Page 1

31 bezcenny

sport kultura

muzyka

wydarzenia

film

uroda

moda

podr贸偶e

krak贸w

www.loungemagazyn.pl

maj 2011 ISSN 1899-1262


guide lounge

NOWY PRZEWODNIK MIEJSKI PO KRAKOWIE! Wydanie czerwiec - wrzesień 2011 już w produkcji.

Zarezerwuj już teraz miejsce na swoją firmę i dotrzyj do tysięcy turystów! Najlepsza jakość - Najlepsze ceny! Szczegóły: (12) 633 77 33 lub info@loungemagazyn.pl


Redakcja:

Joanna Jawor

Szymek -

Chochlik Redakcyjny

Współpraca: Olimpia Ajakaiye, Joanna Belowska, Monika Błażewicz, Wirginia Bryll, Arkadiusz Czekaj, Adam Grzanka, Anna Jachimczak, Wojtek Klęczar, Krzysztof Koczorowski, Grzegorz Mądry, Magda - Merta Mączyńska, Asia Oparcik, Małgorzata Pawłowska, Maggie Piu, Adrian Suszczyński, Szymon Wróbel Wydawca: MEDIA LOUNGE S.C. Redakcja Lounge Magazyn ul. Starowiślna 37 / 5b, 31-038 Kraków info@loungemagazyn.pl | tel. (012) 633 77 33

www.loungemagazyn.pl facebook.com/loungemagazyn

(12) 633 77 33 Okładka, zdjęcie po lewej i na str. 8 zdjęcia: Łukasz Radzięta / f4 Studio make up: Beata Gładysz / Moye modelki: Ewelina Góralczyk (okładka i str. 8), Marysia Skotnicka (zdj. obok) stroje: H&M Poglądy zawarte w artykułach i felietonach są osobistymi przekonaniami ich autorów i nie zawsze pokrywają się z przekonaniami redakcji Lounge. Redakcja nie odpowiada za treść reklam i ogłoszeń. Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych i zastrzega sobie prawo do skracania i przeredagowywania tekstów. Publikowanie zamieszczonych tekstów i zdjęć bez zgody redakcji jest niezgodne z prawem. Jeśli nadal wytrzeszczasz oczy na ten malutki tekst to znaczy ze potrzebujesz odrobiny relaksu i musisz szybko przejść do działu kafeteria lub po prostu weź zimny prysznic. p.s. niektórzy są naprawdę na tyle uparci, że nie odpuszczą nawet tak drobniutkiego tekstu. Ale gratulujemy wzroku!

6

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Zdjęcia wykonane w Fitness Młyn (www.fitnessmlyn.pl) Cała sesja dostępna w wersji online na www.loungemagazyn.pl


spis treści

lounge - maj 2011

menu:

10 Imprezy i otwarcia 14 Twarze przy Barze 16 Kafeteria 18 Okiem Kielmucha

coolturka 20 22 24 26 28 30 25 34 35 36 38 39 40

Kalendarium kulturalne muzyka - recenzje płyt, koncerty Camero Cat - wywiad z zespołem Szminką i cieniem - Pat Kuleta polska mistrzem polski - felieton film - sport na wielkim ekranie Grzanka z Wróblem - Recenzje Kontrolowane sport historycznie - Zawisza Czarny, sportowiec tysiąclecia sport - Speedway w szybkim skrócie Rozwój i doskonalenie - rozmowa z Michałem Faronem Jednym zdaniem: Kibic Browarno-Kanapowy - felieton Słowem pisane: Poruszająca historia - felieton Twarze przy Barze

bary i restauracje

42 44 46 48

Ciekawostki kulinarne Krakowski Tatar z Bułą... - recenzje kulinarne Flair sportowy - wywiad z Tomaszem Makosą Twarze przy Barze

moda 50 54 56 58 60 70 78 80 82

Fashion news Wydarzenia, zapowiedzi Projektanci: wywiad z Łukaszem Stachowiczem Fashion Trendy Sesja mody - Just Dance! Sesja mody - Call on me Moda nabiera formy - sportowe trendy Modelka miesiąca Twarze przy barze

zdrowie i uroda

84 86 88 89 80 92 96 98 102 103 104

Newsy kosmetyczne Świat kosmetyków - Kosmetyczny doping Świat kosmetyków - Metamorfoza za jednym pociągnięciem Świat kosmetyków - Historia czerwonej szminki Pielęgnacja - Domowe Spa Pielęgnacja - Na ratunek suchej skórze Sport - Golf: miniporadnik dla początkujących Sport - Boks rekreacyjny dla każdego Ćwiczenia z trenerem Wydarzenia, zapowiedzi Twarze przy Barze

technolounge

106 Sportowe gadżety 108 Twarze przy Barze 110 Design 112 Pasaż 114 Poza tym: Szukając przyjaciół - felieton

8

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


zdjęcia: Michalina Cebo / lounge

filtr miejski

imprezy i otwarcia_

Konstelacja Gwiazd w Baroque koktajle i oczywiście doborowe towarzystwo, utwierdziły nas w przekonaniu, ż Baroque to świetne miejsce na każdą okazję. Matsowi życzymy samych sukcesów i oczywiście głównej wygranej w X Factor. A fankom, częstych występów tego artysty.

Tego wieczoru, wschodząca gwiazda swoim czarującym i ciepłym głosem rozgrzała nie jedno kobiece serce. Atmosfera, wyśmienite

Organizatorzy zapowiadają ze Konstelacja Gwiazd ( tak brzmi cykliczna nazwa imprezy) nie kończy się na jednym występie i już

wkrótce posłuchamy kolejnych,miejmy nadzieje, równie utalentowanych młodych artystów. Imprezę i wykonawców wspierają znane marki: Auto Special, LePremier, Bank CitiHandlowy oraz Magazyn Lounge (oczywiście!). Polecamy.

zdjęcia: Michalina Cebo / lounge

1 kwietnia w klubie Baroque, mieliśmy niepowtarzalną okazję, aby zobaczyć instrumentalny koncert Matsa Meguenni - uczestnika programu X Factor, który wtedy jeszcze nie wiedział, że będzie walczył o pierwsze miejsce w finale.

Otwarcie restauracji Touch Inn Jeśli myślicie, że krakowski rynek gastronomii nie może Was już niczym zaskoczyć, spróbujcie wybrać się do nowo otwartej restauracji Touch Inn. Lokal znajduje się na Podgórzu, w świeżo wyremontowanej kamienicy przy ulicy Józefińskiej 2. Co w nim takiego wyjątkowego? Przede wszystkim innowacyjność, która polega na wprowadzeniu nowoczesnego sposobu

10

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

przeglądania menu i zamawiania potraw oraz obsługi kelnerskiej. Zamówienia przyjmowane są za pośrednictwem wirtualnego systemu, gdzie monitor umieszczony jest na obrotowym panelu pośrodku stolika. Jak twierdza sami właściciele - system jest prosty w obsłudze, zarówno dzieci jak i osoby słabo poruszające się w cyfrowym świecie będą mogły swobodnie wybrać i zamówić

ulubione danie. A oczekiwanie na podanie umili klientom możliwość skorzystania z internetu czy sprawdzenia poczty e-mail. My mamy nadzieję, że potrawy serwowane w Touch Inn będą równie interesujące co sposób ich zamawiania.


zdjęcia: Michalina Cebo / lounge

filtr miejski

imprezy i otwarcia_

Lounge gotuje w Radissonie nam w przygotowaniu kilku dań. Wychyliliśmy lampkę wina na odwagę i przystąpiliśmy do działania. Udało się wykonać całkiem niezłe kruche pierożki Samosa z nadzieniem z ziemniaków i smażonego zielonego groszku. Jako danie główne wykonaliśmy popisowego kurczaka Tika Masala. Potrawa o tyle skomplikowana,

że marynatę należy przygotować dzień wcześniej. Na szczęście tym zajął się nasz szef kuchni. Oczywiście wszystkie przygotowane dania mogliśmy potem zjeść. Zasmakowaliśmy w kuchni indyjskiej, to pewne. Czekamy na kolejne gotowanie z Radissonem.

fotografie, ale nie zabrakło również miecza samurajskiego, drzewka bonsai, porcelanowego zestawu do sushi.

Impreza w krakowskiej restauracji była pierwszą z tego cyklu. Akcja kontynuowana będzie w barach sushi w całej Polsce.

Cały dochód, za pośrednictwem fundacji Andrzeja Wajdy - KYOTO, został przekazany na odbudowanie miasteczka Kesenuma.

O dobre nastroje, pełne kieliszki i poczęstunek sushi zadbali gospodarze - restauracja Edo Fusion.

zdjęcia: Michalina Cebo / lounge

17 kwietnia zostaliśmy zaproszeni do hotelu Radisson Blu, by pod czujnym okiem tamtejszego szefa kuchni zgłębiać tajniki indyjskiej kuchni. Kuchnia indyjska to przede wszystkim przyprawy, które szokują różnorodnością zapachów i smaków. Indyjski szef kuchni, Surjit Singh, po krótkim szkoleniu, pomógł

Pomagamy Japonii

zdjęcia: mat. org.

13 kwietnia w restauracji Edo Fusion na rogu Bożego Ciała i Miodowej, odbyła się aukcja charytatywna Pomagamy Japonii. Podczas imprezy aktor Jan Peszek i jego syn Błażej opowiadali o swoim pobycie w Japonii. Prace, które ze sobą przywieźli zostały wystawione na licytację. Były to głównie

Kraina Wschodzącego Słońca Kraina Wschodzącego Słońca to pierwszy cel kulinarnych podróży w jaką zabrała nas Grupa Nowy Styl 14 kwietnia w krakowskim showroomie przy ul. Radzikowskiego 47 B. Podczas spotkania wspólnie z zaproszonymi architektami oraz projektantami Grupa Nowy 12

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Styl przeniosła się do orientalnego świata kulinarnych oraz estetycznych doznań. Była okazja by poruszyć zmysły, degustując potrawy kuchni japońskiej oraz poznać tajniki sztuki kaligrafii. Popijając zieloną herbatę z sokiem kaktusowym oraz sake podane w jadalnych kieliszkach z rzodkwi, goście pró-

bowali swoich sił podczas warsztatów Sushi prowadzonych przez Musso Sushi, Origami i Shodo. Było to pierwsze tego typu spotkanie w Krakowie. Grupa Nowy Styl zaprasza już na kolejną kulinarną podróż we wrześniu


zdjęcie: Paweł Suder

filtr miejski

imprezy i otwarcia_

Schulzowski Drohobycz na krakowskim Podgórzu 1 kwietnia w Podgórskim Domu Fotografii odbył się wernisaż Wojciecha Plewińskiego Sanatorium Pod Klepsydrą ‘72 – fotografie z planu zdjęciowego filmu w reż. Wojciecha Hasa. Znakomity film Hasa i nastrojowe fotografie Wojciecha Plewińskiego zabrały nas na moment w świat baśni i mistycyzmu. Podczas otwarcia wystawy każdy z przybyłych gości chętnie temu nastrojowi się poddawał. W swej skromności autor pochwały przyjmował ze spokojem, głos oddał żywiołowemu, snującemu niezwykłe opowieści Leopoldowi Rene Nowakowi, świadkowi zdarzeń, przyjacielowi reżysera filmu Wojciecha Hasa. Wspólny czas, spędzony na rozmowach przy winie, oglądaniu fotografii i filmu był czasem inspiracji i natchnienia. Wystawa w Podgórskim Domu Fotografii potrwa do 14 maja. Jej nastrój porywie każdego. Tylko bez obawy. Stanie się to niepostrzeżenie, czytelnik nie dozna żadnego wstrząsu...

6 Urodziny le Scandale

27 - 28 maja Wszystko zaczęło się wiosną 2005 roku. Dwóch pozytywnie nakręconych gości, postanowiło wykorzystać swoje długoletnie doświadczenia z pracy w świecie. A że pracowali w branży restauracyjnej (tam się zresztą poznali), wybór wydawał się prosty. Zaczęli skromnie, w małym lokaliku na Kazimierzu, jeden za barem i na sali, drugi w kuchni. Nazwali go ‘Le Scandale’ - pomysł, który zrodził się przy kieliszku. Ciężka praca, podsycana entuzjazmem zaczęła powoli przynosić owoce. Krakowianie (i nie tylko) polubili to miejsce i zaczęli je coraz tłumniej odwiedzać. Rok 2010 przyniósł szansę na rozbudowę ‘skromnego lokaliku’ na Kazimierzu, który zyskał olbrzymi, całoroczny ogród i część restauracyjną. Tak narodziło się ‘Garden Scandale’. Dziś firma jest prężnym graczem na krakowskim rynku restauracyjnym i wcale nie myśli osiadać na laurach. Prawdopodobnie niedługo zaskoczy nas kolejnym miejscem - niespodzianką. Szersze info nt. imprezy oraz zaproszeń dostępne w lokalu.


Twarze Przy Barze

foto: Marta Szczepanik

ul. Św. Jana 10

Dżojn our Fan page na Facebooku. Wygrywaj wejściówki na najciekawsze imprezy w mieście, zdobywaj płyty z ulubioną muzyką, poznawaj nowych ludzi. Zostań częścią Lounge Magazyn na www.facebook.com/loungemagazyn


mniej lub bardziej poważnie_

kafeteria

Stefan Kopytko

10 najdziwniejszych sportów

Ciąg Dalszy Następuje...

Wstęp: Trzy lat temu, w bliżej nieokreślonym miejscu, o bliżej nieokreślonej porze - bliższej godzinie 24 niż 12 spotkałem, a raczej odkryłem postać nietypową, a w swojej nietypowości enigmatyczną i ciekawą. Szanowny Pan Stefan Kopytko - tak się przestawił. Rozmowa na ul. Stolarskiej toczyła się długo i procentowo była mocna. Postanowiłem potem śledzić losy Szanownego Pana Stefana w Krakowie i nie tylko. Stwierdziłem wówczas, że to, co uznam za ciekawe będę artykułował swoim czytelnikom w Dzienniku Polskim. Więc tak oto 3 lata temu historie Pana Stefana ujrzały świtało dzienne. Rok temu Pan Stefan wyjechał najpierw na Bali, później do Konga, a potem dochodził do mnie tylko czarne pocztówki. Teraz powrócił. A ja postanowiłem znowu śledzić jego dziwne kroki, publikując obserwacje i skrawki naszych dyskusji... tym razem na łamach Lounge M. Ale kim tak de facto jest Szanowny Pan Stefan Koptyko? W pierwszych opublikowanych zapiskach 3 lata temu tak go definiowałem: Starszy, miły Pan, prawdziwy dżentelmen. Dawno temu król dancingów, obecnie żaden klubowy parkiet nie jest mu obcy. Kiedyś wielki fan Czerwonych Gitar, dziś zna na pamięć biografię oraz twórczość Angelo Mike’a i didżeja Tiesto. Ciąg Dalszy Następuje: Wracałem z Warszawy do Krakowa. PKP. Remontowany przed Euro 2012 peron 4. (mimo usilnych prób, toru nie pamiętam) Dworca Centralnego. Wśród masochistycznego tłumu czekającego na kolejny opóźniony pociąg, dyskusji o pogodzie, Franku Smudzie i OFFie. Wśród szeregu plastikowych bagaży zobaczyłem walizkę ze skóry przepasaną pasami, w które włożone były liście Baobabu. Jej właściciel znalazł się chwilę później. Szanowny Pan Stefan Kopytko. Jak się później okazało, kilka godzin wcześniej przyleciał ze swoich wojaży. Pociąg odwołano. Następny? Dwie godziny (zreformowanego czasu moskiewskiego) później, jeśli przyjedzie lub ktoś go dopcha. PKP. Ale przekonałem mojego Szanownego kolegę (Pan wybaczy, że mimo różnicy wieku, ośmielę się tak o Panu pisać), że trzeba mieć, a właściwie trzeba być przy prezydenckiej „nadzieji”. Na dworcu kilka barów stworzyło okazję do rozmowy lub, jak kto woli, konstruktywnego bełkotu zmęczonych podróżnych, cieszących się swoją obecnością przy złotym trunku. Szanowny Pan Stefan wrócił do Polski/Krakowa, bo zatęsknił za klubami. Imprezy w lepiankach wyciszyły jego umysł, a muzyka Świergotka Łąkowego wzbogaciła jego dotychczasowe muzyczne doświadczenia na tyle, że zastanawia się na założeniem kapeli w Krakowie. Taki prezent dla samego siebie na 76. urodziny, które ma zamiar obchodzić... w Cieniu. CDN… Szymon J. Wróbel szymon.wrobel@dziennik.krakow.pl

16

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Chess boxing, czyli boks w szachach...

Chess boxing łączy sobie sprawność intelektualną i tężyznę fizyczną. Jeśli tylko możesz sobie pozwolić na zakup pary rękawic bokserskich i zużycie kilku szarych komórek - ten sport jest idealny dla ciebie! Gra, której pomysłodawcą jest pewnien holender składa się z sześciu rund szachów, przeplatanych pięcioma walkami na ringu. Jedna runda szachowa trwa 4 minuty, a bokserska 3. Uczestnicy mogą wygrać przy szacownicy, albo między linami - jednakże jeśli sędzia uzna to za konieczne, może przedwcześnie zakończyć walkę (także jeśli jeden z uczestników zwleka za długo z przesunięciem pionka). W przypadku impasu ważne jest zwycięstwo na ringu. To jest rzeczywiście wyjątkowe sportowe połączenie, zarówno dla osiłków jak i mózgowców!

Światowe zawody w noszeniu żony

W Finlandii mężowie mają wielki zaszczyt dostąpić udziału w zawodach Noszenia Żony. Konkurencja polega po prostu na chwyceniu jej (lub jego) i przepniesieniu do mety szybciej niż zrobią to inni. Fajnie! Zawody odbywają się w miasteczku Sonkajärvi, we wschodniej części Finlandii. Przepisy nic nie mówią o wadze żony; mówią natomiast, że może być Twoja lub kogoś innego. Na stronie internetowej World Championships wyjaśnione są zasady i dostępny formularz zgłoszeniowy. W tym roku mistrzami świata została para z Estonii, która faktycznie dał czadu, nie pozostawiając żadnych medali na dla biednych Finów. Ojej...

Podwodne Rugby

W Podwodne Rugby gra się w basenie na około 4 metrach głebokości. Dwa zespoły (każdy składa się z 11 graczy) dążą do strzelenia jak największej liczby „goli” drużynie przeciwnej, przy czym każda bramka jest na dnie basenu. Nawet zwykłe rugby są bardzo ekscytującą grą, a co dopiero, gdy wyłączymy zasady grawitacji przy stosowaniu różnych manewrów...

Liga w marynarza

Mało kto wie, ale w Stanach Zjednoczonych istnieje Związek Graczy w Marynarza. Wiecie... papier, nożyce i skała. Co więcej, głównym sponsorem jest jeden z największych producentów piwa w świecie. Mistrzostwa ligowe odbywają się w Las Vegas, w hali, wyglądem zbliżonej do tych z bokserskich turniejów, gdzie na prawdziwym mini - ringu zawodnicy walczą o nagrody wysokości nawet $50,000 za zdobycie tytułu! Wyobrażacie sobie te emocje?? Zawodnicy stoją naprzeciwko, wpatrując się w siebie wściekle groźnym wzrokiem, wchodzi sędzia ringowy, zapada cisza... raz, dwa, trzy! - Papier vs. skała! Cóż za piękne zwycięstwo!

Man versus Horse

W Walii istnieją słynne zawody o nazwie Man Versus Horse Marathon. Ogólnie rzecz biorąc chodzi o to, żeby biegacz pokonał jeźdzca na koniu. Maraton ma 22 mile długości i wiele naturalnych przeszkód do pokonania. Strome stoki i leśne tereny są doskonałym sprawdzianem wytrzymałości zarówno człowieka i konia. Ostatecznym celem jest przebiegnięcie całego dystansu i pokonanie pierwszego konia. Maraton niedawno po raz pierwszy pokonał marynarz, który był szkolony specjalnie na tę okazję. Wygrywając zdobył sporą nagrodę pieniężną, która, oczywiście jest większa z każdym rokiem.


kafeteria

mniej lub bardziej poważnie_

Bog Snorkeling

Fani tego sportu muszą nurkować w brudnym, śmierdzącym błocie, pokonując dwukrotną długość 60 jardów rowu wyżłobionego w torfowisku. Ten z najniższym czasem wybrywa. Noszą płetwy i kostiumy (pianki są opcjonalne) i nie mogą korzystać z tricków pływackich. Rekord świata wynosi 1min 35sec i jest w posiadaniu Phillipa Johna. Zawody odbywają się w miasteczku Llanwrtyd Wells w Walii.

Cheese Chasing

Znane także jako Toczenie Sera - ta karkołomna dziedzina sportowa jest rozgrywana co roku, 22 maja, na wzgórzu Coopera w Gloucester, w Anglii. Ma ona ponoć przynajmniej stuletnią tradycję. A wygląda to tak: szesnastokilogramowa kula z sera spuszczana jest po wyjątkowo stromym zboczu wzgórza. W pogoń za kulą natychmiast ruszają dziesiątki śmiałków, pędząc tak szybko, że nierzadko dochodzi do złamań bądź też innych kontuzji. Ktokolwiek złapie kulę jako pierwszy wygrywa bezcenne miano mistrza, ser oraz swoje 5 minut sławy.

Buzkashi: coś jak polo

Buzkashi, narodowy sport Afganistanu i Kirgistanu zająłby pierwsze miejsce w konkursie na najdziwniejszy sport świata. Pod pewnymi względami przypomina polo: dwie drużyny konno staraja się skierować jakiś obiekt do celu. Jednak w buzakashi nie używa się młotków, a piłkę zastępuje, o zgrozo! – martwe ciele, bądź koza! Prawdziwi gracze buzkashi latami intensywnie trenują ową nadzwyczajną dziedzinę, dlatego też wielu mistrzów w tym sporcie jest już po czterdziestce.

Unicycle Hockey

Czasami, gry z udziałem dużych, bezzębnych Kanadyjczyków, uzbrojonych w drewniane kije mogą wydawać się nieco zbyt proste. Więc jak można uczynić hokeja na lodzie ciekawszym? Posadzić osiłków na jednokołowe rowerki. Kierując się tymi samymi podstawowymi zasadami jak w hokeju na lodzie, Uni-hockey cieszył się sukcesem i popularnością od prawie 25 lat w Ameryce, Europie i Azji. Po kilka drużyn było nawet w Niemczech i Wielkiej Brytanii. Potem nadeszło nowe tysiąclecie, wraz z dużą ilością świateł i zer, a rozproszeni przez emocje pozostali miłośnicy tego sportu wsiedli na swoje jednokołowce i odjechali w stronę zachodzącego słońca.

Sepak Takraw

Sport popularny w Malezji i innych krajach Azji - Sepak Takraw - nie jest dziwny przez samo swoje dziwactwo, ale... przez zawodników. Wymagane umiejętności sportowe mogłyby doprowadzić do wstydu nawet Michaela Jordana. Sepak Takraw przypomina piłkę nożnę, siatkówkę i gimnastykę w jednym. Piłka Takraw ma 16 cali średnicy i zwykle jest wykonana z twardego tworzywa sztucznego lub rattanu. Każda drużyna ma trzech graczy, którzy stoją po przeciwległych stronach siatki i używają stóp, kolan, ramion i głowy, czy czego tam chcą, aby uderzyć w piłkę. Choć „rzucić się na piłkę” jest bardziej odpowiednim określeniem - i przebić na przeciwną stronę. Brak rąk i ramion jest dozwolony. Ciekawe byłoby oglądanie graczy skaczących przodem (front-flipping), tyłem (back-flipping) i ruszających swoje ciała na wszystkie możliwe sposoby, aby uderzyć piłkę i zdobyć punkty. Asia Belowska


mniej lub bardziej poważnie_

kafeteria

Okiem Kielmucha

J

akbym był dobry z matematyki, to bym policzył, który to już odcinek Kielmucha i Wam powiedział. Ale dobry nie jestem, poza tym nie chce mi się, więc jesteście zmuszeni do niewiedzy. Dla Was to zresztą nic nowego. O ile marzec i pierwsze kilka dni kwietnia były dla mnie ekologiczne – co wiązało się z moim zadaniem, tak dalsza część kwietnia i zapewne cały maj (o tym później) będą na sportowo. Pobiegam, pochodzę, posikam w miejscach publicznych i popiję we wszystkich knajpach – słowem: będzie bardzo sportowo! Zanim jednak na nowo zacznę o mnie, trochę wiadomości ze świata: Przeczesałem wszystkie zakątki Internetu, poprosiłem o to nawet Anię i Roberta, który odpoczął na chwilę od bimbrownictwa, i nic. Poszukiwałem oczywiście jakichkolwiek wiadomości o sporcie. Uwierzycie, że w Krakowie nie ma sportu? Bieg samorządowców raczej was nie interesuje, pływanie rodzinne również. Cholera, to miasto umiera. Wieszczyłem to od dawna, ale dopiero teraz zauważyłem jak poważna jest sprawa. Na szczęście nadal pozostają niezawodne dyscypliny mieszkańców: pogoń z nożem w Nowej Hucie, spacer na Ruczaj i pływanie w Zakrzówku. Skoro już mowa o spacerach, to Kraków wymyślił genialny sposób na zwiedzanie miasta. Można wejść na jakąś stronę internetową i wirtualnie pospacerować sobie po mieście. Adresu strony nie podam, bo nikt mi za to nie płaci, a za darmo to ja mogę co najwyżej kogoś obrazić – a i też nie zawsze. W każdym razie wirtualny spacer obejmuje ileś tam miejsc i w ogóle. Podobno trzeba czytać, ale na szczęście są obrazki. Radni chyba nie myślą, że będę jeszcze czytać? Pomysł jest dobry z dwóch powodów: nie muszę wreszcie wyglądać przez okno, żeby zobaczyć jak wygląda centrum Krakowa, bo mam to na ekranie komputera; a po drugie mieszkańcy zapomnianych dzielnic, zwanych potocznie slumsami, czyli Ruczaj, Borek Fałęcki, a od niedawna przyłączona wieś jaką są Bronowice, nie muszą dojeżdżać dwóch godzin do Rynku żeby zasmakować cywilizacji. Genialne! Gorzej dla miasta, bo jednak tubylcy i Azjaci byli głównym źródłem dochodu. Miejmy nadzieję, że skuszą ich jeszcze obwarzanki! Mówiąc nadal o spacerach (wspominałem, że dużo sportu uprawiałem?), to 30 kwietnia wybrałem się na Marsz Wyzwolenia

Konopii, czy jakoś tak. Zaproponował mi to Jędrzej, bo powiedział, że jako wielki artysta i wieszcz narodowowowy powinienem iść na marsz poświęcony Konopnickiej. Ja mówię, że to Konopii, a nie Konopnickiej, a on na to, że teraz skraca się wyrazy. - Skoro nasz towar eksportowy, mówiący po „polskiemu” - Czesław, mówi w telewizji „wykon”, zamiast wykonanie, to inni mówią „konopii” zamiast Konopnickiej. Zgodziłem się, argumentacja miała sens. Poszliśmy. Było świetnie. Szczególnie potem, na afterparty. Dali mi spróbować tej konopii. Od dzisiaj wiem co to znaczy nachodzące na mnie ściany. Podobno była to świeża konopia prosto z Ruczaju. Już wiem skąd tam tyle traw. Od dzisiaj jestem za tym, żeby Ruczaj przyłączyć do Krakowa! Czuję się jak Młody Bóg, od tygodnia nic innego nie robię. Polecam serdecznie! (nicnierobienie oczywiście - red). Tyle chyba wydarzeń w Krakowie, bo jak wspominałem, kompletnie w tym mieście się nie dzieje. Na szczęście mamy jeszcze Polskę, która ze sportem ma tyle wspólnego co Afryka z AIDS. I nie mówię wcale o naszych wielkich sportowcach, bo ci mnie nawet nie interesują. To, że Małysz przestał skakać, zrozumiałem całkiem niedawno, kiedy dowiedziałem się kim jest Małysz, i że w ogóle skakał. Jędrzej też skakał, np.: z piątego piętra kamienicy i jakoś nigdy nie uznano go za wielkiego. Nieważne! Najważniejsze są inne dyscypliny sportowe. Moimi ulubionymi są ustawki. Gra się w to podobnie jak w Baseball, taką amerykańską znaną grę, u nas nazywaną po prostu Palantem. I gra się w to jak w Palanta, tyle, że jest więcej zawodników i nie ma piłki. Zawodnicy sami się okładają kijami i wygrywa ten, kto zdoła uciec przed policją i nie trafić do więzienia. Ustawka to całkiem fajna zabawa, polecam! Skoro już jesteśmy przy policji, to ostatnio odkryłem nową zabawę, jaką jest obrażanie naszych mundurowych. Złapali mnie przy załatwianiu się w miejscach publicznych ale to nic, wiedzieli kim jestem, więc mnie przepuścili. Gorzej z Jędrzejem. Za mało o nim wspominałem na łamach Longera, bo biedaczek trafił na Izbę na 48 godzin. Żal mi go, ale nie miałem kasy na kaucję, więc chłopak posiedział. W Warszawie wykształciła się podobna zabawa. Aktor znany z tego, że jest dzieckiem aktorów znanych z tego, że jedno z nich gra w klanie, a drugie jest bratem ładniejszego aktora, wypiło za dużo, próbowało pobić policjantów i klęło na nich. Nieźle! Lepiej niż ja po wódce z Jędrzejem. Jednego możecie być pewni: jak Longer ruszy na podbój

kwiecień 2011 Warszawy to ja wraz z nim! Stolyyyyyccccccooooooooo nadchodzę! Ostatnio rozmawiałem ze znajomą na jednej z imprez. Stwierdziła, że już mnie nie czyta, bo piszę teraz pseudo-filozoficzne głupoty, udając inteligentnego i nie żartując z innych. Za przykład podała moje pędzenie bimbru. Muszę sprostować te oszczerstwa. Bimber nadal pędzę, ma się dobrze, chętnych zapraszam. Nie obrażam Was, drodzy czytelnicy, bo i tak byście nie zrozumieli mojej obrazy. A na koniec dodam, że oczywiście, że jestem inteligentny. Nawet bardzo. Tylko czasami nie widać. Aż tak. Na koniec najważniejsze, czyli ogłoszenia parafialne, połączone z komentarzem. Nie wszyscy z Was wiedzą, bo pewnie nie wszyscy z was potrafią czytać, ale mam też bloga i Facebooka. Macie tam sporo tekstów, pisanych z nawet niezłą częstotliwością. Mam nawet stałych czytelników. Zrobiłem małą ankietę wywiadowczą i okazało się, że najchętniej czyta mnie Ruczaj i Borek Fałęcki, a zaraz po nich Nowa Huta. Widzę, że koniec świata próbuje dowiedzieć się co jest grane w centrum. To miłe, że nadal uważacie mnie za Wasze jedyne źródło informacji i Waszego sprzymierzeńca. Pamiętajcie, że jestem z Wami, ale jak będzie pomysł odłączenia Was od miasta, to pierwszy zagłosuję na tak. Nie mam pojęcia co Wy jeszcze robicie pod szyldem Krakowa. Ale za to czytelnictwo w Nowej Hucie stoi na wysokim poziomie - niedawno jeden ze stałych czytelników przysłał mi taki oto kawał: Spotkał się Kisiel z Cyrankiewiczem i piją wódkę. Kisiel pyta Cyrankiewicza, czy nie można w tym naszym socjalizmie zbudować małego kapitalizmu, tak na boku, żeby był. Cyrankiewicz wyśmiał go i powiedział: „Durniu, chcesz kapitalizm robić bez kapitału?!” Wiem, że żartu nie rozumiecie. Ja też go nie rozumiem, ale czytelnik się ucieszy. Jeśli macie jeszcze jakieś kawały, to proszę bardzo. Wszystkie przeczytam, żenujące zamieszczę, a śmieszne wyśmieję. Full serwis. Na sam koniec już: 20 maja wszyscy uprawiamy sport narodowy, jakim jest... Nie, nie piłka nożna... Picie! Bo 20 maja są urodziny Longera. Nie wiem które, bo to nieważne, ale ważne, że są. Zapraszam wszystkie kobiety. Mężczyźni mogą sobie darować, wystarczy, że ja będę. Podobno ma być tez Naczelny, ale jeszcze nie dostał zaproszenia. Nic straconego! W każdym razie widzimy się 20 maja! Będę na pewno!

www.krakowski-artysta.pl 18

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


lounge

COOLTURKA //


kalendarium kulturalne

coolturka

wydarzenia w maju |

Cracovia 3D

5 maja - 14 sierpnia

fot. Adam Broomberg & Oliver Chanarin

Pałac Krzysztofory Cyfrowe rekonstrukcje historycznej zabudowy Krakowa prezentują zmiany, jakim ulegał Kraków w trakcie swego rozwoju. Jej głównym tematem jest kształt historyczny założenia urbanistycznego i zabudowy Krakowa. Ilustrują go rekonstrukcje wybranych zespołów budowli i pojedynczych obiektów architektury miasta, opracowane w postaci wirtualnych modeli przestrzennych. Obraz uzyskany za pomocą techniki 3D odtwarza stan aglomeracji Krakowa i dawnych miast sąsiadujących: Kazimierza i Kleparza wraz z przedmieściami, jurydykami i wsiami, w połowie XVII wieku oraz ewolucję zabudowy Rynku krakowskiego na przestrzeni XIII – XVIII w. Wybrane fragmenty miasta zostały opracowane, z uwzględnieniem kolejnych etapów przemian architektonicznych. Wystawa czynna od środy do niedzieli w godz. 10.00– 17.30. Bilety: 8/6 zł

9 Edycja Miesiąca Fotografii 13 maja - 12 czerwca

Krakowski Miesiąc Fotografii tym razem będzie w całości kuratorowany przez prawdziwe gwiazdy światowej fotografii - znany już z wcześniejszych edycji Festiwalu duet: Adam Broomberg – Olivier Chanarin. W zaproponowanym przez nich programie, podstawowym zagadnieniem stanie się kwestia tożsamości artysty, której towarzyszyć będzie szersza reflek-

sja nad tworzeniem fikcyjnych postaci w obrębie współczesnej sztuki. W przeciwieństwie do wcześniejszych edycji, w tym roku organizatorzy zrezygnowali z nadrzędnego tematu organizującego kolejne wystawy, na rzecz wyboru określonej strategii artystycznej, której podporządkowane będą prezentowane dzieła. We współpracy pisarzy i artystów powstaną sylwetki i prace fikcyjnych fotografów, które zostaną zaprezentowane podczas Festiwalu. Tożsamość prawdziwych autorów: uznanych pisarzy i gwiazd fotografii, pozostanie ukryta aż do otwarcia Festiwalu. Artyści, którzy już potwierdzili swoją obecność w Krakowie to między innymi Gabriel Orozco, David Goldblatt, Alec Soth, Johan Grimonprez, Jeremy Deller, Marine Hugonnier, Andro Wekua, Brian O’Doherty, Simon Fujiwara, Roger Ballen and William Kentridge.

również rozmachem wykonawczym, poziomem artystycznym prezentowanych dzieł oraz ze względu na obecność najwybitniejszych twórców i kompozytorów. Wydarzenia te nie mają sobie równych w Europie.

Podobnie jak w poprzednich latach i Władcy Pierścieni, obraz został specjalnie przygotowany na potrzeby festiwalu. Zawiera dźwięki, natomiast muzyka wykonywana jest w całości na żywo, co daje niesamowity efekt.

W tym roku gwiazdami Festiwalu Muzyki Filmowej będą: Joe Hisaishi, twórca muzyki do filmów Miyazakiego, takich jak Spirited Away, Ruchomy Zamek Hauru, czy Księżniczka Mononoke.

Niedziela, ostatni dzień festiwalu, to koncert muzyki serialowej Czas Honoru. Gośćmi specjalnymi będą aktorzy grający w tej produkcji.

Drugiego dnia festiwalu odbędzie się koncert Distant World: music from Final Fantasy, czyli najbardziej znanej serii gier typu J-RPG na świecie. Będzie to także okazja, by wysłuchać premierowe wykonanie suity do gry Wiedźmin 2. Trzeci dzień festiwalu to niesamowita projekcja Piratów z Karaibów, z muzyką na żywo Klausa Badelta w wykonaniu Sinfonietty Cracovii.

Bilety i karnety na koncerty 4. Festiwalu Muzyki Filmowej można kupić za pośrednictwem strony internetowej www.eventim.pl oraz w trzech punktach sieci informacji miejskiej InfoKraków: przy ul. św. Jana 2, pl. Wszystkich Świętych 2 oraz ul. Powiśle 11. Bilety na pojedyncze koncerty kosztują od 30 zł do 60 zł, a karnety na wszystkie wydarzenia festiwalowe – 100 (sektor B) i 200 zł (sektor A).

4 Festiwal Muzyki Filmowej

Juwenalia Uniwersytetu Ekonomicznego

Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie, organizowany przez Krakowskie Biuro Festiwalowe oraz RMF Classic w całości dedykowany jest muzyce tworzonej na potrzeby obrazu. O niepowtarzalności imprezy decyduje unikalne łączenie najwyższej jakości interpretacji muzyki filmowej wykonywanej przez czołowych muzyków i orkiestry, w połączeniu z wysokiej jakości obrazem filmowym. Program przedsięwzięcia stawia na różnorodność gatunkową: od przeglądowych retrospektyw i ekskluzywnych wykonawczo koncertów galowych, przez koncerty monograficzne wybranych i uznanych kompozytorów muzyki filmowej, skończywszy na masowych pokazach plenerowych. Monumentalne widowiska muzyczno – filmowe wyróżniają się śmiałością produkcyjną, innowacyjnością w sferze technologii dźwięku i obrazu, ale

W tym roku program juwenaliów na UEK poszerza się o wydarzenia z pogranicza kultury, sztuki jak i... niespodziankę w postaci gwiazdy głównej, którą jak wszyscy już wiedzą, będzie Parov Stelar Band.

19 - 22 maja

20 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

9 -17 maja

Fashion Night! Wieczorem, 16 maja w namiocie klubowym odbedzie się Fashion Night, a w jej programie pokaz mody oraz pokaz mistrzów tańca, którzy przez cały dzień prowadzić będą warsztaty z różnych technik tanecznych. Oprócz tego dostępna będzie ścianka, gdzie studenci będą mogli tworzyć grafiki Juwenaliów 2011 i tysiące wzorów zmywalnych tatuaży, dla każdego kto lubi alternatywne metody zabawy. Wszystko to przy najlepszej oprawie muzycznej dj’a D-Prez! Viva la Cuba! Happening, której przewodnim tematem będzie Kuba. Impreza odbędzie się 12 maja w holu Pawilonu Dydaktyczno-Sportowego UEK. Podczas happeningu będzie można zapoznać się z kulturą kubańską, obejrzeć i wziąć udział w pokazach oraz warsztaty tańców kubańskich, slajdowisko, projekcje filmu czy turniej domino – narodową grę Kubańczyków. Wieczór zwieńczy tematyczna impreza, której przyświecać będzie hasło Viva la Cuba! Dance Wave! 16 maja Kampus UE zamieni się w epicentrum tańca, a atrakcje wieczoru składał się będą z trzech odsłon: warsztatów, targów oraz pokazów tańca. 17 maja - Festiwal UEK - Wieczorem na Scenie Głównej rozpocznie się wielki koncert, na którym zagrają: Abradab, Natural Dread Killaz oraz Parov Stelar Band. Szczegóły na www.psuek.pl


kalendarium kulturalne

MEDYCYNA ESTETYCZNA

1 Urodziny Klubu Fabryka

& OUTLOOK FESTIVAL LAUNCH PARTY 20 -21 maja - Klub Fabryka

Klub Fabryka obchodzi swoje pierwsze urodziny i z tej okazji odbędzie się Outlook Festival Launch Party, czyli w pierwsza w historii impreza launchowa dotycząca Outlook Festival w Polsce (www. outlookfestival.com). Klub Fabryka to setki metrów kwadratowych przestrzeni klubowej, przygotujcie się zatem na dwa dni oraz dwie niewiarygodne noce wypełnione towarzystwem muzycznych krakowskich przyjaciół. Specjalnie przygotowane na to wydarzenie wizualizacje, pikniki, warsztaty, moda, freestyle sport oraz masa innych niecodziennych inicjatyw – gdzie każdy znajdzie coś dla siebie. Więcej na: www.klubfabryka.eu

Mistrzostwo w odkrywaniu piękna trwałe usuwanie tkanki tłuszczowej i modelowanie biustu:

Body Jet skuteczne likwidowanie cellulitu

LipoShock, Body Health bezoperacyjny lifting twarzy i ciała:

thermolifting Zaffiro laseroterapia:

Dualis SP, Compact Flash medycyna estetyczna:

botox, wypełniacze, peelingi lekarskie

Kraków, ul. Biskupia 4, tel. 12 633 05 75 www.maestria.krakow.pl Pozytywka Instalacja z żywych postaci 28 maja, godz. 19 - Galeria Krakowska

W projekcie Pozytywka weźmie udział piętnaście tancerek, które w komercyjnej przestrzeni Galeri Krakowskiej utworzą żywą rzeźbę, konfrontując materię z duchem i zmieniając tym samym galerię handlową w galerię sztuki. Środkami wyrazu będzie nie tylko ruch, ale także kostiumy i muzyka napisana specjalnie na potrzeby projektu. W akcji wezmą udział czołowi przedstawiciele młodej awangardy artystycznej, między innymi projektantka Joanna Hawrot. Jest ona autorką wielu akcji performance, a Pozytywką zaprezentuje w niestandardowy sposób swoją najnowszą kolekcję. Tymbardziej, że filozofia jej marki to From Fashion to Art. Więcej na www.joannahawrot.com

Promocje PEELING MIGDAŁOWY

+

FOTOODMŁADZANIE (TWARZ) - W PAKIECIE OSZCZĘDZASZ 200 ZŁ WYBIERZ ZAFFIRO,

A ZABIEG PIELĘGNACYJNY NA TWARZ OTRZYMASZ GRATIS

LIPOSHOCK RABAT 15% NA HASŁO LOUNGE


muzyka | nowości_

coolturka

Recenzje nowości ze świata, kraju i Krakowa słowa: Andrzej Ciochoń

I Blame Coco The Constant

Pinnawela Renesoul

Camero Cat Mad Tea Party

Na czele I Blame Coco stoi Eliot Pauline Sumner (a.k.a. Coco), córka znanego wszystkim Stinga. Na szczęście tylko jeden fragment The Constant (Only Love Can Break Your Heart) brzmi, jakby stworzył i zaśpiewał go były lider The Police. Na dodatek w wybornej formie. Reszta to energetyczny, tryskający świeżością i pomysłami synth-pop spod znaku La Roux czy Robyn, z którą notabene Coco nagrała jedną z lepszych rzeczy na swój debiut (wysmakowane, klimatyczne Ceasar).

Szanowana za wokal i styl Paulina Przybysz nie zaszalała na listach przebojów ze swoim debiutem Soulahili, bo jej anglojęzycznemu neo-soulowi brakowało przebojowości wspólnych dokonań popełnionych ze starszą siostrą, Natalią. Poza tym komercyjne stacje wolą po raz sto tysięczny puszczać tuziny tych swoich niestrawnych dla uszu potworków... Renesoul przyniosło wiele zmian, które powinny tym razem dać także sukces komercyjny, ale... patrz zdanie wyżej.

Druga płyta pochodzącego z Krakowa zespołu jest reklamowana jako Alternatywna Pop Opera, z bogatymi aranżacjami (smyczki, akordeony, saksofony, klawisze, etc.) i niebanalnymi kompozycjami. To dziś rzadkie podejście do traktowania albumu, jako zamknięty koncept, a nie zbiór piosenek, z których trzeba wykroić 5 przebojów.

Wpływ klimatu lat 80. jest słyszalny, począwszy od otwierającego Selfmachine, w tanecznych In Spirit Golden oraz Quicker, aż po kończące płytę, nostalgiczne It’s About To Get Worse. Śpiewane z charakterystyczną blaszką w głosie melodie są bezpretensjonalne i chwytliwe. Teksty natomiast tak dobre, że miejscami usidlają równie mocno, co sama muzyka. I doprawdy, nie sposób oprzeć się takim piosenkom, jak rozgrzanej do czerwoności, electro-punkowej Please Rewind, wyjątkowej Summer Rain lub naznaczonej feelingiem muzyki reggae No Smile. Jednym słowem – wspaniała płyta…

Zacznijmy od bardzo ładnego, balladowego, śpiewanego po polsku Przeczucia, które powinno wygrać premiery w Opolu 2009. Artystka poszła tym tropem i aż połowa nowego materiału została zaśpiewana w ojczystym języku. Ponadto kąśliwe (tekstowo) Pszczoły czy nastrojowe Serce pokazują nam wreszcie Pinnawelę wyrazistą, zróżnicowaną i naprawdę mającą coś do przekazania. Funkowe, taneczne Josephine, pełne uczuć Prenatal Conversation i numer tytułowy to z kolei dowody na to, że całe Renesoul jest dobrą, równą płytą. W warstwie instrumentalnej słychać oboje, harfy, trąbki, kwartet smyczkowy... Milionowej sprzedaży może i nie będzie, ale pod względem artystycznym Paulina nie ma się czego wstydzić.

Island Records

Nasze oceny:

Penguin Records

- szkoda czasu

Mystic

- cienki bolek - ukryty smok

22 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Mad Tea Party zaczyna się nastrojowo. Incantation i As a Dark Night decides to come... to zimnofalowy klimat typowy dla The Cure czy Bauhaus. W świetnym, ezoterycznym The Town lost in lies można się zatracić. Atmosferę równoważy wodewilowa lekkość Potions. Kolejne numery noszą niestety zbyt silne piętno Toma Waitsa – w wersji wypolerowanej, zarówno produkcyjnie, jak i artystycznie. Dobrze, że niezobowiązujące Bedtime Story pokazuje inne oblicze grupy i przywołuje na myśl wspaniałych indie - rockowców z Yo La Tengo. Swoim drugim albumem Camero Cat udowadnia, że jest już klasowym bandem. Ich interesująca i wciągająca muzyka zyska zapewne spory rozgłos poza granicami naszego kraju.

- średnio na jeża - killer

- przyczajony tygrys


muzyka | koncerty_

Animal Collective | support: Teengirl Fantasy 22 maja 2011, godz. 20.00 – Kraków, Teatr Łaźnia Nowa Animal Collective to jeden z najbardziej produktywnych i wpływowych zespołów ostatnich lat. W jego skład wchodzi czterech muzyków: Avey Tare (David Portner), Panda Bear (Noah Lennox), Deakin (Josh Dibb) i Geologist (Brian Weitz). Zaczynali jako szkolni przyjaciele zafascynowani muzyką. Teraz mają na koncie osiem albumów i koncerty na najbardziej prestiżowych festiwalach na całym świecie. Każdym kolejnym nagraniem udowadniają, że wszelkie próby wpisania ich w jakiś muzyczny gatunek to walka z wiatrakami. Ich muzykę określano już m.in. jako eksperymentalny rock, neo-psychodelia, freak folk, new weird america, alternative country, indie rock i avant-techno. Ich ostatni album Merriweather Post Pavillion udowodnił, że radzą sobie nie tylko z alternatywną publicznością, ale także tą bardziej mainstreamową. Wiele wpływowych magazynów muzycznych okrzyknęło go albumem roku 2009 (Pitchfork, Clash, Entertainment Weekly, Spin, Mojo). Wygrał także w „plebiscycie plebiscytów” organizowanym przez sieć sklepów muzycznych HMV, będącym wypadkową 34 rocznych podsumowań dokonanych przez krytyków muzycznych. O niezwykłej muycznej wyobraźni członków grupy świadczą też solowe projekty większości muzyków. Są one przyjmowane przez krytyków z podobnym entuzjazmem, jak kolejne wydawnictwa samego kolektywu. Najwięcej, bo aż cztery płyty ma na swoim koncie Panda Bear. Jego album Person Pitch został uznany przez Pitchfork i Tiny Mix Tape najlepszym albumem 2007 roku. W 2011 roku Animal Collective będzie kuratorem festiwalu All Tomorrow’s Parties. Tę zaszczytną funkcję pełnili przed nimi między innymi Jim Jarmusch, Nick Cave & The Bad Seeds, Portishead, Sonic Youth, Mogwai i Modest Mouse. W tydzień po występie na festiwalu panowie z Animal Collective zagrają na dwóch koncertach w Polsce – w Warszawie i Krakowie!

Teengirl Fantasy Logan Takahashi i Nick Weiss pochodzą z Ohio, rezydują w Amsterdamie. Ich muzyka określana jest mianem retro-futurystycznego house’u z elementami shoegaze’u i r’n’b, choć jej eksperymentalny charakter trudny jest do jednoznacznego sklasyfikowania. W ubiegłym roku ukazał się ich debiutancki album 7AM. To w dużej mierze instrumentalny materiał muzyczny, przełamywany efemerycznym wokalem Logana. Chodzą słuchy, że ich występy na żywo są w stanie poruszyć nawet zblazowaną indierockową młodzież. Więcej na www.fabrykaproductions.com Bilety: 85 zł do 21.05, 110 zł w dniu koncertu, do nabycia m.in. na www.ticketpro.pl i www.eventim.pl.


coolturka

muzyka | wywiad_

Camero Cat

– Kot, chodzący własnymi drogami fot. Katarzyna Pałetko

CAMERO CAT TO ZUPEŁNIE NOWE ODKRYCIE NA NASZEJ SCENIE MUZYCZNEJ. ZESPÓŁ CZERPIĄCY INSPIRACJE Z ALICJI W KRAINIE CZARÓW, FILMÓW BURTONA, KABARETÓW MUZYCZNYCH I WŁASNYCH SNÓW. NA SCENIE TWORZĄ NIEPOWTARZALNE PRZEDSTAWIENIE, WIDOWISKO, WCIĄGAJĄC SŁUCHACZY W SWÓJ POKRĘCONY ŚWIAT. SKĄD SIĘ TO WZIĘŁO? W ROZMOWIE Z LOUNGE OPOWIADAJĄ O POCZĄTKACH, INSPIRACJACH I POMYŚLE NA SIEBIE. Rozmawia: Mateusz Dykier

C

hciałem was zapytać o nazwę zespołu, dlaczego akurat Camero Cat, ale słyszałem, że tak jest i już. - Tak. Właśnie tak. Istnieją różne koty, np.: Filemon. My jesteśmy kot Camero. Ta nazwa powstała wiele lat temu, zanim powstał sam zespół. To ciekawe, bo generalnie imię nie oznacza nic, a jednocześnie może oznaczać kamerę, kameralnie, właściwie wszystko. Dodamy tylko, że oczywiście dysponujemy kotem Camero. Co prawda nazywa się Fritz, ale ogólnie jest Camero (śmiech). Na początku graliście punk rocka, teraz coś na pograniczu alternatywnego popu z mocnymi inspiracjami chociażby The Cure. Skąd ta ewolucja? - Ciężko nazwać to punk rockiem, ale tak, zajmowaliśmy się tym. Wiesz, znamy się praktycznie od zawsze, zaczynaliśmy razem grać i robiliśmy to, co potrafiliśmy. Tak jakoś wyszło, że przypominało to punk rock. Takie pierwsze fascynacje muzyczne. Dobrze się przy tym bawiliśmy. Z czasem przyszedł pomysł, żeby grać trochę poważniej, ale nie było momentu zastanawiania się. To wszystko działało na zasadzie naturalnej ewolucji...

24 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

A dużo potrzeba na to czasu? Bo wiecie, macie niesamowicie spójny materiał. Obie płyty to już wasz styl, da się to rozpoznać... - Dzięki, po prostu fajnie, że wyszło (śmiech). A sam proces przejścia pomiędzy stylami? - Myślimy, że można to wytłumaczyć bardzo prosto. Na pierwszej płycie masz utwór My Very Own Tomb, on właściwie jeszcze jest na pograniczu punk rocka z obecnym stylem. Pomyśleliśmy, że fajnie byłoby pociągnąć to w tę stronę. Poza tym chyba pierwszy wyłamał się Xav, który zaczął grać, sam do końca nie wiedząc co. Reszta podchwyciła i tak to wyszło. Mówiąc krótko: ewolucja przyszła samoistnie. Jednocześnie ciężko mówić o alternatywnym... ...popie. Właśnie tego dotyczy moje kolejne pytanie. Co wy właściwie gracie? Ciężko nazwać to po prostu popem. - Tak. Długo szukaliśmy nazwy dla tego co tworzymy. Jim powiedział kiedyś, że to alternatywny pop, więc został alternatywny pop. To gramy, to tworzymy. A nie sądzicie, że ta nazwa jest trochę krzywdząca?

- Jest krzywdząca, ale w tym wypadku każda nazwa będzie trochę krzywdząca. Ale ta szufladka jest potrzebna... - Wszystko się szufladkuje... Szczególnie kiedy powstaje coś takiego, co ciężko sklasyfikować. To może mówiąc prościej, będziemy to określać jako wariacje burtonowskie. Słuchając Waszych płyt mam przed oczami właśnie filmy Burtona, Czarnoksiężnika z krainy Oz i wyimaginowany świat Alicji. - Super, i o to właśnie chodziło. Oglądałeś Nightmare Before Christmas? (Miasteczko Halloween – red.) Po prostu obłęd! Coś wspaniałego. Oczywiście, że lubimy Burtona, to chyba słychać, prawda? A co się stało z waszym triem? Trochę się rozrośliście... - Tak, ale to wymusiła nasza konwencja. Na początku graliśmy bardzo akustycznie, ale w naszej muzyce potrzebna jest większa ilość instrumentów. Wymyśliliśmy, a właściwie przyśniliśmy - bo nam się najpierw wszystko śni (śmiech) - podkłady. Nagraliśmy podkłady i one podczas koncertu były puszczone, a za nami puszczono projekcję cieni, czyli nasze sylwetki


wyśmienite makarony... nikt się nie oprze !!!

coolturka

grające w tle. Coś w stylu Gorillaz koncertowych. Ale z czasem potrzeba było więcej muzyków, zarówno na koncerty jak i studyjnie. Na szczęście znaleźliśmy Matta, Alę i prof. Niebieskiego. Super, że są to ludzie, którzy rozumieją klimat Camero Cat. Z nieba nam spadli! Bardzo nie chcieliśmy robić castingu na muzyków (śmiech). A nowi członkowie zespołu mają własne pomysły? - Na to jeszcze troszeczkę za wcześnie, drugą płytę nagrywaliśmy jeszcze bez nich, dopiero do nas dołączyli. Ale z czasem tak, jak najbardziej, na pewno dorzucą swoje pomysły. U nas nie ma lidera, jesteśmy w tym razem. Czyli musimy poczekać na trzecią płytę? Jest już w planach? Kiedy nagrywacie? - Wszystko w swoim czasie! Materiału mamy dużo, pomysłów jest mnóstwo, Julka po nocach nie śpi (śmiech), ale po kolei. Najpierw chcemy ruszyć z koncertami, żeby wszystko wyglądało tak jak ma wyglądać. Lubicie kontakt z publicznością? - Nie chodzi do końca o sam kontakt z publicznością, bo ten w naszym przypadku jest trudny... Bo skupiacie się na przedstawieniu? - Właśnie! Nie wszyscy do końca łapią o co nam chodzi. Za każdym razem staramy się zrobić przedstawienie. Nie wszyscy rozumieją, że to tak ma być, że nie będziemy mówić pomiędzy utworami, że nie wychodzimy na bis. Nie żartujemy pomiędzy kawałkami. To taka konwencja. Każdy z naszych utworów opowiada pewną historię, która nabiera sensu jak się ją gra całościowo, w określonej kolejności. Opowiadamy bajkę, trochę mroczną, ale z przymrużeniem oka. Dlatego ciężko zagrać bis. No bo jaki kawałek wybrać? Skoro każdy ma swój cel? Musicie przygotować jakieś dwa, trzy utwory samodzielne i będziecie grać je akurat na bis. - (Śmiech) Tak chyba będzie trzeba zrobić. Skoro jesteśmy przy utworach. Od początku chcieliście śpiewać po angielsku? - Tak. Wszystkie utwory pisane są od razu po angielsku. Chodzi nam o rytm i rym, ten język jest po prostu bardziej rytmiczny. Nic na to nie poradzimy. Język polski jest świszczący, ciężko dobrać tak rytm i rym ,żeby to dobrze brzmiało. W przyszłości również będziecie nawiązywać do Alicji? - Zobaczymy w jaką stronę to pójdzie, ale Alicja to pewien kanon. Nie ma sensu z tym walczyć, Alicja zawsze gdzieś tam w naszej twórczości będzie. Nie sposób o to nie zapytać. Wyłamujecie się z ram tego co obecnie jest tworzone. Widzicie siebie w naszym showbiznesie? - Ciężko powiedzieć, widzisz, my też jesteśmy w tym trochę zagubieni. Dopiero zaczynamy. Tak naprawdę też zgłaszamy się gdzie się da: na przykład do Top Trendów. Sam widzisz, Top Trendy, festiwale, konkursy, a nuż coś trafi. Ciężko powiedzieć. Działacie na przekór... Tworzycie coś nowego. Jesteście niczym ten kot, chodzący własnymi drogami. - Tak (śmiech). Czasami myślimy, że łatwiej chwyciłaby nasza wizja na świecie, niż u nas. Nasz styl nie jest jakąś wielką nowością. Koncerty w rodzaju przedstawień, powstają na całym świecie. Gorillaz, the Cure, nie trzeba daleko szukać.

K u c h n i a

M i s t r zów

zapraszamy na lunche od 12 do 16 w cenach od 12-18zł

Jesteście już gotowym produktem. - Największym problemem jest to, z kim grać. U nas wyszło z Moniką Brodką, wcześniej z Czesławem, ale ogólnie jest ciężko, bo kogo np. mielibyśmy supportować. Na świecie jest łatwiej. Może nie wszyscy grają to co my, ale jest takie Dresden Dolls, czyli coś co określamy Punkowym Kabaretem. Łatwiej byłoby znaleźć zespół podobnie grający na świecie, niż u nas w Polsce.

Na przełom maja oraz czerwca planowana jest trasa koncertowa Camero Cat promująca nowy album. Pierwszy koncert odbędzie się w Katowicach 25 maja, reszta miast oraz szczegółów będzie niebawem dostępna na: facebook.com/camerocat

ul. Szpitalna 20-22 tel.: +48 12 429 68 50 www.leonardo.com.pl


coolturka

sztuka_

- czyli o artystach i galeriach mniej znanych...

PAT KULETA

Kiedy dowiedziałam się, że majowym Lounge ma „rządzić” SPORT, byłam wręcz zdruzgotana. Pomyślałam: sport i sztuka??? Jedyne co mają wspólnego to pierwsza literę w słowie i ewentualnie gdyby potraktować „picie” do rana jako sport, to picie również, ale dzisiaj prawdziwej bohemy już nie ma, więc picie odpada...

Zastanawiałam się, czy po prostu nie pójść śladem tytułu mojego i nie rzucić się na malarstwo z pogranicza erotyki, bo przecież niektórzy seks traktują jako sport, a seksu, aktów i tym podobnych jest w sztuce mnóstwo... Ale przypomniałam sobie, że kiedyś na jednym z portali znalazłam pewne malarstwo, które mnie zaskoczyło, spodobało, zachwyciło, a przy okazji nie były to malowane gołe baby w moim stylu (te akurat kocham najbardziej). Co więcej obrazy te niosły w sobie przesłanie sportowe, wręcz kipiały sportem!!! Eureka! - pomyślałam - mam temat, obrazy, Artystę i sport!!! Ale pochłonięta rządzą wiedzy i chociażby „liznięcia” tematu sportu w sztuce, postanowiłam zgłębić moją własną wiedzę i wbrew podtytułowi mojego cyklu, poszukać wśród artystów i dzieł znanych, uważanych za najlepsze w historii. Przewertowałam więc Tysiąc arcydzieł malarstwa (pewien album-katalog, który dwa lata temu podarowały mi dzieciaki z pomocą męża - Tomka). Historia w tej książce zaczyna się dopiero od XIII wieku, ale nie mam zbyt wiele miejsca na artykuł, więc wystarczy... Z premedytacją też pomijam czasy starożytnych zmagań olimpijskich, bo wiadomo, że starożytność kochała sport, sztukę i intelektualną wrażliwość. Przenosząc się więc do Europy od XIII wieku, najwięcej znalazłam scen religijnych, w żaden sposób nie można odnaleźć w tym żyłki sportowej. Co prawda, tu i ówdzie ramiona umierającego Chrystusa są pięknie i atletycznie wyrzeźbione, co świadczyłoby, że ruch nie był mu obcy, ale obrazom brak jakichkolwiek atrybutów sportowych. Często pojawiają się konie i jeźdźcy, a to już sportowe klimaty, wreszcie sceny batalistyczne albo bohaterzy w zbrojach. Wojnę i walkę można trochę podhaczyć pod sport, szermierka, strzelanie z łuku pucułowatych amorków, czy sceny z polowań - łowiectwo.... i tak wreszcie po tysiącu najwspanialszych dzieł muszę przyznać że nie znalazłam ani jednego w 100% poświęconego sportowi - dzieła malarskiego.

26 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Ale przecież nie chcę pisać o historii sztuki... 13 czerwca zeszłego roku, na portalu sophisti. pl napisałam pod pewną galerią: Świetne, świetne, świetne... gdybyś zechciał zrobić coś o tematyce fashion byłbyś tu the best... To była galeria Patryka Kuleta. A obrazy były niesamowite, ekspresyjne i przejmujące, ruchome i żywe, piękne i dostojne, męskie chociaż pełne barw niczym kobiece letnie sukienki... a na obrazach - MOTOCYKLE!!! Dukati Art Pat namalował całą kolekcję - 21 obrazów dla Dukati Art (można ją zobaczyć na www.dukati.com/category/troybayliss dla Cultwork). Dla niewtajemniczonych w motorowe historie, dodam że obrazy są poświęcone ikonie wyścigów World Superbike - Troyowi Baylissowi. „Ducatiart -- Honour And Glory” to najbardziej kolorowy i radosny z moich dotychczasowych projektów. Jest to kolekcja obrazów dedykowana Troyowi Baylissowi, trzykrotnemu mistrzowi świata superbike. (...) Światło, energia, prędkość i ułamki sekund, podczas których wszystko może się wydarzyć. Zamiłowanie do detalu. Impresjonistyczne szaleństwo wszystkich mechanicznych części wewnątrz ryczącej maszyny na torze wyścigowym. Tak bardzo jak Troy kochał to co robi, ja kocham przedstawiać jego duszę widzianą moimi oczami. Obrazy Patryka są różne, czasami dziwaczne i nie wszystkie mi się podobają. Ale te które lubię są pełne ekspresji, dużo w nich szczegółów, detali nie do ogarnięcia przy pierwszym spojrzeniu, pełne kolorów lub wręcz przeciwnie; te monochromatyczne wciągają równie silnie jak te kolorowe. Kocham obrazy, na których toczy się jakaś historia i takie, które ogląda się mnóstwo razy, a wciąż znajduje coś nowego - takie są JEGO dzieła... Przedstawiam: PAT KULETA. Nie tylko „na sportowo” Z obserwacji jego twórczości, wydaje mi się że lubi pracować seriami. Oto tylko kilka

Pat Kuleta Artysta - jak sam o sobie pisze - tworzący i poszukujący swojego wyrazu, języka, ekspresji, wizji artystycznej. Ciekawa osoba, o której zbyt mało w mediach. Pochodzi z Kaszub, Studiował na ASP w Łodzi, obecnie spędza czas w Warszawie, można go spotkać na facebooku i oglądać jego dzieła w necie. Wydaje się być zamknięty w sobie, znam go zbyt mało, żeby uronić jakieś pikantne szczegóły z jego życia. Na zdjęciu wygląda jak Albrecht Durer ze swojego autoportretu.

tytułów i wypowiedzi samego autora (podpatrzone na: lowcydizajnu.pl) AMERICAN DREAM - prace wykonane na konkurs o nazwie USA by DESIGNERS organizowany przez HUG United (czyli: Astrid Rousseau i Julien Grandclement aka ODBO). Konkurs miał na celu ukazanie Ameryki tak jak ją widzą artyści zajmujący się wszystkimi dziedzinami kreacji artystycznej. EERIE FASHION ILLUSTRATION - zbiór ilustracji inspirowanych modą. Używam w tym cyklu podstawowych narzędzi do tworzenia: ołówka, tuszu, flamastrów i jest to moja bardzo osobista, a wręcz impresjonistyczna wizja tego co nazywamy modą. Ilustracje są inspirowane fotografiami wykonanymi przez Petera Farago. WIGILIJNE ZWIERZENIA ZWIERZĄT - Cykl prac do szortów o tym samym tytule wykonanych na zamówienie dla mojego brata Rafała Kulety, który właśnie zajmuje się pisaniem horrorów i w sumie to nie wiadomo, który z nas jest bardziej pojechany na umyśle. Maggie Piu - maggie@loungemagazyn.pl JEŻELI TWORZYSZ - czekam na info od Ciebie, koniecznie ze zdjęciem tego, co robisz. Każdego przedstawię na swoim art-blogu www.piufiuboom.blogspot.com, a wybranych zaproszę tu, do lounge...


Na zdjęciach (od góry): Honour and Glory I, Honour and Glory IV, Ark Face

27

...because quality matters lounge magazyn


coolturka

popkultura_

.polska mistrzem polski PADNIJ NA KOLANA. JEŚLI NIE, TO ZAGRAMY W SIATKÓWKĘ Ze względu na to, że nie gaszę światła w pokojach, spalam duże ilości benzyny i nie segreguję śmieci, postanowiłem odstąpić od felieton ekologicznego, bo temat ten nijak wkomponowuje się w etos gryzipiórka przed debiutem, który z rozdrażnienia rozpyla straszliwe freony. Było minęło. Po miesiącu powracam jednak uchachany, bo nie przewidziałem, że tematem kolejnego – obecnego – numeru będzie sport. Z bezsilności padam na kolana pod pręgierzem zdrowia i dobrego samopoczucia. Zawsze myślałem, że magnez + B6 to wystarczająca mikstura uzdrawiająca. Przez cały proces edukacji zapełniałem co kwartał medyczne kartoteki stertą bzdur na temat moich kolan i kręgosłupa, tylko po to, by uzyskać półroczne zwolnienie z zajęć fizycznych. Co więcej, nie rezygnując z młodzieńczej presji ku zalepianiu ścian byle czym, oprawiałem kolejno otrzymywane zwolnienia i do dziś przecieram je szmatką, jak na antydyplomy przystało. To nie żart. A więc z takim brzemieniem na tych „schorowanych” kolanach i kręgosłupie - muszę teraz odnaleźć się w temacie, który działa na mnie jak butapren. I nie chodzi o to, że sportu nie uprawiam w żadnym calu. Nic z tych rzeczy. Nie wyobrażam 28 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

sobie po prostu, by szanujący się człowiek mógł rzucić się na ziemię za piłką, i co więcej, mógł odczuć satysfakcję, gdy uda mu się nie przerwać jej pędu. Tyle wstępniaka. Wiem, że pół tekstu wprowadzenia to za dużo, ale chyba aż tyle wyjaśnień było konieczne byście wybaczyli fakt, że nawet pod kątem sportu, moja perspektywa - bezapelacyjnie, do samego końca - odnosi się i będzie się odnosić do kultury. Wstępniak drugi ukończony. Aby nie zaburzyć niestrawnego formatu moich felietonów, pozwolę sobie opisać sport, który z fizycznym wyładowaniem frustracji umysłowych nie ma wiele wspólnego. Wręcz przeciwnie. Istne wkopywanie wyrafinowanych samobójów. Jakże inaczej można nazwać rywalizację trzech telewizji o czarnobylskiej skali rażenia, które z chciwości potrafią przearanżować nawet wykpiony model tańczących i robiących loda programów, na modłę programów śpiewających i krytykujących dla poklasku. X Factor, Bitwa na głosy i Must be the music, czyli cena reklam, słupki oglądalności i wypracowywanie marki, a raczej Kuba Wojewódzki w roli magnesu, Hubert Urbański jako kiepskie tło mdłego jury i gipsowy odlew wokalistki Maanamu, wcielający się w rolę Kory.

Razi i niepokoi zestawienie tych trzech pozycji, bo misja telewizji publicznej już oficjalnie przelewa się do puszki z komercyjnymi prawami rynku, a rozrywkowe zapędy telewizji Waltera zaczynają przekształcać wartości artystyczne w estetyczną pigułkę. A obiecywali, że dopiero za kilkaset lat będziemy zmuszeniu przyswajać kotleta pod postacią tabletek. Tymczasem już teraz ustawia się w rządku kilku wrażliwców i w bardzo konkretnym tak/nie decyduje się czyj plakat zawiśnie nad łóżkiem naszych młodszych sióstr. A przecież my chcemy gryźć i wypluwać samodzielnie, chcemy klap na festiwalu w Opolu i nielegalnych torrentów. Taki jest przecież nasz kod kulturowy. No i jeszcze jedna dygresja. Dlaczego na pierwszy rzut oka widać, że to coś jest polsatowskie, a to inne to z publicznej? Przecież TVN nie płaci technikom aż takich kokosów. Ja chcę dobrze zrealizowanego programu w telewizji publicznej – taki jest mój manifest. Oczywiście dobrze zrealizowanego technicznie, misji już przecież nie ma, bo i tak zasugerujemy się trójką jury, by ktoś nie pomyślał, że znamy się mniej niż te pedały z telewizora. Bartosz Walat


coolturka

film_

Ach! Ten sport na wielkim

Ekranie

T

en tekst miał być o wspaniałych sportowcach, których biografie przeniesiono na wielki ekran. Problem Hollywood polega jednak na tym, że z biografii najlepiej im wychodzą historie pięściarzy (zobacz: Fighter, Ali). A przecież powstało tak wiele filmów o sporcie, bądź ze sportem w tle. Oto subiektywne zestawienie filmów sportowych, z lekkim przymrużeniem oka.

Maratończyk Tutaj bieganie jest w tle. Na planie pierwszym: wielki spisek, kradzież diamentów i były hitlerowiec lubujący się w torturowaniu. Jednak z filmem związana jest zabawna anegdota, domagająca się przypomnienia. Dustin Hoffman, wcielający się w postać tytułowego maratończyka, był zwolennikiem gry aktorskiej opartej na doświadczeniach własnych i niemal cielesnej identyfikacji z odgrywaną rolą (dla ciekawskich – tzw. „metoda” według Konstantego Stanisławskiego). Przed kręceniem scen biegania, Hoffman uprawiał intensywny jogging przez kilka godzin, by jak najwiarygodniej oddać zmęczenie. Partnerujący mu Laurence Olivier pytał go ze zdziwieniem: Dustin, ale czemu tego zmęczenia po prostu nie zagrasz? Cóż, do dzisiaj nie wiadomo, co Hoffman mu odpowiedział.

sporo mądrych i życiowych sentencji (jak, dla przypomnienia, jeśli jakimś cudem żadnej nie znacie - Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz, co ci się trafi), robił jedną rzecz, która wychodziła mu zdecydowanie najlepiej: biegał. I to całkiem długo, bo biegł 3 lata, 2 miesiące, 14 dni i 16 godzin, przemierzył całe Stany, by zatrzymać się nagle i powiedzieć: Wiecie co... Jestem trochę zmęczony. Chyba już wrócę do domu.

Podkręć jak Beckham Jaki sport, poza snobistycznym krykietem, kojarzy się Wam z Anglią? A no jasne, futbol. Filmów o piłce kopanej było już całkiem sporo: Dwie połowy w piekle, Ucieczka do zwycięstwa (z Sylvestrem Stallone, weteranem filmów sportowych!), nasz rodzimy Piłkarski poker czy Hooligans. Nasz przykład różni się od poprzednich jednym drobnym szczegółem: w Podkręć jak Beckham za piłką uganiają się... dziewczyny. I to całkiem niezłe, bo jedną z bohaterek gra Keira Knightley. Główną bohaterką jest zaś nastoletnia Hinduska (rzecz się dzieje w Anglii), która ma dość życia podług tradycji i buntuje się, potajemnie wymykając się na treningi futbolu. Kłamstwo, ma się rozumieć, wychodzi na jaw, a poczciwi rodzice przeżywają lekki szok na wieść, że ich córka biega za piłką z odsłoniętymi nogami. Wszystko się jednak kończy dobrze – film jest prosty, przyjemny i przewidywalny. Warto oglądnąć, choćby dla fajnych dziewczyn w szortach.

występuje Mickey Rourke (jako Randy Robinson). Rzecz natomiast jest o wrestlingu: wielcy faceci w kiczowatych rajtuzach udają na ringu, że się solidnie leją. Krzyczą przy tym niezmiernie i uradowana publika krzyczy takoż. Czyli bez większego sensu. W tle jest jednak poważny, egzystencjalny dramat. Randy musi przerwać karierę z powodu zawału i by móc się utrzymać, zaczyna pracę w sklepie spożywczym. Zgódźmy się co do jednego – wielki Randy, wciśnięty w pracowniczy fartuszek i podający sery i sałatki zza lady hipermarketu, wygląda nieco groteskowo. Wyjścia nie ma – rzuca robotę w malowniczym (albo inaczej: nieco krwawym) stylu i wraca na ring akurat, gdy trafia się walka jego życia. I jak się okaże - również ostatnia.

Rocky Jedyny film, który można bezpośrednio podpiąć pod obraz biograficzny. Wzorowana na historii Chucka Wepnera historia pięściarza włoskiego pochodzenia, który zaczął boksować, bo usłyszał kiedyś od ojca: Nie urodziłeś się z mózgiem, więc zacznij używać ciała. Rada jakich mało, nie ma co. Rocky znany jest z kilku rzeczy: schematycznej fabuły polegającej na tym, że przegrywa walkę, potem pół filmu trenuje, aż wreszcie wygrywa w ostatniej rundzie; sagi, która rozrosła się do 6 części, niesamowitej wstawki muzycznej, sławetnego biegu w szarym dresie po schodach. Film można polecić wszystkim, bo któż nie chciałby oglądać poobijanej facjaty Stallone’a? Jako anegdotę można dodać, że Sly przygotowuje męską linię odzieżową inspirowaną Rambo oraz właśnie Rockym. My już nie możemy się doczekać tych stylowych szarych dresów! Podobno dla prawdziwych mężczyzn. Małgorzata Pawłowska

Forrest Gump Kto nie zna uroczego, acz nienachalnie inteligentnego Forresta Gumpa, który, będąc tego całkowicie nieświadomym, przewinął się przez najważniejsze wydarzenia Stanów Zjednoczonych lat 50., 60. i 70.? Forrest Gump, popełniwszy 30 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Zapaśnik Słyszeliście o Czarnym łabędziu Darrena Aronofskiego? W sumie, kto nie słyszał... Otóż, przed niemal już trzema laty, ten sam reżyser nakręcił „Zapaśnika - czarnego łabędzia w brzydszej wersji. W brzydszej i to bardzo, bo w roli głównej


coolturka

recenzje kontrolowane_

GRZANKA WRÓBLEM Wróbel: W tym roku drogi Adamie wpadłem w taki świąteczny szał miłości i radości, że podczas robienia święconki do koszyka oprócz szynki, soli, butelki bimbru i baranka, z rozpędu wrzuciłem dwie grzanki - do pary, żeby było raźniej... Grzanka: Parkę wróbli se trzeba było włożyć, miałbyś imprezę w koszyku! Wiosna cudna, ale przed moim oknem umarło drzewo i dopiero teraz po braku liści to widać. Dziwne to.

Bociany wracają

Wróbel: Z dalekich krajów, z płodnymi umysłami wracają nie tylko bociany. Z okazji świąt Wielkiej Nocy do tradycji spowiedzi wrócił Muniek Staszczyk, komercyjnym efektem tego działania jest książka pod odkrywczym tytułem Muniek. Z nową płytą wraca po 6 latach Patrycja Kosiarkiewicz. Płyta pt. Ogród niespodzianek jest spodziewanie wielkim niewypałem. Wraca również grupa Myslovitz z nową płytą, oraz z grupa Wilki. Premierowe single zapowiadają, że to mogą być mocne wystrzały ze starych sprawdzonych dział. Grzanka: Co Ty mi tu piszesz! To ciekawe, że trzon polskiej muzyki „młodzieżowej” stanowią kolesie w wieku raczej po poborowym, a te ich działa to, mam wrażenie, że stawiają zaporę, aby przypadkiem nie było cyrkulacji i młodzi grali po piwnicach. Szanuję te zespoły, ale one mają swoich fanów i po co pisać po raz setny, że dinozaury wyginęły.

Na… Wróbel: Jak się ustawić pokazał Kamil Bednarek, który spełnił swoje marzenie i spokojnie, w oparach dymu, nagrywa koleją płytę na Jamajce. Kreatywny klimat do tworzenia mają również artyści działający pod szyldem wytwórni Wielkie Joł. Siedziba ich mieści się przy Bobrowieckiej 1a w Warszawie, czyli... na terytorium ambasady Korei Północnej. Dlaczego Koreańczycy wynajmują swoje budynki dla celów komercyjnych, nikt już nie pyta. Nawet polska policja, która jak wiadomo nie ma prawa wjeżdżać na teren ambasady innych krajów. Grzanka: A Północna to ta zła? Czy ta od Daewoo? Aż strach pomyśleć, gdzie Behemot nagra nową płytę, choć podobno już nie z Dodą. Ale że co, sugerujesz Szym, że chłopaki kombinują, żeby się z domu urwać? Bo pointy nie widzę...

Linda śpiewa… Wróbel: Piotr Rogucki, znany wokalista grupy Coma, na swojej solowej płycie Loki-wizja dźwięku postanowił w poetycki sposób oddać klimat festiwalu w Sopocie: Marzyliśmy o występie w Sopocie / O bursztynowym słowiku na dobry start / Gdy bardzo pragniesz to marzenia spełniają się / Napisałem zajebistą piosenkę / Reflektory rozświetlają mą twarz w amfiteatrze / Ludzie klaszczą na raz / Na jednej scenie z Marylą i z Feel’em / To miał być najpiękniejszy w życiu czas / Chłopaki z Kombii ściskają mi rączki / Cały ten Sopot widzę gówno jest wart. Po tym wprowadzeniu przeszedł do rzeczy... Miałem ochotę by wyrazić swój protest / Ściągnąwszy gacie pokazałem dupę / Drugiego dnia na pierwszych stronach dzienników / Wszyscy twierdzili, że to było super / To był początek rewolucji / Zaczęto grać nas nawet w RMF / Trzeba wiedzieć jak używać dupy / Dobrze użyta gwarantuje sukces. Miło że w końcu ktoś dostrzegł i wyartykułował obecną wartość takich festiwali. Jeszcze kilka takich tekstów i Rogucki będzie walczył Grabarzem o miano tekściarza nr 1 w tym kraju nad Wisłą. Grzanka: Roguc się wyrabia, ale przyznam że i te grafomańskie jego teksty są ładnie śpiewne i gościa kupuję, zwłaszcza koncertowo. I tą satyrą pojechał, tylko czy na dupę, czy na showbiz? A może to nie ma znaczenia. Adam Grzanka – Wulkan energii z Nowej Huty! Aktor kabaretowy, członek krakowskiej Formacji Chatelet. Prowadził Maraton Uśmiechu w TVN oraz reality game show Hole in the Wall w TV4. Konferansjer i satyryk, wielokrotny laureat festiwali kabaretowych i artystycznych. Muzyk (jako DJ Mazut), twórca projektu Nowa Huta Gangsta, ostatnio możecie go usłyszeć na falach AntyRadia. Multiinstrumentalista i kompozytor, a także twórca instalacji multimedialnych. Felietonista i współtwórca kabaretonów i koncertów multimedialnych. Prywatnie fan mocnych brzmień i wojennych rekonstrukcji.

Szymon J. Wróbel – Góral spod Żywca. Dziennikarz, na co dzień związany z Dziennikiem Polskim, w czwartki prowadzi dwie swoje rubryki. Dla platformy Orange współtworzy program Czego słuchają gwiazdy?. W TVP3 pracował przy takich programach jak Pokolenie UE i Kraków dla pocztujących. Twórca charytatywnych imprez Przyjaciele Clubbingu. Ostatnio zdobywał szlify przy programie Mam Talent. Można usłyszeć go na MieścieMuzyki RMF, jak również zobaczyć na malopolskatv.pl, gdzie prowadzi swój program Płyta na gramofon.

Audiobooki Wołoszańskiego

Grzanka: Czasem pewne zjawiska, wynalazki czy inne takie, są sobie koło człowieka; człowiek wie, że są i bez większego wzajemnego zainteresowania koegzystują sobie. Do czego zmierzam? Odkryłem otóż niedawno przyjemność funkcjonowania w świecie audiobooków. Do niedawna wydawało mi się to dziwne - taka ściema, że niby książkę przeczytałem, a tak naprawdę, niczym rodzic czy dziadek, książkę przeczytał mi Kondrat Marek czy inny Lubaszenko. Jadę na rowerze, słucham książki Wołoszańskiego Sieć ostatni bastion SS i jakże inaczej postrzegam wejście na pocztę i zwrócenie uwagi na panie za szybą, kiedy autor genialnie ciekawej książki, swym miażdżącym napięciowo głosem mówi mi do ucha coś w rodzaju: W tej opuszczonej stodole, stacjonował oddział wychudzonych partyzantów. Polecam bardzo, całe zjawisko audiobooków, a książki Wołoszańskiego, który wybitnym pasjonatem i historykiem jest, to już okropnie bardzo polecam. Wróbel: Wołoszański wielkim pasjonatem i historykiem był, agentem o pseudonimie „BEN” bywał. A audiobooki rzecz ciekawa, ale uważaj Adaś, żeby nie zasnąć słuchając ich podczas jazdy na rowerze.

PAKAPAKA i po fraszce?

Grzanka: Są takie zjawiska artystyczne, które trzeba zobaczyć albo jeszcze lepiej gdzieś tam w okolicy trwać. Jest też zjawisko okołokabaretowe - Kabaretus Fraszka, od wielu lat tak samo poszukujący i prowokacyjni, często niezrozumiani. Jeśli ktoś mnie pyta czyim fanem jestem, mogę na jednym oddechu wymienić: Slayer, King Diamond, Samael, Kajagoogoo, Dream Theater, Gojira i Kabaretus Fraszka - bo tyle trwa mój oddech. Mam nadzieję, że w swoim myśleniu Fracha trwać będzie i nie uszkodzi ich 50% Grand Prix, które właśnie otrzymali. Wróbel: Aż boję się pomyśleć, do kogo doszedłbyś Adasiu, gdyby twój oddech trwałby dłużej.

Metalowo

Grzanka: Wiosna, miłość zieleń i... uśmiechnięta twarz zabójcy, który rozjechał mi głowę. Taki sobie pseudoliteracki Ying Yang zrobiłem, żeby emocje zestawić :) Uśmiechnięta twarz Toma Ayraya, który z dumą patrzył na szalejący tłum pomiędzy utworami Black Magic i Angel Of Death uświadomiła mi, że jestem właśnie w dzikim tłumie szczęśliwych ludzi i gadanie o satanistach i groźnych bandytach ubranych na czarno, to zwykłe p... na poziomie niektórych polityków. Jechałem na koncert autobusem pełnym pozytywnych maniaków metalu, którzy są zupełnie normalnymi ludźmi - chodź nie wiem czy to pozytywne określenie. Ups, przepraszam, były koty - jeden to Filipek (kolegi), a pozostałe dwa to efekt mojej adopcji. Opowieści o kociakach i innych raczej normalnych sprawach zagłuszał płynący z autokarowego systemu DVD koncert Kreatora. I tu też hity: Pleasure To Kill czy People Of The Lie – a propos, skończmy z kłamstwami, że metalowcy to zwyrodnialcy, czy innymi kretynizmami, bo już kiedyś mnie straszono, że od samogwałtu włosy między palcami rosną. A swoją drogą, co za określenie? To jedna z niewielu rzeczy, do której mnie zmuszać nie trzeba. Wróbel: Nigdy nie byłem fanem metalowego klimatu. Długie włosy podobają mi się tylko u kobiet, ale „pogromców mitów” z Tobą w roli głównej chętnie bym obejrzał.


coolturka

sport... historycznie_

I szedł (…) jak czarna chmura, z której co chwila piorun wypada...

Zawisza Czarny H. Sienkiewicz, Krzyżacy

- sportowiec tysiąclecia

Z

acznijmy od tego, co zapewne wie każde dziecko: Zawisza był jednym z najlepszych rycerzy odnotowanych na kartach polskiej historii, a w swoich czasach - z pewnością najlepszym. Poza tym był niezaprzeczalnym bohaterem narodowym. Ponieważ, nie owa dzielność i waleczność będzie tematem przewodnim, pozwolę sobie jedynie w skrócie wymienić kilka czynów bohaterskich, których Zawisza był się dopuścił.

Białogłowy wybawienie Był piękny słoneczny dzień kiedy Zawisza Czarny wraz ze swym bratem Janem Farurejem zmierzał do Krakowa na turniej rycerski. Brzegiem rzeki biegła mała dziewczynka, a za nią pędził spłoszony rumak. Zawisza Czarny zatrzymał oszalałego konia i uratował życie dziecku. Dziecko, okazało się miłością jego życia i w rezultacie żoną.

Wielka draka w bośniackich komnatach, czyli kolejna białogłowa uratowana Na początku XV w. Zawisza przebywał na dworze węgierskim. Goszczony przez Zygmunta Luksemburczyka, sprawował funkcję ambasadora Polski. Kiedy Węgry podbiły Bośnię, król i jego rycerze “okupowali” bośniacki zamek królewski. Jeden z węgierskich osiłków, nie zupełnie trzeźwy, wtargnął do komnaty bośniackiej królewny - w celach wiadomych. Zawisza Czarny i w tej sytuacji zareagował błyskawicznie - jak na bohatera przystało. Węgrowi zwrócił uwagę, w pojedynku - zmasakrował, a królewnę oddał rodzicom.

Polskiego sztandaru pod Grunwaldem z rąk niemieckich wyrwanie. Panowie spotkali się ponownie w bitwie pod Grunwaldem w 1410 roku. Zawisza Czarny pełnił wówczas funkcję przedchorągiewnego w armii Władysława Jagiełły, a węgierski Romeo zaciągnął się do Armii Krzyżackiej specjalnie po to, by mieć sposobność do rewanżu. Polska Armia o mały włos nie przegrała bitwy, tylko dlatego, że żądny zemsty krzyżacki najemnik rzucił się na straż chorągwi i obalił sztandar na ziemię. Dla rycerzy byłby to znak poddania się w walce. Jednak Zawisza był jak zwykle w odpowiednim miejscu i w chwilę potem, głowa węgra toczyła się po grunwaldzkiej ziemi.

Pieśń o tym, jak Zawisza na łódkę nie wsiadł W 1428 roku Zawisza Czarny dokonał czynu najmężniejszego i ostatniego, niestety. Trwa 34 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

wojna polsko - turecka, nasz rycerz walczy u boku Zygmunta Luksemburczyka. Polska Armia jest już bardzo osłabiona. Zawisza, osłaniając odwrót wojsk europejskich, zostaje otoczony przez wroga. Może uciec wskakując na przygotowaną łódź odmawia jednak, bo dowódca nie zostawia swoich ludzi na polu walki. Chwilę później ginie.

Droga do kariery Zawisza wzrostem nie powalał, podobno miał niespełna 160 centymetrów, ale jak widać, posiadał wielkie serce do walki, samozaparcie w dążeniu do celu, idee i wyjątkową krzepę. Mało kto jednak wie, że Zawisza był w swych czasach najlepszym sportowcem w całej Europie. Jego kariera rozpoczęła się w 1390 roku, kiedy spotkał na swej drodze włoskiego trenera szermierki - Ippolito. Dokładniej rzecz ujmując, uratował życie swojemu przyszłemu trenerowi. Ten w ramach podziękowań obiecał trenować Zawiszę i jego dwóch braci. Program treningu zawierał m.in. skoki przez rowy, skoki wzwyż, przeciąganie liny. Bracia ćwiczyli z obciążeniem, biegali i pływali z przytroczonymi do pasa workami z ziemią. Uczyli się również jazdy konnej, potrafili wskoczyć na konia bez użycia strzemion. Kiedy uczniowie wzmocnili swoje mięśnie, przechodzili do treningu szermierki. Ippolito zamienił miecze na dwukrotnie cięższe drewniane drągi. Wszystko po to, by wzmocnić chłopcom nadgarstki. Kolejnym etapem treningu było atakowanie drewnianych pali, z konia i pieszo oraz ćwiczenia pchnięć mieczem, oszczepem i kopią. Najpopularniejszą konkurencją turniejową była wtedy walka konna na kopie. Bracia zatem najwięcej czasu spędzali na trenowaniu tej właśnie dyscypliny, z doskonałymi - jak się później okaże - rezultatami. Trening trwał dwa lata, a jego efekty zobaczyć było można podczas turnieju rycerskiego na Wawelu, na który Zawisza wraz z bratem Janem przybyli z rodzinnego Grabowa, położonego koło Sandomierza. Turniej wygrał oczywiście Zawisza Czarny i to we wszystkich konkurencjach.

Najlepszy sportowiec ówczesnej Europy Z historycznych źródeł wynika, że Polak wziął udział w ponad stu międzynarodowych turniejach rycerskich. Walczył, jeździł konno, biegał i nigdy nie przegrał, w żadnym starciu. Który, polski sportowiec dzisiaj może się pochwilić taką skutecznością? Dlatego, w pełni uzasad-

niony jest jego nieoficjalny przydomek: sportowiec tysiąclecia.

Zawodowstwo Zawisza był przede wszystkim rycerzem i dyplomatą, a pod koniec życia także jednym z bogatszych ludzi w Polsce. I choć trudno w to uwierzyć, to sporą część majątku zdobył właśnie dzięki turniejom! Zawisza Czarny był, w pełni tego słowa znaczeniu, zawodowym sportowcem. Będąc najlepszym zawodnikiem w Europie, każdy jego występ na turnieju podnosił do maximum rangę zawodów, a najlepsi zawodnicy ustawiali się w kolejce, by stanąć z nim w szranki. Nic więc dziwnego, że europejscy władcy koniecznie chcieli mieć go na organizowanych przez siebie turniejach, choć za taką przyjemność musieli niestety słono zapłacić. Dodatkowo, po każdym turnieju zwycięzca otrzymywał od monarchy cenne nagrody oraz przejmował oręże pokonanego. Zawisza, pozostając niepokonanym, skompletował w ten sposób spory rynsztunek. Do tego dochodziły liczne nieruchomośći, którymi był chojnie obdarowywany przez swych dobroczyńców. Był właścicielem min. Rożnowa nad Dunajcem, czyli zamku warownego i kilkunastu przylegających wsi. Na Rusi posiadał łącznie 31 takich wsi i 3 zamki warowne. **** Życie Zawiszy Czarnego, jego bohaterstwo, walka i cnoty posłużyć by mogły dzisiaj za wzór i scenariusz do niejednego filmu. Był średniowiecznym połączeniem ambicji Adama Małysza i siły Pudziana, dumą narodową i naszym towarem eksportowym. A że siłę miał ogromną, przekonała się o tym niemal cała ówczesna Europa. Jak pisał Sienkiewicz: Między przedchorągiewnym szedł najstraszniejszy ze wszystkich Polaków, Zawisza Czarny herbu Sulima... Dziś prawdziwych rycerzy już nie ma... Ania Strugalska


Speedway

sport_

coolturka

w szybkim skrócie

Sezon motocyklowy rozpoczęty. Na ulicach coraz więcej wspaniałych mężczyzn na ich lśniących maszynach. Jestem absolutną fanką zarówno tych niesamowitych pojazdów jednośladowych jak i ich tajemniczych kierowców. Kierowana swoją wiosenną, nową pasją poszperałam tu i tam i znalazłam miejsce, gdzie spotkać można najlepszych motocyklistów świata - tor żużlowy. Panie i Panowie, historia żużla w pigułce. Pierwszy „start spod taśmy” na żużlu odbył się 15 grudnia 1923 roku w West Maitland w Australii. Wówczas ścigano się na motorach drogowych. Do tej pory korzystano z torów trawiastych służących zazwyczaj do wyścigów kolarskich, konnych i psich. Australia, jako kolebka dirt-tracku, bo tak się wówczas nazywała ta dyscyplina, doczekała się również pierwszego mistrza świata - Lionela van Praaga. Oczywiście Brytyjczycy od razu pokochali ten sport i w 1927 roku, w Manchesterze zorganizowali pierwsze udokumentowane zawody żużlowe, a w 1929 roku zainaugurowano pierwszą regularną ligę żużlową, dzisiejszą British Elite League. Pierwszy turniej Grand Prix rozegrano w 1995 roku, wówczas na sześciu torach europejskich. Żużel, znany za granicą jako speedway, największą popularnością cieszy się w Wielkiej Brytanii, Danii, Szwecji i Polsce, a polska liga powszechnie uważana jest za najmocniejszą w świecie. W Polsce pierwsi żużlowcy zmierzyli się w sierpniu 1937 roku na torze w Mysłowicach. Zawodników podzielono na klasy w zależności od pojemności silnika. Taki podział trwał u nas, aż do 1948 roku, kiedy to w Polsce pojawiły się motocykle przystosowane specjalnie do jazdy po sypkiej nawierzchni. Żużel, jak każda dyscyplina sportu, ma kilka odmian. Najpopularniejszy jest żużel klasyczny rozgrywany na torach o długości 260 -425 m i sypkiej nawierzchni. Tak właśnie ścigają się żużlowcy najlepszych lig światowych w Polsce, Szwecji i Wielkiej Brytanii. Największą ilość medali do tej pory zdobył Nowozelandczyk Ivan Mauger oraz Szwed Tony Rickardsson. Wśród Polaków po tytuł mistrza świata sięgnęli Jerzy Szczakiel w 1973 roku oraz Tomasz Gollob w roku ubiegłym. Zawodnicy światowej czołówki często występują w barwach klubów z kilu różnych lig, to znaczy, że zawodnik startujący w lidze polskiej, może również występować w lidze angielskiej i szwedzkiej i wszystko jest zgodne z przepisami. Od 1990 roku w lidze polskiej zaczęli występować obcokrajowcy ze światowej czołówki Grand Prix, między innymi Duńczyk Hans Nielsen i Szwed Andreas Jonsson, reprezentujący w tym sezonie drużynę Falubazu Zielona Góra. Z tym drugim udało mi się porozmawiać przy okazji kolejnego meczu żużlowej ekstraligi (wywiad obok).

Kilka żużlowych ciekawostek: - Motocykle żużlowe nie posiadają skrzyni biegów ani hamulców. - Rosjanie, jak zwykle, wykonali krok do przodu w kierunku hard core’u i upodobali sobie żużel na lodzie, wyposażając swoje motocykle w opony z kolcami. - Do obowiązkowego wyposażenia zawodnika należy łyżwa, czyli metalowa nakładka na lewym bucie, pomagająca pokonywać łuki w tzw. ślizgu kontrolowanym. - Kombinezony zawodników wykonywane są z kevlaru - materiału, z którego robione są kamizelki kuloodporne. - Każdy zawodnik ma gogle zaklejone specjalna folią. Twz. „zrywka” zostaje zerwana podczas wyścigu, w celu oczyszczenia gogli z pyłu i fragmentów nawierzchni. - Polskie kluby żużlowe oferują zawodnikom najwyższe na świecie wynagrodzenia. - Paliwo używane do żużlowych motocykli to czysty metanol.

Z Andreasem Jonssonem, żużlowcem Falubazu Zielona Góra rozmawia Ania Strugalska. Pytanie zabrzmi banalnie, ale powiedź, czemu akurat żużel? Rozumiem, że fascynuje Cię prędkość, ale jest przecież tyle innych dziedzin sportowych z tym związanych... - Odpowiedź też, może zabrzmieć banalnie, ale kiedy miałem 5 lat pierwszy raz wsiadłem na motocykl i zrozumiałem, że to jest właśnie to. To nie było jakieś wielkie objawienie, po prostu przeczucie, że właśnie w tym się spełnię. Kiedy skończyłem 13 lat i zacząłem jeździć na poważnie, byłem już pewnien, że znalazłem to, czego szukałem. Co uważasz za swoje największe osiągnięcie? - A i tu Cię pewnie zaskoczę, bo pewnie myślałaś, że udział w Grand Prix! Ale dla mnie momentem przełomowym w karierze było zdobycie Młodzieżowego Indywidualnego Mistrzostwa Szwecji w 1998 r. - wtedy zrozumiałem, że jestem na dobrej drodze. Kiedyś obiecałem swojemu tacie, że zrobię wszystko, żeby być najlepszym żużlowcem na świecie. Mecz w 1998 roku, dał mi dodatkowego „kopa”. Mam taką swoją dewizę życiową: No mercy. Wiem, że w polskim tłumaczeniu to brzmi trochę groźnie (śmiech), ale chodzi głównie o to, że kiedy coś robię, to jestem na tym skoncentrowany absolutnie. Na torze najważniejszy jestem ja i mój motor, w życiu - moja rodzina. Dlaczego zdecydowałeś się na trenowanie w Polsce? - Jest kilka powodów. Po pierwsze, nie wiem, czy wiesz, że w Twoim kraju trenuje kilkunastu najlepszych żużlowców świata! Ruszając na tor nie myślisz jednak, kto jest lepszy od Ciebie, koncentrujesz się na tym, żeby dotrzeć na metę, w jednym kawałku, z klasą i oczywiście pierwszy! (śmiech). Jednak w moim teamie chyba najważniejszym ogniwem są moi mechanicy. Bez tych szarych eminencji padoku, zawodnik nie istnieje. Mechanicy Mirek Duda i Mariusz Lisak oraz mój menager Dawid Kozioł, których teraz pozdrawiam, to niezawodna część mojego teamu, moim zdaniem najlepszego w Polsce. A ten pan, który siedzi w reżyserskim krzesełku w padoku, to… - To absolutne „guru żużlowe”- Carl Blomfeldt. Taki Dr. House w świecie motocykli. Ekipy wynajmują go po to, by opiekował się maszynami. Na jego motocyklach jeżdżą sami zwycięzcy. Tęsknisz czasem za domem, za Szwecją? - Wzruszam się słuchając hymnu, jeśli o to pytasz. Ale, w momencie, kiedy wygrywam jestem przede wszystkim sportowcem, a dopiero potem człowiekiem, z konkretnym paszportem (śmiech). Cieszę się też widząc rosnącą popularność żużla w Polsce. Pełne trybuny, kibice, to na pewno pomaga. I czuję ogromną satysfakcję, z faktu, że mogę być ambasadorem swojego kraju tu, w Polsce. Dziękuję Ci za tą krótką rozmowę, chyba zacznę trenować. Myślisz, że nie jest dla mnie za późno? (śmiech) - Oj! Liczy się każda minuta! Wskakuj w kombinezon! (śmiech) Zdjęcia: Jarosław Pabijan ...because quality matters lounge magazyn

35


coolturka

kreatywni_

Rozwój i doskonalenie

z Michałem Faronem, trenerem i coachem biznesu, rozmawiają Olimpia Ajakaiye i Monika Błażewicz Czy w twojej pracy możliwe jest zbudowanie prawdziwej szczerej relacji z osobami szkolonymi? - Zaczyna się z wysokiego C <śmiech>. Budowanie relacji to niezwykle delikatny, wrażliwy i myślę, że długotrwały proces. W trakcie szkoleń relacje buduje się przez cały czas trwania zajęć, ale również podczas przerw czy rozmów pozornie nie związanych z wątkiem edukacyjnym. W coachingu te relacje buduje się z sesji na sesję jednak, a okres pomiędzy sesjami nie jest jałowy i daje mi ogromne pole do przemyśleń i zastanowienia się jak relacja wpływa na proces uczenia się i zmiany. Wydaje się, ponieważ niełatwo mi jednoznacznie być w tym przypadku pewnym, że bez takiej szczerej i otwartej relacji trudno jest osiągnąć choćby minimalną zmianę w indywidualnej postawie. Taka otwarta relacja z grupą i drugim człowiekiem daje nieograniczone możliwości uczenia się od siebie nawzajem i poprzez doświadczanie tej relacji, dotykanie tych sfer, które mogą spowodować osobisty i zespołowy rozwój. Czy pracę z ludźmi można przyrównać do pracy artysty? - Nie jestem artystą i trudno jednoznacznie odnieść się do świata, który częściowo jest dla mnie niedostępny, w jakiś sposób mityczny. Jeżeli artyści mi wybaczą to pokuszę się o pewną paralelę sztuki do szkoleń: wydaje mi się, że tak jak artysta - ma swój indywidualny, niepowtarzalny, charakterystyczny styl, podobnie trener w swojej pracy opiera się o swoje niepowtarzalne cechy. Mogę sobie wyobrazić sytuację, w której obraz jednego artysty jest podziwiany przez jednych, a krytykowany przez drugich - tak samo praca trenera przez jednych doceniana, a przez innych bywa kwestionowana. Myślę też, że tak samo jak artysta, który ma swój styl, posiada również odpowiedni warsztat - to taka praca nad biblijnym talentem - można go dostrzec i zakopać w ziemi, a można dostrzec ten potencjał i zacząć go pomnażać. Artysta to dla mnie hybryda talentu i warsztatu. Praca trenera to również talent do budowania relacji i stymulowania grupy i jednostki do przekraczania siebie poprzez uczenie i doświadczenie i jednocześnie bardzo mocne podstawy teoretyczne,

36 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

praktyczne i wiele narzędzi wykorzystywanych w trakcie pracy. Jakie wartości są dla Ciebie najważniejsze? - Odwołam się tutaj do uniwersalnych dla mnie aspektów takich jak: miłość, prawda, szczerość, otwartość, bycie „tu i teraz”. W tym jednak miejscu chciałbym to odnieść do swojej pracy i dotego jak ważne są dla mnie te wartości w czasie pracy. Ich rozumienie powoduje, że w trakcie szkoleń i coachingu to ta sfera mnie powoduje, że łatwiej nawiązuję relacje, że moja wiarygodność i prawdziwość powoduje to, że grupa się uczy od siebie i ode mnie. Jednocześnie to niezwykła okazja dla mnie na uczenie się od innych i pogłębianie rozumienia siebie i rzeczywistości. Jak postrzegasz rozwój? - Rozwój to dla mnie wielopoziomowa i wieloetapowa podróż. Koncentrowanie się na tym co wewnętrznie spójne i silne - wzmacnianie tych wartości to jedno. Z drugiej strony to przełamywanie osobistych oporów, próbowanie i doświadczanie nieznanego. Wykraczanie poza osobiste ograniczenia w poniekąd zaprojektowanym do tego środowisku jakim jest uczenie się w grupie szkoleniowej czy praca nad indywidualną/ osobistą zmianą. Czy przygotowanie szkolenia to dla Ciebie praca twórcza czy rzemiosło? - Ostatnio w książce Irvina Yaloma Psychoterapia grupowa - teoria i praktyka przeczytałem, że ... grupa jest jednocześnie taka jak wszystkie grupy, taka jak niektóre z nich i różna od każdej innej grupy... Mając na uwadze taki wymiar swojej pracy, traktuję te swoje przygotowania zarówno jako rzemiosło - projektując proces uczenia się z wykorzystaniem modeli uczenia się i metod pracy, a jednocześnie mam świadomość, że bez pracy twórczej to szkolenie może nie dać możliwości osobom uczącym się wystarczająco dużo okazji do pogłębienia tych treści i zrealizowania tych celów, które wspólnie uzgodniliśmy. Wiele inspiracji dostarcza mi moja żona Majka i moja najbliższa rodzina, która jest zdystansowana do „mojego” świata szkole-

niowego i coachingu, który jest moją pasją i pracą jednocześnie. Czy organizacje są gotowe na innowacyjne szkolenia? - Z osobistych doświadczeń mogę powiedzieć, że i są gotowe i nie są gotowe. Co o tym decyduje, to potrzeba chwili albo myślenie systemowe. Myślę jednak, że coraz więcej firm jest otwartych na propozycje nie tylko szkoleń „z półki”, ale również szkoleń realnie szytych na miarę potrzeb organizacji i grup uczących się. Przed szkoleniami przygotowujesz artystyczne mapki. W czym Ci pomagają? - A tak - mapy myśli (mind maps). W zasadzie to nie wiem, co by o tym powiedział autor tej koncepcji - T. Buzan. Nie do końca są dziełem artystycznym, raczej wspierają mój proces poznawczy, a w trakcie szkoleń są drogowskazem dla mnie. W dobie elektroniki to taki mój analogowy GPS.

Michał Faron, lat 36, żona – Maja. Zawodowo trener i coach biznesu. Od lat związany ze szkoleniami, doradztwem i coachingem. Zawodowe pasje to psychodynamika małych grup, mikroekspresje, psychodrama. Specjalizacja szkoleniowa to przede wszystkim przywództwo, budowanie zespołów, negocjacje, rozwiązywanie konfliktów i zarządzanie zmianą; coaching biznesowy i life coaching. Prowadzi zajęcia w języku polskim i angielskim. Pasje pozazawodowe – muzyk amator (fortepian), zajmuje się projektowaniem wizualnym, a ostatnio maluje akwarelami.


coolturka

felieton_

Jednym zdaniem:

Kibic Browarno-Kanapowy

P

odobno sport to zdrowie; niestety w Kraju nad Wisłą jakoś jest tak, że najwięcej znawców sportu (żeby nie powiedzieć - koneserów) trenuje na kanapie, dzielnie dzierżąc w dłoni browar i aby dodać swemu wysiłkowi wymiar międzynarodowy, ćwiczy jednocześnie języki obce, a w szczególności łacinę kuchenną i gdy czasami, przepełniony niewiarygodnymi pokładami optymizmu siadam przed TV w celu zobaczenia, co też nasi wspaniali chłopcy z reprezentacji w piłkę kopaną uczynili, to już po 15 minutach nie pozostaje mi nic innego, jak siarczyście zakląć i popaść w alkoholizm, bo tego, co na boisku wyprawia Reprezentacja w piłkę pokopaną, a co w naszym pięknym Kraju uchodzi za narodową dyscyplinę sportu, w której to ostatnie znaczące sukcesy odnieśliśmy dawno, dawno temu, w bardzo odległej galaktyce...

W czasach, których oprócz nieśmiertelnych komentatorów w telewizji, za przeproszeniem, publicznej, występujących nikt nie pamięta i nie chodzi tu o to, że jestem ignorantem nie szanującym historii, bo chociaż orłem nigdy w tej dyscyplinie wiedzy nie byłem (jakimś cudem maturę z tego przedmiotu jednakowoż zdałem), to doceniam ją i wiem, że jest bardzo ważna, ale przepraszam bardzo - jechanie na micie Orłów Górskiego raczej nie uchroni naszej reprezentacji przed totalną katastrofą, jaka czeka nas podczas przerażająco szybko zbliżającego się roku 2012 i pocieszanie się tym, że Ukraina wypadnie jeszcze gorzej (zarówno pod względem piłkarskim jak i organizacyjno-infrastrukturalnym) wydaje się być tak samo sensowne jak billboard na rogu Nowohuckiej i Saskiej, który głosi, że Dzień Sądu Ostatecznego nadejdzie 21 maja 2011 roku albo wykonanie Hymnu Narodowego przez niejaką Edytę G., chociaż jeśli odnieść tą przepowiednię o końcu świata do sportu, to gigantycz-

38 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

ne katastrofy w tym roku nastąpiły już dwukrotnie: pierwsza „prawie”, gdy - nie boję się tego stwierdzenia użyć - najwybitniejszy polski kierowca w historii sportów motorowych, Robert Kubica, który cudem uszedł z życiem z niewiarygodnie pechowego wypadku, jaki zdarzył się był we Włoszech; tutaj przydałaby się mała dygresja: po pierwsze - od momentu pojawienia się Roberta w F1 ilość wyrosłych jak grzyby po deszczu ekspertów i znawców tej dyscypliny sportu jest godna podziwu; po drugie - porównywanie wypadku podczas GP w Kanadzie i tego podczas rajdu najlepiej świadczy o poziomie znawstwa wspomnianych znawców; po trzecie (jest to temat, który w całym tym wydarzeniu zdecydowanie najbardziej mnie zirytował), to burza jaka się zerwała po tym, gdy Kardynał Dziwisz przekazał Robertowi fragment szaty i kroplę krwi Jana Pawła II – nie wiem skąd szeroko pojęte media przyznały sobie legitymację do osądzania czynów Kardynała, ale skoro już to zaczęły robić, to zadziwiające, że w tych wszystkich absolutnie idiotycznych i jałowych (moim skromnym zdaniem) dyskusjach, nikt nie zauważył jednego drobniusieńkiego szczegółu - a mianowicie tego, że Robert Kubica, będąc jedynym jak do tej pory Polakiem w chyba najbardziej skomercjalizowanej dyscyplinie sportu na świecie, miał odwagę, żeby na kasku, którego centymetr kwadratowy powierzchni reklamowej kosztuje więcej niż wynosi średnia roczna pensja, umieścić napis Jan Paweł II - taki tam drobny szczegół, ale co tam, sensacja goni sensację i jakiś czas później nastąpiła druga ze wspomnianych katastrof, a dokładnie koniec świata w skokach narciarskich: Orzeł z Wisły wylądował i powiedział, że kończy z lataniem, co wywołało szok i przerażenie (mimo tego, że już od kilku ładnych lat, które upłynęły od zdobycia przez Adama ostatniej Kryształowej Kuli, większość „znawców” i „ekspertów” postawiła na Nim krzyżyk), a przecież przez ponad dekadę skoki narciarskie stały się dla nich, no i oczywiście kibiców browarno-kanapowych, jedynym

źródłem optymizmu i dumy narodowej, którą (od niedawna) podnoszą Panie: Walcząca z Astmatyczkami Justyna Kowalczyk oraz Maja Włoszczowska, dzięki której Mazurek Dąbrowskiego zabrzmiał podczas wręczania Pucharu Mistrzostw Świata w Kolarstwie Górskim, ale niestety jedynymi, którzy docenili wielkość tego wyczynu był Kuba Wojewódzki i telewizja śniadaniowa Dzień Dobry TVN; szkoda, ale jakoś mnie to nie dziwi, skoro od czasów, gdy Dziennik Telewizyjny zmienił nazwę na Wiadomości, a inne powstające mozolnie i powoli programy informacyjne, nie mając innej możliwości, zadowolić musiały się nazwą fakty czy inne informacje, to jakoś następujące po nich (programach informacyjnych tychże) serwisy: sport i pogoda, nie dość, że jakoś innej nazwy mieć nie musiały, to do tego zasadniczo nie różnią się od siebie treścią – choć jeśli chodzi o pogodę, to jest to oczywiście fakt, że zawsze gdy nadchodzą Święta, „długi weekend” itp., zawsze, ale to zawsze, zapowiadana jest fantastyczna pogoda, a potem i tak jest zimno i leje; z kolei w przypadku programu o bardzo pojemnej nazwie sport, 90% czasu jego trwania poświęcone jest wspomnianej już piłce pokopanej, która to generuje powstawanie kibiców browarno-kanapowych, którzy jak już z kanapy się ruszą, to tylko po to, żeby z pałami, nożami i innymi gadżetami pojechać bliżej lub dalej, w celu wszczęcia większej lub mniejszej zadymy, dzięki czemu w tym roku zdobyliśmy nieoficjalne Mistrzostwo Świata w Przynoszeniu Wstydu Własnemu Narodowi, podczas meczu towarzyskiego z Litwą, który nie dość, że przegraliśmy, to jeszcze przy okazji nasi wspaniali kibice pobili się sami ze sobą, rozwalając do tego stadion, na którym mecz się odbył, a reakcja PZPN-u była błyskawiczna, radykalna i stanowcza - już w niespełna cztery tygodnie po feralnym meczu nastąpiła prezentacja nowego logo Związku, zwiastując tym samym świetlaną przyszłość... Adrian Suszczyński


felieton_

Słowem pisane

historia

O

glądałem w zeszłym tygodniu program w telewizji, w którym odczuwający silne parcie na szkło eksperci rozprawiają się ze złymi nawykami ludzi obżerających się słodyczami, palących papierosy, pracujących zamiast ćwiczyć. W osiem tygodni główni bohaterowie żenującego cyklu przechodzą metamorfozę, dzięki której wydłużają swój wiek o jakieś dwadzieścia lat, czasem dożywocie. Oglądałem i miałem ochotę, by tak monstrualnie i efektownie pożreć swoje dotychczasowe, siedzące trybem życie. Pięć godzin dziennie spędziłbym na siłowni, godzinę na porannym joggingu, a dwie-trzy na wyjmowaniu z wiklinowego koszyka owoców i warzyw, robiąc z nich obiad o smaku schabowego z frytkami.

coolturka

Poruszająca

PROMOCJE !!! Tylko w maju Mikrodermabrazja 30 % taniej. Dodatkowo do zabiegu masaż twarzy - GRATIS!!! Do każdego farbowania włosów - strzyżenie i modelowanie GRATIS!!!

Od czasu do czasu porywam się na jakieś sportowe przygody: a to biegałem, chadzałem na jogę, zaliczyłem nawet kurs tańca - co uważam za sport wysokiego ryzyka. Były to przeżycia ekstatyczne, gdy w połowie drogi do parku łapaliśmy zadyszkę, a joginka Ela zawstydzała mnie każdą pozycją, którą wykonywała jakby jej ciało nie istniało naprawdę. Zawsze w odpowiednim momencie wraca jednak przytomność umysłu, który zemdlał od nadmiaru tlenu, przesilony krwią przetaczającą się przez żyły, niczym przez światłowód. Nie chcę spędzić połowy życia na sali treningowej w ortalionie. Nie zamierzam też siedzieć bezczynnie i wiotczeć od newralgicznych dla każdego faceta miejsc. Zestaw genów, w które zostałem wyposażony najpewniej nie pozwoli mi dożyć siwizny, więc bicepsa rozrywającego koszulę slim-fit na starość nie będę mógł eksponować. Nie znaczy to jednak, że zamierzam biernie czekać na koniec, ograniczając aktywność fizyczną do czynności przyjemnych w trakcie i w efekcie. Większość z nas nie lubi się ruszać, to fakt. Jadąc na zakupy chcielibyśmy zaparkować przy ladzie, przy czwartym wieszaku z ubraniami od lewej. Męczy nas wchodzenie na drugie piętro i korzystamy z klimatyzowanej, oszklonej, w pełni interaktywnej windy. Jesteśmy niewolnikami koni mechanicznych, zakładnikami ruchomych schodów i zakupów przez Internet z dostawą do domu. Odległości jakby się wydłużyły. Kilometr dzisiaj znaczy więcej, niż 30 lat temu, kiedy tyle właśnie trzeba było iść do piekarni. Dzisiaj się nie chadza, a jeździ wszędzie, najlepiej autami z automatyczną skrzynią biegów, co by nie zmęczyć się i przy tej mainstreamowej dla ludzkości czynności. Telewizja zakupowa, sprzedająca wszystkie rzeczy świata robi z nas dyletantów w kwestii sportu, którzy będą oglądać ulubione seriale, a mięśnie między jedną zdradą, a drugą wyrzeźbią przyklejone do ciała elektrody. Jest coś niezwykłego w kupowaniu takich abstrakcyjnych śmieci, w chęci bycia piękniejszym bez wysiłku. Cały świat staje się instant – wystarczy kliknięcie i jesteśmy w gronie najbliższych przyjaciół, wiemy co u nich. W półtorej godziny dotrzemy do Londynu, a pół godziny przed telewizorem sprawi, że będziemy wiedzieć wszystko o tym, co wydarzyło się na świecie. Dziesięć minut dziennie spędzonych na obsłudze skomplikowanych, wieloskładnikowych maszyn i nasze ciała staną się jędrne, smukłe, utrzymamy formę, zadbamy o własne zdrowie. Pamiętajmy jednak o towarzyszących szybkim efektom sztucznych barwnikach i konserwantach, które w nadmiarze przewrócą naszą codzienność do góry nogami, którymi będziemy wiukać przez resztę życia. Bez wysiłku – zarówno fizycznego, jak i intelektualnego nie ma prawdziwego szczęścia. Nadmiar szczęścia też jest zły. Wszystko jest złe i świat jest zły. Życzę Państwu równowagi, o co trudno w czasach przesytu. Krzysztof Koczorowski

Nasz zespół zdobywał doświadczenie w renomowanych salonach w Polsce i w Wielkiej Brytanii, dzięki temu oferujemy usługi najwyższej jakości. FRYZJERSTWO Iwona Tomaszewska Emilia Łucka Justyna Bugaj KOSMETYKA Mariola Foremniak-Szoja Katarzyna Milczyńska Anna Maniak

ZAPRASZAMY!!! ul. św. Tomasza 31


Twarze Przy Barze

fot: Marta Szczepanik, Szymon Jachna

Celebrities Cocktail & Music Club – jedyne miejsce w Krakowie, gdzie swoje cocktaile przygotowują polskie gwiazdy! Przyjdź i przekonaj się jak smakują Wytrawny Leszcz i Pablos Demonos! Więcej informacji na http://www.facebook.com/#!/CelebritiesClub.

Dżojn our Fan page na Facebooku. Wygrywaj wejściówki na najciekawsze imprezy w mieście, zdobywaj płyty z ulubioną muzyką, poznawaj nowych ludzi. Zostań częścią Lounge Magazyn na www.facebook.com/loungemagazyn


lounge

BARY I RESTAURACJE //


bary i restauracje

ciekawostki kulinarne_

COFFEE SHOP

#3

oprac. Asia Belowska

Co jeść i pić kiedy trenujesz?

Przede wszystkim węglowodany i białka. Te pierwsze zostaną wykorzystane jako „paliwo”, gdy skończą się nagromadzone zapasy w wątrobie i mięśniach, natomiast białko jest podstawowym składnikiem przy odbudowie i regeneracji mięśni. Bez takiego posiłku trening staje się bardziej męczący, a co więcej mało efektywny. Więc jeśli chcesz w pełni czerpać przyjemność z porannego joggingu - rób to z głową.

Najostrzejsza papryczka świata

Coś dla miłośników pikantnych smaków: Infinity - tak nazywa się nowa odmiana papryczki chilli, którą przez przypadek wychodował pewien brytyjczyk w swojej szklarni. Została ogłoszona najostrzejszą na świecie. I słusznie, jest tak ostra, że musi być sprzedawana z ostrzeżeniem o potencjalnych konsekwencjach zdrowotnych. Ta „pomyłka” brytyjskiego hodowcy ostrzymała aż 1,17 miliona punktów na oficjalnej skali Scotville’a określającej ostrość potraw. Można nią na przykład przyprawić zupę w ramach zemsty ;-)

Cała prawda o napojach izotonicznych

Ich podstawowym zadaniem jest wyrównanie i utrzymanie poziomu wody i elektrolitów w ograniźmie, które tracimy podczas wyczerpującego treningu, powinny też uzupełnić witaminy i minerały. Są bardzo potrzebne przy długich czy wymagających wysiłkach, dlatego przy wyborze jednego z wielu na sklepowej półce warto zobaczyć czy zawiera on sód, który zapobiega powstawaniu skórczów mięśni. Napoje izotoniczne w odróżnieniu od napojów energetycznych mają niską zawartość cukru i są bardziej przydatne przy długotrwałym wysiłku, bo na krótką metę lepszy jest szybki, pobudzający zastrzyk cukru.

Pestki dyni

Umysł należy ćwiczyć tak samo jak ciało i dostarczać mu odpowiednich składników. Pestki dyni są wręcz naszpikowane cynkiem i magnezem - dwoma składnikami, których potrzebujemy, jeśli chcemy trochę wspomóc naszą pamięć i sprawność myślenia. Wystarczy już niewielka ilość pestek dyni, można dodać je do jogurtu, ciasta czy wybrać pieczywo z ich dodatkiem. Lub po po prostu zjeść jako samodzielną przekąskę.

Stolica Truskawek

Zbliża się sezon na truskawki, więc zanim zostaniemy nimi zasypani w sałatkach, ciastach, naleśnikach i wszystkich możliwych kombinacjach - mała ciekawostka. W Belgii istnieje miesteczko Wépion, które dumnie nosi tytuł stolicy truskawek, a bogata tradycja upraw tych owoców sięga tam 150 lat. Dodatkową atrakcją, gdyby ktoś tam kiedyś zabłądził jest Musée de la Fraise, dosłownie - muzeum truskawek. Podobno te z Wépion są najsmaczniejsze, ze względu na pielęgnowaną od pokoleń tradycję upraw, a już z belgijską czekoladą - nie wątpię. 42 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Espresso-królowa wśród kaw Espresso to nie rodzaj kawy, tylko wyjątkowy sposób jej przygotowywania, polegający na wtłaczaniu pod wysokim ciśnieniem gorącej wody do środka zbitej w łyżce kawy. Proces wtłaczania wody pod ciśnieniem powinien trwać około 25-30 sekund i dac ok. 25-30 ml mocnego aromatycznego naparu. W związku z różnicami w przygotowywaniu espresso, zawiązał się 6 lipca 1998 r. Włoski Instytut Espresso Italiano, który określił podstawowe cechy i parametry jakie powinno spełaniać espresso, aby mogło nazywać się prawdziwym Espresso Italiano: - ilość kawy: 7g (50-60 ziarenek kawy, ok. 3500 cząsteczek po zmieleniu) - ciśnienie: 9 bar - temperatura parzenia: 88-92 oC. (arabica wymaga niższej temp. parzenia, robusta - wyższej) - czas parzenia: 25 sek. (w praktyce waha się między 23-30 sek.) - pojemność wody: 25 ml Nazwa wywaru pochodzi z Włoch i wbrew powszechnym opiniom nie ma związku z szybkością przygotowania, lecz pochodzi od włoskiego przymiotnika espressivo – wyrazisty, wyraźny. Historia espresso sięga 1937 roku, kiedy Achille Gaggii wynalazł pierwszy na świecie ekspres ciśnieniowy. Skonstruowane przez niego urządzenie przetłaczało pod ogromnym ciśnieniem drobno zmieloną kawę, a gorąca woda w połączeniu z olejkami eterycznymi, cukrami i kofeiną dawała w rezultacie napar o niespotykanej intensywności. Jego ważnym elementem jest crema, czyli gęsta, rdzawo-orzechowa pianka, która - jak mawiają Turcy - stanowi ‘twarz kawy’. Włosi, którzy po espresso sięgają zarówno rano, jak i wieczorem, wypijają rocznie 9 mld filiżanek tego aromatycznego napoju. Używają do tego celu mocno palonej kawy, najczęściej brazylijskiej, z których zestawiają różne mieszanki. Co ciekawe, nad łagodną i popularną arabikę, przedkładają mocną robustę, która zawiera zdecydowanie więcej kofeiny. Oczywiście wszystko po to, by w miniaturowej filiżance o pojemności 25 mililitrów znalazła się kawa o potężnej mocy. Do przyrządzenia doskonałego espresso potrzeba:

1) Maszyna - czyli ekspres do kawy, musi być precyzyjny – utrzymywać stałe, ustalone parametry – ciśnienie, temperaturę i ilość podawanej wody. Parametry te ustawia specjalista, w zależności od mieszanki kawy, jaka będzie parzona w maszynie. 2) Młynek - kawa musi być mielona na bieżąco – nie uzyska się dobrego espresso z kawy zmielonej kilka dni wcześniej. Poza tym, dobry młynek mieli kawę równomiernie – to bardzo ważne, bo w procesie parzenia drobinki ziaren kawy są poddawane działaniu gorącej wody przez ściśle określony czas – jeżeli będą rozdrobnione nierównomiernie – te zbyt małe, mogą ulec spaleniu, a zbyt duże nie zdążą się zaparzyć. 3) Mieszanka - tylko wysokiej klasy mieszanka pozwoli nam osiągnąć dobre espresso. Ten etap nie jest dobrym miejscem do oszczędności, bo nawet dobry ekspres i młynek nie uratują kawy. W większości w paczce znajduje się od 8 do 15 różnych odmian kawy, skład i proporcje mieszanki dobierane sa w zależności od tego jaki ma być cel osiągnięty czyli smak, przeznaczenia, jak również cena. W kawowym świecie istnieją wprawdzie tylko dwa gatunki masowo uprawianych odmian kawowca - Coffea Arabia, która jest uznawana za bardziej szlachetną, delikatną w smaku, o dość wysokiej kwasowosci oraz Coffea Canephora zwana robustą - ta zas jest bardziej gorzkawa o mocnym body, zawiera średnio dwa razy więcej kofeiny niż arabica 4) Barista - jest to ostatni i zarazem niezbędny czynnik odpowiadający za efekt końcowy. Jeżeli posiadamy doskonały ekspres, wysokiej klasy młynek do mielenia kawy i dobrą kawę, a nie będziemy mieli profesjonalisty, który będzie wiedział jak te wszystkie czynniki wykorzystać - możemy zapomnieć o dobrej kawie.

Arkadiusz Czekaj Barista Trener – obecnie zwiazany z firmą Tonino Lamborghini. Więcej na www.lamborghinicaffe.pl


Kazimierza

Z

apewnie niewiele osób wie, że krakowski Kazimierz był kiedyś zupełnie osobnym miastem, a właściwie miasteczkiem. Na mocy przywileju lokacyjnego nadanego mu w 1335 roku przez ówczesnego króla Polski- Kazimierza Wielkiego, teren leżący wtedy na południe od Krakowa stał się samodzielnym organizmem miejskim. Ponieważ zawsze interesowała mnie historia, a nasza żydowska dzielnica należy do moich ulubionych postanowiłam wybrać się na małą wyprawę, której głównym celem było: odkryć Kazimierz na nowo. Ktoś kiedyś słusznie zauważył, że ta dzielnica jest jak kameleon, wciąż się zmienia. Stara zniszczona Szeroka z urokliwym Ptaszylem i Ulicą Krokodyli, po remoncie stała się ulubionym przystankiem meleksów z zagranicznymi turystami. W małych bocznych uliczkach powstają coraz to nowsze galerie i sklepiki. Średnio raz na kwartał otwiera się nowe stylowe miejsce, resto bary, bary sushi, bary z przekąskami hiszpańskimi i tradycyjnymi-polskimi. Mały osobny organizm, który inaczej wygląda o wschodzie słońca, kiedy na Placu Nowym rozkładają swoje kramy pierwsi sprzedawcy, a inaczej wieczorem, kiedy w oknach alchemii pojawiają się pierwsze świece, w powietrzu czuć zapach zapiekanek i słychać klezmerowską muzykę dobiegająca z pobliskiej synagogi. W samym środku dzielnicy, znajduje się „okrąglak”, zwany również „ceglaną perełką Krakowa”. Miejsce to powstało w 1900 roku i pełniło funkcję hali targowej. 1927 roku okrąglak został oddany gminie żydowskiej i przerobiony na rzeźnię, po to by po II wojnie światowej znowu wrócić do pierwotnego przeznaczenia. To miejsce szczególne, druga po Barbakanie najbardziej znana okrągła budowla Krakowa. Otoczona straganami, codzienne przyciąga rzesze turystów, amatorów zapiekanek, oraz mieszkańców Kazimierza, którzy wiedzą, że tu zawsze kupią świeże produkty. Z moimi postanowieniami wiosennymi, dotyczącymi zmiany diety na zdrową owocowo- warzywną, wybrałam właśnie w to miejsce na małe zakupy. Okrąglak kryje, bowiem w swoich wnętrzach mały skarb, o którym doniesiono mi pocztą pantoflową- jeden z najstarszych na Kazimierzu straganów warzywno-owocowych. Kartkując unikatowy album ze zdjęciami krakowskiego Kazimierza autorstwa Jana Władysława Rączki trafiamy na zdjęcia Placu Nowego, na których widać stare stragany z warzywami. Z jednej z tych fotografii uśmiecha się do nas wesoło pewna starsza pani. To Lodzia Kwiatek, babcia obecnej

właścicielki straganu, jedna z pierwszych kramarek kazimierzowskich w powojennym Krakowie. Tradycje handlowe tej krakowskiej rodziny przekazywane były z pokolenia na pokolenie od 1947 roku. Teraz to prężnie działająca firma handlowa Warzywko. Najmłodsze pokolenie- Ilona, mimo wykształcenia wyższego niemającego nic wspólnego ze sprzedażą, patrz: resocjalizacja, postanowiła kontynuować rodzinne tradycje. Śmieje się, że w pracy na Kazimierzu, wiedza nabyta na studiach, czasem się przydaje! Wiele się tu zmieniło, poza zasadą: codziennie świeże. Teraz stragany wyglądają inaczej, zakupy pakuje się w estetyczne papierowe torby ekologiczne z logiem firmy, owoce sprowadza się z różnych zakątków świata. To jedno z nielicznych miejsc w Krakowie, w którym można kupić karambolę indonezyjską, pitanaję, tzw. „smoczy owoc”, czy filetowe ziemniaki po 50 złotych za kilogram. Wymagający klienci znajdą tu importowane mini warzywa. Na profesjonaliźmie firmy poznało się już wielu krakowskich restauratorów. Już od 5 lat Warzywko codziennie dostarcza świeże produkty do ponad 30 renomowanych krakowskich restauracji i hoteli. Koktajlbary zamawiają głównie owoce, ostatnio jest spory popyt zwłaszcza na te egzotyczne. Właściciele restauracji wiedzą, że na krakowskim rynku gastronomicznym jest coraz większa konkurencja. Muszą dać swoim klientom to co najlepsze. Zamawiając w Warzywku na Placu Nowym, mają pewność, że dostaną tylko świeże produkty. Ostatnio Warzywko proponuje również zakupy na telefon z dowozem do domu dla kilientów indywidualnych. Fajna opcja dla zapracowanych. W Warzywku zakupy robią stali klienci. Wiedzą, że można, a nawet wypada, się targować. Czasem spotkać tu można krakowskich aktorów, Jana Frycza, Martę Bizoń z Piwnicy pod Baranami, czy małżonkę znającego się bądź, co bądź na dobrym jedzeniu, Roberta Makłowicza. Ja, z torbą pełną zdrowej żywności, zadowolona z siebie, bo „krakowskim targiem” udało mi się uzyskać niższe ceny, wracałam do domu. Kolejny ukłon w kierunku mojego ulubionego Kazimierza. Warto czasem wybrać się tu na spacer, ta dzielnica wciąż kryje w sobie skarby. Ania Strugalska

Plac Nowy 4B/22

tel.501 426 488 www.warzywko.krakow.pl


bary i restauracje

na widelcu | recenzje kulinarne_

Krakowski tatar z bułą czyli wyznania kulinarnego krytyka

Przychodzi taki czas kiedy należy zakończyć jedne sprawy, a rozpocząć inne. Wiosna wydaje się idealną porą na takie zmiany. Tym samym od tego numeru „Na widelcu” zmienia się – choć może od czasu do czasu podsunę Wam jakiś przepis, to teraz podstawą będą recenzje naszej krakowskiej sceny kulinarnej – restauracji, kawiarni czy lunch barów. Oto debiut „Krakowskiego tatara z bułą, czyli (pierwsze) wyznania kulinarnego krytyka”.

Bezbolesne wege

W

ostatnim numerze polecałam wam wegetariańską knajpkę o nazwie Karma. Teraz przyszedł czas abym, zaopatrzona w szkiełko i oko, przyjrzała się nieco bliżej temu lokalowi. Skryta za szklanymi drzwiami, usadowiła się gdzieś w połowie ulicy Krupniczej. Z jednej strony walczy więc z kuszącymi aromatami słodyczy od Michałka, z drugiej zaistniała na ulicy przechodniej, chwilowej. Bo ta Krupnicza to trochę taki odcinek autostrady dla pieszych – tabuny studentów, zestresowanych pracowników biurowych z zaciśniętymi szczękami i rozanielonych turystów. Wszyscy oni idą Krupniczą gdzieś, dokądś, w jakimś celu. Celem tym rzadko jest sama ulica. Tak czy inaczej właściciele z sobie tylko znanego powodu wybrali to miejsce i jak na razie, jakby wbrew powyższym wywodom, idzie nieźle. Podczas każdej wizyty miejsce było pełne, dochodziło wręcz do sytuacji kiedy odbywały się kulturalne, acz zdecydowane, bitwy o wolne miejsca. Wybierając się do Karmy, miejcie w pamięci jedno – to jest knajpka wegetariańska. Nie uświadczycie tu ani mięsa ani ryby (to uwaga do tych, którzy usilnie starają mi się udowodnić, że ryba to nie mięso). Wegetariańska, ale nie z tych, gdzie każda ściana atakuje nas bełkotem pseudo-filozofiznych treści, porad jak żyć i jak znaleźć szczęście jeszcze w tym miesiącu, a kelner obok karty płynnie recytuje wybór stu najlepszych pozycji z jogi. Piętno „wege” zdaje się nie odstraszać również licznej rzeszy prawdziwych męskich mężczyzn, z samej definicji mięsożerców żądnych krwi. A więc wchodzimy. I co? No i zaskoczenie. Jestem bowiem wyjątkowo łasa na dobry dizajn, czy po prostu estetyczne wnętrza, więc Karma mnie nieco zachwyca. Typowe krakowskie wnętrza tworzone w stylu „pożyczone, kradzione”, a uprzejmie

44 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

nazywane eklektycznymi, wydają się dość zatęchłe przy prostocie tego lokalu. Wszystko w stonowanych kolorach, beton na ścianie, duże tablice z ręcznie wypisanym kredą menu. Mały kącik dla dzieci w tym samym duchu. Samo menu to ciągłe zmiany. Choć wiele pozycji powtarza się każdego dnia – rodzaje ciast czy tart – to jednak z każdą wizytą moje głodne oczy wychwytywały nową pozycję. To może nieco martwić tych, którzy lubią znać potrawy. Tych nieszczęśników, którzy czują się bezpiecznie dopiero wtedy, kiedy wiedzą, że ulubione danie jest dostępne. Jeśli chodzi o charakter, to najlepszym określeniem będzie pewnie menu lunchowe. Tudzież coraz popularniejsze brunchowe, łączące kuchnię śniadaniową z tą lunchową właśnie. Podczas pierwszej wizyty czas był już dziwny, poobiedni. Moje towarzystwo orzekło, że to pora najwyższa na zestaw „kawa plus ciasto” stawiając na marchewkowe. Ja jednak uparcie wybrałam zupę. A dobra zupa to była. Zwykle jest ich w karcie dwa rodzaje, każda po 6 zł. Marchewkowy krem z pomarańczą i kolendrą to bardzo świeże połączenie, już takie bardziej letnie. Brakowało mu nieco gładkości i ostrości, ale nie przeszkodziło mi to wychylić całego talerza. I to pomimo, że należę do kolendrowych „hatersów”. Kilka dni później przyszedł czas na cebulową. Jak się okazało - jedną z lepszych w naszym mieście. Bowiem cebulowa w Karmie to nie jest bynajmniej spotykany wszędzie krem, te zmasakrowane do nieprzytomności cebule. To zupa na francuską modłę – klarowny wywar z licznymi paskami miękkiej, lekko skarmelizowanej cebuli. Słodka, z nutką ostrości spływającą po gardle. Widziałam też pomidorową z cieciorką, w inny dzień serwowaną z japońską fasolką adziuki.

Jednak to, o co tak naprawdę tu chodzi, to tarty. Leżące na widoku, może wręcz zbyt bezpośrednio, z nachalną perwersją atakują zarówno nasze oczy jak i nos (8 zł lub 10 zł, jeśli wybierzecie wersję z sałatą). A tarty, trzeba Wam wiedzieć moi drodzy, to w Karmie naprawdę coś. Z nimi bowiem podobnie jak z pierogami – zbyt grube, tłuste ciasto, a oto cała przyjemność ucztowania, udawania, że znaleźliśmy się w słonecznym rejonie Italii, zostaje zastąpiona walką z niebłagalnym przeciwnikiem. Ciężko opadającym na żołądek niczym tragiczny Titanic i dominującym nad nadzieniem. A przecież ciasto w tartach, czy to słodkich czy słonych, powinno delikatnie się płatkować, być leciutkie, delikatnie kruche. Karma pokazuje klasę w tym zakresie. Wcześniej podpieczone, kremowe blaty wdzięcznie oczekują na wypełnienie i swoją kolejkę wejścia do pieca. Pieca ustawionego zaraz przy ladzie, co pozwala klientom na bieżąco monitorować postęp prac kuchennych. Nadzienia są dobre. Przemyślane i tworzą spójne kompozycje. Opierają się o grillowane warzywa – pory, bakłażany, paprykę. Próbowałam wersji z ricottą i szpinakiem – klasyczne połączenie, które jednak wymaga doświadczenia i odpowiedniego przyprawienia. Najlepiej jednak wspominam wspaniałą tartę z orzechami i serem – kremową, orzechową, lekko pikantną. Ten pozytywny obraz zakłóca jednak kwestia wielkości porcji. Choć dla mnie i moich koleżanek są wystarczające, to mężczyźni mogą już trochę marudzić. Wydaje się, że dla nich właśnie stworzono takie bardziej treściwe pozycje w menu, jak polenta z grillowanymi warzywami czy chili z ryżem basmati i tortillą. Zastanawiając się dlaczego porcje są takie jakie są, dochodzę do wniosku, że to najprawdopodobniej dalekosiężna troska właścicieli o nasze podniebienia. Z przepeł-


vinoteka_

nionym żołądkiem można nie mieć ochoty na deser – a słodkie tarty i oryginalne, jak nasz krakowski rynek, ciasta są warte spróbowania a nawet osobnej wycieczki.

Primitivo Di Manduria

Karma jest kolejnym miejscem, które próbuje przekonać krakusów do amerykańskiej fanaberii jaką wciąż dla niektórych jest ciasto marchewkowe. Korzenne, przypominające nasz keks, ma wyraźnie wyczuwalny, miły słodko-marchewkowy posmak. Mogłoby się jednak mniej kruszyć i mieć bardziej zwartą strukturę.

Nadchodzące lato zachęca do podróży i eksplorowania nowych terenów oraz... nowych smaków.

Imponujące jest ciasto daktylowe - wilgotne, ciężkie i słodkie od suszonych owoców. Podobnie murzynek. Cenowo znów przyjaźnie: 5-6 zł za spory kawałek. W szranki z ciastami stają słodkie tarty, z równie doskonałym spodem jak w wariacjach wytrawnych. Na razie właściciele trzymają się sprawdzonej klasyki – wersji czekoladowej czy orzechowej – ale całkiem możliwe, że w momencie czytania tego tekstu możecie spróbować już czegoś nowego. Karma to jednak nie tylko lunche. Znam pogląd, jakoby wszyscy w Krakowie, okutani w fantazyjne szaliki i takież okulary, uprawiali wolne zawody i zaczynali życie od śniadania w knajpach. Z tego powodu knajpiane menu śniadaniowe zawsze przekłuwa moją uwagę. Tu mamy niespotykane dotąd w naszym mieście, sconesy. Są kanapki, jakieś jajka. Zamówiłam musli z jogurtem (można wybrać porcję z mlekiem), dostałam też miód. Musli mnie pokonało – wielki półmisek, posypany suszona żurawiną, plus spora porcja jogurtu i miodu. Dobry start dla sportowca, nieco zbyt nadmierny dla pismaka. Mój towarzysz zamówił omlet z grillowanymi warzywami (głównie papryką) i świeżą rukolą. Porcja dla mnie byłaby aż nadto wystarczająca, dla faceta okazała się zbyt skromna. Na zamówienie przyszło nam sporo czekać – prawdopodobnie ze względu na wielki ruch w tym czasie. Możliwe, że wynikało to też z jedynego problemu jaki obecnie widzę w Karmie. Ze stresu. Stresu niczym nie spowodowanego. Jeśli większość stolików zaczyna być zajęta, to pracownicy biegają z lekkim przerażeniem w oczach. A niepotrzebnie – zapewniam, jeśli ktoś tu przychodzi, to raczej nie na biznes lunch. To miejsce w którym się siedzi, posiaduje, zasiaduje. Dwie minuty w tą czy w tamtą nie mają większego znaczenia, a zwolnienie tempa dobrze zrobiłoby samopoczuciu personelu.

bary i restauracje

na widelcu | recenzje kulinarne_

Słony pomidor?

Jeśli chcielibyśmy spróbować włoskich trunków, godne polecenia jest jedne z najstarszych znanych win – Primitivo di Manduria. Trunek ten to zawodnik z wyższej półki, wymagający przynajmniej 18 – miesięcznego leżakowania w dębowych beczkach. Dzięki temu jest on mocno zbudowany, pachnący skórą i tytoniem, o prostym, acz potężnym smaku. Jego jakość znana jest od wieków - winogrona typu Primitivo uprawiane były bowiem już w starożytnej Grecji. W przeciwieństwie do innych win szczepu Primitivo (jak Gioia del Colle Primitivo), trunek pochodzący z Mandurii jest w 100% wytwarzany z winogron ww. gatunku. Charakterystyczną jego cechą jest wysoka zawartość alkoholu (ok. 14%) oraz głęboki, czerwony kolor z fioletowymi refleksami. Bogaty bukiet zachwyca nutami owocowymi i ziołowymi, w których przebijają smaki dojrzałej porzeczki, wiśni i śliwki oraz lukrecji. Nie jest to bardzo słodkie, „mulące” wino. Jego struktura nie jest gęsta i lepka, raczej bardziej zbliżona do starych, europejskich win, ze swojskimi tonacjami ziemi i korzennych przypraw. Wyraźnie poczuć możemy także ostre nuty cynamonu i goździków. Obok tych akcentów wino to ma mocny, skoncentrowany, a zarazem lekko słonawy posmak oraz wyraźny zapach kojarzący się z morzem. Z pewnością jest to powód, dla którego Włosi i wszyscy amatorzy tego trunku zwią go „słonym pomidorem”. Aksamitne, łagodne, po prostu doskonałe. Alkohole Winoteka, ul. Starowiślna 10/7

Po posiłku warto zamówić kawę. Zestaw klasyczny – czarna, biała, espresso (doskonałe, gęste, wielkości naparstka, podawane ze szklanka wody). Dla bardziej wybrednych – cappucino, latte czy debiutująca w Krakowie Flat White. O kawie zresztą można sporo mówić, bo nie dość, że organiczna i sprowadzana z małej palarni w Londynie, to jeszcze mielona na naszych oczach. Aromat unoszący się po całym lokaliku jest bezcenny i warty chwili zatrzymania. Mam nadzieję, że zarówno obsługa i właściciele okrzepną nieco i nabiorą większej pewności, bo naprawdę nie mają się czego wstydzić oferując doskonałą alternatywę dla bardziej doświadczonych lunchowych lokali w naszym mieście. Asia Oparcik

Karma ul. Krupnicza 12, czynne 11 - 19

jedzenie

wystrój

obsługa

ceny

...because quality matters lounge magazyn

45


bary i restauracje

za barem_

Flair sportowy Flair jako sztuka barmańska to szybkie i widowiskowe obsłużenie gościa. To także dyscyplina sportowa, w której odbywają się regularne zawody na całym globie. O świecie flairu i pracy barmana rozmawiamy z Tomaszem Makosą, reprezentantem krakowskiej grupy Impressive Flair Bar. Co to jest flair? - Flair to nic innego jak widowiskowe przygotowanie cocktailu. Skąd się wziął i po co? - Tak naprawdę nigdy nie dowiemy się kto rozpoczął ten trend, ale na pewno wiemy kto go rozpropagował – nie podlega wątpliwości, że kultowy film Cocktail z Tomem Cruisem rozpropagował flair na całym świecie. A czym dla ciebie jest flair? - Dla mnie flair to jednocześnie praca jak i hobby. Ponieważ startuję w zawodach jest to sport, ale z drugiej strony prowadzę szkolenia w ImpresiveFlairBar oraz pracuję jako barman, więc jest to praca. Ale jednocześnie frajda płynąca z treningu i możliwości pokazania swoich umiejętności skłania mnie do powiedzenia, że to moje hobby. Dla wielu ludzi barmani pracujący w tym stylu to żonglerzy, którzy nie znaleźli pracy w cyrku... - Nie no, nigdy nie starałem się o pracę w cyrku, ale tak jest, że żonglerka butelkami ma swoje pochodzenie i kojarzona jest z cyrkiem. Ale sama technika i sztuka wyrasta zza baru - tu nie chodzi tylko o to jak ktoś rzuca, ale o efekt końcowy, czyli cocktail zrobiony w efektowny i widowiskowy sposób. Czyli byłbyś w stanie pracować w stroju klauna powiedzmy przez jeden dzień i obsługiwać jakąś imprezę? - Hmmm... no wiesz, wszystko ma swoją cenę... <śmiech> Wracając do tematu: czy flair to sport? - Na pewno tak, ale także hobby, a dla niektórych nawet styl życia. Czy flair rządzi się jakimiś zasadami? - Każdy konkurs ma swój regulamin, ale zazwyczaj można spotkać flair w dwóch odsłonach: Working Flair - czyli praca na pełnych butelkach (inaczej mówiąc: symulacja pracy na barze) i Exhibition Flair, gdzie w butelkach znajduje się mniej alkoholu i można dokonywać różnych innych ewolucji typu obroty, odbicia. W tym wszystkim najważniejsza jest widowiskowość, ale również to jak smakuję twój drink. Na zawodach gdzie oceniana jest własna kompozycja odpada przygotowanie wódki z colą. Czy podobnie jak w innych sportach jeździcie na zgrupowania, macie jakieś specjalne przygotowania? - Pierwszym etapem przygotowań jest dokładne przeczytanie regulaminu. Ponieważ każdy konkurs jest inny, musisz wiedzieć na co się przygotować. Na trzy - cztery tygodnie przed zawodami już tylko trening, trening i tylko trening. Tylko codzienne szlifowanie układów, na cztery czy pięć elementów da oczekiwany efekt. Jakiś specjalnych zgrupowań nie ma, choć może to i dobry pomysł. <śmiech> 46 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Czego potrzeba, aby pokaz się udał? - Po pierwsze to umiejętności, a po drugie kontaktu z publicznością – zdolności aktorskie też się liczą, a kontakt z publicznością jest ważny. Od osób będących na pokazie możesz dostać super energię. A nie jest tak, że jak zaliczasz jakieś upadki to tłum buczy? - Wręcz przeciwnie - gdy komuś nie idzie, kibice jeszcze bardziej się nakręcają i chcą mu pomóc. Czy flair ma szansę stać się dyscypliną Olimpijską? - Wszystko idzie w dobrym kierunku. To dyscyplina ciesząca się olbrzymią popularnością, choć nie jest to sport masowy. Może dożyjemy czasów, kiedy tak się stanie... Jak wygląda polski świat flairu? Czy jesteśmy daleko za światową czołówką? - Czołówkę światową właśnie tworzą Polacy Marek Posłuszny i Tomek Małek. Nic nam nie brakuje – flair doskonale się rozwija, jest masa młodych utalentowanych barmanów, którzy mogą kiedyś powtórzyć sukcesy wymienionej dwójki. Właśnie tych dwóch panów startowało w popularnym programie TVN... - Tak, chłopaki w dobry sposób rozreklamowali flair w kraju, dzięki nim nie tylko osoby, które chodzą po barach zobaczyły jak to wygląda. A ty nie próbowałeś zdobyć sławy w ten sposób? - No cóż, próbowałem w następnej edycji, ale nie wyszło... Jeden show z barmanami może wystarczył. <śmiech> Porozmawiajmy o tym co na co dzień daje flair w pracy barmana – przyznaj się ile poderwałeś pań na rzut butelką? - <śmiech> Nie no, nie mogę mówić jestem zaręczony... Ale tak na serio, to też nie o to chodzi, że to ułatwia podryw. Przede wszystkim flair ułatwia kontakt z ludźmi - jeśli oni zauważają twoją efektowną pracę, łatwiej ci będzie zagadać do kogoś, a on na ciebie już też będzie patrzył przychylniej. Parafrazując hasło z Cocktailu: - Barmani są na barze po to, aby były tam piękne kobiety, bo za nimi pojawiają się panowie z pieniędzmi, a rolą barmana jest to, żeby wydoić panów z pieniędzmi i wyjść z paniami... - Coś w tym jest. <śmiech> Ale generalnie, bar w którym rzucają za barem panie też musi mieć powodzenie. A czym dla ciebie jest film Cocktail? Czy podobnie jak wielu innych chłopaków zainspirował cię do bycia barmanem? - Trochę tak. Patrząc z perspektywy czasu, film nakręcił bardzo wielu do pracy za barem. Każdy chciał rzucać butelkami, kasować pieniądze i podrywać laski. Aż dziw bierze, że film po-

kazujący też ciemne strony tego zawodu jest tak popularny. Czego potrzebuję ja, żeby zacząć uprawiać Flair? - Właściwie tylko butelki treningowej i kubka barmańskiego. No i oczywiście trochę miejsca. A kiedy ty zacząłeś trenować i dlaczego? - Będąc jeszcze w technikum zobaczyłem ogłoszenie o szkoleniu i pomyślałem: czemu by się nie przejść i nie spróbować? I tak moja przygoda trwa do dziś. Każdy z młodych chłopaków kiedyś marzył o koszulce piłkarskiej swojego idola. Jak to wygląda we flarze, zbierasz butelki, których dotykał twój ulubiony barman? - <śmiech> Nie no, aż tak to chyba nie. Ale Internet przychodzi z pomocą i można zbierać filmiki z zawodów swoich ulubionych barmanów. Pomaga ci się to na kimś wzorować oraz inspiruje do robienia nowych, ulepszonych trików. Stresujesz się jeszcze przed zawodami? - Teraz już nie, mega mocy dodaje wejście na scenę i doping publiczności. Teraz to dla mnie super frajda. Jakie masz marzenia dotyczące twojej dyscypliny? - Chciałbym pojechać do Las Vegas na Mistrzostwa Świata. To jest jedno takie fajne marzenie do zrealizowania. Tego też ci życzymy. Rozmawiał Andrzej Rachwalski

Tomasz Makosa (29 lat), jeden z najlepszych barmanów flairowych w Polsce. Reprezentuje krakowską grupę Impressive Flair Bar, którą tworzy czołówka polskich barmanów; związany jest również z firmą Finest Call, która wspiera najlepsze konkursy Flair w Polsce i na świecie. Jego oryginalny styl zapewnił mu wysokie miejsca na wielu konkursach w kraju i zagranicą. Do jego największych sukcesów zaliczyć można 1 miejsce na konkursie młodych barmanów w Krakowie (2005), 1 miejsce na zawodach Flair Combat (2009) oraz 3 miejsce na Tropical Summer Drink (2009). Poza tym ma na koncie ponad 50 konkursów, w których utrzymywał wysokie pozycje, w tym Road House w Londynie.


lounge poleca | lounge recommends

LUNCH MENU: od 12.00 do 16.00 poniedziałek, środa: CLUB SANDWICH: KURCZAK, FRYTKI, SAŁATKA+deser wtorek, czwartek: KURCZAK “MAIN SQUARE”, FRYTKI+zupa dnia piątek: DUUUŻA SALATKA + deser

Main Square Rynek Główny 27 tel.: 787 655 596, www.mainsquare.pl

bary i restauracje

Lunch Time! Od jakiegoś czasu zaobserwować można rosnącą popularność lunch’y. Samo słówko LUNCH pochodzi z krajów anglojęzycznych i oznacza krótki i lekki posiłek spożywany w trakcie szybkiej przerwy obiadowej. Moda na lunch’e trafiła i do Krakowa. Żyjemy w biegu, jemy w pośpiechu, często na lunch zapraszamy naszych klientów i przy posiłku załatwiamy interesy.

}

19 zł

Zapraszamy na specjalne wiosenne LUNCH & FINESS MENU

Znaleźliśmy dla Was kilka miejsc idealnych na biznes lunch, spotkanie z przyjaciółmi, czy krótki odpoczynek od pracy. Miejsc, gdzie możesz zjeść lunch - smaczny i niedrogi.

Od poniedziałku do piatku 12:00 – 16:00 From Monday do Friday 12:00 –16:00

LUNCH MENU: 13:00 - 15:00 Zamówienia z dostawą od 11:00 - 12:30

Zupa + danie główne + woda mineralna / soup + main course + mineral water - 23,00 zł Danie fitness + woda mineralna / Fitness course + mineral water - 15,00 zł

Japońska restauracja to doskonałe miejsce na lekki lunch, spotkanie biznesowe, odrobinę relaksu w ciągu dnia. W ofercie oshi-sushi i nie tylko. Ceny już od 7 zł do 30 zł. Dstawa-Kazimierz, Rynek Główny-gratis. Po za tym obrębem zamówienia powyżej 100 zł.

BAROQUE Restaurant & Cocktail Bar ul. św. Jana 16

Restauracja KURA ul. Estery 5

tel.: 12 422 01 06 www.baroque.com.pl

tel.: 502 377 180 www.restauracjakura.pl

Restauracje Japońskie EDO zapraszają na lunch od poniedziałku do piątku w godzinach 12-16. Edo Fusion lunch menu - trzy rodzaje zup do wyboru oraz pięć rodzajów makaronów japońskich i tajskich. Cena lunchu 29 zł.

Restauracja DELECTA zaprasza od czw-niedz na wyśmienite mule serwowane w sosie winnym i w sosie śmietanowym z parmezanem oraz na lunch z 20% rabatem na wszystkie dania oraz napoje z karty od godz.12.00-15.00 (pon-czw)

Restauracje Japońskie EDO

Restauracja Pizzeria DELECTA ul. Limanowskiego 11 tel.: 12 656 55 41, 12 423 50 01 www.restauracja-delecta.pl

Lub / Or

zapraszamy na wiosenne menu

ul. Bożego Ciała 3 / Miodowa 8 tel.: 12 426 24 24

...because quality matters lounge magazyn

47


Twarze Przy Barze

After Party Scandale Royal 3 kwietnia 2011

Dżojn our Fan page na Facebooku. Wygrywaj wejściówki na najciekawsze imprezy w mieście, zdobywaj płyty z ulubioną muzyką, poznawaj nowych ludzi. Zostań częścią Lounge Magazyn na www.facebook.com/loungemagazyn


lounge

MODA //


moda

Fashion News Oprac. Asia Oparcik / www.poliszfaszyn.blogspot.com oraz Asia Belowska Kolorem przewodnim kolekcji jest, o dziwo, kolor niebieski, a materiały które wykorzystano to głównie oddychająca bawełna.

Missoni w wydaniu plażowym Ledwo co pisaliśmy o kolaboracji Missoni ze znaną marka Converse, a już włoski dom mody zaprezentował kolejną współpracę. Tym razem iście plażową. Bardzo lubiane przez gwiazdy, japonki Havaianas o brazylijskim rodowodzie, w wyniku tej współpracy zmieniły swoje zwykłe oblicze i znacznie zyskały na szyku.

Na kolekcję damską składają się lekkie sukienki, kombinezony i batikowe spódnice. Mężczyźni mogą natomiast nabyć męskie espadryle, przywodzące na myśl wakacje na Sardynii. Jednak H&M nie ograniczył się jedynie do stworzenia zgrabnej kolekcji ciuchów. W sklepach znajdziemy również tak ciekawe przedmioty jak bidony, koce czy plażowe krzesełka. To już kolejny rok kiedy H&M współpracuje z WaterAid, przekazując część dochodów ze sprzedaży na cele fundacji. Trzymajcie rękę na pulsie, bo kolekcja ma się pojawić już teraz, w pierwszych dniach maja. /ap/

Na niezwykle kolorową kolekcje składają się cztery modele z charakterystycznym wzorem zig-zag od Missoni. Tradycyjne modele brazylijskich klapek zostały opakowane w ręcznie szyte worki z wzorem powstałym z miksu flagi włoskiej i właśnie brazylijskiej. Projektantka marki, Angela Missoni tak tłumaczy ta oryginalna kolaborację: - Ta współpraca zrodziła się z idei, że Włosi i Brazylijczycy mają wiele wspólnego. To spotkanie dwóch ikon i dwóch kultur, które zainspirowało koncept, kolorystykę jak i konkretne wzory. Cena designerskich klapek będzie wahać się między 70 a 180 dolarów za najdroższy model. /ap/

Bitwa o czerwone podeszwy Jak ważny jest charakterystyczny znak czy symbol dla marki niech świadczy ostatnia, nieco kontrowersyjna historia ze świata mody. Otóż uwielbiany i wychwalany szewc gwiazd, Christian Louboutin, uznał, że użycie czerwonego koloru na podeszwach butów innych niż jego własne, łamie zdobyty przez niego patent. Wychodząc z tego założenia francuz pozwał nikogo innego jak markę Yves Saint Laurent właśnie za użycie, w tworzonych przez nią modelach, karminowego odcienia. Z jednej strony Louboutin ma rację ponieważ opatentował oficjalnymi dokumentami swoje podeszwy, z drugiej strony jednak nasuwa się pytanie czy gdyby chodziło o mniej znaną, a co z za tym idzie i biedniejsza markę, to czy też ta sprawa skończyłaby się w sądzie?

Sportowe obuwie Puma w duchu haute couture

Jest powiedzenie, że nie ważne jak o nas mówią, ważne by mówili. Pozew złożono, szum medialny gotowy, a obroty marki rosną jak szalone. Moda kocha przecież skandale. /ap/

Nie ustał jeszcze żal po stracie jednego z najistotniejszych młodych twórców światowej mody – Alexandra McQueena – a już niedługo na rynek wejdzie limitowana kolekcja sygnowana jego nazwiskiem, a stworzona we współpracy z gigantem sportowym Pumą. Choć kolekcja na wiosnę 2011 niedawno pojawiła się w sklepach, to raczej o kolekcji na jesień będzie głośno. Ta bowiem charakteryzuje się obecnością kilku nowych modeli, które dla prawdziwych fashionistów będą niezłą gratką.

H&M letnio i (znów) charytatywnie Rozszalała się nam w tym roku marka H&M. Po kolekcji ekologicznej i kolekcji, z której wpływy idą na walkę z AIDS, brand wspomoże swoimi 10 procentami działalność charytatywną fundacji WaterAid. Zbiórka dotyczy głównie zwiększenia dostępu do wody pitnej dla najbiedniejszych.

50 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Znajdziemy w niej oryginalne modele sięgające nad kostkę – bądź to w wersji klasycznej ze sznurowaniem, bądź z bardziej nowoczesnym zamkiem – które w wersji kobiecej wyróżniają się futrzaną cholewką. Kolorystyka stonowana i dość klasyczna – czerń i szarość. Wszystkie jesienne modele będą dostępne już niedługo, bo w połowie lata. /ap/

Color Pop Bags Obudź się z zimowego snu i włącz kolorowe światło dla jaskrawych torebek - mniej więcej tak można opisać to, co proponują projektanci na wiosnę. Fuksja, amarant, kobalt, żółć, torebki w takich kolorach w połączeniu z nautralnymi, stonowanymi kolorami jak czerń czy beż ożywią codzienny strój i dodadzą odrobiny radości. Zanurzmy się więc w torebkach w kolorach pop, które proponuje Nancy Gonzalez, Marc Jacobs czy Jimmy Choo i cieszmy się, że żeby być modnym w tym sezonie nie trzeba zmieniać całej garderoby a wystarczy jedna, wściekle różowa torebka. /ab/


ECHO w Krakowie

Podczas wiosennych zakupów natknęłam się na prawdziwą, modową perełkę. Przy ulicy Św. Tomasza, pod numerem 26, mieści się skarbnica modnych ubrań i dodatków pod nazwą ECHO. Firma powstała w 1997 roku, przyjmując za cel ubieranie aktywnych i młodych duchem kobiet. Przygotowana kolekcja jest mocno osadzona w obowiązujących trendach i dostępna w przystępnych cenach. Wielkim atutem marki jest wysoka jakość tkanin. Salon swoim wystrojem przypomina francuski butik przy Rue de Rivoli, a wykwalifikowany i miły personel z przyjemnością pomaga przy doborze ubrań i akcesoriów. Oprócz odzieży znalazłam tam bogaty wachlarz dodatków, obuwia i torebek. Miłym zaskoczeniem okazała się wspaniała kolekcja kultowych butów marki Melisa, w bardzo atrakcyjnej cenie. Butik ECHO to obowiązkowy punkt na trasie wiosenno-letnich zakupów, w którym znajdzie coś dla siebie zarówno niepoprawna romantyczka, jaki i zagorzała fashionistka.

Monika Gąsiorek


moda

wydarzenia_

Newsletter Galerii Kazimierz Zapraszamy Cię do czytania naszego Newslettera. Co miesiąc znajdziesz w nim informacje o nowościach Galerii Kazimierz oraz najciekawszych wydarzeniach z życia Krakowa. Dzięki niemu zawsze będziesz na czasie z najnowszymi trendami, a za sprawą rad naszej stylistki OSY, idealnie dopasujesz swoją garderobę do sylwetki. Każdego miesiąca, specjalnie dla Ciebie, przygotowujemy pakiet atrakcyjnych bonów zniżkowych, które sprawią Ci jeszcze większą przyjemność z robienia zakupów. Serdecznie zapraszamy do subskrypcji naszego Newslettera.

Intenso

fot. mat. org

Luksus pełen swobody. Miejski, dyskretny, prosty. Zbudowany z miękkich, doskonale wykończonych kształtów - to styl Coccinelle na wiosnę-lato 2011. Gładka skóra nabiera miejskiej poświaty. Odcienie barw, w których skąpane są torby, zaczerpnięte zostają z obrazów, które kojarzymy z National Geographic. Pojawiają się kolory ziemi i drewna. Migrują przez pustynny piasek, by przybrać ton zachodzącego słońca. To także intensywna fuksja, dyskretny różowy kwarc, a także równoważący upalne, pustynne odcienie błękitu nieba. Kolekcja Coccinelle to także ciekawe formy i desenie butów, biżuterii i cała gama akcesoriów skórzanych.

Laboratorium Mody 2011 - modowo na rowerach

Nie minęły jeszcze echa pokazu dyplomowego Cracow Fashion Awards, a już Szkoła Artystycznego Projektowania Ubioru szykuje pasjonatom mody nową atrakcję, którą będzie kolejna już odsłona pokazu Laboratorium Mody. Jest to pokaz wyjątkowy, w którym miłość do projektowania przeradza się w niczym nieograniczony popis wyobraźni młodych artystów. A co nas czeka w tym roku? Studenci I roku SAPU tradycyjnie wezmą na warsztat surową tkaninę bawełnianą w naturalnym odcieniu. Ich zadaniem będzie stworzyć z nieatrakcyjnej z pozoru tkaniny spektakularne, rzeźbiarskie formy. Autorska struktura to główne atuty kreacji, w których zaciera się granica pomiędzy modą a sztuką. Studenci drugiego roku mają za zadanie zaprojektować damskie i męskie stroje na rower. Ciekawy design musi się tutaj łączyć z komfortem, funkcjonalnością oraz wygodą. Na pewno będzie to wielka gratka dla wszystkich miłośników rowerowych wypraw. Wszystkie kreacje zostaną zaprezentowane na pokazie Laboratorium Mody w Nowohuckim Centrum Kultury już 28 maja (sobota) o godz. 18. Prawie tysiąc osób na widowni i 300 sylwetek na wybiegu. O oprawę muzyczną i choreografię zadba Agencja Modelek i Promocji Mody Reklamex www.reklamex.krakow.pl Nie może was tam zabraknąć! Po odbiór zaproszeń zapraszamy do siedziby Szkoły Artystycznego Projektowania Ubioru na ul. Zamoyskiego 52 Więcej informacji na: www.ksa.edu.pl/sapu/

Geox

Kolekcja wiosna-lato 2011 zachwyca swoim stylem. Każdy odnajdzie w niej dokładnie to, czego szuka: kobiety - prostotę połączoną z najnowszymi trendami mody, mężczyźni - wygodę i minimalizm. Geox nie zapomina również o najmłodszych. W szerokiej ofercie dla dzieci dominuje delikatność i połysk - idealne dla dziewczynek oraz energia i dynamizm - z myślą o chłopcach.

United Nude

Osoby lubiące konstrukcję, a zarazem prostotę, przyciągnie młoda marka United Nude, stworzona przed duńskiego architekta i Anglika - spadkobiercę biznesu obuwniczego. Tworzą oni niepowtarzalne projekty butów, które wyglądają jak małe dzieła architektoniczne. Połączenie designu i mody to specjalność United Nude, które doceniły gwiazdy kina i estrady na całym świecie.

Bellamama

Sklep Bellamama to bogata oferta odzieży ciążowej, bielizny na czas ciąży i do karmienia, a także dodatków, niezbędnych każdej, przyszłej mamie. Całą garderobę, potrzebną Ci na te 9 niezwykłych miesięcy, zgromadziliśmy w jednym miejscu dbając o to, byś miała szeroki wybór fasonów podkreślających sylwetkę, eksponujących ramiona, dekolt i nogi

Więcej informacji znajdziesz w Newsletterze Galerii Kazimierz - www.galeriakazimierz.pl/ newsy Serdecznie zapraszamy!

52 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


moda

wydarzenia_

Ricardo Preto na FDA 2011

Podczas Gali Finałowej 3 edycji Fashion Designer Awards, Ricardo Preto zasiądzie jako honorowy przewodniczący Jury, a zwycięzca tegorocznej edycji konkursu odbędzie wakacyjny staż w jego atelier i wraz z projektantem będzie uczestniczył w Fashion Week w Lizbonie.

Business Fashion Night O modzie biznesowej w Krakowie 21 maja 2011, Hotel Andels

21 maja, wszyscy którzy chcieliby zdobyć tytuł Master of Dress Code albo po prostu podszkolić się w tak zwanym savoir-vivre w ubiorze, będą mieli wyjątkową okazję. W krakowskim Hotelu Andels odbędzie się Business Fashion Night. To pierwsze tego typu wydarzenie na mapie małopolskich spotkań z modą, które ma na celu promocję mody i stylu w biznesie. Często w ferworze zajęć zapominamy, że sukces w pracy zależy również od naszego wyglądu. Niektórzy specjaliści twierdzą nawet, że głównie od niego. Dlatego taka lekcja biznes-stylu to doskonała okazja do zapoznania się z najnowszymi propozycjami i trendami obowiązującymi w modzie biznesowej. Program Business Fashion Night przewiduje pokaz mody i marek de lux, zarówno w wydaniu formalnym – biurowym, jak i casual. Pokazy mody biznesowej zostanie podzielony na dwie części: w pierwszej zaprezentowana zostanie moda oficjalna, biznesową; w drugiej na wybiegu pojawią się stroje o charakterze casualowym, codziennym. Producentem pokazu mody jest Agnieszka Rokosa - stylistka, projektantka ubioru, doradca ds. wizerunku. Wykładowca stylizacji mody, wnętrz, historii ubioru, malarstwa, rysunku żurnalowego na ASP w Krakowie, w Artystycznej Alternatywie i Art Studio. Prowadzi od wielu lat szkolenia z zakresu stylizacji mody, stylizacji osobistej i kreowania wizerunku oraz produkuje pokazy mody dla Krakow Fashion Awards.

Ricardo Preto studiował architekturę na Uniwersytecie Lusiada w Lizbonie, a następnie specjalizował się w projektowaniu torebek w St. Martins School of Arts w Londynie. Od 2006 roku jest członkiem Moda Lisboa LAB - platformy integrującej portugalskich projektantów mody. Swoje kolekcje prezentował na licznych pokazach m.in. Manobras de Maio oraz Fashion Week w Lizbonie. „Moda jest dla mnie jak tlen, tworzeniem rzeczy, które czynią ludzi pięknymi.” Styl Preto to połączenie wyrafinowanej elegancji z nowoczesnością, geometrii lat’50 z folkowymi elementami, zabawą z formą poprzez dekonstrukcje. Kobieta Preto jest czasem zimna i stonowana, czasem gorąca i seksowna. - Przyjąłem zaproszenie do Jury Fashion Designer Awards, ponieważ jestem bardzo ciekawy polskich projektantów, to także okazja dla mnie do zaprezentowania swojej kolekcji w Polsce. Ponadto zawsze staram się wspierać młodych projektantów dając im szansę do nauki i zaistnienia w modowym biznesie, bycia członkiem naszego zespołu. Fashion Designer Awards jest doskonałą szansą dla młodych utalentowanych projektantów, aby zaprezentować swoje prace, a także profesjonalnie zmierzyć się z rzeczywistością świata mody. Preto współpracował z takimi markami jak Levi’s, Energie, Nike, Miss Siaty, Pepe Seans oraz z magazynami mody, jak Dif, Maxima, Zoot, Umbigo. Jego kreacje cenią sobie portugalskie gwiazdy m.in. aktorki Lúcia Moniz (znana z filmu To właśnie Miłość), Sandra Barata Belo (Amalia), a także piosenkarki Ana Malhoa i Mónica Sintra. Najnowsza kolekcja Ricardo Preto inspirowana jest codzienną modą i nurtem street fashion. Kolekcja korzysta z bogatych tkanin, charakteryzuje się gustownym połączeniem kolorowych pasów i doskonałym dopasowaniem. Jako całość stanowi piękny zimowy ogród, oszałamiający zarówno pod względem koloru jak i monochromu. Stroje z kolekcji Ricardo Preto podziwiać będziemy podczas Gali Finałowej konkursu Fashion Designer Awards już w maju.

Dodatkowo wieczór wzbogaci spotkanie ze stylistką Moniką Jurczyk (pseudonim OSA, Osobista stylistka), która zdradzi jak kształtować wizerunek w biznesie. Domena OSY to hasło „Nie można drugi raz zrobić pierwszego wrażenia”, zatem w jej prezentacji dowiemy się o fundamentalnych zasadach elegancji, o kolorach jakie obowiązują w modzie biznesowej, oraz o najczęstszych błędach popełnianych w wizerunku biznesowym. Finałem całego wieczoru będzie koncert klubowy i koktajl party, podczas którego w stylowej atmosferze krakowskich wnętrz goście będą mogli wymieniać wrażenia z pokazu mody oraz nawiązać nowe kontakty, nie tylko biznesowe. Business Fashion Night jest częścią VII Międzynarodowego Kongresu MBA, a organizatorami są: Grupa SAPR, Uniwersytet Ekonomiczny, Krakowska Szkoła Biznesu, Hotel Andels o raz Hotel Chopin. Więcej informacji na stronie: www.kongresMBA.pl Lúcia Moniz w sukni Ricardo Preto 54 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


UNresistable Shoes

UL. PODGÓRSKA 34 (GALERIA KAZIMIERZ)

KRAKÓW

T: (12) 433 03 17

...because quality matters lounge magazyn

55


moda

projektanci

Debiutant pelen nadziei Młody, ambitny i bardzo wrażliwy. Inspiracje czerpie z otaczającego go świata. O radości z projektowania, miłości do mody i wrażliwości na drugiego człowieka rozmawiam z Łukaszem Stachowiczem, zwycięzcą Cracow Fashion Awards 2011.

I

le tak naprawdę kosztuje stworzenie takiej kolekcji, jak Twoja? - Kosztowała mnie bardzo dużo wysiłku i wyrzeczeń. Zrezygnowałem ze wszystkiego, nawet zawiesiłem Facebooka na pół roku, żeby poświęcić się temu, co było moim priorytetem. Kosztowała mnie również bardzo dużo pieniążków - dwanaście tysięcy. Zająłeś pierwsze miejsce, zdobyłeś statuetkę, a także wiele innych wyróżnień. Chyba opłacało się zainwestować tyle czasu, wysiłku i taką kwotę? - Tak, opłacało się. Jednak nie było łatwo zorganizować taką sumę. Chciałem zarobić te pieniądze. Niestety, nie udawało się. Próbowałem pracować w Grecji, gdzie chciałem sprzedawać rzeczy, 56 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

które wcześniej zaprojektowałem i uszyłem. Niestety, nie udawało się. Musiałem uciekać przed policją, bo nie miałem pozwolenia na legalną sprzedaż i pracę. Nie mając grosza przy sobie spałem pod drzewem. Czy te przygody wniosły coś szczególnego do Twojego życia? - Tak. Wtedy wiedziałem już, co chcę robić. Zorientowałem się, że posiadanie pomysłu jest czymś cenniejszym od posiadania gotówki. Pieniądze mają to do siebie, że zawsze można je w jakiś sposób zorganizować. Brzmi to dość absurdalnie, ale jestem na to dowodem, że się po prostu udało. Co z tego, gdybym miał gotówkę, a nie miałbym pomysłów, jak wykorzystać ten kapitał. Obecnie dostałem propozycję, by

wyjechać na połów ryb do Wielkiej Brytanii, więc moja następna kolekcja, którą chcę pokazać na jesieni, będzie z funduszów zdobytych z połowu ryb. A jak sprzedaż kolekcji? Czy jest już jakieś zainteresowanie? - Na razie jest cienko, ale pojawiają się już drobne zamówienia. Niestety, nie są to takie kwoty, które pozwoliłyby mi na dalszy rozwój. Kiedy zaczęła się Twoja fascynacja modą i szyciem? - Po trzecim semestrze w SAPU wziąłem dziekankę. Obecnie, patrząc z perspektywy czasu, była to najlepsza decyzja, jaką mogłem wtedy podjąć. Byłem do tyłu z różnymi rzeczami, jeśli chodzi o szkołę, finanse, itd. Ten rok dał mi bardzo


dużo. Trochę podróżowałem, trochę zarobiłem pieniążków i chyba też dojrzałem estetycznie. Przez to mogłem obserwować osoby, z którymi zaczynałem, a które robiły dyplom w tamtym roku. Dzięki temu mogłem podpatrzeć, jak oni gospodarują czasem i nauczyć się, jak w przeciągu tego pół roku zdążyć z własną kolekcją, a było tego dosyć sporo. Jak powstawała Twoja kolekcja? - Poprzeczkę postawiłem sobie bardzo wysoko. Zrobiłem bardzo dużą kolekcję, aż szesnaście modeli. Koncepcja jej pojawiła się już w maju ubiegłego roku. Wiedziałem, w jakim kierunku chcę iść. Oczywiście, było dużo pomysłów i kierunków, ale tak naprawdę doszedłem do wniosku, że musi to być kolekcja z głębi mnie: przemawiająca i ukazująca moją prawdziwą naturę i sposób postrzegania świata. Oczywiście, można zrobić kolekcję stricte modową, sukienek, itd. Mogą to być bardzo poprawne projekty, ale nie do końca będą przez nią przemawiały emocje. To jest niesamowite, że oglądając różne pokazy, kolekcje, spektakle czy filmy czujemy przemawiające z nich emocje. Cieszy mnie, że tego typu rzeczy są doceniane i nagradzane. Dlatego postanowiłem zrobić coś swojego. Począwszy od kolorystyki, od form, klimatu. Dlatego Lamperia, moja pierwsza kolekcja, była inspirowana tym wszystkim, co mnie otacza i otaczało przez cały czas. Są to miejsca, w których mieszkałem, ludzie, których poznałem i przedmioty, które zgromadziłem przez ten cały czas i które nadal mi towarzyszą. Z tego wszystkiego wykluła się Lamperia. Jednak kolekcja ta nie powstałaby, gdyby nie wszystkie bliskie mi osoby, które pomagały i wspierały mnie przez cały okres jej powstawania. Bardzo im dziękuję. Chciałbym podziękować także moim rodzicom, którzy pomimo że nie do końca rozumieli co robię, przez te wszystkie lata w tej szkole, uświadomili sobie, że to jednak ma sens i dostrzegli we mnie potencjał, w który warto zainwestować. A skąd nazwa Lamperia? - Wyjeżdżając na wakacje wiedziałem już, jaki będzie tytuł kolekcji. Lamperia jest to dolna część ściany w kamienicy, pomalowana specjalną farbą. To słowo jest bardzo wdzięczne i bardzo dużo wyraża: klimat, miejsce, można sobie wyobrazić kolor. Często jest to coś podrapanego, popękanego, pomalowanego przez kilka osób. Stąd tytuł tej kolekcji, pewna część, pojęcie, która dotyka inspiracji starą kamienicą krakowskiego Kazimierza. Od zawsze wiedziałeś, że chcesz być projektantem? - Nie, nie od zawsze. W liceum postanowiłem, że chcę pójść na projektowanie ubioru i to jest bardzo ciekawa sprawa. Kiedy przyszedłem po raz pierwszy na zajęcia, wszystko wydawało mi się bardzo abstrakcyjne. Tak naprawdę nie wiem, co ja sobie wyobrażałem pod pojęciem „projektant ubioru”. Zawsze starałem się pokazać swoją indywidualność i styl poprzez to, jak się ubieram. Było to coś innego, co prezentowali moi rówieśnicy. To, że poszedłem na ten kierunek, wyszło bardzo intuicyjnie, a nawet podświadomie. Nie było tak, że od dziecka ubierałem lalki i szyłem dla nich. Na pewno od dziecka było we mnie coś twórczego i chciałem robić coś, co jest pewną formą kreacji. Czy jesteś zadowolony ze szkoły, w której się znalazłeś? - Tak, bardzo. Wszystkim ją polecam. Przede wszystkim dlatego, że szkoła daje szansę osobom, które tak jak ja, kończą ogólniak. Moje wykształcenie, jeśli chodzi o warsztat rysunkowy, malarski, naprawdę było zerowe. Gdy przyszedłem do szkoły, to patrzyłem na osoby, które są, np. po plastyku, szkołach odzieżowych i mają jakiekolwiek pojęcie o anatomii, o proporcjach. Ja musiałem się tego wszystkiego uczyć od podstaw. Dużo obserwowałem, często musiałem godzić pracę z nauką. Ale udało się i to jest niesamowite. Jak wyobrażasz sobie swoją dalszą karierę projektanta? - Hmmm… dążę do tego, żeby robić rzeczy, które cieszą innych. Tak, aby ktoś, kto patrzy na moją kolekcję i na to co robię, chciał w tym chodzić. Gdy ktoś powie, że jest to ładne, to będzie bardzo duży komplement, a jeszcze większym, gdy zechce ktoś to ode mnie kupić. Jeśli chodzi o podejście konceptualne do tego co chcę robić, to - tak jak pokazałem na konkursie - chciałbym robić coś więcej, niż tylko pokaz mody. Chcę, by kolekcja, muzyka, światła i scenografia tworzyły pewnego rodzaju spektakl. Tak, by ludzi zaskakiwać. By było to pewnego rodzaju przeżycie estetyczne. Na pewno chciałbym brać udział, a może i nawet organizować pokazy, które pomagałyby innym, np. chorym dzieciom lub fundacji. Nie jest mi obcy los innych

ludzi, dlatego jeśli będzie taka okazja, że przez moją pracę będę mógł komuś pomóc, to naprawdę będzie super. Co czułeś, kiedy zobaczyłeś swoją kolekcję na wybiegu? - Czułem się wspaniale. Wiedziałem, że jestem w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie. Nie miałem do siebie wyrzutów, że mogłem coś zrobić lepiej. Wszystko było tak, jak chciałem, żeby wyglądało. To bardzo fajna satysfakcja. Skąd pomysł na kolekcję unisex? - Ten trend jest coraz mocniej zauważalny i eksponowany w świecie mody. Chciałem pokazać kolekcję unisex, bo jest ona przeznaczona dla odważnych ludzi, którzy chcą nosić coś innego - coś, co podkreśli ich indywidualizm. Przede wszystkim chciałem przedstawić kolekcję ponadczasową i uniwersalną. Pierwszą koncepcją było przygotowanie ośmiu modeli i zrobienie ich na tyle uniwersalnych, że modelka miała ściągać ubrania na backstage’u, po czym miał je zakładać model i prezentować na wybiegu. Doszedłem jednak do wniosku, że nie będzie to tak wyglądało jakbym chciał i zmieniłem koncepcję na tą, która została zaprezentowana. Czy posiadasz swojego mentora - osobę, którą podziwiasz za swój dorobek projektancki? - Tak. Jest to Yohji Yamamoto, który robi bardzo piękne rzeczy i jednocześnie jest skromnym człowiekiem. Nie jest skandalistą i jest znany ze swojej profesji, a nie z życia prywatnego. Moim zdaniem jest to jeden z najlepszych projektantów. Drugim takim guru jest John Galliano, który robi duży szum wokół siebie, ale robi piękne rzeczy i przepiękne spektakle, podczas których prezentuje swoje wyjątkowe kreacje. Nie ukrywam, że sam chciałbym takie show realizować pod swoim nazwiskiem. Rozmawiała Monika Gąsiorek Zdjęcia kolekcji Lamperia - fotografia: Monika Targosz modele: Natalia Bujak, Paweł Łodziński, retusz: Tomasz Drozdowski

boutique me&BAGS ul. Sławkowska 19 Kraków kolekcja torebek wiosna - lato 2011

www.mebags.pl

moda

projektanci


moda

trendy_

1.

zawrot glowy

2.

3.

4. 5. 6.

7.

10.

8.

9.

D

wa koła, rama i siodełko - tak w skrócie można opisać pojazd, wynaleziony przez francuza De Sivrac w XVIII wieku. Rower to obecnie najmodniejszy, miejski gadżet. Absorbując większość naszych mięśni

sprawia, że jest najpopularniejszą dziedziną sportu. Strój, w którym jeździmy, ma ogromne znaczenie - dlatego powinien być wygodny i dostosowany do trasy.

11.

Oto propozycja miejskiego looku na rower. Monika Gąsiorek

1. Victoria Beckham 2. Zara 3. Malene Birger 4. Rick Owens 5. Paul & Joe Sister 6. Helmut Lang 7. River Island 9. Victoria Beckham 10. Juicy Couture 11. Jil Sander 58 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

8. Chloe


just dance! foto: Robert Bednarczyk / lounge make-up i fryzury: Grzegorz Zawalski / Atelier Zawalski stylizacja: Monika Gąsiorek / lounge asystentka stylistki: Asia Oparcik / lounge modele: Andrzej Starowicz i Roksana Saniuk / Jazz Dance Center

60 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


Marynarka, koszula, jeansy – ICE ICEBERG Kapelusz – H&M Buty – własność stylistki

...because quality matters lounge magazyn

61


Kurtka, leginsy, strój kąpielowy – ICE ICEBERG Kapelusz – PARFOIS Buty – własność stylistki

62 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


...because quality matters lounge magazyn

63


T-shirt, spodnie – ICE ICEBERG Kapelusz – H&M Buty, szalik – własność stylistki

64 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


...because quality matters lounge magazyn

65


Kurtka, t-shirt, jeansy – ICE ICEBERG Pasek, buty – własność tancerza

66 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


...because quality matters lounge magazyn

67


BONARKA

A

ndrzej Starowicz - dyrektor artystyczny, reżyser i producent, tancerz i choreograf. Właściciel i zarazem główny instruktor szkoły tańca JDC Dance Studio. Taniec to dla niego coś więcej niż pasja, to sposób na życie. Dlatego założył JDC Agency- firmę, która zajmuje się profesjonalna oprawą taneczną eventów, współpracują z gwiazdami rynku muzycznego. JDC zapewnia tancerzy, choreografie a przede wszystkim unikalne podejście do tańca. Dla nas to coś więcej niż zestaw połączonych ruchów - to ilustracja muzyki i emocji. Wyjątkowa oprawa do tego, co w życiu zwyczajne, by chociaż na chwilę przenieść widza w inny świat. W JDC Agency wierzymy, że taniec staje się bardzo ważnym punktem na mapie polskiego show biznesu. Dlatego też wychodzimy klientom naprzeciw. Bankiety, spotkania integracyjne, imprezy okolicznościowe, bale sylwestrowe wreszcie klipy muzyczne i oprawy koncertów - wszystkie wymagają unikalnego podejścia. Każde z nich to wyjątkowa okazja by dać widzom coś specjalnego, by dać coś, co zapamiętają na długo. W JDC Agency o tym wiemy. Wystarczy, że masz pomysł, resztę możesz zostawić nam. Zapewniamy pełną oprawę wizualną. Każde zlecenie dostosowujemy indywidualnie do potrzeb klienta, dopasowując treść przedstawienia i jego formę. Są to między innymi: Moulin Rouge, Amerykańskie lata 20 i 30, Disco Fever, bajkowe Sny, Jazzowa noc, Hip Hop, pokazy akrobatyczne oraz wiele innych. Przyjdź do nas i przekonaj się sam.

N

a sezon wiosna-lato 2011 marka ICE ICEBERG zabiera nas w fascynującą podróż do świata mody. Pierwszym przystankiem jest kolonialna Afryka i motyw dandysa, przejawiający się w osobie Oscara Wilda. Kolekcję męską charakteryzują czyste formy, łączące się z pastelowymi kolorami oraz idealnie skrojone, dwurzędowe marynarki, o charakterystycznych przeszyciach i wykończeniach, których idealnym dopełnieniem są lekkie koszule z batystu i muślinu, w nowoczesnych, kontrastowych kolorach. Do nieskazitelnego stylu Nowego Dandysa przenikają kolonialne akcenty z Afryki. W tej podróży przemierza on kontynent, odkrywając zdobienia, które przekształcają się w nadruki i kształty, obecne w codziennym stroju ekscentrycznego podróżnika. Panie odkryją piękno kolonialnej sawanny i etnoromantyzmu, przejawiającego się w barwach ziemi i czystości bieli. Funkcjonalność krojów pozostaje w harmonii z kobiecą sylwetką, tworząc wizerunek Etno-kobiety. Z dzikich terenów przenosimy się na ekskluzywne wybrzeża Los Angeles, San Francisco i Seattle, których naturalną bazą są piaskowe odcienie beżu, ciemne popiele, stalowe i srebrzyste szarości, połączone z odcieniami niebieskiego lazuru i błękitu, ożywione chabrem. Całość rozświetlają soczyste kolory różu i maliny. Nieodzowne barwy w obu paletach to biel i czerń. Kobieta ICE ICEBERGA to kameleon o dwóch twarzach. Pierwsza, określona jako vintage fresk poety, jest bogata w jeans. Łączy ona granat, czerń i biel. Druga natomiast, to romantic country, inspirująca stylem militarnym. Wykorzystuje głównie neutralne barwy, nie stroniąc jednak od akcentów różowych i żółtych pasteli. Kobieta ICE nie da się zaszufladkować i nie jest niewolnicą mody. Poprzez ubiór potrafi wyrazić siebie, niezależnie od czasu, miejsca i nastroju. Eklektyczna i kreatywna, zawsze pozostaje elegancka.

Monika Gąsiorek

JDC AGENCY

Ice Iceberg

http://www.jdcagency.com http://www.jdcdance.pl +48 509 632 348

Bonarka City Center Kraków, ul. Kamieńskiego 11 Tel. 12 298 62 57 icebergkrakow@gmail.com


70 lounge magazyn ...bo jakoĹ&#x203A;Ä&#x2021; ma znaczenie


CALL

ON ME

FOTO: ŁUKASZ RADZIĘTA / F4 STUDIO | MAKEUP: BEATA GŁADYSZ / MOYE MODELE (OD LEWEJ): Paweł Grochowalski, Gosia Ustupska, Marysia Gutkowska, Marysia Skotnicka, Dominik Kęska, Ewelina Góralik, Marcin Burtan SESJA WYKONANA W FITNESS MŁYN (www.fitnessmlyn.pl)


72 lounge magazyn ...bo jakoĹ&#x203A;Ä&#x2021; ma znaczenie


...because quality matters lounge magazyn

73


74 lounge magazyn ...bo jakoĹ&#x203A;Ä&#x2021; ma znaczenie


...because quality matters lounge magazyn

75


76 lounge magazyn ...bo jakoĹ&#x203A;Ä&#x2021; ma znaczenie


...because quality matters lounge magazyn

77


moda

sportowe trendy_

Moda

formy nabiera

(nie tylko na wiosnę)

Stella McCartney dla Adidasa

Wydawałoby się, że nie istnieje nic bardziej odległego niż sport i wielka moda. Jednak okazuje się, że jakkolwiek różne, to obie te dziedziny wiele łączy, a najmocniejszym mianownikiem są pieniądze.

T

rudno jednak określić kiedy świat mody uznał, że sport, a dokładnie ciuchy i akcesoria sportowe to rynek, którym warto się zainteresować. Faktem jednak jest, że obecnie można wymienić szereg domów mody, które bądź to mają linie sportowe traktowane z równą powagą jak inne należące do marki, bądź to współpracują z wielkimi koncernami przy tworzeniu mniej lub bardziej limitowanych serii ubrań sportowych. Jednocześnie od poprzedniego sezonu letniego można zauważyć rosnącą fascynację projektantów sportowymi ubraniami w niemal niezmienionej formie. Alexander Wang zaprezentował bluzy do złudzenia przypominające te, które ubieramy na trening. Różnica była taka, że jego były seksownie wyciętymi sukienkami, często połączonymi ze skórzanymi elementami.

mi. Od 2003 roku marka pracuje ze znanym japońskim projektantem Yohji Yamamoto pod linią Y-3. To jednak coś więcej niż jednokrotna współpraca. Y-3 zaistniało na rynku na tyle silnie, że jest osobną firmą odzieżową, co roku oferującą szereg ubrań i dodatków, które zachwycają bardziej usportowionych fashionistów. Y-3 to zatem pełnoprawne pokazy mody i asortyment, który zawstydza niektóre „normalne” marki. Jednocześnie Adidas nawiązał równie długotrwałą i udaną współpracę ze Stellą McCartney, tworzącą w ramach własnych linii rzeczy, które mają być wygodne, kobiece, a jeśli seksowne to w sposób, który jest dyskretny i w pełni akceptowalny przez jej klientki.

Adidas przyciąga najlepszych

Nie inaczej jest w tych projektach, które tworzy od 2005 roku dla sportowego giganta. Adidas dając projektantce dużo swobody i zasadniczo wolną rękę, jeśli chodzi o tworzone ubrania, dał jej jednocześnie dostęp do technologii i materiałów, z których zwykle nie korzysta.

Wiele marek współpracuje ze znanymi projektantami mody, ale chyba tylko Adidas zapisał się tak stałymi i udanymi kolaboracja-

Niezwykłe jest to jak McCartney potrafiła zachować własny styl projektując pod

Z kolei Rag&Bone zaprezentowali szereg sweatpantsów, czyli wydawałoby się zwykłych spodni dresowych. O ile można mówić o zwykłych dresach, jeśli są kaszmirowe.

78 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

marką Adidasa. To bardziej Stella McCartney w wersji sportowej, niż Adidas w wersji „fashion”. W efekcie powstała bardzo szeroka oferta – od strojów górskich, poprzez te do joggingu (z ciekawy rozwiązaniem w postaci odblasków w formie lamparcich cętek), aż do strojów tenisowych, które równie dobrze nadają się na imprezę.

Szwedzka gimnastyka Jeśli chodzi o sportowe zacięcie to znane sieci ubraniowe typu H&M, Zara czy Topshop nie pozostają w tyle. Nie od dziś w ich sklepach znajdziemy całe działy dedykowane aktywnym klientom. W tym sezonie szwedzki gigant stworzył linię sportową, która spokojnie może konkurować z najlepszymi produktami marek sportowych, a która w niczym nie przypomina tego jak ubierały się kiedyś kobiety do słynnej szwedzkiej gimnastyki. H&M postawił na nowoczesne kształty, pełne asymetrii i zabawę z formą. Tym samym w kolekcji znalazło się miejsce dla wielu ciuchów, które spokojnie mogą uchodzić nie za sportowe, a bardziej za te typu casual. A ponieważ zawsze największy biznes robi się na akcesoriach, także i one znalazły się


moda

sportowe trendy_

w kolekcji. Sportowe torby czy etui na iPody mają przyciągnąć usportowionych fanów marki. Topshop z kolei pokazał linię Nouveau Sport, w której z jednej strony sporo nawiązań do Flashdance, z krótkimi sportowymi bluzami, legginsami, a z drugiej przypomina to czym zasłynęły lata 90. - przetarte dżinsy, tribalowe wzory, kakofonia kolorów.

Zacieranie granic Jednocześnie coraz więcej jest przypadków, kiedy marki sportowe same zaczynają szturmem zdobywać świat mody i to wcale nie w wyniku kolaboracji z projektantami. Pod logiem sportowych domów mody powstają linie, które niczym nie różnią się od uznanych marek ubraniowych. Także sposób promocji coraz częściej przypomina nam o tym, że oto mamy do czynienia z samodzielnymi kolekcjami, które z powodzeniem mogłyby znaleźć się na niejednym wybiegu. Najnowszym pomysłem marki Adidas, promującym jej oldschoolowa serię Adidas Originals, jest kampania, która nawiązuje do jednego z głównych nurtów blogosfery modowej, czyli „street fashion”. Oto na zdjęciach promocyjnych widzimy zestawienie stylizacji, które wydają się być stworzone przez niezależnych przechodniów z różnych miast, a które jednoczenie konkurują ze sobą w tej swoistej stylowej walce. W sesjach zdjęciowych wzięły udział osobowości blogosfery z różnych zakątków świata. Innym pomysłem było stworzenie concept store’u, który promuje tylko tę modową stronę Adidasa.

Sport to zdrowie, ale i duże pieniądze Wrócimy zatem do pytania – dlaczego wielcy projektanci tak chętnie współpracują z wielkimi koncernami sportowymi? Choć istnieje pewne ryzyko w postaci braku pełnej swobody, to jednak korzyści jakie mogą wypłynąć z takiej współpracy najczęściej przechylają szalę. Z jednej strony projektanci mogą w ten sposób pozyskać nowych klientów, zaprezentować swoje własne nazwisko i produkty, dać się po prostu poznać, z drugiej strony istnieje wymierny czynnik takiej współpracy. Rynek rzeczy sportowych, czy to obuwia czy specjalnych ubrań, to wielki i przede wszystkim bogaty rynek. Przyciąga nawet tych, których nigdy byśmy nie podejrzewali o sportowe zacięcie. Takim zaskoczeniem była współpraca Reeboka z Giorgio Armani. Tym samym, który jest niemal synonimem mody wieczorowej i bankietowej. I chcemy wierzyć w jego słowa, że: odzież sportowa stała się ważną częścią garderoby współczesnego człowieka, a ta współpraca jest konsekwencją pragnienia zaprezentowania moim klientom mody sportowej, która będzie jednoczenie stylowa i wygodna. Lepsze to niż świadomość, że sprzedał się za przysłowiową garść dukatów. Asia Oparcik


moda

profil_

Ilona Miśkiewicz

Wzrost: 175 cm, Wymiary: 84/62/90 Agencja: REKLAMEX

O sobie Moją przygodę z modelingiem zapoczątkowała sesja z jedną z projektantek SAPU do jej portfolio, dzięki której zostałam zauważona przez Agnecję Rekalmex i tak to trwa do dziś. Sesje, pokazy mody to moje drugie życie, gdzie mogę się wcielić w różne postacie, nie zawsze grzeczne i miłe. Poznaję siebie z drugiej strony, podczas sesji mogę pokazać różne emocje, które we mnie drzemią. Pracę jako modelka lubię także za to, że poznaję wielu wspaniałych i kreatywnych ludzi. W najbliższej przyszłości planuję zająć się modelingiem, który wciąga i nie chce już wypuścić, jednak wiem, że później przyjdzie czas na zawodową karierę. fot. A. Bubak, A. Zalewski

80 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


Twarze Przy Barze

Mercedes Party 8 kwietnia 2011

Dżojn our Fan page na Facebooku. Wygrywaj wejściówki na najciekawsze imprezy w mieście, zdobywaj płyty z ulubioną muzyką, poznawaj nowych ludzi. Zostań częścią Lounge Magazyn na www.facebook.com/loungemagazyn


lounge

ZDROWIE I URODA //

FRANCUSKIE SALONY FRYZJERSKIE

www.haircoif.pl - luksusowa pielęgnacja - francuskie techniki strzyżeń i koloryzacji - relaksujące masaże

Kraków: C.H. Galeria Kazimierz tel. 12 433 03 32 C.H. Czyżyny tel. 12 297 30 35 C.H. Bonarka City Center tel. 12 298 62 40 Warszawa: C.H. Galeria Mokotów tel. 22 541 32 88 C.H. Złote Tarasy tel. 22 222 05 88 C.H. Wola Park tel. 22 533 41 56 C.H. Janki tel. 22 711 30 87

25 % rabatu na strzyżenie dla czytelników magazynu na hasło „Lounge”. Rabaty się nie kumulują.


zdrowie i uroda

Newsy kosmetyczne Oprac. Magda Merta-Mączyńska www.smokyeveningeyes.blogspot.com oraz Ania Jachimczak www.rebelstyle.eu

Radosny zapach

Lakier do paznokci pachnący oceanem

Firma Revlon w tym sezonie proponuje nam lakiery, które nie tylko mają fantastyczne letnie kolory, ale także pachną wakacjami. W skład kolekcji Revlon Scents of Summer wchodzą takie kolory i zapachy jak Bubblegum, Mad About Mango, Peach Smoothie, Coconut Crush, Ocean Breeze, Pretty in Papaya, Passion Fruit. Formuła lakieru zawiera proteiny jedwabiu, które wyrównują płytkę paznokcia oraz wydobywają kolor. Ponadto skład został tak opracowany aby lakier się nie ścierał oraz nie odpryskiwał. Efekt to piękny soczysty manicure z zapachem, który pojawia się po ok. 2 min. i utrzymuje się do 2 dni! Lakiery w sprzedaży od połowy kwietnia. /aj/

Marc Jacobs stworzył nowy, radosny zapach na sezon wiosna lato 2011. Daisy Eau So Fresh to delikatna i nieskomplikowana kompozycja zapachowa, która wpływa na nasze dobre samopoczucie. Perfumy stworzone zostały z myślą o młodych kobietach. Główne nuty zapachowe to dzika truskawka, fiołek, gardenia, jaśmin, wanilia i piżmo. Ta owocowo – kwiatowa kompozycja zamknięta jest we flakonie z nakrętką ozdobioną bukietem stokrotek. Od samego patrzenia już można poczuć się lepiej. /aj/

Widocznie odmłodzone spojrzenie

Najnowsze luksusowe dzieło Lancome to podwójna formuła pielęgnacyjna zapobiegająca sześciu oznakom starzenia oraz zapewniająca efekt odmładzania poprzez ujędrnienie konturu oka, rozświetlenie spojrzenia, zmniejszenie opuchlizny, wymodelowanie powiek z efektem liftingu, wytuszowanie cieni pod oczami oraz zmniejszenie kurzych łapek. W pięknym słoiczku marka Lancome zamknęła dwa produkty, pierwszy to liftingujący krem, który przywraca objętość, działa ujędrniająco, zmniejsza opuchliznę, wygładza, jak również koryguje cienie. Drugi to preparat, który ma za zadanie rozświetlać, modelować powiekę, rozpromieniać spojrzenie delikatną mgiełką. /mmm/

3 poziomy walki o piękną sylwetkę

Żelki w sztyfcie

Marka Isa Dora stworzyła Jelly Kiss – szminkę, która łączy w sobie właściwości błyszczyka i pomadki. Dzięki delikatnej żelowej konsystencji zapewnia pół transparentny błyszczący kolor oraz nie obciąża ust. Dodatkowo dzięki zawartości olejku z migdałów oraz z pestek brzoskwini i moreli cudownie nawilża, odżywia i wygładza. Jelly Kiss występuje w czterech letnich kolorach. /aj/ 84 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Nowy produkt marki Sisley, to preparat antycellulitowy, którego zadaniem jest pielęgnować i intensywnie wyszczuplać. Phyto-Svelt Global działa w trzech kierunkach – ogranicza odkładanie się tłuszczu w komórkach, zwalcza gromadzenie wody i przeciwdziała powstawaniu nowych komórek tłuszczowych. Produkt wygładza skórę, wyszczupla sylwetkę, a dzięki połączeniu unikalnych składników aktywnych zwalcza problem cellulitu na wszystkich płaszczyznach. Z każdym dniem skóra staje się jędrniejsza i bardziej wygładzona. /mmm/


Lekarze bez Granic spotkanie informacyjne

Fundacja Lekarze bez Granic to międzynarodowa organizacja non-profit, która powstała w wierze, że wszyscy ludzie mają prawo do opieki medycznej, i że to prawo jest ważniejsze niż granice państwowe. Lekarze z LBG ryzykują życie, by udzielać pomocy medycznej ludziom w strefach walk, które przedstawiciele innych organizacji, takich jak Międzynarodowy Czerwony Krzyż, dawno już opuścili z obawy o własne bezpieczeństwo. Jeśli ciekawi Was działalność fundacji i chcecie wziąć udział w którymś z projektów humanitarnych - możecie dowiedzieć się więcej na spotkaniu (w jęz. angielskim), które odbędzie się 30 maja o godz. 19 w sali konferencyjnej Okręgowej Izby Lekarskiej w Krakowie przy ul. Krupniczej 11a Organizatorzy przedstawią fundację, omówią możliwości nawiązania współpracy, opowiedzą o osobistych doświadczeniach swoich współpracowników. Odpowiedzą także na Wasze pytania. Do prowadzenia aktualnych projektów poszukiwani są: lekarze, asystenci medyczno-techniczni, położni, psychiatrzy, psycholodzy, fizjoterapeuci, personel pielęgniarskie, aptekarze, epidemiolodzy jak i uzdolnieni technicznie „Allrounder” czy też osoby do zarządzania finansami. Pożądana jest znajomość języka francuskiego. Spotkanie będzie interesujące także dla studentów interesujących się możliwościami dalszego rozwoju zawodowego. Więcej informacji można uzyskać telefonicznie lub przez internet. Tel.: 0049 30 7001300 www.aerzte-ohne-grenzen.de

Rachu-ciachu... i po strachu

Rachu Ciachu to jedyny salon fryzjerski w Krakowie stworzony specjalnie dla dzieci. Powstał z myślą o najmłodszych i ich lęku przed strzyżeniem włosów. To dobra wiadomość dla wielu rodziców, którzy obawiają się wizyt swojej pociechy u fryzjera. Wnętrze salonu Rachu Ciachu przypomina przytulny dziecięcy pokoik z kolorowymi zabawkami i malunkami na ścianach. Stanowiska fryzjerskie mają oryginalne kształty kolorowych samochodzików, ale dziecko zawsze może siedzieć w samochodziku lub na kolanach rodziców, jeśli tak czuje się pewniej. Przed każdym fotelikiem jest monitor, na którym w czasie strzyżenia dziecko może oglądać bajki. Każdy mały klient, po strzyżeniu otrzymuje dyplom wraz z kosmykiem swoich włosów na pamiątkę i uhonorowanie odwagi. Oprócz strzyżenia, układania i pielęgnacji włosów Rachu Ciachu organizuje także nietypowe urodziny dla dzieci - zabawę prowadzoną przez specjalnie zaangażowanego animatora połączoną z fantazyjnymi stylizacjami włosów zaproszonych gości. Więcej na: www.rachuciachu.com

23. Międzynarodowy Kongres i Targi Kosmetyczne LNE & spa

Kolejna edycja prestiżowego spotkania dla kosmetologów i ekspertów pielęgnacji odbędzie się 14 i 15 maja w Nowohuckim Centrum Kultury. W programie Kongresu LNE & spa znajdą się wykłady, prezentacje i panele dyskusyjne poświęcone światowym trendom w kosmetyce profesjonalnej, nowoczesnym zabiegom i masażom. Wykłady poprowadzą specjaliści z Polski, Francji, Rosji, Izraela i Stanów Zjednoczonych. Organizatorzy przewidują liczne warsztaty i szkolenia oraz imprezy towarzyszące (m.in. Mistrzostwa Makijażu czy Forum Manicure Pedicure). Ogromna i zróżnicowana liczba wystawców zajmie w tym roku sektory na trzech poziomach (manicure&pedicure, pielęgnacja twarzy i ciała, aparatura i sprzęt kosmetyczny). Szczegóły na www.lne.pl

zdrowie i uroda

Różne


zdrowie i uroda

świat kosmetyków_

Kosmetyczny doping R

obi się coraz cieplej, a my zrzucamy zbędne warstwy odzieży (to po pierwsze...). Żegnajcie kryjące rajstopy, witajcie blade łydki (to po pierwsze..ehh)! Jak sprawić, aby nasze ciała zawsze wyglądały jak ciała entuzjastek sportu? Oto kilka sposobów na zwycięstwo w kosmetycznej olimpiadzie. PO PIERWSZE: WYGŁADZAJ I NAWILŻAJ Aby kosmetyki nawilżające mogły się lepiej wchłaniać, należy pomyśleć przede wszystkim o odpowiednim przygotowaniu skóry. Przed nawilżeniem warto pamiętać o złuszczeniu zrogowaciałej warstwy naskórka. Pomóż swojej skórze i pobudź ją do działania za pomocą peelingu, np. Body Basil Lemon marki Korres. Dzięki połączeniu naturalnych granulek bambusa i olejku Jojoba skutecznie usuwa martwy naskórek oraz pobudza mikrokrążenie. Następnie warto nawilżyć skórę mleczkiem z tej samej linii. Dodatkowo zapach bazylii i cytryny podziała na nas energetyzująco. PO DRUGIE: NAWILŻAJ I UJĘDRNIAJ Skóra dobrze nawilżona to także skóra wygładzona oraz ujędrniona. Na rynku jest dostępnych wiele balsamów, które dzięki bogactwu składników są tak naprawdę wielozadaniowe. Przede wszystkim doskonale odżywiają naszą skórę. Warto w tym miejscu wspomnieć o takich produktach jak Total Fitness od YSL, który dzięki zawartości lipidów pozostawia skórę gładką i wolniej ją wysusza. Kolejnym świetnym produktem jest Advanced Essential Energy Body Refining Complex od Shiseido.

Składniki balsamu aktywują rozkład tłuszczu i restrukturyzują naskórek. Inna japońska propozycja to balsam marki Kanebo, Relaxing Body Emulsion, która ma działać szybko. Lekka konsystencja wchłania się naprawdę w ekspresowym tempie a skóra jest błyskawicznie odnowiona, naprężona i gładka. W tym wyścigu emulsja od Kanebo może spokojnie sięgnąć po złoto. Te z nas, które zamiast mistrza sprintu w kategorii nawilżanie wolałby długodystansowca, na pewno zadowoli propozycja aptecznej marki Vichy. Krem do ciała Nutriextra działa w najgłębszej warstwie naskórka, aby zapewnić optymalny poziom nawilżenia przez 2 dni. Jeśli w dalszym ciągu odczuwamy nieodpartą potrzebę ćwiczeń (i bardzo dobrze, że taką potrzebę mamy!), bo nasze ciało nie jest dostatecznie wygładzone, a nie mamy czasu na siłownię czy jogging, warto sięgnąć bo specyfik wagi ciężkiej. Firma Thalgo stworzyła specjalny Firming Concentrate, który doskonale ujędrnia poprzez wspomaganie regeneracji włókien kolagenu oraz elastyny. Koncentrat o delikatnym zapachu żeń-szenia błyskawicznie wygładza skórę nadając jej uczucie miękkości i jedwabistości. PO TRZECIE: UJĘDRNIAJ I OPALAJ Jeśli chcemy uzyskać wygląd mistrzyni siatkówki plażowej (a która z nas by nie chciała) musimy naszą skórę maksymalnie ujędrnić i nawilżyć (patrz punkt 2), a także dodać brązowego kolorytu. Dobrze wiemy, że promienie słoneczne nie służą naszej skórze, dlatego też wymyślono kosmetyki, które pomagają nam ocieplić kolor naszej cery bez ryzyka. Jednym z takich produktów jest Opalizująca emulsja Dior Bronze. Nadaje

ona wspaniały złoto-brązowy odcień naszej karnacji. Dzięki temu nasze ciało wygląda na smukłe i jędrne. Opalizujące drobinki, które często są dodawane do tego rodzaju produktów dodatkowo odbijają promienie przez co nasza skóra wygląda na promienną i maksymalnie gładką. Kultowym produktem o konsystencji olejku jest Huile Prodigieuse Multi-Usage Dry Oil firmy NUXE – dostępny także w wersji z drobinkami. Jest to produkt o wszechstronnym zastosowaniu. Odnawia, łagodzi i intensywnie odżywia skórę i włosy. Olejek nie zawiera konserwantów, ma przyjemną i nietłustą konsystencję. Innymi godnymi polecenia produktami nawilżającymi, wygładzającymi oraz brązującymi są propozycje firm takich jak Estee Lauder i mleczko brązujące do ciała Bronze Goddess; Shiseido, Brilliant Bronze - żel samoopalający do twarzy i ciała oraz propozycja Lancaster czyli Shimmering Bronze Creamy Gel, który nadaję się także do zrobienia makijażu ciała tuż przed imprezą. A NA MECIE... ZAPACH Świetnym zwieńczeniem naszej walki o osiągnięcie sportowego wyglądu bez wysiłku fizycznego będzie otulenie się świeżym zapachem. Esencją sportowego stylu życia są na pewno propozycje marki Lacoste. Zapachy zarówno dla mężczyzn jak i dla kobiet uderzają swoją świeżością oraz subtelnością. Marynarski zapach perfum Tommy Girl Summer to melanż owoców i świeżej zieleni. Do tego nuta lilii wodnej i bursztynu. Prawie jak orzeźwiająca bryza... Ania Jachimczak www.rebelstyle.eu

UPS! W poprzednim numerze chochlik nam nieco namieszał... Autorem artykułu EKO make up jest Ania Jachimczak. Przepraszamy Aniu :) 86 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


Akademia Stylizacji M.P. Babicz ul. Borsucza 20, 30-408 Krak贸w biuro: 500 000 157 szkolenia: 509 402 204 salon: 12 267 10 73 e-mail: kontakt@akademiastylizacji.pl

www.akademiastylizacji.pl Facebook: http://www.facebook.com/akademia.babicz

foto: Bartek Radwan / WinnowPhoto


zdrowie i uroda

świat kosmetyków_

Metamorfoza za jednym pociągnięciem

J

edna rzecz, jedna kredka, a odsłania wiele naszych wcieleń. Tej czarnej nie może zabraknąć w żadnej kosmetyczce. Uwielbiamy kredki do powiek. Niezależnie od trendów panujących w makijażach każda z nas posiada choć jedną. Najchętniej tę czarną. I nic dziwnego. Szybkim pociągnięciem ręki zmieniamy spojrzenie – możemy być bardziej kocie i zmysłowe, czy po prostu odświeżyć szybko makijaż. Kredek do powiek mamy na rynku setki. Każda z nich spełnia różne oczekiwania. Dzielą się one głównie w zależności od intensywności koloru czy miękkości. I wydawać by się mogło, że to rzecz banalna, ale dobra kredka oszczędza nam wiele czasu i pracy przy makijażu. Czasem nawet nerwów.

Mój absolutny numer jeden MAC, Eye Kohl, miękka, dobrze rozprowadzająca się kredka, która nie drażni oka. Pozwala zrobić cienką, delikatną linię, ale również nadaje się na całą powiekę, czy do makijażu typu smoky eye. Pozostawiona otwartą nie wysusza się, nie łamie się, ale i nie trzeba jej ostrzyć przed każdym użyciem (jest więc ekonomiczna). Ma bardzo intensywny kolor. Nie rozmazuje się i potrafi wytrzymać na oku cały dzień i całą noc. Cena w stosunku do jakości jest naprawdę bardzo dobra,a najważniejsze, że nie musisz pocierać nią wielokrotnie oka, aby osiągnąć wymarzony efekt.

Sex in the City 2 Pamiętacie scenę tego filmu, w której Carrie wybierając się na spotkanie ze swoim byłym chłopakiem Aidanem pomalowała oko pewnym specyfikiem zakupionym w Abu Zabi? 88 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Był to Kohl (Kayal) zajmujący zdecydowanie wysoką pozycję w moim kosmetycznym rankingu. Jest to ziołowy preparat w formie pasty sprzedawany w miniaturowej tubce. Jego głównym minusem jest plastikowy patyczek zamieszczony w zakrętce preparatu, służący do aplikacji. Ma niewiarygodnie niską cenę (osobiście kupuję go w sklepie internetowym www.sklep-casablanca.com), a jego właściwości pozwalają na wizualne rozbielenie gałki oka. Ponadto daje długotrwały efekt i ma to coś, co sprawia, że oko wygląda egzotycznie!

Niedoskonałość mistrza Jako długoletnia fanka firmy Make Up For Ever muszę niestety skrytykować ich Aqua Eyes. Żaden inny produkt tej marki tak mnienie zawiódł. Ale zacznę może od plusów – nasycony kolor oraz trwałość na poziomie paru godzin (choć nie taka jak u konkurentów). Już jednak, aby uzyskać odpowiedni efekt należy wielokrotnie pocierać linię oka, co w konsekwencji prowadzić może do podrażnień. Początkowo ciekawa, dość miękka kredka szybko zasycha, zamieniając się w kamień, tym samym intensywność również traci na wartości. Cena zawyżona w stosunku do jakości.

3w1 Spora grupa producentów proponuje nam kredki, które posiadają również temperówkę oraz gąbeczkę do rozcierania naniesionej linii. To bardzo poręczne rozwiązania, przede wszystkim pozwalające zachować w naszych torebkach większy porządek. Ostatnio wzięłam pod lupę kredkę Christiana Diora – Crayon Eyeliner i przyznaje mu 6 punktów na 10. Po pierwsze – matowy, intensywny

odcień. Po drugie – dobrze się trzyma i nie rozmazuje. Jest nie za miękka i nie za twarda, dzięki czemu można uzyskać delikatniejszy efekt lub nakładając dwukrotnie wyraziste spojrzenie. Jest wydajna, co staje się jej adekwatną wartością do ceny. Kredce odjęłam aż 4 punkty za grudki jakie pozostawia na oku, niestety dość ciężkie do rozmazania. Kredka powinna być łatwa w aplikacji.

Niska półka, dobra jakość Na szybko potrzebujesz zakupić w osiedlowym butiku kredkę, ponieważ swoją ulubioną zostawiłaś na szafce, a tym samym nie chcesz przepłacić, aby otrzymać dobry produkt? Tutaj na uwagę zasługuje Max Factor, Kohl Pencil Eyliner. Kredka jest miękka i dobrze się rozciera (OK, to może też być wadą). Pozwala wykonać szybki makijaż bez konieczności wielokrotnego poprawiania linii. Jest wydajna i ma odpowiednią pigmentację. Nie utrzymuje się tylko tak długo jak jej wyżej oceniane poprzedniczki. Czarna kredka, to genialny produkt, który pozwala nam przechodzić drobne metamorfozy każdego dnia. Kiedy mamy ochotę na odważny look, użyjemy nieco więcej kredki. Na wieczór możemy wymalować nią całą powiekę, tworząc smoky eye. Możemy się nią bawić w zależności od nastrojów. Jej nieodłącznymi fankami były Brigittr Bardot, Kalina Jędrusik, Audrey Hepburn, Twiggi i wiele innych pięknych kobiet poprzedniej epoki. Myślę, że również każda z nas ma ją w swojej torebce. Asia Jawor www.styleworkshop.pl


zdrowie i uroda

świat kosmetyków_

Historia Czerwonej Szminki Z awsze wzbudzała skrajne emocje - na przemian namiętność i odrzucenie, miłość i nienawiść.

Usta w odcieniu głębokiej czerwieni to nie tylko jeden z najstarszych trendów w makijażu. To symbol kobiecego piękna i synonim elegancji. Czerwień to najbardziej burzliwa z barw i taka też jest historia Czerwonej Szminki. NEFRETETE I LADACZNICE Moc czerwieni w makijażu jako pierwsi odkryli Egipcjanie. Pierwszą kobietą noszącą ten kolor na ustach była Nefretete. Pierwsza „szminka” była wytwarzana z karminowego proszku pozyskiwanego ze skruszonych żuków, który nadawał jej ustom żywy, czerwony odcień. Przez następne stulecia czerwony makijaż ust był akceptowany zarówno u kobiet jak i u mężczyzn. W XVI w. szminka ponownie zyskała popularność dzięki brytyjskiej królowej Elżbiecie I. Podkreślała jej status jako nieskalanej dziewicy. Kobiety dworu unowocześniły recepturę i wytwarzały

szminkę z wosku pszczelego i siarczku rtęci. Jednak w XVIII w. w purytańskiej Anglii noszenie czerwieni na ustach stało się nie tylko niestosowne, ale i niebezpieczne. Brytyjski Parlament uchwalił akt prawny, na mocy którego kobiety malujące się w ten sposób mogły zostać uznane za czarownice! Czerwone usta były uważane przez ówczesną pruderyjną Europę za symbol grzechu i rozpusty. Powszechnie sądzono, iż taki makijaż przystoi jedynie kobietom lekkich obyczajów. Tak pozostawało przez kolejne stulecia. Jeśli mam umrzeć, to w szpitalu i z umalowanymi ustami (Betsy Johnson) Czerwone usta wróciły do łask dopiero na początku XX wieku. W 1910 wynaleziono pierwszą szminkę w sztyfcie, a w 1930 roku Max Factor wynalazł pierwszy błyszczyk do ust. Ogólnie był on uznawany za artystę w swojej dziedzinie i tworzył kosmetyki głównie dla przemysłu filmowego. Dzięki gwiazdom filmu niemego czerwona szminka zaczęła być pożądana przez kobiety na całym świecie.

W czasie II wojny światowej sprzedaż szminki w kolorze czerwonym biła rekordy. Kobiety zmuszone do wykonywania typowo jak dotąd męskich obowiązków, czerwoną szminkę uważały za luksus i wyraz ich kobiecości. Elizabeth Arden stworzyła nawet specjalny kolor o nazwie Montezuma Red, który miał pasować do wojskowych mundurów. W 1950 roku chemiczka Henzel Bishop stworzyła pierwszą szminkę o przedłużonej trwałości, która nie rozmazywała się podczas pocałunku. Dziś czerwona szminka nadal budzi emocje i głębokie przeżycia estetyczne. Osobiście oglądam się za każdą kobietą odważnie noszącą krwistą czerwień na ustach w biały dzień... Ania Jachimczak www.rebelstyle.eu

W naszym centrum Naturhouse każdy znajdzie to, czego szuka - fachową i rzetelną poradę oraz przepis na sukces. Nasi Dietetycy do każdego problemu podchodzą indywidualnie.  

Bezpłatne badanie

Naturhouse to światowy lider  i konsultacja u naszego

dietetyka! w dziedzinie żywienia i dietetyki Dobierają najlepszej klasy suplementy oraz opracowują  Osobisty Plan Dietetyczny.

Ponad 3.000.000

osób na świecie zaufało Naturhouse i skutecznie zwalczyło

Bezpłatne badanie

i konsultacja u naszego

dietetyka!

nadwagę

Ponad 3.000.000

osób na świecie ul. Kazimierza Wielkiego 32, zaufało Naturhouse i skutecznie zwalczyło

nadwagę

MY !!! Naturhouse Kraków

tel. 012 29 45 319 kom. 602 416 304


zdrowie i uroda

spa_

Domowe SPA T

woja skóra nie od razu potrzebuje rąk specjalisty. Wystarczy okazać jej trochę codziennej troski. Nie każda kobieta może sobie pozwolić na luksus i nie chodzi wyłącznie o pieniądze. Jesteśmy zabiegane: do godzin pracy dochodzi nam czas przeznaczony na uprawianie sportu, zajmowanie się domem czy spotkania z przyjaciółmi. Na wszystkim zależy nam jednakowo, a nasze ciało może zacząć czuć się zaniedbane. Między porannym joggingiem a pracą lub po długim dniu przed położeniem się spać możesz zafundować swojej skórze parę drobnych zabiegów niewymagających od Ciebie czasu ani też dużych pieniędzy.

Zadbaj o otoczkę Podstawą jest stworzenie dobrego nastroju. Jeśli w Twojej łazience jest nadmiar różnego rodzaju gadżetów, pozbieraj je do jednego pudełka tak, aby Cie nie rozpraszały. Włącz dobrą (co oznacza ulubioną), relaksacyjną muzykę i nie zapomnij o oświetleniu. Nasz organizm lubi światło, więc na wieczorny, domowy seans SPA zadbaj o świeczki, najlepiej te aromatyczne.

Poranek Początek dnia to nowe okno na świat. Mając wiele pracy lub listę zadań do zrobienia potrzebujesz dużego zastrzyku energii i pobudzenia. Po porannym joggingu zalej parę łyżeczek kawy gorącą wodą (aby woda tylko przykryła ziarenka) a po przestygnięciu dodaj niewielką ilość oliwy z oliwek i zabierz filiżankę ze sobą do łazienki. Pora na zimny prysznic! Choć w chłodne dni nie dostarcza nam wielu przyjemności, jest on balsamem dla naszego ciała. Po pierwsze: organizm dla złapania równowagi między temperaturą ciała jaką pragnie zachować, a zimną wodą, wykorzystuje wiele energii, a tym samym spala zbędne kalorie. Po drugie: pobudza krążenie krwi i przywraca jędrność skóry. 90 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Po takim energetycznym szoku sięgnij po przygotowany wcześniej kawowy peeling, wmasuj go w ciało (zwłaszcza w miejsca dotknięte cellulitem) i spłucz letnią wodą. Efekty gwarantowane! Jeśli jednym z Twoich porannych utrapień jest opuchlizna pod oczami i na powiekach zastosuj na nią naturalny kompres z czarnej herbaty. Tak, właśnie ten, o którym opowiadały nasze babcie! Przede wszystkim działa on kojąco, przyspiesza proces odnowy komórek, posiada całą gamę witamin i minerałów, a ponadto doskonale nawilża. Jedyny warunek – herbata musi być czarna. A jeśli przed nałożeniem makijażu i wyjściem do pracy uda Ci się znaleźć jeszcze 10 minut koniecznie pokrój świeży ogórek i nałóż go na twarz. Posiada on ten sam odczyn PH co nasza skóra, dzięki czemu ją wygładza. Ponadto wybiela przebarwienia i łagodzi podrażnienia.

Wieczór Po długim, pełnym obowiązków dniu powinnaś przynieść ciału relaks i ulgę. Najprostszym na to sposobem jest ciepła kąpiel. Jednak tutaj uważaj, by nie trwała ona dłużej niż 20 minut. Nasza skóra nie przepada za wylegiwaniem się w gorącej wodzie, ponieważ to ją wysusza. A co dodać do wanny? Na przykład aromatyczne olejki: te z cytrusów (pomarańcza, limonka) dostarczą nam energii, a lawenda uspokoi. Do wody możesz również dodać mleko wymieszane z miodem (litr mleka i ½ szklanki miodu). Ta magiczna mieszanka poprawia nawilżenie skóry i łagodzi podrażnienia. Dodatkowo sam miód zawiera glikogen, który uelastycznia i wygładza skórę. Kiedy już skosztujesz kąpielowych przyjemności w raju

zapachów ulatniających się ze świec, nie wycieraj od razu po wyjściu z wanny ciała ręcznikiem. W mokrą jeszcze skórę wmasuj peeling lub mleczko nawilżające. Rozgrzana znacznie łatwiej wchłania preparaty, które jej aplikujemy. Jeśli w naszym domu panuje harmonia oraz dobry nastrój to i nam jest się łatwiej i szybciej zrelaksować. Wystarczy zastosować parę drobnych trików, które nie zabierają nam wiele czasu, aby nasze ciało i dusza czuły się zdrowiej oraz wyglądały piękniej. W domowym zaciszu możemy urządzić swoje własne SPA. Asia Jawor www.styleworkshop.pl


zdrowie i uroda

pielęgnacja_

Na ratunek suchej skórze ucha skóra, jak żadna inna wymaga wyjątkowej ochrony i delikatnej pielęgnacji. Skóra sucha jest najbardziej wrażliwym typem skóry. Bardzo podatna na podrażnienia, niewłaściwą pielęgnację lub brak systematyczności w pielęgnacji; skłonna do tego, by się łuszczyć i pękać. Stan suchej skóry pogorszyć mogą czynniki atmosferyczne, takie jak wiatr, mróz, suche powietrze, czy silne słońce, szorstkie tkaniny i ubrania, niektóre kosmetyki, płyny do płukania, czy detergenty. Sucha skóra jest matowa i cienka, bywa szorstka, nieelastyczna i chropowata. Najczęściej jest bardzo jasna, z widocznymi naczyniami krwionośnymi. Pory są zamknięte, zaskórniki jeśli pojawiają się, to w strefie T. Po umyciu odczuwalne jest nieprzyjemne uczucie ściągnięcia i pieczenia. Problem suchości skóry pogłębia się niestety z wiekiem. Płaszcz lipidowy, którego zadaniem jest zabezpieczyć ją przed działaniem czynników zewnętrznych i związać wodę w naskórku, jest w przypadku takiej skóry niewystarczający. W procesie starzenia aktywność gruczołów łojowych jeszcze spada, dlatego właścicielki takiego typu cery znacznie szybciej narażone są na pojawienie się pierwszych zmarszczek. Ten typ skóry jest również charakterystyczny w przebiegu chorób takich jak łuszczyca, czy atopowe zapalenie skóry. Najważniejsza przy tym rodzaju skóry jest odpowiednia pielęgnacja, konieczne jest bowiem nie tylko jej nawilżane i kojenie podrażnień, ale również natłuszczanie i odżywianie. Warto sięgnąć w tym przypadku po nieco bogatsze konsystencje zawierające witaminę E, naturalne wyciągi roślinne - na przykład z aloesu, masło kakaowe, olejek jojoba. Serią, której warto bliżej się przyjrzeć jest linia Hemp marki The Body Shop, przeznaczona dla bardzo wysuszonej skóry, a także Xerialine aptecznej marki SVR. W pielęgnacji twarzy sprawdzą się kremy nawilżające, regenerujące i odżywcze odpowiednio dobrane w zależności od pory roku. Latem bez obaw sięgnąć można po lekkie formuły, które zimą należy zastąpić bogatymi kremami natłuszczającymi. W miarę wcześnie warto również sięgnąć po preparaty zapobiegające starzeniu się skóry i powstawaniu zmarszczek. Składnikiem, którego w kosmetykach bezwzględnie należy unikać jest alkohol. Wszystkie produkty wysuszające, ściągające, gruboziarniste peelingi 92 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

mogą znacznie pogorszyć kondycję suchej, wrażliwej skóry. Chlorowaną wodę z kranu warto zastąpić źródlaną lub mineralną, a mydło - delikatnym nawilżającym preparatem. Podczas demakijażu najlepszym rozwiązaniem będzie gęste mleczko lub śmietanka kosmetyczna. Dobrze byłoby, gdyby produkty, których używamy nie tylko nie naruszały bardzo cienkiej warstwy lipidowej, ale również pozostawiały na twarzy film ochronny. Dobrym rozwiązaniem, zarówno podczas kąpieli, jak i po niej, są wszelkiego rodzaju emolienty, które oprócz nawilżania, dodatkowo pomagają regenerować płaszcz hydrolipidowy. Warto trzymać się zasady, by wszystkie preparaty, których używamy, przeznaczone były dla skóry suchej, lub suchej i wrażliwej. Makijaż na takiej skórze również jest wyzwaniem, musimy bowiem tak dobrać kosmetyki, by wydobyć piękno skóry, zamiast jej problemów. Podkłady, po które sięgamy powinny mieć gęstą, kremową konsystencję, powinny chronić skórę przed szkodliwym działaniem słońca i innych czynników zewnętrznych, jak na przykład suche powietrze, a przy tym powinny ją dodatkowo odżywiać i nawilżać. Na pewno skóra przed nałożeniem podkładu powinna być bardzo dobrze nawilżona i odżywiona, tak by zminimalizować ryzyko podkreślenia suchych skórek przez kosmetyki kolorowe, takie jak róż czy bronzer. Posiadaczki takiej cery muszą też niestety uważać ze stosowaniem baz pod makijaż, ponieważ te często jeszcze bardziej wysuszają i podrażniają skórę. Warto też przyjrzeć się cieniom do powiek, czy te nie uwidaczniają przesuszeń w okolicach powiek i - jeśli tak się dzieje - sięgnąć po konsystencje kremowe. Produktem, który pomoże uporać się z zaczerwienieniem spowodowanym podrażnieniami będą specjalne pudry Redness Solution od Clinique lub Halo Yellow marki Smashbox. Najlepiej na suchej skórze sprawdzą się bogate, odżywcze lub mocno nawilżające maseczki i delikatne peelingi, przeznaczone dla cer wrażliwych. Unikać tymczasem warto wspomnianych już gruboziarnistych peelingów, nadmiernego złuszczania, czy masek zawierających składniki wysuszające. Sucha skóra wymaga starannej pielęgnacji i troski, ale warto właściwie o nią dbać, by jak najdłużej wyglądała młodo i pięknie. Magda Merta-Mączyńska www.smokyeveningeyes.blogspot.com


Pewne implanty - Stomatologia Cichoń •

wykwalifikowany i stale podnoszący swoje kwalifikacje personel nasi specjaliści są członkami kluczowych stowarzyszeń zrzeszających implantologów i protetyków z całego świata - OSIS, PSI, ICOI

najlepsze implanty stomatologiczne stosowane przez nas implanty należą do najszybciej rozwijającego się systemu implantologicznego na świecie - AstraTech, posiadają obszerną dokumentację medyczną, charakteryzują się najwyższą skutecznością

dożywotnia gwarancja na wprowadzone implanty

ambulatoryjna linia telefoniczna tylko dla naszych pacjentów - 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu

możliwość finansowania leczenia w ratach rozkładamy koszty leczenia na wygodne do spłaty raty, gwarantujemy niskie oprocentowanie

Zapraszamy, spełniamy marzenia! Stomatologia

Stomatologia CICHOŃ ul. Borelowskiego-Lelewela 13, 30-108 Kraków tel: 12 421 07 43, www.stomatologiacichon.pl


UL. RACŁAWICKA 26 TEL. 12 357 73 57

i

przedstawiają

Od ponad 50 lat w ponad 30 krajach konkurs fryzjerski L`Oréal Color Trophy otwiera drzwi uzdolnionym fryzjerom do świata mediów, mody i show-biznesu! Tegoroczna polska edycja konkursu odbywa się pod nazwą INOA Trophy, a tematem konkursu jest: Kobieta Przyszłości INOA. „Ta stylizacja może stać się kluczem do zawodowego sukcesu!” – pomyśleliśmy w i…wysłaliśmy nasze prace Tematem konkursu INOA Trophy 2011 była „Kobieta przyszłości INOA”. Konkurs skierowany był do fryzjerów z całej Polski. Naszym zadaniem było stworzenie zespołu, który stworzy pełną stylizację modelki. Kolor musiał być wykonany koloryzacją INOA L’Oréal Professionnel, bardzo popularnym i uwielbianym systemem koloryzacji wśród naszych klientek. Stylista musiał zadbać również o oceniany przez jury total look: ważny był makijaż, strój oraz stylizacja, czyli wynik pracy całego zespołu. Oceniali nas: Petra Mechurova, Jacek Rybacki, laureat jednej z edycji konkursu, Gosia Baczyńska – projektantka mody oraz przewodniczącym jury Leszek Czajka – Ambasador L’Oréal Professionnel, który odpowiadał za kategorię: kolor, strzyżenie i stylizacja. Gdy w

rozeszła się wieść o konkursie… nie zastanawialiśmy się ani

chwili. Szybko zaczęły się przygotowania i właściwie po tygodniu każdy ze startujących fryzjerów (a ruszyliśmy do boju tercetem: Tomasz Marut, Jakub Ziemirski i Agnieszka Regina Łatka) miał gotowy swój zespół i wiele pomysłów na stylizację…najtrudniej było wybrać tą jedną. Nie wiedzieliśmy do końca czym się sugerować, jak interpretować temat konkursu „Kobieta przyszłości INOA”, czy jury będzie chciało ujrzeć androgeniczne postaci w ubiorach z filmów science-fiction, czy też czegoś zupełnie innego jak po prostu piękną kobietę, która kroczy pewnym krokiem w przyszłość. „Nawet jeśli nie wygrasz, nawet jeśli nie znajdziesz się w półfinale, to co z tego? Niesamowite jest to uczucie oczekiwania, podniecenie, które towarzyszy Ci za każdym razem gdy zaglądasz na strone konkursową i myślisz sobie, że Ty też gdzieś tam jesteś wśród tych setek projektów. No i to motywujące nas zainteresowanie naszych klientek, które wciąż pytają o wyniki i trzymają za nas kciuki – BARDZO BARDZO DZIĘKUJEMY. A gdy już wyrasz…? Tego momentu nie da się opisać. Radość, satysfakcja i swiadomość tego, że to co robisz, komuś się podoba, że Twoja pasja jest doceniana przez innych, że robisz to dobrze i Twoje efekty są na naprawdę wysokim poziomie. Nie zignorujemy żadnego konkursu, to bardzo fajna zabawa” (styliści

)

fot: F4studio

Postawiliśmy na swój rozwój i tyle! Zwycięzca INOA Trophy wyjedzie na 3-dniowe szkolenie do jednej z najsławniejszych Akademii (Alexandre de Paris, SAKS Academy, Bertram Kaizner lub Tony&Guy Academy) wybierze się na wielką galę Haute Coiffure Française w Paryżu, jego sylwetka zostanie zaprezentowana na łamach poczytnych czasopism, otrzyma atrakcyjną nagrodę rzeczową, dyplom i statuetkę INOA Trophy. Wiedząc, że jury będzie oceniać kolor, strzyżenie i stylizację, fashion look, strój i makijaż oraz profesjonalizm wykonania fotografii staraliśmy się podejść naprawdę rzetelnie do tematu. Z półfinałowej piętnastki do finału wejdzie jedynie 8 prac. Ich autorzy będą musieli odtworzyć swoją stylizację na oczach jury podczas wielkiego finału INOA Trophy, który odbędzie się już w czerwcu. W tym dniu zostanie również przyznana nagroda internautów. Na swoich faworytów można oddawać głosy na profilu konkursu na portalu Facebook. Trzymamy kciuki za wszystkich półfinalistów i szczerze życzymy powodzenia.


stylizacja: Tomasz Marut, Gosia Chruściel make-up: Beata Gładysz praca wyróżniona w tegorocznym konkursie:

www.inoatrophy.pl

UL. RACŁAWICKA 26 TEL. 12 357 73 57 fotoby: www.f4studio.com


zdrowie i uroda

sport_

mini poradnik dla początkujących Tekst: Grzegorz Mądry / Krakow Valley Golf & Country Club zdjęcia: Robert Bednarczyk / lounge

G

olf, według powszechnego uznania, narodził się w Szkocji w roku 1424. Niemniej jednak pierwsze wzmianki o podobnej dyscyplinie sportu – zwanej colf – pochodzą z Holandii już z XIV wieku. Do naszego kraju golf dotarł na samym początku XX wieku i od razu zaczął cieszyć się ogromną popularnością wśród polskiej arystokracji. Rozwój golfa w Polsce pokrzyżowała II wojna światowa, a po wojnie komuniści skutecznie wyeliminowali tę dyscyplinę sportu z życia Polaków. Dopiero po zmianie systemu politycznego rozpoczęto na nowo budować ośrodki golfowe nad Wisłą.

O co chodzi? W teorii gra w golfa jest szalenie prosta. Polega na „przemieszczeniu” piłki z Tee (miejsca, z którego zaczynamy grę) do dołka, przy jak najmniejszej liczbie uderzeń za pomocą kijów golfowych. W praktyce jednak nie jest to już takie łatwe.

Etykieta Zanim rozpoczniemy grę, musimy pamiętać o odpowiednim stroju i etykiecie. Etykieta to wzór zasad zachowania się na polu golfowym. Najważniejsze z nich to: punktalność, zachowanie ciszy i zasad fair play.

Jak się ubrać? Zgodnie z etykietą, strój powinien być przede wszystkim schludny i czysty oraz wygodny. Najlepszym wyborem są koszulki z kołnierzykiem rozpinane pod szyją - nazywane koszulkami polo oraz spodnie „materiałowe”. W chłodne dni możemy założyć sweter lub windstop96 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

per. Pomimo licznych zmian w stroju, największym „grzechem” jest ubranie T-shirtu oraz jeansów. Kolejnym atrybutem golfisty jest rękawiczka, która zapobiega zarówno powstawaniu otarć i odcisków jak i daje większą pewność w prowadzeniu kija. Należy także pamiętać o wygodnych butach – przeciętnie podczas jednej rundy golfa pokonujemy około 8 - 10 km. Zazwyczaj buty golfowe wyposażone są w specjalne kolce – spikes – zapewniające stabilność i umożliwiają przyjęcie pewniejszej pozycji przed uderzeniem. Po skompletowaniu odpowiedniego stroju, zapoznaniu się z etykietą, pierwsze nasze kroki kierujemy na Driving Range, czyli miejsce, gdzie rozpoczniemy trening i nauczymy się poprawnie wykonywać swing (uderzać piłkę).


zdrowie i uroda

sport_

Jak trzymać kij

Pierwszą, podstawową rzeczą jakiej powinien nauczyć się golfista, to odpowiednie trzymanie kija golfowego. Najczęściej stosowanym uchwytem wśród golfistów jest Vardon Grip. Praworęczni gracze układają swoją lewą rękę na koncu kija. Kciuk powinien być skierowany lekko w kierunku prawego ramienia. Prawą układamy tak aby mały palec ułożony był pomiędzy środkowym a wskazującym palcem lewej dłoni. Pozostałe palce prawej dłoni powinny lekko podtrzymywać kij.

Postawa

Kolejnym niezbędnym elementem jest poprawne ustawienie się do uderzenia. Kolana powinny być lekko ugięte, ciężar ciała równolegle rozłożony na obu stopach, plecy pochylone. Luźne ręce razem z kijem powinny tworzyć literę Y.

Swing

Poprawny SWING składa się z trzech podstawowych elementów: backswingu czyli „uniesieniu kija golfowego”. W pozycji tej ciężar ciała przenosimy na prawą nogę obracając biodra i ramiona. Wzrok pozostaje na piłce, lewe ramię pod brodą . Lewy łokieć powinien być wyprostowany i tworzyć literę L razem z kijem.

Kolejne elementy to downswing, czyli ruch na dół w kierunku piłki oraz follow through, czyli wykończenie swingu po uderzeniu.  Przy każdym pierwszym uderzeniu piłkę układamy na drewnianym kołeczku zwanym TEE, który pozwala zachować pełniejszą kontrolę nad lotem piłki. (patrz: zdjęcie na stronie obok). 

...because quality matters lounge magazyn

97


zdrowie i uroda

sport_

Boks rekreacyjny słowa: Bartłomiej Stanek

dla każdego

Ź

ródłem inspiracji trendsetterów branży fitness w kreowaniu nowych propozycji dla ćwiczących są różne, nowe dyscypliny sportowe. Przykładem jest piłka błotna, nazywana także bagienną piłką, a więc piłka nożna do uprawiania w plenerze, w środowisku odpowiednio błotnym. Rekordy popularności bije również spinning, zwany też aerobikiem na rowerze. W fitness klubach natomiast debiutuje Boxfit - kompilacja boksu i fitnessu z energetyczną muzyką w tle. Treningi dedykowane są głównie kobietom. Wzmacniają układ mięśniowy i poprawiają koordynację ruchów. Boot Camp fitness to kolejna oferta skierowana do tych, którzy chcą popracować nad swoim ciałem, ale brak im motywacji i samodyscypliny. To nowatorski, wysokoefektywny program ogólnorozwojowy wywodzący się z treningu, jakiemu poddawani są rekruci armii amerykańskiej. W USA treningi Boot Camp Fitness prowadzą instruktorzy, trenerzy osobiści, a nawet były personel wojskowy. Duże zainteresowanie sportami walki w Polsce sprawiło, że w ofertcie klubów fitness pojawiły się: krav maga, muay-thai, kick boxing oraz rekreacyjne treningi bokserskie.

Boks rekreacyjny Boks jest jednym z najstarszych sportów walki, znanym już w starożytnym Rzymie, Grecji a nawet Mezopotamii. Na ringu zmaga się ze sobą dwóch zawodników, którzy walczą używając wyłącznie pięści, na które nakładają rękawice – podstawowy atrybut boksera. Boks rekreacyjny jest formą aktywności fizycznej i umysłowej, która pozytywnie wpływa na naszą kondycję i zdrowie. Systematyczne treningi mają znakomity wpływ na cały organizm, a więc na funkcjonowanie układu krążenia, serca, płuc oraz mięśni i stawów. Poprawiają kondycję, a poprzez zaangażowanie wszystkich partii mięśniowych rzeźbią sylwetkę. Ponadto uczą gibkości, szybkości reakcji oraz wypracowują koordynację ruchową i motorykę ciała. Przygodę z boksem rekreacyjnym może rozpocząć każdy bez względu na wiek i płeć. Pod warunkiem braku przeciwwskazań zdrowotnych. O zwycięstwie na ringu decyduje nie tylko determinacja, waleczne serce i doskonale opanowane techniki bokserskie, ale przede wszystkim umiejętność myślenia strategicznego i koncentracji na wykonaniu zadania. Gra w pokera wymaga od pokerzysty umiejętności maskowania emocji, aby skutecznie przekonać graczy, że ma świetne karty w ręce, chociaż to blef. Podobnie jest w boksie: zawodnik powinien umieć ukrywać swoje emocje przed przeciwnikiem, aby nie zdemaskować swoich zamiarów i narastającego zmęczenia. Maskowanie zmęczenia oraz zwody są przemyślaną formą oszukiwania przeciwnika. Nic tak bowiem nie odbiera przeciwnikowi wigoru i animuszu do walki jak sparingpartner zawsze gotowy do akcji. Rekreacyjne uprawianie boksu kształtuje nie tylko ciało, ale i ducha. Wpływa na rozwój naszych zalet charakteru. Bokser na ringu jest sam. Mówi się że boks to najbardziej samotny sport świata - i musi się zmierzyć nie tylko z przeciwnikiem, ale i z własnymi słabościami. Rezultat walki w dużej mierze zależy od jego pewności siebie, wiary we własne możliwości oraz sposobu podejmowania decyzji. Systematyczne treningi pozwolą na wzmocnienie tych cech charakteru. Boks uczy kontroli nad uczuciami gniewu. Rozwija umiejętności przezwyciężania zmęczenia i odporność na ból. Treningi niwelują zmęczenie umysłowe, łagodzą 98 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

stres, wspaniale odprężają po ciężkim dniu pracy. Rozładowują napięcie emocjonalne i nagromadzone frustracje. Podnoszą samoocenę, dodają energii do działania, a tym samym wnoszą radość w nasze życie. Boks to bardzo kontrowersyjna dyscyplina sportowa. Dominuje przekonanie, że boks to pospolita bijatyka i bezmyślne okładanie się po głowie,


sport_

a cała idea boksu zasadza się na zachowaniach i emocjach wynikających z pierwotnych instynktów człowieka.

Łamiemy ten stereotyp Witalij Kliczko, ukraiński bokser wagi ciężkiej, obecny mistrz WBC w kategorii ciężkiej porównuje boks do gry w szachy: - Szachy naprawdę są podobne do boksu, choć może się to wydawać mało adekwatne porównanie. Przecież już szachownica swoim kształtem przypomina ring. W obu przypadkach decyduje strategia, przygotowanie, początek walki. W boksie podobnie jak w szachach trzeba planować kilka kroków do przodu. Trzeba szukać słabych stron rywala i umieć je wykorzystywać... Boks rekreacyjnie trenuje wielu polskich i zagranicznych aktorów, ludzie kultury, nauki i sztuki. Jakie są opinie na temat boksu niektórych z nich? Hugh Lauriego odtwórca głównej roli w serialu Dr House, wielki entuzjasta boksu, właśnie tą dyscyplinę sportu wymienił jako przykład na odprężenie: - W weekendy ćwiczę boks i to mi pomaga oczyścić głowę. Nie zawsze oczywiście, bo kiedy zarobię cios między oczy, to różnie bywa z tym oczyszczaniem (śmiech). Ale to naprawdę pomaga. Boks przypomina grę w szachy, tylko rozgrywaną tysiąc razy szybciej. Na ringu błyskawicznie zapomina się o serialu, o całej pracy na planie, o wszystkich problemach. Czas płynie zupełnie inaczej. Trzy minuty ciągną się w nieskończoność. Pod koniec wydaje się, że wskazówki zegara stoją w miejscu. A po meczu człowiek wraca do domu jak nowy.” Aktor Michał Żebrowski od wielu lat trenuje boks w warszawskiej Gwardii. Za co między innymi ceni boks? - Ta dyscyplina dodaje pewności siebie, która jest potem widoczna na ekranie czy w teatrze. Kamera bezbłędnie wychwytuje wierzących w siebie ludzi. Natomiast inny polski aktor Tomasz Karolak przyznaje się, że: - Kiedy założę rękawice i poczuję zapach potu na sali bokserskiej, czuję się prawdziwym macho - zdradza. - Uwielbiam to uczucie!

Boks jest jedną z nielicznych aktywności, gdzie angażujemy cały układ mięśniowy. Najbardziej jednak pracują mięśnie ud, łydek, obręczy barkowej i grzbietu. Podstawą w boksie jest umiejętność pracy tułowiem. Są to ruchy rotacyjne lub skłony, które pomagają wypracować smukłą talie i biodra, a także mięśnie w okolicach miednicy stabilizujące postawę. Korzyści płynące z uprawiania boksu rekreacyjnego: - poprawia kondycję i rzeźbi sylwetkę, - uczy gibkości, szybkości reakcji oraz wypracowuje koordynację ruchową, - poprawia funkcjonowanie serca, układu krążenia oraz wydolność płuc, - usprawnia pracę receptorów (oko – mózg, mózg – błędnik). Boks kształtuje nie tylko ciało, ale i ducha. Podnosi pewność siebie i wiarę we własne możliwości, doskonali umiejętność zarządzania negatywnymi emocjami, uczy kontroli nad uczuciem gniewu, rozwija umiejętności przezwyciężania zmęczenia i odporności na ból, kształtuje silną wolę i samoocenę, dodaje energii do działania, a tym samym wnosi radość w nasze życie, uczy wytrwałości w dążeniu do celu, niweluje zmęczenie umysłowe, wspaniale odpręża po ciężkim dniu pracy, rozładowuje napięcie emocjonalne i nagromadzone frustracje, redukuje stres, uczy kreatywności i myślenia strategicznego, uczy zdrowej rywalizacji i współzawodnictwa. Gdzie w Krakowie można trenować boks? Centrum rozwoju Com Com Zone, J&J Sport Senter, Bartłomiej Stanek – Trening Personalny, Tiger Boxing Club, Krakowski Klub Bokserski, Azik Fitness & Wellness, Gym Park, Pure Galeria Kazimierz

Nowe miejsce na Kazimierzu dla dbających o zdrowe odżywianie się. · świeże kanapki i sałatki na miejscu i na wynos · zestawy fitness · catering dla firm · rezerwacja telefoniczna

szczegóły na

www.ankaskakanka.pl ul. Berka Joselewicza 12 +48 694 367 363 +48 507 132 580


Dynia Fit Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom wszystkich Pań chcących zadbać o swoją sylwetkę na wiosnę i nie tylko, Dynia Resto Bar wraz z fitness Młyn i Centrum Leczenia Otyłości ma przyjemność przedstawić autorski program „ Dynia Fit”. Będzie to jedyny taki w Krakowie, cykl zajęć ruchowo-tanecznych odbywających się w ogrodzie na drewnianym tarasie Dyni. Ćwiczenia będą poparte specjalnie przygotowanym na tą okazję, Fit menu. Chcesz się zrelaksować, odetchnąć od zgiełku miasta i korków, rozpocząć weekend w tanecznym nastroju i przygotować się na gorący sobotni wieczór? To program idealny dla każdego, kto pragnie złapać równowagę i odrobinę harmonii. Pomyśleliśmy o Tobie, doałącz do grona ćwiczących, tańczących, kołyszących i podskakujących w rytmie zumby, latynoskich dźwięków, namiętnego flamenco i port de brass. Rozkołysz biodra, podskocz, weź głębowki wdech, spróbuj czegoś nowego i świeżego. Wystarczy zadzwonić do Młyna i zarezerwować miejsce dla siebie- wstęp wolny. Po takim fizycznym wysiłku koniecznie uzupełnij zapas energii i spróbuj naszego fit śniadania i to bez wyrzutów sumienia, bo nasze menu specjalnie dla Ciebie przygotował dietetyk z Centrum Leczenia Otyłości. Zbędne kalorie Ci nie grożą! Dieta, którą opracowaliśmy, oprócz walorów odżywczo-zdrowotnych, jest również wyjątkowo smaczna i łatwa w codziennym stosowaniu. Prezentowane w Dyni kompleksowe menu oparte jest na diecie 1500 kalorii. Zadbaj na wiosnę o swoją sylwetkę z pomocą projektu „Dynia Fit”.

je bar- prezentu Dynia resto fit menu

fot. Tomasz Ćwikliński


garden pa


zdrowie i uroda

NAJWYŻSZE STANDARDY W NAJLEPSZEJ CENIE. euroGYM Rekreacja & Fitness ul. Sołtysa Dytmara 3 (Salwator Tower) tel.: 12 383 41 05

Tors gladiatora. Każdy z panów zapewne sktycie marzy o tym by się idealnie prezentować. Zarówno przed własną kobietą w sypialni jaki i przed innymi mężczyznami na siłowni, basenie czy plaży. Panie siódme poty wycisną z siebie by uzyskać efekt zgrabnej pupy, płaskiego brzucha, jędrnych ud. Panowie będą „cisnąć” na siłowni ponad normę, biegać, katować się jogurtami- a wszystko dla pięknej „klaty”. Jak trenować skutecznie, ale i bezpiecznie pokarze nam profesjonalny trener Eurogym... • Wymach hantelkami leżąc

- ćwiczenie na mięśnie: górne klatki piersiowej wraz z najszerszym grzbietu. Pozycja wyjściowa – leżąca. Ćwiczenie główne – wykonujemy oburącz wymachy hantelkami. Uwagi do ćwiczenia – stosujemy 4 serie po 10 - 12 powtórzeń

• Wznosy hantelek siedząc

- ćwiczenie na mięśnie: ramion i barków. Pozycja wyjściowa – siedząca. Tułów ustawiamy prostopadle do podłoża. Łokcie delikatnie zgięte. Ćwiczenie główne – sztangielki unosimy na wysokość głowy. Uwagi do ćwiczenia – stosujemy 4 serie po 8 - 10 powtórzeń.

• Wymach hantelkami naprzemiennie stojąc

- ćwiczenie na mięśnie: ramion, tricepsu, kompleksowo mięśnie pleców wraz z mięśniami przykręgosłupowymi. Pozycja wyjściowa – stojąca, kolana lekko ugięte. Hantle wzdłuż tułowia. Ćwiczenie główne – wyciskamy hantle naprzemiennie przed siebie na wysokości głowy. Zalecamy stosowanie 4 serii po 15 - 20 powtórzeń.

• Przenoszenie sztangielek w leżeniu na ławce poziomej – rozpiętki z brzuchem. - ćwiczenie na mięśnie: klatki piersiowej. Pozycja wyjściowa – leżąca. Ćwiczenie główne – przy zgiętych rękach opuszczamy łokcie na boki, do momentu uczucia dużego napięcia i rozciągnięcia mięśni. Hantle unosimy nad głową, przechodząc jednocześnie do pozycji siedzącej. Uwagi do ćwiczenia - wykonujemy 4 serie po 12 – 20 powtórzeń. Ćwiczenia prezentuje Mirosław Patucha - instruktor karate z trzydziestoletnim doswiadczeniem. Instruktor kulturystyki i fitnessu, fizykoterapeuta i masażysta. Ratownik WOPR i nauczyciel pływania. 102 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


Krakowskie turnieje tenisowe

zdrowie i uroda

Wydarzenia

Perfect Ladies

Czy wiecie, że, Kraków staje się kolebką tenisa w Polsce? Od ubiegłego roku regularnie rozgrywane są amatorskie turnieje dla dzieci, młodzieży i dorosłych, w tym nocne maratony tenisa. W zawodach uczestniczą tenisiści z całej Polski i z zagranicy. W najlbiższym czasie w Krakowie organizowane będą dwa turnieje tenisowe:

Björn Borg Cup - amatorski turniej dla dzieci i młodzieży 15 maja (niedziela) godz. 9-19 | korty Wola Sport Paradise W turnieju udział weźmie 72 zawodników z całej Polski. Turniej rozgrywany będzie na 3 kortach dywanowych i 4 ceglanych. Dla zwycięzców nagrody rzeczowe od głównego sponsora imprezy, marki Björn Borg. Partnerami imprezy są : Oshee, Head, Wygoda Travel, Tennisplayer.pl

HEAD Elite Tour - odkrywanie młodych talentów 5 czerwca (niedziela) godz. 9-19 | korty Wola Sport Paradise Turniej w Krakowie to jeden z pięciu w ramach cyklu ogólnopolskich zawodów w poszukiwaniu tenisowych talentów. Udział weźmie 48 zawodników w wieku do lat 12. HEAD Elite Tour to cykl ogólnopolskich zawodów w kategorii „skrzaty” - do 12 lat. W oparciu o specjalny program Team Elite, firma HEAD wspiera młodych, utalentowanych zawodników. Założeniem tego projektu jest pomoc dla dobrze rokujących tenisistów oraz budowanie fundamentów pod rozwój tej dyscypliny w Polsce. Dla zwycięzców zafundowano dwa roczne kontrakty, każdy o wartości 5 tys zł. Sponsorem głównym imprezy jest Head, a partnerami: Björn Borg, Oshee, Wygoda Travel, Tennisplayer.pl Wstęp na oba turnieje jest bezpłatny.

Akademia Wdzięku tylko dla kobiet

Pierwsze takie miejsce w Krakowie!

Miejsce stworzone z myślą o kobietach chcących zrobić coś wyjątkowego dla swojego ciała i ducha. Tutaj poczujesz się swobodnie.

Szermierze w Barbakanie Już 28-29 maja w Krakowie odbędzie się XXXI Międzynarodowy Turniej Szermierczy o Puchar Barbakanu, organizowany przez Krakowski Klub Szermierzy – najstarszy klub szermierczy w Krakowie a zarazem jeden z najbardziej utytułowanych klubów w Polsce. Turniej jest międzynarodowym, cyklicznym wydarzeniem sportowym. Impreza ma charakter towarzyski i służy przede wszystkim popularyzacji polskiej szermierki, ale ma też znaczący wpływ na promocję miasta - zarówno w krajowych, jak i europejskich kręgach sportowych. Jednocześnie - ze względu na wyjątkową atmosferę Turnieju i wyjątkowość samej dyscypliny - jest to niezwykle ciekawe wydarzenie, zarówno dla miłośników szermierki, jak i osób, które o szermierce wiedzą niewiele. Każdego roku w walkach uczestniczy około 150 zawodników - czołówka polskich szermierzy, a także zawodnicy z całej niemalże Europy (Włoch, Chorwacji, Węgier, Ukrainy, Białorusi, Estonii itd.). Tegorocznym Gościem Honorowym Turnieju będzie aktualny Mistrz Świata w szpadzie – estoński zawodnik Nikolai Novosjolov. Turniej jest próbą przybliżenia tej - jakże wyjątkowej - dyscypliny sportowej mieszkańcom Krakowa, którzy być może nawet nie wiedzą jak silnie ten sport jest zakorzeniony w naszym mieście.

• NAUKA TAŃCA NA RURCE !!! • Szkoła kręgosłupa • Sztuka relaksu • Zumba • Wieczory Panieńskie Zrelaksuj się! Bądź sobą! Emanuj kobiecym pięknem! Taniec na rurce za granicą bije rekordy popularności. Dla zabawy, lepszego samopoczucia, dla poprawienia kondycji i nabrania pewności siebie.

Dla każdej z Nas.

Kraków - Stare Miasto ul. Pijarska 21/2 I.p

http://perfectladies.pl


Twarze Przy Barze

7 urodziny Klub Cień 1- 2 kwietnia 2011

Dżojn our Fan page na Facebooku. Wygrywaj wejściówki na najciekawsze imprezy w mieście, zdobywaj płyty z ulubioną muzyką, poznawaj nowych ludzi. Zostań częścią Lounge Magazyn na www.facebook.com/loungemagazyn


// // // //

lounge

DESIGN DOM I WNĘTRZA MOTOLOUNGE TECHNOLOUNGE


technolounge

sportowe gadżety_

Ładowarka rowerowa Nokia DC- 14 Świetna informacja dla wszystkich, którzy wolny czas spędzają na rowerach. Nokia wprowadziła na rynek ładowarkę rowerową, która umożliwia ładowanie baterii telefonu w trakcie jazdy. Urządzenie swoją pracę rozpoczyna wraz z pierwszym obrotem koła rowerowego. Za pomocą dynama, wytwarzana jest energia, którą można zasilić rozładowany telefon. W skład całego zestawu dodatkowo wchodzi uchwyt, który ułatwia korzystanie z telefonu w trakcie podróży rowerem oraz plastikowa torebka chroniąca telefon przed kurzem i wilgocią. Cena: ok. 15€

E39 Under Armour E39 Under Armour to urządzenie dla ludzi, którzy sport traktują wiele poważniej niż tylko jako zwykłe hobby. Przyrząd ten jest pewnego rodzaju koszulką, która dzięki wmontowanym w niej czujnikom pozwala na bieżąco mierzyć tętno, temperaturę ciała, oddech i przyspieszenie sportowca. Parametry te zapisywane są na dysku, dzięki czemu możliwa jest ich późniejsza analiza. Do tej pory z urządzenia korzystali między innymi reprezentanci walijskiej drużyny rugby oraz gracze amerykańskiej ligi NFL, natomiast od przyszłego sezonu do grupy użytkowników dołączą także piłkarze angielskiego Tottenhamu.

Rękawica do golfa, która uczy SensoGlove, to swoisty instruktor, który pomaga początkującym golfistom poznać tajniki gry w golfa. Jego głównym celem jest nauczenie nowicjuszy profesjonalnego trzymania kija golfowego oraz kształcenie w zakresie poprawnego wykonywania zamachu. Podczas popełnianych błędów, kij wydaje komunikaty dźwiękowe, które sugerują, że gracz powinien natychmiast skorygować błąd oraz dostosować się do zaleceń elektronicznego instruktora. Cena: ok. 89$.

Więcej na temat gadżetów i nowych technologii zobaczysz na www.webshake.tv Webshake.tv to lifestylowa telewizja internetowa znana dotąd głównie z jednego flagowego programu o aplikacjach webowych, najciekawszych telefonach oraz ciekawostkach ze świata internetu i nowych technologii. Od marca na stronie telewizji można jednak znaleźć już nie tylko jeden, a szereg regularnych, cotygodniowych programów tematycznych. Jest wśród nich program Mobzilla z recenzjami najlepszych smartfonów dostępnych na rynku, program Clicker o aplikacjach internetowych, HackPC ułatwiający codzienną pracę z komputerem oraz program EKGames poświęcony branży gier. Ponadto znany już internautom podcast The Geek Show oraz dotychczasowy program w nieco innej formule i pod zmienioną nazwą. www.webshake.tv www.facebook.com/webshaketv 106 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


technolounge

sportowe gadżety_

Elektroniczna skakanka Czy zdarzyło się Wam kiedyś zrobić błąd w liczeniu podskoków w trakcie ćwiczenia na skakance? Jeśli tak, to ten przyrząd jest dla Was. Skakanka z wbudowanym licznikiem pomaga w liczeniu podskoków, przedstawia ilość pokonanych kilometrów oraz pokazuje ilość spalonych kalorii. Dzięki temu, poprawa kondycji oraz wzmacnianie mięśni podczas ćwiczeń na skakance stają się jeszcze łatwiejsze i przyjemniejsze. Cena: ok. 22 zł

Nike Straphand Nike Straphand to idealne urządzenie dla wszystkich pasjonatów joggingu. Jest to krokomierz, który oprócz ilości kroków mierzy także czas biegu oraz średnią prędkość. Zapisywane dane można przeglądać w dwojaki sposób: na wyświetlaczu umieszczonym na urządzeniu i na komputerze, gdyż urządzenie posiada wbudowane USB.

Rowerowe zestawy głośnikowe od firmy S&J Twórcy gadżetu, w trosce o wielbicieli jednośladów, postanowili stworzyć alternatywę dla słuchawek będących bardzo częstą przyczyną wypadków drogowych. Słuchanie muzyki z głośników pozwala na zupełne kontrolowanie wszystkiego, co dzieje się wokół rowerzysty. Głośniki są bardzo małe, dzięki czemu możliwe jest zamontowanie ich na kierownicy roweru. Niestety, urządzenie nie jest jeszcze dostępne na rynku.

Wirtualny trener - miCoach Samsung poszedł za ciosem i, tak jak Nike razem z Apple, stworzył we współpracy z Adidasem prywatnego, wirtualnego trenera, który nadzoruje joggera. Idea jest bardzo podobna, jednak cały system jest o wiele bardziej rozbudowany. miCoach oprócz rejestrowania przebiegniętych dystansów, spalanych kalorii i tras, może na podstawie zarejestrowanych wyników ułożyć odpowiedni, indywidualny program treningów, a także... wydawać odpowiednie komendy. Podczas sprintu czy truchtu możesz usłyszeć np. Zwolnij, masz za wysokie tętno, albo: Przez następne dwie minuty biegnij jak najszybciej możesz. Wygląda na to, że już niedługo zawód indywidualnego trenera zginie na rynku pracy, wyparty przez tego typu urządzenia. Wszystko, co jest potrzebne do uprawiania sportu z interakcyjnym trenerem i komendami prosto do ucha, to telefon Samsung obsługujący mp3, słuchawki, adidasy i specjalne oprzyrządowanie albo w formie opaski albo przyczepki wielkości iPoda shuffle, którą możesz schować do kieszeni lub przyczepić do paska. Będzie ono badać poziom tętna, bicie serca i prędkość Twojego biegu. Świetna zachęta, żeby rozpocząć regularny jogging na wiosnę. Zastawy są do kupienia w firmowych salonach Adidas. ...because quality matters lounge magazyn

107


Twarze Przy Barze

BACCARAT Music Club Urodziny Klubu

foto: Marta Szczepanik

16 kwietnia 2011

Dżojn our Fan page na Facebooku. Wygrywaj wejściówki na najciekawsze imprezy w mieście, zdobywaj płyty z ulubioną muzyką, poznawaj nowych ludzi. Zostań częścią Lounge Magazyn na www.facebook.com/loungemagazyn


design

110 lounge magazyn ...bo jakoĹ&#x203A;Ä&#x2021; ma znaczenie


design

...because quality matters lounge magazyn

111


przewodnik po dobrych firmach_

pasaż

112 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


pasaż

przewodnik po dobrych firmach_

...bo jakość ma znaczenie

najwygodniejszym miejscem dla Twojej reklamy! chcesz wiedziec więcej zadzwoń lub napisz

Chcesz wziąć udział w sesji zdjęciowych do lounge i znaleźć się na okładce?

WYŚLIJ NAM SWOJE ZDJĘCIA I ZOSTAŃ TWARZĄ LOUNGE! models@loungemagazyn.pl

tel.: (12) 633 77 33 info@loungemagazyn.pl

...because quality matters lounge magazyn

reklama w lounge - (012) 633 77 33 - info@loungemagazyn.pl

Modelki i modele poszukiwani!

113


ostatnia strona_

Pozatym

Szukając przyjaciół

Zacznę od wyznania: tak, mam ci ja konto na Fejsie. Ale, jak słusznie zauważył kiedyś mój kolega, profil mój bardzo zaniedbuję. Rzadko wklejam cokolwiek na tablicę, niewiele udzielam się lajkując. Mało też posiadam znajomych – aktualnie jedynie 99. Może to będzie dla niektórych dziwne, ale według naukowców świadczy to o mnie raczej dobrze. Oni niedawno odkryli, że ci, którzy często siedzą na Facebooku i mają na nim bardzo dużo friendsów są… płytcy.

A

le o tych naukowych rewelacjach pod koniec. Bo głównie chciałbym, ponieważ to sportowy numer, nieco o pewnym sporcie właśnie. Takim trochę nieoficjalnym. Nazwiemy go z angielska, gdyż od jakiegoś czasu wiele rzeczy nazywa się po angielsku. Nie ma już wydarzeń, są eventy. Nie ma spotkań, tylko meetingi. Rozmowa o pracę to nie rozmowa (ewentualnie wywiad), ale interview. Księgowy to accountant, dyrektor - manager. Wreszcie, żeby nie szukać daleko – to pismo nazywa się LOUNGE. I tak dalej. Ta moda wkracza także do sportu. Wprawdzie jeszcze mówimy swojsko: piłka nożna, koszykówka albo siatkówka, ale na przykład z bieganiem to już nie taka prosta sprawa. Bieganie to raczej dla plebsu jest. Przedstawiciel polskiej niskiej klasy średniej (a co dopiero wysokiej) nie powie, że idzie biegać. On, po dniu pracy w charakterze project managera, pójdzie uprawiać jogging. A chodzenie po ulicy z kijkami nazywa się nordic walking. Jako dziecko czasami wędrowałem po górach, podpierając się kijkiem (wprawdzie jednym, a nie dwoma), ale nie wiedziałem, że uprawiam sport rodem ze Skandynawii. I to w dodatku jego odmianę wyczynową. Jak by to było - Mountain nordic walking? Czekając więc z utęsknieniem na pojawienie się tree climbing, church walking czy też drinking walking (och, przepraszam, to już przecież istnieje i nazywa się clubbing), proponuję przyjrzeć się nieco zjawisku, popularnemu chyba zwłaszcza wśród młodzieży, które można by określić jako advanced friends’ collecting. Nazwa robocza, nie czepiajcie się. W zasadzie zjawisko bardzo nowe nie jest. Wymagałoby to odrębnej analizy socjologicznej, ale

moim zdaniem pierwsi nowocześni kolekcjonerzy kontaktów pojawili się przy okazji rozkwitu komórek. Wtedy nie było ich jednak jeszcze zbyt wielu. Przynajmniej tak to pamiętam. Prawdziwy rozkwit sportowego kolekcjonowania przyjaciół to era największej popularności Gadu-Gadu. Jak ktoś miał dużo kontaktów, to był uznawany za towarzyskiego. Ja na studiach GG przez jakiś czas nie miałem, co skutkowało przykładowo tym, że nie widziałem, co się na roku dzieje. I jak ten osioł pojawiałem się na zajęciach, które zostały odwołane, o czym starosta poinformował wcześniej przez Gadu. Wszystkich poza mną i może jeszcze kilkoma podobnymi do mnie epigonami tradycyjnych kontaktów międzyludzkich. Bo ja się trochę buntowałem, twierdząc, że wolę kontakty tradycyjne. I nie będę pisał, jako mogę gadać w cztery oczy. W końcu jednak oczywiście uległem postępowi i komunikator zainstalowałem.

To często chyba bywa podobnie jak z alkoholem. Pierwsza pięćdziesiątka, znaczy od kilku lat: czterdziestka, wchodzi najtrudniej. Każda kolejna łatwiej, do pewnej granicy oczywiście. Jak się ją przekroczy, to wiadomo – efekt raczej niemiły i generalnie odwrotny od zamierzonego. Właśnie.

A potem była naturalnie Nasza Klasa. I wreszcie Facebook. Coraz więcej i więcej ludzi kolekcjonujących przyjaciół.

A teraz obiecani na wstępie naukowcy. Nie wdając się w zbytnie niuanse - Bu Zhong i Marie Hardin przebadali ponad czterystu młodych Amerykanów. I wyszło im, upraszczając, że osoby, których myśli są głębsze, rzadziej niż te myślące płycej korzystają z serwisów społecznościowych. Mniej są też skore do dodawania nowych znajomych.

Mój znajomy, ten co zarzuca mi zaniedbywanie profilu, ma na Facebooku prawie tysiąc znajomych. I twierdzi w dodatku, skubany, że miałby więcej, tylko niektórych friendsów niedawno wykasował. W ramach porządków przedświątecznych, czy jak? Dla mnie taka liczba to bardzo dużo, ale w niektórych środowiskach pewnie wcale nie. Kiedyś, gdy rolę Fejsa pełniła Nasza Klasa, zagadnęła mnie pewna dziewczyna, z prośbą o przyjęcie jej w poczet moich znajomych. Oczywiście w ogóle jej nie znałem. Miałem być jej 12.567 przyjacielem. Nie muszę chyba dodawać, że ekstremalnie trudno było mi się poczuć dla niej kimś ważnym, więc zaproszenia nie zaakceptowałem.

temat czerwcowego wydania:

’podróże’ małe i duże, w czasie i przestrzeni, urlopowo i rekreacyjnie...

Jeśli masz coś ciekawego do powiedzenia w tym temacie, dysponujesz ciekawym materiałem lub chcesz zaprezentować swoją firmę - odezwij się do nas! Na materiały czekamy do 20 maja.

114 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

I tu wkracza inny mój znajomy ze swoją opinią. On nie na Fejsie jest znajomym, tylko w realu. Się rekrutacją zajmuje profesjonalnie, czyli – w zgodzie z modą na nazywanie wszystkiego w English – Human Resourcing. Albo Head Huntingiem? W każdym razie czymś takim. Otóż on mi mówił, w trakcie casual meeting przy drinku w pubie, że jeśli delikwent ma zbyt dużo znajomych na swym profilu w społecznościowym portalu, to zazwyczaj się go z miejsca przy rekrutowaniu odrzuca. Dlaczego? Bo taki osobnik jest po prostu infantylny.

Tak więc wszyscy, którzy nie macie konta na Fejsie, cieszcie się. Wychodzi na to, że jesteście elitą intelektualną. A nałogowi poszukiwacze przyjaciół… no cóż, zażalenia proszę słać do naukowców zza wielkiej wody. Z tym, że ja was w tym nie poprę. Mnie wyniki wspomnianych badań w miarę pasują. Wojciech Klęczar


Tadeusz kowalczyk

tel/fax 012 421 20 51 ul. zwierzyniecka 17 31-103 krak贸w www.optyk-kowalczyk.pl


Lounge Magazyn | No 31 | maj 2011  
Lounge Magazyn | No 31 | maj 2011  

High quality lifestyle magazine. Priceless.

Advertisement