Page 1

lounge magazyn

26 bezcenny

moda

kultura

muzyka

wydarzenia

film

uroda

kariera

podr贸偶e

krak贸w

www.loungemagazyn.pl

listopad 2010 ISSN 1899-1262


...because quality matters lounge magazyn

1


redakcja

26 listopad 2010

Redakcja:

Szymek -

Chochlik Redakcyjny

Współpraca: Joanna Zajączkowska, Wirginia Bryll, Adam Grzanka, Asia Jawor, Wojtek Klęczar, Anna Mazurczyk, Aga Mendel, Asia Oparcik, Joanna Ostrowska, Małgorzata Pawłowska, Anka Słowiakowska, Adrian Suszczyński, Bartosz Walat, Szymon Wróbel

Wydawca: MEDIA LOUNGE S.C. Redakcja Lounge Magazyn ul. Starowiślna 37 / 5b, 31-038 Kraków info@loungemagazyn.pl tel. (012) 633 77 33 Okładka i zdjęcie po lewej: fot. Robert Bednarczyk

Poglądy zawarte w artykułach i felietonach są osobistymi przekonaniami ich autorów i nie zawsze pokrywają się z przekonaniami redakcji Lounge. Redakcja nie odpowiada za treść reklam i ogłoszeń. Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych i zastrzega sobie prawo do skracania i przeredagowywania tekstów. Publikowanie zamieszczonych tekstów i zdjęć bez zgody redakcji jest niezgodne z prawem. Jeśli nadal wytrzeszczasz oczy na ten malutki tekst to znaczy ze potrzebujesz odrobiny relaksu i musisz szybko przejść do działu kafeteria lub po prostu weź zimny prysznic.

2

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


...because quality matters lounge magazyn

3


newsy | wydarzenia_

filtr miejski

Wielki Finał Akcji Paczka 25000 map Lokali Bez Papierosa rozdanych, 2400 paragonów znajdujących się w Paczkach z 9 miast w Polsce. Z największych galerii handlowych w Polsce zniknęły Paczki, kończąc tym samym ogólnopolską akcję, realizowaną w ramach kampanii społecznej Lokal Bez Papierosa - Polska Bez Dymu. Stowarzyszenie MANKO, organizator, po podliczeniu paragonów, rozstrzygnął już konkurs Odwiedzaj lokale wytrwale.

Całkowity Zakaz Palenia No i stało się. Dla jednych to bardzo dobra wiadomość, dla innych nieco mniej. 15 listopada br. wchodzi w życie znowelizowana ustawa antynikotynowa, wprowadzająca całkowity zakaz palenia w miejscach publicznych, m. in. w restauracjach i barach, środkach transportu publicznego, obiektach sportowych i placówkach oświaty, zakładach opieki zdrowotnej czy ogólnodostępnych miejscach przeznaczonych do wypoczynku i zabawy. Wyjątkiem będą lokale gastronomiczne powyżej 100 m2, z co najmniej dwoma salami, z których jedną właściciele będą mogli zaadaptować na salę dla palących (pod warunkiem, że będzie ona szczelnie zamknięta i dobrze wentylowana). Zgodnie z ustawą, właściciele lokali mają obowiązek wywiesić informację o zakazie palenia - niezastosowanie się może grozić grzywną do 2000 zł. Natomiast każdy palacz, który złamie zakaz, może się narazić na karę do 500 zł. A kto zajmie się egzekucją tego prawa? Otóż nie kto inny, jak uwielbiani przez restauratorów niestrudzeni pracownicy Stacji Sanitarno - Epidemiologicznej (SANEPID-u), którzy incognito, niczym tajni agenci przemierzać będą miasto wzdłuż i wszerz, w poszukiwaniu wszelkich objawów łamania tej ustawy. A projekt rozporządzenia, który został przekazany do konsultacji społecznej, nadaje funkcjonariuszom Państwowej Inspekcji Sanitarnej prawo do nakładania grzywien w drodze mandatu karnego za łamanie zakazu palenia tytoniu.

Ogólnopolska Akcja „Paczka” to projekt współfinansowany przez Urząd Miasta Krakowa. To element kampanii informacyjnej w ramach kampanii społecznej Polska Bez Dymu – Lokal Bez Papierosa. Jej celem jest przygotowanie społeczeństwa do nowej ustawy poprzez promowanie miejsc wolnych od dymu tytoniowego. Już 15 listopada Polska dołączy do długiej listy państw europejskich, w których obowiązuje zakaz palenia, m.in. w lokalach gastronomiczno - rozrywkowych. Akcja Paczka w Krakowie Zwycięzcami konkursu Odwiedzaj Lokale Wytrwale zostały osoby, które wrzuciły największą ilość paragonów z lokali bez papierosa. Krzysztof i Agnieszka – najbardziej wytrwali, wygrali nagrody w postaci sprzętu sportowego firmy Marmot, voucherów do restauracji, będących w sieci Lokal Bez Papierosa oraz nagród ufundowanych przez Klinikę Rzucania Palenia metodą ALLENA CARRa. Klinika przekazała 10 bezpłatnych zaproszeń na udział w sesjach rzucania palenia o wartości 1000 zł każda, bestsellerowe książki Prosta metoda jak skutecznie rzucić palenie oraz kupony rabatowe na udział w terapii antynikotynowej ze zniżką 15%. Co Dalej? Stowarzyszenie MANKO postawiło sobie za cel uświadamianie społeczeństwa w kwestii zmian, jakie niesie za sobą zmiana prawa. Kampanię poparły gwiazdy – Kayah, Ewa Wachowicz, Anna Wyszkoni, Olga Borys. W ramach kampanii informacyjnej przygotowano broszurę informacyjną, która stanowi kompendium wiedzy na temat nowelizacji ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami

Głosuj.

Spełnij obywatelski obowiązek 21 listopada odbędą się wybory samorządowe, a ich druga tura - w przypadku wyborów prezydentów miast, burmistrzów i wójtów - 5 grudnia. W przeciwieństwie do wyborów prezydenckich i parlamentarnych głosowanie poza miejscem stałego zamieszkania w wyborach samorządowych nie jest możliwe. Miejsce stałego zamieszkania nie jest jednak 4

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

używania tytoniu i wyrobów tytoniowych. Znajdują się w niej praktyczne informacje odnośnie zmian, które czekają branżę gastronomiczną, dowody na to, że zakaz palenia niesie ze sobą wiele pozytywnych skutków. Broszura została wysłana do 10000 właścicieli lokali gastronomiczno - rozrywkowych. Polska bez Dymu stanowi kontynuację wcześniejszych działań Stowarzyszenia Manko w sferze tytoniu w Polsce, będąc niejako kolejną odsłoną kampanii Lokal Bez Papierosa, której celem było zachęcanie właścicieli pubów i restauracji do dobrowolnego wprowadzenia zakazu używania wyrobów tytoniowych na terenie ich lokali oraz promocja sieci miejsc wolnych od dymu. Skutkiem tych działań jest stworzenie mapy niemal 1500 lokali ze 100 miast w Polsce, w których obowiązuje całkowity zakaz palenia, lub też zostały wydzielone miejsca wolne od tytoniowego dymu. Kampanię wsparło ponad 100 instytucji z całej Polski. W ramach kampanii zorganizowano wiele różnorodnych działań – m.in. ponad 60 eventów zdrowotno-rozrywkowych w całej Polsce (gry miejskie, murale, fleshmoby, festiwale, konkursy, przegląd filmowy Wypalone Kino). Powstało ok. 300 000 sztuk mapek z lokalami bez papierosa w 30 miastach. W 2007 roku Stowarzyszenie MANKO zostało wyróżnione nagrodą Białego Kruka za kampanię Lokal Bez Papierosa przyznaną przez Fundację Promocja Zdrowia i Prymasa Polski. Więcej na www.lokalbezpapierosa.pl oraz www.polskabezdymu.pl

równoznaczne z miejscem zameldowania. Jeśli więc np. mieszkasz i pracujesz w Krakowie, ale wciąż jesteś zameldowany i wciągnięty do spisu wyborców w rodzinnej miejscowości, możesz dopisać się do rejestru wyborców w gminie, w której rzeczywiście mieszkasz. Wystarczy, że złożysz – najpóźniej do 19 listopada– odpowiedni wniosek w urzędzie gminy. Pamiętaj, że wpis do rejestru będzie obowiązywać także w czasie następnych wyborów w 2011. W dniu głosowania lokale wyborcze będą otwarte w godz. 8-22. Nie zapomnij zabrać ze sobą dowodu osobistego lub innego dokumentu stwierdzającego tożsamość. /JZ/


LOZA

. Nowe oblicze LOZY. Nowy design Koktajli. Rynek Główny 41, Open from 9.00 a.m - 2.00 am

Zapraszamy na promocję wyśmienitych koktajli Margerita 19 PLN / 5,5 € Mojito 19 PLN / 5,5 € Milky Way 14 PLN /4 € . LOZA Klub Aktora Restauracja

Kraków, Rynek Główny 41 tel. 012 429 29 62 www.loza.pl ...because quality matters lounge magazyn

5


6

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


Kraków, ze swoim klimatem, zabytkami, charakterystycznymi magicznymi miejscami, przyciągnął w ostatnich latach kilkadziesiąt milionów turystów. Zabytki, odrestaurowane ulice, klimatyczne miejsca stają się głównym argumentem dla przyjeżdżających. Wielu z nich decyduje się na kolejny przyjazd, a wracający do nas coraz częściej zostają w mieście na dłużej. Pozytywne zmiany, które widać nie tylko na Starym Mieście, ale też w dzielnicach, które kilka lat temu były bardzo zaniedbane – jak Kazimierz, czy odzyskujące swój klimat Podgórze, powodują, że celem przyjazdu staje się nie tylko zwiedzanie zabytków, ale też sam wypoczynek i rozrywka. Odwiedzający nasze miasto turyści wymieniają jako jeden z powodów przyjazdu do Krakowa możliwość skorzystania z licznej, różnorodnej oferty restauracyjno-klubowej. Klimat krakowskich pubów i klubów jest wyjątkowy i jest to na pewno zasługa przedsiębiorców, którzy potrafią wykorzystać potencjał miasta i stworzyć miejsca pasujące atmosferą do otoczenia, miejsca przyciągające studentów, turystów i biznesmenów. Kraków w międzynarodowych rankingach (National Geographic, The Observer i The Guardian) uznawany jest za jedno z najatrakcyjniejszych miejsc na świecie. Dzięki konsekwentnej promocji miasta oraz rozwojowi infrastruktury miejskiej do Krakowa przyjeżdżają rokrocznie miliony turystów. Dzięki temu krakowscy przedsiębiorcy mogą w pełni wykorzystywać swój potencjał, przyczyniając się nie tylko do rozwoju gospodarczego miasta, ale też zwiększając jego atrakcyjność dla przyjeżdżających. Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez Urząd Miasta Krakowa, jednym z głównych celów dodatkowych wydatków, które byliby chętni ponieść turyści są zakupy - głównie pamiątek, upominków, prezentów, książek - ale też rozrywka (jak imprezy, koncerty, wydarzenia muzyczne, dyskoteki, puby, kluby). Goście odwiedzający Kraków podkreślają wysoki poziom usług gastronomicznych. Atrakcyjność Krakowa buduje również szeroka oferta festiwalowa prezentująca unikalny repertuar kulturalny. Lecz same wysiłki miejskich instytucji kultury bez wspomnianego zaangażowania i starań krakowskich restauratorów i przedsiębiorców branży rozrywkowej nie przyniosłyby tak spektakularnych osiągnięć. Dzięki naszym wspólnym działaniom, podejmowanym konsekwentnie przez władze miasta oraz inicjatywie odważnych Krakowian, miasto staje się coraz piękniejsze i atrakcyjniejsze dla przyjeżdżających i samych mieszkańców. Ta sprawdzona współpraca powinna być kontynuowana, a za dotychczasową wspólną pracę i zaangażowanie dla Krakowa bardzo Państwu dziękuję.

...because quality matters lounge magazyn

7


zdjęcia: Michalina Cebo / lounge

filtr miejski

imprezy i otwarcia_

Luksusowa premiera w centrum Krakowa Wychodząc właśnie z tego założenia, w mieszczącym się przy ulicy Jana 20, instytucie urody Beauty Boutique, 8 października zorganizowano premierę niszowych perfum, połączoną z prezentacją oryginalnej biżuterii.

Była to także zapewne jedna z niewielu okazji, aby podziwiać oryginalne i kolorowe ozdoby marki Venna. /J.O./

rentowności inwestycji za pomocą dogłębnej znajomości branży, doskonałych rozwiązań technologicznych, niezawodnej realizacji projektów i kompleksowego modelu dostaw w skali globalnej. Nas (czytaj Lounge Magazyn) tego wieczoru interesowało głownie wesoła

atmosfera i pyszne drinki. Z tego co nam wiadomo, biznesowe rozmowy trwały aż do białego rana. Życzymy firmie samych sukcesów. /M.L/

Na wernisażu pojawiło się ok 200 osób, bacznie śledzących ingerencję artystki we wnętrza już zaprojektowanej i zaaranżowanej przestrzeni.

przestrzenią. Polecamy serdecznie wszystkim, którzy poszukują ciekawych miejsc i prac na mapie galeryjnej Krakowa.

zdjęcia: Michalina Cebo / lounge

Co łączy piękną biżuterię Kate&Kate, naszyjniki Venna rodem z Hongkongu i ekskluzywne perfumy Serga Lutensa? Na pewno uwielbienie jakie wszystkie te przedmioty wywołują w kobietach, gotowych wydać ostatnie pieniądze na piękny zapach.

Inauguracja Luxoft

zdjęcia. G. Cholewiak / M. Gulis

15 października w klubie One, odbyła się impreza inauguracyjna firmy Luxoft. Firma świętowała swoje wejście na rynek polski, a na swą siedzibę wybrała właśnie Kraków. Misją firmy Luxoft jest pomaganie klientom w podnoszeniu skuteczności działań na rynku i

Out of Space - Lena Hesnel Wernisaż wystawy prac Leny Hesnel - Out Of Space miał miejsce 16 października w Prodesigne. Wystawę otworzyli - Robert Niessner - twórca Prodesigne, inicjator wystawy, Karolina Harazim - kuratorka, Lena Hensel - autorka prac. 8

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

„Wtargnięcie” w nią z pracami, o silnej strukturze i fakturze udało się znakomicie, prace Leny zdają się wnikać i współpracować z zastaną

Wystawa jest czynna do 30 Listopada, od pn pt 10 -18. W siedzibie Prodesigne. Polecamy serdecznie.


kafeteria

PEREŁKI Z INTERNETU, Z PRZYMRUŻENIEM OKA

Homer Simpson oficjalnie uznany za katolika Zawsze wierzyliśmy, że kościół idzie z duchem czasu i zaczyna wchodzić do kultury masowej w poszukiwaniu nowych dusz. Tym razem padło na Homera Simpsona. Bohater jednej z najpopularniejszych kreskówek na świecie wraz ze swoim synem Bartem zostali uznani za prawdziwych i dobrych katolików. Osąd ten wydała gazeta L’Osservatore Romano, będąca oficjalnym dziennikiem Watykanu. Dziennik potwierdza, że Homer pomimo chrapania podczas kazań w kościele i dręczenia swojego sąsiada, jest przykładnym katolikiem. Podobno Watykanowi wystarcza sam fakt, że wiara Simpsona jest mocna. Dziennik uzasadnia swój osąd tym, że Simpsonowie to jeden z nielicznych programów telewizyjnych dla dzieci i młodzieży (jak dla nas to nawet bardziej dorosłych), w którym tematy Boga i wiary stale powracają. My czekamy na dwie rzeczy: kiedy kościół zrozumie, że Homer nie może być katolikiem, bo należy do Newly Reformed Church of Springfield oraz kiedy żona Simpsona zostanie uznana za katoliczkę, bo córkę buddystkę ciężko będzie nawrócić.

Najgłupszy złodziej na świecie Gdzie można znaleźć najgłupszego złodzieja na świecie? Nie, nie w Stanach Zjednoczonych. W Wielkiej Brytanii. 38-letni Sir Jason William postanowił ukraść zasłony z domu sąsiada. Bardzo charakterystyczne, bo w małe różowe kopulujące świnki. Został aresztowany po tym jak powiesił je we własnych oknach, które znajdują się naprzeciwko okna okradzionego. Okazało się, że to już piętnasta kradzież Sir Jasona. Oprócz firanek, specjalnością Sir Jasona jest kradzież damskiej bielizny. Recydywiście grozi 2 i pół roku więzienia. Oskrażony tłumaczył się, że kradł w dobrej sprawie, bo chciał szyć szaty dla ministrantów. Jesteśmy ciekawi, w której parafii komeżki ministrantów mają wzorki w kopulujące świnki.

10

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Uczciwy złodziej

Grunt to dobra wymówka

Zawsze wiedzieliśmy, że prawdziwi złodzieje mają swoje zasady, ale żeby aż tak? Pewien profesor z Uniwersytetu Umea w północnej Szwecji został okradziony. Gdy tylko pozostawił torbę z laptopem i dokumentami bez opieki, te po kilku minutach zniknęły. Wszystko nie byłoby tak dramatyczne, gdyby nie fakt, że znajdował się tam dorobek ponad 10-letniej pracy naukowca. A profesor nigdy nie robił kopii zapasowych swoich prac. Na szczęście “uczciwy znalazca”, jakim okazał się złodziej, odesłał profesorowi w liście pendrive’a (należy dodać, że własnego!) ze wszystkimi dokumentami. Co wiecej, pozwolił sobie pozaznaczać różne nieścisłości i dodać własny komentarz, który według profesora posunał jego prace do przodu o co najmniej 5 lat. No proszę, nie dość, że uczciwy złodziej, to jeszcze wykształcony!

Ciąg dalszy autentycznych przykładów z opisów wypadków samochodowych w sporządzonych przez kierowcow w protokołach...

Obrona przeciw czarom W USA aresztowano mężczyznę, który z łuku i karabinu ostrzeliwał dom sąsiada. Aresztowany twiedził, że bronił się przed czarami, które praktykuje jego sąsiad. Poszkodowanego obudziły w nocy strzały i dźwięk tłuczonego szkła. Prawdziwy szok przeżył, gdy zobaczył otwory po kulach w ścianie. Podobno jedna z nich była wymierzona w kanapę na której sypiał, a druga w wazon, w którym znajdował się jego dżin. Policja szybko zaczęła podejrzewać sąsiada, który po pewnym czasie przyznał się do popełnionego przestępstwa. Stwierdził, że strzelał w obronie własnej. Policja nie jest w stanie potwierdzić, czy poszkodowany praktykował czary, psychiatra natomiast stwierdził u podejrzanego niestabilność psychiczną. Dodatkowo aresztowany był odurzony kadzidłem oraz pijany. Jak sam twierdzi kadzidło miało pomóc w odstraszeniu złych duchów, a alkohol uśmierzyć ból po nakłuciach w lalce voodoo, którą sąsiad trzymał w piwnicy. Na czarach voodoo się nie znamy, ale również twierdzimy, że alkohol to najlepszy znieczulacz.

- Nie chcąc zabic muchy, wjechalem w budkę telefoniczną; - Broniąc się przed uderzeniem zderzaka samochodu przede mną, uderzyłem przechodnia; - Mój samochód był legalnie zaparkowany, kiedy wjechał w inny pojazd; - Mój samochód był prawidłowo zaparkowany w tyle innego samochodu; - Byłem pewien, że ten stary człowiek nie dotrze na drugą stronę ulicy kiedy go stuknąłem; - Przechodzień nie miał żadnego pomysłu którędy uciekać, więc go przejechałem; - Nie pamiętam dokładnie okoliczności wypadku, ponieważ byłem kompletnie pijany. W celu uzyskania dalszych szczegółów proszę zwracać się do policji; - Kiedy wróciłam do samochodu, to okazało się, że on umyślnie albo nieumyślnie zniknął; - Jechałem do lekarza z chorym kregosłupem, kiedy wypadł mi dysk, powodując wypadek; - Nie wiedziałem, że po północy też obowiązuje ograniczenie predkości; - Dałem sygnał klaksonem, ale nie działał, ponieważ został skradziony; - Pośrednią przyczyną wypadku był mały człowieczek w małym samochodzie z dużą buzią; - Zdałem sobie sprawę, że może być nieciekawie. Golf jedzie nam w maskę. Spojrzałem na zegarek, była 7:05; - W pewnym momencie drzewo dostało się między kabinę cieżarowki a przyczepę; - Jechałem sobie spokojnie, a tu nagle zaatakowała mnie wysepka tramwajowa; - Cały dzień byłem na zakupach - kupowałem rośliny. Gdy wracałem do domu, to żywopłot wyrósł jak grzyb po deszczu, przysłaniajac mi pole widzenia w taki sposób, że nie zobaczyłem nadjeżdżającego samochodu. C.d.n.

Z ŻYCIA WZIĘTE Facebook prawdę ci powie „Dziś w ramach żartu zmieniłem status na facebooku z w zwiazku na wolny i wszystko było by w porządku, gdyby moja dziewczyna nie nacisnęła lubię to! i nie zadzwoniła z tekstem: też od dawna o tym myślałam, ale nie wiedziałam jak Ci to powiedzieć”


...because quality matters lounge magazyn

11


mniej lub bardziej poważnie_

kafeteria

Z pamiętnika krakowskiego artysty cz. 14 - październik 2010

S

tało się. Zmęczyłem się, wypaliłem, a następnie doznałem olśnienia. A wszystko dzięki wyjazdowi do Warszawy. Zaczęło się jednak od czegoś innego. Od listu. Dostałem list od czytelników, w których bardzo mnie chwalą. Nic dziwnego, w końcu jestem najlepszy. Jeden z fanów zapytał, czy przebieram się za lajkoników – tych czerwonych. Jasne, przecież za zielonego mi nie zapłacą. To chyba jasne. Kto chciałby na rynku zielonego lajkonika? To tak jakbym udawał niebieskiego smoka wawelskiego, kiedy wszyscy wiedzą, że jest zgniłozielony. Tak, zgniłozielony. Nauczyłem się dodatkowego koloru. Naczelny mówi, że mężczyźni rozpoznają 16 kolorów. W takim razie ja jestem kimś więcej, rozpoznaję ich już 17. Naczelnemu musi być głupio. Czytelnicy przekonali mnie także, że jestem zbyt wspaniały, żeby bawić się w dziennikarstwo. Po części mają rację, taki artysta jak ja, człowiek o nieprzeciętnych talentach, urodzie i inteligencji, nie powinien zniżać się do poziomu innych i pisać o sprawach codziennych. W końcu co mnie one obchodzą. Dlatego postanowiłem zrobić sobie przerwę, gdy przyszedł do mnie Kreatywny. I powiedział: - Kielmuch. Jeden od nas, ten młody, jedzie do Warszawy na targi nowych technologii. Może przejechałbyś się z nim, ocenił rynek, zobaczył jak tam z tą Warszawą jest? Może dałoby się coś wycisnąć? - Jasne, nie ma sprawy. W końcu jestem artystą, Warszawa na pewno to zrozumie. Nie zrozumiała. Warszawa okazała się tętniącym życiem miastem, gdzie zamiast azjatyckich turystów mamy całą masę oszołomów. Mijałem na ulicy Ruch Wyzwolenia Krasnali Ogrodowych oraz Nową Partię Gamoni i Krasnoludków. Zapisałem się do niej. Myślę, że zrobię karierę polityczną. Nie wiem kto to gamoń, ale brzmi nieźle. Od dzisiaj jestem artystą, wieszczem narodowowowym i gamoniem. Podróż minęła znośnie. Siedziałem w innym przedziale niż młody z Longera, bo nie zadaję 12

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

się ze zwykłymi ludźmi, do tego marnymi dziennikarzami. To szkodzi mojemu wizerunkowi. Niestety pokój w hotelu mieliśmy wspólny. Na szczęście on poszedł na durne targi, ja mogłem za to pozwiedzać stolicę. I co się okazało? Że tam nic nie ma. Parę wysokich budynków, mała starówka, udająca nie-wiadomo-co i kilka klubów, ale dobrze ukrytych. A może ja źle szukałem? Postanowiłem iść na piwo. Kiedy nie wiesz co robić, powinieneś iść na piwo. Tak poradził mi kiedyś Kazik, a ja postanowiłem się zawsze słuchać Kazika. Przeszedłem się więc po Warszawie, w poszukiwaniu knajpki z piwem. Miłej, przytulnej, taniej. Nie znalazłem. Piwo w Warszawie kosztuje minimum 100 zł, a jak taniej, to jest niedobre. Niedobrych nie pijam. Jak mawiał Kazik, wielki poeta – Nie ma już prawdziwych pubów, są tylko restauracje udające puby. Piwa dobrego już też nie ma. Ostatnie wypito podczas wojny. Nie wiem co oznaczały te słowa, ale to prawdziwa poezja. Nawet jeśli słaba. W końcu znalazłem coś co znałem. KFC. Wiem, nie ma tam piwa, ale jest kurczak. No i można poklubingować. Nie jest źle. KFC znajdowało się koło takiego wielkiego brzydkiego budynku, którego nazwano pałacem. Rozumiem, że zazdroszczono nam zamku na Wawelu, więc po prostu skopiowano i nazwano pałacem. Ech, ci Warszawiacy. Wizyta w KFC zaskoczyła mnie jednak czymś innym, niż faktem braku piwa. Wiecie co tam znalazłem? Longera! Tak, właśnie tak. Krakowskiego Longera. Wiem, że redaktorzy rozmawiali coś o podbijaniu stolicy, ale nie wiedziałem, że mówili o tym dosłownie. Postanowiłem całkowicie anonimowo wziąć sobie jeden numer do poczytania. Jakież było moje zdziwienie, gdy przekartkowałem całość i nie znalazłem najważniejszego artykułu w całym numerze. Mojego! Gdzie był pamiętnik krakowskiego artysty? Gdzie moje felietony? Gdzie okładka ze mną?! Nigdzie. Nie było nic. Nawet w stopce redakcyjnej nie widniałem. Zdziwiło mnie to, postanowiłem interweniować. Nie czekałem na młodego, który pewnie grał w jakieś badziewia i oglądał nowe monitory. Postanowiłem wracać do Krakowa i skonfrontować rzeczywistość, dowiedzieć się dlaczego najlepszy felietonista Longera nie dostał się do Warszawskiej edycji. Jak na nieszczęście pociąg wlókł się po torach jak ślimak po asfalcie. Niezłe porównanie, co? Trochę poetyckie. Wszystko byłoby w porząd-

ku, gdyby nie fakt, że zatrzymaliśmy się na jednej stacji i staliśmy tam dobre pół godziny. Włoszczowa. Jeden peron. Ładny. I nic poza tym. Na Włoszczowej czekali na nas Obrońcy Krzyża. Podobno peron ufundował zmarły polityk PIS. Nie dziwią więc Obrońcy. Dziwi, że zmieścili się na jednym peronie. Ja na miejscu Kaczyńskiego zbudował jeszcze jeden, żeby mieli więcej miejsca. No i zatrzymywałyby się dwa pociągi. Musiałem interweniować. Wychyliłem się i zacząłem krzyczeć, żeby się rozeszli, bo jadę załatwiać ważną sprawę. Nie podziałało, próbowali obrzucić mnie kamieniami. Widzicie? Ja broniłem krakowskich obrońców, a ci z Włoszczowej próbowali mnie zabić. Zero szacunku. Mogli chociaż krakowscy obrońcy przekazać włoszczowskim o moich poczynaniach. No nic, było tylko jedno wyjście. Musiałem dać jakąś ofiarę. Poświęciłem się dla dobra ludzkości i rzuciłem im konduktora. Ofiary od zawsze skutkowały, już od czasów antycznych. Dwa dni później dowiedziałem się, że w lesie pod Włoszczową znaleziono mundur konduktora. Ciała szukają do dziś. Czy mam wyrzuty sumienia? Nie, bo i tak nie miałem biletu, więc nie potrzebowałem konduktora do sprawdzenia go. Emeryci, renciści, weterani wojenni i artyści jeżdżą za darmo. Po chwilowych trudnościach dojechaliśmy. Miło było patrzeć na krakowski rynek, dworzec, nawet galerię. W Krakowie wszystko jest ładniejsze, pełniejsze sztuki, atrakcyjniejsze. Kraków jest piękny, uwielbiam go. No i jest tańszy niż Warszawa. Ma także Podgórze. Nawet Borek Fałęcki wydaje się jakiś taki mniej odległy. Choć dalej leży na końcu świata. Wpadłem jak burza do redakcji. Naczelny siedział przy komputerze, Artystyczny oglądał telewizję, Kreatywny myślał. On zawsze myśli. - Kielmuch, co tutaj robisz? Miałeś wrócić pojutrze. - Miałem, ale coś się stało. - Co? – zapytał Naczelny. - Zobaczyłem Warszawskiego Longera. - Oooo i jak ci się podoba? Dobrze wygląda? Podbijamy Warszawę, nieźle, co? - Nie, nie jest nieźle. Jest bardzo źle. Dlaczego nie ma mojego felietonu? Jestem najlepszy! - No wiesz, Kielmuch. To edycja warszawska. Nie możemy dawać tam krakowskiego artysty, oni nie zrozumieją. - Ludzie nie rozumieją, to ich domena, w końcu są tylko ludźmi. To nic nie zmienia – odpowiedziałem zgodnie z prawdą. W końcu ludzie są tylko ludźmi, nie każdy może być mną.


- No tak, ale to nie działa w ten sposób. - A w jaki? - W taki, że musimy ci znaleźć zastępstwo. To się nazywa format. Ty wypracowałeś swój własny styl, to dobre. Ludzie cię kochają, ale musimy teraz zaadaptować to na warszawskie podwórko. Co powiesz na warszawskiego artystę? - Co?! Jakiego znowu warszawskiego artystę? Przecież artysta jest tylko jeden i to w Krakowie. W Warszawie nie ma artystów! Są celebryci. - No to niech będzie „Z pamiętnika warszawskiego celebryty”. Też dobre. - Nie, nie jest dobre. Nie będę pisać jako celebryta. Jestem artystą. - Ale ty nie będziesz musiał. Ktoś stamtąd to napisze. Mówiłem już, zastąpimy ciebie. - Mnie się nie da zastąpić. - Na pewno coś wymyślimy. - Nie, nie wymyślicie. Odchodzę. - Nie możesz odejść! - Mogę, odchodzę. - Ale to bez sensu. - Chcę podwyżki. - Nie dostaniesz podwyżki. - No to odchodzę. Odszedłem. Ale nie na długo, bo następnego dnia Naczelny mnie zaprosił do redakcji. Przyszedłem z miną wyższości. Podobno tak trzeba przy negocjacjach. Stanęło na tym, że dostałem podwyżkę. Ale o awansie nie może być mowy. Bo awans dostał młody, wcześniej. Nie lubię go, dobrze, że go zostawiłem tam w Warszawie. Może go Obrońcy Krzyża pobiją. Podwyżka nie jest zła, ale to nic nie zmieniło. No i ustaliliśmy, że nie będę już pisać o redakcji, tylko czasami. I, że nie będę już w redakcji, tylko będę mieć swój pamiętnik. Mi to pasuje, redakcja mnie znudziła. Dziennikarstwo mnie znudziło. Postanowiłem zająć się czymś nowym. Polityką. Jeden z czytelników napisał, że warto by było ochronić rząd. To dobry pomysł, ale lepiej samemu stać się rządem. Więc postanowiłem iść w ślady gamoni i krasnali. Założę własną partię. Jeszcze nie wiem jak ją nazwę, ale na pewno napiszę o tym w nowym numerze. Wiem też, że będę miał wierny elektorat. W końcu jeżeli założę partię, to będę chciał zostać premierem. Albo prezydentem. Albo i tym i tym. Poniedziałki i środy prezydent, reszta dni premier. Dla mnie wszystko jest możliwe. I tylko nadal nie rozumiem dlaczego Naczelny uśmiechał się kiedy mu o tym mówiłem. Ale trudno, on już tak ma. Ciągle się uśmiecha.

AKADEMIA MAŁEGO MÓWCY - czyli jak pokonać nieśmiałość u dziecka a być może nawet pomóc mu zabłysnąć na szklanym ekranie! Akademia Małego Mówcy to warsztaty dla dzieci, podczas których maluchy nie tylko uczą się przemawiać czy występować publicznie, ale przede wszystkim komunikować się z innymi. To zajęcia niezwykle przydatne dla wszystkich dzieci, a zwłaszcza tych nieśmiałych. Warsztaty oparte na autorskim programie grupy szkoleniowej BezTremy.pl stwarzają okazje do rozwijania różnych umiejętności. Zdecydowanie wzmacniają poczucie pewności siebie, mobilizują do aktywności społecznej, kształtują wyższą samoocenę dziecka i optymistyczne podejście do siebie ludzi i świata. Podczas zajęć wykorzystywane są różne metody i formy pracy mini wykłady, scenki, art-terapię, wszelkie zabawy interakcyjne, poprzez które dzieci uczą się siebie i innych. W Akademii panuje wesoła wspierająca atmosfera, dzieci dzieląc się swoimi myślami i uczuciami, czują się pewnie i bezpiecznie. Zajęcia pomagają nie tylko przezwyciężyć nieśmiałość czy otworzyć małego człowieka na innych, ale także stawić czoła wszelkim sytuacjom stresującym czy wymagającym przemawiania (egzaminy ustne, referaty, akademie szkolne). Autorki programu Małgorzata Opczowska i Olimpia Ajakaiye (od 10 lat związane z mediami - telewizja, film, radio) wychodzą naprzeciw oczekiwaniom wszystkim, którzy nie potrafią poradzić sobie z nieśmiałością, których zżera trema, a zaczynają od zajęć dla najmłodszych. Ponieważ Akademia Małego Mówcy ściśle współpracuje z największa w Polsce południowej agencją castingową STARS Impresariat, proponuje również warsztaty Telewizyjno - Medialne dla naszych milusińskich! WARSZTATY TELEWIZYJNO MEDIALNE przygotowują dzieci do pracy przed kamerami, a także uczą, jak zachowywać się na castingach do seriali telewizyjnych, filmów reklamowych, programów telewizyjnych. Jeśli uważasz, że Twoje dziecko już jest „małą gwiazdą” i na scenie czuje się jak ryba w wodzie, a potrzebuje jeszcze tylko profesjonalnego szlifu, by zabłysnąć na szklanym ekranie - te warsztaty są właśnie dla niego. Celem Akademii jest przekazanie wiedzy na temat przekonującego, przykuwającego uwagę przemawiania. Grupa szkoleniowa BezTremy proponuje też warsztaty i kursy dla dorosłych. Serdecznie zapraszamy.

www.krakowski-artysta.pl

tel.:12 298 40 72 ul. Karmelicka 14/7 31-128 Kraków biuro@malymowca.pl www.akademiamalegomowcy.pl www.malymowca.pl


coolturka

wydarzenia_

wybrane WYDARZENIA - FESTIWALE - TEATR - OPERA - WYSTAWY - KONCERTY

MUZYKA

scenach Teatru Groteski, Teatru Ludowego, Nowohuckiego Centrum Kultury oraz w Klubie Fabryka.

przez kolejne pokolenia do najrozmaitszych celów, wywołuje skrajne, momentami wręcz chorobliwe emocje.

Festiwal Muzyki Polskiej to jedyny festiwal, propagujący polską twórczość muzyczną na tak szeroką skalę. Zamierzeniem organizatorów jest aby wybitny polscy, ale przede wszystkim zagraniczni wykonawcy włączali do swoich repertuarów twórczość polskich kompozytorów. Częstymi gośćmi imprezy są wybitni twórcy, jak: Krzysztof Penderecki, Wojciech Kilar i inni. W tegorocznej edycji artyści wystąpią w takich miejscach, jak: Filharmonia Krakowska, Klub Alchemia, Teatr im. Juliusza Słowackiego, Opera oraz Aula Collegium Novum. Obchody swoim występem uświetni Francois Dumont, laureat konkursu Chopinowskiego.

Bilety będą do nabycia w cenie od 30 do 70 zł, w zależności od dnia kupna. Karnety zaś w cenach 140-280 zł.

FILM

TEATR

Przedstawienie ma niewiele wspólnego z okolicznością 200. rocznicy urodzin wielkiego kompozytora. Postać wybitnego twórcy została tu potraktowana jako pretekst do pokazania współczesnych Polaków. Przywołane w spektaklu mniej lub bardziej znane fakty z biografii artysty mówią więcej o nas samych, o naszych traumach, osobistych i narodowych niespełnieniach i wynikającej stąd nieodpartej potrzebie mitologizowania rzeczywistości.

Festiwal Muzyki Polskiej 5 - 11 listopada

Międzynarodowy Festiwal Teatru Formy 13-20 listopada Jak określają sami organizatorzy: Festiwal dedykowany teatrowi formy jest kontynuacją tradycji polskiego teatru plastycznego twórców takich jak Tadeusz Kantor czy Józef Szajna... Podczas festiwalu mają wystąpić światowej sławy artyści, którzy zamiast słowa wybrali język plastycznych środków ekspresji, takich jak: obraz, dźwięk, ruch ciała, animację form, kolor, światło oraz rytm. Na scenach widzowie zobaczą przenikające się gatunki teatralne: teatr maski, lalek, operę, teatr tańca i ruchu. Struktura przedstawień ma być otwarta, pozwalająca na swobodną interpretację. Artyści występujący na festiwalu pochodzą z Francji, Belgii, Niemiec, Szwajcarii, Włoch oraz Polski. Zaprezentowanych zostanie 20 przedstawień. Wszystkie spektakle będzie można oglądać na 14

Jacques Tati – Francuski Chaplin 15-18 listopada Kino Agrafka

Chopin kontra Szopen 13-14 listopada Teatr Stary

Punktem wyjścia scenariusza są wydarzenia i relacje na ich temat, epizody i fakty, które przez lata obrosły legendą, pojawiając się w kolejnych, coraz to bardziej fantastycznych wersjach. Enigmatyczny, niemożliwy do uchwycenia i przez to zwyczajnie kłopotliwy Monsieur Chopin musi skonfrontować się ze swojskim Szopenem z narodowego panteonu. Przytłoczony sławą i narodowymi obowiązkami, prześwietlony na wskroś, urabiany przez kolejnych wyznawców na ich modłę i wykorzystywany

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Kino Agrafka zaprasza na przegląd filmów Jacquesa Tati, francuskiego aktora, scenarzysty i reżysera, określanego często mianem francuskiego Chaplina. Wywodził się z rodziny rosyjskich emigrantów (prawdziwe nazwisko Tatiszczew) – dziadek był rosyjskim generałem, ojciec parał się malarstwem. Jacques Tatiszczew długo szukał odpowiedniego dla siebie zajęcia. Próbował sił w sporcie: był tenisistą, bokserem, piłkarzem, a nawet zawodowym rugbistą. Szybko odkrył jednak swój komediowy talent i w latach 30-tych rozpoczął karierę jako komik kabaretowy. Po zakończeniu II wojny światowej związał się z branżą filmową i pozostał już jej wierny.

Początkowo grywał w krótkich produkcjach komediowych w reżyserii René Claira. Nie zaspokajało to jednak jego filmowych ambicji, dlatego też zaczął sam produkować filmy. Pisał do nich scenariusze, reżyserował je oraz grał w nich główne role. Obrazy pełne humoru sytuacyjnego z charakterystyczną postacią kreowaną przez Tatiego sprawiły, że widzowie widzieli w nim spadkobiercę Maxa Lindera czy Bustera Keatona. Tati w swoich filmach to obdarzony nieprzecięt-

nym wzrostem, przygarbiony Pan Hulot bądź François, których nieodłącznym atrybutem jest przykrótki płaszcz, fajka w ustach i śmieszny kapelusz na głowie. Charakterystyczne dla niego było również to, że w swoich filmach nie grał twarzą, ale całą sylwetką, a komizm tworzył nie przez grę bohatera, ale wprowadzając komiczne tło akcji. Stąd w jego filmach dopracowana w szczegółach kompozycja wizualna i wielopiętrowe gagi sytuacyjne. Potrafił zaskakiwać ówczesnego widza np. z powodzeniem nadając pozory życia martwym przedmiotom. Jego produkcje charakteryzuje wyszukany, niejarmarczny humor oraz - rzadko spotykany w komediowych filmach niemych – główny bohater jako osamotniony człowiek skłaniający raczej do refleksji niźli rozśmieszający mimiką. Kino Agrafka przypomni najbardziej znane dzieła francuskiego aktora: Dzień Świąteczny, Wakacje Pana Hulot, Parada, Play Time oraz Mój Wujaszek. Bilety w cenie 10 zł za seans oraz karnet w cenie 30 zł. Festiwal Filmowy 5 Smaków Listopad 4 Edycja festiwalu „Pięć Smaków” zabierze widzów w niezwykłą podróż w głąb Azji. Najważniejszym punktem programu będzie przegląd współczesnego kina koreańskiego. Zaprezentowane zostaną między innymi najlepsze filmy nagradzanego na festiwalu w Cannes Erica Khoo, jak i dzieła debiutujących twórców. Pomimo, że festiwal odbywa się w Warszawie, w listopadzie zagości w Krakowie, w Kinie pod Baranami.


World Press Photo WYSTAWA

Jacek Sroka - Interwencja sprzątaczki albo koniec malarstwa w dziewięciu obrazach do 20 listopada Galeria Artemis

…Czy możemy wyobrazić sobie świat, w którym wszystko można wyczyścić, świat idealnej bieli – czy będziemy go odczuwać jako brak, jako nieistnienie tego znanego. W najprostszy sposób Sroka uzmysławia nam, czym jest ów Brak. Bawiąc się z konwencją swego własnego, niepozbawionego sarkazmu oraz ironii sposobu patrzenia i kreowania rzeczywistości, stwarza obraz zgoła konceptualno podobny. Banalna czynność sprzątania nabiera znamion aktu twórczego. Wymazywanie, niwelowanie poszczególnych partii naszego świata uświadamia nam istnienie wręcz dotykalne czegoś, czego nie ma. Ale istnienie to jest rejestrowane w naszej wyobraźni jedynie jako przeciwstawienie pełni… - Barbara Kokoska, fragment wstępu do katalogu Jacka Sroki Jacek Sroka (ur. w 1957 r. w Krakowie) otrzymał w swoim artystycznym życiu wiele nagród w tym, m.in. na Biennale Grafiki w Mulhouse (1984), Międzynarodowej Wystawie Miniatury w Toronto (1986), Graphica Atlantica w Reykjaviku (1987), Biennale Grafiki w Vaasa (1987), Grand Prix Biennale Grafiki w Seulu (1988), Międzynarodowym Triennale Grafiki w Krakowie (1994). W 2001 roku został laureatem, przyznawanej przez Zarząd Okręgu ZPAP w Krakowie, Nagrody im. Witolda Wojtkiewicza. Wielka retrospektywa twórczości Jacka Sroki została zorganizowana przez Muzeum Narodowe w Krakowie w 2008 roku. Jego prace prezentowane były na blisko 100 wystawach indywidualnych w kraju i za granicą oraz kilkuset pokazach zbiorowych

Już po raz 13 Bunkier Sztuki otworzy swe podwoje dla 167 fotografii prasowych World Press Photo. Doroczna wystawa, zostanie pokazana w ponad 100 miejscach na całym świecie, w tym w Krakowie. Każdego roku, niezależne międzynarodowe jury składające się z 19 osób, ocenia prace w dziesięciu kategoriach, dostarczone przez fotografów prasowych, agencje, gazety i czasopisma z całego świata. Tegoroczny konkurs zgromadził 5847 fotografów ze 128 krajów, którzy przedstawili do oceny 101 960 prac.  World Press Photo jest niezależną organizacją non-profit, z siedzibą w Amsterdamie. Została założona

do 24 listopada / Bunkier Sztuki

w 1955 roku. Jej głównym celem jest wspieranie i międzynarodowa promocja pracy zawodowych fotografów prasowych. Z biegiem lat WPPh przekształciło się w niezależną platformę dla fotografów prasowych i wolnej wymiany informacji. Dla realizacji swoich celów WPPh organizuje największy na świecie i najbardziej prestiżowy konkurs fotografii prasowej. Ważną rolę w działalności WPPh odgrywają projekty edukacyjne. W krajach rozwijających się organizowane są seminaria i warsztaty dla indywidualnych fotografów, agencji fotograficznych oraz działów fotograficznych czasopism. Odbywające się corocznie w Holandii klasy mistrzowskie

Joop Swarta skierowane są do utalentowanych fotografików będących u progu kariery zawodowej. W ich trakcie adepci uzyskują praktyczne porady i konsultacje od fachowców w dziedzinie fotografii prasowe.

Międzynarodowy Festiwal Filmowy Etiuda i Anima

się oficjalne zakończenie obchodów 60- lecia polskiej animacji. Tegoroczną, siedemnastą już edycję festiwalu rozpocznie przedpremierowy pokaz najnowszego filmu Sylvaina Chometa – Iluzjonista. W ramach pokazów Ścieżek mistrzów – od animacji do fabuły pokazane zostaną krótkie i pełne metraże głośnych artystów, między innymi: braci Quay, Tima Burtona i Emily Huxley. Uzupełnieniem tego programu będzie pokaz filmu Jana Svankmajera – Surviving Life. Poza tym tegoroczna edycja festiwalu Etiuda&Anima upłynie pod znakiem obchodów 50-lecia Stowarzyszenia ASIFA (Association Internationale du Film d’Animation) – najważniejszej spośród organizacji, skupiającej wielotysięczne grono twórców i ludzi związanych ze środowiskiem światowej animacji. Festiwal odbywać się będzie w salach Kijów Centrum, Centrum Rotunda, Sali Samurajów Muzeum Narodowego oraz Centrum Manggha.

19 - 25 listopada

Grzegorz Rogala – My do 21 listopada Galeria Pauza

Wystawa prac Grzegorza Rogali to sposobność na zobaczenie codziennych sytuacji życiowych w ich niezwykłej odsłonie. Fotografie lentikularne (podświetlane „ruchome” zdjęcia), interaktywne instalacje przestrzenne, czy audiowizualne pozwalają na chwilę zatrzymać się nad prozą życia i zastanowić się nad jej istotą. Grzegorz Rogala (ur. 1956 r.) – absolwent PWSFTViT w Łodzi (Wydział Operatorski). Od 1988 prowadzi „Studio Rogala”, zajmujące się produkcją i postprodukcją filmową. Brał udział w realizacji ok. 800 projektów filmowych i reklamowych. W 1981 za film „Linia” uhonorowany został Nagrodą za najlepszy film eksperymentalny na Festiwalu Filmowym w Monachium, w 1996 otrzymał nagrodę za animacje komputerowe na festiwalu Crackfilm w Krakowie. Od 5 lat czynnie zajmuje się filmem, fotografią i grafiką artystyczną. Uczestniczył w ponad trzydziestu wystawach indywidualnych i zbiorowych w kraju i zagranicą.

coolturka

wydarzenia_

Międzynarodowy Festiwal Filmowy organizowany od 1994 roku, jest najstarszą tego typu imprezą w Polsce. Ukazuje osiągnięcia studentów szkół filmowych, artystycznych z całego świata oraz dorobek twórców profesjonalnych. Najważniejszym punktem imprezy są dwa tytułowe konkursy, w których przyznawane są nagrody Złote, Srebrne oraz Brązowe Dinozaury w przypadku etiud fabularnych i dokumentalnych oraz Jabberwocky dla najlepszej animacji. Konkursy to nie jedyny punkt programu. Ważne są zdarzenia towarzyszące. Stanowią one okazję do spotkań z twórcami światowej sławy, z wielkimi artystami w swoich dziedzinach. Jest to też jedna z okazji żeby zapoznać się z nie docierającymi do kin współczesnymi animacjami zarówno krótkimi, jak i długometrażowymi. Międz ynarodowy Festiwal Filmowy Etiuda & Anima to od lat jedna z najambitniejszych imprez filmowych w Polsce, miejsce, gdzie rodzą się pomysły, z których korzystają organizatorzy innych festiwali filmowych w całym kraju. W 2008 roku podczas 15. jubileuszowej edycji MFF Etiuda&Anima odbyło

...because quality matters lounge magazyn

15


coolturka

wydarzenia_

MAGDA NAVARRETE

– Polka wyznacza trendy muzyki latynoskiej!

Gorące latynoskie rytmy tej jesieni? Już 7 października ukaże się najnowsza płyta Magdy Navarrete IMAN, prezentująca niezwykły trend w muzyce - electro bolero - połączenie latynoskich brzmień z południowoamerykańskiego kufra subtelnych dźwięków world music z delikatną elektroniką. To co Gotan Project zrobił dla tanga, Magda robi dla latynoskich boler! Płytę promuje Czekoladowe zaklęcie - pierwsze polskie mambo! Mało osób w Polsce wie o tym, że Magda już od wielu lat z powodzeniem koncertuje w Europie i Ameryce Południowej. Trzy lata temu wraz z zespołem Noche de Boleros wydała album Chilli, odświeżając latynoskie bolera. Magda nie poprzestała jednak w poszukiwaniach i stworzyła zupełnie nowy trend w muzyce latynoskiej - electro bolero! Ten rewolucyjny projekt łączy muzykę latynoską i rytmy etniczne w objęciach elektroniki.

Art&Grill Mikser

Fotoprzestrzenie 2010 Art&Grill Mixer to wernisaż otwierajacy wystawę Fotoprzestrzenie 2010 – coroczną prezentację dyplomów absolwentów Szkoły Wnętrz i Przestrzeni, Szkoły Visual Merchandisingu oraz Szkoły Kreatywnej Fotografii. Mix form i idei sprawi, że listopadowy wieczór spędzony przy Zamoyskiego 52 na pewno będzie gorący. Na początek coś dla ducha – przestronne wnętrza Krakowkich Szkół Artystycznych wypełnione niezwykłymi fotografiami i odważnymi, ciekawymi propozycjami aranżacjami wnętrz. Później coś dla ciała, czyli jesienne grill party w ogrodzie. Przestrzenie wykreowane przez młodych fotografów i projektantów z Krakowskich Szkół Artystycznych pobudzą wyobraźnię, zainspirują, zaskoczą i zachwycą. Klasycznie czy nowatorsko, spokojnie czy z nutą szaleństwa – różnorodność styli i tematów pozwoli każdemu znaleźć coś, co na dłużej przykuje uwagę. Wernisaż Art&Grill Mikser odbędzie się 18 listopada 2010, o godz. 18:00, Zamoyskiego 52. Wystawa Fotoprzestrzenie 2010 potrwa do 31 stycznia 2011. zdjęcia od góry: Maciej Boks, Jakub Popiel, Justyna Machajewska

16

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

IMAN to antidotum na codzienną szarą rzeczywistość. Słuchając latynoskich winyli, chciałam znaleźć przyprawę, którą mogłabym zmienić kolor, doprawić smak życia. Tą „przyprawą” jest właśnie muzyka. IMAN to magnetyczna metafora pozytywnej energii i smaku, którymi chciałabym zarazić ludzi - komentuje Magda Navarrete . Do projektu zaprosiła znane nazwiska: dwa utwory na płytę wyprodukował Richard Blair, producent płyt Petera Gabriela, znany ze współpracy z latynoską formacją Sidestepper. Na płycie gościnnie wystąpił również Stanisław Soyka. Razem z Magdą zaśpiewał po hiszpańsku znany utwór autorstwa Agnieszki Osieckiej Uciekaj moje serce. Teledysk do singla Czekoladowe zaklęcie powstał w restauracji U Fukiera Magdy Gessler oraz na warszawskiej starówce. Producentem płyty jest multiinstrumentalista Marcin Świderski. /pr/ Magda Navarette wystąpi 28 listopada w krakowskim Centrum Rotunda w ramach trasy koncertowej promującej album IMAN


muzyka | wydarzenia_

Hard Rockin’ Angels: Liam McMhurri 17 Listopada 2010 podczas imprezy z cyklu Hard Rockin’ Angels w krakowskim Hard Rock Cafe wystąpi Liam McMhurri - pochodzący z Belfastu gitarzysta i wokalista. Jego pierwsza solowa płyta Huma Suma Baby ukazała się w 1996 roku. Występował w Europie i w USA. Później wyjechał do Australii, gdzie nagrał płytę DigitalIlonesty. Koncertował w krajach azjatyckich, m.in. w Japonii i Singapurze. Po roku powrócił do Europy, gdzie nagrał płytę Blocked inWould. Obecnie mieszka w Polsce. Liam grał z wieloma gwiazdami polskiej i światowej sceny muzycznej, m. in. z Ianem Paicem (Deep Purple) oraz Domem Formulara. Harley Rockin Angels to cykl koncertów charytatywnych odbywających się w Hard Rock Cafe KRAKÓW i mających na celu zbiórkę pieniedzy na realizację marzeń – podopiecznych fundacji „Mam marzenie“. Zakup biletu jest jednocześnie cegiełką, przybliżającą dzieci do ich realizacji. Nasi marzyciele na listopad to Mateusz (aparat) oraz Andrzej (jemu potrzebny jest komputer). Bilety w cenie 20 zł Wiecej info na facebook.pl/hardrockcafekrakow

coolturka

Jazzowa Jesień w Bielsku- Białej Od 2 do 28 listopada w Bielsku - Białej już po raz ósmy królować będzie jazz. Festiwal Jazzowa Jesień jest jednym z najważniejszych wydarzeń jazzowych w Europie. Podobnie jak w poprzednich latach dyrektorem artystycznym festiwalu jest Tomasz Stańko, a opiekę programową sprawuje słynna monachijska wytwórnia ECM. Jedną z gwiazd będzie wirtuoz perkusji Manu Katché. 2 listopada festiwal otworzy koncert legendy jazzu i muzyki świata - Oregon. 23 listopada wystąpi Gunhild Carling & Carling Family, czyli muzykująca rodzina z Goteborga, wykonująca jazz tradycyjny – hot jazz, dixieland, swing i bebop. Ich każdy koncert to 100 % show - oprócz grania jazzu Rodzina Carlingów demonstruje pokazy stepowania, żonglowania i magicznych sztuczek. 25 listopada zagra amerykański saksofonista Chris Potter znany ze współpracy m.in. z Herbie Hancockiem i Davem Hollandem. W Bielsku Białej zaprezentuje projekt Underground - swobodny jazz okraszony zapożyczeniami i cytatami z popu oraz rocka. 26 listopada będzie można posłuchać popisów włoskiego mistrza trąbki Paolo Fresu, który wystąpi ze swoim Devil Quartet. W tym samym dniu odbędzie się też koncert Lee Konitz New Quartet - czyli eksperymentalny jazz w wykonaniu mistrza świata altowego saksofonu i jego bandu.

27 listopada afrykańskie oblicze jazzu zaprezentuje Abdullah Ibrahim ze swoim zespołem Ekaya. Na drugą część wieczoru zaplanowano premierę najnowszego projektu Tomasza Stańki: Bielsko-Biała - znane kompozycje w nowych aranżacjach, ale także nowe utwory polskiego giganta jazzu. Z zespołem Stańki zagra gościnnie Lee Konitz. Jazzową Jesień zakończy 28 listopada koncert kwintetu Manu Katché. Francuski perkusista i kompozytor afrykańskiego pochodzenia światową sławę zyskał dzięki licznym kolaboracjom z megagwiazdami popu i rocka (Peter Gabriel, Sting, Tori Amos). W Bielsku usłyszymy melodyjne jazzowe kompozycje z jego trzeciego autorskiego albumu Third Round, wydanego w marcu tego roku. Więcej na stronie: www.jazzowajesien.pl

Zmiany są potrzebne... ...my zmieniliśmy logo Ty możesz zmienić księgowego ul. Mogilska 65 31-545 Kraków www.ksiegowosc-polska.pl biuro@kp.biz.pl tel. +48 (12) 686 37 70

...because quality matters lounge magazyn

17


Popkulturawliczbach

Wirginia Bryll

2

coolturka

Robert Pattinson

6 40

0,5

18

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


...because quality matters lounge magazyn

19


coolturka

muzyka | wywiad_

Radek janusz

nowy gatunek muzyczny

20 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


coolturka

muzyka | wywiad_

M

iałam niecałą godzinę na przeprowadzenie wywiadu z Januszem Radkiem przy okazji sesji zdjęciowej dla Lounge. Tym razem wzięłam dyktafon, a nie walkmana, jak na mój pierwszy wywiad. Obiecałam nie zadawać nudnych pytań, a i tak parę mi przemknęło. Janusz obiecał nie wartościować polskich wokalistów, a i tak pośmialiśmy się trochę z jednego zespołu na P. To, co z tego wyszło, plasuje się gdzieś-po-między wywiadem a luźną rozmową… Obiecuję nie pytać o ilość oktaw w Twoim głosie, o Rubika i o to, co wydarzyło się od czasu powstania punk rockowej grupy Gównoprawda. Bo kiedy o najnowszej płycie mówisz: „będziemy kulturalni na scenie”, widać, że wydarzyło się sporo. Muszę jednak zapytać o Poświatowską, śpiewasz jej poezję, śpiewasz o kobietach, o miłości. Słuchając Dziękuję za miłość, trudno odgadnąć, które teksty są jej, a które Twoje. Sporo wiesz o kobietach, wybierasz ich ulubiony środek przekazu poezję. Powiedz, dlaczego Poświatowska? Dlaczego poezja? - Są dwie odpowiedzi. Jedna – szczera, a druga – taka, jaką pewnie chciałabyś usłyszeć. Ta pierwsza wynika z mojego myślenia o poezji, której się tak naprawdę nie śpiewa. Ja nie wiem, czy Poświatowska była poetką. Dla mnie była wyrazicielką tego, co jej się w życiu przydarzyło, a przydarzyła jej się niesamowita miłość i namiętność połączona z umieraniem. Ja się nie znam na poezji, nie mam o niej bladego pojęcia! Wiem, że mi się to dobrze śpiewało. Jest to jedna z tych nielicznych poezji, która, mimo że pisana w latach 60-tych, jest wciąż współczesna, czego nie można powiedzieć o Gałczyńskim czy Staffie. Nie chcę być obrazoburcą, ale mówienie dziś ich językiem jest niedopuszczalne! Gałczyński był świetny, ale nie dziś. Dziś jest pora na komunikowanie się z ludźmi w sposób poetycki, ale taki, który zrozumieją. Nie można „wytaczać” ciężkiej poezji, która ma tylko i wyłącznie wartościować piosenkę. Święta poezja śpiewana i od razu trzeba paść na kolana i umrzeć z wrażenia (śmiech). Ludzie, kiedy słyszą o śpiewaniu poezji, od razu dostają gęsiej skórki.

mianownik, to szacunek do widza. Czy traktujesz śpiewanie Niemena jak wyzwanie, czy jest to raczej sentymentalny powrót do przeszłości? - Podróż sentymentalna do gatunku. Zarówno płyta jak i spektakl zrobiony jest bardzo rozrywkowo. Chciałem pokazać jak Niemen jest różnorodny. Sam uwielbiam bawić się na scenie. W roli moralizatorskiej czułbym się fatalnie. „Słuchajcie moi drodzy, bo oto ja wiem, gdzie leży prawda”. Takich „ideologów” jest wielu. Kiedy przyglądam się scenie tzw. alternatywnej, to wydaje mi się, że ona jest jakaś taka bez zębów. Muzyka alternatywna powinna wyjść z lateksów i zacząć kąsać!

Patrząc na Ciebie na scenie, nie można oprzeć się wrażeniu, że jesteś świetnym aktorem. Śpiewając wchodzisz w rolę. W jednym z wywiadów wspomniałeś, że nie jesteś w stanie zaśpiewać piosenki, która Cię nie absorbuje. Poszłabym dalej: to Ty absorbujesz piosenki, zarażasz je swoją „radkowością”. Opowiedz jak i dlaczego je terroryzujesz? - Śpiewając czyjeś piosenki zawsze interpretuję je inaczej, tak, że często kompletnie zmieniają znaczenie.

Nie mam patentu na prawdę, bawię się na scenie, bo wtedy moje emocje są bardziej prawdziwe. Nie zmierzam się z Niemenem, mogłem go zaśpiewać i 5 i 8 lat temu. Jedyna ideologia jaka temu przyświeca, to postawa sceniczna Niemena. Ja jestem taki sam!

A odpowiedź dla Ciebie? Bo ja bardzo lubię kobiety! Nie kategoryzuje jednak, czy śpiewam dla babek czy dla facetów i czy dla piętnastek czy czterdziestek. Śpiewam dla ludzi. Jak zacznę się martwić czy „wyrabiam target” to przegrałem. Jestem przeciwny kategoryzowaniu muzyki. Jak do tej pory żaden z dziennikarzy muzycznych, znaczy tych pięciu, którzy jeszcze ostali się w naszym kraju, nie był w stanie określić, jaki gatunek muzyczny prezentuje moja nowa płyta. I niech tak może zostanie, bo pracuję nad tym od paru lat, żeby ten gatunek to był Janusz Radek. Ok, czuję się usatysfakcjonowana. Pogadajmy teraz chwilę o Niemenie. Mówisz często w wywiadach, że wasz wspólny ...because quality matters lounge magazyn

21


coolturka

muzyka | wywiad_

Tak jak z Niech żyje bal Osieckiej, w Twojej wersji, a nie tej biesiadnej? - Dokładnie. Wiele osób mi mówiło, że po mojej interpretacji, kompletnie inaczej zrozumieli tekst. Słuchałam tego dziś rano, stąd ta mała dygresja, ale w porządku, bo się trochę za bardzo rozgadałam, a to ma być Twój wywiad. Czyli jak rozumiem, zgadzasz się, że… - Tak! Ze wszystkim się zgadzam! (śmiech) Na nowej płycie śpiewasz o niedopowiedzeniach, o czymś, co jest pomiędzy słowami. O stanach emocji i pragnieniach, trudnych, wręcz niemożliwych do sklasyfikowania. Czy Ty potrafisz zdefiniować swoje? - W Gdzieś-po-między otwarcie sobie drwię z polaryzacji pomiędzy tym, że czasem ludzie nic nie mówią, a czasem mówią: chcę się z Tobą pieprzyć, a nie ma niczego w środku. A właśnie to coś, co jest w środku, jest najbardziej erotyczne, a nie te słowa. Ludzie wpadają w skrajności albo się zamykają w czterech kątach, komputerze, uniformie, w którym co rano idą do pracy, albo uważają, że nastała już taka obyczajowa i emocjonalna wolność, że jakby mogli, to by sobie włożyli woreczek na głowę, weszli do gorącej wody w wannie i zaczęliby sobie walić konia. I tak by się zastanawiali, czy zdążą zdjąć ten woreczek zanim zaczną się dusić? I co będzie wcześniej, śmierć czy erekcja? Są panowie, którzy tak skończyli… Którzy? Nazwiska? - A chociażby Kosiński czy Hutchence z INXS. To ponoć bardzo interesujący eksperyment, aczkolwiek może być już tym ostatnim. (śmiech) A Ty masz jakieś marzenia? - Jasne, że mam! Ale na tej nowej płycie chciałbym odrobinę pokąsać. Pokazać wszystkim taki mały języczek, uśmiechnąć się lekko nad sprawami, które mogłyby wydawać się tragiczne. Zdystansować się do innych i do siebie w tym naszym nowym obyczajowo świecie. Przyznać, że jestem trochę kaleki, że znam swoje słabości, ale nie siać dydaktyzmu, tak jak jeden z... Zresztą nieważne, obiecałem sobie, że nie będę wartościować polskich wokalistów. Mam to w dupie! (śmiech). Wracając do tego, co pomiędzy. To coś właśnie determinuje nas i albo się kochamy, albo się pieprzymy, albo jesteśmy obojętni, albo jesteśmy zaangażowani. Widziałam w jednym z artykułów Twój dom. Masz bardzo ładną łazienkę. Lubisz łazienki, prawda? Mają podobno świetną akustykę. Powiedz, co sobie śpiewasz pod prysznicem, czy przy goleniu?

22 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

- Pod prysznicem nie śpiewam i przy goleniu też nie. Śpiewam w innych sytuacjach, które związane są z łazienką. No na przykład? W wannie? - No… (śmiech). Ok, nucę sobie melodyjki, dźwięki. A czego słuchasz? - Ech, jak wrzucę jedną płytę, to ją „mielę” przez pół roku, ku radości całej rodziny. Ostatnio to Erykah Badu rządzi w moim samochodzie. Wcześniej męczyłem Pearl Jam, już mój odtwarzacz się buntował. Bardzo lubię płytę Tori Amos Boys for Pele z 1996 roku. Nic się nie zestarzała. No cóż, tak jest, jak się robi dobrą muzykę. W jednej ze swoich nowych piosenek śpiewasz: „głowa ma dziś wolne”. A gdzie jest Twoja głowa, jak ma wolne? Siedzisz na kanapie i oglądasz telewizję? - Właśnie nie! Nie mam telewizora. Ale chodzi o to, że telewizja narzuca nam pewien sposób myślenia. Żyjemy zgodnie z wytycznymi obyczajowymi gwiazd, ich stylem życia, trendami. To nie jest nasze. A ja jak mam wolne, to zajmuję się moimi dzieciakami. Dużo też spaceruję, ale to pewnie mało ciekawe, bo nie skaczę na bungee i nie wspinam się po grotach! (śmiech)


coolturka

muzyka | wywiad_

Kolejny tytuł z twojej nowej płyty Gdzieś w mieście. I moje pytanie do Ciebie: gdzie, w mieście? - Metaforycznie: chodzi o zadanie sobie pytania, gdzie ja jestem w tym całym świecie? Świat? Polska? Kraków? Mnie zależało, żeby moja płyta była bardzo polska. Dosłownie? No Kazimierz. Łażę po uliczkach, które znam na pamięć. W każdą niedzielę na placu żydowskim szukam skarbów, mają świetne stare ubrania. Zawsze piję kawę w Alchemii. A pamiętasz swoją pierwszą? - Ojej, nie pamiętam! Bo kawa to pewnie była potem, a najpierw jakaś wódeczka, bo ja dopalaczy nie uznaję (śmiech). Premiera płyty była wczoraj, ale do tej pory na Twojej stronie można było posłuchać po minucie z każdej piosenki. No i mamy na przykład ostatni kawałek Święty pan koniec, śpiewasz: Skończyło się, bo przyszedł ten, pojawił się koniec. Chciałem powiedzieć Ci, że ja…- możesz nam dokończyć? - Nie (śmiech), dowiesz się z płyty. Święty pan koniec to piosenka problemowa całej tej płyty. Kurcze, nie wiem, jak Ci to powiedzieć, to wynika z piosenki. Właśnie dlatego nie nazywam żadnych emocji, nie określam. Nie zamykam w żadnych pojęciach, bo to oznaczałoby, że mam na to patent, a nie mam. Tytuł wymyśliłem po przeczytaniu książki Stefana Bratkowskiego Pan Nowogród Wielki i tak mi się spodobało. Książka świetna, wybitne dzieło na pograniczu historii i cywilizacji. A mój Święty pan koniec też jest na pograniczu historii i cywilizacji. Mojej historii i cywilizacji tzw. „radości i swobody”. Tak jak wspomniałem, woreczki, wanna i śmierć (śmiech). I tym optymistycznym akcentem… Płyta Janusza Radka już w sklepach. Rozmawiała: Ania Strugalska

Zdjęcia - Filip Łyszczek / Lounge Stylizacja - Monika Gąsiorek / Lounge Makijaż - Joanna Jawor / Lounge Str. 20: biała koszula - BYTOM, szalik - Peek & Cloppenburg Str. 21: czerwony sweter - Cottonfield, spodnie - Iceberg, buty - Badura Str. 22: spodnie - Iceberg, sweter - Cottonfield, buty - Converse, szelki - BYTOM Str. 23: koszula - BYTOM, sweter - Cottonfield, spodnie - BYTOM, krawat - BYTOM, buty - Badura ...because quality matters lounge magazyn

23


porno.

coolturka

wystawa | felieton_

Na początku pragnę zaznaczyć, że nie kieruję tego tekstu do osób, które znają artystę Nobuyoshi Araki, klikają „lubię to” na witrynie Miesiąca Fotografii w Krakowie, a także do tych, co to pokończyli różne kursy i czekają tylko, by zaatakować przemądrzałymi regułkami. Powodem takiej selekcji jest przesycenie mojego opisu czynnikami subiektywnymi i w gruncie rzeczy ciężkimi do laboratoryjnego odtworzenia. Żaden cwaniak krakowski nie jest bowiem w stanie wyobrazić sobie, jak wrażliwy jest człek skacowany, który zatopiony w jesień Frankfurtu nad Menem podąża korytarzami Muzeum Sztuki Współczesnej, a właściwie Muzeum fur Modern Kunst. Muzeum sztuki, która po omacku poupychana jest we wspomnianym mieście między bankami wystającymi nad horyzontem, a burdelami, które na ulicy Kaiser się zaczynają - i po okrążeniu ścisłego centrum - na ulicy Kaiser się kończą. I to nie żart. Kto był, ten wie. A człek jest wrażliwy nie tyle po to, by po zwiedzeniu muzeum - takiego czy innego – swą cnotę stracić, lecz po to, by po wyjściu jeszcze bardziej wyczulić się na piękno.

Kobiecie wąż liże łono. Kobiecie pozaklejano różne kobiece rzeczy taśmą klejącą. Kobieta wisi nad łóżkiem. Dwie nagie kobiety siedzą związane. Brudna toaleta. Może inaczej. Ogromne piersi, nieestetyczne pupy, języki, tatuaże, pejcze, kolczugi, gwałt, rozkroczone nogi i ja.

Frankfurt daje tą możliwość w wymiarze bezgranicznym. I tu brak ironii. Powód prosty. Po wejściu do okazałego Muzeum fur Modern Kunst natrafiamy na estetykę porno. Porno jako pochodną życia, pożądania i śmierci.

Jedno jest pewne, mamy tu do czynienia ze zjawiskiem, które do muzeów na całym świecie ściąga zarówno profesorów wyższych uczelni, jak i seksualnych natrętów. I niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto koło tej porno estetyki przejdzie obojętnie.

24 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Nie wiem czy istnieje kraj, który lepiej eksponowałby działa Araki. Duża wątpliwość. Szczególnie, że do podtrzymania charakteru sztuki w opisanych zdjęciach konieczna jest namacalna rzeczywistość, która zdjęć nie skompromituje, a usprawiedliwi je w pełni. Frankfurckie dziwki uliczne załatwiają tę sprawę od ręki. Dżingiel. Czas na Fakty. Araki ma 70 lat. Od początku twórczości mieszał w garnku z dobrymi obyczajami. Zasłynął publikacjami intymnych zdjęć swojej żony. Jest człowiekiem wyznającym wiele zasad. Jedna z nich mówi o tym, że przed rozpoczęciem sesji zdjęciowej należy z modelką uprawiać seks. Miewał problemy z cenzurą. Uznawany jest za japońskiego Andy Warhola. Fotografia jest morderstwem – przekonuje swoją sztuką.

Bartosz Walat


film | recenzja_

Samotność geniusza

R

ok 2004, jedna z wielu knajp w pobliżu amerykańskiego kampusu. On i ona, para studentów, rozmawiają nad dwoma kuflami piwa. Z początku rozmowa toczy się lekko i swobodnie, szybko jednak zaczyna zmierzać ku nieuniknionej katastrofie. On, choć niezamierzenie, obrzuca ją stosem inwektyw, ona, doprowadzona do kresu wytrzymałości, rzuca go. W tym krótkim dialogu kondensuje się intensywny portret Marka Zuckerberga. Socjopata. Nieprzystosowany do społeczeństwa dziwak, rozpaczliwie pragnący gdzieś przynależeć. Geniusz. I dziś najmłodszy miliarder świata.

David Fincher jest obecnie jednym z najciekawszych współczesnych reżyserów amerykańskich. Karierę w przemyśle rozrywkowym rozpoczął od kręcenia reklamówek i teledysków (choćby Madonny, Stinga, Michaela Jacksona, Iggy’ego Popa czy Nine Inch Nails, którego lider, Trent Reznor, jest współautorem ścieżki dźwiękowej do Social Network), te zresztą realizuje z powodzeniem do dzisiaj. Jako reżyser debiutował niezbyt udanym Obcy 3 (1992), jednak jego kolejny film – Siedem (1995), historia psychopatycznego mordercy rozliczającego ludzkość z siedmiu grzechów głównych – błyskawicznie zyskał miano kultowego. Film ten ugruntował pozycję Finchera jako reżysera o wyrazistym, mrocznym stylu, chętnie sięgającym po wystylizowaną przemoc i okrucieństwo, doskonale operując przy tym środkami opowiadania filmowego. Wszystkie te cechy odnajdujemy w Podziemnym kręgu (1999), obok Siedem, uważanym za najlepszy film w jego reżyserskim dorobku.

Mark Zuckerberg (w tej roli rewelacyjny Jesse Eisenberg), student informatyki na Harvardzie, a wkrótce założyciel najpotężniejszego portalu społecznościowego na świecie, jest perfekcyjnie denerwujący już od pierwszych minut filmu. Przygarbiony, wszędzie chodzi w przydużej bluzie i sportowych klapkach (konsekwentnie, nawet w zimie), komunikuje się ze światem za pomocą nerwowo i jakby automatycznie wyrzucanych z siebie, ostrych jak brzytwa sarkazmów. Nieprzeciętnie wysoki współczynnik inteligencji i kompletny brak przystosowania do społecznych reguł drastycznie regulują liczbę jego najbliższych przyjaciół do jednego: Eduardo Saverina (Andrew Garfield), przyszłego współzałożyciela Facebooka.

Bodaj jedyną słabszą pozycją w filmografii jest nie do końca udany Ciekawy przypadek Benjamina Buttona, choć zrealizowany z inscenizacyjnym rozmachem. Jak na ironię, dopiero ten obraz Finchera został dostrzeżony przez Amerykańską Akademię Filmową, przyznając mu aż dziesięć nominacji do Oscara i jedynie trzy statuetki (za najlepszą charakteryzację, scenografię i efekty specjalne). I po nim Fincher wraca do pełni formy, choć odchodzi od estetyki dominującej w jego dziełach u początków kariery.

O czym zaś jest film? The Social Network opowiada o początkach Facebooka. Programowanie (świetna scena rywalizacji w „trudnych warunkach zewnętrznych” o posadę facebookowego programisty), spotkania biznesowe, kilka akademickich imprez, a to wszystko przeplatane przygotowaniami do dwóch postępowań sądowych, których dorobił się Zuckerberg. Brzmi niezbyt zachęcająco? Mogłoby, gdyby nad całym przedsięwzięciem nie czuwał David Fincher.

The Social Network to skrupulatny, intensywny, nie pozbawiony nuty ironii i sarkazmu portret jednostki. Prezentuje głównego bohatera w sposób niejednoznaczny, pełny drobnych obserwacji i niuansów, niedopowiedzeń.

coolturka

The Social Network Czy Zuckerberg, przekonany o swej wyższości i geniuszu celowo pozostawał na uboczu, czy na swój sposób, kierowało nim rozpaczliwe pragnienie akceptacji? A może po trosze jedno i drugie? Na te i wiele innych pytań odpowiedzieć musi sam widz, nie ma tu oczywistych odpowiedzi. Fincher jest nie tylko doskonałym obserwatorem, ale i także sprawnym rzemieślnikiem. Film najzwyczajniej cieszy i oko i ucho: solidnym scenariuszem, okraszonym dozą ciętych dialogów, aktorstwem na wysokim poziomie (Jesse Eisenberg, ale i zaskakujący Justin Timberlake w roli założyciela Napstera, któremu nikt zapewne nie miałby za złe, gdyby porzucił ostatecznie karierę muzyczną na rzecz aktorstwa) i świetną muzyką (Atticus Ross i wspomniany już wcześniej Trent Reznor). Porównując dzieło do poprzednich dokonań Finchera, zaryzykować można stwierdzenie, iż reżyser zmienia swój styl: stał się bardziej kameralny, wciąż jest pełen ironii, acz dużo subtelniejszej. The Social Network to jakiś nowy, ale wciąż piekielnie dobry Fincher. Małgorzata Pawłowska

...because quality matters lounge magazyn

25


coolturka

czytelnia_

Pisarskie kunktatorstwo

jest mi obce! Wywiad z Michałem Zygmuntem, autorem książki Lata walk ulicznych

Denerwujesz się przed wywiadem? - Nerwy są zawsze (śmiech). Przede wszystkim - nie powtarzać się! Kim był Michał Zygmunt przed New romantic, kim jest teraz przy Latach walk ulicznych? Co się w Tobie zmieniło? Co zmieniły obie książki? - Lata walk są dzieckiem o wiele bardziej dojrzałym. Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, bo z jednej strony minęły trzy lata i pojawiły się nowe doświadczenia życiowe. Z drugiej, zmieniło się bardzo wiele, bo pisanie, które było działalnością czysto hobbystyczną, zaczyna być główną treścią mojego życia, co mam nadzieję będzie kontynuowane w projektach filmowych. Czuję się pewniej, bo jestem silniejszy. Poza tym mam silne poczucie, że Lata walk są o wiele lepszą książką niż New Romantic i wiążę z nią o wiele większe nadzieje. New Romantic traktowałem jako pierwszy krok w mojej karierze literackiej, która pewnie będzie długa, bo ja lubię pisać, więc na Latach się pewnie nie skończy. Kiedy zaczęły się Lata walk ulicznych dla Michała Zygmunta? - Ta książka jest zamknięciem pewnego etapu w moim życiu. Stanowi coś w rodzaju Bildungsroman, gatunku którego w Polsce mi bardzo brakuje. Mimo, że losy Marka Polaka nie pokrywają się z moimi losami, to bardzo często prawda emocjonalna o mnie pokrywa się z emocjami głównego bohatera. Lata walk ulicznych są podsumowaniem mojego intelektualnego i emocjonalnego rozwoju. Rozliczam się ze swoimi błędami, swoją przeszłością i przetwarzam to twórczo. Jednym słowem, szykuję się do tego, żeby jak najbardziej wyprzeć siebie z tego, co będę tworzył w przyszłości, żeby przestać być sam dla siebie interesującym ma26 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

teriałem literackim. Poza tym, mam wrażeniem, że przez te wszystkie lata nie udało mi się stworzyć odpowiednio mocnej skorupy, która uchroniłaby mnie przed mroczną stroną miłości. Robiłeś masę rzeczy w swoim życiu. Byłeś dziennikarzem, barmanem, kandydowałeś na prezydenta miasta Wrocławia, a nawet prowadziłeś talk-show. Wnioski? - Nie udało mi się miękko wpasować w polski kapitalizm, zostać kimś, kto może mówić, że należy do tzw. pokolenia sukcesu. Największą porażką jest nieumiejętność spacyfikowania swojego indywidualizmu, bo wbrew dominującym medialnym narracjom, nie żyjemy w czasach sprzyjających jednostce. Mamy czasy, które dokładnie tak samo jak za komuny, ale przy użyciu innych mechanizmów, podporządkowują nas konwencjom - tak korporacyjnym jak i emocjonalnym. Zasada „równo uciąć wszystkie głowy, wystające znad połowy” wciąż obowiązuje. Nie zmieniła się drobnomieszczańska hipokryzja rządząca życiem rodzinnym. Jeśli ktoś jest tak silnym indywidualistą jak ja, jest skazany na ciągłe próbowanie i doświadczanie nowych rzeczy, bo prędzej czy później przekonuje się, że silna osobowość generalnie nie jest w cenie. W polityce dominują miernoty, chyba że ma się dużo pieniędzy jak Janusz Palikot, tyle że wtedy ta ścieżka kariery jest inna. Albo jesteś miernotą i robisz karierę, albo możesz zostać cichym doradcą na drugorzędnym stanowisku. Gdybym zacisnął zęby, może dziś byłby politykiem, ale nie zrobiłem tego. Obiektywnie można przyjąć, że jest to porażka, ale w rzeczywistości czy tak naprawdę przegrałem? Nie wydaje mi się (śmiech). Literatura, sztuka, ogólnie rzecz biorąc kultura powinny być przestrzenią indywidualności. Czy w tym przypadku również wystawiasz tak radykalną i mocną diagnozę jak w kwestii polityki? - Kultura powinna być sferą całkowitej wolności. Paradoksalnie jest inaczej. Bardzo często trzeba gryźć się w język. New Romantic przez sporą część krytyki nie została wzięta poważnie, tylko dlatego, że pojawiają się tam nazwiska prawdziwych polityków: Lech Kaczyński, który ginie w zamachu, Religa, Tusk. Użycie kilku nazwisk, zbudowanie jednej symbolicznej sceny, spowodowało, że wszyscy wzięli to za jakiś żart, kontrowersyjną publicystykę. Wychodzi na to,

że w literaturze także trzeba się pilnować, jeśli oczywiście liczy się na nagrody, uznanie, itp. Trzeba się zachowywać kunktatorsko! Dlatego ja najbardziej cenię tych autorów, którzy się buntują, robią swoje i są przede wszystkim autentyczni. Lata walk ulicznych, nie owijając w bawełnę, to książka o nienawiści w pełni tego słowa znaczeniu. Czy to uczucie, które narodziło się w głównym bohaterze Marku Polaku i samym autorze, było spowodowane wspomnianym przez ciebie uginaniem karku? - Marek Polak jest postacią, która nigdy nie dostaje tego, czego chce. Nawet jeśli wydaje mu się, że jest blisko osiągnięcia jakiegoś celu, okazuje się, że to jednak nie jest to. Zaspokojenie jego pragnień jest zatem tylko pozorne, a w rzeczywistości jest skazany na ciągłe nienasycenie. Ja sam osobiście, jako autor, staram się unikać tego uczucia, ale z drugiej strony uważam, że nie da się bez niego funkcjonować. Nienawiść musi zostać w jakiś sposób odczarowana, bo choćby w procesie wypierania pewnych traum, np. miłosnych, jest niezbędna. Dla zbudowania prawdziwej opozycji politycznej, w sensie spójnego programu wycelowanego w system, musi on najpierw zostać znienawidzony, bo skoro z czymś walczymy, to uznajemy to za wrogie i niegodziwe. Niegodziwość budzi nienawiść. Trzeba mieć odwagę się do tego przyznać. Oswojenie nienawiści i jej kontrolowanie jest konieczne choćby dlatego, żeby nie skończyć jak Marek Polak - skazany na wieczne przetwarzanie tego, co w jego życiu jest złe. Kim zatem jest zawistny i pogardliwy Marek Polak? - Jak samo nazwisko wskazuje, nie jest to postać przypadkowa. Stanowi pewną egzemplifikację polskiego losu. Z tej perspektywy książka Lata Walk może być uznana za pesymistyczną, bo obawiam się, że my Polacy nigdy nie zdołamy siebie pokochać i nie zaczniemy w pełni kontrolować naszych zbiorowych emocji. Prawdopodobnie, gdyby ta książka powstała w innej epoce, inaczej by wyglądała. Teraz kończy się pesymistycznie, choć nie wszyscy ją tak odczytują. Z drugiej strony historia Marka Polaka jest po prostu krytyką polskości współczesnej, która bezrefleksyjnie akceptuje wojny napastnicze, czy tłamsi własną seksualność. Marek Polak co chwilę wdaje się w relacje z mężczyznami i non stop powtarza, że nie jest pedałem. Jest to także opowieść koncentrująca się na romantycznym micie o czasach PRL-u, który prześladuje mnie od czasów New Romantic. Z jednej strony mamy szlachetnych bojowników dobra spod znaku Solidarności, a z drugiej sługusów Imperium Zła. Staram się to łamać, odbrązawiać, dlatego jeden z rozdziałów książki opowiada o UB-ku w sposób radykalnie odchodzący od stereotypu.


otoczonego wianuszkiem przyjaciółek, bla, bla, bla... Ważne jest coś, o czym rzadko się mówi, a jest to charakterystyczne dla gejów bliskich skrajowi skali Kinseya – obrzydzenie do kobiecego ciała i seksu z kobietą. Sypiamy z mężczyznami, bo kobiety nas erotycznie odpychają. Za takim poglądem kryje się podświadomie agresja i protekcjonalizm oraz przede wszystkim zaprzeczenie szacunku i to miałem w głowie pisząc Lata walk i konstruując ten mój świat bez kobiet. Z tego co mówisz mamy do czynienia z bardzo radykalną, antykobiecą i mizoginiczną książką? - Nie do końca, ponieważ ja ją napisałem i mam świadomość działania tych mechanizmów. Antykobiecy jest bohater, bo z pewnością nie autor. Dodatkowo poprzez ich pokazanie próbuję zwrócić uwagę czytelników na tego typu problem i pozorny potencjał emancypacyjny wśród tzw. feministów. Choć z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że znajdą się tacy czytelnicy, którzy z radością przeczytają ją jako mizoginiczny manifest. Tak jak mówiłem wcześniej: żadnego kunktatorstwa! Można nazwać Lata walk gejowskim love story? - Bynajmniej, kompletnie się nie zgadzam. To jest książka o miłości, w której są sceny gejowskiego seksu, ale nie zostanie ona na pewno przyjęta z radością przez działaczy ruchu LGBTiQ, bo nie jest po ich myśli. Tam jest seks z dwunastolatkiem, niechęć do kobiet, fiksacja na punkcie seksu itd. Nie ma szans na gay love story po polsku. Fragment książki, w którym opisujesz seks z dwunastolatkiem w atmosferze przemiany w anioła rodem z Aniołów w Ameryce Toniego Kushnera jest naprawdę mocny i dla wielu może być kontrowersyjny. - Moim zdaniem to jest najważniejsza scena tej książki. Stanowi punkt zwrotny. Tutaj nic nie jest przypadkowe, wszystko staje się symbolem. Marek Polak w trakcie tego zdarzenia spełnia swoje odwieczne marzenie, staje się diabelsko bogaty. Kapitalizm jest systemem promującym skur**syństwo. Żeby zarobić naprawdę duże pieniądze musisz łamać prawo, być bezwzględny. W przypadku Marka symbolem takiego przekroczenia jest seks z osobą niepełnoletnią, co jest dziś najmocniejszym społecznym tabu. Dla mnie pedofilia nie jest ciekawa literacko, ale ta scena jest najważniejsza; Marek Polak zostaje obłożony klątwą. Od tego momentu jego los jest przesądzony. Twój język jest soczysty, lepki; mnóstwo ozdobników; potwornie angażująca proza. Skąd inspiracje? - W przypadku tej książki bardziej inspirowałem się filmami, niż literaturą, szczególnie twórczością Davida Cronenberga, która kojarzy mi się z wspomnianą przez ciebie lepkością. Poza tym czerpię od niego też dużo inspiracji do scen surrealnych. Stąd pewnie ten język. Dodatkowo chodziło o pewną zmysłowość i skojarzenie z seksualnością. W powieści o skrajnych emocjach musi być pulsująca struktura, zwroty akcji i mocny, ostry język. Czytelnik musi być cały czas pobudzony. Nie można mu dać świętego spokoju ani na chwilę! (śmiech)

Tradycyjna polskość, agresywny kapitalizm, zaznaczenie powszechnej antykobiecości, tożsamość gejowska. Mocne tematy ocierające się o kontrowersję i skandal. Na dokładkę neokolonializm!? - Jako naród mamy bardzo długą historią imperialnego kompleksu, co było doskonale widoczne przed II Wojną Światową – Madagaskar i chęć dostania się do grona państw - kolonizatorów. Po dziś dzień część naszych sąsiadów traktujemy jak kolonie, nawet jeśli nie jesteśmy tego świadomi. W dyskursie publicznym rozmowy na temat Ukrainy, Białorusi, Litwy, Łotwy są prowadzone w duchu protekcjonalnym i neokolonialnym. Patrzymy na te kraje z pobłażaniem. Z drugiej strony uczestniczymy w tzw. misjach stabilizacyjnych, gdzie stawiamy siebie na miejscu tego bardziej wykształconego, nowoczesnego brata, który może otoczyć opieką „maluczkich”. Zaczęliśmy, dzięki współczesnym zbrojnym konfliktom, uczyć i karać swoją niedoszłą „imperialną ręką”. Wystarczy wspomnieć sprawę Nangar Khel – masakra ludności cywilnej, pogwałcenie prawa międzynarodowego, ale oczywiście Polacy na pewno są niewinni... Stąd jeden z rozdziałów nawiązuje do sytuacji polskich żołnierzy w Afganistanie. Uspokoiłeś się po Latach walk ulicznych? - Jeszcze nie. Mam nadzieję, że książka spełni swoje zadanie, odniesie sukces i zostanie przyjęta ze zrozumieniem. Lata walk ulicznych mają coś zmienić w czytelnikach. Wtedy może się uspokoję (śmiech).

coolturka

Cytując książkę: Ubek musi być jak pisarz. Michał Zygmunt – agent Urzędu Bezpieczeństwa? - Dokładnie tak, ponieważ Lata walk ulicznych to książka bezwzględna. Czytelnicy niejednokrotnie pewnie poczują się jak ofiary usadzone przy stoliku naprzeciwko faceta walącego pięścią w stół. W tym konkretnym fragmencie chodzi o nawiązanie do ubeka jako dominanty tamtego czasu, ówczesnego źródła lęku, który dziś znajduje się za biurkiem szefa. Źródła typowo polskiej autocenzury. Współcześnie jest to widoczne w sferze seksualnej, czy w sferze osobistych wyborów. Większość Polaków oduczyła się protestować i walczyć o swoje prawa. Wszyscy siedzą cicho i partycypują w strachu już nie przed ubekiem, ale przed dyrektorem, niewidzialną ręką rynku. Książka dzieje się w różnych miejscach, miastach, na różnych kontynentach. Popkultura buzuje. Przenosimy się w różne miejsca z prędkością światła. Poznajemy nowych bohaterów – mozaika kulturowa, tygiel multi kulti. Skąd te wszystkie super samochody, zajebiste zegarki, masa pieniędzy? Chciałeś poczuć się gejem – superbohaterem? Złamać stereotyp? - Ja zawsze miałem silne „męskie” fascynacje - lubiłem piłkę nożną, szybkie samochody, gadżety. Uwielbiam popkulturowych bohaterów typu James Bond. Należę do pierwszego pokolenia wychowanego na popkulturze. Stąd wzięła się wspomniana przez ciebie popowa aura tej opowieści. Nie myślałem ani przez moment o łamaniu stereotypu geja – cioty, który raczej gardzi piłką nożną i męskimi gadżetami. Jeśli takie przełamanie jest w książce widoczne, bardzo mnie to cieszy, ale szczerze mówiąc liczyła się przede wszystkim realizacja marzeń i fascynacji popkulturowych. Poza tym Marek Polak jest w moim wieku, żyje w tym samym kraju i nie można opowiedzieć inaczej jego losów. Kim są kobiety w twojej książce? - Kobiety są tłem. Matka popija sobie wódeczkę z piersiówki i za bardzo się nie wychyla. Żartuję sobie, że jedyną pełnokrwistą postacią kobiecą w tej książce jest Madonna, co jest też bardzo znamienne. Nie licząc ich dwóch, to faktycznie kobiet w tej książce po prostu nie ma. A co z żoną, kobiecym alter ego Malin Andreasdotter, Agnieszką Czamiłło, czy bułgarskim dziwkami? Dlaczego praktycznie wykluczyłeś kobiety ze świata Marka Polaka? - Mimo że narracja mojej książki jest prowadzona przez homoseksualistę, czyli potencjalnego kobiecego sojusznika, to są one nadal postrzegane zgodnie ze wszystkim patriarchalnymi wzorcami, bliskimi również heteroseksualistom. W narracji Polaka następuje reprodukcja patriarchatu, co bardzo przypomina mi prawdę o środowisku gejowskim, czy wielu heteroseksualnych feministach. Wszyscy w teorii bronią interesów kobiet, ale w praktyce, w życiu codziennym, nielicznym udaje się traktować kobiety w pełni podmiotowo. Z jednej strony jest to dowód na siłę systemu, w którym żyjemy. Z drugiej, to rodzaj spowiedzi - mnie również zdarza się ulec patriarchalnym zwyczajom. Uważam również, że stosunek gejów do kobiet jest o wiele bardziej skomplikowany niż to, co znamy z ekranów telewizorów – stereotypowy wizerunek geja

Rozmawiała Joanna Ostrowska

Lata walk ulicznych

Po bardzo dobrze przyjętym debiucie New romantic Michał Zygmunt powraca w wielkim stylu. Lata walk ulicznych to brawurowo opowiedziana historia seksualnego pociągu, jaki poczuliśmy do pieniędzy. Marek Polak stoi na szczycie wieżowca, jest człowiekiem, któremu się udało. Przed oczami staje mu dwadzieścia lat polskich przemian ściśniętych w jedną biografię, jego biografię – od mszy za ojczyznę, do wojskowych interwencji w ciepłych krajach. Michał Zygmunt (1977) - człowiek - orkiestra, zdarzyło mu się prowadzić talk-show, współtworzyć queerowy magazyn, publikować w opanowanym przez PiS tygodniku i kandydować na prezydenta Wrocławia z ramienia happeningowego komitetu Gwiazdy we Włosach. Autor powieści New Romantic (2007), współautor antologii prozatorskiej Wolałbym nie (2009) i zbioru esejów Kino polskie 1989 -2009. Historia krytyczna (2010). ...because quality matters lounge magazyn

27


coolturka

recenzje kontrolowane_

GRZANKA WRÓBLEM K

oniec października, więc czas najwyższy założyć szaro-różowe okulary i spojrzeć przez nie na ostanie kulturalne hity i sity :) Ale za nim wdamy się kulturalne dyskusje, muszę zadać Ci drogi Adamie mniej kulturalne pytania, które kotłują się w mojej głowie :) Dlaczego nasze teksty zawsze tworzone są w ostatniej chwili? Dlaczego Twój kot poluje na pierogi gości? I najważniejsze z nich: dlaczego ustawowo nie wyrzucimy jesieni z kalendarza? (W tej sprawię proponują zwołać komisję śledczą!) Grzanka: Szymoniszcze! Społeczeństwo oczekuje od nas polemiki albo i mordobicia, a tu znowu się muszę z Toba zgodzić i to potrzykroć. Brak pieroga widziałem, jesień fuj, a pisać zaczynam.

Chrzest Wrony

Allan Stewart Konigsberg, znany szerzej, jako Woody Allen, powiedział kiedyś: Mój pierwszy film był tak zły, że w siedmiu stanach zastąpiono nim karę śmierci. Jako nieanonimowy kinoholik i fan młodego polskiego kina, nie zwracając uwagi na recenzje pierwszego filmu Marcina Wrony, udałem się w połowie października do Warszawy na premierę filmu Chrzest. Drugi film Marcina oparty jest na faktach, bez gwiazd, bez patosu, skupia uwagę widza… A po napisach końcowych jeszcze kilka minut siedziałem, wraz z innymi dziennikarzami, wpatrzony w ekran. Grzanka: Filmu nie widziałem, więc nie będę z siebie robił kinowego Nikodema Dyzmy. Ale tęsknię i ja za polskim słowem w filmach i jakimś pomysłem, a nie scenariuszami pisanymi bez udziału mózgu.

Charytatywnie

Jesień, jesień… W oczekiwaniu na ustawę, która ją zniesie, pozwolę sobie obniżyć do minimum prześmiewczy ton w tym numerze i zająć się ważnymi tematami, wartymi szczególnej uwagi. A do takich należy cykl imprez Harley Rockin Angels w Hard Rock Cafe w Krakowie. To legendarne miejsce od lat kojarzone jest ze wspieraniem różnych charytatywnych inicjatyw. Tym razem dochody z imprezy przekazane zostaną na realizację marzeń – podopiecznych fundacji Mam marzenie. Poza Hard Rockiem, miejscem, które zawsze będzie mi się kojarzyło z otwartością na wszelkie charytatywne inicjatywy, jest klub Cień. Właśnie w tym klubie niebawem będziemy mieli dla was sporą niespodziankę… śledźcie nasze facebooki. A ty Adaś nic, ani nikogo nie zdradzaj… ;) Grzanka: Zakładając, że jednym z wymiarów miłości jest Caritas, to w tej materii chciałbym być rozwiązły. Spełnianie marzeń jest jak mentalny seks, czyli mamy szanse na pełen hedonizm i popartą, nawet przez kler, rozwiązłość.

Pani Agnieszka i Pan Jeremi

Ahhh i Ohhh. W księgarniach pojawiał się książka Listy na wyczerpanym papierze, czyli korespondencja między Agnieszką Osiecką, a Jeremim Przyborą, których w pewnym okresie łączyło uczucie zwane przez niektórych „miłością”. Ahhh, jakim językiem do siebie pisali, ohhh, co to były za czasy. Świat pióra, kartki i tylko jednego adresu, bez małpki. Przy okazji można sobie odświeżyć postać Pani Osieckiej. Grzegorz Sroczyński w Wysokich Obcasach tak o niej pisze: Wysiaduje po kawiarniach i bazgrze wierszyki na serwetkach. Dużo pije, dużo mówi. I o niej mówią: „Te błyszczące, mądre oczy”, „Wybiera mężczyzn i porzuca”, „Nie ogląda się za siebie w szatni, tylko zrzuca płaszcz”, „Jeden odtrącony próbował skakać z okna”. Romanse: Dąbrowski, Jarecki, Frykowski, Hłasko, Rakowski, Wajda, Okudżawa. Ale też Henio, Zdzisio, Krzychu - cinkciarz, piłkarz, hydraulik. Magda Umer, przyjaciółka: „Kochali się w niej mądrzy, kulturalni i wybitnie utalentowani mężczyźni. A ona ich porzucała dla chuliganów. Bo sama była trochę chuliganką”. Ahhh i ohhh. Grzanka: Właściwie to ja nie wiem, czy Ty recenzujesz Osiecką jako Agnieszkę, książkę jako zjawisko, romanse jako pragnienie, czy miłość jako legalny dopalacz. Ups, przecież my też do siebie piszemy... Adam Grzanka – Wulkan energii z Nowej Huty! Aktor kabaretowy, członek krakowskiej Formacji Chatelet. Prowadził Maraton Uśmiechu w TVN oraz reality game show Hole in the Wall w TV4. Konferansjer i satyryk, wielokrotny laureat festiwali kabaretowych i artystycznych. Muzyk (jako DJ Mazut), twórca projektu Nowa Huta Gangsta, ostatnio możecie go usłyszeć na falach Anty Radia Multiinstrumentalista i kompozytor, a także twórca instalacji multimedialnych. Felietonista i współtwórca kabaretonów i koncertów multimedialnych. Prywatnie fan mocnych brzmień i wojennych rekonstrukcji. 28 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Potęga T.

Czy czujecie się czasem jak zębatka w przerażającej maszynie społeczeństwa, albo niczym szereg cyferek w naszym realnym Matrixie? Swoją drogą nasz polsko - matrixowy agent Smith chyba oszalał, jego kod to szesnastkowy to fraktal. TV, radio, Internet zasypują nas doniesieniami tak absurdalnymi, że głowa mała. Czasem czujemy się w tym wszystkim zagubieni, a nasz głos wewnętrzny pragnie rewolucji. Niemal erotycznymi stają się fantazje w których mówimy do szefa „p… się”, a następnie łapiemy za pośladki jego asystentko - kochankę. Jeżeli czujecie, że szukacie wewnętrznego kodu, a wasz mózg wymaga defragmentacji - przeczytajcie koniecznie Potęgę teraźniejszości Eckharta Tolle`a. Wróbel: Mało czasu na wywody, numer Lounge’a się zamyka. Więc Adamie zapewnię Cię, że polecaną książkę przeczytam… I nawet jeśli nie trafi w mój gust, to na pewno przewertuję do samego końca!

Teoretycznie powinni

Od Wakacji jest do kupienia, w tzw. dobrych sklepach muzycznych, najnowsza płyta zespołu Mosqitoo. O ile najnowszy krążek mnie nie powalił, to sam elektrotwór z Warszawy obserwuję z zachwytem od kilku lat. Przyznam, że w mojej świadomości zespół ten posiada wszelkie atrybuty, aby zrobić karierę i to międzynarodową. Znakomite kompozycje i produkcje, a do tego bardzo efektowna wokalistka - to cechy morfologiczne tego cudnego duetu. Niestety nie widziałem Mosqitoo na żywo, ale wierzę, że nadrobię. Wszystko pięknie, kilka płyt, znakomite elektro przypominające dokonania Roisin Murphy i co? Chyba niewiele, bo duet ledwie przemyka się w mediach, a szkoda. Zachęcam do poszukiwań muzycznych, gdyż to, co w mediach, to ledwie nic. Wróbel: Z dużym wskazaniem na nic. Żal.pl.

Runy, mrok i zakrzywienie czasu

Właściwie recenzowanie wydarzenia, którego jeszcze nie było, wydaje się zupełnie wyzute z logiki. A jednak… 28 listopada po raz kolejny do klubu studio zejdą się wyznawcy mrocznego grania spod znaku Therion. To coś cudownego będzie, koncert tego zespołu to spektakl, muzyka to hybryda metalu i muzyki symfonicznej, a fani to maniacy znający każdą nutkę. Przyznam się do słabości – kiedy jestem na koncertach takich zespołów jak Therion, żałuję, że nie jestem dyktatorem mogącym spowodować, by wszyscy byli i doświadczali tego co ja. Do zobaczenia tam, gdzie poczujemy rise of sodom and gomorrah! Wróbel: Adaś jest w trasie i czuje … Więc ja, który w trasach nie bywa, nie mogę nie czuć. Więc przyznaję się, że czuję, z każdą minutą coraz bardziej i intensywnej… Zapach świeżo wydrukowanej wejściówki na polecane wydarzenie.

Szymon J. Wróbel – Góral spod Żywca. Dziennikarz, na co dzień związany z Dziennikiem Polskim, w czwartki prowadzi dwie swoje rubryki. Dla platformy Orange współtworzy program Czego słuchają gwiazdy?. W TVP3 pracował przy takich programach jak Pokolenie UE i Kraków dla pocztujących. Twórca charytatywnych imprez Przyjaciele Clubbingu. Ostatnio zdobywał szlify przy programie „Mam Talent”. Można usłyszeć go na MieścieMuzyki RMF, jak również zobaczyć na malopolskatv.pl gdzie prowadzi swój program Płyta na gramofon.


coolturka

Święto Zmarłych

felieton_

jest dla Komunistów!

Gdyby pytali mnie, co jest najgorszą rzeczą, jaka pojawiła się w Polsce po 1989 roku, to bym odpowiedział, że nie wiem, bo lista jest długa. Ale na pewno na jej początku znalazłyby się takie zjawiska, jak: pseudo-Mikołaj Coca-Coli, Walentynki i Halloween. Z jednej strony reklama i marketing to niezbędne elementy funkcjonowania wolnego rynku, niestety z drugiej jest właśnie to nieszczęsne wpychanie nam wszystkiego, co „ze Zachoda”. Bo jak z „ze Zachoda” to na pewno jest super, kolorowe i będzie błyskać i migać i będzie szoł, albo szał.

O

bojętnie czy będziesz w Australii, Ameryce, czy Afryce, jeżeli są okolice 24.12 - powita Cię uśmiechnięta morda grubego dziada w czerwonej czapce, takimż kubraku, pantalonach i czarnych buciorach. Jeżeli będą to okolice 14.02 to wszędzie gdzie się nie obejrzysz, zaatakują Cię serduszka, aniołki, czerwone róże, ckliwe melodie w radio, w kinie będzie miało premierę co najmniej czternaście komedii romantycznych, a wszystkie stacje TV będą nadawały przez okrągły miesiąc wszystkie filmy tego gatunku, których premiery miały miejsce w minionych dwóch dekadach – poziom świeżości jest wprost proporcjonalny do budżetów stacji. Nienawidzę Walentynek. Pomimo tego, że już od dawna wszyscy wiedzą, że to „święto” wymyślono za Wielką Wodą w celach wyłącznie marketingowych, żeby rozruszać rynek między Gwiazdką (zwaną kiedyś Bożym Narodzeniem), a Wielkanocą (jeszcze zwaną Wielkanocą – ale spokojnie, dajmy chłopakom od marketingu jeszcze trochę czasu i na pewno nasze dzieci będą mówiły Dzień Królika, Kurczaczkonoc lub coś koło tego). Niestety Walentynki, jeszcze jakiś czas temu obchodzone były tylko przez tych, którzy chcieli być najbardziej trendy, jazzy czy jak to się teraz mówi (pajacykowatych?!). Dzisiaj są już świętem narodowym i spróbuj powiedzieć swojej dziewczynie/żonie/kochance, że nie obchodzisz tego „święta”, bo jest głupie i ma na celu drenaż Twojej kieszeni… No właśnie, nie ma opcji. Musisz kupić tego cholernego kwiatka, misia, albo inne badziewie, iść na kolację, albo do kina – oczywiście na jedną z tych w/w komedii romantycznych, z czego w przynajmniej pięciu będzie grał Hugh Grant i/lub Julia Roberts, a najlepiej to wszystko (kwiatek, misiek, kolacja, kino) na raz. O Walentynkach na pewno jeszcze kiedyś nie raz napiszę, ale mamy Listopad, więc czas na dynię. Pomimo tego, że nie lubię dyni jeść, lubię na dynie patrzeć. W jesieni, gdy jeżdżę sobie po naszych fantastycznych, wcale nie dziurawych drogach krajowych, bardzo lubię widok poukładanych na/pod/tu i ówdzie straganach, w wesołym żółto - pomarańczowym (w zasadzie dyniowym) kolorze, wielkich dyń. Jest w nich coś sympatycznego

i pozytywnego. Natomiast nie rozumiem w jaki sposób te sympatyczne warzywa stały się symbolem, w mojej skromnej opinii kretyńskiego, „święta” o nazwie Halloween. Rozumiem, że w USA ta tradycja jest w jakiś sposób zakorzeniona i dzieciaki poprzebierane za różne potwory mogą jeden wieczór w roku ganiać po ulicach i straszyć sąsiadów. Jak jest się dzieckiem, straszenie sąsiadów jest generalnie bardzo fajną zabawą i dopóki sąsiedzi nie dostaną szału i zabawa nie skończy się w sądzie, to wszystko jest OK. Oczywiście ja na przykład nigdy sąsiadów z kolegami nie męczyłem. No, może prawie nigdy. Ale w Polsce, tak samo jak cholerne Walentynki, Halloween jest tworem sztucznym i wprowadzanym „na siłę”, w dodatku argumenty jego zwolenników są takie, że Halloween jest wesołe i w kontraście do smutnego „święta zmarłych” wyciągają z jesiennej deprechy. No bo początek listopada to zawsze deszcz, śnieg i pogodowy dramat, który doskonale pasuje do smętnej atmosfery. Ale nie w tym roku. W tym roku „na złość” wszystkim wielbicielom pierwszolistopadowej smęty, pogoda jest po prostu niewiarygodnie fantastyczna. No cóż, na lekcjach religii zdarzało mi się być stawianym do kąta, wywalanym za drzwi, prowadzanym do dyrektora/dyrektorki. Raz, chyba w piątej klasie, udało mi się tak wyprowadzić z równowagi prowadzącą lekcję, że zdzieliła mnie dziennikiem po głowie i, chociaż nie pochwalam tego typu metod wychowawczych, wcale się Jej nie dziwię. Ponieważ ze wszystkimi pozostałymi nauczycielami, zwłaszcza w podstawówce, dogadywałem się słabo albo wcale, więc nie wynika to w żaden sposób z tego, że akurat ten przedmiot bardziej lub mniej lubiłem. Dzisiaj prawdopodobnie ze spokojem pedagog szkolny orzekłby ADHD (moja żona upiera się, że mój przypadek jest nieuleczalny i pomimo tego, że z wiekiem powinno mi to zanikać, jakoś się tak nie dzieje). Niestety, a może na szczęście, jak chodziłem do podstawówki nikt jeszcze ADHD nie wynalazł, więc nauczyciele wzywali rodziców, rodzice dostawali ochrzan i przepraszali, za niesforne dziecko, potem ja dostawałem ochrzan i przepraszałem, że jestem niesfornym dzieckiem i obiecywałem, że już nie będę i tak do

kolejnej awantury. No, ale ani z lekcji religii, ani z żadnej innej nie pamiętam, żeby było Święto Zmarłych. Widocznie muszę słabo pamiętać albo u mnie w domu nigdy się tego sformułowania nie używało, bo okazuje się, że Święto Zmarłych było, ale w PRL-u. Było dlatego, że nie udało się chłopakom ze Wszystkowiedzącej i Rządzącej Partii pewnych rzeczy zlikwidować, więc postarali się nadać im charakter świecki. I stąd z Wszystkich Świętych zrobiło się Święto Zmarłych albo Wszystkich Zmarłych. Co ciekawe, to dokładnie tak jak Św. Mikołaja, Biskupa z Miry, spece od marketingu, pomimo tego, że komunistami nie są, zastąpili: (tu cytat z wikipedii) postacią starszego mężczyzny z brodą, ubranego w czerwony strój. Wracając do listopadowego święta, ponieważ identyfikowane jest ze zmarłymi, ludzie idąc na cmentarz przybierają smutny i zafrasowany wyraz twarzy. No bo to święto zmarłych, więc trzeba wyglądać jak umarły, albo przynajmniej pół żywy. Atmosfery nie poprawiają też statystyki z naszych cudownie fantastycznych dróg publicznych. Co roku Policja ma Akcję Znicz i co roku zatrzymuje niewiarygodne ilości kierowców prowadzących pod wpływem lub po użyciu, oraz odnotowuje, że znowu w tym roku zginęło na drogach więcej osób niż w ubiegłym. No, ale czemu się dziwić, skoro Święto Zmarłych, to trzeba trzymać się „w klimacie”. Zastanawia mnie tylko - skoro wszyscy obchodzący to Święto są lub przynajmniej teoretycznie powinni być, osobami wierzącymi, nie wiedzą, że podstawową prawdą wiary jest Zmartwychwstanie i Życie Wieczne? A jeżeli tak jest, to Dzień Wszystkich Świętych powinien być dniem radosnym i pełnym nadziei na to, że każdy po śmierci dostąpi Zbawienia i będzie w Świętości żył wiecznie. Inaczej chyba nie ma to Wszystko sensu… Adrian Suszczyński P.S. Pointy nie będzie. Jeżeli masz pretensje i/lub pytania do autora, napisz na adres: bonga@wp.pl

...because quality matters lounge magazyn

29


Twarze Przy Barze

BAROQUE EXQUISITE BIRTHDAY NIGHT 16 października

Dżojn our Fan page na Facebooku. Wygrywaj wejściówki na najciekawsze imprezy w mieście, zdobywaj płyty z ulubioną muzyką, poznawaj nowych ludzi. Zostań częścią Lounge Magazyn na www.facebook.com/loungemagazyn 30 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


lounge

BARY I RESTAURACJE //

...because quality matters lounge magazyn

31


bary i restauracje

ciekawostki_

Najlepsza pora na małą czarną

Zdaniem Brytyjskich naukowców, idealną godziną na picie porannej kawy, zarówno w domu jak i w pracy, jest jedenasta. Aby poczuć jej najpełniejszy smak należy przebywać w dobrze oświetlonym pomieszczeniu lub w słońcu, na łonie natury. Naukowcy z z Uniwersytetu Oksfordzkiego sugerują, by pić kawę o silnym aromacie, najlepiej słuchając wtedy włoskiej opery, bądź wokalisty o niskim i chropawym głosie. Ponadto delektowanie się ciepłym naparem w towarzystwie powoduje, że podobno postrzegamy innych w korzystniejszym niż zazwyczaj świetle. Hmm...

Wolniej...

Trend Slow Food czyli jedzenie w spokoju i bez pośpiechu naturalnych, zdrowych produktów zdobywa coraz większą popularność na świecie. Odpoczynek i relaks w trakcie posiłku, delektowanie się smakiem i zapachem potraw to, zdaniem zwolenników tego nurtu, warunek zdrowia i dobrego samopoczucia. Slow food narodził się we Włoszech w latach 80-tych jako protest przeciw wszechobecnej kulturze fast-foodów i życiu w pośpiechu. Założeniem tego ruchu jest przede wszystkim promowanie regionalnych naturalnych produktów i zdrowego stylu żywienia. Pierwszy polski oddział Slow Food pojawił się w Krakowie w 2002 roku, a jego pierwszą inicjatywą był projekt „Oscypek”. Obecnie idea Slow Food wychodzi poza ramy konsumpcji, przenosząc się na inne sfery życia- Slow Travel, Slow Shopping , Slow Design itd. By żyć w stylu slow, należy zwolnić i skierować się w stronę natury i odpoczynku. Dzięki temu odzyskamy poczucie zadowolenia i wewnętrznej harmonii.

Poczuj smak miszmaszu

Lubisz eksperymenty kulinarne? Gustujesz w miksowaniu różnorodnych składników, przypraw, smaków i technik gotowania? Zatem kuchnia fusion to coś dla Ciebie. Polega ona na umiejętnym łączeniu różnych tradycji kulinarnych w jednym daniu. Najważniejszymi zasadami fusion jest dobre wyczucie smaku, oryginalność, pomysłowość oraz atrakcyjny sposób podania potrawy. Piękne artystyczne kompozycje na talerzach są tutaj szczególnie preferowane. Ojczyzną fusion są Indie, to tam spotkały się dwa nurty kulinarne - europejski i azjatycki. Dziś za jedną z najbardziej fusion uważa się kuchnię mauretańską, która łączy w sobie wpływy francuskie, afrykańskie, chińskie i hinduskie. Z kolei najbardziej znanym i charakterystycznym daniem fusion jest sushi po włosku. Zwinięty ryż, wołowina, trufle, parmezan i rukola - wyglądają jak sushi, ale smakują jak włoskie risotto. W Polsce najpopularniejszy produkt tego kierunku to żurek z salami. 32 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Jameson Bus Tour w Baroque 5 października w restauracji Baroque był jedną z nielicznych okazji, by uczestniczyć w niepowtarzalnych prezentacjach przeprowadzanych w centrum edukacji Jamesona – w Jameson Bus. Podczas imprezy z cyklu Baroque Alkoteka, można było wysłuchać niezwykłej historii marki Jameson, wziąć udział w tastingu oraz poznać tajniki produkcji tego niezwykłego trunku. Atrakcją wieczoru był także konkurs barmański, w którym udział wzięli nie tylko zawodowi barmani, konkurs filmowy oraz specjalne menu potraw z dodatkiem Jamesona. /fot. M.P. Torba/


bary i restauracje

vinoteka_

Lafite, czyli wino i pieniądze Lafite – na dźwięk tego słowa wielu znawców win dostaje gęsiej skórki. Podobną reakcję wywołuje ono również wśród inwestorów. O ile walory smakowe wina pozostają kwestią gustu, to już zyski, jakie przynosi są poparte twardymi danymi. Lafite wywodzi się z gaskońskiego wyrażenia la hite i oznacza małe wzgórze. W czym tkwi jednak sekret tak dużej popularności i inwestycyjnego sukcesu tego wina? Wytłumaczenie tkwi być może w nazwisku Rothschild. To właśnie do rodu genialnych finansistów należy bowiem Château Lafite Rothschild – winnica we Francji, w której powstają te wina. Niewykluczone zatem, że magia nazwiska i odrobina geniuszu zostały zamknięte w butelce i stały się doskonałym instrumentem finansowym. Tak jest od blisko 150 lat. Nie tylko magia wpływa jednak na popularność produkowanych w Château Lafite Rothschild win. Kolejnym elementem jest jakość, a ta jest naprawdę wysoka. Potwierdza to status Premier Cru Supérieur z oficjalnej klasyfikacji win z 1855 roku, wprowadzonej przez Napoleona III. To najwyższy status jaki mogą otrzymać bordoskie wina. Poza Château Lafite Rothschild, otrzymały go jeszcze tylko trzy winnice z regionu Bordeaux. Sama winnica mieści się w wiosce Pauillac, położonej w północno - zachodniej części rejonu Bordeaux. Zajmuje około 1 km kw. i jest jedną z największych w okolicy. Rocznie produkuje nawet 35 tys. beczek wina, z czego 15-25 tys. uzyskuje kwalifikację Premier Cru. W większości jest to Cabernet Sauvignon (stanowi 8095% produkcji), a resztę stanowi Merlot (5-20%) oraz Cabernet Franc wraz z Petit Verdot. Średni wiek winorośli wynosi 35 lat. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę, że do produkcji tzw. Grand Vin grona nie mogą pochodzić z winorośli młodszej niż 10 lat, to średni wiek pnączy wzrasta do 45 lat. Najstarsza winorośl w Château Lafite Rothschild nosi nazwę La Gravière i pamięta rok 1886. Zabutelkowane dobra z winnicy Rothschildów cieszą się olbrzymim powodzeniem na całym świecie, ale szczególnie upodobali je sobie mieszkańcy Państwa Środka. Chińczycy do tego stopnia pokochali te wina, że jeśli akurat będziemy w Pekinie i zapragniemy napić się wina w topowej restauracji, to kelner zamiast karty win poda nam kartę Lafite. Nic więc dziwnego, że przy takim popycie ceny Lafite ostro idą do góry. Zresztą produkty wywodzące się z Château Lafite Rothschild zaliczają się do najdroższych czerwonych win na świecie. - Najbardziej pożądanymi wytworami winnicy Rothschildów są Château Lafite Rothschild oraz Carruades de Lafite. Jeśli na dodatek na etykiecie butelki widnieje rok 2000 lub 2003, to emocje miłośników wina sięgają zenitu. Te roczniki uznane zostały bowiem za wybitne. Duże szanse ma na to również trunek z 2009 roku. To jednak zależy od nosów krytyków. Choćby takich, jak Robert Parker. Opinie tego amerykańskiego krytyka potrafią ostro wpłynąć na notowania wina – wyjaśnia Krzysztof Maruszewski, z firmy Wealth Solutions doradzającej przy inwestowaniu w wino. W zarządzanych przez niego portfelach inwestycyjnych główną pozycją jest Carruades de Lafite z 2008 roku. Jego wartość w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy wzrosła o blisko 300 procent.

• JESIENNE MENU W RESTAURACJI DELECTA • • Aksamitny krem z kurek • Polędwiczki wieprzowe w sosie truflowym • Mule w dwóch odsłonach w winnym sosie z czosnkiem oraz w pomidorach • Crème brûlée Dla zaostrzenia smaku naszym gościom kucharz podaje wyborną pastę z oliwek, masełko czosnkowe oraz paluszki grissini.

Organizujemy imprezy świąteczne i wigilie firmowe!

Restauracja Delecta Kraków, ul. Limanowskiego 11 tel: +48 12 656 55 41, www.restauracja-delecta.pl


bary i restauracje

profil_

To już 5 rok

Scandali

Z właścicielami Grupy Scandale rozmawiał Marcin Lewicki

Grupa Scandale ma swój początek w 2005 roku , kiedy to dwójka przyjaciół, wraca do Polski po kilku latach pobytu w Anglii i Stanach Zjednoczonych. Powstaje pomysł na stworzenie na krakowskim Kazimierzu miejsca w zupełnie odmiennym stylu. Jako pierwszy powstaje lokal Le Scandale łączący funkcje cafe i cocktail baru.

fot. Robert Bednarczyk / lounge

Le Scandale okazały się strzałem w dziesiątkę. Zachęceni tym sukcesem, w 2008 roku otwierają kolejny lokal, tym razem bliżej Rynku- Scandale Royal.

Grzegorz Pajda

Adrian Klesyk

Scandale Royal stworzony został z myślą o ludziach, którzy potrafią docenić niebanalne wnętrza pięciu sal, wyjątkowy klimat, oryginalne smaki. Wizytówką jest antresola – zamknięta i dyskretna przestrzeń, z pięknym wi-

1. „ Mówiły jaskółki, że nie dobre są spółki 2. Dlaczego powstały Scandale ? „ - jak to powiedzenie sprawdza się u współA.K. - Scandale powstały, bo kochamy to właścicieli grupy scandale? robić. Gastronomia jest tym co nas kreci. Adrian Klesyk: Spółka to trochę takie

małe małżeństwo, albo jest super albo się rozpada (śmiech). Wydaje mi się, że muszą być części wspólne, musi być wspólny cel, a cechy charakterów u wspólników w tych najważniejszych rzeczach takie same. Nie da się prowadzić gastronomii bez takiego samego zaangażowania, bo nie da się w naszym przypadku liczyć godzin pracy, musi być uczciwość i zaufanie, bez niej już dawno by nas nie było. A czasami różny punkt wiedzenia dają nam tylko profity, bo łatwiej wyklucza się błędy. Po prostu - czasami trzeba wyrazić coś w „ostry sposób”, dla wspólnego dobra.

Grzegorz Pajda: Razem z Adrianem prze-

szliśmy tę sama drogę i mamy podobne doświadczenia z gastronomią. Dlatego też na wiele rzeczy patrzymy podobnie, bo podobne mamy cele. Oczywiście po drodze zdarzają się miedzy nami konflikty “ostre słowa”, ale to dzięki nim pewne rzeczy stają się bardziej klarowne. 5 lat zdecydowanie na plus.

34 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Kiedy po 10 latach zagranicznych wojaży wróciliśmy do Polski, mieliśmy w głowie mnóstwo pomysłów na gastronomię. W tym czasie w Krakowie brakowało lokali typu braserrie i cocktail bar. Dostrzegliśmy lukę i postanowiliśmy ją wypełnić. G.P. - Po prostu chcieliśmy otworzyć coctail bar. Mieliśmy wizję, doświadczenie i wielką chęć spróbowania. Wiedzieliśmy oczywiście, że każdy biznes to ryzyko, jednak determinacja była ogromna.

dokiem na odrestaurowany Plac Szczepański. Obecnie Grzegorz i Adrian kończą swój trzeci projekt Garden Le Scandale, miejsce łączące kazimierzowskie Le Scandale z ogrodem. Różne elementy dekoracji, które wyśmienicie łączą się w całość, dają nieskończenie wiele możliwości aranżacji. Całoroczny ogród z otwieranym dachem, otwartą kuchnią i możliwością budowania własnej scenografii, to 3 miejsca w jednym - umożliwiające zorganizowanie imprezy dla 400 osób. W lokalach stworzonych przez tę dwójkę, można zjeść śniadanie i wypić dobrą kawę przeglądając poranną gazetę. Wpaść na szybki biznes lunch, drinka ze znajomym czy wybrać się na romantyczną kolację.

poziomie” (śmiech) - czyli profesjonalnie, ale bez sztywniactwa. Jedzenie ma zadowalać i tych, którzy chcą zjeść szybkie śniadanie, ale również tych którzy lubią czekać na perfekcyjnie wysmażoną polędwicę, delektując się winem z najlepszych winnic świata. Oczywiście wszystko w rozsądnej cenie (śmiech). G.P. - Co różni? Hmm... każdy z lokal ma na pewno inny wystrój, klimat i atmosferę. Co łączy - w każdym z nich stawiamy na jakość i oczywiście doskonały serwis.

4. Scandale - to nazwa, która ma związek z jakąś grubszą aferą?

3. Minęło już 5 lat odkąd powstały pierwsze A.K - Scandale to nazwa, która powstała La Scandale na Kazimierzu. W międzyczasie przy wódce ze znajomymi, z którymi pracow Stanach. Miało być intrygująco, otworzyliście dwa kolejne. Scandale Royal waliśmy bulwersująco i trochę tajemniczo. Dlaczego na Rynku Głównym i Garden Scandale na nazwać bar Skandal? I to jeszcze po franKazimierzu. Co różni, a co łączy te wszystkie cusku? A dlatego, że ludzie będą ciekawi żeby zaglądnąć do środka i sprawdzić jakie miejsca ? skandale się tam odbywają (śmiech). A.K. – Lokale mają pewne cechy wspólne:

w końcu to jedna firma, kierowana przez te same osoby: łączy je nazwa „Scandale” podana w różnych odcieniach. Lokale mają też mieć serwis na ”Scandalicznie dobrym

Właśnie o to nam chodziło!


profil_

A.K. - Wszystkie są w tym samym mieście, może czas ruszyć dalej? Tak naprawdę to życie przynosi nowe pomysły. Nikt nie przypuszczał, że zaraz po otwarciu Scandali Royal będziemy myśleć o następnym. Przypadek akurat sprawił, że lokal się zwalniał. Powstał nowy projekt, a teraz mamy jego finał, czyli otwarcie części ogrodowej Garden Le Scadanle 180 m2 zamkniętej powierzchni ogrzewanej z pierwszą otwartą kuchnią ogrodową. To coś zupełnie nowego. G.P. - To krótki okres, jak na otwarcie 3 lokali. Teraz chcemy się skupić na tym by nasi goście otrzymali jak najlepszy serwis, jakość I żeby przede wszystkim byli zadowoleni.

6. Z którym lokalem było najciężej? A.K. - Scandale Royal to taka mała droga

przez mękę (śmiech). Długi remont, wstrzymywanie prac, remont placu, lokalizacja, w którą nikt z zewnątrz nie wierzył, aż do sukcesu jaki świętujemy dzisiaj. Lokal, który już zarysował się na mapie kulinarnej Krakowa. To tutaj możesz spotkać znane osoby ze świata sportu, TV, zjeść za rozsądną cenę potrawy naprawdę z ręki świetnego szefa Fabrica Boulahouache. G.P. - Hmm... Najciężej było ze Scandale Royal, gdzie po paru miesiącach od otwarcia zaczęto remontować Plac Szczepański. Jak na nieszczęście trwało to 16 miesięcy. Początkowe miesiące były trudne, ale przy pomocy naszego nieocenionego szefa kuchni – Fabrica, coraz więcej indywidualnych gości oraz zorganizowanych grup z firm krakowskich, a nawet warszawskich, chętnie przybywało na kolację. Niejednokrotnie z opcją „open baru”. Teraz, co najciekawsze, lokal, który miał najtrudniejszą drogę przynosi nam najlepsze rezultaty.

bary i restauracje

5. Trzy lokale to już prawie sieciówka? Co dalej?

7. Co zmieniło się w ostatnich 5 latach w krakowskiej gastronomii?

9. Najzabawniejsza historia, która przydarzyła się wam w tej branży?

A.K. - Och dużo! Jeszcze 5 lat temu nie

A.K. - Śmieszna historia? Sam nie wiem...

G.P. - Zmiany są zdecydowanie na lepsze. Dzięki konkurencji na rynku powstało kilka, dobrze prosperujących restauracji, barów, night clubów. Klienci mają zdecydowanie większy wybór, a zarządzający lokalami starają się by ich oferta była ciekawsza, atrakcyjniejsza.

10. Co jest najtrudniejsze w prowadzeniu takiej działalności ?

było 2/3 tych lokali, które mamy teraz, rynek był znacznie uboższy w kluby muzyczne, cocktail bary i restauracje. Ale to dobrze, klient ma większy wybór, a właściciele muszą być bardziej kreatywni na czym zyskują oczywiście goście.

8. Czy czujecie, że mieliście wpływ na jej obecny kształt? G.P. - Na pewno jakiś wpływ mieliśmy. Zresztą jak wiele innych lokali. A.K. - Na pewno tak. Przynajmniej tak o nas mówią…(śmiech)

Hmm... „śmieszny” był cały początek, kiedy to postanowiliśmy sobie, że lokal będzie czynny do ostatniego gościa. I tak było, tyle, że goście wychodzili o 7 rano. Często zdarzało się też, że w ogóle nie chcieli wychodzić, a my nie mieliśmy wystarczającej ilości barmanów i sami pracując do rana zaczynaliśmy kolejny dzień od espresso i przerzucenia kartki w kalendarzu, spaniu mówiąc: do widzenia.

G.P. - Nie wiem (śmiech). A.K. - Czas i jeszcze raz czas, który trzeba poświęcić. Ale jeżeli tylko ktoś to lubi, to jest ok.

11. Gdybyście mogli cofnąć czas, co zrobilibyście inaczej? A.K. - Lepiej nie cofajmy czasu (śmiech).

Może jakbyśmy coś zmienili, to nie byłoby tego, co przynosi nam taką frajdę? G.P. - Nie lubię takich pytań, jestem realistą (śmiech).

Scandale Royal - Plac Szczepański 2, tel.: 12 422 13 33 Le Scandale - Kazimierz, Plac Nowy 9, tel.: 12 430 68 55 Garden Le Scandale - Kazimierz, Plac Nowy 9 (wejście w bramie), tel.: 12 430 22 20

www.scandale.pl ...because quality matters lounge magazyn

35


bary i restauracje

na widelcu_

Asia Oparcik

Komfort na talerzu

Z

astanawialiście się kiedyś, skąd się bierze nasza fascynacja jedzeniem? Nie mówię tu o potrzebie natychmiastowego zapchania pustego żołądka, ale o potrzebie odkrywania nowych smaków w miłym towarzystwie, dzielenia się nowymi przepisami czy nieodpartym pragnieniem polizania pięknie wyglądającego zdjęcia potrawy, z dobrej książki kucharskiej. Mam swoją teorię – wydaje się, że charakter ludzi można poznać po ich stosunku do jedzenia, który w przedziwny sposób koreluje z ich otwartością dla innych czy tolerancją. Ci którzy potrafią docenić subtelną różnicę pomiędzy dobrze a źle ugotowanym makaronem, czy też nie boją się wziąć do ust nieznanego gatunku mięsa, są także bardziej otwarci na innych w życiu codziennym czy polityce. Natomiast ci zachowawczy, bojący się nowości, podobnie będą się zachowywać w zetknięciu z drugim człowiekiem. Jednak czasem owo pragnienie doznania nowego zakrawa o absurd – w Japonii bogaci yuppies płacą setki dolarów za spróbowanie potencjalnie trującej ryby fugu. Czy rybka ta odznacza się wyjątkowym aromatem mięsa? Okropnym wyglądem, zniechęcającym potencjalnych drapieżników? A może jest gatunkiem wymierającym i stąd jej zawrotna cena? Nic z tego. Tajemnicą fugu jest jej trująca moc. Nieumiejętne sprawienie delikatnej ryby prawie zawsze kończy się zatruciem całego mięsa – a że wystarczy zaledwie malutki kawałek takiego mięsa, żeby pożegnać się z życiem. Nic zatem dziwnego, że wzbudza ono wyjątkowo niezdrową ekscytację. Inni znowu gotowi są zapłacić tysiące dolarów za najdroższy hamburger świata – stworzony z użyciem doskonałej, „piwnej” wołowiny z Kobe. Swoją cenę zawdzięcza jednak nie pijanym japońskim krowom, a płatkom złota, którymi przyprawiono bułę. Świadomość spożywania drogocennego kruszcu widocznie wyjątkowo podnosi wrażenia smakowe. Na drugim biegunie smakoszy mamy jednak coś bardziej przyziemnego. Bowiem nawet ci o wyjątkowo dobrze rozwiniętych kubkach smakowych doceniają siłę prostego jedzenia. Takie jedzenie, jak żadne inne, pokazuje jakość składników, a z drugiej kojarzy się z wieloma dobrymi, przyjemnymi rzeczami. Ciepłym domem i spokojem. Prawie każda kuchnia narodowa ma coś takiego w swoim asortymencie,

ale katalog dań tego rodzaju szczególnie upodobali sobie amerykanie, tworząc szereg przepisów inspirowanych głównie kuchnią włoską pod nazwą comfort food. To tajemnicze określenie oznacza nic innego jak dania proste, wykonane z ogólnie dostępnych, a zarazem tanich składników. Są sycące, a co za tym idzie, nie rzadko kaloryczne. Mają za zadanie nas pocieszyć i ukoić nasze skołatane serca. Na listopadowe smutki jak znalazł. Jednym z podstawowych „przepisów” jest zapiekany makaron z serem, głównie kojarzący się ze wschodnim wybrzeżem Stanów Zjednoczonych. Mac’n’Cheese to ciężka, kleista mieszanka żółtego sera i makaronu, najczęściej popularnych „kolanek”. Jednak nie tylko nasi sprzymierzeńcy zza wielkiej wody mają monopol na takie potrawy. W Polsce będzie to na przykład aromatyczny bigos, na Węgrzech gulaszowy kociołek, we Włoszech risotto czy prawie każdy rodzaj pasty, a we Francji - cieniutkie jak kartka papieru ziemniaki zapiekane z masłem i tłustym mlekiem. Takie komfortowe dania to zatem dwie rzeczy – z jednej strony prostota, z drugiej owa domowość. Siła comfort food tkwi w ich uspokajającej mocy, która sprawia, że nawet na najgorszy dzień potrafimy spojrzeć z nieco większym dystansem. Można zaryzykować twierdzenie, że gdyby kuchenne menu szpitali psychiatrycznych zmieniono pod modłę tych „dań funkcjonalnych”, to wyraźnie zmniejszyłaby się im liczba klientów. Zatem w tym miesiącu potrzebujecie tylko jednej patelni i jednej łyżki, najlepiej drewnianej. Gotujemy risotto. Tajemnica jego smaku tkwi w sposobie przygotowywania – nie gotujemy ryżu w dużej ilości bulionu. Dodajemy go stopniowo, pozwalając ziarenkom na powolną absorbcję płynu.

tekst, przepis i zdjęcie: Asia Oparcik 36 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

RISOTTO Z KARCZOCHAMI, ZIELONYM GROSZKIEM I NIEBIESKIM SEREM (porcja dla 2 - 3 osób) Składniki: 150 - 200 gram ryżu na risotto 200 gram zielonego groszku (mrożonego albo z puszki) 500 - 600ml bulionu (drobiowego lub warzywnego, w wersji dla leniwych może być kostka rosołowa) 2 duże karczochy (jeśli nie wiesz jak je obrać i przygotować to polecam You Tube albo nieśmiertelne gotowe karczochy ze słoika) 100 ml stołowego białego wina 2 łyżki masła 100 gram niebieskiego sera (polski Lazur będzie idealny) szczypiorek, pieprz Przygotowanie: Podgrzej bulion, aby był gorący (jeśli używasz kostki rosołowej – rozpuść ją w 500 - 600 ml wrzącej wody). Na patelni rozgrzej łyżkę masła i wrzuć suchy ryż. Smaż dopóki ziarenka nie staną się przeźroczyste. Wlej pierwszą chochlę bulionu, około 100ml. Na dodanie każdej kolejnej części płynu poczekaj, aż ryż przyjmie całą poprzednią porcję. Gdy ryż wchłonie cały płyn wlej drugą chochlę. Dodaj groszek i pocięte na kawałki serca karczochów (jeśli korzystasz ze świeżych powinny być podgotowane). Dodaj wino, a później kolejne porcje bulionu. Wraz z ostatnią dodaj poszatkowany szczypiorek i starty ser. Przypraw pieprzem i solą, jeśli to potrzebne. Gotowy ryż powinien nadal dawać opór podczas gryzienia, a risotto powinno mieć wciąż trochę płynu. Wyłącz ogień pod patelnią i dodaj łyżkę masła. Podawaj od razu. Do tego risotta idealnie będzie pasowało wino, którego używaliśmy do gotowania. Od tego numeru Lounge będę próbowała co miesiąc zwrócić waszą uwagę na nowe, smaczne miejsca w Krakowie. W tym miesiącu Z Polecenia: Coca, Typical Sycylian Food na ulicy Kupa. Malutkie miejsce, wielkości łupinki od orzecha, z wystrojem godnym prawdziwej, taniej kebabiarni. Nie skreślajcie go jednak – świetne, autentyczne jedzenie, za małe pieniądze. Przemiły kucharz i poczucie, że obcujemy z prawdziwą sycylijską kuchnią!


Ku c hn i a

M i s tr z贸w

Krak贸w, ul. Szpitalna 20-22 tel.: +48 12 429 68 50 www.leonardo.com.pl

...because quality matters lounge magazyn

37


bary i restauracje

lounge poleca | lounge recommends

Lunch Time! Od jakiegoś czasu zaobserwować można rosnącą popularność lunch’y. Samo słówko LUNCH pochodzi z krajów anglojęzycznych i oznacza krótki i lekki posiłek spożywany w trakcie szybkiej przerwy obiadowej. Moda na lunch’e trafiła i do Krakowa. Żyjemy w biegu, jemy w pośpiechu, często na lunch zapraszamy naszych klientów i przy posiłku załatwiamy interesy.

Znaleźliśmy dla Was kilka miejsc idealnych na biznes lunch, spotkanie z przyjaciółmi, czy krótki odpoczynek od pracy. Miejsc, gdzie możesz zjeść lunch - smaczny i niedrogi.

2

Lunch dnia w cenie 20zł (w skład wchodzą zupa lub przystawka, danie główne, deser, woda mineralna). Lunche serwowane są Dominikanska w godz.12.00-17.00 od poniedziałku do piątku.

Restauracja Japońska KURA zaprasza od wtorku do piątku w godz. 13:00 - 15:00 na Lunch Dnia - Hot Roll - gorący zawijaniec wieprzowy z ryżem i sosem curry za jedyne 10 zł! Na miejscu lub na wynos.

Restauracja Dominikańska 2 Plac Dominikański 2 tel.: 12 422 07 50, www.restauracja-dominikanska2.pl

Restauracja KURA ul. Estery 5

red.lounge & garden zaprasza na Lunch Dnia. Od poniedziałku do piątku w godzinach od 12 do 15 Lunch Dnia w cenie 21 PLN oraz lampka wina lub zimny napój gratis.

Lokal Tajemniczy Ogród zaprasza codziennie od 8 do ostatniego klienta. W samym sercu Kazimierza, w przyjemnej atmosferze możesz zjeść śniadanie oraz lunch, przeczytać świeżą prasę. Do każdego Lunchu Dnia lampka wina lub herbata gratis.

red.lounge & garden ul. Kupa 6 tel.: 12 376 40 52, www.red-lounge.pl

Tajemniczy Ogród pl. Nowy 9 tel.: 12 430 67 76, www.tajemniczyogrod.pl

38 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

tel.: 502 377 180


bary i restauracje

Lunch w Café Wierzynek! Codziennie od 12:30. W ofercie m.in. pasty, sałatki i grillowane mięso. Do każdego zestawu lampka wina lub soft drink oraz deser z firmowej cukierni Wierzynka. Cena 35 zł.

Café Wierzynek Rynek Główny 15 tel.: 12 424 96 00, www.wierzynek.pl

Oranżeria Avanti zaprasza na Lunch Dnia w cenie 35 PLN z lampką wina lub zimnym napojem. Lunch Dnia od poniedziałku do piątku w godzinach od 12.00 do 15.00.

Restauracja włosko-amerykańska Cosa Nostra zaprasza na lunch od poniedziałku do piątku w godzinach od 12-16 wszystkie dania z karty 50% taniej!!!

Oranżeria Avanti ul. Karmelicka 7 tel.: 12 430 07 21, www.avanti.krakow.pl

Restauracja Cosa Nostra ul. Dajwór 25 tel.: 12 429 00 97, www.cosanostra.krakow.pl

LUNCH specjalnie stworzony dla smakoszy. Od poniedziałku do piątku w godzinach od 13:00 do 16:00. Na wszystkie dania z karty menu do godziny 17:00 rabat 20%.

Pimiento Argentino Grill zaprasza na najlepsze steki w mieście oraz na lunch z 20% obniżką cen na wszystkie potrawy oraz napoje. Oferta ważna od poniedziałku do piątku w godzinach od 12:00 do 17:00.

Restauracja Leonardo ul. Szpitalna 20-22 tel.: 12 429 68 50, www.leonardo.com.pl

Pimiento Argentino Grill Stare Miasto, ul. Stolarska 13 tel.: 12 422 66 72, Kazimierz, ul. Józefa 26, tel.: 12 421 25 02, www.pimiento.pl ...because quality matters lounge magazyn

39


bary i restauracje

restaurant review_

tel.: 12 429 30 86 Kraków, ul. Św. Jana 8

SAKANA SUSHI BAR

- miejsce przyjazne ludziom. Wiele się mówi o etykiecie w sushi barach. Przed posiłkiem należy odświeżyć ręce ciepłym ręcznikiem. W japońskich restauracjach powinno się używać pałeczek. Tradycja nakazuje jeść nimi nawet zupy. Japończycy mają w zwyczaju wyławiać zawartość w postaci makaronu i innych składników, a samą zupę wypijać wprost z miseczki. W przypadku samego sushi mamy pewną dowolność, możemy posłużyć się również palcami, ale tylko w przypadku, kiedy jemy z oddzielnego talerza. Zasada nalewania drinków najpierw towarzyszom, nie jest niczym nowym i obowiązuje w każdego typu restauracjach. Tak, sporo o zasadach i japońskim savoir vivre. Jest jednak miejsce w Krakowie, a dokładnie w samym jego centrum, gdzie restauracyjna etykieta schodzi na plan drugi by ustąpić miejsca uczuciu swobody i luzu. Nie znaczy to oczywiście, że można się tam zachowywać niekulturalnie. Jedyne, co chcę powiedzieć, to, że SAKANA SUSHI BAR na Św. Jana 8 to miejsce przyjazne ludziom! Przekonałam się o tym, wybierając się ze znajomymi na niedzielną wędrówkę po Krakowie. Zapędziliśmy się w okolice Rynku z cichą nadzieją, że może uda nam się przy okazji zobaczyć słynne już Podziemia Rynku. Nadzieja okazała się płochą, wszystkie bilety

zarezerwowane były na cały weekend i to z 3-dniowym wyprzedzeniem. Szkoda, byliśmy głodni sztuki i kultury, a musieliśmy się obejść smakiem. Nasz półgodzinny i daremny „marsz pingwinów” w kolejce do kasy muzeum i chłodne jesienne powietrze dodatkowo zaostrzyły nam apetyt. Po próbie szturmu na krakowską sztukę wyższą nie wypadało pójść do KFC. Chcąc zachować poziom, dostojnym krokiem ruszyliśmy w najbliższą z przecznic - Św. Jana. Mieliśmy ochotę na coś wykwintnego, ale bez patetycznej oprawy. Nasz kolega słusznie zauważył, że sushi może się poszczycić ponad tysiącletnią historią, przygotowanie go wymaga precyzji i wiedzy, na talerzu wygląda jak małe dzieło sztuki. I oczywiście daliśmy się skusić. Sakana Sushi Bar to bardzo ciekawy lokal. Dużo małych pomieszczeń, zakamarków, korytarzy a mimo to wystrój sprawia, że miejsce wydaje się przestronne. W największej z sal znajduje się długi bar, tam też zasiedliśmy. Od razu wpadła nam w ręce ulotka z informacją o niedzielnych brunchach rodzinnych. Co prawda nie jesteśmy rodziną, ale zestawy wyglądały tak zachęcająco, że byliśmy skłonni zaimprowizować w potrzebie. Na szczęście nikt nie sprawdzał nam dowodów, za to usadowieni wygodnie na wysokich krzesłach, dostaliśmy wspomniane już ciepłe ręczniczki i butelkę Lupe-Cholet Chablis Chateau de Viviers (204 zł). Wino idealne na niedzielne popołudnie, mineralne z delikatną nutką cytrusów. Rozkoszowaliśmy się smakiem rozglądając po sali. Tuż obok nas w mniejszej salce, pod opieką profesjonalnej opiekunki wariowały dzieciaki. Sakana to chyba jedyny lokal w Krakowie, który ma tzw. kącik malucha. Można w nim zostawić dziecko pod okiem opiekuna, bez obawy, że z nudów „rozniesie” pół restauracji. Tymczasem tuż przed nami rozgrywał się kulinarny spektakl przygotowywania na-

40 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

szych posiłków. Tutejsi mistrzowie sushi, mają bezsprzecznie dar w rękach i niesamowicie podzielną uwagę. Żądni wiedzy, pytaliśmy o wszystko, co nasz mistrz dla nas przygotowywał. A historie kulinarne przeplatały się również z nowikami z życia krakowskich celebrytów. Jak wiadomo, każdy szanujący się celebryta lubi sushi, bo to jest trendy. Ale o modzie na sushi już z resztą kiedyś pisałam. Wracając do naszego brunchu rodzinnego, oferta składa się z 3 różnych zestawów. Każdy jest w cenie 99 zł, w tym dowolna zupa no i oczywiście - sushi. My wybraliśmy zestaw II składający się z 9 kawałków nigiri i 18 maków. Wyławialiśmy z pływających wokół baru łódeczek kolejne przysmaki. Łososie, krewetki, kalmary wszystko smakowało wyśmienicie. Mnie najbardziej przypadło do gustu California maki z łososia i awokado. To, że uwielbiam łososia to żadna nowość, ale w kompozycji z owocami to był mój naprawdę pierwszy raz! Czas Nam mijał nieubłaganie, nasz mistrz sushi rzucał kolejnymi anegdotkami towarzyskimi, a ja z podziwem patrzyłam mu na ręce. Łosoś z limonką i miętą i wszystko z mikroskopijnych kawałeczkach - majstersztyk. Oczywiście mam nowe postanowienie: nauczę się przyrządzać sushi w domu! Na ile starczy mi zapału? Nie wiem, ale nie martwię się tym, bo przecież do Sakany zawsze trafię. Zwłaszcza, że w kolejną niedzielę, planujemy kolejny atak na krakowskie podziemia, tym razem zaplanowany. Bilety już zarezerwowane, podobnie jak stolik w Sakana Sushi Barze. Miejsce to przyciąga nie tylko samą kuchnią i świetną obsługą, ale i przyjazną atmosferą. Możesz zjeść doskonałe i wykwintne sushi, „majdając” nogami na wysokim stołku barowym i obserwując bawiące się dzieciaki. Czy można sobie wyobrazić lepsze zakończenie tygodnia? Ania Strugalska


lounge

MODA //

ul.Rakowicka 11, Krak贸w tel. +48 12 4 300 200 www.maniewski.pl

photo by Sylwia Gaczorek

...because quality matters lounge magazyn

41


moda

newsy_

Związek zawodowy modelek

Utworzony w 2007 roku przez Dunję Knezević i Victorię Keon-Cohen związek zawodowy modelek Equity odniósł właśnie pierwszy bardzo poważny sukces. Mianowicie, stworzono program warunków zatrudnienia i pracy modelek. Zostały w nim jasno określone minimalne płace, minimalny wiek modelek, warunki i godziny pracy na wybiegu. A wszystko to wydarzyło się na tygodniu mody w Londynie. /AJ/

Fashion Week po polsku Projekty Georginii

Młodziutka córka Micka Jaggera coraz mocniej odnajduje się w świecie mody. Już na wiosnę 2011 roku w sklepach marki Hudson ma pojawić się autorska kolekcja Georginii. Dobre nazwisko nie gwarantuje sukcesu. My jednak niecierpliwie czekamy na kolekcje nieustanne trzymając kciuki za młodych i odważnych. /AJ/

Październik upłynął pod znakiem polskiej mody z najwyższej półki. Po udanej majowej edycji, w dniach 12-17 października w Łodzi, odbyła się jesienna edycja FashionPhilosophy Fashion Week Poland. Impreza przyciągnęła wiele znanych twarzy – zarówno z branży mody, jak i celebrytów. Ponad 40 kolekcji pokazano w dwóch grupach – w Alei Projektantów lub w bloku Off-Out of Schedule, jednocześnie można było zaszaleć z zakupami w Showroomie lub wysłuchać kilka z przewidzianych wykładów. Spośród zaprezentowanych kolekcji największe zainteresowanie zwróciła ta autorstwa Dawida Tomaszewskiego, który kilka tygodni temu szturmem zawojował berlińskie wybiegi, przykuwając uwagę samej Anny Wintour. Gościem specjalnym imprezy był Norweg Thorbjorn Uldam, uznawany za jednego z bardziej obiecujących projektantów młodego pokolenia. /JO/

Gucci i J. Lo.

Moda w Bonarce

Jenifer Lopez ponownie stanie przed obiektywem. Tym razem ze swoimi bliźniakami, gdzie rodzinnie będą twarzą marki Gucci. Zdjęcia zostały wykonane przez Mert Alas i Marcus Piggott. O samej kampanii wiemy jedynie, że ta będzie promowała ubranka dla dzieci. Cała reszta jest niestety wciąż owiana tajemnicą. /AJ/

Oprac. Asia Jawor / www.styleworkshop.pl, Joanna Oparcik

10 urodziny Mango

Pełna burżuazja

Karl Lagerfeld informuje o planach utworzenia modowej wyspy, które ponoć są już w trakcie realizacji. Jego pragnieniem jest, aby w jednym miejscu spędzić wakacje i świetnie się zrelaksować, jednocześnie robiąc zakupy i tańcząc do rana w klubach z celebrytami całego świata. Jak zapowiada dyrektor artystyczny Chanel, wyspa ma zostać otwarta w 2014 roku. /AJ/

42 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Znana na całym świecie hiszpańska marka odzieżowa MANGO świętowała swoje 10-te urodziny w Polsce. Z tej okazji 1 października odbyła się jubileuszowa impreza w sklepie MANGO, w Galerii Kazimierz w Krakowie. Imprezę swoją obecnoscią uświetniły m.in. Marysia Góralczyk, Karina Kunkiewicz, Viola Kołakowska, Magda Lamparska oraz Gala Gonzalez - jedna z najbardziej rozpoznawalnych blogerek młodego pokolenia. Punktem kulminacyjnym był konkurs dla miłośniczek stylizacji, którego jurorką była sama Gala Gonzalez. Przygotowane stylizacje zostały uwiecznione w specjalnym mini studio fotograficznym w sklepie, a bohaterki najciekawszych kompozycji otrzymały atrakcyjne bony zakupowe MANGO oraz zestawy kosmetyków Bobbi Brown. /pr/

Największy Pokaz Mody w Bonarka City Center odbył się 9. października, stanowiąc prawdziwą gratkę dla amatorów mody i najnowszych trendów w stylizacji - w pięciu blokach tematycznych: Premium, Casual, Sport&Outdoor, Formal, Bielizna. Poza prezentacją najnowszych tendencji w modzie na sezon jesień/zima 2010, można było skorzystać z fachowych porad fryzjerów i stylistów oraz wygrania nagród. W pokazie wzięło udział 50 Najemców, którzy przedstawili ponad 400 stylizacji. Na wybiegu, poza profesjonalnymi modelkami i modelami, zaprezentowały się z dzieci z Nowohuckiego Centrum Kultury. Po raz pierwszy w roli modeli - w otwartej na psy Bonarce, wystąpiły dystyngowane charty rosyjskie borzoj oraz Spaniele King Charles Cavaliery. Pokazowi towarzyszyły liczne konkursy z nagrodami dla Klientów, pokazy fryzjerstwa i makijażu. /pr/


moda

trendy_ Monika Gąsiorek

Krótka historia… trenczu Są takie rzeczy, które nigdy nie wychodzą z mody. Jedną z nich jest trencz - płaszcz, który przetrwał rewolucję w modzie oraz zmiany trendów. Zawsze pod ręką mężczyzn i kobiet. Pokochały go gwiazdy kina i zwykli ludzie. Dziś przedstawiam jego krótką historię Historia trenczu, w Polsce znanego pod nazwą prochowiec, sięga połowy XIX wieku. Pierwowzorów obecnie królującego fasonu należy szukać na polach walk I i II wojny światowej. Wojskowe płaszcze, w których swoje korzenie ma trencz, nosiło wiele ówczesnych armii. pIch okrycia miały najczęściej kolor brązowy lub kremowy. Jako ojców trenczu określa się dwie znane, brytyjskie firmy: Aquascutum i Burberry. Aquascutum uważa, że jest twórcą kroju płaszcza i potwierdza to dokumentami sięgającymi 1850 roku. Marka Burberry natomiast twierdzi, że wynalazła wodoszczelną tkaninę zwaną

gabardyną, z której to szyte są trencze. Zapewne spór ten nigdy nie zostanie rozstrzygnięty. Klasyczny trencz charakteryzuje kilka znaczących elementów: - jest płaszczem dwurzędowym z dziesięcioma guzikami (po pięć w każdym rzędzie), - w pasie i na rękawach jest ściągany charakterystycznymi paskami z metalowymi lub plastikowymi sprzączkami, - w tylnej części kołnierza znajduje się patka, która po przepięciu ma uszczelnić szyję, - na ramionach znajdują się pagony, które mają nawiązywać do wojskowych korzeni. - długość tradycyjnego trencza sięga kolan. Uniwersalny charakter sprawił, że pasuje on do każdego rodzaju sylwetki i do każdego wieku. Chętnie pokazywały się w nim historyczne gwiazdy kina, jak Audrey Hepburn, Elizabeth Taylor, Catherine Deneuve, Humphrey Bogart czy Marlena Dietrich. Monika Gąsiorek ...because quality matters lounge magazyn

43


moda

trendy_

Calvin Klein

Jill Sander

Helmut Lang

W poszukiwaniu

Perfekcyjnego kroju

Joanna Oparcik

Dzisiejsza moda jest najprawdopodobniej najbardziej demokratyczną jaką kiedykolwiek mogliśmy podziwiać i nosić. W świecie fast fashion cyrkulacja trendów jest coraz krótsza – kiedyś odwoływano się do poprzednich epok w odstępach dwóch czy trzech dziesięcioleci, natomiast teraz zajmuje to najwyżej dekadę. W wyniku tego od niedawna na światowych wybiegach i w sklepach międzynarodowych marek możemy obserwować mocną inspirację latami 90. Nowy minimalizm, nawiązujący do najlepszych tradycji Helmuta Langa czy Calvina Kleina, próbuje wybrać co najlepsze od swoich poprzedników i proponuje ciekawą alternatywę na agresywną modę nowego tysiąclecia. Kiedy weszliśmy w ostatnią dekadę XX wieku moda widziała już wszystko. Zaczynaliśmy od ciasnych gorsetów i szerokich spódnic, widzieliśmy „bezkształtne” sukienki lat 20. i 30., przeżyliśmy oszczędność lat wojennych, aż do odrodzenia się mody za sprawą New Looku Diora. Lata 60. powitały nas z mini Mary Quant i abstrakcją Paco Rabbane. Następnie lata 70. 44 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

pozwoliły nam odetchnąć ze swoją naturalną modą, zapatrującą się na hipisów. Lata 80., do dziś przez wielu uważane za najbrzydszy okres w modzie, to czas krzykliwości i dziwnych połączeń. Nic zatem dziwnego, że po takiej dawce modowych przeżyć, lata 90., ze swoim minimalistycznym oczyszczeniem, stały się prawdziwym przebojem i zachwyciły świat. Purystyczne podejście przemysłu odzieżowego był doskonałym dopełnieniem zachwytu nad filozofią New Age.

Purytyzm lat 90. Takie „proste” myślenie o modzie znalazło wielu wyznawców i twórców, gotowych tworzyć modę skupiającą się na czystości linii, perfekcji cięcia i zabawie z odbiorcą. Jednym z najważniejszych autorów był oczywiście amerykański projektant Calvin Klein. Jego proste sukienki, spodnie, które wyglądem perfekcyjnie udawały piżamy czy, zdawałoby się zwyczajna, bawełniana bielizna, zawojowały publicznością. To delikatne podejście do mody, w połączeniu z niejednokrotnie skandalizującymi reklamami tej marki, zagwarantowały międzynarodowy sukces. Innym ważnym nazwiskiem tego okresu był samouk Helmut Lang, który pełnymi garściami

czerpał z prostego,sportowego kroju. Choć sam nie lubił terminu minimalizm, chcąc uniknąć zaszufladkowania, to właśnie on stał się jego głównym twórcą. Historycy mody twierdzą, że prekursorami tego stylu była powściągliwa moda Jill Sander (dziś jej tradycje kontynuuje Raf Simons) i wielki Georgio Armani. Jednak w tamtym okresie wielu projektantów na całym świecie zachwyciło się nieco androgenicznym i spokojnym podejściem do tkanin, ciała ludzkiego i roli mody w życiu. Co ważne - nie zatrzymało się to wszystko tylko na poziomie marek luksusowych. Ten trend w latach 90. podchwyciły również sklepy bardziej dostępne dla zwykłego odbiorcy. Filozofia zaproponowana przez minimalistów przyświecała prawie każdej sztuce sprzedawanej pod marką Gap. Marka zaproponowała zatem najzwyklejsze topy i podkoszulki w spokojnych, stonowanych kolorach. W 1989 roku powstała inna popularna marka – American Apparel – która do dziś proponuje projekty skupiające się na „basicach”. Twórcy tego amerykańskiego brandu, wychodząc od pomysłu podstawowych ubrań, zwojowali kraj. I choć dziś w swojej ofercie mają coraz więcej ubrań inspirowanych krzykliwymi latami 80. to wciąż możemy w ich sklepach znaleźć pozostałości pierwotnego stylu.


Nowy minimalizm Przenieśmy się o ponad 15 lat do przodu. Pod koniec pierwszej dekady XXI wieku, po zachwycie stylem bohemy (na ulicach dostępnym jako styl boho), przyszedł czas uspokojenia. Calvin Klein, będący od zawsze orędownikiem prostoty, znalazł godnego naśladowcę w osobie Francisco Costy, który od sezonu jesień/zima 2003 sprawuje pieczę nad marką; Phebe Philo wydaje się, że w końcu odnalazła swoje miejsce obejmując stanowisko dyrektora kreatywnego marki Celine w 2008 roku; czyste linie i jakość haute couture marki Akris czy Bruno Pieters potwierdziły potrzebę pojawienia się innego podejścia. A to zaledwie tylko kilka nazwisk i domów mody, które tworzą rzeczy w duchu nowego minimalizmu.

Oczywiście to co przede wszystkim wyróżnia takie rzeczy od innych to krój. Bluzka czy sukienka, wydawałoby się na pierwszy rzut oka bardzo prosta, charakteryzuje się niezwykłą dbałością o szczegóły – idealnie obrębione dziurki od guzików, dyskretne zaszewki, które sprawiają, że ciuchy doskonale się układają; niewidoczne mankiety, które pozwalają nam

Najważniejsza jest tutaj staranność i jakość – materiały tu używane często są najwyższej jakości – swetry z angorą, organiczna bawełna, czysty jedwab. lounge 26 X 2010.pdf 1 2010-10-26 16:15:13

C

M

Y

CM

MY

CY

CMY

K

Co ciekawe ten trend jest na tyle silny, że właściciel uwielbianej prawie przez wszystkich marki H&M stworzył drugą, tym razem opartą właśnie na idei nowego minimalizmu. COS czyli Collection of Style, zarówno w swoich projektach, jaki i obranej drodze promocji, stawia na prostotę i wręcz ascetyczną estetykę. Nieliczne sklepy marki, znajdujące się obecnie w zaledwie kilku europejskich krajach, oferują piękne ubrania, wykonane z doskonałych tkanin. Znajdziemy tam też torby, buty czy dodatki, które raczej mają za zadanie uzupełnić prosty look, niż koncentrować na sobie uwagę. Jeśli zatem H&M jest wyperfumowaną, bogatą krewną w piórach i cekinach, to COS jest dyskretną, elegancką paryską kuzynką, która nie potrzebuje całej tej otoczki, aby udowodnić swoją wartość.

W ślad za nimi idą dziś wielkie koncerny, tworzące i sprzedające modę dla przeciętnego odbiorcy. Każda licząca się dziś marka ma w swojej ofercie linię Basic – rzeczy proste, wydaje się, że zaledwie podstawowe. Jednocześnie marki takie jak Zara czy Top Shop tworzą osobne kolekcje inspirowane owym trendem. Choć zasadniczo minimalizm Anno Domini 2010 nie polega jedynie na zaprezentowaniu podstawowych krojów w dobrej jakości, ale raczej na zaintrygowaniu odbiorcy tym, jak prostota może pięknie ubierać, to takie rozumienie trendu przez popularne marki także się w niego wpisuje. Bowiem w obu przypadkach chodzi o to samo.

stej bowiem formie można sobie pozwolić na kolorystyczne szaleństwo.

Collection of Style

na zabawę z długością nogawek spodni czy rękawów kurtki. Nie mają ozdobników, cekinów, dziwnych zdobień i nadruków. Nie jest to potrzebne. Owszem, czasem zdarzy się jakiś dekoracyjny element, ale częściej będzie on wynikiem oryginalnego upięcia tkaniny niż dodatkowych ozdobników. Gama kolorystyczna jest też raczej stonowana i delikatna, choć zdarzają się wyjątki. Przy pro-

Spośród nowych marek tworzących w obrębie minimalizmu warto zwrócić uwagę na amerykańską The Row. Marka, powstała z pomysłu znalezienia idealnego T-shirtu, stała się ukochanym nowym dzieckiem wszystkich redaktorów mody i bloggerów. Autorkami projektu są siostry Mary-Kate i Ashley Olsen, które zadziwiły cały świat mody okazując się dużo lepszymi projektantkami niż aktorkami. Ich proste, wręcz ascetyczne kolekcje tworzone są z niebywałą precyzją. Używane materiały – delikatna skóra, jedwab, czysta bawełna czy wełna najwyższej jakości, często są cięte laserowo, co zapewnia im doskonałą jakość i lekkość.

moda

trendy_


moda

trendy_

Młode projektantki niezwykle dojrzale podeszły do tematu, konsekwentnie tworząc markę, w której nie ma miejsca na przejściowe mody. W kwestii koloru są niezwykle konserwatywne – czerń miesza się z bielą, czasem tylko robiąc miejsce dla szarości, camelu czy stalowego błękitu. Oglądając najnowszą kolekcję (pokazaną w Paryżu) nie będziemy się dziwić, że tak szybko zostały zaproszone do szacownego grona CFDA, które skupia najlepszych i najbardziej wpływowych projektantów ze Stanów Zjednoczonych.

Polski akcent Polscy projektanci nie pozostają w tyle – wystarczy obejrzeć najnowszą, pokazaną zaledwie kilka tygodni temu, kolekcję Łukasza Jermioł. Jego projekty, proste w formie, choć nie tak sztywne, jak te proponowane przez niektórych architektów minimalizmu, szokują jedynie ostrą kolorystyką, nigdy wulgarnym krojem. The Row

Innym polskim projektantem idącym z duchem minimalizmu i prostoty jest Justyna Chrabelska. Ta młoda warszawianka tworzy piękne graficzne formy. Każda kolejna kolekcja jest inna, ale pod względem całości projektantka jest wierna obranemu przez siebie stylowi. Nie boi się czasem zaszaleć formą, tworząc na przykład wielką sukienkę przypominającą balon, jednak innym razem trzyma się bardziej klasycznym wzorów. Na granicy tego trendu znajduje się także Krzysztof Stróżyna, wychowanek słynnej londyńskiej Central Saint Martins, którego wszystkie kolekcje łączą swobodnie minimalizm i architektoniczną zabawę formą. Każda jego kolekcja zbiera doskonałe recenzje zarówno od edytorów poczytnych, modowych tytułów, ale także od niezależnego środowiska blogerów. Dobrą wiadomością dla miłośników naszego utalentowanego projektanta będzie zapewne fakt, że Stróżyna stworzył niedawno drugą, tańszą linię – Krystof by Krystof Strozyna – oferującą tę samą doskonałą jakość, ale w cenach bardziej przyjaznych polskim kieszeniom.

Stały element (?) Zarówno podczas pierwszej fali minimalizmu, jaki i w jego obecnej, XXI wiecznej formie, oprócz projektantów, którzy wybrali ten trend jako swój znak firmowy, wielu innych próbowało podjąć temat. Tym samym, krócej lub dłużej, romansowali z prostotą. Oczywiście nie każdemu projektantowi takie ascetyczne myślenie odpowiada, tak samo jak nie każdy z klientów będzie dobrze się czuł w takich ubraniach.

www.massima.com.pl

Trudno przewidzieć co czeka modę w przyszłości i jak długo utrzyma się minimalistyczny trend. Wydaje się jednak, że w związku z pluralizmem, jaki nastał na światowych wybiegach, trend ten zostanie

luxurybags

46 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

z nami na dużej. Kiedyś po pewnym czasie zostałby na pewno wyparty przez inne pomysły, zapewne z zupełnie innego bieguna estetycznego. Jednak dziś raczej będzie dalej ewoluował, a to obok niego będą się pojawiać konkurencyjne trendy. Często słyszy się zarzuty jakoby moda była oderwana od rzeczywistości, była biznesem, gdzie liczą się tylko nikomu tak naprawdę niepotrzebne rzeczy. Nic bardziej mylnego. Moda od zawsze reagowała na zmiany społeczne, polityczne czy gospodarcze. Dokładnie z tym mieliśmy do czynienia w latach 90., z tym samym mamy do czynienia teraz, pod koniec pierwszej dekady XXI wieku. Tak jak minimalizm w latach 90. był reakcją na ówczesną recesję, tak obecna jego interpretacja jest reakcją na niedawny kryzys gospodarczy. Być może po pewnym czasie nastąpi lekkie odwrócenie od tego trendu. Kiedyś rozbuchana moda Christiana Diora była oddechem od reglamentowanej i skromnej mody lata powojennych. Jednocześnie łatwo zrozumieć skąd się bierze fenomen minimalistycznego podejścia do mody. Każda kobieta chce czuć się piękna, a dodatkowo większość lubi modę. Z drugiej strony nie każda akceptuje krzykliwy styl a la Gucci, Versace czy Cavalli. Wiele kobiet, zgodnie z zasadą, że mocniej działa na wyobraźnię to czego nie widać, nie czuje potrzeby epatowania całym prawie gołym ciałem. Minimaliści mody proponują w zamian dyskretne kuszenie, delikatne i pełne kobiecości kroje, gdzie strój podkreśla urodę kobiety, a nie ją przytłacza. Bowiem to my mamy nosić ubrania, a nie ubrania nas. Joanna Oparcik


...because quality matters lounge magazyn

47


moda

trendy_ Joanna Oparcik

fashion

1.

STRONGMAN

2.

4. 5. 6. 3.

7.

11. 8.

10. 12.

9.

13.

Z listopadowej mgły wyłaniają nam się najmodniejsze trendy jesiennej mody męskiej. Fascynacja kontynuacją filmu Wall Street zaowocowała wysypem garderoby w stylu smart fashion. Nawet jeśli nie wybierzesz dosłownej maklerskiej elegancji, wykorzystaj to jako okazję do podglądnięcia nowych fasonów. Pożegnaj się z za długimi spodniami i wielką marynarką, sugerującą sukcesywnie odbytą kurację odchudzającą. Tej jesieni spodnie są wąskie i ledwo dotykają cholewki buta. Do kompletu projektanci zaproponowali Wam smukłe, dopasowane w talii marynarki, które pięknie podkreślają szerokie męskie ramiona. Jeśli nie jesteś bankierem możesz podarować sobie kompletny garnitur z białą koszulą– wybierz raczej lekki golf, który dodatkowo ochroni Cię od mroźnego wiatru. Wychodząc z domu nie zapomnij o płaszczu – inspirując się stylem angielskiego gentlemana, wychowanka Eton, zainwestuj w klasyczną budrysówkę, która nieco odmłodzi ten klasyczny look. 48 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

1. Preciosa 2. H&M 3. Prada 4. Gucci 5. Dior 6. John Richmond 7. Numero 10 8. Topman 9. Pierre Louis Mascia 10. Native Son 11. Topman 12. Woolrich Woolen Mills 13. Julius


Nowa kolekcja! Boutique Krak贸w, ul. Zwierzyniecka 17 tel: 660 509 704 info@beseduced.pl


moda

trendy_ Asia Jawor

ciezkie

1.

KOLORY JESIENI 4. 3.

2.

5.

6.

7.

9.

10. 8.

Poszukujesz inspiracji na chłodne listopadowe dni? Czyż to nie miesiąc zadumy i magii? Otul się więc odrobiną tajemniczości i mroku, ale czerp z niego to co najlepsze. Smukłość, ciężkie tkaniny, wysoka talia niech będą podkreśleniem Twojej niepowtarzalnej kobiecości. Pod długie spódnice i szerokie spodnie do ziemi, załóż koniecznie wysokie botki lub kozaki. Tajemniczego wzroku nie chowaj już za ciemnymi okularami, ale za mocnym smokey eyes.

50 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

1. Alexander McQueen 2. Gucci 3. Marc Jacobs 4. Raquel Allegra 5. Alaia 6. Marc Jacobs 7. PAUW 8. Miu Miu 9. Stella McCartney 10. Marni


ICEBERG.COM

najwygodniejszym miejscem dla Twojej reklamy! chcesz wiedzieć więcej zadzwoń lub napisz tel.: 12 633 77 33 info@loungemagazyn.pl

KRAKÓW – BONARKA CITY CENTER TEL. (012) 298 62 57

tel. +48 664 087 994

tel. +48 698 138 838

Galeria Krakowska, ul Pawia 5, www.perfect-group.pl

Biżuteria najlepszych polskich projektantów Kraków, ul. Sławkowska 23, tel: 012 432 66 40


moda

profil projektanta_

Swoimi projektami wybiega daleko w przyszłość. Każda jej kolekcja opowiada inną historię. O miłości do techniki, fascynacji science fiction i indywidualnym spojrzeniu na trendy opowiada Renata Molik. Jak zaczęła się Twoja przygoda z modą i projektowaniem? - Przygoda z modą zaczęła się jakieś 20 lat temu. Jak większość dziewczynek w tym wieku szyłam dla lalek, pod nożyczki poszła m.in. suknia ślubna mojej mamy, której rękawy w kilka minut przeobraziłam w suknię balową dla Barbie Diana. Później zaczęłam przerabiać stare ubrania, które znajdowałam na strychu mojej babci. Próbowałam łączyć ze sobą ubrania, które nie zawsze do siebie pasowały. Generalnie było kolorowo i oryginalnie, z tego powodu czasami mama zawracała mnie w drzwiach i kazała się przebrać. Czasami nie znajdowałam akceptacji wśród rówieśników, a czasami moje kreacje budziły zachwyt i zazdrość. Po prostu zawsze ubierałam się inaczej niż wszyscy. Później było liceum o profilu artystycznym i studia w Łodzi, na kierunku projektowania ubioru i biżuterii. Dlaczego zdecydowałaś się na działanie w Krakowie? - Myślałam kiedyś o Warszawie. Lubię jej energię, odważnych przebojowych ludzi. Jak wiadomo, jest tam więcej możliwości… Jednak zostałam w Krakowie, gdzie mieszkam od 15 lat. Tu urodziła się moja córcia, tu mamy przyjaciół, rodzinę. Bardzo lubię swój dom - sama go urządziłam, zaprojektowałam niektóre meble, mam własną pracownię, świetne warunki do pracy. W Warszawie nie byłoby mnie stać na taki luksus. Poza tym myślę, że dziś, w dobie internetu, każdy ma możliwość zaprezentowania swojej twórczości, niezależnie od tego, gdzie mieszka. Sklepy internetowe i wirtualne Fashion Show są coraz bardzie popularne.

52 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Jak określiłabyś styl ubrań, które projektujesz? - Jako mój styl. Zdecydowanie dominuje futurystyczna forma, która ciągle mnie inspiruje. Uwielbiam ten klimat - nowinki technologiczne, świat cyborgów i robotów, kadry z filmów science fiction. Kosmos, astronautyka... to jest moja przestrzeń, w której dobrze się czuję. Po prostu My Space. Do kogo skierowane są Twoje kolekcje? - Dla gwiazd <śmiech>, ekscentryków, szalonych artystów, indywidualistów, dla wszystkich, którzy maja odwagę je nosić. Moje kreacje oscylują na pograniczu unikatu i kostiumu scenicznego, więc raczej nie nadają się „na ulicę” (choć niektóre wyglądają całkiem „przyzwoicie”). Projektowanie jest dla mnie sposobem na wyrażenie swoich myśli, uczuć, wizji. Niektóre z moich kreacji opowiadają jakąś historię, mają konkretny przekaz, tak jak w kolekcji Symbol Słońca, która nacechowana była symboliką religijną. My Space natomiast wykonana jest w całości ze skóry ekologicznej i niesie przesłanie: współczesność i postęp cywilizacji nie musi wiązać się z degradacją i zagładą środowiska. Wręcz przeciwnie, współczesna moda i design będą powstawać na bazie ekologicznych produktów. Czasem myślę, że moje ubrania są bardziej do oglądania, niż do noszenia. Projektując, nie zastanawiam się, jaka długość spódnicy jest teraz modna, jaki kolor jest „trendy”, co w przyszłym sezonie będzie „up”, a co „down”. Za pomocą tkaniny materializuję moje futurystyczne obrazy, które mam w głowie, manifestuję poglądy, przekazuję myśl. Czasem udaje mi się stworzyć coś naprawdę zaskakującego, modernistycznego, czego jeszcze nigdzie nie widziałam - uwielbiam ten moment. Jak postrzegasz styl ubierania się Polek? - Tak jak już wcześniej wspomniałam, raczej nie jestem fashionistką. Nie śledzę aktualnych tren-

fot .

Ma

łgor zata Wó jtowicz

dów, nie porównuję więc naszego „podwórka” do światowych stolic mody. Uważam jednak, iż na naszych ulicach jest coraz więcej kolorów, ciekawych, odważnych zestawów… Jakimi osiągnięciami możesz się pochwalić? - Każdy udział w pokazie, czy konkursie jest dla mnie bardzo ważny - każdy z nich jest dużym sukcesem. Ale najważniejszym wydarzeniem dla mnie była możliwość zaprojektowania i uszycia sukienki na międzynarodowy festiwal filmowy w Cannes dla Mariety Żukowskiej. Pamiętam jak Marieta zadzwoniła do mnie o 12 w nocy i powiedziała: - Renia, Twoja sukienka zrobiła furorę na festiwalu. Wszyscy pytali, od jakiego jest projektanta!. To było niesamowite uczucie - byłam bardzo podekscytowana i szczęśliwa! Myślę, że każdy projektant marzy o tym, aby jego kreacja choć raz chodziła „po czerwonym dywanie”. Jakie masz plany na przyszłość? - W najbliższym czasie mam w planach zaatakować kilka konkursów dla projektantów. Właśnie dostałam się do półfinału konkursu dla projektantów Off Fashion w Kielcach. Już niedługo rusza również moja strona internetowa oraz sklep, gdzie będzie można zakupić moje kolekcje. Oczywiście mam już projekty do nowej kolekcji - już wkrótce zaczynam jej realizację. Rozmawiała Monika Gąsiorek Efekty naszej współpracy z Renatą Molik możecie oglądać w tym numerze Lounge, w sesji z Marietą Żukowską.


Strzyżenie i stylizacja step by step - Akademia Stylizacji M.P. Babicz Fryzury: Paweł Babicz Make-up i stylizacja: Paula Maj Zdjęcia Bartek Radwan / Winnow Photo

Kraków, ul. Borsucza 20 tel. 500 000 157 / 500 000 457 www.akademiastylizacji.pl

...because quality matters lounge magazyn

53


54 lounge magazyn ...bo jakoĹ&#x203A;Ä&#x2021; ma znaczenie


moda

- kobieta kameleon

N

ie boi się nowych wyzwań i odważnych ról. Absolwentka łódzkiej filmówki, laureatka wielu nagród teatralnych, w tym Międzynarodowej Nagrody na festiwalu w Brnie. Znana z projektów, takich jak Nieruchomy poruszyciel, Generał, Londyńczycy, Ciacho czy Majka. O fascynacji modą i ciekawej pracy aktorki opowiada Marieta Żukowska. Wcieliłaś się w rolę Teresy w głośnym filmie Nieruchomy poruszyciel. Jak przygotowywałaś się do niej? - Był to film, do którego miałam luksus przygotowywania się, jak na polskie warunki bardzo dużo czasu, ponieważ scenariusz dostałam pół roku przed rozpoczęciem zdjęć. Dużo czytałam o relacji kat - ofiara, podglądałam takie sytuacje w życiu, szukałam inspiracji w prasie. Reżyser, Łukasz Barczyk, chciał ubrać ten film w specyficzną formę, dlatego oglądaliśmy dużo Lyncha, Kubricka - wiele cytatów w Nieruchomym poruszycielu jest z ich twórczości, np. z Blue Velvet Czy to, jakie grasz postacie, ma wpływ na Twoje życie codzienne? - Na pewno. Każda nowa rola czegoś mnie uczy, rozwija, poszerza moje horyzonty. W domu, z rodziną staram się zapominać o pracy. Niestety, czasami jest to bardzo trudne. Są takie role, że przenikają człowieka tak bardzo, że ciężko się od nich uwolnić.

Jesteś aktorką serialową, filmową i teatralną. Jakie są Twoje kryteria przy wyborze ról? - Sama się nad tym zastanawiam. Biorę udział w skrajnie różniących się od siebie projektach. Jeżeli jest człowiek, który potrafi mnie przekonać do jakiejś pracy, a ja mu zaufam, to idę w to. Czasami moje wybory nie były trafne, ale cały czas zbieram doświadczenie. Z biegiem lat staję się bardziej wymagająca. Gdy byłam młodsza chciałam po prostu wszystkiego spróbować. Lubisz modę? - Uwielbiam! Kto jest Twoim ulubionym projektantem? - Oprócz Marca Jacobsa, do którego mam wielką słabość, moimi ulubionymi projektantami są: Justyna Chrabelska, Zemełka & Pirowska, duet Paprocki i Brzozowski, Renia Molik - w jej niezwykłych, oryginalnych ubraniach miałam sesję zdjęciową. Wierzę w nich bardzo, bo robią świetne rzeczy. Napawa mnie dumą, że młodzi Polacy są tacy zdolni. Lubię również Green Establishment. Masz świetne wyczucie mody i stylu. Czy na co dzień korzystasz z porad stylistów? - Dziękuję. To, jak wyglądam danego dnia, wynika z mojego aktualnego humoru.

Większość znanych osób, opisując własny styl ubierania się, kładzie nacisk na metki i ceny? Jak to jest w Twoim przypadku? - Te metki i ceny często mnie złoszczą, ponieważ w Polsce markowe ubrania są dużo droższe, niż za granicą i często mnie na nie nie stać. Młode Polki potrafią się pięknie ubrać, znakomicie miksują ubrania z sieciówek z rzeczami starymi, wygrzebanymi z szafy babci - czerpię z nich inspiracje. Metki i ceny są dla mnie najmniej ważne. Oczywiście mam w swojej szafie kilka drogich kreacji, ale zawsze je miksuję z ubraniami z normalnych sklepów. Gdy zrobię taki zestaw to tym tańszym nic nie brakuje i tak samo pięknie wyglądają. Jakie masz plany na najbliższą przyszłość? - Czekaja mnie dwa filmy fabularne, do których zdjęcia zaczynają się z początkiem nowego roku i właśnie teraz się do nich przygotowuję. Jak Ci się podobała sesja zdjęciowa i współpraca z nami? - Bardzo. Jesteście świetni! Dziękujemy Ci za poświęcony nam czas i za wspaniałą współpracę. Życzymy powodzenia i dalszych sukcesów. Rozmawiała Monika Gąsiorek

Ubrania projektu Ewy Molik Buty - Badura Zdjęcia: Robert Bednarczyk / lounge Asystentka fotografa: Asia Roman Stylizacja - Monika Gąsiorek / lounge Asystentka stylistki - Joanna Oparcik Makijaż i fryzura - Grzegorz Zawalski ...because quality matters lounge magazyn

55


56 lounge magazyn ...bo jakoĹ&#x203A;Ä&#x2021; ma znaczenie


...because quality matters lounge magazyn

57


58 lounge magazyn ...bo jakoĹ&#x203A;Ä&#x2021; ma znaczenie


...because quality matters lounge magazyn

59


moda

profil_

Aneta

Madziarz „ Wzrost: 179 cm, Wymiary: 87/62/90 Agencja: APORESA MODELS

O sobie

Trzy lata temu podjęłam współpracę z agencją modelek w Lublinie. Roczna praca obejmująca głównie sesje zdjęciowe, które są najbardziej przeze mnie lubianą częścią pracy modelki. Później zrezygnowałam i zaczęłam szukać na własną rękę zleceń, podchodząc do tej branży z wielkim rozsądkiem, podejmowałam się ofert, które mogły zagwarantować mi głównie nie pieniądze, ale możliwość poznania nowych miejsc i ludzi. Los mi sprzyjał, bo zasmakowałam ciekawych możliwości pracy. Zwiedziłam Lazurowe Wybrzeże, gdzie brałam udział w pokazie strojów kąpielowych przy Nikki Beach. Pracując jako hostessa płynęłam np. rejsem po Karaibach czy też brałam udział w Ferrari Tour we Francji i Monaco. To są niezapomniane doświadczenia i wiem, że miałam dużo szczęścia, że mogłam spróbować pracy połączonej z tak ogromną przyjemnością. Dalej z tego korzystam, obecnie podjęłam współpracę z agencją Aporesa Models i nadal idę do przodu. Poza pracą modelki mój wolny czas pochłania taniec! Tańczę od 7 roku życia. Dwa i poł roku występowałam z grupą taneczną Tamtamitutu. Egzotyczny taniec jest przekroczeniem standardu, a to właśnie lubię. Moje dzikie ujęcie portretowe promuje Festiwal Afrykański, jednak już zajęłam się nauką Flamenco. Zdaję sobie sprawę, iż pomógł mi wyrzeźbić poczucie własnego ciała. Wiem jak wielkie znaczenie ma elegancja oraz prezencja własnego ciała. Umiejętności, których nabrałam wykorzystuję przy pracy z obiektywem aparatu oraz występowaniu na wybiegu. Poza moimi zainteresowaniami mam też naukę i o dziwo - fizjoterapia, którą studiuję, również mnie bardzo interesuje. Spory czas praktyk w ośrodkach rehabilitacyjnych nauczył mnie empatii i zachęcił do pomocy innym. Pracuję już długi okres czasu jako wolontariuszka, m.in. z dziećmi z wadami postawy. Mimo tych zajęć odnajduję chwile na sport, czy chodzenie po górach. A jeśli wolna chwila jest dłuższa planuję jakąś dziką podróż np. do Tajlandii czy Malezji. fot. Maciej Jurkowski

60 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


...because quality matters lounge magazyn

61


sukienka: RED VALENTINO, 990 zł 62 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


...because quality matters lounge magazyn

63


sukienka: RICHMOND, 2490 zł rękawiczki : MAXMARA,1029 zł buty: KAZAR, 699 zł popielnica: VILLEROY&BOCH, 69 zł modelka: Anna Nocoń D’VISION Model Management Agency, foto: Michał Massa Mąsior www.madmassa.com, make-up&hair: Monika Kołodziej www.artmo.pl, stylizacja/scenografia: Tomek Gąsienica - Józkowy www.tomswardrobe.weebly.com scenografia/projekt/produkcja: Bartłomiej Biały BIALY INC www.bialyinc.weebly.com 64 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


moda

P

apieros i moda to nierozerwalny związek, który obserwujemy od wielu lat. Pomimo mnożących się zakazów i akcji antynikotynowych, palenie zdaje się być nadal modnym dodatkiem do kolekcji haute couture. Większość projektantów skłonna jest połączyć swoje siły z koncernami tytoniowymi, by powiększyć zyski. Ale czy rak płuc ma wyprzeć szpilki i torebki jako dodatki dopełniające kreacje, a dym papierosowy drogie perfumy? Na początku XX wieku, wraz z pojawieniem się głośnych kampanii reklamowych, propagujących nowe marki papierosów, a wraz z nimi nowego, ciekawszego stylu życia, w świecie zagrzmiało. Prezentowany przez modelki blichtr i fakt, że kiedy palisz, to jesteś glamour, naprawdę działa? W przeszłości było to nowością, porywającą młodych ludzi. Jednak dziś, gdy każdy bez problemu może dostać paczkę papierosów, co tak naprawdę sprawia, że palenie jest tak wyjątkowe?

z założeniem, palenie o tyle przypomina modę, że w jednym i drugim przypadku kopiujemy pewną konwencję, zaobserwowaną na przykładzie innych osób. Przemysł tytoniowy dołożył wielu starań, aby palenie przeniknęło naszą kulturę, a zwłaszcza wpływowy świat mody. Wprawdzie reklamy z pięknymi i modnie ubranymi modelkami są nadal zauważalne, ale tak naprawdę tylko od Ciebie zależy, czy dasz się porwać modzie na „puszczenie dymka”. Monika Gąsiorek

Coco Chanel, która paliła 50 papierosów dziennie, zapisała się na kartach historii jako rewolucyjna projektantka i nałogowa palaczka. We współczesnych czasach palenie to nie tylko nałóg, ale nieodzowny dodatek gwiazd. W świecie mody wiele modelek zamienia kaloryczny posiłek na bezkalorycznego papierosa. Zaczęło się od Kate Moss, która będąc nastoletnią modelką paliła nałogowo i chętnie pozowała do zdjęć z tym atrybutem. Z biegiem czasu prawie cały świat mody, zainspirowany tym stylem, chciał dołączyć do tzw. szybkiego papierosa. Następstwem tych wydarzeń był wielki bum na papierosowe okładki, które wyraźnie pokazywały, że palenie to coś fajnego i godnego naśladowania, a nie uzależnienie, niezdrowe przyzwyczajenie. Zwolennicy mody są coraz młodsi, a co za tym idzie, bardziej wrażliwi. Czy branie przykładu ze zdjęć, na których znane modelki i modele pozują z papierosem, jest OK? Celem reklamy jest sprzedaż produktu, a nie stylu życia. Spoty reklamowe koncernów tytoniowych należą już do przeszłości, ale nadal pozostaje problem konsumpcji. Czy wśród społeczeństwa jest ona napędzana przez ludzi ze świata mody? Prawdą jest, że osoba paląca na okładce magazynu lub na wybiegu, ma na celu zaintrygować nas i sprzedać produkt. Powiększająca się liczba zakazów palenia w miejscach publicznych sprawia, że nałóg ten jest napiętnowany i potępiany. A co lepiej smakuje niż owoc zakazany? W 2006 roku, z inicjatywy singapurskiej Rady Promocji Zdrowia, w lokalnych magazynach pojawiły się serie reklam, skierowanych do kobiet kochających modę i mających na uwadze to, jak wyglądają. Towarzyszyły im hasła typu: Rak płuc to faux pas wobec mody – chyba, że pociągają Cię nekrofile oraz To, co musisz mieć w tym sezonie, to nie rak płuc - przedwczesna śmierć wyszła z mody. Zgodnie ...because quality matters lounge magazyn

65


Twarze Przy Barze

“COCO InFASHION” COCO MUSIC CLUB 9 października

Dżojn our Fan page na Facebooku. Wygrywaj wejściówki na najciekawsze imprezy w mieście, zdobywaj płyty z ulubioną muzyką, poznawaj nowych ludzi. Zostań częścią Lounge Magazyn na www.facebook.com/loungemagazyn 66 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


lounge

ZDROWIE I URODA //

...because quality matters lounge magazyn

67


zdrowie i uroda

kosmetyki_

Newsy

Nowości

KOBO Professional

To nowa marka, która właśnie wkracza na polski rynek. W swojej kolekcji oferuje nam profesjonalne produkty do makijażu. KOBO w swojej kampanii reklamowej gwarantuje wysoką jakość kosmetyków, jak i łatwości aplikacji. Trzymam kciuki za kolejną polską markę! W najnowszej – jesiennej kolekcji, nazwanej CHIC dominują kolory szmaragdowe, turkusy i granaty.

Puposka Collection - nie tylko dla kolekcjonerów

Puposka Collection to limitowana edycja zestawów do makijażu marki Pupa, która składa się z 6 kolorowych laleczek Puposka, zainspirowanych sztuką współczesną oraz różnymi stylami tańca. W skład kolekcji wchodzą laleczki Art Blue, Art Black, Art White, Pop Grey, Dance Fuchsia i Ballet Pink. Puposki zawierają: 2 matowe cienie do powiek, 2 perłowe cienie do powiek, 2 kremowe pomadki , 2 kremowe pomadki z błyszczącymi drobinkami oraz wbudowane lusterko. Kosmetyki są dostępne od zeszłego miesiąca w cenie 59 zł.

Rachel Weisz dla L’Oréal

W styczniu 2011 roku na sklepowe półki trafią pielęgnacyjne kosmetyki dla Pań, których ambasadorką będzie Rachel Weisz. Kobieta, o niezwykle ujmującej urodzie będzie reprezentowała linię Revitalift. Uwielbiamy piękno, które nie boi się wieku!

Wyczekiwane przez 25 lat

Diane von Furstenberg pragnie, aby „kobiety czuły, że mogą być tym, kim chcą”. Tym samym zdecydowała się wypuścić na rynek nowe perfumy. Dodatkowo nie ukrywa, że na sklepowe półki w niedługim czasie trafić mają również kosmetyki. Wierzymy, że cieszyć się będą tak ogromnym powodzeniem jak te od Chanel, Dior, czy Helena Rubinstein.

Volvo S60 na paznokciu

Firma volvo wypuściła na rynek serię 3 lakierów do paznokci, które pokrywają się z kolorystyką karoserii najnowszego S60. To kolejno: Ember Black, Vibrant Copper i Cosmic. Panie uwielbiają dodatki, zwłaszcza te, które idealnie do siebie pasują. Oprac. Asia Jawor / www.styleworkshop.pl 68 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Jesienne nowości od Smashbox

Smashbox Halo Yellow to mineralny puder, który redukuje zaczerwienienia na skórze oraz odywia, nawilża i chroni ją przed szkodliwym działaniem czynników zewnetrznych. Zawiera ekstrakt z owoców kolcowoju zwyczajnego oraz czyste złoto, które zapewniają ochronę przed wolnymi rodnikami. Jak zapewnia producent, Halo Yellow zmniejsza widoczność zmarszczek w okolicach oczu o 33% w 10 minut po aplikacji oraz o 67% po 6 tygodniach stosowania. Nie zawiera talku, tłuszczu oraz konserwantów, a wyjatkowy aplikator sprawia, że za każdym razem nakładana jest dokładnie taka ilość pudru, jaka jest potrzebna do wykonania perfekcyjnego makijażu. Cena: 210 zł. Smashbox Photo Finish Targeted Pore & Line Primer to matująca baza, która natychmiast minimalizuje widoczność drobnych zmarszczek i rozszerzonych porów oraz zapewnia skórze młodzienczy wyglad. Baza przeznaczona jest do miejscowego stosowania na obszary problematyczne: nos, policzki, czoło, kurze łapki i zmarszczki wokół ust. Wąska końcówka zapewnia precyzyjną aplikację. Cena: 185 zł. Smashbox Step-by-step Contour Kit to zestaw trzech różnych pudrów, które pozwolą krok po kroku wymodelować twarz. Zestaw składa się ze specjalnego pudru do poprawiania konturu twarzy, pudru brązującego oraz rozświetlacza. Wszystkie pudry zawierają wyciąg z drzewa Moringa, bogaty w antyoksydanty opózniajace proces starzenia się skóry. Do zestawu jest dołączony specjalnie zaprojektowany pędzel oraz dokładna instrukcja stosowania pudrów. Cena: 225 zł.


do. Działanie: głęboko odżywia, regeneruje i nawilża skórę, nadaje jej jedwabistą gładkość i delikatny zapach. Cena: 59 zł. / 300ml

Mineral Care - SPA Serene

Nowa linia do pielegnacji ciała Mineral Care Spa Serene to produkty o zupełnie nowych, przyjemnych dla skóry formułach, których zapachy są tak bliskie naturze jak to tylko możliwe. Unikalne połaczenie bogatych w minerały i pierwiastki śladowe składników pochodzących z Morza Martwego i naturalnych ekstraktów roslinnych zapewnia kompleksową pielegnację ciała, pozostawiając skórę jedwabiście gładką, nawilżoną i odżywioną. W skład zestawu Spa Serene wchodzą m. in.: Water Base Body Cream - odżywczy krem do ciała, w którego skład wchodzą minerały z Morza Martwego, olejek z kwiatów pomarańczy oraz olejkio: rumiankowy, cytrynowy, z nasion karotki, geranium, paczuli, ylang-ylang. Głęboko nawilża, wygładza, ujedrnia i odżywia skórę, szybko sie wchłania i nie pozostawia tłustego filmu, a poza tym pięknie pachnie. Nie zawiera parabenów. Cena: 65 zł. / 400 ml

składników szkodliwych lub mogących wywołać uczulenia: kamfory, toluenu i formaldehydu. Cena: 25 zł

zdrowie i uroda

kosmetyki_

Lavender Daydream Body Sorbet - Sorbet do ciała. Składniki: minerały z Morza Martwego, olejek lawendowy, olejek kokosowy, wyciag z herbaty i mocznik. Nie zawiera parabenów. Działanie: chroni i wzmacnia skórę, pozostawia ją gładką i pachnącą, szybko sie wchłania, nie pozostawia tłustego filmu. Cena: 59 zł. / 200ml

IsaDora Trend Nails

Po pokazach mody na sezon jesień/zima 2010 marka IsaDora stworzyła kolekcję lakierów do paznokci, która ma nawiązywać do najnowszych światowych trendów. Najmodniejszymi kolorami na paznokciach będą różne warianty zieleni oraz przygaszone odcienie szarości, brązu i fioletu. Pojawi się również zawsze modna i elegancka czerwień. IsaDora Trend Nails to kolekcja 8 lakierów do paznokci Wonder Nail Wide Brush w najmodniejszych kolorach sezonu. Nadają piękny i trwały kolor o niezwykłym połysku, dzięki formule, która przepuszcza tlen pozwalają paznokciom oddychać, nie zawierają

Vanila Orchid Bliss Body Scrub - Peeling do ciała. Zawiera minerały z Morza Martwego, wyciąg z wanilii i kwiatu orchidei, olejek kokosowy, wosk pszczeli i sól morską. Oczyszcza skórę z zanieczyszczen i toksyn, usuwa szorstki naskórek, nawilża i pozostawia skórę gładką i pachnacą. Cena: 69 zł. / 300ml

Pielęgnacja dla mężczyzn

Nasi Dziadkowie używali do codziennej pielęgnacji mydła oraz kremu do golenia. Obecnie kosmetyki męskie przeszły metamorfozę i dziś dla Panów jest ich już prawie tyle samo co dla kobiet. Chociaż jeszcze nie wszyscy mężczyźni z nich korzystają. Z biegiem lat moda i obyczaje się zmieniają, co widać na przykładzie męskich preparatów pielęgnacyjnych. Nawilżające kremy czy żele do twarzy, przestają być domeną kobiet. Drogerie Rossmann zaowerowały nową serię dla mężczyzn Cerrus, w której znajdują się m.in.: kremy, nawilżające żele, dezodoranty, pianki do golenia oraz maszynki - czyli wszystkie kosmetyki niezbędne nowoczesnemu panu do codziennej pielęgnacji.

Vanila Orchid Bliss Body Butter - to Masło do ciała, w którego skład wchodzą minerały z Morza Martwego, wyciąg z wanilii i kwiatu orchidei, masło kakaowe, oliwa z oliwek, olejek z awoka-

studio modelowania sylwetki

Modelowanie sylwetki - Ultracontur Depilacja - LightSheer Fale radiowe - Regen TriPollar TM Masaże

Katarzyna Sokołowska tel. 604 991 057 Tomasz Sokołowski tel. 696 462 098 adres: TARASY VERONA ul.Kołowa 7/65, Kraków e-mail: biuro@belleza-krakow.pl strona: www.belleza-krakow.pl ...because quality matters lounge magazyn

69


zdrowie i uroda

uroda_

Make up

trendy - jesień 2010 Jeśli chcesz być trendy na jesień, powinnaś konicznie przyglądnąć się sugerowanym przez projektantów propozycją makijaży. Szczególnie dla Was wszystkich, piękne Panie, przejrzałam całą masę propozycji i wybrałam najlepsze. Tej jesieni zdecydowanie rządzą czerwienie, czernie (bez czarnej kredki ani rusz!), pomarańcze i odcienie miedziane. Niewątpliwie, już po raz kolejny, obserwujemy również mały ukłon w stronę lat ’80. Tak, więc w naszych kosmetyczkach nie może zabraknąć podkładów matujących i rozjaśniających. Najlepszym dopełnieniem jednolitego koloru cery będą zdecydowanie czerwone usta – w tym sezonie chętnie łączone z równie czerwonym kolorem paznokci.

Porady Stylisty Maciek Maniewski

Ochrona i pielęgnacja włosów farbowanych Niepowtarzalne barwy jesiennych liści inspirują panie do zmiany koloru włosów. Nowy, odpowiednio dobrany ich odcień, dodaje kobiecie niecodziennego blasku, a i osobom, które mają szczęście podziwiać to zjawisko, przynosi wiele radości. Mówiąc TAK wszelkim zmianom w kolorystyce włosów, musimy jednak pamiętać, że barwa włosów jest ściśle powiązana ze stanem ich zdrowia. Włosy farbowane - zdrowe i odpowiednio chronione, mogą zachować blask i intensywność na dłużej. W postrzeganiu intensywności koloru najważniejszą zaś rolę odgrywa przejrzystość naskórka włosa. Zdrowy i nieuszkodzony naskórek o jednolitej strukturze, zapewnia maksymalną przejrzystość, ujawniającą wewnętrzną barwę pigmentów. Kolor jest lśniący, gdy łuski naskórka są całkowicie zamknięte. Wówczas tworzy się gładka, równa powierzchnia pozwalająca na całkowite odbijanie światła, dzięki czemu włos lśni. Włosy farbowane są bardziej wrażliwe na działanie czynników zewnętrznych. Ekspozycja na promienie UV, częste używanie suszarki lub prostownicy oraz mycie nieodpowiednim szamponem mogą zmieniać stałość i piękno koloru włosów, narazić je na matowienie, utratę intensywności lub pierwotnej barwy, a poszczególne pasma lub ich fragmenty mogą nawet różnić się między sobą odcieniami. 70 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Aby na dłużej zachować intensywność i połysk włosów farbowanych, swoim klientkom proponuję Actyva Colore Brillante - linię produktów pielęgnacyjnych opracowaną specjalnie dla włosów koloryzowanych. Efekty jej stosowania - włosy pełniejsze życia, o trwalszych kolorach, możliwe są dzięki unikalnym składnikom - wyciągu z czarnej borówki, wyciągu z pestek wiśni pospolitej, związków kationowych, mikroemulsji silikonowych czy filtrów UV. Szampon Colore Brillante zapewnia optymalne mycie, nienaruszające naturalnej równowagi biologicznej skóry głowy, ma działanie silnie nawilżające i rewitalizujące, chroni włosy przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Maska, bogata w woski i olejki kosmetyczne, wygładza powierzchnię włosów, nadaje im jednolitość i blask. Wreszcie krem wzmacnia blask i piękno koloru oraz jego trwałość pomimo upływu czasu – po to, by pięknym, wyraźnym kolorem cieszyć się jak najdłużej. Kolorowo pozdrawiam!

Asia Jawor www.styleworkshop.pl


...because quality matters lounge magazyn

71


zdrowie i uroda

felieton kosmetyczny_

Co ze sobą zrobić… w listopadzie?

nie daj się jesiennej depresji

N

ie mam pojęcia, dlaczego zawsze tak jest, że finały spraw rozwodowych moich koleżanek przypadają zawsze na jesień. W tym roku koniec października, to koniec małżeństwa Magdy. Czekamy z Niną i Kaśką pod budynkiem sądu na wyjście Magdy. Uprzejmie pozdrawiamy Rafała, jej byłego już męża, który wybiega z sądu i wpada w ramiona (oraz przywiera do ust) czekającej na niego kobiety. Magda wybiega i wpada w nasze ramiona. Wiemy, że najbliższy wieczór musi obfitować w dużo wrażeń! Jesień i rozwód to połączenie, które nie nastraja najlepiej. Zgodnie z tym, co najczęściej czytamy w książkach i oglądamy w filmach, w takiej sytuacji – rozwód i co dalej kobieto? – powinnyśmy zabrać Magdę do klubu, by tam w naszym towarzystwie, przy głośnej muzyce, alkohol pomógł jej rozładować napięcie ostatnich tygodni. Ale to nie w naszym stylu. Mamy doświadczenie w świętowaniu rozwodów. Wiemy, że ranek po takim wieczorze i nocy jest przygnębiający. Dlatego tym razem postanowiłyśmy świętować tylko z pomocą „kosmetykoterapii”. To nasza własna nazwa na spędzanie czasu, uprzyjemnianego domowymi zabiegami kosmetycznymi, przy akompaniamencie babskich rozmów. Do tego w zupełności wystarczy szampan i muzyka… Jesteśmy już w domu Magdy. Po szybkim demakijażu nakładamy na twarz peeling i wskakujemy do ogromnej wanny z dużą ilością pachnącej piany. Włączamy Depeche Mode i z kieliszkiem szampana w ręku delektujemy się zapachem aromatycznego olejku do kąpieli. Wybrałyśmy na dzisiaj olejek pomarańczowy, bo ma właściwości antydepresyjne, dodatkowo działa antycellulitowo, odżywia skórę i poprawia jej koloryt. Dajemy peelingowi 3-4 minuty, aby porządnie oczyścił skórę. Pomagamy mu nieco masując twarz. Zmywamy peeling letnią wodą i nakładamy pomarańczową maskę odżywczą. Proponuję ajurwedyjską maskę Khadi ze skórką pomarańczową. Ma ona formę proszku, którego 2-4 łyżeczki należy wymieszać z wodą różaną do uzyskania kremowej konsystencji. W przypadku suchej skóry można użyć mleka. Można również dodać odrobinę miodu. Nakładamy na twarz i szyję. Pozosta72 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

wiamy na skórze do wyschnięcia, zamykamy oczy i delektujemy się pomarańczowym zapachem oraz słowami z World in my eyes: …that’s all there is, nothing more than you can feel now, that’s all there is… Maskę delikatnie zmywamy letnią wodą. Skóra, która została dokładnie oczyszczona peelingiem, będzie zachwycona taką maską i już następnego dnia będzie wyglądać promiennie. Starajcie się przestrzegać maksymalnego czasu kąpieli w wannie. Nie powinnyśmy przebywać w takiej kąpieli dłużej niż 30 minut, ale to wystarczy na wykonanie peelingu i maski. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy chcecie zatopić babskie smutki, wówczas można siedzieć w wannie do woli! Takie relaksujące kąpiele polecam wieczorem, przed snem. Rankiem może Was zbytnio rozleniwić. Wychodząc z wanny warto wykonać peeling ciała, które po kąpieli w wannie jest gotowe do usunięcia złuszczonych komórek naskórka za pomocą np. Scrubu waniliowo-pomarańczowego DAX Perfecta SPA. Następnie koniecznie należy nałożyć coś silnie odżywczego, czyli masło do ciała. Skóra w nocy intensywnie się regeneruje i będzie „zaszczycona” np. Waniliowo-pomarańczowym masłem do ciała DAX, które odżywi i wygładzi skórę podczas snu. Łazienka pachnie pomarańczą, my zresztą też. Czujemy się świetnie, „kosmetykoterapia” działa! Co robimy dalej z tymi efektami: kładziemy do łóżka czy…? W tle słychać Blue dress, w której Martin Gore kusi: put it on, and don’t say a word... Patrzymy się na siebie i decyzja podjęta: Idziemy do klubu! Chyba wszystkie ubierałyśmy się wsłuchane w śpiew Dave’a Gahana: what can you do when, she’s dressed in Black. Nina i ja w czarnej sukni mini, Kaśka i Magda w czarnych spodniach i topie.

Kiedy wrócił dobra zabawa się skończyła. Jeden z panów postanowił przedstawić nam głównego bohatera ich wieczoru kawalerskiego. Ten jednakże nie pozwolił mu dokończyć prezentacji i rzekł: - Wszystkie te panie doskonale mnie znają, zwłaszcza moja była żona Magda i moja mama Nina. Nina tylko cicho zapytała: - Naprawdę się żenisz, nic mi o tym nie mówiłeś. Rafał odpowiedział: - Dopiero dzisiaj, po oficjalnym orzeczeniu rozwodu, Twoja przyszła synowa przyjęła oświadczyny. Będziesz na ślubie? Zapadła cisza, którą przerwała Magda i zapytała: - Może potrzebujecie świadka? Po powrocie do domu Magdy, wszystkie zgodnie stwierdziłyśmy, że występuje poważne ryzyko, że „kluboterapia” jednak nie zawsze działa… Aga Mendel

W klubie okazuje się, że nie tylko my mamy okazję do świętowania. - Czyżby grupka czterech młodych mężczyzn również postanowiła uczcić rozwód któregoś z nich? - zapytała jak zwykle bezpośrednia Nina. - Nie, wręcz przeciwnie. To wieczór kawalerski! Kiedy przyznałyśmy się, jaki jest nasz powód świętowania, panowie stwierdzili tylko: - Cóż za zbieg okoliczności! Poza tym długo nie mogli przeboleć, że taka wspaniała kobieta jak Magda musiała się rozwieść. Oczywiście świetnie się z nimi bawiłyśmy. Panowie narzekali tylko, że gdzieś sobie poszedł główny bohater ich wieczoru, czyli kawaler, który za dwa tygodnie żeni się z ich siostrą.


Jesienna promocja! Przy koloryzacji włosów henna z regulacją gratis! Instytut Urody No 1, Kraków, ul. Wieniawskiego 62 tel.: 12 411 76 51, www.no1instytut.pl ...because quality matters lounge magazyn

73


UL. RACŁAWICKA 26 TEL. 12 357 73 57

Bądź „lejbel”! to nie tylko kosmetyki, to styl-wielokulturowy, uniwersalny, łaczący nasze globalne społeczeństwo, styl któremu nie sposób się oprzeć. Styl zawierajacy w sobie angielską elegancję oraz młodzieńczą awangardę zmiksowaną w przystępny i klasyczny sposób. Ten modern cocktail bazujący jedynie na naturze, stworzony przez najlepszych barmanów stylizacji i fryzjerstwa, Tony&Guy oraz Artistic Team, dostępny do niedawna jedynie dla wybranych celebrytów teraz… na salonach O linii kosmetyków label.m opowiada Tomasz Marut – kreator moderator, stylista salonu w Krakowie. Chciałbym Państwu przybliżyć tą linię w nadziei na to, iż szybko utożsamią się Państwo ze świeżym wizerunkiem i energią jakie gwarantuje

Kto stworzył label.m?

Rozwinięta przez Toniego i Sachę Mascolo - wraz z Artistic Team - dynamiczną międzynarodową artystyczną drużynę stylistów i fryzjerów, silna linia label.m wciąż uosabia wszystko, co jest jedynym i unikatowym DNA Label.m. Linia zawiera innowacyjne formuły oparte na naturalnych ekstraktach, zapewnia wsparcie edukacyjne i szkoleniowe dla profesjonalnych fryzjerów oraz fuzję mody i fryzjerstwa.

Dla kogo i po co?

label.m jest marką idealną odpowiednią dla każdego rodzaju włosów, ale przede wszystkim skierowana jest do klientów, którzy pragną dbać o swoje włosy w domu w profesjonalny sposób. Dzięki połączeniu naturalnych składników i naukowo opracowanych receptur, np. kompleks Soy-Oat-Amino, jako stylista mogę być pewny, że oferuję stylizację wyłącznie na najwyższym poziomie. Profesjonalna linia do pielęgnacji label.m służy zarówno nam-fryzjerom, jak i naszym klientom. Ponieważ jest marką, która

74 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

oferuje jakość, ale i rzetelność, również się rozwija i staje naprzeciw najnowszym trendom. label.m jest jedyną marką przeznaczoną do prefesjonalnej pielęgnacji włosów, polecaną i rekomendowaną przez największych spe cjalistów tej dziedziny, stylistów oraz wielokrotnie nagradzaną przez Międzynarodowy Zespół Artystyczny. Rola label.m jest bardzo prosta: stylista kreauje kształt, technik tworzy kolor, a label.m buduje strukturę.

Seria 4C

Działanie serii 4C polega na takim samym schemacie jak działanie serii pielęgnacyjnych do skóry twarzy (konkretne, odżywczo i oczyszczająco działające etapy). Seria 4C marki label.m tworzy kolejne 4 etapy tworzenia fryzury – pozwalają one dopracować efekt końcowy w najdrobniejszych szczegółach: Cleanse – Oczyszczanie, Condition – Odżywianie, Create – Układanie, Complete – Wykończenie

Label.m-wyciąg z…natury. ‘COLD WATER EXTRACTION’

Proces otrzymywania składników odżywczych wykorzystywanych do produkcji kosmetyków label.m nosi nazwę Cold Water Extraction. Jest to unikalny proces mający na celu otrzymanie możliwie najbardziej skondensowanych naturalnych olejków i substancji odżywczych bez bezpośredniego użycia ciepła. Witaminy i minerały są otrzymywane najpierw poprzez rozpuszczenie ich w ciepłej wodzie, a następnie bardzo szybko schładzane. Czemu jest to aż tak istotne? Ponieważ dzięki temu procesowi uzyskana zostaje maksymalna ilość składników zbawiennych dla piękna włosów. Zależność ta przypomina proces obróbki termicznej warzyw - kiedy są one surowe, wykazują najwyższy stopień stężenia antyoxydantów, witamin i minerałów. Podczas gotowania (lub też innego procesu z wykorzystaniem ciepła), zawartość składników odżywczych drastycznie spada.

O swojej linii mówią jej twórcy…

„Chciałam stworzyć świeżą, wibrującą, młodą a co najważniejsze uduchowioną kolekcję. Co roku rozwijamy nasz wizerunek i to był już

najwyższy czas aby odejść od tematu kapeli rokowej i stworzenie świeżego przedsięwzięcia, które zawierać będzie kluczowe trendy mody. Rezultaty-piękne włosy, które wyglądają stylowo i kampania , która przeniesie label.m do ekscytującej nowej ery.” –Sacha Mascolo-Tarbuck global creative direktor.

…i fascynaci

„styl, klasa ,bezkonkurencyjna jakość, gwarancja satysfakcjonującego efektu pracy zadowolenie i uśmiech na twarzach klientów,… cóż można więcej, przecież to najważniejsze. Linią label.m jesteśmy zafascynowani od kilku lat, cieszymy się, że dzięki połączeniu naszych umiejętności oraz możliwości jakie daje nam ta linia, możemy ofiarować naszym klientom coś, po co zawsze wracają” – styliści salonu „kiedyś popularne było okreslanie słowem „cool” kogoś, kto… był po prostu” cool” i było to kreślenie pozytywne. Jestem przekonany, że dziś spokojnie możemy powiedzieć o kimś, że jest „LEJBEL”!!!”– Tomasz Marut Zachęcam do lektury kolejnego numeru lounge magazyn, gdzie postaram się Państwu przybliżyć zalety poszczególnych etapów serii 4C label.m oraz opisać działanie poszczególnych składników tej linii, by mogli mieć Państwo obraz tego jak wiedza kreatorów w połączeniu z naturą stworzyły koktajl , na którego degustację zapraszam do naszego atelier.

Tomasz Marut


STylizacje 2010

UL. RACŁAWICKA 26 TEL. 12 357 73 57 Foto: Michał Sosna - www.michalsosna.pl oraz Artur Lis - www.noartdesign.pl ...because quality matters lounge magazyn

75


zdrowie i uroda

masaże_

Dla ciała, dla ducha

Kiedy zbyt łatwo poddajemy się jesiennej aurze warto zajrzeć do SPA

D

la wielu kobiet instytuty SPA to wciąż wygórowany wydatek. Stawki za zabiegi nie są już jednak tak wysokie jak przed paru laty, a ich efekty potrafią zdziałać cuda. W najbliższych wydaniach pragnę przybliżyć Wam nieco tę tematykę. Dziś, poszukując relaksu w chłodne, coraz dłuższe, jesienne wieczory, wybrałam dla Was 5 propozycji masaży. Masaż kamieniami Kamienie do tego typu masażu są specjalnie podgrzewane. Mają różne wielkości, aby właściwie wkomponować się w części naszego ciała. Ich podstawową funkcją jest poruszenie bodźców mechanicznych poprzez ucisk, a tym samym ożywienie fizjologicznych odczynów. Ciepłe kamienie poszerzają naczynia krwionośne. Mają bardzo pozytywny wpływ na skórę, układ krwionośny i limfatyczny, na tkankę mięśniową oraz układ nerwowy. Czas trwania takiego zabiegu to około 1.5 godziny.

Ayurveda Jest to indyjski masaż, skupiający się na stopach, rękach, dłoniach, głowie i twarzy. Polega na uciskaniu punktów Marsem (a więc tych, odpowiadających za pobudzenie organów wewnętrznych ciała) z zastosowaniem ciepłego olejku. Dzięki swojemu

76 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

działaniu ma pobudzać poszczególne układy organizmu oraz krążenie krwi, wzmocnić odporność oraz zmniejszyć lub wyeliminować wszelkie bóle. Przywraca harmonię ciała i umysłu, działa relaksacyjnie. Czas przeznaczony na zabieg to około 1 godziny.

Masaż szampański

Masaż wirowy Specjalistyczny zabieg wykorzystujący ruch wirowy wody oraz jej temperaturę, która zwykle znajduje się między 35 a 40 C. Masaż ma głównie na celu poprawienie krążenia w dolnych i górnych kończynach, rozluźnienie mięśni oraz niwelacje bólu w narządach ruchu.

To kąpiel, która dostarcza szczególnych efektów zmysłowych i estetycznych. Całość masażu oparta jest na konstrukcji dysz Ruben Champagne, które pod ciśnieniem wypuszczają wodę w pierścieniach dużych bąbli, następnie te rozbijane są na drobne bąbelki. Pierwsze mają na celu wykonanie masażu mechanicznego, drugie z kolei oczyszczając skórę pozwalają jej na lepsze dotlenienie.

Tego typu zabieg odbywa się w specjalnych wannach, które wprawiają wodę w ruch. Najczęściej masaż wykorzystywany był w stanach chorobowych czy po kontuzjach. Dziś w połączeniu z pracą rąk masażysty i relaksacyjną muzyką pozwala nam odprężyć się po ciężkim dniu. Czas trwania: około 30 minut.

Masaż ten dzięki swojemu zastosowaniu doskonale działa na skórę, mięśnie, system krążenia krwi i przemianę materii. Otwierając pory pomaga oczyścić tkankę ze zbędnego tłuszczu, jednocześnie dostarczając nam miłych, relaksacyjnych wrażeń.

Nie ograniczajmy się z inwestycjami w samych siebie. Zwłaszcza zimą. Masaże gwarantują nam relaks, gładką skórę, oczyszczoną z wielu toksyn. Ale przede wszystkim, w chłodne dni, pozostawiają nasz organizm odporniejszym i zdrowszym.

Slim & Sculpt

Asia Jawor www.styleworkshop.pl

Jest przede wszystkim jedną z metod niwelowania nadmiaru tkanki tłuszczowej oraz wzmocnienia tkanki łącznej. Dodatkowo działa relaksacyjnie, pozwalając rozluźnić mięśnie całego ciała. Początkowo skóra jest lekko rozgrzewana, aby następnie wmasować w nią najdoskonalsze kosmetyki. Czas trwania takiego zabiegu to od 45 minut do 1.30 godziny. Efekt jędrniejszej skóry widoczny prawie natychmiastowo, relaks jest odczuwalny już w trakcie zabiegu.


„KAŻDY UŚMIECH JEST NIEPOWTARZALNY, JEDYNY W SWOIM RODZAJU I KRYJE INDYWIDUALNĄ HISTORIĘ. POZWÓL NAM BYĆ CZĘŚCIĄ HISTORII TWOJEGO UŚMIECHU. SPRAWIMY ŻE STANIE SIĘ WYJĄTKOWY...”

Stomatologia B E Z KOM PROM IS OW E L E C ZEN I E D L A W Y M AG AJ ĄCY CH Sprawdź nas! Sprawdź nasze referencje w największym, niezależnym portalu medycznym www.znanylekarz.pl

Stomatologia CICHOŃ ul. Borelowskiego- Lelewela 13, 30-108 Kraków tel: 12 421 07 43, www.stomatologiacichon.pl ...because quality matters lounge magazyn

77


obyczaje

felieton_

Refleksje

z paczki papierosów D

uszący zapach, kłębki dymu i charakterystyczny, powtarzalny gest dłoni trzymającej tytoń w bibułce. Czy tylko to przychodzi nam na myśl gdy myślimy o papierosach? Skoro tylko tyle, jak wytłumaczyć fenomen niepozornego i uzależniającego zwitka nikotyny? O szanownym papierosie W Polsce tytoń pojawił się w XVI wieku, przysłany przez posła Zygmunta III z Turcji. Był wykorzystywany jako roślina ozdobna, lecznicza a później jako używka. Polska nazwa wywodzi się papieru owijającego ścinki liści tytoniu. W 1926 roku polski rząd wprowadził Polski Monopol Tytoniowy. Obecnie prawie wszystkie papierosy mają filtry, które od 1940 roku zostały rozpowszechnione. Wcześniej papierosy zawijano ręcznie jako cygaretki. Z czasem dodano element rolki papieru, w którą maszyna automatycznie zwijała ścinki tytoniu. Bonsack we współpracy z Jamesem Duke’em rozpropagował przy pomocy świetnego marketingu masową konsumpcję papierosów w USA, później w Anglii i na całym świecie. Co ciekawsze, Duke początkowo rozdawał za darmo emigrantom po pięć paczek. Takie czasy możemy wspomnieć z uśmiechem na twarzy, gdyż obecnie pali w Polsce 9 milionów ludzi, co stanowi znaczące 29% populacji w naszym kraju.

Papierosowa gra kina Można by się zastanawiać czy skłonność do papierosów to tylko ludzki pociąg do używek czy głęboka sieć znaczeń, jaką przez wiele lat nabrały papierosy. Bo o ile większość palaczy pali „bo lubi”, stanowcza mniejszość z nich zastanawiała się czemu lubi. Już w XIX wieku nałóg palaczy był kojarzony z tym co złe, grzeszne i ukazujące to czego widzieć nie powinniśmy. Kino zaserwowało nam mnóstwo stereotypów! Gangsterzy, kobiety lekkich obyczajów, zbrodniarze oraz artyści, z marginesów społeczeństwa - to właśnie postacie, które kojarzone były z papierosem. Od tego co zakazane bo złe, niedaleka droga do tego, co pociągające. A pociągające staje się to, co występuje w kontraście do twardo przyjętych konwencji społecznych. Nie mogło być to trudne zadanie dla kina, które miało w latach trzydziestych na ekranie tak uwodzicielską Marlenę Dietrich w filmie Błękitny Anioł. Bo o ile rola femme fatale była odbierana wrogo, zawsze pozostawała ciekawość i nieodparta chęć wodzenia za nos mężczyzn, a każdy świadomy odbiorca wie 78 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

jak taki charakter pomaga stworzyć jeden papieros. A ten stanowił ważny środek ekspresji w kinie przez wspomożenie gry aktorskiej. Zdecydowanie pomógł dobrze nam znanej Audrey Hepburn ze Śniadania u Tiffany’ego, która brawurowo odegrała luksusową call girl. Cienki papieros na długiej fifce, w jej rękach stał się niezapomnianym symbolem trwającym do naszych czasów.

Śniadanie u Tiffany’ego, Audrey Hepburn, 1961

Atmosfera niebezpieczeństwa i tajemnicy narastała, gdy męski buntownik zapalał z ostentacyjnym grymasem. Postawa nonkonformistyczna jest domeną postaci z papierosami. Jak wyobrazić sobie bez papierosa Marlona Brando czy naszego polskiego Jamesa Deana, jakim nazywano Zbyszka Cybulskiego? Nikt nie podważy opinii, że stali się fenomenem dla kobiet nie tylko dzięki swojej fizyczności, ale postawami grywanych przez siebie postaci. Postaci, które zawsze balansując na krawędzi, wypalają papieros dający wyraz temu, iż takie życie to ich przeznaczenie. A kobieta fatalna z idealnym makijażem, w długiej sukni z pewnym uniesieniem dłoni? Nie byłaby w odbiorze tak niebezpieczna i seksowna, gdyby nie ten papieros, który był jasnym sygnałem zagrożenia dla mężczyzn, ale też kuszącym zaproszeniem do namiętnej gry. Chwyty filmowe tj. popielniczki wypełnione niedopałkami, prośba kobiety o zapalenie jej papierosa, wypalenie „szluga” po udanym seksie mają bardzo przemyślany zamiar, który przez swoją powtarzalność ma głębokie wartości semiotyczne. Oczywiście sposobu odbierania palaczy, jak i ich samych przez siebie, nie można tłumaczyć tylko i wyłącznie przez znaczenia nadane dzięki mediom. Przywołałam je po to, aby zrozumieć, że palenie papierosów niejednokrotnie jest nie tylko działaniem, o które upomina się organizm, ale może być zapoczątkowane stworzeniem swojej własnej kreacji.

Rozdmuchiwany klimat Jaka by nie była motywacja palacza, prowadzi ona do sporu z niepalącymi, którym od zawsze przeszkadza papierosowy dym - uniemożliwia ich zdaniem normalne spędzenie czasu np. w knajpie. Co mówi im na to palacz? Drwi z ich uwag, ale czuje się poszkodowany, bo przecież też chce mieć poczucie

wolności i nie rozumie co może przeszkadzać kłębek dymku. Pytam: dlaczego niepalący wsiadają bez skrupułów do przedziałów dla palących? Czemu chcą dominować? Czemu są wiecznie urażeni? - pisze w zrozumieniu Marcin Świetlicki. Jednak nie zrozumiało palaczy społeczeństwo obrony zdrowego stylu życia. Od 15 listopada zapanują zmiany. Będą to zmiany czysto antynikotynowe - co o tym myśleć? Będziemy tacy bardziej Unijno Europejscy, tacy zdrowo - stylowi, bez zadymionych pomieszczeń. Przynajmniej część z nas się tak poczuje. Na Kazimierzu zapewne zapanuje dzika satysfakcja wśród pogromców zadymionych knajp, jak i frustracja palaczy. Jak na to zapatrują się właściciele pubów - nawet nie wspominam. Czy przez zakazy odgórne wypali się atmosfera słynnych przydymionych krakowskich pubów? Klimat tworzą ludzie, czy bez dymu będzie trudniej? Może niepalący spowodują, iż życie w knajpach będzie przyjemniejsze! Ograniczenie przyniesie korzyść nie tylko chcącym oddychać świeżym powietrzem, ale nawet właścicielom, przez większą konsumpcję alkoholu, który palacze będą w rozpaczy zamawiać. Może to zbyt optymistyczna wizja, może wrodzony bunt wobec rzeczywistości sprawi, że będziemy tęsknić za przydymionym klimatem i ich wyznawcami? Ale nie martwmy się o palaczy, bo jak mawiał wyżej wspomniany krakowski poeta w ich właśnie imieniu: Niszczymy się nawzajem, czule zobowiązani. Romans nonkonformistycznego obywatela z papierosem będzie trwał, tylko miejsca się zmienią. Wirginia Bryll


CENTRUM KOSMETYCZNO - DERMATOLOGICZNE

Eliksir młodości na wyciągnięcie ręki.

N

ikt chyba nie ma wątpliwości, że lato już dawno za nami. Oto mamy jesień póki, co całkiem znośną, ot kilka deszczowych dni, czasem mały przymrozek w nocy, generalnie piękną i złotą. Jednak to, że pogoda nie daje nam zbyt we znaki nie znaczy, że nie należy zadbać o zdrową cerę w wyjątkowy sposób. Nasza skóra przez całe lato, bezlitośnie, narażana była na promienie słoneczne, ostry wiatr, kąpiele w słonej wodzie, imprezy do białego rana, niedbale zmyty makijaż. Teraz, kiedy skończyło się wakacyjne szaleństwo i opalenizna powoli schodzi, nasza twarz potrzebuje czegoś więcej niż dobry krem na noc. Do takich oto mądrych wniosków doszłam ostatnio stojąc przed lustrem. Poza faktem, że cudowne serum odmładzające i kremy rozświetlające przestały dawać efekty, sprowokowana zbliżającym się weekendem, postanowiłam szybko i bezboleśnie odmłodzić sobie skórę. Cudów nie ma- pomyślicie i będziecie mieli rację. Bo faktycznie żaden cud się nie zdarzył, nie był z resztą potrzebny. Mamy przecież XXI wiek i nie żyjemy na pustyni, nie musimy się ratować maseczkami z gliny czy „naparówką” z rumianku. Wystarczy otworzyć jedno z popularnych pism lifestyle’owych takich jak na przykład Lounge Magazyn i poszukać miejsc w Krakowie, gdzie można zadbać o piękną skórę. „Dla Ciebie zatrzymamy czas..”- przeczytałam hasło reklamowe DER-MED’u. Brzmi, co najmniej kusząco, zwłaszcza dla kogoś, komu tego czasu zawsze brakuje. Doba jest dla mnie stanowczo za krótka! Dlatego też nie zastanawiałam się długo. Idę! Zrobię się na bóstwo i w ten weekend powalę wszystkich na kolana! Taki miałam plan chwytając za telefon, by umówić się na wizytę. W dużym skrócie wyjaśniłam pani na recepcji, o co mi chodzi: ma być bezpiecznie, bezboleśnie i natychmiastowym efektem! Zaproponowano

Kraków, ul Św. Tomasza 30 tel.: 12 292 03 03 www.dermed.pl mi nowy zabieg o bardzo trudnej nazwie Vita-Control-Laser®-System i umówiono na najbliższy czwartek. Ponieważ, jak już wspomniałam, czas u mnie biegnie nieubłagalnie szybko, ani się spostrzegłam, kiedy był czwartek i już siedziałam na sofie w Centrum Kosmetyczno-Dermatologicznym i piłam

pyszną kawę. Zdążyłam też szybko przejrzeć folder DER-MED’u, w którym znalazłam opis swojego zabiegu. Po chwili zostałam zaproszona do gabinetu, gdzie pani doktor jeszcze raz dokładnie opisała mi przebieg i działanie mojej kuracji. Zabawne, bo nie mogłam się już kompletnie skupić na tym, co do mnie mówiła, nie wiem czy to zasługa przepięknego perłowego naszyjnika, który nosiła, czy faktu, że poczułam się oddana w fachowe ręce. W każdym razie bez stresu usadowiłam się na leżance. Sam zabieg trwa około godziny, zaczyna się oczywiście oczyszczeniem skóry twarzy. Następnie przy użyciu zimnego lasera zostaje wtłoczony w skórę kwas hialuronowy. Dla

niewtajemniczonych, substancja ta występuje naturalnie w naszym organizmie, niestety z wraz z wiekiem, mamy jej coraz mniej. Kwas ten odpowiedzialny jest za jędrność i elastyczność naszej skóry. Dzięki zabiegowi następuje zwiększenie ilości włókien kolagenowych i elastylowych, odbudowa siatki komórkowej i poprawa krążenia. Cząsteczki nierozcieńczonego żelu hialuronowego przenikają aż do komórek zarodkowych skóry. Po jednym zabiegu skóra jest o 50% bardziej nawilżona i elastyczna. Seria zabiegów może niemal całkowicie wygładzić zmarszczki! Zabieg nie tylko poprawia kondycję skóry i daje silny efekt liftingujący, ale również jest terapią wspomagającą w leczeniu trądziku, blizn, przebarwień i rozstępów. Podobno już po pierwszym zabiegu widać wyraźne wygładzenie i nawilżenie skóry. Taka zimno-laserowa terapia nie tylko stymuluje metabolizm skóry, ale również polepsza wchłanianie kremów i maseczek. Trudno mi opisać, jak przebiegła sama kuracja, bo przyznam szczerze, że było to wręcz miłe przeżycie i totalnie się „wyłączyłam”. Po zabiegu moja twarz była wygładzona na pierwszy rzut oka. Wyglądałam jakbym właśnie wyszła ze Spa- w pełni zrelaksowana. Pierwsze efekty mogłam poznać już przy wieczornym nakładaniu kremu, bo wchłonął się błyskawicznie i w dużo mniejszej ilości. Do tej pory dosyć sceptycznie podchodziłam, do wszelkich kuracji odmładzających. Zawsze kojarzyły mi się z liftingiem lub botoxem. Wydawało mi się, że na tak inwazyjne zabiegi mam jeszcze czas. Po tej wizycie w doszłam do dwóch nowych wniosków. Zabieg to niekoniecznie od razu – strzykawka! A na kurację kosmetyczno-dermatologiczną nigdy nie jest ani za wcześnie, ani za późno, musi być tylko odpowiednio dobrana. Gabinety takie jak DER-MED potrafią zadbać nie tylko o piękno i komfort, ale przede wszystkim o bezpieczeństwo i zdrowie. Nie należy się ich bać, ja już się nie boję i z naprawdę cudownie odmłodzoną twarzą czekam na nadchodzącą zimę. Nie straszne mi największe mrozy, mojej skórze też nie! Ania Strugalska ...because quality matters lounge magazyn

79


przepraszam,

obyczaje

felieton_

ale nie przepraszam

J

est kilka słów, które nie przechodzą łatwo przez gardło. Pierwsze, to zupełnie sprostytuowane słowo „miłość” i jego nieślubne dziecko - „kocham”. Scenarzyści telenowel i komedii żałośnie romantycznych winni są tej degradacji. Drugie słowo to „przepraszam”, którego wymówić nie udaje się ani mężczyznom, ani kobietom. Trzeba więc przepraszać gestem, jeśli słowo jak gęsty kaszel, nie daje się wykrztusić. Mężczyźni mają ułatwioną sprawę – ponieważ zazwyczaj nie czują się winni. Pozbawieni, już chyba w życiu płodowym, samokrytycyzmu, żyją beztrosko przekonani, że są absolutnie niewinni w swoich działaniach. Mają niepodważalne dowody na swoje szczere chęci, a złe zachowania tłumaczą winą innych i namawianiem ich do grzechu przez takie diabły wcielone jak np. kobiety. Nie ważne czy zdradził – ważne, że przecież w swej bezbronności został zaciągnięty do łóżka przez tę inną. Największy macho staje się psem na końcu smyczy jej wdzięku i uroku. Wyrok – niewinny! Jeśli zapomniał – o niej, o rocznicy, o kilku ważnych sprawach – to wszystko dlatego, że jego umysł stworzony jest do celów wyższych. Nie musi pamiętać o rzeczach tak przyziemnych jak cyferki w kalendarzu, które dla niej mają wymowę magiczną. Wyrok – niewinny! Po co więc z siebie wyrzucać to słowo na „p”, zapyta każdy mężczyzna, który jest na tyle staroświecki, żeby zdobyć się na głębszą refleksję. Dla świętego spokoju – odpowie mu chór samców, zaprawionych w miłosnych bojach, z bliznami po kilku związkach i wciąż krwawiącą raną – związku w którym tkwią. Tylko po co kobiecie to, za przeproszeniem – „przepraszam” dla świętego spokoju? Co ma z nim zrobić? Nie da się tego przytulić, nie można się z tym pokochać. W ogóle do niczego przydatne takie przepraszanie, więc za przeproszeniem, wsadźcie je sobie w dupę!

80 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Kobiety też niewinne nie są, jednak winę swoją ukrywają bardzo głęboko na dnie torebki i przykrywają racjonalną paplaniną koleżanek. Przyjaciółki wszelkiej maści, i te naturalne i te lisice farbowane, tak im wytłumaczą brak winy, że same zaczynają w swoją świętość wierzyć. Od kiedy nauka powołała nas na nowo do życia, jako istoty hormonalne – dostałyśmy w swoje ręce najlepszą z możliwych tarcz obronnych. Wybuchy złości, bezpodstawnej zazdrości, poranne fochy, wieczorne dąsy i szlochy – wszystko nie nasza wina. Jako kozły ofiarne niech posłużą estrogeny, progesteron, prolaktyna i inne słowa na „”p”. To one są winne, my nie. Można zadać sobie jeszcze pytanie, czy należy przejmować się tak zwanym fochem? Generalnie – nie należy i sfochowanego się nie przeprasza. Przepraszać natomiast należałoby za focha! Foch to forma mało wysublimowanego sado-masochizmu. Rzucany najczęściej bezpodstawnie, ot tak – bez podania przyczyny, bez żadnych zamiarów. Rzucany publicznie jest jak publiczne puszczanie bąka. Nie wypada. Smród w towarzystwie pozostaje. Oczywiście istnieje również foch męski – wyjątkowo żałosny, bo zazwyczaj ma w sobie jakąś nutę zniewieścienia. Foch męski to pretensja, to tak naprawdę wewnętrzna pretensja, że się nie ma jaj. Kobieta często ma tendencję do babrania się w swoim gniewie. Z niewiadomych przyczyn uwielbiamy to błotko skarg i żalów, wypominania i grzebania w ledwie gojącej się ranie. Wyciągamy stare sprawy z zakurzonego pawlacza, wywlekamy na środek stołu przy romantycznej kolacji i zawlekamy do łóżka, tuż przed szczytowaniem. W głowie mężczyzny rodzi się więc niechęć do wszelkiej formy przeprosin, ponieważ to zbędny trud. I tak przecież zostanie pewnego dnia postawiony ponownie przed jej wysokim o-sądem! Karany ponownie za to samo i zmuszony do kolejnych zbędnych przeprosin. A wolałby tak jak z kolegami – trzy razy dać sobie po pysku, wypić litr wódki – zapomnieć. Tylko, że kobieta to system złożony, unerwiony za bardzo, analityczny i wiecznie analizujący. Jeśli przeprosiny nie będą szczere,

pogłębione dobrą analizą problemu i zaprzysiężone postanowieniem poprawy - uzna je za nieważne. Najgorszy jednak przypadek, gdy spotka się ze sobą panna nieprzepraszalska i pan nieprzepraszający. Zamieszkają w związku zbudowanym na pretensjach. Konstrukcja niestabilna, utkana z żalów i wzajemnego oskarżania. Pewnego dnia się zawali, walizki zostaną spakowane a głośne trzaśniecie drzwi przypieczętuje rozkład całkowity. Co zrobić jeśli z tym przepraszaniem sprawa nie jest łatwa? Jeśli słowo się wypaczyło, nic nie znaczy. Jeśli dla kogoś jeszcze trochę stanowi wartość, to nie może go przecisnąć przez gardło? Działać. Najlepiej przepraszać się w łóżku. Może być i na stole, i w przedpokoju, i wszędzie, gdzie akurat przyjdzie ochota na gromkie „przepraszam”. Mówiąc jaśniej – przepraszać się seksem. Cały skumulowany, niewypowiedziany żal przełożyć na energię fizyczną, a przy okazji przypomnieć sobie, po co się ze sobą jest. Po seksie łatwiej pogadać, a co lepsze bardzo często nie chce się gadać, równie często dochodzi się do wniosku, ze właściwie – nie ma o czym gadać. Przeproszone, szczytowane, zapomniane. Pani Żaba

Oczywiście istnieje również foch męski – wyjątkowo żałosny, bo zazwyczaj ma w sobie jakąś nutę zniewieścienia. Foch męski to pretensja, to tak naprawdę wewnętrzna pretensja, że się nie ma jaj


euroGYM Rekreacja & Fitness ul. Sołtysa Dytmara 3 (Salwator Tower) tel.: 12 383 41 05

NAJWYŻSZE STANDARDY W NAJLEPSZEJ CENIE. W euroGYM czekają na Państwa nie tylko komfortowe wnętrza, oraz przejawiająca się na każdym kroku dbałość o szczegóły, ale przede wszystkim wyjątkowi ludzie tworzący miłą i przyjazną atmosferę.

• SAUNA, ŁAŹNIA PAROWA, SAUNARIUM • ZAJĘCIA AQUA FITNESS, NAUKA PŁYWANIA • KORT TENISOWY, MINI GOLF • PROFESJONALNY TRENING PERSONALNY • FITNESS BAR


Twarze Przy Barze

15 października 2010

Dżojn our Fan page na Facebooku. Wygrywaj wejściówki na najciekawsze imprezy w mieście, zdobywaj płyty z ulubioną muzyką, poznawaj nowych ludzi. Zostań częścią Lounge Magazyn na www.facebook.com/loungemagazyn 82 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


// // // // //

lounge

DESIGN DOM I WNĘTRZA MOTOLOUNGE TECHNOLOUNGE CLUBBING

...because quality matters lounge magazyn

83


technolounge

gadżety_

Cyfrowe gogle Z myślą o zbliżającej się zimie firma Recon Intruments wypuściła na rynek cyfrowe gogle, które mogą dla wielu miłośników białego szaleństwa okazać się niezbędnym elementem wyposażenia na stoku. Wbudowany wyświetlacz informuje sportowca o parametrach takich jak prędkość, długość i szerokość geograficzna, pokonany dystans oraz czas i temperatura. Ponadto, gogle mają zintegrowany mikrokomputer i system GPS połączony z Google Maps, a umieszczone na osobnej rękawicy przyciski umożliwiają wygodną nawigację pomiędzy funkcjami gadżetu. Cena: ok. 1400zł.

HTC HD 7 HTC HD 7 to jeden z grupy najnowszych smartfonów HTC opartych na systemie Windows Phone 7. Według zapewnień producenta pozwala cieszyć się kinowymi wrażeniami podczas odtwarzania filmów na ekranie wysokiej rozdzielczości o przekątnej 4,3 cala, co ułatwiać ma zintegrowana podpórka. Model został wyposażony w aparat 5 Mpix z autofokusem i podwójną lampą diodową oraz technologie Dolby Mobile i SRS WOW HD.

Mysz dla graczy Mysz Razer Naga Epic to idealna mysz dla graczy MMO. Posiada mnóstwo dodatkowych przycisków obsługujących najważniejsze funkcje takich gier, wymienne panele boczne i efektowne podświetlenie diodami LED. Mysz pracuje w trybie bezprzewodowym, zajmując jeden port USB swoim odbiornikiem. Cena: 130$

Interaktywne lustro Wielofunkcyjny zegarek Sony Ericsson stworzył wielofunkcyjny zegarek LifeView, który poprzez 1,4 calowy ekranik umożliwia odczytywanie wiadomości SMS, kontrolowanie stanu konta na Facebooku oraz sterowanie niektórymi funkcjami telefonu. Obsługa odbywa się za pomocą czterech rogów dotykowej ramki zegarka. Z racji, że gadżet przeznaczony jest do noszenia na nadgarstku, wygląda elegancko i zgrabnie, jednak z uwagi na funkcje jakie spełnia, nazywanie go tylko zegarkiem wydaje się być dość nieadekwatne. Cena: ok. 69€

Do tej pory łazienka była jednym z tych miejsc, gdzie najnowsze technologie docierały w stopniu ograniczonym. Jednak choć Cybertecture Mirror jest gadżetem nietanim, to niejedna kobieta spędzająca przed lustrem wiele czasu skusiłaby się na taki luksus w łazience. Lustro posiada powłokę zapobiegającą osiadaniu pary wodnej, WiFi i głośniki stereo, a system operacyjny pozwala na przechowywanie danych. Ponadto, podczas wykonywania codziennych czynności, możemy odczytywać wyświetlane informacje o pogodzie, kalendarz czy wiadomości. Sterowanie interaktywnym lustrem ułatwia specjalna aplikacja na smartfona. Cena: ok. 7773$

Motorola Flipout Motorola Flipout ma być pierwszym na rynku telefonem opartym na Androidzie o obudowie w kształcie kwadratu. Wyposażony został w wysuwaną klawiaturę QWERTY, 2,8 calowy ekran, wbudowany GPS i 3-megapikselowy aparat fotograficzny. Telefon jest nietypowy i zgrabny, a kolorowe obudowy dodają mu uroku. Cena: ok. 1400 zł.

Projektor w wersji mini Firma AAXA Technologies stworzyła kieszonkowe urządzenie M1 Ultimate Micro Projector, które obok niskiej ceny cechuje także bardzo dobra jak na te rozmiary jakość. Projektor oferuje rozdzielczość 800 x 600 i jasność rzędu 75 lumenów. Producent obiecuje, że wystarcza to na wyświetlanie wyraźnych obrazów nie tylko w ciemności. I faktycznie, jest to urządzenie jak na potrzeby prywatnego użytku wystarczające. Cena: ok. 299$

Nietypowy rower treningowy Luca Schieppati zaprojektował rower treningowy, który swoim designem może niebanalnie komponować się z nowoczesnym wystrojem wnętrza mieszkania. Produkcji przyrządu podjęła się firma Lamiflex Composites i trzeba przyznać, że prezentuje się on wyjątkowo lekko i pięknie. Aż chce sie ćwiczyć! Cena: ok. 10700$

Więcej na temat gadżetów i nowych technologii zobaczysz na www.webshake.tv Webshake.tv to nowa telewizja internetowa o internecie i gadżetach. Oglądaj odcinki, bierz udział w konkursach i wygrywaj super nagrody! www.webshake.tv www.facebook.com/webshaketv 84 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


...because quality matters lounge magazyn

85


zdj. Realizacje ArtCinema

technolounge

dom i wnętrza_

Rezydencje Duże, a nawet można w niektórych przypadkach powiedzieć ogromne prywatne inwestycje budowane w stylu klasycznym, jak również coraz częściej nowoczesnym, cechuje indywidualne podejście do wszelkich rozwiązań i funkcjonalności. Rezydencje są „szyte na miarę” według prywatnej myśli inwestorów jak i koncepcji architekta, projektanta wnętrz. Ze względu na ilość oraz funkcjonalność pomieszczeń często znajdują się w nich pokoje dedykowane, jak: salon TV, SPA, fitness, basen, sala dyskotekowa, coraz częściej prywatna sala kinowa. W tego typu budowlach gości w dzisiejszych czasach coraz więcej nowoczesnej technologii, aby usprawnić i uprościć życie. Muzyka jest częścią naszej codzienności, uspokaja, pozwala się nam relaksować i bawić, dotyczy to też radia, TV i związanych z nimi audycji informacyjnych. Niemożliwe jest nagłośnienie tego typu budynków w sposób tradycyjny, czyli ustawienie lokalnych urządzeń i pary głośników. Po pierwsze zabierzemy miejsce lub meble, w których / na których będziemy zmuszeni umieścić urządzenia audio, po drugie pozostaje wizualny aspekt oraz chęć by muzyka w miarę na86 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

szego poruszania się po budynku podążała za nami. Idealnym i najczęściej spotykanym rozwiązaniem jest wielostrefowe nagłośnienie, zwane też multiroom. Zbiór urządzeń pracujących bardzo cicho, schowanych w dedykowanym pomieszczeniu technicznym pozwalających doprowadzić odpowiedni sygnał z wybranego i ulubionego naszego źródła audio, jakim może być Radio, TV, Płyta CD, DVD, iPOD, serwer multimedialny do każdego pomieszczenia w sposób niezależny. Głośniki ukryte w meblach, sufitach podwieszanych oraz ścianach, pozwalają dyskretnie nagłośnić każde pomieszczenie. Sterowanie odbywa się poprzez pilota lub dyskretne klawiatury, panele dotykowe. Sterowanie światłem zarówno sztucznym jak i naturalnym jest koniecznością i lekiem na ogromne ilości standartowych wyłączników. Ciche rolety ograniczające napływ światła do wnętrza lub zaciemniające jednocześnie do zera - jednym z tego typu rozwiązań są rolety Lutron Sivoia. Dzięki tego typu rozwiązaniom możemy zarządzać atmosferą zarówno w nocy jak i w dzień, w zależności od danej chwili. Ważną i niedocenianą rzeczą przy tej wielkości budynku jest dystrybucja obrazu, zwłaszcza dostępnego już powszechnie standardu Full-HD. Kolejnym elementem jest integracja poszczególnych rozwiązań

automatyki znajdującej się w domu w jeden „organizm” pozwalający w łatwy i prosty sposób zarządzać całością rezydencji, zarówno dla domowników jak i osób tylko odwiedzających. Proste klawiatury ścienne oraz przenośne panele dotykowe, poprzez które możliwa jest regulacja natężenia światła, klimatyzacji i ogrzewania, opuszczania rolet, sterowanie muzyką, TV, pogląd z kamer i wideo domofonów - muszą być omówione już na etapie projektowym. Aby tego wszystkiego dokonać najlepiej jest wybrać jedną firmę, która w swoim portfolio posiada zrealizowane tego typu inwestycje i ustalić szczegółowy plan działania oraz omówić to jak chcemy by budynek funkcjonował dla nas, a nie odwrotnie. Wiadomo iż każda z firm realizujaca tego typu inwestycje posiada swoje wypróbowane urządzenia jednak odpowiedni ich dobór oraz doświadczenie jest gwarancją spokojnego użytkowania. www.artcinema.pl


technolounge

wydarzenia_

Targi elektroniki użytkowej i gier video ON/OFF 23-24 października 2010

W Centrum EXPO XXI w Warszawie odbyły się Targi nowoczesnych technologii i gier video, zorganizowane przez Międzynarodowe Targi Poznańskie, które przez wiele lat tworzyły najbardziej bodaj znaną tego typu imprezę, czyli Poznań Game Arena. Impreza ON/OFF ma być naturalnym kontynuatorem i spadkobiercą PGA. Dodatkowo ma wnieść wiele nowego, w tym nowoczesną technologię i promocję wielu marek, czyli czegoś co nie zawsze na PGA występowało. Wszystko zostało podzielone na cztery odrębne strefy, dzięki którym uczestnik był w stanie szybko się odnaleźć i wybrać interesującą go rzecz. Były to Strefa Mobilna, Strefa Gier, Strefa Obrazu oraz Strefa Dźwięku. W każdej z tych stref prezentowały się najbardziej znane marki. Nie zabrakło więc ani Microsoftu, ani Nokii, Sony Ericssona, Asusa, Nintento, Epsona, Samsunga, czy Toshiby. Muszę przyznać, że chociaż lista producentów nie była imponująca, to niewątpliwie wystawili oni co mieli najlepszego. Na stoisku zachwycały najnowsze modele note i netbooków oraz flagowy produkt serii NX90, z dwoma wspaniałymi głośnikami, ekranem o przekątnej 18.6 cala oraz 12 gb ram pamięci. Wszystko w wyciszonym pomieszczeniu, żeby można było poczuć moc głośników wbudowanych w ten przenośny komputer. Microsoft kusił Kinectem, pozwalając pograć sobie w różne gry. Podobnie Nintendo ze swoją konsolą Wii. I pomimo, że jestem jednym z zapalonych graczy, to stoiska te nie wzbudziły we mnie ogólnego zachwytu. Raczej swego rodzaju zawód, bo Kinect okazał się nowoczesną wersją kamerki znaną z Playstation 2, trochę tylko podrasowaną. Do tego miał spore problemy z opóźnieniami. Lepiej radziła sobie Wii, która ma już kilka lat na koncie. Jednocześnie Wii ma tak proste gry w ofercie, że nadaje się tylko dla dzieci i na spotkania w gronie przyjaciół. Coś co mnie osobiście zachwyciło, to stoiska Samsunga, Toshiby, JVC i LG. Wszyscy znani producenci pokazali tylko dwie rzeczy: ekrany 3D i HD. I muszę przyznać, że technologicznie są to już małe arcydzieła. Szczególnie dobrze radzi sobie na tym polu Samsung, którego monitory zgarnęły kilka nagród targów On/Off. Okulary są wygodne, a obraz 3d w połączeniu z HD robi naprawdę spore wrażenie. Myślę, że jeszcze 2 lata i będziemy mogli zapomnieć o kinie, a filmy oglądać na 60 calowym telewizorze w domu, z popcornem w ręku i wygodnych okularach na nosie. Gorzej radzą sobie jeszcze monitory wykorzystujące 3d bez okularów, ale i to jest tylko kwestią czasu. Jeżeli chodzi o gry, to one najbardziej zostały potraktowane po macoszemu. Kinect i Wii wiosny nie czynią, a z premier pokazano jedyne Fable 3, Starcrafta 2 oraz Tron 3D, który towarzyszyć będzie premierze filmowej. O wiele więcej emocji wzbudził turniej Counter-Strike’a, szczególnie dziewczyn. Obecny był również zespół Fear Factory, profesjonalni gamerzy w CS’a. Miło było patrzeć na ich wyczyny. O wiele więcej emocji wzbudził dział Retro Games. Na stanowisku ustawiono wszystkie znane, stare konsole. Od Nintendo System, po ATARI, Segę Saturn i Super Nintendo. Była to okazja dla młodszych żeby zobaczyć na czym grali ich starsi koledzy. A i dla starszych miło było pograć w pierwszego Dooma, czy Pacmana na ATARI. Ważny był również krakowski akcent na targach. Krakowski developer gier, firma Bloober Team, stworzyła pierwszą polską grę muzyczną – Music Master Chopin. Na targach zademonstrowano ją w akcji, można było nawet pograć. Niestety gra najprawdopodobniej nie zrobi aż tak wielkiego wrażenia, ale jest to propozycja ciekawa, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że w Polsce tego typu produkcji jeszcze nie było. Na koniec chyba pozostały minusy imprezy. Tym jest przede wszystkim mała hala. Pomieszczenie tylu atrakcji w jednej małej Hali nie jest za dobrym pomysłem. Szczególnie, że inne obok stały puste. Podobnie jest z wielkością stanowisk. Całość można było przejść w 10 minut. Po dwóch godzinach widziało się już absolutnie wszystko i pozostała jedynie zabawa z konsolami i gadżetami. Na szczęście impreza z dnia na dzień się rozkręcała i w sobotę po południu było już całkiem nieźle. Organizatorzy bardzo się starali i trzymam kciuki żeby za rok wyszło jeszcze lepiej, bo potencjał jest spory! Mateusz Dykier


design

sztuka użytkowa_

J

eśli chodzi o przedmioty najnowszej generacji, łatwiej jest nam określić z czego zdają się być i do czego służyć (choć tez nie zawsze) niż z czego są naprawdę zrobione. Nie inaczej ma się rzecz w przypadku wykorzystania we wzornictwie i projektownaiu tworzyw szucznych, wszelkiego rozaju polimerów. Poza tym, że w nazwie zakładają już wielość, okazuje się iż wielu celom służą - nie tylko w produkcji przedmiotów absolutnie codziennego użytku - jak wroki, folie, kubki - ale wytworzone z polimerów meble, naczynia, sztućce i buty zdają się już w niczym nie przypominać siermiężnych projektów z lat 60 i 70-tych, ze znacznikiem form i wtryskarek po bokach. Meble wykonane z plastiku, proponowane przez np. Kartella - to już klasyka światowego dizajnu. Zaangażowanie takich nazwisk jak Urquiola, Bouroullec, Lissoni, Starck, Yoshioka, Laviani, Citterio zagwaranowało tej włoskiej marce wyjątkowość i najwyższą jakość wykonania. Plastikowe wzory czepią inspirację z klasyków, jak ostatnie projektu Starcka dla KArtella właśnie - krzesło MASTRERS będące mirażem krzeseł: Seria 7 projektu Arne Ja-

88 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

cobsen’a, Tulip projektu Eero Saarinen’a, oraz Eiffel projektu Charles’a Eames’a. Klasyczny już model krzesła Vernera Pantone, dla producenta mebli VITRA- to szkolny już wręcz przykład wykorzystania plastiku we wzronictwie przemysłowym. Verner Panton spędził wiele lat, zastanawiając się, w jaki sposób wykonać plastikowe krzesła w jednym kawałku. Efektem prac było pierwsze krzesło z firma VITRA. w 1960 roku, które do seryjnej produkcji weszło siedem lat później. Model STANDARD wyonany jest z polipropylenu - matowego plastiku.

W świecie zorientowanym na zrównoważony rozwój i wszelką i wielką rolę ekologii, niezwykłą wartość dodaną dla projektu stanowi fakt, iż został pomyślany tak, aby wykorzytać recyclingowany materiał. We współczesnym wzornictwie wielką dbałością jest wykorzystywanie recyclingowanego plastiku. Zdecydowanie udało się to amerykańskiej firmie EMECO, która powstała w 1944 r., w celu produkowania aluminiowych krzeseł dla amerykańskiej marynarki wojennej. Gregg Buchbinder kupił firmę w 1998r. i nawiązał przyjaźń i współpracę z Philippem Starckiem (sic!), tworząc serię produktów, które łączyły w sobie możliwości produkcyjne Emeco oraz klasyczne projekty Starcka. W 2000r., krzesło projektu Starcka - Hudson wykonane przez Emeco zdobyło Nagrodę GOOD DESIGN i trafiło do stałej kolekcji wzornictwa Nowojorskiego Muzeum Sztuki Współczesnej. W 2004 r. Emeco współpracowało z amerykańskim architektem Frankiem Gehrym nad Superlight, krzesłem, które wykorzystuje cechy aluminium - wytrzymałość i elastyczność. fot. Wojciech Mazur/Domink Papaj, Lama: Bourgie/Kartell Krzesło: Standard, Vitra.


sztuka użytkowa_

R

ecyklingowany plastik, to również materiał, z którego korzysta przywołany już tutaj KARTELL, wykorzystując ponownie plastik do produkcji konfekcji w nowej serii produktów Kartell Loves Fashion. Glue Cinderella to pierwsze buty Kartella - baleriny z tworzywa sztucznego, które pojawiły się w 2008 roku na pokazach mody

P

lastik dostępny jest w niezmiernie szerokim wachlarzu form i pod wieloma postaciami, stąd jest w stanie posiadać różnorodne oblicza i każde z nich będzie „prawdziwe”. Samo słowo „plastik” posiadało wiele różnych znaczeń nim zakorzeniło się obecne, raczej neutralne z nim skojarzenie. Jeśli mówimy, że coś jest wykonane z plasti-

Vivienne Westwood i Alexandre Herchcovitcha. W tym samym roku Kartell podjął współpracę z młodą włoską firmą modową .normaluisa, czego efektem była pierwsza kolekcja butów. Oprócz letnich balerin, wiosennych LADY plastikowych butów na koturnie, pojawiły ku, oczekujemy bardziej zaskoczenia i innowacyjności, niż kiczowatej bylejakości i tandetnego wykonania. Plastik kojarzył się różnie – z egzotyką, codziennością, wskaźnikiem postępu, zagrożeniem dla środowiska, torbą na zakupy, kiczem ostatnio zaś zdecydowanie jednak z wyszukanym wzornictwem. W końcu jednak plastik wywalczył sobie pozycję w społecznie akceptowalnym katalogu materiałów. Na jego nowy, dopracowany wizerunek złożyło się kilka czynników, oprócz czysto fizycznych właściwości, jak: przejrzysta i jasna forma, zastosowanie jednego tylko rodzaju materiału na cały przedmiot. Wielkie znaczenie w budowaniu „marki” plastiku miały jeszcze większe nazwiska zaangażowane do projektowania

design

EMECO 111 Navy Chair

Co to ma wspólnego z recyclingiem? Otóż, w 2010r. The Coca-Cola Company oraz Emeco połączyli swoje kultowe produkty - konturową butelkę Coca-Coli oraz słynne krzesło Navy®, aby stworzyć nowe krzesło wykonane z co najmniej 111 plastikowych butelek pochodzących z odzysku. Krzesło, nazwane „111 Navy ChairTM” zadebiutowałona 2010 Salone Internazionale del Mobile, jednych z największych targów meblarskich na świecie. Krzesło 111 Navy Chair zostało wykonane na wzór oryginalnego mebla Emeco Navy Chair (#1006), zaprojektowanego w 1944 r. dla amerykańskiej marynarki wojennej. Mebel zawiera kombinację 60% plastiku rPET (odzyskanego z recyklingu politereftalanu etylenu) oraz specjalnie dobranych materiałów, między innymi barwnika oraz włókna szklanego, dzięki którym jest wytrzymały. Każdego roku do produkcji tego typu krzeseł wykorzystanych zostanie ponad trzy miliony butelek PET. Pięknie!

się kalosze - SOFIA - idealne na jesienne dżdże. Niefortunne skojarzenie z ‚plastikami’, które święciły triumfy w latach 80 - tych nie ma prawa mieć miejsca, arystokratyczny WELLINGTON (polecamy serdecznie lekturę o historii kalosza) w wersji KARTELL to niekwestionowany krzyk mody tej jesieni.

z i zabawy w ten materiał. Właśnie dzięki tym nazwiskom, już nie jest tak, że przedmioty z plastiku pozostają upchnięte gdzieś w łazience lub co najwyżej w pokoju dziecięcym, coraz częściej za to pojawiają się na i w salonach i pomieszczeniach, które formalnie świadczą o statusie mieszkańca. Jako synonim dobrego gustu plastik został włączony i wpuszczony do eleganckiej przestrzeni publicznej butików czy klubów nocnych. P.S. Prezentowane przedmioty będą elemtnem wysatwy NEW ARRIVALS, która w ramach Festiwalu Design Attack będzie mieć miejsce w Prodesigne w dniach 08-30.11.2010, finisaż wystawy 26 Listopada. www.prodesigne.com.pl Źródło: www.emeco.com, www.kartell.it, www.domusweb.it

...because quality matters lounge magazyn

89


design

MAK DESIGN ROAD SHOW

wydarzenia_

Dział Krzesła MAK Photograph: © Gerald Zugmann/MAK

Dizajnerski Atak na Kraków

Ś

wiatowej sławy dizajnerzy zaatakują Kraków. Dizajnerski atak na stolicę Małopolski szykują organizatorzy Międzynarodowego Festiwalu Dizajnu Design Attack, którego pierwsza edycja odbędzie się w listopadzie. Design Attack to pierwsza tak duża impreza poświęcona projektowaniu organizowana w Krakowie. Przyświeca jej idea prezentacji najnowszych trendów w projektowaniu z uwzględnieniem perspektywy historycznej oraz połączenia lokalnych działań związanych z dizajnem z międzynarodową siecią współpracy i wymiany pomysłów. - Od jakiegoś czasu obserwujemy rozkwit krakowskich festiwali i międzynarodowych przedsięwzięć, nie uwzględniających jednak dizajnu. Z drugiej strony, widzimy szereg bardzo ciekawych, lokalnych inicjatyw związanych z projektowaniem, którym kibicujemy i które chcielibyśmy pokazać. Z połączenia tych dwóch obserwacji zrodziła się idea festiwalu – mówi Joanna Krawczyk, rzeczniczka festiwalu. Pierwsza edycja festiwalu, która odbędzie się w tym miesiącu, ma na celu zwrócenie uwagi przede wszystkim na zastosowanie nowych materiałów w dizajnie oraz na wpływ tradycji dizajnu austriackiego na współczesne wzornictwo. - Dwa główne tematy festiwalu, „Materiał Przyszłości” i prezentacja dizajnu austriackiego, nie są przypadkowe. „Materiał przyszłości” – ponieważ materiał to absolutna podstawa w działaniach projektowych, a to właśnie od podstaw chciałyśmy zacząć, organizując pierwszy taki festiwal w Krakowie. Austria – ponieważ dizajn austriacki z jednej strony ma fascynującą historię i dorobek, a z drugiej strony jest obszarem, który czerpiąc z najnowszych trendów bardzo prężnie się rozwija – komentuje Joanna Krawczyk. Wystawa Materiał Przyszłości, prezentowana w Centrum Sztuki Współczesnej Solvay, ukazywać będzie ewolucję materiałów wykorzystywanych w projektowaniu. Do projektu zaproszeni zostali projektanci specjalizujący się w dizajnie wykorzystującym nowatorskie technologie, jak również ci, którzy dla celów wystawy wykonają eksperymentalne projekty z wykorzystaniem materiałów funkcjonujących do tej pory jako materiały niszowe. Nowe technologie we współczesnym dizajnie, które wykorzystują jako tworzywo materie przezroczyste, półprzezroczyste, przepuszczające świa-

tło, zostaną zaprezentowane na wystawie Przezroczyste. Słowa i rzeczy. Ideą wystawy MAK Design Road Show, przygotowywaną przez kuratorów z Austriackiego Muzeum Sztuki Użytkowej w Wiedniu, jest prezentacja dorobku austriackiego dizajnu na tle tego, co dzieje się obecnie w projektowaniu światowym. Prezentacja nie ograniczy się do najbardziej rozpoznawalnych produktów, takich jak Swarovski czy Porsche Design, ale obejmie też wpływ bogatej tradycji rzemiosła i architektury dawnej Austrii na współczesny kształt dizajnu tego kraju. W ramach wystawy zaprezentowane zostaną również najnowsze trendy i tendencje austriackiej sceny dizajnerskiej oraz innowacje pochodzące z Austrii. Kolejne tematy podejmowane na festiwalu to projektowanie zrównoważone (wystawa i spotkania w ramach projektu Food for Thought), oraz dizajn medyczny (wystawa Ciało obce). Pokazany zostanie również najnowszy projekt Mikołaja Długosza 1994, stanowiący refleksję nad postawami współczesnej polskiej kultury konsumpcyjnej. W ramach festiwalu będziemy również mieli okazję zobaczyć m.in. wystawę prac wybitnego i cenionego na całym świecie projektanta Stefana Kancheva, ikony bułgarskiego dizajnu XX wieku oraz prezentację prac bułgarskiego POSTSTUDIO w formie projektu Visual Cut Bulgaria. - „Visual Cut Bulgaria” to wielopłaszczyznowy projekt mający na celu prezentację języka wizualnego wypracowanego przez bułgarskich artystów po roku 89-tym. Projekt jest wspólnym przedsięwzięciem Fundacji Forum oraz bułgarskich projektantów Andreana Necheva i Veliny Stoykovej. Przy okazji prezentacji planujemy spotkanie dizjanerów z Europy Zachodniej, Środkowej i Bałkanów przy okrągłym stole roboczo nazwanym BORDERDESIGN. Efektem spotkania ma być interaktywna platforma współpracy dizjanerskiej, łącząca różne dziedziny sztuki i regiony Europy. Działania te będziemy realizować wspólnie z Fundacją Znaczy się – dodaje Joanna Krawczyk

Dział Metal MAK Photograph: © Gerald Zugmann/MAK

Dział Ceramika MAK © MAK/Georg Mayer

Wystawa stała Historycyzm i Secesja MAK © MAK/Georg Mayer

Międzynarodowy Festiwal Dizajnu Design Attack organizowany jest przez Fundację Forum z Krakowa we współpracy m.in. z Urzędem Marszałkowskim Województwa Małopolskiego, Konsulatem Generalnym Austrii w Krakowie, Galerią 2 Światy, Bunkrem Sztuki, Fundacją Znaczy się, Muzeum Witrażu, oraz Centrum Kultury Żydowskiej. Więcej informacji: www.designattack.pl /mat. pras. organizatora/

90 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Dział Plakatu MAK Photograph: © Gerald Zugmann/MAK Copyrights by MAK - Austrian Museum of Applied Arts / Contemporary Art, Vienna Przedruk zdjęć dzięki uprzejmości MAK - Austrian Museum of Applied Arts / Contemporary Art, Vienna


design

wydarzenia_

lampa FLY FLY + meble z lini ZEN © Roberto Palomba

Roberto Palomba na Projekcie Dizajn 2010

J

uż w listopadzie bieżącego roku odbędzie się kolejna edycja Projektu Dizajn, wydarzenia, które od dwóch lat przyciąga setki osób zainteresowanych tematyką projektowania oraz warsztatem pracy znanych dizajnerów.

dowych zespołów projektowych, realizujących zlecenia dla producentów z całego świata.

Dot (Niemcy 2005, 2009), Elle Decoration International Award (2010).

Dodatkową atrakcją konferencji jest wystawa prac występującego projektanta, która towarzyszy wygłaszanemu przez niego wykładowi.

Tegoroczna edycja będzie wyjątkowa, ponieważ na zaproszenie organizatorów Polskę odwiedzi Roberto Palomba, który otrzymał m.in. Elle Decoration International Award.

Gość Projektu Dizajn 2010 Roberto Palomba, wraz z żoną Ludovicą prowadzi od 1994 roku studio projektowe Palomba Serafini Associati. Ich pracownia realizuje projekty zarówno z zakresu architektury i wzornictwa przemysłowego, jak i kreacji artystycznej. Studio rozwija się również w kierunku design management.

Studio Palomba Serafini Associati współpracuje z takimi markami jak: Laufen, Zucchetti.Kos, Moroso, Nodus, Skitsch, Swan, Technogym, Foscarini, Fusital, Gandia Blasco, Hoesch.

Projekt Dizajn to cykl spotkań z dizajnerami o międzynarodowej renomie, organizowany przez firmę ROCA Polska od 2008 roku. Do tej pory na jej zaproszenie odwiedzili nas hiszpańscy projektanci Ramón Benedito oraz Joan Gaspar. W tym roku do Polski przyjedzie Roberto Palomba, współpracujący z firmą Laufen. Spotkania projektantów z projektantami Projekt Dizajn jest okazją do spotkania i podjęcia dyskusji na tematy branżowe dla architektów, projektantów wnętrz, dizajnerów, studentów kierunków projektowych oraz wszystkich osób, które pasjonują się dizajnem. Każda z edycji wydarzenia prezentuje warsztat projektowy zaproszonego gościa oraz jego współpracę ze światem biznesu. Z tego powodu Projekt Dizajn ma unikatowy charakter – dzięki niemu polscy projektanci i architekci mogą zapoznać się z praktyczną stroną działania międzynaro-

W swoich projektach Roberto Palomba pragnie przede wszystkim połączyć przyszłość z przeszłością. Nie interesują go chwilowe trendy, lecz trwałe, funkcjonalne produkty. Za najważniejsze w pracy twórczej uważa bycie sobą. Jego projekty są bardzo przemyślane, łączą w sobie estetykę i etykę – dizajner kładzie nacisk na piękno formy, a jednocześnie troszczy się o środowisko. O klasie projektów stworzonych przez Roberta Palombę świadczy liczba przyznanych mu nagród i wyróżnień. Są wśród nich m.in.: Design Plus (Niemcy 2001, 2005), Selezione Compasso d’Oro (Włochy 2001, 2004), Elle Decoration Award w kategorii Best Design in Bathroom (Wielka Brytania, Francja, Włochy 2003), Red

Konferencja Tegoroczne spotkania z dizajnem w ramach Projektu Dizajn odbędą się 18 i 19 listopada br. Pierwszy dzień tegorocznego programu odbędzie się w Krakowie, w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha przy ulicy Marii Konopnickiej 26 (godz. 18.00) i rozpocznie się wykładem Roberta Palomby, który opowie, jak powstały jego najbardziej znane projekty, stworzone między innymi dla firm LAUFEN, Sawaya & Moroni, Poltrona Frau, Zanotta czy Driade. Po prezentacji odbędzie się wystawa prac zaproszonego projektanta. 19 listopada Projekt Dizajn zawita do sali im. Wandy Telakowskiej w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego przy ulicy Świętojerskiej 5/7 w Warszawie. Początek - godz. 18:00 Wszystkich chętnych do wzięcia udziału w tegorocznych spotkaniach z dizajnem zachęcamy do wypełnienia formularza zgłoszeniowego, by zdobyć zaproszenia na Projekt Dizajn w wybranym mieście. Formularz dostępny jeste na stronie www.projektdizajn.pl ...because quality matters lounge magazyn

91


Twarze Przy Barze

Szewska 5 30 października 2010

Dżojn our Fan page na Facebooku. Wygrywaj wejściówki na najciekawsze imprezy w mieście, zdobywaj płyty z ulubioną muzyką, poznawaj nowych ludzi. Zostań częścią Lounge Magazyn na www.facebook.com/loungemagazyn 92 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


...because quality matters lounge magazyn

93


lifestyle

single page Nałóg: miłość N

ałogi, nałogi… jakież nałogi mogą mieć single? Po kilku minutach poszukiwań w mojej rudej główce, znalazłam nałóg wyjątkowy - nałóg miłości. Ktoś rzekłby, że singiel znaczy: sam, samotny, samowystarczalny, samo(lubny). Ale przecież nie był sam od zawsze i nie będzie sam na zawsze. I nawet ci, którzy uparcie uważają, że „nigdy w życiu”, zwykle wpadają w pułapkę miłości.

Anna Mazurczyk

faceta dbać, interesować się, zasypywać smsami, telefonami, wizytami. A gdy to nie daje rezultatów, wpada w panikę, może użyć nawet najcięższych argumentów. W zasadzie, nałóg niebezpieczny. Obsesja miłości może mieć całkiem miłe

To w takim razie, dla odmiany mamy nałóg miłości ambiwalentnej. Tutaj kobieta bez przerwy rozstaje się z facetami. Unika bliskości, ale tęskni za miłością. Unika intymności, ale chciałaby stworzyć związek doskonały. Chociażby nie wiem jak się starała, nie potrafi stworzyć stałego związku. Ale żeby jeszcze tego było mało, ta forma miłości ambiwalentnej ma kilka odmian: miłość bez wzajemności (fantazje na temat w ogóle niedostępnego gościa), sabotująca (jak już się uda pierwsza randka, to z drugiej ucieka, bo zbyt blisko już było), kusząco - odmawiająca (na modliszkę: po seksie odrzuca – dobrze ze nie pożera), romantyczna (zakochana, ogarnięta seksualną pasją, ale w zasadzie w ogóle nie chce się wiązać).

Prawdę mówiąc, nie wiedziałam, że miłość może mieć aż takie różne oblicza. A czasami może zaistnieć mix miłosnych nałogów, co już w ogóle nie mieści się w standardowym jej wizerunku. Oczywiście, nie chciałabym w tym miejscu robić miłości czarnego PR-u, jednak zaskoczyła mnie złożoność problemów z nią samą związanych. Otóż, okazuje się, że miłość może być nałogiem, nawet dla tych, którym się wydaje, że nie kochają. Tak, mają rację - wydaje im się. Bo tak naprawdę są uzależnieni od miłości tzw. narcystycznej. To, jak twierdzą znawcy - miłość, w której kobieta (mężczyźni zapewne też tak mają) udają, że facet nic ją nie obchodzi. Jest zaabsorbowana swoją wspaniałą osobą i beztrosko używa życia, ,,zapomina” napisać smsa, długo nie dzwoni, ostentacyjnie pokazuje, że jej nie zależy. No i w końcu przychodzi taki moment, że sfrustrowany facet ma dość biegania za swoją księżniczką i sam zaczyna ją ignorować. A co ona na to? Nie, nie szuka innego. Wręcz odwrotnie, zaczyna o swojego 94 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

lować) i takie tam zwykłe przyjemności. Wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że ona to robi ze strachu. Z lęku przed opuszczeniem. Tylko, który facet chciałby opuścić taką kochającą, użyteczną kobietę? Przecież to marzenie typowego samca alfa.

oblicze. Zwłaszcza dla faceta. Tak zwana miłość symbiotyczna - podobno, najczęstsza forma nałogu miłości. Kobieta nią dotknięta stara się z całych sił dogodzić swojemu mężczyźnie. Kocha go, troszczy się bardzo, dba o jego skarpetki, regularnie wybawia go z opresji, troszkę kontroluje (ale ich trzeba troszkę kontro-

Nie wspomnę już o kundelkach miłosnych nałogów, bo te mogą wskazywać, że każdy z nas jest mniej lub więcej nałogowcem. Więc kochani, nie przejmujcie się. Czy kochacie, czy nie, kiedyś i tak Was ten nałóg dopadnie. Czego Wam życzę, bo ja już ich parę mam.


Hotel Sympozjum & SPA Bal Andrzejkowy The Beatles, Roy Orbison i inni! Zapraszamy serdecznie na imprezę w klimatach muzycznych czasów Roya Orbisona i The Beatles.

Andrzejkowe wróżby i zabawy, lanie wosku, wyśmienita kolacja!

27 listopad 2010, godz. 20.00

a Cen PLN ,00 a 0 8 1 b oso

Zapraszamy na …

Mój wielki, grecki… Sylwester! a Cen PLN ,00 350 oba os Żywiołowa muzyka, mnóstwo konkursów, Zabaw iniespodzianek oraz wyśmienite greckie menu, zagwarantują doskonałą zabawę i niezapomniane wrażenia.

Zapraszamy Państwa serdecznie do zakupu atrakcyjnych bonów upominkowych na zabiegi w Kryształowym SPA dla Państwa pracowników lub klientów: • zakup bonów na wybrane pakiety zabiegów lub pulę pieniężną do wykorzystania w SPA • 30% rabatu - zakup bonu za 70% jego nominalnej wartości • możliwość nieograniczonego dostępu do basenu, jacuzzi i saun: suchej, parowej i łaźni tureckiej w trakcie wizyty w Kryształowym SPA - GRATIS

www.sympozjum.com.pl

tel. 12 261 86 00

www.krysztalowespa.pl95

...because quality matters lounge magazyn


clubbing

kalendarium_

12 listopada - Fabryka

Filter Night JASON SPARKS /Botchit & Scarper/ MAGENET MEN /Hardocore Beats/ Fiter nights to nowy cykl imprez w Polsce skupiający się na ambitnych gatunkach tanecznej muzyki elektronicznej. Pierwsza edycja imprezy odbędzie się 12.11 (Piątek) w klubie Fabryka w Krakowie. Jednej nocy, na 3 scenach zostanie przedstawione spektrum wpółczesnych gatunków, takich jak breaks, house, glitch hop, dubstep, drum and bass i szeroko pojęta elektronica.

Jako głowne gwizady nocy wystąpią Jason Sparks z Legendarnej wytwórni Botchit & Scarper z Londynu oraz Magenet men z Wytwórni Hardocore Beats (720bass.com). Sparks to obok Adama Freelanda, Deekline, Si Begga i kilku innych, najjaśniejsza postać na scenie breakbeat i downtempo. Znany jest ze swej działalności, zarówno jako dj rozkręcający imprezy na całym świecie, jak i producent rewelacyjnych singli (Left to Live For, Secret Place), albumów (Heroes & Villains) czy remixów dla Massive Attack czy Atomic Hooligan. Muzyka, którą tworzy ma charakterystyczny brudny, masywny i basowy charakter, dzięki czemu Jason stał się łatwo rozpoznawalny na scenie.

13 listopada - Cień

KaZantip 2010 VADIM /Kazantip / Ukraina/ DELIKATES /Kazantip / Ukraina/ SHOT /Kazantip Polska/ LEON DA VINCI /W-wa/ BARILLO /Sunset People/ JAMAJSKI SPEKULANT /W-wa/ Muzyka: house / progressive / tech house /

19 listopada - Forty Kleparz

Levi’s Music Tour 2010 MAX SKIBA PLASTIC Sześć imprez w sześciu miastach - wszystkie pod jednym szyldem Levi’s Music Tour. Wystąpią najciekawsze polskie zespoły oraz czołówka rodzimych didżejów. Cykl wystartował 30 października w warszawskim klubie 1500 m2 występem angielskiej formacji Dub Pistols, autorów takich przebojów jak I’m In Love, Problem Is, Cyclone czy Back To The Daylight. Oprócz stolicy, impreza odwiedzi także Katowice, Kraków, Wrocław, Sopot i Poznań, a gwiazdami będą Plastic, Kamp!, Oszibarack, Novika i Dick4Dick. Na krakowskim przystanku Levi’s Music Tour w Fortach Kleparz wystąpi Max Skiba i Plastic. Bilety na imprezy można zdobyć w sklepach marki Levi’s lub w konkursach orgaznizowanych przez patronów medialnych tego wydarzenia.

konkursy, nagrody,

wejściówki na imprezy! dołącz do nas: facebook.com/loungemagazyn

wstęp: 10 zł do 24:00 / 15 zł po 24:00 start:22:00 Dla pierwszych 200 osób welcome drink + Visa Kazantip KaZantip to „festiwal”, który przed każdą edycją, należy do wydarzeń najbardziej rosnących w siłę na Europejskiej scenie. KaZantip to kult, wspaniałe i zapierające dech w piersiach miejsce i wreszcie, najprościej mówiąc – jest to raj. CO TO JEST KAZANTIP ? Przylądek na brzegu Morza Azowskiego. W pobliskiej Popowce odbywa się co roku festiwal Riespublika Kazantip (zwany też Pomarańczową Republiką). Od 1992r z amatorskiego projektu przerodził się w doskonale zorganizowane przedsięwzięcie o wielkim rozmachu (np. sceny unoszone przez helikoptery, na morzu, platformach kilkanaście metrów nad ziemia itp). Do tego muzyka klubowa w najlepszym wydaniu, począwszy od house, przez drum’n’bass, electro, techno, po trans. A wszystko to w pełni słońca, nad gorącym morzem i w towarzystwie najpiękniejszych kobiet. KAZANTIP W POLSCE. Pod wrażeniem wydarzeń muzycznych na Krymie z otrzymaliśmy oficjalną zgodę Prezydenta Republiki Kazantip-Nikity, na utworzenie polskiej ambasady festiwalu Kazantip. Początek swój ten cykl ma w 2006r w warszawskim M25, jako impreza inaugurująca otwarcie polskiej Ambasady Republiki KaZantip oraz polskiej strony www.kazantip.pl Dziwne? Nic podobnego. Republika KaZantip, potocznie znana jako po prostu KaZantip, to niezwykłe miejsce na klubowej mapie świata, a KaZantip powstał z myślą, by przedstawić i przybliżyć polskim klubowiczom uroki KaZantip. Całość dopełnia specjalnie przygotowana scenografia nawiązująca do wyglądu KaZantipu, piasek oraz specjalnie przygotowane palmy, tak charakterystyczne na plaży KaZantipa. www.kazantip.com www.facebook.com/kazantip

96 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


...because quality matters lounge magazyn

97


Twarze Przy Barze

“One Pink Party” ONE CLUB 8 października

98 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Dżojn our Fan page na Facebooku. Wygrywaj wejściówki na najciekawsze imprezy w mieście, zdobywaj płyty z ulubioną muzyką, poznawaj nowych ludzi. Zostań częścią Lounge Magazyn na www.facebook.com/loungemagazyn


pasaż

przewodnik po dobrych firmach_

Wyszukane i zróżnicowane menu naszej restauracji powstaje przy użyciu najwyższej jakości składników i jest efektem współpracy z doświadczonym japońskim szefem - Iwasaki Tamotsu oraz młodym, zdolnym mistrzem sushi - Robertem Jelonkiem

Nasze mocne strony: Masaż relaksacyjny VIP Masaż gorącymi kamieniami Warsztaty masażu dla amatorów Dla firm szczególnie polecamy: Masaż OFFICE

ul. Pawia 5 (Galeria Krakowska) tel. (012) 628 72 52

Ul. Zachodnia 5/11B 30-350 Kraków

ul. Kamieńskiego 11 (Bonarka City Center) tel. (012) 298 62 61 restauracja@miyakosushi.pl

www.miyakosushi.pl

kontakt@lokomocjon.com ul.Rakowicka 11, Kraków tel. +48 12 4 300 200 www.maniewski.pl

Tel. 602-588-859

www.lokomocjon.com Zapraszamy

STOMATOLOGIA Wykreuj z nami swój uśmiech KOMPLEKSOWE USŁUGI W ZAKRESIE STOMATOLOGII

reklama w lounge - (012) 633 77 33 - info@loungemagazyn.pl

Implantologia-przełom w implantologii- implant Nobel Active Protetyka- PROCERA system Stomatologia estetyczna Znieczulenie komputerowe The Wand Wypełnienie światłoutwardzalne Licówki Wybielanie natychmiastowe BEYOND Ozonoterpia Higienizacja Ortodoncja Chirurgia stomatologiczna ul. Lelewela 13 tel: +48 12 421 07 43

www.stomatologiacichon.pl

Asia Jawor ul. Mogilska 65 31-545 Kraków www.ksiegowosc-polska.pl biuro@kp.biz.pl tel. +48 (12) 686 37 70

Stylizacja Kreowanie wizerunku Wizaż Tel. 607 60 60 70 www.styleworkshop.pl

...because quality matters lounge magazyn

99


ostatnia strona_

Pozatym

O tym, że życie nie będzie już takie samo Pytam: dlaczego niepalący / wsiadają bez skrupułów do przedziałów dla palących? / Czemu chcą dominować? / Czemu są wiecznie obrażeni? / Bo to jest bracie wojna / wojna palących z niepalącymi / odwieczna dychotomia / jak Legia i Polonia / jak Wisła i Cracovia / jak Staś i Nel (Marcin Świetlicki, Palenie)

S

ądząc po fotce innego felietonisty Waszego ulubionego pisma, pewnie to właśnie on powinien zająć się tym przykrym tematem, ale cóż – padło na mnie. Najpierw jednak zapalę, wybaczcie. A zrobię to na balkonie, bo, na szczęcie, nikt mnie za to ukarać nie może. Mimo takich pomysłów, przedstawianych przez niektórych antynikotynowych radykałów, palenia na balkonie póki co nie zakazano.

Tak, moi towarzysze niedoli, zostaliśmy zepchnięci na margines, a właściwie poza obręb, knajp. I to chyba nieodwołalnie. Pozostaje nam, jakże tradycyjnie po polsku, jednoczyć się w bólu. Paląc przed lokalem, kuląc się z zimna przy piętnastostopniowym mrozie, przy zacinającym śniegu, na szybko, żeby nie odmrozić sobie palców. W obawie, że złapiemy przeziębienie albo i zapalenie płuc.

Dobra, wróciłem. Zajarać musiałem, żeby się trochę odstresować. Tworząc te wypociny czuję bowiem na sobie sporą presję i odpowiedzialność. Ten felieton ukazuje się wszak w czasie wielce przełomowym. Może być dla niektórych z Was ostatnim tekstem przeczytanym w pubie przy fajce i butelce - że zacytuję klasyka polskiego hip-hopu. Pod warunkiem oczywiście, że 14 listopada przed północą jeszcze gdziekolwiek listopadowego LONGERA znajdziecie. A o to może być trudno - słyszałem, że rozchodzi się on jak papierosy tuż przed każdą kolejną podwyżką akcyzy.

A pewnie wielu z nas coś tam raz na jakiś czas dopadnie. W związku z tym lekarze narzekać będą na to, że mają za dużo pacjentów, szefowie załamywać ręce z powodu zbyt dużej absencji pracowników, a koleżanki i koledzy z pracy wściekać się, że muszą dodatkowo harować. I przestaną nas lubić. Bo choć ustawa antynikotynowa zezwala w miejscach, gdzie są przynajmniej dwie sale, na przeznaczenie jednej z nich dla palaczy (właściciel musi przy tym zadbać, by dym nie przedostawał się do innych pomieszczeń), a w lokalach jednoizbowych na wydzielenie szczelnej palarni – to na mieście gadają, że niewielu właścicieli zdecyduje się na skorzystanie z tych możliwości. A powód tej niechęci do innowacji jest prosty: koszty, panie, koszty…

Początkowo miałem nadzieję, że w tym tekście moim palącym czytelnikom choć troszkę osłodzę gorycz utraty możliwości posmakowania w lokalu równocześnie goryczki i nikotyny. Ale po krótkim namyśle uznałem, że byłoby to trudniejsze niż zdobycie Mount Everestu. Związek piwa i papierosa jest przecież związkiem prawie że idealnym. Perfekcyjną niemal symbiozą. Wbrew temu, co twierdzą właściciele knajp, fajek do piwa nie zastąpią żadne nędzne substytuty w postaci orzeszków, paluszków czy innych chipsów. Wie o tym chyba każdy miłośnik dymka. Tak, moi drodzy palacze, ponieśliśmy klęskę. I nie pocieszajmy się, że to tylko jedna bitwa. Przegraliśmy całą wojnę. Wielkiej ujmy nam to oczywiście nie przynosi - z większością społeczeństwa naszego wspaniałego kraju i z trendem panującym w prawie całej reszcie cywilizowanej Europy („prawie”, bo Bułgarzy na Unię się wypięli i w ostatniej chwili zrezygnowali z wprowadzenia zakazu palenia w knajpach) wygrać było nie sposób. Zresztą nie tylko my odnieśliśmy porażkę. Przegrali też, przykładowo, nasi bracia z Bawarii w tym roku po raz pierwszy nie można było palić na Oktoberfest.

100 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

A wiecie, że może być jeszcze gorzej? Że mogą zakazać palenia na ulicy. Ba! Nawet we własnym domu (nie mówiąc już o balkonie). Tak chcą zrobić np. w Finlandii w 2040 r. Pewnie, że palenie szkodzi, ale coś takiego to jednak przesada, nie sądzicie? Chyba trzeba by jakoś tę apokalipsę powstrzymać. Swego czasu z kumplem wpadliśmy na pomysł zorganizowania Marszu Przeciwko Dyskryminacji Osób Palących. Wymyśliliśmy nawet hasło przewodnie: Palacze wszystkich krajów łączcie się. Kilka łyków piwa i kilka papierosów później stwierdziliśmy jednak, że slogan: a) jest mało oryginalny, b) źle się kojarzy. A że nieraz nie tylko sami palacze, ale również i ich idee umierają młodo, to pomysł definitywnie olaliśmy. Może jednak należałoby go teraz odgrzebać? I poszukać poparcia dla tej inicjatywy u autorytetów? Jednym z nich mógłby być Jacek Żakowski, właściciel Alchemii, Bunkra Sztuki i Fabryki, który uważa, że zakaz palenia w knajpach narusza wolność człowieka. I że po pracy człowiek

nie musi być idealny. I że powinien mieć prawo sam zdecydować, czy chce się truć papierosowym dymem czy nie. Ma rację? Co sądzicie? Pomyślcie teraz jeszcze, moi drodzy amatorzy dymka, że już nikt z nikim w lokalu nie pozna się przy papierosie. Już nikt z nas, palących mężczyzn, nie podejdzie w klubie do dziewczyny, poprosić o ognia. A przecież przy ilu przyjaźniach albo związkach na początku były te właśnie, jakże często w takich miejscach używane, frazy: Masz papierosa? Masz ognia? Nikt z nas nie schowa się już przed ludźmi w kącie knajpy za papierosem. Nikt więcej spontanicznie nie zapali, żeby wyłączyć się z nudnej rozmowy. Nikt nie dmuchnie, niby przypadkiem, w twarz niemiłej osobie obok. Nigdy już nie będzie dla nas wolności. Już nigdy więcej nie zobaczymy w nowym polskim filmie ważnej rozmowy toczonej przy papierosie. Ani nerwowo palącego męża, który w kawiarni czeka na żonę, by przyznać się jej do zdrady czy też innego ohydztwa. Ani agenta lub detektywa palącego w oczekiwaniu na spotkanie z informatorem. Nigdy nie pojawi się nasza wersja Kawy i papierosów*. W ani jednej książce rodzimego autora dziejącej się współcześnie nie przeczytamy już niczego w stylu: …i spoglądając na śliczną barmankę, zapalił papierosa. Nigdzie na Kazimierzu nie ujrzymy więcej skulonego nad kawką poety, który w oparach dymu z tanich papierosów zastanawia się nad zwrotką życia (swoją drogą, nasza noblistka powiedziała kiedyś, że gdyby nie mogła palić, nie napisałaby żadnego wiersza; no ale ona tworzy w domu). A propos poezji, wiersz, którego fragment zacytowałem na wstępie, pochodzi z tomiku Czynny do odwołania. Kolejny zbiorek w swoim dorobku poeta zatytułował Nieczynny. Ciekawe w ilu lokalach w naszym pięknym kraju ujrzymy wkrótce wywieszkę z taką właśnie treścią? W Irlandii w ciągu roku od wprowadzenia zakazu palenia w pubach zbankrutowało pięćset z nich. Wojciech Klęczar *Coffee and Cigarettes, 2003, reż Jim Jarmusch /-red./


Obrączki № P33500 , Au 750, masa 19.4g, 594 brylantów o łącznej masie 7 ct Si1/H

Zaprojektuj swoją wymarzoną biżuterię...


Lounge Magazyn | No 26 | listopad 2010  
Lounge Magazyn | No 26 | listopad 2010  

Wysokiej jakości bezpłatny magazyn lifestyle'owy

Advertisement