjerskich i tak to się zaczęło. Malarstwo przełożyłem na makijaż, a rzeźbę na fryzjerstwo. Rzeźbię we włosach. Na jakiej zasadzie dobierasz klientom fryzurę? - Mam po prostu inne spojrzenie na fryzurę, ponieważ patrzę przestrzennie. Potrafię sobie wyobrazić jak klientka czy klient będą wyglądali w danym cięciu. Poza tym do perfekcji mam opanowaną paletę barw – wiem jaki odcień pasuje do danej karnacji, czy koloru oczu. Gdzie teraz się szkolisz? - Przede wszystkim jestem szkoleniowcem Revlon Professional. Ta marka co pół roku kształci nas w trendach, uczymy się nowych rodzajów koloryzacji i omawiamy nadchodzące tendencje we fryzjerstwie. Jeżdżę również z innymi firmami na warsztaty ,na przykład do Londynu; lubię szkołę Vidal Sassoon. Choć oczywiście stale jestem otwarty na różne marki i szkoły. Kiedy zaczynałeś przygodę we fryzjerstwie, miałeś jakiegoś mistrza, osobę, którą chciałeś naśladować? - Początki mojej pasji do fryzjerstwa miały odbicie wyłącznie w modzie. Zafascynowałem się zdjęciami fashion, które były niezwykle spektakularne. Nie mając wtedy jeszcze odpowiedniego warsztatu, zacząłem jeździć na pokazy i czesać na scenie. Moim mistrzem była moda. Kiedy zacząłem się szkolić, niewiele się zmieniło – wciąż poszukiwałem inspiracji w zdjęciach modowych, w trendach, które obserwowałem w gazetach z całego świata i na wybiegach. Jeśli jednak musiałbym podać jakieś nazwisko, firmę czy instytucję, myślę że było to właśnie Vidal Sassoon – proste i geometryczne cięcia. Myślisz, że trzeba mieć szczególne predyspozycje, poza samymi umiejętnościami oczywiście, aby odnieść sukces w Twoim zawodzie? - Niewątpliwie trzeba być kreatywnym, trochę odważnym i czasami bezczelnym. Trzeba potrafić przekazać innym swoją wizję. Jednak każdy ze stylistów ma inny charakter. Ja każdą fryzurą zajmuję się w ciszy, zamykam się na czas pracy i tworzę. Wiele klientek bardzo sobie to u Ciebie ceni... - Tak, i panowie i panie doceniają kiedy fryzjer nie mówi zbyt dużo. Jednak każdy klient wybiera sobie ulubionego stylistę. Są osoby, które lubią przyjść do

fryzjera i porozmawiać z nim o ludziach, poopowiadać o sobie czy swojej pracy, taka rozmowa je rozluźnia. Inni klienci chcą być szybko i dobrze obsłużeni. Jakie są Twoje plany i marzenia. Te bliższe i te dalsze? Jak każdy stylista fryzur, który w jakiś sposób wykreował siebie i doszedł do pewnego poziomu wiedzy, możliwości i umiejętności oczywiście myślę o swoim atelier. Zobaczymy co przyniesie czas, ale marzę o salonie gdzie będę się spełniał. Myślę, że jest to marzenie na bardzo niedaleką przyszłość. Coś w tym temacie staram się też już robić. Co stało się z Twoją pasją do mody, z teamem Ziemirski & Piwnik? Mieliście świetny początek... - Nasz duet się rozpadł. To już jest przeszłość i zamknięty rozdział kariery. Moją pasją jest teraz stylizacja fryzur, sztuka makijażu i doskonale się w tym spełniam. Ale skoro pytasz o przygodę z modą... Polska po prostu nie jest krajem dla młodych projektantów. Byliśmy bardzo charakterystyczni i zbyt elastyczni, jeśli chodzi o polski rynek. Nie tworzyliśmy w danym klimacie, ale szyliśmy i wygodne dresy i sukienki, które były od początku do końca robione ręcznie. Jako duża konkurencja dla projektantów, którzy już istnieją, wciąż wyrzucano nas z większości konkursów. A tak poza konkursami? - To nie miało sensu, ponieważ na szycie przeznaczaliśmy ogromny budżet. Wszystko co zarabialiśmy poza modą, oddawaliśmy w kolekcje – szły na to ogromne pieniądze. Pojawiliśmy się w paru butikach w Polsce, ale w końcu niestety zrezygnowaliśmy, mimo iż w ciągu 3 lat stworzyliśmy 6 kolekcji. To duża ilość. Myślisz więc, że fryzjerstwo jest tym, czym będziesz się zajmował już zawsze? - Myślę, że nie tylko fryzjerstwem. Wciąż wykonuję makijaże na zamówienia, pod sesje zdjęciowe i dla prywatnych klientek. To wszystko zostanie, ale w mniejszym stopniu. Mam też swoją linię biżuterii, którą tworzę ręcznie. Zawsze mnie to pasjonowało. Nie potrafię żyć w nudzie. Muszę cały czas coś robić, pracować i rozwijać się. W czasie wolnym albo maluję albo wykuwam rzeźby. Uwielbiam cały czas coś zmieniać i kreować nowe rzeczy. Rozmawiała JOANNA JAWOR

...bo jakość ma znaczenie lounge 85


chirurgia plastyczna

i PIENIADZE

Chirurgia plastyczna

ILE ZARABIA CHIRURG PLASTYCZNY? TO PYTANIE RETORYCZNE, PRZECIEŻ WSZYSCY WIEDZĄ, ŻE DUŻO... ALE TAK DOKŁADNIE? ILE KOSZTUJE OPERACJA PIERSI W BEVERLY HILLS, BRAZYLII I KRAKOWIE? GDZIE WYKONYWANE SĄ NAJDROŻSZE ZABIEGI NA ŚWIECIE? W świadomości utrwalił się obraz chirurga plastycznego z seriali i brukowców. Willa z dziesięcioma sypialniami, otoczona meandrami lazurowego basenu. Drogie samochody z szoferem. Błyszcząca klinika z marmuru i szkła. I kolejka celebrytów w poczekalni. Przede wszystkim samo „bycie” chirurgiem plastycznym nie przynosi żadnych dochodów. Tak jak w większości zawodów, konieczna jest ciężka praca poparta doświadczeniem, wiedzą i umiejętnościami. Należy mieć świadomość, że na koszt zabiegu składa się wiele czynników (koszty znieczulenia i obsady anestezjologicznej, koszty akomodacji sali operacyjnej, pobyt, wynagrodzenie personelu pielęgniarskiego, leki, ewentualne implanty). Wynagrodzenie chirurga plastycznego w Polsce to około 30-60% ceny zabiegu. Koszty utrzymania kliniki są drogie wszędzie, i w Polsce i za granicą. Zarobki polskich chirurgów plastycznych 86

lounge ...bo jakość ma znaczenie

kształtują się na niskim poziomie, w stosunku do wynagrodzeń specjalistów z zachodu. Jest to głównie związane ze znacznie niższymi cenami zabiegów. Oczywiście miejsca, gdzie zabiegi są najdroższe i wykonuje się ich najwięcej, skupiają najlepiej zarabiających chirurgów. Bezkonkurencyjnie najdrożej są wykonywane zabiegi plastyczne w Stanach Zjednoczonych, ale w różnych rejonach ceny mogą się różnić nawet o 50%. Króluje oczywiście Beverly Hills, Los Angeles, Nowy Jork i Miami. W tych rejonach koszt np. liftingu, redukcji piersi czy abdominoplastyki może wynosić ponad $20 000, czyli około 8 razy więcej niż w Polsce. Relatywnie wynagrodzenie chirurga może dochodzić do $10 000 za jeden zabieg. Ocenia się, że około ¾ chirurgów plastycznych w Beverly Hills zarabia ponad $400 000 rocznie.

Przeciętnie chirurg plastyczny z 10-letnią praktyką zarabia w USA $150-350 000 rocznie Jest jednak grupa chirurgów zarabiająca ponad $800 000, czyli niespełna 3 mln złotych rocznie. Mimo, że wschodnie wybrzeże jest mekką, to np. w 2010 roku najlepiej zarabiali chirurdzy plastyczni w Chicago, następnie w Beverly Hills i Nowym Jorku. Jak wyglądają na tym tle inne kraje? Gorzej, ale jeśli wziąć pod uwagę, że Amerykanie wykonują rocznie ok. 10 milionów rożnych zabiegów plastycznych i wydają na nie rocznie ok. $7 miliardów, to trudno się dziwić. Europa Zachodnia jest nieco tańsza, choć i tu spotkać można wielu świetnie prosperujących chirurgów plastycznych z zarobkami porównywalnymi do tych zza oceanu. Koszty zabiegów są niższe, a koszty utrzymania sal operacyjnych wysokie, więc i wynagrodzenie chirurga mniejsze. Zdecydowanie najtaniej można się zoperować w krajach Europy Wschodniej. Przychylne ceny zabiegów a jednocześnie ich wysoka jakość


chirurgia plastyczna

oraz „cywilizowane” warunki pobytu skłaniają pacjentów z zachodu do wykonywania operacji w Polsce, Czechach, Bułgarii itp. Kwitnie więc tzw. turyzm medyczny, czyli podróżowanie do innych krajów w celu poddania się zabiegowi.

plastycznych. Nie zapominajmy o doliczeniu kosztów przelotów i pobytu (ceny zawierają zwykle 3-4 pierwsze doby; jeśli pacjent wymaga dłuższej kontroli, ponosi dodatkowe koszty utrzymania i hotelu).

Niskie ceny spotkać można również w Ameryce Południowej. W dobie swobodnego, niedrogiego poruszania się po całej kuli ziemskiej jest coraz większe zainteresowanie zabiegami plastycznymi w odległych zakątkach świata. Dla przykładu wszczepienie implantów piersiowych w Brazylii to koszt około 3500 euro, w Argentynie 3250 euro. W samym Rio de Janeiro operuje prawie 1000 chirurgów

Na koniec ciekawostka: W Chinach następuje gwałtowny wzrost liczby wykonywanych zabiegów plastycznych (rocznie o ok. 20%!), w ostatnich latach wykonywanych jest ponad 3 miliony operacji rocznie. Wszczepienie implantów kosztuje tam ok. $2500.

spełniających wszelkie normy jakości oraz zabiegów wykonywanych przez specjalistów chirurgii plastycznej z wieloletnim doświadczeniem. Zbyt niskie koszty zabiegu powinny zawsze wzbudzić podejrzenia i chęć dokładnego sprawdzenia jakości wykonywanych usług, szczególnie tych za granicą. MAŁGORZATA KELLER-SKOMSKA www.doktorkeller.pl ** autorka jest członkiem International Society of Aesthetic Plastic Surgery

Uwaga: przytoczone w w/w artykule (i poniżej) koszty operacji są orientacyjne i dotyczą ośrodków

ORIENTACYJNE CENY ZABIEGÓW NA ŚWIECIE: USA

EUROPA WSCHODNIA

wszczepienie silikonowych implantów piersiowych

$6000 - 8000

$5000

$4000

redukcja piersi

$6000 - 8000

$5000

$4500

facelift

$7000 - 9000

$6000

$5500

korekcja nosa

$5000 - 6000

$4500

$4000

abdominoplastyka REKLAMA

EUROPA ZACHODNIA

$6000 - 8000

$5500

$5000


Zadbaj o skórę głowy Dla wielu osób symbolem piękna i powodem do dumy są zadbane, zdrowe włosy. Pod wpływem zmęczenia, stresów, chorób, niedożywienia mogą źle wyglądać, słabną, tracą połysk oraz są trudne do ułożenia. Wypadanie, łupież, suchość oraz przetłuszczanie się włosów to tylko niektóre z pojawiających się często wstydliwych problemów. Pod gęstą osłoną starannie przystrzyżonych i ułożonych włosów, na skórze głowy, mogą zachodzić zmiany, z których w początkowej fazie możemy nie zdawać sobie sprawy. Kluczem do pięknych, mocnych i zdrowych włosów jest prawidłowy stan skóry głowy. Rougj jest cenioną na całym świecie włoską marką, która zdobyła ogromne zaufanie i cieszy się zadowoleniem wśród rzeszy klientów. Naj-

Znaczna część społeczeństwa boryka się dzisiaj z problemami dotyczącymi włosów. Do najczęściej spotykanych przypadłości należą łupież, przetłuszczające się oraz nadmiernie wypadające włosy. Wypadanie włosów do niedawana dotyczyło głównie mężczyzn, ale współcześnie dotyka także kobiety. Nie wystarczy już zwykła pielęgnacja włosów, by zapobiec łysieniu. . Terapia przeciw wypadaniu włosów - Pregiril Extra Forte - jest skoncentrowanym preparatem do stosowania miejscowego o silnym działaniu wzmacniającym włosy i chroniącym je przed wypadaniem. Wspomaga również fizjologiczne ich odrastanie. Starannie dobrane składniki wspomagają dotlenienie cebulki włosa oraz odżywiają włosy i skórę, wyraźnie poprawiając ich kondycję. Terapia ta przeznaczona jest dla wszystkich osób, które poszukują naprawdę skutecznego sposobu na walkę z problemem nadmiernego wypadania włosów i łysienia. Wypadanie włosów często połączone jest z przetłuszczaniem się skóry głowy lub okresowym pojawianiem się uporczywego łupież. Caduta Sebo to intensywnie działające krople kosmetyczne zapobiegające wypadaniu włosów i stymulujące ich odrost. Polecany szczególnie przy problemach z nadmiernym wydzielaniem sebum.Natomiast preparat - Caduta Forfora – jest polecany szczególnie przy wypadaniu włosów któremu towarzyszy łupież. Częstym problemem estetycznym wielu osób jest łupież. Forfora Urto to intensywnie działające krople kosmetyczne do skóry głowy zawierające aktywnie działające naturalne składniki wpływające na skórę oczyszczająco, odkażająco i ściągająco, chroniąc ją przed nadmiernym wysuszeniem.

Według statystyk co drugiej osobie włosy szybko przetłuszczają się. Podczas pielęgnacji należy pamiętać, że radykalne odtłuszczenie skóry może przynieść wręcz odwrotny skutek - jeszcze intensywniejszą pracę gruczołów łojowych. Rozwiązaniem są intensywnie działające krople kosmetyczne – Sebo Urto, które oczyszczają skórę głowy, zwłaszcza przy nadmiarze sebum, bez naruszenia płaszcza lipidowego skóry. W przypadku wystąpienia łupież i łojotoku połączonego z silnym zaczerwieniem i swędzeniem specjaliści marki Rougj polecają kompleksowe rozwiązanie, którym jest intensywna

terapia Forfora Sebo. Uzupełnieniem całej linii jest pianka do mycia skóry głowy na bazie naturalnych wyciągów roślinnych. Dzięki starannie dobranym składnikom, takim jak cytryna, tymianek, lawenda, malwa oraz chmiel pozwala utrzymać skórę głowy w dobrej kondycji oraz wspomaga proces leczenia. Doskonale się pieni i jest bardzo wydajna. Wszystkie preparaty zawierają składniki rozszerzające naczynia krwionośne skóry, co ułatwia przenikanie substancji czynnych w głąb skóry. Cała gama preparatów jest skierowana zarówno dla kobiet jak i mężczyzn, a pierwsze widoczne efekty kuracji są widoczne w drugim miesiącu stosowania. Renata Prejsnar-Wiśniewska

ARTYKUŁ PROMOCYJNY

wyższa jakość uzyskiwana jest dzięki wyspecjalizowanym procesom produkcji laboratoryjnej o rygorystycznych normach bezpieczeństwa i higieny. Wszystkie produkty podlegają kontroli mikrobiologicznej, jak również specjalistycznym testom alergicznym. Dzięki tym procedurom oraz współpracy z wysokiej klasy specjalistami uzyskiwane preparaty są całkowicie hipoalergiczne i spełniają najwyższe wymagane standardy. Kosmetyki Rougj bazują na aktywnych składnikach pochodzenia naturalnego, dzięki czemu z powodzeniem mogą być stosowane również do skóry wrażliwej. Z pośród szerokiej oferty marki Rougj, na szczególną uwagę zasługują preparaty na problemy włosów i skóry głowy. Produkty Rougj+ znajdziesz w renomowanych aptekach

W następnym wydaniu, artykuł o kroplach kosmetycznych i ekstraktach.


Dermokosmetyki ROUGJ+ nowość na polskim rynku produkty całkowicie hypoalergiczne dla wszyskich rodzajów skóry, a zwłaszczadla skóry wrażliwej. Ekskluzywne kosmetyki włoskiej marki ROUGJ łączą w sobie najlepsze naturalne składniki, wiedzę wybitnych europejskich naukowców i dokładnie opracowany, najwyższy standard produkcji laboratoryjnej. Dzięki innowacyjnemu zastosowaniu najnowszych odkryć kosmetologii oczyszczają, odżywiają,regenerują i wzmacniają skórę, bazując na jej naturalnych właściwościach.

rougj zaprasza do współpracy Wyłączny dystrybutor w Polsce Zebra II, 27-400 Ostrowiec Św. Oś Słoneczne 14. tel.: +48 509 346 287, e-mail: zebramt@o2.pl www.rougj.pl


fitness

Czas na szybki trening

NOWEJ GENERACJI

FITNESS DAWNO JUŻ PRZESTAŁ BYĆ TYLKO MODĄ, PRZENIKAJĄC DO NASZEGO ŻYCIA JAKO KONIECZNY ELEMENT WPŁYWAJĄCY NA SAMOPOCZUCIE, ZDROWIE, SPRAWNOŚĆ PSYCHOFIZYCZNĄ. MAMY CORAZ WIĘKSZĄ ŚWIADOMOŚĆ ROLI, JAKĄ ODGRYWA RUCH, DO DYSPOZYCJI SĄ DOSKONALE WYPOSAŻONE KLUBY, POMOCĄ SŁUŻĄ TRENERZY I… TYLKO CZASU MAŁO. W świecie, w którym wszystko mamy na wyciągnięcie ręki m.in. za pośrednictwem Internetu, wydawać by się mogło, że będziemy mieć więcej czasu na własne przyjemności. Okazuje się jednak, że my też przyspieszamy. Trudno umówić się ze znajomymi, wyjść na spokojny spacer czy ugotować obiad. Do tego trudy dnia codziennego powodują u nas bóle głowy, pleców, stawów. Mamy trudności z koncentracją, zasypianiem. Ratując sie popularnymi energetykami, batonikami i fast foodem - tylko pogarszamy swój stan zdrowia. - Brak czasu jest jedną z przyczyn, dla których ćwiczymy nieregularnie i zdecydowanie za mało, aby zachować zdrowie. Dodatkowo ciągły pośpiech powoduje, że nasz trening jest najczęściej byle jaki, byle tylko “odbębnić” wizytę w klubie – mówi Zbyszek Rybicki, trener w klubie Fitness Academy King Square w Krakowie – Dlatego wprowadziliśmy do klubu strefę urządzeń Milon. To bardzo nowoczesny i jednocześnie łatwy w użyciu sprzęt, który pozwala na efektywny trening już w ciągu 17,5 minut. Osobom, którym brakuje czasu 90

lounge ...bo jakość ma znaczenie

na tradycyjny trening, program Milon miltronic umożliwi połączenie treningu siłowego i cardio. Angażuje główne partie mięśniowe, poprawia wytrzymałość i pobudza spalanie tkanki tłuszczowej. Strefa Milon zdecydowanie wyróżnia się w klubie. Od pozostałych urządzeń odróżnia ją m.in. układ tworzący zamknięty obwód i nowoczesny wygląd maszyn, zaprojektowanych przez Studio Porsche Design. Wewnątrz układu, po środku, znajduje się „centrum dowodzenia”, czyli urządzenie pilnujące czasu przeznaczonego na poszczególne ćwiczenia oraz na przejście pomiędzy jedną maszyną a drugą. Ćwiczący po raz pierwszy uzyskują pełną pomoc instruktora, który objaśnia zasady treningu, pokazuje jak ćwiczyć i ustawia właściwą dla ćwiczącego pozycję urządzenia, która zapisuje się na indywidualnej karcie chipowej. Przy kolejnym treningu sprzęt czyta dane z karty i ustawia odpowiednią dla nas pozycję, dzięki czemu mamy pewność, że nawet bez fachowej pomocy trening jest bezpieczny i dostosowany do naszych potrzeb i możliwości.

Innowacyjny system kart jest jednocześnie dziennikiem treningowym, na nim zapisuje się przebieg ćwiczeń i widać postępy. Kiedy osiągniemy zamierzony cel, znowu możemy poprosić o pomoc trenera, który na nowo skonfiguruje parametry treningowe, a Milon będzie pilnował naszych efektów. Milon może służyć jako pełen trening osobom, którym zależy na czasie – świetnie sprawdzi się jako przerwa w pracy - pozwoli na przyjemne zmęczenie ciała i wpłynie pozytywnie na proces myślenia albo jako energetyczny początek dnia. Nie od dziś wiadomo, że poranny trening jeszcze przed całodzienną gonitwą pozwoli


nam uporządkować myśli, lepiej wpłynie na organizację pracy, przyspieszy spalanie tłuszczu, pobudzi krążenie. „Milona” można również wykorzystać jako rozgrzewkę przed właściwym treningiem siłowym lub też zajęciami fitness. Jak przekonuje trener z klubu Fitness Academy King Square, te 17 i pół minuty treningu na „Milonie” potrafią zdziałać wiele dobrego. – W ogóle ruch jest konieczny do zachowania zdrowia, jednak przy ograniczonych możliwościach czasowych, warto wybrać te najbardziej efektywne sposoby, a Milon zwiększa efektywność treningu o 30% w stosunku do tradycyjnych urządzeń. Chwila ćwiczeń, bo tak trzeba określić ten trening, wystarczy zamiast 3 – 4 kaw i energetycznego napoju podtrzymujących naszą umysłową sprawność w ciągu dnia – dodaje Zbyszek Rybicki.

Milon zapewnia nie tylko dobre efekty treningowe, ale i bezpieczeństwo. – Dla mnie jako trenera – mówi Rybicki – jedną z podstawowych zasad jest bezpieczeństwo ćwiczących i wiem, że technologia oraz jakość wykonania tych urządzeń to gwarantują. Nasi klienci zwracają też uwagę na ciche funkcjonowanie maszyn, możliwość precyzyjnego dobierania obciążenia (co 1kg) i zauważają wzrost efektywności treningu. Ćwiczenia są bardziej wydajne między innymi dlatego, że w fazie negatywnej (na powrocie) mamy 30% większe obciążenie. Możliwość różnicowania obciążenia w zależności od fazy ruchu to rzecz całkowicie niespotykana w innych tego typu maszynach lub siłowniach. Bezpieczeństwo wynika też, paradoksalnie, z psychologii. Urządzenia są tak zbudowane, że nikt nie widzi, z jak dużym obciążeniem ćwiczymy, więc jest małe prawdopodobieństwo, że dobierzemy zbyt duże obciążenia tylko dlatego, by dorównać innym. Obciążenie jest dostosowywane do możliwości zarówno seniora podczas rehabilitacji jak i sportowca przygotowującego się do zawodów – podkreśla Zbyszek. Klienci korzystający z Milona mają zagwarantowane osiągnięcie wyniku treningowego, ustalonego podczas pierwszego spotkania. Wystarczy 6 treningów miesięcznie zrealizowanych zgodnie z planem, aby osiągnąć zamierzony cel. W każdym przypadku milon sprawdzi się jako wyjątkowe narzędzie treningowe, wielokrotnie nagradzane za jakość, innowacyjność i elegancki wygląd, a także polecane przez specjalistów i chwalone przez użytkowników.

HANNA ŁASZCZYK i ZBYSZEK RYBICKI Fitness Academy King Square Kraków

REKLAMA

zdjęcia: archiwum Fitness Academy

Patrząc długofalowo, taka porcja ćwiczeń pozwoli zachować nasze zdrowie, wpływając dobrze na sprawność układu oddechowego, krwionośnego. Zapobiegnie też chorobom takim jak miażdżyca, choroby wieńcowe, a zwiększając gęstość kości, pozwoli uniknąć osteoporozy, zapobiegnie urazom i wspomoże sprawność ruchową.


Nie martw się potem!

L

ato. Ponad 30 stopni Celsjusza. A my w garniturach, krawatach, koszulach, eleganckich sukienkach na których plamy potu niestety bezlitośnie zostawiają ślady. Do tego mokre dłonie, o stopach nawet już nie wspominając…to jakiś koszmar a nie piękne, upalne lato! Ale spokojnie - w medycynie estetycznej to już od dawna nie jest problemem dzięki toksynie botulinowej typu A, którą wstrzykujemy w miejsca gdzie nasz organizm nadmiernie wydziela pot - wyjaśnia dr Roma Zielińska z gabinetu Medycyny Estetycznej MAGNOPERE w Krakowie. Dlaczego i po co się pocimy? Pocenie się jest fizjologicznym procesem naszego organizmu. Utrzymuje ono prawidłową temperaturę ciała, wydala niepotrzebne substancje oraz chroni naszą skórę przed bakteriami, wirusami, grzybami. Problemem natomiast jest nadpotliwość. Przyczyną jej jest nadreaktywność gruczołów potowych, których najwięcej jest na dłoniach, stopach, w okolicach pach i pachwin.

Gdy umycie skóry, zastosowanie antyperspirantu nie przynosi efektu - warto zastanowić się nad zastrzykami z botuliny. Jak wygląda zabieg? Po przeprowadzeniu niezbędnego wywiadu i zakwalifikowaniu do zabiegu, lekarz przy użyciu strzykawki oraz cienkiej igły wstrzykuje niewielką objętość roztworu w miejsca nieznacznie oddalone od siebie, pokrywając równomiernie okolicę skóry objętej wzmożoną potliwością. Mimo, iż jest to zabieg lekarski możemy powiedzieć -tzw. zabieg „lunchowy”- trwa nie dłużej niż 30 minut. Po zabiegu spokojnie można wrócić do codziennych obowiązków. Zahamowanie wydzielania potu widoczne jest już po kilku dniach i utrzymuje się przez około 6 miesięcy. Zabieg jest prawie bezbolesny, ale osoby wrażliwe mogą być znieczulone. Jak działa botulina? Toksyna botulinowa powoduje porażenie zakończeń nerwowych pobudzających gruczoły

do produkcji i wydzielania potu. Jej skuteczność w leczeniu nadmiernej potliwości jest bardzo wysoka i obarczona minimalnym ryzykiem wystąpienia przemijających efektów ubocznych takich jak zmęczenie, niewielki wzrost temperatury ciała, bóle mięśniowe. Dlaczego warto? Podobno zapach dociera do nas jako pierwszy. A chyba nikt z nas nie chce aby nieprzyjemny zapach był naszą wizytówką. A mokre dłonie dawały sygnał o naszym stresie i braku kontroli emocjonalnej - szczególnie w pracy. Mimo iż pocenie jest prawidłowym procesem organizmu, nadmierne pocenie jest już niezmiernie kłopotliwe. Z problemem tym wiąże się poczucie wstydu, zażenowania, co prowadzi w efekcie do ograniczeń w kontaktach z innymi ludźmi. Dlatego naprawdę warto zastanowić się nad likwidacją tego problemu. Szkoda byłoby z takiego powodu rezygnować z kontaktów towarzyskich, kariery zawodowej i izolować się od otoczenia.

ROZDAJEMY NAGRODY! Bardzo chętnie odpowiem na wszystkie Państwa pytania i wątpliwości związane z medycyną estetyczną. Najciekawsze pytanie zostanie nagrodzone zabiegiem zmniejszającym potliwość Piszcie na: roma.zielińska@magnopere.pl W TYM NUMERZE PUBLIKUJEMY PYTANIE PANI MAŁGORZATY - GRATULUJEMY I ZAPRASZAMY NA ZABIEG NAWILŻANIA UST KWASEM HIALURONOWYM.

Witam Pani Doktor! Bardzo proszę o poradę w sprawie ochrony przeciwsłonecznej. Wyjeżdżam w lipcu na wakacje i nie chcę wrócić z pamiątką w postaci przebarwień. Jak najlepiej chronić skórę przed słońcem? Gośka Szanowna Pani Małgosiu, Bardzo dobrze, że pamięta Pani o tak ważnej sprawie jak ochrona przeciwsłoneczna. Niestety nie wszyscy o niej myślą w czasie wakacji a promienie słoneczne docierają do skóry właściwej i niszczą w niej kolagen oraz elastynę. Dlatego latem tak ważne jest stosowanie kremów ochronnych z filtrami. Najlepszym wyjściem jest smarowanie skóry filtrami mineralnymi, które odbijają promienie słonecznie (filtry chemiczne wnikają w skórę i neutralizują promienie). Zabieg ten należy powtarzać kilka razy w ciągu dnia a w szczególności po wyjściu z kąpieli - nawet jeśli jest to kosmetyk wodoodporny. Wakacje polecałabym zacząć od najwyższego faktora SPF50 i z czasem powoli go zmniejszać. W przypadku cery bardzo wrażliwej i jasnej radzę jednak pozostać przy bardzo wysokiej ochronie i nie oszczędzać na kosmetyku. Życzę udanych i miłych wakacji!

Dr Roma Zielińska jest lekarzem chorób wewnętrznych z 15-letnim doświadczeniem zawodowym. Od ponad 9 lat zgłębia i propaguje zasady, jakimi kieruje się światowa medycyna estetyczna. Jest ona bardzo prężnie rozwijającą się gałęzią medycyny dzięki naszej stale rosnącej świadomości i aktywności zawodowej, a także dzięki chęci zachowania nie tylko dobrego zdrowia psychofizycznego, ale również atrakcyjnego wyglądu. Stanowi pewnego rodzaju „pomost” między kosmetyką a chirurgią plastyczną, i mimo iż kładzie główny nacisk na skórę, zajmuje się całym organizmem człowieka. W roku 1996 uzyskała dyplom lekarza medycyny Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego a od roku 2000 posiada specjalizację w zakresie Chorób Wewnętrznych. Od roku 2002 prowadzi własną praktykę internistyczną i medycyny estetycznej MAGNOPERE oraz jest trenerem technik mezoterapii oraz zastosowań peelingów dla lekarzy. Na bieżąco uczestniczy w kursach i szkoleniach z zakresu medycyny estetycznej, Międzynarodowych Kongresach Medycyny Estetycznej i Anti-Aging, Kongresach Stowarzyszenia Lekarzy Dermatologów Estetycznych. Doświadczenie internistyczne i praktyka lekarza medycyny estetycznej, dają jej możliwość spojrzenia na całego pacjenta, co ma ogromne znaczenie przy wyborze metody leczenia i znacząco wpływa na skuteczność efektów terapeutycznych. Jej życiu, pracy oraz etyce zawodowej towarzyszy nie starzejące się powiedzenie - Nihil nisi bene (Nic, jeśli nie dobrze).

MAGNOPERE Roma Zielińska Medycyna Estetyczna Wiślane Tarasy, ul. Grzegórzecka 67D/102 (klatkaD), Kraków, tel.: 509 604 440, (12) 353 72 27 - roma.zielinska@magnopere.pl

ARTYKUŁ PROMOCYJNY

Pozdrawiam Magnopere / Roma Zielińska


spa

Ekskluzywne zabiegi

na twarz i cialo

Poszukując zabiegów na najwyższym poziomie chcę znaleźć coś nowego dla regeneracji twarzy, ciała i coś dobrego dla ducha. ABY SKORZYSTAĆ Z NAJNOWSZEJ GENERACJI ZABIEGÓW KOSMETYCZNYCH NA TWARZ I CIAŁO, NIE TRZEBA W ICH POSZUKIWANIU WYJEŻDŻAĆ DO NAJBARDZIEJ EKSKLUZYWNYCH SPA NA ŚWIECIE. MOŻNA Z NICH SKORZYSTAĆ W WIĘKSZYCH MIASTACH POLSKI. NAJWIĘKSZE ŚWIATOWE MARKI W DZIEDZINIE KOSMETOLOGII CORAZ CZĘŚCIEJ POSZUKUJĄ ODBIORCÓW W NASZYM KRAJU, A POLSKI KLIENT LUBI BYĆ OBSŁUŻONY NA NAJWYŻSZYM POZIOMIE.

Zabiegi na twarz

Pierwszą z selektywnych marek, na jaką warto zwrócić uwagę jest Bioline, która swoją siedzibę ma w Trento we Włoszech. Znana na świecie z wysokiej technologii i skuteczności działania, stworzyła zabieg nazwany Seductage 3D. To inaczej mówiąc pielęgnacja skóry dojrzałej, którą nazwać można Globalnym Anty-starzeniowym programem z trójwymiarowym czynnikiem T.A.F. (Opatentowany Ekskluzywny Kompleks Bioline). Działa on na skórę właściwą, jak i w jej głąb, drastycznie zmniejszając mikro-fałdy i zmarszczki. Jednocześnie pomaga zoptymalizować oraz wzmocnić naturalne funkcje skóry. Zabieg Seductage 3D działa kompleksowo na wszystkie oznaki starzenia, dzięki zastosowaniu naturalnych składników aktywnych, receptorów Hi-Tech, biotechnologicznych substancji funkcjonalnych oraz zaawansowanych systemów uwalniania. To również proces, który w taki sposób dotlenia skórę, aby dodać jej elastyczności i gładkości. Zaledwie 5 cykli tego profesjonalnego zabiegu, wzbogaconych o pielęgnację prowadzoną w domu daje szokujące efekty. Jednocześnie zwalnia on znacznie proces starzenia i nie wymaga wprowadzania bardziej inwazyjnych metod.

Kolejnym tego typu zabiegiem jest tak zwany „zabieg bankietowy” (przed wielkim wyjściem) Supreme Lift, uwielbiany przez klientki za niesamowicie szybkie rezultaty. Jest on jednym z wiodących pionierów kosmetologii przyszłości. A to dzięki zastosowaniu produktów, które ułatwiają proces przejścia substancji aktywnych w głąb skóry. Supreme Lift, to linia o nadzwyczajnym działaniu liftingującym i wypełniającym nawet najgłębsze zmarszczki, która pozostawia skórę jędrną i nawodnioną oraz modeluje kontury twarzy. Zastosowana w zabiegu mieszanka substancji i składników – takich jak koenzym Q10 – daje gwarancje niesamowitych efektów.

Zabiegi na ciało

Marką oferującą ekskluzywne, typowe dla SPA zabiegi na ciało jest stworzona przez Bolatti [ comfort zone ] (charakterystyczne nawiasy symbolizować mają ręce terapeuty oddziałujące na 5 zmysłów). Jest to luksusowa marka kosmetyków znana na całym świecie, ale dostępna w bardzo ostrożnie wyselekcjonowanych salonach SPA w ponad 50 krajach na całym świecie. Łączy ona najwyższej jakości składniki, a wraz z nimi wdraża najbardziej zaawansowane techno-

logie. Jednym z zabiegów proponowanych przez [ comfort zone ] jest Tranquillity, czyli aromaterapia połączona z relaksem, która daje niesamowitą regenerację dla ciała i ducha. To niezwykły masaż, który poprawia krążenie, ujędrnia i przywraca siły witalne. Cały zabieg, to również działanie na zmysły poprzez ekskluzywne zapachy, będący mieszanką niezapomnianych olejków, które mają za zadanie zapewnić odprężenie i równowagę psychiczną.

Wspaniałe nawilżenie skóry, oczyszczenie i uczucie odprężenia, to główne z celów tego typu zabiegów. Niewątpliwie magicznym doświadczeniem dla ciała są również nowej generacji peeling. Do takich należą te wykorzystujące nanotechnologię Lipoceutical oraz technologię liposomów, dzięki którym skóra po jednym zabiegu wygląda na zdecydowanie młodszą. Poszukując w Krakowie miejsc wykonujących opisywane zabiegi znalazłam je między innymi w Face and Body Instytute, natomiast w pozostałych miastach myślę, że należy ich szukać wyłącznie w lepszych salonach SPA. JOANNA JAWOR ...bo jakość ma znaczenie lounge 93


Nine Circle | Jameson’n’ink 1.06.2012 Kraków fot: Jakub Gil

potrzebujesz fotografa na imprezę? odezwij się do nas!

(12) 633 77 33 / info@loungemagazyn.pl 94

lounge ...bo jakość ma znaczenie


techno

gadĹźety | motolounge | dom i wnÄ&#x2122;trza | design


gadżety

SPODNIE UŁATWIAJĄCE OBSŁUGĘ SMARTFONA SŁUCHAWKI VISUAL EFFECTOR

Od kilku lat duże, nauszne słuchawki stają się coraz bardziej popularne, dlatego nie dziwi fakt, że producenci prześcigają się pomysłach, jak uatrakcyjnić swoje produkty. Dwójka konstruktorów - ChanHyun Park i SeJi Kim stworzyła gadżet, którego budowa jest dość innowacyjna. Visual Effector, bo o nim mowa, to słuchawki z wbudowanymi z boku wyświetlaczami, dzięki czemu nasza muzyka może być zwizualizowana, a my możemy być bardziej rozpoznawalni na ulicy - bo chyba to było założeniem samych twórców.

SAMSUNG DUAL AUDIO DOCK

Od jakiegoś czasu można obserwować coraz większą współpracę pomiędzy producentami sprzętu muzycznego i smartfonowymi potentatami. Celem jest zapewnienie klientom możliwie najlepszej jakości dźwięku, przy ciągłym zachowaniu mobilności tych urządzeń. Jeden z najnowszych produktów Samsunga nazwany Audio Dock łączy w sobie dwa wbudowane wzmacniacze - lampowy i cyfrowy (100 W). Dzięki temu możemy rozkoszować się krystalicznie czystym dźwiękiem. Urządzenie jest kompatybilne z większością bezprzewodowych produktów Apple oraz Samsunga.

Posiadacze dużych smartfonów mają częsty problem z noszeniem ich w kieszeniach, bo czasami po prostu się do nich nie mieszczą. Rozwiązanie znalazła firma Alphyn Industries, która zaprojektowała specjalny model jeansów o nazwie DELTA415 Wearcom. Dzięki specjalnej kieszeni na prawej nogawce możemy nie tylko schować nasze urządzenie ale także je obsługiwać dzięki przezroczystej, cienkiej osłonie. Poza dodatkową kieszenią jeansy nie różnią się od standardowych.

MSI SLIDER

Zaprezentowana w trakcie tegorocznych targów Computex hybryda tabletu i ultrabooka MSI Slider S20 posiada zgrabną, wysuwaną klawiaturą. Bazująca na Windowsie 8 hybryda z 11,6-calowym ekranem dotykowym będzie dysponować procesorem trzeciej generacji Core Intela, 4GB RAM-u, portem HDMI, modułem USB 3.0 oraz Bluetooth 4.0. Całość waży podobno około 1,3kg. Cena MSI Slider S20 będzie zamykać się w przedziale 799-899 dolarów, a urządzenie pojawi się na rynku na przełomie października i listopada.

WIĘCEJ CIEKAWOSTEK ZE ŚWIATA INTERNETU I NOWYCH TECHNOLOGII ZNAJDZIESZ NA KANALE PRO LIFESTYLE’OWEJ TELEWIZJI INTERNETOWEJ ISTV.

Cotygodniowe odcinki programów rozrywkowych i tematycznych, to istna dawka humoru, inspiracji, ciekawostek i wiedzy. Wśród kanałów Fun, Glam i Pro każdy znajdzie program odpowiedni dla siebie. Oglądaj na www.istv.pl!

96

lounge ...bo jakość ma znaczenie


APLIKACJA NA IPHONE’A Z LOKALAMI W KRAKOWIE

Paweł Warzecha

Niełatwo wybrać restauracje wśród tak wielu znakomitych miejsc w Krakowie, tym bardziej jeśli nie chcemy nadwyrężyć budżetu. Istnieje rozwiązanie dla posiadaczy iPhonów i iPodów. Mogą oni zakupić w App Store aplikację DealDriver, czyli przewodnik z ponad 120 lokalami po Krakowie, który pokazuje miejsca na mapie. Restauracje znajdujące się w aplikacji są starannie wybrane i sprawdzone, więc odpada ryzyko niepewności. Cena 11,99 euro wydaje się wysoka jak na aplikację turystyczną, ale jej ukrytą wartością są zawarte zniżki. Większość miejsc oferuje promocję drugiego dania lub drinka za 1 zł dla posiadaczy DealDriver’a. Czyli idąc w dwie os. do restauracji zaoszczędzimy 30-50 zł. Biorąc pod uwagę że takich miejsc jest ponad 100(!), a za aplikacje płacimy tylko raz, może to być naprawdę korzystne. Wystarczy pokazać kod wygenerowany przez aplikację obsłudze lokalu i zniżka zostanie uwzględniona na rachunku. Kody można generować do końca 2012 roku - wystarczy żeby odwiedzić jedno nowe miejsce dziennie. Więcej na www.dealdriver.pl

SAMSUNG GALAXY S III

WODOODPORNA KAMERA SONY Z GPSEM

Pozostając w temacie wakacyjnych wypraw, najnowszy gadżet od Sony na pewno przyda się osobom, które planują wakacje nad morzem i lubią nurkować. Kamera Sony HDR-GW77V, to nie tylko wodoodporny sprzęt ale przede wszystkim doskonałe urządzenie, za którego pomocą można nie tylko kręcić świetne, podwodne filmy ale także robić zdjęcia. Niestety świetna jakość sprzętu idzie w parze z dość wysoką ceną.

Od początku było wiadomo, że przed Samsungiem Galaxy S III stoi ciężkie zadanie. Jego poprzednik wyraźnie odskoczył konkurencji świetnie dopracowanym połączeniem rewelacyjnych podzespołów, multimediów i oprogramowania. Następca na szczęście nie zawodzi - wielki, 4,7-calowy ekran HD, wykonany w technologii SuperAMOLED po prostu zachwyca, czterordzeniowy procesor jest kosmicznie wydajny, 8-megapikselowy aparat napakowany wieloma przydatnymi funkcjami, a całość zamknięto w ultracienkiej obudowie pokrytej błyszczącą powłoką HyperGlaze. Czy coś nie wyszło? Owszem, innowacje, jak asystent głosowy czy mocno reklamowana funkcja inteligentnego wygaszenia ekranu, wymagają dopracowania. Nie ma jednak wątpliwości, że premiera Galaxy S III to jedno z najważniejszych wydarzeń smartfonowego świata...

TABLET MICROSOFT SURFACE

Tablet Microsoft Surface to najnowszy produkt od Microsoftu, a zarazem jeden z najlepszych tabletów dostępnych obecnie na rynku. Urządzenie zostało zaprezentowane na konferencji w Los Angeles i jak do tej pory zebrało same pozytywne recenzje. Urządzenie zachwyca nie tylko parametrami, ale również ciekawym designem i rozwiązaniami ułatwiającymi pracę. Tablet będzie dostępny w dwóch wersjach i trafi do sprzedaży jesienią, razem z nowym systemem operacyjnym Microsoftu: Windows 8, który ma być przystosowany zarówno do obsługi komputerów stacjonarnych i laptopów, jak i urządzeń z ekranem dotykowym. Pierwsza wersja będzie wyposażona w system Windows RT i procesor Nvidii, a druga w Windows 8 Pro i procesor Intela.

OBUDOWA ECOXPRO

Zbliżają się wakacje i letnie wyjazdy, stąd ten gadżet może okazać się idealnym rozwiązaniem, zwłaszcza dla osób preferujących aktywny wypoczynek. Obudowa ECOXPRO nie tylko ochroni smartfon przed zatonięciem, zabrudzeniem piaskiem ale pozwoli także słuchać muzyki w każdych warunkach. Cena gadżetu to około 80 dolarów. ...bo jakość ma znaczenie lounge 97


motolounge

MAYBACH 62 S coś więcej niż samochód BOGACZE DZIELĄ SIĘ NA KILKA KATEGORII. TACY, KTÓRZY MAJĄ PIENIĄDZE I SPECJALNIE TEGO NIE OKAZUJĄ. TACY, KTÓRZY MAJĄ PIENIĄDZE I WSZYSCY DOOKOŁA O TYM WIEDZĄ. ORAZ SZEJKÓW ARABSKICH. TAK, TO CI, KTÓRZY MAJĄ PIENIĄDZE, WSZYSCY WIEDZĄ, ŻE ONI MAJĄ PIENIĄDZE, A DO TEGO ONI SAMI ROBIĄ WSZYSTKO, ŻEBY CAŁY ŚWIAT WIEDZIAŁ, ŻE MAJĄ PIENIĄDZE. DLA NICH WŁAŚNIE POWSTAJĄ MAYBACHY. Maybach to znana marka, która przed wojną produkowała ekskluzywne limuzyny, potem zaś przeniosła się na produkcję czołgów. Kilka lat temu Mercedes reaktywował tę elitarną markę i rozpoczął na nowo produkcję limuzyn. Model 62s jest czwartym z kolei i do tego jeszcze bardziej luksusowym. Samochód kosztuje 450 tysięcy dolarów, ale w tej cenie otrzymujemy najszybszą limuzynę świata, która rozpędza się do setki w niespełna 5,2 sekundy. Wszystko dzięki silnikowi V12 o mocy 453 KM, oczywiście z podwójnym turbodoładowaniem. Skrzynia biegów w pełni automatyczna.

98

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Jeszcze większe wrażenie robią statystyki produkcji. Jednego Maybacha buduje 330 specjalistów przez 53 dni robocze. Jeśli zaś mało statystyk, to oczywiście samochód ma napęd na tylne koła i wspomnianą już 5-biegową skrzynię automatyczną. Najważniejsze jest jednak wnętrze, bo to ono robi największe wrażenie na bogaczach, których stać na ten luksus. W środku znajdziemy odtwarzacz DVD, bądź Blu-ray, kilka ekranów, podręczny barek, lodówkę, bezprzewodowy telefon z dwoma słuchawkami, podgrzewane fotele, ustawiane w dowolnej pozycji, możliwość rozłożenia fotelu do pozycji leżącej, tapicer-

kę wykonaną na zamówienie z dowolnego gatunku i koloru skóry, wykańczane ręcznie drewniane wstawki, wykonane z wybranego gatunku drewna. Mało? Do tego dochodzi 21 głośników pokładowego audio z Dolby Surround, 600 watowy wzmacniacz, 10 poduszek powietrznych, rozkładany stolik, kamera, system obsługi głosowej telefonu, czterozakresowy układ klimatyzacji na bazie dwóch osobnych systemów. Najważniejsze zaś jest, że można zamówić indywidualne wyposażenie, o ile nie narusza konstrukcji samochodu. Co to oznacza? Że zamiast drewnianych wstawek, szejkowie będą mogli mieć wstawki ze złota – przecież wszyscy wiemy, jak oni to lubią. MAREK KACZMAR


motolounge

Czy ja mogę jeździć z takimi tarczami? Krótki elaborat z przymrużeniem oka nt. tego dlaczego my mężczyźni tak lubimy motoryzację. A i o paniach również coś będzie... Skoro mam tu co jakis czas „skrobnąć” kilka zdań w tematach motoryzacyjnych, to czuję się zobligowany jako pierwszy być wywołanym do tablicy, aby odpowiedzieć na powyższy temat... No i tak naprawdę nie wiem. Nie mam zielonego pojęcia dlaczego poruszające się kawałki blachy na kołach (notabene obojętnie ilu) z zamontowanymi silnikami tak często przyśpieszają bicie mego serca, tak skutecznie drenażują portfel od prawie dwudziestu lat, a ilość motoryzacyjnej prasy nadwyręża stropy w domu... Przecież ani mój tato, ani nikt w rodzinie nie był kierowcą rajdowym, nikt również nie trudnił się zarabianiem majątku na sprzedaży samochodów; ba, nawet mechanika ani jednego nie było... Postanowiłem więc zrzucić winę na Matchboxy (dla młodszych ciałem, tudzież nie obeznanych w temacie - to takie małe autka w pewexowych sklepach, będące obiektem westchnień każdego chłopaka w czasach PRL-u). Innego „winowajcy” znaleźć nie potrafię. Skoro w dzisiejszych czasach można pozwać wszystkich o wszystko - ja pozwę Matchboxa ;) Owszem, istnieje jeszcze teoria: że to Pan Bóg stworzył przy pomocy człowieka samochody tylko po to, aby nas facetów systematycznie i skutecznie odciążać z nadmiaru gotówki na rzecz koncernów. Ale Jego pozwać nie można..:) No więc jeśli to przez „resoraki” (a facet to ponoć duże dziecko) to niech już tak będzie. Trudno. Nic z tym nie zrobię. Ale bardzo proszę, bo to istotne, nie zaliczać do miłośników motoryzacji wszelakiej maści gadżeciarzy, co to mają szybki samochód i mówią, że lubią, a wymiana koła to dla nich problem na poziomie fizyki kwantowej, tudzież jedynym atutem przy zakupie motoryzacyjnego cacka jest kształt i sposób przetłoczenia blach... Nie zaliczamy też do nich panów z grupy stereotypu przedłużania (wiadomo czego), czy też używających swojego wozu głównie do wszelakich polowań (i bynajmniej nie chodzi mi tu o leśną zwierzynę, a coraz liczniejsze populacje zwane potocznie „blacharami”). O nie! Nie o to chodzi. Z takimi nie ma wielogodzinnych dyskusji, rozważań, sporów, kłótni i analiz co dobre, lepsze, a co nie... Wyczytałem gdzieś kiedyś opinię, że my faceci lubimy mieć władzę i dlatego samochody nam tak odpowiadają. Możemy przecież nimi kierować, zadecydować gdzie pojedzie, nabyć, zbyć, wybrać kolor, coś dołożyć, coś wymontować, udoskonalić etc. Bzdura. Z rowerem mogę zrobić dokładnie to samo i choć uwielbiam wycieczki rowerowe, to uwierzcie mi, samochody i motocykle to zu-

pełnie coś innego. Dlatego sądzę, że to opinia wyrażona przez kobietę :) Nie chodzi o to, żebym generalizował, bo sam znam ze dwie panie co naprawdę na autach się znaja... Nazwę to męską intuicją :) (ktos powie, że istnieje tylko kobieca, ale to nieprawda).

możesz powiedzieć, że każdy kolejny obiekt motoryzacyjny to tylko produkt na sprzedaż. Niestety to pierwsze nie każdy chce mieć, a posiadanie drugiego nie jest już takie proste jeśli nie posiadasz na koncie cyfry z sześcioma zerami...

A propos kobiet, bo to one przecież najczęściej zarzucają nam bezsensowność inwestycji motoryzacyjnych, tudzież marnotrawstwo czasu poświeconego na nasze hobby... Kochane Panie troche wyrozumiałości. Przecież tak samo są mężczyźni tolerujący Wasze szafy pełne butów (notabene, niektórych tylko raz włożonych, a w skrajnym przypadku - nigdy poza sklepem). Ha!, są nawet tacy, co bez słowa sprzeciwu sami Wam doradzają i towarzyszą podczas takowych zakupów (wiem co piszę, bo sam tak robię!)

Ty akcentem zakończę, bo jeszcze ktoś mnie posądzi o mizoginizm, a to byłaby straszna nieprawda :)

Zatem ja ze swej pasji do kobiet uważam, że jestem rozgrzeszony :) No i najważniejsze drogie Panie: my wcale nie kochamy samochodów bardziej niż Was. A przynajmniej ja nie znam takiego przypadku. To, że czasem poświęcamy im dużo czasu, że je myjemy pół dnia albo dłużej, wydajemy krocie na kosmetyki samochodowe, grzebiemy przy nich w garażu i udoskonalamy - nie ma żadnego znaczenia. Nie traktujcie proszę samochodu jak kolejnej rywalizacji z Basią, Asią, Kasią czy ponętną sąsiadką z naprzeciwka... Gdzieś tam przecież, w głębi duszy, wiemy, że to tylko auto, a Wy jesteście ważniejsze. Najczęstszym pierwszym zdaniem, po nabyciu nowego samochodu, z ust kobiety jest: Ale po co, stary też był dobry. Sytuacja nie ma odzwierciedlenia, kiedy powiększyła Ci się rodzina i właśnie nabyłeś vana (jakoś z vanem kobiety już takiej rywalizacji nie czują) lub też kiedy poprzedni samochód był złomem i na wycieczce do teściowej odmówił posłuszeństwa. Spróbuj kobiecie powiedzieć po co nabyła nową kieckę, skoro stara była dobra... Albo buty, albo torebkę, cokolwiek... Od razu możesz pójść do garażu, no chyba że chcesz ujrzeć spojrzenie pełne błyskawic, a i głos zagrzmieć może... No w ogóle faux-pas. Nasi ojcowie mieli łatwiej. Dostawałeś z przydziału i wszyscy sie cieszyli, bo na giełdzie ceny były zgoła inne od oficjalnych. Grzech było nie wziąć. Jak widać i w PRL-u można znaleźć plusy. Dlatego obecnie najlepszym sposobem na przychylność żony czy dziewczyny przy częstej wymianie własnego środka lokomocji jest posiadanie komisu samochodowego, tudzież salonu samochodowego. Dostępność otwarta a zawsze

Wobec tego na rozluźnienie krótka historyjka z cyklu „mąż szuka pomocy”: Potrzebuję wyczerpującej odpowiedzi. Z góry dziękuję. Jakiś czas temu zacząłem podejrzewać swoją żonę o zdradę. Skąd się dowiedziałem? No bo zachowywała się typowo dla takich sytuacji. Gdy odbierałem telefon w domu, po drugiej stronie odkładano słuchawkę. Miała często spotkania z koleżankami, niespodziewane wyjścia na kawę czy po książkę. Na pytanie z kim z naszych wspólnych znajomych się spotyka, odpowiadała, że są to nowe przyjaciółki i ja ich nie znam. Zazwyczaj czekam na taksówkę, którą ona wraca do domu, jednak żona wysiada kilkaset metrów wcześniej i resztę drogi idzie na nogach, tak że nigdy nie widzę jakim samochodem przyjeżdża i z kim. Kiedyś wziąłem jej komórkę, tylko po to, aby zobaczyć która godzina. Wtedy ona dostała szału i zakazała mi dotykać jej telefonu. Przez cały ten czas nie mogłem się zdecydować, by porozmawiać z nią o tym wszystkim. Pewnie nie dowiedziałbym się prawdy, gdyby nie przypadek. Pewnej nocy żona niespodziewanie gdzieś wyszła. Ja się zainteresowałem, że coś nie tak. Wyszedłem na zewnątrz. Postanowiłem schować się za naszym samochodem, skąd był doskonały widok na całą ulice, co pozwoliłoby mi zobaczyć, do jakiego samochodu wsiądzie. Kucnąłem przy swoim Mercedesie i nagle z niepokojem zauważyłem, że tarcze hamulcowe przy przednich kołach mają jakieś brunatne plamy, podobne do rdzy. Proszę mi zatem odpowiedzieć: czy ja mogę jeździć z takimi tarczami hamulcowymi, czy trzeba je stoczyć? Jeżeli trzeba ja wymienić, to czy można zamontować tańszy zamiennik, zamiast oryginalnych, a jeżeli tak, to które najlepiej?” Tymczasem wyszło słońce więc idę wspomóc polskie koncerny paliwowe... Za miesiąc coś przetestujemy.

PAWEŁ JURKOWSKI

...bo jakość ma znaczenie lounge 99


Lampy szyte

W

yobraź sobie, że urządzasz nowe mieszkanie. Chcesz, by wszystko było idealne. Kuchnia wyspą, rozświetlona, na oknie doniczki z ziołami, w salonie plazma, wygodne fotele i poruszająca się lampa w kształcie chmury. Nowocześnie i wygodnie. Albo dom. Salon przestronny, jasny, wygodny, z ciepłym punktowym oświetleniem. Sypialnia romantyczna i trochę szalona.

Barokowe żyrandole? Czemu nie! Taras z lampionami, a w ogrodzie basen, koniecznie podświetlany. A może otwierasz nowy hotel, fitness, Spa? Masz przygotowany biznes plan, wizję: jak to powinno wyglądać i marzenie; żeby się udało, ale nie masz pojęcia o technicznych możliwościach i wymogach? Jest miejsce w Krakowie, gdzie możesz spełnić wszystkie te marzenia.

LIGHT STORE ILUMNI Dla wtajemniczonych, od niedawna w nowej lokalizacji, przy ulicy Zakopiańskiej 56. Miałam okazję być na uroczystym otwarciu salonu. Uzbrojona w szampana, ruszyłam na spacer po galerii. Poczułam się jak Alicja w Krainie Czarów. Absolutnie zauroczona. Majestatyczne żyrandole z kryształów, przytulne pluszowe abażury, nowoczesne plafony, urocze małe lampki nocne, a na koniec - wielka, ruszająca się świecąca chmura.


na miarę Podeszła do mnie pani Hania, po 10 minutach rozmowy - już po prostu Hania i zaczęła opowiadać. Galeria lamp Ilumni to „córka” marki Hesmo, której chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Jak na młodsze pokolenie przystało, jest odmłodzona, design’erska i nowoczesna. Otwarta na indywidualnego klienta takiego jak ja i na klienta inwestycyjnego, takiego jak wspomniane wyżej hotele czy centra biurowe. Light Store prowadzą trzy młode i przebojowe dziewczyny. Wszystkie utalentowane i wykształcone w kierunku, o którym do tej pory nie miałam bladego pojęcia; panie są technikami świetlnymi. Brzmi jak fraza z Gwiezdnych Wojen, wiem, na mnie też zrobiło to spore wrażenie.

nawet z materiałów dostarczonych przez klienta. Co znaczy, że w Ilumni nigdy nie usłyszymy, że „się nie da”! Pomoc otrzymamy kompleksowo, bez względu na to czy remontujemy dom, czy budujemy klub fitness. To znaczy, że dziewczyny z Ilumni pomogą nam wybrać do salonu wymarzoną, ale i funkcjonalną lampę, a klientom inwestycyjnym zorganizują konsultacje z projektantami i architektami oraz prezentacje prototypów. Nie ma znaczenia, czy szukamy malej lampki nocnej, by zrobić komuś prezent, czy chcemy podświetlić nowy basen, wszystko możemy załatwić w jednym miejscu. Ofertę Ilumni docenią klienci ceniący sobie najwyższą jakość, jak również Ci, dla których liczy się to czy oświetlenie jest energooszczędne i co za tym idzie - ekologiczne. Na temacie tego ostatniego zespół specjalistek Ilumni zna się bardzo dobrze, co panie miały okazję udowodnić w wywiadzie przeprowadzonym dla Polsat News. Jedno jest pewne, czasy gołych żarówek, polimerowych abażurów i plastikowych kloszy dawno minęły. Zastąpiły je kinkiety, reflek to r y, o ś w i e t l e n i e ledowe i luminescencyjne. W tej świetlnej dżungli warto mieć dobrego przewodnika.

Tego dnia, dziewczyny wprowadziły mnie w tajniki aranżacji światła, nauczyły mnie fachowych określeń takich jak zaawansowane źródło światła, czyli nasza pospolita żarówka, czy oprawy oświetleniowe, potocznie zwane lampami. Gdybym faktycznie urządzała swoje mieszkanko na nowo, z pewnością skorzystałabym z konsultacji i pomocy Ilumni, chociażby po to by, jeszcze raz posłuchać; z jaką pasją można mówić o świetle. Dziewczyny współpracują z ponad 200 producentami opraw oświetleniowych, miedzy innymi z Włoch, Hiszpanii i Holandii. Projekty wykonują również same,

ARTYKUŁ PROMOCYJNY

Ja na pewno pojadę do Ilumni na pyszną kawę i opowieść o tym jak zaprojektować swoje własne oprawy oświetleniowe i jakie zaawansowane źródła światła będę najlepiej pasowały do mojego wymarzonego domu. Anna Strugalska


pasaż

102

lounge ...bo jakość ma znaczenie


pasaż

prasowanie na żądanie Sezon letni czas zacząć

Odbieramy Prasujemy Odwozimy Sprawdź naszą obsługę - pierwsze zamówienie 1szt tylko 2zl * Zadzwoń juz teraz a wybawimy Cię od prasowania!

Tel 509 725 835

www.prasologia .pl * Minimalne zamówienie 20 zł

...bo jakość ma znaczenie lounge 103


na koniec

Willa i trzy samochody REDAKCJA LOUNGE’A CZASAMI ZMUSZA MNIE DO EKSTREMALNEGO NIEMAL WYSIŁKU, WYBIERAJĄC DLA NUMERU TEMAT, O KTÓRYM POJĘCIE MAM BARDZO BLADE. TAK JEST I TYM RAZEM. LUKSUS JEST DLA MNIE, PRZYNAJMNIEJ PÓKI CO, CZYMŚ NIEDOSTĘPNYM, CZYMŚ POZOSTAJĄCYM LI TYLKO W SFERZE MARZEŃ, JAK NP. KARIERA W NBA. Z tą karierą w najlepszej koszykarskiej lidze świata, to nie do końca dobre porównanie, bo ona naturalnie już na pewno się nie ziści, podczas gdy marzenie o luksusowym życiu (jeśli o takim marzę, a tego nie jestem pewny) – jeszcze zrealizować się może. Ale zostawmy to, bo chciałem o czym innym, a mianowicie o tym, że jeśli idzie o luksus, to oczywiście, jak w wielu przypadkach, jest to przede wszystkim kwestia zdefiniowania pojęcia. Niby wydaje się, że luksus jaki jest, każdy widzi. Mówi się: „ten albo ta żyje w luksusie” – i mniej więcej wiadomo o co chodzi, że „ten albo ta” posiada co najmniej duży dom i trzy samochody (albo dwa, ale za to wypasione lub ewentualnie tylko jeden, ale megawypasiony). Lecz jeśli by się nad tym trochę głębiej zastanowić, istota pojęcia „luksus” tkwi nie w posiadanym przez daną osobę majątku, to znaczy nie tylko w tym; sedno tego pojęcia leży gdzie indziej – w jego elitarności, niedostępności dla pospólstwa. Bo przecież gdyby połowa chociażby naszych rodaków miała duży dom i trzy samochody, nie powiedzielibyśmy, że połowa naszych rodaków żyje w luksusie. No dobrze, willa plus trzy samochody = luksus. Ale np. powrót do domu taksą z knajpy? Tu już mogą pojawić się wątpliwości. Dla mnie kiedyś był to luksus, teraz, na szczęście, nie jest. Albo: te pamiętane z dzieciństwa jako niedostępne wakacje w tropikach. Dla coraz większego grona moich znajomych takie wakacje są czymś normalnym (może niekoniecznie w tropikach, ale np. w In-

diach, bo wolą tam się udać). Wiele zależy od punktu siedzenia. Gdybyśmy w opisanym wyżej przykładzie z willą i samochodami uznali, że połowa Polaków żyje w luksusie, musielibyśmy pójść za ciosem i stwierdzić, że już teraz w luksusie pławią się wszyscy albo prawie wszyscy nasi rodacy. Bo przecież żyje się nam dużo lepiej, niż przynajmniej osiemdziesięciu procentom mieszkańców globu. Szkoda, że nie mamy takiej tendencji; szkoda, że odnosimy się tylko do siebie nawzajem lub do społeczeństw bogatszych od siebie, że głównie z nimi się porównujemy, że porównujemy się z tym dla wielu nadal - mimo powszechności tanich lotów, tanich hosteli, pomimo Internetu, rozwiniętej kulturowej, społecznej i gospodarczej integracji – mitycznym Zachodem. I w efekcie – zazdrość, frustracja, malkontenctwo, depresja (kolejność przypadkowa). Wychodziłoby więc na to, że tęsknota za luksusem, zwłaszcza częsta i silna, jest czymś negatywnym, dołującym. I niestety, tak sądzę, u większości naszych rodaków tak właśnie ta kwestia wygląda. Choć pragnienie luksusowego życia może być jak najbardziej stymulujące, może dodawać energii, pchać do przodu, w przypadku gros Polaków działa dokładnie odwrotnie. Polak patrzy na bogatego i mu zazdrości, myśląc jeszcze ewentualnie, że sam też mógłby tak żyć, tylko jakoś tak się nie złożyło, bo głupi nauczyciele, brak znajomości, niesprawiedliwy los, a w ogóle to widocznie Bóg tak chciał. Boga jednak zostawmy w spokoju, ten temat często wzbudza ostre dyskusje, a rozpoczynają się wakacje, czyli czas relaksu, nie wojowania.

WE WRZEŚNIU:

Jeśli masz coś ciekawego do powiedzenia w tym temacie, dysponujesz ciekawym materiałem lub chcesz zaprezentować swoją firmę - odezwij się do nas! Na materiały czekamy do 20 sierpnia 104

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Na polu (po krakowsku powiem, bo w Krakowie siedzę) świeci słońce, jest ciepło, wręcz gorąco, a więc luksusowo jak nasz kraj, w którym, jak bardzo trafnie ujął to kiedyś Kazik, pada przez siedem miesięcy w roku. I zamiast z tej pogodowej anomalii, która chciałoby się, żeby była normą, korzystać, ja tworzę te wypociny. A w kolejce czekają inne ważne rzeczy do zrobienia i sprawy do załatwienia. Ale mimo to na wakacje wyjadę, nie ma bola!, zafunduję sobie tę odrobinę luksusu. Czego i Wam z całego serca życzę.

WOJCIECH KLĘCZAR

Mówi się: „ten albo ta żyje w luksusie” – i mniej więcej wiadomo o co chodzi, że „ten albo ta” posiada co najmniej duży dom i trzy samochody (albo dwa, ale za to wypasione lub ewentualnie tylko jeden, ale megawypasiony).


lounge | No 43 | lipiec-sierpień'12  

The LUXURY Issue. Wysokiej jakości magazyn lifestyle'owy. Bezcenny. High quality lifestyle magazine. Priceless

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you