Issuu on Google+

> Rodzina – wspólnota życia i miłości – objawiona światu str. 13

ISSN 1230-9168

> Amber Gold jak Pro Civili str. 14 > Cywilizacja życia wypowiada wojnę cywilizacji śmierci str. 16 > Raj, który pod ziemię się zapadł str. 20

© Zbyszek Nowak - Fotolia.com

Dom naszej Matki i Królowej 3,50 zł (w tym 8% VAT)

2 w r z e ś n i a 2 0 1 2 r. N r 3 6 ( 5 2 6 ) / Ty g o d n i k D i e c e z j i Ł o m ż y ń s k i e j


2

Nr 36 (526) 2 września 2012


Naszym zdaniem

Ks. Jan Krupka Redaktor Naczelny Liturgia dnia 26 VIII przenosi nas na Jasną Górę, by w łączności ze wszystkimi Polakami przeżywać Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej. Formularz mszalny tej uroczystości przewiduje specjalnie wyznaczone czytania mszalne, które przytaczamy w obecnym numerze Głosu Katolickiego. W tym miejscu chciałbym w refleksji odnieść się do czytań XXI Niedzieli Zwykłej, które są zastąpione przez czytania uroczystości Matki Bożej. Jednak czytania te, a szczególnie Ewangelia skłania nas do zadania sobie ważnych pytań dotyczących na-

stoi przed każdym z nas. Bóg bowiem obdarzył nas wolnością i pragnie, byśmy w wolności dali Mu odpowiedź, czy chcemy przy Nim trwać na drogach naszego życia. On i nam zadaje pytanie: „Czyż i wy chcecie odejść?”. Każdy z nas może to uczynić. Jednak w takiej sytuacji musimy sobie zadać pytanie: dokąd? Przecież my, tak jak grono Dwunastu, uwierzyliśmy, że Jezus jest Świętym Boga, jest Synem Bożym, naszym Zbawicielem. Przecież poznaliśmy, że Jego słowo jest słowem Bożym, skierowanym do nas, prowadzącym nas na drogach codzienności do życia wiecznego, do radości wiecznej w Bożym domu. Jeśli więc chcielibyśmy odrzucić Jezusa, to pytaniem pozostaje: w imię czego? Dokąd chcielibyśmy dojść bez Niego? Pytanie o nasze trwanie przy Chrystusie jest ważne nie tylko w odniesieniu do każdego z nas osobiście. Właśnie w kontekście dnia poświęconego Matce Bożej Jasnogórskiej zadać trzeba sobie to pytanie w odniesieniu do całego naszego Narodu. Jako Polacy mamy ponad tysiącletnie dziedzictwo historyczne tak

Do kogo pójdziemy? szego życia chrześcijańskiego. Tekst ewangeliczny, który mam na myśli, to fragment wzięty z szóstego rozdziału Ewangelii według św. Jana (J 6, 54. 60-69). Jest to dokończenie słów na temat Eucharystii, które były czytane w ostatnich tygodniach. Słowa Jezusa o tym, że On jest Chlebem Żywym, który zstąpił z nieba, nie zostały przez wszystkich zaakceptowane. Odchodzą, bo ich zdaniem słowa te były trudne do przyjęcia. Chrystus Pan nie zatrzymuje ich, co więcej: zadaje pytanie Swoim najbliższym uczniom o to, czy i oni również pragną Go opuścić. Odpowiedzią są słowa Szymona Piotra, który w imieniu ich wszystkich mówi: „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga”. Alternatywa: odejść czy pozostać z Chrystusem – to alternatywa, która

Nr 36 (526) 2 września 2012

mocno związane z chrześcijaństwem. Powinniśmy pozostać wierni temu dziedzictwu nie tylko „od święta”, nie tylko w jakiś okazyjnych momentach naszego życia – ale na co dzień. Oznacza to wsłuchanie się w „słowa życia wiecznego”, które Jezus nam pozostawił i wierność w realizacji Jego wskazań. Dotyczy to wszystkich sfer naszego życia. To codzienne życie nauką Jezusa w naszych rodzinach, ale i w miejscach naszej pracy czy nauki. To budowanie relacji z krewnymi i sąsiadami w oparciu o wskazania Ewangelii. To również troska o to, by w życiu społecznym i politycznym były obecne wartości, które są nam drogie – i domaganie się tego od tych, którym powierzamy obowiązki ustanawiania prawa i jego wprowadzania w życie w Polsce. Tylko Chrystus ma słowa życia wiecznego. Pamiętajmy o tym!

W numerze > Mediolan 2012

Rodzina – wspólnota życia i miłości – objawiona światu W czasie audiencji generalnej 6 czerwca Ojciec Święty Benedykt XVI dokonał szerokiego omówienia mediolańskiego spotkania rodzin. Bp Stanisław Stefanek – str. 13

> Felieton Amber Gold jak Pro Civili Działalność Amber Gold to tylko jeden z wielu patologicznych przykładów firm, które niszczą nasz kraj. Od wielu innych ten przypadek różni się tylko tym, że został ujawniony, w przeciwieństwie do dziesiątek innych szokujących, a przemilczanych historii. Wojciech Sumliński – str. 14-15 Cywilizacja życia wypowiada wojnę cywilizacji śmierci Burzliwa dyskusja wokół wspólnego apelu Kościoła katolickiego w Polsce i Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej nie milknie do dziś. Akt duszpasterski, fakt głęboko religijny, próbowano zinterpretować czysto politycznie. Czy słusznie? Marzena Nykiel – str. 16-17

> Nasze historie Czerwone rewiry Kontynuacja historii pani Reginy Wszeborowskiej z początków lat 50 XX w. nauczycielki wyrzuconej z pracy za poglądy i pochodzenie. Bogdan Duchnowski – str. 18-19 Raj, który pod ziemię się zapadł Wspomnienia pani Józefy Bońkowskiej, która zrządzeniem Opatrzności znalazła się w Petersburgu w czasie rewolucji październikowej. O. Jan Bońkowski – str.20-21

> Diecezja Od oceanu do oceanu – str. 23 Wakacje z Aniołem Stróżem – str. 26

3


Słowo Boże PSALM RESPONSORYJNY Ps 48, 2-3. 9-11. 13-15 Ref: Tyś wielką chlubą naszego narodu

UROCZYSTOŚĆ NMP CZĘSTOCHOWSKIEJ PIERWSZE CZYTANIE Prz 8, 22-35 Maryja stolicą mądrości Czytanie z Księgi Przysłów. Pan mnie stworzył, swe arcydzieło, przed swymi czynami, od dawna, od wieków jestem stworzona, od początku, nim ziemia powstała. Jestem zrodzona, gdy jeszcze bezmiar wód nie istniał ani źródła, co wody tryskają, i zanim góry stanęły. Poczęta jestem przed pagórkami, nim ziemię i pola uczynił, początek pyłu na ziemi. Gdy niebo umacniał, z Nim byłam, gdy kreślił sklepienie nad bezmiarem wód, gdy w górze utwierdzał obłoki, gdy źródła wielkiej otchłani umacniał, gdy morzu stawiał granice, by wody z brzegów nie wyszły, gdy kreślił fundamenty pod ziemię. Ja byłam przy Nim mistrzynią, rozkoszą Jego dzień po dniu, cały czas igrając przed Nim, igrając na okręgu ziemi, znajdując radość przy synach ludzkich. Więc teraz, synowie, słuchajcie mnie, szczęśliwi, co dróg moich strzegą. Przyjmijcie naukę i stańcie się mądrzy, pouczeń moich nie odrzucajcie. Błogosławiony ten, kto mnie słucha, kto co dzień u drzwi moich czeka, by czuwać u progu mej bramy, bo kto mnie znajdzie, ten znajdzie życie i uzyska łaskę u Pana.

Wielki jest Pan i godzien wielkiej chwały w mieście naszego Boga. Święta Jego góra, wspaniałe wzniesienie,radością jest całej ziemi. Cośmy słyszeli, to zobaczyliśmy w mieście Pana Zastępów, w mieście naszego Boga; Bóg je umacnia na wieki. Rozważamy, Boże, Twoją łaskawość we wnętrzu Twojej świątyni. Jak imię Twe, Boże, tak i chwała Twoja sięga po krańce ziemi. Prawica Twoja pełna jest sprawiedliwości. Obejdźcie dokoła Syjon, policzcie jego wieże. By powiedzieć przyszłym pokoleniom, że Bóg jest naszym Bogiem na wieki.

DRUGIE CZYTANIE Ga 4, 4-7 Bóg zesłał swojego Syna zrodzonego z niewiasty Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Galatów. Bracia: Gdy nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg swojego Syna, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo. Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: „Abba, Ojcze”. A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej. Oto słowo Boże.

Oto słowo Boże. albo: PIERWSZE CZYTANIE Iz 2, 2-5

4

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ Łk 1, 28

Alleluja, alleluja, alleluja Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławionaś Ty między niewiastami. Alleluja, alleluja, alleluja

EWANGELIA J 2, 1-11 Wesele w Kanie Galilejskiej + Słowa Ewangelii według świętego Jana. W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: „Nie mają już wina”. Jezus Jej odpowiedział: „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Jeszcze nie nadeszła godzina moja”. Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: „Napełnijcie stągwie wodą”. I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: „Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu”. Ci zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem, i nie wiedział, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli, przywołał pana młodego i powiedział do niego: „Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory”. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie. Oto słowo Pańskie.

Nr 36 (526) 2 września 2012


Rozważanie

WSZYSTKIE DROGI PROWADZĄ NA JASNĄ GÓRĘ W miesiącu sierpniu wszystkie drogi w naszej Ojczyźnie prowadzą na Jasną Górę. Jak Polska długa i szeroka na wszystkich niemalże szlakach można spotkać pątników zdążających do tego szczególnego domu Maryi, Naszej Matki w Częstochowie. W sierpniu my Polacy pielgrzymujemy do Kościoła, który jest naszym domem, w którym w sposób szczególny jest obecna Ona, Matka nas wszystkich wierzących w Jej Syna Jezusa Chrystusa. Wydaje się, że interesujący byłby widok Polski w tych dniach sierpniowych z lotu ptaka z dużej wysokości, gdybyśmy mogli zobaczyć, jak promieniście ze wszystkich stron zdążają grupy ludzi w pielgrzymim trudzie w kierunku tego szczególnego miejsca w naszym kraju, którym jest Wzgórze Jasnogórskie. Jakże miał rację nasz Wielki Rodak Błogosławiony Jan Paweł II, gdy w roku 1979 jako pielgrzym i Piotr tamtych naszych czasów mówił: Przyzwyczaili się Polacy wszystkie, niezliczone sprawy swojego życia, różne jego momenty ważne, rozstrzygające, chwile odpowiedzialne, jak wybór drogi życiowej czy powołania, jak narodziny dziecka, jak matura czy egzamin dojrzałości, jak tyle innych… wiązać z tym Miejscem, z tym Sanktuarium. Przyzwyczaili się ze wszystkim przychodzić na Jasną Górę, aby mówić o wszystkim swojej Matce – Tej, która tutaj nie tylko ma swój obraz, swój wizerunek, jeden z najbardziej znanych i najbardziej czczonych na całym świecie – ale, która tutaj w jakiś szczególny sposób jest. Jest obecna. Jest obecna w tajemnicy Chrystusa i Kościoła... Jest obecna dla wszystkich i dla każdego, którzy do Niej pielgrzymują… choćby tyl-

Nr 36 (526) 2 września 2012

ko duszą i sercem, choćby tylko ostatnim tchnieniem życia, jeśli inaczej nie mogą. Przyzwyczaili się do tego Polacy. Wielu spośród nas nie będzie mogło jednak udać się osobiście do tej naszej Polskiej Kany na Jasnej Górze. W tym roku uroczystość ku czci Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej przypada w niedzielę. Jest to również wspaniała możliwość dla oddania czci Naszej Matce mającej szczególny swój dom na Jasnej Górze poprzez pielgrzymowanie duchowe. Możemy udać się w ten świąteczny dzień w pielgrzymce duchowej do Niej poprzez uczestnictwo w niedzielnej Mszy św. w naszych wspólnotach parafialnych. Możemy też w znaku naszego duchowego pielgrzymowania zapalić świecę przed Jej jasnogórskim wizerunkiem w naszych domach i odmówić cząstkę Różańca w intencjach naszych osobistych i naszej Ojczyzny. Niech będzie to też wypełnianiem testamentu największego Pielgrzyma

naszych czasów Jana Pawła II, który zachęcał nas w Liście apostolskim o Różańcu świętym w roku 2002, gdy uczył nas o owocach takiej modlitwy, pisząc: Różaniec święty zgodnie z dawną tradycją jest modlitwą, która szczególnie sprzyja gromadzeniu się rodziny. Kierując wzrok na Jezusa, poszczególni jej członkowie odzyskują na nowo również zdolność patrzenia sobie w oczy, by porozumiewać się, okazywać solidarność, by żyć z przymierzem miłości odnowionym przez Ducha Bożego. Niech zatem Maryja, nasza Matka i Królowa dana narodowi polskiemu jako przedziwna pomoc i obrona będzie nam i dzisiaj Przewodniczką oraz Opiekunką w pielgrzymim trudzie każdego dnia, który przez Opatrzność Bożą jest nam dany, ale także i zadany do dobrego oraz owocnego przeżywania. Ks. Zdzisław Golan

Kalendarz liturgiczny (26 VIII-2 IX) 26 VIII – NIEDZIELA – UROCZYSTOŚĆ NAJŚW. MARYI PANNY CZĘSTOCHOWSKIEJ Prz 8, 22-35 albo Iz 2, 2-5; Ga 4, 4-7; J 2, 1-11. 27 VIII – PONIEDZIAŁEK – WSPOMNIENIE ŚW. MONIKI 2 Tes 1, 1-5. 11b-12; Mt 23, 1. 13-22. 28 VIII – WTOREK – WSPOMNIENIE ŚW. AUGUSTYNA, BISKUPA I DOKTORA KOŚCIOŁA 2 Tes 2, 1-3a. 14-17; Mt 23, 23-26. 29 VIII – ŚRODA – WSPOMNIENIE MĘCZEŃSTWA ŚW. JANA CHRZCICIELA Jr 1, 17-19; Mk 6, 17-29. 30 VIII – CZWARTEK – DZIEŃ POWSZEDNI 1 Kor 1, 1-9; Mt 24, 42-51. 31 VIII – PIĄTEK – DZIEŃ POWSZEDNI 1 Kor 1, 17-25; Mt 25, 1-13. 1 IX – SOBOTA – WSPOMNIENIE BŁ. BRONISŁAWY, DZIEWICY 1 Kor 1, 26-31; Mt 25, 14-30. 2 IX – NIEDZIELA – XXII NIEDZIELA ZWYKŁA Pwt 4, 1-2. 6-8; Jk 1, 17-18. 21b-22. 27; Mk 7, 1-8. 14-15. 21-23.

5


ełnił natwa zed cia. lnie jest złoieło

Formacja duchowa

Modlitwa i radość życia W modlitewnym nastawieniu wdzięczności ważną rolę odgrywa radość. Zachwycamy się Bogiem – Jego wielkością, pokorą, szczególnie zaś miłością. Serce napełnia się uczuciem wdzięczności za wszystkie przejawy Bożej dobroci. Bóg nie oczekuje jednak wdzięczności na sposób „feudalny”. Nie oczekuje też wdzięczności „niewolniczej” zabierającej wolność. Podziękowaniem, którego On oczekuje jest „nasza ocena”, tego co On czyni – ocena człowieka całkowicie wolnego. Nasza wdzięczność niech będzie związana z otwarciem się na zdumienie, radość, uwielbienie, celebrowanie „cudów” Jego miłości. Czasami można spotkać tzw. „pobożne osoby”, zawsze nadąsane, sztywne, o smutnej postawie, narzekające na wszystkich. Nie są one zdolne do spontanicznego pozdrowienia. Uśmiech nie gości na ich twarzy. Chcą oni być zawsze

poprawni wobec Pana Boga. Takie osoby mają jednak wyobrażenie Boga, który jest co prawda sprawiedliwy, ale zawsze groźny i surowo oceniający człowieka. Jest to nieprawdziwy i niepełny obraz Pana Boga w ludzkim sercu. Bóg jest Miłością. Nią też zapala ludzkie serca. Bóg chce, by „człowiek pobożny, dobry” był jednocześnie człowiekiem radosnym. O Ewangelii mówimy „Dobra Nowina” – „Radosna Nowina”. Radość jest jednym z darów Ducha Świętego. Najlepszym sposobem podziękowania Panu Bogu za jego dary jest „celebrowanie życia”, „radość z życia” i „dobre życie”. Przejawem radości okazuje się pogoda ducha, uśmiech, śpiew indywidualny, jak i wspólnotowy. Z tej to też racji zgromadzenia liturgiczne, szczególne zaś Eucharystia, znaczone są śpiewami wyrażającymi radość i dziękczynienie. Eucharystyczny wymiar w codzien-

ności oznacza dziękczynienie w każdej modlitwie i w życiu, za wszelkie dobra otrzymane od Boga. Pamiętajmy o „codziennych cudach miłości” Pana Boga w stosunku do nas. Zwróćmy uwagę na to, że odruch zdumienia, zachwytu, uśmiech, gest otwartości naszego serca na Boga, drugiego człowieka, świat – są to modlitewne znaki zarówno radości, jak i wdzięczności. Nasza codzienność może stać się radosną „liturgią naszego życia”. Radosne „Chwała Bogu na wysokościach” niech przedłuży się na całość naszej „ziemskiej egzystencji”. Każde nasze działanie powinno „celebrować” dobrodziejstwa Boga. Radośnie Panu „pieśń życia śpiewajmy”. „Alleluja” niech wpisze się w każdy rytm bicia naszego serca. Ks. Jan Okuła

> Młodzi pytają... Co to znaczy, że Jezus nas odkupił? Dlaczego Jezusa skazano na śmierć? Patryk Pismo święte nazywa odkupieniem ogół zbawczych działań Chrystusa na rzecz ludzi, a zwłaszcza Jego dobrowolną śmierć na krzyżu. Wyznajemy, że Chrystus odkupił przez nią wszystkich. Prawo Mojżeszowe nakazywało Izraelitom wykupywanie swych krewnych, którzy na skutek biedy musieli się zaprzedawać w niewolę. Trzeba też było w świątyni składać okup za pierworodnych, którzy według Prawa byli szczególną Bożą własnością. Takim też językiem Stary Testament mówi o Bogu , który wyzwala swój lud. Bóg odkupił Izraela z Egiptu, a potem z niewoli babilońskiej. Jest Odkupicielem, a tym samym nabył sobie ten lud na własność. Podobnie Nowy Testament określa znaczenie tego, co dla wszystkich ludzi zrobił Chrystus. Oddał On życie „na okup za wielu”; „wydał siebie za nas, aby nas odkupić od wszelkiej nieprawości i oczy-

6

ścić sobie lud wybrany na własność, gorliwy w wypełnianiu dobrych uczynków’(Tt 2,14); „W Nim mamy odkupienie przez jego Krew – odpuszczenie grzechów” (Ef 1,7). Nazywając to, co Chrystus uczynił dla człowieka odkupieniem, Pismo Święte zwraca uwagę na stan, w jakim znalazłby się człowiek, gdyby nie On. Byłaby to sytuacja niewoli zła i śmierci. Człowiek byłby bezradny wobec panującego w nim grzechu i wobec nieuchronnej śmierci. Nazwa „odkupienie” zapewnia też, że człowiek może znaleźć ratunek i wyzwolenie tylko poza sobą: w Bogu i posłanym przez Niego Synu, Jezusie Chrystusie. On jest Odkupicielem wszystkich. Śmierć Jezusa była okupem za wyzwolenie człowieka, to znaczy, że kosztowało go ono cenę życia. Nauczycielska działalność Mistrza z Nazaretu niejednokrotnie wywoływała gwałtowny sprzeciw religijnych przywódców ludu. Jezus występował przeciwko ich czysto formalnemu rozumieniu Prawa i obłudzie w postępowaniu. Czynił to w imieniu Boga,

powołując się na swe Boskie synostwo. Najwyższa rada żydowska zarzuciła Mu bluźnierstwo i skazała na śmierć. Ponieważ jednak Żydzi, będący pod panowaniem Rzymian, nie mogli samodzielnie wydawać i wykonywać wyroków śmierci, oskarżyli Jezusa przed prokuratorem rzymskim, stawiając Mu zarzut, że podawał siebie za króla żydowskiego. Pod naciskiem Sanhedrynu i podburzanych przeciw Jezusowi tłumów Piłat wydał na Niego wyrok śmierci przez ukrzyżowanie. Był to wówczas najokropniejszy sposób wykonywania kary śmierci. Śmierć Jezusa nie zakończyła jednak sprawy, ponieważ On zmartwychwstał. Dopiero wtedy Jego uczniowie pojęli sens tej śmierci. Była to śmierć za grzechy świata, poniesiona za wszystkich ludzi. Wraz z Jego zmartwychwstaniem, stała się Dobrą Nowiną głoszoną całemu światu. Śmierć Jezusa na krzyżu przyniosła zbawienie nie dlatego, że On przelał krew i cierpiał, ale dlatego, że przez śmierć najpełniej wyraził swe posłuszeństwo i miłość w stosunku

Nr 36 (526) 2 września 2012


Biblia w Kościele i świecie

Kanon Pisma Świętego (7) W dalszym ciągu zajmujemy się zagadnieniem kanonu biblijnego, wyjaśniając dlaczego w naszych wydaniach Biblii są obecne te teksty, które tam się znajdują – a dlaczego nie ma tam innych, które (według naszej ludzkiej oceny) mają bardzo podobny charakter. Przed tygodniem mówiliśmy o tym, że w kanonie hebrajskim ST znajdujemy 39 naszych ksiąg biblijnych, które wyliczyliśmy. Uważny czytelnik na pewno zauważył brak na tej liście jeszcze 7 ksiąg, które mamy w naszych wydaniach Biblii. Są to księgi: Tobiasza, Judyty, Barucha, 1 i 2 Machabejskie, Syracha i Mądrości. Są to teksty, które znamy w języku greckim, a nie w hebrajskim. Żeby wyjaśnić obecność tych ksiąg w naszym kanonie biblijnym, musimy najpierw omówić w sposób bardziej szczegółowy przekład Biblii ST na jęz. grecki, który nosi nazwę Septuaginty. Już o tym przekładzie wspomnieliśmy jakiś czas temu, kiedy mówiliśmy o różnicach w numeracji poszczególnych psalmów. Teraz mamy

okazję, by dotknąć tego zagadnienia w sposób bardziej szczegółowy. Sama nazwa „Septuaginta” pochodzi z języka łacińskiego i oznacza „siedemdziesiąt” (stąd też bardzo często spotykamy oznaczenie tego przekładu biblijnego przy pomocy liczby rzymskiej: LXX). Nazwa ta ma swój związek z legendą, która mówi o tym, jak ten tekst powstał, a mówi o tym tekst apokryficzny, który nosi nazwę: List Arysteasza. Legenda ta mówi o 72 tłumaczach, którzy zostali zaproszeni z Palestyny do Aleksandrii w Egipcie przez króla Ptolomeusza II Filadelfa (285-247 przed Chr.), by dokonać przekładu Pięcioksięgu na jęz. grecki dla biblioteki aleksandryjskiej. Ci właśnie tłumacze zostali wyznaczeni

CHRZEŚCIJAŃSKIE INSPIRACJE DO TWORZENIA KULTURY To, co nas aktualnie otacza tworzy kulturę. Tylko pytanie – które nas jako chrześcijan najbardziej interesuje – czy ta kultura posiada w sobie chrześcijańskie korzenie oraz skąd dzisiejsze chrześcijaństwo czerpie inspiracje do jej tworzenia? Tworzenie kultury i sztuki jest niczym innym jak poszukiwaniem prawdy, wbrew temu co często sama przez się próbuje przedstawić. Również wszelkie badania naukowe, obejmujące wszystkie dziedziny mają to samo zadanie. Nawet jeśli sami zainteresowani temu zaprzeczają. Pragnieniem człowieka jest po prostu „spojrzeć prawdzie w oczy”. Pragnieniem chrześcijanina jest „spojrzeć Prawdzie w oczy”. Taka subtelna na pozór różnica, a jednak. Możliwość ludzkiej ekspresji jest czymś szczególnym i niepowtarzalnym. To próba wyrażenia tego, co niewyrażalne: piękna, głębi ludzkiego serca, uniesień duszy,

Nr 36 (526) 2 września 2012

tajemnicy Boga. Benedykt XVI trafnie zauważa, iż nowoczesne myślenie, które ma na koncie tak wiele sukcesów i zawiera w sobie wiele rzeczy słusznych, nie szuka tego, co boskie, lecz wydaje mu się, że wie: nauka odkryje kiedyś to, czego dzisiaj jeszcze nie rozumiemy. Gdy kultura nie nadaje działaniu człowieka nieskończonego wymiaru i przekreśla nieograniczone możliwości rozwoju osoby ludzkiej w perspektywie jej wiecznego trwania, wówczas staje się ona dla niego samego zagrożeniem. W przypadku powszechnego usprawiedliwiania zła zostaje zakłócony proces wychowania etycznego: nieprawdę przekazuje się jako dobro. W owym mglistym gąszczu pozostaje człowiekowi jedynie wierność prawdzie. W 1997 r. do młodzieży zgromadzonej w Rzymie, Jan Paweł II przemówił w dobitny sposób: „Ważne jest, abyście wszyscy stali się gorliwymi poszukiwaczami prawdy

ze wszystkich 12 pokoleń Izraela (po 6 z każdego pokolenia) – stąd ta liczba. O szczególnym charakterze tego przedsięwzięcia świadczyć miało to, że każdy z owych tłumaczy został umieszczony w oddzielnym pomieszczeniu na czas pracy, a po 70 (czy 72, jak piszą niektóre źródła) dniach ich pracy okazało się, że ich przekłady są jednobrzmiące. Rozumiemy chyba dobrze, że trudno wyobrazić sobie, żeby taka rzecz mogła się wydarzyć, jeśli by to była tylko ludzka praca. Stąd owa relacja mówi o tym, że wynik ten uznano za dowód szczególnego Bożego działania w czasie powstawania przekładu. Stąd i owoc ich pracy uznano za natchniony. Urządzono w Aleksandrii z tej okazji wielkie święto, a tłumacze – po zakończeniu swej pracy – powrócili do ojczyzny. Tak mówi relacja Listu Arysteasza. Spróbujemy jednak spojrzeć krytycznie na nią w następnych częściach naszych refleksji. Ks. Jan Krupka

i jej nieulękłymi świadkami. Nie wolno wam nigdy ustępować wobec kłamstwa, fałszu i kompromisów. Zdecydowanie sprzeciwiajcie się tym, którzy próbują zwieść waszą inteligencję. Każda wolność oderwana od prawdy przemienia się w nową i bardziej jeszcze krępującą niewolę”. Każda chrześcijańska inspiracja współczesnej kultury w ostatecznym wyrazie dotyczy wprowadzenia w przestrzeń spotkań i wspólnych działań ludzkich głosu sumienia, siły dobra. Czym jest Europa? – pytają się współcześni. Czy granice Europy wyznacza geografia, historyczne podboje czy starożytne cywilizacje? Granice Europy przede wszystkim wyznacza kultura, kultura o antycznych korzeniach i chrześcijańskich inspiracjach. To chrześcijaństwo ze swym poszukiwaniem prawdy wpłynęło konstytutywnie na określenie świadomości europejskiej. Trudno tego nie dostrzegać. Łukasz Skibiński

7


Ojcowie Żywi

Pierwsi męczennicy. Świadectwa. Od samego początku istnienia Kościoła wielkim kultem cieszyli się męczennicy. Pierwszym męczennikiem w obronie wiary był św. Szczepan, którego opis męczeńskiej śmierci znajdziemy w przekazie św. Łukasza w Dziejach Apostolskich. Ale skąd wiemy o pozostałych? Słowo męczennik pochodzi z języka greckiego: martyr co oznacza świadek. Męczennicy więc, to ci którzy swoim życiem, a w szczególności swoją śmiercią, zaświadczyli o Chrystusie. Męczeństwo wspomnianego wyżej świętego Szczepana, jeśli można tak powiedzieć, było spowodowane prześladowaniem przez jego braci Żydów, którzy uważali, że słowa, które wypowiadał były świętokradztwem. Następni męczennicy, o których wiemy to apostołowie, pierwszy z nich św. Jakub, również zamordowany przez współwyznawców judaizmu. Natomiast kolejne męczeństwa są owocem prześladowań wytoczonych przez Cesarstwo Rzymskie, które nie potrafiło pogodzić się z wyznawaniem jedynego Boga i odmową składania ofiar i przysiąg Geniuszowi Cesarza (jego bóstwu). Skąd wiemy o męczennikach i w jaki sposób oddawali życie? Posiadamy trzy źródła: acta martyrum (akta męczenników), męczeństwa (passiones) oraz legendy. Pierwsze z nich, akta męczenników, są to zapisy, sprawozdania z prowadzonych rozpraw sądowych. Dla nas szczególnie cenne, że nie sporządzone przez chrześcijan ale urzędników, którzy

8

w tym czasie byli poganami. Chrześcijanie przepisywali te dokumenty i rozpowszechniali jako świadectwa. Do najbardziej znanych i najcenniejszych należą Akta męczeńskie św. Justyna i towarzy-

szy, które powstały około 165 roku, za panowania cesarza Marka Aureliusza, a skazanych przez prefekta Rzymu Rustyka; Akta męczenników scylitańskich, mówiące o pięknym świadectwie wiary 12 chrześcijan z Afryki, których proces odbył się w Kartaginie 17 lipca 180 roku i wyroku śmierci przez ścięcie wykonanym tego samego dnia. W tym samym dokumencie oprócz pięknego świadectwa wiary mamy również potwierdzenie, że w tym czasie rozpowszechniano i czytano listy św. Pawła Apostoła, które posiadali przy sobie. Akta męczenników scylitańskich są najstarszym chrześcijańskim tekstem w języku łacińskim. Trzecim

dokumentem są Akta prokonsularne św. Cypriana, który zginął 14 września 258 roku. Do drugiej grupy źródeł zaliczamy męczeństwa, które są relacją naocznych świadków wzbogacone komentarzem lub biografią. Wśród nich zaliczamy: Męczeństwo św. Polikarpa, Listy gminy z Vienne i Lyonu mówiące o prześladowaniach z 177 roku oraz szczególnej wartości Męczeństwo Perpetuy i Felicyty, które opisuje kolejne etapy męczeństwa owych dwóch kobiet i towarzyszy. Zawiera bezpośrednie świadectwa tych, którzy mają za moment zginąć. Tu znajdziemy obraz prawdziwie mężnej kobiety. Tekst ten jest wyjątkowo wzruszający. Perpetua i Felicyta poniosły męczeńską śmierć 8 marca 202 roku. Ostatnim źródłem są legendy, które powstały wiele lat po zdarzeniach i często fakty wymieszane są ze zmyślonymi wydarzeniami. Opisy tych wszystkich wydarzeń mówią nam przede wszystkim, że ci, którzy usłyszeli o Chrystusie i jego nauce, byli w 100% przekonani o jej autentyczności i wiara była dla nich jedynym źródłem życia. Czy dziś, po dwóch tysiącach lat, jest tak samo z nami, czy wszędzie jesteśmy gotowi świadczyć o Chrystusie nawet bez przelewania krwi. Ks. Marcin Sobiech

Nr 36 (526) 2 września 2012


Kapłani – Świadkowie wiary

Księża diecezji łomżyńskiej więzieni w latach 1949-1956 Księża Diecezji Łomżyńskiej więzieni w latach 1949-1956 Ciąg dalszy Ks. Edward Polak ur. 1903, wikariusz: Łapy, Grajewo, Dąbrowa Wielka, Andrzejewo, Myszyniec, proboszcz: Złotoria, Hodyszewo, Bargłów, Wąsosz. Aresztowany 20 V 1950 w Bargłowie, milicjanci przewieźli go do Białegostoku. Zarzut: Wspieranie członków Armii Krajowej pieniędzmi, że milicja znalazła na plebanii samochód ciężarowy z bronią i amunicją. Badający czasami mówili, że sami nie wierzą w te oskarżenia, niech tylko Ksiądz podpisze współpracę, a wyjdzie z więzienia. Pomoc przyszła z zewnątrz. We wszystkich wioskach parafii Bargłów sołtysi zbierali podpisy i stemplowymi własnymi pieczęciami, podpisy zbierały też organizacje społeczne, jak Liga Kobiet i inne. 3 VII 1953, po 15 miesiącach więzienia karno-śledczego śledczego ks. Polak odzyskał wolność. Ks. Zygmunt Poniatowski ur. 11911, wikariusz: Lubotyń, Stawiski, Tykocin, Zaręby Kościelne, Szumowo, Zambrów, Bargłów, Wąsosz, proboszcz w Przerośli. Aresztowany 18 I 1949 r. Zarzuty: Kontakty z podziemiem. Przebywał w więzieniu karno-śledczym w Białymstoku. Wolność odzyskał 18 VI 1953. Pobyt w więzieniu znacznie przyczynił się do niedowładu nóg. Ks. Marian Prusak ur. 1912, wikariusz: Studzieniczna, Zbójna, Turośl. Pobyt w warszawie, od 1945 w Gdańsku. Aresztowany w Gdańsku 3 XI 1949. Zarzuty raczej te: ułatwianie ludziom ucieczki za granicę, kontakty z podziemiem, posiadanie broni. Skazany na 6 lat więzienia, zwolniony 3 V 1953. Chorował na gruźlicę gardła. Ks. Czesław Rakowski ur. 1909, wikariusz: Piątnica, Łapy, Kołaki, proboszcz w Kołakach. Przez cała wojnę i po jej zakończeniu pracował w Łapach. Znał wielu członków AK, m. in. słynnego „Huzara”, ci walczyli z nowym ustrojem państwa i znaleźli się w więzieniu. Ks. Rakowski

Nr 36 (526) 2 września 2012

aresztowany 19 XII 1952. Zarzuty: Łącznik między Huzarem a resztą odziali, ze swego mieszkania stworzył „skrzynkę pocztową”, wychowywał młodzież w duchu wrogim i antypaństwowym. Skazany na 5 lat więzienia. Przebywał w więzieniach: Mokotów, Białystok, Wronki. Wolność odzyskał 30 IX 1955. Ks. Czesław Roszkowski ur. 1903, wikariusz: Andrzejewo, Ostrów Mazowiecka, proboszcz w Zuzeli. Aresztowany w październiku 1950. Przebywał około roku w więzieniu na ulicy Rakowieckiej w Warszawie. Zarzuty: przynależność do Armii Krajowej, usługi duszpasterskie świadczone partyzantom, kontakty z Prymasem Wyszyńskim, który odwiedzał swoją rodzinną parafię Zuzelę. Władze rządowe przypuszczały, że zwierzał się proboszczowi ze swoich planów lub zostawił do przechowania jakieś dokumenty. Chciano od ks. Roszkowskiego wymusić zeznania do montowanego procesu przeciw Prymasowi. Księdza bito, głodzono, poniżano, pozbawiano snu odpoczynku, trzymano w zimnej wodzie tak głębokiej, że dla oddechu musiał wspinać się na palce. Nie przyznał się do niczego, wiec go zwolniono. Do końca miał trudności w wysławianiu się, zapominał słowa, nie kontrolował ruchy rąk i nóg, był nerwowy, niechętnie i skrótowo wspominał pobyt w więzieniu, i raczej bez świadków. Ks. Władysław Bartłomiej Szepietowski ur. 1898, wikariusz: Wąsosz, Kobylin,, Szumowo, Zambrów, proboszcz: Karolin, Słucz, Śniadowo, Grabowo, Kulesze Kościelne. Aresztowany w Grabowie 21 X 1950. Osadzono go w piwnicy w Białymstoku, nie było na czym leżeć i czym się przykryć. W celi 4 m na 2 m przebywało 17 osób, spali i siedzieli na cemencie. Po 10 miesiącach, 4 III 1951 odbył się przewód sądowy, dopiero wtedy oskarżony dowiedział się, że miał z ambony powiedzieć coś przeciw rządowi. Sąd uniewinnił ks. Szepietowskiego.

Ks. Władysław Żebracki ur. 1903, wikariusz: Czyżew, Łomża, Czerwin, Nur, Bargłów, Mały Płock, proboszcz w Lemanie. Podczas wojny przebywał w Warszawie, od 1953 kapelan wojskowy w Białymstoku i Gdańsku. 1953 wikariusz w Małym Płocku, proboszcz: Poryte, Lachowo. Aresztowany w Gdańsku 3 XI 1949. Zarzuty: ułatwianie ucieczki za granicę, kontakt z podziemiem, posiadanie broni. Skazany na 7 lat więzienia, drugi Sąd na 9 lat. Sąd III instancji utrzymał w mocy tylko zarzut nielegalnego posiadania broni. Oskarżony odwołał zeznania złożone w śledztwie jako wymuszone fizycznie i moralnie, Sąd uchylił karę z 9 do 5 lat. Ks. Żebracki skorzystał z amnestii i opuścił więzienie na wiosnę 1953 r. Ks. Stanisław Chudzik ur. 1910, wikariusz: Sztabin, Białaszewo, Dąbrowa Wielka, Lachowo, Stawiski, Grabowo, Szczepankowo, Wizna, proboszcz: Bronowo, Berżniki, Białaszewo. W 1961 władze cywilne zgłosiły zastrzeżenia wobec mianowania ks. Chudzika na stanowisko proboszcza Rydzewa ponieważ, jak pisano, był karany kilkumiesięcznym aresztem. Nie wiadomo, za co był karany i gdzie więziony. Jego wikariusz wspomina, że proboszcz narzekał na komunistów. W sądzie zarzucano mu, że był wielkim wrogiem Polski Ludowej. W celi stał w wodzie, nieraz kapała woda z sufitu, specjalnie puszczana. Jeszcze po latach, jak mówił o pobycie w więzieniu, to oglądał się na boki, czy nie ma kogo, bo „ściany słyszą”. Po 1950 siedem parafii naszej diecezji włączono do ZSRR. Tamtejsi księża Jan Bołtralik i Kazimierz Orłowski przez dłuższy czas byli więzieni. Dotyczy to wprawdzie innego państwa, ale należy wspomnieć. Ks. Witold Jemielity

9


Na ścieżkach wiary

Eucharystia sakramentalną obecnością Chrystusa W naszej refleksji „na ścieżkach wiary” sięgnijmy do tematu Eucharystii, tego Sakramentu, w którym Jezus sam staje się obecny pośród nas. Jako wierzący uczestniczymy we Mszy św. Jednak czy staramy się coraz lepiej poznawać jej bogactwo?

Liturgiczne życie Kościoła koncentruje się wokół sakramentów świętych. Są one osobowym działaniem Syna Bożego, wykraczającym poza czas i przestrzeń. Wszystkie sakramenty zakorzenione są w misterium (tajemnicy) Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa. Są one świętymi znakami Chrystusa i stanowią zewnętrzne wyrazy Jego obecności w świecie. Specyficzną właściwością każdego sakramentu jest to, że niejako „wyrywa” on wydarzenie zbawcze z czasu i przestrzeni, w których się ono dokonało, by uobecnić je w każdym czasie i każdym miejscu, gdzie sprawowany jest sakrament. Szczególne miejsce Eucharystii Wśród wszystkich sakramentów pierwsze miejsce zajmuje Eucharystia, która jest ze swej natury pamiątką w znaczeniu biblijnym. Kościół, sprawując Eucharystię w obrzędowych gestach czyni to, co Jezus sam uczynił podczas Ostatniej Wieczerzy. Przez sakrament Eucharystii Kościół jest włączony w Ofiarę Chrystusa jako ten, który Go składa w ofierze Ojcu i jako ten, który jest składany przez Chrystusa w Jego ofierze. Obecność ta wyraża się w sakramentalnych znakach chleba i wina. Zostały one powierzone uczniom przez Chrystusa podczas Ostatniej Wieczerzy. Świadczą o tym słowa Chrystusa wypowiedziane podczas Ostatniej Wieczerzy:„To czyńcie na moją pamiątkę”, w których Jezus formułuje nakaz powtarzania obrzędu związanego z Paschą. Chrystus napełnił nową treścią starotestamentalny obrzęd, który odtąd miał się stać wyzwalającym dla ludu Nowego Przymierza, mocą ofiary przez Niego złożonej. Eucharystia ustanowiona w wieczór przed Męką i Śmiercią Krzyżową jest

10

więc pamiątką Ofiary krzyżowej Chrystusa, dokonującą się pod postaciami chleba i wina. W Niej Chrystus spotyka się z człowiekiem, karmiąc go swoim Najświętszym Ciałem i Krwią. Dokonuje się w ten sposób osobowy związek, w którym Chrystus daje człowiekowi zbawienie, czyli udział w swoim życiu, włączając go we wspólnotę z Ojcem. Eucharystia jest więc zbawiającym działaniem samego Boga w Chrystusie Jezusie i sakramentem, który buduje Kościół. Sobór Watykański II poucza nas, że w Najświętszej Eucharystii zawiera się całe duchowe dobro Kościoła, a mianowicie sam Chrystus, nasza Pascha. Ojciec Święty Benedykt XVI, rozwijając powyższą myśl stwierdza, że w Eucharystii odsłania się zamysł miłości, który kieruje całą historią zbawienia. Papież zaznacza, że Kościół jako Lud Boży zgromadzony na sprawowaniu Eucharystii w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego jest sakramentem komunii. Eucharystia będąc sakramentem szczególnej obecności Zbawiciela w Kościele i stanowiąc zarazem niezgłębioną tajemnicę – misterium jest zarazem znakiem jedności Kościoła. Najświętsza Ofiara jawi się więc jako rytualne wypełnienie zbawczego dzieła Chry- © Gina Sanders - Fotolia.com

stusa w Kościele i przez Kościół zgodnie z poleceniem Zbawiciela: „To czyńcie na moją pamiątkę”. Jest w Niej obecne pod postacią symboli i znaków całe zbawcze Misterium Paschalne Męki Śmierci i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. To zbawcze Misterium Chrystusa aktualizuje się w każdej Mszy Świętej w sposób obiektywny i rzeczywisty. Uobecnia się ono nie tylko jako łaska dokonanego niegdyś w historii przez Chrystusa dzieła odkupienia, ale jako łaska obecnie wypływająca ze sprawowania sakramentów. Dokonuje się to zawsze ilekroć sprawujemy Mszę Świętą. Aktualizacja i uobecnienie Katechizm Kościoła Katolickiego stwierdza, że każda Eucharystia nie tylko przypomina wydarzenia zbawcze, przez które dokonało się zbawienie, ale je aktualizuje i uobecn i a .

Nr 36 (526) 2 września 2012


Na ścieżkach wiary Misterium Paschalne Jezusa Chrystusa w każdej Mszy Świętej jest celebrowane, a nie powtarzane. Powtarzane są tylko poszczególne celebracje, gesty i znaki. Stąd więc Eucharystia, którą sprawuje Kościół nie jest zwykłym przypomnieniem wydarzeń z Wieczernika i Golgoty, lecz ich ponowną obecnością tu i teraz, która dokonuje się w wymiarze sakramentalnym. W każdej Eucharystii doświadczamy więc realnej obecności Chrystusa – Słowa wcielonego, uwielbionego przez Mękę, zmartwychwstałego i zasiadającego po prawicy Ojca. Chrystus obecny jest sakramentalnie w Swoim Ciele i Krwi pod postaciami chleba i wina. Dlatego też Eucharystia, nazywana jest „sakramentem sakramentów” lub Najświętszym Sakramentem. Mając na uwadze Wcielenie Chrystusa i całe dzieło odkupienia, a zwłaszcza Misterium Paschalne widzimy, że Eucharystia nie jest wyłącznie rzeczywistością lub bardziej akcją z przeszłości. Jest to ta sama i jedyna ofiara Jezusa Chrystusa, którą złożył On za zbawienie świata na Ołtarzu Krzyża. Eucharystia nie jest więc „jakąś” ofiarą, ale konkretną ofiarą, gdyż jest obecnością jedynej prawdziwej Ofiary świata, ofiary Chrystusa na Krzyżu. Nie jest ona w żaden sposób „reprodukowana”, „ponawiana”, ani „zewnętrznie reprezentowana”, lecz jest „czyniona obecną” – „uobecniana”.

Nr 36 (526) 2 września 2012

Eucharystia jawi się w tym kontekście jako sakrament Męki Chrystusa, która jest zarazem Jego ofiarą. Msza Święta, którą sprawuje Kościół jest więc w sposób sakramentalny Ofiarą Krzyża, którą składa sam Jezus Chrystus, który jest jednocześnie Ofiarnikiem i Ofiarą. Pragnienie Chrystusa Zbawiciel, będąc Panem czasu chce, aby Jego zbawienie przekraczało granice czasu i dotarło do wszystkich ludzi. W Eucharystii czas, w którym żyje człowiek, Jezus czyni wiecznym „dzisiaj”. W ten sposób daje możliwość uczestniczenia w odkupieniu ludziom „wszystkich czasów”, otwierając ich na łaskę zbawienia. Celebracja eucharystyczna, a w konsekwencji również inne sakramenty nie stanowią jedynie zewnętrznych obrzędów. W Eucharystii, która jest sakramentalną obecnością misterium Chrystusa, uobecnia się zbawcze działanie Boga. Jezus Chrystus, jedyny i wieczny Kapłan poprzez Eucharystię włącza chrześcijanina w swoją wieczną Ofiarę, jako dar miłości Bogu Ojcu. To dokonuje się w czasie znaczonym interwencją Ducha Świętego, czyli czasie Kościoła. Ks. Krzystof Chodkowski

W dniu 14 VIII 2012 r. zmarł ks. Eugeniusz Morawski, kapłan diecezji łomżyńskiej. Ks. Morawski urodził się 9 II 1922 r. w miejscowości Netta (parafia Bargłów). Został wyświęcony na kapłana w dn. 5 IX 1954 r. przez bpa łomżyńskiego Czesława Falkowskiego. Pełnił posługę kapłańską jako wikariusz w następujących parafiach: Wąsewo, Ostrów Mazowiecka, Ostrołęka, Suwałki (św. Aleksandra). Był następnie proboszczem w parafii Filipów. W 1977 roku odszedł z probostwa i zamieszkał jako rezydent w Suwałkach. W 1987 r., jako emeryt, zamieszkał w Netcie. Bp Stanisław Stefanek odznaczył go godnością kanonika honorowego Kapituły Kolegiackiej w Myszyńcu w 2005 roku. Uroczystości pogrzebowe, pod przewodnictwem bpa Janusza Stepnowskiego, odbyły się 17 VIII w parafii Bargłów. Ciało ks. kanonika zostało pochowane na cmentarzu parafialnym w Bargłowie. Niech Bóg obdarzy go radością nieba!

11


12

Nr 36 (526) 2 września 2012


Rodzina: Praca i świętowanie – Mediolan 2012

Rodzina – wspólnota życia i miłości – objawiona światu Zwykle po każdej podróży apostolskiej Ojciec Święty w środowej katechezie dokonuje podsumowania swej wizyty. Tym razem zobaczmy, w jaki sposób Benedykt XVI podsumował swoją obecność na Światowym Spotkaniu Rodzin w Mediolanie. W czasie audiencji generalnej, 6 czerwca br. Ojciec Święty Benedykt XVI dokonał szerokiego omówienia mediolańskiego spotkania rodzin. Wrócił ponownie do kolejnych punktów programu, wskazał także na spodziewany i z radością przyjęty owoc Światowego Spotkania Rodzin. Akcentując najważniejsze fragmenty papieskich przemówień przekazał syntezę swojego nauczania, z której można korzystać w codziennej pracy pośród rodzin. Mówi Ojciec Święty: „Światowe Spotkanie w Mediolanie stało się tym samym wymowną ‘epifanią’ rodziny, która pokazała się w swej różnorodności, ale i w jedności swojej zasadniczej tożsamości: jest ona wspólnotą miłości, opartą na małżeństwie i powołaną do tego, by była sanktuarium życia, małym Kościołem, komórką społeczeństwa”. Ta definicja małżeństwa wskazuje na to, iż jest ono środowiskiem ludzkim, którego w żaden sposób nie można oceniać z punktu widzenia jakiś partykularnych poglądów ani społecznych czy obyczajowych, a tym bardziej politycznych, a nawet religijnych. Rodzina jest dobrem ponad wszystkimi środowiskami i ta jedność w różnorodności ukazała się w sposób bardzo czytelny w radosnym spotkaniu mediolańskim. Ilustracją tej jedności były świadectwa małżonków i dzieci z różnych kontynentów, które mówiły o palących tematach współczesnych jak: kryzys ekonomiczny, trudności w pogodzeniu rytmu pracy z rytmem życia rodzinnego, szerzenie się separacji i rozwodów, a także całego szeregu pytań, jakie młodzi stawiają rodzicom. Ojciec Święty zwraca uwagę na pojawiający się swoisty „despotyzm” stosowany przez właścicieli wielkich zakładów pracy, którzy lekceważą wszystkie inne potrzeby rodziny, a szczególnie

Nr 36 (526) 2 września 2012

przekreślają prawo do wspólnego świętowania i odpoczynku. Tak ukazana współczesnemu światu rodzina oparta jest na stwórczej decyzji Pana Boga i odzwierciedla piękno Trójcy Przenajświętszej, „może tym pięknem promieniować, a siłą przeżywanej miłości może świat przemieniać. Ponieważ miłość jest jedyną siłą, która może przemieniać świat”. Ten obraz zjednoczonej wspólnym życiem i miłością rodziny przedstawił Ojciec Święty współczesnemu światu najpierw wobec mieszkańców Mediolanu, którzy jak większość wielkich centrów nowoczesnego świata podlegają głębokim przemianom zeświecczenia, a z drugiej strony wrażliwi są bardzo na potrzeby drugiego człowieka. Apel Papieża o pomoc poszkodowanym przez trzęsienie ziemi odezwał się niezwykle hojnym echem mieszkańców Mediolanu. Miasto to przez swoje centrum kulturalne usymbolizowane sławnym teatrem La Scala przygotowało wspaniały koncert, w czasie którego wykonano IX Symfonię Beethovena. Owo wydarzenie artystyczne dało okazję Ojcu Świętemu, aby mówił o rodzinie trzeciego tysiąclecia, przypominając, że to w rodzinie po raz pierwszy doświadcza prawdy, „że osoba ludzka nie jest stworzona do tego, by zamykać się w sobie, lecz by żyć w relacjach z innymi; to w rodzinie zaczyna się zapalać w sercu światło pokoju tak, aby oświecało ten nasz świat”. Hojne otwarcie na drugiego człowieka

pozwala przezwyciężać tak bardzo reklamowane egoizmy i wyrachowanie w życiu współczesnej młodzieży. Postulat otwarcia na innych i ofiarnego włączania się w życie społeczne przypomniał Ojciec Święty także duchownym i wszystkim osobom konsekrowanym, które zgromadziły się w katedrze mediolańskiej na modlitwie brewiarzowej. „Celibat i dziewictwo w Kościele są świętym znakiem miłości do Boga i do braci, która rodzi się z coraz ściślejszej więzi z Chrystusem w modlitwie i wyraża się w całkowitym darze z siebie”. Podobny postulat otwarcia i wrażliwości na sprawy wspólne postawił Ojciec Święty przed młodzieżą przygotowującą się do bierzmowania, zgromadzoną na stadionie. „Wezwałem mediolańską młodzież, by w wolny i świadomy sposób powiedziała «tak» Ewangelii Jezusa i przyjęła dary Ducha Świętego, które pozwalają zdobywać chrześcijańską formację, żyć Ewangelią i być aktywnymi członkami wspólnoty. Zachęciłem młodych ludzi do zaangażowania się zwłaszcza w kształcenie i wielkoduszną służbę innym”. Na tym podsumowaniu z audiencji generalnej zakończyłem krótką prezentację przemówień Ojca Świętego. Pozostaje z mediolańskiego spotkania przedstawienie głównych tematów z Międzynarodowego Kongresu Teologiczno-Pastoralnego. To już w następnych odcinkach naszych spotkań.

Bp STANISŁAW STEFANEK, wyświęcony na kapłana w Towarzystwie Chrystusowym 28 VI 1959 r., konsekrowany na biskupa 24 VIII 1980 r. W latach 1993 -2008 dyrektor Instytutu Studiów nad Rodziną Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie. W latach 1996-2011 Biskup Diecezjalny Łomżyński. Doktor teologii, Członek Prezydium Papieskiej Rady Rodziny, Wiceprzewodniczący Rady Episkopatu Polski ds. Rodzin.

13


Felieton

Amber Gold jak Pro Civili W latach sześćdziesiątych premier Wiesław Gomułka miał powiedzieć: ☻„Za sanacji nasze rolnictwo stało nad przepaścią, a teraz uczyniło duży krok do przodu”. Ów cytat pokazuje, że poruszanie się do przodu – postęp – może mieć niekiedy tragiczne skutki.

Otaczający nas zewsząd zwolennicy dynie, że wszczęte nazajutrz krótkie „postępu” chcieliby nadać rzeczywisto- śledztwo zakończyło się stwierdzeniem, ści własne, postępowe, oblicze. Szkopuł iż w nocy dyrektor zmarł wskutek „nazatrzymania krążenia”. w tym, że nie ma żadnej pewności, iż głego fakt, zwolennicy „postępu” wniosą jakiś po- Z a s t a n a w i a ł stęp w życie społeczeństwa, a przeciwnie że zmarły nie – istnieje pewność, że wniosą destruk- uskarżał się cję. Nie trzeba być nadto spostrzegaw- na doleczym, by zauważyć, że na przestrzeni gliwości ostatniego roku „postępowi” wykonali z d r o kolejny krok naprzód, od transwestyty wotne, w parlamencie począwszy na sataniście p r z e w telewizji publicznej skończywszy, od c i w ujawnionych ostatnio quasi kryminal- n i e , nych interesów polityków PSL po działającą przez lata pod parasolem ochronnym spółkę z udziałem syna premiera Amber Gold. Działalność tej firmy to tylko jeden z bardzo wielu patologicznych przykładów firm, uchoktóre niszczą nasz kraj. dził za Od wielu innych ten przyokaz zdrokład różni się tylko tym, wia, a tej samej n o c y , że został – przez szereg podczas której pożegnał się swoistych przypadków z życiem, zmarł jeden z jego – ujawniony, w przeprzyjaciół, który popełnił saciwieństwie do dziemobójstwo. Co ciekawe, kilka siątek innych szokują© Ilona Baha - Fotolia.com dni wcześniej od pchnięcia cych, a przemilczanych nożem zginął inny mężczyzna, historii. Takich, jak np. wydarzenia związane z fundacją Pro Ci- z którym dyrektor banku ostatnio sysvili, która nie tylko zdefraudowała set- tematycznie się spotykał. Fakty, choć ki milionów złotych – m.in. 400 mln zł zastanawiające, mogłyby zostać poz Wojskowej Akademii Technicznej traktowane jako wytłumaczalne zbie(WAT) – za zdefraudowanie których nikt giem okoliczności. Szkopuł w tym, że nie poniósł odpowiedzialności, ale też okoliczności tych tragedii powodowały, w tle jej działalności doszło do tajem- iż nawet przy powierzchownej ich ananiczych zgonów. Pierwszy z nich nastą- lizie pojawiło się mnóstwo pytań. Kim pił przed kilku laty, gdy do mieszkania byli dwaj mężczyźni, których wizyta Jerzego S., dyrektora IV oddziału Banku poprzedziła śmierć dyrektora? Czy to PKO BP w Warszawie, zapukało dwóch przypadek, że dwaj inni znajomi dyrekmężczyzn. Nie sposób ustalić tego, co tora zginęli w odstępie kilku dni? Jak wydarzyło się później. Wiadomo je- to możliwe, że mimo szeregu wątpli-

14

wości w sprawie śmierci dyrektora IV oddziału PKO BP nie przeprowadzono nawet sekcji zwłok? Dlaczego przyjaciel dyrektora popełnił samobójstwo w sposób tak absolutnie nietypowy, jakim jest dwukrotny postrzał w brzuch? Klucz do wyjaśnienia zagadki stanowiły związki zmarłego zbiegające się właśnie w fundacji Pro Civili, działalnością której specyficzny rodzaj zainteresowania wykazywali ważni przedstawiciele MON z Bronisławem Komorowskim na czele. By zrozumieć genezę tego zainteresowania, trzeba nawiązać do postaci generała Tadeusza Rusaka, byłego szefa WSI. Bronisław Komorowski od lat w sposób dość szczególny był związany z Rusakiem. Już w 1990 roku rekomendował go do pełnienia funkcji szefa delegatury UOP w Krakowie, w efekcie czego został on mianowany na to stanowisko, a następnie, gdy Komorowski kierował Sejmową Komisją Obrony Narodowej i MON, został szefem Wojskowych Służb Informacyjnych (WSI). W całej sprawie nie byłoby nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Komorowski, to zasłużony działacz antykomunistycznej opozycji, zaś Rusak, jako dowódca kompanii czołgów, w grudniu 1981 roku był wyznaczony do pacyfikowania kopalni „Wujek”. Czołgi miały zostać użyte, gdyby ze spacyfikowaniem kopalni nie poradził sobie pluton specjalny ZOMO. Współpraca byłego opozycjonisty i byłego dowódcy kompanii czołgów była kontynuowana, gdy Bronisław Komorowski został przewodniczącym Sejmowej Komisji Obrony Narodowej, następnie Ministrem Obrony Narodowej, zaś w tym samym czasie Rusak został szefem WSI. Skład osobowy Pro Civili, jej działania, a także prowadzone względem niej osłonowe procedury operacyjne wskazują, że od początku było to

Nr 36 (526) 2 września 2012


Felieton przedsięwzięcie specjalnych. To zorganizowane po prostu niemożprzez WSI. Broniliwe. I dlatego gosław Komorowski, tów jestem założyć się jako szef MON, o każdą kwotą, że tak jak odbierał sygnały w przypadku Pro Civio tym, co się li, tak i w przypadku dzieje na WAT Amber Gold, cała i o szkodliwych ta gigantyczna afera dla tej wojskowej zakończy się niczym. uczelni przedsięwzięBędzie co najwyżej ciach, jakie prowadzitrochę „medialnego ła z WAT Pro Civili, ale hałasu”, ale niedługo zareagował na nie i ten hałas zostanie w specyficzny wyciszony – i to sposób - karcąc wszystko. Innymi tych, którzy te słowy nikt za tę sygnały przynieaferę nie poniesie śli. Zakres intereodpowiedzialsów Pro Civili nie ności. W postkozostał nigdy wylonialnym pań© Shawn Hempel - Fotolia.com jaśniony, a wiestwie rządzonym le dokumentów zostało zniszczonych przez Donalda Tuska i Bronisława Kobądź ukrytych. Ostatecznie działalność morowskiego, „postępowi politycy” Pro Civili zawieszono, ale setki milioi ich specjaliści od public relations nie nów przepadły bezpowrotnie. Ostattakie afery wyciszali. Zwłaszcza, gdy nią osobą, która mogłaby opowiedzieć w tle występują bliscy prominentnych o mechanizmach wyłudzeń i kooperacji polityków z PO. Pro Civili z WAT był dyrektor IV oddziału Banku PKO BP, ale on, niestety, nic już WOJCIECH SUMLIŃSKI ur. nie powie... Dlaczego piszę o tej historii 1969, psycholog i dzienw kontekście afery Amber Gold? Ponienikarz śledczy. Pracował waż obie te instytucje – Pro Civili i Amber w „Życiu”, „Gazecie Polskiej”, „Wprost” i TVP. LaureGold – nie miałyby szansy funkcjonować at nagrody Ministra Spraw tak długo i drenować rynek z gigantyczWewnętrznych. nych pieniędzy, gdyby nie osłona służb

INAUGURACJA ROKU KATECHETYCZNEGO 2012/2013 W dniu 1 IX rozpoczniemy nowy rok szkolny 2012/2013. W związku z tym, tego dnia odbędzie się też spotkanie inaugurujące nowy rok pracy katechetycznej. Miejsce spotkania: Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łomży. Początek o godz. 10.00. Program spotkania obejmuje m.in. Mszę św. pod przewodnictwem bpa łomżyńskiego Janusza Stepnowskiego i wykład ks. prof. dra hab. Stanisława Dziekońskiego (rektora UKSW) Na spotkanie są szczególnie zaproszeni wszyscy katechizujący w szkołach: księża, osoby konsekrowane i katecheci świeccy. Kolejny rok pracy w szkole rozpocznijmy wspólnym spotkaniem i modlitwą!

Nr 36 (526) 2 września 2012

15


Felieton

Cywilizacja życia wypowiada wojnę cywilizacji śmierci Burzliwa dyskusja wokół wspólnego apelu Kościoła katolickiego w Polsce i Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej nie milknie do dziś. Akt duszpasterski, fakt głęboko religijny, próbowano zinterpretować czysto politycznie. Czy słusznie? Zaczęło się na długo przed spotkaniem. Najpierw pojawiły się pojedyncze głosy sprzeciwu ze strony polityków prawicy. Nie trzeba być wybitnym politologiem, by przewidzieć, że fakt ten wykorzystany zostanie natychmiast przez drugą stronę przynajmniej z dwóch powodów: prawica sprzeciwia się Kościołowi, a sprawa dotyczy Rosji. W nurt doskonale wpisała się „Gazeta Wyborcza” a za nią inne media i środowiska liberalno-lewicowe, próbujące wykorzystać ideę pojednania do własnej, propagandowej narracji. Widać było jak na dłoni, że mają już doskonały plan zbudowania długofalowej taktyki relatywizowania pojęć, który oparty zostanie na idei braterstwa i przebaczenia. Zachwyt nie potrwał jednak długo. Gdy tylko przedstawiono treść dokumentu i wyłożono istotę spotkania dwóch Kościołów, pozorni entuzjaści zaczęli cedzić przez zęby obawę, czy aby ta „łyżeczka dziegciu” nie zepsuje beczki miodu. Nie tylko zepsuła, ale i uzmysłowiła, że spotkano się nie po to, by się wzajemnie poklepywać po plecach, ale podjąć wspólne działania w obronie najważniejszych wartości – w obronie cywilizacji życia. Jedną z pierwszych, która wyraziła rozczarowanie była posłanka Partii Palikota Wanda Nowicka, słynąca ze współpracy z koncernami aborcyjnymi. Na antenie TVN24 wyznała, że czuje się oszukana, bo zamiast pojednania z Rosją jest „przeciwdziałanie zjawiskom

16

negatywnym z punktu widzenia Kościoła, jakimi są laicyzacja czy prawa wolnościowe”. W sprawie zabrał głos również sam Adam Michnik, dzieląc się swoim rozczarowaniem w swojej gazecie: „Skoro czytamy o „szczerym dialogu”, „umacnianiu tolerancji” i „poszanowaniu niezbywalnej godności każdego człowieka”, to wolno wierzyć, że na dialog i szacunek zasługują nie tylko katolicy i prawosławni, ale także inni „inaczej myślący”, także liberałowie i socjaldemokraci, także ateiści i geje”. Te pierwsze głosy, które bez wątpienia przeistoczą się za moment w antyklerykalny ryk, mający przepędzić „chrześcijański fundamentalizm”, pokazują jak istotną sprawę zapoczątkowali przedstawiciele Kościołów, które do tej pory wcale nie były sobie takie bliskie. Dzieje się historia. Pomimo licznych prób jej umniejszania, w przestrzeni duchowej Kościoła wydarzyło się coś wielkiego. Cywilizacja życia wytoczyła wojnę cywilizacji śmierci. Kościół katolicki, uznając że w tej walce potrzebuje sojusznika, działającego w oparciu o ten sam ewangeliczny fundament, zdecydował się połączyć siły z prawosławiem, by stoczyć wspólną walkę o życie i zachowanie chrześcijańskich wartości. Arcybiskup Michalik mówił o tym wielokrotnie zanim jeszcze Cyryl I przekroczył granicę Polski. Mimo docierającej zewsząd upartej interpretacji politycznej zapowiadanego spotkania, próbo-

wał usilnie przebić się z informacją, że sprawa jest niezwykle ważna z punktu widzenia misji zbawczej Kościoła i pozbawiona jest charakteru politycznego. Wielokrotnie przekonywał, że mnożenie takich interpretacji jest bezzasadne. Prosił, by przyjąć jego zapewnienie, że to dokument duszpasterski i by rozpatrywać go w takich właśnie kategoriach. Niestety bezskutecznie. Wydawało się, że po uroczystym podpisaniu „Wspólnego Przesłania do Narodów Polski i Rosji” i po ujawnieniu jego treści, uspokoją się rozedrgane serca przynajmniej części przeciwników spotkania. Niestety nie uspokoiła ich ani treść oświadczenia, ani też jego wyjaśnienie. Przedstawiciele obu Kościołów z całą mocą podkreślili, że „pojednanie zakłada przebaczenie krzywd, ale nie oznacza zapomnienia”. Co więcej, w dokumencie podkreślono, że konieczne jest dążenie do prawdy, poszukiwanie przyczyn i wspomożenie działań historyków i innych komisji, działających na rzecz dotarcia do zakłamanej lub nieznanej rzeczywistości. To także nie odniosło skutku. Wydawałoby się, że nikomu nie trzeba tłumaczyć, jakie są podstawowe zadania Kościoła i w jakim kierunku powinien skierować swoje działania. Nie powinni mieć co do tego wątpliwości przynajmniej ludzie wierzący. Wzrok Kościoła musi być zwrócony ku dalekosiężnym celom. Polscy biskupi, podej-

Nr 36 (526) 2 września 2012


Felieton mując jednogłośnie decyzję o podpisaniu wspólnego dokumentu z Kościołem prawosławnym wykazali się troską o „odpowiedzialność za przyszłość narodów”. Do zrozumienia rangi tego wydarzenia konieczna jest uważna lektura pełnej treści dokumentu. Poniżej krótki fragment: „Dzisiaj nasze narody stanęły wobec nowych wyzwań. Pod pretekstem zachowania zasady świeckości lub obrony wolności kwestionuje się podstawowe zasady m o ralne oparte n a

Dekalogu. Promuje się aborcję, eutanazję, związki osób jednej płci, które usiłuje się przedstawić jako jedną z form małżeństwa, propaguje się konsumpcjonistyczny styl życia, odrzuca się tradycyjne wartości i usuwa z przestrzeni publicznej symbole religijne. Nierzadko spotykamy się też z przejawami wrogości wobec Chrystusa, Jego Ewangelii i Krzyża, a także z próbami wykluczenia Kościoła z życia publicznego. Fałszywie rozumiana świeckość przybiera formę fundamentalizmu i w rzeczywistości jest jedną z odmian ateizmu. Wzywamy wszystkich do poszanowania niezbywalnej godności każdego człowieka stworzonego na „obraz i podobieństwo Boga” (Rdz 1, 27). W imię przyszłości naszych narodów opowiadamy się za poszanowaniem i obroną życia każdej istoty ludzkiej od poczęcia do naturalnej śmierci. Uważamy, że

Nr 36 (526) 2 września 2012

ciężkim grzechem przeciw życiu i hańbą współczesnej cywilizacji jest nie tylko terroryzm i konflikty zbrojne, ale także aborcja i eutanazja. Trwałą podstawę każdego społeczeństwa stanowi rodzina jako stały związek mężczyzny i kobiety”. Oto istota spotkania. Walka o rodzinę, walka o prawo do życia na każdym jego etapie, walka o wolność i obecność krzyża w przestrzeni publicznej. Ileż to apeli podjęto w każdej z tych partykularnych spraw? Ileż listów skierowano do rządu, by zapobiec podpisaniu Konwencji Rady Europy ws. przemocy wobec kobiet, która przemianowuje definicję rodziny i wprowadza niebezpieczne kategorie genderowe. Ileż podjęto © woe - Fotolia.com starań, by zapobiec ustawie o związkach partnerskich, ustawie legalizującej In vitro czy aborcję. Każda z tych spraw wymieniona została po imieniu we wspólnym dokumencie obu Kościołów. Hierarchowie podkreślili z całą mocą, że są one sprzeczne z ich nauczaniem i stanowią potężne zagrożenia dla naszej cywilizacji. Za kilkanaście dni polski Sejm podejmie dyskusję o In vitro, związkach partnerskich, konwencji ws. przemocy i innych problemach. Jeszcze kilka tygodni temu minister Jarosław Gowin mówił w wywiadzie dla KAI, że „stanowisko Kościoła ws. In vitro jest dziś bardziej elastyczne niż w czasach poprzedniej kadencji”. Takich prób rozmydlania stanowiska Kościoła było wiele. Podpisaną przez siebie deklaracją Kościół odciął się od wszelkich spekulacji

i wyznaczył jednoznacznie drogę swoim wyznawcom. Jeśli którykolwiek z polityków uznaje się za członka tej wspólnoty wierzących, jego wybory powinny być spójne. Wybory ich wyborców także. Czas wreszcie przeciąć to udawanie katolików przez polityków partii liberalnych. Rozbudowanie kilkudniowej wizyty o spotkanie z politykami budziło w wielu sercach mieszane uczucia. Warto jednak spojrzeć na istotę sprawy. Celem wizyty było podpisanie dokumentu o bardzo mocnej treści. Dzięki tej „wątpliwej” dla niektórych oprawie, jego ranga podniesiona została do nadzwyczajnej kategorii. Skoro więc obecni na spotkaniach politycy, podkreślali w nich swoje przywiązanie do Kościoła, warto rozliczać ich teraz w tym kontekście z politycznych decyzji. Treść wspólnego dokumentu wykracza dalece poza bieżące sprawy. Tu chodzi o przemiany cywilizacyjne, o zapobieżenie postępującej destrukcji, o umocnienie fundamentów, bez których w żadnej sprawie nie posuniemy się do przodu. Potwierdził to sam Ojciec Święty, który minionej niedzieli podczas modlitwy Anioł Pański pozdrowił patriarchę Cyryla I i Kościół prawosławny w Polsce oraz odniósł się do wspólnej deklaracji oby Kościołów. „Jest to ważne wydarzenie, które budzi nadzieję na przyszłość. Jego owoce zawierzam łaskawości Maryi, wypraszając Boże błogosławieństwo” – powiedział Benedykt XVI. Sprowadzenie tego wielkiego wydarzenia do czysto politycznych kategorii jest niezrozumiałe i niedorzeczne. W wielu przypadkach obnaża niestety intencję wykorzystywania Kościoła do politycznych interesów. Bez spojrzenia na to wydarzenie w duchu wiary, będziemy patrzeć, lecz nie dostrzeżemy. Być może wypełnia się na naszych oczach przesłanie fatimskie? MARZENA NYKIEL absolwentka filozofii i dziennikarstwa KUL. Publicystka „Uważam Rze" i portalu wPolityce.pl. Była wydawcą i producentem programów telewizyjnych oraz kierownikiem produkcji filmowej.

17


Nasze historie

CZERWONE REWIRY (2) Ciekawie napisana historia z początków lat pięćdziesiątych XX w. Reginy Wszeborowskiej, nauczycielki wyrzuconej z pracy za to, że była córką kułaka, siostrą akowca, siedzącego w więzieniu, nieprzyjaciółką Związku Radzieckiego.

Kierownikiem dwuklasowej szko- dział jej, żeby udała się do Renkiewicza. ły podstawowej w Wincencie był Leon W chwilę później zniknęła w drzwiach. Siwik, którego żona zdała wówczas Inspektor stał przy biurku i podnosząc na nią wzrok stwiermaturę i chciała dził: pracować z mę– Pani nie może żem. Od początu nas pracować. ku więc wysyłał Już od jutra proszę Reginę z przynie przychodzić do dzielonymi jej szkoły. maluchami do – A dlaczego? – porządkowania wykrzyknęła Regina cmentarza żoł– Czym na to zasłunierzy radziecżyłam? kich, stojącego – Zwolnienie na w wysokich, piśmie – kontynuzaniedbanych ował – zostanie pani trawach naprzedoręczone za kilka ciwko murowadni. nej szkółki, krytej – Wierzę w szaczerwoną datana! Wierzę w szachówką. Chwatana! – powtarzała sty wycinała mołkając. tyką. A rozległa Inspektor wynekropolia kojaszedł szybko na rzyła jej się niekorytarz. Usiadła kiedy z Wincenna krześle. Myśli jej tą zabudowaną galopowały tak, że drewnianymi, przez ich tętent nie jak krzyże, chaRegina Wszeborowska słyszała warkotu łupami. odjeżdżającego saCierpliwość Reginy wyczerpała się dopiero, kie- mochodu. Była oniemiała, kiedy drzwi dy kierownik Siwik zaprosił ją podczas do kancelarii się uchyliły i wślizgnął się, przerwy do kancelarii i polecił zdjąć, uśmiechnięty szeroko, kierownik Siwik. wiszący w izbie lekcyjnej, krucyfiks. Od- Chwalił się, że jego lekcja wyglądała niczym koncert. Regina nie odpowiadając mówiła. Niedługo potem przed szkołę zaje- wyszła. Na dworzu nogi pod nią zadrżachał gazik, z którego wysiadł inspektor ły. Postanowiła skręcić w stronę Pisy, Renkiewicz, a za nim jego zastępca, za- płynącej niedaleko wsi. Wydawało się trzaskując tylne drzwi. Ten drugi poszedł jej, i dziś jeszcze wspomina to z rumieńna lekcję do Siwika, szef natomiast wizy- cem na twarzy, że tylko rzeka chłodna tował Reginę. Po dzwonku kierownik ze i głęboka może ukoić na zawsze. Na swoim pryncypałem dyskutowali w kan- przeszkodzie stanęła jednak myśl o czecelarii, a zastępca inspektora unikał dy- kających na nią z obiadem rodzicach. żurującej na korytarzu nauczycielki. Po Powoli wróciła do siebie. Następnego dnia rano poszła po paru minutach wyszedł Siwik i powie-

18

wypłatę do odległego Kolna. Tam w inspektoracie sekretarka odmówiła jej pieniędzy oraz zażądała zwrotu nauczycielskiej legitymacji. Regina wyjęła dokument z kieszeni płaszcza i położyła na biurku. W niespełna tydzień później Renkiewicz wezwał ją na rozmowę. W Wydziale Oświaty zastała zamieszanie – po korytarzu chodzili, niczym lunatycy, ludzie z bladymi twarzami. Z ich przelotnych rozmów, które posłyszała, czekając na ławie, wynikało, że nadgorliwi nauczyciele pozdejmowali krzyże w swoich lekcyjnych izbach, a rodzice przestali posyłać dzieci do szkół. Po południu sekretarka poprosiła ją do gabinetu

Rodzice Reginy Wszeborowskiej inspektora. Reginę przyjął, oprócz Renkiewicza, młody i smukły mężczyzna w jasnym ubraniu, który, gdy się rozsiedli w fotelach, zwrócił się do niej: – Dlaczego pani nie usunęła krzyża ze

Nr 36 (526) 2 września 2012


Nasze historie swojej izby lekcyjnej? – I nie czekając na odpowiedź, zapytał: – Czy wypłacono pani pobory? A po usłyszeniu przeczącej odpowie-

Edward brat Reginy Wszeborowskiej dzi białostocki kurator oświaty wstał i obracając się ku siedzącemu obok inspektorowi, wykrzyczał: – Jak wam nie wstyd! Pani może nie ma pieniędzy na chleb, a wy sobie to lekceważycie! Renkiewicz podniósł się, skulony tak, że jego dłonie zniknęły w rękawach

Nr 36 (526) 2 września 2012

marynarki, wyszedł do pomieszczenia, w którym siedziała sekretarka i polecił jej wydać Reginie przysługującą pensję. Wkrótce otrzymała również potwierdzenie zwolnienia z nauczycielskiego zawodu, podpisane przez Eugenię Marzyszową – dyrektora departamentu w Ministerstwie Oświaty. Zarówno jednak ten dokument, jak i wszystkie pozostałe, dotyczące sprawy, milczą o powodach wyrzucenia Reginy z państwowej służby. Przełom w jej życiu przyniósł dopiero październik 1956 roku, kiedy to prokurator generalny, reagując na skargę, przekazał sprawę Komisji Rehabilitacyjnej przy Wojewódzkiej Radzie Narodowej w Białymstoku. Pojechała tam. Nauczyciele, siedzący naprzeciwko niej za długim stołem, przykrytym zielonym płótnem, dziwili się, iż nie wie, za co pozbawiona została nauczycielskich praw. Dopiero gdy przejrzeli jej akta, jeden z nich przeczytał na głos oskarżenie Siwika, skierowane przeciw Reginie do Urzędu Bezpieczeństwa. Wśród zarzutów uwagę zwracały te, że jest córką kułaka, siostrą akowca, siedzącego w więzieniu, nieprzyjaciółką Związku Radzieckiego. Została jednak zrehabilitowana i wróciła do nauczycielskiego zawodu.

Dziękczynienie za plony w 2012 r. Informujemy, że ogólnopolskie dożynki pod hasłem: „Do Matki Chrystusowego Kościoła” odbędą się na Jasnej Górze w dniach: 1-2 IX 2012 r. Uroczysta Msza św. dziękczynna z błogosławieństwem wieńców żniwnych będzie odprawiona w niedzielę 2 IX o godz. 11.00, pod przewodnictwem abpa Józefa Michalika, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. Natomiast diecezjalne dziękczynienie za plony odbędzie się w dniu 9 IX 2012 r. w kościele pw. Świętego Krzyża w Łapach. Na tę wspólną modlitwę naszej Diecezjalnej Rodziny są zaproszeni wszyscy wierni, szczególnie rolnicy oraz osoby i instytucje związane z rolnictwem. Będzie to dziękczynienie składane Bogu za tegoroczne zbiory z naszych pól, ogrodów, sadów – a także modlitwa w intencji naszej wsi o aktywny jej udział w życiu Kościoła i Narodu. Msza św. pod przewodnictwem bpa Janusza Stepnowskiego rozpocznie się o 11.30. Po Mszy św. będzie przemarsz uczestników na stadion OKF w Łapach, gdzie przewidziano dalszy ciąg uroczystości.

Bogdan Duchnowski

19


Nasze historie

RAJ, KTÓRY POD ZIEMIĘ SIĘ ZAPADŁ (cz. I) O. Jan Bońkowski kapucyn dzieli się z nami swoimi wspomnieniami z lat dziecięcych. Ponieważ jest on rodakiem łomżyńskim, jego słowa w szczególny sposób przemawiają do nas, ukazując wiele ciekawych rzeczy z historii naszych terenów. – Redakcja

Więcej kłopotu przysporzyły sprawy Historia nigdy nie była moim ulubionym i mocnym przedmiotem szkolnym. materialne, gdyż młodzi Kneciowie nie Jednakże opowiadań mojej matki, bądź posiadali własnego domu. Mieszkali co bądź historycznych, z okresu rewo- w coraz to innym wynajmowanym mieszkaniu w chalucji październikorakterze sublokawej, zawsze słutorów u różnych chałem z wielkim gospodarzy na zainteresowaniem. skraju Łomży, na Często prosiłem tak zwanym Pocieją, by opowiadajewie. Wpatrzony ła o tym, co niejednak w swego jednokrotnie od św. Patrona, młoniej słyszałem, dy Józef czuje się jak dziecko, które odpowiedzialny prosi o bajkę, któza szczęście i dorą zna już na pabrą przyszłość mięć. Jej postawa swojej dopiero co jako młodej polzawiązanej rodziskiej dziewczyny, ny. Ciężką pracą gotowej życie pofizyczną, najczęświęcić w obronie ściej rąbaniem wiary i polskości, drewna na opał wprawiała mnie Józefa Bońkowska (z domu Kneć), u licznych sązawsze w niekłażyła w latach 1897-1982 siadów, zarabia maną dumę. – Mamo, jak to było z tym arcybisku- na chleb i niezbędne środki dla siebie pem Cieplakiem? – najczęściej o ten wą- i swojej małżonki, a w najbliższym czatek prosiłem. W moim mniemaniu był to sie dla własnych pociech, którymi Bóg najbardziej heroiczny moment jej boha- ich obdarzy. I oto, jako pierwsze dziecko, pojaterskiej postawy, gdy z narażeniem własnego życia zareagowała na złorzeczą- wia się dziewczynka. Wiadomo już, że cego po polsku krasnoarmiejca podczas będzie miała na imię Józefa. Z chrztem nabożeństwa w kościele św. Katarzyny nie czekano zbyt długo. Kilkanaście dni w Petersburgu, gdy wierni modlili się po urodzeniu w farnym kościele św. Mio uwolnienie aresztowanych kapłanów, chała Archanioła, w kaplicy Matki Bożej Łomżyńskiej, ksiądz, który rok wcześniej a szczególnie abpa Jana Cieplaka. Zacznijmy jednak po kolei. Jest rok błogosławił związek małżeński Józefa 1897. Młode małżeństwo Józef i Walen- i Walentyny Kneciów, nad ich pierwszym tyna Kneciowie oczekują swego pierwo- dzieckiem wypowiada sakramentalne rodnego dziecka. Już wiedzą, że patro- słowa: „Józefo, ja ciebie chrzczę, w Imię nem dziecięcia, niezależnie czy będzie Ojca i Syna i Ducha Świętego”. Becik, to chłopiec czy dziewczynka, zostanie który ofiarowała matka chrzestna oraz św. Józef, zgodnie z istniejącą tradycją dziecięce łóżeczko – kołyska na bieguo nadawaniu pierworodnemu imienia nach, zwane tu słapakami, które wykonał sam ojciec – będą służyły przez wiele jego ojca.

20

lat, aby wykolebać jeszcze jedną dziewczynkę Stasię oraz trzech chłopców: Stanisława, Czesława i Józefa. Kiedy na świat przyszło czwarte dziecko, Józia miała już 14 lat. Jako najstarsza z rodzeństwa, cieszyła się dwoma braciszkami i najbardziej kochaną siostrzyczką. Nie tylko ich zabawiała i pilnowała, gdy mama zajęta była kuchnią lub wyszła na rynek po zakupy, ale wkrótce sama zaczęła pracować, aby wzmocnić nieco nie za wielki budżet domowy. Dzięki znajomości rodziców z wielkim społecznikiem, notariuszem Michałem Korolcem, Józia podjęła pracę w charakterze niańki dla dwojga dzieci u dyrektora banku. Budynek banku, podobnie jak dziś, znajdował się przy ulicy Dwornej. Państwo dyrektorowie mieli dwoje dzieci: chłopca i dziewczynkę, które bardzo szybko przywiązały się do swojej niani Józi. Natomiast pani dyrektorowa polubiła opiekunkę swoich dzieci, traktując ją jak własne dziecko. Wieczorem, kiedy Józia wracała do swego domu, bardzo często obdarowana przez panią, przynosiła słodycze młodszemu rodzeństwu, a każdego miesiąca rodzice odbierali zarobione przez swoją dzielną córkę stosowną należność. Dyrektor banku był Polakiem wyznania katolickiego, natomiast jego małżonka – Rosjanką wyznania prawosławnego. Nie było z tej racji żadnej przeszkody, aby niania jako gorliwa katoliczka, uczyła dzieci o Bogu. Co więcej, za zgodą pani dyrektorowej, często prowadziła dzieci do pobliskiego kościoła farnego, lub nieco dalej, na tej samej ulicy Dwornej, do Groty Matki Bożej z Lourdes przy kościele Panien Benedyktynek. Nauczyła też swoich podopiecznych modlitw w języku polskim: „Ojcze nasz”, „Zdrowaś Maryjo”, „Aniele

Nr 36 (526) 2 września 2012


Nasze historie Boży”, a na dobranoc – specjalnej mo- z Wilna, abym była przygotowana na dlitewki, której w przyszłości nauczy jej spotkanie i w odpowiednim czasie również swoje własne dzieci: „Kładę się wysłała dorożkę na kolejowy dworzec spać, daję Panu Jezusowi znać, Matce w Petersburgu. Czekamy na Józię, Bożej Najświętszej oddaję duszę w ręce. zwłaszcza dzieci z wielką niecierpliwoW Twoje ręce, o Panie, polecam ducha ścią”. Po długiej naradzie małżeńskiej pańmojego. Amen”. Latem 1914 roku państwo dyrekto- stwo Kneciowie podejmują trudną decyzję rowie postanowili opuścić Polskę i wy- o wyjeździe swojej siedemnastoletniej córki Józi do Pejechać do Rosji, do Petersburga. – Synu, przed rewolucją w tym [kraju] to tersburga. GdyNajpierw wyje- był prawdziwy „raj na ziemi”. Wszystkie- by nie zaufanie Opatrzności chała pani dygo było pod dostatkiem. A gdy przyszła Bożej, nigdy by rektorowa wraz ta rewolucja, to jakby się wszystko pod nie podjęli takiej z dwojgiem ziemię zapadło: głód, choroby, bieda na decyzji. Młodzieci. Wiele podługie lata… da dziewczyna, płynęło łez podczas pożegnania z Józieńką. Najbardziej udająca się do obcego kraju, bez znapłakały dzieci, które trudno było ode- jomości języka, po raz pierwszy w życiu i to samotnie wyjeżdżająca poza swoją rwać od szyi ich ulubionej opiekunki. Wszystko wskazywało na to, że już rodzinną miejscowość. Do tego, czas więcej nigdy się nie zobaczą. A jednak niespokojny. W powietrzu wisiały czarwkrótce wszystko się odmieniło. Zale- ne chmury, widmo nieuniknionej wojny. dwie pani dyrektorowa wraz ze swymi Ale jednak, jeśli to ma być dla dobra mapociechami dotarła do Petersburga, łych dzieci, które tak bardzo zżyły się ze a już wkrótce do państwa Kneciów nad- swoją nianią, niech Pan Bóg ja prowadzi i ma w swojej opiece. szedł alarmujący list: – A ile lat mamusia wtedy miała? – – Dzieci umierają z tęsknoty za nianią, za swoją Józieńką. Róbcie wszystko, pyta swą późniejszą matkę jej syn, opiaby Józia mogła do nas przyjechać. Bę- sujący te niezwykłe wydarzenia. – Siedemnaście. Ci państwo mnie dziemy ją traktowali jak własną córkę. Mąż, który jeszcze jakiś czas pozostanie prosili, że gdy dojadę do Wilna, abym w Łomży, pomoże Józi w zorganizowa- im depeszę wysłała. Bo ci państwo byli niu wyjazdu. Błagam, niech tylko wyśle już w Petersburgu, tylko ten pan tu zodepeszę, jak będzie w drodze, najlepiej stał i on mnie wysłał. On mnie odwiózł

Nr 36 (526) 2 września 2012

do Czerwonego Boru furmanką, a tam tylko bilet kupił. Poinformował mnie o wszystkim, bo ja pierwszy raz w życiu kolej widziałam. I tak byłam odważna. A to ciekawość wszystko. Gdyby oni mi powiedzieli, że ja tam pojadę na stałe, to bym się nigdy nie zgodziła. A tu wojna się zaczęła. – To tylko tydzień czasu – mówili – i wojna się skończy. Niemiec z Ruskim rozpoczął wojnę. A to przecież byli szwagrowie. Bo ten cesarz ruski Mikołaj to miał siostrę Wilhelma za żonę. To więc kuzyństwo było. I oni liczyli, że ta wojna to będzie tylko zabawka. Zaczęło się i szybko się skończy. Gdybym wiedziała, że to inaczej będzie, to nigdy bym się nie zgodziła tam jechać. Ale oni mnie zachęcali: przejedziesz się, zobaczysz, jak żyje się za granicą. Jeszcze mama nie chciała mnie z początku puścić. Ale oni zapewniali, że będę miała opiekę i wtedy mama się zgodziła: niech jedzie! – Mamo, to pewnie zawiodłaś się, bo w tym kraju musiało być źle, skoro wkrótce wybuchła ta straszna rewolucja październikowa? – Synu, przed rewolucją w tym kraju to był prawdziwy „raj na ziemi”. Wszystkiego było pod dostatkiem. A gdy przyszła ta rewolucja, to jakby się wszystko pod ziemię zapadło: głód, choroby, bieda na długie lata… o. Jan Bońkowski

21


Kościół > ŚWIAT

Francja: konieczność świadectwa wiary W kontekście jednego z największych kryzysów wartości w dziejach świata potrzeba jasnego świadectwa wiary chrześcijan. Mówił o tym w Paryżu abp Rino Fisichella podczas uroczystości Wniebowzięcia NMP. Przewodniczący Papieskiej Rady ds. Nowej Ewangelizacji podkreślił, że współczesne społeczeństwo bardziej niż kiedykolwiek potrzebuje ludzi potrafiących nie tylko żyć Chrystusem, ale i bronić ważnych dla siebie wartości. Słowa te padły w kontekście narodowej modlitwy za Francję, która odmawiana była 15 VIII w całym kraju. Wlk. Brytania: dramat aborcji Jedynie 0,006% z ponad 6 mln aborcji przeprowadzonych legalnie w Anglii i Walii od 1967 r. miało na celu bezpośrednie ratowanie życia matki. Takie dane ujawnił Departament Zdrowia Wielkiej Brytanii na żądanie lorda Davida Altona, znanego obrońcy życia, zasiadającego obecnie w Izbie Lordów. Zauważa on, że dane jednoznacznie wskazują, że w Anglii i Walii w 99,5% przypadków zabija się nienarodzone dzieci, choć nie istnieje żadne ryzyko dla zdrowia matki. Przypomina też, że inne statystyki potwierdziły niedawno, że niektóre kobiety dokonują ponad 8 aborcji w swoim życiu. Prawo brytyjskie zezwala na zabicie nienarodzonego dziecka do 24. tygodnia ciąży. Większość aborcji dokonuje się na życzenie, wskazując, że kontynuowanie ciąży stanowi ryzyko doznania urazu fizycznego lub psychicznego u ciężarnej kobiety lub u jej dzieci i rodziny. Jak zauważają obrońcy życia, wśród medyków dominuje opinia, że ciąża stanowi dla kobiet większe zagrożenie niż aborcja, choć w żaden sposób nie ma to poparcia w dowodach naukowych.

22

> WATYKAN

> KRAJ

Ingres biskupa Rojka

15 VIII: Anioł Pański W uroczystość Wniebowzięcia Ojciec Święty spotkał się na modlitwie południowej z wiernymi. W rozważaniu nawiązał do faktu Wniebowzięcia Matki Bożej, ukazując związek tego faktu z tajemnicą paschalną Chrystusa. Po polsku powiedział: „Witam obecnych tu Polaków. Dzisiaj pragnę pozdrowić także wszystkich, którzy pielgrzymują na Jasną Górę. Wniebowzięcie Matki Bożej przypomina nam, że celem naszej ziemskiej wędrówki jest niebo. Pielgrzymując uczmy się od Niepokalanej zawierzenia Bogu, pełnienia Jego woli i służby braciom. Prośmy Ją: do Syna swego nas prowadź, z Nim nas pojednaj, Synowi swemu nas polecaj, Jemu nas oddawaj. Z serca wam błogosławię”. 19 VIII: Anioł Pański W rozważaniu przed modlitwą, które nawiązywało do niedzielnej liturgii słowa, Ojciec Święty zachęcił wiernych do tego, by ciągle na nowo odkrywać piękno Eucharystii i korzystać z Daru danego przez Boga. W słowach pozdrowienia wygłoszonego po polsku powiedział: „Witam Polaków! W tych dniach gościem Kościoła prawosławnego w Polsce jest Patriarcha Moskwy i Wszechrusi Cyryl I. Serdecznie pozdrawiam Jego Świątobliwość oraz wszystkich wiernych prawosławnych. Program tej wizyty obejmował również spotkania z biskupami katolickimi i wspólną deklarację o woli budowania braterskiej jedności i współpracy naszych Kościołów na rzecz krzewienia ewangelicznych wartości we współczesnym świecie, w duchu tej samej wiary w Jezusa Chrystusa. Jest to ważne wydarzenie, które budzi nadzieję na przyszłość. Jego owoce zawierzam łaskawości Maryi, wypraszając Boże błogosławieństwo. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!”.

W katedrze zamojskiej 11 VIII odbył się ingres nowego bpa diecezji zamojsko-lubaczowskiej Mariana Rojka. W swej homilii odwołał się do kluczy katedry, które otrzymał przed wejściem do świątyni. Mówił m.in.: „Klucze mogą otwierać i zamykać, o tym trzeba pamiętać i wychodzić do ludu, do współbraci, otwierać się na nowe, wartościowe zjawiska. Umieć zamykać to także ustalać granice, mówić, co nie jest zgodne z Ewangelią, ale trzeba robić to nie odpychając i raniąc”. W zakończeniu podkreślił, że do wszystkich serc pasuje jeden klucz: Jezus Chrystus. Jubileusz klarysek W tym roku Zakon św. Klary obchodzi 800 lat istnienia. 11 VIII, w dniu jej wspomnienia w Krakowie Mszy św. jubileuszowej przewodniczył kard. S. Dziwisz. W homilii przypomniał, że św. Klara, wpatrzona w ideał życia franciszkańskiego, pokazała, że można wybrać Chrystusa i żyć tylko dla Niego, żyjąc jednocześnie dla braci. „W napisanej przez siebie regule położyła nacisk na autentyczne życie Ewangelią, co oznaczało życie miłością tylko dla Chrystusa” – mówił. I wymienił środki, którymi realizowała ten ideał: „trwanie w dobrowolnym ubóstwie, zabieganie o chrześcijańskie braterstwo, wierność Kościołowi katolickiemu, święte milczenie, zachowanie klauzury”. Złożył też siostrom życzenia: „Naśladujcie Chrystusa w Jego miłości oblubieńczej i w radykalnym ubóstwie. Adorujcie Chrystusa ubogiego i posłusznego w Najświętszym Sakramencie. Patrzcie razem z Waszą Matką, św. Klarą, na Najświętszą Maryję Pannę, ucząc się miłości oblubieńczej i całkowicie oddanej Chrystusowi”. Ks. Jan Krupka

Nr 36 (526) 2 września 2012


Diecezja NOWOGRÓD Od oceanu do oceanu 28 I br. w Częstochowie odbyła się uroczystość poświęcenia kopii ikony Matki Boskiej namalowanej specjalnie w celu peregrynacji od Oceanu Spokojnego do Atlantyku, przez całą Azję i Europę. Członkowie Klubu Przyjaciół Ludzkiego Życia w Gdańsku postanowili peregrynacją obrazu prosić Maryję o ochronę cywilizacji życia i miłości. Organizatorzy pielgrzymki Matki Bożej musieli pokonać wiele trudności związanych zarówno z budową specjalnej przyczepy umożliwiającej przewóz, jak też z pokonaniem potężnych odległości i przekraczaniem granic wielu krajów. W czerwcu ikona Matki Bożej Częstochowskiej wizytowała Kazachstan i od 14 VI rozpoczęła pielgrzymkę znad Oceanu Spokojnego, z Władywostoku, przez Rosję, Białoruś, Ukrainę, Łotwę i Litwę, do Polski. 13 VIII ok. godz. 14.40 Obraz przejeżdżał przez Nowogród. Na spotkanie wyszło kilkadziesiąt osób na kilku skrzyżowaniach z trasą przejazdu. Kawalkada samochodów zatrzymywała się, także mogliśmy

Nr 36 (526) 2 września 2012

pomodlić się i spojrzeć w oczy Czarnej Madonnie. Obraz podróżował wówczas z Białegostoku przez Łomżę do Gietrzwałdu. Trasa pielgrzymki wiodła dalej przez Gdańsk do Szczecina i przez Warszawę na południe Polski. 26 VIII ikona Matki Bożej udaje się do Czech przez Cieszyn. W wielu miejscowościach, gdzie Matka Boża została zaproszona, odbyły się całonocne czuwania i uroczyste nabożeństwa. Obraz był zapraszany również do kościołów prawosławnych, gdzie z wielką czcią modlono się do

Czarnej Madonny, prosząc o ochronę życia poczętego i nienarodzonego. Ikona Matki Boskiej Częstochowskiej przejedzie łącznie około 18 tysięcy kilometrów i odwiedzi 23 kraje, w tym również Irlandię i Wielką Brytanię. Po 10 XII planowany jest przyjazd do Fatimy w Portugalii i w ten sposób Matka Boża zakończy peregrynację od Pacyfiku do Atlantyku. Bieżące informacje dotyczące dalszych etapów pielgrzymki Matki Boskiej Częstochowskiej przez Europę znajdziemy na stronie internetowej www.odoceanudooceanu.pl. Tekst i foto: Piotr Alochna

23


Diecezja

Pielgrzymi trud

Wędrowanie na szlaku pielgrzymim to radość wspólnoty modlitwy i śpiewu, okazja do dzielenia się świadectwem wiary oraz powszednim chlebem. To również wysiłek, który trzeb podjąć, aby dojść do celu, mimo zmęczenia, bólu i niewygody. Pan Gabor Lörinczy, fotografik łomżyński, współpracujący z naszą redakcją, przygotował fotoreportaż

24

ze szlaku pielgrzymkowego Ełckiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę. Pielgrzymi wędrowali także przez teren naszej diecezji i w czasie odpoczynków byli gościnnie podejmowani przez parafie leżące na szlaku ich wędrówki. Red. foto: Gabor Lörinczy

Nr 36 (526) 2 września 2012


Diecezja

Nr 36 (526) 2 września 2012

25


Diecezja Wysokie Mazowieckie Wakacje z Aniołem Stróżem Pod takim hasłem odbywały się półkolonie przy parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Wysokiem Mazowieckiem w dniach 16-27 VII 2012 r. Głównym inicjatorem i organizatorem tych półkolonii była s. Aurelia, felicjanka. Uczestnikami zajęć były dzieci w wieku od 5 do 13 lat. Zajęcia zaczynały się codziennie o godzinie 9.00 i trwały do 16. Czas spędzony przez dzieci na półkoloniach był bardzo urozmaicony i ciekawy. Odbyły się trzy pielgrzymki autokarowe: do sanktuarium Matki Bożej w Loretto k. Wyszkowa, do Sokółki, miejsca Cudu Eucharystycznego i trzecia pielgrzymka do Zuzeli, gdzie zwiedzaliśmy Mu-

zeum Sługi Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego – Prymasa Tysiąclecia. Każdy dzień na półkoloniach miał swojego Anioła: Anioł Stróż, Pokory i Milczenia, Dzielenia się i Radości, Wiary i Modlitwy, Przyjaźni i Miłości Bliźniego, Odwagi i Prawdomówności, Patriotyzmu, Sportu i Zdrowej Rywalizacji, Nadziei i Dobrej Woli oraz Anioł Wdzięczności. Każdy

uczestnik półkolonii prowadził „Pamiętnik Anioła”, gdzie były zapisywane najważniejsze wydarzenia z każdego dnia. W trakcie trwania półkolonii odwiedziła nas młodzież niepełnosprawna z warsztatów terapeutycznych. Było wspólne ognisko, gry i zabawy. Każdy z naszych gości otrzymywał pamiątkowego anioła, wykonanego przez dzieci kolonijne. Na koniec półkolonii wszyscy uczestniczyliśmy we Mszy św. dziękczynnej za czas wakacji z Aniołem Stróżem. Pragniemy podziękować wszystkim ludziom o wielkich sercach, dzięki którym te półkolonie mogły się odbyć. Dzieci spędziły pożytecznie i bezpiecznie czas poza domem. Małgorzata

> Sztuka na każdą okazję

Nie tylko dla mężczyzn... albo kobiet „Największą, a bez wątpienia i najwłaściwszą dla mężczyzny elegancyą, jest czysta i starannie utrzymana bielizna. Braku jej nie zastąpi choćby najwykwintniejsze zewnętrzne ubranie. [Koszula] stanowi fundament tak kobiecego jak i męzkiego ubrania” – czytamy w „Magazynie Mód. Dziennik Przyjemnych Wiadomości” z 1861 r. To wszystko prawda, ale czy eleganckiemu mężczyźnie może wystarczyć czysta bielizna? Nawet dzisiaj, w XXI w., w to nie uwierzymy, a cóż dopiero w XIX stuleciu, kiedy moda znaczyła dla panów znacznie więcej niż obecnie. Mamy okazję się o tym przekonać na wystawie w Muzeum w Tykocinie. Cylindry i surduty z grubsza kojarzymy z filmów historycznych, ale na ekspozycji „Fashionable, dandys, elegant.

26

Moda męska w XIX i na początku XX wieku w czasopismach ze zbiorów Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie” możemy z uwagą prześledzić szczegóły męskiego ubioru. Obejrzymy typy strojów, ale nie tylko, bo również dodatki, z uwzględnieniem wersji chłopięcych. A wszystko to na oryginalnych rycinach z epoki, zarówno z polskich jak i obcych magazynów, m.in. z „Tygodnika Mód i Powieści” , „Bluszcza”, „Viener

Zeitschrift”, Les Modes Parisien” czy wspomnianego wyżej „Magazynu Mód...” Przywykliśmy Paryż postrzegać jako królestwo mody, od czasów co najmniej baroku i rokoka. Z francuską modą kojarzymy białe peruki i pończochy, buty z klamerkami, czy spodnie do kolan. Dziś również w Paryżu jak nam się wydaje powstają najnowsze trendy w zakresie ubioru. A jednak w XIX w. było nieco inaczej.

Nr 36 (526) 2 września 2012


Kultura > Sztuka na każdą okazję

Wakacyjny raj To już ostatnie dni wakacji, z czego każde dziecko dobrze zdaje sobie sprawę. Kiedy w poniedziałek w przyszłym tygodniu uczniowie obudzą się rano żeby iść do szkoły, nie zdziwią się, że to już. Spodziewali się tego w najgorszych snach. Jak wykorzystają koniec wakacji? Może teraz, kiedy każda godzina wolności staje się coraz cenniejsza, tym lepiej będzie zaplanowana? ...A może przeciwnie. Koniec z kalkulacjami i racjonalnymi przemyśleniami – trzeba się rzucić w spontaniczny wir radości i beztroski! Jeśli tak właśnie myślą uczniowie – a wiele wskazuje, że taka jest dziecięca perspektywa – to chyba ten moment utrwalił na płótnie Jens Ferdinand Willumsen. Na obrazie Duńczyka dzieci i młodzież – w najróżniejszym wieku, od niemowlaków, poprzez kilkulatków, a skończywszy na nastolatkach – preferują, mało powiedzieć, aktywny sposób

spędzania czasu. To jakieś szaleństwo na plaży! Pozostawiona sama sobie dzieciarnia, niczym w świecie Pippi Langstrum, robi co chce. Wszyscy nagusieńcy, jak ich Pan Bóg stworzył, nie krępują ich nie tylko dorośli, ale nawet skrawek odzieży. Są jak w raju. Gdyby letnie słoń-

O ile istotnie stolica Francji nie oddała pierwszeństwa w zakresie strojów kobiecych, to w przypadku męskiej garderoby styl wyznaczał Londyn. Niemal przez całe stulecie najbardziej szykowni panowie ubierali się à la anglaise. Uproszczenie nazbyt wyszukanego stroju, jeszcze rodem z XVIII stulecia dokonało się pod wpływem stroju do jazdy konnej. Ubranie eleganckiego dżentelmena składało się więc z fraka, kamizelki, jasnych, obcisłych spodni do kolan lub pół łydki oraz wysokich butów, do tego należało dodać krawat, w niewielkim tylko stopniu przypominające współczesny „męski zwis ozdobny”. Nie bez oporów strój męski ulegał uproszczeniu. Kolory z biegiem lat traciły na intensywności i stawały się coraz ciemniejsze. Krój stroju jeszcze

w połowie stulecia miał fason nieomal kobiecy – stan smukły, wydłużony, a biodra zaokrąglone, rękawy w górnej części bufiaste. Ba! Panowie nosili nawet gorsety, by zaprezentować wiotką talię. Oczywiście nie zapominamy o cylindrach, które nie wychodziły z użycia praktycznie przez całe stulecie, pod koniec którego uzupełnione jedynie o melonik albo kaszkiet, czy inne rodzaje kapeluszy. Do 9 września Muzeum w Tykocinie zaprasza na wystawę, oczywiście nie tylko elegantów lub dandysów, czy nawet nie tylko mężczyzn, bo moda – także męska – może interesować także kobiety.

Nr 36 (526) 2 września 2012

ce przygrzewało za mocno, w pobliżu jest chłodna i fantastyczna woda, gdzie morskie bałwany wznoszą się na odpowiednią do zabawy wysokość. Piasek jest tak cudowny, że bez konsekwencji

Tomasz Czyżewski Rycina z „Modes Parisiennes” z 1845 r.

można na nim leżeć, czego dowodzi para wylegujących się niemowlaków po lewej stronie. Zapatrzeni w morski piach rozgrzebują go zafascynowani rękoma. Ich odkrywanie świata na razie skoncentrowało się na milionach przesypujących się pod dotknięciem ich czarodziejskich rączek złocistych ziarenek. Biegnących obok chłopców piach już nie interesuje. Namierzyli właśnie wodę, do której pędzą co sił w nogach, a najstarszy już się szykuje, by dać nura w morską kipiel. W głębi rozbawione dziewczynki chlapią się wśród pisku i chichotów, jeden z chłopców wskakuje na główkę do wody, a drugi robi w niej dzikiego fikołka. Willumsen potrafił wyjątkowo trafnie oddać pędzlem wakacyjny raj. W Pont-Aven nauczył się tak syntetycznego oddawania barw, które wprost, jakby na skróty kojarzyły się z malowanym motywem. To dlatego oglądamy może zaskakujące, ale ostatecznie jakże trafne fioletowe cienie, widoczne w szczególności na piasku, albo zielonkawe fale wśród błękitnej toni morza. Pod dowództwem Gauguina, a potem także i bez niego, grupa malarzy pod koniec XIX w. szukała we francuskim plenerze dróg rozwoju po impresjonizmie. Tak, jak ta ostatnia szkoła skrupulatnie dzieliła światło i kolory na barwną analizę, tak grupa w Pont-Aven poprzez syntezę barw dokonała czegoś odwrotnego. To jak te dzieci na wakacjach, które nie mają ochoty bawić się w uporządkowany, szkolny sposób, wolą po swojemu, spontanicznie, bez dorosłych. Tomasz Czyżewski Jens Ferdinand Willumsen, Kąpiące się dzieci na plaży w Skagen”, olej na płótnie, 1909, Muzeum w Skagen (Dania)

27


Dzieciom ku wzrastaniu

Ostatnie miejsce Zawrzało w świecie zwierząt. Słonko ogłosiło wielki konkurs – zawody w biegach przełajowych – bieg przez Dolinę Rospudy. Nagrodą miał być wielki tort lodowy ufundowany przez wiatr. Wiatr współpracował w tym dziele z obłokami, chmurami i Królową Lodu. Wczesnym rankiem, słonko ustawiło metę na granicy nocy i dnia. Zwierzęta tylko na to czekały. Drzewa stawiały zakłady, kto wygra. Dąb mówił, że będzie nim rączy jeleń. Inne, że płocha sarna albo zając. Obok wilka było dużo wolnego miejsca. Zwierzęta bały się pokonania ich już na starcie. I w to właśnie wolne miejsce powoli podreptał żółw. Wilk tylko pogardliwie spojrzał na twardy pancerz żółwika. Niektóre ze zwierząt zauważyły spojrzenie wilka i się roześmiały, taki wolny, nie ma szans na wygraną. Przytaknęły wilkowi i nikt nie wziął w obronę żółwia, bo wszystkie czuły respekt przed groźnym wilkiem. Lis, który po cichu konkurował z wilkiem stanął tuż obok żółwika i niby to przyjacielsko uśmiechając się i pomagając kopnął przy starcie żółwia, że ten potoczył się kilka metrów do przodu i dostał się pod kopytka łosia. Lis tylko obejrzał się i powiedział półgłosem – „po co się taki pcha”. Na szczęście łoś tylko musnął kopytkiem skorupę żółwia i zapatrzony w dal biegł. Każde ze zwierząt chciało zdobyć pierwsze miejsce, każde miało wielką szansę. Każde było bardzo ciekawe lodowego tortu, a przy tym myślały, jak to będzie dzielić taki tort wśród wszystkich, być panem. Zając już oczyma wyobraźni dzielił porcje tortu – ostatnią da wilkowi. A niech wszyscy patrzą jak cieknie mu ślina, przynajmniej w ten sposób zemści się na swoich braciach, którzy padli ofiarą wilka. Żółwik zamachał nóżkami i szczęśliwie wylądował w niewielkim bagienku. Bolał go jednak siniak, który pozostał po kopniaku. Westchnął ciężko i cichym gło-

28

sem pożalił się. Nawet nie spostrzegł się kiedy noga przestała go boleć. Rozejrzał się wokół. „Twój ból nakarmił mój głód” – powiedziała pijawka –„uratowałeś mi życie, nakarmiłeś mnie”. Żółw pomyślał – warto było pocierpieć za taką cenę. Dostrzegł mrówki niosące na swych plecach budulec na mrowisko. Zaprosił je na swój grzbiet i sprawnie przeniósł po błocie na suche miejsce. Popatrzył jeszcze chwilę, jak mrówki pracowicie i zgodnie budowały mrowisko. Pracowały w zespole i każda z nich miała swoje zadanie, i żadna nie narzekała. Słońce

powoli wędrowało po niebie, przedzierało się przez liście drzew i zarośla. Rozkołysało swoje promienie na skrzydłach motyli. Aż dech zaparło żółwiowi z wrażenia – jakie te motyle piękne, ile radości mogą dać kiedy się na nie patrzy. Nie pamiętał, że wygląda mało atrakcyjnie, nie porównywał siebie z motylami, był przecież żółwiem. Wiedział, że jest powolny w ruchach, a jednak coś go ciągnęło, by wystartować w tych zawodach. Jeden z motyli usiadł obok pięknego kwiatu. Aż głowę zadarł żółwik wysoko, by podziwiać piękno storczyka, widział podobne

w doniczkach, ale ten rozkwitł w wolności, i to chyba nadało mu takie piękno. Szedł i podziwiał to, czego nie widział na co dzień. Było to jak jakieś święto. Pszczoły wskazywały mu drogę do najpiękniejszych kwiatów, potem szybko ulatywały do swoich barci. Opowiadały o swojej pracy, a żółw opowiadał im o zawodach, o pomocy jakiej doznawał od innych, o wdzięczności jaka rodziła się w jego sercu. I tak mijał dzień. W czasie deszczu schował pod swoją skorupkę jakieś owady – nawet ich nie znał, ale potrzebowały pomocy. Słońce zbliżało się już ku zachodowi, biło czerwonym blaskiem, jakby się wstydziło – tylko czego, albo za kogo? Obok żółwika wylądowały bociany. Trzymały w zębach coś na kształt koszyka i zaprosiły żółwika do środka. Zaniosły go prosto na metę. Słonko rozpromieniało radością, odrzuciło za siebie czerwone barwy. „Dziękuję” – powiedziało do bocianów. Pierwszy na metę przybiegł lis. Znany był ze swojej chytrości i tym razem nie przebierał w środkach na drodze do zwycięstwa. Myślał, że skoro nikt nie widzi, to może złamać wszelkie reguły gry. Ale słońce, choć czasami skryte za chmurkami widziało wszystko. Wysłało bociany, by przyniosły żółwika. Tort lodowy przyniesiony przez wiatr stracił swoją formę. Każde ze zwierząt uważało, że jest zwycięzcą, każde w swojej ambicji walczyło o najlepszy kawałek, a tort po prostu spalił się ze wstydu w promieniach słońca. Żółwik wiedział, że o własnych siłach nie dotrze na metę. Nie liczył też na nie. Czemu wystartował – teraz już zna odpowiedź. By poznać siebie, by wyjść poza skorupę własnego domu, zobaczyć piękno świata, by nieść pomoc i tę pomoc przyjmować. To była jego nagroda. Grażyna Pawłowska

Nr 36 (526) 2 września 2012


Porady > MEDYCYNA

Na początku roku szkolnego Powoli kończą się wakacje, nasze dzieci idą do szkoły. Część z nich po raz pierwszy. Rodzice niespokojni, bo trzeba tak dużo pieniędzy wydać na podręczniki, piórniki, tysiące przyborów. Na pytania maluchów o cel siedzenia w szkole, sens nauki, o trudności, jakie będą ich czekać, często odpowiadamy mało delikatnie, że to przecież nic strasznego, że to mało istotne problemy. Przecież nasze, dorosłe problemy są dużo poważniejsze, niż taki drobiazg jak siedzenie w ławce i pisanie literek... Nie pamiętamy naszych własnych emocji towarzyszących pierwszym dniom nauki w szkole. Nie potrafimy zrozumieć, jak ważny jest dla naszego dziecka kolega z ławki, miły nauczyciel, pierwsze stopnie. Często po prostu nie mamy czasu na słuchanie opowieści naszego malucha o jego sukcesach i porażkach. Zostaje sam w zupełnie nowym świecie. Czy trzeba dramatyzować sytuację? Nie. Szkoła jest dla

ludzi, każdy z nas przez nią przeszedł. Jest wspaniałą nauką samodzielności. Chodzi tylko o to, by w tym jednym z najważniejszych momentów dziecięcego życia mały człowiek miał oparcie w swoich najbliższych, którzy będą czekali na niego w domu z ciepłem i zrozumieniem jego małych wielkich problemów. Starajmy się też układać dodatkowe zajęcia naszych maluchów w mądry sposób. Wiele dzieci pracuje ciężko cały dzień- najpierw w szkole, a potem na dodatkowych kursach, treningach, lekcjach. Rozwijanie pasji, talentów jest ważne, jednak czasem nie zostaje już ani odrobina czasu na bycie dzieckiem. Potrzeba umiaru. Dlaczego pisze o tym lekarz? Owocem samotności i lęku dziecka, zagubionego w nowym dla niego świecie, niestety czasem jest ucieczka w gry komputerowe, czasami pewne nieprawidłowości psychiczne, które będą później rzutowały na dorosłe życie, innym razem bardzo wczesne spotkanie z alkoholem, papierosami, narkotykami. Wielu takim sytuacjom można zapobiec po prostu rozmawiając z własnym dzieckiem, towarzysząc mu w jego poznawaniu świata. Innym problemem, dotyczącym zwykle znacznie młodszych dzieci, jest obraz służby zdrowia, jaki rodzice im przedsta-

wiają. To kolejny element nieznanego dla malucha świata, więc nie dziwmy się, że na wizytę u lekarza reaguje lękiem. Starajmy się jak najwięcej dziecku tłumaczyć, co pan doktor zrobi i dlaczego. Wbrew naszym sądom dzieci bardzo dużo potrafią pojąć i współpracować z lekarzem. Dobrze jest wziąć też ze sobą jakąś małą, ulubioną zabawkę, by odwrócić uwagę dziecka w najbardziej przykrych momentach. Nie straszmy dziecka lekarzem czy pielęgniarką! Nie wolno mówić, że jak będzie niegrzeczne, to dostanie zastrzyk, albo pójdzie do szpitala. Nasz maluch w chwili, kiedy rzeczywiście będzie chory i trzeba będzie go leczyć w bolesny dla niego sposób, będzie myślał, że to za karę. Dokładamy w tym momencie dużą dodatkową dawkę stresu, która utrudnia szybki powrót dziecka do zdrowia. Przede wszystkim postarajmy się mieć dla własnego dziecka czas. Łatwiej nam będzie wtedy je zrozumieć i pomagać mu w bezpiecznym poznawaniu świata. Irmina Alochna – lekarz

> KUCHNIA

Ryż zapiekany z jabłkami

Produkty: 1 szklanka ryżu 3 szklanki wody 2 łyżki masła 60 dag jabłek 2 żółtka 2 łyżki cukru 5 dag masła cynamon sól

Nr 36 (526) 2 września 2012

Sposób przygotowania: Wodę zagotować z dwiema łyżkami masła, posolić, wsypać ryż, przykryć, gotować na wolnym ogniu. Jabłka obrać, zetrzeć na grubej tarce lub pokroić w cienkie plasterki, przysmażyć w rondlu z dodatkiem cukru i – jeśli ktoś lubi –

z cynamonem. Masło utrzeć z żółtkami i wymieszać z ryżem. Przełożyć do rondla warstwami z jabłkami, włożyć do piekarnika, zapiec.

29


Krzyżówka POZIOMO: 1) powieść Wiktora Hugo; 5) król Teb, ojciec Antygony; 8) duże bydlęce muchówki; 9) solenizantka z 6 VII; 10) miasto kultu świętego Franciszka; 12) sypie się pod nosem; 13) miasto we wschodniej Finlandii; 14) wąż z „Księgi dżungli”; 16) warsztat samochodowy; 19) pierwszy król wietnamski (zm.944 r.); 20) lichota, słabowitość; 21) ból nerwu kulszowego; 25) stos słomy; 26) skwar, upał; 27) strzecha; 28) członkini zakonu żeńskiego; 29) syn Lota i założyciel rodu Moabitów;

1

2 3

Nagrody otrzymają: 1 – Teresa Pęska – Zambrów 2 – Marcin Kozłowski – Łomża 3 – Alina Górska – Grajewo

25

5 1

21

12

13 14

11

6

7 22

8 10

2

23

11

7 4

15

5

14

17

16 15

18

16

19

10

20 24

Prawidłowe rozwiązanie krzyżówki z numeru 33 (523) brzmi: Matka Boska Zielna

4

9

PIONOWO: 1) ta co wysyła coś pocztą; 2) ujawnia skrywaną prawdę; 3) watykańska ambasada; 4) na kostki i kryształki; 5) wymazówka; 6) uczony spór, debata; 7) agar dla bakterii; 11) na śmieci w wieżowcu; 15) symbol chemiczny złota; 17) miasto z klubem piłkarskim „Feynoord”; 18) w dowcipach o odwiedzinach teściowej; 22) stolica walca; 23) wulkan drzemiący na Kamczatce w Rosji; 24) w muzyce – głośno; 25) kuzynka łani.

3

21

6

22

17

23

8

24

20

25

26 12

28

26

27

13 18 19

ala 29 9

Ciekawa seria, zawierająca materiały pomocne dla kapłanów, katechetów, animatorów oraz wszystkich zainteresowanych pogłębieniem swej formacji biblijnej i pragnących z większym zrozumieniem czytać Pismo Święte. Grupa biblistów polskich przygotowuje do kolejnych numerów materiały, napisane przystępnym językiem, które mogą służyć zarówno do lektury indywidualnej, jak i do pracy w grupach formacyjnych. Obecny zeszyt zawiera m.in. teksty dotyczące liturgii słowa poszczególnych niedziel września, października i listopada 2012 r. Jednak warto również sięgać do numerów archiwalnych!

Nagrody wyślemy pocztą

Ks. P. Labuda (red.), Krąg biblijny, Zeszyt spotkań 19, Biblos – Wydawnictwo diecezji tarnowskiej, Tarnów 2012. Wydawca: Centrum Edukacji Medialnej SpesMediaGroup, ul. Sadowa 3, 18-400 Łomża. Redakcja: ul. Sadowa 3, 18-400 Łomża, tel. 86 215-14-10, fax. 86 215-14-13, e-mail: glos@gloskatolicki.pl Zespół redakcyjny: redaktor naczelny – ks. Jan Krupka; redaktorzy: Magdalena Macko, ks. Wojciech Rzepa; skład – Adam Twardowski; korekta – Iwona Czyżewska; fotoreporter – Gabor Lörinczy, Bartosz Klepacki; kolportaż – Andrzej Wszeborowski, Krzysztof Wiśniewicz. Współpracujący z redakcją: Tomasz Czyżewski, Marek Król, Marzena Nykiel, ks. Marcin Sobiech, Wojciech Sumliński, Tomasz Terlikowski, ks. Dariusz Tułowiecki; reklama – Anna Kalinowska (504186407). Druk: TOP DRUK, ul. Nowogrodzka 151a, 18-400 Łomża. Materiałów niezamówionych redakcja nie zwraca. Zastrzegamy sobie prawo do skracania i adiustacji tekstów. Za treść ogłoszeń i reklam redakcja nie odpowiada. Numer zamknięto i oddano do druku dnia 28 sierpnia 2012 roku.

30

Nr 36 (526) 2 września 2012


Nr 36 (526) 2 września 2012

31



gk_nr-35525