Page 103

RECENZJE

skutek zatrucia gazem, umiera właścicielka domu, Alma Skrof. Prawdopodobnie wykipiała owsianka, która zgasiła płomień kuchenki – ot, nieszczęśliwy wypadek. Przybyły jednak na miejsce komisarz Frans Palmu nie spieszy się z ferowaniem wyroków. I  słusznie. Pies zmarłej ma bowiem skręcony kark, przepadła gdzieś podopieczna staruszki, a prawnik pani Skrof wyjawia, że była ona milionerką, która dzień przed śmiercią nagle zmieniła testament. W kręgu podejrzanych znajduje się młoda Kristi Skrof, pasierbica denatki, jej bratanek, złoty młodzieniec Kaarl Lankela, oraz pastor Mustapää, którego przeszłość jawi się mało chwalebnie. Cień podejrzeń pada też na prawnika pani Skrof, przyjaciela Lankeli – wesołkowatego malarza Kuurne i rozwiązłą tancerkę Iiri Salmi. O  śledztwie zaś opowiada nam stażysta Toivo Virta, towarzyszący krok w krok swemu przełożonemu i  obarczany mało wdzięcznymi zadaniami w  rodzaju stenografowania zeznań. Komentuje poczynania komisarza Palmu niczym doktor Watson, chociaż trzeba przyznać, że odnosi się do starszego policjanta nieco mniej bałwochwalczo niż emerytowany lekarz wojskowy do Sherlocka Holmesa. Pozwala sobie nawet na lekko złośliwe lub ironiczne uwagi pod jego adresem, gdyż doświadczony śledczy nie ma zamiaru korzystać z  psychologicznych sugestii Virty, chociaż nader chętnie pozwala, by podwładny fundował mu taksówki. Jednak krok po kroku gromadząc i analizując fakty, Palmu nieuchronnie zbliża się do wykrycia zbrodniarza. Pomagają mu w tym zresztą wyniki badań kryminalistycznych, a przede wszystkim doskonała

znajomość ludzkiej natury, rzecz, której Virta jeszcze długo będzie się uczył. Fabuła skonstruowana jest klasycznie, czytelnik razem z komisarzem poznaje kolejne wydarzenia, tropy, hipotezy. Policjanci niezmordowanie przemierzają Helsinki, chociaż realia pozostawiają duży niedosyt – akcja równie dobrze mogłaby się rozgrywać w dowolnym mieście, bohaterowie też tworzą dość stereotypową galerię: stara, apodyktyczna sknera, obłudny pastor, lekkomyślny młodzieniec, typ sportowca ryzykanta, egzotyczna tancerka i  na pozór chłodna młoda panna. Nie zabrakło też niezbyt pracowitego dozorcy i  wścibskiej sąsiadki. Komisarz Palmu z  upodobaniem odgrywa niedorajdę, żeby zmylić podejrzanych, w  rzeczywistości jednak ma bystry umysł i wiele doświadczenia, a jego asystent to typowy żółtodziób, przekonany, że książkowa wiedza pozwoli mu zaimponować policyjnemu wydze. Mimo iż wszystkie te elementy są mało oryginalne, Waltari bardzo sprawnie nimi żongluje. Powieść jest wciągająca, a  także nieodparcie zabawna – mamy sarkastyczne komentarze Palmu, którymi kwituje co bardziej fantastyczne teorie Virty, oraz zeznania podejrzanych i świadków, a także kwieciste tyrady Kuurny, pełne wisielczego humoru. Kto zabił panią Skrof? odbiega atmosferą od raczej ponurych współczesnych kryminałów, zapewniając wytchnienie i przyjemną rozrywkę na dobrym poziomie zamiast krwawych opisów i pesymistycznych analiz kondycji skandynawskiego społeczeństwa. Wielbiciele Agathy Christie nie będą zawiedzeni, fani Mankella będą mieli okazję się uśmiechnąć. 103 | nr 18

Literadar nr 18  

Elektroniczny magazyn o książkach. Artykuły, wywiady, recenzje, wczesne polecanie nowości wydawniczych. Literadar jest wydawany przez portal...

Advertisement