Page 76

szany jest zakon czarnych magów). Cosmo, pod zmienionym nazwiskiem, wchodzi w komitywę z  rockowym artystą, ćpunem i  okultystą Ternerem (głównym bohaterem filmu Przedstawienie Davida Camella z  1968 roku, rockowym artystą, ćpunem i  okultystą, którego gra rockowy artysta, ćpun i okultysta Mick Jagger), tylko po to, żeby przejąć jego ciało, tak jak kilkanaście kolejnych do tej pory. Rytuał ma zakończyć się, gdy Terner/Jagger będzie recytował ze sceny wiersz upamiętniający zmarłego niedawno Basila Fotheringtona-Thomasa (czyli członka Rolling Stones – Briana Jonesa). W oryginale była to elegia Adonais – elegia na śmierć Johna Keatsa, autora Hyperiona, Endymiona, etc. którą w 1821 napisał Percy Bysshe Shelley. W  wersji Moore’a  to Oda na śmierć Osjana autorstwa Thomasa Rowleya – wielki erudycyjny żart, związany powieścią Miłość i  szaleństwo autorstwa Herberta Crofta z 1780 roku, która w znaczącej części odnosi się do problemu fałszerstwa oraz osób Jamesa Macphersona i Thomasa Chattertona, dwóch największych fałszerzy literackich angielskiego (pre)romantyzmu. Na szczęście Lidze (zwanej Grupą Murray, w odróżnieniu od, na przykład, Ligi Wilhelminy, która operuje w pierwszym tomie Ligi) udaje się pokrzyżować plany okultysty, głównie dzięki nieświadomemu wsparciu Jacka Cartera (tego z  kultowego filmu Mike’a  Hodgesa Dopaść Cartera, nakręconego w  1971 roku), wynajętego przez gangstera z East Endu, Vica Dakina (granego przez Richarda Burtona w klasycznym obrazie gangsterskim Michaela Tuchnera Złoczyńca, również z 1971 roku). Duch Haddo, odcięty od martwego ciała, ścigany w świecie astralnym

przez naćpaną po uszy wampirzycę zmuszony jest do ucieczki do ciała młodego człowieka, którego imię brzmi Tom, a nazwisko jest zagadką. Zostawię Czytelnikom radość rozwiązania tej zagadki – dla ułatwienia dodam, że jest 1969 rok, a nasz tajemniczy młodzieniec uczy okultyzmu w  szkole na północy. No i  pod sam koniec albumu przechodzi przez ścianę peronu dziewiątego na dworcu King’s Cross... Czytanie Moore’a jest dla mnie niesamowitym doznaniem. Tropy, które doskonale plącze, erudycyjne zagadki pułapki, pokręcona wizja popkultury to jedna strona medalu. Ale nawet czytelnik ignorant uzna historię okultystycznego śledztwa, rozgrywającego się przed jego oczyma, za ciekawą. Wielość poziomów odczytań tego komiksu przypomina mi Spider-Mana narysowanego na palimpsestach z Borgesa i Cortazara. Genialny komiks. Poza tym Egmont bardzo ładnie go wydał. Grzech nie mieć. Ja mam, nie jestem głupi. 76 | nr 18

Literadar nr 18  
Literadar nr 18  

Elektroniczny magazyn o książkach. Artykuły, wywiady, recenzje, wczesne polecanie nowości wydawniczych. Literadar jest wydawany przez portal...

Advertisement