Page 1

lounge magazyn

21 bezcenny

moda

kultura

muzyka

wydarzenia

film

uroda

kariera

podr贸偶e

krak贸w

www.loungemagazyn.pl

maj 2010 ISSN 1899-1262


UL. RACナ、WICKA 26 TEL. 12 357 73 57

photo by www.f4studio.com

STylizacje 2010


...because quality matters lounge magazyn

1


Foto: Paweł Kamiński Modelka: Agata Kamińska sukienka Ice Iceberg, 1 838,40 zł okulary Max Mara, 787 zł

redakcja

21

...bo jakość ma znaczenie

maj 2010

redaktor naczelny

Marcin Lewicki marcin@loungemagazyn.pl edytor / grafika / skład

Filip Łyszczek filip@loungemagazyn.pl fotografia / grafika

Robert Bednarczyk robert.b@loungemagazyn.pl Specjalistka od zadań specjalnych

Ania Strugalska ania@loungemagazyn.pl Dział Coolturka

Bartek Walat bartek@loungemagazyn.pl Dział Moda

Monika Gąsiorek info@loungemagazyn.pl asystent - fotografia / grafika

Michalina Cebo info@loungemagazyn.pl dział błędów i literówek

Szymek - Chochlik Redakcyjny info@loungemagazyn.pl

Współpraca:

Wstępniak

2

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Wojtek K. Bielski, Marta Brożyna, Andrzej Ciochoń, Ola Ciejka, Mateusz Dykier, Beata Gładysz, Sonia Kamińska, Eva Klimek, Małgorzata Kobus, Patrycja Kubiak, Anna Mazurczyk, Damian Nęcki, Marcin Pabich, Adrian Suszczyński, Karolina Telega, Agata Wrona, Szymon Wróbel, Natalia Zbierska Wydawca: MEDIA LOUNGE S.C. Redakcja Lounge Magazyn ul. Starowiślna 37 / 5b, 31-038 Kraków info@loungemagazyn.pl tel. (012) 633 77 33 fot. Patrz opis sesji - str. 62

Długi majowy weekend już za nami. Święto Pracy, Święto Flagi i Konstytucji 3 Maja. Trzy w jednym. I na co tu narzekać?! Na tyle wolnych dni mogą pozwolić sobie tylko bogate kraje Europy. Pogoda może nas nie rozpieszczała, ale nie sądzę, że parę kropel deszczu mogło popsuć komukolwiek kilkudniowy wypad za miasto. Wróciliśmy uśmiechnięci i zrelaksowani. A podobno Polacy rzadko się uśmiechają, bo nie maja czym (tak przynajmniej twierdził jeden z gości porannego programu telewizji). Dawniej powodem do smutku był brak słońca, komuniści i ogólnie kiepski stan gospodarki narodowej. Dziś to już przeszłość, zęby można naprawiać dużo łatwiej niż pogodę czy ustrój polityczny. Poprawia się, to widać - zwłaszcza ze z roku na rok świąt nam przybywa, a co za tym idzie, przybywa powodów do radości. Bo jak tu się nie radować, kiedy wszystko w koło się zieleni i rośnie. A wolnego czasu w brud na czytanie nowego, słonecznego wydania Lounge Magazynu. (M.L.)

Poglądy zawarte w artykułach i felietonach są osobistymi przekonaniami ich autorów i nie zawsze pokrywają się z przekonaniami redakcji Lounge. Redakcja nie odpowiada za treść reklam i ogłoszeń. Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych i zastrzega sobie prawo do skracania i przeredagowywania tekstów. Publikowanie zamieszczonych tekstów i zdjęć bez zgody redakcji jest niezgodne z prawem. Jeśli nadal wytrzeszczasz oczy na ten malutki tekst to znaczy ze potrzebujesz odrobiny relaksu i musisz szybko przejść do działu kafeteria lub po prostu weź zimny prysznic.


moda. kultura. lifestyle. na platformie multimedialnej Kiwi.

PLATFORMA MULTIMEDIALNA

Kanał LoungeTV powstał jako część Platformy Multimedialnej Kiwi - nowoczesnego projektu telewizji internetowej, tworzonej z pasją przez młodych, kreatywnych i ambitnych ludzi. To innowacyjna platforma multimedialna oferująca kilka Kanałów: LoungeTV, Megafon oraz Kanał News. W jednym miejscu znajdziesz krakowską rozrywkę, kulturę i informację, podane w formie materiałów video, relacji, wywiadów. Kiwi to nowoczesny, lokalny, multimedialny serwis, gdzie użytkownicy sami współtworzą materiały, komentują je tworząc wyjątkową społeczność. www.platformakiwi.pl

...because quality matters lounge magazyn

3


newsy_

filtr miejski

Life’s a journey - Share it! Nawet Krakowianie, przyzwyczajeni już do ekscentrycznych widoków i kolorowych happeningów, reagowali z entuzjazmem i zainteresowaniem, gdy 20 kwietnia przez ulice Starego Miasta przetaczał się trzymetrowy globus wraz z grupą twórców i sympatyków serwisu travelnity.com. Założyciele - grupa młodych ludzi, planuje w 14 miesięcy odbyć podróż dookoła świata związaną z promocją serwisu i odwiedzić w tym czasie 7 kontynentów i 50 krajów, i przejechawszy samochodem tysiące kilometrów odwiedzić tak odległe miejsca jak Peru, Nowa Zelandia czy Antarktyda. Twórcy serwisu planując swoją wyprawę, wpadli na pomysł stworzenia serwisu, który umożliwiałoby miłośnikom podróży wymianę wspólnych doświadczeń, poznawania nowych miejsc, czy spotykania się z innymi. Dwa i pół roku przygotowań do wyprawy, która rusza już w lipcu 2010, wskazało na wyraźną potrzebę dostępu do sprawdzonych informacji umieszczonych w jednym miejscu, skupiającym jednocześnie miłośników podróży z całego świata, którzy dzielą tę samą pasję, służą radą czy dzielą się ekscytującymi wspomnieniami.

fot. Mat. Organizatora

29 maja - Na Rynek Marsz! XIII edycja mityngu w chodzie sportowym Na Rynek Marsz Kraków 2010, to najwyższej rangi i cykliczna impreza lekkoatletyczna w Polsce – od 4 lat jest rozgrywana jako Grand Prix IAAF Race Walking Challange. Tym razem impreza Na Rynek Marsz! zostanie poprzedzona finałem DOOKOŁA ŚWIATA W 12h - czyli dwunastogodzinny chód po Krakowskich Błoniach, w trakcie którego wszyscy uczestnicy podejmą wspólnie próbę pokonania co najmniej 40 000 km, zaliczając minimum jedno 3,5 kilometrowe okrążenie wokół największego w Polsce parku położonego w centrum miasta. Suma kilometrów, które pokonają wszyscy uczestnicy Dookoła Świata w 12h, złoży się na planowane okrążenie globu. Końcowym akcentem próby sił na Błoniach będzie marsz w stronę krakowskiego Rynku, czyli dosłowne zrealizowanie hasła Na Rynek Marsz! i połączenie ruchu amatorskiego z mityngiem IAAF.

Sprawiedliwy Handel Polska Koalicja Sprawiedliwego Handlu rozpoczyna sześciotygodniową kampanię internetową przybliżającą konsumentom ideę Sprawiedliwego Handlu (ang. Fair Trade). Delektując się filiżanką kawy z Etiopii lub czekoladą wyprodukowaną na bazie kakao z Wybrzeża Kości Słoniowej, zazwyczaj nie myślimy o producentach tych produktów. Okazuje się, że wielu z nich nie jest w stanie utrzymać i wykształcić swoich dzieci, ani zapewnić im opieki lekarskiej – i trudno się temu dziwić, skoro zarabiają równowartość około 2 zł dziennie! Sprawiedliwy Handel to ruch społeczny, który powstał, aby wspierać rozwój ubogich producentów i pracowników z krajów Globalnego Południa, przez zaoferowanie im korzystniejszych umów handlowych, pokrywających koszty produkcji i umożliwiających rozwój. Przez najbliższe 6 tygodni trwać będzie ogólnopolska internetowa kampania informacyjna, która zbiegnie się ze Światowym Dniem Sprawiedliwego Handlu, który w tym roku przypada 8 maja. Głównym celem kampanii jest przybliżenie idei Sprawiedliwego Handlu oraz zachęcenie konsumentów do pomagania marginalizowanym społecznościom poprzez robienie odpowiedzialnych zakupów. Szczególy na: www.fairtrade.org.pl

4

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

W pierwszej połowie maja otwarte zajęcia z fitness walkingu na Polach Mokotowskich i Krakowskich Błoniach poprowadzi w obecności mediów Robert Korzeniowski. Program Imprezy Głównej Na Rynek Marsz! – chód kobiet na dystansie 10 km – chód mężczyzn na dystansie 10 km Impreza Towarzysząca: Dookoła Świata w 12h 12h wcześniej, o godz 6.00, na Krakowskich Błoniach rozpocznie się próba ustanowienia rekordu Guinessa we wspólnym obejściu ziemi. Próba trwa 12 godzin i skończy się o 18.00 w sobotę 29.05 na Błoniach ogłoszeniem oficjalnego wyniku i wymaszerowaniem przez ul. Piłsudskiego i św. Anny grup finiszujących uczestników na Rynek, po czym rozpocznie się prezentacja zawodników startujących w mityngu IAAF. Mityngowi towarzyszyć też będą dwie akcje o charakterze społecznym. Tegoroczny marsz będzie gestem solidarności z Haiti. W ramach współpracy z UNICEF, podczas Marszu i Mityngu zbierane będą fundusze na rzecz poszkodowanych dzieci na Haiti. Wolontariusze w niebieskich koszulkach z logo UNICEF będą obecni na Błoniach przez cały dzień. Ponadto, podczas imprezy przeprowadzona zostanie akcja społeczna „Wygraj z astmą”. Zapraszamy chore dzieci i rodziców do konsultacji ze specjalistami i wspólnej zabawy. Więcej informacji na: www.narynekmarsz.pl


LOZA

. Nowe oblicze LOZY. Nowy design Koktajli.

Rynek Główny 41, Open from 9.00 a.m - 2.00 am

Zapraszamy na cykl tematycznych wieczorów „Before Party” 20% off na wybrane drinki.

Do końca Maja wszystkie Margerity i Mojito w Super cenie 16 PLN/4€. Zapraszamy! . LOZA Klub Aktora Restauracja

Czy widziałeś kiedyś Gejszę? Czy miałeś kiedyś Vertigo? Czy zastanawiałeś się jak smakuje droga mleczna?

Kraków, Rynek Główny 41 tel. 012 429 29 62 www.loza.pl Open from 9.00 a.m - 2.00 am ...because quality matters lounge magazyn

5


zdjęcia: Robert Bednarczyk / lounge

filtr miejski

imprezy i otwarcia_

Włoski Moment 24 kwietnia

celu promocję wzornictwa i dizajnu. Celem tych cyklicznych wydarzeń, organizowanych przez Fundację Pauza i firmę Prodesigne, jest integracja środowiska skupionego wokół sztuki projektowania, promocji artystów i projektantów. Wernisaż rozpoczął się punktualnie o 17.37.

Nikt się nie spóźnił. A idealne połączenie muzyki i fotografii oraz niekonwencjonalnych stylizacji sprawiło ze jeszcze długo wszyscy będą pamiętać ten włoski moment w Krakowie.

projektanci Diamond Sky wprowadzili gości w niezwykły świat diamentów, prezentując, w jaki sposób pomysł zrodzony w wyobraźni klienta przybiera kształt niezwykłej brylantowej biżuterii. Eksperci podzielili się również wiedzą

dotyczącą inwestowania w diamenty. Wieczór uświetniły dźwięki pianina, wyśmienite wina i przygotowane specjalnie na tę okazję diamentowe desery.

media lub… naszą wyobraźnię. Po wykładzie odbył się wieczorek poetycki Agnieszki Żelazko, która wraz ze Współprowadzącą (prof. Gabrielą Matuszek, krytykiem literackim oraz Kierownikiem Studium Literacko Artystycznego UJ) przedstawiła swój tomik: Kulawa idylla. Zbiór kłamstw pozornie powierzchownych. Uczestniczki wieczoru wysłuchały

ośmiu wierszy Autorki, a później rozpoczęła się dyskusja. Skąd się biorą kłamstwa? Dlaczego kłamiemy? Czy kłamstwo kobiece różni się od męskiego? Wreszcie – czy są dobre kłamstwa? Goście doszli do zaskakujących wniosków, o których później rozmawiali w kuluarach. A może to wszystko również było kłamstwem?

zdjęcia: Michalina Cebo / lounge

Włoska muzyka, wzornictwo, wnętrza, jedzenie, wino i oczywiście doskonała kawa Lavazza. Tak właśnie 24 kwietnia wyglądało sobotnie włoskie popołudnie w nowej wzorcowni firmy Prodesigne. Włoski moment to pierwsze takie przedsięwzięcie w Krakowie, mające na

Diamenty są na zawsze 29 kwietnia

zdjęcia: Michalina Cebo / lounge

W czwartek 29 kwietnia, salon jubilerski Diamond Sky zaprosił Krakowian na wyjątkowy wieczór pt. Diamenty są na zawsze. Dr inż. Tomasz Sobczak - Sekretarz Generalny Polskiego Towarzystwa Gemmologicznego oraz

Galaktyka kłamstw 29 kwietnia

Galaktyka Kobiet – w ramach cyklicznych spotkań „Biznes Mixer” – tym razem rozbłysnęła poetycko. 29 kwietnia o godzinie 18:00 Goście dowiedzieli się Całej prawdy o kłamstwie – taki był temat kolejnego ze spotkań. Dr. Katarzyna Borecka - Leleń wyjawiła całą prawdę o botoksie, obalając jednocześnie mity i stereotypy serwowane nam przez 6

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


Oferta Citigold stworzona jest z myślą o Klientach, którzy od Banku oczekują obsługi na najwyższym poziomie. Wyróżniają nas: - doświadczeni doradcy i indywidualne podejście do potrzeb Klienta, - bogata oferta produktów inwestycyjnych oraz ubezpieczeniowych, w tym: - dostęp do ponad 120 funduszy krajowych i zagranicznych - dostęp do szerokiej gamy produktów ubezpieczeniowych z elementami inwestycyjnymi - co miesiąc nowa oferta produktów strukturyzowanych - przywileje i bezpłatne usługi w ramach konta.

Zapraszamy do oddziału Citi Handlowy Kraków, ul. Kołowa 8 budynek EDISON (wejście od ul. Armii Krajowej) tel: (012) 428 94 14

...because quality matters lounge magazyn

7


kafeteria

mniej lub bardziej poważnie_

Uwaga: prostytutki

Władze włoskiego miasteczka Trevioso wpadli na genialny pomysł - stworzyli nowy znak drogowy „Uwaga: prostytutki”, który ma informować/ostrzegać kierowców przed czającymi się zapewne gdzieś w krzakach „paniami lekkich obyczajów”. Pomysł dość oryginalny, choć kształt kobiety umieszczony na znaku przypomina nieco Amy Winehouse wracającą z sobotniej imprezy. Nie wiadomo jednak czy ten znak ma ostrzegać użytkowników dróg przed niebezpieczeństwem, informować o wkroczeniu do „czerwonej dzielnicy”, czy może dawać kierowcom szansę na poproszenie żony i dzieci o zamknięcie oczu. Tak czy inaczej ciekawe by było zobaczyć taki znak w Krakowie, np. na ulicy Filipa :)

Zatrudnię do pracy na fermie świń

Niedawno na portalu Gumtree znalazło się bardzo ciekawe ogłoszenie...

Zatrudnię do pracy na fermie świń 10 km pod Krakowem oraz do rozlewni Do codziennych obowiązków będzie należało uzupełnianie racji żywnościowych świniom zgodnie z harmonogramem karmienia, dbanie o czystość (wymiana słomy, usuwanie obornika) oraz pobieranie gnojówki do zbiornika na nawóz. Raz w tygodniu świnie trzeba umyć. Ze względu na długą wąską i niską zabudowę chlewów preferowana osoba szczupła i niska aby móc dostać się i wczołgać do chlewa oraz przebywać w środku podczas prac. Wynagrodzenie do ustalenia albo stałe lub na akord (od chlewa). Po 4 świnie na chlewik. Część chlewów została przerobiona na pracownicze kwatery mieszkalne dlatego też dla osób zainteresowanych istnieje możliwość zakwaterowania. Zapewniam wyżywienie. Praca od poniedziałku do piątku od 8 do 18. Istnieje również możliwość pracy w weekendy (tylko tymczasowo) przy usuwaniu obornika z hali prokreacyjnej. Przez lata uzbierała się spora warstwa obornika na podłodze betonowej i należy ją zeskrobać. Poszukiwana osoba pracowita i o dobrej kondycji, gdyż świń jest dużo. Poszukuję również osób do pracy w hali rozlewczej gnojówki przy napełnianiu butli i segregacji odchodów na produkcje nawozu. Wymagania: ukończone 18 lat, książeczka sanepidowska, wykształcenie wyższe najlepiej rolnicze, chęć do pracy Zainteresowane osoby proszę o przesłanie CV oraz listu motywacyjnego, ew pytania

No cóż, a my poszukujemy kandydata do rozwożenie gazet. Wymagania - bardzo dobra znajomość obsługi wózka ręcznego oraz doktorat z inżynierii transportu. CV oraz list motywacyjny wysyłajcie na adres redakcji :)

8

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


Urodzeni w maju? Możecie czuć się szczęściarzami! Niektórzy z nas uważają, że urodziliśmy się szczęściarzami, inni często uważają, że są pechowcami. Skąd to się bierze? Psycholodzy coraz częściej dowodzą, że ogromny wpływ na to ma nasze nastawienie - w myśl powiedzenia, że „szczęściu należy dopomóc”. Wg ankiety przeprowadzonej przez zespół złożony z brytyjskich i szwedzkich naukowców, różnica pomiędzy uważającymi się za szczęściarzy a pechowcami, to… jakieś 6 miesięcy. W ankiecie przeprowadzonej na prawie 30 tysiącach respondentów, naukowcy postawili pytanie: „Czy uważasz, że masz w życiu szczęście?”. Okazało się, że większość urodzonych w miesiącach letnich, ma bardziej pozytywne podejście do życia, aniżeli ci urodzeni w okresie zimowym. „Jeśli Twoje urodziny są w maju, najprawdopodobniej należysz do grona szczęściarzy, w przeciwieństwie do urodzonych w listopadzie, którzy mogą mieć pod górkę” - mówią psycholodzy. Richard Wiseman z Uniwersytetu Hertfordshire i Jayanti Chotai z Uniwersytetu Umea poprosili swoich respondentów o daty urodzenia oraz ustosunkowanie się do 13 różnych stwierdzeń dotyczących pozytywnego podejścia do życia, np. Staram się we wszystkim znaleźć pozytywną stronę. Osoby urodzone w lecie przeważnie zgadzały się z większością stwierdzeń, natomiast urodzeni w zimie z kolei dawały głównie negatywne odpowiedzi. Naukowcy przypuszczają, że znaczny wpływ na podejście do życia, może mieć ilość światła słonecznego, które jest dostępne w pierwszych okresach życia, a które może wpływać na większe wydzielanie dopaminy (czyli tzw. hormonu szczęścia) w mózgu noworodków. Czy tak się dzieje naprawdę, póki co nie wiadomo, ale na wszelki wypadek może jednak warto zaplanować termin narodzin dziecka? na podst. guardian.co.uk

Czy

kiedykolwiek

rozumiałeś swojego

księgowego?

My mówimy w Twoim języku tytuł: Wasted Guy vs Flip Flop watch?v=jmwB-oKwk5U&feature=player_embedded 12 rund jakie stoczył ten nieszczęśnik ze swoimi flip flopami przypominają co najmniej starcie Gołoty z Adamkiem. Wiemy, że lato sprzyja noszeniu japonek i spożywaniu napojów wyskokowych na wolnym powietrzu, ale pamiętajcie jednak, że te dwie rzeczy razem - to iście mordercze połączenie!

ul. Mogilska 65 31-545 Kraków www.ksiegowosc-polska.pl biuro@kp.biz.pl tel. 012 686 37 70 ...because quality matters lounge magazyn

9


mniej lub bardziej poważnie_

kafeteria

Z pamiętnika krakowskiego artysty cz. 9 - kwiecień

M

iało być o bimbrze. I miało być o tekstach, które lubię, a które pisałem, że nie lubię. Właściwie to miało być o wielu rzeczach, ale wszystko to straciło na ważności z powodu żałoby narodowej. Osobiście bardzo nie lubię, gdy mi coś przeszkadza, ale jako dziennikarz, były artysta, muszę być wyczulony na takie sprawy. Empatia to ma być twoje drugie imię – tak powtarzała mi Ania, koleżanka z redakcji i Ola, redakcyjna felietonistka. Jestem im wdzięczny, bo dzięki temu staje się lepszym dziennikarzem, a to prowadzi bezpośrednio do awansu i zostaniem zastępcą naczelnego, a potem naczelnym. Stwierdziłem, że będę musiał sięgać wyżej i jak już dostanę awans, to założę własne pismo. Tymczasem pracuję ku chwale Longera. Kwiecień to dziwny miesiąc. Początek był bardzo mroźny i oprócz kursowania między redakcją, a apartamentem, nie wychodziłem nigdzie. Potem zrobiło się nagle ciepło i postanowiłem pooddychać świeżym powietrzem. Jako osoba wolna, przystojna, pewna siebie, a przede wszystkim wykształcona, postanowiłem poszukać dziewczyny. Może wam się wydawać, że taka niesamowita persona jak ja, ma wiele adoratorek. I nie będziecie się mylić. Istotnie, będę miał wiele adoratorek, ale jeszcze ten czas nie nadszedł. Skąd wiem, że nadejdzie? Mama zawsze mi powtarzała , gdy byłem mały, żebym się nie przejmował, że wygląd to nie wszystko i zawsze mogę być jak Sean Connery (znany aktor), czyli, że może na starość będę przystojny. Chciałem podziękować mamie za ten komplement, miała rację. Im jestem starszy, tym przystojniejszy. Tak czuję. W poprzednim artykule pisałem, że nie wszystkie teksty nadają się do czytania. Istotnie, trochę się zagalopowałem. Nie można pisać źle o osobach z redakcji, to niezbyt uprzejme. Dlatego apeluję – czytajcie wszystkie teksty, bo wszystko w Longerze jest dobre. I wcale nie kazał mi tego pisać naczelny. A nawet jak kazał, to się nie przyznam. Wciąć liczę na awans. Empatia, empatią i ona jest ważna, w końcu tyle dziewczyn w redakcji nie może się mylić, ale ja wpadłem na o wiele lepszy pomysł. O mało przez ten pomysł nie wyleciałem z redakcji, ale po kolei. Wszystko zaczęło się od pomysłu Roberta – naszego dyrektora kreatywnego albo artystycznego - sam już nie wiem. Wiem, pogubiliście się już od wyliczania tych wszystkich dyrektorów, ja na początku też, ale teraz radzę sobie świetnie. Robert to nasz spec od wszystkiego. Wydaje mi się, że dyrektor kreatywny to ktoś taki, który ma tytuł, ale za

10

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

bardzo nie wie co z nim zrobić. To znaczy, że skoro jest w redakcji, to musi się czymś zajmować, a że za bardzo nie wie czym, to nazywa siebie dyrektorem kreatywnym. Tak myślałem na początku i wiecie co? To był błąd! Robert okazał się niezwykle kreatywny, podchodząc do mnie pewnego dnia i mówiąc: - Słuchaj, Kielmuch. Mam świetny pomysł. - Chodzi o artykuł, tak? – odpowiedziałem, pytając. Dobry pomysł na materiał, to połowa sukcesu. Każdy dziennikarz o tym. – Jeśli tak, to świetnie. Właśnie zastanawiałem się nad materiałem… - Nie, nie chodzi o materiał. Widzisz, Kielmuch. Mam pomysł, który sprawi, że będziemy bogaci. - Przecież dobrze zarabiamy, niczego nam nie brakuje. - Ależ przestań – machnął ręką Robert. – Oczywiście, że zarabiamy, ale jakim kosztem? Te wszystkie imprezy, robienie zdjęć, modelki, artykuły, wywiady. Zwariować można, nie sądzisz? - Trochę, ale lubię to… lepsze to niż aktorstwo… chociaż… - A właśnie! Ja mam pomysł, który pozwoli nam się wzbogacić, zerowym kosztem. Widzisz, redakcja jest spora, a Naczelny i dyrektor Artystyczny wyjeżdżają w delegację, jakieś sprawy załatwiają, czy coś. Pozostają dziewczyny i współpracownicy, ale oni to wpadają rzadko. Wiesz co zrobimy? Założymy bimbrownię! - Bimbrownię?! - Tak, będziemy pędzić bimber. Słuchaj, Kielmuch, bo jesteś spoko gość i zawsze rozumiesz o co chodzi. Same korzyści z tego bimbru. Będziemy go sprzedawać, a przy okazji sami na tym skorzystamy. Napijemy się od czasu do czasu, wiesz… zaprosimy dziewczyny, będzie fajnie. - A czy to nie jest nielegalne? - Nielegalne?! Przecież redakcja to działalność gospodarcza, mamy własny NIP, mamy uprawnienia, będziemy to robić ku chwale Lounge’a! - Longera. – Poprawiłem Roberta. Fajny z niego koleś, ale dalej nie nauczył się poprawnie wymawiać nazwy magazynu. Aż dziw bierze, że jest jednym z założycieli. - I co ty na to? Zacząłem rozmyślać i rozmyślać, i rozmyślać, co trochę mi zajęło, ale po pewnym czasie wymyśliłem. Przecież to był genialny plan! Przed oczami ujrzałem wielką fortunę i mnie, biznesmena, niczym Janusza Palikota, człowieka renesansu, który nie dość, że jest aktorem, poczytnym publicystą, wieszczem narodowowym, to jeszcze: ma własną wytwórnię alkoholu! - Genialny pomysł. Jestem za. - Świetnie, to czekamy aż chłopaki wyjadą.

Nie musieliśmy długo czekać, dwa dni później Naczelny pomachał nam na pożegnanie i pojechał z dyrektorem artystycznym do Warszawy, na jakąś delegację. My natomiast zabraliśmy się do roboty. Zakupiliśmy odpowiedni sprzęt, oczywiście na koszt redakcji. Robert powiedział, że tak będzie lepiej, bo dopisze to sobie do kosztów i w ogóle. Tutaj podał kilka terminów, które oczywiście znam, bo jestem inteligentnym człowiekiem, ale które niekoniecznie mogą powiedzieć coś wam, więc sobie darujemy. Tym bardziej, że nie wiem jak je napisać. Z wymową też mam problemy. Kiedy podłączyliśmy sprzęt i zakupiliśmy ziemniaki, cukier, melasę - słowem: wszystko z czego tylko bimber dałoby się pędzić, podłączyliśmy odpowiednie garnki, rurki, i inne dziwne części aparatury, postanowiliśmy zrobić pierwszą butelkę na próbę. Wyszło nam całkiem nieźle. Śmierdziało okropnie i smakowało jak spirytus, ale dawało radę! Robert ucieszył się, zaklaskał w ręce i przyniósł całą skrzynię pustych butelek. - Po co nam tyle butelek? - Jak to po co, Kielmuch? Musimy je napełnić. - Aż tyle?! - Każdy szanujący się biznesmen jest przygotowany na popyt. Musimy być gotowi w razie gdyby każdy chciał zakupić nasz alkohol. - No dobrze, ja rozumiem, ale skąd weźmiemy klientów? - Jak to skąd? Z Internetu! Napiszemy ogłoszenie. Zrobię grafikę i będzie okay. - Będziemy to sprzedawać? - Jasne! Musimy tylko wymyślić nazwę produktu. - Może: Bimber Longera? Albo taka gra słów: Long(Bimb)er. - Nie, to musi być coś chwytliwego i nie związanego z redakcją. Może… coś jak: małpki. Wiesz, te małe buteleczki, co politycy ciągle je piją. Co powiesz na… Kielmuszki?! Kielmuszki… W tym momencie powiem wam, że zrobiło mi się ciepło w serduszku. Pomyślałem, że zostałem właśnie doceniony. Jako aktor, jako artysta, jako dziennikarz, jako wieszcz, wreszcie jako człowiek. Ja, Jarosław Kielmuch, zostałem ojcem nowego alkoholu, który za niedługo podbije rynek europejski i światowy. Kielmuszki, nowy projekt nazwany na cześć wielkiego biznesmena, jakim był i jakim jest Jarosław Kielmuch. - Świetny pomysł! Zgadzam się, to doskonała i chwytliwa nazwa. - To świetnie, mi też się podoba. Dobrze, że się zgadzamy. Tak rozpoczęła się produkcja Kielmuszków. Na początku zrobiliśmy wersję: normal. Półlitrowe butelki zapełniały się w ekspresowym tempie.


COOLTURKA //

lounge

Po pewnym czasie w całym pomieszczeniu redakcji stały skrzynki, pełne alkoholu. Ogólnie naliczyłem się dwudziestu skrzynek, ale Robert wspominał jeszcze coś o piwnicy. Potem napełnialiśmy wersję: mini, czyli malutkie, ćwierćlitrowe buteleczki. Tych było tak dużo, że niektóre skrzynki przerzuciliśmy na balkon i na biurka, gdzie stały komputery. I wtedy wydarzyła się tragedia. Rozbił się samolot prezydencki, zginęło mnóstwo osób. Ogólnie nie chcę o tym wspominać, bo już wszystko zostało powiedziane. Napomknę tylko, że miało to ogromny wpływ na nasz interes. A wszystko przez wprowadzenie prohibicji. O ile dotychczas sprzedawaliśmy jedną butelkę dziennie, przy naprawdę dobrych wiatrach, tak teraz, po wprowadzeniu zakazu sprzedawania alkoholu, nasza sprzedaż wzrosła o kilka tysięcy procent. W sobotę i niedzielę zgłosili się do nas wszyscy z Krakowa, a przynajmniej znaczna większość. Przyjeżdżali też ludzie z Warszawy. Nasza strona była najchętniej wyświetlaną stroną w Internecie, aż zgłosiła się firma, która chciała nas nagrodzić za: „Znaczący wpływ na rozwój polskiego Internetu”. Nie zgodziliśmy się, odpisaliśmy im, że nie o Internet tu chodzi, a dobrą zabawę z alkoholem. Z Robertem na dwa dni staliśmy się prawdziwymi krezusami. Skrzynki zniknęły z błyskawicznym tempie, a logo Kielmuszków pojawiło się w każdym domu na stole. Aż zgłosiła się policja. Na początku nic nie zapowiadało tego, co miało się dopiero wydarzyć. Przyszli dwaj podejrzani klienci. Robert zajęty przynoszeniem kolejnych skrzynek, nie przyjrzał im się uważnie. Byli to tajniacy, przebrali za cywilów. A każdy wie, że jak tajniacy przebiorą się za cywilów, to wyglądają jak… tajniacy przebrani za cywilów. W każdym razie szybko pokazali odznaki i powiedzieli, że zamykają ten przybytek. Dodatkowo powiedzieli, że zgodnie z jakimś tam artykułem pędzenie bimbru jest nielegalne. A sprzedawane w znacznych ilościach grozi wyrokiem do dwóch lat pozbawienia wolności. Potem spytali się kto jest właścicielem tego wszystkiego. Robert szybko wskazał palcem na mnie i dodał: - Ja tylko pomagałem. Dzięki kumplu, pomyślałem. Ale miał rację. Kielmuszki to moje dziecko, muszę być za nie odpowiedzialne. - Jarosław Kielmuch, właściciel bimbru Kielmuszek – powiedziałem spokojnie, dumny z tego co zrobiłem. - Wie pan, że obowiązuje prohibicja? To nielegalny handel alkoholem, grozi panu więzienie. Przełknąłem głośno ślinę, wiedząc, że to już koniec. Przede mną roztaczała się wizja kajdanek, więzienia i pasiastego uniformu. Zero pisania dla was, drodzy czytelnicy, no chyba, że zza więziennych krat. Może coś w rodzaju: więzienna korespondencja? Dzienniki skazańca? - Będę ci wysyłać paczki – powiedział Robert, uśmiechając się szeroko. – Nie martw się, coś wymyślimy. - Nie martwię się, muszę to przyjąć godnie. Jak na artystę przystało. - Pan jest krakowskim artystą? – spytał jeden z funkcjonariuszy. – Ten od pamiętnika? - Tak, to ja. - Jestem pana wielkim fanem! Czytam każdy odcinek! Jest pan świetny. Co mogłem dodać? Wiem. Wiem, że jestem świetny. - Panowie, co się tutaj dzieje? – Zapytał naczelny, wchodząc do redakcji. - Nielegalny handel bimbrem, musimy zamknąć to pomieszczenie na czas śledztwa. - To niemożliwe, my tutaj pracujemy, to redakcja szanowanego pisma. - Niestety, takie są procedury. - Ale co pan opowiada, panie! – krzyknął Naczelny. – Przecież to całe zamieszanie to część naszej pracy! - Jak to? – zdziwił się funkcjonariusz. - Sprawdzaliśmy czy policja dostatecznie szybko wpada na trop nielegalnego handlu bimbrem w czasie prohibicji! I co? Widzę, że minęły dwa dni zanim się skapnęliście! Napiszemy o tym, nie omieszkamy wspomnieć waszemu przełożonemu! I tak sytuacja rozwiązała się sama. Tajniacy przerażeni wizją wściekłego komendanta pogratulowali nam wnikliwego śledztwa dziennikarskiego i zabrali (jak wspomnieli – na użytek dowodowy) wszystkie butelki z bimbrem. Naczelny trochę się wściekł na mnie i na Roberta, ale szybko nam darował, bo musieliśmy składać kolejny numer Longera. Kolejne dni były jednak bardzo wesołe, co spowodowała skrzynka bimbru ukryta w piwnicy, a odkryta przez dyrektora kreatywnego. W końcu tytuł nie został mu dany przez przypadek! Kreatywnie wykorzystał butelki pełne alkoholu. Szkoda tylko, że kolejny numer opóźnił się o jakieś dwa tygodnie…

...because quality matters lounge magazyn

11


coolturka

wydarzenia_

wybrane WYDARZENIA - FESTIWALE - TEATR - OPERA - WYSTAWY - KONCERTY

WYSTAWA

fot: Chris Killip

4 - 30 maja MIESIĄC FOTOGRAFII W KRAKOWIE 2010 Jak co roku Miesiąc Fotografii w Krakowie proponuje swoim widzom ponad trzydzieści wystaw, spotkania z artystami, wykłady, projekcje, warsztaty. Hasłem przewodnim jest w tym roku sztuka fotograficzna Wielkiej Brytanii. Otwarcie już 7 maja o 18:00 w Galerii Starmach. MFK w skali światowej zestawiany jest z najbardziej prestiżowymi wydarzeniami fotograficznymi. W Polsce jest jednym z największych cyklicznych wydarzeń kulturalnych – to jedna z nielicznych okazji, by przyjrzeć się fotografii jako sztuce współczesnej, poznać bogactwo jej kontekstów i podejmowanych przez nią tematów, często podważających stereotypowy wizerunek danego kraju czy społeczności. W tym roku kuratorzy Miesiąca skupią się na Wielkiej Brytanii: jej historii, archiwach i najnowszych osiągnięciach. Zaproszeni do współpracy znakomici kuratorzy, prestiżowe przestrzenie galeryjne, w których prezentowane będą wystawy, pokazy filmów dokumentalnych, spotkania z krytykami i artystami, prezentacja albumów fotograficznych – to wszystko złoży się na fotograficzny opis Wielkiej Brytanii. ułożą się w wspólną, wielowątkową historię.

wernisaż: 9 maja, godz. 20 JFK - wystawa grafik Jana Feliksa Kallwejta Znany z charakterystycznych ilustracji, które ukazywały się w wielu polskich i zagranicznych tytułach, Jan Feliks Kallwejt przygotował solowy projekt JFK. Wystawa ta złożona będzie z nowych, niepublikowanych wcześniej grafik, które 12

Kallwejt jako ceniony grafik i ilustrator coraz częściej prezentuje swoje artystyczne projekty. Styl jego prac tylko z pozoru jest prosty wizualnie, gdyż za ograniczoną paletą barw i konturowym rysunkiem kryją się liczne warstwy pełne detali i znaczenia. Tworzy rozbudowane, zagęszczone kompozycje, które zaludnia dziwnymi stworami, zmutowaną roślinnością i miejskimi motywami. Grafiki te nacechowane są bardzo absurdalnym poczuciem humoru, które jest dopełnione delikatną perwersją. Solowa wystawa Jana Feliksa Kallwejta zostanie pokazana w Centrum Społeczności Żydowskiej (JCC) w Krakowie.

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

do 23 maja 5. FESTIWAL PLAKATU REKLAMOWEGO Temat tegorocznego konkursu, do którego zaproszenie zostali studenci i absolwenci akademii sztuk pięknych z całej Polski, brzmi: Masz głos, masz wybór. Po zeszłorocznym ekologicznym nastawieniu, tym razem organizatorzy postawili na zaangażowanie społeczne. Plakat ma sprawić, by Polacy uwierzyli, że zaangażowanie w sprawy publiczne oznacza poprawę jakości ich życia, a udział w wyborach nie sprowadza się jedynie do zakreślenia pola przy osobie jakiegoś kandydata, lecz jest wyrazem troski o nasze wspólne dobro. Nagrodzone plakaty znajdują się na wystawie głównej w Barbakanie oraz zostaną wykorzystane w kampanii koalicji profrekwencyjnej prowadzonej pod hasłem Masz głos, masz wybór, zainicjowanej przez Fundację imienia Stefana Batorego.

TEATR

premiera: 7 maja OSTATNIE KUSZENIE W Łaźni Nowej powraca duch Zsolta Zeldunga, autora Supernovej. Jego asystentka – Maryla Ławrynowicz chce stworzyć spektakl w hołdzie swemu mistrzowi, który podciął sobie gardło na scenie.

Reżyserka chce aby aktor stał się... Zbawicielem. Dla tej nietypowej roli Paweł Bończyk nie tylko porzucił karierę, ale jest gotowy zrobić dużo więcej... Nad wszystkim czuwa Marcin Wierzchowski, odważny reżyser Supernovej, który nie zawahał się w celach twórczych... spalić swojego honorarium. Bo w teatrze lubi niebezpiecznie eksperymentować z pozateatralną rzeczywistością. Teatr Łaźnia Nowa Kolejne spektakle: 8, 9, 14, 15, 16 maja, godz 19.00

premiera: 14 i 15 maja ŚWIĘCI TEGO TYGODNIA. IRONIA Komedia Święci tego tygodnia. Ironia to historia człowieka, który „zatrzasnął” się w swoim życiu i usilnie próbuje znaleźć na tę przypadłość receptę. To humorystyczna próba opowiedzenia życia w dziewięćdziesiąt minut – gdyż tyle trwa mecz piłkarski. A gdyby się przypadkiem nie udało, zawsze jest szansa na dogrywkę.. Jeżeli jest jeszcze ktoś, kto po oglądnięciu Atramentu dla leworęcznych ma wątpliwości jak naprawdę wygląda świat w którym żyje, to najwyższy czas to zmienić. Święci tego tygodnia. Ironia to drugi po Atramencie dla leworęcznych spektakl Krzysztofa Niedźwiedzkiego realizowany w Teatrze KTO. Krzysztof Niedźwiedzki - w 1996 roku założył istniejącą do dzisiaj grupę kabaretową Formacja Chatelet. Jest autorem tekstów i reżyserem dwóch pierwszych programów tej grupy. Współredaguje humorystyczne pismo Nowy Pompon. Zajmuje się pisaniem tekstów satyrycznych, scenariuszy telewizyjnych i sztuk teatralnych.


coolturka

wydarzenia_

FAITHLESS

CALVIN HARRIS

FRIEDLY FIRES

Jedna z najważniejszych i najpopularniejszych grup muzyki tanecznej. Formację tworzą: charyzmatyczny wokalista Maxi Jazz, szanowana didżejka i klawiszowiec Sister Bliss oraz niezwykle utalentowany producent Rollo. Muzyka Faithless to połączenie porywających klubowych rytmów z wysmakowanym hip-hopem i funkiem. Zespół sprzedał ponad 6 milionów płyt na całym świecie. Każda płyta to mistrzostwo produkcji studyjnej i porywająca podróż przez dźwięki. Spokojne oblicze zespołu, które jawi się na albumach studyjnych, zmienia się radykalnie podczas koncertów. Najbardziej znane są taneczne kompozycje: kultowa już Insomnia, a także Salva Mea, God Is a DJ, We come 1, One Step Too Far, Why Go? oraz I Want More i to właśnie te utwory grane są na koncertach. Każdy występ Faithless to naprawdę porywające widowisko.

Ten szkocki producent to jedna z najnowszych i najpopularniejszych gwiazd muzyki tanecznej. Z wrodzoną sobie przekorą już na początku kariery ogłosił tytułem płyty, że to on stworzył disco. Jego własna wersja muzyki klubowej bezpośrednio odwołującej się do lat 80-tych, pełna tanecznych rytmów i chwytliwych melodii okazała się tym, czego właśnie oczekiwali fani elektroniki. Zawierający takie przeboje jak Acceptable in the 80s i The Girls album I Created Disco pokrył się złotem oraz przyniósł nominacje m.in. do Q Awards. Sukces debiutanckiego albumu został jednak przyćmiony kolejnymi wydawnictwami. Najpierw ukazał się nagrany wspólnie z Dizzee Rascalem singiel Dance Wiv Me, który stał się numerem jeden na brytyjskiej liście przebojów. Wydaniem drugiego albumu pt. „Ready For The Weekend Harris kontynuuje pasmo sukcesów. Sprzedając się w kilkuset tysiącach egzemplarzy od razu trafił na pierwsze miejsce UK Album Charts. Pierwszy singiel I’m Not Alone spędził dwa tygodnie na pierwszym miejscu UK Singles Charts zrzucając z niego Poker Face Lady Gagi.

Friendly Fires nie da się nie lubić i nie szanować, potwierdzają to liczne nominacje do nagród pokroju Brit Awards i Mercury Music Prize, podwójna platynowa płyta przyznana za znakomitą sprzedaż debiutanckiego „Friendly Fires” oraz wyprzedane trasy koncertowe. Brytyjska formacja bez wątpienia jest jednym z najciekawszych zespołów nowej fali łączącej taneczną elektronikę i alternatywny rock.

THIEVERY CORPORATION Pionierzy i niekwestionowani mistrzowie łagodnych brzmień, którzy wyznaczyli standardy dla całej sceny elektronicznej. Mimo, że kojarzeni są przede wszystkim z gładkimi klubowymi brzmieniami, to koncertowe oblicze formacji jest całkowicie inne. Wraz z towarzyszącymi im na scenie muzykami i wokalistami Rob Garza i Eric Hilton tworzą niesamowite, wielokulturowe widowisko. Od ponad 15 lat Thievery Corporation łączą dźwięki z różnych kręgów cywilizacyjnych - dystyngowana elektronika wzbogacona jest o jamajskie wibracje, instrumenty z Ameryki Południowej, afrykańską rytmikę oraz melodie kojarzone z Dalekim Wschodem.

BOYS NOIZE Alexander Ridha to całkowite objawienie na scenie klubowej. 28-letni didżej i producent z Hamburga w krótkim czasie dzięki swojemu talentowi zmienił oblicze muzyki tanecznej. Masywne, czasami ekstremalne, elektroniczne brzmienie Boys Noize swoją energią przypomina raczej wyczyny zespołów rockowych, niż klasyczne house’owe brzmienia znane z parkietów. Ale to właśnie on wyznaczył kierunek tanecznej muzyki elektronicznej i to jego twórczością fascynują się masy fanów.

...because quality matters lounge magazyn

13


muzyka_

coolturka

Recenzje nowości z Krakowa, kraju i ze świata słowa: Andrzej Ciochoń

Goldfrapp Head First

O.S.T.R. Tylko dla dorosłych

Sponta Przekrój

Wydawało się, że nagrana pomiędzy unikalnym debiutem sprzed 10 lat (Felt Mountain), a wyprawą na glam-cyfrowe parkiety w postaci Black Cherry, przeróbka dyskotekowego mega-hitu Physical Olivii Newton-John, będzie jednorazowym wyskokiem zespołu na old schoolowe parkiety. Tymczasem piątą płytę brytyjskiego duetu w całości zainspirowały „złote lata” muzyki disco z lat 70. i 80., co z pewnością podzieli dotychczasowych fanów zespołu, ale i przysporzy rzesze nowych, zwabionych singlem Rocket. Współpracujący z Allison kompozytor i multiinstrumentalista Will Gregory, bazując na starych patentach, stworzył nowoczesne, ambitne synth-popowe dzieło. Taneczne, wysmakowane Believer i przywołujące na myśl dokonania Abby - Alive prowadzą do poruszającej, przepięknej kompozycji Dreaming, która, pomimo swoich 5 minut, kończy się o wiele za szybko. Po kolejnych dwóch wolniejszych fragmentach, wokalistka na powrót przejmuje kontrolę w pełnym wigoru Shiny and Warm. Jej chwytliwe, porywające melodie czynią z Head First najbardziej przystępny album w dyskografii Goldfrapp.

Hip Hopowa scena dziś to nuda, momentami dziecinada. Na palcach jednej ręki można policzyć ambitniejszych raperów - w tym przedziale jest też O.S.T.R. Swoje nowe dzieło Tylko dla dorosłych dopieszczał przez 6 lat.

Sponta rozpoczęli działalność w 1997 roku. Od tego czasu na ich koncie pojawiło się kilka nielegali, składanek i gościnnych występów poszczególnych członków składu, m.in. w Języku Żywiołów Drugiej Strony Lustra.

Koncept album, 15 świetnych produkcji, to soundtrack do komiksu autorstwa Grzegorza „Forina” Piwnickiego, wydanego wraz z plytą. Zgrabne opakowanie gift boxu z pewnością przyciągnie koneserów gatunku. O.S.T.R. uważany wciąż za najlepszego freestylera, po raz kolejny udowadnia, iż wie jak używać języka polskiego, by nie powstał z tego prostacki bełkot. Mocne teksty (Konsumpcjonizm, To potrwa sekundę) plus hardcore’owe beaty (Nie odwracaj się, To nie czas) i cut’y DJ’a Heana - jedynego gościa na płycie, nadają jej silny, mroczny charakter. Momentami może zbyt monotonny, dość jednostajny (Nie wszystko złe) i tak pozostawia na słuchaczu „ostre” wrażenie.

Przekrój to ich pierwszy oficjalny album. Znajdziecie tu dobre sample i ciekawy skrecz DJ’a Jaroza. Atutem, rzadko spotykanym w hip hopowych produkcjach, jest gra na „żywych” instrumentach. Na słychać flet, perkusję, funkującą gitarę, klawisze, a wszystko ogarniają rymami trzej MC- Giedo, Żoołv i Wyjan.

MUTE

14

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Asfalt Records

O.S.T.R to innowator, sztukmistrz gatunku, potwierdził to tym albumem. Żal twierdzić, ale hip hopowy światek nie dorasta mu do pięt.

Rockers Publishing

Sponta w numerach, jak Nie salutuję namawia by walczyć o swoje wartości i stosuje fajne rozwiązania przeplatanych głosów w Manifest 2. Łak natomiast, okraszony świeżymi fortepianowymi wstawkami, wetuje nędzną muzykę naszych czasów. Nie jest to rap wysokich lotów, na przyszłość należałoby bardziej zróżnicować materiał. Mimo wszystko jest to młody skład, Przekrój to debiut, więc czekamy, co będzie dalej...


felieton_

Pięć pięćdziesiątek (przed wyjściem z domu) W życiu każdego prawdziwego mężczyzny nadchodzi taki dzień, w którym przybrudzone trampeczki są w stanie zaprowadzić całą postać jego ku restauracji tescowej, gdzie po zjedzeniu dużej porcji kurczka grillowanego z całym zestawem, nachodzi go myśl jedna, wróć - właściwie wybiera akurat jedną z myśli wielu, która idąc za ciosem, zaprowadza go tym razem do multipleksu, by w zadumie, a właściwie w samotności mógł obejrzeć film reżysera, sprzedającego prawdy o starszych mężczyznach, młodych kobietach, żydach i tym całym pojebanym świecie. No i cóż. Wspomniany rytuał mam już za sobą. Truizm. Idę do tego kina, zasiadam, a tu starszy mężczyzna, młoda kobieta, kilka szokujących prawd o żydach i cały pojebany świat, a i tak jestem w szoku. Powód? Powód trzęsie się ze strachu jak ręce Jerzego P., bo obejrzałem film o sędziwym dekadencie i poznałem odpowiedź na pytanie, którego co prawda nikt mi nie zadał, ale mógłby. Ot! I to jeszcze większą panikę wprowadza. Poznałem odpowiedź, która pozwala mi bez mrugnięcia okiem wyartykułować, że tak - nie śmiałem się, nie śmiałem się podczas tego filmu, jako jedyny na sali, nie śmiałem się proszę Państwa, bo utożsamiłem się z głównym bohaterem, choć młodszy jestem o trzy czwarte. Ale teraz inny wątek by powalczyć z kompozycją Dnia pańskiego dziewiętnastego zero czwartego, miesiąc po urodzinach swych rozprułem sobie czoło osobiste na klubie ekskluzywnym, bo jak już rozbijać, to rozbijać na czymś sterylnym. W karetce powiedzieli, że po co dzwoniłem, jak to tylko parę szwów będzie. Mój znajomy ma sprawę w sądzie, bo jakiemuś debilowi wygarnął, że tamten jest debilem, a tamten nie miał oczywiście gdzie stać tylko akurat koło psa. Wątek drugi W piątek przed wydarzeniem powyższym też świętowałem dostojnie. W rozgardiasz kazimierski wybrałem się w towarzystwie pięknej damy mej, która porwana w tany moją postacią zachwianą została okradziona z portfela i już. Teraz najlepsze: po co na Kazimierzu, zapitym, tym krakowskim, halucynogennym, tym galicyjskim smarem intelektualnym wytarzanym, Kazimierzu perzu, Kazimierzu bla bla bla, po co w tej Sodomie Świetlickiego jest komisariat policji skoro „nie obsługuje się petentów pod wpływem alkoholu”. Sic! Wątek trzeci W sobotę przed wątkiem piątkowym - W TĄ SOBOTĘ – kociak dziennikarski obchodził urodziny swe, a właściwie to kobieta jedna, co to pisuje tu i tam i w obawie przed rewanżem - nazwiska nie zdradzę jej i już; więc urodziny, urodziny i wszyscy czym prędzej do wódopoju. I hulanki, swawole i sto, sto, sto lat, niechaj żyje nam. No i co? Jak to się ma do profanacji takowej, że Hołownia jako specjalista od spraw pozaziemieskich opinie krytyczne wydaje w tej telewizji o największej oglądalności i w dodatku zarzeka się, zarzeka uparcie, że etykiety żadnej na czole nie ma. Teraz nastąpi kontynuacja początkowej formy tekstu i ujęcie w klamrę pozostałych wątków trzech W filmie Woodego Allena Co nas kręci, co nas podnieca wykręcona jest po nowojorsku pointa schludna, że w życiu wszystko podporządkowane jest przypadkowi i bez względu, jak silić się będziemy to i tak na padole przypisanym wylądujemy. Powiem tak: uspokaja w tym przekonaniu jedynie jedno, uspokaja jak Kayah fakt, że tym samym, w linii może nie prostej, może lekko krzywej, sprawa ma się tak, że w takim razie przypadków właściwie nie ma. Jest jak jest. Rozważona, przeważona i roztrząsana stałość. P.s. Kurczę. Nastawienie mam jak podstarzały, nieudolny geniusz, bo wszyscy się śmiali, wszyscy się śmiali, tylko nie ja. Bartosz Walat


fotografia_

coolturka

DUFFYBAILEYDONOVAN Trójkąt Londyński

Sonia Kamińska

Z

anim wtargnęli na londyńskie salony, statystyczny angielski fotograf był spokojnym dżentelmenem w trzyczęściowym garniturze. Modelki przyjmowały wystudiowane pozy niczym porcelanowe laleczki (obowiązkowo na półce mieszczańskiego salonu). Kiedy Beatlesi i Rolling Stonesi podbijali świat i wcielali w życie to, co nazywa się „swingującymi latami 60.”, pojawiło się trzech młodych fotografów, których styl i temperament były w stanie ogarnąć całą tę rock & rollową gorączkę. Brian Duffy, David Bailey i Terence Donovan mieli w sobie to coś, dzięki czemu nie tylko udokumentowali swoją epokę, ale stali się taki samymi gwiazdami, jak te, które fotografowali; stali się brygadą do zadań specjalnych. I świetnie się bawili.

Brian Duffy Dziś ikonami są modelki, widzimy je wszędzie, znamy setki ich portretów, czasami nie wiedząc, kto za nimi stoi. Jeszcze czterdzieści kilka lat temu taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia. To fotograf był guru, do którego modelki pielgrzymowały zaopatrzone w swoje własne ciuchy, kosmetyki, biżuterię i wszystko to, co było potrzebne do sesji. Nie bez przyczyny naszych fotografów nazwano „Modelmakers”. Tak przynajmniej wspomina to aktorka i modelka Joanna Lumley w dokumencie o Duffy’m, pod wymownym tytułem The man who shot the sixties. Również z tego obrazu dowiadujemy się, jak wyglądało „atelier” takiego fotografa. Była to przeważnie część domu, garaż bądź coś równie niepozornego, gdzie piło się dużo alkoholu a podłogi używało jako wielkiej, zbiorowej popielniczki. Czasem wpadał tam John Lennon, czasem Michael Caine czy Jane Birkin. Wśród osób portretowanych przez Duffy’ego znajdujemy i Black Sabbath, i brytyjskiego premiera Harolda Wilsona. Podobno w studiu zawsze kręciła się spora grupka dzieci, które Duffy zwał goblinami. Sam wcześnie został ojcem (zresztą gdyby nie to, nie zagrzałby miejsca w londyńskim towarzystwie, tylko przyjął kontrakt u Balenciagi w Paryżu) i bardzo chętnie zapraszał na sesje gwiazdy z ich maluchami. Duffy zazwyczaj realizował proste formy (np. fotografia Michaela Caine’a), ale zdarzały mu się też niezłe odloty. Okładka płyty Davida Bowie Aladdin Sane (1973) - niektórzy twierdzą, że lepsza od zawartości, powstała kiedy Bowie nie był jeszcze wielką gwiazdą, tylko – jak mówi Duffy – zwykłym kolesiem, który lubił się przebierać. Okładka wraz z zawartością przeszła do legendy popkultury i doczekała się nawet kilku „coverów”. David Bailey O życiu Davida Baileya dowiadujemy się sporo z filmu Michelangelo Antonioniego Powiększenie (1966), którego główny bohater, playboy i dekadent (w tej roli: David Hemmings), ma być mocno wzorowany na Baileyu. Na pewno znajdujemy tu potwierdzenie pewnego powiedzonka, które krążyło po Londynie: David Bailey makes love daily. Po latach Bailey przyznał, że ten film nie zrobił mu najlepszego PR – u. David pokochał ruchome obrazki (i nieruchome też) już jako mały chłopiec. Wtedy właśnie często był wysyłany do kina, bo kosztowało to mniej niż ogrzanie domu w chłodne wieczory. A że trwała właśnie wojna, to mały David sądził, że to naziści zabili mamusię jelonka Bambi.

16

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


coolturka

fotografia_

Spośród zdjęć Baileya wybieram dwa, które zasługują na szczególną uwagę również dlatego, że nie można ich oglądać oddzielnie. Tzn. można, ale wtedy otrzymujemy tylko połowę historii, a tu chodzi o to, by złączyć dwie połówki jabłka. John Lennon i Paul McCartney (1965) spoglądają w przeciwnych kierunkach - widać, że znowu się pokłócili albo mają ciche dni. Paul – jak zwykle – z miną chłopca z dobrego domu, John w pozie zdradzającej jego buntowniczy charakter. Wszyscy wiedzą, jak nieprzewidywalny duet stanowili i jak od miłości i twórczej zgody przechodzili do równie twórczej niezgody, aby potem znów zostać najlepszymi przyjaciółmi. Bailey bezbłędnie uchwycił to napięcie. Aż trudno uwierzyć, że nie lubił Beatlesów. Niezwykle liryczny i zarazem dowcipny portret Catherine Deneuve (1967) zdradza zafascynowanie Baileya Henri Cartier – Bressonem i Cecilem Beatonem. Od tego pierwszego wziął zapewne rys liryczny, a od drugiego – przymrużenie oka, albo odwrotnie. Żeby było jeszcze śmieszniej – aktorka była jego żoną. Terence Donovan Trzecim członkiem Black Trinity (jak nazwał ich Norman Parkinson) był Terence Donovan. O jego życiu wiemy chyba najmniej. Podobno był niezłym dżudoką, co pozwala nam ze spokojem zaliczyć go do brygady specjalnej, nie wnikając w szczegóły życiorysu.

„30 dni, 30 miejsc, 30 rodzin”

T

o przedsięwzięcie, które ma pokazać, jak wielką siłę ma uśmiech i pozytywne nastawienie do życia, nie tylko w czasie podróżowania, ale także w każdej chwili naszego wspaniałego życia. Jak napisał Paolo Coelho: skoro żyjesz, musisz machać rękoma, podskakiwać, hałasować, śmiać się i rozmawiać z ludźmi, ponieważ życie to dokładnie przeciwieństwo śmierci. Zanim znalazłem się w Brazylii z zamiarem realizacji projektu 30idea, wydarzyło się kilka istotnych rzeczy, które sprawiły, że w ogóle taki pomysł zaistniał u mnie w głowie.

Na portrecie z 1963r. znana jako posągowa piękność Sophia Loren robi minę naburmuszonej trzylatki. W wielu pracach Donovana widać to specyficzne poczucie humoru i łamanie konwencji - jak choćby w reklamie Listers, gdzie modelki ustawione są tyłem, co jest bardzo „niemarketingowym” chwytem albo tu, gdzie Conan Barbarzyńca reklamuje garnitur .

***

Zaskakujące jest to, że Bailey za trzy londyńskie legendy uważa siebie, Beatona i Parkinsona - tego ostatniego tylko ze względu na wzrost, który wyróżniał go z tłumu. Cóż, w końcu on tu tylko robi zdjęcia, a my wiemy swoje. Black Trinity nie powstałoby bez rock & rolla i stylu życia, jaki wykreował, ale rock & roll nie byłby sobą, gdyby nie Black Trinity. Zdjęcia na poprzedniej stronie, od góry: Terence Donovan - Cindy Crawford (1988) Brian Duffy - David Bowie (1973) oraz Michael Caine (1964) David Bailey - John Lennon i Paul McCartney (1965) Zdjęcia na tej stronie, od góry: David Bailey - Catherine Deneuve (1967) Terrence Donovan - Advertisement for Terylene (1960), Advertisement for Listers (1961), oraz Sophia Loren (1963)

Gdy wróciłem z Indonezji, zafascynowany uśmiechem mieszkańców tamtejszych wysp, przystało mi zderzyć się z inną rzeczywistością. Zostałem wtedy studentem medycyny UJ i cierpiałem na deficyt ludzi uśmiechających się. Pewnego dnia, opowiadając o Indonezji, zostałem fotografem Międzynarodowego Stowarzyszenia Studentów Medycyny. Miesiąc później usłyszałem o możliwości odbycia praktyk wakacyjnych w Brazylii. Mój słuch jest wyjątkowo wyczulony na takie informacje. Oczywiście złożyłem aplikację, która następnie została pozytywnie rozpatrzona. Uradowałem się bardzo. Praktyki miały trwać miesiąc, a ja jadąc w takie miejsce, w żadnym wypadku nie pragnąłem wracać po miesiącu. Bo po co? Zacząłem zastanawiać się, co mógłbym robić w wolnym czasie oprócz surfowania i cykania przypadkowych zdjęć na brazylijskim wybrzeżu. Może mógłbym w to wszystko wpleść uśmiech – pomyślałem. Pewnego słonecznego poranka ocknąłem się z dziwnym pomysłem odwiedzenia 30 miasteczek w ciągu miesiąca, poznania tamtejszych ludzi i sprawdzenia co sprawia, że uśmiech na ich twarzach jest wyjątkowo szczery i trwały. Nazwałem to 30 dni, 30 miejsc, 30 rodzin. Pomysł wpadł mi do głowy 30 czerwca 2009 roku, nie znając portugalskiego, ani żadnego mieszkańca Brazylii, poleciałem! C. d. n. Bartolomeo Koczenasz www.30idea.com

...because quality matters lounge magazyn

17


coolturka

film_

Redland to historia ubogiej rodziny, starającej

się przetrwać w czasie Wielkiego Kryzysu, który w latach 30. zaprowadził Amerykę na skraj klęski głodowej. Obserwujemy życie w głębokiej izolacji, zatopione w górskiej dziczy. W miejscu, gdzie człowiek jest naturą a natura człowiekiem, niuanse moralności zanikają, zastąpione przez odwieczne prawa przeżycia i egzystencji.

Podczas festiwalu filmowego Off Plus Camera został pokazany głośny film Redland autorstwa Asiela Nortona i Polki Magdaleny Zyzak Producentką i współscenarzystką filmu jest utalentowana absolwentka szkoły filmowej w Los Angeles (gdzie na co dzień mieszka), 27-letnia Polka - Magdalena Zyzak. Reżyserem i współscenarzystą filmu jest Asiel Norton, który w 2009 roku dostał nominację do Independent Spirit Award w USA (odpowiednik Oscara dla kina niezależnego). Asiel został również wybrany w 2009 jednym z 25 najbardziej obiecujących młodych twórców. To wszystko spowodowało, że film Redland został świetnie przyjęty przez recenzentów i pokazywany był na dużych festiwalach w Londynie, Las Vegas, Vancouver i Montrealu.

Młoda kobieta, Mary-Ann, beznadziejnie stara się ukryć ciążę - efekt sekretnego romansu. Ojciec stara się odnaleźć kochanka córki. Stęskniona za ukochanym i odgrodzona od niego bohaterka wypuszcza na wolność zwierzęta, które są podstawą egzystencji rodziny. Kręte ścieżki losu sprawią, że wszyscy staną na granicy życia i śmierci, w wyniku czego będą musieli zmierzyć się z najtrudniejszymi emocjami, a rodzina stanie na skraju przepaści. Redland opowiada historię o wewnętrznych prawach przeżycia i przetrwania, a także o tym, iż jeden akt może prowadzić zarówno do rozpadu, jak i odrodzenia rodziny.

ROZMOWA Z MAGDALENĄ ZYZAK - PRODUCENTKĄ I SCENARZYSTKĄ FILMU REDLAND: Opowiadacie historię z czasów Wielkiego Kryzysu przed drugą wojną światową. Trafiliście w punkt, film ukazał się w 2009 – w czasie nasilenia kryzysu gospodarczego w USA! - Można powiedzieć, że w tragiczny sposób nasz film stał się proroctwem kryzysu ekonomicznego. W momencie, kiedy zaczynaliśmy przygotowania, nikt nie miał pojęcia, iż historia wielkiego kryzysu powtórzy się w tak niedługim czasie. To tylko potwierdza, że załamania tego rodzaju są cykliczne. Pisząc scenariusz Redland, myśleliśmy jednak w sposób dużo bardziej uniwersalny, nie skupiając się na danym momencie historycznym, staraliśmy się znaleźć skrajne okoliczności, które zredukowałyby życie bohaterów do podstawowych stanów. Głód, walka o przetrwanie, izolacja, starcie z siłami przyrody są czynnikami, które pozwoliły na eksplorację podstawowych pytań dotyczących ludzkiej egzystencji. Wyjechała Pani z Polski w wieku kilkunastu lat, uczyła się Pani w Szwajcarii, a następnie studiowała w Stanach Zjednoczonych. - W Szwajcarii skończyłam szkołę średnią, brytyjski program International Baccalaureate. Moim nauczycielem literatury był Amerykanin, który zaszczepił we mnie ideę wyjazdu do Kalifornii, jak również odkrył arkany amerykańskiej literatury i filmu. Na University of Southern California studiowałam produkcję filmową, jest to najsłynniejsza szkoła w swojej dziedzinie. Moim drugim kierunkiem była filologia angielska. Później uczyłam się na Columbia University w Nowym Jorku na magisterskich studiach z kreatywnego pisania. Właśnie kończę swoją pierwszą powieść Niesamowite Przygody Barnabasa Pierkiela. Ameryka to mekka filmowców. Jak wygląda tam start przemyśle filmowym? - Ameryka jest nakierowana na ludzi, którzy mają odwagę działać. „Zrób to sam” jest bardzo popularnym mottem, dlatego też Ameryka stała się kolebką filmu niezależnego. Sama realizacja była nie lada wyzwaniem. Był to nasz pierwszy film, mieliśmy bardzo limitowany budżet, mało doświadczenia, ale ogromną pasję. Właśnie dzięki 18

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

temu poznaliśmy produkcję filmową od podszewki, często wykonując we dwójkę to, co robią często setki osób. Mieliśmy też szczęście pracować z wieloma utalentowanymi ludźmi, młodymi filmowcami, którzy uczyli się z nami szkole. Zaleta przebywania w Los Angeles jest taka, iż każdy robi tam filmy lub chce je robić. Nasz pomysł spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem, ponieważ nie jest to typowy film niezależny kręcony kamerą cyfrową. Asiel chciał, żeby obraz przypominał malarstwo. Kręcony na taśmie 35 mm z użyciem specjalnych filtrów i soczewek, Redland od strony wizualnej aspiruje do produkcji wysokobudżetowych, chociaż nasz budżet stanowił niewielki procent tego, za ile kręci się filmy w Hollywood. Mieliście swobodę artystyczną? - Ponieważ nasi inwestorzy byli osobami prywatnymi, które zaufały wizji reżysera, mieliśmy artystyczną swobodę, której Hollywood zwykle nie daje. Mogliśmy ryzykować, co pozwoliło stworzyć film jedyny w swoim rodzaju. Nie wyobrażamy sobie pracować w inny sposób. Czyli wcale nie trzeba mieszkać w Europie, by realizować kino artystyczne? - W USA kreci się więcej filmów niezależnych niż w Europie, więcej rzeczy realizuje się na własną rękę, bez poparcia organizacji rządowych i kulturalnych. Trzeba często przebijać się samemu i stawiać czoło konkurencji. My zaczęliśmy nie znając nikogo, dopiero nasz film zapewnił nam wejście do społeczności i przemysłu filmowego.


Amerykanów cechuje specyficzne poczucie wolności, wiara, że mogą dokonać wszystkiego, czego tylko zechcą. Tę mentalność zaszczepiono nam podczas studiów, co pomogło w nakręceniu Redland. Szkoła filmowa w Europe skupia się bardziej na artystycznej wizji filmowców, podczas gdy w USC podkreślano stronę praktyczną. Chociaż osobiście uważam, że tak naprawdę każdy filmowiec uczy się oglądając filmy. Nie ma innego sposobu. Asiel jest bardzo nietypowym reżyserem, ponieważ łączy w sobie amerykański rozmach z wyrafinowaniem i wrażliwością artystyczną, która jest często kojarzona z europejskimi twórcami. Mając korzenie europejskie, jest też głęboko zainteresowany historią Starego Kontynentu. Z tego też powodu rozważamy nakręcenie następnego filmu w Europie, może nawet w Polsce. Ma nosić tytuł Hear I Sing i opowiadać o Żydówce walczącej o przetrwanie swoje i dziecka w górach Ukrainy podczas nazistowskiej okupacji w czasie drugiej wojny światowej. Mam nadzieję, że niedługo rozpoczniemy przygotowania do realizacji. Redland, dzięki któremu zadebiutowała Pani jako scenarzystka i producentka, opowiada surową historię ludzi mieszkających w górach w latach 30. ubiegłego wieku. Skąd pomysł na umieszczenie akcji na odludziu, z dala od cywilizacji? - Film jest w dużej mierze zainspirowany dzieciństwem reżysera Asiela Nortona, który wychował się w surowych warunkach w lasach północnej Kalifornii. Wiejskie otoczenie, w którym toczy się akcja, jak i prostota egzystencji bohaterów była również dla mnie, w pewien sposób, metaforyczną podróżą w świat mojego dzieciństwa, eksploracją moich korzeni. Mój tata pochodzi z Żywca, miasta które w jego młodości było małą wsią, jego wspomnienia i opowieści miały duży wpływ na mnie i mój rozwój artystyczny. Jako dziecko spędziłam kilka lat w Beskidach. Góry, lasy, łąki i tajemnica, która kryje się w ich zakamarkach, stały się krajobrazem mojej wyobraźni, krajem mojego dzieciństwa i tam właśnie powróciłam po inspirację do Redland. I chociaż film toczy się na amerykańskim północnym wschodzie, tak naprawdę mógłby się rozgrywać w Polsce czy też na jakimkolwiek odludziu. Geograficzna lokalizacja miała dla nas wymiar uniwersalny. Film miał znakomite recenzje, otrzymał nominację do Spirit Award, a dyrektor programowy festiwalu Sundance Trevor Groth wybrał go do sekcji „From the Gut” podczas 3. Międzynarodowego Festiwalu Kina Niezależnego Off Plus Camera w Krakowie. - Asiel został wybrany jedną z 25 nowych twarzy filmu przez „Filmmaker Magazine”, najbardziej prestiżowy magazyn kina niezależnego. Został również nominowany do Spirit Award, która jest Oscarem dla niezależnego filmu. Trwają negocjacje na temat dystrybucji Redland w USA, domykamy dystrybucję w Kanadzie. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, mogąc pokazać nasz film w Polsce. Jak wszyscy filmowcy, mamy nadzieję, że film dotrze do jak największej liczby widzów. Zrobiliśmy Redland przede wszystkim z miłości do kina i chcemy dzielić naszą pasję z innymi. /sb/

Zakończyły się zdjęcia do najnowszego filmu dokumentalnego Tomasza Jurkiewicza

tel. 505 125 369 504 085 677

Ekipa krakowskich filmowców zrealizowała właśnie ostatnie materiały do filmu dokumentalnego o wyjątkowej parze z podkrakowskich Sułkowic. Od pierwszego do ostatniego klapsa na planie filmu minęło dokładnie dwanaście miesięcy.

Twórcom zależało na tym, aby objąć okresem zdjęciowym wszystkie pory roku i tym samym ze szczególną wnikliwością przyjrzeć się jak Hanka i Staszek, walcząc o podupadające gospodarstwo, konfrontują się z problemami małżeńskimi wciąż powracają do swojej niełatwej przeszłości. - Chciałem, aby dzięki temu filmowi potencjalny widz przejeżdżający wojewódzką trasą Skała – Słomniki spojrzał nie tylko przed siebie, ale i w bok, dostrzegając w tym zanie-

Galeria Tortów Artystycznych ul. Bożego Ciała 22 Kraków

Rok w świecie Hani i Stasia

Hanna i Stanisław Mularczykowie to małżeństwo pięćdziesięciolatków z podkrakowskich Sułkowic. Rok z ich życia zobaczymy wkrótce w filmie „Cały Świat Hani i Stasia”, który jest dokumentalnym, pełnometrażowym debiutem reżysera Tomasza Jurkiewicza. Nakręcone w ostatnich dniach ujęcia, kończą roczny cykl zdjęciowy dokumentujący odlegle od realiów nowoczesnego świata życie tytułowej pary. Producentem filmu jest Appetite Production, a opiekę artystyczną nad projektem objął ceniony dokumentalista, Marcin Koszałka.

coolturka

film_

www.torty-krakow.com dbanym gospodarstwie ludzi reprezentujących często surowe, lecz przy tym niezwykle szczere postawy wartości – mówi Tomasz Jurkiewicz. Reżyser obiecuje też, że film nie będzie epatował tragedią i smutkiem, ale w pełen szacunku sposób otworzy przed widzami świat małżeństwa Mularczyków. Rolę producenta objęła Joanna Szymańska, właścicielka firmy Appetite Production, która z Tomaszem Jurkiewiczem współpracuje od kilku lat. - To nasz czwarty wspólny film - opowiada Szymańska. Podejmując się współpracy przy tym projekcie wiedziałam, że będzie wymagał od całej ekipy dużego zaangażowania i po wspólnie spędzonym roku, mogę powiedzieć, że były to miesiące bardzo pracowite, ale i niezwykle udane. Przed nami montaż i chwila, na którą wszyscy czekamy – premiera. Szymańska zdradza, że wymarzonym miejscem i czasem na premierę jest Festiwal Filmu Dokumentalnego IDFA, odbywający się w listopadzie w Amsterdamie.

...because quality matters lounge magazyn

19


seriale TV_

coolturka

Pięciu rewolucjonistów Współczesne seriale niewiele mają wspólnego z banalnymi, słabymi aktorsko i dialogowo pierwowzorami. Najpierw traktowane po macoszemu, w cieniu wielkich produkcji kinowych, dziś wychodzą z ukrycia.

S

eriale zawsze były łakomym kąskiem dla producentów, przynosząc wysokie zyski. Ale w pewnym momencie ich oglądanie stało się powodem do wstydu. Formuła wymagała ewolucji. Na czym miała polegać zmiana? Przede wszystkim producenci postanowili docenić widzów, jako inteligentnych i wymagających, a także skłonnych do współpracy. Oczywiście ciągle wyświetlane są takie, do których śledzenia nie chcemy się przyznać. Pojawiły się jednak pozycje, których znajomość stała się wręcz towarzyskim obowiązkiem. Pierwsze z nich datuje się na pierwszą połowę lat 90., a prawdziwy wysyp obserwujemy w ostatnim dziesięcioleciu.

Z archiwum X (1993- 2002) Serial z pogranicza fantastyki, thrillera i horroru; to prekursor popularnych w ostatnich latach produkcji kryminalnych i sensacyjnych. Klasyka gatunku. Agenci tytułowego Archiwum X (stanowiącego komórkę FBI) - Fox Mulder i Dana Scully to tropiciele nadprzyrodzonych zjawisk. Entuzjasta (Mulder) i sceptyk (Scully). Pojawiają się zawsze tam, gdzie nie znajdują zastosowania racjonalne metody. Popularność serialu przyczyniła się do wzrostu zainteresowania paranormalnymi zjawiskami, teoriami spiskowymi i podważyła wiarygodność amerykańskiego rządu, stojącego według bohaterów za ukrywaniem prawdy. Na bazie serialu powstały dwa filmy, nie odniosły jednak tak wielkiego sukcesu (szczególnie druga część). Obowiązkowo dla wszystkich, którzy interesują się istotami pozaziemskimi oraz dla tych, którzy chcieliby wiedzieć, od czego wszystko się zaczęło i na czym prawdopodobnie wzorowali się twórcy ich ulubionych, obecnie emitowanych seriali z tego gatunku.

Przyjaciele (1994- 2004) O przygodach szóstki przyjaciół z Manhattanu słyszał chyba każdy. Sitcom wypromował grających w nim aktorów (głównie Jennifer Aniston), ale nawet ci, którzy pokazali się tylko w epizodzie często od tego zaczynali większą karierę (np. Ellen Pompeo, obecnie gwiazda Chirurgów). Charakterystyczny był także gościnny udział znanych i cenionych aktorów (Bruce Willis, Brad Pitt, Robin Williams). Poza fantastycznymi dialogami wielką zaletą serialu są wyraźnie zróżnicowane i zarysowane postaci. Każdy z przyjaciół jest inny, jednak nie sposób wybrać jednego ulubionego bohatera. Jak to w komedii, często cechy charakteru są przerysowane, jednak wciąż autentyczne. Obowiązkowa pozycja dla wszystkich, nawet dla tych, którzy nie przepadają za komediami, czy sitcomami. Dobra zabawa gwarantowana, gdyż, co należy podkreślić, humor stoi tu na bardzo wysokim poziomie, w przeciwieństwie do wielu produkcji, które rozumieją to pojęcie w żenujący i niesmaczny sposób.

Seks w wielkim mieście (1998- 2004) Poglądy, które stanowiły tabu nagle zaczęły być głośno wyrażane. W dodatku przez kobiety. Seks… był prawdziwą rewolucją obyczajową. Cztery bohaterki, dla których najważniejsze były przygodne romanse i kariera, stały się wzorem dla fanek. Szczególnie uwielbiająca buty od Manolo Blahnik’a, Carrie Bradshaw, która w głębi ducha była wielką romantyczką marzącą o prawdziwej miłości. Pomimo zaprzestania produkcji ciągle obserwuje się wpływ serialu na kulturę masową, np. Cosmopolitan nadal znajduje się w czołówce najpopularniejszych drinków. Nie sposób pominąć piątej bohaterki - mody. Pierwsze odcinki śmieszą dziś dziwacznymi fryzurami i kompletnie niemodnymi fasonami (naprawdę warto to zobaczyć!), ale w miarę upływu czasu serialowe bohaterki zaczęły wyprzedzać trendy. Sukces Seksu... producenci wykorzystali w 2008 roku. Pełnometrażowy film okazał się hitem, pod koniec maja ma odbyć się premiera drugiej części. Pozycja obowiązkowa dla młodych i, jak to się obecnie określa, wyzwolonych kobiet, a także miłośniczek mody, ale również dla mężczyzn, którzy 20 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

chcieliby wiedzieć, o czym marzą ich partnerki w kontekście damskomęskim (choć może to być bolesne).

Zagubieni (2004- 2010) Komuś, kto nigdy nie słyszał o Zagubionych”(są takie osoby?) nie dałoby się w kilku zdaniach przedstawić fabuły. Każdy opis byłby banalny i nieprawdziwy. To nie tylko serial telewizyjny, to cała układanka, która ma zachęcić widzów do współpracy i szukania powiązań. Szaleństwo na punkcie serialu osiągnęło niewyobrażalne rozmiary. Fabuła to jedna z najpilniej strzeżonych tajemnic (podobno nawet aktorzy nie znają rozwiązania). Zagubionych nie da się oglądać od środka, wszystko stanowi spójną całość, co z marketingowego punktu widzenia jest genialnym posunięciem. Zaletą jest także ciekawy sposób narracji, obecne w każdym odcinku retrospekcje, a później także futurospekcje. Nie sposób w kilku zdaniach zachęcić, pewne jest, że nawet sceptycy szybko się wciągają. Na bazie serialu powstanie z pewnością mnóstwo kolejnych produkcji tego typu. Pytanie tylko, czy podołają i czy jakikolwiek inny serial mógłby być bardziej popularny? Obowiązkowo dla tych, którzy lubią łamigłówki, teorie spiskowe i przygody. Ale także dla tych, którzy chcą własnymi oczami obserwować telewizyjną rewolucję.

Dr House (od 2004) Obok seriali kryminalnych drugą najbardziej popularną grupę stanowią seriale medyczne. Wszystko zaczęło się od Ostrego dyżuru (pominiętego w zestawieniu), a Dr House jest jego bardziej specjalistyczną i ambitniejszą wersją. Niektórych może nużyć nadmiar fachowej terminologii, stanowi to jednak dowód na profesjonalizm i dbałość o szczegóły. Najważniejsze w serialu są wątki medyczne, życie prywatne bohaterów jest niemal marginalizowane, ale jest to też jeden z powodów popularności. Zaintrygowani widzowie czekają aż scenarzyści ujawnią kolejne fakty z życia głównych postaci, które wyjaśnią ich postępowanie w życiu zawodowym. Tytułowy dr Gregory House stał się legendą samą w sobie. Najlepszy diagnostyk, tajemniczy na co dzień, szalenie cyniczny (a przy tym zabawny), lekoman i samotnik. Zupełne przeciwieństwo budzącego powszechną sympatię bohatera standardowego serialu. I to właśnie jego złożona osobowość stanowi najważniejszą zaletę serialu. Pozycja obowiązkowa dla fanów medycyny, niekonwencjonalnych postaci i wszystkich tych, którzy liczą na rozrywkę na naprawdę wysokim poziomie. Nie sposób wymienić wszystkich liczących się produkcji. Na myśl przychodzi jeszcze co najmniej kilka tytułów. Jako prekursora seriali młodzieżowych Beverly Hills 90210, którego najnowszą wersją jest Plotkara. Na tym przykładzie idealnie widać zmianę obyczajową, jaka nastąpiła w ciągu 20 lat. Dzisiejsi nastoletni bohaterowie seriali nie przejmują się problemami w szkole, a ich życie toczy się wokół imprez, alkoholu, narkotyków i przelotnych znajomości. Na fali popularności Zagubionych mieliśmy m.in. Skazanego na śmierć, gdzie zaskakujące zwroty akcji okraszone wątkiem kryminalnym, przygodowym, korupcją na najwyższych szczytach władz i miłością (głównie braterską) stanowiły podstawę fabuły. Z kolei Dr House zapoczątkował nurt polegający na odchodzeniu od jednoznacznych postaci. Widzimy to np. w Dexterze. Jednowymiarowość stała się nudna. Dziś pożąda się bohaterów trudnych do prostej oceny, których wybory powodują moralne dylematy. Wydaje się jednak, że wymienione w zestawieniu seriale miały i mają największy wpływ na kulturę masową, a także są przykładem na to, że przemysł telewizyjny może być równie wartościowy (bo dochodowy niewątpliwie), co przemysł filmowy. Natalia Zbierska


...because quality matters lounge magazyn

21


recenzje kontrolowane_

coolturka

foto: Andrzej Bagiński

vs Typografia bez namaczania Jednego dnia pięknego, znaczy się dnia jak dnia. Krakowska upierdliwość. A więc jednego dnia pięknego wybrałem się do Fundacji Znaczy Się, bo kolega kolegi kolegi maczał palce w projekcie dziwnym. Krakowska rutyna. Projekt ten w linii prostej odnosi się do postawy hołdu względem typografów naszych czasów, co to nawymyślali różne kształty literek i pozwalają tym samym na różne stylistyczne wiraże. Żeby sprawa mogła oscylować do zjawiska pop, a potem znaleźć się w recenzji magazynu LOUNGE, pomysłodawcy projektu oddali ten hołd wspomniany na koszulkach kroju T-shirt i porozwieszali na sznurkach, jak to na żydowskich targach bywa. Koszulki różne przeróżne, z konturami polski, z ryjkiem jakimś niewyraźnym, z komiksem, z symbolem czy coś. Ponoć nawet będą kiedyś do kupienia. Generalnie sprawa ciekawa, bo ciężko wpajać masie, że czcionka taka-to-tego, a inna to innego mistrza, a tak - forma działania frapująca. Ot, taka krakowska zaduma. Wróbel: Bartku, to że kolega maczał palce to rozumiem, ale dlaczego

ciebie to zainteresowało? Mam nadzieje, że nie otrzymałeś lukratnej propozycji zamoczenia czego innego … ;).

Centrala Na Małym Rynku zmiany. Powstał klub, co to rury wentylacyjne ma zamiast lamp, pufy zamiast siedzisk zwyczajnych i podłogę taką, że jak zima przyjdzie to będzie pastwisko. No, ale tak to już jest, że człowiek idzie mimochodem, by obadać i zaopiniować, jakby jakiekolwiek papiery miał na to, żeby to czynić. Grymas losu. No i jak już zajdzie ten człowiek to i Czesława Mozila może napotkać i jedną którąś grupy WuHae i innych, nad którymi patronatu nie mam i wspominać nie będę. W każdym razie pewność jest jedna - zorganizuje się nowa grupka ludzi w Reybanach i szalikach pretensjonalnych, co to na ścianach będą wieszać co popadnie, a przez głośniki będą wypuszczać dźwięki „kolektywów”, o których nikt nie słyszy, bo jakby zaczęli, to już nikt by ich nie puścił. Bo i po co. Ale niechże tak będzie. Wróbel: Centrala to miejsce, o którym słyszałem od dawna i od dawna

mówiłem, że jestem na tak i dzielnie wspieram. W oczekiwaniu na koncerty i spotkania, którymi powinny wypełnić się cztery centralne kąty centrali.

Niwea Ostatnio nakierowano mnie na zespół, co to skierowany jest właśnie do takich tych w szalikach i okularach olbrzymiastych jak wyżej. Przyznam szczerze, że nie zdążyłem jeszcze zapoznać się z biogramami dwóch panów, którzy tworzą ten projekt, ale wiem jedno: że wszyscy rozpisują się o nich w ochach i achach. Ich piarowcy jacyś z wytwórni lub koledzy o stylistycznie poprawnym słowotoku nakreślają w opisach, że projekt wspomniany to melorecytacja i śpiew na tle elektronicznych i elektrycznych brzmień znanych z lat 80-tych (syntezatory analogowe, gitara basowa z flangerem). Ponoć nowa fala plus hip-hop plus nowomowa plus niebanalność plus motywy z naszego dzieciństwa. Warto by było się zapoznać, by nie wytknięto nam niekumacji. Wróbel: Muzyka musi ewoluować żeby przetrwać, a ludzie ciągle szukają

czegoś nowego, choć często i tak wracają do zapomnianych korzeni. Wystarczy spojrzeć jak sprzedała się płyta Marcina Wyrostka (red. podwójna platyna).

22 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Off Pech Camera …a właściwie Off Plus Camera już za nami, jak co roku byli wygrani, przegrani, ale wyjątkowo w tym roku pech nie mógł opuścić organizatorów. Najpierw żałoba narodowa, przez którą organizatorzy musieli skrócić festiwal o 3 dni, a następnie pył wulkaniczny z nad Islandii, który spowodował zamknięcie lotnisk i problemy z dotarciem zaproszonych gości i członków jury. Co nie zmienia faktu, że dla mnie jak zwykle Off Plus Camera to coś więcej niż ponad 100 filmów do obejrzenia w kinach w całym Krakowie. To fantastyczna przestrzeń do dyskusji o kinie i możliwość poszerzenia swoich kinematograficznych horyzontów. Z niecierpliwości czekam na kolejną edycję - oby mniej pechową! Walat: Jeżeli w recenzji pojawia się słowo projekt, przestrzeń i

dyskusja, to znaczy, że bidy nie ma.

W Fauście… Są rzeczy, które nie śniły się filozofom i są miejsca, które chciałbym wymazać ze swojej przestrzeni życiowej, żeby już nigdy więcej nie gwałciły mojej estetyki kulturalnej. Do takich miejsc należy Fashion Time, Energy 2000, Epsilon, jak również Faust znajdujący się tuż obok Empiku na Rynku Głównym królewskiego miasta. Pomijam już kwestię targetu, w który celują te jak i reszta wspomnianych klubów, bo musiałbym bym napisać tragikomiczną rozprawkę. Chciałbym przywołać tylko moje ostatnie wspomnienie… Przechodząc jak zawsze obok Fausta w kierunku Wielopola do moich uszu dotarł remiks Michaela Jacksona Billy Jean. Nie myślałem, że ktokolwiek, kiedykolwiek jest w stanie zrobić coś równie okrutnego królowi Popu. Mam nadzieję, że w niebiosach Michael był wtedy zajęty rozmową z Elvisem, albo lepiej - spał po imprezie! Walat: Oby tylko nie bawił się w przedszkolu (wiem Szymonie, wiem,

głupi żart). Dopóki ziarno od plew będzie można jeszcze oddzielić, to pół biedy. Zauważ, że coraz częściej profanacje odbywają się w klubach przez duże K...

Nowy Allen Co nas kręci, co nas podnieca to kolejny mistrzowski film Woody’ego Allena. Niebanalny, z zaskakującą fabułą i świetnymi dialogami. Woody powiedział kiedyś „A co, jeżeli rzeczywistość tak naprawdę jest iluzją i nic nie istnieje? - Cóż, w takim razie zdecydowanie przepłaciłem za mój nowy dywan.” Świat rzeczywisty istnieje, a Woody na prywatnej ścianie w pokoju „kinematografia” zapisuje swoje nazwisko diamentowymi głoskami - zza jego ściany słychać śmiech i odgłosy orgii. Walat: Oj tak Szymonie! Siedziałem w czwartym rzędzie na

dziewiątym miejscu i choć nie ma to znaczenia to i tak odsiedzin nie mam. A Woody na to: „Nie chcę osiągnąć nieśmiertelności przez moje dzieła, chcę ją osiągnąć nie umierając. Nie chcę żyć w sercach moich rodaków, chcę wciąż żyć w swoim mieszkaniu”. Redakcja Lounge: A my zwracamy się z uprzejmą prośbą do tłumaczy, aby w pierwszej kolejności oglądali film, a dopiero później tłumaczyli tytuł. „Co nas kręci, co nas podnieca” (oryg. „Whatever works”) przywodzi na myśl jedynie takie klasyki tłumaczeń, jak „Wirujący sex” („Dirty dancing”), czy „Elektroniczny morderca” („Terminator”), a z przesłaniem oryginalnego tytułu ma mało wspólnego. Sam film natomiast - klasa sama w sobie!


felieton_

coolturka

Szakal książkowy Jak zwykle obudziłem się o kilka minut przed wpół do siódmej, zanim włączy się budzik; wstałem, odsłoniłem zasłony i poszedłem do łazienki. Do łóżka wróciwszy stwierdziłem, że jest sobota i nie mam ani pół powodu, żeby wstawać o tak barbarzyńskiej godzinie. Ale mam jakąś taką dziwną chorobę, która objawia się tym, że od poniedziałku do piątku, gdy tylko słyszę włączający się budzik, natychmiast ogarnia mnie niechcąca odejść gigantyczna senność. Z kolei w sobotę i niedzielę (względnie w inne dni wolne od pracy), jestem - jak to mawia mój znajomy - „pobudzony jak szakal”. Cokolwiek by to znaczyć miało. tekst: Adrian Suszczyński

M

oja małżonka, jak łatwo się domyślić, mało jest z tego powodu zachwycona, ponieważ się obudziwszy zaczynam łazić po domu w poszukiwaniu jakiegoś zajęcia, oczywiście wiedząc, że Ona chce spać, bo jest normalnym przedstawicielem homo sapiens, a ten jak wiadomo w Weekend śpi „do oporu”. Poszukiwania czegoś, czym zająwszy się mógłbym zabić trochę czasu, staram się czynić po cichu. Tutaj pasuje mi chyba inna od zamierzonej przez autora interpretacja pierwszych słów jednej z piosenek Grzegorza Turnaua – Po Wielkiemu Cichu, z naciskiem na Wielkiemu. No bo to jest mniej więcej po takiemu Cichu, jak zawsze wtedy, gdy nie chcesz narobić hałasu. Poniżej taki pierwszy lepszy przykład z życia wzięty:

Ze spotkania z kolegami z wojska wróciwszy lekko chwiejnym krokiem przy drzwiach przystanął, klucz do dziurki w zamku dopasować usiłując. Sukces odniósłszy z satysfakcją drzwi pchnąwszy z przerażeniem stwierdził, że skrzypnąwszy, przeraźliwie się otwarły. Wszedłszy do środka i je zamknąwszy, zdradziecko przez wieszak zaatakowany został, a o szafkę na buty się potknąwszy z impetem na ziemię upadł, wszystkie obrazki na ścianie wiszące strąciwszy.

Nie, to nie jest kryptoreklama szwedzkiego sklepu meblowego. Fakt faktem, jestem fanem tych spotów dlatego, że po pierwsze: naprawdę są dobre, po drugie: przypomniały mi o istnieniu w języku czegoś, co w podstawówce było koszmarem i dlatego też pewnie używane być przestało, a mianowicie imiesłowów. Uważam, że zupełnie niesłusznie jakoś nam z języka codziennego wyparte zostały, a przecież takiej pięknej melodyki mu przydają. Wróćmy jednak do z życia wziętego przykładu. To w cale nie chodzi o to, że wystąpiło spożycie. Nawet, gdy wracam w środku nocy z pracy, bo czasami tak mi się niestety zdarza i nie chcę obudzić śpiącej małżonki, zawsze coś mnie zaatakuje. Zawsze. Trzeźwy jak świnia potykam się o pierwszy lepszy sprzęt domowy i robię zamieszanie większe niż Tygrys, który nawiał z cyrku albo z zoo i hasał sobie radośnie kiedyś po ulicach naszego pięknego miasta, obecnie stołecznego. I nic się zrobić z tym nie da. Po wpisaniu hasła „nauka cichaczem do domu wracania” ani w Google ani ZUMI nic nie znajduję. Wracając do „porannej nadpobudliwości”, która stała się przyczyną tegoż tekstu, obserwację następującą poczyniłem. Otóż ludzie, tak mi się wydaje, dzielą się na takich, którzy są normalni i rano śpią oraz właśnie na tych drugich, do których się chyba zaliczam, którzy to mają Syndrom Weekendowo-Świątecznej Porannej Nadpobudliwości Ruchowej czyli

coś jak ADHD - z tą różnicą, że to pierwsze nie przechodzi z wiekiem. Chociaż jeśli porównać tą przypadłość z rzeczonym ADHD, to faktycznie przypominam sobie, że jako dziecko objawy miałem całotygodniowe, a z wiekiem choroba ograniczyła się do dni wolnych od pracy. Dla dobra czytelnika postanowiłem, że Syndrom Weekendowo-Świątecznej Porannej Nadpobudliwości Ruchowej będzie w dalszej części zwany w skrócie Syndromem Pobudzonego Szakala. Skoro jednostka chorobowa i objawy zidentyfikowane już są, trzeba by się zastanowić nad leczeniem. Standardowo tak mi się jakoś skojarzyło, że najlepszym sposobem na problemy ze snem jest oczywiście spożycie. Jest taka dawka C2H5OH, po której zasypiam jak dziecko. Niestety o poranku okazuje się, że objawy się nasilają. Nie będę przytaczał przykładów, gdyż chciałbym ocalić resztki godności, jakie wydaje mi się, że jeszcze posiadam. Powiem tylko tyle, że zdarzyło mi się skakanie po łóżku i wyglądałem mniej więcej jak goryl w okresie godowym. Dzięki temu eksperymentowi znieczulenie ogólne jako metodę terapii zarzuciłem, gdyż niestety efekty są odwrotne od zamierzonych. Próbowałem również porannego joggingu. Tylko, że tutaj pojawia się kilka problemów. Po pierwsze: jak pójdę biegać bez śniadania, to po 2-3 km dostaję takiego ssania w żołądku, jakby nagle zmaterializowała się w nim czarna dziura. No i proszę, niech mi ktoś powie, gdzie na bulwarach wiślanych w okolicach siódmej rano można kupić cokolwiek do jedzenia. W sobotę. Gdy portfel oczywiście w domu został. Z kolei jak śniadanie robić zacznę, to narobię hałasu jak stado pędzących imadeł, czyli cały dzień na straty, bo małżonka obudzona. A jak obudzona, to niewyspana, a jak niewyspana, to marudzi i tak dalej. Po drugie: podobno poranne bieganie jest niezdrowe, a nawet niebezpieczne. Przynajmniej tak twierdzą niektórzy lekarze. Ciężko wyczuć. Po trzecie: jak zaczniesz rano biegać, to od razu zaczną Cię zaczepiać sąsiedzi w przekonaniu, że trenujesz do Olimpiady albo przynajmniej Mistrzostw Świata, no i głupio potem się pojawić na spotkaniu rady osiedlowej bez medalu. I tak któregoś, chyba niedzielnego poranka, zastanawiając się co ze sobą zrobić, zauważyłem na półce takie prostokątne papierowe kolorowe przedmioty, poustawiane jeden obok drugiego. Książki. Wziąłem jedną z nich i usiadłszy na kanapie w salonie, pogrążyłem się w lekturze. Cisza, spokój, na pewno nie wpadnę na wieszak czy inną szafkę. Skutkiem ubocznym - mam nadzieję - podciągnę troszkę statystyki czytelnictwa. Kilka dni temu usłyszałem w radiu, że wg najnowszych badań 65% mieszkańców Kraju nad Wisłą w roku 2009 nie miało w ręku książki. NO tak, po co czytać książki, jak mamy Internet, kablówkę, czy platformę cyfrową. Przecież wszystkiego można się dzięki tym mediom dowiedzieć. Ale poznawanie i pielęgnowanie języka poprzez literaturę, to coś innego. W książkach, nawet w porównaniu z gazetami i czasopismami, błędy ortograficzne, składniowe, stylistyczne i inne prawie nie występują. Więc jeśli masz Syndrom Pobudzonego Szakala, zacznij czytać książki. Jeśli nie, to koniecznie znajdź sobie inny powód. ...because quality matters lounge magazyn

23


coolturka

literatura_

Domosławski vs Kapuściński Czy jest taka osoba, która by nie słyszała o książce Artura Domosławskiego, Kapuściński non-fiction? Zapewne nie. I w pełni to zrozumiałe, bo o żadnej książce ostatnio nie było tak głośno. Ba, tym tematem zainteresowała się nawet światowa prasa. Chęć poznania biografii cesarza reportażu jest jak najbardziej oczywista. Kapuściński to legenda polskiego i światowego reportażu, uważany za dziennikarza XX wieku. Ceniony za takie dzieła jak: Cesarz, Imperium, Lapidarium czy Heban. Jego publikacje odbiły się światowym echem m.in. w Hiszpanii, Włoszech, Ameryce Południowej i Meksyku. Najbardziej znany pisarz polski nie doczekał się jednak nagrody Nobla, na którą wielbiciele jego książek z cierpliwością czekali. Kapuściński – non fiction to biografia wywodząca się spod pióra Artura Domosławskiego, dziennikarza i publicysty Gazety Wyborczej. Należy przyznać, że autor biografii w sposób staranny i posągowy podszedł do swojego dzieła, tym samym uczynił widocznym nieznane fakty z życia pisarza. Pisarza, który był dla samego autora przyjacielem, jak twierdzi Domosławski. Przez dziewięć ostatnich lat był pilnym uczniem mistrza. Czy oby nie wykorzystał prywaty pisarza - przyjaciela wobec rozgłosu i kariery? Jako uczeń Kapuścińskiego zdał egzamin. Wydał książkę, która rozeszła się w kilka dni po premierze w 45 tys. egzemplarzach. Warto dodać, że Domosławski stworzył niewątpliwie dobry warsztat reporterski, oparty na solidnie udokumentowanych faktach. Co ważniejsze, książkę czyta się jednym tchem, z każdą stroną czytelnik wtajemnicza się w lekturę. Im dalej, tym odnajdujemy coraz ciekawsze fakty. Książka jeszcze przed premierą budziła kontrowersje wśród krytyków i publicystów. Domosławski nie tylko szczegółowo analizuje twórczość reportera, ale także prześwietla jego życie prywatne, co w konsekwencji nie podoba się wdowie, próbującej sądownie wstrzymać dystrybucję. Bezowocnie, dzieło wychodzi na światło dzienne. Książka, gdzie głównym bohaterem miał być sam bohater – Kapuściński, odnalazła drugiego – Domosławskiego, który zajmuje na podium czołowe miejsce w dążeniu do rozgłosu. Poważne pretensje do autora można posiadać wtedy, gdy opisuje zdarzenia, które biją w godność najbliższych członków rodziny. Wdzierając się karygodnie w prywatne sprawy. Do takich należą: konflikt z córką, burzliwe romanse czy intymne rozmowy z kobietami. Jak sam twierdzi: - Rozdział o kobietach w życiu Kapuścińskiego starałem się napisać szeptem, a szept okazał się iskrą do wzniecenia ognia. Odwaga czy bezczelność przemawiała za twórcą biograficznej powieści, a może próba wejścia w świat sławy i poważania? Tak czy inaczej słowa zapisane na kartach biografii Kapuściński non – fiction niewątpliwie zakreślają krąg świadczący przeciw samemu mistrzowi. Od lat wiadomo, iż najlepszą i najskuteczniejszą formą promocji jest skandal. Ale czy uczeń jest w stanie napisać słowa tak gorzko brzmiące w odniesieniu do swojego mistrza? Czy łączy się to z odwagą czy balansuje na granicy bezczelności? Wydaje się, że każdy kto przeczyta książkę jest w stanie ocenić ją zgodnie z własną moralnością i zasadą. Czy Domosławski zmienił światopogląd i rzucił cień na twórczość mistrza? Czy wobec tego będziemy doszukiwać się nowych faktów w dziełach? Nie ulega to wątpliwości, że Ryszard Kapuściński pozostaje dla nas wielkim pisarzem. Patrycja Kubiak 24 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Startuje nowy konkurs poetycki Młodzi na łodzi Darmowe, roczne warsztaty literackie w Instytucie Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk, wydanie tomiku poetyckiego, publikacja wierszy m.in. w ogólnopolskim magazynie Bluszcz – to wybrane nagrody, które można zdobyć w pierwszej edycji ogólnopolskiego konkursu poetyckiego Młodzi na łodzi, organizowanego przez Wydawnictwo Bramasole. Konkurs jest integralną częścią letnich pikników poetyckich Poesia Picnic 2010, które odbędą się latem w czterech miastach: Poznaniu (czerwiec), Gdańsku (lipiec), Krakowie (sierpień) i Warszawie (wrzesień). Partnerem - zarówno pikników poetyckich, jak i konkursu jest Instytut Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk. Co wyróżnia nowy konkurs od pozostałych? Przede wszystkim możliwość wygrania darmowych, rocznych warsztatów literackich w PAN, które mają sprzyjać podejmowaniu samodzielnej twórczości poetyckiej, prozatorskiej, translatorskiej, dziennikarskiej oraz krytycznoliterackiej. Zajęcia prowadzą osoby mające znaczący dorobek twórczy w dziedzinie poezji, prozy, eseju, krytyki literackiej i form dziennikarskich - m.in. Justyna Czechowska, Adam Pomorski, Leszek Szaruga, Maciej Cisło, Marek Bieńczyk. Uczestnicy konkursu będą także mogli zaprezentować siebie i swoje wiersze szerokiej publiczności. Profesjonalne Jury wybierze bowiem spośród nadesłanych prac, dwadzieścia jeden osób, które podczas pikników poetyckich, będą recytować swoje wiersze. Jury konkursu tworzą: Anna Nasiłowska (poetka, pisarka, a od 2007 roku kierownik pracowni literackiej przy Instytucie Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk), Leszek Szaruga (poeta, tłumacz niemieckiej poezji, wykładowca uniwersytecki, historyk literatury, krytyk literacki), Piotr Śliwiński (historyk i krytyk literatury, prof. Uniwersytetu Adama Mickiewicza, badacz polskiej poezji współczesnej), Agnieszka Żelazko (pomysłodawczyni i organizator pierwszych w Polsce pikników poetyckich, właściciel wydawnictwa Bramasole), oraz Marika Krajniewska (właściciel wydawnictwa Papierowy Motyl). Tematem konkursu Młodzi na łodzi jest młodość. Osoby w wieku 18 -35 lat powinny nadesłać dwa wiersze wraz z notką biograficzną na adres: konkurs@piknikipoetyckie.pl. Regulamin, szczegóły dotyczące konkursu oraz terminy nadsyłania zgłoszeń znajdują się na stronie: www.piknikipoetyckie. pl w zakładce „Konkurs”.

Dan Brown Zaginiony symbol

Z niecierpliwością wyczekiwałam najnowszej powieści Dana Browna. Tak wielką, że zamówiłam Zagoniony symbol na kilka tygodni przed premierą wydawniczą, a „pochłonęłam” w ciągu zaledwie dwóch dni. Właściwie to już pod koniec roku miałam okazję przeczytać fragment książki w jednym z tygodników – tym samym, który później dość mocno ją skrytykował. Uważam, że ta krytyka jest zupełnie niezasłużona. Zaginiony symbol utrzymany został w podobnym klimacie i tempie, co poprzednie powieści Browna, a bohaterem jest dobrze nam znany specjalista od symboli, profesor Robert Landgom. Akcja również rozgrywa się w przeciągu kilkunastu godzin i umiejscowiona jest w Waszyngtonie. Tym razem Robert Langdom spieszy na ratunek porwanemu przyjacielowi, który nie przypadkiem jest prominentnym członkiem loży masońskiej. Chcąc go uratować, przyjmuje mistyczne zaproszenie do zaginionego świata skrywającego tajemną wiedzę. Zaproszenie od niebezpiecznego osobnika, który odpowiedzialny jest za porwanie. Langdom dociera do sekretów dotyczących historii Ameryki oraz samych masonów. A ponieważ to bardzo niebezpieczna wiedza, rozpoczyna się więc śmiertelny wyścig z czasem w realnym świecie – pełnym labiryntów, kodów i skrywanych prawd. Dan Brown kolejny raz zadziwia talentem w budowaniu niesamowitej atmosfery powieści tak, że nie można się od niej oderwać. Tworzy akcję w oparciu o ogromną wiedzę naukową i historyczną, mimo, iż krytycy zarzucają mu naciąganie tych faktów. Ale zamiast polemizować, polecam wszystkim oddać się temu wyjątkowemu klimatowi powieści, na który składa się wartka i wciągająca akcja, no i oczywiście wielka tajemnica. Małgorzata Kobus


felieton_

coolturka

Zawód: nagabywacz Wojciech K. Bielski

W

racam z pracy, mniej więcej szósta po południu, już dwa razy proszono mnie o papierosa, raz o drobne i raz o kupno jedzenia - ale zainteresowanie moją osobą tak naprawdę dopiero się zacznie. Och, jaki będę rozchwytywany! Pierwsza zaczepi mnie ładna krótko ścięta blondynka, lat około dwudziestu, potem niewiele od niej starszy młodzieniec, dla odmiany długowłosy brunet. Nim dojdę do Rynku, zagadną mnie jeszcze dwie dziewczyny. Wszystkie te osoby będą mnie pytać, czy wybieram się dziś na imprezę. A skąd ja mogę wiedzieć? Jest ciepło, słońce świeci, chcę smakować tę ładną aurę jak najdłużej, o zadymionym lokalu póki co nie myślę, co najwyżej może o piwnym ogródku, ale piwka pod parasolem za imprezę chyba uznać nie można.

Najpierw nie było ich w ogóle. Później nie różnili się niczym od innych roznosicieli ulotek. Po prostu stali i dawali je przechodniom, w milczeniu. Ale widocznie to ich pracodawcom nie wystarczyło. Rozdający karteczki informujące o zniżce w lokalu musieli, aby roboty nie stracić, przeobrazić się w nagabywaczy. Nie mam pojęcia, skąd się to całe zjawisko wzięło. Może właściciele i menedżerowie knajp, klubów, dyskotek i pubów szukali sposobu na to, by ulotki trafiały tylko do tych, do których trafić powinny. Do takich osób, które kumają przynajmniej tyle, iż wypisane wielkimi literami Mojito nie oznacza najnowszej hiszpańskiej filmowej superprodukcji, a Sex On The Beach za 10 zł – to nie reklama powstającej pod Wawelem plaży. No bo dlaczego – pomyślał być może pewnego dnia jakiś specjalista od knajpianego marketingu - rozdający miałby dawać ulotkę komuś, kto na pewno się u mnie nie napije? Taki ktoś naszą wspaniałą, zaprojektowaną z maestrią, oryginalną i przepiękną ulotkę,

od razu wyrzuci do kosza. I kolejne kilka groszy zmarnowane. A przecież panuje kryzys, trzeba oszczędzać. Ale jeśli nasza reklama trafi od razu w target – no, to zupełnie inna sprawa. Przynajmniej będziemy wiedzieć, że się nią zainteresuje. A co jest naszym targetem? Oczywiście różnego rodzaju amatorzy balang. Jak jednak nasz pracownik bez pudła ma imprezowicza namierzyć? Skąd ma wiedzieć, że ten modnie ubrany chłopak akurat dziś na imprezę nie idzie, bo np. musi się uczyć do egzaminu? Przecież po kilku godzinach stania w upale lub – co gorsza – na dziesięciostopniowym mrozie, ulotkarz nawet gdyby chciał, gdyby swoją marnie opłacaną pracę traktował jak największy dar od losu i troszczył się o nią bardziej niż polityk o swoich wyborców, nie da rady ze stua może nawet pięćdziesięcioprocentową skutecznością odróżnić przyszłego klienta od zwykłego spacerowicza. Trzeba mu to ułatwić, koniecznie. Lecz jak?

Knajpiany marketingowiec głowił się i głowił, zwoje mózgowe rozgrzewał do czerwoności, aż wreszcie wpadł na tę rewolucyjną myśl: najlepiej po prostu zapytać. I na ulicach Krakowa zaistnieli pierwsi nagabywacze. Lawina ruszyła. Na samym początku może i było to zagranie oryginalne. Ale teraz? Teraz jest to zjawisko tak powszechne, że większość potencjalnych klientów albo na biednych nagabywaczy nie zwraca uwagi, albo się ciągłymi pytaniami o plany na wieczór po prostu irytuje. Poza tym ileż razy w ciągu pięciu minut można słyszeć to samo zapytanie? Pomijając już fakt, że zazwyczaj jeśli ktoś idzie na imprezę, to doskonale wie gdzie podąża i nie potrzebuje być prowadzony za rączkę. No chyba że chce się po prostu napić. Tam, gdzie najtańsze piwo. Ale wówczas, uwierzcie mi drodzy marketingowcy, też nie trzeba go o nic pytać. On sobie świetnie poradzi. Sam znajdzie oferty z promocjami. Zbierze kilka, kilkanaście ulotek i wybierze najlepszą dla niego promocję. Naprawdę. Znam kilka takich osób.

...because quality matters lounge magazyn

25


coolturka

felieton_

Ach ta teściowa… M

ama, mamusia… to słowo, które wielu z nas rozczula. Z osobą matki zawsze wiążemy miłe skojarzenia. To ona się nami opiekowała w czasie najgorszej choroby, ona zmieniała pieluchy (tego nie pamiętamy, ale tak było), dla niej jesteśmy oczkiem w głowie. Jednak nasza najukochańsza na świecie mama, dla naszej drugiej połowy nie zawsze jest aniołem. Najczęściej bywa wredną teściową!! Początki bywają niewinne. Zakochanie, romantyczne chwile, wspólne plany na przyszłość. I tu zaczyna być stromo. Trzeba poznać swoich przyszłych / niedoszłych teściów. Wspólny obiad, inteligentna rozmowa, dużo śmiechów, może nawet całusy na pożegnanie. Nic nie zapowiada, tego co później wiele osób zwie gehenną. A warianty są takie: Teściowa to mama Twojego męża / narzeczonego. Masz absolutnie totalnego pecha, jeśli prócz Twojego ukochanego posiada jeszcze choć jednego syna. Z pewnością jest w nich obu zakochana do nieprzytomności i już zawsze będzie podkreślała wagę tego uczucia. Co więcej da Ci niejednokrotnie do zrozumienia, że jej miłość przewyższa jakiekolwiek uczucia o jakich masz pojęcie. Do tego wszystkiego trzeba dodać, że jeśli nie jesteś córką jakiegoś dobrze sytuowanego biznesmana, króla, szacha, prezydenta - jesteś zdecydowanie nieodpowiednią partią dla jej syna. Teściowa przeanalizuje każde Twoje słowo, każde potknięcie, przejęzyczenie, pomyłkę. Raz będziesz zbyt pulchna, innym razem za chuda. Potem okaże się, że nie umiesz się zachować w towarzystwie. Wyjeżdżasz z ukochanym na wakacje? Świetnie!

Mamusia przyjdzie podlać Wam kwiaty, a przy okazji przeszuka wszystkie szafy, szuflady, teczki - a nóż znajdzie jakiś dowód zdrady, jakieś paskudztwo, które da jej niepodważalny dowód, że z Ciebie jest zła kobieta!

Rozważ też, że jeśli w kuchni nie jesteś Magdą Gessler lub nie udzielał Ci rad sam Gordon Ramsey, Twoja teściowa z pewnością Ci to udowodni i to nie raz. Emocje między Wami ostudzi nieco Twoja ciąża. Pojawienie się na świecie dziecka Twojego i jej syna, da jej powody do dumy. Oczywiście dlatego, że maleństwo będzie nosiło wszelkie pozytywne cechy swojego tatusia, a to co będzie w nim niedoskonałe odziedziczyło po Tobie. Jednak im dziecko starsze tym mamusia więcej ma do powiedzenia w sprawie jego wychowania. Przecież ona odchowała swoje dzieci i, proszę - na jakich porządnych ludzi 26 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

wyszły, ile osiągnęły (nawet jeśli to nieprawda). Ty natomiast bez jej cennych rad będziesz matką miernot. To ona wie kiedy jest pora na cukierka, batonika, jogurcik, ona ma je prawo do woli rozpuszczać, a fakt, że dzieci po powrocie od babci w ogóle Ciebie nie słuchają jest efektem Twojego mało asertywnego podejścia do wychowania. Prawdziwie ekstremalną sytuacją jest nie tyle samo mieszkanie z teściową, co mieszkanie z chorą teściową. Oprócz ciągłego narzekania będziesz musiała jeszcze wysłuchiwać skarg na temat tego jak nie radzisz sobie z podstawowymi pracami domowymi, no i oczywiście biegać na każde skinienie swojej najdroższej teściowej. Rano - pomoc przy porannej toalecie, wieczorem podobnie. A w międzyczasie udostępnienie telewizora, sprzątanie, pranie, dokarmianie i Bóg raczy wiedzieć co jeszcze - a wszystko po to, by sprawdzić jak jesteś wytrzymała nerwowo. Obyś była. Jeżeli jesteś kobietą pracującą, to kiedy tylko zmęczona po całym dniu wrócisz do domu, natychmiast zasypie Cię lawina pytań, skarg i zażaleń, które normalnie rozłożyłyby się na czas całego dnia. Pewnie przy tym nasłuchasz się, że zbyt wiele czasu poświęcasz na pracę a za mało na dom dzieci, i - o zgrozo! - męża, jej syna, którego ona powierzyła Ci w opiece. Osobiście nie polecam! Teściowa to mama Twojej żony / narzeczonej Statystycznie jesteś w lepszej sytuacji niż kobieta w starciu z teściową. Jednak, aż tak różowo nie będzie. Mama Twojej wybranki to dama. Powinieneś właśnie tak ją traktować. Nie zaszkodzą kwiaty, pamiętanie o urodzinach, imieninach, rocznicach. Koniecznie powinieneś mieć dobrą pracę lub przynajmniej intensywnie piąć się po szczeblach kariery zawodowej. W przeciwnym razie będziesz w jej oczach uchodził na ofermę i nieudacznika, a to nie rokuje zbyt dobrze Waszym relacjom. W oczach teściowej ważne jest dbanie o szczegóły. Ona dokładnie przyjrzy się jak traktujesz jej córkę. Otwieranie drzwi w samochodzie czy przepuszczanie w drzwiach jest absolutną podstawą. W swoich manierach nie wolno Ci w żadnych wypadku zapomnieć o mamusi. Zawsze należy pochwalić jej kuchnię (nawet wtedy kiedy nie smakuje), pod żadnym pozorem nie możesz porównywać mamy i córki - takie zachowanie grozi albo rozwodem - jeśli wypowiedziałeś się na niekorzyść żony, albo wiecznym milczeniem teściowej, która zawzięcie nie odezwie się do Ciebie do końca życia - wierzcie lub nie, milczenie w tym przypadku nie jest złotem. Ponadto, jak przystało na faceta, musisz umieć wszystko, tak naprawdę nie umiejąc nic. Oznacza to nie mniej nie więcej jak to, że kiedy mama prosi o wkręcenie żarówki masz ją wkręcić, a kiedy prosi o zabawienie się w hydraulika - cóż umiesz czy nie, pora przestudiować wszelkie

dostępne na rynku poradniki i zrobić trzeba! Jako mężczyzna musisz też roztaczać pieczę nad domem, posadzić drzewo, spłodzić syna, żeby teściowa miała o czym opowiadać koleżankom i rodzinie.

W bardziej korzystnych sytuacjach możesz stać się oczkiem w głowie swojej teściowej. Powodów może być wiele - jak np. to że sama nie ma syna - choć nieszczęścia z tego jeszcze więcej.

Od chwili kiedy teściowa obdarzy Cię namiastką prawdziwej, matczynej miłości, wie o wszystkim w Waszym małżeństwie. Martwi się każdym gorszym dniem, martwi się o Twoje zdrowie, a wszystkie razy będą od tej pory spadać na głowę Twej małżonki. Dlaczego? Bo nie dba o Ciebie, itp., itd. Żeby znaleźć w tym wszystkim jakiś złoty środek, po prostu musisz być asertywny. Mieszkanie z teściową to równie zły pomysł jak opisany powyżej. Zawsze wtrąci swoje 3 grosze, z chęcią podsłucha Twoje małżeńskie kłótnie, będzie miała oko na Twoje zachowanie wobec żony. Wiele razy też z radością postawi Cię przed faktem dokonanym jak np. przemalowanie pokoju, kupno mnóstwa niepotrzebnych zabawek dla dziecka, z chęcią także, w razie wątpliwości, zadecyduje za Ciebie - bo ktoś w końcu w tym domu musi nosić spodnie. Będzie wisiała nad Toba niczym komornik na swoim dłużnikiem, licząc Twoje kolejne porażki, stawiając Ci kolejne minusy. Obrazi się kiedy nie zjesz tego co ugotowała, nakrzyczy jak zapomnisz o zakupach dla niej. Urządzi wieczorki karciane dla koleżanek, które będą odbywać się w czasie najważniejszych meczów I ligi, akurat w salonie gdzie masz swój plazmowy telewizor. Wyśle Was na romantyczne wczasy do Pcimia Dolnego na łono natury, a sama wyjedzie do ekskluzywnego sanatorium z górach, skąd przywiezie dodatkową walizkę zbędnych pamiątek. Będzie dla Ciebie uosobieniem wszelkiego zła, ale w rzeczywistości nie będziesz mógł się bez niej obyć. Również nie polecam. Kochani, może to wszystko przerażające aż do bólu, ale życie pisze własne scenariusze, wychodzące daleko poza przyjęte stereotypy. Na świecie wiele jest ludzi, którzy nad życie kochają swoich teściów i do głowy by im nie przyszło narzekanie. Teściowie to przecież tak jak my ludzie, tak jak my użerali się w młodości ze swoimi teściami, przysięgając w duchu, że sami będą inni. I rzeczywiście są. Bo chcą dla nas młodych dobrze. Chcą nam pomagać, dogadzać, ułatwiać to trudne, wspólne życie. To wciąż nasi rodzice, nasze mamy, kochające ponad wszystko. Marta Brożyna


...because quality matters lounge magazyn

27


Twarze Przy Barze

4 Urodziny | Re - opening 9 kwietnia 2010

28 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

photo by Michalina Cebo / lounge


lounge

BARY I RESTAURACJE //

Miyako Sushi jako pierwsza japońska restauracja w Krakowie, zaprasza na sushi od zeszłego wieku. Wyszukane i zróżnicowane menu naszej restauracji powstaje przy użyciu najwyższej jakości składników i jest efektem współpracy z japońskim, doświadczonym szefem Iwasaki Tamotsu oraz młodym, zdolnym mistrzem sushi Robertem Jelonkiem.

...because quality matters lounge magazyn

29


bary i restauracje

newsy_

Krwawa Mary

Najdroższe trunki świata

Podobno nazwa „Krwawa Mary” pochodzi od królowej Anglii – Marii Tudor która słynęła z bezwzględności i krwawych egzekucji. Inne źródła wspominają natomiast, że nazwa wzięła się od pewnej barmanki o imieniu Mary, która pracowała w Chicagowskim klubie zwanym Bucket of Blood. Jak jest naprawdę - nie ma pewności. Za twórcę jednak tego klasycznego koktajlu uchodzi amerykański barman - Fernard Petiot, który 1920 roku w paryskim barze Harry’s New York po raz pierwszy zmieszał wódkę z sokiem pomidorowym. Kilkanaście lat później Petiot, powróciwszy do Nowego Yorku, przywiózł ze sobą ten legendarny przepis, który udoskonalił jeszcze przyprawami - solą, pieprzem, sosem Worcestershire, cytryną i sosem Tabasco.

Piwo

Carlsberg Vintage No 1 - $395 Wyprodukowane w 2008 roku przez Carlsberga w ilości 600 sztuk, to 10,5 - procentowe piwo sprzedawane było w trzech restauracjach w Kopenhadze. Rum

Wray and Nephew Rum - $54 000 Datowany na 1940 rok, ten jamajski rum zawiera mieszankę sięgającą nawet 1915 roku. Do tej pory zachowało się jedynie 4 butelki. Whisky

Dalmore 62 Single Highland Malt - $58 000 Ta najprawdopodobniej najdroższa jak do tej pory szkocka whisky została sprzedana w 2007 roku anonimowemu nabywcy. Ten drogi trunek był jednym z dwunastu wyprodukowanych w 1943 roku na bazie single maltów z lat: 1868, 1876, 1926 i 1939. Każda butelka otrzymała swoje własne imię. Sprzedana whisky o imieniu Matheson, znalazła swojego nabywcę w hotelu Pennyhill Park w Surrey, który - jak powiadają - natychmiast się nią podzielił z piątką swoich przyjaciół. Wino

„Th. J” 1787 Chateau Lafitte - $160 000 4 butelka tego ponad dwustuletniego wina, które podobno miało pochodzić z piwniczki samego Thomasa Jeffersona, zostały kupione w Londynie, w grudniu 1985 roku przez amerykańskiego potentata Billa Kocha. Szampan

1907 Heidsieck Champagne - $275 000 Tym ponad stuletnim butelkom z szampańskiej winiarni Heidsieck zajęło ponad osiemdziesiąt lat, by osiągnąć swoją cenę. W 1916 roku, statek wiozący zapas szampana rosyjskiej rodzinie królewskiej zatonął u wybrzeży Finlandii, gdzie na dnie morza 200 butelek tego iście królewskiego trunku chłodziło się aż do 1997 roku. Teraz szansę na jego skosztowanie mają jedynie najzamożniejsi goście moskiewskiego hotelu Ritz - Carlton Wódka

Diva Premium Vodka - od $6 000 do $1 000 000 Najdroższa wódka na świecie produkowana jest przez Blackwood Distillers of Scotland na bazie wody źródlanej i jest potrójnie destylowana przez diamentowy i rubinowy piasek. Każda butelka posiada specjalną centralną część wypełnioną kamieniami szlachetnymi i półszlachetnymi - w zależności od kamieni, cena dochodzi nawet do miliona dolarów! Istniej także bardziej przyziemna wersja za ok $100, wypełniona kryształami Swarowskiego.

Mamut z grilla W sklepach w Japonii pojawiły się mamucie żeberka, które wystarczy odgrzać w mikrofali. Potrawa, która wygląda rzeczywiście jak żeberko brontozaura czy mamuta, to po prostu nałożona na wyjątkowo dużą kość wieprzową wołowina, która wcześniej została zgrillowana. Wszystko wystylizowane zostało tak, aby można było wziąć „żeberko” w dłonie i wgryźć się w nie bez użycia sztućców tak, jak robili to nasi przodkowie. Żeberko mamuta nie należy do tanich przysmaków – koszt jednej porcji to ok. 22,50 dolara. Występują w dwóch wersjach – zwykłej i czosnkowej, a w każdym opakowaniu znajduje się dodatkowo dip. Zastanawiamy się kiedy będzie je można kupić np. w Tesco... 30 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Cognac

Henri IV Dudognon Heritake - ok $2 000 000 Nazwany na cześć francuskiego króla Henryka IV, koniak ten sam w sobie nie ma nic nadzwyczajnego. Ma za to na sobie - butelka zaprojektowana przez Jose Davalosa, zatopiona została w 24 - karatowym złocie, platynie i przyozdobiona sześcioma i pół tysiącami diamentów. Jak na razie nie znalazł się żaden (szalony) nabywca. Koktajl

Trader Vic’s Mai Tai - $1 425 Ten najdroższy koktajl na świecie podany został w Hotelu Merchant w Belfaście 2 lutego 2007 roku. Zrobiony na siedemnastoletnim rumie Wray and Nephew, nawiązując do oryginalnej receptury handlarza Vica Bergerona sprzed 60 lat.


bary i restauracje

restaurant review_

Musso Sushi - spróbować musisz! Sushi bary w Krakowie rosną jak grzyby po deszczu. Olbrzymi wybór powoduje, że kiedy chcemy wybrać się na dobrą kolację, często nie możemy zdecydować, dokąd pójść. Wiadomo, że o gustach się nie dyskutuje, ale zaryzykować możemy stwierdzenie, że jeżeli macie ochotę na naprawdę dobre sushi, to polecamy Musso na ulicy Zwierzynieckiej 23. Veni, vidi, vici - żebyśmy nie byli gołosłowni, sami to sprawdziliśmy. Zaczęliśmy, standardowo, od przystawek. Wybraliśmy zupę miso shiru robioną za pasty sojowej, z kiełkami i serkiem tofu (9 zł), Cha-shu Ramen, czyli bulion z kurczaka z wieprzowiną i makaronem ramen (17 zł) i krewetki z woka smażone w chilli i podawane ze szpinakiem (22 zł). Do tego idealnie dobrane wino Ayama Pinotage z RPA, rocznik 2008 (120 zł butelka). Muszę przyznać, że absolutnie zakochaliśmy się w tym winie! Idealna kwasowość, długi smak, lekko szczypiący w język. Trunek pobudził nasze kubki smakowe, do tego stopnia, że zdecydowaliśmy się przed daniami głównymi, zamówić małe zestawy sushi, do którego podano nam trzy rodzaje sosu sojowego: oryginalny, z cytryną i z czosnkiem i imbirem. Próbowaliśmy między innymi sashimi, które składa się wyłącznie z mięsa i nigiri, czyli kulek ryżowych z filecikami z ryb lub mięsa. Smak prawdziwego i dobrze przygotowanego sushi zrekompensował mi nieudolną i zaciętą walkę z pałeczkami. Chyba się nigdy nie nauczę, ale grunt to się nie poddawać. Zamówiliśmy kolejną butelkę wina - był to wytrawny argentyński Malbec Alfredo Roca z 2005 roku (120 zł butelka). Postanowiliśmy też zrobić sobie małą przerwę. Od naszej obsługi dowiedzieliśmy się, że Musso Sushi nie tylko oferuje dania na wynos, z dostawą

do domu i biura, ale dysponuje również dość dużą salą, idealnie nadającą się na biznesowe lunche i kolacje. Dla wszystkich amatorów sushi nie bez znaczenia będzie informacja, że lokal posiada specjalną salkę, wyścieloną tradycyjną matą japońską- tatami, gdzie na poduszkach, przy niskich stolikach można delektować się posiłkiem, czy też brać udział sado–świętej ceremonii picia herbaty. Tymczasem na naszym stole pojawiły się kolejne zestawy pałeczek i kolejne talerze - tym razem z daniami głównymi. Skusiłam się na kurczaka w sosie teriyaki (36 zł) i to był strzał w dziesiątkę! Z ręką na sercu, przyznać muszę, że to chyba najlepszy kurczak, jakiego jadłam, co mogą potwierdzić koledzy, którzy nie oparli się pokusie spróbowania mojego dania. Dodam, że posługują się pałeczkami o niebo lepiej ode mnie! Choć mojemu kurczakowi trudno było dorównać, godna polecenia jest również ognista polędwica serwowana z paluszkami krabowymi, chilli, brokułami, fasolka edamame i cukinią (45 zł). Jakim cudem zdołaliśmy jeszcze znaleźć miejsce i zakończyć wieczór deserem? Do dnia dzisiejszego się zastanawiamy, jak daliśmy radę gruszce z imbirem podawanej na ciepło z sosem malinowym i lodami (15 zł). Jedno jest pewne - wspomnienia mamy bardzo miłe. Fakt, że lubimy sushi pozostał bez zmian, zwłaszcza po kolacji w Musso. Zmieniło się jedno: teraz posługuję się pałeczkami dużo lepiej! Musso Sushi polecamy, nawet najbardziej wybrednym! Ania Strugalska

ul. Zwierzyniecka 23 tel.: 500 117 915 www.mussosushi.pl ...because quality matters lounge magazyn

31


bary i restauracje

grille_

2.

3.

1.

4. 5.

Grillowanie czas zacząć! WIATRU SZUM, PTAKÓW ŚPIEW, MAŁA ŁĄCZKA POŚRÓD DRZEW. ZIELONA TRAWKA, HAMAK, ZIMNY KUFEL W DŁONI. JEDNYM SŁOWEM - MAJÓWKA. JAK MAJÓWKA TO I PIKNIK, A ŻADEN PIKNIK NIE MOŻE OBYĆ SIĘ BEZ GRILLOWNIA. SPECJALNIE DLA NASZYCH CZYTELNIKÓW, AMATORÓW KUCHCENIA W PLENERZE, ZNALEŹLIŚMY KILKA GRILLÓW IDEALNYCH I NA KAŻDĄ KIESZEŃ. 1.

Grill gazowy Spirit E 310 Premium Cena: 2999 zł. Designerski wygląd i pełna funkcjonalność. Innymi słowy, wszystko robi sam, a przy tym świetnie wygląda w twoim ogórku. Wyposażony w 3 dodatkowe stalowe palniki, system szybkiego rozpalania, emaliowane belki zapachowe Flavorizer Bars TM (nadają pieczonym potrawom zapach jak z grilla węglowego), 6 wieszaków na akcesoria.

2.

Grill gazowy Q 100 Cena: 999 zł. Nieco uboższa (przez to i dużo tańsza) wersja w/w grilla. Mały i poręczny. Wygląda jak mała żabka, po prostu - uroczy! Zasilany gazem z małej jednorazowej butli, posiada regulator płomieni pozwalający na precyzyjne kontrolowanie wielkości płomienia (z myślą o naszych brwiach i rzęsach) oraz zapalarkę piezzo, za pomocą, której uruchamiany jest palnik. Grille nr 1, 2, 3 - dostępne na stronie www.famare.pl nr 4 - Tesco, nr 5 - w większości supermarketów i na stacjach benzynowych.

32 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

3. Grill węglowy Performer Touch-N-Go Cena: 2299 zł. Cena wprost proporcjonalna do komfortu grillowania, jak nazwa wskazuje: grilluje się samo! Posiada wentyle zapewniające przepływ powietrza, dodatkowy stolik do przygotowania potraw, wieszaki na akcesoria, półkę na brykiet lub akcesoria, aluminiowe nóżki z dwoma kółkami, stolik odporny wysoką temperaturę.

4. Grill wózek Cena: 49,99 zł Wersja dla nieco mniej wymagających, za to bardzo pomysłowych (Jak sami sprawdziliśmy - montaż wymaga: dwóch dorosłych osób, trzeźwości umysłu, dobrze wyposażonej apteczki).

5. Grill jednorazowy Cena ok: 6 zł. Gotowy do natychmiastowego użycia, a do rozpalenia potrzebne jedynie zapałki. Opakowanie zawiera metalowe nóżki, węgiel drzewny rozłożony na aluminiowej tacce, nasączony podpałką i przykryty łatwopalnym papierem. Nad tacką z węglem znajduje się siatka, na której układamy produkty do grillowania.


winoteka_ bary i restauracje

Zróbmy To Inaczej!

Grill to sport narodowy numer jeden na cieplejszą część roku. Już w majowy weekend zadymiły przeróżne urządzenia – od najprostszych, do przypominających lokomotywę z Dzikiego Zachodu. Przypiekać będziemy wszystko - nieśmiertelną karkówkę, swojskie kiełbaski i kaszanki, a bardziej wyrafinowani i dbający o linię - warzywa i owoce morza. „Tradycyjnie” pijemy do grilla piwo, a przecież w krajach, gdzie od zarania dziejów ucztuje się pod gołym niebem, kilkadziesiąt lat temu o piwie nawet nie słyszeli. Uniwersalnego wina do grilla nie ma – tak jak w „normalnej” kuchni obowiązują pewne zasady doboru, które mają podkreślić walory smakowe potrawy. Grillowane mięsa przyprawione są zazwyczaj wyraźnie – a więc nie wymagajmy zbyt wielkich subtelności od wina. Na pewno wino na majowy wieczór nie może być zbyt owocowe, delikatne. W ekonomicznej wersji sprawdzą się doskonale włoskie wina stołowe – np. krzepkie Sangiovese z wyczuwalną kwasowością czy Chianti. Również wina hiszpańskie stworzą z pieczonymi mięsiwami miłe podniebieniu duety – i lżejsze, młode Tempranillo i nieco droższa Crianza z Roja o bogatszym bukiecie i smaku wzmocnionym dębową beczką. „Bezpiecznym” wyborem do dań mięsnych zawsze będzie Cabernet Sauvignon. Niedoceniane, a nawet pogardzane niekiedy przez miłośników wytrawne wina różowe będą pasować do lżejszych potraw – kurczaka lub ryby. Przypiekane warzywa doskonale skomponują się z wyrazistym, dobrze schłodzonym białym winem - Gruner Veltliner lub Sauvignon Blanc.

K u c h n i a

M i s t r zów

Wina można, a nawet należy dodać do marynaty, w której obowiązkowo muszą poleżeć grillowane specjały. Nie powinno się przesadzać z ziołami – użyte w zbyt dużej ilości i przypieczone w zbyt wysokiej temperaturze nadają nieprzyjemny smak gorzkawej spalenizny, a temu nawet najlepsze wino nie pomoże. Pamiętajmy, że „pokojowa” temperatura podawania wina to nie 25 stopni, o które w słońcu nie będzie (miejmy nadzieję) trudno. Młode, „proste” czerwone wino można śmiało schłodzić przed imprezą pod chmurką, a do białego warto zaopatrzyć się w turystyczną lodówkę - ciepłe wina wydają się po prostu kwaśne Wino na pewno nie pogodzi się z plastikową „zastawą”stołową. Mniej będzie razić prosta szklanka z grubego szkła niż kieliszek jednorazowego użytku. Zaopatrzeni w powyższe grillowo - winne ABC spróbujmy przekonać piwnych konserwatystów i pokazać im nowe, znacznie ciekawsze wrażenia

ul. Szpitalna 20-22 tel.: +48 12 429 68 50 www.leonardo.com.pl

Smacznego ! Marcin Pabich www.dobrewina.pl

...because quality matters lounge magazyn

33

...because quality matters lounge magazyn

33


bary i restauracje

restaurant review_

MOMENT R e s to B a r & M u s i c – tu zostaniecie na dłużej.

Jak nam wiadomo, MOMENT w przeszłości zmienił lokal na większy, po to, by niespełna rok później kompletnie zmienić wizerunek. Teraz powraca w trzeciej odsłonie: bardziej kolorowy, wygodniejszy, przytulniejszy i już doceniony, bo o wolny stolik trudno. My mieliśmy szczęście i spędziliśmy w MOMENCIE pewien niedzielny wieczór, a oto kilka naszych spostrzeżeń. Oczekując na znalezienie stolika, co przez liczebność naszej grupy nie było sprawą łatwą, postanowiliśmy umilić sobie czas zamawiając koktajle. Nowy MOMENT może pochwalić się niezwykle atrakcyjnym i ciekawie przygotowanym menu, w którym opisane koktajle nie tylko świetnie wyglądają, ale i wyśmienicie smakują. Otwieramy pierwszą stronę i czytamy na przykład: Russian Spring Punch - rekomendowany przez barmanów - to koktajl świetnie wyważony i orzeźwiający, składający się ze skomplikowanej mieszanki wódki, owoców i wina musującego. Na kolejnej stronie odnajdujemy idealne na wiosenne wieczory Maestro - truskawki, sos balsamico, sok pomarańczowy i syrop klonowy w jednym. A teraz, zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie: tylko Wy i Wasz koktajl w długiej, chłodnej, lśniącej szklance, w nowym MOMENCIE, w wygodnym fotelu, otuleni w muzykę, zrelaksowani. Zatrzymajcie ten MOMENT na chwilę. A kto się nie rozmarzył, ten jest bez wyobraźni i jemu radzimy po prostu, przekonać się na własnej skórze. Tymczasem, usadowieni w wygodnych fotelach, już zamówiliśmy przystawki - wszystkie, jakie były w menu, bo nie umieliśmy sobie odmówić! Na naszym stole kolejno pojawiały się: krewetki tygrysie duszone w białym winie (22 zł), tatar z wędzonego łososia serwowany z przepiórczym jajkiem (19 zł), carppaccio wołowe (21 zł), camembert pieczony w orzechowej panierce (18 zł) i pieczarki z avocado zapiekane w mozzarelli (17 zł). Biesiadowaliśmy sobie przy akompaniamencie argentyńskiego Malbeca La Vuelta rocznik 34 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

2007 (69 zł butelka). Wino to zazwyczaj towarzyszy cięższym potrawom: grillowanemu mięsu, czy dojrzałym serom, ale nam smakowało i idealnie pasowało do dań. Magia miejsca – zapytacie? Być może. Nie uszło uwadze kolegów, że żeńska część personelu, nie dość, że jest ładna to i w pełni profesjonalna. Korzystając z jej uprzejmości zamówiliśmy dania główne i kolejną butelkę wina. Tym razem było to J. Bouchon, Carmenere / Syrah Reserva rocznik 2008 z Chile (89 zł butelka). Kierując się zasadą: „mierz siły na zamiary”, wybrałam sałatkę z grillowanym łososiem (25 zł) - w sam raz na moje możliwości. Łosoś był wyborny. Z dań głównych, które zamówiliśmy warto polecić przede wszystkim, to: polędwiczki wieprzowe w sosie pieprzowym serwowane z parmezanowym puree i warzywami z grilla (28 zł) i filet z kurczaka faszerowany fetą i suszonymi pomidorami (26 zł) – absolutny majstersztyk! Czas w MOMENCIE tak szybko biegnie, że nie zauważyliśmy, że z ósmej zrobiła się północ. Na szczęście panująca w tym miejscu atmosfera skutecznie zwalczyła występujący u nas w niedzielę syndrom końca weekendu. Wychodziliśmy z lokalu w pełni usatysfakcjonowani. Ukojeni muzyką i dobrym winem. Gotowi na przyjęcie znienawidzonego poniedziałku. Słowami Fausta: Chwilo, trwaj! Jesteś piękna! Naszymi słowami: Momencie, nie zmieniaj się! Jesteś idealny! Ania Strugalska

ul. Józefa 26, Kraków tel.: +48 668 034 000

www.momentcafe.pl


lounge

MODA //

„ Kobieta zmienną jest…” Jest takie miejsce na krakowskim Kazimierzu, gdzie popijając szampana lub dobrą kawę czujesz się wyjątkowa - zmieniasz siebie i swój wizerunek. W Chicstudio fryzjerzy, wizażyści i styliści podpowiadają Ci jak i co zmienić, by wyglądać perfekcyjnie. Nowe trendy i tendencje dopasowują do Ciebie i Twojej osobowości. Zapraszamy! Oficjalne otwarcie 8.05.2010 – w dniu otwarcia strzyżenie z koloryzacją 120zł - pierwszych 20 klientów otrzyma upominek kosmetyczny - od 8 maja do 15 czerwca do każdego strzyżenia z koloryzacją makijaż lub masaż gratis 28 maja o godz. 18.00 Chicstudio zaprasza na pokaz trendów na lato 2010 we fryzjerstwie, makijażu i modzie. W programie darmowe konsultacje fryzjerskie, wizażowe i stylizacyjne. Do wygrania 5 kuponów na strzyżenie lub makijaż.

Kraków, ul. Miodowa 32/2 Tel. 783-824-200 www.chicstudio.pl ...because quality matters lounge magazyn

35


moda

wydarzenia_

Fashion SQUARE Krakow 2010 12 czerwca / Mały Rynek

Fashion SQUARE Krakow 2010 to zupełnie nowy kształt prezentowania mody młodych twórców w Krakowie. 12 czerwca 2010 r. na otwartej przestrzeni Małego Rynku w jego centrum wyrośnie 30-metrowy wybieg z zadaszeniem, na którym obędzie się niezwykłe widowisko. Na wybiegu zostaną zaprezentowane starannie wyselekcjonowane kolekcje tematyczne, które uświetni oszałamiająca oprawa muzyczna i świetlna.

Półfinał Fashion Designer Awards 2010 – znamy już nazwiska Finałowej dziesiątki.

Na sobotę 24 kwietnia 2010, dwudziestu półfinalistów Fashion Designer Awards czekało od prawie dwóch miesięcy. W tym dniu w Złotych Tarasach odbył się Półfinał Konkursu, podczas którego ogłoszone zostały nazwiska finałowej dziesiątki Cały pozostały obszar Małego Rynku będzie dostępny dla publiczności. Dzięki temu, po raz pierwszy w Krakowie możliwość obejrzenia mody na wysokim poziomie bez ograniczeń będzie miał każdy entuzjasta mody. Motywem przewodnim I edycji Fashion SQUARE Krakow 2010 są „diwy” - śpiewaczki operowe, kobiety niezależne. Ten motyw posłużył jako inspiracja dla przygotowanych kolekcji oraz planowanego widowiska. Program imprezy składa się z 5 bloków tematycznych (m.in. mody dziecięcej, sportowej, wieczorowej) zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn. Obok głównego pokazu odbędzie się także prezentacja ekskluzywnej biżuterii, fryzjerstwa artystycznego, a także pokaz specjalny Wojtka Haratyka z kolekcją mody wieczorowej. Pokazy uświetni uświetni widowisko z oszałamiającą oprawą muzyczną i efektami wizualnymi. Do jego przygotowania organizatorzy zaprosili Operę Krakowską i Akademię Sztuk Pięknych, co na pewno gwarantuje wysoki poziom wydarzenia. Czytaj również: Wywiad z Anną Nocoń, v-ce prezes Stowarzyszenia Fashion Square - str. 38

Na pokaz każdy z Półfinalistów przygotował dwie kreacje wybrane przez Jury konkursu. Zgromadzeni widzowie mieli okazję podziwiać interpretacje tematu Urban pret-a-porter zaproponowane przez młodych projektantów. Między pokazami kolekcji półfinałowych, modelki zaprezentowały trendy na sezon wiosna / lato 2010 marek Stefanel, Van Graaf, Esprit, Gino Rossi oraz Hard Rock Shop’u. Stylizację pokazu przygotowały Gabriela Yatska i Magdalena Impert, stylizację fryzur - eksperci zespołu Jagi Hupało, makijaż - MAC Cosmetics, kierując się wizją Caroliny Pettersson. W makijażu wykreowanym na potrzeby półfinału Fashion Designer Awards Carolina Pettersson użyła m.in. szminki w kolorze Lady Danger, co dało spektakularny efekt. Na widzów czekało wiele atrakcji - wysłuchali rad stylistów na bieżący sezon, nagrody w konkursach przyznali m.in. Glamour, Jaga Hupało, Hard Rock Cafe, ABFoto. Pokaz w Złotych Tarasach poprowadziła Paulina Smaszcz - Kurzajewska.

Werdyktem Jury do finału Fashion Designer Awards 2010 zakwalifikowali się: Aleksandra Bajer, Piotr Drzał, Martyna Grajkowska, Bernadeta Mędrak, Aleksandra Kawałko, Małgorzata Komorowska – Ryzińska, Damian Konieczny, Estera Taiber - Boiteux, Adrian Wawrzyniak, Alicja Zdebska.

Swoje kreacje zaprezentują podczas gali finałowej 27 maja w Warszawie. www.fashiondesignerawards.com.pl Partnerzy: Złote Tarasy, MAC Cosmetics, Jaga Hupało, Hard Rock Cafe, Międzynarodowa Szkoła Kostiumografii i Projektowania Ubioru, NIKON i ABFoto, Gino Rosi. Patroni: Glamour, KMAG, E!stilo, Boutique, Lounge Magazyn, Finelife.pl, Lula.pl, Gazeta.pl, GaduGadu, GaduAir, Chilli Zet.

36 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

proj. Wojciech Haratyk, fot. Borys Makary/Winnow Agency


moda

wydarzenia_

Pokaz mody Fulara & Żywczyk 15 maja / Zamek w Niepołomicach Można zaryzykować stwierdzenie, że od pewnego czasu nastąpiło w modzie pomieszanie stylów. Coraz częstszym zabiegiem kreatorskim staje się przenoszenie elementów garderoby: te, które przynależą do zimy pojawiają się w lecie i odwrotnie. Wciąż powracają fasony i linie z dawnych epok, a łączenie ich z nowoczesnymi elementami doprowadziło do tworzenia kreacji eklektycznych, tworzących często niespójną całość. Jednak nie wszyscy projektanci ulegają tym trendom, w świecie mody jest wielu twórców wyznających zasadę czystości formy i właśnie do tych należą nasi krakowscy projektanci ZBIGNIEW FULARA i JAROSŁAW ŻYWCZYK, którzy niezmiennie hołdują zmysłowości podkreślając kobiecość i elegancję w ich czystej formie. Tworzą kreacje w stylu glamour, zaspokajając wysublimowane gusta swych klientek. Niezwykłość projektów uzyskują dzięki fantazyjnym a jednocześnie szykownym dodatkom, dobranym tak, aby podkreślić urodę i styl kobiety, która będzie kreację nosiła. Na nadchodzący sezon projektanci Domu Mody F&Ż proponują paniom suknie niezwykle zmysłowe i kobiece, podkreślając, że modna będzie zwiewność i ulotność. Zatem projektanci tworzą na ten sezon romantyczne muślinowe sukienki, akcentujące w kobiecie jej delikatność i romantyzm. W ich projektach pojawi się również asymetria i elementy charakterystyczne dla lat 80 – tiule, falbany, żywa kolorystyka, klamry i inne dodatki.

Swoją najnowszą kolekcję projektanci Fulara & Żywczyk zaprezentują na autorskim pokazie mody 15 maja br. w Zamku Królewskim w Niepołomicach. Pokaz przybierze formę spektaklu. Modelki zaprezentują kreacje w przepięknych salach zamkowych, których charakter uwydatni piękna oprawa świetlna i muzyczna. /PR/


moda

Anna Nocoń Modelka z Krakowa, która podbiła światowy rynek mody. Pracowała z największymi domami mody, takimi jak: Dior, Kenzo, czy Marc Jacobs. Uświetniła swoją osobą okładki największych magazynów branżowych, w tym Vogue. W 2006 roku otrzymała nagrodę ELLE Style Award w kategorii „Modelka Roku”. Współzałożycielka i v-ce prezes krakowskiego Stowarzyszenia Fashion Square. W projekcie Fashion Square Kraków 2010 odpowiedzialna za kontakty ze sponsorami, oraz koordynacje działań marketingowych. Czym jest krakowskie Stowarzyszenie Fashion Square? - Fashion Square to przede wszystkim stowarzyszenie ludzi, którzy są związani ze środowiskiem mody, którzy mają na swoich kontach większe, bądź mniejsze sukcesy. Nie mniej jednak są to ludzie, którzy znają branżę. Skrzyknęli się, by rozruszać krakowski świat mody. Może nie tyle rozruszać, co scentralizować. Założeniem statutowym jest promocja mody i młodych, krakowskich projektantów, których jest dużo z racji szkół jakie mamy w Krakowie, a którzy niekoniecznie mają możliwość zaprezentowania się szerszej widowni. Co będziemy mogli zobaczyć na Fashion Square Kraków 2010? - Zobaczymy modę w różnych odsłonach: od mody sportowej, poprzez codzienną, wieczorową, kończąc na prawdziwej modzie haute couture. Zaprezentują się młodzi projektanci, jak i Ci bardziej uznani w świecie mody. Zwieńczeniem imprezy będzie wieczorna gala, podczas której zostanie zaprezentowana spektakularna kolekcja, inspirowana futurystycznymi projektami Diora. Oprócz pokazów będą także liczne konkursy dla widzów. 38 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Czy jak przystało na wielki pokaz, odbędzie się spektakularne after party? - Tak, oczywiście! After party odbędzie się w Klubie Stereo przy ulicy Św. Tomasza, gdzie jest piękny ogródek, więc będziemy się bawić troszkę wewnątrz, troszkę na świeżym powietrzu. Mam nadzieję, że będzie świetna zabawa do białego rana. Jest szansa, że pojawi się na tym wydarzeniu ktoś z zagranicy? - W tym roku jeszcze nie zobaczymy sław z zagranicy. Niemniej jednak w przyszłym roku planujemy zaprosić znanych gości. Skąd pomysł na taką imprezę? - Myślę, że z obserwacji innych miast Polski, ponieważ na dzień dzisiejszy Warszawa, Łódź, Poznań, nawet Sopot mają tego typu wydarzenia na otwartej przestrzeni, dostępnej dla każdego. Co prawda odbywają się w Krakowie podobne imprezy, ale nie są one ogólnodostępne. Fashion Square ma być wydarzeniem otwartym, by przybliżyć modę każdej zainteresowanej osobie.


wywiad_

Czy planujecie rozbudowanie Fashion Square do takiego stopnia jak Fashion Week w Łodzi, czy Fashion Street w Warszawie? - Myślę, że jesteśmy bliżej koncepcji Warsaw Fashion Street z racji ulicznej formy imprezy. W przyszłości planujemy rozbudować Fashion Square na dwudniowy festiwal mody. Niemniej jednak luźno wzorujemy się na Warsaw Fashion Street, choć w żaden sposób nie próbujemy z nimi konkurować. Kto zostanie twarzą i ambasadorem Fashion Square Krakow 2010? - Na chwilę obecną nie możemy zdradzić, kto to będzie. Ale na pewno będzie to osoba idealnie odzwierciedlająca ideę naszego przedsięwzięcia. Czy muzyka będzie towarzyszyła temu wydarzeniu? - Tak, oczywiście, ale wystąpi bardziej jako tło dla mody. Założeniem imprezy jest to, by co roku miała ona inną konwencję, motyw przewodni. W tym roku motywem przewodnim jest łączenie mody z operą, dlatego współpracujemy z Operą Krakowską. Muzyka będzie się pojawiać pod postacią arii operowych w nowoczesnych aranżacjach. Przewidujemy także występ śpiewaczki operowej, utrzymany w stylu klasycznym, z delikatną nutką nowoczesności. Opera idealnie łączy się z modą, dlatego w tym roku przyświeca nam idea Diw Operowych. Czy na tym wydarzeniu pojawią się znani, polscy celebryci? - Jeśli chodzi o znanych polskich projektantów, jak Gosia Baczyńska, czy Maciej Zień - nie zobaczymy ich na wybiegu, lecz zapraszamy jako gości. W tym roku bardziej zależy nam na pokazaniu tych, którzy nie funkcjonują tak silnie. Jeśli chodzi o celebrytów, mamy zamiar zaprosić całkiem pokaźną liczbę znanych, medialnych osób. Liczycie na to, że Fashion Square odbije się takim echem, jak tygodnie, czy dni mody w Paryżu, Mediolanie czy Londynie? - Mam taką skromną nadzieję. Podejrzewam, że jeszcze nie w tym roku, choć zainteresowanie mediów jest bardzo duże zwłaszcza, że w Krakowie jest to nowatorski projekt. Cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem, pomimo, że jest to pierwsza edycja. Planujemy, by było to głośne i znane wydarzenie. Chodząc po krakowskich ulicach zauważasz, że mieszkańcy Krakowa są spragnieni nowej, odważnej mody? - Myślę, że Kraków, bardziej niż inne miasta, jest spragniony nowej, odważnej i niekonwencjonalnej mody. Mamy tutaj naprawdę spore zaplecze w postaci stylistów, projektantów, modelek, itd., więc jest duża grupa docelowa; a zarazem przez to, że jesteśmy miastem artystycznym, jest potrzeba wyrażania siebie, także poprzez strój. A jak zaczęła się Twoja przygoda z modą? - Całkowicie przypadkowo. Będąc nastolatką, próbowałam zaistnieć w modelingu, zresztą z mizernym skutkiem. Przypadkiem moje zdjęcia trafiły do jednej z krakowskich agencji modelek, zostałam zaproszona na casting do paryskiej agencji i, zanim się obejrzałam, byłam już w samolocie. Potoczyło się to bardzo szybko. Od pukania do drzwi i słyszenia odmów, do błyskawicznego wręcz, rozwoju kariery. Jakie są Twoje plany zawodowe na najbliższą przyszłość? - Przede wszystkim chcę zająć się Stowarzyszeniem, by zaczęło funkcjonować naprawdę silnie. A tak z osobistej strony, to dokończenie studiów, bo został mi drugi etap, czyli magisterka. Czego możemy Ci życzyć? - Powodzenia, żeby wszystko się udało i przede wszystkim, słonecznej pogody 12 czerwca Oczywiście życzymy tego z całego serca, a także sukcesu tegorocznego Fashion Square Kraków 2010.

Piękno bez ryzyka Zdrowie bez eksperymentów • DEPILACJA LASEROWA NOWOŚĆ LASER SOPRANO JEDYNA BEZBOLESNA, SKUTECZNA DEPILACJA

• HIALUROX

MŁODY WYGLĄD BEZ SKALPELA LASEROWE WTŁACZANIE KWASU HIALURONOWEGO

• SPHEROFILL

FALE RADIOWE POŁĄCZONE Z WYPEŁNIANIEM - EFEKT ZERO ZMARSZCZEK NA BARDZO DŁUGI CZAS

• BODY TITE - LIPOLIFTING

ODSYSANIE TŁUSZCZU Z JEDNOCZESNYM UJĘDRNIANIEM SKÓRY FALAMI RADIOWYMI SPEKTAKULARNE EFEKTY!!!

• MED STRECH

LIKWIDACJA ROZSTĘPÓW

TEL. 012 422 10 53

EUROPEJSKIE CENTRUM ZDROWIA I URODY ARTCLINIQUE UL. KRAKOWSKA 39, 31-062 KRAKÓW, WWW.ARTCLINIQUE.PL


Agata: płaszcz ICE ICEBERG, 2218zł okulary MAX MARA, 787zł biżuteria, kufer stylisty

40 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


fashion Produkcja sesji: Pive Creative Group, pive.pl Zdjęcia: Paweł Kamiński, pawelkaminski.pl Stylizacja: Monika Harłacz, mhshowroom.com.pl Asystentka stylisty: Paulina Ślaska Makijaż: Joanna Bartnicka Fryzury: Jakub Ziemirski, jakubziemirski.pl Retusz zdjęć: Peachperfect, peachperfect.com Modelki: Agata Kamińska, Aurelia Krząkała, reklamex.krakow.pl

Aurelia: koszula ONES, 250zł spodnie MAX MARA, 815zł pasek, kufer stylisty

...because quality matters lounge magazyn

41


sukienka LES COPAINS, All Seasons Boutique, 1580zł buty PRIMA MODA, 269zł biżuteria Agnieszka Sordyl-Gąska skarpety, kufer stylisty

42 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


sukienka LES COPAINS, All Seasons boutique, 1420zł biżuteria, Agnieszka Sordyl-Gąska

...because quality matters lounge magazyn

43


sukienka MAX MARA, 1 299zł sweter MISS SIXTY, 374zł kapelusz MISS SIXTY,189zł buty PRIMA MODA, 349zł biżuteria, Agnieszka Sordyl - Gąska rajstopy, kufer stylisty

44 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


Podziękowania za pomoc w realizacji sesji: All Seasons Boutique (parter, Bonarka City Center, ul. Kamieńskiego 11, www.allseasons-boutique.pl), Ice Iceberg (parter, Bonarka City Center, ul. Kamieńskiego 11, iceberg.com) Mirage - (butiki Mirage, Max Mara, poziom 0, Galeria Krakowska, ul. Pawia 5, mirage.pl), Miss Sixty (Rynek Główny 12, Pasaż 13) Prima Moda (parter, Bonarka City Center, ul. Kamieńskiego 11, primamoda.com.pl), Ones (ones.com.pl) Dziękujemy za możliwość zrealizowania sesji właścicielowi Starej Strzelnicy, firmie BUD-CENTER sp. z o.o.

koszula ICE ICEBERG, 1298zł szorty ONES, 180zł buty PRIMA MODA, 599zł biżuteria – toczek, Agnieszka Sordyl-Gąska rajstopy, kufer stylisty

...because quality matters lounge magazyn

45


moda

wydarzenia_Monika Gąsiorek

Luxury Nights 24 kwietnia w Krakowie w One Lounge & Club odbyła się pierwsza z seri imprez pt. Luxury Nights, zorganizowana przez SPECTO Models Menagement, w związku z rosnącymi potrzebami promowania luksusu oraz mody na terenie Polski, a także Krakowa. Impreza rozpoczęła się o godzinie 12 w południe i miała formę Show Rooms. Były to pierwsze tego typu show roomy na terenie Krakowa; od południa swoje najnowsze kolekcje prezentowały takie marki jak BGN, CORSO MILANO, ICE BERG, MAX MARA, RICHMOND, VERSACE. Nie zabrakło także ekskluzywnych gadżetów modowych, takich jak biżuteria i torebki TOUS, okularów z salonu optycznego Piękne Oczy, oraz kosmetyków Body Shop. Wieczorem, o godzinie 21 pokaz mody rozpoczął After Party. W trakcie pokazu zaprezentowały się marki sponsorów imprezy, a na sam koniec odbył się pokaz głównej gwiazdy wieczoru ze świata mody - Kuby Boneckiego, który zaprezentował swoją najnowszą kolekcję wieczorową. Pokaz Kuby został uświetniony występem wokalnym operowej śpiewaczki Izabeli Kopeć, która w fantastycznym wydaniu zaśpiewała do muzyki elektronicznej. Po pokazie goście zostali zaproszeni do wieczorowej części Pałacu Bonerwoskiego - ONE Clubu, gdzie odbył się pokaz bielizny firmy Samanta. Z zaproszonych gwiazd imprezę odwiedzili m. in. Olivier Janiak, Cezary Pazura, Mrozu, Afromental. Kolejne imprezy z cyklu Luxury Nights są przewidziane już być może w czerwcu, zdradzić możemy iż 29 czerwca w Warszawie odbędzie się na pewno kolejna impreza z cyklu, w trakcie której gwiazdą wieczoru ma być Doda. Zdjęcia: Mat. organizatora

Rozmowa z Kubą Boneckim przy okazji I edycji Luxury Nights Jest to pierwsza edycja Luxury Nights w Krakowie i bierzesz w niej udział. Co będziemy mogli zobaczyć podczas wieczornego pokazu? - Dzisiejszego wieczoru mam zamiar zaprezentować moją wieczorową kolekcję. Podczas pokazu będzie śpiewała Izabela Kopeć - jest to sopranistka, która wykonuje swoje utwory w konwencji popowej. Kreacje są stricte wieczorowe: krótkie, długie, nadające się na każdy wieczór. Co dominuje w Twojej kolekcji? - Przede wszystkim czerń, szarości i złoto. Do kogo skierowana jest ta kolekcja? - Skierowana jest przede wszystkim do moich klientek - tych, które ściśle ze mną współpracują, oraz tych nowych. Dzisiaj otwieram się na Kraków. Mam nadzieje, że klientki z Krakowa również pokażą swój entuzjazm w stosunku do moich kreacji. Czy współpracujesz z naszymi polskimi celebrytami? - Tak, współpracuję z polskimi sławami. Wczoraj miałem przyjemność stylizować Dodę na ESKA Music Awards. Było to niekonwencjonalne podejście do tego wieczoru, gdyż kreacje Dody nie przyleciały, a związane to było z wybuchem wulkanu. Myślę, że wypadła fajnie, genialnie. Miała skomponowanych kilka rzeczy, które nawiązywały do kreacji, które nie przyleciały. Czy to prawda, że jesteś autorem sukni ślubnej dla Dody? - Nie, nie jestem. To były tylko plotki. Po prostu jeden z portali plotkarskich źle zinterpretował moje wypowiedzi i tak zrodziło się nieporozumienie. Czy planujesz swój udział na zagranicznych tygodniach mody? - Jeszcze nie w tym roku, ale są już takie plany. Możemy znaleźć Twoje kolekcje w Krakowie? Czy otwiera się Twój butik w naszym mieście? - Nie, jeszcze nie, aczkolwiek myślę o tym. 46 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


...because quality matters lounge magazyn

47


moda

trendy_ Monika Gąsiorek

Przesłoń oczy z klasą! Okulary słoneczne sięgają swoim designem daleko wstecz. Najmodniejsze wzory znajdziemy na twarzach Audrey Hepburn i Elizabeth Taylor. Ogromne muchy i kocie oprawki to hit lata.

g

de

an W r

e

n xa

Al

48 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


trendy_

moda

Wzorzyście i kwieciście

W maju czerpiemy inspiracje z rozkwitających drzew i kwiatów. Motywy kwiatowe nosimy wszędzie, gdzie się tylko da: we włosach, na sukienkach, bluzkach i biżuterii. Bawimy się kwiatami i cieszymy pięknymi kolorami.

3.

2.

1.

4.

5.

6. 7.

8.

9.

1. JEOIN BAE 2. broszka H&M 3. IRREGULAR CHOICE 4. CUBUS 5. LANVIN 6. IRREGULAR CHOICE 7. H%M 8. H&M 9. RIVER ISLAND ...because quality matters lounge magazyn

49


moda

newsy_

Koniec chudych modelek czyli zmiana kanonu piękna

Po fali chudych modelek w rozmiarze zero nadchodzi czas prawdziwych kobiet. Projektanci zaczynają szyć większe rozmiary, a modelki zaokrąglają się. Nareszcie możemy pozbyć się kompleksów i czuć się pięknie w każdym rozmiarze!

Z

aczęło się od kontrowersyjnej kampanii reklamowej Dove, w której wystąpiły kobiety o bardzo obfitych kształtach. Nie było tam wychudzonych modelek o chłopięcej figurze, poprawianych w Photoshopie, lecz kobiety o szerokich biodrach, zbyt małym lub zbyt dużym biuście, o nieproporcjonalnej budowie ciała. Kobiety te, mimo iż nie mieszczą się w dotychczas obowiązującym kanonie piękna, powiedziały głośno, że czują się piękne. Kampania ta była krokiem milowym w walce z kompleksami kobiet. Kolejnym, odważnym przedsięwzięciem były brytyjskie produkcje telewizyjne, w których guru stylizacji Trinny, Susannah oraz Gok Wan uczyli kobiety w każdym wieku, o różnych typach sylwetki i rozmiarach, jakie ubrania wybierać, by wyglądać doskonale. Programy te udowodniły, że wszystkie kobiety mogą świetnie wyglądać, niezależnie od noszonego rozmiaru, czy swojej wagi. Niestety od 20 lat w świecie mody panuje „totalitaryzm chudości”. Wystarczy odchudzić się do granic wytrzymałości, żeby dopasować się w obecne standardy. Na szczęście zmienia się sposób postrzegania kobiecości. Potrzebowano jednak kilku tragedii, by zobaczyć, jakie konsekwencje niesie ze sobą promowanie „anoreksyjnego piękna”. W 2006 roku podczas tygodnia mody w Urugwaju, zmarła na zawał serca 22-letnia Luisel Ramos. Kilka miesięcy później odeszła 21-letnia Brazylijka, Ana Carolina Reston. Obie chorowały na anoreksję. Po tych zdarzeniach w wielu miastach zakazano występowania na wybiegach modelkom w rozmiarze zero. W Madrycie sprawdzano indeks masy ciała (BMI) i nie wpuszczano na pokazy dziewczyn, które miały go poniżej 18-u, co oznacza niedowagę. W Polsce, podczas ubiegłorocznego łódzkiego Tygodnia Mody, projektantka Natasza Pawluczenko wstrzymała wyjście dwóch modelek na wybieg - powód: „minimalne rozmiary”. - Przyszła pora, żeby branża mody zmierzyła się z problemem anoreksji, powiedział w wywiadzie Giorgio Armani.

Czy świat mody faktycznie sięgnął po rozum do głowy? Czy to światowy kryzys i spadek sprzedaży kolekcji wywarł presję na zmianę kanonu piękna? Niestety okazuje się, że jedno i drugie. Moda to przede wszystkim biznes, który musi przynosić zyski. Potencjalna klientka domu mody nie ma 16-stu lat i nie nosi rozmiaru 34. Ważne jest, by klientka identyfikowała się ze strojem, który ogląda na modelce podczas pokazu. Dlatego wielu projektantów zaczęło zapraszać na wybieg modelki w rozmiarach od 36 do 40. Uosobieniem obecnego kanonu piękna jest holenderska modelka Lara Stone. Ma 26 lat, szparę miedzy zębami i bardzo kobiecą sylwetkę. Gdy pojawiła się na wybiegu podczas pokazu Louis Vuitton jesień-zima 2010/1011 było już jasne, że skończyła się era chudości. Lara Stone określiła nowy wyznacznik ikony piękna. Swoim wyglądem i charyzmą uwiodła największych promotorów anorektycznych kształtów: Karla Lagerfelda oraz Mario Testino, a naczelna francuskiego „Vogue’a” poświeciła jej cały numer magazynu. Dzięki tym wydarzeniom zmieniły się tendencje w modzie. Ubrania na nowy sezon lepiej prezentują się na pulchniejszych kształtach. Dlatego „glam-rock” ustępuje miejsca romantycznemu stylowi, a czerń - pastelowym kolorom. Jednak prawdziwy show kobiecej mody czeka nas w nadchodzącym sezonie. Na pokazie w Mediolanie zaprezentowano kolekcje jesień-zima 2010/2011. Prada pokazała kolekcję inspirowaną kobiecą modą przełomu lat 50 i 60. Świetnie przyjęty został również pokaz Marca Jacobs’a dla Louisa Vuitton’a, w którym wystąpiły dawno już niewidziane na wybiegach modelki: Karolina Kurkova, Elle Macpherson i Laetitia Casta. Mamy nadzieję, że powrót kobiecych kształtów to nie tylko kolejny, jednosezonowy trend, a kanon, który przetrwa kolejne 20 lat. Monika Gąsiorek

Bitwa stylistów Styliści biją się na Stylio.pl Stylio.pl – serwis dla entuzjastów mody - otwiera drogę do kariery utalentowanym osobom. Już w maju ośmioro stylistów, wyłonionych drogą selekcji, walczyć będzie o nagrodę główną – stylizację sesji w Magazynie Glamour. Do projektu Bitwa Stylistów może zgłosić się każdy, zarówno profesjonalista jak i amator - wystarczy przesłać portfolio. Spośród nadesłanych zgłoszeń jury wybierze ośmioro najbardziej utalentowanych i obiecujących stylistów. Wybrane osoby dostaną do dyspozycji profesjonalną ekipę (modelkę, fryzjera i makijażystę), przy pomocy której stworzą stylizację na zadany temat. Stylio.pl stwarza nowe możliwości dla ambitnych ludzi, zajmujących się kreowaniem stylu i tym samym po raz kolejny pokazuje, że nie jest jednym z wielu serwisów modowych, ale portalem, który stawia na kreatywność, inspiruje i promuje swoich użytkowników. Jeśli stylizujesz i nie boisz się rywalizacji ani poddania swoich prac surowej ocenie Styliowiczów - Bitwa jest dla Ciebie. /PR/ Etap zgłoszeniowy do Bitwy Stylistów potrwa od 10 do 30 maja.

50 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


...because quality matters lounge magazyn

51


WERONIKA „

Szalas agencja: MOYE

O sobie

M

oja przygoda z modą rozpoczęła się w sposób bardzo śmieszny. Koleżanka poprosiła mnie, abym poszła z nią na casting do konkursu Elite Model Look. Po długich namowach zgodziłam się i poszłyśmy razem. Ostatecznie ona się nie dostała, za to ja tak. Niestety przyjaciółka zerwała ze mną kontakt, ale moja przygoda z moda rozpoczęła się i stała się moją pasją. W konkursie odniosłam niespodziewany sukces - wygrałam etap rejonowy Elite Model Look i pojechałam do Warszawy na przygotowania do etapu ogólnopolskiego. Przez cały tydzień szkoliłam się z innymi zakwalifikowanymi do finału dziewczynami. Poznałam świat mody „od wewnątrz”, dowiedziałam się co jest najważniejsze w zawodzie modelki, nauczyłam się podstaw choreografii. Podczas tych spotkań miałam okazję spotkać wielu wspaniałych ludzi z branży mody. To było naprawdę niesamowite doświadczenie. Niestety nie wygrałam tego konkursu, bo doszłam do finałowej szóstki, ale i tak uważam, że jest to mój mały sukces, który niewątpliwie zapoczątkował w moim życiu ciekawą, nową historię. Po powrocie z Elite podjęłam współpracę z Panią Iwoną Radwan - Sado - głównym choreografem Elite Model Look i organizatorką wielu prestiżowych pokazów. To właśnie Pani Iwona zaprosiła mnie do agencji Moye Models, która teraz się mną opiekuje. Uczestniczyłam w kursie modelingowym organizowanym przez agencję, aby przygotować się do wyjazdów zagranicznych. Poznałam podstawy makijażu, dowiedziałam się wiele o pracy z fotografem, a pod okiem Pani Iwony rozwinęłam umiejętności i wiedzę dotyczącą catwalk’u i skomplikowanej choreografii wybiegowej. Moja przygoda z modelingiem trwa nadal - pod opieką MOYE buduję portfolio i pracuję, aby odnosić jak największe sukcesy. Mam nadzieję, że historia rozwijać się będzie coraz bardziej, bo już teraz mam opcję na kilka wyjazdów zagranicznych, do których się przygotowuję. Poza modą interesuję się kinem, teatrem i muzyką. Uczęszczam do IX prywatnego LO w Krakowie, do klasy o profilu aktorskim. Uwielbiam spędzać czas w teatrze lub do kinie. Wierzę, że modeling i aktorstwo mają wiele wspólnego i staram się zawsze dobrze zagrać swoje role. Wolne chwile spędzam w Prowincji, która jest jednym z moich ulubionych miejsc w Krakowie. Tam zawsze spotykam się z moimi koleżankami i rozmawiamy godzinami.

52 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

zdjęcia: f4 Studio

moda

profil_


TEN SALON JEST

Instytut Urody No.1 zaprasza na rytuał „DAR MŁODOŚCI” komórki macierzyste z krwi pępowinowej. Do zabiegu w prezencie szminka do ust firmy CLARINS.

( REWOLUCJA W KOLORYZACJI )

* wyjątkowa pielęgnacja włosa doskonałe pokrycie siwych włosów długotrwała moc koloru

Instytut Urody No 1, Kraków, ul. Wieniawskiego 62, tel.: 12 411 76 51

www.no1instytut.pl ...because quality matters lounge magazyn

53


Twarze Przy Barze

Be Seduced Pokaz Mody 22 kwietnia 2010

zdjęcia: Michalina Cebo / lounge 54 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


lounge

ZDROWIE I URODA //

...because quality matters lounge magazyn

55


zdrowie i uroda

nowości kosmetyczne_

Przygotuj się

na majówkowe wypady! Bioenergetyzujący Balsam do Ciała, Orchidea z Kwasem Hialuronowym, z linii Natural Dream Spa - Eveline Balsam, który zadba o odpowiednie nawilżenie skóry. Jest lekki i przyjemny, w bardzo „kobiecym” opakowaniu ozdobionym kwiatem orchidei, w wygodnej tubce z klapsem. Ujędrnia, pielęgnuje i pięknie pachnie. Zawiera ekstrakt z orchidei, kwas hialuronowy, kompleks witamin A, E, F, masło shea, wyciąg z zielonej herbaty i bluszczu.

Cena: 9,90 zł Face Mask for Sensitive Skin - Maska odżywcza Bogata, intensywnie odżywiająca maska łączy w sobie działanie naturalnych olei organicznych z olejem z oliwy z oliwek. Harmonizuje i łagodzi wrażliwą skórę, dzięki czemu jest ona zrelaksowana i pełna naturalnego blasku. Olejek ze słodkich migdałów wygładza skórę, a masło shea sprawia, że jest ona aksamitna w dotyku. Odpowiedni zwłaszcza dla skóry suchej, wrażliwej, ze skłonnościami do podrażnień.

Cena: 119 zł OLAY Complete Słoneczna Cera OLAY Complete Słoneczna Cera krem na noc zapewnia odpowiednie nawilżenie, odżywienie i regenerację, uzupełniając stopniowo powłokę hydrolipidową. Formuła produktu pobudza naturalne procesy odnowy naskórka i jednocześnie, dzięki odpowiedniej zawartości DHA zapewnia delikatną, naturalnie wyglądającą opaleniznę. Dostępny w sklepie internetowym (www.olay.pl)

Cena: ok. 31 zł Euphoric Shine Lip Gloss To pierwszy błyszczyk wyzwalający hormon szczęścia! Należy do kategorii kosmetyków opracowanych z aktywnych składników, które wpływają na skórny system nerwowy – jak również polepszają uwalnianie neuroprzekaźników takich jak dopomina. W laboratoriach Deborah Milano stworzono innowacyjny błyszczyk, którego formuła faktycznie została oparta na badaniach związanych z neuroprzekaźnikami. Magiczny, poprawiający nastrój eliksir to formuła zawierająca ekstrakt z niebieskiego maku oraz mieszankę substancji roślinnych z właściwościami zwiększającymi uwalnianie dopaminy (nazywanej również hormonem szczęścia).

Cena: 34,90 zł 56 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Swobodna kreacja z HAIR MANYA Każdy z nas ma swoje własne, skryte pragnienia o życiu i wizerunku. Moje Klientki pragną zaznaczyć swoją oryginalność, egzystencję poza schematami, poprzez swoje włosy – a uczynić mam to ja. Kiedy więc staję przed tym wcale niełatwym zadaniem, z pomocą przychodzą mi kosmetyki do stylizacji linii HAIR MANYA. Wierzę producentowi, firmie KEMON, który zapewnia, że kosmetyki te są połączeniem nieokiełznanej pasji fryzjerskiej i rygorystycznie prowadzonych badań naukowych. Nęcące zapachy, kipiące życiem kolory, przy tym wyjątkowa formuła wnikania kosmetyków we włosy i efekt aktywizacji termicznej, pozwalają na niemal nieograniczone możliwości stylizacji. Niedawno miałem okazję po raz pierwszy pracować z modelującą pastą do włosów ZERO GRAVITY. Jej siła, gwarantująca ekstremalne wykończenie, pozwala tworzyć najbardziej skomplikowane fryzury. Pasta stosowana w małych ilościach na suche włosy zapewnia szybką stylizację i rozdzielenie kosmyków, bez obciążania i zwilżania włosów. Efekt vintage uzyskać można nakładając ZERO GRAVITY na wilgotne włosy na całej głowie.  Druga nowość wśród kosmetyków z tej linii, którą wykorzystuję w stylizacji włosów moich klientek to fluid BYE BYE SPLIT END. Pozwala on uzyskać połysk i jedwabistą, odczuwalną w dotyku gładkość włosów. Sprawia, że ich końcówki stają się zdrowsze, wygładza włosy, ułatwia ich rozczesywanie, zwiększa odporność na wilgotność otoczenia. Co istotne fluid ogranicza również elektryzowanie się włosów oraz zapobiega skręcaniu się kosmyków. Dobrze pracuje mi się także z lakierem DREAMFIX – cenię go za uzyskaną dzięki niemu łatwość modelowania włosów palcami, grzebieniem lub szczotką. Kiedy stosuję go po wysuszeniu włosów, pojawia się lekko satynowe wykończenie fryzury. W skuteczny sposób objętości włosom dodaje fluid MACRO. Stosowany przed cięciem ułatwia mi pracę, przyznam się także, że lubię jego zapach leśnych jagód. Objętości włosom dodaje także krem HI DENSINITY – niezastąpiony, kiedy potrzebne jest zdyscyplinowanie loków moich klientek. Dodatkowo zapewnia on włosom sprężystość i naturalną puszystość. Linia HAIR MANYA to esencja kreacji, dzięki niej mogę swobodnie rzeźbić we włosach. Dla moich klientek wizyta u fryzjera zmienia się w rytuał, urasta do rangi sztuki, co dla mnie ważne, bo przecież każdy fryzjer z powołania gdzieś w głębi duszy czuje się artystą. Maciej Maniewski


zdrowie i uroda

newsy_

Makijaż słoneczny Nie ma jednej zasady wykonania makijażu słonecznego, skórę latem malujemy jednak inaczej niż w innych porach roku. Istotnym warunkiem jest oczywiście działanie słońca, które już od kwietnia opala skórę, dlatego też jest naturalne, że nasza karnacja jest przyciemniona w porównaniu do tonacji skóry pod koniec zimy. Poniżej kilka wskazówek Konsystencje kosmetyków dobieramy jak najlżejsze: kremowe, płynne bądź żelowe. Możemy całkowicie zrezygnować z podkładów nakładając korektory tylko na miejsca, które tego wymagają. Jeżeli nakładamy podkład, to tylko taki, który ma bardzo lekką konsystencję. Puder matujący skórę nakładamy bardzo oszczędnie. Rezygnujemy z pudrów transparentnych na rzecz ciemniejszych, dobranych do tonu skóry. Do oczu wykorzystujemy kredki najlepiej wodoodporne, sięgamy także po cienie do powiek w kremie. Makijaż oka powinien być nieskomplikowany. Róże do policzków wybieramy formie kremu lub żelu, albo rezygnujemy z niego na rzecz bronzera który w sezonie letnim jest podstawowym kosmetykiem, ‘robiącym’ cały makijaż. Kolor kosmetyków w lecie może być intensywniejszy niż w innych porach roku. W letnim słońcu dobrze sprawdzają się takie kolory ust i policzków jak intensywne czerwienie w szerokiej palecie od chłodnych jagodowych do pomarańczowych. Do oczu zaś kolor turkusowy lub żółty który, przez większość roku jest trudny w użyciu, latem zaś dobrze komponuje się ze słoneczną skórą. Odpowiednie są również połyskujące beże. Blask na opalonej skórze jest mile widziany. Rozświetla bowiem ciemniejsze tony skóry przywracając jej świeżość oraz odbija od twarzy światło słoneczne dodając jej świetlistości. Efekt ten daje użycie kosmetyków ze złotymi i różowymi drobinkami rozświetlającymi. Mogą to być kosmetyki rozświetlające do policzków czy bronzery. Latem rezygnujemy ze srebrnego połysku, który matowieje i szarzeje na opalonej skórze. Anna Czyżykiewicz wizażystka marki PAESE

21. Międzynarodowy Kongres i Targi Kosmetyczne LNE & spa

Już 15-16 maja w Nowohuckim Centrum Kultury odbędzie się 21. Międzynarodowy Kongres i Targi Kosmetyczne LNE & spa. W programie m. in.: - światowe trendy w kosmetologii: wykładowcy z Polski, Francji, Rosji, Wielkiej Brytanii, - pokazy technik autorskich masażu, - najnowsze zabiegi - premiery firmowe - innowacyjna aparatura - warsztaty kongresowe: m.in. Z serca Afryki Masaż Amani©Zanzibar; Masaż Tui-Na wyszczuplanie i modelowanie sylwetki

ul.Rakowicka 11, Kraków tel. +48 12 4 300 200 www.maniewski.pl

Więcej informacji: www.lne.pl

...because quality matters lounge magazyn

57

photo by Sylwia Gaczorek


zdrowie i uroda

makeup trendy_

U

d o w

i blask k s l e i zic Najczęściej w okresie wiosennoletnim stawia się na miękkie kolory, ale jeśli jesteś bardziej modna i odważna w makijażu i nie możesz się doczekać, aby spróbować czegoś nowego - powitaj ciepłe pory letnim blaskiem i nie bój się eksperymentować z kolorem!

Proponujemy makijaż, który mocną wiosenną zielenią podkreśli oko i, niczym powiew słonecznego lata, ozłoci cerę. SKÓRA: Letni makijaż jest minimalny. Nie powinniśmy widzieć dużej warstwy makeupu, stawiamy na lekkość i niezwykle kobiece rozświetlenie twarzy. Upewnij się, że dobrze przygotowałaś swoją skórę. Należy ją dobrze oczyścić i nawilżyć przed użyciem podkładu. Na taką bazę nakładamy lekki podkład, który wyrównuje kolor skóry. Kształt twarzy wymodelować możesz słonecznym brązem. Aby dodać cerze blasku, polecamy pudry i podkłady ze złotymi drobinkami – umiejętne rozświetlenie daje naprawdę spektakularny efekt! OCZY: Z jasnych, bezpiecznych kolorów tym razem proponujemy przejść do odważniejszych zestawień. Czerpiąc z propozycji Pat McGrath, którą zainspirowały bujne tropikalne dżungle, żywą zieleń połączyłyśmy z odrobiną złota, brzoskwinią i brązem. To zestawienie niezwykle ożywiło spojrzenie. Zalotności dodaje kreska eyelinerem, inspirowana look’iem gwiazd filmowych z lat czterdziestych.

Makijaż i stylizacja: Beata Gładysz i Agata Wrona MOYE / www.moye.com.pl Fryzura - Jakub Ziemirski Modelka - Ania

Kosmetyki do metamorfozy Ani: krem - Studio Moisture Fix, emulsja brazująca - Lustre Drops: Sun Rush (kolekcja limitowana - To the Beach), baza pod podkład - Prep + Prime Face Protect SPF 50, podkład - Mineralize Satinfinish SPF 15 Foundation, korektor - Select Moisturecover, puder sypki - Mineralize Skinfinish Natural, bronzer w kremie - Peach Bronze (kolekcja limitowana - To the Beach), róż - Get Away Bronze (kolekcja limitowana - To the Beach), cienie do powiek - Sand & Sun, Sweet & Punchy, Humid (kolekcja limitowana - To the Beach), Gorgeous Gold, liner - Penultimate Eye Liner: Rapidblack, tusz do rzęs - Plush Lash: Plushblack, brwi - Brow Set: Clear, błyszczyk - Creemsheen Glass: Partial to Pink, lakier do paznokci - Scorcher (kolekcja limitowana - To the Beach)

58 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

USTA: Do dopełnienia dość mocnego makijażu oczu postawiłyśmy na trend z pokazów Max Mara oraz Hermes i użyłyśmy bladego różu. Wysoki połysk jest popularny jak nigdy dotąd, dlatego nasze jasne usta też skąpane są w modnym blasku. Najważniejsze, aby usta wyglądały naturalnie i były dobrze nawilżone. PAZNOKCIE: Na szczęście moda na wybiegach wiosna / lato związana z paznokciami nie trzyma się jednego trendu, tak więc możemy szaleć! Większość kolekcji zawiera śliwki i czerwienie. W zestawieniu z bardzo letnimi sukienkami kolory są więc ostre i zdecydowane. Jaki kształt powinny mieć paznokcie? Trzymając się trendów z wybiegu odchodzimy od propozycji krótkich i stawiamy na trochę dłuższe - Jeremy Scott zdecydował się nawet na super długie czarne szpony. My wybrałyśmy jaskrawy koralowo czerwony, który dodaje wiele optymizmu :)


...because quality matters lounge magazyn

59


zdrowie i uroda

fot. Medicus

sen_

Nocne rykowisko w wykonaniu mężczyzny to niemalże rytuał. Chrapanie partnera, ojca czy dziadka nikogo nie dziwi, bo dotyczy większości Polaków płci męskiej. Z innymi reakcjami spotyka się chrapiąca kobieta, która w nocy traci całą swoją subtelność, wprawiając partnera w osłupienie, a siebie narażając na stres i psychiczny dyskomfort. Nocne faux pax W społeczeństwie popularne jest przekonanie, że chrapią głównie mężczyźni. Tak naprawdę problem ten jest powszechny również wśród kobiet. Przed 30. rokiem życia chrapie co czwarty mężczyzna i co dwudziesta kobieta. W wieku 60. lat dolegliwość ta dotyczy już około 60 proc. mężczyzn i aż 40 proc. kobiet. Mimo to chrapanie wpisuje się głównie w wachlarz męskich przypadłości, które w dodatku są powszechnie tolerowane i nie wywołują zdziwienia ani zniesmaczenia. Zupełnie inaczej odbierane jest chrapanie u kobiety. Głośny turkot traktoru nijak ma się przecież do subtelności, elegancji i damskiej delikatności. Tymczasem niejedna stylowa business woman, na co dzień przestrzegająca ścisłych zasad savoir vivre’u, w nocy mimowolnie popełnia faux pax. Chrapanie urasta więc do rangi problemu estetycznego, przy okazji generując stres związany z zasypianiem. Świadomość nocnej słabości może doprowadzać do poważnych kompleksów i przełożyć się na obniżoną samoocenę. Psychiczny dyskomfort sprawia, że czujemy się mniej atrakcyjne, nawet do tego stopnia, że unikamy spania z mężczyzną w jednym pokoju. To automatycznie przekłada się na pogorszenie jakości życia partnerskiego, w tym seksualnego, zakłócając harmonię związku i powodując niepotrzebne nieporozumienia. „Chcę rozwodu” Bywa, że mężczyznom trudno znieść chrapanie partnerki. Niejednokrotnie bowiem kłóci się to z ich percepcją kobiecej nieskazitelności. Wspomnienia nocnej bezsenności wywołanej przez chrapiącą damę mogą przesądzić o jakości relacji. Na nic zda się eksponowanie kobiecości za dnia, jeśli mężczyzna ma w pamięci nocne odgłosy traktoru zamiast słodkiego mruczenia. Problem nie zmniejsza się nawet wtedy, gdy partnerzy chrapią oboje. Całonocne wzajemne

wybudzanie się ze snu jest irytujące i wpływa destrukcyjnie na związek. Co więcej, bezdech, który może być efektem nieleczonych zaburzeń oddychania, powoduje niedotlenienie organizmu, a to z kolei przekłada się na ciągłe zmęczenie, dekoncentrację i obniżenie efektywności w pracy. Gorsza kondycja psycho-fizyczna mimowolnie rodzi pretensje i irytację. - Jeżeli w sferze emocjonalnej, psychicznej czy komunikacyjnej w związku dzieje się źle, a do tego dojdą inne codzienne problemy, takie jak np. chrapanie, to w skrajnych przypadkach może dojść nawet do rozwodu – mówi psycholog kliniczny Alicja Misiewicz-Baranowska, właścicielka Ośrodka Szkolenia i Doradztwa Personalnego Master. Opinie psychologów są potwierdzone badaniami naukowców. Analizy brytyjskiego Towarzystwa Badań nad Zaburzeniami Snu pokazują, że ponad 60 proc. osób częściej uprawiałoby seks, gdyby ich partner przestał chrapać. Co czwarta badana osoba uważa, że chrapanie jest przyczyną końca jej życia erotycznego. Także polskie doświadczenia pokazują, że chrapanie może stanowić istotny czynnik destrukcji związków. – W czasie trwania Wrocławskiego Tygodnia Walki z Chrapaniem znaleźliśmy potwierdzenie tego, że chrapanie wpływa na relacje w związku - mówi dyrektor przeprowadzającego akcję DCL Medicus Anetta Gaweł. – Odwiedziła nas pacjentka, której pierwsze małżeństwo rozpadło się właśnie z powodu jej chrapania. Z drugim mężem oboje chrapią, ale w trosce o dobro związku postanowili rozpocząć leczenie – dodaje. Niezdrowy kompleks Chrapanie nie tylko niszczy związek, ale jest też wrogiem kobiecego zdrowia. Nie leczone chrapanie może doprowadzić do pojawienia się bezdechów śródsennych, czyli co najmniej 10-sekundowych momentów, w czasie których podczas snu nie oddychamy. Wywołane przez bezdech śródsenny niedotlenienie organizmu

może prowadzić do nasilenia się już istniejących chorób, w tym cukrzycy, nadciśnienia tętniczego, niewydolności serca, zaburzeń rytmu serca, a nawet prowadzić do zawału serca czy udaru mózgu. Jak wyleczyć chrapanie? Podstawową radą jest zmiana trybu życia na bardziej higieniczny. Do głównych przyczyn zaburzeń oddychania należy bowiem otyłość - nagromadzenie tkanki tłuszczowej w okolicach górnych dróg oddechowych wpływa na ich zwężenie i utrudnia przepływ powietrza w trakcie snu, co powoduje chrapanie. Nocne rykowisko bywa również powodowane piciem alkoholu, paleniem papierosów i nadmiernym spożywaniem leków nasennych. Warto więc zrewolucjonizować dietę, postawić na ruch i zdrowe odżywianie. Prawdopodobne jest jednak, że zmiana stylu życia nie przyniesie pożądanych rezultatów i nie uda się pozbyć wstydliwego chrapania. Wówczas pozostaje wizyta u specjalisty, odpowiednia diagnostyka i zbawienna koblacja. – Dzięki rozwiązaniom nowoczesnej medycyny możemy pomóc osobom cierpiącym na zaburzenia oddychania w trakcie snu. Metoda koblacji pozwala na usunięcie przyczyny chrapania w ciągu jednodniowego zabiegu, niemalże bezboleśnie – mówi dr n. med. Aleksandra Sztuka-Banel, otolaryngolog, z Dolnośląskiego Centrum Laryngologii Medicus, które zajmuje się leczeniem chrapania. Zanim Twój związek zostanie narażony na poważny kryzys, a w głowie partnera pojawi się myśl o separacji łóżek, spróbuj zadbać o swoje zdrowie, eliminując problem chrapania. Wyleczenie zaburzeń oddychania znacznie zwiększy twój życiowy komfort, zminimalizuje stres, wybawi cię z kompleksów, poprawi relacje w związku, a tobie przyniesie satysfakcję. Spokojny sen, zarówno twój jak i partnera, da ci energię, by czerpać z życia pełnymi garściami. /an/

60 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


...because quality matters lounge magazyn

61


zdrowie i uroda

Ania lat 30 -

matka czteroletniego synka. Jest odważną, młodą, zapracowaną mamą i zgodziła się na metamorfozę, gdyż potrzebowała odmiany!

M

najlepszy prezent na Dzień Mamy

Do typu jej urody, karnacji, osobowości i stylu dobraliśmy najmodniejszą fryzurę tego sezonu! Ania ma ciemną oprawę oczu, dlatego dla podkreślenia jej urody, przyciemniliśmy włosy brązem i podkoloryzowaliśmy ciemnym fioletem modne strzyżenie.

strzyżenie & make-up: Oskar Bachoń koloryzacja & stylizacja: Wojtek Kasprzak foto: Robert Bednarczyk / lounge

62 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

etamorfoza-

Ania na co dzień się nie maluje, więc pokazaliśmy jak można poszaleć kolorami i uwydatnić wszelkie atuty. Kolorem malw podkreśliliśmy oczy oraz delikatnie wymodelowaliśmy kształt twarzy pudrem brązującym; usta zostawiliśmy w naturalnym kolorze beżu.


zdrowie i uroda

sport_

W zdrowym ciele zdrowy duch. Wiadomo nie od dziś. Coraz więcej osób, które szkolne wychowanie fizyczne mają już dawno za sobą, próbuje wcielać tę maksymę w życie. Wysyp rowerzystów, czy miłośników modnego nordic walkingu świadczy o tym dobitnie. Dlaczego więc z jednej strony słyszymy o zaletach sportu, a z drugiej co jakiś czas pojawiają się doniesienia o groźnych kontuzjach, czy nawet śmierci tych, którzy zawodowo uprawiali sport?

O

zaletach można by mówić długo. Regularna aktywność fizyczna traktowana jest jako lek na całe zło. W młodym wieku wspomaga rozwój organizmu, a starszym pozwala przedłużyć ogólną sprawność i np. zapobiega reumatyzmowi, czy pozwala zachować lepszą kondycję umysłową. Sport usprawnia krążenie, pracę układu oddechowego, zmniejsza poziom cholesterolu, zmniejsza prawdopodobieństwo zachorowania na wiele chorób. Niewątpliwie na plus zapisuje się też poprawa samopoczucia w wyniku wydzielania się tzw. hormonów szczęścia (endorfin), jak i spalanie tkanki tłuszczowej, dzięki czemu można pozbyć się nadmiernych kilogramów. Sport pozostał jedyną naturalną metodą zapobiegającą rozwojowi chorób cywilizacyjnych (żywność z powodu konserwantów, barwników trudno zaliczyć do naturalnych i w pełni zdrowych). Uprawianie sportu jest modne. Jazda konna, tenis, pływanie, aerobic... To czynności, którymi warto i którymi lubimy chwalić się przed znajomymi. Szczególnie, że może dadzą się namówić na wspólny wysiłek. Jak się więc okazuje sport może wpływać także na poprawę stosunków międzyludzkich. Sportowcy od zawsze cieszyli się szacunkiem i popularnością. W końcu igrzyska olimpijskie nie są wymysłem współczesnych, a starożytnych Greków. Ich wyczyny są powodem do zabawy i radości. Od paru lat obserwuje się jednak zatrważający wzrost liczby kontuzji, wypadków, czy nawet przypadków śmierci zawodowców. Sport stał się nie tylko zabawą, a przede wszystkim sposobem na zarobienie pieniędzy. Współczesny sport zawodowy to niezwykle ciężka praca fizyczna, gdzie pokonywanie słabości własnego ciała jest wartością ważniejszą niż cokolwiek innego. Rosnąca konkurencja wymusza stawianie poprzeczki coraz wyżej, często zbyt wysoko. Młodzi, dopiero zaczynający karierę sportowcy muszą liczyć się z tym, że od tej chwili ich życie zostanie w całości podporządkowane treningom, a wszystkie sprawy, nawet prywatne będą musiały być konsultowane z trenerem. 64 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Mimo to, nie widać, aby świat cierpiał na niedobór zawodowców. Wiadomym jest, że aby marzyć o jakichkolwiek osiągnięciach, ćwiczyć trzeba od dziecka. Nastolatek nigdy nie dogoni trenującego od 7 roku życia. Łowcy talentów jeżdżą po szkołach, obserwują bawiących się na osiedlowych boiskach i wyłapują tych, którzy przy sporym nakładzie pracy będą mieli szansę na karierę. Tylko czy tak młody organizm nagle obarczony kilkugodzinnymi, codziennymi treningami w końcu się nie zbuntuje? Oczywiście w profesjonalnych klubach sportowych każdy jest pod stałą opieką lekarzy, którzy nie tylko sprawdzają wydolność organizmu, ale także oceniają na jakie obciążenie jest gotowy. Dlaczego więc co jakiś czas docierają wieści o nagłej śmierci młodych sportowców? Szczególnie zaskakujące i zatrważające, gdy do takich wypadków dochodzi w miejscach, gdzie pracują najlepsi lekarze. Jak więc mogło dojść do tragedii w Hiszpanii w 2007, gdy nagle, w trakcie meczu, ataku serca doznał piłkarz Sevilli FC, zaledwie 23-letni Antonio Puerta, który zmarł po przewiezieniu do szpitala? Czy to możliwe, że żadne badania nie wykazały jakichkolwiek problemów z sercem? Zresztą nie trzeba szukać tak drastycznych i przerażających przykładów. Ilu sportowców poważnie doznało uszczerbku na zdrowiu? Czy ktokolwiek jest w stanie wyobrazić sobie, jak będzie wyglądać 70-letni były kulturysta? Z zapadniętymi mięśniami, poszarpanymi stawami, ścięgnami. Oczywiście, o ile dożyje tego wieku. Pomijamy tu także aspekt wspomagania środkami dopingującymi - często trudno ocenić, jakie spustoszenie sieją wewnątrz organizmu. Niektórzy w wyniku kontuzji są zmuszani do zakończenia kariery, inni przez resztę życia borykają się z problemami zdrowotnymi. Jeden z najskuteczniejszych piłkarzy lat 80. i 90., Holender Marco van Basten, obecnie odnoszący sukcesy, jako trener, w wieku 29 lat był zmuszony definitywnie zakończyć karierę piłkarską. Powód? Z pozoru niegroźna i chwilowa kontuzja kostki. Najpierw pauzował przez kilka miesięcy, potem na krótko wrócił na boisko, ostatecznie

okazało się, że nie może już grać. Z polskiego podwórka pamiętamy piłkarza, którego karierę przerwała kontuzja ścięgna Achillesa w wieku 23 lat. Marek Citko, bo o nim mowa, aż na 16 miesięcy był zmuszony przerwać treningi, by potem podjąć decyzję o zakończeniu, dopiero co rozwijającej się i świetnie rokującej na przyszłość, kariery. Kilka skomplikowanych operacji w Polsce i zagranicą ma za sobą także siatkarz, wielokrotny reprezentant Polski, Marcin Prus. Pomimo wysiłków lekarzy nie udało się odbudować ubytku chrząstki stawowej, a popularny siatkarz (jego znakiem rozpoznawczym stały się kolorowe fryzury, często komentowane równie emocjonująco, co wynik meczu) pożegnał się z boiskiem. Niestety kontuzje dotyczą nie tylko zawodowców. Jak się przed nimi ustrzec? Na pewno główną rolę powinien odgrywać zdrowy rozsądek, a nie chęć zaimponowania. Ortopedzi co roku ostrzegają i przypominają, że najbardziej narażeni są sezonowi sportowcy. Cały rok nie ćwiczą, a potem bez przygotowania przez 2 tygodnie szusują na nartach. Na skutki nie trzeba długo czekać. Skręcone kostki, złamane nogi, nie mówiąc już o nadwyrężonych mięśniach i stawach. Trzeba też zdawać sobie sprawę, że ruch oznacza zdrowie tylko wtedy, gdy jest regularny, niekoniecznie bardzo intensywny. Lepiej w spokojnym tempie spacerować 3 razy w tygodniu, niż na godzinę iść na siłownię. Dobrze by było, gdybyśmy pamiętali, że sport to, owszem, zdrowie, ale pod pewnymi warunkami, które dla własnego dobra lepiej spełnić. Natalia Zbierska


Nie zadbamy o piękno Twoich paznokci Nie wygładzimy Twoich zmarszczek Nie doradzimy Ci nawet w doborze odpowiedniej fryzury...

ZAPROJEKTUJEMY TWÓJ UŚMIECH I ZROBIMY TO PERFEKCYJNIE.

Wybierz właśnie nas i przekonaj się!

STOMATOLOGIA CICHOŃ ul. Lelewela 13, 30-108 Kraków Umów się na wizytę: 12 421 07 43 www.stomatologiacichon.pl www.implantologiacichon.pl

Stomatologia ...because quality matters lounge magazyn

65


zdrowie i uroda

sport_

Chuligańska gra dla gentlemanów

WYDAWAŁOBY SIĘ, ŻE NIEKTÓRE SPORTY SĄ DLA NAS ODLEGŁE I BARDZO EGZOTYCZNE. DLA PRZECIĘTNEGO OBYWATELA NASZEGO KRAJU LICZY SIĘ FOOTBALL, EWENTUALNIE KOSZYKÓWKA I SIATKÓWKA. A RUGBY? Damian Nęcki

M

ało kto ma o niej pojęcie, a to jedna z popularniejszych gier zespołowych na świecie. Cała Europa Zachodnia, Australia, a nawet Nowa Zelandia i połowa Afryki ją uprawia. U nas wciąż, poza niektórymi regionami, mało popularna. A wcale nie musimy daleko szukać, gdyż na krakowskich Błoniach znajduje się klub z niemałymi tradycjami w tym – dosyć brutalnym, jak mogłoby się wydawać – sporcie. Geneza Rugby narodziło się w 1823 roku, gdy młody chłopak William Webb Ellis, niezadowolony z wyniku meczu piłkarskiego, w którym utrzymywał się bezbramkowy remis wziął piłkę w ręce i pobiegł z nią za linię końcową. Rzecz działa się podczas szkolnego meczu w miasteczku o nazwie Rugby. Później zasady gry skodyfikowano, a w 1871 roku jajowaty kształt piłce nadał Richard Lindon - szewc z... Rugby.

Kalendarz Gladiatorzy z Błoń - fot. Piotr Dębski

Juvenia Kraków Juvenia, równolatka Cracovii i Wisły, od około trzydziestu lat jest mocno osadzona na polskiej mapie rugby. W swojej historii odnotowała wiele sukcesów: dwukrotnie, w latach 1976 oraz 1983 awansowała do półfinału pucharu Polski, wygrała jubileuszowy turniej z drużynami zagranicznymi, zajęła również drugie miejsce w bardzo silnie obsadzonym turnieju w czeskim Ołomuńcu w 1986 roku. Rugbiści za swój największy sukces uważają jednak historyczny awans do I ligi w 2000 roku, gdzie – z niewielkimi upadkami – grają do dziś. „Smoki” to niezwykle sympatyczni ludzie z zasadami i charakterem, które niewątpliwie zostały ukształtowane w nich przez same rugby; zawodowcy, którzy nie otrzymują za swoją grę żadnej pensji, niejednokrotnie jeżdżąc na mecze wyjazdowe na własny koszt. 66 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

fot. Piotr Liguziński


sport_

Zgoła odmiennie rzecz ma się na świecie. Najlepsi zarabiają miliony rocznie, jak sir Jonny Wilkinson – około pięciu milionów funtów z wpływów reklamowych. Na boiskach nie są w stanie zdobyć tak wielkich sum, chociaż i tutaj zdarzają się niemałe zarobki. Nowozelandczyk Dan Carter został wypożyczony do jednej z angielskich drużyn, gdzie za każdy rozegrany mecz otrzymywał 30 tys. funtów. Najlepsi w europejskich ligach mogą liczyć na pensje w granicach 150-300 tys. funtów rocznie. Jest to na tyle nieprawdopodobne, gdyż w samej Anglii zawodnicy rugby nie są w stanie dostać zbyt wygórowanych kontraktów przez tzw. „salary cup”, czyli górny pułap jaki jest w stanie zaoferować klub swoim zawodnikom. W Anglii jest to obecnie kwota 4 milionów funtów w skali roku. We Francji na przykład takie ograniczenia nie występują, więc oczywistym staje się fakt, kto jest lepszym pracodawcą. „Salary cup” jest integralną częścią angielskiej ligi rugby i prawdopodobnie angielski konserwatyzm sprawi, że jeszcze długo tak pozostanie. Trzy kraje, wielkie tuzy rugby, czyli Nowa Zelandia, Australia i RPA podchodzą do spraw zarobkowych odmiennie. To jedyne kraje, które w swe szeregi powołują jedynie zawodników grających na krajowych boiskach. Dają od siebie to, co najcenniejsze, czyli grę w reprezentacji w zamian za pozostanie w kraju, który nie jest w stanie wypłacać po 300 tys. euro rocznie za sezon. Ale i u siebie wiedzie im się nieźle. Najbogatszy rugbista świata - Matt Giteau dostaje około 900 tys. euro rocznie. W samej grze jest wiele brutalności i niejednokrotnie dochodzi do kontuzji, lecz jak pokazują statystki, jest ich i tak stosunkowo mniej niż w piłce nożnej. Chociaż ich liczba zwiększyła się od znamiennego 1995 roku - wtedy to Międzynarodowa Rada Rugby (IRB) dopuściła do zawodowstwa. Wcześniej rugby było skansenem w wyczynowym sporcie, aby zatrzymać najlepszych musiano dopuszczać się matactw i krętactwa. Zatrudniano zawodników na mniej lub bardziej fikcyjnych

zdrowie i uroda

Świat

fot. Piotr Liguziński

etatach. Dzięki tej zmianie gra zyskała na widowiskowości. Stała się szybsza, twardsza. Reguły dla zwykłego śmiertelnika są skomplikowane, ale poznanie ich daje niewątpliwą frajdę z oglądania tych widowiskowych i dynamicznych pojedynków. W tradycji rugby mocno zakorzeniona jest reguła „trzeciej połowy”, do której dochodzi po zakończeniu spotkania. Obie, stojące wcześniej po przeciwnych stronach barykady drużyny spotykają się omawiając poszczególne akcje, nie żywiąc do siebie urazy. Cały ładunek energii spożytkowany w trakcie meczów przekłada się również na kibiców, którym daleko jest do footballowej chuliganki. Nie ma między nimi stref buforowych znanych z boisk piłkarskich, a po meczu zarówno zwycięzcy jak i pokonani mogą liczyć na brawa. Do zakończenia rozgrywek ligowych pozostało jeszcze kilka meczy, więc śmiało zapraszamy na krakowskie Błonia.

...because quality matters lounge magazyn

67


obyczaje

prezenty_Ola Ciejka

1.

2.

3.

4.

5.

6.

7.

8.

9.

Dzień Matki to piękne i ważne święto, o którym pamiętać powinien każdy z nas! Jeżeli jeszcze nie wpadliście na pomysł, co kupić ukochanej rodzicielce, idziemy Wam z pomocą… 1. Dla brylantowej Mamy

4, 6. Dla business-mamy

7. Kwiaty, trochę inaczej…

Proponujemy niezwykły kubek z uchwytem w kształcie pierścionka! To idealny prezent dla eleganckiej mamy, z poczuciem humoru. /www.toys4boys.pl/

Bo któż teraz może obyć się bez pendrive’a? Te, które proponujemy są nie tylko przydatne, ale i jakże oryginalne! /www.usbgeek.com/

W tym roku bądźcie oryginalni! Bukiet kwiatów zastąpcie kwiatami na… szalu. To bardzo modny i praktyczny dodatek do stroju każdej mamy.

2, 3. Bo mamy są jak perły…

5. By zawsze pamiętała!

8. Wymarzona herbatka!

I z tego też względu zasługują na najpiękniejszą biżuterię. Jednak my stawiamy na oryginalność, dlatego też proponujemy Wam prześliczne stojaki na biżuterię, które nie tylko ozdobią, ale i posegregują wszystkie błyskotki mamusi! /2 - www.importa.pl/ /3 - www.fabrykaform.pl/

To prezent idealny, bo niemal niezniszczalny, a przez to na długie lata! Bo cóż może być trwalszego od wiecznego pióra? Waterman zaproponował bardzo kobiecą kolekcję piór, które spodobają się na pewno praktycznym mamom. / www.efco.pl/

Jeżeli Twoja mama uwielbia Karla Lagerfelda czy Audrey Hepburn, na pewno zakocha się w tym prezencie. W sklepie internetowym Donkey Products możesz zamówić torebki herbaty ekspresowej zakończone sylwetkami sławnych postaci! Wyobraźcie sobie tylko minę mamy, jak zobaczy w swojej filiżance wylegującego się niczym w jacuzzi Jamesa Deana, czy Baraca Obamę!

9. Serce dla mamy! Kochani! Bądźmy twórczy! Dosyć kupowania już gotowych łakoci! W tym roku sami zróbmy lukrowe laurki. Wzruszenie mamy gwarantowane!

68 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


Wino, kobiety i śpiew! - Kurczę, przydałby się nam jakiś fajny koszyk- stwierdziła z poważną miną moja współlokatorka dziś rano, kiedy ospale zbierałyśmy się na piknik. Wiedzione chęcią odreagowania po ciężkim i pracowitym tygodniu, pełnym wrażeń i pyłu wulkanicznego, postanowiłyśmy w tym roku zapoczątkować modę na majówki nieco wcześniej. Zwłaszcza, że doszły nas słuchy o rychłym końcu świata, kiedy to ciemna chmura nad miastem… - a zresztą, nieważne, miało być miło! tekst: Ania Strugalska

S

twierdziwszy, że nie należy niczego odkładać na później, rozpoczęłyśmy przygotowania. Spakowałyśmy duuużo jedzenia, duuużo napojów, ambitnie - dwie książki i Politykę, kremik, koc, dwie komórki służbowe, dwie prywatne i kalendarz (tylko mój, bo współlokatorka nie uznaje. Nie wiem, jak można żyć bez kalendarza, ale w sumie w obliczu końca świata, posiadanie tegoż jest sprawą raczej drugorzędną). Jesteśmy szczęśliwymi mieszkankami osiedla Ruczaj i jak kilkakrotnie próbowałam wyjaśnić kolegom redakcyjnym, mieszkanie „na wsi”, ma pewne uroki. Na przykład: dużo miejsc parkingowych, dla porównania - zaparkowanie w pobliżu redakcji (patrz: pół kilometra) trwa około 20 minut lub w ogóle graniczy z cudem. Kolejnym, niepodważalnym atutem miejscówki jest posiadanie w pobliżu Zakrzówka, potocznie zwanego przez krakusów – skałkami. Cud natury (Boże, cud natury! Tak mi się przynajmniej wydawało, do dnia dzisiejszego, ale nie wyprzedzajmy faktów) oddalony zaledwie o kilka minut spaceru, kusi zielenią łąk, błękitem wód i, póki co, rzadkimi wizytami panów ze Straży Miejskiej. Raj na ziemi krakowskiej, cud nad Wisłą, mekka rowerzystów i nurków, spacerowiczów i randkowiczów, wspinaczy (dziwna nazwa, ale tak właśnie nazywają się wspinający po skałkach, źródło: Wikipedia) i w końcu, oaza dla piknikowiczów i grillowiczów. Skuszone, więc tym całym dobrodziejstwem, plus perspektywą pięknej, świeżej opalenizny

ruszyłyśmy, co prawda bez koszyka, ale z pełnym piknikowym rynsztunkiem. Po drodze uzupełniłyśmy zapasy w specjalnym sklepie z napojami, wszak porządny piknik bez dobrego wina się nie obędzie. Następnie po około dwudziestominutowym przedzieraniu się poprzez tabuny takich jak my spacerowiczów, rowerzystów, rolkowiczów i innych im podobnych, dotarłyśmy na nasze ulubione wzgórze. Ukochane miejsce, które... oczywiście było zajęte! Nieco już poirytowane, dumnym krokiem minęłyśmy tych, co się nam wepchali na krzywy ryj i nieopodal znalazłyśmy całkiem miłą i podobną do naszej polankę. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że nasza nowa oaza, była małym wysypiskiem różności: od butelek i puszek, poprzez podgniłe reklamówki z pobliskiego Tesco, po kartony po grillu! Znalazłyśmy nawet starą oponę! Stwierdziwszy, że jednak ludzie to straszne świnie, otworzyłyśmy butelkę wina i zabrałyśmy się za sprzątanie. Po około 15 minutach zobaczyłyśmy zieloną trawkę i w ogóle pierwsze oznaki wiosny - hurra! Rozłożyłyśmy kocyk, prowiant na raty i ambitnie - książki. Wtedy też pojawiły się nasze znajome, oczywiście już na posprzątane i dołączyły do pikniku. Poleciała muza z komórki i oddałyśmy się tym cudnym chwilom, a grupki piechurów deptały nam kocyki od czasu do czasu, przeciskając się tam i powrotem z aparatami fotograficznymi i obłędem w oczach.

Gdy jestem w plenerze, tak znienacka mnie bierze (…) fajne są amory wśród fauny i flory… - jak śpiewał kabaret OTTO i muszę tu przyznać panom rację, cos nas zaczęło „brać”. Ponieważ jednak postanowiłyśmy spędzić czas w ściśle babskim gronie, pozostało nam tylko gadanie o seksie. Po omówieniu ulubionych scen erotycznych ze znanych nam lektur i filmów, otworzyłyśmy kolejną butelkę wina, kolejny koszyk truskawek i przeszłyśmy do własnych doświadczeń. Słonce chyliło się ku zachodowi, kiedy ostatnia z nas podzieliła się z resztą rumianych już porządnie (troszeczkę od słońca, troszeczkę od wina i troszeczkę od gadania o seksie) dziewcząt swoimi spostrzeżeniami odnośnie tzw. randek w plenerze. Pruderyjnie pozwolę sobie przemilczeć wszelkie szczegóły. Podsumowując: piknik uznałyśmy za udany, napój bogów nie pozwolił naszym organizmom się odwonić, zyskałyśmy piękną opaleniznę i dodatkową wiedzę na temat seksu, która jak wiadomo, zawsze się przydaje. Niektóre z nas dowiedziały się również, że z seksu przedmałżeńskiego trzeba się spowiadać! A co najbardziej budujące: zrobiłyśmy porządek na sporym hektarze zakrzówkowskiej ziemi, a to się liczy jako czyn społeczny. Tak więc, muśnięte wiosennym słońcem, seksualnie uświadomione, społecznie poprawne i lekko pijane wracałyśmy do domu. Oczywiście ze śpiewem na ustach, że wiła wianki i rzucała… Eh! Wiosna!

NIEPUBLICZNY ZAK£AD OPIEKI ZDROWOTNEJ

PERFECT

Centrum Medycyny Estetycznej

ZATRZYMUJEMY CZAS - INTRACEUTICALS Odm³adzanie metod¹ infuzji kwasu hialuronowego !!! Al. Grottgera 22/1, Kraków 12/ 34 62 102 607 37 33 28

www.gabinetyperfect.pl

MADONNA

obyczaje

felieton_


Twarze Przy Barze

11 Urodziny 24 kwietnia 2010

70 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

zdjęcia: Michalina Cebo / lounge


// // // //

lounge

DESIGN DOM I WNĘTRZA MOTOLOUNGE TECHNOLOUNGE

Zostań zauważony! MODELKI I MODELE POSZUKIWANI Zgłoszenia wysyłajcie na: models@loungemagazyn.pl

ZOSTAŃ TWARZĄ LOUNGE MAGAZYN! ...because quality matters lounge magazyn

71


design

dom i wnętrza_

EKO Łazienki

ECO SHOWER

projektant: Paul Frigout Projekt samowystarczalnego Eko Prysznica, minimalizującego zużycie wody i energii. System zawiera zintegrowaną turbinę, która dzięki przepływowi wody produkuje energię potrzebną do jej ogrzania. Dolna część Eko Prysznica zawiera natomiast kostki wrażliwe na nacisk, które pompują wodę w górę.

CODZIENNIE PRZECIĘTNY MIESZKANIEC NASZEGO REGIONU ŚWIATA SPUSZCZA W KANAŁ PONAD 250 LITRÓW WODY. GDZIE NAJWIĘCEJ? OCZYWIŚCIE W ŁAZIENCE. Zgodnie z raportem UNESCO w ciągu następnych 20 lat ilość dostępnej wody obniży się o 30%. 40% ludności świata nie ma dostatecznej ilości wody. W Polsce również występują deficyty wody, największe problemy mają regiony Górnego Śląska, Krakowa, Łodzi i Kielc, a także Szczecin.* Projektanci z całego świata wzięli się za bary z problemem marnowania wody i zaproponowali całkiem ciekawe rozwiązania. Przedstawiamy Wam kilka interesujących projektów, które mogą nam pomóc ponownie wykorzystać tzw. szarą wodę - czyli powstałą w wyniku mycia, prania itp.

System reguluje przepływ według indywidualnej masy ciała użytkownika, a także odzyskuje i wykorzystuje ponownie zużytą wodę. Do budowy tego prysznica projektant wykorzystał tzw. Ice Stone, czyli produkt otrzymany z wtórnie odzyskanego szkła, betonu i stali. więcej na: www.yankodesign.com

WASH UP

projektant: Sevin Coskun WashUP jest konceptualnym projektem integrującym pralkę ze zbiornikiem wodnym WC, którego głównym założeniem jest przetrzymywanie szarej wody powstałej podczas prania i wykorzystania jej następnie do spłukiwania toalety. Dodatkową zaletą tego projektu jest inteligentne wykorzystanie przestrzeni, szczególnie ważne w małych łazienkach. WashUP posiada dwa okrągłe przyciski, do większego i mniejszego zużycia wody przy spłukiwaniu.

ECO BATH

projektant: Jang Woo-seok Konceptualny projekt łączący umywalkę z WC, wg którego do spłukania toalety wykorzystywane jest 50% szarej wody pochodzącej z umywalki i 50% świeżej. Nowocześnie zabudowane rury łączące tworzą nie tylko ekologiczny, ale i praktyczny koncept.

więcej na: www.core77.com

więcej na: www.yankodesign.com

Profile Smart Dual Flush Toilet projektant: Caroma

Caroma, producent ceramiki łazienkowej, wyszedł z osobliwym rozwiązaniem, które pozwoli na duże oszczędności wykorzystywanej wody. Dual Flush Toilet to połączenie sedesu z umywalką, która jest zamontowana na zbiorniku spłuczki. Podczas mycia rąk woda z umywalki trafia wprost do spłuczki i jest gotowa do ponownego wykorzystania. więcej na: www.caroma.com.au 72 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Woda jest naszym najcenniejszym skarbem, którego coraz bardziej zaczyna brakować. Zużycie wody oraz jej rosnące koszty sprawiają, że naukowcy i projektanci zaczynają poszukiwać nowych rozwiązań. *Źródło: Wikipedia.pl


dom i wnętrza_

design

Nowoczesny Apartament by ArtCinema

1

W 2

nętrza, w których przebywamy, najczęściej są obiciem naszych pasji, zainteresowań i osobowości. Szukamy w nich oazy, która jest miejscem odpowiednim dla każdego rodzaju aktywności, jaką prowadzimy. Przestrzeń nowoczesnego apartamentu bez znaczenia jak duża ona jest, wypełniona jest elementami pozwalającymi poczuć się swobodnie. Elementami stanowiącymi dziś nieodłączny atrybut naszej codzienności jest oświetlenie, muzyka, obraz - niezależnie czy odpoczywamy, pracujemy, bawimy się. W krakowskim apartamencie realizowanym przez ArtCinema uwzględniono rozwiązania umożliwiające zastosowanie wyżej wymienionych elementów.

OŚWIETLENIE

zdjęcia: Art Cinema

3

4 OBRAZ – KINO DOMOWE Niezależnie od środków jakimi dysponujemy i wnętrza, w którym ma powstać nasza domowa rozrywka możemy osiągnąć efekt, który z pewnością pobudzi nasze zmysły odzwierciedlając realia filmu, koncertu. Odpowiednio dobrany telewizor, miejsce zamontowania oraz skalibrowany pod kątem barw, nasycenia kolorów pozwoli ciszyć się w pełni obrazem kinowym. W przypadku gdybyśmy zapragnęli jednak większego formatu obrazu można jak to zostało w pokazanym na zdjęciu apartamencie (fot. 2) wykorzystać projektor oraz ekran elektrycznie opuszczany. Możliwości w wyborze projektorów do domowej rozrywki oraz ekranów jest ogromna ilość. Jednak trzeba pamiętać, że tylko odpowiednio dobrane, skonfigurowane i skalibrowane elementy w pełni pozwolą nam na komfort oglądania.

Zazwyczaj oświetlenie pełne jest rzadko wykorzystywane, a współczesne projekty obfitują w oświetlenie akcentowe, dyskretne, dodatkowe i nie standardowe. Konieczne jest zatem stosowanie rozwiązań umożliwiających adoptowanie oświetlenia w naszym domu do naszych potrzeb w zależności od wykonywanych czynności, jak oglądanie TV, jedzenia romantycznej kolacji itp. Delikatne przejścia miedzy poszczególnymi scenami łagodnie zmieniają nastrój, a łatwość i wygoda obsługi pozwoli nam na przyjemne korzystanie. System sterowania może być realizowany dla całości apartamentu lub dla jego wybranej części. Systemy tego rodzaju umożliwiają też dołączenie zarządzania roletami, co zdecydowanie zwiększy funkcjonalność całości. Sterowanie oświetleniem pozwala oszczędzać nie tylko energię elektryczną, ale również źródła, wydłużając ich czas pracy. Zastosowane urządzenia Lutron GrafikEye uwzględnione na etapie projektu lub zmian instalacyjnych pozwoliły wyeksponować walory zaprojektowanego oświetlenia i całości wnętrza (fot. 1, 3).

MUZYKA Ulubiona muzyka, radio, program telewizyjny dostępny w każdym pomieszczeniu. Idea multiroomu to dostęp do naszych wszystkich zasobów multimedialnych w każdym pomieszczeniu naszego apartamentu. Niezależnie od tego jakie są te zasoby, można nimi zarządzać w sposób interaktywny co w wydaniu systemu multiroom znaczy także prosty i funkcjonalny. Wszystkie urządzenia instalacji, jak wzmacniacze, głośniki, poszczególne źródła, nie są widoczne za wyjątkiem klawiatur naściennych i pilotów, i z nich tak naprawdę korzystamy. Dzięki temu rozwiązaniu możemy posłuchać ulubionej muzyki podczas kąpieli, w łazience lub w kuchni w sposób komfortowy i dyskretny. Źródłami dźwięku może być radio FM, radio internetowe, płyta CD/DVD, muzyka zgromadzona na IPODzie lub serwerze mulitmedialnym. W każdym z pomieszczeń można dowolnie ustawiać poziom nagłośnienia i wybierać dowolne źródło. Tak też to zostało zrealizowane w przedstawionym wnętrzu (fot. 4). www.artcinema.pl ...because quality matters lounge magazyn

73


design

dom i wnętrza_

tarasowe ogrody Wiosna w pełnym rozkwicie, zabierzmy się więc do działania! Proponuję zainstalować w Waszych domach fragment łąki, lasu, parku. Któż z Was nie marzy, aby w wolne dni cieszyć się śniadaniem wśród zieleni na balkonie albo rozkoszować się dobrą butelką wina w towarzystwie pachnących kwiatów i szumiących traw? To marzenie może stać się rzeczywistością. Myślisz: Mój balkon jest za mały, zbyt nasłoneczniony, zbyt zacieniony... Na te wszystkie troski jest rozwiązanie. Lekarstwem na brak miejsca jest pomysł: rośliny można puścić po balustradzie, pozwolić im piąć się po ścianie, zawiesić w koszach nad głową lub wkomponować w meble tarasowe. Do pozbawionego słońca miejsca dobrać te lubiące cień i wilgoć, a skąpany słońcem taras zamienić w oazę światłolubnych i kwitnących roślin.

dobór roślin Dla powodzenia całego przedsięwzięcia znaczenie ma przede wszystkim właściwy dobór roślin. Powinniśmy sugerować się nie tylko estetyką kompozycji, ale również dobrać rośliny odpowiednio do warunków, jakie możemy im zapewnić. Odpowiednie warunki glebowe możemy zapewnić roślinom poprzez zakupienie odpowiedniej ziemi do skrzynek, nawożenie i podlewanie, w zależności od ich potrzeb, pamiętając jedynie, aby w jednej skrzynce nie posadzić roślin o znacząco różniących się potrzebach glebowych. Rośliny powinniśmy dobierać w zależności od warunków świetlnych panujących na naszym balkonie czy tarasie. Na miejsca mocno nasłonecznione, o wystawie południowej, nadają się takie gatunki jak: pelargonie, petunie, czy bidens. W większych skrzynkach możemy posadzić śnieguliczkę, o owocach jak mini rajskie jabłuszka; ciekawą trawę: kostrzewę popielatą lub różne odmiany odpornej irgi. Nieco lżejsze nasłonecznienie natomiast przypadnie do gustu aksamitkom i bratkom. Do miejsc bardziej cienistych doskonale nadają się niecierpki, barwinek, konwalie, mahonia, trzmielina, parzydło leśne i paprocie leśne. Poza roślinami jednorocznymi i bylinami, na balkonach i tarasach możemy uprawiać również krzewy. Jeżeli wybierzemy krzewy liściaste zimozielone lub iglaki, będą one zdobiły nasz balkon nie tylko w sezonie wegetacyjnym, ale również zimą. Ważne jest jednak, aby wybrać gatunki i odmiany odpowiednio mrozoodporne (by mogły spędzać zimę na balkonie) i o powolnym wzroście, osiągające niewielkie rozmiary lub dobrze znoszące przycinanie korygujące rozrost rośliny. Jeżeli zdecydujesz się na całoroczną uprawę roślin na balkonie, konieczne będzie na okres zimowy odpowiednie zabezpieczenie ich przed mrozem i wiatrem.

skrzynki Jeżeli wybraliśmy już rośliny na nasz parapet, balkon, czy taras - zastanówmy się teraz nad doborem odpowiednich skrzynek. Do wyboru mamy skrzynki z różnych materiałów - drewniane, gliniane, z tworzyw 74 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

sztucznych. Najbardziej naturalnie wyglądają skrzynki drewniane z dębiny, sosny lub świerku. Skrzynka drewniana od zewnątrz powinna zostać pokryta nieszkodliwym dla roślin środkiem impregnacyjnym, a od środka wyłożona folią perforowaną. Pięknie prezentują się również skrzynki i pojemniki gliniane. Niestety są jednak ciężkie i łatwo się tłuką, przez co odradzam umieszczanie ich na balkonach czy parapetach. Najbardziej praktyczne są skrzynki z tworzyw sztucznych - są lekkie i nietłukące. Być może nie są tak ozdobne jak pojemniki gliniane, naturalne, czy też jak skrzynki drewniane, ale za to dostępne w dużej gamie barw i kształtów, które możemy dobrać w zależności od naszych potrzeb.

gleby. Ich przestrzeń życiowa jest ograniczona do rozmiarów donicy, w jakiej roślina żyje. Powoduje to, że niektóre kwiaty balkonowe, np. surfinie, w czasie upałów trzeba podlewać nawet dwa razy dziennie. Dlatego ziemię, którą wypełniamy donice, warto wymieszać z HydroŻelem. Jest to tzw. doglebowy absorbent wody, czyli po prostu substancja magazynująca wodę w glebie. HydroŻel dodany do ziemi w doniczkach pozwoli kilkakrotnie zmniejszyć częstotliwość podlewania oraz zaoszczędzić nawet ponad 70% wody zużywanej do podlewania. Rośliny mające stały dostęp do wilgoci będą rosły bujniej i pięknie zakwitną. Teraz możemy przystąpić do umieszczenia roślin. Sadzonki będzie łatwiej wyjąć z doniczek, w których je kupiliśmy, po uprzednim podlaniu ich. Każdą doniczkę z sadzonką powinniśmy obrócić do góry dnem i przytrzymać roślinę przy wysuwaniu korzeni.

sadzenie Na dnie skrzynki należy przygotować kilkucentymetrową warstwę drenażu. W tym celu możemy wsypać nieco żwiru, drobnych kamyków lub starych pokruszonych doniczek. Najlepszym materiałem na wykonanie drenażu będzie jednak keramzyt, który wpływa pozytywnie na regulację gospodarki wodnej - wchłania nadmiar wody i oddaje go, gdy gleba jest przesuszona. Dzięki drenażowi ziemia w pojemniku nie będzie zbytnio zbita, a roślinom będzie łatwiej oddychać. Na warstwę drenażu wysypujemy ziemię. Nie wykorzystujmy ziemi zeszłorocznej, w której mogą znajdować się formy przetrwalne szkodników i zarodniki chorób grzybowych. Dodanie nawozu zatem nie rozwiąże problemu. Warto kupić świeżą ziemię, która przy okazji będzie bogata w składniki odżywcze, potrzebne roślinom do pięknego wzrostu. Ziemię rozsypujemy równomiernie, wypełniając nią skrzynkę do połowy. Jeżeli w ziemi są grudki, dobrze jest je rozgnieść - pamiętajmy jednak, aby przed wykonaniem tej czynności na ręce założyć rękawice ochronne. Donice i skrzynie balkonowe są bardzo ograniczonym magazynem wody i substancji odżywczych. Z małych skrzynek woda szybko odparowuje, a korzenie nie mogą szukać zapasów wody w głębszych warstwach

Przy sadzeniu roślin warto wykonać mikoryzację ich korzeni specjalną szczepionką mikoryzową dla roślin balkonowych. W środowisku naturalnym korzenie roślin zawiązują związki mikoryzowe ze specyficznymi gatunkami grzybów. Pomaga to im pobierać składniki odżywcze z gleby, zwiększa odporność roślin na choroby, poprawia wzrost i kwitnienie. To dlatego rośliny rosnące w lesie nie potrzebują stałej opieki ogrodnika. Dzięki mikoryzie radzą sobie same. Dlatego podanie podczas sadzenia szczepionki mikoryzowej przynosi doskonałe efekty w poprawie wzrostu i kwitnienia. Pozwala też znacznie ograniczyć dawki stosowanych nawozów. Rośliny umieszczamy w skrzynce, zaczynając od egzemplarzy największych. Nie powinniśmy sadzić ich zbyt gęsto. W skrzynki do 80 cm nie powinno się sadzić więcej jak 3 sadzonki gatunków mocno rozrastających się, takich jak surfinie, czy uczepy. Roślin mniejszych, takich jak werbena czy niecierpki, możemy w takiej samej skrzynce umieścić więcej - nawet do 6 sztuk. Ziemię lekko odgarniamy i umieszczamy sadzonkę tak, aby jej szyjka znajdowała się około 1 cm poniżej krawędzi skrzynki. Następnie umieszczamy pozostałe rośliny i dosypujemy ziemię, którą lekko ugniatamy, szczególnie wzdłuż ścianek pojemnika i w jego rogach. Po uzupełnieniu i wyrównaniu warstwy podłoża, rośliny obficie podlewamy. Teraz skrzynka jest już gotowa do umieszczenia jej na parapecie, balustradzie balkonu, czy na tarasie. Teraz pozostaje nam tylko zaprosić przyjaciół i otworzyć szampana...

Eva Klimek


Ekologiczny dom? Czemu nie! Segregacja śmieci, energooszczędność, ekologiczne jedzenie, a nawet ciuchy. Działania eko są coraz bardziej trendy. Czy kredyt hipoteczny może być ekologiczny? Czy w Polsce buduje się już ekologiczne domy?

D

o tej pory niewielu deweloperów i klientów zwracało uwagę na taki aspekt nieruchomości. Teraz ochrona środowiska ma większe znaczenie. Może więc warto dowiedzieć się więcej na temat pomp ciepła, kolektorów i ogniw słonecznych oraz udać się po ekologiczny kredyt hipoteczny do Banku Ochrony Środowiska. Wielu ludzi nie dostrzega różnicy pomiędzy baterią, a kolektorem słonecznym. Zamontowane na dachu wyglądają podobnie do „skrzydeł stacji kosmicznej”. Zarówno baterie jak i kolektory oszczędzają jednak energię. Różnica kryje się w działaniu: bateria zamienia energię słoneczną w elektryczną, a kolektor w cieplną, czyli np. dzięki niemu możemy relaksować się w gorącej kąpieli. Innym pojęciem, często wprowadzającym konsternację, jest rekuperacja - słowo trudne, ale zasada działania łatwa do zrozumienia. Budowa rekuperatora opiera się na zasadzie plecionki. Przewody „wypychające” powietrze z domu pomieszane są z rurkami dopro-

WSZYSTKICH DBAJĄCYCH O OCHRONĘ ŚRODOWISKA ZAPRASZAMY DO ODDZIAŁÓW BOŚ BANKU W KRAKOWIE: ul. Piłsudskiego 23, tel. (0-12) 628-45-00 ul. Królewska 82, tel. (0-12) 637-40-55 ul. Szpitalna 20-22, tel. (0-12) 424-98-80 Pl. Wolnica 4, tel. (0-12) 424-30-70 ul. Kielecka 1, tel. (0-12) 418-51-30

wadzającymi świeże powietrze do pomieszczeń. Ciepło tych pierwszych ogrzewa drugie, a dzięki temu powietrze wprowadzane do pomieszczenia, już na starcie ma temperaturę pokojową. Dom nie musi spełniać wszystkich wymogów ekologów, aby okazał się korzystnym rozwiązaniem z punktu widzenia portfela i środowiska. Wystarczy, że uwzględnia kilka podstawowych zasad, a już będzie stanowił pozytywny punkt na mapie powstających zabudowań. Tych kilka „uwzględnionych zasad” wystarczy też, by nasz wysiłek został doceniony przez bankowców. Bo teraz nawet w banku premiuje się troskę o środowisko naturalne. Tańszy kredyt hipoteczny – oto nansowy ukłon Banku Ochrony Środowiska. Ekologiczny kredyt hipoteczny BOŚ Banku można wziąć na zakup, budowę lub remont domu czy mieszkania w budynku, w którym zostaną zastosowane rozwiązania pozwalające oszczędzać energię. Do nich należą właśnie baterie słoneczne, kolektory, pompy cieplne i (wszystkim już znane) rekuperatory. Kredyt można uzyskać również na nieruchomości ze statusem budynku niskoenergochłonnego lub, modnego ostatnimi czasy, domu pasywnego. Szeroko stosowane określenie oznacza niskie zużycie energii niezbędnej do zaspokojenia potrzeb związanych z użytkowaniem domu. Chodzi tu m.in. o energię wymaganą do oświetlenia przestrzeni, ogrzania pomieszczeń i wody. Nowy kredyt BOŚ Banku może być udzielony także na spłatę kredytu mieszkaniowe-

go w innym banku lub instytucji, jeżeli nansowana nieruchomość spełni ekologiczne wymagania. Jeśli te kryteria pokrywają się z charakterystyką naszego wymarzonego „gniazdka”, możemy liczyć na obniżkę marży kredytowej nawet o 2 p.p., która ostatecznie może wynieść zaledwie 1 p.p. Ekologiczny kredyt hipoteczny jest pierwszym z serii nowych produktów o charakterze ekologicznym. BOŚ planuje w tym roku wprowadzić kolejne.

...because quality matters lounge magazyn

75


Zdjęcia: Open Media

motolounge

wydarzenia_

MOTO SHOW w Bonarka City Center W dniach 23-25 kwietnia na terenie Bonarka City Center odbyło się wyjątkowe wydarzenie dla wszystkich fanów rajdów i motoryzacji: MOTO SHOW -Wystawa Samochodów Sportowych

W

jednym miejscu, pod dachem Bonarka City Center można było zobaczyć, porównać a nawet zakupić sportowe modele samochodów z renomowanych salonów. Wśród wystawców samochodów sportowych, obecni byli m.in. BMW, Carnauba Auto Detailing, Hodykin Auto Center, Kia (dealer I.M. Patecki), Mercedes (dealer Sobieslaw Zasada), Mini Cooper (dealer Bawaria Motors Katowice), Peugeot (dealer Auto Centrum Golemo) oraz Renault (dealer Lisowski). Na tej wyjątkowej wystawie zaprezentowane zostały m.in. BMW Z4, Ford Mustang z 65 roku, Ferrari, Aston Martin, Porsche GT i Dodge Viper. Porównując tak szeroką propozycję motoryzacyjną nie ma potrzeby podróżowania po wszystkich salonach w Krakowie czy Warszawie. II Samochodowe Kryterium Bonarka City Center

Oprócz samej prezentacji, wszyscy spragnieni mocnych wrażeń mogli być świadkami II Samochodowego Kryterium Bonarka

76 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

City Center, organizowanego we współpracy z Automobilklubem Krakowskim. Na starcie tegorocznej edycji Kryterium BCC stanęło 40 ekip. Specjalnie na tę okazję przygotowano trasę o nawierzchni betonowej, długości 1,4 km, zakończoną metą lotną z pomiarem czasu do 0,01s! Zadaniem ekip startujących było dwukrotnie przejechanie próby z jak najlepszym wynikiem. Puchar II Kryterium Samochodowego BCC trafił do teamu Mariusz Malinowski i Stanisław Bajer. Kryterium ukończyli z wynikiem 169,52s. Jak to przy tego typu „mocnych” imprezach bywa, nie obyło się bez strat. Podczas Kryterium uszkodzona zastała latarnia przy ul. Bulwarowej. Na szczęście nikt nie ucierpiał, a Kryterium mogło być kontynuowane. /Na podst: Mat. pras. organizatora/


Nowy, największy, najlepszy i jedyny Strip Club w centrum Krakowa

ponad 20 dziewczyn lokalizacja na Floriańskiej 33 (nad KFC) klimatyczne i oryginalne wnętrza w zabytkowej kamienicy 6 VIP Roomów otwarte: 20.00 - 6.00 ul. Floriańska 33 ( nad KFC) (wejście od ul. Św. Marka) tel.: +48 12 426 26 06 mob.: +48 696 577 320

www.tabooclub.pl ...because quality matters lounge magazyn

77


lifestyle

single page

Anna Mazurczyk

Brzęczą muszki, idzie wiosna, będzie szybko trawka rosła Mmmm… słonko! I pomyśleć, że jeszcze niedawno chowaliśmy nasze piękne ciała w puchowe kurtki i zimowe płaszcze. Aż chce się żyć! Ale, ale… po zdjęciu kolejnej warstwy sweterków okazuje się, że nasze piękne ciała to tylko slogan z ostatniego lata. Co odważniejsi pokazują muskuły i prężą się na imprezach, ale napływające gorąco każe wyjść z ukrycia. No i … Single nie mają wyjścia, muszą być zadbani, atrakcyjni i wysportowani. Przy tym promieniejący szczęściem i zadowoleni z życia. To zapewni dalszy ciąg zainteresowania płci przeciwnej ich walorami, a to z kolei zapewni dostęp do trudnodostępnych dóbr, jakimi są przyjemności płynące z zakochania. Do tego wiosna robi swoje. Dlaczego maj jest miesiącem zakochanych? Nie dajmy się zwariować. Co prawda przy świecącej kosmicznej kuli i pachnącej zielonej trawce łatwiej o zauroczenie, ale też sama wizja obiektu może być nieco zafałszowana. Podobno w sytuacjach silnych emocji, czy to pozytywnych czy nie, łatwiej dochodzi do więzi emocjonalnych z drugą osobą. Więc może warto zmęczyć się wyciągając pod górę rower z dobytkiem, wraz z grupą singli, tak samo jak my zdyszanych i żądnych przygód? Emocje emocjami, ale trzeba mieć gdzie się wybrać na majową wycieczkę, poszperać w Internecie, popytać doświadczonych. No i niemniej ważny jest sprzęt (im lżejszy tym lepszy), do tego trzeba ustalić, z kim i w jakim celu chce się podróżować. Kiedy już wyznaczymy sobie termin uwolnienia się od stresu biurowo - samochodowego, możemy uznać, że to pierwszy sukces, po którym przyjdą następne: wybór miejsca, odświeżenie sprzętu, przygotowanie kondycji - i czas na piknik! No i jeżeli wierzyć przysłowiu: przez żołądek do serca, nie możemy zapomnieć o zaopatrzeniu się w smaczne jedzonko.

Single dzielą się na dwa obozy: ruchliwych poszukiwaczy przygód i znajomości oraz na tych, którzy wolą zaprzyjaźniać się ze swoją samotnością - w samotności. Oczywiście podział singli jest dużo bardziej skomplikowany, jednak generalnie są ci z wyboru i ci z konieczności. Ideałem byłoby, gdyby ci z wyboru wyciągnęli tych z konieczności na gorącą majówkę. Tak, może to być wyjazd do Egiptu, ale gdzie ta przyjemność umęczenia się poprzez wędrówkę zalesionymi górskimi zboczami, albo chociażby miejskimi szlakami dla rolkarzy. Prawdę mówiąc obcowanie z przyrodą czasem daje więcej przyjemności niż obcowanie z notebookiem; chyba, 78 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

że zaświecimy mocną lampę i rozpylimy zapach skoszonej trawy w sprayu. Single z konieczności – zachęcam: wybierzcie się na wycieczkę, póki jeszcze nie zacina śniegiem! Niedaleko Krakowa jest tyle pięknych miejsc, że każdy znajdzie coś dla siebie: miłośnicy natury - schronisko w środku lasu, zapaleni rowerzyści, trasy powodujące napływ endorfin po prawdziwym wysiłku, rolkarze - wspólne wymachiwanie butami zaopatrzonymi w rzędy kółek, a miłośnicy spokoju - ciepłe domki na polance. Pod warunkiem, że nie ma tam gruchających parek i rodzin z potomkami, gdyż to mogłoby w znaczny sposób doprowadzić do rozstroju nerwowego, a to już nie jest ok. Najlepiej byłoby, gdyby na wycieczkę majową zabrać kogoś wyjątkowego, kogoś od dawna upatrzonego. Każdy pretekst jest dobry, żeby zagadać, a wycieczka za miasto, w atmosferze słonecznej radości i w zapachach kwiatów, łąk i innych tego typu wymysłów natury, może pomóc w osiągnięciu celu. Rzecz jasna, każdy ma ten cel umiejscowiony w innym punkcie, ale idea jest jedna: miło spędzić czas w miłym towarzystwie. Zresztą wydaje mi się, że po to zostało to wszystko wymyślone: gorące promienie wirujące z pasemkami włosów, zapach flory drażniący zmysł węchu i powodujący wspomnienia ze szczęśliwego, beztroskiego dzieciństwa, dużo mniej odzieży i dużo więcej odkrytego ciała i w końcu błyszczące oczy, w których skrywa się obietnica, że wycieczka się uda. Tylko gdzie jechać? Szczęście nasze polega na tym, że Kraków sam w sobie jest piękny, ale okolice jeszcze piękniejsze! Na przykład Jura Krakowsko - Częstochowska. W informatorze turystycznym ojców.pl znajdziemy informacje o wycieczkach rowerowych po Ojcowskim Parku Narodowym. Za kilka złotych możemy zwiedzić także Zamek w Pieskowej Skale, a wycieczki dostosowane są do potencjału i możliwości uczestników. Jeżeli wolimy sunąć na rolkach, znajdziemy też kilka miejsc, aby pomóc sobie spalić kilka kalorii. Błonia krakowskie, Park AWF, Puszcza Niepołomicka, ścieżka Tyniecka, Park Jordana, Park Decjusza, Park Bednarskiego, Park Lotników, Aleja Róż - to tylko nieliczne z możliwości. W zależności od preferencji czy upodobań, można zatrzymać się w dobczyckim ośrodku wypoczynkowym Jałowcowa Góra, czy wjechać kolejką na myślenicką Górę Chełm lub całkiem w drugą stronę: zjechać kilkaset metrów w dół do Kopalni Soli w Wieliczce. Jednak najlepszymi miejscami na majówki są leśnie polany, otoczone wiekowymi drzewami, gdzie możemy bez wyrzutów sumienia oddać się kontemplacji harmonii i świętego spokoju.

Jeżeli naprawdę nie możemy usiedzieć spokojnie w jednym miejscu spróbujmy wspinaczki skalnej w Dolinie Będkowskiej. Gospodarstwo agroturystyczne Brandysówka współpracuje z renomowaną szkołą wspinaczki Climbing & Adventure. Jeśli rozważamy zrobienie kursu wspinaczki lub też szukamy miejsc i kompanów do bardziej zaawansowanych wypraw to jest odpowiednie miejsce. Naprzeciwko gospodarstwa znajduje się najwyższa formacja skalna w Jurze - Sokolica. Pod względem wspinaczki Sokolica stanowi spore wyzwanie; na szczęście, nieopodal Brandysówki położona jest również Dupa Słonia. Na tej ścianie znajduje się wiele szlaków wspinaczkowych o urozmaiconych stopniach trudności. Tutaj też odbywa się większość kursów dla początkujących wspinaczy. Jeżeli jednak nie mamy ambicji wspinaczkowych, można spokojnie pojeździć na rowerze lub pospacerować po okolicy z kijkami. Nordic Walking pozwala na odprężenie całego ciała i rozruszanie mięśni, które zazwyczaj są zaniedbywane. A ta dyscyplina nie wymaga specjalnych miejsc do chodzenia, chociaż wskazany jest brak smogu i butelka mineralnej niegazowanej. Podczas, kiedy my zażywamy świeżego powietrza, nasz żołądek domaga się zwiększonego zapotrzebowania na jadło. Najczęściej kończy się na ognisku z pieczonymi kiełbaskami, ale należy o tym pomyśleć wcześniej: można wziąć bułkę z masłem, przełożoną plasterkiem szynki, żółtego sera, i liściem sałaty, a w pudełku pokrojone pomidory i ogórki posypane szczypiorkiem! Mniam! Do tego jeszcze serweta w kratę, gotowane jajka i już czujemy się jak u babci na wsi… Można też inaczej. Drugi wariant, dla wybrednych: SPA w lesie, kuchnia wykwintna, w sam raz dla zaspokojenia niewielkiego głodu po romantycznych spacerach cichymi alejkami. Do tego deser z bitą śmietaną, kąpiel w czekoladzie, wino z najwyższej półki. Potem kolacja ze śniadaniem i wyjątkowy weekend przechodzi do historii, a jak wiemy: historia lubi się powtarzać - tyle, że miejsce zawsze można zmienić. Dlatego single, nie zwlekajcie! Zbierajcie się, wyjeżdżajcie i korzystajcie z ciepłych dni. Na majówce jest więcej możliwości poznania tego kogoś, kto przytuli wasze samotne serce, albo chociażby zrobi smaczne kanapki, a w ostateczności posiedzi wspólnie w bąbelkach jacuzzi. Bo jeżeli już wiemy gdzie, kiedy, z kim i dlaczego wyjeżdżamy na piknik majowy, możemy spokojnie przekazać obowiązki pracownicze koleżance po fachu, kota sąsiadce, zapomnieć o telefonie, a z notebooka wyładować baterie i porzucić kabel, a wtedy święty spokój i błoga cisza zastąpią, chociaż na chwilę, dźwięk silnika i słowa, których zawsze zbyt dużo.


...because quality matters lounge magazyn

79


kalendarium_maj

KALENDARIUM TWORZONE PRZY WSPÓŁPRACY Z WHERE2B.ORG

clubbing

8 maja - Klub Pauza Majówka 2010

Matthew Herbert Matthew Herbert / Accidental Records Cris Mouton / Transfigurato Cru Robert Busha / Zuckermelodien Envee / Innocent sorcerers Hory / Pompon Wizualizacje: Temporary Space Design Krakowski występ Matthew Herberta będzie częścią trasy koncertowej promującej najnowszy album muzyka - One One, który miał swoją premierę na początku kwietnia. Płyta jest zbiorem pieśni, na potrzeby których Herbert sam zagrał na wszystkich instrumentach, ułożył słowa i je zaśpiewał. Impreza odbywać się będzie na dwóch poziomach. W podziemiach klubu zagrają: gwazda wieczoru - Matthew Herbert, Cris Mouton oraz Robert Busha. Na 1 piętrze Pauzy usłyszymy: Envee (Innocent Sorcerers) oraz Hory (Pompon).

6 czerwca - Rdza

Tara McDonald Tara Mcdonald (Ministry Of Sound/Hed Kandi/UK) Keta (Horyzont/Moralist), Ezzo (Standby Rec) Monosystem (Buena Vista), Phil Jensky Zastanawiasz się co łączy Davida Guettę, Armanda van Heldena, Axwella, Todd’a Terrego, Funkermana Laidback Luke’a, czy Joey’a Negro? Odpowiedź jest tylko jedna – postać utalentowanej, ekstrawaganckiej i najbardziej rozpoznawalnej wokalistki housowej na świecie - Tary McDonald!. Komuś, kto w wieku 9 lat wystąpił w dwóch dużych przedstawieniach na West Endzie, a 3 lata później na Wembley, kariera muzyczna wydaje się pisana. Tak właśnie było w przypadku Tary McDonald, która niedawno podpisała kontrakt płytowy ze związanym z Ministry of Sound - labelem Hed Kandi. Sławę przyniosło jej nagranie wokali do wielkiego hitu Armana van Heldena My My My, tanecznego hymnu Axwell Feel The Vibe (którego jest współautorką) i piosenek dwóch innych królów house’u - Todda Terry’ego Get Down i Davida Guetty Delirious i You’re Not Alone. Dzięki tym utworom wystąpiła w tak różnych miejscach jak Rosja, USA, Wielka Brytania, Chiny, Ibiza, Egipt, Algieria i Jordania. Utwór Guetty, którego jest współautorką, był jednym z najczęściej goszczących utworów w europejskich rozgłośniach radiowych w 2008 roku. Błyskawicznie rozwija się jako autorka tekstów i pracuje z tak ważnymi postaciami jak David Guetta, Todd Terry czy Joey Negro.

Dżojn our Fan page na Facebooku. Wygrywaj wejściówki na najciekawsze imprezy w mieście, zdobywaj płyty z ulubioną muzyką, poznawaj nowych ludzi. Zostań częścią Lounge Magazyn na www.facebook.com/loungemagazyn

80 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

21 maja - Łódź Kaliska

Onra Onra aka Arnaud Bertrand Eltron John & Daniel Drumz Arnaud Bernard, lepiej znany jako Onra, to pochodzący z Paryża producent hip-hopowy. Jego pierwszy album, nagrany wspólnie z Quetzalem hołd dla muzyki soul Present Tribute, ukazał się w 2006 roku. Zebrał świetne recenzje, a pochodzące z niego kawałki były grywane przez takich tuzów jak Gilles Peterson, czy Benji B. W 2008 roku brał udział w barcelońskiej edycji prestiżowej Red Bull Music Academy. Wydaje również dla rewelacyjnej irlandzkiej wytwórni All City, obok takich producentów jak Hudson Mohawke, i to tam właśnie ukazał się jego najnowszy album - Long Distance. Łączy on tłusty kosmiczny boogie-funk, przesiąknięty wpływami kalifornijskiej tradycji brzmieniowej oraz surowe, soulowe wokale w sposób, który czyni Long Distance jednym z najciekawszych alumów tego roku. Występ Onry supprotować będą znani i szanowani przez krakowską publiczność Eltron John i Daniel Drumz


...because quality matters lounge magazyn

81


kalendarium_maj

PRZY WSPÓŁPRACY Z WHERE2B.ORG

fazy

clubbing

clubbingu Kiedyś moja serdeczna przyjaciółka, pracująca dla znanego ogólnopolskiego portalu, wyróżniła cztery fazy clubbingu, które nieco zmodyfikowałem wyróżniając: before, clubbing właściwy, after i fast food time.

22 maja - Prozak Limes Inferior

GUS GUS djs

aka President Bongo Gus Gus DJs aka President Bongo Buszkers, MIAN, The C-Men muzyka: soul techno, taneczna elektronika / mash-ups, party rock bilety do nabycia w klubie codziennie od 21.00: pierwsza partia - 15zł, druga - 20zł, trzecia - 25zł, w dzień imprezy - 30zł / każdy bilet tańszy o 5zł dla osób zapisanych na liście gości where2B.org Gus Gus to urodzone w 1995 dziecko trzech islandzkich artystów: Daníela Ágústa, Presidenta Bongo i Biggi Veiry. Początkowo był to multimedialny kolektyw łączący przepełnioną seksem muzykę taneczną z formami wizualnymi i wideo. Po wydaniu debiutanckiego albumu, który od razu spowodował burzę na lokalnej scenie oraz opublikowanego rok później międzynarodowego longpleja Polydistrortion, zespół powiększony o wokalistkę Urður „Earth” Hákonardóttir - skupił się na tym co przede sprawiło, że stali się rozpoznawaną marką, czyli wyjątkowej muzyce określanej mianem soul techno. Dzisiaj, z sześcioma docenionymi w świecie albumami, remiksami dla postaci takich jak chociażby Bjork, Sigur Ros, Depeche Mode, czy Moloko oraz niezliczoną liczbą koncertów w każdym zakątku kuli ziemskiej, Gus Gus są nie tylko rozchwytywanym i wybuchowym jak islandzkie wulkany zespołem, ale też kolektywem imprezowym. Występ Presidenta Bongo w Krakowie - na cyklicznej imprezie Limes Inferior, na którą miejscowy DJ i promotor Mian zaprasza zarówno przyszłe jak i obecne gwiazdy sceny elektronicznej - jest realizacją projektu Gus Gus DJ’s.

Specjalnie dla Lounge, President Bongo odpowiedział na kilka dociekliwych pytań: Ulubiony klub na świecie, w którym zagrałeś: Space Garage w Rydze Winyle, cd, Serato czy Ableton: Traktor Ulubiony alkohol do upijania się: Gin&Tonic Ulubiony numer na zakończenie seta: Zależy od publiczności Ulubiony hit do zagrania w środku seta: Zależy od publiczności Ulubiony ‚zamiatacz parkietu’ czyli numer, który kochasz, a którego nie ośmieliłbyś się zagrać na imprezie: Istnieje taki? Ulubiony numer w historii: Gotye, My Heart’s a Mess Ulubiony numer przy uprawianiu seksu: Cisza Ulubiony numer Gus Gus: Moss Piosenka, którą chciałbyś usłyszeć na łożu śmierci: Nýdönsk, Svefninn Laðar (co znaczy: Sen przyciąga)

Before - wiadomo - kojarzy się z mieszkaniem, choć jakiś czas temu na świetny pomysł wpadł klub Shakers i licznymi promocjami zachęcał to odwiedzania swoich czterech ścian właśnie w ramach before’a. Ten zwyczaj z powodzeniem utrzymuje się do dziś. A skoro już before zaczniemy na ulicy Szewskiej, to tam też można wejść w kolejną fazę, czyli clubbing właściwy. Gorączka, Hedonic czy legendarny już krakowski Frantic serwują całą gamę klubowych doznań. W tej fazie bardzo istotną rolę ogrywa towarzystwo i muzyka. Wybór jednego i drugiego leży tylko i wyłącznie w Waszych rękach drodzy klubowicze, bo każde ze wspomnianych miejsc prezentuje cały przekrój muzyczny, jak również target ludzi, z którym się spotkamy w danym miejscu. Kolejna faza to after - bardzo często zwany również „fazą zgonu”, która dzieli się na fazę zgonu kontrolowanego i niekontrolowanego. Tutaj pojawia się problem. Niekontrolowana np. w okolicach klubu może spotkać się z zainteresowaniem popularnych „Misiaków”(jak na policję, mówią użytkownicy CB radia). Ale kontrolowana może okazać się jeszcze gorsza, bo jeśli kontrolę na nami sprawuje tzw. „cud kobieta, może nawet żona”. Ewentualny kac, (który można, już na drugi dzień zaleczyć zimnym piwkiem - osobiście polecam w „Bambusie” na Rynku Głównym), lekka kłótnia i w ostateczności brak obiadu na drugi dzień. A jeśli na imprezie obok nas jest teściowa? Chyba nie trzeba wyjaśniać. Ostatnia faza, czyli fast food time. W tej fazie klubowicz zauważa, że obok alkoholu i innych napojów, potrzebują (o dziwo!) pożywienia - wtedy rzuca się na pierwszy lepszy bar szybkiej obsługi. Mimo tego, że sam wielokrotnie po wyjściu z Frantica witałem w progi McDonalda, to trzeba pamiętać, że potem jest, co spalać… Big Mac - 570 kcal, Cheeseburger z bekonem - 464 kcal, kawałek pizzy peperoni (ok. 120 g) - 306 kcal, Hamburger - 245 kcal, Chickenburger - 234 kcal, mała porcja frytek - 227 kcal, Hot Wings (1 skrzydełko) - 218 kcal, hot dog - 214 kcal. Jeżeli zwrócimy uwagę, że jedna godzina tańca to ok. 500 kcal mniej, to pokazuje, że znowu trzeba wracać do pierwszej fazy… I tak clubbing jak karuzela kręci się od lat :)

Maciej Buława 82 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


...because quality matters lounge magazyn

83


Twarze Przy Barze

One Club 24 kwietnia 2010

84 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

zdjęcia arch. organizatora


...because quality matters lounge magazyn

85


Twarze Przy Barze

7 Urodziny 23-24 kwietnia 2010

86 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

photo by


pasaż

przewodnik po dobrych firmach_

Miyako Sushi jako pierwsza japońska restauracja w Kra zaprasza na sushi od zeszłego wieku. Wyszukane i zróżnicowan naszej restauracji powstaje przy użyciu najwyższej jakości skład i jest efektem współpracy z japońskim, doświadczonym szefem Tamotsu oraz młodym, zdolnym mistrzem sushi Robertem Jelon

MIYAKO SUSHI

ul.Rakowicka 11, Kraków tel. +48 12 4 300 200 www.maniewski.pl

ul. Kamieńskiego 11 (Bonarka City Center) - tel. (012) 298 62 61 ul. Pawia 4 (Galeria Krakowska) - tel. (012) 628 72 52

www.miyakosushi.pl

STOMATOLOGIA Wykreuj z nami swój uśmiech KOMPLEKSOWE USŁUGI W ZAKRESIE STOMATOLOGII

ul. Lelewela 13 tel: +48 12 421 07 43

www.stomatologiacichon.pl

Ty zrzucasz kilogramy my gotujemy Smaczne i zdrowe posiłki na cały dzień z dostawą do domu lub biura! Profesjonalne terapie już przy niewielkiej nadwadze i otyłości.

tel. 012 420 20 20 www. diety-krakow.pl

Bal -

wiosna z ...bo jakość ma znaczenie

22 maja 2010r stroje z epoki mile widziane Zarezerwuj! www.sympozjum.com.pl tel. 12 261 86 00

to miejsce czeka na Twoją reklamę

...because quality matters lounge magazyn

reklama w lounge - (012) 633 77 33 - info@loungemagazyn.pl

Implantologia-przełom w implantologii- implant Nobel Active Protetyka- PROCERA system Stomatologia estetyczna Znieczulenie komputerowe The Wand Wypełnienie światłoutwardzalne Licówki Wybielanie natychmiastowe BEYOND Ozonoterpia Higienizacja Ortodoncja Chirurgia stomatologiczna

87


Twoja firma potrzebuje reklamy?

Wydawnictwo Media Lounge to nie tylko lounge magazyn. To również grupa kreatywnych i doświadczonych ludzi z pasją, którzy wykonają dla Ciebie profesjonalne usługi z zakresu: Reklama: projekty graficzne, broszury, ulotki, plakaty, banery, wizytówki, loga, reklamy do gazet i magazynów... i wiele innych Fotografia: moda, portret, makro, architektura i wnętrza W celu uzyskania szczegółowych informacji tel.: 12 633 77 33 oraz mail: info@loungemagazyn.pl 88 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


UL. RACナ、WICKA 26 TEL. 12 357 73 57 ...because quality matters lounge magazyn

photo by www.f4studio.com

STylizacje 2010

3


4

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Lounge Magazyn | No. 21 | Maj 2010  

Bezplatny ekskluzywny magazyn lifestyle'owy / Free exclusive lifestyle magazine

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you