Page 1


band: Don’t Fuck My Brain - scremo/noise www.facebook.com/dfmybrain fot. Daniel Koban www..danielkoban.blogspot.com


INTRO Długo zastanawiałem się co tu napisać... Motywacją do stworzenia Losta było poniekąd odrzucenie na widok okładki Teraz Rocka i zdanie sobie sprawy, ze nie mam zbytnio nic ciekawego do czytania PO POLSKU. Gdy myśl o rozpoczęciu go projektu kiełkowała mi w głowie, zastanawiałem się, czy jest jakaś większa grupa odbiorców w tym kraju zainteresowana młodą sceną punkową, klimatami z pogranicza hardkoru, emo...”smutami” ;) Chyba każdy się ze mną zgodzi, ze takowa scena dopiero w naszym kraju raczkuje. Musimy sobie to powiedzieć otwarcie. Są osoby którym ta totalna niszowość pasuje, są tacy którym w ogóle nie przeszkadza. Tych witam, przybijam piątki i zapraszam na następne strony. Skupić się chciałem na tych, którym się to nie do końca pasuje... Do was jedno zdanie. TO NASZA WINA. To MY tworzymy tę scenę, czyli to my jesteśmy odpowiedzialni za jej rozwój. Nie ma płyty Basement w sklepie za rogiem? Możesz założyć distro z ziomkami i ściągnąć parę sztuk z zagranicy. Twoja ulubiona kapela nie gra w Twoim mieście? Spróbuj zorganizować gig! Zacznij od lokalnych kapel, kto wie gdzie Cię to zaprowadzi! Nie ma gazety w której będzie recka nowej EPki Pity Sex? Już jest hehe. I pamiętaj, wspieraj rodzime projekty, bez tego tez nie ma rozwoju. Jest na prawdę co najmniej kilka świetnych kapel w Tym kraju, wystarczy otworzyć oczy, czy tam uszy. To już? Czy dopiero? Myślę ze to nie ważne, ważne jest to, ze możecie obczaić już pierwszy numer, i dać mi znać, czy chociaż w jakimś małym stopniu Wam się podoba i jak mógłbym to robić, żeby było lepiej. Nie była to łatwa misja...dziękuje za każdą pomoc, bez Was nie byłoby tak fajnie, i o ile ciężej! Bastian fot. Daniel Koban www..danielkoban.blogspot.com


il. K.Kaczor kasiaimyk.pl


fot. Daniel Koban www..danielkoban.blogspot.com


CONTENT 8 - Praca i zajawka w jednym - wywiad z Felixem (Day by day Records) 14 - Fluff Fest relacja 22 - Fluff Fest fotogaleria 48 - Dzieciaku! Graj w zespole! 56 - American dream - wywiad z Alexem Henery (Basement/Run for Cover Records) 60 - Mrocznie i smutno - wywiad z Piotrkiem (Dead Dingo) 64 - Recenzje


PRACA I ZAJAWKA

W JEDNYM

W dzisiejszych czasach strasznie trudno jest o dobrą pracę... Każdy też innaczej rozumie termin “dobra praca”. Dla mnie oznacza to robotę, która pozwala Ci się rozwijać, nie nuży Cię, tylko sprawia przyjemność oraz pozwala spokojnie egzystować bez zmartwień, czy będę miał jutro co do gara włożyć. Nie chodzi tu o zbijanie kokosów, ale o rozwój i spełnianie samego siebie. Chciałbym móc wstawać codziennie rano z uśmiechem i cieszyć się na myśl o pójściu do pracy. Tego wszystkiego mogę niewątpliwie pozazdrościć Felixowi. Czym się zajmuje i jaki ma do tego stosunek dowiecie się z rozmowy którą mogłem z nim przeprowadzić. Zapraszam do czytania! intro/wywiad: Bastian


Siema! Przedstaw się, opowiedz coś o swoim labelu, jakie klimaty muzyczne was interesują itp itd :) Hej, nazywam się Felix i wraz z przyjacielem Anselmem prowadzę w Stuttgarcie Day By Day Records. Jest to niezależna wytwórnia muzyczna krążąca wokól alternatywnego rocka...ujmę to tak bo nie lubię bawić się w szufladkowanie muzyki :) Jaka iem

historia kryje się za DBD Records? Skąd

powstanpomysł?

Day By Day zostało założone przez Anselma jakiś czas temu, kiedy chciał kupić CD Gold Kids, które było już wyprzedane. Miał trochę oszczędności, więc razem z kapelą postanowił wznowić produkcję tej płyty. Tak naprawdę wszystko się zaczęło. Ja dołączyłem jakoś 2 lata temu, kiedy spostrzegłem że Anselm się leni i nic ciekawego się nie dzieje hehe więc podbiłem do niego i powiedziałem “Prowadzisz świetny label, szkoda że nic za bardzo z tym nie robisz... jeśli chcesz z chęcią Ci pomogę i popchniemy to na właściwe tory!”, i tak właśnie zrobiliśmy :) Pamiętasz Wasze pierwsze wydawnictwo? Co wtedy czułeś? Jaki mieliście stosunek do tego wszystkiego?

Jakie było Wasze najbardziej ekscytujące i najbardziej stresujące wydawnictwo? Uważam, że każde wydawnictwo jest dla nas czymś ekscytującym i wyjątkowym...pewnie są takie którymi się bardziej jaram, i takie które preferuje Anselm ale zawsze dajemy z siebie wszystko co sprawia że wszystkie są równo stresujące haha. Muszę jednak przyznać, że najbardziej stresujące dla mnie było wydanie “Cru”, ponieważ był to mój “pierwszy raz” i byliśmy zawaleni pre-orderami...i oczywiście ja musiałem wszystko pakować haha Plusy i niezależnej

minusy wytwórni

prowadzenia muzycznej?

Plusami jest bez wątpienia to, że angażujesz się w proces produkcji czegoś co kochasz - płyt! Osobiście jestem płytowym maniakiem, więc omawianie wszystkiego z zespołami, od koloru winyli do opakowania, oraz pilnowanie by wszystko było na jak najwyższym poziomie sprawia mi wielką radość. Mogę również kupować taniej płyty, co również jest świetne :) ! Żadne minusy nie przychodzą mi do głowy...możeto, że to wszystko pochłania sporo czasu, ale z drugiej strony jeśli lubisz to robić - jest to plus! Jednakże wysyłki mogą przyprawić czasem o ból głowy ;)

Pierwszy był chyba CD-Sampler...Pierwszym wydawnictwem którym ja się zajmowałem była za to EP’ka Gnarwolves “Cru” którą mega się jarałem bo pokochałem ten zespół od momentu kiedy pierwszy raz ich usłyszałem! Zarówno ja i Anselm zdawaliśmy sobie sprawę, że nie możemy dać ciała z tą produkcją, bo utopilibyśmy sporo pieniędzy i nie bylibyśmy w stanie kontynuować naszej pracy z DBD...Ale obaj uwielbiamy ten zespół więc daliśmy z siebie wszystko i wyszło jak należy :)

Amselm i Felix w robocie. fot. Sara Iselin


Mamy również wielu przyjaciół którzy prowadzą świetne wytwórnie w Anglii, na przykład Fist In The Air Records, Dog Knight Productions, Tangled Talk Records czy Holy Roar. Jak wygląda u Was proces “podpisywania” kapel? Sami szukacie? Czy może każda kapela może podesłać Wam demko?

Chłopaki z Gnarwolves. Planujecie wa których

jakieś wyjątkowo

wydawnictwyczekujesz?

Planujemy do końca roku kilka wznowień płyt które się już wyprzedały lub zostało tylko kilka sztuk. Oprócz tego jesteśmy oboje mocno zajarani i skupieni na wydaniu debiutanckiej EP’ki zespołu Swan Dive, która ukaże się pod tytułem “Fly Towards the Sun”. Swietna EP’ka nagrana przez dwóch wspaniałych kolesi - Joe (More Than Life) i Brandon’a (Nothing). Poskładali kilka genialnych kawałków w klimatach oldschoolowego grunge’u. Jest to też pierwsza produkcja od jakiegoś czasu którą wydajemy w całości na własną rękę, więc mamy wiele możliwości i próbujemy podejść do tego w trochę inny sposób niż do naszych poprzednich wydawnictw. Mamy nadzieje że ludzię zajarają się tym tak jak my, jak narazie odzew jest bardzo pozytywny :) Jakie są twoje ulubione labele z Europy i spoza niej? Topshelf. Bankowo Topshelf! Swietna wytwórnia prowadzona przez świetnych ludzi wydająca wiele genialnych kapel. Popieram ją w 100%! Również oboje jesteśmy dużymi fanami Run For Cover, wydali wiele super płyt! Powinniście obczaić również Viva Love Records z Belgii. Wydali właśnie nowe LP Together i jestem pewien że mają jeszcze wiele świetnych nagrań w rękawie!

Nie mamy żadnego określonego procesu. Czasami po prostu usłyszymy jakąś kapele i pytamy, czy nie chcieliby czegoś u nas wydać. Czasami dostajemy demka które wpadają nam w ucho. Każdy przypadek jest inny :) Jeśli ktoś z czytających ma kapele i czuje, że chciałby z nami współpracować - śmiało, kontaktujcie się z nami! Zawsze jesteśmy otwarci na nowe brzmienia :) Jakieś wskazówki które chciałyby

dla założyć

osób label?

Zawsze wydawajcie kapele które WY lubicie, nie szukajcie “pewnego zysku”...jeśli czymś się jaracie, włożycie w to wystarczająco pasji i energii żeby wyszło dobrze, tak my to widzimy :) Wkładajcie w to serce aby się upewnić, że Wasze płyty będą świetnie wyglądać i brzmieć, nawet jeśli oznacza to wzrost kosztów. A! I nie ogłaszajcie za wcześnie pre-orderów - ludzie tego nie lubią a my niestety mamy do tego tendencje haha :D


Day By Day Records - Stuttgart/Niemcy http://www.daybydayrec.com https://www.facebook.com/daybydayrec/ http://www.daybydayrecords.limitedrun.com http://daybydayrec.bandcamp.com http://daybydayrec.tumblr.com http://twitter.com/DayByDayRec http://instagram.com/daybydayrec Kontakt: Anselm -> info@daybydayrec.com Felix -> felix@daybydayrec.com


Rooftops

PIATAESENCJA.PL


Setting the Woods On Fire

PIATAESENCJA.PL


Siemka! Ostatnimi czasy Bastian przedstawiając mi plany stworzenia swojego Lost Zina spytał, czy byłbym w stanie skrobnąć dla niego jakiś tekst. Przystałem na propozycję pytając jednocześnie, czego konkretnie oczekuje. Wspólnymi siłami doszliśmy do wniosku, że opis tegorocznego Fluff Festu byłby w sam raz na początek. W międzyczasie dowiedziałem się, że równolegle ze mną swoje wrażenia z festiwalu opiszą chłopaki z czeskiego zespołu “Nic” (na plakatach nie podają nazwy, lecz grafikę składającą się z kilku czarnych kwadratów). Po uświadomieniu mnie z tym, że będzie drugie źródło relacji, swoje spostrzeżenia postanowiłem ukazać w bardziej subiektywny niż wcześniej zakładałem sposób. :) intro: Piotr Brzezicki


K o n c e r t y / K a p e l e czy Cirle Takes The Square. Mimo tego zespoły mniej znane niFluff to festiwal zespołów, o eraz okazały się nawet lepsze. których nie przeczytasz w Fakcie, Moim zdaniem scena główna ani nie zobaczysz nawet w wieczor- choć sporej prezencji i okazałego nym paśmie TVP Kultura. Krótko mocnego nagłośnienia sprawiała mówiąc jest to muzyczny under- wrażenie gorszej od Tent, na ground dla bardziej zbuntowanych której było bardziej skonindie chłopaczków i indie dziew- densowanie i żywiołowiej. czyn. U podstaw Fluffa można Kwintesencją Tentu była znaleźć ideologie antyfaszystowsk- wypowiedź wokalisty Full of ie, anarchistyczne, wegańskie itd. Hell brzmiąca mniej więcej Ja z owymi założeniami raczej tak: “to jest wasz festiwal róbsię nie uosabiam, ale też w nic- cie co chcecie” - w tym momenzym mi nie przeszkadzają, więc cie rozgorzało iście niszczycieljeśli masz podobne podejście to skie piekło, przywodząc na myśl nie powinieneś się tam “zgubić”. gigi hardcorowców z lat 80’ych. Wracając do meritum. Na tegoroc- Występy, które najbardziej mi znym Fluffie w ciągu czterech dni zapadły w pamięć to: Oathbreaker, (w tym pierwszy czwartkowy dzień Rainmaker, Full of Hell, We Came darmowy) wystąpiło około 70 Out Like Tigers, Die! Die! Die!, zespołów, nie licząc otwartej malut- Geraniüm - dobrze przemyślane kiej sceny, na której grali tzw. lokalsi. sety, dobrze nagłośnione i mega spójne. Niemniej stwierdzę, że z Główne widowiska rozgrywały około 70 zespołów zobaczyłem z się na dwóch “arenach grozy”: ot- połowę jak nie więcej. Sporo takich, wartym Main i krytym Tent. Jak co które w jakiś sposób zaciekawiły, roku, tak i w tym pojawiło się spo- choć z drugiej strony po niekro uznanych w alter-światku kapel: tórych spodziewałem się więcej. Birds in Row, Downfall of Gaia, Vitamin X, Code Orange Kids


D

o

d

a

t

k

i L

Oczywiście prócz koncertów Fluff okazał się ciekawy z innych względów. Dużo kapel bezpośrednio przed występem wystawiało swój merch. Koszulki, vinyle, kasety, ale też niekiedy fajne rękodzieła w postaci pocztówek, komiksów itd. Całkiem smacznym (ale za mało sytym) okazało się stoisko z wege żarciem: burgery, frytki, kebaby, dania dnia (m. in. czeskie ziemiaczki mmm :D), lody, lemoniady, no i oczywiście nektar wszechmocnych stwórców - piwo. Na upał zbawienny okazał się miejski basem usytuowany około pół kilometra od kempa. Mimo sporych kolejek, w których ustawiali się głównie fluffowicze, warto było, ponieważ chociażby półgodzinny pobyt tam był rzeczą na wagę złota. Niedaleko znajdował się też lokalny CPN z klimatyzowanym wnętrzem i najtańszym browarem w okolicy zwanym “Kozel’ (w niedzielę na półkach było to jedyne piwo, innych stacja nie zamawiała). :P

u

d

z

i

e

Rzecz jasna moje wcześniejsze określenie “zbuntowanych indie chłopaczków i indie dziewczyn” było poniekąd żartem, toteż po krótce dokładniej nakreślę temat związany z fluffową społecznością. Odniosłem (nie tylko ja) pozytywne wrażenie, że większość osób, które tam przyjechały, było konkretnie nastawionych na to czego chcą. Praktycznie nie spotkałem tu nikogo przypadkowego, i było to dla mnie spoko. “Chcesz posłuchać w fajnej kulturalnej atmosferze ostrej petardy, którą lubisz? Damy Tobie to, chcemy tylko byś pomógł nam ogarnąć to finansowo (bilet)”. Sądze, że mniej więcej takim hasłem kierują się organizatorzy tego festiwalu i jest to wg mnie git. Warto dobrze znać angielski w mowie (co w moim przypadku okazało się żałością :P), bo można pogadać z ludźmi z całej Europy, ze Stanów, ale też z członkami zespołów, których często się mija na terenie kempu.


P

o

d

s

u

m

o

w

a

n

i

e

Fluff to dobrze spędzony czas. Bilet na wszystkie dni kosztuje 120zł. Spoko cena, spoko usytuowanie (lotnisko dla lokalnych samolocików i szybowców na czas festiwalu zamykane), dużo dobrej muzy, basen, spoko żarce. Właściwie mój opis wrażeń można odebrać trochę jak dla lamusów, bo byłem tam pierwszy raz (w tamtym roku obiecałem sobie, że pojade i nici z tego wyszły), ale też jest subiektywny, co oznacza, że nie wszystko co napisałem musi być zgodne z prawdą. Jednak nie zmienia to faktu, że bawiłem się przednio, jak zresztą cała ekipa, z którą miałem możliwość tam być. Pozdro!


██████ o Fluff’ie Od początku planowania zawartości pierwszego numeru zina, wiedziałem że chciałbym aby znalazła się w nim relacja z Fluff Festu...jednak relacji jest sporo w internecie, co więc zrobić, aby uczynić tę naszą wyjątkową? Postanowiłem zorganizować wypowiedzi z dwóch stron barykady! Na poprzednich stronach mieliście do czynienia ze słowami mojego dobrego kumpla Piotrka, który opowiedział o swoich wrażeniach z perspektywy uczestnika. O wypowiedź uzupełniającą poprosiłem chłopaków z czeskiego zespołu “nic” (nie mają nazwy, fajnie, nie?) którzy nie tylko grali na Fluffie, ale i pomagają czynnie przy organizacji! Oto ich wrażenia, a zaraz po nich - fotogaleria! intro: Bastian //tekst: Petr


I

n

t

r

o

Fluff fest to już dla nas tradycja...to obowiązkowy punkt każdego lata, szczególnie że dzieje się to około 20 kilometrów od naszego miasta rodzinnego. Ko n c e r t y / Ka p e l e Jeśli chodzi o zespoły...Wydaje mi się że line-upy co roku znacznie się od siebie różnią. Raz jest więcej screamo a kiedy indziej twardego sXe, a jeszcze kiedy indziej może być totalne zróżnicowanie. Ale to nie dobry pomysł decydować się na wyjazd bądź nie ze względu na duże zespoły na liście. Czasem wydaje się, że jest wielu headlinerów których albo nie znasz, albo nie słuchasz, ale jest wiele mniejszych zespołów o których nigdy nie słyszałeś a zrównają Cię z ziemią i zaskoczą (ta opcja jeszcze się poszerzyła po tym jak rok temu organizatorzy otworzyli „Otwartą scenę“).

Jeśli mogę pozwolić sobię na wymienienie poszczególnych nazw, spodobał mi się ubiegłoroczne występy między innymi The black heart rebellion’s show, Manku Kapak, Catharsis, Jungbluth, Drom i Vitamin-x. Nie miałem czasu aby zobaczyć więcej zespołów ze względu na pracę w namiocie z żywnością. D

o

d

a

t

k

i

I to kolejna kwestia którą chcę poruszyć. Niektórzy z nas co roku pracują przy festiwalu, więc nie mamy okazji obczaić każdy zespół który grał na Fluffie. Część z nas pracuje przy żywności, część pomaga organizatorom a inni przy sprzedaży płyt. Ale nie wstydzimy się tego i nie żałujemy, bo wiemy że nie chodzi, i nigdy nie chodziło jedynie o muzykę. Możesz odwiedzić przeróżne namioty–dystrybucje różnych labeli z całej Europy (ilość merchu i płyt do obczajenia to chyba tysiące!), dużo


vegańskiego jedzenia jak burgery, kebaby, lody, burrito i wiele, wiele więcej!Jest też namiot kinowy, w którym lecą filmy i dokumenty, tematyka głównie polityczna oraz krążąca wokół praw zwierząt...basen na świerzym powietrzu i after party do samego rana codziennie! L

u

d

z

i

e

Uczestnicy festiwalu zazwyczaj są mili. Nigdy nie widziałem żadnej bójki między uczestnikami czy pracownikami. Czuje się jedynie przyjazną atmosferę bez boneheadów i ochrony. P o d s u m o w a n i e Fluff Fest to jeden z najwiekszych DIY festiwali w Europie. Oznacza to, że wszystko ogarniane jest przez ludzi ze sceny dla ludzi z takim samym punktem widzenia na muzykę. Zawsze będę szczęśliwy mogąc być częścią tego festiwalu..jako kucharz, muzyk czy uczestnik.

██████ // “nic” https://www.facebook.com/ nic666666 http://wedonthaveaname. bandcamp.com/


Anthem Wear fot. : PHOTEZ.COM


FOTOGA


ALERIA Matěj Hošek | mattesh.com


Matěj Hoťek | mattesh.com


Matěj Hoťek | mattesh.com


Matěj Hoťek | mattesh.com


Matěj Hoťek | mattesh.com


Matěj Hoťek | mattesh.com


Matěj Hoťek | mattesh.com


Matěj Hoťek | mattesh.com


Matěj Hoťek | mattesh.com


M.Olaya | xmdmxhcx photos


M.Olaya | xmdmxhcx photos


M.Olaya | xmdmxhcx photos


M.Olaya | xmdmxhcx photos


M.Olaya | xmdmxhcx photos


M.Olaya | xmdmxhcx photos


Dzieciaku! Graj w zespole! tekst i foto: Krzysztof Polit

fot. Gosia Wasilewska


Serio, nie ma nic lepszego niż granie w kapeli. Oczywiście to co pojawia Ci się teraz w głowie jeśli chodzi o profity z grania to już indywidualna kwestia. Ja Ci mogę jedynie napisać jak wygląda to u mnie i dlaczego tak się tym jaram. Nie umiałem grać na niczym, propozycja spadła trochę jak z nieba. Był perkusista i gitarzysta (bracia, którzy grali już ze sobą kiedyś) był wokalista (wspólny ziomek), do kompletu brakowało tylko basisty. Na jednej z posiadówek na kwadracie u Sypka pojawiło się pytanie czy nie chciałbym pograć. Jak je usłyszałem to z jednej strony strasznie się zajarałem a z drugiej pojawiło się pełno myśli: nie mam gitary, nie umiem grać, nie wiem czy będę miał czas, nie wiem czy sobie poradzę, nie wiem czy chcemy grać to samo. Odpowiedz mogła być tylko jedna JASNE ŻE CHCE. Pierwsze próby graliśmy zimą w jakimś zniszczonym, budynku na warszawskich Włochach.

Bez światła, ogrzewania, kibla. Jeśli chodzi o sprzęt to lepiej mogłyby zabrzmieć te kawałki na dobrej jakości garnkach i kartonowych pudłach. Poza 1 gitarą i jakąś częścią rzeczy do perki nie mieliśmy nic swojego. Ale zajawka to zajawka, mimo temperatury, odległości i wiecznych problemów- kto na czym ma zagrać żeby było coś słychać, zrobiliśmy kilka numerów. Dość szybko, bo po 3 miesiącach zagraliśmy pierwszy koncert. Kotłownia mały klub- skłot na Mokotowie, mieścił może kilkadziesiąt osób. Pamiętam, że tak strasznie się stresowałem, że wstyd mi było stać z gitarą na scenie.


Poziom umiejętności marny, zero doświadczenia na scenie ale jakoś poszło a jak zagraliśmy cover Coalition to i ludzie całkiem żywo zareagowali. Takie były początki, raczej pozytywne , raczej z entuzjazmem. Gdzie jesteśmy teraz? 7 lat później, gramy w tym składzie (od chyba 4 lat z Mokwą z Sailors Grave) i zasada „w tym składzie albo w ogóle” nadal jest aktualna. Ten zespół jest wyjątkowy dla każdego z nas. Nasze podejście mimo, że z wiekiem inne, mimo, że z czasem różne miedzy sobą to jednak jest spójne i pozwala nam RAZEM grać. Tutaj zawsze liczyło się to, że gramy razem, w tym składzie, że jest to dla nas i nasze.

Chyba nie musze pisać, że sława, trasy, wielkie koncerty to totalnie nie jest nasz target. Oczywiście nie jest lekko, ktoś chce pograć tak, ktoś inaczej, ktoś cos by zmienił ktoś nie ma najmniejszej ochoty, wiadomo jak jest. Jeśli angażujesz się w coś , dajesz swój czas, energie, prace to nie może obejść się bez ciśnień i kłótni. Szczególnie jeśli robisz to w tym samym składzie przez 7 lat. Cieszę się jednak, że mimo problemów, które czasami były spore udaje się nam nadal to ciągnąć. Cały czas idziemy do przodu. Cały czas staramy się podnosić poprzeczkę coraz wyżej, nie dla innych raczej dla siebie. Możecie ściągnąć z netu naszą demówke, splity i epke…


Widać zmiany, słychać zmiany. Progres jest i to jest super bo to nas cały czas napędza, z biegiem czasu możemy pozwolić sobie na śmielsze podejście do tematu. Pokazać więcej emocji i grać lepsze kawałki, bardziej kombinować. Ten zespół ewoluuje, rozwija się tak jak my. Niektóre rzeczy zajmują 3 miesiące inne 1 próbę. Tak było zawsze i to się raczej niezmienni. Robienie kawałków nie jest łatwe ani szybkie. Często zrobimy cos i nigdy tego nie gramy bo po zagraniu na iluś tam próbach okazuje się, że to nie to, czasami wracamy do jakiegoś riffa po długiej przerwie i można z niego kleić kawałek w ciągu godziny. Tak już jest, proces twórczy dziwna rzecz. Są próby kiedy NIC nie idzie a są takie kiedy wszystko się klei i pomysły same przychodzą do głowy. W sumie dość daleko odpłynąłem od tematu…czemu warto grać w kapeli. Po 1 przyjaźń, nie wyobrażam sobie grać w kapeli z nastawieniem: będziemy sławni, bogaci,

znani, zawojujemy, zrewolucjonizujemy…itd. Itp. WTF? Te wszystkie głosowania, rankingi, listy, konkursy…to nie jest zdecydowanie nasza droga. My gramy bo chcemy mieć odskocznie od tego z czym spotykamy się na co dzień w domach, w pracy, na ulicy. Nie trzeba Wam tłumaczyć ani wyjaśniać ile syfu jest na około.


Macie oczy i głowy i potraficie wyciągać wnioski. Tak więc granie jest i będzie naszą własną przestrzenią i przyjemnością. Zrobić kawałek, który Cię jara totalnie to jest super sprawa. Zagrać go komuś i zobaczyć, że się podoba i wywołuje u niego emocje to też coś niesamowitego. My gramy długo ale nagrywamy mało. Koncerty zawsze były i będą ważne dla nas. Ja osobiście wole grać w dziwnych miejscach dla mniejszej ilości

osób np: stara fabryka dżemu, garaż nad rzeką, stara huta szkła, opuszczony klasztor cystersów, pod mostem , na polu przy sadzie. Klimat, emocje, które tworzą ludzie i takie miejsca jest niezastąpiony. Często śmiejemy się , że powinniśmy mieć w riderze, że gramy przed 22 i przy zachodzie słońca. Kilka razy tak graliśmy i to jest bardzo fajne. :D Robisz kawałki, grasz koncerty, poznajesz ludzi, jeździsz tu i tam.

fot. Pawel Ambroziak


Kolejna świetna sprawa. Mimo pracy, mimo problemów, mimo braku czasu, raz na jakiś czas udaje się zorganizować wyjazd na kilka koncertów. Wsiadasz do busa , pakujesz sprzęt, i zaczyna się super przygoda, mini wakacje, to co w Warszawie zostaje za Tobą i zaczynasz przez te 2,3,4 dni żyć inną rzeczywistością. Dobre towarzystwo, koncerty, masa nowych osób do poznania, nowych miejsc do zobaczenia-tego nie da się opisać. W sumie dzięki graniu w HTB strasznie polubiłem Poznań, Wrocław, Kraków… w każdym z tych miejsc graliśmy nie raz i z chęcią tam wracamy, przybić piątki, pójść na spacer, spędzić trochę czasu z lokalsami. Oczywiście wyjazdy mają tez swoje problemy, trzeba ogarnąć busa, zawsze trzeba do niego dokładać, coś się może rozwalić, czegoś można zapomnieć, czasami jest niewygodnie, czasami dłuuugo ale co z tego? Wracasz w niedziele wieczorem/ w nocy do domu, śpisz parę godzin, wstajesz do pracy zjebany

jak 150. I tylko Ty wiesz co przeżyłeś w ciągu tych 3 dni, gdzie byłeś, kogo poznałeś z kim rozmawiałeś, jakie koncerty zagrałeś. Myślisz o tym i możesz się tylko uśmiechać, bo zmęczenie, brak sił i wtopienie trochę kasy to mała cena za to co Ci zostaje po takich wyjazdach. Świetną rzeczą jest też zabieranie w trasę ziomeczków. My zawsze staramy się zabierać albo kapele ziomków albo samych ziomków. Bliskie osoby w busie zawsze dają dużo powodów do śmiechu i ciekawych rozmów. Ja po tych kilku latach i wyjazdach jakie już zaliczyliśmy nie wyobrażam sobie jeździć w trasy bez dodatkowych osób dlatego mam wielką nadzieję, że cały czas będzie się nam udawało zabierać kogoś ze sobą. Mamy własną sale prób. Mamy cały sprzęt. To jest wieeelki komfort, wchodzisz odpalasz, grasz, kończysz zostawiasz i idziesz. Ale na to potrzeba było czasu i jakiegoś tam wysiłku. No ale w końcu jest ten moment, że ograniczają nas


tylko umiejętności i wyobraźnia, a nie sprzęt lub jego brak. ;) Jak teraz tak patrzę to nie wiem czy to co napisałem mogłoby przekonać kogoś do zakładania kapeli ALE pamiętaj, wszystko w Twoich rękach. Można nie umieć nic a po kilku miesiącach grać pierwszy koncert. Nagrać demo i pojechać na gig do innego miasta. Zobaczysz to wciąga i daje dużo radości. Bo to co robisz jest tylko Twoje, Ty masz nad tym kontrole (Ty czyli cały zespól) A taka jest prawda, że w dzisiejszym świecie coraz mniej rzeczy, jest tylko Twoje.

Ja się czasami czuje tak, że dają mi tylko wybór co mogę wskazać, przeżyć, kupić i traktować jako swoje ale moje to na pewno nie jest. Ale to rozkminy na totalnie inną okazję. Zespół to inna bajka... to przyjemność i odpowiedzialność, to coś Waszego i tylko Waszego. To koncerty, płyty, ludzie, miejsca, ziny, chwile, piosenki, kłótnie, złość, emocje, śmiech, szczęście, żal, zajawka, adrenalina ,smutek, duma… wszystko to można zawrzeć w jednym krótkim zdaniu. Dzieciaku graj w zespole! H5.

www.facebook.com/hardtobreathe.warsaw


Hard to Breathe

PIATAESENCJA.PL


AMERICAN DREAM WYWIAD Z ALEXEM HENERY (BASEMENT/RUN FOR COVER RECORDS)

fot.: skatetochurch.tumblr.com


Siema stary, co u Ciebie słychać?Przedstaw się pokrótce :) Cześć, nazywam się Alex. Jestem anglikiem mieszkającym w Bostonie, i aktualnie pragnę jedynie pójść do fryzjera... Więc, przeprowadziłeś się jakiś czas temu do U.S.A... pomimo tego że wcześniej byłeś na tourze w Ameryce - czy to duży szok kulturalny/zmiana mieszkać tam? Uwielbiam to! Moja mama jest amerykanką więc wychowywałem się z wiedzą na temat amerykańskiej kultury i dość często lataliśmy tam na wakacje. Ludzie są mili, jedzenie świetne i mam swoją wymarzoną pracę więc idzie mi nienajgorzej! To super błogosławieństwo! Pracujesz aktualnie dla labelu Run For Cover, który wydał Twoje płyty (z Basement.przyp.Bst.) ...Jak to się stało? Opowiedz trochę o RFC i Twojej pracy tam.

Byłem na tourze z Man Overboard kręcac video do piosenki “Somethings Weird” i nocowaliśmy u Jeff’a (Jeff Casazza -założyciel Run For Cover Records.przyp.Bst) po koncercie w Bostonie. Jeff widział niektóre moje prace i spytał czy rozważałem przeprowadzkę do Ameryki, na co odpowiedziałem że nie jestem pewien... Powiedział że jeśli kiedykolwiek zdecyduje się przeprowadzić, chciałby abym pracował dla RFC jako ich koleś od filmowania. Myślę że od tego się zaczęło, i w 2012 postanowiłem się przeprowadzić, a dla RFC pracuje od grudnia tamtego roku. Twoja praca polega na nagrywaniu filmów/montaży i mieliśmy szansę obejrzeć wiele świetnych filmików Twojego autorstwa. Które z nich to Twój faworyt i dlaczego? Moim ulubieńcem jest najnowszy teledysk nakręcony dla Pity Sex. Zawsze chciałem nakręcić coś nocą i miałem czystą wizję jak miałoby to wyglądać.


Pierwszy raz od jakiegoś czasu nie znienawidziłem filmiku po jego ukończeniu. Naprawdę mi się podoba. A jaki był pierwszy teledysk Twojego autorstwa? Basement - Thon Kurnt. Nakręciłem go w opuszczonym magazynie i dosłownie zaśmieciliśmy to miejsce! Pytanie, którego zapewne się spodziewałeś...co z Basement? Zawiesiliście działalność czy się rozpadliście? Jest jakaś opcja powrotu? Zawiesiliśmy działanie, każdy z nas musi rozważyć i zająć się rzeczami najważniejszymi w życiu jak karierą zawodową czy związkiem...jesteśmy szczęśliwi robiąc to, co dla nas najlepsze. Jestem dumny z chłopaków patrząc jak pracują i osiagają ważne dla nich cele. Wszyscy mamy się dobrze. Kto wie czy zagramy coś znowu, chciałbym, ale zobaczymy. Nic nie planujemy.

Grasz aktualne w jakiejś kapeli? Tak, jestem w zespole który nazywa się Fiddlehead. Piszemy piosenki i planujemy wydać 7’’ przed końcem tego roku. Czy jeździsz ostatnimi czasy na toury z zespołąmi jako kamerzysta? Jeśli tak - lepiej tourować z zespołem czy jako zespół? Nie byłem na tourze od wieków...skupiam się ostatnio raczej na teledyskach. Byłem na wyjazdach z wieloma zespołami ale żaden z tych tourów nie jest nawet blisko pobicia tourowania z Basement. Jest coś wyjątkowego w podróżowaniu z własnym zespołem, to po prostu najlepsze! Opowiedz mi trochę o swoich zainteresowaniach muzycznych...czego słuchasz ostatnio a jakie są Twoje ponadczasowe typy?


Ostatnio słucham Hop Along, True Widow, Fell to Low, Archers of Loaf, Failure, The Evens, Yo La Tango, Copeland. Jeśli chodzi o ponadczasowe typy, na pewno Radiohead, Red Hot Chili Peppers, Jets to Brazil, Mineral, Jimmy Eat World, Pearl Jam, Pedro The Lion...to tylko niektóre z nich. Kto/co jest dla Ciebie największą inspiracją? Zarówno jeśli chodzi o muzykę jak i foto/video :) Firmy deskorolkowe Girl i Chocolate . Każdy film który wypuszczają mnie inspiruje. Całymi dniami oglądam filmiki na vimeo i się inspiruje. Jest tak wiele inspirujących mnie osób...po prostu jeśli widzisz że ktoś robi coś kreatywnego, sam chcesz coś stworzyć. Opowiedz coś o fotografii, bo to niewątpliwie jedna z Twoich pasji. Jak się to u Ciebie zaczeło? Analog/cyfrówka? Gdzie można oglądać Twoje foty?

Mój ojciec miał stary aparat 35mm i zawsze uwielbiałem jego wygląd i charakter zdjęć które wykonywał. Zawsze wolałem kliszę do aparatu. Nie jestem za dobry w fotografii cyfrowej...swoje zdjecia wrzucam na www.skatetochurch.tumblr. com Jakie masz plany na przyszłość? Więcej filmów? Pracować ciężej, tworzyć więcej sztuki, robić więcej zdjęć, pisać więcej piosenek, być lepszym przyjacielem, więcej słuchać, więcej grać, więcej dzwonić do rodziców, więcej gotować, jeździć na deskorolce tak dużo jak to możliwe...być lepszym człowiekiem. Dzięki za rozmowę!

http://alexhenery.com/ wywiad: Bastian Najdek fot. Cristina Reyes


“MROCZNIE I SMUTNO...” wywiad z Piotrkiem Czajką (Dead Dingo)

Razu pewnego, pod koniec lutego 2012 roku panieńskiego, wbiłem z kumplami na próbę Dead Dingo (czy też: “Dingosów”). Panowie z nieokiełznaną brawurą katowali swoje instrumenty podnosząc przy tym temperaturę w salce do niebiezpiecznie wysokiego poziomu. Chaos, zło i sporo siary udało im się wydobyć ze wzmacniaczy, ale jak na pierwsze rendez-vous z ich muzyką muszę przyznać, że było conajmniej interesująco. Jeden z nas, krótko i bez zbędnego patosu spuentował to, czego przed chwilą był świadkiem, mówiąc: “dobre gówno gracie, chłopaki!”. Minęło już półtora roku, a ja nadal się z tym stwierdzeniem zgadzam. Aha! I jeszcze jedno - podobno lubią bigos! Tymczasem nie o bigosie, ale o niejednej ciekawszej rzeczy dowiecie się w wywiadzie, więc...let’s go! intro: Piotr Brzezicki//wywiad: Bastian Najdek//fot. Malgorzata Maternik


Siema, przedstaw się I opowiedz – jak to się stało, że załozyliscie Dingo ;) Jak się nazywam to wiesz:P Znajomy kumpla chciał sobie zrobić tanią dziare domowym sposobem. Tym znajomym okazał się być Orson, nasz były wokalista. Wtedy jeszcze go nie znałem. Wpadł i podczas dziarania okazało się, że słucha podobnej muzy co ja, tak od słowa do słowa pomyśleliśmy że możemy założyć kapele. Przeszedłem się do pokoju obok w którym mieszkał Przemek i zapytałem czy chciałby grać z nami. Oczywiście zgodził się, więc pozostało tylko zacząć grać. O, tatuujuesz?! Czym jeszcze się zajmujesz ;) ? Mam maszynkę i chciałem spróbować ale to chyba nie do końca dla mnie.Myślę, że lepiej poświęcić więcej czasu na granie i układanie muzy niż robić za dużo rzeczy i nie do końca na 100%. Poza tym studiuję jak to na typowego ‘słoika’ przystało, a gdy wracam do rodzinnego miasta czilluje z kumplami jeżdżąc na desce. nic specjalnego;)

Wspomniałeś o Orsonie, z którym niedawno się “pożegnaliście”...Opow iedz coś o Tym i o nowym wokaliście,wpłynęło to jakoś na waszą “pracę” muzyczną, tworzenie materiału? Czy wszystko zostało mniej więcej “po staremu” ? No tak, w sumie to spodziewaliśmy się tego, że Orson zostanie tam gdzie jest teraz czyli w Norwegii. Wyjechał już na początku wakacji, w planach miały być to 3 miesiące, ale dostał propozycje przedłużenia umowy o pracę na minimum rok. Trudno mu się dziwić, mało kto by nie skorzystał z takiej możliwości. Niestety potrzeba zarobienia pieniędzy dopada każdego. Co do ‘nowego’ wokalisty Patryka, postanowiliśmy z chłopakami, że szukamy krzykacza wśród naszych znajomków, jeżeli nikt się nie znajdzie to ogarniemy materiał sami (nie chcieliśmy nikogo nieznajomego z ogłoszenia bo chyba jesteśmy już za bardzo zżyci ze sobą). Patryka poznaliśmy kiedyś na jednym z koncertów. Po prostu się wpasował. Ma zajawę co motywuje do pracy. Ciężko powiedzieć czy coś


się zmieniło, bo to trochę krótki okres czasu. Myślę, że okaże się jak nagramy jakiś nowy materiał;) A macie już coś w planach? ;) Cały czas myślimy o LP’ku. Przez te wszystkie komplikacje z wokalem troche zwolniliśmy, ale pracujemy nad nowymi kawałkami. pewnie potrwa to dłużej bo nie chcemy wydawać kolejnej Epki która będzie miała 10 min. Może tym razem uda się dać ludziom coś więcej, pewnie jakieś 20, hehehe. żeby dać znać ,że nadal żyjemy i tworzymy niedługo chcemy nagrać jeden nowy utwór już z Patrykiem, więc miejcie się na baczności! Ok :) Wróćmy jednak do Crows & Bones - opowiedz coś o nagrywaniu tej EP’ki, utworach na niej itp itd. “Crows and Bones” to już przeżytek. Kiedy to było, heheheh. W skrócie-miało być mrocznie i smutno i tak chyba wyszło. słuchając tego materiału teraz, wiemy że wiele rzeczy mogło być zrobionych lepiej, ale generalnie jesteśmy

zadowoleni z efektu. Moim zdaniem to materiał który definiuje właściwe brzmienie Dead Dingo. Kto jeszcze nie słyszał może przesłuchać epke na naszym fejsie albo bandcampie. Co do samego nagrania, wszystko robił dla nas Daniel ze studia Aurora w Luboniu. Zawsze miło wspominamy pobyt u niego. Pod względem jakości wykonanej roboty ale i atmosfery panującej w studiu. Mrocznie i smutno, hmm... nasuwa mi się pytanie o inspiracje. Czego słuchasz na co dzień i jakie są Wasze inspiracje muzyczne jeśli chodzi o tworzenie materiału? Każdy z nasz słucha troche innej muzy. Oczywiście są kapele będące wspólnym mianownikiem całego Dead Dingo co daje nam wszystkim podobną zajawke. Jeżeli pytasz o to czego ja konkretnie słucham, to można powiedzieć że wszystiego co kręci się wokół szeroko pojętego hardcoru. Fluff fest, to wydarzenie określające to, czego słucham. Przyszła jesień, robi się smutniej i z letnich bangerów trzeba przejść


do cie

czegoś smętniejszego. jest to np Heart

W on

tym my

momensleeve.

Gracie ostatnio sporo koncertów, gdzie będzie można Was zobaczyć w najbliższym czasie? Mam nadzieje że taką częstotliwość grania uda się utrzymać jak najdłużej. Listopad jest intensywny, to fakt. 16 we Wrocławiu, 23 w Chorzowie, 30 w Ozimku, w grudniu szykuje się Liberec a na styczeń ustawiamy już Lubin. Wszystkie informacje na temat koncertów pojawiają się na fejsie. Ok. Teraz możesz i wrzucić kilka słów Piona dla Orsona.

pozdrowić rodziców od siebie na koniec To chyba tyle;)

Dead Dingo facebook.com/wearedeaddingo wearedeaddingo.bandcamp.com


A POSŁUCHAĆ WARTO... Cloakroom - “Infinity”EP Trio wywodzące się ze stanu Indiana/USA wydało przez wytwórnię Run For Cover Records pierwsze EP utrzymane w spokojnym, rozciągniętym, leniwym klimacie ze świetnymi ciężkimi momentami przywodzącymi na myśl lekko doomowe/stonerowe klimaty. Całość fuzzowo surowa ale mimo wszystko ze starannie odmierzoną przestrzenią oraz wysmakowana brzmieniowo i kompozycyjnie. Budzi skojarzenia z górskim strumieniem (w tym porównaniu zgadzam się z Bastianem! Nie można było lepiej tego ująć). Epki słucha się jednym tchem pozwalając dźwiękom nieść się aż do samego końca. I wydaje mi się, że tylko w taki sposób należy! Polecam osobom, które lubią gdy ich myśli przykleją się do słuchanych dźwięków i podążają za klimatycznymi motywami. Dla mnie bomba! Polecam klip do numeru Bending, mówiący dużo o klimacie całego wydawnictwa. Bez problemu znajdziecie na vimeo. //Run For Cover Records (USA)// J.D.

PointOfView “Bezsenność” EP – Po pierwsze, na przestrzeni ostatnich kilku lat liczba kapel grających w popularnych w stanach emocjonalnych klimatach czy też pop punkowych melodyjkach wzrasta, co bardzo mnie cieszy. Młode kapele tworzą swoistą alternatywę do setnego albumu Lady Pank. Jeśli lubisz kalifornijską odmianę punka z melodiami, w szczególności dokonania kapel pokroju Blink-182 czy Zebrahead, PointOfView wpadnie Ci w ucho. Jak na pierwsze wydawnictwo jest dobrze, wyczuwam potencjał. Materiał nie do końca dojrzały, ale dajcie chłopakom rozwinąć skrzydła, a myślę że za jakiś czas spotkamy się pod sceną na ich koncercie wyjąc zwrotki.//self-release//Bastian


Gnarwolves “Funemployed” EP Nowa propozycja od emopunkowego tria z Brighton/UK. Słyszałem jakieś narzekania, że nie jak na „Cru” i w ogóle, ale jak dla mnie EP’ka trzyma poziom, ba, chyba nawet częściej do niej wracam niż do poprzedniczki. Mamy 4 kawałki, jest smutno, szybko i z melodiami. Momentami hardcore, momentami alternatywne emo. Pozycja jak dla mnie obowiązkowa! // Day By Day Records(DE)&Tangled Talk Records (UK)&Big Scary Monsters (UK)//Bastian Pity Sex “Feast Of Love”LP Druga płyta zespołu Pity Sex. 10 numerów utrzymanych w klimacie dynamicznej mieszanki emo i dream/shoegazeu (chyba poprzez zahaczający o eteryczność śpiew Britty Drake (także Procession) . Płyta dość lekka, brzmieniowo z grubym przesterowanym ciągnącym basem i prostymi, chwytliwymi brudnymi z reguły gitarami. W porównaniu do poprzedniej Dark World, kompozycje są bogatsze i troche bardziej urozmaicone brzmieniowo. Moje skojarzenia prowadzą po części do bardzo fajnej płyty rodzimego zespołu Turnip Farm pt. „All The Tangled Girls” a po części do Yuck. Zdecydowanie moje ulubione numery z tej płyty to dwa pierwsze: Wind-Up i Keep. //Run For Cover Records (USA)//J.D. Rooftops ‘’The things we do before we die’’EP – grunge’owo/emo/alternatywny strzał prosto ze stolicy Rosji. Piątka młodych ludzi po wydaniu kilku epek tym razem zadecydowała wykrzyczeć kwestie zmuszające do refleksji nad rzeczami, które dotychczas udało nam się osiągnąć, jak również cierpieniem wypełnionym po brzegi depresją i przewlekłymi przemyśleniami , czy też po prostu swoisty tribute dla jednego z najważniejszych członków rodziny. Tym trzem MEGA-depresyjnym utworom nie brakuje jednak (zauważalnej podczas gigów)energii, jaka panuje na występach np. Title fight. Epka jest utrzymana w dość określonej(grandżowo-emowatej) stylistyce, którą mamy okazję obserwować u takich zespołów jak Daylight, Basement czy Citizen. Dość ważny element wschodnio-europejskiej sceny hc/punk.//self-release//Wiciu


Brooks Was Here ‘’High Violence’’- to tegoroczny twór warszawskiej ekipy grającej post-hc. Na epce słychać też wiele elementów modern hc w stylu Landscapes czy (już mniej modern) bardziej pospolitego post jak Thursday czy Alexisonfire. Dobrze ogarnięte melodie gitar, tło charczącego basu i plumkająca klimatycznie perka znakomicie łączą się z chwytającym za serce nabuzowanym emocjami wokalem. Pięcio-kawałkowy materiał dobrze świadczy o tym , że w stolicy się dobrze(pomimo zwierzęcych/zwierzętom nie ubliżając/ataków na skłoty) dzieje. Oby więcej takich emosów w Polsce!//JaggedKidRecords(PL)//Wiciu Oathbreaker “Eros|Anteros” Drugi album Oathbreakera może przypaść do gustu także słuchaczom lubującym się w graniu sludgeowym, mocnym i powolnym. W porównaniu ze wcześniejszym materiałem, nowe brzmienie jest dojrzalsze, oraz zdecydowanie mniej surowe. W moim odczuciu całość jest idealnie zbalansowana. Z jednej strony utwory na krążku są niesamowicie energiczne i punkowo gnające do przodu, z drugiej dostajemy spokojne, wręcz balladowe kompozycje z czystymi klimatycznymi wokalami lub bangery wgniatające nas w fotel swoim ciężarem. Jedna z lepszych pozycji tego roku. W sam raz na długie zimowe wieczory;) //Deathwish(USA)//P.Czajka Title Fight “Spring Songs” EP Mam wrażenie, że ostatnimi czasy wszystko co wyprodukuje Will Yip zamienia się w złoto.Nowe EP Title Fight nie jest wyjątkiem. Ciekawostk jest to, że materiał został zarejestrowany całkowicie analogowo, bez ingerencji komputerów.W ten oto oldskulowy sposób nagrano 4 wspaniałe kawałki.Są tu zarówno charakterystyczne dla Title Fight “petardy” jak i wolniejsze kawałki, wszystko utrzymane w klimacie rodem z lat 90tych. Coraz więcej przebłysków grunge’owo alternatywnych, co według mnie wychodzi chłopakom na dobre! Szkoda tylko że tak mało :( // Revelation Records(USA)//Bastian


CREDITS Numer #1 pomogli mi stworzyć: Piotr Brzezicki Piotr Czajka Jan Daciuk Wiciu(pointofview) Kasia Kaczor Krzysztof Polit Petr (nic) Daniel Koban

Dziękuje!


for. Jan Daciuk fot. Jan Dacouk jandaciuk.tumblr.com jandaciuk.tumblr.com

LOST iZine #1  

Independent online hc/emo/lifestyle zine

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you